Przegląd prasy

Zmiana pasa ruchu przy nadmiernej prędkości

10 października 2006

Sąd Okręgowy Warszawa Praga orzekł, że Mikołaj P. nieumyślnie spowodował katastrofę w ruchu drogowym, ale swoją nieodpowiedzialnością umyślnie złamał przepisy drogowe i naraził na niebezpieczeństwo osoby stojące na przystanku autobusowym. Oskarżony jechał samochodem 100 km/godz. Na śliskiej Trasie Toruńskiej zaczął wyprzedzać inny samochód w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 40 km/godz. Samochód wpadł w poślizg, wjechał na przystanek i spadł z wiaduktu. Zabił pięć osób, a dwie kolejne poturbował. Sędzia Piotr Kamiński zaznaczył, że gdyby 29-latek jechał z mniejszą prędkością, nie doszłoby do tak tragicznego w skutkach wypadku. Nawiązał też do skruchy oskarżonego. “Od samego początku do wszystkiego się przyznawał. Wiedział, że zmarnował sobie życie” - dodał sędzia. Wyrok jest nie prawomocny. Prokurator Edyta Rudnik, która wcześniej domagała się dla Mikołaja P. 10 lat więzienia za umyślne (w zamiarze ewentualnym) sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym (groziło za to do 12 lat więzienia), powiedziała, że ze strony prokuratury apelacja jest bardzo prawdopodobna. Oskarżyciele posiłkowi - bliscy ofiar wypadku i ranni - mówili wprost, że będą apelować.

Dwaj biegli, którzy przygotowywali opinię dotyczącą przyczyn wypadku, stwierdzili, że zasadniczą rolę miało wykonywanie manewru zmiany pasa ruchu przy nadmiernej prędkości. Według ich oceny, samochód, w momencie gdy wpadł w poślizg, jechał z prędkością 93 km/h. Warunki drogowe tego dnia były trudne, na krawędzi jezdni zalegał zbity śnieg - od którego po wpadnięciu w poślizg odbiło się auto, na środku jezdnia była wilgotna.