31 sierpnia 2008 |
1
“Dziennik Łódzki” donosi: Kandydaci na kierowców autobusów będą musieli przejść nowy kurs uprawniający do przewozu osób. Podczas kursu przewidziane są jazdy praktyczne na tzw. autodromie, czyli specjalnym placu wyposażonym w płytę poślizgową. Takiego w Łodzi nie ma. Dyrekcja Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi postanowiła, że na zajęcia praktyczne kierowcy będą jeździć aż pod Sochaczew, bo tam jest jedyny w centralnej Polsce autodrom. - Zawarliśmy już wstępną umowę o współpracy z ośrodkiem pod Sochaczewem i tam zajęcia praktyczne będą mieli nasi kursanci, tam też będą odbywały się egzaminy - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. - Już na początku września na specjalne szkolenia pojedzie tam czterech instruktorów z łódzkiego WORD. To oni będą prowadzić zajęcia praktyczne dla naszych kursantów. Na wybudowanie autodromu w Łodzi nie ma pieniędzy, brakuje też odpowiedniego terenu. Koszt budowy takiego obiektu to ok. 5 mln zł. Jak z problemem poradzą sobie inne WORD-y w Łódzkiem? W Skierniewicach też zamierzają nawiązać współpracę z Sochaczewem i dowozić kursantów na zajęcia autobusem. - Wynajęcie autodromu jest najprostszym rozwiązaniem - mówi Paweł Bejda, dyrektor WORD w Skierniewicach. - W okolicach jest były teren wojskowy, na którym taki autodrom można by wybudować, ale wątpię, aby ktoś wyłożył kilka milionów złotych. Z kolei w Piotrkowie Tryb. i Sieradzu do końca nie wiadomo, czy kursy będą się odbywały. - W rozporządzeniu ministra infrastruktury jest wiele niejasności, na dobrą sprawę jest tam mowa o przedsiębiorcach, a my nimi nie jesteśmy - mówi Bogdan Kulawiak, dyrektor WORD w Piotrkowie. Dopóki się nie wyjaśni, czy WORD-y mogą takie kursy robić, nie zamierza w tej sprawie działać. Spotkanie w tej kwestii ma się odbyć na początku września w Urzędzie Wojewódzkim w Łodzi. Niestety już wkrótce ośrodek pod Sochaczewem może zostać zablokowany przez setki kursantów. Firma "Buch-Car" z Błonia zarządzająca autodromem już te-raz jest zasypywana zgłoszeniami i zapytaniami z całego kraju, o możliwość wynajęcia obiektu. - Wszystko jest na etapie negocjacji - mówi Marzena Sobczak z firmy "Buch-Car".
Poza ośrodkiem koło Sochaczewa, w Polsce są jeszcze tylko dwa ośrodki: pod Poznaniem i w Chorzowie.
Tymczasem problemu zdaje się nie dostrzegać resort infrastruktury. - Jest trzyletni okres przejściowy, w trakcie którego wystarczy, że przedsiębiorca będzie posiadał odpowiednią prostokątną płytę poślizgową lub tor poślizgowy. Można też zakupić symulator - mówi Mikołaj Karpiński z Ministerstwa Infrastruktury. - Takie rozwiązanie pozwoli na właściwą realizacją szkolenia. Niestety, w każdym przypadku to koszt kilku milionów złotych.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Zmniejszenie liczby zabitych i ciężko rannych w wypadkach drogowych do... zera! Stuprocentowe bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu - ambitny plan czy nierealne marzenie? Zadania tego podjęli się Szwedzi, realizując program o nazwie Vision Zero. Jest to to strategia działania rządu szwedzkiego mająca na celu stworzenie społeczeństwa przyszłości, w którym nikt nie będzie mógł zginąć ani nawet zostać ciężko rannym w wypadku drogowym. Taki właśnie stan Szwedzi postanowili osiągnąć już w 2020 roku. Szwedzi konsekwentnie krok po kroku realizują poszczególne elementy nowej polityki bezpieczeństwa na drodze. I mają już pierwsze efekty. Liczba ofiar w wypadkach zmniejszyła się z 541 w 1997 roku (kiedy to program wszedł w życie) do 471 w roku 2007. Stawia to Szwecję w czołówce najbezpieczniejszych krajów Europy. Idea programu Vision Zero oparta jest na dwóch fundamentalnych zasadach, które stanowią nowość w podejściu do organizacji ruchu drogowego. Pierwsza z nich to przeniesienie ciężaru odpowiedzialności za tragedie na drodze z uczestników ruchu (kierowców, pieszych, rowerzystów) na instytucje państwowe. To politycy, projektanci i zarządcy dróg powinni odpowiadać za bezpieczeństwo drogowe. Wskazana jest także współpraca z producentami aut. Osobista odpowiedzialność kierowcy za to, jak prowadzi swój samochód, według twórców Vision Zero powinna być sprowadzona do minimum. Gdyby w wyniku błędu lub nawet z premedytacją chciał on spowodować śmiertelny wypadek, w roku 2020 ma to być niemożliwe. System ma na to nie pozwolić. Drugi filar, na którym oparte są działania programu Vision Zero, to etyczne podejście do życia ludzkiego – według Szwedów jest ono celem nadrzędnym wobec ruchu drogowego, dlatego też trzeba uczynić wszystko, aby zapobiec nie tylko śmiertelnym, lecz także innym poważnym tragediom komunikacyjnym. Szwedzki Zarząd Drogowy (SZD) dopuszcza możliwość występowania wypadków w 2020 roku, nie dopuszcza natomiast ich tragicznych rezultatów. Realizacja strategii Vision Zero odbywa się na kilku płaszczyznach. Jedną z nich jest wyposażenie istniejącej sieci dróg w elementy poprawiające ich bezpieczeństwo. Tradycyjne, metalowe barierki oddzielające od siebie jezdnie łączy się np. specjalną stalową linką, która znakomicie pochłania energię kinetyczną auta, zapobiegając przy tym jego odbiciu się z powrotem na jezdnię. Drzewa, kamienie i inne przedmioty znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie drogi usuwa się, pozostawiając kilkumetrową przestrzeń, wolną od tego rodzaju przeszkód. Zwykłe skrzyżowania zastępuje się tam, gdzie jest to możliwe, rondami. Ma to na celu uspokojenie ruchu i minimalizuje występowanie poważnych wypadków. Jednak najbardziej efektywnym i jednocześnie kontrowersyjnym działaniem w ramach strategii Vision Zero jest wprowadzenie nowych, restrykcyjnych limitów prędkości. Np. w terenie zabudowanym, gdzie piesi przebywają w bezpośrednim sąsiedztwie drogi, docelową, dopuszczalną prędkością ma być 30 km/h. Twórcy Vision Zero często podkreślają związek pomiędzy obniżeniem dozwolonej prędkości a liczbą poważnych wypadków na drodze. Chwalą się, że dzięki ich działaniom udało się uratować najwięcej istnień ludzkich. To, że liczba groźnych wypadków będzie zmierzać do zera wraz z ograniczeniami prędkości, jest oczywiste i nie wymaga żmudnych, specjalistycznych badań. Nieprzypadkowo to właśnie zagadnienie wywołuje zawsze najwięcej kontrowersji wśród kierowców, którzy z irytacją odnoszą się do kolejnych ograniczeń prędkości. Szczególnie poza terenem zabudowanym. Nawet najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczące prędkości nie zdadzą się na nic, jeśli nie będzie można ich egzekwować. W tym celu na drogach stawia się więcej kamer i fotoradarów, które w połączeniu z wysokimi mandatami mają wymusić na kierowcach przestrzeganie dozwolonej prędkości.
Komentuj →
27 sierpnia 2008 |
1
Jeśli sprzedałeś auto, nie zapomnij go wyrejestrować. Inaczej możesz dostać mandat "zarobiony" przez nowego właściciela – przypomina “Gazeta Pomorska” i relacjonuje: pan Jacek z Koronowa kilka miesięcy temu sprzedał auto. Nie wyrejestrował go jednak, bo nie wiedział, że ma taki obowiązek. - Myślałem, że wystarczy, jeśli nowy właściciel zarejestruje je na siebie - wyjaśnia. Kupiec jednak tego nie zrobił, o czym pan Jacek dowiedział się w przykrych okolicznościach. - Któregoś dnia znalazłem wśród korespondencji mandat za przekroczenie prędkości opatrzony zrobionym przez fotoradar zdjęciem mojego starego auta - opowiada mężczyzna, który natychmiast wyjaśnił sprawę na policji. - Czasami nowy właściciel auta "łapie" mandat na konto starego jeszcze w dniu kupna, ale często zdarza się, że mandat trafia pod zły adres długo po transakcji, bo strony nie dopełniły formalności rejestracyjnych - potwierdza Mariusz Magdziarz, rzecznik bydgoskiej policji. Teraz policja może taki mandat anulować. - Każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie, ale najważniejsze, by osoba ukarana udowodniła, że owej chwili nie była już właścicielem pojazdu - tłumaczy rzecznik. Wkrótce taka elastyczność może już być niemożliwa. Sejm pracuje bowiem nad przepisami, w myśl których za złamanie przepisów w każdym przypadku płaciłaby osoba, na którą pojazd jest zarejestrowany.
Trzydzieści dni na rejestrację: Dlatego lepiej dopełnić formalności. Zarówno sprzedający auto, jak i jego kupiec muszą zgłosić ten fakt we właściwym ze względu na miejsce zamieszkania urzędzie. - Mają na to trzydzieści dni od zawarcia transakcji - uściśla Waldemar Winter, zastępca dyrektora Wydziału Uprawnień Komunikacyjnych bydgoskiego magistratu. Wymóg jest jednak czysto formalny, bo brak zgłoszenia nie skutkuje żadnymi konsekwencjami. Trudno się zatem dziwić, że nabywcy aut używanych nie kwapią się do zgłaszania tego faktu. Tym bardziej, że jazda na starym dowodzie rejestracyjnym jest dla nich korzystna nie tylko ze względu na mandaty. - Częstym motywem opóźnienia rejestracji jest także chęć wykorzystania polisy OC wykupionej jeszcze przez poprzedniego właściciela auta - wskazuje Waldemar Winter. O to, żeby uniknąć przykrych niespodzianek musi więc zadbać przede wszystkim sprzedający auto. - Jeśli zgłosi jego sprzedaż w odpowiednim urzędzie, a do tego wypowie umowę z ubezpieczycielem nie powinien mieć żadnych kłopotów związanych z użytkowaniem samochodu przez nowego właściciela - radzi wicedyrektor WUK.
Komentuj →
26 sierpnia 2008 |
0
Śląska drogówka nakręciła prewencyjny film o pijanych kierowcach. Wystąpił w nim m.in. piosenkarz znany pod scenicznym pseudonimem Stachursky. - Mam nadzieję, że film sprawi, iż na drogach będzie mniej tragedii - mówił Stachursky podczas premierowego pokazu filmu w komendzie wojewódzkiej w Katowicach. Trwający prawie 10 minut film zaczyna scena policyjnego pościgu za młodym kierowcą. Po zatrzymaniu okazuje się, że ma on 2,04 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. - Jedna sekunda, całe życie - ostrzega pojawiający się w kadrze Stachursky. W filmie można zobaczyć samochody zniszczone przez pijanych kierowców oraz ciała ofiar. Produkcja filmu trwała prawie cztery miesiące. Policjanci kręcili go po godzinach, a występujące w nim osoby pracowały za darmo. 6 tys. bezpłatnych płyt DVD z filmem trafi do szkół i ośrodków szkolenia w całym regionie. - Może nie jestem najpopularniejszą twarzą w Polsce, ale mam nadzieję, że film sprawi, iż na drogach będzie mniej tragedii - mówił Stachursky podczas premierowego pokazu filmu w komendzie wojewódzkiej w Katowicach. Policjanci przyznają, że jego udział w produkcji nie jest przypadkowy. Po pierwsze, piosenkarz mieszka w naszym regionie (w Czechowicach-Dziedzicach), po drugie, zajmuje się adresowaną do młodzieży muzyką dance. - A wielu młodych ludzi nie potrafi odmówić picia alkoholu w dyskotece i siada potem za kierownicę. Mamy nadzieję, że ich idol przemówi im do rozsądku - tłumaczą stróże prawa. W częstochowskiej komendzie nie wiedzą jeszcze, kiedy, w jaki sposób i ile z 6 tys. sztuk płyt z filmem trafi do naszych placówek oświatowych. - Zawsze na początku roku policjanci z prewencji i drogówki pojawiają się w szkołach z prelekcjami dla młodzieży. Taki film będzie ich znakomitym uzupełnieniem - mówi Joanna Lazar, rzeczniczka częstochowskiej policji. Śląska drogówka zapowiada, że w najbliższym czasie nakręci filmy pokazujące skutki jazdy z nadmierną prędkością, niewłaściwego przekraczania drogi, czy też zagrożeń związanych z drogą dzieci do szkoły. - Nie mamy aspiracji Oscarowych, bo to nie Hollywood. Naszym głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach - tłumaczy aspirant Mirosław Fila, policyjny operator i realizator.
(263-7)
^ W Komendzie Wojewódzkiej w Katowicach odbyła się przedpremierowa prezentacja filmu pt: ”Jedna sekunda - całe życie”
Komentuj →
25 sierpnia 2008 |
0
W Warszawie zbudowano pierwszy z prawdziwego zdarzenia pasy rowerowy na jezdni powstały wzdłuż Międzyparkowej i fragmentu Bonifraterskiej. Pas o szerokości 1,5 m ciągnie się przez około pół kilometra na tyłach stadionu Polonii Warszawa. Wymalowano goe na jezdni. O nowej organizacji ruchu przypominają też znaki pionowe. Dwa lata temu wyznaczono wprawdzie pas rowerowy na ul. Oboźnej, ale jest on bardzo krótki i ma nieco inną formę - pozwala jechać rowerzystom pod prąd. Na Międzyparkowej i Bonifraterskiej rowerzyści jadą w tym samym kierunku co samochody obok. - Po wielu bojach wreszcie udało się go wyznaczyć - cieszy się dr Andrzej Brzeziński, wykładowca Politechniki Warszawskiej i pracownik firmy TransEko. Wspólnie z nim nowy pas zaprojektowała Karolina Jesionkiewicz, która niedawno obroniła na Politechnice pracę dyplomową na temat miejskich rowerów. Ich zdaniem, pas powinien zostać przedłużony w kierunku Starego Miasta. - Powinien być dociągnięty przynajmniej do ul. Świętojerskiej, gdzie kończy się ścieżka rowerowa biegnąca z Muranowa. Wtedy powstałby dłuższy ciąg dla cyklistów - proponuje dr Brzeziński. Zarząd Dróg Miejskich nie wyklucza takiego rozwiązania. Odcinek Bonifraterskiej bliżej pl. Krasińskich jest jednak znacznie bardziej ruchliwy, nie wiadomo więc, czy rowerzyści byliby bezpieczni - zastrzega Urszula Nelken, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich..
Tego typu pasy rowerowe znane są w wielu miastach europejskich m.in. w Wiedniu. W Polsce powstają m.in. w Krakowie i Gdańsku. Według ekspertów w stolicy można je wyznaczać przede wszystkim na ulicach o mniejszym natężeniu ruchu i odpowiedniej szerokości.
(263-16)
Pas rowerowy - jednokierunkowa droga rowerowa w formie podłużnego pasa w jezdni. Pasy z reguły wyznaczane są przy krawędzi jezdni, ale na skrzyżowaniach mogą też znajdować się np. pomiędzy pasem do jazdy na wprost i skrętu w prawo. W Polsce spotyka się czasem dwukierunkowe pasy w jezdni, jednak jest to rozwiązanie niebezpieczne, gdyż komplikuje bardzo sytuacje na skrzyżowaniach, a na odcinkach pomiędzy nimi zachęca do sprzecznego z intuicją wyprzedzania rowerzystów przez samochody z prawej strony.
Kontrapas rowerowy - pas rowerowy w jezdni ulicy jednokierunkowej po lewej stronie, przeznaczony dla ruchu rowerów w kierunku przeciwnym do obowiązującego pozostałe pojazdy. W drugim kierunku ruch rowerów odbywa się na zasadach ogólnych jezdnią, razem z samochodami. W miastach niemieckich, austriackich czy belgijskich zasadą jest dopuszczanie ruchu rowerowego "pod prąd" ulic jednokierunkowych.
Komentuj →
1 września 2008 |
0
Kompletnie pijany jechał skuterem - 2 promile alkoholu w organizmie miał kierowca skutera, który jechał ulicami warszawskiej Woli. Według świadków, łamał przepisy ruchu drogowego, aż w końcu stracił równowagę i przewrócił się na chodnik. Policjanci zatrzymali 34-letniego Daniela M. i umieścili go w izbie wytrzeźwień. Za jazdę po alkoholu grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Była 2:30 gdy ulicą Obozową jechał na skuterze pewien mężczyzna. Jak wynika z relacji innych kierowców, mężczyzna na skuterze w ogóle nie zwracał uwagi na znaki drogowe. Przejechał po przejściu dla pieszych, by za chwilę wjechać na chodnik. W pewnym momencie stracił równowagę i przewrócił się. Na szczęście zgłoszenie o pijanym kierowcy dotarło bardzo szybko do policjantów z Woli. Po wylegitymowaniu okazało się, że jest to 34-letni Daniel M. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 2 promile alkoholu. Mężczyznę natychmiast umieszczono w izbie wytrzeźwień, a skuter zabezpieczono. Za jazdę po alkoholu zatrzymanemu grozi do 2 lat pozbawienia wolności.
Pijani kierowcy z 5 promilami - Ponad 5 promili alkoholu we krwi miał zatrzymany 26-letni Marek B. Młody człowiek jadąc ulicą Łapuszańską nie zapanował nad swoim samochodem, uderzył w barierki i przekoziołkował na druga stronę jezdni. Patrząc na wrak samochodu policjantom aż trudno było uwierzyć, że Markowi B. nic się nie stało. Nie trudno jednak wyobrazić sobie, na jakie zagrożenie naraził mężczyzna siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Było tuż przed godziną 1.00 w nocy, gdy policjanci dowiedzieli się o zdarzeniu drogowym na ulicy Łopuszańskiej. Od razu pojechali na miejsce. Gdy tam dojeżdżali, zobaczyli kompletnie rozbitą, leżącą na dachu toyotę avensis. Mundurowi natychmiast podjęli próbę, aby wyciągnąć mężczyznę. Ku ich zdziwieniu kierowcy auta nic się nie stało. Policjanci za to wyczuli od niego alkohol. Gdy zbadali go alkomatem okazało się, że wynik sięga powyżej 5 promili. 26-letni Marek B. zastał zbadany przez lekarze i trafił do izby wytrzeźwień. Policjanci natomiast po rozmowie ze świadkami ustalili, że Marek B. jechał bardzo brawurowo ulicą Łopuszańską. W pewnym momencie zjechał na pas obok i z całej siły uderzył w barierki. Siła uderzenia wyrzuciła auto na drugą stronę jezdni. Tam samochód przekoziołkował jeszcze kilka razy i zatrzymał się tuż przed nadjeżdżającym z naprzeciwka pojazdem. Dziś, gdy Marek B. wytrzeźwieje, zostanie przesłuchany. Usłyszy zarzuty za spowodowanie zagrożenia na drodze oraz jazdę pod wpływem alkoholu. Człuchowscy policjanci zatrzymali natomiast rowerzystkę, która miała prawie 5 promili alkoholu w organizmie. Kobieta odpowie teraz za jazdę w stanie nietrzeźwości.
Zatrzymany pijany kierowca autobusu - Policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę autobusu, który miał blisko 0,8 promila alkoholu w organizmie. Teraz grozi mu nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Dziś dyżurny w Jeleniej Górze został powiadomiony przez pasażera jednego z autobusów komunikacji miejskiej o tym, że jego kierowca najprawdopodobniej jest pijany, bo jedzie środkiem drogi. We wskazane miejsce kursu autobusu natychmiast udali się policjanci, którzy przeprowadzili kontrolę pojazdu. Funkcjonariusze zatrzymali pijanego 49-latka i umieścili w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszy zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, za co grozi odpowiedzialność karna nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
31 sierpnia 2008 |
0
Klasa o profilu policyjnym powstanie już od nowego roku szkolnego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Bełchatowie. Autorski program kształcenia opracował zespół pod kierownictwem nauczyciela liceum a dwustronne porozumienie w tej sprawie zawarł komendant powiatowy Policji w Bełchatowie i dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 3. Głównym założeniem jej twórców jest to, aby absolwenci bardziej świadomie decydowali o swej zawodowej karierze i byli lepiej przygotowani do egzaminów wstępnych podczas doboru do policyjnej służby. Dwustronne porozumienie w sprawie utworzenia w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych numer 3 w Bełchatowie klasy o profilu policyjnym 29 sierpnia zawarli komendant powiatowy Policji w Bełchatowie kom. Krzysztof Michalski i dyrektor szkoły - Radosław Herudziński. Rekrutacja młodzieży przebiegła pomyślnie i już od nowego roku szkolnego wybrani przez komendanta policjanci legitymujący się uprawnieniami pedagogicznymi pojawią się w szkole w zupełnie nowej dla siebie roli - nauczycieli. Autorski program kształcenia opracował zespół pod kierownictwem nauczyciela liceum - pana Janusza Góry. Ponad trzydziestoosobowa grupa uczniów przygotowując się do przyszłego zawodu policjanta uczyć się będzie oprócz przedmiotów typowych dla liceum ogólnokształcącego także: podstaw prawa, kryminalistyki, rozszerzonego programowo przysposobienia obronnego - szczególnie w zakresie nauki o broni, strzelania, udzielania pomocy przedmedycznej oraz wychowania fizycznego, a w jego ramach walk obronnych. Uczniowie w czasie nauki odwiedzą też szkoły policyjne i zapoznają się z realiami policyjnej służby. Założeniem twórców tej nietypowej klasy - objętej policyjnym patronatem przez bełchatowskich stróżów prawa jest, aby absolwenci bardziej świadomie decydowali o swej zawodowej karierze i byli lepiej przygotowani do egzaminów wstępnych podczas doboru do policyjnej służby.
Komentuj →
31 sierpnia 2008 |
0
Warszawiacy od 1 września zapłacą o 50 proc. więcej za parkowanie. Pierwsza godzina będzie kosztowała 3 zł. W przyszłym roku strefa rozrośnie się o 8 tysięcy miejsc. Stolica dołączy do miast, w których parkowanie kosztuje 3 zł za pierwszą godzinę. Tak już jest w Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie. Mniej płacą za postój kierowcy m.in. w Bydgoszczy i Lublinie (po 2,50 zł) oraz w Łodzi, Gdańsku i Toruniu (po 2 zł). W mieście brakuje miejsc do parkowania, dlatego będzie obowiązywała zasada: im dłuższy postój, tym drożej. Cena za każdą godzinę wzrośnie o 50 proc. Za roczny abonament mieszkańcy strefy płatnego parkowania zapłacą 30, a nie 20 zł – jak dzisiaj. Parkowanie będzie za darmo w soboty i niedziele, a także – i to nowość – w każdy długi weekend oraz w te dni nieświąteczne, w których Zarząd Transportu Miejskiego wprowadza świąteczny rozkład jazdy (to np. Wigilia i sylwester). Od czerwca 2009 r. strefa się powiększy, m.in. dojdzie do Wisły. Parkometry staną na Nowym Mieście, Powiślu i Solcu. Pojawią się też na Ochocie w luce między strefą przy pl. Starynkiewicza i ul. Raszyńską. Wtedy liczba płatnych miejsc wzrośnie z 22 tys. do prawie 30 tys. W tym tygodniu ZDM ogłosi przetarg na 220 nowych parkometrów. Wszystkie mają zostać zainstalowane do maja przyszłego roku. Czy będą się różniły od starych? Tego drogowcy na razie nie chcą ujawnić.
Komentuj →
30 sierpnia 2008 |
0
“Kierowco! Patrz w lusterka. Motocykliści są wszędzie” – pod takim hasłem odbył się przejazd stołecznych motocyklistów ulicami centrum. – Chcemy zwrócić uwagę kierowców na to, że my także jesteśmy uczestnikami ruchu – mówi Paulina Trelka, jedna z organizatorek akcji. – W tym roku w wypadkach zginęło już kilku naszych kolegów, nie ze swojej winy. A dla nas motor jest po prostu środkiem transportu. Według policyjnych statystyk, od początku roku tylko w Warszawie zginęło już ośmiu motocyklistów. Motocykliści ubrani będą w żółte, widoczne z daleka, koszulki z hasłem imprezy utworzyli kolumnę i przejechali głównymi ulicami centrum. Motocykliści nie mają wcale dobrej opinii, często odbierani są jako szalejący nocami “dawcy narządów”. – Dystansujemy się od takich wariatów, którzy gnają z zawrotną prędkością i jeżdżą na jednym kole między samochodami. Nie mamy nic przeciwko akrobacjom, jeśli odbywają się w takich miejscach jak lotnisko na Bemowie – zapewniają organizatorzy.
Komentuj →
30 sierpnia 2008 |
0
turystycznych pod wpływem alkoholu - czytamy na stronach Onet.pl. Ispektorzy sprawdzali stan techniczny autokarów oraz trzeźwość kierowców w ramach akcji "Bezpieczny autokar". W ciągu 10 tygodni wakacji inspektorzy skontrolowali ponad 2 tysiące autokarów i ukarali 750 kierowców mandatami karnymi. Zatrzymano ponad 200 dowodów rejestracyjnych niesprawnych pojazdów - 50 z nich zostało wyłączonych z ruchu. W ocenie rzecznika Inspekcji Transportu Drogowego Alvina Gajadhura, w porównaniu z poprzednimi wakacjami było podobnie - z tym, że w ubiegłym roku nie zatrzymano ani jednego pijanego kierowcy autokaru. Nieznacznie wzrosła zaś liczba prowadzących pojazdy ukaranymi mandatami karnymi. Największą plagą tegorocznych wakacji są natomiast naruszenia czasu pracy. Kierowcy mają zbyt krótki czas odpoczynku lub prowadzą zbyt długo - mówi Alvin Gajadhur. W kilku przypadkach wykryto też oszustwa. Na początku lipca jeden z kierowców miał jechać z dziećmi do Bułgarii. Jak się okazało, w autokarze były dwa wykresy tachografu, co miało sugerować, że kierowca ma zmiennika. Tak jednak nie było. Na początku sierpnia w autokarze do Grecji dwaj kierowcy mieli fałszywe zaświadczenia wystawione przez przewoźnika, że wcześniej przebywali na urlopie. Alvin Gajadhur przestrzega, że przemęczony kierowca może być równie niebezpieczny jak ten będący pod wpływem alkoholu. W czasie tegorocznych wakacji Inspektorzy Transportu Drogowego zatrzymali trzech kierowców autokarów.
Komentuj →
30 sierpnia 2008 |
0
“Gazeta Olsztyńska” relacjonuje: Urzędnicy w wydziale komunikacji w Olsztynie wymagają pieczęci banku i podpisu od klientów, którzy dokonali internetowego przelewu. Mówią, że działają zgodnie z prawem. I pewnie tak jest, ale w innych urzędach i instytucjach elektroniczne przelewy są honorowane bez potwierdzeń. Też zgodnie z prawem. Olsztyński wydział komunikacji postawił na internet. Na stronie internetowej wydziału można nawet umówić się z urzędnikiem na konkretny dzień i godzinę. Wirtualne szaleństwo ma jednak swoje granice. Sa nimi pieniądze, mówiąc dokładnie internetowe przekazy. - Gdy przyniosłem wydruk potwierdzający przelew bankowy przez internet, to nie chcieli go uznać - opowiada mieszkaniec Olsztyna. - Zażądali pieczątki banku i podpisu pracownika na wydruku. Chociaż jest na nim informacja, że na podstawie ustawy prawo bankowe wygenerowane elektronicznie potwierdzenie wykonania przelewu nie wymaga podpisu ani stempla. We wszystkich instytucjach, firmach i urzędach, do których dzwoniliśmy potwierdzenia bez stempla i podpisu są honorowane. Nawet pracownicy pogotowia energetycznego, którzy przychodzą odłączyć licznik prądu za nieopłacone rachunki, też honorują wydruki bez stempli i podpisów. W Urzędzie Miasta w Olsztynie też można przedstawiać potwierdzenia przelewu wygenerowane przez tzw. bankowość elektroniczną, ale... z wyjątkiem wydziału komunikacji. Zdaniem Anety Szpaderskiej, rzecznika ratusza tego wymaga prawo. - Nie robimy żadnych problemów i uznajemy wydruki internetowe. Stosujemy się do przepisów bankowych - usłyszeliśmy od Ireneusza Leńca, naczelnika wydziału komunikacji w Ełku.
Komentuj →
30 sierpnia 2008 |
0
- Najwyżej miesiąc poczekają na egzamin na prawo jazdy kategorii B osoby, które będą się zapisywały po 10 września - obiecuje Mariusz Prasek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu – informuje “Gazeta Wyborcza Poznań”. W stolicy Wielkopolski na egzamin kat. B trzeba czekać nawet trzy miesiące, nie powinno się czekać dłużej niż 30 dni. Żeby poprawić sytuację, w lipcu WORD wstrzymał zapisy na egzamin teoretyczny i praktyczny w jednym dniu. - Przez dwa miesiące przeprowadzaliśmy egzaminy łączone tylko dla osób, które zapisywały się na nie jeszcze przed wakacjami. Ale nie przyjmowaliśmy nowych zapisów - tłumaczy dyrektor Prasek. - Dzięki temu od września będziemy mieć prawie czyste konto i będzie możliwe dotrzymanie 30-dniowego terminu oczekiwania na egzamin łączony, dla osób zdających pierwszy raz - dodaje. Krótsze terminy oczekiwania na egzamin to niejedyna zmiana, którą szykuje poznański WORD. Od września pracownicy ośrodka przestaną przyjmować zgłoszenia na egzamin od osób, które przychodzą umawiać na egzaminy więcej niż jednego kursanta. - Tak często robią instruktorzy, którzy ustawiają się w kolejkach przed okienkami, by umówić kilka osób. Nierzadko w trakcie ustalania dnia i godziny egzaminów wykonują liczne telefony i blokują stanowisko obsługi. A ktoś, kto pofatyguje się osobiście, czeka w kolejce nawet dwie godziny. Sprawiedliwie będzie: jedna osoba, jeden pełen egzamin, jeden komplet dokumentów - zapowiada dyrektor Prasek. Kolejną zmianą w poznańskim ośrodku będą auta egzaminacyjne - w pierwszej połowie listopada fiaty punto zastąpi 25 nowych renault clio.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Skrzyżowań, na których są strzałki umożliwiające tzw. warunkowy skręt w prawo, jest w całej Polsce coraz mniej. Drogowcy od kilku lat postepują w myśl zasady, że trzeba wykluczyć niebezpieczne sytuacje na drogach. Zielona strzałka może - ich zdaniem - prowadzić do kolizji na drogach i zagrażać pieszym. Dlatego w niektórych miejscach je likwidują. Taką samą filozofię uznawali urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury, jednak kilka miesięcy temu ministerstwo wycofało się ze swojego pomysłu – przypomina “Gazeta Wyborcza Olsztyn”. Likwidacja strzałek nie jest obowiązkowa. Decyzja resortu wcale nie przekonała olsztyńskich drogowców do przywrócenia strzałek. A ich brak doprowadza kierowców do szewskiej pasji. Sprawy zielonych strzałek wzięli w swoje ręce radni. Ewa Zakrzewska i Andrzej Szóstek, który jest dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, poprosili zarząd dróg o zweryfikowanie decyzji dotyczących likwidacji zielonych strzałek na ulicach. - Już widać, jakie skutki spowodowało ich usunięcie, chociażby na ul. Kościuszki niedaleko Niepodległości - mówi radna. - To jest problem - dodaje Szóstek. - Dlatego zobowiązałem się, że w ciągu 1,5 tygodnia przygotuję prezentację multimedialną pokazującą, na które skrzyżowania, zgodnie z przepisami, powinny wrócić zielone strzałki. Aneta Szpaderska, rzecznik ratusza, zapewnia, że zanim urzędnicy odpowiedzą radnym, sytuacja na ulicach zostanie poprzedzona "wnikliwą analizą". - Drogowcy przejrzą skrzyżowania, by wprowadzić takie zmiany, które polepszą warunki jazdy.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Dowcipnisie poprzestawiali znaki drogowe w całym Poznaniu – donosi “Echo Miasta: Poznań”. Znaki wzajemnie sie wykluczały, a jadący tamtędy kierowcy byli ogłupieni. Rano wszystko zostało uporządkowane. Tego typu dowcipy nie należą jednak do bezpiecznych. Podobnie jak kradzieże znaków drogowych i tabliczek z nazwami ulic oraz ich dewastacja. Jednak wielu młodych ludzi kolekcjonuje znaki i wiesza je później w mieszkaniu jako ozdobę. Najczęściej młodzi ludzie dla dowcipu, np. po zakrapianej imprezie, chcą się zabawić, robią zakłady i przestawiają znaki lub je ściągają i zabierają do domu. Ale to kosztuje budżet miasta. Zarząd Dróg Miejskich przeprowadza, zgodnie z prawem o zamówieniach publicznych, przetargi na dostawę znaków drogowych. W tym roku wartość całorocznego zamówienia opiewa na kwotę aż 260 tys. złotych! - Od początku roku ZDM zamontował 1600 nowych znaków drogowych. Z tej liczby 600 znaków zostało zamontowanych w miejsce starych, zniszczonych lub uszkodzonych. Najczęściej mamy do czynienia z uszkodzeniami mechanicznymi. Kradzieże znaków drogowych w ostatnim czasie są zjawiskiem sporadycznym - wyjaśnia Tomasz Libich, specjalista ds. informacji publicznej Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu. Choć kradzież znaków drogowych czy ich zniszczenie podlega karze, w Poznaniu do takich incydentów dochodzi bardzo często.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Wielkopolscy policjanci i strażnicy miejscy przed rozpoczęciem roku szkolnego sprawdzą m.in., czy znaki "uwaga, szkoła" są dobrze widoczne i czy przy wszystkich placówkach działają sygnalizacje świetlne – informuje “Gazeta Wyborcza”. O nieprawidłowościach poinformowani zostaną zarządcy dróg. A już 1 września patrole straży miejskiej i policji będą prowadzić wzmożone kontrole na drogach w okolicach szkół i przedszkoli. Skontrolują kierujących pojazdami, ich zachowania wobec pieszych i przestrzeganie przez kierowców ograniczeń prędkości. Na wrzesień policja planuje też zajęcia w szkołach. Funkcjonariusze będą opowiadać m.in. o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
(263-10)
Przenośne fotoradary będą od 1 września ustawiane w pobliżu szkół. Mają ochronić przed groźnymi kierowcami małe dzieci, które właśnie zaczynają swoje pierwsze lekcje. Aspirant Zbigniew Korytnicki z pomorskiej drogówki podkreśla, że chodzi o szkoły położone przy szczególnie ruchliwych i niebezpiecznych drogach. Radary będą ustawiane przez najbliższe dwa tygodnie. W rejonach przejść dla pieszych, z których korzystają uczniowie, pojawi się też więcej niż zwykle patroli policji i straży miejskich. - Wiadomo, że przez pierwsze dwa tygodnie maluchy potrzebują szczególnej ochrony - mówi Korytnicki. - To dla nich nowe doświadczenie, nie wszyscy rodzice mają czas i możliwość odprowadzać swoje pociechy na lekcje. Policjanci uczą małe dzieci na lekcjach zasad ostrożnego poruszania się na przejściach ulicznych. Zaangażowanie dzieci są zupełnie inne, gdy gości u nich w klasie umundurowany policjant - dodaje Korytnicki. W Gdyni policjanci odwiedzają szkolne maluchy i na lekcjach bezpieczeństwa drogowego rozdają wszystkim maskotki - "gdyńskie foczki". - To świetnie działa - zapewnia Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni. - Foczka kojarzy się dziecku z tym, co usłyszało od policjanta. Mali uczniowie dostają też książeczki, z rysunkami, zagadkami i wierszykami utrwalającymi wiedzę o ruchu drogowym. Niektóre szkoły nadal korzystają z pomocy przeszkolonych osób, które w odblaskowych kamizelkach - z tablicą ostrzegawczą w ręce - przeprowadzają dzieci przez zebrę dla pieszych. W Gdyni takich szkół jest jedenaście (na 30). W Sopocie - jedna. - W naszym przypadku zajmuje się tym pan zatrudniony na etacie konserwatora - mówi Sabina Leyk-Kania, wicedyrektor SP nr 1 w Sopocie. - To jego dodatkowy obowiązek. Na przejściu pracuje w pierwszych i ostatnich godzinach pracy szkoły, gdy wchodzi i wychodzi najwięcej uczniów. W Gdańsku Straż Miejska od 1 września rozdawać będzie uczniom i przedszkolakom odblaskowe kamizelki i szkiełka, by dzieci były bezpieczne również po zmroku.
Komenda Główna Policji apeluje: Zbliża się początek nowego roku szkolnego. Rozkojarzone wakacjami dzieci pójdą za chwilę do szkoły. Beztroska w zetknięciu z drogową rzeczywistością może być tragiczna. Pokażmy dziecku najbezpieczniejszą drogę do szkoły. Przypominamy rodzicom, nauczycielom, dyrektorom szkół o możliwości zgłaszania uwag dotyczących nieprawidłowego oznakowania pionowego i poziomego w rejonach szkół. Jeżeli znaki będą zdewastowane, zamalowane farbą, "zebra" będzie zamazana, trzeba zgłosić te uwagi zarządcy drogi lub policji drogowej.
ZOBACZ FILM “BEZPIECZNA DROGA DO SZKOŁY” - http://www.policja.pl/portal/pol/1/27122/quotBezpieczna_droga_do_szkolyquot.html
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Złodzieje są coraz bardziej przebiegli. W biały dzień okradli kierowcę zajętego wymianą koła w samochodzie. Wcześniej sami podziurawili mu oponę nożem – relacjonuje “Gazeta Wyborcza”. Do zdarzenia doszło na parkingu restauracji McDonald's w Jasienicy koło Bielska-Białej. Mieszkaniec Cieszyna zatrzymał się tam w drodze do domu. Swoją Alfę Romeo zostawił na parkingu. - Gdy po kilkunastu minutach wyszedł z restauracji zauważył, że w lewym, przednim kole brakuje powietrza - opowiada Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji. Mężczyzna schował torbę, którą miał ze sobą pod siedzeniem kierowcy, a sam zabrał się za wymianę koła. - Zajęty pracą nie zauważył, że sprawcy najprawdopodobniej przez cały czas go obserwowali - mówi Jurasz. Torba znikła, a wraz z nią skórzany portfel, dokumenty, karta bankomatowa, gotówka w wysokości 700 złotych, klucze do mieszkania i biura oraz telefon komórkowy. Właściciel oszacował straty na kwotę 1,3 tys. złotych. W czasie naprawy uszkodzonej opony wulkanizator stwierdził, że ktoś celowo podziurawił ją nożem. - Podobne kradzieże już się wcześniej zdarzały. Podczas wymiany koła najlepiej zamknąć samochód - ostrzega kierowców Jurasz.
Komentuj →
28 sierpnia 2008 |
0
Na dzień pierwszego września “Dziennik” zapowiada rozpoczęcie akcji "Bezpieczna droga do szkoły". Na polskich drogach co roku ginie ponad 600 dzieci, a 12 tysięcy zostaje rannych. Te tragiczne liczby w Polsce są dziesięciokrotnie większe niż w Holandii i Szwecji. Co gorsza, w naszym kraju najczęściej ofiarami wypadków są najmłodsze dzieci, które dopiero rozpoczynają naukę. Przejście dla pieszych powinno gwarantować całkowite bezpieczeństwo. “Dziennik” chce, aby każde dziecko, które wchodzi na pasy, miało pewność, że nadjeżdżający samochód zatrzyma się i je przepuści. Na Zachodzie człowiek stojący przy krawężniku to jasny sygnał dla kierowcy, że musi automatycznie przyhamować. W Polsce ta zapisana w kodeksie drogowym reguła "zwolnij przed pasami" musi stać się święta - uważają autorzy akcji. Gazeta pokaże groźne zachowania polskich kierowców w okolicach szkół, wyliczy mankamenty naszego prawa i luki w kodeksie drogowym. Chce też doradzić rodzicom, jak mają rozmawiać z dziećmi o podstawowych zasadach bezpieczeństwa na drodze, a kierowcom, jak nie dopuścić do tragedii. Patronem akcji jest Radio ZET oraz magazyn motoryzacyjny "Auto Świat".
Komentuj →
27 sierpnia 2008 |
0
W Gdyni trzylatek pędzący elektrycznym samochodzikiem po bulwarze potrącił kobietę. Spędziła sześć tygodni w gipsie. Kto powinien zapłacić za jej leczenie i stracone wakacje? Kto daje zgodę na to, by taki maluch jeździł metalowym samochodem? Ubolewam nad brakiem odpowiedzialności matki, ale kto w mieście zgodził się na taką działalność w miejscu pełnym ludzi? - pyta czytelniczka “Gazety Wyborczej”. - Zgłoszę się do prawnika, jak zakończę leczenie. Matka dała mi namiary, nie wypierała się winy, mówi, że jest ubezpieczona. Okazuje się, że gdyński magistrat nie wydał zgody na działalność wypożyczalni samochodzików na bulwarze. Urzędnicy uznali ją za zbyt niebezpieczną w tym miejscu. Wypożyczalnia ulokowała się więc poza terenem miejskim, w Jachtklubie Marynarki Wojennej "Kotwica". Udostępnia autka na czas; miejsce, w którym dzieci z nich korzystają, wyznacza rodzic. Joanna Grajter, rzecznik prasowy gdyńskiego magistratu: - To była decyzja mamy chłopca, by pozwolić mu jeździć po bulwarze. Przykro, że doszło do tego wypadku, ale nie da się obwarować wszystkiego paragrafami, trzeba mieć trochę wyobraźni... - Jeśli poszkodowana wykaże przed sądem brak nadzoru ze strony rodzica, można mu postawić zarzuty karne - mówi adwokat Kazimierz Dębski. W sprawie karnej policja i prokuratura zdecydują o winie i odpowiedzialności. Jeśli się to powiedzie, poszkodowanej pozostanie udowodnić w sprawie cywilnej wysokość strat i poniesionych kosztów. Jeśli zdecyduje się udowadniać wszystko w sprawie cywilnej, będzie to dłużej trwało. Hanna Kaszubowska, rzecznik gdyńskiej policji: - Te panie powinny ze sobą porozmawiać. Pani Anna powinna powiedzieć, jakiego zadośćuczynienia oczekuje. Ludzie są najczęściej ubezpieczeni od odpowiedzialności cywilnej. Moim zdaniem trudno będzie tu wytoczyć sprawę karną. Rodziców za brak nadzoru karze się raczej wtedy, gdy dziecku stanie się coś złego, a nie osobie trzeciej.
Komentuj →
27 sierpnia 2008 |
0
Zmienimy trasy egzaminów na prawo jazdy - zapowiada Ryszard Pasikowski, dyrektor lubelskiego WORD. Wszystko po tym, jak protestować zaczęli mieszkańcy osiedli, po których codziennie jeździli egzaminowani kierowcy. Oficjalnie Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego nie podaje tras, na których egzaminowani są przyszli kierowcy. Jednak jest kilka sposobów, aby dowiedzieć się, w które miejsca Lublina zabierają egzaminatorzy. Na stronie WORD jest mapka z trasami. W internecie można też na bieżąco dowiadywać się, jak egzaminatorzy modyfikują swoje upodobania odnośnie drogi na egzaminie. Na prywatnych forach niedoszli lub aktualni kierowcy, opowiadają, na których lubelskich ulicach zdawali, przy okazji dzielą się swoimi doświadczeniami z egzaminów. - Czy raz na jakiś czas nie można zmienić tras, tak aby nasze osiedle trochę odetchnęło od ciągłego ruchu samochodów? – pytają mieszkańcy domów w pobliżu tras egzaminacyjnych. Relacje naszych czytelników gazety potwierdza Ryszard Pasikowski, dyrektor lubelskiego WORD. Codzienne przeprowadzamy 350 egzaminów. Musimy gdzieś jeździć - uzasadnia. Problem zna również Adam Grabiec ze szkoły nauki jazdy Grabiec i Syn. - Poleciłem swoim 10 instruktorom, aby zmieniali trasy. Nawet jeśli z tych samych korzystają egzaminatorzy WORD. Przyszli kierowcy muszą nauczyć się jazdy po różnych ulicach, nie tylko po tych, na których będą zdawać. Co będzie jak wyuczą się drogi na pamięć, a egzaminator zmieni trasę? Zdający będzie zdezorientowany - przekonuje Grabiec. - Porozmawiam z podwładnymi, żeby zmienili swoje przyzwyczajenia - obiecuje dyrektor Pasikowski.
Komentuj →
27 sierpnia 2008 |
0
Nowy system sygnalizacji świetlnej stosowany jest w Białymstoku od czerwca ubiegłego roku. Przebudowano wtedy skrzyżowania przy kościele św. Rocha i zamontowano pierwsze wideodetektory, aby rozładować tworzące się często korki. Teraz problem praktycznie nie istnieje - można tamtędy swobodnie przejechać – poinformowała “Gazeta Wyborcza”. - Od strony technicznej wygląda to tak, że kamera umieszczona przy światłach rejestruje liczbę pojazdów obecnych w danym momencie na skrzyżowaniu. Zaprogramowana jest tak, że w razie gdy na jakimś wlocie tworzy się korek, wysyła informację do sterownika sygnalizacji, który zapala tam światło zielone - mówi Zbigniew Dziejma z departamentu dróg i transportu. W Białymstoku sporo jest jeszcze skrzyżowań, gdzie stosuje się tzw. system stałoczasowy. Światła są tak ustawione, że zapalają się np. co 20 s, niezależnie od natężenia ruchu. Najwięcej jest jednak ulic z zamontowanymi w nawierzchni tzw. pętlami indukcyjnymi. Urządzenia te reagują na ilość przejeżdżających przez dany odcinek samochodów i kiedy jest ich więcej - zielone światła zapalają się częściej. - System ten co prawda jest dobry dla kierowców, ale nie sprawdza się, jeżeli chodzi o koszty. Żeby zamontować taką pętlę, trzeba kuć asfalt. Urządzenia często muszą być wymieniane na nowe, bo szybko niszczą się w toku eksploatacji. W ciągach skrzyżowań na odcinku ul. Sienkiewicza - ul. Jagienki i na ul. Antoniukowskiej (od wlotu ul. Owsianej do ul. Wierzbowej) istnieją tzw. zielone fale. Gdy pojazd ma zielone światło na jednym skrzyżowaniu i zmierza przepisową prędkością do następnego, kierowca ma teoretycznie pewność, że będzie miał zielone - mówi Janusz Ostrowski z departamentu inwestycji. Uczestnicy ruchu narzekają jednak na takie rozwiązanie. W praktyce jest bowiem tak, że trzeba jechać raz szybciej, raz wolniej i nie da się tego robić cały czas z tą samą prędkością. Jak przekonuje Ostrowski, zdecydowanie najlepszym systemem jest więc wideodetekcja. Urzędnicy obiecują, że z czasem będzie ona stosowana w całym mieście.
Komentuj →
26 sierpnia 2008 |
0
Policjanci zatrzymali 29-letniego mężczyznę, który podszywając się pod kolegę chciał zdać egzamin na prawo jazdy. O tym, że jeden ze zdających egzamin na prawo jazdy podaje się za innego mężczyznę powiadomili Policję pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu. Na miejsce przybyli funkcjonariusze, którzy ustalili prawdziwą tożsamość mężczyzny. 29-letni mieszkaniec Sandomierza tłumaczył, że chciał pomóc koledze w uzyskaniu prawa jazdy, dlatego podał się za niego, przedstawiając jego dowód osobisty. Teraz odpowie przed sądem za usiłowanie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy przez wprowadzenie w błąd egzaminatora WORD w Tarnobrzegu i za posłużenie się dokumentem stwierdzającym tożsamość innej osoby. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
26 sierpnia 2008 |
1
63-letni kierowca bmw tak się spieszył do Gdańska na spotkanie, że na odcinku Nidzica - Małdyty zdobył 44 punkty karne i mandat za 1700 złotych. Mężczyzna z Warszawy wpadł na nidzicki patrol z wideorejestratorem, przekroczył prędkość o ponad 80 km, wyprzedzał na skrzyżowaniu, na podwójnej linii ciągłej i na przejściu dla pieszych. W rezultacie dało to 29 punktów i mandat w wysokości 1000 złotych. Jednak policjanci przeczuwali, że kara, którą otrzymał kierowca bmw może być dla niego niewystarczająca. Dlatego też informacje o piracie drogowym przekazali innym patrolom pełniącym służbę na krajowej siódemce. Na efekt nie trzeba było długo czekać. W Małdytach policjanci z Elbląga ponownie zatrzymali Ryszarda K. Tym razem kierowca przekroczył prędkość o ponad 70 km i wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej. Tym razem został ukarany 700-złotowym mandatem i 15 punktami karnymi. Jak ustalili policjanci kierowca z bmw jeszcze nie nacieszył się prawem jazdy, a już je ponownie straci. Wcześniej odebrano mu dokument za przekroczony limit punktów karnych. W marcu ubiegłego roku Ryszard K. zdawał egzamin na prawo jazdy.
Komentuj →
26 sierpnia 2008 |
0
(263-3)
W Gdańsku Wrzeszczu pojawił się nowy znak drogowy. Przy wyjeździe z parkingu za ulicą Sobieskiego biała strzałka na niebieskim tle nakazuje kierowcom skręcić w lewo. Umieszczona niżej tablica informuje, że znak obowiązuje w dniu meczu Lechii - informuje “Dziennik Bałtycki”. - A skąd ja mam wiedzieć, kiedy gra Lechia? - denerwuje się Czytelnik. - Czy mam domniemywać, że są to dni, w których więcej patroli policyjnych pojawia się na ulicach? A poza tym, co ma zrobić kierowca, jeśli Lechia gra w Szczecinie? Czy i wtedy obowiązuje ów znak? Cierpliwość i zdolności obserwacyjne kierowców wystawiane są w Gdańsku na dużą próbę. W mieście, choć trudno w to uwierzyć, rozstawionych jest... 30 tysięcy znaków drogowych. Decyzję podejmują zarówno urzędnicy miejscy, jak i przedstawiciele innych instytucji. Na drodze osiedlowej nakazy i zakazy może stawiać chociażby wspólnota mieszkaniowa. - Oczywistym nieporozumieniem są znaki obowiązujące "w dniu meczu Lechii" - przyznaje asp. Zbigniew Korytnicki z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Gdańsku. Jako policja często opiniujemy zmiany organizacji ruchu, dwa razy w roku robimy przeglądy oznakowania. To nie wystarcza. Niektóre słupy przypominają wręcz choinki, "ozdobione" co najmniej pięcioma różnymi znakami.
(263-4)
Rozmowa z Antonim Szczytem, z-cą dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Gdańsku.
- Skąd kierowca ma wiedzieć, kiedy gra Lechia?
- Nie ustawialiśmy tego znaku. Może ktoś postawił go samowolnie.
- Ale te słupy obwieszone znakami przy wjeździe na Główne Miasto to wasze dzieło?
- A jak pani sobie wyobraża inne przekazanie kierowcom niezbędnej informacji o warunkach poruszania się w tym miejscu?
- Może chcecie przekazać za dużo informacji na jednym słupie? Właściwie kierowca powinien wysiąść z auta, by to wszystko z bliska przeczytać.
- Sprawdzimy przekazane przez was sygnały. W Gdańsku stoi ponad 30 tys. znaków drogowych, stawianych często bez naszej wiedzy. Już promil błędu oznacza, że 30 należy zmienić.
Komentuj →
26 sierpnia 2008 |
0
Dzięki podziemnym przejściom wybudowanych w Roztoczańskim Parku Narodowym, tysiące płazów i gadów nie ginie pod kołami. W innych częściach regionu masowo giną traszki, ropuchy i zaskrońce.
Zagrożone są nie tylko poczciwe ropuchy, traszki, rzekotki czy kumaki, ale też takie stworzenia jak chroniony, niejadowity wąż, gniewosz plamisty. Ten gatunek jest pod ochroną i został wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. - Do tej pory udało się u nas namierzyć tylko dwa takie wspaniałe okazy. Niestety jeden leżał rozjechany na drodze - mówi Przemysław Stachyra, pracownik RPN. Pracownicy RPN chcą pomóc gadom oraz płazom i znaleźli na to sposób. Jeszcze cztery lata temu w okolicach stawu "Echo” ginęły dziesiątki tysięcy małych zwierząt. Dlatego pod drogą wybudowano dziewięć podziemnych tuneli i sieć tzw. kanałów naprowadzających dla płazów, gadów, małych ssaków i bezkręgowców. Co zrobić, żeby te stworzenia ratować? - Marzy nam się wybudowanie kolejnych tuneli.
Komentuj →
25 sierpnia 2008 |
0
Wielu mieszkańców Pomorza nie potrafi jeździć po autostradzie - uznali pracownicy Gdańsk Transport Company, operatora autostrady A1. Dlatego, razem z policją i ośrodkiem ruchu drogowego przygotowali film instruktażowy dla początkujących kierowców - donosi “Gazeta pl. Trójmiasto”. Aby przybliżyć mieszkańcom Pomorza technikę jazdy autostradą, GTC przygotowało specjalny film, który będzie używany jako pomoc naukowa w szkołach nauki jazdy. - Pokazujemy na nim w jaki sposób bezpiecznie korzystać z autostrady, jak płacić przy bramkach w sposób szybki i sprawny, w końcu przestrzegamy przed piractwem - mówi Łydkowska. 15-minutowy film trafi do szkół jazdy we wrześniu. Szkoda tylko, że młodzi kierowcy nie będą mieli w okolicy zbyt wielu odcinków do stosowania się do rad z filmu. Na razie dostępny jest tylko 25-kilometrowy odcinek autostrady A1 - z Gdańska do Swarożyna. Kolejny 65-kilometrowy (do Grudziądza) ma być otwarty w październiku. A do Torunia autostrada będzie wydłużona dopiero pod koniec 2011 r.
Komentuj →
25 sierpnia 2008 |
0
(263-12)
Z inicjatywy Wydziału Prewencji Oddziału Żandarmerii Wojskowej we Wrocławiu 25 lipca przeprowadzono zajęcia profilaktyczne z ruchu drogowego. To już kolejne tego typu przedsięwzięcie wrocławskich prewentorów, instruktorów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego we Wrocławiu i Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie. Tym razem szkolenie przeprowadzono dla blisko 150 żołnierzy, podchorążych i kadry Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych. Żołnierze mieli możliwość skorzystania z symulatora zderzeń drogowych, kierować pojazdem wyposażonym w troleje, talerz stewarda, czy sprawdzić skuteczność wykonywanych czynności w alkogoglach. Ponadto uczestnikom zajęć przedstawiono najnowsze prezentacje multimedialne oraz rozdano ponad 300 różnego rodzaju materiałów profilaktycznych. Tak intensywna działalność profilaktyczna żandarmów z Wrocławia, zwiększająca świadomość kierowców, to efekt pogarszającego się ostatnio bezpieczeństwa ruchu drogowego na Dolnym Śląsku i w całej Polsce.
Komentuj →
25 sierpnia 2008 |
0
“Cała autostrada A1, od Gdańska do granicy z Czechami, będzie gotowa do końca 2011 roku” – zapowiedział Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk podczas uroczystości rozpoczęcia budowy autostrady A1 na odcinku Nowe Marzy – Toruń. “Rozpoczęcie tej budowy to przykład, że w Polsce można budować autostrady w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, to odbudowanie zaufania pomiędzy stroną publiczną a prywatną”– dodał Minister. W uroczystości “wbicia pierwszej łopaty” uczestniczyli także przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych na czele z Marszałkiem Województwa Piotrem Całbeckim i Wojewodą Kujawsko-Pomorskim Rafałem Bruskim oraz reprezentanci firmy Gdańsk Transport Company (GTC) z Prezesem Zarządu Torbjörnem Nohrstedtem. Biskup Pomocniczy Diecezji Pelplińskiej Piotr Krupa poświęcił grunt pod inwestycję. Budowa drugiego etapu koncesyjnego odcinka autostrady A1 z Nowych Marz do Torunia, o długości 62,4 km, jest realizowana przez firmę GTC. Zakończenie inwestycji nastąpi w grudniu 2011 roku. Zakres inwestycji obejmuje budowę nowego pasa autostrady od węzła Nowe Marzy do węzła Lubicz (51,72 km) i przeprawę przez Wisłę w okolicach Grudziądza. Umowa przewiduje także modernizację częściowo zrealizowanego odcinka od węzła Lubicz do Czerniewic (10,70 km), wraz z dokończeniem budowy mostów przez Drwęcę i Wisłę koło Torunia. W ramach projektu zostanie wybudowanych pięć nowych węzłów autostradowych (w tym węzeł Warlubie, zlokalizowany na trasie Etapu 1), cztery pary miejsc obsługi podróżnych, obwód utrzymania autostrady pod Toruniem oraz sześć miejsc poboru opłat. Zakres inwestycji obejmuje również wykonanie pięćdziesięciu jeden nowych obiektów inżynierskich, w tym trzech dużych mostów. W trakcie realizacji zmodernizowanych zostanie także kilkanaście istniejących wiaduktów. Generalnym wykonawcą drugiego etapu projektu jest konsorcjum Skanska-NDI, odpowiedzialne także za realizację pierwszego odcinka autostrady. W ramach realizacji Etapu 1, tj. odcinka Rusocin - Nowe Marzy (90 km), w grudniu 2007 roku oddano do użytku 25 km autostrady A1 pomiędzy Rusocinem i Swarożynem. Na październik br. zaplanowano oddanie odcinka ze Swarożyna do Nowych Marz o długości 65 km. Obecnie w budowie na autostradzie A1 znajdują się także: węzeł Sośnica (2,2 km), odcinek Sośnica - Bełk (15,4 km), odcinek Bełk – Świerklany (14,1 km) oraz odcinek Świerklany - Gorzyczki (18,3 km).
Trwają przetargi na budowę ponad 220 km autostrady A1, na odcinki: Stryków – Pyrzowice (180 km), Pyrzowice – Piekary Śląskie (16,1 km), Piekary Śląskie – Maciejów (20,1 km) oraz Sośnica - Maciejów (6 km). W przygotowaniu do realizacji jest odcinek Czerniewice – Stryków o długości 144 km.
Komentuj →