3 listopada 2011 |
3
(Fot.: PD@N 403-8jm)
Jak doniosła “Rzeczpospolita” - “przez rok nie będzie możliwe zdobycie uprawnień do prowadzenia motoru. Egzaminów na tę kategorię prawa jazdy nie będzie można przeprowadzać od lutego 2012 roku do stycznia 2013 roku. Wszystko przez lukę w ustawie o kierujących pojazdami”. Ustawa ta wejdzie w życie z dniem 11 lutego 2012 roku, z tą też datą z ustawy - Prawo o ruchu drogowym - wykreślone zostaną zapisy odnoszące się do szkolenia kierujących. Ale już w nowej ustawie część zapisów z art. 6, 8 i 13 obowiązują dopiero z dniem 19 stycznia 2013 roku. Chodzi tu o rozdział 2 - “Osoby uprawnione do kierowania pojazdami”, a w nim art. 6 - kategorie prawa jazdy; art. 8 - wiek kierowcy oraz o rozdział 3 - “Wydawanie praw jazdy”, a w nim art. 13 - prawo jazdy poszczególnych kategorii. I tak od 11 lutego 2012 do 19 stycznia 2013 roku w obowiązujących wówczas przepisach będzie istniała luka prawna. Błąd powstał na etapie legislacji parlamentarnej - wyjaśnił Marek Staszczyk, dyrektor WORD w Toruniu. Jak czytamy w dzienniku - Ministerstwo Infrastruktury ma świadomość problemu. Deklaruje, że gdy Sejm wznowi prace, zgłosi nowelizację, która naprawi błąd. Urzędnicy deklarują nawet, iż pracują nad nowelą. - Jeśli nie pojawi się szybka nowelizacja, nie może być mowy o egzaminach na tę kategorię prawa jazdy – powiedział w tej sprawie Henryk Radomski, prezes Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów.
Komentuj →
31 października 2011 |
0
Sąd w Legnicy skazał na utratę prawa jazdy na rok oraz 800 zł grzywny lubińskiego instruktora nauki jazdy, który w kwietniu br. prowadził szkolenie nauki jazdy pod wpływem alkoholu (0,6 promila). 35-letni instruktor jest także właścicielem własnej szkoły jazdy. W kwietniu br. został zatrzymany do rutynowej kontroli, za kierownicą siedziała kursantka. Wynik badania trzeźwości instruktora wykazał zawartość alkoholu. W akcie oskarżenia prokurator wskazał, że jako instruktor był odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa ruchu tego pojazdu. Wyrok jest prawomocny. Jako instruktor skazany nie będzie mógł wykonywać swojego zawodu, ale czy mimo to wyrok jest wystarczająco surowy? Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi do dwóch lat więzienia. A przecież instruktor powinien odpowiadać jak nietrzeźwy kierowca. I jeszcze jedno - instruktorzy nauki jazdy mają swój kodeks etyczny? Co nasi czytelnicy o wyroku i postawie instruktora? Czy to była swoista lekcja bezpieczeństwa w ruchu drogowym?
Ustawa - Prawo o ruchu drogowym (fragmenty)
(w treści obowiązującej do 11.2.2012 r.)
Art. 105. 1. Szkolenie osoby ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym albo tramwajem jest prowadzone przez instruktora, z zastrzeżeniem ust. 3.
2. Instruktorem jest osoba, która:
1) ma co najmniej wykształcenie średnie;
2) posiada, przez okres co najmniej 3 lat, uprawnienie do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem;
3) przedstawiła orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem oraz orzeczenie psychologiczne o braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem;
4)ukończyła kurs kwalifikacyjny;
5) zdała egzamin przed komisją powołaną przez wojewodę;
6)nie była karana wyrokiem sądu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym;
7) została wpisana do ewidencji instruktorów.
3.Szkolenie w zakresie udzielania pierwszej pomocy jest prowadzone przez osobę, która spełnia warunki określone w art. 8 ust. 2 ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym.
(...)
Art. 107. 1. Starosta skreśla instruktora z ewidencji, jeżeli instruktor:
1) nie spełnia warunków określonych w art. 105 ust. 2 pkt 1-6;
2) nie przedstawił orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem lub orzeczenia psychologicznego o braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem;
3) nie zdał egzaminu, o którym mowa w art. 108 ust. 2 pkt 2, w wyznaczonym terminie;
4) dopuścił się rażącego naruszenia przepisów w zakresie szkolenia.
2. W przypadku skreślenia instruktora z ewidencji z przyczyny określonej w ust. 1 pkt 4, ponowny wpis do ewidencji nie może być dokonany wcześniej niż po upływie 2 lat od dnia, w którym decyzja o skreśleniu stała się ostateczna.
Komentuj →
31 października 2011 |
3
(Fot.: PD@N 403-5)
Urzędy Kontroli Skarbowej w całym kraju sprawdzały ośrodki szkolenia kierowców. Pisaliśmy już o kontrolach w Katowicach, Zielonej Górze, Bydgoszczy. Dzisiaj “Dziennik Łódzki” donosi o sprawdzonych 40 szkołach w Łodzi i regionie. Jak komentuje dziennik: Nie znalazł się ani jeden uczciwy właściciel autoszkoły, natomiast rekordzista zapłacił zaledwie 1 procent należnego podatku! - Właściciele tych firm nie wykazywali zarówno w księgach, jak i zeznaniach podatkowych wszystkich przychodów, które uzyskiwali ze sprzedaży kursów podstawowych i dodatkowych - tłumaczy Mariola Grabowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi. - Spośród prawie 600 szkół nauki jazdy, które są zarejestrowane w województwie łódzkim, wybraliśmy te, których właściciele w zeznaniach podatkowych wykazali najniższe przychody w stosunku do liczby sprzedanych kursów. W każdej skontrolowanej szkole stwierdziliśmy nieprawidłowości. Urzędnicy wykorzystali fakt, że każdy kursant otrzymuje zaświadczenie o ukończeniu kursu, a następnie udaje się z nim do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, gdzie wyznacza termin egzaminu. To właśnie w WORD-zie inspektorzy dowiedzieli się, ile osób ukończyło daną autoszkołę, potem wystarczyło już tylko pomnożyć tę liczbę przez cenę kursu, by wyliczyć najpierw przychód firmy, a następnie podatek. Właściciele szkół rocznie "oszczędzali" na niższych podatkach kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Kilku z nich nie zapłaciło po blisko 200 tysięcy zł. Rekordzista natomiast nie wykazał ponad 80 procent przychodów, zapłacił w ten sposób niecały 1 procent tego, ile w sumie powinien! - Dowody przez nas zebrane były tak oczywiste, że kontrolowani nawet nie próbowali się tłumaczyć, a jeden z nich najzwyczajniej ich przeprosił i poprosił o wyliczenie podatku w prawidłowej wysokości - dodaje Mariola Grabowska. - Skorygowali uprzednio złożone deklaracje, uwzględnili nieprawidłowości. Muszą zapłacić podatek wraz z odsetkami, ale dzięki temu przedsiębiorcom nie grożą kary finansowe, których maksymalna wysokość to ponad 13 mln zł, czyli 720 stawek dziennych.

(Fot.: PD@N 403-35)
Informacja Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi:
Kontrole szkół nauki jazdy
W 2011r. w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Łodzi wszczęto blisko 60 postępowań kontrolnych wobec osób fizycznych prowadzących szkoły nauki jazdy. Były one efektem przeprowadzonych w 2010r., w całej Polsce, kontroli pilotażowych, które wykazały, że właściciele ośrodków szkolenia kierowców w składanych zeznaniach podatkowych zaniżają przychody osiągane z prowadzonej działalności gospodarczej. Tegoroczne kontrole objęły prawie 40 szkół z terenu województwa łódzkiego i dotyczyły prawidłowości rozliczania przez ich właścicieli podatku dochodowego od osób fizycznych.
Spośród prawie 600 szkół nauki jazdy, zarejestrowanych w województwie łódzkim, do kontroli wybrano m.in. te szkoły, których właściciele w zeznaniach podatkowych wykazali najniższe przychody w stosunku do ilości sprzedanych kursów nauki jazdy. Typowanie okazało się w 100% skuteczne, w każdej skontrolowanej szkole stwierdzono bowiem nieprawidłowości. Polegały one najczęściej na niewykazaniu w ewidencji księgowej oraz zeznaniach podatkowych całości przychodów uzyskanych ze sprzedaży usług – kursów podstawowych i dodatkowych. Wysokość przychodu zaniżonego przez kontrolowanych przedsiębiorców, za poszczególne lata podatkowe, była zróżnicowana i kształtowała się w granicach od kilkunastu do kilkudziesięciu procent faktycznie osiągniętych obrotów. W rezultacie płacono niższe podatki, najczęściej o kilka lub kilkanaście tysięcy zł rocznie. W kilku przypadkach wartość uszczuplonego podatku sięgnęła 200 tysięcy zł. Rekordzista nie wykazał ponad 80% przychodów, natomiast zadeklarowany przez niego podatek stanowił niespełna 1% podatku wyliczonego przez kontrolujących.
W 41 dotychczas zakończonych postępowaniach kontrolnych, wszyscy podatnicy skorygowali uprzednio złożone deklaracje podatkowe, uwzględniając w całości stwierdzone w toku kontroli nieprawidłowości. Łączna wartość skorygowanego podatku dochodowego od osób fizycznych wyniosła ponad milion zł. Złożenie korekty deklaracji oraz wpłacenie uszczuplonego podatku pozwala kontrolowanym uwolnić się także od grożących im kar za przestępstwa bądź wykroczenia skarbowe, wyłącza bowiem odpowiedzialność karną skarbową.
Mariola Grabowska Rzecznik prasowy
A oto komentarze naszych Czytelników:
Kuba:Szanowni Państwo, nie trzeba kontroli UKS by stwierdzić, że NIE DA SIĘ przeprowadzić szkolenia kandydata na kierowcę za cenę 900 czy nawet 1000 zł. Rachunek jest prosty: samochód osobowy zużywa średnio w ciągu godziny praktycznej nauki jazdy paliwa (benzyny, gazu) za ok. 12 zł to jest 360 zł za 30 godzin. Instruktor, który w większości OSK jest zatrudniony razem z samochodem dostaje średnio 20 zł/godz. Jeśli jest na etacie to koszt pracy instruktora również jest mniej więcej 20 zł/godz. - brutto. To jest 600 zł za 30 godzin. Tylko te dwa składniki kosztów dają razem 960 zł. Wniosek zatem jest prosty "jak drut". Po co zatem angażować UKS???? WSZYSTKIE OSK, które szkolą na kategorię B jeśli biorą za kurs poniżej 1500 zł to do interesu MUSZĄ dopłacać!!!! Ciekawe z czego? Taki stan sprawy powoduje, że szkolenie kierowców jest na bardzo niskim poziomie. Myślę, że nie trzeba tego uzasadniać. Od kilku lat wiele razy pisano o tym, że wymagania jakie powinny spełnić OSK by dobrze prowadzić szkolenie kierowców nie mogą być spełnione bo OSK nie dysponują odpowiednimi środkami finansowymi (cena kursu jest zbyt niska). Osobiście kilka razy zabierałem głos w tej sprawie. Serdecznie pozdrawiam.
Grzegorz: w pełni się zgadzam z poprzednim komentarzem. Prawa rynku jednak są zbyt mocne, by wymusić na osk zaproponowanie ceny 2000 czy 2500 zł. A gdyby tak było to po pierwsze osk, by wreszcie mogło uczciwie szkolić i się rozliczać, po drugie może wreszcie zaczęto by poważnie traktować kurs i po trzecie może przyszli kierowcy uszanowaliby "prawko" a nie traktowali go jak zwykły świstek papieru, który trzeba mieć bo przecież koledzy już go mają. Ten, kto by zapracował na kurs sam, lub rodzice dla których taki wydatek jest dość zauważalny w domowym budżecie będzie szanował i pracę osk i wreszcie upragnione prawo jazdy. 700 czy 1000 zł to przecież koszt butów czy kurtki która po sezonie leży bo nie jest modna a prawko robi się na całe życie więc i wydatek i wysiłek podczas jego zdobycia powinny być proporcjonalne do okresu używania.
Komentuj →
30 października 2011 |
3
Andrzej Szóstek, dyrektor WORD RC BRD w Olsztynie
Testy obecne mają dwa zasadnicze mankamenty. Po pierwsze, jest ich ograniczona ilość i tym samym można je opanować pamięciowo. Efekt jest taki, że zdecydowana większość kandydatów na kierowców nie stara się zapoznać z obowiązującymi przepisami o ruchu drogowym, a uczy się testów. Siłą rzeczy ich widza jest ograniczona. Po drugie, odpowiedzi w testach wielokrotnego wyboru (jak obecnie) często różnią się niuansami, które zmuszają do dokładnej ich analizy. Obejściem tego problemu staje się oczywiście “wykucie” odpowiedzi na pamięć.
Wadą obecnego egzaminu teoretycznego jest również to, że można do pytania wrócić, czego oczywiście “w realu” wykonać się nie da.
Nowy system wydaje się być tych mankamentów pozbawiony. Odpowiedzi są jednoznaczne a więc prostsze i w tej sytuacji można ich w teście umieścić więcej. Ograniczona ilość czasu na odpowiedź, jak również brak możliwości poprawienia spowodują, że wiedza egzaminowanego powinna być odpowiednia. Zwiększająca się ilość pytań w bazie spowoduje, że opanowanie pamięciowe tej bazy będzie niemożliwe. I w taki oto sposób osiągniemy to co do tej pory było niemożliwe a mianowicie że będziemy się uczyć przepisów a nie testów.
Czy będzie trudniej? Myślę, że nie. Uważam, że przy dostatecznym opanowaniu materiału egzamin powinien być łatwiejszy, poprzez jednoznaczność i konkretność zarówno pytań jak i odpowiedzi. Pewnie na początku stosowania nowego systemu zdawalność się obniży – tak bywa ze wszystkimi nowinkami. Myślę jednak, że w krótkim czasie osiągnie co najmniej poziom obecny, a jakość wiedzy egzaminowanych będzie bez porównania lepsza.
Andrzej Szóstek
Jan Zasel, ekspert prawa drogowego
W Nr 0402/33/2011 Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS przeczytałem bardzo interesujący wywiad z panią Izabellą Mitraszewską na temat nowego systemu egzaminu kandydatów na kierowców, który to wywiad nawiązuje do niedawno wydanej ustawy o kierujących pojazdami.
Co do egzaminu. Jak wynika z opisu będzie to ogromny zbiór testów egzaminacyjnych choć nie wynika z tego, czy stwarzają one szanse na zorientowanie się, czy kandydat rozumie przepisy ruchu drogowego i umie je stosować, czy też tylko zna ich formalne brzmienie, co odzwierciedlały stosowane dotąd testy. Zdaję sobie sprawę, że opracowanie tego rodzaju testów nie jest łatwe, ale warto podjąć próbę albowiem płytkie egzaminowanie powoduje, że i nauczanie jest takie same.
Co do ustawy o kierujących pojazdami. Mamy kolejny przykład bubla prawnego. Nie w tym sensie, że zawiera ona rzeczy głupie. Po prostu, ten potężny objętościowo akt prawny dowodzi, że zbliżająca się do miliona rzesza urzędników administracji państwowej tworzy niemożliwy do opanowania przez przeciętnego człowieka system prawa. Powinien ten akt być ograniczony do kilkunastu artykułów. Natomiast szczegóły powinny być opracowane na poziomie programów kształcenia i egzaminowania.
Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną tego aktu, właściwie niczego nowego on nie wnosi. Nadal środkiem do kształcenia poczucia dynamiki pojazdu jest plac manewrowy, którego zasięg ogranicza się do sprawdzenia, czy kandydat umie zaparkować pojazd, zaś w przypadku motocykla – czy kandydat nie przewróci się podczas wykonywania przysłowiowej ósemki. A więc nadal tkwimy na poziomie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. A świat cywilizowany poszedł już znacznie dalej.
W części ustawy o “dokształcaniu” kierowców są bardzo interesujące sformułowania: 1) prowadzenie praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym i 2) doskonalenie techniki jazdy. Konia z rzędem temu nauczycielowi, który powie, co się za tymi sformułowaniami kryje chyba, że zagrożeniem są kierowcy wyszkoleni i przeegzaminowani w trybie tej ustawy.
Jan Zasel
(Fot.: PD@N 403-46jm oraz 47)
Komentuj →
6 listopada 2011 |
3
Zarząd Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w Warszawie - jak wcześniej informowaliśmy - aktywnie podjął problem zapowiedzianej w ustawie o kierujących pojazdami rozbudowanej sprawozdawczości. Już od kilku tygodni dyskutują i uczestniczą w konsultacjach poświęconych temu problemowi. W ubiegłym tygodniu postanowili wystosować do Starostwa Powiatu Warszawskiego pismo będące podsumowaniem postulatów zgłaszanych przez środowisko. Planują też wspólne wystąpienie PFSSK w tej kwestii. Tak merytorycznie przygotowują się do przyszłych konsultacji projektu stosownego rozporządzenia przygotowywanego przez Ministerstwo Infrastruktury. Poniżej Państwa opinie i wypowiedzi. Temat nie wzbudził “burzy zainteresowania”, czego można było się spodziewać. Czekamy na dalsze opinie, które prześlemy do występujących w Państwa imieniu do stosownych władz.
Krzysztof M.: Witam, Jestem instruktorem m.in. kategorii A. Nie bardzo wiem jak mam zaplanować daty i miejsca spotkań z kursantem skoro jestem w znacznej mierze uzależniony od pogody. Rozumiem, że motocyklista powinien jeździć w różnych warunkach, ale jazda podczas silnej ulewy stwarza tylko niepotrzebne zagrożenie, szczególnie dla początkującego motocyklisty i przynosi jedynie "zaliczenie czasu" jazd. Ktoś powie, że takie szkolenie można przesunąć na inny termin, ale pytanie, na jak odległy skoro muszę zaplanować zajęcia z innymi kursantami oraz czy muszę o tym informować Starostę? A jak potraktować sytuacje losowe (np. choroba), które przecież każdemu z nas mogą się przytrafić? Wiadomo, że takie zajęcia się nie odbędą. I czy wtedy będzie obowiązek informowania o tym Starosty? Bo wtedy akurat Starosta może zlecić swoim pracownikom kontrolę zajęć, które nagle zostały odwołane. Czy będzie to traktowane jako wprowadzanie w błąd urzędników państwowych? Pozdrawiam.
Halina D.: Witam serdecznie, ...nie bardzo rozumiem czemu to wszystko ma służyć, czy bieganie po urzędach ma usprawnić pracę instruktorom...? Coraz więcej biurokracji, kto dzisiaj ma na to czas. Poza tym przewidywanie końcowej daty kursu to jakiś absurd, wiemy wszyscy, że zależy to tylko i wyłącznie od samej zainteresowanej osoby i jej dyspozycyjności. Pozdrawiam
Jolanta M.: W pełni zgadzam się z wysuniętymi postulatami przedstawicieli OSK. Wymogi stawiane przez nowelizację nie uwzględniają specyfiki nauczania indywidualnego w/g dostosowanych do umiejętności i potrzeb a także możliwości każdego kursanta. Nie sposób traktować wszystkich osób w/g jednego ustalonego z góry schematu. Wymogi dot. sprawozdawczości dla starostwa będą zajmować niepotrzebnie czas i uwagę instruktorów w zaplanowaniu grafiku jazd dla każdego kursanta, a "wypadki losowe" występujące w życiu codziennym często zniwelują cały nakład pracy. Można odnieść wrażenie, że wprowadzając w/w zmiany nie konsultowano ich z instruktorami praktykami.
M.N.: Dlaczego Szkolenie i Egzaminowanie podlega pod Ministerstwo Infrastruktury?? A nie pod Ministerstwo Oświaty?? odpowiedz prosta, kasa...
Piotr. Ch.: Ten "pomysł" to jeszcze jedna próba wpakowania ruchu na drodze w żelazne karby biurokracji. Określenie, że jazda ma być "tylko" po placu lub "tylko" na ulicach to prosta droga do zarzucenia KAŻDEMU INSTRUKTOROWI poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Ścisłe zaplanowanie rodzaju (i do tego jeszcze z wyprzedzeniem) zajęć ma się nijak do rzeczywistości. Oprócz chorób są przecież możliwe inne jeszcze powody do zmiany planu zajęć (np. stan psychofizyczny kierowcy, aura itd.). Kursanci też są przecież różni jedni przyjmują podaną wiedzę niemalże od razu, a innym idzie to jak po grudzie. Lepszym pomysłem byłoby wprowadzenie obowiązkowych badań psychotechnicznych dla kandydatów na kierowców. Ustawodawcy w swoim szaleństwie chcą narzucić ścisłe schematy planowania i działania w/g nich. No bo przecież to działa i się sprawdza - kierowca ciężarówki do 4,5 godziny jazdy jest wypoczęty (przecież przedtem był "WYŁĄCZONY z ruchu", a kierowca Sprintera to nawet nie musi spać ( bo tego nie określili w swoich formułkach na wiedzę idealną). Proponuję by niedługo zabrali się na określenie w metrach od kiedy zaczyna się wymuszenie, a kiedy takowego jeszcze nie ma i mnóstwo innych nie wymierzonych (a co za tym idzie nie mieszczących się w planowaniu i statystyce czy sprawozdawczości rzeczy i zjawisk).
Komentuj →
5 listopada 2011 |
2

(Fot.: PD@N 403-1)
O przyszłych zasadach części teoretycznej egzaminów na prawo jazdy pisaliśmy już wielokrotnie, w poprzednim numerze interesującej wypowiedzi udzieliła nam Izabella Mitraszewska, koordynator ds. inteligentnych systemów w ITS, koordynatorka zespołów roboczych do spraw bazy pytań oraz systemów teleinformatycznych. Dzisiaj fragment wypowiedzi Kajetana Kajetanowicza, dwukrotnego Rajdowego Mistrza Polski, wieloletniego instruktora doskonalenia jazdy.
W przyszłym roku kandydaci na kierowców będą zdawać zupełnie nowy egzamin na prawo jazdy. Zmienia się przede wszystkim forma testów, które mają być znacznie trudniejsze. Co sądzi pan o przygotowanych zmianach?
- Wygląda na to, że idziemy w dobrym kierunku. Zamiast uczyć się na pamięć kilkuset pytań i odpowiedzi, będą symulacje czy animacje różnych zdarzeń na drodze. Nowy system ma sprawdzać czy przyszli kierowcy potrafią w krótkim czasie podjąć właściwą decyzję dotyczącą sytuacji na drodze. Uważam to za świetny pomysł, bo świadomość zagrożenia to połowa sukcesu. Druga połowa to umiejętność odpowiedniej reakcji na daną sytuację, czyli wyćwiczonego odruchu.
Jako instruktor bezpiecznej jazdy pracował pan z młodymi, niedoświadczonymi kierowcami. Które zmiany pana zdaniem wyjdą im na dobre?
- Bardzo dobrze, że młodzi chętnie jeżdżą samochodem. Im wcześniej się zacznie, tym ma się więcej czasu na cieszenie się z podróżowania. Młodzi ludzie szybciej się uczą, zatem tym większa szansa, że będą dobrymi kierowcami. Z projektu wynika, że system będzie bardziej surowy właśnie dla świeżo upieczonych kierowców. Powrócić mają obowiązkowe “zielone listki” dla początkujących, które mają informować innych uczestników ruchu o niewielkim doświadczeniu kierującego. Dobrym pomysłem są także dodatkowe kursy i szkolenia praktyczne dotyczące bezpieczeństwa, choć uważam, że powinny być obowiązkowe albo już w trakcie podstawowego kursu, albo tuż po nim. Z tego co wiem w planach są takie kursy, ale obowiązkowe dopiero po kilku miesiącach po otrzymaniu prawa jazdy. Tymczasem im szybciej trafimy na takie szkolenie, tym lepiej, aby jak najwcześniej nauczyć się prawidłowych odruchów za kierownicą.
Komentuj →
5 listopada 2011 |
2
Opublikowano dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/82/UE z dnia 25 listopada 2011 r. w sprawie ułatwień w zakresie transgranicznej wymiany informacji dotyczących przestępstw lub wykroczeń związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Ustawodawca miał na celu obok sprawy najważniejszej czyli podniesienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, zmniejszenia liczby wypadków śmiertelnych także skuteczności dochodzeń dotyczących przestępstw i wykroczeń związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Dyrektywa ma zastosowanie w następujących sytuacjach: przekroczenie dopuszczalnej prędkości; niedopełnieni obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa; niezastosowania się do czerwonego sygnału świetlnego; kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu; kierowania pojazdem pod wpływem środków odurzających; niedopełnienia obowiązku używania w czasie jazdy hełmów ochronnych; korzystania z niedozwolonej części drogi; niezgodnego z prawem korzystania z telefonu komórkowego lub innych środków łączności podczas kierowania pojazdem. I tak w przypadku dochodzeń w podobnych sprawach państwa członkowskie zapewniają sobie wzajemnie dostęp do niezbędnych informacji w celu ułatwienia ścigania przestępców drogowych. Informacje będą przekazywane drogą elektroniczną. Dane o popełniających przestępstwa lub wykroczenia kierowcach wymieniane będą pomiędzy organami policji, urzędami państw, w których zarejestrowany jest podejrzany pojazd. Kierowcy o fakcie podjęcia przeciwko nim postępowania będą powiadamiani przez policję swojego kraju, pisemnie i w języku ojczystym. Dyrektywa wchodzi w życie następnego dnia po jej opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Państwa członkowskie wprowadzają w życie przepisy ustawowe, wykonawcze i administracyjne niezbędne do wykonania niniejszej dyrektywy w terminie do z dnia 7 listopada 2013 r.
Komentuj →
4 listopada 2011 |
0
Po 1 stycznia 2012 r. kierowcy wciąż będą mogli za darmo jeździć autostradą A4 z Gliwic do Wrocławia. Ale radość zniknie nam z twarzy w drugim kwartale 2012 r. Nie dlatego jednak, że Ministerstwo Infrastruktury wycofało się z pomysłu wprowadzenia opłat na autostradzie A4. Po prostu wynajęte przez drogowców do zbudowania systemu bramek konsorcjum firm Egis i Strabag najprawdopodobniej nie zdąży z wykonaniem zadania w terminie - czytamy na portalu Onet.pl. Potwierdza to Urszula Nelken, rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Stoimy na stanowisku, że nie może być mowy o jakimkolwiek poślizgu, ale patrząc realnie, system poboru opłat na tym odcinku zacznie działać w II kwartale przyszłego roku - mówi. Podróż z Gliwic do Wrocławia kosztowałaby około 15 złotych. Do tego trzeba doliczyć czas stracony przy bramkach i - być może - również w korkach. Eksperci zajmujący się projektowaniem systemów komunikacyjnych ostrzegają bowiem, że uruchomienie bramek w Gliwicach może w godzinach szczytu drastycznie spowolnić ruch na A4 w całej aglomeracji. - Zgadzam się z tą diagnozą. Nastąpi efekt "klepsydry" i autostrada się przyblokuje - powiedział prof. Kazimierz Kłosek z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej.
Komentuj →
1 listopada 2011 |
0
(Fot.: PD@N 403-37)
^ Na drogach oznaczonych tym znakiem samochody mogą poruszać się wyłącznie na oponach zimowych
W okresie od 1 listopada do 30 kwietnia na wyznaczonych, specjalnie oznakowanych odcinkach dróg w Czechach ustawowo został wprowadzony obowiązek jazdy na oponach zimowych. Wykaz dróg (drogi górskie, drogi, na których obowiązuje zakaz używania środków chemicznych, a także na niektórych odcinkach dróg wyższych kategorii, drogi oznaczone znakiem “Zimni výbava") dostępny jest na www.rsd.cz. Samochody osobowe muszą mieć opony zimowe na wszystkich kołach, minimalna głębokość bieżnika to 4 mm. W przypadku pojazdów, których masa przekracza 3,5 t, opony zimowe wymagane są tylko na na osi napędowe. Ich bieżnik nie może być niższy niż 6 mm. Za niedostosowanie się do tego obowiązku grozi wysoki mandat - do 2 tys. koron. Jako ciekawostkę dodamy, iż polskie warsztaty oponiarskie w Cieszynie i okolicach mają coraz więcej klientów z Czech.
W Polsce tego obowiązku jeszcze nie mach, choć zdecydowanie on wpływa na podniesienie poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego. - Nasze stanowisko w sprawie “zimówek” jest niezmienne od lat. W każdym "zimowym" komunikacie przypominamy kierowcom, że “zimówki” zwiększają bezpieczeństwo - mówi Janusz Jończyk z KWP w Katowicach. Ekspert motoryzacyjny i instruktor szkoły bezpiecznej jazdy Marek Kopeć przytacza jednoznaczne dane. - Żeby zatrzymać auto jadące na letnich oponach z prędkością 50 km/h, droga hamowania wynosi 63 metry. Na “zimówkach” skraca się o połowę do 32 m. Zdecydowanie więc zwiększają bezpieczeństwo, ale i komfort jazdy - mówi. Na letniakach kierowcy mogą mieć kłopoty nie tylko z hamowaniem, ale z ruszaniem na skrzyżowaniach, a start na światłach pod górkę może się w ogóle nie udać - dodaje Kopeć, którego kursanci przechodzą obowiązkowo takie próby w trakcie szkolenia. Według najnowszych badań TNS OBOP: Co dwudziesty (5 proc.) ankietowany przyznał, że ubiegłej zimy jeździł na letnich oponach. 79 proc. używało opon zimowych, 13 proc. zdecydowało się na ogumienie całoroczne, 3 proc. nie znało rodzaju opon, w jakie wyposażone było auto. Najpopularniejsze opony to Dębica. Na kolejnych miejscach plasują się Michelin i Goodyear.
W Europie: bezwzględny obowiązek stosowania opon zimowych obowiązuje już w: Finlandii, Szwecji, Estonii, Niemczech, na Łotwie i Litwie oraz we włoskiej prowincji Mediolan (od 15 listopada do 31 marca). W Austrii i Hiszpanii samochody muszą być wyposażone w "zimówki" w typowych warunkach zimowych (od 1 XI do 15 IV). W Chorwacji, Albanii, Bośni, Hercegowinie, Serbii i Czarnogórze trzeba mieć komplet opon zimowych lub letnie wyposażone w łańcuchy. Co najmniej dwie opony zimowe trzeba mieć w Słowenii i na Słowacji. Kraje, w których zalecane jest stosowanie opon zimowych: kraje Beneluksu, Dania, Norwegia, Rosja, Włochy, Turcja. Obowiązku zakładania "zimówek" nie ma w: Polsce, Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii, Macedonii, Bułgarii, Rumunii i na Węgrzech.
Komentuj →
1 listopada 2011 |
1

(Fot.: PD@N 403-28jm)
W stołecznym ratuszu trwają prace nad dopuszczeniem pojazdów elektrycznych do korzystania z uprzywilejowanych buspasów. “Dziennik Gazeta Prawna” cytuje wypowiedź Bartosza Milcarczyka, rzecznika prasowego UM Warszawa: - Chcemy wspierać rozwój zielonej motoryzacji. Jest tylko jeden problem: oznakowanie samochodów elektrycznych. Otóż nie ma możliwości odróżnienia w ruchu auta elektrycznego i pojazdu spalinowego. Pojawia się zatem konieczność wyraźnego oznaczenia pojazdu elektrycznego. - Najlepiej gdyby były to tablice rejestracyjne w zielonym kolorze - sugeruje Milczarczyk. Do wprowadzenia takiego oznakowania nie ma jednak prawa samorząd, lecz władze centralne. - Nad takim rozwiązaniem pracuje specjalny zespół ds. motoryzacji działający przy Ministerstwie Gospodarki. Czekamy na rozstrzygnięcia w tej sprawie - mówi Milczarczyk. Przedstawiciele resortu gospodarki nie precyzują, kiedy zakończą pracę, ale w Warszawie są niemal pewni, że stanie się to najpóźniej na początku 2012 r. Jeszcze w tym samym roku chcą bowiem elektryczne auta wpuścić na stołeczne buspasy.
Komentuj →
1 listopada 2011 |
0
Samochód, który przez lata stoi prawidłowo zaparkowany, jest właściwie nie do usunięcia. Biuro Udostępniania Informacji, gdzie można dowiedzieć się, jak nazywa się właściciel grata, powinno się nazywać się Biurem Blokowania Informacji. Odholowanie samochodu "zaocznie" jest niemożliwe – komentuje “Gazeta pl Szczecin”. Miało być łatwiej pozbywać się wraków z parkingów, a jest trudniej, tego doświadcza Spółdzielnia Mieszkaniowa "Ster", która chce się pozbyć dwóch aut od miesięcy stojących nieruchomo na osiedlowym parkingu. - Jeszcze pół roku temu w podobnych przypadkach wystarczyło, że wypełniliśmy formularz o udostępnienie danych do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Komunikacji, zapłaciliśmy 30,40 zł, dołączyliśmy do wniosku zdjęcia i niedługo potem otrzymywaliśmy informacje o właścicielu - mówi pracownica spółdzielni. - Jedna rozmowa wystarczała, by zainteresowany sprzątnął auto. Teraz procedury są znacznie bardziej utrudnione. Prawie dwa miesiące temu spółdzielnia wysłała prośbę o ustalenie właścicieli aut zastawiających parkingi. Do Biura Udostępniania Informacji w Centralnym Ośrodku Informatyki Spółdzielnia skierowała te same, co zwykle, dokumenty. Nie otrzymała jednak odpowiedzi, jakiej oczekiwała, a zamiast tego wezwanie do uzupełnienia braków formalnych. Czego brakowało? Pełnomocnictwa jednego z członków zarządu Spółdzielni uprawniającego do ubiegania się o takie dane; potwierdzenia opłaty skarbowej 17 zł za wystawienie takiego pełnomocnictwa; dokumentu potwierdzającego własność działki, na której znajduje się parking; wykazania, że zaparkowany pojazd stoi niezgodnie z przepisami; wykazania, że parking jest odpowiednio oznakowany, a kierowcy mają możliwość zapoznania się z zasadami parkowania; dowodu wpłaty 30,40 zł za złożenie wniosku. Na dodatek wszystkie te dokumenty mieliśmy przesłać w ciągu siedmiu dni od otrzymania wezwania, by było ono ponownie rozpatrzone - mówi pracownica spółdzielni "Ster". - Utknęliśmy na punkcie dotyczącym oznakowania parkingu i możliwości zapoznania się z jego regulaminem. Teraz spółdzielnia zamówiła odpowiednie znaki oznaczające "strefę ruchu", by umożliwić interwencję straży miejskiej. Czy dzięki temu uda się pozbyć niechcianych aut?
Komentuj →
1 listopada 2011 |
0
W życie wchodzi zatwierdzona - we wrześniu br. - przez parlament Słowacji nowelizacja Kodeksu Drogowego. Niektóre ze zmian budzą wątpliwości kierowców. Obowiązuje zerowa tolerancja spożycia alkoholu. W przypadku wykrycia 1 promila alkoholu w krwi kierowca zostanie skazany na rok więzienia i straci prawo prowadzenia pojazdów na 10 lat. Jeśli kierowca spowoduje wypadek ze skutkiem śmiertelnym otrzyma zakaz prowadzenia pojazdów do końca życia. Na autostradach i drogach szybkiego ruchu będzie obowiązywać zasada bezpiecznej odległości. To odległość jaką pojazd osobowy poruszający się w kolumnie innych pojazdów może przejechać w ciągu dwóch sekund. Taki przepis ma umożliwić kierowcy bezpieczne wyhamowanie podczas ewentualnego wypadku. Za przejazd na czerwonym świetle grozi odebranie prawa jazdy na dwa lata, a za przekroczenie dopuszczalnej prędkości grzywna od 150 do 300 euro.
Komentuj →
1 listopada 2011 |
0
- Zajechał mi drogę, by za chwilę podejść, ubliżyć mi i uderzyć - opowiada Agata J., którą zaatakował na ulicy nerwowy kierowca. Jej zdziwienie było jeszcze większe, gdy okazało się, że starszy pan jest lekarzem. Sprawa właśnie trafiła do sądu. Całe zdarzenie rozegrało się w maju br. Pani Agata wraz z sześcioletnim synem jechała ul. Wyszomirskiego w Opolu. Gdy dojeżdżała do jednej z bram, zobaczyła w niej stojący samochód. Pojazd nagle z niej wyjechał, gdy zaczęła już bramę mijać. - Natychmiast zahamowałam, przestraszyłam się, bo na dachu tego pojazdu były metalowe pręty, bałam się, że przebiją szybę w moim aucie i coś się stanie mojemu dziecku - opowiada. Kobieta nie wiedziała, dlaczego kierowca tego samochodu nie dostosował się do przepisów ruchu drogowego i nie ustąpił jej pierwszeństwa. Pomyślała nawet, że może po prostu jej nie zauważył. Zaczęło ją jednak zastanawiać zachowanie mężczyzny, który jadąc przed nią, zdawał się specjalnie spowalniać jazdę. Pani Agata skorzystała z pierwszej okazji i wyprzedziła samochód. Wtedy pojazd się zatrzymał i kierowca z niego wysiadł. - Też się zatrzymałam, bo pomyślałam, że pewnie chce wyjaśnić tamtą sytuację, przeprosić. Gdy podszedł do mojego auta, zapytałam go, czy zdaje sobie sprawę, co zrobił. On odpowiedział: spierd... bo ci wpierd... Zaskoczona powiedziałam, żeby zachowywał się bardziej kulturalnie, na co on uderzył mnie w głowę. Tak mocno, że głowa odbiła mi się od kierownicy, spadła mi czapka bejsbolowa. Mężczyzna od razu uciekł - wspomina pani Agata – tak relacjonuje “Gazeta pl Opole”. Zachowanie kierowcy – oceńcie Państwo sami.
Sprawą zajęła się policja. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu - informowała Lidia Sieradzka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Opolu. Za groźby lekarzowi grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności do roku, natomiast za naruszenie nietykalności cielesnej do dwóch lat. Poszkodowana miała wątpliwości, czy zgłaszać tę sprawę policji, bałam się, że będzie chciał się zemścić - powiedziała. Teraz wiem, że zrobiłam dobrze. Takie zachowanie zasługuje na karę - podsumowała.
Komentuj →
31 października 2011 |
0
Funkcjonariusze Służby Celnej zatrzymujący samochody podczas rutynowych kontroli wewnątrz kraju, jak i tych obowiązkowych na granicy nie mogą żądać od kierowcy okazania prawa jazdy - informuje “Dziennik pl”. I dalej: celnik zatrzyma pojazd aż do czasu przyjazdu policji, jeżeli kierowca sam okaże prawo jazdy, z którego będzie wynikało, że nie ma stosownych uprawnień. -Na podstawie ustawy o Służbie Celnej funkcjonariusze celni są uprawnieni do kontrolowania m.in. środków transportu oraz osób. Celnicy mogą skontrolować zarówno dokumenty pojazdu, jak też osoby nim kierujące czy pasażerów - mówi Agnieszka Skowron z Izby Celnej w Opolu. W celu wykonania takich kontroli stosuje się prawo o ruchu drogowym. Kierujący jest zobowiązany do posiadania i okazywania na żądanie uprawnionego organu wymaganych dokumentów. Jednak celnicy nie mogą żądać od kierowcy, by ten okazał im konkretnie dokument uprawniający do prowadzenia danego typu pojazdu, czyli prawa jazdy, ponieważ kontrola dokumentów kierującego ma na celu ustalenie jego tożsamości, nie zaś weryfikację uprawnień do kierowania danym typem pojazdu.
Ustawa z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej (2009.168.1323 z późn. zm.) (fragment)
Art. 32. 1. Funkcjonariusze wykonujący kontrole są uprawnieni do:
1) żądania udostępniania akt, ksiąg i wszelkiego rodzaju ewidencji i dokumentów związanych z przedmiotem kontroli, w tym dokumentów elektronicznych, oraz do sporządzania z nich odpisów, kopii, wyciągów, notatek, wydruków i udokumentowanego pobierania danych w formie elektronicznej;
2) żądania zamknięcia dokumentacji dotyczącej towarów i czynności podlegających kontroli w celu umożliwienia porównania rzeczywistego stanu ze stanem ewidencyjnym;
3) legitymowania lub ustalania w inny sposób tożsamości osób;
4) przeszukiwania osób i pomieszczeń, w tym z użyciem urządzeń technicznych i psów służbowych;
5) przesłuchiwania świadków;
6) zasięgania opinii biegłych;
7) dokonywania oględzin;
8) badania towarów, surowców, półproduktów i wyrobów, w tym pobrania próbek towarów, surowców, półproduktów i wyrobów gotowych w celu ich zbadania;
9) przeprowadzania rewizji towarów, wyrobów i środków transportu, w tym z użyciem urządzeń technicznych i psów służbowych;
10) żądania powtórzenia, jeżeli to możliwe, każdej czynności, w wyniku której uzyskuje się dane o przyjmowanych, wydawanych lub wprowadzanych do procesu produkcyjnego surowcach, materiałach, produkcji w toku i półproduktach oraz uzyskanych produktach, wyrobach gotowych i wysokości strat produkcyjnych;
11) nakładania zamknięć urzędowych na urządzenia, pomieszczenia, naczynia oraz środki transportu;
12) uczestniczenia w podlegających kontroli czynnościach, o których mowa w art. 30 ust. 2 pkt 2;
13) przeprowadzania w uzasadnionych przypadkach, w drodze eksperymentu, doświadczenia lub odtworzenia możliwości gry na automacie, gry na automacie o niskich wygranych lub gry na innym urządzeniu;
14) zabezpieczania zebranych dowodów;
15) sporządzania szkiców, filmowania i fotografowania oraz dokonywania nagrań dźwiękowych;
16) zatrzymywania i kontrolowania środków transportu oraz statków w rozumieniu ustawy z dnia 18 września 2001 r. - Kodeks morski (Dz. U. Nr 138, poz. 1545, z późn. zm.23)) i ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o żegludze śródlądowej (Dz. U. z 2006 r. Nr 123, poz. 857, z późn. zm.24));
17) zbierania niezbędnych materiałów w zakresie kontroli.
Komentuj →
31 października 2011 |
0

(Fot.: PD@N 403-36jm)
W każdym większym mieście radiowozy straży miejskiej wyglądają, albo mogą wyglądać całkiem inaczej. O ich wyglądzie bowiem decydują burmistrzowie, prezydenci czy wójtowie. Przed nami zmiany tego stanu rzeczy. W czasie ostatniego posiedzenia komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego przyjęto wspólne stanowisko dotyczące nowego rozporządzenia ministra infrastruktury, które ujednolica wygląd pojazdów uprzywilejowanych służb miejskich (mogą być używane jako uprzywilejowane w ruchu drogowym od 24 grudnia 2009 r.). I tak od 1 lipca 2012 roku, pojazdy służbowe straży gminnych i miejskich będą musiały wyglądać tak samo. Podobnie, jak w przypadku policji, samochody straży również będą musiały być polakierowane na kolor srebrny. Pojazdy mają wyróżniać się naklejanymi na bokach (poniżej linii okien) pasami w kolorze granatowym z umieszczonymi na nich odblaskowymi napisami (w kolorze żółtym) "straż miejska" lub "straż gminna". Na granatowym pasie naklejone będą również żółte, odblaskowe kwadraty, dzięki czemu górna cześć kalkomanii przyjmie postać granatowo-żółtej szachownicy. Ujednolicone malowanie dotyczy również motocykli i skuterów. Te będą musiały mieć niebieskie błotniki i umieszczony na granatowym tle żółty napis "straż miejska". Niestety, ujednolicony wygląd obejmować ma wyłącznie pojazdy zarejestrowane po raz pierwszy po 1 lipca 2012 roku. Przez następne kilka lat kierowcy wciąż będą mieć więc pewne problemy z rozpoznaniem samochodów strażników.
Projekt rozporządzenia Ministra Infrastruktury zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, którego projekt trafił właśnie pod obrady dwóch zespołów Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego: Zespołu ds. Infrastruktury, Rozwoju Lokalnego, Polityki Regionalnej oraz Środowiska i Zespołu ds. Administracji Publicznej i Bezpieczeństwa Obywateli.
Pojazd straży gminnej (z wyjątkiem motocykla) powinien:
1. posiadać srebrną barwę nadwozia;
2. być oznakowany:
a) pasem wyróżniającym odblaskowym w postaci trój rzędnej szachownicy barwy żółto-granatowej umieszczonym wokół pojazdu poniżej dolnej krawędzi okien,
b) odblaskowym napisem “STRAŻ GMINNA (MIEJSKA)” barwy żółtej umieszczonym po obu stronach pojazdu na drzwiach przednich oraz na ścianie tylnej pojazdu, Dopuszcza się możliwość umieszczenia na pokrywie silnika takiego napisu barwy granatowej;
c) świetlnym napisem “STRAŻ GMINNA (MIEJSKA)” barwy granatowej lub czarnej na białym tle umieszczonym na dachu pojazdu,
d) emblematem gminy o wymiarach nie mniejszych niż 300x220 mm umieszczonym po obu stronach pojazdu na drzwiach tylnych lub w przypadku pojazdów posiadających inny układ drzwi – za drzwiami przednimi.
Motocykl straży gminnej powinien natomiast:
1. posiadać granatową barwę błotników;
2. być oznakowany odblaskowym napisem “STRAŻ GMINNA (MIEJSKA)” barwy żółtej na granatowym tle umieszczonym z przodu motocykla i ewentualnie na obu bokach oraz z tyłu motocykla.
Na pojazdach straży gminnych dopuszcza się możliwość umieszczenia innych oznaczeń, w szczególności numeru telefonu kontaktowego danej straży gminnej i numeru taktycznego pojazdu.
U Z A S A D N I E N I E
Podstawą prawną do wydania projektowanego rozporządzenia jest art. 66 ust. 5 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.).
Powyższa propozycja jest wynikiem zmiany ww. ustawy Prawo o ruchu drogowym, która z dniem 24 grudnia 2009 r. wprowadziła możliwość używania pojazdów straży gminnych/miejskich jako pojazdy uprzywilejowane w ruchu drogowym (art. 53 ust. 1 pkt 10c). Z kolei zasady oznakowania pojazdów uprzywilejowanych są określone w rozdziale 8 działu III rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (Dz. U. z 2003 r., Nr 32, poz. 262, z późn. zm.). Dodatkowo niezwykle istotne jest ujednolicenie oznakowania pojazdów straży gminnych/miejskich, aby służba ta była łatwo identyfikowalna w każdym miejscu Polski. Podstawowym zadaniem tej formacji jest ochrona porządku publicznego oraz służba wspólnotom lokalnym w szerokim zakresie, dlatego też tak istotne jest, aby obywatele byli w stanie łatwo i bezbłędnie ją zidentyfikować. Jednym ze sposobów, aby osiągnąć ten cel jest właśnie ujednolicenie oznakowania pojazdów straży gminnych (miejskich).
Projekt rozporządzenia uwzględnia propozycje przedstawione przez Zespół do Spraw Współpracy ze Strażami Gminnymi (Miejskimi), który został powołany na mocy zarządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 20 lipca 2001 r. i działa jako organ pomocniczy resortu spraw wewnętrznych i administracji. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, samorządu terytorialnego reprezentujący Związek Miast Polskich, Krajową Radę Komendantów Straży Miejskich i Gminnych oraz Unii Metropolii Polskich.
Do głównych propozycji należy zaliczyć wprowadzenie oznakowania pojazdów:
- pasem wyróżniającym odblaskowym w postaci trójrzędnej szachownicy w kolorze żółto-granatowym,
- napisem “Staż Gminna (Miejska) umieszczonym po obu stronach pojazdu na drzwiach przednich,
- emblematem gminy umieszczonym po obu stronach pojazdu.
Wejście w życie rozporządzenia nie spowoduje skutków finansowych dla budżetu państwa oraz nie wpłynie na rynek pracy, konkurencyjność wewnętrzną i zewnętrzną gospodarki, sytuację i rozwój regionalny.
W celu ograniczenia wpływu rozporządzenia na budżet jednostek samorządu terytorialnego proponuje się, aby obowiązkowi oznakowania określonemu w projekcie podlegały pojazdy zakupione przez straże gminne (miejskie) już po wejściu w życie ww. rozporządzenia. Dlatego też wprowadzono przepis, zgodnie z którym dodany w projekcie § 32b będzie miał zastosowanie do pojazdu straży gminnej (miejskiej) zarejestrowanego po raz pierwszy po dniu 1 lipca 2012.
Zgodnie z ustawą z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. Nr 169, poz. 1414, z 2009 r. Nr 42, poz. 337) projekt rozporządzenia został udostępniony na stronach urzędowego informatora teleinformatycznego - Biuletynu Informacji Publicznej. W trybie ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa żaden z podmiotów zajmujących się działalnością lobbingową w procesie stanowienia prawa nie zgłosił/zgłosił zainteresowania pracami nad ww. projektem rozporządzenia.
Przepisy nowelizowanego rozporządzenia nie są objęte normami i przepisami Unii Europejskiej. Projekt nie wymaga przedstawienia organom lub instytucjom Unii Europejskiej stosownie do § 12a regulaminu pracy Rady Ministrów (uchwała Rady Ministrów z dnia 19 marca 2002 r., MP z dnia 5 kwietnia 2002 r., z późn. zm.).
Projekt rozporządzenia nie podlega notyfikacji Komisji Europejskiej zgodnie z trybem przewidzianym w przepisach dotyczących sposobu funkcjonowania krajowego systemu notyfikacji norm i aktów prawnych.
Komentuj →