3 maja 2009 |
0
W ramach “Drogi Zaufania” GDDKiA zorganizowała happening przy drodze krajowej nr 7 w miejscowości Strzegowo na Mazowszu. Była to inscenizacja akcji ratowniczej po wypadku drogowym. Przejeżdżający tym odcinkiem kierowcy oglądali symulację wypadku drogowego. Były samochodowe wraki na poboczu, ratownicy medyczni udzielający pierwszej pomocy, straż pożarna rozcinająca zgniecione wozy i policja nadzorująca ruch samochodów. Akcję połączono z happeningiem edukacyjnym, który odbył się na pobliskim parkingu. Za pomocą ALKOgogli można było przekonać się jak alkohol wpływa na sprawność kierowcy, a dzięki specjalnemu symulatorowi sprawdzić, czym skutkuje jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Wszyscy zainteresowani mogli uczestniczyć w szkoleniu z zasad udzielania pierwszej pomocy. Harcerze z Grupy Ratowniczej Bemowo w Warszawie pokazywali jak prawidłowo ułożyć ofiarę, sprawdzić oddech, wykonać masaż serca, założyć opatrunki i powiadomić o wypadku służby ratownicze. Strażacy przygotowali pokazy rozcinania samochodów i wyciągania z wraków ofiar wypadków, a policjanci odpowiadali na pytania dotyczące ruchu drogowego.
(296-17)
Żeby zmusić kierowców do myślenia, na trasach prowadzone są happeningi:
* Podróżni widzą wypadek samochodowy. Ranne osoby wynoszone są z roztrzaskanych samochodów przez strażaków i ratowników medycznych. Kawałek dalej wielki billboard informuje, że to nie była prawdziwa kolizja, a jedynie akcja promująca bezpieczeństwo.
* Przy drogach porozrzucano czarne worki na zwłoki, a przy nich ustawiono tablice informacyjne: "Zabici piesi: 1966", "Nadmierna prędkość: 1749", "Ofiary alkoholu: 774", "Zabite dzieci: 336". Nad hasłami napis - "Drogowy zegar śmierci".
* Przez CB-radio można usłyszeć znanych aktorów i muzyków m.in.: Olafa Lubaszenkę, Roberta Więckiewicza, Muńka Staszczyka czy Zbigniewa Wodeckiego. Informują o prowadzonej akcji i przestrzegają przed zbyt szybką jazdą, ponieważ łatwo zostać złapanym na fotoradar.
Cały projekt ma zakończyć się w 2013 roku.
Komentuj →
2 maja 2009 |
0
Samorządy muszą zauważyć problem i próbować go rozwiązać. Już teraz, nie wtedy, gdy dojdzie do tragedii w rodzinie prezydenta czy burmistrza - powiedział częstochowskiej “Gazecie Wyborczej” prezes Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców - ATV Polska. Na temat czterokołowców niszczących Jurę, zagrażających bezpieczeństwu pieszych i rowerzystów, dziennik pisze od kilku tygodni. Quady rozjeżdżają nie tylko okolice Olsztyna, Złotego Potoku i Podlesic. Od niedawna niszczą także jeden z piękniejszych zakątków regionu - wrota malowniczego przełomu Warty w Mirowie. Policja jest bezradna. Tłumaczy, że poza drogami publicznymi może reagować wyłącznie na konkretne sygnały o niebezpiecznym zachowaniu quadowców. Interwencje też niewiele dają, bo pojazdy bardzo często nie mają tablic rejestracyjnych, co utrudnia identyfikację sprawców incydentów. A złapać ich na gorącym uczynku jest niezwykle trudno. Podobnie bezradni są leśnicy i pracownicy parków krajobrazowych. Po artykułach gazety częstochowski magistrat postanowił zorganizować spotkanie z właścicielami rozjeżdżanych działek w Mirowie i policją. Wspólnie zastanowią się, jak zapobiec pladze. M.in. nasze publikacje skłoniły również posła regionu Lucjana Karasiewicza do złożenia interpelacji. Poseł zadał ministrowi spraw wewnętrznych sporo pytań, m.in. o to, czy rząd planuje obowiązkowe ubezpieczenie i rejestrację quadów oraz czy zamierza określić minimalny wiek kierowcy quada. Wszystko to w związku z planowaną zmianą przepisów, które nałożą na wszystkie quady obowiązek rejestracji (niezależnie od tego, czy poruszają się po drogach publicznych, czy nie), a na ich kierowców - konieczność posiadania prawa jazdy - doniosła “Gazeta Wyborcza Częstochowa”.
Rozmowa z Rafałem Sonikiem*
Eliza Kwiatkowska: Jest Pan zwolennikiem wprowadzenia nowych przepisów...
Rafał Sonik: Każdy czterokołowiec powinien być oznakowany i ubezpieczony, a jego kierowca powinien zdobyć prawo jazdy adekwatne do wieku i pojemności silnika. Mówiąc o tym pierwszym, mam na myśli wiek najwcześniej 13-14 lat.
Jak się to ma do 10-latków na quadach?
- Mamy świetnych zawodników w tym wieku, ale jeżdżą wyłącznie na torach zamkniętych, bezpiecznie wyposażeni, pod okiem trenera, rodziców i lekarza. Nie wyobrażam sobie dziecka na quadzie na drodze publicznej.
Quady rozjeżdżają Jurę i inne zakątki kraju. Jak z tym walczyć?
- Zjawisko będzie coraz powszechniejsze, bo czterokołowiec to tani środek transportu. Przerobiły to już cywilizowane kraje na całym świecie. Nie mam złudzeń: quady będą pojawiać się wszędzie. Rozwiązanie jest jedno - profesjonalne tory. Ludzie nie pojadą do lasu, gdy będą mieli gdzie jeździć.
Tor najbliższy Częstochowie jest w
- Na obszarze między Opolem, Krakowem, Częstochową, Kielcami a Rzeszowem nie ma ani jednego. Urządzenie ich to rola samorządów, niestety, wiele z nich wciąż uważa, że ich to nie dotyczy. Samorządy muszą zauważyć problem i próbować go rozwiązać. Ale nie wtedy, gdy dojdzie do tragedii w rodzinie prezydenta czy burmistrza - teraz. Przy dzisiejszych cenach nieruchomości gminy i miasta nie mogą się spodziewać prywatnych inicjatyw w tej dziedzinie. Nikogo nie będzie stać na kupno ziemi i urządzenie profesjonalnego toru. A samorządy dysponują odpowiednimi gruntami, których nikt inny nie chce, takimi jak hałdy pokopalniane, fragmenty poligonów...
Są w Polsce samorządy, które zorganizowały takie tory?
- Tak i to sporo. Współpraca układa się wyśmienicie. Pomogliśmy im urządzić tory i wyposażyć w odpowiedni sprzęt. Efekt okazuje się zadowalający: zjawisko rozjeżdżania pięknych zakątków czy szlaków zostało tam całkowicie zmarginalizowane. To na przykład Lidzbark Warmiński, Głogów czy Oborniki Wielkopolskie.
* Rafał Sonik ma 42 lata i jako pierwszy Polak ukończył Rajd Dakar na podium. W tym roku, po dwóch tygodniach ścigania, na metę w Buenos Aires wjechał jako trzeci zawodnik w rywalizacji quadów. Współzałożyciel i aktualny prezes Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców - ATV Polska. Wcześniej startował w rajdach samochodowych, uprawia też narciarstwo, tenis ziemny i windsurfing. Zawodowo właściciel firmy Gemini Holdings, zajmującej się budową dużych centrów handlowo-rozrywkowych.
Komentuj →
1 maja 2009 |
0
Uczniowie radomskich szkół (podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych) będą od września uczyli się bezpiecznych zachowań. Scenariusze kompleksowego programu "Edukacja dla bezpieczeństwa" przygotowali policjanci, strażacy, nauczyciele i specjaliści od komunikacji - informuje radomska “Gazeta Wyborcza”. Pomysłodawcą programu jest Rafał Batkowski, p.o. komendanta wojewódzkiego policji w Radomiu. - Wśród scenariuszy zajęć znajdą się elementy wychowania komunikacyjnego, w tym zasady poruszania się na rowerze i skuterze - informuje Rafał Sułecki z zespołu prasowego mazowieckiej komendy policji. Jak zapewniają twórcy programu, uczniowie nie będą się nudzić podczas zajęć. Scenariusze na każdą godzinę zajęć, wykonane w standardzie konspektu lekcji, zawierają dużo rysunków, plansz i innych atrakcyjnych form nauczania, np. rebusy, krzyżówki, zgadywanki dla młodszych oraz tabelki i testy dla starszych - dodaje Sułecki. Program zyskał wstępną akceptację dyrektorów Biura Prewencji i Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji i będzie przedłożony Komendantowi Głównemu Policji.
(296-9)
(296-10)
Komentuj →
30 kwietnia 2009 |
0
O jedną trzecią spadła liczba wypadków na drogach krajowych objętych programem "Drogi Zaufania" - wynika z danych opublikowanych właśnie przez drogowców. "Ósemka", jako najdłuższa z polskich dróg krajowych, specjalnym programem została objęta jako pierwsza - jeszcze w 2007 r. Za 200 mln zł na całej jej długości, od Kudowy aż po Suwałki przeprowadzono szereg prac, mających poprawić bezpieczeństwo na drodze. Wybudowano m.in. 100 masztów na fotoradary, ponad 20 km chodników i niemalże 100 barierek oddzielających je od jezdni. Przebudowano też gruntownie kilka skrzyżowań, a w szeregu miejscowości - w tym w Augustowie - rozdzielono pasy jezdni. - Już w pierwszym roku funkcjonowania programu ilość wypadków na "ósemce" spadła o 28 proc. W kolejnym o następnych osiem - mówi Artur Mrugasiewicz z centrali Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. Dodaje, że na kolejnych drogach objętych programem w następnym roku, ilość wypadków też zdecydowanie zmalała. Dlatego w tym roku działania w ramach "dróg zaufania" zostaną przeniesione na kolejnych 88 krajowych szlaków. Cel działań jest bardzo prosty - obniżenie do 2013 r. liczby zabitych w wypadkach na drogach krajowych o trzy czwarte. Z naszych statystyk wynika, że najczęstszą przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość albo niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Drugie w kolejności są potrącenia pieszych, w znacznej mierze również wynikające z nadmiernej prędkości pojazdów. A fotoradary czy samochody z wideorejestratorami sprawiają, że kierowcy zdejmują nogę z gazu i zaczynają jeździć zgodnie z przepisami - podsumowuje naczelnik Matwiejuk.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
Wiózł pijany nietrzeźwego - Nietrzeźwy mieszkaniec gminy Krzęcin wracając do domu okazją zatrzymał przejeżdżającego forda eskorta. Mimo, że kierujący autem mężczyzna był jeszcze bardziej pijany niż on sam autostopowicz zdecydował się wsiąść do samochodu. Na szczęście obaj daleko nie zajechali. Podróżujący służbowym samochodem pracownicy ochrony PKN Orlen na drodze między Krzęcinem a Sowińcem zauważyli jadącego “wężykiem” forda. Uniemożliwili jego kierowcy kontynuowanie jazdy i wezwali policjantów. Ujętym przez ochroniarzy amatorem jazdy na podwójnym gazie okazał się 48-letni mieszkaniec gminy Krzęcin. Mężczyzna w organizmie miał 3,8 promila alkoholu. Autostopowicz “tylko” 1,9 promila. Kierowca forda nie posiadał dokumentu potwierdzającego zawarcie ubezpieczenia OC, dowodu rejestracyjnego ani prawa jazdy. Mężczyzna za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Wysłał pijanego rowerzystę po wódkę - Za jazdę w stanie nietrzeźwości (ponad 2 promile) i naruszenie sądowego zakazu odpowie 52-letni mężczyzna, którego policjanci zatrzymali na kierowaniu rowerem. Jak się okazało cyklista wracał właśnie ze sklepu z zakupioną butelką wódki, po którą wysłał go jego 50-letni równie pijany pracodawca. Także i on może stanąć przed sadem - za fałszywe oskarżenie policjantów o wtargnięcie na jego posesję i pobicie jego pracownika.
Dostał mandat i pomówił policjantów - 22-letni mieszkaniec Lublina po tym jak dostał mandat karny zgłosił, że funkcjonariusze patrolujący teren dworca PKS w Lublinie są pod działaniem alkoholu. Policjanci byli trzeźwi ale jak się okazało, zgłaszający sam miał blisko 2 promile w organizmie. Za złośliwe pomówienie może grozić kara grzywny do 1,5 tys oraz nawiązka w wysokości do 1000 zł.
Pijany operator koparki - 2,5 promila alkoholu w organizmie miał kierowca koparki, który jechał Alejami Jerozolimskimi w Warszawie. Mężczyzna miał ogromne problemy, żeby wysiąść z kabiny. Andrzej M. został zatrzymany przez policjantów z Ochoty. Trafił do izby wytrzeźwień. Już stracił prawo jazdy, a o jego dalszym losie zadecyduje sąd. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Kierowała na podwójnym gazie - Mimo wielu policyjnych apeli do kierowców, mundurowi nadal zatrzymują nietrzeźwych. Policjanci z Pomiechówka zatrzymali do kontroli drogowej kobietę kierującą oplem vectrą. Jak wykazało badanie alkomatem, miała prawie 2 promile alkoholu we krwi. Do zdarzenia doszło około 18:00 w Stanisławowie. Wówczas to policjanci z posterunku w Pomiechówku zatrzymali do kontroli drogowej opla vectrę. Już podczas legitymowania wyczuli od kierującej silną woń alkoholu. Badanie alkomatem potwierdziło ich przypuszczenia. Okazało się, że kobieta miała prawie 2 promile alkoholu we krwi. Po wykonaniu niezbędnych czynności 32-letnia Aneta T. wróciła do domu. Kobieta w najbliższym czasie najprawdopodobniej usłyszy zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Zgodnie z kodeksem karnym za takie zachowanie grozi kara pozbawienia wolności nawet do 2 lat.
Komentuj →
3 maja 2009 |
0
(296-13)
W Częstochowie zamontowano w nocnych tramwajach kamery. Za pierwszym razem zamontowano - ze względu na wysoki koszt - tylko jedną, którą zniszczył zakapturzony młodzieniec. Obecnie ceny monitoringu zmalały, system do jednego wagonu kosztuje 3 tys. zł.Zamontowanie kamer we wszystkich tramwajach (kosztowałoby to 150 tys. zł) i w a autobusach (450 tys. zł) szefostwo MPK uzależnia od efektu kontrolowania wagonów linii nocnej. Z pewnością przydałby się, bo nasilają się akty wandalizmu - pomazane są siedzenia, szyby i ściany zewnętrzne ściany wagonów. Chuligani do akcji ruszają najczęściej na pętlach - poinformowała “Gazeta Częstochowska”.
Czy w nocnej komunikacji miejskiej jest bezpiecznie? Przeczytajcie Państwo doniesienie z Warszawy: Kierowca autobusu 705 został zaatakowany przez dwóch pijanych mężczyzn. Trafił do szpitala - poinformał TVN Warszawa rzecznik MZA Adam Stawicki. Napastnicy uciekli - poinformował rzecznik. I relacjonuje: w niedzielę przed godziną 22 autobus linii 705 miał zjeżdżać do zajezdni. Kierowca zwrócił uwagę dwóm pasażerom, którzy pili piwo. Na pętli doszło do sprzeczki. Jeden z mężczyzn pchnął 43-letniego kierowcę nożem w brzuch. Ranny trafił do szpitala. - Jego stan się poprawił i jest stabilny - mówił na antenie TVN Warszawa rzecznik MZA. Napastnicy niestety uciekli, policja ich szuka. Prezes MZA wyznaczył 10 tys. zł nagrody za wskazanie przestępców. – Nikt nas nie chroni przed agresją – mówią koledzy napadniętego. – Gdyby zareagowali pasażerowie i zadzwonili po nas, nie doszłoby do tragedii. Ten autobus jechał kilkadziesiąt minut, można było to zrobić. Natychmiast na miejsce wysłalibyśmy radiowóz – mówi oficer praskiej policji. Ze statystyk spółki wynika, że w poprzednim roku kierowcy autobusów stali się ofiarami 19 napadów. Dane te są jednak niepełne. Kierowcy, którzy skontaktowali się z nami, stwierdzili, że nie wszystkie napady zgłaszają. – Bo zbyt długo trwają procedury: zgłaszanie na policję, przesłuchania – powiedział jeden z nich. – A później i tak umarzają sprawę. Zdaniem Adama Stawickiego, bezpieczeństwo w autobusach poprawia się. We wszystkich nowych pojazdach instalowany jest monitoring, w tej chwili znajduje się w 200 autobusach na 1400, które codziennie wyjeżdżają w trasy. W ciągu dwóch lat mają znaleźć się niemal w połowie pojazdów. Wszyscy kierowcy mają do dyspozycji służbowe telefony, mogą też zaalarmować dyspozytora za pomocą tzw. przycisku bezpieczeństwa. – Bezpieczeństwa pasażerów i kierowców strzegą też patrole firmy ochroniarskiej, codziennie w autobusach i tramwajach jeździ 28 ochroniarzy – dodaje Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. – Ale to wszystko za mało, te zabezpieczenia są niewystarczające – mówi Tadeusz Słoniewski, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Kierowców RP. – Kierowca nie ma żadnej osłony przed atakiem, bez problemu można otworzyć drzwi kabiny.
“Życie Warszawy” przytacza smutną statystykę: Autobusy, tramwaje i koleje podmiejskie od lat należą do miejsc niebezpiecznych. Straż miejska w ubiegłym roku odnotowała w środkach komunikacji miejskiej 2165 przestępstw i wykroczeń. To o 12 procent więcej niż rok wcześniej. Tylko w autobusach doszło do ok. 1,5 tys. kradzieży kieszonkowych. Do najbardziej niebezpiecznych należą autobusy jeżdżące na liniach 175, 189, 512, 517, 709 oraz tramwaje nr 1, 9, 25, 33, 44. Do przestępstw najczęściej dochodzi między godz. 6 a 8 oraz popołudniami, pomiędzy 16 a 18.
Komentuj →
3 maja 2009 |
0
Finał akcji "Zgłoś chodnik do remontu". Jest już gotowa lista 30 chodników, które Miejski Zarząd Dróg w Kielcach wyremontuje do końca tego roku w ramach robót publicznych. - Przejrzeliśmy wszystkie propozycje chodników zgłoszonych do remontu, muszę przyznać, że wybór nie był łatwy. Zdecydowaliśmy, że w pierwszej kolejności remontować będziemy te najczęściej uczęszczane - mówi Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora MZD. Tłumaczy, że część propozycji nie zakwalifikowała się od realizacji, bo nie są one w zarządzie miasta. - Ale pracy i tak jest dosyć. Akcję zaplanowano na dwa lata, ale niewykluczone, że część chodników zaplanowanych na przyszły rok uda się zrealizować jeszcze w tym - mówi dyrektor.
Komentuj →
30 kwietnia 2009 |
0
Komunikat Ministerstwa Infrastruktury:Od 16 listopada 2007 r. do 30 kwietnia 2009 r. podpisano umowy na budowę 780 km dróg krajowych, w tym na 406 km autostrad oraz ponad 370 km dróg ekspresowych, obwodnic i dużych przebudów dróg. Podpisano umowy na budowę ok. 60 km autostrad w systemie tradycyjnym (m.in. budowa autostradowej obwodnicy Wrocławia A8, A1 Maciejów-Sośnica) oraz 350 km w systemie Partnerstwa Publiczno – Prywatnego (m.in. A1 Stryków-Pyrzowice). Wśród podpisanych umów na budowę dróg ekspresowych znalazły się m.in. S8 od węzła Konotopa do węzła Prymasa Tysiąclecia w Warszawie, S7 Skarżysko-Kamienna – Występa oraz S74 Kielce-Cedzyna. Podpisano również umowy na budowę obwodnic m.in. Słupska, Kędzierzyna–Koźla, Stargardu Szczecińskiego, Ostrowa Wielkopolskiego i Kraśnika.
W tym okresie do ruchu oddano ponad 300 km autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic i przebudowanych dróg, w tym m.in. 95 km autostrad (A1 Rusocin–Nowe Marzy) oraz 175 km dróg ekspresowych i obwodnic (m.in. S7 Białobrzegi–Jedlińsk, S22 Elbląg–Grzechotki oraz obwodnice: Strykowa, Grójca, Nowej Soli, Wyszkowa i Chojnic). Obecnie w budowie i przebudowie jest ok. 720 km dróg, w tym 225 km autostrad, 250 km dróg ekspresowych i 90 km obwodnic, 155 km istniejącej sieci jest w przebudowie.
Budowanych jest 12 odcinków autostrad (m.in. A1 Nowe Marzy–Toruń; A1 węzeł Sośnica, A1 Bełk-Świerklany, A4 Zgorzelec–Wykroty–Krzyżowa, A4 Kraków –Szarów), 22 odcinki dróg ekspresowych (m.in. S7 Grójec–Białobrzegi) oraz 12 obwodnic (m.in. Biała Podlaska, Słupsk, Gołdap, Kędzierzyn Koźle).
Komentuj →
30 kwietnia 2009 |
0
W najbliższy weekend, po raz pierwszy w tym roku, stołeczny Nowy Świat zostanie zamknięty dla aut i autobusów. Spacerowicze zyskają ponad 2 kilometry deptaku. Ulice będą zamykane dla ruchu we wszystkie weekendy i dni wolne od pracy do końca września. Jeździć po nich będą wyłącznie pojazdy należące do mieszkańców oraz służb porządkowych.
Komentuj →
30 kwietnia 2009 |
0
(296-2)

(296-3)^Ulotka opublikowana w “Gazecie Pomorskiej”. Ulotki zawierają spis przykładowych wykroczeń drogowych, które skutkują punktami karnymi, porady z zakresu udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków, wzór oświadczenia sprawcy kolizji drogowej. Reklamowano w nich szkolenia redukujące kierowcom punkty karne i inne działania WORD. A na ostatniej stronie przedstawia się WORD i jest zdjęcie dyrektora, wręczającego maskotkę. Dlaczego w ostatniej ulotce znajduje się fotka dyrektora? - Zdjęcie nie jest podpisane - zwraca uwagę Jarosław Chmielewski. - Zamieściłem je, ponieważ ze statutu wynika, że to ja reprezentuję ośrodek.
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego we Włocławku wyprodukował 80 tys. ulotek. Ze startującym do europarlamentu Jarosławem Chmielewskim w roli głównej – poinformowała “Gazeta Pomorska”. Dyrektor zapewnia, że wydanie ulotek WORD zaplanował jeszcze w ubiegłym roku i tę propozycję przedstawił Wojewódzkiej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Druk zlecił na przełomie marca i kwietnia. - Wtedy jeszcze nie zdecydowałem, że będę kandydował do Parlamentu Europejskiego - zapewnia. Decyzję o kandydowaniu podjąłem w ostatnią niedzielę (26 kwietnia – red.). Gazeta relacjonuje: Czy to przypadek, że akurat na progu kampanii postanowił on zaprezentować swoje nazwisko? Wydaną w nakładzie 80 tysięcy sztuk ulotkę otrzymali w piątek, 24 kwietnia, czytelnicy "Pomorskiej” razem z programem telewizyjnym. Resztę wrzucono do skrzynek pocztowych na włocławskich osiedlach. Przez 3 dni roznosiły je dzieci. Za 3 grosze od sztuki. “Gazeta Pomorska” dowodzi, że dyrektor wcześniej wiedział o umieszczeniu go na liście kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Dyrektor Chmielewski odpisał, że "mimo insynuacji, nadal będzie zwiększać środki na bezpieczeństwo ruchu drogowego”.
Komentuj →
29 kwietnia 2009 |
0
(296-16)
^ Plakat akcji “Ustąp miejsca dziecku w drodze” prowadzonej w Warszawie w 2007 r.
Dziennik “Polska” podsumowuje: nie troszczymy się wystarczająco o kobiety w ciąży. Nie ustępujemy im miejsca w autobusach i tramwajach. Dlatego właśnie ruszyła kampania "Odmienny stan - odmienne traktowanie". Wraz z nią startuje ranking miejsc przyjaznych przyszłej mamie. Jego wyniki poznamy pod koniec roku. Polskapresse, wydawca dziennika "Polska the Times" patronuje tej akcji. - W komunikacji miejskiej ustępują mi miejsca głównie panie, które chyba same ciążę mają już za sobą. Na młodych ludzi nie ma co liczyć - mówi Beata M., która za miesiąc spodziewa się dziecka. Zdaniem prof. Jana Kotarskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, ciąża jest stanem fizjologicznym, jednak organizm matki potrzebuje pomocy, by podołać temu wyzwaniu. - Tu nie chodzi o jakieś wydumane przywileje, a o bezpieczeństwo i zdrowie matki i jej nienarodzonego dziecka - mówi. W szóstym miesiącu ciąży środek ciężkości kobiety przesuwa się o 2 cm. - To powoduje, że podczas ostrego hamowania czy kolizji trudniej jej utrzymać równowagę. A na co upadnie ciężarna? Na swój brzuch i na dziecko - mówi Kotarski. Jego zdaniem, kobiety przy nadziei powinny domagać się wolnego miejsca. - Trzeba walczyć z bezczelnymi uwagami współpasażerów i tym, że jak ciężarna stoi w autobusie, to wszyscy, którzy siedzą, wyglądają przez szyby tak, jakby właśnie przyleciało do miasta UFO - ironizuje Sylwia Chutnik, prezeska Fundacji Mama.
A Pani, a Pan? Czy ustępujemy?
Komentuj →
29 kwietnia 2009 |
0
Dojeżdżający do pracy Brytyjczycy marnują prawie 3,5 dnia w skali roku z powodu zbyt wolno poruszających się osób. Najnowsze badania dowodzą, że prawie 52% pracowników traci czas w trakcie dojazdu do pracy przeciskając się przez zatłoczone chodniki, omijając sprzedawców gazet i roznosicieli ulotek oraz podróżnych z dużymi bagażami. 37% ankietowanych uważa, że osoby noszące duże torby lub walizki nie powinny mieć wstępu na ruchliwe ulice, ponieważ marnują czas innych przechodniów.
Komentuj →
29 kwietnia 2009 |
0
(296-7jm)
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opracował raport dotyczący rejestracji oraz sprzedaży motocykli i motorowerów w 2008 roku i w styczniu 2009 roku. Wynika z niego, że w 2008 roku zarejestrowaliśmy rekordową liczbę nowych i używanych jednośladów – prawie 220 tys. To o 39 proc. więcej niż rok wcześniej.
W aglomeracjach skutery i motocykle sprawdzają się. Są sposobem na miejskie korki, łatwiej też nimi zaparkować i są tańsze w eksploatacji. Specjaliści od motoryzacji tłumaczą, że popularność jednośladów jest tak duża, iż możemy już mówić o subkulturze. Na forach internetowych fani udzielają sobie rad, dyskutują o technikach jazdy, sprzedają akcesoria, zapraszają się na zloty; organizują kluby i ustalają niepisane prawa oraz zwyczaje - powiedział “Życiu Warszawy” Mariusz Kłos z klubu motocyklowego EAGLES FREE GROUP. Jakie? Pozdrawiają się w czasie mijania na drodze, a jadąc w grupach, trzymają się ustalonego szyku. – Na początku jedzie najwolniejszy, by nie musiał gonić reszty – opowiada Łukasz Jeruzal. - A gdy motocyklista widzi innego, który próbuje naprawić swój sprzęt przy trasie, zwykle zatrzymuje się i oferuje pomoc. Jesteśmy wspólnotą – zaznacza. Motocykliści angażują się też w pomoc potrzebującym. Zbierają pieniądze na WOŚP. W kwietniu kluby zrzeszone w Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych zorganizowały zbiórkę krwi dla dzieci. - Chcemy zmienić wizerunek motocyklisty – tłumaczy Mariusz Kłos, który do godz. 18 chodzi w garniturze, a później jeździ w skórze. - Nie chcemy być tylko kojarzeni z szaleńcami na motorach.
Komentuj →
29 kwietnia 2009 |
0
Zaczął się kolejny sezon dla motocyklistów. Nie ma dnia bez wypadku z ich udziałem. Pamiętajmy jednak, że to nie zawsze motocykliści są sprawcami wypadków. Często bywają ich ofiarami - podkreśla Włodzimierz Mogiła z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Katowicach. Popiera go Piotr Ryncarz, instruktor Szkoły Jazdy Subaru, trzykrotny mistrz Polski w trialu motocyklowym: - Prawdą jest, że im więcej ktoś przejedzie kilometrów, tym większe ma doświadczenie. Jednak proponowałbym zmiany w szkoleniu kierowców. Większy nacisk na praktykę i pokazywanie, co się może stać, gdy szleje się na drogach. Drastyczne zdjęcia z wypadków najlepiej działają na wyobraźnię - podkreśla Ryncarz. Piotr Rykała, instruktor motorowy, trzykrotny mistrz Polski w trialu motocyklowym podkreśla konieczność zmian w przygotowaniu młodych kierowców motocykli. - Trzeba pokazać młodym ludziom choćby to, jaka jest droga hamowania pojazdu jadącego 50 km na godzinę. Do tego trening i jeszcze raz trening - mówi Rykała. I dodaje, że zdrowy rozsądek nie zawsze przychodzi z wiekiem, ale doświadczenie - na pewno tak. - Można trenować technikę jazdy, ale rozumu nauczyć się nie da - podkreśla Rykała.
Komentuj →
28 kwietnia 2009 |
0
Policjanci uratowali dziewczynkę pozostawioną przez matkę w zamkniętym samochodzie. Mamusia dziecka przyjechała na zakupy. Zaparkowała obok supermarketu. Dziecko usnęło, kobieta postanowiła nie budzić maleństwa. Tymczasem na dworze zaczęło się robić coraz cieplej, w aucie również. Po kilkudziesięciu minutach temperatura sięgała w nim 40 stopni Celsjusza. Na zamknięte w samochodzie i płaczące dziecko zwrócili uwagę przechodnie i poprosili o interwencję policję. Funkcjonariusze wybili szybę w samochodzie i wyciągnęli dziecko. Dziewczynka trafiła do szpitala, a matka, która w sumie na zakupach spędziła prawie 1,5 godziny, na komisariat. Każdego roku czytamy takie doniesienia, zadziwiają nas, pozostawiamy je bez komentarza, te są oczywiste.
Komentuj →
28 kwietnia 2009 |
0
Kierowcy szturmują Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Powód: gdy zrobiło się cieplej, policja zwiększyła liczbę patroli na drogach. W efekcie kierowcy, którzy mają na sumieniu co najmniej kilka punktów karnych, starają się jak najszybciej ich pozbyć. Robią to na specjalnych kursach organizowanych przez WORD-y. - Na majowym kursie dla kierowców, którym naliczono punkty karne, mamy już tylko kilka miejsc - dowiedział się dziennik “Polska Dziennik Łódzki” w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Sieradzu. - Prawdziwe oblężenie przeżywają także WORD-y w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i Skierniewicach. - Na każdym szkoleniu mamy komplet chętnych - przyznaje Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. I podaje dane: od początku 2009 r. do wczoraj, szkolenie ukończyło już 277 osób. Jeśli porównamy tę liczbę z rokiem wcześniejszym, to wzrosła ona prawie o sto procent.
Sześć godzin szkolenia to dla kierowców o sześć punktów karnych mniej. Jest jednak jeden warunek: w takim kursie nie można uczestniczyć częściej niż raz na pół roku. Trzeba też pamiętać, że w pierwszej kolejności zbijane są najstarsze punkty karne. Szkolenie w WORD kosztuje 350 zł. Jeszcze zimą zgłaszali się na nie głównie kierowcy ciężarówek i przedstawiciele handlowi. Na wiosnę zaczęli oblegać WORD-y także kierowcy, którzy jazdą samochodem nie zajmują się zawodowo.
Komentuj →
28 kwietnia 2009 |
0
W Szczecinie zamontowano urządzenie do rejestracji kierowcy przejeżdżającego przy czerwonym świetle sygnalizatora. W urządzenie zainwestowało miasto 220 tysięcy złotych i wygląda na to, że szybko się zwróci. Raz w tygodniu strażnik miejski zabiera twardy dysk a potem po obróbce zdjęć wysyła wezwania. Urządzenie nie musi mieć legalizacji wymaganych przy fotoradach ale działa bardzo podobnie.
W montażu Traffipaxu pomagali niemieccy inżynierowie - dla nich to nie nowość - w Polsce zupełne zaskoczenie - mówi inspektor Grzegorz Kromski. Zasada jest prosta - na skrzyżowaniu gdzie często dochodzi do łamania przepisów ustawia się stacjonarny słup - jest jak pancerny by urządzenie było bezpieczne przed wanadalami. Do środka wkłada się czuły i nowoczesny aparat - lampa zadziała gdy nadejdzie z pętli indukcyjnej zamontowanej w jezdni sygnał, że w momencie zapalenia czerwonego światła pojazd ominął linię zatrzymania. Dla bezpieczeństwa wykonuje się dwa zdjęcia w niewielkim odstępie czas. Zdjęcia są bardzo dobrej jakości - widać na nich dokładnie twarz prowadzącego pojazd - widać też czy ma zapięte pasy i jak np. rozmawia przez telefon bez wymaganych zestawów. Przy nowym prawie nakładającym na strażników dodatkowe obowiązki kontrolne nie jest to bez znaczenia. Nietrudno obliczyć jak rozliczony będzie kierowca z kumulacją wykroczeń. Takie przypadki też się zdarzały. To co wyróżnia Traffipaxa to właśnie możliwość wykonywania zdjęć z różnych stron. Zdjęcie składa się z dwóch części - wnętrza kabiny i powiększonego przodu samochodu na wysokości tablicy rejestracyjnej.
Komentuj →
27 kwietnia 2009 |
0
W ubiegłym tygodniu, przez cztery dni, policjanci ruchu drogowego z Warszawy, Kielc i Buska Zdroju pełnili służbę na drogach hrabstwa Yorkshire. Wspólnie z brytyjskimi policjantami w ramach projektu LIFESAVER patrolowali drogi, przeprowadzali kontrole drogowe i czuwali nad bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Zdarzało się im spotkać polskich kierowców, którzy byli mile zaskoczeni, widząc polskich policjantów.
Część międzynarodowego projektu LIFESAVER stanowią wspólne operacje europejskich policji ruchu drogowego. Polscy policjanci uczestniczą w wyjazdach studyjnych do innych krajów, gdzie biorą udział w działaniach kontrolnych na drogach, wymieniają doświadczenia z zakresu prawa drogowego oraz poznają rozwiązania stosowane przez inne policje podczas sprawowania nadzoru nad ruchem na drogach. W ramach takiej wymiany czterech polskich policjantów, dwóch z Warszawy i po jednym z Kielc i Buska Zdroju, pełniło służbę w hrabstwie Yorkshire. Prowadzili kontrole drogowe w zakresie m.in. przekraczania prędkości czy niestosowania pasów bezpieczeństwa.
Zdarzało im się spotkać podczas pełnienia służby polskich kierowców, którzy zawsze byli zaskoczeni widokiem polskich policjantów na brytyjskich drogach. Z tego co zauważyli nasi policjanci ich brytyjscy koledzy mają podobny sposób pełnienia służby, podobne problemy na drogach, a tamtejsi kierowcy popełniają podobne wykroczenia - przyczyny zdarzeń drogowych są również zazwyczaj takie same jak w Polsce. Tamtejsza policja drogowa czasem stosuje odmienne od naszych rozwiązania, ale część z nich być może uda się przenieść na polski grunt. Także brytyjscy policjanci byli zainteresowani funkcjonującymi w naszym kraju rozwiązaniami dotyczącymi ruchu drogowego.
Komentuj →
27 kwietnia 2009 |
0
W wielu krajach od lat funkcjonują pasy wklęsłe i wypukłe dla niewidomych. W Polsce nie są powszechnym elementem przy budowie przystanków komunikacji publicznej. Brak ich doprowadził m.in. do tragicznego w skutkach wypadku niewidomego pasażera w warszawskim metrze. Student UW Filip Z. tuż przed wypadkiem rozpaczliwie próbował wyczuć nogą krawędź peronu na stacji Centrum. Nie udało się. Po chwili wpadł pod pociąg metra. Filip stracił nogę. Rzecznik Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko obiecał: planujemy przetestować różne rodzaje nawierzchni: wypukłe i wklęsłe. Urzędnicy twierdzą, że źle dobrana nawierzchnia może być przeszkodą dla pasażerów pełnosprawnych, np. kobiet w szpilkach. Sygnalizują też konflikt między niewidomymi a osobami na wózkach (tym ostatnim “bąble“ mogą utrudnić przejazd). Według Metra Warszawskiego, w Polsce brakuje też przepisów, które regulowały oznakowanie stacji dla niewidomych. W dużych miastach zachodnich perony metra i kolei zostały oznakowane pod kątem potrzeb niewidomych w latach 80. ubiegłego wieku. W Wielkiej Brytanii są to zatopione w chodniku wypukłe “kulki“, a w Austrii “grzybki“. Takie rozwiązanie utrudnia niekiedy przejazd rodzicowi z wózkiem albo turyście z walizką na kółkach, nie grozi jednak poślizgiem. We Włoszech są to wklęsłe rowki, a w Niemczech linie, które prowadzą niewidomego z pociągu do wyjścia ze stacji. Orientację w przestrzeni może też umożliwić niewidomemu pas o dowolnej strukturze.
(296-4jm)
Komentuj →
27 kwietnia 2009 |
1
(296-6jm)
Drogowcy z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przez ostatnie miesiące sprawdzili oznakowanie na blisko 17 tys. km dróg krajowych – informuje “Dziennik Łódzki”. - Weryfikacji poddana została organizacja ruchu pod kątem możliwości usunięcia z nich zbytecznych, nieuzasadnionych lub zbyt restrykcyjnych ograniczeń prędkości, które ograniczają przepustowość drogi - mówi Artur Mrugasiewicz z GDDKiA w Warszawie. Do połowy kwietnia GDDKiA zaprojektowała ponad 250 zmian organizacji ruchu. Aż 176 dotyczy znaków ograniczających prędkość. Co ciekawe, w kolejnych 83 przypadkach zwiększono prędkość dopuszczalną. W 99 miejscach zmieniono natomiast zakres obszaru zabudowanego, na którym kierowcy musieli zwalniać do 50 km/h. W 24 miejscach zmieniono oprogramowanie sygnalizacji świetlnej, która wstrzymywała ruch. Kontrolerzy przyznają, że najwięcej do usunięcia było znaków w woj. dolnośląskim. Przyczynkiem do szczegółowych kontroli znaków są zawstydzające statystyki. Według najnowszych danych, Polska zajmuje drugie miejsce w Europie pod względem liczby znaków przypadających na kilometr drogi. - Powoduje to szum informacyjny, kierowca nie może skupić się na tak dużej liczbie znaków - mówi Tadeusz Wiesław Bratos ze Stowarzyszenia Psychologów Transportu.
Komentuj →