15 sierpnia 2008 |
0
Przy polskich drogach ustawiono setki fotoradarów i stoją policjanci ze zdradliwymi suszarkami. "Tylko od kierowców zależy czy ten sprzęt będzie rozgrzany do czerwoności, czy też stanie się zbędnym rekwizytem krajobrazu” - zapowiada nam Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Czego trzeba spodziewać się na drodze? Przykładowo na długi sierpniowy weekend 2007 na kierowców policja przygotowała:
- ok. 1300 tradycyjnych radarów (tzw. suszarek);
- ponad 600 masztów, na których można w każdej chwili ustawić fotoradar;
- fotoradary (każdy ma statyw i można go ustawić w dowolnym miejscu na poboczu każdej drogi);
- ok. 140 wideorejestratorów, które mogą być instalowane w nieoznakowanych radiowozach.
FOTORADAR jest urządzeniem przeznaczonym do pomiaru prędkości pojazdów. Urządzenie montowane zazwyczaj na statywie, może być zasilane z akumulatora (wersja mobilna) lub umieszczone w obudowie na specjalnym słupie, (zasilane z sieci miejskiej - wersja stacjonarna). Fotoradar wykonuje zdjęcia fotograficzne pojazdom które przekroczyły określony próg prędkości. W zależności od tego jak jest zamontowany, może mierzyć prędkość pojazdu zbliżającego się lub oddalającego od niego. Wykonane zdjęcia są zapisywane na nośniku elektronicznym lub na kliszy fotograficznej. Urządzenie rejestruje następujące elementy: samochód, numer rejestracyjny, wizerunek kierującego, datę i godzinę zdarzenia, miejsce popełnienia wykroczenia, prędkość z jaką jechał kierujący oraz prędkość dozwoloną. Wszystkie te informacje są uwidocznione na automatycznie wykonanej przez urządzenie fotografii. Właściciel pojazdu, który przekroczył dozwoloną prędkość, jest następnie wzywany do jednostki Policji lub Straży Miejskiej w celu uiszczenia mandatu albo - jeżeli pojazdem kierowała inna osoba - w celu ustalenia jej tożsamości. Obowiązek wskazania kto w danym czasie użytkował pojazd ciąży na właścicielu z mocy art. 78 ust. 4 Ustawy Prawo o ruchu drogowym. Przekroczenie prędkości to nie jedyne wykroczenie, za które można zapłacić mandat. Na zdjęciu widać również, czy kierowca rozmawia przez telefon komórkowy, ma zapięte pasy, a pojazd którym kieruje ma włączone światła. Punkty za wykroczenia są sumowane, zaś grzywna w przypadku zbiegu kilku czynów maksymalnie może wynieść nawet 1000 zł. Fotoradary umieszczane są w różnych miejscach na drogach całego kraju zarówno w miastach jak i na obszarach pozamiejskich. Zaletą tego urządzenia jest rejestrowanie wykroczeń bez potrzeby bezpośredniego zatrzymywania kierowców w chwili ujawnienia wykroczenia. Fotoradar jest urządzeniem, które może być eksploatowane wyłącznie z ważnym świadectwem legalizacji.
WIDEOREJESTRATOR montowany jest w radiowozach policyjnych zarówno oznakowanych jak i nieoznakowanych. Mierzy prędkość i rejestruje obraz na kasecie wideo. Przy pomocy tego urządzenia dokonuje się pomiaru prędkości pojazdu z samochodu policyjnego w czasie jazdy. Podobnie jak w przypadku fotoradaru na obrazie uzyskanym z wideoradaru umieszczona jest data, godzina, obraz samochodu, numer rejestracyjny oraz prędkość z jaką pojazd się poruszał. Uprawnienia do posługiwania się wideorejestratorem lub fotoradarem mają policjanci, którzy odbyli odpowiednie przeszkolenie w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Do pomiaru prędkości policja wykorzystuje również tzw. radary pistoletowe, które ze względu na ich niewielkie rozmiary i łatwość obsługi używane są bardzo często. Cały sprzęt kontrolno pomiarowy wykorzystywany przez policję podlega cyklicznej legalizacji potwierdzonej odpowiednim dokumentem.
Komentuj →
15 sierpnia 2008 |
0
- Totalny gniot - tak o projekcie przebudowy ul. Kopernika w Krakowie i istniejącego na niej od 2002 roku kontrapasa mówią rowerowi specjaliści. Powód? Wytyczne dotyczące budowy dróg rowerowych zamiast na biurka projektantów trafiają do szuflady – czytamy w krakowskiej “Gazecie pl.”. Ul. Kopernika rowerzystom jest dobrze znana ze względu na rozwiązanie usprawniające poruszanie się jednośladem po mieście, czyli kontrapas (pas "pod prąd"). Przygotowanie projektu zlecił Krakowski Zarząd Komunalny. Przetarg wygrała Drogowa Pracownia Projektowa A1. Projekt trafił do audytu rowerowego. Marcin Hyła, członek zespołu zadaniowego ds. ścieżek rowerowych komentuje: rozwiązanie przedstawione przez projektantów remontu zakłada popsucie dokładnie wszystkiego, co udało się zrobić w roku 2002 i co działa bez problemu do teraz. Intencje może są dobre, ale wykonanie koszmarne - ocenia. Chodzi m.in. o czterocentymetrową różnicę poziomów drogi rowerowej i jezdni. Próg jest zagrożeniem dla rowerzystów (np. gdy spadną liście lub śnieg, może być niewidoczny), a zarazem nie stanowi żadnej bariery dla samochodów. Kolejny przykład - w okolicy skrzyżowania z ul. Strzelecką na ok. 50-metrowym odcinku piesi i rowerzyści mieliby poruszać się wspólnym traktem. Teraz obie grupy są oddzielone. Projekt zakłada też częściowe poszerzenie kontrapasa o pół metra kosztem jezdni (kierowcy będą mieli mniej miejsca na wyprzedzanie rowerzystów), zlikwidowanie wysepek na wylotach skrzyżowań (pogorszy to bezpieczeństwo), zlikwidowanie swobodnego dostępu do ścieżki. Jacek Bartlewicz, rzecznik KZK, broni się, że "projekt formalnie jeszcze nie istnieje". - Odniesiemy się do uwag pana Hyły, kiedy dostaniemy ostateczną jego wersję, po audycie rowerowym. Skąd w projekcie tyle nietrafionych rozwiązań, skoro w 2004 roku na podstawie wiedzy ekspertów powstał dokument opisujący dokładnie, gdzie i w jaki sposób budować drogi rowerowe? "Standardy techniczne dla infrastruktury rowerowej miasta Krakowa", zgodnie z zarządzeniem prezydenta Krakowa, miały być dołączane do dokumentacji przetargowej. Zdziwiona jest również Dorota Słowiak z Drogowej Pracowni Projektowej A1. - Kształt i przebieg drogi rowerowej uzgadniałam z urzędnikami w czasie tzw. rad technicznych - wyjaśnia. - Co z tego, skoro to, co zaproponowano w czasie owych rad, jest niezgodne ze standardami? - pyta Hyła. Co stanie się z projektem? - Po audycie rowerowym dostosujemy go do uwag, które się pojawią - zapewnia Słowiak.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
1
Za brak obowiązkowego oznakowania roweru (światło przednie żółte lub białe, światła tylne - czerwone i odblaskowe, hamulec, dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy) możemy zarobić mandat w wysokości od 20 do 500 zł. Podobne kary grożą rowerzyście, który przejedzie (a nie przeprowadzi roweru) przez przejście dla pieszych - przypomina “Gazeta pl Kraków”. Redakcja przy współpracy z Komendą Wojewódzką Policji w Krakowie w oparciu o ustawę o ruchu drogowym opracowała mandatownik rowerzysty:
Inne wykroczenia
- nieustąpienie pierwszeństwa pieszym przez rowerzystę jadącego drogą dla rowerów i pieszych - 50 zł
- brak dodatkowego siodełka w przypadku przewożenia dziecka do siedmiu lat - 50 zł
- jazda po jezdni obok innego rowerzysty - 50 zł
- jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy i nóg na pedałach - 50 zł
- czepianie się innych pojazdów - 100 zł
Przejazd dla rowerów
Na przejeździe dla rowerów (pełniącym funkcję analogiczną jak przejście dla pieszych) nie wolno:
- wjeżdżać bezpośrednio przed jadący pojazd - 150 zł
- zwalniać lub zatrzymywać się bez uzasadnionej przyczyny - 100 zł
Rowerzysta na chodniku
Rowerzysta może jechać chodnikiem tylko w dwóch przypadkach:
- kiedy opiekuje się osobą w wieku do 10 lat
- szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów
Naruszenie przepisów o korzystaniu z chodnika - 50 zł
Rowerzysta a alkohol
Jeśli zawartość alkoholu w organizmie wynosi 0,2-0,5 promila lub 0,1-0,25 mg/dm 3 powietrza, mamy do czynienia z wykroczeniem. Za jazdę rowerem w stanie po "użyciu alkoholu" grozi nam areszt do 14 dni albo grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych od pół roku do trzech lat. Zawartość alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila lub powyżej 0,25 mg/dm 3 w czasie jazdy rowerem zaliczana jest już do kategorii przestępstw. Za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku. Sąd może nam zakazać prowadzenia samochodu od roku do 10 lat. Wysokość grzywny ustala sąd.
Kierowca a rowerzyści
- nieustąpienie pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe dla rowerzystów - 350 zł i 6 pkt karnych
- nieustąpienie pierwszeństwa rowerowi przy przejeżdżaniu przez drogę dla rowerów poza jezdnią - 350 zł i 6 pkt karnych
- wyprzedzanie na przejazdach dla rowerzystów lub bezpośrednio przed nimi - 200 zł i 8 pkt karnych
- zatrzymanie pojazdu na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed nim - od 100 do 300 zł i 1 pkt karny
- wjeżdżanie między kolumnę rowerzystów - 200 zł
- zatrzymanie auta na drodze dla rowerów - 100 zł oraz 1 pkt karny.
Za naruszenia przepisów ruchu drogowego nie ujęte w taryfikatorze podlegające postępowaniu mandatowemu nakłada się grzywnę w wysokości od 20 do 500 zł.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
(261-6)
Plastikowe odblaskowe pasy na przydrożnych drzewach mają być receptą na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach. Zawieszono pierwszych 50 - informuje “Gazeta Wyborcza Szczecin”. Policja zdecydowała się na taką inwestycję, bo w wypadkach wskutek uderzenia w przydrożne drzewo ginie coraz więcej zachodniopomorskich kierowców - mówi mł. asp. Marek Zajdel z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Panaceum na wzrastającą liczbę wypadków drogowych mają właśnie być "koroblaski", czyli biało-czerwona odblaskowa folia, która powoduje, że drzewa są widoczne z większej odległości. Teraz drzewa będą widoczne z daleka i będą świecić jak znaki drogowe - mówi Zajdel. Policja oznaczyła tylko te drzewa, które znajdują się na zakrętach, wzniesieniach i przy samej jezdni. Już niebawem w ten sam sposób mają być oklejane drzewa na innych drogach województwa. Choć policjanci mają świadomość, że "koroblaski" problemu do końca nie rozwiążą, uważają, że to sposób tańszy i mniej kontrowersyjny niż wycinanie drzew. - Samorządy nie chcą wycinać drzew, bo protestują ekolodzy - mówi Zajdel. - Policja nie chce ratować drzew, ale chce poprawić bezpieczeństwo na drogach. Zdaniem policjantów, najlepszym rozwiązaniem byłoby otaczanie drzew barierkami ochronnymi, takimi, jakie można oglądać na niemieckich drogach. Jest to jednak rozwiązanie kosztowne.
Część samorządowców to zwolennicy teorii, że najbezpieczniej jest przydrożne drzewa wyciąć. Samorządy przestraszyły się też, że wycinając drzewa, stracą unijne pieniądze na modernizację dróg. Mimo to nadal zagrożonych wycinką jest 150 tys. drzew rosnących wzdłuż 2 tys. głównych dróg województwa.
Czy "koroblaski" przyjmą się na drogach i powstrzymają wycinkę? Nie wiadomo, bo policja nie będzie mierzyła efektów ich umieszczenia. - Musielibyśmy prowadzić badania przed oklejaniem drzew i po, na konkretnych odcinkach. Jeżeli ogólna liczba wypadków zacznie spadać, to będzie dowód, że "koroblaski" spełnią swoje zadanie - mówi Zajdel.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Pijany jechał kombajnem - Sandomierscy policjanci zatrzymali późnym wieczorem powracającego z prac polowych kombajnistę, który wjechał w ogrodzenie prywatnej posesji. Okazało się, że kierujący duża maszyną był mocno nietrzeźwy. Miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Teraz stanie przed sądem. Sandomierscy policjanci zatrzymali mężczyznę zaraz po tym jak uszkodził ogrodzenie prywatnej posesji i próbował dojechać do swojego miejsca zamieszkania. Z pierwszych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna po zakończonych pracach polowych przed odstawieniem maszyny na podwórko pił alkohol. Jak się okazało miał około 2,5 promila. Policjanci ustalają wartość strat uszkodzonego ogrodzenia. Mężczyzna będzie odpowiadał nie tylko za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości ,ale również za uszkodzenie mienia . Może mu grozić nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Pijana matka z dziećmi na jezdni - 22-letnia kobieta, matka 5-letniej Weroniki i 3-letniego Roberta miała ponad 2 promile alkoholu w organizmie w momencie kiedy razem z dziećmi wbiegła na ulicę wprost pod jadącego fiata punto. Na szczęście nie doszło do tragedii. W wypadku lekkich obrażeń ciała doznała tylko dziewczynka, która po udzieleniu pomocy medycznej razem z bratem została przewieziona do placówki opiekuńczej. Pijana kobieta, która naraziła swoje dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia została zatrzymana przez policjantów. Policjanci otrzymali informację o wypadku, do którego doszło na ulicy Chorzowskiej. Kierujący fiatem punto potrącił przebiegającą przez jezdnię w miejscu niedozwolonym kobietę i dwójkę dzieci. Na szczęście nie doszło do tragedii. W wypadku lekkich obrażeń ciała doznała tylko dziewczynka, która po udzieleniu pomocy medycznej razem z bratem została przewieziona do placówki opiekuńczej. Okazało się, że kobieta jest pijana. Badanie stanu jej trzeźwości dało wynik ponad 2 promili alkoholu. Matka dzieci tłumaczyła funkcjonariuszom, że spieszyła się na tramwaj, który wjeżdżał na przystanek i dlatego nie skorzystała z podziemnego przejścia dla pieszych, które oddalone było o 50 metrów od miejsca wypadku. 22-letniej mieszkance Świętochłowic grozi 5 lat więzienia.
Pijany motocyklista potrącił 16-latka - Policjanci zatrzymali wczoraj pijanego 26-latka, który w podelbląskiej miejscowości Zwierzyńskie Pole potrącił motocyklem 16-latka. Chłopak z licznymi obrażeniami ciała trafił na oddział dziecięcy Szpitala Miejskiego w Elblągu. Do zdarzenia doszło około godziny 21.00 na drodze w miejscowości Zwierzyńskie Pole. 26-letni Lucjan T. kierując motocyklem potrącił stojącego przy prawej krawędzi drogi 16-letniego chłopca. Mężczyzna próbował uciec z miejsca wypadku, ale został zatrzymany przez świadków zdarzenia, a następnie trafił w ręce policjantów. Okazało się, że miał prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie. 16-latek trafił do na oddział dziecięcy Szpitala Miejskiego w Elblągu z podejrzeniem złamania obojczyka, raną szarpaną podudzia i licznymi otarciami naskórka. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Motocykl zabezpieczono na policyjnym parkingu, natomiast pijany kierowca do policyjnej celi. Po wytrzeźwieniu odpowie za spowodowanie wypadku po pijanemu. Grozi mu kara do 4,5 roku pozbawienia wolności.
Kobieta w ciąży zginęła przez pijanego narzeczonego - Do tragicznego wypadku doszło na prostym odcinku drogi w Michowie koło Lubartowa. Osobowe bmw wypadło tam z drogi i rozbiło się w rowie. Wypadku nie przeżyła 25-letnia pasażerka, kobieta w siódmym miesiącu ciąży. Lekarzom nie udało się uratować też jej dziecka. Prokuratura ustaliła, że 25-letnim mężczyzną, który siedział za kierownicą bmw był narzeczony zmarłej kobiety. Narzeczony postanowił odwieźć ją do domu - tłumaczy "Gazecie" Małgorzata Duszyńska, szefowa lubartowskiej prokuratury. Kierowca był pijany. Miał we krwi 1,2 prom. alkoholu. Samochód, który prowadził należał do jego brata. W chwili tragedii siedział on obok kierowcy. Także był pijany: miał we krwi ponad 2 prom. alk. Mężczyzni nie odnieśli poważniejszych obrażeń, bo byli zapięci pasami bezpieczeństwa. Lekko ranny został jedynie wzięty na stopa 19-letni mężczyzna, który siedział obok kobiety. Oboje nie byli zapięci pasami. Sprawca tragedii został doprowadzony do prokuratury, gdzie śledczy przedstawili mu zarzut spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu za to nawet 12 lat więzienia. - Wystąpimy do sądu o aresztowanie kierowcy na trzy miesiące - zapowiada prokurator Duszyńska. Odpowiedzialność karna grozi także właścicielowi bmw, który widząc że był on pijany wręczył mu kluczyki do samochodu i umożliwił jazdę.
Komentuj →
17 sierpnia 2008 |
0
Zgodnie z komunikatem Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Budapeszcie od 20 sierpnia 2008 r. prowadzący ponadnormatywne pojazdy samochodowe poruszające się po Węgrzech bez pozwolenia drogowego, które przekraczają dopuszczalny ciężar lub wymiary, będą zobowiązani do uiszczenia kary administracyjnej w momencie opuszczenia terytorium Węgier. Wysokość opłaty wynosi 300.000 HUF w przypadku przekroczonej masy pojazdu i 200.000 HUF w przypadku pojazdu o ponadgabarytowych wymiarach. Nie będzie możliwości dokonania zapłaty za przejazd ponadnormatywny w terminie późniejszym. W związku z powyższym sugerujemy zmierzenie i zważenie pojazdu w trakcie wkraczania na terytorium Węgier, w celu wykupienia potrzebnego zezwolenia.
Komentuj →
16 sierpnia 2008 |
0
We Wrocławiu rośnie liczba nielegalnych taksówek. Chętni powinni uważać, bo jazda bywa ryzykowna – ostrzega “Gazeta Wrocławska”. Zdaniem wielu osób, nie tylko legalnych taksówkarzy i policjantów, dla kilku złotych oszczędności nie warto się narażać. - Pasażerowie nielegalnej taksówki jadą na własne ryzyko. Jeśli kierowca nie ma prawa jazdy albo auto nie ma ubezpieczenia OC, to w razie wypadku nie dostaną ubezpieczenia - uprzedza Adrian Gierczak, szef Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. I daje przykład "taksówkarza" skontrolowanego w zeszłym roku, który tydzień wcześniej stracił prawo jazdy za prowadzenie po pijanemu. W dodatku, nielegalni taksiarze często jeżdżą zbyt szybko i brawurowo. Ale to niejedyne powody do obaw: może się zdarzyć, że kierowca będzie nietrzeźwy, a samochód niesprawny.
Komentuj →
15 sierpnia 2008 |
0
(261-2)
^Tym plakatem Gdańskie Centrum Profilaktyki Uzależnień od Alkoholu promuje swoją kampanię
Policja, trójmiejskie władze samorządowe i koncerny browarnicze wypowiedziały wojnę pijanym kierowcom. Nadchodzący długi weekend, połączony z terminem zmiany wakacyjnych turnusów - a więc wzmożonego ruchu na drogach - to dobry moment, by poruszyć sumienia tych, którzy siadają za kółkiem nie tylko po jednym "małym jasnym". Statystyki porażają. W ub.r. w samym tylko Trójmieście policjanci zatrzymali 1282 pijanych kierowców. W całej Polsce było ich prawie 79 tys., a kolejnych 71 tys. stanowili pijani kierowcy pojazdów innych niż mechaniczne, np. rowerów! - Pijany kierowca prowadzi średnio co setny samochód, ale powoduje co dziesiąty wypadek - zwraca uwagę aspirant Zbigniew Korytnicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Musimy oduczyć ludzi myślenia w rodzaju "będę jechał ostrożnie" albo "wyjdę na dwór, to wytrzeźwieję". Nasze działania są skierowane głównie do młodych kierowców - mówi Danuta But ze Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, organizującego kampanię "Prowadzący-niepijący". Jedną z akcji jest zainaugurowana w ubiegłym tygodniu w Gdańsku kampania Ministerstwa Infrastruktury "Piłeś? Nie jedź!", która wiąże się z akcją Browarów Polskich "Prowadzący-niepijący". Hasłem przewodnim pierwszej akcji jest "Sto lat! Sto lat! Nawet tyle nie wystarczy, by zapłacić za życie innych". Trójmiasto będzie drugim po Lublinie miejscem w Polsce, gdzie poprzez spoty radiowe i telewizyjne, ulotki, reklamy w prasie, happeningi w dyskotekach - akcja będzie prowadzona. - W Lublinie zakończyła się sukcesem. Robiliśmy badania, trafiła do 93 procent grupy potencjalnych odbiorców - mówi Katarzyna Kluza z Ministerstwa Infrastruktury. Akcja "Prowadzący-niepijący" będzie prowadzona w ok. 30 gdańskich i sopockich lokalach jeszcze dwukrotnie - w przyszły i kolejny weekend. - Proponujemy zabawę w tzw. wyznaczonego kierowcę, który deklaruje się, że nie będzie pił i odwiezie swoich kompanów bezpiecznie do domu - mówi Danuta Gut z Browarów Polskich.
Komentuj →
15 sierpnia 2008 |
0
Kilkudziesięciu kierowców nie udzieliło pomocy nieprzytomnej, starszej kobiecie leżącej przy głównej ulicy Stalowej Woli - informuje echodnia.eu. Starsza kobieta leżała na chodniku. Kilkadziesiąt samochodów przejechało obok niej obojętnie. Dopiero młode małżeństwo ruszyło jej z pomocą. - Choruję na chorobę Parkinsona - mówi drżącym głosem kobieta. - Rano czułam się dobrze i dlatego postanowiłam pójść do kościoła. Przeszłam kilkadziesiąt metrów i nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Później już nie mogłam się podnieść. - Co za znieczulica w tych ludziach - żali się dziewczyna udzielająca pomocy. - Przecież to mogło spotkać każdego z nich jadących jednym z tych samochodów. W czasach kiedy są telefony komórkowe wystarczy zatrzymać się i zadzwonić po pogotowie ale nawet tego nie zrobili. - Przestańmy się oszukiwać. Nie każdy leżący na chodniku to pijak - mówi Andrzej Kloc z pogotowia ratunkowego w Nisku. - Ludzie wykształcili w sobie przekonanie, że jak ktoś leży na chodniku to jest pijany a jak jest wypadek to na pewno ma złamany kręgosłup. Oczywiście nie należy nadmiernie zmieniać pozycji poszkodowanego, ale trzeba mu pomóc. Karetka nie jest w stanie zawsze dotrzeć w ciągu 5 minut na miejsce wypadku. Nie bójmy się, przecież być może i my kiedyś będziemy potrzebowali pomocy.
Komentuj →
15 sierpnia 2008 |
0
Komenda Główna Policji w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Transport 2004-2006 zrealizowała pięć projektów, których głównym założeniem było poprawienie stanu bezpieczeństwa na polskich drogach. Przedsięwzięcie zostało sfinansowane ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, z którego pochodziło 75% funduszy. Dzięki temu policjanci ruchu drogowego z całej Polski otrzymali 70 tysięcy narkotestów, 2313 mobilnych terminali, które są przystosowane do zamontowania w radiowozie, 1000 alkotestów, które trafią do jednostek Policji, 50 fotoradarów i 10 wideorejestratorów. Dzięki narkotestom policjant kontrolujący kierowcę auta będzie miał praktycznie natychmiastową informację, czy prowadził on pod wpływem środków odurzających. Mobilne terminale przydadzą się na przykład do dokładniejszej wymiany danych dotyczących zdarzeń drogowych, włącznie z podaniem współrzędnych geograficznych miejsca takiego zdarzenia. Każdy z tych pięciu projektów zakłada poprawę bezpieczeństwa tych, którzy poruszają się po polskich drogach.
Komentuj →
15 sierpnia 2008 |
0
Na bydgoskich ulicach egzaminy na prawo jazdy przyszli młodzi kierowcy będą zdawać na nissanach micra - informuje “Gazeta Pomorska”. Do końca miesiąca WORD wymieni wszystkie zużyte ople. Jednak pierwsze egzaminy na nowych nissanach micra odbędą się za tydzień. Ogłoszony przetarg na auta, którymi mają jeździć przyszli kierowcy, okazał się pomyślny dla firmy Nissan. Aktualnie w samochodach montowane są kamery i urządzenia rejestrujące dźwięk. - Wymiana pojazdów egzaminacyjnych jest konieczna ze względu na warunki techniczne. Pojazdy się zużywają - mówi Tadeusz Błażejewski, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. W jego opinii nissan micra to pojazd bardzo dobry, przyjazny zdającemu. - Kursanci nie powinni bać się nowych aut - mówi Marcin Kopaczewski, właściciel szkoły jazdy. Twierdzi, że nissany są bardzo delikatnymi, czułymi samochodami. A przecież nie zdaje się na prawa jazdy na konkretny samochód, tylko by jeździć wszystkimi autami osobowymi.
(261-11)
^Funkcjonalny i fascynujący eleganckim wyglądem mały, dynamiczny samochód. Najmłodsze dziecko w gruntownie odnowionej rodzinie modeli Nissana, już od pierwszego spojrzenia urzeka swą niezwykłą stylizacją i krągłościami. Uroda Micry, doceniona w wielu konkursach stylizacyjnych, w których wyprzedziła m.in. słynnego Mini Coopera nowej generacji, jest ważnym, ale nie jedynym atutem tego auta. W odniesieniu do Micry znajdują zastosowanie wszystkie możliwe komplementy, jakimi obdarzyć można samochód... Obszerne wnętrze połączone ze stosunkowo niewielkimi gabarytami zewnętrznymi sprawia, że Micra idealnie sprawdza się zarówno na zapchanych ulicach naszych miast i ciasnych parkingach (średnica zawracania wynosi tylko 8,8 m), jak i w dłuższych trasach. Tak jak bogate wyposażenie zapewnia komfort podróżowania, tak dynamiczne silniki - komfort wyprzedzania, a przecież wszyscy lubimy poczucie mocy.
Komentuj →
14 sierpnia 2008 |
0
Czy do elementów bezpieczeństwa zaliczyć fotele samochodowe? Można, a nawet trzeba, ponieważ dobrze zaprojektowane siedzisko ma w dzisiejszych czasach nie tylko gwarantować wysoki poziom komfortu ale także ochraniać kręgosłup i kręgi szyjne podróżujących przed poważnymi obrażeniami w trakcie wypadku. O wnikliwą analizę tego co zmieniło się na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy w kwestii bezpieczeństwa foteli samochodowych pokusił się brytyjski instytut badawczy z miejscowości Thatcham wraz z filią badawczą związku niemieckich firm ubezpieczeniowych UDV. Oba ośrodki opublikowały kilka dni temu raport zawierający wyniki badań crash-testów siedzisk w oparciu o poszczególne klasy pojazdów. Wniosek jest dość łatwy do przewidzenia - im wyższy segment, tym lepsze jakościowo fotele. Nie oznacza to jednak że właściciele małych aut są skazani z miejsca na bóle kręgosłupa lub kontuzje kręgów szyjnych podczas wypadku choć to w ich przypadku stwierdzono największe uchybienia konstrukcyjne. Ryzyko poważniejszych urazów odcinka szyjnego maleje automatycznie w chwili kiedy w aucie znajdują się zagłówki aktywne, które podczas uderzenia przejmują jego siłę na siebie odciążając w ten sposób kark i kręgi szyjne podróżujących. Kolejnym elementem zwiększającym bezpieczeństwo są energochłonne oparcia foteli, które neutralizują w dużym stopniu obciążenia spadające na kręgosłup.
Komentuj →
14 sierpnia 2008 |
0
Turyści odwiedzający Pekin i kibice, którzy przyjechali dopingować swoich faworytów do medali mają okazję odbyć podróż po mieście rikszą w wydaniu "mini". Najosobliwszą rikszę Pekinu tworzy tył Mini Clubmana wyposażony w kanapę i bagażnik z przymocowanym z przodu rowerem, przystosowanym specjalnie do tego celu. A na przednim siodełku pan zaprasza na przejażdżkę. Pedałowanie tak ciężkim pojazdem może skończyć się w szpitalu. Konstrukcja powstała na zlecenie firmy Mini. Tył Clubmana powędrował do Hong-Kongu i tam dospawano resztę. Z zewnątrz pojawiły się ozdobne elementy w stylu chińskim, nadające tej konstrukcji nieco dalekowschodniego charakteru.
(261-1)
^ Riksza - jest to pojazd kołowy napędzany siłą mięśni ludzkich. Pojazd ten pochodzi z Azji; został prawdopodobnie wynaleziony w Japonii w drugiej połowie XIX wieku jako logiczne rozwinięcie lektyki (spośród dwóch osób przenoszących lektykę dwuosobową zrezygnowano z jednej osoby zastępując ją parą kół umieszczonych na jednej osi). Początkowo riksza była pojazdem pchanym lub ciągnionym przez jedną osobę (riksza piesza), później została unowocześniona poprzez wykorzystanie roweru jako jednostki napędowej (riksza rowerowa). Pojazd ten (r. piesza) zrewolucjonizował transport osobowy w Japonii, a później w całej Azji płd-wsch. Liczba riksz gwałtownie rosła, osiągając liczbę od kilkuset do kilku tysięcy riksz pieszych w poszczególnych miastach Azji płd-wsch. (np. w Tokio na początku XX wieku było ich w użyciu około 8000). Wynalezienie i rozpowszechnienie samochodów spowodowało spadek liczby riksz pieszych w okresie po I wojnie światowej. Wynalazek roweru i wykorzystanie jego konstrukcji do zmodyfikowania rikszy przyczynił się do renesansu tego typu pojazdu.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
0
Od jesieni więcej policjantów drogówki będzie patrolować ulice i trasy wylotowe. Trafią tam zza biurek, bo już nie będą zajmować się papierkową robotą. Takie rozwiązania sprawdziły się na Podlasiu - informuje redakcja “Życia Warszawy”. Szef warszawskiej policji Adam Mularz - dwa lata temu odbiurokratyzował wydział ruchu drogowego na Podlasiu (był tam komendantem). Dzięki temu ulice patroluje tam dziennie o 30 policjantów więcej. - Wsiedli do cywilnych aut z wideorejestratorami, aby ścigać kierowców łamiących przepisy - mówi Rafał Kozłowski, naczelnik drogówki w komendzie wojewódzkiej w Białymstoku. - Efekt jest taki, że w ciągu roku liczba wypadków z ofiarami śmiertelnymi spadła o 20 procent. Dotychczas warszawscy policjanci drogówki oprócz łapania piratów drogowych i opisywania miejsc wypadków oraz kolizji, zajmowali się prowadzeniem postępowań przygotowawczych. Zamiast patrolować ulice godzinami przesłuchiwali więc świadków, ofiary i sprawców wypadków, pytali o opinie biegłych, przygotowywali dla prokuraturya dokumentację wypadku. Być może już we wrześniu to się zmieni. - Policjanci z drogówki nie będą prowadzili postępowań przygotowawczych, tym zajmą się policjanci - dochodzeniowcy z komend rejonowych. Zaś najcięższymi wypadkami z ofiarami śmiertelnymi - wydział dochodzeniowo-śledczy komendy stołecznej – zapowiada Tadeusz Bereda, zastępca szefa stołecznej policji. Dla zwykłego kierowcy zmiana nie będzie widoczna. - Nadal na miejsce wypadku przyjedzie radiowóz drogówki. Tyle, że dokumentacja trafi do komendy w dzielnicy, gdzie doszło do zdarzenia – wyjaśnia Krzysztof Bujnowski, szef stołecznej drogówki. Jak szacuje Tadeusz Bereda, na ulice trafi o około 40 policjantów więcej niż jest obecnie. To dużo, bo teraz średnio każdego dnia stolicę patroluje setka mundurowych w białych czapkach. - Dodatkowe patrole policji pojawią się na trasach wylotowych. Kiedy kierowcy widzą policjantów automatycznie zdejmują nogę z gazu - mówi inspektor Bereda. - Ponadto funkcjonariusze w większym zakresie będą starali się rozładować korki.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
0
Redakcja “Gazety pl. Kraków” na podstawie głosów czytelników przygotowała listę zasad dla tych, którzy na różne sposoby przemierzają miasto.
Kierowco!
- Pamiętaj, że rowerzysta jest takim samym pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego jak ty. Nie wymuszaj na nim pierwszeństwa tylko dlatego, że kierujesz większym pojazdem.
- Omijając rowerzystę, zachowaj przepisową odległość. Nawet lekkie potrącenie może być dla niego bardzo niebezpieczne.
- Nie trąb na rowerzystę, łatwo go przestraszyć i wypadek gotowy.
- Kiedy widzisz zieloną strzałkę, pamiętaj o przepuszczeniu rowerzystów jadących po drodze dla rowerów. To oni, zgodnie z przepisami, mają pierwszeństwo.
- Nie parkuj na ścieżkach dla rowerów. Ty również nie byłbyś zadowolony, gdyby połowę jezdni zajęły stojaki.
- Popatrz w lusterko, otwierając drzwi samochodu.
Rowerzysto!
- Zanim wyjedziesz na ulicę, poznaj przepisy ruchu drogowego. Naśladowanie innych i znajomość tylko podstawowych znaków mogą nie wystarczyć.
- Uważaj na innych rowerzystów poruszających się po ścieżkach. Mogą wyjechać zza rogu (np. na rondzie Mogilskim) z takim samym impetem jak ty.
- Za każdym razem, kiedy chcesz skręcić, wyciągnij rękę w bok. Kierowca nie jest jasnowidzem. Jadący za tobą inny rowerzysta też nie.
- Jeśli już jedziesz po chodniku, to pamiętaj, że pieszy ma na nim pierwszeństwo. Podziękuj, kiedy usunie się na bok, żeby cię przepuścić.
- Ścieżka rowerowa nie należy tylko do ciebie, jedź więc jej prawą stroną. Pamiętaj o tym również na jezdni.
- Na dziurawej drodze (i każdej innej również) nie wykonuj nagłych, gwałtownych skrętów. Kierowca i pieszy mogą nie zdążyć z reakcją.
- Nie skracaj trasy, jadąc pod prąd drogą jednokierunkową.
- Dostosuj prędkość, z jaką się poruszasz, do okoliczności. Rynek Główny to nie miejsce na wyścigowe tempo.
- Jadąc chodnikiem, nie dzwoń na pieszych, bo mogą odbierać to jako próbę wymuszenia pierwszeństwa, lepiej powiedz "Przepraszam".
Jeśli jesteś pieszym...
- Nie traktuj jazdy na rowerze jak nowej mody i fanaberii, rower to środek transportu.
- Nie wchodź na drogę rowerową. To nie kolejny chodnik w innym kolorze. Uważaj, kiedy wychodzisz z psem na spacer. Rowerzysta może nie zdążyć zahamować i wjechać na smycz rozciągniętą w poprzek ścieżki rowerowej.
- Pilnuj, gdzie chodzi i bawi się twoje dziecko, czy przypadkiem nie na ścieżkach rowerowych.
- Nie myl przejścia dla pieszych z przejazdem dla rowerów. Utrudniasz w ten sposób przejazd na drugą stronę ulicy właściwą trasą.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
0
Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego przedstawił podczas konferencji prasowej wyniki kontroli w trzech w przedsiębiorstwach realizujących komunikację miejską w Warszawie. Kontrola obejmowała sprawdzenie zgodności wykonywanego transportu z obowiązującymi przepisami a w szczególności z ustawą o transporcie drogowym i ustawą o czasie pracy kierowców. - We wszystkich skontrolowanych przedsiębiorstwach stwierdzono poważne naruszenia obowiązujących przepisów, co skutkuje lub będzie skutkowało wydaniem decyzji o nałożeniu kary – powiedział Andrzej Łuczycki, Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego. Stwierdzono, że niektórzy kierowcy w tym samym dniu świadczą pracę w dwóch przedsiębiorstwach, co uniemożliwia odebranie prawidłowych odpoczynków a także prowadzi do znacznego przekroczenia dopuszczalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu. Często czas prowadzenia pojazdu bez wymaganego odpoczynku kształtuje się na poziomie 20-21 godzin. Prezes jednej z kontrolowanych firm jako przyczynę takiego stanu rzeczy wskazał brak kierowców na polskim rynku. Dopuszcza on istnienie takiej sytuacji, ponieważ przedsiębiorstwo związane jest umowami długoterminowymi na obsługę komunikacji miejskiej. Prezes uważa, że zatrudnienie pracownika (za jego zgodą) z przekroczeniem norm czasu pracy stanowi “mniejsze zło” niż ścisłe trzymanie się owych norm, gdyż doprowadziłoby to do utraty milionowych sum zabezpieczenia i upadłości przedsiębiorstwa.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
0
Po czterech i pół godzinie jazdy prowadzący duże auto musi odpocząć przynajmniej 45 minut. Bez znaczenia jest przy tym, czy zatrudniamy go na etacie, czy na zlecenie – przypomina “Rzeczpospolita”. Do zaplanowania mu czasu pracy musimy się szczególnie przyłożyć, gdyż za zbyt długie prowadzenie lub zbyt krótkie przerwy grożą zarówno zatrudnionemu, jak i jego chlebodawcy kary, np. 150 zł za wykorzystanie przerwy z ponad kwadransem opóźnienia. Jest to szczególnie ważne, gdy chodzi o cięższe auto objęte unijnym rozporządzeniem w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego 561/2006/WE, czyli np. ciężarówkę lub autobus. Czas prowadzenia, innej pracy, przerw i odpoczynków w takim pojeździe musi bowiem rejestrować tachograf cyfrowy (choć są wyjątki). Tarczki z tachografów analogowych i wydruki z urządzeń cyfrowych mogą stanowić dowód przekroczenia przepisów nawet po kilku miesiącach. Nie ma przy tym znaczenia, czy szofer jest zatrudniany etatowo, czy na zlecenie.
Obowiązujące przepisy:
Kierowcy ciężarówek i autobusów
- nieetatowi: rozporządzenie 561/2006/WE
- etatowi: rozporządzenie 561/2006/WE oraz ustawa o czasie pracy kierowców
Kierowcy autobusów miejskich
- nieetatowi: rozdział 4a ustawy o czasie pracy kierowców
- etatowi: cała ustawa o czasie pracy kierowców
Kierowcy samochodów dostawczych i wozów osobowych
- nieetatowi: brak regulacji
- etatowi: ustawa o czasie pracy kierowców z wyjątkiem rozdziału 4a.
Komentuj →
13 sierpnia 2008 |
0
Najnowsze badania dowodzą, że co piąty australijski kierowca regularnie łamie przepisy drogowe dla własnej wygody, zaś kolejne 40 proc. zmotoryzowanych lekceważy zasady zakładając, że lepiej wiedzą, jak powinni jeździć. 60 proc. ankietowanych przyznaje się do notorycznego przekraczania dozwolonych prędkości, a 40 proc. często wyprzedza inne samochody na nieprawidłowym pasie. 37 proc. kierowców regularnie zawraca w miejscach niedozwolonych.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
Quady stają się coraz bardziej popularne w naszym kraju. Może niekoniecznie nabywamy je na własność, ale coraz więcej firm, agencji zajmujących się organizowaniem wolnego wypoczynku ma w swojej ofercie również i tego typu pojazdy. Quad, nazywany również ATV (od skrótu All Terrain Vehicle - pojazd na każdy teren) lub bardziej potocznie wszędołazem, to najczęściej mały, czterokołowy pojazd, który jednak może skrywać w sobie bardzo mocne jednostki napędowej sprawiając, że jazda nim może nieść ze sobą sporo niebezpieczeństwa: Na pikniku w Przełazach spotkały się dwie zaprzyjaźnione rodziny. Jedna z nich miała quada, czterokołowy motor, szczególnie popularny w tym sezonie. - Dzieci jeździły quadem polną drogą. W pewnym momencie pod koła quada wybiegł pies. 11-latek (kierujący pojazdem) gwałtownie zahamował i skręcił - relacjonuje Jacek Buśko z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Quad się przewrócił. - W wyniku upadku 3-latek doznał poważnych obrażeń wewnętrznych. Zmarł w karetce - dodaje Buśko. Rodzice obu chłopców byli trzeźwi. Bezmyślność rodziców poraża – komentuje gazeta - choć to nie pierwszy taki wypadek w Lubuskiem. W Gorzowie ranny został 6-letni chłopiec, którego posadził na quadzie ojciec. Dziecko miało przejechać tylko kilka metrów. Rozpędziło się jednak i z impetem uderzyło w ogrodzenie. Chłopiec nie miał nawet kasku na głowie. Przeżył. Czworo turystów ze Śląska, w tym troje dzieci, zostało poparzonych w gorącym olejem po tym jak do baru w nadmorskim Sarbinowie (Zachodniopomorskie) wjechał quad prowadzony przez młodą kobietę. Przedstawiciele policji podkreślają, że nie można traktować quadów jako zabawki i bez nadzoru starszych osób pozostawiać je młodszym czy nawet dzieciom. Ponadto doświadczenia policjantów wskazują, że coraz częściej użytkownicy quadów łamią przepisy ruchu drogowego, często tłumacząc się po fakcie nieznajomością przepisów w tym zakresie.
Przypominamy, że zgodnie z polskim prawem, aby kierować quadem wymagane jest posiadanie prawa jazdy kategorii B lub B1. W przypadku osób niepełnoletnich (powyżej 13 roku życia) również możliwa jest jazda quadem, ale tylko traktowanym jako motorower (pojemność silnika do 50 cm3, maksymalna prędkość do 45 km/h; powyżej tych parametrów quad traktowany jest jako pojazd samochodowy) i pod warunkiem posiadania karty motorowerowej. Kierowanie quadem bez powyższych uprawnień może nas kosztować nawet 500 zł mandatu. Ponadto niezbędne jest również zarejestrowanie quada oraz ubezpieczenie się od odpowiedzialności cywilnej. Niedopełnienie tych obowiązków może skutkować zatrzymaniem i odholowaniem quada (plus koszty) oraz karą za brak OC (nawet do równowartości 100 euro).
Powyższe zasady dotyczą jednak ruchu po drogach publicznych. Niezarejestrowanym oraz/lub nieubezpieczonym quadem możemy z powodzeniem poruszać się poza drogami utwardzonymi (w lasach, na łąkach, polach), jednak by dojechać na miejsce przeznaczenia należy takiego quada przewieźć bądź w jakiejś przyczepie, bądź np. w ciężarówce. Ponadto nie na wszystkich drogach leśnych czy górskich możemy jeździć quadem. W przypadku np. parków narodowych poruszanie jest możliwe tylko po wyznaczonych traktach. Również przy wjeździe do lasu mogą pojawić się znaki, które ograniczają możliwość poruszania się po nich pojazdem.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
Władze Gorzowa chcą, by straż miejska ścigała piratów drogowych. Na początek kupią jej nowoczesny fotoradar. Inwestycja ma się zwrócić już po kilku miesiącach. Fotoradar kosztuje ponad 100 tys. zł. Inwestycja powinna jednak szybko się zwrócić. - Nie chodzi nam o zarabianie pieniędzy - zastrzega Czesław Matuszak, szef gorzowskiej straży miejskiej. - Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców. Wypowiadamy wojnę piratom drogowym. Jeżeli dzięki nam kierowcy zdejmą nogę z gazu, będzie można mówić o sukcesie.
Samorządy, które inwestują w zakup fotoradarów - są być może prekursorami nowych rozwiązań na skalę państwa. Jak słusznie zauważono, fotoradary niejako przy okazji przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Ważniejsze stają się ich inne funkcje: do kas miejskich i gminnych zapewniają wpływy z mandatów rzędu ponad stu tysięcy złotych rocznie, a ponadto dają pracę, bo ktoś te radary musi obsługiwać. Twórcze rozwinięcie programu zakupu radarów pozwoliłoby nam rozwiązać problem budowy nowych dróg. Zamiast dalszych odcinków autostrady A1 i A2, na starych drogach postawiłoby się co kilometr znak z ograniczeniem prędkości do 40 kilometrów, a za nim fotoradar. Koszty inwestycji są niewspółmierne: za fotoradar trzeba zapłacić około 170 tysięcy złotych, podczas gdy budowa autostrady kosztuje od 6 do 10 milionów euro. Za kilometr, oczywiście. Fotoradar ma jeszcze jedną przewagę nad autostradą - od razu zaczyna na siebie pracować i zwraca się po roku. Autostrada w Polsce - jeśli nie ma prywatnego właściciela - zaczyna na siebie pracować dopiero po paru latach od oddania do użytku. Nie szukajmy daleko: za jazdę odcinkiem A2 ze Strykowa do Konina czynnym od dwóch lat, nie płaci się nic, gdyż państwo nie potrafiło do tej pory stworzyć systemu egzekwowania opłat. Wpływy z mandatów z odpowiednio gęstej sieci fotoradarów pozwoliłyby z czasem na zebranie pieniędzy na budowę prawdziwych autostrad. Pomysł ma tylko jeden minus - autostrad potrzebujemy najpóźniej na Euro 2012.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
(261-4)
Wjeżdżając ostatnio do Białegostoku od strony Zabłudowa zauważyłem stojącą przy drodze dużą żółtą tablicę informującą mnie, ile będę musiał zapłacić za przekroczenie prędkości - opisuje dziennikarz białostockiej “Gazety Wyborczej”. Karol Świetlicki, Biuro Komunikacji Społecznej Białostockiego Magistratu: Inicjatywa wyszła od prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, który podczas wizyty w Kanadzie, zauważył tego typu tablice na ulicach Toronto. Prezydent przekonał białostockich policjantów, że takie rozwiązania można też stosować u nas. Pilotażowo ustawiono taką tablicę na razie w jednym miejscu. Taka lokalizacja jest podyktowana tym, że co roku dochodzi tam do sporej ilości wypadków. Dariusz Kędzior, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku: - To bardzo dobry sposób na walkę z piratami drogowymi. Nie do każdego przemawia bowiem argumentacja typu: zwolnij- szkoda życia. Nieraz kierowcom trzeba przypomnieć, że za przekroczenie prędkości grożą też spore mandaty.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
Taką opinię o częstochowianach za kółkiem mają księża prowadzący pielgrzymów. Twierdzą, że na palcach można policzyć przypadki nieuprzejmego potraktowania pątników przez naszych kierowców - komentuje częstochowska “Gazeta pl”. - Mentalność kierowców zmienia się z roku na rok - chwali ks. Józef Walusiak, który w poniedziałek wprowadził do Częstochowy 2 tys. wiernych z diecezji bielsko-żywieckiej. Z jego obserwacji wynika, że zmotoryzowani częstochowianie okazują więcej niż kiedyś życzliwości i wyrozumiałości. - Choć, oczywiście, nie da się czasami uniknąć korków i nerwów - przyznaje. - Na palcach jednak można policzyć przypadki, kiedy ktoś był wobec nas niemiły, np. podjechał i przez otwartą szybę zawołał: "Idźcie szybciej!". Opinię generalnie życzliwych wystawia nam także ks. Marek Bernacki z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Rybniku (wiernych z tego miasta wprowadzał do Częstochowy 2 sierpnia). Jego kolega z Bielska przypuszcza, że w tym roku na poprawę obyczajów wpłynął list arcybiskupa Stanisława Nowaka czytany w całej archidiecezji 10 sierpnia - prośba do wiernych, by przyjęli pielgrzymów serdecznie. Abp pisał m.in. "Dla wszystkich w Częstochowie jest dość miejsca i przy pomocy służb porządkowych wszystko w ostatnich latach odbywało się składnie i wręcz wzorowo. Już teraz dziękuje tym wszystkim, którzy potrafią nawet ponieść pewne ofiary dla czegoś tak ważnego dla świata, jakimi są: modlitwa i ofiara pielgrzymów".
- Ludzie sami wiedzą, że sposób przyjęcia pielgrzymów jest wizytówką miasta. Zachowanie mieszkańców świadczy o nich samych - dodaje ks. Walusiak. Jednak obaj duchowni uważają, że najlepiej wzajemnym stosunkom pielgrzymka -kierowcy robi dobre zorganizowanie i oznakowanie pątników. - Już kilkakrotnie słyszałem miłe uwagi, że jesteśmy jedną z najlepiej przygotowanych pielgrzymek, jeśli chodzi o utrzymanie porządku na drodze. Rzeczywiście, mamy sprawnych chorągiewkowych - nie ukrywa dumy ksiądz z Rybnika.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
110 punktów karnych w ciągu 21 minut zebrał 20-letni mężczyzna w czasie ucieczki swoim bmw przed nieoznakowanym policyjnym samochodem z wideorejestratorem drogami powiatu sławieńskiego (Zachodniopomorskie). Mieszkający w Ustce (Pomorskie) dwudziestolatek - jak poinformowała Anna Lewicka z Komendy Powiatowej Policji w Sławnie - był pijany (badanie alkomatem wykazało 0,6 promila) i nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC samochodu. Ucieczka przed policjantami zakończyła się uszkodzeniem bmw, które na skrzyżowaniu ulic Bolesława Chrobrego i I Pułku Ułanów w Sławnie wypadło z drogi i uderzyło w bramę jednej z posesji. Dopiero po tej kolizji został zatrzymany. - W czasie jazdy mężczyzna popełnił łącznie 19 wykroczeń, m. in. przekraczanie dozwolonej prędkości, wymuszanie pierwszeństwa przejazdu, wyprzedzanie na skrzyżowaniach powodujące zagrożenie dla innych uczestników ruchu - powiedziała Lewicka. Mateusz Z. został zatrzymany, okazało się, iż jest on w stanie nietrzeźwości, wynik badania alkometrem wskazał, że miał on 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dopuścił się on łącznie 19 wykroczeń w ruchu drogowym i uzyskał 110 punktów karnych. Młodemu kierowcy grozi za brawurową jazdę pod wpływem alkoholu do 2 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna straci prawo jazdy i będzie musiał zapłacić 1800 zł kary za brak OC.
Komentuj →
12 sierpnia 2008 |
0
Wycieraczki, mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo naszej jazdy - czytamy w “Gazecie Współczesnej”. Brudne szyby, które utrudniają widoczność, mogą stanowić zagrożenie bezpieczeństwa zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów. Dlatego też o wycieraczki w samochodzie powinno dbać się regularnie i sprawdzać stan ich zużycia. - Przede wszystkim nie powinno się uruchamiać wycieraczek w zimie, kiedy szyba jest przymarznięta. W takiej sytuacji niszczą się ich pióra - ostrzega Krzysztof Popławski, właściciel serwisu samochodowego w Białymstoku. Ważne jest także, by zapewnić do swojego samochodu płyny do spryskiwaczy dobrej jakości. Wybieranie tych najtańszych może się okazać niezbyt dobrym rozwiązaniem. Dlaczego? Niskiej jakości płyny podczas eksploatacji mogą spowodować zniszczenie warstwy ochronnej wycieraczki, co oznacza, że pióra zaczynają niedokładnie oczyszczać szyby np. z nadmiaru wody podczas ulewnego deszczu. Podobnie będzie, jeśli używać będziemy wycieraczek "na sucho". Wtedy mogą się po prostu szybko zniszczyć, a to oznacza, że będziemy musieli kupić nowe. Dlatego powinniśmy też regularnie sprawdzać i uzupełniać płyny do spryskiwaczy. Jak mówi Krzysztof Popławski, przynajmniej raz w roku kierowca powinien sprawdzać stan wycieraczek w aucie. Wtedy też powinno się je wymieniać, gdyż po takim okresie eksploatacji, są one już mocno zużyte.
Komentuj →
11 sierpnia 2008 |
0
“Gazeta pl.”: W niektórych szkołach jazdy opłaty za kurs wzrosły nawet o 200 zł. Właściciele szkół tłumaczą, że dopadła ich drożyzna i muszą więcej wydawać na naprawę i konserwację samochodów. Krzysztof Witczak, właściciel gorzowskiej szkoły jazdy, podniósł niedawno cenę kursu na 1,7 tys. zł. To jedna z najwyższych stawek za kurs w Gorzowie. Cena jednak nie odstrasza kandydatów na kierowców. Witczak od lat jest w czołówce najlepiej szkolących instruktorów. - Co tydzień zgłaszają się do mnie nowi chętni. Zdarza się, że muszę odmawiać przyjęcia na kurs. Albo uczciwie ich ostrzegam - że przyjmę, ale będą musieli kilka tygodni poczekać. Rocznie udaje mi się przeszkolić ok. 50 osób - mówi Witczak. Dodaje, że niskie ceny prawa jazdy utrzymywały się bardzo długo. - Nadal rozbieżność cenowa między różnymi szkołami jest duża. Kurs można zrobić już za 1,4 tys. zł. Uczniowie coraz częściej jednak zwracają uwagę również na statystyki zdawalności - podkreśla.
Według wyliczeń instruktorów, auto szkoleniowe w ciągu godziny zużywa nawet do 2,5 l benzyny. Na dodatkowe koszty utrzymania auta narzekają zwłaszcza instruktorzy, którzy jeżdżą na renault clio. - Zużywa więcej benzyny niż samochód, którym jeździłem wcześniej - fiat punto. Jest też droższy w utrzymaniu. Więcej płacę za części i serwisowanie - mówi Ryszard Szkudlarek, właściciel zielonogórskiej szkoły jazdy. Pięć miesięcy temu podniósł cenę kursu o 200 zł. Dziś kursanci płacą w jego szkole 1,7 tys. zł. Taką samą cenę ma Zdzisław Kowalik z Zielonej Góry. - Dopiero podczas wakacji zdecydowałem się podnieść cenę. Wzrost był niewielki, bo tylko o 50 zł. Nie zawsze śledzę ceny u konkurencji. Utrzymanie auta po prostu więcej mnie kosztuje - mówi Kowalik, instruktor, który ma najlepszą zdawalność w mieście.
Oprócz opłaty za kurs kandydaci na kierowców ponoszą jeszcze inne koszty. Badanie lekarskie kosztuje ok. 50 zł. Za pierwsze podejście do egzaminu teoretycznego i praktycznego trzeba zapłacić 134 zł. Kursant, który zda już egzamin na prawo jazdy, musi jeszcze zapłacić za odbiór dokumentu - 70 zł.
Komentuj →
11 sierpnia 2008 |
1
Najczęściej nadmierna prędkość nie jest bezpośrednią przyczyną wypadków, lecz potęguje błędy uczestników ruchu, które do wypadku doprowadzają – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Panuje opinia, że polscy kierowcy jeżdżą za szybko, bo lekceważą limity prędkości. Policja i samorządowcy postanowili z tym walczyć. Ustawiają fotoradary niemal na każdym skrzyżowaniu w nadziei, że kierowcy zdejmą nogę z gazu i będą jechać wolniej. Z raportu o bezpieczeństwie na drogach i umiejętnościach polskich kierowców przeprowadzonego przez Pentor na zlecenie Škody wynika, że aż 63 proc. kierowców dopuszcza łamanie przepisów ruchu drogowego. Co ciekawe, większość z nich odbiera przepisy ruchy drogowego jako zamach na wolność osobistą. Z drugiej strony 80 proc. ankietowanych kierowców nie czuje się bezpiecznie na polskich drogach. Jako główne przyczyny wypadków drogowych spowodowanych przez kierujących policja wymienia: niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieudzielanie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych, wyprzedzanie i niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami. - Za wieloma z tych zachowań kryje się brawura kierujących, brak umiejętności oceny granic bezpiecznej jazdy - twierdzi Tomasz Płaczek, kierownik ds. szkoleń Szkoły Auto. Kierowcy nie zaprzeczają. 57 proc. ankietowanych przyznało, że lubi dynamiczną jazdę. - Większość kierowców nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji zbyt śmiałego operowania pedałem gazu. Niewinne 10 km/h więcej wystarczy, by zamiast przed, samochód zatrzymał się za przejściem dla pieszych - podkreśla Peter Ziganki, szef instruktorów niemieckiego ADAC-u, partnera Szkoły Auto. Dlatego tak ważne są szkolenia z bezpiecznej jazdy. Pod okiem profesjonalnych instruktorów można najpełniej poznać zależności między czasem reakcji, prędkością na drodze i wydłużeniem drogi hamowania. Z doświadczeń instruktorów Szkoły Auto wynika, że większość kursantów lekceważy prędkości, które rozwijają na drogach. Nawet jeżeli dobrze hamują i umieją korzystać z ABS-u zapominają, że droga hamowania rośnie do kwadratu z prędkością, a do tego dochodzi czas reakcji kierowcy. Mimo to 58 proc. kierowców ocenia swoje umiejętności, także w warunkach ekstremalnych, jako dobre lub bardzo dobre.
Tomasz Płaczek, kierownik ds. szkoleń Szkoły Auto - Naszym kursantom pokazujemy, jak różnie zachowuje się to samo auto z tym samym kierowcą, ale przy różnych prędkościach. Najbardziej obrazowe jest zademonstrowanie uczestnikom szkolenia drogi zatrzymania auta ze 130 km/h. Z taką szybkością, a nawet z większymi, podróżuje wielu kierowców wciąż przekonanych, że jest to prędkość bezpieczna. My wyprowadzamy ich z błędu.
Komentuj →