10 września 2009 |
0
(Fot.: PD@N 315-8) ^ Autoclamb była pierwszą w Polsce firmą, która podjęła się egzekucji za zajmowanie miejsc dla inwalidów na prywatnym parkingu. W lutym br. Prokuratura Rejonowa w Sosnowcu odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zakładania blokad na kołach samochodów, które parkują na miejscach dla niepełnosprawnych przed Centrum Handlowym Plejada. “Według naszej oceny działalność ta nie ma znamion przestępstwa ani oszustwa. Co do tego nie mamy wątpliwości - podkreślił Mirosław Miszuda, zastępca prokuratora rejonowego. Parking jest terenem prywatnym, na którym miejsca postojowe dla niepełnosprawnych są oznakowane i znajduje się tam informacja, że osoba nieuprawniona do postoju musi uiścić opłatę”.
Sosnowiecka firma Autoclamb blokuje już nie tylko auta kierowcom, którzy bezprawnie zajęli miejsca dla niepełnosprawnych w Centrum Handlowym Plejada, ale podpisali umowy na podobną działalność z kilkunastoma wspólnotami mieszkaniowymi na terenie miasta. Zaparkowanie auta pod blokiem, gdzie widnieje tabliczka z napisem, że parkowanie jest tam zabronione i parkując bez uzasadnienia zgadzamy się z wniesieniem opłaty 300 zł może skończyć się wypisaniem tzw. obciążenia karnego. - Znaleźliśmy niszę na rynku usług. Policja i straż miejska nie interweniują na zgłoszenia bezprawnego parkowania na terenach prywatnych. Właściciele byli bezsilni. Mimo że za teren płacą podatki, nie mogli z niego korzystać - mówi Szymon Sowula, współwłaściciel firmy Autoclamb. Podinsp. Andrzej Gąska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach potwierdza, że interwencje są podejmowane na terenie prywatnym, tylko kiedy auta zagrażają bezpieczeństwu lub utrudniają ruch. Z oferty Autoclambu skorzystało kilka wspólnot z Sosnowca, a nawet z Katowic. Samochody z prywatnymi blokadami pojawią się też w Bytomiu. My nie działamy z zaskoczenia. Tabliczka jasno informuje o konsekwencjach parkowania w miejscu niedozwolonym, co jest jednoznaczne ze zgodą na podwyższoną opłatę. Dlatego jestem przekonany, że nie łamiemy prawa - uważa Sowula. Pomysł działalność naśladuje istniejącą praktykę w Wielkiej Brytanii. Siłą firmy jest fakt, że podpisanie z nimi umowy nie powoduje żadnych kosztów u zleceniodawcy. Utrzymują się z pieniędzy od kierowców, którzy złamali zasady obowiązujące na parkingach. Nie zawsze jest to łatwe. W tej chwili w różnych instancjach sądowych jest 400 spraw wytoczonych przez firmę tym, którzy nie chcieli płacić. Wynik sądowych potyczek nie jest jednoznaczny, dlatego aby wzmocnić siłę dowodów, pracownicy zanim założą blokadę, robią dokumentację zdjęciową. Można zapłacić wymienioną na tabliczce kwotę 300 złotych gotówką wzywając patrol Autoclambu i odjechać bez przeszkód samochodem. Jeśli kierowca nie ma przy sobie gotówki respektowane jest również dokonanie przelewu. Brak wpłaty niejako z automatu prowadzi do skierowania sprawy do sądu o nakaz zapłaty. Brak zgody na obie formy zapłaty uruchamia kolejną procedurę. Wezwanie na miejsce policji, spisanie notatki i skierowanie sprawy do Sądu Grodzkiego. Od października ubiegłego roku, kiedy firma zaczęła działać aż do dzisiaj nie zdarzyło się, aby ktokolwiek zdecydował się na parkowanie w miejscu zabronionym po raz drugi.
Komentuj →
10 września 2009 |
0
(Fot.: PD@N 315-4)
W Białymstoku kamera pojazdu egzaminacyjnego nagrała pirata drogowego. Niecierpliwy kierowca chcąc wyprzedzić "elkę", złamał przepisy. Jadąca prawym pasem ruchu "elka" dojeżdża do przejścia dla pieszych, przy którym - dla bezpieczeństwa przechodzących - wybudowano wysepkę. Umieszczony na wysepce znak nakazuje jazdę z prawej strony. Kamera w pojeździe WORD rejestruje kierowcę fiata punto, który nie zważając na bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego decyduje się na złamanie przepisów. Mężczyzna wyprzedza "elkę" lewą stroną. Pośpiech kierowcy będzie go jednak sporo kosztował. Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych grozi mandatem w wysokości 200 złotych i dziewięcioma punktami karnymi. Złamanie nakazu jazdy z prawej strony to 250 złotych mandatu i pięć punktów. A my jeszcze zapytamy, co z nakazem zachowania szczególnej ostrożności w pobliżu pojazdów oznaczonych “elką”?
Komentuj →
9 września 2009 |
0
(Fot.: PD@N 315-3)
Czwórka dzieci w wieku od 9 do 13 lat udzieliła pomocy motorowerzyście rannemu w wypadku w Biechowie (Świętokrzyskie) i wezwała pogotowie. Zdaniem komendanta powiatowego policji w Ostrowcu Świętokrzyskim mł. insp. Grzegorza Hudomięta mali bohaterowie prawdopodobnie uratowali mężczyźnie życie. Zdarzenie miało miejsce wieczorem. 13-letnia dziewczynka z 9-letnią siostrą oraz chłopcy w wieku 12 i 13 lat wracali na rowerach ze sklepu. Wyprzedził ich motorowerzysta, który zjechał na polną drogę i po przejechaniu 50 m przewrócił się. Dzieci zauważyły wypadek i pojechały w tamtą stronę. Mężczyzna leżał twarzą do ziemi, motorower przygniótł mu nogi. Dzieci zdjęły jednoślad i obróciły rannego na plecy. 13-latka usiłowała rozmawiać z rannym, ale ten był nieprzytomny. Dziewczynka zauważyła, że ma krew w ustach. Bojąc się, że mężczyzna się udusi, ułożyła go w pozycji bocznej ustalonej. Następnie wezwała pogotowie i policję. Dziewczynki czuwały przy rannym i sprawdzały czy oddycha, gdy tymczasem chłopcy czekali na karetkę na rozstaju dróg, aby pogotowie mogło szybko trafić na miejsce wypadku. 13-latka powiedziała, że wiedziała jak postępować dzięki zajęciom w szkole. Lekarze potwierdzili, że motorowerzysta odniósł poważne obrażenia głowy. Zdaniem komendanta, gdyby dzieci wystraszyły się i nie pomogły rannemu natychmiast po wypadku, tylko pojechały po dorosłych, mężczyzna mógłby się udusić. Jak zaznaczył, ogromna większość dorosłych nie wykazuje się w takich sytuacjach opanowaniem i zimną krwią, z jaką zadziałały dzieci z Biechowa.
Komentuj →
7 września 2009 |
0
Odwrócone znaki drogowe
Witam, Chciałbym zwrócić uwagę na fakt złośliwego odwracania znaków drogowych - pisze do redakcji PRAWA DROGOWEGO@ NEWS Czytelnik. Zjawisko takie na pewno istnieje we wszystkich miejscowościach. Młodzież mamy taką, jaką mamy. Problemem natomiast nie jest odwracanie znaków, lecz przywrócenie ich do należytego stanu. Na załączonych fotkach przedstawiam odwrócone znaki na ul. Majakowskiego i ul. Tysiąclecia (tuż przy WORD). Jak wiadomo Dąbrowa Górnicza posiada oddział WORD. Sam fakt istnienia ośrodka nakłada na służby do tego powołane szczególną dbałość o infrastrukturę drogową. Tak by się wydawało... Od ok. 1,5 miesiąca kilkukrotnie telefonowałem do Straży Miejskiej by zawiadomiła odpowiednie służby o konieczności przywrócenia stanu prawidłowego ustawienia znaków. Bez skutku! Straż Miejska może ukarać osobę prywatną. A instytucja, która zaniedbuje swoje obowiązki jest bezkarna? Kilka dni temu obok WORD-u ktoś odwrócił znaki.(zał. foto) 99% samochodów egzaminacyjnych tamtędy przejeżdża. Czyżby panowie egzaminatorzy tego nie widzieli? A może to nowy sposób egzaminowania i kursant ma się domyśleć z wyglądu rewersu znaku co on przedstawia... Pozdrawiam Czytelnik
Zjawisko - naszym zdaniem - należy traktować z powagą. To i jemu podobne zdarzenie może doprowadzić do katastrofy i tragedii. Według Ignacego Miecznikowskiego, wójta gminy Cieszków, niszczenie znaków świadczy o bezdennej głupocie sprawców tych czynów. -Zdaję sobie sprawę, że te wybryki nie przynoszą chluby naszej gminie. Trzeba jednak o nich głośno mówić i piętnować wszelkie przejawy wandalizmu, który przecież działa na szkodę nas wszystkich - uważa włodarz gminy.
(Fot.: PD@N 315-1)
(Fot.: PD@N 315-2)^Wiadomość z ostatniej chwili - znaki już wróciły do właściwego położenia.
Podinspektor Grzegorz Sudakow naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego w Szczecinie informował: znamy problem chuligańskiego odwracania znaków drogowych, co w efekcie prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Policja systematycznie prowadzi lustrację dróg, sprawdza stan oznakowania na nich. Zapanowała też moda na oklejanie znaków oraz sygnalizacji świetlnej różnego rodzaju karteczkami. Jak uniknąć tego demolowania znaków? Może jednak powinny być lepiej mocowane, co uniemożliwiłoby ich odwracania? Co grozi sprawcom? - pytają dziennikarze. Sprawcom takiego zachowania grożą słone konsekwencje. Za zniszczenia mienia publicznego, czyli m.in. za przekręcenie znaku drogowego czy jego wygięcie grożą wysokie mandaty. Kiedy koszt szkody jest większy niż 250 złotych, czyn traktowany jest jako przestępstwo, za które sprawca odpowiada przed sądem grodzkim. Przewidziano karę do lat 5 pozbawienia wolności. W Prudniku wybryk dwóch 22-latków nagrał monitoring miejski. Za przekręcanie znaków drogowych mężczyźni dostali mandaty w wysokości 400 złotych. Musieli też przywrócić znaki do poprzedniego stanu.
Za utrzymanie znaków drogowych w należytym stanie odpowiedzialne są powiatowe zarządy dróg. One zobowiązane są do umieszczania oznakowania pionowego na słupkach w sposób uniemożliwiających uniemożliwiający ich odwracanie. Jednostki te corocznie ogłaszają przetargi przedmiotem, których jest wykonywanie sukcesywnego świadczenia usług polegających na naprawie, konserwacji, wymianie zniszczonych znaków drogowych oraz na wykonanie oznakowania pionowego w wypadku wprowadzenia zmian w organizacji ruchu. Słupki znaków drogowych najczęściej mają być ocynkowane, posiadające fundament betonowy wykonany w miejscu umieszczenia znaku drogowego uniemożliwiający wywrócenie znaku, górna cześć słupka odpowiednio zabezpieczona przeciw niekorzystnemu działaniu czynników atmosferycznych oraz wszystkie elementy mocujące tarczę znaku drogowego winny być zabezpieczone przed korozją.
Komentuj →
13 września 2009 |
0
Jak 60-letni woźnica uciekał policjantom - Funkcjonariusze wieczorem o godz. 22. ścigali... nieoświetlony zaprzęg konny, który usiłował staranować radiowóz. Woźnica miał prawie 2 promile alkoholu. Do pościgu doszło na drodze pomiędzy miejscowościami Białczyk i Witnica w powiecie gorzowskim. Policyjny patrol zauważył, jak całą szerokością drogi do Witnicy jedzie konny zaprzęg. Zamiast zwolnić, na widok radiowozu prowadzący furę woźnica jeszcze pogonił konie batem. Policjanci go wyprzedzili i chcieli zatrzymać wóz. Ale ten nie dawał za wygraną, ścigał się z policjantami. Mało brakowało, a staranowałby radiowóz. - Kilkakrotne próby powstrzymania rozpędzonych koni powiodły się dopiero po wjechaniu do Witnicy – opowiada Sławomir Konieczny z zespołu prasowego lubuskiej policji. 60-letni mieszkaniec Witnicy Ryszard P., gdy wytrzeźwiał, usłyszał zarzut prowadzenia zaprzęgu w stanie nietrzeźwym i spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym. To nie pierwszy taki wyczyn hardego wozaka. Już wcześniej miał zakaz prowadzenia pojazdów wszelakich, wielokrotnie był zatrzymywany za kierowanie w stanie nietrzeźwym.
Kierowca autobusu PKS był kompletnie pijany - Po interwencji pasażerów, policjanci z Zielonej Góry zatrzymali nietrzeźwego kierowcę autobusu PKS. 45-latek właśnie wyjeżdżał z tego miasta do Słubic (Lubuskie) - poinformowała rzeczniczka zielonogórskiej policji, Małgorzata Stanisławska. Kursowy autobus z Zielonej Góry do Słubic został zatrzymany do kontroli po godzinie siódmej. Niepokój pasażerów wzbudziło zachowanie kierowcy. Autobusem jechało dziesięć osób. Wezwany patrol policji zatrzymał pojazd zanim wyjechał z miasta w liczącą ok. 80 km trasę. - Okazało się, że podejrzenia pasażerów były zasadne. 45-letni kierowca miał około promila alkoholu w organizmie. Teraz grozi mu utrata prawa jazdy i do dwóch lat więzienia - powiedziała Stanisławska.
Pijany kierowca wypadł z tira - Co za brak wyobraźni! 34-letni kierowca wsiadł za kierownicę tira, mając 4 promile alkoholu we krwi! Pijany w sztok szofer jechał zygzakiem po ruchliwej “ósemce". Przerażeni jego wyczynami kierowcy zawiadomili policję. Patrol namierzył pijaka, kiedy ten parkował na poboczu. Gdy policjanci otworzyli drzwi kabiny, 34-latek dosłownie z niej wypadł! Był tak pijany, że nie umiał wypowiedzieć swojego imienia i nazwiska. Kierowcy grozi do dwóch lat więzienia.
Komentuj →
12 września 2009 |
0
Od kilku lat w każdą drugą sobotę września obchodzony jest Światowy Dzień Pierwszej Pomocy. To wspólna akcja Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Celem odbywających się dzisiaj na całym świecie działań jest propagowanie zasad i umiejętności udzielania pierwszej pomocy. Będą tu pokazy ratownictwa medycznego, we wszystkich rejonowych placówkach PCK przygotowano pokazy, scenki oraz informacje o szkoleniach.
Polski Czerwony Krzyż prowadzi szkolenia dostosowane do potrzeb każdej grupy wiekowej. W czasie zajęć wykorzystujemy materiały opracowane przez najlepszych specjalistów w Polsce i w Unii Europejskiej. Instruktorzy Pierwszej Pomocy PCK dysponują szerokim pakietem edukacyjnym (podręcznik, tablice poglądowe, zeszyty do ćwiczeń, fantomy, zestawy do pozorowania ran, materiały opatrunkowe, filmy, folie). Znajomość aktualnych przepisów i regulacji prawnych dotyczących życia i zdrowia pozwalają na prowadzenie szkoleń na najwyższym poziomie, bez względu na wiek i zawód uczestników.
(Fot.: PD@N 315-11 jm)
Marcin Borkowski, ratownik medyczny - Jak podręcznikowo udzielić pierwszej pomocy? Przede wszystkim powinniśmy zadbać o swoje bezpieczeństwo, ponieważ leżąca osoba może być w miejscu niebezpiecznym i trudno dostępnym. Tak aby nie narażać dodatkowo swojego i innych zdrowia i życia. Następnie należy zapytać co się dzieje lub potrząsnąć za ramię. Jeżeli osoba nie jest pod wpływem alkoholu i nie reaguje warto sprawdzić tzw. ABC, czyli drożność dróg oddechowych, rodzaj i ilość oddechów oraz krążenie. Można to zrobić nachylając ucho do ust poszkodowanego. Czujemy powiew powietrza na policzku, słyszymy jego świst w wydobywających się ust i widzimy unoszącą się klatkę piersiową. Wtedy wiemy, że osoba żyje. Jeżeli następnie przez 10 sekund są 3 oddechy, to przez minutę będzie ich 18. Jeżeli jest poniżej 10 oddechów i powyżej 30 oddechów powinno nas to zaniepokoić i rozpoczynamy działania wspomagające oddech. Wzywamy wtedy pomoc medyczną.
Komentuj →
12 września 2009 |
0
Burmistrz w Ozimku został złapany, gdy pijany prowadził auto, a nazajutrz, jeździł bez zabranego prawa jazdy. Za jazdę pod wpływem alkoholu burmistrzowi grożą dwa lata więzienia i utrata posady. Ale, jak się okazuje, nie grozi mu ostracyzm w jego gminie. Ja go nie usprawiedliwiam, ale przecież to dobry gospodarz i akurat trafił na taki głupi czas dożynkowy. Każdy go zaprasza, to i kieliszka nie odmówił, bo on jest taki bardzo do ludzi – mówi anonimowo mieszkanka Ozimka. Podobnie zresztą (także anonimowo) wypowiadają się niemal wszyscy zapytani przez dziennikarzy olsztyńskiej “Gazety pl”. Pan z targu zauważył, że burmistrz to kreta gdzieś blisko siebie musiał mieć i ten to kret go policji zadenuncjował, że to wszystko to pułapka na niego była zastawiona. A że sam wsiadł do samochodu po pijaku, to też prawda, nikt go przecież nie zmuszał. Tylko czy to jest powód, żeby go zwalniać? Gdyby to o jakieś malwersacje chodziło, to co innego - dodaje. - Każdy ma prawo do błędu. Klientka sklepu spożywczego: Taki wstyd, jakiego się najadł, to za całą karę powinien wystarczyć. Bo co z tego, że go zwolnią? Następny burmistrz będzie lepszy? - pyta. Urzędnicy ozimskiego magistratu o sprawie burmistrza też rozmawiają na korytarzach i w gabinetach, ale publicznie komentować niczego nie chcą. Szefowa promocji: - To nie moja sprawa - mówi i uśmiecha się przepraszająco. Przewodnicząca komisji alkoholowej: - To nie leży w moich kompetencjach. Bierze torebkę i wychodzi.
Tadeusz Detyna, socjolog UO: Jeśli mieszkańcy Ozimka nie potępiają swojego burmistrza, to może to wynikać z dwóch rzeczy. Po pierwsze burmistrz miał w wyborach wysokie poparcie, a naturalnym mechanizmem człowieka jest to, że komuś, kogo lubimy, wybaczamy o wiele więcej. Po drugie - jazda na podwójnym gazie jest zjawiskiem rozpowszechnionym w Polsce. Bo skoro policja łapie tylu pijanych kierowców, to można sobie wyobrazić, ilu ich jeździ po drogach i nie zostało nigdy złapanych. Musiałaby się chyba stać tragedia, by ludzie potępili burmistrza.
Komentuj →
12 września 2009 |
0
W Stanisławce koło Wąwolnicy miłośnicy quadów będą mogli bezkarnie rozwijać swoją pasję. Otwarto tor dla czterokołowców. Obiekt ma zapobiec niszczeniu pól, wąwozów i lasów. Inicjatorami nowej inwestycji byli sami quadowcy. Mieliśmy poważne przejścia z posiadaczami quadów, dlatego ten pomysł powitaliśmy z otwartymi rękami – cieszy się wójt Wąwolnicy Waldemar Pietrak. Właściciele dewastowanych pól zaczęli zastawiać na najbardziej uczęszczanych szlakach pułapki. Zdarzały się rozsypane gwoździe, rozciągnięte linki. Na dawnych nieużytkach został przygotowany pierwszy w regionie profesjonalny tor przeszkód dla quadów. Ma 8 kilometrów długości. Kilka jednokierunkowych tras zadowoli nawet najbardziej wymagających. Na trasie przejazdów znalazła się m.in. nieczynna kopalnia piachu, las oraz wąwozy. Co najważniejsze, teren nie ma połączenia z drogami państwowymi. Dzięki temu mogą na nim jeździć także pojazdy niezarejestrowane do ruchu drogowego.
Komentuj →
12 września 2009 |
0
Znaleziono zwłoki dwóch osób potrąconych na poboczu drogi krajowej nr 92 we wsi Splawie w powiecie konińskim. Do wypadku doszło prawdopodobnie w piątek 11 września pomiędzy godziną 22.00 a 23.00.Kierowca po potrąceniu pieszych nie zatrzymał się i zbiegł z miejsca zdarzenia. Zginęli 20-letnia mieszkanka Witkowa i 24-letni policjant z Poznania. Na miejscu policja zabezpieczyła fragment lusterka dużego pojazdu. Jak ustalono w toku czynności kierowca prawdopodobnie poruszał się mercedesem typu autolaweta albo mikrobusem. Za spowodowanie wypadku drogowego i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat więzienia. Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu okoliczności wypadku lub znalezieniu sprawcy proszone są o kontakt pod numerem telefonu063 24 72 143 lub 997 - apeluje konińska policja.
Komentuj →
11 września 2009 |
0
9-miesięczna dziewczynka i jej 4-letnia siostra przez ponad pół godziny były zamknięte w samochodzie zaparkowanym na parkingu. Ich matka... poszła na zakupy, zostawiając dzieci w dusznym aucie. Samochód stał na rozpalonym słońcu parkingu. Drzwi i okna auta były szczelnie zamknięte. Ochroniarze obiektu zauważyli płaczące dziewczynki i poprosili o pomoc policjantów. Po powrocie matka nie kryła zdziwienia zamieszaniem i obecnością mundurowych. Tłumaczyła funkcjonariuszom, że wyszła do sklepu tylko na chwilę. Skorzystała z przysługującego jej prawa i dobrowolnie poddała się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 2 lat. Będzie również pod dozorem kuratora.
Nie jest to pierwszy tego typu przypadek, który przytaczamy na naszych łamach, ale niestety nie jest to też ostatni tego typu przypadek. “Piraci drogowi” zostają poddawani specjalnemu szkoleniu w WORD, a może takich rodziców - jak opisana powyżej matka – też należałoby posłać na kurs np. do poradni psychologicznej? I to jest nasza jak najbardziej poważna propozycja.
Komentuj →
11 września 2009 |
2
Na bielskim osiedlu Wojska Polskiego działa nietypowa sygnalizacja świetlna. Czerwonym światłem zmusza kierowców do zatrzymania pojazdów przed przejściem dla pieszych, choć pieszych nigdzie nie widać!Na problem zwrócił uwagę czytelnik portalu www. Bielsko-Biała. - To jakiś poroniony pomysł. Za każdym razem, gdy jadę ulicą Spółdzielców, muszę się zatrzymać przed przejściem, bo pali się czerwone światło dla kierowców. Zrozumiałbym to, gdyby piesi przechodzili akurat przez ulicę lub przynajmniej chcieli przez nią przejść. Ale najczęściej jest tam tak, że pieszego ani widu, ani słychu, a czerwone światło dla samochodów pali się w najlepsze. W dodatku, gdy wreszcie zapali się zielone światło dla kierowców, to jechać można tylko chwilę, bo znów zapala się czerwone. Starsi mieszkańcy pamiętają, że rozwiązanie to wprowadzono to kiedyś, jako eksperyment mający zwiększyć bezpieczeństwo. Jak informuje redakcja portalu (sprawdzili sytuację) opinia czytelnika okazała się trafna. Czerwone światło dla kierowców pali się znacznie częściej niż światło zielone. Na przykład zapala się trzy razy na minutę i łącznie stopuje ruch aut przez około 40 sekund. Co ciekawe, czerwone światło dla kierowców pojawia się cyklicznie, bez względu na to, czy piesi chcą przejść przez ulicę, czy też żadnego pieszego na horyzoncie nie ma. Zagadka jest tym większa, iż sygnalizacja wyposażona jest w przycisk, który umożliwia pieszym zatrzymanie ruchu przez włączenie czerwonego światła dla samochodów i bezpieczne przejście. O co więc tu chodzi? Wojciech Waluś, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej wyjaśnia, że taki rodzaj sygnalizacji świetlnej, a pojawił się na wniosek... okolicznych mieszkańców! Chcieli oni wymusić na kierowcach, którzy na Spółdzielców potrafili mknąć z zawrotną szybkością respektowanie ograniczenia prędkości. Było to dla mieszkańców tym bardziej ważne, że z przejścia dla pieszych, któremu służy dość nietypowa sygnalizacja świetlna, między innymi licznie korzystają dzieci idące do pobliskiej szkoły. Wojciech Waluś tłumaczy też zasadę działania tej sygnalizacji. Otóż podstawowym światłem dla kierowców jest tam światło czerwone. Kiedy auto jedzie z przepisową prędkością, a pieszy nie włączył przycisku sygnalizującego, że chce przejść przez ulicę, specjalne urządzenie odczytujące prędkość jazdy auta, zmieni sygnał na zielony i samochód będzie mógł swobodnie przejechać. Jeśli kierowca jedzie szybciej niż w tym miejscu można, czerwone światło zmusi go do zatrzymania auta przed przejściem dla pieszych. Dopiero po chwili włączy się światło zielone
Komentuj →
11 września 2009 |
0
Nad pasami dla autobusów pojawią się kamery monitoringu - informuje “Życie Warszawy”. Kierowcy samochodów nie respektują buspasów. W strukturach miasta działa już zespół przygotowujący objęcie ich monitoringiem – ujawnił prezes Miejskich Zakładów Autobusowych Mieczysław Magierski. Janusz Bosakirski z MZA zapowiedział, że system będzie wprowadzał do bazy danych numery rejestracyjne i zdjęcia samochodów jadących buspasami. Piraci mają być karani mandatami. Przedstawiciele miasta nie potrafią powiedzieć, kiedy zostaną zamontowane kamery ani ile będą kosztowały – donosi gazeta.
Komentuj →
11 września 2009 |
0
W Lubniewicach k/ Gorzowa Wlkp. odbyły się uroczyste obchody jubileuszu 15-lecia Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców z siedzibą w Gorzowie Wlkp. Uroczystość otworzył Władysław Drzazga - prezes Stowarzyszenia. Witając przybyłych podkreślił potrzebę współpracy i integracji środowiska. Najlepsi instruktorzy, kierownicy ośrodków i właściciele szkół jazdy zostali odznaczeni. Medale za długoletnią służbę otrzymało 26 instruktorów. W imieniu Prezydenta RP medale wręczył jego doradca - Marek Surmacz. Odznaczeni - złoty medal: Ryszard Barwik, Kazimiera Dul, Roman Górecki, Jan Grzywna, Krzysztof Izajasz, Leonard Kalota, Andrzej Kawalec, Andrzej Kononowicz, Jan Konwa, Zbigniew Kowalczyk, Eugeniusz Matuszak, Grzegorz Napierała, Romuald Nowosielecki, Wacław Prokuda, Walenty Reszkowski, Jan Skrodziuk, Zbigniew Weichert i Krzysztof Witczak; - srebrny medal: Janusz Badura, Mirosław Fossa, Ryszard Perwel, Jacek Pomorski i Andrzej Przylepa; - brązowy medal: Rafał Kargol, Dariusz Lisowski i Aleksander Pawlak. Prezes Władysław Drzazga otrzymał odznaczenie resortowe Ministra Infrastruktury - Zasłużony dla transportu RP. Wręczono również 6 odznaczeń Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele: prezydenta Miasta Gorzowa Wlkp.; Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie; Komendy Powiatowej Policji w Gorzowie Wlkp. PFSSK reprezentowali: Janusz Ujma - Prezes Honorowy PFSSK, Krzysztof Szymański – Prezes Zarządu; Edward Bronowski z Krakowa; Zbigniew Ogiński - Prezes Wielkopolskiego Stowarzyszenia OSK i Instruktorów, Wojciech Szemetyłło - przewodniczący Komisji ds. odznaczeń. Goście oraz instruktorzy z rodzinami uczestniczyli w części rozrywkowej, którą uświetnili znani artyści gorzowscy - cygański zespół “Terno”, mistrzowie tańca towarzyskiego oraz iluzjoniści. Uczestnicy spotkania podkreślali wzorową organizację uroczystości i wspaniały nastrój. Główną zasługę takiej organizacji należy przypisać prezesowi Władysławowi Drzazga. Od 15 lat angażuje się w pracę społeczną na rzecz tutejszego środowiska szkoleniowców nauki jazdy, co więcej czyni to wraz z rodziną (żona z córką uczestniczyły w uroczystości). Córka pracuje w ośrodku szkolenia, który prowadzi ojciec. Prezes PFSSK wielokrotnie podkreślał zasługi tego regionalnego stowarzyszenia, dziękował jego zarządowi jak i członkom za ich aktywną działalność zawodową i społeczną. Gorzowskie Stowarzyszenie Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców skupia 63 członków. Zajmujemy się szeroko pojętym bezpieczeństwem na drogach, integrujemy środowisko, współpracujemy z ośrodkiem ruchu - mówi prezes Władysław Drzazga.
Komentuj →
10 września 2009 |
0
W Chinach już teraz nie wolno zasiąść za kierownicą nawet po wypiciu małego piwa, bo dopuszczalny poziom zawartości alkoholu we krwi wynosi 0,02 promila. Pijanemu kierowcy grozi odebranie prawa jazdy na sześć miesięcy, a w razie recydywy - nawet do pięciu lat. Ukrócić pijaństwo wśród kierowców mają kontrole na niespotykaną dotąd skalę. I tak ma być dopóki - jak zapowiedział urzędnik odpowiedzialny za kampanię - prowadzenie po pijanemu nie stanie się linią wysokiego napięcia, której nikt już nie dotknie. Od początku kampanii w samym Pekinie ukarano 28 tys. pijanych kierowców – informowało ministerstwo bezpieczeństwa publicznego. Co więcej - sąd w Chengdu po raz pierwszy w historii Chin skazał pijanego kierowcę na śmierć. 30-letni Sun Weiming nie miał prawa jazdy i spowodował wypadek, w którym zginęły cztery osoby, a jedna została ranna. Sąd apelacyjny zmienił mu wyrok na dożywocie. Z powodu tłoku na miejskich ulicach typowy kurs prawa jazdy ogranicza się do manewrów na placu i testów teoretycznych. Media co chwilę opisują wypadki, gdy pijani albo słabo wyszkoleni kierowcy tracili panowanie nad samochodem i wjeżdżali np. na zatłoczone chodniki.
Komentuj →
10 września 2009 |
0
Ponad ćwierć miliona złotych mają zapłacić przewoźnicy zatrzymani do kontroli przez lubelską Inspekcję Transportu Drogowego. To kary za przewożenie zbyt ciężkich ładunków. Część tirów ważyła nawet o kilkanaście ton więcej niż powinny. Asfalt tego nie wytrzymuje. Lubelska Inspekcja Transportu Drogowego nasiliła kontrole w punkach ważenia pojazdów – informuje “Gazeta pl”. Takich punktów na samej tylko Lubelszczyźnie jest siedem. Są tam specjalne wagi, na które wjeżdżają samochody ciężarowe. Do tej pory kierowcy tirów nagminnie omijali te miejsca, informując się przez CB radio o takich kontrolach. Od niedawna inspektorzy mają jednak sposób na kierowców: jeżdżą na motocyklach, nawet po bocznych trasach i kierują samochody ciężarowe na punkty kontrolne.
Komentuj →
9 września 2009 |
0
W Polsce pojawiła się sieć serwisów zajmujących się tzw. estetycznymi naprawami i kosmetyką samochodów. Nowa sieć serwisów nazywa się S Plus i ma obecnie cztery salony, dwa własne (w Poznaniu i w podwarszawskiej Jabłonnie) i dwa działające w systemie franczyzowym (w Warszawie). Ich oferta polega na skoncentrowaniu w jednym miejscu usług związanych z solidnym odświeżeniem samochodu, czyli z przywróceniem mu stanu zbliżonego do fabrycznego. Jednak chodzi przy tym o walory estetyczne auta, a nie o jego mechanikę. Jest to program zwany Smart Repair, czyli usuwanie drobnych wgnieceń, otarć, zarysowań i zmatowień karoserii (bez konieczności malowania całych jej paneli), a także uszkodzeń elementów plastikowych i szyb. Uzupełnia go program Auto Detailing, który jest eliminowaniem śladów dotychczasowej, normalnej eksploatacji auta. Może to być usuwanie zanieczyszczeń z silnika, czyszczenie podsufitki, czy renowacja skórzanej tapicerki. Angielskie nazwy usług nie są przypadkowe, albowiem ich pomysł przywędrował do Europy Zachodniej ze Stanów Zjednoczonych. Obecnie firma chce zainteresować tą usługą klientów w Polsce i to wcale nie wyłącznie właścicieli samochodów używanych. Serwisy sieci S Plus, mają się pojawić w kolejnych miastach kraju. Jak mówi Wojciech Jachowski, dyrektor ds. marketingu i rozwoju firmy: - Takie plany ma jej właściciel, czyli spółka Auto-Plast Produkt z podpoznańskiej Wrześni.
Komentuj →
9 września 2009 |
0
Do groźnie wyglądającego wypadku doszło w zachodniopomorskim, gdzie tir najechał na szkolnego gimbusa. Ciężarówka najechała na gimbusa, kiedy wychodziły z niego dzieci. Czworo z nich trafiło do szpitala. Gimbus wiózł około 30 dzieci ze szkoły podstawowej i gimnazjum w Reczu - informuje zachodniopomorska policja. Na szczęście nie doznały one żadnych poważnych obrażeń ciała poza ogólnymi potłuczeniami. Z wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną kolizji było niezachowanie należytej ostrożności przez kierowcę ciężarówki.
Szczęśliwie wypadek – tym razem – niegroźny, ale rok szkolny trwa dopiero od kilku dni. Gimbusy są oznaczone w sposób szczególny, nad wysiadającymi dziećmi czuwają kierowca autobusu oraz specjalnie przeszkolony opiekun. Może to nie są wystarczające środki bezpieczeństwa dzieci?
Komentuj →
9 września 2009 |
0
(Fot.: PD@N 315-6)
Budowa kładki dla pieszych, poprawa oznakowania przejść, wydzieleni buspasów, edukacja – takie działania chce podjąć Szczecin w ramach projektu Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Oficjalne podpisanie Karty odbędzie się w październiku w Warszawie. Wszystkie te zadania maja być wykonane w ciągu najbliższych trzech lat. Każdego roku w krajach Unii Europejskiej na drogach ginie ponad 43 tys. osób, a prawie 2 mln zostaje rannych. Statystyki podają, że jedna na trzy osoby w ciągu swojego życia zostaje ranna w wypadku drogowym, a wśród osób do 45. roku życia wypadki są najczęstszą przyczyną śmierci. W Polsce ginie na drogach ponad 5 000 osób rocznie a około jedna trzecia z tych zdarzeń dotyczy osób przemieszczających się zawodowo.
Dotychczas Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego została podpisana przez ponad 1400 różnego rodzaju sygnatariuszy, wśród których znajdują się zarówno międzynarodowe koncerny takie jak Stell, Johnson&Johnson, McDonald’s, BP, IKEA, europejskie miasta jak: Praga, Barcelona, Londyn, Ryga, Wiedeń czy Helsinki, ale również lokalne stowarzyszenia i organizacje jak: grupa skautów z Malty i węgierski klub rowerowy. Jeśli chodzi o polskie Urzędy Miejskie, to do tej pory Karta BRD została sygnowana m.in. przez Warszawę, Kraków, Gdynię, Olsztyn, Kalisz, Poznań oraz Radom.
Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest jednym z priorytetowych projektów Komisji Europejskiej. To wezwanie do działania na rzecz bezpieczeństwa na drogach całej Europy. Praktycznym efektem tych wysiłków ma być obniżenie o 50 proc. statystyk śmiertelności na drogach i ocalenie w ten sposób 25 tys. osób rocznie.
Komentuj →
8 września 2009 |
0
Rowerzystka przed jedną z galerii handlowych nie mogła znaleźć stojaka i przypięła swój pojazd do ogrodzenia. Ochrona - jak mówi zgodnie z decyzją administracji - obiektu zniszczyła zabezpieczenie, a rower zabrała do magazynu. Jak relacjonuje właścicielka pojazdu była wściekła, że nikt z administracji jej o tym nie poinformował, tak jak robi się to w przypadku źle zaparkowanych samochodów. Miała nadzieję, że zarządca galerii zwróci jej przynajmniej pieniądze za zniszczonego u-locka. Nic z tego. Kosztował kilkadziesiąt złotych. Nie dostałam pieniędzy i Galeria nie ma zamiaru ich wypłacać – dodaje. Beata Sadowska, rzecznik Galerii Mokotów: - Ochrona zauważyła porzucony rower przymocowany do ogrodzenia znajdującego się na terenie galerii. Stał tam kilka dni, więc został zabezpieczony. Ochrona miała prawo go zabrać, bo w tym miejscu nie wolno zostawiać rowerów. Nie mogła tego zrobić inaczej, niż przecinając zabezpieczenie. Rzecznik potwierdza, że Galeria nie zamierza oddawać pieniędzy za uszkodzonego u-locka. Od tego czasu pod centrum handlowym stoi więcej rowerowych stojaków. Czy są szanse na odzyskanie pieniędzy? - Moim zdaniem nie. Zostawiła rower na terenie prywatnym, a zarządca uznał, że został porzucony i miał prawo go usunąć poprzez odcięcie zabezpieczenia - twierdzi mecenas Jacek Kondracki. I uszkodzony został u-lock, nie rower.
Komentuj →
8 września 2009 |
0
Kolejne 53 foteliki dla dzieci trafiły do pomorskich taksówek. Dzięki temu będzie dostępnych ponad 150 fotelików, podstawek i kołysek dla maluchów. Od 8 września do akcji “Taksówka z fotelikiem”, organizowanej przez ubezpieczyciela komunikacyjnego Liberty Direct, dołącza kolejna korporacja - Dajan Taxi z Gdańska. Przyłączyło się również 22 kierowców Hallo Taxi. Przyłączanie się do akcji kolejnych taksówkarzy jest dla nas wymiernym potwierdzeniem powodzenia akcji w na Pomorzu - komentuje Rafał Karski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Liberty Direct, organizatora akcji. Dodatkowe foteliki przydadzą się korporacjom w szczególności w okresie początku roku szkolnego, kiedy więcej rodziców korzysta z pomocy korporacji w dowożeniu dzieci do szkół i przedszkoli - dodaje.
Komentuj →
8 września 2009 |
0
Jedną z zalet samochodów hybrydowych i pojazdów z napędem wyłącznie elektrycznym ma być to, że są bardzo ciche. Okazuje się jednak, że może to być poważną wadą dla niewidomych. Dyskusję na ten temat rozpoczęto w Japonii. Rząd japoński informował o powołaniu grupy ekspertów - przedstawicieli przemysłu motoryzacyjnego, związków niewidomych oraz organizacji konsumenckich - mającej znaleźć rozwiązanie. Sugeruje się wyposażanie samochodów elektrycznych w urządzenie emitujące dźwięk podobny do tego, jaki wydają samochody z tradycyjnymi silnikami spalinowymi. Inny pomysł to jakiś charakterystyczny dźwięk podobny np. do telefonów komórkowych. Jest też mowa o wyposażaniu takich samochodów w czujniki radarowe, które wykrywałyby pieszych i automatycznie uruchamiały dźwiękowe sygnały ostrzegawcze. Takie rozwiązanie wymagałoby zmiany przepisów. Na razie eksperci zbierają opinie różnych środowisk, a konkretne propozycje mają przedłożyć pod koniec roku.
Komentuj →
7 września 2009 |
0
(Fot.: PD@N 315-18)

(Fot.: PD@N 315-13) ^ Od lewej: Elżbieta Guszkowska - Dyrektor OKZiJ LABORA; Starosta Bełchatowski Jarosław Brózda oraz Prezes Zarządu Jubilata Andrzej Guszkowski
(Fot.: PD@N 314-14) 
(Fot.: PD@N 314-15)
W dniu 4 września 2009 r. w Bełchatowie odbyły się uroczystości związane z 20-leciem firmy LABORA. W Jubileuszu uczestniczyli m.in.: Starosta Bełchatowski Jarosław Brózda; Komendant KPP w Bełchatowie Krzysztof Michalski, przedstawiciele WORD Piotrków Trybunalski; Prezes PFSSJ Krzysztof Szymański, przedstawiciele ośrodków szkolenia kierowców regionu piotrkowskiego, przyjaciele oraz pracownicy LABORY z rodzinami. W czasie trwania uroczystości Elżbieta Guszkowska - Dyrektor Ośrodka Kształcenia Zawodowego i Językowego (OKZiJ) LABORA została odznaczona przez Starostę Srebrnym Medalem za długoletnią pracę, a pracownicy firmy otrzymali pamiątkowe medale i listy gratulacyjne. Po części oficjalnej odbyło się przyjęcie dla zaproszonych gości.
Komentuj →
7 września 2009 |
0
Płocka “Gazeta pl” zamieściła na swoich łamach godną refleksji w kontekście bezpieczeństwa ruchu drogowego relację. Polecamy ją Państwa uwadze: Strażników miejskich zaczepiła para przechodniów. Opowiedzieli, jak potrącił ich jadący chodnikiem rowerzysta. O mało się nie przewrócili, poza tym dość porządnie pokaleczył ich kierownicą. Strażnicy znaleźli rowerzystę. Poprosili o dokumenty, przy okazji poczuli od niego alkohol. Wezwali policję, potem było badanie alkomatem i potwierdzenie przypuszczeń - 23-letni rowerzysta miał w organizmie 2 prom. alkoholu. Nie powinien być pijany. I co także ważne w tej historii - nie powinien jechać chodnikiem. Policjanci podkreślają, że w ich ocenie problemu z rowerzystami na chodnikach nie ma. Poprzednia kolizja rowerzysty i pieszego miała miejsce rok temu. Płocczanie nie skarżą się także w komendzie na rowerzystów na chodniku, częściej kierowcy skarżą się na rowerzystów, którzy przejeżdżają przez przejścia dla pieszych. - Wolę najechać na pieszego, niż kierowca samochodu miałby najechać na mnie - nie owija bawełnę płocki rowerzysta z wieloletnim stażem na siodełku.
Co mówią przepisy w sprawie rowerzystów: generalnie powinni jeździć ulicą lub ścieżką rowerową. Wyjątki są dwa: mogą wjechać na chodnik, jeśli mają pod opieką (na drugim rowerze) dziecko do lat 10. Albo jeśli na jezdni można jechać powyżej 50 km na godz., a chodnik obok ma więcej niż 2 metry.
Komentuj →
7 września 2009 |
0
Pasy rowerowe mogą zwiększać niebezpieczeństwo dla rowerzystów, zachęcając kierowców do jazdy z zachowaniem mniejszego odstępu podczas wyprzedzania – zwracają uwagę służby monitorujący bezpieczeństwo ruchu drogowego. Gdy na drodze brak osobnego pasa rowerowego kierowcy omijają rowerzystów większym łukiem zakładając, że droga jest dla wszystkich i biorąc pod uwagę możliwość wychylenia się rowerzysty. Badanie przeprowadzone przez zespół naukowców z uniwersytetów w Leeds i Bolton kwestionuje podejście wielu samorządów polegające na promowaniu jazdy na rowerze poprzez wytyczanie na jezdni osobnych pasów dla rowerów. Według naukowców, bardziej skutecznym rozwiązaniem polepszającym bezpieczeństwo rowerzystów byłoby ograniczenie prędkości i natężenia ruchu. Chris Peck, koordynator polityki i planowania z ramienia Klubu Turystyki Rowerowej powiedział: “Pasy rowerowe przyczyniają się w pewnym stopniu do poprawy bezpieczeństwa rowerzystów, ale jak wynika z tego badania, nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem.” Jego zdaniem, samorządy zbyt często traktują pasy rowerowe jako prostą i tanią alternatywę wobec bardziej skutecznych rozwiązań. Poza tym, pasy rowerowe mogą przyczyniać się do powstawania napięć pomiędzy kierowcami a rowerzystami, powodując zdenerwowanie kierowców, gdy rowerzyści wyjeżdżają poza nie. Peck stwierdził: “Pasy rowerowe to widoczny znak tego, że promuje się jazdę na rowerze, ale zmuszają kierowców do trzymania się blisko krawężnika, co nie jest zbyt bezpieczne.”
Komentuj →