25 lipca 2009 |
0
Po raz czwarty Fundacja Kierowca Bezpieczny, Krzysztof Hołowczyc oraz Krajowy Duszpasterz Kierowców ks. dr Marian Midura ogłosiły 25. lipca Dniem Bezpiecznego Kierowcy. W Dniu św. Krzysztofa, patrona kierowców, apelują o ostrożną i rozważną jazdę. Tradycyjnie na rondzie im. Romana Dmowskiego w Warszawie przeprowadzona została akcja "Dzień bez mandatu" (organizowana corocznie przy udziale Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji i MIVA Polska). Kierowcy, którzy popełnią drobne wykroczenia zamiast mandatu wezmą udział w próbie na symulatorze zderzeń, mającym uświadomić, jak ważne jest zapinanie pasów przed podróżą. Z kierowcami porozmawia także Duszpasterz Kierowców ks. dr Marian Midura, który następnie wręczał im "10 przykazań kierowcy". Dodatkowym elementem towarzyszącym akcji była prezentacja w kilku miastach Polski Symulatora Bezpiecznej Jazdy, sprowadzonego przez Fundację "Krzyś", specjalnie na tę okazję z Belgii. Symulator Driving 3D jest unikatowym urządzeniem służącym uświadamianiu negatywnych skutków prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Jest to nowoczesne narzędzie edukacyjne wykorzystujące prawdziwy samochód osobowy oraz interaktywną platformę 3D, dzięki której symulowane są warunki jazdy prawdziwym samochodem w ruchu drogowym. Pokazy symulatora odbędą się w Ornecie, Piszu, Warszawie, Gdańsku, Radomiu i Wrocławiu. Tegorocznym obchodom Dnia Bezpiecznego Kierowcy towarzyszyć będzie ogólnopolska kampania radiowa, w której ks. dr Marian Midura i Krzysztof Hołowczyc zachęcają wszystkich do szczególnie ostrożnego i trzeźwego poruszania się po polskich drogach, w duchu życzliwości dla drugiego człowieka.
Komentuj →
24 lipca 2009 |
0
Obchody 90. rocznicy postania Policji rozpoczęły się przed Komendą Główną Policji od złożenia wieńca pod obeliskiem “Poległym Policjantom Rzeczpospolita Polska”. Wzięli w niej udział przedstawiciele stowarzyszeń rodzin policyjnych oraz kierownictwo KGP: Komendant Główny Policji gen. insp. Andrzej Matejuk oraz jego zastępcy nadinsp. Arkadiusz Pawełczyk i nadinsp. Kazimierz Szwajcowski.
Na Placu Józefa Piłsudskiego miały miejsce uroczystości centralne. Udział w nich wzięli: Premier RP Donald Tusk, przedstawiciele Sejmu i Senatu RP, kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Policji, przedstawiciele środowisk naukowych oraz delegacje zagraniczne. Zainicjował je gen. insp. Andrzej Matejuk, składając meldunek premierowi RP. Po podniesieniu flagi państwowej na maszt i odegraniu hymnu państwowego oraz po uroczystej zmianie posterunku przed Grobem Nieznanego Żołnierza przybyłych gości powitał Komendant Główny Policji. - Jestem dumny, że mogę stać na czele takiej formacji, bo bycie policjantem to nie tylko zawód, ale też szczególna misja - powiedział. Następnym punktem uroczystości było wystąpienie Donalda Tuska. – Składam wyrazy głębokiego uznania i wdzięczności za to, że jesteście odważni, często poświęcacie swój czas, zdrowie, a nawet życie dla tej służby. Zawsze działacie w interesie państwa, choć wasze interwencje nie zawsze zyskują akceptację społeczeństwa - mówił Premier. Następnie Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Schetyna wręczył jednostkom Policji 9 sztandarów. Sztandary poświęcił Biskup Polowy gen. dyw. ks bpa Tadeusz Płoski. Po wręczeniu i prezentacji sztandarów przez komendantów jednostek Policji odczytano Postanowienie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o nadaniu 190 absolwentom Wyższej Szkoły Policji pierwszego stopnia oficerskiego, a następnie Komendant Główny Policji oraz Zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Arkadiusz Pawełczyk dokonali aktu promocji. Bezpośrednio po niej Biskup Polowy Wojska Polskiego odmówił modlitwę w intencji promowanych oficerów Policji. Policjanci i pracownicy Policji zostali uhonorowani odznaczeniami państwowymi przez Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygłę, a także medalami “Za zasługi dla Policji” oraz odznakami “Zasłużony Policjant” - przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendanta Głównego Policji, po czym Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odczytał list Prezydenta RP. - Służba w Policji jest dziś powodem do satysfakcji dla ponad 100 tys. kobiet i mężczyzn. Ta służba potrzebuje dziś solidarnego wsparcia ze strony całego społeczeństwa – napisał Prezydent. W liście Lech Kaczyński oddał też hołd policjantom, którzy stracili życie podczas pełnienia obowiązków służbowych. Uroczystość na Placu Piłsudskiego zakończyło złożenie wieńców na płycie przy Grobie Nieznanego Żołnierza, pokaz musztry paradnej w wykonaniu Reprezentacyjnej Orkiestry Policji oraz defilada pododdziałów promowanych oficerów Policji.
(Fot. PD@N 308-30jm)
(Fot. PD@N 308-24jm)
(Fot. PD@N 308-29jm)
(Fot. PD@N 308-25jm)
(Fot. PD@N 308-20jm)
Komentuj →
23 lipca 2009 |
0
Nad Polską przetaczają się letnie nawałnice. Pozostawiają straty, w tym, ofiary śmiertelne. Najczęściej są to osoby przygniecione przez spadające konary lub drzewa. Portal INTERIA plradzi swoim Czytelnikom, jak powinni się zachować, aby z takiej opresji wyjść cało.Jeśli zaskoczy na burza, pamiętajmy, że samochód jest stosunkowo bezpiecznym miejscem. Jego nadwozia działa (w pewnym przybliżeniu) jak tzw. klatka Faradaya, a więc piorun po metalowym nadwoziu samochodu spływa w kierunku ziemi, natomiast natężenie pola elektrycznego we wnętrzu nie rośnie – piszą. Samochód (w odróżnieniu np. od kuchenki mikrofalowej) nie jest idealną klatką Faradaya, gdyż ma okna, ale w wystarczającym stopniu zabezpiecza przed piorunami. Jak więc zachować się, gdy podczas jazdy zostaniemy zaskoczeni przez gwałtowną burzą? Nie będzie żadną hańbą ani ujmą na honorze, jeśli przerwiemy jazdę - gwałtowne opady połączone z mocnym wiatrem są wystarczającym do tego powodem, nawet jeśli nie będziemy brać pod uwagę ryzyka związanego z łamanymi drzewami. Trzeba jednak dobrze wybrać miejsce do postoju: jak najdalej od drzew, ale również zabudowań, z których wiatr może zerwać różne elementy (np. dachówki). Po znalezieniu odpowiedniego miejsca najlepiej jest powyłączać elektryczne odbiorniki (szczególnie te korzystające z zewnętrznych anten), nie należy również otwierać okien i wysiadać z pojazdu.
Komentuj →
21 lipca 2009 |
1
Tego nie nauczą cię na kursie prawa jazdy. Podpowiadamy, jak wyjść z poślizgu czy ostrego zakrętu. Jak bezpiecznie wyprzedzać i nie stracić głowy na autostradzie. Kandydaci na prawo jazdy do znudzenia ćwiczą manewry na placu. Nie wiedzą jednak, jakie siły rządzą autem na zakręcie, co to znaczy być przewidywalnym na drodze, jak prowadzić auto na trasie szybkiego ruchu. Nim nadrobią braki, zagrażają sobie i innym albo utrwalają nieprawidłowe nawyki na resztę życia. Nie czekając, aż program szkoleń zacznie mieć większy związek z rzeczywistością, podpowiadamy, jak jeździć bezpiecznie. “Gazeta Wyborcza” przygotowała swój krótki kurs bezpiecznej jazdy.
Lekcja 1: wyprzedzanie
Przez dużą liczbę ciężarówek i małą wielopasmowych dróg jest to zdecydowanie najniebezpieczniejszy manewr. Grozi zderzeniem czołowym, kolizją z wyprzedzanym autem, wypadnięciem z drogi. Najczęściej do wyprzedzania zabieramy się, jadąc tuż za pojazdem, który chcemy wyprzedzić. To trudne z dwóch powodów: małej widoczności i niemal zerowej różnicy prędkości między nami i wyprzedzanym. Dużo łatwiej jest wyprzedzać "z biegu". Jak? Przykład: Z prędkością 90 km/godz. zbliżamy się do ciężarówki jadącej 60 km/godz. Już 100-200 metrów wcześniej obserwujemy, co dzieje się na lewym pasie. Jeśli jest pusty, włączamy kierunkowskaz i zbliżamy się do środka jezdni. Im szybciej jedziemy, tym wcześniej powinniśmy zjechać na lewy pas. Po co? By w razie komplikacji móc wrócić na prawy i wyhamować za wyprzedzanym autem. Jeśli lewy pas jest zajęty - zwalniamy i utrzymujemy około 50-100-metrowy dystans do ciężarówki. Dzięki temu widzimy ciężarówkę i lewy pas, a kierowca ciężarówki widzi nas. Podobnie kierowca auta nadjeżdżającego z przeciwka. Zmniejszamy ryzyko, że ktoś kogoś zaskoczy (np. kierowca ciężarówki zdoła swobodnie wyprzedzić rowerzystę, nie spychając nas z jezdni). Tak wyprzedzając, nie nałykamy się ani strachu, ani spalin. A przy okazji oszczędzamy hamulce i paliwo.
Lekcja 2: ruszanie szybkie i pewne
Niby banalne, a jednak bywają z tym problemy. Przekonałem się o tym, czekając w sznurze aut, aż kierowca przede mną zdoła wyjechać z podporządkowanej. W końcu ruszył, ale zbyt gwałtownie - zdusił silnik, wóz stanął. Warto poćwiczyć pewne ruszanie. Najlepiej na jakimś placu i z inną osobą. Na jej komendę staramy się jak najszybciej ruszyć i przejechać około 15 metrów (tyle trzeba, by przeciąć wielopasmówkę). Pamiętajmy, że na śliskiej jezdni zwłaszcza auta przednionapędowe będą miały tendencję do buksowania. I nawet z systemem ASR (przeciwdziałającym poślizgowi kół przy ruszaniu) nie wystartujemy tak szybko jak na suchej nawierzchni.
Lekcja 3: pokonywanie zakrętów
Jedziemy dość szybko, widzimy zakręt. Potem następne. Zdejmujemy nogę z gazu, zwalniamy do 80 km/godz. Nagle widzimy, że jeden z zakrętów jest ostrzejszy albo spostrzegamy tira jadącego z przeciwka. Hamujemy na łuku. Tyle, że nawet z ABS (system antypoślizgowy) nie zatrzymamy się szybko. W najlepszym przypadku zaliczymy pobocze, w najgorszym - odpukać - nawet czołówkę. Daliśmy się zaskoczyć, błędnie oceniliśmy zakręt.
Uwaga! Pamiętajmy: to przed łukiem decyduje się, jak bezpiecznie go pokonamy. To wtedy powinniśmy hamować. Już na łuku trzeba unikać gwałtownych ruchów kierownicą, hamulcem i gazem. Elektronika, którą coraz bardziej faszeruje się auta, pomaga maskować błędy. Ale i ona musi uznać wyższość praw fizyki. Choćby dlatego, że samochody są teraz cięższe (w ciągu 20 lat Volkswagen Golf utył o 400 kg, pojawiły się crossovery, SUV-y i terenówki ważące blisko dwie tony) i siły, jakim są poddawane, relatywnie wzrosły. Podstawą sukcesu na zakręcie jest odpowiednia prędkość. Jak wysoka? O tym decydują:
• widoczność - powinniśmy jechać tak, by w razie czego zatrzymać się na widocznym odcinku drogi. A więc im gorszy “wgląd” w zakręt, tym mniejsza prędkość na wejściu
• geometria zakrętu - im mniej łagodny, tym wolniej trzeba go pokonywać
• nawierzchnia - im bardziej nierówna i śliska (woda, śnieg, lód, liście lub piach), tym mniejsza przyczepność, a więc i bezpieczna prędkość.
Jeśli przesadzimy z prędkością, będziemy musieli użyć hamulców. Ostre hamowanie przy skręconych kołach destabilizuje pojazd. Poślizg na zakręcie jest jedną z najtrudniejszych sytuacji, w jakiej może znaleźć się kierowca.
Poślizgiem grożą też przesadne ruchy kierownicą (uboczny efekt błędnej oceny geometrii zakrętu). Tak prowadzone auto zarzuci tyłem, albo - co bardziej prawdopodobne - nie wytrzyma krzywizny drogi i wyleci przed końcem zakrętu.
Warto również pamiętać, że odjęcie gazu zwykle nieco zacieśnia, a jego delikatne dodanie - rozluźnia skręt (dociążając lub odciążając przednie i tylne koła, zmieniamy ich przyczepność).
Lekcja 4: wychodzenie z poślizgu; ekcja 5: jazda po trasie szybkiego ruchu i autostradzie oraz Lekcja 6: jak jeździć oszczędnie – polecamy tekst źródłowy.
Komentarz Tomasza Goszczyńskiego, kierownika poznańskiego Ośrodka Szkolenia Kierowców “Lider":
Trzeba zmienić system szkolenia. Zwiększyć liczbę zajęć, ale też nacisk na przygotowanie psychologiczne i emocjonalne. Wielu kandydatów na kierowców zwyczajnie nie dojrzało do otrzymania takich uprawnień. Formuła egzaminu sprawia, iż wiele ośrodków nie tyle uczy jazdy, ile przygotowuje kursantów do mechanicznego zdania egzaminu. Kandydaci uczą się odpowiedzi na pamięć, nie rozumiejąc problemu w pytaniach. Dobrze byłoby zatem zmienić system sprawdzania wiedzy teoretycznej. Właśnie dlatego, że wiele osób (szkolonych i szkolących) tę wiedzę lekceważy. Mnóstwo ośrodków w ogóle teorii nie uczy. Uważam, że to odbija się na przygotowaniu kursantów i ich późniejszym rozumieniu sytuacji drogowych.
Marek, egzaminator z wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego: Na moje oko 10-15 proc. kandydatów na kierowców w ogóle nie powinno siadać za kółkiem. Nie rozumieją tego, co widzą, irracjonalnie reagują, mają upośledzoną koordynację ruchów, osłabiony refleks lub zaburzoną orientację. Mówię im to wprost, oni nie dowierzają, wypierają się tego. Potem niektórych widzę na mieście, za kierownicą własnych aut. Jakoś tam zdają za n-tym razem. Ciągle jednak prowadzą na wskroś mechanicznie. Nie są w stanie pokonać własnych ograniczeń. I stwarzają zagrożenie dla innych. Nie bez winy są instruktorzy i egzaminatorzy. Wielu jest formalistami literalnie egzekwującymi zakres szkoleń. Nie dodają od siebie nic ponadto. Odwalają pańszczyznę. Mam wrażenie, że kompletnie nie obchodzi ich, jakimi kierowcami będą ich podopieczni. Zły jest też system szkoleń. Za dużo w nim manewrów na placu, za mało jazdy poza miastem, np. na trasach szybkiego ruchu. Dlaczego? Łatwo zgadnąć. To ostatnie wymaga większego zaangażowania instruktora. No i pieniędzy na benzynę.
Komentuj →
20 lipca 2009 |
0
Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej kierowcy grozi grzywna w wysokości do 5 tys. zł i utrata prawa jazdy.
Choć zdawałoby się, że przynajmniej teoretycznie kierowcy powinni wiedzieć, jak się zachować podczas kontroli, często zdarza się, że są z tym problemy – podsumowuje portal Onet.pl Moto i jest to zasadne stwierdzenie. Policjanci ruchu drogowego często podkreślają, iż kierowcy zatrzymani do kontroli nie wiedzą jak się zachować.
Policjant jest uprawniony do wydawania poleceń i sygnałów wszystkim uczestnikom ruchu drogowego. Zarówno pieszym, jak i kierowcom. Te uprawnienia przysługują każdemu umundurowanemu policjantowi – temu, który pieszo patroluje ulice, a także temu, który pełni służbę konno.Policjant nieumundurowany jest także uprawniony do zatrzymania każdego samochodu przez całą dobę, ale wyłącznie na obszarze zabudowanym i pod warunkiem posługiwania się tarczą do zatrzymywania pojazdów (tzw. lizakiem), a w warunkach niedostatecznej widoczności – latarką ze światłem czerwonym albo tarczą ze światłem odblaskowym lub czerwonym.
A co robi kierowca po zatrzymaniu? Zatrzymuje pojazd w miejscu wskazanym przez policjanta, siedzi w samochodzie, trzyma ręce na kierownicy i czeka na jego szczegółowe dyspozycje. Oczywiście uchyl okno.Kierowca lub pasażer mogą wysiąść z pojazdu wyłącznie za pozwoleniem lub na żądanie policjanta. Policjant może też kazać jechać za radiowozem do miejsca, w którym zatrzymanie samochodu nie będzie zagrażać bezpieczeństwu. Następnie na polecenie kontrolującego należy wyłączyć silnik i włączyć światła awaryjne. Następnie jesteśmy proszeni o okazanie dokumentów: prawo jazdy, dowód rejestracyjny oraz dokument potwierdzający zawarcie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu lub stwierdzający opłacenie takiej składki, świadectwo kwalifikacji (aktualnie zaświadczenie lub oświadczenie), jeżeli przepisy tego wymagają, – inne dokumenty, jeżeli obowiązek ich posiadania wynika z odrębnej ustawy. Policjant poza sprawdzeniem stanu technicznego pojazdu również sprawdza dodatkowe, ale obowiązkowe wyposażenie pojazdu, tj. trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę. Policjant może kierować kontrolowanym samochodem (zgodnie z posiadaną kategorią prawa jazdy), jeżeli jest to niezbędne dla sprawdzenia hamulców (np. na miejscu wypadku) lub trzeba dojechać do miejsca, gdzie zatrzymanie jest dozwolone (w przypadku gdy kierowca został zatrzymany w miejscu zabronionym i znajduje się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających). policjant może wpuścić kontrolowanego kierowcę do pojazdu policyjnego tylko w razie konieczności: udzielenia pomocy choremu lub rannemu; doprowadzenia do jednostki policji, izby wytrzeźwień bądź placówki służby zdrowia;poddania się badaniu na zawartość alkoholu (lub innego podobnie działającego środka) w organizmie; okazania przebiegu zarejestrowanego wykroczenia; przeprowadzenia czynności procesowych (np. po kolizji).
Zdarza się, że do zatrzymania dochodzi w sytuacjach wyjątkowych, np. samochód zostaje zatrzymany podczas pościgu czy policjanci podejrzewają, że jest kradziony lub podróżuje nim przestępca. Taka policyjna akcja może odbyć się poza terenem zabudowanym, a i sami funkcjonariusze mogą nie być umundurowani. W takiej sytuacji kierowca może być potraktowany dużo surowiej, i to niestety zgodnie z prawem. Wraz z pasażeramimusi nie tylko opuścić auto. Na policyjny rozkaz musi stanąć w rozkroku i oprzeć ręce na dachu (boku) pojazdu. Czasem będzie wręcz musiał położyć się na ulicy twarzą do ziemi. Równie groźną sytuacją jest niezatrzymanie się podczas blokady drogowej. Śledziliśmy ostatnio proces sądowy policjantów, którzy strzelali za uciekającym motocyklistą. Sąd wszystkich instancji potwierdził prawo policjanta do strzelania za uciekinierem.
Poruszony powyżej temat jest bardzo ważny zarówno dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, jak i dla naszego bezpieczeństwa (kierowcy i pasażera). Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS poprosi naszych stróżów prawa o ich wypowiedzi i uwagi, co do zachowania na drodze podczas kontroli. Prosimy także Państwa o Wasze uwagi, doświadczenia, prosimy o zadawanie pytań, napiszcie do nas: news@prawodrogowe.pl
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 308-1 kppwłodawa)
Staranował sześć aut nad Jeziorem Białym. Stanie przed sądem - Do dwóch lat więzienia, grzywna i utrata prawa jazdy nawet na 10 lat grozi 25-letniemu Jakubowi G. Mężczyzna w weekend jadąc po pijaku, stracił panowanie nad kierownicą i staranował sześć stojących na parkingu aut w Okunince. Gdy został zatrzymany miał ponad promil alkoholu. 25-latek już usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości. Osobno odpowie także za spowodowanie kolizji i uszkodzenie sześciu aut. Problemy ma też 24-latek, który jechał w aucie razem z Jakubem G. Mężczyzna, mieszkający na stałe w Niemczech, podczas zatrzymania podał policjantom fałszywe dane.
Prawdziwe szybko wyszły na jaw, a Marcin D. został już ukarany 500-złotową grzywną.
Tragiczna przejażdżka na rolkach - Młoda dziewczyna zmarła w szpitalu po tym, jak potrącił ją peugeot. Ok. godz. 22 w środę 18-latka z Rębielic Szlacheckich jechała na rolkach drogą między swoją miejscowością a Szyszkowem w gminie Lipie. Została potrącona przez osobowego peugeota. Ciężko ranna trafiła do szpitala w Częstochowie, ale lekarze nie zdołali jej uratować. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Policjanci zatrzymali go po prawie dwóch godzinach. W wydychanym powietrzu miał prawie dwa promile. Dopiero gdy wytrzeźwieje, będzie go można przesłuchać. Grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Pijany kierowca laguny zabił rowerzystę - Na prostym odcinku drogi kierujący renault laguną potrącił rowerzystę. Pomimo natychmiastowej akcji ratowniczej mężczyzna zmarł w szpitalu. Do wypadku doszło w niedziele wieczorem, w Rozważynie (pow. nakielski). Kierujący laguną 56 - letni mężczyzna jadąc od strony Nakła, na prostym odcinku drogi nagle zjechał bliżej prawej krawędzi jezdni, gdzie potrącił jadącego w tym samym kierunku rowerzystę. Następnie bokiem samochodu uderzył w drzewo. 72- letni cyklista z obrażeniami ciała został śmigłowcem przetransportowany do szpitala. Niestety obrażenia były na tyle poważne, że rowerzysta zmarł po kilku godzinach. W tym samym czasie policjanci na miejscu wypadku zabezpieczali ślady oraz ustalali i przesłuchiwali świadków zdarzenia. Mundurowi jeszcze podczas rozmowy z kierowcą laguny wyczuli od niego alkohol. W szpitalu, gdzie został przewieziony pobrano mu krew do badań na zawartość alkoholu. - Mężczyzna po ośmiu godzinach od wypadku, będąc w komisariacie wydmuchał ponad promil alkoholu. Kierowca został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie do dyspozycji prokuratora. Odpowie za spowodowanie wypadku drogowego po pijanemu ze skutkiem śmiertelnym.
Pijany kierowca wpadł do rowu. Zabił trzy osoby - Kierowca miał blisko promil alkoholu we krwi. Na łuku drogi nie opanował opla tigry i wpadł do rowu. Wypadek wydarzył się w poniedziałek, ok. godz. 20 na drodze Korczyców-Skarbona niedaleko Krosna Odrzańskiego. Z prokuratorskiego śledztwa wynika, że 34-letni mężczyzna kierował oplem tigrą pod wpływem alkoholu. Badanie krwi kierowcy wykazało, że miał 0,75 mg alkoholu. Razem z nim podróżowały cztery osoby. W wypadku zginęli 47-letnia kobieta, jej syn (25 lat) i jego rówieśniczka. Ostatni z pasażerów został ranny. Śledczy uważają, że do wypadku nie doszłoby, gdyby kierowca nie przesadził z prędkością i nie był pijany. Wszczęte śledztwo ustali wszystkie okoliczności tragedii. Kierowcy grozi do 8 lat więzienia.
14-latek po piwku wpadł rowerem na toyotę - Nieletni mieszkaniec gminy Biskupiec Pomorski próbował wymusić pierwszeństwo i wpadł na jadącą prawidłowo toyotę avensis. Okazało się też, że zanim wybrał się na rowerową wycieczkę, wypił sobie piwo. Do zdarzenia doszło w czwartek. Oficer dyżurny nowomiejskiej policji otrzymał informację o potrąceniu dziecka, do którego doszło na drodze pomiędzy Biskupcem Pomorskim a Piotrowicami. Skierowani na miejsce funkcjonariusze ustalili, że14-latek wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie ustąpił pierwszeństwa nadjeżdżającej toyocie avensis i w ten sposób doszło do wypadku. — Poturbowany nastolatek trafił do szpitala. Przyznam szczerze, że byliśmy nieźle zdumieni, kiedy okazało się, że nieletni sprawca kolizji nie jest trzeźwy. Miał prawie 0,3 promila alkoholu w organizmie. Pozostał w szpitalu na obserwacji. Teraz o jego losie zadecyduje sąd rodzinny i nieletnich. Wyjaśniamy, skąd chłopiec miał alkohol — poinformowała Małgorzata Hauchszulz z zespołu prasowego policji w Nowym Mieście Lubawskim.
Komentuj →
26 lipca 2009 |
0
Inwalidka na wózku zablokowała ruch na ul. Radiowej na Bemowie w Warszawie. Protestowała przeciwko źle zaparkowanemu samochodowi, który uniemożliwiał jej wjazd na chodnik. Przybyli funkcjonariusze bezskutecznie nakłaniali kobietę, aby opuściła drogę. Pół godziny zajęło mundurowym przekonanie kobiety do zjechania na chodnik. Odnalazł się również kierowca źle zaparkowanego auta. - Za parkowanie w niedozwolonym miejscu został ukarany mandatem wysokości 500 zł i trzema punktami karnymi - powiedział w rozmowie z tvnwarszawa.pl oficer dyżurny komendy na Bemowie. Kobieta, która blokowała ruch została pouczona - dodał.
Komentuj →
26 lipca 2009 |
0
Uroczyste obchody 90. rocznicy powstania Policji zakończyły się mszą świętą w Bazylice Świętego Krzyża, odprawioną w intencji Policji. Mszę koncelebrował Biskup Polowy WP gen. dyw. ks. bp Tadeusz Płoski wraz z Naczelnym Kapelanem Policji ks. płk Sławomirem Żarskim. Wzięli w niej udział: Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Adam Rapacki, Komendant Główny Policji gen. insp. Andrzej Matejuk oraz jego zastępcy nadinsp. Arkadiusz Pawełczyk, nadinsp. Kazimierz Szwajcowski, insp. Andrzej Trela, komendanci wojewódzcy Policji, komendanci szkół Policji, dyrektorzy biur KGP, przedstawiciele związków zawodowych i stowarzyszeń. Podczas homilii Biskup Polowy WP zwrócił uwagę na tragiczne statystyki dotyczące ofiar śmiertelnych i rannych w wyniku wypadków drogowych oraz nieodpowiedzialność kierowców. Zauważył, że stawką jest tu wartość najwyższa – ludzkie życie. – Jazda po drodze ma wymiar moralny, związany z odpowiedzialnością (...). Podstawowym obowiązkiem kierowcy jest zdolność przewidywania (...). Nieodpowiedzialność na drodze jest grzechem – zauważył. Zwracając się policjantów, powiedział: - Pełnicie trudną służbę, pomagacie przestrzegać prawa, chronicie dobro społeczne i prywatne. To nakłada na was ogrom zadań i obowiązków. Nie jest to łatwe, dlatego potrzebna jest wam nasza wdzięczność: za wasze poświecenie i trud. Msza była transmitowana przez program I Polskiego Radia.
Komentuj →
25 lipca 2009 |
0
“Demon szybkości” to tytuł filmu instruktażowego Komendy Głównej MO dla kierowców. Obraz wyprodukowany w 1967 roku. Zobacz - http://moto.onet.pl/5323650,29,4,filmy.html?node=29
Komentuj →
25 lipca 2009 |
0
Bezstresowy, próbny egzamin na prawo jazdy, możliwość obejrzenia zabytkowych citroenów, jazda na trolejach oraz bezpłatna grochówka. To tylko niektóre atrakcje, które przygotował dla mieszkańców miasta Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Szczecinie. W siedzibie Ośrodka zorganizowano dzień otwarty. - Drzwi otwieramy dziś przede wszystkim dla przyszłych kierowców, których w przyszłości czeka egzamin na prawko - mówi Zdzisław Witos, zastępca dyrektora WORD-u. Największe zainteresowanie uczestników dni otwartych wzbudziły zabytkowe modele citroenów, którymi przejechali pasjonaci tych aut. Najstarszy pochodzi z 1925 roku.
Komentuj →
24 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 308-12)
Komenda Główna Policji w związku z obchodami 90. rocznicy powstania Policji opracowała i udostępniła w Internecie serwis informacyjny poświęcony swojej historii. Znajdujemy tak obok informacji o formacji policyjnej w latach 1918-1939 także najważniejsze archiwalne akty prawne, równie historyczne fotografie, rysunki wzorów umundurowania, schematy organizacyjne itp. Serwis jest wzbogacony o działy: "Aktualności", "Z teki kryminalisty" i "Humor" - opracowane na podstawie międzywojennego tygodnika Policji Państwowej "Na Posterunku".
Niewątpliwą atrakcją serwisu są galerie zdjęć prezentujące m.in. funkcjonariuszy podczas służby, sprzęt policyjny i portrety policjantów. To krótka historia policji – polecamy i zachęcamy do odwiedzenia strony -www.panstwowapolicja.pl
24 lipca 1919 r., zaledwie osiem miesięcy od odzyskania niepodległości i sześć od wyłonienia polskiego parlamentu, posłowie uchwalili ustawę o Policji Państwowej. Z tą chwilą wszelkie jednostki milicji, policji komunalnej oraz straże przestały istnieć. Nowa formacja, zgodnie z zapisem ustawowym, była organem wykonawczym władz państwowych oraz samorządowych odpowiedzialnych za ochronę bezpieczeństwa, spokoju i porządku publicznego. Zorganizowana i wyszkolona na wzór wojskowy podlegała ministrowi spraw wewnętrznych. Jej strukturę organizacyjną przystosowano do podziału administracyjnego kraju. Jednostkami nadrzędnymi były komendy okręgowe, którym podlegały komendy powiatowe, komisariaty oraz posterunki gminne. Na czele policji stał jej komendant główny. Na mocy nowej ustawy utworzono początkowo 6 okręgów policyjnych: warszawski, łódzki, kielecki, lubelski, białostocki i m. st. Warszawy. Pierwszym komendantem głównym PP został Władysław Henszel (poprzednio komendant Policji Komunalnej i Milicji Ludowej). Stan liczebny ówczesnej formacji wynosił 723 funkcjonariuszy wyższych i 27 447 niższych.
Komentuj →
23 lipca 2009 |
1
Jak donosi Polska Agencja Prasowa: 30-letni chiński kierowca, który prowadząc samochód po pijanemu zabił cztery osoby, został skazany przez sąd w mieście Chengdu w środkowych Chinach na karę śmierci za stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego - poinformowały chińskie media. To pierwszy kierowca, wobec którego orzeczono najwyższy wymiar kary. Po ogłoszeniu wyroku Sun oświadczył, że żałuje swojego czynu i chce się odwoływać. "Mam nadzieję poświęcić czas, który mi został, na zadośćuczynienie rodzinom (ofiar). Jestem jeszcze młody, mogę zdobyć pieniądze na odszkodowanie" - powiedział skazany 30-latek.
Komentuj →
23 lipca 2009 |
0
Przez dwa dni policjanci Wydziału Ruchu Drogowego stargardzkiej komendy prowadzili wzmożone działania pod kryptonimem “Bezpieczna Elka”. W trakcie ich trwania drogówka kontrolowała pojazdy przeznaczone do szkolenia i egzaminowania kierowców. Celem tej akcji była poprawa stanu bezpieczeństwa poprzez sprawdzanie jakości wykonywania przez szkoły nauki jazdy usługi, jaką jest kurs prawa jazdy. Funkcjonariusze kontrolowali trzeźwość zarówno instruktorów jak i kursantów. Pod lupę brali prawidłowość przewożenia osób oraz stan techniczny pojazdów, wymagane dokumenty. Sprawdzali wyposażenie aut, zwracając uwagę na wyposażenie dodatkowe takie jak apteczka. W działaniach wzięło udział 8 policjantów, którzy skontrolowali łącznie 34 pojazdy nauki jazdy. Podczas tych kontroli funkcjonariusze nie ujawnili wykroczeń oraz nie stwierdzili innych naruszeń przepisów ruchu drogowego przez instruktorów.
Komentuj →
21 lipca 2009 |
0
W poniedziałek ok. godz. 17 w Pieniężnie doszło do tragicznego w skutkach zderzenia. Kierowany przez 65-latka ford escort uderzył w przydrożną latarnię. Kierowca zmarł. Prawdopodobną przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca podczas prowadzenia pojazdu. Miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone, a do czasu usunięcia zdarzenia ruch na drodze odbywał się wahadłowo - poinformował Ireneusz Ścibiorek z braniewskiej straży pożarnej. Zwracamy się z apelem aby w gorące dni pić dużo płynu, otwierać okna oraz osoby, które mają kłopoty z układem krążenia poddały się kontroli. W tym okresie kiedy upały dają się mocno we znaki możemy czuć się źle i może to być niebezpieczne dla naszego zdrowia.
Komentuj →
21 lipca 2009 |
0
Eksperci Dekry alarmują! Najczęstsze usterki samochodowe występują w przypadku systemów ratujących życie. Co gorsza wady te nękają niemal nowe auta. Najbardziej awaryjne są poduszki powietrzne - statystyki mówią o 60 tys. wykrytych defektów. Poza tym uwaga na ABS, ESP, klimatyzację i opony. Badanie przeprowadzono w grupie pojazdów młodych, które nie przekroczyły jeszcze trzech lat. Podsumowano dane i na ich podstawie zalecono skontrolowanie istotnych ze względów bezpieczeństwa, systemów elektronicznych we wszystkich autach dopuszczonych do ruchu od 1 kwietnia 2006 roku.
Komentuj →
21 lipca 2009 |
0
Wojciech Skibiński, pełnomocnik firmy Skibiński, opowiada o konsekwencjach zatrzymania firmowej ciężarówki przewożącej koparkę. Około godz. 8 firmowa ciężarówka, przewożąca koparkę z Sierakowic na plac budowy kanalizacji w Kwakowie, została zatrzymana przez Inspekcję Transportu Drogowego zaledwie kilkadziesiąt metrów przed wjazdem na teren budowy. Po dokonaniu pomiarów inspektorzy stwierdzili, że ładunek jest za wysoki o... 19 centymetrów w stosunku do wymaganych norm. Inspektorzy zarządzili odwiezienie ładunku na specjalny parking, choć wystarczyło, żebym wjechał na plac budowy - opowiadał Wojciech Skibiński. Na parkingu koparka została wyładowana i na własnych kołach wracała ze Słupska do Kwakowa. Nie tylko zajmowała pół drogi, ale na dodatek przemieszczała się bardzo wolno. W efekcie dziesięciu robotników czekało przez całą dniówkę na przyjazd głównej maszyny na plac budowy. Firma, która prowadzi parking na potrzeby inspekcji transportu drogowego wystawiła zaskakującą fakturę. Skibiński ma zapłacić 40 złotych za parkowanie na parkingu, a dodatkowo 600 złotych za holowanie, choć sami pojechaliśmy naszą ciężarówką z koparką na niej na wskazany parking - mówi ukarany. Z tego względu właściciel parkingu wpisał na fakturze opłatę za pilotowanie w wysokości 600 zł, mimo że takiej opłaty nie przewiduje pozwolenie na jego działalność wystawione przez starostę słupskiego - dodaje Wojciech Skibiński. Z właścicielem parkingu – opisującym zdarzenie dziennikarzom “Głosu Pomorza” - nie udało się nam skontaktować, bo nie odbierał telefonu komórkowego. O sprawie poinformowali oni także Elżbietę Matuszewską, naczelnika Wydziału Komunikacji w starostwie słupskim, który nadzoruje sprawy związane z parkingami wytypowanymi do obsługi inspekcji drogowej. Zajmujemy się tą sprawą. Na pewno ją wyjaśnimy – zapewniła naczelnik Matuszewska. Z kolei Tomasz Redo, Zastępca Wojewódzkiego Pomorskiego Inspektora Transportu Drogowego, mówi, że inspektorzy, którzy zatrzymali ciężarówkę firmy Skibiński zachowali się prawidłowo. Jeśli firma nie posiada zezwolenia na przewożenie pojazdów ponadgabarytowych, to jej pojazd musi trafić na parking administracyjny. Tam przebywa tak długo, dopóki nie ustanie przyczyna jego zatrzymania. My natomiast nie mamy żadnego wpływu na rachunki wystawiane przez właścicieli parkingów - tłumaczy.
Komentuj →
21 lipca 2009 |
2
Miało być łatwiej, ale nie jest. Statystyki nie odnotowały poprawy zdawalności po zmodernizowaniu egzaminu na prawo jazdy – czytamy w internetowym magazynie e-transport. W Lubelskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego po podsumowaniu pierwszego miesiąca obowiązywania nowej formuły okazało się, że nadal nie zdaje 70 procent kursantów. Najwięcej egzaminów kończy się już na placu manewrowym, zwłaszcza podczas jazdy na łuku. Również wszelkiego rodzaju utrata kontroli nad pojazdem oznacza interwencję egzaminatora, a tym samym - oblany egzamin. - Generalne przyczyny porażek na egzaminach się nie zmieniają - powiedział Artur Banaszkiewicz, wicedyrektor lubelskiego WORD-u z reporterowi RMF FM. - Najwięcej osób oblewa już na placu manewrowym (26 procent) i głównie chodzi cofanie po łuku. Kolejne 26 procent nie zdaje z powodu stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Natomiast z powodu wymuszenia pierwszeństwa pojazdu oblewa 25 procent egzaminowanych.
Komentuj →
20 lipca 2009 |
0
14 kierowców i 21 pieszych zostało dzisiaj ukaranych mandatami za lekceważenie sygnalizacji świetlnej i naruszanie przepisów ruchu drogowego – informuje Komenda Stołeczna Policji. Stołeczni policjanci z wydziału ruchu drogowego kontrolowali w godzinach porannych i przedpołudniowych ulicę Modlińską i Wolską. Za przejazd przy czerwonym świetle grozi mandat w wysokości od 300 do 500 złotych oraz 6 punktów karnych.
Przypominamy. Od stycznia do końca grudnia 2008 roku, z powodu niestosowania się kierujących do sygnalizacji świetlnej, na terenie Warszawy doszło do 94 wypadków drogowych. Poniosło w nich śmierć 5 osób, a 138 zostało rannych. W celu zapobieżenia podobnym zdarzeniom policjanci stołecznej drogówki prowadzą działania “Stop – czerwone”. 94 wypadki wspomniane we wstępie to 8% ogółu wypadków, do których doszło w ubiegłym roku na ulicach Warszawy. Powodem śmierci 5 osób było zignorowanie przez kierujących sygnalizacji świetlnej. W Wydziale Ruchu Drogowego KSP dążąc do eliminacji tego typu zdarzeń opracowany został program działań prewencyjno-kontrolnych pod nazwą “Stop – czerwone”. Akcja wymierzona jest w kierowców, którzy nie stosując się do przepisów ruchu drogowego i lekceważąc sygnalizację świetlną, sprowadzają realne zagrożenie zarówno na innych uczestników ruchu, jak i samych siebie. Działania prowadzone będą o różnych porach dnia, na wielu skrzyżowaniach.
Komentuj →
20 lipca 2009 |
0
Policjanci i inspektorzy transportu drogowego skontrolowali 6 autobusów łódzkiego MPK - we wszystkich usterki były tak poważne (zatrzymano dowody rejestracyjne). Kto pozwala, by na miasto wyjeżdżały takie wraki?! – pytają pasażerowie. Jak się dowiedzieliśmy, w przypadku niektórych pojazdów lista usterek była tak długa, że brakowało miejsca na ich wpisanie na pokwitowaniu wystawianym przez funkcjonariuszy. Niesprawny układ hamulcowy, łyse opony albo o różnym bieżniku na jednej osi, uszkodzone zawieszenie, wycieki płynów eksploatacyjnych, niesprawne oświetlenie - wyliczają policjanci. Niemożliwe, że nie ma to wpływu na bezpieczeństwo. Kierowcy MPK nie mają wątpliwości, że autobusy szybko wrócą na trasę. – Mamy własną stację diagnostyczną, która z pewnością nie pozwoli, by pojazdy długo stały w zajezdni – mówią z przekąsem. – Szybko okaże się, że usterki zniknęły, a autobusy odzyskały sprawność. Gdyby kontrole przeprowadzano poza naszą stacją, zdecydowanie więcej pojazdów wymagałoby naprawy – uważają. W maju podczas kontroli 13 pojazdów zatrzymano 8 dowodów rejestracyjnych. W ubiegłym roku skontrolowano 89 autobusów MPK, zatrzymano 35 dowodów rejestracyjnych. MPK obarczyło winą swój serwis i zaostrza dyscyplinę. Jak mają naprawiać autobusy, jeśli nie ma części w magazynie - mówi Krzysztof Frątczak, przewodniczący NSZZ Solidarność w MPK. Pieniędzy na części nie brakuje. Przeznaczamy na nie 1,3 mln zł miesięcznie - oponuje rzecznik MPK Bogumił Makowski. W nagłych przypadkach dostawca dostarcza nam części w czasie doby. Nie możemy ich jednak kupować na zapas, bo nie wiemy, które akurat będą potrzebne. Według Makowskiego, oczekiwanie na części trwa najwyżej tydzień i to tylko w przypadku napraw planowanych. Dlatego przewoźnik widzi głównie problem w pracy swojego serwisu i zastanawia się nad zleceniem napraw firmie zewnętrznej. - Solarisy też obsługuje zewnętrzny serwis. Jeżeli nasi pracownicy nie dają sobie rady, to jest to najlepsze wyjście - tłumaczy Makowski. - Być może uda się przenieść naszych mechaników do tamtej firmy, by nie tracili pracy.
Komentuj →
19 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 308-5 ztmwarszawa)
W Warszawie: przybywa miejsc postojowych dla rowerów. Nowe stojaki zostały zamontowane na terenie węzła Młociny oraz na pętli Metro Marymont. W tym roku pojawią się również na dwóch nowych parkingach P+R oraz na pętli autobusowej Esperanto. Równolegle do rozwoju systemu Parkuj i Jedź w Warszawie rozbudowywany jest także system Bike & Ride. Stojaki rowerowe są już na każdym parkingu P+R. Na Marymoncie jest 20 miejsc postojowych dla jednośladów. Tyle samo miejsc cykliści znajdą na postojach: Wilanowska i Połczyńska. Na parkingu Młociny znajdzie się miejsce nawet dla 40 rowerów. Warto wspomnieć, że połowa stojaków na tym parkingu wyposażonych jest w nowoczesny system otwierania i zamykania przy pomocy Warszawskiej Karty Miejskiej. Na najmłodszym warszawskim parkingu - Stokłosy - jest 12 miejsc dla rowerów. Stojaki pojawiają się nie tylko na parkingach. Zarząd Transportu Miejskiego zainstalował je również na terenie samego węzła Młociny. 10 miejsc znajduje się bezpośrednio przy wejściu na stację metra. Tyle samo miejsc udostępnionych zostało na pętli autobusowej Metro Marymont. Dzięki temu, w tych wszystkich siedmiu lokalizacjach, cykliści mają teraz do dyspozycji 132 miejsca. W tym roku przybędzie jeszcze około 100 miejsc postojowych dla jednośladów. Pojawią się na dwóch nowo powstających parkingach: w Aninie i na Ursynowie, a także na terenie pętli autobusowej Esperanto, przy ul. Anielewicza.
W Lublinie: Lubelscy cykliści zabierają się za stworzenie listy miejsc, w których Ratusz powinien zamontować stojaki dla rowerów. Chcemy namówić Ratusz do tego, żeby w przyszłym roku ustawił w mieście 50 stojaków dla rowerów – mówi Michał Wolny z Porozumienia Rowerowego. Porozumienie ma już pierwszy sukces: niedawno magistrat zamontował 36 stojaków. Dla rowerzystów są one tym, czym parkingi dla kierowców. Można do nich bezpiecznie przypiąć jednoślad. Niektóre instytucje same postanowiły zamontować takie stojaki koło swych siedzib. Przoduje w tym UMCS, który ustawił takie urządzenia już w kilkudziesięciu miejscach. Stojaki są też przed innymi uczelniami, hipermarketami, czy też np. koło szpitala przy Kraśnickiej. Cykliści skarżą się jednak, że większość tych stojaków im nie odpowiada. Mówią o nich: to "wyrwikółka”. Bo do zbyt niskiej konstrukcji rower można przymocować tylko jedno koło, bo do ramy linka już nie sięgnie. Złodziej może bez problemu zostawić koło, kradnąc całą resztę. – Oprócz stojaków, które niedawno zamontowało miasto tych odpowiednio wysokich jest mało. Fatalne są na przykład stojaki przy hipermarketach.
Komentuj →
19 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 308-16)
^ Analitycy Frost & Sullivan przewidują, że w 2015 roku po europejskich drogach będzie już jeździć ćwierć miliona elektrycznych pojazdów. Jeszcze bardziej optymistyczny jest Jay Nagley, analityk firmy konsultingowej Spyder Automotive, według którego w 2020 roku co czwarte nowe auto będzie napędzane prądem. Natomiast firma konsultingowa IdTechEx szacuje, że za sześć lat wartość światowego rynku elektrycznych pojazdów może sięgnąć blisko 230 mld dolarów.
Tygodnik “Newsweek Polska” oświadcza: wkraczamy w erę elektrycznej motoryzacji. Skąd tak radykalne stwierdzenie. Otóż gazeta prezentuje pierwszy polski pojazd o napędzie elektrycznym, który będzie produkowany seryjnie. SAM ma ponad trzy metry długości, stalową ramę, plastikowe nadwozie, trzy koła i wyłupiaste reflektory. – Ten pojazd to zapowiedź rewolucji, chcemy zmienić sposób myślenia o masowej motoryzacji – zapowiada Mariusz Wnukiewicz z produkującej SAM-a firmy Impact Automotive Technologies. SAM to auto elektryczne. Komiczny z wyglądu trójkołowiec przeznaczony dla dwóch osób. W sześć sekund rozpędza się do 50 km/h. Szybkość maksymalna 90 kilometrów na godzinę. Na jednym ładowaniu przejedzie 100 kilometrów. Samochód można podłączyć do zwykłego gniazdka, a w trakcie ładowania (trwa około czterech godzin) pobiera tyle prądu co suszarka do włosów. Auto – jak się dowiadujemy – powstaje w fabryce Impact Automotive Technologies w Pruszkowie. Pierwsze egzemplarze zjadą z taśmy w sierpniu. W hali o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych, w której kiedyś produkowano obrabiarki, miesięcznie może powstawać 500 miejskich autek. Cena – około 60 tysięcy złotych.
Komentuj →
19 lipca 2009 |
0
Nawet trzy tygodnie trzeba czekać w Łodzi na montaż instalacji LPG. Bardzo wysokie ceny benzyny spowodowały, że na rynku autogazu znów zapanowało ożywienie. I nie ma się co dziwić, bo przejechanie 100 km autem, które pali w mieście 10 litrów benzyny, kosztuje średnio 45 zł. Pokonanie tego samego dystansu takim samym samochodem zasilanym gazem to wydatek ok. 23 zł – informuje “Express Ilustrowany”. Gazeta pokusiła się nawet o stwierdzenie, że instalacje LPG przeżywają renesans popularności, co potwierdza Paweł Stefanowski, współwłaściciel firmy zajmującej się m.in. ich montażem.
Komentuj →
17 lipca 2009 |
0
W godzinach nocnych patrol funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Lubieszynie zatrzymał do kontroli drogowej w Kołbaskowie lawetę z przyczepą. Dwaj Polacy przewozili w ten sposób części wycofanych z eksploatacji pojazdów. Były to elementy karoserii samochodowych łącznie z wyposażeniem – siedzeniami, deskami rozdzielczymi, elementami zwieszenia, szybami, silnikami i osprzętem - odcięte od reszty pojazdów. Właściciel zakupionych części oświadczył, że wiezie je do Lęborka. Nie posiadał jednak zezwolenia Głównego Inspektora Ochrony Środowiska na transport odpadów w postaci złomu samochodowego, podjęto więc decyzję o zatrzymaniu tego transportu. - W związku z nielegalnym transgranicznym przemieszczaniem odpadów wykonano dokumentację procesową i fotograficzną, która została przekazana do Głównego i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - informuje por. Piotr Wojtunik z Pomorskiego Oddziału Straży Granicznej. - Jednocześnie powiadomiono Komendę Wojewódzką Policji i Prokuraturę Rejonową w Szczecinie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Za przewożenie odpadów w sposób zagrażający środowisku Kodeks Karny przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 5. Pojazd transportujący wraz z odpadami został zabezpieczony na strzeżonym parkingu. W celu określenia wartości ładunku oraz szczegółowych oględzin i wydania stosownych ekspertyz zostanie również powołany biegły z zakresu techniki samochodowej i rekonstrukcji wypadków drogowych.
Komentuj →
17 lipca 2009 |
2
(Fot. PD@N 308-7 smszczecin)
Kolejni “rekordziści" muszą się spodziewać wkrótce wezwań do straży miejskiej, a ich portfele staną się uboższe o kilkaset złotych. Miejski fotoradar pracuje każdego dnia i wielu kierowców się o tym przekonuje. W ostatnim czasie na czarną listę trafili m.in. kierowca citroena, który tak szybko chciał opuścić Szczecin, że na ul. Struga, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km na godz. osiągnął 109 oraz prowadzący audi, którego fotoradar uwiecznił, gdy miał na liczniku 100 km na godz. jadąc ul. Europejską w miejscu, gdzie wprowadzono ograniczenie do “40". Obu kierowcom grozi 10 punktów karnych i mandaty w wysokości 400-500 zł.
Komentuj →
17 lipca 2009 |
1
Minęło kilka tygodni od daty, z którą w życie weszły nowe przepisy w sprawie egzaminowania kandydatów na kierowców. “Gazeta Lubuska” dokonuje pierwszej, już nie tak gorącej oceny zmian. Tym razem, jazda po mieście jest skracana, a teoretyczną nowością ma być oblanie za najechanie na linię na tzw. ,,łuku” - czytamy. Stała jest chyba tylko nadzieja. Że będzie lepiej. Po co utrudniać egzamin, skoro zdawalność egzaminu za pierwszym podejściem w dobrych miesiącach wynosi zaledwie ok. 30 proc. – ocenia dalej gazeta. Dlaczego najechanie na linię zdaniem egzaminatorów zmniejsza bezpieczeństwo? To przecież nie to zabija kierowców - pyta dalej. Przy schodach z egzaminami w Polsce, do zdających docierają plotki o egzaminacyjnym eldorado w Niemczech i na Ukrainie. U naszego wschodniego sąsiada wszystkie manewry odbywają się na placu, a wymagania podczas jazdy po mieście mogą rozbawić nawet tych początkujących kierowców. Podobnie jest w innych krajach. U nas normalne jest to, że do egzaminu podchodzi się po kilka razy, tam to rzadkość – dokonuje tego niekorzystnego dla nas porównania dziennik.
Komentuj →
17 lipca 2009 |
1
(Fot.: PD@N 308-4)
Już nie tylko pomorskie lasy, ale i plaże narażone są na prawdziwą inwazję quadów. Kierowcy czterośladów za nic mają przepisy. Rozjeżdżają plaże, a ich pędzące pojazdy stanowią coraz większe zagrożenie dla spacerujących nad wodą ludzi. Urząd Morski w Gdyni, nie mogąc poradzić sobie z problemem, musiał poprosić o pomoc policję, a i to niewiele dało. Podobnie jak pomoc Straży Granicznej oferowana leśnikom. W lasach problem quadów nasila się niemal z każdym miesiącem. Najgorzej jest teraz, w okresie letnim, gdy na łono przyrody wybiera się coraz więcej spacerowiczów - informuje “Dziennik Bałtycki”. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad nowelizacją przepisów, które - jak się powszechnie oczekuje - mają poprawić tę sytuację.
Komentuj →
16 lipca 2009 |
0
W centrum MIRA koło Birmingham (Wielka Brytania) w obecności BVCA (Brititain’s Vehicle Certification Authority) oraz dziennikarzy motoryzacyjnych przeprowadzono testy zderzeniowe jednego z najsłynniejszych pojazdów świata - Tata Nano. Próby obejmowały zderzenie czołowe z przesunięciem (najpowszechniejszy przypadek zdarzeń na drodze) oraz testy boczne. Testowana wersja pojazdu dodatkowo została wyposażona w przednie poduszki czołowe. Test z przesunięciem wykonany był przy prędkości 56 km/h i przesunięciu pojazdu w stosunku do przeszkody o 40%. Testy wypadły bardzo pozytywnie. Przy tej okazji dr Clive Hickman z Tata Motors ETC Birmingham (Europejskie Centrum Technologiczne) ogłosił, że “Tata Nano Europa będzie pojazdem, którego konstrukcja zapewni uzyskanie w testach EuroNCAP 4 gwiazdek”. Indyjski maluch przeszedł pierwsze testy zderzeniowe. Egzamin miał sprawdzić, czy samochód jest na tyle twardy, by wozić Europejczyków. Pierwsza próba to uderzenie w bok nano z prędkością 50 km/h. Druga - zderzenie czołowe z prędkością 56 km/h - cios raził 40 procent przodu od strony kierowcy. Werdykt - indyjski maluch wyszedł z tej masakry obronną ręką i zdał oba egzaminy. Jednak Clive Hickman, szef inżynierów firmy Tata otwarcie powiedział, że taki wynik nie byłby możliwy gdyby spróbować rozbić najprostszą wersję nano jaka jest sprzedawana w Indiach. Najzwyczajniej w świecie samochód zgniótłby się niczym puszka po piwie przydeptana nogą. Pozostaje jeszcze kwestia rygorystycznych testów Euro NCAP - by je spełnić nie wystarczy tylko "pianka".
(Fot.: 308-2) ^ W newsach dnia dzienniki informowały - jest bezpieczny. Jednak do testów użyto wzmocnioną wersję pojazdu. Co wynika z pozytywnego crash testu - zostanie dopuszczony do sprzedaży w Europie
Komentuj →
16 lipca 2009 |
0
Od 16 listopada 2007 r. do 16 lipca 2009 r.podpisano umowy na budowę 864 km dróg krajowych, w tym na426 km autostrad oraz 438 km dróg ekspresowych, obwodnic i dużych przebudów dróg. Podpisano umowy na budowę 78 km autostrad w systemie tradycyjnym (m.in. budowa autostradowej obwodnicy Wrocławia A8, A1 Piekary Śląskie – Maciejów i A1 Maciejów - Sośnica) oraz 348 km w systemie Partnerstwa Publiczno -Prywatnego(m.in. A1 Stryków - Pyrzowice). Wśród podpisanych umów na budowę dróg ekspresowych znalazły się m.in. S8 od węzła Konotopa do węzła Prymasa Tysiąclecia w Warszawie, S7 Skarżysko-Kamienna - Występa, S74 Kielce - Cedzyna oraz S7 Olsztynek - Nidzica. Podpisano również umowy na budowę obwodnic m.in. Słupska, Kędzierzyna-Koźla, Stargardu Szczecińskiego, Ostrowa Wielkopolskiego, Kraśnika, Mszczonowa, Serocka i Mińska Mazowieckiego. W tym roku podpisano 10 umów na nowe inwestycje. Wyłoniono wykonawców autostrady A1 Piekary Śląskie - Maciejów, A1 Maciejów - Sośnica, a także dróg ekspresowych S7 Skarżysko-Kamienna - Występa, S74 Kielce - Cedzyna i S7 Olsztynek - Nidzica (wraz z obwodnicą Olsztynka) oraz obwodnic Kraśnika, Kędzierzyna-Koźle, Mszczonowa, Serocka i Mińska Mazowieckiego. Wartość tych inwestycji to 5,36 mld zł.
Komentuj →
16 lipca 2009 |
0
Właściciele quadów chcą mieć własne tereny do jazdy w Warszawie. Spotkali się w sprawie swojego wniosku z Jarosławem Matusiakiem z Zarządu Mienia m.st. Warszawy, który odpowiada za nabrzeża Wisły. Jesteśmy zgodni co do tego, że nie można jeździć po lasach i terenach chronionych. Uważamy, że trzeba stworzyć kierowcom warunki do jazdy tam, gdzie nie będą nikomu przeszkadzać - twierdzi. - W wielu krajach europejskich są wyraźnie oznaczone szlaki dla quadów. Płaci się za wjazd czy parking, ale wszystko jest legalnie i bezpiecznie. Dlaczego nie mamy takich miejsc w Warszawie? - pyta Jacek Bujański. Zdaniem Roberta Giedronowicza, kierowcy quada, poligon w Rembertowie czy tereny w Sulejówku świetnie by się do tego nadawały. Podobnie jak byłe piaskarnie. Miasto na razie nie wyraziło swojego zdania w tej sprawie. - Będziemy walczyć - zapowiada Bujnowski.
Komentuj →
15 lipca 2009 |
0
(Fot. PD@N 308-14 pzm)
Automobilklub Wielkopolski wychodząc na przeciw motocyklistom zorganizował dla nich “Dzień Motocyklisty”. Była to pierwsza edycja “Dnia Motocyklisty”, którego założeniem jest umożliwienie poruszającym się na co dzień po drogach publicznych motocyklistom, konfrontowanie swoich umiejętności oraz korygowanie nieprawidłowych nawyków. W pełni bezpiecznych warunkach pod okiem doświadczonych instruktorów można było nie tylko doskonalić jazdę, ale również podczas wykładu wprowadzającego poznać arkana poruszania się po jedynym w Polsce torze wyścigowym. Potrzebę organizacja takich akcji najlepiej odzwierciedla frekwencja motocyklistów, bowiem na TOR POZNAŃ przyjechało blisko 70 osób, nie tylko z Poznania, ale z całej Polski. jeden z kierowców napisał między innymi: “Na wstępie chciałem w imieniu wszystkich uczestników dzisiejszej imprezy pogratulować fantastycznej inicjatywy i wykonania! Było naprawdę super, dostęp do profesjonalnych porad ze strony doświadczonego kierowcy plus tak fantastyczny obiekt jakim jest Tor “Poznań” (...) Bardzo podobała nam się forma w jakiej przeprowadzony był "trening", od teorii, przez praktyczne ćwiczenia techniki (...) do przeniesienia wszystkich elementów nauki na główna nitkę Toru “Poznań”. (...) mamy wielką nadzieję , że znajdą się też (...) kierowcy chętni do nauki, ale i chcący przetestować co potrafi ich dwuśladowiec w bezpiecznym, kontrolowanym środowisku pod okiem profesjonalnej kadry! (...)
Kolejne zaproszenie Toru Poznań - na 28 lipca 2009 r. – DZIEŃ AUTOBOBILISTY.
Komentuj →
15 lipca 2009 |
0
Testy sprawdzające wpływ długości i monotonii jazdy na kierowcę i jego możliwości percepcji czy symulacja oceny odległości od poprzedzającego pojazdu w różnych warunkach atmosferycznych i różnej porze doby to elementy projektu edukacyjnego ERIC. “Został on pomyślany jako multimedialny i interaktywny program szkolenia i samokształcenia kierowców” - wyjaśnia Maria Dąbrowska-Loranc, kierowniczka Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego. “Szkolący poznają czynniki powstawania zmęczenia, jego wpływ na wydolność organizmu, wreszcie sposoby radzenia sobie ze zmęczeniem” – dodaje. We współpracy czterech ośrodków z Austrii, Hiszpanii, Niemiec i Polski powstał program w sposób prosty i poglądowy przypominający kierowcom pewne prawdy, jak choćby to, że w ciągu sekundy pojazd jadący z prędkością stu kilometrów na godzinę przejeżdża 27 metrów. Program uzmysławia skutki trybu pracy właściwego dla kierowców zawodowych czy pracowników zmianowych dla biologicznego zegara organizmu i przypomina, że doba nieustannej pracy ma dla niego skutek podobny do zawartości 0,8 promila alkoholu we krwi. ERIC to także interaktywny zestaw zadań z zakresu techniki jazdy przypominający podstawy fizyki jazdy. “Sam program jest prosty i nie miały z nim kłopotu nawet osoby pierwszy raz pracujące z komputerem. Szkolonych prosimy o uwagi i ocenę programu, które będą uwzględnione przy jego modyfikacjach” - powiedziała odpowiedzialna za wdrażanie programu Dagmara Jankowska z ITS. Do tej pory w Polsce z ERIC-iem pracowały dwie grupy. Pierwsza to 37 kierowców zawodowych Poczty Polskiej skierowanych na kurs dyscyplinarnie za rozmaite przewinienia. “Mimo, iż na zajęcia musieli poświęcić wolny czas w piątkowe popołudnie, większość po początkowym oporze wykazała spore zainteresowanie i zaangażowanie”- mówi Dagmara Kowalska. Drugą grupę stanowili instruktorzy z WORD i szkół jazdy, którzy mają stosować program w codziennej edukacji kandydatów na kierowców.
Komentuj →
15 lipca 2009 |
0
Skutery maksymalnie mogą rozpędzić się jedynie do 45 km/godz., niestety często jeżdżą dużo szybciej. Wystarczy zdjąć blokadę. Motorowerami jeżdżą nastolatki. Lubią szybkość. Nagminnie zdarza się jednak, że miłośnicy jednośladów jeżdżą nawet z dwukrotnie większą prędkością. Policyjne fotoradary rejestrują wielbicieli dwóch kółek, które na liczniku mają nawet blisko 100 km/godz. Jak to możliwe? Motorowery mają wbudowaną techniczną blokadę prędkości. Jest jednak na to sposób, z którego korzystają młodzi ludzie. Taką blokadę można bowiem bardzo łatwo usunąć i wtedy motorower może rozpędzić się dużo bardziej. Policjanci podkreślają, że skutery bez blokad prędkości coraz częściej pojawiają się na naszych drogach. Co gorsza, dzieci i młodzież zdejmują blokady bez wiedzy rodziców. Powinni sprawdzić, czy ich dzieci to zrobiły. Wystarczy przejechać się takim skuterem. Jeżeli blokada nie jest zdjęta, nie pojedziemy szybciej niż 45 km/godz. Jeżeli bardziej się rozpędzimy, to będzie znaczyło, że blokada jest naruszona. A co zrobić, jeśli już odkryjemy, że nasze dziecko jeździ skuterem z naruszoną blokadą prędkości? Trzeba zaprowadzić motorower do najbliższego mechanika samochodowego, który założy ją z powrotem.
Komentuj →
15 lipca 2009 |
0
Policjanci są bezradni wobec motocyklistów ścigających się nielegalnie na ulicach Krakowa, a statystki alarmują: liczba ofiar drastycznie wzrasta – alarmuje “Gazeta Wyborcza”. Lipcowa noc. W dzień czarną od aut trzypasmową ul. Bora-Komorowskiego jedzie tylko samotna ciężarówka. Ciszę przerywa narastający ryk silnika. Mknący kolumną motocykliści mijają samochód ciężarowy z prawej i lewej strony. Przed nimi estakada, ale żaden nie zwalnia, liczniki dobijają do 200 km/godz., choć ograniczenie prędkości w tym miejscu to 70 km/godz. - To się zaczyna na wiosnę, na ulicę wyjeżdżają mniej więcej o godz. 22. W środku lata jest najgorzej, wtedy najbardziej się rozkręcają. Ryk silników jest nie do wytrzymania – mówią mieszkańcy okolicznych domów. Opowiada policjant z krakowskiej drogówki: - Czy jest dużo skarg od mieszkańców? Proszę pani, non stop się skarżą! Ale temat jest bardzo trudny. Jak ustawiamy się na jednej ulicy, przenoszą się na następną, rozjeżdżają po całym mieście. Poza tym często nie ma kto się nimi zająć, bo jeździmy do kolizji. Ich obsługa zajmuje średnio dwie-trzy godziny, a to często błahe sprawy, do których nie trzeba wzywać policji, wystarczyłby przyjazd ubezpieczyciela. No, ale takie mamy prawo bez sensu. Walki z nimi nie ułatwiają nam przepisy. Za zdjęcie z fotoradaru nie możemy ich ukarać, bo mandatu nie można dać właścicielowi pojazdu uwiecznionego na zdjęciu, tylko osobie, która nim kierowała. A oni są najczęściej zamaskowani, mają też pozaginane tablice rejestracyjne. Ściganie, blokady? To bardzo niebezpieczne, choć policjanci są kierowani na specjalne szkolenia do Legionowa - mówi Krzysztof Dymura, rzecznik małopolskiej drogówki. - Kto kupuje ścigacza, żeby jeździć zgodnie z przepisami? To straszna nuda, a taki sprzęt i adrenalina kuszą - mówi jeden z motocyklistów. Liczymy na to, że zaostrzone przepisy, w tym także ustawa o fotoradarach, pomogą zmniejszyć liczbę ofiar. Oczywiście sami przystępujemy do działania, walka z szarżującymi motocyklistami będzie naszym priorytetem. W tym celu wprowadzamy program "Zero tolerancji dla motocyklistów", czyli surowego karania nawet za najdrobniejsze wykroczenie. W sytuacji, gdy ilość decybeli zostanie delikatnie przekroczona lub motocyklista będzie jechał na łysych oponach, będziemy zatrzymywać dowody rejestracyjne - zapewnia Dymura.
Komentuj →
14 lipca 2009 |
0
System ściągania wraków z ulic Lublina zaczyna działać – z dumą informuje lubelska “Gazeta Wyborcza”. O problemie porzuconych samochodów piszą dziennikarze z wielu dużych i małych miast. Wraki szpecą ulice, a często nawet utrudniają ruch. W Lublinie choć w czerwcu ratusz rozstrzygnął przetarg na usuwanie wraków w sprawie działo się niewiele. Dopiero po publikacjach prasowych firma Sabat (wygrała przetarg) odholowała pierwsze samochody. Są to samochody, których właścicieli nie udało się ustalić. W kolejce stoją już kolejne wraki, które wypatrzyli sami strażnicy. Strażnicy sprawdzili też samochody z listy dziennikarzy. Niestety okazało się, że większość z nich stoi na terenach spółdzielni mieszkaniowych, gdzie strażnicy nie mogą interweniować. Takie wraki może usunąć sama spółdzielnia.
Komentuj →
14 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 308-3 kwp Białystok)
Dzieci, które wakacje spędzają w białostockim szpitalu odwiedzili policjanci - informuje Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku. Były życzenia powrotu do zdrowia, drobne upominki i rozmowy o dalszych planach na letni wypoczynek. Nie wszystkie dzieci mogły w trakcie tegorocznych wakacji wyjechać na letni wypoczynek. Niektóre z nich nieszczęśliwym zrządzeniem losu musiały ten okres spędzić w szpitalach. Pamiętali o nich funkcjonariusze z KWP, pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego i harcerze, którzy odwiedzili najmłodszych w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Dla dzieci, które trafiły tam na skutek choroby czy też wypadku drogowego goście mieli drobne upominki i maskotki “misia pocieszyciela”. To właśnie nowy, pluszowy przyjaciel, sprawił małym pacjentom najwięcej radości i będzie teraz umilał dalszy pobyt w szpitalu.
Komentuj →
13 lipca 2009 |
0
“Czarne punkty” pojawiają się w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Istniejąca ich mapa niestety wciąż powiększa się. Dziennikarze “Gazety pl” pokazują istniejące i apelują: każdy kierowca ma własne. Czekamy na Wasze sygnały. Każde miejsce z niewielkim opisem będziemy nanosić na mapę dostępną na stronie www.wyborcza.pl. W ten sposób powstanie najbardziej szczegółowa lista miejsc, w których kierowcy muszą szczególnie uważać. Część punktów jest oczywista - to oficjalne "czarne punkty" oznakowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, część to niebezpieczne miejsca wg policji, która częściej w ich okolicy kontroluje kierowców. Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS liczy na Państwa aktywność w tym zakresie. Z terytorium całego kraju. Opublikujemy przesłane informacje (mile widziane foto) i oczywiście prześlemy je dalej. Tak dzięki Wam będą ostrzeżeniem dla innych, a może ktoś dzięki tej inicjatywie uniknie tragicznego wypadku. Nasz adres: news@prawodrogowe.pl
Komentuj →
13 lipca 2009 |
0
Wnioski małopolskich gmin o zakup szkolnych autobusów z państwowych pieniędzy nie mają już szans na pozytywne rozpatrzenie. Rząd zabiera resortowi edukacji 12 mln zł przeznaczonych w tym roku na ten cel i nie przewiduje takich wydatków także w następnych latach – donosi “Gazeta Wyborcza”. W Małopolsce wnioski o przyznanie w tym roku pieniędzy na gimbusy złożyło 12 gmin. Część zrezygnowała zniechęcona odmowami w latach poprzednich. Prawdopodobnie tym razem nikt nie doczeka się dotacji. Gminu problem dowozu dzieci do szkół rozwiązują inaczej. Najczęściej jest to wynajem prywatnych przewoźników. samorządy wśród przewoźników organizują przetargi na obsługę szkolnych tras. Najczęściej gmina podpisuje umowę z lokalnym PKS. Lech Sprawka, poseł, były lubelski kurator oświaty: To niezrozumiałe posunięcie rządu w kontekście tego, że jednocześnie zostały wprowadzone w ustawie o systemie oświaty zmiany sprzyjające likwidacji małych wiejskich szkół. A to spowoduje konieczność dowożenia dzieci na dalsze odległości. Jeśli gimbusów nie będzie, to pogorszą się warunki w jakich uczniowie będą jeździć do szkoły. W autobusach PKS nie zawsze będą czuli się bezpiecznie “Gazeta Wyborcza” jednak patrzy na problem dalej i podsumowuje: W praktyce może to oznaczać nawet likwidację rządowego programu, w ramach którego gimbusy są kupowane od dziesięciu lat.
Gimbusy to symbol przeprowadzonej 10 lat temu reformy szkolnictwa - kupiony za rządowe pieniądze autobus rozwożący uczniów z małych miejscowości do oddalonych czasem o 20 km szkół. W 1999 r., gdy program ruszał, resort edukacji obiecywał stworzenie bezpiecznego dojazdu dzieci do szkół we wszystkich polskich gminach. Obecnie 1420 gimbusów jeździ w połowie polskich gmin. Pozostałe nie doczekały się autobusów i najprawdopodobniej już nie doczekają.
Komentuj →