5 marca 2011 |
0


(Fot.: PD@N 379-21/22)
Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS, już po raz kolejny zwróciła się z prośbą o wypowiedź, do Partnera Projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców” Marka Górnego. Specjalisty ds. szkolenia, autora podręcznika dla instruktorów, instruktora/wykładowcy Specjalistycznego Ośrodka Szkolenia w Krakowie
Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Organizował Pan szkolenia dla instruktorów nauki jazdy w ramach ogólnopolskiego projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców”. Ich uczestnicy dostają – na zakończenie kolejnego spotkania stacjonarnego tzw. Dnia 2. – dyplomy ukończenia. Jak Pan z perspektywy kolejnego pół roku – od naszej poprzedniej rozmowy – tę inicjatywę szkoleniową i jej realizację?
Odpowiada Marek Górny, specjalista ds. szkolenia, Specjalistyczny Ośrodek Szkolenia w Krakowie: Przede wszystkim cieszy fakt, że w drugim dniu szkolenia uczestniczyło blisko 95 % uczestników projektu. Świadczy to o przełamaniu bariery psychologicznej przed nowymi środkami dydaktycznymi jakie oferował projekt. To stanowiło największy problem w pozyskaniu uczestników szkolenia, ze względu na obawy uczestników czy podołają stawianym im warunkom. Dotyczyło to grupy instruktorów o dłuższym stażu w szkoleniu, którzy z pewnymi oporami przyjmują nowinki techniczne i metodyczne. Dlatego z dużą satysfakcją odnotowuję ich pochlebne opinie o projekcie i chęć do uczestniczenia w podobnych działaniach w przyszłości. Z problemami natury technicznej (brak dostępu do internetu) poradziliśmy sobie udostępniając możliwość skorzystania z bazy innych ośrodków posiadających taka infrastrukturę. Projekt zyskał po zaliczeniu części e-lerningowej, która uczestnicy ocenili bardzo wysoko. Równie ciekawe były zajęcia drugiego dnia szkolenia stacjonarnego, gdzie była możliwość wyrażenia swej opinii o nowej ustawie o kierujących. Myślę, że zebrane uwagi zostaną wykorzystane przez prawodawców do tworzenia mądrego i przyjaznego prawa. Znacznie poprawiła się sama sfera organizacji szkolenia, co nam jako organizatorom pozwoliło na efektywniejsze działania. Ale przede wszystkim jest to sukces uczestników, bo przełamali pewną barierę i mam nadzieję, że jest to stała tendencja.
Pytanie: W ramach projektu przeszkolono około 5 tys. instruktorów. Czy można powiedzieć o “modzie” wśród instruktorów na kształcenie się?
Odpowiedź: Trudno powiedzieć o “modzie”, gdyż to jedna z pierwszych tego typu akcji w skali kraju, ale było by dobrze by stało się to praktyką codzienną. Jestem zwolennikiem systematycznego dokształcania się w każdej dostępnej formie. Uważam to za warunek podstawowy przy ubieganiu się o prawo do szkolenia i nauczania innych. Tego typu projekty podnoszą nasz poziom pracy dydaktycznej, a przede wszystkim wzmacniają nasza psychiczną pewność siebie. Myślę, że przy realizacji następnych szkoleń i projektów nie będzie już takich problemów w fazie rekrutacji. Ja osobiście traktuję udział bardzo dużej grupy absolwentów kursów instruktorskich realizowanych w ostatnich 10 latach przez nasz ośrodek jako sukces pedagogiczny. Widać z tego, że udało mi się przekonać ich do konieczności systematycznej nauki i podnoszenia kwalifikacji. Wszystko jak widać zależy jak przygotowujemy instruktora do pracy w tym wspaniałym, lecz trudnym zawodzie. Jeżeli nie zepsujemy go w fazie szkolenia, to będziemy mogli mówić nie o “modzie”, lecz o normalnym zjawisku. Doskonalenie i samodoskonalenie nie powinno być “modą”, lecz zjawiskiem normalnym.
Pytanie: W ustawie z 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami zapisano obowiązek corocznego dokształcania dla instruktorów, ale też dla egzaminatorów nauki jazdy. Mają się one odbywać w ramach tzw. warsztatów szkoleniowych. Wiadomo, iż szkolenie mają prowadzić wyspecjalizowane placówki. Kto Pana zdaniem?
Odpowiedź: Ważne jest to czego oczekuje środowisko instruktorów. Nie spotkałem się z totalną krytyką samego obowiązku warsztatów, lecz wiele krytycznych głosów dotyczyło obowiązku odbywania ich w ośrodkach konkurencyjnych. Obawy dotyczyły równego traktowania swoich instruktorów i obcych, wykorzystania warsztatu do walki z konkurencją, podkupywania lepszych instruktorów itp. Uwagi te uczestnicy szkolenia wyrazili w swoich ankietach, które mam nadzieję ktoś zechce w dobrej wierze wykorzystać. Z treści ustawy wynika prawo do prowadzenia warsztatów dla instruktorów wyłącznie przez podmioty o bardzo mocnej pozycji ekonomicznej. Całkowicie marginalnie traktowana jest sprawa merytorycznej oceny prowadzone przez te podmioty działalności. Nie zawsze duży jest lepszy od małego. Sam reprezentuję mały ośrodek o skromnym potencjale ekonomicznym, lecz w wyniku zawartych dobrych “sojuszy” od 10 lat szkolimy kandydatów na instruktorów i instruktorów nauki jazdy z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Świadczą o tym wyniki pracy naszych absolwentów, osiągane przez nich pozycje w rankingach kolejnych edycji Instruktora Roku czy awansu na egzaminatorów.
Szkolić powinien podmiot, który uzyskał wysoka ocenę swoich efektów w oparciu o naukowo opracowane standardy, a nie tylko o ten, który posiada odpowiednio duże zasoby finansowe. Od wielu lat istnieją standardy opracowane przez Polskie Centrum Akredytacji w zakresie oceny jakości świadczonych usług. Uzyskanie certyfikatu państwowego wydanego przez niezależną jednostkę badawczą było by niekwestionowaną podstawą do posiadania prawa do szkolenia instruktorów.
Pytanie: Jak widzi Pan rolę Instytutu Transportu Samochodowego, jako merytorycznego koordynatora systemu ustawicznego kształcenia instruktorów?
Odpowiedź: Instytut Transportu Samochodowego od 10 lat skupia ośrodki zainteresowane praca na odpowiednim poziomie jakości. Jest placówka akredytowaną przez PCA do wystawiania certyfikatów jakości personelu i usług szkoleniowych. System certyfikacji jest dobrowolny i fakt posiadania takiego dokumentu powinien nobilitować instruktora i OSK. Fakty te jednoznacznie wskazują , że może to być placówka wiodąca w zakresie tworzenia merytorycznych podstaw szkolenia instruktorów.
Podjęta inicjatywa w ramach projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia” jest pierwszym krokiem w kierunku działania ITS na rzecz poprawy jakości szkolenia kandydatów na kierowców i kierowców. Miejmy nadzieję, że nie ostatnim.
Dziękujemy za rozmowę
Komentuj →
4 marca 2011 |
2

(Fot.: PD@N 379-2)
Lubuscy właściciele szkół nauki jazdy nie zgadzają się na powstanie superszkół. Tylko one będą mogły szkolić przez internet kursantów i instruktorów. Pod warunkiem że kupią autobus i ciężarówkę. W Gorzowie żadna ze szkół nie spełnia takich warunków, w Zielonej Górze jedna. Szkoleniowcy zbierają podpisy, mają ich już blisko pół tysiąca – relacjonuje “Gazeta pl”. Tzw. super szkoły przewidują zapisy ustawy o kierujących pojazdami. Tylko one będą mogły szkolić kursantów przez Internet. Problem w tym, że aby zyskać status super szkoły, trzeba szkolić kierowców we wszystkich kategoriach i mieć co najmniej po jednym aucie osobowym, motocyklu, autobusie i ciężarówce. Niewiele osk w Polsce spełnia takie warunki, jak to oceniają obserwatorzy rynku szkoleniowego – może 15-20 placówek. Ta ustawia łamie konstytucję, prawo równości oraz prawo unijne, które zakazuje stosowania praktyk monopolistycznych, bo superośrodki staną się monopolistami na rynku – oponują właściciele małych i średnich szkół, którzy szkolą w jednej lub dwóch kategoriach, chcą, by ustawę zmieniono, bo choć specjalizują się w szkoleniu od kilkunastu lat, mogą wypaść z rynku. Ich oferty - bez możliwości szkolenia w e-learningu - stracą na atrakcyjności wśród kursantów. Podjęto działania zmierzające do znowelizowania ustawy. - Nikt w Gorzowie nie ma tyle pieniędzy [np. koszt ciężarówki to nawet 800 tys. zł - red]. Instruktorzy, by przedłużać swoje uprawnienia, będą musieli dojeżdżać do Szczecina lub Zielonej Góry (tu tylko jedna szkoła spełni wymagania). To uciążliwe i niesprawiedliwe - tłumaczy Władysław Drzazga, prezes gorzowskiego stowarzyszenia szkół nauki jazdy. W Bibliotece Herberta spotkał się z ok. 70 szkoleniowcami z zachodniej Polski. Dyskusja wzbudziła gorące emocje. - Idziemy w złą stronę - grzmiał Ryszard Perwel z OSK Chojna. - Ta ustawa sprawi, że powstaną molochy szkolące kierowców. Przez to obniży się poziom umiejętności ludzi, którzy za kółkiem usiądą po raz pierwszy. W małych ośrodkach, w małych grupach uczy się najefektywniej – tłumaczył. - E-learning jest jak całowanie przez szybę. Jak komputer przygotuje człowieka, skoro my, instruktorzy, mamy z tym trudności - denerwuje się Perwel, który szkoli kierowców wspólnie z żoną Antoniną, która jest pedagogiem. - Trafiamy na trudne przypadki. Ktoś ma wykute testy, a jak zadamy mu proste, logiczne pytanie, to rozkłada ręce. - Założymy spółdzielnię - rzucił inny z instruktorów. Pod petycją podpisało się blisko 100 szkół z północnej części województwa, a to nie koniec. - Podpisy będziemy zbierać jeszcze przez tydzień - tłumaczy Władysław Drzazga. - Wyślemy naszą prośbę do posłów – informowała lubuska “Gazeta pl”.
Komentuj →
3 marca 2011 |
0
W świetle spraw o korupcję z lat minionych, późniejszych zwolnieniach dyscyplinarnych pracowników oraz oskarżeń NSZZ Solidarność Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach został krajowym liderem szkolenia instruktorów. Zorganizowano kilka grup szkoleniowych i w efekcie szkolenie - w ramach projektu “Wzrost kompetencji kadry osk” - odbyło 400 osób. To imponujący wynik pracy zbiorowej, zespołu pracowników WORD. Poprosiliśmy dyrektora Romana Bańczyka o odpowiedzi na kilka pytań:

(Fot.: PD@N 356-34 oraz 379-32) ^ Roman Bańczyk (l. 50), od maja 2008 dyrektor WORD w Katowicach, wcześniej rzeczoznawca motoryzacyjny, biegły sądowy, wicedyrektor katowickiego WORD
Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS: W dniach 2-3 marca br. odbyły się kolejne szkolenia stacjonarne w ramach projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia”. To tzw. Dzień 2. dla uczestników szkolenia, którzy rozpoczęli je w drugiej połowie ubr. roku. W ramach tego cyklu szkoleniowego przeszkoliliście Państwo 400 osób, to rekord w skali kraju. Gratulacje dla zespołu organizującego. Jak Pań ocenia - skąd takie wysokie zainteresowanie ze strony instruktorów?
Odpowiedź Romana Bańczyka, dyrektora WORD w Katowicach i sekretarza WR BRD: Jest kilka powodów dużego zainteresowania projektem ze strony instruktorów. Odniosę się do tych najważniejszych. Po pierwsze, od dłuższego czasu organizujemy cykle spotkań szkoleniowych z pracownikami ośrodków nauki jazdy. W ten sposób nie tylko realizujemy naszą politykę informacyjną, ale także przekazujemy np. wiedzę dotyczącą obwiązujących przepisów, zasad egzaminowania czy oceny kandydatów na kierowców. Ta merytoryczna współpraca jest wysoko oceniana przez instruktorów nauki jazdy. Staramy się bowiem w przystępny sposób przekazać istotną wiedzę, a z drugiej strony mamy możliwość zapoznania się z problemami nurtującymi środowisko instruktorów. Ta merytoryczna współpraca przełożyła się na sukces projektu. Instruktorzy uznali, że nasz szyld jest gwarancją profesjonalnego szkolenia, na które warto poświęcić czas. Poza tym była to dla nich niewątpliwa okazja do podniesienia umiejętności zawodowych.
Pytanie: Województwo śląskie jako pierwsze zakończyło udział w projekcie – łącznie trzy WORD-y przeszkoliły prawie 600 osób. Jak Wojewódzka Rada BRD w Katowicach zamierza wykorzystać ten potencjał?
Odpowiedź: Wojewódzka Rada bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, której jestem sekretarzem na pewno wykorzysta potencjał osób przeszkolonych w projekcie. Na razie jest za wcześnie, aby mówić o konkretnych planach. Zastanawiamy się między innymi nad prowadzeniem podobnych szkoleń. Musimy tutaj wypracować dogodną dla wszystkich formułę i znaleźć sposoby finansowania.
Pytanie: Czy tak liczny udział kadr ośrodków szkolenia kierowców w szkoleniach podnoszących kwalifikacje, uwidoczni się - Pana zdaniem - na podniesieniu jakości szkolenia? A ta, czy przełoży się bezpośrednio na wzrost zdawalności?
Odpowiedź: Przystępując do projektu mieliśmy na celu realizację konkretnego celu. Było nim podniesienie kwalifikacji instruktorów nauki jazdy. Jest oczywiste, że w stosunkowo krótkim czasie przełoży się to na wzrost jakości szkolenia kandydatów na kierowców. Oczywiście, pod warunkiem, że ośrodki nauki jazdy właściwie wykorzystają potencjał przeszkolonych instruktorów.
Pytanie: Projekt zakończony - jakie wnioski na przyszłość? Czy i jak przełożą się one np. na przyszłe cykle szkoleniowe np. instruktorów nauki jazdy, czy egzaminatorów, które zostały zobligowane - w ustawie o kierujących pojazdami - do corocznych kilkudniowych szkoleń podnoszących kwalifikacje.
Odpowiedź: Projekt, w którym braliśmy udział to nie jedyne przedsięwzięcie szkoleniowe realizowane przez nasz ośrodek. Od dłuższego czasu, w zasadzie z roku na rok, rozszerzamy nasza ofertę szkoleniową, w dużej mierze przy wykorzystaniu środków unijnych. Nie zamierzamy spoczywać na laurach i rzecz jasna będziemy kontynuować tak szkolenie instruktorów, jak i egzaminatorów.
Dziękujemy za rozmowę
Komentuj →
1 marca 2011 |
1






(Fot.: PD@N 379-9/14©JM)
Samochód egzaminacyjny na kat. B – samochód osobowy marki Skoda Fabia
Silnik czterosuwowy, 4-cylindrowy o poj. skokowej: 1197 cm3
i mocy: 62 kW (85 KM). Manualna pięciobiegowa skrzynia biegów.
Wymiary (długość / szerokość / wysokość): 4000 / 1642 / 1551 mm
Masa (własna / dop. całkowita): 1318 / 1718 kg
Od 1 marca br. w Warszawie i okolicach samochodem egzaminacyjnym jest Skoda Fabia. Wielu kursantów, którzy odbyli kurs w dawnych pojazdach jest niezadowolonych.Zmiana samochodu oznacza bowiem dla nich konieczność wykupienia przed egzaminem, dodatkowych godzin na Skodach. Jest to kolejny spory wydatek. Ośrodki szkolenia też niezadowolone, przed nimi też spory wydatek. Obserwatorzy stołecznego rynku szkoleniowego szacują, iż na 300 istniejących ośrodków szkolenia kierowców, które łącznie zakupiły 800 egzemplarzy wcześniej obowiązującego pojazdu szkoleniowego – czyli Toyoty Yaris, dzisiaj mają na swoim stanie ok. 10% nowych pojazdów – Skody Fabii. I tu drugi powód niezadowolenia osk – ich oferta szkoleniowa bez nowego pojazdu jest mało atrakcyjna. Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS otrzymała list Czytelnika, który podjął jeszcze inny wątek – termin realizacji już zamówionych pojazdów przez salon Skody. My w tygodniku PRAWO DROGOWE @ NEWS w opublikowanej relacjęi z DNI OTWARTYCH dla instruktorów nauki jazdy z Warszawy i okolic, które odbywały się w salonie przy ul. Połczyńskiej, podaliśmy informację, iż pojazdy oczekują na Klientów, na placu magazynowym salonu. Informowaliśmy, że są one praktycznie gotowe do zakupu "od ręki" ("SKODA: pojazdy szkoleniowe czekają na placu (fotoreportaż)". Nasz Czytelnik informuje redakcję, że na realizację swojego zamówienia czeka już cztery tygodnie. O wyjaśnienie tego nieporozumienia oraz określenie w jakim terminie wg stanu na dzień dzisiejszy POL-MOT Auto realizuje zamówienia na pojazdy szkoleniowe, poprosiliśmy kierownika tegoż salonu. Poniżej odpowiedź.
Szanowna Pani, W nawiązaniu do Pani zapytania pragnę poinformować:
Dostępność aut jest uzależniona od wybranej przez klienta specyfikacji. Dostępne ,,od ręki” mamy samochody z silnikami 1.4 16V oraz 1.2 w wersji Style. Termin realizacji zamówienia na wybrany indywidualnie przez klienta pojazd wynosi od 8-12 tygodni.
Jednocześnie pragnę poinformować, że nie jesteśmy w stanie zapewnić pełnej gamy aut we wszystkich wersjach wyposażenia i z pełną gamą silników a na magazynie utrzymujemy stałą pulę samochodów w naszej ocenie - najbardziej popularnych.
Z poważaniem,
Dariusz Janusz, Pol-Mot Auto sp. z o.o.
Komentuj →
6 marca 2011 |
0
Statystyki pokazują, że średnio aż 9 na 10 samochodów jeździ po drogach z zabrudzonymi, niesprawnymi lub zniszczonymi światłami przednimi. Warstwa brudu czy błota na reflektorach może ograniczyć oświetlenie drogi nocą nawet o 90%*. Problem nasila się szczególnie w okresie zimowym, gdy światła trzeba czyścić znacznie częściej niż w innych porach roku. Czystość samochodu z zewnątrz to kwestia bezpieczeństwa. Zabrudzone światła czy szyby ograniczają widoczność i pole widzenia, co może skutkować zbyt późną reakcją w obliczu zagrożenia na drodze. Pogorszona widoczność to także częsta przyczyna niezwykle poważnych w skutkach zderzeń czołowych – wyjaśnia Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Według policyjnych statystyk w 2009 roku w zderzeniach czołowych zginęło 850 osób, a rannych zostało ponad 8000**. Należy pamiętać o tym, że samochód z poprawnie działającymi światłami jest widoczny na drodze z dużo większej odległości – nawet podczas słonecznego dnia. Po zmierzchu, podczas jazdy w tunelu oraz w czasie niepogody światła pomagają nie tylko dostrzec zagrożenie na drodze, ale również ułatwiają innym uczestnikom ruchu wcześniejsze zauważenie nadjeżdżającego pojazdu. O regularnym czyszczeniu świateł kierowcy powinni pamiętać nie tylko w czasie opadów deszczu czy śniegu. Podczas jazdy po suchej i względnie czystej nawierzchni reflektory również ulegają zabrudzeniu, a redukcja światła spowodowana choćby kurzem może sięgać kilkunastu procent – informują trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Czyszcząc samochód należy zwrócić uwagę na wszystkie światła – zarówno przednie jak i tylne. Dla zapewnienia sobie i swoim pasażerom większego bezpieczeństwa trzeba pamiętać nie tylko o czyszczeniu świateł. Dbanie o czystość przedniej szyby powinno być jedną z podstawowych czynności podczas przygotowania do jazdy – jest tak samo ważne jak sprawdzenie sprawności świateł czy odpowiednie ustawienie lusterek. Brud sprawia, że światło przenikające przez szybę tworzy efekt rozproszenia lub odbicia, błoto może też prowadzić do powstawania rys. Co ważne, nie tylko zewnętrzna strona szyby ulega zabrudzeniu. Regularnego czyszczenia wymaga również wewnętrzna strona, o czym bardzo często zapominają kierowcy.
Kodeks drogowy przewiduje kary dla kierowców prowadzących pojazd źle oznaczony lub wyposażony w urządzenia nie spełniające swojego przeznaczenia – światła zakryte, w tym także brudne, mogą oznaczać mandat w wysokości 200 PLN. Wszystkie światła oraz szyby samochodu powinny być zatem odpowiednio przygotowane do jazdy. Warto również wspomnieć, iż można narazić się na otrzymanie mandatu za brudne, nieczytelne tablice rejestracyjne (art. 60 ust. 1 pkt 2).
* źródło: AAA Foundation for Traffic Safety ** źródło: policja.pl
Komentuj →
6 marca 2011 |
0
(Fot.: PD@N 379-15)
Policjanci z lubelskiej drogówki na krajowej 19-tce zatrzymali busa relacji Lublin-Kraśnik. 32-letni kierowca wyprzedzał inne pojazdy w rejonie skrzyżowania na podwójnej ciągłej. Po zatrzymaniu mercedesa do kontroli okazało się, że busem podróżowało o 9 osób więcej niż powinno. W pojeździe, który przystosowany był do przewozu 18 osób, znajdowało się 27 pasażerów. Część z nich przewożona była na stojąco. Kierujący busem został ukarany mandatem w wysokości 1000 złotych, otrzymał także 10 punktów karnych.
To kolejny w tym tygodniu kontrolowany bus, którego kierowca przewoził znacznie większą ilość osób niż zezwalały na to przepisy. W minioną środę rano w rejonie policjanci z Wydziału Ruchu drogowego KMP w Lublinie zatrzymali do kontroli drogowej kierującego mercedesem sprinterem. Kierujący busem 37-letni mieszkaniec Lublina realizował przewozy na linii Zakrzówek-Lublin. W busie przystosowanym do przewozu 18 pasażerów, znajdowało się aż 35 osób. Kierujący busem został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych.
Komentuj →
6 marca 2011 |
0
Polecamy lekturze relację jaką zamieściło na swoich łamach “Życie Warszawy”: W autobusie instruktor uczy cwaniactwa nowego kierowcę. Miejsce zdarzenia autobus regularnej linii miejskiej. Za kierownicą niedoświadczony kierowca. Mężczyzna stojący w kabinie obok wydziera się na niego. – Czemu stoisz?! Teraz po kawałku, po centymetrze. Wychylasz się z zatoki. Jak cię zobaczą ci z tyłu, to się wystraszą i dadzą po hamulcach. - Cały autobus słuchał instruktora. To był dramat. Publicznie uczył go drogowego chamstwa – opowiada obecny w autobusie pasażer. Przed skrzyżowaniem Połczyńskiej z ul. Łęgi wszyscy pasażerowie usłyszeli: – A teraz pod słoneczko! Rura! – I kierowca przejechał na żółtym świetle. Czyli “pod słoneczko” to na pomarańczowym – relacjonuje pasażer. Chwilę później nauczyciel pouczał ucznia, żeby nie bał się jeździć “na grubość lakieru” z samochodami: – Na lusterko! Jedziemy na lusterko! Widziałeś, jak są pogięte? I o to chodzi. Rura!
– Zanim świeżo przyjęty kierowca wdroży się do pracy, jeździ z nim tzw. patron - tłumaczył dziennikarzom “Życia Warszawy” rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow. - To było “szlifowanie” przez patrona – potwierdza prezes obsługującej linię 713 firmy Mobilis Eugeniusz Szymonik. – Niestety, w wykonaniu nieprofesjonalnym. Jeśli informacje się potwierdzą, wycofam tego instruktora ze szkoleń – zapowiada.
Komentuj →
6 marca 2011 |
0
“Gazeta Lubuska” publikuje pouczającą relację: Auta na placu pomocy drogowej w Nowej Soli przypominają zgniecione papierowe kulki. Joanna Kaczmarek w nocy z wtorku na środę przywiozła dwa kolejne - audi Q7 i mitsubishi. W niczym nie przypominają samochodów. - Proszę spojrzeć na te rurki, to wzmocnienia boczne - kobieta pokazuje bok czegoś, co jeszcze kilkanaście godzin temu przypominało audi. To było naprawdę solidne auto, pojemność silnika 3.0. Wszelkie możliwe zabezpieczenia, systemy elektroniczne, poduszki powietrzne... Licznik w rozbitym samochodzie zatrzymał się w okolicy 220 km/h. Policjant tłumaczy, że z reguły wskazuje prędkość, z jaką pojazd poruszał się w momencie uderzenia, ale będzie musiał to ostatecznie potwierdzić biegły. Świadkowie mówią, że szybkość była duża. Potworna. Zabójcza. Do wypadku doszło na krajowej "trójce”, na prostym odcinku drogi. W tym miejscu jest lekki łuk. Kto zawinił? Według wstępnego komunikatu policji, kierowca audi, 33-letni mieszkaniec miejscowości pod Zieloną Górą, który wyprzedzał i popełnił błąd. To kosztowało życie jego i 38-letniego mężczyznę za kółkiem mitsubishi jadącego z naprzeciwka. Zderzenie czołowe. - Jak usłyszałem, że gość podobno miał dwie stówy na liczniku, to tylko za głowę się złapałem - komentuje kierowca na pobliskiej stacji benzynowej. - Jeżdżę tędy i to, co ludzie wyprawiają, przechodzi wszelkie pojęcie. Grzeją środkiem, zakładają, że wszyscy muszą przed nimi z drogi uciekać. - Kubicy się naoglądali - dodaje drugi. - A jak ten skończył? W tym miejscu co rusz dochodzi do tragedii. Ostatni wypadek był przecież w sobotę. Na naszym forum internetowym, pod informacją o wypadku, jedna ze znajomych kierowcy audi wpisała: "Tomku, przecież od dawna mówiliśmy ci, abyś nie jeździł tak szybko. Ale nie posłuchałeś...”. - On tak kochał samochody - powiedział nam w środę jeden z jego sąsiadów.
Uderzenie w przeszkodę autem przy prędkości 130 km/h to jak skok z 26. piętra.
Komentuj →
6 marca 2011 |
0
Wypadki samochodowe są jedną z najczęstszych przyczyn urazów kręgosłupa*. Aby zmniejszyć ryzyko obrażeń każdy kierowca powinien pamiętać o zapięciu pasów oraz o odpowiedniej pozycji za kierownicą, czyli między innymi o bezpiecznej odległości od poduszki powietrznej oraz poprawnym ustawieniu zagłówka. Jak pokazują badania, użycie pasów wraz z poduszką powietrzną zmniejsza ryzyko śmierci o 63% oraz w znacznym stopniu zapobiega poważnym urazom. Samo zapięcie pasów zmniejsza śmiertelność o niemal połowę, poleganie jedynie na poduszce o jedną trzecią**.
Wsiadając do samochodu pamiętajmy o trzech podstawowych kwestiach: zapięciu pasów, odpowiednim ustawieniu zagłówka oraz odległości od kierownicy i tym samym od poduszki powietrznej – podkreśla Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.Zadaniem pasów jest absorbowanie głównej siły uderzenia oraz utrzymanie ciała na miejscu. Poduszka powietrzna chroni tylko wybrane części ciała: głowę, szyję oraz klatkę piersiową przed zderzeniem z kierownicą, szybą, deską rozdzielczą lub innymi powierzchniami, nie jest jednak w stanie zamortyzować całej siły. Wyniki wieloletnich badań wskazują, że poleganie na samej poduszce zmniejsza ryzyko śmierci jedynie o jedną trzecią, dodatkowe zapięcie pasów znacznie podnosi szansę na przeżycie**.Niestety tylko około 71% Polaków siedząc na przednim siedzeniu zapina pasy, na tylnym – jedynie 40%***.
Dbając o swoje bezpieczeństwo, kierowca powinien pamiętać o prawidłowej pozycji w czasie jazdy. Bardzo ważne jest zachowanie odpowiedniej odległości od poduszki – nie jest ona miękka, aby odpowiednio szybko działać, jest wystrzeliwana z bardzo dużą prędkością przy użyciu gazów pirotechnicznych. By poduszki były maksymalnie skuteczne, kierowca powinien siedzieć tak, aby po wyprostowaniu rąk, nadgarstki dotykały kierownicy. Minimalna odległość kierownicy od klatki piersiowej to 25 cm. Powinni o tym pamiętać szczególnie kierowcy niskiego wzrostu – radzą trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Siedząc za blisko możemy narazić się na poparzenia spowodowane wystrzeleniem poduszki, za daleko – zmniejszamy jej działanie. Pamiętajmy także o zagłówkach. Środek głowy powinien być na wysokości środka zagłówka – dodają trenerzy. Nawet podczas niewielkiego zderzenia, głowa zawsze gwałtownie odchyla się do tyłu – dobrze dopasowany zagłówek pomoże ochronić kręgosłup.
Skala wypadku nie musi być proporcjonalna do rozległości urazów ciała – nawet gdy samochód doznał niewielkich uszkodzeń, obrażenia pasażerów mogą być znaczne****. Drobna stłuczka na parkingu czy podczas dojeżdżania do skrzyżowania może skończyć się bólem kręgosłupa, a to z kolei może być objawem trwałego urazu, dlatego wizyta u lekarza jest wskazana zawsze, gdy odczujemy nawet nieznaczne skutki zdarzenia drogowego.
Pamiętaj:
·Zawsze zapinaj pasy bezpieczeństwa
·Zachowaj bezpieczną odległość od kierownicy – minimum to 25 cm
·Dopasuj wysokość zagłówka – środek głowy powinien być na środku zagłówka
·Nawet niewielka stłuczka może przyczynić się do poważnych urazów kręgosłupa – nie bagatelizuj sytuacji, zgłoś się do lekarza.
* źródło: Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii
** źródło: University of Pittsburgh Medical Center
*** źródło: policja.pl
**** źródło: Clinical management: Soft-tissue injuries of the cervical spine in road traffic (autorstwa Edin Lakasing i Zul A Mirza/Wielka Brytania)
Komentuj →
5 marca 2011 |
0





(Fot.: PD@N 379-23/27)




(Fot.: PD@N 379-42/45)
W dniu 5 marca 2011 roku małopolscy instruktorzy zaliczyli drugi dzień szkolenia w ramach projektu ITS “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców”. Ogółem w projekcie wzięło udział 140 instruktorów, z czego 131 ukończyło go z sukcesem. Uczestnicy zwrócili uwagę na odmienny sposób prezentowania nawet znanych im treści. E-lerning został przyjęty jako doskonała platforma samokształcenia instruktorów. Wiele emocji wywołała ustawa o kierujących. Przedstawiono swoje wnioski do aktów wykonawczych, szczególnie tych związanych z formą i treścią warsztatów dla instruktorów. Uczestnicy projektu wyrazili chęć uczestniczenia w innych formach doskonalenia swego warsztatu pracy. Organizatorami krakowskich edycji projektu były Ośrodki pod Patronatem ITS – PIK z Proszowic i SPEC z Krakowa.
Komentuj →
4 marca 2011 |
0
Stołeczny ratusz planuje wpuścić na buspasy kolejną grupę kierowców – właścicieli mikrobusów przewożących osoby niepełnosprawne. Dobiegają końca prace nad zarządzeniem, które podpisze prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Zasady zaczną obowiązywać w wakacje na nowych buspasach. Na pozostałych powinny ruszyć w nowym roku szkolnym – mówi Katarzyna Pieńkowska z ratusza. Po pasach ma jeździć 15 “miejskich” busów do przewozu niepłnosprawnych. Wstęp dostaną też autobusiki dowożące dzieci do przedszkoli i szkół specjalnych, np. specjalistycznego zespołu na Szczęśliwicach. Warunek: przewoźnik musi zawrzeć umowę z dzielnicą. Pojazdy takie ratusz określa jako “MTON”, czyli Miejski Transport Osób Niepełnosprawnych. Ile jest takich busów w Warszawie – na razie nie wiadomo. Internauci obawiają się, że nowy przepis stanie się polem do nadużyć. - Buspas powinien być tylko dla komunikacji. Im więcej wyjątków, tym większe prawdopodobieństwo powrotu do punktu wyjścia, czyli pasa dla wszystkich – ostrzega Jan Friedberg z Politechniki Warszawskiej.
Komentuj →
3 marca 2011 |
0
Pełnomocnik prezydenta Olsztyna ds. rowerowych Mirosław Arczak zaskoczył mieszkańców, ale też ekologów bo na trasie spacerowej wokół Jeziora Długiego chce nawierzchni z asfaltu, a nie ze żwiru i żywicy. Przez ostatnie pół roku toczył się spór o sposób zagospodarowania terenów wokół Jeziora Długiego. Kością niezgody były plany drogowców, by wybudować szeroką trasę dla rowerzystów i pieszych kosztem kilkuset drzew. Ostatecznie plany skorygowano, nadto ustalono także rodzaj nawierzchni na planowanej ścieżce. Część trasy - ma być wyłożona materiałem powstałym ze żwiru lub grysu związanego żywicą. To tzw. terraway. Taki skład powoduje, że przepuszcza on wodę, co było ważnym argumentem dla przyrodników. Po kilku miesiącach od tych ustaleń rowerzyści wrócili do swojego pomysły, by ścieżka została jednak zrobiona ze zwykłego asfaltu. Zdaniem pełnomocnika wodoprzepuszczalna nawierzchnia ma wiele minusów. - Wymaga wielu zabiegów konserwacyjnych, jest droższa od tradycyjnego asfaltu - twierdzi. Nie bez znaczenia jest dla niego również fakt, że po gładkim asfalcie jeździ się lepiej, a terraway jest chropowaty. Przeciwni pomysłom pełnomocnika rowerowego są okoliczni mieszkańcy. - I nie chodzi wcale o względy estetyczne, ale praktyczne. Korzenie przykryte asfaltem będą wybijać i niszczyć ścieżkę. Nie dość, że będzie kłopot z poruszaniem się po niej, to jeszcze trzeba będzie szukać pieniędzy na jej naprawę – twierdzą okoliczni mieszkańcy. O wprowadzeniu zmian nie chce słyszeć również prof. Zbigniew Ender z katedry ekologii stosowanej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, który jako przedstawiciel prezydenta pilotował tworzenie nowego projektu zagospodarowania terenu nad jeziorem. - Przetarg na trasę spacerową nie został co prawda jeszcze rozpisany, ale nie oznacza to, że po wielu miesiącach ustaleń mamy teraz wprowadzać jakieś zmiany - mówi. - Postulaty rowerzystów są nie do przyjęcia, bo po to ma być zastosowana specjalna nawierzchnia, by ochronić drzewa przed obumarciem. Dodaje, że rowerzyści muszą się pogodzić, że nie będą jedynymi użytkownikami planowanej trasy. - Korzystać z niej też będą spacerowicze, w tym rodzice z wózkami z dziećmi.
Komentuj →
2 marca 2011 |
0


(Fot.: PD@N 379-28-29)
Przebieg akcji. Większość szkół, uczestniczących w III edycji akcji Stowarzyszenia “Droga i Bezpieczeństwo” - "Wypadki na drogach - porozmawiajmy"podjęła działania wg proponowanego harmonogramu, czyli:
- 12 października 2010. w związku z Europejskim Dniem Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
- 19 listopada 2010. w związku ze Światowym Dniem Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych.
Otrzymaliśmy ponad 300 zgłoszeń konkursowych z całego kraju, wieńczących dyskusje klasowe i szkolne oraz inne formy realizacji przedsięwzięcia przeprowadzonego w szkołach. Nie wszystkie jednak szkoły przesłały relacje i wypowiedzi uczniów. Liczymy, że uczestniczyło ponad 100 szkół (na podstawie sprawozdań, rozmów telefonicznych, e-maili), kilkadziesiąt tysięcy uczniów i proporcjonalna liczba nauczycieli. Niektóre szkoły zaangażowały wszystkich nauczycieli i personel szkoły w działania. Zaangażowano również rodziców, do których kierowano apele i organizowano pogadanki w trakcie wywiadówek na podstawie materiałów, opracowanych przez uczniów.
Dominującym działaniem były dyskusje uczniów w klasach, oprócz tego przygotowano gazetki szkolne, apele, uczczono minutą ciszy pamięć ofiar wypadków, odwiedzono groby zmarłych tragicznie kolegów i nauczycieli. Równolegle organizowano konkursy: plastyczne i literackie. W wielu szkołach odbyły się spotkania z poszkodowanymi, pokazy udzielania I pomocy i szkolenia w tym zakresie. Dzieci i młodzież miały też okazję obejrzeć przedstawienia i psychodramy oraz inscenizacje, przygotowane specjalnie dla potrzeb akcji.
Akcja wpisała się do kalendarza działań wielu szkół i otrzymujemy prośby o kontynuację przedsięwzięcia, uzasadniające potrzebę jego istnienia i trafność sposobu dotarcia do dzieci i młodzieży. Uczniowie czerpali z pokładu swojej wiedzy, doświadczeń i emocji. Proponowali swoje rozwiązania, z przekonaniem podejmowali dyskusje i z zapałem angażowali się w przedsięwzięcia towarzyszące akcji.
Podsumowanie. Tegoroczną III edycję zakończyło spotkanie podsumowujące w Ministerstwie Edukacji Narodowej w dniu 2 marca br z udziałem patronów i zaproszonych gości: Zbigniewa Włodkowskiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej; Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka; posłanki Beaty Bublewicz, Przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. BRD, oraz przedstawicieli Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, MSWiA, Komendy Głównej Policji, Instytutu Transportu Samochodowego. W trakcie spotkania przekazano najlepszym uczestnikom dyplomy i nagrody w trzech kategoriach: uczeń, nauczyciel i szkoła.
Poziom merytoryczny III edycji był bardzo wysoki i wyrównany, dlatego oprócz nagród przyznano również kilkanaście wyróżnień.
Stowarzyszenie "Droga i Bezpieczeństwo" zamierza kontynuować akcję w postaci IV edycji.
Realizacja przedsięwzięcia uzyskała wsparcie finansowe: porównywarki ubezpieczeniowej - rankomat.pl.
Patronat medialny objęły: Newsweek, Auto-Świat , Portal Edukacyjny Wychowania Komunikacyjnego "Bezpieczna Droga do Szkoły”.
Alicja Fonżychowska
autorka i koordynatorka Projektu , Stowarzyszenie “Droga i Bezpieczeństwo”
Komentuj →
2 marca 2011 |
0




(Fot.: PD@N 379-16/19)
W siedzibie Wyższej Szkoły Finansów i Bankowości w Katowicach, ul. Księdza Biskupa St. Adamskiego 7A odbyło się szkolenie stacjonarne Dzień 2. w ramach ogólnopolskiego, unijnego projektu “Wzrost Kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców”. Organizatorem szkolenia – na podstawie umowy zawartej z konsorcjum L-instruktor.pl - był Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach. W szkoleniu udział wzięło 111 osób, w tym 17 kobiet, 26 osób w wieku 50+, 4 z terenów wiejskich. Szkolenie zorganizowane zostało w pięciu 30-osobowych grupach. W każdej grupie zrealizowano po cztery wykłady z elementami dyskusji i zajęć warsztatowych: prawo, psychologia, metodyka, narzędzia. Tematyka szkolenia wyznaczona była programem projektu. Wykładowcami byli: Krzysztof Wróblewski – metodyka; Ernest Nocoń – psychologia; Krzysztof Tomczak – prawo; Ryszard Krawczyk – narzędzia. Uczestnicy otrzymali bezpłatnie drugą część materiałów szkoleniowych: skrypt szkolenie stacjonarne Dzień 2, poradnik praktycznej nauki jazdy, oraz nalepkę magnetyczną potwierdzającą udział w projekcie zaświadczenia o udziale w projekcie i zakończeniu szkolenia. W trakcie zajęć warsztatowych uczestnicy szkolenia: opracowali w formie pisemnych notatek stanowisko w sprawie szkoleń instruktorów nauki jazdy wynikających z Ustawy o kierujących; opracowanie słownika terminów dotyczących nauki jazdy i kierowaniem pojazdami; opracowanie uczestników w załączeniu zebrali wybrane anegdoty i doświadczenia związane procesem nauczania; uczestnicy uznali za pinie potrzebne zbudowanie portalu internetowego o roboczej nazwie L-instruktor .pl omówili i uznali za wskazane opracowanie “pakietu instruktora” budującego tożsamość wizualną i potwierdzająca przynależność do elity instruktorów. Obserwatorem szkolenia z ramienia Instytutu Transportu Samochodowego był Marek Łepkowski, kierownik projektu.
Komentuj →
2 marca 2011 |
0


(Fot.: PD@N 379-7-8)
Grudziądzki oddział WORD w Toruniu przeprowadził się ze starego wojskowego budynku, do nowoczesnej siedziby. - Klienci na niego narzekali - twierdzi Ryszard Nagórski, wiceszef toruńskiego WORD. - Skarżyli się na zimno i nie najlepsze warunki sanitarne. Poza tym wojsko zabiegało o zwrot budynku, bo chciało go wykorzystać do swoich celów. Dodatkowo budynek znajdował się w centrum miasto, co było powodem utrudnień komunikacyjnych ze względu na dużą ilość samochodów nauki jazdy jeżdżących w śródmieściu. Dlatego zapadła decyzja o budowie nowej siedziby. Na 1,8-hektarowej działce przy ul. Waryńskiego 4 powstały: budynek administracyjno-konferencyjny z tarasem widokowym, budynek techniczny oraz plac manewrowy. Część teoretyczną egzaminu na prawo jazdy przyszli kierowcy zdają w nowoczesnej sali z 15 stanowiskami komputerowymi. Na placu manewrowym można sprawdzać umiejętności jednocześnie pięciu kandydatów: dwóch w samochodach ciężarowych i trzech w osobówkach. W budynku technicznym są garaże, myjnia i warsztat. Ośrodek jest monitorowany, ma windę dla niepełnosprawnych, bar, szatnię, salę konferencyjną, gabinet psychologa i parking na 50 aut. - Nie wszystkie prace zostały już skończone - mówi Nagórski. - Trzeba jeszcze zbudować drogę z prawdziwego zdarzenia. Należy dodać, iż usytuowanie nowej siedzimy daje możliwość ominięcia centrum miasta. Oficjalne otwarcie ośrodka planujemy na maj, ale już teraz czujemy się jakbyśmy się przenieśli z XIX w XXI wiek. W nowej siedzibie terenowy oddział w Grudziądzu będzie prowadził podobną działalność jaką oferuje obecnie ośrodek toruński: poza przeprowadzaniem egzaminów prowadzona będzie tu także działalność szkoleniowa oraz edukacyjna skierowana w szczególności do dzieci i młodzieży.
Komentuj →
1 marca 2011 |
0
Stanisław O., 59-letni instruktor nauki jazdy ze Sławna, spowodował po pijanemu wypadek. Jak podaje sławieńska policja, mężczyzna, mając 1,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, prowadził Fiata Punto, który uderzył w jadącego z przeciwnej strony dostawczego Mercedesa. Stanisław O. z ogólnymi obrażeniami trafił do szpitala. Trzem osobom podróżującym mercedesem, nic się nie stało. - Fiat zjechał gwałtownie na przeciwległy pas jezdni, którym jechaliśmy. To były ułamki sekund - relacjonował na miejscu wypadku na gorąco kierowca mercedesa. - Nie miałem szans uciec. Samochód uderzył w nas czołowo. - Stanisław O. został poddany badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi podinsp. Krzysztof Mojsym, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Policji w Sławnie. - Wynik: 1,9 promila alkoholu. Oprócz tego, kierowcy pobrano także krew do badania na zawartość alkoholu. Jak dodaje Mojsym, policjanci zatrzymali 59-latkowi prawo jazdy. Stanisław O. Wiadomo, że jest on instruktorem nauki jazdy w Sławnie. Stanisława O. ma swoją, diametralnie się różnią wersję wypadku. Kwestią sporną jest moment wypicia alkoholu.Kierowca przyszedł do redakcji "Dziennika Bałtyckiego" i przedstawił swój przebieg zdarzeń z feralnego wieczoru i zaprzeczył - jak mówił - jakoby jechał będąc pijanym. - Policja poddała mnie badaniu alkomatem w koszalińskim szpitalu po ponad 1,5 godzinie od wydarzenia się wypadku - powiedział redakcji Stanisław O. - I tego wyniku nie neguję. Tyle, że gdy jechałem fiatem to byłem trzeźwy. Alkohol wypiłem po wypadku. Za spowodowanie wypadku po pijanemu grozi do trzech lat więzienia oraz utrata prawa jazdy, a także wykreślenie z rejestru instruktorów nauki jazdy.
Komentuj →
1 marca 2011 |
1
‹ Wiesława Kasprzewska-Charkin, dyrektor PORD w Gdańsku (fot.: PD@N 379-41)
Wiesława Kasprzewska-Charkin obowiązki dyrektora Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gdańsku objęła jeszcze w grudniu 2010 r. po tragicznej śmierci poprzedniego dyrektora placówki - Antoniego Szczyta. Dzisiaj, tj. 1 marca .2011 r. decyzję o tym, że pozostanie na stanowisku podjął oficjalnie zarząd województwa. Przez ponad siedem ostatnich lat obejmowała stanowisko wicedyrektora, a od trzech miesięcy pełniła obowiązki dyrektora - po tragicznej śmierci zmarłego dyrektora Antoniego Szczyta.Podczas pracy w PORD związana była m.in. z działem edukacyjnym Pomorskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zaznacza, że teraz poza tym, że przybędzie jej obowiązków i odpowiedzialności, nie będzie przeprowadzać rewolucji. - Chcę kontynuować to, co rozpoczęliśmy - mówi. - Ośrodek ma być przyjazny, nie kojarzyć się wyłącznie ze stresem egzaminacyjnym, skutecznie szkolić zawodowych kierowców i tak jak do tej pory - podejmować masę pożytecznych działań. Do tych ostatnich należą m.in. turnieje dla szkół z wiedzy o BRD i rozwijanie nowego miasteczka ruchu drogowego.
Komentuj →
28 lutego 2011 |
1
Według statystyk, w styczniu największą zdawalnością może pochwalić się Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Grudziądzu. Jak przyznają dyrektorzy ośrodków, na wynik wpływa zarówno wielkość miasta, jak i specyfika ruchu drogowego. - Grudziądz wybija się ponad średnią, co oczywiście świadczy o dobrym przygotowaniu osób zdających - mówi Marek Staszczyk, dyrektor WORD-u w Toruniu. - Jednak również w Toruniu możemy być zadowoleni. Wynik na poziomie 27 procent to mniej więcej średnia krajowa. Oczywiście różnice między zdawalnością w poszczególnych miastach są i będą. Wpływa na to kilka czynników, między innymi wielkość miasta. Im większe miasto, tym, niestety, łatwiej o błąd. W mniejszych miejscowościach ruch jest mniejszy, a kierowcy jeżdżą spokojniej. Jak jednak dodaje, nie warto podróżować do innych miejsc tylko w celu uzyskania upragnionego prawka. - Jeżeli przykładowo ktoś mieszka w Warszawie, ale zdaje w Łomży, bo tam zdawalność jest większa, to musi wiedzieć, że takie rozwiązanie jest pójściem na skróty - mówi Staszczyk. - Prędzej czy później będzie musiał i tak poznać specyfikę metropolii. W Bydgoszczy zdawalność w styczniu 2011 wyniosła 26 procent. Tadeusz Błażejewski, wicedyrektor WORD-u w Bydgoszczy, jest jednak zadowolony z wyniku. - Osiągnęliśmy przyzwoity wynik, myślę, że jesteśmy porównywalni z innymi miastami. Teraz, w okresie zimowym, zdaje się w miarę łatwo, ponieważ paradoksalnie warunki są trudniejsze. Często nie widać oznakowania poziomego, ponieważ jest przysypane śniegiem. W takich sytuacjach zawsze staramy się rozstrzygać na korzyść zdającego. Zdaniem kursantów podchodzących do egzaminów praktycznych, to właśnie podejście egzaminatora w dużej mierze wpływa na wynik. - Zdawałem już trzy razy w Toruniu - mówi Mateusz Majewski, który pochodzi z Piły, ale do egzaminu podchodził w naszym mieście. - Tutaj studiuję, więc nie było sensu, żebym dojeżdżał do siebie do domu. Z moich obserwacji wynika, że w sytuacji stresowej liczy się zachowanie egzaminatora. Jeśli jest kulturalny, spokojny i przyjazny, to człowiek może się choć trochę uspokoić. Jeśli jednak osoba egzaminująca komentuje błędy, jest uszczypliwa czy zniecierpliwiona, to zdający podda się temu i niemal na 100 procent obleje. Miasto Łódź uplasowało się na ostatnim miejscu w rankingu. Tam egzamin praktyczne zdaje zaledwie co czwarta osoba.
Zdawalność w miastach:Sieradz: 33,9 procent; Grudziądz: 32 procent; Toruń: 27 procent; Włocławek: 27 procent; Szczecin: 27 procent; Bydgoszcz: 26 procent; Warszawa: 26 procent; Łódź: 23 procent.
Komentuj →
28 lutego 2011 |
0
Blokowanie lewego pasa, poganianie innych mruganiem światłami, rozmowy przez komórkę, brak zapiętych pasów bezpieczeństwa, przekraczanie prędkości, to najczęstsze grzechy śląskich kierowców - wynika z kontroli drogówki w całym województwie śląskim wzdłuż odcinka DK nr. 1. Nawyk jazdy lewym wśród śląskich zmotoryzowanych jest tak silny, że już po raz drugi w tym roku podczas zmasowanej akcji "Trzymaj się prawego pasa", drogówka wlepiała mandaty za to wykroczenie. - Podczas siedmiu godzin trwania ostatniej akcji 84 policjantów zanotowało 278 wykroczeń. Najwięcej - na tyskim odcinku DK1j. - Kolejną taką akcję planujemy już w marcu - powiedzieli nam policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji. Nie mają wątpliwości, że mimo zapowiedzi, liczba mandatów na pewno się nie zmniejszy z prostego powodu. Śląscy kierowcy uważają się za najlepszych w kraju i tego co denerwuje ich u innych, nie dostrzegają w swoim stylu jazdy. Z badań OBOP wynika, że aż 8 na 10 naszych kierowców bardzo wysoko ocenia swoje umiejętności i kulturę za kółkiem. Źle jeżdżą zawsze "Oni" czyli inni. Oto subiektywny ranking najbardziej znienawidzonych typów kierowców opracowany przez “Dziennik Zachodni”:
1 Łysy w bmw. Wyprzedza na trzeciego, omija korki chodnikiem. Przekracza prędkość w każdych warunkach. Zwrócenie mu uwagi może grozić śmiercią lub kalectwem. Obowiązkowym wyposażeniem tego modelu jest niskie IQ i złota lub srebrna keta grubości palca. Najczęściej występuje też w parze z muzyką UmPa, UmPa uderzającą z głośników.
2 Kapelusznik w TICO. Przeciwieństwo Łysego z BMW. Zawsze jedzie środkowym pasem z zawrotną prędkością 30 km/h. Mimo korka, który tworzy za sobą nie zjedzie na prawy pas, bo w kapeluszu i płaszczu z kołnierzem z nutrii niewiele widzi. Ostatnio widywany coraz częściej w białej skodzie fabii z nosem przy szybie.
3 Przedstawiciel handlowy. Bez względu na markę auta, pod maską ma na pewno najsłabszy silnik z dostępnej gamy. Zawsze spóźniony, zawsze na wysokich obrotach jedzie lewym pasem ile fabryka dała z litrowego silnika błyskając światłami. 4 Pan Waldek z TIR-a. Nigdy nie wiadomo ile godzin za kółkiem i kilometrów ma w nogach. Nigdy nie wiadomo czy pojedzie grzecznie w kolumnie, czy może nagle pod górę zechce wyprzedzić zajeżdżając nam drogę. Nigdy też nie wiadomo czy wyhamuje za nami przed światłami.
5 Baba za kierownicą. Płeć przypadkowa. Dopiero wyprzedzając dowiadujemy się czy to baba czy chłop. Cechą charakterystyczną jest zajmowanie się wszystkim, tylko nie prowadzeniem auta. Rozmowa przez telefon w trakcie jazdy obowiązkowa, kurczowe trzymanie się środka jezdni też. Zdarza się rasowa jazda zygzakiem i włączanie kierunkowskazów odwrotnie do planów skrętu - tak dla zmyły.
6 Młody w aucie ojca. Szaleniec ze świeżym prawkiem uważający się za Kubicę na torze albo przynajmniej Hołowczyca. Bez wyobraźni, bez hamulców, bez strachu z piskiem opon pod sygnalizacją. Strach się bać.
7 Taksówkarz. To on jest panem miasta i najlepiej wie jak wykorzystać prawoskręty do wciśnięcia się na pierwszego przed światła lub skorzystać z późnego żółtego i wczesnego czerwonego na skrzyżowaniu.
8 Kierowca autobusu PKM. Duży może więcej. Z zatoki obowiązkowo kierunkowskaz i jazda. Nie ma czasu czekać, choćby do przepuszczenia było tylko jedno auto.
9 Panie, ja już 50 lat jeżdżę. Złośliwi odpowiadają - i wystarczy. Jeśli spotkasz go na jednokierunkowej, jadącego pod prąd, to się nie dziw. Ulica była dwukierunkowa pół wieku temu. Do upadłego będzie się kłócił, że jedzie prawidłowo.
Komentuj →
28 lutego 2011 |
0
Jak informuje dziennik “Nowiny 24” Zarząd województwa podkarpackiego odwołuje dyrektorów i prezesów. Przypomijmy powołał czterech nowych dyrektorów wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, odwołując poprzedników. I tak:
WORD Krosno - Stefan Pinderski, objął funkcję po Jerzym Czechu (odwołany z funkcji 14.1.2011);
WORD Przemyśl - Ryszard Kulej (powołany na funkcję 14.1.2011), jego poprzednik to Jan Janusz (odwołany z funkcji 14.1.2011);
WORD Rzeszów - Marek Poręba (nominacja uchwalona 18.1.2011), zastąpił dyrektora Jana Kidę;
WORD Tarnobrzeg - Wiesław Lichota (powołany 14.1.2011 na czas urlopu bezpłatnego Janiny Sagatowskiej – w związku z objęciem przez nią mandatu radnej Sejmiku), zastąpił Janinę Sagatowską (kierował ośrodkiem w latach 2002 - 2006).
Komentuj →