0230/04/2008 21 stycznia 2008 27 stycznia 2008

o atestowaniu alkomatów i ich wzorcowaniu; projekcie rejestracji quadów; rzecznik praw obywatelskich o opłatach za parkowanie przed domem (w strefie płatnego parkowania); o lokalnych przepisach przeciwko quadom oraz samochodom terenowym; o doskonaleniu kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy; o pieszych w statystykach wypadków drogowych; o niebezpiecznym manewrze, jakim jest wyprzedzanie; o ekonomicznej jeździe; o zażywaniu leków i prowadzeniu pojazdów; o używaniu kamizelek odblaskowych, a właściwie o ich nieużywaniu; o stłuczce w czasie holowania; o linii zatrzymania i zakazie zatrzymania; o tym jak można odzyskać prawo jazdy, o pirackim oprogramowaniu laptopa używanego w kontrolowanym pojeździe; o...

News tygodnia

Doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy
27 stycznia 2008 | 0

W dniu 26 stycznia 2008 roku w Torunia odbyła się konferencja metodyczna pod hasłemSpołeczna misja nauczycieli jazdy”. Organizatorami konferencji byli: Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Toruniu, wydawnictwo Grupa IMAGE. Konferencja była wspólnym przedsięwzięciem z Sekretariatem Krajowej Rady BRD.

Zaproszenie do udziału w konferencji przyjęło ponad 80 instruktorów działających w Toruniu i okolicznych powiatach. Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy. Tematyka konferencji:

1.Odpowiedzialność prawna nauczycieli jazdy - Maciej Wroński, ekspert prawa drogowego.

2.Sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy - Andrzej Markowski, psycholog transportu.

3.Umiejętności dobrego kierowcy – Europejski Program OBSERWATOR - Witold Wiśniewski, prezes wydawnictwa Grupa IMAGE.

4.Potrzeby zawodowe instruktorów jazdy - Krzysztof Szymański, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców.

5.Kształtowanie właściwych postaw kierowców wobec niechronionych uczestników ruchu drogowego - mł. insp. Janusz Brodziński, Komendant Miejski Policji w Toruniu.

6.Nadzór nad procesem szkolenia kierowców - Roman Kwiatkowski, inspektor w Wydziale Ewidencji i Rejestracji Urzędu Miasta Torunia.

7.Statystyka zdawalności oraz omówienie przyczyn niepowodzeń egzaminacyjnych - Stanisław Jabłoński, kierownik Oddziału Terenowego WORD w Grudziądzu; Jerzy Jaworski, egzaminator nadzorujący w WORD w Toruniu.

Uczestnicy otrzymali Certyfikat udziału w konferencji wystawiony przez organizatorów oraz materiały informacyjno-szkoleniowe wspomagające pracę instruktorów. Przebieg konferencji i wypowiedzi uczestników potwierdziły potrzebę cyklicznego organizowania takich metodycznych spotkań służących wymianie doświadczeń, co będzie miało wpływ na jakość kształcenia przyszłych kierowców, a co za tym idzie – wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Spełniając oczekiwania uczestników konferencji dyrektor WORD pan Marek Staszczyk zadeklarował zorganizowanie w 2008 roku kolejnego spotkania roboczego na temat przygotowania kandydatów do wykonania zadań egzaminacyjnych na poszczególne kategorie prawa jazdy. Spotkania szkoleniowe wzbogacające kompetencje zawodowe instruktorów jazdy zostały wpisane do planu działania Wojewódzkiej Rady BRD i ośrodków ruchu drogowego działających w województwie kujawsko-pomorskim.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Stłuczka w czasie holowania
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: Kto pokryje koszty naprawy samochodu, jeśli w czasie holowania samochodu dojdzie do stłuczki - pyta czytelnik GP.

Odpowiedź: Okazuje się, że holujący ryzykuje, bo jeśli pojazd holowany wyrządzi szkodę, będzie ona pokrywana z jego OC. Co mówi kodeks? W art. 31 kodeks drogowy opisuje warunki, jakie trzeba spełnić, holując samochód. Mowa jest m.in. o ograniczeniu prędkości do 30 km/h w terenie zabudowanym, odległości między pojazdami itp. Ale najistotniejszy dla właścicieli samochodów jest punkt mówiący o zakazie holowania auta za pomocą giętkiej linki holowniczej, jeżeli w pojeździe działanie układu hamulcowego uzależnione jest od pracy silnika, a silnik jest unieruchomiony. Tak będzie w większości nowych samochodów, co oznacza, że holując auto, ryzykuje i holowany, i holujący. Ten pierwszy, jeśli np. nie zahamuje na światłach i wjedzie w tył holującego, raczej nie będzie mógł liczyć na pokrycie kosztów naprawy. Towarzystwo będzie twierdziło, że jazda autem, którym manewrowanie jest utrudnione, było rażącym niedbalstwem. Poszkodowany holujący będzie w lepszej sytuacji, bo będzie mógł liczyć na wypłatę z polisy OC holującego. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych (art. 37), jeśli pojazd holowany wyrządzi jakąś szkodę zarówno w czasie, kiedy był połączony holem, jak i w przypadku, gdyby się z niego zerwał, to szkody wyrządzone przez niego będą pokrywane z polisy holującego. A to grozi utratą części zniżek, jeśli je posiadamy, czy naliczeniem zwyżek w kolejnym okresie ubezpieczenia. Warto też zwrócić uwagę na kolejny artykuł wspomnianej ustawy (art. 38). Przewiduje on, że zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody polegające na uszkodzeniu auta, jeśli posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona. Z taką sytuacją mamy najczęściej do czynienia, gdy mąż holuje auto żony, a oba samochody np. należą do męża lub żona jest ich współposiadaczem.

Komentuj
Jak odzyskać prawo jazdy
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: Jak odzyska utracone prawo jazdy?

Odpowiedź: Tak odzyskasz prawo jazdy:

1) Jeżeli prawo jazdy zostało zabrane przez sąd na krócej niż rok, jest oddawane kierowcy bez konieczności zdawania dodatkowego egzaminu oraz przeprowadzania badań lekarskich. Zdarzają się jednak wyjątki (sąd może w uzasadnionych przypadkach nakazać sprawdzenie stanu zdrowia kierowcy).
2) Prawo jazdy zabrane wyrokiem sądu na dłużej niż rok albo utracone z powodu przekroczenia dopuszczalnej liczby punktów karnych odzyskuje się po zaliczeniu egzaminu na takich samych warunkach, jakim podlegają kierowcy ubiegający się o prawo jazdy po raz pierwszy.
3) W przypadku utraty prawa jazdy kilku kategorii, aby odzyskać wszystkie posiadane uprzednio uprawnienia, trzeba zaliczać egzaminy kolejno na wszystkie kategorie, które chcemy odzyskać.
4) W przypadku utraty prawa jazdy na dłużej niż rok trzeba nie tylko zaliczyć egzamin na zasadach, jakie dotyczą młodych kandydatów na kierowców, ale również przedłożyć standardowe zaświadczenia lekarskie.

5) Niewskazane jest składanie wniosku w urzędzie o wydanie wtórnika prawa jazdy, np. pod pretekstem zgubienia dokumentu, gdy zostało zatrzymane przez policję. Przekonał się o tym były wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski, który będzie odpowiadał karnie za to, że złożył wniosek o wtórnik, choć stracił prawo jazdy, bo przekroczył dopuszczalny limit punktów karnych.
Zanim pójdziesz na egzamin, w dowolnej szkole nauki jazdy wykup kilka lekcji, nawet jeśli jesteś sprawnym kierowcą. Aby zdać ten egzamin, nie wystarczy jeździć samochodem - przede wszystkim trzeba wiedzieć, jak ten egzamin wygląda i jakie są wymagania. Nie zaszkodzi też przypomnienie sobie przepisów i potrenowanie testów teoretycznych. Warto, bo oczekiwanie na poprawkę przedłuża czas, kiedy jeździmy autobusem.
Możesz zmniejszyć liczbę punktów karnych, które masz na koncie o 6. Masz do tego prawo raz na pół roku, jeśli jeszcze nie uzbierałeś 24 punktów i tylko w sytuacji, gdy prawo jazdy masz dłużej niż rok. Aby skreślić 6 punktów ze swojego konta, trzeba wziąć udział w krótkim szkoleniu przeprowadzanym przez wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Za kurs trzeba zapłacić. W jego ramach kierowcy informowani są m.in., że popełnianie wykroczeń drogowych jest niebezpieczne.

Komentuj
Oprogramowanie laptopa i kontrole drogowe
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: - Zastanawiam się, czy policjanci w czasie rutynowej kontroli pojazdu mogą sprawdzić w laptopie, który znajduje się akurat w samochodzie, oryginalność oprogramowania - mówi Czytelnik “Nowości”. - Czy pozwala im na to prawo?

Odpowiedź:Policjant nie może sprawdzić legalności oprogramowania, bo nie jest do tego uprawniony - mówi Małgorzata Złakowska z KMP. - Natomiast jeżeli policjant ma podejrzenia, że znajdujący się w samochodzie komputer pochodzi z nielegalnego źródła lub jego oprogramowanie jest pirackie, wówczas ma obowiązek zabezpieczyć procesowo przedmiot. Później powołuje się biegłego, który sprawdza legalność komputera i jego oprogramowania.

Komentuj
Linia zatrzymania i zakaz zatrzymania
27 stycznia 2008 | 3

Pytanie: - Czy linia zatrzymania-P17, zobowiązuje mnie do zakazu zatrzymania się na niej nawet, gdy zatrzymanie wynika z przepisów ruchu drogowego, np.: przed sygnalizacją świetlną, jeżeli zaraz przed nią znajduje sie przystanek z takową linią narysowana na jezdni nawet, gdy autobus czy tramwaj nie stoją na przystanku?

Odpowiedź:Ideą wprowadzenia znaku P-17 jest jednoznaczne określenie strefy przystanku komunikacji publicznej. Ustawowy zapis art. 49 ust. 1 p. 9 w praktyce okazywał się niewystarczający. Kierowcy często zatrzymywali pojazdy w odległości mniejszej niż 15 m od słupka przystankowego utrudniając prawidłowy podjazd autobusu do krawężnika przy przystanku czy też wymianę pasażerów tramwajów na torowiskach wbudowanych w jezdnię, gdzie pasażerowie musieli przeciskać się pomiędzy zaparkowanymi pojazdami lub tymi, które zatrzymały się z powodu warunków panującego ruchu. Obecnie większość przystanków autobusowych mieści się w zatokach przystankowych (co niestety dalej kierowcy nie respektują pozostawiając pojazdy na chodniku w strefie przystanku bądź zatrzymując się “na chwilkę” utrudniając wjazd do zatoki i prawidłowe ustawienie autobusu. Pozycja autobusu na przystanku jest bardzo ważna, gdyż kierowca tylko przy ustawionym równolegle do krawężnika autobusie, szczególnie przegubowym ma możliwość dokonać bezpiecznej wymiany pasażerów.

W śródmieściach wielu miast na niektórych odcinkach tory tramwajowe są wbudowane w jezdnię, co powoduje konieczność wymiany pasażerów na jezdni. W większości przypadków przystanki są lokalizowane przed skrzyżowaniami, często z sygnalizacją świetlną. Jeżeli w strefie przystankowej znajdują się pojazdy, pasażerowie mają problemy z wysiadaniem i wsiadaniem do tramwaju. Cierpią na tym pasażerowie a często też lakier samochodów.

Prawidłowo oznakowany przystanek (znaki D-15, D-16 lub D-17 oraz P-17 “linia przystankowa” informuje kierującego o fakcie znajdowania się w strefie przystanku komunikacji publicznej i wynikających z tego faktu obowiązkach:

1)Zakazie zatrzymywania się na całej długości linii (art. 49 ust. 1, p. 9 ustawy z 20 czerwca 1997 r. oraz § 90.1. rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych Dz. U. 170, poz. 1393 z póź. zm.)

2)Zachowaniu szczególnej ostrożności przy przejeżdżaniu obok przystanku tramwajowego nieznajdującego się przy chodniku (art. 26 ust. 6 ustawy).

3)Jeżeli na przystanek wjeżdża tramwaj lub stoi na nim, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnić pieszemu swobodne dojście do tramwaju lub na chodnik (jak wyżej).

Należy również przypomnieć iż zapis art. 16 ust. 6 ustawy zobowiązuje kierującego pojazdem znajdującym się na części jezdni, po której jeżdżą pojazdy szynowe do ustąpienia miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi szynowemu.

Konkludując – znak P-17 zakazuje zatrzymywania się na obszarze jezdni oznaczonym tym znakiem. Należy więc zatrzymać pojazd przed znakiem P-17 i przejechać ten obszar dopiero wówczas kiedy za nim zwolni się miejsce dla swobodnego przejazdu bądź ponownego zatrzymania. Dla ułatwienia stosuje się w oznakowaniach czasami przed znakiem P-17 znak P-14 “linia warunkowego zatrzymania złożona z prostokątów" co stwarza tę sytuację bardziej czytelną.

Na marginesie chcę wspomnieć, iż w krajach zachodnich na obszarach o gęstej zabudowie stosuje się całą gamę utrudnień w ruchu celem zniechęcenia kierowców pojazdów osobowych do poruszania się na tych obszarach i nakłonienia ich do korzystania z komunikacji publicznej. Priorytety dla pieszych i pojazdów komunikacji publicznej są w tej chwili bardzo powszechną metodą zmniejszania natężenia ruchu w śródmieściach metropolii.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Komentuj
Faktura po wykonaniu usługi transportowej
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: - Prowadzę działalność produkcyjną i usługową (usługi transportowe). Wyroby dostarczam do państw Unii własnym transportem. Faktury wystawiane są oddzielnie na wyroby i oddzielnie na usługi transportowe. Dla wyrobów moment uzyskania przychodów (moment sprzedaży) ustalony jest na dzień wydania z magazynu i załadowania na środek transportu. W tym dniu wystawiany jest także CMR, na którym odbiór potwierdzany jest w dniu otrzymania wyrobów przez odbiorcę unijnego (zwykle jest to 2-3 dzień od dnia załadowania). Jaki jest prawidłowy moment wykonania usługi transportowej? Czy fakturę za transport można wystawić w dniu załadowania (zwykle jest to także dzień wyjazdu)?

Odpowiedź:Transport jest tzw. umową rezultatu. Jej wykonanie wymaga osiągnięcia przewidzianego rezultatu, tj. przemieszczenia towarów do określonego miejsca. Dopóki skutek ten nie będzie osiągnięty, nie można mówić o wykonaniu usługi. Nie zostaje ona bowiem wykonana z chwilą zakończenia załadowania towarów. Ustawa o VAT przewiduje specjalny moment powstania obowiązku podatkowego dla usług transportu. Powstaje on z chwilą otrzymania całości lub części zapłaty, nie później jednak niż 30 dnia, licząc od dnia wykonania usług transportowych. Jednocześnie przepisy dotyczące fakturowania przewidują, że fakturę dla takich usług wystawia się najpóźniej z chwilą powstania obowiązku podatkowego i jednocześnie nie wcześniej niż 30 dnia przed powstaniem tego obowiązku. Co do zasady zatem fakturę można wystawić najwcześniej z chwilą wykonania usługi transportowej (tak aby od dnia jej wykonania upłynęło 30 dni i wówczas powstał obowiązek podatkowy). Rzecz jednak w tym, że wykonanie usługi transportowej następuje dopiero z chwilą zakończenia transportu (wyładowania towaru). Nie jest to chwila załadunku (dzień wyjazdu). Raczej zatem nie jest możliwe wystawianie faktury z chwilą wyjazdu. Byłoby to możliwe jedynie, gdyby podatnik miał pewność, że otrzyma płatność w ciągu 30 dni od dnia wyjazdu. Wtedy zachowana byłaby zgodność z przepisami – faktura byłaby wystawiona nie wcześniej niż 30 dni przed powstaniem obowiązku podatkowego.

Odpowiedzi udzielił: Adam Bartosiewicz, doktor nauk prawnych, współautor komentarza do ustawy o VAT

Komentuj
Rozliczenie kilometrówki
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: Do celów służbowych chcę korzystać z prywatnego auta. Jednak właścicielem jest moja matka, ja jestem współwłaścicielem użytkującym pojazd. Czy mogę używać tego auta do celów służbowych? Rozumiem, że muszę prowadzić ewidencję kilometrów. Czy musi być ona w postaci papierowej, czy wystarczy forma elektroniczna? Czy w ewidencji przebiegu pojazdu liczy się droga, np. do klienta i z powrotem do firmy?

Odpowiedź: Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 46) ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. 2000 nr 14, poz. 176 ze zm.) nie uważa się za koszty uzyskania przychodów – poniesionych wydatków z tytułu używania niewprowadzonego do ewidencji środków trwałych samochodu osobowego, w tym także stanowiącego własność osoby prowadzącej działalność gospodarczą, dla potrzeb działalności gospodarczej podatnika – w części przekraczającej kwotę wynikającą z pomnożenia liczby kilometrów faktycznego przebiegu pojazdu oraz stawki za 1 km przebiegu, określonej w odrębnych przepisach wydanych przez właściwego ministra. W przepisie tym wskazano również, iż w celu ustalenia faktycznego przebiegu samochodu podatnik jest obowiązany do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu. Innymi słowy, nie ma przeszkód, aby pojazd niebędący środkiem trwałym, a stanowiący współwłasność osoby fizycznej był wykorzystywany w prowadzonej działalności gospodarczej. Ograniczenia wiążą się natomiast z kwotami, które mogą być uznane za koszty uzyskania przychodu – do nich zaliczyć można wyłącznie kwotę wynikającą z przemnożenia liczby przejechanych kilometrów przez obowiązującą stawkę za kilometr, czyli aktualnie – od 14 listopada 2007 r. – dla pojazdów o pojemności silnika powyżej 900 cm3 – 0,8358 zł/km. Przebieg pojazdu powinien być udokumentowany w ewidencji przebiegu pojazdu potwierdzonej przez podatnika na koniec każdego miesiąca. Do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu obowiązana jest osoba używająca tego pojazdu. Choć nie wskazano tego expressis verbis w ustawie, to jednak dla celów dowodowych ewidencja powinna być prowadzona w formie pisemnej. Oczywiste jest, że zaewidencjonowane w niej powinny być wszelkie przejazdy dokonywane na potrzeby działalności gospodarczej, w tym z całą pewnością przejechane odcinki do klienta i z powrotem do siedziby przedsiębiorcy. W razie braku ewidencji, wydatki z tytułu używania samochodu na potrzeby podatnika nie stanowią kosztu uzyskania przychodów.

Odpowiedzi udzielił: Tomasz Stykała, ekspert

Komentuj
Kierowca powinien zapłacić rentę
27 stycznia 2008 | 0

Pytanie: Zostałem potrącony przez pijanego kierowcę. Wypadek był poważny. Mimo długiego leczenia, nie będę już tak sprawny jak przed wypadkiem. Spowodowało to, że utraciłem częściową zdolność do pracy zarobkowej. Czy mogę domagać się, aby kierowca wypłacał mi rentę? - pyta czytelnik “Gazety Prawnej”.

Odpowiedź:Tak, poszkodowany w wypadku drogowym może domagać się od kierowcy wypłaty renty wówczas, gdy utracił całkowicie albo częściowo zdolność do pracy zarobkowej, bądź zmniejszyły się jego widoki na przyszłość, względnie zwiększyły się jego potrzeby. Na przykład chodzi tutaj o stale powtarzające się wydatki na zaspokojenie zwiększonych potrzeb poszkodowanego np. związanych z rehabilitacją lub koniecznością stałych zabiegów. Aby sąd przyznał rentę, konieczny jest trwały charakter uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. Sąd może przyznać rentę, na czas określony wówczas, gdy można ustalić, że skutki uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia po pewnym czasie ustaną. O rentę ma prawo wystąpić poszkodowany nawet wówczas, gdy w chwili wypadku nie pracował zawodowo. Musi być wówczas usprawiedliwiony wniosek, że gdyby poszkodowany nie doznał szkody, to wówczas podjąłby pracę zawodową. Podstawą do wyliczenia renty są tylko utracone zarobki. Gdy nie można ich ustalić, to wówczas sąd może poszkodowanemu przyznać rentę tymczasową. Jej wysokość powinna odpowiadać w przybliżeniu rzeczywistej szkodzie.

Odpowiedzi udzieliła: Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Podstawa prawna: Art. 444 par. 2 i 3 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).

Komentuj

Legislacja

Lokalne przepisy przeciwko quadom
26 stycznia 2008 | 0

Wąwozy w rejonie Kazimierza Dolnego są rozjeżdżane przez motocykle wyczynowe i quady – czterokołowce, dla których jazda po grząskim terenie to pestka. Wielbiciele sportów motorowych upodobali sobie lessowe jary i zamienili je w tory rajdowe.– Trzeba skończyć z tego rodzaju wandalizmem – mówią w Zarządzie Lubelskich Parków Krajobrazowych. Wiosną wprowadzone zostaną przepisy zabraniające wjazdu motorów do kazimierskich wąwozów. – Trzeba stworzyć lokalne przepisy, aby zabronić wjazdu motorów, ponieważ wąwozy to drogi gminne i może nimi jeździć każdy. Problem w tym, że właściciele motorów często zbaczają z trasy. Dla nich to niezła zabawa, ale degradacja podłoża nie podoba się przyrodnikom. Zainicjowaliśmy przygotowanie uchwały gminnej zabraniającej wjazdu motorów i czterokołowców do wąwozów – mówi Adam Madejski, dyrektor zarządu Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych z Kazimierza. Wiosną w kazimierskich wąwozach pojawią się stosowne znaki drogowe. Wtedy policja będzie mogła egzekwować łamanie przepisów.– Wyznaczymy drogi i wąwozy w rejonie Kazimierza, do których wjazd będzie kategorycznie zabroniony – mówią policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Puławach. Okolice Kazimierza upodobali sobie motocrossowcy z całej Polski. W sprawie degradowania wąwozów przez czterokołowce napisaliśmy do Ministerstwa Ochrony Środowiska. Okazuje się, że jest to ogólnopolski problem występujący w innych parkach narodowych – mówi Madejski. W parkach krajobrazowych jest zakaz urządzania rajdów motorowych i samochodowych, jednak zarząd parków krajobrazowych z Kazimierza od czasu do czasu wydaje zezwolenia na motorowe imprezy i wyznacza trasy. – Wiodą przez takie miejsca, że przyroda nie cierpi – zastrzega Madejski.

Komentuj
Rzecznik o opłatach za parkowanie przed domem
24 stycznia 2008 | 1

Rzecznik praw obywatelskich sygnalizuje ministrowi infrastruktury konieczność zmiany przepisów o opłatach za parkowanie samochodów na drogach publicznych i rozszerzenie katalogu podmiotów zwolnionych z opłaty o mieszkańców strefy płatnego parkowania oraz niepełnosprawnych posiadających kartę parkingową. Przepisy ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych nie zwalniają tych osób z obowiązku wnoszenia opłat za parkowanie. Wprawdzie rada gminy albo miasta może ich z opłat zwolnić i ustalić dla nich stawkę zerową, ale w praktyce tego nie robi i wprowadza opłaty abonamentowe lub zryczałtowane. Mieszkańcy strefy płatnego parkowania płacą więc za parkowanie samochodów w swoim miejscu zamieszkania, a taki obowiązek nie ciąży na tych, którzy mieszkają poza tą strefą i parkują swoje samochody przed domami – czytamy w “Gazecie Prawnej”. Rzecznik zwrócił też uwagę na niekonsekwencje ustawodawcy co do uprawnień niepełnosprawnych kierowców z dysfunkcją narządów ruchu. Otrzymali oni możliwość uzyskania karty parkingowej, która daje im oprawo do niestosowania się do niektórych znaków drogowych dotyczących zakazu ruchu i postoju, mają wyznaczone miejsca parkowania w strefie płatnego parkowania, ale nie są zwolnione z opłat za nie. W dodatku opłaty za parkowanie nie przewidują możliwości złożenia odwołania w razie pobrania przez zarząd drogi opłaty dodatkowej za to, że kierowca nie zapłacił za parkowanie. Gdy więc nie zapłaci, to zostanie przeciwko niemu wszczęta egzekucja administracyjna, a organ egzekucyjny nie bada, czy jest ona uzasadniona.

Tomasz Gellert, dyrektor zespołu w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich - Spraw dotyczących ustanowienia i zasad funkcjonowania stref płatnego parkowania nie jest wprawdzie szczególnie dużo, są jednak stale obecne wśród skarg kierowanych do rzecznika praw obywatelskich przez mieszkańców miast. Wpływa ich kilka do kilkunastu w miesiącu. Dotychczas były podejmowane interwencje odnoszące się do konkretnych rozwiązań w konkretnych miejscowościach. W trakcie obecnej kadencji rzecznika dr. Janusza Kochanowskiego toczyły się też przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi postępowania ze skarg r.p.o. na uchwały organów stanowiących samorządów dotyczące ustanowienia stref płatnego parkowania w Warszawie, Katowicach i Gnieźnie. W obecnym wystąpieniu do ministra infrastruktury rzecznik zwraca uwagę na potrzebę zmiany regulacji kwestii najbardziej wątpliwych i najczęściej występujących w skargach.

Komentuj
Kto przeprowadzi wzorcowanie alkotestu?
24 stycznia 2008 | 0

Wchodzą w życie przepisy, które nie będą już nakazywać Głównemu Urzędowi Miar wydawania tzw. legalizacji na alkotesty - policyjne urządzenia do badania zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. Zamiast legalizacji prawo wprowadza "wzorcowanie" - wyjaśnia departament regulacji gospodarczych Ministerstwa Gospodarki. Co w praktyce oznacza zmiana "legalizacji" na "wzorcowanie"? Dotychczas za rzetelność wskazań alkotestów odpowiadało państwo. Teraz to się zmieni, bo "wzorcowanie" alkotestu to wydanie zaświadczenia przez uprawnione, ale prywatne laboratoria. Problem jest w tym, że jeszcze nikt nie wie, czy policja będzie miała obowiązek wzorcowania alkomatów. Jeżeli tak się stanie, wkrótce przestaną być ważne atesty Głównego Urzędu Miar, bo... zmiany w przepisach nie są jeszcze przygotowane. Może się też okazać, że dowody na pijanych kierowców dostarczane przez policję do szybkich sądów nie będą przez nie rozpatrywane. - Trudno powiedzieć, jak będą orzekać sądy, jeżeli dowodem będzie badanie alkotestem bez legalizacji – mówi prawnik - Z drugiej strony nie sadzę, żeby sama policja nie wycofała tych urządzeń i korzystała z tych, którym legalizacja jeszcze się nie skończyła. Alkotestów będzie mniej, ale będą. Podkomisarz Krzysztof Hajdas z zespołu prasowego komendy głównej zapewnił jedynie, że policja będzie postępować zgodnie z prawem. Kiedy wszyscy zapewniają, że jakaś zmiana przepisów nie spowoduje problemów, to często nie do końca się to sprawdza – komentuje redakcja “Nowości”. I w przypadku policyjnych alkotestów może być tak, że ktoś o czymś zapomni i ostatecznie okaże się, że nie wszystko jest tak proste, jak się na początku wydawało. Bo na przykład, ile będzie w kraju miejsc upoważnionych do przeprowadzania wzorcowań, które podobno niewiele różnią się od poprzednich legalizacji przeprowadzanych wyłącznie przez Główny Urząd Miar. Teraz według zamysłu mają je przejąć firmy prywatne.

Komentuj
Będzie obowiązek rejestracji quadów
21 stycznia 2008 | 2

Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany w prawie i wprowadzenie obowiązkowej rejestracji takich pojazdów. - donosi “Dziennik Bałtycki”. Na nowych przepisach skorzysta Straż Leśna. Zadowoleni będą także miłośnicy quadów, którzy chcieliby ich używać legalnie, do poruszania się po drogach. Quady stały się prawdziwą plagą trójmiejskich lasów. Niejednoznaczne przepisy dotyczące quadów sprawiają, iż nie trzeba ich rejestrować. Większość pojazdów tego typu jeździ po leśnych drogach bez oznakowania. To komplikuje życie ścigającym je strażnikom. A ci działają metodami iście partyzanckimi. - W czwartek zatrzymaliśmy w Gdyni, przed wjazdem do lasu, cztery pojazdy - mówi Zbigniew Klawikowski ze Straży Leśnej Nadleśnictwa Gdańsk. - Tylko jeden miał tablice rejestracyjne. Skończyło się na pouczeniu, spisaniu danych i zawróceniu kierowców. Zrobiliśmy dokładne zdjęcia pojazdów i strojów ich właścicieli. Tylko w ten sposób możemy później próbować identyfikacji widzianych w lesie quadów czy motorów terenowych, które jeżdżą bez oznakowania. Sytuacja może się niedługo zmienić. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury na nasze pytania dotyczące quadów. - W pracach nad projektem nowej ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu resort zaproponuje wprowadzenie obowiązku rejestracji tych pojazdów - zapowiada Teresa Jakutowicz, dyrektor Biura Informacji i Promocji Ministerstwa Infrastruktury. Ministerialni urzędnicy nie podają terminów dotyczących wejścia nowych przepisów w życie. Zaznaczają jednak, iż już w ubiegłym roku dostarczyli funkcjonariuszom Straży Leśnej oręż do walki z leśnymi piratami. - 9 lipca 2007 roku weszła w życie ustawa, która nadała strażnikom leśnym i funkcjonariuszom Straży Parku uprawnienia do kontroli kierujących pojazdami niestosujących się do przepisów lub znaków drogowych obowiązujących na terenach lasów bądź parków narodowych, dotyczących zakazu wjazdu, zatrzymywania się lub postoju pojazdów - dodaje Jakutowicz. Sami strażnicy mają jednak w tej kwestii odmienne zdanie. - Ustawa, o której mowa, nic nie zmienia. Takie same uprawnienie mieliśmy już wcześniej, na mocy ustawy z 28 września 1991 roku. Nowe przepisy tylko precyzują pewne rzeczy - zastrzega Klawikowski, dodając jednak, że zapowiadana zmiana przepisów dotyczących rejestracji quadów rzeczywiście okazać się może prawdziwym przełomem. - Jeżeli rzeczywiście przepisy się zmienią, będzie to dla nas potężny oręż w walce z kierowcami dewastującymi lasy. Wystarczy lornetka i aparat, aby karać tego typu osoby. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, skorzystają także miłośnicy quadów. Dziś pojęcie "quad" nie istnieje w przepisach. Nie wszędzie udaje się zarejestrować quada. A jeżeli już ktoś dokona tej sztuki, to przeważnie rejestruje go jako skuter bądź też sprzęt rolniczy. Zapis o konieczności rejestracji quadów rozwiązałby także ten problem.

Komentuj
Zmiana parametrów przyrządów pomiarowych
26 stycznia 2008 | 0

Wchodzą w życie rozporządzenie powiązane z prawem o miarach, a dotyczące przyrządów pomiarowych:

- ws. drogowych cystern pomiarowych - rozporządzenie ministra gospodarki z 27 grudnia 2007 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać drogowe cysterny pomiarowe, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dz.U. nr 4, poz. 22)

- ws. instalacji pomiarowych - rozporządzenie ministra gospodarki z 27 grudnia 2007 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać instalacje pomiarowe do ciągłego i dynamicznego pomiaru ilości cieczy innych niż woda, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dz. U. nr 4, poz. 23)

- ws. taksometrów elektronicznych - rozporządzenie ministra gospodarki z 27 grudnia 2007 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać taksometry elektroniczne, oraz szczegółowego zakresu sprawozdań wykonawczych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dz. U. nr 4, poz. 24)

Komentuj
Czy już masz kompletny zbiór aktów prawnych?
26 stycznia 2008 | 0

9979fd07f4209d871bd8a1c4bf9b90c78db06a5a 3e6d0d33b9fa1595ca37ee190eac5c052555fafd

elektroniczne-PrawoDrogowe

Zbiór aktualizowanych aktów prawnych e-PrawoDrogowe zawiera: opisy bibliograficzne aktów prawnych (rangi ustawy i rozporządzenia) i ich teksty wraz z załącznikami oraz akty ujednolicone. Wszystkie opublikowane w Dziennikach Ustaw w latach 1959-2007. Komplet aktów z zakresu RUCHU DROGOWEGO to ponad 953 aktów obowiązujących (147 ujednoliconych), 215 aktów archiwalnych. Akty pogrupowano w działy: przepisy ogólnego zastosowania; kierujący (wydawanie uprawnień, wzory i wymiana dokumentów; szkolenie, egzaminowanie i uzyskiwanie uprawnień; badania lekarskie i psychologiczne; opłaty i ewidencja kierowców); pojazd (rejestracja i oznaczanie pojazdów; warunki techniczne i badania pojazdów; homologacja; opłaty; ewidencja i statystyka pojazdów raz recykling); zarządzanie ruchem (znaki, sygnały i urządzenia drogowe oraz zarządzanie ruchem); kontrola ruchu drogowego (kontrola i kierowanie ruchem; postępowanie z kierowcami, grzywny; usuwanie pojazdów; pojazdy uprzywilejowane, specjalne, jadące w kolumnach lub wykonujące pilotaż); ubezpieczenia; działalność gospodarcza; administracja państwowa; opłaty; umowy międzynarodowe, oświadczenia rządowe oraz projekty aktów. Zaawansowana wyszukiwarka umożliwia: wyszukiwanie określonego aktu lub zbioru aktów spełniających wybrane kryteria; lub wyszukiwanie określonej frazy, paragrafu lub artykułu w tekście wybranego aktu prawnego; lub kopiowanie lub drukowanie zaznaczonego tekstu aktu, wybranych stron. Baza e-PrawoDrogowe jest aktualizowana na bieżąco. Aktualizację można automatycznie pobrać drogą on-line.

Koszt 12-miesięcznej licencji e-PrawaDrogowego –150,00 zł.

Przy zakupie więcej niż jednej licencji upusty od 10 do 30%.

Zamów 0-502-659-431 (non-stop)

 

Komentuj
Łatwiej zlokalizują dzwoniących o pomoc
25 stycznia 2008 | 0

Podsekretarz Stanu MSWiA Witold Drożdż, nadinspektor Tadeusz Budzik – Komendant Główny Policji, nadbrygadier Wiesław Leśniakiewicz – Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej oraz przedstawiciele operatorów telekomunikacyjnych podpisali dziś porozumienie umożliwiające lokalizację osoby dzwoniącej pod numer alarmowy 112. Deklarację współpracy z MSWiA podpisali przedstawiciele największych firm telekomunikacyjnych w kraju: Telekomunikacji Polskiej, Polkomtel S.A., Polskiej Telefonii Cyfrowej i Polskiej Telefonii Komórkowej Centerte. Tym samym spełniono kolejny wymóg dotyczący funkcjonalności systemu powiadamiania ratunkowego i Europejskiego Numeru Alarmowego 112. Już w połowie roku dzwoniąc po pomoc pod numer 112 lub inny numer alarmowy, w dowolnym miejscu kraju, służby ratunkowe otrzymają od operatora precyzyjną informację zawierającą współrzędne i wizualizację (na mapie) miejsca zdarzenia. W trakcie spotkania w MSWiA założenia funkcjonowania Europejskiego Numeru Alarmowego 112 przedstawił Piotr Durbajło – Dyrektor Departamentu Infrastruktury Teleinformatycznej MSWiA. Numer 112 jest jednolitym numerem alarmowym obowiązującym na terenie wszystkich krajów Unii Europejskiej i działa poprawnie na terenie całej Polski. Jednym z istotnych elementów przyspieszających działania służb ratowniczych jest posiadanie przez nie informacji o lokalizacji osoby dzwoniącej - takie założenia przyjęła Komisja Europejska w swoim prawodawstwie. Dzięki podpisanemu porozumieniu pełna realizacja systemu lokalizacyjnego nastąpi do końca I półrocza 2008 r. Rozwiązanie to może obsłużyć także inne numery alarmowe, a stosowne zapisy ustawy Prawo Telekomunikacyjne wejdą w życie w połowie roku. Polska wyprzedza obecnie plany Unii Europejskiej związane z zapisami Dyrektywy 2002/22/WE, przewidziane do wprowadzenia w 2011 r. Obecna nowelizacja polskiego prawa o zapisy Ustawy z dnia 11 stycznia 2008 r. o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz Ustawy o Ratownictwie Medycznym, zakłada udostępnianie lokalizacji osób dzwoniących na wszystkie numery alarmowe 997, 998, 999, ale także na pozostałe numery w innych specjalistycznych służbach ratowniczych. Polska rozpoczęła budowę zintegrowanych systemów Centrów Powiadamiania Ratunkowego oraz Centralnej Platformy Lokalizacyjnej. Koncepcja budowy tego systemu, przyjęta przez Radę Ministrów w formie strategicznego programu rządowego przewiduje utworzenie 16 wojewódzkich centrów po jednym w każdym województwie. Centra te będą funkcjonowały w ramach zintegrowanego ogólnokrajowego systemu opartego na jednolitych rozwiązaniach technicznych i organizacyjnych z centralnym systemem gromadzenia danych teleadresowych i lokalizacyjnych osób dokonujących zgłoszeń na numer 112 i z centralnym systemem szkolenia operatorów systemu.

Komentuj
Zakup samochodu z dotacji
24 stycznia 2008 | 0

Możliwości uzyskania unijnego wsparcia na kupno środków transportu są bardzo ograniczone – czytamy w “Gazecie Prawnej”. Przede wszystkim nie jest możliwe uzyskanie wsparcia z regionalnych programów operacyjnych dotacji na zakup samochodów lub innych pojazdów, kiedy beneficjentem jest firma zajmująca się świadczeniem usług transportowych. UE niechętnie wspiera sektor transportu, twierdząc, że udzielenie pomocy publicznej tej branży, która polegałaby na zakupie samochodów, naruszyłoby równowagę konkurencyjną. Nie oznacza to, że z dotacji uzyskanej z regionalnego programu operacyjnego nie można sfinansować kupna pojazdu. Oto możliwości, jakie ma przedsiębiorca na przykładzie programu dla województwa lubelskiego. Podstawowym czynnikiem, który decyduje o szansie na uzyskanie dofinansowania za zakup środków transportu, jest to, czy działalność transportowa jest głównym polem aktywności firmy czy też nie. Po drugie projekt, który chce zrealizować przedsiębiorca przy udziale unijnych pieniędzy, nie może polegać tylko na zakupie lub leasingu pojazdów. Taka inwestycja może być tylko częścią większego przedsięwzięcia firmy i musi być jego niezbędnym elementem. Po trzecie ograniczony został także katalog pojazdów, które może zakupić i liczyć na refundację poniesionych nakładów z funduszy unijnych. Na liście, która obowiązuje w regionalnym programie operacyjnym dla województwa, nie ma samochodów osobowych. Są na niej: samochody ciężarowe, specjalne oraz różnego rodzaju wózki podnośnikowe. Ostatnim elementem wprowadzonym w województwie lubelskim jest ograniczenie wysokości maksymalnego dofinansowania z funduszy unijnych do zakupu środka transportu. W przypadku dotacji dla nowo powstałych przedsiębiorstw, mikroprzedsiębiorstw, małych i średnich firm przedsiębiorca może maksymalnie liczyć na zwrot 30 proc. poniesionych kosztów. Niższa, bo 20-procentowa refundacja została ustalona w przypadku dotacji w dziedzinie ochrony środowiska oraz dotacji dla branży turystycznej. Tylko w powyższych działaniach jest możliwe uzyskanie częściowej refundacji kosztów zakupu środków transportu.

Komentuj
Transport , przemyt, bezpieczeństwo
23 stycznia 2008 | 0

W Warszawie, pod patronatem Ministerstwa Infrastruktury i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odbyła się konferencja “Współpraca administracji rządowej z przemysłem”, poświęcona zagrożeniom wynikającym z rozprzestrzeniania broni masowego rażenia, z użyciem różnego rodzaju środków transportu. Do udziału w konferencji zaproszono przedstawicieli firm transportowych i spedycyjnych działających na terenie Polski. Otrzymali oni informacje nt. potencjalnych możliwości wykorzystania tego typu firm przez osoby i grupy chcące dokonać przemytu materiałów, które mogą być następnie wykorzystywane w produkcji broni masowego rażenia. Zorganizowanie konferencji stanowi element realizacji przez Polskę “Inicjatywy Krakowskiej” (PSI – Proliferation Security Initiative), której głównym celem jest niedopuszczenie do rozprzestrzeniania broni masowego rażenia. “Inicjatywa” zachęca państwa do intensywnej współpracy międzynarodowej oraz krajowej, w tym do rozwijania kontaktów z firmami transportowymi. Współpraca taka służy zwiększaniu bezpieczeństwa państw.

Komentuj
Za spaliny samochodowe trzeba zapłacić
22 stycznia 2008 | 0

Za środowisko powinien rozliczyć się każdy przedsiębiorca, który korzysta z samochodu w celach firmowych. Dotyczy to również prywatnych aut pracowników, jeśli biorą faktury na firmę. Obowiązuje zasada, że płaci ten, kto korzysta ze środowiska. Nie ma przy tym znaczenia, czy pojazd jest własnością firmy, czy jest leasingowany, czy należy do pracownika. Rozliczyć się trzeba nawet wtedy, gdy samochód był jedynie okazjonalnie używany dla celów firmy, a opłata nie przekroczyła 400 zł za pół roku. Przy obliczaniu opłaty za spaliny samochodowe jest jeden problem. Rozporządzenie w sprawie opłat za korzystanie ze środowiska (Dz. U. 2005.260.2176 z późn. zm.) określa stawki zryczałtowane w złotych za megagram (czyli za tonę), tymczasem przedsiębiorcy na ogół tankują benzynę czy olej w litrach i zazwyczaj to liczba litrów widnieje na fakturach. Do przeliczenia litrów na tony trzeba znać gęstość paliwa. W rozporządzeniu o wzorach wykazów zawierających informacje i dane o zakresie korzystania ze środowiska oraz o wysokości należnych opłat i sposobie przedstawiania tych informacji i danych są podane oficjalne przeliczniki. Zgodnie z nimi zużycie paliwa podane w jednostce objętości przelicza się na jednostkę masy, przyjmując, że gęstość:- benzyny silnikowej wynosi 0,755 kg/l, - gazu płynnego propan-butan 0,5 kg/l, - oleju napędowego 0,84 kg/l. Stawki ryczałtowe na 2007 r. za spaliny określa tabela J obwieszczenia z 2006 r. w sprawie wysokości stawek za korzystanie ze środowiska. Stawki opłat dla poszczególnych pojazdów zależą od rodzaju paliwa (benzyna, gaz płynny, olej napędowy), a także od rodzaju i wieku pojazdu. Więcej płaci się za spaliny z aut osobowych zarejestrowanych po raz pierwszy przed 30 czerwca 1995 r., niż zarejestrowanych po tej dacie. To samo dotyczy pojazdów innych niż osobowe o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony (np. aut dostawczych). Właściciele dużych pojazdów (ciężarowych i autobusów) mogą płacić niższe stawki (patrz tabela), jeżeli ich auta spełniają wymagania Euro 1, 2 lub 3. Muszą to jednak udokumentować.

Komentuj
Orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów
22 stycznia 2008 | 0

Orzeczenie na podstawie art. 42 par. 1 k.k. zakazu prowadzenia pojazdów określonego rodzaju jest dopuszczalne w każdym wypadku skazania osoby uczestniczącej w ruchu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, a więc także wówczas, gdy charakter występku nakazuje orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na podstawie art. 42 par. 2 k.k. Na gruncie unormowań kodeksu karnego nie występuje konkurencja środków karnych, rozumiana w ten sposób, że orzeczenie jednego z nich wyłącza możliwość orzeczenia innego, w tym samym postępowaniu i wobec tej samej osoby - postanowienie SN z 25 października 2007 r., I KZP 32/07.

Komentuj
Powołanie Generalnego Dyrektora GDDKiA
22 stycznia 2008 | 0

Prezes Rady Ministrów Donald Tusk odwołał Zbigniewa Kotlarka ze stanowiska Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, w związku z dymisją, którą Dyrektor Zbigniew Kotlarek złożył na ręce Ministra Infrastruktury Cezarego Grabarczyka w dniu 21 stycznia 2008 roku. Jednocześnie, na wniosek Ministra Cezarego Grabarczyka, Premier powołał z dniem 23 stycznia 2008 r.  Janusza Kopera na stanowisko Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.

Komentuj
Zmiany w konwencji celnej TIR
22 stycznia 2008 | 0

W  Dzienniku Ustaw opublikowano tekst wielostronnej umowy międzynarodowej, w sprawie zmian do Konwencji celnej dotyczącej międzynarodowego przewozu towarów z zastosowaniem karnetów TIR (Konwencji TIR), przyjęte przez Komitet Administracyjny Konwencji TIR w Genewie dnia 20 października 2000 r., dnia 26 września 2003 r., dnia 15 października 2004 r., dnia 4 lutego 2005 r. i dnia 7 października 2005 r. oraz oświadczenie rządowe w sprawie mocy jej obowiązywania.

Komentuj
Przy masie równej 3,5 tony bez podatku od środków transportowych
21 stycznia 2008 | 1

Z początkiem tego roku w katalogu osób zobowiązanych do zapłaty podatku od środków transportowych nastąpiły zmiany. Po pierwsze, podatku tego nie opłacają już właściciele 3,5-tonowych ciężarówek. Zgodnie z art. 8 pkt 1 ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (tj. Dz. U. z 2006 r. nr 121, poz. 844 z późn. zm.) w brzmieniu nadanym nowelizacją z 7 grudnia 2006 r., opodatkowaniu podlegają samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony. Zmiana ta, która weszła w życie 1 stycznia 2008 r., oznacza ujednolicenie zasad opodatkowania samochodów ciężarowych z przepisami o ruchu drogowym dotyczącymi rejestracji oraz wydawania uprawnień do kierowania tymi pojazdami. Jednocześnie do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych została wprowadzona nowa kategoria podatników podatku od środków transportowych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami obejmuje on również posiadaczy środków transportowych (podmioty polskie), którym pojazdy zostały powierzone przez zagraniczne osoby fizyczne lub prawne, jeżeli powierzone środki transportowe zostaną zarejestrowane na terytorium Polski. Tacy posiadacze, w świetle ustawy, traktowani są jak właściciele środków transportowych, i w związku tym są obowiązani do zapłaty podatku. Wyjaśnijmy, że informację o tym, że pojazd jest powierzony, zawiera polski dowód rejestracyjny. W przypadku, gdy pojazd został powierzony przez zagraniczną osobę prawną lub fizyczną podmiotowi polskiemu, do wniosku o rejestrację dołącza się te same dokumenty, co przy rejestracji pojazdu sprowadzonego z zagranicy, jednak zamiast dowodu własności przedstawić należy dokument, na którego podstawie nastąpiło powierzenie pojazdu. Dnia 15 lutego mija termin złożenia deklaracji na podatek od środków transportowych na dany rok podatkowy

Komentuj
O limicie alkoholu w krwi kierowcy
21 stycznia 2008 | 0

Minister Transportu Irlandii Noel Dempsey poinformował, że w najbliższych 18 miesiącach nie zostanie obniżony dopuszczalny limit zawartości alkoholu w krwi podczas prowadzenia. Rzecznik Dempseya powiedział, że minister czeka z podjęciem decyzji na raport ekspertów z Biura Bezpieczeństwa Drogowego, który ma być opracowany do marca. Potem ustawa trafia do izby niższej i wyższej parlamentu - Dail i Seanad. Rzecznik partii Fine Gael, Fergus O'Dowd oskarżył ministra o opóźnianie wprowadzenia zmian do wyborów lokalnych i europejskich w 2009 roku. - Nie ma potrzeby dalszych badań w tym obszarze - dwie grupy robocze rządu zarekomendowały już obniżenie limitu, podobnie jak Urząd Europejskiego Bezpieczeństwa Transportu - dodał. Irlandia i Wielka Brytania są krajami w Unii Europejskiej o najwyższym dopuszczalnym limicie zawartości alkoholu we krwi podczas jazdy.

Komentuj
Zdjęcie z fotoradaru bez uprawnień, to nie dowód
21 stycznia 2008 | 0

Czytelnik “Gazety Prawnej” nie przyjął mandatu od policji za wykroczenie, które zarejestrowała straż miejska. Sprawę skierowano do sądu grodzkiego, który wyrokiem nakazowym uznał kierowcę za winnego jego popełnienia. Złożył on jednak sprzeciw do wyroku i sąd powtórnie rozpatrzył sprawę. Tym razem uznał, że dowód w postaci zdjęcia nie może być brany pod uwagę, gdyż został pozyskany w sposób niezgodny z konstytucją i ustawą Prawo o ruchu drogowym. Wykroczenie i nałożenie mandatu miało miejsce przed 24 lipca 2007 r., czyli zanim strażnicy nabyli uprawnienia do rejestrowania wykroczeń w ruchu drogowym. Wcześniej Trybunał Konstytucyjny uznał, że rozporządzenie, które pozwalało dokonywać takiej kontroli, było niezgodne z konstytucją. TK uznał, że upoważnienie strażników miejskich do kontroli powinno być określone w ustawie, a nie w rozporządzeniu. W ustawie dodano przepis określający takie uprawnienia i wszedł on w życie pod koniec lipca 2007 r. Niektórzy kierowcy odmawiali przyjęcia mandatu od policji za wykroczenia, które zarejestrowała straż miejska. Wówczas sprawa trafiała do sądu grodzkiego. Jeżeli sędziowie uznali, że obwiniony jest winny wykroczenia, to wówczas w ciągu siedmiu dni mógł on wnieść sprzeciw. W przypadku czytelnika Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza w Warszawie V Wydział Grodzki rozpatrzył sprzeciw na jego korzyść. Uznał, że dowód w postaci zdjęcia został zdobyty niezgodnie z prawem. - Każdy czyn przestępczy czy wykroczenie trzeba udowodnić. Mogą być uznawane różne dowody - świadkowie, zdjęcie. Jednak w tym przypadku było tylko zdjęcie z fotoradaru. TK zakwestionował uprawnienia strażników do stosowania takich urządzeń. Dlatego dowód zdobyty w ten sposób przez strażników nie był tak naprawdę w katalogu legalnych środków dowodowych i sąd mógł umorzyć postępowanie - wyjaśnia prof. Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. (Sygn. akt V W 2063/07).

Komentuj

Statystyka

Piesi na pierwszym miejscu w statystyce wypadków
27 stycznia 2008 | 1

We Wrocławiu i Łodzi policjanci przeprowadzili akcję pod hasłem "Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego". Z policyjnych statystyk wynika, że ze wszystkich rodzajów wypadków drogowych na pierwsze miejsce wysuwają się zdarzenia z udziałem tzw. niechronionych uczestników ruchu drogowego, gdzie największą grupą są piesi. Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego, w przeciwieństwie do kierowców i pasażerów samochodów, pozbawieni są jakiejkolwiek ochrony i przy uderzeniu pojazdu z prędkością powyżej 60 km/h praktycznie nie mają szans na przeżycie. Wypadki z udziałem pieszych poza obszarem zabudowanym należą do najcięższych. W 2007 roku w ogólnej liczbie ofiar zabitych około 45% to piesi, rowerzyści i motorowerzyści. Bez wątpienia do zwiększenia liczby wypadków w tym okresie przyczyniają się między innymi zmienne i niekorzystne warunki atmosferyczne, szybko zapadający zmierzch, opady, silny wiatr, zalegające na jezdni liście itp. Często piesi poruszają się w ciemnych ubraniach, które w porach wieczorowo-nocnych czynią pieszych niewidocznymi. Policjanci z Wrocławia prowadzą działania pod wspomnianym kryptonimem, których celem jest poprawa bezpieczeństwa tych osób. Podobne działania mają miejsce w Łodzi. W wypadkach w 2007 roku w województwie zginęło 447 osób, z czego aż 249 osób to niechronieni uczestnicy ruchu drogowego - piesi, rowerzyści, motorowerzyści. Akcja "drogówki" ma na celu zmniejszenie liczby wypadków drogowych z tą grupą uczestników ruchu drogowego, zapewnienie “niechronionym” maksimum bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także ujawnianie i represjonowanie popełnianych przez nich wykroczeń. W trakcie działań policjanci będą zwracać szczególną uwagę na zachowanie właściwych relacji kierujący-pieszy oraz zgodne z przepisami ruchu drogowego poruszanie się na odcinkach dróg bez wydzielonych chodników. Ponadto policjanci będą reagowali na nieprawidłowe przekraczanie jezdni przez rowerzystów oraz zgodne z przepisami poruszanie się poza obszarem zabudowanym. Kontrolujący funkcjonariusze będą sprawdzać także trzeźwość rowerzystów i motorowerzystów oraz przypominać im o właściwym oświetleniu rowerów oraz stosowaniu elementów odblaskowych.

Komentuj

Przegląd prasy

Bo wstydzą się kamizelek odblaskowych
26 stycznia 2008 | 0

Funkcjonariusze z Brodnicy po raz kolejny wręczają kamizelki rowerzystom. Mają nadzieję, że chociaż część odblasków pojawi się na drodze ponownie. Kamizelki policjantom przekazała firma “Sits”, przekazuje je także swoim pracownikom. Zarząd firmy co roku przeprowadza akcję, od kiedy kilka lat temu jedna z pracownic została śmiertelnie potrącona w drodze z pracy do domu. - W czasie ubiegłorocznej akcji rozdaliśmy wszystkie. Często nawet zamiast należnego mandatu, gdy na przykład rowerzysta nie miał żadnego oświetlenia - tłumaczy sierż. sztab. Gabriel Żurawski z brodnickiej policji. Przez kilka lat teoretycznie na drogi powiatu brodnickiego trafiło kilka tysięcy kamizelek. Niestety, nie widać tego po zmierzchu. - Zobaczymy ilu ludzi będzie zakładać kamizelki po tegorocznej akcji - zastanawia się mł. asp. Piotr Kotewicz, szef brodnickiej drogówki. - Nie wiedzieć czemu ludzie się wstydzą kamizelek - dodaje sierż. sztab. Gabriel Żurawski. Tymczasem już po zmierzchu rowerzysta czy pieszy w kamizelce jest widoczny ze 120-150 metrów. Bez odblasków dystans spada do 20-30 metrów! Policjanci przypominają, że dzieci i młodzież mają obowiązek noszenia elementów odblaskowych. - W myśl prawa młodzież do piętnastego roku życia powinna nosić elementy odblaskowe. Myślę, że przepisy powinny dotyczyć wszystkich pieszych - kwituje mł. asp. Piotr Kotewicz, szef ogniwa Ruchu Drogowego w brodnickiej policji.

Komentuj
Po zażyciu tego leku nie kieruj samochodem
24 stycznia 2008 | 1

Nie wiemy dokładnie, ilu polskich kierowców prowadzi "pod wpływem leków" – informuje “Gazeta Wyborcza”. Nikt takich badań nie prowadził. Wiadomo jednak, że zaliczamy się do nacji, które lubią połykać różne pigułki. Najgorzej jest z tymi, którzy po raz pierwszy "łapią" chorobę, dostają receptę i zaczynają stosować całkiem nieznany sobie lek (chorzy przewlekle zazwyczaj znają działania uboczne swoich tabletek). Zawodzą ulotki dołączane do leków. Trudno w nich szukać prostych, przejrzystych ostrzeżeń typu: "Po zażyciu tego leku nie kieruj samochodem przez następną dobę". Najczęściej dostajemy jedynie enigmatyczną informację, że dany środek "może zakłócać zdolność psychomotoryczną". Poza tym, jak mówią eksperci, prawie nikt tych ulotek nie czyta. - Niestety, rzadko się zdarza, by o niepożądanym działaniu leku informował lekarz, który przepisuje receptę, lub farmaceuta, który wydaje lek - mówi dr Jarosław Woroń z Katedry Farmakologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Istnieje, co prawda, prosty znak graficzny, który ostrzega, że środek może być ryzykowny dla kierowcy, ale prawo farmaceutyczne nie wymaga jego umieszczania na opakowaniu - zależy to tylko od dobrej woli producenta. Grupą leków najbardziej niebezpiecznych dla kierowców są te działające na centralny system nerwowy - a więc środki na depresję, psychozy, napady lęku czy bezsenność. Zdecydowana większość takich leków osłabia uwagę, czujność, refleks, koordynację i zaburza pole widzenia. W naszym kraju bardzo często stosuje się tu tzw. benzodiazepiny. Ich działanie polega z grubsza na "wyciszaniu" naszego mózgu. Problem w tym, że ta cisza utrzymuje się bardzo długo - w przypadku stosunkowo popularnego diazepamu jest to ok. 70 godzin, klorazepatu - aż 120. Gdy więc ktoś wycisza się tymi lekami, nie powinien siadać za kierownicą przez kilka następnych dni. Wśród środków mogących zaburzać umiejętności kierowcy jest też wiele leków, które ciężko byłoby o to podejrzewać. Na przykład środki na nadciśnienie czy bóle kręgosłupa. Rozluźniając naczynia krwionośne i mięśnie, znacznie zmniejszają czas reakcji i mogą spowodować, że na pedał hamulca naciśniemy o ułamek sekundy za późno. Także po miejscowym znieczuleniu u dentysty lepiej zamówić taksówkę, bo ono też może znacznie osłabić nasz refleks. Uważać trzeba też na dostępne na stacjach benzynowych popularne leki przeciwgorączkowe czy przeciwbólowe, np. na bazie paracetamolu. Ich odmiany z dopiskiem "Noc" reklamowane są jako dające bezbolesny i w miarę spokojny sen. - "Noc" oznacza, że do leku dodano środek blokujący tzw. receptory histaminowe, co może powodować zwiększoną senność, i to w dodatku utrzymującą się przez kilkadziesiąt godzin - tłumaczy dr Woroń. - Po zażyciu takiego leku nie powinno się kierować samochodem przez cały następny dzień. Kolejna rzecz - alkohol. Oczywiście zaraz "po spożyciu" siadać za kółkiem nie wolno. A następnego dnia? Jeśli jednocześnie zażywamy leki, na pewno nie. Alkohol bowiem znacznie wydłuża czas ich rozkładu w organizmie. Gdy więc do wspomnianego diazepamu "dolejemy" kilka piw lub dwie-trzy "setki", to będzie nas wyciszał nie 70, ale 140 godzin.


Za jazdę pod wpływem leków można nawet stanąć przed sądem. - Nie szkodzi, że ktoś zażył lek dopuszczony do sprzedaży na terenie Polski, a więc legalny. Wódka też jest legalna - tłumaczy nadkomisarz Krzysztof Dymura z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - W naszym prawie istnieje przepis zakazujący prowadzenia nie tylko pod wpływem alkoholu, ale też środków działających podobnie do niego i środków odurzających. Za kierowanie pod wpływem leków działających podobnie do alkoholu można stracić prawo jazdy na trzy lata. A jeżeli ich stężenie jest na tyle wysokie, że działają równie silnie jak np. narkotyk, to kierowca może stracić prawo jazdy na 10, a sam trafić do więzienia na dwa lata - ostrzega nadkomisarz Dymura.
Po kierowcy, który nie pomyślał, że po łyknięciu pigułki nie powinien siadać za kierownicą, "przejedzie się" również towarzystwo ubezpieczeniowe. Jeżeli istnieje na to dowód - np. wynik badania krwi dostarczony przez policję - kierowca nie dostanie odszkodowania.

Komentuj
Jeździć ekonomicznie
23 stycznia 2008 | 0

Efekty ekonomicznej jazdy to oszczędności w zużyciu paliwa, które mogą sięgnąć nawet 20-25 procent. Kiedy auto pali mniej paliwa - radzi “Gazeta Lubuska”:

1. Zadbaj o regularne przeglądy - regularne przeglądy silnika sprawiają, że może on zaoszczędzić do czterech procent paliwa.
2. Dbaj o właściwe ciśnienie opon - zbyt niskie ciśnienie powoduje wyższe zużycie paliwa nawet o 10 procent. Specjaliści American Automobile Association wyliczyli, że źle napompowane koła sprawiają, iż średnio na litrze paliwa przejedziemy o kilometr mniej.

3. Używaj tylko właściwego oleju - poszczególne marki aut i różne modele teoretycznie przystosowane są do wielu rodzajów oleju silnikowego (o ile ich nie mieszamy). Jednak producenci zaznaczają zwykle, które z nich są rekomendowane. Ważny jest nie tylko producent, ale konkretny typ oleju. Dobrze dobrany olej może wpłynąć, że zużycie paliwa zmniejszy się o 1-2 procenta.
4. Dobierz właściwe paliwo - jeśli silnik jest dostosowany do jazdy na benzynie Pb 95, to nie tankuj benzyny Pb 98. Kierowcy często, chcąc uzyskać lepsze przyspieszenie, stosują droższą benzynę, o wyższej liczbie oktanów. Okazuje się jednak, że najczęściej przyspieszenie jest takie same, a koszty zakupu wyższe.
5. Jedź spokojnie: nie przyspieszaj i nie zwalniaj raptownie - aby zaoszczędzić na paliwie, kierowca powinien nauczyć się stopniowo naciskać pedał gazu i łagodnie stosować hamulce. Agresywny sposób prowadzenia: częste i nagłe zmiany biegów, szybkie zwiększanie obrotów silnika sprawiają, że auto potrzebuje nawet o 20 procent paliwa więcej.
6. Kiedy parkujesz lub musisz czekać (np. na przejeździe kolejowym), zgaś silnik - w najnowszych modelach wyłączenie silnika już na sześć sekund powoduje oszczędności. Dla starszych modeli sensowne jest wyłączanie, gdy postój trwa ponad 30 sekund.

7. Planuj podróż - wybierz trasę, nawet nieco dłuższą, ale gwarantującą płynną jazdę, bez korków.

8. Zmniejsz opory powietrza - rozważ, czy potrzebny jest bagażnik na dachu. Niepotrzebny opór powietrza powodują także oprócz bagażników czy uchwytów na rowery np. nieplanowane przez producentów spojlery.
9. Zlikwiduj dodatkowe obciążenia samochodu - usunięcie z bagażnika przewożonych tam zbędnych rzeczy zmniejszy ciężar auta o wiele kilogramów. Dzięki temu ograniczone zostanie zużycie paliwa.
10. Nie jedź zbyt szybko - zaoszczędzisz. Zużycie paliwa zmniejsza się o około 15 procent, gdy zamiast jechać z prędkością 100 km/godz., zwolnisz do 85 km/godz. Silniki tak są skonstruowane, że tzw. ekonomiczna prędkość, przy której do jazdy potrzebne jest najmniej paliwa wynosi ok. 90 km/godz. Jadąc autostradą, których będziemy mieli coraz więcej, nie staraj się maksymalnie naciskać pedał gazu. Przy 120 km/godz. zamiast 140 km/godz. oszczędzisz około 20 procent paliwa. Natomiast przy prędkościach powyżej 150 km/godz., zużycie paliwa rośnie wręcz dramatycznie. Niekiedy wynosi nawet powyżej 20 litrów na 100 km.
11. Jeśli masz szóstkę, korzystaj z niej jak najczęściej - nie jedź zbyt długo na niskim biegu, który wymusza wyższe obroty silnika. Staraj się jechać na najwyższym możliwym biegu i najniższych możliwych obrotach.

12. Hamuj silnikiem - w ten sposób automatycznie odcinasz dopływ paliwa. Podczas całej drogi hamowania, zużycie paliwa jest praktycznie zerowe. To znacznie skuteczniejsze oszczędzanie, niż stosowana przez wielu kierowców metoda dojeżdżania do świateł "na luzie”. Na jałowym biegu samochód zużywa (wprawdzie niewiele) paliwo. Dlatego dojeżdżając do skrzyżowania, tocz się na biegu, bez dodawania gazu.
13. Uruchamiaj silnik bez dodawania gazu - większość kierowców wyrobiła w sobie nawyk, by wraz z przekręcaniem kluczyka, naciskać pedał gazu. Takie postępowanie, było uzasadnione przy starych silnikach. Jednak te obecne, a właściwie ich system elektroniczny same dobierają sobie odpowiednią dawkę paliwa. Dlatego naciskanie pedału gazu, nie tylko nie pomaga, ale wręcz utrudnia uzyskanie przez silnik odpowiednich obrotów. I wpływa na zwiększone zużycie paliwa.
14. Ruszaj od razu, nie rozgrzewaj samochodu na postoju - to kolejny stary nawyk. Kierowca odpala silnik, ten się nagrzewa, a zmotoryzowany czyści w tym czasie szyby czy reflektory. Lub układa bagaż.

Komentuj
Wyprzedzanie to niebezpieczny manewr
21 stycznia 2008 | 1

Kierowcy! Pamiętajcie, że wyprzedzanie należy do jednego z najbardziej niebezpiecznych manewrów – apeluje “Gazeta Pomorska”. I dalej czytamy: Jeśli zabraknie wam wyobraźni może zdarzyć się prawdziwe nieszczęście. Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Czarny scenariusz
Na drodze dwukierunkowej pełnej aut w terenie niezabudowanym jadą fiat 126 p i honda. Pierwszy jedzie z prędkością 70 km/h, drugi zamierza go wyprzedzić. Kierowca hondy jedzie bardzo blisko fiata (na zderzaku) tak, aby uniemożliwić ewentualne wyprzedzenie go przez inne pojazdy i czeka na właściwy moment do rozpoczęcia manewru wyprzedzania. Do tego dochodzą trudne warunki. Pada deszcz, więc widoczność jest ograniczona, a droga jest nierówna z wyraźnymi koleinami. Kierowca hondy dostrzega lukę w fali pojazdów jadących z przeciwka i podejmuje decyzje rozpoczęcia manewru wyprzedzania. Gwałtownie skręca kierownicę i wciska gaz do oporu. W momencie zmiany kierunku auto traci przyczepność kół na koleinie i wpada w poślizg. Kierowca stara się opanować auto, stabilizując jego kierunek na przeciwległym pasie ruchu, tracąc cenne sekundy, które miał poświecić na manewr wyprzedzania. Odległość od pojazdów nadjeżdżających z przeciwka staje się radykalnie niebezpieczna. Unikając zderzenia czołowego kierowca ratuje się ucieczką na pobocze gdzie niestety uderza jednak bocznie w drzewo, dochodzi do dachowania auta. To oczywiście czarny scenariusz, ale niestety do takich sytuacji na polskich drogach dochodzi często – kontynuuje redakcja.
Jak jednak taki manewr wyprzedzania wykonać poprawnie, aby nie doszło do nieszczęścia? Należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach.
Przede wszystkim należy wybrać właściwe miejsce do wyprzedzania. Powinien to być odcinek drogi, który postrzegamy jako wolny od jakichkolwiek przeszkód i na tyle długi aby manewr ten można było wykonać z zamierzoną prędkością. Odcinek ten powinien być widoczny na całej długości, najlepiej z dużym zapasem. Jeżeli z przeciwka zbliża się pojazd, należy bezbłędnie określić jego odległość, prędkość z jaką się zbliża oraz moment mijania się pojazdów. Podstawowym błędem kierowców wykonujących manewr wyprzedzania jest zbyt bliskie dojeżdżanie do pojazdu wyprzedzanego. Im bliżej trzymamy się np. ciężarówki tym mniej widzimy co znajduje się przed nią. Warto pamiętać, że musimy także widzieć co znajduje się przed wyprzedzanym pojazdem. Jazda zbyt blisko wyprzedzanego pojazdu skutecznie nam to uniemożliwia. Rozpoczynając wyprzedzanie w takiej sytuacji zmuszeni jesteśmy do wykonania gwałtownego skrętu kierownica połączonego z dodaniem gazu. Wpływa to na gwałtowne zmniejszenie przyczepności kół przednich i możliwość wystąpienia poślizgu. Pamiętajmy że im krócej będziemy się znajdować po "przeciwnej stronie drogi” tym manewr będzie bezpieczniejszy. Warto kierować się tu następującymi zasadami. Przed rozpoczęciem manewru zredukuj bieg tak, aby twoje auto mogło dynamicznie przyspieszyć. Na odcinku drogi, który dzieli cię od pojazdu wyprzedzanego musisz uzyskać odpowiednią różnicę prędkości i dopiero wyjechać na lewą stronę jezdni. Niedopuszczalna jest odwrotna kolejność tych elementów.

Komentuj
Jak kierowca bierze zakręt
27 stycznia 2008 | 1

Wielu kierowcom wydaje się, że pokonanie zakrętu nie jest żadną sztuką – czytamy w “Gazecie Pomorskiej”. Wystarczy odpowiednio zwolnić i skręcić kierownicą. Nic bardziej mylnego. Jak twierdzą fachowcy, prawdziwą klasę kierowcy poznajemy po tym, jak prowadzi auto właśnie na zakrętach. Pasażerowie, którzy podczas tego manewru chwytają się różnych uchwytów w samochodzie świadczą o niskich umiejętnościach kierowcy. Jak pokazują statystyki większość wypadków drogowych na zakrętach spowodowanych jest nieprawidłową techniką pokonania wirażu, a nie - jak się często sądzi - wyczerpania możliwości układu jezdnego auta. Co jest więc ważne podczas pokonywania zakrętu? Trzy zasady: bezpieczeństwo, sprawność i elegancja. Bezpieczeństwo, bo nie jest sztuką wjechać w zakręt, ale opuścić go całym i zdrowym. Sprawność, bo chcemy ograniczyć straty energii wskutek zbędnego wytracania prędkości. Ale tu nie przesadzajmy. Pierwsza zasada jest ważniejsza. No i na koniec elegancja, bo wieziemy ze sobą pasażerów, a nie worki z ziemniakami. Wszystkie trzy przymioty możemy uzyskać, za jednym zamachem, starając się osiągnąć jak największą płynność jazdy. Ci, którzy jeżdżą po krętych drogach metodą gaz-hamulec-gaz-hamulec, myślą, że jedą bardzo szybko. Dużo lepszym rozwiązaniem jest jednak pokonanie tego samego odcinka ledwie ciut-ciut prędzej niż ci, którzy jadą płynnie. Ale i tak uczynią to kosztem zwiększonego ryzyka zarówno dla siebie, jak i pasażerów. Z kolei prawdziwy kierowca każdy zakręt pokona szybko, sprawnie i "miękko”, a pasażerowie prawie niczego nie odczują. Oczywiście zdarza się jednak tak, że za zakrętem nagle pojawia się np. wielki kombajn, samochód ciężarowy, czy rowerzysta. Co wtedy robić? Pynność jazdy bierze w łeb, ale musimy wyjść z sytuacji obronną ręką. Jeśli dysponujemy autem wyposażonym w układ ABS, z całej siły kopiemy w pedał hamulca i wciskamy go mocno w podłogę, aż do zatrzymania. Nie obawiajmy się wykorzystać pełnej siły hamowania w zakręcie. Zawsze dążymy do tego, aby zatrzymać auto przed przeszkodą. dlaczego? Bo gwałtowny, nieprawidłowy manewr ominięcia często kończy się całkowitą utratą panowania nad samochodem, serią piruetów zakończonych często dachowaniem w rowie lub zatrzymaniem się na drzewie. Przecież omijając przeszkodę jedziemy w nieznane. Nie wiemy co się za nią znajduje.

Komentuj
SMS informujący o korkach w mieście
27 stycznia 2008 | 0

Wysyłasz SMS na numer miejskiej centrali, dostajesz zwrotny z informacją o korkach i wiesz, jak możesz je ominąć. System może ruszyć jesienią w Krakowie – donosi “Gazeta Wyborcza”. - To na razie projekt prototypowy, ale moim zdaniem ma szansę rozwinąć się w sprawnie działający system informacji o sytuacji na ulicach w mieście - mówi Piotr Malcharek, szef wydziału informatyki urzędu miasta. - Kiedy ruszymy jesienią, będziemy się opierali na informacjach pochodzących od zarządu dróg i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Aby ten system był naprawdę wyczerpującym źródłem informacji, bazę danych trzeba będzie systematycznie rozbudowywać, np. o wiedzę taksówkarzy czy o informacje z policji. System telefonicznej informacji o korkach i robotach drogowych może być pierwszym takim przedsięwzięciem w Polsce. Kierowca, aby dowiedzieć się o utrudnieniach, będzie musiał wysłać SMS na odpowiedni numer. Będą dwa warianty informacji zwrotnej, zależnie od wstukanego w treść żądania. Jeśli interesuje nas sytuacja tylko w jednej dzielnicy, trzeba będzie wpisać numery od 1 do 18 (numery dzielnic). Jeśli zaś wpiszemy "0", dostaniemy ogólną informację o całym mieście - jak zapewniają urzędnicy, najpóźniej po kilku minutach. Piotr Malcharek: - Pod "zerem" kierowcy dowiedzą się, których ulic w Krakowie unikać. Natomiast SMS-y "dzielnicowe" dokładnie poinformują nas np., które skrzyżowania są nieprzejezdne - mówi. Za usługę zapłacimy tyle samo, co za zwykłą wiadomość, czyli ok. 50 gr. Odpowiedzi na SMS-y będzie udzielał uruchomiony w tym miesiącu serwer miejski, na który stale nanoszone są informacje o korkach i robotach drogowych. - Co ważne, system będzie mógł współpracować z tablicami informacyjnymi ZDiT, które stoją w mieście. Na razie jest ich oczywiście zbyt mało, ale od czegoś trzeba zacząć - dodaje Malcharek. Magistracki wydział informatyki wygospodarował na projekt 300 tys. zł. -

Komentuj
Autobusy pełne kultury
27 stycznia 2008 | 0

Wiersze i obrazy - zamiast w bibliotekach i galeriach pojawią się w miejskich autobusach – informuje “Gazeta Wyborcza Białystok”. To pomysł zapożyczony z Anglii, w Polsce pionierski. - W autobusie z nudów czasem czyta się nawet instrukcje obsługi i cenniki, dlatego postanowiliśmy pokazać, że komunikacja miejska może być przyjazna pasażerom. Jest zapis, że w nowych unijnych autobusach nie można umieszczać reklam, nie ma jednak zapisów zabraniających sztuki - cieszy się Dariusz Ciszewski, prezes Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. Na ulice Białegostoku wyjedzie 30 autobusów z gablotami, w których umieszczono wiersze podlaskich poetów i reprodukcje sześciu prac ze zbiorów Galerii Arsenał. Nie jest to ekspozycja stała. Aby pasażerowie się nie nudzili, co jakiś czas zawartość galerii będzie się zmieniała. - Poprosiłem o pomoc fachowców, oni dokonali doboru dzieł, które szerzej zostaną pokazane pasażerom - wyjaśnia Ciszewski. - Zaczynamy od naszych autobusów, ale w ubiegłym tygodniu rozmawiałem też z szefami innych spółek komunikacyjnych, więc pewnie się do nas przyłączą. Szef KPKM chce też namówić do współpracy szkoły, które organizują konkursy literackie.

Komentuj
Z ambony o bezpieczeństwie
27 stycznia 2008 | 0

Parafianie z Ćmińska mieli nietypowe kazanie. Z ambony przemawiał do nich nie tylko ksiądz, ale i policjant- donosi “Gazeta Wyborcza Kielce”. W ten sposób stróże prawa przekonywali starszych mieszkańców gminy, by nosili odblaskowe opaski. Statystyki pokazują, że to oni stają się najczęściej ofiarami wypadków drogowych, zwłaszcza na wsiach, gdzie drogi nie mają chodników i trzeba chodzić poboczem lub jezdnią. A wieczorami tacy piesi stają się praktycznie niewidoczni. - Mamy nadzieję, że opaski poprawią ich bezpieczeństwo i sprawią, że rzadziej będzie dochodziło do wypadów z ich udziałem - mówi Tomasz Kaczmarczyk z kieleckiej komendy miejskiej. Oprócz kościoła w Ćmińsku kieleccy policjanci byli też wczoraj na mszy w Kajetanowie i Celinach. Rozdali 700 odblasków.

Komentuj
Normy prowadzenia pojazdów kierowców oczekujących na granicach
27 stycznia 2008 | 0

Transportowcy, którzy od kilku dni stoją w kolejkach do odpraw celnych na wschodniej granicy Polski, zapowiadają gotowość protestacyjną. Jeśli nie będzie porozumienia rządu z celnikami, kierowcy TIR-ów chcą w poniedziałek w południe na 2-3 godziny zablokować drogi na obrzeżach stolicy. Zaapelowali do rządu i do celników z Porozumienia Białostockiego, by wykazali dobrą wolę. O 11.00 wicepremier Grzegorz Schetyna spotka się z kierowcami. W resorcie finansów oczekiwana jest też odpowiedź na propozycje rządu dla celników, chodzi m.in. o 500 zł podwyżki brutto od 1 stycznia oraz zwiększenie ochrony prawnej. Szef Służby Celnej Jacek Dominik zaapelował w niedzielę wieczorem do celników o powrót do pracy. Schetyna powiedział, że jeśli celnicy nie będą odprawiać ciężarówek na granicach, to będzie się je odprawiać w głębi kraju. Tymczasem ciężarówki są normalnie odprawiane w głębi kraju i tam też protestują celnicy.

Paraliż granic – film – zobacz - www.tvn24.pl/-1,1536767,wiadomosc.html

Kierowców, niezależnie od tego, czy ich samochód jedzie czy stoi, obowiązują rygorystyczne normy prowadzenia pojazdów, a także obowiązkowe przerwy i odpoczynki – przypomina “Rzeczpospolita”. Wynika to z polskiej ustawy o czasie pracy kierowców i unijnego rozporządzenia 561/2006/WE dotyczącego przepisów socjalnych w transporcie drogowym. Kierowcy stojący na przejściach mają już te normy wielokrotnie przekroczone. I im, i ich pracodawcom grożą za to surowe kary. – Zależy nam, żeby kierowcy i przedsiębiorcy nie byli karani za niezawinione przekroczenia czasu pracy i czasu prowadzenia pojazdów – mówi Tadeusz Wilk, dyrektor w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. – Chodzi głównie o Inspekcję Transportu Drogowego i Inspekcję Pracy. Będziemy występowali do nich, by tę sytuację potraktowały ze zrozumieniem. Kierowcy też powinni odpowiednio przygotować do kontroli swoje wykresówki. – Zgodnie z art. 12 rozporządzenia 561/2006/WE można nie spełnić wymagań, gdy nie zagraża to bezpieczeństwu drogowemu oraz pozwala osiągnąć odpowiednie miejsce postoju – mówi Sebastian Chwalibogowski z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. – Kierowca musi wskazać powody odstępstwa dotyczące czasu prowadzenia, przerw i odpoczynków odręcznie na wykresówce, najpóźniej po przybyciu do miejsca pozwalającego na postój. Radzimy natomiast przewoźnikom bardzo uważać po przekroczeniu granicy z Ukrainą. Tamtejsi inspektorzy surowo karzą za przekroczenia czasu prowadzenia, które wynikają z postoju na granicy.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 230
27 stycznia 2008 | 0

Potrącił dziecko i uciekł z miejsca wypadku - Potrącił dziecko i uciekł z miejsca wypadku

Policjanci z komendy w Środzie Śląskiej zatrzymali 55-letniego mężczyznę podejrzanego o kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwym, potrącenie 7-letniego chłopca, nieudzielenie pomocy poszkodowanemu i ucieczkę z miejsca wypadku. Około16.55 oficer dyżurny w Środzie Śląskiej został powiadomiony przez mieszkańców, że w centrum miasta kierujący samochodem osobowym potrącił dziecko i odjechał z miejsca zdarzenia. Oficer natychmiast skierował w to miejsce policjantów, którzy na podstawie relacji świadków ustalili prawdopodobnego sprawcę wypadku. Policjanci odnaleźli również samochód osobowy odpowiadający opisowi pojazdu biorącego udział w wypadku, który miał uszkodzenia mogące powstać w wyniku potrącenia pieszego. W mieszkaniu policjanci zatrzymali 55-letniego mężczyznę, właściciela samochodu. Był nietrzeźwy. Badanie na zawartość alkoholu w jego organizmie wykazało ponad promil. Obecnie policjanci wyjaśniają okoliczności, w jakich doszło tego zdarzenia.

Staranowała dwa samochody i odjechała- Do policyjnego aresztu trafiła 36-latka, która na jednej z ulic Działdowa spowodowała kolizję. Chwilę później uciekła z miejsca zdarzenia. Agresywna kobieta trzeźwieje w policyjnym areszcie. Około godziny 19:00 policjanci patrolujący ulicę Jagiełły zauważyli jak z sąsiedniej ulicy Pocztowej z dużą prędkością wyjechał fiat seicento. Przód samochodu był całkowicie uszkodzony. Policjanci postanowili zatrzymać kierującego do kontroli drogowej. Jednak pomimo wyraźnych sygnałów świetlnych i dźwiękowych ten nie zamierzał się zatrzymać. Wręcz przeciwnie kierujący przyspieszył i zaczął uciekać. Zatrzymał się dopiero pół kilometra za Działdowem. Kiedy policjanci podeszli do samochodu za kierownicą zauważyli kobietę, która ponownie próbowała uruchomić silnik. Funkcjonariusze nie pozwolili jednak jej odjechać. Tym bardziej, że od kierującej poczuli zapach alkoholu. Agresywna 36-latka odmówiła poddania się badaniu alkotestem. Zawartość promili w organizmie ma potwierdzić badanie krwi. Okazało się, że 36-letnia działdowianka kilka minut wcześniej staranowała dwa pojazdy stojące na parkingu przy ulicy Pocztowej. Agnieszka K. trafiła do policyjnego aresztu. Gdy wytrzeźwieje policjanci będą wykonywać z nią dalsze czynności. Za prowadzenie samochodu po alkoholu kobiecie grozi kara 2 lat więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów nawet do 10 lat. Kierująca nie uniknie także odpowiedzialności za popełnione wykroczenia drogowe.

Krótka jazda nietrzeźwego 15-latka - Policjanci z Radomska zatrzymali nietrzeźwego 15-latka. Młodzieniec, po alkoholowej biesiadzie u starszego kolegi wracał do domu rowerem. Jego wyprawę udaremnili czujni policjanci. Dnia 21 stycznia około godz. 22.00 policjanci zauważyli jadącego rowerem młodego chłopaka. Poruszał się on bez oświetlenia. Kiedy zorientował się, że nadjeżdża radiowóz zaczął uciekać. Po krótkim pościgu funkcjonariusze zatrzymali nastolatka. Wyraźnie czuć było od niego alkohol. Po przeprowadzonym badaniu okazało się, że młodzieniec ma 0,63 promila alkoholu w organizmie. Policjantów zainteresowało również, gdzie i z kim nieletni pił. Bez trudu ustalili, że nastolatek "dobrze bawił się" na spotkaniu u starszego kolegi. Spożywał tam również alkohol. Szkoda, że nikt nie pomyślał o konsekwencjach. Piętnastolatek odpowie za jazdę pod wpływem alkoholu przed sądem dla nieletnich. Znajomy, który tak ugościł 15-latka prawdopodobnie poniesie odpowiedzialność za rozpijanie małoletniego. Grozi za to do 2 lat pozbawienia wolności.

Kierowca nietrzeźwy, zginął pasażer - Do tragicznego wypadku doszło na drodze krajowej nr 10 w Suchaniu. Kierujący samochodem marki VW Golf 38-letni Piotr J., będąc w stanie nietrzeźwości w czasie skrętu w lewo, zjechał na przeciwległych pas ruchu. To doprowadziło do zderzenia czołowego z nadjeżdżającym samochodem marki VW Transporter. W wyniku zderzenia pasażer samochodu VW Golf poniósł śmierć na miejscu. Kierowca miał 0,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Stargardzie Szczecińskim.

Pijany kierowca uciekał ciężarówką przed policją - Przez 8 kilometrów trwał pościg policjantów za uciekającym kierowcą ciężarówki, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Jak się okazało kierowca był pijany - miał ponad 1,2 promila alkoholu w organizmie. Policjanci w okolicach Bolesławca na autostradzie A-4 zauważyli ciężarówkę Scania, która wykonywała niecodzienne manewry. Funkcjonariusze chcieli ją zatrzymać. Kierowca zwolnił i wjechał na parking. Potem jednak nagle przyspieszył i zaczął uciekać - za nim ruszyli policjanci. Dopiero po przejechaniu 8 kilometrów pijany kierowca zorientował się, że nie ma szans i zatrzymał się. Wtedy okazało się, że tirem kieruje 43-latek, od którego czuć było wyraźną woń alkoholu. Badanie wykazało ponad 1,2 promila alkoholu w organizmie. Zatrzymany mężczyzna trafił do policyjnego aresztu.

Komentuj
Wloką się i tamują, to samochody z literą „L” na dachu”
25 stycznia 2008 | 0

- Wloką się po kilka naraz z prędkością 15-20 km/godz. i tamują ruch. Niekiedy na skrzyżowaniu gasną im silniki. Czy oni nie powinni się uczyć najpierw na bocznych ulicach, a nie na najbardziej ruchliwych arteriach miasta? - zastanawia się kierowcy z Białej Podlaskiej. Ale na bocznych uliczkach samochody z literą "L” na dachu też nie są mile widziane. Kierownik administracji osiedla Młodych Bialskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Zgoda” mówi, że ma wiele sygnałów od mieszkańców bloków znajdujących się blisko Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Spółdzielcy obawiają się, że kursanci manewrujący na ich parkingach mogą uszkodzić zaparkowane samochody. W kilku miejscach, ustawiono znaki zakazu wjazdu z zaznaczeniem, że nie dotyczą mieszkańców. Te parkingi były budowane za spółdzielcze pieniądze. Co na to kursanci i instruktorzy? Krzysztof, uczący się jeździć w terespolskiej firmie mówi, że bardzo stresują go kierowcy popędzający "elki” klaksonami. - Trzeba wtedy bardzo uważać, aby nie wpaść w panikę. Julian Wasil, instruktor i zarazem dyrektor terespolskiej szkoły nauki jazdy przyznaje, że najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi wobec nadużywających klaksonów. - Boli nas to podejście do kursantów. Przecież każdy kierowca też kiedyś zaczynał. A Jerzy Wakuluk, instruktor z bialskiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego dodaje, że kursanci muszą szkolić się też w godzinach szczytu, gdyż często w takich warunkach zdają egzamin. Skąd ten tłok? Zbigniew Kot, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białej PodlaskiejU nas zdaje wielu kursantów nie tylko z powiatu bialskiego, ale też z lubartowskiego, włodawskiego, siedleckiego i łosickiego a nawet innych rejonów kraju. Dlatego, że czekanie na egzamin jest krótsze niż w większych miastach i wynosi pięć lub sześć tygodni. Poza tym Biała Podlaska ma bardzo czytelny układ komunikacyjny i nie ma tu dużych korków.

Komentuj
Kobiety za kierownice !
25 stycznia 2008 | 1

W powiecie tczewskim kierowców wyjeżdżających do pracy za granicę zastępują... kobiety. Jeden z właścicieli firm przewozowych - Tomasz Latocha - zatrudnił właśnie pierwszą panią do kierowania busem. - Od dziecka fascynowała mnie jazda samochodem - zapewnia 33-letnia Justyna Śliwka, która kieruje busem. - Tę ofertę znalazł mi urząd pracy. Aż się prawie popłakałam, bo trafili w to, co najbardziej lubię robić. Choć jeżdżę dopiero od kilku dni, ludzie traktują mnie z wielką sympatią, uśmiechają się i nie boją się ze mną jeździć. Sam Tomasz Latocha zapowiada, że to nie ostatnia pani za kółkiem. Poszukiwanie kierowców wśród płci pięknej rozpoczęli również przedstawiciele miejskiego przewoźnika - ZKM Veolia Transport, który też cierpi na deficyt pracowników. Pierwsza pani usiądzie za kółkiem już w lutym, druga w maju. - Kobiety są dla nas przyszłością, są po prostu lepszymi kierowcami - uważa Tomasz Juchnowski, dyrektor Veolii. - Panie za kierownicą są przede wszystkim bardziej opanowane. Nie tylko ich jazda jest łagodniejsza, ale i kontakt z samymi pasażerami zupełnie inny.

Komentuj
Miasto, które chce być zieloną stolicą Europy
25 stycznia 2008 | 0

Dwa tysiące elektrycznych pojazdów, które każdy będzie mógł wypożyczyć i oddać na specjalnych stacjach w całym Paryżu obiecał jego mer Bertrand Delanoe. O nowym pomyśle mera na walkę z korkami i zanieczyszczeniem powietrza w stolicy Francji pisze w piątek paryski dziennik "20 minutes". Znany z ambicji uczynienia z Paryża zielonej stolicy Europy, Delanoe obiecał organizację sieci wypożyczalni pojazdów o napedzie elektrycznym - wypożyczalnie ekologicznych samochodów - będą wzorowane na automatycznych stacjach rowerów, które z dużym powodzeniem działają w stolicy Francji od lipca ub. roku. Projekt przewiduje oddanie do użytku mieszkańców dwóch tysięcy pojazdów i tyleż miejsc parkingowych w kilkunastu punktach Paryża. Pojazdy o napędzie elektrycznym będzie można bezpłatnie doładować w 300 punktach rozsianych po całym mieście. Pojazdy będzie można pożyczać przez całą dobę bez rezerwacji, jeśli tylko będą one w danej chwili dostępne. Innym pomysłem ekologicznym socjalistycznego mera jest dopłata w kasy miasta do zakupu przez paryżan motocykli o napędzie elektrycznym i podwojenie przeznaczonych dla nich miejsc parkingowych. Idea wypożyczania elektrycznych samochodów pojawiła się w paryskim ratuszu już kilka lat temu, jednak nabrała nowej siły dopiero od chwili sukcesu automatycznych stacji rowerowych, tzw. Velibów. Obecnie jest w Paryżu blisko 1500 wypożyczalni rowerowych z ponad 20 tys. rowerów.

Komentuj
Jest 27, czy będzie dalszych 65 ośrodków egzaminowania?
25 stycznia 2008 | 9

Ośrodki ruchu drogowego mają powstać w powiatach – donosi dziennik “Polska”. Posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt zmiany przepisów, które pozwolą na otwarcie ośrodków ruchu drogowego w 65 miastach powiatowych. Obecnie działa zaledwie 27 wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego (WORD). Zdających jest natomiast tak wielu, że tworzą się gigantyczne kolejki. WORD-y są przeciążone. Nie radzą sobie z dotrzymaniem terminów. Przepisy mówią, że ośrodek ma 30 dni na przeprowadzenie egzaminu, a tymczasem średni czas oczekiwania jest o połowę dłuższy. Orędownikiem zwiększenia liczby ośrodków jest poseł Piotr Stanke z województwa pomorskiego. Proponuje, by egzaminy na prawo jazdy były organizowane też w miastach na prawach powiatu. Ale nie obligatoryjnie. Ośrodki ruchu drogowego miałyby powstawać tylko w tych miastach, których władze będą tego chciały. - Starosta powiatu występowałby o zgodę do marszałka województwa. Ten decydowałby o powołaniu do życia ośrodka - tłumaczy zasady Stanke. Zwiększenie liczby ośrodków egzaminacyjnych nie pociągałoby za sobą wielkich wydatków. - Z pieniędzmi nie byłoby problemu, bo idą one za egzaminem - zapewnia. Każdy przyszły kierowca płaci za swój egzamin. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, Chojnice będą pierwsze w kolejce do marszałka województwa pomorskiego.- Wielokrotnie o to się staraliśmy, ale za każdym razem odchodziliśmy z kwitkiem - opowiada Marek Buza, członek zarządu powiatu. Dodaje też, że zmiana przepisów skończyłaby nieprzyjemną korespondencję z władzami miast, w których są ośrodki ruchu. - Dostajemy od nich pisma z prośbą, by nasi instruktorzy nie szkolili u nich swoich kursantów w godzinach szczytu, bo blokują ruch na ulicach - opowiada Buza. Wyjaśnia, że przyszli kierowcy muszą jeździć tam, gdzie potem będą zdawać egzaminy. Piotr Stanke ma nadzieję, że jego propozycja znajdzie zwolenników w parlamencie. - Więcej ośrodków to mniejsze kolejki i nowe miejsca pracy - wylicza.  

Komentuj
Gdy prawo jazdy wisi na włosku?
24 stycznia 2008 | 4

Nie chcesz stracić prawa jazdy, a masz sporo mandatów na swoim koncie? Płatny krótki kurs dla kierowców to sposób, by pozbyć się kilku karnych punktów. Ich dopuszczalny limit to w sumie 24. Nie warto jednak czekać do ostatniej chwili, bo może być za późno. Rekordzistom udaje się dostać maksymalną liczbę punktów nawet w kilka minut. Mandaty grożą jednak każdemu kierowcy, nawet temu najbardziej ostrożnemu. Dlatego warto trzymać rękę na pulsie i co kilka miesięcy sprawdzać, ile mamy punktów. - W Białymstoku można to zrobić w komendzie miejskiej policji przy ul. Bema lub w komendzie wojewódzkiej przy ul. Sienkiewicza - wyjaśnia Witold Slesarczuk z białostockiej komendy wojewódzkiej. - Młodzi kierowcy, którzy posiadają prawo jazdy krócej niż rok, mają prawo do góra 20, a ci z dłuższym stażem - do 24 punktów. Po przekroczeniu tego maksimum prawo jazdy zostanie zabrane. A w takim wypadku trzeba jeszcze raz zdawać egzaminy. Jeżeli chce się tego uniknąć, można zapisać się na kurs dla kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego. Organizuje je Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku. Skorzystać z tej możliwości mogą jedynie kierowcy, którzy mają prawo jazdy ponad rok. Kurs kosztuje 250 zł, ale dzięki niemu można pozbyć się sześciu punktów. - Kierowcy mają do tego prawo raz na pół roku. Chętni muszą zgłosić się z prawem jazdy, wypełnić wniosek i dokonać opłaty - zaznacza Ewa Szokal-Egird, p.o. dyrektora WORD w Białymstoku. - Szkolenia prowadzone są w każdy ostatni wtorek miesiąca. Kurs to jednorazowe kilkugodzinne spotkanie z psychologiem i policjantem ruchu drogowego. Potem otrzymuje się zaświadczenie o ukończeniu kursu. Na jego podstawie komendant wojewódzki policji wykreśla z ewidencji kierowcy sześć punktów. Jeżeli kierowca ma nóż na gardle - ma możliwość zmniejszenia liczby punktów z dnia na dzień. Może ukończyć kurs indywidualny, ale wtedy zapłaci 600 zł. W Białymstoku miesięcznie w sumie około 30 kierowców płaci za dodatkowy kurs, by nie stracić prawa jazdy.

Komentuj
Nauka jazdy do sprzedania
24 stycznia 2008 | 5

Szkoły jazdy sprzedają zajechane auta. Oszukują w papierach, aby zarobić - czytamy w "Gazecie Wrocławskiej". - Uczyłem różnych kursantów - opowiada nam instruktor nauki jazdy. - Po roku auto było zarżnięte. Gdybym dał sobie wbić w dowodzie rejestracyjnym pieczątkę, że służyło do nauki kierowców, miałbym straszne problemy ze sprzedażą. Wolałem więc zaryzykować, ominąć przepisy i sprzedać je jako normalny samochód - dodaje instruktor, który jest jednocześnie właścicielem auta do nauki jazdy. Takich ryzykantów jest więcej. Ale policjanci z legnickiej drogówki zaczęli się bacznie przyglądać samochodom z literą "L" na dachu. Co się okazało? W minioną środę zatrzymali cztery dowody rejestracyjne, w których nie było adnotacji, że auta służą do nauki jazdy. Kilka dni później skontrolowali dwa wozy. Sytuacja się powtórzyła. - Po legnickich ulicach jeździ wiele samochodów nauki jazdy - mówi podkomisarz Jacek Nitka, szef tutejszej drogówki. - Ich stan techniczny jest raczej dobry. Nieprawidłowości dotyczą dokumentacji. Robiąc przegląd techniczny w autoryzowanym zakładzie, właściciel takiego auta dostaje zaświadczenie, że samochód jest sprawny. Powinien z nim pójść do wydziału komunikacji urzędu miasta lub starostwa, by w dowodzie rejestracyjnym wbito literkę "L".  Ale gdyby chciał sprzedać wóz, klient będzie od razu wiedział, do jakich celów służyło auto.  I to właśnie dlatego wielu instruktorów świadomie tego nie robi. - Próbują obejść przepisy - tłumaczy Jerzy Filip, dyrektor wydziału komunikacji legnickiego starostwa. - Wiedzą, że auto do nauki jazdy jest dużo mniej warte, niż zwykły samochód. Jeżeli policja zatrzyma im dowód rejestracyjny, jedyną restrykcją będzie wyrobienie nowego dokumentu, już opatrzonego adnotacją, że to wóz do nauki jazdy. Sprytni instruktorzy i z tym sobie radzą. Wystarczy "zgubić" taki dowód rejestracyjny, a potem wyrobić  nowy, już bez literki "L". - Po roku jazdy z kursantami w takim samochodzie wybite są stabilizatory, mocno zniszczone sprzęgło - wyjaśnia mechanik Jacek Nalewski. - Silnik może nadawać się do remontu. Kupienie takiego auta to duże ryzyko. Szybko się rozsypie. Właściciele szkół nie chcą tracić pieniędzy. Wolą wyeksploatowanego grata z powrotem przerobić na normalne auto. Dokumenty mogłyby ich zdradzić. Więc złapani przez policję tłumaczą, że zwyczajnie zapomnieli wbić do dowodu rejestracyjnego feralną literkę "L". - A usunięcie dodatkowych pedałów nie wymaga wiele pracy - twierdzi pan Jacek. Paweł Petrykowski z biura prasowego dolnośląskiej policji zapowiada, że zapoczątkowana przez legnicką drogówkę akcja będzie kontynuowana w innych powiatach.

Komentuj
Pojazdy egzaminacyjne sfilmują piratów drogowych
23 stycznia 2008 | 2

ad2f7bc8e278448da6e37b4d679b9c5523ddafeb (230-1)

Kamery nagrywające przebieg egzaminów na prawo jazdy będą pomagały w wyłapywaniu drogowych piratów. Obraz zarejestrowany podczas jazdy po mieście może być dowodem. To pomysł Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, który w ten sposób chce poprawić bezpieczeństwo. Co na to policjanci z drogówki? - To dobry pomysł. Dzięki niemu będziemy mogli zatrzymywać kierowców, którzy nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego - mówi mł. insp. Cezary Popławski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Najważniejsze jest to, że obraz zapisany takimi kamerami może być materiałem dowodowym w sprawie o wykroczenie czy też przestępstwo drogowe. Zresztą rozmawialiśmy już z WORD-em na ten temat. Codziennie na ulice Łodzi wyjeżdża ponad 20 samochodów z "L" na dachu i napisem na bokach "egzamin państwowy". Wszystkie auta (są to ople corsy i toyoty yaris) wyposażone są w wysokiej jakości kamery (koszt zamontowania w jednym samochodzie zestawu do rejestracji przebiegu egzaminu wynosi około 10 tys. złotych). - To profesjonalny sprzęt wyposażony w szerokokątne obiektywy, które filmują spory obszar wokół samochodu - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD. - Na nagraniach doskonale widać piratów drogowych, którzy łamią przepisy i swoim zachowaniem stwarzają ogromne zagrożenie. Dlatego postanowiliśmy przekazywać takie materiały policji. Postronni kierowcy uważają pomysł dyrektora za kontrowersyjny. - Od ujawniania wykroczeń jest policja, a nie WORD - mówią. - Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś wyprzedza inny samochód, który zatrzymał się przed przejściem, by przepuścić pieszych lub ewidentnie przejeżdża na czerwonym, to warto go przywołać do porządku.

Komentuj
Na przystanku niezbędne naklejki z zakazem palenia
22 stycznia 2008 | 0

Pod wiatami przystankowymi w Rudzie Śląskiej na razie można palić do woli – donosi “Gazeta Wyborcza Katowice”. Strażnicy nie wystawiają mandatów, bo poznikały naklejki z zakazem palenia. Ruda Śląska wprowadziła strefy wolne od dymu tytoniowego w połowie października zeszłego roku, jako pierwsze miasto w aglomeracji śląskiej. W ten sposób dołączyła do Poznania, Rzeszowa, Gdańska, Lublina, Elbląga, Torunia i Bielska-Białej, które już wcześniej wprowadziły takie uchwały. Domagali się tego sami mieszkańcy, którzy narzekali, że muszą wdychać dym tytoniowy w oczekiwaniu na autobus czy tramwaj. W Rudzie Śląskiej zakaz palenia oprócz ponad 150 wiat przystankowych objął też place zabaw dla dzieci. Niesfornych palaczy mieli pilnować strażnicy miejscy. Groził im mandat od 50 do 500 zł. - Codziennie rano czekam na autobus. Nie widziałem, żeby kiedykolwiek strażnicy przyjechali i kogoś ukarali. A ludzie palą na przystankach przez cały czas - opowiada mieszkanka Rudy Śląskiej, którą spotykamy na jednym z przystanków w Chebziu. - O zakazie słyszałem, ale jeszcze nikt nie zwrócił mi uwagi. Zresztą nie stoję pod wiatą, tylko dobry metr dalej - broni się Tadeusz Dańczak, dopalając papierosa w oczekiwaniu na autobus. Andrzej Nowak, rzecznik strażników miejskich w Rudzie Śląskiej, przyznaje, że do tej pory tylko kilka osób zostało ukaranych mandatami. - Na początku ludzie o nowych przepisach nie słyszeli, dlatego upominaliśmy i tłumaczyliśmy, że taki zakaz obowiązuje. Sięgaliśmy po druczek, jeśli ktoś się awanturował i był wulgarny - tłumaczy Nowak. Teraz strażnicy przestali karać palaczy z innego powodu. Okazało się, że ludzie zaczęli zdzierać z wiat naklejki informujące o zakazie palenia. - W uchwale jest zapis, że wszystkie miejsca, gdzie obowiązuje zakaz, muszą być oznaczone napisem i specjalnym znaczkiem. Trudno kogoś karać, kiedy nie ma takiej informacji - mówi rzecznik. - Rzeczywiście ludzie zaczęli złośliwie zrywać znaczki. Może pomogły też warunki atmosferyczne. Było wilgotno i część naklejek podpadała. Czekamy na poprawę pogody. Od marca firma, która porządkuje wiaty, będzie zobowiązana zadbać o to, żeby znaczki były na bieżąco uzupełniane. Zastanowimy się też, czy zamiast naklejek po prostu nie malować zakazu. Wtedy strażnicy będą mogli wystawiać mandaty - zapewnia Tomasz Kulpok z rudzkiego magistratu.

Komentuj
A może opaski odblaskowe?
22 stycznia 2008 | 1

Policja będzie rozdawać odblaskowe opaski. Dostaną je osoby starsze. Policja bardzo liczy na pomoc księży, że pomogą przekonać parafian do noszenia odblasków. Do rozdania będzie 700 opasek na rękę, w tej chwili są jeszcze u producenta. Są łatwe w użyciu, zapinane na rzepy. Ich zakup sfinansował starosta kielecki. Policja chce jeszcze w styczniu podarować je starszym mieszkańcom podkieleckich gmin. - Ofiary wypadków to najczęściej piesi, i to właśnie osoby starsze, które po zmroku są niewidoczne na drodze. A często poruszają się drogami, gdzie nie ma chodników, zaś zimą, gdy na poboczach leży dużo śniegu czy błota, są zmuszone chodzić po jezdni. Dlatego chcemy, by były widoczne - mówi Tomasz Kaczmarczyk z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. Na pewno policja pojawi się z odblaskami w okolicach Kajetanowa, który leży przy ruchliwej trasie nr 7, i w okolicach Ćmińska przy drodze na Łódź. Jak policja chce przekonać starsze osoby, by korzystały z odblasków? Okazuje się, że bardzo liczy na pomoc księży. - Chcemy rozdać opaski w kościołach po mszy i uzgodnić całą akcję z proboszczami. Może uda się też, by policjanci choć na dwie minuty weszli na ambonę i przybliżyli cele tego przedsięwzięcia - mówi Kaczmarczyk. Księża popierają ten pomysł. - Ja jestem jak najbardziej za. To dobra inicjatywa, tu, u nas, jest bardzo ruchliwa droga i teraz, jak pobocza są zaśnieżone, mieszkańcy chodzą po jezdni. A dlaczego tylko dzieci mają korzystać z odblasków? To świetna sprawa, że osoby starsze też je dostaną. Oferuję swoją pomoc policjantom - mówi ks. Stanisław Adamczyk, proboszcz parafii Świętej Trójcy w Ćmińsku. Odblaskowe opaski to kolejny element dużej akcji "Życie jest zbyt cenne, nie zostawiaj go na drodze" przygotowanej wspólnie przez policję, wojewodę świętokrzyskiego i Stowarzyszenie "Nadzieja Rodzinie". W jej ramach m.in. mieszkańcy podkieleckich gmin dostali już torby na zakupy z elementami odblaskowymi. Ale policjanci nie zapominają o dzieciach. W piątek odblaski dostało 180 pierwszaków z gminy Daleszyce, ufundował je urząd miasta i gminy.

Komentuj
Ćwiczą parkowanie na parkingach osiedlowych
22 stycznia 2008 | 7

Kursanci blokują drogi wyjazdowe, spowalniają ruch, ćwicząc parkowanie rysują samochody - narzekają mieszkańcy bielskich osiedli mieszkaniowych. Jedna ze spółdzielni ustawiła nawet znaki zakazu wjazdu na osiedle dla elek. “Gazeta Wyborcza Katowice” relacjonuje: Droga dojazdowa do części osiedla, tzw. jednostki C i supermarketu Kaufland. Jeden za drugim przejeżdżają tędy samochody nauki jazdy. Parkują, cofają, zawracają, ćwiczą inne manewry. W ciągu kilku minut doliczyliśmy się kilkunastu elek. Problemy zaczęły się dwa lata temu kiedy zmieniły się przepisy. Od tego czasu jedna z części egzaminu nie jest już przeprowadzana na placach manewrowych, lecz na drogach. Instruktorzy zaczęli ćwiczyć z kursantami w terenie. Mieszkańcy osiedli mają już tego po dziurki w nosie: Kursanci blokują ruch, bo nie potrafią ruszyć na zielonym, a w najbardziej nieodpowiednim momencie, np. przy próbie zawrócenia, nagle gasną im silniki – narzekają. Inni dodają, że za każdym razem z drżeniem serca podchodzą do swojego zaparkowanego w osiedlowych uliczkach auta, bo na porządku dziennym są rysy na lakierze i oderwane lusterka. Nikt nie ma wątpliwości, że to wina nieudolnych kursantów, ćwiczących parkowanie między autami. Podobne narzekania słychać niemal w całym mieście. Na samo osiedle Karpackie elki wjechać już nie mogą. Kilku najważniejszych dróg osiedlowych strzegą przed kursantami znaki zakazu wjazdu z tabliczkami "dotyczy samochodów nauki jazdy L". - Drogi osiedlowe są wąskie, a w dodatku nie mają chodników. Droga, po której chodzą setki pieszych, nie jest odpowiednim miejscem na naukę jazdy. To jest zbyt niebezpieczne - tłumaczy powody tej decyzji Paweł Zielonka z Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zapewnia, że spółdzielnia podjęła ją z powodu skarg mieszkańców. Według instruktorów nauki jazdy zakaz to skandal. Tłumaczą, że w Bielsku-Białej nie ma miasteczka ruchu drogowego z ustawionymi makietami samochodów, gdzie mogliby ćwiczyć z kursantami. Zapewniają, że złe opinie o elkach są zdecydowanie przesadzone. - Ludzie jakby zapomnieli, że obok kursanta siedzi instruktor, doświadczony kierowca, który odpowiada za swojego ucznia. Nie wierzę w to, że porysowane samochody na parkingach to wina elek. Jeśli już, to dzieło niedouczonych, niedoświadczonych kierowców - uważa Andrzej Pytlik, właściciel Szkoły Nauki Jazdy "Pytlik".

Komentuj
eCall Polska – „Inteligentne pojazdy”
22 stycznia 2008 | 0

W Instytucie Transportu Samochodowego podpisano prywatno-publiczne porozumienie celowe dla realizacji projektu eCall Polska pomiędzy Instytutem Transportu Samochodowego reprezentowanym przez dyrektora dr inż. Andrzeja Wojciechowskiego, a firmą: Automex reprezentowaną przez Jana Bińczaka, firmą General Tekom Corporation sp. z o.o. reprezentowaną przez Jacka Załogę oraz przedstawicielami Fundacji Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Podpisanie porozumienia zostało poprzedzone konsultacją, która odbyła się w siedzibie ITS w dniu 3 stycznia 2008 roku. W spotkaniu uczestniczyli: dyrektor ITS dr inż. Andrzej Wojciechowski, mgr inż. Wojciech Przybylski zastępca dyrektora ITS d/s techniki, Grzegorz Brychczyński oraz Jarosław Błachnio - doradcy General Tekom Corporation. Celem systemu eCall będącego elementem inicjatywy na rzecz "inteligentnego samochodu", przedstawionej przez Komisję Europejską jest zmniejszenie ilości poważnych wypadków drogowych i skrócenie czasu reakcji na zdarzenia drogowe, a w konsekwencji zmniejszenie współczynnika śmiertelności w wypadkach drogowych. Jako część inicjatywy eBezpieczeństwo, system eCall przewiduje ujednolicenie numeru alarmowego w całej Europie. System przewiduje montowanie w pojazdach nowoczesnej technologii, która pozwalałaby na automatyczne powiadamianie służb ratunkowych w razie wypadku. Najbliższy punkt przyjmowania zgłoszeń o wypadkach (PSAP) byłby niezwłocznie powiadamiany o miejscu wypadku, co pozwalałoby na niezwłoczne skierowanie pomocy, skracając średni czas reakcji na zgłoszenie. Na kontynencie funkcjonują już podobne systemy zawiadamiania o wypadkach, jednak ich zastosowanie na skalę europejską nie jest powszechne. W technologię eCall będą wyposażone wszystkie rodzaje pojazdów, we wszystkich krajach UE, co pozwoli objąć usługą ponad 100 milionów osób podróżujących po Europie każdego roku. W ramach forum eBezpieczeństwo ustanowiono jedenaście grup roboczych, a wyniki prac dotyczących nie tylko eCall zaczynają się już pojawiać.

Komentuj
Zanim zaczniesz ratować (3)
21 stycznia 2008 | 0

Redakcja newslettera turystycznego PZM cykl dotyczący kursu pierwszej pomocy. W trzecim odcinku radzi: w każdym wypadku komunikacyjnym należy jak najszybciej wezwać Pogotowie Ratunkowe oraz ekipę ratowniczą, która wyposażona w odpowiednie przyrządy umożliwi dostęp do poszkodowanych we wraku samochodu.

Telefony alarmowe:
112 z telefonu komórkowego
999 pogotowie ratunkowe
997 policja
998 straż pożarna
33 985 Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, połączenie z każdego telefonu komórkowego
601 100 100 Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, połączenie z każdego telefonu komórkowego
601 100 300 Górskie oraz Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe

Dyspozytorowi należy przekazać następujące informacje: dokładne miejsce wypadku, co się wydarzyło, kiedy doszło do wypadku, jaki jest stan poszkodowanych, jaki rodzaj pomocy został udzielony. Nigdy nie odkładaj pierwszy słuchawki! Poczekaj na ewentualne pytania dyspozytora.

Poszkodowany: W niektórych przypadkach można bezpiecznie zmieniać położenie ciała rannego. Gdy jednak ofiara ma poważne obrażenia szyi lub pleców, nie wolno jej ruszać - chyba że ratujemy ją przed pożarem, wybuchem itp. Sprawdź, czy ofiara nie ma uszkodzonego kręgosłupa. U ofiar wypadków samochodowych zawsze musisz podejrzewać uszkodzenie kręgosłupa. Następnie należy bezzwłocznie zająć się poszkodowanymi.
W tym celu:
- dopilnuj, by ranny leżał i był spokojny;
- jeśli wymiotował - a masz pewność, że nie uszkodził kręgosłupa - ułóż go na boku w pozycji bocznej ustalonej, by się nie udusił;
- okryj go kocami lub płaszczami, by nie tracił ciepła;
- jeśli to konieczne, rozetnij ubranie. Nie zdzieraj ubrania z poparzonych miejsc, chyba że wciąż się tli;
- uspokój ofiarę i sam zachowaj spokój. To pozwoli rannemu opanować strach, dzięki czemu nie wpadnie w panikę;
- nie podawaj płynów osobie nieprzytomnej lub półprzytomnej, jak też osobie skarżącej się na ból brzucha (obrażenia narządów wewnętrznych );

- nie próbuj jej cucić, poklepując bądź potrząsając nią, ponieważ osoba taka po dojściu do siebie w pierwszym odruchu może spróbować ci oddać;
- wśród rzeczy ofiary poszukaj informacji o szczególnych jej problemach zdrowotnych - alergiach lub chorobach wymagających specjalnego postępowania - ewentualnie bransoletki lub wisiorka, które by o tym informowały;
- nie zabieraj ze sobą dokumentów poszkodowanego. Przekaż je lub lepiej wskaż gdzie leżą osobie upoważnionej (rodzina, policja).

Komentuj
Gdy światła piszczą
21 stycznia 2008 | 0

Mieszkańcy przy skrzyżowaniu ul. Katowickiej i Ozimskiej w Opolu skarżą się na uciążliwość sygnalizacji dźwiękowej dla niewidomych. - Ciągły pisk nie daje nam spać w nocy - mówi pan Tadeusz. O tym, jak uciążliwe potrafi być piszczenie sygnalizatorów, przekonał się pan Tadeusz. - Trudno było zmrużyć oko, to przeszkadzało nie tylko mnie. Mówiło się o tym w windzie, ale nikt nie interweniował - opowiada i dodaje, że kilka dni po przeprowadzce wysłał pismo do urzędu miasta z prośbą o wyłączenie sygnału dźwiękowego po godzinie 22. - Rozumiem, że niewidomi muszą mieć możliwość bezpiecznego poruszania się. Ale po godz. 22 mało kto chodzi ulicami, zwłaszcza na skrzyżowaniu Katowickiej z Ozimską - dodaje. Pismo poskutkowało. Uciążliwy dźwięk oznajmiający niewidomym, że pali się zielone światło, niebawem zamilknie. Zastąpi go tzw. bociani klekot, który nie jest tak dolegliwy, a emitowany jest kierunkowo w stronę przejścia dla pieszych. Podobnych przypadków jest więcej. - Wcześniej były interwencje mieszkańców bloków przy skrzyżowaniach ul. Plebiscytowej z Ozimską i Horoszkiewicza z Sosnkowskiego - opowiada Marek Michalak z firmy Omega Elektro, zajmującej się konserwacją sygnalizatorów. Dlatego miasto sukcesywnie wymienia stare sygnalizatory, które mają nawet 20 lat, na nowsze. - Jest to o tyle skomplikowane, że nie można wymienić tylko urządzenia wydającego dźwięk, ale cały sygnalizator. Do końca roku jednak wszystkie 36 skrzyżowań świetlnych w mieście zmodernizujemy - mówi Piotr Jurczyk z Miejskiego Zarządu Dróg. Nic przeciwko wymianie nie mają także niewidomi. Zdarzało się bowiem, że starsze sygnalizatory wprowadzały niewidomych w błąd, wysyłając sygnał z jednego przejścia na całe skrzyżowanie.

Komentuj
Drżyjcie piraci drogowi
21 stycznia 2008 | 1

Uwaga kierowcy! Na drogach województwa łódzkiego będzie więcej fotoradarów, urządzeń je imitujących i nieoznakowanych radiowozów z wideokamerami. Nowością na drogach będą fotoimitatory. Działają one tak samo jak fotoradary, tylko że nie robią zdjęć. Po co więc będą montowane? Mają odstraszać posiadaczy antyradarów. Urządzenie będzie wysyłało sygnał i imitowało zrobienie zdjęcia. Dzięki temu kierowcy pomyślą, że w środku jest prawdziwe urządzenie i będą zwalniali. Obecnie fotoradary znajdują się średnio w co szóstej skrzynce. Co pewien czas są przekładane, by zmylić kierowców. Posiadacze antyradarów szybko jednak wykrywają, gdzie znajduje się urządzenie i informują innych uczestników ruchu przez CB radio. Pierwsze fotoimitatory mają pojawić się na drodze krajowej nr 8, gdzie prowadzona jest pilotażowa akcja "Bezpieczna ósemka". Trasa ta w województwie łódzkim przebiega na odcinku ponad 200 kilometrów. W ubiegłym roku ustawiono tam maszty fotoradarowe. Rozmieszczono je średnio, co siedem kilometrów. Właśnie do tych skrzynek trafią fotoimitatory. Dlaczego nie zostaną zamontowane prawdziwe fotoradary? - Urządzenia je imitujące są o wiele tańsze - tłumaczy Artur Mrugasiewicz z GDDKiA. - Fotoimitatory zakupiliśmy już w grudniu. Przekażemy je do Komendy Głównej Policji, która rozdzieli je na województwa. Kierowcy nie są zadowoleni z nowych pomysłów policji i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Chcą, żeby zamiast łapania kierowców i wydawania pieniędzy na fotoradary wybudować lepiej autostrady i porządne drogi. Statystyki pokazują jednak, że takie działania są potrzebne. - W miejscach, gdzie stoją fotoradary liczba wypadków zmniejszyła się o 30-40 proc. i nie ma żadnych ofiar śmiertelnych - mówi Cezary Popławski, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Policja w Łódzkiem w ostatnim tygodni dostała również pięć nowych, nieoznakowanych passatów z wideoradarami, które będą jeździły po całym województwie. - Mamy nadzieję, że dzięki tym wszystkim działaniom drogi w Łódzkiem staną się jeszcze bezpieczniejsze - uważa Popławski. W ubiegłym roku od stycznia do listopada na drogach w naszym województwie zginęły 33 osoby, a prawie 600 zostało rannych. Liczba wypadków z każdym rokiem niepokojąco wzrasta.

Komentuj
Spór o przyczepę na parkingu osiedlowym
21 stycznia 2008 | 0

Marek P. ze Szwederowa walczy ze spółdzielnią mieszkaniową, która nie pozwala mu trzymać przed domem przyczepy kempingowej, choć przepisy tego nie zabraniają. Marek P. trzyma swoją przyczepę kempingową przed domem. Do tej pory nikomu z mieszkańców to nie przeszkadzało - relacjonuje "Gazeta Wyborcza Bydgoszcz". Aż tu niespodziewanie w tym roku na klatkach schodowych pojawiły się kartki z pytaniem, czyja to przyczepa. Zgłosiłem się do administracji mówiąc, że jestem jej właścicielem. Krótko po tym dostałem pismo ze spółdzielni, w którym jej władze nakazują mi usunięcie pojazdu – opowiada czytelnik. W piśmie można m.in. przeczytać, że projekt zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje stawiania w tym miejscu na stałe tego rodzaju wozów. - To bzdura. Moja przyczepa to pojazd jak każdy inny. Sąsiedzi stawiają samochody, niektórzy nawet ciężarowe, a ja mój kemping na kółkach - argumentuje właściciel spornej przyczepy. Spółdzielnia poinformowała go też, że usunięcia wozu domagają się inni mieszkańcy. - Nie chce mi się w to wierzyć. Pytałem wcześniej sąsiadów, czy mój pojazd nie będzie im przeszkadzał. Nikt nie zgłaszał żadnych uwag. Nie wiem, na jakie skargi powołuje się spółdzielnia i ile osób ją złożyło - oburza się. Odpowiedzi na to pytanie nie zna też Wiesław Gęsikowski, prezes Pomorskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Być może chodzi tylko o jedną osobę. To nie ma jednak dla nas znaczenia, dlatego uprzejmie poprosiliśmy tego pana, żeby usunął kłopotliwą przyczepę - wyjaśnia. Czytelnik nie zamierza jednak tego zrobić i do spółdzielni wysłał już pismo, w którym tłumaczy, że argumentacja, na którą prezes się powołuje, jest absurdalna. - Nie otrzymałem jeszcze tego pisma, więc nie będę się na jego temat wypowiadał - odpowiada prezes. Zapewnia równocześnie, że nie bierze pod uwagę możliwości usunięcia przyczepy wbrew woli właściciela. - Musimy razem spokojnie usiąść i zastanowić się, jak rozwiązać ten kłopot - mówi.

Komentuj