24 marca 2007 |
0
Prawie 126 tys. przypadków braku zapiętych pasów bezpieczeństwa ujawniono w czasie ogólnoeuropejskiej kampanii "Operacja pasy bezpieczeństwa". W kampanii uczestniczyło 21 krajów. Kampania została przygotowana pod patronatem TISPOL - Europejskiego Stowarzyszenia Policji Drogowej, wspomagającego Unię Europejską w ograniczeniu przypadków śmierci na drogach. "Operacja pasy bezpieczeństwa" to pierwsza z serii kampanii bezpieczeństwa przewidzianych na ten rok. Dostosowanie się do obowiązku używania pasów bezpieczeństwa mogłoby uchronić zdrowie i życie 6,000 europejczyków rocznie. Aż 50% ofiar wypadków nie używało pasów, a ich użycie mogło ocalić ich życie. We wszystkich krajach UE zapinanie pasów jest obowiązkowe, mimo tego kontrola przeprowadzona pomiędzy 19-25 lutego ujawniła 125,888 przypadków łamania przepisów w tym zakresie, w tym 3,833 przypadków dotyczyło dzieci. Kampania została przygotowana pod patronatem TISPOL - Europejskiego Stowarzyszenia Policji Drogowej, wspomagającego Unię Europejską w ograniczeniu przypadków śmierci na drogach. Akcje kontroli pojazdów drogowych mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa, a przez to ochronę życia. "Wspólna walka z nadmierną prędkością, alkoholem i nieużywaniem pasów bezpieczeństwa, pozwoli na usunięcie w znacznym stopniu przyczyny śmierci na Europejskich drogach. W wypadu, użycie pasów lub jego brak, jest często wyborem pomiędzy życiem a śmiercią. Badania pokazują, że intensywność kampanii takich jak ta, zwiększa liczbę używających pasów, przez to ratuje życie. Dlatego mamy zamiar prowadzić dalsze takie akcje w tym roku." zapowiedział Prezes TISPOL Eddy Grief. Kraje które biorą udział w kampanii to: Belgia, Szwajcaria, Cypr, Niemcy, Dania, Hiszpania, Francja, Finlandia, Grecja, Węgry, Włochy, Irlandia, Mołdawia, Holandia, Norwegia, Polska, Rumunia, Słowenia, Szwecja, Wielka Brytania.
(188-5)
Komentuj →
23 marca 2007 |
0
Najwięcej wypadków drogowych powstaje przede wszystkim z winy samych kierowców. By temu zapobiec, eksperci postulują m.in. wprowadzenie dla nich programu treningowego, który będzie kształtował prawidłowe zachowanie kierującego w sytuacjach podbramkowych. Eksperci postulują, by we wszystkich krajach Unii - a więc i w Polsce - położyć nacisk na:
- Zmiany w diagnostyce psychofizycznej kierowców. Zgodnie z założeniem, że bezpieczeństwo zaczyna się w głowie, rozważa się wdrożenie multimedialnego programu treningowego dla kursantów i kierowców, kształtującego prawidłowe zachowania w sytuacjach stresowych i wymagających wysokiej koncentracji. Uwaga: tego rodzaju badaniom mieliby być poddawani także amatorzy, a nie tylko kierowcy zawodowi. Specjaliści postulują też zaostrzenie badań lekarskich i psychologicznych kierowców (np. badanie słuchu i równowagi, ale też predyspozycji, np. antycypacji czasowo-ruchowej).
- Kształtowanie świadomości ergonomicznej. Okazuje się (co akurat "Obrotów" nie dziwi), że złe rozmieszczenie pedałów lub przyrządów na tablicy, niedostateczny zakres regulacji fotela i kierownicy czy nawet nieprawidłowy kształt podłokietnika lub zagłówka mogą doprowadzić jeśli nie do wypadku, to do kłopotów zdrowotnych osób spędzających dużo czasu za kierownicą. Projektanci i producenci aut częstokroć to lekceważą, szukając oszczędności lub bezkrytycznie podążając za wzorniczymi modami. Ergonomia pojazdu jest wciąż niedocenianym kryterium oceny bezpieczeństwa, a niedociągnięcia na tym polu zdarzają się nawet w autach renomowanych marek.
Komentuj →
19 marca 2007 |
0
Odbyło się spotkanie robocze przedstawicieli władz państwowych i ekspertów poświęcone udziałowi Polski w realizacji 3 Europejskiego Programu Działań w Bezpieczeństwie Ruchu Drogowego, zorganizowane we współpracy z European Transport Safety Council i Instytutem Transportu Samochodowego w ramach międzynarodowego projektu “Road Safety PIN (Road Safety Performance Index)”. Spotkaniu przewodniczył Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Marek Surmacz. Zaangażowanie strony polskiej w realizację poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego przedstawił Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu Piotr Stomma, reprezentując Ministra Transportu Jerzego Polaczka, który jest Przewodniczącym Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wiceminister Piotr Stomma podkreślił wolę polityczną resortu transportu w realizacji zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz związaną z nimi poprawę i rozwój infrastruktury drogowej. Omówił także główne założenia i osiągnięte wyniki z realizacji rządowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT 2005 oraz Programu Realizacyjnego na lata 2006-2007. Ze strony organizatorów spotkania głos zabrali przedstawiciele: Instytutu Transportu Samochodowego, Dyrektor Wojciech Przybylski, Prezes Toyota Motor Poland, Hiroshi Kono, Dyrektor Departamentu BRD w DG TREN, Stefan Tostman oraz przedstawiciel ETSC, Profesor Richard Allsop. W wystąpieniach gości jako zadania pierwszoplanowe w Polsce wymieniono potrzebę ograniczenia nadmiernej prędkości, zmniejszenie liczby uczestników ruchu drogowego będących pod wpływem alkoholu oraz konieczność wzrostu liczby kierowców i pasażerów stosujących pasy bezpieczeństwa w pojazdach. Wszystkie te działania mają charakter bezinwestycyjny i mogą w znaczący sposób poprawić stan bezpieczeństwa na polskich drogach. Kierownik Projektu PIN, Franziska Achterberg podkreśliła potrzebę profesjonalnego przygotowania rozwiązań prewencyjnych, monitoringu i oceny podejmowanych działań, badań kierowców oraz jak najszybszego wprowadzenia systematycznych rozwiązań dotyczących zwiększenia efektywności penalizacji wykroczeń rejestrowanych przy użyciu urządzeń automatycznie rejestrujących te wykroczenia (wideoradary i wideorejestratory). Ze statystyk wynika, że w Polsce mimo podejmowanych działań, niestety zbyt wolno przebiega proces polepszania istniejącego stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Spotkanie zwróciło dużą uwagę mediów. Podczas podsumowującej konferencji prasowej na liczne pytania dziennikarzy odpowiadali: Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Marek Surmacz, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu, Piotr Stomma, Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Andrzej Grzegorczyk, Kierownik Projektu PIN, Franziska Achterberg, Prezes Toyota Motor Poland, Hiroshi Kono, przedstawiciel ETSC, Prof. Richard Allsop oraz Dyrektor Departamentu BRD w DG TREN, Stefan Tostman.
Komentuj →
25 marca 2007 |
0
Gdy jadąc autostradą, nagle na swojej drodze zobaczysz słonia, lepiej nie próbuj na niego trąbić. Przynajmniej w Malezji. Tam władze wprowadziły zakaz używania klaksonu do odganiania tarasujących drogę słoni. Powód jednak jest poważny - chodzi o bezpieczeństwo kierowców i pasażerów. Zakaz dotyczy głównej autostrady w kraju. Choć jest to najważniejsza trasa w Malezji, słonie nic sobie z tego nie robią i często zapędzają się na jezdnię. Jakie jest pierwszy odruch kierowcy? Nacisnąć na klakson. Ale to największy błąd, jaki możemy zrobić - przekonują władze. Bo wystraszone hałasem zwierzęta mogą zacząć w panice tratować auta. Ostatnio rozjuszone trąbieniem kierowców stado zwierząt zaczęło gonić jedno z aut. Władze sugerują, że gdy drogę zablokują słonie, to lepiej jest zatrzymać się i poczekać, aż zwierzęta wrócą do dżungli. Tak będzie lepiej i dla kierowców, i dla słoni.
Komentuj →
25 marca 2007 |
1
Komentuj →
25 marca 2007 |
1
Pijany 14-latek spowodował wypadek. Alkohol, brawura i brak prawa jazdy były przyczynami wypadku do jakiego doszło dzisiaj w nocy na Opolszczyźnie - informuje portal 24opole.pl. Kierujący Mazdą 323 14-letni pijany chłopiec z nieznanych przyczyn zjechał na lewy pas jezdni i uderzył w drzewo. - To cud że udało im się przeżyć - mówili na miejscu strażacy - Kierowcę musieliśmy wycinać z samochodu - dopiero wtedy pogotowie mogło go zabrać do szpitala.
Chciał przekupić policjanta. awet do dziesięciu lat więzienia grozi 20-letniemu Przemysławowi S. Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Nowego Dworu, gdy po pijanemu jechał hondą. Miał prawie 2 promile w wydychanym powietrzu. Za puszczenie go wolno zaproponował funkcjonariuszom 500 zł łapówki. - Za samą jazdę po pijanemu odpowiadałby w trybie przyśpieszonym. Teraz czeka go normalny proces, a wcześniej może i areszt. Dziś zajmie się tym sąd - mówi policjant.
Zatrzymanie pijanego sprawcy wypadku. Policjanci zatrzymali 55-letniego mieszkanca Tarnowskich Gór. Mężczyzna kierując samochodem marki VW-Pasat wjechał na pobocze i potrącił 27-letnią kobietę i jej 7-letnia córkę. Poszkodowane zostały przzewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Kierowca pasata był pijany. Badanie stanu jego trzeźwości dało wynik ponad 2,5 promila alkoholu.
Nietrzeźwy 20-latek na słupie elektrycznym. Policjanci z KPP w Leżajsku interweniowali w związku ze zdarzeniem drogowym. Wstępne ustalenia wskazują, że kierujący samochodem marki "Volkswagen Polo" 20-letni mężczyzna prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem i najechał na stojący przy drodze słup elektryczny. Jak się okazało 20-latek miał 1,44 promila alkholu w organizmie. W wyniku zdarzenia doznał obrażeń ciała i został odwieziony do szpitala.
Rowerzyści i motorowerzyści po spożyciu. Rowerzysta z Działdowa, mając ponad 2 promile alkoholu późnym wieczorem jeździł działdowskim ulicami. W ręce stróżów prawa 17-latek wpadł na Placu Mickiewicza. Teraz może spodziewać się kary nawet do roku pozbawienia wolności. Kolejnym pijanym kierowcą, który wybrał jako środek lokomocji pojazd inny niż samochód , to motorowerzysta z gminy Kętrzyn. 47-letni Dariusz Ch. kilka minut po godzinie 10.00 jeździł uliczkami Nowego Młynu. Tam został zatrzymany przez patrol policji. Jak się okazało, kierowca Rometa miał ponad 2,5 promila alkoholu. Motorower został zabezpieczony na parkingu, a jego właściciel trafił do policyjnego aresztu.
Komentuj →
24 marca 2007 |
0
Ponad dwie trzecie mieszkańców Unii Europejskiej nie wie o istnieniu numeru alarmowego 112! Od 15 do 30 proc. zgłoszeń nagłych wypadków otrzymuje odpowiedź nieadekwatną do sytuacji lub nie otrzymuje jej wcale! Tymczasem każdego roku można by ocalić 5 tys. osób i zaoszczędzić aż 5000000000 euro (nie pomyliliśmy się w liczbie zer). Skąd to wiemy? W lutym 2007 r. na konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim zainaugurowano inicjatywę ustawodawczą “Telefon alarmowy 112” - jej celem jest wprowadzenie dyrektywy zobowiązujące kraje członkowskie do wprowadzenia i stosowania jednolitego numeru ratunkowego w całej Unii. Ty też możesz podpisać petycję - znajdziesz ją pod adresem www.112petition.eu
Komentuj →
24 marca 2007 |
0
Czterech nastolatków zostało rannych podczas sobotniego wypadku. Chłopcy przechodzili przez przejście dla pieszych na ul. Kondratowicza w Warszawie, gdy potrącił ich opel agila. Kierująca nim kobieta nie zatrzymała się przed pasami, ominęła też auto, które przepuszczało pieszych. Była trzeźwa. Policja zatrzymała jej prawo jazdy. Za spowodowanie wypadku grozi jej do trzech lat więzienia.
Komentuj →
24 marca 2007 |
0
Jej widok na poboczu wiejskiej drogi wrósł w pejzaż czasów PRL. Nazywano ją karetą, skarpetą, kurołapką, a obła karoseria na wiele lat ukształtowała wyobrażenie Polaków o samochodzie. Pierwszy egzemplarz syrenki wyjechał z Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu dokładnie 50 lat temu. I mimo że ostatnia syrenka zjechała z taśmy w 1983 r., szeregi jej wielbicieli rosną. Na portalu internetowym Allegro zabytkowe auto można kupić za kwotę od 200 do 10 tys. zł, w zależności od stanu technicznego. Prężnie działa Klub Miłośników Syren i Warszaw w Nekli pod Poznaniem. Syreniarze organizują rajdy i jeżdżą po świecie. - W 2004 r. na powitanie wstąpienia do Unii wybraliśmy się do Berlina. Stanęliśmy pod Bramą Brandenburską, a tam Niemcy z byłej NRD podchodzą, rozmawiają, uśmiechają się. Bo przypomniały się im wartburgi i trabanty - śmieje się Bernard Kaczmarski, prezes klubu. Syrenami byli w Kopenhadze, w kwietniu wybierają się do Paryża. Jeżdżą z wozem z zapasowymi częściami oraz z lawetą, która - jak święcie wierzą - do niczego się nie przyda. Kaczmarski mówi: - Jak pokonamy te 3,5 tys. km, w Nekli będzie święto.

(188-6)
Komentuj →
23 marca 2007 |
0
"Teraz widzę, co może się stać, gdy wypiję alkohol!"; "Będę miała odwagę odebrać mojemu chłopakowi kluczyki, gdy wypije!"; "Cieszę się, że to tylko eksperyment!" - to słowa młodych bohaterów filmu "Eksperyment", który zaprezentowali w auli Wyższej Szkoły Zarządzania i Informatyki: motorowy wicemistrz świata Jacek Czachor i ks. Marian Midura - krajowy duszpasterz kierowców. Po zakończeniu filmu Jacek Czachor zwrócił się do obecnych na spotkaniu z apelem o nie wsiadanie za kierownicę po wypiciu alkoholu i przestrzeganie przed tym swoich bliskich i znajomych. Film trafi do podkarpackich szkół. Niemal cała sala wypełniona była osobami, które chciały wysłuchać pogadanek o przygodach mistrza kierownicy, uczestnika rajdów w różnych miejscach naszego globu, również tego najsłynniejszego - rajdu Paryż-Dakar. Dwukrotny zdobywca tytułu wicemistrza świata opowiadał ilustrując wypowiedź filmami i zdjęciami wykonanymi na trasach egzotycznych i polskich drogach. Ks. Marian Midura zachęcił młodych ludzi, którzy chcą się ścigać do tego by podejmowali rywalizację na torach wyścigowych, by brawurową jazdą nie stwarzali zagrożenia. Ks. Marian od lat niestrudzenie prowadzi akcję "Krzyś" wspomagając się autorytetami mistrzów kierownicy Krzysztofa Hołowczyca, Jacka Czachora i innych. Od początku wspiera ją policja. Policja podejmuje i uczestniczy w wielu przedsięwzięciach, których celem jest wzrost świadomości w zakresie bezpiecznego korzystania z dróg, zwłaszcza wzbogacania wiedzy dzieci i młodzieży. Wsparcie ze strony takich autorytetów przynosi najlepsze rezultaty, ma szansę skuteczniej trafić do młodych ludzi.
Komentuj →
23 marca 2007 |
1
Rozpędzone auto wpadło w poślizg po czym uderzyło w znak drogowy. Przewrócone żelastwo poważnie raniło przechodnia. Do wypadku doszło w Lublinie. 47-letni mężczyzna przeszedł przez przejście dla pieszych przez jezdnię i zatrzymał się na miejscu rozdzielającym dwa pasy ruchu. “Opel Corsa zjechał nagle na pas rozdzielający jezdnie – mówi Agnieszka Kwiatkowska, z biura prasowego KMP w Lublinie. – Wyrywał z podłoża znak drogowy, który upadł na stojącego tam mężczyznę, który trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami głowy”.
Komentuj →
23 marca 2007 |
0
“Gazeta Wyborcza” relacjonuje: Irena Kurzawa pojąć nie może toku myślenia pracowników Warty. - Po wypadku, zresztą nie z mojej winy, uznali, że samochodu nie opłaca się remontować, bo naprawa byłaby znacznie droższa niż wartość auta. Wyliczając odszkodowanie, odjęli mi 560 zł. Dlaczego? Bo ocenili, że wnętrze pojazdu było zaniedbane. Nie rozumiem związku - dziwi się pani Irena, zadbana kobieta w średnim wieku. Gabriela Żmudzka z katowickiego oddziału Warty twierdzi, powołując się na opinie rzeczoznawcy, który oglądał auto, że zapach w nim był bardzo nieprzyjemny, a na dodatek w tapicerkę wbiła się sierść psa. - Co do psa i jego sierści - mogę się zgodzić - mówi Kurzawa. - Mam dużego psa, woziłam go tym autem. Mogę nawet przyznać, że w samochodzie był bałagan. Ale nieprzyjemny zapach? Przecież obornika samochodem nie wożę. Nikt w nim nawet nie palił papierosów, bo jestem po operacji serca i nie znoszę zapachu dymu. Poza tym co to ma za znaczenie, skoro samochód nadaje się tylko do kasacji? - Ależ nikt nie twierdzi, że samochód musi być oddany na złom - wyjaśnia Żmudzka. - Może zostać sprzedany, jeśli znajdzie się klient. Można go też remontować. My tylko wyliczyliśmy, że to się nie opłaca. Remont kosztowałby ponad 19 tys. zł, a jego wartość przed uszkodzeniem to tylko 4,8 tys. zł. Ustalając wartość, bierze się pod uwagę także stan wnętrza. Z tak zaniedbanym nie dałoby się przecież sprzedać samochodu drożej.
Komentuj →
23 marca 2007 |
0
Dzięki funduszom unijnym Polska już w tym roku może stać się jednym z największych placów budowy dróg w Europie – komentuje “Gazeta Prawna”. Aż 11 mld euro z programu “Infrastruktura i środowisko” zostanie przeznaczone na drogi. Za te pieniądze do 2013 roku ma powstać ponad 600 km autostrad i ok. 2250 km dróg ekspresowych. Rząd ze środków budżetowych powiększy tę kwotę o 30 proc. “Te pieniądze zostaną przeznaczone na przygotowanie inwestycji oraz wymagany prawem unijnym tzw. wkład własny” – mówi Barbara Kondrat, wiceminister transportu. W ten sposób po raz pierwszy w historii organ odpowiedzialny za budowę dróg będzie mógł liczyć na skokowy wzrost środków. O ile w poprzednich latach nakłady na inwestycje drogowe były stałe – wynosiły ok. 4 mld zł rocznie – to już w ubiegłym roku wzrosły do ponad 9 mld zł. Szanse są ogromne, ale pojawiają się coraz to nowe zagrożenia. Nie tylko wadliwe procedury przetargowe czy problemy z ochroną środowiska spowalniają proces inwestycyjny. By skończyć ze ślamazarnym tempem budowy dróg, potrzebne są też ekspresowe decyzje na niższych poziomach.

(188-4)
Komentuj →
23 marca 2007 |
0
Wszystkie fotoradary stojące przy drogach krajowych na Pomorzu zostaną wkrótce przemalowane. Dzięki nowym barwom będą lepiej widoczne, niż do tej pory. To dobra wiadomość dla kierowców, którzy będą mieli nieco więcej czasu na zdjęcie stopy z pedału gazu. Maszty fotoradarów są szare lub, jak kto woli, siwe. Czasami trudno je dostrzec nawet przy dobrej pogodzie. Już wkrótce ma to się jednak zmienić. Zamiast "barw maskujących" zyskają one jaskrawe kolory. - Zastanawiamy się, czy słupy mają być żółte, czy żółto - czarne. Gdański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zadeklarował się, że przemaluje je na swój koszt - wyjaśnia podinspektor Janusz Staniszewski, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Jego zdaniem nowe, bardziej widoczne kolory masztów, na których montowane są fotoradary to bardzo dobry pomysł. - Urządzenia będą lepiej widoczne i dzięki temu jeszcze efektywniej spełnią swoją rolę.(...)
Komentuj →
22 marca 2007 |
0
Zły stan techniczny autobusu, w wypadku którego ranne zostały 24 osoby, miał poważny wpływ na liczbę poszkodowanych i ich obrażenia - poinformowała warmińsko-mazurska policja, powołując się na opinię biegłego, badającego pojazd. Do katastrofy doszło 13 marca na trasie Dobre Miasto-Orneta (o czym pisaliśmy w newsie nr 187 – przyp. red.). Jak wynika z policyjnych ustaleń, kierowca autobusu, chcąc uniknąć uderzenia w jadący przed nim pojazd skręcający w lewo, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Z opinii biegłego wynika, że nieprawidłowo zamontowane fotele miały istotny wpływ na skutki wypadku. "Pasażerowie w czasie trwania wypadku razem z powyrywanymi fotelami przemieszczali się wewnątrz autobusu, co spowodowało dalsze ich obrażenia" - podała policja. Według biegłego, w złym stanie technicznym było także ogumienie autobusu, ale jak podkreślił, "w warunkach suchej nawierzchni nie miało to wpływu na zaistnienie zdarzenia drogowego". Funkcjonariusze mają teraz wyjaśnić, jak doszło do tego, że niesprawny autobus został dopuszczony do ruchu. Kierowcy autobusu przedstawiono już zarzut "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym", za co grozi mu do pięciu lat więzienia. W wyniku wypadku 15 osób przetransportowano do szpitali - sześcioro z nich w stanie ciężkim. Dziewięcioro kolejnych poszkodowanych nie wymagało hospitalizacji i pomoc medyczną udzielono im na miejscu zdarzenia.
Komentuj →
22 marca 2007 |
0
To najniebezpieczniejsza droga w Polsce – co roku ginie na niej ponad sto osób. Mało tego – ta liczba rośnie. Mowa o ósemce – drodze biegnącej od wschodniej do południowej granicy kraju. Ósemka ma 791 km długości. Do Warszawy dochodzi od strony Radzymina, a wychodzi przez Janki. Niestety, na całej jej długości, odwrotnie niż na innych drogach w kraju, rośnie liczba wypadków, w których giną ludzie. Ministerstwo Transportu opracowało nowy sposób poprawy bezpieczeństwa na ósemce. Ujawnił go minister Jerzy Polaczek. “Odchodzimy od doraźnych działań w pojedynczych miejscach. Zajmiemy się kompleksowo całymi ciągami dróg” – tłumaczył minister Polaczek. Naukowcy z politechnik gdańskiej i krakowskiej przeanalizują, jakie są główne przyczyny wypadków na tej drodze. Na podstawie ich uwag powstaną projekty zmian. Już wiadomo, że znajdą się wśród nich m.in. bezkolizyjne przejścia dla pieszych, ogrodzenia odcinające chodniki od jezdni, wycinka drzew lub odgrodzenie ich od drogi barierami.
Komentuj →
22 marca 2007 |
2
Czy taksówką można przewozić dzieci bez fotelików? Dlaczego korporacje w nie nie zainwestują? - pytają mamy. Zgodnie z przepisami dzieci w fotelikach muszą przewozić w samochodach osoby prywatne. Taksówki zaś to transport publiczny i ich kierowców to nie obowiązuje. Redakcja obdzwoniła prawie wszystkie korporacje w Warszawie i znaleziono jedną, która ma samochody z fotelikami. To MPT. Posiada siedem takich taksówek. “Jest ich mało. Więc żeby zamówić jedną z nich, trzeba zadzwonić dwie godziny wcześniej” - podkreśla Robert Głowacki z MPT. W większości korporacji taksówek z fotelikami nie mają i na razie nie zamierzają mieć, bo - jak twierdzą ich pracownicy - nie zauważyli takiego zapotrzebowania, a klienci proszący o fotelik zdarzają się sporadycznie.
Komentuj →
22 marca 2007 |
0
Sąd Rejonowy w Płońsku uznał Otylię Jędrzejczak za winną nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym zginął jej brat. Pływaczka została skazana na 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. "To trafny i sprawiedliwy wyrok" - mówi o rozstrzygnięciu sądu w sprawie Otylii Jędrzejczak prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Otylia Jędrzejczak jednak naruszyła zasady bezpieczeństwa. "Wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i pozbawienia prawa jazdy na rok to nie jest dolegliwa kara" - mówi "Gazecie.pl" prof. Kruszyński. Sąd uznał, iż Otylia Jędrzejczak nie zachowała szczególnej ostrożności, wyprzedzając inne pojazdy z prędkością około 110 km/h. Sąd zgodził się z opinią jednego z biegłych, iż Otylia Jędrzejczak "niewystarczająco dokładnie, wręcz nierozważnie, rozpoczęła manewr wyprzedzania". "Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w szczególnych przypadkach, jeżeli na przykład w zdarzeniu ofiara jest osobą najbliższą sprawcy zdarzenia. I tak jest w tym przypadku" - powiedział sędzia Szymański. Wyrok jest nieprawomocny. Obrońcy Otylii Jędrzejczak uzależniają złożenie apelacji od wyroku, który zapadł w czwartek przed Sądem Rejonowym w Płońsku, od decyzji swej klientki. "Złożymy wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, a decyzję czy będzie składana apelacja podejmie nasza klientka" - powiedział Jakub Wende, jeden z adwokatów Jędrzejczak. Prokurator Ewa Ambroziak uznała wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i prac publicznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie oraz zakaz prowadzenia pojazdu przez jeden rok za satysfakcjonujący.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Nie dość, że w stolicy wciąż jest za mało dróg dla cyklistów, to te już istniejące poza asfaltem lub kostką brukową niczego więcej nie oferują. Ale być może wkrótce to się zmieni. Powstały projekty, którymi zainteresowali się urzędnicy. Przed Akademią Sztuk Pięknych przy ul. Myśliwieckiej 8 straszy stary zardzewiały stojak na rowery. To tylko kilka metalowych prętów niedbale ze sobą pospawanych. Wystarczy wejść do budynku, aby przekonać się, że tego typu parking może wyglądać zupełnie inaczej. Wczoraj na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego ASP rozstrzygnięto konkurs na elementy wyposażenia ścieżek rowerowych. Pierwszą nagrodę zdobył Jarosław Szaran. Wymyślił trzy rodzaje niebanalnych stojaków na rowery. Pierwszy to słupek, do którego przypiąć można nie tylko koło, ale też ramę. – Z własnego doświadczenia wiem, że nie wystarczy spiąć koło. Złodzieje i tak potrafią ukraść rower – mówi Jarosław Szaran. Drugi typ to zaczep, który można zamontować w ścianie. Dzięki temu taki stojak nie zajmuje miejsca, a rowerzysta może zaparkować rower pionowo. Student zaproponował też niewielki zamykany od góry garaż, który może pomieścić aż sześć rowerów. Tego typu garaż mógłby być ustawiany przed centrami handlowymi czy punktami z informacją turystyczną. Inny młody designer, Jan Modzelewski, zaprojektował metalową ławkę, która może być jednocześnie stojakiem na rowery. Oprócz tego w jej pobliżu zaproponował słupek, do którego można podpiąć rower, jeśli cyklista musi na przykład zmienić oponę. Dzięki wyprofilowanemu wgłębieniu w ławce można w nim zostawić narzędzia.
Komentuj →
20 marca 2007 |
1
Podlascy policjanci sprawdzali, czy kierowcy i pasażerowie jeżdżą w pasach. Okazało się, że co czwarty naraża na niebezpieczeństwo siebie i podróżujące z nim osoby. W godzinach od 6:00 do 22:00 na drogach całego województwa podlaskiego policjanci prowadzili działania kontrolne pod kryptonimem "pasy". Dotychczasowe policyjne doświadczenia wskazują, że jedną z najważniejszych przyczyn dużej śmiertelności wypadków drogowych jest lekceważenie przez kierowców i pasażerów obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa. Dlatego wczorajsza akcja miała przede wszystkim na celu uświadomienie kierowcom ryzyko, jakie w ten sposób ponoszą, ale również niebezpieczeństwa na jakie narażeni są w takiej sytuacji pasażerowie pojazdu. W sumie przez cały dzień skontrolowano ponad 640 samochodów. Niestety okazało się, że w zasadzie co czwarty kierowca nie zapina pasów bezpieczeństwa. Takie naruszenie obowiązujących przepisów ruchu drogowego policjanci stwierdzili w ponad 160 przypadkach. W tej grupie znaleźli się zarówno kierowcy aut osobowych jak i ciężarówek. Funkcjonariusze odnotowali również 6 przypadków przewożenia dzieci bez wymaganych zabezpieczeń. Za niedopełnienie obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa policjant może ukarać sprawcę mandatem karnym w wysokości 100 zł. i 1 punktem karnym. W trakcie akcji policjanci stwierdzili także inne przekroczenia prawa.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Zabawa grami komputerowymi pozostawia ślad w ludzkiej psychice. Sprawia, że jesteśmy jeszcze bardziej skłonni do podejmowania ryzyka. Udział w wirtualnych wyścigach odbija się zwłaszcza na zachowaniu młodych mężczyzn za kierownicą prawdziwego samochodu - dowodzą niemieccy naukowcy. 26 stycznia ubiegłego roku na jednej z ulic Toronto miał miejsce tragiczny wypadek. W wyniku nielegalnego wyścigu zorganizowanego przez dwóch mężczyzn zginął taksówkarz. Po całym zajściu w samochodzie jednego z nich policja znalazła płytę z grą komputerową "Need for Speed". Historię tę na łamach "Journal of Experimental Psychology" przytaczają naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu Ludwiga Maksymiliana i Allianz Center for Technology. Ale to tylko jeden z wielu zawartych w ich artykule argumentów świadczących o wpływie gier komputerowych na zachowania kierowców. W ciągu ostatnich lat wirtualne wyścigi znalazły się w czołówce najbardziej popularnych gier oferowanych przez przemysł komputerowy - piszą naukowcy. Rozgrywają się one w krajobrazie odtworzonym z na tyle dużą precyzją, że tło jazdy wygląda niezwykle realistycznie. Kierowanie pojazdem często wiąże się z brawurą i konkurowaniem na drodze z innymi. Aby wygrać, należy podejmować ryzykowne zachowania i nierzadko łamać prawo: przekraczać dozwoloną prędkość, najeżdżać na inne pojazdy, a nawet na przechodniów. Naukowcy założyli, że to wszystko musi znaleźć odbicie wjeździe samochodem w tzw. realu. Aby sprawdzić swoje podejrzenia, przeprowadzili trzy eksperymenty. W pierwszym wzięli pod lupę 198 osób, kobiety i mężczyzn. Musieli oni wypełnić ankietę dotyczącą swoich doświadczeń za kierownicą i przed komputerem. Okazało się, że ci, którzy grali najczęściej, jednocześnie najczęściej przyznawali się do agresywnego zachowania na drodze i stosunkowo częstego udziału w wypadkach. W drugim etapie badań uczestniczyło 68 osób. Wzięły one udział w wirtualnych wyścigach lub w grze neutralnej. Następnie zasiadły za komputerowym symulatorem jazdy. Te, które wcześniej, choć jeden raz brały udział w wyścigu, podejmowały w kryzysowych sytuacjach drogowych znacznie większe ryzyko niż osoby grające w grę neutralną. Trzecie badanie objęło 83 osoby. Część z nich musiała zagrać na konsoli w grę typowo wyścigową, w której wygrana wiązała się z łamaniem na dużą skalę zasad ruchu, druga grupa -w grę neutralną. Osoby z pierwszej grupy przyznawały się, że zasiadając za stymulatorem jazdy, o wiele łatwiej dopuszczały do siebie myśli i uczucia związane z podejmowaniem ryzyka niż grający w grę neutralną. Co ważne, problem ten znacznie częściej dotyczył mężczyzn. Nie są to pierwsze wyniki tego typu badań. Kilka tygodni temu The British School of Motoring podała, że niemal co trzeci kierowca przyznaje się do brawurowej jazdy po tym, gdy ścigał się w grach. Dr med. Bohdan Woronowicz, kierownik Ośrodka Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, potwierdza, że wyniki niemieckich badań trafnie opisują rzeczywistość. Do dzisiaj pamięta słowa młodej zabójczyni, które przeczytał w jednej z gazet. -Myślałam, że krew jest innego koloru - powiedziała. Cała jej wiedza na temat umierania pochodziła właśnie z komputerowych gier. Niestety, o tym, że świat wirtualny potrafi mieszać się graczom ze światem rzeczywistym, słyszymy tylko przy okazji tragedii. Do dr. Woronowicza zgłasza się coraz więcej rodziców, zwłaszcza samotnych matek, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem. - Nastoletni syn spędza godziny przed komputerem. Nie dosypia, zaniedbuje swoje obowiązki - relacjonuje psychiatra i dodaje, że chłopcy ci powinni zostać objęci programem terapii uzależnień. Według ubiegłorocznych badań Nottingham Trent University 12 proc. osób grających w komputerowe gry ma objawy uzależnienia.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Pod koniec kwietnia warszawski ratusz rozpisze przetarg na kupno i instalację 30 kamer monitoringu. Zostaną zainstalowane m.in. w Ursusie oraz w centrum. W tym roku ratusz przeznaczy na ten cel 1,5 mln zł, w przyszłym 5 mln zł. Z działających już kamer poza policją chcą korzystać niektóre służby miejskie, np. Zarząd Transportu Miejskiego (np. aby szybko zorganizować objazd po wypadku lub awarii) oraz Zarząd Oczyszczania Miasta (zimą sprawdzi, czy na skrzyżowaniach nie jest ślisko). Niebawem ruszy monitoring w Wawrze. Będzie obsługiwany z centrum miasta, bo o kilka miesięcy opóźnia się oddanie do użytku komisariatu przy ul. Mrówczej. Teraz w Warszawie jest zainstalowanych 300 kamer monitoringu.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Gdy kupujemy używany samochód, wraz z nim dostajemy polisę OC należącą wcześniej do sprzedawcy auta. Jeżeli nie wypowiemy umowy ubezpieczeniowej w ciągu 30 dni od nabycia samochodu, musimy opłacić składkę wynikającą z umowy zawartej z towarzystwem przez sprzedawcę samochodu niezależnie od tego, czy wykupiliśmy nową polisę OC czy nie. Ale uwaga, w ciągu 30 dni informacja ma dotrzeć do towarzystwa. Zakłady ubezpieczeń nie uznają za skuteczne powiadomień, które wpłynęły po tym terminie. W takiej sytuacji przyjmują, że polisa przedłużyła się automatycznie, a co za tym idzie - żądają, by zapłacić składkę. Jeśli więc ktoś chce wysłać wypowiedzenie umowy pocztą, powinien zrobić to z odpowiednim wyprzedzeniem. Niektóre towarzystwa, np. PZU, wymagają, żeby oświadczenie zostało złożone w oddziale, wysłane pocztą listem poleconym albo za potwierdzeniem odbioru, natomiast nie uznają wypowiedzeń składanych na ręce agentów. Jest to utrudnienie zwłaszcza dla ludzi z małych miejscowości, mających daleko do placówki. W każdym razie jeśli ktoś nie chce polisy wykupionej przez poprzedniego właściciela samochodu (bo np. bardziej mu odpowiada oferta innej firmy), powinien jak najszybciej, najlepiej od razu po zakupie samochodu, pomyśleć o wypowiedzeniu umowy zawartej przez sprzedawcę auta. Umowa ubezpieczenia OC przedłuża się automatycznie, jeżeli nie została wypowiedziana nie później niż na jeden dzień przed upływem 12-miesięcznego okresu, na który została zawarta. Co się dzieje, gdy termin ważności polisy jest krótszy niż 30 dni, bo na przykład auto zostało sprzedane dwa tygodnie przed upływem ważności dotychczasowego ubezpieczenia OC? Ile czasu na wypowiedzenie umowy ma nowy właściciel pojazdu? Tutaj zdania są podzielone. Interpretację korzystną dla nowego właściciela pojazdu przyjmuje rzecznik ubezpieczonych. “Gdy ochrona zagwarantowana w umowie ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest krótsza niż 30 dni, zdaniem rzecznika ubezpieczonych nadrzędne jest prawo nabywcy pojazdu do zachowania 30-dniowego terminu na wypowiedzenie umowy bądź na podjęcie decyzji o pozostaniu w dotychczasowym zakładzie ubezpieczeń. Prawo to wynika z treści art. 31 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK” - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych. Innego zdania jest PZU. - Kiedy nabywca pojazdu nie jest zainteresowany kontynuacją umowy OC zawartej przez poprzedniego właściciela pojazdu, a ostatni dzień jej obowiązywania przypada wcześniej niż 30 dni od zakupu pojazdu, nabywca może wypowiedzieć umowę najpóźniej w ostatnim dniu jej trwania - utrzymuje Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. - Przykładowo, jeśli umowa została zawarta na okres od 1 stycznia do 31 grudnia, a transakcja kupna-sprzedaży pojazdu odbyła się 15 grudnia, nabywca samochodu niezainteresowany kontynuacją umowy może skutecznie ją wypowiedzieć najpóźniej do 31 grudnia. Podobne stanowisko zajęło Ministerstwo Finansów. Wyjaśniło, że nabywca auta ma na wypowiedzenie umowy tyle dni, ile zostało do dnia poprzedzającego rozwiązanie się umowy podpisanej przez sprzedawcę. Umowa może być wypowiedziana najpóźniej dzień przed upływem 12 miesięcy jej obowiązywania. Jeśli nie zostanie wypowiedziana w tym terminie, odnawia się. Nowa umowa będzie zawarta na następne 12 miesięcy. Jej stroną nie będzie już poprzedni właściciel auta, lecz nowy. Osoba kupująca samochód powinna więc sprawdzić, do kiedy jest ważna polisa OC sprzedającego pojazd. Jeżeli termin ważności jest krótszy niż 30 dni, to również mniej czasu pozostaje na ewentualne wypowiedzenie umowy. Gdy sprzedawca auta nie ma ubezpieczenia OC, kupujący musi zawrzeć umowę z towarzystwem w dniu, w którym nabył pojazd. Do rzecznika ubezpieczonych wpływają skargi osób, które zostały zapewnione przez poprzedniego właściciela samochodu, że nie ma on ważnej polisy OC. Zgodnie z prawem ludzie ci natychmiast wykupili OC, a po pewnym czasie otrzymali od innego zakładu ubezpieczeń wezwanie do zapłacenia składki. Jak ustrzec się takiej sytuacji? Sprzedający auto ma obowiązek przekazać polisę oraz powiadomić towarzystwo w terminie 30 dni, że samochód został sprzedany i kto jest jego nowym właścicielem. Dopóki tego nie zrobi, odpowiada solidarnie z kupującym, a więc towarzystwo może żądać zapłaty składki zarówno od sprzedającego pojazd, jak i od kupującego (samo dokonuje wyboru). Jeżeli np. auto zostało sprzedane 10 stycznia, a poprzedni właściciel poinformował o tym zakład ubezpieczeń 15 marca, to do 15 marca towarzystwo może żądać składki i od sprzedającego, i od kupującego, a po tym terminie tylko od kupującego. Zdarza się, że dotychczasowy posiadacz samochodu nie przekazuje nowemu właścicielowi ważnej polisy OC (twierdzi, że jej nie ma), ponieważ chce odzyskać część zapłaconej składki. Nieuczciwość nie popłaca. Zwrot składki jest możliwy tylko wtedy, gdy umowę wypowie nabywca auta. A z pewnością tego nie zrobi, gdy mu się powie, że ubezpieczenie OC już wygasło. W zasadzie jedynym sposobem uniknięcia płacenia dwóch składek jest zwrócenie się do jednego z towarzystw o jej umorzenie. Jeżeli jesteśmy w stanie udowodnić, że sprzedawca wprowadził nas w błąd (np. w umowie sprzedaży podał, że nie ma polisy), towarzystwo prawdopodobnie odstąpi od domagania się składki. Najlepiej jednak sprawdzić wszystko przed kupnem samochodu. Jeżeli dotychczasowy właściciel twierdzi, że nie ma polisy OC, można na piśmie zapytać Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, czy jest tak faktycznie. Fundusz prowadzi rejestr umów obowiązkowego ubezpieczenia OC i udzieli informacji o polisie osobie, która uzasadni, że ma w tym interes prawny.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Szwajcarzy budują w Alpach nowy tunel, który po ukończeniu będzie najdłuższy na świecie. Nowy tunel kolejowy pod przełęczą św. Gottharda ma mieć 57 km długości i być częścią nowej linii kolejowej łączącej Zurych z Mediolanem. Podróżowanie nim między miastami będzie krótsze niż latanie samolotem - podaje BBC. Coraz więcej ciężarówek jeździ przez Alpy, ich liczba wzrosła szczególnie szybko w ciągu ostatnich dwóch dekad: w 1990 przez Alpy przewieziono ok. 40 mln ton towarów, w 2001 już 90 mln, a do 2010 wzrost ma być jeszcze szybszy - podaje BBC. Nowy tunel będzie się różnił od wszystkich wcześniejszych tym, że tory na całej długości znajdą się na tej samej wysokości - 500 m.n.pm. Umożliwi to pociągom osiąganie prędkości 240 km na godzinę i skróci podróż z Zurychu do Mediolanu z czterech do 2,5 godziny, a niektóre źródła podają, że nawet jeszcze bardziej. Pod względem czasu podróży będzie się zatem bardziej opłacało jeździć pociągiem niż latać. Będzie też dłuższy od najdłuższych na świecie tuneli: samochodowego Lardalstunnelen w Norwegii (24.6 km) oraz kolejowego Seikan (53,85 km) w Japonii.
(188-3)
^ Plan tunelu. Linia czerwona przedstawia odcinek już wydrążony, zielona - wydrążony i ukończony. Wydrążono już 66 proc. całości.
Komentuj →
20 marca 2007 |
0
Drivers Card Download jest nowym rozwiązaniem, które ułatwi rozliczanie czasu pracy kierowców i zbieranie danych z tachografu cyfrowego. Zdaniem Marka Siudy z Qualcomm zastosowanie zdalnego przesyłania danych z karty kierowcy przyczynia się do lepszego zarządzania flotą samochodową. Zczytywanie danych z karty kierowcy jest obowiązkiem wynikającym z wprowadzenia przepisów o systemie tachografu cyfrowego. Ułatwić to może nowy produkt wchodzący na polski rynek tzw. Drivers Card Download (DCD), który wdraża firma Qualcomm. Obsługa karty jest prosta i kompatybilna z systemem stosowanym w tachografach cyfrowych (montowanie w samochodach ciężarowych tych urządzeń, obowiązuje od czerwca ubiegłego roku). W celu zdalnego zczytywania i przesyłania danych z karty kierowcy wystarczy w kabinie ciągnika zainstalować specjalny czytnik, który rozszerza funkcjonalność systemu do zarządzania flotą Euteltracks. Zastosowanie zdalnego przesyłania danych z karty kierowcy powoduje lepsze zarządzanie flotą, dając możliwość dokładnej kontroli czasu prowadzenia pojazdu i eliminacji strat z powodu dojazdu do czytników stacjonarnych, znajdujących się u przedsiębiorcy. – Są to wymierne oszczędności związane z eliminacją pustych kilometrów niezbędnych do pokonania przez kierowcę w razie konieczności dojazdu do stacjonarnego czytnika. W tym czasie kierowca może wykonywać przewóz ładunku przynoszący zysk firmie. Zastosowanie takiego rozwiązania przynosi również oszczędności związane z administrowaniem pobierania i przetwarzania danych. Nie tworzą się kolejki kierowców przy czytniku stacjonarnym, nie absorbuje to czasu pracy osób obsługujących to urządzenie, ma to szczególne znaczenie w firmach posiadających wielu kierowców – tłumaczy Marek Siuda, przedstawiciel firmy Qualcomm w Polsce.
Komentuj →
19 marca 2007 |
0
Niedaleko Placu świętego Piotra w Rzymie dwóch złodziei usiłowało ukraść uliczny sygnalizator świetlny. O próbie tej osobliwej kradzieży, do której doszło w nocy, poinformował dziennik "La Repubblica". Dwaj rzymianie w wieku 21 i 24 lata uzbrojeni w nóż i śrubokręt zdążyli już rozmontować część sygnalizatora i przygotować go do wywozu samochodem, gdy na gorącym uczynku zostali przyłapani przez karabinierów i aresztowani. Tajemnicą pozostaje, co zamierzali zrobić z łupem.
Komentuj →
19 marca 2007 |
0
Sanoccy policjanci na gorącym uczynku złapali wandali, którzy niszczyli znaki drogowe. Sprawcy byli zupełnie zaskoczeni interwencją policji. Jeden z mężczyn w chwili zatrzymania trzymał jeszcze w ręku znak drogowy. Teraz grozi im kara pozbawienia wolności do 5 lat. Informacja o trzech wandalach niszczących znaki w centrum Sanoka wpłynęła od mieszkańca tego miasta. Policjanci po chwili byli na miejscu. Na widok radiowozu wandale próbowali uciekać. Po krótkim pościgu wpadli w ręce sanockich stróży prawa. W czasie zatrzymania jeden z mężczyzn trzymał w ręku znak drogowy informujący o przystanku autobusowym, który chwilę wcześniej zerwał z przystanku. Wandale byli pijani. Każdy z nich miał około 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dwaj mają po 19 lat trzeci 20. Tylko jeden z nich jest mieszkańcem Sanoka, pozostali dwaj mieszkają w Poznaniu i w powiecie bieszczadzkim. Okazało się, że mężczyźni zniszczyli znaki drogowe zamontowane na wysepce z przejściem dla pieszych na ul. Rymanowskiej. Za swoje czyny odpowiedzą przez sądem karnym. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 5.
Komentuj →
19 marca 2007 |
0
W Krościenku Wyżnem, policjanci z Sekcji Ruchu Drogowego zatrzymali do kontroli Opla Corsę z prywatnej szkoły nauki jazdy. Samochodem kierował kursant ale nadzorował go instruktor, który był nietrzeźwy. W jego organizmie stwierdzono 1 promil alkoholu. Marek B., 30-letni mieszkaniec Gminy Niebylec, w chwili kontroli nie siedział wprawdzie za kierownicą ale nadzorował jazdę 20-letniego mężczyzny ubiegającego się o prawo jazdy. Dlatego ciążyła na nim odpowiedzialność za bezpieczeństwo kursanta. Po konsultacji z prokuratorem ustalono, że Marek B. usłyszy zarzut pełnienia czynności związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa ruchu pojazdów mechanicznych, znajdując się w stanie nietrzeźwości. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Trwają dalsze czynności, mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia.
Komentuj →
19 marca 2007 |
1
Forma samozatrudnienia była popularna w firmach transportowych. Nowe zasady jej stosowania spowodowały wzrost kosztów działalności – komentuje “Gazeta Prawna”. Po niespełna trzech miesiącach od wejścia nowych przepisów dotyczących warunków samozatrudnienia przewoźnicy podsumowują wpływ tych zmian na ich działalność. Z jednej strony polepszyła się sytuacja kierowców, a z drugiej strony wzrosły koszty działalności gospodarczej, co może mieć przełożenie na stawki frachtowe. 60 proc. stawki frachtowej stanowią koszty utrzymania kierowcy i koszty paliwa. Forma samozatrudnienia dawała wiele swobody i możliwości zarówno dla pracodawcy, jak i jego pracowników. Była popularną formą umowy o pracę, zwłaszcza dla kierowców w firmach transportowych. Przede wszys-tkim ograniczała koszty podatkowe i płatności ZUS. Jednakże od 1 stycznia tego roku tylko nieliczni mogą korzystać z tej formy. Samozatrudnienie pod-ważono z powodu braku spełnienia trzech przesłanek: samodzielności, odpowiedzialności wobec osób trzecich, nałożenia na kierowcę ryzyka gospodarczego. Pracodawcy i kierowcy, zdezorientowani brakiem informacji i wykładni prawa w odpowiednim czasie, woleli zrezygnować z tej formy zatrudniania na rzecz umów o pracę. “Część firm transportowych rezygnuje z zatrudniania kierowców na podstawie tak popularnego do niedawna samozatrudnienie” – mówi Alicja Siatkowska, kierownik działu spedycji drogowej C. Hartwig Gdynia. Mimo że pierwsze interpretacje wydane przez urzędy skarbowe są generalnie korzystne dla przewoźników, to całe zamieszanie wokół tego tematu spowodowało niechęć do tego rodzaju współpracy z kierowcami. Transportowcy niechętnie mówią o tym problemie, boją się reakcji ich kierowców, o których ostatnio bardzo trudno, a także reakcji klientów na wzrost kosztów. Uważają również, że tego typu działania utrudniają polskim firmom transportowym konkurowanie z przedsiębiorstwami ze starej Unii. Niewątpliwie wpłynie to na koszty, nie tylko z powodu większego obciążenia fiskalnego przedsiębiorcy z tytułu umów o pracę, ale również organizacji firmy. W konsekwencji będą musiały wzrosnąć ceny usług transportowych. “Zdejmuje to z kierowców obowiązek samodzielnego rozliczania z ZUS-em czy urzędem skarbowym, a także gwarantuje prawo do urlopów wypoczynkowych. Z drugiej strony powoduje niestety wzrost cen usług, gdyż przewoźnicy muszą w jakiś sposób zrekompensować sobie dodatkowe koszty. Póki co wzrost ten nie był odczuwalny przez naszych klientów. Obawiam się jednak, że w dłuższym okresie rosnące koszty wynagrodzeń kierowców, a także wzrost cen paliw spowodują bardziej znaczący wzrost cen usług” – wyjaśnia Alicja Siatkowska.
“Gazeta Prawna”: Jedynym praktycznym sposobem na uniknięcie negatywnych skutków nowelizacji przepisów podatkowych jest stworzenie sytuacji, gdy zatrudniona osoba nie spełnia przynajmniej jednej z trzech przesłanek wykluczających samozatrudnienie (tak interpretują niektóre urzędy skarbowe, jednakże, aby mieć pewność, lepiej jest wystąpić do swojego US o interpretację). Można tak sformułować zawartą umowę, aby wykluczyć przynajmniej jedną z nich. Prawnicy przestrzegają jednak, że trzeba pamiętać o tym, iż w przypadku ewentualnej kontroli badana będzie nie tylko sama umowa, ale również stan faktyczny, np. przesłuchiwany może być sam kierowca. W umowach zawieranych z kierowcami należy obciążyć ich odpowiedzialnością za przewożony towar wobec klientów przewoźnika, a także za powierzony pojazd (a przynajmniej wprowadzić prawo regresu wobec kierowcy w przypadku zapłaty odszkodowania przez przewoźnika). Zgodnie z prawem przewozowym nie ma to co prawda bezwzględnie obowiązującego skutku wobec klientów przewoźnika, jednakże stanowi pewien argument w obronie przed fiskusem. Niestety kierowcy nie chcą brać na siebie tak dużej odpowiedzialności i nie zgadzają się na podpisywanie niekorzystnych dla siebie umów. Ale nie ma się temu co dziwić. O wiele lepsze dla kierowcy jest takie sformułowanie umowy, aby to on w miarę możliwości samodzielnie decydował o sposobie wykonywania usług kierowania. Dzięki temu zostanie wykluczony element wykonywania poleceń przewoźnika przez kierowcą. Trzecia możliwość to umowne obciążenie kierowcy ryzykiem gospodarczym prowadzonej działalności przewozowej. Należałoby wówczas postanowić w umowie, że w przypadku gdy na przykład przewoźnik w danym okresie nie ma zleceń, wówczas również kierowca nie otrzyma wynagrodzenia skoro nie mógł prowadzić pojazdu.
Robert Walczak, radca prawny z Kancelarii Prawnej Myszkowski & Walczak w Poznaniu: Jeżeli w konkretnym przypadku kierowca będzie zatrudniony na zasadzie samozatrudnienia i jednocześnie fiskus uzna, że są spełnione wszystkie trzy przesłanki wykluczające samozatrudnienie, przychód uzyskiwany przez kierowcę nie będzie uznany za przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej. Fiskus zakwalifikuje te przychody jako przychód z umowy zlecenia zawartej przez osobę nieprowadzącą działalności gospodarczej, a w skrajnych wypadkach nawet z umowy o pracę. Spowoduje to, że obowiązek odprowadzenia zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ubezpieczenie społeczne będzie ciążył nie na kierowcy, lecz na przewoźniku. W przypadku kontroli wydana zostanie decyzja, na podstawie której przewoźnik zostanie zobowiązany do uiszczenia zaległych zaliczek na PIT oraz składek ZUS wraz z odsetkami. Może to dotyczyć okresu od 1 stycznia 2007 r. Istotne jest też to, że w takim wypadku najczęściej kierowca będzie musiał zapłacić wyższy podatek dochodowy z uwagi na mniej korzystny sposób wyliczania kosztów uzyskania przychodu. Ponadto samozatrudnionemu odpadnie możliwość wyboru liniowego podatku oraz możliwość korzystania z ulgowego rozliczania z ZUS przez okres pierwszych dwóch lat prowadzenia działalności.
Komentuj →
19 marca 2007 |
0
Policjanci z Dobroszyc w woj.dolnośląskim zatrzymali pijanego kierowcę, który zaledwie dobę wcześniej został skazany przez sąd w trybie przyspieszonym za prowadzenie samochodu po pijanemu. 27-latek w czwartek ponownie trafi przed tzw. sąd 24- godzinny. Mężczyzna po raz pierwszy został zatrzymany 19 marca, po czym Sąd Rejonowy w Oleśnicy w trybie przyspieszonym skazał go na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę. "Wieczorem 20 marca 27-latek został ponownie zatrzymany podczas rutynowej kontroli drogowej. Okazało się, że kierował samochodem marki żuk, mając w organizmie 1,5 promila alkoholu" - powiedziała PAP w czwartek Aneta Sosnowska z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.Jak wyjaśniła Sosnowska, mężczyzna - mieszkaniec gminy Dobroszyce - został zatrzymany do wytrzeźwienia i w czwartek ponownie powinien trafić przed sąd. Dodała także, że za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości 27-latkowi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.
Komentuj →