10 lipca 2009 |
0
60-letnia rowerzystka została odwieziona do szpitala po tym jak uderzyła w drzwi samochodu informuje “Życie Warszawy”. Kierowca zaparkowanego peugeota po zaparkowaniu, otworzył gwałtownie drzwi i chciał wysiąść z auta. Nie spojrzał w lusterko i nie zauważył nadjeżdżającej rowerzystki. Ofiarami nieostrożnego wysiadania z samochodu padają często także motocykliście - powiedział Marcin Gałuszko z "Raportu na gorąco". Apelujemy i my – korzystajmy w lusterek, także przed wyjściem z zaparkowanego pojazdu.

(Fot. e-PD 307-8)
Komentuj →
7 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 307-4 jm)
Większych opadach w Warszawie na wielu ulicach tworzą się ogromne rozlewiska. Studzienki odpływowe są niedrożne. Dlaczego tak się dzieje? Od lat stołeczne ulice toną po każdym większym deszczu - komentuje “Życie Warszawy” i analizuje: w Warszawie istnieje ponad 34 tys. ulicznych wpustów deszczowych, czyli tzw. kratek. W uproszczeniu podział wygląda tak: 75 proc. z nich należy do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, a reszta do ZDM. Według rzecznika MPWiK Bartosza Milczarczyka, ta wielka podziemna sieć działa “na światowym poziomie” - informuje dziennik. - Pracujemy na trzy zmiany. W awaryjnych sytuacjach jest to 40 pracowników i 20 wozów. W 2008 roku wykonaliśmy 36 tys. takich inspekcji - wylicza Milczarczyk. - Żadna kanalizacja nie jest w stanie dobrze działać, jeśli w ciągu godziny spada 50 litrów wody, czyli 80 proc. wszystkich opadów czerwcowych - wylicza. Rzeczniczka ZDM Urszula Nelken uczciwie wymienia inną przyczynę: - To wstyd, ale w wielu miejscach w Warszawie w ogóle nie ma instalacji odwodnieniowej. Są za to rowy jak na prowincji - przyznaje - jak informuje “Życie Warszawy”.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
Latem, szczególnie podczas dłuższych podróży, odpowiednia temperatura w samochodzie istotnie wpływa na komfort jazdy i sprawność motoryczną kierowcy. Jednak jak wykazują badania TNS OBOP przeprowadzone na zlecenie Szkoły Jazdy Renault zaledwie co piąty kierowca wie, jak korzystać z klimatyzacji w sposób efektywny i ekonomiczny. Temperatura w zaparkowanym samochodzie podczas 35-stopniowego upału w ciągu zaledwie kwadransa wzrasta do 65°C! Należy więc pamiętać, by w czasie upałów nie zostawiać w samochodzie dzieci ani zwierząt, nawet jeśli uchylimy okna i wysiadamy tylko na chwilę, ponieważ otwarcie okien tylko w niewielkim stopniu wpłynie na obniżenie temperatury wewnątrz auta. Zbyt wysoka temperatura powoduje senność, zmęczenie, dyskomfort psychiczny i obniżenie koncentracji kierowcy - znacznie zwiększa się więc prawdopodobieństwo wypadku. Dlatego też, szczególnie podczas dużych upałów, warto korzystać z klimatyzacji. Ważne jest jednak, żeby używać jej w sposób zgodny z zasadami eko-jazdy, czyli jazdy ekonomicznej i ekologicznej. Wsiadając do samochodu powinno się najpierw otworzyć wszystkie okna, żeby temperatura w kabinie spadła, a następnie je zamknąć i włączyć klimatyzację - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Tymczasem aż połowa kierowców badanych przez TNS OBOP błędnie twierdzi, że w lecie klimatyzację powinno się włączać dopiero po kilku minutach od uruchomienia samochodu, ponieważ wówczas jest najbardziej wydajna, a kolejne 14% twierdzi, że klimatyzację należy uruchamiać natychmiast po wejściu do samochodu, nie otwierając okien. Optymalna temperatura w samochodzie to 20–22 stopnie, ale należy mieć na uwadze to, żeby nie obniżać temperatury o więcej niż kilka stopni w stosunku do temperatury otoczenia. Pozwoli to uniknąć dyskomfortu związanego z różnicą temperatur i szoku termicznego, który powoduje spadek odporności organizmu i może być przyczyną choroby. Ważne jest też, by strumień powietrza nie był kierowany bezpośrednio na kierowcę lub pasażerów, ponieważ może to być przyczyną przeziębienia. Jeżeli samochód nie jest wyposażony w automatyczną klimatyzację, to strumień schłodzonego powietrza najlepiej skierować na przednią szybę. Klimatyzacja wysusza powietrze, więc w trakcie podróży powinniśmy pić dużo wody. Dobrze mieć też
w samochodzie wodę w spreju, która nawilży i odświeży twarz. Podczas postojów zawsze należy wietrzyć samochód. Warunki panujące w instalacji sprzyjają rozwojowi różnego rodzaju niebezpiecznych dla zdrowia grzybów i bakterii, które dostają się do kabiny przez nawiew. Nieprzyjemny zapach odczuwany
z nawiewów po włączeniu wentylatora powinien być dla kierowcy czytelnym sygnałem, że układ klimatyzacji wymaga czyszczenia. Należy więc pamiętać o serwisowaniu klimatyzacji i wymianie wkładu filtra.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
(Fot.: 307-1 zachodniopomorskapolicja)
^ Zachodniopomorska policja zainicjowała program “Ekologiczny kierowca”. Dzięki temu możliwe się stanie usuwanie z dróg aut niesprawnych technicznie, zagrażających środowisku naturalnemu. Całkowity koszt programu to ponad 180 tysięcy złotych. Zakup specjalistycznego sprzętu oraz kampania informacyjna zostały sfinansowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie. Dotacja WFOŚiGW wyniosła ponad 70 tysięcy złotych.
(Fot.: 307-19 zachodniopomorskapolicja)
^ Zasady EKOLOGICZNEGO KIEROWCY: utrzymuje samochód w dobrym stanie technicznym; regularnie sprawdza poziom oleju i innych płynów eksploatacyjnych; raz w miesiącu sprawdza ciśnienie w oponach;
jazdę prowadzi w sposób płynny i z rozsądną prędkością; zwraca uwagę na sytuację- na drodze i nie rozpędza się niepotrzebnie; zmienia bieg na wyższy - najwcześniej jak to możliwe; unika wożenia powietrza, jeździ z kilkoma osobami; rozpoczyna jazdę zaraz po zapaleniu silnika i wyłącza go, gdy postój trwa dłużej niż minutę;
planuje trasę podróży przed wyjazdem - wybiera trasy alternatywne, unika stania w korkach; usuwa z pojazdu niepotrzebne przedmioty.
W siedzibie Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie odbyła się konferencja prasowa połączona z prezentacją specjalistycznego sprzętu zakupionego w ramach realizowanej przez zachodniopomorską drogówkę kampanii “Ekologiczny kierowca”. W spotkaniu wzięli udział mł. insp. Jacek Fabisiak - Pierwszy Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie, Jacek Chrzanowski - Prezes Zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie i nadkom. Grzegorz Sudakow - Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Szczecinie. Z roku na rok wzrasta liczba aut poruszających się po drogach naszego kraju i regionu. Na drogach robi się coraz ciaśniej. W miastach tworzą się korki, które w dużej mierze przyczyniają się do podwyższenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Dynamiczny wzrost liczby pojazdów nie wpływa jednak na poprawę świadomości technicznej kierowców. Niestety, wciąż zbyt wielu właścicieli pojazdów odwiedza mechanika dopiero w momencie awarii. Jak wynika z policyjnych statystyk, z powodu złego stanu technicznego pojazdów w ubiegłym roku na drogach województwa zachodniopomorskiego doszło do 16 wypadków, w których ranne zostały 24 osoby. Dlatego zachodniopomorska drogówka stawia na edukację kierowców oraz podnoszenie ich świadomości co do wpływu stanu technicznego pojazdu na bezpieczeństwo na drogach, a także na środowisko naturalne. Aby eliminować z ruchu auta, które są niesprawne technicznie oraz zagrażają środowisku naturalnemu, potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, z użyciem którego policjant będzie w stanie sprawdzić, czy spaliny pojazdu nie przekraczają dopuszczalnych norm oraz czy auto nie jest zbyt głośne. Dzięki dotacji uzyskanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie policjanci z zachodniopomorskiej drogówki dysponują już takim sprzętem. Analizator spalin z dymomierzem, sonometry, agregat prądotwórczy oraz komputer wraz z drukarką umieszczone zostały w zakupionym przez KWP w Szczecinie pojeździe marki Fiat Ducato. Istotnym elementem programu “Ekologiczny kierowca” jest także kampania edukacyjna. Każdy kierowca kontrolowanego pojazdu otrzymuje ulotkę z poradami zawierającymi sposoby ekologicznego korzystania z auta. Plakaty kampanii umieszczone zostały w punktach diagnostycznych woj. zachodniopomorskiego. W dużej mierze bowiem od rzetelności wykonywanych przez diagnostów przeglądów zależy stan techniczny poruszających się po drogach aut. Całkowity koszt programu to ponad 180 tysięcy złotych. Zakup specjalistycznego sprzętu oraz kampania informacyjna zostały sfinansowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie. Dotacja WFOŚiGW wyniosła ponad 70 tysięcy złotych.
Komentuj →
13 lipca 2009 |
0
Pijany nastolatek uciekał na skuterze - Policjanci zatrzymali wczoraj pijanego 15-latka jadącego na skuterze zatrzymali na ulicy Jagiellońskiej. Ok. północy na ulicy Inżynierskiej kilku mężczyzn piło alkohol i głośno się zachowywało. Okoliczni mieszkańcy zgłosili zakłócenie ciszy nocnej. Kiedy policjanci przyjechali na miejsce, jeden z młodych mężczyzn, wsiadł na skuter i próbował uciec. Został zatrzymany zanim się dobrze rozpędził. 15-letni Paweł J. miał 0,6 promila alkoholu we krwi. Za jazdę po pijaku odpowie przed sądem rodzinnym.
Komentuj →
12 lipca 2009 |
0
Oficjalnie ruszyła inicjatywa “Szukamy absurdów drogowych”, którą wspiera Komenda Główna Policji. Jej celem jest znalezienie na polskich drogach miejsc, które mogą wprowadzać kierowców w błąd na przykład przez złe oznaczenie. Witryna www.absurdydrogowe.onet.pl, zachęca kierowców do przesyłania uwiecznionych na fotografiach absurdów, z jakimi zetknęli się, jeżdżąc po Polsce. Wykluczające się znaki drogowe, źle oznaczone skrzyżowania, przejścia dla pieszych zbyt daleko oddalone od skupisk ludzkich, czy źle zaprojektowane drogi – to potencjalna strefa poszukiwań. Biorąc udział w “Szukamy absurdów drogowych”, każdy uczestnik działa na rzecz poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Aby wziąć udział w “Szukamy absurdów drogowych” wystarczy jedynie zalogować się na stronie www.absurdydrogowe.onet.pl, wziąć aparat fotograficzny i przesłać na podany adres zdjęć miejsc, które mogą wprowadzić kierowców w błąd. Zebrane przez internautów przykłady zostaną przeanalizowane przez policjantów ruchu drogowego, a ich wnioski przekazane właścicielom i zarządcom dróg.
Komentuj →
12 lipca 2009 |
0
Policjanci apelują, aby w czasie wakacji mieć szczególne baczenie na pociechy. Zadbajmy o bezpieczeństwo najmłodszych. Zwróćmy uwagę na to gdzie się bawią i czy nie zagraża im niebezpieczeństwo - przypomina sierż. Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Niestety – rodzice zajęci, a dzieci wybiegają na drogi, wprost pod koła jadących tam pojazdów. I tak np. w niedzielne popołudnie, ok. godz. 17. 30 w miejscowości Słodków I nagle wtargnął na jezdnię 10-letni chłopiec. Wpadł pod koła volkswagena jetta. Za kierownicą siedział 20-letni mieszkaniec Kraśnika. Lekarze oceniają stan 10-latka jako bardzo ciężki. Do innego tragicznego wypadku doszło z udziałem ojca dziecka: przed południem na osiedlu Pieńki w Białej Podlaskiej. Początkowo chłopiec siedział w kabinie obok ojca, ale przy ul. Sarniej 35-latek wysadził syna z ciężarówki. Chłopiec niespodziewanie wpadł pod przednie koła samochodu i został przejechany. Dziecko w stanie krytycznym trafiło do szpitala. Wskutek wielonarządowych urazów dziecko zmarło - informuje Joanna Kozłowiec, rzecznik prasowy bialskiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.
Komentuj →
11 lipca 2009 |
0
W dniach 9-10 lipca 2009 roku w Brukseli odbyła się II Europejska Konferencja Młodzieżowa dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zorganizowana przez Komisję Europejską i stowarzyszenie Voiture&Co. W konferencji uczestniczyli reprezentanci 27 krajów Unii Europejskiej, a przewodniczyła jej Isabelle Kardacz - Przewodnicząca Sekcji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Komisji Europejskiej. Konferencja miała na celu zaangażowanie młodych ludzi w przygotowanie i realizację kampanii społecznych na rzecz brd skierowanych do ich rówieśników. Polskę reprezentował Michał Kopacki z Instytutu Transportu Samochodowego.
Komentuj →
11 lipca 2009 |
1
W Warszawie – zresztą jak w wielu innych miastach - od osłoną nocy pędzą po ulicach nawet z prędkością 200 km na godz. Płacą mandaty do 1000 złotych, tracą punkty karne - jednorazowo można stracić ich nawet 28. Tak wyglądają nielegalne wyścigi – opisuje TVN Warszawa. To zapach adrenaliny i spalonej gumy, czyli wyścigi samochodów. Odbywają się one na terenie całego miasta. Nigdy nie wiadomo, gdzie można spotkać ścigających się warszawiaków. Najczęściej uczestnicy ścigają się miedzy sobą lub z policja. Są głośne, niebezpieczne i nielegalne. I od lat nie ma na nie rady.
Komentuj →
10 lipca 2009 |
0
Dorożka wjechała w ogródek kawiarniany na krakowskim Rynku Głównym - informuje reporter RMF FM.
4 ranne osoby zostały przewiezione do dwóch szpitali. W najcięższym stanie - nieprzytomny, z poważnym urazem głowy - jest chłopak stratowany przez konie. - Przyczyną zdarzenia było spłoszenie koni od wybuchu petardy - poinformował portal INTERIA. Pl. Po incydentach dorożkarze bardziej pilnują swoich zwierząt. Z kolei artyści teatrów ulicznych nie będą używać petard. Reporterzy gazety postanowili sprawdzić czy dorożkarze bardziej pilnują swoich zwierząt i czy występujący na Rynku aktorzy z Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych nie płoszą koni. Niedziela, kilka minut po godz. 16. Na płycie Rynku trwa występ grupy z Argentyny. Sto metrów dalej stoją w rzędzie dorożki. Aktorzy głośno krzyczą. Wciągają do swojego występu widzów. Przez Rynek przewalają się tłumy. Podchodzimy do czwórki młodych osób siedzących w kawiarnianym ogródku w pobliżu dorożek. Inne stoliki są puste. - Nie boicie się siedzieć tak na wprost koni? - pytamy. - Byliśmy tutaj również w czasie jak dorożka staranowała ogródek, ale to był nieszczęśliwy wypadek, a takich nie sposób przewidzieć - mówi turysta z Olsztyna.
Komentuj →
10 lipca 2009 |
0
Zamiast uczyć jeździć chwalił się, że zna kogo trzeba i potrafi załatwić prawo jazdy. Lubelska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko nieuczciwemu nauczycielowi nauki jazdy. Oskarżony Józef K. od lat szkolił młodych kierowców w jednej z lubelskich szkół nauki jazdy. Prowadzone przeciwko niemu śledztwo wykazało, że swoim kursantom proponował łatwiejszą drogę do zdobycia prawa jazdy niż normalne odbycie kursu – informuje “Gazeta pl”. Powoływał się na wpływy wśród egzaminatorów WORD - u i wywoływał w określonych osobach przekonanie, że ma tam wpływy. Przez to podejmował się załatwienia prawa jazdy - mówi Agnieszka Kępka z lubelskiej prokuratury i dodaje, że za pomoc żądał określonej zapłaty. Chodziło o stawki od 600 do 1000 złotych. Józefowi K. przedstawiono łącznie jedenaście zarzutów. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Komentuj →
10 lipca 2009 |
0
W “Dzienniku Łódzkim” czytamy: Co trzeci wypadek na polskich drogach to ich zasługa. Życie spędzają w samochodzie... - o kim? Tak dziennik pisze o przedstawicielach handlowych. Sierżant Grzegorz Wawryszuk, wydział ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi (do niedawna patrolował nasze drogi): - Przedstawiciele powodują wiele wypadków, mimo iż mają dobrą technikę jazdy, a stale podróżując, nabywają doświadczenia. Gubi ich brawura. Przekraczają prędkość: 40 kilometrów na godzinę za dużo to u nich norma. Nie zapinają pasów, ciągle rozmawiają przez telefon, zmieniają pasy bez sygnalizacji. Nie oszczędzają samochodów, nie dbają o nie, bo to nie ich własność. Otrzymują wyższe mandaty niż inni kierowcy. Prof. Mariusz Jędrzejko, ekspert w dziedzinie uzależnień: - To najwięksi wariaci na naszych drogach. Są najszybsi, a zarazem najbardziej niebezpieczni, bo jeżdżą na dopalaczach. Z moich badań wynika, że do wyrobienia dziennej normy potrzebują 4 - 5 tigerów lub innych preparatów. Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny: - Przedstawiciel handlowy to przeważnie młody, przedsiębiorczy mężczyzna, czasem bardzo asertywna kobieta. Są sprawni, szybcy i zachłanni. Tego są uczeni na kursach. Główny cel: maksymalizacja zysków firmy i swoich własnych. Najlepszą metodą jest obecność w jak największej liczbie miejsc w jak najkrótszym czasie. Żeby to osiągnąć, przedstawiciele łamią wszystkie zasady gry, nie tylko na drodze, ale i w relacjach służbowych czy koleżeńskich. Praktycznie żyją w samochodach, dlatego na drodze czują się bardzo swobodnie, jak we własnym domu. Mają wyłączone poczucie zagrożenia. Wyposażeni w GPS i CB-radio do ustalania, gdzie stoi policyjna kontrola, czują się absolutnymi władcami szos. Wymuszają pierwszeństwo, przekraczają prędkość i robią inne rzeczy, bo całość ich psychiki stoi w sprzeczności z ogólnie przyjętymi zasadami bezpieczeństwa.
Komentuj →
9 lipca 2009 |
0
(Fot. E-pd 307-7)
W Łodzi na Radwańskiej kierowcy jeżdżą pod prąd! Wszystko przez niekompetencję Zarządu Dróg i Łódzkiej Spółki Infrastrukturalnej, które – ze względu na zaplanowane prace wodociągowe – od wprowadziły jeden kierunek jazdy na odcinku pomiędzy al. Politechniki i ul. Piotrkowską (właśnie w tę stronę). Jednak znaki zakazu wjazdu dla kierunku przeciwnego odsłonięto dopiero w godzinach przedpołudniowych, a na jezdni przez cały dzień nie pojawił się ani jeden robotnik! Zdezorientowani kierowcy – w tym również radiowozów drogówki i pojazdów technicznych MPK – jeździli na pamięć, pod prąd, i wówczas nierzadko napotykali na swojej drodze inne samochody, poruszające się z przeciwka lewą stroną jezdni, co jest zgodne z nową organizacją ruchu. Były nerwy, niecenzuralne gesty, przekleństwa i pukanie się w głowę.
Komentuj →
9 lipca 2009 |
0
Eksperyment na skalę regionu, a może i Polski. W Szczawie przewróciła się ciężarówka blokując na dwie godziny drogę wojewódzką. Wczoraj nieopodal, w Kasinie Wielkiej na jezdni zaległ tir. Kierowca wysiadł, wyjął telefon i wygarnął do słuchawki swojemu pracodawcy, że nie wysyła się szofera w podróż na łysych oponach. Później zniknął. Szukano go jeszcze po południu. Nie wiadomo, gdzie poszedł w szoku lub w złości na szefa. W obu przypadkach udało się uniknąć drogowego korka dzięki temu, że policjanci z Mszany mają na komisariacie CB-radio sprezentowane przez gminny samorząd. Wykorzystują je do ostrzegania kierowców o drogowych problemach. To eksperyment na skalę regionu a może i Polski. Początkowo pomysł nie podobał się - szczególnie kierowcom. Teraz powoli zmieniają zdanie. "Szacun dla policji z Mszany" - takie podziękowania od poniedziałku można było usłyszeć na kanale 19 CB na Limanowszczyźnie.
Komentuj →
8 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 307-3 newsjm)
(Fot. PD@N 307-6)
BazaRowerow.plto nowy darmowy system zabezpieczenia jednośladów w sieci. W ciągu pierwszych trzech dni od jej otwarcia numery seryjne swoich jednośladów zarejestrowało tu ponad pół tysiąca osób. To dodatkowe zabezpieczenie, rodzaj polisy, która może pomóc odzyskać skradziony rower, ale nie zastąpi solidnego łańcucha - podkreślają twórcy strony Łukasz Ceranka i Jan Namedyński. Na pomysł otwartej dla wszystkich właścicieli rowerów bazy numerów seryjnych wpadli kilka miesięcy temu, kiedy sami padli ofiarą złodziei dwóch kółek. Baza wystartowała pod koniec czerwca. Działanie systemu jest proste - wystarczy wypełnić krótki formularz, w którym podaje się swój adres e-mail oraz unikatowy numer seryjny ramy (najczęściej umieszczany przez producentów pod pedałami). Dzięki temu policja będzie mogła namierzyć właściciela jednośladu w przypadku, kiedy pojazd zostanie odnaleziony, a kupujący łatwo i szybko sprawdzić, czy rower, który zamierza nabyć np. na aukcji internetowej, nie został oznaczony jako zaginiony. Niedawno wystąpili o patronat Komendy Głównej Policji. - Wszystko, co służy zapobieganiu przestępstwom, jest przez nas dobrze oceniane - komentuje podinspektor dr Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. - Po pierwsze, złodziej będzie musiał liczyć się z tym, że osoba zainteresowana kupnem roweru wcześniej sprawdzi, czy ten nie był kradziony, i to niekoniecznie udając się na komendę. Po drugie, bardzo często ludzie kupujący rower zawieruszają kartę gwarancyjną, w której zapisany jest numer seryjny jednośladu. Kiedy dojdzie do kradzieży, nie potrafią podać marki roweru, nie mówiąc o innych danych. Dzięki bazie zyskują świadomość, że numer seryjny warto sprawdzić i jednocześnie jest to miejsce, w którym można go na stałe zapisać - dodaje. System jest w stanie objąć niemal wszystkie rowery. Za kilka tygodni w wybranych sklepach rowerowych będzie można bezpłatnie dostać naklejkę na ramę, informującą o tym, że nasz jednoślad został zarejestrowany w bazie.
Komentuj →
8 lipca 2009 |
0
Konkurs “Sprawdź, czy jesteś Eco!” rozstrzygnięty. Tegoroczna edycja organizowanej przez Szkołę Auto Škody imprezy cieszyła się ogromnym zainteresowaniem.Rywalizacja składała się z dwóch etapów: Pierwszy, internetowy, to test wiedzy z zakresu Eco Drivingu. Kierowcy przez 3 tygodnie mogli odpowiadać na 10 pytań konkursowych. W trakcie trwania quizu serwis internetowy www.szkola-auto.pl odwiedziło ponad 31 tys. osób, odnotowano łącznie około 100 tys. odpowiedzi na komplet pytań testowych. Piętnastu uczestników, którzy prawidłowo i najszybciej odpowiedzieli na pytania konkursowe zakwalifikowało się do finału. Tutaj, oprócz wiedzy teoretycznej liczyły się także umiejętności praktyczne. Po teście składającym się z 10 pytań i egzaminie ze spostrzegawczości, finaliści zasiedli za kierownicą Škody Octavia Scout 2,0 TDI i wyruszyli na trasę o długości 20 km. Ich zadaniem był przejazd zgodny z przepisami ruchu drogowego i zużycie jak najmniejszej ilości paliwa.
(Fot. eP-D 307-5)^ Od lewej: dyrektor Szkoły Auto Michał Kopeć i zwycięzca konkursu Krzysztof Olszowski
Zwyciężył Krzysztof Olszowski z Klempicza, który zdobył 10 punktów w teście wiedzy, 5 punktów w tzw. teście na spostrzegawczość oraz 3 punkty w sprawdzianie praktycznym. Jego średnie spalanie to 6,0 l/100 km. Laureat ma 21 lat i na co dzień jeździ Oplem Astra 2.0. O konkursie dowiedział się od znajomego, a w ubiegłorocznej edycji konkursu nie brał udziału. W codziennej jeździe samochodem stara się stosować zasady ekojazdy, chociaż, jak mówi, z różnym skutkiem. Finałowa rozgrywka polegała nie tylko na ponownym sprawdzeniu wiedzy teoretycznej, ale także umiejętności praktycznych. Finaliści odpowiadali na 10 pytań wielokrotnego wyboru oraz na 5 pytań z tzw. testu na spostrzegawczość (po obejrzeniu jednego odcinka programu TV Szkoła Auto). Z kolei test praktyczny wiązał się z koniecznością przejechania ok. 20 kilometrowego odcinka testowego, podczas którego skrupulatnie badano zużycie paliwa. Wszyscy uczestnicy finału jeździli samochodami Skoda Octavia Scout 2.0 TDI.
Komentuj →
8 lipca 2009 |
0
W domu opanowani i spokojni, za kółkiem klniemy i trąbimy. Stajemy się samolubni, nieżyczliwi, agresywni. Być może większość nacji w tych warunkach zachowywałaby się podobnie. A jednak trudno nie odnieść wrażenia, że niektóre postawy i reakcje są naszą narodową specjalnością - komentuje “Gazeta Wyborcza”. Dziennik wymienia jednocześnie nasze najcięższe grzech drogowe, to smutna lektura:
1. Jazda "po jednym" - Z badań Instytutu Transportu Samochodowego wynika, że na jazdę "po spożyciu" decyduje się co piąty kierowca. Wierzą, że są bezkarni. Ponad 99 proc. ankietowanych nigdy nie ukarano mandatem za prowadzenie po alkoholu. 98 proc. skazanych za jazdę po pijanemu otrzymało wyrok w zawieszeniu. Tylko co setny nietrzeźwy kierowca trafia za kratki z tego tytułu. Druga przyczyna to przyzwolenie społeczne. Picie wciąż uchodzi u nas za czyn heroiczny.
2. Egoizm - Jadę powoli lewym pasem, bo za kilka kilometrów będę skręcał w lewo. Wjeżdżam na zatłoczone skrzyżowanie, nie martwiąc się, czy zdołam opuścić je przed zmianą świateł. Wrzucam kierunkowskaz w ostatniej chwili. Szukam jedynki, gdy zapali się zielone. Skręcam powoli, zmuszając jadące za mną auta do ostrego hamowania. A robię tak, bo... wszyscy tak robią.
3. Chamstwo - Parkuję na kopertach i ścieżkach rowerowych, bo mało kto z nich korzysta. Zajmuję dwa miejsca parkingowe, bo wygodniej mi wsiadać i wysiadać. Przejeżdżam na czerwonym, bo nie mogę stracić kolejnej minuty. Udając, że chcę skręcić w lewo, wpycham się na czoło kolejki jadącej na wprost. Często śmigam pasem dla autobusów. Jestem ważny, jestem sprytny, jestem zajęty. Więc jeżdżę, jak chcę. I nikomu nic do tego.
4 .Rywalizacja - Wpuścić czy jechać? Jadę, niech inni czekają... Większość "podporządkowanych" wciąż musi odstać swoje, nim znajdzie się ktoś, kto na chwilę zrezygnuje z pierwszeństwa. Dlaczego? Bo nie myślimy w kategoriach kooperacji. We krwi mamy rywalizację i to jej dajemy posłuch. Z okrzykiem: "Gdzie się pchasz baranie!" przyspieszamy, gdy nas wyprzedzają (choć kodeks tego zabrania), trąbimy na ruszające z przystanków autobusy, walczymy o wolne miejsce parkingowe.
5. Wyprzedzanie na trzeciego - Choć to poniekąd przejaw dwóch ostatnich punktów, ze względu na skalę zjawiska zasługuje na odrębne potraktowanie. Spójrzmy na dowolną jednopasmową międzymiastówkę. I choć jadąc trasą poznańską (E30) czy gdańską (E7) łatwo się znieczulić, nie wolno zapominać, jak bardzo niebezpieczny jest to manewr. A co będzie, jeśli za autem jadącym z przeciwka, które zjedzie na bok (by ustąpić nam miejsca), sunie inne, którego kierowca na moment się zagapi? Albo wyprzedzany właśnie tir nagle zjedzie na środek, by ominąć rowerzystę? Zderzenie czołowe -zmiażdżone auta, wywrócone tiry. Najbardziej przerażające wypadki są efektem wyprzedzania na trzeciego.
6. Ignorowanie znaków - Nasz sondaż pokazał, że tylko kilka procent kierowców przestrzega literalnie wszystkich ograniczeń, zakazów i nakazów. Zaś co dziesiąty w ogóle nie czyta znaków - jedzie tak, jakby ich nie było. Większość stosuje się do niektórych.
7. Młodzieńcza brawura - Skłonność do ryzyka i brak wyobraźni - najbardziej spektakularne skutki takiego koktajlu widać u młodych kierowców. Wracające nad ranem samochody pełne nastolatków uderzają o drzewa, koziołkują, płoną. Dyskotekowe wypadki - kolejna polska specjalność. Wspólny mianownik: młody kierowca, młodzi pasażerowie, duża szybkość, tragiczne skutki.
8. Wtórny analfabetyzm - O ile skłonność do brawury jest cechą młodości, o tyle roztargnienie, niezdecydowanie i problemy z oceną sytuacji trapią zwykle starszych kierowców. To właśnie statecznym paniom i panom najczęściej zdarza się nie włączyć świateł, jechać pod prąd czy skręcić wprost pod wyprzedzający ich pojazd. Nie mają dobrego refleksu i orientacji. Nie mają właściwych nawyków ani świadomości własnych braków. Przestali rozróżniać niektóre znaki. Jeżdżą na pamięć utartymi szlakami. Jeżdżą wolno, więc w swym mniemaniu bezpiecznie. Ich samoocenę podnosi "staż za kółkiem" liczony dekadami od momentu wydania prawa jazdy.
9. Nadmierna aktywność - Rodzaj nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD), tyle że obserwowanej u kierowców. Jednym z głównych jej objawów jest zanik umiejętności jazdy na wprost i ze stałą szybkością. Cierpiący na tę przypadłość ciągle kluczą, przyspieszają i hamują. Kombinują i ryzykują.
10.Jazda do upadłego - Im dłużej kierujemy, tym trudniej się nam zatrzymać. Tym bardziej żałujemy czasu na przerwę.
Komentuj →
7 lipca 2009 |
0
Nie milkną więc skargi na pędzące po wiejskich drogach, po łąkach, lasach, ale także plażach, ścieżkach rowerowych, szlakach spacerowych itd. quady. Nie patrzą na pieszych, hałasują, kurzą i stwarzają niebezpieczeństwo dla innych. Co na to policja? Policja na razie interweniuje w razie zgłoszenia zakłócania spokoju przez hałaśliwe pojazdy, był też mandat za użyczenie czterokołowca nieletniemu, a nawet "pościg" za uciekającym na quadzie. Coraz częściej też właśnie quady i ich kierowcy są uczestnikami wypadków drogowych. Policja przyznaje, quady stały się uciążliwą plagą. Coraz częściej mamy do czynienia z wypadkami, w których uczestniczą czterokołowce - stwierdza Jarosława Krefta, rzecznik kartuskiej policji. - Jeżdżą nimi nie tylko dorośli, ale też i dzieci. Quady poruszające się po drogach publicznych muszą być rejestrowane, a kierujący nimi posiadać prawo jazdy co najmniej kat. B1. Często ich nie mają. Czterokołowce są coraz bardziej popularne, nie ma jednak wciąż jednoznacznych przepisów określających zasady korzystania z nich. Ma to zmienić nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami.
Komentuj →
7 lipca 2009 |
0
Ponad 40 procent spośród 42 skontrolowanych gimbusów albo zupełnie nie nadawało się do przewozu osób, albo ich stan techniczny był na tyle zły, że do ruchu dopuszczono je jedynie czasowo i nakazano naprawę. Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego województwa śląskiego przedstawił wyniki kontroli, prowadzonej przez cały maj. Inspektorzy ruchu drogowego oraz policjanci niespodziewanie kontrole przeprowadzili między innymi w Zabrzu, Mysłowicach, Gliwicach, Katowicach oraz w powiatach będzińskim, cieszyńskim, częstochowskim, pszczyńskim, mikołowskim i kłobuckim. Najgorzej kontrola wypadła w Zabrzu i Mysłowicach, najlepiej w powiatach pszczyńskim i mikołowskim. Średnio tylko 10 proc kontroli pojazdów kończy się wszczęciem postępowania lub zabraniem dowodu rejestracyjnego. W przypadku gimbusów, to aż 40 proc., czyli czterokrotnie więcej. Na szczęście przeprowadzaliśmy kontrolę prewencyjną, a nie podyktowaną jakimś wypadkiem - mówi Dariusz Winiarczyk, zastępca wojewódzkiego inspektora transportu drogowego w Katowicach. Najczęściej inspektorzy mieli zastrzeżenia do czasu pracy kierowców, posiadania wymaganych zezwoleń i stanu technicznego pojazdów. - W trzech przypadkach całkowicie zakazaliśmy eksploatacji pojazdu. Najpoważniejsze usterki to między innymi niesprawny układ hamulcowy - wylicza Winiarczyk.
Komentuj →
7 lipca 2009 |
0
Odszkodowanie za zniszczony rower sposobem na likwidację krawężników na ścieżkach rowerowych? - Moja sprawa jest precedensowa i pokazuje, że lepiej usunąć przeszkody, niż płacić - mówi Radosław Lesisz z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. Wrocław ma najwięcej ścieżek rowerowych w Polsce. One także często są źle wybudowane. Tu symbolem są wysokie krawężniki, które spotkać można niemal wszędzie – dziennikarze wrocławskiej “Gazety pl” pisali o nich w czasie akcji "Rower to jest świat", o ich usunięcie walczą wrocławskie środowiska rowerowe. Zgodnie z rozporządzeniem ministra transportu i gospodarki wodnej wysokość progów i uskoków na ścieżce rowerowej nie powinna przekraczać jednego centymetra. We wrześniu z krawężnikiem wystającym na siedem centymetrów ze ścieżki rowerowej zderzył się Radosław Lesisz, uszkadzając koło w rowerze. Lesisz postanowił walczyć o swoje prawa. Podstawą roszczenia zarówno kierowcy samochodu, jak i rowerzysty jest protokół policyjny. - Jego uzyskanie nie było proste - przyznaje Lesisz. - Natychmiast po zderzeniu z krawężnikiem wezwałem policję i czekałem na patrol ponad godzinę. Do tego policjanci starali się zbagatelizować sprawę, ale przyjęli zgłoszenie i wystawili protokół zdarzenia. Od rowerzysty nie żądano zeznań świadków, bo ci zdążyli odjechać w czasie oczekiwania na przyjazd patrolu. Protokół wraz z wyceną szkody z warsztatu rowerowego Lesisz złożył w ZDiUM w październiku i czekał osiem miesięcy na pismo uznające racje rowerzysty. Odszkodowanie dostał już rowerzysta z Gorzowa, który dotkliwie uszkodził rękę w zderzeniu ze słupem postawionym na środku ścieżki rowerowej. Procesował się z zarządem drogi i wygrał. Krzysztof Kubicki, rzecznik ZDiUM: - Dostaliśmy jeszcze jedno uzasadnione roszczenie od rowerzysty. W obu tych przypadkach za uszkodzenia rowerów musieliśmy zapłacić z własnej kasy, bo nasz ubezpieczyciel opłaca szkody powyżej 400 zł. Co prawda nie spodziewamy się lawiny tego typu żądań finansowych, ale po konsultacjach z oficerem rowerowym i naszymi inspektorami przygotowaliśmy listę usterek na ścieżkach rowerowych i złożyliśmy ją do zatwierdzenia w Wydziale Inżynierii Miejskiej. Wiemy o błędach i będziemy się starać je usuwać.
Komentuj →
7 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 307-2)
Woda zalała wąskie gardło na Powstańców Śląskich. Na dodatek pękła rura starego wodociągu. Otwarcie odcinka ulicy, o który 22 lata trwała walka, się opóźni. Jest ryzyko, że jezdnię trzeba będzie rozbierać. To miała być historyczna chwila: likwidacja wąskiego gardła na Bemowie obok słynnego na cały kraj domu Gmurków. Drogowcom puszczają już nerwy. A po budowie krąży powiedzenie, że to tzw. klątwa Gmurków - czytamy w “Życiu Warszawy”.
Rodzina jak symbol stolicy - Gmurkowie są znani daleko poza granicami Warszawy. Przypadek rodziny z ul. Powstańców Śląskich został np. wymieniony podczas styczniowej debaty Forum Obywatelskiego Rozwoju jako symbol polskiego syndromu “nie da się” przy budowie dróg. O konieczności przejęcia działki pod budowę szerszej ulicy wiadomo od 1987 roku. Pierwsza nieudana próba wywłaszczenia rodziny miała miejsce w 1992 roku. Potem nastąpiły lata sądowych wojen, m.in. w NSA. W 1999 roku była gotowa wstępna umowa w sprawie wykupu całej działki, ale w ostatniej chwili niektórzy członkowie rodziny się wycofali. W 2008 roku dzięki specustawie ratusz przejął potrzebnych 300 mkw. Jak wyliczyli badacze z UW, szacowany koszt traconego tutaj rocznie czasu, paliwa itd. to ok. 30 mln zł.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
Sprawca wypadku drogowego, w którym zginęły dwie absolwentki gimnazjum w Cedrach Wielkich został zwolniony za kaucją z aresztu śledczego i znajduje się na wolności. Przeciw tej decyzji protestowała przed budynkiem Sądu Okręgowego w Gdańsku młodzież oraz znajomi ofiar. Do wypadku doszło 7 sierpnia 2008 r. na skrzyżowaniu w Wiślince w gminie Pruszcz Gd. Justyna i Kamila wracały z Sobieszewa do domu. Na ich skuter najechał z dużą prędkością samochód opel vectra. Kierowca, Łukasz G. miał we krwi 2,4 promile alkoholu.
Pasażerka skutera dostała się pod koła ciężarówki nadjeżdżającej z naprzeciwka. Natomiast dziewczyna kierująca skuterem znalazła się pod kołami opla. Obie poniosły śmierć na miejscu. Pijanego zatrzymali przechodnie i kierowcy innych pojazdów. Zabrano mu kluczyki ze stacyjki i nie pozwolono wysiąść z auta do czasu przyjazdu policjantów. Z decyzją obok protestujących, nie zgadzała się także pruszczańska prokuratura.
Złożyliśmy w tej sprawie zażalenie do Sądu Okręgowego w Gdańsku - powiedziała Teresa Rutkowska-Szmydyńska, prokurator rejonowy w Pruszczu Gd. - Areszt tymczasowy zabezpieczy prawidłowe postępowanie sądowe. Przed zakończeniem rozprawy wnioskować będziemy przed sądem o surowy wyrok. Rodzice obawiają się jednak, że kierowca, sprawca wypadku uniknie surowej kary, czego zapowiedzią miała być decyzja o zwolnieniu oskarżonego z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości 20 tysięcy złotych. Uważam, że pijany sprawca wypadku, w którym zginęła moja córka nie powinien być na wolności, zanim nie odbędzie kary. Dlatego jestem jednym z uczestników protestu i trzymam przy piersi zdjęcie mojej córki, którą pochowaliśmy przed rokiem. Chciałem, żeby sędziowie wchodzący w poniedziałek rano do pracy uzmysłowili sobie niesprawiedliwość jaka nas spotkała – mówił ojciec jednej z ofiar. Wojciech Andruszkiewicz, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku: - Nie widzę nieprawidłowości w wydaniu decyzji zwolnienia z aresztu tymczasowego za kaucją. Każdy sędzia jest niezawisły i za podjęte decyzje odpowiada własnym sumieniem, dlatego mamy środki odwoławcze.
W kilka godzin po proteście zażalenie rozpatrzone zostało przez Sąd Okręgowy, który uchylił poręczenie majątkowe. Oskarżony trafi na kolejne trzy miesiące do aresztu tymczasowego, gdzie doprowadzą go policjanci. Podjęto taką decyzję, ponieważ obawiano się utrudniania postępowania.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
Starostwo wprowadziło pozorne ułatwienie dla osób, które chcą zarejestrować pojazd - zapisywanie się do kolejki przez telefon. Ale od kilku dni jest to praktycznie niemożliwe, bo miejsca kończą się od razu. - Niech pan przyjdzie o 7 rano - radzą urzędnicy. - Próbowałem zarejestrować nasz nowy służbowy samochód w kieleckim starostwie. Ale mój pracownik nie może od kilku dni tego zrobić, bo musiałby wstać do kolejki o 5 rano. Mam mu zapłacić nadgodziny? - denerwuje się pan Marek, prezes jednej z podkieleckich spółek. “Dziennie rejestruje pojazdy 70-100 osób i nie zdarza się, żeby ktoś nie został obsłużony. Można się zapisać telefonicznie na konkretny dzień. Korzysta z tego około 60 proc. obsługiwanych. Na pewno nie ma kolejek w nocy” - zapewniała kielecką “Gazetę Wyborczą” Agata Niebudek, rzeczniczka starosty kieleckiego. Ponieważ jej relacja różniła się od informacji czytelnika, dziennikarze o godz. 9 sami próbowali zapisać się do kolejki w wydziale komunikacji przez telefon. - Nie ma już numerków na dzisiaj (środa). Telefonicznie może pan próbować się umówić, ale nie gwarantuję, że będzie miejsce. W piątek na pewno nie. Nie zapisujemy na kilka dni do przodu. Trzeba przyjść osobiście, o godzinie 7 - poradziła kobieta urzędująca pod specjalnie uruchomionym przez starostwo numerem telefonu do rejestracji pojazdów. A naczelnik wydziału komunikacji i transportu starostwa kieleckiego Henryk Stróżecki dalej utrzymuje, że wszystko jest w porządku. - Dzisiaj 26 osób się zarejestrowało osobiście do godziny 8.30, a 50 osób zarejestrowano telefonicznie. Zawsze można się zapisać telefonicznie, tylko trzeba zadzwonić po godzinie 7.20, dlatego nie przyjmujemy zapisów na kilka dni do przodu, bo nie ma takiej potrzeby - przekonywał dziennikarzy Stróżecki. Kiedy usłyszał relację z rozmowy z urzędniczką, naczelnik się zdziwił. - Porozmawiam z tą pracownicą - powiedział. - Komu wierzyć, panu czy pana pracownicy? - Ja zaręczam, że można się zapisać telefonicznie na konkretną godzinę. Rzeczywiście w piątki może być problem, ale w inne dni nie. Tylko jedną interwencję miałem w tej sprawie - odpowiedział naczelnik. I obiecał: - Jeśli temu panu nie uda się zapisać, to niech się zgłosi do mnie, ja go zarejestruję. Rzeczniczka starosty obiecała sprawdzić, jak system działa i interweniować w razie potrzeby. - Jeżeli się okaże, że trzeba będzie wprowadzić możliwość zapisywania z wyprzedzeniem przez telefon, to to zrobimy. Staramy się zawsze wychodzić ludziom naprzeciw - zapewniła Agata Niebudek.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 307-16jm) ^ Pytamy, jak długo na sfotografowanym przystanku inwalidzi będą zmuszeni stać? W tym przypadku one są za wysokie.
Zofia D., mieszkanka Lublina, porusza się o kulach, często też zmuszona jest korzystać z komunikacji miejskiej. Jej problemem są ławeczki ustawione przy niezadaszonych przystankach autobusowych. Niektóre są tak niskie, że siadanie i wstawanie z nich to prawdziwa tortura. To nie jest tylko mój problem, bo wielu starszych ludzi skarży się na nie - tłumaczy pani Zofia. W Zarządzie Transportu Miejskiego Urzędu Miasta Lublin ze zdziwieniem przyjęto uwagę o zbyt niskich ławkach przy wiatach przystankowych. - Trudno mówić, że te ławki są za niskie. Są standardowe, nie były zamawiane pod wymiar. My nie zajmujemy się ustawianiem ławek przy przystankach. Sądzę, że ten problem powinni rozwiązać przewoźnicy - wyjaśni “Kurierowi Lubelskiemu” Józef Grudzień, pracownik Zarządu Transportu Miejskiego.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
Oto relacja olsztyńskiej “Gazety Wyborczej”, może śmieszna, ale jednak nie. Oto ona: Gdy funkcjonariusze podeszli do bmw, ze zdziwieniem zobaczyli, że choć nikt nie wysiadał z samochodu, to fotel kierowcy jest pusty. Za to z tyłu siedzi trzech pasażerów. W poniedziałkową noc policjanci postanowili zatrzymać do kontroli drogowej w Kłębowie (gm. Lidzbark Warmiński) osobowe bmw. Auto wyjechało właśnie z pobliskiego ośrodka wypoczynkowego. Ale gdy podeszli do samochodu, zobaczyli, że fotel kierowcy jest pusty. W środku było za to trzech mężczyzn, którzy siedzieli na miejscach dla pasażerów. Żaden z nich nie chciał się przyznać, że prowadził auto. Na komendzie policjanci przebadali ich alkomatem - mieli od 1,3 do 1,8 promila alkoholu w organizmie. I wtedy kompani wskazali, że bmw prowadził Mariusz C. Po sprawdzeniu w policyjnej bazie danych wyszło na jaw, że 21-latek posiada prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów do 2012 roku. Mężczyzna usłyszał już zarzuty kierowania autem w stanie nietrzeźwości oraz naruszenia zakazu sądowego. Grozi mu teraz do trzech lat więzienia.
Komentuj →
6 lipca 2009 |
0
Większość sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych samochodów ma czerwone klosze tylnych kierunkowskazów, organizacja NHTSA doszła do wniosku, że nie są one tak bezpieczne, jak ich pomarańczowe odpowiedniki. Amerykańska rządowa agencja ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego (NHTSA) w swoim raporcie podaje, że bursztynowe klosze tylnych kierunkowskazów są o ponad 5% bardziej efektywne w zapobieganiu wypadkom, niż czerwone, które są powszechnie stosowane w amerykańskich samochodach. W uzasadnieniu agencja podaje, że kolor czerwony zbyt często zlewa się ze światłami stopu i trudniej zauważyć włączony kierunkowskaz. Teraz NHTSA rozważa wprowadzenie nakazu montowania pomarańczowych kloszy kierunkowskazów w nowych samochodach. Do tej pory producenci mieli prawo wyboru barwy, jednak najczęściej w amerykańskich krążownikach spotyka się właśnie czerwień. W krajach europejskich bursztynowe “migacze” to wymagany przepisami standard. Jak przewidują analitycy, ewentualna zmiana prawa amerykańskiego nie pociągnie za sobą dodatkowych kosztów, gdyż nie będzie działała wstecz, a jedynie dotyczyła będzie nowych samochodów.
Komentuj →