14 września 2007 |
0
W Sieradzu odbyło się sympozjum z cyklu "Społeczna misja nauczyciela jazdy". Organizatorami byli: Jan Szymczak - prezes SIiOSK w Sieradzu, Krzysztof Kołodziejczak - prezes SWOSK i Kandydatów na Kierowców "AUTOS" w Łodzi oraz - Witold Wiśniewski – prezes Wydawnictwa Grupa IMAGE. Wykłady prowadzili: Maciej Wroński; Andrzej Markowski; Zuzanna Wiśniewska. Witold Wiśniewski. W sympozjum udział wzięli instruktorzy z regionu sieradzkiego oraz z Łodzi, a także dyrektorzy WORD - Henryk Waluda z Sieradza i z-ca łódzkiego WORD Tomasz Kacprzak oraz przedstawiciel środowiska egzaminatorów R. Salski. Maciej Wroński szczegółowo omawiał temat odpowiedzialności instruktora nauki jazdy w kontekście uczestnictwa w ruchu drogowym jak i w związku z prowadzeniem OSK. Podczas dyskusji poruszane były zagadnienia związane z kwalifikacją wstępną oraz szkoleniu okresowym kierowców zawodowych w zakresie dyrektywy nr 59/2003. Zasygnalizował również zmiany jakie będą następowały w prawach jazdy w związku dyrektywą nr 2006/126/UE. Andrzej Markowski zreferował temat "Sylwetka psychologiczna instruktora nauki jazdy". Poruszył postawę sumiennej pracy instruktora zmierzającej do przygotowania przyszłego kierowcy do bezpiecznego i przyjaznego zachowania w ruchu drogowym. Zwrócił również szczególną uwagę na czynniki związane z warunkami zewnętrznymi, które skłaniają instruktorów do szkolenia pod kątem egzaminu. Witold Wiśniewski zaprezentował E-BEAM - nowoczesne narzędzie dydaktyczne wspomagające proces nauczania. W konferencji uczestniczyło ok 150 osób. Uczestnicy byli bardzo aktywni, zadano szereg pytań. Było to juz trzecie seminarium z cyklu "Społeczna rola nauczyciela jazdy". Zarząd PFSSK podejmuje działania, aby organizować takie szkolenia przynajmniej raz w roku dla każdego regionalnego Stowarzyszenia. Należy podkreślić fakt, że do udziału byli zaproszeni wszyscy instruktorzy, również nie należący do Stowarzyszeń. Uczestnicy otrzymali certyfikaty sympozjum.

Sympozjum było już trzecim w ramach cyklu. Uczestnicy otrzymali obok certyfikatów także gratisowo kompletny zbiór aktów prawnych dotyczących ruchu drogowego e-PrawoDrogowe z licencją na użytkowanie ważną trzy miesiące.
Nna pytania uzyskasz odpowiedź:
epd@grupaimage.com.pl
Zamówienie programu:
0-502-659-431 (non-stop)
Komentuj →
11 września 2007 |
0
Prowadzenie szkoleń dla kierowców przewożących towary niebezpieczne jest działalnością regulowaną i wymaga wpisu do rejestru przedsiębiorców prowadzących kursy dokształcające – informuje “Rzeczpospolita”. Takie szkolenia mogą prowadzić także podmioty niebędące przedsiębiorcami, jeżeli spełniają odpowiednie warunki. - Zgodnie z art. 12 i 13 ustawy z 28 października 2002 r. o przewozie drogowym towarów niebezpiecznych (Dz. U nr 199, poz. 1671 ze zm.) prowadzenie kursów dokształcających jest działalnością regulowaną w rozumieniu przepisów ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U nr 173, poz. 1807, ze zm.) - wyjaśnia Teresa Jakutowicz, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Transportu. - Wymaga więc wpisu do rejestru przedsiębiorców prowadzących kursy dokształcające. Taki rejestr prowadzi marszałek województwa. Ustawa o przewozie drogowym towarów niebezpiecznych nie określa ogólnej definicji przedsiębiorcy prowadzącego kursy dokształcające. Przepisów tego dotyczących trzeba szukać w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Jeżeli stowarzyszenie - które chce prowadzić szkolenia - spełnia wymagania określone w art. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej dla uznania go za przedsiębiorcę, to jest przedsiębiorcą w rozumieniu tej ustawy. Żeby spełnić te wymagania, stowarzyszenie musi być wpisane także do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym, i to niezależnie od tego, że zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o KRS widnieje już w rejestrze stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Jeżeli stowarzyszenie spełnia wymagania dotyczące przedsiębiorców, określone w art. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, to nie ma przeszkód, żeby po spełnieniu wymagań ustawy o przewozie drogowym towarów niebezpiecznych prowadziło kursy dokształcające dla kierowców. Trzeba jednak pamiętać, że jest to działalność regulowana - wymaga wpisu do rejestru przedsiębiorców prowadzących kursy dokształcające prowadzonego przez wojewodę. Wpis do rejestru takiej działalności zgodnie z art. 64 ust. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej podlega opłacie skarbowej. Zasady jej uiszczania oraz zwolnień od niej są regulowane przepisami ustawy z 16 listopada 2006 r. o opłacie skarbowej (Dz. U nr 225, poz. 1635 oraz Dz. U z 2007 r. nr 4, poz. 11). Jeżeli organizacja pożytku publicznego chce prowadzić działalność gospodarczą, wnosi opłatę skarbową za wpis do rejestru. Trzeba zapłacić na rzecz gminy 616 zł (zgodnie z załącznikiem do ustawy o opłacie skarbowej, część I ust. 36 pkt 10). Wpłaty dokonuje się w kasie gminy albo bezgotówkowo na jej rachunek. Rada gminy może też zarządzić pobór opłaty przez inkasentów.
Prowadzący kurs dokształcający dla kierowców przewożących towary niebezpieczne musi m.in.:
- mieć siedzibę lub miejsce zamieszkania w Polsce;
- zapewnić odpowiednie warunki lokalowe i wyposażenie dydaktyczne pozwalające na przeprowadzenie kursu zgodnie z programem;
- zapewnić prowadzenie kursu dokształcającego przez wykładowców, którzy mają:
- wyższe wykształcenie i co najmniej pięcioletnią praktykę zawodową w dziedzinie: właściwości towarów niebezpiecznych, konstrukcji i eksploatacji opakowań, cystern i pojazdów przeznaczonych do ich przewozu, ratownictwa drogowego i chemicznego, ochrony przeciwpożarowej lub bezpieczeństwa ruchu drogowego lub
- świadectwo doradcy do spraw bezpieczeństwa w zakresie transportu towarów niebezpiecznych;
- mieć zbiór przepisów w zakresie przewozu towarów niebezpiecznych oraz odpowiednie środki dydaktyczne (np. plansze, modele, oprogramowanie komputerowe);
- móc prowadzić ćwiczenia praktyczne objęte tematyką kursu.
Komentuj →
10 września 2007 |
2
Holowanie przyczepy za samochodem nie jest czynnością łatwą. Trzeba przyzwyczaić się do większej długości zestawu, jego zwiększonej szerokości i masy. Kierowcę obowiązują nie tylko specjalne przepisy, ale i bezwzględne prawa fizyki. Dobrze jest wcześniej poćwiczyć cofanie i zawracanie oraz jak przyczepa reaguje na silne podmuchy wiatru. Podróżowanie z przyczepą wymaga od kierowcy precyzji i zachowania szczególnych zasad bezpieczeństwa. Przede wszystkim jazda powinna być płynna, bez gwałtownych ruchów kierownicą (np. przy omijaniu dziur) i ostrego hamowania. Dynamiczne wejście w zakręt może doprowadzić do zmniejszenia przyczepności kół tylnej osi i w efekcie spowodować poślizg. Podczas stromych zjazdów należy włączyć niższy bieg, hamować silnikiem i nie rozpędzać się. Nie wolno również zbytnio zbliżać się do pojazdu poprzedzającego, gdyż droga hamowania zestawu może się wydłużyć nawet o 70%. W razie konieczności zatrzymania się na stromym podjeździe bądź spadku drogi, dobrze jest podłożyć pod koła kliny zabezpieczające. Szybka jazda, gwałtowne przyspieszanie oraz duża powierzchnia czołowa przyczepy i opory powietrza, jakie stwarza podczas jazdy, mogą powodować wyraźny wzrost zużycia paliwa. Również ciężar przewożonego ładunku może mieć ogromny wpływ na sposób prowadzenia auta z przyczepą. Bagaż w przyczepie powinien ważyć od 20 do 50 kg i być rozłożony równomiernie, by zapewnić prawidłowy nacisk dyszla na hak holowniczy. Jeśli nacisk ten jest zbyt mały, przyczepa ma tendencję do wężykowania, a wtedy łatwo stracić kontrolę nad zestawem. Jedynym ratunkiem jest wówczas zwiększenie prędkości, a następnie zmniejszenie jej na prostym odcinku, choć na zjeździe w górach może okazać się to trudne. Na szczęście są już samochody wyposażone w system (ESP) z funkcją stabilizacji przyczepy. Wyłapuje on charakterystyczne drgania wywołane przez wężykowanie i odpowiednio dohamowuje tylne koła pojazdu. Niestety, potrafi być też niebezpieczny, np. gdy kierowca zdecyduje się na wyprzedzanie ciężarówki, a w połowie manewru zestaw zacznie zwalniać. Kierowca, który po raz pierwszy korzysta z przyczepy, powinien przed wyjazdem potrenować na placu cofanie i zawracanie. Należy nauczyć się skręcać w taki sposób, by nie przełamać zestawu. Koła przyczepy na zakręcie toczą się po mniejszym łuku niż koła samochodu. By nie zawadzić o chodnik lub inny pojazd stojący na jezdni, należy bardzo precyzyjnie pokonywać zakręty. Posiadacze prawa jazdy kategorii B mogą holować autem osobowym przyczepę o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej masy własnej pojazdu. Masa całkowita lekkiej przyczepki towarowej bez hamulców nie może przekraczać połowy masy pojazdu, zaś masa całkowita zestawu nie może przekraczać 3,5 tony. W przeciwnym razie niezbędne jest już prawo jazdy kategorii E. W obszarze zabudowanym kierowcę auta z przyczepą obowiązuje takie samo ograniczenie prędkości jak dla auta bez przyczepy - 50 km/h. Poza miastem można się poruszać z prędkością 70 km/h, a na drodze z dwoma pasami ruchu - o 10 km/h szybciej. Podstawowym elementem niezbędnym do holowania przyczepy jest hak holowniczy. W wielu krajach Europy nie można poruszać się pojazdem wyposażonym w hak, jeśli nie ciągnie on przyczepy.
Zdarza się, że holowana przyczepa jest szersza od ciągnącego ją samochodu. Wówczas w aucie należy zamontować dodatkowe lusterka boczne, tak by nie stracić widoczności do tyłu. Pod żadnym pozorem nie wolno wozić w przyczepie pasażerów. Kodeks drogowy wymaga, by między przyczepą a holującym ją pojazdem istniało dodatkowe połączenie (np. łańcuch czy linka). Ciężka przyczepa powinna też posiadać hamulce. Podobnie jak samochód, przyczepa również musi mieć ubezpieczenie OC, a jeżeli jej masa całkowita wynosi więcej niż 750 kg, to kierowcę obowiązują okresowe przeglądy techniczne w stacji diagnostycznej.

Komentuj →
16 września 2007 |
0
Turystom odwiedzającym Śląsk łatwiej będzie odnaleźć miejsca warte zwiedzenia. Lada dzień przy drogach województwa staną kolejne charakterystyczne brązowe tablice, które na całym świecie informują kierowców o atrakcjach turystycznych. O tym, że duże brązowe tablice pomagają przyciągnąć turystów, już od dawna wiedzą nasi południowi sąsiedzi. Dlaczego Polska przekonuje się do tego pomysłu dopiero teraz? - To wina przepisów, a nie braku zainteresowania czy złej woli - zapewnia Sikorska. - Postawienie każdej tablicy wymaga sterty dokumentów i formalności. W zależności od tego, do kogo należy droga, trzeba pisać podanie do różnych instytucji i urzędów, a to wszystko zabiera sporo czasu - dodaje. Na ustawienie nowych tablic 135 tys. zł dało Ministerstwo Gospodarki. Resztę do inwestycji, 100 tys. zł, dopłaciła Śląska Organizacja Turystyczna.
Komentuj →
16 września 2007 |
1

Przed ważnymi urzędami w centrum Szczecina ma stanąć 50 stojaków na rowery. Czy muszą to być przaśne metalowe konstrukcje? Niekoniecznie. W Świnoujściu stojaki to małe dzieła sztuki. Warto skopiować pomysł – apeluje “Gazeta Wyborcza”. Czy ma racje? Powyżej urokliwy stojak na ul. Monte Cassino w Świnoujściu.
Komentuj →
16 września 2007 |
0
Co na Europejski Dzień bez samochodu:
- Urząd Miejski w Gdańsku postanowił uczcić Europejski dzień bez samochodu... wyłączeniem jednej z ważnych miejskich arterii z ruchu – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”. Jak nam udało się ustalić padło na ulicę łączącą Wrzeszcz z Zaspą - ulicę Chrobrego. Na szczęście zamknięcie jezdni ma być dopiero w przyszłą sobotę, jednak mimo to wzbudziło wiele kontrowersji w naszej redakcji. jak mówią nam włodarze miasta akcja ma "promować zachowania proekologiczne mieszkańców Gdańska" oraz zaprezentuje nasze miasto w raporcie z akcji sporządzonym przez Ministerstwo Środowiska. Postanowiliśmy więc zwrócić się do naszych Czytelników o opinię na pomysł Urzędu Miejskiego. Chcemy dowiedzieć się, czy branie udziału w takiej akcji, która nie przyniesie Gdańskowi żadnych wymiernych korzyści, ma sens.
- Wybory miss i mistera, znakowanie rowerów i zawody na torze przeszkód- to tylko niektóre atrakcje Europejskiego Dnia bez Samochodu w Elblągu. Impreza rozpocznie się o godz. 10 na pl. Jagiellończyka. Jej uczestnicy przejadą rowerami trasę o długości około 4 kilometrów ulicami: Teatralną, Nowowiejską, Agrykola, Kościuszki, Marymoncką do Bażantarni. Tam będzie można oznakować swój rower, obejrzeć pokazy ratownictwa medycznego, wziąć udział w zawodach na rowerowym torze przeszkód, a także w wyborach "miss i mistera Dnia bez Samochodu" oraz w konkursach tematycznych. Na miejscu będzie można posilić się wojskową grochówka. Dzień bez samochodu jest częścią obchodzonego od poniedziałku do niedzieli (17- 23 września) "Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu", poświęconego edukacji i promocji transportu publicznego i poruszania się rowerem.
- Warszawa nie weźmie udziału w obchodach Europejskiego Dnia bez Samochodu. Święto, które ma promować przesiadanie się z prywatnych aut do komunikacji miejskiej, nie odbędzie się, bo zdaniem władz Warszawy... w mieście są za duże korki.

Plakat promujący akcję w Olsztynie. Przez jeden dzień, 22 września, każdy kierowca będzie mógł jeździć autobusami za darmo na wszystkich liniach. "Zamień wóz..." to hasło tegorocznego Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Punktem kulminacyjnym będzie 22 września - Dzień bez Samochodu, ustanowiony po to, aby promować ekologiczne środki transportu.
Komentuj →
16 września 2007 |
0
Zabił rowerzystę i uciekł - Kompletnie pijany kierowca potrącił samochodem rowerzystę i uciekł. Emeryt zmarł na miejscu. Kierowca na oczach ludzi w centrum Iławy wlókł jeszcze pod kołami rower. Policjanci nie mieli problemów ze schwytaniem podejrzanego, bo zgubił rejestrację. Dramat rozegrał się na oczach wielu świadków. - Widziałam jak starszy mężczyzna leżał już na drodze - mówi jeden z przechodniów. - Czerwony samochód jechał dalej, słuchać było potworny dźwięk, jakby coś wlókł pod kołami. Myślałam, że może być tam człowiek. Widziałam jak jacyś ludzie biegną do ulicy. To było straszne. Szukanie sprawcy nie było trudne - na ulicy zostawił tablicę rejestracyjną, która odpadła po zderzeniu. - W kilka minut już wiedzieliśmy, kto spowodował wypadek - dodaje Nojman. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku po spożyciu alkoholu i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu do 12 lat więzienia.
Pijany kierowca autobusu wiózł 40 pasażerów - Policjanci zatrzymali kierowcę autobusu, który miał 1,21 promila alkoholu w organizmie i wiózł około 40 pasażerów - poinformował Bartosz Wilk z zespołu prasowego podkarpackiej policji. Kierowca został zatrzymany ok. godz. 6 rano w miejscowości Humniska (powiat brzozowski). - Policjanci skontrolowali autobus prywatnej linii przewozowej, jadący z Przysietnicy do Sanoka. Okazało się, że kierowca autobusu był pijany, miał 1,21 promila alkoholu w organizmie - powiedział Wilk. 49-letni mieszkaniec powiatu brzozowskiego odpowie przed sądem w postępowaniu przyspieszonym.
Kierowca autobusu straci pracę - Ponad promil alkoholu miał kierowca, który w piątek wieczorem "po piwie" jechał autobusem linii nr 15. Zatrzymany przez policję w niedzielę został doprowadzony do prokuratury. Wyrok usłyszy 20 września. W miejscu pracy kierowcy wyrok już zapadł. - Każda sprawa tego rodzaju może się zakończyć tylko w jeden sposób: rozwiązaniem umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym - zapowiedział Zbigniew Śledź, pełniący obowiązki prezesa MPK.
Pijany rowerzysta spowodował kolizję - Olsztyńscy policjanci zatrzymali pijanego rowerzystę, który spowodował kolizję z innym rowerzystą. 49-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Purda jechał rowerem na trasie Butryny-Przykop. - Na zakręcie zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z innym rowerzystą - opowiada Katarzyna Świątek z Komendy Wojewódzkiej Policji. - W wydychanym powietrzu miał ponad 2,5 promila alkoholu. Obaj rowerzyści doznali urazów głowy. W 17 wypadkach, do których doszło w regionie w miniony weekend (do niedzielnego południa) zginęła jedna osoba, a 20 zostało rannych. Najtragiczniejszy wydarzył się w piątek pod wieczór w Nidzicy. Zginął idący po pasach 66-letni pieszy, którego potrącił 21-latek kierujący volkswagenem golfem.
Pijany kierowca gimbusa zatrzymany - Policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę gimbusa wiozącego uczniów do szkoły. Mężczyzna miał 0,72 promila alkoholu we krwi. Kierował autobusem, który miał powybijane reflektory i szyby, nie miał aktualnego ubezpieczenia OC i oznaczeń wskazujących, że przewozi dzieci. Policjanci zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu i prawo jazdy kierowcy. Bus odholowano na parking policyjny. Kierowcy grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
15 września 2007 |
0
Klamka zapadła, nie kupujemy fotoradaru. Taka jest wola mieszkańców - mówi rzecznik gdańskiej straży miejskiej Paweł Kwiatkowski – o czym donosi “Gazeta Wyborcza – Trójmiasto”. W Gdańsku strażnicy nie wypisują mandatów za prędkość, bo nie dorobili się fotoradaru. - Przez ostatnie kilka tygodni nasze kierownictwo poważnie zastanawiało się nad kupnem takiego urządzenia. Wczoraj zapadła ostateczna decyzja - w tym roku na pewno fotoradaru nie kupujemy - mówi rzecznik gdańskiej straży miejskiej Paweł Kwiatkowski. - Podporządkowujemy się w ten sposób woli mieszkańców Gdańska, którzy wzięli udział w naszej internetowej ankiecie - aż 67 proc. głosów było przeciwko kontrolowaniu przez strażników miejskich prędkości samochodów. Zdaniem ankietowanych mieszkańców, strażnicy powinni skupić się nad pilnowaniem spraw porządkowych w mieście. W rzeczywistości wszystko rozbiło się o pieniądze. Gdy przedstawiciele SM i urzędnicy miejscy policzyli wszystkie koszty, doszli do wniosku, że inwestycja się nie opłaci. - Trzeba by było wydać ponad 160 tys. zł, a w budżecie nie ma dodatkowych pieniędzy - wyjaśnia anonimowo jeden ze strażników. - Poza tym musielibyśmy zatrudnić i przeszkolić kilku dodatkowych ludzi do obsługi fotoradaru na ulicy oraz do obrabiania zdjęć itd. Na razie w Gdyni i Sopocie nad kupnem fotoradaru nikt się w ogóle poważnie nie zastanawia. Inaczej rzecz wygląda w Pruszczu Gdańskim. Tam strażnicy od miesiąca wykonują codziennie kilkadziesiąt nowych zdjęć i wypisują mandaty za prędkość.
Komentuj →
15 września 2007 |
0
Cztery osoby zginęły w wypadku drogowym, do którego doszło w powiecie sokołowskim. Policja przypuszcza, że mogła się do niego przyczynić sowa, która uderzyła o przednią szybę auta. Do zdarzenia doszło w miejscowości Brzozów. Kierująca fiatem temprą 33-letnia mieszkanka Węgrowa nagle zjechała na przeciwny pas ruchu i zderzyła się czołowo z citroenem. Policja podejrzewa, że kobieta straciła panowanie nad samochodem, kiedy o przednią szybę jej auta uderzyła sowa. Martwy ptak leżał w pobliżu samochodu. Na miejscu zginęła kierująca fiatem i 43-letnia pasażerka, natomiast w szpitalu zmarli 44-letni kierowca citroena, mieszkaniec Sokołowa Podlaskiego, i 35-letnia kobieta - druga pasażerka fiata. Okoliczności wypadku bada prokuratura.
Komentuj →
14 września 2007 |
0
W siedzibie słupskiej komendy odbyła się uroczystość, w czasie której wójt gminy Kobylnica Leszek Kuliński i komendant miejski Policji w Słupsku insp. Krzysztof Zgłobicki złożyli na ręce Pani Karoliny Sobczak podziękowania za jej bohaterską postawę na miejscu wypadku drogowego, do którego doszło 26 lipca tego roku. Tego dnia, około godziny 20:30 na trasie Sierakowice – Łosino, gmina Kobylnica powiat słupski, doszło do tragicznego w skutkach wypadku drogowego. Kierujący golfem 22-letni słupszczanin z nieustalonych dotąd przyczyn zjechał na pobocze drogi i uderzył w drzewo. Uderzenie była tak silne, że kierowca i jego 18-letni pasażer zmarli na miejscu. Drugi z pasażerów 18-letni słupszczanin doznał licznych obrażeń ciała, a zmiażdżone auto uwięziło go na tylnej kanapie. Pani Sobczak jako jedna z pierwszych zjawiła się na miejscu wypadku i natychmiast przystąpiła do ratowania 18-latka. Z samochodu wydobywał się dym, kobieta wyciągnęła rannego z auta, odciągnęła w bezpieczne miejsce i zaczęła udzielać pomocy medycznej. W trakcie opatrywania ran wrak samochodu stanął w płomieniach. Gdyby nie pani Karolina 18-latek spłonąłby żywcem we wraku. Uznając zasługi Komendant Miejski Policji w Słupsku wnioskował o przyznanie Pani Karolinie Sobczak medalu "Za ofiarność i odwagę".
Komentuj →
13 września 2007 |
0
Ulice Gorzowa patroluje motocykl ma system rejestrujący z wideoradarem i komputerem w komendzie, który może pomieścić nagrania z trzech lat! Z silnikiem o mocy 130 KM osiąga maksymalną prędkość 256 km/h. Od zera do setki przyśpiesza w 2,8 s. - Codziennie, jak pozwala pogoda, łapiemy dzięki niemu od 10 do 15 piratów drogowych - wyjaśnia naczelnik gorzowskiej drogówki Wiesław Widecki. - Oto jeden z ostatnich przykładów. Trasą nadwarciańską, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/godz., dwóch motocyklistów pędziło 150 km/godz. Nasz policjant ich dogonił i ukarał kilkusetzłotowymi mandatami.
Komentuj →
12 września 2007 |
0
“Szeroki program zadań inwestycyjnych realizowanych obecnie na kolei zakładających m.in. budowę bezkolizyjnych przejazdów, nie powinien zwalniać z odpowiedzialności za bezpieczeństwo w tych miejscach” – powiedział Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu Mirosław Chaberek podczas konferencji prasowej podsumowującej efekty kampanii społecznej “Bezpieczny przejazd”. Wiceminister M.Chaberek podziękował organizatorowi kampanii – PKP Polskim Liniom Kolejowym oraz wszystkim zaangażowanym w jej przeprowadzenie. Rezultatem kampanii, która miała miejsce w lipcu i sierpniu bieżącego roku było zmniejszenie liczby ofiar na przejazdach kolejowych o połowę w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W wypadkach na przejazdach w lipcu i sierpniu 2007 r. śmierć poniosły 3 osoby, a obrażenia odniosło 13. Niestety w tym samym czasie ilość kolizji na przejazdach wzrosła z 43 do 52. W dziewięćdziesięciu ośmiu procentach przyczyną wypadków była nieostrożność kierowców. Zbliżony odsetek użytkowników dróg jako sprawców wypadków na przejazdach wykazują również statystyki innych kolei na świecie. Obecnie na liniach kolejowych zarządzanych przez PKP Polskie Linie Kolejowe, która od trzech lat jest organizatorem kampanii znajduje się 13 030 przejazdów kolejowo-drogowych, 1 194 innych miejsc ujmowanych w statystykach dotyczących przejazdów (przejścia dla pieszych, przejazdy użytku niepublicznego). 2 288 przejazdów znajduje się na liniach z zawieszonym ruchem kolejowym, ale PKP PLK ma obowiązek utrzymywania ich w stanie technicznym przewidzianym obowiązującymi przepisami. Ogółem ilość przejazdów i przejść na wszystkich liniach wynosi 16 512.
Komentuj →
12 września 2007 |
0
"Dziennik Łódzki": Władze Łodzi postanowiły zabronić wstępu na przystanki komunikacji miejskiej żebrakom, kloszardom i wszystkim innym, którzy swoim wyglądem mogą budzić odrazę. Dziś radni mają głosować nad uchwałą w tej sprawie. Czym władze miasta tłumaczą tę inicjatywę? Edukowaniem społeczeństwa oraz zapewnieniem bezpieczeństwa pasażerom - zaznacza gazeta. Jeśli uchwała zostanie dziś przyjęta, od połowy października osoby, "których zachowanie lub wygląd rażąco narusza zasady współżycia społecznego" nie będą mogły siedzieć na ławkach na przystankach MPK. Autorką uchwały w tej sprawie jest Hanna Zdanowska, wiceprezydent Łodzi. Kogo konkretnie ma na myśli? Niestety, z projektu uchwały to nie wynika. Nie ma tam też słowa o tym, kto i jak będzie egzekwować przepis. "DŁ" chciał zapytać, czy osobą naruszającą zasady współżycia społecznego może być "odlotowo" ubrany i uczesany student Akademii Sztuk Pięknych? - Oczywiście, że nie! - zastrzega Hanna Zdanowska. - Nie chodzi też o dzielenie łodzian na ludzi kategorii A i B, bo ktoś jest bogatszy, a inny biedniejszy. Chcemy tylko, by służby porządkowe miały podstawy do interwencji, jeśli ktoś poprosi o pomoc.
Według Macieja Grubskiego, przewodniczącego łódzkiej Rady Miejskiej, który także popiera inicjatywę wiceprezydent Zdanowskiej, pilnowaniem przystanków MPK powinna się zająć straż miejska. - Podstawą musi być kodeks wykroczeń. Z jego przepisów wynika, że osoba wymieniona w uchwale, która złamie zakaz, narażałaby się na mandat do 500 złotych - tłumaczy Grubski. Ani radni, ani władze miasta nie potrafią powiedzieć, skąd kloszardzi mieliby wziąć pieniądze na mandat. Bo dla bezdomnych 500 zł to prawdziwy majątek. A z doświadczeń straży miejskiej wynika, że i od teoretycznie bogatszych trudno wyegzekwować czasami mniejszy mandat.
Komentuj →
12 września 2007 |
0
W dniach 9-12 września br. Minister Transportu Jerzy Polaczek złożył wizytę w Chinach, w trakcie której odwiedził Pekin i Szanghaj. W Szanghaju, Minister J. Polaczek, jako przedstawiciel Akcjonariusza strony polskiej, wziął udział w spotkaniu z reprezentantami Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego “Chipolbrok S.A.”. W rozmowach uczestniczył przedstawiciel Akcjonariusza strony chińskiej, Wiceminister Komunikacji ChRL Xu Zuyuan. W trakcie wizyty w Pekinie Minister J. Polaczek spotkał się z Ministrem Komunikacji ChRL Li Shenglinem oraz Ministrem Kolei ChRL Liu Zhijunem. Rozmowy dotyczyły głównie możliwości zaangażowania przedsiębiorców chińskich w proces rozwoju infrastruktury drogowej i kolejowej w Polsce poprzez zachęcanie chińskich przedsiębiorstw do udziału w odpowiednich przetargach organizowanych przez stronę polską. W tym celu podpisane zostało Memorandum o Porozumieniu pomiędzy Ministrem Transportu Rzeczypospolitej Polskiej a Ministrem Komunikacji Chińskiej Republiki Ludowej o współpracy w zakresie budowy infrastruktury autostrad i śródlądowego transportu wodnego. W delegacji do ChRL uczestniczyli Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad, Zbigniew Kotlarek oraz Prezes PKP PLK S.A., Krzysztof Celiński, którzy podpisali stosowne listy intencyjne z partnerami chińskimi.
Komentuj →
11 września 2007 |
0

Zamiast być postrachem, są pośmiewiskiem i celem dla chuliganów. Policja ma już dość atrap radiowozów i chce się ich pozbyć. W naszym regionie znikną najpierw z okolic Olsztyna, Pisza i Elbląga – ocenia “Gazeta Olsztyńska”. Pomysł ustawienia atrap pojawił się kilka lat temu. Miały skłonić kierowców do wolniejszej i bezpieczniejszej jazdy. Ustawiano je w miejscach, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków. Niestety, okazało się, że ich skuteczność jest problematyczna. - Kierowców nie da się straszyć "na niby", bo oni też wówczas "na niby" się boją - mówi Anna Siwek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Na atrapy najczęściej reagują tylko ci kierowcy, którzy jadą trasą po raz pierwszy. W internecie opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej podczas akcji "Kierowca na szóstkę". Okazało się, że tylko 4 procent biorących udział w ankiecie kierowców przyznało się, że zwalnia na widok atrapy radiowozu. Gwoździem do trumny kartonowych wozów policyjnych stali się jednak wandale. Atrapy są doskonałym sposobem na wyładowanie agresji i twórczej ekspresji. Malują je sprejami, niszczą łomami i oklejają nalepkami. - Ci, którzy mają żal do policji, śmiało używają sobie na atrapach - mówi policjant olsztyńskiej drogówki drogówki. - Lepiej żeby zniknęły, bo więcej przez nie wstydu niż pożytku. Policjanci nie potrzebują atrap także z tego powodu, że dostali znacznie skuteczniejsze narzędzia dyscyplinujące kierowców. Mowa o fotoradarach. W naszym regionie jest ich kilkanaście. Mogą być zainstalowane na 64 masztach rozmieszczonych na najbardziej niebezpiecznych odcinkach dróg w województwie.
Komentuj →
11 września 2007 |
0
Problemy branży transportowej były tematem spotkania Głównego Inspektora Transportu Drogowego z przedstawicielami przewoźników z Ostrołęki. W trakcie ponad godzinnej dyskusji, Paweł Usidus odpowiedział na kilkadziesiąt pytań dotyczących działalności ITD, uregulowań prawnych oraz proponowanych zmian w przepisach. Główny Inspektor poinformował zebranych, że w dniu 7 września Sejm RP przyjął ustawę o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Przepisy i mechanizmy przyjęte w ustawie przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa na drogach oraz ułatwią harmonizację warunków pracy kierowców we Wspólnocie i wyrównanie poziomu konkurencji. Wzrośnie również dwukrotnie liczba inspektorów transportu drogowego. W rozmowie z Januszem Kotowskim, Prezydentem Ostrołęki, Główny Inspektor poruszył kwestię wyznaczenia nowych miejsc do ważenia pojazdów ciężarowych, w tym lokalizacji na wjeździe do miasta specjalnej wagi preselekcyjnej. Podczas spotkania z przedstawicielami lokalnych mediów, Paweł Usidus poinformował, że w przyszłym roku zwiększy się stan osobowy oddziału terenowego w Ostrołęce. Jest to ważne z uwagi na wzmożony ruch pojazdów ciężarowych, szczególnie na drodze krajowej nr 61 biegnącej do Augustowa.
Komentuj →
11 września 2007 |
0
Wprowadzono do nowych mundurów szereg udogodnień - np. specjalne kieszenie na notatnik i długopis, specjalny suwak w kurtce, dzięki któremu można szybko sięgnąć do schowanej pod nią broni. Jedną z głównych różnic jest kolor - dotychczasowe szaroniebieskie i czarne mundury zastąpią ciemnogranatowe. Na kurtkach i spodniach są też elementy odblaskowe i odblaskowe napisy "POLICJA" tak, aby funkcjonariusze nie musieli nosić już specjalnych żółtych kamizelek.
Policja rozpoczęła testy nowych mundurów. Osiemdziesiąt kompletów w wersji wiosenno-jesiennej zostało rozesłanych do komend i szkół Policji w całym kraju. Zgodę na testy na ulicy wyraził Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Testy będą trwały kilka miesięcy o ile warunki pogodowe na to pozwolą. Koszt jednego testowego kompletu wyniósł 2.500 zł brutto.
Komentuj →
11 września 2007 |
0
Tylko kilka osób w Warszawie czuwa nad bezpieczeństwem dzieci na pasach. – Pilnujących najmłodszych jest zdecydowanie za mało – uważają władze dzielnic. Czy będzie ich jeszcze mniej? – pyta “Życie Warszawy”. O STOP-ków, czyli osoby przeprowadzające dzieci przez pasy, zabiega już kilka warszawskich podstawówek. Znalezienie odpowiednich kandydatów nie jest łatwe, bo warunki ich pracy są bardzo ciężkie. – Zarabiam 800 zł na rękę, pracując osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu. Od tak długiego stania bolą nogi, a gdy jest brzydka pogoda, to się marznie – wylicza Iwona Matysiak, która jako STOP-ka pracuje w Szkole Podstawowej nr 118. Rodzice dzieci uczęszczających do podstawówek, gdzie pracują przeprowadzacze, są bardzo zadowoleni z ich pracy. Dlatego dyrektorzy szkół położonych przy ruchliwych ulicach starają się o zatrudnienie STOP-ków. Na Białołęce potrzebna jest jedna taka osoba, na Ochocie brakuje co najmniej dwóch. Podobnie jest w innych dzielnicach. W sumie w Warszawie brakuje ponad trzydziestu przeprowadzaczy – podsumowuje dziennik. Problemy ze STOP-kami zaczęły się, odkąd o ich zatrudnianie muszą starać się same szkoły. Od 1997 roku, kiedy przeprowadzacze pojawili się na ulicach, robiły to urzędy pracy. Z braku zainteresowanych ofertami system ten został niedawno zmieniony. – Dzięki przeprowadzaczom wiem, że syn nie zrobi sobie krzywdy, kiedy będzie szedł do szkoły. To bardzo mnie uspokaja – mówi Andrzej z podwarszawskiego Józefowa. – Zresztą nasza pani STOP jest dla dzieciaków niemal jak ciocia. Pogania je, kiedy przechodzą za wolno, upomina, gdy mają niezawiązane buty lub rozpięty plecak. Uczniowie bardzo ją lubią – dodaje. Podobny stosunek dzieci mają do pani Iwony. – Lubię dzieci i uważam, że to bardzo ważne, aby ktoś pomagał im bezpiecznie wrócić do domu – mówi przeprowadzaczka. – Ulicą, przy której pracuję, jeździ mnóstwo ciężarówek. Jak widzę, że jakiś samochód jedzie bardzo szybko, wiem, że się nie zatrzyma. Niestety, dzieci nie zdają sobie z tego sprawy, dlatego przeprowadzacze są potrzebni – dodaje STOP-ka. Niestety, nie wszystkie szkoły mogą pozwolić sobie na zatrudnianie przeprowadzacza. – Kiedyś mieliśmy własnego STOP-ka. Niestety, zwolnił się z pracy z powodu niskich zarobków. Chcielibyśmy zatrudnić taką osobę jeszcze raz, ale cały czas nikt nie odpowiada na naszą ofertę – mówi nam dyrektorka jednej ze szkół na Mokotowie. Gdyby nie interwencja rodziców, pani Iwona też odeszłaby w tym roku. – Szkoła nie miała pieniędzy na utrzymanie mojego stanowiska. Na szczęście rodzice nie pozwolili, żebym odeszła – mówi.
Komentuj →
10 września 2007 |
0
Żandarmi w południowo-wschodniej Francji zatrzymali kierowcę, który prowadził samochód nie mając prawa jazdy od trzydziestu lat – dowiadujemy się z Wiadomości TVP. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek we Francji w ostatnim czasie. 58-letni kierowca był już kilkakrotnie zatrzymywany w czasie kontroli drogowych, ale nigdy nie zażądano od niego prawa jazdy. Tym razem w czasie rutynowej kontroli prawda wyszła na jaw. Został ukarany mandatem i musi zdać egzamin na prawo jazdy, z czym – zdaniem żandarmów – z jego doświadczeniem, nie powinno być problemów. To nie odosobniony przypadek. Dziadek wiozący w Marsylii wnuczka do przedszkola tak bardzo obawiał się spóźnienia, że przejechał na czerwonym świetle. Jak się okazało, nie miał prawa jazdy od pół wieku. Pewien mieszkaniec Cap Ferret, na południe od Bordeaux przyznał, że nigdy do głowy nie przyszło mu, aby zdawać egzamin, gdyż w latach 40. uzyskał uprawnienia prowadzenia... czołgu.
Komentuj →
10 września 2007 |
0
Czytelniczka “Dziennika Elbląskiego” podniosła sprawę brudu w taksówce. Pani Elżbiecie brakuje słów na opisanie brudu, jaki zastała w taksówce, którą chciała pojechać do pracy. Po przebyciu kilkudziesięciu metrów opuściła pojazd. Na pytanie taksówkarza, kto zapłaci za kurs, odpowiedziała, że na pewno nie ona. Jerzy Deka, prezes jednej z elbląskich korporacji taksówkarskich, twierdzi, że w stowarzyszeniu taka rzecz byłaby nie do pomyślenia. - Samochody taksówkarzy świadczą o całej firmie. Dlatego nie możemy sobie pozwolić, żeby przez jednego kierowcę wyrobić sobie złą opinię. Klienci mają duży wybór - wyjaśnia. - Dotyczy to również oczywiście stanu technicznego aut. Inaczej wygląda to w przypadku kierowców, którzy nie należą do zrzeszeń. - Taki kierowca jest kontrolowany tylko przez Urząd Miejski, jeździ kiedy chce i nie musi tak dbać o auto, jak u nas, gdzie kontrolujemy się nawzajem, znamy od lat, wiemy jaki kto jest i czym jeździ - powiedział Dariusz Gołębiowski, szef innej korporacji. - Zresztą przepisy, pochodzące jeszcze z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, mówią wyraźnie, że pojazd służący do przewozów publicznych musi być czysty i zadbany. Gołębiowski twierdzi, że konsekwencją skarg na czystość w taksówce może być nawet odebranie koncesji na prowadzenie przewozów. - Czystość i sprawność techniczna pojazdu to nie jest żadne widzimisie kierowcy - dodaje. Kontrolą i przyznawaniem koncesji taksówkarzom zajmuje się Urząd Miejski w Elblągu. - Każdy niezadowolony klient może zwrócić się ze skargą na stan taksówki nie tylko do korporacji, ale i do Urzędu Miejskiego - mówią przedstawiciele elbląskich korporacji.
- Raz na pięć lat Urząd Miejski zobowiązany jest do przeprowadzenia kontroli, w celu sprawdzenia, czy nadal spełnione są warunki, na podstawie których przyznawane są koncesje - wyjaśnia Joanna Tomczyk z Urzędu Miejskiego w Elblągu. Jakie dokumenty są sprawdzane? M. in. świadectwo kwalifikacji (aktualne badania lekarskie: profilaktyczne i psychologiczne), zapytanie o karalności przedsiębiorcy, zaświadczenie o ukończeniu szkolenia w zakresie transportu drogowego TAXI, świadectwo legalizacji taksometru, zaświadczenie o wykonaniu dodatkowego badania technicznego pojazdu, który ma być używany jako taksówka osobowa. Urzędnicy nie sprawdzają jednak czystości pojazdu.
Komentuj →
10 września 2007 |
1
Policjanci z Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie i z czterech komend powiatowych po raz kolejny przeprowadzili na krajowej “siódemce” działania pod hasłem “Zwolnij. Jesteś na Warmii i Mazurach”. Wszystko po to, aby kierowcy w naszym regionie jeździli wolniej i nie powodowali najtragiczniejszych w skutkach wypadków drogowych. Taktykę pełnienia służby dostosowywano do informacji, które spływały na policyjne CB radio. By zmusić kierowców do ściągnięcia nogi z gazu, a tym samym niejednokrotnie zapobiec tragicznym wypadkom drogowym policjanci z Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego KWP w Olsztynie i komend powiatowych po raz kolejny przeprowadzili działania - “Zwolnij. Jesteś na Warmii i Mazurach”. Nie było taryfy ulgowej dla przekraczających prędkość. Po raz kolejny ze szczególną uwagą funkcjonariusze skontrolowali krajową “siódemkę”. Taktykę pełnienia służby policjanci dostosowywali do informacji przekazywanych przez użytkowników CB radia. Działania w głównej mierze ukierunkowane były na kontrolę przestrzegania dopuszczalnych prędkości. Jak wynika z policyjnych statystyk, niedostosowanie prędkości do warunków drogowych jest przyczyną około 40% wypadków drogowych. Szczególnie tych wypadków, które kończą się tragicznie. Podczas kontroli funkcjonariusze sprawdzali również stan trzeźwości kierowców, używanie świateł, pasów bezpieczeństwa również przez pasażerów a także obowiązek przewożenia dzieci w fotelikach. Prędkość sprawdzana była na odcinkach dróg najbardziej zagrożonych przy wykorzystaniu radarowych mierników prędkości, pojazdów nieoznakownych z wideorejestratorami oraz fotoradarów. Pod lupę funkcjonariuszy trafiły wczoraj drogi z czterech powiatów: nidzickiego, elbląskiego, ostródzkiego i olsztyńskiego. Przekroczenie dozwolonej prędkości to główny grzech kierowców zatrzymanych do kontroli drogowej. Policjanci skontrolowali ponad 60 aut. Nałożyli 41 mandatów karnych (39 za przekroczenie prędkości, 2 za nieprawidłowe wyprzedzanie). Dla dwóch kierowców popełnione wykroczenie zakończyło się pouczeniem. Jednemu kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny za zły stan techniczny pojazdu. Już niedługo za swoje wykroczenia odpowie 84 kierowców, których zachowanie na drodze uwiecznił fotoradar.
Komentuj →
10 września 2007 |
0
Nawet 5 lat pozbawienia wolności grozi 24-latkowi z Pisza, który w nocy obrzucał kostkami brukowymi samochód Renault. Około godz. 3.30 Andrzej B. po wyjściu z jednego z barów w Piszu zaczął rzucać kostką brukową. Ponieważ był pijany większość kostek lądowała na zaparkowanym samochodzieRenault. Właściciel pojazdu zawiadomił policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zatrzymali 24 – latka. Jak się okazało był pijany, miał prawie 2,5 promila alkoholu. Mężczyźnie grozi teraz za zniszczenie mienia, do 5 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →