14 maja 2018 |
0
Adam Knietowski, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator szkoleń w ODTJ Toruńska Akademia Jazdy (Toruń) (fot. ze zbiorów autora)
Pytanie: Sejm RP na swoim 62. Posiedzeniu – w trybie ekspresowym – uchwalił ustawę z dnia 9 maja 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Wśród znowelizowanych przepisów zmiana terminu uruchamiania poszczególnych funkcjonalności systemu CEPiK 2.0. I tak od ogłoszonego przez ministra cyfryzacji komunikatu określającego datę uzależnione będzie stosowanie nowych przepisów ustawy o kierujących pojazdami, zmieniających dotychczasowe zasady i procesy dotyczące nabywania uprawnień i nadzorowania kierujących. A tu: wprowadzenia okresu próbnego, obowiązków dla młodych kierowców (np. kursu w ODTJ i kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego - w WORD); też nowych zasad sposobu punktowania, gromadzenia w ewidencji kierowców ich danych (np. profil kandydata na kierowcę), przeniesienia do centralnej ewidencji kierowców danych o naruszeniach dotychczas gromadzonych w ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego prowadzonej przez Policję.
O komentarz poprosiłam Mariusza Sztala, Marka Górnego, Filipa Gregę, Sławomira Moszczyńskiego, Piotra Leńczowskiego, Tomasza Kulika, Jana Szumiała, Monikę Witek, Krzysztofa Klejnę, Jerzego Wasilewskiego, Adama Knietowskiego. Zawodowych instruktorów nauki jazdy i techniki jazdy, byłych instruktorów i egzaminatorów, ludzi z pasją działających na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, ekspertów i autorów. Dziś kolejna - trzecia -część komentarzy. Czekamy także na Państwa wypowiedzi: tygodnik@prawodrogowe.pl
Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuje Adam Knietowski. Osobiście uczestniczyłem w procesie tworzenia „nowych przepisów” i bardzo ubolewam nad tym, że tak łatwo i bezmyślnie przesuwa się wejście w życie tzw. „okresu próbnego” dla młodych stażem kierowców. Setki konsultacji z naszymi przyjaciółmi ze szwedzkich instytucji bezpieczeństwa ruchu drogowego, ogrom pracy włożonej w badania na żywych organizmach - młodych kierowcach dla których jako ODTJ zorganizowaliśmy dziesiątki szkoleń o ryzyku drogowym. Ja nie mam wątpliwości, że edukacja jest w tej chwili najbardziej potrzebna jako pierwszy krok do prewencji. Wnioski, które były werbalizowane przez młodych kierowców po szkoleniach dawały i dają ogrom nadziei na to, że można unikać wielu wypadków! Kilka lat temu pisaliśmy pisma, uświadamialiśmy pracowników Ministerstwa Infrastruktury oraz posłów na sejm na czym polega potęga wpływu szkoleń o ryzyku drogowym wszystko po to, by nowe przepisy zaistniały w najprostszej i najbardziej skutecznej formie. Dziś nie mam złudzeń, że nie możemy liczyć na jakikolwiek merytoryczny dialog. Jeśli czytam nagłówek „Z okresu próbnego można by w ogóle zrezygnować - mówi Minister Cyfryzacji” to robi mi się słabo. W dalszej części wypowiedzi czytamy „Chodzi o to, by ustalić, ile elementów z tego pakietu próbnego dla młodych stażem kierowców jest niezbędnych dla zachowania bezpieczeństwa, a z jakich możemy zrezygnować. Czy na przykład naprawdę potrzebne są dodatkowe egzaminy?” - jestem przerażony, że w tak ważnej kwestii można pomylić pojęcie „szkolenie” z pojęciem „ egzamin” . To świadczy o totalnym braku zapoznania się z przepisami. Jeśli decydenci nie mają pojęcia o czym jest mowa to dlaczego lekką ręką podejmują decyzje o zniszczeniu tak ważnej inicjatywy?
Okres próbny zgodnie z komentarzem Filipa Gregi absolutnie nie powinien być uzależniony od funkcjonowania systemu CEPiK. Już dawno składaliśmy propozycje, aby szkolenia o ryzyku drogowym odbywały się po egzaminie wewnętrznym kandydata na kierowcę i przed egzaminem państwowym prawa jazdy. Kto nie doświadczył rzetelnie zrealizowanego szkolenia w ODTJ ten nie wie jak silny wpływ ma ono na świadomość o bezpieczeństwie. Nie ma rozwiązań idealnych ale mnóstwo „problemów” udałoby się uniknąć wzorując się na krajach, w których są już gotowe i skuteczne rozwiązania.
Powyżej odnoszę się głównie do szkoleń o ryzyku drogowym natomiast jestem świadomy, że potrzebujemy nowych rozwiązań na wielu płaszczyznach - kampanie społeczne, edukacja sektora szkoleniowego, nawet zaostrzenie kar za niestosowanie się do przepisów ruchu drogowego wydaje się koniecznością, bo to co obserwujemy na polskich drogach można z pełną odpowiedzialnością nazwać „prawem dżungli” a na naszych oczach codziennie widzimy apogeum ludzkiej indolencji, wręcz bezczelności drogowej.
Myśląc holistycznie o problemach ruchu drogowego dziedzin do poprawy jest wiele, ale kiedyś trzeba przecież zacząć rewolucję, a nie ma lepszego sposobu jak inwestycja w świadomość „nowych kierowców” , bo to oni w ciągu najbliższych lat będą kreować rzeczywistość motoryzacyjną – nie odbierajmy im szansy na bezpieczniejszy start.
Nie licząc na cudowne przywrócenie „okresu próbnego” zabieramy się do dalszej pracy, może w mikroskali, ale nadal będziemy starali się wpływać na świadomość kierowców.
W załączeniu przesyłam opis i grafikę z wykresem, która obrazuje wpływ szkoleń praktyczno-teoretycznych o ryzyku drogowym na poprawę bezpieczeństwa młodych stażem kierowców w Szwecji.
Adam Knietowski, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator szkoleń w ODTJ Toruńska Akademia Jazdy (Toruń)
Szwedzkie doświadczenia w szkoleniu o ryzyku w ruchu drogowym
W Szwecji istnieje obowiązkowe szkolenie z ryzyka w ruchu drogowym dla kategorii A i B prawa jazdy, jest ono podzielone na dwie części:
• Część 1 dotyczy alkoholu, narkotyków, zmęczenia i ryzykownych zachowań, które przynoszą wzrost poziomu ryzyka.
• Część 2 dotyczy prędkości, bezpieczeństwa i jazdy w warunkach specjalnych.
Część 2 ma być zakończona pod koniec procesu szkolenia kandydatów na kierowców, gdy kandydaci nabyli umiejętność kontroli nad ich pojazdami i samodzielnej jazdy. Obie części 1 i 2 muszą zostać zaliczone, aby móc otrzymać dokument prawa jazdy. Obowiązek szkolenia dotyczy również ludzi, którym wcześniej zostało zatrzymane prawo jazdy oraz biorą chcą rozszerzyć swoje uprawnienia o nową kategorię prawa jazdy. Szkolenie jest ważne przez okres 5 lat od daty ukończenia, jednakże jego ważność wygasa w tym samym dniu, w którym kończy się termin ważności prawa jazdy. Szkolenie z ryzyka w ruchu drogowym dla posiadaczy licencji kategorii B nie jest obowiązkowe dla kandydatów na kierowców kategorii motocyklowych (A1, A2, A). Szkolenie z ryzyka w ruchu drogowym dla posiadaczy licencji kategorii A1, A2 i A nie jest obowiązkowe dla kandydatów na kierowców kategorii B.
Szkolenia w tym zakresie są przeprowadzane pod patronatem instytucji sprawującej nadzór edukacyjno-merytoryczny. Instytucja ta została zatwierdzony przez szwedzką Agencję Transportu. Dalsze informacje na temat szkolenia z ryzyka w ruchu drogowym można znaleźć w broszurze w języku angielskim na stronie internetowej Agencji Transportu pod tym adresem: http://transportstyrelsen.se/globalassets/global/publikationer/vag/trafikant/korkort/bilder/all-about-driving-licences_eng_170-dpi.pdf
W tej chwili przygotowywane jest studium wykonalności programu, mające na celu określenie i zbadanie potrzeb opracowania nowych treści edukacyjnych związanych ze szkoleniem z ryzyka w ruchu drogowym dla kierowców kategorii B. Ścisła współpraca z Agencją transportową pozwoli opracować programy nauczania, dzięki którym będzie można jeszcze bardziej szkolenie ukierunkować na przyczyny wypadków. Dotychczas młodzi kierowcy (18-24 lat) znacząco podnosili statystyki wypadków.
Po wprowadzeniu szkoleń edukacyjnych z ryzyka w ruchu drogowym w 2009 roku, reprezentacja grupy młodych kierowców jako sprawców wypadków znacząco spadła. Poniżej statystycznie liczba zabitych i rannych kierowców w wypadkach z podziałem grupy wiekowe.


Komentuj →
13 maja 2018 |
0
(od lewej) Krzysztof Klejna, Jerzy Wasilewski: instruktorzy nauki jazdy, eksperci bezpieczeństwa ruchu drogowego itd. (fot. Jolanta Michasiewicz oraz zbiory własne rozmówców)
Pytanie: Sejm RP na swoim 62. Posiedzeniu – w trybie ekspresowym – uchwalił ustawę z dnia 9 maja 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Wśród znowelizowanych przepisów zmiana terminu uruchamiania poszczególnych funkcjonalności systemu CEPiK 2.0. I tak od ogłoszonego przez ministra cyfryzacji komunikatu określającego datę uzależnione będzie stosowanie nowych przepisów ustawy o kierujących pojazdami, zmieniających dotychczasowe zasady i procesy dotyczące nabywania uprawnień i nadzorowania kierujących. A tu: wprowadzenia okresu próbnego, obowiązków dla młodych kierowców (np. kursu w ODTJ i kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego - w WORD); też nowych zasad sposobu punktowania, gromadzenia w ewidencji kierowców ich danych (np. profil kandydata na kierowcę), przeniesienia do centralnej ewidencji kierowców danych o naruszeniach dotychczas gromadzonych w ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego prowadzonej przez Policję.
O komentarz poprosiłam Mariusza Sztala, Marka Górnego, Filipa Gregę, Sławomira Moszczyńskiego, Piotra Leńczowskiego, Tomasza Kulika, Jana Szumiała, Monikę Witek, Krzysztofa Klejnę, Jerzego Wasilewskiego. Zawodowych instruktorów nauki jazdy i techniki jazdy, byłych instruktorów i egzaminatorów, ludzi z pasją działających na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, ekspertów i autorów. Dziś kolejna - trzecia -część komentarzy. Czekamy także na Państwa wypowiedzi: tygodnik@prawodrogowe.pl
Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuje Monika Witek. Dzień dobry :) Z jednej strony się cieszę, a z drugiej – to mi się płakać chce.
Dlaczego się cieszę? Bo udało się wprowadzić zmiany, a raczej zawieszenie zmian, odpowiednio wcześnie, a nie na „dzień przed”. A takie przypadki już mieliśmy. Niestety...
A dlaczego płakać? To proste. Przepisy, które miały funkcjonować od dobrych kilku lat, cały czas są przesuwane. Takiej chwiejności prawa, to chyba już dawno nie widziałam. Czasami mam wrażanie, że ustawodawca do końca sam nie wie, czy zmiany można już wprowadzić, czy jeszcze nie. A nie powinno tak być. Każda firma, każdy właściciel ośrodka ustala sobie jakąś strategię i plany na dany rok. A tu proszę: niespodzianka! Zresztą takie odwlekanie terminu wprowadzenia zmian wpływa na samo szkolenie. Przecież ludzie, którzy teraz przychodzą na kurs będą aktywnymi uczestnikami ruchu po ich wprowadzeniu i trzeba ich do tego świadomie i z pełną odpowiedzialnością przygotować. O samych propozycjach zmian nie będę dyskutować. Możemy porozmawiać jak już wejdą w życie. A kiedy wejdą? A to kolejna zagadka. Ministerstwo daje sobie czas minimum 3 miesięcy, żeby nas o tym poinformować. A nie można tak pół roku co najmniej, żebyśmy i my, i nasi klienci, i całe społeczeństwo mogli się do tych zmian przygotować? Ja wiem, że ktoś powie: „Ale do czego tu się przygotowywać, jeżeli już teraz wszystko wiadomo?” Niestety, nie jest to takie proste... Ludzie (nie twierdzę, że wszyscy) lubią zostawiać załatwienie urzędowych spraw na ostatnią chwilę. I znowu będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo nie zdążyli. Bo większość obudzi się za pięć dwunasta i będzie chciała „zdobyć” prawo jazdy za wszelką cenę. A jak nie zdążą, to rykoszetem odbije się to na ośrodkach i instruktorach. Bo nie miał czasu, bo długie terminy, bo... Zawsze się coś znajdzie. Może jestem pesymistką, ale jest takie powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Oczywiście mogę się mylić. Pożyjemy... Zobaczymy... Zobaczymy: kiedy wejdzie, a przede wszystkim co wejdzie w życie. Bo od projektu do ustawy, czasami droga jest długa i wyboista.
Monika Witek, instruktorka nauki jazdy (Kraków)
Komentuje Krzysztof Klejna. Kolejne odsunięcie terminu wejścia w życie przepisów dotyczących CEPiK-u przyjmuję z niepokojem. Jeśli kraj w środku Europy nie jest w stanie w ciągu 5 (a tak naprawdę więcej) lat stworzyć systemu komputerowego umożliwiającego funkcjonowanie nadzoru nad kierującym, fatalnie świadczy to o jakości podejmowanych działań. Działań, które są albo pozorne albo wysoce nieprofesjonalne. Odnosi się wrażenie, że CEPiK oraz wiążące się z nim zmiany, najchętniej odsunięto by w bliżej nieokreśloną przyszłość lub porzucono całkowicie. Czy to z uwagi na awersję do ciężkiej pracy czy brak kwalifikacji twórców i nadzorujących projekt? Nie mnie to oceniać, ale niezaprzeczalnym pozostaje, że cierpi na tym bezpieczeństwo ruchu drogowego.
Bezpieczeństwo nas wszystkich. Jakie bowiem możliwości ma instruktor, który w okresie letnim szkoli osobę na kategorię B? Jeśli pogoda jest dobra, istnieje ryzyko, że taki „kursant” nie pozna różnicy w długości drogi hamowania czy przyczepności między nawierzchnią suchą a śliską, o oblodzonej już nie wspominając. Za pół roku zaskoczy go pierwsze zimowe hamowanie. Oby skończyło się na strachu. Szkolenia w ODTJ powinny stać się obowiązkiem jak najprędzej, niezależnie od tego czy CEPiK zacznie funkcjonować w 2019 czy 2027 roku. Postulat wplecenia go w proces szkolenia jest jak najbardziej do realizacji.
Największym jednak problemem, generowanym przez tą ciągłą sinusoidę niepewności „wejdzie – nie wejdzie” jest destrukcyjny wpływ na środowisko szkoleniowe. Zawsze na kilka miesięcy przed „godziną zero” ośrodki szkolenia przeżywają szturm. Szturm ,który skutkuje przepełnieniem na kursach, szkoleniem przez półprzytomnych ze zmęczenia instruktorów. Fatalna jakość wyszkolenia schodzi wówczas na drugi plan. Liczy się szybko i dużo, byleby wszystko „przerobić”. Dobre szkolenia potrzebuje czasu i spokoju – na pogłębioną refleksję i analizę – i to zarówno po stronie instruktora jak i kursanta. Szkoląc pod presją czasu, od „boom do boomu”, bezrefleksyjnie klepiemy produkty „kierowco-podobne”. Na braku stabilności prawnej cierpi więc przede wszystkim jakość. I efekty niestety widać na drogach.
Krzysztof Klejna, instruktor nauki jazdy, egzaminator, pedagog, właściciel osk (Gostynin)
Komentuje Jerzy Wasilewski. Ciągle przesuwany (do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić) termin wejścia w życie CEPIK 2.0, to norma. Byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby przepisy zaczęły obowiązywać. Dla ustawodawcy to tylko źle działający system, a dla nas to brak poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. BRD oparte na PoRD jest podstawą pracy instruktora nauki i techniki jazdy w celu ukształtowania przyszłego młodego kierowcy. Zastanawiam się dlaczego notorycznie jesteśmy pozbawiani narzędzi pracy i jaki to ma cel? Przy obecnym stanie prawnym wina przekładana jest na OSK i instruktorów, bo tak jest najprościej.
Gromadzenie danych i szkolenie powinno być zapisane w dwóch różnych aktach prawnych. Taki zapis pozwoli na niezależną pracę informatyków i szkoleniowców.
Szkolenie kandydatów na kierowców w zakresie rozpoznawania czy przeciwdziałania zagrożeniom na drodze przeniósłbym do szkolenia podstawowego. Ośrodek, który zatrudniałby instruktora techniki jazdy mógłby realizować pełny cykl szkolenia teoretycznego i praktycznego z zagrożeń.
Trzeba również pochylić się nad kierowcami, którzy posiadają prawo jazdy, a chcą doskonalić swoje umiejętności w ruchu drogowym. Prosty zapis, szkolenie przeprowadza OSK zatrudniający instruktora techniki jazdy.
Wykroczenia na drogach oprócz młodych, popełniają również doświadczeni kierowcy. Dane za pierwszy kwartał roku 2018: wypadki - 8429, kolizje - 125 390, zabici - 720, ranni - 9979.
Pan Kowalski po zapoznaniu się ze statystykami wypadków postanowił, wierząc w zapewnienia państwa, które ogłosiło wszem i wobec, że chce poprawić bezpieczeństwo na drogach, zadeklarował pomoc w realizacji tak szczytnego celu. Zbudował ODTJ, ukończył kosztowne kursy i jest gotowy do pracy nad poprawą bezpieczeństwa na polskich drogach. A tu rozczarowanie, w nagrodę za zaufanie do państwa ma kredyty do spłacenia oraz perspektywę, że przepisy zaczną obowiązywać lub nie.
Podaję tani i prosty sposób na zbudowanie systemu CEK, który zastąpi skomplikowaną procedurę okresu próbnego i gromadzenia punktów karnych.
1. Wyposażyć policjanta w dziurkacz.
2. Za każde przewinienie obwarowane w taryfikatorze groźbą uzyskania 10 pkt. jedna dziurka w dokumencie uprawniającym do jazdy.
3. Trzy dziurki, cofnięcie uprawnień.
4. Rozpoczyna szkolenie od podstaw.
Zapewniam, że nawet Norwedzy będą nam zazdrościć bezpieczeństwa i poszanowania prawa przez kierujących na naszych drogach.
Jerzy Wasilewski, właściciel OSK, pedagog, wykładowca, instruktor nauki jazdy, uprawnienia instruktora techniki jazdy i egzaminatora (Wołów)
Komentuj →
11 maja 2018 |
0
Norbert Kamoda, instruktor nauki jazdy, właściciel Szkoły Nauki Jazdy „MONTE CARLO”” w Ostrowcu Świętokrzyskim (fot. ze zbiorów N. Komody)
W Warszawie 8 czerwca br. odbędzie się Kongres Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy 2018 „STANDARD, KOMPETENCJE, BEZPIECZEŃSTWO”. Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS jest jednym z patronów medialnych wydarzenia. Obiecaliśmy Państwu pełne relacje i przybliżenie postaci jego uczestników, wypowiedzi. Dziś rozmowa z Norbertem Kamodą z Ostrowca Świętokrzyskiego. Zachęcam do lektury.
Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Pytanie: Witam na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS. Jest Pan właścicielem ośrodka szkolenia od pięciu lat i instruktorem? Właściwie od ilu lat wykonuje Pan zawód instruktora nauki jazdy?
Odpowiedź: Witam serdecznie. Tak, od pięciu lat jestem właścicielem szkoły jazdy natomiast instruktorem nauki jazdy od ponad dziesięciu, instruktorem techniki jazdy od czterech lat i mam także za sobą kurs na egzaminatora.
Pytanie: Przed nami Kongres Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy 2018 „STANDARD, KOMPETENCJE, BEZPIECZEŃSTWO”. Czy będzie Pan w Warszawie 8 czerwca? O czym chciałby Pan mówić?
Odpowiedź: Tak będę i przy okazji chciałbym bardzo podziękować za zaproszenie. Jak już samo motto przyświecające temu wydarzeniu warto porozmawiać o tym co powinno być, a nawet musi być standardem w Naszej branży, jakie kompetencje powinny posiadać osoby kreujące wizerunek tak ważnej dziedziny szkoleniowej jaką bez wątpienia jest nauka jazdy pojazdami, a co za tym idzie mającymi bardzo duże znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Mam nadzieję, że ten Kongres podobnie jak poprzednie, zasygnalizuje potrzeby szkoleniowe jak i wyznaczy trendy wśród których będziemy się poruszać.
Pytanie: Co jako instruktor nauki jazdy chciałby Pan powiedzieć o standardach szkolenia kandydatów na kierowców? Może w powiązaniu z jakością szkolenia?
Odpowiedź: Jak wszyscy dobrze wiedzą, a przynajmniej powinni zdawać sobie z tego sprawę, w Naszej branży nie dzieje się najlepiej. Dzisiaj system stwarza to, że nie opłaca się dobrze szkolić. Przemawiają za tym czynniki ekonomiczne jak i zawiłości przepisów, które niestety mogą być różnie interpretowane. Czynniki ekonomiczne powodują to, iż niektóre OSK szukają oszczędności, a co za tym idzie nie wszystkie mimo niskiej ceny (czasem wymuszonej warunkami na lokalnym rynku) trzymają jakość szkolenia na przyzwoitym poziomie... odczułem to na własnej skórze kiedy przy niskiej cenie kursu nie stać mnie było na zatrudnienie instruktora i sam pracując całymi dniami musiałem robić mimo zmęczenia wszystko, aby ten kursant z godz. 17 odczuł takie samo zaangażowanie z mojej strony jak ten który jeździł o godz. 7 rano. A po jazdach jeszcze trzeba było prowadzić szkolenie teoretyczne, które również musiało być merytoryczne... Wiem i cieszę się, że jest wielu takich instruktorów, którzy starają się jak mogą, by niska cena kursu nie szła w parze z niską jakością szkolenia. Dowodem tej opinii było ostatnie spotkanie w Wiktorowie, gdzie spotkali się ludzie chcący coś w tej branży zmienić i przede wszystkim szkolić się, aby ułatwić sobie co by nie było pracę i podnosić jakość szkolenia. Druzgocące jest natomiast to, że niestety jest więcej takich instruktorów, którym jak to się mówi, wystarczy to co jest, a jak wg nich jest im dobrze to po co zmieniać... Tracą niestety na tym kursanci, którzy nawet zdając egzamin za pierwszym razem, nie zdają sobie sprawy z tego że np. można w aucie wyregulować fotel w pionie... My jako szkoleniowcy wiemy co nas trapi, klient natomiast kupuje tylko usługę, a jak zostanie wykonana to....
Pytanie: A właściciel osk, czy uważa, że standardy mogłyby być korzystne dla sprawności prowadzenia ośrodka szkolenia, czy są potrzebne?
Odpowiedź: Ta kwestia nie podlega żadnym dyskusjom, no może za wyjątkiem tego, że na dojrzenie do pewnego rodzaju standardów trzeba popracować parę lat... Czy są potrzebne? Oczywiście, że są potrzebne! Tylko mówmy tu o tych dobrych „nawykach”, a nie o tych złych.
Pytanie: I kompetencje. Od czego zależą kompetencje wykładowcy i instruktora? Od jego wyksztalcenia? Czy szkoła podstawowo to nie jest zbyt mało? Od przygotowania zawodowego? Doświadczenia w zawodzie?
Odpowiedź: Moim zdaniem kompetencje w głównej mierze zależą tylko i wyłącznie od chęci samokształcenia. Nie można tu nikogo negować za to jakie posiada wykształcenie. Jeżeli wykonuje sumiennie swoją pracę, a do tego podnosi swoje kwalifikacje i na dodatek potrafi przekazać swoją wiedzę innym - to czego tu chcieć więcej?
Pytanie: Jak Norbert Kamoda, instruktor nauki jazdy, rozumie swoją odpowiedzialność za bezpieczeństwo ruchu drogowego?
Odpowiedź: Pytanie niby proste, ale odpowiedź już bardziej złożona. Zawsze - podobno - trzeba zacząć od siebie. Wszelakiego rodzaju szkolenia, w których uczestniczyłem jak i przygotowania do egzaminu na instruktora techniki jazdy, otworzyły mi szeroko oczy na problem bezpieczeństwa na drogach oraz nauczyły co robić, aby unikać wszelakiego rodzaju zagrożeń na drodze. A jeśli nawet dojdzie - jak to się mówi - do podbramkowej sytuacji, co zrobić aby zminimalizować skutki ewentualnego zdarzenia. Jak wiadomo postawy wynikające z posiadanej wiedzy teoretycznej nie zawsze idą w parze z umiejętnościami praktycznymi. Dlatego kształtując je, staram się wykorzystywać to moje skromne doświadczenie. Przekazuję moim kursantom podstawowe elementy zasad jazdy defensywnej oraz techniki jazdy. Często jest tak, że Ci kursanci zwracają uwagę swoim rówieśnikom, a nawet swoim rodzicom, na niebezpieczeństwa. Zawsze wychodziłem z założenia, że jeżeli spotkamy się na drodze z moim kursantem i ja popełnię błąd to chociaż on spróbuje uratować sytuację. Wzajemna życzliwość na drodze i tolerancja z pewnością też ma znaczący wpływ na wspólne bezpieczeństwo.
Pytanie: Dzień 8. czerwca br. jesteśmy w Sali konferencyjnej „La Cantina” PGE Narodowego. O co chciałby Pan zapytać przedstawicieli resortu infrastruktury? Czy jeszcze kogoś?
Odpowiedź: Z doświadczenia wiem, że najlepsze pytania lub powody do dyskusji powstają podczas wypowiedzi prelegentów. Pytań jest wiele, ale mam świadomość, że niektóre pozostaną bez odpowiedzi. Pozwólmy także ponieść się emocjom, które mam nadzieję, będą nam towarzyszyć na Kongresie i będą nie mniejsze jak podczas meczu reprezentacji w tym samym miejscu i różnego rodzaju kwestie będziemy poruszać na gorąco. Jednakże gdybym był zmuszony zadać pytanie to dotyczyło by ono tego czemu służą zmiany w przepisach? Zadowoleniu klientów czy poprawie BRD?
Dziekuję za rozmowę
Dziękuję za rozmowę. J. Michasiewicz
Komentuj →
11 maja 2018 |
0
(od lewej) Tomasz Kulik, Jan Szumiał: instruktorzy nauki jazdy, eksperci bezpieczeństwa ruchu drogowego itd. (fot. Jolanta Michasiewicz)
Pytanie: Sejm RP na swoim 62. Posiedzeniu – w trybie ekspresowym – uchwalił ustawę z dnia 9 maja 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Wśród znowelizowanych przepisów zmiana terminu uruchamiania poszczególnych funkcjonalności systemu CEPiK 2.0. I tak od ogłoszonego przez ministra cyfryzacji komunikatu określającego datę uzależnione będzie stosowanie nowych przepisów ustawy o kierujących pojazdami, zmieniających dotychczasowe zasady i procesy dotyczące nabywania uprawnień i nadzorowania kierujących. A tu: wprowadzenia okresu próbnego, obowiązków dla młodych kierowców (np. kursu w ODTJ i kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego – w WORD); też nowych zasad sposobu punktowania, gromadzenia w ewidencji kierowców ich danych (np. profil kandydata na kierowcę), przeniesienia do centralnej ewidencji kierowców danych o naruszeniach dotychczas gromadzonych w ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego prowadzonej przez Policję.
O komentarz poprosiłam Mariusza Sztala, Marka Górnego, Filipa Gregę, Sławomira Moszczyńskiego, Piotra Leńczowskiego i Jerzego Wasilewskiego, Tomasza Kulika i Jana Szumiała. Zawodowych instruktorów nauki jazdy i techniki jazdy, byłych instruktorów i egzaminatorów, ludzi z pasją działających na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, ekspertów i autorów. Dziś kolejna część komentarzy. Czekamy także na Państwa wypowiedzi: tygodnik@prawodrogowe.pl
Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuje Tomasz Kulik. Decyzja o odroczeniu wejścia w życie przepisów o okresie próbnym, bez weryfikacji zapisów o tymże okresie, jest półśrodkiem. Oddalono jedynie chwilę wejścia w życie przepisów złych, nieprzemyślanych, spisanych na kolanie by zamydlić oczy władzom UE, żywo zaniepokojonym fatalnymi statystykami wypadkowymi w Polsce.
Nam potrzeba bezlitosnego zweryfikowania tych przepisów, by w chwili wejścia w życie były one mądre i pożyteczne - niestety, to co obecnie "wisi", to zbiór pomysłów poddających pod wątpliwość przygotowanie merytoryczne urzędników resortu (ustawa o kierujących pojazdami powstała jako projekt rządowy, pisany w resorcie transportu).
Śmiało można zrezygnować z niezrozumiałych ograniczeń, jakie miałyby obowiązywać kierowców młodych stażem.
Ograniczenia prędkości nic nie wniosą do bezpieczeństwa na drodze, a w pewnych sytuacjach staną się przyczynkiem do wypadków, choćby 50 km/h w obszarze zabudowanym na drogach o prędkości dopuszczalnej podwyższonej do 80 km/h. O problemach z zatrudnianiem osób w okresie próbnym, na etacie gdzie mamy pojazd służbowy, nie wspominając...
Szkolenie w word, poświęcone wpływowi alkoholu i narkotyków na kierującego trzeba skreślić, bo te tematy są omawiane na kursie prawa jazdy w osk. Natomiast szkolenie praktyczne w warunkach specjalnych realizowane w odtj należałoby przenieść na okres pomiędzy egzaminem wewnętrznym w osk a egzaminem państwowym w word. Czyli droga do prawa jazdy mogłaby wyglądać następująco: osk pobiera profil i realizuje kurs, zwalnia profil po egzaminie wewnętrznym zdanym z wynikiem pozytywnym, kursant wybiera sobie odtj w którym chce odbyć szkolenie dodatkowe, tam pobierają PKK i zwalniają po szkoleniu, a na końcu mamy bez zmian: word wybrany przez kursanta, przeprowadza egzamin państwowy.
Żadne okresy na szkolenia między 4 a 8 miesiącem nie są nam potrzebne do poprawy bezpieczeństwa na drogach, bo zwyczajnie nic to nie da, gdyż jest wyssane z palca. Gdyby zapytać urzędników ministerstwa o wyniki badań naukowych na których podstawie napisano przepisy o okresie próbnym, to dowiemy się, że żadnych badań nie było, a całość napisano nie wychodząc z gabinetów...
Nadal kandydat na instruktora nauki jazdy nie jest weryfikowany przed przystąpieniem do kursu - można nie umieć jeździć i przypadkiem zdać egzamin, otrzymać uprawnienia i "uczyć" jeździć. Nadal w osk nie wolno szkolić osób posiadających uprawnienia: kierowców z długą przerwą w jeździe, motocyklistów kategorii B, czy zainteresowanych jazdą z przyczepą lekką. Nadal egzaminatorze wymagają głupich zachowań na egzaminach, choćby ruszania motocyklem na płaskiej poziomej powierzchni z prawą stopą na podnóżku, przy hamulcu tylnym, gdy egzaminowany rusza motocyklem z kierownicą skręconą w prawo. Nadal można zdać egzamin nie umiejąc poprawnie kierować motocyklem w ruchu drogowym, ale nie zda się egzaminu za brak teatralnego rozejrzenia na placu manewrowym (kategorie motocyklowe), gdy podczas egzaminowania w ruchu drogowym nikt nie wymaga tegoż!
Tępmy patologie trawiące system szkolenia i egzaminowania, zamiast absorbować się pseudopożytecznymi zabiegami, takimi jak okres próbny.
Tomasz Kulik, zawodowy motocyklista, instruktor nauki jazdy i techniki jazdy, były kierowca JW GROM
Komentuje Jan Szumiał. Przesunięcie, albo wprowadzenie etapowo, funkcjonowania systemu CEPiK 2.0 jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, choć niezadawalającym, niż to miało miejsce w przypadku nie do końca dopracowanego i nie przetestowanego przed wprowadzeniem systemu rejestracji pojazdów i stacji kontroli pojazdów, który w dalszym ciągu szwankuje. Zdarzają się problemy w rejonowych wydziałach komunikacji z wprowadzeniem zmian we wpisach w danych pojazdu, co wydłuża czas oczekiwania interesantów na załatwienie sprawy. W stacjach kontroli pojazdów zdarzają się często przestoje spowodowane problemami z łącznością z systemem. Systemy pobierania i zwracania profilu PKK tez czasami stwarza problemy w ośrodkach szkolenia kierowców.
Warto zastanowić się jaki wpływ na poprawę bezpieczeństwa na drodze (które powinno być priorytetem) ma działanie CEPiK 2.0, na wprowadzenie którego zainwestowano już niebagatelne sumy. Zarówno ośrodki szkolenia kierowców, ośrodki doskonalenia techniki jazdy, jak osoby prywatne zainteresowane uzyskaniem uprawnień do kierowania, kierowcy i organa odpowiedzialne za bezpieczeństwo, są zwodzone i utrzymywane w zawieszeniu mających nastąpić, jak się okazuje w bliżej nieokreślonym czasie, zmian w szkoleniu, doskonaleniu zawodowym oraz restrykcji za niestosowanie się do obowiązujących przepisów, zarówno w okresie próbnym jak i w późniejszym czasie. Etapowe wprowadzanie zmian może mieć swoje konsekwencje w znajomości i stosowaniu się do obowiązujących przepisów z rozłożonym w czasie wchodzeniem w życie, innych w chwili szkolenia, zdawania egzaminów i otrzymania uprawnień do kierowania. Niektórzy zastanawiają się nad sensem wprowadzania tego (kosztownego) systemu i chyba maja wielu zwolenników.
Już dzisiaj można zaobserwować jak swoisty „chaos” legislacyjny polegający na stałym już przesuwaniu kolejnych terminów wejścia w życie pewnych rozwiązań niejednokrotnie bez rozeznania komentowanych przez niektóre media, wywołuje kompletne zamieszanie w umysłach wszystkich, których te zmiany dotyczą. Tworzy się pewna wiedza obiegowa, bardziej przypominająca chaos poznawczy niż znajomość zasad i reguł wpływających na bezpieczeństwo. Uzależnianie wprowadzenia zmian w przepisach o kierujących pojazdami od systemu CEPiK 2.0 ma negatywny wpływ na szukanie rozwiązań korzystnych dla bezpieczeństwa na drodze.
Jan Szumiał, instruktor nauki jazdy, członek PFSSK, prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia z siedzibą w Warszawie
Komentuj →