27 czerwca 2008 |
0
(253-10)
Przy skrzyżowaniu ulicy Bezpiecznej z Obornicką we Wrocławiu dawno zakończyły się roboty drogowe. Na czas robót drogowcy wymalowali oznakowanie poziome (tymczasowe - żółta linia). Drogowców już nie ma, ale pozostało wyblakłe już oznakowanie poziome tymczasowe - napisał na Alert24 Jarco. Odpowiada Ewa Mazur, rzeczniczka wrocławskiego Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta: - Dziękujemy za zgłoszenie, nasze służby oczywiście dokonają korekty oznakowania. Po zakończeniu prac drogowych żółte oznakowanie tymczasowe, o ile nie wytrze się do tego czasu samoistnie, najczęściej jest likwidowane poprzez frezowanie - specjalne urządzenie ściera je wraz z cienką warstwą nawierzchni. W przypadku świeżo wykonanych nawierzchni, zachodzi jednak ryzyko jej uszkodzenia i wtedy najczęściej oznakowanie żółte przykrywa się barwnikiem w kolorze nawierzchni. A ponieważ barwnik ten ulega z czasem wytarciu, żółta farba może znowu być widoczna. Z takim zjawiskiem mamy do czynienia właśnie na ul. Bezpiecznej.
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
1
Galopujące ceny benzyny sprawiły, że coraz więcej chętnych zapisuje się na kursy oszczędnej jazdy samochodem – donosi “Gazeta Pomorska”. Tzw. ecodriving, czyli sztuka takiego jeżdżenia samochodem, żeby spalał jak najmniej paliwa. W Warszawie takie kursy przeżywają oblężenie. W Toruńskiej Akademii Jazdy szkolą, jak oszczędnie jeździć. Kurs trwa 2-3 godziny. - Jest duże zainteresowanie, szczególnie ze strony firm, które mają duże floty samochodowe. Przychodzą do nas również kierowcy, którzy chcą się podszkolić. Uczymy ich też ecodrivingu - opowiada Karol Juchniewicz z Toruńskiej Akademii Jazdy. W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego nie prowadzą takich kursów. - Nikt o to nie pyta - informują w bydgoskim ośrodku. Dla tych, którzy chcą jeździć oszczędnie, specjalne ulotki przygotowała Komisja Europejska. Można się z nich dowiedzieć, co robić, żeby nasz samochód spalał mniej paliwa. Między innymi należy pamiętać o odpowiednim ciśnieniu w oponach, utrzymywaniu poziomu oleju w silniku, wyłączaniu silnika na dłuższych postojach.
Zasady EcoDrivingu różnią się od techniki lansowanej przez szkoły jazdy ekonomicznej. EcoDriving zaleca przyspieszać dość energicznie, wciskając pedał gazu do 3/4 całkowitego skoku i zmieniać biegi nie później niż przy 2 000-2 500 obr./min. Pozwala to najefektywniej wykorzystać energię zawartą w paliwie, gdyż w takich warunkach współczesne silniki zużywają najmniej paliwa w przeliczeniu na jednostkę wyprodukowanej energii.
Zmniejsza się nie tylko apetyt na paliwo, ale także hałas wytwarzany przez pojazd. Auto, jadące z prędkością obrotową silnika 4 000 obr./min, emituje hałas równy 32 samochodom jadącym z taką samą prędkością, ale przy 2 000 obr./min. Zalecane jest również ograniczenie liczby zmian biegów do niezbędnego minimum, co wydłuża trwałość sprzęgła i układu napędowego. Zdaniem specjalistów, niskoobrotowy styl jazdy nie szkodzi współczesnym silnikom, które są skuteczniej niż jednostki sprzed lat zabezpieczone przed przeciążeniami i efektywnie smarowane przez nowoczesne oleje. W ruchu miejskim zdarza nam się wrzucać na luz przed skrzyżowaniem. Przeświadczenie, że oszczędzamy paliwo i samochód, jest mylne. Hamujmy zawsze silnikiem. Oszczędzamy wtedy nie tylko paliwo, ale i układ hamulcowy.
Kto prowadzi kursy oszczędnej jazdy:
- Toruńska Akademia Jazdy (Toruń) - http://www.taj.torun.com.pl/
- Skoda Auto Polska (Warszawa) - http://www.skoda-auto.pl/
- SmartDriving (Warszawa) - http://www.smartdriving.pl/
- Ośrodek Szkolenia Kierowców HigH - Szkoła Jazdy (Poznań) - http://www.high.com.pl/
-ARTUSEK (Trójmiasto) - http://www.artusek.pl/index2.php
- ...
Dopiszcie się Państwo do tej listy.
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Wymiana zagranicznego prawa jazdy nie będzie już tak łatwa jak dotychczas, przynajmniej w Bytowie. Tamtejsza policja ostrzega, że będzie się bardziej przyglądać osobom, które zdobyły taki dokument poza granicami naszego kraju – donosi “Dziennik Bałtycki”. Chcą ściślej współpracować z wydziałem komunikacji i lustrować każdy zagraniczny dokument. Wszystko z powodu podrobionego chińskiego prawa jazdy, który mieszkance podbytowskiej wsi udało się wymienić na polskie w Wydziale Komunikacji i Drogownictwa Starostwa Powiatowego w Bytowie. Podobnych przypadków jest jednak więcej. Policja prowadzi już duże dochodzenie dotyczące Niemców o wschodniobrzmiących nazwiskach, którzy wymieniali prawa jazdy w Bytowie. Aby taki dokument wymienić, musieli w naszym kraju przebywać przynajmniej 185 dni. Po tym czasie udawali się do wydziału komunikacji, gdzie przedstawiali niemieckie prawo jazdy, jego dokładne tłumaczenie oraz zdawali egzamin teoretyczny. - Dotyczy to głównie byłych obywateli Rosji, a obecnie Niemiec - mówi Andrzej Borzyszkowski, zastępca komendanta bytowskiej policji. - Jest podejrzenie, że weszli w posiadanie tych dokumentów niezgodnie z prawem. Badamy, dlaczego, mając obywatelstwo niemieckie, starali się o prawo jazdy w Polsce. Sprawdzamy też, czy rzeczywiście w tym czasie przebywali w naszym kraju. W ciągu dwóch lat w Bytowie stwierdzono 127 takich przypadków. Krąg podejrzanych może się powiększyć. - Kilkudziesięciu osobom, które mieszkają na stałe w Niemczech, cofnęliśmy lub nie wydaliśmy prawa jazdy - mówi Marian Miazga, naczelnik Wydziału Komunikacji. Teraz doszła jeszcze chińska nauczka. Kontrole obcych praw jazdy będą więc drobiazgowe.
- Nie ma znaczenia, czy dokument był sfałszowany na podstawie egzaminu w Polsce, czy też nie, bo został wyrobiony w Chinach. Ta osoba nie powinna otrzymać polskiego prawa jazdy - mówi Ruilin Yu z ambasady Chin w Warszawie. Chiński dokument ważny jest tylko w Chinach. Tam z kolei polskie prawo jazdy na niewiele się przyda. Na podstawie polskiego dokumentu można dostać tymczasowe chińskie prawko. Jeśli ktoś ma prawo pobytu w Chinach, może się starać o tamtejsze prawo jazdy. Wystarczy zdać egzamin teoretyczny. Praktyczny jest zaś bardzo łatwy - prosty manewr na placu i krótka jazda samochodem, ale na drogach poza miastem.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
Drogowcy powinni usuwać powalone drzewa czy gałęzie tak szybko, jak to możliwe, a kierowcy mają zachować należytą ostrożność na słabo przejezdnej drodze. Inaczej zaniechanie jednych bądź nieostrożność drugich może być potraktowana jako przyczynienie się do szkody, np. w razie zderzenia auta z leżącym na drodze drzewem. Kto za nie odpowiada za szkody po burzy? Nie ma prostego wyjaśnienia. Helena Włodarczyk, naczelnik w zielonogórskim Oddziale GDDKiA, powiedziała “Rzeczpospolitej”, że większość szkód po burzach, daje się zakwalifikować jako siłę wyższą i poszkodowani odstępują od żądania odszkodowania (w tym roku dwa przypadki na trzy). Burza nie jest jednak w pełnym tego słowa znaczeniu siłą wyższą, gdyż w jakimś stopniu można ją przewidzieć, wiadomo, że wcześniej czy później się zdarzy. Zarządcy dróg powinni być na to przygotowani. Ustalenie odpowiedzialnego za stan drogi publicznej, czyli zarządcy, jest stosunkowo łatwe. O tym, kto jest zarządcą, decyduje status drogi. I tak: za krajowe odpowiada generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad, za wojewódzkie – zarząd województwa, za powiatowe – zarząd powiatu, za gminne – wójt (burmistrz, prezydent miasta). To do zarządcy należy utrzymanie czystości, w szczególności usuwanie skutków np. wichur. W razie wypadku z powodu tego rodzaju niedopatrzeń zarządca będzie odpowiadał przed sądem jako pozwany. Do zarządcy należy też utrzymywanie zieleni przydrożnej, w tym sadzenie i usuwanie drzew i krzewów. Gdzie jest jednak granica odpowiedzialności? Jeden z takich sporów przed trzema laty rozstrzygał Sąd Najwyższy (sygn. akt II CK 719/04). Chodziło o skutki wypadku na krajówce należącej do zielonogórskiego oddziału GDDKiA. Bożena J., która rozbiła samochód o spadającą na nią na krajówce akację, chciała, aby drogowcy zapłacili jej 24 tys. zł zadośćuczynienia za dolegliwości zdrowotne, jakich doznała, oraz za stres (niezależnie od tego, co uzyskała z ubezpieczenia). Sądy niższych instancji nie dopatrzyły się winy po stronie drogowców. Akacja z zewnątrz wyglądała jak zdrowa, a biegły dendrolog stwierdził, że jej dolegliwość można wykryć tylko specjalnym rentgenem, który jest drogi. SN potwierdził zasadę, że dyrekcja drogowa występuje w tym sporze nie jako urząd (władza państwowa), ale jako gospodarz, i dlatego ponosi odpowiedzialność jak każdy, tj. trzeba wykazać jej zawinienie (art. 415 kodeksu cywilnego). Wystarczy jednak najmniejszy stopień – choćby niedbalstwo. – Zarządca drogi publicznej zobowiązany jest do najdalej idącej staranności przy pielęgnacji przydrożnych drzew – powiedział SN. Po tych wytycznych kobieta uzyskała pewną kwotę. – Wyrok zbulwersował drogowców – powiedziała “Rzeczpospolitej” mec. Izabella Polszakiewcz-Zabrzeska, prawniczka zielonogórskiej dyrekcji. – Żyjemy w dobie anomalii pogodowych, takie burze należy traktować jako siłę wyższą. Na kataklizmy nie ma rady, w każdym razie nie mogą za nie odpowiadać drogowcy – dodaje prawniczka. Po tym stanowisku SN w niektórych dyrekcjach dróg zaczęto masowo wycinać drzewa w pasie drogi.
Zbigniew Banaszczyk, adwokat, współautor komentarza do k.c.: Burza nie jest typowym przykładem siły wyższej, gdyż w zasadzie można ją przewidzieć. Dlatego zarządca drogi powinien być przygotowany na szkody przez nią spowodowane i usunąć jej skutki: przewrócone drzewa, gałęzie. Z drugiej strony od kierowcy można oczekiwać, że podczas burzy czy po niej zachowa szczególną ostrożność. Trudno przecież jej nie zauważyć. W takiej sytuacji wpadnięcie samochodem na leżące na drodze drzewo powinno być potraktowane jako znaczne przyczynienie się do szkody i odpowiednio powinna być zmniejszona odpowiedzialność zarządcy drogi.
Komentuj →
30 czerwca 2008 |
1
Miał 3 promile i spowodował wypadek - Policjanci z Polic zatrzymali pijanego kierowcę poloneza. 48 – letni Tadeusz W. miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie. W takim stanie spowodował wypadek drogowy, w którym ranne zostały 2 osoby. Około godz. 19:00 w Policach Tadeusz W. stracił panowanie nad pojazdem i zjechał na chodnik z prawej strony jezdni. Polonez uderzył w znak drogowy. Uderzenie było tak silne, że auto przewróciło się i zatrzymało dopiero po kilku metrach. Odłamki koziołkującego samochodu uderzyły w idącą chodnikiem kobietę. Piesza z urazem nogi przewieziona została do szpitala. Hospitalizacji wymagał także pasażer poloneza. Tadeusz W. za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości odpowie przed sądem.
Pijana matka wiozła pięcioro dzieci - Działdowscy policjanci zatrzymali kierującą Fiatem Uno Iwonę G. 32- latka prowadziła samochód mając 0,5 promila alkoholu w organizmie. Wiozła pijanego męża i piątkę swoich dzieci. Około godziny 17.00 w wsi Burkat działdowscy policjanci zatrzymali do kontroli Fiata Uno. Kierowcą okazała się 32-letnia mieszkanka gminy Kozłowo. Oprócz rodziców w pięcioosobowym samochodzie była również piątka dzieci. Najmłodsza dziewczynka miała 1,5 roku, najstarsza 13 lat. Zarówno od kierowcy, jak i pasażera było czuć zapach alkoholu. Badanie alkotestem wykazało, że rodzice byli pijani. Kobieta miała 0,5, a mężczyzna około 2 promili alkoholu w organizmie. Ponadto Iwona G. nie posiadała uprawnień do prowadzenia pojazdu. 32-latka tłumaczyła, że wypiła jedno piwo. Kobieta po przesłuchaniu została zwolniona. Pięcioro dzieci zostało przekazane pod opiekę wujkowi.
Pijany potrącił 9-miesięczną dziewczynkę i jej ojca - Bartoszyccy policjanci zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę żuka, który potrącił mężczyznę i 9-miesięczą dziewczynkę. Oboje ranni zostali przetransportowani do szpitala. Zbigniew K. trafił do policyjnej celi. Miał ponad 3,5 promila alkoholu w organizmie. Do wypadku doszło około godziny 15.00 na drodze w miejscowości Unikowo gm. Bisztynek. Idący prawidłowo poboczem mężczyzna prowadzący wózek, w którym było 9-miesięczne dziecko, został potrącony przez kierowcę żuka. Pieszy i mała dziewczynka zostali przetransportowani do szpitala w Biskupcu. Mężczyzna ma obrażenia głowy. W chwili obecnej brak jest informacji o stanie zdrowia dziecka. Policjanci zatrzymali sprawcę wypadku 34-letniego Zbigniewa K. Jak się okazało, miał on ponad 3,5 promila alkoholu w organizmie. Trafi do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszy zarzuty, które mogą skutkować karą nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
Pijany rowerzysta w kamerze monitoringu - Pechowo zakończyła się ostatnia impreza ze znajomymi dla Adama M. Młody człowiek wracał ze spotkania, które było suto zakrapiane alkoholem. Mimo to wsiadł na rower i postanowił wrócić do domu. W trakcie jazdy próbował jeszcze wypić puszkę piwa. Jego jazda zakończyła się w komendzie na Ochocie. Młody człowiek został zatrzymany dzięki kamerom monitoringu. Tuż przed godziną 2:00 w nocy pracownik monitoringu poinformował dyżurnego jednostki o pijanym mężczyźnie. Kamery wychwyciły, jak młody człowiek idzie chwiejnym krokiem przez jezdnię, trzyma w ręku puszkę piwa i po chwili wsiada rower. Na nagraniach wyraźnie widać trudności, jakie ma młody człowiek, gdy próbuje ruszyć. Kilkakrotnie upuścił rower, a utrzymanie równowagi wyraźnie sprawiało mu poważne kłopoty. Podczas jazdy próbował jeszcze wypić jedną puszkę piwa. Młody człowiek na szczęście daleko nie pojechał. Powiadomiony patrol Policji zatrzymał go już na następnej ulicy. Nietrzeźwy rowerzysta został zabrany do komendy przy ulicy Opaczewskiej. Podczas badania alkomatem okazało się, że ma on we krwi ponad 2 promile alkoholu. Policjantom tłumaczył, że chciał tylko bezpiecznie wrócić po imprezie do domu. Adam M. trafił do izby wytrzeźwień. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności.

(253-14 i 15)
Kierowcy, opamiętajcie się! - Pijany pirat drogowy potrącił na przejściu dla pieszych opiekunkę z czwórką dzieci. Kobieta w ciężkim stanie przebywa w szpitalu. 36-letni Mirosław Ł. ma usłyszeć zarzut spowodowania po pijanemu wypadku, w którym ucierpiało kilka osób. Dzieci mają lżejsze obrażenia. Tuż po południu Mirosław Ł. jechał fordem, w kierunku centrum Lublina. - Ominął samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i uderzył w ludzi schodzących z przejścia - 52-letnią kobietę i czwórkę dzieci, w tym troje jej wnucząt, w wieku od 1,5 roku do 6 lat - mówi Magdalena Jędrejek z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Alkomat pokazał u Mirosława Ł. blisko 1,7 promila alkoholu.- Nie rozumiem, jak mógł usiąść za kierownicą po alkoholu?! - pani Iwona, matka poszkodowanych dzieci, wciąż nie może wyjść z szoku. - Nie potrafiłabym mu wybaczyć, gdyby moim maleństwom stało się coś poważnego. Najstarsza córka i jej koleżanka opuściły już szpital. Maluchy - 2,5-letnia dziewczynka i 1,5-roczny chłopiec, wciąż są na obserwacji. - Czują się coraz lepiej. Najważniejsze, że nie są połamane. Ale jaki koszmar musiały przeżyć! - dodaje kobieta. - Mam nadzieję, że sprawca poniesie karę.
Komentuj →
29 czerwca 2008 |
0
Mieszkańcy Krasienina (gm. Niemce) zbierali przy miejscowym kościele podpisy pod petycją do marszałka województwa. Domagają się przebudowy niebezpiecznego skrzyżowania w ich miejscowości. W ubiegły piątek renault uderzył w tira, który następnie staranował dwa samochody, uszkodził dwa budynki. W wypadku zginęła jedna osoba. Kierowcy, którzy przejeżdżają przez feralne skrzyżowanie nie zatrzymują się przed znakiem STOP i nagminnie wymuszają pierwszeństwo. W ten sposób dochodzi do kolizji i wypadków. Podpisy były zbierane już w aptece, sklepie i kiosku. - Podpisywali się zarówno miejscowi, jak i przyjezdni - mówi Marta Mańkowska, która prowadzi aptekę. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie namalował na skrzyżowaniu pasy drogowe. Drogowcy twierdzą, że sytuację poprawiłaby budowa ronda, ale taką inwestycję musi zatwierdzić sejmik wojewódzki.
Komentuj →
29 czerwca 2008 |
1
Niewiele dużych miast zdecydowało się na ponowne zainstalowanie “zielonych strzałek” komentuje “Polska”. Efekt? Ogromne korki wciąż utrudniają komunikację w centrach miast. Wrocław - kierowcy tkwią w kilometrowych zatorach, a urzędnicy dopiero przymierzają się do analizy ruchu na 200 największych skrzyżowaniach. Samo przygotowanie listy tych skrzyżowań zajęło im ponad miesiąc. Kierowcy ironizują, że to samo mógłby zrobić dowolny taksówkarz w kilka godzin. Teraz badany będzie ruch na każdym z tych skrzyżowań. To urzędnikom zajmie kilka kolejnych miesięcy. Dopiero wtedy sygnalizatory ułatwiające skręt w prawo znów zabłysną na ulicach. Na których w pierwszej kolejności? - Mogą się pojawić na skrzyżowaniach, na których jeszcze ich nie było, zniknąć z tych, na których są, albo wrócić na te, na których były wcześniej - wyjaśnia Katarzyna Kasprzak z wrocławskiego magistratu. W Lublinie zielone strzałki wracają, ale powoli. Urzędnicy wyliczyli, że w całym mieście przywrócenie znaków pochłonie ok. 50 tys. zł. Ile to potrwa? Rzecz jasna, nie wiadomo. Łatwiejsze zadanie drogowcy mieli na Śląsku. Tu na wielu skrzyżowaniach zielonych strzałek nie zdemontowano, a jedynie je przezornie zasłonięto. Teraz wystarczy zdjąć foliowe zasłony. Tak było na przykład w tunelu pod katowickim rondem. Śląscy kierowcy ciągle czekają, aż strzałka wróci na zjazd z autostrady A4 do Gliwic. Do dziś częstym obrazkiem jest sznur aut czekający na zielone światło przy zjeździe z autostrady i pusta ulica Pszczyńska, na którą chcą wjechać. W Warszawie po wprowadzeniu nowych przepisów drogowcy wytypowali do ponownego uruchomienia strzałek 22 skrzyżowania. Ale wściekli kierowcy nie czekali, aż drogowcy zechcą się tam pojawić. Wzięli sprawy w swoje ręce. Sami zdejmowali foliowe worki, którymi przykryte były uliczne światła. Teraz jeździ im się łatwiej.
Komentuj →
29 czerwca 2008 |
0
Kierowca nie mógł się spodziewać wtargnięcia dzikiego zwierzęcia na jezdnię, bo zarządca drogi krajowej nie postawił znaku ostrzegającego o tym niebezpieczeństwie. Dlatego Skarb Państwa reprezentowany przez generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad odpowiada co do zasady za skutki wypadku. Pogląd Sądu Okręgowego w Siedlcach potwierdził lubelski Sąd Apelacyjny (sygn. I ACa 272/08). “Rzeczpospolita” relacjonuje: Wieczorem 26 września 2004 r. Andrzej S. jechał drogą krajową z Siedlec do Warszawy. W Piotrowinie na niezalesionym terenie na jezdnię wtargnął łoś. Potrącone zwierzę kopytami uderzyło w przednią szybę daewoo. Kierowca doznał obrażeń ciała i wstrząśnienia mózgu. Winą za zdarzenie obciążył generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad. Dowodził, że na tym odcinku drogi nie było żadnego znaku ostrzegającego przed możliwością wtargnięcia na jezdnię dzikich zwierząt albo o innym niebezpieczeństwie. Przypomniał, że dwa tygodnie wcześniej na tej samej trasie doszło do innego wypadku z udziałem łosia, który dla kierowcy skończył się śmiercią. Dyrektor twierdził, że nie posiada legitymacji biernej w sprawie. Nie ponosi winy za szkodę doznaną przez kierowcę, gdyż nie wiedział o wypadkach z udziałem dzikich zwierząt. Ani nadleśnictwo, ani koło łowieckie nie zgłosiło do dyrekcji wniosku o postawienie odpowiedniego znaku, a to dopiero byłoby podstawą do podjęcia odpowiednich działań. Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał, że co do zasady kierowca ma rację, a odpowiedzialność Skarbu Państwa wynika z art. 417 kodeksu cywilnego. GDDKiA jako jednostka organizacyjna Skarbu Państwa, a zarazem zarządca dróg krajowych, była jedynym organem uprawionym do ustawiania znaków drogowych. Pomimo powtarzających się w tym miejscu od wielu lat wypadków drogowych z udziałem dzikich zwierząt, w tym ze skutkiem śmiertelnym, nie wywiązała się z obowiązku należytego oznaczenia drogi. Sporządzając w 2004 r. nowy plan organizacji ruchu, nie uzyskała informacji o zagrożeniach od nadleśnictwa czy koła łowieckiego. Sąd podkreślił, że odcinek drogi, na którym doszło do wypadku, nie jest zalesiony i przejeżdżający mogą nawet nie przypuszczać, iż na otwartym terenie pojawiają się dzikie zwierzęta. To w szczególności zobowiązywało zarządcę drogi do postawienia znaku ostrzegającego o takim zagrożeniu. Kierujący mogliby wtedy zmniejszać prędkość. Sąd uznał więc, że między brakiem znaku “uwaga, dzikie zwierzęta” a powstałą szkodą istnieje związek przyczynowy. A że GDDKiA posiadała ubezpieczenie OC w TUiR Warta, także ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za skutki wypadku. Teraz sprawa wróci do siedleckiego sądu, który podejmie decyzję o wysokości odszkodowania. Mężczyzna domaga się 100 tys. zł zadośćuczynienia i 56 tys. zł skapitalizowanej renty.
Komentuj →
29 czerwca 2008 |
0
Drogowcy pokazując tragiczne statystyki śmiertelnych wypadków chcieli poruszyć wyobraźnię... Tak zwane zegary śmierci przez dwa minione dni ustawili drogowcy na krajowej "dziewiątce” w dwóch powiatach, aby przestrzec kierujących. Na kilometrowym odcinku edukacyjnym ograniczono prędkość. Niewielu zwalniało. Dostali mandaty. Ogólnopolską akcję przeprowadza Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, w tym roku happening w ramach działań społecznych "Drogi zaufania - bezpiecznych osiem” dotarł do województwa świętokrzyskiego. Jednak okazuje się, że niedzielna akcja zadziałała na wyobraźnię niewielu kierowców – komentuje “Echo dnia”. Tylko nieliczni jechali obowiązującą tu prędkością - 40 kilometrów na godzinę. Opatowscy policjanci mieli pełne ręce roboty. Co rusz zatrzymywali auta, ewidentnie przekraczające dozwoloną szybkość. Jeden z kierujących jechał grubo ponad 80. Stróże prawa wręczyli młodemu mężczyźnie 300-złotowy mandat i osiem punktów karnych. Podobne stawki otrzymali też inni. Jak zapewnia kielecki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w województwie świętokrzyskim stan bezpieczeństwa ruchu w tym i w przyszłym roku zmieni się na drodze numer 7 Warszawa - Kielce - Kraków i numer 9 Radom - Ostrowiec - Rzeszów. W najbardziej newralgicznych punktach drogowcy zainstalują nowe konstrukcje (łączne 15 sztuk) pod policyjne fotoradary. Przejścia dla pieszych oświetlą dodatkowe lampy, a skrzyżowania doczekają się modernizacji. Tymczasem w ramach programu "Bezpiecznych osiem” pojawi się oświetlenie 28 dotąd ciemnych przejść dla pieszych. Aktywne znaki na 14 wysepkach i wielu łukach dodatkowo zmniejszą ryzyko nieszczęścia. Na węźle Chęciny w ciągu drogi nr 7 zamontowane zostaną bariery ochronne oddzielające pasy ruchu. Na realizację programu poprawy bezpieczeństwa ruchu kielecki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad otrzymał w tym roku 5,6 miliona złotych.
Komentuj →
29 czerwca 2008 |
0
Pierwsze spotkanie IV edycji kampanii BEZPIECZNY PRZEJAZD “Zatrzymaj się i żyj” zostało zorganizowane na terenie Zakładu Linii Kolejowych w Łodzi w Przedszkolu Miejskim Nr 229 w Łodzi na ul. Gliszczyńskiego 3/5. W okolicy w/w przedszkola znajdują się dwa przejazdy kolejowe i bardzo ważne jest aby dzieci wiedziały jak należy się zachować aby bezpiecznie korzystać z przejazdów kolejowych. O rodzajach przejazdów, stosowanych na nich zabezpieczeniach oraz o zagrożeniach istniejących na przejazdach kolejowych i zasadach bezpieczeństwa opowiadała dzieciom Elżbieta Budka – Naczelnik działu eksploatacji w Zakładzie Linii Kolejowych. Funkcjonariusze SOK wraz z zastępcą Komendanta Panem Markiem Sarną zaprezentowali pokazy sztuk walki i tresury psów. Na zakończenie dzieci otrzymały pamiątkowe gadżety a IZ Łódź Dyplom z podziękowaniami.
(253-16)
Komentuj →
28 czerwca 2008 |
1
Początek wakacji szkolnych i początek okresu urlopowego to duże natężenie w ruchu drogowym na głównych ciągach komunikacyjnych. Właśnie w tym okresie odnotowuje się zwiększoną ilość zdarzeń drogowych, w tym także wzrost liczby zabitych osób. W związku z tym, aby zminimalizować zagrożenia bezpieczeństwa Wydział Ruchu Drogowego KWP w Poznaniu podjął inicjatywę zorganizowania na terenie województwa działań kontrolno-porządkowych. Przeprowadzone zostały w okresie największego natężenia ruchu na drogach krajowych K-5, K-11, K-25 i K-95, czyli na drogach dojazdowych do miejscowości nadmorskich i górskich, gdzie najczęściej udają się turyści z kraju i zagranicy. W dziesięciu miejscach wystawione były tzw. posterunki stałe, gdzie policjantów wspomagali funkcjonariusze Izby Celnej wyposażeni w sprzęt specjalistyczny oraz z psami służbowymi do wykrywania narkotyków. Zadaniem służb było przede wszystkim ujawnianie kierowców jadących z nadmierną prędkością lub po spożyciu alkoholu oraz środków odurzających. Policjanci i celnicy sprawdzali również pojazdy i poruszające się nimi osoby, a także stan technicznych samochodów. Ciągi komunikacyjne objęte działaniami patrolowały również pojazdy wyposażone w wideorejetratory.
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
Decyzja podjęta: będą podwyżki za parkowanie w centrum Warszawy. Prawie dziesięć temu władze Warszawy zdecydowały się na utworzenie strefy płatnego parkowania. Miała zmniejszyć ruch na najbardziej zatłoczonych ulicach. Dziś niezmieniane od lat opłaty obowiązują w ścisłym centrum, części Mokotowa, Woli, Ochoty i Pragi. Od przyszłego roku Zarząd Dróg Miejskich chce opłat za postój również na Nowym Mieście, Powiślu, Solcu i Ochocie między pl. Starynkiewicza a Raszyńską. Liczba płatnych miejsc wzrosłaby z 22 tys. do blisko 30 tys. Tym razem nastąpiła zgoda się na ceny proponowane przez ratusz. Podwyżki zostaną wprowadzone dopiero od września b.r. Strefa płatnego parkowania ma być poszerzona w pierwszej połowie przyszłego roku. W trakcie długich weekendów, gdy obowiązuje świąteczny rozkład jazdy, parkowanie będzie darmowe. Doszliśmy do wniosku, że warto zachęcać warszawiaków do korzystania z komunikacji miejskiej. Bilet będzie tańszy od godziny parkowania - tłumaczy radny Sebastian Wierzbicki.
Ile zapłacimy: Strefa płatnego parkowania obowiązuje od poniedziałku do piątku w godzinach 8-18; Pierwsza godzina postoju po podwyżce będzie kosztować 3 zł (teraz kosztuje 2 zł); Druga godzina postoju - 3,6 zł (2,4 zł); Trzecia godzina - 4,2 zł (2,8 zł); Czwarta i następne - 3 zł (2 zł); Roczna opłata dla mieszkańców strefy płatnego parkowania będzie wynosić 30 zł (teraz kosztuje 20 zł).
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
Zrobiliśmy duży krok do przodu. Kontrolerzy zrozumieli, że muszą unikać sytuacji konfliktowych i złego wrażenia - twierdzi Jerzy Korga, dyrektor Renomy, firmy kontrolerskiej. Kontrolerzy wysłuchali m.in. wykładów psychologa prof. Stanisława Fudakowskiego oraz etyka Rafała Karolaka. Usłyszeli m.in., że do podróżnego trzeba podchodzić "nie z pozycji siły, lecz jak człowiek do człowieka". Uczulano ich też, że nieodpowiednie zachowanie może skutkować wypowiedzeniem Renomie umowy, a w konsekwencji - utratą przez kontrolerów pracy. - Ta narada ma na celu uwrażliwienie pracowników na medialne wydarzenia, które zbulwersowały opinię publiczną Gdańska, ale kontrolerów także - mówi Jerzy Korga. Kontrolerzy zwracali uwagę, że są osamotnieni wśród pasażerów, spotykają się ze społeczną niechęcią i atakami - przede wszystkim słownymi, ale i fizycznymi.
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
W większości krajów Europy mandaty są bardzo wysokie. A niekiedy popełnienie wykroczenia, może się skończyć nawet konfiskatą samochodu. Stanie się tak, jeśli spowodujemy wypadek po pijanemu. Poniżej przykładowe stawki mandatów za niektóre wykroczenia:
|
Kraj
|
Prowadzenie pojazdu po spożyciu alkoholu
|
Przekroczenie prędkości
|
Nieprawidłowe zatrzymanie i parkowanie
|
Nieprawidłowe wyprzedzanie
|
Wymuszenie pierwszeństwa przejazdu
|
Inne
|
|
Austria
|
4 tys. euro i zatrzymanie prawa jazdy na 4 tygodnie |
11-65 euro plus nawet zatrzymanie prawa jazdy do 3 miesięcy |
Do 21 euro lub do 72 euro |
Do 144 euro |
Do 72 euro, zatrzymanie prawa jazdy do 3 miesięcy |
|
|
Białoruś
|
Do 50 dolarów plus zatrzymanie prawa jazdy |
od 500 do kilkaset tys. rubli. 100 rubli to 14 groszy |
od 500 do kilkaset tys. rubli. 100 rubli to 14 groszy |
od 500 do kilkaset tys. rubli. 100 rubli to 14 groszy |
od 500 do kilkaset tys. rubli. 100 rubli to 14 groszy |
|
|
Bułgaria
|
Od 200 do 2000 lewa, w razie wypadku areszt i zatrzymanie prawa jazdy |
od 200 do 1.000 lewa. 1 lewa to 1,7 zł
|
od 200 do 1.000 lewa. 1 lewa to 1,7 zł
|
od 200 do 1.000 lewa. 1 lewa to 1,7 zł
|
od 200 do 1.000 lewa. 1 lewa to 1,7 zł
|
|
|
Chorwacja
|
od 500 do ponad 3.000 kun |
do 3.000 kun i punkty karne |
do 500 kun |
Bd |
500 kun |
|
|
Czechy
|
do 15 tys. koron grzywny, zatrzymanie prawa jazdy a nawet rok więzienia
100 koron to 14 zł |
o 30 km/h, od 2 do 5 tys. koron
100 koron to 14 zł |
od 2 do 5 tys. koron
drobniejsze wykroczenia - do tys. koron
100 koron to 14 zł |
od 2 do 5 tys. koron
drobniejsze wykroczenia - do tys. koron
100 koron to 14 zł |
od 2 do 5 tys. koron
100 koron to 14 zł
|
Uzbieranie 12 punków karnych sprawi, że nie będziemy mogli wjechać do Czech przez rok. Jeśli to zrobimy, a namierzy nas policja, dostaniemy grzywnę w wysokości od 25 do 30 tys. koron. |
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
Pokazem ratownictwa na ul. Morsztyna PKP Polskie Linie Kolejowe zainaugurowały czwartą ogólnokrajową kampanię "Bezpieczny przejazd". Statystyki są nieubłagane: 97 proc. wypadków na przejazdach powodują kierowcy. Podobnie nieubłagane są prawa fizyki: samochód, mały czy duży, nie ma żadnych szans w spotkaniu z lokomotywą, a kierowcy i pasażerowie nie przeżywają zderzenia. To właśnie PKP PLK chcą uświadamiać. Powtarzają przy tym ubiegłoroczne hasło: "Zatrzymaj się i żyj". Niestety, znaki "Stop" traktowane są często jak ozdobnik. A zatrzymać się nie zaszkodzi także tam, gdzie czuwa dróżnik. Bo wszystko może się zdarzyć.
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
(253-9)
Jest na to duża szansa. I to już za niecały rok. Żeby przekonać do wypożyczalni rowerowych łodzian, urzędnicy zapraszają specjalistów z zagranicy – informuje “Gazeta Wyborcza”. Jest kolorowy, ma numer osobisty. W obsłudze - banalny. Bo nie ma łańcucha, a przerzutki są automatyczne. Niestraszni mu chuligani, bo opony ma nie do przebicia. Tak wygląda jednoślad, którym być może już za rok łodzianie dojadą do pracy lub na zakupy. Będzie stał na stojaku przy elektronicznych stacjach porozrzucanych po całym mieście. Mieszkańcy za niewielką kwotę będą mogli je wypożyczyć, pojeździć i oddać w innym miejscu. Pomysł na wprowadzenie do Łodzi systemu rowerów miejskich urzędnicy podpatrzyli w innych miastach Europy. Takie wypożyczalnie od lat świetnie funkcjonują w Londynie, Paryżu i Lyonie. Dziś urzędnicy mówią zgodnie: chcemy mieć taki w Łodzi.
Komentuj →
26 czerwca 2008 |
0
Warmia i Mazury będzie pierwszym regionem w Polsce, w którym system satelitarnej nawigacji samochodowej ma ostrzegać kierowców o szczególnie niebezpiecznych odcinkach dróg – relacjonuje “Gazeta Wyborcza Olsztyn”. Drogi województwa warmińsko-mazurskiego regionu należą do najniebezpieczniejszych w całej Unii Europejskiej. Dlatego już za kilka dni o odcinkach, które pochłonęły najwięcej ofiar, będzie ostrzegał system nawigacji AutoMapa. Policjanci z warmińsko-mazurskiej drogówki przejechali ponad 1000 km dróg krajowych oraz wojewódzkich i wyznaczyli w sumie 28 takich stref. Dzięki nadajnikowi GPS kierowcy będą je widzieli z dokładnością do kilku metrów. - O tym, że zbliżamy się do strefy i wjeżdżamy na niebezpieczną drogę, ostrzeże kierowcę komunikat głosowy, a także informacja graficzna - wyjaśnia Janusz Kamiński, rzecznik prasowy AutoMapy. Jednym z "głosów" AutoMapy jest kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc. Wyznaczone odcinki mają od kilkuset metrów do kilku kilometrów długości. - Będziemy je uaktualniać na podstawie kolejnych odnotowanych zdarzeń drogowych - zapowiada Krzysztof Fic, naczelnik wydziału ruchu drogowego i prewencji komendy wojewódzkiej w Olsztynie. Policjanci mają nadzieję, że informacje zawarte w coraz popularniejszych systemach nawigacji pozwolą turystom uniknąć tragicznych niespodzianek na drogach Warmii i Mazur.
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Sąd w Mińsku skazał dwóch milicjantów za to, że próbując zatrzymać pirata drogowego, posłużyli się "żywą tarczą" złożoną z przypadkowych samochodów - donosi “Gazeta Wyborcza”. Oto relacja: 2 marca na autostradzie Mińsk-Mikaszewicze białoruska drogówka próbowała zatrzymać volkswagena golfa, który pędził 180 km na godzinę w stronę stolicy. Kierowca nie zatrzymał się, a milicjanci nie mogli dogonić pirata. 8 km przed stolicą milicjanci mjr Gienadij Dragakupiec i por. Alekseja Lichtarowicz postanowili więc stworzyć zaporę. Zatrzymali cztery auta z siedmioma osobami i kazali kierowcom tak się ustawić, by zatarasować przejazd. - Milicjant zatrzymał nas i wskazał miejsce, gdzie musimy stanąć. Nic nie rozumieliśmy. Nawet nie powiedział, żebyśmy wysiedli z samochodu - opowiadał na procesie Jurij Paszkiewicz, jeden z zatrzymanych kierowców. Po kilku minutach pędzący z ogromną prędkością volkswagen uderzył w "żywą tarcze". Dwa samochody zostały zmiażdżone, cztery osoby, w tym trzyletnia dziewczynka, trafiły do szpitala i tylko cud sprawił, że nikt nie zginął. "Drogowym piratem" okazał się 27-letni Raman Mieńciuk, który był pijany i nie miał prawa jazdy. Dziś szuka go milicja, bo po kilku dniach od wypadku zniknął. MSW próbowało wyciszyć tę sprawę, ale tygodnik motoryzacyjny "Autobiznes-Weekly" po kilku dniach nagłośnił wypadek. Na znak solidarności z ofiarami "żywej tarczy" 13 marca setki samochodów jeździły po Mińsku z przypiętą do anteny czarną wstążką, a prokuratura wszczęła wobec milicjantów postępowanie karne, oskarżając ich o nadużycie władzy i stworzenie zagrożenia dla życia kierowców. Sąd Mińskiego rejonu ogłosił wyrok w sprawie milicjantów. Obaj dostali dwa lata więzienia w zwieszeniu na trzy lata. Przy okazji okazało się też, że nie był to odosobniony przypadek. Białoruskie media opisały podobną sytuacje, która się zdarzyła w październiku 2007 r. Dwaj kierowcy i pasażerka zostali ranni, bo drogówka wykorzystała ich jako "żywe tarcze" - jeden miał złamaną nogę, drugi wybite zęby, a kobieta rozciętą twarz. Adwokat poszkodowanych Wiera Stramkouskaja przyznaje, że ukarani milicjanci byli tylko pionkami, które wykonywały rozkaz zwierzchników. Ale widzi też pozytywne strony wyroku. - Mam nadzieję, że teraz milicji już nigdy nie przyjdzie do głowy wykorzystać kierowców jako "żywą tarcze" - powiedziała "Gazecie" Stramkuskaja.
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Niepełnosprawni, poruszający się na wózkach inwalidzkich, mogą już zapisać się na kurs prawa jazdy w Gdyni. Tutaj też mogą zdać egzamin. Dotąd, by nauczyć się prowadzić samochód, musieli jeździć do Poznania, Ciechocinka lub Konstancina – przypomina “Dziennik Bałtycki”. - Nie było u nas auta przystosowanego do kierowania tylko i wyłącznie rękami - mówi Marek Pienczyn z referatu ds. osób niepełnosprawnych Urzędu Miasta Gdyni. - Niedawno nową skodę fabię, wyposażoną w automatyczną skrzynię biegów oraz sprzężoną dźwignię gazu i hamulca, kupiła gdyńska szkoła nauki jazdy. Kurs kosztuje 1,8 tys. zł, w Konstancinie trzeba było zapłacić aż 4 tys. zł. Koszty rosły ze względu na zakwaterowanie i dojazd. Zajęcia obejmują 34 godzin teorii i 32 godz. praktyki. Z oferty mogą korzystać mieszkańcy całego województwa. Można się starać o refundację z PFRON do 80 proc.t kosztów. - Będziemy dowozić niepełnosprawnych na zajęcia teoretyczne, bo jak wynika z ankiet, wolą uczyć się poza domem - deklaruje Radosław Surała z gdyńskiej szkoły jazdy. - Podstawimy też auto na egzamin.

Szczegóły (058) 621 15 15 lub www.elkaschool.pl
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Aż 32 punkty karne "złapał" 25-letni kierowca volkswagena transportera, który natknął się na policyjny radar pod Wąbrzeźnem. Stracił prawo jazdy i musi zapłacić mandat w wysokości 1 tys. zł. Urządzenie pokazało, że mężczyzna jechał w terenie zabudowanym o 65 km na godz. szybciej niż dopuszczają przepisy. - Jakby tego było mało, wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej - opowiada Monika Zielińska, oficer prasowy wąbrzeskiej policji. - Policjanci natychmiast dali mu sygnał, aby się zatrzymał. Ale 25-latek nie zastosował się. Jeszcze mocniej nadepnął pedał gazu i zaczął uciekać. Mundurowi ruszyli w pościg, po ok. kilometrze dopadli pirata. - Zanim do tego doszło, popełnił kolejne wykroczenie, wyprzedzał na przejściu dla pieszych - dodaje Zielińska.
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Mieszkańcy Trójmiasta podczas podróży pojazdami komunikacji miejskiej coraz częściej narażeni są na słuchanie "koncertów" akordeonowych w wykonaniu Romów. Muzykanci-amatorzy nie dość, że grają nieudolnie, to nękają pasażerów prośbami o pieniądze – apeluje “Dziennik Bałtycki”. - To jest nie do wytrzymania. Niemal każdego dnia spotykam w trolejbusach osoby grające na akordeonach - mówi zdenerwowana Hanna Jakubowska, mieszkanka Gdyni. - Po takim "koncercie" wyciągają ręce i chcą pieniędzy. Najgorsze jest to, że często wysyłają dzieci - dodaje kobieta. Ale jest jeszcze jedna kwestia - jak twierdzą czytelnicy gazety, osoby te nie płacą za bilety, a kontrolerzy nawet ich nie sprawdzają. - Już cztery razy w tym roku spotkałam się z sytuacją, gdy podczas jazdy panowie prosili o bilety wszystkich pasażerów za wyjątkiem osób "koncertujących"- pisze pani Małgorzata. - Na pytanie mojego kolegi, dlaczego pomijają tych ludzi, kontroler odwrócił się na pięcie i odszedł. W Gdyni sytuacja jest na tyle poważna, że Zarząd Komunikacji Miejskiej poprosił o pomoc Straż Miejską. - Wcześniej nie wiedzieliśmy o tym problemie - mówi Dariusz Wiśniewski, komendant Straży Miejskiej w Gdyni. - Po otrzymaniu pisma od ZKM funkcjonariusze sprawdzają autobusy i trolejbusy. Za zakłócanie porządku w środkach komunikacji miejskiej grozi mandat w wysokości od 50 do 500 zł lub wniosek do sądu. - Pasażerowie, o których wspominają czytelnicy przyłapani na jeździe bez biletu będą karani mandatami - zapewnia Marcin Gromadzki, rzecznik prasowy gdyńskiego ZKM.
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Wakacje to czas wyjazdów. Planujesz wypoczynek już od dawna? A może myślisz o odważnym, zwariowanym wypadzie w nieznane? Z Akademią Bezpiecznego Samochodu na pewno bez komplikacji dojedziesz tam, gdzie chcesz. Przezorny turysta nie wyrusza na urlop bez mapy w kieszeni lub GPS w samochodzie. Przed każdą podróżą zaplanuj sobie dokładnie trasę przejazdu, nie chcesz przecież zgubić się na nieznanej trasie. Podróże kształcą, ale lepiej być przygotowanym na niemiłe niespodzianki, dlatego na wszelki wypadek wyposaż się w numery telefonów i adresy warsztatów znajdujących się w okolicy miejsca Twojego pobytu. Akademia Bezpiecznego Samochodu to kampania skierowana do każdego użytkownika samochodu, a w okresie wakacyjnym szczególnie do podróżujących. Właśnie teraz pamiętajmy o tym jak duży wpływ na nasze bezpieczeństwo ma stan techniczny samochodu. Nawet, jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim stanie jest nasz samochód, lepiej przed podróżą zrobić przegląd, by być w stu procentach pewnym, że nic nie zakłóci nam drogi na upragnione wczasy. Nawet kierowca rajdowy nie może być pewien stanu swojego pojazdu. Dlatego przed każdym startem auto jest sprawdzane. Dokładne sprawdzenie stanu technicznego samochodu pozwoli uniknąć Tobie i Twojej rodzinie niepotrzebnego stresu podczas podróży, a co najważniejsze będziesz spokojny o Wasze bezpieczeństwo. Głowy nie będzie zaprzątało Ci zastanawianie się czy spokojnie dojedziecie na miejsce pobytu. Nie pozostanie nic więcej, tylko odpoczynek od spraw codziennych i relaks na piaszczystej plaży czy na górskich stokach. Więcej informacji, jak dbać o swój samochód na stronie www.abs.org.pl
(253-23)
Akademia Bezpiecznego Samochodu to jedyna ogólnopolska kampania edukacyjna, mówiąca o znaczeniu stanu technicznego pojazdu dla bezpieczeństwa – więcej informacji na www.abs.org.pl
Komentuj →
25 czerwca 2008 |
0
Kiedy walijski policjant zatrzymał do kontroli niewinnie wyglądające volvo, nie spodziewał się, że podróżuje nim... 13 osób. Z przodu zmieściły się tylko trzy, ale z tyłu udało się upchnąć aż dziesięć. Policjant Roger Brazel zatrzymał volvo S70 w centrum walijskiego miasta Llandudno. Samochód wydał mu się przeładowany. Spodziewał się ciężkiego ładunku. Ale okazało się, że volvo przeładowali pasażerowie. Cała trzynastka. Za kierownicą siedział oczywiście kierowca. Obok niego na przednim siedzeniu jechał mężczyzna z dzieckiem. Na tylnych siedzeniach były dwie kobiety z małymi dziećmi na kolanach. Pozostała szóstka maluchów siedziała lub stała między nimi. Nikt nie miał zapiętych pasów. Kierujący pojazdem został oskarżony o niebezpieczną jazdę. W sądzie do końca twierdził, że jest niewinny. "Może to, co zrobiłem, było głupie, ale na pewno nie niebezpieczne. Zawsze jeżdżę wolno" - cytuje go BBC. Rzeczywiście, kiedy został zatrzymany jechał tylko 30 kilometrów na godzinę. Sąd uznał, że jednak naraził pasażerów i siebie na niebezpieczeństwo i skazał Gniwosha na tysiąc funtów grzywny. Pozbawił go też prawa jazdy na rok.
Komentuj →
24 czerwca 2008 |
0
W Instytucie Transportu Samochodowego miała miejsce prezentacja Centrum Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W spotkaniu uczestniczyli: Minister Tomasz Połeć - Główny Inspektor Transportu Drogowego, Jacek Zalewski - Dyrektor Biura Bezpieczeństwa Drogowego Komedy Głównej Policji, Andrzej Grzegorczyk - Dyrektor Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz ks. dr Marian Midura - Krajowy Duszpasterz Kierowców i ks. Jerzy Kraśnicki - Dyrektor MIVA Polska. Instytut reprezentowali: dr inż. Andrzej Wojciechowski - Dyrektor Naczelny, mgr inż. Wojciech Przybylski - Zastępca Dyrektora ds. Techniki, dr Edward Menes - Zastępca Dyrektora ds. Ekonomiki i Organizacji, dr inż. Wojciech Gis - Sekretarz Naukowy ITS, dr inż. Marcin Ślęzak - Pełnomocnik Dyrektora ds. Jakości i Rozwoju oraz Kierownicy Zakładów. Główny aspekt wizyty stanowiła prezentacja Centrum Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz możliwości ITS w zakresie wykorzystania Stacji Tachografów i elektronicznej wagi przez Inspekcję Transportu Drogowego. Po przedstawieniu prezentacji Dyrektor Jacek Zalewski przypomniał, że działania Komendy Głównej Policji koncentrują się na kampaniach promujących wychowanie komunikacyjne w szkołach. Są one miejscem kształcenia młodych ludzi i mają znaczący wpływ na kreowanie poczucia odpowiedzialności. Przypomniał, że ponad 30% weekendowych śmiertelnych wypadków drogowych jest powodowana przez młodych kierowców w wieku 18-24 lat.
Ks. dr Marian Midura wyraził aprobatę dla przedstawionej wizji CEBRD, wspomniał o roli Kościoła Katolickiego w propagowaniu kampanii "Otoczmy troską życie", która będzie miała na celu informowanie społeczeństwa poprzez parafie o sposobach bezpiecznego poruszania się po drogach i podejmowania odpowiedzialności za własne zachowanie. Minister Tomasz Połeć podkreślił znaczenie stosowania automatycznego systemu pomiaru prędkości jako nadrzędnego środka przestrzegania przepisów prawa o ruchu drogowym.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
(253-1)
31 maja br. na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego odbył się festyn rodzinny z okazji Dnia Dziecka i jubileuszu 10–lecia istnienia Ośrodka. Podczas festynu został zrealizowany coroczny konkurs o bezpieczeństwie dzieci na drogach pod nazwą "Bezpieczne wakacje”. Dopisała słoneczna pogoda, a i zainteresowanie imprezą, jak co roku, było duże. Podczas festynu dzieci miały możliwość uzyskania zaliczenia, które dawało podstawę do wydania w szkole karty rowerowej. Inne brały udział w konkurencjach sprawnościowych. Po każdej konkurencji rozdawane były dzieciom drobne nagrody m.in. soczki, cukierki i gadżety odblaskowe. Jednocześnie na scenie odbywał się konkurs, w którym pytania zadawał policjant ruchu drogowego kom. Przemysław Muszyński. Po udzieleniu poprawnej odpowiedzi dzieci wybierały nagrody niespodzianki m.in. piłki, plecaki, badmintony. Maluchy lubiące rysować mogły wziąć udział w konkursie plastycznym. Za udział w nim otrzymywały zestawy mazaków i książeczki edukacyjne. Podczas przerw między konkursami występowały zespoły wokalne i taneczne uczniów z Gimnazjum nr 9 i Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Gorzowie Wlkp. Swoje stanowisko miał także Automobilklub Gorzowski, który zaprezentował dwa atrakcyjne pojazdy. Pierwszym z nich był zabytkowy Willis z II Wojny Światowej, którym przyjechał wielokrotny mistrz rajdów pan Stanisław Lisowski. Drugim, prowadzony przez pana Piotra Serafina, rajdowy samochód terenowy Land Rover. Dla zgromadzonych na festynie dzieci i ich rodziców bądź opiekunów zapewniony był ciepły posiłek (grochówka) i słodki poczęstunek w postaci tortu w kształcie ciężarówki z logo WORD. Atrakcją festynu był ustawiony przez Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji tor kartingowy, na którym zainteresowani mogli przetestować jazdę gokartem w alkogoglach. Ciekawość dzieciaków wzbudzał też zaparkowany na placu policyjny radiowóz z videorejstratorem. Widowiskiem był także pokaz akcji ratowniczej, którą zaprezentowała straż pożarna wraz z grupą ratownictwa medycznego PCK z Deszczna. Dla dorosłych uczestników festynu pracownicy WORD przygotowali symulację egzaminu teoretycznego i praktycznego na kat. B. prawa jazdy. Najlepsi kierowcy “za odwagę” nagradzani byli kamizelkami odblaskowymi. Przy kolejnym stanowisku osoby, które miały uprawnienia do prowadzenia pojazdu mogły spróbować swych sił w jeździe z tzw. “ talerzem Stewarta” umieszczonym na masce samochodu. Dzieciaki mogły zrobić sobie zdjęcie z chodzącymi maskotkami lub w towarzystwie opiekuna przejechać się wspomnianymi nietypowymi autami. Młodsze pociechy do domu powróciły z kolorowymi balonami lub odblaskowymi zawieszkami. Na zakończenie imprezy spośród poprawnie wypełnionych kuponów konkursowych wylosowano 20 dzieci, które otrzymały cenne nagrody (m.in. 2 rowery, aparat fotograficzny, MP4, deskorolki, łyżworolki, MP3.
(253-2)
(253-3)
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
Plan wdrożenia euroopłat to tylko zasłona dymna dla zniesienia winiet dla ciężarówek — grzmią transportowcy. I blokują trasy. Batalia o nowelizację ustawy o drogach publicznych przeniosła się wczoraj z Sejmu na polskie szosy. Przewoźnicy zaprotestowali przeciwko planom zniesienia winiet dla ciężarówek i przywrócenia opłat na autostradach. Ustawa ma być podstawą prawną dla wprowadzenia od 2013 r. systemu opłat elektronicznych. Transportowcy uważają, że to tylko zasłona dymna dla skasowania korzystnych dla nich winiet. Ministerstwo Infrastruktury przymierza się do wprowadzenia systemu opłat opartego na technologii mikrofalowej, w którym fale radiowe lokalizują kierowcę, kiedy wjeżdża on na płatną trasę. Z analiz resortu wynika, że kosztowałby on — bagatela — 1 mld zł. Jednak dalsze rozwijanie tradycyjnego systemu poboru — z bramkami — kosztowałoby tyle samo. Takie kalkulacje nie przekonują autostradowych operatorów – przeczytaliśmy w “Pulsie Biznesu”.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
Nad Polską przechodzą burze, a po nich połamane drzewa, pozrywane dachy i uszkodzone samochody. Po gradobiciu ręce załamują kierowcy, a firmy ubezpieczeniowe przeżywają prawdziwe oblężenie. Centrum Likwidacji Szkód Komunikacyjnych jednego z ubezpieczycieli odwiedziło kilkadziesiąt osób. Pracownicy firmy non stop robią zdjęcia i określają szkody. Większość uszkodzeń dotyczy oczywiście samochodowych karoserii. Jak wyglądają samochody po gradobiciu? Pół auta mam do malowania. Pojawiło się takie małe sito na masce i na dachu - mówi jedna z kobiet, która pojawiła się w centrum likwidacji szkód. - Dach jest najgorszy, bo maskę można wymienić - dodaje inny z kierowców. Właściciele samochodów, którzy pojawili się w centrum, są w o tyle dobrej sytuacji, że szkody pokryje ubezpieczenie Auto Casco. Pozostali za naprawę blacharsko-lakierniczą będą musieli zapłacić sami. Ile? Średnio 1500 zł. Oczywiście uszkodzenia po gradzie nie dyskwalifikują technicznie pojazdu, który nadal nadaje się do jazdy. Tylko jak wygląda...
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
Stołeczny ratusz ma dość ciężarówek rozjeżdżających miasto, dlatego chce kupić dwie wagi. Jeśli tir będzie za ciężki, przewoźnik słono zapłaci karę – ostrzega “Życie Warszawy”. Sprzęt do sprawdzania ciężarówek ma kosztować nie więcej niż 140 tys. zł.– Urządzenia powinny pojawić się na ulicach najpóźniej na początku września. Chcemy w ten sposób ograniczyć degradację dróg – mówi Marcin Ochmański z Biura Prasowego w ratuszu. Za jazdę przeciążonym tirem kierowca może dostać kilkaset zł mandatu, a przewoźnik nawet kilkadziesiąt tys. zł kary administracyjnej. Żadna z miejskich instytucji nie ma jednak uprawnień do sprawdzania tirów. Dlatego zestawy mają zostać użyczone rządowej Inspekcji Transportu Drogowego. Przedstawiciele tej instytucji dowiedzieli się o tym pomyśle od “Życia Warszawy”. – Ratusz kupi nam wagi? Świetny pomysł. Na pewno się przydadzą – mówi na gorąco rzecznik ITD Alvin Gajadhur. Na razie ITD ma jednak w całej Warszawie tylko dwa stanowiska, na których może ważyć ciężarówki – przy ul. Wóycickiego i Czecha. Tylko tutaj Zarząd Dróg Miejskich zapewnił idealnie równą nawierzchnię z certyfikatami geodezyjnymi (badania z takiego miejsca nie da się później podważyć przed sądem). Drogowcy przygotowali miejsca po naszych interwencjach.– W tym roku powstaną kolejne stanowiska do ważenia tirów w Al. Jerozolimskich, na Łopuszańskiej, Przyczółkowej i Wisłostradzie – twierdzi rzeczniczka ZDM Małgorzata Gajewska. Oprócz wag prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz chce kupić dwa zestawy do sprawdzania zawartości spalin. Dzięki nim z ulic mają zostać wyeliminowani najwięksi ciężarowi truciciele. Takich testów ITD do tej pory nie wykonywał.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
“Głos Wielkopolski” relacjonuje tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych: Dwie osoby zginęły w nocy z niedzieli na poniedziałek na tak zwanej starej dwójce. Potrącił je - na przejściu dla pieszych w Swarzędzu - kierujący fordem focusem. Sprawę bada policja i prokuratura. - Zrobiło się jasno, a później usłyszałem potężny huk - opowiada mężczyzna mieszkający w pobliżu przejścia przez ulicę Poznańską (będącą fragmentem drogi krajowej nr 92). - Pomyślałam, że nadciąga wyjątkowo silna burza. Dopiero później zorientowałem się, że ten huk to nie był grzmot, ale odgłos wypadku. - Około godziny 23.40 kierujący fordem focusem, jadący w kierunku Warszawy, najechał na przechodzących przez jezdnię 21-letnią kobietę z Poznania i 31-letniego mieszkańca Swarzędza - mówi Anna Furmanowska z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. - Kierowca był trzeźwy. Twierdził, że piesi nagle wtargnęli na jezdnię. Mieszkańcy Swarzędza są wstrząśnięci. Jak mówią, to nie pierwszy podobny wypadek w tej okolicy. - Od kiedy istnieje to przejście, zginęło tu już 14 osób - wylicza mężczyzna, mieszkający w pobliżu. - Trzeba tu bardzo uważać. - Albo się zagapił kierowca albo oni. Samochody tu pędzą przez cały czas - jego znajoma wskazuje na jezdnię. Przemykają dziesiątki samochodów, także ciężarowych. Tuż przy przejściu widać uschnięte kwiaty, które zostawili tu najbliżsi wcześniejszej ofiary. Kilkadziesiąt metrów dalej leży but osoby, która zginęła w nocy. Przy jezdni widać jeszcze jedną z ryb, które para niosła, prawdopodobnie wracając znad jeziora. Policjanci ruchu drogowego nie chcą przesądzać o wyniku postępowania. Przypominają jednak, że nawet gdy na sygnalizatorze palą się żółte, pulsujące światła (tak było w Swarzędzu), kierowcy muszą zachować przed przejściem szczególną ostrożność. Ich zdaniem bezpieczeństwo przy "starej dwójce" poprawić może tylko budowa dla pieszych tuneli podziemnych albo kładek. Jeśli okaże się, że winny wypadku jest kierowca, grozić mu będzie do 10 lat więzienia.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
W rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. określone zostały wartości dopuszczalnego poziomu dźwięku w środowisku pochodzącego m.in. od dróg oraz linii kolejowych. Ustalono, że dla pory dnia (od godz. 6:00 do godz. 22:00) hałas nie może przekraczać wartości, które, w zależności od rodzaju przeznaczenia terenu, wynoszą od 50 do 65 dB. Dla pory nocy (od godz. 22:00 do godz. 6:00) wartości te określono na poziomie od 45 do 55 dB. Należy jednak zaznaczyć, że są to wartości dopuszczalne dla hałasu w środowisku zewnętrznym. Wewnątrz budynków przeznaczonych dla stałego lub czasowego pobytu ludzi (przy założeniu, że budynki te nie posiadają stolarki okiennej o zwiększonej izolacyjności akustycznej) dźwięk osiąga poziom mniejszy o około 20 dB. W związku z tym można stwierdzić, że hałas pochodzący od ruchu drogowego lub kolejowego nie musi wpływać na zdrowie ludzi zamieszkujących tereny sąsiadujące ze szlakami komunikacyjnymi. Może jednak powodować kłopoty związane z odpoczynkiem czy zasypianiem.
Zachęcamy do lektury interesującego artykułu “Wpływ hałasu na zdrowie człowieka” opublikowanego w portalu drogowym “Edroga”.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
(253-13)
Zespół Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej z Katowic zwyciężył w IV Mistrzostwach Polski w Ratownictwie Medycznym i Drogowym zorganizowanych dla podmiotów tworzących lub wpierający KSRG. Zawody rozegrane zostały na terenie powiatu suskiego i żywieckiego. Ratownicy uczestniczący w zawodach brali udział w 11 skomplikowanych zadaniach medycznych oraz sprawnościowych. Udzielali pomocy m.in. ofiarom wypadków samochodowych, poszkodowanym pogryzionym przez żmije, oparzonym dzieciom. We wszystkie role wcieli się pozoranci posiadający ratownicze i medyczne doświadczenie. W łącznej klasyfikacji mistrzostw, spośród 61 startujących załóg, zwyciężyła drużyna z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej z Katowic. Kolejne miejsca zajęła ekipa z Komendy Powiatowej PSP w Pleszewie, a trzecie miejsce zespół wolontariuszy działających w krakowskiej Fundacji “R2”.
Komentuj →
23 czerwca 2008 |
0
W dniu 9 czerwca 2008 r. na “Torze Kielce” w Miedzianej Górze odbył się finał Zawodów na Najlepszego Kierowcę BP Polska, organizowany przez Safe Drive Polska. Każdy z pracowników BP Polska mógł wziąć udział w przeprowadzonych w maju eliminacjach. Po zalogowaniu się na specjalnie przygotowaną platformę internetową uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące przepisów ruchu drogowego, przepisów bezpieczeństwa BP, rozwiązywali symulacje sytuacji drogowych, zadania na szybkość reakcji. Na podstawie wyników eliminacjiwyłoniona została 20-osobowa grupa finalistów.
(253-19)
(253-20)
(253-21)
Finaliści musieli zmierzyć się z przygotowanymi konkurencjami zręcznościowymi. Musieli również wykazać się wiedzą niezbędną każdemu kierowcy. Pierwszą konkurencją było przygotowanie i sprawdzenie samochodu przed wyruszeniem w długą trasę. Finaliści musieli dokonać sprawdzenia stanu ogumienia, poziomu płynów eksploatacyjnych, świateł. Musieli również wymienić wymagane przez kodeks drogowy elementy wyposażenia samochodu – trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę. Następnie na uczestników czekała próba precyzyjnego manewrowania i parkowania samochodem. Każdy musiał pokonać tor slalomowy, wjechać przodem i tyłem do “garażu” oraz zaparkować samochód równolegle w popularnej “kopercie”. W konkurencji tej liczyła się precyzja oraz czas przejazdu. Kolejna próba to ocena położenia przednich kół podczas jazdy po łuku. W tym celu kierowcy musieli przejechać prawym przednim kołem po jak największej liczbie namalowanych na podłożu dysków o średnicy 10 x 25 cm ułożonych w kształcie litery “S”. Następną konkurencją była imitacja poślizgu. Zawodnicy w specjalnie przystosowanym samochodzie, w którym zamiast tylnych kół zamontowane zostały troleje, musieli pokonać niewielką pętlę z jak najlepszym czasem. Próba ta miała na celu przede wszystkim uświadomienie kierowcom, jak ważne jest delikatne operowanie pedałem gazu i hamulca oraz kierownicą w warunkach bardzo małej przyczepności. Potem zawodnicy byli sprawdzani pod kątem umiejętności oceniania szerokości samochodu podczas jazdy na wprost. Próba była symulacją jazdy w ograniczonej przestrzeni. Zawodnik musiał dojechać do toru łukiem z odległości ok. 30 m i przejechać pomiędzy dwoma równoległymi rzędami pachołków bez zatrzymywania i bez dotknięcia czy przesunięcia żadnego z pachołków. W konkurencji tej także liczyła się precyzja oraz czas przejazdu. Kolejną próbę zręcznościową stanowił slalom pomiędzy pachołkami. Dla utrudnienia, zawodnicy musieli pokonać go jadąc tyłem. Slalom ten wygrywał zawodnik z najlepszym czasem przejazdu. Inną konkurencją badającą poziom dokładności podczas jazdy w niewielkiej przestrzeni – na przykład na parkingu. Polegała ona na wjeździe przodem i tyłem do wyznaczonych przez pachołki miejsc postojowych. W zadaniu tym o wyniku decydowała precyzja oraz czas wykonania. Następnym elementem zawodów była symulacja wypadku drogowego. Zawodnicy musieli wykazać się umiejętnością udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Uczestnicy musieli podjąć prawidłowe działania w postaci zabezpieczenia i oceny miejsca zdarzenia, oszacowania stanu poszkodowanych, wezwania profesjonalnych służb ratowniczych, udzielenia pomocy w odpowiedniej kolejności wg stanu zagrożenia życia, odpowiedniej reakcja na informację o możliwości pożaru pojazdu oraz założenia prawdopodobieństwa urazu kręgosłupa poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Kiedy zawodnicy nie ochłonęli jeszcze z wrażeń związanych z symulacją wypadku, musieli zmierzyć się ze slalomem zręcznościowym - “Stewart”. Próba ta polegała na przejeździe tam i z powrotem slalomu samochodem z zamocowanym na masce talerzem, na którym umieszczona była piłeczka. Każdorazowe wypadnięcie piłeczki z talerza powodowało konieczność zatrzymania samochodu i umieszczenia jej powtórnie na talerzu przez uczestnika. Konkurencję wygrywał ten spośród zawodników, który pokonał slalom z najlepszym czasem. Nie był to koniec emocji. W następnej kolejności uczestnicy Finału stanęli przed najbardziej widowiskową próbą. Było nią gaszenie pożaru komory silnika samochodu osobowego. We wnętrzu komory silnikowej samochodu osobowego została umieszczona wanna pożarnicza z cieczą łatwopalną o warunkach palności typowych dla etyliny. Zawodnicy, z zachowaniem daleko idących warunków bezpieczeństwa, musieli podjąć akcję gaśniczą, przy użyciu kilogramowej gaśnicy samochodowej. Całość wieńczyła jazda w ALKOgoglach. Każdy z uczestników podczas jazdy po małej pętli – pierwszy raz bez, drugi w ALKOgoglach – miał okazję przekonać się jak zaburzony zostaje zmysł wzroku po spożyciu alkoholu czy narkotyków.
Po podliczeniu punktów uzyskanych we wszystkich konkurencjach, zwycięzcą tegorocznej edycji Zawodów na Najlepszego Kierowcę BP Polska został Przemysław Wacyk. Drugie miejsce zajął Piotr Skoczylas, natomiast na trzecim uplasował się Grzegorz Reruch. Wszystkie konkurencje były opracowane w ten sposób, aby oprócz elementu rywalizacji i dobrej zabawy, niosły dla uczestników korzyści dydaktyczne. Tego typu zawody, poza szkoleniami z jazdy defensywnej, są najlepszą formą popularyzacji kultury i bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Komentuj →