27 kwietnia 2008 |
1
Łomżę paraliżują dwie plagi - jadące przez środek miasta tysiące tirów i trenujący między nimi kursanci szkół nauki jazdy z szeroko pojętego regionu – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Do skrętu w lewo z Legionowej - głównej arterii miasta stoi osiem samochodów. Siedem to "elki", dwie mają rejestrację łomżyńską, dwie z innych miast podlaskiego, trzy - spoza jego granic. Z Wyszkowa albo Piszu, a nawet z Warszawy. - Każdy kierowca kiedyś się uczył. Ale my musimy dbać przede wszystkim o mieszkańców naszego miasta. Dlatego proponujemy, żeby "elki" spoza Łomży nie jeździły po jej centrum w godzinach porannego i popołudniowego szczytu. Skoro można było zamknąć nocą nasze ulice dla tirów, to może trzeba poszukać podobnego rozwiązania z kursami nauki jazdy - postuluje Maciej Zajkowski, prezes lokalnej izby przemysłowo-handlowej. Gospodarczy samorząd grodu nad Narwią złożył właśnie u prezydenta miasta apel w tej sprawie. - To rzeczywiście horror, ale my nie możemy niczego zakazać - odpowiada wiceprezydent Łomży Marcin Sroczyński. Zatrzęsienie kursantów na ulicach Łomży wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, lokalny Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, w którym codziennie do egzaminu na prawo jazdy podchodzi od 200 do 250 osób, obsługuje bardzo duży region. Tu zdają kierowcy z powiatów zambrowskiego, kolneńskiego i należących już do innego województwa, ale wciąż bliskich, południowych Mazur. Po drugie, chociaż nie do końca potwierdzają to statystyki, panuje obiegowa opinia, że w Łomży zdaje się łatwo. Dlatego przyszli kierowcy przyjeżdżają tu czasem z bardzo daleka. - Nawet w tej chwili moi instruktorzy szkolą na jej ulicach. Bo i gdzie mają to robić? - przyznaje Maciej Gromadzki, właściciel szkoły jazdy Plus w odległym od miasta nad Narwią o 30 km Kolnie. Jego zdaniem pomysł izby jest nie do zrealizowania: - Egzaminy są w różnych godzinach, np. o godz. 16. A przed egzaminem, dajmy na to o godz. 15, zdający go chce jeszcze poćwiczyć. I co ja na to poradzę? Przecież WORD nie przestanie egzaminować w godzinach szczytu - pyta retorycznie. Jego kolega z branży Mirosław Jach, właściciel szkoły z samej Łomży, potwierdza, że kursanci spoza miasta paraliżują ruch na ulicach, a dodatkowo utrudniają naukę jego kursantom. - Ale ograniczenie dostępu szkołom spoza miasta byłoby niesprawiedliwe. Każdy ma prawo do pracy i nauki - podkreśla. Wiceprezydent Sroczyński przyznaje, że łomżyński magistrat dyskutował na temat nadmiaru "elek" wielokrotnie. Zawsze bezskutecznie. - Konstytucja gwarantuje swobodę działalności gospodarczej. Taki zakaz by ją łamał - mówi wiceprezydent. - Nie jest naszą intencją wydawanie jakichś zakazów. Ale może byłaby możliwa jakaś forma umowy dżentelmeńskiej - Maciej Zajkowski wierzy, że uda się znaleźć jakieś rozwiązanie. I rzeczywiście, władze miasta mają taki właśnie pomysł. Niedługo dostaną wyniki studium transportowego - będzie więc dokładnie wiadomo, kiedy natężenie ruchu na ulicach Łomży jest największe. - Wówczas za pośrednictwem WORD zwrócimy się do właścicieli szkół jazdy z apelem o ograniczenie aktywności w tym czasie - obiecuje prezydent miasta Jerzy Brzeziński.
Komentuj →
25 kwietnia 2008 |
0
Obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zagrożenia Hałasem. Redakcja “Echa miasta Łódź” sprawdziła, jak Łódź radzi sobie z tym problemem i jak przebiegają prace na akustyczną mapą miasta. - Będzie gotowa pod koniec czerwca - mówi inspektor Piotr Bugajak z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Łodzi. - Na początku lipca zostanie zamieszczona w internecie. Każdy mieszkaniec będzie mógł sprawdzić poziom hałasu w miejscu zamieszkania i porównać go z dopuszczalnymi normami. Są one bardzo restrykcyjne, dlatego większość miast w Polsce i Europie nie potrafi się w nich zmieścić. Dzięki mapie poznamy także najgłośniejsze miejsca Łodzi i zaczniemy ograniczać poziom hałasu, bo całkowicie wyeliminować się go nie da - dodaje Bugajak. Mieszkańcom Łodzi najbardziej daje się we znaki hałas komunikacyjny. Z pomiarów przeprowadzonych w ubiegłym roku tworzono tzw. mapę wrażliwości i konfliktów akustycznych. - Kiedyś wykonawca chciał zmierzyć poziom hałasu przemysłowego, jaki emitują pobliskie zakłady spirytusowe Polmos. Nie udało się tego zrobić, bo ruch na skrzyżowaniu marszałków był tak wielki, że hałas komunikacyjny przewyższał ten emitowany przez Polmos - twierdzi Piotr Bugajak. Dopuszczalny poziom hałasu w terenie zabudowanym w dzień wynosi 60 decybeli, a w nocy 50. W naszym mieście normy nie są przestrzegane, bo na terenach zurbanizowanych trudno to zrobić. Jak z tym walczyć? Po pierwsze, należy remontować ulice i zakładać równą i cichą nawierzchnię. Należałoby również wyremontować torowiska i zastąpić stare tramwaje nowymi. Sygnalizacja świetlna powinna być tak ustawiona, żeby sznur aut nie mógł się zbyt mocno rozpędzić. Ale samochody także nie powinny się zbyt często zatrzymywać i po chwili znów ruszać. Dobrze jest zakładać ekrany akustyczne, ale tylko w miejscach, w których blisko drogi jest zabudowa jednorodzinna lub bloki czterokondygnacyjne. Kiedy projektuje się nową drogę trzeba pomyśleć o miejscu na zamontowanie ekranów. - Jeśli blisko ulicy są wyższe budynki, ekrany niewiele pomogą. Wówczas należy założyć na bloku ekrany elewacyjne, ale te są dość drogie - mówi Piotr Bugajak. Poziom hałasu znacznie by się zmniejszył, gdyby udało się doprowadzić do ograniczenia ruchu samochodowego w mieście. Jeśli chodzi o Łódź, to świetnym rozwiązaniem jest budowa obwodnic. Wówczas ruch tranzytowy ominąłby miasto i hałas z tym związany również by się zmniejszył. Projekt mapy akustycznej Łodzi jest w 75 procentach współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Kosztuje on 2,6 miliona złotych.
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
1
(244-8)
(244-10)
Michał Gryt - producent trzykołowego skutera dla niepełnosprawnych. Po trzech latach projektowania, walki o pozwolenia i certyfikaty, oraz opatentowaniu pomysłu, wreszcie pokazał nowy pojazd. Na pierwszy rzut oka, konstrukcja wydaje się banalnie prosta. Gdy jednak bliżej przyjrzymy się skuterowi, zauważymy, że jest on wyposażony w kilka nowatorskich rozwiązań. Podstawowym jest otwierany pilotem podjazd. Gdy już wjedziemy na platformę, specjalne bolce, które mocuje się do wózka sprawią, że zostanie on unieruchomiony. Równie ważne jest wyposażenie skutera w elektryczny wsteczny bieg i hamulec ręczny. Oba te dodatki sprawiają, że parkowanie staje się dziecinnie łatwe. Co ważne, aby wszystkie elektryczne urządzenia działały, do skutera w komplecie dorzucany jest prostownik, który trzeba podłączać na noc. Dzięki temu, że silnik ma tylko 50 cm3, nie trzeba legitymować się żadnym prawem jazdy, by móc nim podróżować. Jedyne czego potrzebujemy, to kask i gotówka - w wersji podstawowej skuter będzie kosztował 24 400 zł. Francuzi i Niemcy ponoć już go docenili, i być może już niebawem rozpocznie się eksport za zachodnią granicę.
(244-14)
Natomiast w Holandii testowany jest właśnie motocykl przeznaczony dla osób poruszających się na wózku - Martin Conquest 1200.
Komentuj →
21 kwietnia 2008 |
2
Czarna skrzynka zamontowana na sygnalizatorze odmierza na czerwono lub zielono czas do zmiany świateł. Dwa takie urządzenia zostaną wkrótce zamontowane na jednym z lubelskich przejść. Na razie na próbę, a jeśli poprawią bezpieczeństwo, być może pojawi się ich więcej.Pomysł na dodatkowy sygnalizator trafił do Lublina za sprawą Franciszka Świtały, prezesa firmy Micro-Clima i przewodniczącego Stowarzyszenia Absolwentów Uczelni Petersburskich. – Widziałem takie sygnalizatory w Petersburgu – mówi Świtała. – Jak się okazało, produkuje je firma założona przez dawnego studenta tamtejszych uczelni. Udało mi się do niego dotrzeć wykorzystując kontakty stowarzyszenia. Zrodził się pomysł, by takie urządzenia wprowadzić także w Polsce. Jako lublinianin chciałem, by przetestowano je, oczywiście bezpłatnie, w naszym mieście. W ubiegłym roku Świtała złożył prezydentowi Adamowi Wasilewskiemu propozycję przetestowania sygnalizatorów. Bez odzewu. Ofertę ponownie skierowano pod koniec lutego już bezpośrednio do Wydziału Dróg i Mostów. Początkowo także nie było zainteresowania, ale kilka dni temu urządzenie oglądał przedstawiciel wydziału. – Zastanawiamy się, na którym przejściu dla pieszych zamontować dodatkowe sygnalizatory, by sprawdzić ich efektywność – informuje Anna Adamiak, zastępca dyr. Wydziału Dróg i Mostów UM Lublin. – Dopiero po takich testach będziemy mogli określić, czy sygnalizator odmierzający czas do zmiany świateł rzeczywiście podnosi bezpieczeństwo pieszych. Poprosiliśmy też o informacje, czy dostępne jest urządzenie współpracujące z sygnalizacją akomodacyjną, gdzie długość cykli świateł zmienia się dynamicznie. – W Petersburgu zamontowanych jest ok. 700 takich sygnalizatorów. Wpłynęły one znacznie na poprawę bezpieczeństwa, nawet do 50 proc. –podkreśla Świtała. – Sygnalizator, na którym wyświetlany jest czas do zmiany świateł, ułatwia życie osobom starszym, bo mogą ocenić, czy zdążą przejść na drugą stronę. Te urządzenia mogą współpracować z dynamicznie zmieniającymi się cyklami, a także informować kierowców o czasie, po którym czerwone światło zmieni się w zielone, ułatwiając takie dobranie prędkości, by wjechać na skrzyżowanie bez zatrzymywania się. Świtała podkreśla, że propozycję wykorzystania dodatkowych sygnalizatorów rozesłał do wszystkich większych miast w Polsce, a najszybciej odzew przyszedł z Rzeszowa. Na tym się na razie skończyło. Wydaje się, że wszyscy czekają na wyniki testów w polskich warunkach.
Komentuj →
28 kwietnia 2008 |
0
Pijany kierowca miejskiego autobusu - Trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu miał kierowca miejskiego autobusu. Andrzej D. (31 lat) został zatrzymany dzisiaj o godz. 15.30 na ul. Świętokrzyskiej w pobliżu Marszałkowskiej, gdy kierował autobusem linii 150. O podejrzanie zachowującym się kierowcy zawiadomił patrol drogówki jeden z pasażerów. Kierowca został przewieziony do komendy przy ul. Wilczej. - Zachowywał się normalnie, nie słaniał się na nogach. Być może pił w czasie weekendu i stąd taki wynik - mówi stołeczny policjant. Nie wykluczone, że po wytrzeźwieniu policja postawi mu zarzut spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu drogowym. Grozi za to do 8 lat więzienia. Straci też prawo jazdy i być może pracę w PKS Grodzisk.
Pijany ojciec uczył jeździć 9-latka - 42-letniego mieszkańca podkieleckiej miejscowości, który mając ponad trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu uczył jeździć na motorowerze swojego 9-letniego syna, zatrzymali policjanci. Jak poinformował rzecznik świętokrzyskiej policji kom. Krzysztof Skorek, funkcjonariusze zatrzymali pijanego "instruktora" na drodze krajowej nr 7 Warszawa-Kraków pod Kielcami. Policjanci ustalili, że chłopiec miał otrzymać motorower w prezencie z okazji pierwszej komunii. Dopiero co zakupiony pojazd testował razem z ojcem, który siedząc za synem przekazywał mu wskazówki dotyczące zachowywania się na drodze. Mężczyzna trafił do izby wytrzeźwień, a dziecko pod opiekę matki. Za narażenie syna na niebezpieczeństwo ojcu grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Skorek przypomniał, że żeby kierować motorowerem trzeba mieć ukończone 13 lat i kartę motorowerową. Motorowerzysta musi mieć ukończone 17 lat, aby móc wozić pasażera.
Jazda z promilami - W Lubinie pijany kierowca prowadził autobus. Dalszą jazdę udaremnił policjant - pasażer. Prawie 3 promile alkoholu w organizmie miał 34-letni kierowca miejskiego autobusu, który w niedzielę po godz. 22 wiózł pasażerów w Lubinie. Tylko dzięki spostrzegawczości policjanta, który był jednym z pasażerów, nie doszło do tragedii. - Zaniepokoiła go brawurowa jazda kierowcy po krawężnikach i lekceważenie czerwonego światła, więc zadzwonił do dyżurnego - opowiada Elwira Zboińska z lubińskiej policji. Po chwili nadjechał radiowóz i w okolicy Tesco autobus został zatrzymany. W środku było kilka osób. Co prawda, alkomat wykazał prawie 3 promile alkoholu, ale kierowca zażądał pobrania krwi do badania i został zwolniony do domu. Autobusem zajęli się pracownicy przewoźnika, czyli PKS Lubin. Prezes firmy Kazimierz Ziółkowski jest zszokowany zdarzeniem. - Ten kierowca pracował u nas od dwóch lat i nigdy nie było sygnałów, że ma jakieś problemy - wyjaśnia Kazimierz Ziółkowski. - W firmie mamy alkomaty i gdy tylko istnieje podejrzenie, że któryś z pracowników może być pod wpływem alkoholu, natychmiast jest badany. W tym konkretnym przypadku dyspozytor niczego niepokojącego jednak nie zauważył. A kara może być tylko jedna - zwolnienie dyscyplinarne. I w naszej firmie wszyscy o tym wiedzą. Poza tym, za swój występek mężczyzna stanie przed sądem. Będzie odpowiadał za jazdę pod wpływem alkoholu, za co grozi do dwóch lat więzienia. Być może usłyszy też zarzut narażenia na utratę zdrowia i życia wielu osób. A to grozi już karą nawet dziesięciu lat pozbawienia wolności. Obecnie policja i prokuratura wyjaśniają, kiedy i w jakich okolicznościach kierowca autobusu kupił i wypił alkohol. W rozmowie z nami prezes PKS-u pochwalił postawę policjanta, który poza służbą natychmiast zareagował na dziwne zachowanie kierowcy. - Liczę, że inni pasażerowie w podobnych sytuacjach zachowają się tak samo - mówi Kazimierz Ziółkowski.
Włącz myślenie. Nie daj się zabić - Policjanci choszczeńskiej drogówki zatrzymali kierującego mazdą 25-letniego Tomasza J., który nie dość, że był pijany to prowadził bez uprawnień niezarejestrowany samochód. Jego pasażerami było dwoje nieletnich: 14-letnia dziewczyna i 16-letni chłopak. Mazda 323 została zatrzymana do kontroli na drodze między Kołkami a Suliszewem. Okazało się, że kierujący samochodem Tomasz J. nie ma prawa jazdy i obowiązkowego ubezpieczenia OC, a pojazd nie jest zarejestrowany. Mężczyzna w wydychanym powietrzu miał ponad 2 promile alkoholu. Oprócz niego w samochodzie podróżowała 14-letnia dziewczyna i 16-letni chłopak. Tomasz J. odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Samochód trafił na policyjny parking a nieletni zostali odwiezieni do domów. Jak widać nie do wszystkich trafiają apele o niewsiadanie do samochodu z nietrzeźwym kierowcą. Tydzień temu w Choszcznie zginęli w wypadku drogowym dwaj nastolatkowie. Oni też jechali z pijanym kierowcą. W ciągu ostatnich dwóch dni choszczeńscy policjanci zatrzymali ponadto 4 innych nietrzeźwych kierujących.
(244-4)
Pijany sołtys potrącił żonę i zabił przechodnia - W miejscowości Liwa pod Ostródą z jednej z posesji vw golfem wyjeżdżał 44-letni kierowca. Żona podejrzewając, że jej mąż może być pod wpływem alkoholu, zagrodziła mu drogę wyjazdową. Jednak mężczyzna nie zatrzymał się i potrącił kobietę. Poszkodowana z urazem nogi i głowy trafiła do szpital. Kierowca odjechał z miejsca zdarzenia. Po przejechaniu kilkuset metrów stracił panowanie nad autem i wjechał na chodnik. Tam potrącił pieszego. 75-letni mężczyzna w wyniku odniesionych obrażeń zginął na miejscu. Kierowca ponownie odjechał z miejsca zdarzenia. W pewnym momencie zjechał na pobocze i uderzył w ogrodzenie posesji. Pojazd wywrócił się na bok. Kierowca w stanie ciężkim został przetransportowany do szpitala. Badanie krwi Mirosława K., sołtysa to prawie 3 promile alkoholu. Z nieoficjalnych informacji gazeta dowiedziała się, że żona nie będzie chciała, aby jej mąż odpowiadał za jej potrącenie, więc sołtysowi zostanie postawiony tylko zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 8 lat więzienia.
Komentuj →
28 kwietnia 2008 |
0
ALKOHOLOWE LICZYDEŁKO - http://www.parpa.pl/download/AlkoholoweLiczydelko.xls
Komentuj →
27 kwietnia 2008 |
0
(244-3)
Doszło do kolejnego tragicznego wypadku z udziałem motocyklistów – informuje INTERIA.pl Na nieczynnym lotnisku wojskowym w Kąkolewie koło Grodziska Wielkopolskiego, podczas nieformalnego zlotu, zderzyło się czołowo dwóch motocyklistów, którzy z dużą prędkością jechali naprzeciwko siebie na... jednym kole. Nieczynne lotnisko w Kąkolewie znajduje się obecnie w prywatnych rękach. Przy wjeździe na jego teren wisi stosowna informacja. Mimo tego, jest to popularne miejsce spotkań zarówno motocyklistów, jak i kierowców, którzy chcą się "wyszaleć" w warunkach bardziej bezpiecznych niż na drodze publicznej. Do spotkań fanów szybkiej jazdy na lotnisku dochodzi od lat. Do tej pory obywało się bez ofiar. Na skutek brawury i nieodpowiedzialności dwóch osób, za które zapłaciły one najwyższą cenę, wjazd na lotnisko może zostać definitywnie zamknięty. To nie oznacza, że motocykliści zamkną swoje "ścigacze" w garażach. Wyjadą nimi na ulice... A po co kupuje się pojazd, który do 100 km/h rozpędza się w 3 s?
Komentuj →
27 kwietnia 2008 |
0
Jedni mówią: - Dały nam ciszę i spokój. Inni: - To nasza najgorsza udręka. Tak skrajne opinie mają częstochowianie mieszkający wzdłuż al. Wojska Polskiego o postawionych tam niedawno ekranach dźwiękochłonnych – o czym dowiadujemy się z “Gazety Wyborczej”. Pani Anna i jej rodzina mieszkają po wschodniej stronie trasy DK1. - Mam mieszkanie w tym samym bloku, w którym mieści się administracja spółdzielni Hutnik, dokładnie naprzeciwko nowych ekranów. Nasz budynek jest trochę oddalony od trasy, ale w prostej linii od ekranów, więc fala dźwięków, która odbija się od nich i dociera do nas, jest trudna do zniesienia. Mury nie oprą się takiemu hałasowi. Proszę popatrzyć: nie można postawić szklanki na stole, bo podłoga drży, stół drży i przez to spodek powoli zsuwa się z blatu. Ci, co mieszkają bliżej, mają jeszcze gorzej. Mało tego, w jezdni na wysokości ekranu jest dziura, w którą wpadają tiry; huk od tego powstaje straszny. W nocy nie można spać, w dzień - normalnie funkcjonować. Zadowolenia nie kryją natomiast mieszkańcy bloków chronionych nowo postawionymi ekranami. - Tyle lat na to czekaliśmy, wreszcie mamy spokój - mówi Wiktor Marchewka.Rzeczywiście, za zielonkawymi taflami panuje niemal sielska cisza.
Komentuj →
27 kwietnia 2008 |
0
Rozegrano Ogólnopolski Konkurs Kierowców Komunikacji Miejskiej. Zwyciężył Mirosław Hodurek z Bielska-Białej, który pokonał 51 rywali z 21 miast. Kierowcy na początku rozwiązywali test z przepisów o ruchu drogowym. Najlepsi rozwiązali go już po czterech minutach, choć organizatorzy przewidzieli na to 45 minut. Jednak dwóch najszybszych odpadło w konkurencji prowadzenia autobusu miejskiego. Na placu manewrowym kierowcy m.in. jeździli po wyznaczonej trasie z piłką umieszczoną na talerzu na specjalnym wysięgniku z przodu pojazdu. W finale kierowcy musieli wykazać się wiedzą z udzielania pierwszej pomocy. Najwięcej trudności wzbudzała konkurencja związana z obsługą pasażerów. Aktorzy z wrocławskiego teatru Komedia wcielili się m.in. w bandę agresywnych nastolatków, osobę na wózku inwalidzkim czy wściekłych pasażerów, którzy z powodu awarii nie chcieli opuścić autobusu. Mirosław Braczyński z MZK w Pile: - Te sytuacje zdarzają się bardzo często i musimy sobie z nimi radzić. Przy kamerach stres jest jeszcze większy. A jurorzy oceniają każdy ruch i każde słowo. Najlepszym kierowcą z Dolnego Śląska okazał się Dariusz Dawidow z Wrocławia, który w ogólnopolskiej klasyfikacji zajął trzecie miejsce. Zwycięzca oprócz tytułu Najlepszego Kierowcy Autobusowego na rok 2008 i pucharu Prezesa Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej dostał 6 tys. zł.
Komentuj →
27 kwietnia 2008 |
1
Francuscy żandarmi zatrzymali kierowcę, który pędził z prędkością 200 km na godzinę, oglądając wideo - podała żandarmeria w Tours. 21-letni amator szybkiej jazdy i wideo na desce rozdzielczej w samochodzie miał mały przenośny odtwarzacz. Prawo jazdy stracił od razu po zatrzymaniu. Do zdarzenia doszło wieczorem przy punkcie opłat na autostradzie w rejonie Tours, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 110 km.
Komentuj →
27 kwietnia 2008 |
0
Ponad 10 000 policjantów będzie czuwać nad bezpieczeństwem na drogach w ciągu długiego majowego weekendu. Kierowcy, którzy w tych dniach wyruszą w podróż, muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami. Najwięcej funkcjonariuszy będzie pełnić służbę w dzień wyjazdów, 30 kwietnia, i w czasie powrotów, czyli 4 maja. Policjanci będą sprawdzać, czy kierowcy nie naruszają przepisów ruchu drogowego. Dokładnie badana będzie również trzeźwość tych, którzy siądą "za kółkiem". Jak co roku rozpoczyna się policyjna akcja pod kryptonimem “Majowy Weekend”. Podczas kilku wolnych dni bezpieczeństwa na drogach strzec będzie ponad 10.000 policjantów ruchu drogowego. Wspomagać ich będą żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego. Największy ruch przewidywany jest w dzień wyjazdów, 30 kwietnia, i w czasie powrotów 4 maja. Wtedy też na drogach będzie najwięcej patroli. Funkcjonariusze będą zwracać szczególną uwagę na te wykroczenia, których popełnianie przez kierujących powoduje największe zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Policjanci będą więc sprawdzać przede wszystkim, czy kierowcy nie jadą z nadmierną prędkością. W minionym roku z tego powodu doszło do 11978 wypadków, w których zginęło 1749 osób, a 17933 zostało rannych. Kontrole będą prowadzone nie tylko w sposób tradycyjny, przy użyciu ręcznych mierników prędkości, czyli tzw. ”suszarek”, ale również przenośnych i stacjonarnych fotoradarów. Na drogach, na których występuje największe natężenie ruchu, kierowcy mogą się spodziewać kontroli “kaskadowych” czyli kilku punktów kontrolnych nawet w niewielkiej odległości od siebie. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 11-20 km/h grozi mandat w wysokości od 50 do 100 zł i 2 punkty karne. Przekroczenie prędkości o 51 km/h i więcej skutkuje mandatem od 400 do 500 zł i 10 punktów. Warto pamiętać, że na zdjęciu zrobionym przy pomocy fotoradaru widać, czy kierowca rozmawia przez telefon komórkowy, ma zapięte pasy i czy pojazd, którym kieruje, ma włączone światła. We wszystkie dni długiego weekendu bardzo intensywnie będą użytkowane videorejestratory zainstalowane w oznakowanych i nieoznakowanych radiowozach, wspierane przez policyjne śmigłowce. Sprawdzana będzie także trzeźwość kierujących oraz to, czy nie zażywali narkotyków. Policjanci będą również kontrolować, czy kierowcy i pasażerowie korzystają z pasów bezpieczeństwa i czy najmłodsi są przewożeni zgodnie z przepisami.
Komentuj →
26 kwietnia 2008 |
0
Nigdy nie widziałem, żeby drzewo wjechało w samochód, za to sam potrąciłem dziecko i przez lata jeździłem brawurowo. Wysłuchajcie mnie - mówi Krzysztof Wiśniewski, handlowiec, kierowca z 22-letnim stażem. Nie jestem nauczycielem, ani policjantem. Nie mam pedagogicznego przygotowania i do niczego nie będę was przekonywał. Wysłuchajcie mnie, a potem wyjdźcie w milczeniu z klasy - wysoki, barczysty mężczyzna z miejsca ściąga na siebie uwagę licealistów. Takich spotkań przeprowadził już ponad 60. Słuchało go ponad 3 tys. uczniów. Nie będę mówił o statystykach. Najważniejsze jest ludzkie doświadczenie - Wiśniewski zawiesza głos. - Jestem kierowcą od 22 lat. Przez wiele lat popisywałem się, jeździłem szybko i brawurowo. Droga z Międzyrzecza do Panoramy w Gorzowie zajmowała mi 18 minut. Z Warszawy do Międzyrzecza trzy godziny i cztery minuty. Nie chcę nawet wiedzieć, ilu ludzi naraziłem w ten sposób na niebezpieczeństwo. Nie ruszało mnie to. Nawet gdy potrąciłem dziecko, choć nie było w tym mojej winy, bardziej niż chłopakiem przejąłem się wgniecionym spojlerem - opowiada Wiśniewski. 10 lat temu na skrzyżowaniu w Międzyrzeczu miał zielone światło. Jechał z normalną prędkością, gdy na przejście wbiegł 9-letni chłopak. Wiśniewski zahamował, ale było zbyt późno. Uderzenie odrzuciło chłopca na drugi pas ruchu. - Wiecie, co zostałoby z jego głowy, gdyby jechał tam samochód? Kupcie arbuza, rozbijcie i sprawdźcie sami. To nie jest tak, że ktoś wam obije twarz i rany się zagoją. Ludzie ranni w wypadkach są okaleczeni do końca życia. Mają zmiażdżone nogi, miednice. Urwane kończyny. Dla was to abstrakcja, więc wyobraźcie sobie, że na miejscu tej ofiary jest wasz brat albo wasza matka - mężczyzna wskazuje na zdjęcie. Potrącenie chłopca, o którym wspomina, to dowód na potwierdzenie jeszcze jednej tezy: nie wystarczy jeździć zgodnie z przepisami, zawsze trzeba zachować szczególną ostrożność. - Policjant powiedział mi: "Panie Krzysztofie, to nie pana wina, ten chłopiec wbiegł na czerwonym świetle". I co z tego, skoro do wypadku doszło? Tak naprawdę każdy może zostać sprawcą i ofiarą wypadku. Jazda przepisowa nie ma tu nic do rzeczy. Wszystko zależy od człowieka. Nie widziałem, żeby drzewo wjechało w samochód, żeby samochód jechał sam, bez kierowcy - mówi Wiśniewski. Na co dzień jest handlowcem (tak się przedstawia) i zwyczajnym kierowcą. Spotkania w szkołach organizuje w ramach własnej akcji: "Stop śmierci - w tej grze masz tylko jedno życie". Każdy uczeń dostaje do ręki jego apel o rozważną i bezpieczną jazdę. - Robię to społecznie, to jest taka moja misja - przyznaje Wiśniewski po spotkaniu w I LO w Gorzowie. - Dlaczego to robię? Chcę coś zmienić, pokazać młodym ludziom, że można żyć inaczej. Można powiedzieć, że sam byłem drogowym piratem, ale zrozumiałem, że źle postępuję, narażam życie swoje i innych. Teraz chcę wstrząsnąć tymi młodymi ludźmi, zanim będzie za późno. Jeżeli któryś z nich zabierze kluczyki pijanemu koledze i nie pozwoli mu wsiąść do auta, to będzie dowód, że coś zrozumieli. Wiśniewski dostał patronat m.in. policji i Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Zajęcia prowadzi w technikach, liceach i zawodówkach. Najmłodsi uczestnicy mają 17 lat. Na początku musiał się niemal wpraszać. Dzisiaj na numer komórki, który podał w internecie, dyrektorzy szkół dzwonią sami. Lista oczekujących się wydłuża.
Zaproszenia na spotkania Krzysztof Wiśniewski przyjmuje pod nr. tel.: 504 051 975
Komentuj →
26 kwietnia 2008 |
0
(244-13)
Kierowcy stojący w kolejkach na wschodniej granicy będą wysyłać do premiera kartki pocztowe z wezwaniami do interwencji - poinformowała PAP Anna Wrona ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD). ZMPD dostarczy kierowcom kilka tysięcy takich kartek. Na kartce z jednej strony jest fotografia kolejki TIR-ów, a na drugiej - tekst z wezwaniem do interwencji. Według informacji Straży Granicznej - z piątku, z południa - czas oczekiwania na odprawę dla ciężarówek w Hrebennem wynosił 16 godzin, w Dorohusku - 24 godziny, w Korczowej - 33 godziny.
Z ogromnym zaskoczeniem przyjmujemy pismo zastępcy dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego, które jest odpowiedzią Pana Premiera na nasz List Otwarty. Zawarty w piśmie podpisanym przez p. Andrzeja Przemyskiego opis kłopotów, jakie stwarza polskim urzędnikom mały ruch graniczny w wykonaniu obywateli ukraińskich, zupełnie nie dotyczy problemów, z jakimi borykają się od miesięcy polscy kierowcy i polscy przewoźnicyna wschodnichprzejściach granicznych Polski.
Ranga tych problemów jest ogromna, a ich skutki będą odczuwalne dla całej polskiej gospodarki.
Oczekujemy od polskiego Rząduzdecydowanych i skutecznych działań, które obecną sytuację poprawią.
Od Pana Premiera oczekujemy szybkiej i skutecznej pomocy.
My chcemy przez granice przejeżdżać, bo trwająca tak długo niedrożność przejść granicznych nasze firmy rujnuje!
Jan Buczek prezes ZMPD
Komentuj →
25 kwietnia 2008 |
0
Testy wiedzy o ruchu drogowym, udzielanie pierwszej pomocy oraz jazda rowerem po torze przeszkód – m.in. z takimi konkurencjami zmagali się uczniowie lubartowskich szkół w finale powiatowego Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zwycięskie drużyny reprezentować będą powiat lubartowski w finale wojewódzkim. Zadaniem organizowanego od kilku lat konkursu jest upowszechnianie informacji o zagrożeniach w ruchu drogowym, jakie młodzi ludzie mogą napotkać w codziennym życiu. Ideą konkursu jest także uświadomienie nie tylko realności zagrożeń, ale ukazanie możliwości ich pokonywania i unikania. O palmę pierwszeństwa walczyły najlepsze drużyny dziewcząt i chłopców ze szkół podstawowych i gimnazjów, wyłonione w finałach gminnych. Zawodnicy sprawdzali swoje umiejętności rozwiązując testy wiedzy o ruchu drogowym, ćwicząc udzielanie pierwszej pomocy. Zmierzyli się też z jazdą po torze przeszkód i w miasteczku ruchu drogowego. W kategorii szkół podstawowych zwyciężyła drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Lubartowie. W kategorii gimnazjów zwyciężyła drużyna z Gimnazjum nr 1 w Lubartowie.

(244-11/12)
Komentuj →
25 kwietnia 2008 |
1
139 kierowców słono zapłaci za piracką jazdę po drogach powiatu krasnostawskiego. Policjanci przez cztery dni namierzali ich fotoradarem. Sprzęt był ukryty w... starym żuku. Skąd taki pomysł? - Na początku tygodnia mocno padało. Musieliśmy chronić drogi sprzęt przed deszczem. Dlatego z wydziału gospodarczego wzięliśmy starego żuka. Ustawiliśmy fotoradar na środku i przez otwarte tylne drzwi robiliśmy piratom drogowym zdjęcia - mówi Marzena Skiba z krasnostawskiej policji. Od poniedziałku do czwartku fotoradar zrobił piratom prawie 180 zdjęć. Kierowcy najczęściej przekraczali prędkość od 30 do 50 km/h. Rekordzista miał na liczniku 128 km/h w terenie zabudowanym. Kierowcy grają nie fair. Mają CB-radia i ostrzegają się o kontrolach prędkości. - Jechałem w środę z Zamościa. Na szczęście, otrzymałem informację o żuku przez CB-radio. Gdyby nie to, na pewno bym wpadł -mówi Tomasz, przedstawiciel handlowy. - Nie wiem, czy policja ma prawo chować się w żuku. Przecież to nie jest uczciwa gra. Innego zdania jest młodszy inspektor Mariusz Wasiak z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. - Policjanci działali zgodnie z prawem. Powiem więcej, zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej. Chować się w przysłowiowych krzakach nie mogą jedynie oznakowane patrole. Taktyka pomiaru, strategia użycia fotoradarów to sprawa poszczególnych jednostek. Np. w Norwegii fotoradary montuje się w obudowach imitujących śmietniki - tłumaczy. Lubelscy policjanci już zapowiadają, że częściej będą stosować nietypowe metody. - Do tego celu użyjemy np. starych stojących na poboczu aut - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Komentuj →
25 kwietnia 2008 |
1
W dniach 23-25 kwietnia 2008 roku odbyło się kolejne Międzynarodowe Seminarium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego “GAMBIT”, które organizowane jest w Politechnice Gdańskiej co dwa lata. Celem tego Seminarium jest ocena działań prowadzonych w Polsce na tle najnowszych osiągnięć krajów stosujących zaawansowane metody działań prewencyjnych. Powinno to służyć rozpowszechnianiu wiedzy, wymianie doświadczeń i wyników badań naukowych z partnerami z Polski, jak i z zagranicy. Pierwsze prace nad formułą poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego BRD rozpoczęliśmy na początku lat 90., gdy liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych sięgała prawie 8 tys. Prace te doprowadziły do powstania programu GAMBIT ’96 pt. “Zintegrowany program poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce”, w którym głównym warunkiem skuteczności jego realizacji była właśnie integracja działań Partnerów z różnych specjalności; drogownictwo, nadzór nad ruchem drogowym, edukacja, kontrola techniczna pojazdów, kształcenie i egzaminowanie kierowców, kończąc na strukturach odpowiedzialnych za legislację. Ostatnim natomiast projektem, zrealizowanym przez Politechnikę Gdańską na zamówienie Ministra Transportu, był Krajowy Program BRD GAMBIT 2005. Został on włączony do Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013. Tym samym Polska zadeklarowała współudział w realizacji głównego celu III Programu BRD UE; “w ciągu dekady zmniejszyć o połowę liczbę śmiertelnych ofiar ruchu drogowego”. Dlatego też Seminarium GAMBIT 2008 będzie poświęcone europejskim programom bezpieczeństwa ruchu drogowego. Uprzejmie zapraszamy do wzięcia udziału w naszym Seminarium. Pierwszego dnia odbędzie się otwarta sesja plenarna, podczas której swoje osiągnięcia w dziedzinie poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym zaprezentują specjaliści z zagranicy. Podczas tej sesji przedstawimy również kilka referatów na temat nowego projektu pt.: “Zintegrowany System Bezpieczeństwa Transportu” noszącego akronim ZEUS. Drugi dzień będzie poświęcony problematyce drogownictwa; będzie to program realizowany wspólnie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w ramach nowego projektu “GAMBIT – Drogi Krajowe”. Ostatni dzień przeznaczamy na robocze sesje dotyczące zagadnień edukacji, prewencji i promocji bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz podsumowanie seminarium.
Komentuj →
24 kwietnia 2008 |
0
Warszawa długo była pod tym względem pośmiewiskiem. Chodzi o automaty biletowe, które od wielu lat działają w wielu miastach Europy, także w Polsce. W stolicy wreszcie zaczęły działać pierwsze takie maszyny – czytamy w “Gazecie Stołecznej”. Uruchomienie pierwszego automatu odbyło się uroczyście przy udziale prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Na razie są jednak tylko dwa takie urządzenia. Na dodatek wydają tylko dwa rodzaje biletów - jednorazowy za 2 zł 40 gr i ulgowy za 1 zł 20 gr. - Ale tylko do 2 czerwca. Wtedy wchodzi w życie nowa taryfa i nie będzie już ulgi 48-proc. - pociesza Wojciech Partyka wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego. W automatach można za to doładować kartę miejską. Mennica Polska, która dostarczyła maszyny, obiecuje, że w wakacje będzie ich więcej i zaczną wydawać już wszystkie rodzaje biletów na kartoniku. Automaty trzeba wyposażyć w drukarki. W tym roku pojawi się 50 takich urządzeń. Kolejne 50 automatów pojawi się w przyszłym roku, m.in. na dworcach kolejowych, na lotnisku i w niektórych centrach handlowych. Na razie automaty będą przyjmować tylko bilon i banknoty. Mennica obiecuje, że w przyszłości będzie można w nich płacić za pomocą karty.
Komentuj →
24 kwietnia 2008 |
0
- 1 maja obniżymy ceny za przejazd autostradą o 10-12 groszy na kilometrze - zapowiedział wiceminister infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz. W rozmowie z "Gazetą" Jarmuziewicz doprecyzował: - Obniżymy cenę o 10-12 gr. To najbliższy możliwy termin i z pewnością ułatwi życie wszystkim tym, którzy na długi weekend wyjadą z Trójmiasta albo do niego przyjadą. Jak w praktyce przełoży się to na koszty ponoszone przez kierowców? Myto za przejazd całego odcinka spadłoby do ok. 3,90 zł. - To jest cena, która ma już jakiś sens - uważa Zbigniew Tamka, kierowca seata, którego spotkaliśmy na krajowej "jedynce" w Pszczółkach. - Szkoda tylko, że tyle trzeba było czekać na odruch rozsądku. Marszałek Jan Kozłowski: - Ruch w dobrą stronę. Spodziewałem się, że zapłacimy 10 gr za kilometr, ale lepsze to niż nic.
Komentuj →
24 kwietnia 2008 |
0
ZSO z Urzędowa, Publiczne Gimnazjum ze Stróży i SP z Kraśnika - zakwalifikowały się do wojewódzkiego etapu Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Motoryzacyjnego dla szkół średnich i Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Powiatowe eliminacje odbywały się w Zespole Szkół w Wólce Gościeradowskiej. Do rywalizacji stanęły trzyosobowe reprezentacje szkół z powiatu kraśnickiego. Uczniowie szkół średnich pisali test i musieli zaprezentować swoje umiejętności w udzielaniu pierwszej pomocy. Reprezentacje podstawówek i gimnazjów musiały się zmierzyć z testem wiedzy i wykazać umiejętnościami jazdy rowerem po torze przeszkód oraz udzielaniem pierwszej pomocy. Najlepsi otrzymali nagrody i będą teraz reprezentować powiat kraśnicki w etapie wojewódzkim.
Komentuj →
24 kwietnia 2008 |
0
Przyspiesza wyścig ubezpieczycieli o pozyskanie klientów, którzy powodują mało szkód. Powstają też organizacje, które zrzeszają osoby o atrakcyjnym profilu i negocjują dla nich zniżki – donosi “Gazeta Prawna”. Negocjowaniem korzystnych warunków ubezpieczenia dla kierowców zajmują się twórcy Stowarzyszenia Kierowców i Pasażerów (SKiP). SKiP pozyskuje osoby, które mają prawo jazdy od co najmniej pięciu lat, w wieku od 30 do 65 lat, którym przysługują przynajmniej 30-proc. zniżki za OC lub AC. Po wpłaceniu 60 zł za legitymację Stowarzyszenia SKiP członkowie mogą liczyć na uzyskanie od 5- do 20-proc. zniżek w towarzystwach ubezpieczeniowych, 10-proc. upustów w firmach motoryzacyjnych - np. na zakup części czy w szkołach bezpiecznej jazdy. Na razie jego twórcom udało się namówić do współpracy tylko trzy towarzystwa: Compensę, Wartę oraz Uniqa (które wkrótce połączy się z Filarem). Compensa zgodziła się też obejmować wszystkich członków stowarzyszenia ubezpieczeniem NNW na 20 tys. zł. Co ciekawe, mimo że wyróżnikiem tej grupy ma być mała szkodowość w ubezpieczeniach komunikacyjnych, to zniżki dotyczą również innego rodzaju polis: mieszkaniowych czy turystycznych. - Pomysł na stowarzyszenie jest realizowany od ponad trzech lat. Tyle czasu zajęły nam negocjacje zniżek - mówi Bartosz Wolski, rzecznik Stowarzyszenia Kierowców i Pasażerów. Aktywną promocję swojej oferty Stowarzyszenie zaczęło w czerwcu ubiegłego roku. - Od tej pory pozyskaliśmy około 4 tys. członków - mówi Bartosz Wolski. Stowarzyszenie pozyskuje członków przez sieć około 400 współpracujących placówek multiagencyjnych, które w zamian za prowizje sprzedają karty członkowskie Stowarzyszenia. - Zniżki wynikające z posiadania karty muszą honorować wszystkie placówki oferujące polisy współpracujących z nami towarzystw - mówi Bartosz Wolski.
Komentuj →
24 kwietnia 2008 |
0
W Elblągu odbyła się konferencja metodyczna pod hasłem “Społeczna misja nauczycieli jazdy”.
Organizatorami konferencji byli: Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Elblągu, Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców, wydawnictwo Grupa IMAGE. Konferencja była wspólnym przedsięwzięciem z Sekretariatem Krajowej Rady BRD. Zaproszenie do udziału w konferencji przyjęło ponad 80 instruktorów działających w Elblągu i okolicznych powiatach. Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy. Tematyka konferencji: odpowiedzialność prawna nauczycieli jazdy, sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy, nowe technologie dydaktyczne w szkoleniu kierowców, potrzeby zawodowe instruktorów, nadzór nad procesem szkolenia kierowców, statystyka zdawalności i przyczyny niepowodzeń egzaminacyjnych. Wykładowcy: Andrzej Markowski - psycholog transportu, Krzysztof Szymański – prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Witold Wiśniewski – prezes wydawnictwa Grupa IMAGE, Jerzy Jedynak – Urząd Miasta Elbląga, Henryk Biedulski - egzaminator nadzorujący w WORD Elbląg. Uczestnicy otrzymali Certyfikat udziału w konferencji wystawiony przez organizatorów oraz materiały informacyjno-szkoleniowe wspomagające pracę instruktorów. Dyrektor WORD pan Stanisław Lecheta zadeklarował zorganizowanie kolejnego spotkania, m.in. na temat przygotowania kandydatów do wykonania zadań egzaminacyjnych na poszczególne kategorie prawa jazdy. Spotkania szkoleniowe wzbogacające kompetencje zawodowe instruktorów jazdy są wpisane do planu działania Wojewódzkiej Rady BRD i WORD.
Komentuj →
23 kwietnia 2008 |
0
Wojewoda śląski uruchomił infolinię, na którą można zgłaszać absurdalne oznaczenia jezdni i zły stan nawierzchni. Ma to poprawić bezpieczeństwo na drogach – donosi “Gazeta Wyborcza Katowice”. Infolinia to wspólny pomysł wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jest elementem akcji "Razem bezpieczniej na drodze". Od początku roku na śląskich drogach doszło do 282 wypadków, w których zginęły 22 osoby. - Będziemy upominać i karać, a także publicznie piętnować tych zarządców dróg, którzy będą je niewłaściwie oznaczali - zapowiedział nadinspektor Dariusz Biel, szef śląskiej policji.
Informacje o złym oznakowaniu dróg oraz związanych z tym kłopotach
można zgłaszać na numer (032) 20-77-163
lub przekazywać e-mailem na adres: ruch-drogowy@slaska.policja.gov.pl.
Komentuj →
23 kwietnia 2008 |
0
(244-7)
Na pytanie czy chińskie samochody będą się psuć, czy są bezpieczne? Tę ostatnią kwestię “Gazeta Wyborcza Auto” uznała za zamkniętą. Przekonał nas jeden film – piszą dziennikarze. Film z crash testu chińskiej limuzyny Brilliance, przeprowadzony przez niemieckie ADAC. Pedały przesunęły się aż 32 centymetry w stronę fotela, a deska rozdzielcza o 20 centymetrów. Kierownica, a z nią poduszka powietrzna, przesunęła się w bok i manekin-kierowca przyrżnął głową w deskę rozdzielczą. Po zderzeniu oczywiście nie dało się otworzyć drzwi. ADAC uznało również, że szanse przeżycia zderzenia bocznego są znikome. Duże wrażenie robi łamiący się dach i powozie. No i ten przelatujący tuż przed kamerą kawał szyby...
Komentuj →
23 kwietnia 2008 |
0
Niechlubnym rekordzistą w szybkości zbierania punktów karnych jest 21-letni kierowca poloneza. Mężczyzna uzyskał prawo jazdy 2 lipca 2007 roku. W niespełna 9 miesięcy nazbierał 49 punktów karnych za kilkadziesiąt wykroczeń drogowych. Już od samego początku lekceważył przepisy ruchu drogowego. W swojej krótkiej karierze za kierownicą zdążył spowodować kolizję, łamał znaki zakazu, parkował w miejscach niedozwolonych, a nawet jeździł bez zapiętych pasów. W rezultacie na jego konto wpłynęło 49 punktów karnych. 21-latek straci uprawnienie do kierowania. Aby móc znowu jeździć będzie musiał ponownie przechodzić kurs na prawo jazdy i zdawać egzamin. Inny kierowca w ciągu jednego dnia przekroczył limit dopuszczalnych punktów karnych. Dwa miesiące temu niedaleko Łap 23-letni mieszkaniec Brańska swoim volkswagenem wyprzedzał na skrzyżowaniu w rejonie przejścia dla pieszych. Złamał jednocześnie zakazy wyprzedzania i przejechał podwójną linię ciągłą. Policjanci podsumowali jego wyczyn, za który otrzymał 24 punkty karne. Łącznie od lipca 2007 do lutego 2008 jego konto wypełniło się 43 punktami. Teraz żeby odzyskać prawo jazdy czeka go powtórny egzamin. Zgodnie z kodeksem drogowym kierowcy, który w ciągu roku od uzyskania pierwszego uprawnienia do kierowania przekroczył 20 punktów karnych cofa się prawo jazdy. Osobę, której staż jako kierowcy jest dłuższy niż rok i przekroczyła limit 24 punktów na wniosek Policji organ wydający uprawnienie kieruje na powtórny egzamin. W ubiegłym roku Komendant Wojewódzki Policji w Białymstoku skierował 297 wniosków o sprawdzenie kwalifikacji i 15 wniosków o cofnięcie uprawnień. W pierwszym kwartale 2008 roku 88 kierowcom sprawdzone zostaną kwalifikacje, a 3 z pewnością straci prawo jazdy.
Komentuj →
23 kwietnia 2008 |
0
Nowy fotoradar działa od kilku tygodni w Szczecinie. Fotoradar zupełnie nie robi wrażenia na motocyklistach. Nawet jeżeli motocykl będzie pędził ulicami miasta z zawrotną prędkością, a fotoradar zrobi czytelne zdjęcie, to i tak pójdzie ono do kosza. Zgodnie z przepisami Straż Miejska wzywając do zapłaty za wykroczenie musi dysponować fotografią pojazdu z numerem rejestracyjnym. W motocyklach tablice są z tyłu, a zdjęcia wykonywane są od przodu. Inspektor Grzegorz Kromski zapewnia jednak, że motocykliści, którzy przekraczają dozwolone prędkości nie mogą czuć się bezkarni. Policja posiada bowiem też wideoradary, które poruszają się w pojazdach nieoznakowanych. Również kierujący jednośladami mogą się więc spodziewać pociągnięcia do odpowiedzialności za przekroczenie prędkości. Natomiast nowy fotoradar może robić zdjęcia z tyłu, ale wtedy nie widać twarzy kierowcy. Jeżeli zaś ustawiony będzie na opcję uchwycenia pojazdu jednocześnie z tyłu i z przodu, to również kierowcy nikt nie rozliczy, bo twarz w kasku jest nierozpoznawalna.
Komentuj →
23 kwietnia 2008 |
0
Na łódzkich ulicach zaroiło się od samochodów z charakterystycznym "L" na dachu – donosi “Dziennik Łódzki”. Skąd taki ruch w interesie? Okazuje się, że wiosną tradycyjnie więcej osób zapisuje się na kursy prawa jazdy. Dlaczego? Bo sprzyja pogoda. - Dopiero zaczynam kurs, ale przy odrobinie szczęścia, to znaczy jak zdam egzamin, na wakacje powinnam mieć prawo jazdy - mówi Justyna Walczak, studentka. Z kolei Mariusz Jarocki zapisał się na kurs wiosną, bo... wtedy łatwiej się jeździ. Nie ma śniegu, mrozu, więc i manewry ćwiczyć przyjemniej. - Niestety, nie przewidziałem remontów na drogach - mówi Mariusz Jarocki. - Mój instruktor stosuje metodę rzucania na głęboką wodę, czyli zamiast omijać korki, wjeżdżamy w nie. To jest prawdziwa szkoła jazdy! Czy rzeczywiście wiosna oznacza boom na kursy i egzaminy na prawo jazdy? Ze statystyk łódzkich autoszkół wynika, że faktycznie chętnych jest więcej niż jeszcze dwa miesiące temu. Ale zdaniem właścicieli szkół prawdziwe żniwa zaczną się dopiero przed wakacjami. - Zwykle tak jest, chyba dlatego, że ludzie mają więcej wolnego czasu. Młodzież jest po maturach, a studenci po sesji - mówi Agata Górecka, instruktorka z autoszkoły "Górecki". - Myślę, że dla zdających na prawo jazdy liczą się także warunki na drogach. Łódzki Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, egzaminujący kandydatów na kierowców, także ma więcej klientów. I raczej nie ma to związku z wiosną. - Od początku roku egzaminujemy znacznie więcej osób. Wynika to z dwóch powodów: mamy więcej egzaminatorów, przez co skrócił się czas oczekiwania na sprawdzian - tłumaczy Tomasz Kacprzak, wicedyrektor łódzkiego WORD. - A kursantom zależy na czasie, bo im mniej czasu minie od zakończenia szkolenia, tym więcej wiedzy zostaje w głowie. Dyrektor Kacprzak dodaje jednak, że ubiegający się o prawo jazdy chętniej przystępują do sprawdzianów wiosną. Mimo że egzaminatorzy twierdzą, że czasami łatwiej jest zaliczyć go zimą. Dlaczego? - To proste: pod śniegiem często nie widać, czy kandydat przejechał ciągłą linię, czy nie... - mówi Tomasz Kacprzak.
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
0
Coraz więcej łodzian pragnie, aby na ulicach pojawiły się rowery publiczne. Po naszym artykule o wprowadzeniu takiego rozwiązania, radny Bartosz Domaszewicz zaczął namawiać władze do idei miejskich jednośladów. Pomysł polega na tym, że w jednym miejscu odczepia się rower od stojaka i zostawia się go w innym miejscu. - Codziennie jeżdżę do pracy na rowerze - mówi Witold Talar, kierownik zakładu techniki MPK. - Zostawiam go w budynku, przypinam do kaloryfera. Trudno powiedzieć, czy rowery publiczne sprawdziłyby się w Łodzi. Mamy kiepską infrastrukturę ścieżek rowerowych. Zaczynają się one znienacka i urywają w nieoczekiwanym momencie. Witold Talar wraz z Andrzejem Jędrzejczakiem, kierownikiem działu gospodarowania majątkiem MPK, poprowadzą w czwartek spotkanie pt. "Rower - system komunikacji miejskiej". Pokażą rozwiązania rowerowe z Paryża i największych niemieckich miast. Rowery publiczne chce mieć na ulicach również Poznań, Warszawa, Wrocław, Kraków i Tczew. Czy do tych miast dołączy Łódź?
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
0
(244-1)
Monachium jako jedno z pierwszych europejskich miast testuje autobus miejski z podwójnym przegubem. Egzemplarz wyprodukowany przez firmę Hess und Vossloh Kiepe, który właśnie odbywa jazdy próbne po stolicy Bawarii został wyposażony w napęd hybrydowy. Podwójny przegub testowany w Monachium Testy mierzącego 24,7 m długości i 2,55 m szerokości autobusu odbywają się w normalnym ruchu miejskim. Pojazd dzięki silnikowi hybrydowemu jest bardziej przyjazny środowisku ale dzięki dużej pojemności może też zabrać na pokład do 135 pasażerów. Podwójny przegubowiec jest rodzimym produktem, pochodzi z firmy Hess und Vossloh Kiepe z Düsseldorfu.
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
0
Do 30 kwietnia osoby niepełnosprawne oraz gminy mogą składać wnioski o dofinansowanie zakupu samochodu ze środków PFRON – przypomina “Gazeta Prawna”. Nawet 200 tys. zł dotacji na zakup autobusu lub 100 tys. zł na zakup mikrobusu mogą otrzymać gminy, na terenie których mieszkają niepełnosprawni uczniowie, mający stałe zameldowanie na terenie gminy wiejskiej, obszaru wiejskiego lub miasta do 5 tys. mieszkańców w gminie miejsko-wiejskiej. Środki na ten cel przekazuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach programu Uczeń na wsi. Zainteresowanym gminom zostało jeszcze tylko dziewięć dni na złożenie wniosków o wypłatę takich dofinansowań. Oddziały PFRON przyjmują je bowiem tylko do końca kwietnia. Dotację do zakupu mikrobusu (pojazdu dziewięcioosobowego) mogą otrzymać tylko gminy, na terenie których mieszka co najmniej sześciu niepełnosprawnych uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych lub ponadgimnazjalnych lub co najmniej jeden uczeń poruszający się na wózku inwalidzkim. Z kolei dofinansowanie do zakupu autobusu będzie przyznawane tylko tym gminom, w których mieszka co najmniej dziewięciu niepełnosprawnych uczniów. Pieniędzy nie otrzymają gminy, które w przeszłości zawarły z PFRON umowę i rozwiązały ją z własnej winy, są dłużnikami Funduszu, ZUS lub urzędu skarbowego lub w ciągu ostatnich pięciu lat otrzymały środki na zakup pojazdów do przewozu osób niepełnosprawnych. Tomasz Leleno, rzecznik PFRON przypomina, że do końca kwietnia o dofinansowanie do zakupu samochodu w ramach programu Sprawny dojazd mogą starać się także sami niepełnosprawni. PFRON wydłużył bowiem termin składania wniosków o takie dofinansowanie dla osób niepełnosprawnych z dysfunkcją wynikającą z braku lub amputacji obu kończyn górnych (co najmniej w obrębie przedramienia). Wysokość takiej dotacji w tym roku nie może przekroczyć 28,08 tys. zł w przypadku zakupu nowego samochodu osobowego lub 22,46 tys. zł, jeśli niepełnosprawny chce kupić samochód używany. Wnioski o wypłatę dofinansowania należy składać w oddziałach PFRON.
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
0
Połączmy metro Młociny z Kampinosem – zaproponowało “Życie Warszawy”. To, że dwumilionowa metropolia znajduje się tak blisko puszczy, jest ewenementem na skalę światową. Najwyższy czas, by to wykorzystać – apelowała redakcja. - To na pewno się uda. Nie może się nie udać – zapewniły władze Łomianek. Dzięki drodze rowerowej łączącej stację metra Młociny z Kampinoskim Parkiem Narodowym mieszkańcy najbardziej odległych dzielnic miasta będą mieli znakomite połączenie rowerowe z jednym z najciekawszych kompleksów leśnych w Europie. W Łomiankach spotkali się wszyscy zainteresowani wybudowaniem ścieżki: władze Bielan i Żoliborza, Łomianek i cykliści z PTTK i Zielonego Mazowsza. – Bardzo podoba nam się pomysł “Życia Warszawy” – zapewniał wiceburmistrz Łomianek Wojciech Tarnawski. Propozycja w dużej mierze pokrywa się ona z pomysłem wypracowanym przez samorządowców. – Nie chcę niczego obiecywać, ale w budżecie miasta jeszcze w tym roku mogą znaleźć się pieniądze na ścieżki – zapewniał radny dzielnicy Żoliborz Adam Kalinowski.
Komentuj →
22 kwietnia 2008 |
0
Podlaski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego oraz Oddział Kowieński państwowej Inspekcji Transportu Drogowego przy Ministerstwie Transportu Republiki Litwy przeprowadzili wspólne działania kontrolne w Kalwarii i na przejściu granicznym Kalwaria – Budzisko po stronie litewskiej oraz w Budzisku i Szypliszkach po stronie polskiej. Kontrole prowadzono w ramach współpracy między Inspekcjami Transportu Drogowego Polski i Litwy trwającej od 2006 r. Były to pierwsze wspólne działania spośród 6 zaplanowanych na rok bieżący. W trakcie działań skontrolowano 56 pojazdów, w tym 17 polskich, 10 litewskich i 29 należących do przewoźników z innych krajów. Stwierdzono naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy kierowców, prawa o ruchu drogowym oraz przepisów dotyczących przewozu drogowego towarów niebezpiecznych. Inspektorzy WITD w Białymstoku wydali 5 decyzji administracyjnych o nałożeniu kary na 5750 zł oraz ukarali 7 kierowców mandatami karnymi na kwotę 750 zł. Strona litewska nałożyła 9 kar finansowych na sumę 3800 litów. Naczelnik Oddziału Kowieńskiego państwowej Inspekcji Transportu Drogowego przy Ministerstwie Transportu Republiki Litwy Jonas Gaubšas oraz jego zastępca przyjęci zostali przez Wicewojewodę Podlaskiego Wojciecha Dzierzgowskiego. W spotkaniu uczestniczył Podlaski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego Mikołaj Linkiewicz i jego zastępca. Podczas spotkania omówiono zadania Inspekcji Transportu Drogowego na Litwie i w Polsce oraz wyniki skoordynowanych kontroli przeprowadzonych przez obie formacje w roku 2007.
Komentuj →
21 kwietnia 2008 |
0
Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku uczestniczyli w akcji “Bezpieczna droga”. W ramach działań dokonywali “potokowej” kontroli trzeźwości kierowców poruszających się pojazdami ciężarowymi. Wyniki okazały się zaskakujące. Na 46 badań aż trzy okazały się pozytywne. Dwaj kierowcy polscy oraz jeden łotewski znajdowali się w stanie nietrzeźwości. Niechlubnym rekordzistą okazał się polski kierowca, u którego w wydychanym powietrzu stwierdzono 0,66 mg/l alkoholu. U drugiego kierowcy stwierdzono 0,44 mg/l. Wynik badania trzeźwości kierowcy z Łotwy to 0,48 mg/l. Sprawy zostały przekazane funkcjonariuszom Policji. Pojazdy, którymi poruszali się wymienieni kierowcy zostały usunięte na parking strzeżony.
Komentuj →
21 kwietnia 2008 |
0
Policja przeszkoli egzaminatorów tarnowskiego oddziału Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w... wykrywaniu podrobionych dowodów osobistych. Powód? Ujawniono próby zdania egzaminu na prawo jazdy przez podstawione osoby i z fałszywymi dokumentami. W tarnowskim MORD dziennie egzamin zdaje około 150 osób. Z powodzeniem kończy go niespełna co trzeci kursant. Niektórzy decydują się na oszustwo - na swoje miejsce na egzaminie podstawiają doświadczonego kierowcy. Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu dni zdający próbowali trzy razy skorzystać z takiego zastępstwa. Ponieważ każdy egzaminowany musi się wylegitymować dowodem osobistym, oszuści posłużyli się sprytnie spreparowanymi fałszywkami. W dwóch przypadkach był to dowód osobisty zdającego z naklejonym zdjęciem zastępującej go osoby. Autor jednego z tych oszustw, kiedy podstęp został wykryty, zostawił zaskoczonemu egzaminatorowi dokument w ręce i salwował się ucieczką. Inny podstawiony kursant okazał dowód osobisty w foliowym opakowaniu. Po jego wyjęciu okazało się, że dokument jest zwyczajnie podrobiony. Tymi przypadkami zajmuje się już policja. Teraz MORD chce się zabezpieczyć przed podobnymi praktykami. - Dlatego zwróciłem się do komendanta tarnowskiej policji z prośbą o przeszkolenie naszych egzaminatorów, by mogli bez trudu ocenić, czy dokument, którym się posługuje kandydat na kierowcę, jest prawdziwy - mówi Jan Sak, dyrektor MORD w Tarnowie – donosi “Gazeta Krakowska”.
Komentuj →
21 kwietnia 2008 |
0
“Gazeta Wyborcza Szczecin" rozpoczęła dyskusję nad wycinką przydrożnych alei. W regionie drzewa rosnące wzdłuż dróg ścinane są od kilku lat, ale w ostatnich miesiącach znika ich najwięcej. Zarząd Dróg Wojewódzkich chce wyciąć wszystkie 150 tys. sztuk, które rosną przy drogach wojewódzkich. Przy swoich drogach tną też gminy i powiaty. Wszyscy tłumaczą to bezpieczeństwem kierowców. My zaproponowaliśmy budowę barier energochłonnych i oznakowania pni, tak jak się to robi na zachód od naszej granicy.
Andrzej Kraśnicki jr: Dlaczego można praktycznie bezkarnie wycinać przydrożne aleje?
Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody: Dzisiejsze przepisy, które dotyczą przydrożnych drzew, oddają pełne kompetencje samorządom gmin i powiatów. Decyzje, zarówno te dotyczące pielęgnacji, jak i wycinki, podejmuje burmistrz, wójt, radni. Kontrola państwa jest w tym miejscu zupełnie wyłączona. Nie ma żadnego organu rządowego, który mógłby merytorycznie podpowiedzieć czy też weryfikować trafność wycinek, czy też ogławiania drzew, które też budzi wiele kontrowersji.
Andrzej Kraśnicki jr: I dalej tak będzie, czy może w końcu coś się zmieni?
Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody: Ministerstwo Środowiska zmieni przepisy ustawy o ochronie przyrody, które odnoszą się do tego problemu. Chcemy przede wszystkim wzmocnić ochronę krajobrazu. To zresztą wynika z międzynarodowej konwencji, którą kilka lat temu podpisała Polska. Aleje, które są istotnym elementem krajobrazu przyrodniczego i kulturowego, będą chronione. Dziś piękną, wiekową aleję można po prostu wyciąć. Jest też drugi aspekt. Są obszary, gdzie aleje drzew są siedliskiem dla gatunków chronionych. Komisja Europejska już wskazała nam, że w związku z tym nasze prawo nie jest zgodne z unijnym, skoro można tak po prostu zniszczyć siedliska. W nowej ustawie znajdzie się więc zapis, który będzie warunkował ewentualną wycinkę od sporządzenia i wniosków płynących z oceny oddziaływania na środowisko.
Andrzej Kraśnicki jr: Tylko kiedy to w końcu zadziała?
Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody: Samo stworzenie zapisów o ochronie krajobrazu to dość trudna sprawa. Chodzi o takie ujęcie tego zagadnienia, by było ono jasne, precyzyjne, uniwersalne i jednocześnie spełniało kryterium aktu prawnego. Prace nad tym trwają. Potem jeszcze ustawa musi przejść przez Sejm. To wszystko, niestety, kwestia wielu miesięcy.
Andrzej Kraśnicki jr: A tymczasem wycinka trwa w najlepsze. Jak to wygląda w skali kraju?
Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody: To problem ogólnokrajowy. Mamy w ministerstwie wiele sygnałów od lokalnych społeczności, z których wynika, że są wycinki, które trudno nawet uzasadnić dbaniem o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Ja uważam, że przed wycięciem powinno się dwa-trzy razy zastanowić, zanim się to zrobi. Przydrożne aleje to nasze wspaniałe dziedzictwo, dziś w sposób bardzo łatwy eliminowane.
Andrzej Kraśnicki jr: Tylko my mamy jakieś sentymenty do alei, czy na zachodzie Europy po prostu nie zwraca się na to uwagi?
Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody: We Francji, i nie tylko tam, są przewodniki, które opierają się na podróży takimi alejami. Na przykład rowerem. I jest to bardzo popularne, takie trasy przyciągają turystów. Polska ma tymczasem znacznie większe i znacznie ciekawsze tego rodzaju zasoby. Tyle że brakuje promocji. Szkoda, bo nie tylko Puszcza Białowieska, Tatry czy jeziora mazurskie, ale także aleje przydrożne mogą być turystyczną atrakcją.
Komentuj →