0223/42/2007 3 grudnia 2007 9 grudnia 2007

o potrzebie nowelizacji formularzy unijnych; rejestracji aut sprowadzonych z UE; o małej uciążliwości kar finansowych dla pijanych kierowców; o odmowie przyjęcia mandatu; o banku foto poświęconych brd; o stanie brd w okresie styczeń-październik 2007 r.; o egzaminowaniu wg obowiązujących zasad także po nowym roku; o tym jak projektować drogi dla rowerzystów; o elkach na drogach osiedlowych; o akcji przeciwko jeżdżących na żółtym świetle; doba robocza kierowcy czas pracy odśnieżających drogi; uciążliwy plac manewrowy, o wykonywaniu zawodu kierowcy i zabranych uprawnieniach w związku z jazdą po spożyciu alkoholu; o...

News tygodnia

Zakładamy bank foto poświęconych brd
9 grudnia 2007 | 0

b0234ebafc951d32195dbd3f1d1a2d8d7934dbac c67c1c42b6c7df485f47eea6fe9786baf1d76428

Tak kierowcy parkują na ścieżkach rowerowych, chodnikach, przy dużych sklepach – komentuje zdjęcia przesyłane do redakcji “Gazeta Olsztyńska”. Akcja godna naśladowania. Zobaczysz źle zaparkowany samochód, zrób mu zdjęcie i prześlij je do nas na adres: internet@gazetaolsztynska.pl – apeluje redakcja gazety. Podobnie portal INTERIA. Motoryzacja pl. Publikuje zdjęcia swoich Czytelników. Masz interesujące, zrobione przez Ciebie zdjęcie o tematyce motoryzacyjnej? Przyślij je nam. Zamieścimy je. Czekamy. - poboczem@firma.interia.pl.

Redakcja serwisu PRAWO DROGOWE@NEWS popiera apel. Foto przesłane do NEWSA opublikujemy na jego łamach. Zachęcamy - nasz adres – news@grupaimage.com.pl Fotografie opiszemy, skomentujemy i zamieścimy w bezpłatnym intrnetowym banku foto newsa, bezpłatnie skorzystać z niego będzie mógł każdy, kto jest zainteresowany bezpieczeństwem ruchu drogowego.


Wszystkich naszych Czytelnikow zapraszamy do przesylania fotek. Redakcja PRAWO DROGOWE@NEWS. Nas adres: news@grupaimage.com.pl

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Zawód kierowcy i zabrane prawo jazdy
9 grudnia 2007 | 1

Pytanie: Chciałabym uzyskać odpowiedź na następujące pytanie: Mój brat 3 lata temu miał zabrane prawo jazdy za jazdę po pijanemu. Po odzyskaniu prawo jazdy skończył inne kategorii i teraz chce wykonywać zawód kierowcy. Czy pomimo tego wykroczenia może wykonywać zawód kierowcy?

Odpowiedź: Wykonywanie zawodu kierowcy reguluje ustawa z dnia 17 listopada 2006 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym, (Dz. U. z 2006 nr 235 poz. 1701), która w art. Art. 39a. 1 stanowi: “Art. 39a. 1. Przedsiębiorca lub inny podmiot wykonujący przewóz drogowy może zatrudnić kierowcę, jeżeli osoba ta:

1) ukończyła 21 lat;

2) posiada odpowiednie uprawnienie do kierowania pojazdem samochodowym, określone
w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908,
z późniejszymi zmianami);

3) nie ma przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy;

4) nie ma przeciwwskazań psychologicznych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy;

5) uzyskała kwalifikację wstępną;

6) ukończyła szkolenie okresowe.”

Pkt. 5 nie dotyczy osób posiadających prawo jazdy:

1) kategorii D1, D1+E, D lub D+E, wydane do dnia 10 września 2008 r.;

2) kategorii C1, C1+E, C, C+E, wydane do dnia 10 września 2009 r.

Jeżeli więc osoba po przywróceniu uprawnień przejdzie z wynikiem pozytywnym badania lekarskie, psychologiczne i odbędzie przewidziane w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 15 kwietnia 2004 r. w sprawie kursów dokształcających kierowców wykonujących transport drogowy (Dz. U. z 2004 r. nr 122, poz. 1269 z późniejszymi zmianami) szkolenie, to będzie mógł wykonywać zawód kierowcy.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie.

Komentuj
Uciążliwy plac manewrowy
9 grudnia 2007 | 1

Pytanie:Mieszkam w małej miejscowości, plac obok (pod naszymi oknami), jego właściciel wynajął z przeznaczeniem na plac manewrowy pojazdów (w tym pojazdów ciężarowych). Zajęcia odbywają się cały tydzień łącznie z sobotami i niedzielami. Jest to wielka uciążliwość dla nas. Czy jest jakiś przepis zakazujący tego typu działalności w pobliżu domów mieszkalnych. A co z zasadą współżycia społecznego? Uprzejmie proszę o poradę, gdzie mogę się zwrócić w tej sprawie i jaki są szanse dla mnie i mojej udręczonej rodziny.

Odpowiedź:Szkoła nauki jazdy działa w oparciu o dwie ustawy: ustawę z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej oraz ustawę z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym. Organem właściwym do prowadzenia rejestru przedsiębiorców prowadzących ośrodek szkolenia kierowców jest starosta właściwy ze względu na miejsce wykonywania działalności. Wymogiem przepisów szczegółowych nałożono na szkołę obowiązek posiadania m.in. placu manewrowego, który może stanowić własność szkoły bądź być wynajmowany od innego właściciela, co winno być zgłoszone do rejestru. O fakcie uciążliwości placu manewrowego należy więc powiadomić starostwo, które szkołę zarejestrowało. Jeżeli plac stanowi własność gminy należy o tym fakcie powiadomić również urząd gminy.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie.

Komentuj
Doba robocza kierowcy
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: W transporcie drogowym zatrudniam kierowców w systemie podstawowym. W poniedziałek będą świadczyli pracę od 6 do 14. We wtorek natomiast rozpoczną ją o 3. Czy czas między 3 a 6 we wtorek należy traktować jako godziny nadliczbowe?

Odpowiedź: Doba robocza takiego kierowcy rozpoczyna się w poniedziałek o 6 i kończy we wtorek o 6. Jeśli rozpocznie on pracę we wtorek o 3, to podejmie ją po raz drugi podczas tej samej doby roboczej. W związku z tym między 3 a 6 świadczy pracę w nadgodzinach. Należy mu za to zapłacić stosowny dodatek (art. 1511 § 1 k.p.) lub udzielić czasu wolnego od pracy (art. 1512 k.p.). Dodajmy, że doba to 24 kolejne godziny, poczynając od godziny, kiedy kierowca rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem. Czas pracy kierowców rozliczamy w tzw. dobach roboczych, a nie kalendarzowych.

Odpowiedzi udzielili: Marcin Leki, inspektor pracy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu i Sebastian Chwalibogowski, naczelnik w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
Czas pracy kierowców odśnieżających drogi
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Zajmujemy się oczyszczaniem miasta. Zimą kierowcy odśnieżają też ulice pojazdami przekraczającymi 3,5 t dopuszczalnej masy całkowitej. W jakim zakresie obowiązuje ich ustawa o czasie pracy kierowców?

Odpowiedź: Z art. 13 unijnego rozporządzenia 561/2006/WE wynika m.in., że można go nie stosować do kierowców pojazdów używanych w związku z utrzymaniem i kontrolą dróg. Wobec tego ustawa o czasie pracy kierowców wyłącza stosowanie do takich kierowców art. 5 – 9 rozporządzenia 561 określających czas prowadzenia, obowiązkowe przerwy i odpoczynki. Według prawa o drogach publicznych utrzymanie dróg to m.in. ich odśnieżanie czy działania, które zapobiegają gołoledzi. Jeżeli można jednoznacznie stwierdzić, że chodzi o odśnieżanie (np. samochód ma pług i odpowiednie wyposażenie), to prowadzącego taki pojazd nie obejmują art. 5 – 9 rozporządzenia 561. Musi on jednak opisać własnoręcznie z tyłu wykresówki, że jest to przewóz przy utrzymaniu dróg albo akcji zimowej najpóźniej po przybyciu na najbliższy postój. Im opis bardziej szczegółowy, tym łatwiej w czasie kontroli udokumentować, dlaczego kierowca nie stosował się do rozporządzenia 561. Wpis potwierdza bowiem wykorzystywanie auta do zimowego utrzymania dróg. Przypominam, że przy wykonywaniu przewozu niezwiązanego bezpośrednio z odśnieżaniem czy zwalczaniem śliskości zimowej kierowca podlega rozporządzeniu jak każdy inny.

Odpowiedzi udzielili: Marcin Leki, inspektor pracy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu i Sebastian Chwalibogowski, naczelnik w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
Konieczna zgoda na mandat
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Inspektor kontroli skarbowej po przeprowadzeniu kontroli skarbowej chce ukarać przedsiębiorcę mandatem karnym. Podatnik nie wie, czy ma obowiązek przyjąć mandat i jakie są konsekwencje przyjęcia lub odmowy przyjęcia mandatu.

Odpowiedź: Mandatem karnym można nałożyć karę grzywny za wykroczenie skarbowe, gdy nie zachodzi konieczność orzeczenia surowszej kary, pod warunkiem, że wina sprawcy i okoliczności popełnionego czynu nie budzą wątpliwości. Warunkiem nałożenia grzywny w drodze mandatu karnego jest wyrażenie przez sprawcę wykroczenia zgody na jego przyjęcie. Jeśli podatnik odmówi przyjęcia mandatu, sprawa podlega rozpoznaniu na ogólnych zasadach, tzn. trafia do sądu. Mandat karny kredytowany wydawany jest ukaranemu za pokwitowaniem odbioru, które przekazuje się niezwłocznie do właściwego urzędu skarbowego, urzędu kontroli skarbowej lub izby celnej, w zależności od tego, jaki podmiot nałożył mandat. Karę grzywny nałożoną mandatem karnym kredytowanym należy uiścić w terminie siedmiu dni od daty jego przyjęcia. Mandatem karnym można nałożyć karę grzywny w granicach nieprzekraczających podwójnej wysokości minimalnego wynagrodzenia, czyli w 2007 roku maksymalnie 1872 zł (w przyszłym roku przy płacy minimalnej w wysokości 1126 zł będzie to 2252 zł).

Komentuj
Kiedy dopuszczalna kontrola krzyżowa
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: W ubiegłym tygodniu urząd skarbowy wezwał mnie do przedstawienia dokumentów związanych z jednym z moich kontrahentów. Ja mam dokumenty w porządku i poinformowano mnie, że nie jestem kontrolowany. A informacje są związane z postępowaniem kontrolnym właśnie mojego kontrahenta. Zastanawiam się jednak, czy fiskus miał do tego prawo?

Odpowiedź: Tak, uprawnienie do przeprowadzenia tzw. kontroli krzyżowej wynika wprost z przepisów procedury podatkowej. Organ podatkowy może domagać się od kontrahenta podatnika określonego zachowania. Fiskus w związku z prowadzonym postępowaniem podatkowym lub kontrolą podatkową ma prawo zażądać od kontrahentów podatnika wykonujących działalność gospodarczą przedstawienia dokumentów, w celu sprawdzenia ich prawidłowości i rzetelności. Chodzi jednak o dokumenty związane z zakresem objętym kontrolą u podatnika. Warto podkreślić, że z czynności podjętych w ramach sprawdzenia dokumentów dotyczących kontrolowanego podatnika u kontrahenta sporządza się protokół. Dokumentów może zażądać organ podatkowy, który prowadzi postępowanie podatkowe czy kontrolne. Ale jeżeli miejsce zamieszkania, siedziba lub miejsce wykonywania działalności kontrahenta kontrolowanego znajdują się poza obszarem działania organu przeprowadzającego kontrolę, czynności na zlecenie tego organu może także dokonać organ właściwy miejscowo.

Podstawa prawna: Art. 274c ustawy z 29 sierpnia 2007 r. - Ordynacja podatkowa

(t.j. Dz.U. z 2005 r. nr 8, poz. 60 z późn. zm.).

Komentuj
Kursy na przewozy rzeczy
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Czy kierowcy wykonujący przewozy własne muszą ukończyć kursy na przewozy rzeczy?

Odpowiedź: Tak. Muszą je ukończyć wszyscy kierowcom wykonujący przewóz drogowy, którzy uzyskali uprawnienia do kierowania pojazdami kategorii C i D po 3 stycznia br. Gdy zdobyli uprawnienia i podjęli pracę przed tym dniem, to nie muszą jeszcze teraz mieć ukończonego kursu pod warunkiem, że: wykonują przewóz na potrzeby własne (legitymują się podczas kontroli zaświadczeniem o takim przewozie), taki przewóz spełnia warunki określone w art. 4 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym (m.in. kierowca ma być zatrudniony na umowę o pracę lub być właścicielem firmy). Mają obowiązek je uzupełnić do 10 września 2010 r.

Odpowiedzi udzielili: Marcin Leki, inspektor pracy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu i Sebastian Chwalibogowski, naczelnik w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
Praca i odpoczynek
9 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Zatrudniam kierowcę w przerywanym systemie czasu pracy. Jego harmonogram jest następujący: trzy godziny pracy, trzy godziny przerwy oraz pięć godzin pracy. Czy mam mu zapewnić 45-minutową przerwę na odpoczynek?

Odpowiedź: Nie. Kierowcy przysługuje tylko trzygodzinna przerwa wynikająca z przerywanego systemu czasu pracy. Występuje ona po trzeciej godzinie pracy, a więc wcześniej niż obowiązkowa 45-minutowa przerwa przysługująca kierowcy po 4,5 godzinie prowadzenia pojazdu.

Pytanie: Kierowcy prowadzą pojazdy powyżej 3,5 tony w zadaniowym systemie czasu pracy. Niekiedy przy prowadzeniu zmieniają się trasy przewozowe. Kierowcy pracują wówczas po 11 – 12 godzin na dobę. Czy trzeba im wypłacać dodatkowe wynagrodzenie?

Odpowiedź: Tak. Zatrudnienie kierowcy w zadaniowym systemie czasu pracy nie oznacza, że jest on pozbawiony dodatkowego wynagrodzenia za pracę nadliczbową. Jeżeli nie jest on w stanie wykonać zleconych mu zadań w ośmiu godzinach na dobę i 40 na tydzień, przysługuje mu roszczenie o wypłatę dodatkowego wynagrodzenia. Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 4 sierpnia 1999 r. (1 PKN 181/99): zlecanie zadań, których wykonanie jest niemożliwe w normalnym czasie pracy, jest traktowane jako polecenie świadczenia pracy w nadgodzinach.

Odpowiedzi udzielili: Marcin Leki, inspektor pracy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu i Sebastian Chwalibogowski, naczelnik w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj

Legislacja

Kary finansowe dla pijaków powinny być wyższe
9 grudnia 2007 | 2

Kary za jazdę po pijanemu miały być surowe. A wysokie grzywny zniechęcić do siadania za kółko po kielichu. Tymczasem sądy zasądzają śmiesznie niskie kary finansowe. Sprawdziliśmy wyroki, które dostają pijani kierowcy i rowerzyści przyłapani na stołecznych ulicach. Zamieszcza je w internecie policja. Podanie wyroku do publicznej wiadomości ma być dodatkową karą dla pijaka i ostrzeżeniem dla innych. W wolskim sądzie rejonowym zapadł wyrok na 25-letniego właściciela volkswagena, który został zatrzymany na ul. Kolejowej. Miał prawie dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Delikwent dostał wyrok w zawieszeniu i grzywnę... 290 zł. Dla porównania: przekroczenie prędkości o 40 km/h kosztuje 400 zł, a za wyprzedzanie na pasach drogówka wręczy nam mandat 500 zł. Po lekturze pozostałych wyroków można dojść do wniosku, że sądy są wyjątkowo pobłażliwe dla szoferów zatrzymanych po alkoholu. Wszyscy dostają kary w zawieszeniu i kilkaset złotych do zapłacenia. Tymczasem obowiązujące przepisy zezwalają na wyznaczenie nawet 720 tys. zł grzywny i dwóch lat odsiadki. Dlaczego pijacy mogą liczyć na taką pobłażliwość?– Każda sprawa jest indywidualnie rozpatrywana. Widocznie sędzia uznał, że kilkuset złotowa grzywna i wyrok w zawieszeniu jest wystarczający – tłumaczy sędzia Marcin Łochowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. – Jednak należałoby się zastanowić, czy kary finansowe za jazdę po alkoholu nie powinny być wyższe. Na pewno trzeba podnieść ich dolną granicę – dodaje Łochowski. Od początku roku w Warszawie i okolicznych powiatach udało się zatrzymać ponad 3,7 tys. pijanych kierowców. W stolicy spowodowali oni 62 wypadki, w których zginęły cztery osoby, a 85 zostało rannych. Oficjalnie policjanci nie komentują wyroków. Przyznają jednak, że łapanie pijaków przy tak niskich karach to syzyfowa praca – przeczytaliśmy w “Życiu Warszawy”.  

Komentuj
Odmówić przyjęcia mandatu?
8 grudnia 2007 | 1

Kierowca złapany na wykroczeniu przez policyjną drogówkę ma dwie możliwości: odmówić przyjęcia mandatu lub zgodzić się na jego przyjęcie. Każde z zachowań pociąga za sobą różne konsekwencje. – Odmowy zdarzają się bardzo rzadko. Najczęściej górę biorą emocje. Kierowca najpierw odmawia i dopiero po kilku godzinach, a czasem nawet dniach, zgłasza się do komisariatu po mandat – mówi Marcin Szyndler, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. Jeśli kierowca nie zgodzi się z decyzją policjanta, sprawa skończy się w sądzie. Policjant sporządzi wniosek o ukaranie, który powędruje do sądu grodzkiego. Trafi tam też cała dokumentacja (fotografie, zeznania świadków itd.). Sąd wyznaczy termin i sprawa potoczy się przed sądem grodzkim. Świadkami często są policjanci z patrolu, którzy złapali kierowcę na wykroczeniu. Grzywna orzeczona przez sąd jest na ogół w tej samej wysokości co mandat proponowany przez policjanta. Do tego dochodzą jednak koszty postępowania. A jeśli za wykroczenie przewidziano także punkty karne, to bez względu na to, czy zrobi to sąd czy policjant, i tak trafią na konto kierowcy. – Bardzo rzadko zdarzają się uniewinnienia – twierdzi Szyndler. Nad decyzją o przyjęciu mandatu trzeba się poważnie zastanowić. Prawomocny (przyjęty) mandat może zostać uchylony tylko wówczas, gdy policjant czy strażnik miejski nałożą grzywnę za coś, co nie jest wykroczeniem. Na przykład wypiszą mandat za parkowanie w strefie zakazu, a okaże się, że w miejscu, gdzie kierowca zaparkował, zakaz taki nie obowiązuje. Uchylenie następuje na wniosek ukaranego złożony w zawitym terminie siedmiu dni od daty uprawomocnienia się mandatu (termin zawity to szczególny rodzaj terminu, który charakteryzuje się tym, że po upływie określonego ustawowo czasu na wykonanie danego uprawnienia następuje jego wygaśnięcie). Uprawniony do uchylenia prawomocnego mandatu karnego jest sąd właściwy do rozpoznania sprawy, na którego obszarze działania została nałożona grzywna. O uchyleniu mandatu karnego orzeka sąd na posiedzeniu. Mają prawo w nim uczestniczyć: ukarany, organ lub jego funkcjonariusz, który nałożył grzywnę w drodze mandatu, albo przedstawiciel tego organu oraz ujawniony pokrzywdzony. Uchylając mandat karny, nakazuje się podmiotowi, na którego rachunek pobrano grzywnę, zwrot uiszczonej kwoty. Nie można uchylić mandatu ze względu np. na zbyt wysoką kwotę grzywny, nawet gdyby przewyższyła ona wysokość kary możliwej do zastosowania w drodze mandatu, albo gdy przekracza stawkę ustaloną w taksie mandatowej. Nie jest też możliwe uchylenie mandatu, gdy grzywnę nałożono za wykroczenie, wobec którego tryb mandatowy nie jest dopuszczalny – przeczytaliśmy w “Rzeczpospolitej”.

Komentuj
Rejestracja aut z UE
7 grudnia 2007 | 0

Ministerstwo Infrastruktury uznało, że karta eksportowa wydawana przez niektóre państwa UE zamiast dowodu rejestracyjnego przy kupnie używanego auta będzie uprawniała do rejestracji w Polsce. Od 25 grudnia zmieni się przepis prawa o ruchu drogowym, zgodnie z którym przy rejestracji będzie wymagany zagraniczny dowód rejestracyjny. Karta eksportowa zawiera jednak te same dane samochodu co dowód rejestracyjny.

491bc468faec1cb0670584a3ab593e4217ad6053

Resort infrastruktury zapewnia jednak, że do rejestracji wystarczy także karta eksportowa. Nie sprawdzi się czarny scenariusz importerów używanych samochodów z niektórych państw Unii Europejskiej. Będą oni mogli sprowadzać auta z tego kraju do Polski. Po tym, jak zrodziły się wątpliwości, czy karty eksportowe wydawane np. we Francji będą uznawane przez wydziały rejestrujące pojazdy, Ministerstwo Infrastruktury uspokaja i zaznacza, że na podstawie takiego dokumentu będzie można dokonać rejestracji w Polsce – czytamy w “Gazecie Prawnej”. Niektóre firmy sprzedające używane samochody, np. we Francji, zaczęły stosować atrakcyjne promocje, by przyciągnąć klientów z Polski, zanim zmienią się przepisy. Spowodowane to było tym, że od 25 grudnia, żeby zarejestrować używany samochód sprowadzony z Unii Europejskiej, będzie potrzebny dowód rejestracyjny. Dotyczy to przede wszystkim pojazdów, które były wcześniej zarejestrowane w innym państwie członkowskim. Zmiana przepisów w prawie o ruchu drogowym wykluczy możliwość rejestracji auta na podstawie innych dokumentów, które potwierdzają wcześniejszą jego rejestrację w innym państwie UE. - Każdy samochód opuszczający teren Francji musi mieć kartę eksportową. Jest ona wydawana w zastępstwie oryginalnego dowodu rejestracyjnego po zakupie samochodu - mówi Joanna Biernat, reprezentująca we Francji firmę Geneve Occasion Careco. Taki dokument zawiera dokładnie te same dane samochodu co dowód rejestracyjny, ale zmiana prawa o ruchu drogowym zrodziła wiele wątpliwości importerów, a Ministerstwo Infrastruktury długo milczało w tej sprawie. W końcu resort uznał, że karty eksportowe będą traktowane tak jak dowody rejestracyjne. - W ocenie departamentu transportu drogowego Ministerstwa Infrastruktury dowód rejestracyjny eksportowy wydawany przez państwo członkowskie Unii w celu wywozu pojazdu tam zarejestrowanego do innego państwa członkowskiego wydawanego stosownie do wymogów Dyrektywy 1999/37/WE z 29 kwietnia 1999 r. w sprawie dokumentów rejestracyjnych pojazdów spełnia wymagania przepisów, które będą obowiązywać od 25 grudnia - zapewnia Teresa Jakutowicz, rzecznik prasowy resortu. Andrzej Ossowski, radca prawny z kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych P.J. Sowisło zaznacza, że zgodnie z unijnymi regulacjami ewentualne dokumenty mające służyć ponownej rejestracji należy oceniać pod kątem posiadania wymaganych elementów, wskazanych w dyrektywie. - Dokumenty wydawane w państwach członkowskich mogą być uznawane za dowód rejestracyjny w rozumieniu ustawy o tyle, o ile mają elementy, które przewiduje dyrektywa dla świadectwa rejestracji - mówi Andrzej Ossowski. Dodaje, że z uwagi na potencjalne problemy natury praktycznej i ich ewentualny spory zakres warto, aby Ministerstwo Infrastruktury odpowiednio poinstruowało urzędy zajmujące się sprawami rejestracji pojazdów. - Od września prawo austriackie przewiduje, że kupujący używane auto otrzymuje dowód rejestracyjny. Wcześniej nie zawsze tak było. Jednak na takim dowodzie rejestracyjnym ubezpieczalnia, która upoważniona jest do wystawiania takich dokumentów, odbija stempel, który informuje, że samochód został wyłączony z rejestru głównego - mówi Leszek Solski z firmy Kirchberger w Austrii. Tłumaczy, że aby wyjechać kupionym samochodem z Austrii nowy właściciel musi wykupić tymczasowe ubezpieczenie i wyrobić sobie również tymczasowy dowód rejestracyjny, który jest dokumentem podobnym do francuskiej karty eksportowej. Dodaje, że w Austrii są jednak dwa dowody rejestracyjne. Niektóre państwa członkowskie wydają dowód rejestracyjny składający się z dwóch części. Jest tak m.in. w Niemczech, Austrii, Holandii, Szwecji, Bułgarii, Luksemburgu czy Finlandii. Zgodnie z nowymi przepisami przy rejestracji używanego samochodu kupionego w tych państwach będzie trzeba dołączyć obie części dowodu. Rzecznik Ministerstwa Infrastruktury wyjaśnia, że tylko w szczególnych przypadkach, jak utrata czy zniszczenie, organ rejestrujący uzna tylko jedną część dowodu rejestracyjnego za wystarczającą. Jednak w takiej sytuacji organ rejestrujący może wymagać pisemnego lub elektronicznego potwierdzenia z organu rejestrującego państwa Unii informacji o wcześniejszej rejestracji pojazdu. Niektórzy kupili samochód w innym państwie, ale do tej pory go nie zarejestrowali. Nie mają dowodu rejestracyjnego, a jedynie inne dokumenty potwierdzające wcześniejszą rejestrację samochodu w innym państwie. Jeśli do 25 grudnia nie zgłoszą się w wydziale, w którym rejestruje się pojazdy, to po tym terminie już tego nie zdołają zrobić. Ministerstwo Infrastruktury zaznacza, że nowe przepisy miały długą vacatio legis - 90 dni. Dlatego też właściciele pojazdów mieli czas na złożenie wniosku o rejestrację na dotychczasowych zasadach. - Została uregulowana również kwestia postępowań wszczętych, a niezakończonych decyzją ostateczną przed 25 grudnia 2007 r. W takich postępowaniach stosuje się przepisy dotychczasowe. Oznacza to, że decydujące znaczenie ma data złożenia wniosku o rejestrację pojazdu przez właściciela pojazdu - wyjaśnia rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Komentuj
Unijne formularze wymagają nowelizacji
4 grudnia 2007 | 0

Tysiące kierowców i przewoźników ma kłopoty z wypełnianiem druków poświadczających, że w danym okresie nie prowadzili ciężarówek ani autokarów. Jeżeli wypełnią druki zgodnie z prawdą, narażają się inspektorom transportu drogowego, zwłaszcza za granicą – donosi “Rzeczpospolita”. Unijne formularze wymieniają tylko nieliczne przyczyny, dla których szofer nie siedział akurat za kierownicą. “Kierowca prowadził pojazd do godz. 14 we wtorek – pisze czytelnik z Włocławka. – Od środy poszedł na urlop. Jak mam to wykazać w nowym formularzu, który przewiduje określenie czasu nieprowadzenia co do godziny? Jeżeli wpiszę, że wziął urlop od środy, to inspektor na szosie uzna, że nie ma żadnego potwierdzenia, iż nie prowadził od godz. 14 we wtorek do północy. Jeżeli wpiszę, że ma urlop od wtorku od godz. 14, a faktycznie bierze go od środy, to w razie kontroli w firmie narażę się na sankcje inspektora pracy”. Kara za niepotwierdzenie prowadzenia dużego auta przez dobę wynosi 500 zł, jeśli kierowca porusza się po polskich drogach. Stawkę określa załącznik do ustawy o transporcie drogowym. Więcej można zapłacić w niektórych innych krajach Unii Europejskiej. W Belgii takie naruszenie skutkować może karą 1250 euro. Jeszcze ostrzejsze przepisy obowiązują na Węgrzech: tam można zapłacić nawet równowartość 6 tys. zł. Obowiązek jednolitych formularzy wynika z przepisów unijnych. Dotyczy on prowadzących pojazdy w krajowym transporcie drogowym (czyli ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t albo autobusy zabierające więcej niż dziewięć osób łącznie z kierowcą). Kierowcy muszą okazywać w razie kontroli zaświadczenie, że nie prowadzili pojazdu albo prowadzili auto niepodlegające ustawie o transporcie drogowym (np. osobowe). W Polsce obowiązek wypełniania unijnego formularza został wprowadzony 3 listopada. W pozostałych krajach Unii obowiązywał nieco wcześniej. Przepisy nakładające na kierowców obowiązek posiadania zaświadczeń na odpowiednim druku wynikają z nowelizacji ustawy o transporcie drogowym opublikowanej w Dz. U. z 2007 r. nr 192, poz. 1381, choć to, co ma być w zaświadczeniu, określa nie ustawa o transporcie drogowym, ale ustawa o czasie pracy kierowców w art. 31. Zgodnie z unijnymi przepisami w formularzu przewidziano tylko trzy przyczyny nieprowadzenia pojazdu: chorobę, urlop oraz nieprowadzenie pojazdu podlegającego wymaganiom dotyczącym czasu prowadzenia pojazdów. Zaświadczenie dla kierowcy wystawia jego pracodawca. Ma być wypełnione elektronicznie bądź na maszynie. Kierowca dostaje je przed rozpoczęciem przewozu drogowego. Gdy nie prowadził określonego dnia, a w tym czasie był w trasie, to pracodawca wystawia takie zaświadczenie i przekazuje je niezwłocznie na żądanie osoby prowadzącej kontrolę. Jak dowiedzieliśmy się w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego, unijne stanowisko w sprawie formularzy dotarło wczoraj późno po południu do Polski. Podamy je, gdy tylko zostanie przetłumaczone. Tadeusz Wilk, Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Decyzja Komisji Europejskiej ujednolicająca dokumenty dotyczące nieprowadzenia pojazdu to krok w dobrym kierunku. Takie same druki obowiązują w całej Unii i inspektorzy nie mają problemów z ich weryfikacją. Formularz, zgodnie z unijną dyrektywą 2006/22/WE, wymienia tylko trzy przyczyny nieprowadzenia pojazdu. Ponieważ w praktyce możliwości jest więcej, mamy kłopot z wypełnianiem tych druków. Potrzebna jest szybka nowelizacja formularza. Gorzej, że nie bardzo wiemy, co dziś radzić kierowcom jadącym w zagraniczne trasy. Zadaliśmy pytania zrzeszeniom przewoźników w innych krajach, ale nie odpowiedzieli. A kary za brak takiego potwierdzenia są w niektórych krajach bardzo wysokie.

Komentuj
Nawiązki nie mogą trafić do oszustów
9 grudnia 2007 | 0

Lista ponad 700 fundacji czy stowarzyszeń, które mogą dostawać zasądzane nawiązki, jest najwyraźniej za długa – komentuje “Rzeczpospolita’”. Przed kilkoma dniami suwalska prokuratura ujawniła, że mieszkaniec Suwałk Robert K. zakładał fundacje, by wyłudzać nawiązki sądowe. Było ich trzy – w Suwałkach, Augustowie i Warszawie. Miały pomagać osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych, ale od początku nie realizowały zadań statutowych, nie działały też pod podanymi w dokumentach adresami. Za to od 2003 do 2006 r. przyjęły 220 nawiązek sądowych – łącznie 22 tys. zł. Jako prezes fundacji Robert K. wypłacał sobie z tych pieniędzy wynagrodzenie. Tego rodzaju proceder to nie nowość. Kilka lat temu głośno było o Fundacji na rzecz Dzieci Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych Help Dariusza M. i Zdzisława M., którzy po prostu wyłudzali pieniądze. Główni oskarżeni wpadli na pomysł stworzenia fundacji, gdy byli w areszcie. Nadużyciom miały zapobiegać zmiany prawa karnego (weszły w życie 15 maja 2005 r.) i rejestrowanie organizacji mogących otrzymywać nawiązki. Nawiązka to kwota, jaką sąd może zasądzić od skazanego, zwłaszcza za umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu albo za inne przestępstwo, którego skutkiem jest śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu, naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia. Sąd może ją orzec na rzecz instytucji, stowarzyszenia, fundacji lub organizacji społecznej (której podstawowym zadaniem lub celem statutowym musi być spełnianie świadczeń na cele bezpośrednio związane z ochroną zdrowia) wpisanej do wykazu prowadzonego przez ministra sprawiedliwości. Wykaz ten liczy obecnie ponad 700 organizacji. Zarówno Janusz Popiel, prezes stowarzyszenia Alter Ego pomagającego osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych (które jest w rejestrze), jak i Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere zajmującego się pomocą ofiarom błędów lekarskich (którego w rejestrze nie ma), zgodnie przyznają, że trudno kontrolować z ministerstwa tyle organizacji, nie mówiąc o racjonalności wydatków. Prawnicy Ministerstwa Sprawiedliwości najwyraźniej zdają sobie sprawę z problemu, gdyż w połowie tego roku opracowano tam projekt nowelizacji kodeksów karnego i karnego wykonawczego (reguluje kontrolę tych organizacji; szerzej – patrz ramka). Chodziło w nim o to, by nawiązki od skazanych trafiały na powołany w tym celu fundusz pomocy ofiarom przestępstw kontrolowany przez ministerstwo. Oczywiście organizacje pomagające ofiarom przestępstw (i beneficjenci nawiązek, a przynajmniej pośrednicy w ich wydawaniu) zaprotestowały. Oprócz centralizacji zarządzania nawiązkami są też pomysły zaangażowania do tego samorządów lub zmniejszenia liczby uprawnionych organizacji, aby można było ich wydatki skutecznie kontrolować. Co się tyczy ministerialnego pomysłu, to jak powiedział “Rzeczpospolitej” sędzia Sławomir Różycki z MS, nie jest on obecnie na wokandzie najpilniejszych prac resortu, ale – może zmodyfikowany – zapewne powróci. - Fundacje, stowarzyszenia lub organizacje społeczne, które otrzymały na skutek wyroku nawiązki, świadczenia na cel społeczny, są obowiązane przekazywać ministrowi sprawiedliwości roczne sprawozdania dotyczące ich wykorzystania.- Sprawozdanie ma zawierać informację o ich wysokości oraz rozliczenie ze wskazaniem celów, na które zostały przeznaczone. - Minister może zlecić kontrolę prawdziwości sprawozdania, a także celowości i gospodarności wydatków. - W razie ujawnienia wydatków niezgodnych z ich przeznaczeniem wykreśla organizację z ministerialnego wykazu.

Komentuj
Z czego składa się ciężarówka
7 grudnia 2007 | 0

Jeżeli w polisie mówi się o samochodzie ciężarowym, to należy to określenie rozumieć potocznie, a więc jako szoferkę-ciągnik siodłowy i naczepę. Czy ciężarówka to szoferka z naczepą czy sama szoferka - zastanawiał się warszawski Sąd Apelacyjny. To sedno wyroku warszawskiego Sądu Apelacyjnego (VI ACa 862/07). Od tego ustalenia zależało zaś, czy poszkodowany dostanie odszkodowanie czy nie. Ciężarówka należąca do Janusza P., właściciela niewielkiej firmy przewozowej, została okradziona we Włoszech. Na postoju kierowca odczepił naczepę-chłodnię, a że agregat był zbyt głośny, przesunął ją na kraniec parkingu - nieoświetlony i niestrzeżony. Sam zaś został w ciągniku siodłowym (szoferce) i poszedł spać, do czego miał zresztą prawo. Gdy się obudził, naczepy z mieloną wieprzowiną już nie było. Przedsiębiorca miał wykupioną polisę (OC) od strat w towarze spowodowanych w trakcie przewozu międzynarodowego. Ubezpieczyciel odmówił jednak wypłaty odszkodowania. Powołał się na zapis ogólnych warunków ubezpieczenia (owu), które wyłączyły jego odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną w samochodzie na skutek parkowania bez należytej ostrożności. Adwokaci przedsiębiorcy: Robert i Michał Kochaniakowie, przekonywali sąd, że owej kradzieży nie można podciągnąć pod ten wyjątek. Skupili się na pojęciu samochodu, że nie należy do niego naczepa. Naczepa ma samodzielny byt, inny numer rejestracyjny. Wyłączenie z owu dotyczyło więc tylko szoferki-ciągnika. Czy był sens takiego wyłączenia? Owszem, bywa przecież okradana sama szoferka-ciągnik, który też może mieć schowki na towary. A gdyby mimo to były wątpliwości, to przepisy ustawy o działalności ubezpieczeniowej (art. 12) wyznaczają zasady interpretacyjne. Po pierwsze, owu oraz umowa ubezpieczenia powinny być formułowane jednoznacznie i zrozumiale. Po drugie, postanowienia niejednoznaczne interpretuje się na korzyść ubezpieczonego. W końcu ogólną regułą wykładania prawa jest interpretowanie wyjątków ściśle. W tym wypadku wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. - Pojęcie samochodu należy rozumieć w potocznym sensie, jako cały pojazd razem z naczepą, wyłączenie dotyczyło zatem także jej – mówił z kolei pełnomocnik ubezpieczyciela mecenas Artur Chmurski. Sąd Apelacyjny podzielił to stanowisko i pozew oddalił. – Nie może być tak, żeby wykładnia gramatyczna doprowadzała do absurdu wynik wykładni funkcjonalnej (celowościowej). Ubezpieczenie towaru musiało objąć także (jeśli nie głównie) naczepę – powiedziała sędzia Aldona Wapińska. Sporne wyłączenie dotyczyło więc także naczepy. Zresztą w ruchu międzynarodowym dominują takie właśnie pojazdy. Wyrok jest prawomocny.

Komentuj
Kupujmy ekologiczne samochody
6 grudnia 2007 | 1

Zgromadzenie Narodowe - izba niższa francuskiego parlamentu - przyjęło projekt wprowadzenia podatku ekologicznego od zakupu najbardziej toksycznych samochodów. Od przyszłego roku nabywcy takich pojazdów będą karani opłatą ekologiczną w wysokości od 200 aż do 2600 euro. Przygotowana przez ministra ekologii Jean-Louis Borloo propozycja ma zachęcić Francuzów do kupowania ekologicznych samochodów. Podatkiem mają być obciążeni klienci kupujący pojazdy, które wydzielają do atmosfery nadmierną ilość dwutlenku węgla (czyli ponad 160 gramów na kilometr jazdy). Wysokość podatku będzie zależała od tego, ile trujących substancji wydziela samochód, i w skrajnym wypadku może wynosić 2600 euro. Projekt nie tylko karze trucicieli środowiska, ale także nagradza nabywców pojazdów spełniających normy ekologiczne. Będą oni mogli skorzystać z rządowej dopłaty do każdego kupionego samochodu z wysokości od 200 do 1000 euro. Samochodowy podatek ekologiczny został dobrze przyjęty zarówno przez lewicowych, jak i prawicowych polityków. Budzi natomiast protesty przedstawicieli branży motoryzacyjnej. Zarzucają oni projektowi, że "zakłóci konkurencję" na rynku samochodowym. Przyjęcie podatku przez Zgromadzenie Narodowe jest pierwszym konkretnym wynikiem wspólnych konsultacji francuskiego rządu i organizacji ekologicznych z końca października tego roku.

Komentuj
Drogi dojazdowe i konserwacja dróg droższe
6 grudnia 2007 | 0

Do końca roku infrastruktura towarzysząca budownictwu mieszkaniowemu opodatkowana jest 7-proc. VAT. Po 1 stycznia właściwa będzie stawka 22 proc. Tyle samo wyniesie VAT od usług konserwacji. Przedsiębiorcy będą musieli za nie więcej płacić – przypomina “Rzeczpospolita”. W znowelizowanych przepisach ustawy o VAT nie ma pojęcia infrastruktury towarzyszącej budownictwu mieszkaniowemu. Nie będzie ona już korzystała z preferencyjnej stawki VAT, a więc będzie opodatkowana 22-proc. podatkiem. Od 1 stycznia 2008 r. zmieni się również stawka VAT na roboty konserwacyjne. Zgodnie z przepisami obowiązującymi do 31 grudnia 2007 r. stawka 7 proc. ma zastosowanie do robót konserwacyjnych związanych z budownictwem mieszkaniowym i infrastrukturą towarzyszącą. Od 1 stycznia 2008 r., zgodnie z nowymi regulacjami, stawka ta ma dotyczyć tylko dostawy, budowy, remontu, modernizacji, termomodernizacji lub przebudowy. W ustawie pominięto usługi konserwacyjne. Oznacza to, że od początku przyszłego roku roboty konserwacyjne związane z budownictwem mieszkaniowym i infrastrukturą towarzyszącą będą objęte stawką 22 proc. Źródłem kolejnych problemów dla przedsiębiorców może być brak przepisów przejściowych – komentuje dziennik. Nowe zasady opodatkowania będą miały zastosowanie do wszystkich usług zakończonych po 1 stycznia 2008 r.

Komentuj
Nowa deklaracja podatku od środków transportowych
6 grudnia 2007 | 0

W 2008 r. będzie obowiązywać nowy wzór deklaracji DT-1. Właściciele niektórych pojazdów muszą płacić podatek od środków transportowych, a szczegółowe informacje w tej sprawie przekazywać w deklaracji DT-1. Jej wzór obowiązujący w 2008 r. określił minister finansów w rozporządzeniu z 18 października 2007 r. (Dz. U. Nr 205, poz. 1484).

Komentuj
Wyższe opłaty za przejazdy po drogach krajowych
6 grudnia 2007 | 1

Wchodzi w życie par. 1 pkt 5-7 rozporządzenia ministra transportu z 15 października 2007 r. zmieniającego rozporządzenie Ministra Transportu z dnia 8 sierpnia 2006 r. w sprawie opłat za przejazd po drogach krajowych (Dz.U. nr 195, poz. 1412). Ustawodawca określił nowe wysokości stawek opłat uiszczanych za przejazd po drogach krajowych - załącznik nr 1 do rozporządzenia oraz nowy wzór karty opłaty półrocznej dla pojazdów (zespołów pojazdów) innych niż autobusy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t i poniżej 12 t spełniających wymagania normy euro 0 lub euro 1, a także wzór karty opłaty półrocznej dla pojazdów (zespołów pojazdów) innych niż autobusy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t i poniżej 12 t spełniających wymagania minimum normy euro 2; wzór karty opłaty półrocznej dla pojazdów (zespołów pojazdów) innych niż autobusy o dopuszczalnej masie całkowitej co najmniej 12 t spełniających wymagania normy euro 0 lub euro 1; wzór karty opłaty półrocznej dla pojazdów (zespołów pojazdów) innych niż autobusy o dopuszczalnej masie całkowitej co najmniej 12 t spełniających wymagania minimum normy euro 2 oraz wzór karty opłaty półrocznej dla autobusów spełniających wymagania normy euro 0 lub euro 1; wzór karty opłaty półrocznej dla autobusów spełniających wymagania minimum normy euro 2.

Komentuj
Zmiany w czasie pracy kierowców
6 grudnia 2007 | 0

Wchodzi w życie art. 3 pkt 2 ustawy z 28 kwietnia 2007 r. o zmianie ustawy o czasie pracy kierowców oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. nr 99, poz. 661). Podmiot wykonujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przewóz drogowy uiszcza opłatę drogową: roczną, również półroczną oraz miesięczną, siedmiodniową albo dobową.

Komentuj
Klasyfikacja aut
6 grudnia 2007 | 0

Pickupy, składające się po pierwsze z zamkniętej kabiny przeznaczonej na przestrzeń pasażerską, w której za siedzeniem lub kanapą kierowcy znajdują się składane lub wyjmowane siedzenia z pasami bezpieczeństwa o trzech punktach mocowania, a po drugie z przestrzeni ładunkowej nie wyższej niż 50 cm, otwieranej jedynie z tyłu i nieposiadającej żadnego wyposażenia służącego do przytwierdzania ładunku, mające bardzo luksusowe wnętrze wyposażone w liczne opcje i wyposażone w system hamulcowy ABS, silnik benzynowy o pojemności od 4 do 8 litrów z automatyczną skrzynią biegów o bardzo wysokim zużyciu paliwa, napęd na cztery koła oraz luksusowe (sportowe) felgi należy klasyfikować na podstawie ich ogólnego wyglądu i ogółu cech. Klasyfikować należy w pozycji 8703 Nomenklatury Scalonej zawartej w załączniku I do rozporządzenia Rady (EWG) nr 2658/87 z 23 lipca 1987 r. w sprawie nomenklatury taryfowej i statystycznej oraz w sprawie Wspólnej Taryfy Celnej, ze zmianami wprowadzonymi przez załączniki do rozporządzeń Komisji (WE) nr 3115/94 z 20 grudnia 1994 r. (WE) nr 3009/95 z 22 grudnia 1995 r. i (WE) nr 1734/96 z 9 września 1996 r. - wyrok Trybunału z 6 grudnia 2007 r., C 486/06

Komentuj
Zasady przeprowadzania kontroli ruchu drogowego
4 grudnia 2007 | 0

Czy i w jakich sytuacjach radiowóz oraz policjant przeprowadzający kontrolę ruchu drogowego powinien być widoczny dla kierującego samochodem? Na to pytanie odpowiada rozporządzenie w sprawie kontroli ruchu drogowego – przypomina Komenda Główna Policji. Pewne jest jednak to, że dla kierowcy jadącego zgodnie z przepisami nie ma znaczenia, w jakim miejscu stoi radiowóz i policjant przeprowadzający kontrolę, natomiast dla osoby pędzącej 150 km/h radiowóz ten zawsze będzie widoczny zbyt późno. Zasady prowadzenia kontroli ruchu drogowego zostały określone w wydanym na podstawie ustawy Prawo o ruchu drogowym rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30 grudnia 2002 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego. Dla kierującego pojazdem najistotniejszym elementem tych zasad jest to, że polecenie do zatrzymania pojazdu winno być podane z dostatecznej odległości, w sposób zapewniający jego dostrzeżenie przez kierującego pojazdem oraz bezpieczne zatrzymanie w miejscu wskazanym przez policjanta. Warto zaznaczyć, iż reguły te nie określają "widoczności" pojazdu policyjnego, gdyż kontrola drogowa może być przeprowadzana także przez policjanta pełniącego służbę bez radiowozu np. w patrolu pieszym lub korzystającego z motocykla. Generalną zasadą jest to, że pojazd policyjny powinien być ustawiony w miejscu bezpiecznym i widocznym dla uczestników ruchu, niemniej jednak w sytuacji, gdy nie może być ona zastosowana – a prowadzenie kontroli na danym odcinku jest uzasadnione – dopuszczalne jest inne usytuowanie pojazdu policyjnego. Podkreślić należy, że niezależnie od usytuowania pojazdu policyjnego, dla uczestnika ruchu drogowego wiążące są polecenia i sygnały podawane przez policjantów, którzy dobierają miejsce i sposób przeprowadzenia kontroli, tak aby nie powodowało to utrudnienia, bądź zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Warto także podkreślić, że osobie jadącej zgodnie z przepisami nie przeszkadza, w jakim miejscu stoi radiowóz i policjant przeprowadzający kontrolę, natomiast dla osoby pędzącej 150 km/h radiowóz ten zawsze będzie widoczny zbyt późno.

e-PrawoDrogowe

– w nim komplet aktów prawnych w zakresie ruchu drogowego:

§Bieżąca aktualizacja drogą internetową (pobierana automatycznie);

§Akty rzeczywiste (publikowane w Dziennikach Ustaw);

§Akty ujednolicone (ponad 140 aktów zawierających wprowadzane zmiany);

§System wyszukiwarek poszukiwanych aktów i występujących w nich fraz;

§Możliwość wydruku całych aktów, ich fragmentów lub załączonych wzorów;

§Program przyjazny w obsłudze;

§Najtańszy na rynku wydawniczym.

1e73f8a3cecbe40dc28d41050d01fbd9cd09cdbe

ZAWSZE AKTUALNE - ZAMÓW – 0-502-659-431

Komentuj
Rozliczenie roczne złożysz przez internet
4 grudnia 2007 | 0

Koniec z kilometrowymi kolejkami w urzędach skarbowych – donosi “Dziennik” za “Gazetą Wyborczą”.. Od Nowego Roku wystarczy komputer podpięty do internetu. Od stycznia przez sieć będą mogli rozliczać się przedsiębiorcy, a od kwietnia - także zwykli podatnicy. Do tej pory przez internet z fiskusem mogły kontaktować się tylko największe firmy. Ale zmiany już widać na horyzoncie. Zgodnie z nową ordynacją podatkową od 1 stycznia wszyscy podatnicy będą mogli wysłać do urzędu skarbowego swoją deklarację bez konieczności wypełniania jej na papierze. Jednak uwaga - na razie jeszcze nie wszystkie deklaracje będzie można przesyłać elektronicznie. Nowe przepisy obejmują jedynie 39 wybranych dokumentów, między innymi deklaracje VAT-7, VAT-9 oraz CIT-8. Od 1 kwietnia będzie można przesyłać także zeznania roczne PIT-36, PIT-36L, PIT-37 oraz PIT-38. Kolejne e-deklaracje będą udostępniane stopniowo od 1 lipca 2008 roku i 1 stycznia 2009 roku. Bez względu na to wszyscy podatnicy od Nowego Roku mogą występować o zaświadczenie upoważniające do przesyłania takich elektronicznych deklaracji. Do przesyłania e-deklaracji konieczny jest także bezpieczny, kwalifikowany podpis elektroniczny - przypomina "Gazeta Prawna".

Komentuj
Ministerstwo nie ma projektu podwyżki opłat
4 grudnia 2007 | 1

Obecnie opłata za egzamin na prawo jazdy kat. B kosztuje 134 zł. Od wiosny 2008 może być drożej – czytamy w “Gazecie Lubuskiej”. I dalej: Opłaty za egzaminy na prawo jazdy, w tym kat. B, ustala Ministerstwo Infrastruktury i dlatego ich wysokość jest taka sama w całym kraju. Obecne stawki obowiązują od ponad dwóch lat. I mimo, że nie wydają się niskie, to już pojawiają się sygnały, że pójdą w górę. Od kiedy? Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zielonej Górze Ireneusz Plechan mówi - W ciągu dwóch lat, kiedy obowiązują obecne stawki zmieniło się wiele. Podrożało paliwo, różne usługi, ale z tym byśmy sobie poradzili. Najważniejszą zmianą jest wchodząca od stycznia 2008 podwyżka pensji egzaminatorów o 30 procent. Dlatego stowarzyszenie dyrektorów WORD na najbliższym spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury, będzie pewnie wnioskować o zwiększenie opłat za egzaminy. Nie sądzę jednak, by stało się to już w styczniu. Zastępca dyrektora gorzowskiego WORD Stanisław Gortat twierdzi, że na razie o żadnej podwyżce nie może być mowy: - To prawda, że od stycznia egzaminatorzy będą zarabiać więcej. Ale przecież te 1.600 zł, jakie obecnie dostają to zbyt mało przy tak stresującej pracy. Na ostatniej naradzie z pracownikami ministerstwa usłyszeliśmy, że nie planuje się żadnej podwyżki opłat za egzaminy. Słowa Gortata potwierdza Justyna Bracha z Ministerstwa Infrastruktury. - Nie planujemy podwyżki opłat za egzaminy państwowe i nie pracujemy obecnie nad rozporządzeniem w tej sprawie. Skąd więc ośrodki wezmą pieniądze na wyższe pensje? - Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Będą musiały sobie radzić - dodaje Bracha. Tu dochodzimy do sedna sprawy. Ośrodki podwyższą pensje egzaminatorom, a nie znajdą dodatkowych dochodów, to zwrócą się do ministerstwa z prośbą o podwyżkę cen egzaminów na prawo jazdy. W ten sposób najszybciej znajdą dodatkowe źródło zarobku.

Komentuj
Potrzebna nowelizacja przepisów o opłatach na autostradach
4 grudnia 2007 | 0

Potrzebna jest nowelizacja przepisów regulujących opłaty za przejazd autostradą – twierdzi rzecznik praw obywatelskich. Należy wprowadzić obowiązek ich zmniejszania w razie prowadzenia remontów, które powodowałyby istotne utrudnienia w ruchu. Obecne regulacje nie gwarantują należytej ochrony praw użytkowników autostrad. Najbardziej dokuczliwe są prace remontowe na autostradzie A4 na odcinku z Katowic do Krakowa. Prawie połowę trasy trzeba pokonywać jednym pasem jezdni, oczywiście dużo wolniej. Mimo to opłaty za przejazd nie zmalały. Zdaniem autorów skarg do rzecznika skoro droga A4 chwilowo przestała być autostradą, bo nie spełnia warunków ustalonych dla takich tras, kierowcy nie powinni wnosić opłat za przejazd w wysokości ustalonej w umowie koncesyjnej. Zgodnie z ustawą z 1994 r. o autostradach płatnych wysokość opłaty za przejazd autostradą, którą zarządza spółka, ustala się w umowie o eksploatację drogi. Z rozporządzenia ministra infrastruktury z 2004 r. w sprawie opłat za przejazd autostradą wynika, że prawo dokonania zmiany (czyli także obniżenia) opłat przysługuje koncesjonariuszowi, z tym jednak zastrzeżeniem, że zostanie ona uzgodniona z generalnym dyrektorem dróg krajowych i autostrad. Ustawa z 1994 r. nie przewiduje więc, aby ograniczenia w korzystaniu z autostrady spowodowane remontem mogły mieć wpływ na obniżkę opłat za przejazd. Z kolei rozporządzenie z 2004 r. uzależnia ją od inicjatywy koncesjonariusza (który nie jest nią przecież zainteresowany ze względu na spadek przychodów) oraz od zgody GDDKiA i od warunków zawartych w umowie koncesyjnej.

Komentuj
Ofiary wypadków bez podatku Religi?
4 grudnia 2007 | 0

Platforma Obywatelska szykuje rewolucję w systemie ubezpieczeń komunikacyjnych i w zasadach leczenia poszkodowanych w wypadkach samochodowych – donosi “Dziennik Łódzki”. Pod nóż ma pójść uchwalony przez PiS tzw. podatek Religi, czyli 12-proc. haracz, który od 1 października jest przekazywany ze składek właścicieli samochodów na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia. Wiceszef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski zapewnia w rozmowie z dziennikiem "Polska", że decyzja w sprawie podatku Religi zapadnie już w połowie grudnia i będzie dotyczyć nie tego, czy go zlikwidować, ale kiedy. - Wpływy z tego podatku zostały zapisane w przyszłorocznym budżecie NFZ i w przypadku rezygnacji z podatku Religi trzeba będzie poszukać brakujących pieniędzy gdzie indziej - mówi Chlebowski. Jednym z pomysłów na załatanie dziury po świadczeniu Religi jest wprowadzenie płatności za szkody na wzór zachodniej Europy. W praktyce będzie to oznaczało, że sprawca wypadku zapłaci za leczenie ofiary ze swojej polisy. Obecny system ubezpieczeń jednakowo obciąża sprawcę i ofiarę. Koszty leczenia po wypadku pokrywane są bowiem ze składek zdrowotnych wszystkich ubezpieczonych. Czy to jest sprawiedliwe? Wielu kierowców liczy na obniżki składek obowiązkowego OC. Mimo zapowiedzi likwidacji podatku Religi, towarzystwa ubezpieczeniowe - z wyjątkiem państwowego molocha PZU - nie kwapią się do cięć.

01b69d1d54bcd7a7e505e938df1023d7447f6de0

Komentuj
Wykresówki do sprawdzenia przez 28 dni
4 grudnia 2007 | 0

O zmianie przepisów od 1 stycznia muszą pamiętać przewoźnicy i kierowcy. Dodatkową uciążliwością dla nich będzie konieczność wożenia wykresówek przez kierowców – przypomina “Rzeczpospolita”. Chodzi o zawodowców prowadzących auta w transporcie drogowym. Unijne przepisy dotyczące czasu prowadzenia pojazdów są wyjątkowo skomplikowane i kolejne zmiany unijnych przepisów komplikują je coraz bardziej. Najważniejsze dla kierowców zmiany to fakt, iż kierowca będzie musiał mieć przy sobie wykresówki za okres dłuższy niż do tej pory. Do końca kwietnia 2006 r. musiał okazywać inspektorom transportu drogowego i innym uprawnionym do tego kontrolerom wykresówki za bieżący tydzień i za ostatni dzień poprzedniego tygodnia, w którym kierował pojazdem. Obecnie musi już wozić ich 15 (dokładniej – wszystkie używane w ciągu poprzednich 15 dni), nie licząc wykresówki za ostatni dzień. Od 1 stycznia 2008 r. liczba wożonych przez kierowcę wykresówek znowu wzrośnie. Będzie on musiał okazywać dokument za bieżący dzień i aż za 28 poprzednich. Przypominamy, że wykresówki trzeba przechowywać przez rok po ich użyciu, zachowane w czytelnej formie i chronologicznie poukładane. Za nieokazanie tarczki tachografu grozi przewoźnikowi drogowemu kara w wysokości 500 zł za każdy dzień, z którego brakuje wykresówki. Zmiany wynikają z rozporządzenia nr 561/2006/WE w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (Dz. Urz. L 102/1 z 11 kwietnia 2006 r.

e-PrawoDrogowe – TRANSPORT (w przygotowaniu)

– w nim komplet aktów prawnych w zakresie transportu:

§Bieżąca aktualizacja drogą internetową (pobierana automatycznie);

§Akty rzeczywiste (publikowane w Dziennikach Ustaw);

§Akty ujednolicone (ponad 140 aktów zawierających wprowadzane zmiany);

§Akty polskie i unijne

§System wyszukiwarek poszukiwanych aktów i występujących w nich fraz;

§Możliwość wydruku calych aktów, ich fragmentów lub załączonych wzorów;

§Program przyjazny w obsłudze;

Część “Transport” pomyślana jest jako integralna część e-PrawaDrogowego

ZAWSZE AKTUALNE – ZAMÓW TERAZ – 0-502-659-431

 

e7d89a4a7e8a2e4de954f295e1a2b50b642d2baf

Komentuj
Ustalenie przebiegu nowych dróg krajowych
4 grudnia 2007 | 0

Opublikowano rozporządzenie ministra transportu z 12 listopada 2007 r. w sprawie ustalenia przebiegu dróg krajowych w województwie dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim, pomorskim, śląskim, zachodniopomorskim.

Komentuj
Projekty aktów prawnych na Radzie Ministrów
4 grudnia 2007 | 0

Rząd zaakceptował wnioski właściwych ministrów dotyczące akceptacji projektów ustaw skierowanych do Sejmu RP VI kadencji m.in. o zmianie ustawy o drogach publicznych. Na wniosek właściwych ministrów, rząd zdecydował wycofać z prac sejmowych następujące projekty ustaw m.in. o zmianie ustawy o czasie pracy kierowców oraz o zmianie niektórych innych ustaw; o zmianie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej wraz z autopoprawką; o zmianie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.

Komentuj
24. wersja e-PD: w niej projekt rozporządzenia dot. „zielonej strzałki”
3 grudnia 2007 | 0

Komunikat – przygotowana została kolejna nowelizacja aktualizowanego zbioru aktów prawnych e-PrawoDrogowe – wersja 24. W  aktualizacji: rozporządzenie w sprawie utworzenia Ministerstwa Infrastruktury i zniesieniu ministerstw: Budownictwa, Gospodarki Morskiej i Transportu; rozporządzenie o szczegółowym zakresie działania Ministra Infrastruktury oraz projekt rozporządzenia Ministra Transportu zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach

Komentuj
Kontrole przyrządów do pomiarów prędkości
3 grudnia 2007 | 0

Opublikowano rozporządzenie ministra gospodarki z 9 listopada 2007 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych. Sprawdzenie prędkościomierza kontrolnego podczas legalizacji w znamionowych warunkach użytkowania wykonuje się w miejscu jego stałego zainstalowania, o ile jego przetwornik lub zespół przetworników są zainstalowane na stałe. Błędy wskazań prędkościomierza kontrolnego można wyznaczyć w miejscu jego stałego zainstalowania w sposób oznaczony w dokumentacji techniczno-konstrukcyjnej. Akt wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia, tj. 18 grudnia 2007 r.

Komentuj
Dzieci bezpieczne w pojeździe
3 grudnia 2007 | 1

Opublikowano regulamin nr 44 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) - Jednolite przepisy dotyczące homologacji urządzeń przytrzymujących dla dzieci przebywających w pojazdach o napędzie silnikowym (urządzenia przytrzymujące dla dzieci). Regulamin stosuje się do urządzeń przytrzymujących dla dzieci, które nadają się do instalacji w pojazdach o napędzie silnikowym, posiadających trzy koła lub więcej, oraz które nie są przeznaczone do eksploatacji ze składanymi lub bocznymi siedzeniami. Urządzenie przytrzymujące dla dzieci (urządzenie przytrzymujące) oznacza układ części, który może obejmować zespół taśm lub części elastycznych z klamrą zabezpieczającą, elementami regulującymi, elementami mocującymi, a w niektórych przypadkach dodatkowe urządzenie, takie jak przenośne łóżeczko, nosidełko dla niemowląt, dodatkowy fotel i/lub osłonę przed uderzeniem, które mogą być umieszczone w pojeździe o napędzie silnikowym. Urządzenie jest tak zaprojektowane, aby zmniejszyć ryzyko zranienia użytkownika w przypadku zderzenia lub nagłego spowolnienia pojazdu poprzez ograniczenie ruchów jego ciała.

Komentuj
Więcej zielonych podświetlanych strzałek
3 grudnia 2007 | 1

Podświetlane zielone strzałki pozwalające na warunkowy skręt w prawo nie tylko pozostaną na naszych ulicach, ale będzie ich jeszcze więcej. Taki jest najnowszy pomysł Ministerstwa Transportu. Zabrało ono głos, gdy zarządzający ruchem na drogach w kilku miastach Polski postanowili ze strzałek powoli rezygnować. Wbrew zapowiedziom zielone strzałki umożliwiające opuszczenie skrzyżowania w prawą stronę, nawet gdy pali się czerwone światło, nie będą likwidowane. Mało tego, będzie ich znacznie więcej. Wokół strzałek od kilkunastu miesięcy trwa spore zamieszanie. Są nazywane zmorą pieszych, ale i wybawieniem dla tkwiących w korkach kierowców. W rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych istnieją od lat. Zielona strzałka oznacza dla kierowcy następujące zachowanie: powinien się zatrzymać, upewnić, czy nie utrudni ruchu innym uczestnikom, i dopiero wówczas jechać. I w tym zakresie nic się nie zmienia. Pojawiło się jednak inne rozporządzenie, a właściwie załącznik do rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych sygnałów i znaków drogowych. A w nim jedno zdanie, z którego wynika, że sygnalizatorów tych nie można umieszczać w miejscach, w których ruch pojazdów jest kolizyjny (następuje kolizja strumieni ruchu pieszego i kołowego). Urzędnicy z zarządów dróg miejskich przestraszyli się, że istniejące strzałki są niezgodne z prawem. Ministerstwo przygotowało nowelizację rozporządzenia i jego załącznika, by wszystko było jasne. Zrezygnowało z niefortunnego określenia “kolizyjności strumieni”. Nie myśli o rezygnacji z podświetlanych strzałek. Pozwalają one rozładować ruch na zakorkowanych drogach tam, gdzie nie zagraża to bezpieczeństwu pieszych. Argumentem jest to, że do dziś nie zaobserwowano negatywnego wpływu na bezpieczeństwo takiego sygnalizatora. Zmiana rozporządzenia ma nastąpić w pierwszym kwartale 2008 r. Ministerstwo zapowiada, że przeanalizuje wnioski z dotychczasowego stosowania przepisów o znakach i sygnałach oraz uwzględni postęp technologiczny. Rezygnacji ze strzałek nie wymaga od nas Unia Europejska. Świecące zielone strzałki pojawiły się na polskich drogach siedem lat temu. Zastąpiły te z lat 80. - malowane na metalowych tabliczkach - przeczytaliśmy w “Rzeczpospolitej”.

Komentuj

Statystyka

Stan brd w okresie styczeń-październik 2007 r.
9 grudnia 2007 | 2

 W okresie od stycznia do października 2007 roku odnotowano: 

40 863 wypadków drogowych (więcej o 2 909, niż w analogicznym okresie 2006 r.), w których

52 647 osób odniosło obrażenia ciała (więcej o 4 182) 

4 504 osoby zginęły (więcej o 382)

odnotowano:

318 195 kolizji (mniej o 15 580).

Komentuj

Przegląd prasy

Jak projektować drogi dla rowerzystów
6 grudnia 2007 | 0

Rozmowa z Tristanem Martinem, koordynatorem ds. transportu rowerowego holenderskiej Hagi, który przez kilka ostatnich dni jeździł rowerem po Warszawie, rozmawia “Gazeta Wyborcza”: Haga to prawdziwy raj dla cyklistów. W niespełna półmilionowym mieście jest 270 km ścieżek rowerowych i ok. 100 km pasów rowerowych na jezdniach. W Warszawie Tristan Martin testował w tym tygodniu m.in. ścieżki na moście Świętokrzyskim i świeżo zbudowaną na ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. Przedzierał się też ulicami przez centrum i spotykał urzędnikami, by poradzić, jak powinno się projektować drogi dla rowerzystów.
Krzysztof Śmietana: Jak się panu jeździło rowerem po Warszawie?
Tristan Martin: To było ciekawe doświadczenie. Spodziewałem się, że macie o wiele mniej ścieżek rowerowych. Okazało się, że nie jest jeszcze tak źle. Oczywiście Warszawa ma jeszcze bardzo dużo zrobienia. Drogi rowerowe są niepołączone, a to może nie zachęcać do tego, żeby wsiadać na rower.
Krzysztof Śmietana: Czym się różnią na pierwszy rzut oka ścieżki w Warszawie od tych w Hadze?
Tristan Martin: Zauważyłem, że w Warszawie ścieżka albo bezpośrednio styka się z chodnikiem, albo jest jego wydzieloną częścią. W Hadze drogi rowerowe są zwykle wyraźnie odseparowane od jezdni i chodników. Dzięki temu piesi i rowerzyści nie przeszkadzają sobie nawzajem. Poza budujemy tym raczej ścieżki jednokierunkowe po dwóch stronach ulicy. To jest bezpieczniejsze zwłaszcza wtedy, gdy na danej trasie jest dużo skrzyżowań.
Krzysztof Śmietana: Podobno w Hadze aż 30 proc. codziennych przejazdów do pracy, szkoły czy na zakupy odbywa się na rowerach. Kiedy zaczął się ten szał rowerowy?
Tristan Martin: Holendrzy jeździli masowo na rowerze właściwie od momentu jego wynalezienia pod koniec XIX w. Oczywiście popularność zwiększała się stopniowo. Wraz z rozwojem motoryzacji ludzie coraz częściej chcieli odpocząć od samochodu.
Krzysztof Śmietana: A kiedy zaczęły powstawać pierwsze wydzielone ścieżki rowerowe?
Tristan Martin: Właśnie wtedy, kiedy samochody stały się bardzo popularne, czyli w latach 50. i 60. Uznano, że ruch rowerów i samochodów trzeba odseparować.
Krzysztof Śmietana: A jak to jest zimą? U nas wiele osób nie wyobraża sobie jazdy na rowerze o tej porze roku.
Tristan Martin: Wystarczy tylko odpowiednio się ubrać. Oczywiście na ulicach widać wtedy nieco mniej rowerzystów. Nadal jednak udział podróżujących codziennie na rowerach jest duży - to 15-20 proc.
Krzysztof Śmietana: Za co pan odpowiada jako koordynator transportu rowerowego Hagi?
Tristan Martin: Mówiąc ogólnie, za politykę rowerową w mieście - czyli m.in. za to, gdzie powinny powstawać nowe drogi rowerowe. Pilnuję, czy ich budowa przebiega zgodnie z planem i wyznaczonym budżetem. Projekty staram się konsultować z mieszkańcami. Oczywiście tam, gdzie ścieżki udało się wytyczyć dość prosto, to już to zrobiliśmy. Teraz skupiamy się na trudniejszych zadaniach. Niedawno powstała np. estakada rowerowa nad 12-pasmową autostradą. Dzięki temu można wygodnie przejechać na rowerze z dużego osiedla pod Hagą do centrum miasta.
Krzysztof Śmietana: Gdzie można tu zostawić rower?
Tristan Martin: W centrum Hagi mamy osiem dużych parkingów strzeżonych, które zorganizowało miasto. Opłata wynosi zaledwie 60 eurocentów. To oczywiście nie jest dochodowe przedsięwzięcie. Dlatego parkingowi, którzy tam pracują, są opłacani z funduszy socjalnych. Ogromny parking na 6 tys. rowerów powstaje teraz koło dworca kolejowego. Kolei zależy, żeby tworzyć odpowiednią infrastrukturę koło stacji, bo to im zwiększa liczbę pasażerów.
Krzysztof Śmietana: W Warszawie oprócz ścieżek mają powstawać pasy rowerowe na jezdniach. Podobne są w Hadze. Jak się sprawdzają?
Tristan Martin: Staramy się, żeby takie pasy istniały tylko tam, gdzie natężenie ruchu samochodów jest dosyć małe. Są one trochę mniej bezpieczne niż ścieżki rowerowe. Tam, gdzie to możliwe staramy się zastępować je wydzielonymi ścieżkami. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, najważniejszy problem to jednak odpowiednie zaprojektowanie skrzyżowań. Do kolizji dochodzi zwykle, gdy samochód skręca w prawo. Przejazd rowerowy musi być wyraźnie oznaczony zarówno na jezdni jak i znakami pionowymi.
Krzysztof Śmietana: U nas często od przesiadki na rower odstrasza nie tylko brak ścieżek, ale też podejście kierowców, którzy nie chcą np. ustępować pierwszeństwa albo przejeżdżają blisko rowerzysty z dużą prędkością. Wielu z nich uważa, że rowerem powinno się jeździć po lesie albo po parku. Jak można by zmienić takie podejście?
Tristan Martin: To oczywiście zajmie trochę czasu. Równolegle oprócz budowy odpowiedniej infrastruktury dla cyklistów trzeba promować rower na wszelkie sposoby właśnie jako alternatywny środek transportu. Dobrą akcją jest comiesięczna Masa Krytyczna. Im więcej osób będzie jeździć rowerach, tym będzie to traktowane bardziej poważnej. To rodzaj reakcji łańcuchowej. Jedni pociągają za sobą następnych.
Krzysztof Śmietana: W Warszawie większość ścieżek zbudowana jest z betonowej kostki. Już po kilku latach są one krzywe i dziurawe. Dopiero w tym roku powstają pierwsze drogi z asfaltu.

Tristan Martin: W Hadze mamy ok. 25 proc. ścieżek asfaltowych. Na pozostałych sukcesywnie wymieniamy jednak kostkę i płyty na asfalt. To powinno zająć kilka lat.
Krzysztof Śmietana: Sądzi Pan, że w Warszawie też kiedyś zaczniemy jeździć na rowerach tak masowo jak miastach holenderskich?
Tristan Martin: Czeka was jeszcze długa droga. W ciągu 20 lat pewnie jednak zbliżycie się do naszego poziomu.

Komentuj
Elki na drogach osiedlowych
4 grudnia 2007 | 3

Do poznańskiej “drogówki" wpłynęła kolejna skarga od mieszkańca os. Przyjaźni na utrudnienia w ruchu spowodowane przez samochody nauki jazdy. Podobne sygnały odbiera też Straż Miejska. Mieszkańcy osiedli narzekają, że ośrodki szkoleniowe zrobiły sobie z wewnętrznych parkingów place manewrowe. Kierowcy wskazują, że “elki" spowalniają ruch, blokują wyjazdy z osiedli, jednym słowem stanowią swoistą przeszkodę na drodze. Instruktorzy twierdzą, że taka sytuacja trwać będzie do momentu, do kiedy przy ulicy Wilczak funkcjonować będzie Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Mieszkańcy Winograd rozumieją, ale nie widzą sposobu na rozwiązanie problemu. – Mieszkańcy Winograd twierdzą, że czasem kilka pojazdów ośrodków szkolenia, jeden za drugim, jedzie wolno prawym pasem ruchu uniemożliwiając lub wstrzymując wyjazd z wewnętrznej drogi osiedla – mówi Józef Klimczewski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego KMP z Poznaniu. Podobne sygnały odbiera straż miejska. – Skargi na “elki" wpływają tradycyjnie od mieszkańców Winograd – mówi Przemysław Piwecki, municypalny. – Niestety, samochody nauki jazdy, które jeżdżą po ulicach tej dzielnicy to nie tylko pojazdy poznańskich ośrodków, ale także spoza stolicy Wielkopolski. – Skargi dotyczą tego, że “elki" jeżdżą jedna za drugą, że kandydaci na kierowców nie potrafią ruszyć na zielonym, że wstrzymują ruch, bo auta im gasną. – Przecież oni nie dostają prawka na dzielnicę Winogrady tylko na cały świat! – zżyma się Kazimierz Siduk, mieszkaniec “elkowej" dzielnicy. – Jak ja się uczyłem, to jeździłem po całym Poznaniu. Nie miałem pojęcia, jaką trasę egzaminator wytyczy mi na egzaminie. – Może chociaż ograniczyć jazdy w godzinach szczytu? – podsuwa pomysł Jacek Małecki z Piątkowa. – Takie problemy ma cała Polska z wyjątkiem Warszawy, gdzie są trzy ośrodki egzaminacyjne – tłumaczy Zbigniew Ogiński z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów. – To bardzo dziwne pomysły – twierdzi Andrzej Gruszka, Szkoła Jazdy “Wierzbak". – Kursanci muszą nauczyć się jeździć w każdych warunkach i o każdej porze. Zapewniam, że nikt z nas, instruktorów, nie jeździ tylko po Winogradach, bo byłoby to po prostu nudne. Jeździmy wszędzie. A im bliżej Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, tym samochodów z “elką" więcej , bo zjeżdża się tam cała Wielkopolska. – Doskonale rozumiem i zgadzam się z tymi ludźmi – mówi Jerzy Milewski z “Autoszkoły". – Tam jednak zlokalizowany jest ośrodek egzaminacyjny i każdy kursant chce poznać okoliczne ulice. – W tej kadencji Komisja Bezpieczeństwa nie zajmowała się tą sprawą, ale jeśli wpłynie taki sygnał od mieszkańców podejmiemy interwencję – obiecuje Maciej Przybylak, radny miasta. – Kiedyś radni Nowej Soli chcieli ograniczyć wjazd “elek" w godzinach szczytu do centrum. Nie udało im się, bo wszystkie drogi oprócz prywatnych są publicznymi, także osiedlowe. Znaki zakazujące wjazdu “elkom" są nielegalne – tłumaczy Z. Ogiński. – Jeśli ktoś będzie próbował ograniczyć nasze prawa, wystąpimy do Rzecznika Praw Obywatelskich i do Trybunału Konstytucyjnego. Według niego problem z “elkami", a właściwie z korkami na Winogradach jest chwilowy, a związany był głównie z remontami tamtejszych ulic – przeczytaliśmy w “Głosie Wielkopolskim”.

Komentuj
Koniec jazdy na żółtym
3 grudnia 2007 | 6

Stołeczna drogówka chce zmusić kierowców, żeby zaczęli przestrzegać kodeksu drogowego. Od początku grudnia funkcjonariusze zaczynają akcję wymierzoną w kierowców, którzy przejeżdżają przez skrzyżowanie na żółtym świetle. To już druga tego typu inicjatywa w ostatnich dniach. W ubiegłym tygodniu policjanci z drogówki karali mandatami osoby, które wjeżdżały na zakorkowane samochodami skrzyżowanie, chociaż mogły przewidzieć, że z nich nie zjadą. Na najważniejszych skrzyżowaniach w stolicy mają pojawić się policjanci, którzy będą zapisywali numery rejestracyjne pojazdów przejeżdżających przez przejścia dla pieszych mimo zmieniających się świateł. - Aby kierowcy nie mieli wątpliwości, że popełnili przestępstwo, nasi ludzie będą wykorzystywać do kontrolowania fotorejestratory - mówi Jacek Zalewski, naczelnik wydziału ruchu drogowego. - Obraz z kamery nie kłamie i nikt nie powinien mieć pretensji, jeśli dostanie mandat - dodaje. A mandaty, które zamierzają wystawiać policjanci z drogówki, mogą bardzo uszczuplić domowy budżet. Za przejechanie przez skrzyżowanie przy innym świetle niż zielone kierowcy grozi sześć punktów karnych. Dostanie też mandat. Ile zapłaci, zależy od funkcjonariuszy - kara waha się od 20 zł nawet do 500 zł. Kierowcy, którzy w tym roku popełnili takie wykroczenie i zostali na nim przyłapani (a było ich już kilka tysięcy), tłumaczą się, że pokonywali skrzyżowanie na żółtym, a nie czerwonym świetle. - To nie jest wytłumaczenie. Według przepisów ruchu drogowego kierowca może przejechać wyłącznie na zielonym świetle. Gdy widzi żółte, powinien natychmiast hamować - mówi Zalewski. Właściciele samochodów powołują się jednak na inny zapis kodeksu drogowego, który mówi, że można przejechać na żółtym świetle, jeśli gwałtowne hamowanie mogłoby spowodować kraksę, bo jadący z tyłu samochód nie zdążyłby się zatrzymać. Policjanci jednak zapewniają, że i takie wymówki nie znajdą u nich zrozumienia. - Po centrum miasta powinno się jeździć 50 km/godz. Przy takiej prędkości droga hamowania jest na tyle krótka, że nie powinien w nas wjechać żaden samochód. Takie obawy może mieć tylko właściciel samochodu z niesprawnymi hamulcami lub jeżdżący z niedozwoloną prędkością - mówią policjanci. Kierowcy krytykują policję, że przez takie akcje w stolicy będą korki większe niż dotąd. - Czy oni powariowali?! - denerwuje się Sławomir Pawlak, taksówkarz z 12-letnim stażem. - Przecież gdyby wszyscy przestrzegali skrupulatnie kodeksu drogowego, to całe miasto by stanęło w korkach! Dzięki temu, że stołeczni kierowcy jeżdżą z głową i czasem naginają przepisy, po Warszawie da się w ogóle przejechać - dodaje. Do drogówki jednak te argumenty nie przemawiają. - My przede wszystkim musimy zadbać o to, by po stolicy jeździło się bezpieczniej. Płynność ruchu jest na drugim planie - dodaje Zalewski.

Komentuj
Po nowym roku będziemy egzaminować po staremu – mówi dyrektor WORD
3 grudnia 2007 | 1

Dwa miesiące trzeba czekać na praktyczny egzamin na prawo jazdy. Kolejki jeszcze tej jesieni miał rozładować nowy punkt egzaminowania. Na jego otwarcie trzeba jednak poczekać aż do stycznia – komentuje “Rzeczpospolita”. I dalej czytamy: W Warszawie egzamin można zdawać tylko w dwóch oddziałach Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. W głównym, znajdującym się przy ul. Odlewniczej 8, na prawo jazdy kat. B (samochody osobowe) co dzień egzaminowanych jest 350 osób. Nieco mniej sprawdzianów – około 200 – przeprowadzanych jest w ośrodku przy ul. Powstańców Śląskich 125. Ustawowy czas oczekiwania na egzamin po zakończeniu kursu wynosi 30 dni, jednak w obu ośrodkach czeka się dwa razy dłużej. Powodów jest kilka. Wielu adeptów kierownicy oblewa praktyczne sprawdziany i musi je powtarzać. Średnio uprawnienia uzyskuje się za trzecim podejściem. Za każde kursant musi zapłacić 134 zł. Kolejki rosną także dlatego, że oba ośrodki przeżywają prawdziwy najazd chętnych obawiających się, że po nowym roku trudniej będzie uzyskać uprawnienia do kierowania autem, bo zmienią się zasady egzaminowania.– Na kursie mówiono nam, że może być trudniej, bo na praktycznym będzie trzeba jechać również za miasto – mówi jedna z kursantek. - A nawet jeśli zdamy, to będzie obowiązywał okres próby, po którym czeka nas kolejne szkolenie. - Nic podobnego, po nowym roku będziemy egzaminować po staremu - uspokaja Andrzej Szklarski, dyrektor WORD w Warszawie. Chociaż prace nad nowymi przepisami trwają, w 2008 roku jedyna zmiana dotyczyć będzie samochodów egzaminacyjnych. W województwie mazowieckim od lutego kursanci przesiądą się z opli corsa do toyot yaris. - Co trzy lata musimy wyłaniać nowego producenta aut - tłumaczy Szklarski.- Zdecydowaliśmy się na Toyotę, gdyż zaproponowała najtańszą ofertę. Kolejki nie maleją także z powodu opóźnienia w otwarciu nowego punktu egzaminowania, który miał być czynny jesienią. Zacznie działać dopiero w styczniu. Na razie na zaadoptowanym terenie Robotniczego Klubu Sportowego Okęcie u zbiegu ul. Radarowej i Hynka trwa remont budynku i budowa trzech placów manewrowych. W ośrodku, który będzie dysponował 15 autami, ma się odbywać ok. 200 egzaminów dziennie. Inwestycja na Okęciu pochłonie ok. 700 tys. zł. Na razie, by zmniejszyć kolejki oczekujących, dyrektor ośrodka postanowił zatrudnić więcej egzaminatorów.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 223
9 grudnia 2007 | 0

Nietrzeźwy kierowca chciał przewozić przedszkolaki - Policjanci z Lęborka zatrzymali nietrzeźwego kierowcę autokaru. 43-latek miał zawieźć grupę przedszkolaków na wycieczkę. O skontrolowanie stanu technicznego pojazdu i trzeźwości kierowcy poprosił jeden z rodziców. Mężczyzna, który we krwi miał 0,22 promila alkoholu, trafił do komendy. Do Gdyni dzieci zawiózł inny, trzeźwy kierowca.Mężczyzna miał zawieźć 40-osobową grupę przedszkolaków. Funkcjonariusze nie mieli zastrzeżeń co do sprawności autokaru. Natychmiast zatrzymano jego prawo jazdy. Za jazdę w stanie po użyciu alkoholu grozi mu kara aresztu lub grzywna do 5 tysięcy złotych.

Nietrzeźwy kierowca prowadził autobus- Braniewska policja zatrzymała w Narusie (gm. Frombork) kierowcę autobusu, który miał 0, 6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. 52- letni Roman U. jechał autokarem pełnym pasażerów. Kierowca z Elbląga prowadził autokar jednego z lokalnych przewoźników. Okazuje się, że to nie pierwszy taki wyczyn Romana U. Mężczyzna został zatrzymany 5 grudnia w Narusiepodczas policyjnej akcji “Prędkość”. Wiózł komplet pasażerów. - Poranny kurs do Elbląga mógł zakończyć się dla nich tragicznie. Kontrolujący go policjant ruchu drogowego wyczuł wyraźną woń alkoholu. Kierowca od razu zakończył swój kurs. Został przewieziony do braniewskiej komendy - mówi nadkom. Anna Kos, oficer prasowy. Być może gdyby mężczyzna nie przekroczył prędkości zakończyłby kurs w Elblągu. Stało się jednak inaczej. - Jak ustalili funkcjonariusze ruchu drogowego wypił od 4 do 5 piw. Sam zatrzymany mówił, że 2 lub 3 lata wcześniej miał już zatrzymywane prawo jazdy za jazdę autobusem pod wpływem alkoholu - mówi nadkom. Ann Kos. Za kierowanie autobusem w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo zatrzymane zostanie jego prawo jazdy. Nie wiadomo jakie konsekwencje poniesie w pracy.

Pijany kierowca tira wiózł kolebiące się 27 ton - Na autostradzie A4 w rejonie Kątów Wrocławskich policjanci zatrzymali pijanego kierowcę tira. Miał ponad 2,5 promilaalkoholu, a 27-tonowy ładunek cieżarówki był niewłaściwie umocowany. Uwagę policjantów z drogówki zwrócił fakt, że ciężarówka i jej naczepa były mocno przechylone na prawą stronę. Po zatrzymaniu pojazdu okazało się, że pijany kierowca przewoził 27 ton metalowych teowników, które były niewłaściwie umocowane i spowodowały przechylenie się samochodu. Kierowca odpowie przed sądem za prowadzenie pod wpływem alkoholu i niewłaściwe zabezpieczenie ładunku.

Nietrzeźwy policjant najechał... na radiowóz - Dwa promile alkoholu miał funkcjonariusz z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej, który uderzył swym autem w tył nieoznakowanego samochodu policyjnego. Zostanie zwolniony ze służby. Dzisiaj, kilka minut po 5. rano, na al. Wojska Polskiego osobowy citroen najechał na renault thalia. Okazało się, że za kółkiem citroena siedział policjant z Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy i na dodatek w stanie nietrzeźwym. Badania alkomatem wykazało 2,05 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Komendant wojewódzki policji podjął już decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego zmierzającego do zwolnienia go ze służby. Policjant pracował 13 lat w wydziale kryminalnym KWP. - Był jednym z lepszych pracowników - mówią przełożeni. W samej kolizji nikt nie został ranny.

Komentuj
Most bez samochodów
9 grudnia 2007 | 0

18854b0b3346fe13065309ea313ba1be39334eae

Przed budową innych przepraw dzielnicowi radni zazwyczaj naciskali, by przyspieszyć ich otwarcie. W przypadku mostu Krasińskiego, który w 2010 r. ma połączyć centrum Żoliborza ze Śliwicami na Pradze-Północ, jest całkiem inaczej - z obu stron Wisły płyną prośby, by powstał jak najpóźniej. Przygotowania idą jednak pełną parą. - Nie ma żadnych opóźnień. Projekt będzie gotowy zgodnie z harmonogramem, czyli w marcu przyszłego roku - zapowiada Urszula Nelken z biura prasowego Zarządu Dróg Miejskich. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest dumna z nowej inwestycji. Za swój wielki sukces uważa błyskawiczne tempo rozstrzygnięcia przetarg na projekt tego mostu, który ma być podwieszony na charakterystycznych łukach. Wątpliwości zgłosiła jednak rada Pragi-Północ. Żeby "zmniejszyć uciążliwość dla mieszkańców okolicznych osiedli", domaga się projektu "przeprawy tramwajowo-pieszo-rowerowej". Pod takim antysamochodowym stanowiskiem podpisał się wiceprzewodniczący północnopraskiej rady Kazimierz Baranowski (do niedawna w PiS). Wczoraj Baranowski nie był zbyt rozmowny - tłumaczył, że akurat kieruje swoim autem. - Sprawa mostu Krasińskiego jest mimo wszystko niejasna. Będziemy jeszcze o nim rozmawiać w przyszłym tygodniu - powiedział tylko. O sens budowy mostu bez samochodów spytaliśmy przewodniczącą rady Elżbietę Kowalską-Kobus (PO). - To stanowisko jest nieumiejętnie sformułowane. Powinno być napisane wprost: chcemy lokalnej przeprawy, bez tranzytu ciężarówek. I wcześniej powstania mostu Północnego - stwierdziła. Urszula Nelken z ZDM: - Budować most bez samochodów byłoby rozwiązaniem kalekim dla systemu komunikacyjnego miasta i trochę absurdalne. Ale jeśli taka będzie wola radnych, my się jej podporządkujemy. 

Komentuj
Radom: społeczna misja nauczycieli jazdy
8 grudnia 2007 | 1

W dniu 8 grudnia 2007 roku w Radomiu odbyła się konferencja metodyczna pod hasłem “Społeczna misja nauczycieli jazdy”. Organizatorami konferencji byli: Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Urząd Miejski w Radomiu, Starostwo Powiatowe w Radomiu i Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Radomiu. Zaproszenie do udziału w konferencji przyjęło ponad 70 instruktorów działających w Radomiu i okolicznych powiatach. Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy. Tematyka konferencji: 1) Sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy – Andrzej Markowski, psycholog transportu; 2) Odpowiedzialność prawna nauczyciela jazdy – Maciej Wroński, ekspert prawa drogowego; 3) Umiejętności dobrego kierowcy – Europejski Program OBSERWATOR – Witold Wiśniewski, prezes wydawnictwa Grupa IMAGE; 4) Kształtowanie właściwych postaw kierowców wobec niechronionych uczestników ruchu drogowego – Jan Borowski, KW Policji zs w Radomiu; 5) Potrzeby zawodowe instruktorów jazdy – Krzysztof Szymański, prezes Polskie Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców; 6) Ustawowy nadzór nad procesem szkoleniem kierowców – Andrzej Prósiński, dyrektor Wydziału Komunikacji UM w Radomiu; 7) Statystyka zdawalności oraz omówienie przyczyn niepowodzeń egzaminacyjnych – Mirosław Szadkowski, dyrektor WORD w Radomiu. Uczestnicy otrzymali Certyfikat udziału w konferencji wystawiony przez organizatorów oraz materiały informacyjno-szkoleniowe wspomagające pracę instruktorów. Konferencja była pierwszym tego typu szkoleniem nauczycieli jazdy w regionie radomskim. Przebieg konferencji i wypowiedzi uczestników potwierdziły potrzebę cyklicznego organizowania takich metodycznych spotkań służących wymianie doświadczeń, co będzie miało wpływ na jakość kształcenia przyszłych kierowców, a co za tym idzie – wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Dyrektor WORD pan Mirosław Szadkowski zadeklarował zorganizowanie w I kwartale 2008 roku kolejnego spotkania roboczego na temat przygotowania kandydatów do wykonania zadań egzaminacyjnych na poszczególne kategorie prawa jazdy.

Komentuj
Nie zachował należytej ostrożności, nie ustąpił pierwszeństwa pieszemu
7 grudnia 2007 | 0

Bartosz F. jechał rozpędzonym samochodem i zabił pieszego. Pójdzie do więzienia na półtora roku, a przez cztery lata nie może prowadzić samochodów – postanowił Sąd Rejonowy w Lublinie. W ten sposób zakończyła się głośna sprawa wypadku, do którego doszło na skrzyżowaniu Al. Racławickich i Sowińskiego w maju 2004 roku.19-letni Rafał K. nie miał szans na przeżycie. Subaru impreza zmiótł go z jezdni. Nastolatek przechodził w nocy przez jezdnię. Szedł po zebrze i dotarł już do połowy ulicy, gdy wpadł na niego samochód. Sąd nie miał wątpliwości, że to kierowca popełnił błędy. Nie zachował należytej ostrożności, źle obserwował drogę i nie ustąpił pierwszeństwa pieszemu – wyliczył grzechy kierowcy. Bartosz F. dostał prawo jazdy rok przed wypadkiem. Egzamin zdał w USA. Kiedy przyjechał do Polski, usiadł za kierownicą subaru impreza. Ten model samochodu święcił triumfy na rajdach, słynął z kosmicznego przyspieszenia. Do jego prowadzenia potrzeba specjalnych umiejętności. Sąd Rejonowy w Lublinie po raz drugi zajmuje się sprawą Bartosza F. Za pierwszym razem mężczyzna także został skazany. Dostał dwa lata więzienia i cztery zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił to rozstrzygnięcie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Oskarżony od początku śledztwa nie przyznawał się do winy. Mówił, że nie miał możliwości uniknięcia potrącenia pieszego. Sądu te wyjaśnienia nie przekonały. Wyrok nie jest prawomocny – relacjonuje “Kurier Lubelski”.

Komentuj
Niemiecka policja na polskich drogach
7 grudnia 2007 | 0

d17eb34d8701d9136a4f73995b75eebff1844cec

Niemiecka policja chce łapać przestępców w całej Polsce. Radiowozy z napisem "Polizei" mają się pojawić na polskich drogach już 21 grudnia, po przystąpieniu naszego kraju do strefy Schengen, czyli otwarciu granic wewnątrz UE. Umowa w tej sprawie będzie podpisana w przyszłym tygodniu - twierdzi RMF FM. Polska i niemiecka policja kończą poufne negocjacje. Nie wszystko jednak jeszcze jest ustalone. Polscy policjanci boją się, że pędzące na sygnale radiowozy z napisem "Polizei" straszyłyby mieszkańców, zwłaszcza tych starszych. Dlatego polska policja proponuje, aby niemieckie radiowozy mogły łapać przestępców tylko do 100 km od niemiecko-polskiej granicy i jedynie przez godzinę – poinformował “Dziennik”.

Komentuj
Ciekawa akcja Policji
6 grudnia 2007 | 0

Rózga czy słodki upominek? To zależy od kierowcy. Policjanci z lubuskiej drogówki wręczali w dzień mikołajkowy jedno albo drugie zarówno kierującym, jak i pieszym. Prezenty wręczane będą przez Mikołaja, ale... nazwanego Polikołajem. Akcja trwała do wieczora.Gorzowscy i zielonogórscy policjanci w towarzystwie Mikołaja i Śnieżynek zatrzymują do kontroli już od 10 rano kierowców i pieszych. Podczas kontroli kierowcy dający swoim zachowaniem przykład poszanowania zasad ruchu drogowego nagradzani będą słodkim upominkiem. Ci natomiast, którzy popełnią wykroczenie, oprócz przewidzianych konsekwencji otrzymają symboliczna rózgę. Akcja "Polikołaj" w Zielonej Górze rozpoczęła się 7 lat temu i spotkała się z pozytywnym odbiorem ze strony mieszkańców i kierujących. Jest to doskonała okazja do wyróżnienia kierowców, którzy na co dzień jeżdżą zgodnie z przepisami, a tym samym dają dobry przykład innym. Akcja jest prowadzona wspólnie z gazetą "Superexpress", radiem "Eska" i Stowarzyszeniem Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych.

Komentuj
Autobusy sanitarne na wypadek masowych katastrof komunikacyjnych
6 grudnia 2007 | 0

Ikarusy bez przeguba zna każdy. Przez lata przewiozły miliony warszawiaków. Po latach wyparły je nowoczesne solarisy i scanie. Kiedy nadszedł zmierzch ich ery, ikarusy trafiły do zajezdni, czekając na lepsze czasy. Teraz wydaje się, że przynajmniej dla części z nich takie czasy nadeszły. Wszystko za sprawą urzędników stołecznego biura polityki zdrowotnej i mistrzostw Euro 2012. Wraz z ogromną liczbą kibiców i turystów wzrośnie zagrożenie wypadkami i atakiem terrorystycznym. Bardzo ważna będzie wtedy możliwość szybkiego przetransportowania dużej liczby rannych do szpitali. A ikarusy nadają się do tego jak znalazł. - Jedna karetka może zabrać tylko jednego rannego. A co jeśli rannych będzie 40? Kolejka 40 karetek przed szpitalem. Katastrofa! - dowodzi Włodzimierz Rycerski, pracownik biura polityki zdrowotnej i pomysłodawca reanimacji ikarusów. Już przekonał do swojego pomysłu innych urzędników i zarząd MZA. Ten do metamorfozy wyznaczył trzy ikarusy typu 260. Co je czeka? - Demontaż foteli, likwidacja drzwi bocznych, montaż drugich, odchylanych drzwi z tyłu - wylicza Adam Stawicki z MZA. Te drzwi będą rampą, po której do środka będą wnoszone nosze z rannymi. Pomieści się ich tam 18. - To oznacza, że ranni z 40 karetek zmieszczą się do zaledwie dwóch autobusów - podkreśla Włodzimierz Rycerski. Na wyposażeniu ratunkowego ikarusa znajdzie się defibrylator, solidnie wyposażona apteczka, butle z tlenem, wieszaki na kroplówki i krótkofalówki. Takim transportem będą przewożeni ranni niewymagający reanimacji lub intensywnej opieki. Wysoka podłoga, największa wada ikarusów, okazuje się ich zaletą. - Dzięki niej w środku jest dużo przestrzeni i można dokonać dowolnego przemeblowania - mówi Rycerski. Reanimacja stojących bezczynnie ikarusów cieszy MZA. - Już trwają konsultacje i przygotowanie wstępnych projektów - mówi Adam Stawicki. Później autobusy przejdą remont i zostaną sprzedane miastu, które je wyposaży. Tak przerobione ikarusy mogą pojawić się w Warszawie już za rok. Przed Euro i po nim będą służyły jako autobusy sanitarne na wypadek masowych katastrof komunikacyjnych.

Komentuj
Mają specjalistyczny samochód do mycia ulic i placów, a Wy
6 grudnia 2007 | 0

6bb1db8751b7ada8244529b140b26a74c8b2da5f

W w samo południe Muniserwis - zakład usług miejskich odpowiedzialny m.in. za czystość w Płocku - zaprezentował swój nowy samochód do mycia ulic. Niepozorne włoskie auto za... 300 tys. zł. Kilka minut przed zaplanowaną konferencją prasową Muniserwis wziął się za robienie... bałaganu. Na mokrej nawierzchni placu zamiatarce przeznaczonej do pracy na sucho szybko udało się porządnie nabłocić. Później wkroczył do akcji bohater dnia. Działał na kilku frontach naraz. Z błota, piachu i kurzu kamienne płyty zmywał wodą tryskającą z przedniej listwy o szerokości 1,75 m. Za przyklejone do chodnika gumy do żucia i ślady po gołębiach wzięło się dwóch pracowników Muniserwisu z karcherami w rękach, oczywiście podłączonymi do auta. Wszystko bez kropli chemii. Okazało się, że gorąca woda pod ciśnieniem działa cuda. Plamy znikały, płyty odzyskiwały swój pierwotny jasny kolor, ze spoin wypływało morze brudu. - To specjalistyczny samochód do mycia ulic i placów. Złożony na nasze specjalne zamówienie. Podobnych używa Kraków. Doskonale radzi sobie z plamami, może też podlewać i odśnieżać. Ma w wyposażeniu zbiornik na wodę, pompę, niezależny karcher. Ma własną wodę, zasilanie i podgrzewanie. Piękny, prawda? - dopytywał dziennikarzy szef Muniserwisu Ireneusz Drozdowski. - Będzie w ruchu ciągłym. Na Tumską ma wjeżdżać rano, ok. godziny 5. - Wygląda na skuteczny. Może choć jeden problem Płocka zniknie - cieszył się przewodniczący rady miasta Tomasz Korga. To on m.in. po naszych tekstach zabiegał o pieniądze na zakup maszyny i dopingował władze miasta. "Gazeta" o brudzie na nowej Tumskiej pisała już kilka miesięcy po jej otwarciu. Do tematu wróciliśmy kilka tygodni temu. "Nowa Tumska lśni. Od olejowych plam", "Tumska nie jest szara, jest okropnie brudna" - to tylko niektóre tytuły naszych tekstów. - Jeżeli będzie potrzeba, samochód ma chodzić nawet codziennie. Muniserwis ma zgłaszać gotowość odbioru ulicy na godzinę 6-7. Jeśli coś się wydarzy w ciągu dnia, też będzie w gotowości - obiecał Jerzy Nowakowski, szef ratuszowego wydziału gospodarki komunalnej.

Komentuj
Liczba oblanych na prawo jazdy i premie egzaminatorów
6 grudnia 2007 | 2

Tylko co trzeci kursant zdał w Bydgoszczy egzamin na prawo jazdy bez poprawki. Dlatego egzaminatorzy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, którzy najczęściej oblewają, nie dostaną premii – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Bydgoszcz”. W listopadzie do egzaminu w WORD podchodziło 3445 osób. Za pierwszym razem zdało tylko 1187 - zaledwie co trzeci chętny, a np. w poznańskim ośrodku udaje się to 42 procentom przyszłych kierowców. A jest w bydgoskim WORD egzaminator-rekordzista, który regularnie oblewa czterech z pięciu trafiających do niego pechowców. - Byłem na tyle zaniepokojony jego wynikami z pracy, że postanowiłem towarzyszyć mu w jeździe egzaminacyjnej. Kiedy byłem pasażerem jego "elki", kierowca zdawał egzamin pomyślnie. Gdy jest sam, zwykle kończy się to poprawką. Kursant trafia do danego egzaminatora po losowaniu. To więc nieprawdopodobne, aby do tego człowieka przez miesiące trafiali sami niedouczeni kandydaci na kierowców - mówi Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor WORD. - Sytuacja nie jest zadowalająca - dodaje jego zastępca Tadeusz Błażejewski. Dlatego szefowie ośrodka spotkali się z właścicielami szkół jazdy. - Powiedziałem jasno, że nie zależy nam, jak głosi plotka, na poprawkach, bo niby zarabiamy na kursantach, którzy wielokrotnie przystępują do egzaminu. Oświadczyłem oficjalnie, że egzaminatorzy, którzy najczęściej "oblewają", nie dostaną premii. Taka premia wynosi 500 złotych. Poznański ośrodek ruchu drogowego ma jedną z najwyższych zdawalności w kraju. Jego dyrektor Dariusz Prasek zapewnił nas jednak, że w jego firmie liczba oblanych nie wpływa na wysokość premii dla egzaminatorów. Zbigniew Nowakowski sprawdza w Bydgoszczy umiejętności kandydatów na kierowców już od 17 lat. Zdaje u niego 35 procent procent, czyli sporo, jak na bydgoski WORD. - Trzeba mieć dobry kontakt osobowy. Rozmawiać z kierowcą, jeżeli jemu to nie przeszkadza. Pożartować przed jazdą, wprowadzić miłą, ciepłą atmosferę. Ale też trafnie ocenić wiedzę i umiejętności kierowcy - zdradza swoje sposoby. - A pozbawianie premii tych z najgorszą zdawalnością to dobry sposób? - pytamy. - Tego nie będę komentował - mówi Nowakowski. Jego kolega, Damian Osiński (zdawalność 28 procent) pracuje w WORD od dwóch lat. - Rezultat egzaminu zależy od umiejętności i szczęścia egzaminatora do kursantów. Karanie ludzi brakiem premii za to, że mają pecha do tych niedouczonych, nie jest dobrym posunięciem - oburza się Osiński. Szefowie ośrodka przyznają: - Egzamin jest w części subiektywny. Trasa jest wolą egzaminatora, jak i wybór elementów, które ma zaprezentować kierowca. Są łatwiejsze i trudniejsze. Mamy na etacie psychologa dla kursantów, może rozmowa z psychologiem jest potrzebna także bardzo surowemu egzaminatorowi - zastanawiają się dyrektorzy. - Wszystko zależy od humoru - mówi Arkadiusz Jagła, właściciel szkoły jazdy "Soleil". - Jeśli ma zły dzień, egzaminator przyczepi się do złego ustawienia zagłówka. A brak premii dla tych, którzy za często zapraszają na poprawkę, to dobry pomysł? – pyta gazeta. - To głupota. Ocena egzaminu powinna być sprawiedliwa, a już na pewno nie motywowana pieniędzmi - odpowiada. - Zabieranie pieniędzy surowym egzaminatorom grozi patologią - dodaje Henryk Cichacki od 16 lat prowadzący szkołę jazdy "Arka".

Komentuj
Potrzebna wyszukiwarka połączeń komunikacyjnych
5 grudnia 2007 | 0

Komputerową wyszukiwarkę połączeń chce wprowadzić Warszawa za pieniądze z unijnego programu, w którym stare stolice UE pomagają nowym usprawniać komunikację miejską – donosi “Gazeta Wyborcza – Warszawa”. Unia Europejska wydzieliła pulę pieniędzy dla regionów stołecznych, które zmagają się z lawinowo rosnącym ruchem samochodowym. W programie o nazwie "CAPRICE" chodzi o to, żeby tanim kosztem zachęcić jak najwięcej mieszkańców do korzystania z tramwajów, autobusów, metra i kolei podmiejskich. Tym razem nie wchodzą w grę kosztowne inwestycje, ale wykorzystanie praktycznych pomysłów, które najlepiej sprawdziły się w Berlinie i Paryżu. Unia uznała, że obie metropolie mają wzorcowo rozwinięty i zintegrowany transport publiczny. Do pomagania nowym stolicom chce się też włączyć Sztokholm. Z pierwszego spotkania w tej sprawie ze stolicy Niemiec wrócił właśnie dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta. Udało mu się załatwić, że Warszawa obok m.in. Rygi, Pragi i Budapesztu weźmie udział w podziale prawie 1,5 mln euro na wskazany przez nasze władze projekt. Trzeba go przedstawić do połowy stycznia. - Bardzo poważnie myślimy o kupieniu oprogramowania do informacji pasażerskiej, którą mają już w Berlinie - powiedział "Gazecie" dyrektor Ruta. U nas pasażerowie PKP korzystają z wyszukiwarki Hafas. Wystarczy wpisać nazwę stacji, z której odjeżdżamy, a także stacji docelowej, a komputer odnajduje wszystkie połączenia i dogodne przesiadki. Gdyby taki program trafił do Warszawy, Unia sfinansowałaby go w 80 proc. O tym, że wyszukiwarka połączeń komunikacyjnych jest potrzebna, świadczą chociażby powtarzające się pytania na warszawskim forum dyskusyjnym w portalu Gazeta.pl. Np. w tym tygodniu forowicz "T." założył wątek: "Z Centralnego na Krzywickiego. Jak tam dojadę?". Nasi czytelnicy podsunęli mu oczywiście kilka wyczerpujących propozycji połączeń między Dworcem a siedzibą Najwyższej Izby Kontroli. Jeśli ZTM wprowadzi nowy system informacyjny, zrobi to komputer, który nie tylko poda numery linii tramwajowych, nazwy przystanków, ale też godziny odjazdów. Współpracę stolic w projekcie "CAPRICE" Unia przewiduje na najbliższe trzy lata. Jednak według dyrektora Ruty pierwsza część naszego systemu informacyjnego mogłaby działać już w przyszłym roku. Ze względu na częste zmiany tras musiałby być aktualizowany. Docelowo zostałby zintegrowany z informacją kolejową.

Komentuj
Magisterium ze ścieżki rowerowej
5 grudnia 2007 | 0

Dwoje studentów Politechniki Warszawskiej w ramach pracy magisterskiej przygotowało projekt ścieżki rowerowej na ul. Emilii Plater. Jest szansa, że powstanie ona w przyszłym roku – donosi “Gazeta Wyborcza – Warszawa”. Swój pomysł studenci przedstawili na konferencji na tej uczelni "Miasto przyjazne pieszym i rowerzystom". Karolina Jesionkiewicz i Krzysztof Masłowski z wydziału inżynierii lądowej za tydzień będą bronić pracę magisterską na temat ścieżki i systemu wypożyczalni rowerowych. Projekt drogi rowerowej przygotowywali wspólnie dr. Andrzejem Brzezińskim, który jest ich promotorem, a zarazem pracownikiem biura projektowego Transeko. Ścieżka ma prowadzić od Politechniki ulicami Noakowskiego, Emilii Plater, potem przetnie Al. Jerozolimskie i dotrze aż do ul. Twardej. - Z jej projektowaniem było trochę problemów. Zajmowaliśmy się planowaniem ścieżki na węższym odcinku Emilii Plater od Koszykowej do Al. Jerozolimskich. To miał być dwukierunkowy pas rowerowy na ulicy. My chcemy go wytyczyć po zachodniej stronie jezdni, bo tu trzeba będzie zlikwidować mniej miejsc postojowych. Okazało się jednak, że obecne przepisy nie pozwalają na to, żeby taki pas znajdował po lewej stronie ulicy jednokierunkowej - opowiada Karolina Jesionkiewicz. Podczas rozmów z dawnym Ministerstwem Transportu (obecnie Infrastruktury) okazało się, że możliwe są jednak odstępstwa. Urzędnicy uznali, że pas rowerowy musi być tylko oddzielony od ulicy gumowym lub plastikowym krawężnikiem. Jest szansa, że na węższym odcinku ul. Emilii Plater od Al. Jerozolimskich do Koszykowej oraz na jej przedłużeniu, czyli na ul. Noakowskiego, ścieżka powstanie w przyszłym roku. Zarządzający ulicą śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych właśnie przygotowuje remont tego odcinka. Wymieniona zostanie nawierzchnia ulicy i chodników. - Ścieżka rowerowa pewnie powstanie, ale czekamy jeszcze na wskazówki z urzędu miasta, żeby przekazać je projektantowi - mówi Anna Stasiewicz z Zarządu Terenów Publicznych. W kolejnym etapie ścieżka rowerowa ma powstać na szerszym odcinku ul. Emilii Plater od Jerozolimskich do Twardej. Tu poczekamy jednak na nią dłużej, bo Zarząd Dróg Miejskich szykuje większą modernizację ulicy wraz z budową parkingu podziemnego koło Sali Kongresowej. Prace mają się zacząć w 2009 r.

Komentuj
Odpowiedzą za „korektę” liczników samochodowych
5 grudnia 2007 | 0

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego w Krakowie zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 31 i 34 lat. Jak ustalono, prowadzili oni niewielką firmę na południu Polski. Na ślad oszustów policjanci z krakowskiego Centralnego Biura Śledczego natrafili kilka tygodni temu. Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy, dwóch mężczyzn pod przykrywką legalnie działającej firmy, cofało elektroniczne zapisy liczników samochodowych. Swoje usługi reklamowali w lokalnej prasie. W zamieszczanych tam anonsach podawali krótką informację: “liczniki – korekta”. Z ich usług korzystali głównie właściciele dużych komisów samochodowych. Obaj zatrzymani są mieszkańcami województwa śląskiego. Działali przede wszystkim w Krakowie. Policjanci szacują, że tylko w jednym komisie samochodowym cofnęli liczniki w co najmniej kilkuset pojazdach. “Wynajmowani” byli także przez inne komisy samochodowe na terenie całej Polski. Zwykle od jednego cofniętego licznika brali około 100 złotych. Zatrzymani mężczyźni usłyszeli już zarzuty. Za pomocnictwo w oszustwie grozi im kara do 8 lat wiezienia.

Komentuj
Największy zbiór zabytkowych polskich pojazdów w Szczecinie
5 grudnia 2007 | 0

0e69013a3512dd41c2b32c92bf6af7de49e72ecc

^ Oryginalna warszawa “garbus”, należąca kiedyś do Milicji Obywatelskiej – jedyny taki pojazd w Polsce

Szczecin kupił największy w Polsce zbiór zabytkowych, polskich pojazdów. Nasze Muzeum Techniki i Komunikacji staje się stolicą historii rodzimej motoryzacji – donosi “Gazeta Wyborcza – Szczecin”. Umowa kupna kolekcji od jej dotychczasowego właściciela podpisana została w Urzędzie Miejskim. - Kosztowała nas tyle, co nowy ferrari - żartował prezydent Piotr Krzystek. Nieoficjalnie wiadomo, że miasto zapłaci w dwóch ratach 1,5 mln zł. - Z muzealnictwem związany jestem od 25 lat i mogę śmiało powiedzieć, że Szczecin zrobił coś niezwykłego i wyjątkowego - cieszył się chwilę po podpisaniu umowy Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji, które powstaje w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn. Kolekcja pojazdów liczy 118 egzemplarzy. To dzieło życia Leszka Liszewskiego, "chłopaka z warszawskiej Pragi, zafascynowanego Szczecinem" - jak mówi o sobie. Liszewski tworzył kolekcję ponad 20 lat. Zebrał wiele rarytasów i unikatowych, pojedynczych egzemplarzy. W zbiorze jest na przykład warszawa "garbus" posiadająca oryginalne malowanie i wyposażenie Milicji Obywatelskiej, polski samochód beskid, który powstał tylko w sześciu egzemplarzach, auto smyk, którego kilka sztuk powstało w szczecińskim Polmo, świetnie zachowane przedwojenne motocykle sokół, a nawet takie ciekawostki jak jedyny w kraju "maluch" w wersji terenowej. - To największa kolekcja polskich pojazdów zabytkowych - zapewniał Liszewski. Niemal pewne jest już to, że kolekcja będzie się jeszcze rozrastać. Miasto jest już po pierwszych rozmowach z właścicielami Polmo, którzy gotowi są przekazać muzeum motocykle z Izby Pamięci fabryki, która produkowała legendarne junaki. - Moi znajomi kolekcjonerzy aut deklarują, że po otwarciu waszego muzeum gotowi byliby przekazać w depozyt część swoich zbiorów - mówił Liszewski. - Senator Zaremba gotów jest przekazać swojego 35-letniego fiata 125 p - zdradził Krzystek. Szczecin urasta tym samym do stolicy historii polskiej motoryzacji. Już teraz mamy zbiory nie gorsze niż w utytułowanym Muzeum Techniki w Warszawie. Pierwsza tura kolekcji będzie dostarczana do Szczecina sukcesywnie do 30 września 2008 r. Osiem pojazdów, które przechodzą teraz renowację, przyjedzie rok później. Otwarcie muzeum planowane jest na 5 lipca 2010 r. Dyrektor Horoszko zapewniał jednak w środę, że część kolekcji będzie można obejrzeć już w przyszłym roku.

Komentuj
Kradzione paliwo, kradzione tablice rejestracyjne
4 grudnia 2007 | 0

Plaga kradzieży paliwa we Wrocławiu. Masowo giną też tablice rejestracyjne, bo złodzieje używają ich na stacjach benzynowych, zapewniając sobie bezkarność – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Wrocław”. Piątek, 30 listopada, późne popołudnie. Policjant z Fabrycznej wraca do domu, przejeżdża obok dworca głównego PKP. Na jednej z ulic zauważa audi pasujące do opisu samochodu, którym młody mężczyzna kradnie paliwo z wrocławskich stacji benzynowych. Pracuje nad tą sprawą, więc rozpoznaje również leżącą na tylnym siedzeniu kurtkę, używaną podczas kradzieży. Zatrzymuje 23-letniego kierowcę. Wojciech Wybraniec z dolnośląskiej policji: - Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni ukradł paliwo pięć razy. Nie sprzedawał go. Jeździł i znów kradł, gdy bak się opróżniał. Żeby go nie złapano, przed każdym tankowaniem kradł komuś tablice rejestracyjne i montował na swoim audi. 60-litrowy zbiornik za każdym razem napełniał prawie do pełna. W sumie zatankował za ponad 1,5 tys. zł, dlatego odpowie za kradzież. - Wielu sprawców pilnuje, by nie tankować za więcej niż 250 zł, by w razie schwytania odpowiadać tylko za wykroczenie - mówi Wybraniec. Kradzieże paliwa i tablic rejestracyjnych to już we Wrocławiu plaga. - Im droższa benzyna, tym więcej kradzieży - mówi pracownik jednej z największych stacji benzynowych w mieście. - Czasem jest jedno, czasem osiem tankowań bez płacenia w tygodniu. Wszystko zgłaszamy policji. Mamy monitoring, dostają nasze zdjęcia, na których widać tablice. Ale co z tego? Akurat w piątek dostaliśmy dziesięć decyzji o umorzeniu takich spraw. Najczęściej giną te najsłabiej lub w ogóle nieprzykręcone tablice rejestracyjne. Te kradzieże najbardziej uciążliwe są dla właścicieli samochodów. Jeśli zginęła jedna z "europejskich" tablic, można dorobić pojedynczą. W przypadku tych z polską flagą - trzeba komplet. Wyrobienie wtórnika tablicy kosztuje 53 zł. Komplet i nowy dowód rejestracyjny - 142 zł. Z wściekłymi kierowcami nieraz spotykają się urzędnicy. Zdzisław Andrzejczak, kierownik Działu Rejestracji Pojazdów wrocławskiego Urzędu Miejskiego: - Miesięcznie zgłasza się do nas o wydanie nowych tablic ponad sto okradzionych osób. Nadkom. Artur Falkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji: - Od stycznia do sierpnia odnotowaliśmy we Wrocławiu 711 kradzieży tablic. Użyto ich do popełnienia 413 przestępstw i wykroczeń. Wrocławscy policjanci zatrzymali 65 sprawców kradzieży paliwa ze stacji. Większość z zatrzymanych ma na swoim koncie od kilku lub kilkunastu kradzieży. Złapany przez policjantów rekordzista to 37-latek, któremu udowodniono 25 kradzieży paliwa wartego łącznie ponad 7 tys. zł.

Komentuj
MPK szkoli… pasażerów
4 grudnia 2007 | 0

W Częstochowie kontrolerzy kierują na szkolenie pasażerów, którzy nie skasowali elektronicznej sieciówki. Wyedukowani nie mogą liczyć na pobłażliwość. Pani Maria od lat kupuje sieciówki - ale po raz pierwszy skorzystała z jej elektronicznej wersji. I jak gdyby nigdy nic jeździła tramwajami i autobusami, dopóki kontroler nie wypisał jej... 100-złotowego mandatu. - Bo nie skasowałam plastikowej karty! Jak to - przecież zapłaciłam za miesiąc z góry, a bilet uprawnia do nieograniczonej liczby przejazdów. To po co kasować go za każdym razem? - pyta pasażerka. MPK od początku tłumaczy: - Dzięki kasowaniu będziemy wiedzieć, ile osób podróżuje danym odcinkiem linii, co pozwoli na odpowiednie dostosowanie rozkładu jazdy. Policzymy, ilu ludzi korzysta z ulg i darmowych przejazdów [ci pasażerowie też muszą mieć plastikowe karty - przyp. red.], co będzie podstawą do wniosku, np. do miasta o rekompensatę z tego tytułu. Kontroler pocieszył panią Marię, że gdy pojedzie do MPK, to kara zostanie całkowicie anulowana. Tak też się stało: ale najpierw w biurowcu przy al. Niepodległości pasażerka została poinstruowana, że bilet trzeba zawsze kasować i że następnym razem nie obejdzie się bez kary. - Obowiązek kasowania karty jest w regulaminie. Kontrolerzy na początku pouczali pasażerów, ale potem okazało się, że niektórzy mimo to nie kasują sieciówek. Stąd wezwania do MPK. Odnotowujemy, kto zapoznał się z regulaminem, czyli jest świadomy, że karta podlega kasowaniu - mówi Roman Szymla z MPK. Twierdzi, że wezwań jest niewiele i że dotąd nikt nie zapłacił kary - co oznacza, że szkolenie było skuteczne. - Zbliża się zima, wyjmowanie biletu z portfela schowanego w kieszeni marynarki albo w torbie jest trudne, nie mówiąc już o tym, że dajemy wskazówkę kieszonkowcom - krytykuje licealista Janusz, inny pasażer, który odbył "wyjazdowe" szkolenie w siedzibie MPK. - Nie trzeba wyjmować biletu z torebki, wystarczy ją całą zbliżyć do kasownika - odpowiada na to Szymla. - Często też widzę, jak uczniowie odwracają się tyłem do kasownika, który wyczuwa kartę znajdującą się w noszonym przez nich plecaku.

Komentuj
U nich najniebezpieczniejsze drogi w kraju
4 grudnia 2007 | 0

Drogi w województwie łódzkim są najniebezpieczniejsze w kraju. Co gorsza, liczba wypadków i osób zabitych każdego roku wzrasta – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Łódź”. Każdego roku na polskich drogach ginie ok. 5 tys. osób, a ponad 50 tys. trafia do szpitala. - Za bardzo przyzwyczailiśmy się do wypadków. Coraz rzadziej zdajemy sobie sprawę, że rocznie na drogach wymiera jedno małe miasteczko, a miasto powiatowe trafia do szpitala - mówi nadinspektor Arkadiusz Pawelczyk, zastępca komendanta głównego policji. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na drogach spotkały się w Łodzi na Międzynarodowej Konferencji Ratownictwa Medycznego i Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Wybór miasta nie był przypadkowy. Drogi w województwie łódzkim są w czołówce najniebezpieczniejszych w Polsce. W tym roku (dane od stycznia do września) na drogach w Łódzkiem było 3490 wypadków. W porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku liczba ta wzrosła o ponad 230 zdarzeń. Tylko w ciągu dziewięciu miesięcy zginęło 321 osób, a niemal 4,4 tys. zostało rannych. W przeliczeniu wypadków na liczbę mieszkańców województwo łódzkie jest na niechlubnym pierwszym miejscu w kraju. Eksperci wymieniają trzy czynniki, które wpływają na bezpieczeństwo w ruchu - kontrola, edukacja od najmłodszych lat i stan dróg. - Do wypadków dochodzi zazwyczaj z powodu braku rozsądku i wyobraźni - dodaje Pawelczyk - Wystarczy powiedzieć, że każdego roku zatrzymujemy 200 tys. pijanych kierowców. W rzeczywistości jest ich zapewne o wiele więcej. W wypadkach uczestniczą zwykle osoby młode, które jeżdżą brawurowo, oraz osoby starsze, które nie mają już takiego refleksu za kierownicą. Dlaczego drogi w Łódzkiem są najniebezpieczniejsze? - Wiele jest wypadków z udziałem pieszych. W mniejszych miejscowościach brakuje chodników i przejść. Krzyżują się tu liczne szlaki tranzytowe. Niestety, wiele tras nadal nie jest w najlepszym stanie - tłumaczy Pawelczyk, który przez kilka lat pracował w komendzie wojewódzkiej w Łodzi.

Komentuj
Piękna dziewczyna i… bezpieczne podróże
3 grudnia 2007 | 0

755f980d32785969c0b369eea5829d714995b168

Miss Polonia 2007, Barbara Tatara, uczestniczyła w kontrolach drogowych prowadzonych przez inspektorów Łódzkiego Wojewódzkiego Transportu Drogowego. Miss Polonia wręczała drobne upominki kierowcom, którzy nie łamali przepisów i poruszali się sprawnymi pojazdami. Nagrodą było również wspólne zdjęcie z autografem najpiękniejszej Polki. Barbara Tatara zachęcała kierowców do bezpiecznej jazdy i przestrzegania przepisów ruchu drogowego. Stwierdziła, że sama stara się być wzorowym kierowcą i nie ma żadnego punktu karnego. Podczas zorganizowanej na punkcie kontrolnym krótkiej konferencji prasowej Marek Krawczak – Dyrektor Biura Administracyjno-Budżetowego w GITD oraz Alvin Gajadhur – Rzecznik prasowy GITD omówili kwestie związane z rozpoczętym w dniu 1 grudnia naborem kandydatów na inspektorów oraz doposażeniem ITD w niezbędny sprzęt służący do kontroli. Nowi inspektorzy, po przejściu 6-miesięcznego szkolenia, pojawią się na drogach w drugiej połowie przyszłego roku. W celu zwiększenia skuteczności kontroli stworzone zostaną nowe oddziały terenowe, dzięki czemu będzie więcej inspektorów na drogach powiatowych, które są często degradowane przez przeciążone ciężarówki. 

Ponad 9,6 tys. pojazdów skontrolowali w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy tego roku inspektorzy łódzkiego inspektoratu transportu drogowego. Mandatami ukarano 1 tys. 687 kierowców oraz zatrzymano 356 dowodów rejestracyjnych. Rzecznik Głównego Inspektora Transportu Drogowego Alvin Gajadhur poinformował w poniedziałek, że najczęstsze naruszenie przepisów dotyczyło m.in. tego, że kierowcy zbyt krótko odpoczywali w trakcie podróży i prowadzili pojazdy bez przerw. Kolejne wiązało się z nieprawidłowym używaniem urządzeń rejestrujących (tachografów), a także dotyczyło licencji i dokumentów kierowców.

Komentuj
Sport na drogach
3 grudnia 2007 | 1

Czym się różni jazda rajdowa od jazdy po ulicach? Pozornie – wszystkim – stwierdza. Ale w rzeczywistości - jest niemal identyczna. Niemal, bo cel jazdy jest inny, no i to, że kierowca-zawodnik jedzie po drodze zamkniętej dla ruchu, natomiast na ulicach panuje tłok. W warunkach sportowych, w czasie rajdu, kierowca stara się jak najszybciej przejechać drogę do celu, jakim jest meta. Im szybciej, tym większe szanse na zwycięstwo, jednak, jak mawia Krzysztof Hołowczyc, "zwycięzcy są na mecie". Zatem najważniejsze jest dojechanie do mety. W jeździe "cywilnej" również kierowca ma dojechać do celu podróży, tyle że czas przejazdu całej trasy ma tu mniejsze znaczenie. Ale i tu najważniejsze jest dojechanie do "mety". Najważniejszy cel jazdy samochodem jest więc i w sporcie, i w codziennej praktyce dokładnie taki sam – podsumowuje AUTO WARSZAWSKIE.

Komentuj