14 grudnia 2008 |
0
Za przewożenie dziecka bez fotelika aż sześć punktów, za rozmowę przez komórkę - dwa punkty, za brak zapiętych pasów - cztery. Już od przyszłego roku zmieni się liczba punktów karnych przyznawanych przez policję – donosi “Gazeta Pomorska”. Policja chce, aby zwiększyła się liczba punktów karnych przyznawanych kierowcom za wykroczenia. Projekt zmian rozporządzenia o punktach karnych w styczniu przyszłego roku przedstawi Komenda Główna Policji. Będzie bardziej surowo. Za rozmawianie przez komórkę bez odpowiedniego zestawu głośnomówiącego dzisiaj zapłacimy 200 zł i nie otrzymamy punktów. Policja chce, aby się to zmieniło i kierowca otrzymał dwa punkty karne. Policjanci prześledzili statystykę i chcą podniesienia punktów za wykroczenia przeciwko pieszym. I tak np. za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na oznakowanym przejściu jest dziś osiem punktów, a ma być dziesięć. Punkty mają być wprowadzone też za wykroczenia, które do tej pory nie były nimi karane, np. wjeżdżanie na przejazd tramwajowy - dziś zero, w przyszłości cztery punkty. Nie zmieni się liczba punktów, którą może uzyskać kierowca w ciągu roku (doświadczony - 24, początkujący 20). Gdy doświadczony kierowca dobrnie do tej granicy, trafia na egzamin sprawdzający. Początkujący natomiast traci prawo jazdy. Część kierowców może zredukować stan punktów o sześć w czasie specjalnego szkolenia. Projekt przygotowany przez policję nie przewiduje w tym zakresie zmian.
Ile punktów karnych za wykroczenia:
- wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i przed nimi – 10 (jest 9)
- nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na oznakowanym przejściu – 10 (jest 8)
- niezatrzymanie auta, kiedy przez jezdnię przechodzi osoba niepełnosprawna – 10 (jest 8)
- nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu podczas cofania – 6 (jest 5)
- zakrywanie świateł lub tablic rejestracyjnych – 1 (jest 0)
- rozmowa przez telefon komórkowy – 2 (jest 0)
- parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych – 5 (jest 0)
- przewóz dzieci bez fotelika – 6 (jest 3)
- niezachowanie odpowiedniego odstępu w tunelu – 1 (jest 0)
- przewożenie pasażerów niezgodnie z przepisami (bez pasów lub bez kasku) – 4 (jest 1).
“Rzeczpospolita” dotarła do najnowszej propozycji zmian w punktach karnych. Będzie dużo bardziej surowo. W efekcie coraz więcej kierowców trafiać będzie na egzamin sprawdzający. Projekt zmian rozporządzenia o punktach karnych w styczniu przyszłego roku wyjdzie z Komendy Głównej Policji - poinformował dziennik.
Komentuj →
9 grudnia 2008 |
0
(278-1)
Weszło w życie rozporządzenie ministrów infrastruktury oraz administracji i spraw wewnętrznych z 23 września 2008 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Zgodnie z nowym brzmieniem przepisów rozporządzenia, przed tunelami, wraz ze znakiem B-13a lub C-17, może być umieszczona tabliczka T-31 z literą B, C, D lub E, oznaczająca kategorię tunelu. Znak D-37 "tunel" będzie podawał bezpośrednio długość rzeczywistą tunelu w przypadku tuneli o długości przekraczającej 500 m. Informacja ta może być także podawana kierującemu poprzez umieszczenie pod znakiem D-37 odpowiedniej tabliczki T-1b z rzeczywistą długością tunelu. Natomiast w tunelu o długości przekraczającej 3000 m, upływ długości tunelu podawany będzie co 1000 m tabliczkami T-1b, umieszczanymi samodzielnie. W tunelach będzie umieszczany także nowy znak drogowy D-50 "zatoka" wprowadzany przepisami § 60a. Znak ten będzie informował kierujących pojazdami w tunelu o umiejscowieniu w nim zatoki. Zatoka daje możliwość zatrzymania awaryjnego pojazdu w sposób zapewniający płynność ruchu innym jego uczestnikom. W zatoce mogą być umieszczane telefony alarmowe i gaśnice, o czym informuje umieszczona pod znakiem tabliczka nowego wzoru T-33. Rozporządzenie wprowadza również znak drogowy D-51 "automatyczna kontrola prędkości", dostosowując przepisy do wymagań Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, dzięki wprowadzeniu systemu automatycznej kontroli prędkości. Nowy znak drogowy będzie informował o umiejscowieniu w danym miejscu drogi systemu automatycznego pomiaru i rejestracji prędkości jazdy. W związku z objęciem Polski 21 grudnia 2007 r. Konwencją Wykonawczą Schengen, opisywane rozporządzenie wprowadza nowy znak uzupełniający F-2a "granica państwa", który informuje o przekroczeniu granicy Rzeczypospolitej Polskiej na wewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Po zniesieniu kontroli granicznej na zachodnich i południowych granicach kraju dotychczas obowiązujący znak F-2 "przekraczanie granicy zabronione" nie może być stosowany na drogach na granicy RP. Znak F-2a "granica państwa" pozwoli na dostosowanie organizacji ruchu do nowych uwarunkowań na odcinkach dróg biegnących w ciągach transgranicznych.
Komentuj →
8 grudnia 2008 |
5
Ministerstwo Infrastruktury w okresie trzech lat od wydania rozporządzenia regulującego zasady szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców (wydane 27.10.2005 r.) sukcesywnie gromadziło informacje na temat problemów wynikających z interpretacji przepisów tego aktu. Uwagi dotyczyły przede wszystkim zasad przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy, a w szczególności czasu jego trwania, kolejności wykonywania poszczególnych zadań egzaminacyjnych, sposobu ich oceny, niejednolitości zasad przeprowadzania egzaminów na poszczególne kategorie prawa jazdy. W oparciu o zgromadzoną wiedzę przygotowano projekt zmiany tego rozporządzenia. Pilne wprowadzenie w życie tych przepisów jest niezbędne do dalszego bezproblemowego funkcjonowania systemu szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców - potwierdza Ministerstwo Infrastruktury.
O wadze zagadnienia nie musimy przekonywać, rozumiejąc ją będziemy przedstawiali Państwu projektowane zmiany, a może nam obok stowarzyszeń, izb gospodarczych oraz organów samorządowych itd. itp., z którymi projekt był wielokrotnie konsultowany, a może i nam uda się pomóc przygotowującym akt sformułować zasady przejrzyste i konkretne. Wypowiedzi Państwa będziemy publikowali na łamach serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS, a następnie prześlemy do Ministerstwa Infrastruktury.
Oto kolejne proponowane zmiany:
ZMIANA 6:W załączniku nr 5 w § 2 dokonano korekty oraz doprecyzowania legislacyjnego przepisów dotyczących przygotowania samochodu egzaminacyjnego oraz wypełniania list przez egzaminatorów.
ZMIANA 7:W załączniku nr 5 w § 9 w ust. 1 dokonano zmiany polegającej na umożliwieniu egzaminatorowi zakończenia części praktycznej egzaminu państwowego na prawo jazdy kategorii Bpo upływie 25 minut pod warunkiem, że przeprowadzono cały program egzaminacyjny, a wynik egzaminu będzie pozytywny. Taka zmiana podyktowana jest względami praktycznymi, ponieważ wiele osób dobrze przygotowanych do egzaminu wykonuje poprawnie cały program egzaminacyjny pomiędzy 25 a 35 minutą jazdy. W przypadku takich osób egzaminatorzy są zmuszeni do dalszego prowadzenia egzaminu tak aby czas egzaminu wynosił co najmniej 40 minut. Powoduje to, że osoby egzaminowane uważają, że egzaminatorzy celowo jeżdżą długo aby “złapać” je na jakimś błędzie. Problemem są także sytuacje, kiedy egzamin zakończy się np. po upływie 38 minut. Z punktu widzenia taki egzamin kwalifikuje się jako przeprowadzony niezgodnie z przepisami, a więc może podlegać unieważnieniu. Wprowadzenie przepisu w proponowanym brzmieniu spowoduje, że czas przeprowadzania egzaminu będzie bardziej elastyczny, a samo jego przeprowadzenie nie będzie wymagało sztucznego przedłużania czasu jego trwania, a więc będzie bardziej przyjazne dla osób egzaminowanych. Przepis ten jest zgodny z przepisami dyrektywy w sprawie praw jazdy.
ZMIANA 8:W załączniku nr 5 w tabeli nr 2 proponujemy przeniesienie manewru ruszania z zadania nr 1 (Przygotowanie do jazdy, sprawdzenia stanu technicznego podstawowych elementów pojazdu odpowiedzialnych bezpośrednio za bezpieczeństwo jazdy, oraz ruszanie z miejsca.) do zadania nr 2 (jazda opasem ruchu do przodu i tyłu). Takie rozwiązanie jest bardziej praktyczne ponieważ manewr płynnego ruszania wykonywany jest także w zadaniu nr 2, gdzie jest on wynikiem naturalnego rozpoczęcia jady pasem ruchu. W zadaniu nr 1 manewr ten był sztucznie wykonywany i oceniany. W sumie dawało to konieczność podwójnego wykonania tego samego manewru powodując problemy w trakcie oceny obu zadań egzaminacyjnych.
W załączniku nr 5 w tabeli nr 4 określającej kryteria wykonania poszczególnych zadań egzaminacyjnych określonych w tabeli nr 1 ograniczono ilość niezbędnych do wykonania czynności podczas zadania pierwszego oraz ograniczono do 5 minut czas wykonania tego zadania. Dotychczas kandydat na kierowcę musiał w trakcie egzaminu wskazać i stwierdzić działanie wszystkich świateł zewnętrznych pojazdu oraz wskazać i sprawdzić poziomy wszystkich płynóww pojeździe. Nie był także ograniczony czas wykonania tego zadania. Z uzyskanych informacji wynika, że wykonanie tego zadania było bardzo czasochłonne, a często osoby egzaminowane nie były w stanie w sposób sprawny wymienić poszczególnych nazw świateł czy płynów. Często więc nie wykonanie tego zadania stanowiło podstawę do wystawienia wyniku negatywnego z egzaminu. Ograniczenie umiejętności sprawdzenia świateł i poziomu płynów do sprawdzenia wyłącznie 2 wybranych losowo spowoduje, że osoby egzaminowane będą uczone rozpoznawania wszystkich świateł i sprawdzania poziomu wszystkich płynów, ana egzaminie zaprezentują swoją wiedzę wybiórczo. Ograniczy to czas niezbędny do wykonania zadania i zmniejszy stres osób egzaminowanych. Czas trwania wykonania zadania został ograniczony do 5 minut ze względów praktycznych. Z dzisiejszego doświadczenia wynika, że niektóre osoby egzaminowane, celowo przedłużały w nieskończoność czas trwania zadania licząc na podpowiedź wynikającą ze zniecierpliwienia egzaminatora.
W w/w tabeli dookreślono także w jaki sposób należy ustawić wewnętrzne lusterko wsteczne, ujednolicono kryteria wykonywania zadani 2 dla wszystkich kategorii prawa jazdy w zakresie nienajeżdżania na linie wyznaczające stanowisko. W dotychczasowych przepisach w ramach wykonywania zadań podczas części praktycznej egzaminu państwowego na prawo jazdy kategorii B realizowanej na placu manewrowym najechanie na linie było dozwolone. Dla pozostałych kategorii prawa jazdy najechanie na linie było błędem skutkującym koniecznością ponownego wykonania zadania egzaminacyjnego. W proponowanych przepisach resort Infrastruktury zamierza ujednolicić zasady wykonywania tego zadania poprzez stwierdzenie, że najechanie na linie jest błędem. Takie założenie jest całkowicie zgodne z przepisami ruchu drogowego ponieważ w faktycznym ruchu drogowym za najechanie na linię grozi kara w formie mandatu karnego.
W załączniku nr 5 w tabeli nr 7 uporządkowano zasady wykonywania zadania nr 6. Dotychczasowy sposób zapisu powodował nieścisłość w interpretacji przepisu. To samo dotyczy zasad wykonywania zadania nr 9 określonego w tej tabeli.
W załączniku nr 5 w § 11 dokonano następujących zmian:
-w punkcie 2 zrezygnowano z obowiązku uczestniczenia w egzaminie praktycznym na prawo jazdy kategorii B1 drugiego pojazdu egzaminacyjnego. Wszystkie stosowane w Polsce pojazdy egzaminacyjne w zakresie tej kategorii pozwalają na obecność egzaminatora wewnątrz pojazdu.
-Nałożono na egzaminatora obowiązek informowania osoby egzaminowanej na bieżąco o aktualnym wyniku egzaminu. Dotychczasowa praktyka polegająca na informowaniu o wyniku egzaminu dopiero na samym końcu powodowała, że wiele osób które już na początku egzaminu popełniły błędy skutkujące wynikiem negatywnym, jeździły przez 40 minut przekonane że wynik jeszcze może być pozytywny. W momencie kiedy dowiadywały się, że wynik jest negatywny ponieważ błędy były popełnione np. na placu manewrowym denerwowały się niejednokrotnie ubliżając egzaminatorowi, że męczył ich przez tyle czasu.
W załączniku nr 5 w tabeli 12 do pozycji nr 9 dołożono dwa dodatkowe znaki drogowe, których naruszenie powoduje bezpośrednie przerwanie egzaminu na prawo jazdy. Są to:
- znak “STOP” – przejechanie obok znaku bez zatrzymania, ze względu na specyfikę umieszczania tego znaku, musi być bezwzględnie traktowane przez osoby szkolone i egzaminatorów jako rażące naruszenie przepisów ruchu drogowego i skutkować przerwaniem egzaminu z wynikiem negatywny,
- “linia pojedyncza ciągła” – przejechanie przez linię pojedynczą ciągła może bezpośrednio skutkować kolizją drogową (nie trzymanie się w pasie ruchu) dlatego też niestosowanie się do niej powinno powodować przerwanie egzaminu z wynikiem negatywnym.
I Państwa komentarze:
OPINIA 4):Ciekawe, kiedy zostanie zlikwidowana rozbieżność między wykazem zadań egzaminacyjnych a "Arkuszem przebiegu egzaminu praktycznego". W "Arkuszu" nie ma ani jednego zadania egzaminacyjnego, a wyniki egzaminu wpisuje się do niego. Również wykaz zadań należałoby przemyśleć. Bo jak porównać stopień trudności zadania nr 1 i zadania nr 4 czy nr 8? A czy zdający przejeżdżając skręcając na skrzyżowaniu wykonuje zdanie nr 4 czy też nr 8? Adam T.
OPINIA 5):Uczę jeździć 10 lat-moja opinia jest taka, iż trening czyni mistrza! Kursanci są niedouczeni - wiedzą o tym i dlatego boją się egzaminów! Jazdy doszkalające są drogie, a przekonanie, że za pierwszym się i tak nie zda powoduje tok myślenia "trzeba próbować, aż się zda"! Proponuję zwiększyć liczbę godzin w szkoleniu podstawowym do 45. Większości to się przyda, bo i tak zdając za którymś tam razem wyjeżdżają w sumie taką ilość godzin, a fenomenom, których jest mało nie zaszkodzi pojeździć więcej!
OPINIA 6):Egzaminy wewnętrzne w ośrodkach szkolenia kierowców powinni przeprowadzać nie instruktorzy prowadzący szkolenie, nie kierownicy, czy właściciele tych firm tylko egzaminatorzy z WORD-ów. Wtedy byłyby egzaminy wewnętrzne selektywne. Na instruktorów wywierane są naciski, aby przepuszczać niedouczone osoby, powód - kto chce uczyć się tam, gdzie kursant jest zmuszony do wykupienia dodatkowych godzin jazd, bo nie zaliczył egzaminu wewnętrznego, następna rzecz: jaki właściciel ośrodka będzie zadowolony z niezdawalności kursantów, przecież to konflikt interesów, następnie; błędne myślenie kursantów, że w razie nie zdania wewnętrznego egzaminu próbuje się z niego wyciągnąć pieniądze i że po 30-u godzinach już umie się jeździć. Już na egzaminie wewnętrznym przeprowadzonym przez egzaminatora z WORD-u 50% kursantów odpadłaby za pierwszym podejściem, co zmniejszyłoby kolejki w WORD-ach. Nie ma egzaminatorów to zmienić należałoby kryteria odnośnie wymaganego wykształcenia, po co wyższe wykształcenie nie wystarczy średnie lub studium o przygotowaniu psychologicznym, czy też pedagogicznym. To z kolei byłoby bardziej pożądane jak wyższe wykształcenie z ASP przykładowo, które nie ma nic wspólnego z wykonywaną pracą egzaminatora. Trudne jest to, że ktoś, kto nigdy nie był instruktorem nauki jazdy, wykształcił się w kierunku sztuki pięknej ma 5 lat prawo jazdy, przeprowadził zaledwie kilka egzaminów pod okiem egzaminatora nadzorującego, przechodzi kurs zostaje egzaminatorem i ocenia ludzi po 30-u godzinach kursu nauki jazdy nie znając poszczególnych etapów nauki kursantów od strony psychologicznej i praktycznej. Egzaminator otrzymuje gotową ulepioną gorzej lub lepiej figurę i która pod wpływem dużego stresu spotęgowanego myślą, że w razie nie zaliczenia będzie dopuszczona do obróbki w terminie dwóch miesięcy, może się rozpaść na kawałki. Nie wspomnę już o kosztach kursanta jazd uzupełniających. Co to jest za wymysł, aby ktoś, kto ma 5 lat prawo jazdy, nikt nie sprawdza, czy w tym czasie miał na siebie zarejestrowany samochód i nim jeździł, czy też miał prawo jazdy w szufladzie, może zostać egzaminatorem? To samo dotyczy instruktorów nauki jazdy, powinni oni mieć prawo jazdy i samochód zarejestrowany na siebie i jeździć, a nie trzymać w szufladzie. 3 lata to za mało, aby szkolić ludzi, tu potrzebne jest doświadczenie aby przekazać je kolejnym i większe poczucie etyki zawodowej i odpowiedzialności ze strony instruktora nauki jazdy za kursanta. Ruch drogowy to nie jest zabawa, czytając o bezstresowych szkołach jazdy irytuje mnie to - tu nie chodzi o lekkie łatwe i przyjemne zajeżdżanie samochodu, a o zdanie sobie sprawy z tego, że prowadząc samochód możemy kogoś lub siebie pozbawić życia, uczynić kogoś lub siebie kaleką, albo bezpiecznie poruszać się po drodze. Im wcześniej sobie uświadomimy, że samochód nie jest dla wszystkich - tym lepiej. Nie każdy może zostać chirurgiem i nie każdy może prowadzić samochód, najwyższy czas, aby położyć nacisk na badania lekarskie tzw. psychotechniczne. Niepokojące jest to, że ludzie, którzy z przyczyn zdrowotnych - serce kwalifikujące się do przeszczepu, prowadzą samochód. Przykre to, ale powinno się takim kierowcom odbierać prawo jazdy, są zagrożeniem jak bomba z opóźnionym zapłonem. Później jest komunikat z nie wyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Szpital mógłby powiadomić o takim pacjencie Wydział Komunikacji, a co z diabetykami i niezrównoważonymi psychicznie, po co się dziwić, że tyle agresji na drodze jak takich ludzi się nie weryfikuje. Kiedy w końcu zacznie się wsadzać do więzienia tych, którzy wsiadają nietrzeźwi za kierownicę i na równi tych którzy wiedząc o tym nie przeszkodzili choćby telefonem na policję, że wiadomo im o takim zdarzeniu przecież w ten sposób mogliby uratować komuś życie. Dlaczego mamy takie absurdy w prawie drogowym, że ktoś kto ma ukończone 18 lat nie musi mieć karty rowerowej, a później jedzie obok wyznaczonej ścieżki rowerowej i to drogą o podwyższonej prędkości bo nie zna znaków drogowych i może jeździć furmanką po drogach tego kraju. To jakiś kosmos. Jak w takich warunkach mamy mieć niski wskaźnik wypadków drogowych? System szkolenia nie jest zły, ale 30 godzin dla kogoś, kto nie miał kontaktu z samochodem to za mało 60 godzin praktyki to juz jest coś teoria na pewno nie testy, które większość wykuwa na pamięć, ale położenie nacisku na zrozumienie tematu przepisów i zasad. Dlaczego gmatwać coś, co można łatwo przyswoić i kojarzyć w ruchu drogowym. W sytuacji drogowej nie ma czasu na przemyślenia w trzech wariantach jak w odpowiedziach testowych. Andrzej Baranowski
OPINIA 7):Tytuł mówi o "zmianach w systemie szkolenia" natomiast zmiany dotyczą tylko egzaminowania. I to zmiany czysto formalne, czy uściślające interpretację. Wygląda na to, że pomija się faktyczne szkolenie. A chyba tu należałoby zacząć. Zaczynając od mitów:
1. mit bardzo trudnego egzaminu jest kreowany od dawna. Wpływa to negatywnie na zachowanie szkolonych, a później egzaminowanych osób.
2. mit - masz zdać egzamin, a jeździć nauczysz się potem. Ten jest częściowo uzasadniony, bo przestrzeganie przepisów na drogach uważane jest za rodzaj nonsensownego idealizmu.
3. mit ilości godzin obowiązkowego szkolenia. Sami instruktorzy potwierdzają, że egzamin wewnętrzny to fikcja, natomiast coraz częściej słychać głosy o potrzebie większej ilości godzin obowiązkowego szkolenia. Równocześnie podnosi się lament, że podchodzący do egzaminu musi dokupywać jazdy dodatkowe.
Czyli z jednej strony już teraz kurs plus dodatkowe jazdy to są (zbyt) duże koszty, a z drugiej postuluje się zwiększenie (najlepiej znaczne) ilości godzin obowiązkowego szkolenia, czyli znaczne podniesienie ceny dla wszystkich. Dziwne rozumowanie. Mnie się wydaje, że znacznie sensowniejsze jest doszkalanie się osób, które jeszcze mają pewne braki, niż zmuszanie wszystkich do uczestnictwa w dłuższym, a więc i droższym kursie.
Inne sprawy:
1. Brak rankingu OSK. z nieznanych przyczyn takich danych nie ma, chociaż wpłynęło, by to pewnie na podniesienie poziomu szkolenia. No bo kto chce być zły? No i skąd taki OSK weźmie kursantów?
2. Brak nadzoru nad OSK. P.S. Egzamin tylko potwierdza to, czego się nauczyliśmy. Adam T.
OPINIA 8):Co zrobić z tak długim okresem oczekiwania na egzamin? To pytanie, a raczej pomysł na odpowiedz powinno spędzać sen z oczu Panu Ministrowi, który przecież za nasze podatników pieniądze ma myśleć, powinien w drodze rozporządzenia (bo przecież rozporządzeniem wprowadził absurd polegający na tym, że oblany już kursant jeździ nadal, zabiera czas, pobiera już w tym momencie naukę), zmienić zapis pozwalający oblanemu jeździć nadal! To takie proste! Wystarczy zamienić dwa zapisy:" ... uzyskuje wynik negatywny..." oraz "... egzamin przerywa się..." następującym: Egzamin przerywa się gdy:
1. Osoba zdająca dwukrotnie nieprawidłowo wykona zadanie egzaminacyjne.
2. Stworzy zagrożenie Brd
3. Popełni wykroczenie zawarte w tabeli 12.
Tabelę należy oczywiście poprawić, bo nie umieszczono tam m.in. wykroczenia polegającego na tym, że zdający nie zastosował się do znaku STOP.
Czyż nie proste? A tu tyle narad, posiedzeń, projektów, a kolejki coraz dłuższe! Wstyd Panie Ministrze, wstyd! Z życzeniami zaprzestania wprowadzania zmian nic nie wnoszących kończę komentarz. Sylwia
OPINIA 9):Pisanie, że propozycje zmian były konsultowane z Federacją czy Izbą Gospodarczą to za dużo powiedziane. Polski system egzaminowania jest chory. To stwierdzenie często jest używane jak uzasadnienie na 9% zdawalność za pierwszym razem. A w ogóle zdawalność średnia w kraju około 34% (liczeni wszyscy, którzy zdali). W Anglii 85%, Niemcy 80%, kraje wschodnie 95%, Czechy 70%. Każdy egzamin np. zawodowy przy zdawalności około tylko 50% jest wystarczającym powodem do zamknięcia takiego kursu czy szkoły zawodowej. W egzaminowaniu na prawo jazdy w Polsce doszło do absurdu. Gremialnie ludzie jadą zdawać na Ukrainę, do Czech, Anglii itp. W Polsce wystarczy jedna prosta zmiana - posadzić egzaminatora na tylnym fotelu (tak było i tak jest we wszystkich ww krajach). Zdawalność natychmiast będzie powyżej 50%. Jan Bujak
OPINIA 10):Do “riko” (opinia 1) - Czytam to, co kolego napisałeś i szeroko otwieram oczy, śmiałe propozycje, i pewnie chciałbyś je natychmiast wprowadzić w życie pytanie tylko jak? Mam kilka pytań
1. Nie umie na placu - niech płaci za egzamin placowy powiedzmy realnie 20 zł a nie pełny 112 zł (1 godzina jazdy samochodem WORD kosztuje około 160 zł na kat. B, w OSK około 40 zł postawione pytanie, czym więcej godzin jazdy tym lepiej? dla kogo lepiej ?)
2. Ile godzin jazdy to zapewne wiesz ustala instruktor prowadzący, podobno byłeś instruktorem.
3.Skończyć z uczeniem na egzamin? Ok a jak będziesz egzaminował z instrukcją egzaminowania czy zwyczajowo.
4. Kolejki na egzaminie tak to jest problem organizacyjny WORD, uważam, że sztucznie utrzymywany ze sławetną zdawalnością 30% ciekawe, jaką masz jako egzaminator i jaką miałeś jako instruktor
5. Powiadasz, że byłeś 8 lat instruktorem a teraz jesteś egzaminatorem, uważam, że nabór na egzaminatorów i instruktorów to wielka porażka, jeżeli warunkiem jest posiadanie prawa jazdy przez określony czas a gdzie praktyka zawodowa szczególnie na wyższe kategorie a na egzaminatora wyższe wykształcenie niekoniecznie związane z motoryzacją no to mamy to, co mamy
Z pozycji egzaminatora to zawsze szkolenie jest nie właściwe winien jest instruktor z pozycji osoby egzaminowanej - mają pretensje na sposób egzaminowania, z pozycji instruktora zdający ma wiedzę i umiejętności by przystąpić do egzaminu natomiast to, co zrobi na egzaminie to jest zupełnie inny temat. Ktoś kiedyś powiedział, że zdanie egzaminu na prawo jazdy to jego najgorszy egzamin a skończył 2 fakultety, to raczej egzamin z odporności psychicznej a nie umiejętności prowadzenia pojazdu. To takie moje spostrzeżenia na ten temat pozdrawiam. Maciek
Komentuj →
8 grudnia 2008 |
0
Redakcja e-PrawoDrogowe przygotowała i zawiesiła do pobrania aktualizację zbioru, a w niej:
Opublikowano teksty ogłoszonych aktów:
- tekst ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw;
- tekst ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustawy;
- tekst ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw;
- tekst rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami;
- tekst rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów;
Ujednolicono teksty:
- ustawę - Prawo o ruchu drogowym;
- ustawę o podatku od towarów i usług;
- ustawę o postępowaniu egzekucyjnym w administracji;
- ustawę Kodeks karny;
- rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych;
- rozporządzenie w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń;
- rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu pilotowania pojazdów oraz wysokości opłat;
- rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami;
- rozporządzenie w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów;
Opublikowano projekty aktów:
- ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym (dot.: umożliwienia powtórnej rejestracji pojazdu, wyrejestrowanego w celu rejestracji za granicą);
- ustawy w sprawie opłaty ewidencyjnej;
- rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (dot.: zmian w systemie egzaminowania);
- rozporządzenia zmieniające rozporządzenie w sprawie kontroli ruchu drogowego.
ZAMÓW: 0-502-659-431
e-PD to najtańsza aktualizowana baza aktów prawnych
Komentuj →
14 grudnia 2008 |
0
W sejmowej komisji infrastruktury trwają prace nad tzw. ustawą fotoradarową. Posłowie niespodziewanie wymyślili, by opłaty karne dla piratów drogowych były mniejsze - donosi dziennik “METRO”. O pomyśle tym dziennik napisał w ubiegłym tygodniu. Rozwiązanie nie podoba się policji i czytelnikom gazety. "To przecież nie ma być nagroda dla piratów, tylko kara" - pisali w swych listach. "Opłaty muszą być dotkliwie i muszą zniechęcać potencjalnego kierowcę, a nie zachęcać do łamania prawa. Jak pirat zapłaci raz 1 000 zł, to drugi raz spuści nogę z pedału gazu! Nie zgadzam się na mniejsze kary!" - to kolejny z maili, które przyszły do redakcji. Skąd pomysł na zmniejszenie kar? Czy zmiany poprawią bezpieczeństwo na naszych drogach, redakcja gazety zapytała posła Jana Walentego Tomaki, przewodniczącego sejmowej podkomisji ds. zmiany w ustawie Prawo o ruchu drogowym.
Anita Karwowska (redakcja “METRO”): Kary za przekraczanie dozwolonej prędkości powinny być wyższe niż te zaproponowane przez posłów podczas prac podkomisji - uważają czytelnicy Metra. Proponują np., by wysokość kary była uzależniona od wysokości dochodów.
Jan Walenty Tomaka (poseł na Sejm RP): Jak miałoby to wyglądać? Poza tym to nierówne traktowanie obywateli. Dlaczego jeden kierowca za to samo przewinienie miałby płacić więcej niż inny? Rozumiem, że wysokość kar budzi dużo emocji, ale wszystko jest jeszcze na etapie prac i to Sejm ostatecznie zdecyduje, jaka będzie ich wysokość.
Anita Karwowska (redakcja “METRO”): Skoro nowa ustawa spowoduje zniesienie punktów karnych za nadmierną prędkość, to kary powinny być wyższe, by dyscyplinować kierowców, a nie mniejsze.
Jan Walenty Tomaka (poseł na Sejm RP): Ale rozmowa tylko o wysokości kar jest tematem zastępczym. Wysokość mandatów dostosowana jest po prostu do możliwości finansowych polskich kierowców. Najważniejsze w tej ustawie jest to, że na naszych drogach powstanie sieć kilkuset fotoradarów, które będą kontrolować prędkość. Dziś mamy ich zaledwie 200. W Holandii, kraju dużo mniejszym od Polski, zainwestowano w niespełna dwa tysiące fotoradarów. Równie dużo postawiono ich przy drogach francuskich. Efekt jest taki, że liczba zabitych na drogach francuskich spadła o połowę. Dla przypomnienia w Polsce w wypadkach ginie co roku aż ponad 5 tys. osób.
Anita Karwowska (redakcja “METRO”): Ale same fotoradary nie wystarczą. Nawet jeżeli kierowca zostanie złapany na przekraczaniu prędkości, to zapłaci niedużą karę, a to pewnie nie nauczy go, że nie warto łamać przepisów.
Jan Walenty Tomaka (poseł na Sejm RP): Dlatego ustawa przewiduje m.in., że jeżeli kierowca w ciągu pół roku zostanie ukarany na sumę powyżej 2,5 tys. zł, to przez kolejny rok będzie płacił podwójnie. Posłowie wnoszą też, by notorycznie łamiącym przepisy odbierać prawo jazdy. Pojawiają się też głosy, że powinniśmy znaleźć sposób na to, by za nadmierną prędkość groziły też punkty karne.
Anita Karwowska (redakcja “METRO”): Są więc szanse na to, by wprowadzić punkty karne, chociaż pańska partia wcale tego pomysłu nie popiera?
Jan Walenty Tomaka (poseł na Sejm RP): Nowe prawo o ruchu drogowym wejdzie w życie najprawdopodobniej w na początku 2010 r. Po roku jego obowiązywania sprawdzimy jego skuteczność i wtedy podejmiemy decyzję, czy i w jaki sposób jeszcze należy zdyscyplinować kierowców np. punktami karnymi.
Komentuj →
13 grudnia 2008 |
0
Czy obowiązek przewożenia alkomatów w samochodach może zmniejszyć liczbę nietrzeźwych kierowców na ulicach? Wierzą w to organizatorzy akcji "Alko-Casco", którzy zaczęli zbierać podpisy pod skierowaną do Komisji Europejskiej petycją w tej sprawie. Pomysłodawcą akcji jest producent wódki Soplica. - Z naszych badań wynika, że nawet 20 proc. kierowców wsiada do samochodu, nie będąc pewnym, czy są trzeźwi. Ponad 60 proc. przebadałoby się, jeśli alkomat byłby w samochodzie - mówi Małgorzata Kuzia, koordynatora akcji "Alko-Casco". - Nasza akcja jest skierowana właśnie do nich, ponieważ ci, którzy wsiadają za kierownicę, wiedząc, że są pijani, łamią prawo z premedytacją - dodaje. Organizatorom udało się zebrać w stolicy kilkaset podpisów. Zdają sobie sprawę, że zmiana przepisów nie wyeliminuje wszystkich pijanych kierowców. Liczą jednak, że możliwość przebadania się przed włożeniem kluczyka do stacyjki może zmniejszyć liczbę nietrzeźwych kierowców nawet o 10 proc. Nawet taki spadek oznaczałby, że tylko w samej Warszawie policja zatrzymywałaby za to przestępstwo o tysiąc osób mniej. Rocznie w jej ręce wpada blisko 10 tys. nietrzeźwych kierowców. Dziennie jest to kilkadziesiąt osób, co zdaniem policjantów stanowi jedynie kilka procent nietrzeźwych siadających danego dnia za kierownicą.
- Większość zatrzymywanych to osoby w wieku od 18 do 24 lat - mówi podinsp. Wojciech Pasieczny z wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji. - Jednak kolizje pod wpływem alkoholu najczęściej powodują osoby po sześćdziesiątce - dodaje. Policjanci kontrolują kierowców wjeżdżających w poniedziałkowe poranki do Warszawy, blokują ulice wokół pubów oraz prowadzą wyrywkowe kontrole w nocy. Niestety, problem wciąż istnieje. Najnowsze wyniki badań na ten temat dziś przedstawić ma ratusz. Nieoficjalnie wiadomo, że według tych statystyk liczba nietrzeźwych kierowców spadła.
Komentuj →
12 grudnia 2008 |
0
“Rzeczpospolita”: Trzeba skontrolować działanie fotoradarów oraz prawidłowość rozmieszczenia znaków drogowych. Rzecznik praw obywatelskich wystąpił w tej sprawie do ministra infrastruktury. Otrzymuje sygnały o fotoradarach, które błędnie rejestrują prędkość. Wskutek tego może dochodzić do ukarania kierowców, którzy w rzeczywistości nie naruszyli dozwolonej szybkości. Muszą zapłacić mandat, a w razie przekroczenia 24 punktów poddać się egzaminowi kontrolnemu. Dla kierowców posiadających uprawnienia z kilku kategorii może to być wyjątkowo dotkliwą karą. Nieprawidłowo bywają też rozmieszczone znaki drogowe, w tym znaki wskazujące lokalizację radaru. Obowiązujące przepisy nie przewidują konieczności okresowego, regularnego przeprowadzania kontroli rozmieszczenia znaków drogowych ani też przeglądu radarów. Nie określają także trybu, zgodnie z którym kierowca, który dostał mandat w wyniku zarejestrowania przez fotoradar, mógłby się skutecznie od niego odwołać. Wykazanie w postępowaniu wyjaśniającym lub przed sądem, że przyczyną zarejestrowanego przez fotoradary przekroczenia dozwolonej prędkości było nieprawidłowe funkcjonowanie fotoradaru lub nieprawidłowe rozmieszczenie znaków drogowych, jest bowiem w praktyce niemożliwe. Kontrola lokalizacji znaków drogowych, w szczególności wskazujących dopuszczalną prędkość, powinna więc być przeprowadzana w korelacji z kontrolą prędkości zaprogramowanej w radarach. Jest to tym ważniejsze, że znowelizowane rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych wprowadziło od 9 grudnia znak D–1 informujący z odpowiednim wyprzedzeniem o zainstalowanym fotoradarze. Kierowca może wtedy zmniejszyć prędkość pojazdu w sposób niezagrażający bezpieczeństwu innych użytkowników dróg. Problem pojawia się w sytuacji, gdy znaki ograniczenia prędkości, np. D–42 – obszar zabudowany, lub B–33 – ograniczenie prędkości, zostaną umieszczone nieprawidłowo, a przed postawieniem fotoradaru nie została przeprowadzona kontrola ich rozmieszczenia. W takim przypadku kierowca ukarany mandatem za przekroczenie prędkości nie ma możliwości wykazania, że został ukarany niesłusznie. Zwłaszcza, gdy po pewnym czasie od zdarzenia znaki ograniczenia prędkości zostają rozmieszczone inaczej.
Komentuj →
11 grudnia 2008 |
0
(278-3)
Od 1 stycznia 2009 roku, przez najbliższe trzy lata obowiązywać będzie nowy wzór policyjnych legitymacji. Są one plastikowe, mają wiele zabezpieczeń a swoimi wymiarami przypominają dowód osobisty. Od nowego roku będą się nimi posługiwać wszyscy funkcjonariusze polskiej Policji. Dzisiaj w Komendzie Głównej Policji odbyła się konferencja prasowa z udziałem komendanta głównego Policji gen. insp. Andrzeja Matejuka. Komendant zaprezentował wzór nowych policyjnych legitymacji, które będą obowiązywały od stycznia 2009 r. Legitymacje zastąpią dotychczasowe, które z końcem br. tracą ważność. Nowe legitymacje podobnie jak nowe dowody osobiste wykonane są z wielowarstwowego poliwęglanu i jak podkreślił komendant Matejuk, mają więcej zabezpieczeń. W całości sfinansowane przez MSWiA wykonane zostały w Centrum Personalizacji Dokumentów MSWiA. Nowa legitymacja ma formę karty. Awers dokumentu ma orientację pionową. Tło tego dokumentu jest beżowo-niebieskie z widocznymi napisami "POLICJA". Blankiet na całej powierzchni jest pokryty tłoczeniami z napisem "Rzeczpospolita Polska" oraz wytłoczonym godłem państwowym. Na samej górze umieszczono nazwę województwa, odpowiednią do miejsca pełnienia służby policjanta, z wyjątkiem Komendy Głównej Policji, Komendy Stołecznej Policji, Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i pozostałych szkół policyjnych, którym w legitymacjach wpisuje się nazwę właściwej jednostki organizacyjnej. Nazwa ta jest wygrawerowana laserowo w kolorze czarnym. Poniżej tego napisu z lewej, górnej strony umieszczono wizerunek twarzy policjanta, zaś z prawej godło państwowe i niebieską gwiazdę – symbol formacji policyjnej. Pod wizerunkiem funkcjonariusza znajdują się jego dane identyfikacyjne, tj. indywidualny NUMER IDENTYFIKACYJNY, IMIĘ, NAZWISKO i STOPIEŃ policyjny, zaś pod znakiem gwiazdy umiejscowiono napis "WAŻNA DO", poniżej 31.12.2011. Wszystkie te dane są w kolorze czarnym i nanoszone są metoda laserową. W dolnej części blankietu znajduje się napis POLICJA, wykonany farbą optycznie zmienną. Zmienia on swoją barwę w zależności od kąta patrzenia. Rewers legitymacji wykonany jest w orientacji poziomej, z beżowo-niebieskim tłem i widocznymi napisami POLICJA. W lewej części tła umieszczono poziomo napis POLICJA w kolorze złotym. W lewej górnej części rewersu umiejscowiono numer legitymacji, zaś w prawej grawerowany jest laserowo wizerunek twarzy funkcjonariusza oraz litery RP. W dolnej części legitymacji znajduje się obszar produkcyjnego kodu maszynowego.
Komentuj →
11 grudnia 2008 |
0
Powstanie system gromadzący i udostępniający informacje o lokalizacji osób, które wzywają pomocy, dzwoniąc pod numer 112. Lokalizacja osób wzywających pomocy ma być sterowana przez specjalne centrum. Zapewni to szybki i sprawny przebieg akcji ratunkowej. Takie rozwiązania zakłada projekt przyjętego dziś przez rząd rozporządzenia w sprawie organizacji i funkcjonowania systemu gromadzącego i udostępniającego informacje i dane dotyczące lokalizacji zakończenia sieci, z którego zostało wykonane połączenie do numeru alarmowego 112 albo innych numerów alarmowych. Projekt określa warunki powstania i funkcjonowania Platformy Lokalizacyjno-Informacyjnej z Centralną Bazą Danych, która będzie gromadziła i udostępniała informacje i dane dotyczące lokalizacji osoby dzwoniącej pod numer alarmowy. System ten pozwoli ustalić adres abonenta telefonu stacjonarnego, który dzwoni na policję czy straż pożarną. Zgodnie z prawem telekomunikacyjnym prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej jest zobowiązany do stworzenia takiego systemu. Będą w nim wszystkie informacje, które umożliwią zlokalizowanie i zidentyfikowanie osoby wzywającej pomocy. System ten ma udostępniać przetworzone dane centrom powiadamiania ratunkowego obsługującym zgłoszenia na numer alarmowy oraz jednostkom służb ratowniczych. Dziś lokalizacja osoby dzwoniącej na numer alarmowy jest już możliwa, jednak służby korzystają z aplikacji udostępnionych przez operatorów telefonicznych. Utworzenie specjalnej platformy przyspieszy lokalizację i identyfikację dzwoniących. Oprócz wspólnej bazy i nowoczesnego sprzętu skuteczność ma zagwarantować obowiązek aktualizacji danych o abonentach, którzy zmienili numer telefonu.
Komentuj →
11 grudnia 2008 |
1
(278-5)
W przyszłym tygodniu posłowie z sejmowej podkomisji infrastruktury zajmą się tzw. ustawą fotoradarową, która przewidywała wysokie kary finansowe dla zbyt szybko jeżdżących kierowców, lecz znosiła punkty karne. Autorzy przepisów z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego proponowali, że za przekroczenie prędkości w mieście o 5 do 10 km/godz. kierowcy grozić będzie 100 zł kary, za ponad 50 km/godz. zaś mandat wyniesie 1000 zł. Jednocześnie na drogach postawionych ma zostać w najbliższym czasie kilkaset nowych fotoradarów. Oba rozwiązania miały skutecznie zniechęcić kierowców do szarżowania. To dlatego, że jak wynika z policyjnych statystyk, nadmierna prędkość jest przyczyną co trzeciego wypadku w Polsce, a w co drugiej takiej tragedii ktoś traci życie. Posłowie są jednak innego zdania. Według nich kary nakładane przez GITD są zbyt wysokie. Zaproponowali więc nowy taryfikator. Zamiast tysiąca maksymalna opłata wyniesie 700 zł, przekroczenie prędkości w mieście o 20 km/godz. kosztować będzie 300 zł zamiast 400 zł, największa kara za piractwo na autostradzie to zamiast 700 zł jedynie 500 zł. - Wysokie kary mogłyby okazać się zbyt dotkliwe np. dla właścicieli małych firm, gdzie jednym samochodem jeździ kilku kierowców, którym zdarza się łamać prawo - tłumaczy się absurdalnie Stanisław Żmijan z PO, wiceszef komisji infrastruktury. Podobnego zdania jest też opozycja. - A kary płaci szef firmy, do którego auto należy. - Przecież dla większości Polaków zapłacenie 700 zł to i tak bardzo dużo. Kierowcy, którzy mogą pozwolić sobie na beztroskie płacenie mandatów tej wysokości lub wyższych, są w mniejszości - przekonuje Wiesław Szczepański z SLD, wiceszef komisji. Za obniżeniem kar jest zarówno PiS, PSL, jak i PO. Posłowie nie mogą dogadać się w sprawie nakładania na kierowców punktów karnych ani odbierania praw jazdy. - Na najbliższym posiedzeniu przygotujemy pewnie dwa projekty ustawy. Jeden, który przewiduje tylko kary finansowe, i drugi, zakładający także odbieranie prawa jazdy, a może i punkty karne - mówi poseł Żmijan z PO. Policjanci, którzy przyglądają się pracy sejmowej komisji, nie kryją jednak rozczarowania.
- Niższe kary na pewno nie pomogą w walce z piratami drogowymi - ocenia insp. Mariusz Wasiak z KGP.
Na pomyśle posłów suchej nitki nie zostawia Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych. - Najbardziej agresywni i niebezpieczni są na drogach właściciele drogich, szybkich samochodów, których wysokie mandaty miały uderzyć po kieszeni. Teraz posłowie tłumaczą, że kary nie mogą być drastyczne, bo kierowcy na nich ucierpią. Idąc tym tokiem myślenia, można dojść do wniosku, że biedne społeczeństwo nie musi przestrzegać prawa w ogóle.
Komentuj →
10 grudnia 2008 |
0
Rada Ministrów wydała rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie ustalenia Programu rzeczowo-finansowego dla inwestycji drogowych realizowanych z wykorzystaniem środków Krajowego Funduszu Drogowego na rok 2008, przedłożone przez Ministra Infrastruktury.
Nowelizacja rozporządzenia ma na celu stworzenie podstawy prawnej do udzielenia przez Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Finansów gwarancji wypłat ze środków Krajowego Funduszu Drogowego, wynikających z umowy o budowę i eksploatację autostrady A1 z 30 września 2008 r., zawartej między Ministrem Infrastruktury oraz spółką Gdańsk Transport Company SA - w związku z realizacją (zaprojektowanie, budowa, finansowanie, eksploatacja i utrzymanie) przez spółkę odcinka płatnej autostrady A1 Nowe Marzy – Toruń (węzeł “Czerniewice").
Rozporządzenie wraz z odrębnym upoważnieniem dla Ministra Infrastruktury udzielonym przez Radę Ministrów umożliwiają podjęcie kolejnych działań związanych z podpisaniem umów z bankami finansującymi budowę autostrady płatnej A1 na odcinku Nowe Marzy – Toruń oraz dokonaniem zamknięcia finansowego do 31 marca 2009 r.
Podpisanie przez Ministra Infrastruktury z upoważniania Rady Ministrów w imieniu Skarbu Państwa umów ze spółką GTC SA oraz z bankami finansującymi budowę autostrady płatnej A1 na odcinku Nowe Marzy – Toruń planowane jest 12 grudnia br. Umowy stanowią dla banków finansujących formę zabezpieczenia udzielonych GTC SA kredytów dla budowy ww. odcinka autostrady i element zamknięcia finansowego. Dotrzymanie terminu 12 grudnia br. jest istotne dla zachowania warunków finansowych oferowanych przez banki, a w dalszym horyzoncie czasowym, niezbędne do zamknięcia finansowego 31 marca 2009 r. i ukończenia budowy odcinka autostrady w planowanym terminie, tj. do 31 grudnia 2011 r.
Komentuj →
10 grudnia 2008 |
0
"Gazeta Prawna": Gminy coraz częściej składają wnioski o odebranie prawa jazdy rodzicom zalegającym z alimentami. To jedna z metod wyegzekwowania od nich środków, jakie uzyskały ich dzieci w formie zaliczki alimentacyjnej. Zanim gmina złoży wniosek o odebranie prawa jazdy pracownik socjalny musi przeprowadzić wywiad i odebrać od dłużnika oświadczenie majątkowe. Jeśli nie może on oddać pieniędzy z powodu braku pracy, zostaje zobowiązany do zarejestrowania się jako bezrobotny. Ośrodek pomocy społecznej zwraca się wówczas do starosty o podjęcie działań zmierzających do jego aktywizacji zawodowej lub skierowania go do robót publicznych. Dopiero, gdy dłużnik odmówi wypełnienia któregokolwiek z tych warunków, gmina może wystąpić o zabranie prawa jazdy. Jest to środek o tyle skuteczny, o ile dłużnik faktycznie ma prawo jazdy, a zwłaszcza, gdy samochód jest mu potrzebny do pracy. Z danych "Gazety Prawnej" wynika, że w 2007 r. do starostów o zatrzymanie prawa jazdy wpłynęło 8 tys. wniosków. Wydatki budżetu państwa na zaliczkę alimentacyjna wyniosły 770 mln zł. Dłużnicy spłacili z tego 27 mln zł.
Komentuj →
10 grudnia 2008 |
0
Kierowca zatrzymany przez gminnego strażnika może żądać od niego okazania nie tylko legitymacji służbowej, ale również upoważnienia wydanego przez komendanta powiatowego policji - czytamy w “Rzeczpospolitej”. W miastach oraz gminach, w których utworzono straż miejską, kontrola ruchu drogowego może być wykonywana również przez jej strażników. Wykonywana jest ona na podstawie upoważnienia wydawanego przez komendanta miejskiego (powiatowego) policji. Upoważnienie wydawane jest strażnikom, którzy odbyli stosowne szkolenie. Jego program określa załącznik do rozporządzenia z 18 lipca 2008 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego. Kontrolę ruchu drogowego wykonywać może jedynie strażnik umundurowany. Przed przystąpieniem do wykonywania czynności kontrolnych strażnik miejski ma obowiązek podać swoje imię i nazwisko oraz przyczynę zatrzymania, a na żądanie także upoważnienie i legitymację służbową. Kontrola może być wykonywana również za pomocą urządzeń służących do samoczynnej rejestracji naruszeń przepisów ruchu drogowego. Jednakże korzystanie z np. fotoradarów możliwe jest jedynie w czasie i w miejscach uzgodnionych z komendantem miejskim (powiatowym) lub rejonowym policji.
Uprawnienia kontrolne strażników gminnych określają przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z art. 129b ich kompetencje zostały jednak ograniczone. Zatrzymać kierującego pojazdem strażnik może jedynie w sytuacji, w której nie stosuje się on do zakazu ruchu w obu kierunkach (znak B-1). Natomiast zdarzenia takie jak niestosowanie się do znaków sygnalizacji świetlnej lub ograniczeń prędkości mogą być rejestrowane jedynie przy użyciu urządzeń samoczynnie rejestrujących (fotoradary, kamery). Strażnik gminny nie ma jednak prawa zatrzymać kierującego pojazdem w sytuacji, gdy porusza się on z prędkością niedozwoloną lub przejechał na czerwonym świetle, a zdarzenie to zostało zarejestrowane za pomocą urządzenia samoczynnie rejestrującego (art. 129b ust. 3 pkt 1 ustawy). Straż gminna uprawniona jest również do kontroli nie tylko kierowców, ale i rowerzystów, pieszych czy prowadzących zaprzęgi. Podczas kontroli strażnik może w szczególności legitymować uczestników ruchu, w tym sprawdzać dokumenty wymagane w związku z kierowaniem pojazdem (prawo jazdy, dowód rejestracyjny, ubezpieczenie). Może również wydawać im wiążące polecenia co do sposobu korzystania z drogi lub używanego pojazdu. W przypadku powzięcia podejrzenia, że kontrolowany kierowca jest pod wpływem alkoholu lub środków działających podobnie jak alkohol (np. narkotyków), obowiązany jest zatrzymać taką osobę do czasu przybycia policji. Za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji straż gminna może nakładać grzywny w drodze mandatu karnego. Ich katalog zawiera rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Straż miejska posiada uprawnienie do unieruchomienia pojazdu - poprzez zablokowanie kół - jeżeli został zaparkowany w miejscu, gdzie jest to zabronione. Blokada może być zastosowana wyłącznie w przypadku, w którym pozostawiony pojazd nie utrudnia ruchu i nie zagraża bezpieczeństwu. W sytuacjach przeciwnych strażnik miejski może jedynie podjąć decyzję o usunięciu takiego samochodu. Czynności tych dokonuje wyznaczona przez starostę jednostka (np. przedsiębiorca), holując pozostawiony pojazd na wyznaczony parking strzeżony.
Komentuj →
10 grudnia 2008 |
0

(272-10)
Cztery pierwsze tablice ostrzegające kierowców przed łosiami na drodze stanęły przy trasie nr 65 Białystok-Ełk, między miejscowościami Downary i Ruda na Podlasiu. To część akcji "Jedź ŁOŚtrożnie". Tablice mają wymiary 1,4 na 1,4 metra, widnieje na nich znak ostrzegawczy z sylwetką łosia i podpis "Uwaga na łosie". Znaki zainstalowano w ramach akcji "Jedź ŁOŚtrożnie", prowadzonej z inicjatywy Biebrzańskiego Parku Narodowego. Każdy kosztował ok. 1,5 tys. zł. Przedsięwzięcie sfinansował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Jak powiedział rzecznik parku Artur Wiatr, dwie kolejne tablice staną na drodze krajowej nr 8 (Białystok- Augustów), koło Podcisówka. Miejsca ich usytuowania zostały uzgodnione z drogowcami i policją. Łoś powoli wchodzi na drogę. Inicjatorzy akcji liczą, że kierowcy będą reagowali na ostrzeżenie umieszczone na tablicach, bo zwykle nie zwracają uwagi na znak drogowy "Uwaga dzikie zwierzęta". Akcja "Jedź ŁOŚtrożnie", której częścią jest postawienie tablic przy drodze, ma zwrócić uwagę kierowcom podróżującym przez dolinę Biebrzy na możliwość pojawienia się na drodze łosi. Ze względu na masę zwierzęcia, kolizja z nim może zakończyć się tragicznie. Policja zaleca wolniejszą jazdę, bo łoś nie wbiega zazwyczaj na drogę, a na nią wchodzi, więc jest czas, żeby odpowiednio zareagować i uniknąć zderzenia. Artur Wiatr uważa, że świadomość kierowców dotycząca zagrożenia z powodu łosi na drodze rośnie.
Pierwsza edycja akcji "Jedź ŁOŚtrożnie" była przeprowadzona w poprzednim sezonie jesienno-zimowym. Rozdano wówczas kilka tysięcy ulotek i naklejek. Druga edycja akcji potrwa do marca 2009 roku. Raz w miesiącu na drogach, gdzie pojawiają się łosie, Biebrzański Park Narodowy we współpracy z policją i nadleśnictwami będzie rozdawać kierowcom ulotki ostrzegające przed łosiami.
Łoś to największy ssak w dolinie Biebrzy - dorosłe samce mogą ważyć nawet do 400 kg. Przez większość roku łosie przebywają na bagnach. Jednak późną jesienią wędrują do lasu, by w nim łatwiej przetrwać zimę. Łosie są pod ochroną. Dolina Biebrzy to ich europejska ostoja.
Komentuj →
8 grudnia 2008 |
0
Prezydent RP podpisał ustawy:
- z 17 października o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych,
- z 21 listopada o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia,
- z 21 listopada o wspieraniu termomodernizacji i remontów,
- z 21 listopada zmieniającą ustawę o zmianie ustawy o rachunkowości,
- z 21 listopada o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym,
- z 21 listopada o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym,
- z 21 listopada o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania,
- z 6 listopada o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych,
- z 21 listopada o zmianie ustawy – Kodeks pracy,
- z 21 listopada o pracownikach samorządowych.
Komentuj →