0257/31/2008 21 lipca 2008 27 lipca 2008

o ŚWIĘCIE POLICJI; 73% Polaków dobrze ocenia pracę Policji; o wycofaniu Karty Kwalifikacji Kierowcy; czasie prowadzenia pojazdu; szerszych uprawnieniach dla kontrolujących na drogach; mandatach płaconych kartą; o metodach wychodzenia z poślizgu; o poprawnym i bezpiecznym parkowaniu; o car sparingu czyli wspólnym użytkowaniu auta; komunikacji konsolowej jako sposobem na korki; o niesłyszących kandydatach na kierowców; o rejestracji skutera; rejestracji mimo braku meldunku; o dzieciach w przyczepkach rowerowych; o podróżowaniu bez Zielonej Karty; o konsultacjach społecznych, o...

News tygodnia

ŚWIĘTO POLICJI - nasze gratulacje
27 lipca 2008 | 0

25 lipca br. w Komendzie Głównej Policji zainaugurowane zostały ogólnopolskie obchody Święta Policji. Uroczystości otworzyło spotkanie kierownictwa Policji z rodzinami zasłużonych funkcjonariuszy pod tablicą upamiętniającą Poległych Policjantów w służbie oraz pod obeliskiem “Poległym Policjantom - Rzeczpospolita Polska”. Zgodnie z ustawą z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, do podstawowych zadań tej formacji należy “ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra”. Sąsiedzkie awantury, wypadki drogowe, zakłócanie “miru domowego” – to jedynie przykładowe sytuacje, w których niezbędna jest pomoc Policji. Tylko w 2007 r. w całym kraju policjanci przeprowadzili ponad 718 tysięcy interwencji domowych. Policja dba o bezpieczeństwo powszechne na wiele sposobów – łapiąc złodzieja w autobusie, udaremniając przemyt towarami akcyzowymi, zwalczając handel narkotykami, czy też rozbijając gangi obracające milionami złotych. Bezpieczeństwo wymaga odpowiedzialności, podejmowania ryzyka, budowania właściwych postaw i poszanowania prawa oraz tworzenia wspólnej “przestrzeni wolności”. Dlatego też trudno przecenić znaczenie kampanii prewencyjnych prowadzonych przez Policję, zarówno samodzielnie, jak i z coraz większą grupą instytucji oraz partnerów społecznych. To właśnie podniesienie poziomu zaufania do Policji i tworzenie lokalnych “koalicji na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego” jest obecnie jednym z głównych zadań Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendy Głównej Policji.

347ed7cbf97e4c0e902af381bc835b255a70aa28 (257-11)

^ 26.07, godz. 11:00 - Uroczystości pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Czy można zarejestrować skuter?
27 lipca 2008 | 0

Pytanie: Czy można zarejestrować skuter?

Odpowiedź:By zarejestrować nowy skuter, Czytelnik “eMetra” wybrał się do wydziału komunikacji Warszawa-Śródmieście. Urzędnicy uznali jednak, że jest to niemożliwe. Okazało się, że w polskim prawie o ruchu drogowym, które reguluje, co można, a czego nie można zarejestrować, nie ma takiego pojazdu jak skuter. - Jest tylko motorower i motocykl. I takich nazw sprzedawcy powinni używać w dokumentach - tłumaczy Wioletta Paprocka, rzecznik prasowy MSWiA. Problem jednak w tym, że sklep, nie może zmienić w dokumentach nazwy na "motorower", bo sam kupił go jako "skuter". - I tak od dwóch miesięcy krążę między sklepem a urzędnikami. Dzwonię, piszę maile, listy. Tymczasem skuter, który zdaniem urzędników jest motorowerem, stoi nieużywany - mówi Czytelnik. Sprawą zainteresował się Zbigniew Rynasiewicz z PO, szef sejmowej komisji infrastruktury: - Po naszych ulicach jeździ już tak dużo skuterów, że najwyższy czas oficjalnie uznać tę nazwę. Tym bardziej że jesienią prawo o ruchu drogowym będzie nowelizowane. Obiecuję, że sam zajmę się tą kwestią - zapewnia poseł.

Komentuj
Rejestracja pojazdu mimo braku meldunku
27 lipca 2008 | 2

Pytanie: Kielecki wydział komunikacji nie chce zarejestrować samochodu, bo nie jestem zameldowana w Kielcach. Gdzie indziej można to zrobić - alarmuje czytelniczka i powołuje się na opinię rzecznika praw obywatelskich. "Od kilku dni bezskutecznie próbuję zarejestrować samochód w kieleckim wydziale komunikacji UM. Problemem jest brak zameldowania, który zdaniem urzędników jest wystarczającą przesłanką do tego, by uniemożliwić mi korzystanie z mojej własności. Nie pomogły interwencje u naczelnika wydziału spraw obywatelskich - odmówiono mi przyjęcia wniosku, przy czym żaden z urzędników nie był w stanie powołać się na konkretne przepisy, które zabraniałyby mi korzystania z mojego samochodu z powodu braku meldunku. Tymczasem prawo o ruchu drogowym wyraźnie mówi o konieczności podania we wniosku adresu zamieszkania, nie zaś zameldowania" - pisze w e-mailu do redakcji pani Wiesława. Zaznacza przy tym, że opinię na ten temat wydał rzecznik praw obywatelskich. Na stronie internetowej RPO można przeczytać, że "brak jest podstaw do odmowy zarejestrowania samochodu w miejscu, gdzie interesant zamieszkuje z zamiarem stałego pobytu pomimo braku stałego zameldowania".
Odpowiedź: Czytelnicza dodaje, że dzwoniła w tej sprawie do urzędu Warszawa-Śródmieście. "Powiedziano mi tam, że nie widzą żadnych przeszkód, by zarejestrować pojazd mimo braku meldunku, oczywiście pod warunkiem, że mieszkam w centrum stolicy. Jeśli jednak zamieszkuję w Kielcach, analogicznie powinnam dokonać rejestracji w swoim miejscu zamieszkania" - stwierdza. Urzędnicy z kieleckiego ratusza potwierdzają, że nie zarejestrują samochodu, którego właściciel nie jest zameldowany w Kielcach. - Działamy zgodnie z przepisami. Rzeczywiście jest konieczny adres zamieszkania, ale to fakt zameldowania jest jego potwierdzeniem. Ta kobieta powinna być zameldowana chociaż czasowo. Oświadczenie, że mieszka w Kielcach, wystarczyłoby przy wydaniu prawa jazdy. Ale przecież rejestracja jest np. bardzo ważną informacją dla policji - podkreśla Tadeusz Kot, zastępca dyrektora w wydziale spraw obywatelskich. Na zarejestrowanie samochodu nie zgodziłby się również Bogumił Nowak, naczelnik wydziału komunikacji i transportu w kieleckim starostwie. - Przepisy są jednoznaczne i tak jest w innych urzędach. Nie tak dawno mąż jednej z pracownic starostwa miał ten sam problem i ostatecznie musiał zarejestrować samochód w miejscu zameldowania - podkreśla Nowak. Trochę inaczej wygląda sprawa w wydziale komunikacji rzeszowskiego urzędu miasta. - Osoba niezameldowana powinna się najpierw udać do wydziału spraw obywatelskich, żeby uzyskać poświadczenie, że przebywa w mieście, np. na podstawie dokumentów o zatrudnieniu. Jeżeli ten okres trwa ponad rok, może dojść do rejestracji. Ale to wyjątkowe przypadki, bo przecież informacja o rejestracji samochodu jest szczególnie istotna np. dla policji - podkreśla Krzysztof Wadiak, dyrektor wydziału w rzeszowskim ratuszu.

Komentuj
Podróżowanie bez Zielonej Karty
27 lipca 2008 | 0

Pytanie: Czy w podróży po Europie jesteś wolny od okazywania tzw. Zielonej Karty, czyli dowodu wykupienia polisy OC?

Odpowiedź:Zielona Karta, w jej tradycyjnej formie, obowiązuje nadal w wielu krajach Europy - mówi Iwona Mazurek z TUiR Warta SA. Przy wjeździe do krajów europejskich należących do Unii Europejskiej oraz do państwa stowarzyszonego, nie trzeba legitymować się Zieloną Kartą. Tak więc oprócz państw UE nie wymaga się jej w Andorze, Szwajcarii, Chorwacji, Norwegii. Ubezpieczenie OC kierowcy obejmuje również Lichtenstein, Monako, San Marino, Wyspy Normandzkie (Channel Islands), Gibraltar, wyspę Man, Wyspy Owcze (Faroe). Nie jest potrzebne żadne dodatkowe potwierdzenie zawarcia umowy ubezpieczenia OC w ruchu zagranicznym. - Polacy poruszają się po krajach Unii na podstawie tablic rejestracyjnych naszego kraju, które są gwarancją pokrycia ubezpieczeniowego, tzw. domniemane pokrycie ubezpieczeniowe - wyjaśnia rzeczniczka Warty.
Jednak może wystąpić konieczność okazania dokumentu w razie policyjnej kontroli drogowej, czy też w przypadku zaistnienia szkody komunikacyjnej. Najlepiej więc zadbać o Zieloną Kartę przed wyjazdem. Wystarczy wizyta u naszego ubezpieczyciela. Większość zakładów wystawia "zieloną kartę" na życzenie, dołączając ją gratis do wykupionej polisy OC.

Odpowiedzi udzieliła: Iwona Mazurek z TUiR Warta SA.

Komentuj
Dzieci w przyczepkach rowerowych
27 lipca 2008 | 0

Pytanie: Czy wolno wozić dzieci w przyczepkach rowerowych?

Odpowiedź: W Polsce nie wolno też wozić dzieci w przyczepkach rowerowych – przypomina “Rzeczpospolita”.

– Nie ma na to wyraźnej zgody w przepisach - mówi inspektor Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. Możliwości wożenia dzieci w przyczepce nie przewiduje art. 63 ust. 3ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Policjanci mogą za to ukarać mandatem. Takie same zasady obowiązują i w innych miejscach dostępnych dla ruchu pojazdów - drogach wewnętrznych, strefach zamieszkania itp., bo tam też stosuje się zasady ruchu drogowego. Co jednak ciekawe, jazda po pijanemu rowerem lub wozem konnym jest przestępstwem, ale tylko na drodze publicznej albo w strefie zamieszkania. Bezkarnie po piwie można zatem wsiąść na rower na swoim terenie, co potwierdził nawet Sąd Najwyższy (postanowienie z 20 sierpnia 1976 r., sygn. VII KZP 11/76). Dzieci nie wolno też wozić w dowolny sposób. Przekonał się o tym jeden z rolników z województwa łódzkiego, który jadąc traktorem, wiózł na doczepionym do niego rozrzutniku obornika dwójkę małych dzieci. Policjanci z patrolu drogowego nawet nie wręczyli mu mandatu, ale od razu skierowali wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego.

Odpowiedzi udzielił: Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki

Komentuj
Co wolno rowerzystom?
27 lipca 2008 | 0

Pytanie: Co wolno rowerzystom? Postronny obserwator może odnieść wrażenie, że w Lublinie rowerzystów nie obowiązują żadne przepisy ruchu drogowego. – Dotąd myślałem, że rowerzyści nie mogą jeździć po chodnikach. Ponieważ jednak często zdarza mi się widzieć młodych ludzi przemykających slalomem pomiędzy pieszymi, zapytałem o to strażników miejskich. Jeden z nich twierdził, że nie wolno im tak robić, drugi - że nie naruszają przepisów. Policjanci ze spotkanego patrolu powiedzieli mi, że rowerzyści mogą poruszać się po chodniku, ale inny, z drogówki, twierdził, że jest to zabronione. Dowiedzcie się i napiszcie w Dzienniku, jak to naprawdę jest -prosił Ryszard Kwiatkowski z Lublina.
Odpowiedź: – Zasady jazdy rowerem po chodniku określa kodeks drogowy – mówi komisarz Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Rowerzysta może jechać chodnikiem, ale ustępując pierwszeństwa pieszym, jeśli na danej ulicy dla pojazdów dopuszczona jest prędkość powyżej 50 km/godz. – np. stoi znak “ograniczenie prędkości do 60 km/h”. Chodnik musi jednak mieć wtedy minimum 2 metry szerokości. Przepis ten nie obowiązuje jednak osób, które opiekują się małoletnimi na rowerze – w wieku do 10 lat. Im wolno korzystać z chodnika bez względu na prędkość poruszania się samochodów po jezdni. Osoby takie mogą się poruszać z małoletnimi również po lewej stronie jezdni, jednak pod warunkiem, że jest na niej wydzielony pas dla ruchu wolnego. Kwestię poruszania się rowerów regulują także znaki drogowe. Okrągłe, niebieskie znaki C-13/C-16 oznaczają ciąg rowerowy lub pieszy. Umieszczone na jednej tarczy symbole znaków C-13 (rower) i C-16 (piesi) oznaczają, że droga jest przeznaczona i dla pieszych, i dla kierujących rowerami. Jeżeli symbole oddzielone są kreską poziomą, ruch pieszych i rowerzystów odbywa się na całej szerokości drogi. Jeżeli symbole oddzielone są kreską pionową – odpowiednio po stronach drogi wskazanych na znaku. I jeszcze jedna ważna rzecz. W przypadku takich oznaczeń rowerzyści zawsze muszą jechać po ścieżce rowerowej, a nie po jezdni. Bardzo często spotyka się to na ul. Spółdzielczości Pracy w Lublinie. Mimo że wzdłuż drogi jest ścieżka rowerowa, cykliści jeżdżą po jezdni. Jest to wykroczenie. Pamiętajmy też, że dzieci do lat 7 muszą być przewożone na rowerach w specjalnych fotelikach.


Komentuj
Jak reklamować zardzewiałe nadwozie auta z numerem VIN
27 lipca 2008 | 0

Pytanie: W 2002 r. kupiłem forda mondeo. Jego nadwozie było oznaczone specjalnym siedemnastoznakowym symbolem VIN (unikatowym numerem identyfikacyjnym pojazdów), który nie był wtedy jeszcze powszechny. Uzyskałem od sprzedawcy dwunastoletnią gwarancję antykorozyjną na nadwozie. Samochodem jeździło się dobrze, ale okresowe przeglądy dość szybko ujawniły liczne ogniska korozji. Opinia rzeczoznawcy potwierdza, że wady powłoki mają charakter wad produkcyjnych, których skuteczne usunięcie może nastąpić jedynie przez wymianę nadwozia na nowe. Widać wyraźnie, że nie jest już możliwa wymiana skorodowanych drzwi i pokrywy, bo to nie wystarczy do usunięcia wszystkich wad samochodu. Czego więc mogę się domagać od sprzedawcy auta lub podmiotu udzielającego gwarancji? - pyta czytelnik“Rzeczpospolitej”.

Odpowiedź: W takiej sytuacji konsument powinien, moim zdaniem, wystąpić o wymianę całego samochodu na nowy, wolny od wad. Odpowiedzialność gwarancyjna co do jakości rzeczy wynika z udzielenia kupującemu gwarancji jakości, która jest umową akcesoryjną wobec umowy sprzedaży. Skoro wystawcą gwarancji w tym wypadku jest sprzedawca auta, to on ponosi z tego tytułu odpowiedzialność. Nie ma wątpliwości, że w okresie gwarancyjnym ujawniły się wady – liczne ogniska korozji na szkielecie, drzwiach i dachu nadwozia. Co istotne, sprzedaż auta nastąpiła przed wejściem w życie ustawy z 27 lipca 2002 r.o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (2002.141.1176 z późn. zm.). Oznacza to, że ustawa ta nie jest podstawą prawną roszczeń konsumenta. Podstawą prawną roszczeń jest w związku z tym art. 577 kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że gwarant musi usunąć wady fizyczne rzeczy lub dostarczyć rzecz wolną od wad, jeśli wady ujawnią się w czasie określonym w dokumencie gwarancyjnym. To do gwaranta należy prawo wyboru, jak zrealizować świadczenia gwarancyjne, jeżeli oczywiście taki wybór jest możliwy. Nie uważa się za wykonanie obowiązków gwarancyjnych takiej naprawy, która jest bezskuteczna i nie zdoła zapewnić objętemu gwarancją przedmiotowi pełnej sprawności eksploatacyjnej (zgodnie z przewidzianymi dla niego warunkami technicznymi). Wtedy uprawniony z gwarancji może się domagać wymiany wadliwej rzeczy lub niektórych jej elementów na nowe, niemające już żadnych wad. Ponadto, jeśli zakresem gwarancji objęta jest tylko naprawa rzeczy wadliwej, to orzecznictwo sądowe rozszerza taką gwarancję – w razie nieskuteczności naprawy – na wymianę danej rzeczy. Tak samo jest wówczas, gdy dokument gwarancyjny w ogóle nie przewiduje usuwania wad. Tak wynika z bogatego orzecznictwa sądowego. Warto zwłaszcza zapoznać się z wyrokami Sądu Najwyższego z 6 grudnia 1977 r. (sygn. II CR 412/77) oraz z 5 stycznia 1978 r. (sygn. (II CR 478/77). Żądanie wymiany wadliwego nadwozia na nowe nie jest jednak możliwe, choć prowadziłoby do skutecznego usunięcia wad samochodu konsumenta. Na przeszkodzie stoi art. 66 ust. 3a i ust. 4 pkt 5 prawa o ruchu drogowym (2005.108.908 z późn. zm.). Przepis ten przewiduje bowiem, że wymiana nadwozia pojazdu posiadającego numer VIN albo numer nadwozia, podwozia lub ramy nie jest możliwa. W tym wypadku mamy do czynienia m.in. z numerem VIN, czyli unikatowym numerem identyfikacyjnym pojazdów. Dlatego jedynym sposobem usunięcia wad na zasadzie gwarancji pozostaje wymiana całego pojazdu na nowy, który nie ma wad.

Odpowiedzi udzielił:Krzysztof Podgórski, miejski rzecznik konsumentów w Tarnowie

Komentuj

Legislacja

Mandaty płacone kartą do kodeksu drogowego
27 lipca 2008 | 0

Pod koniec roku w policyjnych radiowozach mają pojawić się czytniki kart płatniczych – czytamy w “Nowinach’24”. Dzięki temu kierowcy będą mogli zapłacić mandat od razu, gdy zostaną złapani na wykroczeniu. Zmiany mają przede wszystkim poprawić ściągalność mandatów od obcokrajowców. W tej chwili wielu z nich przyjmuje kary, ale po wyjeździe za granicę zapomina o konieczności zapłaty. A policjanci często mają problemy ze ściągnięciem pieniędzy. Pomysł wprowadzenia czytników podoba się kierowcom, których o opinię w tej sprawie pytali funkcjonariusze drogówki. Podkarpaccy policjanci niechętnie komentują proponowaną przez polityków zmianę, ale przyznają, że to niezłe rozwiązanie. - Jeżeli dostaniemy takie wytyczne, po prostu zamontujemy terminalne i będziemy z nich korzystać - mówi Mariusz Skiba, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. Projekt zmian w kodeksie ruchu drogowego zaakceptowali już urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Po przerwie wakacyjnej trafi pod obrady sejmu.

Komentuj
Szersze uprawnienia dla kontrolujących na drogach
24 lipca 2008 | 0

Weszło w życie rozporządzenie ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 18 lipca 2008 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego. Rozszerza ono uprawnienia m.in. Straży Granicznej i pracowników Służby Celnej w kontroli ruchu drogowego. Będą oni mogli kontrolować czas pracy kierowców wykonujących przewóz drogowy oraz prędkość za pomocą urządzeń, które same rejestrują te elementy w pojazdach – tachografy cyfrowe. Dlatego funkcjonariusze sprawdzający kierowców zostaną wyposażeni m.in. w specjalne karty kontrolne, które umożliwiają odczyt zapisów cyfrowego urządzenia rejestrującego. W związku z tym, że rozporządzenie określa, iż funkcjonariusze odpowiednich służb mają sprawdzać szereg elementów, jak emisja spalin, czas pracy kierowców i jeszcze wypełniać nowe formularze, zostaną wyposażeni w odpowiednie urządzenia, Resort spraw wewnętrznych i administracji szacuje, że zakup całego sprzętu w przypadku policji i straży granicznej wyniesie łącznie ponad 25 mln zł. Rozszerzenie obowiązków i określenie szczegółów kontroli wynika m.in. z konieczności implementacji regulacji Unii Europejskiej, a także z uwagi na zmienione wcześniej przepisy krajowe.

Ponieważ uprawnienia funkcjonariuszy straży miejskiej czy straży leśnej zostały dość szczegółowo ujęte w ustawie Prawo o ruchu drogowym, w ich przypadku rozporządzenie określa procedury dotyczące sposobu zatrzymywania pojazdów i przedstawiania się przed rozpoczęciem kontroli. Zgodnie z rozporządzeniem strażnicy przy dobrej widoczności mogą zatrzymywać pojazd tarczą lub ręką. Gdy widoczność jest ograniczona muszą mieć latarkę ze światłem czerwonym lub tarczą ze światłem odblaskowym lub światłem czerwonym. Strażnicy mogą zatrzymać kierowcę tylko jeżeli są oznakowanym pojazdem – doniosła “Gazeta Prawna”.

Komentuj
Czas prowadzenia pojazdu
22 lipca 2008 | 0

W transporcie drogowym kierowca musi samodzielnie pilnować czasu prowadzenia pojazdu. Ma to też robić prowadzący firmę – przypomina “Rzeczpospolita”. Firmy muszą tak organizować pracę kierowców, aby nie naruszać przepisów o czasie prowadzenia, obowiązkowych przerwach i odpoczynkach.

Jeżeli kierowca prowadzi auto ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej (dmc) większej niż 3,5 t lub osobowe (autobus) przeznaczone dla więcej niż dziewięciu osób łącznie z kierowcą, musi stosować się do unijnego rozporządzenia 561/2006/WE. Precyzyjnie określa ono obowiązkowe przerwy i odpoczynki, zarówno dobowe, tygodniowe, jak i dwutygodniowe. Kierowca musi prowadzić pojazd zgodnie z tymi zasadami. Niedostosowanie się do nich grozi wysokimi karami zarówno dla kierowców, jak i dla przewoźnika. Ich listę i kwoty zawiera załącznik do ustawy o transporcie drogowym. Nie ma przy tym znaczenia, czy szofer jest zatrudniany etatowo, czy na zlecenie.

Najważniejsze ograniczenia wynikające z rozporządzenia 561/2006/WE to:

- obowiązkowa przerwa w prowadzeniu pojazdu

Po 4,5 godzinie jazdy niezbędna jest 45-minutowa przerwa. Można ją rozbić na dwie, w następującej kolejności: pierwsza minimum 15 minut i druga co najmniej 30 minut.

- odpoczynek dobowy (dzienny)

Zgodnie z rozporządzeniem 561/2006/WE jest on nieprzerwanym odpoczynkiem trwającym co najmniej 11 godzin. Ale można go wykorzystać w dwóch częściach, z których pierwsza musi trwać co najmniej trzy godziny, a druga przynajmniej dziewięć godzin (gdy kierowca dzieli odpoczynek, to musi go przedłużyć o godzinę). Natomiast skrócony okres odpoczynku musi trwać nie mniej niż dziewięć i nie więcej niż 11 godzin. Kierowca może jednak tylko trzykrotnie w tygodniu skrócić wypoczynek (nieco inne zasady obowiązują, gdy pojazdem kieruje załoga, czyli zazwyczaj dwóch lub trzech kierowców).

- odpoczynek tygodniowy

Podczas dwóch kolejnych tygodni szofer musi wykorzystać co najmniej dwa regularne tygodniowe odpoczynki wynoszące po 45 godzin lub jeden regularny tygodniowy (45 godzin) i jeden skrócony (minimum 24 godziny). Skrócenie to należy zrekompensować równoważnym odpoczynkiem udzielonym jednorazowo przed końcem trzeciego tygodnia następującego po tygodniu, w którym kierowca wypoczywał krócej. Trzeba go doliczyć do innego odpoczynku trwającego przynajmniej dziewięć godzin.

- czas prowadzenia

Kierowca może prowadzić pojazd najwyżej przez 90 godzin w ciągu dwóch tygodni, ale nie może być to więcej niż 56 godzin w ciągu jednego tygodnia. Od tych ogólnych reguł są niewielkie odstępstwa i zwolnienia. Spisując umowę-zlecenie, zarówno zleceniodawca, jak i zleceniobiorca muszą zadbać o ustalenie, czy i jak mają być płatne obowiązkowe przerwy i odpoczynki. Nie regulują tego bowiem ani polskie, ani unijne przepisy.

Komentuj
Karta Kwalifikacji Kierowcy do likwidacji
21 lipca 2008 | 0

Do Komisji Infrastruktury skierowano poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Projekt ustawy dotyczy likwidacji Karty Kwalifikacji Kierowcy, która ma być wydawana po 10 września 2008 r. kierowcom z państwa trzecich chcącym w Polsce wykonywać zawód kierowcy; obowiązek wydania tej Karty i posiadania jej przez zainteresowanego zostanie zastąpiony obowiązkiem zamieszczania w prawie jazdy kierowcy wpisu odpowiedniego kodu unijnego potwierdzającego spełnienie wymagań uprawniających do wykonywania zawodu kierowcy.  Proponowana zmiana ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz ustawy Prawo o ruchu drogowym ujednolica zasady uzyskiwania wpisów potwierdzających posiadanie świadectwa kwalifikacji zawodowej przez wszystkich kierowców. Zgodnie z projektem we wszystkich przypadkach potwierdzenie to będzie realizowane poprzez obowiązek zamieszczania unijnego kodu potwierdzającego kwalifikacje wyłącznie w prawie jazdy. Rozwiązanie takie jest zgodne z prawem UE oraz tworzy równe warunki dla wszystkich kierowców. Rozwiązanie tworzy jednolity system potwierdzania kwalifikacji kierowcy w prawie jazdy przyjazny do wprowadzenia w pracy organów wydających uprawnienia do kierowania pojazdami oraz czytelny dla wszystkich służb kontrolnych. Rozwiązanie nie generuje dodatkowych kosztów dla kierowców oraz likwiduje zbędny koszt po stronie producenta dokumentu i dostawcy systemów informatycznych. Zaproponowana data wejścia w życie przedmiotowej ustawy 10 września 2008 r. jest zbieżna z terminem rozpoczęcia działania nowego systemu szkoleń i uzyskiwania kwalifikacji zawodowych przez kierowców wykonujących przewóz drogowy. Proponowane rozwiązanie jest w pełni zgodne z prawem UE w tej sprawie wynikającym z przepisów Dyrektywy 2003/59/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 lipca 2003 r. w sprawie wstępnej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców niektórych pojazdów drogowych do przewozu rzeczy lub osób.

Komentuj
Przywileje dla wywłaszczanych pod drogi
25 lipca 2008 | 0

Posłowie uchwalili zachęty finansowe dla właścicieli nieruchomości, którzy szybko opuszczą tereny wywłaszczone pod drogi – donosi “Rzeczpospolita”. Jeśli zrobią to w ciągu 30 dni od czasu, gdy zezwolenie na realizację inwestycji drogowej stało się ostateczne, to należne im odszkodowanie będzie powiększone o 5 proc. Ponadto, gdy ktoś ma dom albo lokal mieszkalny w nim, to dostanie 10 tys. zł na sfinansowanie przeprowadzki. Wynika to z przyjętej przez Sejm nowelizacji przepisów o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych. Ma ona uprościć i przyspieszyć budowę dróg. Osoba, która nie skorzysta z tych uprawnień, będzie miała maksymalnie 120 dni na wydanie wywłaszczonej nieruchomości budującym drogę. Sejm poprawił też przepisy, aby były zgodnie z unijną dyrektywą 85/93/EWG. Nie będzie już oddzielnych decyzji o ustaleniu lokalizacji drogi i o pozwoleniu na budowę. Zastąpi je jedna decyzja – zezwolenie na inwestycję. Wtedy też trzeba będzie sporządzić ocenę oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko. Ustawę musi jeszcze uchwalić Senat.

Komentuj
Prawo jazdy na skuter zdasz w WORD
25 lipca 2008 | 0

Coraz większym zagrożeniem na drogach są też osoby jeżdżące skuterami. Do kierowania pojazdem o maksymalnej pojemności silnika 50 m sześc. i prędkości do 45 km/godz. wystarcza dowód osobisty, a w wypadku osób młodszych – karta motorowerowa, którą można zdobyć w szkole. Urzędnicy chcą jednak zaostrzyć przepisy – trzeba będzie zdać egzamin w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego na prawo jazdy nowej kategorii (AM).

Komentuj
Pozbawienie wolności za znieważenie funkcjonariusza
25 lipca 2008 | 0

Zaczyna obowiązywać art. 226 § 1 kodeksu karnego ma od dzisiaj następującą treść: kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (Dz. U. Nr 122, poz. 782).)

Komentuj
Pakiet rozporządzeń o ruchu drogowym obowiązuje!
24 lipca 2008 | 0

Opublikowano trzy rozporządzenia z zakresu ruchu drogowego:

- w sprawie kierowania ruchem drogowym;

- w sprawie ubioru niektórych osób uprawnionych do wydawania poleceń i sygnałów w zakresie kierowanie ruchem na drodze;

- w sprawie kontroli ruchu drogowego.

Jednocześnie tracą MOS:

- rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30 grudnia 2002 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego (2003.14.144);

- rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 17 września 2003 r. w sprawie kierowania ruchem drogowym (2003.182.1784.

Komentuj
Inwestycje drogowe po podkomisji nadzwyczajnej
22 lipca 2008 | 0

Na swoim 66. posiedzeniu Komisja Infrastruktury rozpatrzyła sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Sprawozdawca poseł Jan Tomaka.

Komentuj
Są mandaty ściągane nielegalnie
22 lipca 2008 | 0

Kierowcy ukarani mandatami przez straże miejskie powinni sprawdzić, kto dochodzi zapłaty – miasto czy urząd skarbowy. Niektóre egzekucje są niezgodne z prawem, gdyż największe miasta powinny same ściągać swoje należności. Ściąganie należności z mandatów wystawionych przez straże miejskie dokonują albo urzędy skarbowe, albo miejscy urzędnicy. To proste tylko w teorii, bo wybór organu egzekucyjnego nie jest dowolny. Niektórzy samorządowcy - choć stosowne przepisy obowiązują już od ponad dziesięciu lat - wciąż o tym zapominają. Niektóre miasta mają trudności z ustaleniem, czy to one powinny egzekwować mandaty straży miejskiej, czy kierować takie sprawy do urzędów skarbowych. W czerwcu sędziowie NSA zajmowali się sprawą Wałbrzycha (sygn. II FW 2/08), a kilka miesięcy wcześniej - Wrocławia. Do sądów trafiają też sprawy kierowców, którzy chcą umorzenia postępowania egzekucyjnego, bo zajmuje się nim zły organ. Duże miasta przegrywają przez to potem sprawy – tak było m.in. z Rudą Śląską. Sądy nie miały natomiast wątpliwości, że mandaty wystawione w Czerwionce-Leszczynach (woj. śląskie) i w Jarocinie - czyli w małych miastach – ściągną naczelnicy urzędów skarbowych. Zamieszanie wynika ze skomplikowanych przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Dz. U. z 2005 r. nr 229, poz. 1954 ze zm.). Co do zasady bowiem egzekucją administracyjną zajmują się naczelnicy urzędów skarbowych. Jednak art. 19 § 2 ustawy przewiduje, że właściwe organy niektórych miast są organami egzekucyjnymi uprawnionymi do stosowania wszystkich środków (oprócz egzekucji z nieruchomości), aby ściągnąć należności, które one same ustalają lub określają i pobierają. Chodzi o miasta, które w połowie lat 90. uczestniczyły w pilotażu samorządowym przed wprowadzeniem reformy administracyjnej. – Jesteśmy jako miasto zadowoleni z takiej możliwości. Sądzę, że przez to ściągalność jest lepsza, niż gdyby to miały robić urzędy skarbowe. Zajmują się tym nieudolnie i lekceważą takie sprawy, bo wyegzekwowane kwoty nie trafiają do nich – mówi proszący o anonimowość urzędnik w jednym z miast na Śląsku. Na liście miast, które same powinny egzekwować mandaty, są największe aglomeracje: Poznań, Wrocław, Kraków, Łódź. Lista nie pokrywa się jednak np. z byłymi miastami wojewódzkimi. Na liście znajdziemy Grudziądz, Gdynię, Sosnowiec, a także wiele dużych śląskich miast. Brakuje natomiast wielu byłych stolic województw: Chełma, Suwałk, Tarnobrzega, Konina, Łomży. Listę miast, które same muszą egzekwować mandaty straży miejskiej, znajdziemy w ustawie o zmianie zakresu działania niektórych miast oraz o miejskich strefach usług publicznych (1997.36.224 z późn. zm.). Również stołeczni urzędnicy nie powinni egzekwować mandatów poprzez fiskusa, ale sami. Na prawidłowe prowadzenie egzekucji zwraca też uwagę Ministerstwo Finansów - co kilka lat wydaje pisma wskazujące, jakie organy są uprawnione do egzekucji. Ponadto jeszcze w poprzedniej kadencji MF przygotowało projekt nowelizacji ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Resort planował przekazanie miastom, które znalazły się na liście, oraz Warszawie kompetencji do egzekwowania należności stanowiących ich dochód (albo wpływy ich jednostek organizacyjnych). Projekt nie trafił jednak jeszcze w tej kadencji do Sejmu.

Komentuj
Zatrudnienie szofera
22 lipca 2008 | 0

Szofer nie musi być zatrudniony etatowo w firmie. Może prowadzić pojazdy na podstawie umowy cywilnoprawnej albo założyć działalność gospodarczą i jeździć swoim autem - doradza “Rzeczpospolita”. I dalej czytamy: Zarówno jednak krajowe, jak i unijne przepisy dotyczące kierowców wymuszają szczególną staranność przy sporządzaniu umów innych niż o pracę. Szczegółowo bowiem określają zagadnienia związane z czasem prowadzenia pojazdu, obowiązkowymi przerwami i odpoczynkami. Nie regulują natomiast zasad odpłatności za nie. Przewoźnik, który zatrudnia kierowcę na zlecenie, musi też uważać, aby taka umowa nie nabrała cech charakterystycznych dla stosunku pracy. Trzeba również zwrócić uwagę na kwalifikacje kierowcy, jego niekaralność oraz to, czy przeszedł odpowiednie badania i szkolenia. Natomiast kierowca przedsiębiorca, samodzielnie wykonujący przewozy osobowe i towarowe ciężarówkami we własnej firmie, musi zadbać o ukończenie kursu na certyfikat kompetencji zawodowych. Ma też uzyskać licencję albo zatrudnić osobę z takimi kwalifikacjami we własnej.

Komentuj
Prawo jazdy, licencje, certyfikaty i inne
22 lipca 2008 | 1

Nie ma przeszkód, aby kierowca założył własną firmę. Często jednak nie wystarczą same, potwierdzone dokumentami, umiejętności prowadzenia auta. Nie da się bowiem prowadzić firmy przewożącej osoby i towary niektórymi pojazdami bez licencji na przewóz drogowy osób lub rzeczy.

Kierowca przyjmujący zlecenie na prowadzenie pojazdu od przewoźnika nie musi mieć certyfikatu kompetencji zawodowych ani licencji przewozowej. Jeżeli nie ma takich uprawnień, może wykonywać takie zlecenia również w ramach samozatrudnienia, wykonując usługę prowadzenia pojazdu. Oczywiście, aby prowadzić pojazdy określonej kategorii, musi mieć odpowiednie prawo jazdy, szkolenia oraz badania lekarskie i psychologiczne. Niewiele kłopotów jest też wtedy, gdy pojazd do przewozu towarów ma dopuszczalną masę całkowitą poniżej 3,5 t. Prowadzący taką firmę kierowca nie musi mieć certyfikatu kompetencji zawodowych i licencji przewozowej, wystarczy mu zwyczajne prawo jazdy. Nie znaczy to jednak, że tacy przedsiębiorcy w ogóle nie mają obowiązków związanych z posiadaniem pojazdu. Muszą pamiętać choćby o badaniach technicznych pojazdu czy rozliczaniu się za spaliny z urzędem marszałkowskim.

Jeżeli jednak kierowca chce mieć firmę wożącą ludzi nawet autami osobowymi lub większą ciężarówkę, to ma obowiązek stosować ustawę o transporcie drogowym (2004.204.2088 z późn. zm.). Musi też mieć prawo jazdy odpowiedniej kategorii, jeżeli zamierza sam prowadzić. Zazwyczaj też stosować się trzeba do unijnego rozporządzenia w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (561/2006/ UE). Polskie przepisy dotyczą aut ciężarowych przekraczających 3,5 t dmc wszystkich używanych do przewozów osób. Natomiast unijne rozporządzenie stosuje się do aut ciężarowych przekraczających 3,5 t dmc i pojazdów osobowych zabierających więcej niż dziewięć osób łącznie z kierowcą. Zagadnienia związane z licencjami i certyfikatami reguluje polska ustawa. Są cztery rodzaje licencji: na krajowy i międzynarodowy przewóz osób oraz na krajowy i międzynarodowy przewóz rzeczy. O licencję krajową przedsiębiorca występuje do starosty właściwego dla siedziby firmy. Międzynarodowe wydaje natomiast Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego. Te ostatnie uprawniają także do wykonywania przewozów towarów w kraju. Licencję wydaje się na określony czas. Za jej udzielenie zarówno na wykonywanie krajowego, jak i międzynarodowego transportu drogowego rzeczy pobiera się opłatę – czytamy w “Rzeczpospolitej”.

Komentuj
Odpoczynek kierowców na krótkich trasach
22 lipca 2008 | 0

Szoferowi na zleceniu, który jeździ w komunikacji miejskiej, przysługuje odpoczynek 30- lub 45-minutowy – przypomina “Rzeczpospolita”. Z przepisów nie wynika jednak, czy trzeba za niego płacić. Strony powinny to uregulować w umowie. Do niektórych kierowców pracujących na zleceniu stosujemy rozdział 4a ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (2004.92.879 z późn. zm.). Chodzi o komunikację miejską, czyli takich, którzy jeżdżą w przewozach regularnych na trasach poniżej 50 km. Wynika z niego, że tacy kierowcy (etatowi i zatrudnieni na umowach cywilnych) mogą prowadzić autobus lub tramwaj przez sześć dni w tygodniu po dziesięć godzin. Oznacza to, że w tygodniu ich czas prowadzenia pojazdu nie może przekraczać 60 godzin. Mogą oni zatem jechać tyle czasu, a później wykonywać inne, dodatkowe prace wynikające z umowy cywilnej. Natomiast przy umowach o pracę nie ma takiej możliwości, co podnosi atrakcyjność umów cywilnoprawnych dla pracodawców.

Przypominamy jednak, że kierowców na etacie dotyczy rozdział 4a ustawy o czasie pracy kierowców i jej przepisy ogólne. Według rozdziału 4a tygodniowy czas prowadzenia pojazdu nie może przekroczyć 60 godzin, a w świetle części ogólnej tyle samo wynosi czas pracy kierowcy. W praktyce zatem etatowiec zatrudniony przy przewozach regularnych nie może prowadzić przez 60 godzin w tygodniu, a później wykonywać innych obowiązków. Pracodawca, który w ten sposób organizuje pracę, popełnia wykroczenie przeciwko prawom zatrudnionych, za które grozi grzywna.

Kadrowe w miejskim zakładzie komunikacyjnym muszą też pamiętać, że kierowcy na zleceniu korzystają z ustawowych przerw.

Chodzi o:

- 30 minut‚ gdy prowadzą od sześciu do ośmiu godzin dziennie,

- 45 minut, gdy robią to powyżej ośmiu godzin.

Każdą z przerw wolno podzielić na krótsze odcinki, jeśli jeden z nich trwa przynajmniej 15 minut. Przerwę 45-minutową można więc poszatkować na kilka sposobów‚ np.

- 15 minut, 5 minut, 10 minut, 5 minut, 5 minut, 5 minut‚

- 10 minut, 10 minut, 15 minut, 10 minut‚

- 15 minut, 20 minut, 5 minut, 5 minut.

Przewoźnicy mają wątpliwości, czy kierowcom wykonującym przewozy regularne na trasach do 50 km za czas tych odpoczynków przysługuje rekompensata. Wszystko dlatego że z art. 31b ust. 1 ustawy o czasie pracy kierowców (rozdział 4a) nie wynika, do czego zaliczyć dany odpoczynek: do czasu pracy czy do czasu dyżuru.

Komentuj

Statystyka

73% Polaków dobrze ocenia pracę Policji
27 lipca 2008 | 0

39b19b6205cce47f84544337ef25df88bbc2dc92

(257-3)

Prawie trzy czwarte Polaków dobrze ocenia pracę Policji. Tak wynika z ostatnich badaniach przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej. W maju naszą pracę pozytywnie oceniło 73 % respondentów. W porównaniu z innymi podmiotami, takimi jak CBA, ABW, sądami i prokuraturami, Policja otrzymała około dwukrotnie więcej ocen pozytywnych. Jest więc jedną z najlepiej odbieranych instytucji w Polsce. Badania przeprowadzono w dniach 9 – 12 maja 2008 roku. Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) zbadał ponad 1100 dorosłych Polaków. Od roku pozytywne opinie o naszej pracy wyraża blisko trzy czwarte respondentów (obecnie 73%), natomiast negatywne – jedna piąta (20%).

Komentuj

Przegląd prasy

Car sharing czyli wspólne użytkowania auta
24 lipca 2008 | 2

W wolnym tłumaczeniu car sharing oznacza przekazanie auta. Realne koszty chwilowego wykorzystywania pojazdu, mniejsze korki w miastach, niższy poziom hałasu i redukcja wypadków komunikacyjnych – to główne zalety tego rozwiązania. Z przeprowadzonych badań wynika, że samochód będący w posiadaniu jednego użytkownika jeździ średnio nieco ponad godzinę dziennie. W ramach car sharingu może być wykorzystywany dużo efektywniej i może zastąpić nawet 5-6 pojazdów firmowych czy prywatnych. Car sharing nie zastąpi jednak komunikacji publicznej – czytamy w portalu Flota.on.line.

Car sharing - Tym terminem często określa się wspólna jazdę. W wielu krajach jest to jednak system wypożyczania samochodów – firmy car sharingowe użyczają auta zajerestrowanym użytkownikom. W Wielkiej Brytani ten typ usługi nazywa się car club, a wykorzystanie samochodów osobowych jest alternatywą dla komunikacji miejskiej.
Usługa car sharingu jest oferowana przez firmę, w której mogą się zarejestrować osoby zainteresowane produktem. Wnoszą one zwykle stałą opłatę członkowską, która daje im możliwość wynajęcia pojazdu. Płacą także za sam wynajem, podobnie jak w klasycznej wypożyczalni: godziny + przejechane kilometry. Samochody są dostępne w określonych miejscach, a oferta z reguły obejmuje szeroką gamę pojazdów: małe miejskie auta, mikrobusy, a nawet samochody dostawcze. Najprostszy system umożliwia rezerwację pojazdu przez telefon, a kluczyki klient może wybrać z sejfu “na ulicy“. Nowsze systemy wykorzystują już nowoczesne technologie – samochód można zarezerwować za pośrednictwem Internetu czy SMS-a. Użytkownik może otworzyć auto za pomocą karty identyfikacyjnej i tak samo, dzięki niej, ma dostęp do kluczyków oraz dokumentów zamkniętych w specjalnym schowku. Za paliwo płaci się kartą płatniczą będącą na wyposażeniu samochodu. Po skończonej jeździe wystarczy zaparkować auto, wypełnić książkę pojazdu/rachunek (również w wersji elektronicznej) dla ewidencji przejechanych kilometrów i zostawić sobie kopię. Na koniec trzeba tylko ponownie aktywować systemy bezpieczeństwa. Opłatę uiszcza się w tym przypadku na podstawie osobnego wyliczenia i miesięcznej faktury. Cała dalsza obsługa pojazdu leży w gestii firmy car sharingowej. Parkingi dla samochodów najczęściej wyznaczają władze miasta. Zwykle są to miejsca w gęsto zaludnionych dzielnicach. Dzięki temu klienci mają samochody tuż pod domem.

Zalety car sharingu - Analitycy twierdzą, że jeżeli w ciągu roku pokonujemy mniej niż 15 tys. kilometrów, to car sharing jest zdecydowanie tańszym rozwiązaniem niż zakup i utrzymanie własnego auta. Powodem takiej sytuacji jest to, że koszty wynikające z zakupu pojazdu, amortyzacji, przeglądów i napraw czy ubezpieczenia są rozbite na kilku użytkowników, bądź jak w klasycznej wypożyczalni, nie musimy o nich myśleć wcale. Właściciel auta z reguły zapomina doliczać do kosztów użytkowania pojazdu amortyzację czy serwisowanie, a ogranicza się tylko do uwzględniania wydatków na paliwo. Car sharing pokazuje realne koszty chwilowego wykorzystywania pojazdu i umożliwia porównanie z innymi rodzajami transportu. Jeśli pojazdy są wykorzystywane efektywniej, można oczekiwać zmniejszenia liczby niepotrzebnych kursów, a co za tym idzie – mniejszej ilości aut stojących w korkach. Zmniejszy się też poziom hałasu i liczba wypadków, a zwiększy ilość miejsc parkingowych. Jednak największym plusem będzie ograniczenie szkodliwych dla środowiska działań, nie tylko porzez ograniczenie emisji spalin, ale również poprzez zmniejszenie odpadów powstałych przy produkcji i likwidacji pojazdów.

Komentuj
Gondolowa komunikacja miejska sposobem na korki?
24 lipca 2008 | 0

bec5793ab812b67660bcc3f2cb0e8b6189c82169 

(257-4)

O kolejce gondolowej inżyniera Olgierda Mikoszy, która ma powstać w Opolu pisze specjalistyczne bostońskie pismo (poświęcone nowoczesnej technologii), informacje można też znaleźć na nowozelandzkiej stronie internetowej. MISTER-a chcą również budować w Rzeszowie. Pierwszą stronę pisma opatrzono zdjęciem z Opola, gdy przed ratuszem montowano prototyp kolejki gondolowej. - Bardzo się cieszę, że zainteresowano się moim projektem - mówi Olgierd Mikosza. Informacje o kolejce, a także zdjęcie z Opola można znaleźć również na nowozelandzkiej stronie internetowej www.prtnz.com zajmującej się tematyką przyszłości w transporcie. Niedawno MISTER stratował w przetargu na organizację transportu w Abu Dhabi w Emiratach Arabskich. Tej licytacji Mikosza jednak nie wygrał. - Ale najważniejsze jest to, że zostaliśmy do przetargu zaproszeni. To ważne, bo to nie my szukaliśmy konkursu, ale konkurs poszukał nas - podkreśla Mikosza i wierzy, że do Emiratów Arabskich jeszcze wróci. - Tym razem wybrano ofertę holenderskiej firmy, ale to zupełnie inna technologia. To jest coś w rodzaju elektrycznych wózków jeżdżących po ziemi. Zostali wybrani do budowy pierwszego etapu w tunelach. Powiem szczerze, że największym naszym problemem był fakt, iż nie ma jeszcze testowego odcinka MISTER-a. Gdyby był, być może wygralibyśmy teraz - dodaje inżynier. Opolu rośnie coraz silniejsza konkurencja.

5dd4dff86b44c208231e3ac1083c572264a0c89a 

(257-6)

Poważne rozmowy z inż. Mikoszą rozpoczął Rzeszów, tam taka inwestycja miałaby ruszyć w 2010 roku. - Jest to spory wydatek. Jeśli jednak znajdą się pieniądze, wchodzimy w projekt - zapowiada Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Miasto chce nawet na własną rękę szukać pieniędzy na MISTER-a.

Komentuj
Niesłyszący kandydaci na kierowców
24 lipca 2008 | 0

Osoba niesłysząca może być świetnym kierowcą. Ale by mogła prowadzić auto największą barierą nie jest wada słuchu lecz brak tłumaczy języka migowego - alarmuje “Gazeta Wyborcza Radom”. Radomski oddział Polskiego Związku Głuchych ma 1000 podopiecznych, a wszystkich musi obsłużyć zaledwie pięciu tłumaczy migowych. - Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, sytuacja wyglądałby inaczej - mówi Elżbieta Pietrzyk-Tomaszewska, kierowniczka PZG w Radomiu. - Teraz tłumacze pomagają kursantom charytatywnie, poza godzinami pracy. Ja ze swojej strony czasem dam im za to dzień wolny w pracy, ale co to za wynagrodzenie. Aby zdobyć uprawnienia tłumacza, trzeba zdać bardzo trudny egzamin na certyfikat, który musi być później odnawiany co dwa lata. Niezbędny jest stały kontakt z językiem migowym. W dodatku jeśli chce się asystować przy kursach prawa jazdy, potrzebne jest wieloletnie doświadczenie i znajomość specjalistycznego słownictwa. Trudno się dziwić, że chętnych nie jest wielu. - Zachęcamy szkoły jazdy, aby to one zapewniały tłumaczy - mówi Pietrzyk-Tomaszewska. - Oby tylko nie kosztem samych niepełnosprawnych, bo zwykle są to osoby niezamożne. Zdaniem kierowniczki radomskiego PZG zainteresowanie kursami wśród niepełnosprawnych rośnie. - Rocznie zgłasza się około 30 osób. - Jestem z niesłyszącymi na wykładach z teorii. Czasem towarzyszę im też na jazdach, zwłaszcza na początku kursu. Na egzaminie praktycznym siedzę z tyłu za instruktorem - opowiada tłumaczka Dorota Olbromska. - Oczywiście trasę i inne szczegóły ustala się przed rozpoczęciem jazdy. W końcu kierowca musi patrzeć na drogę, a nie oglądać się na tłumacza. Jeśli zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja, instruktor każe się zatrzymać i dopiero wszystko omawiamy - wyjaśnia Olbromska. Nie wszystkie szkoły jazdy są gotowe szkolić niesłyszących. - Instruktor, który szkoli taką osobę, musi wykazać dużo cierpliwości i dobrej woli. Nie wszyscy mają do tego predyspozycje - zauważa Dorota Olbromska. Jak jest ze sprzętem do nauki jazdy? - Nie jest konieczne jakieś specjalne wyposażenie, ale dobrze, gdy samochód ma obrotomierz - mówi Olbromska. - Dzięki niemu kierowca wie, kiedy ma zmienić bieg, mimo że nie słyszy silnika. Jeśli tylko lekarz wyda zaświadczenie, że niesłyszący jest w stanie prowadzić samochód, jego szanse na zdanie egzaminu nie są mniejsze niż kursanta w pełni zdrowego. - Szkoliłem takie osoby i uważam, że radzą sobie bardzo dobrze. Ponieważ nie słyszą, mają wyczulone inne zmysły, np. wzroku czy dotyku - podkreśla Dariusz Duralski, instruktor. Tę opinię potwierdzają dane policji. - Nigdy nie słyszałem o przypadku spowodowania wypadku przez osobę niesłyszącą - mówi January Majewski z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Redakcja serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS bezpłatnie opublikuje reklamy ośrodków kształcących niesłyszących kandydatów na kierowców, czekamy na zgłoszenia: news@grupaimage.com.pl

Komentuj
Czego nie uczą, a powinni. Wychodzenie z poślizgu
23 lipca 2008 | 0

Na łamach “Gazety Wyborczej” w dodatku “Wysokie obroty” opublikowano kolejny - czwarty odcinek cyklu “Czego nie uczą, a powinni”.Temat niezmiernie ważny, edukacja przyszłych kierowców to jednocześnie bezpieczeństwo nas i naszych najbliższych, to mniej wypadków i mniej ofiar śmiertelnych. Jak zwykle niezmiernie ciekawi jesteśmy Państwa opinii, co do zaprezentowanych propozycji, ocen, wypowiedzi zaprezentowanych w pierwszym i kolejnych tekstach cyklu. Czekamy na merytoryczny wkład do dyskusji, te wypowiedzi opublikujemy w newsie. Prześlemy je także autorowi cyklu, jak o nasz wspólny głos w tej tak ważnej dyskusji.

Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”),”Czego nie uczą, a powinni”. Lekcja czwarta:

To straszne słowo na "p" napełnia grozą nie tylko świeżo upieczonych kierowców, co ma to tę dobrą stronę, że zimą jeżdżą przesadnie ostrożnie. Ale poślizgi zdarzają się cały rok. Najgroźniejsze są latem, bo raz - nie spodziewamy się ich, dwa - jeździmy szybciej. Co je powoduje? Lód? Śnieg? Błoto? Nie. Człowiek. A ściślej -jego błędne reakcje. Jestem pewien, że większość kierowców, nawet tych z bogatym stażem, nie do końca wie, co wtedy robić. Według starej szkoły - kontrować i wciskać sprzęgło. Proste, tyle że wtedy królowały samochody z tylnym napędem. Dziś poprzeczka zawieszona jest wyżej: są różne auta, różne poślizgi. A więc nie może być uniwersalnego sposobu. Zacznijmy od samochodów. Ogromna większość tych, które jeżdżą po Polsce, ma przedni napęd. A więc - silnik z przodu i przytulona do niego skrzynia biegów. Efekt? Nierównomierny rozkład ciężaru na osie. Zwykle 60 proc. przypada na przód, 40 na tył. Takie auto gorzej skręca. Tzn. słabiej, niżby to wynikało z położenia kierownicy. Jest więc podsterowne. Efekt podsterowności wzrasta wraz z prędkością. W skrajnych przypadkach po prostu wylatujemy na zewnątrz zakrętu i uderzamy przodem auta w przydrożne drzewo.
Odmiennie zachowują się auta z tylnym napędem i stosunkowo ciężkim tyłem. Mają tendencję do zacieśniania zakrętu, czyli skręcają nadmiernie, a więc bardziej, niżby to wynikało z położenia "koła sterowego". Są więc nadsterowne. Takim autem też możemy wylecieć z zakrętu, tyle że zazwyczaj bokiem.

O poślizgu mówimy, gdy przynajmniej dwa koła tracą przyczepność. W autach podsterownych będą to zwykle koła przednie, w nadsterownych - tylne. Moment utraty przyczepności powinniśmy wychwycić najwcześniej dolną częścią tułowia.
Co wówczas robimy? Zacznijmy od auta podsterownego. Widząc, że chce wyjechać z zakrętu, odruchowo pogłębiamy skręt kół. A więc na prawym zakręcie “dokręcamy” kierownicę w prawo, a na lewym -w lewo. I jest to błąd! Dlaczego? Bo im bardziej skręcone koła, tym trudniej odzyskują przyczepność. Auto zaczyna “płużyć przodem”, czyli jechać na wprost mimo skręconych kół. By tego uniknąć, powinniśmy przełamać odruch i nieco “wyprostować” koła. Już po kilku metrach poczujemy, że auto zaczyna trzymać się zakrętu. A co w tym czasie robimy z pedałami? Teoretycznie wydawałoby się, że skoro przód jest ciężki, to powinniśmy wcisnąć gaz, by go odciążyć. Kolejny błąd! Jeśli już doszło do zerwania przyczepności przednich kół, powinniśmy gazu ująć lub nawet przyhamować. Bo kiedy dociążymy i “wyprostujemy” koła, znacznie łatwiej odzyskają one przyczepność, a my kontrolę nad autem. Ale uwaga! W modelach bez ABS-u zbyt mocne hamowanie oznacza niemal pewną blokadę kół. A tego właśnie chcieliśmy uniknąć. W dodatku ryzykujemy, że jeśli zewnętrzne koła “złapią” pobocze, auto zamiast wrócić na jezdnię, wyląduje w rowie.
Przejdźmy do poślizgu nadsterownego. Wbrew obiegowym opiniom mało które tylnonapędowe auto skłonne jest wylecieć z drogi wskutek mocnego dodania gazu. No, chyba że jest ślisko, mamy 400 koni pod maską i bardzo szerokie tylne "kapcie". Jednak dopóki nie będziemy potykać się o Brabusy, Corvetty "Porszawki" czy Vipery, podstawową przyczyną tego rodzaju poślizgów pozostaną w naszych realiach zbyt nerwowe ruchy kierownicą. Zwłaszcza podczas pokonywania serii zakrętów, na których łatwo rozhuśtać tył auta (np. lewy, prawy, lewy). I jeśli wówczas przesadzimy z prędkością lub nagle odpuścimy gaz, napędzane koła stracą przyczepność - tył “zechce” wyprzedzić przód, a całość zacznie obracać się wokół własnej osi. Wówczas pozostaje niewiele czasu na reakcję. Tym mniej, im samochód jest krótszy (a ściślej - ma mniejszy rozstaw osi), a jego tył relatywnie cięższy. Co robimy? “Zakładamy kontrę”, a więc skręcamy koła w przeciwną stronę - na prawym zakręcie w lewo i odwrotnie. Generalnie w tę, w którą ucieka tył. By to dobrze zrobić, potrzebny jest refleks i umiar. Refleks - by nie spóźnić reakcji, umiar -by z nią nie przesadzić. Jeśli się spóźnimy, nie wygasimy w porę poślizgu. Jeśli przeholujemy -wpadniemy w kolejny - jeszcze głębszy. To samo zresztą grozi nam podczas źle wykończonego poślizgu podsterownego: gdy przednie koła zbyt nagle odzyskają przyczepność, wówczas siła bezwładności może wyrzucić tył. Od tej chwili mamy więc wspólny mianownik: niezależnie od typu auta (przednio- czy tylnonapędowe) będziemy wpadali z poślizgu w poślizg. Najgorsze, co można wtedy zrobić, to gwałtownie hamować; jeśli wciąż jesteśmy na jezdni, nasze auto niemal na pewno ustawi się bokiem, co ostatecznie nie jest złe, o ile z przeciwka nie jedzie np. tir. Lepiej więc dodawać gazu - w aucie tylnonapędowym z umiarem, w przednionapędowym - bardziej zdecydowanie (dlaczego -wyjaśniałem w “Pokonywaniu zakrętów”). Ale nie czarujmy się -wygaszenie poślizgów, zwłaszcza wahadłowych, jest łatwe tylko w teorii. By udało się w praktyce, trzeba poćwiczyć. Pytanie -gdzie? Odpowiedź -gdzie tylko się da, bez narażania na szwank auta i zdrowia. A więc najlepiej w szkołach doskonalenia techniki jazdy. A poza nimi? Z praktyki wiem, że przy odrobinie wytrwałości wciąż da się takie miejsca znaleźć. Inie muszą to być nieczynne lotniska. Zimą wystarczą nieduże placyki i polanki, bo i prędkości, przy których można wywołać poślizg (gazem czy ostatecznie hamulcem ręcznym), są wówczas niewielkie. Ktoś powie, że takie rady w dobie systemów kontroli trakcji nie mają sensu. Jestem innego zdania. Po pierwsze dlatego, że większość aut jeżdżących po Polsce takich systemów nie ma (średni wiek to ok. 10 lat), po drugie - nawet samochody z ESP wpadają w poślizg, wylatują z drogi, obracają się. Choć z reguły przy wyższych prędkościach.
W poślizg można wpaść nie tylko na zakręcie (choć wtedy o to najłatwiej), ale także na prostej drodze. Na przykład wtedy, gdy wjedziemy w głęboką kałużę (zwłaszcza jedną stroną auta), zaczniemy ostro hamować z wysokiej prędkości, w wietrzny dzień wyjedziemy zza ściany lasu, złapiemy pobocze czy zbyt szybko "napadniemy" szutrową drogę (tworzące ją kamyki działają jak kulki z łożyska). Trzeba pamiętać, że droga jest bardziej śliska po pierwszych kroplach deszczu niż po ulewie. Że łatwiej stracimy przyczepność, gdy mamy nierówno, nadmiernie lub za słabo napompowane opony, nierówno "biorące" hamulce czy niesprawne amortyzatory. I że nasz podsterowny samochód zmieni się w silnie nadsterowny, gdy przeciążymy go nadmiarem osób lub bagażu (co po części wyjaśnia fenomen wypadków dyskotekowych).”

Komentuj
Przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy?
27 lipca 2008 | 0

Autokar z polskimi turystami przewrócił się rano na autostradzie w pobliżu Wenecji. 14 osób jest rannych, w tym jedna ciężko - podała agencja Ansa. Do wypadku doszło około godziny 7 rano na autostradzie A4 ("Serenissima") w rejonie miejscowości San Dona di Piave. Autokar z 71 osobami jechał na południe Włoch. Zjechał z autostrady i wpadł do rowu. Właściciel autokaru firma Euro Trans Bus z Kalisza zapewnia, że pojazd był sprawny technicznie i przed wyjazdem przeszedł wymagane kontrole. - Neoplan, który pojechał do Włoch miał osiem lat. Był w bardzo dobrym stanie technicznym, był też dobrze wyposażony. Przed wyjazdem miał kilka dni przestoju. W dzień wyjazdu został skontrolowany przez policję, która nie stwierdziła żadnych uchybień - powiedział Hubert Pawlak z tej firmy. Jak dodał, kierowcy, którzy byli w autokarze w chwili wypadku, rozpoczynali swoją podróż przed polska granicą. Agencja Ansa podała również, że policja drogowa potwierdziła, iż przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy.Hubert Pawlak z Euro Trans Bus powiedział, że kierowca twierdzi, iż nie usnął za kierownicą i nie był przemęczony. - Przed wyjazdem miał kilka dni przerwy. Dwie godziny przed wypadkiem autokar miał postój. Rozmawiałem z policją, która potwierdziła, że nie było przekroczeń czasu pracy - dodał.

Polski wicekonsul w Mediolanie Andrzej Szydło powiedział PAP, że wciąż nie otrzymał potwierdzenia doniesień agencji Ansa, powołującej się na włoską policję drogową, że to zaśnięcie kierowcy było przyczyną wypadku polskiego autokaru koło Wenecji.

Komentuj
Kierowcy quadów korzystają z luki prawnej
27 lipca 2008 | 0

Czterokołowe pojazdy terenowe można coraz częściej spotkać w olsztyńskich i podmiejskich lasach, ostatnio także na łąkach i w lesie nad jeziorem Skanda. - To się zrobiła prawdziwa plaga - opowiada nasz czytelnik gazety. - Byłem na spacerze, gdy nadjechały od strony miasta, szedłem wąską ścieżką i nie wiedziałem, w którą stronę mam uciekać - dodaje. - O quadach nad Skandą jeszcze nie słyszałem, ale dużo ich jeździ po lesie miejskim, dlatego musieliśmy tam zwiększyć liczbę patroli - mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej. - W lesie obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami z silnikami spalinowymi. I razem ze strażą leśną staramy się ten zakaz egzekwować. Pociągnięcie do odpowiedzialności właścicieli quadów nie wszędzie jest jednak proste. Wszystko z powodu skomplikowanego prawa. Zakaz poruszania pojazdów silnikowych po terenach leśnych - zgodnie z ustawą o lasach państwowych - egzekwuje straż leśna, policja tylko w ograniczonym zakresie. Właściciele quadów - być może nieświadomie - korzystają zatem z tej luki prawnej. - Ale i tak sprawdzimy sytuację nad Skandą - zapowiada Jarosław Grochowski, naczelnik wydziału drogowego policji.

Trzeba znać technikę prowadzenia quada:Czwórka poparzonych turystów ze Śląska trafiła do szpitala po tym jak w Sarbinowie kobieta wjechała quadem w stolik przy którym siedzieli ludzie. Kierowca czterokołowca, Yvonne J. była trzeźwa. Odpowie za spowodowanie wypadku drogowego. Grozi jej do trzech lat więzienia. Żeby prowadzić quada trzeba mieć prawo jazdy kategorii B. Yvonne J. prawo jazdy posiada, jednak za kierownicą quada siedziała pierwszy raz w życiu. - Przeceniła swoje możliwości - mówi Beata Majewska, rzecznik koszalińskiej policji - Nie znała techniki, nie przewidziała, że taki pojazd prowadzi się inaczej niż samochód.

Ministerstwo wyjaśnia: Quady należą do kategorii “pojazdy samochodowe inne” i – jak podkreśla Ministerstwo Infrastruktury – trzeba je rejestrować. Pojazdy czterokołowe o mocy do 15 kW są homologowane według wymagań technicznych stosowanych do motorowerów lub motocykli trójkołowych. Homologacji i rejestracji nie podlegają natomiast pojazdy czterokołowe o mocy większej niż 15 kW. – Tego typu pojazdy są produkowane z przeznaczeniem do poruszania się poza drogami publicznymi, np. w terenach górzystych, na łąkach, polach, podczas zawodów sportowych – zastrzega wiceminister Tadeusz Jarmuziewicz w odpowiedzi na interpelację poselską. To dlatego, że kierowcy quadów narażeni są na duże ryzyko uszkodzenia ciała w razie wypadku. Stanowią też spore zagrożenie dla innych uczestników ruchu, dlatego nie mogą korzystać z dróg publicznych. Jarmuziewicz podkreśla też, że nie ma oddzielnych przepisów o odpowiedzialności małoletnich za jazdę quadami. Kierowców quadów mogą natomiast kontrolować – oprócz policji – także straże parków narodowych i strażnicy graniczni.

 

Należy pamiętać, że quad to nie zabawka.

Pojazd musi być zarejestrowany, a kierujący musi mieć uprawnienia do kierowania nim – przypominają policjanci z biura prasowego Komendy Głównej Policji.

 

Komentuj
Rowerzyści w strefie o ruchu uspokojonym
27 lipca 2008 | 0

Posłowie, prokuratorzy mogą jeździć po odremontowanym Krakowskim Przedmieściu, autobusy także. Tylko rowerzyści nie mają tyle szczęścia. Wydzielonej ścieżki dla rowerów brak, a na niepokornych czyha straż miejska – relacjonuje “eMetro”. Awantura o rower na Krakowskim Przedmieściu zaczęła się kilka lat temu. Kiedy ratusz w 2004 r. (za prezydentury Lecha Kaczyńskiego) przedstawił plany modernizacji ulicy, okazało się, że nie uwzględniają one ścieżki rowerowej. - Rower na wydzielonej ścieżce jest niebezpieczny dla przechodniów - nadjeżdża cicho i szybko, nie pozwala swobodnie spacerować - bronił wtedy swojego stanowiska autor projektu przebudowy Krzysztof Domaradzki. Ale rowerzystów zapewniono, że zakaz wjazdu nie będzie ich dotyczył i swobodnie będą mogli jeździć po Krakowskim. A jak jest? Rzecz w tym, że ilu rozmówców, tyle interpretacji. Agata Choińska z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych twierdzi, że cykliści mają prawo wjazdu na Krakowskie, bo "jest strefą o ruchu uspokojonym". Innego zdania jest straż miejska. Dla nich zakaz to zakaz. Rowerzyści muszą się więc liczyć z tym, że strażnicy mogą ich zatrzymywać. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas nie jest do końca pewny, jak to jest z rowerami na Krakowskim Przedmieściu. Najpierw stwierdził, że to droga głównie dla autobusów, dopiero indagowany przez dziennikarzy "Gazety Stołecznej" obiecał wyjaśnić sprawę i oficjalnie wpuścić rowerzystów na odnowioną ulicę.

Komentuj
Z alkoholomierzem w aucie tańsze ubezpieczenie
27 lipca 2008 | 0

Od przyszłego roku francuscy kierowcy, którzy zdecydują się na zamontowanie w swoich samochodach automatycznych alkoholomierzy będą mieli ulgi w ubezpieczeniach swoich pojazdów. Francuski minister spraw wewnętrznych Michele Alliot - Marie poinformowała, że w tej sprawie chce spotkać się z producentami samochodów i przedstawicielamifirm ubezpieczeniowych. Od przyszłego roku będzie możliwe zainstalowanie w samochodzie alkoholomierza, który po stwierdzeniu zbyt dużej ilości alkoholu we krwi kierowcy uniemożliwi włączenie silnika. W tej chwili we Francji można usiąść za kierownicą po wypiciu dwóch kieliszków wina. Alkohol oraz nadmierna szybkość to główne przyczyny wypadków we Francji. Władze starają się w różny sposób zwalczać zjawisko prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwym - od zachęcania właścicieli barów i dyskotek do fundowania kierowcom niepijącym alkoholu darmowych napojów bezalkoholowych bo nasilenie kontroli i represje wobec nietrzeźwych. W Rennes sąd zarekwirował samochód kierowcy, którego po raz trzeci przyłapano na prowadzeniu w stanie nietrzeźwym. Zamontowanie alkoholomierzy kosztuje 1200 do 1500 euro - rząd przewiduje częściowy zwrot kosztów.

Komentuj
Piknik z policjantami
27 lipca 2008 | 0

554aeb924a6a4de68b4475ab17db349d0b8e6d8a9a5767e8f04d0b0e013d43cc2b3c12776f7f9135

(257-8; 257-9)

Motocykle, radiowozy, policyjne pokazy, wystawy sprzętu, koncerty i konkursy dla dzieci oraz wiele, wiele innych. Tak wyglądał piknik zorganizowany przez Komendę Stołeczną Policji z okazji Święta Policji. Podczas pikniku wszyscy zainteresowani mogli zwiedzić stoiska promocyjne prezentujące pracę Policji, również tą na co dzień niewidoczną. Tuż po godzinie 14.00 gdy w niebo wzbiło się kilkadziesiąt balonów, tak rozpoczął się policyjny piknik zorganizowany dla mieszkańców Warszawy. Na parkingu przyległym do Komendy Stołecznej Policji pojawiły się radiowozy, motocykle, quady, armatki wodne, transportery opancerzone. Podczas pikniku wszyscy zainteresowani mogli zwiedzić stoiska promocyjne prezentujące pracę Policji, również tą na co dzień niewidoczną. Goście mogli zapoznać się miedzy innymi z pracą policyjnego laboratorium kryminalistycznego, obejrzeć robota pirotechnicznego czy policyjnych antyterrorystów. Nie zabrakło również pokazów przygotowanych specjalnie z myślą o naszych gościach. Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie wśród huku wystrzałów zaprezentowała symulację udzielania pierwszej pomocy rannemu funkcjonariuszowi. Swoimi umiejętnościami wykazali się również przewodnicy, prezentując tresurę psów służbowych. Specjalnie dla najmłodszych uczestników pikniku przygotowano wiele konkursów z nagrodami. Tuż obok budynku komendy ustawiono Niebieski Przystanek Kolejki Staromiejskiej, która woziła naszych małych gości na przejażdżki. Duże zainteresowanie przybyłych wzbudziła Orkiestra Reprezentacyjna KSP, która zaprezentowała swoje umiejętności muzyczne oraz wykonała pokaz musztry paradnej. Odwiedzający mieli również możliwość usłyszenia Chóru KSP, który zaprezentował repertuar rozrywkowy. Na scenie wśród dużego zadowolenia zgromadzonej publiczności zagrały zespoły, Snajper, Meltrad, Przyjaciele Tyrolu oraz Jerzy Filar.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 257
27 lipca 2008 | 0

Pijany kierowca w policyjnym areszcie - Zatrzymaniem prawa jazdy, zabezpieczeniem pieniędzy na poczet przyszłych kar i pobytem w policyjnej celi – tak zakończył swoją podróż 29-letni Robert R. Mężczyzna jechał samochodem mając we krwi promil alkoholu. Dzisiaj usłyszy zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości. Grozi mu za to do 2 lat więzienia. Kwadrans po godzinie 24:00 policjanci z warszawskiej Woli zatrzymali do kontroli drogowej opla, jadącego ulicą Żelazną. Funkcjonariusze, w trakcie sprawdzania dokumentów 29-letniego kierowcy, wyczuli od mężczyzny woń alkoholu. Po sprawdzeniu trzeźwości okazało się, że Robert R. ma we krwi promil alkoholu. Policjanci odebrali mężczyźnie prawo jazdy i zabezpieczyli, na poczet przyszłych kar, pieniądze w kwocie 90 zł. 29-latek po nocy spędzonej w policyjnym areszcie odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Robertowi R. grozi kara nawet do 2 lat więzienia.

W podróż z rodziną i... promilami - Policjanci ze stołecznej drogówki zatrzymali mężczyznę, który pędził ulicami miasta z prędkością ponad 120 km/h, w miejscu gdzie obowiązuje ograniczenie do 50. Jacek J. wiózł swoim fordem rodzinę, stwarzając realne zagrożenie zarówno dla bliskich, jak i innych kierowców. Po zatrzymaniu do kontroli, mężczyzna został poddany sprawdzeniu trzeźwości. 33-latek uzyskał wynik 2,7 promila. Wszystko wydarzyło się wczoraj, około godziny 16:00. Policjanci ze stołecznej drogówki, jadąc Trasą Siekierkowską, u zbiegu z ulicą Płowiecką, zauważyli pędzącego z bardzo dużą szybkością forda. Kierowca samochodu często zmieniał pasy ruchu, wyprzedzając inne pojazdy.  Funkcjonariusze natychmiast ruszyli za drogowym piratem. Pierwszy pomiar prędkości na odcinku, na którym obowiązywało jej ograniczenie do 50 km/h, dał wynik o 67 km większy. Ford jechał z prędkością 117,4 km/h. Kolejne pomiary to 119,8 oraz 124,3 km/h. Na zwężeniu drogi i zakręcie pirat drogowy “ograniczył” prędkość do 110 km/h. Nieodpowiedzialnym kierowcą okazał się Jacek J. Po zatrzymaniu do kontroli, mężczyzna została poddany badaniu trzeźwości. Jego wynik to 2,7 promila alkoholu. 33-latek swoim samochodem wiózł żonę i dziecko. Mężczyzna będzie odpowiadał za kierowanie pojazdem po spożyciu alkoholu. Jackowi J. grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych od 1 roku do lat 10.

694ba3797e23a1ba67a8ebd16ce2dd05ec08af11 (257-2)

Samochód wjechał w pieszych - Cztery osoby zginęły w wypadku do jakiego doszło w nocy w miejscowości Charszewo w powiecie Rypin. Kierowca był pijany. Do wypadku doszło około godz. 3.30 w nocy na drodze nr 557 łączącej Rypin z włocławkiem. Kierowca rozpędzonego opla vectry wjechał w stojącą na poboczu grupkę młodych ludzi wracających z dyskoteki. - Trzy osoby zginęły na miejscu - relacjonuje dyżurny PSP w Toruniu. - Po dwie kolejne przyjechały karetki, ale i tak w szpitalu zmarła jedna z przewiezionych tam osób. 25-letni kierowca był pijany. Badanie alkotestem wykazało w jego organizmie 1,86 promila alkoholu. Sprawca tragedii został zatrzymany przez policję.

Komentuj
O turystyce egzaminacyjnej
26 lipca 2008 | 0

Aferą z prawami jazdy za łapówki w katowickim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego zajmują się policjanci z Krakowa i Kielc, bo głownie z tych terenów pochodzili podchodzący do egzaminów. Niedawno dołączyli do nich też agenci CBA. Kilkaset osób, które chciało ułatwić sobie zdobycie dokumentu uprawniającego do zajęcia miejsca za kierownicą, będzie miało duże problemy. Śledczy mają już ich nazwiska – informuje “Dziennik Zachodni”. Jak udało się oszukać komputerowy system losowania egzaminatorów w katowickim WORD? Zdaniem naszych informatorów – czytamy w gazecie - po prostu z losowania wyłączano określoną liczbę egzaminatorów i "na piechotę" przydzielano im grupy osób, które dały łapówki. - Przez to np. w Dąbrowie Górniczej bywały grupy, gdzie zdawało sto procent osób. Ten sam egzaminator chwilę później, w następnej grupie oblewał wszystkich, bez względu na umiejętności. W ten sposób wyrównywał statystyki - wyjaśnia informator. Jak jest możliwe, że osoby, które po raz pierwszy w życiu wyjeżdżały np. na ulice Katowic, zdawały egzamin lepiej niż rodowici katowiczanie? Tajemnica tkwi prawdopodobnie m.in. w zapisach przebiegu egzaminów. Jak się dowiedzieliśmy – informuje gazeta - na części kaset... nic się nie nagrało. Tymczasem zgodnie z prawem to oznacza konieczność powtórzenia egzaminu. Na koszt WORD. Może się zdarzyć, że osoby, które już od pół roku pędzą po naszych ulicach, będą musiały ponownie przystąpić do egzaminu. Obecny szef WORD, Roman Bańczyk, wziął się za porządki w firmie. W salach, gdzie zdawane są egzaminy teoretyczne, pojawiły się kamery. - Takie zabezpieczenia nie są nowością. Były w ośrodkach w innych częściach kraju. Nie rozumiem, dlaczego nie korzystano z nich na Śląsku - zastanawia się Bańczyk. Dyrektor rozdzielił też część teoretyczną od praktycznej. Nadzoruje je dwóch różnych egzaminatorów, a nie jeden - jak jeszcze kilka tygodni temu. - Zmienił się też system nadzoru. Kontrolerzy są niezależni od koordynatora egzaminów. Nie wi,e gdzie jadą i kogo będą kontrolować - dodaje Roman Bańczyk. Te zmiany już przyniosły duże skutki. Statystyki zdających egzaminy na Śląsku... wróciły do normy. Tak jak w reszcie kraju, za pierwszym podejściem egzamin zdają cztery osoby na dziesięć. No i skończyła się turystyka egzaminacyjna z ościennych województw.

Komentuj
Tekturowi policjanci
26 lipca 2008 | 0

Tekturowe sylwetki policjantów okazały się tak skutecznym straszakiem na jeżdżących z nieprzepisową prędkością kierowców w Rumunii, że projekt został rozszerzony również o makiety samochodów policyjnych – czytamy w portalu Onet.pl Rzecznik policji w okręgu Sibiu uprzedza, że w niektórych miejscach zamiast makiet kierowcy powinni spodziewać się prawdziwych patroli drogówki. 

Komentuj
Polisy OC w pakiecie z AC
25 lipca 2008 | 0

Przeciętnie tylko 49 aut na 10 tys. jeżdżących z polisą AC jest kradzionych. Dlatego posiadacze polis OC mogą dokupić ubezpieczenie od kradzieży za kilkadziesiąt złotych rocznie. Od 1999 roku, rekordowego pod względem liczby skradzionych aut (71,5 tys.), zainteresowanie złodziei autami spadło ponadtrzykrotnie. Jednak jak wynika z porównania przygotowanego dla GP przez Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych, wciąż niektóre towarzystwa (np. Warta czy Ergo Hestia) pobierają za to ryzyko nawet ponad 30 proc. łącznej składki za AC. Ale są też takie, w których dokupienie do AC wypadkowego opcji kradzieży kosztuje kilkanaście złotych rocznie, a składka nie rośnie nawet o 10 proc. Mniejsze ryzyko, pozwalające na pobieranie niskich składek, skłoniło niektóre towarzystwa do prób zachęcenia klientów, którzy dotąd kupowali samo OC komunikacyjne, do zakupu AC, choćby w ograniczonym zakresie. - Wiemy, że niektórzy klienci jeżdżą nieco starszymi autami. Są one jednak na tyle poszukiwane na rynku, że istnieje wysokie ryzyko ich kradzieży. Stąd właśnie oferta smart casco, polegająca na tym, że klient może do OC komunikacyjnego dokupić AC na wypadek kradzieży - mówi Sława Cwalińska-Weychert, wiceprezes Link4. Inne towarzystwa niechętnie sprzedają samo AC na wypadek kradzieży. Za to łatwo można kupić samo AC wypadkowe.

Komentuj
Nawigacja satelitarna dla pieszych i rowerzystów
25 lipca 2008 | 0

Trwa ofensywa producentów urządzeń do nawigacji satelitarnej oraz dostawców map na polski rynek. Najtańsze i najprostsze urządzenie w promocji można próbować kupić nawet za 259 zł. Urządzenia do nawigacji, czyli PND, stają się coraz częstszym elementem wyposażenia samochodu. O nasz rynek urządzeń do nawigacji, na którym w tym roku - według prognoz - zostanie sprzedanych ok. 300 tys. PND (w 2007 roku sprzedano ok. 200 tys.). W super i hipermarketach - m.in. Biedronka i Auchan - w trwających po kilka dni promocjach pojawiają się urządzenia kosztujące nawet 259 zł lub 279 zł. W wakacje producenci PND wprowadzają na rynek nowe modele, w tym przystosowane do używania przez pieszych i rowerzystów (m.in. Garmin Colorado 300 GP oraz Garmin Edge 705). Imagis, polski producent map i systemów nawigacji, rozpoczął sprzedaż map wzbogaconych o elementy przydatne pieszym i rowerzystom.

Komentuj
Czy Polacy nauczyli się jeździć?
25 lipca 2008 | 2

W “AUTO ŚWIECIE” przeczytaliśmy: Przeciętnego klienta szkoły nauki jazdy bezpieczeństwo nie interesuje. Chce jak najtaniej zdać egzamin na prawo jazdy. Czy rzeczywiście poziom szkolenia kierowców jest aż tak katastrofalny, jak niebezpieczna i ryzykowna jazda po naszych drogach?

Polacy nie potrafią jeździć?
Przeciętnego klienta szkoły nauki jazdy bezpieczeństwo nie interesuje. Chce jak najtaniej zdać egzamin na prawo jazdy. Czy rzeczywiście poziom szkolenia kierowców jest aż tak katastrofalny, jak wskazuje na to niebezpieczna i ryzykowna jazda po naszych drogach? Wyniki ankiety “Auto Świata” pokazują, czego uczono, a czego nie naszych internautów na kursach nauki jazdy.
Poszukiwanie winnych
Od lat trwają spory, kto odpowiada za katastrofalny stan bezpieczeństwa na naszych drogach. Policja narzeka na bezmyślnie prowadzących kierowców, kierowcy na jakość dróg i nieżyciowe przepisy. Stawiamy inne pytanie: a może polskich kierowców zwyczajnie nie ma kto nauczyć bezpiecznej i rozsądnej jazdy? Może cały system szkół nauki jazdy to fikcja, służąca tylko przygotowaniu do egzaminu na prawo jazdy i pokonaniu konkretnej trasy egzaminacyjnej?
Typujemy najgorsze
Aby sprawdzić, czy przystępujący do egzaminu na prawo jazdy rzeczywiście potrafią coś więcej, niż to co pozwala zaliczyć testy i jazdę po mieście, razem z policją wytypowaliśmy piętnaście elementów techniki jazdy, których brak najbardziej rzuca się w oczy na ulicach. Zapytaliśmy naszych internautów, czy przerabiali te elementy podczas praktycznej części kursu prawa jazdy.
Internauci bardziej odważni?
W raporcie z 31. numeru "Auto Świata", z tymi samymi pytaniami wyruszyliśmy "w teren". W kilku mniejszych i większych miastach polowaliśmy na zdających w pobliżu ośrodków egzaminowania, zwanych potocznie WORD-ami. Wyniki ankiety internetowej wypadły o wiele mniej optymistycznie! Być może przez internet łatwiej się przyznać do niewiedzy niż na żywo... Poza tym internauci mogli od dawna mieć prawo jazdy i część zagadnień zwyczajnie zapomnieć. Poniżej pytania i wyniki opracowane w oparciu o odpowiedzi internautów.

Czy podczas praktycznej części kursu na prawo jazdy uczono Cię:

Jazdy po zapadnięciu zmroku

56 proc. - tak

44 proc. - nie

Jazdy poza obszarem zabudowanym?

76 proc. - tak

24 proc. - nie

Wyprzedzania na drodze dwukierunkowej?

59 proc. - tak

41 proc. - nie

Jak zachować bezpieczną odległość od poprzedzającego auta?

78 proc. - tak

22 proc.- nie

Zdejmowania nogi z pedału gazu i stawiania stopy na pedale hamulca podczas dojeżdżania do przejść dla pieszych?

56 proc. - tak

44 proc. - nie 

Komentuj
„Dzień bez mandatu”
25 lipca 2008 | 0

W Warszawie w ramach “Dnia Bezpiecznego Kierowcy” na rondzie im. Romana Dmowskiego odbył się happening "Dzień bez mandatu" organizowany corocznie przez MIVA Polska, Fundację Kierowca Bezpieczny, Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji oraz partnerów. W roku bieżącym na głównym warszawskim rondzie Instytut Transportu Samochodowego zaprezentuje Symulator Zderzeń. Tego dnia każda osoba łamiąca przepisy została upomniana przez ks. Mariana Midurę krajowego duszpasterza kierowców oraz otrzymała ulotkę o Świętym Krzysztofie wraz z 10 przykazaniami kierowców. Kierowcy przyłapani na łamaniu przepisów mieli również możliwość skorzystania z symulatora zderzeń ustawionego na rondzie. Symulator ten pokazuje, co dzieje się z ciałem człowieka, gdy pojazd nagle się zatrzyma. Dzięki niemu kierowcy mogą wyobrazić sobie do jakich obrażeń może dojść nawet przy niewielkich prędkościach. Na wielu kierujących symulator wywołał duże wrażenie. Jak sami stwierdzili nie spodziewali się, że uderzenie z prędkością 7 km/h może przynieść takie skutki.

Komentuj
Będą walczyli z hałasem komunikacyjnym
25 lipca 2008 | 0

Jak zapowiadają urzędnicy Katowic – mapa hałasu to pierwszy krok do walki z ulicznym hałasem. Jego źródłem są nie tylko przejeżdżające samochody, ale też tramwaje i robotnicy prowadzący remonty – informuje “Gazeta Wyborcza Katowice”. Za przygotowanie mapy katowicki magistrat zapłacił 230 tys. zł. Dokument pokazuje, że w mieście właściwie nie ma dzielnic, w których można zaznać błogiej ciszy. - Głośno jest również w dzielnicach południowych, które jeszcze do niedawna uchodziły za oazę spokoju - mówi Zofia Muc, naczelnik wydziału kształtowania środowiska. Dopuszczalna norma hałasu w dzień to 55 decybeli, w nocy o 10 decybeli mniej. W katowicach najgłośniej jest w śródmieściu. Są tu miejsca, gdzie norma dzienna jest przekroczona nawet o 20 decybeli, np. wzdłuż ruchliwych ulic, jak Sokolska, Chorzowska, Mikołowska, Kościuszki i Korfantego. Zbyt głośno jest także na Warszawskiej i 1 Maja, ale powodem hałasu jest tu trwający remont kanalizacji. Magistrat, dzięki mapie, zamierza rozpocząć walkę z nadmiernym hałasem w Katowicach. Sposoby? Wymiana torowiska i taboru tramwajowego na cichszy. Okazuje się bowiem, że np. w Załężu tramwaje są główną przyczyną hałasu. Dodatkowo można upłynnić ruch na newralgicznych drogach, np. zsynchronizować światła. - Płynny przepływ samochodów radykalnie zmniejsza hałas - mówi Muc. - Dzięki mapie będziemy też mogli wskazać właściciela źródła hałasu i zmusić go do ograniczenia nadmiernych decybeli.

Komentuj
W Łodzi straż autobusowa
25 lipca 2008 | 0

Jest szansa na walkę z pijaczkami zalegającymi w autobusach i wieczornymi burdami na pętlach tramwajowych. Do akcji wkraczają wspólne patrole straży miejskiej i pracowników MPK – donosi “Gazeta Wyborcza Łódź”. - Mamy ochronę, która reaguje w przypadkach zagrożenia bezpieczeństwa pasażerów. Chcieliśmy także, żeby ktoś reagował w kwestiach porządkowych. Na przykład, kiedy młodzież pije na przystanku piwo czy przeklina. To ludziom przeszkadza. Dlatego o pomoc poprosiliśmy straż miejską - opowiada Bogumił Makowski z MPK w Łodzi. Raz w tygodniu wspólnie z pracownikiem MPK, a w pozostałe dni bez niego, dwóch funkcjonariuszy straży miejskiej wybiera się na przejażdżkę łódzkimi autobusami i tramwajami. - Rozmawiamy z pasażerami, w przypadkach zakłócenia porządku przez agresywnych lub pijanych pasażerów opanowujemy sytuację - opowiada Piotr Czyżewski, naczelnik wydziału prewencji straży miejskiej w Łodzi.

Komentuj
SMS parking - łatwy I szybki sposób na parkowanie
24 lipca 2008 | 0

Do końca roku będzie można zapłacić za parkowanie w stolicy przy pomocy SMS-ów. Usługa jest dostępna dla użytkowników wszystkich sieci - donosi stołeczna “Gazeta Wyborcza”. Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie podpisał na próbę umowę w tej sprawie z konsorcjum DG i FM Solutions.

 799b106478591c44422bab0d83be7e7e802ef740 

(257-1)

Co trzeba zrobić, żeby aktywować usługę:

- na szybie samochodu umieścić naklejkę, którą można odebrać w Zarządzie Dróg Miejskich lub w dzielnicowych urzędach: Mokotowa, Śródmieścia i Ochoty

- na numer SMS 82002 wysłać wiadomość numerem z rejestracyjnym samochodu, dzięki czemu znajdzie się on w systemie

- na konto, którego numer znajdziemy na stronie www.smsparking.pl trzeba wpłacić pieniądze, które będziemy wydawać na parkowanie. Żeby zapłacić za postój, na początku trzeba wysłać SMS-a o treści "P", a na koniec parkowania o treści "K". Jeden SMS kosztuje 24 gr.Taki system nie wymusza na wstępie określenia, jak długo będziemy parkować. Do końca wakacji ZDM testuje jeszcze inne formy płatności za postój przy pomocy komórek - mPay i moBILET.

Dodatkowe informacje pod adresem:www.smsparking.pl

Komentuj
Bądź kierowcą ekologicznym
24 lipca 2008 | 1

Opublikowany został raport Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który odnosi się bezpośrednio do tematu motoryzacja a ekologia. Według dyrektyw Komisji Europejskiej, przemysł motoryzacyjny do 2012 roku powinien ograniczyć emisję dwutlenku węgla do poziomu 120 mg/km. Jest to 25 procentowa różnica w porównaniu do roku 2004 r. Jedyny niekorzystny skutek to wzrost cen pojazdów wynikający z konieczności wprowadzenia drogich technologii. W raporcie PZPM znalazły się rozwiązania jak podołać zmianom i nie odczuć tego bezpośrednio na “własnej skórze”. Zostało przedstawionych nam sześć “złotych zasad” pomocnych w byciu ekokierowcami. Oto one:

- Jak najszybciej zmień bieg na wyższy.

- Kontroluj ciśnienie powietrza w ogumieniu.

- Zwracaj uwagę na ruch i staraj się jeździć płynnie.

- Usuń zbędny ładunek z pojazdu.

- Używaj dynamicznej nawigacji, aby skrócić trasę.

- Nawet na krótkich postojach wyłącz silnik.

“Środowisko to nasza wspólna sprawa. Dlatego niezbędne jest, abyśmy połączyli wysiłki zmierzające do ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Wspólna akcja przemysłu i wszystkich zainteresowanych stron jest koniecznością” - mówi Jakub Faryś z PZPM. Odrębnym aspektem są stwierdzenia o warunkach zewnętrznych wpływających na emisję dwutlenku węgla do atmosfery i tu wyodrębniono między innymi: zły rodzaj świateł regulujących ruch drogowy; przestarzałą infrastrukturę drogową; rosnącą liczbę samochodów. Raport specjalny PZPM jest kompleksową publikacją poświęconą polskiej branży motoryzacyjnej. Próbuje zdefiniować pozycję Polski na tle innych krajów Unii Europejskiej poprzez pryzmat sprzedaży, produkcji, bezpieczeństwa ruchu drogowego, emisji CO2 i rozwiązań podatkowych.

Komentuj
Drogi zbudujemy zgodnie z wymogami ochrony środowiska
23 lipca 2008 | 0

Dziś definitywnie odrzucamy ryzyko wstrzymania dofinansowania unijnego na projekty infrastrukturalne - poinformował Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk podczas briefingu w resorcie środowiska, 23 lipca br. – Odzyskujemy wiarygodność Komisji Europejskiej, już płyną do nas pozytywne sygnały z Brukseli – dodał szef resortu infrastruktury. - Dzięki przyjętym przez rząd dwóm projektom ustaw polskie prawo w zakresie ochrony środowiska będzie w pełni zgodne z prawem unijnym – powiedział Minister Środowiska Maciej Nowicki.

Przyjęty przez rząd projekt ustawy o uprawnieniach społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko niweluje ryzyko blokowania dofinansowania projektów infrastrukturalnych przez Komisję Europejską, dzięki prawidłowej transpozycji do polskiego porządku prawnego przepisów prawa unijnego, w szczególności dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 85/337/EWG oraz dyrektywy Rady 92/43/EWG. Ustawa zapewnia między innymi możliwość dwukrotnego przeprowadzania postępowania w sprawie oceny oddziaływania przygotowywanej inwestycji na środowisko.

- Dzięki powołaniu wyspecjalizowanego organu - Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska -  postępowania w sprawie ocen oddziaływania na środowisko będą prowadzone sprawniej, co w konsekwencji przyspieszy cały proces inwestycyjny – powiedział Minister Środowiska M. Nowicki.

- Chcemy budować drogi i modernizować linie kolejowe w zgodzie z wymogami ochrony środowiska – dodał Minister Infrastruktury C. Grabarczyk.

Komentuj
Najstarszy autobus w Polsce
23 lipca 2008 | 0

c9efc33e3406e477c9d1fda708f1c9b2273cf10e (257-5)

Najstarszy autobus w Polsce i jeden z najstarszych w Europie najprawdopodobniej wróci na krakowskie ulice – donosi “Gazeta Wyborcza Kraków”.  Pojazd Rugby Express L,wyprodukowany w fabryce Durant Motors Corporation w USA, pochodzi z 1929 roku, ma 13 miejsc. Przed wojną należał do Krakowskiej Miejskiej Kolei Elektrycznej SA i przemierzał krakowski szlaki. W roku 1931 trafił w ręce prywatnego właściciela, który w 1939 roku schował go głęboko w szopie, żeby uniknąć jego kradzieży. - Jako MPK zostaliśmy jego spadkobiercą. Autobus poddany został całkowitej renowacji, aby przywrócić go do ruchu. - Prace nad zabytkiem nigdy się nie kończą. Są to działania kilkuetapowe. Obecnie skończyliśmy etap pierwszy, polegający na ogólnym odświeżeniu pojazdu i doprowadzeniu go do stanu, w którym będzie można go oglądać. Został pomalowany i odświeżony. Kompletujemy części. Można już nawet do niego wsiąść - mówi Kołodziej. - Autobus będzie mógł wozić krakowian i turystów prawdopodobnie już wiosną przyszłego roku - stwierdza Marek Gancarczyk, rzecznik MPK.

Komentuj
Niebezpieczny pas drogowy
23 lipca 2008 | 0

Szeroki pas zieleni przy ulicy Józefa Piłsudskiego w Dąbrowie Górniczej - Gołonogu do niedawna świecił pustkami. Mieszkańcy pobliskich bloków od miesięcy dopraszali się w Urzędzie Miasta o zagospodarowanie zaniedbanego terenu. Urzędnicy wyszli im wreszcie naprzeciw i postawili kilkadziesiąt młodych klonów. Postawili, bo dwuipółmetrowe klony rosną w okrągłych betonowych doniczkach. - Żeby były mobilne - mówi Agnieszka Raus z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej dąbrowskiego magistratu. - Można je będzie przewozić w różne miejsca w zależności od okoliczności. Uatrakcyjnią na przykład miejskie imprezy - dodaje Raus. Pomysł mobilnych drzew nie podoba się Przemkowi S., motocykliście z Gołonoga. Betonowe donice ustawione na pasie rozdzielającym dwie jezdnie zagrażają bezpieczeństwu. Przekonał się o tym na własnej skórze. - W czasie jazdy na motorze dopadła mnie burza. Wpadłem w poślizg i żeby uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym samochodem, wyprowadziłem motor na pas zieleni. Skończyłoby się dobrze, gdyby nie doniczki. Nie zdążyłem wyhamować i bokiem uderzyłem w beton. Moja maszyna niestety nadaje się do remontu - mówi motocyklista. To, że donice mogą stanowić utrudnienie dla kierowców potwierdza również Mariusz Miszczyk z Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej. - Ograniczają widoczność, a przez to mogą przyczyniać się do wypadków drogowych - mówi Miszczyk.

Komentuj
Nieprawidłowości stanu technicznego autobusów
23 lipca 2008 | 1

16 skontrolowanych autobusów, 12 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych i trzy mandaty na łączną kwotę 500 złotych to efekt kontroli stołecznej drogówki przeprowadzonej na trasach podmiejskich. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego sprawdzali stan techniczny autobusów prywatnych przewoźników, obsługujących linie do Wołomina i Legionowa. Kontrole będą prowadzone nadal. Od wczesnych godzin porannych policyjne załogi Wydziału Ruchu Drogowego KSP prowadziły kontrole autobusów, obsługujących podmiejskie trasy pomiędzy Warszawą, a Wołominem i Legionowem. Funkcjonariusze sprawdzali stan techniczny pojazdów, które na co dzień wożą mieszkańców tych miejscowości. Po dokładnym sprawdzeniu 16 autobusów okazało się, że wiele z nich w ogóle nie powinno wyjechać na ulice. Policjanci zatrzymali 12 dowodów rejestracyjnych oraz wystawili trzy mandaty na łączną kwotę 500 złotych. Była to już kolejna kontrola przeprowadzona przez policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego KSP. Funkcjonariusze będą cyklicznie sprawdzać stan techniczny autobusów, zarówno miejskich, jak i przewoźników prywatnych. Działania takie mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa pasażerów.

Komentuj
Jednak naruszyli przepisy czasu pracy jazdy
22 lipca 2008 | 0

To już pewne. Zarówno organizator wyjazdu do Bułgarii, podczas którego rozbił się w Serbii polski autokar, jak i przewoźnik złamali prawo – donosi “Dziennik”. Naruszyli przepisy dotyczące czasu jazdy, przerw i odpoczynku kierowców - ustaliła Inspekcja Transportu Drogowego. W katastrofie zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. W szpitalach wciąż przebywa 12 osób. "Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Katowicach rozpoczął postępowanie i zbada współodpowiedzialność organizatora wyjazdu, właścicielki biura podróży In Tour Beskidy z Bielska-Białej, za naruszenie złamanych przepisów" - mówi śląski inspektor transportu drogowego Jerzy Śliwiński. Dotychczasowe wyniki kontroli w biurze przewoźnika - firmy Moana z Rudy Śląskiej - będą podstawą wniosków o cofnięcie tej firmie licencji na krajowy i międzynarodowy transport drogowy. W ubiegłym tygodniu podobny wniosek przesłał już do Ministerstwa Infrastruktury wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. Postępowanie wobec przewoźnika ITD wszczęła kilka dni po wypadku. Inspekcja skontrolowała pracę 18 kierowców firmy w ciągu 1170 dni. Ponad połowa z 615 zapisów autokarowych tachografów - urządzeń mierzących czas pracy kierowców - potwierdzała naruszenia przepisów. Wyliczono, że nałożona na Moanę kara administracyjna powinna wynieść ponad 800 tysięcy złotych. Jednak jest niemal pewne, że firma zapłaci o wiele mniej. Bo obowiązujące przepisy pozwalają na nałożenie najwyżej 30 tysięcy złotych kary. Kontrola wykazała też, że kierowcy z Rudy Śląskiej nie przestrzegali wymaganego przez przepisy czasu dziennego odpoczynku. Na dłuższych trasach, obsługiwanych przez dwie osoby, przerwa w podróży powinna wynosić 10 godzin. Tymczasem niejednokrotnie kierowcy jeździli przemęczeni. Wiadomo też, że właścicielka In Touru, zamawiając przewozy, określała trasy przejazdu uniemożliwiające kierowcom Moany jazdę zgodną z limitami czasu. Na tej podstawie ITD będzie wnioskować do marszałka województwa śląskiego, by ten skontrolował bielskie biuro podróży.

Komentuj
Kara za nadwagę - 60 tys. złotych
21 lipca 2008 | 1

W dniu 18 lipca o godzinie 00:40 inspektorzy Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego zatrzymali do kontroli ciągnik siodłowy z naczepą, którym przewożone były dwa 20-stopowe kontenery z ładunkiem. W toku kontroli, na podstawie okazanych przez kierowcę dokumentów ustalono, że masa przewożonego zespołem pojazdów ładunku wynosi około 45 ton. W związku z tym zespół pojazdów skierowano na legalizowany punkt ważenia. W wyniku przeprowadzonych pomiarów stwierdzono:
- przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej o ponad 17 ton;
- przekroczenie dopuszczalnego nacisku pojedynczej osi napędowej o ponad 8 ton;
- przekroczenie dopuszczalnej sumy nacisków potrójnej osi nienapędowej naczepy o prawie 13 ton.
Kara za w/w przekroczenia wyniesie ponad 60 tysięcy złotych.

Komentuj
10. lecie WORD w Wałbrzychu
21 lipca 2008 | 0

W Wałbrzychu w Sali Balowej Zamku Książ w dniu 28 czerwca 2008 r. obchodził 10. lecie istnienia Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Wałbrzychu. - Dziękuję wszystkim pracownikom i osobom, które przez dekadę tworzyły i tworzą dalej naszą firmę. Bez nich nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy - mówił na wstępie Robert Jagła, dyrektor WORD. W ciągu dziesięciu lat działalności przeprowadzono setki tysięcy egzaminów teoretycznych i praktycznych. Zorganizowno niezliczoną liczbę szkoleń, kursów i seminariów, które w znacznym stopniu przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. - Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać jak ważną i odpowiedzialną rolę pełni ta placówka. To tutaj sprawdza się predyspozycje i umiejętności przyszłych kierowców. WORD jest swego rodzaju początkiem łańcuszka, który dba o nasze bezpieczeństwo - mówił Tadeusz Jarmuziewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Goście złożyli gratulacje oraz życzenia dalszych sukcesów zarówno dyrekcji, jak i wszystkim pracownikom, którzy sukcesywnie przyczyniają się do tworzenia wizerunku ośrodka. - Gratuluję tych dziesięciu lat. Jednocześnie życzę wam, abyście się rozwijali i szkolili młodych kierowców na tak wysokim poziomie jak dotychczas - winszował poseł Zbigniew Chlebowski.

Robert Jagła podziękował również byłym dyrektorom oraz osobą szczególnie zasłużonym za osobiste zaangażowanie oraz wkład w rozwój wałbrzyskiej jednostki.

ae22a1fcedd8d02452e15b620dd1b26939e3d816 (257-17)

Komentuj
10. lecie WORD w Legnicy
21 lipca 2008 | 0

W dniu 5 lipca 2008 roku z okazji 10-lecia Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Legnicy odbył się festyn dla pracowników WORD i ich rodzin. W trakcie imprezy pracownicy otrzymali drobne upominki w postaci wydawnictwa dokumentującego historię ośrodka. Jednocześnie pożegnano dotychczasowego dyrektora ośrodka Mieczysława Kraśniańskiego. 

bf4cd15c75c959fe27923244c89909029f6b19bdb8e3c52651a6abbaa6e81f7faad4ff905b499076

(257-15 i 257-16)

Komentuj
Autorytet księży w walce z piratami drogowymi
21 lipca 2008 | 0

Nowy szef lubelskiej drogówki chce wykorzystać autorytet księży. Z ambony mieliby pomóc walczyć o bezpieczeństwo na drogach – informuje “Gazeta Wyborcza Lublin”. Dwa lata temu żywieccy prokuratorzy wymyślili, żeby księża odczytywali wyroki z ambony albo wywieszali je na kościelnej tablicy ogłoszeń. Tłumaczyli, że proboszczowie mają często większy autorytet niż sędzia albo prokurator. Podanie przez niego wyroku do wiadomości całej parafii będzie znacznie dotkliwszą karą niż grzywna czy więzienie w zawieszeniu. Miało skutecznie odstraszyć ludzi od siadania za kierownicą po spożyciu alkoholu. - Dzięki pomocy policyjnego kapelana chcemy nawiązać współpracę z lubelskimi parafiami. Proboszczowie z ambony mogliby przekonywać starszych ludzi, aby nosili elementy odblaskowe - zapowiada Sławomir Góźdź, pełniący obowiązki naczelnika wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej policji w Lublinie. Akcję planuje na jesień. - Wtedy szybko zapada zmierzch. Starsze osoby wracają wieczorami ze sklepów czy kościołów. Są słabo widoczni na drodze, choć im wydaje się inaczej. Dlatego często padają ofiarami wypadków - przekonuje naczelnik. Góźdź chce, aby księża pomogli też walczyć z drogowymi piratami. - To księża powinni zadecydować jak przekonywać tych, którzy przekraczają prędkość i stanowią zagrożenie dla innych. Nie jestem teologiem i trudno mi stwierdzić czy to grzech - mówi szef drogówki. Wątpliwości rozwiewa ks. Ryszard Jurak, proboszcz parafii pod wezwaniem Świętej Rodziny na Czubach.- Przekraczanie prędkości to grzech. Nawet jeśli ktoś uważa, że znak, który ogranicza szybkość stoi w miejscu w którym nie powinien i tylko utrudnia płynny ruch. Wielu moich parafian spowiada się z łamania przepisów. Świadomość tego że grzeszą, wzrasta.

Komentuj
Niebezpieczny znak drogowy
21 lipca 2008 | 1

f41d6bdae7102a60d6ca19a5211f80a1d29c737c (257-7)

Na pl. Żołnierza w Szczecinie ZDiTM wbił znak informujący o strefie płatnego parkowania na środku ścieżki rowerowej. - To dla mnie jakaś ironia - kręci głową Dariusz Zajdlewicz, szef drogówki. Droga dla rowerzystów z al. Niepodległości skręca w kierunku Zamku. To część trasy rowerowej, która w przyszłości ma połączyć lewobrzeże z prawobrzeżem miasta. To także odcinek, który planowany jest jako część międzynarodowego szlaku rowerowego. I właśnie tam, w sam środek ścieżki, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wbija słup informujący o strefie płatnego parkowania. Znak stoi na zakręcie. Żeby go ominąć, trzeba zjechać albo na jezdnię, albo na chodnik. - Znaki na ścieżkach rowerowych trafiają się często - mówi Piotr Krężel ze Stowarzyszenia Rowerowy Szczecin. - Ale nie tylko znaki. Ostatnio na przykład apelowaliśmy, żeby na Mieszka I na wysokości wjazdu na Cmentarz usunąć zielony śmietnik, który został przymocowany do ziemi na środku ścieżki rowerowej.

Komentuj
W Krakowie wygrały toyoty
21 lipca 2008 | 0

Kierownictwo Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego oddaliło protest wniesiony przez dealerów Renault. Dealer Toyoty sprzedaje MORD 34 samochody za 592 tys. złotych. Przypomnijmy: Chodzi o przetarg na 35 nowych samochodów egzaminacyjnych w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego. Kierownictwo MORD wybrało najkorzystniejszą cenowo ofertę dealera Toyoty za 592 543 zł. Cena zaproponowana przez Renault wynosi 1 685 960 zł (kwoty uwzględniają również przyjęcie w rozliczeniu używanych dotąd przez MORD 25 chevroletów aveo). Przedstawiciele francuskiego koncernu, firmy Lisowski i Antoni Łyko, zarzucają dealerowi Toyoty, firmie Inter Car Nowak, nieuczciwą konkurencję poprzez oferowanie rażąco niskiej i nieprawidłowo skalkulowanej ceny. Inter Car Nowak odrzuca te zarzuty, twierdząc, iż cena nie jest zaniżona.
Mimo decyzji MORD Renault nie składa broni. - Zamierzamy skierować sprawę do Urzędu Zamówień Publicznych - zapowiada Andrzej Sutkowski z firmy Lisowski.

Komentuj
Krótki kurs pierwszej pomocy zamiast mandatu
21 lipca 2008 | 0

Na pobłażliwość zdobyli się policjanci z toruńskiej drogówki wobec kierowców łamiących przepisy - aż 65 uniknęło mandatu za przekroczenie prędkości, jazdę bez świateł i pasów. Szoferzy musieli w zamian przejść błyskawiczne szkolenie z pierwszej pomocy. Na poboczu czekał na nich fantom, na którym musieli wykazać się swoją wiedzą na temat ratowania życia. Trzeba było wysłuchać też instruktażu na ten temat. Krótki kurs przygotowali harcerze. - Niewielu kierowców wiedziało np., że należy wykonać dwa wdechy i 30 ucisków na klatkę piersiową - mówi Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy toruńskiej komendy. - Dlatego aby poprawić ich świadomość, podobne działania będziemy powtarzać przynajmniej dwa razy w miesiącu.

Komentuj

Ogłoszenia

Ministerstwo zaprasza do udziału w konsultacjach
27 lipca 2008 | 0

5278feeecee5bde485496803b6571f43a661ca23

Ministerstwo Infrastruktury zaprasza do udziału w konsultacjach społecznych w sprawie opracowania Prognozy Oddziaływania na Środowisko dla Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012. Zaproszenie kierowane jest zwłaszczado instytucji i organizacji społecznych zajmujących się tematyką ochrony środowiska oraz rozwojem infrastruktury drogowej.

 

W ramach konsultacji w sierpniu br. w sześciu miastach zostanie przeprowadzony cykl spotkań przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz administracji samorządowej ze społecznościami lokalnymi. Konsultacje odbędą się w następujących miastach: Warszawa - 8 sierpnia, Olsztyn - 11 sierpnia, Kraków - 18 sierpnia, Lublin - 22 sierpnia, Poznań - 25 sierpnia, Wrocław - 26 sierpnia.

Aby wziąć udział w konsultacjach należy wypełnić formularz

(formularz: http://www.mi.gov.pl/files/0/1787609/FormularzzgoszeniowyPrognoza.doc)

i odesłać go na adres: prognoza_dla_drog@mi.gov.pl.

Prace nad przygotowaniem Prognozy Oddziaływania na Środowisko dla Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012 zostaną zakończone w październiku br.

- Opracowana Prognoza pozwoli nam wcześniej poznać miejsca potencjalnych konfliktów zarówno przyrodniczych, jak i społecznych, które mogą mieć wpływ na termin realizacji inwestycji – wyjaśnia Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialny za budowę dróg, Zbigniew Rapciak. - Dzięki temu będziemy mogli pogodzić interesy użytkowników dróg z wymogami ekologii. Jest to przełom w traktowaniu zagadnień ochrony środowiska, tak aby “Rospuda” się więcej nie powtórzyła  – dodaje Wiceminister.

Ustawa Prawo ochrony środowiska nakłada na organy administracji publicznej obowiązek przeprowadzenia strategicznej oceny oddziaływania na środowisko dla polityk i programów, między innymi w sektorze transportu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Prawa ochrony środowiska projekt Prognozy ma być poddany konsultacjom społecznym o charakterze otwartym.

Konsultacje odbędą się w następujących terminach i miejscach:

Termin

Miejsce

Regiony objęte konsultacjami

8.8

Warszawa, Ministerstwo Infrastruktury, ul. Chałubińskiego 4/6

woj. mazowieckie i łódzkie

11.8

Olsztyn, GDDKiA, al. Warszawska 89

woj. warmińsko-mazurskie, pomorskie i podlaskie

18.8

Kraków, GDDKiA, ul. Mogilska 25

woj. małopolskie, świętokrzyskie i śląskie

22.8

Lublin, GDDKiA, ul. Ogrodowa 21

woj. lubelskie i podkarpackie

25.8

Poznań,Urząd Wojewódzki,

al. Niepodległości 16/18

woj. wielkopolskie, kujawsko-pomorskie, lubuskie i zachodniopomorskie

26.8

Wrocław, Urząd Wojewódzki,

pl. PowstańcówWarszawy 1

woj. dolnośląskie i opolskie

W związku z powyższym już teraz uprzejmie prosimy o przekazywanie Państwa stanowisk, uwag i sugestii dotyczących wpływu na środowisko Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-20012 - http://www.mi.gov.pl/2-48203f1e24e2f-3961.htm

Uwagi i wnioski prosimy przesyłać w formie elektronicznej na adresy: prognoza_dla_drog@mi.gov.pl lub prognoza_dla_drog@proeko.pl

Komentuj
News to miejsce na Twoje ogłoszenie
27 lipca 2008 | 0

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO @ NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj
Metodyka nauczania dla kandydatów i instruktorów
27 lipca 2008 | 0

d672ae98e4ad4567c4cf412ac89e8f49cd54adbf084413e13d3097dac6573e97a14d2d390035780c

(256-15)

Wydawnictwo Grupa IMAGE przygotowało kolejną pozycję z serii e-instruktor. Książka autorstwa Marka Górnego i Beaty Lewandowskiej pt.: “Metodyka nauczania dla kandydatów na instruktorów nauki jazdy” adresowana jest do kandydatów do zawodu instruktora nauki jazdy, ale także jego praktyków. W ramach trzech działów tematycznych autorzy opisali: podstawy metodyki nauczania; metodykę nauczania w praktyce (tu w podziale na szkolenie teoretyczne i szkolenie praktyczne) oraz metodykę szkolenia kierowców w praktyce. Szczególnie interesująca część zawierająca omówienie metod i zasad dydaktycznych, które można zastosować w bezpośredniej pracy wykładowcy i instruktora nauki jazdy. Autor – praktyk – różnicuje ich metody pracy, omawia zasady tworzenia programów szkolenia; wskazuje na niezbędne środki dydaktyczne; sugeruje konkretne ćwiczenia praktyczne dla prowadzącego zajęcia, daje dobre rady. W części trzeciej, autor proponuje konkretne programy szkolenia wskazując na ich wymogi prawne, cel, czas trwania szkolenia, omawia egzamin wewnętrzny, tematykę szkolenia i niezbędne do jej realizacji pomoce dydaktyczne. Znajdujemy tu także przykładowe konspekty zajęć.

Ta książka to lektura obowiązkowa w każdym ośrodku, dla każdego wykładowcy i instruktora, dlakandydata do tego trudnego zawodu.

Marek Górny, Beata Lewandowska: Metodyka nauczania dla kandydatów na instruktorów nauki jazdy (str. 144)

Wyd. Grupa IMAGE, Wydanie I, Warszawa 2008

Cena detaliczna: 32,00 zł / Cena hurtowa: 26,00 zł

Cena promocyjna: 22,00 zł !!!

(promocja trwa do końca sierpnia 2008 r.)

To książka dla Ciebie – ZAMÓW JĄ: 0-502-659-431

 Masz pytanie do Autorów książki - zadaj je! (news@grupaimage.com.pl)

Komentuj
Jedynym takim symulatorem jazdy – przejedź się i Ty
27 lipca 2008 | 0

81cfe56cdc26abce86da7fedede6d2197ec4f2ce (256-3)

W dniach 19-29 lipca 2008 roku Instytut Transportu Samochodowego, Fundacja KRZYŚ oraz TOP-25 wspólnie z partnerami zapraszają na pokazy Symulatora Jazdy Samochodem, które odbędą się w całej Polsce (19.07 Gdańsk - przy Kościele Mariackim w godz. 12.16; 20.07 Olsztyn - Stare Miasto w godz. 12-16; 21.07 Ełk - Promenada w godz. 17-19; 22.07 Warszawa; 23.07 Radom - Carrefour w godz. 14-18; 28.07 Wrocław; 29.07 Kraków - Galeria Krakowska w godz. 14-18).

Symulator Jazdy Samochodem jest to nowoczesne narzędzie edukacyjne wykorzystujące rzeczywisty samochód (Toyota Corolla Verso) oraz interaktywną wirtualną platformę 3D. Kierowca podczas próby wykorzystuje urządzenia samochodu m.in. kierownicę oraz pedały. Platforma interaktywna pozwala natomiast dostosować narzędzie do warunków lokalnych. Symulator demonstruje jak istotna jest koncentracja podczas jazdy. Dzięki urządzeniu każdy użytkownik może poznać swoje możliwości i ograniczenia. Instruktor po próbie analizuje i przedstawia błędy popełnione przez kierowcę. Istnieje możliwość włączenia specjalnego trybu - pod wpływem alkoholu. Tryb może zostać uruchomiony przed próbą lub naniesiony na przebytą trasę po skończonej próbie. Jest to doskonały sposób, aby zaprezentować konsekwencje wynikające z prowadzenia po alkoholu, przede wszystkim młodym ludziom. Oczywiście to tylko niektóre możliwości symulatora.

Szczegółowe informacje - www.krzys.org.pl (zakładka Aktualności)

Komentuj