0188/07/2007 19 marca 2007 25 marca 2007

o... wyroku w świetle którego nielegalne stają się mandaty wystawiane przez strażników gminnych, na podstawie fotoradarów; o zmianach, które umożliwią karanie piratów drogowych na podstawie zdjęcia tylko tablicy rejestracyjnej; o niechronionych uczestnikach ruchu drogowego; o dokumentacji prowadzonej przez przewoźników i obowiązującej kierowcę: o zasadach poruszania się po polskich drogach pojazdów z USA; o…

News tygodnia

Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego
25 marca 2007 | 0

Pod pojęciem "niechronieni uczestnicy ruchu drogowego" kryją się piesi, rowerzyści i motorowerzyści. W trakcie "zderzenia" z pojazdem pieszego nie chroni go nic. Nie może liczyć na poduszki powietrzne, pasy bezpieczeństwa, strefy kontrolowanego zgniotu etc. Jest całkowicie "odsłonięty" i w konsekwencji narażony na bardzo poważne obrażenia ciała już przy prędkościach pojazdu rzędu 20-30 km/h. W zderzeniu z pojazdem przy prędkości 50 km/h - pieszy ma już tylko około 50 proc. szans na przeżycie, a przy prędkości około 80 km/h szanse pieszego na przeżycie spadają praktycznie do zera. Podkarpacka policja rozpoczęła akcję, podczas której szczególnie dokładnie przyjrzy się, czy respektują oni przepisy. Przykrości mogą mieć kierowcy, którzy okażą się nieuprzejmi wobec pieszych. Policja przypomina - piesi to też uczestnicy ruchu drogowego, w dodatku najbardziej bezbronni. Policyjne statystyki dowodzą, że błędy pieszych są przyczyną 15-20 procent wypadków drogowych. Warto przypomnieć najważniejsze obowiązki pieszych, wynikające z przepisów. Piesi obowiązani są korzystać z chodników. Jeśli jest to niemożliwe, należy pamiętać, że: piesi obowiązani są chodzić lewą stroną jezdni; piesi powinni chodzić jeden za drugim; pieszym nie wolno wchodzić na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, nawet na przejściu dla pieszych; pieszym nie wolno przebiegać przez jezdnię; pieszym nie wolno wchodzić na jezdnię zza pojazdu albo innej przeszkody, która ogranicza widoczność drogi; pieszym nie wolno przechodzić przez przejazd kolejowy, kiedy zapory są opuszczone.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Przewoźnik przechowuje dokumentację kierowcy
25 marca 2007 | 1

Pytanie: Czy przewoźnik jest zobowiązany do przechowywania dokumentacji kierowcy?

Odpowiedź: Ustawa o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz innych ustaw z dnia 23 lipca 2003 r. opublikowana w Dzienniku Ustaw z 2003 r. Nr 149, poz. 1452 zobowiązuje przewoźnika m.in. do przechowywania przez cały okres zatrudniania kierowcy zaświadczeń lekarskich. “Art. 39e. 1. Przewoźnik drogowy jest obowiązany do: 1) kierowania kierowców na badania lekarskie i psychologiczne, o których mowa odpowiednio w art. 39c i 39d, 2) pokrywania kosztów badań lekarskich i psychologicznych, 3) przechowywania przez cały okres zatrudnienia kierowcy orzeczeń lekarskich i psychologicznych oraz zaświadczeń o ukończeniu kursów dokształcających, jeżeli kursy te są wymagane, 4) prowadzenia dokumentacji: dotyczącej pracy kierowcy, a w szczególności pojazdów, którymi kierowca wykonywał przewozy, oraz czasu pracy kierowcy; przepis ten dotyczy dokumentacji prowadzonej niezależnie od ewidencji czasu pracy, o której mowa w art. 12911 Kodeksu pracy, 5) przekazania kierowcy z chwilą rozwiązania stosunku pracy orzeczeń i zaświadczeń, o których mowa w pkt 3, oraz wyciągu z dokumentacji, o której mowa w pkt 4, 6) wystawienia kierowcy zaświadczenia poświadczającego jego zatrudnienie oraz spełnianie wszystkich wymagań określonych ustawą.”

Komentuj
Wymagania dla stacji kontroli pojazdów
25 marca 2007 | 0

Pytanie: Czy są określone wymagania co do wyposażenia stacji kontroli pojazdow? Czy stacja kontroli pojazdów musi być specjalne oznakowana? Czy stacja przeprowadzająca badania techniczne musi zapewnić miejsca do zaparkowania pojazdów oczekujących na przegląd?

Odpowiedź: Tak. Stacja kontroli pojazdów powinna być oznaczona na zewnątrz, w miejscu widocznym, szyldem barwy niebieskiej z białymi napisami, zawierającym co najmniej: kod rozpoznawczy, określenie rodzaju i godziny otwarcia stacji kontroli pojazdów. Jeżeli stacja kontroli pojazdów znajduje się na zamkniętym terenie, to dojazd do niej powinien być oznaczony w sposób widoczny. Stacja kontroli pojazdów powinna posiadać co najmniej jedno stanowisko kontrolne do wykonywania badań technicznych pojazdów, oraz stanowisko zewnętrzne do pomiarów akustycznych. Stacja kontroli pojazdów powinna zapewniać możliwość zaparkowania pojazdów oczekujących na badanie techniczne. Liczba miejsc do parkowania powinna wynosić co najmniej: • cztery miejsca – dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t; • dwa miejsca – dla pozostałych pojazdów. Wjazd na stanowisko kontrolne powinien mieć nawierzchnię bitumiczną, betonową, kostkową, klinkierową, z płyt betonowych lub kamienno-betonowych.

Podstawa prawna: Rozporządzenie ministra transportu i budownictwa z dnia 10 lutego 2006 r. w sprawie szczegółowych wymagań w stosunku do stacji przeprowadzających badania techniczne pojazdów (Dz.U. nr 40, poz. 275).

Komentuj
Amerykanin w Polsce i Unii Europejskiej
25 marca 2007 | 0

Pytanie: Uprzejmie proszę o poinformowanie mnie, czy w Polsce można zarejestrować samochód produkcji amerykańskiej. Tylne światła całe czerwone zespolone kierunkowskazy z hamulcami brak żółtego kierunku. A jeśli już jest zarejestrowany w "jakiś tam sposób" to czy może poruszać się po naszych drogach, czy Unia Europejska ma inne przepisy w tej sprawie i zezwala, a my musimy się dostosować. Proszę o dokładne wyjaśnienie z podaniem przepisów o ruchu drogowym. Pozdrawiam Marek

Odpowiedź: Tak, w Polsce można zarejestrować pojazd produkcji amerykańskiej jeśli odpowiada warunkom technicznym określonym w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 w sprawie warunków technicznych oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (Dz.U. z 2003 Nr 32 poz. 262 z późn. zmianami). Zgodnie z art 72 ustawy Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 Nr 108 poz 908) rejestracji pojazdu dokonuje się min na podstawie zaświadczenia o pozytywnym wyniku badania technicznego pojazdu. Proponuję skontaktować się ze stacją diagnostyczną i ustalić czy pojazd przejdzie badanie techniczne z wynikiem pozytywnym czy niezbędne będą przeróbki świateł. Może Pan również spróbować uzyskać odstępstwo od warunków technicznych. Wniosek w tej sprawie należy kierować do Ministerstwa Transportu i Budownictwa, Departament Transportu Samochodowego ul. Chałubińskiego 4/6 00-928 Warszawa. Odpowiadając na Pana drugie pytanie – jeśli pojazd jest zarejestrowany, to znaczy że odpowiada warunkom technicznym i został dopuszczony do ruchu a tym samym może się poruszać po naszych drogach. Przepisy o warunkach technicznych pojazdów w każdym kraju Unii Europejskiej mogą być różne.

Odpowiedzi udzieliła: Agnieszka Marciniak, Dyrektor Biura Obsługi Interesantów Urzędu Miasta Szczecin

Komentuj
Z albańskim prawem jazdy na polskich drogach
25 marca 2007 | 0

Pytanie: Dzień Dobry! Jestem obcokrajowcem i studiuje w Polsce. Czy mogę kupić samochodem zarejestrowanym w Polsce i jeździć tutaj? Nie mam prawo jazdy Polskie, ale mam prawo jazdy Albańskie zrobione w kraju które mogę jeździć za granice.

Odpowiedź: Witam! Uprzejmie informuję, iż Albania jest państwem będącym stroną Konwencji o ruchu drogowym sporządzonej w Wiedniu i osoba posiadająca prawo jazdy wydane przez państwo będące stroną Konwencji w okresie 6 miesięcy od daty rozpoczęcia stałego lub czasowego pobytu, nie dłużej jednak niż przez okres ważności prawa jazdy może kierować pojazdem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Odpowiedzi udzieliła: Agnieszka Marciniak, Dyrektor Biura Obsługi Interesantów Urzędu Miasta Szczecin

Komentuj
Jakie dokumenty dla przewoźnika, jakie dla kierowcy?
25 marca 2007 | 4

Pytanie: Witam serdecznie. Chciałam zapytać o konieczność posiadania przez kierowców kat B orzeczeń lekarskich podczas wyjazdów w teren. W firmie mamy zatrudnione dwie osoby na stanowisku kierowca - magazynier. Panowie kierują pojazdami do 3,5 tony: Volkswagen Transporter i Mercedes Sprinter. Ich praca związana jest z dowozem towaru do sieci naszych sklepów. Rodzaj przewożonego towaru: odzież, obuwie i akcesoria (piłki, plecaki itd) sportowe. Najwięcej przesyłek realizowanych jest na terenie Warszawy, ale zdarzają się też kursy na trasie Warszawa - Kraków, Warszawa-Wrocław, Warszawa -Łódź i Gdańsk. W związku z koniecznością wysłania pracowników na okresowe badania lekarskie, dowiedziałam się od lekarza wykonującego badania pod kątem przeciwwskazań psychologicznych, że kierowca powinien wozić cały czas przy sobie orzeczenie psychologiczne. Chciałam zapytać, czy rzeczywiście prawo o ruchu drogowym nakłada na nas taki obowiązek i ewentualnie, jakie jeszcze dokumenty związane z badaniami lekarskimi powinien mieć przy sobie kierowca. Do tej pory wszystkie orzeczenia lekarskie przechowywaliśmy w aktach osobowych pracownika. Z góry bardzo dziękuję za pomoc.

Odpowiedź: Odpowiedź na pytanie znajdujemy w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 22 grudnia 2003 r. w sprawie postępowania z dokumentacją związaną z pracą kierowcy (Dz. U. z dnia 31 grudnia 2003 r.,nr. 230 poz.2303), i tak: “§ 2. 1. Przedsiębiorca, wykonujący transport drogowy lub przewozy na potrzeby własne, zwany dalej "przedsiębiorcą", wystawia zatrudnionemu przez siebie kierowcy zaświadczenie poświadczające jego zatrudnienie oraz spełnianie wszystkich wymagań określonych ustawą, którego wzór określa załącznik nr 1 do rozporządzenia. 2. Przepisy ust. 1 stosuje się odpowiednio do kierowcy wykonującego osobiście przewozy na rzecz przedsiębiorcy wykonującego transport drogowy. 3. Zaświadczenie, o którym mowa w ust. 1, przedsiębiorca wystawia w dwóch egzemplarzach. Jeden egzemplarz zaświadczenia za potwierdzeniem odbioru otrzymuje kierowca, a drugi dołącza się do dokumentacji kierowcy. § 3. Przedsiębiorca osobiście wykonujący transport drogowy lub przedsiębiorca osobiście wykonujący przewozy na potrzeby własne wystawia oświadczenie poświadczające spełnienie przez siebie wymagań określonych ustawą, według wzoru określonego w załączniku nr 2 do rozporządzenia. Przepisy § 2 ust. 3 i § 4 stosuje się odpowiednio. § 4. 1. Przedsiębiorca prowadzi, odrębnie dla każdego kierowcy, o którym mowa w § 2, dokumentację kierowcy, zawierającą: 1) kartę informacyjną kierowcy; 2) kartę ewidencyjną pojazdów; 3) orzeczenia lekarskie i psychologiczne stwierdzające brak przeciwwskazań zdrowotnych lub psychologicznych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy; 4) zaświadczenia o ukończeniu kursów dokształcających, o ile są wymagane; 5) zaświadczenie, o którym mowa w § 2.”

Komentuj
Transport zagraniczny importem usług?
25 marca 2007 | 0

Pytanie: Czy transport zagraniczny to import usług? Kontrahent z Bułgarii (osoba prawna, podatnik VAT UE) wystawił fakturę za transport materiałów. Treść faktury: "transport Gdańsk-Varna Bułgaria" (nie ma rozbicia na część krajową i zagraniczną). Faktura nie zwiera VAT, a kontrahent nie podał swojego NIP. Czy usługa ta stanowi dla nas import usług? Jeżeli tak, to czy całość usługi należy opodatkować VAT 22%?

Odpowiedź: Importem usług nazywamy sytuację, w której podatnikiem (podmiotem obowiązanym do rozliczenia VAT) jest usługobiorca. Od 1 stycznia 2007 r. zakup przedmiotowej usługi od kontrahenta stanowi dla Państwa w całości stanowi dla Państwa import wewnątrzwspólnotowej usługi transportu towarów opodatkowanej (w całości) według stawki podstawowej 22%. Uzasadnienie: Importem usług nazywamy sytuację, w której podatnikiem (podmiotem obowiązanym do rozliczenia VAT) jest usługobiorca (por. art. 2 pkt 9 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług, Dz. U. Nr 54, poz. 535 z późn. zm. - dalej u.p.t.u.), a więc gdy usługa jest świadczona przez podatnika posiadającego siedzibę lub miejsce zamieszkania albo pobytu poza terytorium Polski (por. art. 17 ust. 1 pkt 4 u.p.t.u.). Nie każde nabycie usług od zagranicznego podatnika stanowi dla polskiego podatnika import usług. Importem usług jest tylko takie nabycie usługi od zagranicznego podatnika, która podlega opodatkowaniu VAT w Polsce, a więc której miejsce świadczenia znajduje się na terytorium Polski. W przypadku usług transportowych sytuacja jest o tyle specyficzna, że miejscem ich świadczenia jest miejsce, gdzie odbywa się transport, z uwzględnieniem pokonanych odległości (por. art. 27 ust. 2 pkt 2 u.p.t.u.). Zasada ta nie dotyczy jednak tzw. wewnątrzwspólnotowych usług transportu towarów, tj. usług transportu towarów, którego rozpoczęcie i zakończenie ma miejsce odpowiednio na terytorium dwóch różnych państw członkowskich. W przypadkach takich miejsce świadczenia usług transportowych znajduje się w całości w miejscu, gdzie transport towarów się rozpoczyna (por. art. 28 ust. 1 u.p.t.u.), a jeśli nabywca usługi poda numer VAT z innego państwa członkowskiego niż państwo rozpoczęcia transportu - w całości na terytorium państwa członkowskiego, które wydało nabywcy ten numer (por. art. 28 ust. 3 u.p.t.u.). Od 1 stycznia 2007 r. Bułgaria jest państwem członkowskim Unii Europejskiej. W konsekwencji usługa transportowa na trasie Gdańsk-Warna stanowi wewnątrzwspólnotową usługę transportową. Miejsce świadczenia tej usługi znajduje się w całości w Polsce (tu bowiem, rozpoczyna się transport towarów), a zatem zakup tej usługi od bułgarskiego kontrahenta w całości stanowi dla Państwa import wewnątrzwspólnotowej usługi transportu towarów opodatkowanej (w całości) według stawki podstawowej 22%. Dodać należy, że sytuacja miała się inaczej przed 1 stycznia 2007 r. Wówczas do przedmiotowej usługi transportowej miał zastosowanie art. 27 ust. 2 pkt 2 u.p.t.u., a w konsekwencji nabyta przez Państwa usługa transportowa podlegała opodatkowaniu w Polsce tylko w tym zakresie w jakim świadczona była na terytorium Polski. Tylko zatem w tym zakresie jej nabycie stanowił import usługi (usługi transportu międzynarodowego opodatkowanej, co do zasady, stawką 0% - por. art. 83 ust. 1 pkt 23 u.p.t.u.).

Komentuj
Diagnosta wykonuje badanie
25 marca 2007 | 0

Pytanie: Czy badania techniczne mogą wykonywać tylko osoby posiadające odpowiednie uprawnienia. Czy uzyskanie uprawnień do przeprowadzania badań technicznych zależy od wykształcenie? Czy aby otrzymać takie uprawnienia, trzeba zdać jakiś egzamin?

Odpowiedź: Tak. Badanie techniczne pojazdów wykonuje zatrudniony w stacji kontroli pojazdów uprawniony diagnosta. Starosta wydaje uprawnienie do wykonywania badań technicznych, jeżeli osoba ubiegająca się o jego wydanie posiada wymagane wykształcenie techniczne i praktykę, odbyła wymagane szkolenie oraz zdała z wynikiem pozytywnym egzamin kwalifikacyjny. Szkolenie osób ubiegających się o uprawnienia diagnostów i diagnostów uzupełniających swoje uprawnienia odbywa się według odpowiednio przygotowanego programu szkolenia. Po odbyciu szkolenia uczestnicy otrzymują zaświadczenie o jego ukończeniu. Z kolei gzamin, o którym mowa, przeprowadza komisja powołana przez Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego. Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego zamieszcza na stronach internetowych Transportowego Dozoru Technicznego komunikat w sprawie wyznaczenia terminu i miejsca egzaminu kwalifikacyjnego, nie później niż 30 dni przed wyznaczonym terminem egzaminu, oraz powiadamia o tym organy wydające uprawnienie diagnosty. Osoba ubiegająca się o dopuszczenie do egzaminu kwalifikacyjnego, nie później niż 14 dni przed wyznaczonym terminem egzaminu, składa wniosek o dopuszczenie do egzaminu.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 4 listopada 2004 r. w sprawie szczegółowych wymagań w stosunku do diagnostów. Dz. U. z 2004 r., Nr 246, poz. 2469.

Komentuj

Legislacja

Kontrole legalne, mandaty nie
22 marca 2007 | 0

Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem sędziego Bohdana Zdziennickiego uznał, że uprawnienie straży miejskiej i gminnej do używania fotoradarów i karania na tej podstawie kierowców mandatami jest niezgodne z ustawą zasadniczą. W swoim orzeczeniu Trybunał nie oceniał jednak samej celowości tego, czy straż może kontrolować prędkość. Stwierdził tylko, że przyznając takie uprawnienie straży miejskiej, minister spraw wewnętrznych i administracji w swoim rozporządzeniu przekroczył granice upoważnienia ustawowego, gdyż prawo o ruchu drogowym, na podstawie którego wydano to rozporządzenie, nie pozwala straży na ściganie takich wykroczeń. Zdaniem ekspertów prawnych osoby, które zostały ukarane na podstawie niekonstytucyjnych przepisów, mają podstawy do żądania wznowienia postępowań w ich sprawie. Sędziowie TK podkreślili jednak, że orzeczenie dotyczy przyszłości. Przepis rozporządzenia o stosowaniu przez straż miejską fotoradarów utraci więc moc obowiązującą z dniem publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw. Prawo polowania na piratów drogowych dało im rozporządzenie MSWiA. RPO zaskarżył je również do Trybunału Konstytucyjnego już w 2005 r. i właśnie wygrał. Trybunał uznał - podobnie jak SN we wtorek - że takie prawo straże mogłyby dostać tylko od parlamentu (ustawą). Ten stan potrwa do momentu, gdy Sejm przyjmie nowelizację kodeksu drogowego i ta wejdzie w życie. Trybunał wykreślił z rozporządzenia uprawnienie strażników jedynie do kontroli ruchu drogowego w stosunku do kierujących, którzy przekraczają prędkość. Strażnicy mają nadal prawo do działania, gdy kierujący nie stosują się do zakazu ruchu w obu kierunkach lub do sygnalizacji świetlnej - te przypadki nie były skarżone przez RPO i TK na ich temat się nie wypowiadał.

Uprawnienia strażnika miejskiego:- udzielać pouczeń, - legitymować, - ujmować osoby stwarzające bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także mienia i niezwłocznie doprowadzić je do najbliższej jednostki policji, - nakładać grzywny za niektóre wykroczenia, - kierować wnioski o ukaranie do sądów grodzkich, oskarżać i wnosić środki odwoławcze, - usuwać pojazdy i blokować koła pojazdów, - wydawać polecenia.

- Czy jutro strażnicy wyjdą z fotoradarami na ulice? - pytamy rzecznika straży miejskiej w Warszawie. - Jutro nie, a co dalej, decyzja zapadnie szybko - odpowiada Patryk Rokicki. Trybunał generalnie nie zakwestionował używania fotoradarów przez straż, lecz tylko karanie mandatami lub kierowanie wniosków do sądów grodzkich o ukaranie na podstawie zdjęć. - Czy jeśli strażnik zrobi zdjęcie, może z niego skorzystać? - pytali więc dziennikarze po wyroku przedstawiciela RPO Piotra Sobotę. - Mogą przekazać je policjantom, aby ci kierowali wnioski do sądów grodzkich - odpowiada Sobota.

- Co z ukaranymi przez strażników przed orzeczeniem TK? Zdaniem prawników obecnych w Trybunale, w tym sędziego sprawozdawcy prof. Mirosława Wyrzykowskiego, w najlepszej sytuacji są kierowcy, których sprawy nie zostały jeszcze rozpatrzone. Sądy powinny uwzględnić orzeczenie Trybunału, a także wyrok SN, który jest wskazówką, jak orzekać w takich sprawach. Ci, których wcześniej skazano na grzywny lub zapłacili mandat - zdaniem prof. Wyrzykowskiego - mogą ubiegać się o wznowienie postępowania, powołując się na przepis art. 190 ust 4. konstytucji. - Ale sądy decydować będą indywidualnie - podkreśla Wyrzykowski.

5f78a014842870077d658357f05209686ade1ea5

Komentuj
Dopłaty do recyklingu i odzysku
19 marca 2007 | 0

Do 31 marca stacje demontażu pojazdów mają czas na złożenie wniosku o dopłatę na swoją działalność. O pieniądze na demontaż aut mogą starać się tylko te podmioty, które do 15 lutego tego roku przedstawiły w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej sprawozdanie z osiągniętych w ubiegłym roku efektów recyklingu i odzysku. Przedsiębiorcy muszą jednak pamiętać, że wniosek o dopłatę muszą złożyć do końca marca. Termin złożenia odpowiednich dokumentów nie jest jedynym kryterium uzyskania dopłaty na demontaż starych aut. Trzeba także osiągnąć 95 proc. odzysku substancji, materiałów lub energii w stosunku do masy pojazdów przyjętych do złomowania oraz 85-proc. poziomu recyklingu. W przypadku samochodów, które były wyprodukowane przed 1 stycznia 1980 r. poziomy odzysku i recyklingu są niższe i wynoszą odpowiednio 75 i 70 proc. Pieniądze na dopłaty do demontażu pochodzą z opłat za sprowadzanie pojazdów do Polski. Zgodnie z ustawą o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji od początku 2006 roku, każdy pojazd wprowadzony na polski rynek obciążony jest opłatą w wysokości 500 zł, którą uiszcza się na odrębny rachunek bankowy NFOŚiGW. Dokument potwierdzający wpłatę jest niezbędny przy rejestracji pojazdu. Natomiast podmioty, które sprowadzają więcej niż tysiąc aut, muszą zapewnić sieć punktów zbiórki i stacji demontażu starych pojazdów. To jak mają być rozdysponowane środki, które trafią na konto NFOŚiGW, określa rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków przeznaczania wpływów pochodzących z opłat recyklingowych. Zgodnie z tym rozporządzeniem 50 proc. środków ma być przeznaczone na dopłaty do demontażu pojazdów. Działania inwestycyjne w zakresie demontażu, gospodarowania odpadami i zbiórki pojazdów mają być pokryte z 30 proc. wpływów. Natomiast 20 proc. zgromadzonych środków zostanie skierowanych na dofinansowanie gmin w zakresie zbierania porzuconych pojazdów wycofanych z eksploatacji. Narodowy Fundusz do 30 kwietnia opublikuje na swoich stronach internetowych listę przedsiębiorców prowadzących stacje demontażu, którzy otrzymają dopłatę. Natomiast podział pieniędzy, po rozpatrzeniu wniosków, ma być zakończony do 31 maja. Do tego czasu firmy uprawnione do uzyskania dopłat powinny otrzymać środki na swoje konta bankowe.

Komentuj
Pojazdy uprzywilejowane w prywatnych firmach
19 marca 2007 | 1

Trzeba sprecyzować uprawnienia prywatnych firm do posługiwania się pojazdami uprzywilejowanymi – komentuje “Rzeczpospolita”. Zgoda na uprzywilejowanie pojazdu w ruchu drogowym wymaga przede wszystkim ustalenia, czy ma on rzeczywiście służyć ratowaniu życia i zdrowia - stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Prawo o ruchu drogowym mówi, że pojazdami uprzywilejowanymi mogą być m.in. karetki pogotowia, samochody policji i straży pożarnej, Biura Ochrony Rządu, służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych, Służby Więziennej, kontroli skarbowej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W resorcie spraw wewnętrznych i administracji panuje przekonanie, że dalsze zwiększanie liczby takich pojazdów może stworzyć zagrożenie dla ruchu drogowego. Niechętnie wydaje się zwłaszcza zezwolenia dla pojazdów, które mają służyć ratowaniu życia lub zdrowia ludzkiego. Przekonał się o tym Grzegorz Wrzesiński, właściciel firmy Delta Group w Warszawie. Firmę dysponującą trzema samochodami ratowniczymi łączyły z dwoma stołecznymi szpitalami umowy na wykonywanie transportu sanitarnego. “W 2006 r. wykonaliśmy około 3 tys. przewozów. Woziliśmy krew i pacjentów, nieraz ciężko chorych. Obecnie wiele szpitali ogłasza nowe przetargi, ale jednym z wymogów dla kandydatów jest uprzywilejowanie w ruchu drogowym” - mówi Wrzesiński. Właściciel Delty wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji o zezwolenie - ale go nie uzyskał. W odmowie minister powołał się na art. 53 ust. 1 pkt 12 prawa o ruchu drogowym, który precyzuje, że zezwolenie można wydać tylko dla pojazdów niezbędnych dla ratowania życia lub zdrowia. “Kierowaliśmy się opinią szpitali. Szpital Bródnowski nie widział potrzeby uprzywilejowania. Szpital Grochowski odpowiedział, że czasem może mieć znaczenie. Nie jest to zresztą pierwsza odmowa” - wyjaśniał na rozprawie przedstawiciel ministra. “Ze względu na bezpieczeństwo ruchu musimy zająć stanowisko restryktywne. Szpitale pytano tylko raz, choć były dwa postępowania - argumentował przedsiębiorca. Minister nie zażądał statystyki przewozów i oceny stanu chorych”. Sąd uchylił ostateczną decyzję ministra. Ponowne postępowanie w II instancji powinno ostatecznie wyjaśnić sprawę. Będzie też miało szersze znaczenie, ponieważ coraz więcej szpitali rezygnuje z własnego transportu na rzecz firm zewnętrznych wykonujących transport sanitarny, a równocześnie stawia warunek uprzywilejowania takich pojazdów. Należałoby więc sprecyzować nie tylko zakres ich działalności, ale również uprawnień. Wyrok jest nieprawomocny.

Jak uzyskać zezwolenie: Wniosek z uzasadnieniem składa się do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Dołączyć trzeba uwierzytelnione kopie: dowodu rejestracyjnego, aktualnego odpisu z Krajowego Rejestru Sądowego lub zaświadczenia o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, zaświadczenia o nadaniu Regonu, innych dokumentów, np. umowy z zakładami opieki zdrowotnej, policją lub Państwową Strażą Pożarną.

Komentuj
Do ukarania wystarczy fotografia tablicy rejestracyjnej
19 marca 2007 | 2

Prawdopodobnie w ciągu trzech, czterech miesięcy do parlamentu trafi projekt ustawy przewidujący, że do ukarania za wykroczenia, np. przekroczenia prędkości, wystarczy zdjęcie tablic rejestracyjnych pojazdu - zapowiedział na konferencji w Warszawie wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Marek Surmacz. W obecnym stanie prawnym policja musi udowodnić kierowcy, że to on prowadził pojazd, którym złamano przepisy. Sam fakt bycia właścicielem nie wystarczy do otrzymania mandatu. Jak wyjaśniał Andrzej Grzegorczyk, sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która opracowała wstępne założenia projektu, istotą projektu jest automatyzm karania. Wykroczenie zarejestrowane na wideoradarze będzie karane na podstawie numeru rejestracyjnego pojazdu - powiedział Grzegorczyk. Dodał, że pozostawiona zostanie możliwość złożenia wyjaśnień, np.że pożyczyło się samochód. W ocenie Grzegorczyka, w Polsce jest już "dość duża" liczba wideoradarów, ale "przy obecnym systemie prawnym procedura (egzekwowania mandatów z ich zdjęć-PAP) jest dłuższa niż tradycyjne karanie i łapanie przy pomocy tzw. suszarki (prędkościomierza - PAP)". Zmiany - jak mówią ich twórcy - mają m.in. "uwolnić do służby znaczną liczbę policjantów", bo kary będą miały charakter administracyjny i zwiększyć ściągalność mandatów, co ma przyczynić się do wyrobienia w obywatelach poczucia nieuchronności kary za łamanie przepisów. Zdaniem Grzegorczyka, poprawa stanu bezpieczeństwa wymaga zmian w trzech podstawowych sferach - jeśli chodzi o nadmierną prędkość, nietrzeźwych kierowców i stosowanie pasów bezpieczeństwa. W 2006 r. na polskich drogach doszło do ponad 46 tys. wypadków, zginęło w nich ponad 5 tys. osób, a rannych zostało blisko 60 tys. osób.

Komentuj
Nowy departament w Ministerstwie Transportu
25 marca 2007 | 0

W Ministerstwie Transportu powstaje specjalny departament, który zajmie się rozdzieleniem prawie 24,5 mld euro z unijnego programu na budowę dróg lub linii kolejowych - czytamy w "Rzeczpospolitej". Jego wstępna nazwa to Biuro Europejskich Projektów Transportowych. Rozporządzenie powołujące biuro do życia już wkrótce zostanie podpisane. A departament zacznie działać najpóźniej w lipcu - powiedziała "Rzeczpospolitej" Teresa Jakutowicz, rzecznik Ministerstwa Transportu. Kwota 24,5 mld euro to zaledwie część środków z unijnego programu "Infrastruktura i środowisko". Wśród najważniejszych inwestycji, na które wstępnie zarezerwowano już pieniądze - około 1,3 mld euro - znajduje się budowa kilku odcinków autostrady A4 docelowo łączącej zachodnią i wschodnią granicę Polski przez Wrocław, Kraków, Katowice i Rzeszów. Do 2010 roku za prawie 1,5 mld euro powstać mają także trzy odcinki autostrady A1 łączącej północ z południowym krańcem Polski. To tylko dwie z kilkudziesięciu planowanych inwestycji.

Komentuj
Pojazdy organów bezpieczeństwa rejestrowane po nowemu
23 marca 2007 | 0

Opublikowano i jednocześnie zaczyna obowiązywać rozporządzenie, w którym minister spraw wewnętrznych i administracji określił warunki i tryb rejestracji oraz wzory dowodu rejestracyjnego i tablic rejestracyjnych pojazdów Biura Ochrony Rządu, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Straży Granicznej. Rozporządzenie na ten sam temat z 2 czerwca 2003 r. straciło moc (Dz. U. z 2003 r., nr 107, poz. 1008 z późn. zm.).

Komentuj
Mandat wystawiony po roku
23 marca 2007 | 2

Rok temu jechałeś zbyt szybko po Gliwicach? Złapał cię wideoradar? Do dziś nie dostałeś mandatu? Nie zdziw się, jeśli dostaniesz go teraz – ostrzega “Dziennik Zachodni”. Gliwicka policja znalazła sposób na zarejestrowane w ostatnich latach i już przedawnione wykroczenia drogowe. Kilka tygodni temu w gliwickiej komendzie wybuchł skandal. Okazało się, że ponad tysiąc kierowców, którzy złamali przepisy w latach 2003-2006, nie zostanie ukaranych. Zdjęcia samochodów jadących nieprzepisowo wciąż leżą nietknięte w policyjnej szufladzie. Sprawę wyjaśnia ją obecnie prokuratura w Rudzie Śląskiej.

Gliwicka policja chce nadrobić zaległości. Do wystawiania mandatów oddelegowano dwóch funkcjonariuszy. Codziennie wystawiają ich ok. 30. Część z nich za wykroczenia sprzed lat. Rzecznik policji w Gliwicach Marek Słomski potwierdza, że policja wystawia mandaty za wykroczenia sprzed wielu miesięcy. Mandat trzeba wystawić do 30 dni od chwili ujawnienia wykroczenia. My interpretujemy to tak, że ujawnienie liczy się od chwili odczytania zdjęcia i ustalenia właściciela pojazdu - wyjaśnia.

Komentuj
Funkcjonariusze będą nadal widoczni dla kierowców
23 marca 2007 | 0

Policjanci z drogówki znów mogą wszędzie kontrolować prędkość aut kierowców. Po kilku miesiącach "wychodzenia z krzaków" i pracy w ściśle określonych miejscach, nowy komendant główny policji daje funkcjonariuszom większą swobodę w tej kwestii. Podinspektor Janusz Staniszewski, naczelnik wydziału sekcji ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, uspokaja. ”Nie ma mowy o powrocie w krzaki policjantów kontrolujących prędkość aut kierowców. To medialne wymysły. Nowa decyzja komendanta głównego policji zakłada, że funkcjonariusze nadal mają być widoczni dla kierowców. Nie wolno im chować się ani w krzakach, ani za przystankami autobusowymi” – wyjaśnia. Jego zdaniem, zmiana obowiązujących do niedawna zasad ma związek z licznymi i czasami wręcz absurdalnymi skargami przekraczających prędkość kierowców. Nie chodzi także o to, aby policjanci mogli ukrywać się, lecz żeby przeprowadzali kontrole w wybranych przez siebie punktach. “Dochodziło czasami do sytuacji, że musiałem rozpatrywać skargi kierowców, którzy dostali mandat w innym niż upublicznionym przez policję miejscu. Tłumaczyli, że niesłusznie zostali skontrolowani, gdyż dane miejsce nie figurowało w spisie oficjalnych punktów kontrolnych” – mówi naczelnik pomorskiej drogówki. Nieco obaw w związku z nowym rozporządzeniem komendanta głównego policji mają pomorscy kierowcy. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że prędzej czy później niektórzy policjanci zaczną wykorzystywać sytuację i chować się z radarem w oczekiwaniu na kolejną ofiarę. “Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Na Pomorzu nie ma miejsca dla "policji krzakowej". Jeśli ktoś zaobserwuje taką sytuację, proszę uwiecznić ją na zdjęciu i zgłosić to do nas. Z pewnością od razu ukrócimy takie praktyki. Powtarzam jeszcze raz. Najważniejsza jest prewencja. Im radiowóz jest lepiej widoczny, tym bezpieczniej jest na kontrolowanym odcinku drogi” – dodaje podinspektor Staniszewski.

Komentuj
Wracają kartki na benzynę?
23 marca 2007 | 0

“Gazeta Wyborcza” dotarła do projektu systemu kartek na benzynę przygotowanego w Ministerstwie Gospodarki. Właśnie kończy się czas na konsultacje projektu rozporządzenia. Kartka na benzynę to prostokąt o wymiarach 10 na 6 centymetrów. Pośrodku trzeba wpisać termin ważności kartki, numer rejestracyjny auta, nazwisko i imię właściciela pojazdu oraz jego adres (Ministerstwo Gospodarki nie precyzuje, czy chodzi o adres zamieszkania, czy zameldowania). Po prawej stronie jest miejsce na okrągłą pieczęć "organu wydającego". Dookoła umieszczono osiem kuponów, które będą odcinane na stacji przy zakupie ustalonej ilości paliwa. Ile benzyny będzie można kupić na miesiąc? To dopiero w specjalnym rozporządzeniu określi rząd. Aby uniknąć nadużyć, kartki na benzynę będą wykonane z papieru zabezpieczonego znakiem wodnym albo hologramem. Rząd pomyślał o odpowiednich kartkach dla właścicieli aut, w których stosuje się różne paliwa. Środek kartki upoważniającej do zakupu benzyny będzie żółty, a otaczająca go obwódka kuponów ma kolor pomarańczowy. Kartka na zakup oleju napędowego ma środek zielony, a kupony - żółte. Dla kierowców, którzy korzystają z autogazu, zaprojektowano kartkę z białym środkiem otoczonym niebieskimi kuponami. Ministerstwo Gospodarki opracowało też wzór upoważnienia dla kontrolerów, którzy będą sprawdzać, czy na stacjach benzynowych nie sprzedają paliwa bez kartek i czy tankują wyłączenie do zbiorników w samochodach. Tankowanie do kanistrów będzie zabronione. Za złamanie tych ograniczeń będzie grozić grzywna od 20 do 50 tys. zł. Kiedy dostaniemy kartki na benzynę? Tylko w razie zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa. Nowe rozporządzenie zakłada, że w razie kryzysu rząd może też w inny sposób ograniczać zużycie paliwa, np. obniżając limity prędkości jazdy. Za jazdę z większą prędkością grozić będzie wtedy mandat od 500 do 1000 zł.

e637010942921196f101fd098c7832edc3369aeb

(188-2)

Komentuj
Strażnicy czekają na ustawę
21 marca 2007 | 0

Przygotowana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nowelizacja prawa o ruchu drogowym przewiduje możliwość rejestracji przez straż miejską prędkości kierowców za pomocą fotoradarów. Na tej podstawie będą oni mogli także wystawiać mandaty karne. Już dzisiaj straż miejska kontroluje ruch drogowy za pomocą fotoradarów, ale podstawą do tego jest rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 30 grudnia 2002 r. o kontroli ruchu drogowego. Konstytucyjność tego rozporządzenia zakwestionował przed Trybunałem Konstytucyjnym rzecznik praw obywatelskich. Sędziowie Trybunału rozstrzygną, czy fotoradarowe kontrole drogowe są legalne. Projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym już jest w Sejmie. Zmiany mają wyeliminować wątpliwości interpretacyjne i stworzyć podstawy prawne do umożliwienia strażnikom kontroli w ruchu drogowym. Zakres obowiązków strażników określa rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie kontroli ruchu drogowego. Na podstawie tych przepisów strażnicy mogą legitymować kierowców oraz rejestrować prędkość za pomocą fotoradarów. "Istnieje pewne zagrożenie, że przesunie się punkt ciężkości i straż miejska będzie dublowała policję. Wówczas prostsze zadania, jak pilnowanie porządku publicznego, będzie zaniedbywane" – uważa dr Krystian Ziemski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Z kolei zmiany przepisów w ruchu pozytywnie ocenia komisarz Adam Jasiński z Komendy Głównej Policji. Jego zdaniem ustawowe uregulowanie kompetencji strażników w prawie o ruchu drogowym uporządkuje ich uprawnienia dotyczące m.in. mierzenia prędkości przy użyciu fotoradarów.

(188-1)

Komentuj
Lepsza ochrona OC bez podwyżki polisy
21 marca 2007 | 0

Poszkodowani w wypadkach komunikacyjnych będą mieli większą pewność otrzymania odszkodowania z polisy OC komunikacyjnego, bo wzrosną limity odpowiedzialności towarzystw. Gwarantuje to nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Ubezpieczyciele zapewniają, że nie wpłynie to na ceny polis.

Komentuj
Zasady zwrotu akcyzy określi rząd
21 marca 2007 | 0

Z informacji, jakie “Gazeta Prawna” uzyskała w Ministerstwie Finansów, wynika, że już dziś specjalna ustawa doprecyzowująca zasady zwrotu podatku za samochody używane sprowadzone z UE powinna trafić do uzgodnień wewnątrzresortowych. Ustawa ta ma określić zasady ustalania wartości sprowadzonego samochodu, od której naliczana jest akcyza. Natomiast “Rzeczpospolita” przypomina: “"ETS konsekwentnie twierdzi, iż akcyza jest ułamkiem ceny pojazdu. Powinien on pozostawać taki sam, niezależnie od spadku ceny wraz z wiekiem auta" -przypomina NSA. Dodaje, że teraz podstawą do ponownego przeliczenia podatku przez organy celne musi być wartość rynkowa pojazdu, który mógłby być wdanym czasie kupiony w kraju. "Organy celne muszą ją ustalić w oparciu o takie kryteria jak? wiek, przebieg, stan ogólny, rodzaj napędu, marka lub model auta. Kryteria te powinny być przejrzyste, a organ musi wskazać podobny samochód sprzedawany na rynku krajowym. Właściciel sprowadzonego z UE auta musi mieć zapewniony czynny udział w postępowaniu wyjaśniającym i prawo do kwestionowania czynności organów celnych" -pisze w uzasadnieniu wyroku NSA. Mimo iż mogło się zdarzyć - zauważa sąd - że importerzy zaniżali wartość przywożonych aut, to jednak organy celne potrafią opracować obiektywne zasady ustalenia jej faktycznej wysokości. Określając je, muszą jednak pamiętać o prowspólnotowym interpretowaniu prawa krajowego. - Pisemne uzasadnienie NSA wyraźniej niż ustne wskazuje, że podstawą opodatkowania jest cena nabycia unijnego samochodu. Podkreśla, że podstawą ustalenia akcyzy jest zadeklarowana przez podatnika wartość transakcyjna pojazdu. Zgodnie bowiem z art.82 ust.3 ustawy akcyzowej podatek ten jest liczony od ceny nabycia auta - mówi Jerzy Martini ze spółki Baker & McKenzie, pełnomocnik Macieja Brzezińskiego, który odwołał się do ETS. Zdaniem doradcy nie bez znaczenia jest też wskazanie sądu, że przeliczając akcyzę, organy powinny posługiwać się jawnymi i - jak należy sądzić - jednolitymi kryteriami z uwzględnieniem obiektywnych danych, takich jak np. stan ogólny sprowadzonego pojazdu. Takie stanowisko wyklucza proste porównywanie wartości sprowadzanego z Unii samochodu ze średnią ceną rynkową, która nie uwzględnia rzeczywistego zużycia auta, jego wyposażenia, modelu itp.”

Komentuj
Opłata recyklingowa w praktyce nie istnieje
21 marca 2007 | 1

Polskę czekają gigantyczne kary nałożone przez UE. Powód to lekceważenie recyklingu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Zgodnie z unijnymi przepisami przeciętny Polak powinien w przyszłym roku oddać 4 kg zużytego sprzętu do odzysku. Już wiadomo, że nie ma na to szans - pisze “Dziennik”. Choć od ubiegłego roku każdy niepotrzebny sprzęt powinien trafiać do sklepu z elektroniką lub specjalnego punktu zbiórki, Polacy wciąż notorycznie łamią prawo i wyrzucają go na śmietnik. W efekcie, kiedy inne kraje europejskie mogą pochwalić się kilkoma lub nawet kilkunastoma kilogramami odzyskanych elektrośmieci na jednego mieszkańca, my uzyskujemy rocznie zaledwie kilkadziesiąt gramów. Jeśli Bruksela zobaczy, że Polska nie robi niemal nic, by dostosować się do unijnej dyrektywy poświęconej recyklingowi sprzętu RTV i AGD, nałoży na nas ogromne kary. Jak nieoficjalnie dowiedział się “Dziennik”, mogą one wynieść grubo ponad 100 mln euro, a nawet dojść do kilkuset milionów. Najgorsze w tej wiadomości jest jednak to, że pieniądze zostaną zabrane nam z unijnych dotacji przeznaczonych na ochronę środowiska. Wtedy polski rząd, aby zrealizować konieczne inwestycje proekologiczne, będzie musiał sięgnąć do pieniędzy z budżetu. W efekcie za zaniedbania resortu środowiska będą musieli zapłacić wszyscy Polacy. Niestety, nawet jeśli uda nam się uniknąć unijnych kar, i tak nie obejdzie się bez sięgania do kieszeni konsumentów. A to dlatego, że konieczne jest błyskawiczne sfinansowanie dotychczasowych zaległości. "Teraz opłata recyklingowa w praktyce nie istnieje, bo brakuje caego systemu odzysku. Gdy jednak będziemy musieli go naprawdę szybko stworzyć, to opłata ponoszona np. przy zakupie lodówki wyniesie powyżej 50 zł" - wyjaśnia ekspert sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, prof. Andrzej Kraszewski z Politechniki Warszawskiej.

Komentuj
Komisja Europejska broni Rospudy
21 marca 2007 | 0

Komisja Europejska skierowała pozew przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE. Luksemburgu. Sprawa ma związek budową obwodnic Augustowa i Wasilkowa. Ponieważ prace przy obu kwestionowanych przez Komisję Europejską inwestycjach już się rozpoczęły, obok pozwu za łamanie unijnego prawa dotyczącego ochrony środowiska komisarze zdecydowali o skierowaniu do Trybunału osobnego wniosku o natychmiastowy nakaz wstrzymania wszelkich robót przy obwodnicach. Wniosek do unijnego Trybunału Sprawiedliwości ma wpłynąć jeszcze dzisiaj albo najpóźniej w czwartek, tak by Trybunał w trybie pilnym (nawet w ciągu tygodnia) zakazał Polsce kontynuowania prac, zanim zapadnie ostateczny wyrok Trybunału o legalności inwestycji w Dolinie Rospudy i Puszczy Knyszyńskiej. Polski rząd dotychczas zaprzeczał, jakoby naruszał unijne dyrektywy dotyczące ochrony środowiska. Tłumaczył, że proponując działania kompensacyjne wypełnił wszelkie wymagania związane z unijnym programem ochrony obszarów Natura 2000. Argumentem przemawiającym za budową obwodnicy jest dla Polski bezpieczeństwo drogowe. W przesłanym do KE dwa tygodnie temu liście polski rząd argumentował też, że decyzja o inwestycji zapadła przed wejściem Polski do UE, kiedy Polska nie była związana surowymi wymogami unijnych dyrektyw: ptasiej i siedliskowej, których złamanie w związku z inwestycją zarzuca jej Komisja Europejska. Jeśli Polska przegra z KE w Trybunale (wyrok może zapaść nawet w ciągu 6 miesięcy) i nie zastosuje się do jego wyroku, Komisja może wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości o nałożenie kary finansowej (kolejna procedura w sądzie, która twa minimum kilkanaście miesięcy).

Komentuj
Po tygodniu: pijani kierowcy w trybie przyspieszonym
20 marca 2007 | 0

Ponad 65 wyroków wydały w ciągu tygodnia w całym kraju szybkie sądy, kilkanaście jest już prawomocnych. Minister sprawiedliwości cieszy się z sukcesu, a sędziowie podliczają koszty ekspresowego sądzenia. Nic bardziej niż bezkarność nie zachęca przestępców do kolejnych zbrodni - tak tuż przed ich startem zachwalał sądy 24-godzinne Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Po tygodniu wynik nie jest może imponujący, ale widać, że szybkie sądy ruszyły. W całym kraju wydały ponad 65 wyroków. W większości orzekły karę pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa, trzy lata. Najczęściej karano pijanych kierowców i rowerzystów. Z danych, które powoli spływają do Ministerstwa Sprawiedliwości z całej Polski, wynika, że najwięcej sprawców złapano i osądzono we wrocławskich sądach (18). Pracowite okazały się także sądy w Szczecinie i w Warszawie. Szybkiego wymierzenia sprawiedliwości, tak jak obiecał minister Ziobro, doczekała się już pijana matka opiekująca się małymi dziećmi, chuligani po meczu ligowym w Łodzi czy mężczyzna ubliżający strażnikom miejskim. - Tylko jakim kosztem? - pytają sędziowie na dyżurach. Wymieniają cenę adwokata (dostaje360zł za rozprawę), posiłki dla zatrzymanego,izbę wytrzeźwień, dowiezienie do prokuratury i sądu. -Jeśli w grę wchodzi skazanie niebezpiecznego chuligana, to koszty trzeba ponieść, ale jeśli policja przyprowadza nam pijanego rowerzystę z niesprawnym rowerem, to trudno się na nie godzić -mówią sędziowie. Ministerstwo Sprawiedliwości dopiero po miesiącu gruntownie oceni procedurę i koszty jej wprowadzenia. Monitoring będzie trwał kilka miesięcy. Czas na zmiany przyjdzie później. Pierwszy w nowym trybie odpowiadał pijany rowerzysta złapany kilka minut po północy z 12 na 13 marca2007 r. Złamał orzeczony wobec niego dwa tygodnie wcześniej zakaz prowadzenia pojazdów. Po kilkunastu godzinach, gdy wytrzeźwiał, usłyszał wyrok: cztery miesiące ograniczenia wolności. Dużo surowszy, ale i szybszy (rozprawa trwała niecałą godzinę), był sąd poznański. Skazał na 2 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na dwa lata kierowcę, który został złapany na jeździe po pijanemu - miał 0,6 promila alkoholu we krwi. Pozwolił też na publikację wyroku. Z policyjnych szacunków wynika, że w przyspieszonym trybie toczyć się może nawet 200 tys. spraw rocznie. Już pierwsze statystyki pokazują, że wśród skazanych najwięcej jest pijanych kierowców.

Komentuj
Jest luka w ustawie
20 marca 2007 | 0

Powołując się na zanik pamięci lub zły stan zdrowia, można uniknąć rozprawy w sądzie 24-godzinnym – komentuje “Rzeczpospolita”. Prekursorem omijania nowej instytucji szybkiego sądu jest Robert S., radny PiS z Zielonej Góry. Prokuratura postawiła mu zarzuty znieważenia funkcjonariuszy i używania przemocy fizycznej. Grozi mu do trzech lat więzienia. Ale radny wyjaśnił, że z nieznanych mu powodów stracił świadomość, a całe zdarzenie spowodowało jego niekontrolowane zachowanie. Dzięki temu uniknął sądu. -Jego stan zdrowia wymagał potwierdzenia specjalistycznymi badaniami -mówi Jan Pardej z zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej. - Nie można ich było przeprowadzić natychmiast i dlatego nie było tzw. sądu24-godzinnego. Zdaniem prokuratorów, z którymi rozmawiała "Rz", podawanie podobnych powodów może być metodą, za pomocą której sprawcy będą unikać przyspieszonego trybu osądzania. Zwracają oni uwagę na niespójność przepisów. - Sądy 24-godzinne rozpatrują sprawy w trybie uproszczonym - wyjaśnia Ewa Węglarowicz-Makowska z jeleniogórskiej Prokuratury Okręgowej. -W wypadku podejrzenia ograniczonej poczytalności natomiast wszczyna się śledztwo. A kodeks postępowania karnego wyraźnie mówi, że w trybie uproszczonym sprawy, w których prowadzone było śledztwo, rozpoznawane być nie mogą. Prokurator musi powołać wtedy dwóch biegłych psychiatrów i wyznaczyć adwokata z urzędu. Według wytycznych ministerstwa takie osoby należy przebadać niezwłocznie. Jak się okazuje, nawet to nie wystarcza do szybkiego osądzenia sprawcy. - W Lubinie pijany kierowca stwierdził, że leczył się psychiatrycznie -mówi Liliana Łukasiewicz z legnickiej Prokuratury Okręgowej. - Biegli przebadali podejrzanego w ciągu kilku godzin, ale sąd i tak wyłączył przyspieszony tryb postępowania. Sprawcy, który powie, że stracił świadomość, miał pomroczność jasną lub leczył się psychiatrycznie już po przedstawieniu mu zarzutów, nic nie grozi. -W tym czasie majuż status podejrzanego, może przyjąć dowolną linię obrony, a jedyna sankcja to pozbawienie go adwokata z urzędu - mówi Węglarowicz-Makowska. Zdaniem prokuratorów na razie takie przypadki są sporadyczne. Również, jak mówi Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości, takie sygnały od prokuratorów nie docierają. Głośno o nich za to w mediach. Oprócz przypadku radnego Roberta S. opisano sprawę Dariusza K., sulęcińskiego działacza PiS i dyrektora liceum, którego policja zatrzymała nietrzeźwego za kierownicą. W tym wypadku uniknął on przyspieszonego trybu, bo lekarz w izbie przyjęć stwierdził, że jego stan zdrowa nie pozwala na osadzenie go w izbie zatrzymań. To kolejny sposób na unikanie sądów 24-godzinnych. Ale może być nim nie tylko zgłaszanie chorób neurologicznych czy psychicznych czy nawet układu krążenia, wymagających dłuższych badań -alarmują prokuratorzy. Przewidują też, że spory kłopot sprawią także wnioski dotyczące świadków, do których dotarcie może być trudne w krótkim czasie. - To jednak linia obrony, z którą spotykamy się w normalnej procedurze - zaznacza prok. Pardej.

Komentuj
Nowe obowiązki spedytorów, załadowców i nadawców
19 marca 2007 | 0

Nowelizacja przepisów ustawy o czasie pracy kierowców, która wejdzie w życie 11 kwietnia, wprowadza nowe obowiązki dla spedytorów, załadowców i nadawców towarów. Będą oni odpowiadać w takim samym stopniu jak przewoźnik za naruszenie czasu pracy kierowcy. Zmiana przepisów o czasie pracy kierowców (a w zasadzie ich doprecyzowanie i uporządkowanie) wynika z wejścia w życie z dniem 11 kwietnia 2007 r. nowych przepisów – rozporządzenia 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. Wniesiono zmiany do przedziałów czasowych obowiązkowych przerw dla kierowców oraz limitu czasu tygodniowego prowadzenia pojazdu. Limit ten nie może przekraczać 60 godzin tygodniowo oraz 90 godzin w ciągu dwóch tygodni. Dodatkowo wprowadzono uregulowania dla kierowców komunikacji miejskiej (lokalnego transportu zbiorowego), a także dla osób będących przedsiębiorcami osobiście wykonującymi przewozy, jak również – kierowców niezatrudnionych przez przedsiębiorcę, lecz wykonujących osobiście przewozy na jego rzecz. W związku z wdrożeniem w całej Unii Europejskiej tachografów cyfrowych, doprecyzowano również przepisy do ustawy z 2005 roku o systemie tachografów cyfrowych, które dotyczą przede wszystkim podmiotów prowadzących działalność w zakresie instalacji, kalibracji, napraw i sprawdzania tachografów cyfrowych (warsztaty) oraz techników warsztatów. Proponowane zmiany mają głównie charakter uściślający, porządkujący i upraszczający dotychczasowe przepisy, tak aby były jednoznaczne i bardziej zrozumiałe oraz możliwe do praktycznego egzekwowania. Ale nowością, która się pojawiła w nowelizowanych przepisach, jest zmiana ustawy o transporcie drogowym nakładająca odpowiedzialność za naruszenie norm związanych z przewozem drogowym na spedytora, załadowcę i nadawcę towaru. Inspekcja Transportu Drogowego będzie mogła nakładać kary na przedsiębiorców nie tylko wykonujących, ale i obsługujących transport drogowy. Od 11 kwietnia Inspekcja Transportu Drogowego (ITD) będzie mogła nakładać kary na przedsiębiorców nie tylko wykonujących, ale i obsługujących transport drogowy. Zgodnie z art. 93 ust. 8 (ustawy o transporcie drogowym) wszczęcie postępowania administracyjnego wobec przedsiębiorcy lub innego podmiotu realizującego przewóz drogowy nie wyklucza wszczęcia postępowania administracyjnego także wobec podmiotu wykonującego inne czynności związane z przewozem, w szczególności wobec: spedytora, nadawcy, załadowcy, a także organizatora wycieczki i organizatora transportu. Przewoźnik na podstawie dokumentów będzie musiał wskazać okoliczności sprawy i udowodnić jednoznacznie, że podmiot organizujący transport albo załadunek jego samochodu miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego. Naruszenie warunków przewozu drogowego oprócz naruszenia norm związanych z czasem prowadzenia pojazdu oznacza również inne wykroczenia, np. przeciążenie samochodu (czyli norm nacisku na oś pojazdu) – wyjaśnia Maciej Wroński, dyrektor departamentu transportu drogowego Ministerstwa Transportu. Przewoźnicy skarżyli się, iż są wręcz zmuszani do łamania przepisów, gdyż ich zleceniodawcy często nie biorą pod uwagę obowiązujących przepisów. Zlecane załadunki, rozładunki były często dokonywane bez żadnego harmonogramu zgodnego z czasem pracy kierowcy, bo np. życzył sobie tego klient, który chciał mieć wywieziony towar o określonej godzinie. W momencie nadpodaży usług transportowych na rynku niegodzenie się na takie zlecenie oznaczało rezygnację z usług przewoźnika. Ale z drugiej też strony firmy organizujące transport narzekali, że ich klienci nie rozumieją zasad wykonywania przewozów towarów i również sami obawiają się o utratę zlecenia, a nawet długoterminowych kontraktów, które tworzą miejsca pracy. Ministerstwo Transportu stoi na stanowisku, iż przepisy te przysporzą korzyści obu stronom, a przede wszystkim wpłyną na poprawę bezpieczeństwa transportu drogowego oraz zmniejszą liczbę wykroczeń związanych z wykonywaniem zarobkowego transportu drogowego. – Wdrożenie tych przepisów oprócz dostosowania do prawa unijnego, ma na celu również ochronę uczciwych przedsiębiorców, zarówno przewoźników, jak i spedytorów, a zwalczanie tych, którzy działają nielegalnie, łamiąc przepisy prawa, a tym samym psują rynek transportowy – dodaje Maciej Wroński z Ministerstwa Transportu. Przepisy te zaczną obowiązywać już za dwa tygodnie. Do tego czasu warto się więc przygotować (również swoich klientów) na nowe zasady wykonywania transportu drogowego i zapoznać szczegółowo z nową ustawą o czasie pracy kierowców.

Komentuj
Pojazd podarowany z Unii
19 marca 2007 | 0

Auto darowane z kraju Unii Europejskiej opodatkowane jest akcyzą – przypomina “Gazeta Prawna”. W sytuacji, gdy podatnik deklaruje, że uzyskał sprowadzony do Polski z krajów Unii Europejskiej towar akcyzowy w związku z darowizną, podstawę opodatkowania organy podatkowe określą na podstawie przeciętnych cen stosowanych w danej miejscowości lub na rynku krajowym.

Komentuj
Na Białorusi wysokie mandaty
19 marca 2007 | 0

Białoruskie gazety piszą, że obowiązujący od pierwszego marca nowy kodeks administracyjny wywołuje wiele narzekań kierowców. Chodzi o zbyt wysokie mandaty za naruszenie zasad ruchu drogowego. Największy państwowy dziennik "Sowietskaja Biełorussija" pisze, że kierowcy zaczęli częściej uciekać z miejsc nawet drobnych wypadków. Jeśli wcześniej ukrywali się głównie kierowcy, którzy dopuścili się poważnych wykroczeń, to teraz uciekają również ci, którzy na przykład zaczepili o lusterko cudzego auta. Gazeta "Komsomolskaja Prawda w Biełorussi" podaje przykłady nowych kar. Kobiecie samotnie wychowującej chore dziecko, która przy cofaniu auta rozbiła światło innego samochodu wypisano mandat o równowartości 450 dolarów. Jej miesięczny zarobek wynosi równowartość 300 dolarów. Mężczyźnie, który został powtórnie przyłapany na prowadzeniu auta pod wpływem alkoholu grozi 15 tysięcy dolarów mandatu lub 2 lata karnych robót. Zdaniem milicjantów, kary są rzeczywiście wysokie, ale dyscyplinują kierowców. Poza tym w szczególnych wypadkach kary mogą być zmniejszone.

Komentuj

Statystyka

Wypadki z udziałem niechronionych uczestników ruchu drogowego
25 marca 2007 | 0

W roku 2005 w Polsce piesi uczestniczyli w ponad 15 000 wypadków drogowych,

co stanowi ok. 33 proc. wszystkich zdarzeń.

W wypadkach tych zginęły 1 734 osoby, a 14.551 zostało rannych.

Piesi byli sprawcami ponad 7000 wypadków, czyli prawie 15 proc. ogółu.

W roku 2005 blisko połowa wypadków drogowych z udziałem pieszych i około 56 proc. ofiar śmiertelnych - było wynikiem nieprawidłowego zachowania się pieszych na drodze.

Komentuj

Przegląd prasy

Operacja pasy bezpieczeństwa
24 marca 2007 | 0

Prawie 126 tys. przypadków braku zapiętych pasów bezpieczeństwa ujawniono w czasie ogólnoeuropejskiej kampanii "Operacja pasy bezpieczeństwa". W kampanii uczestniczyło 21 krajów. Kampania została przygotowana pod patronatem TISPOL - Europejskiego Stowarzyszenia Policji Drogowej, wspomagającego Unię Europejską w ograniczeniu przypadków śmierci na drogach. "Operacja pasy bezpieczeństwa" to pierwsza z serii kampanii bezpieczeństwa przewidzianych na ten rok. Dostosowanie się do obowiązku używania pasów bezpieczeństwa mogłoby uchronić zdrowie i życie 6,000 europejczyków rocznie. Aż 50% ofiar wypadków nie używało pasów, a ich użycie mogło ocalić ich życie. We wszystkich krajach UE zapinanie pasów jest obowiązkowe, mimo tego kontrola przeprowadzona pomiędzy 19-25 lutego ujawniła 125,888 przypadków łamania przepisów w tym zakresie, w tym 3,833 przypadków dotyczyło dzieci. Kampania została przygotowana pod patronatem TISPOL - Europejskiego Stowarzyszenia Policji Drogowej, wspomagającego Unię Europejską w ograniczeniu przypadków śmierci na drogach. Akcje kontroli pojazdów drogowych mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa, a przez to ochronę życia. "Wspólna walka z nadmierną prędkością, alkoholem i nieużywaniem pasów bezpieczeństwa, pozwoli na usunięcie w znacznym stopniu przyczyny śmierci na Europejskich drogach. W wypadu, użycie pasów lub jego brak, jest często wyborem pomiędzy życiem a śmiercią. Badania pokazują, że intensywność kampanii takich jak ta, zwiększa liczbę używających pasów, przez to ratuje życie. Dlatego mamy zamiar prowadzić dalsze takie akcje w tym roku." zapowiedział Prezes TISPOL Eddy Grief. Kraje które biorą udział w kampanii to: Belgia, Szwajcaria, Cypr, Niemcy, Dania, Hiszpania, Francja, Finlandia, Grecja, Węgry, Włochy, Irlandia, Mołdawia, Holandia, Norwegia, Polska, Rumunia, Słowenia, Szwecja, Wielka Brytania.

  609ce979242784b12397739d3b8a9607129e25ea(188-5)

Komentuj
Kierowcy do psychologa
23 marca 2007 | 0

Najwięcej wypadków drogowych powstaje przede wszystkim z winy samych kierowców. By temu zapobiec, eksperci postulują m.in. wprowadzenie dla nich programu treningowego, który będzie kształtował prawidłowe zachowanie kierującego w sytuacjach podbramkowych. Eksperci postulują, by we wszystkich krajach Unii - a więc i w Polsce - położyć nacisk na:

- Zmiany w diagnostyce psychofizycznej kierowców. Zgodnie z założeniem, że bezpieczeństwo zaczyna się w głowie, rozważa się wdrożenie multimedialnego programu treningowego dla kursantów i kierowców, kształtującego prawidłowe zachowania w sytuacjach stresowych i wymagających wysokiej koncentracji. Uwaga: tego rodzaju badaniom mieliby być poddawani także amatorzy, a nie tylko kierowcy zawodowi. Specjaliści postulują też zaostrzenie badań lekarskich i psychologicznych kierowców (np. badanie słuchu i równowagi, ale też predyspozycji, np. antycypacji czasowo-ruchowej).

- Kształtowanie świadomości ergonomicznej. Okazuje się (co akurat "Obrotów" nie dziwi), że złe rozmieszczenie pedałów lub przyrządów na tablicy, niedostateczny zakres regulacji fotela i kierownicy czy nawet nieprawidłowy kształt podłokietnika lub zagłówka mogą doprowadzić jeśli nie do wypadku, to do kłopotów zdrowotnych osób spędzających dużo czasu za kierownicą. Projektanci i producenci aut częstokroć to lekceważą, szukając oszczędności lub bezkrytycznie podążając za wzorniczymi modami. Ergonomia pojazdu jest wciąż niedocenianym kryterium oceny bezpieczeństwa, a niedociągnięcia na tym polu zdarzają się nawet w autach renomowanych marek.

Komentuj
3 Europejski Program Działań w Bezpieczeństwie Ruchu Drogowego
19 marca 2007 | 0

Odbyło się spotkanie robocze przedstawicieli władz państwowych i ekspertów poświęcone udziałowi Polski w realizacji 3 Europejskiego Programu Działań w Bezpieczeństwie Ruchu Drogowego, zorganizowane we współpracy z European Transport Safety Council i Instytutem Transportu Samochodowego w ramach międzynarodowego projektu “Road Safety PIN (Road Safety Performance Index)”. Spotkaniu przewodniczył Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Marek Surmacz. Zaangażowanie strony polskiej w realizację poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego przedstawił Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu Piotr Stomma, reprezentując Ministra Transportu Jerzego Polaczka, który jest Przewodniczącym Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wiceminister Piotr Stomma podkreślił wolę polityczną resortu transportu w realizacji zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz związaną z nimi poprawę i rozwój infrastruktury drogowej. Omówił także główne założenia i osiągnięte wyniki z realizacji rządowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT 2005 oraz Programu Realizacyjnego na lata 2006-2007. Ze strony organizatorów spotkania głos zabrali przedstawiciele: Instytutu Transportu Samochodowego, Dyrektor Wojciech Przybylski, Prezes Toyota Motor Poland, Hiroshi Kono, Dyrektor Departamentu BRD w DG TREN, Stefan Tostman oraz przedstawiciel ETSC, Profesor Richard Allsop. W wystąpieniach gości jako zadania pierwszoplanowe w Polsce wymieniono potrzebę ograniczenia nadmiernej prędkości, zmniejszenie liczby uczestników ruchu drogowego będących pod wpływem alkoholu oraz konieczność wzrostu liczby kierowców i pasażerów stosujących pasy bezpieczeństwa w pojazdach. Wszystkie te działania mają charakter bezinwestycyjny i mogą w znaczący sposób poprawić stan bezpieczeństwa na polskich drogach. Kierownik Projektu PIN, Franziska Achterberg podkreśliła potrzebę profesjonalnego przygotowania rozwiązań prewencyjnych, monitoringu i oceny podejmowanych działań, badań kierowców oraz jak najszybszego wprowadzenia systematycznych rozwiązań dotyczących zwiększenia efektywności penalizacji wykroczeń rejestrowanych przy użyciu urządzeń automatycznie rejestrujących te wykroczenia (wideoradary i wideorejestratory). Ze statystyk wynika, że w Polsce mimo podejmowanych działań, niestety zbyt wolno przebiega proces polepszania istniejącego stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Spotkanie zwróciło dużą uwagę mediów. Podczas podsumowującej konferencji prasowej na liczne pytania dziennikarzy odpowiadali: Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Marek Surmacz, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu, Piotr Stomma, Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Andrzej Grzegorczyk, Kierownik Projektu PIN, Franziska Achterberg, Prezes Toyota Motor Poland, Hiroshi Kono, przedstawiciel ETSC, Prof. Richard Allsop oraz Dyrektor Departamentu BRD w DG TREN, Stefan Tostman.

Komentuj
Zakaz używania klaksonu na słonia!
25 marca 2007 | 0

Gdy jadąc autostradą, nagle na swojej drodze zobaczysz słonia, lepiej nie próbuj na niego trąbić. Przynajmniej w Malezji. Tam władze wprowadziły zakaz używania klaksonu do odganiania tarasujących drogę słoni. Powód jednak jest poważny - chodzi o bezpieczeństwo kierowców i pasażerów. Zakaz dotyczy głównej autostrady w kraju. Choć jest to najważniejsza trasa w Malezji, słonie nic sobie z tego nie robią i często zapędzają się na jezdnię. Jakie jest pierwszy odruch kierowcy? Nacisnąć na klakson. Ale to największy błąd, jaki możemy zrobić - przekonują władze. Bo wystraszone hałasem zwierzęta mogą zacząć w panice tratować auta. Ostatnio rozjuszone trąbieniem kierowców stado zwierząt zaczęło gonić jedno z aut. Władze sugerują, że gdy drogę zablokują słonie, to lepiej jest zatrzymać się i poczekać, aż zwierzęta wrócą do dżungli. Tak będzie lepiej i dla kierowców, i dla słoni.

Komentuj
W Polsce przybywa pijanych kierowców!
25 marca 2007 | 1

Pijany 14-latek spowodował wypadek. Alkohol, brawura i brak prawa jazdy były przyczynami wypadku do jakiego doszło dzisiaj w nocy na Opolszczyźnie - informuje portal 24opole.pl. Kierujący Mazdą 323 14-letni pijany chłopiec z nieznanych przyczyn zjechał na lewy pas jezdni i uderzył w drzewo. - To cud że udało im się przeżyć - mówili na miejscu strażacy - Kierowcę musieliśmy wycinać z samochodu - dopiero wtedy pogotowie mogło go zabrać do szpitala.

Chciał przekupić policjanta. awet do dziesięciu lat więzienia grozi 20-letniemu Przemysławowi S. Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Nowego Dworu, gdy po pijanemu jechał hondą. Miał prawie 2 promile w wydychanym powietrzu. Za puszczenie go wolno zaproponował funkcjonariuszom 500 zł łapówki. - Za samą jazdę po pijanemu odpowiadałby w trybie przyśpieszonym. Teraz czeka go normalny proces, a wcześniej może i areszt. Dziś zajmie się tym sąd - mówi policjant.

Zatrzymanie pijanego sprawcy wypadku. Policjanci zatrzymali 55-letniego mieszkanca Tarnowskich Gór. Mężczyzna kierując samochodem marki VW-Pasat wjechał na pobocze i potrącił 27-letnią kobietę i jej 7-letnia córkę. Poszkodowane zostały przzewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Kierowca pasata był pijany. Badanie stanu jego trzeźwości dało wynik ponad 2,5 promila alkoholu.

Nietrzeźwy 20-latek na słupie elektrycznym. Policjanci z KPP w Leżajsku interweniowali w związku ze zdarzeniem drogowym. Wstępne ustalenia wskazują, że kierujący samochodem marki "Volkswagen Polo" 20-letni mężczyzna prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem i najechał na stojący przy drodze słup elektryczny. Jak się okazało 20-latek miał 1,44 promila alkholu w organizmie. W wyniku zdarzenia doznał obrażeń ciała i został odwieziony do szpitala.

Rowerzyści i motorowerzyści po spożyciu. Rowerzysta z Działdowa, mając ponad 2 promile alkoholu późnym wieczorem jeździł działdowskim ulicami. W ręce stróżów prawa 17-latek wpadł na Placu Mickiewicza. Teraz może spodziewać się kary nawet do roku pozbawienia wolności. Kolejnym pijanym kierowcą, który wybrał jako środek lokomocji pojazd inny niż samochód , to motorowerzysta z gminy Kętrzyn. 47-letni Dariusz Ch. kilka minut po godzinie 10.00 jeździł uliczkami Nowego Młynu. Tam został zatrzymany przez patrol policji. Jak się okazało, kierowca Rometa miał ponad 2,5 promila alkoholu. Motorower został zabezpieczony na parkingu, a jego właściciel trafił do policyjnego aresztu.

Komentuj
Numer alarmowy 112 – podpisz petycję!
24 marca 2007 | 0

Ponad dwie trzecie mieszkańców Unii Europejskiej nie wie o istnieniu numeru alarmowego 112! Od 15 do 30 proc. zgłoszeń nagłych wypadków otrzymuje odpowiedź nieadekwatną do sytuacji lub nie otrzymuje jej wcale! Tymczasem każdego roku można by ocalić 5 tys. osób i zaoszczędzić aż 5000000000 euro (nie pomyliliśmy się w liczbie zer). Skąd to wiemy? W lutym 2007 r. na konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim zainaugurowano inicjatywę ustawodawczą “Telefon alarmowy 112” - jej celem jest wprowadzenie dyrektywy zobowiązujące kraje członkowskie do wprowadzenia i stosowania jednolitego numeru ratunkowego w całej Unii. Ty też możesz podpisać petycję - znajdziesz ją pod adresem www.112petition.eu

Komentuj
Wypadek na przejściu dla pieszych
24 marca 2007 | 0

Czterech nastolatków zostało rannych podczas sobotniego wypadku. Chłopcy przechodzili przez przejście dla pieszych na ul. Kondratowicza w Warszawie, gdy potrącił ich opel agila. Kierująca nim kobieta nie zatrzymała się przed pasami, ominęła też auto, które przepuszczało pieszych. Była trzeźwa. Policja zatrzymała jej prawo jazdy. Za spowodowanie wypadku grozi jej do trzech lat więzienia.

Komentuj
Pół wieku królowej polskich drów
24 marca 2007 | 0

Jej widok na poboczu wiejskiej drogi wrósł w pejzaż czasów PRL. Nazywano ją karetą, skarpetą, kurołapką, a obła karoseria na wiele lat ukształtowała wyobrażenie Polaków o samochodzie. Pierwszy egzemplarz syrenki wyjechał z Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu dokładnie 50 lat temu. I mimo że ostatnia syrenka zjechała z taśmy w 1983 r., szeregi jej wielbicieli rosną. Na portalu internetowym Allegro zabytkowe auto można kupić za kwotę od 200 do 10 tys. zł, w zależności od stanu technicznego. Prężnie działa Klub Miłośników Syren i Warszaw w Nekli pod Poznaniem. Syreniarze organizują rajdy i jeżdżą po świecie. - W 2004 r. na powitanie wstąpienia do Unii wybraliśmy się do Berlina. Stanęliśmy pod Bramą Brandenburską, a tam Niemcy z byłej NRD podchodzą, rozmawiają, uśmiechają się. Bo przypomniały się im wartburgi i trabanty - śmieje się Bernard Kaczmarski, prezes klubu. Syrenami byli w Kopenhadze, w kwietniu wybierają się do Paryża. Jeżdżą z wozem z zapasowymi częściami oraz z lawetą, która - jak święcie wierzą - do niczego się nie przyda. Kaczmarski mówi: - Jak pokonamy te 3,5 tys. km, w Nekli będzie święto.

adda0ca7003e3007761c990350046627f4b5fea5

 (188-6)

Komentuj
„Eksperyment” z pijanymi kierowcami
23 marca 2007 | 0

"Teraz widzę, co może się stać, gdy wypiję alkohol!"; "Będę miała odwagę odebrać mojemu chłopakowi kluczyki, gdy wypije!"; "Cieszę się, że to tylko eksperyment!" - to słowa młodych bohaterów filmu "Eksperyment", który zaprezentowali w auli Wyższej Szkoły Zarządzania i Informatyki: motorowy wicemistrz świata Jacek Czachor i ks. Marian Midura - krajowy duszpasterz kierowców. Po zakończeniu filmu Jacek Czachor zwrócił się do obecnych na spotkaniu z apelem o nie wsiadanie za kierownicę po wypiciu alkoholu i przestrzeganie przed tym swoich bliskich i znajomych. Film trafi do podkarpackich szkół. Niemal cała sala wypełniona była osobami, które chciały wysłuchać pogadanek o przygodach mistrza kierownicy, uczestnika rajdów w różnych miejscach naszego globu, również tego najsłynniejszego - rajdu Paryż-Dakar. Dwukrotny zdobywca tytułu wicemistrza świata opowiadał ilustrując wypowiedź filmami i zdjęciami wykonanymi na trasach egzotycznych i polskich drogach. Ks. Marian Midura zachęcił młodych ludzi, którzy chcą się ścigać do tego by podejmowali rywalizację na torach wyścigowych, by brawurową jazdą nie stwarzali zagrożenia. Ks. Marian od lat niestrudzenie prowadzi akcję "Krzyś" wspomagając się autorytetami mistrzów kierownicy Krzysztofa Hołowczyca, Jacka Czachora i innych. Od początku wspiera ją policja. Policja podejmuje i uczestniczy w wielu przedsięwzięciach, których celem jest wzrost świadomości w zakresie bezpiecznego korzystania z dróg, zwłaszcza wzbogacania wiedzy dzieci i młodzieży. Wsparcie ze strony takich autorytetów przynosi najlepsze rezultaty, ma szansę skuteczniej trafić do młodych ludzi.

Komentuj
Znak drogowy zranił pieszego
23 marca 2007 | 1

Rozpędzone auto wpadło w poślizg po czym uderzyło w znak drogowy. Przewrócone żelastwo poważnie raniło przechodnia. Do wypadku doszło w Lublinie. 47-letni mężczyzna przeszedł przez przejście dla pieszych przez jezdnię i zatrzymał się na miejscu rozdzielającym dwa pasy ruchu. “Opel Corsa zjechał nagle na pas rozdzielający jezdnie – mówi Agnieszka Kwiatkowska, z biura prasowego KMP w Lublinie. – Wyrywał z podłoża znak drogowy, który upadł na stojącego tam mężczyznę, który trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami głowy”.

Komentuj
Kara za bałagan w pojeździe
23 marca 2007 | 0

“Gazeta Wyborcza” relacjonuje: Irena Kurzawa pojąć nie może toku myślenia pracowników Warty. - Po wypadku, zresztą nie z mojej winy, uznali, że samochodu nie opłaca się remontować, bo naprawa byłaby znacznie droższa niż wartość auta. Wyliczając odszkodowanie, odjęli mi 560 zł. Dlaczego? Bo ocenili, że wnętrze pojazdu było zaniedbane. Nie rozumiem związku - dziwi się pani Irena, zadbana kobieta w średnim wieku. Gabriela Żmudzka z katowickiego oddziału Warty twierdzi, powołując się na opinie rzeczoznawcy, który oglądał auto, że zapach w nim był bardzo nieprzyjemny, a na dodatek w tapicerkę wbiła się sierść psa. - Co do psa i jego sierści - mogę się zgodzić - mówi Kurzawa. - Mam dużego psa, woziłam go tym autem. Mogę nawet przyznać, że w samochodzie był bałagan. Ale nieprzyjemny zapach? Przecież obornika samochodem nie wożę. Nikt w nim nawet nie palił papierosów, bo jestem po operacji serca i nie znoszę zapachu dymu. Poza tym co to ma za znaczenie, skoro samochód nadaje się tylko do kasacji? - Ależ nikt nie twierdzi, że samochód musi być oddany na złom - wyjaśnia Żmudzka. - Może zostać sprzedany, jeśli znajdzie się klient. Można go też remontować. My tylko wyliczyliśmy, że to się nie opłaca. Remont kosztowałby ponad 19 tys. zł, a jego wartość przed uszkodzeniem to tylko 4,8 tys. zł. Ustalając wartość, bierze się pod uwagę także stan wnętrza. Z tak zaniedbanym nie dałoby się przecież sprzedać samochodu drożej.

Komentuj
Bariery realizacji programu budowy dróg i atuostrad
23 marca 2007 | 0

Dzięki funduszom unijnym Polska już w tym roku może stać się jednym z największych placów budowy dróg w Europie – komentuje “Gazeta Prawna”. Aż 11 mld euro z programu “Infrastruktura i środowisko” zostanie przeznaczone na drogi. Za te pieniądze do 2013 roku ma powstać ponad 600 km autostrad i ok. 2250 km dróg ekspresowych. Rząd ze środków budżetowych powiększy tę kwotę o 30 proc. “Te pieniądze zostaną przeznaczone na przygotowanie inwestycji oraz wymagany prawem unijnym tzw. wkład własny” – mówi Barbara Kondrat, wiceminister transportu. W ten sposób po raz pierwszy w historii organ odpowiedzialny za budowę dróg będzie mógł liczyć na skokowy wzrost środków. O ile w poprzednich latach nakłady na inwestycje drogowe były stałe – wynosiły ok. 4 mld zł rocznie – to już w ubiegłym roku wzrosły do ponad 9 mld zł. Szanse są ogromne, ale pojawiają się coraz to nowe zagrożenia. Nie tylko wadliwe procedury przetargowe czy problemy z ochroną środowiska spowalniają proces inwestycyjny. By skończyć ze ślamazarnym tempem budowy dróg, potrzebne są też ekspresowe decyzje na niższych poziomach.

24866c89b798758b6fd516d2b0107f8f21d98e83

(188-4)

Komentuj
Kolorowe fotoradary
23 marca 2007 | 0

Wszystkie fotoradary stojące przy drogach krajowych na Pomorzu zostaną wkrótce przemalowane. Dzięki nowym barwom będą lepiej widoczne, niż do tej pory. To dobra wiadomość dla kierowców, którzy będą mieli nieco więcej czasu na zdjęcie stopy z pedału gazu. Maszty fotoradarów są szare lub, jak kto woli, siwe. Czasami trudno je dostrzec nawet przy dobrej pogodzie. Już wkrótce ma to się jednak zmienić. Zamiast "barw maskujących" zyskają one jaskrawe kolory. - Zastanawiamy się, czy słupy mają być żółte, czy żółto - czarne. Gdański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zadeklarował się, że przemaluje je na swój koszt - wyjaśnia podinspektor Janusz Staniszewski, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Jego zdaniem nowe, bardziej widoczne kolory masztów, na których montowane są fotoradary to bardzo dobry pomysł. - Urządzenia będą lepiej widoczne i dzięki temu jeszcze efektywniej spełnią swoją rolę.(...)

Komentuj
Zły stan techniczny a skutki wypadku
22 marca 2007 | 0

Zły stan techniczny autobusu, w wypadku którego ranne zostały 24 osoby, miał poważny wpływ na liczbę poszkodowanych i ich obrażenia - poinformowała warmińsko-mazurska policja, powołując się na opinię biegłego, badającego pojazd. Do katastrofy doszło 13 marca na trasie Dobre Miasto-Orneta (o czym pisaliśmy w newsie nr 187 – przyp. red.). Jak wynika z policyjnych ustaleń, kierowca autobusu, chcąc uniknąć uderzenia w jadący przed nim pojazd skręcający w lewo, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Z opinii biegłego wynika, że nieprawidłowo zamontowane fotele miały istotny wpływ na skutki wypadku. "Pasażerowie w czasie trwania wypadku razem z powyrywanymi fotelami przemieszczali się wewnątrz autobusu, co spowodowało dalsze ich obrażenia" - podała policja. Według biegłego, w złym stanie technicznym było także ogumienie autobusu, ale jak podkreślił, "w warunkach suchej nawierzchni nie miało to wpływu na zaistnienie zdarzenia drogowego". Funkcjonariusze mają teraz wyjaśnić, jak doszło do tego, że niesprawny autobus został dopuszczony do ruchu. Kierowcy autobusu przedstawiono już zarzut "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym", za co grozi mu do pięciu lat więzienia. W wyniku wypadku 15 osób przetransportowano do szpitali - sześcioro z nich w stanie ciężkim. Dziewięcioro kolejnych poszkodowanych nie wymagało hospitalizacji i pomoc medyczną udzielono im na miejscu zdarzenia.

Komentuj
Najniebezpieczniejsza droga krajowa
22 marca 2007 | 0

To najniebezpieczniejsza droga w Polsce – co roku ginie na niej ponad sto osób. Mało tego – ta liczba rośnie. Mowa o ósemce – drodze biegnącej od wschodniej do południowej granicy kraju. Ósemka ma 791 km długości. Do Warszawy dochodzi od strony Radzymina, a wychodzi przez Janki. Niestety, na całej jej długości, odwrotnie niż na innych drogach w kraju, rośnie liczba wypadków, w których giną ludzie. Ministerstwo Transportu opracowało nowy sposób poprawy bezpieczeństwa na ósemce. Ujawnił go minister Jerzy Polaczek. “Odchodzimy od doraźnych działań w pojedynczych miejscach. Zajmiemy się kompleksowo całymi ciągami dróg” – tłumaczył minister Polaczek. Naukowcy z politechnik gdańskiej i krakowskiej przeanalizują, jakie są główne przyczyny wypadków na tej drodze. Na podstawie ich uwag powstaną projekty zmian. Już wiadomo, że znajdą się wśród nich m.in. bezkolizyjne przejścia dla pieszych, ogrodzenia odcinające chodniki od jezdni, wycinka drzew lub odgrodzenie ich od drogi barierami.

Komentuj
W taksówce dziecko bez fotelika
22 marca 2007 | 2

Czy taksówką można przewozić dzieci bez fotelików? Dlaczego korporacje w nie nie zainwestują? - pytają mamy. Zgodnie z przepisami dzieci w fotelikach muszą przewozić w samochodach osoby prywatne. Taksówki zaś to transport publiczny i ich kierowców to nie obowiązuje. Redakcja obdzwoniła prawie wszystkie korporacje w Warszawie i znaleziono jedną, która ma samochody z fotelikami. To MPT. Posiada siedem takich taksówek. “Jest ich mało. Więc żeby zamówić jedną z nich, trzeba zadzwonić dwie godziny wcześniej” - podkreśla Robert Głowacki z MPT. W większości korporacji taksówek z fotelikami nie mają i na razie nie zamierzają mieć, bo - jak twierdzą ich pracownicy - nie zauważyli takiego zapotrzebowania, a klienci proszący o fotelik zdarzają się sporadycznie.

Komentuj
Jednak naruszyła zasady bezpieczeństwa
22 marca 2007 | 0

Sąd Rejonowy w Płońsku uznał Otylię Jędrzejczak za winną nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym zginął jej brat. Pływaczka została skazana na 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. "To trafny i sprawiedliwy wyrok" - mówi o rozstrzygnięciu sądu w sprawie Otylii Jędrzejczak prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Otylia Jędrzejczak jednak naruszyła zasady bezpieczeństwa. "Wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i pozbawienia prawa jazdy na rok to nie jest dolegliwa kara" - mówi "Gazecie.pl" prof. Kruszyński. Sąd uznał, iż Otylia Jędrzejczak nie zachowała szczególnej ostrożności, wyprzedzając inne pojazdy z prędkością około 110 km/h. Sąd zgodził się z opinią jednego z biegłych, iż Otylia Jędrzejczak "niewystarczająco dokładnie, wręcz nierozważnie, rozpoczęła manewr wyprzedzania". "Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w szczególnych przypadkach, jeżeli na przykład w zdarzeniu ofiara jest osobą najbliższą sprawcy zdarzenia. I tak jest w tym przypadku" - powiedział sędzia Szymański. Wyrok jest nieprawomocny. Obrońcy Otylii Jędrzejczak uzależniają złożenie apelacji od wyroku, który zapadł w czwartek przed Sądem Rejonowym w Płońsku, od decyzji swej klientki. "Złożymy wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, a decyzję czy będzie składana apelacja podejmie nasza klientka" - powiedział Jakub Wende, jeden z adwokatów Jędrzejczak. Prokurator Ewa Ambroziak uznała wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i prac publicznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie oraz zakaz prowadzenia pojazdu przez jeden rok za satysfakcjonujący.

Komentuj
Jak umeblować ścieżkę rowerową
20 marca 2007 | 0

Nie dość, że w stolicy wciąż jest za mało dróg dla cyklistów, to te już istniejące poza asfaltem lub kostką brukową niczego więcej nie oferują. Ale być może wkrótce to się zmieni. Powstały projekty, którymi zainteresowali się urzędnicy. Przed Akademią Sztuk Pięknych przy ul. Myśliwieckiej 8 straszy stary zardzewiały stojak na rowery. To tylko kilka metalowych prętów niedbale ze sobą pospawanych. Wystarczy wejść do budynku, aby przekonać się, że tego typu parking może wyglądać zupełnie inaczej. Wczoraj na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego ASP rozstrzygnięto konkurs na elementy wyposażenia ścieżek rowerowych. Pierwszą nagrodę zdobył Jarosław Szaran. Wymyślił trzy rodzaje niebanalnych stojaków na rowery. Pierwszy to słupek, do którego przypiąć można nie tylko koło, ale też ramę. – Z własnego doświadczenia wiem, że nie wystarczy spiąć koło. Złodzieje i tak potrafią ukraść rower – mówi Jarosław Szaran. Drugi typ to zaczep, który można zamontować w ścianie. Dzięki temu taki stojak nie zajmuje miejsca, a rowerzysta może zaparkować rower pionowo. Student zaproponował też niewielki zamykany od góry garaż, który może pomieścić aż sześć rowerów. Tego typu garaż mógłby być ustawiany przed centrami handlowymi czy punktami z informacją turystyczną. Inny młody designer, Jan Modzelewski, zaprojektował metalową ławkę, która może być jednocześnie stojakiem na rowery. Oprócz tego w jej pobliżu zaproponował słupek, do którego można podpiąć rower, jeśli cyklista musi na przykład zmienić oponę. Dzięki wyprofilowanemu wgłębieniu w ławce można w nim zostawić narzędzia.

Komentuj
Co czwarty kierowca nie zapina pasów bezpieczeństwa
20 marca 2007 | 1

Podlascy policjanci sprawdzali, czy kierowcy i pasażerowie jeżdżą w pasach. Okazało się, że co czwarty naraża na niebezpieczeństwo siebie i podróżujące z nim osoby. W godzinach od 6:00 do 22:00 na drogach całego województwa podlaskiego policjanci prowadzili działania kontrolne pod kryptonimem "pasy". Dotychczasowe policyjne doświadczenia wskazują, że jedną z najważniejszych przyczyn dużej śmiertelności wypadków drogowych jest lekceważenie przez kierowców i pasażerów obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa. Dlatego wczorajsza akcja miała przede wszystkim na celu uświadomienie kierowcom ryzyko, jakie w ten sposób ponoszą, ale również niebezpieczeństwa na jakie narażeni są w takiej sytuacji pasażerowie pojazdu. W sumie przez cały dzień skontrolowano ponad 640 samochodów. Niestety okazało się, że w zasadzie co czwarty kierowca nie zapina pasów bezpieczeństwa. Takie naruszenie obowiązujących przepisów ruchu drogowego policjanci stwierdzili w ponad 160 przypadkach. W tej grupie znaleźli się zarówno kierowcy aut osobowych jak i ciężarówek. Funkcjonariusze odnotowali również 6 przypadków przewożenia dzieci bez wymaganych zabezpieczeń. Za niedopełnienie obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa policjant może ukarać sprawcę mandatem karnym w wysokości 100 zł. i 1 punktem karnym. W trakcie akcji policjanci stwierdzili także inne przekroczenia prawa.

Komentuj
Wirtualne wyścigi, także niebezpieczne
20 marca 2007 | 0

Zabawa grami komputerowymi pozostawia ślad w ludzkiej psychice. Sprawia, że jesteśmy jeszcze bardziej skłonni do podejmowania ryzyka. Udział w wirtualnych wyścigach odbija się zwłaszcza na zachowaniu młodych mężczyzn za kierownicą prawdziwego samochodu - dowodzą niemieccy naukowcy. 26 stycznia ubiegłego roku na jednej z ulic Toronto miał miejsce tragiczny wypadek. W wyniku nielegalnego wyścigu zorganizowanego przez dwóch mężczyzn zginął taksówkarz. Po całym zajściu w samochodzie jednego z nich policja znalazła płytę z grą komputerową "Need for Speed". Historię tę na łamach "Journal of Experimental Psychology" przytaczają naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu Ludwiga Maksymiliana i Allianz Center for Technology. Ale to tylko jeden z wielu zawartych w ich artykule argumentów świadczących o wpływie gier komputerowych na zachowania kierowców. W ciągu ostatnich lat wirtualne wyścigi znalazły się w czołówce najbardziej popularnych gier oferowanych przez przemysł komputerowy - piszą naukowcy. Rozgrywają się one w krajobrazie odtworzonym z na tyle dużą precyzją, że tło jazdy wygląda niezwykle realistycznie. Kierowanie pojazdem często wiąże się z brawurą i konkurowaniem na drodze z innymi. Aby wygrać, należy podejmować ryzykowne zachowania i nierzadko łamać prawo: przekraczać dozwoloną prędkość, najeżdżać na inne pojazdy, a nawet na przechodniów. Naukowcy założyli, że to wszystko musi znaleźć odbicie wjeździe samochodem w tzw. realu. Aby sprawdzić swoje podejrzenia, przeprowadzili trzy eksperymenty. W pierwszym wzięli pod lupę 198 osób, kobiety i mężczyzn. Musieli oni wypełnić ankietę dotyczącą swoich doświadczeń za kierownicą i przed komputerem. Okazało się, że ci, którzy grali najczęściej, jednocześnie najczęściej przyznawali się do agresywnego zachowania na drodze i stosunkowo częstego udziału w wypadkach. W drugim etapie badań uczestniczyło 68 osób. Wzięły one udział w wirtualnych wyścigach lub w grze neutralnej. Następnie zasiadły za komputerowym symulatorem jazdy. Te, które wcześniej, choć jeden raz brały udział w wyścigu, podejmowały w kryzysowych sytuacjach drogowych znacznie większe ryzyko niż osoby grające w grę neutralną. Trzecie badanie objęło 83 osoby. Część z nich musiała zagrać na konsoli w grę typowo wyścigową, w której wygrana wiązała się z łamaniem na dużą skalę zasad ruchu, druga grupa -w grę neutralną. Osoby z pierwszej grupy przyznawały się, że zasiadając za stymulatorem jazdy, o wiele łatwiej dopuszczały do siebie myśli i uczucia związane z podejmowaniem ryzyka niż grający w grę neutralną. Co ważne, problem ten znacznie częściej dotyczył mężczyzn. Nie są to pierwsze wyniki tego typu badań. Kilka tygodni temu The British School of Motoring podała, że niemal co trzeci kierowca przyznaje się do brawurowej jazdy po tym, gdy ścigał się w grach. Dr med. Bohdan Woronowicz, kierownik Ośrodka Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, potwierdza, że wyniki niemieckich badań trafnie opisują rzeczywistość. Do dzisiaj pamięta słowa młodej zabójczyni, które przeczytał w jednej z gazet. -Myślałam, że krew jest innego koloru - powiedziała. Cała jej wiedza na temat umierania pochodziła właśnie z komputerowych gier. Niestety, o tym, że świat wirtualny potrafi mieszać się graczom ze światem rzeczywistym, słyszymy tylko przy okazji tragedii. Do dr. Woronowicza zgłasza się coraz więcej rodziców, zwłaszcza samotnych matek, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem. - Nastoletni syn spędza godziny przed komputerem. Nie dosypia, zaniedbuje swoje obowiązki - relacjonuje psychiatra i dodaje, że chłopcy ci powinni zostać objęci programem terapii uzależnień. Według ubiegłorocznych badań Nottingham Trent University 12 proc. osób grających w komputerowe gry ma objawy uzależnienia.

Komentuj
Rozbudowa miejskiego monitoringu
20 marca 2007 | 0

Pod koniec kwietnia warszawski ratusz rozpisze przetarg na kupno i instalację 30 kamer monitoringu. Zostaną zainstalowane m.in. w Ursusie oraz w centrum. W tym roku ratusz przeznaczy na ten cel 1,5 mln zł, w przyszłym 5 mln zł. Z działających już kamer poza policją chcą korzystać niektóre służby miejskie, np. Zarząd Transportu Miejskiego (np. aby szybko zorganizować objazd po wypadku lub awarii) oraz Zarząd Oczyszczania Miasta (zimą sprawdzi, czy na skrzyżowaniach nie jest ślisko). Niebawem ruszy monitoring w Wawrze. Będzie obsługiwany z centrum miasta, bo o kilka miesięcy opóźnia się oddanie do użytku komisariatu przy ul. Mrówczej. Teraz w Warszawie jest zainstalowanych 300 kamer monitoringu.

Komentuj
Nie płać podwójnych składek
20 marca 2007 | 0

Gdy kupujemy używany samochód, wraz z nim dostajemy polisę OC należącą wcześniej do sprzedawcy auta. Jeżeli nie wypowiemy umowy ubezpieczeniowej w ciągu 30 dni od nabycia samochodu, musimy opłacić składkę wynikającą z umowy zawartej z towarzystwem przez sprzedawcę samochodu niezależnie od tego, czy wykupiliśmy nową polisę OC czy nie. Ale uwaga, w ciągu 30 dni informacja ma dotrzeć do towarzystwa. Zakłady ubezpieczeń nie uznają za skuteczne powiadomień, które wpłynęły po tym terminie. W takiej sytuacji przyjmują, że polisa przedłużyła się automatycznie, a co za tym idzie - żądają, by zapłacić składkę. Jeśli więc ktoś chce wysłać wypowiedzenie umowy pocztą, powinien zrobić to z odpowiednim wyprzedzeniem. Niektóre towarzystwa, np. PZU, wymagają, żeby oświadczenie zostało złożone w oddziale, wysłane pocztą listem poleconym albo za potwierdzeniem odbioru, natomiast nie uznają wypowiedzeń składanych na ręce agentów. Jest to utrudnienie zwłaszcza dla ludzi z małych miejscowości, mających daleko do placówki. W każdym razie jeśli ktoś nie chce polisy wykupionej przez poprzedniego właściciela samochodu (bo np. bardziej mu odpowiada oferta innej firmy), powinien jak najszybciej, najlepiej od razu po zakupie samochodu, pomyśleć o wypowiedzeniu umowy zawartej przez sprzedawcę auta. Umowa ubezpieczenia OC przedłuża się automatycznie, jeżeli nie została wypowiedziana nie później niż na jeden dzień przed upływem 12-miesięcznego okresu, na który została zawarta. Co się dzieje, gdy termin ważności polisy jest krótszy niż 30 dni, bo na przykład auto zostało sprzedane dwa tygodnie przed upływem ważności dotychczasowego ubezpieczenia OC? Ile czasu na wypowiedzenie umowy ma nowy właściciel pojazdu? Tutaj zdania są podzielone. Interpretację korzystną dla nowego właściciela pojazdu przyjmuje rzecznik ubezpieczonych. “Gdy ochrona zagwarantowana w umowie ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest krótsza niż 30 dni, zdaniem rzecznika ubezpieczonych nadrzędne jest prawo nabywcy pojazdu do zachowania 30-dniowego terminu na wypowiedzenie umowy bądź na podjęcie decyzji o pozostaniu w dotychczasowym zakładzie ubezpieczeń. Prawo to wynika z treści art. 31 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK” - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych. Innego zdania jest PZU. - Kiedy nabywca pojazdu nie jest zainteresowany kontynuacją umowy OC zawartej przez poprzedniego właściciela pojazdu, a ostatni dzień jej obowiązywania przypada wcześniej niż 30 dni od zakupu pojazdu, nabywca może wypowiedzieć umowę najpóźniej w ostatnim dniu jej trwania - utrzymuje Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. - Przykładowo, jeśli umowa została zawarta na okres od 1 stycznia do 31 grudnia, a transakcja kupna-sprzedaży pojazdu odbyła się 15 grudnia, nabywca samochodu niezainteresowany kontynuacją umowy może skutecznie ją wypowiedzieć najpóźniej do 31 grudnia. Podobne stanowisko zajęło Ministerstwo Finansów. Wyjaśniło, że nabywca auta ma na wypowiedzenie umowy tyle dni, ile zostało do dnia poprzedzającego rozwiązanie się umowy podpisanej przez sprzedawcę. Umowa może być wypowiedziana najpóźniej dzień przed upływem 12 miesięcy jej obowiązywania. Jeśli nie zostanie wypowiedziana w tym terminie, odnawia się. Nowa umowa będzie zawarta na następne 12 miesięcy. Jej stroną nie będzie już poprzedni właściciel auta, lecz nowy. Osoba kupująca samochód powinna więc sprawdzić, do kiedy jest ważna polisa OC sprzedającego pojazd. Jeżeli termin ważności jest krótszy niż 30 dni, to również mniej czasu pozostaje na ewentualne wypowiedzenie umowy. Gdy sprzedawca auta nie ma ubezpieczenia OC, kupujący musi zawrzeć umowę z towarzystwem w dniu, w którym nabył pojazd. Do rzecznika ubezpieczonych wpływają skargi osób, które zostały zapewnione przez poprzedniego właściciela samochodu, że nie ma on ważnej polisy OC. Zgodnie z prawem ludzie ci natychmiast wykupili OC, a po pewnym czasie otrzymali od innego zakładu ubezpieczeń wezwanie do zapłacenia składki. Jak ustrzec się takiej sytuacji? Sprzedający auto ma obowiązek przekazać polisę oraz powiadomić towarzystwo w terminie 30 dni, że samochód został sprzedany i kto jest jego nowym właścicielem. Dopóki tego nie zrobi, odpowiada solidarnie z kupującym, a więc towarzystwo może żądać zapłaty składki zarówno od sprzedającego pojazd, jak i od kupującego (samo dokonuje wyboru). Jeżeli np. auto zostało sprzedane 10 stycznia, a poprzedni właściciel poinformował o tym zakład ubezpieczeń 15 marca, to do 15 marca towarzystwo może żądać składki i od sprzedającego, i od kupującego, a po tym terminie tylko od kupującego. Zdarza się, że dotychczasowy posiadacz samochodu nie przekazuje nowemu właścicielowi ważnej polisy OC (twierdzi, że jej nie ma), ponieważ chce odzyskać część zapłaconej składki. Nieuczciwość nie popłaca. Zwrot składki jest możliwy tylko wtedy, gdy umowę wypowie nabywca auta. A z pewnością tego nie zrobi, gdy mu się powie, że ubezpieczenie OC już wygasło. W zasadzie jedynym sposobem uniknięcia płacenia dwóch składek jest zwrócenie się do jednego z towarzystw o jej umorzenie. Jeżeli jesteśmy w stanie udowodnić, że sprzedawca wprowadził nas w błąd (np. w umowie sprzedaży podał, że nie ma polisy), towarzystwo prawdopodobnie odstąpi od domagania się składki. Najlepiej jednak sprawdzić wszystko przed kupnem samochodu. Jeżeli dotychczasowy właściciel twierdzi, że nie ma polisy OC, można na piśmie zapytać Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, czy jest tak faktycznie. Fundusz prowadzi rejestr umów obowiązkowego ubezpieczenia OC i udzieli informacji o polisie osobie, która uzasadni, że ma w tym interes prawny.

Komentuj
Będzie najdłuższym tunelem na świecie
20 marca 2007 | 0

Szwajcarzy budują w Alpach nowy tunel, który po ukończeniu będzie najdłuższy na świecie. Nowy tunel kolejowy pod przełęczą św. Gottharda ma mieć 57 km długości i być częścią nowej linii kolejowej łączącej Zurych z Mediolanem. Podróżowanie nim między miastami będzie krótsze niż latanie samolotem - podaje BBC. Coraz więcej ciężarówek jeździ przez Alpy, ich liczba wzrosła szczególnie szybko w ciągu ostatnich dwóch dekad: w 1990 przez Alpy przewieziono ok. 40 mln ton towarów, w 2001 już 90 mln, a do 2010 wzrost ma być jeszcze szybszy - podaje BBC. Nowy tunel będzie się różnił od wszystkich wcześniejszych tym, że tory na całej długości znajdą się na tej samej wysokości - 500 m.n.pm. Umożliwi to pociągom osiąganie prędkości 240 km na godzinę i skróci podróż z Zurychu do Mediolanu z czterech do 2,5 godziny, a niektóre źródła podają, że nawet jeszcze bardziej. Pod względem czasu podróży będzie się zatem bardziej opłacało jeździć pociągiem niż latać. Będzie też dłuższy od najdłuższych na świecie tuneli: samochodowego Lardalstunnelen w Norwegii (24.6 km) oraz kolejowego Seikan (53,85 km) w Japonii.

c032f6d40381bb4b93ab717b8a1136490bf9f545 (188-3)

^ Plan tunelu. Linia czerwona przedstawia odcinek już wydrążony, zielona - wydrążony i ukończony. Wydrążono już 66 proc. całości.

Komentuj
Zdalne zbieranie danych z tachografów cyfrowych
20 marca 2007 | 0

Drivers Card Download jest nowym rozwiązaniem, które ułatwi rozliczanie czasu pracy kierowców i zbieranie danych z tachografu cyfrowego. Zdaniem Marka Siudy z Qualcomm zastosowanie zdalnego przesyłania danych z karty kierowcy przyczynia się do lepszego zarządzania flotą samochodową. Zczytywanie danych z karty kierowcy jest obowiązkiem wynikającym z wprowadzenia przepisów o systemie tachografu cyfrowego. Ułatwić to może nowy produkt wchodzący na polski rynek tzw. Drivers Card Download (DCD), który wdraża firma Qualcomm. Obsługa karty jest prosta i kompatybilna z systemem stosowanym w tachografach cyfrowych (montowanie w samochodach ciężarowych tych urządzeń, obowiązuje od czerwca ubiegłego roku). W celu zdalnego zczytywania i przesyłania danych z karty kierowcy wystarczy w kabinie ciągnika zainstalować specjalny czytnik, który rozszerza funkcjonalność systemu do zarządzania flotą Euteltracks. Zastosowanie zdalnego przesyłania danych z karty kierowcy powoduje lepsze zarządzanie flotą, dając możliwość dokładnej kontroli czasu prowadzenia pojazdu i eliminacji strat z powodu dojazdu do czytników stacjonarnych, znajdujących się u przedsiębiorcy. – Są to wymierne oszczędności związane z eliminacją pustych kilometrów niezbędnych do pokonania przez kierowcę w razie konieczności dojazdu do stacjonarnego czytnika. W tym czasie kierowca może wykonywać przewóz ładunku przynoszący zysk firmie. Zastosowanie takiego rozwiązania przynosi również oszczędności związane z administrowaniem pobierania i przetwarzania danych. Nie tworzą się kolejki kierowców przy czytniku stacjonarnym, nie absorbuje to czasu pracy osób obsługujących to urządzenie, ma to szczególne znaczenie w firmach posiadających wielu kierowców – tłumaczy Marek Siuda, przedstawiciel firmy Qualcomm w Polsce.

Komentuj
Sygnalizacja świetlna zagrożona
19 marca 2007 | 0

Niedaleko Placu świętego Piotra w Rzymie dwóch złodziei usiłowało ukraść uliczny sygnalizator świetlny. O próbie tej osobliwej kradzieży, do której doszło w nocy, poinformował dziennik "La Repubblica". Dwaj rzymianie w wieku 21 i 24 lata uzbrojeni w nóż i śrubokręt zdążyli już rozmontować część sygnalizatora i przygotować go do wywozu samochodem, gdy na gorącym uczynku zostali przyłapani przez karabinierów i aresztowani. Tajemnicą pozostaje, co zamierzali zrobić z łupem.

Komentuj
Za zniszczenie znaku drogowego kara 5 lat
19 marca 2007 | 0

Sanoccy policjanci na gorącym uczynku złapali wandali, którzy niszczyli znaki drogowe. Sprawcy byli zupełnie zaskoczeni interwencją policji. Jeden z mężczyn w chwili zatrzymania trzymał jeszcze w ręku znak drogowy. Teraz grozi im kara pozbawienia wolności do 5 lat. Informacja o trzech wandalach niszczących znaki w centrum Sanoka wpłynęła od mieszkańca tego miasta. Policjanci po chwili byli na miejscu. Na widok radiowozu wandale próbowali uciekać. Po krótkim pościgu wpadli w ręce sanockich stróży prawa. W czasie zatrzymania jeden z mężczyzn trzymał w ręku znak drogowy informujący o przystanku autobusowym, który chwilę wcześniej zerwał z przystanku. Wandale byli pijani. Każdy z nich miał około 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dwaj mają po 19 lat trzeci 20. Tylko jeden z nich jest mieszkańcem Sanoka, pozostali dwaj mieszkają w Poznaniu i w powiecie bieszczadzkim. Okazało się, że mężczyźni zniszczyli znaki drogowe zamontowane na wysepce z przejściem dla pieszych na ul. Rymanowskiej. Za swoje czyny odpowiedzą przez sądem karnym. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 5.

Komentuj
Nietrzeźwy instruktor nauki jazdy nadzorował jazdę
19 marca 2007 | 0

W Krościenku Wyżnem, policjanci z Sekcji Ruchu Drogowego zatrzymali do kontroli Opla Corsę z prywatnej szkoły nauki jazdy. Samochodem kierował kursant ale nadzorował go instruktor, który był nietrzeźwy. W jego organizmie stwierdzono 1 promil alkoholu. Marek B., 30-letni mieszkaniec Gminy Niebylec, w chwili kontroli nie siedział wprawdzie za kierownicą ale nadzorował jazdę 20-letniego mężczyzny ubiegającego się o prawo jazdy. Dlatego ciążyła na nim odpowiedzialność za bezpieczeństwo kursanta. Po konsultacji z prokuratorem ustalono, że Marek B. usłyszy zarzut pełnienia czynności związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa ruchu pojazdów mechanicznych, znajdując się w stanie nietrzeźwości. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Trwają dalsze czynności, mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia.

Komentuj
Samozatrudnienie w transporcie drogowym
19 marca 2007 | 1

Forma samozatrudnienia była popularna w firmach transportowych. Nowe zasady jej stosowania spowodowały wzrost kosztów działalności – komentuje “Gazeta Prawna”. Po niespełna trzech miesiącach od wejścia nowych przepisów dotyczących warunków samozatrudnienia przewoźnicy podsumowują wpływ tych zmian na ich działalność. Z jednej strony polepszyła się sytuacja kierowców, a z drugiej strony wzrosły koszty działalności gospodarczej, co może mieć przełożenie na stawki frachtowe. 60 proc. stawki frachtowej stanowią koszty utrzymania kierowcy i koszty paliwa. Forma samozatrudnienia dawała wiele swobody i możliwości zarówno dla pracodawcy, jak i jego pracowników. Była popularną formą umowy o pracę, zwłaszcza dla kierowców w firmach transportowych. Przede wszys-tkim ograniczała koszty podatkowe i płatności ZUS. Jednakże od 1 stycznia tego roku tylko nieliczni mogą korzystać z tej formy. Samozatrudnienie pod-ważono z powodu braku spełnienia trzech przesłanek: samodzielności, odpowiedzialności wobec osób trzecich, nałożenia na kierowcę ryzyka gospodarczego. Pracodawcy i kierowcy, zdezorientowani brakiem informacji i wykładni prawa w odpowiednim czasie, woleli zrezygnować z tej formy zatrudniania na rzecz umów o pracę. “Część firm transportowych rezygnuje z zatrudniania kierowców na podstawie tak popularnego do niedawna samozatrudnienie” – mówi Alicja Siatkowska, kierownik działu spedycji drogowej C. Hartwig Gdynia. Mimo że pierwsze interpretacje wydane przez urzędy skarbowe są generalnie korzystne dla przewoźników, to całe zamieszanie wokół tego tematu spowodowało niechęć do tego rodzaju współpracy z kierowcami. Transportowcy niechętnie mówią o tym problemie, boją się reakcji ich kierowców, o których ostatnio bardzo trudno, a także reakcji klientów na wzrost kosztów. Uważają również, że tego typu działania utrudniają polskim firmom transportowym konkurowanie z przedsiębiorstwami ze starej Unii. Niewątpliwie wpłynie to na koszty, nie tylko z powodu większego obciążenia fiskalnego przedsiębiorcy z tytułu umów o pracę, ale również organizacji firmy. W konsekwencji będą musiały wzrosnąć ceny usług transportowych. “Zdejmuje to z kierowców obowiązek samodzielnego rozliczania z ZUS-em czy urzędem skarbowym, a także gwarantuje prawo do urlopów wypoczynkowych. Z drugiej strony powoduje niestety wzrost cen usług, gdyż przewoźnicy muszą w jakiś sposób zrekompensować sobie dodatkowe koszty. Póki co wzrost ten nie był odczuwalny przez naszych klientów. Obawiam się jednak, że w dłuższym okresie rosnące koszty wynagrodzeń kierowców, a także wzrost cen paliw spowodują bardziej znaczący wzrost cen usług” – wyjaśnia Alicja Siatkowska.

“Gazeta Prawna”: Jedynym praktycznym sposobem na uniknięcie negatywnych skutków nowelizacji przepisów podatkowych jest stworzenie sytuacji, gdy zatrudniona osoba nie spełnia przynajmniej jednej z trzech przesłanek wykluczających samozatrudnienie (tak interpretują niektóre urzędy skarbowe, jednakże, aby mieć pewność, lepiej jest wystąpić do swojego US o interpretację). Można tak sformułować zawartą umowę, aby wykluczyć przynajmniej jedną z nich. Prawnicy przestrzegają jednak, że trzeba pamiętać o tym, iż w przypadku ewentualnej kontroli badana będzie nie tylko sama umowa, ale również stan faktyczny, np. przesłuchiwany może być sam kierowca. W umowach zawieranych z kierowcami należy obciążyć ich odpowiedzialnością za przewożony towar wobec klientów przewoźnika, a także za powierzony pojazd (a przynajmniej wprowadzić prawo regresu wobec kierowcy w przypadku zapłaty odszkodowania przez przewoźnika). Zgodnie z prawem przewozowym nie ma to co prawda bezwzględnie obowiązującego skutku wobec klientów przewoźnika, jednakże stanowi pewien argument w obronie przed fiskusem. Niestety kierowcy nie chcą brać na siebie tak dużej odpowiedzialności i nie zgadzają się na podpisywanie niekorzystnych dla siebie umów. Ale nie ma się temu co dziwić. O wiele lepsze dla kierowcy jest takie sformułowanie umowy, aby to on w miarę możliwości samodzielnie decydował o sposobie wykonywania usług kierowania. Dzięki temu zostanie wykluczony element wykonywania poleceń przewoźnika przez kierowcą. Trzecia możliwość to umowne obciążenie kierowcy ryzykiem gospodarczym prowadzonej działalności przewozowej. Należałoby wówczas postanowić w umowie, że w przypadku gdy na przykład przewoźnik w danym okresie nie ma zleceń, wówczas również kierowca nie otrzyma wynagrodzenia skoro nie mógł prowadzić pojazdu.

Robert Walczak, radca prawny z Kancelarii Prawnej Myszkowski & Walczak w Poznaniu: Jeżeli w konkretnym przypadku kierowca będzie zatrudniony na zasadzie samozatrudnienia i jednocześnie fiskus uzna, że są spełnione wszystkie trzy przesłanki wykluczające samozatrudnienie, przychód uzyskiwany przez kierowcę nie będzie uznany za przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej. Fiskus zakwalifikuje te przychody jako przychód z umowy zlecenia zawartej przez osobę nieprowadzącą działalności gospodarczej, a w skrajnych wypadkach nawet z umowy o pracę. Spowoduje to, że obowiązek odprowadzenia zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ubezpieczenie społeczne będzie ciążył nie na kierowcy, lecz na przewoźniku. W przypadku kontroli wydana zostanie decyzja, na podstawie której przewoźnik zostanie zobowiązany do uiszczenia zaległych zaliczek na PIT oraz składek ZUS wraz z odsetkami. Może to dotyczyć okresu od 1 stycznia 2007 r. Istotne jest też to, że w takim wypadku najczęściej kierowca będzie musiał zapłacić wyższy podatek dochodowy z uwagi na mniej korzystny sposób wyliczania kosztów uzyskania przychodu. Ponadto samozatrudnionemu odpadnie możliwość wyboru liniowego podatku oraz możliwość korzystania z ulgowego rozliczania z ZUS przez okres pierwszych dwóch lat prowadzenia działalności.

Komentuj
Recydiwista 24-godzinnego sądu
19 marca 2007 | 0

Policjanci z Dobroszyc w woj.dolnośląskim zatrzymali pijanego kierowcę, który zaledwie dobę wcześniej został skazany przez sąd w trybie przyspieszonym za prowadzenie samochodu po pijanemu. 27-latek w czwartek ponownie trafi przed tzw. sąd 24- godzinny. Mężczyzna po raz pierwszy został zatrzymany 19 marca, po czym Sąd Rejonowy w Oleśnicy w trybie przyspieszonym skazał go na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę. "Wieczorem 20 marca 27-latek został ponownie zatrzymany podczas rutynowej kontroli drogowej. Okazało się, że kierował samochodem marki żuk, mając w organizmie 1,5 promila alkoholu" - powiedziała PAP w czwartek Aneta Sosnowska z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.Jak wyjaśniła Sosnowska, mężczyzna - mieszkaniec gminy Dobroszyce - został zatrzymany do wytrzeźwienia i w czwartek ponownie powinien trafić przed sąd. Dodała także, że za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości 27-latkowi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

Komentuj