0597/22/2018 26 listopada 2018 3 grudnia 2018
0597/22/2018

Trzy ustawy zmieniające Prawo o ruchu drogowym; Jeśli nie My, to kto? W Gdańsku wiedzą; Kiedy nie wrzucać na luz? 5 żelaznych zasad używania sprzęgła; Po raz 9. Wybrano Partnerów Bezpieczeństwa Ruchu drogowego; Nominacja dla PRAWA DROGOWEGO@NEWS w kategorii MEDIA ROKU 2018; Krzysztof Woźniak. Przyśpieszcie swoje działania; Nowelizację do ustawy napisze prezydent Wrocławia; Damian Badura. Samorząd to szansa; Prawidłowo ustawione światła?; Czy przestraszą się wojny pieszych i kierowców?; Norbert Kamoda. Potrzebne zgodne stanowisko; Nie daj się poślizgowi!; „Korytarze życia” do końca 2018 r.; „Andrzejki 2018”. Trwa ogólnopolska akcja policyjna; 1. grudnia – bezpłatne badania świateł; Instruktorzy i egzaminatorzy to zawody zaufania publicznego. Brakuje tego zaufania – uważa T. Matuszewski; Może progi zwalniające zastępować zwężeniami lub szykanami? – pyta poseł Józef Lassota; Marek Dworzecki. Monty Python w polskim wydaniu – czas to zmienić; Bogdan Sarna. O trójkołowcach. Prawo jest, ale…

News tygodnia

Nominacja dla PRAWA DROGOWEGO@NEWS w kategorii MEDIA ROKU 2018
1 grudnia 2018 | 0

Nominacja dla PRAWA DROGOWEGO@NEWS w kategorii MEDIA ROKU 2018
9. gala Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, nominowani w kategorii MEDIA ROKU 2018 Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2018. (od lewej) Jolanta Michasiewicz, redaktor naczelna Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS, Krzysztof Woźniak, Radio TOK FM program „SKOŁOWANI” oraz Mariusz Gzyl program „JEDYNKA W DRODZE”, Polskie Radio Program 1 (fot. Łukasz Gruszczyński)

23 listopada br. w Warszawie odbyła się 9. Gala Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wręczono nominacje i nagrody PARTNER BEZPIECZEŃSTWA RUCHU DROGOWEGO 2018. Miło nam poinformować Państwa, iż w kategorii MEDIA ROKU 2018 nominowana została redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS.

Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS w marcu br. obchodził swoje 10-lecie (zarejestrowany w rejestrze sądowym 27 marca 2008 r.). Tak więc, od 10 lat jest obecny na rynku dzienników i czasopism. Wówczas pomysłodawcy postanowili ułatwić dostęp do informacji w zakresie już dynamicznie zmieniającego się, szeroko rozumianego PRAWA DROGOWEGO. Skromnie zaplanowany jako tygodniowy serwis informacyjny, aktualnie ma swój portal – www.prawodrogowe.pl, przygotowuje codzienne i tygodniowe newslettery, obecny jest w mediach społecznościowych - facebook: PRAWO DROGOWE NEWS. Początkowo adresowany do egzaminatorów oraz instruktorów nauki jazdy, dziś trafia do coraz szerszego i bardzo różnorodnego grona odbiorców: pracowników wydziałów komunikacji, biegłych sądowych, policjantów, nauczycieli, też - co niezwykle istotne - kandydatów na kierowców itd. Redakcja współpracuje z ekspertami z całego kraju, korzysta z ich doświadczenia, wiedzy i pasji. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS publikowane są informacje, relacje, komentarze, reportaże, fotoreportaże, odbywają się dyskusje redakcyjne itd. Skupiają grono wspaniałych ludzi, którzy pracują na rzecz poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach – tak prowadzący galę mówił o nas.

Ogromnym zaszczytem jest fakt, iż skromny tygodnik internetowy otrzymał nominację do tak prestiżowej nagrody. Sama nominacja także jest niezwykle prestiżowym i ważnym wyróżnieniem. W ten sposób znaleźliśmy się w gronie pracujących na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego wielkich stacji telewizyjnych i radiowych, ale też tych mniejszych popularyzatorów, których dostrzegła Kapituła Nagrody. Tu dziękujemy za to, iż zauważono i doceniono naszą pracę i codzienny wysiłek. Cudownie jest pomyśleć, że może w tym maleńkim wymiarze nasze redakcja, ale przede wszystkim nasi współpracownicy, eksperci, a przede wszystkim Czytelnicy, przyczyniliśmy się do spadku liczby zabitych i rannych na drogach.

Nie wiem, czy jest taki zwyczaj, ale tę nominację chciałabym zadedykować wydawcy PD@N – Grupie IMAGE, a tu przede wszystkim Witoldowi Wiśniewskiemu i Wojciechowi Rosieckiemu (który niestety przedwcześnie odszedł). Dzięki temu wsparciu i inspiracji jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że lubimy to co robimy i możemy to robić.

Jolanta Michasiewicz, red. naczelna tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

Komentuj
„Korytarze życia” do końca 2018
30 listopada 2018 | 0

„Korytarze życia” do końca 2018
Marek Chodkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury (fot. Jolanta Michasiewicz)

Po raz kolejny resort infrastruktury wypowiedział się w sprawie korytarzy życia. Zadanie pn. „Opracowanie i wdrożenie koncepcji „korytarzy życia” na drogach szybkiego ruchu” - umieszczone w Programie Realizacyjnych na lata 2018-2019 do narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu drogowego 2013-20120 (zadanie oznaczone numerem R4) - jest w trakcie realizacji.

Odpowiadając na interpelację poselską nr 26893 podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Marek Chodkiewicz potwierdził działania, prowadzone w resorcie i działającym w jego strukturze Sekretariacie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, dla opracowania i wdrożenia koncepcji „korytarzy życia” na drogach szybkiego ruchu. Jak się dowiadujemy trwa przegląd obowiązujących regulacji prawnych dotyczących tej tematyki w krajach członkowskich Unii Europejskiej. Minister informuje: - Wynikiem ww. analizy będą wnioski i rekomendacje, które posłużą jako wskazówki do wprowadzenia zmian w przepisach prawnych. Zgodnie z przyjętymi w Programie realizacyjnym założeniami termin realizacji zadania przewidziany jest do końca 2018 roku. Termin ten określono uwzględniając czas niezbędny na opracowanie koncepcji wdrożenia „korytarzy życia” na drogach szybkiego ruchu oraz określenie propozycji zmian legislacyjnych w tym zakresie. Doprecyzujmy, iż w przywołanym Programie Realizacyjnym zadanie to oznaczone zostało numerem R4, a wskazany termin kalendarza działań określono na rok 2018, ale też 2019.

Kolejny etap to czas, gdy będziemy już mieli zaplanowane te zmiany i tu nastąpi wsparcie poprzez działania edukacyjne m.inn. kampanie i wydarzenia z zakresu bezpiecznego poruszania się uczestników ruchu drogowego po drogach szybkiego ruchu, także szerokiej akcji edukacyjnej wśród kierowców na temat zachowania się na autostradzie i drodze ekspresowej. - Na tym etapie zostaną również przedstawione propozycje dotyczące wykorzystania tematyki korytarzy życia podczas egzaminu na prawo jazdy – przypomina minister.

W wielu UE (Austria, Czechy, Niemcy, Węgry, Luksemburg, Słowenia i Szwajcaria) prawo nakłada na kierowców obowiązek tworzenia „korytarzy życia”. Jak szacują eksperci taki korytarz ratunkowy zwiększa szanse na przeżycie uczestników wypadku nawet o 40%. Zdecydowanie jesteśmy za szeroką edukacją w tym zakresie, ale czy do naszego kodeksu drogowego trafi przepis kategorycznie zobowiązujący kierowców do właściwych zachowań? Czy pojawią się propozycje kar za blokowanie korytarzy? Rozumiemy – wobec przywołanej informacji ministra – iż odpowiedź na to pytanie otrzymamy już za miesiąc. (jm)

Komentuj

Rozmowy

Instruktorzy i egzaminatorzy to zawody zaufania publicznego. Brakuje tego zaufania – uważa T. Matuszewski
30 listopada 2018 | 0

Instruktorzy i egzaminatorzy to zawody zaufania publicznego. Brakuje tego zaufania – uważa T. Matuszewski
Warszawa, 13. Listopada 2018 r., Tomasz Matuszewski, Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy (fot. Jolanta Michasiewicz)

W ostatnich tygodniach regularnie publikujemy wypowiedzi LUDZI NIEOBOJĘTNYCH, którzy chcą uczestniczyć w czymś na co czekali, w czym dostrzegają szansę na zmiany. Zadajecie Państwo wiele pytań, poszukujecie materiałów. Dziś pierwsza część niezwykle interesującej wypowiedzi Tomasza Matuszewskiego, Rzecznika Instruktorów i Wykładowców, który rekomendował ideę utworzenia samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Poniżej pierwsza jej część uzasadniająca inicjatywę. Próba odpowiedzi na pytanie - po co samorząd? W kolejnej publikacji ciąg dalszy tego stenogramu, we fragmencie poświęconym kształtowi samorządu, jego organizacji.

Czekam na Państwa wypowiedzi, na pytania, czekamy na deklaracje: Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )

13 listopada br. w Warszawie, z inicjatywy Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym oraz Polskiego Klastra Edukacyjnego odbyło się seminarium, które w swojej drugiej części poświęcone było inicjatywie na rzecz powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Wprowadzeniem do dyskusji było wystąpienie Tomasza Matuszewskiego, Rzecznika Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, który przedstawił „Deklarację 13 Listopada”.

Tomasz Matuszewski powiedział (stenogram):

- Mówimy o tym od 2016 roku. Najpierw powiedzieliśmy, że JESTEŚMY NIEOBOJĘTNI, na coś. Potem, że CHCEMY DOBREJ ROBOTY. A w tym roku, w czerwcu powiedzieliśmy, że CHCEMY BYĆ ODPOWIEDZIALNI, za to, co wiąże się z bezpieczeństwem ruchu drogowego, w trochę zawężonym przedmiocie, jakim jest proces szkolenia i egzaminowania.

Każdy z państwa musiał otrzeć się o zasadę zaufania. Artykuł 4 ustawy - Prawo o ruchu drogowym - często mylnie przez niektórych wykładowców opisywany - jako zasada ograniczonego zaufania, faktycznie jest zasadą zaufania. Każdy uczestnik ruchu drogowego ma prawo liczyć, że inni przestrzegają przepisów. Tak w skrócie brzmi artykuł 4. Czy rzeczywiście mamy dziś taki stan, że każdy uczestnik ruchu drogowego ma prawo liczyć, że inni przestrzegają przepisów ruchu drogowego?

Pierwsze pytanie - czy my, czy nasi znajomi, czy mama wysyłająca rano dziecko do szkoły ma prawo liczyć, że wszyscy spokojnie i szczęśliwie wrócimy do domu. I zamieniając to pytanie na poważniejszy język: czy ten interes publiczny jest rzeczywiście przez kogoś pilnowany? Mamy policję, mamy starostów, mamy marszałków. Oni pośrednio sprawują kontrolę nad tym, co w tych branżach - najpierw edukacyjnej, a potem realnej na drogach – się dzieje. Czy te instytucje są gwarantem tego, że ten interes społeczny, jakim jest zaufanie do innych uczestników ruchu, jest pilnowany? My, lekko Państwa animując, Fundacja mówi - nie do końca. Czegoś tutaj brakuje!

Stawiamy pewną propozycję - na mniejszych spotkaniach brzmiała ona wcześniej - rozważenia idei powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Osiemnaście zawodów w naszym kraju - wg dzisiejszego stanu prawnego - ma swoje samorządy zawodowe. Są to zawody zaufania publicznego - lekarz, adwokat, inżynier budownictwa, architekt, dentysta.

I tu jest pytanie: - Dlaczego im ufamy? Czy tylko dlatego, że skończyli określone rodzaje studiów? Czy ufamy im tak samo? To nie wszystko skończyć uczelnię, dostać dokument. Musi być jeszcze coś więcej. I te 18. zawodów - które zgodnie z art. 17 ust. 1 Konstytucji w drodze ustawy stworzyły dla siebie samorządy zawodowe - uznały, że te wymagania formalne, które przecież każdy z tych zawodów miał wcześniej (zanim utworzyły one samorząd zawodowy) - były niewystarczające.

My dzisiaj proponujemy pierwszą taką debatę, rozmowę na temat - czy jest taka potrzeba, aby - nie tylko, jak to jest napisane w ustawie o kierujących, w rozporządzeniach, w decyzjach administracyjnych starostów i marszałków - czy jest potrzebne ciało w postaci samorządu zawodowego, które powie tak: uznajemy, że masz odpowiednie kwalifikacje zawodowe, ale chcemy zadbać żeby te Twoje kwalifikacje zawodowe (nabyte przez kurs i egzamin) były możliwie jak najlepiej realizowane. Po to, żeby to zaufanie do innych uczestników ruchu rzeczywiście było pełne. Po to, żebyśmy mogli efektywniej niż dziś rozwijać swoje kompetencje. Po to, żeby - większy niż dotychczas - nacisk położyć również na kompetencje moralne, na kwalifikacje etyczne. Po to, aby funkcjonował sąd koleżeński. Po to, aby był jeszcze jeden element dodany do tego, który jest dzisiaj i polegający na tym, że starosta bądź marszałek skreśla z ewidencji w sytuacji opisanej prawem. Poza tym ta nasza jakość troszeczkę mniej jest obarczona troską, ona jest rozmyta.

Są ludzie - na tej sali siedzący - stanowiący elitę, ale są też inni. Nie ma metody, która by pozwalała na eliminację - skuteczniejszą niż dotychczas - osób, które do zawodu dostały się może metodą negatywnego doboru. Często o tej decyzji mógł decydować przypadek. Dużo osób do zawodu dostało się choć są to osoby bez pasji, które wykonują ten zawód, ale na pewno nie tak, aby był to zawód zaufania publicznego.

Kto komu ma ufać? - brzmi następne pytania. Przede wszystkim musimy - i tu samorząd jest bardzo potrzebny - odbudować zaufanie na linii kursant - instruktor. „On tak mówi, a ja mu ufam, bo on jest Kimś”. I nie chodzi o to, że on był „kolekcjonorem wszelkich uprawnień” - z czym mamy do czynienia. „On tak mówi i ja mu ufam, a jak zrobię inaczej to może być źle”. „Jeżeli egzaminator de facto dopuszczający do ruchu powie, że nie umiem jeździć to ja mu wierzę. Bo to nie jest egzaminator polujący na błąd, tylko fachowiec, który wie co jest potrzebne żeby samodzielnie, bezpiecznie, odpowiedzialnie, kulturalnie jeździć”.

Tym dwóm zawodom bardzo dziś brakuje tego zaufania! Często kursant dzisiaj przychodzi i mówi - to mnie Pan musi nauczyć. Nie jest przygotowany do relacji, żeby nawiązać kontakt, zaufać mu, powielać go. Słowa nie nauczą, przykład nauczy. Nie tylko przykład tego jak się jeździ, ale też przykład tego jak się żyje. Ten instruktor i egzaminator też musiałby być wzorem osobowym. I nad tym samorząd zapanuje. Nie zapanuje ani marszałek, ani starosta, nie ma na to żadnych szans. Samorząd ma szansę tę lukę wypełnić.

Czesław Miłosz w „Traktacie moralnym” napisał kiedyś, że „lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Proszę Państwa od was, od nas bardzo dużo zależy. [cdn.]

Tomasz Matuszewski (Warszawa)

Komentuj
Norbert Kamoda. Potrzebne zgodne stanowisko
29 listopada 2018 | 0

Norbert Kamoda. Potrzebne zgodne stanowisko
Norbert Kamoda, instruktor nauki i techniki jazdy oraz właściciel Szkoły Jazdy "MONTE CARLO" w Ostrowcu Świętokrzyskim (fot. Jolanta Michasiewicz)

Kolejna opinia w kontekście SPOŁECZNEJ INICJATYWY NIEOBOJĘTNYCH. Dziś mówi Norbert Kamoda z Ostrowca Świętokrzyskiego. Porusza niezwykle trudne zagadnienie połączenia przedstawicieli zawodu instruktorów i egzaminatorów we wspólnej organizacji samorządowej. Zachęcam do lektury i oczywiście czekam na dalsze wypowiedzi.

Jolanta Michasiewicz (tygodnik@prawodrogowe.pl)

O utworzeniu Inicjatywy Społecznej na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów po raz pierwszy dowiedziałem się z publikacji na łamach strony PRAWO DROGOWE@NEWS, natomiast szersze spektrum tego przedsięwzięcia poznałem podczas II Ogólnopolskiego Forum Instruktorów, Wykładowców i Właścicieli OSK w Spale, w którym to miałem przyjemność uczestniczyć. Inicjatywa ta moim zdaniem jest jedną z lepszych jak nie najlepszych, która w ostatnim czasie przytrafiła się Naszemu środowisku. Potrzebę rozwoju zawodowego jak i integracji instruktorów można zaobserwować od dłuższego czasu, czego bardzo dobrym dowodem są fora internetowe jak i te ''na żywo", które odbyły się w Wiktorowie i przytoczonej wcześniej Spale. Idea przyświecająca Samorządowi dodatkowo daje możliwość włączenia we wspólne działania społeczności egzaminatorów a także wszystkich, którym BRD nie jest obojętne. Dzięki temu wspólnymi siłami będzie można działać na rzecz unormowania przepisów ruchu drogowego. Dążenie do wypracowania consensus'u w sprawie szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców może (i mam taką nadzieję) przyniesie także poprawę wizerunku obu zawodów. 

Wszystko to ma jeden najważniejszy cel, a mianowicie poprawę Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym.

W imieniu założycieli zapraszam gorąco wszystkich nieobojętnych do przyłączenia się do tego projektu zgodnie z hasłem:

"Jeśli nie teraz - to kiedy?

Jeśli nie my - to kto?"

Działajmy!

Norbert Kamoda (Ostrowiec Świętokrzyski)

www.szie.pl [kliknij - http://www.szie.pl/?fbclid=IwAR2-xfDlQv2Uw_4qx-4dMKZf4AXT3Q-bJmnPSS55ncqBTybe0TAfoYYxWZs ]

Komentuj
Damian Badura. Samorząd to szansa
28 listopada 2018 | 0

Damian Badura. Samorząd to szansa
Warszawa, 13 listopada 2018 r. autor wypowiedzi - Damian Badura (w szarej marynarce) (fot. Jolanta Michasiewicz)

W sprawie społecznej inicjatywy utworzenia samorządu zawodowego instruktorów, wykładowców i egzaminatorów nauki jazdy pojazdami mechanicznymi – SPOŁECZNEJ INICJATYWY NIEOBOJĘTNYCH, dziś wypowie się Damian Badura z Gorzowa Wielkopolskiego. Ten młody instruktor wskazuje zarówno na korzyści, ale też straty. Zdecydowanie jednak popiera inicjatywę i deklaruje swój udział w pracach

Zachęcam do lektury i oczywiście czekam na dalsze wypowiedzi.

Jolanta Michasiewicz (tygodnik@prawodrogowe.pl)

* * *

Uważam, iż powołanie Samorządu na mocy ustawy w naszym środowisku może przynieść oczekiwane korzyści jak i straty np. w naszej kieszeni.

Każda nowa inicjatywa, pomysł, przedsięwzięcie wymaga dokładnego i dogłębnego przemyślenia, zbadania, znalezienia argumentów za i przeciw. Przygotowując się do wyrażenia swojego stanowiska, podjąłem najpierw próby rozmów z przedstawicielami innych samorządów zawodowych w kraju, w tym Samorządem Zawodowym Radców Prawnych.

Zgadzam się, że to między innymi szansa na podniesienie kwalifikacji instruktorów i egzaminatorów. Przeprowadzane zgodne z programem, obowiązkowe, oceniane i punktowane, merytoryczne, na wysokim poziomie szkolenia, warsztaty mogłyby zwiększyć poziom wiedzy, utrwalić obecną i dać powiew świeżej energii do pracy. Merytoryczny dialog, wymiana wspólnych doświadczeń między środowiskami instruktorów i egzaminatorów mogłaby wyjaśnić wiele bolączek, problemów, przed którymi stoi cała branża. Uważam jednocześnie, że dobry egzaminator to taki, który zna „kuchnię” instruktora i odwrotnie, dobry instruktor to taki, który potrafi się odnaleźć w warsztacie egzaminatora. A przypomnę, że wspólnym naszym celem powinno być wypuszczenie na drogi bezpiecznego, dobrze przygotowanego do polskich i europejskich realiów kierowcy.

Wierzę, że szkoły jazdy posiadające dobrze wykwalifikowanych i opłacanych pracowników utrzymają się na rynku i zaczną na nim zarabiać godziwe pieniądze. Bo prócz pasji, jest życie i warto, aby było godne. Przypomnę, że to zawód nauczyciela o podwyższonym ryzyku, zawód niebezpieczny i bardzo odpowiedzialny. Kursanta stać na to, aby kurs prawa jazdy był skuteczny i odpowiednio drogi. To inwestycja w jego przyszłość. 

Dostęp to ochrony prawnej w owej sytuacji jest rzeczą oczywistą, lecz również bardzo istotną. Instruktor powinien być dobrze ubezpieczony i mieć możliwość korzystania z pomocy znających branżę prawników.

Nie można zapomnieć również o potrzebnym, sprawiedliwym nadzorze nad szkołami jazdy. Ośrodki, które wykonują rzetelnie i uczciwie swój biznes oraz odpowiedzialni instruktorzy nie powinni się o co martwić. Ci, którzy bez przerwy i notorycznie łamią prawo powinni zmienić profesję i się przebranżowić. 

Powołanie Samorządu niesie za sobą również wiele pytań. Kto pokieruje owym ciałem, kto zasiądzie w Prezydium i w Izbach? Czy będą to zwykli "kolesie" mający za sobą ciemną historię i przypinający sobie wzajemnie medale z nazwą BRD, czy jednak kompetentni ludzie, znający się na rzeczy i chcący zbudować silny fundament pod dom o nazwie Samorząd? Czy to miejsce dla wszystkich zachowujących odpowiednie standardy i etykę zawodową, czy dla całego ogółu? Czy wielki budżet, zgromadzony ze składek członkowskich instruktorów i egzaminatorów będzie umiejętnie partycypowany i wydatkowany? Czy jest w ogóle zgoda, chęć i potrzeba środowiska egzaminatorskiego na wspólny Samorząd? Jakie zdanie na to mają Instruktorzy Nauki Jazdy? Czy staniemy się na tyle silną grupą ludzi, Instytucją, której potrzeby będą słyszalne "na górze", a instruktorzy i egzaminatorzy będą mieli pewność, że każde ich zdanie jest brane pod uwagę?

Pytań i wątpliwości jest wiele, natomiast uważam osobiście, że jest potrzeba podniesienia prestiżu zawodu instruktora i egzaminatora.

To może dobry moment, aby na polu wewnętrznej walki i przepychanki, zostały dobre szkoły jazdy szkolące za godziwe pieniądze i WORD-y posiadające w swoich szeregach mądrych egzaminatorów. Jestem za tym, aby ceny kursów i egzaminów poszybowały w górę. Uważam, że społeczeństwo musi mieć świadomość i potrzebę bycia dobrze przygotowanym do przeżycia na drodze.

Popieram Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów i wierzę, że wspólnymi siłami zmienimy rzeczywistość. Ze swojej strony deklaruję, iż dołożę wszelkich starań, aby wspomóc prace nad projektem, jednocześnie wyrażając swoją opinię na dany temat.

Damian Badura (Gorzów Wielkopolski)

Damian Badura, instruktor nauki jazdy, właściciel Wyższej Szkoły Jazdy DB - Damian Badura. Absolwent Politechniki Szczecińskiej (fot. autora)

Jeśli nie My, to kto? Jeśli nie Teraz, to kiedy?

Komentuj
Krzysztof Woźniak. Przyśpieszcie swoje działania
27 listopada 2018 | 0

Krzysztof Woźniak. Przyśpieszcie swoje działania
Krzysztof Woźniak, dziennikarz stacji radiowej TOK FM, twórca audycji „SKOŁOWANI” (fot. Jolanta Michasiewicz)

Poniżej wypowiedź zwycięzcy Konkursu PARTNER BEZPIECZEŃSTWA RUCHU DROGOWEGO 2018 w kategorii MEDIA ROKU, Krzysztofa Woźniaka, dziennikarza stacji radiowej TOK FM, twórcy audycji „SKOŁOWANI”. Czy zgadzacie się Państwo z autorem? Oceńcie sami. Chętnie podejmiemy dyskusję. Redakcja PD@N

Mamy pseudopolitykę poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach… niestety. Wiesław Migdałek w swojej corocznej analizie i prognozie statystycznej napisał na portalu BRD24: „patrząc na liczby z ostatnich trzech lat nie dostrzegam tu nic optymistycznego. W 2015 r. doszliśmy do ściany i od tego czasu walimy głową w mur.” Trudno się z tym nie zgodzić!*

W Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 jasno sprecyzowano dwa najważniejsze cele:

1. Do 2020 roku obniżenie o 50% liczbę ofiar śmiertelnych w stosunku do 2010 roku. Czyli, po 2020 roku w wyniku wypadków nie może ginąć więcej niż dwa tyś. osób rocznie.

2. Do 2020 r. obniżenie o 40% liczby ofiar ciężko rannych w stosunku do 2010 r. Czyli, po 2020 roku w wyniku wypadków drogowych nie może być rannych więcej niż 6 900 osób rocznie.**

Jakim cudem instytucje odpowiedzialne za ten program chcą to zrobić, skoro patrząc na dane w 2017 r. liczba ofiar śmiertelnych spadła o 27,5%, a ofiar ciężko rannych o (UAWAGA!) 3,3% w stosunku do 2010r.? Niestety, wiele na to wskazuje, że obecny rok będzie pod tym względem taki sam jak poprzedni, a może nawet gorszy.

Powtarzam pytanie: jakim cudem odpowiednie instytucje chcą osiągnąć te dwa cele?

Akcjami rozdawania odblasków dla wszystkich pieszych, dzieci, dorosłych, seniorów, psów, kur, krów, wybiegających na drogę saren?! Teraz Ministerstwo Sprawiedliwości rozda kamizelki odblaskowe TRZEM MILIONOM dzieci w Polsce! Jak czytam w komunikacie na stronie internetowej ministerstwa: „bez względu na to, w jaki sposób dziecko porusza się po drodze – jako pieszy, rowerzysta czy pasażer – powinno być widoczne dla pozostałych uczestników ruchu. Stąd hasło akcji „Dobrze Cię widzieć” i ogromne przedsięwzięcie, jakim jest przekazanie kamizelek odblaskowych wszystkim uczniom szkół podstawowych w Polsce.”*** Przecież to jest jakaś kompletna paranoja! To już dzieci też jako pasażerowie w samochodach mają jeździć w kamizelkach odblaskowych? Pytanie, czy w foteliku, czy może zamiast? Skoro ta widoczność jest tak ważna, to zrezygnujmy z fotelików, bo te mogą ograniczać widoczność dzieci z tyłu i po bokach. Obowiązkowo ubrać wszystkie pociechy w zbroje odblaskowe. Wtedy nie będzie wypadków drogowych. Mam też propozycję dla Ministerstwa Edukacji. Skoro tak chętnie współpracuje w rozdawaniu odblasków, to zarządzi sprawdzanie w każdej szkole, czy uczniowie przychodzą w kamizelkach. Jeśli nie – pała z wychowania i religii. Dlaczego z religii? Bo odnoszę wrażenie, że różne instytucje w Polsce stworzyły religię odblaskową. I nie chcę tu obrażać uczuć religijnych. Ironizuję. Ale odblaski są wszędzie. Wszędzie i zawsze. Nie wiemy już, co robić z tymi odblaskami. Wydaje mi się, że przez ostatnie trzy lata rozdano tyle odblasków, że każdy obywatel powinien mieć dwa, trzy takie elementy. Zaznaczę, że nie mam nic przeciwko noszeniu odblasków. Sam to robię. Jednak nie można robić z tego głównego sposobu poprawy bezpieczeństwa na drogach i wmawiać „noś odblaski, wtedy będziesz bezpieczny”. W ten sposób, np. zdejmujemy z zarządców dróg odpowiedzialności za bezpieczeństwo pieszych. Po cholerę gmina czy powiat ma budować chodnik albo odpowiednio oświetlić przejście dla pieszych, skoro piesi mają chodzić w odblaskach, najlepiej ubrani w nie od stóp do głów? Przecież to kompletna paranoja i odwrócenie hierarchii ważności działań, jaka powinna obowiązywać! Swoją drogą, mam nadzieję, że ministrowie: Ziobro, Zalewska, oraz ambasador całej akcji „Dobrze Cię widzieć” Cezary Pazura, sami zawsze będą nosić kamizelki odblaskowe?! Przykład płynie przecież z góry.

Zrezygnowano z wpisania do Ustawy – Prawo o ruchu drogowym obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszym, którzy wchodzą na przejście dla pieszych. W ostatnich dniach Litwa wprowadziła taki przepis, a my udajemy, że to nic nie zmieni. Niektórzy wręcz twierdzą, że pogorszy bezpieczeństwo pieszych, bo mamy niedostosowaną infrastrukturę. No to pytam się, co robimy, żeby ją dostosować? Kolejne szerokie jezdnie w miastach? Przejścia dla pieszych, przed którymi nie trzeba zwalniać?

Kolejna paranoja w systemowym działaniu na rzecz poprawy bezpieczeństwa pieszych? Bardzo proszę. W ostatnim czasie Ministerstwo Infrastruktury przyjęło wytyczne oświetlania przejść dla pieszych. Super. Pomijam już fakt, że od lat wiadomo jak powinno się oświetlać same przejścia oraz teren wokół nich, tak żeby to pieszy był widoczny. Mało tego, mamy przykład polskiego miasta, które w ten sposób oświetlało przejścia dla pieszych, zanim te wytyczne powstały. To oczywiście Jaworzno, w którym nie wszystko jest doskonale, ale które dało przykład, że można. Ale ok, mamy własnoręcznie stworzone wytyczne. Super! Tylko co z tego, jeśli nawet Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, czyli jednostka bezpośrednio podległa Ministerstwu Infrastruktury, nie musi stosować tych wytycznych? Wie, jak najlepiej oświetlać przejścia, ale nie musi tego robić! Czyli nie musi budować najbezpieczniejszej infrastruktury i nie musi jej na taką zmieniać?! Od przedstawicieli KRBRD dowiaduję się, że trwają w GDDKiA jakieś analizy z tym związane. Tylko jakie?! Czy da się tak oświetlać przejścia?! Czy to jest systemowe działanie? No przecież to jest kompletna paranoja!

Tak dużo mówi się o odpowiednim szkoleniu. Od trzech lat, czekamy na nowelizację Ustawy o kierujących pojazdami, która określa przebieg szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. Samo środowisko instruktorów i egzaminatorów z niecierpliwością czeka na zmiany. Co ciekawe, propozycje miała przygotować specjalna komisja. Na początku, z niewiadomych przyczyn, była tajna. Później, kiedy wyszło na jaw jakich instytucji przedstawiciele w niej zasiadają, okazało się, że to te same które wypracowały obecny system szkolenia i egzaminowania, który, jak rozumiem, jest zły, bo trzeba go zmienić! Od jakiegoś czasu, nowelizacja jest gotowa! To na co czeka rząd? Wie, że system szkolenia i egzaminowania źle działa, ale czeka z gotową nowelizacją ustawy!? Czy to jest systemowe działanie? No przecież to jest kompletna paranoja!

Przy okazji, rzucam pomysł. Może warto podczas szkolenia na którąś z kategorii prawa jazdy (najpopularniejsza to B), wprowadzić naukę przepisów dla rowerzystów. Pokazywać nie tylko odpowiednie zachowania względem rowerzystów, ale mówić też jak prawidłowo jeździć na rowerze, tak aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Systemowa i szeroka edukacja.

Policja strajkuje, wystawia mniej mandatów. Czytam w niektórych mediach, że jest mniej mandatów, a na drogach bezpieczniej. No właśnie nie jest bezpieczniej! Nie jest i nie będzie! Jeśli ktoś wie, że niektóre przewinienia ujdą mu na sucho, to będzie częściej łamał przepisy. A wypadki zdarzają się na skutek często popełnianych, na pozór mało ryzykownych, zachowań.

Co tam mało ryzykowne zachowania. Od lat rząd, a dokładnie ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, nie potrafi stworzyć takiego systemu, który bez wątpliwości pozwalałby na skuteczne i bezdyskusyjne kontrolowanie prędkości na drogach przez Policję. Co chwilę czytam, że jakiś sąd umarza sprawę o nieprzyjęcie mandatu za prędkość, bo pomiar został źle wykonany. No przecież to jest kompletna paranoja!!! O jakim systemie prewencyjnym my tu mówimy?! System automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym? Następna paranoja. Prędkość to jeden z dwóch najważniejszych czynników wpływających na powstanie i skutki wypadków. A my od lat nie powiększamy sieci jego działania. Teraz rząd zapowiada, że przeniesie obsługę całego systemu z jednej jednostki do drugiej. Tylko jak to poprawi bezpieczeństwo na drogach?!

Nie mam tu pretensji do poszczególnych policjantów. To jest problem systemowy, który powinno rozwiązać Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury.

Nie chce mi się już nawet pisać o kolejnych kampaniach społecznych. Za grube miliony przygotowywane są filmiki, o których po tygodniu od zakończenia emisji nikt już nie pamięta. Co roku inny temat kampanii, która trwa dwa miesiące. O zgrozo, nie mamy nawet pojęcia, czy to w ogóle wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Ale kasa poszła, jest działanie, tyle że niesystemowe!

Z badaniem wpływu podejmowanych działań na poprawę bezpieczeństwa też kiepsko. Do tej pory nie wiadomo, jak na bezpieczeństwo pieszych wpłynął obowiązek noszenia przez nich odblasków po zmroku poza obszarem zabudowanym na drogach, gdzie nie ma chodnika albo drogi tylko dla pieszych.

Mamy kiepską bazę danych o wypadkach drogowych. Same instytucje badawcze narzekają na trudności z wymianą informacji pomiędzy różnymi jednostkami naukowymi. To jak mamy badać wpływ poszczególnych działań, jeśli jest problem ze zbieraniem i wymianą danych? Znów brak systemowego działania.

Kompletnie pomija się aspekt traumy powypadkowej u ofiar i ich rodzin. Syndrom stresu pourazowego to olbrzymi dramat, który potrafi zmienić życie w piekło. Nie daje normalnie funkcjonować, wyklucza społecznie, może zniszczyć więzy rodzinne.

Serio, mam dość patrzenia na te pseudodziałania. Jesteśmy na szarym końcu w Europie pod względem bezpieczeństwa na drogach. A wiecie, kto jest temu winny? Wredny kierowca, któremu droga publiczna pomyliła się z torem wyścigowym? Wredny rowerzysta, który pomylił chodnik z drogą dla rowerów, albo przejście dla pieszych z przejazdem dla rowerzystów? Obrzydliwy pieszy, który nie wie, że 1,5 tonowy samochód nie zatrzyma się w miejscu przed przejściem dla pieszych? Swoją drogą, całe to gadanie, że jedna grupa zachowuje się bardziej niebezpiecznie od innej to bzdura? Dlaczego któraś z grup uczestników ruchu miałaby być lepsza niż inne? Wszyscy jesteśmy członkami tego samego społeczeństwa! W podobny sposób nauczani w szkole o bezpieczeństwie na drodze. W podobny sposób znający przepisy. W podobny sposób podchodzący do kwestii przestrzegania przepisów. Poruszamy się podobnie źle zaprojektowaną infrastrukturą. Oczywiście są osoby, które tych zachowań bardziej pilnują, dokształcają się, z racji wykonywanego zawodu są bardziej świadome, itp. Skala skutków, jakie różne grupy spowodują przez swoje złe zachowanie, owszem jest inna. Jeśli jednak chodzi o powody tych złych zachowań, są one bardzo podobne. Nasze zachowania na drodze, niezależnie jak się przemieszczamy, są skutkiem braku systemowych działań właśnie.

To kto jest za to odpowiedzialny? Trzeba to mówić wprost i ciągle to powtarzać. Władze, instytucje państwowe najwyższego szczebla. Odpowiedzialne są dlatego, że przez ich marne działania, mamy słabą edukację drogową, niskie pojęcie o skutkach naszego złego postępowania, niewłaściwe podejście do przestrzegania przepisów, jak i same przepisy. Winni są też zarządcy dróg, którzy projektują oraz budują konfliktową i niebezpieczną infrastrukturę, a później mówią, że nic nie mogą zrobić.

A najgorsze jest to, że politycy najwyższego szczebla mają w poważaniu bezpieczne zachowania na drodze. Kompletnie nie dają dobrego przykładu. Dowód? Nagranie, na którym Premier Mateusz Morawiecki jedzie wygodnie na tylnym siedzeniu swojej limuzyny i rozmawia przez telefon. Co w tym dziwnego? Nic, poza tym, że nie używa pasów bezpieczeństwa. Czy Pan Premier zna konsekwencje takiego zachowania podczas wypadku? Wątpię... A jeśli zna, a mimo to nie przestrzega przepisów, to jeszcze gorzej. Dowód drugi, choć to przeszłość, ale nie znów tak odległa. Jak można mianować na wiceministra infrastruktury odpowiedzialnego za drogi osobę, której Policja dwukrotnie zatrzymywała prawo jazdy za niebezpieczną jazdę?! Mówię o Jerzym Szmicie, który pełnił tę funkcję prze dwa lata. Czy to jest dawanie dobrego przykładu? Żeby była jasność, na sumieniu mają politycy ze wszystkich opcji. A to mandacik za szybką jazdę, a to jazda pod wpływem alkoholu, a to to, a to tamto.

Tylko z drugiej strony znów, dlaczego politycy mają być inni, skoro latami nie było systemowego działania, które sprawiłoby, że elity obowiązkowo mają dawać dobry przykład?

Obecnie przewodniczącym KRBRD jest minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Zastępcami Marek Chodkiewicz, podsekretarz stanu w MI oraz Jarosław Zieliński, sekretarz stanu w MSWiA. W skład rady wchodzą przedstawiciele ministerstw, policji, służb ratunkowych, itp. To oni są odpowiedzialni za powstanie i wdrożenie takiego systemowego działania, które będzie dawało trwałą w skutkach poprawę bezpieczeństwa wszystkich uczestniku ruchu drogowego w Polsce!

Tylko jak ma to działać, gdy sami politycy najwyższego stopnia zapominają, a raczej nie mają wyrobionej świadomości, że przykład płynie z góry?

Więc Drogie Prezydium Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego weźcie przyśpieszcie te swoje dotychczasowe, mało systemowe, działania. Przy okazji sprawdźcie, czy te działania wpływają na Was oraz na Wasze najbliższe środowisko. A gdy już zobaczycie, że to nic albo bardzo niewiele daje, to może w końcu wprowadzicie prawdziwe zmiany! Jest też inne rozwiązanie, lepsze, niestety mniej w nie wierzę. Zaprzestańcie tych mało systemowych działań i od razu zróbcie to co trzeba. Jestem pewien, że wiecie co trzeba, tylko nie macie politycznej odwagi, żeby to zrobić. Praktycznie nie macie już szans osiągnąć dwóch głównych celów Narodowego Programu BRD, ale przynajmniej możecie zaplanować dużo skuteczniejsze działania na kolejną dekadę. Czasu zostało niewiele. Po 2020 r. prawdopodobnie będzie mniej pieniędzy z funduszy UE, a więc i trudniej będzie opłacać kosztowne działania.

Krzysztof Woźniak, Radio TOK FM

http://www.brd24.pl/…/wieslaw-migdalek-bezpieczenstwem-dro…/

** http://krbrd.gov.pl/pl/narodowy-program-brd.html

*** https://www.ms.gov.pl/…/news,11930,kamizelki-odblaskowe-dla…

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

O trójkołowcach. Prawo jest, ale…
3 grudnia 2018 | 0

O trójkołowcach. Prawo jest, ale…
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Rozszerzenie uprawnień dla osób posiadających kat. B ponad 3 lata, o wszelkiego rodzaju pojazdy trójkołowe jest bardzo odważnym krokiem legislacyjnym. Ale…

W myśl ustawowej definicji „motocykl – pojazd samochodowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej przekraczającej 50 cm3, dwukołowy lub z bocznym wózkiem – wielośladowy; określenie to obejmuje również pojazd trójkołowy o symetrycznym rozmieszczeniu kół”. Jak wynika z niej skuter zwykły czy trójkołowy zawiera się w tej definicji.

Nasze krajowe przepisy nie wymagały tak radykalnych zmian w celu ułatwienia, czy też umożliwienia osobom niepełnosprawnym dostępu do motocykli.

Otóż, przy obecnym stanie prawnym, jest możliwość zdawania egzaminu także na skuterze, (bo to głównie o takie pojazdy chodziło) wyposażonym w dwa koła, pod warunkiem, że ośrodek szkolenia posiada pojazd, o odpowiedniej pojemności dla danej kategorii i oczywiście jest przystosowany do nauki jazdy. Gdyby ośrodki egzaminowania posiadały również takie pojazdy sądzę, że popularność takich szkoleń znacznie by wzrosła.

Pojazdy trójkołowe typu Yamaha Tricity, Piaggio mp-3, Peugeot Metropolis, czy też Yamaha Niken (650 cm3) i inne w czasie jazdy podlegają tym samym zjawiskom fizycznym, co każdy inny jednoślad i niektóre z nich rozwijają prędkość ponad 200km/h więc jakąś podstawową wiedzę i umiejętności w tym zakresie trzeba posiadać.

Zupełnie inną grupą są, wszelkiego rodzaju trajki typu Can Am, Polaris czy Honda Goldwing te pojazdy w ruchu drogowym zachowują się podobnie jak samochody, jednakże stanowią one 1%-2% w ogólnej liczbie motocykli użytkowanych w Polsce. Tego typu pojazdy na pewno nie zmniejszą korków, ani też nie są pro ekologiczne.

W mojej ocenie łatwiej byłoby kierowcom z kategorią B prowadzić ciężarówki, bo mają też często 2 osie, a układ skrętny jest podobny do samochodu osobowego. Zadziwiające jest, że tak łatwo i szybko nadaje się nowe uprawnienia, a dotychczas nie uregulowano możliwości fakultatywnego szkolenia osób, które mają przyzwolenie prawne do używania różnych pojazdów, a nie mają lub utracili w tym zakresie umiejętności, dotyczy to zarówno motocykli jak i samochodów osobowych.

Bogdan Sarna (Warszawa)

Bogdan Sarna, motocyklista, instruktor nauki jazdy, w tym kategorii motocyklowych, właściciel Ośrodka Kształcenia Kierowców Centrum Szkolenia Motocyklowego „SARBO” w Warszawie. Ekspert tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS (fot. Jolanta Michasiewicz)

Komentuj
Nie daj się poślizgowi!
29 listopada 2018 | 0

Nie daj się poślizgowi!
(fot. Katarzyna Świątkowska)

Koniec jesieni i początek zimy to czas, gdy wielu kierowców musi przyzwyczaić się do warunków atmosferycznych, które zwiększają ryzyko poślizgu. Jak nie dopuścić do wpadnięcia w poślizg oraz jak wyjść z niebezpiecznej sytuacji tłumaczą trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Przymrozki i pierwsze opady marznącego deszczu czy śniegu, a także czarny lód – lista zagrożeń, z którymi o tej porze roku mierzą się kierowcy, jest długa. Sytuacja na drodze zmienia się dynamicznie, co oznacza, że nawierzchnia drogi może niespodziewanie stać się bardzo śliska. Tak jest na przykład w przypadku czarnego lodu, czyli cienkiej warstwy zamarzniętej wody pokrywającej jezdnię. Jedynym sygnałem, po którym możemy go rozpoznać jest to, że droga pokryta czarnym lodem lekko się świeci, wyglądając na mokrą, dlatego wielu kierowców zbyt późno orientuje się, że koła tracą przyczepność.

Jak uniknąć poślizgu? Przede wszystkim kierowca powinien bardzo uważnie obserwować nawierzchnię i dostosować prędkość do panujących warunków. Należy utrzymywać bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu i obserwować zachowanie kierowców jadących przed nami, ponieważ zmniejsza to ryzyko nagłego hamowania. Dojeżdżając do skrzyżowania, trzeba możliwie wcześnie rozpocząć wytracanie prędkości i hamować silnikiem, redukując biegi. W ten sposób ograniczamy prawdopodobieństwo utraty kontroli nad pojazdem.

Dwa rodzaje poślizgu – jak sobie z nimi radzić? Dwa podstawowe rodzaje poślizgu to nadsterowność, gdy tylne koła samochodu tracą przyczepność oraz podsterowność, która występuje w czasie skrętu, kiedy przyczepność tracą przednie koła.

W przypadku, kiedy to tylne koła tracą przyczepność, należy wykonać kierownicą kontrę w celu naprowadzenia samochodu na prawidłowy tor jazdy. Jeśli zaś dojdzie do poślizgu przednich kół, kierowca powinien natychmiast zdjąć nogę z gazu, zmniejszyć wykonywany wcześniej skręt kierownicą i delikatnie wykonać go ponownie. Zdjęcie nogi z gazu spowoduje dociążenie kół przednich i zmniejszenie prędkości, zaś redukcja kąta skrętu powinna spowodować odzyskanie przyczepności i korektę toru jazdy – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Pomóc może elektronika. W nowoczesnych samochodach znajdują się elektroniczne systemy, które ułatwiają bezpieczne wyjście z poślizgu. Jeśli kierowca podróżuje pojazdem wyposażonym w system dynamicznej kontroli toru jazdy ESC (Electronic Stability Control, znany także pod nazwą ESP), powinien starać się jak najspokojniej zareagować na poślizg i za pomocą kąta skrętu kierownicy wskazać systemowi najwłaściwszy kierunek jazdy.

Wiele samochodów wyposażono również w system przeciwpoślizgowy ABS. Ma on nie dopuścić do zablokowania kół podczas hamowania i tym samym zapobiec poślizgowi. Aby maksymalnie wykorzystać system ABS podczas sytuacji awaryjnej, należy jak najszybciej wcisnąć pedały hamulca oraz sprzęgła i przez cały czas wywierać dużą siłę na pedał hamulca – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Uwaga – w takiej sytuacji nie powinniśmy hamować pulsacyjnie (co jest zalecane w przypadku starszych samochodów, bez systemu ABS), ponieważ wydłuży to drogę zatrzymania. Nie trzeba się też obawiać wibracji występujących na pedale hamulca podczas hamowania awaryjnego – jest to naturalne działanie systemu ABS.

Komentuj
Prawidłowo ustawione światła?
28 listopada 2018 | 0

Prawidłowo ustawione światła?
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Nasz Czytelnik pytał: - To jak powinny być odpowiednio ustawione światła? Proszę o konkretną odpowiedź: odległość oświetlenia drogi, kąt wiązki światła w poziomie i pionie?

Zapytany nadkomisarz. Radosław Kobryś z Komendy Głównej Policji odpowiedział krótko: - Prawidłowo ustawione światła pojazdu, to właściwy dla każdego pojazdu, fabryczny stan oświetlenia. - Bardzo ważną sprawą jest ustawienie świateł. Należy to zrobić w warsztacie po każdej wymianie żarówki reflektora, po każdej naprawie mechanicznej mogącej mieć wpływ na ustawienie (zawieszenie, naprawy blacharskie po kolizjach) oraz okresowo sprawdzać. Jeżeli świateł nie można prawidłowo ustawić, bo uszkodzone są pokrętła regulacyjne, to należy je naprawić lub wymienić. Istotne jest poprawne używanie tzw. korektora ustawienia. Warto sprawdzić w instrukcji obsługi samochodu lub spytać w serwisie jak należy ustawiać korektor w zależności od tego, ile osób siedzi na siedzeniach z tyłu lub z przodu oraz od ilości bagażu. Problem ten nie dotyczy samochodów fabrycznie wyposażonych w „ksenony”, które mają automatyczne urządzenie poziomujące oraz pojazdów z automatycznym zawieszeniem. Przy okazji ustawiania świateł poprośmy diagnostę, aby sprawdził, czy korektor w ogóle działa i czy działa prawidłowo – dodają eksperci.

- Za jakość oświetlenia odpowiadają trzy elementy: reflektor, źródło światła i prawidłowe ustawienie. Gdy choć jeden z tych elementów szwankuje, światła oślepiają albo droga jest niedostatecznie oświetlona. Stąd takie statystyki i powszechne narzekania kierowców na stan świateł. Dlatego nawet najnowocześniejszy reflektor z doskonałym źródłem światła, jeśli jest źle wyregulowany może stanowić zagrożenie. Wzrokiem nie sposób tego ocenić i bardzo ważne jest skorzystanie ze specjalistycznego sprzętu używanego przez wykwalifikowany personel. A panuje powszechne, choć mylne przekonanie, że świateł automatycznych nie należy ustawiać. Jeśli jednak będą źle ustawione to automatycznie będą stale oślepiać. Prawdą jest, że niektóre automatyczne systemy mogą bardziej oślepiać niż tradycyjne. Wymaga to udoskonalenia regulacji prawnych i dokładniejszego sprawdzania - zauważa dr inż. Tomasz Targosiński z Zakładu Homologacji i Badań Pojazdów Instytutu Transportu Samochodowego.

W całym kraju trwa trzecia edycja akcji informacyjno-edukacyjnej pn. „Twoje światła – Twoje bezpieczeństwo”. Policjanci podczas kontroli drogowych szczególną uwagę zwracają na prawidłowość ustawienia reflektorów w samochodach, rozdają ulotki informacyjne, aplikacja Yanosik informuje o możliwości przeprowadzenia bezpłatnych badań świateł pojazdów, rozrasta się lista stacji kontroli pojazdów uczestniczących w akcji. Przypominamy do akcji włączyło się około 200 stacji na terenie całej Polski, terminy bezpłatnych badań to: 1, 8 i 15 grudnia br.

- Prawdopodobieństwo śmierci - tego najtragiczniejszego skutku wypadku drogowego - jest o wiele, wiele większe podczas nocnych warunków drogowych. Na nieoświetlonych drogach w co czwartym wypadku ginie człowiek, na tych samych drogach w ciągu dnia - co piętnasty. Najczęściej ofiarami tych wypadków są piesi. Tylko od początku września br. na polskich drogach zginęło już około 200 pieszych - informował nadkomisarz R. Kobryś. - Czas zwrócić uwagę na oświetlenie, bo ono pomoże zauważyć pieszego. Jest szansa sobie i temu komuś pomóc - apelował policjant.

Czy sprawdziliście ustawienie świateł w swoim pojeździe?! (jm)

Komentuj
Kiedy nie wrzucać na luz? 5 żelaznych zasad używania sprzęgła
26 listopada 2018 | 0

Kiedy nie wrzucać na luz? 5 żelaznych zasad używania sprzęgła
(fot. Renault)

Wokół prawidłowego stosowania sprzęgła narosło kilka mitów, które są popularne wśród wielu kierowców. Trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault podpowiadają, kiedy i w jaki sposób używać sprzęgła.

Zwalniając, hamuj silnikiem. Dojeżdżając do skrzyżowania, zatoru drogowego czy bramek na autostradzie, nie powinniśmy jechać na luzie. Wielu kierowców sądzi, że w ten sposób można oszczędzić paliwo, ale tak naprawdę dużo lepszym sposobem jest hamowanie silnikiem – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. – Jazda na luzie oznacza mniejszą kontrolę nad pojazdem, a gdy zachodzi potrzeba nagłego dodania gazu, tracimy czas na wrzucenie biegu.

Oczywiście, w sytuacji awaryjnego hamowania lub tuż przed całkowitym zatrzymaniem musimy wcisnąć sprzęgło, aby nie zgasł silnik.

Z górki na biegu. Podczas zjazdów ze wzniesienia należy polegać przede wszystkim na sile hamującej silnika, a hamulcami wspomagać się w razie konieczności dodatkowego ograniczenia prędkości (na przykład przed zakrętem). Dzięki temu zwłaszcza przy długim stromym zjeździe można zapobiec potencjalnie bardzo niebezpiecznemu przegrzaniu hamulców.

Nie wolno zjeżdżać ze wzniesienia na luzie, a tym bardziej z wyłączonym silnikiem, ponieważ w większości aut pracujący silnik zapewnia wspomaganie układu hamulcowego i kierowniczego – przestrzegają trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Jazda na luzie i na biegu z wciśniętym sprzęgłem to to samo. Zdarza się, że kierowcy, dojeżdżając do świateł, wciskają sprzęgło i w ten sposób przebywają ostatnich kilkadziesiąt, a nawet kilkaset metrów. Tymczasem jazda na luzie oraz na biegu z wciśniętym sprzęgłem jest dokładnie tym samym. W takiej sytuacji powoduje niepotrzebne zużycie paliwa i zmniejsza kontrolę nad pojazdem.

Parkowanie na górce. Kiedy pojawia się konieczność parkowania na wzniesieniu, należy dobrze zabezpieczyć samochód, aby nie stoczył się z górki. Dlatego oprócz zaciągnięcia hamulca ręcznego zalecane jest właśnie pozostawienie auta na biegu oraz skręcenie kół.

Na światłach na luzie. W oczekiwaniu na zmianę świateł lub podczas krótkiego postoju z włączonym silnikiem (przy dłuższym zalecane jest wyłączenie silnika) należy wrzucić bieg jałowy. Dzięki temu sprzęgło zużywa się w mniejszym stopniu niż w przypadku włączonego pierwszego biegu, poza tym jest to wygodniejsze i bezpieczniejsze rozwiązanie – po zaciągnięciu hamulca ręcznego można zdjąć nogi z pedałów.

Komentuj

Legislacja

Może progi zwalniające zastępować zwężeniami lub szykanami? – pyta poseł Józef Lassota
3 grudnia 2018 | 0

Może progi zwalniające zastępować zwężeniami lub szykanami? – pyta poseł Józef Lassota
Józef Lassota, poseł III, VII oraz VIII kadencji Sejmu RP (fot. Jolanta Michasiewicz)

Poseł Józef Lassota m.inn. członek Komisji Infrastruktury skierował do ministra infrastruktury interpelację w sprawie progów zwalniających w kontekście poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach.

Progi zwalniające – cele ich instalacji. Czemu mają służyć progi zwalniające wiemy i doświadczamy. Jak przypomina Józef Lassota główną ich ideą jest to, aby kierowcy na wyznaczonych odcinkach drogi ograniczali prędkość pojazdu poruszającego się w określonym miejscu, a szczególnie, gdy stosowanie innych środków poprawy bezpieczeństwa nie przynosi oczekiwanych efektów. Przejazd przez próg z prędkością większą niż dopuszczalna powoduje podbicie kół samochodu i dyskomfort dla kierowcy i pasażerów, przez co skłania do przejeżdżania przez niego z ograniczoną prędkością, zazwyczaj 20 lub 30 km/h.

Tendencje europejskie. Poseł analizuje, iż na naszych krajowych drogach tych urządzeń poprawiających bezpieczeństwo jest więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Dalej wskazuje na tendencję zwyżkową w Polsce i odwrotną w UE. Tam coraz powszechniej stosowane są zwężenia czy też szykany. I uzasadnia: - Zastępowane są zwężeniami czy też szykanami, a powodów takiego stanu rzeczy może być wiele. Od troski o wibracje, stan zawieszeń, po troskę o środowisko, gdyż hamujące samochody zwiększają także stężenie szkodliwych pyłów. Wielka Brytania posiada jedne z najbezpieczniejszych dróg na świecie. Liczba groźnych wypadków i ofiar śmiertelnych w ciągu ostatnich 30 lat znacząco się tam zmniejszyła. Mimo to w ciągu ostatnich 10 lat aż w 1600 wypadków jako przyczynę podano "próg zwalniający lub szykanę". W tych zdarzeniach śmierć poniosły 23 osoby.

Zjawisko „uprogowienia”. W interpelacji znalazła miejsce ocena, iż progi zwalniające mają wiele wad, jak np. generowanie wibracji i hałasu, narażenie zdrowia pobliskich mieszkańców, też kierowców, pasażerów karetek pogotowia, utrudnienia odśnieżania i złego wpływu na pojazdy. - W wielu miastach w Polsce progi zwalniające zdały egzamin, natomiast coraz częściej słyszymy w mediach o zjawisku uprogowienia polskich miast bez koniecznych analiz skutków i projektów organizacji ruchu. Jednym z przykładów jest m.in. ul. Opatowicka we Wrocławiu, gdzie na 2 km odcinku drogi znajduje się aż 19 progów zwalniających – czytamy w interpelacji posła Józefa Lassoty.

Propozycja Posła J. Lassoty. Autor interpelacji uzasadnia: - Progi zwalniające są najtańszym i najprostszym sposobem uspokojenia ruchu. Warto jednak zaznaczyć, że progi zwalniające generują wibrację i hałas, narażają zdrowie mieszkańców, kierowców i bezpieczeństwo pasażerów karetek pogotowia, w zimie utrudniają odśnieżanie, a także niszczą auta (m.in. zawieszenie pojazdów, przedwczesne zużycie amortyzatorów, hamulców, drążków i wahaczy). A uzasadnia propozycję powszechniejszego stosowania zwężeń dróg lub szykan, które trzeba omijać. Może w Polsce takie rozwiązania również zdałyby egzamin – podsumowuje i pyta ministra infrastruktury o statystyki wypadków, których przyczyną mogą być progi zwalniające oraz stanowisko resortu w sprawie ewentualnego ograniczenia ilości montowanych progów zwalniających właśnie na rzecz zwężeń drogowych czy szykan.

Tymczasem czekamy na odpowiedź ministra infrastruktury. (jm)

[kliknij] - 

https://gazetawroclawska.pl/remont-tego-wjazdu-do-wroclawia-to-jakis-skandal-zamontowali-19-progow-na-2-km-drogi-zdjecia/ar/13353643

Komentuj
Czy przestraszą się wojny pieszych i kierowców?
29 listopada 2018 | 0

Czy przestraszą się wojny pieszych i kierowców?
Czy będzie inicjatywa ustawodawcza? (screen – facebook 26.11.2018)

Czy będzie inicjatywa ustawodawcza? Czy posłowie Czy przestraszą się wojny pieszych i kierowców? – jak pytamy w tytule. Skąd takie pytania? Piszemy o czekającej na rozpatrzenie Petycji w sprawie zmian ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym w zakresie zatrzymywania się i postoju pojazdów samochodowych na chodnikach.

Petycja Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Petycji czeka na rozpatrzenie Petycja w sprawie zmiany ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2017 r. poz. 1260 ze zm.) w zakresie zatrzymywania się i postoju pojazdów samochodowych na chodnikach, złożona do Sejmu we wrześniu br. petycja Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Wnoszący Petycję podnieśli, iż samochody parkują chodnikach od 1983 r., co ma związek z obserwacją opozycji przez Służbę Bezpieczeństwa oraz ułatwieniem przejazdu ulicami oddziałom zmotoryzowanym wojska i milicji. Zaproponowali, by postój samochodów na chodnikach był możliwy tylko w miejscach do tego wyznaczonych. Zwracają uwagę, że parkowanie na chodnikach powoduje wiele niebezpiecznych sytuacji, „do których należy zaliczyć w pierwszej kolejności śmiertelne potrącenia pieszych” oraz że „w praktyce utarło się, że jedyny wymóg to pozostawienie minimum 1,5 m szerokości chodnika dla pieszych”. Tak, wnoszący petycję zaproponowali, aby samochody osobowe w ogólne nie mogły parkować na chodniku.

Prawnicy o petycji. Propozycja trafiła do sejmowej Komisji do Spraw Petycji. W pierwszych dniach listopada Biuro Analiz Sejmowych przygotowało opinię prawną dotycząca tego żądania podjęcia inicjatywy ustawodawczej w kierunku zmian w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Uznało, że petycja mieści się w zakresie zadań i kompetencji Sejmu (http://orka.sejm.gov.pl/petycje.nsf/nazwa/415/$file/415.pdf ). Niestety jednak wnioski nie są jednoznaczne. Z jednej strony sejmowi prawnicy stwierdzają, że ewentualna zmiana leży w zakresie kompetencji ustawodawcy, jednak natychmiast wskazuje także na rozbieżne interesy pieszych oraz kierowców i sugerują „złoty środek”. Zacytujmy: - Być może wystarczającym rozwiązaniem jest podjęcie próby skutecznego egzekwowania istniejących przepisów, tak by umożliwić pieszym bezpieczne poruszanie się po przeznaczonej dla nich przestrzeni. Koncepcja usuwania wszystkich nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów wobec ewentualnej nowelizacji art. 130a ust. 1 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym wydaje się zadaniem trudnym do wykonania, ale być może w ostatecznym rozrachunku przyczyniłaby się do przestrzegania przez polskich kierowców podstawowych znaków zakazów. Decyzja ta, jak należy się spodziewać, spotkałaby się ze znaczącym sprzeciwem kierowców, niemniej leży w kompetencjach ustawodawcy.

Media o parkowaniu pojazdów na chodnikach. Na łamach PRAWA DROGOWEGO jeszcze w ubiegłym miesiącu szczegółowo informowaliśmy o petycji (https://www.prawodrogowe.pl/informacje/przeglad-prasy/zatrzymywanie-sie-i-postoj-pojazdu-na-chodniku ). Dziś ten temat podjęty został na łamach dziennika „Rzeczpospolita” (https://www.rp.pl/Prawo-drogowe/311289932-Zmiany-w-zasadach-parkowania.html ). Redakcja zatytułowała artykuł „Zmiany w zasadach parkowania”, jednak co to realności tych zmian już ma wątpliwości. Czytamy: - Z projektem zmierzą się teraz posłowie. Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rzeczpospolita", jest wśród nich wielu zwolenników ograniczania możliwości parkowania. Tam gdzie są pieniądze, posłowie mają optować za modernizacją i wyodrębnieniem miejsc na chodnikach. W wielu, głównie mniejszych miastach, niestety ich nie ma. Duże znaczenie dla powodzenia nowelizacji będzie mieć stanowisko Ministerstwa Infrastruktury. Na razie oficjalnie się w tej sprawie nie wypowiedziało.

Obowiązujący stan prawny. Samochody na chodnikach parkują od 1983 r. Jak uzasadniali autorzy Petycji ma to związek z obserwacją opozycji przez Służbę Bezpieczeństwa oraz ułatwieniem przejazdu ulicami oddziałom zmotoryzowanym wojska i milicji. Zgodnie z art. 47 ust. 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym, dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że: 1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju; 2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m; 3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.

Sejmowa komisja prawna wskazała na problem nieskutecznej egzekucji właściwych przepisów. Zacytujmy: - Problem leży nie w niewłaściwych przepisach – a w ich egzekucji. Prawidłowo zaparkowane pojazdy, spełniające normy określone w art. 47 ust. 1 pkt 2 Prawa o ruchu drogowym, nie utrudniałyby przejścia pieszym. Jak wskazano w Komentarzu do ustawy, podstawowym warunkiem zatrzymania lub postoju pojazdu na chodniku jest nieutrudnianie ruchu pieszym; wynika to z funkcji chodnika, który przeznaczony jest dla ruchu pieszych (art. 2 pkt 9); odległość pozostawiona dla pieszych nie może być mniejsza niż 1,5 m. Ponadto, należy zwrócić uwagę, że jeżeli kierujący zaparkuje samochód czterema kołami na chodniku, pozostawiając jednocześnie wymaganą szerokość (1,5 m), lecz szerokość ta będzie utrudniać ruch pieszych ze względu na duże jego nasilenie, wówczas może on odpowiadać za wykroczenie określone w art. 90 k.w. (tzw. tamowanie ruchu), zagrożone karą grzywny. Niektóre Zarządy Dróg Miejskich decydują się na wyznaczanie miejsc do parkowania (albo odgrodzenie chodników) słupkami, co w sposób znaczący uniemożliwia w większości przypadków wjeżdżanie w miejsca nieprzeznaczone do parkowania3. Jednakże, słupki są radykalnym i zwykle skutecznym rozwiązaniem, choć same w sobie stanowią barierę dla wszystkich uczestników ruchu - w tym pieszych. Mogą też powodować wypadki. Dlatego należy je stosować jako ostateczność, gdy inne metody są nieskuteczne. Co do zasady stosowanie słupków można rozważyć gdy postój samochodów w danym miejscu jest w ogóle zabroniony i powoduje zagrożenie dla uczestników ruchu - na narożnikach skrzyżowań lub przy przejściach dla pieszych, w szczególności tam gdzie chodnik jest szeroki, a deficyt przestrzeni pod parkowanie sprawia, że kierowcy chcą wykorzystać na swoje potrzeby miejsce dedykowane pieszym.

Czy można napisać, że jest to niewiarygodnie ważna sprawa? Co dalej? Czy posłowie przestraszą się wojny pomiędzy pieszymi i kierowcami? Czy będzie inicjatywa ustawodawcza? Niech za komentarz posłuży fotka udostępniana w mediach społecznościowych. (jm)

Komentuj
Trzy ustawy zmieniające Prawo o ruchu drogowym
26 listopada 2018 | 0

Trzy ustawy zmieniające Prawo o ruchu drogowym
72. posiedzenie Sejmu RP (fot. Kancelaria Sejmu/Łukasz Błasikiewicz)

W miniony piątek swoje 72. posiedzenie odbył Sejm RP, debatowano nad trzema projektami ustaw wprowadzających zmiany w ustawie – Prawo o ruchu drogowym. Dwa z nich skierowano do dalszego procedowania w Komisji Infrastruktury, jedna przepadła w głosowaniach.

Po pierwszym czytaniu do Komisji Infrastruktury - z zaleceniem przedstawienia sprawozdania do dnia 11 grudnia 2018 r. oraz w drugim przypadku z zaleceniem zasięgnięcia opinii Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach - skierowano dwa projekty zmian w ustawie – Prawo o ruchu drogowym, a tu:

- rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw - projekt mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej projekt dotyczy stworzenia spójnego systemu nadzoru nad badaniami technicznymi pojazdów oraz działalnością stacji kontroli pojazdów, mającego zapewnić wysoki poziom badań technicznych i poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, jak również umożliwiać sprawne reagowanie, eliminowanie i zapobieganie nieprawidłowościom związanym z przeprowadzaniem badań technicznych i prowadzeniem działalności w tym zakresie (druk nr 2985, wpłynął do Sejmu 2 listopada 2018);

- rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy - Kodeks karny - projekt dotyczy zgodnie z uzasadnieniem - wprowadzenia szeregu zmian, mających zapobiec nieuprawnionej ingerencji w przebieg drogomierza pojazdu mechanicznego (druk nr 2878, wpłynął do Sejmu 2 listopada 2018).

Parlamentarzyści w głosowaniach odrzucili poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń oraz ustawy – Prawo o ruchu drogowym (druk nr 2699). Projekt dotyczy zaostrzenia sankcji dla kierowców za poruszanie się samochodami z niesprawnym albo wyciętym filtrem cząstek stałych oraz dla podmiotów, które oferują usługi wycięcia albo modyfikacji filtra cząstek stałych. Tekst wpłynął do Sejmu 3 lipca 2018 r. Po I czytaniu – właśnie na 72 posiedzeniu Sejmu – złożony został wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Za jego przyjęciem głosowało 250 posłów, 167 było przeciw, 1 wstrzymał się. Ostatecznie projekt został odrzucony (głosowanie nr 53 na 72. Posiedzeniu Sejmu dnia 23 listopada 2018 r.). (jm)

Komentuj

Przegląd prasy

Nowelizację do ustawy napisze prezydent Wrocławia
28 listopada 2018 | 0

Nowelizację do ustawy napisze prezydent Wrocławia
„Gazeta Wrocławska” – 26.11.2018. Marcin Kaźmierczak. „Hulajnogi na ścieżki rowerowe. Pomysł Jacka Sutryka” [kliknij]

W Polsce w obowiązującym stanie prawnym poruszanie się hulajnogą po drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu jest zabronione. Prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk udowodnił, iż słyszy postulaty społeczeństwa i obiecał, iż przygotuje stosowny projekt ustawy.

Nie ma tu pomyłki inicjatywę legislacyjną w celu usankcjonowania miejsca urządzeń transportu osobistego obiecał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Dodajmy, iż we Wrocławiu działa wypożyczalnia elektrycznych hulajnóg. W regulaminie wypożyczającego poucza się, iż można nimi poruszać się ścieżkami rowerowymi. Tymczasem policjanci za nakładają za takie wykroczenie pouczeniem, ale też mandatem – jak przewiduje taryfikator - w wysokości od 20 do 500 zł. Mimo to, w wielu miastach pojawiły się wypożyczalnie elektrycznych hulajnóg, tak u nas jak i na całym świecie cieszą się dynamicznie rosnącą popularnością. Właśnie dlatego, iż w polskim kodeksie drogowym nie znajdziemy pojazdu jak hulajnoga. Nie ma też stwierdzenia, gdzie takim pojazdem można się poruszać - czy po jezdni, ścieżce rowerowej czy chodniku?

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zabrał głos w tej sprawie - umieszczając potrzebę regulacji tej sprawy na swojej liście 100 zadań na pierwsze 100 dni urzędowania. Zapowiedział - jak donosi „Gazeta Wrocławska” - że w porozumieniu z parlamentarzystami przygotuje projekt ustawy, regulującej ruch małych elektrycznych środków lokomocji w całej Polsce. Przepis miałby być gotowy najpóźniej do końca lutego i wówczas też trafić do rąk parlamentarzystów. Rozumiemy, iż znajdzie się tam także definicja rowerów elektrycznych, segwayów, rolek, wrotek, deskorolek itd., ale czy trafią do jednej definicji pojazdów?

Czy hulajnogami będziemy jeździć ścieżkami rowerowymi? Nie będzie to łatwe rozwiązanie: – Drogi dla rowerów są z definicji przeznaczone wyłącznie dla rowerzystów - tłumaczy Waldemar Forysiak z wrocławskiej straży miejskiej. Prawnicy

Jak przypomina dziennik: - Te drogowe i chodnikowe absurdy chcą naprawić także w ministerstwie infrastruktury i budownictwa. W przygotowaniu jest nowelizacja ustawy o prawie drogowym. Nowe przepisy mają wprowadzić definicję urządzenia transportu osobistego, czyli napędzanego siłą mięśni lub silnikiem elektrycznym o maksymalnej prędkości do 25 km/h i szerokości 90 cm. Tu przewidziany termin został określony na rok 2020.

Tymczasem: - Dopóki nowe prawo nie zostanie wprowadzone, prawnicy apelują o zdrowy rozsądek. - Należy stosować w tej mierze zasadę, że co nie jest zabronione jest dozwolone oraz zdrowy rozsądek, w kontekście ewentualnej odpowiedzialności cywilnej za szkodę, jaką kierujący pojazdem elektrycznym dokona - zaleca Marcin Zatorski.

- Skieruję do parlamentarzystów projekt ustawy regulującej ruch małych elektrycznych środków lokomocji (hulajnogi) – zapisał prezydent Jacek Sutryk. (jm)

Komentuj
Jeśli nie My, to kto? W Gdańsku wiedzą
26 listopada 2018 | 0

Jeśli nie My, to kto? W Gdańsku wiedzą
Dagmara Romanowicz, właścicielka Ośrodka Instruktorów Nauki Jazdy „POLDEK” w Gdańsku (fot. Karolina Romanowicz)

W dniu 23 listopada 2018 r. w Gdańsku odbyło się spotkanie branżowe zorganizowane przez Ośrodek Szkolenia Kierowców „POLDEK” oraz Polski Klaster Edukacyjny pn. „WYSOKA JAKOŚĆ. NAJLEPSI GRAJĄ W JEDNEJ LIDZIE!”.

Spotkanie, na które zaproszono przedstawicieli branży instruktorów oraz egzaminatorów poprowadzili Mariusz Sztal oraz Krzysztof Wójcik. Tematyka zajęć dotyczyła polepszenia jakości szkolenia oraz egzaminowania, wiele mówiono o wspólnych elementach zawodów - instruktora i egzaminatora nauki jazdy pojazdami mechanicznymi, o potrzebie porozumienia. Licznie przybyli z uwagą wysłuchali informacji dotyczącej inicjatywy powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. Idea powołania Samorządu wzbudziła szerokie zainteresowanie uczestników. Próbę odpowiedzi na pytanie dlaczego inicjatywa postania SZIE jest ważna podjęła właścicielka OSK „POLDEK” Dagmara Romanowicz. Ponowiła swoją ocenę: - Jestem pewna, że to odpowiedni czas, aby środowisko instruktorów i egzaminatorów – szkoleniowców, zaczęło stanowić o sobie. W środowisku nastąpił marazm, a co za tym idzie zniechęcenie. Przestaliśmy się wzajemnie, jako szkoleniowcy, szanować co spowodowało, że klienci – kursanci nie mają już do nas takiego poszanowania jak kiedyś. Wywiązała się interesująca dyskusja, apelowano do współtworzenia zespołów ekspertów do spraw: przeglądu kwalifikacji, przeglądu prawa oraz innowacji i rozwoju. Zgłoszenia już przyjmowane są pod adresem: biuro@szie.pl. Zgodnie wyrażono chęć uczestniczenia w inicjatywie, podpisując deklarację jej poparcia.

Dodatkowym punktem spotkania było wyrażenie wyrazów podziękowania Teresie Kowalak – od wielu lat zajmującej się działalnością poza egzaminacyjną w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gdańsku oraz dla Franciszka Romanowicza byłego naczelnika działalności poza egzaminacyjnej w PORD.

Jeśli nie My, to kto? Jeśli nie Teraz, to kiedy?

Komentuj
Po raz 9. wybrano Partnerów Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
26 listopada 2018 | 0

Po raz 9. wybrano Partnerów Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
Laureaci 9. konkursu Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Warszawa 2018 (fot. Jolanta Michasiewicz) [kliknij]

W Warszawie, 23 listopada 2018 r. po raz 9. odbyła się gala Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dokonano wyboru i uroczyście wręczono nagrody i wyróżnienia w kategoriach: organizacja pozarządowa, instytucja, firma, media oraz osoba roku 2018.

W skład Kapituły Nagrody „Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2018” weszli: Konrad Romik (Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego), Marcin Ślęzak (dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego), Dorota Małecka (dyrektor Polskiego Czerwonego Krzyża), Romuald Chałas (prezes Automobilklubu Polski), Radosław Czapski (przedstawiciel Banku Światowego), Jakub Żulewski (przedstawiciel banku Santander), Michał Tarcha (z Fundacji PKP), Bartłomiej Morzycki (prezes Partnerstwa), Elwira Kobylińska (wiceprezes Partnerstwa), Andrzej Grzegorczyk (wiceprezes Partnerstwa), Piotr Sarnecki i Maciej Wroński – członkowie Zarządu Partnerstwa.

Do udziału w uroczystości rozdania nagród zaproszeni zostali przedstawiciele m.in. władz państwowych i samorządowych, organizacji pozarządowych, służb publicznych, środowisk naukowych, firm prywatnych. Wszystkie te instytucje i osoby łączy wspólny cel, jakim jest działanie na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce.

Oto zwycięzcy KONKURSU PARTNER BEZPIECZEŃSWA RUCHU DROGOWEGO 2018:

ORGANIZACJĄ POZARZĄDOWĄ ROKU 2018 została Ochotnicza Straż Pożarna „SIDORKI” z Białej Podlaskiej. Nominacje do nagrody przyznano: Fundacji na Rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej oraz ECR Polska;

INSTYTUCJĄ PUBLICZNĄ ROKU 2018 został Zarząd Dróg i Mostów w Jaworznie. Nominacje do nagrody przyznano: Szkole Podstawowej nr 11 w Grudziądzu oraz Straż Miejska w Krakowie;

FIRMĄ ROKU 2018 została CARFLEET S.A. Grupa Credit Agricole. Nominacje do nagrody przyznano: firmie MONDELEZ POLSKA Sp. z o.o. oraz COCA-COLA HBC Polska;

Nagroda w kategorii MEDIA ROKU 2018 przypadła audycji „SKOŁOWANI” Radia Tok FM. Nominacje do nagrody przyznano: audycji „JEDYNA W DRODZE” z Programu I Polskiego Radia i Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS;

i OSOBA ROKU 2018 - Tomasz Tosz, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Mostów w Jaworznie. Nominacje do nagrody przyznano: Bogumiłowi Lubańskiemu inicjatorowi ogólnopolskiej akcji społecznej „Zadbajmy o bezpieczeństwo na naszych drogach oraz Tomasz Kielan – wójt gminy Lubin.

Wszyscy oni w sposób szczególny przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce – podkreślała Kapituła Konkursu. Jak to zapisano w regulaminie, to konkurs dla najlepszych popularyzatorów bezpieczeństwa drogowego w Polsce. - Na terenie całego kraju poszukujemy osób, firm, instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i mediów, które swoim ponadprzeciętnym zaangażowaniem przyczyniają się do tego, aby z roku na rok na naszych drogach było coraz bezpieczniej – apelowali. - Ten prestiż wynika z dorobku wszystkich dotychczasowych nagród i tych wręczonych w roku bieżącym. To siła wszystkich Państwa, waszego działania, waszego zaangażowania na polu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Właśnie to tworzy prestiż tej nagrody - mówił Bartłomiej Morzycki, prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, witając przybyłych na galę 2018.

- Głównym celem Ministerstwa Infrastruktury oraz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach i zmniejszanie ilości wypadków drogowe. Zaangażowane w ten proces organy państwa, instytucje rządowe, samorządowe, organizacje pozarządowe, jak również autorytety i eksperci w tym zakresie, biorąc na siebie ogrom działań w poszczególnych obszarach nie będą tak skuteczne jak tego byśmy pragnęli bez aktywnego zaangażowania wszystkich uczestników ruchu drogowego. Dlatego też działania instytucji publicznych są konieczne, a wiele inicjatyw nie miałoby miejsca bez wsparcia instytucji pozarządowych, mediów, firm realizujących zasady biznesu. Poświęcających czas i środki na realizację działań dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wszystkie wymienione instytucje powinny łączyć, a nie dzielić społeczeństwo oraz powinny służyć jednemu nadrzędnemu celowi – redukcji wypadków drogowych oraz osób zabitych i rannych. Korzystając z okazji chciałbym zachęcić Państwa do podejmowania dalszych wysiłków w proces poprawy bezpieczeństwa na drogach. Serdecznie gratuluję nominowanym i laureatom – mówił Konrad Romik sekretarz Krajowej Rady BRD, przekazując gratulacje także w imieniu przewodniczącego KR BRD, ministra infrastruktury – Andrzeja Adamczyka.

Prestiżowym wyróżnieniem doceniani są ci, którzy poprzez swoje działania przyczyniają się do zmniejszenia liczby wypadków drogowych. Promocja i edukacja w zakresie bezpieczeństwa mogą realnie przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa – mówił podczas gali szef Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur.

Podczas gali w sposób specjalny wspomniano o zmarłym w październiku br. Piotrze Pawłowskim, prezesie Fundacji INTEGRACJA, wybitny społecznik, który przez ponad 25 lat działał na rzecz osób niepełnosprawnych.

Pomysł na konkurs narodził się w roku 2010. Jego ideą jest promowanie i uhonorowanie osób i inicjatyw, które są podejmowane w różnych zakątkach Polski, a które dotyczą podnoszenia bezpieczeństwa drogowego. Od początku współorganizatorem inicjatywy jest Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. (jm)

Komentuj

Ogłoszenia

8. grudnia - bezpłatne badania świateł
30 listopada 2018 | 0

8. grudnia - bezpłatne badania świateł
Yanosik pl – Wykaz stacji prowadzących bezpłatne badanie świateł [kliknij]

W całym kraju trwa trzecia edycja akcji informacyjno-edukacyjnej pn. „Twoje światła – Twoje bezpieczeństwo”. Policjanci podczas kontroli drogowych szczególną uwagę zwracają na prawidłowość ustawienia reflektorów w samochodach, rozdają ulotki informacyjne, aplikacja Yanosik informuje o możliwości przeprowadzenia bezpłatnych badań świateł pojazdów, rozrasta się lista stacji kontroli pojazdów uczestniczących w akcji. Przypominamy do akcji włączyło się około 200 stacji na terenie całej Polski, terminy bezpłatnych badań to: 1, 8 i 15 grudnia br. (jm)

Komentuj