4 października 2009 |
8
Szykuje się rewolucja w egzaminach na prawo jazdy. Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, lobbuje u ministra infrastruktury, by zlikwidował egzamin wewnętrzny na prawo jazdy – donosi “Dziennik Łódzki”.Według propozycji przesłanej do ministerstwa, kursant po odbyciu szkolenia ma od razu zgłosić się do WORD. Egzamin państwowy na placu manewrowym ma być jednocześnie egzaminem zaliczającym kurs na prawo jazdy. Zbigniew Skowroński chce, by podczas egzaminu w aucie siedział nie tylko egzaminator WORD, ale także instruktor. Po to, by w razie niekorzystnego wyniku egzaminator w obecności kursanta spisał protokół. - Egzaminy wewnętrzne w autoszkołach to fikcja. Kursanci przychodzą do nas nieprzygotowani. Dlatego zaproponowałem zmianę przepisów - powiedział Skowroński. - Obecność instruktora na egzaminie ma służyć temu, by w razie poważnych uchybień podczas jazdy kursant powtórzył egzamin na koszt autoszkoły, w której się uczył. Mój pomysł bardzo spodobał się w Ministerstwie Infrastruktury. Staram się także o aprobatę szkół jazdy - dodaje. Z pomysłu cieszą się kursanci. Skowrońskiemu trudno będzie jednak przekonać do pomysłu właścicieli autoszkół. - Żeby zdać egzamin, trzeba mieć ku temu odpowiednie predyspozycje. Według mnie pozytywny wynik tylko w 20% zależy od przeszkolenia kursanta. Dlatego niesprawiedliwe byłoby karanie autoszkoły i obarczanie jej opłatami. Egzaminy wewnętrzne wcale nie są fikcją. Kursanci, którzy nie są wystarczająco przygotowani, nie zostają dopuszczeni do egzaminu państwowego - mówi Paweł Krajewski, właściciel auto-szkoły Extreme w Łodzi. Nie każdemu kursantowi wystarczy 30 godzin nauki jazdy. A zrezygnowanie z egzaminu wewnętrznego pozbawi go możliwości weryfikacji swoich umiejętności. Kiedy nowe zmiany mogłyby wejść w życie, nikt w Ministerstwie Infrastruktury nie chciał jeszcze deklarować. - Musimy bardzo dokładnie przeanalizować propozycje dyrektora Skowrońskiego i wtedy zapadną ostateczne decyzje - mówi Jakub Dąbrowski z biura informacji Ministerstwa Infrastruktury.
Komentuj →
1 października 2009 |
2
Zła sława skrzyżowania na Rondzie Babka przekracza granice Warszawy. Zmieńcie Babkę w rondo turbinowe! - podpowiada ekspert bezpieczeństwa ruchu z Radomia. Miasto zrobi to w przyszłym roku. Na rondzie turbinowym pasy ruchu oddalają się od jego środka na wysokości kolejnych ulic. Wygląda to tak, jakby wyrzucały kierowców w ich kierunku. Nikt nikomu nie zajeżdża drogi. Każdy już przed wjazdem na rondo decyduje, którym pasem powinien jechać, żeby potem skręcić w odpowiednią ulicę. - To znacznie poprawiłoby bezpieczeństwo, ale też przepustowość ronda. Pod nieobecność miejskiego inżyniera ruchu Janusza Galasa pomysł na rondo Babka ocenił - Mieczysław Reksnis, szef Biura Drogownictwa i Komunikacji w ratuszu. Redakcja “Gazety Wyborczej” dowiedziała się, że urzędnicy zamówili niedawno analizę obecnej sytuacji na rondzie. Wykazała, że nie obędzie się tu bez kolejnych zmian w organizacji ruchu. Specjaliści ustalili, że lepiej sprawdziłoby się rondo półturbinowe - pasy ruchu odbiją od jego środka nie w czterech, ale tylko w dwóch miejscach (na wysokości ul. Słomińskiego i Okopowej). To powinno poprawić płynność ruchu na najbardziej obleganym kierunku wzdłuż al. Jana Pawła II. Kiedy możemy na to liczyć? - To kwestia przyszłego roku - przewiduje Mieczysław Reksnis, bo zmiany będą dość kosztowne i Zarząd Dróg Miejskich musi na nie dostać pieniądze. Oprócz przemalowania pasów i przeprogramowania sygnalizacji świetlnej w kilku miejscach trzeba przełożyć krawężniki tak, by wystawały z trawiastego środka ronda, wcinając się w jezdnię.
(318-4/5) ^ Redakcja “Gazety Stołecznej” zaprezentowała dla porównania nową organizację ruchu na rondzie. Na rondzie tradycyjnym kierowca zjeżdżający z wewnętrznego pasa na rondzie musi uważać, czy na pasie zewnętrznym inne auto nie chce kontynuować jazdy po rondzie. Choć teoretycznie problem ten można rozwiązać odpowiednim oznakowaniem wjazdów na rondzie, w praktyce stłuczki są częste, a kierowcy takich skrzyżowań unikają. Główna różnica pomiędzy tradycyjnym rondem, a rondem turbinowym polega na tym, że nie przecinają się na nim potoki ruchu z pasa wewnętrznego i zewnętrznego. Pojazdy są na nim w naturalny sposób kierowane na właściwe, wcześniej zaplanowane wyloty ronda. Ryzyko kolizji jest więc znacznie mniejsze. Dziennik do swoich czytelników o głosowanie w tej sprawie. Popieramy ten apel - głosujcie Państwo, to sprawa ważna dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Rondo turbinowe (ang. turbo roundabout) – rodzaj ronda zaprojektowanego w taki sposób, że potoki ruchu pasa wewnętrznego i zewnętrznego nie przecinają się. Ponieważ pojazdy są w naturalny sposób kierowane na odpowiednie wyloty ronda zmniejsza to ryzyko kolizji. Ustąpienie pierwszeństwa następuje tylko przy wjeździe na rondo, po czym w żadnym punkcie na rondzie lub przy zjeździe z niego nie występują punkty kolizyjne z innymi pojazdami. W przeciwieństwie do zwyczajnego ronda nie ma możliwości zmiany pasu ruchu z zewnętrznego na wewnętrzny lub odwrotnie. W zależności od ilości wjazdów i wyjazdów, możliwa jest taka konfiguracja ronda turbinowego, która uniemożliwia zawracanie w jednym z kierunków – definiuje WIKIPEDIA.

(Fot.: PD@N 318-6) ^ Na węźle autostrady A-4 w Prądach koło Opola pod koniec ubiegłego roku oddano do użytku jedno z pierwszych w Polsce - rondo turbinowe. Na tym rondzie już przed wjazdem mamy zadany tor jazdy, czyli nie zmieniamy toru jazdy na samym rondzie. Specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem i inżynierią ruchu drogowego uważają, że liczga wypadków i kolizji spadnie o ok. 75%, natomiast wypadków śmiertelnych o 100%.
Komentuj →
1 października 2009 |
0
W Polsce rowerzyści na różne sposoby starają się by na ulicach miast było coraz więcej stojaków na rowery i by były one bezpieczne. Jeszcze dzisiaj najczęściej spotykamy tzw. wyrwikółki – rowery można do nich mocować tylko za koło. Wystarczy lekkie popchnięcie czy podmuch wiatru, by rower zniszczyć. W dodatku rowery tak zamocowane łatwo ukraść, bo wystarczy odkręcić koło. Wyrwikółki zaczęły znikać z polskich miast, zastępują je nowe, bezpieczne konstrukcje. Najczęściej są to konstrukcje w kształcie litery "U". Popatrzcie Państwo jak z parkowaniem rowerów radzą sobie cykliści w krajach, gdzie korzystają z tego środka lokomocji cały rok. Tam pogoda pozwala im na to, tak więc i doświadczeń w zakresie konstrukcji parkingów mają więcej. Obok bezpiecznych stojaków rowerowych, często stojaków estetycznych, które mogą stanowić element architektoniczny, równie ważnym zagadnieniem jest umiejscowienie parkingów dla rowerów. Oto nasz fotoreportaż z południa Francji.
(Fot.: PD@N 318-26jm)

(Fot.: PD@N 318-19jm)
(Fot.: PD@N 318-20jm)
(Fot.: PD@N 318-24jm)
(Fot.: PD@N 318-21jm)

(Fot.: PD@N 318-22jm)

(Fot.: PD@N 318-25jm)

(Fot.: PD@N 318-23jm)

(Fot.: PD@N 318-3jm)
Komentuj →
1 października 2009 |
0
(Fot.: PD@N 318-10jm)
^ Jedna z licznych kamer fotoradaru tu w Nicei na Lazurowym Wybrzeżu. We Francji na podstawie nagrań z kamer wystawia się rocznie ponad 4 mln mandatów. Ze względu na brak “transgraniczności” przy wykroczeniach drogowych na polskich drogach policja wyrzuca fotoradarowe zdjęcia aut o zagranicznych tablicach rejestracyjnych od razu do kosza. Powód jest prosty - w Polsce nie ma odpowiedniego systemu komputerowego, więc w praktyce nie ma szans na ukaranie zagranicznego kierowcy. W podobną zasadę działania stosują francuscy policjanci.
Europejscy kierowcy ratują się przed utratą prawa jazdy za wykroczenia drogowe, kupując (oczywiście nielegalnie) w internecie punkty od innych. Skala problemu jest oceniana na ogromną. Jeśli kierowcę "złapała" na przekroczeniu prędkości kamera, a nie żywy policjant, na nagraniu nie widać, kto prowadził samochód. Właściciel może podać, że samochód prowadził kto inny. Wtedy punkty idą na konto tej drugiej osoby. Czasem punkty przejmują członkowie rodzin lub znajomi. We Francji w latach 2003-2005, czyli w czasie, gdy na drogach pojawiła się duża liczba kamer, liczba wykroczeń drogowych popełnianych przez osoby powyżej 65 roku życia z niewyjaśnionych przyczyn skoczyła o 38 proc. Kierowcy poszli jednak dalej i dziś masowo handlują punktami w internecie. "To najnowszy trend. Wyczerpawszy punkty małżonka, mamy w podeszłym wieku lub starszego wujka. Kierowcy, którym grozi utrata prawa jazdy, mogą przywrócić sobie dziewictwo za pośrednictwem internetu, pod warunkiem że mają na to środki" - napisał niedawno dziennik "Le Parisien". We Francji czyste konto oznacza 12 punktów, najmniejsza kara za przekroczenie prędkości to utrata 1 punktu. Koszt zakupu punktu w internecie to od kilkuset euro za punkt w Paryżu do nawet 1,5 tys. punktów w mało uczęszczanych okolicach. Punkty sprzedaje m.in. Pierre-Yves, 45-letni biznesmen z Nantes w zachodniej Francji. - Nie mam wyrzutów sumienia. Oferuję moje punkty tylko osobom, które o niewiele przekroczyły prędkość. Zawsze proszę, by pokazano mi mandat. Nigdy nie sprzedałbym ich piratowi drogowemu - powiedział "Le Parisien". W internecie działają już nawet handlarze, którzy handlują nie tylko swoimi punktami.
Komentuj →
19 października 2009 |
0
Kierowca był pijany, zginął pasażer - 19-letni gdańszczanin zginął w wypadku, do którego doszło w niedzielę przed godz. 1 w nocy na drodze między Wierzchucinem a Krokową. Audi 80 jechało czterech młodych mężczyzn. Na łuku drogi (przy Jeziorze Żarnowieckim) kierowca stracił panowanie nad autem, które uderzyło w drzewo. Zginął jeden z pasażerów, pozostali są ranni. Kierowca nie doznał żadnych obrażeń. Był pod wpływem alkoholu - alkomat wskazał 0,9 promila.
Pijana czternastolatka za kierownicą samochodu - Policjanci z Wałbrzycha zatrzymali nastolatkę, która jechała samochodem bez włączonych świateł mając we krwi 2,18 promila alkoholu. - Kierowcę udało się zatrzymać dopiero po krótkim pościgu - opowiada nadkomisarz Jerzy Rzymyk, rzecznik wałbrzyskiej policji. - Okazało się, że za kierownicą siedzi dziecko, na domiar złego pijane. Badanie wykazało 2,18 promila alkoholu we krwi. Dziewczyna mieszka kilka przecznic od miejsca, w którym została zatrzymana. Ojciec był w domu, matka w pracy. Dzieckiem zajęła się ciotka. O jej losie zdecyduje sąd rodzinny.
Sprawca kolizji: przyjdę na komendę, jak wytrzeźwieję - Ponad 3,5 promila alkoholu w organizmie miał kierowca, który spowodował kolizję na jednej z braniewskich ulic. Niezadowolony z zatrzymania stawiał opór i krzyczał, że sam przyjdzie do komendy za trzy lub cztery dni, gdy wytrzeźwieje. 53-letni Edward R. z Braniewa został zatrzymany po południu w Braniewie. Powodem policyjnej interwencji było spowodowanie przez niego kolizji drogowej. Edward R. przy próbie odjechania volkswagenem transporterem uderzył w stojące za nim osobowe renault.
Zatrzymana pijana: prawko mi nie jest potrzebne - Blisko 2 promile alkoholu w organizmie miała zatrzymana przez policjantów 25-letnia Marzena S. studentka resocjalizacji. Kobieta przy ograniczeniu do 60 km/h pędziła swoim vento 100. Kobieta nie posiada uprawnień do kierowania autem. Jak powiedziała “prawo jazdy nie jest jej do niczego potrzebne, gdy patrzy na kierowców mających uprawnienia to aż ją ponosi”. Za swoje czyny poniesie odpowiedzialność karną. 25- letnia Marzena S. Zatrzymana przyznała się do zarzucanych jej czynów i poddała dobrowolnie karze 3000 złotych grzywny. Przez dwa lata będzie ją obowiązywał zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Komentuj →
18 października 2009 |
0
Co dwa, trzy dni, na drodze z Łowicza do Skierniewic, niedaleko restauracji Rozdroże w Nieborowie odbywają się nielegalne wyścigi i akrobacje motocyklowe. W godzinach przed i popołudniowych można zobaczyć jak motocykliści jeżdżą tylko na tylnym kole lub poruszają się z zawrotną prędkością ponad 200 km/h. Szalejący motocykliści to młodzi ludzie, w wielu ok. 20 lat. Są mieszkańcami okolic Łowicza i Skierniewic, tak przynajmniej wynika z tablic rejestracyjnych. - W tej sprawie otrzymywaliśmy już wprawdzie sygnały, ale często jest tak, że zanim patrol przyjedzie, motocykliści zdążą powiadomić siebie nawzajem i już ich nie ma - wyjaśnia. Zapowiada jednak, że w Nieborowie nie tylko zwiększy się częstotliwość widocznych patroli. W tym miejscu mają się również pojawić nieoznakowane policyjne samochody, by łatwiej mogły wyłapać szalejących motocyklistów. Naczelnik Okoń podkreśla, że za taką jazdę nie tylko grozi największy możliwy mandat drogowy w wysokości 500 zł, ale również skierowanie sprawy do Sądu Rejonowego za stwarzanie niebezpieczeństwa na drodze, za co grozi odebranie prawa jazdy i kara rzędu 5 tys. zł. - Zresztą w Łowiczu były już podobne przypadki, kiedy za szybką jazdę samochodem, sprawa została skierowana do sądu, wskutek czego odebrano kierowcy prawo jazdy - dodaje Okoń.
Komentuj →
16 października 2009 |
0
Ministerstwo Infrastruktury: Polityka europejska w zakresie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego odpowiada interesom Polski w tym zakresie - powiedział Radosław Stępień, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury podczas ceremonii sygnowania Europejskiej Karty Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Do 2013 r. zobowiązujemy się do istotnej redukcji liczby wszystkich wypadków na drogach. Deklarujemy to w momencie realizacji największego w historii Polski procesu inwestycyjnego. Do dziś zakontraktowaliśmy budowę 1133 km dróg o wysokim standardzie. Wpłynie to na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale to za mało. Musimy połączyć budowę dróg z poprawną bezpieczeństwa na nich – wyjaśniał Wiceminister Stępień omawiając politykę w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce. Uroczystego otwarcia spotkania dokonała Marie-Therese Duffy-Haeusler, p.o. Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Przewodnicząca Sekcji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego KE, Isabelle Kardacz przedstawiła kierunki działań w zakresie brd w Europie, zaś Koordynator Europejskiej Karty Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Aude Delesalle, omówiła główne założenia Karty.

(Fot.: PD@N 318-32)
Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego stanowi apel do wszystkich organizacji o podjęcie działań na rzecz bezpieczeństwa na drogach całej Europy. Efektem tych wysiłków ma być obniżenie o 50% statystyk śmiertelności na drogach, a co za tym idzie ocalenie 25 tysięcy osób, które w ciągu roku giną w wypadkach samochodowych. Cel ten ma zostać osiągnięty jedynie poprzez zaangażowanie jak największej liczby różnego rodzaju podmiotów – m.in. firm, stowarzyszeń i instytucji, które poprzez swoje działania mogą wpłynąć na zmniejszenie liczby ofiar wypadków drogowych. Dotychczas karta została podpisana przez ponad 1400 sygnatariuszy.
Komentuj →
16 października 2009 |
0
Właścicieli ponad 40 tablic rejestracyjnych samochodów poszukują policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Tablice znaleziono na ulicach miasta, które w czwartek były zalane wodą z powodu występującej na tym terenie tzw. cofki, powodującej podniesienie poziomu wody w Odrze i lokalne podtopienia. Policja wydała komunikat, aby wszystkie osoby, które zauważyły brak tablic na swoich samochodach zgłaszały się po ich odbiór. Tablice poodpadały, gdy samochody z impetem wjeżdżały w kałuże i rozlewiska wody - wyjaśnił asp. Adam Kowalczuk z KMP w Szczecinie. Tablice są teraz zwykle słabo przymocowane do samochodów i wystarczy mocne uderzenie w wodę, by je stracić - dodał.
Komentuj →
15 października 2009 |
0
W ramach VII Targów Infrastruktura 2009 odbyła się konferencja Bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu drogowego, zorganizowana przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Obecny na konferencji Wiceminister R. Stępień zaznaczył, że Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jako organ doradczy Prezesa Rady Ministrów grupuje podmioty, które zajmują się bezpieczeństwem ruchu drogowego. Ministerstwo Infrastruktury działa również w tym zakresie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, a także z Komendą Główną Policji, by podejmowane działania miały jak najlepszy efekt. W 2010 r. chcemy rozwinąć program współpracy z gminami, by te z nich, w których znajdują się szkoły uczące dzieci z terenów większych niż jednej gminy, miały zintegrowany system doprowadzenia dzieci do szkoły – zadeklarował Wiceminister Stępień. Opozycja dróg i środowiska nie istnieje. Ministerstwo Infrastruktury chce budować drogi w taki sposób, by kolizje środowiskowe zostały zminimalizowane, a ich skutki zrekompensowane - powiedział Radosław Stępień, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury otwierając II Międzynarodową Konferencję Drogi Przyjazne Środowisku, odbywającą się również 15 października br. w ramach Targów Infrastruktura 2009. Będziemy budować drogi w zgodzie ze środowiskiem. Polska przystąpiła do Unii Europejskiej w momencie, gdy prawodawstwo w zakresie ochrony środowiska było bardzo restrykcyjne. Wtedy też zaczęliśmy realizację największego w historii Polski programu budowy dróg – mając na uwadze zaległości, które musimy nadrobić. Dziś możemy się pochwalić, że podpisaliśmy umowy na budowę 1133 km najwyższej klasy dróg, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty środowiskowe – dodał Wiceminister Stępień. Organizatorem konferencji Drogi Przyjazne Środowisku był Instytut Badawczy Dróg i Mostów.
Komentuj →
15 października 2009 |
0
Na Gali Dinner w hotelu Jan III Sobieski odbyło się wręczenie Nagród Ministra Infrastruktury. Nagrody wręczył Minister Cezary Grabarczyk.Decyzją jury laureatami zostali:
·w kategorii inwestycje infrastrukturalne; za III etap Trasy Kwiatkowskiego w Gdyni– Warbud S.A.
·w kategorii bezpieczeństwo ruchu drogowego; za zintegrowane systemy aktywnej informacji drogowej- APM Konior Piwowarczyk Konior Sp. z. o. o.
·w kategorii maszyny i sprzęt budowlany; za wywrotkę trójstronną typ WH3 z lewą burtą otwieraną hydrauliczne, prawą uchylną i hydraulicznie sterowanym dachem aluminiowym- KH- KIPPER Sp. z. o. o.
·w kategorii materiały i surowce dla budownictwa drogowego; za belki mostowe typu ERGON- Ergon Poland Sp. z. o. o.
·w kategorii infrastruktura przyjazna niepełnosprawnym użytkownikom dróg; za płyty ostrzegawcze dla osób niewidomych i słabo widzących - Ekotech SP. j. J. Rząsa i T Stanowski
·w kategorii wyposażenie drogi i obiektów użyteczności publicznej; za ekrany akustyczne- EKONOVA Sp. z. o.o.
Komentuj →
14 października 2009 |
0
Nawet 200 tys. zł może zapłacić Łódź, czyli wszyscy podatnicy, jeśli miasto przegra spór z Warszawą o plagiat – donosi “Dziennik Łódzki”. Czy urzędnicy podlegli prezydentowi Kropiwnickiemu przepisali warszawskie opracowanie, jak budować sieć ścieżek rowerowych? - pyta dziennik. Wątpliwości co do tego nie ma ani prywatna firma z Warszawy, która dokument przygotowała, ani prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Warszawa zapłaciła za dokument 34 tys. zł. Teraz stołeczni urzędnicy twierdzą, że podwładni Jerzego Kropiwnickiego, podpisali go jako własny. Gronkiewicz-Waltz 25 września wysłała ostry, trzystronicowy list do prezydenta Łodzi. "Doszło do rażącego naruszenia autorskich praw majątkowych" - twierdzi prezydent Warszawy i domaga się przeprosin w prasie. Przeprosiny mają też przez 10 dni być umieszczone na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi. A wszystkie kopie rzekomego plagiatu mają zostać wycofane z obiegu. Co będzie, jeśli żądania nie zostaną spełnione? Stołeczny ratusz grozi, że odda sprawę do sądu i zażąda trzykrotnej wartości wynagrodzenia, wypłaconego firmie Trans-Eko, autorowi dokumentu pt. "Standardy projektowe i wykonawcze dla systemu rowerowego Warszawy", czyli 102 tys. złotych.
Komentuj →
13 października 2009 |
0
Mieszkanka łódzkich Bałut kiedy po trzynastym podejściu dyrektor WORD zasugerował, by poddała się testom psychologicznym, rozzłościła się nie na żarty – donosi “Dziennik Łódzki”. Kursantka złożyła w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w łódzkim WORD - potwierdza Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Sprawę przekazaliśmy również policji, która ustala przebieg wydarzeń. 29 października zapadnie decyzja, jakie kroki podejmie prokuratura w tej sprawie. Pechowa kursantka poskarżyła się też do Urzędu Marszałkowskiego, który nadzoruje pracę WORD. - Kursantka złożyła u nas cztery skargi. Dwie zostały odrzucone, jeden egzamin został uznany za nieważny z powodu braku nagrania przebiegu egzaminu, a jedna jest jeszcze rozpatrywana - mówi Jacek Grabowski z wydziału informacji i komunikacji społecznej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Niepowodzenia na egzaminach na prawo jazdy są normą. Zwykle pechowcy nie zdają trzy - cztery razy. Rekordzistka podchodziła do egzaminu w łódzkim ośrodku 18 razy. Bez skutku. Nie została skierowana na badania psychologiczne, ale też przestała zabiegać o prawo jazdy. Dlaczego więc egzaminator i dyrektor WORD skierowali na badania psychologiczne łodziankę, która "tylko" 13 razy nie zdała egzaminu? - Wolałbym nie mówić o szczegółach przebiegu egzaminów tej pani. Została wysłana na psychotesty dla jej dobra. Nie chciałem jej urazić. Po prostu nie każdy nadaje się na kierowcę. Badanie psychologiczne nie jest przecież badaniem psychiatrycznym - tłumaczy Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD w Łodzi. - Egzaminator ma prawo wystąpić do mnie z wnioskiem o badanie psychologiczne. Zwykle składa taki wniosek w przypadku osób agresywnych. Uznałem, że kursantka powinna przejść psychotesty. Od początku roku do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi wpłynęło 118 skarg na przebieg i ocenę egzaminu. Dziesięć zostało unieważnionych z powodu błędów w egzaminowaniu, 5 - z uwagi na braki w nagraniach. Najczęściej kursanci skarżyli się na niezrozumiałe polecenia, niewłaściwe zachowanie egzaminatorów, a także przeprowadzanie egzaminów pod wpływem alkoholu. Pozytywnie rozpatrzona skarga to powtórzenie egzaminu na koszt WORD.
Komentuj →
13 października 2009 |
2

(Fot.: PD@N 318-33)
Najnowszy pomysł lubelskiej drogówki to fotoradar w pojemniku na śmieci - czytamy w "Dzienniku Wschodnim". Przez dwa dni wpadło 1300 piratów. Zdegustowani kierowcy mówią, że to maszynka do robienia pieniędzy a nie forma prewencji. Fotoradar ukryty w śmietniku pracował przez dwa dni, zrobił blisko 1300 zdjęć, które właśnie są w obróbce - powiedział Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji. Policja już planuje postawienie większej ilości podobnie zamaskowanych fotoradarów. Tłumaczą, że to całkowicie zgodnie z prawem. - Wymusza to na kierowcach jazdę zgodną z przepisami na wszystkich drogach, a nie tylko tam, gdzie stoi maszt fotoradaru - mówią. Lubelska policja zapowiada maskowanie na szerszą skalę 5 pracujących w naszym garnizonie fotoradarów. – To zgodne z prawem. Wymusza na kierowcach jazdę zgodną z przepisami na wszystkich drogach, a nie tylko tam, gdzie stoi maszt fotoradaru. Dlatego zamaskowane fotoradary mogą pojawić się na drogach w całym województwie – ostrzega Arciszewski.W kwietniu ubiegłego roku policjanci z Krasnegostawu fotoradar ukryli w starym żuku. Przez 4 dni namierzyli 139 piratów drogowych.
Komentuj →
13 października 2009 |
0
Warszawski Ursynów ma pomysł na zmniejszenie korków. Odpowiedzią na bolączkę kierowców ma być szynobus. Napędzany silnikiem spalinowym pojazd miałby przewozić mieszkańców dzielnicy w kierunku centrum i zachodnich rejonów stolicy. Początek trasy szynobusu znajdowałby się na stacji techniczno-postojowej metra przy Lesie Kabackim. Od linii kolejowej Warszawa - Radom doprowadzone są tam tory techniczne. I właśnie z nich chcą skorzystać pomysłodawcy uruchomienia szynobusu. Zdaniem ekspertów, pomysł nie jest do końca przemyślany, ale władze metra i dzielnicy nie bagatelizują go. - W ciągu dwóch lat ma powstać obwodnica południowa, która będzie dochodziła do ulicy Puławskiej. Wtedy będzie się tam tworzył ogromny korek i wyjazd z dzielnicy będzie bardzo uciążliwy - przekonuje Lech Królikowski, radny Ursynowa. Szynobus mógłby dojechać do Dworca Zachodniego, ale do Śródmieścia już nie. Niemożliwe jest, żeby wjechał do tunelu średnicowego, bo wiązałoby to się m.in. z niedogodnościami dla osób czekających na peronach - zaznacza Jacek Poniewierski z PKP PLK. Krytyki pomysłowi nie szczędzi jednak Jan Jakiel, prezes SiSKOM-u, organizacji skupiającej miłośników komunikacji miejskiej. - Nie pochwalam pomysłów rzucanych tuż przed wyborami. Poza tym nie zostały przedstawione żadne projekty czy analizy - mówi Jakiel. - Stan techniczny torów bocznicy jest dobry, ale nie ma żadnej infrastruktury. Brak peronów, wiat, a nawet dróg dla mieszkańców prowadzących do torów - wylicza. I dodaje, że jest jeszcze jeden poważny problem - duże koszty inwestycji. - Jeden szynobus kosztuje co najmniej kilka milionów złotych, a potrzebne byłyby przynajmniej trzy, żeby dosyć szybko przewozić pasażerów. Nowe perony to wydatek rzędu co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Poza tym to jest inwestycja na lata - podsumowuje Jakiel.
Komentuj →
13 października 2009 |
0
Za pośrednictwem księży, policjantów i instruktorów jazdy w ręce kierowców trafi 18 tysięcy alkomatów. Mają one pomóc w walce z tak zwanymi nieświadomie nietrzeźwymi kierowcami. Jak tłumaczy psycholog Jadwiga Bąk z Instytutu Transportu Samochodowego, kierowcy często nie zdają sobie sprawy z tego, że kilka godzin snu po hucznej imprezie nie wystarczy, by całkiem wytrzeźwieć. Będący pod wpływem tak zwanego "syndromu dnia poprzedniego" mają zwolnione reakcje, są mniej uważni i stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym. Krajowy duszpasterz kierowców ksiądz Marian Midura mówi, że alkomaty, które będą rozdawane przez instruktorów jazdy, policjantów, czy księży po mszy pomogą sprawdzić, czy można wsiąść za kółko. Ksiądz Midura przestrzega, że jazda po pijanemu jest nie tylko przestępstwem, ale i grzechem.
Komentuj →
13 października 2009 |
0
Chińskie ministerstwo bezpieczeństwa państwowego zaproponowało, aby rozszerzyć ogólnokrajową kampanię przeciwko pijanym kierowcom o ich pasażerów - poinformował dziennik "China Daily". Ministerstwo zaproponowało, żeby pasażerowie, którzy jadą samochodem prowadzonym przez osobę będącą po wpływem alkoholu, płacili grzywnę. Władze chcą też wydłużenia aresztu nakładanego na pijanych kierowców. W ramach prowadzonej w Chinach akcji przeciwko pijanym kierowcom prowadzone są blokady drogowe, nakładane większe mandaty, trafić można na 15 dni do więzienia lub na sześć miesięcy stracić prawo jazdy. 30-letni mężczyzna został nawet skazany na karę śmierci za spowodowanie wypadku, w którym zginęły cztery osoby. W Chinach egzekwowanie prawa wobec pijanych kierowców było dotąd traktowane przez milicję dość pobłażliwie i funkcjonariusze byli z łatwością przekupywani lub w inny sposób przekonywani do anulowania mandatów. W Pekinie za pijanego uznaje się kierowcę, który ma 0,2 promila alkoholu we krwi.
Komentuj →
13 października 2009 |
0
Policjanci zatrzymali mieszkańca Zawiercia, który w nietypowy sposób chciał zostać egzaminatorem na prawo jazdy.39-latek zgłosił się na państwowy egzamin wyposażony w kamerę z bezprzewodowym mikrofonem i mikrosłuchawką. Podpowiedziami miał służyć kolega, który czuwał przed Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego. Zawiercianin jednak nie wiedział, że jest pod szczególną obserwacją komisji, bo do egzaminu podchodził już kolejny raz. Gdy znaleziono u niego elektroniczne pomoce, mężczyzna został wykluczony z egzaminu. Wezwani do ośrodka policjanci zatrzymali też jego kolegę. Za nietypową próbę zdania egzaminu państwowego poprzez wyłudzenie poświadczenia nieprawdy grozi do trzech lat więzienia.
Komentuj →
12 października 2009 |
0
“Dziennik Łódzki”: Koniec pobłażania dla pieszych i rowerzystów, łamiących przepisy. Za jazdę rowerem bez świateł po zmroku policja bez skrupułów ukarze 50-złotowym mandatem. Mandat czeka nawet osoby jadące w dzień, jeśli rower nie jest prawidłowo wyposażony. Podobnie będą traktowani piesi, idący poboczem drogi po niewłaściwej stronie jezdni. Funkcjonariusze twierdzą: każdej jesieni na drogach w regionie łódzkim ginie ponad 80 rowerzystów i pieszych. - Co z tego, że co roku rozdajemy setki kamizelek odblaskowych, skoro po zmroku używają ich nieliczni. Znam rowerzystów, którym nie chciało się nawet założyć oświetlenia, które dostali za darmo - mówi asp. Grzegorz Płuska z wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Skierniewicach. Właśnie w powiecie skierniewickim policja przeprowadzi dużą akcję kontroli jednośladów. Edukacja pieszych i rowerzystów zbyt często trafia w próżnię. A większość tragedii z ich udziałem wygląda niemal identycznie - kierowca samochodu najeżdża na rowerzystę albo pieszego, bo po prostu go nie zauważył. Do wypadków dochodzi niemal codziennie. W listopadzie komenda wojewódzka razem z Krajowym Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zorganizuje otwarte spotkania edukacyjne w Łodzi, Rawie Mazowieckiej i Opocznie, poświęcone bezpieczeństwu na drogach. Ponadto policjanci rozdadzą na drogach blisko 10 tysięcy kamizelek odblaskowych, znaczków oraz kompletów oświetlenia do rowerów. - Apelujemy, aby piesi i rowerzyści takie odblaski kupowali sobie też sami. Kamizelka i oświetlenie to niewielki wydatek, rzędu 20-30 złotych - mówi komisarz Zbigniew Szczepaniak z wydziału ruchu drogowego KWP w Łodzi. Zgodnie z przepisami, każdy rower poruszający się po drodze musi być wyposażony w przednie światło białe lub żółte, tylne czerwone oraz tylne odblaskowe czerwone w kształcie innym niż trójkątny, co najmniej jeden sprawnie działający hamulec oraz dzwonek. - To ważna informacja, bo nie wszystkie rowery w sklepach są kompletnie wyposażone - wyjaśnia mł. asp. Robert Zwoliński z KMP w Skierniewicach.
Komentuj →
12 października 2009 |
0
Kanadyjska policja ukarała miejscowego kierowcę tira mandatem za palenie w ciężarówce, czyli miejscu pracy. Jak poinformował policyjny rzecznik, funkcjonariusz w stanie Ontario spostrzegł 48-letniego mężczyznę z papierosem w ustach, prowadzącego autostradą ciężarówkę. Zatrzymał go i wręczył mu mandat na sumę 305 dolarów kanadyjskich (równowartość ok. 850 złotych).
Komentuj →
11 października 2009 |
0
Nawet co piąty kierowca prowadzi samochód po zażyciu lekarstw, które mogą opóźnić czas reakcji. Niebezpieczne mogą być nawet gripex i acatar - pisze "Dziennik Polski". Większość kierowców nie ma o tym pojęcia - wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez Uniwersytecki Ośrodek Monitorowania i Badania Niepożądanych Działań Leków oraz Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Leki za kierownicą To żaden problem - stwierdziło 76% przebadanych. Nie mieli w ogóle świadomości, że to może stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa kierowcy i uczestników ruchu - alarmuje specjalista dr Jarosław Woroś.
Komentuj →
9 października 2009 |
0
Kolejną akcją z cyklu “Bezpieczna droga do szkoły w kasku i w odblasku” była akcja przeprowadzona w jednej z warszawskich szkół, wokół której obserwuje się bardzo natężony ruchu pojazdów. Szkoła ta jest niewielka za to wyjście ze szkoły prowadzi prosto na bardzo ruchliwą i wąską ulicę. Wzorem poprzednich akcji dzieci rozwiązywały testy dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego, przed częścią teoretyczną Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury podkreślał znaczenie widoczności na drodze, stosowania kasków ochronnych i rozwadze na drodze o którym przypominać ma hasło kampanii “WŁĄCZ MYŚLENIE”. Po prezentacji zaprezentowanej przez policjantkę z Wydziału prewencji Komendy Stołecznej Policji uczniowie, nauczyciele oraz przedstawiciele Straży Miejskiej udali się na przejście dla pieszych, aby w praktyce zastosować nabyte wcześniej oraz podczas spotkania umiejętności prawidłowego zachowania się na drodze. Dzieci miały na sobie otrzymane od Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego opaski i elementy odblaskowe.
Komentuj →
9 października 2009 |
0
PKP do 2012 roku zamierza w siedmiu największych miastach stworzyć specjalne parkingi dla rowerzystów (Bike & Ride) i dla kierowców (Park & Ride) – pisze Izabela Kacprzak w "Rzeczpospolitej". Dla tych, którzy przyjadą na dworzec i w dalszą podróż udadzą się pociągiem, miejsca postojowe będą darmowe albo bardzo tanie. Warunek: okazanie biletu kwartalnego, miesięcznego, a czasem nawet jednorazowego. "Wszystko zależeć będzie od m.in. specyfiki miasta, czy od popytu na takie usługi " - mówi “Rzeczpospolitej” Michał Wrzostek, rzecznik PKP. Parkingi przy dworcach głównych we Wrocławiu, Katowicach, Gdyni, Krakowie i Poznaniu, a także przy dworcach Warszawa Wschodnia i Zachodnia oraz Łódź Widzew. "W sumie cztery tysiące miejsc dla samochodów, plus około 700 miejsc dla rowerów" - wylicza Wrzostek.
Komentuj →
7 października 2009 |
0
Z ulic wreszcie znikają porzucone samochody. Miasta znalazły duże pieniądze na usuwanie wraków.Do niedawna rozpadające się auta zaśmiecały parkingi i łąki, bo gminy nie miały pieniędzy, by zutylizować bezpańskie pojazdy. Ta sytuacja już się zmienia dzięki dofinansowaniom z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Samorząd może dostać 4000 zł na usunięcie wraku z miejsca publicznego. Wiele gmin o tym nie wie. Z dopłat skorzystały zaledwie cztery dolnośląskie gminy: Jelenia Góra, Polanica-Zdrój, Bystrzyca Kłodzka i Szczawno-Zdrój. - Apelujemy do innych gmin, aby zrobiły przegląd podwórek, parków i sprawdziły, czy są tam porzucone auta - mówi Witold Maziarz z NFOŚiGW w Warszawie. - Samorządy mają okazję do posprzątania miast za darmo - dodaje urzędnik. Na dopłaty z NFOŚiGW dla stacji demontażu i gmin jest 530 mln zł. Wystarczy złożyć wniosek do 15 marca 2010 roku, by dostać pieniądze. Z dotacji skorzystała już Jelenia Góra. - Dostaliśmy 20 tys. zł na recykling pięciu wraków - mówi zadowolony Tomasz Dumycz, naczelnik wydziału Zamówień Publicznych i Obsługi Technicznej Urzędu Miasta w Jeleniej Górze. Także Polanica-Zdrój i Bystrzyca Kłodzka pozbyły się w ten sposób porzuconych pojazdów. Inne miasta dopiero zamierzają skorzystać z dotacji. - W tym roku planujemy wywieźć i zezłomować dziewięć samochodów - zapowiada Stefan Augustyn z Urzędu Miasta w Świdnicy. Spory problem z porzuconymi autami jest w Legnicy. Według szacunków Andrzeja Srzedzińskiego, komendanta legnickiej Straży Miejskiej, na terenie miasta stoi około 25 porzuconych samochodów. Najwięcej, kilkanaście, stoi na uliczkach i parkingach osiedla Piekary. Z reguły te samochody nie mają już tablic rejestracyjnych i są splądrowane przez złomiarzy. Strażnicy zapewniają, że jeśli znajdą właściciela, to nakazują mu zezłomować wrak. Jeśli chcemy legalnie pozbyć się samochodu, który nie nadaje się do użytku, musimy to zrobić w licencjonowanej stacji demontażu pojazdów. Stacja musi mieć zgodę wojewody dolnośląskiego na prowadzenie takich usług. Jeśli auto jest kompletne, właściciel nie ponosi kosztów złomowania. Ale jeśli są brakujące części, musi zapłacić za każdy kilogram. Brak silnika to wydatek 10 zł za kg, a elementów podwozia - 5 zł za kg. Gdy to zrobimy, stacja wystawi nam zaświadczenie o demontażu pojazdu. Uprawnia ona do wyrejestrowania samochodu w wydziale komunikacji.
Komentuj →
5 października 2009 |
0
Prezydent Konstanty Dombrowicz zakazał bydgoskim drogowcom usuwania z miejskich trawników krzyży stawianych przez bliskich osób, które zginęły w wypadkach drogowych.Do bydgoskich gazet miały trafić ogłoszenia tej treści: "Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy uprzejmie informuje, że zlokalizowane na terenie miasta Bydgoszczy tablice, krzyże, ołtarze jako obiekty niezwiązane z gospodarką drogową upamiętniające miejsca osób zmarłych w wyniku wypadku drogowego zostaną usunięte w ciągu jednego miesiąca od dnia ukazania się niniejszego ogłoszenia. W związku z powyższym prosi się osoby, które je umieściły, o ich zabranie w podanym wyżej terminie. Jednocześnie wyjaśniam, iż zebrane przez służby drogowe przedmioty będą przechowywane przez okres jednego roku na cmentarzu najbliższym miejsca umieszczenia tablicy, krzyża czy ołtarza". Ogłoszenia drogowców nie trafiły jednak do mediów, bo błyskawicznie zareagował prezydent Bydgoszczy. Uznał, że to złe posunięcie. Jan Siuda, dyrektor Zarządu chciał, by w ciągu miesiąca wszystkie krzyże, znicze i tablice zostały zlikwidowane: są bezprawne, zajmują pas drogowy, a na to potrzebna jest zgoda architekta miejskiego i plastyka, później zaś wymagane są opłaty. Czy przydrożne krzyże aż tak bardzo przeczą estetyce? Niektóre stoją od miesięcy, inne od lat... Dlaczego tak nagle trzeba było je likwidować? Okazuje się, że to temat drażliwy - ma tyle samo zwolenników co i przeciwników, tak wśród mieszkańców miasta, jak i urzędników. Cokolwiek by mówić - na widok krzyża upamiętniającego ludzką tragedię, kierowcy mimowolnie zdejmują nogę z gazu. Kto wie, może dzięki temu jest o ten kolejny krzyżyk mniej?
Komentuj →
5 października 2009 |
0
Zwalniani są kierowcy karetek pogotowia - informuje RMF FM. W ich miejsce za kierownicą rozpędzonych aut na sygnale usiądą ratownicy medyczni. To konsekwencje nowej ustawy o ratownictwie medycznym. Bardzo często miejsce mężczyzn z 25-letnim stażem zajmują niedoświadczeni kierowcy, którzy mają prawo jazdy zaledwie od kilku miesięcy. Kłopoty z takim rozwiązaniem pojawią się wtedy, kiedy trzeba będzie reanimować pacjenta. Do tego potrzeba dwóch ludzi, więc nie będzie miał kto odwieźć pacjenta do szpitala. Po co zmiana? - Traktujemy to na zasadzie eksperymentu - powiedział dyrektor medyczny zakopiańskiego szpitala dr Marian Papież. - Tylko, że ten eksperyment może okazać się groźny dla pacjentów i dla samych ratowników - uważa Sylweriusz Kosiński, do niedawna ordynator oddziału ratunkowego. To poroniony pomysł, ja nigdy na takie rozwiązanie bym się nie zgodził - mówi. Według jednego ze zwolnionych kierowców ratownicy, którzy nie znają terenu, mogą sobie nie poradzić. To specyficzny teren, na dodatek idzie zima i trzeba wiedzieć jak i gdzie dojechać. - Współczuję tym ratownikom - kwituje. Autorem nowej ustawy o państwowym ratownictwie medycznym jest resort zdrowia.
Komentuj →
3 października 2009 |
0
Specjaliści szwedzkiego Volvo pracują m.in. nad układem, który będzie zapobiegał potrącaniu pieszych – donosi portal INTERIA.pl. Jak wiadomo, do takich zdarzeń dochodzi najczęściej w miastach, gdzie prędkość samochodów często jest niewielka. Tymczasem obecnie stosowany system monitorowania przestrzeni przed pojazdem nie wykrywa pieszych i nie działa przy prędkości mniejszej niż 25 km/h, prędkości, która nie jest groźna w wypadku kolizji z innym pojazdem, ale która może zabić pieszego. Opracowano układ o nazwie Collision Warning with Full Auto Brake and Pedestrian Safety. Składa się on ze zaawansowanego radaru zamontowanego w osłonie chłodnicy oraz kamery umieszczonej po zewnętrznej stronie lusterka wewnętrznego. Zadaniem radaru jest wykrywanie przeszkód i mierzenie odległości od nich. Z kolei kamera ma określić z jaką przeszkodą mamy do czynienia. System jest tak zaprogramowany, że potrafi rozróżnić samochód stojący od poruszającego się w tym samym kierunku, a także wykryć pieszego, który może wtargnąć na jezdnię. W razie zagrożenia układ ostrzega kierowcę za pomocą sygnału dźwiękowego oraz zapalając czerwoną lampkę na desce rozdzielczej. Jeśli kierowca nie zareaguje, system sam uruchomi hamulce w trybie awaryjnym, doprowadzając do zatrzymania auta. Nowy system po raz pierwszy zostanie zastosowany w nowym volvo S60. Natomiast w dostępnym w salonach XC60 stosowany jest już układ o nazwie City Safety, którego działanie jest podobne - działa poniżej 30 km/h i wykrywa samochody zapobiegając kolizjom, ale nie chroni przed najechaniem na pieszych.

(Fot.: PD@N 318-7)
Komentuj →
2 października 2009 |
0
Poniżej film z crashtestu, odnośnie potencjalnych zagrożeń czyhających na dziecko w foteliku samochodowym ustawionym tyłem do kierunku ruchu na przednim siedzeniu, naprzeciwko otwierającej się poduszki powietrznej. Przednia poduszka powietrzna otwiera się z prędkością około 300 km/h. Chroni nasze życie, ale dopiero wtedy, kiedy jest już napełniona. Otwierająca się poduszka uderza w tył fotelika stojącego na przednim siedzeniu z siłą porównywalną do uderzenia kijem bejsbolowym przez zawodowego gracza. Przeżycie takiego uderzenia graniczy z cudem i, niestety, najczęściej kończy się to śmiertelnie na skutek wstrząsu mózgu. Pamiętaj! Nigdy nie używaj fotelików dla niemowląt na przednim siedzeniu pasażera, jeśli wyposażone jest ono w aktywną przednią poduszkę powietrzną – apelują instruktorzy szkoleń dla sprzedawców fotelików samochodowych.





(Fot.: PD@N Fotelik318-27/31)
Komentuj →
2 października 2009 |
1
(Fot.: 318-2 PD@N jm)
Przepisy ruchu drogowego wymagają, aby dziecko do ukończenia 10 roku życia przewożone było samochodem tylko w foteliku odpowiednim do jego wzrostu i wagi.
Nie jest to tylko głupi wymóg kogokolwiek, lecz przede wszystkim względy bezpieczeństwa, gdyż źle przewożony maluch już przy niewielkim zderzeniu może zrobić sobie straszną krzywdę. I nie łudź się, że go utrzymasz na kolanach - już przy prędkości 50 km/h, gdy następuje zderzenie czołowe, maluch zostanie wyrzucony do przodu z taką siłą, jakby spadał z trzeciego piętra. Jeżeli więc chcesz swojego malucha bezpiecznie przewozić samochodem - musisz wyposażyć samochód w specjalny fotelik.
Na rynku dostępne są następujące rodzaje fotelików:
grupa 0 - gondola dla niemowląt; są to głębokie kołyski do leżenia dla maluchów o wadze do 10 kg (do 9 miesiąca),
- gondola dla niemowląt; są to głębokie kołyski do leżenia dla maluchów o wadze do 10 kg (do 9 miesiąca),
grupa I - fotelik dla malucha; są to foteliki, w których dzieci siedzą lub znajdują się w pozycji półleżącej, dla maluchów o wadze 9-18 kg (od 9 miesiąca do 3 lat),
grupa II - fotelik dla przedszkolaka; są to foteliki do siedzenia dla dzieci o wadze od 15 do 25 kg (od 3 do 7 lat),
grupa III - podstawka dla dziecka w wieku szkolnym; są to podstawki do siedzenia dla dzieci ważących od 22 do 36 kg (powyżej 7 lat).
Pamiętaj, że fotelik trzeba również zmienić, gdy maluch jest za wysoki. Fotelik dla niemowląt zmień na większy, gdy głowa dziecka wystaje ponad oparcie fotela, a kolejne wymieniaj na większe, gdy oczy dziecka znajdują się wyżej niż brzeg oparcia.
Komentuj →
2 października 2009 |
0
Toyota ogłosiła, że musi wycofać do naprawy aż cztery miliony aut! Po to, by usunąć bardzo groźną wadę - przyklejanie się pedału gazu do maty na podłodze. Na szczęście dla polskich właścicieli toyot, sprawa dotyczy Stanów Zjednoczonych. Decyzja dotyczy samochodów Toyota i Lexus wyprodukowanych w okresie ostatnich sześciu lat i sprzedanych w USA, w tym takich modeli jak hybrydowy Prius, Camry, Avalon, Tacoma i Tundra, a także luksusowych modeli Lexusa IS250, IS350 i ES350. Właścicieli tych samochodów wezwano aby niezwłocznie usunęli maty podłogowe po stronie kierowcy przed wizytą w serwisie toyoty. Akcja japońskiego producenta będzie największą tego typu w całej historii motoryzacji w Stanach Zjednoczonych. W 2005 roku Toyota wycofała do naprawy w USA ok. 900 tys. pojazdów z powodu wadliwego drążka sterowniczego.
Komentuj →
2 października 2009 |
0

(Fot.: PD@N 318-8)
Od 1 października każdy, kto zarejestruje samochód w Lublinie, będzie mógł promować miasto. Wraz z tablicami rejestracyjnymi właściciele samochodów będą dostawać ramki do ich zamocowania z miejskimi barwami i adresem internetowym miasta - informuje lubelska “Gazeta Wyborcza”. Szczerze mówiąc nie słyszałem, by jakiekolwiek miasto w Polsce promowało się w ten sposób - przyznaje Michał Krawczyk, szef biura marketingu miasta. Choć jego pracownicy poszukują nietypowych sposobów reklamy dla Lublina, to pomysł z miejskimi ramkami na tablice rejestracyjne nie narodził się w głowach urzędników. - Przyszło mi to do głowy, gdy jeździłem po kiepskich polskich drogach i po Europie. Wszędzie rejestracje są zamocowane najczęściej na ramkach z reklamami samochodowych dilerów, a w czasie podróży doszedłem do wniosku, że kierowcy chcąc nie chcąc zwracają na to uwagę - mówi Bartłomiej Stępski, który podsunął miejskim marketingowcom pomysł z lubelskimi ramkami na tablice rejestracyjne. Posiadaczem nowych tablic będzie też mógł być każdy kierowca, który zgłosi się do wydziału komunikacji urzędu miasta po nowe tablice rejestracyjne. Urzędnicy będą je wręczać razem z tablicami i dowodem rejestracyjnym. Oczywiście jazda z ramkami nie jest obowiązkowa i zamontować może je ten, kto chciałby w ten sposób reklamować miasto. Na czarnych ramkach są czerwone i zielone elementy takie same jak na miejskim logo opatrzonym hasłem "Lublin. Miasto inspiracji". Jest też adres strony www.lublin.eu.
Komentuj →
2 października 2009 |
0
Nawet sześć godzin trzeba czekać na egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Wiem, że jest źle, ale naprawię to - zapewnia po interwencji bydgoskiej “Gazety Wyborczej” dyrektor Tadeusz Kondrusiewicz. – Dziennikarze gazety postanowili sprawdzić, jak wygląda organizacja pracy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Zdający oczekiwali, czekam, bo nie mam innego wyjścia – mówili, nikt im nie wyjaśniał sytuacji opóźnień w egzaminowaniu. Marek Kaźnica, właściciel szkoły jazdy "eLka" w Bydgoszczy przyznaje, że osoby uczące przyszłych kierowców jazdy nie mogą w tej sytuacji nic zrobić. - Drobne poddenerwowanie zawsze towarzyszy ludziom zdającym egzamin – powiedział gazecie. - Ale stres należy ograniczyć jak tylko to możliwe. Wielogodzinne oczekiwanie może wpłynąć tylko negatywnie na finał egzaminu. Dyrektor WORD-u Tadeusz Kondrusiewicz wyjaśnił: ostatnio zachorowało kilku egzaminatorów, na kolejki złożyły się także inne czynniki. Zapewniam, że szybko to zmienię, egzaminowanie będzie szło sprawniej. Zreorganizuję pracę i kolejek nie będzie - deklarował. - Choroba nie wybiera, jak może pan zapewniać, że egzaminy będą przeprowadzane sprawniej? - Natychmiast zmniejszę liczbę osób egzaminowanych w ciągu jednego dnia - wyjaśnia dyrektor. - Zapewniam też, że z kwartału na miesiąc skrócę terminy oczekiwania na pierwszy egzamin, jak i egzamin poprawkowy. Wszystko będzie szło sprawniej. Obiecuję i dotrzymam słowa!
Komentuj →
2 października 2009 |
0
Polski Związek Inżynierów i Techników Budownictwa, przy współpracy Ministerstwa Infrastruktury oraz Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, zorganizował konkurs “Budowa Roku". Najwyższą nagrodę w swej kategorii zdobyła Trasa Kwiatkowskiego w Gdyni. III etap budowy Trasy Kwiatkowskiego w Gdyni otrzymał nagrodę I-stopnia w kategorii “Obiekty drogowo-kolejowe". Inwestycja obejmuje ostatni etap budowy Trasy Kwiatkowskiego, od ul. Morskiej do Obwodnicy Trójmiejskiej. Oprócz dwóch dwupasmowych jezdni w obu kierunkach, zbudowano też trzy wiadukty drogowe. W ramach zadania wyremontowano 350 metrów końcowego odcinka istniejącej estakady Kwiatkowskiego oraz przebudowano estakady nad ul. Morską. Przedmiotem Konkursu "Budowa Roku" są obiekty budowlane lub proces inwestycyjny (również modernizacyjny) ze wszystkich rodzajów budownictwa. W 19. edycji brało udział 61 budów, zgłoszonych przez inwestorów, deweloperów oraz samorządy terytorialne.
Komentuj →
2 października 2009 |
0
(Fot.: PD@N 318-17) ^Dane Komendy Stołecznej Policji oraz badania przeprowadzone na zlecenie stołecznego ratusza pokazują, że w Warszawie konieczne są kampanie, które będą przypominały wszystkim o skutkach poruszania się po drogach w stanie nietrzeźwym. Od 2007 r. na warszawskich ulicach i w okolicznych powiatach policja zatrzymała prawie 10 tysięcy osób kierujących pojazdami pod wpływem alkoholu, sprawcami ponad 500 wypadków byli nietrzeźwi kierowcy. Zgodnie z danymi Komendy Stołecznej Policji, tylko w pierwszym półroczu 2009 r., po spożyciu alkoholu prowadziło samochód ponad 2.5 tysiąca osób, doszło do ponad 70 wypadków z winy nietrzeźwych kierowców.
Rozpoczął się kolejny etap kampanii stołecznego ratusza, której celem jest propagowanie trzeźwości oraz ostrzeganie, że jazda po alkoholu jest niebezpieczna nie tylko dla kierowców, ale również dla innych użytkowników dróg. W dniu 1 października na 50 billboardach na trasach wylotowych i nie tylko pojawił się plakat ostrzegającą przed skutkami jazdy w stanie nietrzeźwym. Każdy nowy kierowca, odbierając prawo jazdy, otrzyma ulotkę informującą o wypadkach spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców i ostrzegającą przed konsekwencjami jazdy po spożyciu alkoholu.
W pierwszym etapie kampanii, pod koniec sierpnia i we wrześniu, mieszkańcy Warszawy spróbowali na placach manewrowych pokonać wyznaczony odcinek trasy w specjalnych okularach ALKOgoglach. Percepcja otoczenia w ALKOgoglach jest zbliżona do takiej, gdy osoba ma 2 promile alkoholu we krwi. Dla bezpieczeństwa “jazdy próbne” odbywały się w asyście instruktora. Gdy dorośli sprawdzali swoje reakcje na placu manewrowym, ich dzieci poznawały zasady poruszania się po drodze w miasteczku ruchu drogowego przygotowanego przez Komendę Stołeczną Policji.
Komentuj →
1 października 2009 |
0
Na przejściu dla pieszych w Elblągu doszło do potrącenia 8-letniego chłopca. Gdy dziecko przechodziło przez jezdnię najechał na nie egzaminacyjny fiat punto. Chłopiec z ogólnymi potłuczeniami został przewieziony do szpitala. Szczegóły zdarzenia wyjaśnia policyjne dochodzenie. Policjanci wyjaśnią przyczynę zdarzenia oraz określą, kto w tym przypadku zawinił. Jako dowód może posłużyć nagranie z kamery znajdującej się w osobowym punto, która to rejestruje przebieg całego egzaminu. Policjanci zabezpieczą to nagranie i przesłuchają świadków zdarzenia.
Komentuj →
1 października 2009 |
0
Władze Radomia chcą przekonać uczniów szkół ponadgimnazjalnych, by do szkoły przyjeżdżali rowerami. Przy każdej szkole ponadgimnazjalnej zainstalowano stojaki rowerowe - poinformowała Ryszarda Kitowska z radomskiego magistratu. - W tym roku miasto, realizując działania na rzecz zrównoważonego transportu, przystąpiło do realizacji projektu "Rowerem do szkoły". "Zakupiono 230 stojaków rowerowych i zamontowano w 19 placówkach ponadgimnazjalnych i jednym gimnazjum - powiedziała Kitowska. Realizacja projektu możliwa była dzięki współpracy Partnerów: Gminy Miasta Radomia, która ze środków Gminnego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zakupiła stojaki oraz Salonu Rowerowego “Rodex” z siedzibą w Radomiu, przy ul. Wierzbickiej 26/44, który pokrył koszty ich montażu w szkołach.
(Fot.: PD@N 318-18) ^ W sumie w Radomiu zamontowano 230 stojaków typu odwrócone U przed 19 placówkami. Stojaki wykonane są z rury stalowej giętej ocynkowane ogniowo, bez malowania proszkowego w tym 38 szt. z reklamą wykonaną na metalowych, galwanizowanych i pomalowanych na kolor niebieski tablicach z wypalonymi ogniowo informacjami zawierającymi motyw roweru w centralnej części oraz nazwę i dane adresowe Partnerów projektu.
Komentuj →
1 października 2009 |
0
(PD@N 317-11) ^“TOR Rakietowa” ma przemyślaną konfigurację 4 km dróg o zróżnicowanej nawierzchni (asfalt, beton, szuter), zastosowanie płyt poślizgowych oraz kurtyn wodnych, umożliwia bezpieczne symulowanie trudnych sytuacji drogowych wymagających np.: zatrzymania pojazdu przed niespodziewaną przeszkodą, ominięcia przeszkody na śliskiej nawierzchni, opanowania poślizgu w łuku, panowania nad samochodem w warunkach nagłej zmiany przyczepności podłoża. Proste, łuki i ronda rozmieszczone na powierzchni ponad 70 000 m kw pozwalają, pod okiem profesjonalnych instruktorów techniki jazdy, bezpiecznie doświadczać wszystkiego, co może kierowcę zaskoczyć na drodze.
Zjazdem w dniach 25-27 września 11 instruktorów nauki jazdy z całej Polski rozpoczęło w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy “TOR Rakietowa” kurs przygotowujący do egzaminu na instruktora techniki jazdy.Są wśród nich instruktorzy z województw: dolnośląskiego, lubuskiego, śląskiego, wielkopolskiego, pomorskiego a nawet podlaskiego. Przyjechali do Wrocławia, aby poznać specyfikę działalności ODTJ, metodykę pracy instruktora techniki jazdy, a przede wszystkim nauczyć się perfekcyjnie jeździć i przygotować się do egzaminu. Pierwszy zjazd obejmował 24 godziny zajęć teoretycznych i praktycznych. Najciekawsze były oczywiście ćwiczenia praktyczne na autodromie, podczas których kursanci doskonalili technikę jazdy i próbowali swoich sił w starciu z zadaniami egzaminacyjnymi, szczegółowo opisanymi Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 10 kwietnia 2008 r. Szczególnie wymagające okazało się zadanie wykonywane na płycie poślizgowej, polegające na wprowadzaniu samochodu w poślizg oraz wyprowadzaniu w sytuacji podsterowności i nadsterowności. Na pierwszych zajęciach instruktorzy wykonywali zadania na własnych samochodach - przednionapędowych. Podczas kolejnych zjazdów będą musieli nauczyć się panować nad samochodem tylnonapędowym, a następnie bezbłędnie wykonywać zadania autami wyposażonymi w systemy ABS i ESP oraz bez tych systemów.
Jest to grupa ambitnych, bardzo sympatycznych młodych ludzi, którzy chcą podnosić swoje kwalifikacje, aby osiągnąć kolejny stopień wtajemniczenia zawodowego w edukacji kierowców – mówi Andrzej Słowiński, trener II klasy w sporcie samochodowym, jeden z pierwszych trenerów doskonalenia techniki jazdy w Polsce. - Najważniejsze jest to, że jeśli nawet nie od razu znajdą pracę w ODTJ (w Polsce jest ich na razie tylko kilka, w wielu województwach wciąż nie ma żadnego), to będą najlepszymi instruktorami nauki jazdy. Szkoleni przez nich kandydaci na kierowców będą jeździli poprawnie pod względem technicznym, a więc bardziej bezpiecznie.
(Fot.: PD@N 118-10)
(Fot.: PD@N 118-11)
(Fot.: PD@N 118-12)^Poślizg trzeba wykonać trzykrotnie bezbłędnie, a tu raz się uda, a raz nie...
(Fot.: PD@N 118-13)
(Fot.: PD@N 118-14) ^ Instruktorzy na przemian występowali w roli kursantów i trenerów.
(Fot.: PD@N 118-15)
(Fot.: PD@N 118-16) ^ Na obu zdjęciach jest ćwiczenie hamowania awaryjnego przed przeszkodą – ściana wody to “mur” przed którym trzeba się zatrzymać. Na pierwszym zdjęciu widać dwa samochody w których instruktorzy wykonują ćwiczenie za kierownicą oraz grupę instruktorów, którzy obserwują ćwiczenie z zewnątrz i omawiają poprawność jego wykonania.
Komentuj →