20 lutego 2014 |
2
Posłowie procedujący nowelę ustawy o kierujących pojazdami ostatecznie odrzucili poprawkę dotyczącą dopuszczenia metody szkoleniowej e-learningu (nauczania na odległość) wyłącznie w stosunku do osób niepełnosprawnych, mających orzeczoną niepełnosprawność ruchową i osób głuchoniemych. Szkoleniowcy branży nauki jazdy odetchnęli z ulgą, szczególnie ci, którzy ponieśli już koszty zakupu odpowiednich oprogramowań. Projektodawcy zmiany tłumaczyli przywołany pomysł potrzebą zachowania wysokich standardów szkolenia kandydatów na kierowców. Krytycy mówili o ewentualnej poprawce jako “cofającej branżę szkoleniową do ubiegłego stulecia”. Dzisiaj - wraz z coraz szerszym dostępem do Internetu - metoda e-learningu staje się powszechna i uznana. Właśnie ta metoda dydaktyczna świadczy o nowoczesnym szkolnictwie. E-learning jest zarówno metodą kształcenia i samokształcenia, jak i doskonałym sposobem aktualizacji nabytej wiedzy. W Polsce wprowadzana przede wszystkim jako element edukacji tu: kursów językowych i kształcenia zawodowego oraz różnorodnych szkoleń doskonalących. Także wiele uczelni wyższych korzysta z niej w prowadzonej dydaktyce. Ustawa o systemie oświaty - szkolenie na odległość dopuszczone przy pozyskiwaniu i przedłużaniu uprawnień w przeszło 250 zawodach. Nowa metoda nauczania ma już ugruntowaną pozycję na całym świecie. Według raportu opracowanego przez Konsorcjum Sloan (Sloan Consortium), wiarygodne źródło informacji na temat szkolnictwa wyższego, do 2003 roku liczba studentów korzystających z platform e-learningowych wStanach Zjednoczonychwyniosła już ponad 1,9 mln. Eksperci szacują, że w następnych latach nakłady finansowe na rozwój e-learningu będzie dynamicznie wzrastać. W Polsce może w tempie wolniejszym, głównie z powodu braków w infrastrukturze technicznej i doświadczonych instruktorów-trenerów w prowadzeniu kursów. Warto jednak odnotować, iż e-edukacja w Polsce rozwinęła się w latach 2001-2007, wkraczając na uczelnie wyższe i zdobywając korporacje. Przyszłość tej niezwykle nowoczesnej metody jest oczywista.
Przypomnijmy - maksymalny pułap realizowanych przez odległość zajęć określony jest przez ustawodawcę na 60 proc. W pozostałych 40 proc., przypadków kandydaci na kierowców fizycznie uczestniczyć muszą w zajęciach.
Zalety: możliwość nauki w dowolnym miejscu, czasie i tempie; korzystania z szerokich zasobów materiałów edukacyjnych; wykorzystania dźwięku i obrazu; połączenia z nauczycielem. Struktura techniczna wirtualnej szkoły zapewnia uczestnikom kursu zindywidualizowany dostęp do wykładów, tablic, testów, interaktywnych gier i ćwiczeń, instruktora-nauczyciela prowadzącego kurs (kontakt e-mail, czat, rozmowa głosowa, wideokonferencja), list dyskusyjnych; ekspertów tematycznych i wsparcia technicznego; biblioteki wirtualnej; ogólnych zasobów internetowych; pozostałych uczniów.
Elastyczność e-learningu wydaje się być cechą zdecydowanie rozstrzygającą. Należy ją rozumieć jako naukę w dowolnym miejscu i czasie, dowolną liczebność grupy; indywidualizację nauczyciela; dostosowywanie do indywidualnych potrzeb ucznia oraz stała aktualizacja programów szkoleń.
Nauka w dowolnym miejscu poza oczywistymi zaletami organizatorom szkoleń pozwala pomniejszyć koszty o wynajem sal wykładowych itp.
Aktualność szkoleń - materiały są w sposób łatwy, szybki i bez nadmiernych nakładów wydawniczych aktualizowane.
Wady: poczucie osamotnienie ze względu na brak osobistego kontaktu z nauczycielem; wrażenie odosobnienia; wyższe koszty kursów e-learningowych od kursów tradycyjnych. Szkolenia koncentrują się głównie na przekazywaniu, sprawdzaniu i utrwalaniu wiedzy, w mniejszym stopniu, mając wpływ na kształtowanie umiejętności i postaw, tu jednak wprowadzenie jej obok zajęć praktycznych rozwiązuje ten problem.
Zastosowanie: jako niezależna metoda szkoleniowa oraz sposób wspomagania metod klasycznych (np. wykładu).
(jm)(fot.: 485-47)
Komentuj →
19 lutego 2014 |
1

(Fot.: PD@N 485-12)
W Sejmie RP obradowała podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia komisyjnego projektu ustawy o zmianie ustawy o kierujących pojazdami (druk nr 1957). Jednym z ważniejszych postanowień było odrzucenie poprawki zakazującej stosowania e-learningu podczas szkolenia. Resort transportu opowiedział się za sprowadzeniem poprawki “ponieważ trudno stwierdzić, czy po drugiej stronie komputera siedzi osoba odpowiednio wyszkolona".
Komentarz PFSSK: Na kolejnym posiedzeniu podkomisji infrastruktury procedowaliśmy zmiany zawarte w projekcie (druk nr. 1957) oraz poprawki zgłoszone przez organizacje społeczne uznane za słuszne, które mogą być uchwalone i stosowane. Nie ma możliwości opisania wszystkich zmian. Podkreślam jednak, że wszystkie materiały a nawet stenogramy przebiegu prac podkomisji są dostępne na naszej stronie oraz w innych mediach elektronicznych. Trzeba zwrócić uwagę naszego środowiska na dwie proponowane zmiany, z których jedna na tym etapie została przyjęta, druga odrzucona.
1. Zmiana w artykule 6 ustawy o kierujących pojazdami, która prowadzi do rozszerzenia uprawnień kat. B. Jeżeli proponowana zmiana zostałaby uchwalona to osoba posiadająca kat. B prawa jazdy co najmniej od 3 lat, która odbyła odpowiednie szkolenie praktyczne w OSK potwierdzone wpisem do prawa jazdy /KOD/ miałaby możliwość kierowania motocyklem o pojemności skokowej silnika nieprzekraczającej pojemność 125 cm3, mocy 11 kw - stosunku mocy do masy własnej 0,1 kw/kg z automatyczną skrzynią biegów. Taki przepis już obowiązuje w wielu krajach UE. Z uwagi na kryzys ekonomiczny korki komunikacyjne, takie rozwiązanie byłoby słuszne. Poprawkę złożył Polski Związek Motorowy.
2. Zmiana w art. 23 ustawy o kierujących pojazdami zmierzająca do ograniczenia szkolenia na odległość (elerning). Jeżeli proponowana zmiana zostałaby zrealizowana to z tej formy szkolenia mogłyby korzystać osoby niepełnosprawne mające orzeczoną niepełnosprawność ruchową lub osoby głuchonieme. W obecnej chwili szkolenie w tej formie może być prowadzone przez OSK spełniające dodatkowe wymogi. Jak w rzeczywistości na dzień dzisiejszy wygląda takie szkolenie sądzę, że nasi koledzy z branży wiedzą. Dosyć szeroko to zagadnienie jest dyskutowane na portalach internetowych. Poprawkę w/w treści złożyło środowisko OSK w ramach prac czterech organizacji branżowych. Poprawka uzyskała poparcie rządu o czym może świadczyć wypowiedź dyrektora Łukasza Twardowskiego podczas procedowania w dniu 19.02.2014.
Przeciwnikiem takiego rozwiązania jest Stowarzyszenie Kierowca-pl, które reprezentowali między innymi redaktor Włodzimierz Ziętarski Prezes Stowarzyszenia i mecenas Michał Łydka Wiceprezes Zarządu. Uzyskali oni przy tym wsparcie posła Arkadiusza Litwińskiego i poprawka została odrzucona. Pomimo iż w żadnym z krajów europejskich program w zakresie kursów prawa jazdy nie jest realizowany metodą e-learningową, u nas mocno do takiego rozwiązania zmierzamy. Komu na tym najbardziej zależy, widać to po wypowiedziach chociażby mecenasa M. Łydki, który wypowiedział się za LOK i częściowo OIGOSK przypominając o uchwale walnego zebrania zobowiązującej Zarząd OIGOSK do popierania tej formy szkolenia.
Należy również przypomnieć, że nasze środowisko podczas protestów oraz na każdym spotkaniu domaga się zmiany zapisów dotyczących tego szkolenia. Chcą równości, szkolą wszyscy albo nikt. Zdecydowana większość członków naszej organizacji nie akceptuje tej formy szkolenia jako podstawowej. Popieramy e-learning jako narzędzie wspomagające proces szkolenia i jesteśmy przekonani, że tak zostanie. Nie chcemy dobrych instruktorów i wykładowców do końca wyeliminować z procesu szkolenia na kursach prawa jazdy. Jestem w pełni świadomy, że jest grupa szkoleniowców, która chce realizować szkolenie metodą “Robić, żeby nic nie robić, ale zrobić i jeszcze przy tym trochę zarobić”. Mówi się, że to nasza rodzima metoda. Najnowsze wieści ze świata wskazują, że metoda e-learningowa nie sprawdziła się. Metody nauczania z udziałem człowieka są bezwzględnie lepsze. Doświadczeni szkoleniowcy wiedzą, że nawet obecna możliwość szkolenia tą metodą przez OSK spełniające dodatkowe wymogi doprowadzi do:
- wzrostu nieracjonalnych zachowań na drodze i pogorszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym;
- zniszczenia branży OSK;
- większego bezrobocia poprzez zlokalizowanie środków z tytułu pseudo szkolenia w kilku firmach dysponujących platformami cyfrowymi.
Oby jednak tak się nie stało, bo wówczas Polska będzie wyjątkiem w skali Europy i nie będzie prawdziwego osk. Należy podkreślić również, że Związek Powiatów Polskich zaproponował wykreślenie tej metody nauczania z ustawy ponieważ nie widzą możliwości nadzoru takiego szkolenia.
Krzysztof Szymański Prezes PFSSK
Komentuj →
14 lutego 2014 |
1


(Fot.: PD@N 471-36-37)
Strażnicy miejscy i gminnymi nie mogą już karać mandatami ani punktami karnymi za postój w strefie płatnego parkowania bez opłaty. Grozi tylko kara administracyjna - tzw. opłata dodatkowa - wynosząca maksymalnie 50 zł.
Zasady karania kierowców m.in. za parkowanie bez obowiązkowej opłaty określa rozporządzenie ministrów spraw wewnętrznych oraz infrastruktury w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Dokument z 2002 roku dopuszczał nałożenie na kierowcę zarówno mandatu i punktów zgodnie z taryfikatorami, jak i opłaty karnej ustalonej przez radę miasta. Takie rozwiązanie oprotestował Rzecznik Praw Obywatelskich, którego zdaniem nie wolno karać kierowców dwukrotnie. Na jego wniosek ministrowie znowelizowali rozporządzenie, które zaczyna właśnie obowiązywać (14.2.2014).
Jak zakładał już projekt nowelizowanego rozporządzenia § 1 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń, będzie miała zastosowanie jedynie w przypadku niezastosowania się kierującego pojazdem do innych znaków drogowych (m.in. B-35, B-36, D-18, P-18, P-19, P-20). Natomiast za postój w tej strefie w wyznaczonym miejscu bez uiszczenia należnej opłaty, od kierującego pojazdem na podstawie art. 13f ust. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych, będzie pobierana jedynie opłata dodatkowa, będąca karą administracyjną.
I tak strażnicy miejscy oraz gminni nie mogą teraz nakładać na kierowców mandatów i punktów karnych za parkowanie w strefie płatnego parkowania. Do tej pory za takie wykroczenie groziło od 50 do 500 zł mandatu i jeden punkt karny. Zgodnie z znowelizowanymi przepisami kary wymierzają jedynie gminy. Ich wysokość nie jest jednak określona w rozporządzeniu i zależy od decyzji radnych, którzy ustalają cennik opłat w strefie parkowania.
W wielu miastach system taki działał, tam tzw. parkingowi nakładali opłatę dodatkową w wysokości 20-30 zł.
Komentuj →
14 lutego 2014 |
1

(Fot.: PD@N 485-3)
I oto mamy ciąg dalszy sprawy pozbawienia prawa jazdy ponad 547 osób, które zdały egzamin, ale dokumenty o odbytym szkoleniu były nieprawdziwe - wystawił je instruktor bez uprawnień (skazany wyrokiem sądu karnego za kilka przestępstw m.inn. jazdę pod wpływem alkoholu i fałszowanie dokumentacji - utracił uprawnienia i miał orzeczony zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w tej branży). Prokuratura Okręgowa w Legnicy zaskarżyła decyzję administracyjną.Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Liliana Łukasiewicz, skarga na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) wpłynęła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Prokurator podkreślił w uzasadnieniu, że Kolegium nie uwzględniło słusznego interesu obywatela i uznało za prawidłową sytuację, w której konsekwencje błędów urzędów przerzucono na osoby, które nie miały możliwości sprawdzenia, czy ośrodki szkolenia i egzaminowania kierowców dobrze funkcjonują. Zdaniem prokuratury to ośrodek egzaminowania źle zweryfikował sfałszowane zaświadczenia, natomiast kursanci nie mieli możliwości sprawdzenia tego. Prokurator zaznaczył, że w takiej sytuacji odbieranie uprawnień do prawa jazdy jest bezzasadne, skoro zdobywa się je w efekcie prawidło zdanego egzaminu państwowego.
Jak się dowiadujemy sprawca: "Wystawiając sfałszowane zaświadczenia posługiwał się pieczątką instruktorską ojca. Osoby odbywające kursy nie były tego świadome". Sprawa toczy się od kilku lat. Markowi K. 29 grudnia 2013 r. minął orzeczony przez sąd okres zakazu prowadzenia działalności gospodarczej i może ponownie otworzyć szkołę jazdy. Jednak prawo jazdy odzyska dopiero pod koniec 2014 r.
Komentuj →
10 lutego 2014 |
2

Znak hologramowy 3D na jednej z amerykańskich ulic(Fot.: PD@N 485-33policja)
Dzięki uprzejmości Biura Poselskiego posła Józefa Lassoty poniżej publikujemy tekst interpelacji na temat wprowadzenia znaków hologramowych 3D. W celu zmniejszenia liczby wypadków w Kanadzie, czy USA w rejonie szkół i przejść dla pieszych maluje się sylwetkę dziecka z piłką w wymiarze 3D (fot. powyżej). Można też skorzystać z rodzimego pomysłu autorstwa studentów Katedry Inżynierii Ruchu Drogowego Politechniki Śląskiej (koło naukowe Signalis), którzy proponują, aby przed przejściami dla pieszych montować znaki ostrzegawcze w technice 3D, wykonane trudno ścieralną farbą widoczną także w nocy. Eksperci określają pomysł jako rewolucyjny dla poprawy bezpieczeństwa. Namalowane na jezdni, tuż przed przejściami dla pieszych, znaki drogowe w technice 3D kierowcy nie mogliby przeoczyć - zbliżając się do przejścia, odnosiliby wrażenie, że znak stoi na środku drogi. I musieliby zwolnić.Pomysł zachwycił policję i urzędników. Ale nie można wprowadzić go w życie, bo przepisy nie przewidują takiego oznaczenia. - Czy rozważa Pani możliwość wprowadzenia do przepisów prawnych możliwych rozwiązań - pyta poseł, adresatkę interpelacji minister infrastruktury i rozwoju.
INTERPELACJA
wsprawie:wprowadzenia znaków hologramowych 3 D do obowiązujących przepisów.
Szanowna Pani Premier,
Nadmierna prędkość stanowi śmiertelne zagrożenie dla bezbronnych użytkowników dróg: pieszych i rowerzystów. W miastach i małych miejscowościach ponad 85% kierowców przekracza dozwoloną prędkość - mimo obowiązującego ograniczenia do 50 km/h średnia prędkość pojazdów przejeżdżających przez niewielkie miejscowości to 76 km/h. Stanowi to śmiertelne zagrożenie zwłaszcza dla niezmotoryzowanych uczestników ruchu - przy potrąceniu przez pojazd jadący z prędkością 50 km/h (po hamowaniu) prawdopodobieństwo śmierci pieszego wynosi 90%. Piesi stanowią 34% zabitych w wypadkach - co wciąż stanowi największy odsetek spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Wedle badań, spadek średniej prędkości o 5% powoduje spadek ogólnej liczby wypadków o 10%, a wypadków śmiertelnych o 20%.
Najczęstszymi ofiarami wypadków w obszarach zabudowanych są piesi i rowerzyści, zaś o ciężkości obrażeń decyduje głównie prędkość i różnice w masie pomiędzy pojazdami a ofiarami wypadków. Bardzo duży wpływ na wypadkowość mają różnice w prędkości pomiędzy uczestnikami ruchu. Ma to szczególne znaczenie w obszarach zabudowanych, gdzie struktura ruchu pojazdów jest mieszana, pojazdy poruszają się z różnymi prędkościami, a ruch pojazdów miesza się z ruchem pieszych i rowerzystów, którzy poruszają się wolniej i często wkraczają na jezdnię. Na terenach zabudowanych przekraczanie ograniczeń prędkości prowadzi do wzrostu liczby wypadków i ciężkości obrażeń u ofiar. Dla zapewnienia bezpieczeństwa i zapobiegania wypadkom najważniejsze jest zatem obniżanie zarówno średniej prędkości jazdy, jak i niwelowanie różnic prędkości pomiędzy uczestnikami ruchu.
W wielu polskich miastach i miejscowościach infrastruktura drogowa na obszarze zabudowanym, nawet w centrach miast i na terenach mieszkaniowych, faworyzuje pojazdy kosztem pieszych. Ukształtowanie sieci drogowej, zwłaszcza długie i proste odcinki ulic, szerokie przekroje, organizacja ruchu i otoczenie ulicy sprzyjają rozwijaniu dużych prędkości. Dążeniem większości kierowców jest przemieszczać się szybko, a obecnie obowiązujące znaki drogowe nie wystarczą, aby skłonić ich do przestrzegania ograniczeń prędkości. Prócz zdania sobie sprawy z funkcji i roli znaków, należy podkreślić, iż zmysł wzroku jest dominującym zmysłem w kierowaniu pojazdem, a zatem odpowiedzialnym za ruch pojazdu i wszelkie z tego wynikające konsekwencje.
W związku z powyższym w celu zmniejszenia liczby wypadków, warto skorzystać z pomysłowych rozwiązań stosowanych m.in. w Kanadzie i USA, gdzie w rejonie szkół i przejść dla pieszych, maluje się sylwetkę dziecka z piłką w wymiarze 3D. Można też skorzystać z rodzimego pomysłu autorstwa studentów Katedry Inżynierii Ruchu Drogowego Politechniki Śląskiej, którzy proponują, aby przed przejściami dla pieszych montować znaki ostrzegawcze w technice 3D, wykonane trudno ścieralną farbą widoczną także w nocy. Ponadto rozwiązanie takie, jest znacznie tańsze niż montowanie na przejściu dla pieszych sygnalizacji świetlnej.
Powyższy pomysł przedstawiony przez studentów spotkał się z dużym, zainteresowaniem, zarówno policjantów, jak również specjalistów zarządów dróg. W chwili obecnej oznakowanie takie nie może być instalowane na drogach, istnieje bowiem przeszkoda prawna, bowiem nie spełnia ono warunków rozporządzenia ministra infrastruktury oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji.
Mając na uwadze możliwość zastosowania powyższych rozwiązań pragnę zapytać Panią Premier:
- Czy rozważa Pani możliwość wprowadzenia do przepisów prawnych rozwiązań umożliwiających wykorzystanie powyżej proponowanych pomysłów?
Z poważaniem Józef Lassota
Komentuj →
28 lutego 2014 |
1
Grupa posłów Anna Paluch, Marek Polak i Michał Wojtkiewicz złożyła interpelację oznaczoną numerem 23138 w sprawie funkcjonowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Pytali o “uregulowanie kwestii WORD-ów; czy resort może wpływać na koszty egzaminów na prawo jazdy; pytali o możliwość finansowania WORD z budżetu państwa; o częstotliwość kontroli ośrodków i egzaminatorów i instytucję odpowiedzialną. W imieniu resortu odpowiedzi udzielił Zbigniew Rynasiewicz, sekretarz stanu. Konkludował: Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie prowadzi prac zmierzających do zmiany przepisów dotyczących sposobu działania i finansowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Opłaty za przeprowadzenie egzaminów państwowych na prawo jazdy określone są w rozporządzeniu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dnia 16 stycznia 2013 r. w sprawie wysokości opłat za przeprowadzenie egzaminu państwowego oraz stawek wynagrodzenia związanych z uzyskiwaniem uprawnień przez egzaminatorów.
Interpelacja (nr 23138)
do ministra infrastruktury i rozwoju
w sprawie funkcjonowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego
Szanowna Pani Minister! W analizie Forum Obywatelskiego Rozwoju nr 15/2013 z 23 października 2013 r. zostaje udowodnione, na przykładzie egzaminu praktycznego na kategorię B, że wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego mają interes w zwiększaniu liczby osób niezdających egzaminu na prawo jazdy, co przekłada się na dochody tychże ośrodków. WORD-y są obecnie maszynkami do robienia pieniędzy, które nie mają na celu obiektywnego oceniania umiejętności kierowców, a skupiają się na zwiększaniu własnych dochodów. Wysokiej liczby osób, które nie zdały egzaminu, nie można tłumaczyć tym, że nie mają odpowiednich predyspozycji do prowadzenia pojazdu, co może skutkować stworzeniem zagrożenia na polskich drogach, gdyż liczba wypadków i ofiar śmiertelnych na naszych rodzimych trasach jest znacznie wyższa niż w krajach, które mają dużo większą zdawalność egzaminów na prawo jazdy.
W związku z tym problemem proszę o odpowiedzi na następujące pytania:
1.Czy Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ma projekt reformy, która ureguluje kwestię WORD-ów?
2.Czy MIiR może wpływać na koszty egzaminu na prawo jazdy?
3.Czy istnieje możliwość finansowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego z budżetu państwa, aby dochody ośrodków nie pochodziły z egzaminów?
4.Jak często dokonuje się kontroli ośrodków ruchu drogowego i egzaminatorów oraz jaka instytucja jest za to odpowiedzialna?
Z poważaniem
Poseł Michał Wojtkiewicz oraz grupa posłów
Warszawa, dnia 5 grudnia 2013 r.

(Fot.: PD@N 481-2-37l-instruktor.pl)
Odpowiedź Zbigniewa Rynasiewicza (fot.) sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju
Szanowna Pani Marszałek! W odpowiedzi na przesłaną przez pana Marka Kuchcińskiego, wicemarszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, przy piśmie z dnia 10 grudnia br. (znak: SPS-023-23138/13) interpelację pana posła Michała Wojtkiewicza oraz grupy posłów w sprawie funkcjonowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego przedstawiam następującą informację.
Zgodnie z art. 116 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym sejmik województwa tworzy po uzgodnieniu z ministrem właściwym do spraw transportu wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego na obszarze województwa. Wojewódzki ośrodek ruchu drogowego jest samorządową wojewódzką osobą prawną, a nadzór nad ośrodkiem sprawuje zarząd województwa. Zgodnie z przepisami art. 117 ustawy Prawo o ruchu drogowym do zadań ośrodka należy:
1) współpraca z wojewódzką radą bezpieczeństwa ruchu drogowego;
2) współpraca ze starostami przy sprawowaniu nadzoru nad szkoleniem;
3) organizowanie egzaminów państwowych sprawdzających kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz kierujących pojazdami;
3a) organizowanie egzaminów sprawdzających kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami w zakresie określonym umową międzynarodową, której stroną jest Rzeczpospolita Polska;
4) prowadzenie kursów kwalifikacyjnych;
5) prowadzenie 3-dniowych warsztatów doskonalenia zawodowego dla egzaminatorów;
6) prowadzenie kursów:
a) doskonalących dla nauczycieli prowadzących zajęcia szkolne dla uczniów ubiegających się o kartę rowerową;
b) dokształcających w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego;
c) reedukacyjnych w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego;
d) reedukacyjnych w zakresie problematyki przeciwalkoholowe i przeciwdziałania narkomanii;
7) organizowanie zajęć dla uczniów ubiegających się o kartę rowerową;
8) przekazywanie marszałkowi województwa oraz starostom informacji w zakresie statystyki zdawalności dla poszczególnych ośrodków szkolenia i instruktorów;
9) inna niż wymieniona w pkt 4–8 działalność oświatowa w zakresie ruchu i transportu drogowego.
Wojewódzki ośrodek ruchu drogowego może także wykonywać inne zadania z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działalność gospodarczą, której wyniki będą przeznaczane na działalność, o której mowa powyżej. Zgodnie z przepisem art. 119 ustawy Prawo o ruchu drogowym wojewódzki ośrodek ruchu drogowego prowadzi samodzielną gospodarkę finansową na zasadach określonych w niniejszej ustawie, a przychodami ośrodka są:
1) wpływy z wykonywania zadań, o których mowa w art. 117 ust. 1;
2) wpływy z wykonywania innych zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego;
3) wpływy z działalności, o której mowa w art. 117 ust. 3.
Ośrodek ponosi koszty z tytułu:
1) bieżącego utrzymania ośrodka;
2) wykonywania zadań, o których mowa w art. 117 ust. 1;
3) inwestycji związanych z działalnością ośrodka, o której mowa w art. 117;
4) działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego na obszarze województwa, w szczególności na popularyzację zasad ruchu drogowego i podnoszenie kultury jazdy kierowców, na które ośrodek przeznacza pozostałe wolne środki, niewykorzystane z tytułów, o których mowa w pkt 1–3.
Dodatkowo należy wskazać, że ośrodek prowadzi odrębnie ewidencję przychodów i kosztów związanych z prowadzeniem szkolenia lub egzaminowaniem jako działalnością oświatową i odrębnie dla każdej innej działalności. Bezpośredni nadzór nad działalnością ośrodka, także działalnością finansową sprawuje zarząd województwa. Zgodnie z przepisami art. 69 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami marszałek województwa kontroluje wojewódzki ośrodek ruchu drogowego co najmniej raz na pół roku. Zakres, warunki i tryb przeprowadzania kontroli określa rozporządzenie ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dnia 14 stycznia 2013 r. w sprawie kontroli wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego.
Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie prowadzi prac zmierzających do zmiany przepisów dotyczących sposobu działania i finansowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Opłaty za przeprowadzenie egzaminów państwowych na prawo jazdy określone są w rozporządzeniu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dnia 16 stycznia 2013 r. w sprawie wysokości opłat za przeprowadzenie egzaminu państwowego oraz stawek wynagrodzenia związanych z uzyskiwaniem uprawnień przez egzaminatorów.
Z poważaniem
Komentuj →
24 lutego 2014 |
0
Gazeta Internetowa L-INSTRUKTOR.pl opublikowała przygotowany przez OSK “ŻURAW” raport z przeprowadzonej ankiety prognozującej działalność przyszłego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Oddział Terenowy w Świdnicy.Ankieta była anonimowa. Została przeprowadzona w okresie od 27 maja do 7 czerwca 2013 r. Badania były prowadzone w formie telefonicznej. W ankiecie wzięło udział 50 szkół nauki jazdy z różnych miast powiatu świdnickiego, a także dzierżoniowskiego, wałbrzyskiego, wrocławskiego i ząbkowickiego. Respondenci odpowiadali na 5 zasadniczych pytań:
1.Na terenie jakiego powiatu prowadzi Pan/i szkolenie kandydatów na kierowców?
2.Do którego miasta kieruje Pan/i swoich kursantów na egzamin państwowy?
3.Czy jest Pan/i gotów zrezygnować z posyłania swoich kursantów do dotychczasowych ośrodków egzaminacyjnych w przypadku powstania WORD-u w Świdnicy?
4.Czy Pana/i zdaniem układ komunikacyjny Świdnicy umożliwia przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy?
5.Czy możliwość zdawania egzaminów na prawo jazdy w Świdnicy będzie dla kursantów jednym z elementów zwiększających ich atrakcyjność?
Na pytanie o ewentualną rezygnację z usług dotychczasowych ośrodków egzaminowania, a w tle o potrzebę utworzenia oddziału w Świdnicy 76% ankietowanych opowiedziało się za rezygnacją.
(Fot.: PD@N 485-13oskżuraw)
Autorzy opracowania (Paweł Żuraw, Monika Szczepaniak) oceniają: przeprowadzonego badania wyłania się pozytywna opinia dotycząca możliwości powstania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Świdnicy - Oddziału Terenowego. Badanie z pewnością nie jest profesjonalną analizą statystyczną, która pozwoliłaby na uzyskanie rzetelnych i bardzo wiarygodnych danych. Jest jednak odzwierciedleniem spontanicznych nastrojów i opinii przedstawicieli ośrodków szkolenia kierowców, którzy popierają pomysł utworzenia ośrodka w mieście, które m.in.: posiada dobrą infrastrukturę drogową pomocną w przeprowadzaniu egzaminów państwowych na prawo jazdy, jest “stolicą” liczącego się w regionie powiatu, a także rokuje na zadowalającą koniunkturę obsługi kandydatów na kierowców.
Nasz komentarz zdecydowanie niepotrzebny. Sugerujemy lekturę pełnej wersji raportu.
Komentuj →
24 lutego 2014 |
0
Pieszy wchodząc na oznaczone pasami przejście często zyskuje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jak gdyby fakt, że w tym miejscu ma pierwszeństwo, chronił go przed zagrożeniem. W rzeczywistości na przejściach dla pieszych ginie w Polsce co roku ponad 200 osób, a powyżej 3500 zostaje rannych*.
Pieszy, tak samo jak kierowca, musi być skoncentrowany i dla własnego bezpieczeństwa stosować zasadę ograniczonego zaufania, tzn. zdawać sobie sprawę, że prowadzący auto może go nie zauważyć lub postępować niezgodnie z obowiązującym prawem. Nie warto ryzykować życia lub zdrowia - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
Przed wejściem na przejście dla pieszych należy zatrzymać się i obserwować ruch samochodów, ale na jezdnię wejść dopiero, wtedy gdy będzie to w pełni bezpieczne. W obecnie obowiązujących przepisach pieszy ma pierwszeństwo na przejściu, ale jednocześnie ma zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd - wyjaśniają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Pod żadnym pozorem nie wolno wbiegać na pasy czy uznać, że samochód się zatrzyma zanim w rzeczywistości to nastąpi. Z perspektywy pieszego trudno jest ocenić prędkość nadjeżdżającego samochodu, a do drogi hamowania trzeba jeszcze doliczyć czas niezbędny na reakcję kierowcy i uwzględnić panujące warunki atmosferyczne - dodają trenerzy. Dodatkowe niebezpieczeństwo pojawia się przy pokonywaniu ulic wielopasmowych. Piesi i kierowcy muszą zachować jeszcze większą ostrożność. Zdarza się, że przed przejściem zatrzyma się auto tylko na jednym pasie. Na pozostałych pasach odbywa się ruch. W tej sytuacji pieszy pomimo tego, że już znajduje się na zebrze, powinien zachować szczególną czujność.
W Polsce wzrasta kultura jazdy i wraz z tym kierowcy coraz częściej zatrzymują się przed przejściem, gdy tylko zauważą osobę, która zamierza z niego skorzystać. Jednocześnie powstała nowelizacja do ustawy o prawie drogowym, która ma ten dobry zwyczaj prawnie usankcjonować – mówią trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
* policja.pl/ 2012 rok - zabici: 223, ranni: 3621; 2011 rok – zabici: 238, ranni: 3684
Komentuj →
24 lutego 2014 |
0
W Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który po rozpoznaniu w dniach 20 grudnia 2012 r. i 12 lutego 2014 r. wniosku Prokuratora Generalnego w sprawie z badania zgodności art. 5 ust. 3 ustawy z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów w zakresie, w jakim stanowi, że organ właściwy dłużnika kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego, oraz art. 5 ust. 5 i 6 tej ustawy z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz zgodności art. 5 ust. 3b ustawy powołanej w punkcie 1 w zakresie, w jakim stanowi, że organ właściwy dłużnika kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego, z zasadą proporcjonalności wywiedzioną z art. 2 Konstytucji. Trybunał orzekła zgodność art. 5 ust. 3b. Ponadto postanowiono umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie. Czyli ostatecznie (w 2012 r. wyrok nie został wydany) dłużnicy alimentacyjni są zagrożeni zatrzymaniem prawa jazdy. Gdy decyzja o uznaniu dłużnika za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych stanie się ostateczna, organ właściwy dłużnika kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnikowi.
Komunikat Trybunału Konstytucyjnego - Zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego (K23/10)
Kwestionowany przepis ustawy z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, w zakresie, w jakim stanowi, że organ właściwy dłużnika kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego, jest zgodny z konstytucją.
20 grudnia 2012 roku i 12 lutego 2014 r. Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie rozpoznawał wniosek Prokuratora Generalnego dotyczący zatrzymania prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego.
W wyroku z 12 lutego 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 5 ust. 3b ustawy z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, w zakresie, w jakim stanowi, że organ właściwy dłużnika kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego,jest zgodnyz wywodzoną z art. 2 konstytucji zasadą proporcjonalności. W pozostałym zakresie Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie ze względu na utratę mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów.
Zdania odrębne zgłosili sędziowie TK: Zbigniew Cieślak i Wojciech Hermeliński.
Istotą wniosku Prokuratora Generalnego była ocena zasadności utrzymywania w systemie prawnym instytucji zatrzymania prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego niezależnie od sposobu ukształtowania procedury, w ramach której środek ten jest stosowany.
U podstaw ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów leży pogląd, że państwo, w imieniu którego sądy wydają prawomocne wyroki, nie może uchylać się od ponoszenia odpowiedzialności za negatywne skutki niesprawności działającego w imieniu państwa aparatu egzekucyjnego. Dlatego też, ustawodawca, z jednej strony stworzył możliwość wypłacania wierzycielom alimentacyjnym świadczeń z funduszu alimentacyjnego, a z drugiej strony uregulował szereg instytucji mających na celu wzmożenie odpowiedzialności osób zobowiązanych do alimentacji – w tym środek w postaci zatrzymywania prawa jazdy dłużnikom uchylającym się od alimentacji.Instytucja zatrzymania prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego w swoim założeniu ma zatem przyczynić się do zwiększenia stopnia realizacji podstawowego celu ustawy o pomocy, tj. wywiązywania się dłużników z ustalonego przez sąd zobowiązania alimentacyjnego.
Trybunał nie podzielił stanowiska Prokuratora Generalnego o nieproporcjonalności regulującego tę instytucję art. 5 ust. 3b ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów w zakwestionowanym zakresie.Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się w zakwestionowanym przepisie przekroczenia zakresu przyznanej ustawodawcy swobody regulacyjnej w sposób na tyle drastyczny, że oczywiste stało się naruszenie art. 2 konstytucji.
Przy ocenie zakwestionowanej regulacji Trybunał Konstytucyjny miał na uwadze, to że ustawodawca, ustanawiając instytucję zatrzymania prawa jazdy w ramach systemu dyscyplinującego dłużników alimentacyjnych do łożenia na swoje dzieci, kierował się potrzebą ochrony wartości, które zostały wyrażone w art. 18 i art. 71 konstytucji.
Trybunał wziął pod uwagę także to, że środek ten nie jest stosowany automatycznie w sytuacji niewywiązywania się z zobowiązań alimentacyjnych, ale wówczas, gdy dłużnik alimentacyjny swoim zachowaniem utrudnia egzekucję lub nie podejmuje żadnej aktywności w celu aktywizacji zawodowej, a proponowane przez właściwe instytucje bez uzasadnionej przyczyny odrzuca.Jeżeli dłużnik alimentacyjny nie jest w stanie wywiązać się z alimentów, ale wykazuje dobrą wolę i współpracuje z właściwymi organami, prawa jazdy nie można zatrzymać.W związku z tym, zdaniem Trybunału, argument, że dokument ten może mieć niekiedy znaczenie przy poszukiwaniu bądź wykonywaniu określonej pracy nie przesądza o nieadekwatności tego środka, ani o jego sprzeczności z podstawowym celem ustawy, jakim jest zwiększenie ściągalności alimentów. Zachowanie dłużnika, które skutkuje zatrzymaniem prawa jazdy polega na uchylaniu się od wykonania wyroku sądowego i na niewykonywaniu prawnych obowiązków określonych w art. 5 ust. 3 ustawy, takich jak udzielenie wywiadu alimentacyjnego, złożenie oświadczenia majątkowego, zarejestrowanie się w urzędzie pracy jako bezrobotny.W związku z tym, że dłużnik alimentacyjny poprzez swoje zgodne z prawem zachowanie ma decydujący wpływ na niezastosowanie wobec niego środka w postaci zatrzymania prawa jazdy, Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 5 ust. 3b ustawy w zakwestionowanym zakresie nie nakłada na niego nadmiernego i nieproporcjonalnego ciężaru.
Trybunał Konstytucyjny uznał także, iż nie można jednoznacznie stwierdzić, że środek ten nie jest skuteczny. Trybunał Konstytucyjny co prawda nie może samodzielnie określić “właściwego” czy też “optymalnego” poziomu realizacji założonego przez ustawodawcę celu, a więc stwierdzić jednoznacznie, jaki wzrost ściągalności alimentów wskutek stosowania analizowanego środka byłby w tym wypadku adekwatny. Analizując ten zarzut, Trybunał kierował się jednak przedstawionymi przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej danymi statystycznymi wskazującymi, iż stosowanie instytucji zatrzymania Prawa jazdy przyczynia się od wzrostu ściągalności należności alimentacyjnych. Ponadto, Trybunał wziął pod uwagę, że instytucja zatrzymania prawa jazdy pełni istotną funkcję prewencyjną wobec osób zobowiązanych do alimentacji (zarówno tych, które jeszcze nie uzyskały statusu dłużnika alimentacyjnego, jak i w grupie dłużników alimentacyjnych, którzy dobrowolnie współpracują z właściwymi organami egzekucyjnymi i organami gminy). I choć trudno oszacować, jakiej wielkości prewencyjny skutek wywiera ta instytucja wobec dłużników, którzy dobrowolnie podejmują współpracę z właściwymi organami, to jednak należy mieć go na uwadze przy analizowaniu wpływu tej instytucji na ostateczną ściągalność alimentów.
Rozprawie przewodniczył prezes TK Andrzej Rzepliński. I sędzią sprawozdawcą był sędzia TK Zbigniew Cieślak, II sędzią sprawozdawcą był sędzia TK Stanisław Rymar.
Komentuj →
24 lutego 2014 |
1

System eCall będzie wykorzystywał numer telefonu alarmowego 112. Ma on ułatwić służbom ratunkowym w zorientowaniu się co do skali wypadku i podjęciu decyzji o tym, jaka pomoc jest potrzebna. Umożliwi to - jak podkreśla PE - wcześniejsze przybycie ratowników na miejsce, skuteczniejsze ratowanie życia i ograniczanie obrażeń, a także ograniczenie kosztów związanych z zatrzymaniem ruchu. System wyśle do służb ratunkowych powiadomienie o wypadku, informacja będzie ograniczona do rodzaju pojazdu, rodzaju paliwa, czasu wypadku, dokładnej lokalizacji, kierunku jazdy i liczbie pasażerów zapiętych pasami. (Fot.: PD@N 485-15)
Parlament Europejski uchwalił obowiązek montowania we wszystkich nowych samochodach osobowych i lekkich dostawczych systemu automatycznego powiadamiania o wypadku drogowym tzw. systemu eCall. Decyzja wchodzi w życie już w październiku 2015 r. (posłowie na prośbę producentów dopuszczają możliwość przedłużenia wyznaczonego terminu). "Stworzenie publicznego, działającego na terenie UE systemu telefonów alarmowych to niezwykle istotne osiągnięcie na rzecz bezpieczeństwa użytkowników ruchu drogowego w Europie. Około 2,5 tys. osób mogłoby zostać ocalonych każdego roku w UE, a obrażenia nie musiałyby być tak poważne w dziesiątkach tysięcy przypadków" - podkreśliła cytowana w komunikacie sprawozdawczyni projektu, czeska socjaldemokratka Olga Sehnalova. Dodała, że "system eCall będzie wolny od opłat dla dobra każdego kierowcy w Europie - niezależnie od tego, jaki prowadzi samochód".
Komentuj →
24 lutego 2014 |
1
Dyplomatów chroni immunitet dyplomatyczny, także w sytuacji wypadków drogowych - to niestety wiemy. Zgodnie z konwencją wiedeńską dyplomacie nie można mu postawić zarzutów, wystąpić przeciwko niemu z powództwem cywilnym ani wlepić mandatu, więcej - nie można go nawet przesłuchać jako świadka bez jego zgody. Teoretycznie jest możliwość, by postawić dyplomatę przed polskim sądem. Ale musi się zgodzić na to kraj, który wysłał go na misję. Jak się dowiadujemy w czasie ostatnich 20 lat tylko raz immunitet swojemu ambasadorowi uchyliły władze Kostaryki. Pozostaje ściganie dyplomaty w jego kraju, o ile dany czyn jest tam uznawany za przestępstwo. - MSZ w takim przypadku przekazuje materiał dowodowy organom tego państwa. Nie może wystąpić z formalnym wnioskiem o ściganie sprawcy w jego kraju, ale może przekazać taką prośbę władzom - informuje MSZ.
A jednak od końca roku policja i straż miejska ma zacząć wystawiać mandaty zagranicznym dyplomatom, mimo ich immunitetu. MSZ znalazł sposób na obejście immunitetu dyplomatycznego. Jak się okazało, w 62 państwach świata drogówki nie honorują immunitetów i wystawiają polskim dyplomatom mandaty, m.in. w Austrii, we Francji, w Japonii, Norwegii, Szwajcarii, Szwecji, Wielkiej Brytanii czy USA, państwach Benelux, a w najbliższym czasie też w Rosji. - Jeśli oni nie respektują naszych immunitetów, my ich dyplomatów możemy potraktować podobnie - mówią nasi rozmówcy w MSZ. Mandatów unikną jednak przedstawiciele 35 państw, gdzie na drogowe grzechy dyplomatów przymyka się oczy. To m.in. Czechy, Niemcy, Ukraina i Węgry. Funkcjonariusze drogówki, zanim wystawią mandat, będą musieli sprawdzić, z dyplomatą jakiego kraju mają do czynienia. A ambasadorzy, którzy dostaną pisma ze straży miejskiej ze zdjęciami samochodów ich dyplomatów przyłapanych przez fotoradar, będą musieli wskazać, który z pracowników siedział za kierownicą. Straż wystawi mu mandat.
Komentuj →
24 lutego 2014 |
0
Jak donosi Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie zatrzymano 60-letniego mężczyznę, który odpowie m.in. za matactwo w sprawie korupcyjnej. Próbował wpłynąć na świadków w sprawie korupcyjnej dotyczącej powoływania się na wpływy w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Krakowie. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany.
Policjanci Wydziału do walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie zatrzymali 60-letniego mężczyznę, właściciela szkoły nauki jazdy, który próbował wpłynąć na świadków występujących w sprawie korupcyjnej dotyczącej powoływania się na wpływy w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Krakowie. Policjanci analizując wątki związane z prowadzeniem szkoły jazdy przez tego mężczyznę natrafili na informacje wskazujące, że właściciel szkoły nauki jazdy mógł powoływać się na wpływy w ośrodku egzaminacyjnym, sugerując kursantom, że może “pomóc” w zdobyciu prawa jazdy w zamian za korzyść majątkową. Docierając do kolejnych świadków w tej sprawie funkcjonariusze ustalili, że na niektórych z nich mogła być wywierana presja, aby składali nieprawdziwe zeznania. Takie przypuszczenia potwierdziły się i zdecydowano o zatrzymaniu - pod takim właśnie zarzutem - 60-letniego mężczyzny, właściciela szkoły nauki jazdy. Zatrzymany usłyszał także zarzuty związane m.in. z poświadczaniem nieprawdy. Aby nie utrudniał dalszego postępowania, decyzją sądu, został tymczasowo aresztowany.
Policjanci sprawdzają kolejne wątki pojawiające się w tej sprawie, także dotyczące tych szkół nauki jazdy, które zostały już zamknięte - niewykluczone, że osoby odpowiedzialne za ich prowadzenie również mogły brać udział w przestępczym procederze. Zdarzało się, że szkołami de facto kierowały inne osoby niż te, które widniały w oficjalnych dokumentach.
Przypominamy, że w tego typu sprawach osoby, które wręczały łapówkę mogą skorzystać z możliwości odstąpienia od ukarania, jeżeli o fakcie wręczenia korzyści majątkowej zgłoszą same, zanim policjanci prowadzący sprawę zbiorą materiał dowodowy potwierdzający popełnienie przez nich przestępstwa.
Postępowanie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Komentuj →
24 lutego 2014 |
0
Wielkopolscy policjanci zatrzymali kilka osób, które usłyszały łącznie 700 zarzutów. Podejrzani to byłe pracownice Wydziału Komunikacji w Poznaniu oraz osoby, z którymi współpracowały. Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy rejestracji pojazdów. Podejrzanym grozi kara do 5 lat więzienia.
Policjanci Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego KWP w Poznaniu zatrzymali w poniedziałek 24 lutego 4 osoby, a kolejne 2 stawiły się na wezwanie w związku z nieprawidłowościami przy rejestracji pojazdów. Trzy byłe pracownice Wydziału Komunikacji w Poznaniu usłyszały łącznie 263 zarzuty przekroczenia uprawnień. Grozi im kara do 3 lat więzienia. Pozostałe 3 osoby uczestniczące w procederze usłyszały 437 zarzutów przywłaszczenia mienia powierzonego i podrabiania dokumentów. Mogą trafić do więzienia nawet na 5 lat.
Poniedziałkowe zatrzymania i przesłuchania to wynik skomplikowanego postępowania. Początek sprawy sięga roku 2010. Wtedy zwolnione zostały 3 pracownice Wydziału Komunikacji w Poznaniu. Kierownictwo urzędu rozwiązało umowę z paniami, które jak przypuszczano przekraczały swoje uprawnienia. W Wydziale Komunikacji wszczęto kontrole, a o jej wyniku powiadomiona została policja. Sprawą zajęli się śledczy z Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego KWP w Poznaniu. Sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa Wydział VI Śledczy w Poznaniu.
Prowadzący postępowanie mieli do zweryfikowania ogromny materiał dowodowy. Byłe pracownice rejestrowały pojazdy na podstawie podrobionych lub w ogóle bez wymaganych do tego dokumentów. Współpracowały przy tym z jedną kobietą i 2 mężczyznami, którzy rejestrowali pojazdy dla siebie i dla innych osób. Rzecz w tym, że rejestrując pojazdy albo nie dostarczali wszystkich dokumentów, albo część z nich fałszowali. Chodziło o uniknięcie płacenia należnych Skarbowi Państwa zobowiązań: akcyzy, opłaty rejestracyjnej i opłaty recyklingowej. Straty sięgają 200 tys. złotych, a pokrzywdzonych jest około 1000 osób! To właściciele pojazdów, którzy zlecali rejestrację samochodów podejrzanym. Teraz będę musieli zapłacić zaległe należności.
Byłe pracownice to kobiety w wieku od 37 do 40 lat. Pozostali podejrzani to 46 letnia kobieta i dwaj mężczyźni: 40 i 42 latek. Wszyscy są mieszkańcami Poznania i najbliższych okolic. W poniedziałek 24 lutego Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty. Ponadto zastosowano poręczenia majątkowe na łączną kwotę 45 tys. złotych, dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. Postępowanie wciąż trwa i lista zarzutów może ulec wydłużeniu.
Komentuj →
23 lutego 2014 |
0
Około miesiąc kierowcy mieli możliwość ubezpieczenia się na wypadek mandatu (www.mandatomania.pl). Komisja Nadzoru Finansowego skierowała stosowne zawiadomienie do prokuratury. Jak informuje “Gazeta Wyborcza” (dzisiaj portal już nie działa) podstawowy pakiet, który miał wiązać się z wypłatą 100 zł "odszkodowania" za każdy otrzymany mandat, miał kosztować 35 zł miesięcznie (lub 250 zł, płacąc za rok z góry). Pakiet gwarantujący zwrot do 200 zł za każdy mandat koszt już 70 zł miesięcznie. Firma oferowała też pakiety vipowskie za 175 i 350 zł miesięcznie. Jak informował redakcję dziennika Miłosz Roszkowski z serwisu Mandatownia.pl, firma nie sprzedała ani jednego pakietu. Komisja Nadzoru Finansowego ma podejrzenia, że "pakiety" sprzedawane przez Mandatownię to nic innego jak ubezpieczenia, a firma je oferująca nie ma pozwolenia na taką działalność, stąd zawiadomienie. Podmiot został wpisany także na listę ostrzeżeń publicznych KNF. Serwis Mandatownia.pl został oskarżony o popełnienie przestępstwa z art. 225 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, który zakazuje wykonywania czynności ubezpieczeniowej bez wymaganego zezwolenia pod karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Komentuj →
22 lutego 2014 |
0
Podczas dnia trzeciego 61. posiedzenia Sejmu RP został przedstawionyprzez Prezesa Rady Ministrów dokument: "Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie w 2012 r." (druk nr1478) wraz ze stanowiskiem Komisji Infrastruktury (druk nr1578) -10-minutowe oświadczenia w imieniu klubów- wystąpienia Ministra Infrastruktury i Rozwoju oraz posła Andrzeja Kani.
Komentuj →
22 lutego 2014 |
1
Do końca czerwca z polskich dróg powinny zniknąć 202 maszty fotoradarów. Przypomnijmy – obowiązujące przepisy określają koniec okresu przejściowego na 28 czerwca br. Pozostaną tylko te pomalowane na odblaskowo, żółto, poprzedza je oczywiście właściwy znak drogowy. Realizujący system demontażu i utylizacji masztów Główny Inspektorat Transportu Drogowego ogłosił stosowny przetarg. Na liście do likwidacji: najwięcejzniknie w Kujawsko-Pomorskiem - aż 78 - na drogach krajowych nr 5, 10 i 91. Ponad 40 masztów mniej będzie w Łódzkiem. W Zachodniopomorskiem zniknie 16, nieużywanych masztów. Demontaż i utylizacja niepotrzebnych fotoradarów mają kosztować około miliona złotych.
Komentuj →
20 lutego 2014 |
0
Europejski Trybunał Sprawiedliwości po raz zaplanował debatę nad sprawą obowiązującego w Polsce i na Litwie zakazu rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie. W sytuacji, gdy Trybunał stwierdzi odstępstwa od regulacji unijnych, oba kraje będą musiały zmienić obowiązujące prawo i zezwolić na rejestrację tzw. "anglików". W roku ubiegłym rzecznik Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - Niil Jääskinena - przedstawił opinię dotyczącą obowiązujących w obu krajach przepisów. Rzecznik Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przychylił się do stanowiska Komisji Europejskiej, wedle którego art. 2a dyrektywy 70/311 zakazuje państwom członkowskim odmowy lub zakazania rejestracji pojazdów ze względów związanych wyłącznie z umieszczeniem układu kierowniczego, jeżeli pojazdy te spełniają ponadto wymogi zawarte w załącznikach do owej dyrektywy. Chociaż opinia rzecznika nie jest wiążąca, a ma jedynie charakter "zalecenia", w przeszłości bardzo rzadko zdarzało się, by wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości był sprzeczny ze stanowiskiem rzecznika. Wszystko wskazuje więc na to, że Polska zobligowana zostanie do zmiany obowiązujących przepisów i rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie. Po zmianie przepisów spodziewać się więc można masowego rejestrowania w Polsce aut, które - przez większość czasu - użytkowane będą na Wyspach.
Komentuj →
20 lutego 2014 |
0
Wprowadzenie elektronicznego protokołu w sprawach o wykroczenia, czyli zasady nagrywania rozpraw sądowych w tego typu sprawach stanowiło jeden z punktów porządku obrad 61. posiedzenia Sejmu RP - w dniu drugim obrad. Było to drugie czytanie rządowego projektu nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Projekt wprowadza tzw. protokół elektroniczny w przypadku sądowych spraw o wykroczenia. Odtąd ich przebieg będzie utrwalany w formie elektronicznego zapisu dźwięku albo dźwięku i obrazu. Proponowane zmiany mają skrócić czas postępowań sądowych i obniżyć ich koszty. Oprócz protokołu elektronicznego ma być sporządzany skrócony protokół pisemny zawierający m.in. oznaczenie sprawy, sądu, czas i miejsce, osoby uczestniczące oraz określenie jawności rozprawy i trybu postępowania. Propozycja wprowadzenia protokołu elektronicznego pociąga za sobą zmiany zasad uzasadniania wyroków. Pierwsze czytanie odbyło się 26 lipca 2013 r. na posiedzeniu Sejmu. Następnie projekt trafił do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach, która skierowała go do Podkomisji Stałej do spraw nowelizacji prawa karnego. 6 lutego 2014 r. komisja wniosła o przyjęcie projektu z poprawkami. W pierwotnym projekcie rząd proponował, by w przypadku nagrywanych rozpraw uzasadnienie mogło być przedstawiane wyłącznie ustnie, bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku. Początkowo projekt przewidywał również, że obwiniony pozbawiony wolności, który nie był obecny podczas ogłoszenia wyroku i nie miał obrońcy, będzie mógł zapoznać się w więzieniu z wyrokiem i zapisem dźwiękowym uzasadnienia. Rozpatrująca projekt komisja zaproponowała, aby strona - w nieprzekraczalnym terminie 7 dni - mogła złożyć pisemny wniosek o sporządzenie i doręczenie jej spisanego uzasadnienia wyroku (tzw. przekładu), przedstawionego wcześniej w formie ustnej. Komisja postuluje także, aby w przypadku wyżej wymienionych osób obwinionych pozbawionych wolności 7-dniowy termin był liczony od daty doręczenia im wyroku. Sprawozdawcą komisji był poseł Jarosław Pięta.
Komentuj →
19 lutego 2014 |
1

(Fot.: PD@N 485-11)
“Metro” wskazuje na nadal istniejący problem bezkarności pijanych kierowców, kierowców recydywistów. Wsiadają po spożyciu alkoholu za kierownicę raz i wiele razy, a sądy dopuszczają do takiej sytuacji, a nawet przyczyniają się do zwiększenia zagrożenia na drogach. Dla przykładu Sąd w Zabrzu wypuścił na wolność mężczyznę pięciokrotnie zatrzymywanego za jazdę po pijanemu, który obecnie jeździ także bez prawa jazdy, zakaz prowadzenia pojazdu złamał dziewięciokrotnie. Policjanci wskazują, iż stwarza on niebezpieczeństwo na drodze, a na proces powinien poczekać w areszcie. Sąd wniosek taki odrzucił. W Warszawie kobieta dwukrotnie zatrzymana za jazdę w takim samym stanie także nie zostaje zatrzymana, więcej – wciąż jeździ samochodem. Już po orzeczeniu pierwszego wyroku, mając promil alkoholu w samym sercu miasta przejechała na czerwonym świetle, potrąciła inny samochód, staranowała słup sygnalizacji świetlnej i zatrzymała się na schodach przejścia podziemnego. Policja wnioskowała o osądzenie kobiety w trybie przyspieszonym. Sąd jednak na wniosek adwokata odesłał recydywistkę na badania psychiatryczne.
W obliczu tragedii w Kamieniu Pomorskim premier ogłosił zamiar zaostrzenia kar za jazdę po alkoholu. Przypomnijmy – osoby, które po raz pierwszy zostały złapane na prowadzeniu pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5 prom. alkoholu we krwi), mają tracić prawo jazdy na minimum trzy lata (obecnie od roku do 15 lat), a także zapłacić co najmniej 5 tys. zł nawiązki (maksimum 100 tys. zł).Osoba złapana po raz drugi na jeździe pod wpływem alkoholu traciłaby prawo jazdy na minimum pięć lat, a minimalna kara finansowa w jej przypadku rosłaby do 10 tys. zł. Wyrok osoby pierwszy raz złapanej ma być ogłaszany wraz z nazwiskiem. Rząd zamierza także zmienić kwalifikację prowadzenia pojazdu bez uprawnień. Dziennik “Metro” przypomina i konkluduje: premier Donald Tusk tłumaczył, że potrzebna jest zmiana mentalności, by nie było zgody dla pijanych za kierownicą. Mówił, że 98 proc. wyroków zapada w zawieszeniu, i chce to zmienić, by ludzie przestali lekceważyć karę. Do dziś zapowiedzi premiera nie przełożyły się jednak na projekty zmian w prawie. Ministerstwo Sprawiedliwości, pytane o postępy prac w tej sprawie, milczy.
Komentuj →
16 lutego 2014 |
0

(Fot.: PD@N 485-10)
Jak informuje portal RMF 24 Polskie Centrum Akredytacji zażądało zwrotu certyfikatu symulatorów e-kierowca (symulatory jazdy w warunkach specjalnych). Jest ich w Polsce 10 na ogólna liczę 13 wszystkich szkolących urządzeń w kraju. Jeżeli okaże się, że kursy kwalifikacji wstępnej były i są prowadzone na urządzeniach niezgodnych z przepisani (fotel kierowcy porusza się w trzech płaszczyznach, a według obecnych wymogów powinien w sześciu) ewentualne skutki następujące: kilkadziesiąt tysięcy kierowców zawodowych może stracić uprawnienia, konieczny zwrot unijnych dotacji wraz z odsetkami (umowy dotyczyły 3 lat eksploatacji, a według obecnej interpretacji przepisów ta legalność wynosiłaby pół roku) oraz oczywiście znaczne podwyższenie ceny szkoleń na nowych symulatorach, Co więcej - komentuje RMF 24 - ośrodki posiadające sześciostopniowe symulatory nie będą w stanie przeszkolić tak dużej liczby kierowców. Ci z kolei musieli by dojeżdżać z całej Polski. Tymczasem na rynku wciąż brakuje kierowców ciężarówek. Firmy zatrudniają Ukraińców - ich uprawnienia muszą być honorowane zgodnie z międzynarodowymi przepisami.
Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju
Panie Redaktorze, W Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju nie są obecnie prowadzone prace legislacyjne nad zmianą rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 8 kwietnia 2011 r. w sprawie urządzenia do symulowania jazdy w warunkach specjalnych.
Zgodnie z przepisami ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym, przedsiębiorca prowadzący ośrodek szkolenia ma obowiązek posiadać miejsce przeznaczone do jazdy w warunkach specjalnych. Tego wymogu może nie spełnić, jeżeli dysponuje m.in. urządzeniem technicznym do symulowania jazdy w warunkach specjalnych, posiadającym odpowiedni certyfikat wydany przez jednostkę akredytowaną w polskim systemie akredytacji.
W związku z wejściem w życie 3 kwietnia 2010 r. ustawy z 12 lutego 2010 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw, zostały znowelizowane przepisy dotyczące symulatorów. Wydane zostało również rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 8 kwietnia 2011 r. w sprawie urządzenia do symulowania jazdy w warunkach specjalnych, które określa warunki techniczne dla symulatorów. Warunki te powinny spełniać wszystkie nowe symulatory. Jednocześnie, na podstawie przepisu przejściowego (art. 6 ww. ustawy z 12 lutego 2010 r.), urządzenia techniczne do symulowania jazdy w warunkach specjalnych, posiadające odpowiedni certyfikat przed dniem wejścia w życie ustawy (3 kwietnia 2010 r.), uznaje się za spełniające wymagania określone w przepisach wydanych na podstawie art. 39g ust. 12 ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym.
W związku z faktem, że powstały wątpliwości co do ważności niektórych certyfikatów, resort podjął działania w celu wyjaśnienia tej sprawy.
Pozdrawiam, Piotr Popa Rzecznik Prasowy
Oto pierwszy komentarz:
Maciej Kulka (Lublin): Przepisy zmieniono pół roku po tym, jak symulatory zaczęły działać - mówi Maciej Kulka, właściciel jedynego takiego urządzenia na Lubelszczyźnie. 10 polskich przedsiębiorców kupiło symulatory w dobrej wierze, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami. Ja nie miałem żadnej wiedzy, że za pół roku nie będę mógł używać. Każdy z nas wydał ponad 600 tysięcy złotych - dodaje. Wystarczyłoby, gdyby Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w rozporządzeniu określiło konkretną datę okresu przejściowego i nie byłoby zamieszania z certyfikatami. Na razie jednak resort tylko przygląda się sprawie nie planując zmian prawnych. Urządzenia były kupione zgodnie z prawem, oprogramowanie spełnia wszystkie wymogi, tylko różnica w płaszczyznach poruszania fotela. Zmieniono warunki gry w jej trakcie - mówi Maciej Kulka. Dostaliśmy unijne pieniądze na innowacje, teraz ministerstwo będzie musiało nam je odebrać? Jaka tu logika i sprawiedliwość. Jaka tu spójność prawa? Nie mówię już o rujnowaniu przedsiębiorców. (...) Jeśli nawet przechodzimy na symulatory 6 stopniowe to OK - mówi Maciej Kulka. Niech ministerstwo pozwoli zamortyzować się obecnym symulatorom. Wypełnić 3-letni program unijny. My będziemy wiedzieli, że musimy szykować się do zakupu urządzeń w przyszłości, jeśli będziemy chcieli szkolić - postuluje.
Komentuj →
15 lutego 2014 |
0
Prawdopodobnie w marcu wejdą w życie przepisy regulujące rozliczanie podatku VAT od nabycia i użytkowania samochodów. Wczoraj rząd przyjął projekt ustawy w tej sprawie. Nowa ustawa ma uporządkować rynek pojazdów firmowych o masie do 3,5 tony. Ministerstwo Finansów zapowiedziało stworzenie stabilnych zasad dotyczących rozliczenia podatku VAT. W ramach nowych przepisów zostanie uregulowane użytkowanie samochodów wyłącznie dla celów służbowych oraz wykorzystywanych także w celach prywatnych. W pierwszym przypadku odliczano by cały podatek VAT za zakup oraz eksploatację samochodów, w drugim – tylko 50 proc. Ministerstwo Finansów chciało wprowadzenia nowych przepisów już od początku 2014 roku, ale za późno rozpoczęto ścieżkę legislacyjną nowych przepisów. Na ograniczenie odliczania VAT od samochodów musi bowiem specjalną zgodę wyrazić Komisja Europejska; prawo ogólne nakazuje całkowity odpis. Niejasne przepisy i niepewny termin ich wprowadzenia nie ułatwiają działalności spółkom leasingowym. Z drugiej strony branża ma za sobą rok rekordowych obrotów. Rynek wzrósł o 13 proc.
Komentuj →
14 lutego 2014 |
1

(Fot.: PD@N 485-8)
Kolejna wymiana pojazdów egzaminacyjnych i kolejne emocje. Tym razem w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Szczecinie wygrała oferta najmu 19 aut na 4 lata za niespełna 9 zł 12 gr. przygotowana przez szczecińskiego dealera marki Hyundai. Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że doszło do naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych.Stowarzyszenie Ośrodków Szkolenia Kierowców oprotestowało takie rozstrzygnięcie. Część ośrodków szkolenia zdążyło już zakupić nowy model pojazdu egzaminacyjnego. SOSK zwrócił się do Urzędu Zamówień Publicznych, by sprawdził prawidłowość przeprowadzenia przetargu. Ich zdaniem rażąco niska cena transakcji może spowodować, że WORD bez skrupułów np. zerwie umowę i zawrze nową z innym dealerem. A oni pozostaną z autami, które zakupią do ośrodków szkolenia. UZP uznał, że w tym przypadku WORD powinien odrzucić ofertę dealera z powodu "rażąco niskiej ceny w stosunku do przedmiotu zamówienia". Szacunkowa wartość wyniosła prawie 230 tys. zł. Dyrektor WORD miał zastrzeżenia do tej opinii dlatego zwrócił się o stanowisko Krajowej Izby Odwoławczej. Ale Emil Kuriata, przewodniczący KIO podtrzymał wnioski Urzędu Zamówień Publicznych. Sformułowany został także wniosek o odwołanie dyrektora WORD. Natomiast dyrektor Cezary Tkaczyk podpisał porozumienie ze Stowarzyszeniem Ośrodków Szkolenia Kierowców i szkołami niezrzeszonymi. - Uzgodniliśmy, że jeśli zajdzie taka potrzeba, WORD będzie mógł korzystać przy egzaminowaniu z ich samochodów - dodał. Jak potwierdził honorowy prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w regionie szczecińskim Zenon Grzesik, podpisano porozumienie, na mocy którego zabezpieczone będą interesy lokalnych szkół jazdy.

(Fot.: PD@N 485-2)
Moment podpisania porozumienia (na zdjęciu od lewej: wicedyrektor WORD Szczecin Zdzisław Witos, dyrektor WORD Szczecin Cezary Tkaczyk, prezes szczecińskiego Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców Jacek Skraburski, sekretarz Stowarzyszenia Anna Romańczuk oraz członek zarządu Stowarzyszenia Wiesław Kulesza. fot.: Zenon Grzesik)
Komentuj →
14 lutego 2014 |
0

(Fot.: PD@N 483-9)
Jak informuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych walne zgromadzenie akcjonariuszy zdecydowało o odwołaniu prezesa zarządu Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych Krzysztofa Żarnotala. oraz wiceprezesa Andrzeja Boguna.
Nadzór nad PWPW od lipca 2013 objęło (przejmując od ministerstwa skarbu) MSW. "Mogę potwierdzić, że walne zgromadzenie akcjonariuszy zdecydowało o odwołaniu prezesa Krzysztofa Żarnotala (fot. powyżej) i wiceprezesa Andrzeja Boguna. Konkursu na prezesa nie rozpisano, fotel przejął Sławomir Grela, dotychczasowy członek 9-osobowej rady nadzorczej potwierdził rzecznik MSW Paweł Majcher. Powodem decyzji ma być: "Nasze stanowisko jest takie, że konieczna jest zmiana, która zdynamizuje działania spółki, ponieważ wchodzimy w kluczowy moment podejścia do realizacji projektów związanych z bezpieczeństwem". Dla przypomnienia - PWPW to przedsiębiorstwo wpisane na listę spółek o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego. w imieniu ministra Bartłomieja Sienkiewicza nadzór na funkcjonowaniem PWPW sprawuje jeden z dyrektorów resortu Roman Kusyk.
Prezes Zarządu PWPW s.a. - Sławomir Grela, urodzony w 1963 roku. Od lipca 2012 r. do lutego 2014 r. był członkiem Rady Nadzorczej PWPW S.A. Jest absolwentem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz studiów podyplomowych z zakresu zarządzania w Szkole Głównej Handlowej. Pełnił funkcje kierownicze w podmiotach państwowych i prywatnych, kilkakrotnie był członkiem rad nadzorczych w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Jest autorem ekspertyz i opinii z zakresu funkcjonowania firm sporządzanych na potrzeby organów ścigania.
Komentuj →
14 lutego 2014 |
0
Senatorowie RP debatując nad projektem noweli ustawy – Prawo o ruchu drogowym, przyjęli ją bez wnoszenia poprawek. W tekście propozycja wprowadzenia e-usług pozwalających na weryfikację historii pojazdu - np. przed jego zakupem oraz sprawdzenie, czy autokar jest sprawny, np. przed wyjazdem dziecka na kolonie. Usługi "Historia pojazdu" i "Bezpieczny autokar" są elementem budowanego nowego systemu informatycznego Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK 2.0). Nowy system powstaje w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Centralnym Ośrodku Informatyki. Dane o historii pojazdu będzie można uzyskać przez internet, zamias. Będzie można sprawdzić m.in. markę, model, rok produkcji, datę pierwszej rejestracji i termin badania technicznego auta oraz dane o miejscu zarejestrowania, a także liczbę właścicieli pojazdu. Udostępniona będzie także informacja o tym, że pojazd został zgłoszony jako skradziony, o ubezpieczeniu pojazdu, jak również dane o pojemności i mocy silnika, dopuszczalnej masie i ładowności, liczbie miejsc. Będzie też można uzyskać informacje o dacie pierwszej rejestracji za granicą. Dowiemy się także o wskazaniu licznika pojazdu, spisanego podczas ostatniego badania technicznego. Nie będą natomiast podawane dane właściciela. Usługa ma być bezpłatna. Wiceminister spraw wewnętrznych Rafał Magryś podał, że rozpiętość opłat to obecnie od 100 zł do 9,1 tys. zł za udostępnienie informacji.
Komentuj →
13 lutego 2014 |
0
Na wniosek wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej Premier Donald Tusk powierzył dziś (tj. 13.02.2014r.) obowiązki dyrektora GDDKiA Pani Ewie Tomala-Boruckiej, dotychczasowej dyrektor śląskiego oddziału GDDKiA. Nowy dyrektor będzie pełnić swoje obowiązki do czasu wyłonienia w konkursie nowego dyrektora GDDKiA. - Rozpoczynamy kluczową kampanię inwestycyjną, więc od nowej dyrektor GDDKiA oczekuję sprawnej realizacji inwestycji oraz poprawy relacji z wykonawcami i branżą budowlaną – powiedziała wicepremier Elżbieta Bieńkowska. Pani Ewa Tomala-Borucka to praktyk z wieloletnim doświadczeniem, zarówno w projektowaniu i budowaniu dróg, jak i w nadzorze i zarządzaniu inwestycjami drogowymi. Jest absolwentem Wydziału Budownictwa Politechniki Śląskiej w Gliwicach o specjalności konstrukcje budowlane i inżynierskie. Z zawodu jest projektantem mostów. Od ponad 3 lat pełni funkcję dyrektora śląskiego oddziału GDDKiA. Dzięki jej pracy i zaangażowaniu udało się rozwiązać problem naprawy i dokończenia budowy mostu w Mszanie na odcinku autostrady A1.
Komentuj →
13 lutego 2014 |
4

(Fot.: PD@N 485-6)
- Egzaminatorzy na prawo jazdy z Krakowa będą wysyłani do Tarnowa albo Nowego Sącza - i odwrotnie. Chodzi o to, aby mieli mniejszy kontakt z kursantami, a więc mniej okazji do wzięcia łapówki. W ten sposób władze województwa małopolskiego chcą walczyć z korupcją w ośrodkach ruchu drogowego - informuje "Dziennik Polski". I nie jest to koniec planowanych zmian – jak się dowiadujemy – wprowadzony ma być także zakaz zatrudniania egzaminatorów, “którzy w jakikolwiek sposób są powiązani” ze szkołami jazdy oraz wydłużony do 15 lat (obecnie 21 dni) nagrań z egzaminów państwowych. Nadto “nowe przepisy skracają również czas między wylosowaniem kursanta przez egzaminatora, a rozpoczęciem egzaminu z 15 minut do 2. Chodzi o to, aby egzaminator nie miał czasu na porozumiewanie się z innymi pracownikami MORD-u, kolegami ze szkół jazdy lub kursantami”.
Naszym zdaniem niedoskonałością ewentualnych przyszłych rozwiązań może okazać się ich aspekt ekonomiczny. Nie wiemy, kto miałby zapłacić za delegacje, za koszty przejazdów, za przeszkolenie egzaminatorów (powinni przecież znać trasy egzaminacyjne) itd. itd. Chyba takie pytania należy postawić projektującym zamiany. Ciekawi jesteśmy komentarzy naszych Czytelników.
Komentuj →
13 lutego 2014 |
0

(Fot.: PD@N 485-5jm)
Na wniosek wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej premier Donald Tusk odwołał dziś (tj. 13.2.2014 r.) z funkcji p.o. Dyrektora GDDKiA Pana Lecha Witeckiego. Decyzja jest wynikiem oceny całości działań podejmowanych przez dotychczasowe kierownictwo GDDKiA.
W ostateczną fazę realizacji wchodzi wiele inwestycji drogowych finansowanych z kończącej się perspektywy finansowej. Równocześnie GDDKiA przygotowuje nową pulę inwestycji drogowych finansowanych z nowego budżetu UE na lata 2014-2020. - To kluczowy moment w jednym z najważniejszych obszarów działań mojego resortu. Myślę, że GDDKiA potrzebuje świeżych sil. Obecne kierownictwo pracuje nad tym wielkim projektem inwestycyjnym od 6 lat. Wiele rzeczy się udało i na pewno wszyscy odczuwają skok jakościowy, który dokonał się w tym czasie. Niestety nie udało się ustrzec błędów. Najbardziej dotkliwe to liczne opóźnienia w harmonogramach prac i zła atmosfera współpracy z wykonawcami i całą branżą budowlaną – powiedziała wicepremier Elżbieta Bieńkowska. Lech Witecki został powołany do pełnienia obowiązków dyrektora GDDKiA w maju 2008 roku.
Komentuj →
13 lutego 2014 |
1

(Fot.: PD@N 485-7)
W obecnym stanie prawnym, aby parlamentarzysta mógł zapłacić mandat Sejm musi mu uchylić immunitet. Jest też druga możliwość - poseł może też zrzec się go sam. Tak właśnie zrobił ostatnio poseł Stanisław Żmijan (fot.). - Nie zmienia to jednak faktu, że najwcześniej za około pół roku będę mógł zapłacić mandat, bo tyle trwa procedura - dodaje. - Każdemu zdarza się przekroczyć dozwoloną prędkość. Zwłaszcza, gdy ktoś, tak jak ja, pokonuje dziennie średnio 150 km. Ale posłowie nie powinni być świętymi krowami - komentuje sytuację Żmijan. I dalej mówi: Problem w tym, że politycy od lat zapowiadają zmianę prawa. - Teraz jest już gotowy projekt zmian w ustawie prawo o ruchu drogowym. Jestem jego współautorem. Jest teraz opiniowany przez resorty, wkrótce trafi do laski marszałkowskiej. Proponujemy w nim, żeby karanie np. za przekroczenie prędkości, odbywało się nie na podstawie kodeksu wykroczeń, ale w oparciu o decyzję administracyjną. To załatwiłoby sprawę, bo nie byłoby konieczności uchylania w tym celu immunitetu - tłumaczy na łamach “Kuriera Lubelskiego”.
Komentuj →
12 lutego 2014 |
0
Kolejny raz dowiadujemy się o pijanych kandydatach na kierowców, którzy w stanie po spożyciu stawiają się na planowany egzamin na prawo jazdy. Policjanci z radomskiej drogówki patrolowali drogę krajową nr 7. Na ulicy Kieleckiej zauważyli pojazd ciężarowy marki man, pojazd nauki jazdy, który miał braki w oświetleniu. Zatrzymali auto do kontroli. Prowadził je 32-letni kursant, a obok w aucie siedział instruktor. Policjanci sprawdzili stan trzeźwości kursanta i okazało się, że uczy się jeździć samochodem ciężarowym po użyciu alkoholu. Badanie wykazało ok. 0,35 promila. Mężczyzna dopiero rozpoczął naukę jazdy tego dnia, ale na te zajęcia przyjechał swoim autem. Policjanci zatrzymali prawo jazdy kategorii B, które posiadał. Teraz odpowie za prowadzenie pojazdu po użyciu alkoholu. Pytamy więc – może czas zobowiązać ośrodki szkolenia i egzaminowania do badań trzeźwości i ustawowo dac im tę możliwość?
Komentuj →
11 lutego 2014 |
0

(Fot.: PD@N 485-4)
W jednym z apartamentowców stolicy sąsiad blokuje drugiemu sąsiadowi miejsce w garażu. Bezsilna jest policja, podobnie administracja. Miejsce kosztowało właściciela 40 tys. zł, więc emocje rosną. - Pan Marcin może sam odholować ten samochód. Daje mu do tego prawo art. 343 Kodeksu cywilnego - twierdzi mec. Henryk Szulejewski. Artykuł ten brzmi: "posiadacz nieruchomości może niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób". - Później można dochodzić zwrotu kosztów holowania i parkowania od właściciela auta - dodaje prawnik.
Kodeks cywilny: Art. 343. § 1. Posiadacz może zastosować obronę konieczną, ażeby odeprzeć samowolne naruszenie posiadania.
§ 2. Posiadacz nieruchomości może niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób. Posiadacz rzeczy ruchomej, jeżeli grozi mu niebezpieczeństwo niepowetowanej szkody, może natychmiast po samowolnym pozbawieniu go posiadania zastosować niezbędną samopomoc w celu przywrócenia stanu poprzedniego.
§ 3. Przepisy paragrafów poprzedzających stosuje się odpowiednio do dzierżyciela.
(źródło: ePD, Teksty ujednolicone)
Komentuj →
10 lutego 2014 |
1

Maciej Wroński, prawnik, od lat 20 zajmujący się problematyką ruchu i transportu drogowego.
Prezes Zarządu Krajowego Towarzystwa Trzeźwości Transportowców, członek Zarządu Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego(Fot.: PD@N 480-1-72jm)
Maciej Wroński: Pod koniec 2012 roku ówczesne Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przesłało do konsultacji społecznych projekt założeń ustawy o szczególnej odpowiedzialności za niektóre naruszenia przepisów ruchu drogowego oraz o zmianie niektórych ustaw. Projekt miał być odpowiedzią na bardzo niską efektywność zarządzanego przez Inspekcję Transportu Drogowego systemu automatycznego nadzoru ruchu drogowego, zwanego popularnie systemem fotoradarowym. Trwająca do dziś niska efektywność systemu wynika z wymagań procesowych postępowania w sprawach o wykroczenia oraz z braku podstaw prawnych uprawniających Inspekcję do skutecznego żądania od właściciela pojazdu wskazania osoby, której powierzył on swój pojazd. Jak się jednak okazuje, słaba skuteczność działania dotyczy nie tylko działającego przy GITD Centrum Automatycznego Nadzoru Ruchu Drogowego, ale jest immanentną cechą całego resortu transportu, albowiem minął rok i kilka miesięcy od ujawnienia planów administracji, a po ministerialnym projekcie ustawy zaginął wszelki ślad.
Komentuj →
10 lutego 2014 |
1



(Fot.: PD@N 485-27-29policja)
Jak informuje Policja: 32-letni mieszkaniec gminy Grodziec podczas egzaminu na prawo jazdy wykonywał manewr cofania po łuku. W pewnym momencie otrzymał egzaminatora o popełnionym błędzie i bardzo się zdenerwował. Swoją wściekłość rozładował na samochodzie, w którym odbywał egzamin.
Dyżurny KMP w Koninie otrzymał telefon od kierownika Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego informujący o tym, iż zdenerwowany kandydat na kierowcę niszczy Renault, którym podchodził do egzaminu. Z relacji dyrektora wynikało, iż wcale nie jest pewne, czy to będzie ostatnie auto, które furiat obierze sobie “na celownik”. Nie bacząc na przestrzeń za samochodem, przejechał na pełnym gazie kilkanaście metrów i zatrzymał się dopiero po usłyszeniu uderzenia... na szczęście w stojący pachołek, który rozpadł się na kawałki. Następnie wysiadł z auta, chodził wokół niego i kopał po czym się tylko dało. Powgniatał karoserię i pourywał lusterka. Na miejsce natychmiast skierowani zostali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Koninie, zatrzymali mężczyznę i przewieźli go do komendy. Dyrektor WORD-u wstępnie wycenił straty na 5000 zł.
32-latek odpowie za uszkodzenie mienia. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Komentuj →