21 października 2007 |
0
Po zderzeniu ze znakiem drogowym auto zazwyczaj trafia do warsztatu, a pasażerowie najczęściej do szpitala – czytamy na stronie INTERII.pl Wynalazek polskiego konstruktora może położyć kres groźnym skutkom takich kolizji. W Polsce w wyniku najechania na elementy konstrukcji drogowych (znaki drogowe i drogowskazy, bariery oddzielające pasy ruchu) ginie co roku kilkaset osób, a kolejnych kilka tysięcy odnosi poważne rany. W skali Europy liczba ta jest kilka razy wyższa. Przyczyną obrażeń są zazwyczaj działające na ciała pasażerów przeciążenia. W razie uderzenia w słup, na którym zamocowano znak drogowy, na pasażerów auta o masie zaledwie 940 kg i jadącego z prędkością 70 km/h działa przeciążenie dochodzące do 4 G! Taka siła wprawdzie nie zabija, ale i tak bywa przyczyną poważnych obrażeń. Najczęściej uszkodzeniu ulega szyjny odcinek kręgosłupa, który pęka jak zapałka. Siła i prędkość odrzutu głowy jest tak duża, że człowiek nie jest w stanie utrzymać jej w pionie. Powszechne są także uszkodzenia oczu: pod wpływem przeciążenia najpierw odpływa z nich cała krew, a potem "wraca" ze zwielokrotnioną siłą, powodując pękanie naczyń krwionośnych. Zdzisław Dąbczyński z Tuchowa w Małopolsce opracował nowy, rewolucyjny system mocowania znaków drogowych, które w momencie zderzenia z pędzącym samochodem zrywają się u podstawy. Chodzi tu o tzw. "konstrukcję podatną", czyli taką, która się ugina, a nawet łamie, nie powodując nagłego wyhamowania pojazdu, a co za tym idzie - nie wywołując śmiertelnych przeciążeń działających podczas kolizji na kierowcę i pasażerów. Rozwiązanie polskiego konstruktora przetestowali już naukowcy z politechniki w austriackim Grazu i byli nim zachwyceni. Czy jednak tak umocowane znaki pojawią się i na polskich drogach mimi, iż są one o 30% droższe od tradycyjnych – pyta redakcji INTERII.
Komentuj →
19 października 2007 |
1
Ekokierowanie to najnowszy pomysł Komisji Europejskiej na walkę z globalnym ociepleniem. Warszawskie szkoły jazdy oceniają ten pomysł bez entuzjazmu – komentuje “Życie Warszawy”. Komisja Europejska rozpoczęła właśnie konsultacje nad szerokim programem dotyczącym miejskiego transportu. Jego najważniejsze zadanie to zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jeden z pomysłów na walkę z globalnym ociepleniem to ekokierowanie, czyli takie prowadzenie samochodu, by podczas jazdy emitował jak najmniej dwutlenku węgla. Komisja chce, by takiego stylu kierowania uczono już w szkołach jazdy i podczas kursów dla zawodowych kierowców. Jak taki pomysł oceniają właściciele warszawskich szkół nauki jazdy? Sceptycznie. Według Katarzyny Kowalczyk z Babskiej Autoszkoły wszystko tak naprawdę zależy od samych kierowców. – Niezależnie od tego, czego uczymy na kursach, to część kierowców – głównie młodzi mężczyźni – WYBIERAJĄ szaleńczą jazdę, a co za tym idzie jeżdżą nieekologicznie – podkreśla Kowalczyk. Włodzimierz Skowroński, wiceszef szkoły Imola dodaje, że sami instruktorzy to prekursorzy takiego ekomyślenia, bo już dziś nie pozwalają kursantom poszaleć. – Nie dają im WYBORU i nie pozwalają ruszać szybko spod świateł czy mocno gazować. Dzięki temu, że mają dodatkowy hamulec i sprzęgło mogą kontrolować zapędy kursantów – podkreśla. Co to znaczy ekokierowanie? – To po prostu spokojna jazda – tłumaczy Katarzyna Kowalczyk. – Jest ona nie tylko ekologiczna, ale też ekonomiczna i bezpieczna. Żeby nie szkodzić środowisku nie można np. zbyt szybko ruszać czy mocno naciskać pedału gazu. Emisję dwutlenku węgla zwiększa także ciągła jazda na światłach (u nas już obowiązkowa). – Trzeba też dbać o samochód, by nie wyciekał np. olej. I pilnować odpowiedniego ciśnienia w oponach. Auto na słabo napompowanych kołach więcej pali – wyjaśnia Kowalczyk.
Komentuj →
19 października 2007 |
1
Najczęściej kierowcy inkasowali punkty za przekraczanie prędkości, nieprawidłowe wyprzedzanie czy wymuszanie pierwszeństwa przejazdu. Teraz będą musieli zaliczyć egzamin teoretyczny oraz praktyczny – czytamy w “Dzienniku Wschodnim”. I to na wszystkie kategorie prawa jazdy, jakie posiadają. Wielu kierowców dowiaduje się o tym za późno, gdy już przekroczą 24 punkty karne. Od początku roku takich pechowców było 485. - Przodują przedstawiciele handlowi. Oni dużo jeżdżą i często wpadają na radarach czy wideorejestratorach - mówi Zbigniew Stachyra, szef egzaminowania w lubelskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. - Wieloletnich kierowców na egzaminie gubi rutyna. Nie zatrzymują się przed znakiem "stop”, źle zjeżdżają na strzałkach warunkowego skrętu w prawo lub za szybko jeżdżą po mieście. Wśród skierowanych na egzamin kontrolny dominują panowie w średnim wieku. - Choć zdarzyła się także zakonnica - dodaje Stachyra. Jeżeli ktoś ma kilka kategorii prawa jazdy, to na każdą z nich musi zdawać powtórkę. I zaczynają się schody. Bo gdy ktoś od lat nie siedział za kierownicą traktora, autobusu czy ciężarówki, egzamin nie jest prosty. Kłopotów można uniknąć. Najlepiej znać stan swojego punktowego konta. Ale wielu kierowców nie ma o nim zielonego pojęcia. - A wystarczy przyjść do komendy z dowodem osobistym i prawem jazdy, aby uzyskać szczegółową informację. Lub poprosić o to policjantów z patrolu - radzi Arkadiusz Kalita z lubelskiej drogówki. Można też skasować 6 punktów karnych, zapisując się na specjalny kurs doszkalający, organizowany przez WORD. Kosztuje 270 zł. W trakcie jednego popołudnia policjant i psycholog przestrzegają przed konsekwencjami zbyt szybkiej jazdy. Szkolenie można przejść raz na 6 miesięcy.
Komentuj →
16 października 2007 |
3
W Lubuskiem w ciągu roku około 30 kierowców traci życie w samochodach roztrzaskanych o drzewa. Dlatego Stowarzyszenie Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych domaga się przydrożnej siekierezady. - Stare drzewa tuż przy drogach należy wyciąć. Uniemożliwiają zjazd na pobocze, ich system korzeniowy niszczy nawierzchnię, wysokie auta zaczepiają o konary drzew, na jezdni leżą liście i owoce, co sprawia, że nawierzchnia jest śliska itd. Szpaler drzew powoduje migotanie światła słonecznego, co dekoncentruje kierowców - jednym tchem wymienia argumenty za wycinką drzew Edward Woźniak z Sulęcina, który jest współautorem programu gospodarowania zielenią w pasach drogowych "Stop śmierci na przydrożnych drzewach". - Przy drogach powinny rosnąć krzewy i drzewa o grubości pnia do 7 cm. Tylko takie drzewa uginają się i amortyzują uderzenie samochodu - mówi Woźniak. Ekolodzy są oburzeni pomysłem przydrożnej siekierezady. - Niemcy dosadzają nowe aleje, a liczba wypadków kończących się uderzeniem w drzewo spadła u nich o 30 proc. - mówi Adam Wajrak, przyrodnik i dziennikarz "Gazety". - Ponad rok temu kilka dni spędziłem na podglądaniu ptaków w Parku Narodowym "Ujście Warty". Przez Ośno Lubuskie wracałem do Rzepina. Po jednej stronie drogi straszyły wyrwane z korzeniami pnie olbrzymich drzew. Na lokalnej drodze wycięto aleję drzew! Zniszczono krajobraz, a przecież to nie drzewa zabijają! Używanie argumentów o zagrożeniu życia i to w czasie kampanii wyborczej uważam za niestosowne, wręcz populistyczne, bo równie dobrze można żądać równania gór i prostowania serpentyn na górskich drogach. Też są bardzo niebezpieczne i też giną tam ludzie. To byłaby ingerencja w krajobraz, podobna do wycinania starych alei. Przecież jezior nikt nie zasypuje dlatego, że toną w nich ludzie! Policja popiera pomysł wycinki drzew, przynajmniej w miejscach niebezpiecznych. - Nie mamy statystyk, ile osób zginęło uderzając samochodem w drzewo.
A Niemcy chronią drzewa - Na początku lat 90. niemiecki automobilklub ADAC, jedna z największych tego typu organizacji w Europie, zajął się alejami w przyłączonym NRD. Krajobraz Brandenburgii bardzo przypomina lubuski. Jednak niemieccy kierowcy zamiast żądać usuwania drzew, ruszyli im na ratunek. Chodziło o to, by nie doszło do wycinki, jaka w zachodnich Niemczech - z tych samych powodów co dziś w Polsce - miała miejsce w latach 60. i 70. Nie tylko uratowano ponad 1000 km zadrzewionych dróg, ale np. w Meklemburgii nasadzono 770 km nowych. Mieszkańcy Lubuskiego mogą się przekonać, jak dba się o przydrożne drzewa jadąc szosą z Kostrzyna do Berlina. Do granicy droga została zmodernizowana, ale drzewa pozostały. Postawiono znaki ograniczające prędkość do 80 km na godzinę i informujące o możliwości kolizji z drzewem, a na drzewach namalowano pasy odblaskową farbą.
Komentuj →
15 października 2007 |
0
Najpopularniejszym rozwiązaniem we francuskiej stolicy są pasy i kontrapasy rowerowe, wydzielone tak, by nie mogły na nie wjeżdżać ani parkować na nich samochody.
Połączone ze "strefą 30", kontrapasy mogą stworzyć bardzo wygodne warunki do podróży ulicami na rowerze przez każdego.
Kontrapas włączający się w inną ulicę jednokierunkową -- rozwiązanie wydaje się korzystne dla obu stron. Rower nie może wjechać pod koła nadjeżdżającemu samochodowi, a kierowca musiałby się bardzo wysilić, by nie zauważyć włączającego się do ruchu rowerzysty.
Przejazdy przez kontrapasy oznaczone są zieloną kratownicą.
Komentuj →
21 października 2007 |
0
W kinie Nova Praha, przy współpracy Komendy Stołecznej Policji Wydziału Ruchu Drogowego w dniach 20-21 października 2007 roku przed wszystkimi seansami filmu - RATATUJ - przeznaczonego dla najmłodszych widzów będzie promowana kampania Klub Pancernika Klika w Fotelikach. Każde dziecko przybyłe tego dnia na emisję filmu otrzyma gadżety związane z akcją propagująca bezpieczne przewożenie dzieci w fotelikach (gry, plakaty, legitymacje Klubu oraz pancerniki). Przewidziane są konkursy z nagrodami. Przybyli z dziećmi dorośli opiekunowie będą mieli okazję spróbować własnych sił na symulatorze zderzeń. Ten "fotel" z siedzącym w nim przypiętym pasem pasażerem w momencie "zderzenia" osiąga prędkość 6-7 km/godz., co odpowiada zderzeniu czołowemu auta osobowego z nieruchomą przeszkodą jadącego z prędkością 12-14km/h. Osoba poddająca się symulacji odczuwa mocne szarpnięcie i działanie pasów. W ten sposób może się przekonać, jak ważne są zapięte pasy w momencie zderzenia, do którego zazwyczaj dochodzi przy dużo większych prędkościach. Do każdego biletu będzie dodana ulotka o tematyce związanej z głównymi problemami bezpieczeństwa ruchu drogowego. Będzie to również okazja do swobodnej rozmowy z przedstawicielami KSP WRD, którego przedstawiciele będą obecni w tych dniach.
Komentuj →
21 października 2007 |
0

Na stronach internetowych Ministerstwa Transportu udostępniono publikację pt.: “Dwa lata Ministerstwa Transportu. Dokonania i zamierzenia”.
Komentuj →
21 października 2007 |
0
Nietrzeźwy, poszukiwany, bez prawa jazdy - Ponad 2 promile alkoholu w organizmie, zakaz prowadzenia pojazdów oraz poszukiwanie przez Prokuraturę. Tyle miał na sumieniu kierowca zatrzymany przez międzyrzeckich policjantów. Aby uniknąć odpowiedzialności próbował przekupić funkcjonariuszy. Teraz grozi mu nawet dziesięć lat więzienia. Do zdarzenia doszło w środę (17.10) w Międzyrzeczu. Policjanci zatrzymali do kontroli osobowe BMW. Pojazdem kierował 38-letni mieszkaniec Międzyrzecza. Jak się okazało, w organizmie kierowcy było 1,01 mg/l alkoholu (ponad 2 promile). Dalsze sprawdzenia wykazały, że mężczyzna miał zakaz prowadzenia pojazdów do 2008 roku oraz był poszukiwany przez międzyrzecką Prokuraturę. Jakby tego było mało, zatrzymany próbował przekupić policjantów. Za przymrużenie policyjnego oka 38-latek proponował funkcjonariuszom kilkaset złotych. Za przestępstwa, których dopuścił się zatrzymany mężczyzna kodeks karny przewiduje karę do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Pijany kierowca i 1000 zł łapówki -Wrocławscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kierowanie pojazdu w stanie nietrzeźwym i usiłowanie przekupienia funkcjonariuszy 1.000 zł. Wczoraj ok. 21:30 wrocławscy policjanci otrzymali informację, że na drodze pomiędzy miejscowościami Polakowice, a Krajków doszło do zdarzenia drogowego. Kierujący samochodem bus miał nagle zjechać z jezdni i wjechać do rowu. Po rozmowie ze świadkami funkcjonariusze ustalili jak doszło do tego zdarzenia. Wtedy też okazało się, że pojazdem kierował 45-letni mężczyzn, który do tego się przyznał i stwierdził, że samochód pożyczył od syna. Od kierującego policjanci wyczuli woń alkoholu. Gdy 45-latek zrozumiał, że policjanci wiedzą, że pił usiłował przekupić ich kwotą 1000 złotych. Policjanci o całym zdarzeniu natychmiast powiadomili dyżurnego. Przeprowadzone badanie wykazało u kierowcy busa ponad 2,8 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Zatrzymany odpowie teraz nie tylko za jazdę w stanie nietrzeźwości, ale także za usiłowanie wręczenia korzyści majątkowej policjantom za co grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat.
15 letni pirat drogowy - Gdy strażnikom miejskim przemknął przed radiowozem Fiat 126p jadący z nadmierną prędkością, natychmiast ruszyli w pościg. Gdy kierowca malucha zaparkował na Miedzianej, do pomocy wkroczył patrol Policji. Po krótkim pościgu okazało się, że kierowcą jest 15 latek, a jadący z nim pasażerowie to bracia. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Jak ustalili policjanci, kilka minut przed północą przed radiowozem strażników miejskich przemknął z dużą prędkością Fiat 126p. Wewnątrz siedziały trzy osoby. Funkcjonariusze natychmiast powiadomili Policję i ruszyli w pościg. Już po chwili kierowca malucha zaparkował auto na Miedzianej, a na widok podjeżdżających strażników i wezwanych na pomoc policjantów, wyskoczył z samochodu i zaczął uciekać. Za nim wybiegli także pasażerowie auta i rozbiegli się w różne strony. Byli jednak bez szans. Kilkadziesiąt metrów dalej wszyscy zostali zatrzymani. Kierowcą okazał się 15-letni Piotr P., a pasażerami jego starsi bracia Tomek (16 lat) oraz Mariusz (30 lat). Pierwszy miał 0,54 promila, pozostali dwaj 0,6 i 2,5 promila alkoholu we krwi. 15-latek natychmiast został umieszczony w policyjnej izbie dziecka, Tomek przekazany został rodzicom, a najstarszy, właściciel auta, trafił do izby wytrzeźwień.
Pijany sprawca kolizji zbiegł z miejsca zdarzenia - Policjanci z piaseczyńskiej drogówki zatrzymali 45- letniego Krzysztofa T, który w dniu wczorajszym w miejscowości Łoś spowodował kolizję z innym pojazdem, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia. Policję o fakcie powiadomiła poszkodowana kobieta. Zatrzymany w Piasecznie uciekający kierowca, podczas badania uzyskał rekordowy wynik 3,37 promila alkoholu we krwi. Do zdarzenia doszło w dniu wczorajszym w miejscowości Łoś ok. godz.10.00 Kierująca samochodem osobowym m-ki Mercedes zatrzymała się przed przystankiem autobusowym, aby umożliwić pojazdowi włączenie się do ruchu. W tym momencie w tył auta uderzył pojazd, którym kierował 45-letni Krzysztof T. Kiedy kobieta wyszła z pojazdu, aby ocenić straty sprawca zdarzenie uruchomił pojazd i odjechał. Wielką przytomnością umysłu wykazała się pokrzywdzona Pani Agnieszka, która spisała numery rejestracyjne i markę uciekającego pojazdu. Wszystkie te dane przekazała oficerowi dyżurnemu piaseczyńskiej komendy wykręcając numer alarmowy 112 ze swojego telefonu komórkowego. W wyniku szybkiej i dynamicznej akcji policjantów z piaseczyńskiej “drogówki” po ok. 30 min., przy ul. Szpitalnej w Piasecznie został zatrzymany Opel Astra, którym kierował Krzysztof K. Policjanci przeprowadzili badanie na zawartość alkoholu, którego wynik był zatrważający: 3,37 promila alkoholu. W dniu dzisiejszym mężczyzna odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji.
Komentuj →
20 października 2007 |
0
Policjanci stalowowolskiej drogówki podczas kontroli autokaru, który miał wieźć dzieci na wycieczkę w Bieszczady ujawnili, że ma niesprawne hamulce. Autobus miał jechać kilkadziesiąt kilometrów do Ustrzyk Górnych podczas trudnych warunków atmosferycznych panujących wczoraj na Podkarpaciu. Padał deszcz, a potem śnieg. Opiekunowie grupy dzieci zwrócili się do Policji o przeprowadzenie tej kontroli. Autokar marki Van-hool przyjechał do Stalowej Woli na ulicę Ofiar Katynia. Podczas kontroli autobusu stróże prawa stwierdzili nieszczelność układu hamulcowego. Przewoźnik, podstawił inny pojazd i dzieci bezpiecznie, sprawnym autobusem pojechały na wycieczkę. Kierowca ukarany został grzywną i przyjął mandat karny w wysokości 100 złotych. Jeżeli chcesz by policjanci sprawdzili autokar, który będzie wiózł Twoje dziecko - zadzwoń pod nr tel. 997 – apeluje Policja.
Komentuj →
19 października 2007 |
1
Pomorska "drogówka" przeprowadziła kolejne działania prewencyjno – kontrolne pod nazwą “Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego”. Akcja przeprowadzona będzie na terenie całego województwa. Ma na celu zmniejszenie ilości zdarzeń drogowych z udziałem pieszych i rowerzystów. Policjanci będą zwracać szczególną uwagę na zachowanie właściwych relacji pomiędzy pieszym, a kierującym. Pieszy jako uczestnik ruchu drogowego tak jak kierujący ma obowiązek stosować się do obowiązujących przepisów. Podczas działań policjanci będą propagować używanie przez pieszych elementów odblaskowych oraz właściwego oświetlenia rowerów. W rejonie skrzyżowań oraz ciągach ulic o największym natężeniu ruchu pieszych policjanci przeprowadzą wzmożone działania kontrolne. Od stycznia do września tego roku na ulicach województwa pomorskiego doszło do 2205 wypadków z udziałem pieszych. W wypadkach zginęło 118 osób, a 3025 zostało rannych. Najczęstsze przyczyny tych wypadków to nagłe wtargnięcie pieszego przed nadjeżdżający pojazd, przechodzenie w miejscu niedozwolonym i wejście na jezdnię zza pojazdu lub przeszkody. Jesienią szybciej zapada zmrok i nawet w ciągu dnia panują nie najlepsze warunki atmosferyczne m.in. opady deszczu powodujące pogorszenie widoczności na drogach. Człowiek ubrany w ciemny strój, na nieoświetlonej drodze, po zmroku narażony jest na potrącenie 20 razy bardziej niż pieszy w jasnej kurtce lub wyposażony w elementy odblaskowe.
Komentuj →
19 października 2007 |
0
Piłeś w dyskotece? Nie siadaj za kółko! - do tego będą namawiać młodych ludzi przed gdańskimi klubami wolontariusze kilku pozarządowych organizacji – informuje “Gazeta Wyborcza – Trójmiasto”. Organizatorzy akcji "Europejska Noc bez Wypadku" wybrali noc z soboty na niedzielę. Wtedy dochodzi do największej liczby wypadków drogowych z udziałem młodych ludzi kierujących samochodami pod wpływem alkoholu. - To spory problem, wynikający z jednego powodu. Wielu kierowców pije na początku imprezy drinka lub dwa - mówi Radek Nowak z Gdańskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień od Alkoholu, jednego z organizatorów akcji. - Nad ranem wsiadają do samochodu przekonani, że wszystko z nimi jest w porządku. Nie biorą pod uwagę tego, że są zmęczeni, ich reakcje są opóźnione, a bardzo często mają jeszcze w organizmie alkohol. Wśród policjantów funkcjonuje nawet kategoria wypadków drogowych nazywana wypadkami dyskotekowymi. To kraksy spowodowane przez kierowców w wieku 18-25 lat. Siadają za kółkiem rozochoceni alkoholem, często by się popisać. Nie zawsze osoby, które im towarzyszą, potrafią ich przed tym powstrzymać, wręcz przeciwnie - głośno się zachowują, często kłócą, kto będzie prowadził. Do samochodu często wsiada wielu pasażerów, więc w wypadkach ginie naraz 4-5 osób. Akcję w dyskotekach zapoczątkowali młodzi ludzie w Belgii, którzy założyli stowarzyszenie po tym, jak ich przyjaciel zginął w wypadku, w którym uczestniczył pijany kierowca. W Polsce organizowana jest ona w kilku miastach pod patronatem warszawskiej fundacji "Krzyś". W Trójmieście to jej druga edycja. Oprócz Centrum w tym roku uczestniczyć w niej będą wolontariusze TPŚ Mrowisko, Agendy Bezdomności, Kontakt-Busu, Samorządu Studentów Politechniki Gdańskiej oraz sopockiego party-projektu "Czyste Dźwięki". Swoim zasięgiem obejmie gdańskie kluby Kwadratowa, Parlament i Yesterday oraz sopockie Paradox, Kolibę i Club 70. Wolontariusze będą namawiać kierowców, aby nie pili alkoholu podczas zabawy. Poproszą ich o nałożenie na rękę jednorazowej opaski. Ma ona przypominać, że nosząca ją osoba nie może pić alkoholu na dyskotece. Ci, którzy wytrzymają bez piwa czy drinka, przy wyjściu z klubu poddadzą się badaniu alkomatem i - o ile urządzenie wskaże wynik negatywny - otrzymają drobne upominki. Pozostałych wolontariusze postarają się namówić do pozostawienia pojazdu przed klubem i powrotu taksówką lub komunikacją nocną. - W ubiegłym roku udało nam się przekonać wielu ludzi, żeby nie pili, a innych do skorzystania z taksówek. Reagowali pozytywnie, bez agresji. Młodzi ludzie może czasami są za mało refleksyjni, ale jak się z nimi rozmawia, to potrafią zmienić zdanie - mówi Radek Nowak. Organizatorzy mają nadzieję, że w przyszłym roku akcja obejmie większą liczbę trójmiejskich klubów.
Komentuj →
18 października 2007 |
1
– Potrzebujemy psychologa, a nie ciągłych kontroli – mówią przewoźnicy. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych i Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego poskarżyli się w listach otwartych do ministra transportu Jerzego Polaczka – donosi “Życie Warszawy”. I dalej czytamy: – Po wakacyjnych wypadkach autokarów do przedsiębiorstw zostały wysłane kontrole. Nasi pracownicy są narażeni na dodatkowy stres – mówi Bolesław Milewski, przewodniczący OZPTD. – Potem w mediach podano informacje o nieprawidłowościach, które nie miały związku z tymi wydarzeniami, padały określenia “terroryści drogowi”. Nikt nie myśli, co przeżywa przedsiębiorca, gdy rujnuje się jego reputację i dorobek. A tu raczej przydałaby się nam pomoc, także psychologiczna. Nie pozwolimy się tak opluwać. Kierowcy podmiejskich autobusów, z którymi rozmawialiśmy, pomysły OZPTD kwitują lekkim uśmieszkiem. – Ciekawe, jak miałoby to wyglądać. Psycholog w mundurze inspektora sprawdzałby dokumenty? – mówi Arek jeżdżący na linii Warszawa – Otwock. – Skutek byłby taki, że kontrola trwałaby jeszcze dłużej. On też jest bardzo często kontrolowany przez ITD. Ponieważ wyniki często wypadają źle (zwykle ze względu na stan techniczny pojazdów), kierowcy radzą sobie inaczej – ostrzegają się o patrolach i nie podjeżdżają na przystanki, na których czekają inspektorzy. Sami związkowcy nie wiedzą zaś, jak taka pomoc psychologiczna miałaby wyglądać. – Ten list to po prostu wyraz frustracji naszego środowiska – wyjaśnia Milewski. – Napisaliśmy go, aby zwrócić uwagę ministra, to nie są konkretne propozycje – mówi. Przedsiębiorcy skarżą się nawet na to, że inspektorzy sprawdzają autokary na prośbę pasażerów. Co na ten pomysł minister Jerzy Polaczek? W przesłanym do transportowców oświadczeniu stwierdził, że jest gotowy do rozmów, ale kontrole będą. – Ich celem jest czuwanie nad bezpieczeństwem przewozów, eliminowanie nieprawidłowości – uważa minister. Przedsiębiorcy twierdzą, że nie da się nie przekraczać czasu pracy kierowców, bo w Polsce drogi nie pozwalają na sprawną jazdę, brak jest parkingów, a zleceniodawcy naciskają na szybkość transportu. – GITD nie pomaga rozwiązywać problemów branży, a tylko mnoży kontrole – mówi Bolesław Milewski. – Działamy według przepisów obwiązujących w całej Unii Europejskiej – odpowiada Paweł Usidus, główny inspektor transportu drogowego. – Nie może być wyjątków.
Komentuj →
18 października 2007 |
1
Fragment rozmowy z Bogusławem Kowalskim, wiceministrem transportu:
- Fotoradary to podobno jedyny nowoczesny element w infrastrukturze drogowej.
- Fotoradary są bardzo ważnym elementem w poprawie bezpieczeństwa ruchu. Trzeba pamiętać, że około 30 proc. wypadków powstaje z powodu nadmiernej prędkości. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że fotoradary są utrapieniem dla kierowców i każdy z nas jako kierowca nie jest z ich powodu zbyt zadowolony. Jest to jednak skuteczna metoda na to, aby w miejscach niebezpiecznych ograniczyć prędkość i wymusić na kierowcach respektowanie przepisów w tym zakresie. Wypowiedź Donalda Tuska była skandaliczna również z tego powodu, że sugerowała, jakoby fotoradary zastępowały budowę nowoczesnych dróg. Nic takiego, o czym mówił Tusk, nie ma miejsca. Rząd przygotował i realizuje z dużym rozmachem budowę dróg ekspresowych i autostrad. Pamiętajmy, że nawet jak te drogi wybudujemy, to ponad 90 proc. sieci dróg publicznych będą stanowiły drogi pozostałe. I na tych drogach nadal będą miejsca niebezpieczne: zakręty, szkoły. Jednym słowem, nie wyeliminujemy miejsc, w których trzeba będzie ograniczyć prędkość.
- Ale fotoradary nie wyeliminują piratów, nawet na dobrych drogach.
- We wszystkich krajach UE fotoradary są ważnym elementem walki o bezpieczeństwo ruchu. Podnoszą kulturę i świadomość zachowań na drodze. Przykładem jest Szwecja, gdzie bardzo dobrze poradzono sobie z problemem nadmiernej prędkości. Tam stawiano obudowy fotoradarów, a urządzenia rejestrujące przenoszono w różne miejsca tak, że kierowca nie miał pewności, czy będzie rejestrowany. Sam fakt, iż fotoradar może być zamontowany, powodował, że kierowcy przestrzegali ustalonej prędkości. Oczywiście ograniczanie prędkości wymaga od administracji drogowej zdrowego rozsądku, żeby nie ograniczać prędkości poniżej niezbędnego minimum i nie stosować ograniczeń w sposób nadmierny. Z takimi przypadkami należy walczyć. Jednak trzeba zrozumieć sens stosowania fotoradarów. Nie chodzi o to, żeby kierowców karać i ściągać z nich jakiś dodatkowy haracz. Chodzi o skłonienie wszystkich do respektowania ograniczeń prędkości w miejscach naprawdę niebezpiecznych. Niedawno brałem udział w oddaniu do użytku fotradaru w miejscowości Trojanów przy bardzo ruchliwej trasie nr 17 Warszawa - Lublin. W miejscu przy dużej szkole tylko w tym roku doszło do 36 wypadków, z czego prawie wszystkie wynikały z nadmiernej prędkości. Naprawdę nie żartujmy z działań, gdzie w grę wchodzi ochrona życia ludzkiego.
Komentuj →
18 października 2007 |
1
Podczas III Forum Polskiego Kongresu Drogowego, zorganizowanego pod patronatem Ministra Transportu Jerzego Polaczka, odbyła się konferencja Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego “Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego a Niechciani Użytkownicy Dróg”. Spotkanie przebiegało w dwóch panelach tematycznych: “Jak zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu drogowego?” oraz “Komfortowe i bezpiecznie podróże rowerowe w Polsce”. Gospodarzem konferencji był Dyrektor Sekretariatu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Andrzej Grzegorczyk, który przedstawił aktualną politykę państwa w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz podsumował dotychczasowe działania KRBRD. “Na polskich drogach giną tysiące ludzi. Nie wystarczy poprawić infrastrukturę transportową. Nadal głównym czynnikiem wysokiej liczby wypadków jest czynnik ludzki, czyli niska kultura jazdy i powszechne lekceważenie przepisów ruchu drogowego - zwłaszcza tych dotyczących prędkości jazdy, zakazu jazdy po spożyciu alkoholu i obowiązku stosowania urządzeń ochronnych podczas jazdy samochodem” – powiedział Andrzej Grzegorczyk. Problematykę niechronionych uczestników ruchu drogowego zrelacjonował przedstawiciel Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Policji podinspektor Leszek Gontarczyk. Referat wygłosił również Janusz Popiel, prezes Alter Ego - Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych. Organizacja ta funkcjonuje na zasadzie wolontariatu. Pomaga ustalić rzeczywiste okoliczności zdarzenia, dochodzić odszkodowań od zakładów ubezpieczeń sprawców (z ubezpieczenia OC), skorzystać z pomocy psychologa, rzeczoznawców oraz adwokatów. W drugiej części konferencji, poświęconej komfortowym i bezpiecznym podróżom rowerowym w Polsce, uczestnikom przedstawiono prezentację Projektu Sieciowego "Zielony Szlak Rowerowy Mazowsza" w ramach Ogólnopolskiego Programu “VeloPoland”. Program ten przewiduje budowę tras, dróg i ścieżek rowerowych wraz z budową, rozbudową, modernizacją oraz adaptacją obiektów pod infrastrukturę baz - centrów turystycznych, służących propagowaniu aktywności fizycznej i wpisujących się w ogólnoeuropejski nurt wykorzystywania przyjaznych środowisku środków transportu.
Komentuj →
18 października 2007 |
0
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu Mirosław Chaberek uczestniczył w otwarciu dwudniowego Międzynarodowego Sympozjum Wydziałów Transportu europejskich uczelni technicznych. Sympozjum poświęcone jest współpracy wydziałów i możliwościom rozwoju nauki, jakie pojawiają się w VII Ramowym Programie Europejskim. Odbywa się pod patronatem Ministerstwa Transportu na Politechnice Warszawskiej. Wiceminister M. Chaberek podkreślił rolę pracowników nauki w opracowywaniu nowoczesnych rozwiązań dla transportu, szczególnie w takich dziedzinach jak intermodalność, zrównoważony rozwój transportu czy bezpieczeństwo w transporcie. Jednocześnie podkreślił, że sprawy transportu będą jednym z głównych obszarów zainteresowań Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Rektor Politechniki Warszawskiej prof. dr hab. inż. Włodzimierz Kurnik stwierdził, że duże projekty transportowe, takie jak budowa linii szybkich kolei w Polsce, są nie tylko sprawami biznesu, ale także badań naukowych.
Komentuj →
18 października 2007 |
0
Przedsiębiorstwo Farmaceutyczne Jelfa i DougFaberFamily są pomysłodawcami akcji społecznej: "Podróż męczy nie tylko przyszłą mamę. Ustąp miejsca dziecku w drodze". Przeprowadzana kampania ma na celu uświadomienie i przekonanie społeczeństwa do ustępowania kobietom w ciąży miejsca w środkach komunikacji miejskiej. W konsekwencji, pragnie zwrócić uwagę społeczeństwa nie tylko na bezpieczeństwo kobiety, lecz przede wszystkim nienarodzonego dziecka. Akcję wspiera niestandardowa kreacja, która przykuwa uwagę odbiorcy. Użyte zdjęcie USG prowokuje i poddaje temat do dyskusji. Możemy je zobaczyć na tablicach w tramwajach i autobusach w całej Polsce oraz nośniku typy citilight na ulicach Warszawy. Łącznie około 700 tablic w całym kraju. Produktem towarzyszącym akcji oraz troszczącym się o zdrowie zarówno kobiety jak i jej dziecka - jest Falvit M zestaw witamin i soli mineralnych (PF Jelfa SA). Patronat nad akcją objęły również TVN Style oraz Fundacja Mama.
Komentuj →
18 października 2007 |
1
Mężczyźni i kobiety od dawna toczą niekończącą się dysputę, która płeć lepiej radzi sobie z prowadzeniem samochodu, ale z najnowszych badań wynika raczej, że z całą pewnością mają zupełnie inne style... powodowania kolizji. Brytyjskie internetowe towarzystwo ubezpieczeniowe przeanalizowało dane z 270 tysięcy wniosków o odszkodowanie, z których wynika, że mężczyźni znacznie częściej powodują zderzenia czołowe, podczas gdy kobiety częściej doprowadzają do kolizji na parkingach lub przy sygnalizatorach ulicznych. Badania wykazały również, że kobiety częściej gubią kluczyki od samochodów, natomiast mężczyźni częściej padają ofiarami kradzieży pojazdów.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
“Otwarcie piątych Międzynarodowych Targów "Infrastruktura 2007" to również wielkie otwarcie w branży drogowej, to świadectwo zmian, które dokonały się na naszych oczach, zmian jakie obserwujemy w branży drogowej” – powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek podczas uroczystości otwarcia targów, w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. “Życzę dobrych targów, transakcji biznesowych i dobrych decyzji” – dodał. V Międzynarodowe Targi "Infrastruktura 2007" odbywają się pod patronatem Ministra Transportu Jerzego Polaczka. Podczas targów organizowany jest Salon Inwestycji Miejskich i Mistrzostw Europy 2012. Obecny podczas uroczystości otwarcia Ambasador Ukrainy Olexander Motyk powiedział, że EURO 2012 to “unikalna szansa, aby zademonstrować, że nasze kraje potrafią zorganizować przedsięwzięcie na najwyższym poziomie europejskim”. V. Międzynarodowe Targi "Infrastruktura 2007" odbyły się w dniach 17-19 października br. w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Bierze w nich udział 116 wystawców z branży drogowej z Hiszpanii, Holandii, Polski, Portugalii, Niemiec i Ukrainy.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
Płocka policja bierze udział w sondażowym programie Unii Europejskiej DRUID. Policjanci kontrolowali w Staroźrebach kierowców specjalnymi testerami pokazującymi spożycie narkotyków i lekarstw. Program DRUID to międzynarodowy projekt, w który zaangażowanych jest 37 instytucji z 19 krajów Unii Europejskiej. Ma on na celu ocenę i analizę porównawczą przypadków jazdy pod wpływem alkoholu, narkotyków i leków, a także stworzenie podstaw do opracowania wspólnej polityki europejskiej wobec tych zjawisk. - Mało się słyszy o problemie jazdy autem po spożyciu narkotyków, ale to coraz bardziej poważne zjawisko - powiedziała na spotkaniu informacyjnym dla płockich policjantów Ilona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego, który nadzoruje testy razem z KGP i Instytutem Ekspertyz Sądowych. Przez dwa lata trwania programu w Polsce "sprawdzonych" będzie 4 tys. kierowców. Policjanci z Płocka kontrolowali kierowców przez dwa dni w centrum Staroźreb na drodze wojewódzkiej. Zatrzymywali tam samochody do rutynowej kontroli. Po niej kierowcy mogli poddać się dobrowolnej kontroli specjalnym narkotestem OratectPlus. Pobiera on próbkę śliny do badań, a tester po chwili pokazuje, czy i jakie substancje ma w organizmie dana osoba. Urządzenie jest bardzo czułe i może wskazywać obecność alkoholu, marihuany, ekstazy i innych popularnych narkotyków, a także substancji, które zawierają lekarstwa. - To najbardziej niedocenione zagrożenie dla kierowców. Ludzie często nie stosują ich zgodnie z zaleceniami lekarzy albo samowolnie łykają duże dawki, np. leków przeciwbólowych, co bardzo osłabia koncentrację - powiedziała Ilona Buttler. W czasie trwania akcji policjanci skontrolowali 26 kierowców. Jeden kierowca był nietrzeźwy, a ośmiu zabrano dowody rejestracyjne za usterki w ich samochodach. Obecności narkotyków nie stwierdzono. Następne badania testowe narkotestów za trzy miesiące.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
Interwencja policji w autobusach miejskich będzie szybsza. Za kilka dni w pojazdach pojawią się radiostacje, ułatwiające wezwanie funkcjonariuszy – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Lublin”. Użeranie się z pijanymi pasażerami, którzy robią w autobusach awantury, lub je niszczą to dla kierowców MPK codzienność. Do tej pory wezwać na pomoc policję kierowcy mogli jedynie przez swój prywatny telefon komórkowy. - Zanim się człowiek dodzwoni czeka najpierw na połączenie. Później trzeba podać nazwisko i jaką trasą jadę. I jeszcze, o której będę na konkretnym przystanku. Do tego czasu chuligani zniszczą kasowniki, czy potną siedzenia i wysiądą - mówi pan Janusz, kierowca MPK od trzech lat. Za kilka dni w 15 autobusach zostaną zamontowane radiostacje. Mają polepszyć bezpieczeństwo zarówno kierowców jak i pasażerów. - Kupiliśmy 15 zestawów, ale jeszcze nie są przekazane przewoźnikowi. To zwykłe radiostacje, które można nastawić na częstotliwość dyspozytora MPK - mówi Jerzy Ostrowski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego. - Musimy jeszcze ustalić z prawnikami na jakich zasadach mają być przekazane i spotkać z przedstawicielem władz spółki. Chociaż kierowca nie będzie się łączył bezpośrednio z policją, tylko z dyspozytorem, to na pewno będzie to prostsze rozwiązanie niż dotychczasowe. I szybsze. Wystarczy że poprosi o pomoc, poda nr boczny pojazdu i nr linii. Dyspozytor sprawdzi trasę, czas przyjazdu i powie policji gdzie spotka autobus. Kierowca będzie mógł też powiadomić o niszczeniu przystanku lub bójce, jeżeli tylko ją zauważy.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie antymonopolowe przeciw Stalexportowi w sprawie pobierania opłat za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady Kraków - Katowice – donosi “Gazeta Wyborcza”. Postępowanie wyjaśniające w sprawie poboru opłat na A4 UOKiK prowadził od wiosny. Kierowcy narzekają, że ze względu na skalę remontów na trasie droga nie zasługuje na nazwę autostrady, a firma Stalexport, która nią zarządza, oszukuje swoich klientów, bo czas przejazdu płatnym odcinkiem między Katowicami a Krakowem jest skandalicznie długi. Kilka osób zdecydowało się walczyć o uchylenie opłat w sądzie. Ich sojusznikiem będzie UOKiK. Z informacji "Gazety" wynika, że właśnie zapadła decyzja o zmianie charakteru postępowania - z wyjaśniającego na antymonopolowe. - W sprawie autostrady A4 prezes UOKiK prowadzi postępowanie antymonopolowe. Sprawdzamy, czy nie doszło do złamania prawa na rynku odpłatnego przejazdu autostradą A4 Katowice - Kraków poprzez narzucanie nieuczciwych cen w czasie remontu tego odcinka autostrady powodującego znaczne utrudnienia w ruchu pojazdów - przekazał "Gazecie" Konrad Gruner z UOKiK. Co to oznacza dla kierowców? - Za naruszenie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów grozi kara w wysokości do 10 proc. rocznych przychodów - tłumaczy Gruner. - W ubiegłym roku zanotowaliśmy 121 mln zł przychodu - informuje Alicja Rajtar, rzecznik Stalexport Autostrada Małopolska SA. A zatem na SAM może zostać nałożone nawet ponad 12 mln kary. Ale co ważniejsze dla kierowców, UOKiK ma również prawo wydać decyzje o obniżeniu lub całkowitym zniesieniu opłat na czas remontu. - Postępowanie powinno się zakończyć w ciągu czterech miesięcy - informuje poseł Andrzej Adamczyk, który złożył skargę na Stalexport do UOKiK.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
“Lata 2008-2012 będą prawdziwym skokiem cywilizacyjnym w rozwoju naszego kraju, jeśli chodzi o inwestycje infrastrukturalne, a w szczególności drogowe” - powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek podczas otwarcia III Forum Polskiego Kongresu Drogowego (PKD) w Warszawie. “Wiemy jak wiele pracy musimy włożyć, aby nadrobić rzeczywiste zapóźnienia. Na cuda nie ma co liczyć, to się nie zrobi samo” – dodał Minister. Zgodnie z Rządowym Programem Budowy Dróg i Autostrad na lata 2008-2012 na inwestycje drogowe zostanie przeznaczonych 121 mld zł. “To średnio 22 mld 600 mln zł rocznie. Dla porównania w 2007 r., który jest pod tym względem rekordowy, wydamy na inwestycje 9 mld 700 mln zł” - poinformował szef resortu transportu. W latach 2007-2012 w Polsce powstanie 1105 km nowych autostrad, z czego 632 km będą wybudowane w ramach zamówienia publicznego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, a 473 km autostrad ma powstać w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym okresie ma również zostać wybudowanych 1980 km dróg ekspresowych oraz 54 obwodnice o łącznej długości 428 km. “Celem Polskiego Kongresu Drogowego jest reprezentacja wszystkich środowisk drogowych” – powiedział podczas otwarcia III Forum PKD Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad Zbigniew Kotlarek. “W przyszłym roku w październiku odbędzie się II Polski Kongres Drogowy – największe wydarzenie polskiej branży drogowej, nawiązujące do tradycji, zapoczątkowanej w styczniu 1928 roku i wznowionej w 2006 roku, kiedy zebrał się I Polski Kongres Drogowy” - dodał. Polski Kongres Drogowy to inicjatywa społeczna, która ma zapewnić kierowcom jednolite standardy na całej sieci dróg publicznych. Członkowie stowarzyszenia chcą w ważnych sprawach dotyczących drogownictwa zabierać głos i wpływać na decyzje oraz aktywnie działać w czasie ich realizacji. III Forum Polskiego Kongresu Drogowego odbywa się pod patronatem Ministra Transportu Jerzego Polaczka. Obrady toczyły się w dniach 17-18 października w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.
Komentuj →
17 października 2007 |
0
Amerykańska Narodowa Federacja Niewidomych jest przekonana, że hybrydy są niebezpieczne dla osób niewidzących. Testy i wyniki są jednoznaczne - osoby niewidome nie słyszą nadjeżdżającej hybrydy, kiedy ta porusza się we w pełni elektrycznym trybie. Wielu niewidomym w bezpiecznym poruszaniu się po mieście pomagają dźwięki. Podczas jednego z testów poproszono niewidomego, aby wskazał, kiedy obok niego przejeżdża hybryda. Po pewnym czasie uczestnik badania zapytał, kiedy rozpocznie się test. W rzeczywistości test trwał już od dłuższego czasu i hybryda przejechała obok badanego kilkakrotnie. Obecnie w USA jest 1,3 mln niewidomych, a sprzedaż aut hybrydowych rośnie każdego roku o połowę.
Komentuj →
16 października 2007 |
0
Karetki pogotowia zostaną wyposażone w nowoczesne terminale łączności, dzięki którym będzie można łatwo sprawdzić, czy załoga danego wozu jest wolna, oraz w system GPS służący lokalizacji ambulansów. Ma to usprawnić pracę stacji ratunkowej. - Do zgłoszenia będą wysyłane te ekipy, które będą najbliżej. Skróci to czas dojazdu do pacjenta - wyjaśniła Ewa Łagońska z departamentu zdrowia urzędu marszałkowskiego. - Dyspozytor będzie mógł śledzić na ekranie sytuację w całej Warszawie. Kiedy zauważy, że gdzieś karetek jest za mało, będzie mógł je odpowiednio przemieszczać. Nadajniki mają być montowane w karetkach w styczniu. Stolica zostanie podzielona na 16 rewirów. Obsługiwać je będzie 48 ambulansów podłączonych do systemu. Każda ekipa będzie śledzona przez satelitę, a lokalizacja karetki będzie możliwa z dokładnością do 3 cm. W przyszłości, dzięki tym innowacjom, kierowcy karetek mają być tak instruowani przez dyspozytorów, aby unikać korków ulicznych. Mapa nawigacyjna systemu będzie na bieżąco aktualizowana o informacje o remontach i przebudowach warszawskich tras. Możliwe będzie też naprowadzanie załóg, aby nie traciły czasu, krążąc po osiedlowych uliczkach. Przedsięwzięcie ma kosztować 1,15 mln zł. Połowę zapłaci Unia.
Komentuj →
16 października 2007 |
0
Przed jednym z muzeów w Bonn zaparkowano samochód - już na zawsze. Postanowiono zrobić z niego dzieło sztuki, w hołdzie dla znanego artysty Wolfa Vostella. Jaskrawoczerwony samochód stanął przed Muzeum Nadreńskim w Bonn. Na razie jest szczelnie obudowany specjalną formą. Czeka na wyschnięcie 8 ton wypełniającego go betonu. Na tym polega projekt pomnika autorstwa Cornela Wachtera. Jest to wyraźne nawiązanie do słynnej serii zabetonowanych samochodów, stworzonych na przełomie lat 60. i 70. przez Wolfa Vostella - czołowego niemieckiego artysty tamtego okresu, współinicjatora międzynarodowego ruchu artystycznego Fluxus. Inni artyści powiązani z Fluxusem to, między innymi, Joseph Beuss, John Cage czy Yoko Ono. Pomnik przez Rheinisches Landesmuseum ma uświetnić 75. rocznicę urodzin nieżyjącego już Wolfa Vostella. Aby nikt nie miał wątpliwości, co to jest, przed pomnikiem postawiono tablicę o treści: "Nie dotykać! Dzieło sztuki!".
Komentuj →
16 października 2007 |
0
Minister Transportu Jerzy Polaczek poinformował, że spotkał się w Warszawie z Ambasadorem Republiki Litewskiej w Polsce, Panem Egidijusem Meilunasem, który przekazał pismo Ministra Transportu i Łączności Litwy, Pana Algirdasa Butkevičiusa, informujące o decyzji władz litewskich o przyłączeniu się do sprawy C-193/07 Komisja przeciwko Polsce w charakterze interwenienta po stronie Polski. Decyzja strony litewskiej była odpowiedzią na prośbę Ministra Jerzego Polaczka o poparcie Litwy dla Polski w tej sprawie, skierowaną do Pana Ministra Algirdasa Butkevičiusa. Sprawa C-193/07, dotycząca budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy oraz obwodnicy Wasilkowa, ma szczególnie istotne znaczenie dla Litwy, ponieważ odnosi się do inwestycji na trasie Via Baltica, która stanowi jedyne drogowe połączenie Litwy, Łotwy i Estonii z pozostałymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.
Komentuj →
16 października 2007 |
0
Minister Transportu Jerzy Polaczek wziął udział w spotkaniu podsumowującym inicjatywę Stowarzyszenia “Droga i Bezpieczeństwo”, objętej honorowym patronatem przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego “Kołnierz standardem – alternatywą kalectwa”, której głównym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa poszkodowanych w wypadkach drogowych już od miejsca zdarzenia poprzez transport aż do ostatecznej diagnostyki szpitalnej. W spotkaniu wzięli udział Dyrektor Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Andrzej Grzegorczyk, Prezes Zarządu Stowarzyszenia “Droga i Bezpieczeństwo” Ryszard Fonżychowski oraz Konsultant Krajowy ds. Medycyny Ratunkowej prof. zw. dr hab. med. Jerzy Karski. W ramach akcji “Kołnierz standardem - alternatywą kalectwa", Stowarzyszenia “Droga i Bezpieczeństwo” przekazuje nieodpłatnie kołnierze ortopedyczne szpitalom i Stacjom Pogotowia Ratunkowego. Dzięki temu przedsięwzięciu możliwa jest współpraca pomiędzy Szpitalnymi Oddziałami Ratunkowymi a wszystkimi służbami ratowniczymi (ambulanse Pogotowia Ratunkowego, Pogotowie Śmigłowcowo - Lotnicze oraz Oddziały Ratownictwa Drogowego Straży Pożarnej). W akcji pod hasłem "Kołnierz standardem - alternatywą kalectwa" uczestniczyli m. in. Marszałkowie poszczególnych województw, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Transportu, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Urzędów Wojewódzkich, Urzędów Marszałkowskich, Urzędów Miast, Akademii Medycznych, Dyrektor Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, przedstawiciele Komend Wojewódzkich Policji i Państwowej Straży Pożarnej, dyrektorzy szpitali, lekarze, ratownicy medyczni oraz przedstawiciele mediów;. Łącznie od roku 2002, od początku realizacji programu, stowarzyszenie wyposażyło wszystkie jednostki ratownictwa medycznego w ponad 1800 kołnierzy ortopedycznych wielorozmiarowych dla dzieci i dla dorosłych oraz ponad 800 kołnierzy ortopedycznych pediatrycznych.
Komentuj →
16 października 2007 |
1
Policjanci z płockiej drogówki zauważyli pędzącą hondę we wtorek, tuż przed godz. 18 podczas patrolu na nowym moście. Zamontowany w ich radiowozie wideoradar wskazał prędkość blisko 200 km na godzinę. Za mostem motocyklista skręcił na rondzie w lewo i kierował się w stronę Dobrzykowa. Policjanci rzucili się za nim w pościg i po kilku minutach zatrzymali. Sprawca wykroczenia ma 24 lata i jest mieszkańcem powiatu płockiego. Za kilkukrotne przekroczenie dopuszczalnego limitu prędkości (na moście to 90 km/godz.) motocyklista "zarobił" 45 pkt karnych i stracił przynajmniej na kilkanaście miesięcy prawo jazdy. O jego dalszym losie zadecyduje sąd, który prawdopodobnie ukarze go karą grzywny do kilku tysięcy złotych.

Komentuj →
16 października 2007 |
0
Estonia zdecydowała się nie ingerować w spór między Polską a Komisją Europejską dotyczący budowy obwodnicy Augustowa w Dolinie Rospudy – donosi “Gazeta Wyborcza – Białystok”. O takie wsparcie prosiły polskie władze, które przed unijny trybunał pozwała Bruksela. Zdaniem Komisji budowa przecinająca w poprzek torfowiska Rospudy jest sprzeczna z prawem ochrony przyrody. Jak poinformowało estońskie MSZ, władze tego kraju przykładają wielką wagę do szybkiego ukończenia Via Baltica, szlaku drogowego łączącego kraje bałtyckie z centralną Europą, którego częścią może stać się obwodnica Augustowa. Nie mogą jednak spełnić prośby Polski. - Estonia nie może w sprawie Polski zachować się inaczej niż w przypadku planowanego Gazociągu Północnego, którym po dnie Morza Bałtyckiego ma popłynąć gaz z Rosji do Niemiec. Jeśli rząd uznał, że ważne jest środowisko naturalne, to ma ono znaczenie wszędzie - stwierdziła rzeczniczka estońskiego MSZ Ehtel Halliste, nawiązując do projektu gazociągu z przyczyn ekologicznych odrzucanego przez polskie i estońskie władze. W sprawie obwodnicy Augustowa i procesu przed ETS wypowiedział się również estoński resort gospodarki. - Wierzę, że jeśli projekt zostanie zawieszony w Polsce z przyczyn ekologicznych, może zostać znalezione jakieś inne rozwiązanie. Ale nawet teraz transport z Estonii odbywa się przez Polskę i nie może być już gorzej - powiedział Toni Laks z tego ministerstwa. Z podobną prośba polskie władze zwróciły się do rządu Litwy. Ten obiecał je poprzeć.
Komentuj →
16 października 2007 |
0
Zarząd Transportu Miejskiego skontrolował kieleckie MPK. Dwa autobusy nie mogły wyjechać na miasto.
- Takie kontrole przeprowadzamy dosyć rzadko. Ale zawsze staramy się, żeby przynajmniej raz w roku przed zimą sprawdzić stan autobusów - mówi Marian Sosnowski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach. Najpierw poinformowano MPK o dacie wizyty, a rano kontrolerzy sprawdzali autobusy wyjeżdżające z zajezdni przy ul. Jagiellońskiej. - Zwracaliśmy uwagę na czystość, oznakowanie, kasowniki - dodaje Sosnowski.
Sprawdzono około 80 pojazdów. - Mieliśmy trochę uwag, ale generalnie nie było źle. W kilku przypadkach brakowało w autobusie pełnej informacji dla pasażerów, w kilku było niesprawne oświetlenie tablic kierunkowych - wylicza Zbigniew Michnicki, kierownik Działu Organizacji Ruchu Pasażerskiego ZTM. Większość braków udało się usunąć od ręki. - Ale w dwóch przypadkach autobusy nie wyjechały, bo były niesprawne kasowniki. Zawiódł system informatyczny i tej usterki nie udało się szybko usunąć - tłumaczy Michnicki. Zapowiada, że w przyszłym tygodniu ZTM skontroluje drugą zajezdnię na Pakoszu. Marek Wołoch, prezes MPK, bagatelizuje sprawę. - Przecież to były tylko dwa autobusy z 80. Niektóre uwagi były zresztą bardzo błahe. W MPK mamy większe problemy - mówi. Przyznaje jednak, że zima i przymrozki to trudny okres dla wiekowego taboru MPK. - Ale próbujemy go odmłodzić. Rozmawiamy na temat dzierżawy i zakupu autobusów młodszych niż używane teraz - zapowiada prezes. MPK zainteresowane jest używanymi jelczami, solarisami, ale takich ofert jest niewiele.
Miejski przewoźnik o kupnie używanych jelczy rozmawia z PKS-em Grodzisk Mazowiecki. To autobusy z 2004 roku, które obsługiwały linie w Warszawie. - To jedno ze źródeł. Myślę, że autobusy wybierzemy w ciągu dwóch tygodni - twierdzi prezes MPK.
Komentuj →
15 października 2007 |
0
W Białogardzie odbyło się otwarcie nowego ośrodka szkoleniowego pod patronatem OZPTD. Został on zlokalizowany w Białogardzie na ulicy Królowej Jadwigi 8, na terenie siedziby firmy WEST TRANS Spółka z o.o. Osobami uczestniczącymi w pierwszym szkoleniu byli członkowie Związku z Regionu Zachodniopomorskiego. Po odbyciu szkolenia otrzymali oni zaświadczenie, które jest wymagane przy procedurze związanej z “certyfikatem kompetencji zawodowej”. Oczywiście dla członków Związku takie zaświadczenia są wydawane bezpłatnie. Takie szkolenia będą kontynuowane dla wszystkich zainteresowanych, którzy wykonują zawód przewoźnika drogowego. Ośrodek systematycznie (dwa razy w miesiącu) będzie prowadził szkolenia w zakresie “kursów dokształcających dla kierowców” (dawne świadectwo kwalifikacji).
Komentuj →
15 października 2007 |
1
- Koło naszego ośrodka są światła, które głosowo informują, np. "światło zielone, proszę przechodzić". To bardzo rozprasza. Lepsze rozwiązanie w takim momencie to sam dźwięk stukania - opowiada niewidomy Tomasz Serówka. On i inni podopieczni Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Louisa Braille'a obchodzili "Święto białej laski". I relacjonowali, jak dzięki niej poznają świat. Relacje publikuje “Gazeta Wyborcza – Bydgoszcz”.
Czy dzięki lasce radzisz sobie samodzielnie na ulicy, zakupach?
- I tak, i nie. Potrafię pójść do sklepu i zrobić zakupy, ale tylko w takim, który znam i w którym już z kimś byłem. Inaczej nie dam rady.
Przechodnie nie pomagają?
- Czasami tak, ale nie jest to normą. Niektórzy nie mają śmiałości, żeby podejść i zaproponować pomoc.
Co można zmienić w Bydgoszczy, żeby osobie niewidomej żyło się lepiej?
- Sygnalizację świetlną. Koło naszego Ośrodka są światła, które głosowo informują, np. "światło czerwone, proszę czekać". To bardzo rozprasza. W innych miastach spotkałem takie, które - gdy można było przechodzić - wydawały dźwięk stukania. To łatwiejszy sygnał dla mnie. Pomagam sobie wytężając słuch, a takie gadanie sygnalizacji tylko ogłupia.
Czy twój dobry słuch pozwala ci określić, w jakiej sali teraz siedzimy?
- To duża sala, bo dźwięk się roznosi i odbija od ścian. Zdecydowanie większa niż nasze klasy. Tutaj odbywają się uroczystości szkolne.
Komentuj →
15 października 2007 |
0
W dniu 11 października 2007 roku odbyło się pierwsze Walne Zgromadzenie Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Psychologii Pracy. Jedną z pierwszych decyzji OZPPP była uchwała o przystąpieniu do Konfederacji Pracodawców Polskich. Wolny rynek, konkurencja, nowe obszary ludzkiej aktywności, tworzenie efektywnie działających struktur w życiu gospodarczym, których podstawą jest aktywne uczestnictwo i samorealizacja jednostki wymaga wiedzy psychologa – powiedział w swoim wystąpieniu wybrany na prezesa związku Michał Kuszyk. Wykorzystanie wiedzy dla realizacji celów indywidualnych i zbiorowych zapobieganie patologiom, profilaktyka działania z jednej strony, z drugiej pomoc w usuwaniu przyczyn indywidualnych i zbiorowych strat psychologicznych to zadania, przed jakimi staje dzisiaj psycholog. Jeżeli będziemy razem – łatwiej będzie radzić sobie i poruszać w tym obszarze ludzkiej aktywności – mówił dalej szef Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Psychologii Pracy, który jednocześnie, z ramienia Konfederacji Pracodawców Polskich jest członkiem Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych oraz mediatorem z listy Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Powołanie do życia Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Psychologii Pracy jest dowodem potrzeby działania branżowych organizacji pracodawców. Bardzo cieszę się, że nowopowstały związek dołączył do Konfederacji Pracodawców Polskich, w ramach której działa już inna organizacja pracodawców, których aktywność skierowana jest na zdrowie człowieka, zrzeszająca praktycznie cały niepubliczny sektor ochrony zdrowia – powiedział prezydent KPP Andrzej Malinowski. Wiedza psychologiczna niewątpliwie będzie przydatna do budowania porozumienia w stosunkach pracy, które są bardzo istotnym elementem aktywności Konfederacji – stwierdził Andrzej Malinowski. Bardzo cieszę się, że powołano do życia ogólnopolską organizację pracodawców skupiającą psychologów pracy, afiliowanej przy reprezentatywnej organizacji pracodawców, jaką jest Konfederacja Pracodawców Polskich – skomentował powstanie nowego związku Kazimierz Kuberski – podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Nie ukrywam, że dzisiaj dialog z około trzydziestoma stowarzyszeniami, reprezentującymi często rozbieżne interesy nie ułatwia osiągnięcia konsensusu wśród psychologów. Organizacja pracodawców działająca na podstawie ustawy, skoncentrowana na kompetencjach zawodowych psychologów może stać się rzetelnym partnerem do rozmów, chociażby na temat tworzonej ustawy o zawodzie psychologa – podsumował swoją wypowiedź minister Kuberski.
Komentuj →