25 listopada 2007 |
0
Według ustaleń policji powodem wypadku, w którym w Strzegocicach pod Pilznem (Podkarpackie) zginęły cztery osoby, jadące karetką, było wyprzedzanie przez kierowcę ambulansu w miejscu niedozwolonym. - Kierowca karetki należącej do ZOZ-u w Dębicy, jechał w kierunku Jasła. Wiózł trzech pacjentów, rozwoził ich do domów po dializie. W Strzegocicach wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej inne auto i wjechał w jadącą z przeciwka ciężarówkę -poinformował Paweł Międlar z zespołu prasowego podkarpackiej policji. Ciężarówka pchała karetkę przez kilkadziesiąt metrów; karetka wbiła się pod kabinę. Samochody zatrzymały się w rowie. Na miejscu zginęło troje pacjentów jadących ambulansem: 37-letni mieszkaniec Głobikowej, 54-letni - mieszkaniec Jodłowej i 76-letni mieszkaniec Jaworza Górnego, oraz 47-letni kierowca z Dębicy. 47-letniemu kierowcy ciężarówki z Tarnowa oraz jadącej z nim jego żonie nic się nie stało. Droga krajowa nr 73, prowadząca z Kielc do Jasła, była zablokowana do wczesnych godzin rannych.
Komentuj →
24 listopada 2007 |
0
Milion osobistych alkomatów za symboliczną cenę 1 euro będzie dostępne w powszechnej sprzedaży we francuskich supermarketach, aptekach, hotelach, barach, kioskach z papierosami, a także w sklepach z winem. Zainicjowana przez francuski rząd akcja ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach. Kampania promująca używanie przez kierowców prywatnych alkomatów nosi nazwę "Dmuchajcie, a dowiecie się". Jest to wspólna inicjatywa ministra ekologii Jean-Louis Borloo i ministra transportu Dominique'a Bussereau. Twórcy kampanii są przekonani, że można ocalić życie wielu ludzi, jeśli każdy kierowca przed ruszeniem w trasę sam sprawdzi, czy nie wypił o jeden kieliszek za dużo. By umożliwić dystrybucję prywatnych alkomatów, inicjatorzy akcji zachęcili do współpracy około 20 instytucji. Baloniki będą do nabycia w blisko 27 tys. punktów sprzedaży. Alkohol jest we Francji najczęstszą przyczyną śmiertelnych wypadków, powodując więcej ofiar niż nadmierna prędkość. Według oficjalnych statystyk, w ubiegłym roku z powodu nadużycia alkoholu zginęło na francuskich drogach ponad 1200 osób. Dopuszczalna dawka alkoholu we krwi wynosi we Francji 0,5 promila (0,5 g/litr krwi).
Komentuj →
19 listopada 2007 |
2

Odpowiednikiem naszej strefy zamieszkania - oznaczonej prostokątnym, niebieskim znakiem z symbolem domu, dziecka i huśtawki - są w Grazu strefy "30 km/h". Obejmują aż 80 proc. wszystkich ulic! To austriackie miasto nie ma problemów z tranzytem, ponieważ w pobliżu przecinają się dwie autostrady. Ale też ćwierćmilionowy Graz nie posiada tzw. miejskich obwodnic, umożliwiających szybkie przemieszczanie się między poszczególnymi dzielnicami. Dwupasmówki, są tam zupełnie nieznane. To wszystko nie ma jednak związku z ideą stref "30 km/h", które nie obejmują głównych ulic. Choć po odliczeniu tych ostatnich okazuje się, że w żółwim tempie trzeba jeździć aż po 80 proc. sieci drogowej Grazu! Według raportu przygotowanego przez "Inicjatywę Civitas" przy Komisji Europejskiej, Graz był pierwszym miastem na naszym kontynencie, które wprowadziło ograniczenie prędkości na całym (z wyjątkiem dróg przelotowych) obszarze zabudowanym. Inne miasta dopiero potem poszły w jego ślady. Powodem jest bezpieczeństwo: chęć zmniejszenia liczby wypadków, zwłaszcza tych tragicznych w skutkach. Pieszy potrącony przez samochód jadący 50-60 km/h ma nie dużych szans na przeżycie, przy "30 km/h" trafia zazwyczaj na krócej lub dłużej do szpitala. Wolniej jeżdżące samochody to także zachęta dla... rowerzystów. Ci, bowiem mają mniej obaw przed jazdą w zwykłym ruchu miejskim (żadne miasto na świecie nie zbuduje rowerowej ścieżki na każdej bez wyjątku ulicy). Graz poszedł jeszcze dalej: zwęża budowane kiedyś ulice albo skrzyżowania, by kierowcy mieli mniej swobody, a piesi i rowerzyści - większe poczucie bezpieczeństwa. Bo jeśli jezdnia ma szerokość siedmiu metrów, a nie 15, to łatwiej przez nią przejść. Nierzadko zwężenia można zrobić minimalnym kosztem, np. malując linie na asfalcie i stawiając znaki na "zamalowanym" kawałku jezdni, zamienionym - dzięki owym liniom - w pobocze (metoda w Grazu najbardziej popularna). Także ograniczenia obowiązują w Grazu od kilku lat, a przecież zauważono tam, że austriaccy kierowcy wcale do świętoszków nie należą oraz że tendencja do zapominania o ograniczeniach i stopniowego zwiększania prędkości jest u nich bardzo wyraźna. Zainstalowano, więc 130 puszek na fotoradary - samych urządzeń jest dużo mniej, co miesiąc przenoszone są z jednego miejsca w drugie. Najwięcej fotoradarów znajduje się w miejscach niebezpiecznych, np. koło szkół. W Styrii, regionie, w którym leży Graz, trwają teraz przygotowania do kolejnej kampanii - zmniejszenia dopuszczalnej prędkości poza obszarem zabudowanym z 90 do 70 km/h. To rozwiązanie - w przeciwieństwie do stref "30 km/h" na bocznych ulicach - jest jednak w Polsce nie do przyjęcia. Austria ma bowiem dobrze rozbudowaną sieć autostrad i dróg ekspresowych, a my nie.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Tablica informacyjna może już niedługo stać się kolejną bronią w walce z kierowcami przekraczającymi prędkość – czytamy w “Gazecie Lubuskiej”. To nie radar. A jednak robi takie samo, a może nawet i większe wrażenie. Tablica wraz z częścią osprzętu, mocowana jest na dachu policyjnego wozu stojącego przy drodze. Tablice lubuscy funkcjonariusze pożyczyli na kilka tygodni od kolegów z zachodniopomorskiego. Te nowe mierniki prędkości w rękach mundurowych, mogą już niedługo stać się kolejnym elementem walki z kierowcami, którzy mają zbyt ciężką nogę. - Sprzęt był u nas na testach - zdradza Sławomir Konieczny z komendy miejskiej policji w Gorzowie. - Urządzenie mierzy i wyświetla prędkość pojazdów, chłodząc w ten sposób zapędy piratów drogowych. Reporterzy ,Gazety Lubuskiej’’ na dłużej przy tablicy zatrzymali się w Krośnie Odrańskim. Wąska droga, tuż po zjeździe z dwóch mostów. Ograniczenie prędkości do 40 km/h. Na co dzień zdarzają się tu harcownicy, grubo przekraczający wspomniana prędkość. Jednak, gdy przy drodze stała tablica, ruch odbywał się powoli. Kierowcy widząc z daleka tablicę z pomiarem, natychmiast zwalniali. - Swoje robi widok policyjnego wozu. A tablica na dachu jeszcze potęguje wrażenie - ocenia starszy posterunkowy z komendy powiatowej policji w Krośnie Odrzańskim. Krzysztof Betka. Ale siedzący za kierownicą zwalniali na widok tablicy nie tylko w tym nadodrzańskim mieście. - W Gorzowie już po kilku minutach zauważyliśmy znaczne ograniczenie prędkości przejeżdżających aut. Kierowcy odruchowo zdejmowali nogę z gazu, zmniejszając prędkość do dozwolonej. Kilku Gorzowian zatrzymało nawet swoje auta z zaciekawieniem przyglądając się pracy policji - dodaje Konieczny. Zaletą nowego sprzętu jest fakt, że można go przewozić i stawiać w dowolnym miejscu. Urządzenie współpracuje także z fotoradarem. - I wtedy może być nie tylko miernikiem prędkości, ale i skutecznym narzędziem w walce z piratami drogowymi - dodaje Konieczny. Na razie sprzęt wrócił na północ kraju. Czy pojawi się znów na lubuskich ulicach? Wszystko zależy od analizy jego zalet. Wiele wskazuje na to, że tak. Tym bardziej, że policja zaprezentowała go samorządom. - Tablicę można stawiać w pobliżu szkół lub przejść dla pieszych - zachęcają policjanci. Kosztuje około 10 tys. zł
Komentuj →
25 listopada 2007 |
0
Akcję pod takim hasłem rozpoczęli policjanci z Koluszek. Jest ona nawiązaniem do Światowego Dnia pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych, który obchodzony był 18 listopada a skierowana jest głównie do rowerzystów i pieszych. W dwóch kościołach po mszy policjanci rozdawać będą wiernym kamizelki odblaskowe i przykręcać lampki oświetleniowe do rowerów. Koluszkowscy policjanci wraz z komendantami i naczelnikami poszczególnych pionów, nawiązując do Światowego Dnia pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych jaki kolejny raz obchodzony był 18 listopada tego roku, rozpoczynają dzisiaj lokalną akcję pn: "Jesteś widoczny, jesteś bezpieczny". Akcja ta jest skierowana głównie do niechronionych uczestników ruchu drogowego, czyli rowerzystów i pieszych. Właśnie dzisiaj w dwóch kościołach parafialnych w Koluszkach, policjanci wygłoszą apele, a po mszy będą rozdawać odblaskowe kamizelki, a także własnoręcznie przykręcać lampki oświetleniowe do rowerów jakimi wierni przyjadą na mszę. Policjanci we współpracy z samorządem lokalnym planują rozpropagować akcję na terenie całego powiatu, a głównie w szkołach i zakładach pracy.
Komentuj →
25 listopada 2007 |
0
Komunikat Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców Warszawa
SOSK zaprasza na organizowany wspólnie z TYOTĄ “Dzień otwarty”, który odbędzie się w dniu 1 grudnia 2007 r. (sobota) w godzinach 9.00-17.00. Organizatorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych zakupem Toyoty Yaris w wersji szkoleniowej do salonów TOYOTY w Markach i na Żeraniu. Odpowiedzialny za sprzedaż dyrektor Paweł Zięba wraz z innymi przedstawicielami salonu udzielą zainteresowanym wyczerpujących informacji na temat: warunków zakupu (ceny i spodziewanych upustów dotyczących rocznika 2007 i 2008, kredytów), eksploatacji, ubezpieczeń oraz gwarancji. Członkowie SOSK, którzy podejmą decyzję o zakupie konkretnego modelu Yarisa proszeni są o kontakt telefoniczny z: Wojciechem Szemetyłło tel.: 0-22/842-27-90 lub Markiem Gawrońskim tel.: 0-22/847-10-12. Jak się spodziewaliśmy rozmowy z TOYOTĄ POLAND, które prowadziliśmy w celu zapewnienia lepszych warunków ekonomicznych dotyczących zakupu samochodów do celów szkoleniowych, nie przyniosły spodziewanych rezultatów co po zapewnieniu przez TOYOTĘ praktycznie monopolistycznej pozycji na rynku nie powinno nikogo specjalnie dziwić. Ten temat - jak Państwo wiedzą -będziemy poruszać przy każdej okazji, ponieważ dotyczy to całej problematyki związanej z szkoleniem i egzaminowaniem kierowców na terenie całego kraju. Z poważaniem Wojciech Szemetyłło (SOSK)
Komentuj →
25 listopada 2007 |
0
Gdy butelka wodki zablokowala hamulec - Policjanci z Choszczna zatrzymali nietrzeźwego Pawła S., po tym jak stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożne drzewo. Chwilę wcześniej półlitrowa butelka wódki wpadła pod pedał hamulca. Kierowca opla kadetta nie mógł zahamować. Zdarzenie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Pijany mężczyzna usnął za kierownicą. Rozbity samochód znaleźli strażnicy Drawieńskiego Parku Narodowego na drodze między Borowcem a Barnimiem. Początkowo myśleli, że siedzący za kierownicą mężczyzna nie żyje lub jest nieprzytomny. Wskazywały na to jego zakrwawiona twarz i brak reakcji na pytania strażników. Dopiero później okazało się, że obrażenia są niegroźne, a mężczyzna po prostu śpi. Kierowca opla, 45-letni mieszkaniec gminy Drawno Paweł S. miał ponad 1,8 promila alkoholu. Samochód, którym jechał nie miał aktualnych badań technicznych ani polisy ubezpieczenia OC. Paweł S. odpowie nie tylko za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, ale również za złamanie orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Szamotułach mężczyzna miał orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów do 2011 roku. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.
16-latek bez prawa jazdy kierowcą pijanego pasażera - W nocy policjanci patrolujący ulice Białegostoku zauważyli na Alei Piłsudskiego forda. Jego pasażerowie nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa. Gdy funkcjonariusze zasygnalizowali kierowcy, by zapiął pasy zlekceważył ten sygnał i skręcił w ul. Botaniczną. Policjanci ruszyli za nim. Kilkadziesiąt metrów dalej zatrzymali samochód. W trakcie kontroli okazało się, że za kierownicą forda siedział 16-letni białostoczanin, który nie miał prawa jazdy. Nietrzeźwy właściciel i jego znajoma byli pasażerami tego pojazdu. W związku z tym, że żadna z osób podróżujących autem nie kwalifikowała się do prowadzenia pojazdu właściciel zadzwonił po znajomego kierowcę. Gdy ten przyjechał po odbiór samochodu funkcjonariusze standardowo sprawdzili tożsamość 45-letniego białostoczanina. Okazało się, że ten z kolei jest poszukiwany przez policjantów z Bielska Podlaskiego jako sprawca wykroczenia drogowego. W sprawie potrzebne było ustalenie miejsca jego aktualnego pobytu. Po potwierdzeniu jego tożsamości i ustaleniu aktualnego adresu mężczyzna został zwolniony. 16-letniego kierowcę policjanci przekazali pod baczniejszą opiekę wezwanej matce. Zatrzymanym fordem, tym razem już bez przeszkód, odwiózł nietrzeźwego właściciela kolejny wskazany przez niego kierowca.
Razem za kierownicą, razem w areszcie- Dyżurny olsztyńskiego monitoringu nagrał kobietę i mężczyznę, którzy na zmianę kierowali samochodem. Jak się okazało, oboje byli pijani. Na początku były rozmowy przy aucie, następnie próby uruchomienia Opla i na koniec jazda. Dyżurny monitoringu podejrzewając, że para może być pijana, wysłał patrol. Podejrzenia się potwierdziły. 18-letnia Sabina M. miała około 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a 30-letni Krzysztof L. 0,6 promila. Oboje zostali zatrzymani w areszcie. Grozi im do 2 lat więzienia.
Sześciokrotny recydywista - Prokurator Rejonowy w Piszu wydał zarządzenie o podaniu do publicznej wiadomości wizerunku i pełnych danych osobowych mieszkańca gm. Rucianego Nidy. 49- letni mężczyzna już po raz szósty został zatrzymany przez policjantów, kiedy pijany jechał rowerem. Grozi mu teraz kara do 1,5 roku pozbawienia wolności. Po raz szósty na jeździe rowerem po pijanemu został zatrzymany przez policjantów 20 września br. w Śwignajnie. Tym razem jechał rowerem mając prawie 2 promile alkoholu. Prokurator kierując ostatnią sprawę z aktem oskarżenia do sądu, wydał też zarządzenie o podaniu do publicznej wiadomości wizerunku i danych osobowych sześciokrotnego recydywisty. Niech to będzie przestroga dla innych. 49-letni mężczyzna pierwszy raz został zatrzymany w lutym 2004 roku. Od tego czasu zatrzymywany był jeszcze kilka razy. Odbywał za to karę pozbawienia wolności w zakładzie karnym. Teraz po raz kolejny grozi mu kara do 1,5 roku pozbawienia wolności.
Nietrzeźwy kierowca karetką wiózł pacjentów- Miliccy policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę transportowej karetki. Mężczyzna w tym stanie, przewoził dwóch pacjentów do stacji dializ milickiego szpitala. Miał ponad 0,6 promila alkoholu we krwi. Na szczęście nie doszło do tragedii. Teraz za swój czyn 44 – latek stanie w trybie przyspieszonym przed sądem. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Miliczu otrzymał informację od dyżurnego Policji w Oleśnicy, że transportową karetkę, jadącą z Oleśnicy do Milicza, prawdopodobnie prowadzi nietrzeźwy mężczyzna. Natychmiast informacja ta przekazana została policyjnym patrolom. Około godziny 6:30 na ulicy Grzybowej w Miliczu, funkcjonariusze zauważyli opisany pojazd i zatrzymali karetkę do kontroli. Oznakowana karetka nie była w ruchu uprzywilejowanym. Należała do jednej z firm transportowych świadczących usługi na rzecz milickiego szpitala. Samochodem kierował 44 - letni mieszkaniec jednej z miejscowości w gminie Milicz. Przeprowadzone badanie wykazało u niego ponad 0,6 promila alkoholu w organizmie. W karetce oprócz kierowcy jechały jeszcze dwie osoby, pacjenci dowożeni do stacji dializ w milickim szpitalu. Kierowca został zatrzymany w policyjnym areszcie. Pacjentów do szpitala zawiózł inny kierowca karetki. Za swój czyn mężczyzna odpowie w trybie przyspieszonym przed sądem.
Komentuj →
23 listopada 2007 |
0
Możliwość skuteczniejszego ścigania firm przewozowych naruszających przepisy w kraju sąsiednim, to jedna z korzyści współpracy inspekcji transportu drogowego z Polski i Litwy - uważają przedstawiciele polskiej inspekcji. W tym roku wspólnie z inspektorami z Litwy skontrolowali 252 pojazdy. Zgodnie z wymogami unijnymi, współpracują ze sobą inspekcje z terenów przygranicznych: Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego (ITD) w Białymstoku i kowieński oddział Państwowej Inspekcji Transportu Drogowego przy litewskim ministerstwie transportu. Jak poinformował PAP szef białostockiego oddziału ITD Mikołaj Linkiewicz, w tym roku przeprowadzono w sumie sześć kontroli. Punkty obu inspekcji były ustawione na drodze prowadzącej przez przejście graniczne Kalwaria - Budzisko. W miniony czwartek inspektorzy z Polski i Litwy skontrolowali tam 36 samochodów przewoźników z różnych krajów, nałożyli łącznie trzynaście kar finansowych za naruszanie przepisów o czasie pracy kierowców oraz dotyczących przewozu towarów niebezpiecznych. W tym roku, zaczynając od wiosny skontrolowali 252 samochody, w tym 70 polskich i 49 litewskich. Skończyło się to kilkudziesięcioma karami pieniężnymi dla przewoźników i mandatami dla kierowców. Mikołaj Linkiewicz uważa, że jedną z ważnych korzyści wspólnych kontroli, oprócz poznania przepisów i technik działania obowiązujących w obu krajach, jest możliwość skuteczniejszej walki z naruszaniem przepisów przez firmy przewozowe. Współpraca umożliwia także wymianę informacji o takich firmach i kontynuowanie działań kontrolnych wobec firmy z danego kraju mimo, iż naruszenie przepisów miało miejsce w kraju sąsiednim.
Komentuj →
22 listopada 2007 |
0
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białymstoku odbyło się sympozjum – SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELA JAZDY. Organizator spotkania: WORD w Białymstoku, Grupa IMAGE oraz Polska Federacja Stowarzyszenia Szkół Kierowców. Uczestnikami szkolenia byli przedsiębiorcy prowadzący ośrodki szkolenia, instruktorzy nauki jazdy i wykładowcy reprezentujący szkoły jazdy Województwa Podlaskiego, m.in.: z Białegostoku, Hajnówki, Czarnej Białostockiej, Łap, Łomży, Wasilkowa, Moniek, Michałowa, Sokółki, Wysokiego Mazowieckiego. Celem sympozjum była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez podniesienie jakości kształcenia kandydatów na kierowców. Tematy sympozjum: przyczyny najczęściej popełnianych błędów podczas egzaminu na prawo jazdy, psychologiczna sylwetka nauczyciela jazdy, odpowiedzialność prawna przedsiębiorcy i instruktora oraz przedstawiono nowoczesne narzędzia dydaktyczne w szkoleniu kierowców, m.in. Europejskiego programu OBSERWATOR. Uczestnicy otrzymali materiały dydaktyczne m.in. kalendarz instruktora 2008, elektroniczne prawo drogowe z 3-miesiączną aktualizacją. W sympozjum uczestniczyli: Katarzyna Zajkowska - Dyrektor Departamentu Infrastruktury i Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego; Ewa Szokal-Egird - Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku oraz Sekretarz WR BRD; Krzysztof Janowski - Egzaminator Nadzorujący Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku; Witold Wiśniewski - Prezes Grupy IMAGE; Andrzej Markowski - Wiceprezes Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce oraz Marek Gawroński – Wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszenia Szkół Kierowców.
Komentuj →
22 listopada 2007 |
0
W Tczewie powstanie pierwszy w Polsce system rowerów publicznych – donosi “Przekrój”.Na początku miasto kupi 50 rowerow. Z czasem ma być ich o 200 więcej. Chętni zostaną wyposażeni w specjalne karty, dzięki którym będą wypożyczać stojące na ulicach rowery. Po przejażdżce zostawiają je w innym miejscu. Takie rozwiązanie z powodzeniem wprowadzono już w Paryżu (tam jeździ już 10 tys. rowerów), Wiedniu, Kopenhadze, Oslo i Amsterdamie. Na razie władze Tczewa czakają na informację o przyznaniu sto tysięcy euro dofinansowania z Unii Europejskiej. Szanse są spore, bo o dotację wystąpiły wspólnie z takimi miastami jak Sztokholm, Londym i Lyon (w sumie rozdysponowane ma być 1,5 mliona euro). Pierwsze jednoślady miałyby się pojawić na ulicach za rok. Wcześniej w Tczewie maja powstać płatne parkingi dla rowerów oraz pojawić się pasy dla rowerzystów na jezdniach. Miasto chciałoby, żeby tygodniowy karnet kosztował pięć złotych.
Komentuj →
22 listopada 2007 |
0
Rozpoczął się remont chodnika przy alei Zwycięstwa. Dzięki temu Gdynia zostanie połączona z Sopotem ścieżką rowerową. Na tę inwestycję czekali rowerzyści, którzy teraz bezpiecznie będą mogli poruszać się między dwoma miastami. - Chodnik zostanie wyremontowany na długości 680 m od stacji benzynowej w pobliżu Kolibek w kierunku Sopotu - informuje Bogusław Moniuszko z Wydziału Dróg i Zieleni w Gdyni. - Koszt tej inwestycji to około 600 tys. zł. Zakończenie prac planowane jest na 7 stycznia przyszłego roku. Nowy chodnik wykonany zostanie ze specjalnej kostki betonowej. W miejscu, w którym będzie przebiegała ścieżka rowerowa, kostka będzie tak gładka, żeby rowerzystom jeździło się wygodnie i bezkolizyjnie. Ścieżka rowerowa zostanie oddzielona specjalnym pasem zieleni od ulicy. Obecnie Gdynia dysponuje ponad 12 kilometrami ścieżek rowerowych. To głównie chodniki oddzielone białymi pasami od miejsc, po których poruszają się piesi. Takie ścieżki to żaden komfort dla jednych i drugich. Ta sytuacja ma się zmienić. Nowe ścieżki będą oddzielane specjalnymi pasami bezpieczeństwa od jezdni i chodników. - W ubiegłym roku rozpoczęliśmy wraz z Gdańskiem i Sopotem starania o środki unijne na budowę dróg rowerowych. W ramach projektu na terenie Gdyni planowana w przyszłości jest realizacja ok. 35 km nowoczesnych dróg rowerowych - informuje Oliwia Kuling, podinspektor Wydziału Inżynierii Ruchu Urzędu Miasta Gdyni. - Całkowity koszt projektu dla Gdyni wyniesie ok. 26 mln zł, a dla całego Trójmiasta ponad 113 mln zł. W jego ramach budowana jest też ścieżka od Orłowa do Sopotu. Aktualnie ścieżki rowerowe w Gdyni znajdują się wzdłuż ul. Władysława IV - 900 m, przy al. Piłsudskiego - od ul. Bema do Domu Marynarza - ok. 600 m, przy Bulwarze Nadmorskim - 1000 m, na Oksywiu i Babich Dołach, wzdłuż ul. Zielonej - 2,5 km, przy ul. Chwarznieńskiej - 380 m, przy ul. Morskiej - od Chylońskiej do Warszawskiej i wzdłuż Kieleckiej - 1550 m, od Drogi Różowej do ul. Konwaliowej - 1550 m, wzdłuż ul. Wiczlińskiej - 150 m, wzdłuż ul. Wielkopolskiej i Chwaszczyńskiej - 3800 m, wzdłuż Drogi Różowej - 1300 m, od ul. Kieleckiej do ul. Sportowej, wzdłuż ul. Władysława IV - 900 m, wzdłuż ul. Władysława IV - od ul. Armii Krajowej do al. Piłsudskiego - 900 m.
Komentuj →
21 listopada 2007 |
0
Po ulicach Szczecina jeżdżą dziesiątki nieubezpieczonych aut. Poza tym za kierownicą siada wiele osób, które nie mają praw jazdy. Do tej mrocznej statystyki należy jeszcze dodać setki kierowców decydujących się na podróż po wypiciu alkoholu. - TO jest plaga - przyznaje Zenon Butkiewicz z biura prasowego KMP w Szczecinie. - Nie ma dnia, byśmy nie zatrzymali jakiegoś kierowcy "po głębszym". W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy 2007 r. (od stycznia do września) doszło w naszym województwie do 103 wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. Zginęło w nich 14 osób, 140 zostało rannych. Przeciętnie, w ciągu doby, policjanci w Zachodniopomorskim zatrzymują 20-30 osób prowadzących samochody po pijanemu. Mimo niebezpieczeństwa spowodowania wypadku (a co za tym idzie dużego prawdopodobieństwa zrobienia komuś i sobie krzywdy, a w dalszej kolejności kary więzienia), liczba pijanych kierowców nie maleje. Ocenia się, że policjanci przeciętnie wyłapują podczas akcji jedną trzecią pijanych kierowców. Oznaczać to może, że tylko w naszym województwie codziennie siada za kółkiem setka nietrzeźwych kierowców. Bardzo często ci pijani jadą bez dokumentów uprawniających ich do prowadzenia pojazdów. Nie mają prawa jazdy, bo wcześniej policja im je zabrała za podobne zachowanie. Nie mogą prowadzić samochodów, bo sądy im tego zakazały prawomocnymi wyrokami. A jednak dalej jeżdżą. Bez dokumentów są jednak coraz bardziej niebezpieczni. Każda, nawet niewielka stłuczka jest dla nich zagrożeniem. W takich sytuacjach wielu nie zatrzymuje się na wezwanie patrolu. Uciekają też z miejsc wypadków - nie interesując się stanem zdrowia ich ofiar. W ubiegły piątek na ul. 5 Lipca w hondę, czekającą na wjazd na pl. Sprzymierzonych, wjechał bordowy peugeot Kierowca peugeota (sprawca kolizji) proponuje, że wezwie policję - najpierw jednak przypomina, że trzeba zjechać ze skrzyżowania. Mówi rozsądnie. W ten sposób uśpił czujność kierowcy hondy podenerwowanego zderzeniem. Zanim ten ostatni· wszedł do samochodu, peugeot zniknął na zatłoczonym rondzie. - Musiał być pijany - mówi wezwany na miejsce wypadku policjant z drogówki. - Albo nie miał dokumentów uprawniających go do prowadzenia pojazdu. Do podobnych sytuacji dochodzi niezwykle często. Do naszej redakcji, co rusz zgłaszają się właściciele samochodów, którzy w ten sposób zostali oszukani przez nieuczciwych użytkowników dróg. Co wobec tego trzeba 'zrobić, by uniknąć podobnych rozczarowań? - W pierwszej kolejności trzeba znaleźć świadków i zapisać numer rejestracyjny samochodu, który spowodował wypadek lub doprowadził do kolizji - tłumaczy policjant z sekcji ruchu drogowego KMP. - Potem dopiero możemy zjechać na pobocze, rozmawiać, podpisywać oświadczenia i jeśli jest taka konieczność, wzywać policję. Jeżeli kierowca jest pijany lub pod wpływem narkotyków, nie ma, co się układać. Jedyne wyjście to pomoc policjanta. Być może w ten sposób wydłużymy czas załatwienia sprawy, ale mamy pewność, że na wypadku nie stracimy finansowo. Być może też pijany kierowca nareszcie przestanie być kierowcą – czytamy w “Kurierze Szczecińskim”.
Komentuj →
21 listopada 2007 |
0

Obok dotychczasowych dostawców aut dla polskiej policji, pojawiła się koreańska Kia. Na mocy podpisanego już kontraktu, 200 modeli cee'd trafi do służby – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Pierwsza partia trafi do Policji jeszcze w listopadzie. Około 140 cee'dów kombi z silnikami 2,0 CRDI o mocy 140 KM będzie jeździć jako oznakowane wedle nowego wzoru, a więc w kolorze srebrnym z niebieskim pasem, radiowozy a pozostałe hatchbacki wykorzystywane będą jako nieoznakowane radiowozy drogówki. Jako wozy patrolowe policji samochody Kia pełnić będą 24-godzinną służbę w komendach wojewódzkich w Białymstoku, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Radomiu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Kolor srebrny wybrany jako podstawa dla nowych, polskich radiowozów wynika prawdopodobnie z faktu, że wg badań ten kolor jest dla samochodów najbezpieczniejszy. Właścicielom samochodów w srebrnym kolorze znacznie rzadziej przytrafiają się kolizje drogowe a ich skutki także są mniej poważne.
Komentuj →
21 listopada 2007 |
1
W Lublinie do egzaminu na prawo jazdy najlepiej przygotowywać się u Wiktora Wolniewicza – donosi “Dziennik Wschodni”. Tak wynika z opublikowanego wczoraj rankingu. Właściciele innych szkół protestują. Ranking przygotował Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie. Brał pod uwagę szkoły z powiatu lubelskiego, w których w ciągu 10 miesięcy tego roku egzamin na prawo jazdy zdawało przynajmniej 50 kursantów. Według statystyk, największym odsetkiem zdających za pierwszym podejściem - 45,9 proc. - może się pochwalić OSK "Wiktor” (do egzaminu podeszło 61 osób). Średnia dla całego WORD Lublin to 31 proc. Jaka jest recepta na dobre szkolenie kierowców? - Prosta. Przystępność wiedzy i stopniowanie trudności - tłumaczy Dariusz Ochnik, właściciel szkoły Dalko z Bychawy, drugiej w rankingu. - Kolejny element to solidna kadra, dobrze opłacana, która potrafi przekazać wiedzę - nie kryje zadowolenia Ochnik. Z rankingiem zupełnie nie zgadza się Maciej Kulka, właściciel znanej w Lublinie szkoły dla przyszłych kierowców. - Pokazywanie tylko wyników dotyczących kategorii "B” i za pierwszym podejściem to fałszowanie obrazu jakości szkolenia w firmie. W moim ośrodku 60 proc. ludzi szkoli się do egzaminu na inne kategorie. A tego nie ma w rankingu - mówi zirytowany Kulka. - Po drugie, według rankingu z mojego ośrodka na kategorię B podeszły do egzaminu 274 osoby, podczas gdy zaświadczenia o ukończeniu kursu odebrały w tym czasie 1022 osoby. Coś jest nie tak! Anna Motyka, właścicielka OSK "Mila”, też ma wątpliwości. - Ranking zdawalności za pierwszym podejściem nie jest obiektywny. Niech WORD opublikuje ranking pokazujący ile kursantów zdaje egzamin w 2 i 3 podejściu. - Dane dotyczące pozytywnego złożenia egzaminu praktycznego za pierwszym podejściem są najbardziej miarodajne - komentuje krótko Artur Banaszkiewicz, zastępca dyrektora WORD w Lublinie.
Najlepsi: Lublin: OSK "Wiktor” Wiktor Wolniewicz - 45,9 proc. kursantów zdało egzamin na prawo jazdy kategorii B za pierwszym podejściem • OSK "Dalko” Dariusz Ochnik - 43,7 proc. • OSK "Speed” Paweł Mazur - 42,1 proc. • OSK "Klik” Marek Nakonieczny - 40,4 proc. • OSK "Efekt” Mariusz Popko - 39,6 proc. Chełm: Szkoła Jazdy Mariusz Ostrowski - 43,1 proc • Jacenty Pleczarski - 35,4 proc. • Silver - 34,3 proc. • Bingo - 33,3 proc. • "Miodzio” Ryszard Brzeziński - 32,8 proc. Biała Podlaska: ZSN nr 2 - 50,8 proc. • Hemarex - 48 proc. • Centrum Usług J. Skrodziuk - 43,9 proc. • Auto Szkoła Silver - 41 proc. • OSK Auto-Szkoła, Terespol - 39,3 proc. Zamość: - Prowadzimy statystyki. Po informacje, trzeba zgłosić się do nas z pisemną prośbą. Wtedy odpowiemy. Nie chciałbym komuś zrobić krzywdy tymi informacjami. Takie statystyki są przecież zależne od wielu czynników - mówi Andrzej Mulawa, dyrektor WORD Zamość, nie chciał nam udzielić takiej informacji.
Komentuj →
21 listopada 2007 |
0
Z nowym ministrem infrastruktury, Cezarym Grabarczykiem, rozmawia Agnieszka Stefańska (fragment):
“Rzeczpospolita”: Państwo dalej będzie budować autostrady?
Cezary Grabarczyk: Trzeba na większą niż dotąd skalę sięgnąć po kapitał prywatny. Żeby przyspieszyć budowę dróg ekspresowych i autostrad, musimy wykorzystać 100 proc. potencjału dostępnego na rynku. Musimy sięgać nie tylko po środki z budżetu czy dotacji unijnych, potrzebne jest także partnerstwo publiczno-prywatne. I do jak najszerszego jego wykorzystania będę namawiać.
“Rzeczpospolita”: Dotychczas z różnym skutkiem PPP wykorzystywano przy budowie dróg. Teraz będzie tak samo?
Cezary Grabarczyk: Nie. Spore wyzwania stoją np. przed koleją – niewykluczone, że zaprosimy prywatny kapitał do współpracy przy budowie linii kolejowych dużych prędkości. I lotniska centralnego.
“Rzeczpospolita”:Istnieje ustawa dająca możliwość powołania spółek specjalnego przeznaczenia do budowy dróg ekspresowych i autostrad. Będzie pan wykorzystywał to narzędzie?
Cezary Grabarczyk: Tak. Spółki mogą spełnić swoją rolę w przyspieszeniu realizowania inwestycji. Muszą jednak zajmować się konkretnymi, dokładnie określonymi działaniami.
“Rzeczpospolita”: Budową dróg i przygotowaniem inwestycji zajmuje się przecież Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Kolejne podmioty będą mnożeniem biurokracji i stanowisk.
Cezary Grabarczyk: Spółki będą podmiotami rynkowymi, a nie administracyjnymi. Wyznaczymy im konkretne zadania. Musimy stworzyć system, który będzie motywował do realizacji projektów, a nie ich trwania.
“Rzeczpospolita”: Co dalej z budową autostrady A1 z Gdańska do Torunia? Przetarg na wybór wykonawcy jest w toku, jednocześnie to GTC sąd przyznał prawo do realizowania inwestycji.
Cezary Grabarczyk: Chcę rozpocząć budowę najszybciej, jak to będzie możliwe. Na razie nie wstrzymuję rozpoczętych procedur przetargowych na wybór wykonawcy i czekam na uzasadnienie wyroku sądu wojewódzkiego w tej sprawie. Jak je otrzymam, podejmę dalsze decyzje.
“Rzeczpospolita”:Czy przyjęty przez poprzednią ekipę program budowy autostrad będzie zmieniany?
Cezary Grabarczyk: Nie przewidujemy poważniejszych zmian. Program zawiera inwestycje, które są priorytetowe również dla rządu Donalda Tuska. Chodzi głównie o lepsze połączenie miast, w których będzie rozgrywane Euro 2012. Mówimy też m.in. o szybszej budowie autostrady A4 aż do granicy z Ukrainą.
Komentuj →
20 listopada 2007 |
0

Do końca listopada Zarząd Dróg Miejskich zamontuje 300 tabliczek informujących kierowców, że znajdują się w granicach strefy płatnego parkowania niestrzeżonego (SPPN). Nowe tabliczki zostaną umieszczone na 150 słupkach z nazwami ulic zlokalizowanych w granicach strefy i stanowić będą dodatkową informację dla kierowców o konieczności uiszczenia opłaty parkingowej. Strefa płatnego parkowania, wysokości stawek opłaty za parkowanie samochodów na drogach publicznych w strefie a także wysokość opłaty dodatkowej oraz sposób pobierania tych opłat określa uchwała Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 25.11.2003 r.
Komentuj →
20 listopada 2007 |
1
W ostatni weekend na terenie Automobilklubu Polski odbyło się szkolenie kierowców autobusów komunikacji miejskiej. Kierowcy MZA mieli okazję sprawdzić zachowanie się autobusów na bardzo śliskiej nawierzchni. Manewr hamowania w zakręcie okazywał się bardzo trudny nawet dla doświadczonych kierowców. Instruktorzy działającej tu od lat Akademii Doskonalenia Techniki Jazdy Samochodem zrzeszonej w Polskim Stowarzyszeniu Motorowym pomagali w przypomnieniu jednej z najważniejszych dla bezpieczeństwa pasażerów zasad jazdy - niezależnie od warunków drogowych utrzymanie pełnej kontroli nad pojazdem. Doświadczeni kierowcy komunikacji miejskiej po odbyciu treningu przyznawali, że przez ostatnie miesiące zapomnieli, jak trudne jest wykonywanie nagłych manewrów autobusem na śliskiej nawierzchni. A przecież nagłe opady śniegu i zlodowacenie ulic mogą zdarzyć się każdego dnia. Wszak mamy listopad...
Komentuj →
20 listopada 2007 |
0
Straż miejska wciąż ściga kierowców, którym nielegalnie zrobiła zdjęcia, gdy przekraczali prędkość. Warszawskie sądy w większości stają po stronie szoferów – donosi “Życie Warszawy”. Dwa fotoradary stołecznej straży miejskiej do 22 marca łapały kierowców przekraczających prędkość. Wtedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że straże miejskie nie mają do tego prawa. Fotoradary poszły w kąt, ale funkcjonariuszom pozostało w szufladach około 1000 zdjęć aut, których kierowców nie zdążyli ukarać mandatami. Teoretycznie takie zdjęcia powinny zostać zniszczone. Ale strażnicy znaleźli sposób na ściganie kierowców. – Przekazaliśmy je policji. To jedyny kompetentny organ, który mógł dalej kontynuować postępowanie – tłumaczy Marek Kulasza z biura prasowego stołecznej straży. – Rzeczywiście dostaliśmy od strażników około tysiąca zdjęć – potwierdza podkom. Paweł Piasecki, zastępca naczelnika warszawskiej drogówki. – Przyjęliśmy je w ramach tzw. pomocy prawnej. Dlaczego strażnicy zignorowali wyrok TK? – Zostało popełnione wykroczenie, a Trybunał ich nie zakwestionował. Nie można takich spraw wyrzucić do kosza – mówi Marek Kulasza. – Straż do momentu orzeczenia mogła robić zdjęcia – uważa podkom. Paweł Piasecki. Dlatego dysponując fotografiami pozyskanymi od straży, policjanci zaczęli kierować do sądów grodzkich wnioski o ukaranie kierowców, którzy np. odmówili przyjęcia mandatu. Do tej pory do śródmiejskiego sądu trafiło ok. 40 spraw, na Pragę-Południe ok. 80, a na Pragę-Północ kilkadziesiąt. Tylko sąd z Pragi-Południe zdecydował się na ukaranie kierowców grzywnami. Pozostałe sądy przyjęły inne orzecznictwo. Sąd ze Śródmieścia pięć pierwszych spraw umorzył, a następnych w ogóle nie przyjął. Sędziowie na Pradze-Północ sprawy po prostu umarzają. Powód jest jeden: dowody popełnienia wykroczenia, czyli zdjęcia z fotoradarów, zostały pozyskane w sposób nielegalny i dlatego nie mogą być użyte w sprawie. Policja nie odwoływała się od tych orzeczeń. Ale to nie koniec wędrówki zdjęć – te, których drogówka nie zdążyła “obrobić” (ok. 300), odesłała ponownie straży – w lipcu nowelizacja kodeksu drogowego zezwoliła strażnikom na używanie fotoradarów – przypomina gazeta.
Aleksandra Smyk, sędzia, przewodnicząca IV Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego dla Warszawy -Śródmieścia - Od kwietnia do lipca tego roku do naszego sądu zostało przysłanych około 40 takich spraw. Pięć przyjęłam, bo nie było jeszcze uzasadnienia do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie było także jeszcze żadnego wyroku w takiej sprawie. Ostatecznie zdecydowałam o skierowaniu tej piątki spraw na wokandę. Zdjęcia z fotoradarów były w nich jedynymi dowodami. Wszystkie sprawy zostały przez sędziów umorzone, bo zgodnie z orzeczeniem Trybunału dowody zostały pozyskane w sposób nielegalny. Kiedy komenda stołeczna zaczęła przysyłać następne akta, odmawiałam już wszczęcia postępowań, podając jako powód odmowy brak dowodów dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Policja nie odwołała się od żadnej mojej decyzji.
Kierowca przekraczający prędkość oprócz mandatu karnego otrzymuje też punkty karne. Oto taryfikator mandatów i punktów. Przekroczenie prędkości o:
od 6 do 10 km/h – do 50 zł i 1 pkt
od 11 do 20 km/h – od 50 do 100 zł i 2 pkt
do 21 do 30 km/h – od 100 do 200 zł i 4 pkt
od 31 do 40 km/h – od 200 do 300 zł i 6 pkt
od 41 do 50 km/h – od 300 do 400 zł i 8 pkt
powyżej 50 km/h – od 400 do 500 zł i 10 pkt
W przypadku, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu, policjant kieruje sprawę do sądu grodzkiego. Gdy samochód zostanie sfotografowany przez fotoradar, a zdjęcie jest mało wyraźne, właściciel jest obowiązany ujawnić, kto korzystał z auta.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Bydgoszcz jest pierwszym miastem w Polsce, w którym nie ma już szkoły podstawowej bez manekina do nauki resuscytacji krążeniowo-oddechowej - donosi “Gazeta Wyborcza”. Fantomy, ufundowane przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, otrzymało właśnie ostatnie 27 placówek. Dzięki temu wszyscy uczniowie z Bydgoszczy będą potrafili udzielać pierwszej pomocy. - Program "Serce na start" organizowany jest w podstawówkach od trzech lat. W ubiegłym roku rozszerzyliśmy go o gimnazja, a w tym roku wyszkoliliśmy nauczycieli przedszkoli, którzy będą uczyć najmłodsze dzieci ratowania życia - mówi Barbara Boniek, koordynator programu "Serce na start". Akcja opiera się na doświadczeniach programu Heartstart, realizowanego w Wielkiej Brytanii. W Polsce prowadzona jest jeszcze m.in. w województwach małopolskim, łódzkim i mazowieckim.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
1
Dolnośląska policja rozpoczęła akcję wyłapywania przechodniów, którzy poruszają się nieprawidłową stroną drogi. Łamią oni w ten sposób przepisy i stwarzają niebezpieczeństwo dla siebie i kierowców. - Liczby są zatrważające. Piesi są sprawcami co szóstego wypadku i w co trzecim takim zdarzeniu giną. Osoby te często nie mają żadnych elementów odblaskowych na swojej odzieży. Szare, zlewające się z tłem ubranie powoduje, że kierowca nie widzi tego pieszego. To są realne zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego - mówi RMF FM Artur Falkiewicz z dolnośląskiej policji. Akcja dolnośląskiej policji potrwa do połowy grudnia w tym czasie wyłapywani i karani mandatami będą również ci, którzy wybiegają na jezdnię i przekraczają drogę w niedozwolonym miejscu. W okresie od stycznia do września br. na polskich drogach doszło ogółem do 36 195 wypadków. Zginęły w nich 3 971 osoby, a 46 720 zostało rannych.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
1
Ośrodki szkolenia kierowców przeżywają oblężenie. “Gazeta Lubuska” podjęła próbę odpowiedzi na pytanie, czym należy się kierować przy wyborze szkoły. Czytamy: W Lubuskiem mamy prawie 400 szkół nauki jazdy. Jedne są dobre, inne gorsze a nieliczne bardzo dobre. W tych ostatnich 40-50 proc. absolwentów zdaje egzamin praktyczny za pierwszym razem. Czym się kierować przy wyborze szkoły? Zapytaliśmy o to dyrektorów dwóch lubuskich Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.
Ireneusz Plechan z Zielonej Góry powiedział nam:
1. Bardzo ważny przy wyborze szkoły jest ,,Ranking szkół nauki jazdy'' publikowany przez ,,Gazetę Lubuską''.
2. Nawet w dobrej szkole są niekiedy słabsi nauczyciele. Dlatego nie zaszkodzi, gdy znajomych podpytamy o opinię, dotyczącą konkretnych instruktorów,
3. Będąc już w szkole zapytajmy czy mają własny plac, salę wykładową oraz jakimi samochodami uczą jeździć. Najlepiej jeśli jest to ta sama marka, na której będziemy zdawali egzamin.
4. Niektóre szkoły udostępniają bezpłatnie materiały jak książki, płyty, testy itp. Dzięki temu zaoszczędzimy kilkadziesiąt złotych.
Zbigniew Józefowski z Gorzowa Wlkp. powiedział nam:
1. Obowiązkowo zapoznajmy się z rankingiem publikowanym przez ,,Gazetę Lubuską''
2. Ważne jest, by szkoła była blisko naszego miejsca zamieszkania. Ale pod warunkiem, że znalazła się wysoko w rankingu.
3. Nasz rozmówca zwraca też uwagę, że przy szkołach, które przeszkoliły rocznie tylko 20-30 osób, miejsce w rankingu może być mylące. Statystycznie jest to zbyt mała liczba, by uzyskać wiarygodną ocenę.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Gdańska drogówka mówi "dość" nielegalnym wyścigom samochodów, organizowanym na pasie startowym na Zaspie. Policjanci wraz z funkcjonariuszami Straży Miejskiej i Granicznej przeprowadzili akcję wymierzoną przeciwko trójmiejskim "demonom prędkości" – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”. Policyjne radiowozy w ciągu kilku chwil zablokowały wszystkie wyjazdy z pasa startowego, a policjanci przystąpili do szczegółowej kontroli pojazdów. - Skontrolowaliśmy ponad 140 samochodów, nałożyliśmy 39 mandatów karnych i zatrzymaliśmy 28 dowodów rejestracyjnych - wyjaśnia nadkomisarz Jan Kościuk, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Policjanci z drogówki najwięcej uwag mieli do stanu ogumienia kontrolowanych pojazdów, ich oświetlenia, a także niezgodnych z przepisami elementów wyposażenia (m.in. przyciemniane szyby nieodpowiadające normom, niehomologowane części do tunningu). Wielu kierowców uwięzionych na płycie dawnego lotniska, widząc co się dzieje przy wyjazdach z pasa startowego, chcąc uniknąć mandatu, zapobiegliwie wymieniała żarówki w reflektorach. Niektórzy na wszelki wypadek postanowili pozostawić pojazd na pasie, aby nie musieć przechodzić policyjnej kontroli. Policjanci swoją stanowczość tłumaczą jednoznacznie. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo jeżdżących aleją Jana Pawła II. Nie bez znaczenia były także skargi mieszkańców okolicznych bloków.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Zła wiadomość dla warszawiaków stojących w korkach. Części południowej obwodnicy Warszawy nie ma w żadnych planach rządowych – donosi “Życie Warszawy”. Ustępujący rząd zdecydował, że na liście dróg, które z finansową pomocą Unii powstaną do 2012 r., będzie odcinek południowej obwodnicy Warszawy, ale tylko od węzła autostradowego do Puławskiej. Czyli warszawiacy nawet, jeśli dojadą nową trasą do Ursynowa, to tam utkną w jeszcze większych korkach niż teraz. A o nowym moście na Wiśle między Trasą Siekierkowską a Górą Kalwarią będą mogli dalej tylko marzyć. I dalej czytamy: Przed październikowymi wyborami parlamentarnymi rząd przyjął program budowy dróg i autostrad na lata 2008--2012. Wpisano tam tylko część południowej obwodnicy Warszawy – od zachodniej granicy miasta do ul. Puławskiej. Ten odcinek może rzeczywiście powstać w ciągu dwóch, trzech lat, bo trwa już wykup gruntów. Ale pół obwodnicy nie rozwiąże problemu korków nawet w połowie.– Aby samochody z obwodnicy nie musiały jechać przez miasto, musi powstać drugi odcinek – mówi Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. – Bo inaczej, aby przejechać przez Wisłę, kierowcy będą musieli szukać starych dróg prowadzących do istniejących mostów. Co się stało z drugą częścią POW? Rząd umieścił go na liście rezerwowej, co oznacza, że jego budowa jest mało prawdopodobna. – Zabraknie na niego pieniędzy – Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR jest pesymistą. – Ceny materiałów i robocizny wciąż rosną i szacunki kosztów na pewno się rozminą z rzeczywistością. Rząd będzie musiał szukać dodatkowych pieniędzy na zasadniczą część programu i projekty rezerwowe zostaną odłożone na nieokreśloną przyszłość. Dla stolicy oznacza to horror komunikacyjny. Nie mamy szans na nowy most? – Możemy tylko liczyć, że nowy rząd zrobi audyt programu i wprowadzi do niego zmiany – mówi Furgalski. Musimy czekać, aż nowy minister infrastruktury Cezary Grabarczyk utknie w warszawskich korkach i sam się przekona, że miastu potrzebna jest cała obwodnica... To ma być jedna z najważniejszych ulic w stolicy. Południowa Obwodnica Warszawy, czyli droga ekspresowa S2, ma łączyć węzeł autostrady A2 w Konotopie z drogą ekspresową na Lublin i dalszym ciągiem A2 na prawym brzegu Wisły. Ale przede wszystkim ma służyć warszawiakom. Według analiz GDDKiA, ruch związany ze stolicą to 80 proc. całości samochodów na S2. Warszawiacy mają zyskać nowy most i trasę, umożliwiające szybki przejazd przez (teraz ciągle zakorkowane) południowe i zachodnie dzielnice: Włochy, Ursus, Ursynów, Wilanów i Wawer. Odcinek od Konotopy do Puławskiej będzie miał ok. 15 km, znajdą się na nim skrzyżowania wielopoziomowe z Alejami Jerozolimskimi, nową trasą wylotową na Katowice i Kraków, aleją Krakowską, nowo wybudowaną trasą NS przy lotnisku i ul. Puławską. Ten odcinek ma kosztować 2,95 mld zł (1,57 mld da Unia). Dalej trasa ma się zagłębić w tunel pod Ursynowem, przekroczyć Wisłę po nowym moście i estakadą nad Mazowieckim Parkiem Krajobrazowym dojść do trasy na Lublin. Na tym 20-kilometrowym odcinku będą dwa wjazdy na Ursynowie oraz na skrzyżowaniach z Przyczółkową, Wałem Miedzeszyńskim oraz ul. Patriotów.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
“Gazeta Wyborcza - Auto” radzi jak ubezpieczyć samochód w Wielkiej Brytanii. Każdy kierowca w Wielkiej Brytanii ma obowiązek wykupienia ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej – czytamy na łamach gazety. Dobrowolnie można wykupić pełne ubezpieczenie (od kradzieży i zniszczenia). Ubezpieczenia oferuje wiele firm. Obok niezależnych brokerów ubezpieczeniowych, również banki i supermarkety. Najpopularniejsze z nich to: Churchill, Direct Line, Elephant, Lloyds TSB, Norwich Union, Tesco. Najlepszym sposobem na wyszukanie najkorzystniejszej ceny ubezpieczenia jest skorzystanie z portalu porównującego oferty, np. moneysupermarket; confused.com. Na wysokość ceny ubezpieczenia mają wpływ: wiek kierowcy (najdroższe ubezpieczenie obejmuje osoby do 21 roku życia), lata posiadania prawa jazdy, historia ubezpieczeniowa (ilość stłuczek i wypadków), rok wyprodukowania samochodu, pojemność silnika, informacja, gdzie będzie stało auto (na samochody trzymane w garażu ubezpieczenie jest niższe), ilość kierowców, na które ubezpieczasz samochód (im więcej użytkowników pojazdu, tym więcej będzie kosztowało ubezpieczenie). Zniżki za bezkolizyjną jazdę (no claims discount) zaczynają się od 10 procent i sięgają nawet 70 procent. Brytyjskie firmy ubezpieczeniowe akceptują zniżki za bezwypadkową jazdę dla kierowców z krajów Unii Europejskiej, jeśli przedstawi się potwierdzenie na piśmie z informacją o ilości przejechanych bez wypadku lat.
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Każdy samochód, który porusza się po brytyjskich drogach musi mieć na szybie naklejkę, która potwierdza opłacenie podatku drogowego. Podatek można opłacić w urzędzie pocztowym, przez telefon (tel. 0870 850 4444) lub przez Internet. Wysokość podatku drogowego zależy od emisji spalin:
|
Przedział |
Emisja CO2 (g/km) |
Podatek drogowy
za rok |
Podatek drogowy
za 6 miesięcy |
|
A |
do 100 |
Nie dotyczy |
Nie dotyczy |
|
B |
101-120 |
35 funtów |
Nie dotyczy |
|
C |
121-150 |
115 funtów |
63,25 funtów |
|
D |
151-165 |
140 funtów |
77 funtów |
|
E |
166-185 |
165 funtów |
90,75 funtów |
|
F |
Ponad 185 |
205 funtów |
112,75 funtów |
|
G |
Ponad 225 - dla samochodów zarejestrowanych po 23/03/06 |
300 funtów |
165 funtów |
Komentuj →
19 listopada 2007 |
0
Ceny samochodów w Wielkiej Brytanii są zbliżone do polskich, a relacja zarobków do cen aut zdecydowanie korzystniejsza. Nowy ford fiesta kosztuje 14 polskich średnich pensji. Na Wyspach tylko 4 średnie krajowe. Formalności związane z zakupem samochodu też są dużo łatwiejsze. Jak zostać właścicielem własnych czterech kółek na Wyspach? “Gazeta Wyborcza – Auto” radi: Samochód na Wyspach można kupić w komisie, od prywatnego właściciela lub w salonie samochodowym. Te ostatnie handlują również używanymi autami. Poszukiwania najlepiej zacząć Internecie. Na stronach internetowych giełd znajdziesz tysiące ogłoszeń: Auto Trader; Fish4cars; Loot; eBay Motors. I dalej czytamy: Możesz też kupić drukowane katalogi z ogłoszeniami, np. Auto Trader lub The Loot. Warto też przejrzeć oferty dealerów. W salonach można kupić używane auta, które zazwyczaj nie mają jeszcze pięciu lat. Mają natomiast kilkuletnią gwarancję producenta i pełną historią serwisowania. Zanim kupisz używany samochód, sprawdź jego stan techniczny. Wiele komisów oferuje taką usługę i daje gwarancję na sprawdzone w ich firmowych serwisie auto (na pół roku lub na rok). Dokładniejszy przegląd można zrobić na własną rękę, za dodatkową opłatą (od 125 funtów - cena przeglądu zależy od pojemności silnika). Takie przeglądy oferują np. firmy: RAC, AA. Sprawdź czy auto ma ważny obowiązkowy przegląd (MOT). Auto możesz kupić na kredyt lub wziąć w leasing. W Wielkiej Brytanii ta druga opcja jest dostępna nie tylko dla firm, ale i dla osób prywatnych. Jeśli kupujesz nowy samochód, dealer zajmie się formalnościami i zarejestruje auto w twoim imieniu. Kupując używany samochód, musisz dopilnować powiadomienia DVLA (brytyjski urząd odpowiedzialny za prawa jazdy i dokumenty rejestracyjne), że auto zmieniło właściciela. Wystarczy rozerwać dowód rejestracyjny (V5C) na pół. Pierwszą część - podpisaną przez sprzedającego i kupującego - wysyła się do DVLA. Druga posłuży ci jako tymczasowy dowód rejestracyjny, dopóki DVLA nie prześle ci nowego dokumentu. Ta procedura zajmie od dwóch do czterech tygodni. Stając się właścicielem samochodu przyjmujesz na siebie kilka obowiązków: - wykupienie ubezpieczenia OC, - pilnowanie obowiązkowych przeglądów MOT, - opłacanie podatku drogowego (Road Tax). Obowiązkowy przegląd auta można wykonać w jednym z ponad 18 tysięcy autoryzowanych warsztatów. Pierwszy MOT wykonuje się, gdy samochód ma trzy lata. Później trzeba powtarzać przegląd co roku. MOT samochodu osobowego kosztuje 50,35 funtów. Żeby samochód został dopuszczony do ruchu, trzeba wykonać konieczne naprawy - to dodatkowy koszt.
Komentuj →