6 czerwca 2010 |
0
W Holandii wprowadzono specjalne egzaminy na prawo jazdy dla osób, które boją się egzaminów - donosi portal Onet.pl. Egzaminatorzy podchodzą do zdających ze szczególną łagodnością i pozwalają im na zrobienie sobie krótkiej przerwy, kiedy odczuwany przez nie stres okazuje się zbyt silny. Autorzy nietypowego pomysłu zapewniają, że lęk przed egzaminami nie ma żadnego wpływu na umiejętność prowadzenia samochodu, więc osoby zdające egzamin na specjalnych warunkach z pewnością będą później dobrymi kierowcami.
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
0
Właściciele "anglików" bezskutecznie walczą o prawo zarejestrowania swoich pojazdów bez tzw. przekładek.Dzisiaj argumentują, że wystarczyłaby drobna zmiana przepisów, wystarczy zainstalować urządzenie, które można kupić za około 150 zł, by obalić wątpliwości Ministerstwa Infrastruktury. Okazało się, że na rynku jest już dostępne proste urządzenie, które niweluje niebezpieczeństwo. To system dwóch lusterek, umożliwiający kierowcy siedzącemu po prawej stronie obserwację sytuacji z przodu po lewej stronie, i to nawet dokładniejszą niż w standardowych autach. Urządzenie kosztuje tylko około 150 zł. - Wystarczy wprowadzić tylko wymóg wyposażenia auta z Anglii w ten system i sprawa będzie załatwiona - twierdzą zainteresowani. Dystrybutorem lusterek obnażających słabość argumentacji władz jest Michał Bułgajewski ze Szczecina. Mówi, że zainteresowanie produktem rośnie, kupują go głównie osoby które przyjechały do Polski swoim samochodem, który użytkowali w Wielkiej Brytanii, a nie chcą go przerabiać gdyż czekają na możliwość legalnej rejestracji "anglików". Problem w tym, że nawet premier, który w kampanii wyborczej obiecywał "cuda" reemigrantom i zachęcał ich do powrotu, nie robi nic, by rozwiązać problem tych ludzi.


(Fot.: PD@N 343-6/5) ^ Lusterka Krugozor oparte są na działaniu peryskopu. Dwa lustra "patrzą" na siebie powiększając kierowcy pole widzenia. Mechanizm ten montuje się w dolnym rogu przedniej szyby tuż ponad deską rozdzielczą uzyskując w ten sposób pole widzenia pasażera. Zamontowanie oraz dostosowanie lusterka do własnych preferencji zajmuje tylko kilkanaście sekund i nie potrzebne są do tej czynności żadne narzędzia gdyż montowane są one na przyssawkach. Mocowanie na wysokości bocznego lusterka sprawia, że wystarczy jeden obrót, głowy żeby zobaczyć co się dzieje za jak i przed autem. Krugozor pasuje do każdego rodzaju aut, zarówno osobowych jak i ciężarowych oraz busów. Lusterka Krugozor to rewolucyjne rozwiązanie łączące w sobie wygodę oraz bezpieczeństwo. Dzięki niemu będziesz widział co dzieje się na przeciwnym pasie ruchu bez konieczności ryzykowania "wychylenia" auta dzięki czemu zwiększa się bezpieczeństwo Twoje jak i osób jadących w autach z naprzeciwka. Lusterka Krugozor oparte są na działaniu peryskopu. Dwa lustra "patrzą" na siebie powiększając kierowcy pole widzenia. Mechanizm ten montuje się w dolnym rogu przedniej szyby tuż ponad deską rozdzielczą uzyskując w ten sposób pole widzenia pasażera. Zamontowanie oraz dostosowanie lusterka do własnych preferencji zajmuje tylko kilkanaście sekund i nie potrzebne są do tej czynności żadne narzędzia gdyż montowane są one na przyssawkach. Mocowanie na wysokości bocznego lusterka sprawia, że wystarczy jeden obrót, głowy żeby zobaczyć co się dzieje za jak i przed autem. Krugozor pasuje do każdego rodzaju aut, zarówno osobowych jak i ciężarowych oraz busów. Lusterka Krugozor to rewolucyjne rozwiązanie łączące w sobie wygodę oraz bezpieczeństwo. Dzięki niemu będziesz widział co dzieje się na przeciwnym pasie ruchu bez konieczności ryzykowania "wychylenia" auta dzięki czemu zwiększa się bezpieczeństwo Twoje jak i osób jadących w autach z naprzeciwka - informuje szczeciński dystrybutor.
(Fot.: PD@N 343-4)
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
3
Mieszkaniec Piekar Śląskich, podczas kontroli drogowej został zbadany alkomatem, badanie wykazało ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W dwóch kolejnych próbach alkomat pokazał zero, ale to nie przekonało policjantów. Zatrzymali prawo jazdy i skierowali kierowcę na badanie krwi. Tu wynik będzie bezsprzecznie pozytywny, jednak kierowca stracił prawo jazdy na miesiąc (tyle trwa badanie krwi). Pan Jacek mył i płukał zęby około ósmej rano. Niecały kwadrans później został zatrzymany przez policję, a badanie wykazało ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. - Próbka krwi znajduje się w tej chwili w laboratorium kryminalistycznym i jeżeli wynik będzie negatywny, kierujący natychmiast odzyska prawo jazdy - tłumaczy asp. sztab. Rafał Jankowski, KMP w Piekarach Śląskich. Prawie natychmiast, bo na wyniki trzeba czekać jeszcze nawet około miesiąca. A to dla Jacka W. stanowczo za długo. - W każdej chwili spodziewamy się porodu i żona z racji swojego stanu nie może prowadzić. Ojciec nie zawsze jest w domu, więc jedynym kierowcą jestem ja. Jest - a właściwie był. I według sędziego Krzysztofa Zawały, z punktu widzenia prawa, policjanci inaczej zachować się nie mogli. - Policja postąpiła profesjonalnie, nie mam co do tego wątpliwości. Policjant ma obowiązek zatrzymać prawo jazdy w sytuacji kiedy istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. Tyle tylko, że jeśli chodzi o zachowanie policjantów nie ma zgody wśród samych policjantów. - Jeżeli rzeczywiście to stężenie po kilkunastu minutach spada do zera, czy tam do stężenia dopuszczalnego, wtedy też policjanci doskonale wiedzą, że takie przypadki się zdarzają i kierowca jest po prostu zwolniony i jedzie sobie dalej - uważa mł. asp. Adam Jachimczak, KWP w Katowicach. Jacek W. jednak dalej nie pojechał. - Poinformowali mnie, że pierwszy wynik jest dla nich najważniejszy i te dwa pozostałe właściwie wiele tutaj nie zmieniają. Zmieniła się natomiast i to diametralnie sytuacja kierowcy, który w jednej chwili stał się pieszym.
Komentuj →
1 czerwca 2010 |
0
"Rzeczpospolita": Pod obrady Rady Ministrów trafi nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, która zlikwiduje problem podwójnego OC komunikacyjnego, dowiedziała się gazeta.Obecnie jeśli posiadacz polisy OC nie później niż na jeden dzień przed upływem okresu umowy nie powiadomi na piśmie ubezpieczyciela o jej wypowiedzeniu, automatycznie zostaje zawarta kolejna umowa na następny rok. A że pisma często wędrują długo, właściciel auta poniewczasie dowiaduje się, że musi płacić podwójne ubezpieczenie, bo stare towarzystwo zdążyło już przedłużyć umowę. Takich przypadków jest stosunkowo dużo. Są częste zwłaszcza w sytuacji, gdy w okresie trwania umowy ubezpieczenia nastąpiła zmiana właściciela pojazdu. Rząd chce się z tym problemem uporać w taki sposób, że posiadacz pojazdu ubezpieczony w dwóch lub więcej zakładach ubezpieczeń będzie mógł rozwiązać umowę, która została automatycznie przedłużona. Ubezpieczycielowi będzie w takim przypadku przysługiwało prawo do żądania zapłaty składki ubezpieczeniowej jedynie za okres, przez który ponosił odpowiedzialność. Jak podaje "Rzeczpospolita" wartość rynku OC komunikacyjnego dla osób fizycznych wyniosła w ub. roku w Polsce 5,7 mld zł, a towarzystwa mogły pozyskać nawet 900 mln zł dzięki istnieniu "podwójnego OC".
Komentuj →
6 czerwca 2010 |
2
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Transportu z dnia 31 lipca 2007 r. w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach w dniach:
od najbliższego piątku po dniu 18 czerwca:
w piątki od godziny 1800 do godziny 2200
w soboty od godziny 800 do godziny 1400
w niedziele od godziny 800 do godziny 2200
obowiązywał będzie zakaz ruchu pojazdów i zespołów pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton.
Komentuj →
5 czerwca 2010 |
0
Instytut Transportu Samochodowego poinformował o ogłoszonym przez Ministra Infrastruktury Cezarego Grabarczyka konkursie na funkcję dyrektora placowki.
Komentuj →
5 czerwca 2010 |
0
Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej przygotowało projekt zmian przepisów w sprawie wysokości diet z tytułu podróży służbowych pracowników urzędów państwowych lub samorządowych. Przy wyjazdach krajowych dzienna dieta żywieniowa wypłacana pracownikowi wzrośnie o 7 zł. Jak poinformowało biuro prasowe resortu pracy, projekt rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej został skierowany do uzgodnień międzyresortowych i zaopiniowania przez partnerów społecznych (związki zawodowe i organizacje pracodawców). Projekt ma zastąpić, obowiązujące obecnie, dwa osobne rozporządzenia - jedno w sprawie diet na wyjazdy krajowe, drugie - zagraniczne. Zgodnie z projektowanymi przepisami pracownik przebywający w krajowej podróży służbowej ma dostawać dzienną dietę na wyżywienie w wysokości 30 zł, a nie - jak dotychczas - 23 zł. Wzrosną też - z 4 zł 60 gr do 6 zł - ryczałty na dojazdy komunikacją miejską oraz - z 34 zł 50 gr do 45 zł - za noclegi podczas delegacji służbowych. Wyższe mają też być kwoty diet i ryczałtów za noclegi wypłacane pracownikowi z tytułu służbowych podróży zagranicznych. W zależności od kraju, wzrost ten wyniesie od 10 do 35 proc. Szczegółowe kwoty diet zawiera załącznik do rozporządzenia. Np. przy wyjeździe do Wielkiej Brytanii stawka diety to 35 funtów za dobę, a ryczałt za nocleg - 160 funtów. W wypadku podróży służbowej do Niemiec ma to być 49 euro diety i 150 euro za nocleg, do Austrii - 52 euro diety i 130 euro za nocleg, do Rosji - 48 euro diety i 200 euro za nocleg. Zgodnie z przepisami w sprawie diet, jeżeli podróż służbowa trwa do 8 godzin, dieta nie przysługuje. Jeśli trwa ona od 8 do 12 godzin, pracownikowi przysługuje połowa diety. Dopiero wtedy, gdy wyjazd służbowy jest ponad 12-godzinny, pracownik ma prawo do diety w pełnej wysokości.
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
1
Zdaniem Ministerstwa Infrastruktury to słaba jakość szkolenia jest głównym sprawcą ciągle spadającej liczby zdających egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem - czytamy w “Gazecie Wyborczej”. I dalej: Ta sztuka udaje się ledwie co trzeciej osobie! I jest coraz gorzej. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła nieprawidłowości w 73 proc. ośrodków szkolenia kierowców. Dlatego projekt ustawy o kierujących pojazdami, nad którym obraduje Sejm, pęka od zmian dotyczących instruktorów i ośrodków szkolenia kierowców (OSK). A oto kilka przykładów przywołanych przez dziennik. I tak: zarabianie jako instruktor nauki jazdy zrobiło się modne. Ośrodków, w których można odbyć szkolenie, jest pełno, więc trzeba jakoś zwabić kursanta. Różne są to praktyki, często zwykłe obietnice będące nieuczciwą konkurencją (ceny dumpingowe, nierealizowanie wymaganego programu szkolenia, prowadzenie nauki wyłącznie pod kątem egzaminu - pamięciowe opanowywanie testów egzaminacyjnych i nauka jazdy pod kątem zadań wykonywanych na placu manewrowym). Projekt ustawy o kierujących rozszerza m.in. katalog przestępstw eliminujący z zawodu osoby, które weszły na drogę przestępstwa: w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej, przeciwko wiarygodności dokumentów, przeciwko zdrowiu i życiu, przeciwko wolności seksualnej i obyczajności oraz prowadzenia pojazdu po użyciu alkoholu. Jeśli ktoś popełnił któreś z wymienionych przestępstw, ale zdążył wyrobić legitymację instruktora przed wejściem przepisów w życie, straci uprawnienia. Instruktorzy będą też poddawani badaniom lekarskim i psychologicznym przeprowadzanym pod kątem przeciwwskazań do wykonywania pracy na stanowisku instruktora. Dotychczas badano ich wyłącznie pod kątem przeciwwskazań do kierowania pojazdem. Dodatkowo raz w roku będą musieli wziąć udział w warsztatach doskonalenia zawodowego.
Według “Gazety Wyborczej” projekt ustawy o kierujących uwzględniający możliwość prowadzenia kursu przez Internet to rozwiązanie na miarę XXI wieku. I argumentuje ona - to oznacza, że nie będziemy musieli biegać na wykłady do ośrodka, jeśli OSK spełni określone warunki do prowadzenia szkolenia z wykorzystaniem technik komputerowych. To duże udogodnienie dla osób niepełnosprawnych, i niejedyne. Projekt wprowadza nowe rozwiązania dotyczące rejestrowania egzaminu. Dotychczas obowiązek nagrywania egzaminu dotyczył tylko pojazdów WORD. Nie było wymogu, by rejestrować egzamin, który odbywał się przy użyciu auta np. osoby niepełnosprawnej. W przypadku złożenia skargi niepełnosprawni zdający nie mogli przedstawić dowodów nieprawidłowości w postaci nagrań. Teraz ma się to zmienić. Wystarczy złożyć wniosek, by egzamin przeprowadziła nie jedna osoba, ale komisja, która będzie miał obowiązek powołać dyrektor WORD. Dzięki temu w przypadku złożenia skargi będzie można ją poprzeć opinią świadka. (Krzysztof Jurga: “Trudniej o prawo jazdy, bo słabo szkolą”)
Jacek: Poziom nauki w ośrodkach szkolenia kierowców oczywiście jest zbyt niski. Ośrodki są nastawione jedynie na zysk, a nie na jakość nauczania. Stała się popularna nauka przepisów na kolanie, czyli w czasie jazdy naucza się przepisów ruch u drogowego?! Powinno zaciągnąć się informacji od uczniów na czym polegała ich nauka w osk i na tej podstawie kontrolować ośrodki i dosłownie zamykać. Niestety, jest również inny problem, sami uczniowie wybierają szkoły, gdzie po prostu nie trzeba się uczyć a sama nauka zajmuje dwa lub nawet jedno spotkanie z p.r.d?! Nauczyć jeździć można już małe dziecko, ale nauczyć jeździć bezpiecznie zgodnie z p.r.d. to już "wyższa szkoła jazdy" na którą niestety, ale nie stać bardzo wiele ośrodków. Gospodarka wolnorynkowa niestety, ale niesie z sobą takowe zagrożenia, że gdy w jednej szkole większy nacisk jest kładziony na jakość nauczania, to z tego powodu wielu kursantów ucieka do szkół, gdzie - jak to przeczytałem w folderze reklamowym w jednym z osk w Wolsztynie - ilość godzin nauczania teorii zależy od ciebie i może być skrócony?!
Chciałbym również przy okazji wyrazić opinię jak zwalczyć pijanych i niebezpiecznych kierowców na polskich drogach? Jest tylko jedna metoda - WYZSZE KARY, WYZSZE KARY I JESZCZE RAZ WYZSZE KARY. Dlaczego na Zachodzie polscy kierowcy nie pozwalają sobie na takie zachowanie? Bo wiedzą, że jak raz, albo drugi otrzyma karę w euro to odczuje to bardzo na swym budżecie i wtedy jeżdżą rozważniej. Proszę mi wierzyć na dzień dzisiejszy nie ma innej metody na "pozbycie "się pseudo kierowców?! Na dodatek każdy, z którym rozmawiam zgadza się i powtarza, że dosyć już liberalnego prawa na naszych drogach DOŚĆ!!!! Dowodów na pozytywne działanie tak ostrego prawa jest mnóstwo. Pozdrawiam
n.k.: To właśnie kiepski system egzaminowania sprawia ze szkolenie jest tak bzdurne!! Egzaminatorem powinien być psycholog lub pedagog!! A nie inżynier, który dokonuje chirurgicznego cięcia z precyzją do 1-go centymetra - bo Pan najechał na linię i spowodował ZAGROŻENIE BEZPIECZEŃSTWA!!! KARYGODNE proszę pana (cytat z egzaminu nagranego dyktafonem kursanta). Zbierajmy takie nagrania i może jakąś stronę typu "WRZUTA" zbierzemy wówczas niezaburzone tło egzaminowania.
Kuba: Według mnie projektowana ustawa o kierujących pojazdami niczego nie zmieni, oprócz umocnienia na rynku dużych ośrodków szkolenia kierowców, co wcale nie wpłynie na poziom jakości szkolenia. Dlaczego? Bo nikt nie zmusi instruktora nauki jazdy, by wkładał serce w wykonywaną pracę, on musi sam chcieć, mieć motywację do tego by nauczyć kursanta. Jak taki kursant ma nauczyć się jeździć, gdy jest wręcz ubezwłasnowolniony przez nadmiernie opiekuńczego instruktora, operującego pedałami za kursanta, skręcającego za niego kierownicą przy parkowaniu, nieudzielaniem samodzielności kursantowi. Innym przykładem będzie powierzchowne wykonanie zadań egzaminacyjnych typu parkowanie, zmiana pasa ruchu, wyprzedzanie, skręty w lewo itp., czyli trudne zadania egzaminacyjne. Gdy instruktor zamiast prowadzić efektywnie zajęcia, woli wręcz przeleżeć na rozłożonym fotelu godzinę jazd, jeżdżąc prosto, w prawo i na sam koniec kursu z wielką łaską, raz pozwoli kursantowi zaparkować? Żaden pracodawca nie zmusi instruktora do takiej pracy, która będzie naprawdę efektywna, jeżeli kursant już zapłacił za cały kurs z góry i można powiedzieć "mamy frajera" niech się teraz szkoli. Według mnie powinno być tak, że kursant ma wyjeździć te minimum ustawowe 30 godzin, ale nie w formie kursu w jednym osk. Oczywiście, otrzymywałby kartę przeprowadzonych zajęć i musiałby zaliczyć wszystkie zadania przewidziane programem. W każdym momencie żeby mógł zmienić instruktora i osk, bez zbędnego zapisywania się itd., po prostu mając przy sobie kartę, szedłby do innego instruktora na dalsze szkolenie. Dopiero wypełniona karta przez powiedzmy kolejnych instruktorów uprawniałaby do zapisania się na egzamin. Uważam, że każdy instruktor, który miałby takiego kursanta, nie byłby już taki pewny, że złapał "klienta", tylko by się starał i stawał na głowie, żeby od niego nie odszedł, do konkurencji. Właśnie tak jest teraz z jazdami doszkalającymi, których jakość jest zdecydowanie wyższa niż jakość szkolenia podstawowego, nawet u tego samego instruktora? Dziwne, ale prawdziwe. Skończyłyby się jazdy bez wystawiania rachunków, gdyż każdy kursant chciałby mieć potwierdzone w karcie wyjeżdżenie godzin. Rynek sam zweryfikowałby dobrych i złych instruktorów, a raczej nawet Ci źli stali by się lepsi, widząc o co grają:). OSK starały by się zatrudniać dobrych instruktorów, bo tylko tacy gwarantowali by, że kursant zostanie właśnie u nich.
Damian:"nie będziemy musieli biegać na wykłady do ośrodka, jeśli ośrodek szkolenia kierowców spełni określone warunki do prowadzenia szkolenia z wykorzystaniem technik komputerowych" Teraz w każdym ośrodku jest komputer i komputerowy program egzaminowania. Dodatkowe warunki po to, aby z nich nie korzystać - tylko korzystać z internetu?! To pokazuje, o co w tym wszystkim chodzi.
Adam: Przecież o bylejakości szkolenia wiadomo od dawna. Jako panaceum pokazuje się od szeregu lat ustawę o kierujących, od czasu do czasu wyciąga się projekt z szuflady i dyskutuje. Równocześnie:
-od lat są te same, pamięciowe testy. Do rozwiązania, których konieczne jest pamięciowe opanowanie, wiedza nie wystarcza. Po co to się utrzymuje? Ewenementem są testy na C czy D, zawierające oczywiste błędy!
-ośrodki szkolenia kierowców działają praktycznie bez żadnego nadzoru. Dodatkowo skutecznie bronią się przed jakimkolwiek systemem ich oceny. Kursant ma bardzo trudny wybór solidnego ośrodka. Nic dziwnego, że kusi go cena;
-utrzymuje się przymus szkolenia w określonej ilości godzin. To służy jedynie kiepskim ośrodkom i w dodatku powoduje przekonanie, że to instruktor powinien każdego w tym czasie nauczyć. A to przecież osoba szkoląca się będzie jeździła!?
Wydaje się konieczny powrót do rzeczywistości, nowa ustawa nie da zbyt wiele.
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
0
Ministerstwo Infrastruktury: W związku z dzisiejszym (4.6.2010 - red.) artykułem red. Andrzeja Kublika Drogi będą. Kiedyś, jaki ukazał się w Gazecie Wyborczej, informujemy, że:
Lista indykatywna dla Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko powstała w 2007 r. jako wykaz tytułów inwestycji możliwych do realizacji w ramach Programu. Są to opisy projektów wraz z symulacją kosztów ich realizacji, umożliwiające prognozę zadania i jego kosztów na dzień sporządzenia listy. Okres realizacji inwestycji z listy PO IiŚ przypada na lata 2008 - 2015 co oznacza, że każde zadanie jest aktualizowane co do zakresu oraz kwoty w procedurze przetargowej, której celem jest wyłonienie wykonawcy. Przetargi mogą być organizowane do końca 2013 roku. Z zestawienia dat oraz listy PO IiŚ 2007 i terminu przetargu na poszczególne zadania inwestycyjne wynika okres, w którym uległy zmianie poszczególne parametry projektu. Procedura listy indykatywnej została ustalona w założeniach Programu IiŚ i jest zgodna z praktyką obowiązującą w UE. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje przetargi na poszczególne zadania, aktualizuje dane zgłaszane uprzednio w ramach listy indykatywnej. Umowy o dofinansowanie zawierane są za pośrednictwem Centrum Unijnych Projektów Transportowych i przekazywane do MRR. Określają one ostateczne parametry wykorzystania środków unijnych i są podstawą do ich rozliczenia w przyszłości.
Ponadto informujemy, że nie istnieje ryzyko niepełnego wykorzystania środków unijnych dostępnych dla sektora transportu w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Przygotowanie wniosków o dofinansowanie i ich składanie do Centrum Unijnych Projektów Transportowych zostało znacznie przyspieszone, czego efektem jest stale rosnąca liczba umów o dofinansowanie i poziom kontraktacji środków.
Najwyższe tempo wdrażania mają działania drogowe, w których beneficjentem jest GDDKiA. Z aktualnych prognoz wynika, że większość środków unijnych zostanie wykorzystana do końca 2012 roku, a więc na 3 lata przed końcem okresu kwalifikowania wydatków. W części drogowej zakładana jest ponadto wysoka nadkontraktacja, co minimalizuje ryzyko niewykorzystania środków.
W 2009 r. dla MI ustalony został cel certyfikowania do KE 2 mld zł. Do końca 2009 r. MI certyfikowało wydatki kwalifikowane w wysokości 3 765,88 mln zł, czyli wykonało plan w ponad 188%.
Wnioski o dofinansowanie
W ramach procesu aplikowania o środki unijne w PO IiŚ do chwili obecnej złożono do CUPT 73 wnioski o dofinansowanie dla projektów indywidualnych o wartości całkowitej projektów 76 mld zł, wartości dofinansowania (koszty kwalifikowane) 53,5 mld zł, w tym wkład UE – 43,9 mld zł, w tym:
27 wniosków o dofinansowanie dla projektów transportu drogowego (w ramach działania 6.1, 6.2 i 8.2) o wartości całkowitej projektów 53,6 mld zł, wartości dofinansowania (koszty kwalifikowane) 48,4 mld zł, w tym wkład UE - 40,6 mld zł.
Umowy o dofinansowanie
Do chwili obecnej Ministerstwo Infrastruktury podpisało 45 umów o dofinansowanie dla projektów indywidualnych i konkursowych POIiŚ o wartości całkowitej 23,7 mld zł, wartości dofinansowania (koszty kwalifikowane) 17,4 mld zł, w tym wkład UE - 15 mld zł:
- dla projektów drogowych indywidualnych - 12 umów o dofinansowanie; wartość całkowita tych projektów wynosi 18,3 mld zł, wartości dofinansowania (koszty kwalifikowane) 16,9 mld zł, w tym wkład UE 14,4 mld zł,
- dla projektów konkursowych - 24 umowy o dofinansowanie; wartość dofinansowania z UE 502,74 mln zł, w tym na projekty drogowe 332,6 mln zł.
Wartość umów podpisanych z wykonawcami na roboty budowlane / usługi
Do chwili obecnej wartość umów zawartych z wykonawcami na roboty budowlane i usługi w ramach PO IiŚ wynosi ponad 40 mld zł.
Wnioski o płatność złożone do CUPT
Wydatki kwalifikowane we wnioskach o płatność złożonych dotychczas do CUPT wynosi 5,8 mld zł. Kwota refundacji z KE wynosi 3,51 mld zł.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego:Odnosząc się do artykułu w Gazecie Wyborczej “Drogi będą. Kiedyś” z 4 czerwca 2010 r. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wyjaśnia co następuje:
1.Projekty realizowane w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIiŚ) są zgodne z celami Programu Budowy Dróg Krajowych. Wybór projektów do realizacji odbywa się na podstawie listy projektów indywidualnych oraz w ramach konkursów. Lista odzwierciedla projekty kluczowe dla realizacji polityki unijnej i krajowej, w tym wspomnianego Programu. Lista ta podlega okresowej aktualizacji co pół roku.
2.Umieszczenie projektu podstawowego na liście jest jedynie deklaracją jego realizacji i związane jest z zarezerwowaniem środków na jego realizację. Projekt znajdujący się na liście nie uzyskuje więc automatycznie dofinansowania, gdyż jest ono uzależnione od spełnienia wymogów formalnych i merytorycznych zatwierdzonych przez Komitet Monitorujący.
3.Jako że obecna perspektywa finansowa rozpoczęła się w 2007 r., wszystkie wydatki kwalifikowalne poniesione od tego momentu mogą zostać wykorzystane w ramach POIiŚ nawet bez podpisanej wcześniej umowy. W konsekwencji, podpisanie umów o dofinansowanie do końca 2013 r. nie jest warunkiem koniecznym, aby wykorzystać całość unijnych funduszy na inwestycje drogowe. Inwestycja taka może zostać zrealizowana z własnych środków, a następnie zrefundowana nawet w 2014 lub 2015 r. (po zawarciu umowy o dofinansowanie).
4.Odnosząc się do podanego w artykule rzekomo niskiego poziomu kontraktowania dla Działań 6.1 Rozwój sieci drogowej TEN-T i 8.2 Drogi krajowe poza siecią TEN-T informujemy, że:
Według stanu na 4 czerwca GDDKiA w ramach Działania 6.1 Rozwój sieci TEN-T podpisała umowy o dofinansowanie na kwotę ok. 13 mld złotych, co stanowi 43 proc. dostępnej alokacji. Jednocześnie wartość wniosków o dofinansowanie znajdujących się w ocenie wynosi 65 proc.
Jeżeli chodzi o Działanie 8.2 Drogi krajowe poza siecią TEN-T wartość umów podpisanych przez GDDKiA to 1,3 mld złotych (11,4 proc. alokacji) (a nie 8 proc. jak podała GW), natomiast wartość złożonych wniosków GDDKiA po ocenie formalnej to 2,6 mld złotych, czyli ponad 25 proc. dostępnej dla działania alokacji. Należy jednocześnie zwrócić uwagę, że GDDKiA nie jest jedynym beneficjentem tego działania - o czym Gazeta Wyborcza nie pisze. Suma wszystkich wniosków złożonych w ramach działania to 6,7 mld złotych, czyli ok. 65 proc. alokacji.
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
0
W Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej opublikowano decyzję 2010/308/UE Decyzja Rady z dnia 11 marca 2010 r. w sprawie stanowiska Unii Europejskiej wobec projektu decyzji 1/2003 oraz projektu zalecenia 1/2003 Komisji Mieszanej utworzonej w ramach Umowy Interbus o międzynarodowych okazjonalnych przewozach pasażerów autokarami i autobusami.
Komentuj →
4 czerwca 2010 |
0
Klientka Biedronki na nierównych schodach doznała obrażeń, ale nie dostała odszkodowania, gdyż sąd uznał, że odpowiada za nie spółdzielnia mieszkaniowa. Elżbieta S. robiła zakupy w sklepie w Busku-Zdroju. Po wyjściu szła schodami prowadzącymi do parkingu sklepowego. Panował tam półmrok. Niestety na ostatnim schodku kobieta potknęła się i upadła na stojący obok samochód, doznając obrażeń ciała. Z powodu kontuzji miała trzymiesięczną przerwę w pracy, musiała skorzystać z wielu porad lekarskich, poddać się zabiegom rehabilitacyjnym. Pozwała właściciela sklepu, domagając się 3 tys. zł odszkodowania i 12 tys. zł zadośćuczynienia za stres i przykrości. Sieć handlowa proponowała jej ugodowo 800 zł. Lokal sklepowy był wynajmowany od spółdzielni mieszkaniowej. W umowie najmu firma zobowiązała się wykonać m.in. remont schodów. Zrobiła to, ale niezgodnie z przepisami budowlanymi. Schody, na których potknęła się Elżbieta S., nie były równe pod względem wysokości i szerokości stopni oraz były wyszczerbione. To opinia biegłego, którą sądy obu instancji podzieliły. Sądy te zupełnie rozbieżnie orzekły o odpowiedzialności właściciela sklepu. W ocenie sądu rejonowego brak oświetlenia był współprzyczyną zdarzenia, za co odpowiada Biedronka jako posiadacz schodów – na podstawie umowy ze spółdzielnią. Sklep je sprzątał, a w zimie odśnieżał (choć być może spółdzielnia czasem też to robiła). Drugą i zasadniczą przyczyną zdarzenia był niewłaściwy remont schodów. Sklepowi można zatem zarzucić niedbalstwo. – Z najmu i zobowiązania się do wykonania robót budowlanych nie wynika, że to na pozwanym ciąży odpowiedzialność za utrzymanie w stanie należytym chodnika i schodów wokół sklepu – powiedział z kolei Sąd Okręgowy w Kielcach. – Nie tylko umowa, ale także żaden przepis nie nakłada na niego obowiązku dbania o chodnik i przylegające do niego schody, które prowadzą zresztą nie tylko do sklepu. Okoliczność, że pracownicy sklepu utrzymywali chodnik i schody w czystości, nie oznacza odpowiedzialności tej firmy za szkodę powstałą w związku z nieprawidłowym ich remontem. Sprawa nie podlega kasacji i poszkodowana kobieta rozważa pozwanie spółdzielni albo wniesienie skargi do Strasburga.
Komentuj →
3 czerwca 2010 |
0
Ubezpieczyciel nie chce wypłacić odszkodowania za złamała rękę, do wypadku doszło na oblodzonym chodniku. Każe rysować mapki i podawać temperaturę, jaka była pół roku temu. Chodnik nie został wcześniej posypany solą ani piaskiem a pod warstwą śniegu był lód. Wezwana karetka zabrała ofiarę zdarzenia do szpitala. Lekarze założyli jej gips na sześć tygodni. Po tym zdarzeniu otrzymała odszkodowanie ze swojej polisy. - Niestety rehabilitacja okazała się bardzo kosztowna i otrzymane pieniądze, nie pokryły kosztów leczenia. Poszkodowana postanowiła więc, ubiegać się o odszkodowanie od właściciela terenu, na którym wydarzył się wypadek. Administrator bloku twierdzi, że nie jest jasne czy do wypadku doszło na jego terenie. - Sprawę przekazaliśmy do ubezpieczyciela, którym jest PZU S.A. Od tej pory to on się tym zajmuje - stwierdza Jolanta Stec, prezes firmy, która administruje blokiem. Ubezpieczyciel domaga się narysowania mapki z miejscem wypadku oraz relacji świadków, a ostatnio nawet (pół roku od wypadku) informacji o tym, jaka była temperatura w dniu wypadku. Początkowo chciał wypłacić zaliczkę, ale teraz w ogóle nie odpowiada na telefony. - Nie chciałam wziąć zaliczki, bo bałam się, że dadzą mi parę złotych, a później nie wypłacą reszty. Jerzy Zgorzałek z PZU, który zajmuje się sprawą pani Janiny nie chce komentować tej sytuacji. My także pozostawiamy bez komentarza.
Komentuj →
3 czerwca 2010 |
0
Kursantka, która spowodowała wypadek w czasie nauki jazdy, została uniewinniona. Jak informowaliśmy Państwa taki wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Lublinie, po apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim Mirosławy D., którą skazano na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzy tysiące grzywny. Sędzia Arkadiusz Śmiech w sentencji wyroku stwierdził: to instruktor ponosi wyłączną odpowiedzialność za zaistnienie tego zdarzenia. Sędzia podkreślił, że Mirosława D. była "współprowadzącą pojazd w sposób zależny", bo możliwość jazdy kursanta samochodem po drodze "warunkuje obecność instruktora, bądź egzaminatora". "Instruktor jest współprowadzącym łącznie z kursantem, ale to on decyduje o sposobie jazdy, o parametrach tej jazdy, odległościach, wykonywanych manewrach, o prędkości, z jaką należy się poruszać" - powiedział. Według sądu okręgowego, kursantka nie miała możliwości przewidzenia tego, że narusza reguły ostrożności, nie miała też możliwości ocenienia, czy prędkość samochodu była niebezpieczna. Jak zaznaczył sędzia, do zaistnienie wypadku przyczyniły się m.in. głębokie koleiny na drodze, warunki pogodowe (padał śnieg), a także to, że samochód nauki jazdy nie miał założonych zimowych opon. Jednak te wszystkie okoliczności powinien wziąć pod uwagę instruktor, aby określić bezpieczną prędkość jazdy samochodu w czasie lekcji. A oto kolejne Państwa komentarze:
Adam: Ciekawe jak Sąd sprytnie przemilczał obowiązujące przecież Prawo o ruchu drogowym? No bo mamy takie określenia:
art. 2.20) kierujący - osobę, która kieruje pojazdem lub zespołem pojazdów, a także osobę, która prowadzi kolumnę pieszych, jedzie wierzchem albo pędzi zwierzęta pojedynczo lub w stadzie;
art. 87. 1. Kierującym może być osoba, która osiągnęła wymagany wiek i jest sprawna pod względem fizycznym i psychicznym oraz spełnia jeden z warunków określonych w pkt 1-3:
1) posiada wymagane umiejętności do kierowania w sposób niezagrażający bezpieczeństwu ruchu drogowego i nienarażający kogokolwiek na szkodę oraz wymagany dokument stwierdzający uprawnienie do kierowania pojazdem;
2) odbywa, w ramach szkolenia, naukę jazdy odpowiednio przystosowanym pojazdem pod nadzorem instruktora;
3) zdaje egzamin państwowy odpowiednio przystosowanym pojazdem pod nadzorem egzaminatora.
Krzysztof G.: Przekroczenie prędkości o więcej niż 20 km/godz. Kto płaci mandat, komu punkty karne. Takie pytanie zadałem autorowi rozporządzenia o szkoleniu i egzaminowaniu i nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi. Według mnie nawet Ministerstwo nie wie co ma zrobi z tym fantem. Proszę o rozważenie takiej sytuacji. Trwa egzamin wewnętrzny (oczywiście przeprowadzany na zasadach egzaminu państwowego) pusta droga, kursant zaczyna przyspieszać. Co ma zrobić instruktor zacząć hamować, czy pozwolić dalej przyspieszać. Pusta droga, panuje nad pojazdem. Fotoradar i fotka. Kto płaci, kto winien. Instruktor postępuje zgodnie z instrukcją przerywa egzamin (może dokładniej objaśnia) i po dostosowaniu prędkości kontynuuje egzamin. I po otrzymaniu zdjęcia dylemat, kto. Wtedy pozostaje sąd. Wierzmy tylko w mądrość sędziego. Ja mam tylko jeden dylemat, dlaczego tak opracowano instrukcję o szkoleniu i egzaminowaniu. Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej. A nie wtedy, gdy zapyta instruktor albo prokurator zastuka do drzwi.
Komentuj →
2 czerwca 2010 |
2
Art. 35. (...) 4. Kurs uzupełniający dla instruktorów obejmuje:
1)zajęcia teoretyczne i praktyczne uzupełniające wiedzę i umiejętności, o których mowa w ust. 3 pkt 1 i 2, w zakresie właściwym dla uprawnień instruktora w danej kategorii prawa jazdy;
2)kontrolne sprawdzenie poziomu osiągniętej wiedzy i umiejętności przeprowadzane w formie egzaminu.
5. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, wydaje kandydatowi na instruktora lub instruktorowi zaświadczenie o ukończeniu odpowiedniego kursu, jeżeli osoba ta:
1)uczestniczyła we wszystkich przewidzianych w programie zajęciach;
2)uzyskała pozytywny wynik egzaminu, o którym mowa odpowiednio w ust. 3 pkt 3 lub ust. 4 pkt 2.
6. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, organizuje 3-dniowe warsztaty doskonalenia zawodowego, według programu określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 32 ust. 3 pkt 2 lit. c i wydaje zaświadczenie potwierdzające uczestnictwo w tych warsztatach.
7. Przepisy ust. 1 - 6 stosuje się odpowiednio do kandydatów na wykładowców i wykładowców, z wyjątkiem przepisów odnoszących się do obowiązku ukończenia szkolenia praktycznego.
Projekt ustawy o kierujących pojazdami (wersja 26.1.2010)
Wielokrotnie informowaliśmy o zapisie w projekcie ustawy o kierujących pojazdami dotyczącym obowiązkowych szkoleń instruktorów nauki jazdy i oto kolejna Państwa opinia w interesującej dyskusji na temat znaczenia samokształcenia instruktorów. Czekamy na dalsze opinie: news@prawodrogowe.pl
Izanela: Proszę Pani... a czegóż to nowego chciałby Pani nauczyć się na dodatkowych szkoleniach...? Co dałby Pani "ten egzamin"? Czyż nie posiada Pani wystarczającego przygotowania do pracy jako instruktor...? Czy zbyt mało wiedzy w tej dziedzinie...? Osobiście od piętnastu lat, prowadzę największy w powiecie ośrodek szkolenia. Sama jestem aktywną instruktorką również od piętnastu lat. Wiedzę metodyczną, pedagogiczną, psychologiczną, z techniki kierowania pojazdem oraz z przepisów ruchu drogowego zdobyłam na kursie dla instruktorów. Praktyczną również, choć jej nabiera się w trakcie wykonywania szkolenia (tych umiejętności niestety nie da rady nauczyć się z książki)... Chciałam Pani nadmienić, iż każdy rzetelny instruktor nie może pozwolić sobie na to, żeby "zatrzymać się w miejscu" Trzeba na bieżąco śledzić zmiany w przepisach - to Nasz obowiązek, więc żadne doszkalania i egzaminy w tym przypadku nie będą wyznacznikiem "gorszego", czy "lepszego" instruktora. "Ja" mogę o sobie i o swoich instruktorach powiedzieć, że jesteśmy profesjonalnie przygotowani do wykonywania funkcji instruktora...a jeżeli ktoś upomina się o kursy doszkalające - to może znaczyć, że nie czuję się profesjonalistą w tej dziedzinie, i być może trzeba coś zmienić... Pozdrawiam
TEMP: Oj, chyba pomyliła Pani profesjonalizm z lekkim zadufaniem. Po co w takim razie lekarze jeżdżą na sympozja, po co nauczyciele mają WOM-y i poziomy rozwoju, po co w końcu ogromny rynek szkoleń (w bardzo wielu dziedzinach gospodarki)? Uważam, że o ile sucha teoria PoRD nie wymaga dodatkowych szkoleń (zakładam, że znajomość aktualnych aktów prawnych to dla nas norma, choć i tak być może to zbyt optymistyczne założenie), to wymiana doświadczeń ze szkolenia praktycznego, praktycznej interpretacji zapisów kodeksowych wraz z konfrontacją tych interpretacji ze zdaniem egzaminatorów (ja np. w swoim mieście mam problem z różnym podejściem egzaminatorów do używania kierunkowskazów na rondach) jest bardzo potrzebna i mocno dopinguję ustawodawcy, aby taki wymóg wszedł w życie. Napisała Pani: "jeżeli ktoś upomina się o kursy doszkalające - to może znaczyć, że nie czuję się profesjonalistą w tej dziedzinie, i być może trzeba coś zmienić..." - Pani Ania S. właśnie próbuje coś zmienić - być może jest młodym stażem instruktorem (tak jak ja) i ma ambicje, aby być jak najlepszą, słusznie twierdząc, że nie jest samowystarczalna. Czy ten "profesjonalizm" osiągnęła Pani pierwszego dnia po kursie instruktorskim, czy może uczyła się Pani "na" kursantach, i z czasem wyrobiła Pani sobie standardy, które pozwalają na tak dobre samopoczucie? Ja wolę podpytać czy podyskutować z doświadczonymi instruktorami, aby kursanci otrzymali ode mnie jak najwyższej jakości "produkt", a być może i moje, "świeże" spojrzenie na kilka zagadnień coś wniesie w ich wiedzę. Pozdrawiam
Izabela: Jeżeli chodzi o interpretacje typu: "gdzie i kiedy włączyć kierunkowskaz", to nigdy niestety nie będzie zgodnych formułek pomiędzy egzaminatorami a instruktorami. Chcę Panu powiedzieć z własnej autopsji - otóż od kilku lat w ostatnią środę miesiąca spotykamy się z Szanownym Gronem Egzaminatorów. Rozmawiamy o różnych sferach z życia kursanta, próbujemy wspólnie rozwiązać wiele niejasności związanych z egzaminowaniem. Zawsze Nam instruktorom chodzi tylko o to, aby była zgodność i jednolitość w sposobie oceniania. I jak do tej pory niestety nie udało Nam się dojść do porozumienia.
Komentuj →
1 czerwca 2010 |
1
TEMPO 30, czyli ograniczenie prędkości do 30 km/h w obszarach zurbanizowanych zaczęto masowo wprowadzać w Europie Zachodniej w latach osiemdziesiątych. Przez ostatnie 15 lat przeprowadzono w Niemczech wiele badań. W ich wyniku rekomenduje się do realizacji wielkoobszarowe ograniczenia prędkości do 30 km/h. Więcej, z wyników tych badań wynika konieczność generalnego ograniczenia prędkości w miastach do 30 km/h z wyjątkiem głównych ulic, na których prędkość nie powinna przekraczać 40-50 km/h. Ograniczenie prędkości na większych obszarach ma za zadanie: ograniczyć ilość wypadków, poprawić warunki zamieszkania (ograniczenie hałasu i spalin), uniemożliwić przemieszczanie się ruchu tranzytowego na obszary mieszkaniowe w przypadku korków na głównych ulicach, stworzyć lepsze warunki dla najsłabszych uczestników ruchu (pieszych i rowerzystów). Działania te przybrały formę stref szybkości ograniczonej do 30 km/h (30 km zone). Ta właśnie szybkość uznana została za optymalny kompromis między wymogami bezpieczeństwa ruchu a hałasem i zanieczyszczeniem powietrza przez samochody. Ograniczenie prędkości do 30 km/h odnosi się do wszystkich ulic zawartych w obszarze danej strefy, z wyjątkiem ulic głównych, które oznakowane są wówczas odrębnie. Do 1994 roku wyznaczono w Stuttgarcie 239 takich stref, pokrywając nimi niemal wszystkie obszary mieszkaniowe lub o przeważającej funkcji mieszkaniowej. Z istniejących w tym mieście około 1400 km ulic, aż 65% ich długości zostało włączonych do strefy 30 km/h. W 1992 roku rozpoczęto dwuletnie badania wprowadzonego w Grazu (Austria) TEMPA 30. Władze miasta podzieliły sieć uliczną na dwie kategorie. Na głównych ulicach dopuszczono maksymalną prędkość 50 km/h a na pozostałych ulicach wprowadzono 30 km/h. Oznacza to w przypadku Grazu, że 23% sieci ulicznej stanowią ulice z TEMPEM 50 przejmujących 75% ruchu a pozostałe 77% ulic zostało włączonych do strefy 30 km/h. W wyniku badań stwierdzono wiele pozytywnych efektów uzasadniających pozostawienie TEMPA 30 na zawsze. Zdecydowanie poprawiło się bezpieczeństwo ruchu dzięki niewielkiemu zróżnicowaniu prędkości przy poprawie warunków ruchu wszystkich użytkowników ulic. Liczba wypadków w skali całego miasta zmniejszyła się o 18% a w strefach TEMPO 30 jeszcze więcej. Zdecydowanie obniżył się poziom hałasu, gdyż przy 30 km/h hałas nie jest tak dokuczliwy jak w przypadku większych prędkości. W strefach TEMPO 30 nastąpił zdecydowany spadek skażenia powietrza tlenkami azotu. Analizy belgijskie pokazują, że 45% wszystkich pieszych potrąconych przez samochody jadące z prędkością 50 km/h umiera. Tymczasem tylko 5% pieszych umiera potrąconych przez samochody jadące z prędkością 30 km/h.
A oto dalsze Państwa opinie:
ADAM: Oczywiście mój komentarz dotyczył sensownego wprowadzania strefy ograniczonej prędkości. Sensownego, czyli z ustaleniem dróg przelotowych, obwodnic lub przejazdów przez miasta. Inaczej powoduje tylko dalszy paraliż ruchu. I w dodatku zachęci do lekceważenia ograniczeń jako nonsensownych. Podobnie jak montowanie progów zmuszających do zwolnienia do kilku km/h. Tylko po to, aby natychmiast przyśpieszyć!
Czyli najpierw pomyśleć, potem zrobić. PS.: Pieniądze na to można faktycznie uzyskać złomując bezsensowne znaki dotychczas ustawiane: strefa zamieszkania, droga wewnętrzna, znaki STOP czy Ustąp pierwszeństwa ustawiana na końcach w/w stref, bo kierowcy do dzisiaj nie wiedzą, kto ma tam pierwszeństwo?! Po co było wcześniej produkować, ustawiać te znaki nie bardzo wiadomo. Kto za to marnotrawstwo odpowie? To wiadomo - nikt. Ps.: Może warto pomyśleć zanim ruszy produkcja kolejnych bezsensownych znaków "Strefa ruchu" stawianych tylko po to, aby funkcjonariusz miał prawo kontroli? Może warto policzyć ile to będzie kosztowało?
MONA: Tempo 30 to bardzo dobry pomysł, dobre rozmieszczenie takich stref z pewnością poprawi jakość mieszkania w mieście, i moje biedne szyby w oknach w końcu przestana tak dudnić przy przejeżdżaniu samochodów... W moim mieście dużo jest ulic, na których niestety w większości bawią się dzieciaki z bloków, a strefy zamieszkania nikt nigdy tam nie zrobił, być może takie obszary właśnie powinny być wzięte pod uwagę przy wprowadzaniu stref 30km/h. Jestem za. Kierowcy, nie tylko wy żyjecie w miastach :/ Chcecie sobie pojeździć z dużą szybkością do pracy, przeprowadzać się za miasto i tam się ganiać. Miasto powinno być bezpieczne.
Komentuj →
31 maja 2010 |
0
Jak już informowaliśmy Naczelny Sąd Administracyjny z 20 maja 2010 r (sygn. I FSK 1444/09, niepublikowany) w swoim wyrokupotwierdził możliwość wysyłania faktur PDF (bez implementacji e-fakturowania). Na prośbę Czytelników przypominamy: oznacza to, że nie trzeba drukować i wysyłać faktur pocztą. Kontrahent może je odbierać elektronicznie, drukować i przechowywać w formie papierowej. Ta opcja połączona z możliwością niedrukowania kopii faktur sprzedażowych i przechowywania ich w formie elektronicznej stwarza doskonały wehikuł optymalizujący większość administracyjnych kwestii z tym związanych (no i oczywiście oszczędza masę kosztów). Każda ze spółek która wystawia wiele faktur, może skorzystać z tego rozwiązania i tanio rozwiązać aż trzy kwestie związane z fakturowaniem:
·faktury do kontrahenta można wysyłać pdf (orzeczenia NSA) - nie trzeba wysyłać faktury pocztą w formie papierowej, można to zrobić elektronicznie np. pdf (bez konieczności implementowania bardzo kosztownego i skomplikowanego e-fakturowania);
·brak obowiązku drukowania i przechowywania w formie papierowej faktur sprzedażowych (bez konieczności implementacji e-fakturowania). Korzyści to przede wszystkim: oszczędności w zakresie kosztów administracyjnych, drukowania, archiwizacji faktur itd.;
·brak obowiązku potwierdzania odbioru faktur korygujących obniżających podatek VAT należny. Korzyści to przede wszystkim znaczące usprawnienie rozliczeń podatkowych, możliwa poprawa przepływów pieniężnych, brak konieczności finansowania VATu (co obecnie ma miejsce bardzo często).
Komentuj →
31 maja 2010 |
0
W Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej z datą 28 maja 2010 opublikowano następujące akty o charakterze nieustawodawczym:
Regulamin nr 77 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) – Jednolite przepisy dotyczące homologacji świateł postojowych pojazdów o napędzie silnikowym;
Regulamin nr 90 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) – Jednolite przepisy dotyczące homologacji zamiennych zespołów okładzin hamulcowych i zamiennych okładzin hamulców bębnowych przeznaczonych do pojazdów o napędzie silnikowym i ich przyczep;
Regulamin nr 94 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) – Jednolite przepisy dotyczące homologacji pojazdów w odniesieniu do ochrony osób przebywających w pojeździe w przypadku zderzenia czołowego.
Komentuj →