Rozmowy

Janusz Jokiel. Nieznane przepisy dotyczące przejścia dla pieszych?

3 kwietnia 2019

Janusz Jokiel. Nieznane przepisy dotyczące przejścia dla pieszych?
Janusz Jokiel, emerytowany egzaminator na prawo jazdy (uprawnienia 1976-2014) (fot. Jolanta Michasiewicz)

Z dużym rozczarowaniem przyjąłem ekspertyzę przedstawioną przez Pana Zbigniewa Drexlera w informacji przedstawionej w „PRAWIE DROGOWYM NEWS” z dn. 18.II.2019 r. Problem polega na tym, że z jednej strony opinia ta z racji przytoczonych tam argumentów jest niezwykle trafna i cenna. Zwłaszcza w obszarze sposobu zachowania kierującego w związku z obowiązkiem ustąpienia pierwszeństwa pieszemu (szczególnie sformułowanie, iż - cytat „kierujący znajdujący się jezdni, zbliżając się do przejścia, musi być przygotowany do zatrzymania się”). Natomiast z drugiej strony w tej opinii nie pada ani jedno słowo o przepisach, będących implementacją przepisów Konwencji Wiedeńskiej z 1968 r. o zachowaniu kierujących zbliżających się do oznakowanego przejścia dlapieszych. Ponieważ dwa dni później ukazał się artykuł Pana Macieja Wrońskiego pt. „Przejścia dla pieszych - analiza dla wytrwałych” uznałem, że problem został wyjaśniony. Niestety spotkało mnie ponownie wielkie rozczarowanie.

W kolejnych publikacjach ekspertów na ten temat np. 25.II.2019 r. „Bezpieczeństwo pieszych to nie tylko przepisy” czy z 27.III.2019 „Pieszy i kierowca”, autorzy ślizgają się po temacie i widać, że nie odrobili zadania w temacie, które opublikował Pan Maciej Wroński. Ale kiedy dołączyli do nich stołeczni policjanci z akcją „Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego” - artykuł z 29.III.2019 r. czara przelała się.

Przejdźmy więc do rzeczy. Przepis, którego nie zauważają nasi eksperci brzmi następująco: § 47 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych - „Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających”. Przepis ten jest bezpośrednią implementacją art. 21 ust. 1 pkt b w/w Konwencji. Niestety jest trochę niekorzystnie zmodyfikowany w stosunku do oryginału, gdyż w oryginale przepis ten jest przypisany do przejść nie kierowanych sygnałami świetlnymi. Ponadto w konwencji zamiast kropki jest średnik i dodano ważne zdanie - cytuję „w razie potrzeby powinni zatrzymać się w celu przepuszczenia pieszych” (oczywiście chodzi o kierujących).

Nasi eksperci z uporem godnym większej sprawy nieustannie powołują się na art. 14 ust. 1 pkt a ustawy - Prawo o ruchu drogowym zabraniający wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych. Moim zdaniem mamy do czynienia z tzw. archaizmem, na który można powołać się tylko w pewnych wyjątkowych sytuacjach. Natomiast z prawnego punktu widzenia sytuacja jest zgoła odmienna. Otóż:

- po pierwsze: większość z nich zapomina o całościowych zasadach stosowania przepisów. Tzn., że jest taki art. 5 ust. 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym, który w zakresie stosowania znaków stanowi: „Uczestnik ruchu… są obowiązani stosować się do … znaków drogowych, nawet wówczas, gdy z przepisów ustawy wynika inny sposób zachowania …”. To znaczy, że obowiązek kierującego wynikający z § 47 ust. 4 rozporządzenia o znakach… ma pierwszeństwo przed art. 14 ust. 1pkt a. ustawy PoRD.

- po drugie w prawie stosuje się zasadę, że nowe prawo wypiera stare. Jeżeli mamy dwa przepisy kolidujące ze sobą to stosujemy nowszy przepis. A w tym przypadku przepis art. 14 ust.1 PoRD wszedł w życie 01.01.1998 r., natomiast § 47 ust. 4 rozporządzenia o znakach… został ogłoszony 01.07.1999 a wszedł w życie z trzymiesięcznym opóźnieniem tj. 01.10.1999 r. Ministerstwo Infrastruktury miało świadomość, że przepis ten jest niezwykle rewolucyjny jak na polskie warunki i wprowadziło dla niego stosowny vacatio legis.

Niestety jego wejście w życie ok. 20 lat temu większości ekspertów gdzieś umknęło uwadze i do dzisiaj jest im chyba nie znany. Przecież gdyby o nim wiedzieli, to mieliby świadomość, że dyskusja czy pieszy postawił nogę na przejściu nie ma sensu. Takich dyskusji w krajach na zachód od Polski nie ma. Tam kierowcy zatrzymują się na widok pieszego wchodzącego na przejście i nie jest im do tego potrzebne żadne pierwszeństwo pieszych. Po prostu dbają, aby pieszy wkraczający na przejście i przechodzący przez nie czuł się bezpiecznie (w Polsce § 47 ust. 4 rozp. o znakach…).

I na koniec mała zagadka do rozstrzygnięcia dla upartych w swoich poglądach. Na przejście oznakowane znakiem D-6b pod nadjeżdżający pojazd wchodzi pieszy i wjeżdża rowerzysta z prędkością ok. 15 km/h. Zostają mocno poturbowani przez kierującego samochodem. Domyślam się, że wielu z Was wskaże na winę pieszego. No to co zrobicie z rowerzystą? Przecież Sejm z dniem 21.05.2011 r uchylił przepis zabraniający rowerzystom na wjeżdżanie bezpośrednio pod jadący pojazd (art. 33 ust. 4 - uchylony). I w wyniku takich rozstrzygnięć pieszy zapłaci za uszkodzenie pojazdu (firmy ubezpieczeniowe nie stronią od stosowania regresu płatniczego w stosunku do winnego wypadku, a może to być dziecko lub osoba starsza), natomiast wypasionemu rowerzyście ubezpieczenie OC kierującego zapewni nowy rower, rehabilitację, ewentualnie rentę inwalidzką.

Mam jednak nadzieję, że nasi biegli sądowi i cały wymiar sprawiedliwości kiedyś się nad tym zastanowią. W innych krajach w stosunku do kierowcy, który świadomie nie stosuje się do szeregu przepisów związanych z przejściami dla pieszych i powoduje wypadek śmiertelny, stawiany jest zarzut np. „zabójstwa trzeciego stopnia z użyciem pojazdu”, tudzież zarzut „zabójstwa z zamiarem ewentualnym”. W Krakowie natomiast w wyniku wypadku na oznakowanym przejściu dla pieszych zginął szanowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. I co? Kierowca został skazany w zawieszeniu, gdyż przekroczył dozwoloną prędkość o 15 km/h. Sąd nie zastosował kary dodatkowej i zostało mu zwrócone prawo jazdy, zatrzymane przez policję. Sąd w uzasadnieniu napisał, że starszy pan sam przyczynił się do wypadku wchodząc po rozpędzony pojazd. Bez komentarza.

Janusz Jokiel (Kraków)

Ź r ó d ł o:

ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW INFRASTRUKTURY ORAZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. z 2019 r., poz. 454).

§ 47. 1. Znak D-6 "przejście dla pieszych" oznacza miejsce przeznaczone do przechodzenia pieszych w poprzek drogi.

2. Znak D-6a "przejazd dla rowerzystów" oznacza miejsce przeznaczone do przejeżdżania rowerzystów w poprzek drogi.

3. Znak D-6b "przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów" oznacza występujące obok siebie miejsca, o których mowa w ust. 1 i 2.

4. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających.

5. Umieszczona pod znakiem D-6 lub D-6b tabliczka T-27 wskazuje, że przejście dla pieszych jest szczególnie uczęszczane przez dzieci.