0221/40/2007 19 listopada 2007 25 listopada 2007

o mandatach za złe opony; zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa podróżnych; szkoleniu wg ustawy, której nie ma; rozporządzeniu w sprawie Ministerstwa Infrastruktury, o tym czy trawnik służy do parkowania?; o 25 milionach Ofiar Światowej Wojny Drogowej; o tablicy informującej o prędkości jazdy; przykład stref „30 km/h”; milion alkomatów w supermarketach; o wyprzedzaniu w miejscu niedozwolonym; o prawie do trąbienia, ale wyłącznie w sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa; żółtej zebrze; o mandacie za jazdę po drodze wewnętrznej; o warunkach technicznych ciągu pieszo-jezdnego; o...

News tygodnia

Czy trawnik służy do parkowania?
25 listopada 2007 | 0

Boli mnie serce, gdy widzę jak kolejny samochód niszczy trawnik przed moim domem na ulicy Nowowiejskiej. Zrobiłam zdjęcie i zgłosiłam fakt na policję. Na razie w tej sprawie nic nie zrobiono — mówi Czytelniczka “Dziennika Elbląskiego”. Po zgłoszeniu na miejsce przyjechał policjant. — Stwierdził, że w świetle kodeksu drogowego samochód zaparkował prawidłowo. Może odpowiadać za zniszczenie mienia, ale to sprawa właściciela trawnika. Gdy zadzwoniłam ponownie na policję, by dowiedzieć się co zrobiono w sprawie dowiedziałam się, że nic. Poradził mi, że mogę złożyć skargę na działalność funkcjonariusza. O wyjaśnienie sprawy redakcja gazety zapytała w Zespole Prasowym Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Jeżeli terenie nie jest oznaczony nie ma tam znaków, to należy parkować w taki sposób, aby pojazd nie powodował zagrożenia w ruchu drogowym lub go utrudniał. Jeżeli pojazd wjedzie na trawnik i swoim parkowaniem jednorazowym lub wielokrotnym spowoduje uszkodzenie trawnika, to kierowca może odpowiedzieć z art. 144 Kodeksu Wykroczeń (Za zniszczenie mienia – red.). Jeżeli notorycznie parkujący wjeżdża na trawnik, można wystąpić do zarządcy terenu o ustawienie oznakowania lub urządzeń uniemożliwiających wjazd na trawnik — wyjaśnia Jakub Sawicki z Zespołu Prasowego.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Trąbimy tylko w bezpośrednim niebezpieczeństwie
25 listopada 2007 | 0

Pytanie: Czy po minięciu tablicy z nazwą miejscowości już nie wolno zatrąbić, czy zakaz ten obowiązuje dopiero za znakiem “obszar zabudowany”? Adam z Błonia

Odpowiedź: Odpowiedź na to pytanie wynika z ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowiącej, że używanie sygnałów dźwiękowych jest zabronione na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem (art. 29 ust. 2 pkt 2). Jak już wyjaśnialiśmy, znaki wymienione w pytaniu są stosowane niezależnie, a więc talica “miejscowość” (E-17a) nie ma wpływu na używanie sygnałów dźwiękowych. Należy tu przy okazji wyjaśnić, że w związku z zakazem używania sygnałów dźwiękowych na obszarze zabudowanym i wymienionym w przepisie wyjątkiem nie wolno używać tego sygnału uprzedzająco, lecz jechać tak, aby do użycia sygnału nie być zmuszonym. Na przykład, jeżeli pieszy nawet nieprawidłowo wszedł na jezdnię, lecz znajduje się w takiej odległości, iż kierujący ma możliwość zwolnienia lub nawet zatrzymania pojazdu, to powinien to uczynić, nie zaś trąbić, aby pieszego przepędzić. W takiej bowiem sytuacji nie ma “bezpośredniego niebezpieczeństwa”, o którym mowa w ustawie.

Komentuj
Żółta zebra
25 listopada 2007 | 0

Pytanie: Po zamknięciu kładki dla pieszych przy al. Niepodległości przy Bibliotece Narodowej (w Warszawie) wyznaczono przy niej przejście dla pieszych namalowane zebrą w kolorze żółtym, wyposażone również w sygnalizację świetlną. Jak wiadomo, znaki poziome barwy żółtej obowiązują przed znakami barwy białej. Czy w tym przypadku zebra żółta (namalowana między skrzyżowaniami) ma jakieś dodatkowe znaczenie w stosunku do zebry białej, której tu wcześniej nie było? Janusz z Warszawy

Odpowiedź: Zgodnie z przepisami, jeżeli na drodze są umieszczone znaki poziome barwy białej i żółtej wskazujące różny sposób zachowania się, to kierujący jest obowiązany stosować się do znaków barwy żółtej. Znaki żółte z zasady stosuje się jako tymczasowe podczas robót drogowych, gdy konieczna jest zmiana organizacji ruchu. Jeżeli na przykład w związku ze zwężeniem jezdni konieczne jest przesunięcie pasów ruchu, to nowe pasy są oznaczone liniami żółtymi i należy się do nich stosować, nawet gdy wymaga to przejechania przez linię ciągłą barwy białej. W opisanej w pytaniu sytuacji wyznaczenie przejścia zebrą żółtą nie ma uzasadnienia, ponieważ nie występuje tu jednocześnie zebra biała, którą żółta np. częściowo by pokrywała, zwężając (przesuwając) powierzchnię przejścia.

Komentuj
Warunki techniczne ciągu pieszo-jezdnego
25 listopada 2007 | 0

Pytanie: Mam pytanie odnośnie ciągu pieszo-jezdnego - jakie są uwarunkowania na bezpośrednio sąsiadującej działce z ciągiem pieszo-jezdnym (w jakiej odległości może być zbudowane ogrodzenie oraz budynki mieszkalne, warsztatowe). Pozdrawiam. Marzena

Odpowiedź: Ciąg pieszo-jezdny i jego parametry określony jest w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Zmiany: cyt.: "§ 12. (7) 1. Jeżeli z przepisów § 13, 60, 271 i 273 lub przepisów odrębnych nie wynikają inne wymagania, budynki na działce budowlanej sytuuje się od granicy z sąsiednią działką budowlaną w odległości nie mniejszej niż:
1) 4 m - w przypadku budynku zwróconego ścianą z otworami okiennymi lub drzwiowymi w stronę tej granicy,
2) 3 m - w przypadku budynku zwróconego ścianą bez otworów okiennych lub drzwiowych w stronę tej granicy.
2. Odległość od granicy, o której mowa w ust. 1 pkt 1, mierzy się w poziomie od najbliższej krawędzi zewnętrznej otworu drzwiowego lub okiennego ściany lub w połaci dachowej budynku zwróconej w stronę tej granicy lub od najbliższej krawędzi otworu okiennego umieszczonego w dachu.
3. Sytuowanie ściany budynku w przypadku, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, dopuszcza się w odległości 1,5 m od granicy z sąsiednią działką budowlaną lub bezpośrednio przy granicy, jeżeli:
1) wynika to z ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo
2) nie jest możliwe zachowanie odległości, o której mowa w ust. 1 pkt 2, ze względu na rozmiary działki.
Określone są więc odległości od granicy działki a nie od samego ciągu pieszo jezdnego.
Zatem ogrodzenie może być zlokalizowane w granicy działki a budynki zgodnie z podanymi wyżej odległościami lub uwarunkowaniami związanymi z ustaleniami Miejscowego planu. Zbyszek L.

Podstawa prawna: Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych,

jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie Dz. U. Nr 75, poz. 690 z dnia 12 kwietnia 2002 r.

oraz Dz. U. z 2003 r. Nr 33, poz. 270 oraz z 2004 r. Nr 109, poz. 1156)

Komentuj
Ścieżki rowerowe wzdłuż dróg
25 listopada 2007 | 0

Pytanie: Jak należy kształtować ścieżki rowerowe usytuowane wzdłuż dróg przy zmianie na drodze maksymalnej prędkości z 80 km/h na 60 km/h?

Odpowiedź: Droga taka przechodzi z kategorii zbiorczej (distributor road) w dojazdową (access road) poza terenem zabudowanym. Przy takim przejściu szczególną uwagę należy zwrócić na rozpoznawalność zmian przez kierowców, poprzez odpowiednie wyposażenie drogi lub też poprzez wprowadzenie rozwiązań na jezdni redukujących prędkość pojazdów. W przypadku, gdy nie zostaną zastosowane rozwiązania redukujące prędkość, różnice w prędkości pomiędzy ruchem samochodowym a ruchem rowerowym będą na tyle duże, że nie zaleca się likwidacji istniejących rozwiązań dla rowerów. Rozwiązania dla rowerów na drogach dojazdowych (60 km/h) można również pozostawić w przypadkach, gdy występuje stosunkowo wysokie natężenie ruchu rowerowego lub samochodowego lub, gdy rozwiązanie dla rowerów jest częścią sieci dróg rowerowych lub jest ważną droga (rowerową) dojazdową do szkoły.

Komentuj
Mandat za jazdę po drodze wewnętrznej
25 listopada 2007 | 1

Pytanie: Zostałem ukarany mandatem za prowadzenie ciągnika po drodze wewnętrznej z domu na pole ze względu na to, że nie był zarejestrowany i ubezpieczony. Nie zdążyłem załatwić tych spraw, a musiałem wykonać pilne prace. Czy mandat nałożono słusznie, skoro nie jechałem ciągnikiem po drodze publicznej?

Odpowiedź: Obecnie przeważa pogląd, że w takiej sytuacji mandat nie powinien być nałożony. Aby to wyjaśnić, należy poznać treść art. 1 prawa o ruchu drogowym, który określa, kiedy stosuje się jego przepisy. Zgodnie z jego postanowieniami, prawo o ruchu drogowym reguluje zasady ruchu na drogach publicznych oraz w strefach zamieszkania, warunki dopuszczenia pojazdów do tego ruchu, wymagania w stosunku do osób kierujących pojazdami i innych uczestników ruchu oraz zasady kontroli ruchu drogowego. Jego przepisy mają zastosowanie również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi wtedy, gdy jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestników tego ruchu. Opinia “Gazety Prawnej” - Droga, po której jechał czytelnik, miała charakter drogi wewnętrznej (niepublicznej). Brak ubezpieczenia ciągnika, jak również jego niezarejestrowanie, ze względów oczywistych nie stanowią zagrożenia dla ludzi korzystających z tego typu drogi. W związku z tym nie zachodziły okoliczności uzasadniające ukaranie naszego czytelnika mandatem.

Odpowiedzi udzielił: Adam Jasiński, ekspert z Komendy Głównej Policji

Podstawa prawna: Art. 1 ustawy z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym

(t.j. Dz.U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.).

Komentuj
Co zrobić by auto sprawnie nam służyło do wiosny?
25 listopada 2007 | 0

Pytanie:Co zrobić by auto sprawnie nam służyło do wiosny?

Odpowiedź:9 porad, jak uniknąć kłopotów z samochodem w zimie “Gazety Lubuskiej”.

1. Opony zimowe
O konieczności wymiany opon pisaliśmy już w październiku. Jak zwykle większość zmotoryzowanych zlekceważyła porady, a teraz klną w kolejkach. Jeśli ktoś jeszcze nie założył zimówek, niech nie kusi losu. Przy większych mrozach, opadach śniegu wielu zmotoryzowanych jeżdżących na letnich i łysych oponach, może mieć spore kłopoty.
2. Akumulator
To najczęstsze źródło problemów. Szczególnie rano, kiedy auto po mroźnej nocy, nie chce zapalić. Winny jest słaby, zużyty akumulator. Jeśli bateria w samochodzie ma ponad trzy lata, trzeba ją reanimować lub wymienić na nową. Polega to na wyjęciu akumulatora (najlepiej jeśli zrobi to elektryk), dokładnym jego oczyszczeniu, uzupełnieniu elektrolitu i doładowaniu. Po takich czynnościach akumulator może nam jeszcze służyć. Jeśli tego nie zrobimy, za kilka dni, po nocnych przymrozkach, nie ruszymy z miejsca.
Po doładowaniu akumulatora, oczyśćmy też klemy oraz przewody elektryczne. Nic bowiem po ,,silnym'' prądzie, jeśli po drodze będą przebicia. Sprawdźmy, zatem widoczne zaciski i spryskajmy je, np. preparatem WD 40. Nowy akumulator kosztuje nawet 200 zł. Nim zdecydujemy się na zakup, sprawdźmy dokładnie czy bateria zmieści się w tzw. celi i z której strony są klemy. Szczególne niespodzianki mogą nas spotkać w autach z Japonii i Korei. Najlepszym wyjściem jest kupienie takiej samej baterii, jaka wcześniej znajdowała się w aucie.
3. Sprawdź pasek
Bardzo często mamy sprawny akumulator, który jednak po kilku dniach się rozładowuje. Powodem jest luźny pasek klinowy. Alternator lub prądnica obracają się zbyt wolno, a więc wytwarzają za mało prądu, by skutecznie doładować akumulator. Dzieje się tak szczególnie zimą, gdy auto korzysta z wielu pożeraczy energii: włączamy reflektory, wycieraczki, ogrzewanie szyb itp. W konsekwencji ślizgający się pasek, uniemożliwia naładowanie akumulatora, który ma za mało prądu, by skutecznie kręcić rozrusznikiem. Naciągając pasek, trzeba pamiętać, by robić to ostrożnie. Nadmiernie naciągnięty może być powodem zniszczenia łożyska alternatora.
4. Chłodnica
Płyn w chłodnicy trzeba wymieniać co trzy, cztery lata. Jeśli dla oszczędności, do chłodnicy naszego auta wlaliśmy latem wodę, to obowiązkowo trzeba ją zastąpić odpowiednim płynem. Najlepiej, jeśli zrobią to fachowcy. Sami możemy mieć kłopoty, bo np. zapowietrzymy układ chłodzenia. Przy wymianie sprawdźmy przewody doprowadzające płyn z chłodnicy do silnika, szczególnie opaski. Jeśli są poluzowane, płyn będzie wyciekał na zewnątrz.

5. Płyn w spryskiwaczu

Płyn w spryskiwaczu powinniśmy już wymienić na zimowy. Inaczej ten letni po prostu zamarznie, co grozi zniszczeniem silnika spryskiwacza. I najczęstsze pytanie. Czy kupiony płyn zimowy, na którego opakowaniu widzimy np. -22 stopni C można rozcieńczać? Można, ale rozsądnie. Po pierwsze, w naszym klimacie zimą, a szczególnie nocą, temperatury spadają poniżej 15 stopni C, a więc zbyt rozcieńczony płyn zamieni się w kaszkę, a po drugie, dolana woda, będzie w czasie mrozów zamarzać nam na szybach. Przy temperaturach zero, minus pięć stopni Celsjusza z rozcieńczonym płynem, nie będziemy mieli kłopotów.

6. Pomyśl o skrobaczce

Warto kupić i stale wozić ze sobą skrobaczkę. Najlepiej dwuczęściową, czyli składającą się z twardej części plastikowej oraz końcówki zakończonej gumą. Należałoby też pomyśleć o odmrażaczu w aerozolu oraz szczotce do odśnieżania. Ich zakup to wydatek 10-20 zł. Konieczna jest też szmatka - najlepiej ze skóry - którą będziemy oczyszczali szyby od środka.

7. Zadbaj o pióra

Wycieraczki są też ważne jesienią i zimą. Dlatego trzeba konieczne obejrzeć pióra i w razie potrzeby wymienić. W sklepach przy stacjach paliw możemy kupić dobrej jakości - chociaż nieoryginalne - pióra wycieraczek już za 15 zł. Dlaczego radzimy stacje? Bo tam od ręki możemy zdjąć stare pióra i przymierzyć je do nowych. Jeśli pasują, zakładamy nowe pióra. Ja tak robię od dwudziestu lat. Cała czynność zabiera pięć minut.

8. Zmień olej

Specjaliści są podzieleni. Jedni radzą, by olej wymieniać wiosną, bo w czasie zimy został on mocno wyeksploatowany, natomiast inni przekonują, że trzeba to zrobić przed zimą, bo silnik czekają trudne chwile. Jednak z tym świeżym olejem to przesada. Testy pokazują, że dzisiejsze środki smarne nie starzeją się, a więc spełniają swoją funkcje zarówno po tysiącu jak też pięciu tysiącach przejechanych kilometrów. Czy zatem przed zimą trzeba wymienić olej? Tak, o ile do limitu kilometrów (znajdziemy go w instrukcji lub zapytajmy w ASO), który pozostał nam do wymiany brakuje nam np. 1.000-1.500 km. Nowy olej będzie szybciej docierał do wszystkich współpracujących metalowych elementów, co ułatwi rozruch. Nie wlewajmy oleju powyżej zaznaczonej na wskaźniku kresce, bo może to doprowadzić do zniszczenia uszczelek, a ponadto silnik będzie dymił. Jaki olej? Najlepiej taki sam, który już znajduje się w silniku. Przy nowych autach, przed zimą powinniśmy raczej decydować się na syntetyk. Przy niskich temperaturach, środek ten jest nadal rzadki, co sprawia, że bardzo szybko dociera w każde potrzebne miejsce. Przy starych silnikach, lepiej jednak unikać syntetyku.

9. Diesle pod opieką

Przed tygodniem pisaliśmy o konieczności zadbania o silniki diesla. Dlatego dziś krótko przypominamy. Przed zimą warto wymienić filtr paliwa, a także świece żarowe. Chcąc też uniknąć kłopotów, kupujmy paliwa w zaufanych stacjach, nawet gdy jest trochę droższe. Gdyby jednak doszło do ,,zamarznięcia'' paliwa, czyli wykrystalizowania się z oleju napędowego parafiny (olej zamienia się w kaszę), auto takie trzeba wstawić do garażu i wlać do zbiornika tzw. depresator. Dzięki temu temperaturę ,,zamarzania'' paliwa obniżymy o kilka stopni.

Komentuj
Termin ważności egzaminu teoretycznego
25 listopada 2007 | 3

Pytanie: Dzień dobry!! Chciałabym zapytać czy 6 miesięczny termin ważności egzaminu (po którym muszę powtórzyć egzamin teoretyczny) liczony jest od tego egzaminu teoretycznego czy tez od nieudanego egzaminu praktycznego, kiedy wygasa ten termin? Nie mogę tego doczytać w przepisach. Z góry dziękuję Państwu za odpowiedz. Życzę miłego dnia. Z poważaniem Agata S.

Odpowiedź: Termin ważności egzaminu teoretycznego reguluje zapis § 29 ust. 2 p. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów, który brzmi: 2. Warunkiem przystąpienia do egzaminu praktycznego jest: 1) uzyskanie przez osobę egzaminowaną pozytywnego wyniku z egzaminu teoretycznego, przy czym od dnia uzyskania tego wyniku nie może upłynąć okres dłuższy niż 6 miesięcy. Z zapisu tego paragrafu jednoznacznie wynika, że kandydat na kierowcę lub kierowca musi przystąpić do egzaminu teoretycznego nie później niż w ciągu 6 miesięcy kalendarzowych od daty zdania egzaminu teoretycznego na daną kategorię prawa jazdy. To znaczy, iż np. egzamin teoretyczny zdany 28 lutego 2007 r. był ważny do 28 sierpnia 2007 r., a zdany 1 marca 2007 r. do 1 września 2007 tegoż roku.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie.

Komentuj
Homologacja pojazdów szkoleniowych (cz. 2)
25 listopada 2007 | 0

Pytanie: Zwracam się z prośbą o wyjaśnienie i pomoc zarazem, czy istnieje obowiązek posiadania homologacji bądź atestu na zamontowane mechanizmy powtarzające działanie pedałów, hamulca i sprzęgła w pojazdach nauki jazdy. Problem się zrodził, gdy policja zatrzymała dowody rejestracyjne kilku pojazdów nauki jazdy. Po konsultacjach przeprowadzonych w starostwach jak i u diagnostów, jak i wydziale ruchu drogowego komendy wojewódzkiej okazało się, że opinie są dalece podzielone. Mianowicie nikt nie potrafił wskazać w sposób jednoznaczny podstawy prawnej jak tylko tę, że "wszystko, co jest montowane w pojeździe jak i na pojeździe musi posiadać homologacje". Dotyczy ten bardzo ogólny przepis plafonu L montowanego na dachu pojazdu jak i lusterek dodatkowych. Z moich informacji wynika, że wszystkie pojazdy WORD jak i 99procent pojazdów szkolących zaświadczeń takich nie posiada. Problem jak sądzę dotyczy całej polski, a nie tylko mojego regionu. Zwracam się z prośbą o pomoc w pozytywnym załatwieniu tej sprawy. Z poważaniem Andrzej W.

Odpowiedź:Obowiązek posiadania homologacji bądź atestu na wyposażenie pojazdu wynika z przepisów par. 10 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Wynika z niego jednoznacznie, iż przedmioty wyposażenia i części pojazdów związane z bezpieczeństwem ich użytkowania mogą być stosowane w pojazdach, jeżeli spełniają co najmniej jeden warunek:

1.Oznakowane są znakami homologacji międzynarodowej stosowanymi w homologacji Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ –“E” lub Unii Europejskiej – “e”;

2.Oznakowane są cechami producenta pojazdu, na który wystawiono krajowe świadectwo homologacji typu pojazdu;

3.Oznakowane są cechami dostawcy producenta pojazdu, na który wystawiono krajowe świadectwo homologacji typu pojazdu;

4.Oznakowane są znakiem zgodności zgodnie z przepisami o systemie oceny zgodności
i akredytacji; przepisu tego nie stosuje się do przedmiotów wyposażenia i części oznakowanych znakiem bezpieczeństwa na podstawie dotychczasowych przepisów
o badaniach i certyfikacji.

Przepisy te stosuje się również do producentów, importerów, dystrybutorów oraz podmiotów montujących i świadczących usługi (par. 10 ust. 2 rozporządzenia). Wykaz przedmiotów i części związanych z bezpieczeństwem użytkowania pojazdu zawiera załącznik nr 3 do niniejszego rozporządzenia. Są w nim wymienione m.in. w p.9 zespoły i elementy układów hamulcowych a w p. 11 zwierciadła lusterek samochodowych. “Galeryjka” montowana na dachu, co prawda nie jest tu wymieniona, lecz analogicznie do wymienionych w p. 13 i 14 jest to dodatkowy element ostrzegawczy. Reasumując. Zgodnie z przywołanym rozporządzeniem elementy wyposażenia pojazdów nauki jazdy muszą posiadać stosowne atesty lub homologację. Jednakże obowiązek ich uzyskania leży po stronie producenta lub dostawcy. Dlatego też montując dodatkowe wyposażenie należy żądać stosownych dokumentów. Obowiązek kontroli ciąży na diagnostach, którzy winni podczas badania technicznego stwierdzić, czy wymogi rozporządzenia zostały spełnione. Najlepszym rozwiązaniem jest w tej sytuacji zakup kompletnego pojazdu wyposażonego zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi przepisami (taki zapis w specyfikacjach przetargowych w latach 2001–2006 przy zakupie pojazdów do egzaminowania, jako warunek, stosował WORD w Szczecinie).

Odpowiedzi udzielił:

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenie. Tekst rzeczywisty i ujednolicony dostępny w: e-PrawoDrogowe – Zagadnienie 1.3.2. Warunki techniczne i badania pojazdów - http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=9531

Powyższe pytanie oraz odpowiedź zostały opublikowane w serwisie PRAWO DROGOWE@NEWS nr 220 - http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=10466

Kolejny list pytającego: Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź jednak pragnę zaznaczyć, iż nie wskazano w niej w sposób jednoznaczny podstawy prawnej a jedynie w sposób pośredni. Idąc tym tokiem rozumowania, iż hamulec dodatkowy jest elementem układu hamulcowego, dojdziemy do szeregu absurdów. Podobnie jak poduszka układana na siedzisku fotela kierowcy jest elementem fotela kierowcy, maskotka przyczepiana do szyby jest również elementem wymagającym homologacji. A i zatem również termos, z którego instruktor spożywa kawę też powinien posiadać homologacje? Jest on wszakże wyposażeniem dodatkowym, posiadającym jakże ogromny wpływ na bezpieczeństwo jazdy (poparzenie wrzątkiem - utrata panowania nad pojazdem - WYPADEK). Taki tok rozumowania, podobnie jak Pańska interpretacja zmierza w niewłaściwym kierunku. Nie jest to niezależny układ hamulcowy dodatkowo montowany a na bazie przyrządów z małego fiata (posiadających homologacje) i linek hamulcowych (również posiadających homologacje) diagnosta dokonuje oględzin sposobu montażu, solidności wykonania przeprowadzając badanie techniczne, dopuszcza bądź nie pojazd do ruchu.


Pytanie zadaje wzorem szanownego korespondenta Instruktor kat. ABCD CE Egzaminator kat. ABCD CE
w jednej osobie jak i prezes firmy działającej w branży
Z poważaniem

Komentuj

Legislacja

Szkolenie wg ustawy, której nie ma
23 listopada 2007 | 3

Zmiany w systemie szkolenia, jakie mają nastąpić w 2008 r., budzą coraz więcej emocji, tym bardziej, że Sejm nie zakończył pracy nad Ustawą o kierujących pojazdami. Stary system szkoleń, który nie przewiduje możliwości sprawdzania umiejętności zachowania się człowieka w sytuacjach zagrożenia wypadkiem, całkowicie wygasa 10 września 2010 r. Jednak już od 10 września 2008 r. osoby uzyskujące prawo jazdy kategorii D1, D (na autobusy), oprócz kursu na prawo jazdy, będą musiały przejść 280-godzinne szkolenie, tzw. “Kwalifikację wstępną”, w zakresie wykonywania transportu drogowego osób, łącznie ze szkoleniem specjalistycznym w ośrodku doskonalenia techniki jazdy w warunkach ekstremalnych. Od 10 września 2009 r. tego typu szkolenia będą musiały odbyć również osoby uzyskujące prawo jazdy kategorii C1, C, C+E (na samochody ciężarowe). Wszyscy kierowcy zawodowi, niezależnie od terminu uzyskania prawa jazdy, będą zobowiązani do odbywania raz na 5 lat szkoleń okresowych. W projekcie ustawy o kierujących pojazdami proponowane są też następujące zmiany: możliwość uzyskania prawa jazdy kategorii C w wieku 21 lat; kategorii D – w wieku 24 lat; brak możliwości wykonywania zawodu kierowcy przez okres 7 miesięcy od dnia uzyskania po raz pierwszy prawa jazdy. Pierwsze prawo jazdy byłoby wydawane na okres maksimum 5 lat, a jego przedłużenie byłoby możliwe na podstawie badań lekarskich, psychologicznych oraz na podstawie ukończenia kursu okresowego. Najwięcej obaw i kontrowersji budzi punkt, który mówi, że podczas szkolenia muszą wystąpić elementy zagrożenia. W praktyce oznacza to, że kierowcy muszą przejść 20-godzinne szkolenie na torach albo na symulatorach jazdy. Nasze tory nie spełniają jednak w pełni wymagań unijnych, a symulatorów w Polsce nie ma i nie wiadomo, czy pojawią się do września przyszłego roku.

Komentuj
Zwiększenie poczucia bezpieczeństwa podróżnych
20 listopada 2007 | 0

W dobie ataków terrorystycznych oraz wzrastającym poczuciu zagrożenia (kradzieże, napady i rozboje) przewoźnicy zbiorowego transportu pasażerskiego wprowadzają coraz nowsze rozwiązania mające na celu zwiększenie poczucia bezpieczeństwa podróżnych. Czym one charakteryzują się? Jak są wprowadzane? Częstszą przyczyną poczucia braku bezpieczeństwa w metrze, pociągach, tramwajach czy autobusach są dewastacje, kradzieże, zaczepki i rozboje. Obawa przed nimi powoduje u podróżnych niepewność i strach a także obniża zaufanie do pojazdów komunikacji miejskiej. Warto zauważyć, że poziom bezpieczeństwa w może znacznie różnić się od poziomu poczucia bezpieczeństwa. To właśnie brak poczucia bezpieczeństwa jest hamulcem w korzystaniu ze środków zbiorowego transportu publicznego, dlatego mając to na uwadze przewoźnicy dokładają wszelkich starań, aby to zmienić. Bezpieczeństwo jest jednym z ważniejszych czynników, który decyduje o wyborze środka transportu. Jakie są to starania? Jak one wyglądają? W nowych autobusach i tramwajach monitoring jest już standardem. Niezależnie czy jest to Warszawa, Łódź, Kraków, Wrocław czy inne miasto. “W 56 autobusach oraz 15 tramwajach Cityrunner, a także w 10 wagonach Pesa, które spółka zakupiła na potrzeby ŁTR jest zainstalowany monitoring. Planujemy montowanie kamer także w kolejnych pojazdach” -informuje Maja Porczyńska z MPK Łódź. “Kamery mamy w ponad 60 autobusach, a do połowy 2008 roku pojawią się one również w 58 tramwajach” –wtóruje Marek Gancarczyk z MPK Kraków. Te dwa przykłady jednoznacznie wskazują trend w zachowaniu bezpieczeństwa pasażerów w dzisiejszej komunikacji miejskiej. Również Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie zapewnia, że każdy nowy pojazd w stolicy będzie wyposażony w system monitoringu wizyjnego. Do pełnego zachowania bezpieczeństwa w środkach komunikacji miejskiej bardzo ważne jest zapewnienie stałej łączności prowadzącego pojazd z dyspozytorem ruchu lub odpowiednimi służbami. “Każdy kierowca i każdy motorniczy ma łączność radiową z dyspozytorem ruchu” - mówi Maja Porczyńska, rzecznik prasowy –“w MPK Łódź dyspozytorzy ruchu mają sztywne łącze ze wszystkimi służbami miejskimi”. Podobnie sytuacja wygląda u krakowskiego przewoźnika: “Każdy kierowca i motorniczy ma możliwość połączenia się z Centralą Ruchu przez cały czas swojej pracy” - informuje Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy - “każde niepokojące zdarzenia, które zauważy kierowca zgłasza natychmiast Centrali Ruchu, która w zależności od sytuacji odpowiednio reaguje, powiadamiając właściwe służby - policję, straż miejską czy pogotowie”. Aby takie rozwiązanie było efektywne niezbędne jest wyposażenie pojazdów w odpowiednie systemy łączności. W Warszawie wszyscy prywatni przewoźnicy je posiadają (niechlubnym wyjątkiem są Miejskie Zakłady Autobusowe, których kierowcy wciąż skazani są na własne telefony komórkowe). W Tramwajach Warszawskich działa specjalny system alarmowy funkcjonujący na zasadach GPS. Za pomocą naciśnięcia jednego klawisza motorniczy może wezwać policję, pogotowie, włączyć nasłuch kabiny, zgłosić awarię. Aby zapewnić pełne bezpieczeństwo pasażerom nic jednak nie zastąpi ścisłej współpracy przewoźnika z policją, strażą miejską czy pogotowiem. Od października 2007 roku MPK w Krakowie, jako pierwszy przewoźnik w Polsce, rozpoczął ścisłą współpracę ze Strażą Miejską. “Dzięki temu każdy, kto np. pije alkohol, niszczy siedzenia i rysuje szyby w pojazdach komunikacji publicznej czy agresywnie zachowuje się w stosunku do innych pasażerów, nie może czuć się bezkarnie” –podkreśla Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy –“poza tym mamy prosty pomysł jak skutecznie chronić pasażerów. W środku wybranego tramwaju czy autobusu podróżuje inspektor MPK w cywilnym ubraniu i obserwuje wszystko, co dzieje się w środku pojazdu. Gdy zauważy jakiekolwiek zachowanie, które zagraża bezpieczeństwu lub komfortowi podróżujących natychmiast dzwoni do strażników miejskich, którzy jadą swoim radiowozem w bliskiej odległości kontrolowanego tramwaju lub autobusu”. Nieustannie kontrole przeprowadzane są kilka razy w miesiącu, na liniach, gdzie jest niebezpiecznie. W przyszłości planuje się nawiązać równie owocną współpracę z policją. Istnieje obawa, że umundurowani ochroniarze w pojazdach komunikacji miejskiej mogą zwiększać poczucie zagrożenia wśród pasażerów. “Nie widzimy szczególnej potrzeby zatrudniania ochroniarzy, by jeździli w wozach. Odniosłoby to raczej odwrotny skutek i wzmogło poczucie zagrożenia wśród pasażerów” –uzasadnia Iwona Czarnacka z MPK Wrocław –“dbamy jednak o to by w razie zagrożenia interwencja z zewnątrz dotarła jak najszybciej. Mamy podpisaną umowę z jedną z największych polskich firm ochroniarskich IMPEL. W razie niebezpiecznej sytuacji, grupy  interwencyjne IMPEL-a pojawiają się w ciągu kilku minut”. Również w Łodzi ochroniarze komunikacji miejskiej jeżdżą za pojazdami. “W październiku 2006 roku MPK Łódź podpisało umowę z firmą ochroniarską Skorpion” - informuje Maja Porczyńska –“firma Skorpion ma w mieście 10 minut na interwencję (dojazd na miejsce zdarzenia). Poza miastem Łódź jest to 15 minut. W okresie od 13.10 do 31.12.2006 roku było 81 interwencji, od 1.1.2007 do 28.10.2007 - 142 interwencje. Są to głównie awantury w pojazdach, akty wandalizmu, dewastacje itp. Spółka chwali sobie współpracę z firmą ochroniarską. Pasażerowie także czują się bezpieczniej i chwalą inicjatywę zwiększającą bezpieczeństwo w pojazdach”. Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie wprowadził jednak ochroniarzy do autobusów i tramwajów. Od pierwszego października 2007 roku nad bezpieczeństwem pasażerów non stop czuwa 26 osób. W każdej z siedmiu stref, na jakie została podzielona stolica, całodobowo obecne są: jeden dwuosobowy patrol pieszy (podróżują autobusami i tramwajami) oraz jeden dwuosobowy patrol zmotoryzowany, którego czas interwencji w dzień wynosi 10, a w nocy 5 minut. Ochroniarze mają działać przede wszystkim prewencyjnie, dlatego są umundurowani. Ich obecność ma odstraszać potencjalnych przestępców i chuliganów, a w przypadku zauważonego zagrożenia dla pasażerów podejmują interwencję. Oprócz wszystkich działań przewoźników na rzecz poprawy bezpieczeństwa niezbędne jest również edukowanie społeczeństwa na temat zagrożeń i zachowania się w momencie ich występowania. To przecież od samych pasażerów i ich właściwej reakcji zależy ich własne oraz współpasażerów bezpieczeństwo. Świadomi podróżni, kompetentny personel, rozwiązania technologiczne i organizacyjne to niewątpliwie elementy wpływające na poczucie bezpieczeństwa i samo bezpieczeństwo podróży pojazdami transportu zbiorowego. Ponadto warto mieć na uwadze, że i tak transport zbiorowy jest najbezpieczniejszym sposobem podróżowania.

Komentuj
Jednak zapłacisz mandat za złe opony
19 listopada 2007 | 4

Jeździsz samochodem ze zniszczonymi oponami? Możesz stracić dowód rejestracyjny pojazdu.

W ten sposób policjanci ze stołecznego Wydziału Ruchu Drogowego chcą zmotywować warszawskich kierowców do zmieniania opon na każdy sezon. Polskie prawo nie wymusza zmiany opon na zimowe (tak jak np. w Czechach czy Finlandii), dlatego funkcjonariusze postanowili wykorzystać przepis polskiego prawa drogowego, który mówi, że opony samochodów osobowych powinny mieć bieżnik grubości 16 milimetrów. - Jeśli zauważymy, że któryś z samochodów ma ogumienie z cieńszym bieżnikiem, pojazd zostanie skierowany na najbliższy parking, kierowca natomiast zostanie ukarany mandatem w wysokości nawet 500 zł i straci dowód rejestracyjny - mówi podinspektor Wojciech Pasieczny z drogówki. - Będzie mógł odzyskać auto dopiero wtedy, kiedy będzie nadawało się do dalszej jazdy, czyli po zmianie opon na te spełniające wymogi. Oczywiście lepiej byłoby, gdyby w Polsce obowiązywały przepisy wymuszające sezonową wymianę opon. Jednak na razie musimy sobie radzić w oparciu o obowiązujące przepisy - dodaje. Policjanci podkreślają, że do takich działań zmusiła ich coraz większa liczba poruszających się po stołecznych drogach samochodów z tak zwanymi "łysymi oponami". Posiadacze takich pojazdów zagrażają nie tylko sobie, ale także innym użytkownikom dróg. Według statystyk policyjnych to właśnie zły stan ogumienia i niedostosowanie prędkości do warunków jazdy są powodami ponad połowy wypadków i stłuczek, do których dochodzi w Warszawie. Najwięcej tego typu zdarzeń ma miejsce jesienią i zimą. W zeszłym roku w tym okresie doszło 1252 wypadków, w których blisko dwa tys. osób zostało rannych, zdarzyło się też około 10 tys. kolizji. - Najgorszą pogodą dla kierowców jest chlapa. Jeśli ktoś w taką pogodę jeździ na letnich oponach, to o wypadek nietrudno. Śnieg i bryłki lodu zamiast być odrzucane na boki, wciskają się w rowki bieżnika i koło traci przyczepność do podłoża. W takiej sytuacji gwałtowniejsze hamowanie może spowodować, że kierowca straci panowanie nad pojazdem i dojdzie do zderzenia. Jeśli dodać do tego nadmierną prędkość, to nieszczęście gotowe - mówi Pasieczny. Aby takich sytuacji zdarzało się jak najmniej, w wydziale ruchu drogowego powołano specjalną komórkę, której zadaniem jest kontrolowanie jakości ogumienia w samochodach ciężarowych i autobusach, a ostatnio także w samochodach osobowych. Funkcjonariusze przyznają jednak, że z braku ludzi nie będą robić specjalnych kontroli ogumienia, ale auta sprawdzane będą podczas standardowych patroli. Stołeczni policjanci wzorują się w ten sposób na rozwiązaniach fińskiej policji, która do kwestii jakości opon samochodowych podchodzi niezwykle poważnie. - U nas zimy są długie i niezwykle mroźne, dlatego zwracamy szczególną uwagę nie tylko na to, czy ktoś ma opony zimowe, ale w jakim są one stanie - mówi Matti Jarvinen z organizacji Liikenneturva, zajmującej się poprawą bezpieczeństwa na drogach. - Do niedawna obowiązywały u nas podobne przepisy co w Polsce, mówiące, że prawidłowa opona ma bieżnik grubości 16 mm. Przekonaliśmy nasz rząd, że opony zimowe powinny mieć więcej niż 40 mm. Na drogach policja zaczęła karać kierowców, którzy nie spełniali tych wymogów. Zarzucano nam wtedy, że działamy pod dyktando koncernów produkujących opony. Jednak statystyki pokazały, że mieliśmy rację. Od momentu zmiany prawa, mimo wzrostu liczby samochodów o 32 proc., zmniejszyła się liczba wypadków - dodaje. W stolicy wymiana opon w zależności od warsztatu kosztuje od 50 do 100 zł. Na razie w warszawskich zakładach wulkanizacyjnych nie ma kolejek. Na zakup nowych zimowych opon, spełniających wszystkie wymogi, trzeba wydać od 200 do nawet 1000 zł za sztukę. Jednak, jak podkreślają fachowcy, to wydatek na kilka sezonów.

Komentuj
Rozporządzenie w sprawie Ministerstwa Infrastruktury
19 listopada 2007 | 0

KOMUNIKAT NR 2 z dnia 19.11.2007 r. UTWORZENIE MINISTERSTWA INFRASTRUKTURY

16 listopada 2007 r. Rada Ministrów wydała Rozporządzenie w sprawie utworzenia Ministerstwa Infrastruktury oraz zniesienia Ministerstwa Budownictwa, Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Ministerstwa Transportu.

Ministerstwo Infrastruktury zostało utworzone w drodze przekształcenia dotychczasowego Ministerstwa Transportu. Przekształcenie polega na włączeniu do dotychczasowego Ministerstwa Transportu, obsługującego sprawy działów łączność i transport: z dotychczasowego Ministerstwa Budownictwa – komórek organizacyjnych obsługujących sprawy działu budownictwo, gospodarka przestrzenna i mieszkaniowa; z dotychczasowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej – komórek organizacyjnych obsługujących dział gospodarka morska. Rozporządzenie znosi Ministerstwo Budownictwa, Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Ministerstwo Transportu. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, z mocą od 16 listopada 2007 r.

Komentuj
Jeżeli nie wyrazimy zgody na przyjęcie mandatu
23 listopada 2007 | 0

Jeżeli nie wyrazimy zgody na przyjęcie mandatu, policjant nie może nam go wypisać. W takim wypadku o ewentualnej grzywnie zdecyduje sąd grodzki. Przyjęcie mandatu jest zarazem przyznaniem się do zarzucanej nam winy. Odmowa powoduje skierowanie sprawy do sądu grodzkiego. Ranga naszego przewinienia nie ma tu znaczenia. W takim wypadku policja musi przygotować stosowną dokumentację, a sprawę rozstrzyga niezawisły sąd. Do obowiązków policjanta należy poinformowanie nas o tym, że możemy odmówić przyjęcia mandatu i że w takiej sytuacji sprawa trafi do sądu.

Komentuj
Obradowało Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych
23 listopada 2007 | 0

W Wolborzu, 8-9 listopada, spotkali się członkowie Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych (PSPA). Pierwszy dzień poświęcony był obchodom 15-lecia Stowarzyszenia, w drugim odbyło się Zgromadzenie Ogólne PSPA. Obrady otworzył prezes Stowarzyszenia Jarosław Kowalewski, poprowadził je Aleksander Janiak, jeden z założycieli PSPA i pierwszy jego prezes. Mówił on o historii Stowarzyszenia, ale i o problemach dnia dzisiejszego. Wytknął liczne niedorzeczności istniejące w polskim prawodawstwie dotyczące przewozów autokarowych. Mitem określił wyobrażenie, że im więcej kontroli, tym bezpieczniej (uwaga pod adresem ITD) . Zauważył, że na stan bezpieczeństwa wpływa w dużej mierze stan dróg. Na koniec wskazał na główne zagrożenia stojące przed przewoźnikami: tanie linie lotnicze i niezwykle wysokie ceny paliw. Zgromadzenie Ogólne, które odbyło się drugiego dnia, w dyskusji Mariusz Wiąsko, komentator prawny “Gazety Transportowej” poruszył niezwykle istotne problemy dla branży. Przypomniał m.in. sprawę nowych świadectw (obowiązują od 3 listopada) na podstawie rozporządzenia (WE) nr 561/2006 lub umowy europejskiej dotyczącej pracy załóg pojazdów wykonujących międzynarodowe przewozy drogowe. A także odstępstw od stosowania zasad czasu pracy kierowców.

Komentuj
Studenckie upoważnienia do przejazdów ulgowych
21 listopada 2007 | 0

KOMUNIKAT MINISTERSTWA INFRASTRUKTURY NR 4 z dnia 21.11.2007 r. - 31 GRUDNIA 2007 R. MIJA TERMIN WAŻNOŚCI STARYCH LEGITYMACJI STUDENCKICH NA ULGOWE PRZEJAZDY

Od 1 stycznia 2008 r. będą obowiązywały wyłącznie dwa rodzaje legitymacji studenckich: papierowa i elektroniczna – według wzorów określonych w załącznikach nr 2 i nr 3 do rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 2 listopada 2006 r. w sprawie dokumentacji przebiegu studiów.

Stare legitymacje studenckie upoważniające do ulgowych przejazdów zachowują ważność do 31 grudnia br. Przepis § 12 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 25 października 2002 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego umożliwia poświadczanie uprawnień studentów do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego na zasadach i w wysokości określonej w ustawie z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego na podstawie dotychczas stosowanych papierowych legitymacji studenckich do dnia 31 grudnia 2007 r. Oznacza to, że wszystkie papierowe legitymacje studenckie, w tym także te wydane przed 2002 r. zawierające nieaktualne wpisy o wysokości przysługującej 50% ulgi, do 31.12.2007 r. nadal pozostają ważnymi dokumentami poświadczającymi prawo studentów do korzystania z przysługujących im ulg ustawowych w aktualnym wymiarze i zakresie.
Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 2 listopada 2006 r. w sprawie dokumentacji przebiegu studiów. (221-5/6)

7e76884ffe94cec94e675413884606af77b4bbc1

21fe76a64e5db543d5e12d2033ec590b658c23b1

Komentuj
Czy będzie zakaz palenia na przystankach?
21 listopada 2007 | 0

Do warszawskiego Ratusza wpłynął wniosek o wprowadzenie zakazu palenia na przystankach. Decyzję podejmą warszawscy radni. Projekt uchwały z takim zakazem przygotował stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego. Propozycją tą ma się teraz zająć biuro drogownictwa i komunikacji urzędu miasta. – Chcemy skończyć ze skazywaniem warszawiaków na wdychanie dymu papierosowego na przystankach – tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik ZTM. Pomysł wprowadzenia zakazu na przystankach pojawiał się już w 2004 i 2006 roku. Jednak nie zdobył poparcia radnych. Tym razem ZTM ma nadzieję, że uda się wprowadzić zmiany. W Warszawie, jako jednym z niewielu największych polskich miast, palenie na przystankach nie jest zabronione. Zakaz taki wprowadziły już m.in.: Rzeszów, Łódź, Poznań, Katowice, Toruń i Gdańsk. – Funkcjonuje on od ubiegłego roku. I sprawdza się. Przystanki są wreszcie wolne od dymu – mówi Tomasz Zdrojewski z gdańskiego urzędu miasta. Tłumaczy, że palić można dopiero w odległości 10 metrów od przystanków. Ci, którzy tego nie przestrzegają, mogą dostać 50 złotych mandatu. W miastach, gdzie zakaz obowiązuje, przypominają o nim tabliczki z przekreślonym papierosem. Rzeszowscy radni poszli o krok dalej. Tam papierosów nie można też palić w niektórych parkach oraz na postojach taksówek.

Komentuj
Nowego ministra zakres działania
20 listopada 2007 | 0

Opublikowano rozporządzenia prezesa Rady Ministrów o szczegółowym zakresie działania 17 ministrów, w tym infrastruktury. Wszystkie rozporządzenia weszły w życie 20 listopada, ale z mocą od 16 listopada. 

Komentuj
Renta nie przysługuje rodzinie pijanego pracownika
20 listopada 2007 | 0

Renta przysługuje pod warunkiem, że alkohol nie miał wpływu na zaistnienie wypadku – czytamy w “Rzeczpospolitej”. Zakład Ubezpieczeń Społecznych odmówił przyznania renty rodzinnej córce pracownika, gdyż w dniu wypadku był on w stanie nietrzeźwości. Zdaniem ZUS oznaczało to zerwanie związku z pracą. Wobec tego nie można było zdarzenia potraktować jako wypadku przy pracy. Do wypadku doszło w maju 2004 r. Wtedy po szkoleniu, jakie odbywało się przed każdą zmianą, P. Ch. został dopuszczony do pracy. Jego bezpośredni przełożony nie stwierdził wówczas, by pracownik był pod wpływem alkoholu. Tego dnia miał kosić trawę na torach kolejowych prowadzących do papierni. Wykonujący to zadanie mieli na sobie odpowiednią odzież ochronną, w tym pomarańczowe kamizelki ostrzegawcze oraz kaski z ochraniaczami słuchu i siatką ochrony oczu i twarzy. Do tej pracy nie został jednak wyznaczony sygnalista ostrzegający przed nadjeżdżającymi pociągami. Kierownik uprzedził tylko pracowników o rozkładzie jazdy pociągów. Pół godziny po przerwie śniadaniowej jeden z nich zauważył przejeżdżający pociąg, który nie był ujęty w rozkładzie jazdy. Gdy dostrzegł P. Ch. leżącego na torach pod kołami pociągu, zaczął krzyczeć, by zatrzymać skład. Pomimo szybkiej akcji P. Ch. zmarł na miejscu, w wyniku obrażeń. Krew pobrana na badania wykazała 0,8 promila alkoholu. Sąd okręgowy, do którego trafiło odwołanie rodziny od niekorzystnej decyzji ZUS, uznał, że nie doszło, tak jak twierdził ZUS, do zerwania na skutek nietrzeźwości związku między wykonywanymi czynnościami a pracą. Zdaniem sądu okręgowego pracownik wykonywał swoje obowiązki prawidłowo, doskonale radził sobie z przydzielonym sprzętem, bo przecież kosił trawę przez kilka godzin. Żadna z osób mających z nim kontakt bezpośrednio przed wypadkiem nie dostrzegła w jego zachowaniu niczego, co mogłoby świadczyć o stanie nietrzeźwości. Sąd wskazał, że w innych krajach europejskich przepisy na przykład dopuszczają do prowadzenia pojazdów osoby mające we krwi do 0,8 promila alkoholu, a zatem właśnie tyle, ile P. Ch. miał we krwi w chwili wypadku. Podobne rozstrzygnięcie przyjął Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Tym bardziej że powołany w tej sprawie biegły potwierdził, że pracownik był ubrany zgodnie z przepisami BHP, a rekonstrukcja wypadku wykonana przez prokuraturę wykazała, że doszło do niego na zakręcie, tam gdzie widoczność była ograniczona. To uniemożliwiło wyhamowanie składu. Poza tym huk pracującej kosiarki powodował, że P.Ch. nie słyszał zbliżającego się pociągu, a cząsteczki koszonej trawy na osłonie twarzy ograniczały mu pole widzenia. Sąd Apelacyjny stwierdził więc, że zarówno okoliczności wypadku, jak i wiek córki pracownika wskazują na potrzebę wypłaty renty rodzinnej. Zgodnie bowiem z dotychczasowym orzecznictwem Sądu Najwyższego o zerwaniu związku z pracą i niemożliwości wypłaty świadczenia po wypadku przy pracy decydują także inne niż stan nietrzeźwości okoliczności faktyczne. Jest to np. brak gotowości pracownika do pracy i niemożność jej świadczenia, czy też sytuacja, gdy pracownik w ogóle nie wykonuje pracy lub gdy został odsunięty od pracy przez przełożonego. W opisanej sytuacji nic takiego jednak nie nastąpiło (sygn. akt III AUa 1502/06).

Komentuj
Upoważnienie od właściciela
19 listopada 2007 | 0

Przewoźnicy obawiają się kar za brak odpowiedniego upoważnienia, jeśli prowadzą zagraniczny pojazd – komentuje “Rzeczpospolita”. Obowiązujący od nieco ponad miesiąca przepis kodeksu drogowego tylko z pozoru jest prosty. Jeżeli autem zarejestrowanym za granicą kieruje osoba niewymieniona w dowodzie rejestracyjnym, to musi mieć upoważnienie od właściciela. Liczne wątpliwości dotyczące tego przepisu mają firmy transportowe, których pojazdy są często kontrolowane zarówno przez policję, jak i inspektorów transportu drogowego. Jeżeli polscy kierowcy prowadzą zagraniczne ciężarówki czy autobusy, to przepis jest jasny: upoważnienie musi być, bo decyduje miejsce rejestracji pojazdu, a nie zamieszkania kierowcy. Jednak do rzadkości nie należą sytuacje, w których kierowca prowadzi zarejestrowany w Polsce ciągnik siodłowy i np. hiszpańską naczepę lub przyczepę. Przewoźnicy zastanawiają się, czy w takiej sytuacji gorliwy policjant lub inspektor także nie zażąda upoważnienia. Kłopoty z wystawieniem upoważnienia mogą się pojawić także przy leasingu samochodów. Przewoźnicy zastanawiają się, czy wystarczy, że przewoźnik wystawi odpowiednie upoważnienie kierowcy, w sytuacji gdy właścicielem pojazdu jest firma leasingowa, a firma wykorzystująca auto ma odpowiednie dokumenty potwierdzające, że jest jego użytkownikiem. I na koniec pozostaje jeszcze kwestia języka, w którym ma być napisane upoważnienie – czy musi być po polsku, czy może być wypisane w języku greckim lub fińskim. Chcieliby też mieć pewność, że upoważnienia nikt poza osobą wpisaną w dowód rejestracyjny nie musi potwierdzać. O wyjaśnienie poprosili Ministerstwo Transportu.

Komentuj
Zakres działania nowego ministerstwa
19 listopada 2007 | 0

KOMUNIKAT NR 3 z dnia 19.11.2007 r. ZAKRES DZIAŁANIA MINISTRA INFRASTRUKTURY

Na postawie Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 listopada 2007 r. w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Infrastruktury, Minister kieruje następującymi działami administracji rządowej:

1) budownictwo, gospodarka przestrzenna i mieszkaniowa;
2) gospodarka morska;
3) łączność;
4) transport.
WYKAZ ORGANÓW PODLEGŁYCH LUB NADZOROWANYCH PRZEZ MINISTRA INFRASTRUKTURY
1) Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego;
2) Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad;
3) Prezes Urzędu Transportu Kolejowego;
4) Główny Inspektor Transportu Drogowego;
5) Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego;
6) Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Komentuj

Statystyka

25 milionów Ofiar Światowej Wojny Drogowej
25 listopada 2007 | 0

Dwadzieścia pięć milionów ludzi zginęło dotychczas na świecie w wypadkach drogowych - szacuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Dane te obejmują okres od 1896 r., kiedy pierwszy taki wypadek z ofiarą śmiertelną zanotowano w Londynie. Dziś na drogach wszystkich kontynentów ginie rocznie ok. 1,2 mln osób, co 30 sekund jeden człowiek. 40 proc. wszystkich zabitych to dzieci i młodzież; mężczyźni stanowią ok. 75 proc. ofiar śmiertelnych wśród osób poniżej 25 roku życia, osoby w wieku od 15 do 44 lat – ponad połowę. Wypadki komunikacyjne stają się z wolna chorobą naszej cywilizacji, jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów ludzi. Prognozy ekspertów są jeszcze bardziej niepokojące: w 2020 r. liczba śmiertelnych ofiar ruchu drogowego przekroczy prawdopodobnie 2 mln osób, a wypadki drogowe przesuną się na trzecią pozycję wśród największych zagrożeń zdrowia i życia, tuż po chorobach serca i nerwicach. Wszystko, więc wskazuje na to, że mimo znacznego postępu w rozwiązywaniu wielu społeczno-ekonomicznych problemów współczesnego świata, zagrożeń na drogach nie uda się wyeliminować z naszego życia. Nie uda się też uniknąć ofiar. Można tylko, jak pokazują doświadczenia niektórych krajów, więcej lub mniej ograniczyć ich liczbę. Doceniając wagę problemu bezpiecznych dróg oraz solidaryzując się z ofiarami wypadków komunikacyjnych, Zgromadzenie Ogólne ONZ - w nawiązaniu do istniejącej przed laty angielskiej organizacji RoadPeace i jej Europejskiego Dnia Pamięci - wystąpiło z inicjatywą ustanowienia trzeciej niedzieli listopada jako corocznego Dnia Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych. Od trzech lat dzień ten jest dla całej społeczności międzynarodowej wyrazem pamięci o wszystkich poszkodowanych na drogach oraz ich najbliższych. Jest też okazją do podejmowania wielu przedsięwzięć mających na celu poprawę stanu bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Komentuj

Przegląd prasy

Wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym
25 listopada 2007 | 0

Według ustaleń policji powodem wypadku, w którym w Strzegocicach pod Pilznem (Podkarpackie) zginęły cztery osoby, jadące karetką, było wyprzedzanie przez kierowcę ambulansu w miejscu niedozwolonym. - Kierowca karetki należącej do ZOZ-u w Dębicy, jechał w kierunku Jasła. Wiózł trzech pacjentów, rozwoził ich do domów po dializie. W Strzegocicach wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej inne auto i wjechał w jadącą z przeciwka ciężarówkę -poinformował Paweł Międlar z zespołu prasowego podkarpackiej policji. Ciężarówka pchała karetkę przez kilkadziesiąt metrów; karetka wbiła się pod kabinę. Samochody zatrzymały się w rowie. Na miejscu zginęło troje pacjentów jadących ambulansem: 37-letni mieszkaniec Głobikowej, 54-letni - mieszkaniec Jodłowej i 76-letni mieszkaniec Jaworza Górnego, oraz 47-letni kierowca z Dębicy. 47-letniemu kierowcy ciężarówki z Tarnowa oraz jadącej z nim jego żonie nic się nie stało. Droga krajowa nr 73, prowadząca z Kielc do Jasła, była zablokowana do wczesnych godzin rannych.

Komentuj
Milion alkomatów w supermarketach
24 listopada 2007 | 0

Milion osobistych alkomatów za symboliczną cenę 1 euro będzie dostępne w powszechnej sprzedaży we francuskich supermarketach, aptekach, hotelach, barach, kioskach z papierosami, a także w sklepach z winem. Zainicjowana przez francuski rząd akcja ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach. Kampania promująca używanie przez kierowców prywatnych alkomatów nosi nazwę "Dmuchajcie, a dowiecie się". Jest to wspólna inicjatywa ministra ekologii Jean-Louis Borloo i ministra transportu Dominique'a Bussereau. Twórcy kampanii są przekonani, że można ocalić życie wielu ludzi, jeśli każdy kierowca przed ruszeniem w trasę sam sprawdzi, czy nie wypił o jeden kieliszek za dużo. By umożliwić dystrybucję prywatnych alkomatów, inicjatorzy akcji zachęcili do współpracy około 20 instytucji. Baloniki będą do nabycia w blisko 27 tys. punktów sprzedaży. Alkohol jest we Francji najczęstszą przyczyną śmiertelnych wypadków, powodując więcej ofiar niż nadmierna prędkość. Według oficjalnych statystyk, w ubiegłym roku z powodu nadużycia alkoholu zginęło na francuskich drogach ponad 1200 osób. Dopuszczalna dawka alkoholu we krwi wynosi we Francji 0,5 promila (0,5 g/litr krwi).

Komentuj
A może strefy „30 km/h”?
19 listopada 2007 | 2

96dcd63b751938c1f7572a6f81766aa0de961ceb

Odpowiednikiem naszej strefy zamieszkania - oznaczonej prostokątnym, niebieskim znakiem z symbolem domu, dziecka i huśtawki - są w Grazu strefy "30 km/h". Obejmują aż 80 proc. wszystkich ulic! To austriackie miasto nie ma problemów z tranzytem, ponieważ w pobliżu przecinają się dwie autostrady. Ale też ćwierćmilionowy Graz nie posiada tzw. miejskich obwodnic, umożliwiających szybkie przemieszczanie się między poszczególnymi dzielnicami. Dwupasmówki, są tam zupełnie nieznane. To wszystko nie ma jednak związku z ideą stref "30 km/h", które nie obejmują głównych ulic. Choć po odliczeniu tych ostatnich okazuje się, że w żółwim tempie trzeba jeździć aż po 80 proc. sieci drogowej Grazu! Według raportu przygotowanego przez "Inicjatywę Civitas" przy Komisji Europejskiej, Graz był pierwszym miastem na naszym kontynencie, które wprowadziło ograniczenie prędkości na całym (z wyjątkiem dróg przelotowych) obszarze zabudowanym. Inne miasta dopiero potem poszły w jego ślady. Powodem jest bezpieczeństwo: chęć zmniejszenia liczby wypadków, zwłaszcza tych tragicznych w skutkach. Pieszy potrącony przez samochód jadący 50-60 km/h ma nie dużych szans na przeżycie, przy "30 km/h" trafia zazwyczaj na krócej lub dłużej do szpitala. Wolniej jeżdżące samochody to także zachęta dla... rowerzystów. Ci, bowiem mają mniej obaw przed jazdą w zwykłym ruchu miejskim (żadne miasto na świecie nie zbuduje rowerowej ścieżki na każdej bez wyjątku ulicy). Graz poszedł jeszcze dalej: zwęża budowane kiedyś ulice albo skrzyżowania, by kierowcy mieli mniej swobody, a piesi i rowerzyści - większe poczucie bezpieczeństwa. Bo jeśli jezdnia ma szerokość siedmiu metrów, a nie 15, to łatwiej przez nią przejść. Nierzadko zwężenia można zrobić minimalnym kosztem, np. malując linie na asfalcie i stawiając znaki na "zamalowanym" kawałku jezdni, zamienionym - dzięki owym liniom - w pobocze (metoda w Grazu najbardziej popularna). Także ograniczenia obowiązują w Grazu od kilku lat, a przecież zauważono tam, że austriaccy kierowcy wcale do świętoszków nie należą oraz że tendencja do zapominania o ograniczeniach i stopniowego zwiększania prędkości jest u nich bardzo wyraźna. Zainstalowano, więc 130 puszek na fotoradary - samych urządzeń jest dużo mniej, co miesiąc przenoszone są z jednego miejsca w drugie. Najwięcej fotoradarów znajduje się w miejscach niebezpiecznych, np. koło szkół. W Styrii, regionie, w którym leży Graz, trwają teraz przygotowania do kolejnej kampanii - zmniejszenia dopuszczalnej prędkości poza obszarem zabudowanym z 90 do 70 km/h. To rozwiązanie - w przeciwieństwie do stref "30 km/h" na bocznych ulicach - jest jednak w Polsce nie do przyjęcia. Austria ma bowiem dobrze rozbudowaną sieć autostrad i dróg ekspresowych, a my nie.

Komentuj
Tablica informująca o prędkości jazdy
19 listopada 2007 | 0

b1f23730a3641815d999800e2aa232c7a21edb6a 

Tablica informacyjna może już niedługo stać się kolejną bronią w walce z kierowcami przekraczającymi prędkość – czytamy w “Gazecie Lubuskiej”. To nie radar. A jednak robi takie samo, a może nawet i większe wrażenie. Tablica wraz z częścią osprzętu, mocowana jest na dachu policyjnego wozu stojącego przy drodze. Tablice lubuscy funkcjonariusze pożyczyli na kilka tygodni od kolegów z zachodniopomorskiego. Te nowe mierniki prędkości w rękach mundurowych, mogą już niedługo stać się kolejnym elementem walki z kierowcami, którzy mają zbyt ciężką nogę. - Sprzęt był u nas na testach - zdradza Sławomir Konieczny z komendy miejskiej policji w Gorzowie. - Urządzenie mierzy i wyświetla prędkość pojazdów, chłodząc w ten sposób zapędy piratów drogowych. Reporterzy ,Gazety Lubuskiej’’ na dłużej przy tablicy zatrzymali się w Krośnie Odrańskim. Wąska droga, tuż po zjeździe z dwóch mostów. Ograniczenie prędkości do 40 km/h. Na co dzień zdarzają się tu harcownicy, grubo przekraczający wspomniana prędkość. Jednak, gdy przy drodze stała tablica, ruch odbywał się powoli. Kierowcy widząc z daleka tablicę z pomiarem, natychmiast zwalniali. - Swoje robi widok policyjnego wozu. A tablica na dachu jeszcze potęguje wrażenie - ocenia starszy posterunkowy z komendy powiatowej policji w Krośnie Odrzańskim. Krzysztof Betka. Ale siedzący za kierownicą zwalniali na widok tablicy nie tylko w tym nadodrzańskim mieście. - W Gorzowie już po kilku minutach zauważyliśmy znaczne ograniczenie prędkości przejeżdżających aut. Kierowcy odruchowo zdejmowali nogę z gazu, zmniejszając prędkość do dozwolonej. Kilku Gorzowian zatrzymało nawet swoje auta z zaciekawieniem przyglądając się pracy policji - dodaje Konieczny. Zaletą nowego sprzętu jest fakt, że można go przewozić i stawiać w dowolnym miejscu. Urządzenie współpracuje także z fotoradarem. - I wtedy może być nie tylko miernikiem prędkości, ale i skutecznym narzędziem w walce z piratami drogowymi - dodaje Konieczny. Na razie sprzęt wrócił na północ kraju. Czy pojawi się znów na lubuskich ulicach? Wszystko zależy od analizy jego zalet. Wiele wskazuje na to, że tak. Tym bardziej, że policja zaprezentowała go samorządom. - Tablicę można stawiać w pobliżu szkół lub przejść dla pieszych - zachęcają policjanci. Kosztuje około 10 tys. zł

Komentuj
Jesteś widoczny, jesteś bezpieczny
25 listopada 2007 | 0

Akcję pod takim hasłem rozpoczęli policjanci z Koluszek. Jest ona nawiązaniem do Światowego Dnia pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych, który obchodzony był 18 listopada a skierowana jest głównie do rowerzystów i pieszych. W dwóch kościołach po mszy policjanci rozdawać będą wiernym kamizelki odblaskowe i przykręcać lampki oświetleniowe do rowerów. Koluszkowscy policjanci wraz z komendantami i naczelnikami poszczególnych pionów, nawiązując do Światowego Dnia pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych jaki kolejny raz obchodzony był 18 listopada tego roku, rozpoczynają dzisiaj lokalną akcję pn: "Jesteś widoczny, jesteś bezpieczny". Akcja ta jest skierowana głównie do niechronionych uczestników ruchu drogowego, czyli rowerzystów i pieszych. Właśnie dzisiaj w dwóch kościołach parafialnych w Koluszkach, policjanci wygłoszą apele, a po mszy będą rozdawać odblaskowe kamizelki, a także własnoręcznie przykręcać lampki oświetleniowe do rowerów jakimi wierni przyjadą na mszę. Policjanci we współpracy z samorządem lokalnym planują rozpropagować akcję na terenie całego powiatu, a głównie w szkołach i zakładach pracy.

Komentuj
Zaproszenie: Dzień otwarty TOYOTY
25 listopada 2007 | 0

Komunikat Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców Warszawa

SOSK zaprasza na organizowany wspólnie z TYOTĄ  “Dzień otwarty”, który odbędzie się w dniu 1 grudnia 2007 r. (sobota) w godzinach 9.00-17.00. Organizatorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych zakupem Toyoty Yaris w wersji szkoleniowej do salonów TOYOTY w Markach i na Żeraniu. Odpowiedzialny za sprzedaż dyrektor Paweł Zięba wraz z innymi przedstawicielami salonu udzielą zainteresowanym wyczerpujących informacji na temat: warunków zakupu (ceny i spodziewanych upustów dotyczących rocznika 2007 i 2008, kredytów), eksploatacji, ubezpieczeń oraz gwarancji. Członkowie SOSK, którzy podejmą decyzję o zakupie konkretnego modelu Yarisa proszeni są o kontakt telefoniczny z: Wojciechem Szemetyłło tel.: 0-22/842-27-90 lub Markiem Gawrońskim tel.: 0-22/847-10-12. Jak się spodziewaliśmy rozmowy z TOYOTĄ POLAND, które prowadziliśmy w celu zapewnienia lepszych warunków ekonomicznych dotyczących zakupu samochodów do celów szkoleniowych, nie przyniosły spodziewanych rezultatów co po zapewnieniu przez TOYOTĘ praktycznie monopolistycznej pozycji na rynku nie powinno nikogo specjalnie dziwić. Ten temat - jak Państwo wiedzą -będziemy poruszać przy każdej okazji, ponieważ dotyczy to całej problematyki związanej z szkoleniem i egzaminowaniem kierowców na terenie całego kraju. Z poważaniem Wojciech Szemetyłło (SOSK)

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Część 221
25 listopada 2007 | 0

Gdy butelka wodki zablokowala hamulec - Policjanci z Choszczna zatrzymali nietrzeźwego Pawła S., po tym jak stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożne drzewo. Chwilę wcześniej półlitrowa butelka wódki wpadła pod pedał hamulca. Kierowca opla kadetta nie mógł zahamować. Zdarzenie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Pijany mężczyzna usnął za kierownicą. Rozbity samochód znaleźli strażnicy Drawieńskiego Parku Narodowego na drodze między Borowcem a Barnimiem. Początkowo myśleli, że siedzący za kierownicą mężczyzna nie żyje lub jest nieprzytomny. Wskazywały na to jego zakrwawiona twarz i brak reakcji na pytania strażników. Dopiero później okazało się, że obrażenia są niegroźne, a mężczyzna po prostu śpi. Kierowca opla, 45-letni mieszkaniec gminy Drawno Paweł S. miał ponad 1,8 promila alkoholu. Samochód, którym jechał nie miał aktualnych badań technicznych ani polisy ubezpieczenia OC. Paweł S. odpowie nie tylko za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, ale również za złamanie orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Szamotułach mężczyzna miał orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów do 2011 roku. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.

16-latek bez prawa jazdy kierowcą pijanego pasażera - W nocy policjanci patrolujący ulice Białegostoku zauważyli na Alei Piłsudskiego forda. Jego pasażerowie nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa. Gdy funkcjonariusze zasygnalizowali kierowcy, by zapiął pasy zlekceważył ten sygnał i skręcił w ul. Botaniczną. Policjanci ruszyli za nim. Kilkadziesiąt metrów dalej zatrzymali samochód. W trakcie kontroli okazało się, że za kierownicą forda siedział 16-letni białostoczanin, który nie miał prawa jazdy. Nietrzeźwy właściciel i jego znajoma byli pasażerami tego pojazdu. W związku z tym, że żadna z osób podróżujących autem nie kwalifikowała się do prowadzenia pojazdu właściciel zadzwonił po znajomego kierowcę. Gdy ten przyjechał po odbiór samochodu funkcjonariusze standardowo sprawdzili tożsamość 45-letniego białostoczanina. Okazało się, że ten z kolei jest poszukiwany przez policjantów z Bielska Podlaskiego jako sprawca wykroczenia drogowego. W sprawie potrzebne było ustalenie miejsca jego aktualnego pobytu. Po potwierdzeniu jego tożsamości i ustaleniu aktualnego adresu mężczyzna został zwolniony. 16-letniego kierowcę policjanci przekazali pod baczniejszą opiekę wezwanej matce. Zatrzymanym fordem, tym razem już bez przeszkód, odwiózł nietrzeźwego właściciela kolejny wskazany przez niego kierowca.

Razem za kierownicą, razem w areszcie- Dyżurny olsztyńskiego monitoringu nagrał kobietę i mężczyznę, którzy na zmianę kierowali samochodem. Jak się okazało, oboje byli pijani. Na początku były rozmowy przy aucie, następnie próby uruchomienia Opla i na koniec jazda. Dyżurny monitoringu podejrzewając, że para może być pijana, wysłał patrol. Podejrzenia się potwierdziły. 18-letnia Sabina M. miała około 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a 30-letni Krzysztof L. 0,6 promila. Oboje zostali zatrzymani w areszcie. Grozi im do 2 lat więzienia.

Sześciokrotny recydywista - Prokurator Rejonowy w Piszu wydał zarządzenie o podaniu do publicznej wiadomości wizerunku i pełnych danych osobowych mieszkańca gm. Rucianego Nidy. 49- letni mężczyzna już po raz szósty został zatrzymany przez policjantów, kiedy pijany jechał rowerem. Grozi mu teraz kara do 1,5 roku pozbawienia wolności. Po raz szósty na jeździe rowerem po pijanemu został zatrzymany przez policjantów 20 września br. w Śwignajnie. Tym razem jechał rowerem mając prawie 2 promile alkoholu. Prokurator kierując ostatnią sprawę z aktem oskarżenia do sądu, wydał też zarządzenie o podaniu do publicznej wiadomości wizerunku i danych osobowych sześciokrotnego recydywisty. Niech to będzie przestroga dla innych. 49-letni mężczyzna pierwszy raz został zatrzymany w lutym 2004 roku. Od tego czasu zatrzymywany był jeszcze kilka razy. Odbywał za to karę pozbawienia wolności w zakładzie karnym. Teraz po raz kolejny grozi mu kara do 1,5 roku pozbawienia wolności.

Nietrzeźwy kierowca karetką wiózł pacjentów- Miliccy policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę transportowej karetki. Mężczyzna w tym stanie, przewoził dwóch pacjentów do stacji dializ milickiego szpitala. Miał ponad 0,6 promila alkoholu we krwi. Na szczęście nie doszło do tragedii. Teraz za swój czyn 44 – latek stanie w trybie przyspieszonym przed sądem. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Miliczu otrzymał informację od dyżurnego Policji w Oleśnicy, że transportową karetkę, jadącą z Oleśnicy do Milicza, prawdopodobnie prowadzi nietrzeźwy mężczyzna. Natychmiast informacja ta przekazana została policyjnym patrolom. Około godziny 6:30 na ulicy Grzybowej w Miliczu, funkcjonariusze zauważyli opisany pojazd i zatrzymali karetkę do kontroli. Oznakowana karetka nie była w ruchu uprzywilejowanym. Należała do jednej z firm transportowych świadczących usługi na rzecz milickiego szpitala. Samochodem kierował 44 - letni mieszkaniec jednej z miejscowości w gminie Milicz. Przeprowadzone badanie wykazało u niego ponad 0,6 promila alkoholu w organizmie. W karetce oprócz kierowcy jechały jeszcze dwie osoby, pacjenci dowożeni do stacji dializ w milickim szpitalu. Kierowca został zatrzymany w policyjnym areszcie. Pacjentów do szpitala zawiózł inny kierowca karetki. Za swój czyn mężczyzna odpowie w trybie przyspieszonym przed sądem.

Komentuj
Wspólne kontrole drogowe inspektorów z Polski i Litwy
23 listopada 2007 | 0

Możliwość skuteczniejszego ścigania firm przewozowych naruszających przepisy w kraju sąsiednim, to jedna z korzyści współpracy inspekcji transportu drogowego z Polski i Litwy - uważają przedstawiciele polskiej inspekcji. W tym roku wspólnie z inspektorami z Litwy skontrolowali 252 pojazdy. Zgodnie z wymogami unijnymi, współpracują ze sobą inspekcje z terenów przygranicznych: Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego (ITD) w Białymstoku i kowieński oddział Państwowej Inspekcji Transportu Drogowego przy litewskim ministerstwie transportu. Jak poinformował PAP szef białostockiego oddziału ITD Mikołaj Linkiewicz, w tym roku przeprowadzono w sumie sześć kontroli. Punkty obu inspekcji były ustawione na drodze prowadzącej przez przejście graniczne Kalwaria - Budzisko. W miniony czwartek inspektorzy z Polski i Litwy skontrolowali tam 36 samochodów przewoźników z różnych krajów, nałożyli łącznie trzynaście kar finansowych za naruszanie przepisów o czasie pracy kierowców oraz dotyczących przewozu towarów niebezpiecznych. W tym roku, zaczynając od wiosny skontrolowali 252 samochody, w tym 70 polskich i 49 litewskich. Skończyło się to kilkudziesięcioma karami pieniężnymi dla przewoźników i mandatami dla kierowców. Mikołaj Linkiewicz uważa, że jedną z ważnych korzyści wspólnych kontroli, oprócz poznania przepisów i technik działania obowiązujących w obu krajach, jest możliwość skuteczniejszej walki z naruszaniem przepisów przez firmy przewozowe. Współpraca umożliwia także wymianę informacji o takich firmach i kontynuowanie działań kontrolnych wobec firmy z danego kraju mimo, iż naruszenie przepisów miało miejsce w kraju sąsiednim.

Komentuj
Społeczna misja nauczyciela jady w Białymstoku
22 listopada 2007 | 0

W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białymstoku odbyło się sympozjum – SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELA JAZDY. Organizator spotkania: WORD w Białymstoku, Grupa IMAGE oraz Polska Federacja Stowarzyszenia Szkół Kierowców. Uczestnikami szkolenia byli przedsiębiorcy prowadzący ośrodki szkolenia, instruktorzy nauki jazdy i wykładowcy reprezentujący szkoły jazdy Województwa Podlaskiego, m.in.: z Białegostoku, Hajnówki, Czarnej Białostockiej, Łap, Łomży, Wasilkowa, Moniek, Michałowa, Sokółki, Wysokiego Mazowieckiego. Celem sympozjum była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez podniesienie jakości kształcenia kandydatów na kierowców. Tematy sympozjum: przyczyny najczęściej popełnianych błędów podczas egzaminu na prawo jazdy, psychologiczna sylwetka nauczyciela jazdy, odpowiedzialność prawna przedsiębiorcy i instruktora oraz przedstawiono nowoczesne narzędzia dydaktyczne w szkoleniu kierowców, m.in. Europejskiego programu OBSERWATOR. Uczestnicy otrzymali materiały dydaktyczne m.in. kalendarz instruktora 2008, elektroniczne prawo drogowe z 3-miesiączną aktualizacją. W sympozjum uczestniczyli: Katarzyna Zajkowska - Dyrektor Departamentu Infrastruktury i Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego; Ewa Szokal-Egird - Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku oraz Sekretarz WR BRD; Krzysztof Janowski - Egzaminator Nadzorujący Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku; Witold Wiśniewski - Prezes Grupy IMAGE; Andrzej Markowski - Wiceprezes Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce oraz Marek Gawroński – Wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszenia Szkół Kierowców.

Komentuj
Pierwszy w Polsce system rowerów publicznych
22 listopada 2007 | 0

W Tczewie powstanie pierwszy w Polsce system rowerów publicznych – donosi “Przekrój”.Na początku miasto kupi 50 rowerow. Z czasem ma być ich o 200 więcej. Chętni zostaną wyposażeni w specjalne karty, dzięki którym będą wypożyczać stojące na ulicach rowery. Po przejażdżce zostawiają je w innym miejscu. Takie rozwiązanie z powodzeniem wprowadzono już w Paryżu (tam jeździ już 10 tys. rowerów), Wiedniu, Kopenhadze, Oslo i Amsterdamie. Na razie władze Tczewa czakają na informację o przyznaniu sto tysięcy euro dofinansowania z Unii Europejskiej. Szanse są spore, bo o dotację wystąpiły wspólnie z takimi miastami jak Sztokholm, Londym i Lyon (w sumie rozdysponowane ma być 1,5 mliona euro). Pierwsze jednoślady miałyby się pojawić na ulicach za rok. Wcześniej w Tczewie maja powstać płatne parkingi dla rowerów oraz pojawić się pasy dla rowerzystów na jezdniach. Miasto chciałoby, żeby tygodniowy karnet kosztował pięć złotych.

Komentuj
Bezkolizyjna ścieżka pomiędzy miastami
22 listopada 2007 | 0

Rozpoczął się remont chodnika przy alei Zwycięstwa. Dzięki temu Gdynia zostanie połączona z Sopotem ścieżką rowerową. Na tę inwestycję czekali rowerzyści, którzy teraz bezpiecznie będą mogli poruszać się między dwoma miastami. - Chodnik zostanie wyremontowany na długości 680 m od stacji benzynowej w pobliżu Kolibek w kierunku Sopotu - informuje Bogusław Moniuszko z Wydziału Dróg i Zieleni w Gdyni. - Koszt tej inwestycji to około 600 tys. zł. Zakończenie prac planowane jest na 7 stycznia przyszłego roku. Nowy chodnik wykonany zostanie ze specjalnej kostki betonowej. W miejscu, w którym będzie przebiegała ścieżka rowerowa, kostka będzie tak gładka, żeby rowerzystom jeździło się wygodnie i bezkolizyjnie. Ścieżka rowerowa zostanie oddzielona specjalnym pasem zieleni od ulicy. Obecnie Gdynia dysponuje ponad 12 kilometrami ścieżek rowerowych. To głównie chodniki oddzielone białymi pasami od miejsc, po których poruszają się piesi. Takie ścieżki to żaden komfort dla jednych i drugich. Ta sytuacja ma się zmienić. Nowe ścieżki będą oddzielane specjalnymi pasami bezpieczeństwa od jezdni i chodników. - W ubiegłym roku rozpoczęliśmy wraz z Gdańskiem i Sopotem starania o środki unijne na budowę dróg rowerowych. W ramach projektu na terenie Gdyni planowana w przyszłości jest realizacja ok. 35 km nowoczesnych dróg rowerowych - informuje Oliwia Kuling, podinspektor Wydziału Inżynierii Ruchu Urzędu Miasta Gdyni. - Całkowity koszt projektu dla Gdyni wyniesie ok. 26 mln zł, a dla całego Trójmiasta ponad 113 mln zł. W jego ramach budowana jest też ścieżka od Orłowa do Sopotu. Aktualnie ścieżki rowerowe w Gdyni znajdują się wzdłuż ul. Władysława IV - 900 m, przy al. Piłsudskiego - od ul. Bema do Domu Marynarza - ok. 600 m, przy Bulwarze Nadmorskim - 1000 m, na Oksywiu i Babich Dołach, wzdłuż ul. Zielonej - 2,5 km, przy ul. Chwarznieńskiej - 380 m, przy ul. Morskiej - od Chylońskiej do Warszawskiej i wzdłuż Kieleckiej - 1550 m, od Drogi Różowej do ul. Konwaliowej - 1550 m, wzdłuż ul. Wiczlińskiej - 150 m, wzdłuż ul. Wielkopolskiej i Chwaszczyńskiej - 3800 m, wzdłuż Drogi Różowej - 1300 m, od ul. Kieleckiej do ul. Sportowej, wzdłuż ul. Władysława IV - 900 m, wzdłuż ul. Władysława IV - od ul. Armii Krajowej do al. Piłsudskiego - 900 m.

Komentuj
Nieuczciwi użytkownicy dróg
21 listopada 2007 | 0

Po ulicach Szczecina jeżdżą dziesiątki nieubezpieczonych aut. Poza tym za kierownicą siada wiele osób, które nie mają praw jazdy. Do tej mrocznej statystyki należy jeszcze dodać setki kierowców decydujących się na podróż po wypiciu alkoholu. - TO jest plaga - przyznaje Zenon Butkiewicz z biura prasowego KMP w Szczecinie. - Nie ma dnia, byśmy nie zatrzymali jakiegoś kierowcy "po głębszym". W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy 2007 r. (od stycznia do września) doszło w naszym województwie do 103 wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. Zginęło w nich 14 osób, 140 zostało rannych. Przeciętnie, w ciągu doby, policjanci w Zachodniopomorskim zatrzymują 20-30 osób prowadzących samochody po pijanemu. Mimo niebezpieczeństwa spowodowania wypadku (a co za tym idzie dużego prawdopodobieństwa zrobienia komuś i sobie krzywdy, a w dalszej kolejności kary więzienia), liczba pijanych kierowców nie maleje. Ocenia się, że policjanci przeciętnie wyłapują podczas akcji jedną trzecią pijanych kierowców. Oznaczać to może, że tylko w naszym województwie codziennie siada za kółkiem setka nietrzeźwych kierowców. Bardzo często ci pijani jadą bez dokumentów uprawniających ich do prowadzenia pojazdów. Nie mają prawa jazdy, bo wcześniej policja im je zabrała za podobne zachowanie. Nie mogą prowadzić samochodów, bo sądy im tego zakazały prawomocnymi wyrokami. A jednak dalej jeżdżą. Bez dokumentów są jednak coraz bardziej niebezpieczni. Każda, nawet niewielka stłuczka jest dla nich zagrożeniem. W takich sytuacjach wielu nie zatrzymuje się na wezwanie patrolu. Uciekają też z miejsc wypadków - nie interesując się stanem zdrowia ich ofiar. W ubiegły piątek na ul. 5 Lipca w hondę, czekającą na wjazd na pl. Sprzymierzonych, wjechał bordowy peugeot Kierowca peugeota (sprawca kolizji) proponuje, że wezwie policję - najpierw jednak przypomina, że trzeba zjechać ze skrzyżowania. Mówi rozsądnie. W ten sposób uśpił czujność kierowcy hondy podenerwowanego zderzeniem. Zanim ten ostatni· wszedł do samochodu, peugeot zniknął na zatłoczonym rondzie. - Musiał być pijany - mówi wezwany na miejsce wypadku policjant z drogówki. - Albo nie miał dokumentów uprawniających go do prowadzenia pojazdu. Do podobnych sytuacji dochodzi niezwykle często. Do naszej redakcji, co rusz zgłaszają się właściciele samochodów, którzy w ten sposób zostali oszukani przez nieuczciwych użytkowników dróg. Co wobec tego trzeba 'zrobić, by uniknąć podobnych rozczarowań? - W pierwszej kolejności trzeba znaleźć świadków i zapisać numer rejestracyjny samochodu, który spowodował wypadek lub doprowadził do kolizji - tłumaczy policjant z sekcji ruchu drogowego KMP. - Potem dopiero możemy zjechać na pobocze, rozmawiać, podpisywać oświadczenia i jeśli jest taka konieczność, wzywać policję. Jeżeli kierowca jest pijany lub pod wpływem narkotyków, nie ma, co się układać. Jedyne wyjście to pomoc policjanta. Być może w ten sposób wydłużymy czas załatwienia sprawy, ale mamy pewność, że na wypadku nie stracimy finansowo. Być może też pijany kierowca nareszcie przestanie być kierowcą – czytamy w “Kurierze Szczecińskim”.

Komentuj
Na drodze pojawią się nowe radiowozy
21 listopada 2007 | 0

dbff8de05527f20185caa78d9a29c7aa9da43a0f

Obok dotychczasowych dostawców aut dla polskiej policji, pojawiła się koreańska Kia. Na mocy podpisanego już kontraktu, 200 modeli cee'd trafi do służby – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Pierwsza partia trafi do Policji jeszcze w listopadzie. Około 140 cee'dów kombi z silnikami 2,0 CRDI o mocy 140 KM będzie jeździć jako oznakowane wedle nowego wzoru, a więc w kolorze srebrnym z niebieskim pasem, radiowozy a pozostałe hatchbacki wykorzystywane będą jako nieoznakowane radiowozy drogówki. Jako wozy patrolowe policji samochody Kia pełnić będą 24-godzinną służbę w komendach wojewódzkich w Białymstoku, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Radomiu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Kolor srebrny wybrany jako podstawa dla nowych, polskich radiowozów wynika prawdopodobnie z faktu, że wg badań ten kolor jest dla samochodów najbezpieczniejszy. Właścicielom samochodów w srebrnym kolorze znacznie rzadziej przytrafiają się kolizje drogowe a ich skutki także są mniej poważne.

Komentuj
Ranking wg zdawalności egzaminu na prawo jazdy
21 listopada 2007 | 1

W Lublinie do egzaminu na prawo jazdy najlepiej przygotowywać się u Wiktora Wolniewicza – donosi “Dziennik Wschodni”. Tak wynika z opublikowanego wczoraj rankingu. Właściciele innych szkół protestują. Ranking przygotował Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie. Brał pod uwagę szkoły z powiatu lubelskiego, w których w ciągu 10 miesięcy tego roku egzamin na prawo jazdy zdawało przynajmniej 50 kursantów. Według statystyk, największym odsetkiem zdających za pierwszym podejściem - 45,9 proc. - może się pochwalić OSK "Wiktor” (do egzaminu podeszło 61 osób). Średnia dla całego WORD Lublin to 31 proc. Jaka jest recepta na dobre szkolenie kierowców? - Prosta. Przystępność wiedzy i stopniowanie trudności - tłumaczy Dariusz Ochnik, właściciel szkoły Dalko z Bychawy, drugiej w rankingu. - Kolejny element to solidna kadra, dobrze opłacana, która potrafi przekazać wiedzę - nie kryje zadowolenia Ochnik. Z rankingiem zupełnie nie zgadza się Maciej Kulka, właściciel znanej w Lublinie szkoły dla przyszłych kierowców. - Pokazywanie tylko wyników dotyczących kategorii "B” i za pierwszym podejściem to fałszowanie obrazu jakości szkolenia w firmie. W moim ośrodku 60 proc. ludzi szkoli się do egzaminu na inne kategorie. A tego nie ma w rankingu - mówi zirytowany Kulka. - Po drugie, według rankingu z mojego ośrodka na kategorię B podeszły do egzaminu 274 osoby, podczas gdy zaświadczenia o ukończeniu kursu odebrały w tym czasie 1022 osoby. Coś jest nie tak! Anna Motyka, właścicielka OSK "Mila”, też ma wątpliwości. - Ranking zdawalności za pierwszym podejściem nie jest obiektywny. Niech WORD opublikuje ranking pokazujący ile kursantów zdaje egzamin w 2 i 3 podejściu. - Dane dotyczące pozytywnego złożenia egzaminu praktycznego za pierwszym podejściem są najbardziej miarodajne - komentuje krótko Artur Banaszkiewicz, zastępca dyrektora WORD w Lublinie.

Najlepsi: Lublin: OSK "Wiktor” Wiktor Wolniewicz - 45,9 proc. kursantów zdało egzamin na prawo jazdy kategorii B za pierwszym podejściem • OSK "Dalko” Dariusz Ochnik - 43,7 proc. • OSK "Speed” Paweł Mazur - 42,1 proc. • OSK "Klik” Marek Nakonieczny - 40,4 proc. • OSK "Efekt” Mariusz Popko - 39,6 proc. Chełm: Szkoła Jazdy Mariusz Ostrowski - 43,1 proc • Jacenty Pleczarski - 35,4 proc. • Silver - 34,3 proc. • Bingo - 33,3 proc. • "Miodzio” Ryszard Brzeziński - 32,8 proc. Biała Podlaska: ZSN nr 2 - 50,8 proc. • Hemarex - 48 proc. • Centrum Usług J. Skrodziuk - 43,9 proc. • Auto Szkoła Silver - 41 proc. • OSK Auto-Szkoła, Terespol - 39,3 proc. Zamość: - Prowadzimy statystyki. Po informacje, trzeba zgłosić się do nas z pisemną prośbą. Wtedy odpowiemy. Nie chciałbym komuś zrobić krzywdy tymi informacjami. Takie statystyki są przecież zależne od wielu czynników - mówi Andrzej Mulawa, dyrektor WORD Zamość, nie chciał nam udzielić takiej informacji.

Komentuj
Nowy minister o inwestycjach drogowych
21 listopada 2007 | 0

Z nowym ministrem infrastruktury, Cezarym Grabarczykiem, rozmawia Agnieszka Stefańska (fragment):

“Rzeczpospolita”: Państwo dalej będzie budować autostrady?
Cezary Grabarczyk: Trzeba na większą niż dotąd skalę sięgnąć po kapitał prywatny. Żeby przyspieszyć budowę dróg ekspresowych i autostrad, musimy wykorzystać 100 proc. potencjału dostępnego na rynku. Musimy sięgać nie tylko po środki z budżetu czy dotacji unijnych, potrzebne jest także partnerstwo publiczno-prywatne. I do jak najszerszego jego wykorzystania będę namawiać.
“Rzeczpospolita”: Dotychczas z różnym skutkiem PPP wykorzystywano przy budowie dróg. Teraz będzie tak samo?
Cezary Grabarczyk: Nie. Spore wyzwania stoją np. przed koleją – niewykluczone, że zaprosimy prywatny kapitał do współpracy przy budowie linii kolejowych dużych prędkości. I lotniska centralnego.
“Rzeczpospolita”:Istnieje ustawa dająca możliwość powołania spółek specjalnego przeznaczenia do budowy dróg ekspresowych i autostrad. Będzie pan wykorzystywał to narzędzie?
Cezary Grabarczyk: Tak. Spółki mogą spełnić swoją rolę w przyspieszeniu realizowania inwestycji. Muszą jednak zajmować się konkretnymi, dokładnie określonymi działaniami.
“Rzeczpospolita”: Budową dróg i przygotowaniem inwestycji zajmuje się przecież Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Kolejne podmioty będą mnożeniem biurokracji i stanowisk.
Cezary Grabarczyk: Spółki będą podmiotami rynkowymi, a nie administracyjnymi. Wyznaczymy im konkretne zadania. Musimy stworzyć system, który będzie motywował do realizacji projektów, a nie ich trwania.
“Rzeczpospolita”: Co dalej z budową autostrady A1 z Gdańska do Torunia? Przetarg na wybór wykonawcy jest w toku, jednocześnie to GTC sąd przyznał prawo do realizowania inwestycji.
Cezary Grabarczyk: Chcę rozpocząć budowę najszybciej, jak to będzie możliwe. Na razie nie wstrzymuję rozpoczętych procedur przetargowych na wybór wykonawcy i czekam na uzasadnienie wyroku sądu wojewódzkiego w tej sprawie. Jak je otrzymam, podejmę dalsze decyzje.
“Rzeczpospolita”:Czy przyjęty przez poprzednią ekipę program budowy autostrad będzie zmieniany?
Cezary Grabarczyk: Nie przewidujemy poważniejszych zmian. Program zawiera inwestycje, które są priorytetowe również dla rządu Donalda Tuska. Chodzi głównie o lepsze połączenie miast, w których będzie rozgrywane Euro 2012. Mówimy też m.in. o szybszej budowie autostrady A4 aż do granicy z Ukrainą.

Komentuj
Strefa płatnego parkowania niestrzeżonego
20 listopada 2007 | 0

6369c4032c35ab2e5a32f681fd3f79629bdc5761

Do końca listopada Zarząd Dróg Miejskich zamontuje 300 tabliczek informujących kierowców, że znajdują się w granicach strefy płatnego parkowania niestrzeżonego (SPPN). Nowe tabliczki zostaną umieszczone na 150 słupkach z nazwami ulic zlokalizowanych w granicach strefy i stanowić będą dodatkową informację dla kierowców o konieczności uiszczenia opłaty parkingowej. Strefa płatnego parkowania, wysokości stawek opłaty za parkowanie samochodów na drogach publicznych w strefie a także wysokość opłaty dodatkowej oraz sposób pobierania tych opłat określa uchwała Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 25.11.2003 r.

Komentuj
Komunikacja miejska szkoli przed zimą
20 listopada 2007 | 1

W ostatni weekend na terenie Automobilklubu Polski odbyło się szkolenie kierowców autobusów komunikacji miejskiej. Kierowcy MZA mieli okazję sprawdzić zachowanie się autobusów na bardzo śliskiej nawierzchni. Manewr hamowania w zakręcie okazywał się bardzo trudny nawet dla doświadczonych kierowców. Instruktorzy działającej tu od lat Akademii Doskonalenia Techniki Jazdy Samochodem zrzeszonej w Polskim Stowarzyszeniu Motorowym pomagali w przypomnieniu jednej z najważniejszych dla bezpieczeństwa pasażerów zasad jazdy - niezależnie od warunków drogowych utrzymanie pełnej kontroli nad pojazdem. Doświadczeni kierowcy komunikacji miejskiej po odbyciu treningu przyznawali, że przez ostatnie miesiące zapomnieli, jak trudne jest wykonywanie nagłych manewrów autobusem na śliskiej nawierzchni. A przecież nagłe opady śniegu i zlodowacenie ulic mogą zdarzyć się każdego dnia. Wszak mamy listopad...

Komentuj
Mandaty w sądach
20 listopada 2007 | 0

Straż miejska wciąż ściga kierowców, którym nielegalnie zrobiła zdjęcia, gdy przekraczali prędkość. Warszawskie sądy w większości stają po stronie szoferów – donosi “Życie Warszawy”. Dwa fotoradary stołecznej straży miejskiej do 22 marca łapały kierowców przekraczających prędkość. Wtedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że straże miejskie nie mają do tego prawa. Fotoradary poszły w kąt, ale funkcjonariuszom pozostało w szufladach około 1000 zdjęć aut, których kierowców nie zdążyli ukarać mandatami. Teoretycznie takie zdjęcia powinny zostać zniszczone. Ale strażnicy znaleźli sposób na ściganie kierowców. – Przekazaliśmy je policji. To jedyny kompetentny organ, który mógł dalej kontynuować postępowanie – tłumaczy Marek Kulasza z biura prasowego stołecznej straży. – Rzeczywiście dostaliśmy od strażników około tysiąca zdjęć – potwierdza podkom. Paweł Piasecki, zastępca naczelnika warszawskiej drogówki. – Przyjęliśmy je w ramach tzw. pomocy prawnej. Dlaczego strażnicy zignorowali wyrok TK? – Zostało popełnione wykroczenie, a Trybunał ich nie zakwestionował. Nie można takich spraw wyrzucić do kosza – mówi Marek Kulasza. – Straż do momentu orzeczenia mogła robić zdjęcia – uważa podkom. Paweł Piasecki. Dlatego dysponując fotografiami pozyskanymi od straży, policjanci zaczęli kierować do sądów grodzkich wnioski o ukaranie kierowców, którzy np. odmówili przyjęcia mandatu. Do tej pory do śródmiejskiego sądu trafiło ok. 40 spraw, na Pragę-Południe ok. 80, a na Pragę-Północ kilkadziesiąt. Tylko sąd z Pragi-Południe zdecydował się na ukaranie kierowców grzywnami. Pozostałe sądy przyjęły inne orzecznictwo. Sąd ze Śródmieścia pięć pierwszych spraw umorzył, a następnych w ogóle nie przyjął. Sędziowie na Pradze-Północ sprawy po prostu umarzają. Powód jest jeden: dowody popełnienia wykroczenia, czyli zdjęcia z fotoradarów, zostały pozyskane w sposób nielegalny i dlatego nie mogą być użyte w sprawie. Policja nie odwoływała się od tych orzeczeń. Ale to nie koniec wędrówki zdjęć – te, których drogówka nie zdążyła “obrobić” (ok. 300), odesłała ponownie straży – w lipcu nowelizacja kodeksu drogowego zezwoliła strażnikom na używanie fotoradarów – przypomina gazeta.

 

Aleksandra Smyk, sędzia, przewodnicząca IV Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego dla Warszawy -Śródmieścia - Od kwietnia do lipca tego roku do naszego sądu zostało przysłanych około 40 takich spraw. Pięć przyjęłam, bo nie było jeszcze uzasadnienia do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie było także jeszcze żadnego wyroku w takiej sprawie. Ostatecznie zdecydowałam o skierowaniu tej piątki spraw na wokandę. Zdjęcia z fotoradarów były w nich jedynymi dowodami. Wszystkie sprawy zostały przez sędziów umorzone, bo zgodnie z orzeczeniem Trybunału dowody zostały pozyskane w sposób nielegalny. Kiedy komenda stołeczna zaczęła przysyłać następne akta, odmawiałam już wszczęcia postępowań, podając jako powód odmowy brak dowodów dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Policja nie odwołała się od żadnej mojej decyzji. 

Kierowca przekraczający prędkość oprócz mandatu karnego otrzymuje też punkty karne. Oto taryfikator mandatów i punktów. Przekroczenie prędkości o:
od 6 do 10 km/h – do 50 zł i 1 pkt
od 11 do 20 km/h – od 50 do 100 zł i 2 pkt
do 21 do 30 km/h – od 100 do 200 zł i 4 pkt
od 31 do 40 km/h – od 200 do 300 zł i 6 pkt
od 41 do 50 km/h – od 300 do 400 zł i 8 pkt
powyżej 50 km/h – od 400 do 500 zł i 10 pkt

W przypadku, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu, policjant kieruje sprawę do sądu grodzkiego. Gdy samochód zostanie sfotografowany przez fotoradar, a zdjęcie jest mało wyraźne, właściciel jest obowiązany ujawnić, kto korzystał z auta. 

Komentuj
Wszyscy uczniowie nauczą się pierwszej pomocy
19 listopada 2007 | 0

Bydgoszcz jest pierwszym miastem w Polsce, w którym nie ma już szkoły podstawowej bez manekina do nauki resuscytacji krążeniowo-oddechowej - donosi “Gazeta Wyborcza”. Fantomy, ufundowane przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, otrzymało właśnie ostatnie 27 placówek. Dzięki temu wszyscy uczniowie z Bydgoszczy będą potrafili udzielać pierwszej pomocy. - Program "Serce na start" organizowany jest w podstawówkach od trzech lat. W ubiegłym roku rozszerzyliśmy go o gimnazja, a w tym roku wyszkoliliśmy nauczycieli przedszkoli, którzy będą uczyć najmłodsze dzieci ratowania życia - mówi Barbara Boniek, koordynator programu "Serce na start". Akcja opiera się na doświadczeniach programu Heartstart, realizowanego w Wielkiej Brytanii. W Polsce prowadzona jest jeszcze m.in. w województwach małopolskim, łódzkim i mazowieckim.

Komentuj
Chodzą nieprawidłową stroną drogi
19 listopada 2007 | 1

Dolnośląska policja rozpoczęła akcję wyłapywania przechodniów, którzy poruszają się nieprawidłową stroną drogi. Łamią oni w ten sposób przepisy i stwarzają niebezpieczeństwo dla siebie i kierowców. - Liczby są zatrważające. Piesi są sprawcami co szóstego wypadku i w co trzecim takim zdarzeniu giną. Osoby te często nie mają żadnych elementów odblaskowych na swojej odzieży. Szare, zlewające się z tłem ubranie powoduje, że kierowca nie widzi tego pieszego. To są realne zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego - mówi RMF FM Artur Falkiewicz z dolnośląskiej policji. Akcja dolnośląskiej policji potrwa do połowy grudnia w tym czasie wyłapywani i karani mandatami będą również ci, którzy wybiegają na jezdnię i przekraczają drogę w niedozwolonym miejscu. W okresie od stycznia do września br. na polskich drogach doszło ogółem do 36 195 wypadków. Zginęły w nich 3 971 osoby, a 46 720 zostało rannych.

Komentuj
Czym należy się kierować przy wyborze ośrodka szkolenia
19 listopada 2007 | 1

Ośrodki szkolenia kierowców przeżywają oblężenie. “Gazeta Lubuska” podjęła próbę odpowiedzi na pytanie, czym należy się kierować przy wyborze szkoły. Czytamy: W Lubuskiem mamy prawie 400 szkół nauki jazdy. Jedne są dobre, inne gorsze a nieliczne bardzo dobre. W tych ostatnich 40-50 proc. absolwentów zdaje egzamin praktyczny za pierwszym razem. Czym się kierować przy wyborze szkoły? Zapytaliśmy o to dyrektorów dwóch lubuskich Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.
Ireneusz Plechan z Zielonej Góry powiedział nam:
1. Bardzo ważny przy wyborze szkoły jest ,,Ranking szkół nauki jazdy'' publikowany przez ,,Gazetę Lubuską''.

2. Nawet w dobrej szkole są niekiedy słabsi nauczyciele. Dlatego nie zaszkodzi, gdy znajomych podpytamy o opinię, dotyczącą konkretnych instruktorów,
3. Będąc już w szkole zapytajmy czy mają własny plac, salę wykładową oraz jakimi samochodami uczą jeździć. Najlepiej jeśli jest to ta sama marka, na której będziemy zdawali egzamin.
4. Niektóre szkoły udostępniają bezpłatnie materiały jak książki, płyty, testy itp. Dzięki temu zaoszczędzimy kilkadziesiąt złotych.
Zbigniew Józefowski z Gorzowa Wlkp. powiedział nam:
1. Obowiązkowo zapoznajmy się z rankingiem publikowanym przez ,,Gazetę Lubuską''
2. Ważne jest, by szkoła była blisko naszego miejsca zamieszkania. Ale pod warunkiem, że znalazła się wysoko w rankingu.
3. Nasz rozmówca zwraca też uwagę, że przy szkołach, które przeszkoliły rocznie tylko 20-30 osób, miejsce w rankingu może być mylące. Statystycznie jest to zbyt mała liczba, by uzyskać wiarygodną ocenę.

Komentuj
Gdańska drogówka mówi „dość”
19 listopada 2007 | 0

Gdańska drogówka mówi "dość" nielegalnym wyścigom samochodów, organizowanym na pasie startowym na Zaspie. Policjanci wraz z funkcjonariuszami Straży Miejskiej i Granicznej przeprowadzili akcję wymierzoną przeciwko trójmiejskim "demonom prędkości" – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”. Policyjne radiowozy w ciągu kilku chwil zablokowały wszystkie wyjazdy z pasa startowego, a policjanci przystąpili do szczegółowej kontroli pojazdów. - Skontrolowaliśmy ponad 140 samochodów, nałożyliśmy 39 mandatów karnych i zatrzymaliśmy 28 dowodów rejestracyjnych - wyjaśnia nadkomisarz Jan Kościuk, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Policjanci z drogówki najwięcej uwag mieli do stanu ogumienia kontrolowanych pojazdów, ich oświetlenia, a także niezgodnych z przepisami elementów wyposażenia (m.in. przyciemniane szyby nieodpowiadające normom, niehomologowane części do tunningu). Wielu kierowców uwięzionych na płycie dawnego lotniska, widząc co się dzieje przy wyjazdach z pasa startowego, chcąc uniknąć mandatu, zapobiegliwie wymieniała żarówki w reflektorach. Niektórzy na wszelki wypadek postanowili pozostawić pojazd na pasie, aby nie musieć przechodzić policyjnej kontroli. Policjanci swoją stanowczość tłumaczą jednoznacznie. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo jeżdżących aleją Jana Pawła II. Nie bez znaczenia były także skargi mieszkańców okolicznych bloków.

Komentuj
Doga ekspresowa pod Ursynowem długo nie
19 listopada 2007 | 0

Zła wiadomość dla warszawiaków stojących w korkach. Części południowej obwodnicy Warszawy nie ma w żadnych planach rządowych – donosi “Życie Warszawy”. Ustępujący rząd zdecydował, że na liście dróg, które z finansową pomocą Unii powstaną do 2012 r., będzie odcinek południowej obwodnicy Warszawy, ale tylko od węzła autostradowego do Puławskiej. Czyli warszawiacy nawet, jeśli dojadą nową trasą do Ursynowa, to tam utkną w jeszcze większych korkach niż teraz. A o nowym moście na Wiśle między Trasą Siekierkowską a Górą Kalwarią będą mogli dalej tylko marzyć. I dalej czytamy: Przed październikowymi wyborami parlamentarnymi rząd przyjął program budowy dróg i autostrad na lata 2008--2012. Wpisano tam tylko część południowej obwodnicy Warszawy – od zachodniej granicy miasta do ul. Puławskiej. Ten odcinek może rzeczywiście powstać w ciągu dwóch, trzech lat, bo trwa już wykup gruntów. Ale pół obwodnicy nie rozwiąże problemu korków nawet w połowie.– Aby samochody z obwodnicy nie musiały jechać przez miasto, musi powstać drugi odcinek – mówi Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. – Bo inaczej, aby przejechać przez Wisłę, kierowcy będą musieli szukać starych dróg prowadzących do istniejących mostów. Co się stało z drugą częścią POW? Rząd umieścił go na liście rezerwowej, co oznacza, że jego budowa jest mało prawdopodobna. – Zabraknie na niego pieniędzy – Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR jest pesymistą. – Ceny materiałów i robocizny wciąż rosną i szacunki kosztów na pewno się rozminą z rzeczywistością. Rząd będzie musiał szukać dodatkowych pieniędzy na zasadniczą część programu i projekty rezerwowe zostaną odłożone na nieokreśloną przyszłość. Dla stolicy oznacza to horror komunikacyjny. Nie mamy szans na nowy most? – Możemy tylko liczyć, że nowy rząd zrobi audyt programu i wprowadzi do niego zmiany – mówi Furgalski. Musimy czekać, aż nowy minister infrastruktury Cezary Grabarczyk utknie w warszawskich korkach i sam się przekona, że miastu potrzebna jest cała obwodnica... To ma być jedna z najważniejszych ulic w stolicy. Południowa Obwodnica Warszawy, czyli droga ekspresowa S2, ma łączyć węzeł autostrady A2 w Konotopie z drogą ekspresową na Lublin i dalszym ciągiem A2 na prawym brzegu Wisły. Ale przede wszystkim ma służyć warszawiakom. Według analiz GDDKiA, ruch związany ze stolicą to 80 proc. całości samochodów na S2. Warszawiacy mają zyskać nowy most i trasę, umożliwiające szybki przejazd przez (teraz ciągle zakorkowane) południowe i zachodnie dzielnice: Włochy, Ursus, Ursynów, Wilanów i Wawer. Odcinek od Konotopy do Puławskiej będzie miał ok. 15 km, znajdą się na nim skrzyżowania wielopoziomowe z Alejami Jerozolimskimi, nową trasą wylotową na Katowice i Kraków, aleją Krakowską, nowo wybudowaną trasą NS przy lotnisku i ul. Puławską. Ten odcinek ma kosztować 2,95 mld zł (1,57 mld da Unia). Dalej trasa ma się zagłębić w tunel pod Ursynowem, przekroczyć Wisłę po nowym moście i estakadą nad Mazowieckim Parkiem Krajobrazowym dojść do trasy na Lublin. Na tym 20-kilometrowym odcinku będą dwa wjazdy na Ursynowie oraz na skrzyżowaniach z Przyczółkową, Wałem Miedzeszyńskim oraz ul. Patriotów.

Komentuj
U nich też obowiązkowe OC
19 listopada 2007 | 0

“Gazeta Wyborcza - Auto” radzi jak ubezpieczyć samochód w Wielkiej Brytanii. Każdy kierowca w Wielkiej Brytanii ma obowiązek wykupienia ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej – czytamy na łamach gazety. Dobrowolnie można wykupić pełne ubezpieczenie (od kradzieży i zniszczenia). Ubezpieczenia oferuje wiele firm. Obok niezależnych brokerów ubezpieczeniowych, również banki i supermarkety. Najpopularniejsze z nich to: Churchill, Direct Line, Elephant, Lloyds TSB, Norwich Union, Tesco. Najlepszym sposobem na wyszukanie najkorzystniejszej ceny ubezpieczenia jest skorzystanie z portalu porównującego oferty, np. moneysupermarket; confused.com. Na wysokość ceny ubezpieczenia mają wpływ: wiek kierowcy (najdroższe ubezpieczenie obejmuje osoby do 21 roku życia), lata posiadania prawa jazdy, historia ubezpieczeniowa (ilość stłuczek i wypadków), rok wyprodukowania samochodu, pojemność silnika, informacja, gdzie będzie stało auto (na samochody trzymane w garażu ubezpieczenie jest niższe), ilość kierowców, na które ubezpieczasz samochód (im więcej użytkowników pojazdu, tym więcej będzie kosztowało ubezpieczenie). Zniżki za bezkolizyjną jazdę (no claims discount) zaczynają się od 10 procent i sięgają nawet 70 procent. Brytyjskie firmy ubezpieczeniowe akceptują zniżki za bezwypadkową jazdę dla kierowców z krajów Unii Europejskiej, jeśli przedstawi się potwierdzenie na piśmie z informacją o ilości przejechanych bez wypadku lat.

Komentuj
Brytyjczyków podatek drogowy
19 listopada 2007 | 0

Każdy samochód, który porusza się po brytyjskich drogach musi mieć na szybie naklejkę, która potwierdza opłacenie podatku drogowego. Podatek można opłacić w urzędzie pocztowym, przez telefon (tel. 0870 850 4444) lub przez Internet. Wysokość podatku drogowego zależy od emisji spalin:

Przedział

Emisja CO2 (g/km)

Podatek drogowy

za rok

Podatek drogowy

za 6 miesięcy

A

do 100

Nie dotyczy

Nie dotyczy

B

101-120

35 funtów

Nie dotyczy

C

121-150

115 funtów

63,25 funtów

D

151-165

140 funtów

77 funtów

E

166-185

165 funtów

90,75 funtów

F

Ponad 185

205 funtów

112,75 funtów

G

Ponad 225 - dla samochodów zarejestrowanych po 23/03/06

300 funtów

165 funtów

Komentuj
Jak zostać właścicielem auta w Wielkiej Brytanii
19 listopada 2007 | 0

Ceny samochodów w Wielkiej Brytanii są zbliżone do polskich, a relacja zarobków do cen aut zdecydowanie korzystniejsza. Nowy ford fiesta kosztuje 14 polskich średnich pensji. Na Wyspach tylko 4 średnie krajowe. Formalności związane z zakupem samochodu też są dużo łatwiejsze. Jak zostać właścicielem własnych czterech kółek na Wyspach? “Gazeta Wyborcza – Auto” radi: Samochód na Wyspach można kupić w komisie, od prywatnego właściciela lub w salonie samochodowym. Te ostatnie handlują również używanymi autami. Poszukiwania najlepiej zacząć Internecie. Na stronach internetowych giełd znajdziesz tysiące ogłoszeń: Auto Trader; Fish4cars; Loot; eBay Motors. I dalej czytamy: Możesz też kupić drukowane katalogi z ogłoszeniami, np. Auto Trader lub The Loot. Warto też przejrzeć oferty dealerów. W salonach można kupić używane auta, które zazwyczaj nie mają jeszcze pięciu lat. Mają natomiast kilkuletnią gwarancję producenta i pełną historią serwisowania. Zanim kupisz używany samochód, sprawdź jego stan techniczny. Wiele komisów oferuje taką usługę i daje gwarancję na sprawdzone w ich firmowych serwisie auto (na pół roku lub na rok). Dokładniejszy przegląd można zrobić na własną rękę, za dodatkową opłatą (od 125 funtów - cena przeglądu zależy od pojemności silnika). Takie przeglądy oferują np. firmy: RAC, AA. Sprawdź czy auto ma ważny obowiązkowy przegląd (MOT). Auto możesz kupić na kredyt lub wziąć w leasing. W Wielkiej Brytanii ta druga opcja jest dostępna nie tylko dla firm, ale i dla osób prywatnych. Jeśli kupujesz nowy samochód, dealer zajmie się formalnościami i zarejestruje auto w twoim imieniu. Kupując używany samochód, musisz dopilnować powiadomienia DVLA (brytyjski urząd odpowiedzialny za prawa jazdy i dokumenty rejestracyjne), że auto zmieniło właściciela. Wystarczy rozerwać dowód rejestracyjny (V5C) na pół. Pierwszą część - podpisaną przez sprzedającego i kupującego - wysyła się do DVLA. Druga posłuży ci jako tymczasowy dowód rejestracyjny, dopóki DVLA nie prześle ci nowego dokumentu. Ta procedura zajmie od dwóch do czterech tygodni. Stając się właścicielem samochodu przyjmujesz na siebie kilka obowiązków: - wykupienie ubezpieczenia OC, - pilnowanie obowiązkowych przeglądów MOT, - opłacanie podatku drogowego (Road Tax). Obowiązkowy przegląd auta można wykonać w jednym z ponad 18 tysięcy autoryzowanych warsztatów. Pierwszy MOT wykonuje się, gdy samochód ma trzy lata. Później trzeba powtarzać przegląd co roku. MOT samochodu osobowego kosztuje 50,35 funtów. Żeby samochód został dopuszczony do ruchu, trzeba wykonać konieczne naprawy - to dodatkowy koszt.

Komentuj