29 sierpnia 2009 |
3
(Fot.: PD@N 313-13 jm) ^ Taką sytuację na trasie W-Z w Warszawie zarejestrowaliśmy wiosną 2009 r., czyli przed jej remontem. Czyli tak było. A jak jest dzisiaj?

(Fot.: PD@N 313-14 jm) ^ A taką sytuację na trasie W-Z w Warszawie zarejestrowaliśmy w pierwszych dniach po uroczystym otwarciu wyremontowanego obiektu. Czyli tak jest. A jak miało być zobaczmy poniżej

(Fot.: PD@N 313-15) ^ Natomiast taka organizacja ruchu i zabezpieczenia dla najsłabszych uczestników ruchu drogowego, czyli pieszych przed nami. Z nieoficjalnych odniesień wynika, iż docelowe prace projektowe wstrzymano.

(Fot.: PD@N 313-18jm) ^ Tramwaje i autobusy stają na wspólnych przystankach to tzw. przystanek tramwajowo-autobusowy. Motorniczy i kierowcy trenowali mijanie. Specjalnie oznakowany został groźny przystanek pod Starówką. W specjalny sposób zostały też oznakowane niebezpieczne przystanki u wylotu tunelu pod Starówką. Autobusy korzystają z tego samego pasa co tramwaje. Strefę przystanków wydłużono. Na dzień dzisiejszy tramwaje jeżdżą zdecydowanie ciszej. Piesi zarzucają miastu nierówne chodniki, poobijane barierki i brak wiat przystankowych przy ratuszu i na Starym Mieście. Chodniki są zniszczone bardziej niż przed remontem, a poza tym miały być śliczne wiaty, a nie ma - mówią.
(Fot.: PD@N 313-19jm) ^ Autobusy i tramwaje na przystanku bez wysepki. Pasażerowie wychodzą z tramwaju i - to nowość - z autobusu prosto na jezdnię. Kierowców informuje o tym łamana, zygzakowata linia na asfalcie oraz żółta tablica z “ludzikiem” wychodzącym z autobusu.

(Fot.: PD@N 313-20jm) ^ Ten kierowca nie wie, albo nie chce wiedzieć, co oznacza łamana, zygzakowata linia na asfalcie i znak, który właśnie minął. Owszem zatrzymał się, ale niechętnie i uniemożliwił pieszym przejście na pasy. Pamiętajmy, tej linii nie wolno przekraczać, gdy wysiadają pasażerowie. I nie zatrzymujemy się tam, gdzie kończy się tramwaj, a tam gdzie kończy się linia. Linia jest dwukrotnie dłuższa niż wcześniej, albowiem teraz przystanek jest wspólny dla autobusów i tramwajów i ich pasażerów.

(Fot.: PD@N 313-21jm) ^ Przez kilka pierwszych dni po otwarciu trasy bezpieczeństwa pilnowali policjanci. Kierowcy byli prawie zdyscyplinowani. A co będzie dalej? Dalej czekamy na dalszy remont trasy W-Z. Tymczasem specjaliści przekonują przejeżdżających przez most Śląsko-Dąbrowski, iż dzięki wspólnym buspasom tramwajowo-autobusowym wszyscy będą mieli szansę przejechać szybciej.
Przez wyremontowany most Śląsko-Dąbrowski ruszył pierwszy tramwaj. W kolejnych dniach na trasę wrócą autobusy i samochody. Wytyczono wspólne pasy autobusowo-tramwajowe, co zwiększ przepustowość Trasy, zamontowano nowe sygnalizatory i wyznaczono przejścia dla pieszych, tramwaje jadą ciszej. A jednak autobusy zatrzymują się u wylotu tunelu pod Starówką. Pasażerowie wychodzą z nich prosto na jezdnię. To pierwsze takie rozwiązanie w Warszawie, znane od lat m.in. w Krakowie. Te przystanki są ważne dla podróżujących Trasą W-Z także autobusami. A przywileje dla komunikacji miejskiej to jeden z priorytetów polityki transportowej miasta - tłumaczy decyzję - miejski inżynier ruchu Janusz Galas. Do ostatniej chwili decydenci wahali się w obawie o bezpieczeństwo: ryzyko potrąceń pieszych. Powtórzmy: autobusy i tramwaje stanęły pod Starówką na wspólnym przystanku bez wysepki na środku jezdni (na torach). Pasażerowie wychodzą prosto na jezdnię. Kierowców informuje o tym łamana, zygzakowata linia na asfalcie. Do takich przystanków tramwajowych kierowcy są już przyzwyczajeni czy jednak na widok otwierających się drzwi stojącego pośrodku jezdni autobusu wszyscy kierowcy zachowają się właściwie? Czy nie dojdzie do potrąceń pieszych? - pytają media.
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0
Coraz trudniej jest pomagać ludziom - twierdzą ratownicy i lekarze. W czasie swojej pracy są obrażani, szturchani, szykanowani. Agresorzy czują się bezkarni. Mogą jednak odpowiadać za napaść na funkcjonariusza publicznego. Grozi za to nawet do trzech lat więzienia.- Przyjeżdżamy do osoby, która na przykład zasłabła w miejscu publicznym, i często na początku musimy sobie poradzić z agresywnymi obserwatorami - opowiada Przemysław Kaczmarek, ratownik z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. - Słyszymy, że chyba z Warszawy jechaliśmy. Ktoś wyzywa, ktoś nas szturcha. A my mamy człowieka ratować. Najgorzej, gdy są to osoby pod wpływem alkoholu. W karetce reanimujemy człowieka, a pijani z pobliskiej dyskoteki bujają ambulansem. Kiedyś w karetce obudził się pijany pacjent. Wpadł w szał i ją zdemolował. Niezadowoleni pacjenci często z zemsty alarmują policję, że lekarz lub ratownik jest pijany.- I wtedy my musimy czekać, aż funkcjonariusze sprawdzą naszą trzeźwość - opowiada ratownik. Coraz więcej osób pisze też skargi na medyków do naszej Izby Lekarskiej. Niektóre są oczywiście zasadne. Ale wiele - nie. Pacjenci próbują m.in. dochodzić odszkodowań za powikłania, które były wpisane w ryzyko konkretnego zabiegu. Są jednak chwile, w których lekarze i ratownicy zapominają o przykrościach.- Kiedy dowiem się, że dziecko, które reanimowałem, wraca do zdrowia, to zapominam o wszystkich przykrościach - komentuje Przemysław Kaczmarek. - Dostajemy wiele listów z podziękowaniami, pochwałami - dodaje Mariusz Pietrzak. - To nas utwierdza w przekonaniu, że pracujemy dobrze. Ani lekarze, ani ratownicy nie zgłaszają przypadków upokorzeń i różnych ataków organom ścigania. A mogliby. Takie sprawy ścigane byłyby z urzędu.- Osoba udzielająca pierwszej pomocy podlega ochronie, jak funkcjonariusz publiczny - informuje sędzia Ryszard Małachowski z Wydziału IV Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Szczecinie. - Mówi o tym artykuł 5. ustęp 1 Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. To oznacza, że ten, kto obraża lub narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego, naraża się na sankcje wynikające z Kodeksu Karnego.
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0

(Fot.: PD@N 313-6)
Większość polskich miast chwali się swoimi walorami turystycznymi na znakach drogowych. Niestety, nadal nie robi tego Bydgoszcz – ubolewa “Gazeta Pomorska”..Znak (zwany E-22c) ustawiany jest najczęściej kilka kilometrów przed drogą wjazdową do miasta po to, by wskazać godne uwagi obiekty turystyczne. Umieszcza się na nim ilustracje trzech wybranych obiektów, które warto zwiedzić lub po prostu zobaczyć. Znaki stoją przed największymi polskimi miastami. Turyści zmierzający do Krakowa, Poznania, Warszawy czy Łodzi na krótko przed wjazdem do miejscowości dowiadują się już, co będą mogli zwiedzić. Informacji takich nie brakuje również w obrębie znacznie mniejszych miast. W Bydgoszczy znaków nie ma. Biję się w pierś z tego powodu - przyznaje Nikodem Łada, dyrektor bydgoskiego wydziału promocji miasta. Jeżdżę sporo po Polsce i rzeczywiście te znaki są bardzo popularne. Jak informuje dalej, wydział promocji rozpoczął już prace nad ich ustawieniem. Postaramy się jak najszybciej uzupełnić ten brak. Jednak ze względu na ograniczenia budżetowe nie mogę obiecać, że jeszcze w tym roku. Podejrzewam też, że sporo czasu zajmą zmagania z przepisami - obawia się Łada. Żeby zamontować znaki, wnioskodawca (w tym przypadku Urząd Miasta) musi zgłosić swój projekt do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Opiniujemy taki wniosek we współpracy z policją - wyjaśnia Tomasz Okoński, rzecznik prasowy bydgoskiego oddziału GDDKiA. - Bierzemy pod uwagę przede wszystkim względy bezpieczeństwa. Znak powinien być usytuowany tak, aby na przykład nie ograniczać widoczności. Cała procedura nie trwa jednak długo. - Mniej więcej po miesiącu znaki można już ustawiać - objaśnia Okoński.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-1)
(Fot.: PD@N 313-2)
^ Reporter TVN Warszawa prezentuje działanie ALKOgogli. Po ich założeniu kształty otoczenia stają się rozmazane, przedmioty, które są blisko, oddalają się.
W Warszawie odbyła się inauguracja kampanii społecznej promującej trzeźwość na drodze. W inauguracji udział wzięli: zastępca prezydenta m. st. Warszawy Włodzimierz Paszyński; kom. Paweł Piasecki zastępca komendanta Komendy Stołecznej Policji oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia "Trzeźwy Kierowca". Organizatorem kampanii jest Miasto Stołeczne Warszawa. Partnerami - Komenda Stołeczna Policji, Stowarzyszenie “Trzeźwy Kierowca”, Zarząd Transportu Miejskiego, Izba Gospodarcza Reklamy Zewnętrznej. Przez trzy weekendy na terenie szkół jazdy warszawiacy będą mogli w asyście instruktora pokonać samochodem trasę na placu manewrowym w tzw. ALKOgoglach, imitujących widzenie pod wpływem alkoholu. Osoby, które nie posiadają prawa jazdy będą mogły w specjalnych okularach spróbować wejść do autobusu, a na wyznaczonym torze prowadzić do bramki piłkę za pomocą kija hokejowego - to tzw. amerykański test trzeźwości. Test jest teoretycznie prosty: z prędkością 10 km/h trzeba przejechać slalomem między gumowymi pachołkami. Podczas prezentacji dla dziennikarzy wolontariusze współpracujący ze stowarzyszeniem "Trzeźwy kierowca" pokazywali, jak trudne to zadanie. Gdy rozjeżdżali kolejne pachołki, Robert Lemański ze stowarzyszenia podkreślał: - To mogło być drzewo albo człowiek. A przecież gogle oddziałują tylko na wzrok, a alkohol wpływa jeszcze na koncentrację, refleks i inne czynniki, które decydują o tym, czy nasza jazda jest bezpieczna. - Będziemy namawiać szkoły do promowania naszej kampanii, bo dobrze jest dotrzeć do rodziców przez dzieci - podkreślał Włodzimierz Paszyński. Kom. Paweł Piasecki, mówił o konsekwencjach prawnych jazdy po alkoholu. Można stracić prawo jazdy na czas od pół roku do 10 lat, a w niektórych przypadkach nawet dożywotnio - przestrzegał. - Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi do dwóch lat więzienia. Ale już za spowodowanie w tym stanie śmiertelnego wypadku 12 lat więzienia.
Komentuj →
31 sierpnia 2009 |
0
Wjechał w rodzinę z 2-letnim dzieckiem i uciekł w popłochu- Kierujący oplem omegą potrącił młode małżeństwo prowadzące wózek z dzieckiem. Kierowca nie zatrzymał się żeby pomóc ofiarom, tylko uciekł z miejsca zdarzenia - czytamy w "Gazecie Współczesnej". Policjanci zatrzymali 24-letniego mieszkańca Wykrotu (woj. podlaskie) podejrzewanego o spowodowanie wypadku. We krwi miał 2 promile alkoholu. Do wypadku doszło w Lipnikach. Kierujący oplem omegą potrącił młode małżeństwo prowadzące wózek z dzieckiem. Kierowca nie zatrzymał się żeby pomóc ofiarom, tylko uciekł z miejsca zdarzenia. Poszkodowana rodzina trafiła do szpitala. Mężczyzna i kobieta mają obrażenia głowy i wstrząśnienie mózgu, kobieta - pękniętą kość potyliczną. Chłopczyk z urazem głowy został przewieziony do szpitala w Ciechanowie. Mężczyzna podejrzewany o spowodowanie wypadku został zatrzymany przez policjantów. W chwili zatrzymania 24-latek był pod wpływem alkoholu. W organizmie miał około 2 promili. Trafił do policyjnego aresztu. Samochód, którym jechał również został odnaleziony i zabezpieczony do dalszego postępowania.
Pełen opel, kierowca pijany. Zginął pasażer- Sześciu pijanych młodych ludzi jechało w oplu, który rozbił się koło Widuchowej. Jeden z nich zginął. Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 2.30. Opel Ascona, w którym było sześć pijanych młodych osób jechał z Widuchowej w stronę Lisiego Pola. Kierowca jechał za szybko, na prostej drodze wpadł w poślizg i uderzył w skarpę przydrożnego rowu a następnie w drzewo, potem dachował. Na miejscu śmierć poniosła jedna osoba. Trzy inne z obrażeniami ciała pogotowie zabrało do szpitala w Gryfinie. Pijanego kierowcę i jednego z pasażerów opla zatrzymała policja. Za spowodowanie śmiertelnego w skutkach wypadku drogowego grozi osiem lat więzienia.
Piją, siadają za kółkiem i sieją strach na drodze- Pijany kierowca był sprawcą poważnego wypadku drogowego, do którego doszło w Chełmie. Kierowca Chryslera najpierw najechał na ogrodzenia dwóch posesji a potem na rowerzystkę. 17-letnia dziewczyna doznała urazu kręgosłupa. Jak ustalili policjanci sprawca wypadku miał w organizmie 1,4 promila alkoholu.
Komentuj →
30 sierpnia 2009 |
0
Na strzeżonym przejeździe kolejowym w Łowiczu, tuż obok dworca, przejeżdżał tamtędy fiat brava, a w nim 29-letni mężczyzna, jego 28-letnia żona i 3-letni synek. W auto wjechał elektrowóz - tzw. luzak, czyli pociąg bez wagonów. Kierujący fiatem mężczyzna został przewieziony do szpitala. Jego żona i dziecko zginęli na miejscu. - Szlaban był otwarty – czytamy w “Gazecie Wyborczej Łódź”, więc elektrowóz nie miał prawa wjazdu na przejazd - informuje sierżant Urszula Szymczak z łowickiej policji. Jak się okazało, kierujący elektrowozem maszynista, miał 0,3 promila alkoholu w organizmie. Tłumaczył, że wjechał na przejazd, bo nie zauważył czerwonego światła. Sprawę bada prokuratura. Wedle danych policji, był to ewidentny błąd maszynisty, który powinien zatrzymać się przed semaforem: musiał jechać z dość dużą prędkością.
Komentuj →
29 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-10)
Tramwaje w Szczecinie obchodziły swoje 130-lecie. Kiedyś stanowiły podstawę miejskiej komunikacji, od lat jednak ich sieć się nie rozwija. Kiedyś stanowiły podstawę miejskiej komunikacji, od lat jednak ich sieć się nie rozwija.
Komentuj →
29 sierpnia 2009 |
0
Trzech braci zginęło w wypadku w Gdyni po zderzeniu z samochodem, którym kierował pijany kierowca bez prawa jazdy. Wyjeżdżający z podporządkowanej ulicy hyundai został uderzony przez opla, który pędził główną ulicą. Strzałka szybkościomierza opla zatrzymała się po zderzeniu na 160 kilometrach - powiedziała Joanna Kowalik-Kosińska z biura prasowego pomorskiej policji. Siła uderzenia rozerwała na części hyundaia i odrzuciła na kilkadziesiąt metrów. Dwaj jadący nim bracia w wieku 19 i 15 lat zginęli na miejscu. Mimo iż najprawdopodobniej mieli zapięte pasy, zostali wyrzuceni z auta. Lekarz pogotowia próbował jeszcze reanimować ich 9-letniego brata. Dziecko zmarło jednak w szpitalu. Według ustaleń policji opla omegę prowadził 19-letni mieszkaniec Gdyni. Tego dnia miał urodziny. - Impreza przeniosła się z mieszkania do samochodu. W pewnym momencie postanowił przejechać się oplem, którego ojciec wraz z nim kupił dwa tygodnie wcześniej. Nie miał prawa jazdy, pięć razy oblewał teorię. 19-latek wyszedł ze zderzenia bez szwanku, podobnie jak jego pasażerowie: dwie 19-letnie dziewczyny z Mrzezina i 20-latek z Gdyni. Uciekli z miejsca wypadku. Jeszcze w nocy policjanci zatrzymali kierowcę opla. W jego organizmie było ponad dwa promile alkoholu. Za prowadzenie samochodu po pijanemu i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę z miejsca wypadku i nieudzielenie pomocy ofiarom grozi mu do 15 lat więzienia - mówi Joanna Kowalik-Kosińska z KWP w Gdańsku. Problemy będą mieli też jadący z nim pasażerowie. Jeżeli tak zdecyduje prokurator, odpowiedzą za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku - wyjaśnia Kowalik-Kosińska.
Komentuj →
28 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-26)
Szykuje się rewolucja w systemie sprzedaży biletów komunikacji miejskiej i parkingowych - informuje dziennik “Polska”. Będziemy mieli wybór: bilet kupimy w kiosku lub za pomocą komórki. Za pomocą telefonu komórkowego będziemy mogli zapłacić za bilet komunikacji miejskiej i bilet parkingowy - donoszą dziennikarze “Kuriera Lubelskiego”. Chcemy wprowadzić w życie system płatności za pomocą telefonu komórkowego - deklaruje Lech Pudło, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego. Miałby działać na wzór rozwiązań wprowadzonych w Poznaniu. Mowa o tak zwanym moBilecie lub e-bilecie. Żeby z niego skorzystać, trzeba się zarejestrować na stronie internetowej i wpłacić pieniądze na konto przydzielone podczas rejestracji. Po wejściu do autobusu, wystarczy uruchomić w telefonie zainstalowaną wcześniej aplikację i wybrać rodzaj biletu, który chcemy kupić. Otrzymujemy potwierdzenie transakcji. Zachowuje się ono w pamięci komórki i podczas sprawdzania biletów, pokazujemy je kontrolerowi. To duże udogodnienie dla pasażerów. Korzystają z tego zwłaszcza osoby w młodszym wieku - mówi Rafał Kubś, z-ca dyrektora poznańskiego ZTM. To jedna z propozycji dostępnych na rynku. Dla Lublina szukamy jednak takiej, która umożliwi płatność jednocześnie za większą liczbę usług miejskich, np. uiszczanie podatków - tłumaczy Grzegorz Hunicz, dyrektor Wydziału Informatyki i Telekomunikacji Urzędu Miasta Lublin. Podobnie ma być z opłatą za parkowanie. Zamiast kupować papierowy bilet - wysyłalibyśmy SMS-a. - Otrzymaliśmy ofertę takiej usługi od dwóch firm. Analizujemy te propozycje - przyznała Anna Adamiak, z-ca dyrektora Wydziału Dróg i Mostów UM Lublin. - Część kierowców może być zainteresowana takim rozwiązaniem. Po co szukać kiosku z biletami parkingowymi, jeśli płatności moglibyśmy dokonać za pomocą komórki, którą posługuje się praktycznie każdy. Z takich systemów opłat za parkowanie korzystają m.in. kierowcy w Warszawie, Łodzi i Krakowie. Najszybciej wejdzie w życie możliwość zakupu “komórkowego” biletu w komunikacji miejskiej. - Niebawem negocjacje zostaną sfinalizowane - zapowiada Elżbieta Kołodziej-Wnuk, z-ca prezydenta Lublina.
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
Gdyńscy policjanci przeprowadzili całodzienne działania prewencyjno-kontrolne pod hasłem “Piesi". Akcja prowadzona była na terenie całej Gdyni, a celem działań było podniesienie świadomości pieszych z zakresu bezpieczeństwa oraz podjęcie wszelkich możliwych działań, które zdyscyplinują pieszych uczestników ruchu drogowego. Wczoraj na terenie Gdyni Wydział Ruchu Drogowego gdyńskiej komendy przeprowadził działania prewencyjne pod nazwą “Piesi". Akcję przeprowadzono w nawiązaniu do "Koncepcji ograniczenia wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym w 2009 roku". Podczas działań funkcjonariusze drogówki wylegitymowali ponad 30 pieszych, 23 z nich dostało mandaty karne na ogólna kwotę 1700 złotych. Dodatkowo 23 mandaty otrzymali także kierowcy, m.in. za przekroczenie dozwolonej prędkości - 13, brak zapiętych pasów - 7 i rozmowy przez telefon komórkowy - 3 osoby. W czasie akcji policjanci zatrzymali 36-letniego kierowcę bmw, który jechał wbrew sądowemu zakazowi i był poszukiwany. Ujawnili również dwóch kierowców jadących pod wpływem alkoholu.
Przypominamy, że pieszemu zabrania się:
- wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściach dla pieszych:
- wchodzenia na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
- przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi,
- zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez torowisko,
- przebiegania przez jezdnię i chodzenia po torowisku,
- przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenia zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni,
apeluje Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku.
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-17 ksp)
Szczecin: Jak co policja wspólnie ze strażą miejską i gminną, Żandarmerią Wojskową, Strażą Graniczną i Inspekcją Transportu Drogowego prowadzi na terenie całego województwa akcję “Bezpieczna droga do szkoły”. Funkcjonariusze pomagać będą najmłodszym uczestnikom ruchu w przejściu przez jezdnię oraz przypominać kierowcom o obowiązku zachowania szczególnej ostrożności w rejonie placówek oświatowych. - Policyjne patrole pojawią się przy szkołach tuż przed pierwszym dzwonkiem, aby pomóc najmłodszym przechodzić przez jezdnię oraz tłumaczyć, jak bezpiecznie zachowywać się na drodze - przypomina podinsp. Grzegorz Sudakow, naczelnik zachodniopomorskiej drogówki. - Policjanci od połowy sierpnia sprawdzali również oznakowanie dróg prowadzących do szkół, zwracając szczególną uwagę na jego czytelność i prawidłowość. Z policyjnych statystyk wynika, że w okresie jesiennym następuje wzrost liczby wypadków i kolizji z udziałem dzieci i młodzieży. Dlatego policjanci z zachodniopomorskiej drogówki pojawią się przede wszystkim przed placówkami oświatowymi, które znajdują się w miejscach o dużym natężeniu ruchu. Aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci policjanci wręczać będą najmłodszym widoczne po zmroku elementy odblaskowe. Podczas “Bezpiecznej drogi do szkoły” policjanci przypominają także kierowcom o obowiązku przestrzegania przepisów drogowych, szczególnie dotyczących parkowania i jazdy z dozwoloną prędkością. W działaniach mundurowi użyją m.in. radarowych mierników prędkości i fotoradarów.
Gdańsk: W związku ze zbliżającym się rokiem szkolnym Komenda Miejska Policji w Gdańsku, planuje realizację licznych akcji i przedsięwzięć na rzecz podniesienia bezpieczeństwa dzieci i młodzieży. W trosce o bezpieczeństwo najmłodszych uczniów, w pierwszym tygodniu września funkcjonariusze ruchu drogowego, służby patrolowe oraz dzielnicowi będą widoczni w okolicach przejść dla pieszych w rejonach szkół. 4 września br. w godz.: 12.00-14.00 w Kościele św. Jana przy Zakonie Braci Kapucynów Mniejszych odbędzie się impreza pod hasłem “Bezpieczna droga do szkoły i do Boga”. W ramach tej akcji dla najmłodszych uczniów szkół i przedszkoli znajdujących się w pobliżu kościoła, zostanie odprawiona specjalna msza święta z udziałem gdańskich policjantów. Po nabożeństwie w ogrodzie zakonnym odbędą się zajęcia z zakresu bezpiecznych zachowań na drodze oraz pokaz sprzętu policyjnego. Następnie wiedza wyniesiona z lekcji z funkcjonariuszami zostanie sprawdzona na przejściu dla pieszych przy ul. Łagiewniki. Dzieci pod nadzorem policjantów samodzielnie pokonają przejście, które codziennie przekraczają w drodze do szkoły. Ponadto gdańscy policjanci wraz z Pomorskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego wyszli z inicjatywą wydania “Kalendarza bezpieczeństwa”. W ramach tej akcji ogłoszony zostanie wielki konkurs plastyczny dotyczący “bezpieczeństwa cały rok”. Od początku września dzieci z całego Gdańska malować będą rysunki o tematyce bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa na drodze. Dwunastu laureatów konkursu zostanie nagrodzonych, a ich prace zostaną umieszczone na kartach kalendarza na rok 2010. Jak co roku Komenda Miejska Policji w Gdańsku uczestniczyć będzie w realizacji koncepcji “Patrolu szkolnego”. Funkcjonariusze policji wspólnie ze strażnikami miejskimi w specjalnie oznakowanym radiowozie, będą widoczni w najbliższej okolicy szkół oraz na ich terenie.
Warszawa: Za kilka dni rozpocznie nowy rok szkolny. Dzieci z bagażem wakacyjnych wspomnień ruszą do szkoły. Z policyjnych statystyk wynika, że te pierwsze dni września mogą być dla najmłodszych szczególnie niebezpieczne, stąd policyjne patrole w rejonach przyszkolnych. Funkcjonariusze wspierani przez strażników miejskich czuwać będą nad bezpieczeństwem rozpoczynających naukę dzieci. Właśnie z myślą o nich stołeczni policjanci przy współpracy z Zarządem Transportu Miejskiego przygotowali specjalny film edukacyjny, dzięki któremu najmłodsi dowiedzą się, jak bezpiecznie dotrzeć do szkoły. Jak każdego roku pod koniec sierpnia rusza ogólnopolska akcja “Bezpieczna droga do szkoły”. Stołeczni funkcjonariusze aktywnie włączają się w działania na rzecz bezpieczeństwa najmłodszych. Wspierani przez strażników miejskich obecni będą w rejonach szkół i przedszkoli. Sprawdzać będą właściwe oznakowanie przejść dla pieszych w rejonach przyszkolnych. Kontrolować będą kierowców, którzy nie bacząc na bezpieczeństwo dzieci łamią w tych miejscach przepisy ruchu drogowego. Funkcjonariusze zorganizują w szkole spotkania z najmłodszymi, podczas których pokażą im, jak bezpiecznie dotrzeć do szkoły, na co zwracać uwagę, o jakich przepisach drogowych trzeba pamiętać. Przed szkołami praktycznie pokażą najmłodszym, jak bezpiecznie przechodzić przez przejście dla pieszych. Z myślą o bezpieczeństwie tych, którzy rozpoczynają naukę, stołeczni policjanci przy współpracy z Zarządem Transportu Miejskiego przygotowali specjalny film edukacyjny, w którym pokazują uczniom, jak bezpiecznie dotrzeć do szkoły. Wiedza o tym, że należy być widocznym, jak bezpiecznie wsiadać do autobusu, tramwaju, czy metra, jak prawidłowo przechodzić przez przejście dla pieszych to ważne rady, na które policjanci zwracają uwagę uczniom. Funkcjonariuszom zależy na tym, aby każde dziecko mogło świadomie powtórzyć słowa: “Jestem widoczny, jestem bezpieczny”. Jak wynika z policyjnych statystyk, w ubiegłym roku w pierwszym tygodniu września odnotowano 3 wypadki z udziałem pieszych w wieku od 7 do 14 lat. Ranne zostały wtedy cztery osoby. W tym samym okresie zanotowano też 1 wypadek z udziałem pieszych w wieku od 15 do 17 lat (od 1 do 7 września 2007 r. w grupie wiekowej 7-14 lat – 3 wypadki, 3 osoby ranne, tyle samo odnotowano w grupie 15-17 lat). Z analiz wynika też, że w pierwszym tygodniu września 2008 r. jeden nastolatek (15-17 lat) był sprawcą wypadku. Z kolei w analogicznym okresie 2007 r. miał miejsce 1 wypadek spowodowany przez ucznia z grupy 7-14 lat, gdzie 1 osoba została ranna i 2 wypadki spowodowane przez nastolatków z grupy 15-17 lat, gdzie 2 osoby zostały ranne. Od 1 do 7 września 2008 r. 2 uczniów z grupy 7-14 lat było poszkodowanych w zdarzeniach drogowych i tyle samo z grupy 15-17 lat. W analogicznym okresie 2007 r. z kolei, jedno dziecko z grupy 0-6 lat ucierpiało w wypadku, czwórka z grupy 7-14 lat i trójka z grupy 15-17 lat.
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-8)
O śmierć otarł się 19-letni kierowca bmw, który w nocy rozbił samochód o słup trakcji tramwajowej w Łodzi. Niedoświadczony chłopak pędził autem z nadmierną prędkością. Na początku zakrętu stracił panowanie nad pojazdem, wjechał na krawężnik, torowisko i pojazd z impetem wbił się w słup. Siła uderzenia była tak wielka, że przód potężnego bmw złożył się w harmonijkę, a samochód odwrócił się o 180 stopni. Kierowca był trzeźwy. By wydobyć z kabiny zakleszczonego 19-latka, strażacy przez kilkanaście minut hydraulicznymi nożycami cięli blachę. Z połamanymi nogami, ręką, wstrząśnieniem mózgu i licznymi potłuczeniami zabrało go pogotowie. Jadąca z nim 18-letnia pasażerka doznała rany ciętej twarzy. Gdyby jechał z normalną prędkością, nic by się nie stało - mówili policjanci na miejscu zdarzenia. Huk był potworny, myślałam, że to tir się przewrócił - mówi świadek wypadku. Wyszłam na balkon i zobaczyłam samochód wbity w słup i tumany kurzu. Natychmiast wezwałam pogotowie. Wypadek bmw to kolejny przykład brawury młodego kierowcy. Spośród ponad 1445 wypadków, które wydarzyły się w tym roku w Łodzi (zginęło w nich 26 osób), gros spowodowali właśnie początkujący. Kierowanie samochodem to nie zabawa. Tu trzeba myśleć i przewidywać - mówi sierż. Michał Szewczyk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Brawura, przecenianie swoich umiejętności, nieodpowiedzialność i przede wszystkim nadmierna prędkość to błędy, które młodzi kierowcy najczęściej popełniają. Czasami do tego dochodzą jeszcze alkohol i narkotyki. Dlatego wciąż trzeba im przypominać, że samochód to nie zabawka.
W 2008 r. młodzi kierowcy (przedział wiekowy 18 - 24)
w całym kraju spowodowali 9357 wypadków,
w których zginęło 1018 osób, a 13 588 zostało rannych.
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
“Dziennik”: Cofanie liczników i podrabianie książek serwisowych to plaga na rynku aut używanych. Jednak wynaleziono bat na takich oszustów - to specjalna nalepka opracowana przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych. W ostatnich latach oszuści na rynku aut używanych upodobali sobie fałszowane książki serwisowe, które można kupić na internetowych aukcjach. Dzięki fałszywkom pojazdy są w cudowny sposób odmładzane, a potwierdzające to wpisy i pieczęcie wyglądają bardzo wiarygodnie i przekonująco. Sfałszowane książki serwisowe pomagają ukryć historię samochodu i prawdziwe informacje na jego temat, np. przebieg, poważne awarie czy kolizje. Tracą na tym kupujący auta z drugiej ręki. Cierpi też reputacja producentów. Wszystko wskazuje na to, że jedni i drudzy mogą odetchnąć - batem na ten proceder jest zabezpieczona, centralnie personalizowana nalepka w książce serwisowej samochodu. To zabezpieczenie opracowali Jarosław Supera i Paweł Wójcik - specjaliści Centrum Personalizacji w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW). Przypominamy, że właśnie w PWPW są produkowane centralnie personalizowane prawa jazdy i dowody rejestracyjne oraz banknoty, blankiety dowodów osobistych paszportów biometrycznych i inne dokumenty. Dodatkową formą zabezpieczenia, która maksymalizuje trudność bezśladowego oderwania nalepki od kartki jest wykonanie nacięć na powierzchni zastosowanego materiału o dowolnym kształcie zgodnym z życzeniem producenta aut. Nadruk jest czarny, ale - podobnie jak w dokumentach i banknotach - w świetle lampy UV zmienia kolor (w tym wypadku na zielony). Nalepki są drukiem ścisłego zarachowania, personalizowane są centralnie w PWPW S.A. Jak mówią twórcy tego zabezpieczenia dzięki temu producent ma pewność, że czyste blankiety nalepek nie dostaną się w niepowołane ręce. Bazę danych na temat numerów nalepek przydzielonych konkretnym numerom VIN samochodów przechowuje producent samochodów. Proces personalizacji trwa bardzo krótko - gotowe nalepki odsyłane są do producenta aut w dniu, w którym zostały zamówione.
(Fot.: PD@N 313-4)
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
“Gazeta Wyborcza” opublikowała interesujący reportaż, zatytułowany “Cyrografy łowców nieszczęść”. Autorzy opisali działania agentów kancelarii odszkodowawczych. Czytamy z niesmakiem: Córka krzyczy z bólu, agent podsuwa ojcu umowę. Opowiada ojciec dzieci-ofiar wypadku. - To okropne, gdy ojciec siedzi przy chorym dziecku w szpitalu, zamartwia się, a ci z kancelarii odszkodowawczych go napastują. Kto ma wtedy głowę analizować umowę? - mówi Jan K. Prosi o niepodawanie nazwiska, bo czeka na odszkodowanie. Pod koniec lutego dwójka jego nastoletnich dzieci jechała z kimś innym samochodem, który wpadł na drzewo. Dzieci trafiły na chirurgię płockiego szpitala wojewódzkiego. - Syn był nieprzytomny. Córka krzyczała z bólu, miała pęknięty w dwóch miejscach kręgosłup. Byliśmy przerażeni, w szoku - opowiada Jan K. Jeszcze tego samego dnia wieczorem do czuwających przy dzieciach rodziców zgłosił się agent dużej kancelarii odszkodowawczej. Wiedział, gdzie ich szukać, znał nazwisko. - Nie dawał nam spokoju. Mówił, że leczenie będzie bardzo kosztowne i jako rodzice mamy obowiązek walczyć o jak najwyższe odszkodowanie. Budził zaufanie. Podpisaliśmy umowę, nawet nie czytając. Nie uszanowano naszego bólu, rozpaczy. Kancelarie odszkodowawcze ścigają się w szukaniu ofiar wypadków i ich rodzin. Wykorzystując ludzką rozpacz, podsuwają do podpisu umowy o dochodzenie odszkodowania w imieniu ofiar. Roi się w nich od niekorzystnych dla ludzi zapisów. "Gazeta" poznała aktualne wzory umów dwóch dużych kancelarii - Europejskiego Centrum Odszkodowań (EuCO) oraz Grupy Finansowo-Inwestycyjnej -Odszkodowania (GFI).
Komentuj →
27 sierpnia 2009 |
0
Podczas egzaminu na placu około 60-letni mężczyzna dostał zawału serca. Gdyby nie zimna krew, szybka reakcja i umiejętności w udzielaniu pierwszej pomocy młodego egzaminatora - Daniela Suchockiego prawdopodobnie by nie przeżył. To właśnie egzaminator wyciągnął kursanta z auta, ułożył w odpowiedniej pozycji i zaczął reanimację - powiedział Radiu 5 Jerzy Biedulewicz, egzaminator nadzorujący w suwalskim WORD-ie. W tym czasie inni zadzwonili po pogotowie - dodał. Mężczyzna już ma się dobrze i wraca do zdrowia - doniosła białostocka “Gazeta pl”.
Wszyscy egzaminatorzy suwalskiego WORD-u dwa razy do roku przechodzą obowiązkowe kursy udzielania pierwszej pomocy. Dzięki temu jesteśmy przygotowani na każdą sytuację. Z tak poważnym zdarzeniem, jak to w minionym tygodniu, mieliśmy jednak do czynienia po raz pierwszy - powiedział Biedulewicz.
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0

(Fot.: PD@N 313-24)
W wielu miastach działa usługa odprowadzania aut kierowcom, którzy już tego osobiście nie mogą zrobić. Piłeś alkohol, źle się czujesz albo z innych przyczyn nie możesz wrócić swoim samochodem do domu? Teraz to już nie problem. Możesz skorzystać z usług taxi lub profesjonalnych “odprowadzaczy” - oferuje portal www. odprowadzanie.pl. Jak to działa? Odprowadzanie można zamówić od godz. 18 do 6 rano. Wystarczy zadzwonić i podać adres, pod którym czekamy na pomoc. Dyspozytor określi czas dojazdu. Naszą misją jest pomaganie kierowcom “po alkoholu”, którzy albo ryzykują zasiadając za kierownicą samochodu albo narażają się na niewygodę, pozostawiając auto i wracając taksówką do domu - mówi Surowiec. Taką samą usługę oferują również korporacje taksówkarskie. Jednak za kurs taxi musimy zapłacić więcej. Dla przykładu w Lublinie za przejazd na trasie plac Litewski - Felin (8 km), po godzinie 22 trzeba zapłacić około 60 zł - informowała dyspozytorka jednej z lubelskich taksówek. Natomiast w Odprowadzaniu.pl to koszt 30 zł (wliczony rabat 10% dla nowych klientów): 25 zł za pierwsze 5 km, za każdy następny kilometr 3 zł. W przypadku podróży poza granice miasta kilometr kosztuje 10 zł. Firmy odprowadzające kierowców i ich samochody oferują także dostarczenie auta na myjnię lub przegląd techniczny.
(Fot.: PD@N 313-7)
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-9 orlen)
Poznańska firma Data System wygrała przetarg na wdrożenie w spółce Orlen Transport autorskiego systemu informatycznego DS Flota do zarządzania flotą pojazdów. Orlen Transport jest największym przewoźnikiem paliw płynnych w Polsce. Każda autocysterna, z liczącej 190 pojazdów floty, należącej do przedsiębiorstwa będzie miała zamontowane urządzenie GPS. Dzięki temu firma będzie mogła na bieżąco monitorować pracę kierowców, całodobowo śledzić pozycje autocystern, ich trasy, czasy przejazdu do wskazanej stacji, przebieg procedur rozładunku, a w razie niebezpieczeństwa system natychmiast powiadomi dyspozytorów o zdarzeniu.
Wszystkie uzyskane informacje z zainstalowanego na pojazdach systemu GPS oraz danych z innych aplikacji IT firmy Orlen Transport będą automatycznie raportowane osobom nadzorującym pracę floty cystern. Platforma DS Flota będzie również na bieżąco alarmować o wszelkich nieautoryzowanych zdarzeniach związanych z przewozem paliw. Wdrażany system zarządzania flotą w pełni zautomatyzuje aktualnie istniejące procesy funkcjonujące w Orlen Transport. To właśnie elastyczność i brak ograniczeń funkcjonalnych w Platformie DS Flota zdecydowała o wyborze firmy Data System z wielu innych, konkurencyjnych firm informatycznych. Nad przygotowaniem kompleksowego systemu dla Orlen Transport firma Data System pracowała od wielu miesięcy. “Tajemnica naszego sukcesu polega właśnie na tym, że Klient nie musi wybierać spośród gotowych propozycji, lecz to my tworzymy “szyty na miarę” system zarządzania opierający się na konkretnych potrzebach Klienta” –wyjaśnia Krzysztof Głogowski, dyrektor handlowy Data System. Dzięki temu koszt inwestycji zwrócą się w bardzo krótkim czasie i system od razu zaczyna przynosić wymierne korzyści w postaci ograniczenia wydatków, podniesienia wydajności funkcjonowania przedsiębiorstwa i zwiększenia efektywności pracy.
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 313-16)
Czterdzieści klimatyzowanych tramwajów ma wyprodukować dla Poznania firma Solaris, która wygrała przetarg i kontrakt wart 342 mln zł. W 2012 r. niemal na każdej linii w mieście pojawią się wygodne niskopodłogowe wagony. W walce o kontrakt Solaris z podpoznańskiego Bolechowa pokonał bydgoską Pesę i hiszpański CAF. Mimo że nie zaproponował najtańszej oferty. Przy wyborze liczyły się także warunki techniczne, które wpływają na wygodę pasażerów, a więc m.in. szerokość wejść do tramwaju, jak i wnętrza czy liczbę miejsc siedzących. W tych elementach wielkopolska firma okazała się lepsza i ostatecznie w łącznej klasyfikacji minimalnie pokonała Pesę. Specjalizujący się w produkcji autobusów Solaris nie wyprodukował jeszcze ani jednego tramwaju. Doświadczenie w budowie pojazdów szynowych zdobywał jednak współpracując z Bombardierem przy produkcji tramwajów dla Krakowa i Gdańska. Na razie Solaris buduje tramwaj testowy, który swoją premierę będzie miał podczas październikowych targów Trako w Gdańsku.
Komentuj →
26 sierpnia 2009 |
0
W Rosji, po licznych skargach na stróżów prawa minister spraw wewnętrznych wydal zarządzenie: albo zdacie ponownie egzamin albo za kierownicę nie siądziecie. Wyniki ponownych egzaminów są niezwykłe. Co prawda w Okręgu Swierdłowskim zdał zaledwie co piąty, a w mieście Krasnoturinsk na dwudziestu dziewięciu inspektorów drogówki na standardowe pytania prawidłowo odpowiedział zaledwie jeden. A kierowcy mówią, że nawet niedouczony milicjant w Rosji ma zawsze rację. Zwykle słyszymy: nie ma podstaw by niedowierzać milicjantowi. On spełnia obowiązki, wcześniej was nie znał i nie ma powodu by was pomawiał - mówi jeden z kierowców korespondentowi RMF FM. Jak wynika z raportów, milicjanci zdający ponownie egzaminy najwięcej problemów mają z rozpoznawaniem znaków i z zasadami przejazdów przez skrzyżowanie.
Komentuj →
25 sierpnia 2009 |
0
Już wkrótce zmotoryzowani mieszkańcy Lublina będą reklamować swoje miasto - informuje regionalny oddział dziennika “Polska”. Dostaną w magistracie podkładki pod tablice rejestracyjne z logo miasta. Na pomysł nietypowej promocji wpadł jeden z Czytelników "Polski Kuriera Lubelskiego". Zgłosił się do redakcji, a ta opisała jego pomysł. Miejscy urzędnicy pomysł przyjęli z entuzjazmem. Wydałem polecenie, aby opracować model takiej ramki - mówi Michał Krawczyk, zastępca dyrektora kancelarii prezydenta ds. promocji miasta. Jeszcze w tym roku będziemy rozdawali ramki. Nie wiem, kiedy dokładnie, bo to będzie zależało od tego, jak szybko zostanie opracowany ich wzór - zapewnia dyrektor Krawczyk. Całość ma kosztować zaledwie 30 tys. zł. Na dodatek urzędnicy wymyślili, by miasto promować nie tylko na samochodach, ale i samochodowych dokumentach. Oprócz tablic z logo miasta każdy, kto będzie rejestrował pojazd, za darmo otrzyma również etui na dowód rejestracyjny i prawo jazdy.
Komentuj →
25 sierpnia 2009 |
0
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego we Włocławku zorganizował seminarium w zawiązku z wdrożeniem dyrektyw UE dotyczących wydawania praw jazdy i szkoleń kierowców zawodowych. Przedmiotem obrad były zadania urzędów wynikające z wdrożenia dyrektyw:
• 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dn. 20.12.2006 w sprawie praw jazdy,
• 2003/59/WE z dnia 15.07.2003 w sprawie wstępnej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców niektórych pojazdów drogowych do przewozu rzeczy lub osób.
Tematyka spotkania: omówienie przepisów obowiązujących w państwach członkowskich UE w świetle nowych zasad szkolenia kierowców i obowiązujących terminów wykonania szkoleń; wydawanie praw jazdy w zawiązku z dokonywanymi wpisami potwierdzającymi szkolenie, badania lekarskie i badania psychologiczne (dokumenty będące podstawą wpisów, zasady wpisywania oznaczeń kodowych i dat, szczególne sytuacje itp.); nadzór nad przedsiębiorstwami prowadzącymi w/w działalność szkoleniową. Seminarium prowadził Maciej Wroński – ekspert prawa drogowego i prawa transportowego, b. dyrektor w Departamencie Ministerstwa Infrastruktury.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0
Jak dowiedział się “Dziennik”, co piąty wypadek drogowy może być powodowany przez kierowcę otumanionego łatwo dostępnymi lekami. Z najnowszego raportu Ośrodka Monitorowania i Badania Niepożądanych Działań Leków przy Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie wynika, że co piąty wypadek mógł spowodować kierowca będący pod wpływem usypiająco działających tabletek i, co gorsza, często o tym nie wie. Informacje te potwierdza policja. "Na naszych drogach pojawiło się kolejne zagrożenie, równie poważne, jak alkohol i brawura. To kierowcy jeżdżący pod wpływem leków działających jak alkohol i narkotyki" – powiedział “Dziennikowi” Krzysztof Dymura, ekspert z Wydziału Ruchu Drogowego krakowskiej policji. "Ci ludzie są na drodze równie niebezpieczni jak pijani kierowcy". Biegli, którzy sporządzili raport, od października 2007 r. monitorują wypadki drogowe popełnione pod wpływem leków usypiających czujność. "Najmłodszy kierowca na naszej liście ma 42 lata, najstarszy 78. Ten ostatni przejechał kobietę na pasach dla pieszych. Prowadził samochód pod wpływem aż dziewięciu różnych leków. Każdy z nich mógł spowalniać u niego refleks" - relacjonuje szef krakowskiego ośrodka Jarosław Woroń. Starszy mężczyzna, podobnie jak wielu innych kierowców, bronił się, że na opakowaniach leków, które połyka, nie znalazł ostrzeżeń dla kierowców. Jego przypadek nie jest odosobniony, na ulotkach dołączonych do pigułek często brakuje tych ostrzeżeń, nie ma ich także na wszystkich ulotkach specyfików na przeziębienia czy przeciwbólowych dostępnych w kioskach czy na stacjach benzynowych. Wielu kierowców, sięgając tylko od czasu do czasu po tabletki (np. przeciwbólowe), sądzi, że to nie ma wpływu na ich organizm. Tymczasem nawet jedna drażetka może być przyczyną tragedii na drodze – ostrzegają lekarze. Najczęstszymi objawami ubocznymi wywołanymi przez leki i utrudniającymi prowadzenie samochodu są zaburzenia widzenia i słuchu, trudności w koncentracji uwagi, senność.
Leki upośledzające sprawność psychofizyczną kierowców:
·silne leki przeciwbólowe;
·leki uspokajające o działaniu przeciwlękowym;
·leki stosowane w zaburzeniach psychicznych;
·leki przeciwalergiczne;
·niektóre leki przeciwnadciśnieniowe;
·duże dawki leków przeciwbólowych o działaniu przeciwzapalnym;
·niektóre antybiotyki.
Dr Jarosław Woroń, Zakład Farmakologii Klinicznej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego: Należymy do narodów, które lubią się leczyć, więc prawdopodobieństwo zażycia leku wpływającego na bezpieczne prowadzenie pojazdu jest duże. Aby tego uniknąć, kierowca idąc do lekarza powinien zaznaczyć, że jest kierowcą, aby lekarz poinformował go o ewentualnym niekorzystnym działaniu przepisanych lekarstw. Podobnie powinien zrobić w aptece, jeśli kupuje leki bez recepty, a przynajmniej powinien czytać ulotki dołączone do lekarstw. Leki bywają bardziej zdradliwe od alkoholu, bo wpływ niektórych z nich na organizm potrafi utrzymywać się nawet klika dni. Problemem jest też wzajemne oddziaływanie różnych lekarstw. Przyjmowanie kilku jednocześnie może nasilać zmęczenie, senność, zaburzenia koncentracji, w efekcie czego dużo łatwiej o wypadek.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0
Cztery samochody zaparkowane przy jednej ze śródmiejskich ulic Bydgoszczy miały ten sam numer karty parkingowej dla niepełnosprawnych. Właścicielami sfałszowanych dokumentów zajmie się policja.Na trop sfałszowanych kart wpadł w sobotę kontroler ze Strefy Płatnego Parkowania. Zawiadomił on o swoim odkryciu patrol wspólny policji i straży miejskiej. Cztery stojące na ulicy samochody miały wsunięte karty parkingowe osoby niepełnosprawnej. Tyle, że wszystkie posiadały... identyczny numer identyfikacyjny. To oznacza, że były sfałszowane. Autom zrobiono zdjęcia, a sprawą zajął się komisariat Bydgoszcz- Śródmieście. W sprawie toczy się postępowanie.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0
Droga Dobieszczyn-Nowe Warpno została wysypana kamyczkami, które niszczą karoserię - skarżą się kierowcy.To taka technologia, trzeba jeździć wolniej - odpowiadają drogowcy.Jej gospodarz, czyli Starostwo Powiatowe w Policach, nie ma pieniędzy na generalny remont. Zastosowało więc półśrodek. To wypełniający ubytek grys otoczony emulsją - mówi Jan Włodarczyk z wydziału komunikacji, transportu i dróg Starostwa Powiatowego w Policach. Żeby emulsja nie przyklejała się do kół, jej powierzchnia przysypywana jest suchym grysem. I właśnie ten grys doprowadza do pasji kierowców, którzy teraz korzystają z tej szosy. "Kamyczki dostają impetu pod oponami aut i rozbryzgują na wszystkie strony. Obtłukują karoserie samochodów, ale też przy mijaniu strzelają i uszkadzają szyby" - napisała do “Gazety Wyborczej” oburzona mieszkanka Myśliborza. Według drogowców taka sytuacja może potrwać tydzień. Suchy grys za sprawą jeżdżących tamtędy samochodów zostanie wyrzucony poza obręb drogi. Nie będzie już potrzebny, bo emulsja wypełniająca dziurę zaschnie. Kierowcy powinni jechać wolniej - mówi Włodarczyk. Warto też zachować większą odległość od jadącego przed nami samochodu.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
2
Lubelscy policjanci dali popracować fotoradarom zamontowanym. Efekt to 411 zdjęć aut łamiących przepisy.Tej akcji policjanci nie zapowiedzieli. Po cichu zaczęli montować radary do pustych masztów. Urządzenie działo w danym miejscu przez godzinę lub kilka, uwieczniło wszystkie samochody przekraczające przepisy i było przenoszone w inne miejsce. Policjanci krążyli z radarami z miejsca na miejsce. Funkcjonariusze po raz pierwszy użyli na taką skalę fotoradarów - donosi “Kurier Lubelski”. W Lublinie stoi 19 masztów, w których w każdej chwili można zamontować urządzenie robiące zdjęcia jadącym zbyt szybko kierowcom. Dotychczas kłopotem jest zbyt mała liczba tych urządzeń, ale teraz problem został rozwiązany. Trwa analizowanie zdjęć. Policjanci muszą ustalić właściciela każdego samochodu zarejestrowanego i wysłać mu zaproszenia na komendę. Wszyscy sfotografowani powinni dostać list z policji w ciągu miesiąca. Na razie nie wiadomo, kto najbardziej przekroczył dopuszczoną prędkość. Znane jest za to miejsce, w którym kierowcy najczęściej zbyt mocno dociskali gaz. – informowała podkomisarz Renata Laszczka-Rusek, z zespołu prasowego KWP w Lublinie. Policja będzie systematycznie powtarzać takie akcje.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0
Przez cały dzień przy głównej drodze w Maryninie leżał martwy lis. Zaniepokojeni mieszkańcy wsi powiadomili pracowników urzędu gminy w Konopnicy. Ci jednak nie spieszyli się z interwencją. W rezultacie uprzątnęli nieżywe zwierzę sami - doniosła lubelska “Gazeta Wyborcza”. Jerzy Zarzeczny, zastępca lubelskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii wyjaśnił, że obowiązek uprzątnięcia martwego zwierzęcia spoczywa na gminie. Jeśli nie ma pewności, że padłe zwierzę było zdrowe, gmina powinna zgłosić się do pobliskiej lecznicy lub powiatowego lekarza weterynarii i poprosić o przebadanie zwłok. W żadnym wypadku ich usuwaniem nie powinny się zajmować osoby postronne, na przykład mieszkańcy wsi. Nie mają odpowiedniego ochronnego ubrania, nie dysponują środkami do dezynfekcji. A istnieje przecież prawdopodobieństwo zakażenia się od takiego zwierzęcia. Nie pomijajmy jednak także sytuacji bezpieczeństwa jadących drogą kierowców.
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
0

(Fot.: PD@N 313-3)
Wypadek na przejeździe drogowym - film -http://www.youtube.com/watch?v=qsTwYqeRa_M
Komentuj →
24 sierpnia 2009 |
3

(Fot.: PD@N 313-5) ^ Zdjęcie zrobione 15 sierpnia na przejeździe kolejowym przed Mrągowem. Sygnalizacja świetlna i dźwiękowa przejazdu była sprawna - informował internauta, Czytelnik “Gazety Olsztyńskiej”.
Trwa kolejna edycja kampanii społecznej “Bezpieczny przejazd”. Jej zasadność potwierdzają statystyki wypadków zarejestrowanych na przejazdach kolejowo-drogowych oraz... sytuacje jak ta uwieczniona na powyższym foto. To typowa ilustracja braku świadomości śmiertelnego zagrożenia na przejeździe kolejowym? Czy ilustruje – zdaniem Pani/Pana coś jeszcze?
Komentuj →