20 czerwca 2008 |
0
Dzisiaj pierwszy dzień wakacji, wyruszymy z rodzinami na wypoczynek. - Niestety, kierowcy bardzo często wyjeżdżają w trasę niewyspani i przemęczeni. Podczas jazdy popełniają kardynalne błędy, więc przy wzmożonym natężeniu ruchu łatwo o wypadek - mówią policjanci z drogówki. - Zmotoryzowani często zapominają o zdrowym rozsądku. Samochody są coraz szybsze, a drogi niestety pozostają w tak samo opłakanym stanie, jak 10, czy 15 lat temu. I choć kierowcy zdają sobie z tego sprawę, niewielu bierze to pod uwagę. - Nie brakuje takich, którzy mając w samochodzie rodzinę, wyprzedzają na trzeciego, pod górę, czy mkną na ograniczeniach prędkości do 40 km/h po 120 km/h - Bogdan Kędziora z Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi sypie przykładami bezmyślności kierowców. W wypadkach giną dorośli i dzieci. Tysiące osób zostaje ciężko rannych. Jak można temu zapobiec? – pyta redakcja. - Rozsądek, właściwa ocena własnych umiejętności, stosowanie się do znaków drogowych to najważniejsze przykazania kierowcy - dodaje Bogdan Kędziora z łódzkiej drogówki. - Nie wyznaczajmy sobie godziny, na którą musimy dojechać do celu. Planujmy odpoczynki. Lepiej dojechać później niż wcale.
Komentuj →
20 czerwca 2008 |
0
Producent Insigni sukcesywnie dokłada do tego auta szereg nowatorskich rozwiązań, chociażby takich jak to ostatnie... system "Opel-Eye" ("Oko-Opla") służące rozpoznawaniu znaków drogowych podczas jazdy. Opel Insignia poinformuje o ograniczeniach prędkości Jeśli kierowcy zdarzy się pogubić w lesie znaków drogowych będzie mógł skorzystać z systemu rozpoznawania tych szyldów. Dzięki kamerze umieszczonej pomiędzy wstecznym lusterkiem i przednią szybą Opel Insignia będzie w stanie zarejestrować najbliższy znak drogowy, np. dotyczący ograniczenia prędkości bądź zakazu wyprzedzania i wyświetlić go w kilka sekund na monitorze umieszczonym na desce rozdzielczej. W każdej chwili kierowca będzie miał możliwość dezaktywacji tego gadżetu. System opracowany wspólnie z firmą Hella ma być podobno tak skonstruowany, aby był w stanie rozróżnić dozwolone limity prędkości dla każdego z pasów na autostradzie z osobna. Zasięg działania kamery jest uzależniony od warunków atmosferycznych. Przy dobrej widoczności znaki będą wychwytywane z odległości około 100 m. "Opel-Eye" ma być jednocześnie powiązany z systemem informującym o niekontrolowanej zmianie pasa ruchu. W ten sposób Opel chce zminimalizować następstwa częstego zjawiska krótkiego zasypiania za kierownicą. Na początek, a więc od pierwszych miesięcy 2009 roku, kiedy następca modelu Vectra pojawi się w sprzedaży system rozpoznawania znaków drogowych ma być oferowany jako element wyposażenia opcjonalnego. W późniejszym czasie będzie dostępny także w innych modelach niemieckiego producenta.
Komentuj →
20 czerwca 2008 |
0
Rozpoczyna się okres wypoczynkowy. Policjanci, jak co roku, spodziewają się, że na drogach będzie wzmożony ruch zarówno samochodów osobowych, jak i autobusów. Aura sprzyja też korzystaniu z motorów, motorowerów i skuterów, które stają się coraz bardziej popularne. Tradycyjnie, to bardzo pracowity okres dla policjantów ruchu drogowego. Aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo funkcjonariusze zaplanowali akcję "Bezpieczne wakacje 2008". Kontrole prędkości, przestrzeganie przepisów dotyczących przewożenia najmłodszych, sprawdzanie stanu technicznego pojazdów, eliminowanie z ruchu nietrzeźwych i zażywających środki odurzające użytkowników dróg - to podstawowe założenia policyjnej akcji "Bezpieczne wakacje 2008". Policjanci, w tych miejscach w których tworzyć się będą korki, np. na trasach dojazdowych do miejscowości turystycznych będą ręcznie kierować ruchem. Celem jest rozładowanie natężenia ruchu aut. Prezentacja kampanii odbyła się dziś przed halą na Torwarze. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. To właśnie tam funkcjonariusze ze stołecznej drogówki kontrolują autokary, które przewożą dzieci i młodzież na wypoczynek. Podobnie jest w cały kraju. Rodzice często zwracają się o takie kontrole. Ciągle zdarza się, że autokar którym mieli jechać najmłodsi jest niesprawny technicznie lub kierowca jest nietrzeźwy. W zeszły roku w czasie wakacji doszło do 8 937 wypadków drogowych, w których zginęło 1 052 osób, a 11 826 osób zostało rannych. Przyczyny jak co roku te same nadmierna prędkość, nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowe wyprzedzanie oraz zmęczenie kierowcy spowodowane przekroczeniem czasu pracy.
- Prezentacja bezpieczne wakacje autokarem – plik do pobrania - http://www.policja.pl/portal/pol/1/22991/Bezpieczne_wakacje_2008_na_polskich_drogach.html
- Konspekt lekcji/zajęć – Bezpieczne wakacje - http://szkolnictwo.pl/index.php?id=PU7026
Komentuj →
17 czerwca 2008 |
0
Co piąty wypadek drogowy spowodował kierowca pod wpływem leków – przytacza smutną statystykę “Gazeta Pomorska”. Wielu kierowców zażywających leki nawet nie wie, że niektóre z nich działają jak środki psychotropowe lub można się po nich czuć jak po wypiciu kilku kieliszków. Na wielu lekach obniżających sprawność psychoruchową zamieszczono odpowiedni znak ostrzegawczy - trójkąt z pionową kreseczką w środku. Jednak producenci nie mają obowiązku znakowania lekarstw i nie zawsze ostrzegają pacjentów.
Stajemy się niezdolni do jazdy nawet po użyciu w normalnych dawkach leków przeciwbólowych dostępnych, jeśli jednak zjemy ich ponad normę. Mogą powodować zaburzenia widzenia i zawroty głowy. Inaczej reagujemy gdy weźmiemy jedną tabletkę na ból zęba, niż wtedy, gdy zażyjemy ich pięć - bo bardzo boli. Poza tym drżenie rąk, obniżoną koncentrację, zawroty głowy czy uczucie niepokoju powodują także silne leki zapisywane przez lekarza takie jak Tramal, Majamil czy Ketonal. Niebezpieczne są także te środki, które zawierają kodeinę. Dodaje się ją m.in do lekarstw na przeziębienie i kaszel. Lista jest długa, a znajdziemy na niej m.in. Solpadeine, Antidol, Nurofen Plus, Ascodan i Apap Noc. Każdy alergik powinien wiedzieć, że prawie wszystkie leki przeciwhistaminowe wpływają na kondycję psychiczną. Lepiej więc nie prowadzić samochodu po ich zażyciu. Które są szczególnie niebezpieczne? Te zawierające któryś z następujących składników: klemastyna, prometazyna, dimatinden, chlorfeniramina czy triprolidyna. Jednak niektóre z tych substancji dodaje się również do leków znoszących objawy przeziębienia i grypy i nieświadomie możemy być pod ich niekorzystnym wpływem. Trzeba więc uważnie czytać ulotki dołączone na przykład do Gripexu, Acataru, Febrisanu czy Modafenu. I jeszcze jedna sprawa - wielu chorych przewlekle, mimo że zdaje sobie sprawę z zagrożenia jakie stwarzają, prowadząc samochód, lekceważy to. Tak jest na przykład w przypadku chorych na cukrzycę czy układ krążenia. Wiele leków, które zażywają dyskwalifikuje ich jako kierowców. Niestety, w Polsce nie robi się okresowych badań posiadaczy prawa jazdy. Nie można więc kontrolować, kto siada za kółko i czy siadać może ze względu na chorobę i lekarstwa, które zażywa. Jedna grupa chorych jest szczególnie niebezpieczna - to ci, którzy zażywają kilka środków jednocześnie. Niestety, lekarze rzadko informują o interakcjach, jakie powstają miedzy tymi lekami. Czasami wystarczy dodać do zestawu codziennych środków na przykład lek przeciwbólowy i siąść za kółko, by po chwili stracić przytomność i spowodować wypadek. Za jazdę pod wpływem leków grożą takie same kary jak za jazdę pod wpływem alkoholu. Można stracić prawo jazdy, a nawet odsiedzieć karę wiezienia. Niestety, policja nie ma odpowiednich urządzeń do sprawdzania zawartości chemicznej krwi. W niektórych przypadkach nawet pełne badania toksykologiczne nie dadzą odpowiedzi, co zażył sprawca wypadku.
Wyróżniamy następujące grupy niebezpiecznych leków dla kierowcy:
1.Zastrzyki przeciwbólowe - obniżają reakcje na kilka godzin lub całą dobę; wywołują lekkie otępienie lub nadpobudliwość.
2.Tabletki przeciwbólowe - w większej dawce spowalniają szybkość reakcji i upośledzają sprawność umysłową.
3.Silne leki przeciwbólowe - działają wybitnie uspokajająco na centralny układ nerwowy.
4.Leki przeciwalergiczne - mogą wywołać senność, otępienie, zaburzenia koordynacji ruchów.
5.Środki nasenne - barbiturany - upośledzają precyzje ruchów.
6.Środki uspokajająco-nasenne - powodują senność, spowolnienie reakcji, osłabienie, a u niektórych osób zmęczenie i niepokój.
7.Leki przeciwdepresyjne - w początkowym okresie zażywania oraz duże dawki mogą wywoływać senność lub bezsenność, zaburzenia ostrości widzenia, zawroty głowy.
8.Leki przeciwwirusowe - stosowane doustnie mogą spowodować pobudzenie, zawroty głowy, bóle mięśniowe.
9.Leki okulistyczne - zaburzają widzenie.
10.Insulina - może spowodować hipoglikemię i zaburzenia świadomości. Kierowca używający insuliny tuż przed jazdą powinien sprawdzać poziom cukru we krwi.
Ministerstwo Zdrowia – wyszukiwarka leków w Polsce - http://bil.aptek.pl/servlet/leki/search
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
Czekała na zmianę świateł i... zasnęła - Policjanci z Ochoty zatrzymali 44-letnią Weronikę K., która prowadziła samochód mając we krwi ponad 3 promile alkoholu. Kobieta wpadła w ich ręce w chwili, gdy na skrzyżowaniu oczekując na zmianę świateł zasnęła za kierownicą - informuje serwis policja.pl. Kilka minut po godzinie 12.00 do stołecznego dyżurnego zadzwoniła kobieta, która powiedziała, że jedzie za zielonym volkswagenem, który bardzo dziwnie się porusza i istnieje prawdopodobieństwo, że kierowca może znajdować się pod wpływem alkoholu. Zgłaszająca przekazała, że samochód ten zajeżdża innym pojazdom drogę, uprawia slalom pomiędzy pasami ruchu, nie ma włączonych świateł i co chwilę zatrzymuje się, bo gaśnie mu silnik. Dyżurny od razu powiadomił o tym fakcie policjantów z Ochoty. Jedna z załóg patrolowych natychmiast pojechała w kierunku ulicy Grzymały. Tam zauważyli dojeżdżającego do skrzyżowania zielonego golfa, który po chwili zatrzymał się, ponieważ zapaliło się czerwone światło. Policjanci od razu podjęli interwencję. Gdy podeszli do auta zobaczyli, że za kierownicą śpi kobieta. 44-letnia Weronika K. została zatrzymana. W komendzie przy ulicy Opaczewskiej badanie stanu jej trzeźwości wykazało u niej 3 promile alkoholu we krwi. Kobieta trafiła do izby wytrzeźwień.
Pijany kierowca wjechał w radiowóz - Dwóch policjantów w Olsztynie zostało lekko rannych gdy w ich radiowóz uderzyło auto prowadzone przez pijanego kierowcę - poinformowała rzeczniczka miejskiej policji, Beata Bekulard. W czasie zdarzenia policjanci siedzieli w radiowozie, sprawdzając dokumenty innego auta, zatrzymanego do kontroli. "W tył radiowozu uderzył wtedy inny samochód, jego 23-letni kierowca miał prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu" - powiedziała Bekulard. Policjanci zostali przewiezieni do szpitala, bo uskarżali się na bóle kręgosłupa. Po zbadaniu zostali wypisani do domu. - Sprawca zdarzenia po wytrzeźwieniu usłyszy zarzuty, grozi mu utrata prawa jazdy i do 4,5 roku więzienia - dodała Bekulard.
Pijany za kierownicą tira - Policjanci z Niska zatrzymali pijanego kierowcę samochodu ciężarowego. 58-letni obywatel Węgier spowodował kolizję na ulicach miasta. Miał ponad 2,4 promila alkoholu. Teraz trzeźwieje w policyjnym areszcie. Policjanci z Niska zatrzymali pijanego kierowcę samochodu ciężarowego. 58-letni obywatel Węgier spowodował kolizję na ulicach miasta. Miał ponad 2,4 promila alkoholu. Teraz trzeźwieje w policyjnym areszcie. Wczoraj, niżańscy policjanci interweniowali w związku z kolizją drogową na ul. Lubelskiej. Sprawcą był kierowca ciężarowego iveco, 58-letni obywatel Węgier. Policjanci wyczuli od niego silną woń alkoholu. Ich podejrzenia potwierdziły się. Mężczyzna był pijany. Badanie trzeźwości wykazało 2,41 promila alkoholu w jego organizmie. Jak ustalono, wracał z Rosji. Jak wytrzeźwieje, odpowie za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji drogowej.
Pijany kierowca uszkodził siedem pojazdów - Dyżurny wrocławskiej "drogówki" zatrzymał pijanego kierowcę, który mając ponad 2,3 promila alkoholu w organizmie staranował siedem samochodów w pobliżu komendy. Mężczyźnie za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Dzisiaj około 1:00 oficer dyżurny sekcji ruchu drogowego komendy miejskiej Policji we Wrocławiu usłyszał straszny huk. Natychmiast wybiegł z jednostki i zobaczył, że na parkingu przed siedzibą "drogówki" doszło do kolizji, w której uszkodzonych zostało siedem pojazdów. Jak się okazało, 27-letni kierowca stracił panowanie nad swoim pojazdem, staranował kosz na śmieci i ogrodzenie parkingu, a następnie uszkodził siedem samochodów stojących na parkingu. Kierowca jak się okazało był pijany. Badanie na zawartość alkoholu w jego organizmie wykazało ponad 2,3 promila. Mężczyzna został zatrzymany. Teraz za swoje czyny stanie przed sądem. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności oraz zatrzymanie prawa jazdy.
16-latek kierował po alkoholu i narkotykach - Szaleńczą jazdę po ulicach Szczecina zakończył 16-letni kierowca bmw na słupie trakcji tramwajowej. Zdołał on jednak uciec z miejsca kolizji, ale został zatrzymany przez policjantów w miejscu zamieszkania. Okazało się, że był on pod wpływem alkoholu i narkotyków. Sąd rodzinny i nieletnich zdecyduje o losach 16-latka. Około godziny 2:00 w nocy w Szczecinie patrol policyjny próbował skontrolować samochód marki BMW, którego kierowca z nadmierną prędkością i z piskiem opon wyjechał z jednej z ulic miasta. Kierowca nie zatrzymał się jednak do kontroli. Uciekając w dalszym ciągu nie reagował na polecenia policjantów. Przy jednym ze skrzyżowań kierowca bmw stracił panowanie nad pojazdem. Samochód uderzył w słup trakcji tramwajowej i ogrodzenie oddzielające torowisko. Tam auto zatrzymało się. Z pojazdu wyskoczyli pasażerowie i kierowca. Policjanci zatrzymali w pościgu jednego z pasażerów. 16-latek miał ponad 1,4 promila alkoholu w organizmie. Kierowcę samochodu zatrzymano w jego domu. Okazał się nim również 16-letni Artur R. Z racji wieku nie posiada on uprawnień do kierowania. Ponadto znajdował się w stanie po użyciu alkoholu (prawie 0,3 promila). Badanie testerem Rapid Stat potwierdziło także obecność narkotyków w jego organizmie. O dalszych losach nieletniego zdecyduje sąd rodzinny i nieletnich.
Komentuj →
22 czerwca 2008 |
0
(251-18)
Jeżeli jesteś świadkiem wypadku, nie stój bezczynnie czekając na pomoc. Gdy nadejdzie, dla ofiary może być już za późno. Działaj sam. Nie bój się, że coś zrobisz nie tak. Najgorsze, co możesz zrobić, to nie zrobić nic – apeluje “Gazeta Wyborcza”.
Wojciech Moskal, Sławomir Zagórski (“Gazeta Wyborcza”): Niedawno "Gazeta" opisała historię 20-letniej Marty, która w rodzinnym Gorzowie upadła na przystanku i straciła przytomność. Karetka jechała kilka minut, w tym czasie serce Marty nie biło. Dziewczyna przeżyła, ale jej mózg został poważnie uszkodzony. Jak to możliwe, że w centrum 130-tys. miasta nikt spośród kilkudziesięciu gapiów nawet nie próbował jej ratować?
Dr Adam M. Pietrzak (specjalista anestezjologii i intensywnej terapii oraz medycyny ratunkowej): Gdy coś takiego się dzieje, rodzina, znajomi i otaczający ludzie z reguły zachowują się na dwa sposoby: mierzą czas do przyjazdu karetki albo nie robią kompletnie nic. To nie tylko polska specyfika. Podobnie jest na całym świecie. M.in. dlatego Europejska Rada Resuscytacji twierdzi, że standard postępowania ratowniczego musi być maksymalnie uproszczony, tak żeby mógł go zastosować praktycznie każdy człowiek. Nawet w Europie przez pierwsze 10 minut od zatrzymania krążenia na fachową pomoc - lekarza, strażaka czy policjanta - możemy podobno liczyć zaledwie w 8 proc. przypadków. Tyle, że te 10 minut to jest 6 minut po nieodwracalnej śmierci mózgu.
Wojciech Moskal, Sławomir Zagórski: Wypadek samochodowy - zostawić kierowcę czy wyciągać?
Dr Adam M. Pietrzak: Raczej wyciągać. W wypadkach drogowych najczęściej dochodzi do urazu głowy, później klatki piersiowej, brzucha i kończyn. Uraz kręgosłupa wcale nie jest tym kluczowym. Podstawowym wskazaniem do podjęcia próby wyciągnięcia z pojazdu ofiary wypadku jest zatrzymanie krążenia i oddychania. Poszkodowanego wyciągamy też w sytuacji zagrożenia pożarem, wybuchem oraz tym, że najedzie na nas zaraz inny pojazd. Wielu kierowców wciąż upiera się jak osły, że nie będzie jeździć w pasach. Po wypadku patrzymy - człowiek bez pasów, ale nie wypadł przez przednią szybę ani się nie zabił. Najczęściej widzimy tylko jego pośladki i stopy, bo wpadł w stronę wnęki na nogi pasażera. I jeżeli ktoś nie zacznie go ratować, to ten człowiek w takiej pozycji na sto procent się udusi. Inne sytuacje - silne uderzenie głową w kierownicę albo strzelająca z bliskiej odległości poduszka powietrzna. Skutek - wgnieciona część twarzowa czaszki. W każdym razie koniec jest taki - pacjent jest nieprzytomny i nie oddycha, czyli wymaga resuscytacji. Jeżeli nie spróbujemy go wyciągnąć czy choćby odchylić głowy do tyłu na tyle, żeby złapał własny oddech, ten człowiek nie przeżyje. Mniejsze ma wtedy znaczenie, czy ma uraz kręgosłupa, czy nie. Niestety, często największym problemem przy wypadku są gapie - nie dość, że nie udzielą pomocy, to jeszcze potrafią przeszkodzić komuś, kto próbuje ratować - "Hej, Ty nie rusz go, bo jeszcze uszkodzisz!".
Wojciech Moskal, Sławomir Zagórski: Od czego zacząć resuscytację, czyli prościej mówiąc - ożywianie?
Dr Adam M. Pietrzak: Musimy odsłonić klatkę piersiową. Może nie jest to czasem dobrze postrzegane przez otoczenie, ale nie jesteśmy w stanie skutecznie uciskać klatki piersiowej przez ubranie. A więc tnij, rwij, podciągnij pod szyję, wszystko jedno - musisz odsłonić mostek - znaleźć środek klatki piersiowej. Układamy tam podstawę naszej dłoni, splatamy palce. Ręce wyprostowane, usztywnione w nadgarstkach, łokciach, ramionach i całym ciężarem ciała wywieramy rytmiczny ucisk na klatkę piersiową, tak by za każdym razem ugiąć ją o te 3-5 cm. Tak wykonujemy 30 rytmicznych uciśnięć. To jest pośredni masaż serca u osoby dorosłej.
Komentuj →
22 czerwca 2008 |
0
W Radłowie koło Olesna mają stanąć pierwsze w Polsce dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości. Polski wójt i jego mieszkańcy, głównie z mniejszości niemieckiej, martwią się, czy to nie ściągnie najazdu narodowców – czytamy w “Gazecie Wyborczej Opole”. Najpierw rada gminy przyjęła uchwałę, a potem odbyły się konsultacje społeczne, które potwierdziły, że ludzie są za dwujęzycznymi tablicami. Kierat jako pierwszy w Polsce zgłosił do MSWiA wniosek, że chce wprowadzić na swym terenie takie tablice. - Wtedy zaczęły się żmudne, ciągnące się przez trzy lata procedury - opowiada sekretarz gminy Grażyna Pilśniak, która w tej chwili jest specjalistką od realizacji ustawy, a jej telefon wciąż się urywa, bo dzwonią do niej z różnymi pytaniami urzędnicy z całego kraju. Trzeba było ustalić z MSWiA nazwy wszystkich miejscowości w gminie, wpisać je w odpowiednie rejestry, w końcu podpisać z rządem porozumienie na sfinansowaniu tablic. Teraz zostało już tylko ogłoszenie przetargu na ich wykonanie i montaż. Wójt Kierat mówi, że tablice może postawić we wrześniu. Szybciej się nie da, mimo że Ślązacy z Radłowa czują na plecach oddech spieszących się Kaszubów, którzy chcieliby je mieć u siebie już w sezonie turystycznym, uważając je za dodatkową atrakcję. - Nie to co u nas. Tu, obawiam się, będzie to raczej polityka - wyznaje wójt. Opowiada, że kiedy dotarło do mieszkańców, że będą pierwsi w kraju z tymi tablicami po polsku i po niemiecku, że media się tym bardzo interesują, w tym także zagraniczne, zaczęli obawiać się reakcji przeciwników. Boją się, że nacjonaliści zechcą je niszczyć, pisać na nich obraźliwe słowa. A wiadomo - Ślązacy najbardziej cenią sobie spokój i porządek.
Stanie tam ponad 60 tablic przy wjazdach i wyjazdach (tylko przy drogach asfaltowych). Mają być zielone z białymi napisami. Tą samą czcionką u góry będzie nazwa w języku polskim, zaś pod spodem w języku niemieckim. Nazwy miejscowości w gminie Radłów: Biskupice – Bischdorf;
Kolonia Biskupska – Frieddrichswille; Kościeliska – Kostallitz; Ligota Oleska – Ellguth; Nowe Karmonki - Neu Karmunkau; Psurów – Psurow; Radłów – Radlau; Stare Karmonki - Alt Karmunkau; Sternalice – Sternalitz; Wichrów – Wichrau; Wolęcin – Wolelentschin; Biskupskie Drogi – Strassenkrug.
Komentuj →
22 czerwca 2008 |
0
Czy w samochodzie trzeba wymieniać olej? – pyta redakcja metra. - Przejechałem swoim autem 350 tys. km bez wymiany oleju. Oszczędziłem na tym swój portfel i środowisko. Moja żona jeździ samochodem bez wymiany oleju już 20 lat - zdradza Henk de Groot, wieloletni dyrektor holenderskiego oddziału Castrola, producenta olejów samochodowych. Zdaniem de Groota wymiana oleju to marnotrawstwo. Według doświadczeń de Groota auto po wymianie oleju ma gorsze osiągi i większe spalanie. Brzmi nieźle. Ale czy to prawda? Odpowiada Bogdan Malicki, właściciel warsztatu BoMa-Car wWarszawie: - Pod opinią pana de Groota podpisuję się obiema rękami. Nowe oleje faktycznie pozwalają przejechać nawet i 300 tys. km. Jest jednak przynajmniej jedno "ale". Możliwe jest to tylko w warunkach laboratoryjnych. Zwykły silnik narażony jest na mnóstwo zanieczyszczeń. Filtr powietrza nie daje gwarancji, że zatrzyma wszystkie szkodliwe pyłki, by te nie dostały się do środka. Inna sprawa to zużycie silnika. Jego mikroskopijne części dostają się do oleju i zanieczyszczają go. Jeśli jednak ktoś wierzy, że jego olej jest czysty - szerokiej drogi, może jeździć na nim, ile się da.
Komentuj →
22 czerwca 2008 |
0
Po odwołaniu i procesie sądowym rozstrzygnięty został przetarg na nowe auta egzaminacyjne dla przyszłych kierowców. Od listopada kursanci w całej Wielkopolsce będą zdobywać prawo jazdy w renault clio. Za kilka miesięcy 19 nowych aut trafi również do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile. 87 nowych samochodów zastąpi wysłużone już fiaty punto, które ciągle jeszcze używane są do egzaminowania kandydatów na kierowców w ośrodkach egzaminacyjnych w Poznaniu, Kaliszu, Koninie, Lesznie i Pile. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Poznaniu podpisał umowę z Konsorcjum Renault Wielkopolska. Jednak, by mogło dojść do porozumienia, interweniować musiała najpierw Krajowa Izba Odwoławcza, a później Sąd Okręgowy w Poznaniu. Wszystkie protesty dilerów Opla, Toyoty oraz Fiata zostały odrzucone, a poznański sąd nie doszukał się uchybień w ofercie Renault. Jego decyzja była ostateczna. W związku z tym oferta wielkopolskiego konsorcjum Renault, które zaproponowało 87 samochodów dla WORD za 2 miliony 774 tysiące złotych (czyli średnio 32 tys. zł za jedno auto) stała się ważna. Wielkopolskie WORD-y nie zamierzają zmieniać nowych clio przez najbliższe sześć lat. Nowe auta pojawią się w ośrodkach egzaminacyjnych na przełomie października i listopada. Jak twierdzi dyrektor poznańskiego WORD, stosunkowo długi czas realizacji umowy został zaplanowany właśnie... z myślą o właścicielach szkół nauki jazdy. Czego powinni spodziewać się przyszli kierowcy wsiadając do nowego clio? Zdaniem dyrektora poznańskiego WORD to cywilizacyjny krok naprzód. - Nowe samochody są mocniejsze i bezpieczniejsze - twierdzi Mariusz Prasek, szef poznańskiego WORD. Warto dodać, że egzaminy będzie się teraz zdawało w klimatyzowanym aucie, ale czy również łatwiej?
Komentuj →
21 czerwca 2008 |
0
Studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego skonstruowali superoszczędne auto napędzane energią słoneczną. Przed nimi teraz najtrudniejsza część projektu: spróbują zarejestrować nietypowy pojazd – przeczytaliśmy w “Gazecie Wyborczej Zielona Góra”. Półtora roku temu, do dra Grzegorza Benyska z Instytutu Inżynierii Elektrycznej zgłosili się studenci czwartego roku elektrotechniki z propozycją utworzenia koła naukowego. Studenci zaangażowali się w projekt ekoauta. Stworzyli ekologiczne auto przyszłości, którego jeszcze w Polsce nie było. Pojazd prawie całkowicie napędzany energią słoneczną i w pełni przystosowany do miejskiego ruchu. Potrzebuje co prawda doładowania z gniazdka elektrycznego, ale jak zapewniają konstruktorzy, koszt jest niewspółmierny do zysków. Obliczyli, że przy doładowywaniu zużywają prądu za 3 zł, ale za to przejeżdżają 100 km. Można więc powiedzieć, że auto jeździ za darmo. Maksymalnie osiąga 85 km na godz., a ze średnią prędkością 50 km na godz. bez doładowywania przejedzie nawet 170 km. Twórcy zaprezentowali gotowy wynalazek. Zachwytowi i gratulacjom na pokazie nie było końca, każdy chciałby mieć taki pojazd w swoim garażu. Konstruktorzy chcą go teraz zarejestrować i jeździć nim po Zielonej Górze. Jak się okazuje, może to być trudniejsze niż samo skonstruowanie pojazdu. Samochód nie ma silnika spalinowego ani układu paliwowego, do tego jest napędzany w sposób dotąd niespotykany, a co za tym idzie nieznany. Jak więc go zarejestrować? - To nie jest taka prosta sprawa, bo nie wiadomo, czy wynalazek studentów jest bezpieczny dla ruchu i czy przejedzie więcej niż 5 km. Potrzebne są specjalistyczne badania, które sprawdzą, czy spełnia wszystkie wymogi techniczne. Do tego trzeba jakoś ten pojazd też zakwalifikować, a z tego, co słyszę, nie będzie to takie łatwe - wyjaśnia Leszek Nowaczyński, ze Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego w Zielonej Górze. Jak mówi Nowaczyński, być może nietypowym pojazdem będzie się musiał zająć Instytut Transportu Samochodowego w Warszawie. Bezradni są także urzędnicy z wydziału komunikacji w Zielonej Górze. - Nie mogę odpowiedzieć, czy dziś zarejestrowalibyśmy takie auto, bo jeszcze takiego przypadku w Zielonej Górze nie mieliśmy. Na razie to jest abstrakcja, więc ciężko coś powiedzieć. Z tego, co słyszę, to samochód był już raz zarejestrowany, więc wystarczyłoby mu zmienić w dowodzie tylko rodzaj napędu. Najpierw więc musiałby się znaleźć u rzeczoznawcy, później przejść badania diagnostyczne, i dopiero wtedy można go zarejestrować - tłumaczy Ryszard Szymkiewicz, naczelnik wydziału. Gdyby konstruktorom przyszło do głowy jeździć bez rejestracji, mogliby nawet stracić auto. Przy pierwszej kontroli drogowej, oprócz mandatu - ok. 3 tys. zł - samochód trafiłby na parking policyjny. Żeby go stamtąd wykupić, studenci musieliby go zarejestrować i ubezpieczyć, ale bez samochodu zarejestrowanie będzie niemożliwe. Jedynym wyjściem z tego błędnego koła może być wtedy tylko decyzja sędziego. Wynalazcy w planach mają już nowy projekt - samochód napędzany ogniwami wodorowymi.
Komentuj →
21 czerwca 2008 |
0
Wypadek za granicą nie tylko zepsuje wyjazd, ale także może poważnie nadwerężyć stan naszego portfela – ostrzega “Rzeczpospolita”. Leczenie w krajach Unii nie zawsze jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wybierając się w podróż do kraju członkowskiego UE lub do Szwajcarii, Islandii, Liechtensteinu i Norwegii, należy się zaopatrzyć w europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego. Dzięki niej usługi medyczne bezpłatne dla mieszkańców danego kraju są nieodpłatne i dla nas. Dotyczy to osób ubezpieczonych w NFZ. Ta karta ubezpieczenia nie gwarantuje jednak całkowicie bezpłatnej opieki. Ubezpieczenie nie obejmuje transportu sanitarnego (wyjątkiem jest Francja, tam zwracanych jest 65 proc. kosztów), hospitalizacji czy wydatków związanych z szybszym powrotem do kraju. Ponadto w wielu krajach UE obywatele pokrywają koszty wizyt u niektórych specjalistów. Wówczas, mimo przynależności do NFZ, też musimy za nie zapłacić. Nie każdy kraj gwarantuje posiadaczom europejskiej karty ubezpieczenia bezpłatny pobyt w państwowym szpitalu. W Niemczech i Austrii doba będzie nas kosztować 10 – 15 euro, we Francji zapłacimy 20 proc. kosztów leczenia lub dzienną opłatę ryczałtową w wysokości 15 euro. W Finlandii każdy dzień leczenia to 26 euro.
Aby dostać europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego, trzeba złożyć wniosek w oddziale NFZ. Druk takiego wniosku jest do pobrania ze strony: www.rp.pl/prawo/ (druki znajdują się na tej stronie w wersji doc. i pdf):
http://www.nfz.gov.pl/ue/index.php?katnr=5&dzialnr=6&artnr=1819
Dokładne informacje o tym, jakie świadczenia bezpłatne przysługują w danym kraju UE, ile trzeba za nie zapłacić, jeśli się nie ma karty, oraz dane teleadresowe punktów medycznych znajdują się na: http://www.nfz.gov.pl/ue/index.php?katnr=5&dzialnr=2
Komentuj →
21 czerwca 2008 |
0
(252-7)
“Kurier Lubelski” powalczył z znakową choinką, powiedzmy skutecznie, znaki usunięto. Oto redakcyjna relacja: ulica Żeglarska w Lublinie, wjazd do miasta. Na poboczu znak informujący o początku terenu zabudowanego, pod nim ograniczenie prędkości do 30 km/h, jeszcze niżej dwa znaki ostrzegawcze: przed sypkim żwirem i robotami drogowymi. Prawdziwa “choinka”, która wprowadza kierowców w osłupienie. Otóż zgodnie z tym oznakowaniem na terenie całego obszaru zabudowanego nie można jechać szybciej niż 30 km/h.Oczywiście na całej długości ul. Żeglarskiej nie było wczoraj widać, by trwały jakieś prace drogowe. Trudno też było zauważyć ślady aktywności drogowców. – Trwają obecnie remonty cząsteczkowe na drogach i w takich przypadkach nie wymaga się od wykonawców planu organizacji ruchu – tłumaczyła Anna Adamiak, zastępca dyr. Wydziału Dróg i Mostów. – Kierownicy robót są odpowiednio przeszkoleni i powinni wiedzieć jak oznacza się teren, na którym prowadzone są remonty bieżące. W takich przypadkach znaki ustawiane są na krótko, a po zakończeniu prac – demontowane. Nie powinno się ich jednak montować w taki sposób jak to zrobiono na ul. Żeglarskiej. Zaskoczenia nie kryli policjanci. – To robienie z kierowców wariatów i wprowadzanie ich w błąd – podsumował nadkomisarz Arkadiusz Delekta z Wydziału Drogowego KWP w Lublinie. – Zgodnie z tym oznakowaniem kierowcy powinni jechać z prędkością 30 km/h przez cały teren zabudowany, a więc cały Lublin. Jak udało nam się ustalić, bieżącym utrzymaniem ul. Żeglarskiej i okolic zajmuje się Kom-Eko. – Pracownicy chcieli zrobić dobrze, a trochę im się nie udało – tłumaczył Jacek Goździk, dyrektor odpowiadający za realizację usług w Kom-Eko. – Otóż szczeliny w asfalcie zalewane są masą bitumiczną i posypywane grysikiem, który pod naciskiem kół samochodów jest wciskany w podłoże. Niestety, część drobnych kamyków pryska spod kół i może uszkodzić szyby czy też lakier w innych pojazdach. Dlatego też stosuje się ograniczenie prędkości przez kilka następnych dni. Nie zmienia to faktu, że oznakowanie ustawiono fatalnie. Po naszej interwencji zostało ono zdjęte. – Całe zdarzenie wykorzystamy przy ponownym szkoleniu naszych pracowników, by przypomnieć im zasady ustawiania oznakowania – zapewnił Jacek Goździk.
Komentuj →
20 czerwca 2008 |
0
Jednym ze sposobów na niepłacących alimenty jest zatrzymanie prawa jazdy – przypomina PolskaLokalna.pl kujawsko-pomorskie. Dotyczy to osób, które nie płacą na dzieci, utrudniają prześwietlenie swojego majątku lub też nie chcą pracować w miejscu, które wskazała gmina (ustawa z 22 kwietnia 2005 r.). Z tego powodu Wydział Komunikacji UM rozpatrzył w ubiegłym miesiącu 6 wniosków o zatrzymanie prawa jazdy. W 5 przypadkach postępowanie zostało umorzone, w 1 zaś wszczęte.
Komentuj →
19 czerwca 2008 |
0
Z chińskim prawem jazdy pojawiła się w wydziale komunikacji bytowskiego starostwa 25-letnia kobieta. Mimo że to fałszywka, wymieniła je na polski dokument – donosi “Głos Pomorza” i relacjonuje dalej: Pracownicy wydziału komunikacji Starostwa Powiatowego w Bytowie pierwszy raz widzieli na oczy chińskie prawo jazdy. - Dokument nie wzbudzał podejrzeń. Kobieta oświadczyła, że ma chłopaka w Chinach. Powiedziała nam, że była u niego i zrobiła prawo jazdy - mówi Marian Miazga, naczelnik wydziału komunikacji starostwa. Dodaje, że na wszelki wypadek wystosował pismo do chińskiej ambasady. Prawo jazdy wystawione było przez komendanta miasta Pekin. - Nie otrzymaliśmy żadnej zwrotnej informacji. Kobieta chciała zamienić chińskie prawo jazdy na polski dokument. Zgodnie z procedurą skierowaliśmy ją do Gdańska, aby zdała teorię. I zdała. Chińskie prawo jazdy zatrzymaliśmy, a wydaliśmy jej polskie - komunikuje Miazga. Sprawa się jednak na tym nie zakończyła. Bytowska policja otrzymała od trójmiejskich kolegach informację o fałszywych chińskich prawach jazdy. - Ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że ta pani nigdy w Chinach nie była. Na początku mówiła nam, że była tam w pracy. Później stwierdziła, że skończyła kurs prawa jazdy w Trójmieście, które prowadził.. Chińczyk. Kobieta ma zarzuty posługiwania się podrobionym dokumentem i wyłudzenia polskiego prawa jazdy. Sprawa jest jeszcze w toku - mówi Roman Krakowiak, rzecznik prasowy bytowskiej policji. Bytowski przypadek jest odpryskiem większej sprawy. Takich osób, który niby w Chinach, a w rzeczywistości w Trójmieście, zdobywają lewe prawa jazdy, jest więcej.
(252-10)Chińskie tymczasowe prawo jazdy
Komentuj →
19 czerwca 2008 |
0
Superszybki bmw K-12 GT z wideo rejestratorem to najnowocześniejsza broń częstochowskiej policji na piratów drogowych. Maszyna przechodzi testy na ulicach miasta od początku tygodnia. Takich pojazdów policja w Polsce ma kilka, m.in. od ubiegłego roku ma je policja stołeczna i Komenda Miejska w Gorzowie Wlkp. Policyjny jednoślad wraz z wyposażeniem wart jest ponad 150 tys. zł. Do setki rozpędza się w 3,3 s, a jego maksymalna prędkość to 245 km/godz. Motocyklowy ścigacz trafił w ręce specjalnie wyszkolonych policjantów. Musieli do perfekcji opanować umiejętność rejestrowania filmu nawet przy znacznych prędkościach. Od środy motocykl pracuje już pełną parą. W ciągu sześciu godzin służby zarejestrował 16 pojazdów, których kierowcy znacznie przekroczyli dozwoloną szybkość.
Komentuj →
19 czerwca 2008 |
0
Billboardy ze zdjęciami pokiereszowanych samochodów, hasła, które mają zachęcać kierowców do zdjęcia nogi z gazu – wszystko to robi wrażenie na coraz mniejszej liczbie odbiorców. Nowe kampanie społeczne muszą - co oczywiste – nieustannie sięgać po świeże pomysły. Z jedną z ciekawszych i dość skutecznych akcji mieli niedawno okazję zetknąć się zmotoryzowani mieszkańcy Nowej Zelandii.
Komentuj →
18 czerwca 2008 |
0
- Rozbijam się codziennie. Najpierw samochód uderza w ścianę, a siła uderzenia wyrzuca mnie przez przednią szybę - mówi Dummy, wylatując przez okno auta. - Lecę w powietrzu, dopóki nie uderzę w twarde podłoże, np. w ziemię. Ale ja mam wiele żyć, a wy tylko jedno, dlatego zapinajcie pasy - mówi żółty manekin chwilę po wypadku, i odpada mu palec i noga. - Ojeeeeeej - wzdychają dzieci jak czytamy w “Gazecie Wyborczej Poznań”. To był krótki filmik, ale Dummy, czyli manekin do laboratoryjnych testów samochodowych, odwiedził Przedszkole nr 140 im. Majstra Klepki w Poznaniu osobiście. Wraz z dwiema prowadzącymi i policjantem z drogówki poprowadził spotkanie z dziećmi, które uczyły się, jak ważne jest zapinanie pasów w samochodzie. Spotkania dla przedszkolaków organizuje firma produkująca opony Bridgestone. - Statystyki policyjne pokazują, że właśnie w okresie letnim zdarza się wiele wypadków, w których ofiarami są dzieci - mówi Joanna Zadworna z Bridgestone. Od 9 czerwca zdążyli już odwiedzić 15 poznańskich przedszkoli, byli też m.in. w Gnieźnie, Jarocinie i Wrześni. Przedszkolaki podczas spotkania namawiano do przypominania rodzicom o fotelikach i pasach. Maciej Bednik, starszy aspirant z drogówki twierdzi, że to konieczne, bo wciąż zdarzają się rodzice, którzy zapominają o zapięciu dziecka pasami w samochodzie. - Często nawet dzwonią do nas i pytają o wysokość mandatu za nieprawidłowe przewiezienie dziecka w samochodzie, a nie o to, jak najlepiej zabezpieczyć dziecko. A złapani na gorącym uczynku podczas podróży tłumaczą, że dzieci za szybko rosną i nie opłaca się ciągle wymieniać fotelików.
Komentuj →
18 czerwca 2008 |
0
Kierowcy MPK mają specyficzny rodzaj pracy - mówi Henryk Gabrielczyk z komendy wojewódzkiej policji. - Nieraz w autobusach czy tramwajach nocnych zdarzają się kłótnie z pasażerami. Kierowcy muszą wiedzieć, jak się zachować w takiej sytuacji – dodaje. Żeby nauczyć motorniczych i kierowców reagowania w sytuacji konfliktu, komenda wojewódzka przygotowała dla nich dwudniowy kurs. Najpierw uczestnicy wysłuchali wykładu z prawa i psychologii. - W pierwszej kolejności kierowca powinien postarać się złagodzić konflikt rozmową - podkreśla Gabrielczyk. - Jeśli jednak łagodna perswazja nie podziała i zacznie się bójka, powinien umieć obronić siebie i pasażerów - zaznacza. Po wykładzie rozpoczęły się ćwiczenia fizyczne. Pod okiem wykwalifikowanego instruktora kursanci poznawali rozmaite techniki zaczerpnięte z różnych sztuk walk. - Najważniejsze to skuteczność i łatwość wykonania - podkreśla organizator. - Poza tym trzeba też wziąć pod uwagę ograniczoną przestrzeń autobusu - dodaje. W prawdziwych tramwajach i autobusach odbędą się zajęcia praktyczne. - Prosiłem kursantów, żeby przyszli w swoich strojach pracowniczych, a nie w ubraniu sportowym - opowiada Gabrielczyk. - Chcę, by symulacje były jak najbardziej rzeczywiste - tłumaczy. W zajęciach udział wzięło 11 pracowników MPK, w tym dwie kobiety. Kolejny kurs już niebawem– zapowiada “Gazeta Wyborcza”.
Komentuj →
18 czerwca 2008 |
1
W Polsce wschodniej powstanie rowerowa autostrada o długości 2 tys. kilometrów – zapowiada “Dziennik Bałtycki”. Trasa przebiegać będzie przez 5 regionów: warmińsko-mazurski, podlaski, lubelski, podkarpacki i świętokrzyski. W Programie Operacyjnym Polski Wschodniej zarezerwowano na ten cel 50 milionów euro. Jak informuje Jacek Kowalczyk z Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach - tylko w świętokrzyskiem zostanie wybudowanych około 250 kilometrów tras rowerowych. Autostrada rowerowa w tym województwie rozpocznie się w Sandomierzu. Właśnie tam połączy się z trasą podkarpacką. Wybudowanie jednego kilometra trasy rowerowej ma kosztować od 300 do 700 tysięcy złotych. W ramach projektu powstaną również nowe miejsca parkingowe oraz postojowe. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przeznaczyło na ten cel dla województwa świętokrzyskiego około 8 milionów euro. Pierwsze prace rozpoczną się wiosną przyszłego roku.
Komentuj →
18 czerwca 2008 |
0
W Szczecinie policjanci zatrzymali, a sąd ukarał mężczyznę, który chodził po skrzyżowaniu oferując oczekującym na zielone światło kierowcom mycie szyb. 31-latek widywany był regularnie na placu Hołdu Pruskiego koło Bramy Królewskiej. Kiedy jadące w stronę centrum samochody zatrzymywały się mężczyzna wchodził na jezdnię między auta i nieco nachalnie oferował wyczyszczenie szyb czy też reflektorów. Oczywiście za pieniądze. Sporą część kierowców doprowadzał do pasji. W końcu zirytował także policjantów, którzy kilkakrotnie zwracali mu uwagę by nie wchodził między samochody. Bez skutku. "Stwarzał niebezpieczeństwo na jezdni przede wszystkim dla siebie ale także dla innych uczestników drogi" - tłumaczą funkcjonariusze, którzy w końcu zdecydowali się zatrzymać mężczyznę. Przed oblicze Sądu Rejonowego trafił w trybie przyspieszonym. A ten uznał, że oskarżony faktycznie popełnił wykroczenie i ukarał go grzywną w wysokości 200 zł.
Komentuj →
18 czerwca 2008 |
0
Miasto od lat boryka się z problemem transportu osób niepełnosprawnych. - Trzeba zmienić mentalność. Osoba niepełnosprawna sama może prowadzić auto - mówi Krzysztof Marciniak. Jego pomysł to w Polsce rewolucja – komentuje “Gazeta Wyborcza Stołeczna”. Krzysztof Marciniak, prezes Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Kierowców "Spinka" zamiast rozwozić niepełnosprawnych warszawiaków, chce z Przemysłowym Instytutem Motoryzacji i Instytutem Transportu Samochodowego zawiązać konsorcjum i wspólnie otworzyć w Warszawie Auto Mobility Club, który pomoże niepełnosprawnym w samodzielnym przemieszczaniu się po mieście. - Idea jest zaczerpnięta z krajów Europy Zachodniej. Osoba niepełnosprawna uczy się jeździć samochodem, później zdaje na nim egzamin na prawo jazdy, a na koniec kupuje ten samochód dzięki preferencyjnemu kredytowi - tłumaczy Marciniak. - To aktywizacja osób niepełnosprawnych, które często nie pracują, bo nie mogą wydostać się z domów. A przecież to one mogą być pełnowartościowymi klientami i podatnikami. Chcę ich uniezależnić od braku samochodów w transporcie specjalistycznym. Rozwiązania podglądałem za granicą. Widziałem osoby bez nóg i rąk, które kierują autem za pomocą ust i specjalnego joysticka - dodaje. Marciniakowi udało się pomysłem zainteresować jeden z największych banków w Polsce i dużego ubezpieczyciela. - Osoba niepełnosprawna to klient jak każdy inny. Dzięki niskooprocentowanemu kredytowi kupi nasz samochód. Wyjdzie z domu, zacznie zarabiać, może w przyszłości będzie zainteresowana kolejnym kredytem. Ta logika dociera do bankowców. Jeżeli osoby niepełnosprawnej nie stać na kredyt, pożyczkę będą żyrować np. rodzice - mówi. AMC ma sprowadzać samochody bezpośrednio od producentów, będą więc tańsze. Kursy na prawo jazdy mają współfinansować PFRON i organizacje pozarządowe. Oprócz sprzedawania samochodów AMC będzie wypożyczał auta dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych kierowców. Chce też otworzyć korporację taksówkową dla niepełnosprawnych złożoną na początek z 30 wozów. Ceny mają być takie jak w miejskim transporcie specjalistycznym. - Do kupna 30 samochodów namawiam 30 dużych firm. Dla nich wydatek 70 tys. zł to nic. W zamian na wozie będzie ich reklama - wyjaśnia Marciniak. - Rozmowy są bardzo zaawansowane - przekonuje. - Mamy hale, sprzęt i fachowców, aby przystosowywać samochody do potrzeb osób poruszających się np. na wózku inwalidzkim. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, konsorcjum zawiążemy jeszcze w czerwcu - potwierdza informacje Marciniaka Bogusław Pijanowski z Przemysłowego Instytutu Motoryzacji. AMC ma ruszyć w Warszawie do końca roku. To będzie pierwsze takie przedsięwzięcie w kraju. - Nie chcę używać wielkich słów jak misja. To biznes, ale na nim zyskują wszyscy. Wiemy, jak to zrobić i jesteśmy bardzo blisko sukcesu. To sprawdziło się we Włoszech, w Niemczech. Dlaczego u nas ma się nie udać? - mówi Marciniak. - To dobry, przemyślany i konkretny pomysł. W dodatku z zaangażowaniem poważnych instytucji - komentuje Piotr Todys z Fundacji na rzecz Transportowych Usług Specjalistycznych dla Niepełnosprawnych.
Komentuj →
17 czerwca 2008 |
0
Prawie 90% Polaków uważa, że kursy doskonalenia techniki jazdy mają bezpośredni wpływ na zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach*. Z kursów organizowanych przez Szkołę Jazdy Renault skorzystało już ponad 5 400 kierowców! Ze szkoleń organizowanych przez Szkołę Jazdy Renault korzysta rocznie ponad 1300 kierowców – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor szkoły – To bardzo dużo, a efekt jest zdecydowanie większy, ponieważ przeważająca część uczestników naszych kursów to kierowcy flotowi. Pamiętajmy, że to oni zazwyczaj jeżdżą najwięcej, więc ich zachowanie ma znaczący wpływ na bezpieczeństwo na drodze. Potwierdzają to statystyki – kierowcy prowadzący samochód w celach służbowych, uczestniczą w ok. 50% kolizji więcej, niż jeżdżący w celach prywatnych. Z danych Komisji Zdrowia i Bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii wynika, że kierowcy użytkujący samochody firmowe powodują nawet do 30% wszystkich wypadków. Oszacowano też, że wypadek drogowy to najczęstszy wypadek przy pracy i przeważająca przyczyna absencji pracowników**.
Badania Szkoły Jazdy Renault wykazały, że tylko 1/3 kierowców chciałaby poprawić swoje umiejętności, a ponad połowa wysłałaby na kursy doszkalające swoich bliskich*. A kto powinien skorzystać z kursów doskonalenia techniki jazdy? Właściwie każdy, bo znajomość przepisów i stosowanie się do nich to tylko jeden z elementów bezpiecznej jazdy. Doświadczenie również nie zawsze wystarcza, bo kierowcy mają złe nawyki, które z czasem się utrwalają. Głównym i bardzo częstym błędem kierujących jest nieprawidłowa pozycja za kierownicą. Uniemożliwia ona skuteczne wykonanie manewru “obronnego” – ostrzega Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault – Nawet, gdy kierowca wie, jak się zachować, nie zawsze mu się to uda, bo np. trzymanie zupełnie wyprostowanych rąk na kierownicy uniemożliwia ich szybką pracę. Nadmierne odsunięcie fotela powoduje, że kierujący nie jest w stanie do końca wcisnąć pedału hamulca lub sprzęgła. Przez zbyt mocno odchylone oparcie, plecy nie mają podparcia i w krytycznych sytuacjach kierowca trzyma się kierownicy zamiast nią manewrować.
Zaletą kursów doszkalających jest możliwość dostosowania poziomu szkolenia do poziomu własnych umiejętności. Na początku kierowcy uczą się prawidłowego operowania kierownicą, hamowania na zakrętach, zachowania w przypadku wystąpienia pod- lub nadsterowności. Później ćwiczą jazdę szosową. Na szkoleniach mogą też poznać tajniki eko-jazdy, czyli ekonomicznego oraz bezpiecznego sposobu prowadzenia samochodu.
*badanie TNS OBOP przeprowadzone dla Szkoły Jazdy Renault na reprezentatywnej próbie 1659 kierowców
** Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego http://www.pbd.org.pl
Komentuj →
17 czerwca 2008 |
0
Po zniesieniu powszechnego obowiązku jazdy w kasku w Pensylwanii wyraźnie wzrosła wśród motocyklistów liczba ofiar śmiertelnych i urazów głowy wymagających pobytu w szpitalu - informuje "American Journal of Public Health". Obowiązek jazdy w kasku dotyczył przed rokiem 2003 wszystkich kierowców i pasażerów jednośladów. Zniesiono go jednak i obecnie dotyczy osób poniżej 21 roku życia i kierowców mających mniej dwa lata doświadczenia, którzy nie odbyli kursu bezpieczeństwa. Badając losy 10 000 uczestniczących w wypadkach motocyklistów, naukowcy z University of Pittsburgh uwzględnili w swoich obliczeniach zwiększoną liczbę zarejestrowanych motocykli. Po jej uwzględnieniu okazało się, że w porównaniu z latami 2001-2002 liczba wypadków śmiertelnych wśród motocyklistów wzrosła w latach 2004-2005 o 32 procent, zaś poważnych urazów, w których konieczny był pobyt w szpitalu zwiększyła się o 42 procent. Po dwóch latach od zniesienia obowiązku kaski nosiło nie 82, a tylko 58 procent uczestników wypadków. Regulacje prawne dotyczące kasków motocyklowych uległy w USA osłabieniu po roku 1975, gdy rząd federalny przestał odmawiać pieniędzy na autostrady stanom bez takich uregulowań Teraz kaski są obowiązkowe tylko w 20 stanach.
Komentuj →
17 czerwca 2008 |
0
Nawet 10 złotych za możliwość wjechania do śródmieścia Warszawy - to jeden z pomysłów ratusza na walkę z korkami w stolicy. Opłaty dla kierowców mogą wejść w życie na próbę jeszcze przed Euro 2012, zapowiada "Życie Warszawy". Wprowadzenie opłat za wjazd do centrum znalazło się w strategii rozwoju systemu transportowego Warszawy do roku 2015. - Chodzi o ograniczenie liczby aut w Śródmieściu i zachęcenie mieszkańców do korzystania z miejskiej komunikacji, która jest na przyzwoitym poziomie, wyjaśnia prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej, jeden ze współautorów strategii. Kiedy powstanie warszawska strefa? - To kwestia co najmniej kilku lat, mówi rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. - Najpierw będzie musiała powstać druga linia metra, a przynajmniej jej centralny odcinek - zastrzega. Przed uruchomieniem strefy na stałe ratusz planuje rozbudować SKM, sieć linii tramwajowych, parkingi Parkuj i Jedź. Niezbędna będzie do tego także obwodnica. Inni urzędnicy, z którymi rozmawiało "Życie Warszawy", nie wykluczają jednak, że system na próbę może zostać wprowadzony jeszcze przed Euro 2012.
Komentuj →
17 czerwca 2008 |
0
(252-6)
Trzej zabici w wieku 16-17 lat. Wszyscy, to pasażerowie audi, prowadzonego przez 27-letniego Cezarego M. Wiadomo tylko, że pijany mężczyzna - miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu - zabierał co kilkaset metrów do pojazdu po dwóch - trzech nastolatków. W pewnym momencie w samochodzie - razem z kierowcą - było osiem osób! Dwie siedziały - jedna drugiej na kolanach - na fotelu obok szofera, pięć z tyłu. Jadąc tak przeładowanym wozem, Cezary M. stracił panowanie na prostym odcinku szosy. Zjechał na prawo do rowu, gdzie uderzył w betonowy przepust. Potem audi wzbiło się w powietrze i rąbnęło bokiem o drzewo. Siła uderzenia rozerwała samochód na pół, a pasażerów rozrzuciła w promieniu kilkunastu metrów. - Widok był tak makabryczny, jakby w pojeździe eksplodował jakiś ładunek - relacjonowali policjanci.
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
0
(252-9)
PKP Polskie Linie Kolejowe S.A po raz czwarty postanowiły kontynuować kampanię społeczną mającą na celu zachowanie bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych oraz kształtowanie świadomości społecznej i w konsekwencji zachowanie życia i zdrowia osób - kierowców, pieszych i rowerzystów na skrzyżowaniach dróg kołowych z liniami kolejowymi. Takie sceny zdarzają się codziennie w całym kraju: rozpędzony samochód wpada na skrzyżowanie z torami kolejowymi, choć z daleka widać błyski czerwonych świateł, albo zgrabnym łukiem omija opuszczone rogatki. Piesi i rowerzyści unoszą szlabany, aby wygodnie pokonać, często wielotorowy, przejazd. Znak “Stop” przed przejazdem niestrzeżonym traktowany jest wyłącznie jak “ozdobnik”. I tylko medialne relacje z kolejnej tragedii trochę przygnębiają – znów ktoś nie wróci do domu... Statystyki są nieubłagane: 97 % wypadków na przejazdach kolejowych powodują prowadzący pojazdy. Podobnie nieubłagane są prawa fizyki: samochód, mały czy duży nie ma żadnych szans w spotkaniu z lokomotywą, a kierowcy i pasażerowie najczęściej nie przeżywają zderzenia. To właśnie chcemy uświadamiać podczas czwartej już edycji kampanii BEZPIECZNY PRZEJAZD powtarzając ubiegłoroczne hasło “Zatrzymaj się i żyj” .
Około 98 proc. wypadków na przejazdach kolejowych powodują nieostrożni kierowcy - poinformowali przedstawiciele PKP Polskie Linie Kolejowe. W ciągu 5 pierwszych miesięcy tego roku na przejazdach kolejowych doszło do 93 wypadków, w których zginęło 11 osób, a 39 zostało rannych.
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
0
(252-12)
Z okazji 10. rocznicy powstania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego we Wrocławiu odbył się festyn połączony z imprezami na rzecz promowania bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz obchodami Dnia Dziecka pod hasłem “jesteś widoczny jesteś bezpieczny”. Festyn odbył się na terenie WORD we Wrocławiu przy ul. Ziębickiej 34-38 w dniu 1 czerwca 2008 roku. Program festynu przedstawiał się następująco: powitanie zaproszonych gości; przybycie dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych i gimnazjalnych; koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji z Wrocławia połączony z musztrą paradną; testy sprawnościowe: jazda pojazdem z talerzem Stewarda; jazda pojazdem z trolejami; egzaminy na kartę rowerową i motorowerową; możliwość sprawdzenia wiedzy teoretycznej z zakresu prawa jazdy kat. B; konkurs sprawnościowy na rowerach dla dzieci do lat 10; pokaz udzielania pierwszej pomocy; pokaz regulacji ruch drogowego przez policję z Wydziału Ruch Drogowego i Żandarmerii Wojskowej; pokaz ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej; seminarium dla osób ubiegających się o prawo jazdy kat. B; prezentacja działalności Inspekcji Transportu Drogowego; propagowanie rozwiązań ekologicznych zasilania pojazdów oraz pokaz pojazdów zabytkowych.
(252-1r)
(252-2r)
(252-13)
(252-14)
(252-3r)
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
0
Na łamach “Gazety Wyborczej” w dodatku “Wysokie obroty” opublikowano kolejny - drugi odcinek cyklu “Czego nie uczą, a powinni”, autor zapowiada dalsze. Temat niezmiernie ważny, edukacja przyszłych kierowców to jednocześnie bezpieczeństwo nas i naszych najbliższych, to mniej wypadków i mniej ofiar śmiertelnych. Ciekawi jesteśmy Państwa opinii, co do zaprezentowanych propozycji, ocen, wypowiedzi zaprezentowanych w pierwszym i kolejnych artykułach cyklu. Czekamy na merytoryczny wkład do dyskusji, te wypowiedzi opublikujemy w newsie. Prześlemy je także autorowi cyklu, jak o nasz wspólny głos w tej tak ważnej dyskusji. W następnych odcinkach - autor zapowiada: jak jechać autostradą i trasą szybkiego ruchu, hamować biegami, jechać ekonomicznie i wyprowadzać auto z poślizgu
Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”): Czego nie uczą, a powinni. Lekcja druga. Kandydaci na prawo jazdy do znudzenia ćwiczą parkowanie, tak jakby od tego zależała liczba wypadków. Tymczasem nie potrafią wielu podstawowych rzeczy
Niedostosowanie prędkości do umiejętności - oto najczęstsza przyczyna drogowych dramatów. Co potrafi świeżo upieczony kierowca? Niewiele. Dlatego, że połowę czasu przeznaczonego na szkolenie spędził na polu manewrowym, gdzie głównie parkował, cofał i zawracał. A gdy już z prawkiem w kieszeni staje się pełnoprawnym użytkownikiem drogi, widać, jak duże ma braki. Nim je nadrobi, stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa. No i utrwali sobie nieprawidłowe nawyki na resztę życia. Nie czekając, aż program szkoleń zacznie mieć większy związek z rzeczywistością (wierzymy, że to w końcu nastąpi), dzielimy się kolejną porcją naszych sugestii.
Tydzień temu pisaliśmy, jak prawidłowo wyprzedzać (najniebezpieczniejszy z manewrów) i szybko ruszać (jeden z bardziej przydatnych manewrów). Dziś parę słów o tym, jak skręcać.
Pokonywanie zakrętów
To w zasadzie ćwiczenie na wyobraźnię lub zdolność przewidywania. Jeśli jesteś motocyklistą z długim stażem, możesz nie czytać - masz to w małym palcu. Wiesz, że decydujące znaczenie ma to, co zrobimy na wejściu w zakręt, gdzie pole manewru jest większe. Już w trakcie powinniśmy wystrzegać się gwałtownych zmian kierunku i prędkości.
Kierowcom dwuśladów ta nauka przychodzi wolniej. Uzbrojeni w ABSy i systemy kontroli trakcji często zbyt szybko "napadają" zakręty wierząc, że w razie czego elektronika wybawi ich z kłopotów. I owszem pomaga, ale i ona musi uznać wyższość praw fizyki. 20 lat temu Volkswagen Golf ważył niespełna 900 kg. Nie było crossoverów, SUV-ów i terenówek mających po dwie tony i wyciągających 200 km/h. Dziś popularny Golf 1.4 TSI ma masę niemal 1400 kg. Siły działające na pojazd są relatywnie większe.
Co to oznacza? Że z zakrętu można wylecieć niemal równie łatwo, jak kiedyś. Mimo wszystkich tych procesorów, czujników i siłowników.
Zwykle wygląda to tak. Jedziemy setką, widzimy zakręt. Zdejmujemy nogę z gazu, zwalniamy do 80-90 km/h. I wszystko jest OK. Aż którymś razem odkrywamy, że zakręt jest ostrzejszy, niż nam się wydawało, że poboczem jedzie rowerzysta, a z przeciwka tir. I hamujemy, ile wlezie, bo przecież mamy ABS lub wręcz ESP. Problem w tym, że nawet wówczas nie zatrzymamy się na piętnastu metrach. A jeśli nawet, to poza drogą. W najlepszym przypadku "zaliczymy" pobocze, w najgorszym...
Trzeba o tym pamiętać i zapewnić sobie odpowiedni margines bezpieczeństwa. Podstawą jest prędkość. Jak wysoka? O tym decydują:
- widoczność Zawsze powinniśmy jechać tak, by w razie czego zatrzymać się na widocznym odcinku drogi. A więc im gorszy “wgląd w zakręt, tym mniejsza prędkość na wejściu.
- geometria zakrętu Nie trzeba być fizykiem, by wiedzieć, że każde rozpędzone auto będzie “chciało” jechać na wprost. Tym bardziej im większą ma prędkość. Na prostej to pomaga, na zakręcie przeszkadza. Generalnie im bardziej łagodny zakręt, tym szybciej można go pokonać, i na odwrót. Proste.
Pędzące auto trzeba niejako zmusić do tego, by skręciło. Jest to tym łatwiejsze, im pojazd jest niższy (chodzi ośrodek ciężkości), lżejszy i ma lepszą przyczepność. Stąd wniosek, że bezpieczniej brać zakręty lekkim roadsterem w rodzaju Toyoty MR2 niż dwukrotnie cięższą i wyższą terenową Toyotą Land Cruiser. Albo kiedy prowadzimy puste auto, niż kiedy mamy komplet pasażerów, pełny bagażnik i dwa rowery na dachu. Proste.
W pewnym, niewielkim zakresie możemy optymalizować geometrię zakrętu: skręcając w lewo przytulamy się do środkowej linii - skręcając w prawo -do pobocza. Oczywiście wtedy, gdy są ku temu warunki (nikt nie jedzie z przeciwka, nikt nie idzie poboczem). To już nie takie proste, jak się wydaje.
(252-4)
Optymalny i bezpieczny (nie mylić ze sportowym) tor jazdy na zakręcie drogi dwukierunkowej
Trzeba pamiętać, że niektóre zakręty potrafią zacieśniać się lub - co u nas częste - mieć pofałdowaną nawierzchnię, albo negatywny (opadający w stronę zewnętrznej krawędzi) profil. Wówczas auto jest wypychane z jeszcze większą siłą.
Bardzo zdradliwe, choć dla odmiany rzadkie - są zakręty wypadające na samym szczycie wzniesienia. Dlaczego? Ze względu na nieprawidłowy rozkład ciężaru. Niedostateczne dociążenie przedniej osi może sprawić, że auto zacznie wyjeżdżać z zakrętu mimo skręconych kół.
- nawierzchnia Im bardziej nierówna i śliska (przez wodę, śnieg, lód, liście lub piach), tym mniejsza przyczepność, a więc maksymalna prędkość, z którą możemy go pokonać.
Problem zaczyna się wtedy, gdy nazbyt optymistycznie ocenimy zakręt i nie zwolnimy odpowiednio wcześnie. Wówczas będziemy musieli użyć hamulców. Kwestia jak i kiedy. Pamiętajmy, że ostre hamowanie przy skręconych kołach łatwo destabilizuje pojazd. A poślizg na zakręcie jest najcięższym sprawdzianem umiejętności kierowcy (będzie o tym w jednym z kolejnych odcinków). Dlatego, jeśli musimy hamować, w miarę możliwości róbmy to nie na, lecz przed zakrętem.
Po nadmiernej prędkości na wejściu i zbyt ostrym hamowaniu w trakcie, kolejną przyczyną kłopotów są przesadne ruchy kierownicą (uboczny efekt błędnej oceny geometrii zakrętu). Tak prowadzone auto albo zarzuci tyłem, albo -co bardziej prawdopodobne -nie wpisze się w krzywiznę drogi, czyli mówiąc brutalnie, wyleci z niej przed końcem zakrętu.
Ważne jest też, co robimy z gazem. Większość kierowców nie zdaje sobie sprawy, że autem kieruje się nie tylko kierownicą. Dlatego, jeśli wykryjemy w sobie skłonności do bardziej dynamicznej jazdy, powinniśmy nauczyć się... skręcać gazem. Albo przynajmniej zapamiętać, że odjęcie gazu zwykle nieco zacieśnia, a jego dodanie - rozluźnia skręt (wyjątkiem są bardzo mocne auta tylnonapędowe). Dlaczego? Przyspieszając lub zwalniając, zmieniamy rozkład mas na osie, a więc też przyczepność osadzonych na nich kół. Przy niewielkiej prędkości i na dobrej nawierzchni nie odczujemy żadnej różnicy. Ale podczas szybszej jazdy na zapiaszczonej, zaśnieżonej lub choćby bardzo nierównej drodze sterowanie gazem daje wręcz spektakularne efekty.
(252-5)
Podczas zwalniania i przyspieszania zmieniamy rozkład mas na przednie i tylne koła, a tym samym "skłonność" auta do skręcania. Najłatwiej skręca auto z nieco mocniej dociążonym przodem. Ale uwaga: zbyt energiczne hamowanie przy wejściu w zakręt może spowodować poślizg i utratę kontroli nad autem (nawet tych z ABS-em)
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
3
Łódzki “Express Ilustrowany” opublikował następującą informację (przytaczamy ją za publikacją na stronie “Nasze miasto pl”):
Kierowca z 25-letnim stażem zdał ponownie egzamin na prawo jazdy dopiero za ósmym razem!
Roman Ostrowski, mechanik samochodowy i kierowca z 25-letnią praktyką, dopiero za ósmym razem zdał ponowny egzamin na prawo jazdy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi.
W trzech przypadkach złożył skargę do urzędu marszałkowskiego, twierdząc, że egzaminatorzy niesłusznie go oblali. Dwa egzaminy już unieważniono, trzecia skarga jest rozpatrywana. Pan Roman zamierza teraz domagać się od WORD finansowego zadośćuczynienia za straty moralne, dojazdy na egzaminy (mieszka w Poddębicach), które powinien zdać oraz za to, że w tym czasie musiał zamykać prowadzony przez siebie warsztat samochodowy.
- Nie ukrywam, że prawo jazdy straciłem za jazdę po kielichu. Teraz nie biorę alkoholu do ust - mówi Roman Ostrowski, który dziś jest wiceprezesem Stowarzyszenia Abstynentów.
- To, co wyprawiają łódzcy egzaminatorzy, to skandal. Wmawiają błędy, oblewają za sytuacje, które nie miały miejsca. Raz nie zdałem, bo rzekomo nie zatrzymałem się na skrzyżowaniu przed zieloną strzałką. Gdy wniosłem skargę - okazało się, że akurat z tego egzaminu nie nagrał się film. Podczas kolejnego egzaminu pani egzaminator twierdziła, że nie zatrzymałem się przed sygnalizatorem. Tym razem film był i to ja miałem rację. Egzamin unieważniono.
Następna moja skarga czeka teraz na rozpatrzenie. Jestem pewien, że ponownie negatywny wynik egzaminu zostanie podważony.
Pan Roman chce od WORD zadośćuczynienia, a pieniądze zamierza przeznaczyć na cel dobroczynny. Apeluje również do osób, które mają jakiekolwiek wątpliwości co do wyniku egzaminu, by pisały skargi na egzaminatorów do urzędu marszałkowskiego.
- Niestety ludzie, którzy nie zdali, boją się, że będzie to miało wpływ na ich kolejne podejścia - dodaje. - A na pewno w wielu spornych przypadkach mają rację.
Unieważnienie egzaminu państwowego oznacza jedynie zwrot jego kosztów. Nikt nie zwróci kursantom straconego czasu i nerwów. A zdawać i tak trzeba ponownie.
Dyrektor WORD w Łodzi udostępnił nam tekst następującego oświadczenia
Łódź, dn. 12 czerwca 2008 r.
Pan Marcin Kowalczyk
Redaktor Naczelny Expressu Ilustrowanego
ul. ks. I. Skorupki 17/19 90-532 Łódź
O Ś W I A D C Z E N I E
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi w związku z artykułem “Chcę od WORD zadośćuczynienia”, który ukazał się w dniu 12.06.2008 roku na łamach Expressu Ilustrowanego, na stronie szóstej, prosi o zamieszczenie w trybie Prawa Prasowego oświadczenia o następującej treści:
1. Pan redaktor Tomasz Jabłoński w sposób tendencyjny, nieobiektywny i wybiórczy w wielu swoich artykułach przedstawia sprawy dotyczące działalności łódzkiego WORD, np. “Słomą odgradzają WORD”, “Egzaminy z poślizgiem”, “Egzaminatorzy jak święte krowy”. Kolejnych tytułów o podobnej treści pod redakcją Pana T. Jabłońskiego przedstawiających WORD w Łodzi i zatrudnionych w nim egzaminatorów w negatywnym świetle mógłbym wymienić dziesiątki.
2. W ostatnim artykule z dnia 12 czerwca 2008 roku jednostronnie przedstawiono oświadczenia Pana Romana Ostrowskiego, któremu odebrano wcześniej uprawnienia za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Nie dano szansy przedstawienia swojej opinii przedstawicielom WORD w Łodzi, co jest niezgodne z Prawem Prasowym i łamie zasady dziennikarskiego obiektywizmu. Osoba, której odebrano prawo jazdy za alkohol, w świetle tysięcy ofiar: zabitych i rannych na polskich drogach, których sprawcami są nietrzeźwi kierowcy powinna z większym dystansem ocenić zaistniałą sytuację a nie wzywać kolejnych kandydatów na kierowców do pisania skarg na WORD i egzaminatorów.
Sprawdziłem historię przeprowadzonych egzaminów w WORD w Łodzi, w których uczestniczył Pan Roman Ostrowski. Muszę stwierdzić, iż rzeczywiście jeden egzamin został unieważniony, ze względu na brak nagrania z egzaminu na trwałym nośniku przechowywanym u nas przez 14 dni. Spowodowane było to uszkodzeniem urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk, co się czasami, niestety zdarza i egzamin jest wtedy powtarzany na koszt WORD. W drugim przypadku, kiedy nadzór z Urzędu Marszałkowskiego unieważnił egzamin przeprowadzony w dniu 18 kwietnia 2008 roku, jako przedstawiciele WORD w Łodzi nie zgadzaliśmy się z opinią tegoż nadzoru. Ewidentnie, co widać na filmie z egzaminu, samochód egzaminacyjny nie zatrzymał się przed sygnalizatorem w chwili, gdy nadawany był sygnał czerwony
i paliła się zielona strzałka. Nie dostrzegła tego, co nas dziwi, Pani Mariola Jędrzejewicz z Organu Nadzoru- Urzędu Marszałkowskiego, rozpatrująca skargę złożoną przez Pana Romana Ostrowskiego. Całą tą sprawę analizował i opiniował najbardziej doświadczony egzaminator nadzorujący WORD w Łodzi Pan Włodzimierz Salski, członek Państwowej Komisji Weryfikacyjnej. Według opinii Pana Włodzimierza Salskiego wynik negatywny z egzaminu był w pełni uzasadniony! Przeciwko takiej decyzji Organu Nadzoru jakim jest Urząd Marszałkowski postanowiliśmy tym razem nie odwoływać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (byłoby to niezręczne). Ubolewamy jedynie, że taką decyzję Organ Nadzoru podjął w tym przypadku. To jest egzamin państwowy i to czy się jest kierowcą zawodowym z dużym stażem, czy początkującym amatorem nie ma znaczenia, trzeba bezbłędnie wykonywać wszystkie zadania określone
w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (Dz. U. Nr 217 poz. 1834 z późn. zm.).
3. Zauważyliśmy, że z Panem Tomaszem Jabłońskim od kilkunastu miesięcy współpracuje Pan Mieczysław Karbowańczyk, instruktor nauki jazdy (często jego nazwisko i wypowiedzi pojawiają się w artykułach Pana T. Jabłońskiego). Jako pełnomocnik osób odwołujących się od wyniku egzaminu na prawo jazdy, ten Pan również w sposób tendencyjny przedstawia swoje argumenty i wielokrotnie nie przyjmuje do wiadomości, że istnieje instrukcja przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy. W 99% procentach skarg, przy których pełnomocnikiem był Pan Karbowańczyk, skarga okazała się bezzasadna. Na tego Pana składaliśmy do Prokuratury Rejonowej Łódź Bałuty wniosek o wszczęcie postępowania z tytułu fałszowania podpisów kandydatów na kierowców i nakłaniania osób przed łódzkim WORD do składania skarg.
4. W WORD w Łodzi przeprowadzanych jest rocznie ok. 67.000 egzaminów
i przypadających na nie skarg, np. w 2007 roku jest około 100rocznie z tego uznanych tylko lub aż 7 skarg. Staramy się każdą wątpliwość osób zdających szczególnie na kat. B w przypadku negatywnego wyniku wyjaśnić, często oglądamy dokonane wcześniej nagranie na trwały nośnik (wizja i fonia) wspólnie z osobami, które taki wynik kwestionują oraz analizujemy przyczyny takiego wyniku. To, że się czasami zdarzają też błędy po stronie egzaminatorów podczas egzaminu praktycznego nie powinno być naszym zdaniem wiecznym i jedynym tematem dla Pana T. Jabłońskiego, szczególnie do ciągłego ich atakowania i kwestionowania decyzji egzaminatorów bez wnikliwego i kompetentnego wyjaśnienia sprawy i przedstawienia jej w sposób obiektywny a nie tendencyjny i złośliwy. Egzamin i egzaminatorzy są, bo tak obecnie stanowi polskie prawo.
W dniu 7 lipca 2008 roku organizujemy Międzynarodową Konferencję na temat szkolenia i egzaminowania kierowców w krajach Unii Europejskiej i w Polsce i będziecie mogli państwo zapoznać się z Europejskimi Systemami Szkolenia i Egzaminowania.
5. Trzecia skarga z dnia 30 maja 2008 roku, którą złożył Pan Ostrowski,(podobno bardzo doświadczony kierowca), który żąda zadośćuczynienia od WORD za poniesione straty moralne i dojazdy na egzaminy, dotyczy sytuacji na egzaminie podczas, której Pan Roman Ostrowski będąc na ulicy jednokierunkowej, kiedy poruszał się prawym pasem, próbował skręcić w lewo na skrzyżowaniu, nie upewniwszy się o możliwości wykonania tego manewru. Tym spowodował poważne zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W tej sprawie opinię wydał również Pan Włodzimierz Salski. Czekamy na ostateczną decyzję Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi
Reasumując ubolewam , że tak poczytna gazeta, którą często czytamy i zprzyjemnością prenumerujemy jako WORD w Łodzi, zatrudnia tak złośliwego i niekompetentnego dziennikarza jakim naszym zdaniem jest Pan T. Jabłoński, który “nawołuje ustami osoby skazanej za jazdę po alkoholu zamiast ją napiętnować” do składania skarg innych kandydatów.
Prosimy o zamieszczenie oświadczenia w imię prawa polskiego w Waszej gazecie.
Egzaminatorzy są urzędnikami publicznymi i wykonują swoją ciężką pracę niejednokrotnie w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Także przy dużym natężeniu ruchu, gdzie często samochody egzaminacyjne są ofiarami stłuczek, najechań itp. Mogą oczywiście osobom zdającym nie podobać się ich decyzje oraz ich zachowanie. Niemniej egzamin, który jest przez nich przeprowadzany jest egzaminem państwowym i przeprowadzany jest zgodnie z narzuconymi przepisami ustawy. Egzamin w zakresie kat. B prawa jazdy jest rejestrowany na taśmie (wizja i fonia). Praca egzaminatorów podlega ocenie egzaminatorów nadzorujących i dyrekcji WORD.
W naszym WORDpracuje około 44 egzaminatorów w tym 30 młodych, którzy niedawno otrzymali uprawnienia po bardzo trudnych egzaminach państwowych, gdzie zdawalność wynosi około 20%.
Uważam, że egzaminatorom należy się również szacunek za ich ciężką pracę , a takie tendencyjnie przedstawioneartykuły i brak obiektywizmu przez Pana Tomasza Jabłońskiego szkodzą nie tylko wizerunkowi WORD w Łodzi ale również i Waszej gazecie.
Z poważaniem
Do wiadomości:
1. Pan Włodzimierz Fisiak – Marszałek Województwa Łódzkiego
2. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
0
W Gdańsku kontrolerzy sprawdzali dokumenty pojazdu, dokumenty uprawniające do wykonywania zawodu, wyposażenie pojazdu, wygląd zewnętrzny, oznakowanie i estetykę wnętrza pojazdu - mówi Emilia Salach-Pezowicz, p.o. kierownika Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Akcję zorganizowano, by sprawdzić, czy kierowcy przestrzegają zasad wprowadzonych uchwałą Rady Miasta. Wyniki było zaskakująco złe. Zatrzymano aż 16 dowodów rejestracyjnych z powodu złego stanu technicznego pojazdu lub braku badań technicznych. U trzech kierowców stwierdzono brak licencji. Jedną sprawę skierowano do sądu za niepoddanie się karze za brak taksometru. - 91 kierowców pouczono za nieczytelne cenniki oraz niekompletne wyposażenie pojazdu, nałożono 33 mandaty karne na kwotę 2590 zł - wymienia Emilia Salach-Pezowicz. - Odnotowano także brak gaśnic i trójkąta. Nałożono 8 mandatów za przekroczenie prędkości i 15 za złamanie przepisów porządkowych. - Kontrola wykazała, niestety, wiele nieprawidłowości - mówi Antoni Szczyt, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM Gdańsk. - Dlatego następną przeprowadzimy na pewno jeszcze w tym roku. Tym razem w nocy. Kiedy? Nie zdradzimy, niech będzie zaskoczenie. Kierowców taksówek i ich pojazdy przez trzy dni kontrolowały radiowozy straży miejskiej, radiowozy sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku i radiowozy Inspekcji Ruchu Drogowego w Gdańsku. W sumie podczas inspekcji pracowało 58 osób. Kontrolę przeprowadzono w rejonach 14 postojów taksówek.
Komentuj →
16 czerwca 2008 |
0
Podobnie jak w zeszłym roku WORD Warszawa uczestniczył w Międzynarodowym Pikniku Lotniczym w Góraszce w dn. 7-8 czerwca. Na WORD-owskim stoisku można było bezstresowo porozmawiać z egzaminatorami oraz zapoznać się z bliska z pojazdami egzaminacyjnymi. Można było również spróbować swoich sił w egzaminie teoretycznym na dowolną kategorię prawa jazdy - w przypadku uzyskania wyniku pozytywnego przewidziano nagrody! Kierowcy, którzy uzbierali punkty karne za jazdę niezgodną z przepisami ruchu drogowego mogli uzyskać informacje na temat możliwości zredukowania punktów, a kierowcy zawodowi - na temat innych szkoleń, które są organizowane przez WORD Warszawa.
Komentuj →