9 sierpnia 2008 |
0
Marek Włodarczyk, Adam Fidusiewicz i Mieczysław Hryniewicz wzięli udział w pokazach i rozdali setki autografów na elementach odblaskowych. W czarnym bolidzie Formuły 1 uczestnicy ścigali się na symulatorze, a jazdę komentował Włodzimierz Zientarski. To wszystko działo się przy molo w Sopocie, które zmieniło się w miasto ruchu drogowego. Imprezę przy molo poprzedziła ważna merytoryczna dyskusja w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego.
W konferencji prasowej Programu ABC Bezpieczeństwa udział wzięli: Policja, Pomorska Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Partnerzy Pikniku i Media. Prelegenci zwrócili uwagę na najważniejsze kwestie związane z bezpieczeństwem i współpracą uczestników ruchu drogowego. Dyskusję rozpoczęła Elżbieta Koncka - pomysłodawczyni Programu ABC Bezpieczeństwa, która omówiła główne założenia Programu. Aspirant Zbigniew Korytnicki z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańskuwskazał na aktywne włączanie się Policji w akcje na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego. Omówił podejmowane działania i jakże ważną profilaktykę. Podkreślał, że choć na Pomorzu rozdano 9 tysięcy elementów odblaskowych to nie są one używane. Mateusz Cabak z Biura Prasowego Grupy Lotos S.A. skupił się w swojej wypowiedzi na kształtowaniu świadomości w zakresie prawidłowych zasad poruszania się dzieci po drodze. Omówił liczne programy edukacyjno - prewencyjne, których celem jest zapobieganie wypadkom drogowym.
“Ze wzajemną tolerancją na drogach w Polsce nie jest najlepiej – wymaga to ciągłych działań. Nigdy za dużo edukacji” - podsumował sekretarz PRBRD Jerzy Góra.

(260-6)
W sobotę, 9 sierpnia odbył się Piknik Motoryzacyjny przy molo w Sopocie. Imprezę odwiedziło około 10 tysięcy osób. Specjalnie dla najmłodszych przygotowano strefę z autochodzikami. Dzieci miały okazję nauczyć się zasad ruchu drogowego. Wielu uczestników zwracało także uwagę na bilboard, na którym Laureatka Galerii Plakatu AMS Anna Demidowicz przedstawiła artystyczną wizję bezpieczeństwa na drodze. W specjalnej Strefie Pokazów odbywała się nauka bezpiecznej jazdy wraz z Testem Stuarta. Najwięcej emocji wśród uczestników wzbudził pokaz zatrzymania i kontroli policyjnej jadącego na motorze po sopockim molo Marka Włodarczyka. Filmowy komisarz Zawada wykazał się dużą wiedzą na temat bezpieczeństwa na drodze. Uczestnicy Pikniku angażowali się w zabawy w poszczególnych strefach Partnerów Programu ABC Bezpieczeństwa. Na scenie odbywały się m.in. liczne konkursy w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego, losowanie urządzeń nawigacyjnych, które wpływają na uważną czyli bezpieczniejszą jazdę oraz pokazy mody odblaskowej, “Drodzy rodzice dbajcie o to, by wasze dzieci nosiły odblaski i były widoczne na drodze. Pamiętajcie o tym w trosce o ich życie” - wskazał Przedstawiciel Policji. Oprawę muzyczną Pikniku zapewnił DJ Adamus, zaś wieczorną gwiazdą był zespół VINTAGE.
Piknik w Sopocie był jednym z elementów Programu ABC Bezpieczeństwa wskazującego na współpracę wszystkich użytkowników ruchu drogowego. Patronat Honorowy nad Piknikiem objęła Pomorska Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Partner Główny Pikniku: Grupa LOTOS
Partnerzy: Garmin, Gdańsk Transport Company, Szkoła Auto. Patroni Medialni: TVN Turbo, RMF Maxxx, AMS SA, Interia.pl. Współpraca: Groblewski Skoda, Renault Zdunek, Akademia Bezpiecznego Samochodu
Misją Programu jest wykształcenie długotrwałych systemowych rozwiązańpoprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Patronat Honorowy nad Programem ABC Bezpieczeństwa objęło Ministerstwo Infrastruktury.
Więcej informacji na stronie www.abcbezpieczenstwa.pl
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Aktualnie w Irlandii zdefiniowanych jest 31 wykroczeń, za które można otrzymać mandat oraz punkty karne, oraz 5, które powodują automatyczne skierowanie sprawy na drogę sądową. W przypadku wykroczeń karanych mandatem system działa trzystopniowo. Jeśli zapłacimy mandat w terminie 28 dni, grzywna wynosi €60-€80 oraz 1 lub 2 punkty, zależnie od wykroczenia. Jeśli zapłacimy mandat po upływie 28 dni, lecz przed upływem 56 dni, grzywna wynosi €90-€120 oraz 1 lub 2 punkty. Po upływie 56. dni, sprawa jest automatycznie kierowana do rozpatrzenia na drodze sądowej. W przypadku orzeczenia winy sąd może nałożyć na kierowcę grzywnę w wysokości do €5000 i od 3. do 5. punktów karnych, lub karę pozbawienia wolności nie dłuższą niż 6 miesięcy, lub też i grzywnę i karę pozbawienia wolności. Ukarany mandatem kierowca otrzymuje pismo z "Road Safety Authority" informujące o rodzaju popełnionego wykroczenia i zaliczonej ilości punktów. Okres 56. dni, umożliwiających uiszczenie grzywny wg. taryfikatora, liczony jest od daty na ww. dokumencie. Po zapłaceniu mandatu, punkty rejestrowane są w policyjnym systemie "PULSE", do którego dostęp ma każdy funkcjonariusz Gardy. Jeśli kierowca zgromadzi dwanaście punktów w okresie trzech lat, otrzymuje zakaz poruszania się po irlandzkich drogach przez okres 6. miesięcy. Fakt ten, nie jest jednoznaczny z odebraniem polskiego prawa jazdy, ponieważ rząd irlandzki nie jest organem wydającym ten dokument. Posiadacze irlandzkiego prawa jazdy mają 14 dni, od momentu otrzymania zawiadomienia o przekroczeniu limitu 12. punktów, na złożenie dokumentu w lokalnym Motor Taxation Office. Złamanie zakazu wiąże się z poważnymi konsekwencjami, z karą pozbawienia wolności włącznie.
(260- 18)
Komentuj →
6 sierpnia 2008 |
0
Ruszyły pielgrzymki piesze do Częstochowy. Uważajmy na pieszych użytkowników dróg.
- Tzw. kolumna piesza ma takie same prawa do korzystania z jezdni, jak każdy znajdujący się na niej pojazd - tłumaczy nadkom. Marek Struski z częstochowskiej policji drogowej. Ale ma też pewne obowiązki. Po pierwsze - długość jednej kolumny nie może przekraczać 50 m, a między kolumnami muszą zostać zachowane stumetrowe odległości. - W te przestrzenie mogą wjeżdżać samochody wyprzedzające kolumny, dzięki czemu za pielgrzymką nie powinien tworzyć się korek - wyjaśnia nadkomisarz. Po drugie - oznaczenia: odblaski, a kiedy robi się ciemno - latarki. Po trzecie - kierującego: osobę pełnoletnią, wyposażoną przynajmniej w tzw. lizak, znającą zasady ruchu drogowego (choćby ogólnie, o tyle, o ile zna je np. rowerzysta). Widuje się rozgarniętych porządkowych. Idąc z boku kolumny, widzą dobrze, czy z naprzeciwka nadjeżdża jakieś auto. Jeśli nie, potrafią zamachać do kierowcy wlokącego się za kolumną: możesz wyprzedzać. Ale zdarza się też kierujący ciapa. Na takiego właśnie trafiła druga ze wspomnianych wyżej Czytelniczek: jej zdaniem korek był, bo kierujący nie potrafił zorganizować swojej grupy i w odpowiednich momentach przepuszczać samochodów. Problem w tym, że policja nie prowadzi ani nie wymaga żadnych szkoleń przygotowujących do roli porządkowego – informuje “Gazeta pl. Wiadomości”. - Czy takie szkolenia naprawdę są potrzebne? - pyta Struski. - Przecież chodzi głównie o to, by te osoby kierowały się zdrowym rozsądkiem - jak każdy użytkownik drogi. Zresztą o dobrych porządkowych powinna zadbać organizująca pielgrzymkę parafia. To ona odpowiada za bezpieczeństwo grupy. A może to policja winna przejmować pielgrzymów, gdy przekroczą granice miasta? - Nie mamy tylu ludzi. W szczycie do poprowadzenia wszystkich grup, na które dzielą się pielgrzymki, musielibyśmy mieć kilka tysięcy funkcjonariuszy. Co w takim razie może zrobić kierowca, który miał pecha i utknął w korku za pielgrzymką? Wezwać policję, by na zatkanej ulicy pokierowała ruchem? - Po co? Przecież policjant nie rozpędzi pielgrzymki i nie rozładuje w ten sposób korka - odpowiada Słyż, naczelnik centrum zarządzania kryzysowego. - To prawda, nie wszyscy kierujący są sprawni, ale z roku na rok jest z tym coraz lepiej. A w najbardziej newralgicznych punktach miasta i tak stoi policja.
Komentuj →
5 sierpnia 2008 |
1
(260-13)
Wszyscy zainteresowani tematyką bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych, mogli nareszcie poczuć się jak w raju. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. zorganizowała na przejeździe kolejowym na granicy Warszawy i Piastowa (Warszawa-Ursus), pokaz symulowanego wypadku kolejowego. Pociąg jadący z prędkością 20 km na godzinę uderzył w samochód osobowy. Siła uderzenia był na tyle duża, że zanim pociąg wyhamował, pchał samochód przed sobą jeszcze kilkanaście metrów. Do akcji natychmiast wkroczyli strażacy, którzy przy użyciu ciężkiego sprzętu uwolnili “pasażerów”, którymi zajęła się służba pogotowia ratunkowego. Na szczęście była to tylko inscenizacja do celów edukacyjnych, a w samochodzie były tylko manekiny. Niejednokrotnie jednak takie rzeczy dzieją się w rzeczywistości, a w pojazdach są ludzie, którym niestety często nie udaje się przeżyć takiego zderzenia lub pozostają kalekami do końca życia. Niektórzy z obserwujących przyznawali, że nie zawsze stosują się do przepisu drogowego nakazującego zatrzymanie się przed przejazdem kolejowym. Jednak zorganizowany happening uzmysłowił wszystkim, jak wielkie ryzyko wiąże się z taką lekkomyślnością. Tym razem lokomotywa uderzyła w samochód z prędkością 20 km/godz. W rzeczywistości jedzie ona zdecydowanie szybciej, tak więc konsekwencje prawdziwego wypadku są o wiele bardziej tragiczne.
Akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno ze strony prasy jak i również mieszkańców okolicznych dzielnic. Z uwagi na trwające wakacje było dużo dzieci i młodzieży, dla których taki pokaz jest dużą atrakcją, ale jednocześnie nauczką na przyszłość, że na przejeździe kolejowym trzeba zawsze zachować ostrożność.
Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania tej akcji oraz wszystkim, którzy czuwali nad bezpieczeństwem przebiegu wypadku.
Komentuj →
11 sierpnia 2008 |
0
Tragiczny wypadek w Przejazdowie. Pijany kierowca zabił dwie młode dziewczyny - Tragiczny wypadek drogowy, w którym śmierć poniosły dwie młode kobiety wydarzył się tej nocy (ok.23.00) w Przejazdowie koło Gdańska. Na jadące od strony Wyspy Sobieszewskiej skuterem dwie dziewczyny najechał samochód osobowy marki opel vectra. Nie wiadomo, czy kierowca nie zauważył w ciemności świateł pojazdu, czy po prostu się zagapił. Jak wykazała kontrola policyjna prowadził pojazd w stanie nietrzeźwym. Obie młode kobiety (jedna miała 16 lat!) - w wyniku obrażeń - zmarły na miejscu. Jak się dowiedzieliśmy, 40-letni kierowca mieszkaniec pomorskiego miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Pijana kobieta zderzyła się z szynobusem - Prawie 2 promile alkoholu miała 38-letnia Anna R., która jadąc autem nie zatrzymała się przed przejazdem i uderzyła w szynobus. Kobiecie nic się nie stało, jednak od razu trafiła do policyjnego aresztu. Do kolizji samochodu osobowego vw polo z szynobusem relacji Braniewo–Olsztyn doszło w czwartek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Zakrzewcu (gm. Braniewo). Zarówno kierująca, jak i jej 58–letni pasażer byli pod wpływem alkoholu. - Mieszkanka gm. Braniewo miała około 2 promili, jej towarzysz niewiele ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Ona i pasażer wyszli ze zderzenia z szynobusem bez szwanku - informuje Anna Kos z KPP w Braniewie. - W samochodzie został uszkodzony cały przód, w szynobusie zarysowana została powłoka lakiernicza lewego przedniego błotnika. Kobiecie grozi kara do 2 lat więzienia.
Nietrzeźwa kobieta zaparkowała w wiacie przystankowej - W Lęborku około 22 doszło do niebezpiecznej kolizji. 35-letnia kobieta jadąca volkswagenem passatem straciła panowanie nad samochodem i uderzyła w jadące na przeciwko auto. Następnie wjechała na chodnik, przejechała między drzewami i latarniami, żeby ostatecznie zatrzymać się w samym środku wiaty przystankowej. Na szczęście nikt nie oczekiwał na autobus. Okazało się, że kierująca miała ponad 2,6 promile alkoholu w organizmie. W dodatku próbowała uciec ze szpitala. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. 35-latka odpowie również za spowodowanie kolizji drogowej.
Na przejażdżkę z 2 promilami i dzieckiem - Policjanci z Mińska Mazowieckiego, kilka minut po północy, zatrzymali do kontroli mężczyznę jadącego quadem po ulicy Warszawskiej. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na brak tablic rejestracyjnych i młodego pasażera. Jak się okazało kierujący pojazdem Paweł O. miał we krwi prawie 2 promile alkoholu. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd do kontroli. Radiowóz przyspieszył i wjechał za quadem w ulicę Kościelną. W trakcie kontroli kierowcy okazało się, że 31-letni Paweł O. był nietrzeźwy. Mężczyzna miał we krwi prawie 2 promile alkoholu we krwi. Pasażerem quada był jego 8-letni syn. Dziecko przekazano pod opiekę matce. Paweł O. trafił do policyjnego aresztu. Mężczyźnie zostanie przedstawiony zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Miastko: 11 osób w fordzie eskorcie - Pijany kierowca wiózł w samochodzie osobowym aż 10 pasażerów, w tym czworo dzieci! Wszyscy trafili do szpitala, bo 33-latek stracił panowanie nad kierownicą i rozbił auto. Do wypadku doszło w niedzielę po południu na drodze koło Miastka. Kierujący fordem escortem mężczyzna na łuku drogi zjechał na pobocze i uderzył w przydrożne drzewo. Z ustaleń policjantów wynika, że w tym czasie w aucie było aż 11 osób, w tym czworo dzieci w wieku od 4 do 14 lat. Wszyscy pasażerowie zostali ranni, ale życiu ich nie zagraża niebezpieczeństwo. Bez szwanku wyszedł jedynie kierowca Tomasz G., który przed przyjazdem policji ukrył się w zbożu na pobliskim polu. Został jednak wkrótce zatrzymany. Miał ponad 1 prom. alkoholu. W jaki sposób aż 11 osób zmieściło się w osobowym fordzie? - Świadkowie wyjaśnili, że dzieci siedziały na kolanach u dorosłych, a dwie osoby jechały w bagażniku - tłumaczą funkcjonariusze.
Komentuj →
10 sierpnia 2008 |
0
Około 50 osób z obrażeniami trafiło do szpitala po wypadku autokaru turystycznego, do jakiego doszło rano w okolicy miejscowości Ostroróg w powiecie szamotulskim (Wielkopolska). - Autobus turystyczny wiozący osoby z pobliskich miejscowości na jednodniową wycieczkę nad morze, na lokalnej drodze Lipnica - Ostroróg z nieznanych przyczyn uderzył w drzewo. Wszystkie osoby przewożone autobusem trafiły do szpitali w Szamotułach i Poznaniu - poinformował Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. Autokar wiózł turystów do Kołobrzegu. W pojeździe przebywały również dzieci. Najbardziej ucierpieli pasażerowie z przednich siedzeń, bo przygniotły ich fotele. Mają połamane ręce, nogi, miednice. Jak powiedziała rzeczniczka szamotulskiej policji Sylwia Hojan, kierowca autokaru był trzeźwy. Policja nie wyklucza zaśnięcia kierowcy. Pod uwagę brana jest również możliwość awarii autobusu. Nie wiadomo, co było przyczyną wypadku. Kierowca autokaru na pewno był trzeźwy. Na pewno też nie zasnął za kierownicą po 20 minutach jazdy. - Na miejscu zdarzenia pojawił się biegły, który sprawdzi, czy jedną z przyczyn wypadku mogła być awaria pojazdu - podsumowuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach, Sylwia Hojan.
Komentuj →
10 sierpnia 2008 |
0
Policjanci szukają różnych sposobów, by dotrzeć do kierowców i zmusić ich do refleksji. - W niedzielę podczas mszy św. na ambonę zamiast księdza wszedł... stróż prawa - opowiada mieszkaniec Olsztynka, który zadzwonił do "Gazety". - Funkcjonariusz mówił m.in. o często tragicznych skutkach łamania przepisów drogowych. Miałem wrażenie, że parafianie bardzo uważnie słuchali tego, co policjant chciał przekazać. Bernadeta Ćwiklińska-Rydel z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie mówi, że podobne spotkania z wiernymi w kościołach organizowane są w całym regionie. - To efekt umowy, którą komendant wojewódzki podpisał z biskupem archidiecezji warmińskiej - tłumaczy. - Policjanci ze wszystkich powiatowych komend w porozumieniu z proboszczami mogą umawiać takie spotkania.
Przemowy wygłaszane podczas mszy trwają zwykle tylko kilka minut. Policjanci opowiadają, że wierni uważnie słuchają tego, co chcą im w tym czasie przekazać. - W kościele zdarzyło mi się występować już kilka razy - mówi Bernadeta Ćwiklińska-Rydel. - Na początku czułam się trochę nieswojo. Pamiętam, jak starsza pani przeżegnała się, nawet widząc mnie wchodzącą w mundurze na ambonę. Ale kiedy zaczęłam mówić o bezpieczeństwie w ruchu drogowym, ludzie słuchali mnie w skupieniu. Po zakończeniu mszy od wielu osób wiem, że odbiór tego "kazania" był bardzo pozytywny. Ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców, pierwsze spotkania wiernych z policjantami organizował już w 2000 r. - Zapoczątkowaliśmy wtedy drogę, którą należy rozwijać - opowiada. - Najpierw trzeba było jednak przekonać do tego pomysłu samych księży. Wielu z nich uważało, że ambona to nie miejsce, z którego powinniśmy pozwalać przemawiać policjantom. Tymczasem przykład powinien iść z góry i ludzie muszą wiedzieć, że łamanie przepisów postrzegamy jako grzech. Zróbmy wszystko, aby nasi kierowcy potrafili się zawsze kierować miłością na każdej drodze i w czasie każdej podróży.
Wspólne działania Kościoła i policji popiera fundacja Krzysztofa Hołowczyca "Kierowca Bezpieczny": - Ambona to doskonałe miejsce, aby uświadomić wiernym konsekwencje łamania przepisów drogowych zarówno pod względem prawnym, jak i etycznym - mówi Waldemar Ziarek z fundacji. - Kościół to miejsce skłaniające do szczególnej zadumy, a funkcjonariusz, który jest w miarę dobrym mówcą, może skutecznie dotrzeć do sumień setek, a czasem nawet tysięcy zgromadzonych w nim ludzi.
Komentuj →
10 sierpnia 2008 |
0
Komenda Główna Policji radzi:
Ogólne zasady kontroli pojazdów:
- w obszarze zabudowanym do rutynowej kontroli każdy pojazd może zatrzymać tarczą – "lizakiem" (w dzień) lub latarką z czerwonym światłem (w nocy) umundurowany lub nieumundurowany policjant
- w obszarze niezabudowanym do rutynowej kontroli każdy pojazd może zatrzymać tarczą – "lizakiem" (w dzień) lub latarką z czerwonym światłem (w nocy) wyłącznie umundurowany policjant
Sygnał do zatrzymania może być również podany z jadącego radiowozu przez krótkotrwałe włączenie niebieskiego światła i sygnału dźwiękowego o zmiennym tonie.
Inne ostrzeżenia:
Wątpliwości powinna wzbudzić próba zatrzymania do rutynowej kontroli poza obszarem zabudowanym przez osoby poruszające się samochodem cywilnym wyposażonym jedynie w lampę błyskową lub przez osoby w ubraniu tylko zbliżonym wyglądem do munduru policyjnego. W takiej sytuacji należy kontynuować jazdę do najbliższej jednostki Policji albo do miejsca gdzie można spotkać inne osoby (stacja paliw, przydrożny bar lub zajazd itp.) i zadzwonić do najbliższego komisariatu (tel: 112 lub 997).
Każdy kierowca nie powinien zatrzymywać się w odludnych miejscach i reagować na dawane przez innych znaki świadczące o tym, że rzekomo coś złego dzieje się z autem. W razie podejrzeń należy telefonicznie lub osobiście poinformować policję.
Komentuj →
10 sierpnia 2008 |
0
Około 50 autobusów, które wyjadą na ulice Warszawy pod koniec roku, będzie wyposażonych w nowoczesne monitory LCD, na których zobaczymy slajdy z reklamami oraz paski informacyjne z wiadomościami drogowymi z Warszawy - informuje dziennik “Polska”. W przyszłości pasażerowie będą mogli dowiedzieć się więcej o remontach i utrudnieniach w ruchu na terenie miasta. Serwis będzie także obejmował wiadomości o wydarzeniach kulturalnych stolicy. - Taką dynamiczną reklamę będziemy wprowadzać we wszystkich nowych autobusach - zapowiada Agata Zaklika z działu marketingu MZA. Monitory pojawią się, bo MZA zauważyło, że ekrany informacyjne zawieszone w metrze wywołują duże zainteresowanie. Warszawskie MZA wzoruje się na rozwiązaniach sprawdzonych w innych miastach Polski, m.in. w Bydgoszczy, Łodzi, Katowicach, Gdyni i Krakowie. Kraków jako pierwszy wprowadził monitory już w 2006 r. Zainstalował je w 53 autobusach. W każdym z nich znajdują się dwa ekrany. Oprócz reklam pasażerowie uczą się m.in. angielskich słówek związanych z komunikacją. Podobne rozwiązania wprowadzi także w najbliższych dniach MPK we Wrocławiu.
Komentuj →
9 sierpnia 2008 |
1
Pomorska drogówka przeprowadziła dwudniowe działania pod nazwą "Alkohol, narkotyki i pasy". Każdy z zatrzymanych do kontroli kierowców dmuchnie w alkomat. Akcja ma na celu zwrócenie uwagi uczestników ruchu drogowego na poważne konsekwencje jakie w przypadku kolizji lub wypadku niesie za sobą jazda bez zapiętych pasów oraz podkreślenie jak niebezpieczne jest nieprawidłowe przewożenie dzieci. Policjanci przypominają, że obowiązek zapinania pasów mają również osoby siedzące na tylnych siedzeniach, a dzieci należy przewozić w fotelikach ochronnych. Działania są prowadzone na terenie całego województwa, a szczególnym nadzorem zostały objęte miejsca, w których najczęściej dochodzi do wypadków drogowych. Podczas ostatnich akcji policjanci zatrzymali do kontroli ponad 1440 kierowców, z których 54 było nietrzeźwych, a 24 odebrano prawo jazdy. Ponad 140 kierowców i 22 pasażerów nie miało zapiętych pasów bezpieczeństwa. Jazda autem w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem, za które grozi do 2 lat pozbawienia wolności, a nietrzeźwy kierowca, który spowoduje wypadek, może spędzić w więzieniu nawet 12 lat. Mandat karny dla kierowcy za przewożenie pasażera, który nie ma zapiętych pasów wynosi 100 zł plus 1 punkt karny. Taki sam mandat grozi kierowcy jadącemu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa i 2 punkty karne.
Komentuj →
9 sierpnia 2008 |
0
Do przetargu na pojazdy egzaminacyjne ogłoszonego przez WORD w Toruniu stanęły toyota i fiat ale ich oferty okazały się zbyt drogie. Toruński Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego już czwarty raz próbuje wybrać dostawcę nowych samochodów. Obecnie, o przetargu zgłosiły się tylko dwie firmy: toyota i fiat. Egzaminatorzy nie wybrali jednak nowego modelu auta. Obie propozycje przekroczyły ich możliwości finansowe. WORD nie chce kupić nowych samochodów, tylko je wynająć. Za wypożyczenie 20 aut na trzy lata oferuje 254 tys. zł. - Najniższa złożona oferta wynosiła 329 tys. zł - mówi Marek Staszczyk, dyrektor ośrodka. - Z każdym przetargiem stopniowo zbliżamy się do proponowanych przez nas kwot. Kolejny konkurs będzie ogłoszony jeszcze w tym miesiącu. Szefostwo WORD chciałoby wyłonić zwycięzcę do 20 sierpnia. Nowe auta mają pojawić się na placu przy ul. Polnej 2 marca 2009 r. Obecnie podczas egzaminu na prawo jazdy w Toruniu i Grudziądzu jeździ się 15 chevroletami aveo. - Chcemy zwiększyć liczbę aut, bo teraz - by zmniejszyć kolejkę - pracujemy na dwie zmiany: od 7 do 22 - mówi dyrektor ośrodka. - Zdawanie egzaminu przed 22 nie jest najlepszym pomysłem. Więcej osób powinno jeździć do południa, ale do tego potrzeba nowych wozów. O swój los nie muszą obawiać się niepełnosprawni. Po wyborze nowego modelu samochodu, auto przystosowane do ich potrzeb nadal będzie wykorzystywane. - W tej chwili niepełnosprawni uczą się nim jeździć, bo wynajmujemy go szkołom, a później zdają na nim egzamin - informuje Staszczyk. - Przepisy tego nie zabraniają i dlatego chcemy ten system zachować – przeczytaliśmy w “Gazecie pl. Toruń”.
Komentuj →
9 sierpnia 2008 |
0
Śląscy policjanci otrzymali sprzęt za ponad 1 mln zł, zakupiony ze środków unijnych. Wśród pozyskanego w ten sposób sprzętu są fotoradary z oprzyrządowaniem, narkotestery, alkotesty oraz zestawy komputerowe. Urządzenia te będą wykorzystywane przez policjantów ruchu drogowego, by podnieść poziom bezpieczeństwa na drogach województwa śląskiego. Kupno tego sprzętu umożliwiła komenda główna Policji, gdzie zrealizowano odpowiednie projekty Sektorowego Programu Operacyjnego "TRANSPORT". Pozyskane w ten sposób pieniądze z europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego pozwoliły na zakup prawie 4 tys. narkotesterów, 109 alkotestów (do wykrywania alkoholu w organizmie kierujących), 15 masztów do fotoradarów, wraz z obudowami i oprzyrządowaniem, 3 fotoradarów ze statywami i urządzeniami zasilającymi oraz 3 kompletnych zestawów komputerowych z oprogramowaniem do analizy i obróbki materiału fotograficznego. Łączna wartość wymienionego sprzętu to ponad 1 mln złotych W ten sposób śląscy policjanci dostali do rąk kolejne narzędzia, by nadal swoim działaniem podnosić bezpieczeństwo na drogach województwa śląskiego.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
W miasteczku rowerowym koło Parku Wodnego w Krakowie (ul. Dobrego Pasterza 126) zorganizowano interesującą imprezę edukacyjną dla miłośników jednośladów - pierwsze z cyklu spotkań akcji "Bezpiecznie rowerem do celu". Najważniejszym punktem programu był test teoretyczny i praktyczny na kartę rowerową i motorowerową. - Egzamin na kartę rowerową mogą zdawać dzieci, które ukończyły 10. rok życia i starsze, a do egzaminu na kartę motorowerową mogą podchodzić ci, którzy ukończyli 13 lat - przypomina Joanna Radwańska z komendy wojewódzkiej policji. Miasteczko rowerowe jest odzwierciedleniem sytuacji, z którymi dzieci mogą zetknąć się na drodze. Osoby biorące udział w egzaminie musiały wykazać się znajomością podstawowych znaków drogowych, zasad omijania, wyprzedzania pojazdów itd. Z testami praktycznymi na kartę motorowerową poradziły sobie tylko dwie osoby na czterdzieści. - Testy nie są bardzo trudne, ale niektórzy przychodzą spróbować, czy będą w stanie zdać egzamin od ręki, albo zobaczyć, jak wygląda test - mówi sierżant Ireneusz Kuczera z komendy miejskiej policji. Ci, którym się w piątek nie powiodło, nie zamierzają się poddawać. - Mamy weteranów, którzy przychodzą na egzamin po kilkanaście razy - uśmiecha się Kuczera. - Cieszy nas to, że z dziećmi przychodzą rodzice. Przed zakupem motoroweru chcą mieć pewność, że ich pociechy znają zasady poruszania się po drodze. Nikt nie miał też pretensji, że dziecku nie powiodło się na egzaminie - podkreśla mł. aspirant Ewa Adamczyk. Chętnych do zdania egzaminu na kartę rowerową było mniej. Z dwunastki dzieci, które podjęły się tego wyzwania, udało się tylko dwójce. Organizatorami imprezy były: Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, straż miejska i "Gazeta Wyborcza".
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
W Radomiu w poprzek ul. Żeromskiego stanęły gazony z kwiatami, aby uniemożliwić przejazd aut przez część deptaka. Donice okazały się jednak nieskuteczne – donosi “Gazeta”. Gazony stanęły na wniosek zespołu ds. poprawy ruchu drogowego, który działa przy prezydencie. Na początku pomysł się sprawdzał. Kierowcy zmuszeni byli zawracać. Ale taka sytuacja nie trwała długo. "Sprytniejsi" sprawdzili, że można autem przecisnąć się między ostatnim gazonem a ścianą kamienic, i zaczęli z tej drogi korzystać. Bardzo wąski przejazd nie przeszkadzał nawet samochodom dostawczym, z pomysłu skorzystał także radiowóz patrolujący deptak. - Pomysł z gazonami jest zupełnie bez sensu. Ciężkie donice miały uniemożliwić wjazd nieuprawnionym kierowcom. Tymczasem ci wjeżdżają w najlepsze, a straż pożarna nie ma szans na szybki wjazd; strażacy musieliby rozsunąć gazony. Według Sebastiana Pawłowskiego, zamiast gazonów wjazd na deptak powinny ograniczać ruchome, chowające się w ziemi, słupki. - Kierowca pojazdu uprzywilejowanego uruchamiałby zdalnie urządzenie i słupki chowałyby się, umożliwiając przejazd. To jedyne rozwiązanie. Skoro kierowcy nie umieją szanować przepisów, wjazd trzeba zamknąć skutecznie - uważa Pawłowski. Donice, jak zapewnia Kazimierz Czachor, komendant straży miejskiej, są rozwiązaniem tymczasowym. Komendant pracuje nad nowym skuteczniejszym rozwiązaniem problemu. Przedstawi go na początku września.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Nad Polską przetaczają się gwałtowne burze i ulewy. Straż Pożarna interweniuje przy połamanych drzewach i słupach trakcyjnych. W wyniku przewrócenia się drzewa na samochód zmarła jedna osoba.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega, że gwałtowne burze będą przechodziły nad Polską jeszcze przez kilka dni. Specjaliści radzą, żeby podczas burzy nie chować się pod drzewem ani w pobliżu linii wysokiego napięcia. Kierowcy powinni zjechać na pobocze drogi, w miejsce oddalone od drzew i linii energetycznych. W domu należy sprawdzić, czy okna i drzwi się szczelnie zamknięte.
(260-10)
^ Spróchniałe drzewo runęło na samochód, który stał na jednym z parkingów na zielonogórskim osiedlu Pomorskim. Pół auta zostało niemal sprasowane. Nikt nie odniósł obrażeń, jednak strażacy musieli udzielić pomocy jednej z osób przyglądający się akcji, bo zasłabła. Do miejsca zdarzenia bezpośrednio przylega plac zabaw dla dzieci. Wiele drzew upadło na drogi i auta podczas wichur – bądźmy ostrożni.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Jak nie ma miejsca na jedną niezbyt szeroką ścieżkę dla rowerów, skoro jest miejsce na cztery szerokie pasy dla samochodów, dwa szerokie chodniki dla pieszych i parking wzdłuż ulicy? Ono jest. A właściwie byłoby, gdyby była dobra wola i inna mentalność urzędników - mówi Jarosław Prasoł z Federacji Zielonych Grupa Krakowska. Jak przypomina “Gazeta pl. Kraków” - W Polsce nie funkcjonują standardy związane z projektowaniem dróg rowerowych, nie ma wytycznych związanych z ich późniejszą budową. A drogi rowerowe traktuje się jako dodatek do dróg samochodowych - taki kwiatek do kożucha na otarcie łez. Funkcjonalne drogi rowerowe buduje się tylko wtedy, kiedy projektuje się je wraz z drogami dla samochodów - wtedy można wszystko przewidzieć, one są równorzędną częścią nowego układu komunikacyjnego. Jednym z absurdów, jest pokutujący wśród urzędników mit, że budowanie dróg rowerowych jest kosztowne. Nie tylko urzędnicy dają się na to złapać; także wykonawcy dróg i ich zarządcy. Zapewniam, że nic bardziej błędnego. Koszt budowy drogi rowerowej to najwyżej półtora proc. kosztu budowy drogi dla samochodów! I jeżeli słyszę, że nie ma pieniędzy na ścieżki, to nie wierzę. Bo to zła wola i zwyczajne kłamstwo - oburza się redakcja gazety. Ale urzędnicy tłumaczą również, że na drogi rowerowe wzdłuż jezdni po prostu nie ma miejsca. Chyba wiedzą co mówią? - To kolejny absurd! Jak nie ma miejsca na jedną niezbyt szeroką ścieżkę dla rowerów, skoro jest miejsce na cztery szerokie pasy dla samochodów, dwa szerokie chodniki dla pieszych i parking wzdłuż ulicy? Jak nie ma? Ono jest. A właściwie byłoby, gdyby była dobra wola i inna mentalność urzędników. W naszych miastach robi się wszystko, żeby zmniejszyć przestrzeń dla pieszych i dla rowerów. A czy nasze miasta są przede wszystkim dla samochodów? Irytują cię jakieś przepisy, których rowerzyści muszą przestrzegać, a które też są absurdalne?
- Trochę irytuje mnie zasada, że przez przejście dla pieszych powinno się prowadzić rower. Oczywiście tak jest bezpiecznie dla pieszych, rowerzystów i dla kierowców. Ale można zmodyfikować ten przepis. Nic tak nie uprzykrza jazdy na rowerze jak zsiadanie z niego co sto metrów, żeby przeprowadzić go po pasach. To nie jest jeżdżenie po mieście, ale spacerowanie po nim. Jak zmodyfikować? - Wystarczyłoby pozwolić rowerzystom przejeżdżać przez przejście tempem pieszego. Przypomniał mi się jeszcze jeden absurd dotyczący nawierzchni ścieżek: w Polsce buduje się je z kostki brukowej! Redakcja krakowskiego oddziału “Gazety Wyborczej” wielokrotnie opisuje absurdy rowerowe, wypowiada im wojnę i czyni to. Popierajmy takie akcje.
apeluje: Czekamy na głosy tych, którzy traktują rower jako hobby, ale też osób, dla których jest on codziennym środkiem transportu. Piszcie więc, rowerzyści, o absurdach, niebezpiecznych punktach i pomysłach na zmiany. Te głosy przedstawimy władzom miasta i służbom odpowiadającym za bezpieczeństwo. Adres:redakcja@krakow.agora.pl.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Na razie rozdają im ulotki informacyjne. Ale już za tydzień za wjazd samochodem na ul. Piotrkowską będą karać mandatami - informuje “Gazeta pl. Łódź”. Od 18 sierpnia poza taksówkami i samochodami dostawczymi (i to tylko w wyznaczonych godzinach) na Pietrynę nie wjedzie żadne inne auto. Zakaz ma być przestrzegany przez wszystkich - także niepełnosprawnych. Kilkadziesiąt miejsc parkingowych przygotowanych będzie dla nich na sąsiednich ulicach. - Zakaz ruchu nie będzie dotyczył właścicieli lokali przy ul. Piotrkowskiej, np. z banku - mówi Leszek Wojtas z wydziału dowodzenia straży miejskiej. Nowe zasady nie będą obowiązywać tylko na dwóch fragmentach Pietryny. Strażnicy miejscy wspólnie z policjantami postanowili przygotować łodzian do tej zmiany. - Nie będzie okresu przejściowego po 18 sierpnia. Wtedy zaczynamy już respektować nowe zarządzenie. Teraz tylko informujemy o nadchodzących zmianach - opowiada Wojtas. Kierowcy, którzy zostawiają auto na ul. Piotrkowskiej, mogą więc znaleźć za wycieraczką ulotkę z informacją o nowych zasadach. Innych łodzian strażnicy i policjanci zaczepią osobiście i wskażą, gdzie znajdują się parkingi na sąsiednich ulicach. Jakie konsekwencje czekają tych, którzy złamią nowe przepisy? Każdy, kto pozostawi pojazd na ul. Piotrkowskiej, będzie musiał się liczyć z karą mandatu w wysokości 100 zł, jednym punktem karnym, a nawet odholowaniem pojazdu na koszt kierowcy.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Czy zapinanie pasów jest naprawdę aż tak ważne? Jak panować nad pojazdem i jeździć precyzyjnie? Tego wszystkiego można było dowiedzieć się na pokazie zorganizowanym w ramach kampanii promocyjnej "Bezpieczny przejazd - zatrzymaj się i żyj" – informuje “Gazeta pl. Opole”. Pokaz został zorganizowany przez policjantów Wydziału Ruchu Drogowego KWP wraz z Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Opolu. - Zapięte pasy bardzo często ratują życie - tłumaczy podkomisarz Marek Florianowicz. - Zdarzają się kierowcy, którzy nie zapinają pasów, ale najczęściej nie przestrzegają tego przepisu podróżni na tylnych siedzeniach. Na placu WORD-u wszyscy jeżdżący samochodami, zarówno posiadający prawo jazdy jak i pasażerowie, mogli na symulatorze zdarzeń sprawdzić, co dzieje się przy zderzeniu lub gwałtownym hamowaniu przy prędkości zaledwie 9 km/h. Mężczyzna ważący 90 kilogramów jadący z prędkością 70 km/h uderza z siłą 3 ton. To niewyobrażalna siła, która rośnie wraz z prędkością i kilogramami. - Proszę sobie wyobrazić, co się dzieje z pasażerem siedzącym za nami, gdy nie ma zapiętych pasów. Jest to niebezpieczne zarówno dla niego, jak i dla nas - wyjaśnia Henryk Dojka, egzaminator i główny specjalista ds. bezpieczeństwa w opolskim WORD-zie. - Możemy bowiem zostać przez niego zgnieceni - obrazuje.
Komentuj →
8 sierpnia 2008 |
0
Jazda z prędkością 200 km/h w terenie zabudowanym, wyprzedzanie na skrzyżowaniu, przy czerwonym świetle oraz na zakrętach, wielokrotne przekraczanie podwójnej linii ciągłej, brak tablic rejestracyjnych, prawa jazdy i obowiązkowego ubezpieczenia OC. To tylko niektóre przewinienia, które ma na swoim koncie 32-letni mężczyzna zatrzymany przez policjantów ze śląskiej drogówki. Motocyklista w ciągu 6 minut zgromadził 100 punktów karnych.
ZOBACZ FILM - http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5563968,W_pare_minut_zaliczyl_60_punktow_karnych.html
(260-11)
Policjanci ze śląskiej drogówki zauważyli pędzący motocykl bez tablic rejestracyjnych. Kiedy dali kierowcy znak do zatrzymania, motocyklista zignorował go i popędził dalej. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli w pościg za hondą. Jazdę 32-letniego mieszkańca Rybnika obserwowali przez videorejestraror. Mężczyzna pędził ponad 200 km/h, trzykrotnie przekraczając prędkość dopuszczalną w terenie zabudowanym. Wyprzedzał na skrzyżowaniu, przy czerwonym świetle oraz na zakrętach, przekraczając wielokrotnie podwójną linię ciągłą. Podczas 6 minut ucieczki motocyklista zgromadził na swoim koncie 100 punktów karnych. Jazdę zakończył na jednym z zakrętów, kiedy nie zdążył wyhamować, stracił panowanie nad motocyklem i wjechał w pole kukurydzy. Z wypadku wyszedł w zasadzie bez szwanku. W czasie kontroli okazało się, że motocykl nie był ani zarejestrowany, ani ubezpieczony, a kierujący nim mężczyzna nie miał nigdy prawa jazdy. Hondę zabezpieczono na policyjnym parkingu. Nieodpowiedzialny motocyklista został ukarany mandatem karnym w wysokości 1000 złotych. Dodatkowo mieszkaniec Rybnika poniesie koszty związane z brakiem obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Komentuj →
7 sierpnia 2008 |
0
W stolicy rusza system zarządzania ruchem. Czujniki i kamery mają ułatwić życie pasażerom i kierowcom. Czy zmniejszą się korki? W tunelu Wisłostrady zamontowano 84 kamery, nad skrzyżowaniami na Powiślu - 20, w asfalcie w Al. Jerozolimskich umieszczono czujniki mierzące natężenie ruchu i elektroniczne tablice - np. nad al. Witosa i Wisłostradą - z informacjami dla kierowców. Tak wygląda system zarządzania ruchem tuż przed inauguracją - mówi rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich Urszula Nelken. Dariusz Jasak, dyrektor branży transportowej Siemensa w Polsce (firma wykonywała system), mówi o ostatnich pracach przy programowaniu sygnalizatorów. Jak system za 34 mln zł ma zmniejszyć korki? Sygnalizatory na skrzyżowaniach będą ze sobą skoordynowane i mają się zapalać w zależności od natężenia ruchu. Uprzywilejowane będą pojazdy komunikacji miejskiej. Dzięki specjalnym czujnikom pod torowiskiem tramwaje na Al. Jerozolimskich zbliżające się do skrzyżowań niemal natychmiast będą dostawały zielone światło. A na elektronicznych tablicach kierowcy będą informowani o utrudnieniach. W centrum sterowania, w siedzibie ZDM przy ul. Chmielnej, trwają ostatnie szkolenia pracowników. Przez całą dobę przy monitorach będą siedzieli operatorzy, którzy w razie awarii, wypadków itd. wyślą na tablice komunikaty. To na razie pierwszy etap działania systemu. Obejmuje Powiśle, Wisłostradę i Al. Jerozolimskie (te ostatnie w pełni dopiero po 21 sierpnia, czyli planowanym otwarciu mostu Poniatowskiego). Ostateczna kalibracja systemu, czyli dostosowywanie go do sytuacji na zakorkowanych skrzyżowaniach, zacznie się dopiero we wrześniu. Kontrakt z Siemensem przewidywał, że system zacznie działać do 31 października 2007 roku. Jak ustaliliśmy, ZDM naliczył wykonawcy kary umowne – ponad 4 mln zł. Niemiecki koncern zapowiada teraz walkę w sądzie o odzyskanie tej kwoty. Skąd 10 miesięcy opóźnienia? Dariusz Jasak tłumaczy to długimi procedurami, m.in. fatalnym tempem zatwierdzania wniosków i piętrzeniem przeszkód w niewydolnym – jego zdaniem – biurze miejskiego inżyniera ruchu Janusza Galasa. Ten odpowiadał ostro wykonawcy na naszych łamach, nazywając projekt “tragedią” i wykazując “kardynalne błędy” w ustawieniu świateł. Według prof. Wojciecha Suchorzewskiego, system zarządzania ruchem to jedna z najważniejszych inwestycji potrzebnych do obsługi Euro 2012. Władze Aten zainstalowały podobny przed olimpiadą w 2004 roku (tam objął całe miasto, a nie dwie trasy i tylko część centrum – jak w Warszawie). ZDM obiecywał, że wiosną ogłosi przetarg na rozszerzenie systemu zarządzania ruchem na pozostałą część Śródmieścia, obie Pragi i Targówek. Do dzisiaj tego nie zrobił. Jak usłyszeliśmy od urzędników, czekają na zielone światło z ratusza, który wstrzymał inwestycje, oszczędzając na drugą linię metra. Od ubiegłego tygodnia wiadomo, że na Euro 2012 jej nie będzie – poinformowało “Życie Warszawy”.
Okazało się, że system zarządzania ruchem to też powstająca mimochodem baza danych o wypadkach, wykroczeniach itd. Dlatego interesuje się już nim policja. Dla stołecznej drogówki gratką są nie tyle kamery – korzystają z filmów z miejskiego monitoringu – ale przede wszystkim czujniki rejestrujące prędkość. – Jeśli mamy odczyt prędkości i nagranie wideo, możemy ukarać kierowcę mandatem. I będziemy tak robili – mówi młodszy inspektor Wojciech Pasieczny z drogówki. Tomasz Dymko ze straży miejskiej obiecuje wysłanie interwencji do każdego zgłoszenia z centrum sterowania. – Nasi operatorzy będą współpracowali z policją i strażą miejską – zapowiada rzeczniczka ZDM Urszula Nelken.
Komentuj →
6 sierpnia 2008 |
0
W Łodzi na skrzyżowaniu ul. Strykowskiej z ul. Wojska Polskiego zlikwidowano strzałkę do skrętu w prawo. Jak się okazuje zgodnie z ustawą. Problem w tym, że tworzą się przez to korki – apeluje “Gazeta pl.”. Zarząd Dróg i Transportu tłumaczy, że musiał zlikwidować możliwość skrętu w prawo, ponieważ okazało się to sprzeczne z nową ustawą. Gazeta przypomina: Zielone strzałki zaczęto likwidować w całej Polsce kilka lat temu. Ministerialni urzędnicy orzekli wówczas, że ich istnienie jest sprzeczne z przepisami Unii Europejskiej. Okazało się jednak, że była to nadinterpretacja. Kwestię postanowił doprecyzować obecny rząd i wydał nową ustawę. Od kwietnia tego roku strzałki znów mogą być montowane, ale na dodatkowych warunkach. - Zgodnie z nowym rozporządzeniem, jeżeli do skrętu w prawo jest więcej niż jeden pas ruchu, nie można montować zielonych strzałek - tłumaczy Agnieszka Bednarek z Zarządu Dróg i Transportu. ZDiT zapewnia, że w tym rejonie ruch zostanie poprawiony. - Trwają prace projektowe nad rozładowaniem tego skrzyżowania - mówi Bednarek. Nie wiadomo jednak, na czym ma polegać udogodnienie.
Komentuj →
6 sierpnia 2008 |
0
Nie musimy tworzyć harmonogramów dla kierowców, którzy przewożą rzeczy. Grafiki są jednak obowiązkowe, gdy zatrudniamy ich według równoważnego systemu czas pracy - wyjaśnia “Rzeczpospolita”.Systemów czasu pracy, w jakich zatrudniamy kierowców, jest aż pięć: podstawowy, równoważny, przerywany, mieszany i zadaniowy. Wszystkie reguluje ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (Dz. U. 2004.9.879 z poźn. zm. dalej ustawą). Grafiki dla każdego z tych systemów możemy ustalać na różne okresy rozliczeniowe. Przykładowo: w systemie podstawowym wynosi on maksymalnie cztery miesiące, ale w równoważnym miesiąc. Ten ostatni wolno wydłużyć do trzech lub czterech miesięcy wyłącznie w szczególnie uzasadnionych sytuacjach oraz w pracach uzależnionych od pory roku lub warunków atmosferycznych. Dopuszczalne jest robienie rozkładów dla szoferów na okresy krótsze od rozliczeniowych, byle przynajmniej na dwa tygodnie. Dotyczy to przewozów osób. Wyjątek stanowi mieszany system, gdzie czas pracy planujemy na minimum miesiąc. Przynajmniej miesiąc obowiązuje też osoby prowadzące zawodowo autobusy komunikacji miejskiej (rozdz. 4a ustawy). Ciekawostką jest to, że dla kierowców zajmujących się przewozem rzeczy nie trzeba tworzyć harmonogramów. Wolno im bez problemów zlecać pracę bez wyprzedzenia, z dnia na dzień. Mimo to taki właśnie pogląd prezentuje Państwowa Inspekcja Pracy, według której harmonogramów nie trzeba opracowywać jedynie dla kierowców przewożących rzeczy nie dłużej niż osiem godzin na dobę i 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy. Zatrudnieni w równoważnym systemie czasu pracy wykonują zatem swoje obowiązki koniecznie według grafików. Inspekcja podkreśla, że wymiar czasu pracy możemy wydłużyć do dziesięciu czy 12 godzin na dobę tylko zgodnie z przyjętym rozkładem czasu pracy, co wynika z art. 15 ustawy.
Komentuj →
6 sierpnia 2008 |
4
Szefowie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy chcą zmian w przepisach szkolenia kierowców. Uważają, że 30 godzin szkolenia praktycznego w szkołach jazdy to zbyt mało. Ich zdaniem młodzi kierowcy są słabo przygotowani do egzaminów praktycznych. Sami kursanci przyznają im rację. Z takim postulatem występują do Ministerstwa Infrastruktury szefowie wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Tadeusz Kondrusiewicz szef bydgoskiego WORD-u mówi, że 40 godzin zamiast 30 to konieczność. Dodaje, że przyszłe zmiany muszą być ustawowe - donosi Onet.pl. Takiego newsa otrzymaliście Państwo w jednym z poprzednich numerów naszego serwisu, poprosiliśmy o wypowiedzi, oto dalsze:
- Kielbil: W 100 procentach popieram Adama T. (wypowiedzi opublikowane 29.7.2008 r. – przyp. red.), gdyż według mnie zlikwidowanie obowiązkowej ilości godzin praktycznej nauki jazdy, przyniesie na pewno pozytywne skutki. Natomiast teoria powinna zostać i to było by miejsce dla dużych OSK, które w ten sposób na pewno też pozyskiwałyby kursantów na jazdy praktyczne, sprzedając je w pakietach do szkolenia teoretycznego, lub w jakiś innych promocjach. Jednak kursant nie byłby tak mocno związany z OSK jak w tej chwili, a instruktorzy na każdych zajęciach walczyliby o jego zainteresowanie dalszym tokiem szkolenia właśnie u nich.
- Marek Bajor - Przy obecnym systemie egzaminowania, można jeździć i 100 godzin na nauce jazdy, a efekt będzie mizerny. Uczy się jazdy pod konkretny ośrodek egzaminacyjny, czy wręcz pod egzaminatora, a nic z życia praktycznego. Żona dwa lata temu poszła na kurs i uważam, że są to pieniądze wyrzucone w błoto. Dzisiaj na kursie nie uczą takich rzeczy jak sposoby kręcenia kierownicą, jak zatankować samochód, zmiany biegów itp. Najważniejsze to, żeby ośrodek szkolący przyjął jak najwięcej kursantów, a potem padają stwierdzenia, że trzeba sobie godzin dokupić. Ja mam prawo jazdy od 21 lat i jak pamiętam naukę rozpoczynało się od trenażera, potem plac i manewry a dopiero później jazda po drodze. Dzisiaj czegoś takiego nie ma. Może pora wrócić do starych, sprawdzonych sposobów nauczania? Poznać choć trochę zasady budowy pojazdu, a jak ktoś nie zdaje egzaminu, tzn., że winę ponosi ośrodek nauki jazdy, a nie kursant.
Komentuj →
6 sierpnia 2008 |
0
Na przejeździe przy ul. Bór w Częstochowie odbył się pokaz ratowniczy, który zorganizowali ludzie z Elbląga, z Warmińsko-Mazurskiego Centrum Pomocy Dzieciom. To jedna z kilkunastu podobnych prezentacji w kraju. - I część naszego programu "Włącz myślenie", przypominającego o niebezpieczeństwach na drogach. Obok ćwiczeń-manewrów, takich jak w Częstochowie, prowadzimy inne akcje, np. "Bezpieczne wakacje" czy "Włącz światła". I zniechęcające do parkowania na miejscach dla inwalidów - tłumaczy Tomasz Gomólak z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i elbląskiego centrum. - Mały błąd i nieuwaga kierowcy mogą mieć nieodwracalne konsekwencje - śmierć lub trwałe kalectwo - dodaje komisarz Włodzimierz Mogiła z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, koordynator częstochowskiej akcji. Przedstawiciele wszystkich służb uczestniczących w pokazie podkreślali, że w zderzeniu z każdym pojazdem szynowym - i pociągiem, i tramwajem - szanse na przeżycie są nikłe. Dlaczego? Gomólak przypomniał, że rozpędzony do prędkości 50 km na godz. samochód ma prawie 30-metrową drogę hamowania, a pociąg, żeby się zatrzymać, potrzebuje kilometra. - Wypadki na torach nadal się zdarzają, mimo naszych wysiłków i takich prezentacji - podsumowuje komisarz Mogiła. - Najczęściej na niestrzeżonych przejazdach, ale także na tych ze szlabanami. W tym drugim przypadku winę ponosi zwykle kierowca, który chce przejechać, zanim szlabany się opuszczą. Niestety, bywa i tak, że winę ponosi dróżnik – przypomina częstochowska “Gazeta pl.”.
Komentuj →
5 sierpnia 2008 |
0
Umowy przewozu w środkach komunikacji miejskiej zawierane są najczęściej poprzez nabycie biletu przez pasażera – przypomina “Gazeta Prawna”. - Zobowiązują one przedsiębiorstwo komunikacyjne do przewiezienia na określonej trasie osób lub rzeczy w zamian za wynagrodzenie ze strony podróżnego, skalkulowane na równoważnym poziomie do świadczonej usługi - tłumaczy Waldemar Jurasz z krakowskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Warunki świadczenia usług przewozowych reguluje przede wszystkim ustawa Prawo przewozowe. To z jej treścią powinien być zgodny regulamin obowiązujący podróżnych. Nie może on także zawierać klauzul niedozwolonych, o których mowa w kodeksie cywilnym. - Regulaminy miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych wymagają weryfikacji pod kątem tego, czy posługują się klauzulami niedozwolonymi. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy - tłumaczy Aleksandra Wędrychowska-Karpińska, radca prawny w Kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr. Niestety większość regulaminów przygotowanych przez miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne zawiera postanowienia łamiące prawa konsumentów. - Równość stron kontraktu może zostać zniweczona na skutek działań przewoźnika, ograniczających jego odpowiedzialność umowną lub wręcz przerzucających ją na podróżnego - mówi Waldemar Jurasz. Przewoźnik odpowiada także za rzeczy, które podróżny przewozi ze sobą pod własnym nadzorem, jeżeli w trakcie przewozu uległy uszkodzeniu z winy przewoźnika. - Przewoźnicy powinni pamiętać o tym, że w przypadku zaistnienia jakiejkolwiek przeszkody w rozpoczęciu lub kontynuowaniu przewozu powodującej zmianę trasy przejazdu mają obowiązek niezwłocznie powiadomić o tym wszystkich pasażerów - mówi Jarosław Fidala, prawnik z Kancelarii Gide Loyrette Nouel. Dodaje, że w takiej sytuacji, muszą także zapewnić pasażerom bezpłatny przewóz zastępczy do miejsca przeznaczenia, nawet gdy przeszkoda powstała z przyczyn od nich niezależnych. Ponadto przewoźnik odpowiada za szkodę, jaką podróżny poniósł wskutek przedwczesnego odjazdu, jak i opóźnionego przyjazdu lub odwołania środka transportowego - jeżeli tylko szkoda powstała z jego winy. Postanowieniem sprzecznym z dobrymi obyczajami będzie także to, które obciąża konsumenta dodatkowymi obowiązkami, za które odpowiedzialność powinien ponosić przewoźnik. - Niedozwoloną klauzulą jest postanowienie, na podstawie którego w razie nieprawidłowego wydruku biletu pasażer zobowiązany jest niezwłocznie zgłosić ten fakt prowadzącemu pojazd, okazując bilet z nieprawidłowym wydrukiem. Jeżeli tego nie zrobi, bilet może zostać uznany za nieważny - tłumaczy Aleksandra Wędrychowska-Karpińska. Dodaje, że w ten sposób konsumenta obciążono obowiązkiem sprawdzania zgodności formy i treści biletu z wzorem biletu. Tymczasem obowiązek prawidłowego sporządzenia i wydania biletu spoczywać powinien zgodnie z ustawą Prawo przewozowe na przewoźniku.
Komentuj →