0281/01/2009 1 stycznia 2009 4 stycznia 2009

o proponowanych zmianach w systemie szkolenia (4); o nowym taryfikatorze punktowym; w firmie musisz mieć strażaka; wyjaśnienia Ministerstwa Prawy i Polityki Społecznej; zagłosuj na tę inicjatywę; drogowy bilans 2009 roku: już 45 ofiar; SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY - podsumowanie; drogówki plany na nowy rok; Sto lat… za życie innych; sposób na przymarzające zamki; kapitalny pomysł na korki; o minirondach; kto odpowiada za wypadki na ulicach; wydatki na pojazd we własnej firmie; zaproszenie na konferencję SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY; odwiedź wystawę pt.: „MOTORYZACJA W PIGUŁCE”; zobacz nową www WORD-u Suwałki, warto; PZM ma nowe logo; o...

News tygodnia

Zagłosuj na tę inicjatywę
4 stycznia 2009 | 0

“ORLEN. Bezpieczne Drogi” to długofalowy program na rzecz poprawy stanu bezpieczeństwa na polskich drogach, zainaugurowany w 2006 roku i organizowany przez PKN ORLEN S.A. Program składa się z dwóch zasadniczych elementów: Konkursu Inicjatyw Bezpieczne Drogi oraz części edukacyjnej, która w poprzednich edycjach realizowana była poprzez emisję na antenie TVP 2 filmów zatytułowanych “Eksperyment Życie” z udziałem Krzysztofa Hołowczyca. Zaplanowane na III edycję Programu ORLEN. Bezpieczne Drogi działania edukacyjne realizowane będą w mediach oraz w szkołach. Kapituła Konkursu wybierze w terminie pomiędzy 1 stycznia a 10 lutego 2009 r. Laureatów Konkursu.

W najnowszej edycji Konkursu Inicjatyw 2008 organizowanej przez ORLEN, a odbywającej się kolejny rok pod hasłem BEZPIECZNE DROGI, znalazł się cykl konferencji regionalnych - Społeczna Misja Nauczycieli Jazdy. Organizatorzy - Polska Federacja Szkół Kierowców, przy wydatnej pomocy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Drogowego oraz Grupy IMAGE, w latach 2007-2008 przeprowadzili 14 konferencji regionalnych, w których wzięło udział ponad 1 500 osób.

 

Gorąco polecamy tę inicjatywę - http://www.orlenbezpiecznedrogi.pl/inicjatywa20080183

- pod powyższym adresem dodajcie Państwo swój komentarz

4cbccdaf2f008eec910aa4406ab115f3769d19ab  (281-6)

^Organizatorzy cyklu SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY w latach 2007-2008 przeprowadzili 14 konferencji regionalnych, w których wzięło udział ponad 1 500 osób.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Kapitalny pomysł na korki
4 stycznia 2009 | 0

Pytanie Mariusz Lodziński: Twórca projektu napowietrznej kolejki weźmie udział w finale telewizyjnego show TVN-u "Kapitalny pomysł". I jak sam twierdzi, jest już blisko, by projekt swojego życia zrealizować. Olgierd Mikosza, inżynier i informatyk, który wiele lat spędził, pracując za Oceanem, chce w Opolu zbudować sieć napowietrznej kolei, która ma być alternatywa dla zakorkowanych ulic miasta. Blisko dwa lata temu przedstawił projekt prezydentowi Opola. Radni poparli pomysł, deklarując, że są za zbudowaniem takiej kolejki w Opolu. Jednak do tej pory nie udało się Mikoszy zgromadzić wystarczającej liczby inwestorów, by budowę rozpocząć. Projektowi poświęcił wszystko - sprzedał dom i przeprowadził się do Opola, gdzie znalazł największe zrozumienie. Teraz o pieniądze na swój projekt walczyć będzie 18 stycznia w telewizyjnym show w TVN-ie. Wierzy, że w tym roku przynajmniej pierwszy odcinek kolejki w Opolu powstanie. Mariusz Lodziński: Ze swoim projektem napowietrznej kolejki gondolowej trafił Pan do finału telewizyjnego show "Kapitalny pomysł". Jest Pan usatysfakcjonowany, czy liczy na jeszcze więcej?

92f2dbaf9fec79b435d56a2b311dc835a423e4cf (281-4)

Odpowiedź Olgierd Mikosza: Moim zdaniem to plan minimum. Oczywiście, ważne było samo pokazanie się w tym programie. Bardzo mnie ucieszyło także dobre przyjęcie przez jury, bo to przecież znane i uznane osoby w kraju, z dużym doświadczeniem i wiedzą. I na dobrą sprawę można by się tym zadowolić. Moim celem jest jednak wygranie tego programu i sądzę, że mamy na to duże szanse. Będziemy walczyć.
Pytanie Mariusz Lodziński: Podczas Pana prezentacji w TVN-ie wyłączyła się z rozmowy tylko jedna osoba z jury - Solange Olszewska. Ale już podczas dyskusji o zwycięzcy o Pana projekcie mówiła dobrze. Pozostali członkowie jury żartowali, że widzi w Pana gondolach konkurencję dla autobusów, które produkuje.
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Sądzę, że pani Olszewska wyłączyła się bardziej przez przypadek, zanim zdążyłem przedstawić pomysł. Później, gdy przysłuchiwała się rozmowie, przekonała się do niego i rzeczywiście jej końcowa opinia była niezwykle pochlebna. Powiedziałbym nawet, że trudno o lepszą. Cieszę się, że do ekspertów przemówiły merytoryczne argumenty, bo na początku właściwie wszyscy podchodzili do tego sceptycznie. Ale przyzwyczaiłem się już do tego podczas rozmów o MISTERZE. Na początku zawsze ludzie podchodzą z niedowierzaniem, ale gdy posłuchają argumentów, zmieniają zdanie.

Pytanie Mariusz Lodziński: W podsumowaniu Pana prezentacji Zbigniew Niemczycki trafił w sedno, twierdząc, że największy problem dotyczący Pana projektu leży w ludzkiej mentalności.
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Bo rzeczywiście, problem leży nie w możliwościach technicznych kolejki, ale właśnie w mentalności. I myślę, że te opinie powinny być teraz dużo bardziej przekonujące dla potencjalnych inwestorów niż wszystkie moje spotkania, które w tej sprawie odbyłem w ciągu ostatnich czterech lat. W jury programu znaleźli się przecież specjaliści od biznesu, którzy nie mogliby sobie pozwolić na mówienie bzdur, bo to uderzałoby w ich reputację. A wspólnie przyznali, że taki rodzaj transportu jak MISTER to przyszłość, której nie da się uniknąć.
Pytanie Mariusz Lodziński: Występ w tym programie był dla Pana trudny?
Odpowiedź Olgierd Mikosza: To było trudne i bynajmniej tego nie lekceważyłem. Podobnie jak nie lekceważyłem żadnych uczestników programu. Powiem szczerze, że do tej prezentacji przygotowywałem się prawie do pierwszej w nocy jeszcze w dniu nagrania. Analizowałem to jeszcze przez dwie godziny rano, a i tak wszystko diabli wzięli, bo przecież pytaniami przerywano mi wypowiedź i musiałem improwizować. Absolutnie też nie byłem pewny, że dotrę do finału. Więc cieszę się, że udało mi się przekonać do siebie jury.
Pytanie Mariusz Lodziński: Prowadzący program Marcin Meller podsumowując stwierdził, że nikt tak długo nie rozmawiał z ekspertami jak Pan. Ale w telewizji to było zaledwie kilka minut, podobnie jak w przypadku pozostałych uczestników programu.
Odpowiedź Olgierd Mikosza: To, co można było zobaczyć w telewizji, zostało mocno okrojone. W praktyce każdy z uczestników programu ma około 15 minut, ja rozmawiałem z jury 25 minut. Z mojego wystąpienia wycięto kilka ważnych stwierdzeń, jak przypuszczam zostawiono je zapewne na finał. Tłumaczyłem między innymi, że 50 km sieci MISTERA kosztuje około 800 mln zł, czyli tyle, ile kosztuje kilometr warszawskiego metra, a kolejka jest znacznie bardziej efektywna, jeżeli chodzi o liczbę przewiezionych pasażerów.
Pytanie Mariusz Lodziński: Finał programu za dwa tygodnie. Będzie się Pan jakoś szczególny przygotowywał?
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Zrobię wszystko, by ten program wygrać, więc już się oczywiście do tego przygotowuję. Mam scenariusz, strategię i dokładnie wiem, co powiedzieć. Chcę jak najbardziej konkretnie przedstawić tak mocne argumenty, żebyśmy wygrali.
Pytanie Mariusz Lodziński: Ale bez względu na wynik finału może Pan mówić o sukcesie swojej kolejki.
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Oceniając argumenty jury, twierdzę, że szanse na wygranie finału mamy bardzo duże. Znamy przecież projekty konkurentów finałowych i niezależnie od tego, jak one są twórcze i fajne, to jednak nie mają tego ekonomicznego, ekologicznego i społecznego wymiaru, jaki ma nasz projekt. Bo przecież fajne są nalepki na ściany dziecięcego pokoju, jakie proponuje jedna z finalistek, ale w skali światowej to błaha sprawa. A nasz projekt jest zupełnie inny. Przecież ponad miliard ludzi codziennie jeździ komunikacją miejską. Pod względem ekonomii i ekologii nic z naszym projektem nie może się równać. Ja nigdy nie ukrywałem, że celem nie jest zrobienie systemu w Opolu, chcę go budować na całym świecie. Opole natomiast będzie miało tę okazję, że będzie zawsze wymieniane jako to pierwsze miasto, które się na projekcie poznało i go zrealizowało.

Pytanie Mariusz Lodziński: Nie boi się Pan jednak, że 300 tys. zł, które może Pan otrzymać za wygranie programu, to kropla w morzu potrzeb kolejki gondolowej? Jury może więc zdecydować się przekazać je komuś, kto proponuje skromniejsze przedsięwzięcie, ale za te pieniądze zrealizuje je w stu procentach.
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Patrząc w ten sposób, najlepiej będzie rozdać tysiącu ludzi po 100 zł, wtedy pomoże się jeszcze większej liczbie osób. Ale to nie rozwiąże żadnego problemu. I powiem szczerze, że już nawet nie te 300 tys. zł, ale sam fakt wygrania tego programu bardzo kolejce pomoże. To zamknie usta tym ustawicznym krytykom, tym niedowiarkom czy tym profesorom, którzy do tej pory MISTERA traktowali z pogardą. Bo to już nie będą tylko moje słowa, ale ludzi, którzy znają się na biznesie. A te 300 tys. zł wystarczyłoby nam, żeby zacząć budować testowy odcinek, tak by zaprezentować coś więcej niż tylko to, co pokazaliśmy na rynku w Opolu. Trzeba też pamiętać, że jest już szansa na dofinansowanie budowy odcinka z dotacji unijnych i pomocy finansowej Opola i Rzeszowa. Wygranie programu to przyśpieszy i cały proces uczyni nieodwracalnym.
Pytanie Mariusz Lodziński: Ma Pan wrażenie, że robi właśnie milowy krok w swojej kilkuletniej walce o zbudowanie napowietrznej kolei?
Odpowiedź Olgierd Mikosza: Sądzę, że wkrótce nastąpi przypieczętowanie tego, co po cichu w ostatnich tygodniach się działo. Myślę tu głównie o pomocy prezydenta Zembaczyńskiego. Dzięki niemu doszło w Opolu do spotkania z wiceministrem rozwoju regionalnego Januszem Mikułą, który przyznał, że mamy szanse na unijne dofinansowanie. Program będzie tylko dodatkowym impulsem i potwierdzeniem słuszności naszej drogi. Także dla prezydenta, który - jak wiem - wciąż jest mocno krytykowany za przychylność dla tego przedsięwzięcia. Podobne problemy ma prezydent Rzeszowa, który także chciałby u siebie taką kolejkę. Ten sukces jest także ich sukcesem. Bo ja występuję w programie, ale nie pojawiłbym się tam, gdyby nie grupa osób, które mnie od dawna wspierały. Prezydent Zembaczyński jest jedną z ważniejszych osób w tym gronie. Nie ukrywam, że wspaniałe jest to wrażenie, że wreszcie docieramy do celu.

Odpowiedzi udzielił: Olgierd Mikosza, inżynier i informatyk

Komentuj
O minirondach
4 stycznia 2009 | 2

Pytanie: Ważny element ruchu drogowego, który może ułatwić nam życie. Chodzi o małe, zgrabne rondo, z niewielką wyspą centralną, która przypomina bardziej leżącego policjanta. Bez żadnych klombów w środku i bez wysokich krawężników po bokach. Od biedy można na taką wyspę najechać, ale tylko wolno (dzięki czemu zagubiona ciężarówka czy autobus też bez problemu pokona takie skrzyżowanie). Rozwiązanie to nadaje się do zastosowania na wielu ruchliwych skrzyżowaniach, gdzie nie codziennie są ciężarówki i autobusy MZK. Wadą takich rond jest to, że dla początkującego kierowcy nie są łatwe do pokonania, ponieważ wymagają zdecydowanej jazdy. Zaleta? Wymuszają dynamiczne zachowanie kierowców, przyspieszając tym samym przepływ aut i rozładowując ruch. Bez większych nakładów i robót drogowych można by je zainstalować od zaraz w kilku punktach miasta. Moja propozycja – czytamy “Gazecie Wyborczej Toruń” wypowiedź Wiesława Lutowskiego - to na początek zmodernizować w ten sposób skrzyżowanie Grudziądzkiej z PCK, przy pl. ToMiTo. Nie potrzeba żadnych poważniejszych robót drogowych, poza przymocowaniem niewielkiej wysepki centralnej oraz przemalowaniem znaków poziomych. Razem ze zmianą oznakowania pionowego, całą operację można przeprowadzić w ciągu zaledwie kilku godzin (np. przez jeden wieczór), kosztem kilku tysięcy złotych, czyli - jak na tego typu inwestycję - prawie za darmo. Jeżeli rozwiązanie tam się sprawdzi, podobne minironda można zbudować w wielu punktach miasta, gdzie tworzą się lokalne zatory albo są problemy z włączaniem się do ruchu i gdzie jest na nie dość miejsca (np. przy zjeździe z mostu, na skrzyżowaniu Ślimaka Getyńskiego i Bulwaru Filadelfijskiego). Niezbyt duże ronda przydałyby się również m.in. na skrzyżowaniu Chełmińskiej z Długą oraz z Podgórną-Bema, czy też Grudziądzkiej z Legionów. Minironda bez sensu?
Odpowiedź: Po przeczytaniu artykułu Wiesława Lutowskiego stwierdzam, że koncepcja "minirondek" jest bezsensowna. Mają może uzasadnienie na skrzyżowaniach ulic osiedlowych, gdzie występuje jedynie ruch samochodów osobowych. Jednak kiedy muszą te minirondo przejechać samochody ciężarowe lub autobusy, to robi się problem. Bo jak ma przejechać takie minirondo 12-metrowy autobus, skoro ledwo mieści się tam auto osobowe? Żeby przejechać, musi "zaliczyć" po drodze kilka krawężników. Po kilku latach takie rondo nadaje się do kapitalnego remontu, nie wspominając już o uszkodzonych samochodach. Szczytem głupoty jest (wbrew temu co Pan pisze o MZD) przebudowa ulicy Mickiewicza, gdzie takie mikroskopijne rondko się pojawiło. Przed przebudową na remontowanym odcinku była ulica dwujezdniowa, a teraz kosztem jednej nitki jezdni zrobiono większe parkingi. Rozumiem, że potrzebujemy więcej miejsc parkingowych w centrum miasta, ale nie kosztem ruchu ulicznego! Teraz nie dosyć, że będzie tylko jedna jezdnia, to jeszcze superwąska. I tam mają wjeżdżać autobusy PKS, a potem przejeżdżać tym minirondem?! "Gratulacje" dla projektantów! Po przebudowie ta ulica będzie się nadawała prędzej na ścieżkę rowerową, niż na jezdnię dla samochodów. Tylko patrzeć, jak autobusy w kilka miesięcy to minirondko rozjadą!

Odpowiedzi udzielił: czytelnik “Gazety Wyborczej Toruń”

Komentuj
Kto odpowiada za wypadki na ulicach
4 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Mamy zimę, “Gazeta Prawna” podjęła próbę odpowiedzi na pytanie: Kto odpowiada za nieszczęśliwe wypadki:

Odpowiedź:Właściciel musi usunąć śnieg i lód z chodnika wzdłuż swojej nieruchomości. Za pozbycie się śniegu i lodu z przystanków odpowiadają przedsiębiorcy je użytkujący. Poszkodowany przechodzień musi udowodnić winę odpowiedzialnego za odśnieżanie. Obowiązek uprzątnięcia i pozbycia się śniegu oraz lodu z dróg publicznych należy do zarządu drogi, czyli do tego, kto jest jej właścicielem. Na przykład właścicielem dróg krajowych (autostrad, dróg ekspresowych oraz międzynarodowych) jest Skarb Państwa. Natomiast drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne należą do właściwego samorządu województwa lub gminy. Z kolei odśnieżaniem i usuwaniem lodu z dróg wewnętrznych muszą zajmować się zarządcy terenu, na którym są one położone. Chodzi tutaj o drogi na terenie osiedli mieszkaniowych, dojazdowych do obiektów, które użytkują podmioty gospodarcze, a także placów przed dworcami kolejowymi i autobusowymi. Natomiast ulice położone w ciągu tych dróg należą do tej samej kategorii co drogi. Obowiązek odśnieżania ich i odladzania ma ten sam podmiot, który zajmuje się utrzymaniem drogi. Ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz. U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm.) stanowi, że utrzymanie drogi oznacza także odśnieżanie jej i zwalczanie śliskości zimowej.

4b1cae60efae221444d2476b07eacd592c5bf361

(281-7)

Komentuj
Jak kupić boks dachowy
4 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Jak kupić “trumnę”?

Odpowiedź:Na stronie INTERII.pl poznajemy kilka istotnych uwag niezbędnych nam przy zakupie boksu dachowego:

Przed zakupem: Boksy mają zróżnicowaną pojemność, jednak nie zawsze zakup największego z dostępnych jest dobrym rozwiązaniem. Do mniejszego boksu da się włożyć mniej pakunków, ale pozostanie możliwość zamontowania obok dodatkowego uchwytu np. na rower. Z kolei duże boksy pomieszczą przedmioty o większych gabarytach, np. namiot. Ważna jest jakość wykonania. Chodzi głównie o zawiasy unoszące pokrywę. W najtańszych bagażnikach podnośniki bywają marnej jakości i łatwo je uszkodzić podczas pakowania. Warto się również zastanowić, czy lepszy będzie boks uchylany jedno-, czy dwustronnie. Zaletą tego drugiego jest ułatwiony dostęp do bagażu z obu stron samochodu. Zanim kupimy boks, trzeba przymierzyć go do auta. Zwłaszcza, gdy mamy model pięciodrzwiowy. Zamontowanie zbyt długiego boksu może znacznie utrudnić dostęp do przedziału bagażowego w pojeździe (kłopoty z unoszeniem klapy). Co więcej, zdarza się, że boksy zasłaniają odbiornik sygnału GPS, na którym opiera się działanie nawigacji. Może też zajść konieczność odkręcenia anteny do radia.

Plusy i minusy: Jazda z boksem oprócz zalet ma i wady. Często okazuje się, że auto nie może wjechać na parking podziemny bądź do garażu. Samochód jest cięższy i mniej aerodynamiczny, co powoduje zwiększone zużycie paliwa. Zmienia się też środek ciężkości, co skutkuje innym zachowaniem auta na zakrętach. Z drugiej strony, ze względu na opływową konstrukcję boksów lepiej przewozić narty właśnie w nich. Same narty w uchwytach powodują większe zawirowania powietrza. Przed załadunkiem sprzętu umieśćmy go w pokrowcu. Ułatwi to pakowanie i rozpakowywanie nart oraz ochroni je przed porysowaniem.

Waga i sposób pakowania: Przed wypełnieniem bagażnika dachowego po brzegi trzeba zwrócić uwagę na kwestię jego ładowności oraz nośności dachu naszego samochodu. Nośność dachu auta jest zapisana w instrukcji obsługi. Trudno jest uśrednić tę wartości, ponieważ każdy model pojazdu różni się pod tym względem. Wielu właścicieli aut nie ma pewności co do wagi sprzętu, jaki może zapakować na dach auta. Tymczasem za bezpieczną dla samochodów osobowych przyjęło się określać wartość ok. 70 kg (ok. 90 kg dla minivanów i aut terenowych). Oczywiście musimy pamiętać, że do masy bagażu należy doliczyć masę samego bagażnika. Małej wielkości boksy ważą przeważnie około 11 kg, te większe - 17-26 kg. W firmach zajmujących się sprzedażą boksów przyjmuje się, że sprzęt narciarski dla jednej osoby ma masę ok. 15 kg. My zważyliśmy dwa zestawy nart i butów oraz deskę snowboardową. Dodatkowo uwzględniliśmy wagę ubrań. Narty ważyły 6,7 oraz 9,4 kg, buty narciarskie - 4,5 i 5 kg, deska snowboardowa - 5,7 kg, kask - 1 kg, ubranie snowboardowe 3 kg, narciarskie 3 i 4,5 kg. W sumie zestaw dla trzech osób ważył niecałe 43 kg. Producenci boksów dachowych zalecają, by najcięższe przedmioty układać pośrodku bagażnika. Z przodu i z tyłu te lżejsze. Dobrze jest dokupić dodatkowe pasy mocujące (od 20 zł), które zapobiegną przesuwaniu się ładunku.

Montaż - belki i boks: Długość belek do montażu boksu powinna być dopasowana do szerokości auta, by stawiały powietrzu jak najmniejszy opór. Systemów mocowań belek i boksów jest wiele (najwygodniejsze są te działające na zasadzie zatrzasków). Boks otwierany z jednej strony trzeba zamontować bliżej prawej krawędzi dachu, otwierany dwustronnie - pośrodku

Wypożyczanie i przechowywanie: Wypożyczalnie boksów dachowych działają przeważnie przy firmach handlujących podobnym sprzętem. Ceny zaczynają się od 10 zł za dobę, przy czym w wielu przypadkach okres wynajmu to minimum cztery dni. Konieczne jest również wpłacenie kaucji od 500 zł w górę. Wypożyczymy niestety tylko sam bagażnik, belki montażowe trzeba mieć własne. Przechowywanie boksu jest kłopotliwe ze względu na jego gabaryty. Najlepsze rozwiązanie to umieszczenie go pod sufitem w garażu, na specjalnych taśmach. Taki uchwyt można wykonać samodzielnie lub kupić gotowy za ok. 70 zł.

Komentuj
Wydatki na pojazd we własnej firmie
4 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Jako przedsiębiorca wykorzystuję do działalności samochód osobowy na podstawie tzw. kilometrówki. Czy mogę go wpisać do ewidencji środków trwałych, by wliczać w koszty wydatki w pełnej wysokości? Czy powinienem jako datę nabycia wpisać datę zakupu?

Odpowiedź: Tak. Od strony formalnej nie ma przeszkód dla wykonania takiej operacji. Wystarczy, że wpisze pan ten samochód do ewidencji środków trwałych i rozpocznie jego amortyzację. Trzeba przy tym tylko pamiętać, że nie ma podstaw do skrócenia amortyzacji z tytułu zaliczenia do środków trwałych używanego samochodu, jeśli kupił go pan (wówczas prywatnie) jako samochód nowy, gdyż kryterium używalności spełnione być musi przed zakupem. Oznacza to, że choć jako wartość początkową przyjmie pan aktualną wartość samochodu, amortyzacja powinna być rozłożona na 60 rat miesięcznych. Poza amortyzacją będzie pan mógł wliczać w koszty wszelkie wydatki na samochód. Podatnik prowadzący ewidencję środków trwałych jest zobowiązany podać w niej datę nabycia środka trwałego lub wartości niematerialnych albo prawnych. Niekoniecznie musi to być data równoznaczna z wpisem do ewidencji, czy tym bardziej z datą przyjęcia do używania. Datą nabycia jest zazwyczaj data figurująca na fakturze, rachunku albo umowie cywilnej, przenoszącej prawo do środka trwałego na podatnika, który zamierza prowadzić amortyzację. Szczególnie istotne znaczenie ma data nabycia w przypadku, gdy podatnik decyduje się na zakwalifikowanie do składników majątku firmy rzeczy nabyte dużo wcześniej, zwłaszcza gdy samo nabycie nie było jeszcze bezpośrednio związane z działalnością. Dzięki temu bowiem można ustalić, czy podatnik dokonał w sposób właściwy określenia wartości początkowej środka trwałego.

Pytanie: Wykorzystuję do działalności gospodarczej samochód moich rodziców. Czy mogę wliczać w koszty jego amortyzację?

Odpowiedź: Nie. Amortyzować w koszty można tylko taki środek trwały, który stanowi własność podatnika (ujęty jest w jego ewidencji środków trwałych). W opisywanym przypadku taki użyczony samochód można rozliczać w koszty tylko za pośrednictwem tzw. kilometrówki, prowadząc przy tym ewidencję przebiegu pojazdu. I to nawet wówczas, gdy pojazd ten jest na wyłączność przekazany w użytkowanie. By ten stan rzeczy zmienić, rodzice musieliby panu podarować lub sprzedać samochód. Wówczas mógłby pan wpisać go do ewidencji środków trwałych i amortyzować, jak każdy inny środek trwały.

Komentuj

Legislacja

Wyjaśnienia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej
3 stycznia 2009 | 0

Wyjaśnienia MPiPS w sprawie art. 209(1) znowelizowanego Kodeksu pracy

Znowelizowany Kodeks pracy, który wchodzi w życie od 18 stycznia 2009 roku, nakłada na pracodawców obowiązek wyznaczania pracowników do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, a także do udzielania pierwszej pomocy. Jest to realizacja dyrektywy Rady 89/391/EWG z 1989 r. w sprawie wprowadzenia środków w celu poprawy bezpieczeństwa i zdrowia pracowników w miejscu pracy. Dyrektywa obowiązuje wszystkich pracodawców, bez względu na liczbę zatrudnianych pracowników.

Przed nowelizacją Kodeksu pracy MPiPS prowadziło przez kilka lat negocjacje z  Komisją Europejską, wyjaśniając, że postanowienia tej dyrektywy są już wypełniane przez obowiązującą ustawę z 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej. Komisja nie przyjęła tych wyjaśnień i w marcu 2007 roku wystąpiła na podstawie art. 226 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską z wezwaniem do usunięcia uchybienia, a następnie w styczniu 2008 roku z uzasadnioną opinią odnośnie tego naruszenia. Polsce groziły wysokie kary w przypadku niewdrożenia dyrektywy unijnej.

Przepisy znowelizowanego Kodeksu pracy nie zmieniają obowiązków pracodawców w sprawie wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej. Odsyłają one bowiem do wspomnianej ustawy o ochronie przeciwpożarowej. W rozdziale 2  ustawy zapisano, że  osoby wykonujące czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej muszą posiadać co najmniej wykształcenie średnie i ukończone szkolenie inspektorów ochrony przeciwpożarowej.

Wywiązywanie się z tego obowiązku nie stanowiło w przeszłości problemu dla dużych przedsiębiorstw. Jednak, wraz z transformacją gospodarczą i powstaniem wielu małych firm, sytuacja zasadniczo się zmieniła. Pracodawcy, zatrudniający jedną lub kilka osób, mogą mieć problemy z wyznaczaniem pracownika do tego zadania, zwłaszcza w kontekście wymagań kwalifikacyjnych – posiadania przez niego wymaganego w ustawie średniego wykształcenia.

Dlatego Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanta Fedak zwróciła się 8 stycznia 2009 r. do Głównego Inspektora Pracy Państwowej Inspekcji Pracy Tadeusza Zająca z prośbą o niekorzystanie z posiadanych uprawnień, dotyczących karania pracodawców za niespełnianie wymagań kwalifikacyjnych przez pracowników wyznaczonych do wykonywania czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników. Minister proponuje wykorzystywanie w większym stopniu innych środków prewencyjnych. Równocześnie MPiPS podejmie próbę przekonania Komisji Europejskiej do wprowadzenia zmian legislacyjnych, uwzględniających potrzeby także małych przedsiębiorstw.

Komentuj
W firmie musisz mieć strażaka
3 stycznia 2009 | 0

Od 18 stycznia br. wszyscy pracodawcy (w tym także ci, którzy zatrudniają tylko jednego pracownika) będą wyznaczać... strażaka. Firmy zatrudnią na część etatu osoby z odpowiednimi uprawnieniami lub zapłacą za dodatkowe szkolenie podwładnych. Aby spełnić nowe obowiązki bhp, które nakłada na pracodawców  nowelizacja kodeksu pracy z 21 listopada 2008 r., wiele firm będzie musiało zatrudnić nowego pracownika lub ponieść koszty szkolenia już zatrudnionych. Od 18 stycznia 2009 r. w każdej firmie, która zatrudnia choćby jednego podwładnego, pracodawca będzie musiał wyznaczyć podwładnych, którzy będą odpowiedzialni za udzielenie pierwszej pomocy, ewakuację z zakładu pracy oraz ochronę przeciwpożarową. Ci ostatni muszą mieć co najmniej średnie wykształcenie oraz ukończone szkolenie inspektora ochrony przeciwpożarowej. Obecnie kosztuje ono 1,25 tys. zł. Nowe obowiązki bhp musi wypełnić każdy pracodawca.

Ministerstwo Prawy i Polityki Społecznej: W odpowiedzi na pytanie “Gazety Prawnej” Departament Prawa Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej potwierdził, że art. 2091par. 1 pkt 2 znowelizowanego kodeksu pracy zobowiązuje wszystkich pracodawców do wyznaczenia pracowników m.in. do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, zgodnie z przepisami o ochronie przeciwpożarowej. Wyznaczony pracownik powinien m.in. zapewnić osobom przebywającym w budynku, obiekcie budowlanym lub na ich terenie bezpieczeństwo i możliwość ewakuacji, przygotować budynek, obiekt budowlany lub teren do prowadzenia akcji ratowniczej oraz zapoznać pracowników z przepisami przeciwpożarowymi. Zdaniem resortu pracy musi on również posiadać kwalifikacje określone w ustawie z 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej (tj. Dz. U. z 2002 r. nr 147, poz. 1229, z późn. zm.). Zgodnie z nią czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej może wykonywać wyłącznie osoba z wykształceniem co najmniej średnim, która ukończyła szkolenie z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Przeprowadza je Szkoła Główna Służby Pożarniczej, pozostałe szkoły Państwowe Straży Pożarnej lub ośrodki szkolenia w komendach wojewódzkich PSP. Resort pracy podkreśla, że zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przeciwpożarowej, każdy pracodawca (będący jednocześnie właścicielem, zarządcą lub użytkownikiem budynków, obiektów lub terenów) jest od wielu lat zobowiązany do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej.

Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami pracodawca, który jest tylko użytkownikiem budynku,  w którym mieści się zakład pracy może i będzie nadal mógł być zwolniony z obowiązku wykonywania czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej, jeśli tak stanowi umowa z właścicielem tego obiektu. W efekcie nowelizacji kodeksu pracy może nastąpić sytuacja, że nawet jeśli pracodawca nie będzie zobowiązany do wykonywania czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej, bo odpowiada za to właściciel budynku, w którym mieści się zakład pracy, to i tak będzie musiał zatrudniać inspektora ochrony przeciwpożarowej – czytamy w “Gazecie Prawnej”. za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących bhp grozi im kara do 30 tys. zł. Przymus zatrudnienia specjalisty od pożaru uderzy w małe firmy - akcentuje gazeta.

Nowe przepisy przeciwpożarowe, zbyt rygorystyczne i obciążą pracodawców - uważa Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan. Jak poinformowała Konfederacja w komunikacie, w świetle nowych przepisów Kodeksu pracy, które zaczną obowiązywać 18 stycznia, każdy pracodawca ma obowiązek wyznaczyć pracowników do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, zgodnie z regulacjami dotyczącymi ochrony przeciwpożarowej. Wyznaczony pracownik powinien m.in. zapewnić osobom przebywającym w budynku, obiekcie budowlanym lub na jego terenie bezpieczeństwo i możliwość ewakuacji, przygotować budynek, obiekt lub teren do prowadzenia akcji ratowniczej oraz zapoznać pracowników z przepisami przeciwpożarowymi. W opinii PKPP Lewiatan, zobowiązuje to pracodawcę do zatrudnienia nowego pracownika z odpowiednimi kwalifikacjami lub zapewnienie przeszkolenia w zakresie ochrony przeciwpożarowej swoim pracownikom. Zdaniem ekspertów, nowe przepisy będą skłaniać pracodawców, zwłaszcza zatrudniających niewielką liczbę osób, do przyjęcia kompetentnej osoby jedynie na część etatu. Jak zaznaczono w komunikacie, przepisy są nazbyt rygorystyczne. "Uważamy, że pracodawca powinien mieć swobodę w decydowaniu o tym, jak ma wypełniać obowiązki związane z ochroną przeciwpożarową. Ważne jest to, że musi je spełniać, a w jaki sposób - wybór powinien do niego należeć. Stąd trzeba dopuścić prawo zlecania tych zadań osobom lub firmom zewnętrznym, co pozwoli zmniejszyć koszty" - podkreślono. Ponadto - w opinii Lewiatana - należy zweryfikować przepisy rozporządzenia z 21 kwietnia 2006 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, które nakładają na właściciela lub zarządcę obiektu (a nie użytkownika, czyli pracodawcę) obowiązek wykonywania czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Jak poinformowano, PKPP Lewiatan przygotowuje propozycje zmian, które "pozwolą wypełniać obowiązki ochrony przeciwpożarowej, zgodnie z wymogami dyrektyw unijnych i jednocześnie umożliwią pracodawcom ograniczyć koszty do niezbędnego minimum". W tej sprawie Konfederacja zwróci się do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej o podjęcie stosownych działań.

Krajowa Izba Gospodarcza protestuje przeciwko sposobowi implementacji Dyrektywy Rady (89/391/EWG) w sprawie wprowadzenia środków w celu poprawy bezpieczeństwa i zdrowia pracowników w miejscu pracy w zakresie wyznaczenia pracowników potrzebnych m.in. do udzielenia pierwszej pomocy, gaszenia pożaru i ewakuacji pracowników. Za niedopuszczalne zdaniem KIG należy uznać narzucenie równie kosztownych i uciążliwych obowiązków w tym zakresie zarówno dla przedsiębiorstw zatrudniających kilku pracowników, jak i dla dużych firm zatrudniających setki pracowników. Krajowa Izba Gospodarcza zgodnie z zapisami art. 8 Dyrektywy 89/391/EWG postuluje o szybką nowelizację art. 2091 § 1 pkt 2 Kodeksu Pracy. Proponujemy analogicznie do zapisów art. 237 § 1 Kodeksu Pracy, aby w firmach zatrudniających do 100 pracowników za ochronę przeciwpożarową i ewakuację pracowników odpowiadał pracownik zatrudniony przy innej pracy, który nie musiałby odbywać kosztownego szkolenia w zakresie kwalifikacji określonych ustawą z 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej. W przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 100 pracowników istniałby obowiązek tożsamy do zapisów obecnie obowiązującego art. 2091 § 1 pkt 2 Kodeksu Pracy. Jest to propozycja, która poza likwidacją zbędnego i kosztownego dla pracodawców obowiązku, wpisuje się w postanowienia Dyrektywy 89/391/EWG oraz jest korzystna z punktu widzenia przejrzystości systemu prawa pracy.

“Gazeta Wyborcza” Zapytała okręgową, później Państwową Inspekcję Pracy, jak zamierza przepis interpretować i tym samym egzekwować go wobec pracodawców: - Nie mamy jeszcze żadnych wytycznych w tej sprawie - powiedział nam Piotr Latała, rzecznik prasowy Okręgowej Inspekcji Pracy w Białymstoku, który dodał: - Sami dopiero teraz wysłaliśmy pracownika na takie przeszkolenie. W centrali Państwowej Inspekcji Pracy w Warszawie odesłali nas do Ministerstwa Pracy. - Dopóki przepis nie wejdzie w życie, nie wiem, jak będziemy go interpretować – usłyszeli dziennikarze. Poprosili więc resort pracy o odpowiedź, jaką wykładnię usłyszy PIP, jeśli zwróci się z prośbą o interpretację nowelizacji kodeksu pracy: - Każdy zakład pracy musi posiadać pracownika zatrudnionego na umowę o pracę na stanowisku inspektora ochrony przeciwpożarowej - zapewnia Bożena Diaby.

Komentuj
Pracują nad nowym taryfikatorem punktowym
3 stycznia 2009 | 1

Istnieją różne pomysły na poradzenie sobie z dotkliwymi konsekwencjami punktów karnych. Nie wszystkie jednak działają tak, jak myślimy – informuje tygodnik "Motor". Liczbę zgromadzonych punktów kierowca może sprawdzić w komendzie wojewódzkiej policji właściwej dla miejsca zamieszkania. Również niektóre wydziały ruchu drogowego na komisariatach powiatowych udzielają takich informacji. Aby sprawdzić stan punktów, należy zgłosić się na komendę z dowodem osobistym i oczywiście z prawem jazdy. Osoba, która zgłosiła się z prośbą o sprawdzenie swojego konta, musi się liczyć z tym, że jeśli przekroczyła dozwoloną ilość punktów, jej prawo jazdy zostanie zatrzymane. Punkty kasują się dokładnie po roku od momentu popełnienia wykroczenia. Ustawodawca oprócz punktów ostatecznych przewidział również punkty tymczasowe. Dopisywane są one do konta kierowcy, np. w przypadku odmowy przyjęcia mandatu. Punkty tymczasowe stają się ostatecznymi dopiero po wyroku sądu. Jeśli sprawa trwała ponad rok, to mimo wyroku skazującego punkty nie trafią na konto kierowcy. Ale nie zawsze tak jest. Kierowcy, którzy zbliżają się do granicy dozwolonego limitu punktów są wyłączeni z tej reguły i w przypadku orzeczenia winy kierowcy, gdy suma punktów przekroczy tą dozwoloną możemy pożegnać się z prawem jazdy. W takich przypadkach punkty tymczasowe są "zamrażane" na okres postępowania sądowego. Co pół roku, prawie każdy z nas może skorzystać ze specjalnego płatnego szkolenia (koszt to około 250 złotych), które zredukuje nam maksymalnie sześć punktów. Tutaj pamiętać należy, iż jeżeli mamy np. trzy punkty na koncie to po kursie zredukowane zostanie właśnie tylko te trzy punkty i nie dostaniemy w prezencie kolejnych trzech do wykorzystania w terminie późniejszym. Z kursów wyłączeni są kierowcy, którzy zdobyli "komplet" punktów (ostatecznych jak i tymczasowych). W tych przypadkach kierowcy kierowani są na ponowny egzamin sprawdzający (teoria plus praktyka) i testy psychologiczne. Jeżeli chodzi o młodych kierowców(w pierwszym roku posiadania prawa jazdy) to po stracie prawa jazdy są oni kierowani na ponowny kurs oraz egzamin. Przypomnijmy, że limit dla kierowców młodych ze stażem nie przekraczającym roku to 20 punktów, a dla wszystkich pozostałych liczba równa 24 punktom. Policja pracuje teraz nad nowym zaostrzonym taryfikatorem punktowym, np. za rozmowę przez telefon dostaniemy 2 punkty, a za parkowanie na kopercie dla niepełnosprawnych nawet 5.

Komentuj
Proponowane zmiany w systemie szkolenia (4)
2 stycznia 2009 | 0

Ministerstwo Infrastruktury w okresie trzech lat od wydania rozporządzenia regulującego zasady szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców (wydane 27.10.2005 r.) sukcesywnie gromadziło informacje na temat problemów wynikających z interpretacji przepisów tego aktu. Uwagi dotyczyły przede wszystkim zasad przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy, a w szczególności czasu jego trwania, kolejności wykonywania poszczególnych zadań egzaminacyjnych, sposobu ich oceny, niejednolitości zasad przeprowadzania egzaminów na poszczególne kategorie prawa jazdy. W oparciu o zgromadzoną wiedzę przygotowano projekt zmiany tego rozporządzenia. Pilne wprowadzenie w życie tych przepisów jest niezbędne do dalszego bezproblemowego funkcjonowania systemu szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców - potwierdza Ministerstwo Infrastruktury.

O wadze zagadnienia nie musimy przekonywać, rozumiejąc ją będziemy przedstawiali Państwu projektowane zmiany, a może nam obok stowarzyszeń, izb gospodarczych oraz organów samorządowych itd. itp., z którymi projekt był wielokrotnie konsultowany, a może i nam uda się pomóc przygotowującym akt sformułować zasady przejrzyste i konkretne. Wypowiedzi Państwa publikujemy na łamach serwisów PRAWO DROGOWE @ NEWS, a następnie prześlemy je do Ministerstwa Infrastruktury. Oto kolejne Państwa wypowiedzi:

OPINIA 11): Myślę że jeżeli chodzi o egzaminatorów to zgadzam się z tym że powinni oni mieć odpowiednie przygotowanie, bo jak można być egzaminatorem mając wyższe wykształcenie np. w kierunku zarządzanie i marketing, ci ludzie po ukończeniu tego kursu (na egzaminatora) nie mają zielonego pojęcia o pracy z kursantem oceniają taką osobę można by powiedzieć na podstawie tzw. sztancy. Uważam, że musiało by to się zmienić, a egzaminatorami powinni zostawać osoby z odpowiednim stażem instruktora. Bo skoro wymaga się od kandydatów na instruktorów to powinno wymagać się również od kandydatów na egzaminatorów. Sławko

OPINIA 12): Proponuję podnieść kwalifikacje instruktorom i egzaminatorom, a zdawalność od razu wyższa, i tak instruktorem osoba min. 25 lat, prawo jazdy BC.C/E dla kat. B, egzaminatorem osoba będąca instruktorem przez co najmniej 15 lat [czynnym], zlikwidować powiązania rodzinne egzaminator-dziadek, instruktor-wnuk itp. Ilość godzin szkolenia dla kat. B min. 50. przy tych kryteriach ocen. R. Mietkiewicz

OPINIA 13): Zgadzam się z większością opinii o fatalnym stanie naszego szkolenia. Moim zdaniem, podstawowym błędem jest dopuszczanie do prowadzenia OSK ludzi całkowicie do tego nie przygotowanych. Uważam, że obecny system szkolenia instruktorów - z możliwością natychmiastowego rozpoczynania pracy jako niezależny przedsiębiorca jedynie na podstawie zgłoszenia do Starostwa jest jednym z błędów obecnego ustawodawstwa. Myślę, że szeroka dyskusja na temat funkcjonowania OSK - do której zapraszam - może pomóc w pracy nad nowelizacją ustawy o kierujących i nowym rozporządzeniem. Powinniśmy zrobić wszystko, aby zlikwidować dotychczasowe i nie sprawdzone w codziennej praktyce błędy uniemożliwiające podniesienie poziomu naszej pracy /egzaminy/ oraz naszego statusu zawodowego. Poruszony temat jakości świadczonych przez OSK usług, jego powszechna krytyka, niezadowolenie wśród wielu szkoleniowców powinny zjednoczyć - jest nas większość wokół ludzi i organizacji, które już dzisiaj biorą aktywny udział w nie tylko w dyskusjach, ale są obecne przy pracach legislacyjnych. Tylko powszechne poparcie najbardziej aktywnych i doświadczonych koleżanek i kolegów umożliwi nam realizację pomysłów mających za zadanie podniesienie prestiżu naszego zawodu. Proszę o opinie. Z poważaniem Wojciech Szemetyłło /Wojtek@autoecole.pl/

OPINIA 14): Nałożono na egzaminatora obowiązek informowania osoby egzaminowanej na bieżąco o aktualnym wyniku egzaminu. Dotychczasowa praktyka polegająca na informowaniu o wyniku egzaminu dopiero na samym końcu powodowała, że wiele osób, które już na początku egzaminu popełniły błędy skutkujące wynikiem negatywnym, jeździły przez 40 minut przekonane, że wynik jeszcze może być pozytywny. W momencie, kiedy dowiadywały się, że wynik jest negatywny, ponieważ błędy były popełnione np. na placu manewrowym denerwowały się niejednokrotnie ubliżając egzaminatorowi, że męczył ich przez tyle czasu. - BZDURA PRZECIEŻ KANDYDAT NA KIEROWCĘ JEŚLI NIE ZDA POZYTYWNIE EGZAMINU NA PLACU MANEWROWYM TO NIE JEDZIE DO RUCHU MIEJSKIEGO, CHYBA ŻE NA WŁASNĄ PROŚBĘ (I TO TYLKO W NIEKTÓRYCH PRZYPADKACH). Andrzej

Komentuj
Wyższe ceny winiet
1 stycznia 2009 | 1

Wysokość opłat drogowych od 1 stycznia 2009 r.

Rodzaj pojazdu samochodowego

Stawka opłaty w zł

dobowa

siedmiodniowa

miesięczna

roczna

Klasy pojazdów EURO w zależności od limitów emisji spalin*

EURO 0 lub 1

EURO 2 i wyżej

EURO 0 lub 1

EURO 2 i wyżej

EURO 0 lub 1

EURO 2 i wyżej

EURO 0 lub 1

EURO 2 i wyżej

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Pojazdy i zespoły pojazdów inne niż autobusy o dmc** co najmniej 12 t

38

38

130

110

400

360

3150

2600

Autobusy o dmc** co najmniej 12 t

16

14

59

52

156

140

1040

910

Komentuj
Przepisy, których oczekujemy w 2009 roku
1 stycznia 2009 | 0

1. Od kilku tygodni obowiązują wyższe mandaty karne za niektóre wykroczenia drogowe. Pewnie od połowy przyszłego roku, zaczną obowiązywać nowe, bardziej surowe zasady przydziału punktów karnych. Na razie nad nowymi zasadami ,,punktowania'' kierujących pracuje Komenda Główna Policji. Projekt ma być gotowy w styczniu. Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji powiedział nam: - Na razie trudno mówić o jakichkolwiek konkretach. My przedstawiamy jedynie nasze propozycje, które trafią do komend policji w terenie, różnych organizacji, w tym motoryzacyjnych itp. I dopiero po zebraniu wszystkich opinii, ostateczną wersję projektu przedstawimy ministrowi administracji i spraw wewnętrznych. Kiedy zatem punkty będą inaczej naliczane? - Nie wcześniej jak od połowy 2009 roku. Nie chcemy niczego robić pochopnie - dodał Wasiak. Dlaczego proponujecie zmiany w zasadach przydziału punktów? - Wydaje się, że generalnie punkty się sprawdziły. Ale są wykroczenia, które kierowcy popełniają, bo pewnie nie zdają sobie sprawy jak są niebezpieczne. Przykładem niech będzie rozmowa przez telefon komórkowy, bez niezbędnego zestawu głośnomówiącego - dodaje Wasiak. 

2. 16 grudnia br. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Z projektu wynika, że w Polsce można będzie rejestrować samochody używane sprowadzone z Unii Europejskiej, o ile mają one ważne badania techniczne, wykonane w jednym z krajów Unii Europejskiej. A przypomnijmy, że wcześniej chcąc takie auto zarejestrować, trzeba było odwiedzić stację diagnostyczną. Wprowadzenie tych przepisów wiąże się z wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z czerwca 2008 r. Trybunał uznał, że Polska wprowadzając przed rejestracją w naszym kraju, wymóg badania technicznego importowanych pojazdów używanych, zarejestrowanych wcześniej w innych państwach UE, łamie zobowiązania wynikające z art. 28 Traktatu podpisanego przez Wspólnotę Europejską. Projekt zmian w Kodeksie drogowym trafi niebawem do Sejmu. Najprawdopodobniej wejdzie w życie nie wcześniej jak późną wiosną 2009 roku.

3. Do jesieni 2010 roku zostaną ukończone prace nad całościowym opracowaniem projektu nowego Kodeksu cywilnego - wstępnie ocenia ministerstwo sprawiedliwości. Będzie to pierwsza tak znacząca zmiana w prawie cywilnym od 1964 roku.

Komentuj
Elastyczny czas egzaminu praktycznego - komentarze
1 stycznia 2009 | 4

Pewna i bezbłędna jazda “po mieście” i na placu manewrowym może zaowocować krótszym egzaminem – skomentowała proponowane zmiany w rozporządzeniu o szkoleniu i egzaminowaniu “Rzeczpospolita”. Generalnie chodzi o czas egzaminu, o jego uelastycznienie. Jeśli więc w ciągu 25 minut przejedziesz po mieście bezbłędnie tzn. zaliczysz odpowiednią liczbę skrzyżowań i rond i wykażesz się przy tym bezbłędną znajomością znaków drogowych (np. nie złamiesz znaków zakazu wjazdu) to możesz liczyć na dobre serce egzaminatora. I zamiast wymaganych dziś 40 minut będziesz mógł zakończyć egzamin pomyślnie już po 25 minutach. Z takiej propozycji powinni być zadowoleni i kandydaci na kierowców i egzaminatorzy. Zmiana bardzo istotna. O opinie poprosiliśmy naszych Czytelników. Oto Państwa komentarze:

Komentarz 1: Proponuję przejść na amerykański system sprawdzania umiejętności i kwalifikacji kierowcy! Polscy ,,fachowcy,, nie nadają się do tego rodzaju sprawdzianów! Wymyślają, wymyślają i jest ciągle wielkie g.....no! Korupcja, kamery, wymyślanie i embrionalne umiejętności zdających! i.......egzaminatorów, któż oni są.......i kto sprawdzał ich umiejętności! Henryk R.

Komentarz 2: I tak ośrodki egzaminowania będą oblewać kursantów. Powód jest prosty -FORSA- łatwo każdy może sobie wyliczyć przykład Warszawski ilość kursantów rocznie w WORDZie 240 tys. x 22zł (teoria) = 5 280 000 240 000 x 112 (praktyczny) = 26 880 000 zł. Razem ponad 321 mln zł. Fajowo, co? I te wyliczenia są, gdy wszyscy zdadzą za PIERWSZYM razem a jaka jest rzeczywistość to każdy wie. Zdaje się po kilka razy to i kwoty rosną (czytaj zysk ośrodków egzaminacyjnych) I O TO TU CHODZI a nie o to czy ktoś umie jeździć czy nie. Janusz T.

Komentarz 3: Gdyby każdy zdał za pierwszym razem to word splajtowałby. dario

Komentuj
Nowe opłaty drogowe w Niemczech
1 stycznia 2009 | 0

Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego poinformowało, iż od dnia 1 stycznia 2009 r. będą obowiązywały nowe stawki opłat drogowych dla samochodów ciężarowych na terenie Niemiec.

Komentuj
Przepisy wchodzące w życie
1 stycznia 2009 | 0

Dnia 1 stycznia 2009 r.:

- rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2008 r. w sprawie zaliczenia dróg do kategorii dróg krajowych:

- rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2008 r. w sprawie pozbawienia dróg kategorii dróg krajowych;

- nowelizacja z 16 listopada 2008 r. ustawy z dnia z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (dot.: nowej skali podatkowej – zaczyna obowiązywać skala dwustopniowa ze stawkami podatkowymi w wysokości 18% i 32%, kwotą zmniejszającą podatek wynoszącą 556,02 zł (odpowiadającą dochodowi niepowodującemu obowiązku zapłaty podatku w kwocie 3.089 zł z 2008 r.) oraz progiem podatkowym 85.528 zł. Powyższe oznacza, że od dochodu w wysokości nieprzekraczającej kwoty 85.528 zł podatnik będzie opłacał podatek według niższej stawki podatkowej, natomiast powyżej tej kwoty, według stawki 32%);

- rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 19 grudnia 2008 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie opłat za przejazd po drogach krajowych.

Dnia 2 stycznia 2009 r.:

- ustawa z dnia 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym (dot.: pojazd zabytkowy wpisany do rejestru zabytków);

- ustawa z dnia 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym (dot.: dowodu rejestracyjnego pojazdu zabytkowego).

Komentuj

Statystyka

Drogowy bilans 2009 roku: już 45 ofiar
4 stycznia 2009 | 0

Już 45 osób zginęło w tym roku w wypadkach na polskich drogach, a 383 zostały ranne. Policjanci zatrzymali w ciągu czterech dni aż 1025 nietrzeźwych kierowców - poinformowała Kamila Szala z biura prasowego Komendy Głównej Policji. Najwięcej śmiertelnych ofiar wypadków było w Nowy Rok - aż 19. Wtedy też policja zatrzymała 426 nietrzeźwych kierowców - niemal dwukrotnie więcej niż w pozostałe dni br. W całym okresie świąteczno-noworocznym (od Wigilii) na polskich drogach zdarzyły się aż 864 wypadki. Zginęło w nich 118 osób, a 1124 zostało rannych. Najgorsza pod tym względem była Wigilia (20 osób zabitych) i Nowy Rok (19 osób). Policjanci zatrzymali w tym czasie aż 2773 osoby jadące na "podwójnym gazie" - najwięcej w Nowy Rok (426) i w poświąteczną sobotę (329). Najmniej pijanych kierowców zatrzymano w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia (144).

Komentuj

Przegląd prasy

Sposób na przymarzające zamki
4 stycznia 2009 | 1

I wróciła zima, i wrócił problem - przymarzające zamki. - Przyczyna jest prosta. Po jesiennych deszczach i mgłach do bębna zamku dostała się wilgoć, która wraz z pierwszymi mrozami po prostu zamarzła - mówi Mirosław Biały, szef serwisu samochodowego przy stacji paliw "Orlenu” w Pawłówku pod Bydgoszczą. - Jeśli nawet nie uniemożliwia ona otwarcia drzwi, to znacznie utrudnia. To dlatego, że o zamek nie dbamy, na bieżąco nie konserwujemy go, choć rozmaitych preparatów jest cała gama. Ci, którzy dbają, takich kłopotów nawet podczas silnych mrozów nie mają.Tradycyjne sposoby to: podgrzewanie zamarzniętego zamka zapalniczką, otwieranie rozgrzanym kluczykiem. Obecnie w handlu jest co niemiara rozmaitych chemicznych preparatów do zamków samochodowych. - Mają one nie tylko właściwości rozmrażające - mówi Mirosław Biały - ale również konserwujące. Wstrzyknięty do wnętrza taki preparat jednocześnie smaruje cały mechanizm, zwłaszcza tzw. bęben, serce całego zamka i dodatkowo chroni go przed ponownym osadzaniem się wilgoci. Na stacjach czy w marketach preparaty te - dodajmy, że o podobnych właściwościach - kosztują od 3.50 zł do 10 zł, zależnie od pojemności. Wydatek zatem niewielki. Warto więc, zwłaszcza teraz gdy trzyma mróz, nie tylko kupić choćby najmniejsze opakowanie odmrażacza ale i wozić je w samochodzie. Na pewno się przyda.

Komentuj
Społeczna Misja Nauczycieli Jazdy - podsumowanie
1 stycznia 2009 | 0

W minionych latach konferencje SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY odbyły się w 14 regionach:

w roku 2007 – Warszawa, Skierniewice-Piotrków Tryb., Sieradz, Kraków, Suwałki, Białystok, Radom,

w roku 2008 – Toruń, Elbląg, Olsztyn, Wrocław, Łomża, Warszawa, Opole.

f79d4bc096482539eb73afd6ae558a6ea50d4a6d (265-9)

^ SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY w Łomży (12.9.2008)

Wszystkie konferencje odbyły się przy wydatnej pomocy organizacyjnej wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego działających w danym regionie i Grupy IMAGE.

W 10 przypadkach konferencje były wspólnym przedsięwzięciem Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego i Ministerstwa Infrastruktury - Sekretariatu Krajowej Rady BRD.

Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy.

Tematyka konferencji koncentrowała się wokół następujących zagadnień:

- odpowiedzialność prawna nauczycieli jazdy,

- sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy,

- nowe technologie dydaktyczne w szkoleniu kierowców,

- potrzeby zawodowe instruktorów,

- nadzór nad procesem szkolenia kierowców,

- statystyka zdawalności i przyczyny niepowodzeń egzaminacyjnych.

4e4d1ab38b549c39844b5a1d4f3e37d3ce3ea40e(281-10)

W konferencjach udział wzięło łącznie ponad 1500 osób. Uczestnicy otrzymali Certyfikat udziału w konferencji wystawiony przez organizatorów oraz materiały informacyjno-szkoleniowe wspomagające pracę instruktorów.

Uczestnicy konferencji w anonimowych ankietach ocenili poszczególne wykłady oraz przydatność zdobytej wiedzy w pracy nauczyciela jazdy.

W szkolnej skali ocen (od 1 do 6) przygotowanie merytoryczne wykładów, sposób prowadzenia zajęć i zgodność przekazywanych treści z programem oceniono średnio na 5,25.

Czy wiedza zdobyta na konferencji jest adekwatna do potrzeb zawodowych? *

2c05d398ad47eba5456a1b57f20773f2250f0ab9 (281-11)

Ponad 70% wypowiedzi wskazało, że konferencje w pełni lub w dużym stopniu spełniła oczekiwania uczestnik. Warto podkreślić brak wskazań, że konferencje nie spełniły oczekiwań.

Ponad 65% uczestników stwierdziło, że zdobyta wiedza jest w pełni lub w dużym stopniu adekwatna do ich potrzeb zawodowych - nie było wskazań, że nie jest przydatna.

Komentuj
Sto lat… za życie innych
1 stycznia 2009 | 0

e5a3a7214c6e832849d497744cdd90835ddefeb4 

(280-1)

Trwa kolejna już kampania z cyklu “Piłeś? Nie jedź! Włącz myślenie!”. Tak jak w poprzednich odsłonach jej głównym celem jest przekonanie kierowców do tego, aby nie prowadzić pojazdów pod wpływem alkoholu. Inicjatorem akcji jest Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, a partnerem została Komenda Główna Policji - Biuro Ruchu Drogowego. Kampania został przygotowana przy współpracy, zaangażowaniu Polskiego Przemysłu Spirytusowego i potrwa do  15 stycznia 2008.

Komentuj
Drogówki plany na nowy rok
1 stycznia 2009 | 0

Zapowiada się ciężki rok dla piratów drogowych - policja przestanie obsługiwać fotoradary, będzie częściej na drogach w nieoznakowanych samochodach, może dawać wyższe mandaty i prowadzić więcej takich akcji jak "Zero promila". Szuka też sposobu na poprawę bezpieczeństwa pieszych – informuje kielecka “Gazeta Wyborcza”. Rozmowa z naczelnikiem Jarosławem Kopciarą
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jak Pan ocenia ubiegły rok?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Był trudny, szczególnie końcówka. Brak śniegu i mrozu nie zniechęca pieszych do wychodzenia z domu po zmroku. I efekty, niestety, widać - mamy kilkunastu zabitych. Przy ostrej zimie pewnie nie byłoby tylu tragedii.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A pracę drogówki jak Pan ocenia?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Na czwórkę. Było dobrze, bo 18 osób mniej zginęło na drogach niż rok wcześniej. Ale to nadal aż 238 ofiar i nie mamy sposobu na pieszych, których ginie bardzo dużo. To dla nas spore wyzwanie.

Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Sporo osób to ofiary pijanych kierowców albo piratów drogowych...
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To też bardzo ważny problem. Powiem więcej, jesteśmy bardzo zdeterminowani, żeby ograniczyć liczbę kierowców, którzy jeżdżą po alkoholu. Ale tu już mamy sprawdzone pomysły.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jakie?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Ja po prostu nie wierzę w statystyki, z których wynika, że w jakimś powiecie np. nie ma pijanych kierowców, bo rzadko ich zatrzymujemy. Dlatego w nowym roku będziemy jeszcze częściej wysyłać spore siły z grupy wsparcia w takie powiaty jak kazimierski, gdzie na co dzień np. jest dwóch policjantów drogówki, bo efekty od razu są widoczne. A ponadto efekt jest tam większy, bo zazwyczaj mówi się o naszej wizycie przez kilka miesięcy.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jak po zatrzymaniu starosty kazimierskiego?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To dobry przykład. Poza tym zamierzamy częściej prowadzić takie akcje jak "Zero Promila", którą najpierw nagłośniono w mediach, a potem przeprowadziliśmy zmasowane kontrole. Mimo to w ciągu tygodnia akcji zatrzymaliśmy wyjątkowo dużo pijanych kierowców.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Akcja "Zero promila" odbiła się rzeczywiście szerokim echem. Ale nie obawia się Pan, że podobne akcje spowszednieją i z czasem niewiele wniosą?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Nie. Jesteśmy bardzo zdeterminowani, a ta akcja pokazała jakiś kierunek.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A co z piratami przekraczającymi prędkość?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Mamy 13 nieoznakowanych radiowozów, a będą kolejne. Użycie takich aut to najlepszy sposób na powstrzymanie najszybciej jeżdżących. Poza tym wykorzystujemy je coraz efektywniej, na dwie zmiany, więc myślę, że będzie lepiej i coraz mniejsza grupa kierowców będzie ryzykowała.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Z drugiej strony są stacjonarne fotoradary.
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Tu sytuacja się jeszcze poprawiła i nie mam na myśli tylko nowych urządzeń. Od 1 styczna obróbką zdjęć ma się zająć Inspekcja Transportu Drogowego. Trwa właśnie docieranie procedur i fotoradary jeszcze obsługuje policja, ale w perspektywie oznacza to odciążenie policjantów i możliwość skierowania większych sił na drogi. Poza tym w listopadzie zmienił się taryfikator, więc i mandaty są wyższe.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Dlaczego w takim razie największym wyzwaniem są piesi?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Bo najtrudniej do nich dotrzeć, zwłaszcza do starszych, których najwięcej ginie. Nie pomagają ani apele odczytywane w kościołach, ani rozdawanie ulotek czy odblasków. Na dodatek, patrząc na mapę, nie można wskazać szczególnie niebezpiecznych miejsc, bo do takich wypadków dochodzi w miejscach niemal przypadkowych. Bo kto by się spodziewał pieszego idącego środkiem drogi na odludziu.

Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Co trzeba zrobić?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To proste. Trzeba uświadomić pieszym, że nie są jedynymi użytkownikami drogi i że mogą być słabo widoczni. Przecież przy światłach mijania pieszego widać z zaledwie 40 metrów.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A jak to zrobić? Przecież policjanci o tym mówili już w kościołach, za pośrednictwem mediów...
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To rzeczywiście znacznie trudniejsze. Na pewno będziemy dalej prowadzić akcje profilaktyczne, czyli ostrzegać za pośrednictwem dzielnicowych, kościoła, szkół i urzędów. Będziemy o tym mówić wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Ale szukamy też kolejnych pomysłów. Niewykluczone, że zorganizujemy jakieś doświadczenie, pokazy, spróbujemy dotrzeć do osób starszych za pośrednictwem ich rodzin czy imprez straży pożarnej. To trudne zadanie, ale trzeba spróbować.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 281
5 stycznia 2009 | 0

Pijany kierowca zasnął za kierownicą - Przyczyną nagłego "zasłabnięcia" kierowcy peugeota na Rondzie Żaba okazał się alkohol. 44-letni Krzysztof Ż. wsiadając za kierownicę miał niemal 2,5 promila we krwi. Całe zdarzenie zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. Teraz kierowcy grozi do dwóch lat więzienia. Samochód, który nagle zatrzymał się tuż za sygnalizatorem świetlnym na Rodzie Żaba od razu przykuł uwagę operatora monitoringu z Targówka. Pracownik kierując na niego kamerę, chciał poznać przyczynę tak gwałtownej decyzji. Robiąc zbliżenie zauważył, że kierowca peugeota 205 miał głowę opartą o szybę. W aucie brakowało również lewej przedniej lampy. Operator przekonany, że kierowca zasłabł, natychmiast o wszystkim powiadomił dyżurnego z Targówka, a ten patrolującą teren załogę Policji. Pracownik monitoringu nagle zobaczył, jak siedzący za kierownicą mężczyzna budzi się i wspólnie ze swoim kolegą podejmuje decyzję o przepchnięciu peugeota na chodnik. Wtedy zrozumiał, że powodem nagłego "zasłabnięcia" nie była choroba, ale prawdopodobnie alkohol. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili przypuszczenia operatora. Kierowca, 44-letni Krzysztof Ż. miał niemal 2,5 promila alkoholu we krwi. Po nocy spędzonej w izbie wytrzeźwień usłyszał zarzuty kierowania w stanie nietrzeźwości. Przyznając się do popełnionego przestępstwa, poddał dobrowolnie karze. 6ea1bda1279fa738f96a9cc89982051843e74aa8 (281-2)

Pijana matka za kierownicą - Na szczęście nie doszło do tragedii. Pijana kobieta kierowała samochodem po ulicach Szczecina mając prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Na przednim siedzeniu pasażera wiozła równie pijaną koleżankę, na kolanach której siedziało 4- letnie dziecko kierującej. Za jazdę pod wpływem alkoholu oraz narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia grozi jej kara do 5 lat więzienia. W Szczecinie około godz. 5:30 przy ul. Rostworowskiego patrol Szczecińskiej policji zauważył samochód osobowy m-ki Audi A4, który nie miał włączonych świateł. Do tego samochód jechał tzw. zygzakiem. Policjanci podjechali i zrównali się z pojazdem, zobaczyli na dwóch przednich siedzeniach kobiety, które nie miały zapiętych pasów a na kolanach pasażerki siedziało małe dziecko. Gdy mundurowi zatrzymali pojazd do kontroli wyczuli od kobiet alkohol. Po badaniu okazało się, że kierująca 30-letnia Monika M. ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie a pasażerka 32-letnia Anna R. ponad 2, 5 promila. Matka oświadczyła, że jest jedynym opiekunem 4 -letniego dziecka, w związku z czym na miejsce wezwano karetkę, która przewiozła je do pogotowia opiekuńczego. Kierującą zawieziono do izby wytrzeźwień, zatrzymano prawo jazdy, a jej samochód został odholowany na policyjny parking. 30-letnia kobieta po wytrzeźwieniu najprawdopodobniej usłyszy zarzut za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz za narażanie dziecka na utratę zdrowia lub życia. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności. Prawdopodobnie sprawą zajmie się również sąd rodzinny.

Z 4 pasażerów i 4 promilami - W Nowy Rok koszalińscy policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę, który miał w organizmie prawie 4 promile alkoholu. Mężczyzna wiózł 4 pasażerów. Policjanci zatrzymali wieczorem jadący ulicami Koszalina samochód osobowy marki Mercedes. Kierowca ewidentnie nie panował nad pojazdem. Auto poruszało się po drodze ”zygzakiem”. Policjanci sprawdzili stan trzeźwości kierującego. Z takim brakiem wyobraźni i odpowiedzialności dawno się nie spotkali. Wynik badania wskazał u mężczyzny prawie 4 promile alkoholu. Na dodatek chłopak wiózł czterech pasażerów, a żaden z nich nie widział w jego zachowaniu nic złego. Dwudziestoletni kierowca został zatrzymany. Za swój czyn odpowie przed sądem. Zgodnie z przepisami prawa za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Komentuj
Pasażer też straci prawo jazdy
4 stycznia 2009 | 0

W Legnicy policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę, który jechał bez prawa jazdy, a za to z sądowym zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mężczyzna prowadził samochód należący do swojego kolegi, by ten nie stracił swojego prawa jazdy. Badanie na zawartość alkoholu w organizmie 23-letniego kierowcy wykazało ponad 3, 5 promila. Mężczyzna nigdy nie posiadał prawa jazdy. Miał natomiast orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów, za jazdę skuterem pod wpływem alkoholu. Pasażerem samochodu był jego właściciel, to 29-letni mężczyzna. On również był nietrzeźwy. W organizmie miał 2,5 promila alkoholu. W trakcie przesłuchania policjanci ustalili, że obaj mężczyźni spożywali alkohol, a następnie postanowili pojechać samochodem... Postanowili, że prowadził będzie ten, który nie ma prawa jazdy, gdyż w przypadku zatrzymania przez policję nie będzie mu co zabrać. Kierowca usłyszał zarzut prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, za co grozi odpowiedzialność karna pozbawienia wolności do lat dwóch oraz zarzut złamania zakazu sądowego, za co grożą trzy lata pozbawienia wolności. Pasażer, czyli właściciel samochodu usłyszał zarzut pomocnictwa w popełnieniu przestępstwa -kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, za co grożą również dwa lata pozbawienia wolności. W tej sytuacji zatrzymano mu również prawo jazdy.

Komentuj
Obojętność na drodze zabija. Zareaguj. Zadzwoń
4 stycznia 2009 | 0

Jędrzejowska policja apeluje: "Obojętność na drodze zabija. Zareaguj. Zadzwoń." I rozpoczyna wielką kampanię pod tym hasłem. Do promowania akcji policjanci zaprosili popularnego aktora Tomasza Schimscheinera. "Obojętność na drodze zabija. Ile razy widzisz ludzi ryzykujących nasze i swoje życie? Widzisz pijanego kierowcę lub masz wątpliwości, czy jest trzeźwy. Mija cię pirat drogowy, pijany przechodzień, widzisz dzieci niezapięte w fotelikach. Możesz zapobiec nieszczęściu, możesz pomóc innym. Zareaguj, zadzwoń. 997. Nie bądźcie obojętni. Ja nie jestem" - podkreśla Tomasz Schimscheiner, aktor zaproszony do promowania akcji. Głównym celem akcji jest współpraca policji z mieszkańcami powiatu jędrzejowskiego. Kampania ma polegać na tym, aby uczestnicy ruchu drogowego i mieszkańcy powiatu informowali policję o wykroczeniach drogowych, których są lub byli świadkami oraz aby nie pozostawali oni obojętni, gdy widzą kierowcę stwarzającego zagrożenie na drodze. Głównym założeniem kampanii jest szybka reakcja policjantów na telefoniczne zgłoszenie o zaistniałej niebezpiecznej sytuacji na drodze i podjęcie odpowiednich działań np. ukaranie mandatem karnym Do kampanii czynnie włączyli się przedstawiciele samorządów, kościoła, powiatowego sztabu zarządzania kryzysowego oraz media. Kampania będzie przebiegała etapowo. Najpierw ukazały się artykuły w prasie lokalnej, zachęcające społeczeństwo do współpracy. Później chcemy, aby na terenie naszego powiatu pojawiły się banery, bilbordy i plakaty z głównym hasłem kampanii “OBOJĘTNOŚĆ NA DRODZE ZABIJA. ZAREAGUJ. ZADZWOŃ-997”. Od niedawna na antenie Radia Kielce ukazują się spoty promujące kampanię, do której włączył się znany polski aktor Tomasz Schimscheiner. Aktor użyczył swojego głosu do promowania akcji. Kolejnym elementem kampanii są kalendarze, które trafią do instytucji publicznych w powiecie jędrzejowskim.

Komentuj
Jeszcze jeden parking przesiadkowy
4 stycznia 2009 | 0

W poniedziałek oficjalnie zacznie działać piąty parking przesiadkowy w Warszawie. Powstał przy stacji metra Stokłosy - informuje “Gazeta Stołeczna”. Na potrzeby parkingu "parkuj i jedź" zaadaptowano dużą część pętli autobusowej Ursynów Południowy. Na parkingu zmieściło się 98 miejsc dla aut i 12 dla rowerów. Trudno jeszcze powiedzieć, jaką popularnością będzie się cieszył. Być może jednak kierowcom z Piaseczna i okolic łatwiej będzie dojechać właśnie tu niż do garażu przy stacji Wilanowska, który w dodatku bywa zatłoczony. Minusem nowego parkingu jest jednak to, że do stacji metra trzeba dojść ok. 200 m. Mogą z niego korzystać posiadacze biletów dobowych, trzydniowych, tygodniowych, 30- i 90-dniowych. W następnej kolejności powstaną podobne parkingi przy stacji metra Ursynów i przy stacjach kolejowych w Wawrze i Aninie.

Komentuj
Na drogach niebezpiecznie
4 stycznia 2009 | 0

W mijający weekend większość dróg była przejezdna; lokalnie na nawierzchniach pojawiło się błoto pośniegowe - poinformowała Anna Jarosiewicz z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Do południa - według informacji Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad najtrudniejsze warunki występowały na Podlasiu i w woj. warmińsko-mazurskim. Największym problemem na jezdniach jest błoto pośniegowe. - Niektóre oddziały już meldują, że temperatura zaczyna spadać i mokre obecnie jezdnie mogą zamarznąć. Trzeba będzie uważać na drogach - podkreśliła. Policja przypomina o śliskiej nawierzchni z powodu opadów śniegu i marznącym błocie pośniegowym. Apeluje o dostosowanie prędkości do panujących na drodze warunków. Kierowcy muszą szczególnie uważać jadąc bocznymi i osiedlowymi drogami. Tam w wielu miejscach pod pokrywą śniegu jest lód.

Komentuj
Zimowe podróże przyszłej mamy
3 stycznia 2009 | 0

Na ogół nie ma przeciwwskazań, żeby przyszła mama mogła wybrać się w zimową podróż samochodem, pociągiem czy nawet samolotem. Na podróże najlepszy jest II trymestr. Wtedy kobieta ma najczęściej za sobą dolegliwości pierwszych trzech miesięcy, a brzuszek nie jest jeszcze tak duży, jak w ostatnim okresie ciąży. Oczywiście, jeśli czujesz się dobrze, każdy moment ciąży jest odpowiedni na podróż. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach. Oto one: podróż samochodem często trwa długo. Siedzenie w jednej pozycji przez dłuższy czas może spowodować problemy z krążeniem, a nawet zakrzepy. Podróżując samochodem rób częste przerwy, nawet co dwie godziny. Wyjdź z samochodu i przejdź się. To wydłuży czas podróży, ale zapewni Tobie i dziecku niezbędny komfort jazdy. Zadbaj również o swoje bezpieczeństwo. Na rynku dostępne są specjalne adaptery, przeprowadzające pasy bezpieczeństwa pod brzuszkiem. W przypadku nawet drobnej stłuczki, zaciskający się na brzuchu pas może spowodować poważne uszkodzenia dziecka, prowadzące nawet do przedwczesnego porodu czy śmierci.Obecnie najciekawszym produktem na rynku jest adapter marki Clippasafe.Adapter składa się ze specjalnej miękkiej podkładki, umieszczanej na siedzeniu, którą mocuje się za pomocą pasków wokół fotela. Dodatkowy mocny uchwyt utrzymuje pas bezpośrednio nad udami. Takie rozwiązanie sprawia, że poczujesz siębezpiecznie i wygodnie w zapiętych pasach. Adapterdoskonale chroni dziecko i pozwala skierować siłę uderzenia na biodra i miednicę, dużo bardziej odporne na urazy.Adapter markiClippasafe jest uniwersalny,pozwalana podróże samochodemzarówno w spódnicy, jak i w sukience. Możesz również w ten sposób bezpiecznie prowadzić samochód. Podczas podróży autem problemem może być... ogrzewanie. Wysiadając z nagrzanego auta narażasz siebie i dziecko na szok termiczny. Różnica temperatur może wynosić nawet ponad 20 stopni, co w przypadku częstych przerw może prowadzić do przeziębienia czy infekcji gardła. Pamiętaj, że każda infekcja w ciąży jest potencjalnie niebezpieczna dla dziecka, dlatego lepiej ich unikać. W samochodzie po prostu zmniejsz ogrzewanie i załóż kurtkę. Zabierz ze sobą również butelkę dużą butelkę wody mineralnej i termos z gorącą herbatą.

Komentuj
Śnieg zasypuje drogi
3 stycznia 2009 | 0

Zawieje i zamiecie śnieżne w województwach podlaskim i warmińsko- mazurskim powodują trudności komunikacyjne na drogach i tworzenie się zasp. Podobnie jest na Śląsku i w województwie zachodniopomorskim. Na północy kraju zjawiskom tym towarzyszyć może wiatr południowo-zachodni i zachodni wiejący ze średnią prędkością do 40 km/h, w porywach do 65 km/h. Utrudnienia potrwają do godz. 6 rano w niedzielę - ostrzega w komunikacie Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Komentuj
Niepełnosprawny kandydat na kierowcę
3 stycznia 2009 | 0

“Gazeta Wyborcza Zielona Góra”: Ojciec 18-letniej niesłyszącej Oli twierdzi, że córka nie zdała na prawo jazdy, bo nie zrozumiała poleceń egzaminatora. - Było inaczej. Ona popełniła błąd na egzaminie - tłumaczy dyrektor WORD. Ola Sikora ma 18 lat, chodzi do drugiej klasy liceum plastycznego w Zielonej Górze. Nie słyszy od urodzenia. W prawym uchu Ola nosi aparat zauszny, w lewym ma implant ślimakowy. W ten sposób odbiera ok. 20 proc. dźwięków. - Dzięki temu częściowo słyszy i nauczyła się mówić. Poza tym córka czyta z ruchu warg - wyjaśnia pan Ireneusz, ojciec dziewczyny. W jej szkole nauczyciele przeszli specjalne szkolenie, dzięki temu Ola bez problemu ich rozumie i może robić notatki. We wrześniu postanowiła zapisać się na kurs prawa jazdy. Teorię opanowała bardzo szybko i zaczęły się jazdy. W sumie dziewczyna wyjeździła 35 godzin i 30 grudnia miała przystąpić do pierwszego egzaminu. - Przed wyznaczonym terminem lekarz kilkakrotnie musiał się upominać w WORD, żeby zakwalifikowano córkę jako osobę niepełnosprawną, ciągle sprawiano nam jakieś trudności - opowiada Ireneusz Sikora. - Porozmawialiśmy również z panem dyrektorem i dokładnie wyjaśniliśmy, jakie problemy mogą się pojawić - dodaje. - Chciałem być obecny na egzaminie, ale pan dyrektor powiedział mi, że z przyczyn prawnych jest to niemożliwe, a szkoda, bo może egzaminator nie zawaliłby sprawy - mówi pan Ireneusz. Egzamin teoretyczne poszedł Oli bezbłędnie. Testy zdała w kilka minut. Przyszedł czas na część praktyczną. I tu zaczęły się problemy. - Egzaminator mówił odwrócony tyłem, zwrócony do szyby, więc nie było szans na czytanie z ruchu warg - twierdzi ojciec dziewczynki. - Poza tym polecenia przekazywał nawet po wyjściu na zewnątrz, mówił bardzo szybko i niewyraźnie - dodaje zdenerwowany Sikora. W samochodzie podczas egzaminu obecna była Emilia Wieczorkowska, instruktorka ze szkoły jazdy. Ta z kolei nie dopatrzyła się poważniejszych uchybień ze strony egzaminującego. Kilkakrotnie pytał on dziewczynę, czy na pewno jest gotowa do jazdy. W ten sposób chciał zasugerować, że Ola ma zamiast świateł mijania włączone światła pozycyjne. Dziewczyna nie zauważyła swojego błędu i wyjechała z ośrodka. Wtedy egzaminator ją oblał. - Ola bardzo się zestresowała, ale myślę, że też do końca nie rozumiała, o co chodzi egzaminatorowi i to ją zmyliło - twierdzi pani Emilia i dodaje, że pewnie nawet osoba słysząca miałaby problemy ze zrozumieniem takiego sformułowania. - Głusi często nie rozumieją prostych poleceń - twierdzi Cecylia Danielak z Polskiego Związku Głuchych. - Pamiętam sytuację, gdy niesłysząca dziewczyna nie potrafiła rozszyfrować słowa cofać. Ale szybko zrozumiała, gdy wyjaśniłam jej, że to przeciwieństwo jechania wprzód. Czasami trzeba tylko użyć innych, prostszych słów i wszystko stanie się jasne - dodaje.
Pani Cecylia wielokrotnie uczestniczyła w egzaminach na prawo jazdy jako tłumacz. - Kazano mi tłumaczyć polecenia egzaminatora dosłownie, a wtedy niesłyszący nie zawsze rozumieli o co chodzi. Musiałam więc objaśniać słowa egzaminującego, a wtedy z kolei oskarżano mnie o podpowiadanie - mówi Danielak i przywołuje inną problemową sytuację z WORD. - Chociaż rzadko spotykałam się z jakimiś utrudnieniami, to zdarzyło się, że wyproszono mnie z samochodu. Egzaminator zobaczył, że głuchy nosi aparat i stwierdził, że moja pomoc jest zbędna - opowiada Cecylia Danielak. Gdy zaprotestowała, pracownik WORD poszedł sprawdzić, czy faktycznie tłumacz może pozostać w samochodzie. - W międzyczasie mój kursant się zestresował i w końcu oblał - dodaje pani Cecylia.
Dyrektor WORD Ireneusz Plechan zapewnia, że ośrodek nie dyskryminuje osób niepełnosprawnych i przywołuje przykład z zeszłego tygodnia, kiedy głuchy mężczyzna świetnie poradził sobie na egzaminie. - Nie dopatrzyliśmy się żadnych zaniedbań ze strony egzaminatora. W tym wypadku był to ewidentny błąd pani Oli, która nie zauważyła, że włączyła złe światła - stwierdził po obejrzeniu nagrania z egzaminu dyrektor WORD. Plechan zapewnia jednak, że podczas egzaminu poprawkowego w samochodzie obecny będzie jego zastępca, Lech Szczygielski. - Zwrócimy większą uwagę na to, w jaki sposób egzaminator formułuje komunikaty - mówi Ireneusz Plechan. Dyrektor WORD rozważa również możliwość szkoleń dla egzaminatorów, aby przygotować ich do kontaktu z niepełnosprawnym. Na razie jednak o konkretach nie mówi.

Komentuj
Automatyczna kontrola prędkości, czy będzie?
2 stycznia 2009 | 0

Na Wyspach Brytyjskich rozpoczęto testy ograniczników prędkości, które mają wymusić na kierowcach przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Nowy wynalazek ma doprowadzić do obniżenia emisji dwutlenku węgla oraz wypadków - nawet o 29%. Ogranicznik opiera się na module GPS. System GPS pozwala na precyzyjne określenie pozycji auta. W połączeniu z cyfrowymi mapami daje to możliwość dokładnego sprawdzania prędkości samochodu na każdym odcinku drogi. Jeśli kierowca dozwoloną prędkość przekroczy, ogranicznik odetnie mu dopływ paliwa albo włączy hamulce. Kiedy prędkość wróci do dozwolonych prawnie wartości, silnik znowu zacznie normalnie pracować. Na razie Brytyjczycy nie przewidują wprowadzenia obowiązku stosowania ograniczników, bo - jak donosi BBC, "elektronika ma ułatwiać przestrzeganie przepisów, a nie przymuszać do tego". Można jednak wyobrazić sobie sytuację, w której za kilka lat nowy wynalazek będzie stosowany powszechnie. Dlatego przeciwnicy rozwiązania ostrzegają, że automatyczna kontrola prędkości może uśpić czujność kierowców i dać efekt przeciwny, od zamierzonego. Trudno sobie też wyobrazić sytuację, gdy system odcina dopływ paliwa podczas wyprzedzania...

Komentuj
Nadzór satelitarny nad początkującym kierowcą
2 stycznia 2009 | 0

Początkujący kierowcy mogliby płacić znacznie niższe składki ubezpieczeniowe, gdyby zgodzili się na nadzór satelitarny - proponuje niemiecka CDU. Ekspert tej partii w sprawach ruchu drogowego Dirk Fischer powiedział gazecie "Bild", że taki nadzór "działa dyscyplinująco i chroni przed niebezpiecznym przecenianiem własnych możliwości". Taki nadzór jest już technicznie możliwy - pisze "Bild" - i działa podobnie jak nawigacja satelitarna, w sposób ciągły rejestrując dokładną lokalizację i prędkość pojazdu. Takie dane można oczywiście przeanalizować pod kątem przestrzegania przepisów ruchu drogowego. Projekt pilotażowy jest już realizowany w Brandenburgii. Początkujący kierowcy, którzy zainstalują w swych samochodach urządzenie, kosztujące 300-400 euro, mają tam obniżoną o połowę składkę ubezpieczeniową. Ekspert CDU podkreślił, że wprowadzenie nadzoru satelitarnego wymagałoby m.in. zagwarantowania początkującym kierowcom ochrony danych, pozyskiwanych w ramach takiego systemu.

Komentuj
Stołeczne inwestycje drogowe 2009
2 stycznia 2009 | 0

W Warszawie w nowym roku, według planów Ratusza, ma się poprawić sytuacja na warszawskich drogach. Oprócz planów drogowych miasto chce realizować projekty budowlane.  Ratusz uchwalając budżet na przyszły rok postawił sobie za cel uporanie się z problemem komunikacji. Rzecznik Marcin Ochmański mówi, że najważniejsza część tych planów to budowa trasy Mostu Północnego i obwodnicy śródmiejskiej. Oprócz planów drogowych miasto chce realizować projekty budowlane - w tym - drugą linię metra. Te plany mogą jednak nie wytrzymać starcia z rzeczywistością. Jak mówi Ochmański, miasto planuje wydatki w wysokości 12,5 mld złotych, przy budżecie 10 mld. złotych.

646dc28a6575bbc32dac669f9ee4fe35a40daf1d (281-5)

^ W styczniu mają rozpocząć się pierwsze prace na trasie prowadzącej do planowanego Mostu Północnego w Warszawie. Trwają przygotowania do wycinki drzew. Część z 3 tys. drzew zostanie przesadzona w inne miejsca.

Komentuj
Lentner avenger wyjechał na drogi
2 stycznia 2009 | 0

406d8e2c5fabc74de54303ee273b86a3e5175e07 (281-9)

Najnowocześniejszy samochód pożarniczy, wart 2,8 mln zł., prawie 1000-konny lentner avenger przekazano dzisiaj jednostce Lotniskowej Straży Pożarnej Portu Lotniczego Łódź im. Władysława Reymonta. Pojazd rozpędza się do 80 km/h w 27 sekund, a w ciągu 2 minut można nim dojechać w najbardziej odległe miejsce łódzkiego lotniska. Ciekawostką jest samo miejsce kierowcy, zamontowano centralnie, by mógł sam jeden sterować poszczególnymi urządzeniami gaśniczymi. 

Komentuj
O egzaminatorze, byłym instruktorze
2 stycznia 2009 | 1

“Dziennik Łódzki” donosi: Anna Bełc w czerwcu 2008 r. została egzaminatorem ośrodka ruchu drogowego. Jak mówi obecny wicedyrektor WORD, Wojciech Smyk, była najlepsza spośród 300 osób zdających test. Mało tego - była jedną z czterech osób, które jako jedyne w ogóle przeszły ten trudny egzamin. Młodej pani egzaminator wróży się więc świetlaną przyszłość. Jak podkreśla wicedyrektor, każdy warszawski WORD przyjąłby ją do pracy "z pocałowaniem ręki". Ale Anna Bełc złożyła CV do WORD w Skierniewicach i 1 grudnia rozpoczęła tu pracę. Nowa pani egzaminator budzi jednak, jak twierdzi pracownik jedego ze skierniewickich ośrodków szkolenia kierowców, kontrowersje części środowiska szkół nauki jazdy. Dlaczego? Jeszcze kilka tygodni temu była bowiem instruktorem w Ośrodku Szkolenia Kierowców "Ekonomik" (w ocenie "Polski Dziennika Łódzkiego" to najlepsza skierniewicka szkoła nauki jazdy), a prywatnie jest córką właściciela tej szkoły. Inne OSK mają rzekomo obawiać się, że egzaminator może faworyzować uczniów tej szkoły przy egzaminach na prawo jazdy. - Czy WORD podpisał z panią Bełc umowę, że nie będzie egzaminowała uczniów z ośrodka "Ekonomik?" - zastanawia się pracownik jednej ze skierniewickich szkół nauki jazdy. Paweł Bejda, dyrektor skierniewickiego WORD nie widzi problemu. Tłumaczy, że egzaminatorem nie może być jedynie właściciel ośrodka szkolenia kierowców oraz czynny instruktor. - Tymczasem pani Bełc nie pełni żadnej z tych funkcji - mówi dyrektor Bejda. - Licząc się z możliwością takich dyskusji przed podpisaniem umowy odbyłem na ten temat rozmowę z panią Bełc. Ustaliliśmy, że jeśli wylosuje do egzaminu ucznia z OSK "Ekonomik", wówczas tej osobie zostanie przydzielony inny egzaminator, a pani Anna będzie losowała kolejną osobę. Zasadne jest jednak pytanie, skąd egzaminator będzie wiedział, w jakim OSK dana osoba zdobywała umiejętności? Nie ma bowiem zwyczaju informowania o tym przed egzaminem. Jak podkreśla dyrektor WORD sytuacja, w której egzaminator jest związany z miejscową szkołą jazdy nie zdarza się po raz pierwszy. - Egzaminatorzy to często byli instruktorzy nauki jazdy - dodaje Paweł Bejda. - Takie sytuacje były już rozwiązywane w podobny sposób, jak w przypadku Anny Bełc. Egzaminy są zresztą nagrywane i nie pozwolę na to, by w ich czasie dochodziło do jakichś nieprawidłowości. Tadeusz Bełc, właściciel OSK "Ekonomik" twierdzi, że obawiał się takiej dyskusji. - Domyślam się jednak, który z właścicieli szkół jazdy jest zbulwersowany faktem zatrudnienia mojej córki w WORD - mówi. Sama Anna Bełc zapewnia, że jeśli tylko będzie wiedziała, że dany kursant uczył się w OSK "Ekonomik" - nie będzie go egzaminować. - Właśnie takich niedorzecznych zarzutów się obawiałam, gdy składałam CV do WORD w Skierniewicach - mówi Anna Bełc. - Wśród egzaminatorów jest zwyczaj, że nie egzaminują osób z rodziny czy znajomych. Zamierzam trzymać się tych wzorców. Przykro mi, że ta chora dyskusja popsuła mi całą radość, jaką miałam ze zdanego egzaminu na egzaminatora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.

Komentuj
Zimowy niezbędnik kierowcy wg. Auta Firmowego
1 stycznia 2009 | 0

“Auto Firmowe” proponuje: Przygotowanie auta do zimy nie powinno się kończyć wyłącznie na wymianie opon. Na rynku dostępnych jest wiele akcesoriów, które sprawią, że podróż na śniegu, lodzie i w minusowych temperaturach będzie bardziej komfortowa i bezpieczniejsza.

Zimą częściej niż latem dochodzi do awarii akumulatorów – siarczyste mrozy czy zbyt krótkie jazdy po mieście nie pozwalają na jego doładowanie przez alternator. To może prowadzić do unieruchomienia auta. Pamiętajmy, że im niższa temperatura na zewnątrz, tym niższa jest temperatura elektrolitu, a tym samym obniża się pojemność elektryczna akumulatora. Należy zatem regularnie kontrolować poziom elektrolitu oraz stan zacisków i przewodów elektrycznych. Przezorny kierowca ma też w aucie przewody, na wypadek, gdyby musiał uruchamiać silnik za pomocą podłączenia się do akumulatora innego samochodu.

Ogrzewanie: Kierowcy, którzy w zimie przejeżdżają wiele kilometrów i często są zmuszeni do dłuższych przerw w czasie jazdy, powinni pomyśleć o zakupie ogrzewania postojowego. Działa ono niezależnie od pracy silnika. Zwykle jest zasilane paliwem z baku i zużywa średnio pół litra paliwa na godzinę. Większość układów ogrzewania postojowego obsługuje się za pomocą programatora umieszczonego w aucie. Ustawia się w nim czas działania ogrzewania i zapomina o jego istnieniu. Wszystkie współczesne konstrukcje mają własny układ wydechowy, w którym znajduje się też katalizator.

Kompletne urządzenie firmy Eberspächer, współpracujące z silnikiem o pojemności poniżej 1,9 l w samochodzie osobowym kosztuje ponad 3 tys. zł. Dodatkowy programator włączania wymaga dopłaty 300 zł, ale już sterowanie telefoniczne Calltronic to koszt 2,5 tys. zł. Kompletne ogrzewanie postojowe Truma Trumatic E 2400, przeznaczone do pojazdów użytkowych, można nabyć za ok. 4 tys. zł. Za podobną cenę będziemy też mogli kupić i zamontować urządzenie Air Top firmy Webasto.

Jeśli te ceny nas przerażają, to zawsze można kupić zwykły wentylator i ogrzewacz w jednym, zasilany baterią bądź akumulatorem. Ceny od 60 do 100 zł.

Łańcuchy śniegowe: Na zaśnieżonych drogach, zwłaszcza w górach, nieodzowne mogą się okazać łańcuchy na koła. Pamiętajmy, że korzystanie z łańcuchów regulują odpowiednie przepisy: prędkość jazdy z łańcuchami nie może być wyższa niż 20 km/godz.

Za 60–70 złotych możemy dostać łańcuchy popularnej w Polsce firmy Carpoint. Cena zależy od ich rozmiaru – zazwyczaj im większe, tym droższe. Najwięcej, bo nawet 200 zł, kosztują łańcuchy do ciężarówki. Jest to cena za sztukę, lecz łańcuchów nie trzeba kupować na cztery opony – wystarczy założyć je na koła napędowe.

Łańcuchy można podzielić na dwie kategorie: łańcuchy liniowe i stalowe. Te drugie są droższe, ale za to łatwiejsze w montażu – zakłada się je na oponę za pomocą specjalnych napinaczy.

Bagażniki: Przed eskapadą w góry, warto zainwestować w zakup specjalnych bagażników lub uchwytów na narty czy deski snowboardowe. Uchwyty magnetyczne można nabyć już za ok. 100–150 zł, a decydując się na ich zakup, warto wybierać tylko te zamykane na kluczyk.

Najwygodniejszą i najpraktyczniejszą formą bagażnika dachowego jest jednak boks bagażowy. Na rynku dostępne są nowoczesne boksy zimowe o aerodynamicznych kształtach, zabezpieczone specjalnymi zamkami, z wygodnym obustronnym otwieraniem. Mieszczą nawet do ośmiu par nart z wiązaniami.

Boks należy dopasować do możliwości samochodu; do jego wielkości, nośności dachu, a także do bazy, na której będzie montowany. Zaletą bagażników dachowych jest to, że można je stosować bez względu na porę roku. Wadą jest wysoka cena. Co prawda, można kupić boks już za około 500 zł, ale te najbardziej praktyczne i wykonane z lepszych materiałów kosztują nawet 3 tys. zł.

Niezbędnik kierowcy: Wymiana opon i płynów na zimowe, wybór łańcuchów i bagażników dachowych to nie koniec rozterek kierowcy. W samochodzie powinny znaleźć się też takie akcesoria jak: skrobaczka do szyb, miotełka do śniegu, preparat do odmrażania zamków. Przydatna może być również osłona do szyb, która chroni szyby zaparkowanego samochodu przed szronem, lodem i śniegiem.

Komentuj
Spokojna sylwestrowa noc
1 stycznia 2009 | 0

Sylwestrowa noc należała do bardzo spokojnych. Było mniej wypadków drogowych, a co się z tym wiąże mniej osób zabitych i rannych. W ostatniej dobie minionego roku w kraju doszło do 89 wypadków, w których rannych zostało 104 osoby, a 10 zginęło. To  mniej niż każdego dnia na polskich drogach. Policjanci zatrzymali 172  nietrzeźwych kierujących. Najtragiczniejsze zdarzenie drogowe  policjanci zanotowali już po północy, czyli 1 stycznia na trasie Wrocław - Kłodzko. Z nieustalonych na razie przyczyn kierujący oplem corsą zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z fiatem stilo. Na miejscu zginęły cztery osoby, jedna zmarła w szpitalu, jedna pozostaje na oddziale intensywnej terapii.

Komentuj
Niebezpieczne zachowanie na drodze
1 stycznia 2009 | 0

Wkrótce pod patronatem Fleet Safety Forum ruszyć ma nowa kampania, która zaprezentuje szereg informacji i porad w zakresie wdrażania i zarządzania planami motywacyjnymi, aby dały one jak najlepsze możliwe efekty. Jak pokazują dane, kierowcy w czasie pracy powodują większy odsetek wypadków. Co więcej, 61% kierowców prowadzących samochody w czasie godzin pracy przyznało, że ich zachowanie na drodze nie zawsze jest bezpieczne. Takiego samego zdania było 51% kierowców, którzy prowadzili pojazd w innych celach niż praca. Fleet Safety Forum twierdzi, że jedynym sposobem na przeciwdziałanie takim zachowaniom jest dodatkowa motywacja dla kierowcy, aby zachowywał się bezpiecznie na drodze. Roz Cumming, menadżer ds. rozwoju Fleet Safety Forum w organizacji Brake, powiedziała, że plany motywacyjne tworzą okazję do tego, aby podejść do kwestii bezpieczeństwa drogowego w sposób pozytywny. Zarządzanie ryzykiem może być pełne negatywnych komunikatów poprzez mówienie kierowcom czego robić nie mogą lub co gorsza zapoznawanie ich ze skutkami wypadków drogowych. Plany motywacyjne nie niosą za sobą żadnych potencjalnych pułapek w przypadku braku odpowiedniego zarządzania. Jeśli plany te są dobrze przemyślane i odpowiednio zarządzane mogą wpłynąć pozytywnie na zachowanie kierowcy na drodze. Mogą one pomóc w ocaleniu wielu istnień ludzkich i sporej ilości pieniędzy przede wszystkim zapobiegając wypadkom.

Komentuj
Inwestycje drogowe w 2009 roku
1 stycznia 2009 | 0

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma w tym roku do wydania o 30 proc. pieniędzy więcej niż w poprzednim. W 2008 roku urzędowi nie udało się jednak zakontraktować co czwartego miliarda – informuje “Gazeta Prawna”. Nigdy wcześniej drogowcy nie dysponowali podobnym budżetem. Na budowę nowych dróg Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) otrzymała z budżetu centralnego i środków unijnych 32 mld zł. Ten rok będzie więc bardzo pracowity. GDDKiA zapewnia, że tylko do czerwca ogłoszonych zostanie 31 największych przetargów na autostrady, drogi ekspresowe i obwodnice. GDDKiA rozpocznie poszukiwania wykonawców m.in. dla dwóch fragmentów autostrady A4 (obwodnicy Rzeszowa i 35-kilometrowego odcinka trasy z Jarosławia do granicy z Ukrainą) oraz A18 (69-kilometrowa trasa z Olszyny do Golnic, gdzie droga spotka się z autostradą A4). W sumie do grudnia 2009 r. ma się rozpocząć ponad 180 postępowań na wybór wykonawców nowych inwestycji  i odnowę już istniejących. Remont ponad 450 km dróg ma kosztować 1,5 mld zł.

7f7536539c93ddba2c37fc67e0f7f755c9cc3f3e(280-3)

Komentuj
W wydziale komunikacji bez kolejek?
1 stycznia 2009 | 0

Jak donosi “Gazeta Wyborcza”: Katowiccy przedsiębiorcy wolą rejestrować swoje auta w innych miastach. To możliwe, o ile są w nich zameldowani. I opłaca się, bo dużo szybciej. Od nowego roku poprawić ma się wreszcie w Katowicach, bo tutejszy wydział komunikacji będzie miał mniej obowiązków. Problem z długą kolejką w katowickim wydziale komunikacji od dawna znany jest miejscowym radnym. Dziennikarze “Gazety Wyborczej” sprawdzili, jak jest w innych dużych miastach regionu. W Gliwicach praktycznie wszystko załatwia się od ręki. - Jest 13 stanowisk i 34 pracowników - informuje Beata Szczepankiewicz, naczelniczka wydziału komunikacji w tutejszym magistracie. Podobnie jest w Sosnowcu. Janusz Panek, zastępca naczelnika wydziału komunikacji w Katowicach, twierdzi, że tych miast nie da się porównać ze stolicą województwa: nie dość, że Katowice są od nich większe, to mieszczą się tu regionalne siedziby różnych firm. Zapewnia jednak, że w urzędzie cały czas myślą o tym, jak sobie z tym problemem poradzić. Zatrudniono nowych pracowników i wprowadzono system elektronicznych numerków w kolejce. Na niewiele to się zdało, bo kolejki jak były, tak nadal są. Czy to oznacza, że klienci katowickiego wydziału muszą pogodzić się z obecną sytuacją? - Od początku tego roku wydział komunikacji będzie pracować inaczej. Został całkowicie zreorganizowany. To powinno pomóc i maksymalnie skrócić czas oczekiwania - uspokaja Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu. Chodzi o to, że do tej pory wydział komunikacji, prócz wydawania praw jazdy i rejestracji pojazdów, zajmował się też np. nowymi rozwiązaniami komunikacyjnymi w mieście. Od dziś te obowiązki należeć będą do innych: wydziału inwestycji, działalności gospodarczej i Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów. Pracownicy wydziału komunikacji zajmują się teraz tylko wydawaniem prawa jazdy i rejestrowaniem aut.

Komentuj
W radiowozie zarejestrują wszystko
1 stycznia 2009 | 0

Kamery i mikrofony monitorujące cały przebieg służby we wszystkich radiowozach drogówki - to pomysł szefa policji w Łódzkiem informuje “Gazeta Wyborcza”. Obecnie pracę w policyjnych radiowozach funkcjonariusze opisują w swojej dokumentacji. Przełożeni wyznaczają cele i teren, w jakim powinien się znajdować patrol, ale nie mogą sprawdzić, czy był tam rzeczywiście. - Jedynym wyjściem jest osobiste sprawdzanie, czy radiowóz jest w wyznaczonym miejscu - mówi podinspektor Henryk Wojtysiak z wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej. Nie wiadomo też, jak przebiegają rozmowy policjanta z zatrzymanym do kontroli kierowcą. Można je nagrywać jedynie w siedmiu radiowozach wyposażonych w wideorejestratory oraz kamery i mikrofony. W pozostałych - a jeździ ich po drogach województwa w sumie 171 - takiej możliwości nie ma. Chce to zmienić inspektor Marek Działoszyński, komendant wojewódzki policji. To on jest pomysłodawcą rozwiązania, które pozwoliłoby na bieżąco rejestrować przebieg służby we wszystkich radiowozach. Jak miałoby to wyglądać? W samochodzie działałby system kamer rejestrujący to, co dzieje się na zewnątrz i wewnątrz radiowozu. Oprócz tego mikrofony nagrywałyby rozmowy - zarówno te prowadzone obok auta, jak i w środku. - Nagrania trafiałyby do nas, moglibyśmy sprawdzać, jak pracują policjanci - wyjaśnia podinspektor Wojtysiak. - Miałoby to zadanie antykorupcyjne i motywujące policjantów. Świadomi tego, że mają w aucie "małego big brothera", na pewno wystrzegaliby się nieprawidłowości. Dodatkowo radiowozy zostałyby wyposażone w połączone z centralą GPS-y, co pozwoliłoby na bieżąco sprawdzać, gdzie są w danej chwili. - Odpadłoby samowolne oddalanie się z wyznaczonych miejsc. Nikt nie jest przecież samobójcą, żeby narażać się na takie kłopoty - podkreśla Wojtysiak. - Moim zdaniem pomysł jest znakomity. W komendzie wojewódzkiej podkreślają, że kamery i mikrofony miałyby pracowników motywować, a nie straszyć. A na dodatek mają poprawić komfort pracy. Jak? - Zarejestrowany przebieg służby pozwoliłby rozwiać wszelkie wątpliwości w przypadku pomówień funkcjonariuszy i skarg na ich działania. Na przykład w sytuacji, kiedy ukarany kierowca twierdzi, że nie został pouczony o możliwości odmowy przyjęcia mandatu karnego i skierowania wniosku do sądu. Albo kiedy zaprzecza, że popełnił wykroczenie lub oskarża policjanta o przyjęcie łapówki - mówi podinspektor Joanna Kącka z biura prasowego komendanta wojewódzkiego. - Teraz postępowania wyjaśniające w takich sytuacjach bywają długotrwałe i kosztowne. W komendzie trwają obliczenia, ile kosztowałoby wyposażenie radiowozów w sprzęt audiowizualny. Pomysł został też przekazany do zaopiniowania komendzie głównej. Tam okaże się, czy i kiedy ma szansę na realizację.

Komentuj
A miał być deptak
1 stycznia 2009 | 0

- Tu powinno być przejście z zebrą, sygnalizatorami dźwiękowymi i światłami. Chodzą tędy setki osób, wśród nich niewidomi i poruszający się na wózkach - mówi Paweł Wdówik, który walczy o ustawienie świateł przy bramie Uniwersytetu Warszawskiego na Krakowskim Przedmieściu.  Walkę o sygnalizatory w tym miejscu Paweł Wdówik, kierownik biura ds. osób niepełnosprawnych UW, toczy od 2006 r. Zaczął ją, jak tylko poznał plany przebudowy Krakowskiego Przedmieścia. - Mamy stu niewidomych studentów. W ostatnim czasie kilka razy o mały włos nie doszło do tragedii, bo samochody nie zważają na przechodniów.Krakowskie Przedmieście miało być deptakiem, ale ruch nie jest tam dużo mniejszy niż przed remontem - twierdzi. - Z tą różnicą, że wtedy było przejście podziemne. Sam również jest niewidomy. Obliczył, że w godzinach szczytu Krakowskim Przedmieściem kursuje ponad setka autobusów. - Oprócz tego taksówki, samochody prywatne, limuzyny VIP-ów - wylicza. - Ograniczenie prędkości do 30 km to mit. Nawet kierowcy autobusów go nie przestrzegają. Urządzał wizje lokalne, na które zapraszał wiceprezydentów Warszawy i dziennikarzy. Posłał do ratusza kilkanaście monitów. Uzyskał tyle, że przy bramie UW zamontowano specjalne pasy z wypustkami, ale świateł dalej nie ma. - Od poważnych urzędników z ratusza słyszałem, że to salon Warszawy i sygnalizacja tu nie pasuje - twierdzi Wdówik. W październiku złożył skargę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. "Przechodzenie przez jezdnię na osi bramy uniwersyteckiej zagraża życiu i zdrowiu osób niewidomych" - napisał. I zaapelował o poprawę bezpieczeństwa na przejściu, "tak aby nie powtórzyła się sytuacja z Metra Warszawskiego z 17 września, kiedy wskutek wadliwego i niedbałego oznakowania peronów uległ bardzo groźnemu wypadkowi niewidomy student Uniwersytetu Warszawskiego". - Nie możemy nic zrobić, bo przejście wykonano zgodnie z projektem. Tam nie planowano świateł - tłumaczy Artur Banaszek, dyrektor oddziału PINB. Skargę przekazał Zarządowi dróg Miejskich. - Musimy rozwiązać ten problem - przyznaje Adam Sobieraj, rzecznik ZDM. - Spotkamy się z niepełnosprawnym na początku roku, żeby przedyskutować możliwości. Jeszcze nie wiem, czy to będzie tradycyjna sygnalizacja. Miasto obiecuje nie protestować przeciwko instalacji świateł przy bramie UW. - Jeżeli okaże się, że są najlepszym wyjściem, nie będziemy przeciwko - zapewnia Tomasz Zemła, zastępca dyrektora biura architektury i planowania przestrzennego w ratuszu.

Komentuj

Ogłoszenia

Zaproszenie na konferencję SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY
4 stycznia 2009 | 0

8ab6fb38a2ab226d79466fd07492faa248981d77    4bd26852d0f0d61319843bf7f2b6888c3424dcd2(281-14-15)

 

Z A P R O S Z E N I E

na kolejną 15. edycję konferencji metodycznej

pt.: “SPOLECZNA MISJA NAUCZYCIELI JAZDY”

Termin konferencji: 5.02.2009 r.

Miejsce konferencji: WORD w Gorzowie Wlkp.

Uczestnicy: konferencja skierowana do instruktorów nauki jazdy i przedsiębiorców prowadzących ośrodki szkolenia kierowców.

Organizatorzy: konferencja jest wspólnym przedsięwzięciem Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Sekretariatu Krajowej Rady BRD, Grupy IMAGE oraz Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim.
Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy.

Planowana tematyka: odpowiedzialność prawna nauczycieli jazdy; sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy; umiejętności dobrego kierowcy; potrzeby zawodowe instruktorów jazdy; kształtowanie właściwych postaw kierowców wobec niechronionych uczestników ruchu drogowego; nadzór nad procesem szkolenia kierowców; statystyka zdawalności oraz omówienie przyczyn niepowodzeń egzaminacyjnych.

Uczestnicy konferencji otrzymają certyfikaty oraz materiały informacyjno-szkoleniowe.

Dokładne informacje dotyczące szkoleń WORD w Gorzowie Wlkp.

pod numerem telefonu (095) 732 29 90

Komentuj
Odwiedź wystawę pt.: „MOTORYZACJA W PIGUŁCE”
4 stycznia 2009 | 0

1a0465d4e954d52c1cef5f104baa68524f5536d9 

(281-16)

Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie zaprasza na wystawę pt.: “MOTORYZACJA W PIGUŁCE.

Pojazdy Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie

z kolekcji Leszka  Liszewskiego.”

W ramach kolejnej prezentacji muzealnej pokazujemy pojazdy ze zbiorów Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki  w Szczecinie. Są to obiekty wybrane spośród 118 rowerów, motorowerów, motocykli, mikropojazdów, zakupionych z kolekcji p. Leszka Liszewskiego. Stanowią one unikalną ilustrację historii polskiej i europejskiej motoryzacji. Wśród pojazdów prezentowanych na wystawie znajdą się m.in.: motocykl “Sokół M1000”-  ten, który udowodnił swą wyższość nad Harley Davidsonem; mikrosamochod; “BMW 600” – rodzinny pojazd w wersji micro “Smyk”  -  szczeciński akcent historii polskiej motoryzacji; unikalne modele Fiata 126 (w tym): 1) prototypowy model pływającego “Malucha”  na gąsienicach 2)  terenowa wariacja Fiata 126p z silnikiem Suzuki Samuraj; skuter “Osa” - polskie marzenie lata 60-ltych; Harley Davidson - ....... Nic dodać nic ująć.

Planowany termin wystawy 17.01.2009 – 15.02.2009 - od wtorku do niedzieli w godzinach od 10.00 do16.00

Ekspozycja będzie dostępna dla zwiedzających w salach Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie (wejście od ul. Lenartowicza)

Grupy zorganizowane, zainteresowane zwiedzaniem ekspozycji z przewodnikiem, prosimy o wcześniejsze, telefoniczne uzgodnienie terminów

Tel.: (91) 42 40 114 w.27 lub 26

E-mail: sekretariat@zajezdnia.szczecin.art.pl

Wstęp na wystawę bezpłatny

Komentuj
PZM ma nowe logo
4 stycznia 2009 | 0

0f5368aff1ef81bcc7689cf4694f597863ec2619(281-8)

Od dnia 1 stycznia 2009 r. jedynym obowiązującym logo w działalności statutowej Polskiego Związku Motorowego jest tak zwane "nowe logo" - zgodnie z uchwałą ZG PZM nr 89/2007 z 17 listopada 2007 r. w sprawie zasad używania nazwy i znaków towarowych Polskiego Związku Motorowego > znak towarowy - logo PZM.

Informacje dotyczące "nowego" logo, pliki do ściągnięcia w różnych formatach, znajdują się na stronie internetowej PZM: http://www.pzm.pl/Logotyp_Polskiego_Zwiazku_Motorowego

Komentuj
News to miejsce na Twoje ogłoszenie
4 stycznia 2009 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO @ NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj