28 września 2007 |
1
Z Pawłem Usidusem, inspektorem generalnym transportu drogowego, rozmawia Izabela Borańska
Inspekcja twierdzi, że wyniki kontroli w firmie Polonia Transport były szokujące. Dlaczego?
- Dziesięciu kierowców nie miało aktualnych badań lekarskich, przekraczany był maksymalny czas prowadzenia pojazdu, skracano dzienny czas odpoczynku. Brakowało 38 wykresówek z tachografów. Stwierdziliśmy w związku z tym, że był bałagan organizacyjny w firmie, że naruszenia przepisów były głównie na terenie naszego kraju. To znaczy po prostu w Polsce kierowcy nie boją się nie przestrzegać przepisów, a jak wjadą do Europy Zachodniej, to tam już ich przestrzegają, bo konsekwencje mogą być dużo większe. Przedsiębiorca otrzymał protokół, ma siedem dni na ustosunkowanie się do zarzutów, kara wyniesie najprawdopodobniej 30 tysięcy złotych.
Przedsiębiorcy z całej Polski protestują przeciwko Waszym kontrolom...
- Inspekcja Transportu Drogowego nie zaprzestanie swoich kontroli, mimo że przewoźnicy piszą listy do ministra transportu, żebyśmy ich nie kontrolowali, ale my po to przecież właśnie jesteśmy. Odpowiedziałem na te listy, mimo że zarzuty w nich są absurdalne. Przedsiębiorcy piszą, że ja niszczę polski transport, bo ich kontroluję. Przecież ten transport się rozwija - prawie 20 proc. wzrostu usług było w pierwszym kwartale tego roku, to jest jedna z najprężniej rozwijających się dziedzin polskiej gospodarki, ale nie może być to kosztem bezpieczeństwa i kosztem nieprzestrzegania bezpieczeństwa. Ja nikomu nie chcę odbierać miejsc pracy, nie chcę zatrzymywać ich interesów i sprawić, by na tym tracili. Chcę tylko, żeby w pogoni za zyskiem przestrzegali przepisów prawa i nie byli zagrożeniem dla innych użytkowników dróg.
Oni uważają, że mają rację...
- Przedsiębiorcy muszą wreszcie zrozumieć, że działania inspekcji nie są po to, żeby z nimi walczyć, ale po to, żeby było bezpieczniej na drodze. Prosty przykład: jeśli ktoś jedzie maluchem, żeby się nie obawiał rozpędzonego tira, żeby cysterna z gazem, którą zatrzymaliśmy razem z inspektorami, kiedy byłem na akcji kontrolnej pod Bydgoszczą, nie była śmiercionośnym zagrożeniem. Tamta cysterna wypełniona gazem jechała przez Bydgoszcz. Okazało się, że kierowca pracował siedemnastą godzinę bez przerwy. Jak wyszedł z kabiny, to nie wiedział, gdzie jest, oczy mu się kleiły, zaczął przepraszać, że tak długo jedzie, ale szef mu kazał. Musi być więcej odpowiedzialności również po tej drugiej stronie. My nie karzemy kierowców, tylko przedsiębiorców. Kary nakładamy na firmę i te kary są duże.
Inspektorat ma również zamiar zwiększyć liczbę inspektorów. W jaki sposób poprawi to sytuację?
- Moim głównym celem jest to, żeby rozszerzyć siatkę inspektorów na sieć dróg w całym kraju, nie tak jak było do tej pory, że były tylko w głównych miastach wojewódzkich. Cel jest taki, żeby nas nieuczciwi kierowcy po prostu nie omijali.
Dziękuję za rozmowę.
Komentuj →
26 września 2007 |
0
Za pięć lat ruchem drogowym w metropolii gdańskiej sterować mają komputery. Na ul. Morską w Gdyni - tam pierwsza część systemu już działa – donosi “Gazeta Wybocza – Trójmiasto”. Szczegóły systemu Tristar dla Trójmiasta opracowało dwóch inżynierów z Politechniki Gdańskiej - Jacek Oskarbski i Kazimierz Jamroz. Dotarliśmy do opracowania opisującego założenia, wykraczające znacznie dalej niż popularna wśród kierowców "zielona fala". Na budowie Tristara mają zyskać nie tylko kierowcy, ale także pasażerowie komunikacji miejskiej czy służby ratunkowe. Przede wszystkim w całej aglomeracji pojawią się tzw. znaki o zmiennej treści (czyli znane z niemieckich autostrad wyświetlacze, na których można pokazać dowolny znak drogowy). Niektóre z nich będą ostrzegały przed śliską nawierzchnią, wypadkiem, czy silnym wiatrem. Inne będą drogowskazami do poszczególnych dzielnic lub tras wylotowych z miasta. Zależnie od sytuacji na drogach mają wskazywać najszybszą drogę do celu. System będzie scentralizowany i połączony z sygnalizacją świetlną. Dzięki temu można np. na całej trasie włączyć zielone światło karetce jadącej przez miasto. Kolejnym elementem systemu ma być wspieranie transportu zbiorowego. W praktyce - w autobusach i trolejbusach pojawią się nadajniki radiowe, których sygnał będzie odbierany przez sygnalizację. Dzięki temu światło zielone ma palić się dłużej, aby przepuścić taki pojazd przez skrzyżowanie. Podobny priorytet będą miały tramwaje, choć tu informacje o nadjeżdżającym pojeździe mają pochodzić z czujników zamontowanych w torowisku. Pozycje poszczególnych pojazdów będą analizowane przez centralny komputer, a ten za pomocą wyświetlaczy na przystankach ma informować o ewentualnych opóźnieniach. Priorytet dla transportu zbiorowego już wprowadzono, choć na razie tylko w Gdyni, na ul. Morskiej. Tam również pilotażowo uruchomiono kolejny element układanki - inteligentną sygnalizację. Opinie na temat eksperymentalnego odcinka są różne - korki nie zniknęły zupełnie, choć ruch samochodów jest bardziej płynny. Trudno jednak w tym przypadku o obiektywną ocenę - trwa remont nawierzchni poszczególnych odcinków ul. Morskiej, którą dodatkowo obciąża ruch z portu w kierunku Obwodnicy. Te problemy miną na początku przyszłego roku, wraz z otwarciem ostatniego odcinka Trasy Kwiatkowskiego. Kiedy system obejmie kolejne ulice Trójmiasta? Na całość potrzeba ok. 48 milionów euro. Na razie trójmiejscy samorządowcy walczą o włączenie Tristara do rządowego programu Infrastruktura i Środowisko finansowanego z unijnego budżetu. Czy się to uda - okaże się do połowy przyszłego roku. Jeśli Tristar przepadnie w konkursach w ramach tego programu, pozostaje finansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego, czyli pieniędzy unijnych rozdzielanych przez Województwo Pomorskie.
Komentuj →
25 września 2007 |
1
Niemożliwe stało się możliwe - od poniedziałku w kieleckim ratuszu można pobrać numerek do kolejki do rejestracji pojazdów, zapisywać się do ogonka przez telefon, a wkrótce ruszy śledzenie spraw przez internet. Urzędnicy przyznali, że pomogły "naciski dziennikarzy" – donosi “Gazeta Wyborcza – Kielce”. I dalej czytamy następującą relację: O tym, co działo się w Referacie Rejestracji Pojazdów Urzędu Miasta w Kielcach, informowaliśmy wielokrotnie. Ludzie koczowali pod ratuszem od godz. 1, 2 w nocy, żeby zapisać się do społecznej kolejki rodem z czasów PRL-u. Żeby zarejestrować auto po południu, trzeba było mieć szczęście. Od wczoraj to się zmienia. W holu przy wejściu od placu Konstytucji stanęła maszyna do wydawania numerków, taka jak na poczcie. Przy stanowiskach zamontowano wyświetlacze z numerami wzywanych do załatwienia sprawy klientów. Można się zorientować, ile osób czeka, i nie siedzieć nadaremnie na korytarzu. Niestety, system ma ograniczoną pojemność, przestaje wydawać numerki po 90. pozycji i "wypluwa" informację: "Przepraszamy, przewidywana godzina obsługi wykracza poza czas przyjęć w urzędzie. Zapraszamy w innym terminie". Takie wydruki dostali dziennikarze, którzy testowali wczoraj system przed godziną 12. - To dlatego, że pierwszego dnia ludzie pobierali dużo numerków. Jeśli wypadną z kolejki, system znowu ruszy - uspokajał Zygmunt Mazur, dyrektor zakładu obsługi i informatyki UM. Ci, którzy nie chcą lub nie mogą czekać, mają jeszcze jedno, nieznane do tej pory udogodnienie - mogą zapisać się do załatwienia sprawy przez telefon. Wystarczy zadzwonić na numer 041 3676 099. - Jeżeli ktoś stwierdzi, że danego dnia jest już za dużo ludzi oczekujących, to może się zapisać na konkretny termin na następny dzień, a nawet za tydzień. System zapamiętuje, że w tym dniu ten pan będzie załatwiany o tej i o tej godzinie - tłumaczył Mazur. Urzędnicy zaznaczają, że czas obsługi klienta jest trudny do przewidzenia, dlatego mimo wyznaczonej co do minuty wizyty lepiej być 15-20 minut wcześniej. Wczoraj kielczanie byli zaskoczeni sprawnością systemu. - Byłem tu o 9.15, wziąłem numerek i było przede mną 30 osób. Jak wróciłem w południe, to moja kolejka już minęła i musiałem znowu brać numerek. Ale jest super. Dwa lata temu w maju czekałem nocą pod urzędem - mówił Sebastian Stachowicz, który w Kielcach rejestruje już swój czwarty samochód. - Te numerki już dawno powinni wprowadzić. Nie ma nerwów, można sobie na chwilę wyjść na miasto - mówił Bartłomiej Kulczycki, którzy przerejestrowywał swoje auto. System firmy Q-matic kosztował 53,5 tys. zł. Pieniądze zgodzili się wydać radni na jednej z ostatnich sesji. Podczas poprzedniej kadencji rady nie chcieli jednak przeznaczyć na to środków. - Tym razem nie było już żadnych oporów i nikt z radnych nie postawił weta - mówił Mazur. O tym, że system jest potrzebny, przekonany był również dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich UM Jerzy Król. - Sytuacja stawała się nie do zniesienia, szczególnie latem - mówił. To spora zmiana, bo od kilku miesięcy "Gazeta" i inne media alarmowały bezskutecznie w sprawie kolejek do rejestracji pojazdów w kieleckim ratuszu. W połowie lipca wysłaliśmy e-mail do dyrektora Króla i prezydenta Wojciecha Lubawskiego, pytając m.in., "czy kielecki Urząd Miasta mógłby wprowadzić jakieś numerki, wyznaczanie konkretnego dnia i godziny dla interesantów, co oszczędziłoby im stania w kolejce?". Zamiast konkretnej odpowiedzi otrzymaliśmy arogancki list od dyrektora Króla, który sugerował, że wprowadzenie systemu numerkowego nie usprawni pracy urzędu. Kilka dni później w Wydziale Spraw Obywatelskich UM radny Władysław Burzawa pytał, dlaczego nie można zapisywać ludzi do kolejki przez telefon. - Według urzędników to by tylko wydłużyło kolejki, bo nie można dokładnie wyliczyć, ile osób da się obsłużyć jednego dnia - mówił Burzawa. Co pomogło im zmienić zdanie, pytali dziennikarze.- Państwa naciski i to, co tu się zaczęło dziać z tymi kolejkami - odpowiedział dyrektor Mazur. System może być rozszerzony na inne wydziały. Wkrótce będzie też można, wzorem innych urzędów w Polsce, zapisywać się do załatwiania spraw przez internet i śledzić w sieci, na jakim etapie jest sprawa.
Komentuj →
30 września 2007 |
0
Pościg za pijanym kierowcą - Po kilkukilometrowym pościgu policjant z malborskiej komendy jadąc na motocyklu zatrzymał nietrzeźwego kierowcę. Gdy w sobotę po południu policjant tankował motocykl został poinformowany przez jednego z kierowców, że przed chwilą ze stacji benzynowej odjechało renault clio prowadzone przez nietrzeźwego mężczyznę. Policjant natychmiast ruszył w pościg. Po chwili dogonił renault. Kierowca mimo wezwań policjanta nie zatrzymywał się. Zaczął przyspieszać, zajeżdżał mu drogę, a w końcu próbował zepchnąć go na pobocze. Policjant wyminął pojazd i stanął w poprzek drogi. Auto zatrzymało się, ale gdy funkcjonariusz chciał wyciągnął kluczyki ze stacyjki samochodu ruszyło nagle do tyłu. Przez kilka metrów samochód ciągnął policjanta, który oswobodził się i oddał strzał ostrzegawczy. Kierowca dalej uciekał. Zatrzymał się dopiero na leśnej drodze, gdy nie miał już gdzie uciekać. Po wyjściu z samochodu 54-letni Tadeusz G. z gm. Susz rzucił się na policjanta. Szybko został obezwładniony. Alkomat wykazał blisko 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Teraz grozi mu kilka lat więzienia.
Pijany kierowca pogryzł policjanta - W miejscowości Kościerzowy pod radomskiem policjanci zatrzymali do rutynowej kontroli forda scorpio. Za kierownicą auta siedział 17-letni mieszkaniec Radomska. Nie miał prawa jazdy, a w dodatku wydmuchał w alkomat niemal dwa promile alkoholu. Podczas interwencji był agresywny wobec policjantów, szarpał ich i kopał. Gdy funkcjonariusze próbowali go obezwładnić, ugryzł jednego z nich w rękę. Policjanta z głęboką raną dłoni przewieziono do szpitala. Kierowca trafił do policyjnej izby zatrzymań. W trybie przyspieszonym odpowie za jazdę po pijanemu i naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Grozi za to kara do 3 lat więzienia.
Uciekał, potrącił policjanta, był pijany - Suchedniowscy policjanci w okolicy jednej ze stacji benzynowych zauważyli jadącego VW Golfem mężczyznę, który w przeszłości był wielokrotnie karany za jazdę pod wpływem alkoholu. Postanowili zatrzymać go do kontroli. Mężczyzna w ogóle jednak nie reagował na dawane mu sygnały, a gwałtownie przyspieszył i wyłączył światła w samochodzie. Policjanci podjęli za nim pościg. W pewnym momencie ścigany samochód nagle skręcił w znajdujące się przy zalewie zarośla. W chwili, kiedy funkcjonariusze przeszukiwali zarośla usłyszeli warkot silnika a ścigany przez nich samochód ruszył ponownie. Kierowca ignorując policyjne sygnały do zatrzymania z coraz większą szybkością jechał wprost na funkcjonariuszy. Jeden z policjantów zdążył odskoczyć na bok, drugi został potrącony i wpadł na maskę VW, a dalej na betonowe płyty. Rozpędzony samochód zatrzymał się na pobliskiej skarpie. Policjanci dobiegli do samochodu i wyciągnęli z niego pijanego mężczyznę. W samochodzie oprócz kierującego znajdowało się dwoje pijanych pasażerów. 45-letni mieszkaniec Suchedniowa z wynikiem 3,5 promila alkoholu we krwi trafił do izby wytrzeźwień. Teraz będzie doprowadzany do prokuratury. Mężczyzna musi liczyć się z możliwością przedstawienia mu kilku poważnych zarzutów.
Komentuj →
30 września 2007 |
0
Uprzejmie informujemy, że z inicjatywy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców organizowane są w poszczególnych regionach konferencje metodyczne dla wykładowców i instruktorów jazdy pod wspólnym hasłem “Społeczna misja nauczycieli jazdy”. Celem tych konferencji jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez podniesienie wiedzy i umiejętności kadr szkolących kandydatów na kierowców. W ramach tego przedsięwzięcia w dniu 3 października 2007 w Warszawie odbędzie się III Warszawskie Sympozjum “Znaki na drodze – jak, gdzie, kiedy”. Sympozjum to wpisane zostało do planu działania Mazowieckiej Rady BRD. Organizatorami sympozjum są Stowarzyszenie OSK w Warszawie i wydawnictwo Grupa IMAGE. Zaplanowane są trzy tematy sympozjum:
- “System szkolenia i egzaminowania – planowane zmiany”. Zaproszenie do zreferowania tego tematu wystosowane zostało do Pana Andrzeja Bogdanowicza, dyrektora Departamentu DiTD w MT;
- “Znaki na drodze – jak, gdzie, kiedy” (rozszerzone definicje, interpretacja prawna, prawo międzynarodowe, warunki techniczne, instrukcja oznakowania, szczególne przypadki). Wykład i dyskusje poprowadzą Panowie Zbigniew Drexler i Mariusz Wasiak;
-“Aktualności WORD w Warszawie” (nowy samochód egzaminacyjny, trzeci ośrodek egzaminowania, statystyka zdawalności). Informację przedstawi Pan Andrzej Szklarski, dyrektor WORD.
Sympozjum odbędzie w środę 3.10.2007 w Centrum Konferencyjnym FSO przy ul. Jagiellońskiej 71 w Warszawie, w godz. od 11 do 14, w tym przerwa kawowa.
Marek Gawroński, Wiceprezes PFSSK
Komentuj →
30 września 2007 |
1
“0” tolerancji dla rowerzystów - Pod takim hasłem giżyccy policjanci od poniedziałku będą kontrolować wszystkich poruszających się jednośladami. Szybko zapadający zmierzch oraz coraz późniejszy wschód słońca powodują, że rowerzyści są coraz mniej widoczni na drodze, a co za tym idzie stają się ofiarami zdarzeń drogowych. Za brak niezbędnych elementów wyposażenia roweru można dostać mandat w wysokości 50 zł. W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze drogówki codziennie zatrzymywali rowerzystów będących pod wpływem alkoholu. Rekordzista, który został zatrzymany na drodze dojazdowej do Giżycka w poniedziałkowe popołudnie miał prawie 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a zatrzymany w czwartek, również po południu 52-letni mieszkaniec gminy Wydminy nie był nawet w stanie poddać się badaniu na trzeźwość. Policja apeluje też o używanie elementów odblaskowych, które sprawiają, że rowerzysta jest bardziej widoczny na drodze. Za kierowanie jednośladem w stanie nietrzeźwości można trafić za kratki nawet na 12 miesięcy.
Komentuj →
30 września 2007 |
0
Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom (SPiNKa), Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Komenda Główna Policji oraz Instytut Transportu Samochodowego zapraszają do wzięcia udziału w pierwszej w Polsce konferencji nt. "Niepełnosprawny kierowca i pasażer w Polsce". Jednodniowa konferencja odbędzie się 4 października 2007 r. w godz. 9:00 - 17:00 w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.Rangę konferencji zapewni reprezentatywne grono przedstawicieli parlamentu i rządu RP oraz wielu urzędów, firm, instytucji i organizacji, których działalność dotyczy tej licznej grupy społecznej. W trakcie konferencji przedstawione zostaną nowe zasady dofinansowania przez PEFRON zakupu samochodów przez osoby niepełnosprawne. Zaprezentowane zostaną również propozycje systemowych zmian, które mają sprzyjać większemu dostępowi osób niepełnosprawnych do zakupu samochodów, w tym również specjalnie oprzyrządowanych. Serdecznie zapraszamy koncerny samochodowe do przygotowania oferty handlowej oraz zaprezentowania profesjonalnych prezentacji swoich pojazdów demonstracyjnych, przystosowanych dla osób niepełnosprawnych. Konferencji towarzyszyć będzie wystawa samochodowa, na którą zaproszeni zostaną uczestnicy konferencji, jak i również potencjalni, niepełnosprawni klienci. Więcej informacji o konferencji można znaleźć na stronie internetowej: www.spinka.org.pl
Komentuj →
29 września 2007 |
1
Razem ze Stowarzyszeniem Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego tygodnik “AUTO ŚWIAT” chce propagować zasady fair play w ruchu drogowym i promować kierowców, którzy nie tylko jeżdżą zgodnie z przepisami, ale przede wszystkim zachowują się przyjaźnie w stosunku do innych użytkowników dróg. Świeć przykładem, ułatwiając włączanie się do ruchu innym kierowcom, nie zajeżdżając drogi czy wcześniej sygnalizując swoje zamiary. Według definicji kultura jazdy to właściwe zachowanie, postępowanie i działanie w oparciu o normy i zasady współżycia w warunkach ruchu drogowego. Wśród podstawowych zasad kulturalnego zachowania się na drogach redakcja wymienia: - brak egoizmu i unikanie bezwzględności w egzekwowaniu swoich praw na drodze, - uprzejmość i cierpliwość, - wyrozumiałość dla innych uczestników ruchu drogowego, - wzajemny szacunek. W ub. roku w blisko 47 tys. wypadków drogowych w Polsce zginęło ponad 5,2 tys. osób, a 59 tys. zostało rannych. Ilu z nich udałoby się uniknąć, gdyby kierowcy pomyśleli o innych użytkownikach drogi i gdyby mieli więcej wyobraźni oraz szacunku dla nich? O potrzebie odpowiedzialnego zachowania za kierownicą wypowiedział się nawet Papieska Rada Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych, ogłaszając "dekalog kierowcy" - 10 przykazań dla prowadzących pojazdy. kulturalnego zachowania i wierzymy, że ich stosowanie w życiu codziennym odniesie pozytywny skutek. Co należy zrobić? Jeżeli uważasz się za kulturalnego kierowcę, przyklej na swoim samochodzie naklejkę z “AUTO ŚWIATA” i dawaj przykład innym. Podziel się z redakcją swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. Pod adresem internetowym: www.jadefair.auto-swiat.pl znajduje się odpowiedni formularz, przy użyciu którego każdy łatwiej będzie mógł opisać swoje doświadczenia, a także przesłać zdjęcia propagujące kulturalną jazdę lub piętnujące niewłaściwe zachowania. Na forum będzie można podyskutować z innymi uczestnikami akcji. Autorzy najciekawszych relacji będą cyklicznie nagradzani przez redakcję “AUTO ŚWIATA”.
Przyłącz się!
Daj przykład innym i pokaż, że warto być miłym i uprzejmym w samochodzie.
Chamstwo nie musi być cechą polskich kierowców!
Komentuj →
28 września 2007 |
1
Kierowca wożący dzieci do szkoły w Nebrowie Wielkim (gm. Sadlinki) naraził swoich małych pasażerów na duże niebezpieczeństwo. Po pierwsze wiózł ich niesprawnym autobusem, po drugie nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu. Kierowca wpadł podczas rutynowej kontroli w ramach policyjnej akcji "Bezpieczna droga do szkoły". Funkcjonariusze kwidzyńskiej drogówki zatrzymali go zaraz po tym, jak przywiózł do miejscowej szkoły uczniów z pobliskich wiosek. - Mężczyzna nie miał prawa jazdy kategorii D. I okazało się, że nigdy go nie posiadał - mówi mł. asp. Cezary Jaskólski. Zatrzymany kierowca próbował bronić się i przekonywał policjantów, iż zapomniał wziąć prawa jazdy z domu. Kiedy jednak funkcjonariusze zaczęli sprawdzać to w swojej bazie danych, mężczyźnie przypomniało się, że jednak nie mógł zapomnieć, bo przecież nigdy nie zrobił prawa jazdy na autobus. - Tłumaczył się też, że dzień wcześniej był na egzaminie, ale go oblał - dodaje Jaskólski. Policjanci wlepili kierowcy 400 zł mandatu i zabrali mu dowód rejestracyjny, bo stan techniczny autobusu nie pozwalał na dalszą jazdę: opony były mocno poździerane, a w wyposażeniu brakowało apteczki. Odpowiedzialność za to zdarzenie poniesie także właściciel firmy przewozowej z Sadlinek, do którego należał autobus i który wysłał w trasę kierowcę bez uprawnień. Jego sprawą zajęła się już Inspekcja Transportu Drogowego. - To była sytuacja awaryjna, jeden z kierowców, który obsługiwał tę trasę, zachorował, dlatego wysłałem kogoś w zastępstwie - tłumaczy się Sławomir Kłos, właściciel firmy przewozowej z Sadlinek. - Przyznaję, to był mój błąd, obiecuję, że nic podobnego się już nie wydarzy. Nie wiadomo jeszcze, jaka będzie reakcja władz gminy. Urzędnicy o całej sprawie dowiedzieli się od reportera “Dziennika Bałtyckiego“. - Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale w tej chwili nie umiem powiedzieć, jakie działania podejmiemy. Musimy sprawę przeanalizować. Zapewniam, że wcześniej nie mieliśmy żadnych problemów z tym przewoźnikiem - twierdzi Mieczysław Szczerba z Urzędu Gminy w Sadlinkach.
Komentuj →
28 września 2007 |
1
Na Dolnym Śląsku są komisariaty, w których aż jedna czwarta funkcjonariuszy nie ma prawa jazdy i uprawnień do kierowania radiowozem. Jak informuje "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska" sytuacja jest bardzo poważna.- Policjant, który potrzebuje kierowcy, aby pojechać na jakieś nagłe zdarzenie, albo ruszyć w pościg za bandytą, nie jest w pełni dyspozycyjny. Jest za to kłopotem zwłaszcza teraz, gdy w komendach są wakaty i brakuje rąk do pracy - informuje inspektor Andrzej Kląskała, komendant powiatowy policji w Świdnicy. Na Dolnym Śląsku są komisariaty, w których aż jedna czwarta policjantów nie ma prawa jazdy i uprawnień do kierowania radiowozem. - Sytuacja jest bardzo poważna - przyznają funkcjonariusze. Zdobycie prawa jazdy nie oznacza jeszcze, że funkcjonariusz będzie mógł kierować radiowozem. Do tego potrzebne są dodatkowe uprawnienia. By je zdobyć trzeba przejść specjalne testy i badania lekarskie. W większości komend na Dolnym Śląsku wśród niedawno przyjętych do policji funkcjonariuszy są osoby bez prawa jazdy. W Komendzie Głównej Policji nikt o problemie nie słyszał. - Żadna jednostka terenowa nie zgłaszała nam do tej pory takich sytuacji - zapewnia Krzysztof Hajdas z KGW. Podobnie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.- Nikt nam wcześniej nie sygnalizował tego problemu, a szkoda, bo jeśli jest, to być może podczas prac nad nowymi zasadami rekrutacji wzięlibyśmy to pod uwagę- twierdzi Władysław Stasiak, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Komentuj →
28 września 2007 |
1
Osoby, które chcą założyć własną firmę, mogą liczyć nawet na 300 tys. zł unijnej dotacji na ten cel. I nie muszą długo na te pieniądze czekać, bo pierwsze z nich pojawią się przed końcem roku – radzi i informuje “Gazeta Prawna”. Ponad 12 mld zł ma zostać wydanych do 2013 roku na tworzenie w Polsce nowych firm - wynika z wyliczeń gazety. Te pieniądze mają głównie trafić tam, gdzie istnieje deficyt przedsiębiorczości: do obszarów wiejskich i małych miasteczek. Dodatkowo z dotacji na założenie własnej działalności gospodarczej będą mogły skorzystać osoby bezrobotne i młodzi ludzie kończący edukację. Jest się o co starać, bo maksymalnie będzie można dostać nawet 300 tys. zł ze środków Unii Europejskiej. Kto będzie mógł liczyć na tak duże pieniądze na rozpoczęcie działalności? Firma, która będzie działała na obszarach wiejskich i utworzy więcej niż pięć nowych miejsc pracy. Jeśli początkujący pracodawca planuje zatrudnić mniej niż pięciu pracowników, to maksymalna wysokość dotacji spada do 200 tys. zł. Na 100 tys. zł może liczyć osoba, która założy jednoosobową działalność gospodarczą. Choć te kwoty przemawiają do wyobraźni, to z ich uzyskaniem mogą być problemy. Przede wszystkim firma musi mieć siedzibę na obszarach wiejskich lub w małym miasteczku (poniżej 5 tys. mieszkańców). Jednak znacznie poważniejszą przeszkodą jest to, że pomoc unijna nie może przekroczyć wielkości nakładów własnych przedsiębiorcy. To znaczy, że jak ktoś planuje pozyskać na swoją firmę 70 tys. zł ze środków unijnych, to będzie musiał wydać co najmniej tyle samo z własnej kieszeni. Za rozdysponowanie tych dotacji będzie odpowiadała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i jej terenowe odziały. Jak mówi Radosław Iwański, rzecznik ARMiR, można się spodziewać, że te pieniądze będą dostępne jeszcze w tym roku. Zdaniem Cezarego Miżejewskiego, radcy w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, mniejsze pieniądze będą dostępne w programie Kapitał Ludzki (wczoraj został on zatwierdzony przez Komisję Europejską). - Na założenie własnej firmy w formie jednoosobowej działalności gospodarczej będzie można uzyskać maksymalnie 40 tys. zł. Jeśli zaś zbierze się kilka osób, które razem postanowią utworzyć spółdzielnię socjalną, to dostaną 20 tys. zł za każdą osobę - założyciela - tłumaczy Cezary Miżejewski. To oznacza, że w przypadku gdy zbierze się pięć osób, mogą one liczyć nawet na 100 tys. zł. Tylko że w porównaniu ze środkami, które są dostępne w programie rolnym, te pieniądze będą trudne do wydania. Co prawda, nie jest wymagany wkład własny, ale tylko do 10 proc. całej dotacji można przeznaczyć na zakup środków trwałych. Resztę muszą pochłonąć wydatki, np. na obsługę prawną, rachunkową czy reklamę. Plusem jest to, że dodatkowo przewidziano nawet roczny okres wspierania młodej firmy przez samorządy wojewódzkie. Może to mieć formę dodatkowej dotacji lub bezpłatnego dostępu do usług doradczych. Kiedy te pieniądze będą dostępne? Raczej dopiero na początku przyszłego roku. - Jeśli przedsiębiorcę interesuje zakup środków trwałych, to powinien poszukać możliwości wsparcia w regionalnych programach operacyjnych - radzi Cezary Miżejewski. Jak zaznacza Jarosław Pawłowski z pomorskiego urzędu marszałkowskiego, w ramach RPO będą wspierane już działające przedsiębiorstwa. - Mikroprzedsiebiorca, czyli na przykład osoba prowadząca działalność gospodarczą, może ubiegać się o dotacje w wysokości blisko 200 tys. zł, w tym że 40 proc. wartości projektu musi sfinansować sama - mówi Jarosław Pawłowski. Dodaje, że urzędu nie interesuje, kiedy powstała firma. Mogło to mieć miejsce tydzień temu lub rok temu. Warunkiem udziału w konkursie jest bycie przedsiębiorcą.
Komentuj →
27 września 2007 |
0
Odpowiedź na listy przewoźników skierowane do Ministra Transportu
W odpowiedzi na skierowane do Ministra Transportu Jerzego Polaczka listy środowisk przewoźników z dnia 18 września 2007 r. i 20 września 2007 r., wyjaśniamy:
Nieprawdą jest, że Główny Inspektor Transportu Drogowego obraził przewoźników drogowych. W swoich wypowiedziach pan Paweł Usidus powoływał się na konkretne ustalenia kontroli przeprowadzonych przez ITD.
Do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego docierają liczne listy,
w których kierowcy skarżą się, że są zmuszani przez swoich pracodawców do łamania przepisów o czasie pracy. Te fakty znajdują również potwierdzenie w kontrolach przeprowadzonych przez Inspekcję. W ocenie Głównego Inspektora Transportu Drogowego, niektórzy przewoźnicy, aby skrócić czas dostarczania ładunku, działają przeciwko bezpieczeństwu drogowemu, między innymi wydłużając niebezpiecznie czas pracy kierowców.
Główny Inspektor zawsze był i jest otwarty na wszelkie sugestie płynące ze środowiska transportowego. Pan Paweł Usidus przez cały czas konsultuje z organizacjami zrzeszającymi przewoźników drogowych inicjatywy legislacyjne, w celu udoskonalenia obowiązujących przepisów.
Wszystkie bez wyjątku decyzje administracyjne o nałożeniu kar pieniężnych wydawane zarówno przez wojewódzkich inspektorów transportu drogowego jak i Głównego Inspektora, spełniają wymogi określone w polskim kodeksie postępowania administracyjnego i przytoczonym przez autora listu Europejskim Kodeksie Dobrej Administracji. Zawierają one bowiem obszerne uzasadnienie stanu faktycznego i prawnego, przytoczenie dowodów, istotnych faktów i podstaw prawnych, na których organ administracji oparł się, wydając swoje rozstrzygnięcie.
Przewodniczący OZPTD w swoim liście uzasadnia nieprzestrzeganie przez kierowców norm prowadzenia pojazdu złym stanem polskich dróg i brakiem bezpiecznych parkingów. Taki argument nie może być w ocenie Głównego Inspektora okolicznością uzasadniającą łamanie przepisów prawa.
Inspekcja konsekwentnie realizuje zadania wynikające z ustawy o transporcie drogowym, co narusza interesy niektórych przewoźników, którzy czuli się dawniej bezkarni. Ataki przewoźników na Głównego Inspektora Transportu Drogowego rozpoczęły się po kontroli ITD w kilku firmach transportowych wcześniej nie kontrolowanych, w wyniku których inspektorzy transportu drogowego wykryli szereg nieprawidłowości związanych głównie z czasem pracy kierowców. ITD będzie nadal przeprowadzała kontrole i nadal informowała opinię publiczną o nieprawidłowościach stwierdzanych przez inspektorów transportu drogowego. Bowiem bezpieczeństwo na drogach, ochrona życia i zdrowia kierowców i pasażerów jest dla Inspekcji dobrem najwyższym i jakiekolwiek próby zastraszenia inspektorów nie zatrzymają działań Inspekcji.
Komentuj →
27 września 2007 |
0
Pasażerowie komunikacji miejskiej w Tychach mogą korzystać z rozkładu jazdy komunikacji miejskiej w swoich telefonach komórkowych. - Zależy nam na ciągłej poprawie jakości usług. Wprowadzenie nowych rozwiązań ma służyć naszym mieszkańcom. Mam nadzieję, że dzięki nowej propozycji podróż miejskimi środkami komunikacji będzie sprawniejsza - mówił podczas inauguracji nowej usługi Henryk Borczyk, wiceprezydent miasta ds. infrastruktury. Aby mieć rozkład jazdy pod ręką, wystarczy bezpłatnie ściągnąć ze strony internetowej http://Ginger.PasjaGSM.pl odpowiednią aplikację. Cała operacja trwa kilka minut. Rozkład jazdy jest całkowicie darmowy. Jedyny koszt to opłata za ściągnięcie programu przez telefon, zależna od danego operatora. Można tego uniknąć, podłączając telefon bezpośrednio do komputera. Program pozwala na wyszukiwanie w telefonie godziny odjazdu czy przyjazdu autobusu i trolejbusu, czasu przejazdu, linii autobusowej oraz danego przystanku. Osoby niedowidzące i niewidome także mogą dowiedzieć się, o której odjeżdża wybrany autobus, bo rozkład jazdy w telefonie ma funkcję udźwiękowienia.
Komentuj →
27 września 2007 |
0
Na polskich drogach, w miejscach, gdzie stoją słupy ze skrzynkami na fotoradary, ginie o 36 proc. mniej osób. Jednak w stolicy nie ma ani jednego masztu. W tym roku po raz pierwszy od kilku lat liczba wypadków w Warszawie rośnie. Policji w walce z piratami drogowymi ma pomóc pięć masztów. Tylko na trzech z nich mundurowi planują ustawienie fotoradarów, które dotychczas były rozstawiane na trójnogu. – Słupy będą działały prewencyjnie. Kierowcy, nie wiedząc, na którym z nich jest fotoradar, zwolnią, przez co będzie bezpieczniej – mówi Jacek Zalewski, szef stołecznej drogówki. Zarząd Dróg Miejskich zapowiadał, że jeszcze w wakacje maszty pojawią się na głównych trasach wylotowych ze stolicy: na Bronisława Czecha, Trasie Toruńskiej, ul. Drewny, Słomińskiego, Pułkowej. Niestety, miejscy urzędnicy nie zdążyli z przygotowaniem wymaganych dokumentów. – Za kilka dni ogłosimy przetarg. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pod koniec października powinien rozpocząć się montaż słupów na fotoradary – tłumaczy Urszula Nelken z Zarządu Dróg Miejskich. Ten termin także nie jest do końca pewny. Problemy mogą się pojawić, jeśli któraś z przegranych firm zgłosi protest, co jest częstą praktyką. Wtedy ZDM będzie musiał od nowa ogłosić przetarg, a montaż przesunąć na przyszły rok. Na drogach poza Warszawą cały czas przybywa fotoradarów. Aktualnie policja w całym kraju używa 127 urządzeń, które umieszcza na 462 słupach. Funkcjonariusze sprawdzili, jak wpływa to na bezpieczeństwo w miejscach, w których pracują fotoradary lub ich atrapy. Porównano pierwsze półrocze tego roku z liczbą wypadków w pierwszej połowie ubiegłego roku. – W miejscach, w których stoją fotoradary, wypadków jest mniej o 19 proc., ofiar śmiertelnych o 36 proc., a rannych o 18 proc. – mówi Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.
Komentuj →
26 września 2007 |
0
Dramat rozegrał się na trasie Warszawa - Płock. Za Wyszogrodem, autobusem Polskiego Expressu zakołysało, pojazd gwałtownie zahamował. Chwilę wcześniej autobus uderzył w 11-latka jadącego nieoświetlonym starym rowerem, składakiem. Młodzi absolwenci kursu pierwszej pomocy pomogli. Grzegorz robił sztuczne oddychanie, a Paulina masaż serca. W ogromnym stresie, bo nigdy wcześniej w takim zdarzeniu nie uczestniczyła. - Ćwiczenia na fantomach to coś zupełnie innego - porównuje. Po kilku minutach usłyszała, że serce znów bije. - Wielka ulga, wiedziałam już, że wszystko musi się skończyć dobrze - przypomina. Słuchajcie, każdy kto nie chce mieć wyrzutów sumienia, powinien zgłosić się na kurs pierwszej pomocy - podsumowuje Paulina. - Przecież, gdybym ja kiedyś tego nie zrobiła, nie z przymusu, ale tak zwyczajnie dla siebie, dziś ten chłopiec by już nie żył. Mam też ogromną prośbę do rodziców: nie pozwalajcie dzieciom jeździć nieoświetlonymi rowerami. Kojarzę, że na początku września w Wyszogrodzie urząd marszałkowski inaugurował kolejną edycję programu "Bezpieczna droga do szkoły". Maluchy poznawały podczas niej zasady ruchu drogowego, dostawały specjalne odblaski. Gdyby taki odblask miał chłopiec, którego ratowaliśmy, być może w ogóle nie doszłoby do wypadku.
Komentuj →
26 września 2007 |
0
“Cieszę się, że oddając dzisiaj do użytku kierowców tak bardzo potrzebną obwodnicę Garwolina, mogę jednocześnie przekazać Państwu inną dobrą wiadomość. Wczoraj Rada Ministrów przyjęła Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012” – powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek podczas uroczystości otwarcia obwodnicy Garwolina. “Program ten przewiduje, iż w ciągu najbliższych 5 lat zostanie zbudowanych 58 obwodnic drogowych w miejscowościach takich jak Garwolin - dotkniętych wysoką uciążliwością ruchu tranzytowego” – dodał. “Jako Minister Transportu gwarantuję, że wykorzystamy tę szansę, jaką dla Polski stwarza przyjęcie przez Rząd programu budowy dróg i autostrad” – powiedział Minister J. Polaczek. “Już dziś trwa wykup pod ponad 650 km autostrad i 870 km dróg ekspresowych. Prace projektowe obejmują ponad 540 km autostrad i 845 km dróg ekspresowych. Natomiast w budowie w 2007 roku jest 258 km autostrad i 183 km dróg ekspresowych” – poinformował szef resortu transportu. Budowa obwodnicy Garwolina o długości 12,8 km rozpoczęła się 4 listopada 2005 r. Wybudowane zostały: 3 węzły drogowe: “Miętne”, “Stacyjna”, “Sulbiny”; 8 wiaduktów drogowych; 2 przejazdy gospodarcze (PG8, PG 10a); 1 kładka dla pieszych (KP 2); 1 most przez rzekę Wilgę (MS 6); zatoki autobusowe. Zamontowano 7,3 km ekranów dźwiękochłonnych.
Komentuj →
25 września 2007 |
0
Marek Szerenos zajął pierwsze miejsce w europejskim konkursie Young European Truck Driver 2007. Nasz reprezentant pokonał 26 zawodowych kierowców z całej Europy i otrzymał prestiżowy tytuł Young European Truck Driver 2007 oraz nagrodę - nowy ciągnik siodłowy Scania R. Zwycięzca najpierw musiał pokonać rywali w eliminacjach regionalnych i w finale ogólnopolskim. W sumie, w 27 krajach europejskich do konkursu stanęło ponad 16.000 młodych kierowców ciężarówek w wieku poniżej 35 lat. Konkurs Young European Truck Driver (YETD) jest częścią globalnego projektu Scania, inicjatywy podjętej w 2003 roku, której celem jest budowa prestiżu zawodu oraz propagowanie odpowiedzialnej i bezpiecznej jazdy wśród młodych zawodowych kierowców. “Wiem, jak ważne w mojej pracy jest bezpieczeństwo na drodze. To dla mnie ogromny zaszczyt, że będę mógł być wzorem dla innych młodych kierowców ciężarówek” - dodał Marek Szerenos. Aby wygrać w europejskim finale, należało wykazać się trudną umiejętnością bezpiecznej i oszczędnej jazdy na wyznaczonej trasie, zdolnościami precyzyjnego i bezpiecznego manewrowania na placu, a także wiedzą na temat prawidłowego zabezpieczenie ładunku. Jednym z ważnych elementów konkursu była również dokładna kontrola pojazdu przed wyjazdem w trasę. Organizowany przez Scania konkurs Young European Truck Driver odbywa się co dwa lata. Po raz pierwszy rozegrany został w 2003 roku. Uczestniczyć w nim mogą zawodowi kierowcy ciężarówek wszystkich marek, w wieku do 35 lat. Konkurs wspiera Komisja Europejska i Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU). Głównymi sponsorami są Michelin i Shell. Scania organizuje podobne konkursy również w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji i Australii.
Komentuj →
25 września 2007 |
1

Kieleckie przystanki autobusowe przegrywają z wandalami. Urzędnicy wymyślili, że zamiast przeszklonych wiat zamontują blachę falistą – czytamy w “Gazecie Wyborczej - Kielce”. Wiem, że wiaty obite blachą tracą na estetyce, ale za to są bezpieczne. A to najważniejsze - twierdzi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach. Tłumaczy, że w taki sposób wyremontowano już kilka przystanków. - Najpierw kilka razy wymienialiśmy uszkodzone szyby. Ale po kolejnej dewastacji zdecydowaliśmy się na obłożenie wiaty blachą. Jest ona bardziej wytrzymała - tłumaczy. Tylko, że przystanki wyglądają fatalnie i daleko im do niegdyś obiecywanych kolorowych, przeszklonych i nowoczesnych miejsc, gdzie można poczekać na autobus. - Mamy chyba najbrzydsze przystanki w Polsce. Większość przystanków w centrum Kielc wymieniono kilka lat temu. W 2003 r. stanęło blisko 20 przeszklonych wiat połączonych z kioskami. Finansowali je prywatni przedsiębiorcy, którzy utrzymywali się ze sprzedaży w tych punktach. - Teraz to rozwiązanie cieszy się znacznie mniejszym zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców, bo muszą ponieść spore koszty - tłumaczy dyrektor Wójcik. Przyznaje, że nieprędko doczekamy się kompleksowej wymiany wiat. - Nie wszędzie są potrzebne, bo wiele przystanków jest tylko dla osób wysiadających. A na kompleksową wymianę już istniejących brakuje pieniędzy. Rocznie naprawiamy i wymieniamy kilkanaście przystanków. Kosztuje to blisko 100 tys. zł - wylicza Wójcik. Nie zgadza się jednak, że wiaty w ogóle nie są wymieniane. A tymczasem inne miasta w przystanki inwestują, np. w Radomiu za 180 tys. zł ma w tym roku stanąć blisko 30 nowych wiat. Kieleccy urzędnicy zamiast wymiany przystanków zapowiadają skuteczniejszą walkę z wandalami. - To największy problem. Mamy kilka pomysłów, chcemy m.in. zastosować przenośne kamery monitoringu - informuje dyrektor Wójcik. - Ale szczegółów nie chcę zdradzać, żeby nie ułatwiać zadania chuliganom - dodaje. - Walka z wandalami jest rzeczywiście trudna, bo trudno pilnować wszystkich przystanków równocześnie. Pracę znacznie ułatwiłaby nam informacja od mieszkańców, bo przecież przystanki bardzo rzadko stoją na uboczu. Ktoś musi widzieć, jak są niszczone. Takich sygnałów jest jednak bardzo mało - komentuje Tomasz Kaczmarczyk z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Komentuj →
25 września 2007 |
0
Mandaty na blisko 40 tys. zł nałożyli urzędnicy Inspekcji Transportu Drogowego, UKS oraz Izby Celnej podczas wspólnej akcji kontroli taksówek, busów i autokarów. Po raz pierwszy wykorzystano wideorejestrator. - Mamy go dopiero od kilku tygodni, jest zamontowany na nieoznakowanym samochodzie. To była pierwsza większa akcja z udziałem tego sprzętu. Kontrolowani kierowcy byli mocno zaskoczeni - mówi Agata Wiśniowska, rzeczniczka prasowa kieleckiej WITD. Inspektorzy sprawdzili 16 samochodów. W 12 przypadkach busy przekroczyły prędkość, w pozostałych przypadkach m.in. zatrzymywały się poza przystankami. Podczas tygodniowej akcji przeprowadzono 357 kontroli busów, autobusów i taksówek. WITD wszczęła 36 postępowań administracyjnych, w wyniku których mogą zostać nałożone kary o łącznej wysokości ponad 108 tys. zł. Zatrzymano 47 dowodów rejestracyjnych. Pracownicy UKS sprawdzili 140 przewoźników i nałożyli 100 mandatów o wartości ponad 30 tys. zł. Wykryto m.in. brak kasy fiskalnej. Izba celna wykryła dwa przypadki użycia oleju opałowego do napędu samochodów.
Komentuj →
25 września 2007 |
2
W Krakowie powstaje pierwszy w Polsce system oparty na zasadach carpoolingu, czyli wspólnego podróżowania samochodem po to, by obniżyć koszty, zaoszczędzić czas i mniej zanieczyszczać środowisko. Carpooling z angielskiego oznacza "napełnianie" samochodu. Zasada jest prosta: jeśli masz wolne miejsce w aucie, zabierasz pasażerów jadących w tym samym kierunku i o tej samej porze. Jeżeli jesteś pasażerem, możesz w ten sposób dostać się na uczelnię, do pracy, domu lub na dyskotekę. Forma podróżowania, która narodziła się w latach 50. w USA, dziś świetnie funkcjonuje w wielu krajach. Pod koniec października system "Jedźmy razem" oparty na zasadach carpoolingu ruszy na Politechnice Krakowskiej. W “Gazecie Wyborczej – Kraków” czytamy dalej: pracownicy Katedry Systemów Komunikacyjnych Politechniki Krakowskiej pod kierunkiem prof. Andrzeja Rudnickiego pracują nad stroną internetową, na której potencjalni użytkownicy systemu będą mogli znaleźć towarzyszy podróży. Każdy chętny po zalogowaniu i podaniu swoich namiarów będzie mógł zamieścić ogłoszenie typu "jadę z akademika do budynku uczelni przy ul. Warszawskiej w środę o godz. 9 rano, mam trzy miejsca w samochodzie" lub wpisać się jako pasażer szukający transportu. System wyszuka w bazie danych dostępne połączenia i skojarzy kierowców z pasażerami. Użytkownicy będą mogli wystawiać sobie nawzajem komentarze i przeliczyć koszty podróży w kilka osób za pomocą specjalnego kalkulatora. - Carpooling bazuje na zaufaniu. Kierowca może wozić pasażerów za darmo, mogą umówić się i zrzucać na paliwo lub zamieniać samochodami na zasadzie: w tym tygodniu jedziemy moim pojazdem, a w następnym twoim - tłumaczy Aleksandra Faron, która wspólnie z pracownikami katedry jest odpowiedzialna za uruchomienie systemu "Jedźmy razem". - Carpooling to same plusy - przekonuje Tomasz Kulpa, współpracownik Aleksandry. - Oszczędza kierowca, bo pasażerowie zwracają mu koszty paliwa. Osoby, które nie mają dobrego połączenia komunikacją publiczną na uczelnię lub do miejsca zamieszkania, oszczędzają czas i wygodnie podróżują. Carpooling to także sposób na zmniejszenie liczby pojazdów na ulicach i parkingach, a tym samym ochronę środowiska. - Zamiast czterech osób w czterech autach, w to samo miejsce będzie jechał tylko jeden pojazd - tłumaczy Kulpa. System "Jedźmy razem" w pierwszym etapie będzie przeznaczony głównie dla pracowników i studentów politechniki. - Mamy nadzieję, że w przyszłości będą z niego korzystać firmy i instytucje z całego Krakowa - mówią młodzi naukowcy z PK. Wiosną przeprowadzili wśród studentów i pracowników uczelni ankietę, w której blisko 60 proc. osób wyraziło zainteresowanie takim sposobem podróżowania. - Studenci zaoczni byli zachwyceni pomysłem i cieszyli się, że w końcu będą mogli łatwo znaleźć kogoś, kto tak jak oni dojeżdża do Krakowa na weekendowe zajęcia - opowiada Aleksandra Faron. Ankiety pokazały również, że obecnie ze wspólnego podróżowania korzysta około 25 proc. studentów i pracowników, z czego 7 proc. podróżuje ze znajomymi, a ponad 16 proc. z rodziną. W czasie takich wojaży "napełnienie" samochodu wynosi średnio trzy osoby, podczas gdy ogólnie w Krakowie na jeden pojazd przypada 1,2 pasażera. - Teoretycznie korzystanie z systemu "Jedźmy razem" daje efekt w postaci trzykrotnego zmniejszenie liczby samochodów na ulicach - podsumowuje Tomasz Kulpa. Na razie system został sprawdzony w wersji próbnej. W maju w trzech akademikach politechniki - Rumcajsie, Leonie i Bartku pojawiły się tablice, na których studenci mogli zawieszać karteczki z ogłoszeniami kierowców i pasażerów. - Korzystało z nich mnóstwo osób - mówi Aleksandra Faron. - Mamy nadzieję, że system "Jedźmy razem" ułatwi nie tylko dojazdy na uczelnię czy do miejsca zamieszkania, ale powstaną też jego nowe odmiany, a studenci będą w ten sposób jeździć na wakacje, organizować wypady na koncerty, mecze, rajdy i imprezy - dodaje. Przedsięwzięcie powstaje w ramach finansowanego z środków unijnych projektu Caravel, który ma na celu wprowadzanie bezpieczniejszych ekologicznie form transportu w dużych miastach.
Komentuj →
25 września 2007 |
1

Stare przystanki znikają z głównych ulic Radomia, a w ich miejsce pojawiają się nowe, oszklone wiaty. W tym roku wymieniono 12 przystanków. - Są bardzo ładne, a ławeczki wygodne – chwalą pasażerowie. Nowe wiaty stawiane są na najbardziej ruchliwych ulicach Radomia. - Tam, gdzie przystanki są bardzo oblegane - informuje Bogusław Kacprzak z działu przewozów pasażerskich Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu. - Starych się nie pozbywamy. Te, które są jeszcze w dobrym stanie, przenosimy na obrzeża Radomia i w efekcie powstanie kilka nowych przystanków - uzupełnia Marek Czyż, dyrektor MZDiK. Wiaty są wykonane z grubego, pojedynczego szkła, mają również oszklone ścianki boczne. - Odnotowaliśmy już, niestety, kilka przypadków wybitych szyb - przyznaje Kacprzak. Plakaty z nowych wiat nie znikną. Jak jednak podaje MZDiK, być może w przyszłym roku do przystanków będzie dołączona gablota reklamowa, która powstanie zamiast jednej z szyb. Gablota składałaby się z podwójnego szkła, a w środku umieszczane byłyby plakaty. Wówczas nikt nie mógłby już wieszać ogłoszeń na szybach. Do końca roku przybędzie nam jeszcze 13 nowych wiat przystankowych. Wiaty stawia firma Budotechnika z Pilchowic. Łączny koszt inwestycji to 180 tys. zł.
Komentuj →
25 września 2007 |
0
Coraz większa liczba rowerów na ulicach Paryża nie spowodowała - wbrew obawom - zwiększenia liczby wypadków. Za to coraz więcej rowerzystów płaci kary za nieprzestrzeganie przepisów kodeksu drogowego.
Po raz pierwszy od uruchomienia w Paryżu samoobsługowych wypożyczalni rowerów, opublikowano statystyki wypadków z udziałem rowerzystów. Gdy latem w stolicy Francji pojawiły się te automaty z rowerami i gdy ulice zaroiły się wręcz od amatorów tego środka transportu, słyszało się opinie, że rowerzyści narażają się na wielkie niebezpieczeństwo. Statystyki mówią jednak coś wręcz przeciwnego. Policja podała, że w Paryżu zdarza się teraz tylko 15 wypadków miesięcznie z udziałem rowerzystów i są to wyłącznie wypadki niegroźne. Paryska policja wypisuje za to rowerzystom coraz więcej mandatów, głównie za przejazd na czerwonym świetle. Ten wybryk może kosztować aż 90 euro. Po Paryżu jeździ obecnie ponad 10 tysięcy rowerów z automatycznych wypożyczalni.
Komentuj →
24 września 2007 |
0
Zdaniem eksperta
Sejm na koniec swojej kadencji głosował legislacyjne poprawki Senatu do Ustawy o transporcie drogowym. Do podpisu prezydenta trafi ustawa o transporcie drogowym zakładająca zwiększenie w 2008 roku liczby inspektorów kontrolujących kierowców i pojazdy.
Ustawa przewiduje, że Główny Inspektor Transportu Drogowego (GITD) co dwa lata będzie przedstawiał rządowi jednolitą krajową strategię kontroli czasu jazdy, obowiązkowych przerw i czasu odpoczynku kierowców. Przy opracowywaniu strategii GITD ma współpracować z policją, strażą graniczną, służbą celną i inspekcją pracy.
GITD będzie częściej kontrolował
Po wejściu nowelizacji ustawy o transporcie drogowym (Dz.U. z 2004 r. nr 204, poz. 2088 z późn. zm.) będą częstsze kontrole w firmach transportowych.
Od 1 maja 2006 r. kontrole obejmują jeden procent dni przepracowanych przez kierowców. Zgodnie z ustawą, odsetek ten ma wzrosnąć od 1 stycznia 2008 r. do co najmniej 2 proc., a od 1 stycznia 2010 r. do co najmniej 3 proc. W 2012 roku, po spełnieniu pewnych warunków, odsetek ten ma wzrosnąć do 4 proc.
Nowelizacja zakłada, że od 1 stycznia 2008 r. nie mniej niż 30 proc. z ogólnej liczby skontrolowanych dni roboczych będzie podlegało kontrolom drogowym, a nie mniej niż 50 proc. odbędzie się na terenie przedsiębiorstw. Ponadto firmy transportowe będą musiały przechowywać przez rok protokoły z wyników kontroli przeprowadzonych na ich terenie lub dotyczących ich kierowców.
Przyjęte rozwiązania nie są tylko kolejnym wdrożeniem unijnych dyrektyw ale też konsekwencją głośnych ostatnio wypadków szczególnie w zbiorowym transporcie autobusowym. Oczywiście nikt nie kwestionuje podjęcia skutecznych działań na rzecz ograniczenia wypadków drogowych ale niektóre proponowane szczególnie zakresie wzrostu kosztów administracyjnych w samych przedsiębiorstwach transportu drogowego nie wydają się krokiem w dobrym kierunku.
A gdzie edukacja i doszkalanie?
Państwo zbyt mało robi szczególnie w zakresie systemu edukacyjnego, który powinien przygotowywać odpowiedniej jakości liczbę kierowców.
W skali rynku europejskiego niedostatek kierowców w transporcie drogowym szacuje się na ponad 200 tysięcy a w Polsce już brakuje ponad 20 tysięcy.
W ostatnich latach zniszczono szkolenie zawodowe kierowców w systemie edukacji publicznej a obecne starania przyuczenia do zawodu są nie tylko spóźnione ale nie nadążające za popytem na rynku.
Należy nie tylko zwiększać liczbę kontrolerów i kontroli, uzbrajać Inspekcję Transportu Drogowego odpowiednie techniczne wyposażenie ale też poprzez kształcenie na potrzeby rynku, sprawniejsze funkcjonowanie terminali i odpraw granicznych, lepszą infrastrukturę drogową i okołodrogową wspierać naszych coraz liczniejszych przewoźników w ostrej walce na europejskim rynku przewozów.
Janusz Piechociński, Zespół Doradców Gospodarczych TOR
Komentuj →
24 września 2007 |
0
Grupa IMAGE wprowadza na rynek kolejny film dla ośrodków szkolenia kierowców, szkół jazdy, instruktorów, egzaminatorów i innych zainteresowanych bezpieczeństwem ruchu drogowego. Film na płycie DVD zawiera 150 animacji w 25 rozdziałach przedstawiających najważniejsze sytuacje w ruchu drogowym. Film trwa 1,5 godziny.
Cena netto do 30 listopada 2007 r. to. 180,00 zł minus 40% rabatu = 108,00 zł

ZAMÓW – 0-502-659-431 (non-stop)
Tytuły rozdziałów - czas trwania (łącznie [1:32:04])
1. Droga i jej elementy - [1,44]
2. Ogólne zasady ruchu pojazdów [3,04]
3. Włączanie się do ruchu [3,23]
4. Dopuszczalne prędkości pojazdów [2,0]
5. Hamowanie [1,44]
6. Zmiana kierunku jazdy [3,22]
7. Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu [3,09]
8. Zawracanie [3,07]
9. Wymijanie [1,54]
10. Omijanie [3,10]
11. Wyprzedzanie [5,44]
12. Zakazy wyprzedzania [2,21]
13. Zatrzymanie i postój [7,13]
14. Pierwszeństwo przejazdu [8,43]
15. Pierwszeństwo przejazdu - ćwiczenia [9,46]
16. Skrzyżowania z sygnalizacją świetlną [7,47]
17. Skrzyżowania z sygnalizacją świetlną - ćwiczenia [3,20]
18. Skrzyżowania o ruchu okrężnym [4,40]
19. Skrzyżowania o ruchu okrężnym - ćwiczenia [3,48]
20. Technika jazdy na zakręcie [2,06]
21. Poślizg na zakręcie [2,02]
22. Technika jazdy na wzniesieniu i spadku [2,01]
23. Technika jazdy w różnych warunkach drogowych i atmosferycznych [1,48]
24. Jazda nocą [2,20]
25. Jazda z przyczepą [1,38]
Komentuj →
24 września 2007 |
0
Ubezpieczenia komunikacyjne w Polsce są coraz bardziej atrakcyjne dla firm ubezpieczeniowych - wynika z raportu GUS. Sektor ubezpieczeniowy może się pochwalić 4332,3 mln zł zysku brutto, czyli o 1,6 proc. większym niż w podobnym okresie ubiegłego roku, składka przypisana brutto z ubezpieczeń komunikacyjnych OC i AC wyniosła 58,8 proc. składki ogółem w ubezpieczeniach majątkowych, co oznacza zwyżkę o 1 pkt proc. w ciągu roku. Składka przypisana brutto w ubezpieczeniach obowiązkowych OC zwiększyła się o 316,8 mln zł w porównaniu z pierwszym półroczem ub.r., czyli o 11,8 proc., a AC wzrosła o 200,7 mln zł, czyli o 9,4 proc.
Komentuj →
24 września 2007 |
2
O światła na rondzie "Radosława" w Warszawie spierają się wykonawca z inżynierem ruchu. W sprawę zaangażowali się inżynierowie z Gdańska i biznesmeni z Amsterdamu. Montaż sygnalizacji stanął pod znakiem zapytania – komentuje “Rzeczpospolita”.

Gigantyczny korek, a na pasach niekończący się tłum pieszych. Tak wyglądają w czasie komunikacyjnego szczytu okolice ronda "Radosława". Wciągu godziny przejeżdża tędy 4,5 tys. samochodów i 122 tramwaje. Sytuację miała uratować sygnalizacja świetlna. Sterowana przez komputer na podstawie obrazu z kamer nad jezdniami, powinna działać już od dwóch miesięcy. Tak obiecywał Zarząd Dróg Miejskich, podpisując w lutym umowę z firmą Vialis Polska. Ten oddział holenderskiego koncernu za 2,3 mln zł miał zaprojektować i zamontować światła. Prace nawet się nie zaczęły. Projekt jest gotowy, ale nie chce się pod nim podpisać miejski inżynier ruchu. - Od lipca czekamy na decyzję, bez której nie możemy rozpocząć robót - mówi "Rzeczpospolitej" Andrzej Choma z Vialisa. - Tłumaczę się właśnie przed moimi szefami zaskoczonymi tym, co dzieje się w Warszawie. Nie rozumieją, dlaczego kontrakt jest podpisany, ale nie można go realizować. Dlaczego projekt utknął w biurkach urzędników? Miejski inżynier ruchu Janusz Galas ma wątpliwości, czy zaproponowane rozwiązanie -paradoksalnie - nie przyczyni się do zwiększenia korków. - Rondo "Radosława" to jedno z najtrudniejszych do odkorkowania skrzyżowań w Warszawie - podkreśla Galas. - Jeśli pochopnie zdecydujemy się na niedopracowane rozwiązanie, możemy nawet pogorszyć sytuację w tym miejscu. Projektant ma na rondzie "Radosława" arcytrudne zadanie. Samochody dojeżdżają tu z czterech stron (jeśli doliczyć ul. Powązkowską - to z pięciu). Okopową, al. Jana Pawła II i Słomińskiego kursują tramwaje, którym trzeba zapewnić możliwości skrętu. Obok mamy zaś Arkadię, czyli krytykowane z powodu lokalizacji największe centrum handlowe w Warszawie. Jak ustaliliśmy, projektant zdecydował się na krótki cykl świateł zmieniających się zaledwie co 80 sekund. Chodzi o "oczyszczenie ronda" tak, żeby nie wjeżdżały na nie auta, które nie będą później w stanie z niego zjechać. Galas się boi jednak wydłużenia korków na ulicach prowadzących do ronda. Konflikt nabrzmiał do tego stopnia, że nie uda się go rozwiązać bez pomocy z zewnątrz. Galas wysłał projekt do Trójmiasta - w tym tygodniu mają się wypowiedzieć naukowcy z Politechniki Gdańskiej. Holendrzy dali zaś wykonawcy zielone światło do interwencji w sprawie inżyniera ruchu u prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Od akceptacji projektu do wejścia na budowę minie co najmniej 30 dni. Na montaż świateł, kamer i czujników trzeba zaś trzech tygodni (przy pracy na trzy zmiany) i temperatury powyżej zera. Według Andrzeja Chomy, szanse na uruchomienie świateł w tym roku są coraz mniejsze. -Te światła mogą zupełnie zdezorganizować ruch w okolicy - potwierdza burmistrz Woli Marek Andruk. - A z sygnalizacji skorzysta przede wszystkim Arkadia, która korki spowodowała. Świateł chcą za to policjanci. -Piesi idący do centrum handlowego są najczęstszą przyczyną stłuczek na rondzie. Jeśli ich ruch będą regulowały światła, problemy powinny się skończyć -ocenia zastępca naczelnika stołecznej drogówki Krzysztof Bujnowski. Do sierpnia doszło na rondzie "Radosława" do trzech wypadków. Tyle było ich w całym ubiegłym roku. Przedstawiciele Arkadii byli zaskoczeni pytaniami o światła na rondzie. - Światła? Byłam pewna, że za chwilę będą je montować. Przecież decyzja dawno zapadła - dziwiła się Elżbieta Dmowska-Mędrzycka z Arkadii. Stwierdziła, że jej centrum dofinansuje budowę sygnalizacji. Szczegółów finansowych nie chciała jednak podawać.
Komentuj →
24 września 2007 |
1
W zeszłym roku w Polsce wydarzyło się 46.876 wypadków drogowych. Zginęło w nich 5.243 osoby, a 59.123 zostało rannych. Policjanci z ruchu drogowego jako najczęstszą przyczynę kolizji podają zbyt szybką jazdę. Jednak coraz częściej wypadki są wynikiem zwykłej głupoty. Tylko wczoraj w woj. podlaskim wydarzyły się dwa śmiertelne w skutkach, gdzie kierującymi były młode kobiety nie posiadające uprawnień do prowadzenia. Na jazdę pozwolili im pasażerowie. Do pierwszego z tych wypadków doszło wczoraj wczesnym popołudniem na żwirowej drodze wiodącej z miejscowości Pietrzykowo Gołąbki do Pilik koło Bielska Podlaskiego. Właśnie tam uczyła się jeździć audi 20-letnia kobieta. Na fotelu obok niej siedział 28-letni właściciel pojazdu. Razem z nimi podróżował 29-letni mężczyzna. Na jednym z ostrych zakrętów szutrowej drogi kobieta wpadając w poślizg straciła panowanie nad pojazdem. Rozpędzone auto zjechało na lewą stronę drogi, potem do rowu, a następnie dachowało. Siła odśrodkowa była tak duża, że wyrzuciła z pojazdu 29-letniego pasażera. Mężczyzna zginął na miejscu. Pozostali uczestnicy z wypadku wyszli bez szwanku. Badanie alkomatem wykazało, że kierująca mieszkanka Bielska Podlaskiego była pod wpływem alkoholu. Miała 0,3 prom. w organizmie. Tego samego dnia wieczorem doszło do podobnego i równie tragicznego w skutkach wypadku. Tym razem dramat rozegrał się na drodze z Nowej Woli do Suszcza w gminie Michałowo. 17-letnia mieszkanka Narewki wiozła także w audi dwóch pasażerów. Również nie miała uprawnień do kierowania. I również straciła panowanie nad autem. Zjechała na prawą stronę, gdzie samochód przewracając się uderzył w drzewo. Z koziołkującego pojazdu wypadli dwaj pasażerowie. Kierująca i podróżujący z nią 22-letni właściciel auta z obrażeniami ciała zostali przewiezieni do szpitala. Drugi z pasażerów, 27-latni mieszkaniec pobliskiego Lewkowa Starego, mimo wysiłków lekarzy zmarł w trakcie reanimacji. Policjanci apelują: droga publiczna nie jest placem manewrowym, na którym kandydaci na kierowców powinni szlifować swoje umiejętności. Takie kursy mogą odbywać się jedynie pod okiem wykwalifikowanych instruktorów jazdy w specjalnie przystosowanych do tego samochodach. Zapominanie o tych zasadach stwarza duże zagrożenie nie tylko dla przyszłych kierowców ale dla wszystkich użytkowników dróg. Co najlepiej pokazują wczorajsze wypadki.
W 2006 r. Policja stwierdziła 46.876 wypadków drogowych. Spośród nich prawie 73 % ogólnej liczby wypadków czyli 37.129 było spowodowanych przez kierujących pojazdami. Prawie w co trzecim wypadku jego przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Analizując wiek i płeć kierowców należy stwierdzić, że najczęściej sprawcami wypadków w 2006 r. byli kierujący pojazdami mężczyźni, którzy zostali sprawcami 81,5 % wypadków, kobiety natomiast spowodowały 16,1 % wypadków.
Grupa wiekowa tzw. młodych kierowców czyli będących w wieku 18- 24 lata cechuje się częstym występowaniem brawury przy jednoczesnym braku doświadczenia. W tej grupie wiekowej aż 43 % wypadków jest wynikiem niedostosowania prędkości do warunków na drodze.
Komentuj →
24 września 2007 |
0
Prezydent stolicy i burmistrz Berlina podpisali list intencyjny o współpracy miast w dziedzinie transportu. Warszawa będzie chciała skorzystać z doświadczenia zachodniego sąsiada. Gronkiewicz-Waltz podkreślała podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji podpisania listu, że Warszawa chce skorzystać z doświadczeń Berlina i Brandenburgii, związanych z organizacją piłkarskich mistrzostw świata w 2006 r. "Chcemy skorzystać z doświadczeń, gdzie należy dopłacać, jak należy dopłacać, jak ma wyglądać od strony organizacyjnej kwestia wspólnego biletu. Jak pozyskiwać środki Unii Europejskiej. Tam to funkcjonuje i chcemy się tego nauczyć" - powiedziała prezydent stolicy. Dodała, iż w połowie października grupa pracowników transportu miejskiego pojedzie w tym celu do Berlina. Z kolei burmistrz Berlina, pytany przez dziennikarzy o sposób na likwidację warszawskich korków odparł, że konieczne jest stworzenie systemu komunikacji miejskiej. "Trzeba stworzyć system, który będzie łączył możliwości metra, tramwajów, autobusów i lokalnego transportu kolejowego.(...) Ważne jest to, żebyśmy sami z siebie byli przekonani do tego, aby zostawić swój własny pojazd w domu i podróżować transportem publicznym" - podkreślił Klaus Wowereit.
Komentuj →