0283/03/2009 19 stycznia 2009 25 stycznia 2009

o wyższe i nieuchronne kary; nowe w polityce rowerowej; co w ustawie o kierujących pojazdami; propozycja punktów karnych dla pojazdów; o historii pasów trzypunktowych; o pasach bezpieczeństwa; statystyka używania pasów bezpieczeństwa; opłata za parkowanie na miejscu dla inwalidy; blokowanie kół może być bezprawne, ale…; LIFESAVER: „trzej zabójcy” na drogach; 1,5 metra; dlaczego jeżdżą bez pasów?; kupujemy używany samochodów; o zawierających umowę przewozu; o kierowcy bez zaświadczenia; ośrodek szkolenia kierowców, który używa pojazdów z trolejami; materiały do nauki jazdy – bonusy i gratis; czy już podarowałeś swój 1%?; o bezpłatnej reklamie na łamach PRAWA DROGOWEGO @ NEWS; o...

News tygodnia

Już pół wieku używamy trzypunktowych pasów
25 stycznia 2009 | 0

W tym roku przypada 50. rocznica wprowadzenia przez szwedzkiego producenta samochodów Volvo trzypunktowych pasów bezpieczeństwa jako standardowego wyposażenia pojazdów osobowych. Pas taki stał się najważniejszym elementem systemu bezpieczeństwa użytkowników samochodów i uratował życie setkom tysięcy, jeśli nie milionom ludzi. Volvo jako pierwszy producent na świecie zaczął montować takie pasy w 1959 roku we wszystkich pojazdach modelu Amazon przeznaczonych na rynek USA i krajowy. Model trzypunktowego pasa, stosowany powszechnie do dzisiaj, opracował inżynier Nils Bohlin. Przy konstrukcji pasa samochodowego Bohlin wzorował się na modelach pasów stosowanych w lotnictwie. Trzypunktowe pasy zastąpiły proponowane do tego czasu mało efektywne pasy pojedyncze. Stosowane w nich poprowadzenie pojedynczego pasa ukośnie przez tułów powodowało, że w razie wypadku ludzie zawisali na takim pasie lub nawet wysuwali się spod niego.

W momencie zderzenia pasy bezpieczeństwa przejmują energię kinetyczną ciała kierowcy (pasażera) i przekazują ją w punktach mocowania do konstrukcji samochodu. Amortyzują silne uderzenia i powstrzymują kierowcę (pasażera) od uderzenia o przód kabiny. Najbardziej rozpowszechnione są trzypunktowe pasy bezpieczeństwa ramieniowo (piersiowo) – biodrowe, stosowane przy przednich i tylnych siedzeniach. Natomiast dwupunktowe kotwiczenie pasów biodrowych stosuje się najczęściej dla środkowego pasażera tylnego siedzenia. Od kilku lat spotyka się napinacze pasów bezpieczeństwa poprawiające skuteczność ich działania. Napinacz ma za zadanie likwidować wydłużenie się taśmy pasa, występujące na skutek naporu siły bezwładności ciała i niedopuszczenie do zetknięcia się osoby jadącej z elementami wnętrza nadwozia. Jeszcze nie tak dawno powszechnie stosowane były tzw. statyczne pasy bezpieczeństwa, podtrzymujące ciało, ale i ograniczające swobodę ruchów. Obecnie prawie wyłącznie stosuje się bezwładnościowe pasy, wyposażone w zwijacz taśmy, który umożliwia swobodne wykonywanie ruchów i dopiero po wystąpieniu dużej siły bezwładności, w wyniku gwałtownego napięcia pasa, następuje blokada rolki zwijacza.

 

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Kupujemy używany samochód
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie:Jak bezpiecznie i skutecznie kupić używany samochód od jego właściciela

Odpowiedź: Kupując używany samochód, trzeba sporządzić umowę na piśmie i od właściciela zażądać wydania dokumentacji potwierdzającej jego prawo własności do pojazdu. Dokonując zakupu używanego samochodu, nabywca powinien dołożyć należytej staranności przy sporządzaniu umowy, szczególnie wówczas, gdy transakcję zawiera z nieznaną mu wcześniej osobą poznaną za pośrednictwem ogłoszenia w prasie lub na giełdzie samochodów. Nie wystarczy, że sprawdzi się pojazd od strony technicznej i dokładnie obejrzy numery silnika i podwozia, aby upewnić się, czy nie były przerabiane. Wszelkie manipulowanie przy obu tych numerach może świadczyć o tym, że samochód mógł zostać ukradziony i dawniej miał zupełnie inne numery.

Kupując używany pojazd należy domagać się wydania pełnej dokumentacji dotyczącej go i sprawdzić, czy jest autentyczna, niepodrabiana i wystawiona na osobę, która przystępuje do transakcji jako sprzedawca, a nie na kogoś o takim samy imieniu i nazwisku. W tym celu warto porównać dane zawarte w tej dokumentacji z ujętymi w dowodzie osobistym. W ten sposób można uniknąć zakupu samochodu od pasera, złodzieja albo innej nieuprawnionej osoby (np. od syna, który bez zgody ojca chce zbyć jego samochód, a w dodatku nosi takie samo nazwisko i imię jak ojciec).Umowę należy zawsze zawierać z właścicielem, a nie z jego najbliższymi krewnymi, którzy twierdzą, że mają jego ustną zgodę na sprzedaż wozu i twierdzą, że właściciel nie może osobiście przystąpić do transakcji, bo wyjechał za granicę do pracy. Tymczasem prawda może być taka, że właściciel rzeczywiście przebywa na emigracji i pozostawił samochód w kraju, ale nic nie wie o tym, że jego najbliżsi krewni chcą go sprzedać, a sam nie wyraża zgody na zbycie.

Gdyby samochód sprzedawał pełnomocnik właściciela, to wówczas powinien okazać pełnomocnictwo. Należy domagać się okazania pełnomocnictwa do dokonania sprzedaży konkretnego samochodu (dokładnie opisanego w pełnomocnictwie z podaniem marki wozu, roku produkcji, numeru silnika i numeru podwozia).Trzeba też sprawdzić, czy osoba, która wystawiła pełnomocnictwo do sprzedaży wozu, jeszcze żyje, bo wygasa ono wraz ze śmiercią mocodawcy. Oznacza to, że na tej podstawie już po śmierci mocodawcy pełnomocnik nie może dokonywać skutecznie transakcji. Zdarza się, że poprzedni właściciel umrze, a spadkobiercy chcą sprzedać samochód wchodzący w skład masy spadkowej. Będą mogli to zrobić dopiero po stwierdzeniu nabycia spadku. Gdy sąd wyda postanowienie o tym, że nabyli spadek, to staną się wszyscy współwłaścicielami całej masy spadkowej. Wtedy wszyscy muszą przystąpić do umowy sprzedaży z nabywcą wozu. Mogą też upoważnić jedną osobę, aby zawarła transakcję w ich imieniu, albo dokonać działu spadku i ustalić, komu przypadnie samochód. Spadkobierca, który w ten sposób zostanie jego właścicielem, będzie mógł swobodnie nim dysponować. Natomiast nie należy kupować auta od osoby, która twierdzi, że jest spadkobiercą ustawowym zmarłego właściciela i nawet przedstawia na to dowody (np. swój akt urodzenia). W takim przypadku nie można stwierdzić, czy zmarły nie pozostawił testamentu i nie powołał do dziedziczenia innego spadkobiercy.

Jeżeli małżonkowie nie zawierali umowy majątkowej o rozdzielności, to wówczas zakupiony po ślubie samochód stanowi ich majątek wspólny. Oznacza to, że np. mąż bez zgody żony nie może go sprzedać nawet wówczas, gdy dokumentacja wozu wystawiona została tylko na jego nazwisko. Sprzedaż samochodu stanowi bowiem przekroczenie zwykłego zarządu wspólnym majątkiem obojga przez jednego małżonka.

Coraz częściej zdarza się, że małoletnie dziecko jest właścicielem samochodu, ponieważ odziedziczyło go, otrzymało w darowiźnie albo wygrało na loterii. Z samochodu zazwyczaj korzystają rodzice i w końcu dochodzi do tego, że chcą go sprzedać, aby kupić nowszy model albo po to, aby wykorzystać pieniądze na inny cel. Skoro dziecko jest właścicielem samochodu, to ono powinno go sprzedać. Osoba małoletnia nie ma jednak pełnej zdolności do czynności prawnych i dlatego nie może przystąpić do umowy. Nie może też skutecznie upoważnić rodziców do sprzedaży pojazdu, a rodzice sami nie mogą w ten sposób rozporządzić majątkiem dziecka. Zgody na sprzedaż samochodu może udzielić im wyłącznie sąd rodzinny i opiekuńczy. Dlatego kupując samochód stanowiący własność osoby małoletniej od jej rodziców koniecznie trzeba sprawdzić, czy uzyskali oni zgodę sądu rodzinnego i opiekuńczego na zawarcie transakcji.

Umowę sprzedaży auta zawiera na piśmie dotychczasowy właściciel z nabywcą i zobowiązuje się w niej przenieść na kupującego własność pojazdu. Natomiast kupujący zobowiązuje się w umowie odebrać pojazd i zapłacić sprzedawcy cenę również wskazaną w umowie. W umowie należy dokładnie określić sprzedawany samochód, podając jego markę, numer silnika i numer podwozia, a także rok produkcji, a także wskazać sposób wydania go i odebrania. Miejsce wydania zakupu strony określają w sposób dowolny, ustalony przez siebie. Na przykład sprzedany samochód może zostać odebrany z parkingu. Wyposażenie samochodu może zostać wliczone w jego cenę. Strony mogą też przyjąć inne rozwiązanie: dodatkowo wycenić wyposażenie albo dotychczasowy właściciel może zgodzić się na wypożyczenie go nowemu. Sprzedawca ma też obowiązek udzielić nowemu właścicielowi potrzebnych wyjaśnień o stosunkach prawnych i faktycznych dotyczących sprzedawanego pojazdu oraz wydać posiadane przez siebie dokumenty, które go dotyczą. Jeśli jest to potrzebne do właściwego korzystania z rzeczy sprzedawanej, to wówczas sprzedawca powinien dołączyć odpowiednią instrukcję.

DOKUMENTACJA: dla potwierdzenia prawa do sprzedawanego pojazdu, właściciel powinien okazać:

• umowę kupna pojazdu od osoby fizycznej, w salonie dealera lub w komisie pojazdów używanych,

• umowę darowizny (gdy samochód został mu podarowany),

• dowód, że wygrał samochód na loterii, w grach liczbowych lub w konkursie i w ten sposób został jego właścicielem,

• dowód na to, że odziedziczył samochód po poprzednim właścicielu, bo był np. jego jedynym spadkobiercą, albo otrzymał go w ramach działu spadku.

dcdd39034f79d2021a0fc46177632d327852c7c6 (283-4)

Podstawa prawna: Art. 535-582 ustawy - Kodeks cywilny z 23 kwietnia 1964 r. (Dz. U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).

Komentuj
Zawierając umowę przewozu
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Jakie prawa i obowiązki mają osoby zawierające umowę przewozu?

Odpowiedź:Umowa przewozu polega na tym, że przewoźnik zobowiązuje się do przewiezienia osób lub rzeczy w ramach działalności własnego przedsiębiorstwa, a druga strona - do zapłaty w zamian za to wynagrodzenia. W przepisach określono tylko jedną stronę umowy przewozu. Wynika z nich jednoznacznie, że może nią być tylko osoba fizyczna lub prawna prowadząca przedsiębiorstwo transportowe uprawnione do wykonywania działalności przewozowej w sposób stały i zarobkowy. Oznacza to, że przepisy regulujące zasady zawierania i wykonywania umowy przewozu nie mają zastosowania do tzw. przewozów okazjonalnych bez względu na to, czy mają one charakter odpłatny czy też nieodpłatny. Umowa przewozu dochodzi do skutku według zasad dotyczących zawierania umów. Zgodnie z nimi oświadczenie drugiej stronie o woli zawarcia umowy stanowi ofertę, jeżeli określa istotne postanowienia tej umowy. W przypadku przewozu za ofertę uważa się podany do publicznej wiadomości rozkład jazdy lub ogłoszony cennik. Umowę przewozu zawiera się przez nabycie biletu na przejazd lub spełnienie innych określonych przez przewoźnika warunków dostępu do środka transportowego, a w razie ich nieustalenia - przez samo zajęcie miejsca w środku transportowym. Za bagaż, który podróżny przewozi ze sobą, przewoźnik ponosi odpowiedzialność tylko wtedy, gdy szkoda wynikła z jego winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. Jego przewóz odbywa się na podstawie umowy o przewóz podróżnego. Nie zawiera się w ogóle odrębnej umowy dotyczącej bagażu. W związku z tym w przypadku jego utraty, uszkodzenia, zniszczenia odpowiedzialność przewoźnika wchodzi w grę tylko wtedy, gdy szkoda wynikła z jego winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. W takich sytuacjach ciężar dowodu spoczywa na poszkodowanym podróżnym. To on musi wykazać, że szkoda nastąpiła z winy umyślnej lub była rezultatem rażącego niedbalstwa przewoźnika albo osób, za których działania lub zaniechania ponosi on odpowiedzialność. Inaczej jest w przypadku bagażu powierzonego przewoźnikowi. Za bagaż powierzony przewoźnikowi ponosi on odpowiedzialność według zasad przewidzianych dla przewozu rzeczy. W sytuacji, gdy podróżny swój bagaż umieści bez możliwości spełniania nad nim stałego nadzoru - w miejscu wskazanym przez przewoźnika, wówczas po stronie tego przewoźnika powstaje obowiązek sprawowania nad nim pieczy w zakresie odpowiadającym na ogół obowiązkom przechowującego w umowie przechowania. Podróżny jest obowiązany do przestrzegania przepisów porządkowych obowiązujących w transporcie. Osoby zagrażające bezpieczeństwu lub porządkowi w transporcie mogą być niedopuszczone do przewozu lub usunięte ze środka transportowego. Podróżnemu, który odstąpił od umowy przewozu, albo którego nie dopuszczono do przewozu lub usunięto ze środka transportowego, przysługuje zwrot należności stosowny do niewykorzystanego świadczenia przewozowego po potrąceniu części należności (odstępnego). Potrącenia nie stosuje się, jeżeli podróżny odstąpi od umowy przewozu z przyczyn występujących po stronie przewoźnika. Nie dotyczy to komunikacji komunalnej. Umowa przewozu polega na tym, że przewoźnik zobowiązuje się do przewiezienia osób lub rzeczy w ramach działalności własnego przedsiębiorstwa, a druga strona - do zapłaty w zamian za to wynagrodzenia. W bilecie na przejazd określa się wysokość należności za przejazd oraz dane potrzebne do ustalenia zakresu uprawnień podróżnego. W razie stwierdzenia braku odpowiedniego dokumentu przewozu przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona pobierają właściwą należność za przewóz i opłatę dodatkową albo wystawiają wezwanie do zapłaty. W razie stwierdzenia braku ważnego dokumentu poświadczającego uprawnienie do bezpłatnego albo ulgowego przejazdu przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona pobierają właściwą należność za przewóz i opłatę dodatkową albo wystawiają wezwanie do zapłaty. Podróżny, który zapomniał np. legitymacji potwierdzającej jego uprawnienie do zakupu biletu ze zniżką, może się wybronić z opresji. Pobrana należność za przewóz i opłata dodatkowa, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej odpowiadającej kosztom poniesionym przez przewoźnika, podlegają zwrotowi, a w przypadku wezwania do zapłaty - umorzeniu, w przypadku udokumentowania przez podróżnego, nie później niż w terminie siedmiu dni od dnia przewozu, uprawnień do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu. W razie posiadania przez podróżnego ważnego dokumentu przewozu, którego nie miał podczas przejazdu, zwrot lub umorzenie należności za przewóz i opłaty dodatkowej następuje, jeśli podróżny w ciągu siedmiu dni przedstawi dokument przewozu. Przewoźnik może określić w regulaminie przewozu lub taryfie obniżenie wysokości opłaty dodatkowej w razie natychmiastowego jej uiszczenia lub w terminie wyznaczonym w wezwaniu do zapłaty. Osoby zainteresowane nadaniem przesyłki muszą liczyć się z tym, że obowiązują przy tym ściśle określone zasady. Przewoźnicy przyjmują przesyłki bagażowe w punktach odprawy podanych do wiadomości publicznej lub bezpośrednio w środku transportowym, którym przesyłka ma być przewieziona. Bardzo często ustalają masę i liczbę sztuk przesyłki oraz przypadające do zapłaty należności przewozowe. W dowód przyjęcia przesyłki do przewozu oraz opłacenia należności wydają podróżnemu kwit bagażowy. Przy nadaniu przesyłki bagażowej bezpośrednio do środka transportowego masa przesyłki może być dla celów taryfowych określona szacunkowo.

Podstawa prawna: Art. 15, art. 16, art. 24, art. 63, art. 33a, art. 77 ustawy z 15 listopada 1984 r. - Prawo przewozowe (t.j. Dz. U. z 2000 r. nr 50, poz. 601 z późn. zm.).

oraz art. 774-793 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.)

Komentuj
Kierowca bez zaświadczenia
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Przez wiele lat prowadziłem własną pozarolniczą działalność gospodarczą i w jej ramach byłem kierowcą samochodu ciężarowego. Czy w związku z tym mogę sam wystawić sobie zaświadczenie o pracy w szczególnych warunkach?

Odpowiedź:Nie. Takiej możliwości nie ma. Emerytura w obniżonym wieku z tytułu pracy w szczególnych warunkach dotyczy tylko ubezpieczonych będących pracownikami. Zaświadczenie potwierdzające okres pracy w takich warunkach oraz, że praca ta wykonywana była stale i w pełnym wymiarze czasu pracy, wystawia zakład pracy.

Komentuj
Dlaczego jeżdżą bez pasów?
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Dlaczego więc niektórzy kierowcy jeżdżą bez pasów?

Odpowiedź: Jest kilka teorii na ten temat. Większość dość często odpowiada: “Nie mam zamiaru się zderzać”. Tu sprawdza się przysłowie “Mądry Polak po szkodzie”. Traktujemy wypadek drogowy jak przeznaczenie, z którym nie ma co walczyć i nie zmieniamy nic w swoim postępowaniu. Wiąże się to z tym, że spora część naszego społeczeństwa jest pozbawiona wyobraźni i nie widzi elementarnych powiązań przyczynowo-skutkowych. Nie zapinamy pasów też z lenistwa lub z przekory do przepisów. Ale wszystkich nas łączy jedno: statystycznie krótsze życie. Pasy bezpieczeństwa, chroniąc nasze życie i zdrowie, bez wątpienia są elementem podwyższającym bezpieczeństwo osób je stosujących.

Odpowiedzi udzieliła: Małgorzata Mrozik, Politechnika Szczecińska, Katedra Eksploatacji Pojazdów Samochodowych

Komentuj
Kierowca niepełnosprawny użytkuje pojazd
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie: Czy używanie auta trzeba dokumentować? Podatnik, który chce w ramach ulgi rehabilitacyjnej odliczyć wydatki na samochód osobowy, nie musi posiadać dokumentacji potwierdzającej poniesienie tych wydatków. Podatnik posiada drugą umiarkowaną grupę inwalidztwa. Chce w zeznaniu PIT uwzględnić wydatki na używanie samochodu.- Czy mogę skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej, gdyż słyszałem, że aby taką ulgę odliczyć, trzeba mieć dokumenty o korzystaniu z rehabilitacji w danym roku podatkowym - pyta czytelnik “Gazety Prawnej” pan Henryk z Mielna.

Odpowiedź “Gazety Prawnej”: W opisanym przypadku podatnik może skorzystać z odliczenia wydatków poniesionych na używanie samochodu osobowego.Poniesienie wydatków na cele rehabilitacyjne generalnie trzeba dokumentować. Wyjątkiem jest m.in. używanie samochodu osobowego, stanowiącego własność (współwłasność) osoby niepełnosprawnej zaliczonej do I lub II grupy inwalidztwa lub podatnika mającego na utrzymaniu osobę niepełnosprawną zaliczoną do I lub II grupy inwalidztwa albo dzieci niepełnosprawne, które nie ukończyły 16. roku życia, dla potrzeb związanych z koniecznym przewozem na niezbędne zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne - w wysokości nieprzekraczającej w roku podatkowym kwoty 2280 zł. Z przepisu tego wynika zatem, że podatnik będący osobą niepełnosprawną lub który ma na utrzymaniu osobę niepełnosprawną, może pomniejszyć swój dochód o wydatki poniesione w związku z używaniem samochodu osobowego, pod warunkiem że auto używane jest w celu dojazdów na niezbędne zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne. Brak dokumentów potwierdzających poniesienie wydatków na samochód nie jest konieczny dla dokonania odliczenia. Jednak w przypadku kontroli ze strony urzędu skarbowego podatnik, który skorzysta z tego odliczenia, powinien posiadać dokumenty potwierdzające, że samochodem dojeżdżał na zabiegi. Takim dokumentem może być np. karta zabiegowa czy zaświadczenie od lekarza o konieczności pobierania takich zabiegów.

PODSTAWA PRAWNA: Art. 26 ust. 1 pkt 6 i ust. 7a ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz. U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.).

Komentuj
Wydatki na dojazdy do pracy
25 stycznia 2009 | 0

Pytanie:Czy można uwzględnić faktyczne wydatki na dojazdy do pracy?

Odpowiedź: Podatnik może w zeznaniu rocznym uwzględnić faktycznie poniesione koszty na dojazdy, jeśli udokumentuje je imiennymi biletami okresowymi. Podatnik pracuje poza miejscem zamieszkania. Pracodawca poinformował go, że korzysta z podwyższonych kosztów uzyskania przychodu.- Do pracy dojeżdżam, wykupując bilety miesięczne/kwartalne. W 2008 roku wydałem 1368 zł, mam też inne bilety, dzięki którym dojeżdżałem do pracy, na kwotę 91 zł. Czy jest możliwość uwzględnienia biletów w zeznaniu rocznym PIT w związku z dojazdem do pracy - pyta pan Bartosz z Płocka. Można uwzględnić bilety na dojazdy w zeznaniu rocznym. Zgodnie z przepisami ustawy o PIT koszty uzyskania przychodów z tytułu stosunku służbowego, stosunku pracy, spółdzielczego stosunku pracy oraz pracy nakładczej wynoszą 139 zł 06 gr. miesięcznie, a za rok podatkowy łącznie nie więcej niż 1668 zł 72 gr., w przypadku gdy miejsce stałego lub czasowego zamieszkania podatnika jest położone poza miejscowością, w której znajduje się zakład pracy, a podatnik nie uzyskuje dodatku za rozłąkę. Jednak w sytuacji, gdy wskazane roczne koszty uzyskania przychodów są niższe od wydatków na dojazd do zakładu lub zakładów pracy środkami transportu autobusowego, kolejowego, promowego lub komunikacji miejskiej, w rocznym rozliczeniu podatku koszty te mogą być przyjęte przez pracownika lub przez płatnika pracownika w wysokości wydatków faktycznie poniesionych, udokumentowanych wyłącznie imiennymi biletami okresowymi.

Podstawa prawna:Art. 22 ust. 2 i ust. 10 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tj. Dz. U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.).

Komentuj

Legislacja

A może punkty karne dla samochodów?
25 stycznia 2009 | 5

d855d7e169b37e270bcf44d71e5bc1a7c859d122 (283-1)

“Dziennik Łódzki” informuje: Pożyczasz auto znajomemu, fotoradar łapie go na przekroczeniu prędkości, a punkty karne dostaje twój samochód. Jeśli przekroczysz limit, auto zostanie przymusowo wyrejestrowane. Takie mogą być skutki pomysłu Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, który chce skuteczniej walczyć z piratami drogowymi i swoją propozycję złożył w Ministerstwie Infrastruktury. - Punkty karne powinny być przypisywane nie tylko kierowcy, ale także samochodowi. Zbyt często zdarza się bowiem, że zdjęcie wykonane przez fotoradar jest niewyraźne, więc ktoś z rodziny ratuje kierowcę przed utratą prawa jazdy, twierdząc, że to on siedział za kierownicą - mówi Skowroński. Inicjatywę dyrektora WORD popiera Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi. - Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy zdjęcia z wideorejestratorów są niewyraźne. Kierowca ma wtedy cały wachlarz możliwości, aby oszukać policję - przyznaje podinsp. Magdalena Zielińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Inicjatywa Skowrońskiego służy poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dlatego Ministerstwo Infrastruktury powinno się nad nią zastanowić. Według Skowrońskiego, sytuacje, kiedy punkty karne trafiają na konto matki albo żony kierowcy nie są wyjątkiem. - Nic dziwnego, że kierowca, który zbliża się do górnego limitu dozwolonych punktów karnych, kombinuje, co zrobić, aby go nie przekroczyć. Dlatego uważam, że policja powinna prowadzić statystykę nie tylko osób, ale także samochodów, które dostają punkty karne. W niejednej sytuacji okaże się, że auto w ciągu roku "zarabia" nawet 100 punktów. Takie samochody powinno się wyrejestrowywać i wprowadzić wysokie opłaty za ponowne zarejestrowanie, powiedzmy w wysokości tysiąca złotych. Skowrońskiemu chodzi o nieuchronność kary. Dlatego zależy mu przede wszystkim na sytuacjach, w których do końca nie wiadomo, kto prowadził samochód. Auto nie musi dostawać punktów karnych podczas policyjnej kontroli drogowej, kiedy wszystko jest jasne. Obserwacje Skowrońskiego potwierdzają policyjne statystyki. W ubiegłym roku 302 kierowców skierowano w Łodzi na kurs sprawdzenia umiejętności, ponieważ przekroczyli limit punktów karnych. W całym województwie liczba ta wyniosła prawie tysiąc. - To naprawdę bardzo mało - uważa podinsp. Mirosław Micor z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - Zdarza się, że zdjęcia z fotoradarów są słabej jakości. Nawet jeśli fotoradar jest nowy, to może być tak, że kierowca spuścił głowę, odwrócił się albo padł refleks świetlny. I dlatego nie można go zidentyfikować. Oczywiście można okłamać funkcjonariuszy, ale trzeba pamiętać, że za składanie fałszywych zeznań na policji grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Według szefa WORD, na drodze będzie bezpieczniej tylko wtedy, jeśli kierowcy będą przeświadczeni o nieuchronności kary. - Trzeba nauczyć ludzi odpowiedzialności - mówi dyrektor. - W tym celu potrzebna jest baza punktów karnych dla auta, które zachowają się także przy zmianie właściciela. Do pomysłu Zbigniewa Skowrońskiego bardzo sceptycznie odnosi się Rajmund Kądziela, dyrektor wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów w Łodzi. Szczególnie krytykuje pomysł "wiecznej" bazy punktów karnych. - Nowy właściciel samochodu nie może ponosić konsekwencji za starego. Co z tego, że przyznamy punkty samochodowi i go wyrejestrujemy? To naprawdę w niczym nie pomoże. Pomysł Skowrońskiego nie podoba się także kierowcom.

Komentuj
Co tam w ustawie o kierujących pojazdami
25 stycznia 2009 | 2

Ministerstwo Infrastruktury zakończyło pracę na projektem ustawy o kierujących pojazdami. Propozycjami nowych przepisów wkrótce zajmie się rząd – informuje “Dziennik”. Kierowca, który uzbiera 24 punkty karne, nie straci od razu prawa jazdy - zapowiada "Gazeta Prawna". Kierowca taki najpierw zostanie wysłany na kurs reedukacyjny. Jednak później przez pięć lat będzie musiał uważać, by nie otrzymać ponownie 24 punktów karnych. Jeśli tak się stanie, to wówczas straci uprawnienie do kierowania autem. Rozwiązanie takie przewiduje projekt ustawy o kierujących pojazdami. - Propozycja, by kierowcę, który uzyska 24 punkty karne, najpierw wysłać na kurs, jest dobra. Jednak okres na ponowne uzyskanie takiej liczby punktów jest zbyt długi - mówi dr Ryszard Stefański z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa. Jego zdaniem w ciągu pięciu lat wielu kierowców ponownie zdobędzie 24 punkty karne. Komentarz “Gazety Prawnej”: Autorzy nowego prawa na drodze proponują inną sankcję - reedukację. Utrata prawa jazdy ma grozić dopiero po uzbieraniu 48 punktów w ciągu 5 lat. Pomysł tak długiego okresu budzi jednak wątpliwości. Zamiast sankcji szybkiej i nieuchronnej autorzy wprowadzili wieloletnią niepewność. Wprawdzie ćwiczenia czyni mistrza, także z kierowcy, ale lepiej, gdy odbywa się ono na placu manewrowym, a nie na drodze szybkiego ruchu. Skuteczniejsza jest szybsza - bo po roku - kara w postaci konieczności zdawania kolejnego egzaminu. Recydywista za kółkiem jest tak samo nieodpowiedzialny przed szkodą, jak i po szkodzie. Ministerstwo Infrastruktury chce także podnieść jakość szkoleń. W tym celu będą prowadzone częstsze kontrole szkół nauki jazdy. Instruktorzy będą musieli raz w roku uczestniczyć w warsztatach udoskonalających ich umiejętności i metodykę nauczania. Obecnie osoba prowadząca kurs po skończeniu szkolenia instruktorskiego i zdaniu państwowego egzaminu nie rozwija się dalej, gdyż nie ma takiego obowiązku. W projekcie przewidziano, że szkoły nauki jazdy będą mogły wynajmować place manewrowe od innych przedsiębiorców. Rozwiązanie to ma zagwarantować, że kursanci przejdą szkolenia na dobrym placu. Poniżej - opracowane przez redakcję “Gazety Prawnej” - najważniejsze zmiany, które wprowadza ustawa o kierujących pojazdami:

7219a05406761409dd0cc0525d74a2f55ecfda65(283-10)

Komentuj
Nowe w polityce rowerowej
22 stycznia 2009 | 2

"Metro": Rząd wspólnie z organizacjami pozarządowymi przygotowuje "politykę rowerową", zakładającą m.in. zniesienie absurdalnych przepisów utrudniających życie cyklistom. Zmiany w prawie opracowuje roboczy zespół ekspertów przy Ministerstwie Infrastruktury. W jego skład wchodzą przedstawiciele resortu oraz społecznicy ze stowarzyszeń zgromadzonych w ramach programu "Miasto dla rowerów". Plan realizacji tzw. polityki rowerowej rządu składa się z dwóch etapów. W pierwszym uproszczone mają zostać przepisy, którym podlegają cykliści, np. zniknąć może przepis zabraniający przewożenia dzieci w przyczepkach. Dziś grozi za to 300 zł mandatu. Możliwe też, rowerzyści dostaną pełnoprawne pierwszeństwo na skrzyżowaniu, gdy ścieżka rowerowa przecina ulicę - teraz dwa różne przepisy wzajemnie się wykluczają. W drugim etapie zespół ekspertów zajmie się ścieżkami rowerowymi. Eksperci proponują m.in., aby wszędzie wyglądały tak samo. Teraz niektóre są z kostki, inne z asfaltu. Mają być również uproszczone zasady ich budowy, by ścieżki dwukierunkowe mogły powstawać obok jezdni jednokierunkowych. Do 2013 r. rząd planuje przeznaczenie na ścieżki 109 mln euro unijnych dotacji - zapowiada "Metro".

 

Przepisy ustawy Prawo o Ruchu Drogowym

ze zmianami zaproponowanymi przez inicjatywę Miasta dla rowerów

po uzgodnieniach w Ministerstwie Infrastruktury styczeń 2009

W poniższym zestawieniu wyrazy podkreślone na żółtym tle są dodane do obecnego tekstu ustawy, przepisy co do których jest konsens aby zostały zlikwidowane są przekreślone i wyróżnione czerwoną czcionką.

 

Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:

5) “Droga dla rowerów” - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów jednośladowych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego

5a) ”Pas ruchu dla rowerów” - część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowym”

5b) “Śluza rowerowa” – część jezdni na wlocie skrzyżowania na całej szerokości jezdni lub wybranego pasa ruchu oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi przeznaczona do zatrzymania rowerów w celu zmiany kierunku jazdy lub ustąpienia pierwszeństwa

47) “Rower” - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. Za rower uważa się również taki pojazd wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż

48V, odłączany automatycznie po przekroczeniu prędkości 25 km/godz.;

47a) “Wózek rowerowy” – rower o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub towarów

Art. 16.

7. Na skrzyżowaniu i bezpośrednio przed nim, kierujący rowerem, motorowerem lub motocyklem może poruszać się środkiem pasa ruchu, jeśli ten pas umożliwia opuszczenie skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku, z zastrzeżeniem art. 33 ust. 1.

Art. 17

1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów lub pas ruchu dla rowerów

Art. 22

2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:

1) do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo;

2) do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi – jeżeli zamierza skręcić w lewo.

3a. Kierujący rowerem może także zastosować się do zasady opisanej w art. 33 ust 1b.

Art. 24.

3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10 i 12 . [...]

6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania. [...]

12. Kierujący rowerem jednośladowym może wyprzedzać inne niż rower wolno jadące pojazdy z ich prawej strony.

Art. 27.

2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów lub drodze dla rowerów stanowiących część drogi, którą zamierza opuścić.

Art. 33.

1. Kierujący rowerem jednośladowym innym niż wózek rowerowy jest obowiązany korzystać z pasa ruchu dla rowerów w jezdni oraz drogi dla rowerów poza jezdnią jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym podróżuje lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.

1a."Kierujący rowerem może zatrzymać się w śluzie rowerowej obok innych rowerzystów. Jest obowiązany bezzwłocznie opuścić ją kiedy zaistnieje możliwość kontynuowania jazdy w zamierzonym kierunku i zająć miejsce na jezdni zgodnie z art. 33 ust. 1 i 3."

1b. Rowerzysta zmieniający kierunek jazdy w lewo nie musi stosować się do art. 22 ust. 2 pkt 2. Może w tym celu jechać na wprost, zatrzymując się na skrzyżowaniu po prawej stronie i ustępując pierwszeństwa pojazdom poruszającym się na wprost po jezdni którą jechał, a następnie rozpocząć jazdę w zamierzonym kierunku.

3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:

1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu; innego roweru lub motoroweru jeśli utrudnia to poruszanie się innym uczestnikom ruchu; a w przypadku rowerów wielośladowych w każdej sytuacji.

4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:

1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

2) zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.

5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy: [...]

3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź) z zastrzeżeniem ust. 6.

6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Art. 49.

1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:

11) Na drodze dla rowerów, pasie ruchu dla rowerów oraz w śluzie rowerowej, z zastrzeżeniem rowerów.

Art. 60.

2. Zabrania się kierującemu: [...]

5) używania w pojazdach, z zastrzeżeniem rowerów, opon z umieszczonymi w nich na trwałe elementami przeciwślizgowymi

Art. 63.

3. Zabrania się przewozu osób w przyczepie, z tym że dopuszcza się przewóz: [...]

3) dzieci w przyczepie konstrukcyjnie przystosowanej do przewozu osób ciągniętej przez rower.

Komentuj
Wyższe i nieuchronne kary
19 stycznia 2009 | 2

Kierowcy zostaną szybciej zidentyfikowani i ukarani za przekroczenie dozwolonej prędkości. Zostanie utworzony automatyczny system nadzoru nad ruchem drogowym. W jego skład wejdzie sieć kilkuset nowoczesnych fotoradarów, które będą natychmiast przesyłać zarejestrowane wykroczenia do Centrum. Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Takie zmiany przewiduje poselski projekt nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Sejmowa komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przyjęła sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej do tego projektu. Zdjęcia z fotoradarów, które za pomocą nowoczesnych technologii transmisji danych trafią do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które będzie funkcjonować przy Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. Tam zostaną one szybko przetworzone. Przy wykorzystaniu komputerów będzie możliwa szybka identyfikacji właściciela pojazdu, którym popełniono wykroczenie. Niemal po chwili operatorzy Centrum wyślą właścicielowi auta wezwanie do uiszczenia mandatu lub wskazania sprawcy wykroczenia. Taka automatyzacja systemu, jak i powierzenie kontroli nad nim GITD ma odciążyć policję i usprawnić nakładanie mandatów za wykroczenia drogowe. Tym bardziej, że policja będzie zwolniona ze ścigania kierowców za przekroczenie prędkości. Wykroczenia zarejestrowane przez policję także trafią do Centrum, które zajmie się postępowaniem zmierzającym do ukarania kierowcy. - Każde zarejestrowane przekroczenie prędkości zostanie skierowane do centrum. Policja zostanie w pewnym sensie odciążona, ale będzie zajmowała się mandatami za inne wykroczenia na drodze – mówi Adam Jasiński, komisarz z Komendy Głównej Policji. Kary pieniężne za przekroczenie prędkości będą nakładane w drodze decyzji administracyjnej, a nie mandatu karnego. Dlatego wezwanie do uiszczenia kary będą mogli wysłać pracownicy Centrum. Dr Ryszard Stefański z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa zastanawia się czy można aż tak łatwo wprowadzać kary administracyjne. - Jeżeli doszło do popełnienia wykroczenia, to nie widzę podstaw, aby karę nakładał organ niesądowy – mówi Ryszard Stefański.- Dzięki temu, że będzie to postępowanie administracyjne to zapewniona zostanie równość wszystkich wobec prawa. Osoby, które są chronione różnymi immunitetami na pewno nie unikną kary – tłumaczy inspektor Jacek Zalewski, dyrektor Biura Ruchu Drogowego w KGP. Kierowcy zostaną szybciej zidentyfikowani i ukarani za przekroczenie dozwolonej prędkości. Przekroczenie dozwolonej prędkości w mieście o 10 km/h ma kosztować 200 zł. Na autostradach i drogach ekspresowych będzie można jednak jeździć szybciej. Podczas prac w podkomisji sejmowej wprowadzono propozycję, aby zwiększyć dozwoloną prędkość na autostradach i dwujezdniowych drogach ekspresowych. Zgodnie z nowym projektem na autostradzie będzie można podróżować z prędkością 140 km/h, czyli 10 km/h szybciej niż obecnie. Na dwujezdniowych drogach ekspresowych kierowcy będą mogli rozpędzić swoje auta do 120 km/h (obecnie do 110 km/h). Jednak na pozostałych trasach dozwolone prędkości pozostaną bez zmian.c7097eb376f4fa582e62851ea23bcdb4b0c821da 

(283-7)^Projekt, przewiduje, że w obszarze zabudowanym kierowca, który przekroczy dozwoloną prędkość o 10 km/h do 20 km/h, zapłaci 200 zł. Wcześniej posłowie chcieli, aby taki mandat groził już od przekroczenia prędkości o zaledwie 5 km/h. Jednak jeżeli w takim miejscu kierowca będzie jechał o ponad 50 km/h szybciej niż pozwalają znaki, to zapłaci 700 zł. - Obecnie zaproponowane wysokości kar są bardziej rozsądne niż proponowane początkowo. Jednak sztywne stawki nie zawsze się sprawdzają. Są miejsca i sytuacje, w których nawet znaczne przekroczenie prędkości nie jest tak niebezpieczne, jak w innych miejscach, gdzie nawet nieznacznie szybsza jazda może spowodować tragedię - ocenia dr Ryszard Stefański. Podkreśla, że wprowadzenie nowych stawek mandatów i całego systemu będzie miało sens wtedy, gdy zostaną zweryfikowane wszystkie znaki ograniczające prędkość. - Są znaki, które w wielu miejscach niepotrzebnie ograniczają prędkość w radykalny sposób. Nie zawsze służy to tak naprawdę bezpieczeństwu - podsumowuje Stefański. Poza obszarem zabudowanym przekroczenie dozwolonej prędkości o 10 km/h do 20 km/h będzie kosztowało 150 zł. Przy jeździe szybszej o ponad 50 km/h od dopuszczalnej prędkości kara wyniesie już 600 zł. Najniższe mandaty będą na drogach ekspresowych i autostradach. 100 zł wyniesie kara za przekroczenie prędkości o 10 km/h do 20 km/h i 500 zł za jazdę z prędkością ponad 50 km/h od tej wskazanej w przepisach.

Komentuj
Rząd przygotował nowelę ustawy o czasie pracy kierowców
25 stycznia 2009 | 0

Niezależnie od tego, jak długo kierowca jedzie nocą, czas jego pracy w danej dobie nie będzie mógł przekroczyć dziesięciu godzin – informuje “Rzeczpospolita”. Taka zmiana została zaproponowana w ustawie o czasie pracy kierowców po tym, gdy Komisja Europejska wezwała Polskę do usunięcia rozwiązań naruszających art. 3 lit. i oraz art. 7 dyrektywy 2002/15/WE. Według art. 3 dyrektywy pora nocna obejmuje okres co najmniej czterech godzin między godz. 0.00 a 7. Każda praca w tym czasie, niezależnie od tego, jak długo trwa, jest pracą w porze nocnej. Pracownik, który ją wykonuje, podlega, zgodnie z art. 7 dyrektywy, ograniczeniu pracy do dziesięciu godz. w danej dobie niezależnie od tego, ile czasu pracował w nocy, oraz ma prawo do wyrównania według zasad określonych w przepisach krajowych. Tymczasem zgodnie z art. 1517 § 1 kodeksu pracy pora nocna obejmuje osiem godzin między godz. 21 a 7, a stosownie do art. 21 ustawy o czasie pracy kierowców kierowca musi pracować co najmniej cztery godz. w porze nocnej, aby czas jego pracy był ograniczony do dziesięciu godz. w danej dobie. Krajowe rozwiązanie jest niezgodne z dyrektywą. Aby dostosować przepisy do standardów UE, konieczna jest ich zmiana. Rząd przygotował nowelizację ustawy o czasie pracy kierowców. Rząd proponuje, by art. 21 ustawy o czasie pracy kierowców otrzymał brzmienie, że gdy praca jest wykonywana w porze nocnej, czas pracy kierowcy nie może przekraczać dziesięciu godzin w danej dobie. Ustawodawca nie musi wprowadzać nowych rozwiązań dotyczących zasad rekompensowania pracy w nocy, gdyż zgodnie z art. 1518 kodeksu pracy pracownikowi, także kierowcy, przysługuje dodatek do wynagrodzenia za pracę w porze nocnej. Sprawa jest pilna i Sejmowa Komisja Infrastruktury otrzymała zalecenie, by przedstawić sprawozdanie dotyczące projektu do 10 lutego. Zgodnie z projektem zmiana w ustawie o czasie pracy kierowców ma wejść w życie 30 dni od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Komentuj
Nadchodzą zmiany dla rowerzystów
25 stycznia 2009 | 1

Każdy rowerzysta do 18. roku życia będzie musiał jeździć w kasku i kamizelce odblaskowej. Nad takimi rozwiązaniami pracują urzędnicy ministerstwa infrastruktury - dowiedział się serwis TVP. info. - Nie przesądziliśmy, że takie rozwiązania wejdą w życie, bo nie chcielibyśmy wprowadzać martwego przepisu, którego łamanie będzie trudne do wyegzekwowania - mówi Radosław Stępień, szef gabinetu politycznego ministra, który przyznaje, że sam bez kasku na rower nie wsiada. Resort analizuje też podobne przepisy w innych krajach. - W Niemczech na przykład każdy rowerzysta musi mieć opony z odblaskami - mówi Stępień i przyznaje, że i takie rozwiązania w nowych przepisach brane są pod uwagę. Pomysły resortu są teraz konsultowane z policją i organizacjami rowerzystów. Konsultacje mają się zakończyć wczesna wiosną, przed rozpoczęciem sezonu rowerowego. - Na pewno wypracujemy rozwiązanie, które poprawi bezpieczeństwo na naszych drogach - zapewnia Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury.

Komentuj
W szkołach edukacja dla bezpieczeństwa
23 stycznia 2009 | 0

Trzy ustawy i trzy ministerstwa wprowadzają do szkół lekcje pierwszej pomocy. Tymczasem by uczniów nauczyć jej udzielać, wystarczą ochotnicza straż pożarna i obrotny dyrektor szkoły - jak od lat w Kurowie. W tej podkrakowskiej gminie pierwszej pomocy potrafią udzielić wszyscy mieszkańcy. Nauczyli ich miejscowi strażacy – czytamy w “Gazecie Wyborczej Kraków”. Lekcje pierwszej pomocy we wszystkich szkołach - od podstawówki do liceum - wprowadza od września 2009 roku ustawa o ratownictwie medycznym. Mogą je prowadzić lekarze i ratownicy medyczni lub nauczyciele po specjalistycznych kursach. Zakres szkoleń ma określić rozporządzenie ministrów zdrowia i edukacji, a tego jeszcze nie ma. Nauczyciele nie chodzą na kursy, bo nie wiedzą, czego powinni się nauczyć. A nawet jeśli teraz uczą pierwszej pomocy, to od nowego roku bez odpowiedniego certyfikatu nie będą mogli już tego robić. Szkół na pewno nie będzie stać na zatrudnianie lekarzy i ratowników, bo ci bardzo wysoko cenią swoją pracę. Nie ma nauczycieli-ratowników do podstawówek, nie ma też do gimnazjów. Tymczasem od września 2009 roku w gimnazjach mają pojawić się nowe zajęcia - "edukacja dla bezpieczeństwa". A w nich m.in. nauka... ratownictwa. Tak zakładają projekt ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy o kulturze fizycznej. Najprawdopodobniej lekcje będą mogli prowadzić nauczyciele przysposobienia obronnego, pod warunkiem że gimnazjom uda się ich zatrudnić (dotychczas lekcje PO odbywały się tylko w szkołach ponadgimnazjalnych).Cezary Bratko z Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania MEN przyznaje, że ustawy się zazębiają, ale tym nie powinni zawracać sobie głowy dyrektorzy, a Ministerstwo Edukacji, które powie im, jak organizować zajęcia. Dodaje też, że "edukacja dla bezpieczeństwa" to nie tylko lekcje pierwszej pomocy. Gimnazjaliści będą uczyć się, jak organizować działania w przypadku zagrożenia życia, zdrowia lub mienia oraz o strukturach obronnych państwa.

Komentuj
Projekty ustaw już nie w ministerstwach
23 stycznia 2009 | 1

Sejm RP uchwalił nowelizację ustawy o Radzie Ministrów, która przewiduje, że projekty ustaw będą przygotowywane w Rządowym Centrum Legislacji, a nie jak dotychczas w ministerstwach. Za przyjęciem nowelizacji głosowało 271 osób, przeciw były 4; 176 wstrzymało się od głosu. W myśl nowelizacji, założenia przepisów powstające w poszczególnych ministerstwach będą trafiały na posiedzenia Rady Ministrów. Następnie rząd będzie zatwierdzał takie założenia, po czym Rządowe Centrum Legislacji (RCL) przystąpi do pisania projektu ustawy. Po wejściu w życie uchwalonych dziś zmian legislatorzy z RCL, pisząc projekt, nie będą mogli wykroczyć poza to, co będzie sformułowane w założeniach przyjętych przez rząd. Premier Donald Tusk przekonywał w listopadzie - po tym, jak rząd przyjął projekt nowelizacji - że zaproponowane zmiany w procesie legislacyjnym są "przełomowe, jeśli chodzi o sposób stanowienia prawa", pomogą uniknąć "pewnych niedoskonałości" i zaoszczędzą "sporo czasu". Teraz nowelizacja trafi do Senatu.

Komentuj
Ocenili obowiązujące prawo
23 stycznia 2009 | 0

0657cc754186b1a804c00055a55046857cdfab71 

(283-2) 

W Krakowie Wiceminister Infrastruktury, Wiceprzewodniczący Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Zbigniew Rapciak uczestniczył w posiedzeniu Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (BRD). Głównym tematem spotkania była ocena obowiązującego prawa w zakresie ruchu drogowego, w celu wyeliminowania istniejących nieścisłości. W posiedzeniu, zorganizowanym z inicjatywy Podsekretarza Stanu Zbigniewa Rapciaka, uczestniczyli m.in.: Wojewoda Małopolski Jerzy Miller, dyrektor Sekretariatu Krajowej Rady BRD Andrzej Grzegorczyk, Zastępca Dyrektora Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego Marek Dworak oraz przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Wszystkie Państwa sugestie dotyczące zmian w przepisach prawa zostaną szczegółowo przeanalizowane w ciągu 3 miesięcy – zapowiedział Wiceminister Zbigniew Rapciak. - Inicjatywa podjęta przez małopolską Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego będzie kontynuowana w formie kolejnych konsultacji w zespołach roboczych – dodał. Podczas spotkania poruszono również kwestię poprawy sytuacji rowerzystów, aby byli oni równoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego. Wysłuchano także informacji ks. Zbigniewa Szostaka, kustosza Sanktuarium w Zabawie k. Tarnowa, na temat działania pilotażowego programu rehabilitacji po traumie powypadkowej i utworzenia ośrodka aktywnej terapii psychologicznej dla osób dotkniętych tragedią utraty bliskich w wypadkach drogowych.

Komentuj
Rząd: pracodawca nie musi zatrudniać inspektora
22 stycznia 2009 | 1

Firmy będą musiały wyznaczyć pracowników odpowiedzialnych za zwalczanie pożarów. Nie będą to jednak inspektorzy ochrony przeciwpożarowej. Osoby te nie będą musiały jednak legitymować się co najmniej średnim wykształceniem i ukończonym szkoleniem z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Pracodawcy nie będą musieli kierować pracowników na kosztowne kursy dla inspektorów przeciwpożarowych i nie grożą im wysokie kary z tego tytułu. Zawieszona została nowela kodeksu pracy z 21 lipca 2008 r., która miała obowiązywać od 18 stycznia 2008 r., a dotyczyła tego, że każdy, nawet najmniejszy pracodawca musiał zatrudniać na etacie inspektorów ochrony przeciwpożarowej. Każdy pracodawca zostanie zobowiązany do wyznaczenia pracownika odpowiedzialnego za działania w zakresie zwalczania pożarów i ewakuacji pracowników. Tak wynika z projektu nowelizacji kodeksu pracy, przygotowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Resort podkreśla, że ze względu na konieczność jak najszybszego uchwalenia tych zmian przesłał je do Komisji Przyjazne Państwo.

Przygotowana przez resort nowela zakłada, że pracodawcy będą musieli wyznaczać pracownika odpowiedzialnego za działania w zakresie zwalczania pożarów i ewakuacji pracowników. Z kodeksu pracy zostaną usunięte przepisy odsyłające do ustawy o ochronie przeciwpożarowej. Dzięki tym zmianom wyznaczeni pracownicy nie będą musieli posiadać średniego wykształcenia i ukończonego kursu inspektora ochrony przeciwpożarowej. Wystarczy, że ukończą szkolenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy (zgodnie z art. 2372), w którym w ramowych programach szkolenia uwzględniona jest także problematyka ochrony przeciwpożarowej. Firmy nie będą musiały ponosić dodatkowych kosztów związanych z koniecznością zatrudniania inspektorów ochrony przeciwpożarowej.

Komentuj
Zmiany przy wydawaniu uprawnień
22 stycznia 2009 | 0

Opublikowano rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 29 grudnia 2008 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wydawania uprawnień do kierowania pojazdami. Akt wchodzi w życie z dniem 6 lutego 2009 r.

Komentuj
Elastyczny czas egzaminu praktycznego - komentarze (3)
19 stycznia 2009 | 1

Kolejny raz publikujemy wypowiedzi naszych Czytelników poświęcone propozycji skrócenia czasu egzaminu praktycznego. Generalnie chodzi o czas egzaminu, o jego uelastycznienie. Jeśli więc w ciągu 25 minut przejedziesz po mieście bezbłędnie tzn. zaliczysz odpowiednią liczbę skrzyżowań i rond i wykażesz się przy tym bezbłędną znajomością znaków drogowych (np. nie złamiesz znaków zakazu wjazdu) to możesz liczyć na dobre serce egzaminatora. I zamiast wymaganych dziś 40 minut będziesz mógł zakończyć egzamin pomyślnie już po 25 minutach. Z takiej propozycji powinni być zadowoleni i kandydaci na kierowców i egzaminatorzy. Oto kolejne Państwa komentarze. Oczywiście prosimy o dalsze:

Komentarz 8: Popieram komentarz 5. Żeby nie było nieporozumień wystarczy skrócić czas minimalny np. do 25 min. Pozdrawiam instruktorów. Adam.

Komentarz 9: Do moderatora: Dlaczego redakcja podaje zyski i koszty OSK a nie pokażę zysków i kosztów WORD!! Myślałem ze mamy wolność słowa!! nie obrażałem nikogo wskazując CZYSTY BIZNES!! Andry - [Odpowiedź redakcji: nie posiadamy danych WORD – red.].

Komentarz 10: Skrócenie czasu trwania egzaminu spowoduje:
1.Zwiększenie zysków WORD-ów. W tym samym czasie egzaminator przeegzaminuje więcej osób.
2. Zwolnienie części egzaminatorów - nie będą potrzebni. Dlaczego z takiej zmiany mieliby być zadowoleni egzaminatorzy?
Dodatkowo:
- brak wymogu 30 dniowego terminu egzaminu poprawkowego pogorszy tylko sytuację zdających. Co najmniej dziwne, dlaczego akurat teraz chce się z tego rezygnować? Przecież egzaminatorów nie brakuje? A WORD-y coraz częściej mieszczą się w 30 dniach na wyznaczenie egzaminu?
- ostrzejsze wymogi na placu, łagodniejsze w ruchu drogowym. Z jakiego powodu? Czyżby kierowcy idealnie zachowywali się na drogach, a mieli problemy jedynie z cofaniem po łuku? Adam T.

Komentarz 11: Naprawdę -dziwny jest ten świat przypominam szanownym koleżankom i kolegom, którzy zapomnieli, że jeszcze cztery lata temu toczyła się dyskusja na temat konieczności wprowadzenia wydłużonego czasu egzaminu państwowego. Praktycznie te same instytucje, prawie te same autorytety ten sam szum medialny - warto dzisiaj pamiętać. Byli również wśród nas /należę do nich /, którzy już wtedy mówili, że wynik egzaminu nie zależy od jego czasu ale od uczciwości, rzetelności itd. itd. egzaminatora. I jakaż to pociecha, że większość z nas miała rację. Wojciech Szemetyłło.

Komentuj
Egzaminator i instruktor na drugi etat (2)
19 stycznia 2009 | 0

“Gazeta Wyborcza Lublin”: Nie można uznaniowo udzielać zgody na dodatkowe zatrudnienie policjantów - mówi posłanka Małgorzata Sadurska i apeluje o zmiany w prawie. Posłanka swoje zastrzeżenia opisała w interpelacji do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Prawo zezwala policjantom na dodatkowe zatrudnienie, ale przepisy nakazują funkcjonariuszom uzyskanie na to zgody swojego komendanta. Zapisy miały pozwolić mundurowym na dorobienie do niskich pensji, zaś zgoda przełożonego była potrzebna po to, by dodatkowe zajęcie nie kolidowało ze służbą. Posłance jednak zapisy ustawowe nie wystarczają. - Są po prostu uznaniowe. Zostawiają komendantom swobodę w udzielaniu zgody. Nie ma jasnych kryteriów, w jakich przypadkach powinno się dawać pozwolenie - uważa Sadurska. Apeluje o doprecyzowanie ustawy rozporządzeniem, które mówiłoby w jakich przypadkach komendant może pozwolić dorobić podwładnemu. Problem dwuetatowców jest ostatnio gorąco dyskutowany przez lubelskich policjantów. Dwa tygodnie temu ujawniliśmy, że zarówno komendanci miejski jak i wojewódzki ograniczą dodatkowe zatrudnienie funkcjonariuszy. W ubiegłym roku 27 jego podkomendnych pracowało m.in. jako taksówkarze, instruktorzy jazdy czy prywatni przedsiębiorcy. Teraz ich jedynym zajęciem będzie praca w mundurze, a nie robota za kółkiem w charakterze instruktora. Zgodę na ekstrazatrudnienie dostaną policjanci, których praca związana jest z "interesem służby" - współpracujący z samorządami, pobierający przy tym ryczałt z tytułu zasiadania w komisjach oraz np. ci funkcjonariusze, którzy udzielają porad osobom poddanym przemocy. Podobnie w ekstrafuchy nie będą tolerowane wśród policjantów z brygady antyterrostycznej pracujących na bramkach w nocnych klubach czy funkcjonariuszy wojewódzkiej drogówki zatrudnionych w WORD jako egzaminatorzy. Przełożeni nie układaliby też pod nich grafiku służby, jak to miało dotychczas. "A ja uważam, że to niemądra decyzja! Chcąc uczciwie dorobić, czemu nie wykorzystać swoich umiejętności i możliwości. Policjanci kokosów nie zarabiają, a na legalu drugi etacik why not, jeśli skrupulatnie i uczciwe wykonuje się swoją pracę, można pogodzić te dwie funkcje - dla chcącego nic trudnego i można być dobrym w tym co się robi. Mam znajomego policjanta, któremu świetnie to wychodzi...więc taki przepis to kara dla niego wielu innych kolegów po fachu! " napisał jeden z forumowiczów “Gazety Wyborczej”. - Mamy pełne poparcie komendy głównej dla naszych działań - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik komendanta wojewódzkiego. O problem dwuetatowości zapytaliśmy więc również KGP. Nie prowadzi ona statystyk ilu policjantów w Polsce ma drugie etaty. - Komendanci mają wolną rękę czy dawać zgodę na dodatkowe zatrudnienie czy nie - powiedział nam Krzysztof Hajdas z KGP.

Komentarz Czytelnika “PRAWA DROGOWEGO @ NEWS”: Jeżeli chodzi o prowadzenie szkolenia przez policjantów drogówki, to myślę, że nikt inny tak nie uczuli przyszłego adepta sztuki kierowania na możliwość powstania realnego zagrożenia na drodze jak właśnie ci policjanci. Nie powinno się im zabraniać dodatkowego źródła utrzymania. Jeżeli by, Pan udowodnił, że policjant jest stronniczy w stosunku do swego byłego kursanta, lub kursantów i byłoby to nagminne to zrozumiałe, że nie pozwoliłby Pan mu na dodatkową pracę. Ale to trzeba najpierw komuś udowodnić i nie oceniać wszystkich jedną miarą. Takim posunięciem nie zyska pan szacunku, wśród swoich podwładnych. Jestem policjantem RD od 19 lat i instruktorem nauki jazdy. Każdy z kursantów, z którymi miałem zajęcia wie, że nie może liczyć na moją pobłażliwość, a nawet wie, że zostanie surowiej potraktowany, gdyż ja go uczyłem jeździć zgodnie z przepisami. Janusz J.

Jak informuje “Gazeta Prawna” Ministerstwo Infrastruktury w projekcie ustawy o kierujących pojazdami przewiduje zwiększą się także wymagania wobec egzaminatorów. Nie będą mogli mieć więcej niż 65 lat. Natomiast kandydat na egzaminatora musi zaliczyć sześciomiesięczne szkolenie w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, a nie jedynie kurs kwalifikacyjny, jak to jest obecnie. Egzaminator, zanim zacznie sprawdzać kwalifikacje kandydatów na kierowców, musi wziąć udział w 100 egzaminach jako obserwator. Obecnie wystarczy, że uczestniczył w zaledwie 10 egzaminach. 20 pierwszych egzaminów będzie przeprowadzał pod nadzorem - obecnie tylko trzy. Ponadto egzaminator musi być zatrudniony na pełnym etacie i ma mieć zakaz podejmowania innej działalności zarobkowej bez zgody dyrektora WORD. Wszystkie proponowane rozwiązania mają ograniczyć korupcję podczas przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy i podnieść kwalifikacje samych egzaminatorów.

Komentuj
Niezgodność z Konwencją Wiedeńską
19 stycznia 2009 | 4

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Infrastruktury o zajęcie stanowiska wobec niezgodnych - według RPO - polskich przepisów o ruchu drogowym z Konwencją Wiedeńską. W liście do Cezarego Grabarczyka Janusz Kochanowski kwestionuje wprowadzone w 2001 r. zmiany w przepisach o ruchu drogowym, z których wykreślono zasadę pierwszeństwa rowerzystów wobec kierujących pojazdami na drodze podczas manewru zmiany kierunku jazdy. RPO stwierdza także, iż w ustawie Prawo o ruchu drogowym mniej precyzyjnie niż w Konwencji Wiedeńskiej uregulowana została zasada pierwszeństwa pieszych na pasach. "Konwencja Wiedeńska precyzuje, że zmieniający kierunek pojazd jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerzystom poruszającym się na drodze dla rowerów nawet, jeżeli jeszcze na nią nie wjechali" - napisał rzecznik. Zdaniem Kochanowskiego polskie przepisy nakazują kierowcy ustąpienie pierwszeństwa tylko w sytuacji, gdy rowerzysta znajduje się już na przejeździe lub bezpośrednio przed nim. Nie nakładają też na kierującego obowiązku przepuszczenia rowerów jadących ścieżkami rowerowymi, przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać. RPO zwrócił również uwagę, iż wobec istniejącego w polskim prawie zakazu wchodzenia na jezdnię bezpośrednio pod jadący pojazd, obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na pasach jest niejednoznaczny. Zdaniem rzecznika może to sugerować, iż obowiązek dbałości o bezpieczeństwo pieszego na pasach spoczywa wyłącznie na pieszym. Ponadto kierujący pojazdem zobowiązany został jedynie do zachowania "szczególnej ostrożności" i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu już znajdującemu się na przejściu. Tymczasem w myśl konwencji, kierujący zobowiązany jest do "zbliżania się do przejścia tylko z odpowiednio zmniejszoną szybkością", aby nie narażać na niebezpieczeństwo pieszych, którzy znajdują się na przejściu lub dopiero na nie wchodzą. Konwencja Wiedeńska z 1968 r. jest międzynarodowym traktatem określającym ogólne zasady ruchu drogowego. Według późniejszego porozumienia nie zezwala się na wprowadzenie odmiennych uregulowań państwom, które tę konwencję przyjęły. Polska stała się stroną obu tych umów w 1984 r. Jako umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma ona pierwszeństwo przed postanowieniami zawartymi w ustawach, jeśli ich zapisów nie można pogodzić z regulacjami wynikającymi z konwencji.

Komentuj
Program dofinansowania do zakupu pojazdów
19 stycznia 2009 | 0

“Gazeta Prawna” informuje: W tym roku PFRON będzie mógł przeznaczyć 301 mln zł na realizację własnych programów na rzecz osób niepełnosprawnych. Według funduszu jest to kwota ponad połowę niższa od tej, którą przeznaczył na programy w 2008 roku. Dlatego PFRON nie przewiduje naboru wniosków o dofinansowanie do zakupu samochodu przez osoby niepełnosprawne w ramach pilotażowego programu Sprawny dojazd. PFRON przekazał na ten cel w 2008 roku 217 mln zł. Z tej pomocy skorzystało 9 tys. niepełnosprawnych. Z uwagi na ograniczone środku finansowe blisko 7 tys. wnioskodawców spełniających warunki programu nie uzyskało dofinansowania. Aby ich potrzeby mogły być spełnione, budżet programu musiałby wynosić co najmniej 400 mln zł. Fundusz dodatkowo podkreśla, że realizacja programu nie poprawiła znacząco sytuacji osoby niepełnosprawnej na rynku pracy i nie daje gwarancji utrzymania zatrudnienia. Przyniosła więc mniej korzyści osobie niepełnosprawnej niż np. dofinansowanie kosztów nauki. Ze względu na ograniczenia budżetowe, PFRON analizuje zakres podmiotowy i przedmiotowy pozostałych programów, które obecnie prowadzi. Fundusz już wcześniej zapowiadał, że ze względu na zmiany w prawie (m.in. od 1 stycznia 2009 r. o 36,3 proc. wzrosła podstawa obliczania wysokości wypłacanych przez PFRON dofinansowań do wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników), możliwe będzie ograniczenie środków na ten cel. - Rada Nadzorcza Funduszu podejmie decyzję w sprawie realizacji programów na przełomie stycznia i lutego - zapowiada Wojciech Skiba, prezes PFRON. Obecnie Fundusz prowadzi m.in. program Student, dzięki któremu pomoc na kształcenie otrzymują niepełnosprawni studenci, oraz program Uczeń na wsi, którego celem jest poprawa warunków kształcenia niepełnosprawnych uczniów z obszarów wiejskich. O dofinansowanie do zakupu lub specjalnego oprzyrządowania samochodu mogły ubiegać się m.in. zatrudnione lub uczące się, pełnoletnie osoby niepełnosprawne posiadające prawo jazdy kategorii B i orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności wydane z powodu znacznej dysfunkcji narządu ruchu. W 2008 roku maksymalna kwota pomocy na zakup nowego samochodu wynosiła 28,08 tys. zł, a samochodu używanego (lecz nie starszego niż trzyletni) - 22,464 tys. zł. Minimalnie 20 proc. ceny samochodu musiała pokryć osoba niepełnosprawna.

Komentuj
Jest kolejna aktualizacja e-PD
19 stycznia 2009 | 0

Zbiór ePrawoDrogowe uzupełniony został o akty prawne opublikowane do dnia 14 stycznia 2009 r. W tym.:

Teksty rzeczywiste opublikowane:

- ustawa o podatku akcyzowym;

- ustawa o pracownikach samorządowych;

- o pomocy osobom uprawnionym do alimentów.

Teksty aktów ujednoliconych:

- ustawa – Prawo o ruchu drogowym;

- ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji;

- ustawa o podatku od towarów i usług;

- ustawa o swobodzie działalności gospodarczej;

- ustawa o samorządzie powiatowym;

- ustawa - Przepisy wprowadzające ustawę o swobodzie działalności gospodarczej;

- ustawa o zmianie ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów.

Projekty aktów prawnych:

- rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wzoru legitymacji służbowej i odznaki identyfikacyjnej inspektorów transportu drogowego oraz oznakowania pojazdów służbowych ITD.

ZAMÓW ZBIÓR AKTÓW: 0-502-659-431

To najtańszy zbiór aktów prawnych z zakresu PRAWO DROGOWEGO

To zbiór zawsze aktualny

To program łatwy w obsłudze

Zapłacisz tylko 150 zł i otrzymasz też Kalendarz instruktora 2009*

* oferta ważna do wyczerpania zapasów

 

Komentuj

Statystyka

Pasy bezpieczeństwa stosuje tylko 60% kierowców!
25 stycznia 2009 | 0

Wyniki badań przeprowadzonych w Europie dowiodły, że pasy bezpieczeństwa redukują o blisko 50% ryzyko wystąpienia śmiertelnych i ciężkich obrażeń w wyniku wypadku samochodowego.

Komisji Europejska szacuje, że dzięki upowszechnieniu w społeczeństwie korzystania z pasów, każdego roku można by uratować życie około 4 000 mieszkańców Wspólnoty.

W Polsce pasy bezpieczeństwa regularnie stosuje niewiele ponad 60% kierowców.

Komentuj

Przegląd prasy

Wiele odmian czerwonego
23 stycznia 2009 | 1

Światło żółte, Wyróżniamy dwa jego podgatunki: "żółte wczesne" i "żółte późne". To pierwsze jest w zasadzie równoznaczne z poleceniem: dodaj gazu! Co odważniejsi przejeżdżają skrzyżowania również na późnym żółtym. Prawdziwych kozaków nie zraża także pierwsza, można by rzec embrionalna faza czerwonego, zwłaszcza wieczorami i na nieco mniej uczęszczanych krzyżówkach. Światło czerwone ma zresztą więcej odmian. Na przykład "czerwone prawoskrętne", które z kolei dzieli się na "czerwone prawoskrętne zwykłe", czyli zielonostrzałkowe oraz "czerwone prawoskrętne domyślne" - co prawda zielonej strzałki nie ma, ale domyślnie uznajemy, że powinna być, tylko zapomnieli ją zainstalować lub była zainstalowana, lecz padła ofiarą wandali. Skoro tak, to nie ma żadnego logicznego powodu, by przy takim czerwonym nie ruszyć do skrętu w prawo... Istnieje także światło czerwone-za-długie. To właśnie ono, świecąc przez chwilę dla wszystkich kierunków, niepotrzebnie utrudnia ruch na niektórych skrzyżowaniach. Bystry kierowca na czerwonym-za-długim rozpoczyna już jazdę - wie przecież, że i tak za chwilę będzie miał zielone, a dzięki swemu sprytowi być może nadrobi kilka sekund. No właśnie, zielone... Aż by się prosiło, by - wzorem innych krajów - wprowadzić zielone pulsujące, ostrzegające o zbliżającej się zmianie świateł. Niestety, jest to ponoć niemożliwe, gdyż dodatkowo komplikowałoby funkcjonowanie i tak już bardzo skomplikowanych systemów tzw. obszarowego sterowania ruchem. Z kolei montowanie pod sygnalizatorami równie przydatnych tablic, podających - w sekundach - czas do najbliższej zmiany świateł byłoby rzekomo zbyt kosztowne. Cóż, Polska to nie Turcja, gdzie takie rozwiązanie widzieliśmy po raz pierwszy... – tak o światlach można przeczytać na stronie “Poboczem.pl”.

Komentuj
1,5 metra
23 stycznia 2009 | 0

Półtora metra i ani centymetra mniej dla pieszych na chodniku - tyle nakazuje prawo o ruchu drogowym. Krakowski student z ASP niecodzienną akcją postanowił sprzeciwić się nagminnemu łamaniu przepisów przez kierowców. I pomalował im samochody. Zaparkowany na chodniku pojazd nie może utrudniać ruchu pieszym. W Krakowie mieszkańcom daje się szczególnie we znaki - kierowcy narzekają, że nie ma gdzie parkować, piesi, że nie ma gdzie chodzić. Łukasz Roth, student krakowskiej ASP, postanowił zareagować na uprzykrzające życie wszystkim niezmotoryzowanym przyzwyczajenia kierowców. Na chodniku przy krakowskich alejach pomarańczową farbą wytyczył linię w odległości dokładnie 1,5 metra od ściany. Jeśli na drodze stanął mu samochód, na nim też namalował pomarańczową linię, a nieprzyjemnie zaskoczonym kierowcom zostawił za wycieraczkami ulotki z fragmentem artykułu z prawa o ruchu drogowym. Redaktorzy serwisu Bryła.pl określają akcje Łukasza Rotha niekonwencjonalnymi działaniami, które "balansują na granicy happeningu i miejskiej partyzantki w obronie estetyki miasta". Niespodziewanie spotkały się one ze sporym zainteresowaniem w internecie - filmik dokumentujący malowanie samochodów w serwisie YouTube dostępny jest od roku, ale popularność zdobywa teraz i na chwilę obecną obejrzało go przeszło 30 tys. osób. "No, wreszcie ktoś daje durnym kierowcom do zrozumienia... Popieram akcję, jeśli farba jest łatwo zmywalna, by nie trzeba było się zbytnio z nią męczyć" - skomentował jeden z internautów.

48bac910880734503a2e0046e6b7506645352b64 (283-6)

Komentuj
LIFESAVER: „trzej zabójcy” na drogach
22 stycznia 2009 | 0

4b280dbc90a98bcb7b839f946ad7e4698c6b90bc(283-8)

W Warszawie w dniach 21-22 stycznia 2009 r. odbyła się trwająca dwa dni konferencja LIFESAVER. Projekt ten jest największą w historii, wspólną inicjatywą Policji drogowej z dwudziestu pięciu państw europejskich. Miała ona na celu zintegrowanie podejścia do ratowania życia na drogach całej Europy. W inauguracji konferencji udział wzięli przedstawiciele MSWiA, kierownictwa Komendy Głównej Policji, Biura Ruchu Drogowego oraz TISPOL-u i innych organizacji zajmujących się problematyką bezpieczeństwa. W ramach seminarium omówione zostały krajowe plany bezpieczeństwa drogowego, strategiczne planowanie egzekwowania przepisów, wykorzystanie technologii oraz procedury legislacyjne. Jednym z kluczowych elementów była prezentacja działań podejmowanych na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym w innych krajach Unii Europejskiej. Zatwierdzony przez Komisję Europejską projekt LIFESAVER, ma przede wszystkim charakter szkoleniowy i służy budowaniu systemu działań z zakresu nadzoru nad przestrzeganiem przepisów ruchu drogowego, a najistotniejszym jego elementem jest wymiana doświadczeń pomiędzy służbami policyjnymi poszczególnych państw europejskich. Projekt realizowany będzie w latach 2008 - 2011. Realizacja głównych jego założeń zmierza do zintegrowania działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie. Obejmuje 3 poziomy: strategiczny, taktyczny i operacyjny (wykonawczy). TISPOL będzie również usiłował włączyć poza policyjne służby działające w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego, takie jak np. zarządców dróg. Główne obszary objęte projektem to: naruszanie limitów prędkości, jazda po alkoholu oraz nie zapinanie pasów bezpieczeństwa, są to tzw. "trzej zabójcy".

c68cf47fd295599132b55ab15fcae4032c78d435 (283-14)

Komentuj
Blokowanie kół może być bezprawne, ale…
19 stycznia 2009 | 3

Sosnowiecka Plejada postanowiła walczyć z kierowcami, którzy zajmują miejsca niepełnosprawnym. Nie spodobało się to kierowcom, którzy mają w nosie dobre obyczaje. Poszli na skargę do prokuratury - informuje “Gazeta pl. Katowice”. I relacjonuje dalej: Tomasz Gizicki, szef sosnowieckiej Plejady, postanowił na własną rękę zrobić porządek z kierowcami, którzy zajmują miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych. Opiekę nad parkingiem, gdzie nie obowiązują przepisy ruchu drogowego, powierzył prywatnej firmie. Każdemu, kto zajmie miejsce dla niepełnosprawnego, ochroniarze zablokują koła. Trzeba też za to zapłacić 300 zł. Można by powiedzieć, że wreszcie ktoś znalazł sposób na kierowców, którzy zajmują miejsca niepełnosprawnym, gdyby nie radny Wojciech Kulawiak. Syn radnego podjechał pod Plejadę i stanął na miejscu dla inwalidów. Ochroniarze zablokowali koła samochodu. Syn zadzwonił do ojca. - Zgadzam się, że popełnił błąd. Wyskoczył na chwilę do apteki czy na pocztę. Policja czy straż miejska miałyby prawo ukarać go, ale opłaty chciała prywatna firma - wyjaśnia radny. Policja, która przyjechała na miejsce, kazała ochroniarzom odblokować samochód i syn radnego odjechał bezkarny. Radny o zdarzeniu zawiadomił prokuratora. Tylko w pierwszy weekend akcji ochroniarze pod Plejadą zablokowali ponad trzydzieści aut. Wielu kierowców zapłaciło od razu. Szymon Sowula z firmy ochroniarskiej nie przejmuje się donosami miejskich prominentów do prokuratury i zamierza robić swoje. Zajmowanie miejsc przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych to prawdziwa plaga. Kto nie zapłaci, może się spodziewać wezwania do sądu. - My nie dajemy mandatów, ale pobieramy opłatę, na którą kierowca się zgodził, świadomie parkując na miejscu dla inwalidów - wyjaśnia Sowula. Na parkingu są bowiem tabliczki z informacją, że kto zastawi miejsce niepełnosprawnej osobie, upoważnia obsługę parkingu do zablokowania samochodu i zgadza się również zapłacić 300 zł. Zbigniew Krupa, szef sosnowieckiej straży miejskiej, uważa, że Autoclamb nie ma prawa nakładać blokad. Tymczasem mł. asp. Hanna Michta, rzeczniczka sosnowieckiej policji, już nie jest tego tak pewna. - Skierujemy sprawę do sądu, by zdecydował, kto ma rację w tym sporze. Z naszych wstępnych ustaleń wynika jednak, że ochrona parkingu nie popełnia przestępstwa. Blokady są zdejmowane z samochodów natychmiast i nikt nie ogranicza kierowcom dysponowania ich własnością - mówi. Sowula podkreśla, że część pieniędzy zebranych od kierowców łamiących dobre obyczaje przekaże na dom dziecka i potrzeby osób niepełnosprawnych. - Niedługo pojawimy się też przy innych centrach handlowych w regionie - zapewnia.

Marek Plura, poseł, który porusza się na wózku inwalidzkim i walczy o prawa osób niepełnosprawnych, chwali akcję Plejady. - Szefowi sklepu gratuluję odwagi. To dobry pomysł, boję się tylko, że wywróci się z przyczyn prawnych - martwi się.
Borys Budka, radca prawny: Pomysł Plejady jest bardzo dobry. Niestety, blokowanie kół samochodów może być uznane przez sąd za działanie bezprawne. Moim zdaniem lepiej ograniczyć się do robienia zdjęć samochodom, które zaparkowały na miejscu dla inwalidów. Następnie przeciwko właścicielowi pojazdu firma administrująca parkingiem powinna wystąpić na drogę sądową z żądaniem opłaty przewidzianej w regulaminie.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 283
26 stycznia 2009 | 0

Pijany kierowca wjechał w karetkę - Ponad 2 promile w wydychanym powietrzu miał 62-letni zakopiańczyk, który wjechał w niedzielę w Kościelisku w karetkę pogotowia i cztery samochody osobowe. - To szczęście, że nikomu nic się nie stało. Kierowca, jadąc samochodem terenowym z dużą prędkością, uszkodził cztery samochody i zderzył się z karetką pogotowia wiozącą pacjenta do szpitala - mówi rzeczniczka prasowa zakopiańskiej policji, st. aspirant Monika Kraśnicka-Broś. Kierowca odpowie teraz za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwym oraz spowodowanie kolizji drogowych.

Pijana matka wjechała na słup, porzuciła dziecko i uciekła - Pijana kobieta wjechała o trzeciej w nocy na słup w podwarszawskim Piasecznie. Na miejscu kolizji zostawiła 12 letnie dziecko i uciekła. Dzieckiem zaopiekował się świadek kolizji. On też zawiadomił policję. O trzeciej w nocy, w Piasecznie kobieta wjechała w słup energetyczny. Na miejscu kolizji wysadziła z samochodu 12-letnie dziecko i odjechała z piskiem opon. Dziecko stało zdezorientowane. Na szczęście znalazł się świadek zdarzenia. Zaopiekował się porzuconym dzieckiem i przyprowadził je na policję. Poinformował także oficera dyżurnego o wypadku. Patrole policyjne zaczęły szukać kobiety. Gdy namierzyli auto i próbowali je zatrzymać, kobieta zwolniła sprawiając wrażenie, że staje. Zaraz jednak dodała gazu i odjechała. Po kilku minutach pościgu 40-latka została zatrzymana przez funkcjonariuszy z drogówki. Kobieta miała ponad 2,5 promila alkoholu we krwi. Ponadto nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Dorocie M. za prowadzenie auta w stanie nietrzeźwym grozi do 2 lat więzienia.

Nietrzeźwy wiózł pacjentów na dializę - Policjanci z Gdańska zatrzymali pijanego kierowcę sanitarki, który wiózł pacjenta na dializę do szpitala. Na jednym ze skrzyżowań nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i uderzył w inne auto. 53-letni Edmund N. stracił już prawo jazdy. Czeka go jeszcze rozprawa w sądzie. Wczoraj po godzinie 16.00 na skrzyżowaniu ul. Styp-Rekowskiego i Kościuszki kierowca volkswagena transportera nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu mercedesowi. Samochody zderzyły się. Całe szczęście nikomu nic się nie stało. Pokrzywdzony kierowca mercedesa zawiadomił dyżurnego bytowskiej komendy. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce wypadku sprawdzili stan trzeźwości kierujących. 53-letni kierowca volkswagena miał 1,2 promila alkoholu. Mężczyzna przewoził jednego pasażera. Miał zabrać kolejnych, by zawieźć ich do oddalonego o ponad 30 km od Bytowa szpitala - na dializy. Edmund N. już stracił prawo jazdy. Teraz czeka go rozprawa w sądzie. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do 2 lat, a za spowodowanie kolizji grzywna do 5 tys. zł. Pijany holował pijanego bez prawa jazdy - Dwóch Rumunów, jadących na podwójnym gazie zatrzymali poznańscy policjanci. Jeden z nich nie miał nawet prawa jazdy, a chcąc chronić swoją skórę, wymyślił historię o "znajomym Piotrze", który to rzekomo na widok funkcjonariuszy po prostu uciekł. Patrolujący miasto policjanci usłyszeli komunikat, że na wiadukcie przy ul. Hetmańskiej samochód osobowy wjechał na torowisko. Będący w pobliżu patrol wywiadowców udał się na miejsce by sprawdzić, co tak naprawdę się stało. Na miejscu policjanci nie zauważyli na torach żadnego pojazdu. Natomiast uwagę ich zwrócił kierowca forda escorta, który holował opla astrę. Policjanci dali sygnał, by kierujący się zatrzymali. Po krótkiej rozmowie i kontroli okazało się, że dwaj obywatele Rumunii prowadzili pojazdy na podwójnym gazie. Badanie u kierującego fordem 28-latka wykazało prawie 1,5 promila, z kolei ciągnięty na lince 21-latek miał 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W związku z zaistniałą sytuacją policjanci "odholowali" obu panów do pobliskiego komisariatu. W trakcie rozmów 28-latek przyznał się do jazdy pod wpływem alkoholu. Tłumaczył się tym, że mimo iż zdawał sobie sprawę z konsekwencji uległ prośbie znajomej, która poprosiła go o przywiezienie do domu drugiego z mężczyzn. Z kolei 21-latek twierdzi, że to nie on prowadził opla. Z relacji wynikało, że on w ogóle nie posiada prawa jazdy, a za kierownicą siedział ponoć niedawno poznany pan o imieniu Piotr. Mężczyzna powiedział, że obaj jechali samochodem, który po kilku przejechanych kilometrach odmówił posłuszeństwa. Piotr powiedział, że to pewnie wina słabego akumulatora, a w chwili kiedy zobaczył policjantów po prostu uciekł. Wywiadowcy w trakcie zatrzymywania pojazdów oraz podczas kontroli nie zauważyli nikogo, kto mógłby stamtąd uciec. Obecnie śledczy z Wildy ustalają dokładne okoliczności zajścia. Mężczyznom za popełnione przestępstwo, a konkretnie za jazdę po spożyciu alkoholu może grozić do kilku lat pozbawienia wolności.

Komentuj
Tym samochodem nawet polecisz
25 stycznia 2009 | 0

24237cb2b497e4e24ba0837925024b9485091c92

(283-9)

Grupa byłych studentów z Massachusetts Institute of Technology, którzy w ubiegłym roku założyli firmę Terrafugia, twierdzi, że być może już w 2009 roku rozpocznie się sprzedaż... latającego samochodu.

Celem ich prac jest skonstruowanie pojazdu, który będzie mógł latać jak samolot, a po wylądowaniu korzystać ze zwykłych dróg, tak, jak samochód. Już w przeszłości wiele firm i przedsiębiorstw próbowało skonstruować hybrydę samolotu i samochodu. Prace Terrafugii są jednak na tyle zaawansowane, a ich plany interesujące, że chwalą je nawet uznani specjaliści. "Pracują nad kilkoma interesującymi rozwiązaniami" - mówi Mitch LaBitche, inżynier w firmie LaBiche Aerospace, która jest współautorem całej serii statków powietrzynych, od niewidzialnego myśliwca F-117 po śmigłowiec Apache AH-64. Pracownicy Terrafugii skonstruowali już składane skrzydło, w który wyposażony zostanie Transition, bo tak będzie brzmiała nazwa pojazdu. Dotychczasowe konstrukcje zakładały demontaż skrzydeł po wylądowaniu. Terrafugia planuje, że będą one automatycznie składane dzięki naciśnięciu pojedynczego guzika w kabinie. Prototypowe skrzydło złożono i rozłożono ponad 500 razy, co całkowicie zadowoliło konstruktorów. Skrzydło korzysta z ogólnodostępnych elektrycznych siłowników, które służą do jego składanie oraz elektromagnesów utrzymujących je po złożeniu przy kadłubie pojazdu. Anna Mracek Dietrich, jedna z inżynierów pracujących w Terrafugia, poinformowała, że teraz trwają prace nad resztą pojazdu. Jego testy mają rozpocząć się pod koniec 2008 roku.Jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed zespołem jest skonstruowanie odpowiedniego silnika, który będzie działał jako silnik samolotu i samochodu oraz wymagał do pracy ogólnodostępnej benzyny bezołowiowej. Firma pracuje więc nad mechanizmem przełączającym napęd pomiędzy śmigłem i tylną osią pojazdu. Konstruktorzy muszą przy tym pamiętać o jeszcze jednym, bardzo poważnym ograniczeniu. Pojazd, by zostać dopuszczony przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA) musi spełniać odpowiednie wymagania. Terrafugia postanowiła wypozycjonować go na rynek lekkich samolotów sportowych, gdyż w samych tylko USA licencję na tego typu samoloty posiada 600 000 osób. Oznacza to jednak, że Transition musi m.in. ważyć mniej niż 599 kilogramów, rozwijać w powietrzu prędkość nie większą niż 222 kilometry na godzinę, zabierać na pokład nie więcej niż dwie osoby i posiadać przymocowane na stałe podwozie. Musi również spełniać wszystkie wymagania, które przed samochodami osobowymi stawia Narodowa Administracja Autostrad i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Terrafugia planuje, że począwszy od 2009 roku będzie co roku sprzedawała od 50 do 200 pojazdów Transition. Cena latającego samochodu wyniesie 148 000 dolarów.

Komentuj
Na tylnej kanapie siedział… koń
25 stycznia 2009 | 1

33ea189271026a41d91c710409e918ffb13d240e 

(283-11)

Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie - nieprawdopodobne zgłoszenie - o przewozie konia fiatem uno - odebrał oficer dyżurny komendy. Patrol, który pojechał na miejsce potwierdził, że właśnie tak było. W fiacie uno z tyłu siedział 120-kilogramowy koń. Jadący autem mężczyźni kupili zwierzę pod Warszawą i wieźli je do domu. Niestety, samochód miał awarię i musieli się zatrzymać. Tylna kanapa zamiast w aucie leżała na dachu, a na jej miejscu siedział koń. Piękny, 120-kilogramowy źrebak. Zwierzę było trochę wystraszone. W rozmowie z kierowcą - 58-letnim Hieronimem K. okazało się, że on i jego dwaj znajomi kupili konia pod Warszawą i w fiacie uno postanowili przywieźć go do gm. Świątki. Policjanci za korzystanie z auta w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem ukarali kierowcę 200-złotowym mandatem.

Komentuj
Tragiczny weekend na drogach
25 stycznia 2009 | 0

286 wypadków drogowych, 58 osób zabitych, 268 osób rannych – to bilans ostatniego weekendu na polskich drogach. Policja apeluje o bezpieczną jazdę i dostosowanie prędkości do warunków atmosferycznych. Do najtragiczniejszego wypadku doszło w sobotę na krajowej "ósemce". Tuż po godzinie 5.00 na wyjeździe z Suwałk od strony Augustowa dostawczy volkswagen zderzył się z autobusem. Na miejscu zginęli obaj kierowcy oraz dwóch pasażerów volkswagena. Jedenaście osób trafiło do szpitala. Jedna z nich jest w stanie ciężkim. Droga była zablokowana przez 5 godzin. W niedzielę rano około godz. 6.00 w miejscowości Łabiszynek na trasie z Gniezna do Bydgoszczy zderzyły się czołowo renault i volkswagen, a w nie uderzyło kolejne auto. W wyniku wypadku śmierć na miejscu poniósł 21-letni kierowca renault i jego 55-letnia pasażerka. Sześć innych osób z obrażeniami trafiło do szpitala. Droga była zablokowana przez 3 godziny. W Zgierzu zatrzymano pijanego sprawcę wypadku drogowego. Mężczyzna na przejściu dla pieszych potrącił 60-letnią kobietę i uciekł, nie udzielając jej pomocy. Chwilę później zderzył się z fiatem i wpadł w ręce mundurowych. Kierowca poloneza był pijany - za spowodowanie wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu surowa kara. Policja apeluje o rozsądek i wyobraźnię na drodze. Należy pamiętać o dostosowaniu prędkości do warunków jazdy oraz o stosowaniu się do przepisów ruchu drogowego, zwłaszcza że pogoda sprzyja wypadkom.  

ee04df8e7fac98340768d98899d6d3dc43a28280 (283-12)

^Wypadek na drodze krajowej Nr 8 w woj. podlaskim. Przy wjeździe do Suwałk od strony Augustowa. Volkswagen transporter z przyczepą na ełckich numerach rejestracjach nadjechał od strony Augustowa, zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w rejsowy autobus PKS, który jechał do Białegostoku. Busem podróżowało trzech ełczan. Zderzenie było tak silne, że strażacy musieli ciąć busa, by wydobyć z niego ciała.

Komentuj
Samochodem opancerzonym z kat. C
25 stycznia 2009 | 0

Wszędzie tam, gdzie trwa wojna albo gospodarczy boom o niestabilnych fundamentach. W zasadzie wszystkie firmy produkujące pancerne auta bądź tylko opancerzające to, co można dostać na rynku, mają ofertę w języku rosyjskim. Duże partie samochodów kupują poważne instytucje, np. ONZ dla swoich pracowników bądź dyplomatów wybierających się w rejony ogarnięte wojną. Każda głowa państwa, która podróżuje autem, jest odgrodzona od świata i potencjalnych zagrożeń grubą warstwą stali, kewlaru i pancernych szyb. Zaraz, ale ja koś tych pancerzy nie widać na ulicach? Owszem, bo nie ma być widać. Na pierwszy rzut oka opancerzone auto nie może się odróżniać od modelu seryjnego. Tak jak dla złodzieja naklejka na samochodzie informująca o rodzaju zamontowanego alarmu jest w zasadzie instrukcją obsługi, tak dla terrorystów i zamachowców widoczne opancerzenie wskazywałoby jedynie, jakiej broni użyć - czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Reguły ochrony określili niegdyś policjanci z niemieckiej służby kryminalnej - BKA. Poziom oznaczany jest symbolami od B1 do B7 i oznacza kaliber i rodzaj amunicji, jaka nie przebije danego auta. B1 - najniższa klasa - ochroni cennego pasażera przez ostrzałem ze śrutówki, a także przed grupą agresywnych wyrostków z bejsbolami. Najpopularniejsza jest wersja B4 -wytrzymująca ostrzał z pistoletów do kalibru 44, czyli popularnego Magnum. Opancerzenie B4 mają na przykład samochody BMW serii 3 Security, Security oraz X5 Security, a także Maybach 57/62 i Mercedes EGuard. Klasy B6 i B7 pozwolą przeżyć atak z kałasznikowów. Najwyższy poziom ochrony to domena BMW serii 7 High Security, Mercedesa S-Guard oraz G-Guard. Auta zabezpieczone są też przed atakami granatów i środków chemicznych. Samo posiadanie opancerzonego samochodu znaczy tyle, że musicie rozejrzeć się za kierowcą z prawem jazdy kategorii C. Powód? Masa – radzi dziennik. Opancerzona limuzyna waży od dwóch do czterech razy więcej niż model bazowy. Do tego potrzebny jest jeszcze wyszkolony kierowca.

Komentuj
U nich egzamin będzie łatwiejszy
25 stycznia 2009 | 0

Egzamin na prawo jazdy w łódzkim WORD opisuje “Gazeta Wyborcza”: Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego chce przenieść egzaminy na prawo jazdy na Retkinię. Dzięki temu "L" znikną z centrum miasta i będzie lepsza zdawalność. Mateusz B. do egzaminu w łódzkim WORD podchodził cztery razy. Najczęściej oblewał na rondzie Solidarności, przez które przejeżdżają wszyscy kandydaci na kierowców. Dochodzi do niego sześć dróg, a przez środek przejeżdża tramwaj. - Dwa razy auta wymusiły mi pierwszeństwo i nieodpowiednio zareagowałem - opowiada Mateusz. Tak jak wielu jego kolegów, którzy mieli problemy ze zdaniem, postanowił zapisać się na egzamin do Sieradza. - Skrzyżowania są tam o wiele łatwiejsze, brak tramwajów i jest o wiele mniejszy ruch - tłumaczy. - Zdałem za pierwszym podejściem. Na egzamin do innych miast decyduje się około 15 proc. łodzian zdających na prawo jazdy. Najczęściej wybierają Piotrków Trybunalski, Sieradz i Skierniewice. Władze łódzkiego WORD nie chcą, by kandydaci na kierowców uciekali do innych ośrodków. - Lokalizacja naszej siedziby sprawia, że egzaminowani najpierw muszą przebrnąć przez zapchaną autami ul. Smutną, a następnie wyjeżdżają na bardzo ruchliwą trasę Strykowską i rondo Solidarności, gdzie oblewa większość kandydatów - przyznaje Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD. Dlatego powstał pomysł, by stworzyć filię ośrodka przy ul Maratońskiej 102a. - To świetne miejsce. Jest poza centrum, nie ma dużego ruchu i spełnia wszystkie warunki do przeprowadzenia egzaminu praktycznego - mówi Skowroński. Dyrektor twierdzi, że przeniesienie ośrodka może znacznie zwiększyć zdawalność na prawo jazdy. Teraz wynosi ona 27 proc. i - w porównaniu z innymi ośrodkami w województwie - jest bardzo niska. - Sądzimy, że na Retkini mogłaby się poprawić nawet do 40 proc. - uważa Skowroński. Łatwiejsze egzaminy to nie jedyne, według dyrektora, zalety otworzenia filii przy ul. Maratońskiej. Przeniesienie ośrodka poza centrum zlikwiduje problem z samochodami nauki jazdy na zatłoczonych ulicach. - Teraz wszystkie auto szkoły przyjeżdżają na ulicę Smutną, żeby przejechać z kursantem trasę, którą najprawdopodobniej wybierze egzaminator. Dziennie jest to nawet kilka tysięcy "L" - mówi Skowroński. Część egzaminów na Retkini ma być przeprowadzonych już w maju. Najpierw przeniesionych zostanie tam połowa samochodów osobowych. Na początku stycznia przyszłego roku mają być tam prowadzone wszystkie egzaminy praktyczne na kategorię A (motocykle) i B (samochody osobowe). Na Retkini WORD zamierza na razie wydzierżawić działkę od Ligi Obrony Kraju. W przyszłości chce natomiast ją odkupić. - Prowadziłem już rozmowy i wiem, że jest taka możliwość - mówi Skowroński. W obecnej siedzibie, przy ul. Smutnej, powstaną ośrodki szkolenia i doskonalenia kierowców zawodowych. Będą tam egzaminy na kategorię C (ciężarówki) C+E (ciężarówki z przyczepami) oraz D (autobusy). Na placu wybudowana zostanie płyta poślizgowa, na której - podczas specjalnych kursów - będzie można poćwiczyć manewry na mokrej nawierzchni.- Jest dyrektywa Unii Europejskiej, która mówi o konieczności zaliczenia takich szkoleń przez zawodowych kierowców. Dla prowadzących autobusy przepisy obowiązują już od września 2008 r., natomiast dla kierowców ciężarówek wejdą we wrześniu tego roku - mówi Zbigniew Skowroński. W Polsce są na razie tylko cztery ośrodki, które posiadają certyfikat i uprawnienia na przeprowadzanie takich szkoleń.

Komentuj
W ferie: bezpieczne przejście przez pasy
24 stycznia 2009 | 0

Po raz kolejny, z inicjatywy dyrekcji hotelu w Mikołajkach, policjanci spotkali się z najmłodszymi gośćmi i ich rodzicami, spędzającymi tam ferie zimowe. Była to okazja, aby poprzez zabawę przypomnieć dzieciom o zasadach, których przestrzeganie zapewni bezpieczny zimowy wypoczynek. Wizyty policjantów stały się tu zimową tradycją. W sali konferencyjnej zgromadziło się około 50 osób. Policjanci specjalizujący się w pracy z nieletnimi poprzez zabawę przypominali dzieciom, ale także ich opiekunom o zasadach, których przestrzeganie sprawi, że zimowy wypoczynek będzie bezpieczny. O czym należy pamiętać, kiedy dziecko zostaje samo w domu, albo bawi się na podwórku, czy nad wodą – to poruszane podczas dzisiejszego spotkania tematy. Dzieci chętnie uczestniczyły w zajęciach, dzieliły się swoimi doświadczeniami, odgrywały scenki tj. bezpieczne przejście przez pasy. Punktem kulminacyjnym wizyty policjantów była możliwość obejrzenia policyjnego radiowozu. Cieszyła się ona ogromnym zainteresowaniem.   e79a2b39f86b1d0defaeb9492074590d89348814 (283-13)
^ Dzieci odgrywały scenki tj. bezpieczne przejście przez pasy

Komentuj
Przez dolinę Rospudy nie pojadą
24 stycznia 2009 | 0

Nie powstanie obwodnica Augustowa przez dolinę Rospudy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zerwała umowę z firmą, która miała ją budować - napisał "Dziennik". Zerwanie przez GDDKiA umowy z Budimeksem jest konsekwencją decyzji ministra środowiska w rządzie PiS Jana Szyszki o przebiegu trasy. Uznał on, że autostrada nie będzie miała wpływu na przyrodę i zezwolił na rozpoczęcie prac. Jednak na początku grudnia 2007 r. sąd administracyjny unieważnił jego decyzję. Po kolejnym roku nakazał Budimeksowi całkowite wstrzymanie robót.

Komentuj
Zgłoś autokar do kontroli
24 stycznia 2009 | 0

Trwają ferie zimowe w czterech województwach: dolnośląskim, opolskim, mazowieckim i zachodniopomorskim. Już niedługo dzieci z innych części Polski także będą miały wolne. Wiele z nich wyjedzie na zorganizowane zimowiska. Przed wyjazdem dziecka, rodzice aby mieć pewność, że ich pociechy są bezpieczne, mogą poprosić Policję o skontrolowania autokaru. Policjanci ruchu drogowego sprawdzą jego stan techniczny i trzeźwość kierowcy. Aby podróż dziecka autokarem należała do udanych i przede wszystkim, aby była bezpieczna należy

Policja przypomina o kilku podstawowych zasadach:

- Przed wyjazdem dziecka autokarem na ferie, wycieczkę, sprawdź, kto i gdzie organizuje jego wyjazd i pobyt. Dowiedz się czy ktoś ze znajomych nie wysłał na wakacje swojej pociechy korzystając z usług tego samego przewoźnika.

- ZAPAMIĘTAJ!!! – NIŻSZA CENA WYNAJĘCIA AUTOKARU NA WYCIECZKĘ NIE POWINNA DECYDOWAĆ O WYBORZE PRZEWOŹNIKA.

- Ustal, czy wychowawcy i opiekunowie mają odpowiednie kwalifikacje. Dowiedz się, jaki jest program pobytu i czy jest on zgodny z oczekiwaniami Twoimi i Twojego dziecka.

- Przed wyjazdem dziecka autobusem, poproś o skontrolowania pojazdu i jego kierowcy przez policjantów ruchu drogowego. Najlepiej z kilkudniowym wyprzedzeniem, osobiście lub telefonicznie skontaktuj się z dyżurnym najbliższej jednostki Policji. Policjanci sprawdzą stan techniczny autobusu, trzeźwość kierowcy oraz wymagane dokumenty.

- ZAPAMIĘTAJ!!! – JEŻELI MASZ UZASADNIENIE PODEJRZENIA, CO DO KIEROWCY (BEŁKOTLIWA MOWA, WYCZUWALNA WOŃ ALKOHOLU) LUB STANU TECHNICZNEGO POJAZDU (POPĘKANE SZYBY, ŁYSE OPONY, WYCIEKI PŁYNÓW EKSPLOATACYJNYCH itp.) NATYCHMIAST WZYWAJ POLICJĘ!

Komentuj
Pokazują drogowcom dziury
23 stycznia 2009 | 0

ea0d3c9f62a2051291e81a75fa012e1030eb6c22 (283-5)

W Poznaniu drogowcy usuwają dziury, które powstały podczas zimy. I czekają na zgłoszenia poznaniaków. To cenna i godna naśladowania inicjatywa Zarządu Dróg Miejskich. Zimowe wyrwy w jezdniach to skutek dużych opadów i następujących po nich wahań temperatury. Od początku stycznia pracownicy Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu załatali już niemal 300 dziur.

Komentuj
Nie jedź buspasem
21 stycznia 2009 | 0

Janina Bulikowska (“Życie Warszawy”): Straż miejska ustawiła fotoradary przy buspasach. Dlaczego?

Zbigniew Leszczyński (szef straży miejskiej w Warszawie): Coraz więcej kierowców w godzinach szczytu jeździ tymi pasami i uniemożliwia autobusom przejazd. Chcemy utrudnić życie tym, którzy łamią przepisy. Jeśli kierowca raz zapłaci mandat, drugi raz zastanowi się przed wjazdem na buspas.

Janina Bulikowska (“Życie Warszawy”): Czy dziś dużo kierowców jechało pasami dla autobusów?

Zbigniew Leszczyński (szef straży miejskiej w Warszawie): Na moście Poniatowskiego kierowcy, widząc informacje o naszym fotoradarze, karnie kierowali się na dozwolony pas. Inaczej było na ulicy Sobieskiego. Tam w ciągu trzech godzin zrobiliśmy 53 zdjęcia. Teraz sprawdzamy, czy kierowcy mieli uprawnienia do jazdy buspasami. Ci, którzy złamali przepisy, już w przyszłym tygodniu mogą spodziewać się wezwania do nas. Zostaną ukarani 100-złotowym mandatem. Dostaną też jeden punkt karny. Ale proszę pamiętać, że fotoradary rejestrują wszystkie wykroczenia w ruchu drogowym i kierowcy, którzy złamali więcej przepisów, dostaną wyższą karę.

Janina Bulikowska (“Życie Warszawy”): Fotoradary będą stać codziennie w tych samych miejscach?

Zbigniew Leszczyński (szef straży miejskiej w Warszawie): Nie. Będziemy je ustawiać na różnych ulicach. W tym tygodniu zamontujemy je przy Radzymińskiej. Przed urządzeniem ustawimy informację, bo chcemy, by działały one prewencyjne.

Komentuj
Nie ma odrębnych przepisów dla samochodów ochrony
21 stycznia 2009 | 0

Kielecka “Gazeta Wyborcza” publikuje relację mieszkańca Kielc, który obserwował samochód ochrony, który jeździł po chodniku oraz przejściu dla pieszych. Tomasz Zasadowski, kierownik kieleckiego oddziału Solid Security, nie widzi w tym winy swoich podwładnych. Ten pojazd wykonywał konwój - tłumaczy Zasadowski. A czy samochodom Solid Security wolno łamać przepisy ruchu drogowego? - Niestety, takie mamy warunki pracy. Czasami konwojenci są zmuszeni wjechać na chodnik, żeby nie utrudniać ruchu. Podjeżdżają jak najbliżej w celu załadowania bankomatu - uważa Zasadowski. Zdaniem policji kierownik Zasadowski nie ma racji. - Nie ma odrębnych przepisów dla prowadzących samochody firm ochrony. Muszą oni przestrzegać prawa tak jak inni kierowcy. Na pewno nie wolno im jeździć po chodnikach i w poprzek przejść dla pieszych - mówi Jarosław Kopciara, naczelnik sekcji ruchu drogowego KWP w Kielcach.

Komentuj
SMS-owe bilety są ok
21 stycznia 2009 | 0

Ponad 10 tys. warszawiaków skorzystało już z usługi płacenia za bilet na przejazd komunikacją miejską za pośrednictwem telefonu komórkowego - poinformował stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego. Usługa "Płać za bilet komórką", którą ZTM wprowadził wspólnie z jednym z banków oraz operatorów sieci komórkowej, dostępna jest od 8 grudnia 2008 roku. Jak poinformował rzecznik ZTM Igor Krajnow, dzięki tej usłudze mieszkańcy Warszawy i okolic mogą łatwo i szybko zapłacić za przejazd środkami komunikacji miejskiej, także w nocy i w dni świąteczne. ZTM nie wyklucza, że w przyszłości usługa ta zostanie poszerzona na innych operatorów.

Jak zacząć? - Zadzwoń pod bezpłatny numer: *145# i zarejestruj konto w systemie mPlay. Środki na zakup biletu będą pochodziły z twojej elektronicznej portmonetki zasilanej przelewem bankowym. - Możesz również przyjść do oddziału banku Citi Handlowy i aktywować usługę Płać komórką z Konta Osobistego.

Jak kupić bilet? - Wybierz w komórce bezpłatny numer- kod biletu na określony czas.Ulgę na bilet ustaw w telefonie wybierając numer: *145*0#. W menu wejdź w zakładkę “Profil" i ustaw przysługujace ulgi, np. “Uczeń”. Raz ustawiona ulga pozostaje aktywna do czasu nowego ustawienia. - Usługa dostępna z telefonów w sieci Plus Plus.

Jak sprawdzane są bilety? Podczas kontroli pasażer zobowiązany jest wybrać w komórce bezpłatny numer widoczny na identyfikatorze kontrolera.

Komentuj
Uczą jazdy defensywnej
21 stycznia 2009 | 0

Inauguracyjne szkolenie z jazdy defensywnej zorganizowane przez Orlen Transport z “Gazetą Wyborczą”: odbyło się w orlenowskim Centrum Edukacji i na płockich ulicach. Jazda defensywna to sztuka takiego prowadzenia samochodu i przewidywania wydarzeń na drodze, by nie dać się zaskoczyć i nie dopuścić do sytuacji kryzysowej. To także nauka jazdy bez agresji, sztuka koncentracji i zrozumienia, jak jest ona ważna. Jazda defensywna uczy np... jak zmienić płytę CD. Jazda defensywna pokazuje, w którym momencie można to zrobić bezpiecznie. Pokazuje też sto innych dobrych zachowań za kierownicą: jak unikać oślepienia, dlaczego trzeba zachować odpowiedni dystans od innego pojazdu, dlaczego trzeba myśleć o innych użytkownikach drogi. Kurs składa się z dwóch części - teoretycznej i praktycznej. Pierwsza to cztery godziny pracy na komputerze - testy z przepisów o ruchu drogowym, symulacje różnych sytuacji, do których może dojść na szosie. To także mowa o czasie reakcji. Część praktyczna to jazda samochodem po mieście z trenerem-instruktorem. Filmują ją cztery kamery. Dzięki nim trener może przeanalizować sposób prowadzenia auta i pokazać błędy oraz właściwe zachowania. Orlen Transport zamierza przeszkolić w ten sposób 600 swoich kierowców, nie tylko tych, którzy przewożą ładunki niebezpieczne, ale również jeżdżących autobusami czy autami osobowymi. W szkoleniu z jazdy defensywnej wzięli udział dwaj czytelnicy dziennika - uczestnicy konkursu, w którym poproszeni zostali o przesłanie uzasadnień do pytania: dlaczego warto się uczyć jazdy defensywnej? - Takie szkolenie to podnoszenie umiejętności bezpiecznej jazdy - mówił w przerwie między częścią teoretyczną a praktyczną jeden ze zwycięzców konkursu Krzysztof K. - Nie tylko przyda się w praktyce, ale nawet dobrze wygląda w CV. Zwłaszcza w przypadku kogoś takiego, kto planuje się z branżą motoryzacyjną i transportową związać. Z kursów na prawo jazdy można dowiedzieć się wiele, ale o wielu rzeczach w ogóle się nie mówi. Takie szkolenie z jazdy defensywnej powinno być powszechne. - Jak było? Super - odpowiadał z równie dużym entuzjazmem Piotr J., drugi ze zwycięzców konkursu. - Profesjonalny kurs, takiego oczekiwałem i dziś poleciłbym go każdemu, kto jeździ. Szkoleniem kierowców Orlen Transport w Płocku zajęła się krakowska firma Safe Drive Polska.

Komentuj
Czy stoją w krzakach?
20 stycznia 2009 | 0

Kierowcy sygnalizują, że patrole ruchu drogowego pracujące przy wielkopolskich drogach często chowają się w niewidocznych miejscach. Takich, w których szansa na złapanie kierowców przekraczających przepisy jest większa - donosi Głos Wielkopolski”. - Nie dotarły do mnie sygnały o nieprawidłowym sposobie pełnienia służby. Nie twierdzę jednak, że tak nie było. Trudno mi ustosunkować się do tych przykładów, bo musiałbym znać dokładną datę i godzinę - mówi Krzysztof Nadera, szef policji w Ostrowie. - Mogę zapewnić, że każdą taką informację sprawdzę. - Policjanci pełnią służbę tam, gdzie łamane są przepisy ruchu drogowego - mówi Zbigniew Rogala, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Ocena, czy stoją w krzakach, czy nie, często jest subiektywna. Ci kierowcy, którzy nie łamią przepisów, nie muszą się bać ani policjantów w krzakach, ani nawet w czapkach-niewidkach. Ci złapani na wykroczeniu nie powinni liczyć na wyrozumiałość. Policjanci przypominają, że prowadzący auta i tak światłami albo przez CB ostrzegają się o kontroli, więc efekt prewencyjny jest zachowany: kierowcy zdejmują nogę z gazu. Przyznają jednak, że chowanie się w krzakach może się zdarzać. - Ludzie są różni, także w naszej firmie - zaznaczają.

Komentuj
Rak płuc u kierowców zawodowych
19 stycznia 2009 | 0

Amerykańscy badacze ostrzegają: długotrwałe wdychanie spalin z dieslowskich silników grozi rakiem płuc. Problem dotyczy szczególnie zawodowych kierowców. O wynikach badań naukowców z Berkeley i Harvardu w serwisie FleetOwner.com pisze Justin Carretta. Jak czytamy, stwierdzili oni, że ryzyko wystąpienia raka płuc rośnie wraz z każdym kolejnym rokiem przepracowanym w pobliżu maszyn napędzanych silnikami Diesla. Naukowcy przestudiowali akta ponad 31 tys. osób, które pracowały w sektorze transportowym w 1985 r. Badacze sprawdzili, jak dużo było wśród nich przypadków zgonów na raka płuc do 2000 r. Okazało się, że najbardziej narażone na śmiertelną chorobę są osoby, które pracowały w bezpośrednim sąsiedztwie dieslowskich silników. To kierowcy, ale także pracownicy ramp załadunkowych i doków. Przedstawiciele American Trucking Associations argumentują jednak, że od 1985 r. emisje spalin i ich toksyczność zostały znacznie ograniczone. Jak mówią, dziś samochody napędzane silnikami Diesla odpowiadają jedynie za emisję 1 proc. lotnych związków organicznych w USA.

Komentuj
Bezkarny pijany kierowca
19 stycznia 2009 | 1

cf9e4d4020147e63c4438c444d23b4616637e500 (283-3)

Prokuratorzy z Łodzi Polesia przez pięć miesięcy nie potrafili ustalić, kto w sierpniu ub. r. śmiertelnie potrącił rowerzystę na ul. Srebrzyńskiej w Łodzi. W polonezie siedziało dwóch pijanych mężczyzn. Żaden nie przyznaje się do winy - donosi “Dziennik Łódzki”. Prokuratura śledztwo umorzyła. 38-letni Marciusz M. jechał na rowerze chodnikiem wzdłuż cmentarnego muru. Naprzeciwko rozpędzony polonez truck właśnie wyprzedzał inne auto. Polonez wpadł w poślizg, po czym uderzył w drzewo i rowerzystę. Ten zmarł następnego dnia rano w szpitalu. W polonezie jechało dwóch młodszych od Marciusza mężczyzn - Dominik i Stanisław. Drogówka stwierdziła, że Dominik miał 0,29 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, Stanisław - 0,91. W śledztwie Dominik przyznał, że poloneza prowadził Stanisław. Stanisław zrzucił winę na kolegę. Jako podejrzanego prokuratura wskazała Dominika, bo jeden ze świadków na podstawie jego zachowania zaraz po wypadku domyślał się raczej sprawstwa Dominika. Domysły nie wystarczyły. Podobnie jak badania obrażeń Dominika i Stanisława. Według Marii Bauer, szefowej Prokuratury Rejonowej Łódź - Polesie, wykonano wszystkie czynności, które mogły doprowadzić do ustalenia sprawcy wypadku. - Do analizy materiałów biologicznych powołano biegłych, prokuratura przesłuchała świadków. Decyzja o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocna i przysługuje od niej odwołanie do sądu - mówi Bauer.

Komentuj
Na drodze… leżeli dwaj mężczyźni
19 stycznia 2009 | 0

47-letni kierowca volkswagena passata przejechał dwóch leżących na drodze mężczyzn, którzy byli przysypani śniegiem. Do wypadku doszło w sobotę późnym wieczorem na gruntowej drodze z Dobrzyniewa do Krynic (okolice Białegostoku). Ranni, w wieku 52 i 59 lat, z ogólnymi potłuczeniami trafili do szpitala. Policja z Choroszczy wyjaśnia, dlaczego pokrzywdzeni leżeli na drodze.

Komentuj
Na autostradzie bezpiecznie
19 stycznia 2009 | 0

14b7e6c2bb20ffb64de275e79adc05859df307e9(283-16)

Autostradą jeździmy już od roku i na A1 nie doszło jeszcze do ani jednego wypadku śmiertelnego. Bezpieczeństwo wzrosło też na biegnącej równolegle drodze krajowej nr 1 Każdego roku na drogach krajowych województwa pomorskiego giną ludzie. W 2007, kiedy autostrady jeszcze nie było (pierwszy, 25-kilometrowy odcinek oddano do użytku w grudniu) na krajowej "jedynce" pomiędzy Pruszczem Gdańskim a granicą województwa w Pieniążkowie w 91 poważnych wypadkach zginęło 18 osób, a 140 zostało rannych. Tymczasem rok później... - Zanotowaliśmy wyraźny spadek liczby wypadków na "jedynce" - mówi nadkomisarz Janusz Staniszewski z pomorskiej drogówki. Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku doszło do 70 wypadków, w których zginęło 16 osób, a rany odniosły 104. To wszystko w czasie, kiedy ogólna liczba wypadków w województwie pomorskim wzrosła, według wstępnych danych, o ok. 3 proc. Dlaczego zatem na "jedynce" sytuacja w 2008 roku uległa poprawie? Odpowiedź może być tylko jedna - wielu kierowców zamiast z krajowej "jedynki", korzystało z autostrady A1. Co ważne, w rzeczywistości jest jeszcze lepiej niż mówi statystyka - przez większość 2008 roku autostrada (gotowy był tylko fragment Rusocin - Swarożyn) odciążała jedynie krótki, 25-kilometrowy odcinek "jedynki" z Pruszcza do Czarlina pod Tczewem. Odcinek A1 do Nowych Marzów otwarto dopiero w październiku. A policyjne dane dotyczą całej drogi nr 1 od Pruszcza do granicy województwa pod Gniewem.- Z drugiej strony musimy pamiętać, że na mniejszą liczbę tragicznych zdarzeń wpłynął także remont "krajówki". Ale, tak czy inaczej, jest znacznie bezpieczniej - mówi Staniszewski. Tym bardziej, że jazda autostradą okazuje się być bardziej bezpieczniejsza niż... spacer chodnikiem - od otwarcia A1 w grudniu 2007 nie doszło na niej żadnego śmiertelnego wypadku, a tylko cztery osoby zostały ranne. Taki wynik może szokować, tym bardziej, że dziennie z autostrady korzysta ponad 22 tys. pojazdów - z czego 20 proc. przekracza wg danych operatora autostrady dozwoloną prędkość 130 km/h. Jakie kolizje zdarzają się na A1? To głównie zderzenia z barierami ochronnymi i elementami bramek. Np. w listopadzie 17 razy samochody wjeżdżały w elementy wyposażenia autostrady, cztery razy doszło do zderzenia ze zwierzyną. Ani razu nie zdarzyła się kolizja aut. Listopad był zresztą wyjątkowo szczęśliwy dla użytkowników A1. Tego miesiąca na autostradzie ani jedna osoba nie została nawet lekko ranna. - To najlepszy dowód, że dobre drogi zwiększają bezpieczeństwo - mówi Robert Marszałek z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Byłoby jeszcze bezpieczniej, gdyby więcej kierowców korzystało z nowej drogi. A z tym, niestety, ciągle jest krucho. Dlaczego? Bo za jazdę autostradą musimy płacić. - A1 to raczej propozycja dla osób tylko raz na jakiś czas jadących do Trójmiasta - przyznaje Ewa Dawidzka ze Starogardu Gdańskiego. - Dla osób dojeżdżających codziennie do pracy to zbyt duży wydatek. Przez pewien czas korzystałam z autostrady - miesięcznie wydawałam prawie 200 zł. No i zrezygnowałam. A opłaty, ustalane przez Ministerstwo Infrastruktury, rosną. 5 stycznia wprowadzono odpłatność na odcinku Swarożyn - Nowe Marzy - wcześniej ten fragment był bezpłatny. Obecnie za przejazd z Rusocina do Swarożyna płacimy, tak jak dotychczas 3,50 zł, a za przejazd całą A1 - 12,50. Wraz z końcem czerwca ceny mają wzrosnąć. Do jakiej wysokości, na razie nie wiadomo, ale maksymalna cena może wynieść 17,50 za przejechanie 90-kilometrowego odcinka autostrady. Możliwe jest także zróżnicowanie na poszczególnych odcinkach odcinków tak, by np. na najbardziej uczęszczanym fragmencie ze Swarożyna do Rusocina opłaty były niższe.

Komentuj
Kontrolowała polsko-litewska drogówka
19 stycznia 2009 | 0

20f7071e56a010ba6b0859540913f2dcf174d3ec (283-15)

Z chwilą wejścia Polski do strefy Schengen obecność policjantów litewskich po naszej stronie, a polskich po stronie litewskiej nikogo już nie dziwi. Jest to okres kilkunastu miesięcy wspólnej troski o bezpieczeństwo. Łączone patrole odbywają się co najmniej raz w miesiącu. Owocem wspólnych działań są między innymi zatrzymania nietrzeźwych kierujących, zarówno po stronie polskiej jak i litewskiej, kilkadziesiąt mandatów karnych za różnego rodzaju przewinienia oraz cała masa pouczeń. Główną zaletą wspólnych patroli jest łatwość porozumiewania się z kierowcami zatrzymanymi do kontroli. Nabyte doświadczenia przydają się policjantom z obu krajów. Dziś wspólne patrole działały po dwóch stronach unijnej granicy. Polski radiowóz z “naszym” i litewskim policjantem patrolował teren od granicy do Suwałk, natomiast radiowóz litewski z drugą “mieszaną” załogą nadzorował trasę od granicy do Mariampola.

Komentuj
Partnerskie doskonalenie techniki jazdy
19 stycznia 2009 | 0

Komendant CSP podpisał trójstronną Umowę w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Pełne jej brzmienie to: “Umowa z dnia 15 stycznia 2009 roku dotycząca współpracy w zakresie doskonalenia techniki jazdy”. Stronami tejże Umowy są Automobilklub Polski, Firma DTJS oraz Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Podpisy na niej złożyli:  ze strony stowarzyszenia Automobilklub Polski - Prezes Zarządu Romuald Chałas oraz Członek Zarządu  Longin Bielak, Mariusz Stuszewski, reprezentujący Firmę DTJS oraz Komendant CSP insp. Arkadiusz Brzozowski. Od dnia 1 lutego strony będą oficjalnie współpracować w  zakresie doskonalenia techniki jazdy samochodem w celu podniesienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz umiejętności funkcjonariuszy Policji i kierowców. Współpraca ta umożliwi użytkowanie płyt poślizgowych przeznaczonych do ćwiczeń jazdy w niekorzystnych, trudnych warunkach, na których DTJS i Automobilklub Polski prowadzą zajęcia. Partnerzy umowy - w ramach prowadzonych zajęć – będą mogli skorzystać z motodromu, placu apelowego i sali wykładowej - CSP. Umowa została zawarta na okres dwóch lat. Dzięki niej nasi słuchacze, zanim powstanie w szkole nowoczesna płyta poślizgowa będą mieli możliwość doskonalić swoje umiejętności w lepszych niż szkolne warunkach.

Komentuj

Ogłoszenia

News to miejsce na Twoje ogłoszenie
26 stycznia 2009 | 1

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@prawodrogowe.pl

Komentuj
A może na trolejach?
25 stycznia 2009 | 0

Szkoła Nauki Jazdy Marcin Kopaczewski

ul. Czackiego 8, 85-138 Bydgoszcz
tel.: 887 967897

6e0f195cd44b145fa5c54b3176d697d441c9deb6 (283-17)

Oferuje: kursy na prawo jazdy kat. A, B; szkolenia na trolejach samochodowych.

Komentuj
Materiały do nauki jazdy - bonusy i gratisy
25 stycznia 2009 | 0

df64bd71f24104616174b8ff9c4b5085f52724ab (283-18)

W pakiecie następujące produkty:

1) Podręcznik kierowcy B
2) Pytania testowe (wersja papierowa)
3) Testy B - płyta CD (nauka + egzamin)
4) Znaki drogowe
5) Notatnik
6) Emblemat "Zielony listek"

oraz BONUS na płycie zawierającej:
*Kurs B
*Znaki drogowe

oraz GRATIS

przy zamówieniu o wartości ponad 150 zł – “Kalendarz Instruktora 2009”

Ten pakiet dla ośrodka kosztuje tylko – 14,00 zł

Zamówienia non-stop: 0-502-659-431

Komentuj
Czy już podarowałeś swój 1%? Zrób to
25 stycznia 2009 | 0

d959510c61b86339f650573e7980babd4cd2aaa3

6973cc6866b2a118d84972a1341951efc4bff1bb (282-13-14)

Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" 

01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5
nr kont: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
tytułem: darowizna na leczenie i rehabilitację Sowa Paweł (1011)

 

Komentuj