6 września 2007 |
0
Korki mogą być mniejsze, jeśli kierowcy zmienią sposób jazdy - twierdzą eksperci. I zalecają: nie blokować skrzyżowań, nie zmieniać co chwila pasów, jeździć płynnie i dynamicznie ruszać spod świateł – relacjonuje “Rzeczpospolita”. Według fizyka z Polskiej Akademii Nauk prof. Łukasza Turskiego zmiana złych przyzwyczajeń i upłynnienie ruchu pozwoliłyby na znaczne zmniejszenie korków. - Trudno dokładnie to policzyć, ale nawet o kilkadziesiąt procent - uważa prof. Turski. Potwierdzają to policjanci: - Jazda w uporządkowanych kolumnach i sprawne opuszczanie skrzyżowań zmniejszyłyby korki nawet o połowę - twierdzi insp. Wojciech Pasieczny z warszawskiej drogówki. Warszawscy kierowcy narzekają na remonty paraliżujące ruch, ale wielu z nich zachowuje się tak, jakby nie zależało im na szybkim dotarciu do celu. -Jechałem od Grójeckiej na Pragę. Przy rondzie Zawiszy i tym przy Dworcu Centralnym stałem po kilka minut. Bo kierowcy wjeżdżają na te skrzyżowania, mimo że nie mogą z nich zjechać, i blokują ruch. A paraliż dużego ronda powoduje, że korkują się kolejne skrzyżowania - opowiada Tomasz Judycki, nasz czytelnik. - Policja powinna ich surowo karać. - To faktycznie nagminna praktyka w stolicy - przyznaje Wojciech Pasieczny. Mundurowych jednak nie ma na blokowanych przez kierowców skrzyżowaniach i rondach. Nie widać ich np. na światłach w al. Jana Pawła II i al. Solidarności. - Jest nas po prostu za mało -rozkłada ręce Pasieczny, który tłumaczy, że w godzinach szczytu na warszawskie ulice wyjeżdża zaledwie 25 załóg, bo w drogówce jest aż 50 wakatów. Policjant podaje listę przewinień kierowców: skręcanie w lewo z pasów dla jadących na wprost, zajeżdżanie sobie drogi, ciągła zmiana pasów i parkowanie w dwóch rzędach na wąskich ulicach. Te z pozoru drobne drogowe wykroczenia wpływają na to, że tworzą się za tory. Ale to nie wszystko. Z tych powodów na zatłoczonych ulicach często dochodzi do drobnych stłuczek. -A kierowcy, zamiast zjechać z jezdni, długo czekają na policję -mówi Pasieczny. Przypomina, że po wypadku, w którym nie ma rannych i zabitych, kierowcy zobowiązani są do natychmiastowego usunięcia rozbitych samochodów na pobocze lub chodnik. Jeśli tego nie zrobią, mogą zostać ukarani mandatem. Według kierowcy rajdowego Krzysztofa Hołowczyca część kierowców to mistrzowie prostej: rozpędzają się na długich odcinkach, ale ze świateł ruszają jak furmanki. - A powinno to przypominać start do odcinka specjalnego. Jeszcze na czerwonym świetle trzeba przygotować się dojazdy, wrzucając bieg - mówi wielokrotny mistrz Polski. -Czasami na jednej zmianie świateł mieści się zaledwie połowa aut, które powinny w tym czasie przejechać. Prof. Turski uważa, że polskim kierowcom daleko do ich kolegów z zachodnich krajów pod względem zdyscyplinowania. -Tam kierujący dawno pojęli, że najlepszą receptą na najszybsze przejechanie z punktu A do B jest płynna i harmonijna jazda, bez szarpaniny i wpychania się pomiędzy inne auta, bo to tylko wydłuża czas jazdy -mówi prof. Turski. Ale nie wini tylko kierowców. - Część korków w stolicy można zlikwidować... za pomocą śrubokrętu. Wystarczy np. lepiej zsynchronizować sygnalizatory albo poustawiać znaki zakazujące skrętu w lewo, gdy ruchem nie sterują światła. Tak jest np. w Kanadzie -mówi pan profesor. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas zdradza "Rz", że rozważa właśnie likwidację skrętu w lewo z al. Niepodległości w al. Wilanowską. - Tylko że to spotęguje korki na następnym skrzyżowaniu, a przecież nie zabronię skręcać w lewo w całym mieście! -mówi Galas.
Komentuj →
5 września 2007 |
0

Hamuj, a potem skręcaj - mówią starzy, doświadczeni kierowcy. Mają rację? Instruktorzy Szkoły Auto udowadniają, że nie zawsze. Bywa, że aby uniknąć wypadku, trzeba ostro hamować i jednocześnie skręcić koła. Manewr wykonany przy dużej prędkości wcale nie musi zakończyć się tragicznie. Każdy nowoczesny samochód jest dobrze przygotowany do awaryjnej sytuacji, bo ma ABS. A co z zasadą "nie hamuj na skręconych kołach"? Jedziemy trasą szybkiego ruchu. Ze stałą, dozwoloną prędkością wjeżdżamy w zakręt. Niespodziewanie na jego szczycie wyłania się kolejka samochodów stojących w długim korku. Oddalone o kilkaset metrów auta szybko rosną w oczach. Jedyny ratunek - ostre hamowanie. No tak, ale samochód ma skręcone koła. Niestety, wielu kierowców jeżdżących współczesnymi autami w sytuacji zagrożenia nie wykorzystuje w pełni możliwości samochodu i samych hamulców. Naciskają pedał mało zdecydowanie i za słabo. Co gorsza, puszczają go przed gwałtownym skrętem, nawet jeśli wskutek tego nie uda im się uniknąć kolizji. Podświadomie obawiają się poślizgu. Jeśli w naszym aucie mamy układ ABS, hamowanie awaryjne w zakręcie nie jest żadną filozofią. Po prostu trzeba z całej siły nacisnąć pedał hamulca i trzymać do końca, czyli do zatrzymania się auta. Aby jednak cały manewr przebiegał prawidłowo, należy wszystkie ruchy wykonywać płynnie i spokojnie. Spokojnie! Dlatego warto sprawdzić, jak działa ABS, jak zachowuje się auto podczas hamowania awaryjnego -w ten sposób w sytuacji zagrożenia wyeliminujemy czynnik zaskoczenia. Zazwyczaj działamy odruchowo, a napięcie i stres sprawiają, że wszelkie ruchy wykonujemy gwałtownie. To sztuka inhibicji (w naszym przypadku awaryjne, maksymalne hamowanie i jednoczesne płynne kręcenie kierownicą), która jest wyjątkowo trudna do opanowania. Nie obejdzie się bez ćwiczeń. Co się dzieje z samochodem podczas zmian obciążenia osi? Dodanie gazu wywołuje dociążenie tylnych kół przy jednoczesnym odciążeniu przednich. Na zakręcie we wszystkich samochodach początkowym efektem będzie skłonność do prostowania toru jazdy. Przy nadmiernym dodaniu gazu samochód wyjeżdża przodem na zewnętrzną stronę zakrętu. Uwaga - mocniejsze dodanie gazu w samochodach z napędem na tylne koła może łatwo dać odwrotny skutek. Samochód gwałtownie odpychany tylnymi kołami samodzielnie zacieśni zakręt, a tył może wyprzedzić przód auta. W samochodach z napędem na przednie koła puszczenie pedału gazu, a tym bardziej naciśnięcie pedału hamulca, powoduje dociążenie przednich kół nawet o 70 proc. wagi auta. Zwiększa się powierzchnia kontaktu przednich opon z jezdnią i ich nacisk na powierzchnię drogi. Oddala się punkt zerwania przyczepności. Dociążone koła są zdolne przenieść na jezdnię dużo większe siły. Nasz samochód będzie więc posłusznie podążał za ruchami kierownicy. Jednocześnie na tylnej osi samochodu sytuacja jest odwrotna. Odciążone tylne koła są słabiej dociskane do jezdni, obniża się ich przyczepność. Dlatego pojawia się skłonność samochodu do nadsterowności (od samodzielnego łagodnego zacieśnienia toru jazdy aż do zarzucenia tyłu). Im gwałtowniejszy manewr skrętu, im większa prędkość, im gorsza przyczepność i im mniej zaawansowana konstrukcja zawieszenia, tym reakcje samochodu będą silniejsze. Niestety, mocna nadsterowność może skutkować poślizgiem tylnych kół. Ułamki sekund później wóz zacznie się obracać wokół własnej osi, a wtedy na reakcję jest już za późno. Utracie stabilności podczas gwałtownego manewru skrętu lub ominięcia przeszkody skutecznie przeciwdziała naciśnięcie z całej siły pedału hamulca inicjujące działanie układu ABS. Ten, zdawałoby się, rozpaczliwy manewr w praktyce skutecznie stabilizuje samochód szarpany przeciwstawnymi siłami. Tylko układ ABS pozwala efektywnie wykorzystać chwilową przyczepność każdego koła w samochodzie balansującym na granicy poślizgu. To hasło słusznie powtarzają szkoły doskonalenia jazdy. Paniczne wbijanie wzroku w przeszkodę, która pojawiła się na drodze, jest błędem. Szukaj wolnej przestrzeni, by ominąć przeszkodę, jeśli hamowanie okaże się niewystarczające. Pamiętaj, że ostatnią deską ratunku bywa pas awaryjny na trasie szybkiego ruchu lub szerokie pobocze. Z dwojga złego lepsze jest miękkie lądowanie w płytkim rowie niż zderzenie z ciężarówką. Szczęśliwe zakończenie ostrego hamowania na zakręcie to połowa sukcesu. Ogromne zagrożenie nadciąga z tyłu. Innym kierowcom może się nie udać wyhamować. Dlatego po zatrzymaniu natychmiast włącz światła awaryjne i trzymaj za nich kciuki. Niektóre samochody w sytuacji awaryjnego hamowania same uaktywniają światła awaryjne.
Komentuj →
4 września 2007 |
4
Małopolskie ośrodki egzaminacyjne mają kłopoty z przeprowadzaniem egzaminów na prawo jazdy. Brakuje pieniędzy na szkolenia i chętnych na egzaminatorów. Liczba egzaminujących w stosunku do egzaminowanych jest niewystarczająca. Dodatkowo o prawo jazdy stara się wyż demograficzny, czyli młodzież z roczników '89 i '88. - Wciąż mamy za mało kadry. W tym momencie 40 egzaminatorów przeprowadza egzamin praktyczny każdego dnia dla 200-250 osób. Poza tym w ubiegłym roku weszło rozporządzenie o wydłużeniu czasu trwania egzaminu do 40 min. Oczywiste jest, że na swoją kolej trzeba czekać dłużej - wyjaśnia Urszula Łukaszewicz, z-ca dyrektora ds. administracyjnych w ośrodku egzaminowania w Krakowie. Dodatkowo egzamin na mieście często przedłuża się ze względu na korki. - Na to nie ma rady, wyjeżdżając na miasto, nie zawsze da się uniknąć stania na światłach w wężyku samochodów - dodaje Łukaszewicz. Ośrodki starają się systematycznie przeprowadzać szkolenia dla przyszłych egzaminatorów, by skrócić czas oczekiwania na egzaminy przyszłych kierowców. Tak jest właśnie w krakowskim MORD-zie, w którym 1 września zaczęło się szkolenie w 100 proc. finansowane ze środków unijnych. Do roli egzaminatora będzie się przygotowywać 25 osób. Takie szkolenie trwa pół roku i zwykle po zakończeniu jednego organizuje się kolejne. Pierwszeństwo w zapisach mają osoby zagrożone strukturalnym bezrobociem. Do tej pory zostały już przeprowadzone dwa szkolenia ufundowane ze środków UE. Możliwe jest też uczęszczanie na płatny kurs, którego cena waha się w zależności od miasta: od 3 do 4 tys. zł. Obecnie w Krakowie zebrało się 20 osób do takiej grupy – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Kraków”. Wzorem krakowskiego ośrodka egzaminowania unijne pieniądze na sfinansowanie szkoleń dla egzaminatorów chce także pozyskać Nowy Sącz. Tam również zwiększanie kadry to proces powolny. Brakuje chętnych do pracy, a na egzamin trzeba czekać nawet dwa miesiące. W ostatnim czasie ośrodek przyjął dwóch nowych egzaminatorów, ale to wciąż nie rozwiązuje problemu. Józef Polaczek, dyrektor tamtejszego MORD-u, nie kryje, że powodem braków w kadrze jest zbyt niskie wynagrodzenie. - Młody egzaminator, który jeszcze nie ma doświadczenia, zarabia 2,5 tys. zł brutto. To stanowczo za mało. Niestety, nie mamy teraz pieniędzy, by dać podwyżki. Będę się starał, by ta sytuacja uległa zmianie. Nam również zależy, by egzaminatorów było więcej, a co za tym idzie - by nie było kolejek w drodze do zdawania egzaminu na prawo jazdy - mówi Polaczek.
Komentuj →
2 września 2007 |
0
W tym miesiącu ruszy pilotażowy program szkolenia kierowców gimbusów. Został opracowany przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego i Instytut Transportu Samochodowego. Za darmo cykl szkoleń przejdzie 201 kierowców autobusów. Na zajęciach teoretycznych poznają m.in. najczęstsze przyczyny wypadków, a w czasie zajęć praktycznych nauczą się wyprowadzać autobus z poślizgu. Program poprawy bezpieczeństwa współfinansuje Mazowiecki Urząd Marszałkowski – czytamy w “Rzeczpospolitej”.
Komentuj →
1 września 2007 |
0
Lawinowo rośnie liczba zdających egzamin na prawo jazdy. Co ważne, rośnie także odsetek tych, którym udaje się zdać - W dzisiejszych czasach prawo jazdy to już niemal konieczność. Bez niego trudno znaleźć dobrze płatną pracę - tłumaczy Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy. O skali zjawiska najlepiej mówią liczby. Od stycznia do końca lipca 2006 r. w Bydgoszczy do egzaminu na prawo jazdy kategorii B (na samochody osobowe) podeszło niecałe 20,9 tys. ludzi. W analogicznym okresie tego roku - 24,2 tys. Największe zainteresowanie było w marcu i w maju. Wtedy na zdawanie zdecydowało się aż 900 osób więcej niż w tych samych miesiącach ubiegłego roku. - To naprawdę świetny wynik. Zdecydowanie najlepszy od wielu lat - cieszy się Kondrusiewicz. Wpływ na wzrost zdawalności egzaminów miało także zatrudnienie psychologa. Bydgoszczanka Magdalena Podolska rozmawia z kandydatami na kierowców, pomaga im się odstresować, a kiedy jest taka konieczność, wsiada do samochodu i na egzamin jedzie razem z nimi. W ośrodku pracuje od początku lipca. - Początkowo sam nie byłem przekonany, czy dobrze robię, zatrudniając psychologa. Szybko się jednak okazało, że moje obawy były nieuzasadnione. Pani psycholog jest z nami od zaledwie dwóch miesięcy, a już ustawiają się do niej kolejki. Większość ludzi, którzy skorzystają z jej pomocy, jest później mniej zestresowana i zdaje egzamin. To na pewno przełoży się także na liczbę osób, które postanowią zdawać u nas egzamin w przyszłości - twierdzi Kondrusiewicz.
Komentuj →
9 września 2007 |
0
Kolejna odsłona kampanii ABC Bezpieczeństwa miała miejsce 8 i 9 września na warszawskim Polu Mokotowskim w ramach pikniku edukacyjnego "Bądź bezpieczny w mieście". Obok pokazów i szkoleń istotnych dla wspólnego bezpieczeństwa w mieście warszawiacy dowiedzieli się również, jak się poruszać bezpiecznie po drodze. Strefa kampanii ABC Bezpieczeństwa edukowała uczestników pikniku w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ideą kampanii jest zapobieganie wypadkom na drogach poprzez instruowanie uczestników ruchu drogowego i uświadamianie im podstawowych przyczyn wypadków, a zatem prowadzenie szerokiej profilaktyki. Podnosząc stan wiedzy oraz świadomość pieszych, rowerzystów i kierowców ABC Bezpieczeństwa wpisuje się w obszar niezbędnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Jednym z założeń kampanii jest łączenie działań instytucji, firm oraz mediów na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W strefie ABC Bezpieczeństwa uczestnicy pikniku obejrzą pokazy bezpiecznych samochodów i motocykli z udziałem gwiazd. Na scenie głównej będzie miał miejsce specjalny pokaz mody odblaskowej. Organizatorzy kampanii chcą pokazać, jak ważna jest widoczność na drodze, w myśl zasady, że noszenie odblasków to nie obciach, ale szansa na życie. Wraz z Policją pokażą również, jak bezpiecznie i prawidłowo przewozić dziecko w foteliku samochodowym, bo wbrew pozorom nie jest wcale proste i kierowcy niejednokrotnie popełniają błędy, które mogą się okazać tragiczne w skutkach. Najmłodsi spędzą ciekawie czas w kąciku bezpieczeństwa , a wszyscy uczestnicy imprezy będą mieli okazję wygrać mnóstwo cennych nagród w licznych konkursach.
Komentuj →
9 września 2007 |
0
12 lat więzienia dla pijanego kierowcy
Na maksymalną przewidzianą prawem karę - 12 lat więzienia - skazał Sąd Okręgowy w Kaliszu 28śletniego Mariusza C., który uciekając samochodem przed policją doprowadził do śmiertelnego wypadku. Mężczyzna był wtedy pijany. "To maksymalna kara jaka grozi za ten czyn. Sąd nie zauważył żadnych okoliczności łagodzących - podkreślił w uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu sędziowskiego, Krzysztof Patyna. Podkreślił, że Mariusz C. jest uzależniony od alkoholu a jego przebywanie na wolności może stworzyć niebezpieczeństwo popełnienia innego, równie groźnego czynu. Do zdarzenia doszło w styczniu, na jednym ze skrzyżowań w pobliżu centrum Kalisza. Uciekający volkswagenem polo Mariusz C. wjechał na skrzyżowanie i zderzył się z prawidłowo jadącym tico. 63-letnia pasażerka tego auta zginęła na miejscu. Sprawcę zatrzymano dopiero kilka kilometrów za Kaliszem, miał 2,56 promila alkoholu we krwi.
3,5 promila i 600 zł łapówki
Świętokrzyscy policjanci zatrzymali pijanego kierowcę ciężarowego mercedesa, który wciskał policjantom w każdą kieszeń 100 złotowe banknoty, by ci pozwolili mu dalej jechać. Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu blisko 3,5 promila alkoholu. Z ustaleń włoszczowskiej Policji wynika, że kierowca jechał z Jarosławia w kierunku Częstochowy. Zatrzymał się w Jędrzejowie, gdzie jak twierdzi pił tylko piwo. W okolicach Włoszczowy został zatrzymany przez policyjny patrol do rutynowej kontroli. Okazało się, że 43–letni kierowca miał blisko 3,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci w jego aucie znaleźli otwartą puszkę piwa. By policjanci puścili go w dalszą drogę mężczyzna wsuwał im do kieszeni 100 złotowe banknoty. Jako dowód w sprawie policjanci zabezpieczyli ich sześć. Gdy kierowca wytrzeźwieje będzie doprowadzany do prokuratury. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Nietrzeźwy kierowca sprawcą kolizji
Policyjny patrol zatrzymał na terenie Ursynowa Ewę P. Kierująca Mazdą kobieta najechała na tył stojącego na czerwonym świetle Mercedesa. W chwili kolizji Ewa P. znajdowała się pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało u niej ponad 2 promile alkoholu we krwi. Nietrzeźwej 33-latce zatrzymano prawo jazdy. Za jazdę pod wpływem alkoholu będzie odpowiadała przed sądem.
Młody nietrzeźwy rowerzysta
Świętokrzyscy policjanci zatrzymali nietrzeźwego 15–letniego mieszkańca gminy Tuczępy, który na widok radiowozu wjechał rowerem do rowu i przykrywając się nim udawał niewidzialnego. Wczoraj późnym wieczorem policjanci z posterunku policji z Gnojna zauważyli jadącego z naprzeciwka rowerzystę, który w pewnym momencie wjechał do przydrożnego rowu. Gdy podjechali bliżej zauważyli 15–letniego mieszkańca gminy Tuczępy, który leżał przykryty rowerem. Okazało się, że młody rowerzysta jest nietrzeźwy (blisko promil alkoholu w wydychanym powietrzu). Policjantom tłumaczył, że przestraszył się radiowozu i postanowił się ukryć w pobliskim rowie. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że przed wyjazdem ze Staszowa (ponad 10 km do miejsca zamieszkania) 15-latek pił piwo. Policjanci przekazali nietrzeźwego chłopca pod opiekę rodzinie. Materiały w tej sprawie będą przekazane do sądu rodzinnego i nieletnich z wnioskiem o zastosowanie wobec chłopca stosownych środków wychowawczych.
Komentuj →
6 września 2007 |
0
MZK jest już w XXI w. Po zainstalowaniu kamer w pojazdach i tablicach, które informują o czasie oczekiwania na autobus, mamy kolejne ułatwienie. Wystarczy wejść na stronę http://zgora.seasam.com/zg/webi przy pomocy komputera lub telefonu komórkowego dowiemy się, kiedy przyjedzie autobus. Zielona Góra jest jedynym miastem w Polsce, gdzie działa nowatorski system "Wirtualny monitor". Kosztowało to nas kilkadziesiąt tysięcy złotych. Trzy czwarte dała Unia Europejska. Jak zapowiedziała Barbara Langner, dyrektor MZK, następnym krokiem MZK będzie dołożenie wirtualnych tablic oraz zastąpienie już istniejących większymi.
Komentuj →
6 września 2007 |
0
Rozpoczęły obsługę mieszkańców trzy nowe stanowiska w referacie rejestracji pojazdów kieleckiego ratusza. Zwiększenia liczby okienek i wydłużenia godzin pracy domagali się kielczanie, o sprawie wielokrotnie pisała “Gazeta Wyborcza - Kielce". Aby zarejestrować samochód, trzeba było ustawiać się w kolejce nawet o 1 w nocy.
Komentuj →
6 września 2007 |
0
Mieszkańcy Zimbabwe dowiedzieli się, że prawie połowa kierowców, wożących ich autobusami, nie potrafi bezpiecznie prowadzić, a wielu po prostu kupiło prawo jazdy od skorumpowanych urzędników. Chcąc zapanować nad fatalną sytuacją na drogach, resort transportu skierował na obowiązkowe egzaminy 9.674 kierowców transportu publicznego. Radio poinformowało, że 4.318 kierowców oblało te egzaminy. Przy okazji wyszło na jaw, że niejeden załatwił sobie prawo jazdy "na lewo". Byli też tacy, którzy w ogóle nie powinni siadać za kierownicą ze względu na stan zdrowia bądź bardzo zaawansowany wiek. Agencja Associated Press pisze, że prawo jazdy można w Zimbabwe kupić od skorumpowanego urzędnika za zaledwie 10 milionów tamtejszych dolarów, co stanowi równowartość 40 dolarów amerykańskich.
Komentuj →
5 września 2007 |
0
Są piraci drogowi, którzy w ostatni weekend zostali złapani przez drogówkę trzy razy w ciągu kilku minut, a niektórzy stracili już prawo jazdy. Policjanci zapowiadają, że takich "pechowców" będzie coraz więcej – jak donosi “Gazeta Wyborcza – Olsztyn”. Strategia policji jest prosta. W niezbyt dużej odległości od siebie stoją dwa, trzy, a nawet cztery radiowozy z radarem. Pomysł nie jest nowy. - Ale jeszcze do ostatniego weekendu wykorzystywaliśmy go na małą skalę - tłumaczy Grzegorz Żukiewicz z sekcji ruchu drogowego miejskiej komendy policji w Olsztynie. - Na przykład stawialiśmy radar w niewielkiej odległości za masztem na fotoradar. To był sposób na kierowców, którzy dojeżdżając do fotoradaru, zdejmowali nogę z gazu, a zaraz za nim od razu przyspieszali. Jednak w miniony weekend kaskadowy pomiar prędkości - bo tak nazywa się ta metoda - policjanci wykorzystali na o wiele większą skalę. Na drogach regionu, w odstępach co kilka kilometrów stały trzy, a nawet cztery radiowozy. - Efekt był taki, że od piątku do niedzieli wystawiliśmy 302 mandaty, a wypadków i kolizji drogowych na terenie miasta i powiatu olsztyńskiego było o ponad połowę mniej niż w czasie poprzednich weekendów - opowiada Żukiewicz. - Nikt też nie zginął, a tylko dwie osoby zostały ranne.
Komentuj →
5 września 2007 |
0
Kamera wideo, nadajnik, małe słuchawki, przewody elektryczne, urządzenie nadawcze i wzmacniające głos - tak wyposażony 18-letni Robert C. zgłosił się na egzamin z prawa jazdy – czytamy w “Gazecie” stołecznej. Wcześniej zainwestował 1000 zł w urządzenia, które miały nadrobić jego braki w wiedzy. Niestety, zestaw urządzeń umieszczony w płóciennym pasie na plecach był niezbyt wygodny. Na podejrzanie wiercącego się nastolatka podczas egzaminu zwrócili uwagę pracownicy ośrodka egzaminacyjnego. Wezwali policję. Mundurowi z wydziału przestępczości gospodarczej przeszukali kandydata na kierowcę. Bez trudu znaleźli przy nim elektroniczne wyposażenie. To pierwsza osoba w Warszawie złapana na gorącym uczynku podczas wspomaganego elektronicznie zdawania testu na prawo jazdy.
Komentuj →
5 września 2007 |
0
4 i 5 września na terenie Automobilklubu Polski w Warszawie policyjni eksperci zajmujący się na co dzień badaniem wypadków drogowych szkolili się w zakresie oceny zachowań kierowcy w sytuacjach kolizyjnych i wypadkowych. W szkoleniu tym brał udział Krzysztof Hołowczyc, który pokazał jak należy zachować się w sytuacjach niebezpiecznych, które mogą zdarzyć się na drodze. Pomiędzy 4 a 5 września na terenie autodromu na warszawskim Bemowie 16 ekspertów pracujących w Laboratoriach Kryminalistycznych Komend Wojewódzkich Policji w Polsce oraz w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Komendy Głównej Policji w Warszawie wzięło udział w pilotażowym szkoleniu pn. "Ocena taktyki i techniki jazdy kierującego". Pierwszego dnia uczestnicy szkolenia, po części teoretycznej i krótkiej konferencji prasowej, rozpoczęli jazdy po płycie poślizgowej pojazdami z napędem na przednią oś. Początkowo zapoznawali się z warunkami jazdy osobiście pokonując slalom, następnie wzięli udział w zainscenizowanych jazdach zbliżonych do rzeczywistych sytuacji mogących zdarzyć się na drodze. W drugim dniu ćwiczenia praktyczne odbywały się z wykorzystaniem samochodów z napędem na tylną i obie osie. Eksperci mogli samodzielnie przetestować wpływ systemów wspomagających bezpieczną jazdę (takich jak ABS czy kontrola trakcji pojazdu). Obserwowali i sami byli uczestnikami testów zachowań kierujących pojazdami z różnym napędem, przy wykonywaniu manewrów na różnorodnych nawierzchniach. Szkolenie przeprowadzono na samochodach wyposażonych w nowoczesne systemy kontroli trakcji. Po to, by móc dokładnie pokazać różnice pomiędzy zachowaniem tych pojazdów, a samochodów nie wyposażonych w takie systemy. Szkolenie to prowadzili instruktorzy Automobilklubu Polski z Akademią Jazdy Opel przy udziale Fundacji Krzysztofa Hołowczyca "Kierowca Bezpieczny" oraz BMW Polska Sp. z o.o. W części praktycznej brał udział Krzysztof Hołowczyc, który w sposób praktyczny zaprezentował zasady prawidłowego sposobu jazdy w sytuacjach niebezpiecznych zdarzających się na drogach. Zdaniem kierownictwa CLK KGP i uczestników szkolenia prowadzenie tego typu warsztatów dla wszystkich ekspertów i kandydatów na ekspertów przynosi wiele korzyści i powinno być wdrożone w cykl szkoleń policyjnych. Co najważniejsze daje możliwość zobaczenia na własne oczy, co dzieje się z pojazdem tuż przed wypadkiem.
Komentuj →
5 września 2007 |
0
Na praktyczny egzamin na prawo jazdy trzeba czekać tydzień dłużej, niż przewiduje prawo – donosi “Rzeczpospolita”. Dopiero w listopadzie, a nie we wrześniu zostanie otwarty nowy ośrodek egzaminowania kierowców na Okęciu. Ma to być trzecie miejsce w Warszawie, w którym można będzie zdobyć prawo jazdy – czytamy dalej. Opóźnienie to zła informacja dla oczekujących na egzamin. Teraz na praktyczny sprawdzian muszą czekać ok. 40 dni, czyli ponad tydzień dłużej, niż przewiduje ustawa. Dlaczego? Po wprowadzonych w ubiegłym roku zmianach w sposobie egzaminowania, uprawnienia uzyskuje się średnio dopiero po trzech próbach. -Sytuacja oczekujących jest fatalna, dlatego już od wiosny zabiegamy o stworzenie nowego punktu, który ma powstać na terenie RKS Okęcie u zbiegu ul. Radarowej i Hynka - mówi Andrzej Szklarski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Egzaminowania Kierowców w Warszawie.- Ośrodek zapewni sprawną obsługę południowo-zachodniej części miasta -dodaje. Opóźnienie Szklarski tłumaczy przedłużeniem się przygotowań do remontu budynku, w którym powstanie zaplecze centrum. - Okazało się, że koszt prac będzie tak duży, iż musimy ogłosić przetarg na wykonawcę - wyjaśnia. Inwestycja na Okęciu pochłonie ok. 700 tys. zł. Na nowym placu manewrowym znajdą się cztery stanowiska do sprawdzianów. Ośrodek będzie dysponował 15 samochodami -na razie wszystkie do kat. B. - Zainwestowane pieniądze powinny szybko się zwrócić. Za każde przystąpienie do egzaminu kursant płaci 134 zł. A chętnych do zdobycia uprawnień nie brakuje - mówi Szklarski. -W tym roku zwiększyło się też zainteresowanie prawem jazdy na motor. Jeśli nadal będzie duże, to będziemy tu mogli egzaminować również miłośników tych pojazdów -zapowiada. W sumie na Ochocie ma się odbywać dziennie co najmniej 200 egzaminów naprawo jazdy kat. B. Tyle samo przeprowadzają egzaminatorzy w ośrodku na Bemowie przy ul. Powstańców Śląskich 127. Natomiast przy ul. Odlewniczej 8 na Targówku jest ich 350.
Komentuj →
4 września 2007 |
0
Świętokrzyscy policjanci wspólnie z pracownikami kieleckiej Izby Celnej zatrzymali osiem osób, w tym obywatela Ukrainy podejrzewanych o przestępstwa gospodarcze i akcyzowe. Zabezpieczono pięć samochodów, z których cztery nie miały uregulowanych opłat akcyzowych, a jeden pochodził z przemytu. Zabezpieczono też 500 paczek papierosów i 30 tys. USD bez deklaracji dewizowej. Kieleccy policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą wspólnie z funkcjonariuszami kieleckiej Izby Celej przeprowadzili działania na drodze krajowej 74 w okolicach Łagowa. Skontrolowano ponad 50 samochodów, z których 5 zostało zakwestionowanych co do nie wniesienia na nie stosownej opłaty akcyzowej. Jeden z samochodów (Audi Avant) przewożony na lawecie pochodził z przemytu. Z pierwszych ustaleń wynika, że został on nielegalnie sprowadzony ze Szwajcarii do Niemiec, a stamtąd przez obywatela naszego kraju do Polski. Ponadto podczas kontroli samochodu na ukraińskich tablicach rejestracyjnych funkcjonariusze znaleźli w rzeczach osobistych 25–letniego obywatela Ukrainy 30 tys. dolarów. Pieniądze zostały wwiezione na terytorium RP bez deklaracji dewizowej. Wobec zatrzymanych osób prowadzone są postępowania karno skarbowe. Mogą im grozić bardzo wysokie grzywny oraz w niektórych przypadkach nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
4 września 2007 |
0
“W 2007 roku prace budowlane trwają na 258 km autostrad i na 183 km priorytetowych dróg ekspresowych” – powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek 3 sierpnia br. podczas konferencji prasowej w resorcie. W roku bieżącym Ministerstwo Transportu i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad dokonały znacznej intensyfikacji działań inwestycyjnych związanych z budową autostrad i dróg ekspresowych (w szczególności priorytetowych, czyli tras S3, S8 i S19). “Chcemy co 3 miesiące przekazywać Państwu aktualne informacje dotyczące stanu zaawansowania prac przy budowie dróg krajowych i autostrad w Polsce” – dodał minister. Wykup gruntów pod budowy autostrad obejmuje łącznie 656 km i dotyczy wszystkich szlaków autostradowych w Polsce: A1 (399km; odcinek od Torunia do granicy z Czechami), A2 (95 km; odcinek od Strykowa do Warszawy), A4 (57 km odcinek Kraków-Tarnów), A8 (35km; Autostradowa Obwodnica Wrocławia) i A18 (70 km południowa jezdnia odcinka Olszyna–Golnice). Na większości odcinków autostrad zaawansowane są też projekty budowlane, czyli jeden z ostatnich etapów przygotowania inwestycji, który uzupełniony przetargiem pozwala rozpocząć budowę. Prace projektowe obejmują w tym roku 541 km autostrad w tym: A1 (281 km, odcinki Toruń-Stryków i Pyrzowice granica z Czechami), A2 (108 km, odcinek Świecko-Nowy Tomyśl), A4 (57 km, odcinek Kraków-Tarnów), A8 (35 km Autostradowa Obwodnica Wrocławia) i A18 (70 km południowa jezdnia odcinka Olszyna-Golnice). Na wielu odcinkach autostrad trwają lub jeszcze w tym roku rozpoczną się budowy. Łącznie w budowie w 2007 roku będzie 258 km, z czego 138 km na autostradzie A1 (90 km odcinek Gdańsk- Nowe Marzy i 48 km odcinek Sośnica-granica z Czechami), A2 (5 km Stryków I-Stryków II z łącznikiem do drogi nr 14), A4 (72 km odcinki Zgorzelec- Krzyżowa 52 km i Kraków-Szarów 20 km), A6 (8 km odcinka Klucz-Kijewo, który zostanie oddany w tym roku) i na autostradzie A8 (35 km obwodnicy Wrocławia). Wartość prac budowlanych na projektach autostradowych to 8,4 miliardów złotych. Istotnym elementem działań inwestycyjnych Ministerstwa Transportu i GDDKiA jest także realizacja, a przede wszystkim przygotowanie priorytetowych dróg ekspresowych. Tylko w 2007 roku na trasach S3, S8 i S19 prowadzony jest wykup gruntów obejmujący 870 km, z czego S3 na odcinku od Gorzowa do granicy z Czechami (275 km), S7 na odcinku od Skarżyska Kamiennej do Kielc (30 km), na S8 od Wrocławia do Sycowa i od Piotrkowa Trybunalskiego do Budziska (432 km) a także na drodze S19 od Międzyrzeca Podlaskiego do Kraśnika (133 km). Na priorytetowych ciągach ekspresowych prowadzone są także prace projektowe, które obejmują 845 km, w tym na S3 - 275 km - od Gorzowa do granicy z Czechami, na S7 od Jedlińska do Jędrzejowa (100 km) i na S8 - 470 km - od Wrocławia do Walichnowów i od Piotrkowa Trybunalskiego do Budziska. Niezależnie od intensywnych prac przygotowawczych, których wykonanie warunkuje późniejszą realizację, na 183 km prowadzone są także prace budowlane. Za kwotę 4,5 miliardów złotych budujemy 94 km drogi S3 (Szczecin-Gorzów, obwodnica Międzyzdrojów, obwodnica Gorzowa Wielkopolskiego), 41 km trasy S7 od Grójca do Jedlińska oraz 48 km trasy S8 na odcinku Radzymin-Wyszków łącznie z obwodnicą Wyszkowa oraz na odcinku Konotopa Powązkowska w Warszawie. Istotnym elementem działań drogowych Ministerstwa Transportu i GDDKiA jest szereg remontów na sieci dróg krajowych. W tym roku remonty obejmują 1 700 km. Większość z nich zakończy się jeszcze w roku bieżącym.
Komentuj →
4 września 2007 |
0
Drogówka już nie będzie musiała czekać kilka godzin, by potwierdzić, czy osoba prowadząca auto zażywała narkotyki. W tym tygodniu dostanie specjalne testery, które pozwolą na kontrolę kierowcy zaraz po zatrzymaniu – czytamy w “Rzeczpospolitej”. W niedzielę po południu na ul. Białostockiej policjanci zatrzymali do kontroli drogowej daewoo. Kierowca nie miał zapiętych pasów. - Jego zachowanie wskazywało, że jest pod wpływem środków pobudzających, dlatego zdecydowali się go przebadać - opowiada Agnieszka Hamelusz z północnopraskiej komendy. Alkomat wykazał u 20-letniego Piotra O. wynik zerowy, dlatego funkcjonariusze pojechali z mężczyzną do Szpitala Praskiego. Tam od Piotra O. pobrano próbkę moczu. Badania wykazały, że mężczyzna jest pod wpływem kokainy. Noc spędził w policyjnym areszcie, a w poniedziałek postawiono mu zarzuty z art. 178a par. 2 kodeksu karnego, czyli jazdy pod wpływem środków odurzających, za co grozi do dwóch lat więzienia. Zatrzymano też prawo jazdy mężczyzny – relacjonuje gazeta. Policja nie posiada statystyk, jak dużo kierowców zatrzymuje pod wpływem narkotyków. Tylko na samej Pradze-Północ w ciągu miesiąca jest kilka takich przypadków. Od czerwca do sierpnia na Woli złapano 21 kierowców po narkotykach, a na Śródmieściu w tym samym czasie 15. - Jeśli podejrzewamy, że jakiś kierowca może prowadzić pod wpływem narkotyków, zawsze trafia na badania do Szpitala Praskiego, a dopiero po uzyskaniu wyników stawiane są mu zarzuty karne - opowiada Tomasz Oleszczuk, rzecznik śródmiejskiej komendy. Kierowcy najczęściej spożywają marihuanę lub amfetaminę, sporadycznie też inne narkotyki. Tomasz Oleszczuk dodaje, że zdarza się, że policja poza zarzutami jazdy pod wpływem narkotyków, jeśli znajdzie u kierowcy choć odrobinę środków odurzających, stawia też zarzut ich posiadania, za co grozi do trzech lat więzienia. Wkrótce policjanci będą mogli już na miejscu kontroli przekonać się, czy kierowca nie używał narkotyków. Komenda Główna Policji za środki unijne z programu sektorowego "Transport" zakupiła 70 tys. testerów do wykrywania narkotyków, z czego ok. 3,5 tys. sztuk trafi do stołecznej drogówki. - Policjanci dostaną je jeszcze w tym tygodniu - mówi rzecznik warszawskiej policji Marcin Szyndler. Policja przez długi czas nie mogła używać narkotesterów, bo nie pozwalały jej na to przepisy. - W lipcu weszła wżycie znowelizowana ustawa o ruchu drogowym, która pozwala już na dodatkowe przebadanie krwi lub moczu kierowcy po wcześniejszym użyciu narkotestera. Wcześniej nie było to możliwe - tłumaczy insp. Michał Czeszejko-Sochacki, dyrektor Biura Prewencji i Ruchu Drogowego KGP. Zakupione 70 tysięcy urządzeń zdaniem policji wystarczy na pół roku badań. Potem Komenda Główna Policji chce kupić nowe urządzenia. Będzie walczyć o zdobycie na ten cel środków z unijnego programu "Infrastruktura i ochrona środowiska".
Komentuj →
3 września 2007 |
0

W Płocku strażnicy ustawili fotoradar w miejscach o dużym natężeniu ruchu. Pracował on od godziny 8 do 10 przy. Cel - bezpieczna droga do szkoły. Wybraliśmy miejsca dosyć newralgiczne. Ulice te są oblegane przez rodziców wiozących dzieci do szkół - twierdzi rzecznik SM w Płocku Jolanta Głowacka. Odzyskany fotoradar w ciągu 2 godz. pracy w Radziwiu wykonał 20 zdjęć. Jeden z kierowców przy obowiązującej prędkości 50 km/godz. miał na liczniku 73 km/godz. Z kolei na Podolszycach-Północ fotoradar wykonał 25 zdjęć.
Komentuj →
3 września 2007 |
0
W każdą pierwszą sobotę miesiąca, wspólnie z komendą wojewódzką policji w Olsztynie, “Gazeta Wyborcza – Olsztyn” będą przypominać, jak dzieci mogą unikać zagrożeń. Inaugurującą rozmowę poświęcono m.in. o zagrożeniach czyhających na przejściach dla pieszych. Norbert Kaczan: O czym rodzice powinni przypomnieć swoim pociechom przed nowym rokiem szkolnym? Komisarz Małgorzata Bojarowska, Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie: - Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na zasady poruszania się po drogach i przechodzenia przez jezdnię. Sami też bądźmy wzorem do naśladowania. Dzieci obserwują starszych i czasem już nie wiedzą, jak powinni się zachować. Bo później mama, która opowiadała o przepisach ruchu drogowego, sama biegnie z dzieckiem poza pasami, albo nawet przebiega na czerwonym świetle. Często jeszcze rodzice sprawdzają, czy w pobliżu nie ma policjanta, który mógłby wlepić mandat. I dziecko otrzymuje informację - można na drodze robić wszystko, aby tylko nie widział tego policjant. A przecież mandat jest najmniejszym nieszczęściem jakie może nas spotkać.
Komentuj →
3 września 2007 |
0
Minister Transportu Jerzy Polaczek przebywał z wizytą w Tallinie (Estonia), gdzie spotkał się z ministrami odpowiedzialnymi za sektor transportu krajów nadbałtyckich, Panami: Juhan Parts, Ministrem Spraw Gospodarczych i Komunikacji Estonii, Ainars Šlesers, Ministrem Transportu Łotwy oraz Algirdas Butkevičius, Ministrem Transportu i Komunikacji Litwy. Spotkanie zakończyło się podpisaniem Wspólnej Deklaracji w sprawie utworzenia strategicznego sojuszu na rzecz budowy Via Baltica. Ministrowie podkreślili, iż Via Baltica pełni rolę najważniejszego połączenia drogowego pomiędzy Finlandią, krajami bałtyckimi a pozostałymi Państwami Członkowskimi UE. Budowa Via Baltica przyczyni się w wielkim stopniu do zrównoważonego rozwoju ekonomicznego i społecznego krajów nadbałtyckich oraz zwiększenia spójności terytorialnej i gospodarczej całej Unii Europejskiej, a także wpłynie na bezpieczeństwo ruchu drogowego w Paneuropejskim Korytarzu nr 1. Ministrowie zadeklarowali pełne poparcie dla jak najszybszego zakończenia realizacji Via Baltica oraz wspólne stanowiska i skoordynowane działania w celu przezwyciężenia barier pojawiających się w trakcie realizacji tego projektu.
Komentuj →
2 września 2007 |
0

W tym roku po raz pierwszy w historii przyznano w końcu maksymalną liczbę punktów. Zasłużył na nią fotelik Maxi-Cosi Cabriofix - urządzenie dla niemowląt o wadze do 13 kg, mocowane tyłem do kierunku jazdy w systemie Isofix przy użyciu bazy montażowej EasyFix. W 2006 r. ten sam model uzyskał w testach fotelików ocenę 4. Dlaczego? Producent zmienił konstrukcję bazy montażowej. W foteliku usunięto regulator głębokości siedziska, co usztywniło konstrukcję skorupy. Oprócz zwycięskiego fotelika Maxi-Cosi warto wspomnieć o dwóch innych fotelikach klasy 0-13 kg - Britax Cosy Tot Isofix i Recaro Young Profi Plus w wersji Isofix, które mocno zbliżyły się do maksymalnej oceny. Obydwa te foteliki uzyskały oceny cząstkowe 5 w kluczowej kategorii "bezpieczeństwo", tracąc do zwycięzcy punkty jedynie w kategorii "obsługa".
|
Przypominamy: Przy prędkości 50 km/h, o ile auto uderzy w przeszkodę,
masa dziecka staje się tak duża,
że nawet najbardziej sprawny mężczyzna, nie będzie mógł je utrzymać w rękach.
Czyli dziecko albo uderzy w tył kierowcy czy siedzącego z przodu pasażera
lub też wypadnie przez szybę.
|
Komentuj →
2 września 2007 |
0
Ponad trzy tysiące policjantów ruchu drogowego wspomaganych przez policjantów pionu prewencyjnego i żołnierzy Żandarmerii Wojskowej czuwało nad bezpieczeństwem osób powracających w ten weekend z wakacji. W działaniach wykorzystano m.in. policyjny śmigłowiec i radiowozy wyposażone w wideorejestratory. Bezpieczeństwo na drogach to temat ciągle aktualny, szczególnie w trakcie długich weekendów oraz wyjazdów i powrotów z wakacji. To w tym czasie na drogach jest znacznie więcej samochodów. Wiele osób spieszy się, by jak najszybciej dotrzeć do domu. Jednak ten zbytni pośpiech i brak rozwagi jest także przyczyną wielu tragedii na drogach. Po to by czuwać nad bezpieczeństwem powracających w dniach 31 sierpnia – 2 września policjanci wzmocnili nadzór nad ruchem drogowym. Ponad trzy tysiące policjantów ruchu drogowego, wspomaganych przez policjantów pionu prewencyjnego i żołnierzy Żandarmerii Wojskowej policyjny śmigłowiec i radiowozy wyposażone w wideorejestratory czuwało nad bezpieczeństwem osób powracających w ten weekend z wakacji. Prowadzono m.in. kontrole kaskadowe, kontrole autobusów wiozących dzieci z wypoczynku i nasilone kontrole na najbardziej uczęszczanych drogach prowadzących z miejscowości wypoczynkowych. Kierującym pojazdami policjanci przypominali, że prowadząc swój samochód odpowiadają nie tylko za własne bezpieczeństwo, ale też za bezpieczeństwo swoich najbliższych. Pieszym zaś, że są tzw. "niechronionymi" uczestnikami ruchu drogowego. W konfrontacji z pojazdem ich szanse na przeżycie oceniane są jako znikome. Już przy prędkości 50 km/h uderzenie samochodu w pieszego z reguły powoduje jego śmierć. W ostatni weekend na polskich drogach doszło do 438 wypadków, w których zginęło 53 osób a 596 zostało rannych. Policjanci zatrzymali 1391 nietrzeźwych kierujących.
Komentuj →
2 września 2007 |
0
Jazda samochodem od ratowników - kierowców wymaga ogromnych umiejętności, wiedzy oraz doświadczenia. Wszystkie te atuty podlascy i litewscy strażacy zdobywają na szkoleniu, przygotowanym za unijne pieniądze przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku. To pierwszy taki kurs w Polsce. Pod okiem doświadczonych instruktorów, licencjonowanych kierowców rajdowych, strażacy uczą się technik jazdy, tego, jak najlepiej wykorzystywać możliwości samochodu, a także przewidywania zagrożenia na drodze i reagowania w niebezpiecznych sytuacjach. Na zajęciach z psychologami dowiadują się, od czego zależy sprawność psychofizyczna kierowcy, jak współdziałać z innymi uczestnikami ruchu drogowego i jak radzić sobie ze stresem. - Pierwsze grzechy wychodzą od razu, kiedy strażacy wsiadają do samochodu, zajmują pozycję za kierownicą i ruszają. Popełniają podstawowe błędy każdego kierującego w tym kraju: noga nad sprzęgłem, operowanie kierownicą jedną ręką, prawa ręka na dźwigni zmiany biegów. Gdy tylko zwiększamy prędkość te błędy powodują, że osoby szkolone nie panują nad pojazdem - mówi Jan Owsieniuk, odpowiedzialny za przebieg szkolenia instruktor Szkoły Doskonalenia Jazdy Samochodem WORD w Białymstoku. Ćwiczeń w czasie szkolenia strażacy mają sporo. W wyrobisku w pobliży białostockiej miejscowości Złotoria trenują jazdę autami terenowymi po trudnym terenie. Zajęcia odbywają się pod okiem m.in. Jarosława Kazberuka, znanego kierowcy i pilota rajdowego, finalisty rajdów Dakar. Kazberuk praktycznie i teoretycznie uczy strażaków, jak pokonywać ostre zjazdy i podjazdy, jak radzić sobie przy trawersach (jeździe z mocnym nacyleniem bocznym). Na polach i drogach w pobliżu Złotorii strażacy doskonalą jazdę samochodami ciężarowymi. Opanowanie samych technik jazdy to jednak za mało. Równie ważna jest sztuka przewidywania i dostrzegania zagrożeń, czyli tzw. defensive drive. - System opiera się przede wszystkim na tym, że kierowca ma pobudzoną, wyostrzoną wyobraźnię i dobrą obserwację. To można w sobie wytrenować. Jeśli np. z większej odległości umiemy wypatrzyć boczną drogę - zwolnimy, aby uniknąć sytuacji, że ktoś nam z niej nagle wyjedzie. Najczęściej d wypadków dochodzi dlatego, że kierowcy nie spodziewają się zachowania innych. To wszystko kwestia wprawy i wyobraźni - mówi Maciej Roman Zdziarski, współtwórca i prezes Profesjonalnego Centrum Nauki Jazdy Polska. I kursanci i instruktorzy podkreślają jedno: ratownikom - kierowcom brakuje przede wszystkim doświadczenia. Transgraniczne szkolenie trwa 3 dni. W sumie takie kursy przejdzie 250 ratowników z woj. podlaskiego i Litwy. Projekt jest realizowany do końca sierpnia. Całkowity koszt szkoleń to 448 tys. zł. 75 proc. tej sumy strażacy dostali ze środków Unii Europejskiej w ramach programu sąsiedztwa INTRREG.
Komentuj →
2 września 2007 |
0
Scena jak z gangsterskiego filmu rozegrała się po południu na ul. Kolejowej w Sanoku – donosi “Gazeta Wyborcza – Rzeszów”. Kierowca mercedesa podczas wyprzedzania wycelował do innego z broni palnej. Chciał go w ten sposób zmusić do odstąpienia miejsca, by wjechać na sąsiedni pas ruchu. Sterroryzowany pistoletem kierowca z Sanoka zgłosił ten fakt policji. Mężczyznę używającego broni zamiast kierunkowskazu nietrudno było znaleźć. Okazało się, że jest mieszkańcem powiatu łańcuckiego i pracownikiem jednej z łańcuckich firm. Ma 27 lat. W Sanoku był służbowym mercedesem. Gdy wieczorem wrócił do pracy, został zatrzymany przez miejscowych policjantów. Nie miał przy sobie broni, bo jak się okazało, gdy ochłonął po zdarzeniu w Sanoku pistolet schował do reklamówki i oddał na przechowanie w jednym z barów. Policjanci znaleźli broń. Okazało się, że jest to pistolet pneumatyczny. Za to bandyckie zachowanie 27-latkowi grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
1 września 2007 |
0
Kierowców jadących krajową ósemką przez Boguszyce czekała huśtawka emocji. Widzieli na poboczu rozbite auta, zakrwawionych pasażerów, wozy strażackie i policyjne, karetkę pogotowia, a nawet śmigłowiec ratunkowy. Kilkanaście metrów - ogromny billboard: "Ten wypadek nie wydarzył się naprawdę. Zwolnij". I niemal mechanicznie zdejmowali nogę z gazu. - Po czymś takim nie sposób nie zwolnić - przyznawali.
Happening w Boguszycach jest jednym z elementów programu "Drogi zaufania", mającego poprawić bezpieczeństwo na polskich drogach.
Komentuj →
1 września 2007 |
0

W “Gazecie Wyborczej” – części poświęconej turystyce czytamy artykuł podróżnika, który obok podziwiania olśniewających widoków czy pereł architektury, zwracał także uwagę na detale. A takimi detalami były także znaki drogowe. Znaki, które czasami śmieszą, czasem zaskakują lub budzą niedowierzanie, ale na zawsze pozostają w pamięci – pisze autor. Będąc w Bośni i Hercegowinie, dojeżdżając do sanktuarium maryjnego w Medjugorie, podróżnik natknął się na znak z trzema informacjami: "Uwaga kościół", "Zakaz używania długiej broni" oraz "Uwaga na wozy bojowe".
Komentuj →
1 września 2007 |
1
Drogowcy remontujący, szczególnie nocą, kieleckie ulice zagrażają kierowcom. Miejsca robót są fatalnie oznakowane, znaki ostrzegawcze ustawiane ledwie na kilka, kilkanaście metrów przed zajętym odcinkiem. Sprawą ma zająć się Miejski Zarząd Dróg i policja. Tymczasem każde zajęcie ulicy oprócz tego, że wymaga zgody właściciela drogi, musi być poprzedzone przygotowaniem projektu zatwierdzonego przez policję. Tylko że po zatwierdzeniu projektu rzadko kiedy sprawdza się, czy wykonawca do niego się stosuje. - To, że wszelkie roboty na drodze muszą być oznakowane, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Jak ma to być zrobione, regulują przepisy rozporządzenia ministra infrastruktury - mówi Tomasz Kaczmarczyk z biura prasowego komendy miejskiej policji. Dodaje, że policja ma prawo kontrolowania w takich sytuacjach. - Kierownik robót nawet musi mieć taki projekt przy sobie. W ubiegłym roku jeden z wykonawców dostał wysoki mandat za to, że nie zastosował się do projektu, fatalnie oznakował roboty i stwarzał zagrożenie dla ruchu. Zwrócimy uwagę na to, co ostatnio dzieje się na ulicach Kielc i zadbamy o to, by roboty drogowe oznaczane były poprawnie - deklaruje. Sprawą zająć się ma także MZD. - Wszystkich wykonawców, którym to my zlecamy roboty, jeszcze raz zobowiążemy, by nawet na wyrost, ale wyraźnie oznaczali miejsca remontów. Do nas, co prawda, nie napływały sygnały i skargi od kierowców, ale i tak nasi inspektorzy skontrolują, jak te roboty wyglądają - zapowiada Zbigniew Czekaj, wicedyrektor MZD.
Komentuj →