31 października 2009 |
0
Taksówkarze w Łodzi chcą jeździć po pasach wydzielonych dla pojazdów MPK. Będzie to z korzyścią dla nas, klientów i innych kierowców - zapewniają. Podają przykład Warszawy, gdzie takie rozwiązanie już funkcjonuje – donosi łódzka “Gazeta pl”. Buspasy – jak wszędzie - mają tyle samo przeciwników co zwolenników. Ci drudzy to oczywiście pracownicy MPK i pasażerowie. Ci pierwsi to kierowcy stojący w korkach, którzy nie mogą skorzystać z pustej części jezdni, którą tylko co pewien czas przejeżdża autobus lub tramwaj. Czy z wydzielonych pasów powinny korzystać taksówki? Ich właściciele są przekonani, że tak. - Byłoby to z korzyścią dla wszystkich. Klienci szybciej dotarliby do celu, mniej zapłacili i tym samym chętniej korzystali z naszych usług - mówi Dariusz Kuźnicki, taksówkarz. W stolicy taksówki nie mogą korzystać tylko z jednego buspasa, utworzonego niedawno wzdłuż trasy Łazienkowskiej. - Trwa badanie, jak wpłynie to na komunikację miejską. Trudno powiedzieć, jaka będzie ostateczna decyzja - tłumaczy Urszula Nelken, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. - Jednak tam, gdzie jest taka możliwość, pozwalamy taksówkom jeździć. W Łodzi po wydzielonych pasach taksówki raczej nie pojadą. - Na ul. Piotrkowskiej nie ma takiej możliwości. Światła ze specjalnymi czujnikami przydzielone do tych pasów działają tylko na tramwaje. Taksówka byłaby niewidoczna przez system sterowania ruchem - tłumaczy Arnold Lorenc z Zarządu Dróg i Transportu. W Poznaniu, podobnie jak w Łodzi, z wydzielonych pasów mogą korzystać tylko pojazdy komunikacji miejskiej.
Komentuj →
26 października 2009 |
2
Blokujemy pas, żeby nie wpuszczać cwaniaków. Ale jest tylko gorzej. Zdaniem policji i ministerstwa jazda w korku to kwestia kultury, nie nakazów i znaków. Jak zatem przemieszczać się, kiedy ruch stoi? – pyta “Gazeta Wyborcza” i wraca do tematu, który jako pierwsza podjęła rok wcześniej, do jazdy na suwak. Zwężenia na drogach są irytujące, ale być muszą, tak jak być muszą remonty i dobudowy dróg. W Polsce, jak się nie zmieni zawczasu pasa, to potem nikt nie wpuści – oceniają kierowcy. Jednak znaki, które ostrzegają o zwężeniu nie oznaczają, że na siłę należy zmienić pas ruchu. Można śmiało z tym manewrem poczekać. To w jakiej odległości od danego znaku czeka nas utrudnienie, zależy przecież od dopuszczalnej prędkości na danej drodze - wyjaśnia mł. insp. Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Jeżeli mijamy znak ostrzegający o robotach drogowych na drodze o dopuszczalnej prędkości np. powyżej 60 km/godz., utrudnienia możemy spodziewać się dopiero po co najmniej 150 metrach. - Blokowanie jednego z pasów przy dwupasmowej drodze nie ma kompletnie sensu. Takie działanie pogarsza jej przepustowość dwukrotnie! Samochody z dwóch pasów muszą zmieścić się na jednym. Przez to sznur aut w korku jest dwa razy dłuższy! - mówi dr Renata Żochowska z Katedry Inżynierii Ruchu Wydziału Transportu Politechniki Śląskiej. Takie działanie ma uprzykrzyć życie cwaniakom i nauczyć ich pokory. Cierpią jednak wszyscy. - Jeśli ktoś z premedytacją blokuje ruch, to popełnia wykroczenia z art. 90 kodeksu wykroczeń. Grozi za to grzywna do 500 zł - mówi mł. insp. Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Korek działa jak domino. Im dłuższy, tym więcej blokuje skrzyżowań, osiedli, aż w efekcie stoi całe miasto. - Dlatego najlepsze rozwiązanie w przypadku zwężenia to wykorzystanie wszystkich pasów ruchu tak długo, jak się da. Najlepiej aż do miejsca, gdzie pasy zbiegają się w jeden. Oczywiście trzeba zachować odpowiedni odstęp i obniżyć prędkość do takiego poziomu, by wzajemne przepuszczanie się nie wymagało gwałtownego hamowania lub zatrzymywania się - tłumaczy dr Żochowska. W Niemczech w przypadku utrudnień w ruchu stosuje się znak "jazda na zamek", który informuje 7. kierowców, jak zachowywać się przy zwężeniu. Czy u nas kierowcy jeżdżą zgodnie z lansowaną wcześniej zasadą “na suwak”? Ministerstwo Infrastruktury, choć samą zasadę popiera, znaku do wykazu obowiązujących znaków i sygnałów drogowych nie wprowadziło. - Jazda na zamek wpłynie pozytywnie na płynność ruchu w obszarach dużych aglomeracji miejskich. Stosowanie takiej techniki jazdy nie wymaga jednak dodatkowego oznakowania znakami pionowymi, a uzależnione jest od samych kierujących pojazdami podczas ruchu na odcinku jezdni objętym zmienioną organizacją ruchu - komentuje Mikołaj Karpiński z Ministerstwa Infrastruktury. Policja też nie widzi sensu wprowadzania nowego znaku. - Ponadto to Ministerstwo Infrastruktury jest "gospodarzem" kodeksu drogowego i decyduje, co trzeba zmienić. Powinniśmy jednak najpierw naprawić i wyremontować drogi, które tego wymagają, żeby problem korków po prostu zanikał. Poza tym art. 6 kodeksu drogowego daje możliwość wydawania wiążących poleceń uczestnikom ruchu przez remontujących bądź budujących drogi. To oni mogliby zadbać o oznakowanie zwężeń "jazdą na zamek" – powiedział dziennikowi mł. insp. Konkolewski. GDDKiA donosi o kolejnych postępach prac w budowie dróg. Wszystko wskazuje na to, że w 2012 r. prawie całą drogę z północy na południe pokonamy autostradą. Dyrekcja z własnej inicjatywy stawia też znaki "jazda na zamek". Na razie jest ich niewiele, ale w przyszłym roku ma tak zostać oznakowana znaczna część miejsc, gdzie kierowcy napotkają utrudnienia. Teraz musi im wystarczyć mapa planowania podróży dostępna w specjalnym serwisie na: www.gddkia.gov.pl.
Komentuj →
25 października 2009 |
0
W dniach od 23 do 25 października 2009 roku, na terenie Toruńskiej Akademii Jazdy, zorganizowany został kurs dla kandydatów na instruktorów techniki jazdy. Szkolenie zorganizowała Szkoła Instruktorów (www.szkolainstruktorow.pl) we współpracy z Ośrodkiem Doskonalenia Techniki Jazdy “Rajder” w Toruniu (www.rajder.net). Zorganizowane szkolenie miało na celu przygotowanie kandydatów na instruktorów kategorii B, C i D do zaliczenia egzaminu państwowego i zarazem uzyskania prestiżowych uprawnień instruktora techniki jazdy. Zorganizowany kurs to trzy dni intensywnych zajęć teoretycznych i praktycznych. Te w sali obejmowały m.in.: wybrane zagadnienia psychologii transportu; podstawy metodyki nauczania oraz zajęcia z teorii techniki kierowania, a także zagadnień z zakresu bezpieczeństwa czynnego i biernego w pojazdach. Uczestnicy szkolenia wysłuchali wykładu poświęconego nowoczesnym systemom bezpieczeństwa czynnego w pojazdach użytkowych, przygotowanego przez instruktora techniki jazdy kat. A, B, C, D, E mgr inż. Marcina Kukawkę. Warto podkreślić, że wszelkie zadania i ćwiczenia praktyczne były wykonywane przy wykorzystaniu pojazdów zapewnionych przez organizatorów szkolenia.Do dyspozycji uczestników kursu podstawione zostały samochody osobowe (m.in. Fiat Grande Punto, Toyota Yaris oraz Ford Focus) i nowoczesne pojazdy użytkowe (samochód ciężarowy, naczepa i autobus). Pojazdy wyposażone w systemy bezpieczeństwa czynnego ABS, ASR i ESP oczywiście z fabrycznie zainstalowaną możliwością wyłączania. Korzystanie z pojazdów dostarczanych przez organizatora szkolenia zapewnia wszystkim jego uczestnikom możliwość doskonalenia techniki jazdy i przygotowania się do egzaminu państwowego w ujednoliconych warunkach, co jednocześnie skłania do wspólnego analizowania popełnionych błędów i ich eliminowania. Kurs ma na celu nie tylko przekazanie uczestnikom wiedzy na temat techniki kierowania, ale przede wszystkim przygotowujemy przyszłych, starannie i profesjonalnie wyszkolonych instruktorów techniki jazdy - mówi Sebastian Wesołowski z ODTJ Rajder. Dysponujemy kadrą trenerów, którzy od dawna zajmują się szkoleniem w zakresie doskonalenia techniki jazdy wszystkich kategorii i przekazujemy uczestnikom kursu dużą dozę informacji na temat najczęściej pojawiających się błędów. Z całą pewnością można stwierdzić, że był to pierwszy w Polsce kurs dla kandydatów na instruktorów techniki jazdy kat. B, C i D - podkreślają szkoleniowcy. Organizatorzy zaplanowali już kolejny kurs, ten także na kat. B, C, D i zapowiadają jednak, że może uda im się przygotować także dla kat. C+E. Redakcja PRAWA DROGOWEGO@NEWS będzie Państwa informowała o planowanych terminach.
(Fot.: PD@N 319-5/6) ^ W przypadku instruktora doskonalenia techniki jazdy na przyszłym egzaminie sprawdzana jest też umiejętność hamowania na płycie poślizgowej w zakręcie, wprowadzania pojazdu w poślizg i wychodzenie z takiej opresji
(Fot.: PD@N 319-7)^ Zapotrzebowanie na instruktorów techniki jazdy wciąż rośnie. Zdaniem wielu ekspertów, w tym Sobiesława Zasady, wielokrotnego mistrza Polski w rajdach samochodowych, w naszym kraju na 16 województw jest tylko około 20 osób (wypowiedź opublikowana 20.10.2008 r. – przyp. red.), które mają odpowiednie kwalifikacje do tego, by egzaminować przyszłych instruktorów. Pierwszym krokiem jest zdobycie uprawnień zwykłego instruktora jazdy. Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz .U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z poźn. zm.) instruktorem może być osoba, która ma co najmniej średnie wykształcenie, posiada prawo jazdy przynajmniej trzy lata. Osoba taka musi przedstawić zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem oraz orzeczenie od psychologa, a następnie ukończyć kurs kwalifikacyjny - koszt około 4 tys. zł. Warunkiem dopuszczenia do testu jest też niekaralność.
Komentuj →
20 października 2009 |
0
Nadmierna prędkość jest przyczyną 31% wypadków śmiertelnych i każdego roku kosztuje życie ponad 1 600 osób. Aby przeciwdziałać tej sytuacji Ministerstwo Infrastruktury przygotowało Program Uspokojenia Ruchu na lata 2010-2014. Program będzie realizowany na drogach lokalnych w obszarze zabudowanym – w miastach, miejscowościach i na obszarach wiejskich. Ocenia się, że dzięki realizacji Programu Uspokojenia Ruchu można będzie ocalić od śmierci ok. pięćset osób, a prawie sześć tysięcy kolejnych uchronić przed ciężkimi obrażeniami ciała. Priorytet otrzymają miasta i miejscowości położone na trasach alternatywnych do dróg krajowych. Program ma podnieść poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego przy założeniu, że w kraju - do roku 2012 i później - powstaną dwie kategorie dróg: szybkie drogi tranzytowe, międzyregionalne klasy A i S oraz drogi lokalne, na których ruch ma się odbywać maksymalnie płynnie, ale nie za szybko. Zdaniem Radosława Stępnia, podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury, cel programu zostanie osiągnięty poprzez połączenie inwestycji w infrastrukturę drogową (odblaski, wysepki, przejścia, lewoskręty, zmieniona geometria ruchu – mamy tego przykład na krajowej 2, na odcinku Łowicz - Warszawa) oraz propagowanie wiedzy i praktyki z zakresu uspokojenia ruchu. Z policyjnych analiz wynika, że w miastach zbyt szybko jeździ 85 proc. pojazdów, lecz najgorsza sytuacja panuje na odcinkach dróg przechodzących przez niewielkie miejscowości, gdzie 94 proc. kierowców przekracza dozwoloną prędkość. Istotną przyczyną tego stanu rzeczy jest ukształtowanie środowiska drogowego i organizacja ruchu, które sprzyjają zbyt szybkiej jeździe. Szczególnie trudna jest sytuacja pieszych i rowerzystów, którzy łącznie stanowią 44% zabitych na drogach i są najczęstszymi ofiarami wypadków w miastach i miejscowościach. Tymczasem za pomocą odpowiedniego ukształtowania drogi i jej otoczenia można skutecznie zapobiegać wypadkom poprzez uniemożliwianie jazdy z nadmierną prędkością. W celu uspokojenie ruchu mają być stosowane m.in. przewężenia jezdni, wyniesione powierzchnie skrzyżowań, małe ronda itp. Jednocześnie wprowadzany będzie hierarchiczny podział dróg ze względu na rzeczywiste funkcje, jakie pełnią na danym obszarze: funkcja tranzytowa, rozprowadzająca ruch i dojazdowa. Wprowadzane mają być strefy prędkości: 50 km/h, 30 km/h, strefy zamieszkania i strefy ruchu pieszego. Uspokojenie ruchu będzie realizowane w połączeniu z elementami małej architektury podnoszącej walory estetyczne i ład przestrzenny otoczenia, co ma poprawić komfort i jakość życia mieszkańców. Całkowita wartość Programu Uspokojenia Ruchu jest szacowana na 270 mln euro. Zakłada się, iż środki na finansowanie Programu zapewni kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (130 mln euro), środki własne jednostek samorządu terytorialnego (135 mln euro) oraz dofinansowanie z Ministerstwa Infrastruktury (5 mln euro).
Komentuj →
19 października 2009 |
0
Francja posiada dobrze rozwiniętą sieć autostrad, składającą się ze 130 odcinków o całkowitej długości ok. 10509 km, z czego 7915 km stanowią autostrady płatne, w zarządzie prywatnych, lub prywatno-publicznych operatorów, a 2594 km jest bezpłatne w ramach zarządzanej przez państwo sieci drogowej.* Jest to sieć czwarta pod względem długości na świecie (po amerykańskiej, chińskiej i niemieckiej).
* Dane ze stycznia 2005 r.

(Fot.: PD@N 319-21©jm) ^Wjazd na autostradę

(Fot.: PD@N 319-22©jm) ^ Wjazd na autostradę i już widoczne pierwsze znaki informacyjne

(Fot.: PD@N 319-23©jm) ^ Każdy pas ruchu ma informacje dla siebie. Precyzyjne oznaczone są zjazdy z autostrady

(Fot.: PD@N 319-24©jm) ^ Popularne są także tablice świetlne, przekazujące zmienne informacje, w tym o odległościach do najbliższych miast
|

(Fot.: PD@N 319-26)
Znak C-207 - “początek odcinka autostrady”
(odpowiednik naszego polskiego D-9 “autostrada”).
Prawo francuskiej definiuje autostradę jako szlak drogowy przeznaczeniu specjalnym, bez skrzyżowań, dostępny jedynie w punktach przystosowanych do tego celu i całkowicie zarezerwowanych dla pojazdów o napędzie mechanicznym. Francuski kodeks drogowy (Code de la Router) w części dotyczącej ruchu na autostradach jest bardzo zbliżony do polskiego.
|
Zasady ruchu na autostradzie: wyprzedzanie dozwolone wyłącznie z lewej strony (z wyjątkiem zatoru drogowego), zabroniony jest ruch: pieszych, zwierząt, pojazdów bez silnika nie podlegających obowiązkowi rejestracji, motorowerów, pojazdów trójkołowych o mocy powyżej 15 kW i masie własnej poniżej 550 kg; pojazdów czterokołowych wyposażonych w silnik (quadów); ciągników rolniczych; maszyn rolniczych (bez zezwolenia); zespołów pojazdów posiadających co najmniej dwie przyczepy.
Kierowca podróżujący ze znacznie zmniejszoną prędkością jest obowiązany włączyć światła awaryjne. W przypadku pojazdów jadących w korku obowiązek ten dotyczy tylko ostatniego pojazdu. Na autostradach zabronione jest : cofanie; zawracanie; jazda, zatrzymanie i postój na posie oddzielającym jezdnie; jazda, zatrzymanie i postój na pasie awaryjnym o ile nie jest to absolutnie konieczne; jazda skrajnym lewym pasem z prędkością poniżej 80 km/godz., chyba że warunki nie pozwalają na szybszą jazdę; wjazd pojazdu o dopuszczalnej masie całkowitej ponad 12 ton na pas ruchu inny niż jeden z dwóch najbliższych prawej strony jezdni.
Francuski kodeks drogowy używa pojęcia “panowania nad prędkością”, które oznacza, iż kierowca jest zobowiązany zawsze dostosować prędkość jazdy do warunków zewnętrznych, w szczególności zaś do: stanu nawierzchni, warunków atmosferycznych, płynności ruchu i stanu pojazdu. |
|
Ograniczenia prędkości na autostradach we Francji
|
|

|
da pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 3,5 t oraz autobusów o dopuszczalnej masie całkowitej 10 t; |
|

|
podczas opadów (w szczególności opadów deszczu); dla kierowców - posiadających prawo jazdy krócej niż dwa lata lub przy lata oraz dla kierowców “pod opieką” i kursantów na prawo jazdy; dla pojazdów o całkowitej masie dopuszczalnej od 3,5 t do 12 t. |
|

|
dla autobusów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 10 t, wyposażonych w układ ABS; na odcinku autostrady, na którym znaki drogowe ograniczają prędkość do 110 km/godz., dla kierowców: posiadających prawo jazdy krócej niż dwa lata lub trzy lata i “pod opieką” oraz kursantów na prawo jazdy; |
|

|
dla pojazdów o oponach wyposażonych w urządzenia przeciwślizgowe z wystającymi elementami; autobusów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 10 t, nie wyposażonych w układ ABS; pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 t; |
|

|
dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej ponad 12 t przewożących materiały niebezpieczne; |
|

|
w przypadku widoczności mniejszej niż 50 m, |
|
|
|
(Fot.: PD@N 319-28/32)
Komentuj →
31 października 2009 |
0
Pijany kierowca autokaru wiózł podróżnych - Kara do dwóch lat więzienia grozi 37-letniemu kierowcy autokaru, który po pijanemu wiózł pasażerów z Białegostoku do Wielkiej Brytanii. Kierowca, którego policja zatrzymała w piątek na drodze krajowej nr 7, miał w organizmie 1 promil alkoholu - poinformowała warmińsko-mazurska policja. Policjanci patrolujący drogę krajową Gdańsk-Warszawa koło Olsztynka nieoznakowanym radiowozem zauważyli autobus, którego kierowca wykonywał niebezpieczne manewry. - Mężczyzna zjeżdżał pojazdem na skrajny pas jezdni, próbował wyprzedzić nieoznakowany, policyjny radiowóz tuż przed skrzyżowaniem, przekroczył dozwoloną prędkość o 29 kilometrów na godzinę - powiedział Dawid Stefański z biura prasowego warmińsko-mazurskiej policji. Policjanci zatrzymali autobus, a kierowcy kazali dmuchać w alkomat. Badanie wykazało, że 37-letni mieszkaniec Zamościa był pijany; Krzysztof G. miał 1 promil alkoholu w organizmie. Kierowca wiózł czworo pasażerów, którzy podróżowali z Białegostoku do Wielkiej Brytanii. Pijany mężczyzna trafił do komendy a za kierownicę autokaru wsiadł drugi kierowca i kontynuował podróż do Anglii. Krzysztofowi G. oprócz kary za jazdę po pijanemu grozi utrata prawa jazdy na 10 lat.
Zdobywca Oscara skazany za jazdę po pijanemu - Na karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata skazał Sąd Rejonowy w Nowym Sączu filmowca Zbigniewa R., oskarżonego o jazdę po pijanemu. Jak podawało radio RMF FM, nietrzeźwym kierowcą był reżyser Zbigniew R., zdobywca Oscara w 1982 roku za awangardowy film animowany "Tango". Dodatkowo sąd odebrał oskarżonemu prawo jazdy na dwa lata, ukarał go grzywną w wysokości tysiąca złotych i obciążył 200-złotowym świadczeniem na cele społeczne.Sąd zarządził także podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez wywieszenie go przez tydzień w nowosądeckim magistracie. Wyrok nie jest prawomocny. Postępowanie przeprowadzono w trybie przyspieszonym. Kierującego samochodem osobowym Zbigniewa R. zatrzymano we czwartek o godz. 3.20 w Nowym Sączu. Jak się okazało, miał on we krwi ok. 1,25 promila alkoholu. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy i wyraził chęć poddania się karze. Prokuratura uznała, że szybkie zakończenie sprawy leży w interesie wymiaru sprawiedliwości, ponieważ podejrzany ma podwójne obywatelstwo - polskie i amerykańskie. Dlatego poparła policyjny wniosek do sądu o rozpoznanie sprawy w trybie przyspieszonym.
Komentuj →
26 października 2009 |
0
Na Trasie Łazienkowskiej zainstalowano pierwsza kamerę - informuje "Super Express". Urządzenie monitorujące buspas wisi tuż za wjazdem na Trasę Łazienkowską z Wisłostrady w kierunku Pragi. Nagrania z kamery mają trafiać do straży miejskiej, która ma karać mandatami kierowców łamiących przepisy drogowe.Jeśli eksperyment się powiedzie, władze miasta zapowiadają zainstalowanie kolejnych kamer, między innymi w Alejach Jerozolimskich, al. Solidarności czy Radzymińskiej - pisze gazeta.
Komentuj →
26 października 2009 |
0
Krajowy System Informacyjny Policji, ogromna baza danych o kradzieżach i osobach poszukiwanych, nadaje się do wymiany – pisze Grażyna Zawadka w “Rzeczpospolitej”. Stale się zawiesza i psuje, a znalezienie potrzebnej informacji graniczy z cudem - mówią "Rzeczpospolitej" funkcjonariusze. System to centralna baza, w której są miliony danych, m.in. blisko 107 tys. poszukiwanych osób i ok. 2,6 mln zgubionych i skradzionych rzeczy: samochodów, telefonów, broni, dokumentów. W bazie znajdują się też dane o punktach karnych kierowców oraz wszystkich popełnionych przez obywateli wykroczeniach. Bez tych informacji nie obejdzie się ani policjant z drogówki, ani prowadzący dochodzenie. Ale system, który powinien działać jak szwajcarski zegarek, jest niesłychanie awaryjny. Niedawno w całym kraju do centralnej bazy nie było dostępu. Padła na ponad dwie doby. Szefostwo policji zapewnia, że wkrótce system będzie działał sprawnie. Komenda Główna ogłosiła konkurs "KSIP przyjazny dla użytkownika". Zwrócono się do policjantów i pracowników policji, by przedstawili propozycje, jak nowy system ma wyglądać i czego po nim oczekują. Propozycje można składać do końca miesiąca. Na podstawie wybranego pomysłu zostanie stworzona baza, która spełni oczekiwania funkcjonariuszy. Zwycięzca konkursu dostanie 20 tys. zł nagrody, którą ufundował szef policji.
Komentuj →
26 października 2009 |
0
Otwarte zostało XIX Gminne Centrum BRD utworzone przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku. Centrum otwarto przy Zespole Szkół w Grodzisku.
(Fot.: PD@N 319-35)
Komentuj →
23 października 2009 |
0
Ustawa tzw. fotoradarowa znalazła się w śmietniku, ale czy fotoradary znikną z naszych dróg dywaguje “Gazeta Wyborcza”. Wręcz przeciwnie! - Postawiliśmy tych skrzynek już sporo. Liczymy, że dzięki nim kierowcy będą przestrzegać przepisów - mówi Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Czułość fotoradarów jest ustawiana na wychwytywanie pojazdów znacznie przekraczających dopuszczalną prędkość. - Fotoradary policyjne w roku 2008 wykonały 423 968 zdjęć (stwierdzonych wykroczeń), na podstawie których nałożono 170 912 mandatów karnych na kwotę 29 mln 656 tys. zł - informuje podinsp. Leszek Jankowski, ekspert wydziału profilaktyki i analiz Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Radar zamontowany na maszcie pracuje zwykle pod kątem 22 stopni. To oznacza, że kiedy poruszamy się pasem, przy którym stoi, "ustrzeli" nas, gdy zbliżymy się na odległość ok. 8-10 m. Jeśli jezdnia będzie miała trzy pasy, pomiar nastąpi dla środkowego pasa w odległości 15-18 m od masztu, a skrajnego - 20 do 25 m. Warunki atmosferyczne nie mają większego wpływu na pomiar prędkości. Gorzej jednak ze zdjęciem, głównie przez lampę błyskową. Jej światło rozprasza się w takich warunkach i fotografia jest mniej wyraźna - mówi Andrzej Konarzewski, główny specjalista ds. rozwoju i marketingu Zakładu Urządzeń Radiolokacyjnych Zurad. Wystarczy jednak, że czytelna pozostanie rejestracja. - Wszystkie dostępne na rynku fotoradary mają możliwość robienia jednocześnie pomiarów samochodom nadjeżdżającym, jak i odjeżdżającym - informuje Jacek Gorgoń z firmy Radarsystem. Prawo pozwala teraz pociągnąć do odpowiedzialności sprawcę wykroczenia, nawet jeśli widoczny jest tylko tył pojazdu. Przez to motocykliści, którzy obowiązkowo jeżdżą w kaskach i tablice rejestracyjne mają jedynie z tyłu, przestali być bezkarni. Jednak fotoradar nie może w tym samym czasie dokonać pomiaru samochodu zbliżającego się i oddalającego. A co się stanie w przypadku, gdy na zdjęciu znajdą się dwa auta jadące w tym samym kierunku? - Radar mierzy prędkość w oparciu o zasadę jednoznacznej identyfikowalności. Musi być pewien, że zmierzył daną prędkość. Spośród dwóch samochodów fotoradar jest jednak w stanie wyróżnić sygnał pojazdu poruszającego się z większą prędkością - mówi Konarzewski. W określeniu, które z aut jest sprawcą wykroczenia, pomaga dodatkowe zdjęcie. Fotoradary robią je zwykle po czasie pozwalającym na przejechanie ok. 5 m. W ten sposób na podstawie widocznego na zdjęciu przesunięcia samochodów względem siebie można rozstrzygnąć, które auto złamało przepisy i aktywowało radar. Ciekawostka. Czasami fotoradary nie robią zdjęć, mimo że prędkość została znacznie przekroczona. - Tak się dzieje, gdy w tym samym czasie w pole działania wiązki wjadą dwa samochody z taką samą prędkością. Z punktu widzenia jednoznacznej identyfikowalności takie zdjęcie jest bezużyteczne. Dlatego fotoradar go nie wykona - zdradza Konarzewski. Jeśli otrzymamy wezwanie, szanse na tanie załatwienie sprawy są dość marne. Na pewno nie pomoże tłumaczenie: "To nie ja jestem na zdjęciu!". - Zgodnie z art. 78 ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym: "Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec" - cytuje podinsp. Jankowski.
GDDKiA instaluje metalowe skrzynki na masztach, a następnie policja je wyposaża. Przyjmuje się, że samych fotoradarów jest 10 razy mniej niż masztów. Policja zmienia ich położenie. Kierowcy wciąż poszukują sposobów na uniknięcie kar. “Gazeta Wyborcza” wymienia: fotoradary działają w oparciu o zasadę jednoznacznej identyfikowalności. Dlatego w przypadku, gdy nawet jedna z cyfr lub liter tablicy rejestracyjnej jest nieczytelna, bohater zdjęcia jest praktycznie bezkarny. Policja powołuje się jednak na art. 60 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym. - Zabrania się zakrywania świateł oraz urządzeń sygnalizacyjnych, tablic rejestracyjnych lub innych wymaganych tablic albo znaków, które powinny być widoczne. Jest to wykroczenie ujęte w taryfikatorze, za które grozi mandat w wysokości 100 zł - mówi podinsp. Jankowski. Tylko że dla wielu kierowców taka kwota w porównaniu z mandatami za przekroczenie prędkości to gra warta ryzyka. Stąd na przedniej tablicy rejestracyjnej coraz częściej przyczepia się "przypadkiem" foliowa reklamówka. Z tyłu, również przypadkiem, do rejestracji przylepia się nam np. liść. Oczywiście fotoradar nadal ma możliwość zidentyfikowania takiego pojazdu po naklejce z numerem rejestracyjnym, którą każdy obowiązkowo musi mieć na przedniej szybie. Gorzej, jeśli numery na naklejce "przypadkiem" zasłania wycieraczka, ulotka klubu nocnego albo szkoły językowej. Policja posiada ok. 300 cywilnych aut z wideorejestratorami.
Komentuj →
22 października 2009 |
0
Żubr zginął na drodze wjazdowej do Białowieży (Podlaskie), po zderzeniu z volkswagenem busem. Auto jest poważnie zniszczone, ale kierowcy nic poważniejszego się nie stało - poinformował oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hajnówce Tomasz Snarski. Nietypowy wypadek miał miejsce przed godz. 7 rano na wjeździe do Białowieży od strony Hajnówki - dorosły żubr wyszedł nagle na jezdnię z lasu. Żubr to zwierzę pod ochroną, wypadki z udziałem tych potężnych ssaków są niezmiernie rzadkie. Zgodnie z przepisami, Skarb Państwa wypłaca odszkodowania za szkody żubrów, ale - jak wyjaśniła rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku Małgorzata Wnuk - tylko za szkody o charakterze rolniczym, w płodach rolnych. Nie wypłaca odszkodowań za zdarzenia drogowe.
Komentuj →
21 października 2009 |
0

(PD@N 317-11) ^“TOR Rakietowa” ma przemyślaną konfigurację 4 km dróg o zróżnicowanej nawierzchni (asfalt, beton, szuter), zastosowanie płyt poślizgowych oraz kurtyn wodnych, umożliwia bezpieczne symulowanie trudnych sytuacji drogowych wymagających np.: zatrzymania pojazdu przed niespodziewaną przeszkodą, ominięcia przeszkody na śliskiej nawierzchni, opanowania poślizgu w łuku, panowania nad samochodem w warunkach nagłej zmiany przyczepności podłoża. Proste, łuki i ronda rozmieszczone na powierzchni ponad 70 000 m kw pozwalają, pod okiem profesjonalnych instruktorów techniki jazdy, bezpiecznie doświadczać wszystkiego, co może kierowcę zaskoczyć na drodze.
Na kolejnym zjeździe, który odbył się w dniach 9-11 października 2009 kandydaci na instruktorów techniki jazdy mieli okazję sprawdzić się w nowej roli, prowadząc z kierowcami zajęcia teoretyczne i praktyczne z poznanych zagadnień techniki jazdy (zdjęcia 1-3). Podczas ćwiczeń praktycznych na torze, koncentrowali się na poprawnej jeździe szosowej. Nie mało wysiłku wymagało opanowanie właściwych metod kręcenia kołem kierownicy, a tylnonapędowe BMW na płytach poślizgowych zupełnie nie chciało słuchać! Dużo lepiej było z płynnością jazdy, którą bezlitośnie weryfikował test Jackie Stewart’a (zdjęcie 4).

(Fot.: PD@N 319-14/17)
Komentuj →
20 października 2009 |
0
INTERIA.pl: Panie za kierownicą autobusów miejskich, wózków widłowych, ogromnych TIR'ów, za sterami samolotów, czy srogie egzaminatorki na kursy prawa jazdy kat. C i D. To znak czasu? Kobieta może usłyszeć słowa krytyki pod swoim adresem, jeśli sobie nie radzi np. z podpięciem naczepy, manewrami, podjazdem do rampy itd. Jeśli natomiast mężczyzna ma z tym problemy, to na pewno usłyszy że jest mało miejsca na manewry i dlatego nie dał rady. Pozostawiam to bez komentarza, bo i tak mężczyzn nie przegadamy - mówi Sylwia Pomykacz, od 9 lat zawodowy kierowca ciężarówki. Raz miałam sytuację, kiedy mężczyzna podczas egzaminu na kat. C stwierdził podniesionym głosem, że on sobie nie życzy, żeby go baba egzaminowała! I nie przystąpił do tego egzaminu. Miał prawo, przecież nikogo nie możemy zmusić, żeby zdawał egzamin, skoro nie ma takiego życzenia - opowiada Anna Kołodziejczyk, egzaminator w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie.
Komentuj →
20 października 2009 |
0




(Fot.: PD@N 319-10/13) ^ Dziecko bez fotelika wypada przez szybę - film pozostawiamy bez komentarza
Komentuj →
19 października 2009 |
0
Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk wziął udział w pierwszym Spotkaniu Ministrów Transportu ASEM, które odbyło się w Wilnie. ASEM (Asia Europe Meeting – Spotkanie Azja Europa) to forum współpracy krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz krajów Wschodniej i Południowej Azji. Celem Spotkania w Wilnie było rozpoczęcie pogłębionej współpracy transportowej pomiędzy członkami ASEM, w tym przyspieszenie rozwoju Euroazjatyckich korytarzy transportowych. W swoim wystąpieniu Minister C. Grabarczyk podkreślił konieczność rozwoju połączeń lądowych pomiędzy Europą a Azją, w szczególności transportu kolejowego. Oprócz udziału w obradach Spotkania Ministrów Transportu ASEM Minister Cezary Grabarczyk odbył szereg rozmów bilateralnych i wielostronnych, uczestniczył m.in. w spotkaniu ministerialnym na temat projektu priorytetowego “Rail Baltica”. Podczas spotkania uczestnicy przyjęli deklaracje potwierdzającą wolę kontynuowania projektu w obliczu prowadzonego obecnie przeglądu założeń transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T. Minister C. Grabarczyk wspólnie z Ministrem Transportu i Komunikacji Republiki Litewskiej Eligijusem Masiulisem podpisał umowę pomiędzy rządem Rzeczpospolitej Polskiej i rządem Republiki Litewskiej o współpracy w morskim i lotniczym poszukiwaniu i ratownictwie. Minister Grabarczyk spotkał się także z Ministrem Transportu Chińskiej Republiki Ludowej, Li Shenglinem. Podczas spotkania omówiono najbardziej istotne elementy polsko-chińskiej współpracy w dziedzinie transportu i infrastruktury. Odbyły się również spotkania z Wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej i Komisarzem ds. Transportu, Antonio Tajanim oraz z Ministrem Transportu Szwecji, Asą Torstensson. Główne tematy rozmów związane były z toczącą się debatą nad nowymi założeniami polityki transportowej Unii Europejskiej oraz nad nowymi wytycznymi dotyczącymi rozwoju europejskiej sieci transportowej TEN-T. Podczas spotkania z Ministrem Transportu, Budownictwa i Rozwoju Miast Niemiec, Wolfgangiem Tiefensee, podsumowano dotychczasową współpracę polsko-niemiecką w dziedzinie transportu i przedstawiono najważniejsze zadania dla tej współpracy w przyszłości.
Komentuj →
19 października 2009 |
0

(Fot.: PD@N 319-34)
Spoty zachęcające do bezpiecznej, wolnej od narkotyków jazdy samochodem będą ponownie emitowane w telewizji i radiu. Kampania reklamowa ruszyła z początkiem października br. i potrwa do końca miesiąca. Liczymy, że dzięki podjętym działaniom uda się nam dotrzeć do szerokiego kręgu młodzieży. Chcemy jej przypomnieć, że nie warto ryzykować podwójnie – zażywając narkotyki i wsiadając za kierownicę pod ich wpływem - mówi Piotr Jabłoński, Dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziała Narkomanii. Spoty, zarówno telewizyjny, jak i radiowe w realistyczny sposób pokazują, jak tragiczne mogą być skutki prowadzenia pojazdów pod wpływem środków odurzających, do których zaliczane są także dopalacze. Tak skonstruowana kreacja kampanii jest wynikiem badań przeprowadzonych wśród młodzieży na potrzeby akcji. Wnika z nich, że to przede wszystkim prowokacyjne, mocne przekazy mają szansę dotrzeć do młodych ludzi i zmusić ich do refleksji nad własnym zachowaniem – dodaje Piotr Jabłoński. Aktualnie w ramach akcji prowadzone są także intensywne działania w regionach. W wielu klubach i dyskotekach znajdują się plakaty na temat kampanii. Wśród młodzieży rozdawane są naklejki i gadżety informujące o akcji. Natomiast lokalne komendy policji zapowiadają zwiększone kontrole kierowców, szczególnie w okolicach popularnych dyskotek. W ramach kampanii działa także specjalna strona internetowa rozumwysiada.pl, gdzie można zapoznać się z konsekwencjami zdrowotnymi i prawnymi zażywania narkotyków oraz podzielić się swoją opinią na ten temat. Kampania Krajowego Biura ds. Przeciwdziała Narkomanii jest odpowiedzią na coraz powszechniejszy problem prowadzenia pojazdów pod wpływem narkotyków, który dotyczy zwłaszcza młodych ludzi między 16 a 25 rokiem życia. Młodzież wracając z dyskotek i klubów, siada często za kierownicę odurzona narkotykami, nie zdając sobie sprawy, jak duże zagrożenie stanowi dla siebie, swoich pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. Tymczasem już na przykład jeden skręt marihuany potrafi całkowicie zmienić świadomość kierowcy, zaburzając jego zdolności do bezpiecznego kierowania samochodem.
Komentuj →
19 października 2009 |
0
Firma z Krakowa wraz z partnerami wygrała przetarg małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego na budowę prototypu samochodu elektrycznego - pisze Paweł Janas w "Pulsie Biznesu". Na przygotowanie projektu zwycięzcy otrzymali jedynie 8,4 mln złotych, choć na badania i wdrożenie nowego samochodu potrzeba miliardów. Krakowska firma Car Technology ma do końca 2010 roku przygotować cały pojazd, bez silnika, którego konstrukcja leży w gestii Instytutu Elektrotechniki z Warszawy. Nowe auto elektryczne z Polski ma pomieścić 4-5 osób lub 2 plus bagaż, a jego zasięg wynieść ma 150 km. Prędkość maksymalna zostanie ograniczona do 100 km/h, a do naładowania akumulatora w 80% wystarczyć ma godzina. Dalsze szczegóły objęte są tajemnicą. Na razie ma powstać jeden egzemplarz auta, a produkcja seryjna jest wielką niewiadomą ze względu na wciąż słabo rozwiniętą infrastrukturę, która umożliwiłaby bezproblemowe użytkowanie.

(Fot.: PD@N 319-33)
CAR Technology jest międzynarodową firmą, mająca swoje oddziały w Europie i Stanach Zjednoczonych, dostarczająca kompleksowe rozwiązania i usługi inżynierskie dla przemysłu motoryzacyjnego w zakresie konstrukcji i rozwoju, budowy i realizacji prototypów, usług rapid-prototyping dla motoryzacji, architektury, edukacji i wielu innych dziedzin. W związku z dynamicznym rozwojem oraz w celu realizacji polityki ciągłego wzrostu jakości i konkurencyjności naszych usług, w 2004 roku rozpoczął działalność polski oddział firmy pod nazwa CAR Technology Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie.
Komentuj →
19 października 2009 |
0
Numer identyfikacyjny VIN jednoznacznie identyfikuje każdy pojazd wyprodukowany na świecie. Identyfikacja za pomocą 17-znakowego numeru VIN stosowana jest na świecie od lat 80. Wcześniej było 13 znaków lub mniej, pozwalają one określić producenta pojazdu, rodzaj nadwozia, model, silnik, skrzynię biegów, a także numer produkcyjny. Do kodowania używa się cyfr 1234567890 oraz liter ABCDEFGHJKLMNPRSTUVWXYZ, a więc wszystkich poza I, O i Q. Numer VIN – wybity lub znajdujący się na trwale przymocowanej tabliczce znamionowej – umieszczony jest wewnątrz nadwozia. Powinien być napisany w jednej lub dwóch liniach w sposób ciągły (a więc bez pustych miejsc), przy czym żaden z członów nie może być podzielony. Niektórzy producenci aut stosują dodatkowe zabezpieczenia numeru, dodając na jego krańcach swoje znaki. Pierwsze 3 znaki to człon WMI określający światowy kod identyfikujący producenta. Kolejny człon, nazywany VDS zawiera 6 znaków (od czwartego do dziewiątego) i określa ogólne cechy pojazdu. Natomiast ostatnia grupa 8 znaków (od dziesiątego do siedemnastego) tworzy człon VIS identyfikujący pojazd. Zawiera zakodowany rok jego produkcji (lub rok modelowy), zakład, w którym powstał oraz numer seryjny. W określaniu producenta (kod WMI) panuje spora dowolność. Poszczególne modele danej marki mogą powstawać w fabrykach znajdujących się w różnych krajach.
Komentuj →
19 października 2009 |
0
W Warszawie parkingów jest za mało, a znalezienie wolnego miejsca to sprawa niełatwa. Radzą sobie, jak mogą. Ale niektórzy przechodzą samych siebie. Im dedykowany jest obraźliwy portal, gdzie trafiają zdjęcia skrajnych, parkingowych wyczynów. A internauci w niewybredny sposób je komentują. Parkingowych piratów nazywają wprost burakami i chamami. Jednak piętnowanie chamskich kierowców w Internecie niewiele przynosi. Na inny – jego zdaniem skuteczniejszy pomysł – wpadł autor Warszawskiego Bloga Parkingowego. Zamieszcza zdjęcia źle zaparkowanych aut, nie zamazuje numerów rejestracyjnych. Rzeczowo podaje, który przepis drogowy został złamany przez kierowcę. Ale na tym nie koniec, parkingowy mściciel dodaje: – Każdy wpis na blogu to jeden telefon do straży miejskiej.
Redakcja “Życia Warszawy” publikująca kolejny artykuł o braku miejsc do parkowania przypomina - między stacją metra pl. Wilsona a ul. Słowackiego jest pusta, prawie hektarowa komora. ZTM chce przekształcić ją na parking na ok. 200 samochodów. Inwestycja za ok. 20 mln zł miała rozpocząć się w przyszłym roku. Ale nie wiadomo, czy w świetle ostatnich cięć wydatków ratusz znajdzie pieniądze. Pusty, podziemny parking znajduje się także w okolicach pl. Konstytucji, niemal pod hotelem MDM. Ratusz mógłby np. wejść w partnerstwo publiczno-prywatne i go wyremontować, ale takie rozwiązanie nie jest na razie brane pod uwagę. Kilka lat temu był zresztą plan wybudowania w stolicy sieci parkingów podziemnych. Pomysł upadł, ale ratusz nie wyklucza, że niedługo do niego wróci. Rozwiązać problemy z parkowaniem miała też sieć parkingów Park & Ride. Do tej pory powstało ich pięć: na Młocinach, Marymoncie, przy al. Wilanowskiej, na Stokłosach i przy ul. Połczyńskiej. ZDM w najbliższych latach chce wybudować kolejne. W tym roku ma ruszyć budowa Park & Ride w Wawrze.
Komentuj →
19 października 2009 |
0
W sobotę na polskich drogach zginęło aż 16 pieszych. To jeden z najtragiczniejszych tego typu bilansów w tym roku - alarmuje policja i apeluje do kierowców o szczególną ostrożność. - Jest jesień. Wcześniej zapada zmrok, dni są mgliste, często deszczowe. Piesi są słabiej widoczni, choć oni sami widzą auta ze znacznej odległości. Dlatego apelujemy do kierowców, by przejeżdżając przez tereny zabudowane np. wsie, gdzie nie ma chodników a jedynie pobocza, zwalniali" – powiedziała Grażyna Puchalska z wydziału prasowego KGP. Zaapelowała też do samych pieszych, by idąc takimi drogami stosowali elementy odblaskowe. "Bez odblasków pieszy jest widoczny z ok. kilkudziesięciu metrów. Jeden element odblaskowy powoduje, że pieszego widać z odległości 120 - 160 metrów" - dodała. Piesi - jak zaznaczyła - powinni również przechodzić przez jezdnie tylko w dozwolonych ku temu miejscach. Jesienią na drogach słabiej widoczni są też rowerzyści. - Także do nich apelujemy o stosowanie elementów odblaskowych. Rower powinien być oczywiście dobrze oświetlony - dodała Puchalska.
Komentuj →