Przegląd prasy

Dziecko bez pasów, jak katapulta

30 maja 2007

Dwuletnia dziewczynka, która zmarła na skutek obrażeń odniesionych w wypadku na moście drogowym w Toruniu, nie była w aucie zapięta pasem bezpieczeństwa. Podobnie jak jej rodzice i starsza siostra – informuje “Gazeta Wyborcza”. Wszyscy czworo doznali poważnych obrażeń, po tym, jak na ich opla astrę czołowo wpadła peugeotem 307 40-letnia Małgorzata D. Kobieta zjechała ze swojego pasa, bo chciała uniknąć stłuczki z gwałtownie hamującym przed nią samochodem. Mimo silnego uderzenia w opla, wyszła z wypadku bez szwanku - jak się okazało, uratowały ją pasy bezpieczeństwa. Małżonkowie K., którzy jechali astrą oraz ich dwie córeczki w wieku sześciu i dwóch lat, w ciężkim stanie zostali odwiezieni do szpitala, a lekarzom nie udało się uratować życia młodszej dziewczynki. Niestety, za jej śmierć po części odpowiadają rodzice. - Dzieci wprawdzie siedziały w fotelikach ochronnych, ale nie były przypięte pasami - mówi Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy toruńskiej policji. - Pasów nie zapięli także ich opiekunowie. W momencie zderzenia dziewczynki wypadły z fotelików jak z katapulty, uderzając głową o szyby. Sprawę zbadają biegli. Ustalą, czy wpływ na śmierć dziecka miał fakt, że nie było ono zabezpieczone pasem. Od ich opinii zależeć będzie waga zarzutów wobec Małgorzaty D., a niewykluczone, że także wobec rodziców dziewczynki. - Z naszych obserwacji wynika, że pasy bezpieczeństwa ratują życie połowie wszystkich osób uczestniczących w wypadkach. Powodują też, że obrażenia tych, którzy zostają w nich ranni, są mniejsze - mówi Katarzyna Witkowska z biura prasowego policji w Bydgoszczy.