19 lutego 2011 |
2
(Fot.: 376-32jm)
(Fot.: 376-33jm)
(Fot.: 376-34jm)
(Fot.: 376-35jm)
(Fot.: 376-36jm)
(Fot.: 376-37jm)
(Fot.: 376-38jm)
(Fot.: 376-39©jm)
(Fot.: 376-40jm)
W dniach 19-20 lutego 2011 r. w salonie Skody przy ul. Połczyńskiej 125 w Warszawie POL-MOT Auto sp. z o.o. zorganizowała tzw. DNI OTWATE zorganizowane dla szkół i instruktorów nauki jazdy. Uczestnictwo możliwi Państwu: zapoznanie się z samochodem Skoda Fabia przeznaczonym do jazd egzaminacyjnych w WORD Warszawa; uzyskanie informacji dotyczących specjalnych warunków zakupu i serwisowania samochodów dla szkół nauki jazdy; zapoznanie się z ofertą finansowania zakupu samochodów (kredyt, leasing, wynajem) oraz specjalną ofertą ubezpieczenia; złożenie zamówienia na samochód do nauki jazdy; udział w konkursach z atrakcyjnymi nagrodami – zachęcał organizator. Dodajmy POL-MOT Auto sp. z o.o. została wskazana przez Skodę Auto Polską jako jedyny dealer posiadający specjalne warunki dla szkół nauki jazdy. Zgodnie z obietnicą dealer przygotował zarówno w pełni wyposażony samochód egzaminacyjny, jak i szkoleniowy. Klientom prowadzącym działalność gospodarczą przygotowano odmienną od tej dla klientów indywidualnych, ofertę specjalną. I tak dealer oferuje:
1.Specjalny rabat w wysokości 13,5% w stosunku do ceny katalogowej. Rabat dotyczy SKODY FABIA niezależnie od rodzaju silnika i wyposażenia CLASSIC, STYLE, SPORT, COMFORT;
2.Gwarancja na 2 lata bez limitu kilometrów i (zagwarantowana przez Importera wyłącznie dla samochodów zakupionych w POL-MOT Auto) bez ograniczeń wynikających z ogólnych warunków gwarancji dla nauki jazdy;
3.Preferencyjny pakiet ubezpieczeniowy bez zwyżek stosowanych dla nauki jazdy, zagwarantowany przez ubezpieczyciela dla nabywających samochody w POL-MOT Auto;
4.Specjalny program serwisowania (dedykowani doradcy serwisowi, szybka ścieżka serwisowa, srebrna karta POL-MOT Auto - rabat 10% na części i 10% na robociznę);
5.Montaż, na warunkach preferencyjnych, instalacji gazowej, zatwierdzonej przez Skoda Auto, bez naruszenia warunków gwarancji;
6.Pakiety finansujące zakup samochodu (kredyt, leasing, wynajem) przedstawiane indywidualnie w naszych salonach.
Cennik wygląda następująco:
|
Model |
Silnik |
Cena specjalna po uwzględnieniu upustu 13,5% |
Cena specjalna z przygotowaniem auta do nauki jazdy (dodatkowe pedały sprzęgła i hamulca) |
|
Skoda Fabia Hatchback
FL 1.2 TSI 85 KM Style |
benzynowy 1,2 TSI / 63 kW (85 KM)
spalanie w cyklu miejskim 6,6 L/100 km. |
42 549 pln
|
43 539 pln
|
|
Skoda Fabia Hatchback
FL 1.4 16V 85 KM Style |
benzynowy 1,4 16V / 63 kW (85KM)
spalanie w cyklu miejskim 8,0 L/100 km. |
41 122 pln
|
42 112 pln
|
|
Skoda Fabia Hatchback FL 1.2 12V 70 KM Classic |
benzynowy 1,2 / 51 kW (70 KM)
spalanie w cyklu miejskim 7,3 L/100 km. |
37 056 pln
|
38 046 pln
|
Pełna gwarancja auta dla Szkół Nauki Jazdy obowiązuje tylko przy zakupie samochodu w POL-MOT Auto Sp. z o.o. i obejmuje: 2 lata gwarancji mechanicznej; 3 lata gwarancji na lakier i 12 lat gwarancji na perforację nadwozia.
Jak to ocenia szef salonu przy ul. Połczyńskiej 125 w Warszawie Dariusz Janusz właściciele i instruktorzy warszawskich szkół jazdy przybyli licznie. Wśród zainteresowanych ofertą Wojciech Szemetyłło (foto), prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia w Warszawie - podkreślił, iż dla członków stowarzyszenia przewidziana jest gratisowa robocizna przy instalacji dodatkowych pedałów w pojeździe szkoleniowym. Prezes Szemetyłło pytał o przewidziany czas naprawy pojazdów. Potwierdzono, iż będzie on skrócony do minimum, natomiast w sytuacji napraw specjalnych ośrodek będzie mógł otrzymać - przystosowany do potrzeb szkolenia - samochód zastępczy. Nadto korzystający z serwisu salonu otrzymają upusty zarówno na naprawy pojazdy jak i części zamienne.
Dotychczas złożone zostało około 180 zamówień, które zostaną zrealizowane do końca lutego br. Salon jest przygotowany do natychmiastowej realizacji kolejnych zamówień. Pojazdy stoją na placu parkingowym i czekają na swoich odbiorców. Wyszkoleni pracownicy udzielą wszelkiej pomocy, daleko idących wyjaśnień, zapraszają do testów samochodu podczas jazd próbnych.
Komentuj →
17 lutego 2011 |
2

(Fot.: PD@N 376-11)
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Zielonej Górze po raz trzeci nagrodził najlepsze szkoły nauki jazdy z południowej części woj. lubuskiego. Wyróżniono także najlepszych instruktorów. Szkoły, podzielono na trzy kategorie: małe, które miały od 30 do 100 przeegzaminowanych kursantów, średnie, które wyszkoliły od 100 do 250 osób, i duże, które rocznie przyjmują więcej niż 250 kandydatów na kierowców. - Przy układaniu rankingu braliśmy pod uwagę nie tylko średnią zdawalność, ale także to, jaki procent kursantów danej szkoły zdał egzamin za pierwszym podejściem. Zależy nam na promocji najlepszych placówek - tłumaczy Rafał Andrzej Gajewski, dyrektor WORD-u. Właściciele najlepszych szkół otrzymali puchary, plakietki "Szkoła OK" oraz listy gratulacyjne od marszałka województwa. W kategorii najmniejszych szkół triumfował OSK “ZDZIŚ” prowadzony przez małżeństwo Zdzisława i Marię Kowalików. Pan Zdzisław wygrał także w kategorii najlepszy instruktor. Pokonał blisko 900 kolegów po fachu. Spośród 85 osób, które wyszkolił, aż 58 zdało egzamin za pierwszym razem. - Znowu mi się udało, chociaż młodzież depcze mi po piętach. Razem z żoną staramy się jak możemy, bo konkurencja na rynku jest ogromna. Żona zajmuje się administracją, odbiera wszystkie telefony, organizuje jazdy. Ja zaś cały czas jestem w ruchu. Pomaga nam też zięć, który prowadzi zajęcia teoretyczne. Jesteśmy taką małą rodzinną firmą - opowiada laureat z 33-letnim stażem w zawodzie instruktora. W kategorii szkół średnich najlepsza okazała się Delta prowadzona przez Waldemara Sacharuka z Tomaszowa. Wśród największych szkół nie przyznano trzeciej nagrody. Powód? Dwie najlepsze szkoły od reszty wielkich ośrodków dzieliła zbyt duża różnica. Prestiżowa nagroda przypadła Aurze z Nowej Soli, która może się poszczycić średnią zdawalnością na poziomie 48,45 proc. Józef Dysiewicz, właściciel firmy znalazł się na 10. miejscu wśród najlepszych instruktorów. Drugie miejsce zajął Motorex Eugeniusza Kubisia. - Zawód instruktora to praca trudna i ryzykowna. Wbrew opiniom tak uczonych ludzi, jacy zasiadają w Ministerstwie Infrastruktury okazuje się, że małe szkoły nauki jazdy uzyskują bardzo dobre wyniki. Ten konkurs uświadamia mi, że nie potrzebujemy żadnych parytetów. Panie świetnie sobie radzą jako instruktorki - wyjaśnia. Iwona Palacz z Zielonej Góry oraz Aleksandra Bielska z Żagania znalazły się w gronie dziesięciu najlepszych nauczycieli przyszłych kierowców – relacjonowała zielonogórska “Gazeta pl”.

(Fot.: PD@N 376-12)
Komentuj →
16 lutego 2011 |
1

(Fot.: PD@N 376-45)
Coraz więcej osób zdaje egzaminy na prawo jazdy kategorii B1. Mogą do nich podejść nawet 16-latkowie. Dobrze sprzedają się lekkie auta - analizuje “Życie Warszawy”. Dodajmy, iż zapis o kat. B1 trafił właśnie do ustawy o kierujących pojazdami. Korzystając z okazji sprostujmy, iż ustawodawca utrzymał wiek dostępności tej kategorii prawa jazdy, wprowadził równocześnie nową kategorię AM i tę można uzyskać w wieku lat 14. (ta ostatnia dotyczy motorowerów i czterokołowców lekkich) - zapis ten wchodzi w życie z dniem 19 stycznia 2013 r. Czy 14-latkowie nie będą zagrożeniem na drogach? - To kwestia dojrzałości, a nie wieku. Niestety, niedojrzali kierowcy zdarzają się, tak w wieku 14, 28, jak i 50 lat - ocenia Włodzimierz Skowroński z IMOLI. A szef WORD dodaje. - Trzeba pamiętać, że taki 14-latek będzie musiał znać przepisy ruchu drogowego i zdać egzamin teoretyczny i praktyczny - mówi Andrzej Szklarski.
Wracając do dnia dzisiejszego i do kategorii B1 (według aktualnego stanu prawnego kategoria dotycząca pojazdów trójkołowych lub czterokołowych pojazdów samochodowych o masie własnej nieprzekraczającej 550 kg, z wyjątkiem motocykla) – i tak w ubiegłym roku np. w Warszawie do egzaminu w kategorii B1 przystąpiły 262 osoby. - To 63 proc. więcej niż w 2009 roku - powiedział Andrzej Szklarski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego dziennikarzowi “Życia Warszawy”. - Całkiem duża jest też zdawalność - 56,3 proc. Zwłaszcza jeśli porównamy ją z wynikami w najpopularniejszej kategorii B, która od lat utrzymuje się na stałym poziomie - mniej niż 30 proc. – Coraz więcej szkół jazdy kupuje odpowiednie wozy, bo nastolatki nie chcą czekać na osiągnięcie pełnoletności - dodaje dyrektor Szklarski. Potwierdza to Włodzimierz Skowroński ze szkoły jazdy IMOLA. - Są chętni, ale trzeba pamiętać, że jest to raczej propozycja dla bardziej majętnych klientów, których stać na kupno takiej “odchudzonej” wersji samochodu.
Komentuj →
15 lutego 2011 |
1

(Fot.: PD@N 376-49)
^To zarejestrowany kamerą WORD w Katowicach obraz wypadku w Tychach. Przed sygnalizacją za "elką" stanął skuter z dwójką młodych ludzi. Na niego najechał z prędkością 40-50 km na godzinę samochód nauki jazdy. - Na szczęście skuter stanął nieco z boku i popchnięty prześlizgnął się bokiem po karoserii auta egzaminacyjnego wprost na pobocze. Gdyby był zaledwie 10 cm bardziej w lewo - zostałby sprasowany jak puszka sardynek - relacjonował dyrektor Kuwak. Instruktor jazdy tłumaczył później policjantom wezwanym na miejsce wypadku, że nie mógł zareagować, bo... klapek wszedł mu pod pedał.
Dzięki kamerom zainstalowanych w pojazdach egzaminacyjnych policjanci mogli ukarać wielu sprawców wypadków i poważnych wykroczeń drogowych, wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego podejmowały taką współpracę. Wkrótce - jak donosi “Dziennik Zachodni” - ta współpraca może się jeszcze bardziej zacieśnić. Dlaczego? Bo w katowickim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego od stycznia wysłużone fiaty punto z kiepskim sprzętem nagrywającym są wymieniane na nowiutkie Toyoty Yaris. Kamery w nich zamontowane są świetnej jakości. Auta z literką "L" na dachu będą tak samo groźne jak radiowozy! To zaś oznacza, że nie będzie już tak jak teraz wątpliwości przy rozszyfrowywaniu liter i cyferek z tablic rejestracyjnych. Będą bowiem po prostu dobrze widoczne.
- Każde takie zgłoszenie weryfikujemy, ustalamy dane sprawcy i karzemy go za wykroczenie zgodnie z taryfikatorem. Nagrania z "elek" to dowody - podkreśla Włodzimierz Mogiła specjalista od ruchu drogowego w Śląskiej Komendzie Policji. Przyznaje, że do tej pory współpraca z WORD-em została zaledwie zainicjowana (kilka przypadków w roku), ale policja chętnie ją rozwinie. - To kolejne narzędzie, by przeciwdziałać zagrożeniom - podkreśla Mogiła. W WORDzie podkreślają, że będą informować policję tylko o poważnych wykroczeniach. - Chodzi o wyeliminowanie niebezpiecznych zjawisk z naszych dróg - podkreślają pracownicy ośrodka.
Komentuj →
20 lutego 2011 |
1
Kolejna wypowiedź instruktora zainteresowanego poprawą jakości szkolenia kandydatów na kierowców. Dariusz L. napisał: Zgadzam się z tym co pisze autor wątku. Wymaga się od nas, instruktorów, by za 30 godzin teorii i 30 godzin praktyki młodemu człowiekowi wpioć poszanowanie prawa, nauczyć go przepisów, rozbudzić w nim wyobraźnię i nauczyć technicznie poprawnego prowadzenia pojazdu oraz szeroko pojętego BRD. Nam, OSK, przypisuje się wszelkie niepowodzenia na drodze, wypadki, ofiary, tłumacząc wszystkim, że źle szkolimy. Moje obserwacje są nieco inne, i wcale nie mam zamiaru bronić złych OSK, bo niestety takie też istnieją. Prowadząc pogadankę na wykładach i szkoląc kursantów w samochodzie stwierdzam, że niejednokrotnie (a właściwie prawie zawsze) mamy kontakt z "drogowymi anaalfabetami" tzn. osoby nie znają elementarnych zasad poruszania się po drodze. O braku kultury drogowej i minimalnej wyobraźni to nawet nie wspominam. Przecież taki osiemnastolatek nie spadł z księżyca, tylko ma rodziców, chodzi do szkoły, na religię...Ktoś wychowuje te dzieci, pokazuje im dobre przykłady a złe piętnuje(?). Człowiek przez te kilkanaście lat życia powinien rozróżniać dobro od zła. Powinien wyobrażać sobie skutki zderzenia z nadmierną prędkością, jazdą po alkoholu. Chodzenie bez odblasków i nie po tej stronie drogi, jazdę na rowerze bez świateł...itp. Powinien znać podstawowe zasady ruchu drogowego i kultury. A tu prawie nic! To, że w przedszkolu lub w pierwszej klasie pan Policjant pokazał, że należy podnieść rękę jak chcemy przejść przez jezdnię to nie wszystko! Gdzie rodzice, którzy w prawidłowy sposób przeprowadzają dzieci przez jezdnię. Czy zapinają bobasy w fotelikach i jeżdżą z dziećmi nie łamiąc przepisów? Ilu "wyrabia" wyobraźnię dziecka po przez tłumaczenie skutków złego zachowania? A gdzie szkoły (i ile ich jest?), które posiadają dostęp do miasteczek ruchu drogowego? W ilu szkołach prowadzi się zajęcia z wychowania komunikacyjnego w taki sposób by "uklepać" odpowiednie, prawidłowe, nawyki podczas ruchu na drodze? Ilu nauczycieli robi to "z powołania" i z odpowiednim przygotowaniem, tak z prawdziwego zdarzenia, np. jak to jest w normalnych, cywilizowanych krajach? Niemcy, kraje skandynawskie i inne cywilizowane europejskie nacje, gdzie liczy się przyszłość własnych obywateli dbają o to i kładą nacisk na wychowanie komunikacyjne. Dlatego na kursach "na prawko" uczą się techniki prowadzenia pojazdu i przepisów "dla kierowców" a nie podstaw, które każdy zna ze szkoły. Skąd taki młody człowiek ma nabrać szacunku do prawa i dyscypliny drogowej? Może od nietykalnych polityków, którzy kodeks mają w...immunitecie? A może od Policji i szanownej Staży Miejskiej, jeżdżacej bez pasów, rozmawiającej przez komórki i pędzącej z nadmierną prędkością bez uprzywilejowania? Ot, cała Polska kraj "najlepszych" kierowców-szybkich i "bezpiecznych", kraj cwaniaków drogowych, wiecznie i wszędzie spieszących się...Jeszcze wiele worków (niestety najwięcej w Europie!) znajdzie się na drodze zanim Polak będzie zdyscyplinowany, z wyobraźnią, normalny...Niestety...(zbyt) wiele tych worków...
Komentuj →
19 lutego 2011 |
0
Władze Chełma oddały kierowcom do użytkowania 5-hektarowy teren dla realizacji pomysłu stworzenia toru samochodowego, z którego mogłyby korzystać także motocykle i quady. W urzędzie miasta odbyło się spotkanie w tej sprawie. Wzięli w nim udział m. in. Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego i Józef Łaskawca, ojciec Łukasza, brązowego medalisty rajdu Dakar 2011 w kategorii quadów, a zarazem prezes nowego ATV Meteo, klubu zrzeszającego miłośników quadów. - Tego typu obiekt jest w naszym mieście bardzo potrzebny – przekonuje Gorczyca. – Nie chodzi przecież tylko o stworzenie miejsca, w którym kierowcy mogliby się wyszaleć, ale przede wszystkim o bezpieczną przestrzeń do doskonalenia umiejętności. Na terenie, który udostępni miasto są dobrze zachowane nawierzchnie asfaltowe i betonowe oraz odcinek szutrowy. – Miasto może uporządkować ten teren. Usuniemy chaszcze i wyburzymy opuszczone rudery - mówi Roland Kurczewicz, pełnomocnik prezydenta. – Od zmotoryzowanych partnerów oczekiwalibyśmy stałej opieki nad torem. A także zapewnienia bezpieczeństwa jego użytkownikom i pomysłów na imprezy, które promowały by nasze miasto. Kurczewicz zastrzega jednak, że nie ma mowy o wydzierżawieniu terenu. Obszar ten jest przeznaczony pod działalność gospodarczą, zapewniającą nowe miejsca pracy. Dlatego kierowcy będą mogli korzystać z tego terenu, tylko do pewnego czasu. Będą musieli się wynieść, jak tylko pojawi się inwestor. Automobilklub Chełmski ogłosił nieformalny konkurs na zaprojektowanie toru.
Komentuj →
18 lutego 2011 |
0
Ogłoszone niedawno zmiany w polskich przepisach ruchu drogowego były tematem szkolenia kilkudziesięciu mieszkańców Beeskow. Organizatorem szkolenia z naczelnikiem Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Sulęcinie był Land Brandenburg we współudziale z Verkehrswacht we Frankfurcie n/Odrą. Ze względu na fakt, że mieszkańcy Beeskow często przyjeżdżają do Polski w różnych sprawach, istotne było zapoznanie ich z nowymi przepisami drogowymi, aby mogli bezpiecznie i bez przeszkód stosować się do polskich unormowań prawnych i nie narażać się na odpowiedzialność karną. Podczas spotkania komisarz Paweł Kruszakin szczególną uwagę słuchaczy zwrócił na reguły pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniach równorzędnych i rondach, a także na zasady ruchu na parkingach oraz na przepisy dotyczące pieszych i rowerzystów. Słuchacze pytali prelegenta o dozwoloną prędkość na polskich drogach, możliwość parkowania na ulicach oraz zasady ruchu pieszych. Od organizatora natomiast otrzymali broszury informujące o zasadach ruchu drogowego w Polsce.
Komentuj →
18 lutego 2011 |
0
(Fot.: PD@N 376-16)
W Łodzi miała miejsce akcja "Niechronieni". Policjanci ustawili się przy ruchliwych skrzyżowaniach, a także w miejscach, gdzie ludzie nagminnie przechodzą w miejscach niedozwolonych. Niestety, wypisano wiele stuzłotowych mandatów. Dlaczego tak wielu Polaków przechodzenie na czerwonym ma we krwi? - Przepisy drogowe są znane, ale niekoniecznie przestrzegane. Norma wtedy jest przestrzegana, jeżeli znajduje się w systemie wartości człowieka. Jeśli rodzic mówi do dziecka, że na czerwonym się nie przechodzi, a potem ciągnie je za rękę, nie czekając na zielone, to taka norma w systemie wartości się nie znajdzie - tłumaczy psycholog Tadeusz Wiesław Bratos, przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce. O beztrosce pieszych wiele powiedzieć mogą kierowcy autobusów MPK. - Zdarza mi się ostro hamować, żeby kogoś nie potrącić. Takie hamowanie jest niebezpieczne dla pasażerów, nawet gdy autobus jedzie 30 km/h. Kiedyś przy takim hamowaniu potłukła mi się pasażerka - mówi Jacek Małecki, kierowca z 25-letnim stażem. - Mnie w szkole uczono, że mam myśleć za pozostałych uczestników ruchu. Ale przypadków wtargnięcia na jezdnię jest tak dużo, że trudno je przewidzieć.
Jak podaje policja: w 2010 roku na drogach województwa łódzkiego doszło do 431 wypadków z winy pieszych. Osoby te doprowadzały do wypadków wskutek nieostrożnego wejścia na jezdnię przed jadącym pojazdem - 198 przypadków, przekroczenia jezdni w miejscu niedozwolonym - 77, wejścia na jezdnię przy czerwonym świetle - 57, nieostrożnego wejścia na jezdnię zza pojazdu lub przeszkody - 53, stania lub leżenia na jezdni - 33 i chodzenia nieprawidłową stroną drogi - 12. Najczęściej sprawcami zdarzeń drogowych zaistniałych z winy pieszych są osoby w wieku 60 lat i starsze.
Komentuj →
18 lutego 2011 |
1
W Republice Czeskiej egzamin na prawo jazdy bardziej przypomina ten zdawany w Stanach Zjednoczonych niż w innych krajach Unii Europejskiej. Przy pierwszym podejściu zdaje większość zdających - 95 na 100 kursantów. - Czesi, choć zasady przeprowadzania egzaminów ustalają w oparciu o te same unijne przepisy co my, nie komplikują ich zbyt szczegółowymi wytycznymi dla egzaminatorów. Dlatego egzaminy u nich są łatwiejsze - uważa Robert Tarsa, dyrektor jeleniogórskiego WORD. Kurs na prawo jazdy w Czechach trwa 39 godzin. Szkolenie na ulicach zajmuje 28 godzin, reszta to nauka przepisów. W Czechach, podobnie jak w Polsce, do egzaminu może przystąpić każda osoba, która ukończyła 18 lat. Szkoły jazdy z czeskiego Liberca oferują naukę już za 6900 koron, czyli około 1150 zł. Po ukończeniu kursu i uzyskaniu zaświadczenia lekarskiego możemy stawić się na egzamin. W Czechach przeprowadza go urzędnik z gminnego wydziału komunikacji. Egzamin kosztuje 700 koron, czyli około 117 zł i jest podzielony na trzy części. Najpierw w komputerze rozwiązujemy test wyboru, w którym odpowiadamy na 25 pytań. Na to zadanie mamy 30 minut. Maksymalnie można zdobyć 50 punktów, minimum potrzebne do zaliczenia to 43 punkty. W drugiej części egzaminu odpowiadamy na dwa spośród 25 pytań dotyczących znajomości obsługi samochodu. Potem w towarzystwie instruktora i egzaminatora - autem, którym odbywaliśmy szkolenie, wyjeżdżamy na ulicę. Egzamin praktyczny obejmuje jazdę w mieście i poza nim. Kierowca musi raz gwałtownie zahamować, symulując sytuację awaryjną na drodze. Jeśli mimo wszystko nie uda się nam zaliczyć egzaminu, można przystąpić do niego ponownie po pięciu dniach.
Komentuj →
17 lutego 2011 |
0

(Fot.: PD@N 376-10)
Najpierw zeskanuje tablice rejestracyjne twojego auta i prędkość, z jaką pędzisz. A później te informacje wyświetli na tablicy nad ulicą. Wszyscy je zobaczą i będzie wstyd – tak relacjonuje działanie, jak to nazywa nowoczesnego "fotoradaru" – “Gazety pl Łódź”. Urządzenie takie zawisło właśnie w Łodzi nad ul. Kopcińskiego przy Nawrot. Metrowej szerokości tablicy podświetlanej diodami LED nie sposób nie zauważyć. Telebim wisi kilka metrów nad głowami kierowców. Na tablicy na przemian wyświetlana jest rzeczywista prędkość samochodów jadących ulicą i dozwolona prędkość, z jaką pojazdy na tym odcinku drogi jechać powinny (50 km/godz.). Jeśli jakiemuś kierowcy zdarzy się wcisnąć pedał gazu zbyt mocno, fotokomórka natychmiast zeskanuje tablice rejestracyjne pojazdu i prędkość, z jaką kierowca gna. Informacje wyświetlają się na tablicy w taki sposób, żeby wszyscy wokół mogli zobaczyć pirata drogowego. Tablica ma jedno zadanie: zawstydzać kierowców. - Sam byłem zaskoczony jej widokiem - mówi mł. asp. Grzegorz Wawryszuk z łódzkiej policji. - Tablice rejestracyjne mojego auta się na niej nie wyświetliły. Ale gdybym jechał za szybko i został na tym przyłapany, z pewnością odruchowo zacząłbym hamować. Ze wstydu. Tablica i fotokomórka należą do Zarządu Dróg i Transportu. - To pierwsza z tablic informacyjnych o zmiennej treści, jakie w przyszłości zamierzamy zamontować w innych częściach miasta - mówi Aleksandra Kaczorowska z zarządu. My także opieramy każdy sposób walki z nadmierną prędkością kierowców.
Komentuj →
17 lutego 2011 |
0
Zielona Góra ma nowego oficera rowerowego. Funkcję tę przejął Maciej Porębski ze Stowarzyszenia Rowerem do Przodu. Ma kilka innowacyjnych pomysłów, które mają ułatwiać życie miłośnikom dwóch kółek. Za wzór idealnego miasta dla rowerów stawia Kopenhagę. Czy w Zielonej Górze uda mu się zrealizować swój ambitny plan? - Funkcja oficera rowerowego to dla mnie zaszczyt i mam nadzieję, że wiele uda mi się zdziałać - zapowiada nowy oficer rowerowy. Dzięki działaniom oficera będzie można zmieniać istniejącą infrastrukturę pod potrzeby rowerzystów, ale bez wydawania dodatkowych pieniędzy. Poza tym miasto uniknie fuszerek, które zdarzały się wcześniej przy budowach i remontach - odpowiada. Porębski do naprawy błędów na istniejących ścieżkach zamierza wykorzystać środki z bieżącego utrzymania dróg. - Jest tego sporo, szczególnie na ścieżkach wykonanych z polbruku - wyjaśnia. Sam jest zwolennikiem asfaltowej nawierzchni. Jako wzór do naśladowania stawia austriackie miasteczka, które dzięki niewielkim kosztom potrafiły przystosować stare chodniki i ulice pod potrzeby rowerzystów. Jednak największe wrażenie zrobiła na nim rowerowa Kopenhaga. - Tam pierwszy raz widziałem biznesmenów, którzy błyskawicznie pokonują miasto na eleganckich holenderkach. Marzy mi się, aby zielonogórska kultura rowerowa zmierzała w tę stronę - mówi. To właśnie w Danii podpatrzył śluzy rowerowe, które zamierza wprowadzić w Zielonej Górze. To rozwiązanie pozwala się bezpiecznie włączać rowerzyście do ruchu drogowego oraz pokonywać lewoskręty. - Zmienia się prawo drogowe i już wkrótce rowerzyści będą mogli omijać samochody stojące w korku. Przed samymi światłami wymalowane zostaną czerwone prostokąty, z których bezpiecznie będzie można skręcać w lewo, bez obaw kolizji z samochodem. Takie pool position dla rowerów - żartuje oficer. Za jego kadencji pojawią się także pierwsze zielonogórskie kontrapasy, dzięki którym będzie można jechać drogą jednokierunkową pod prąd. Oczywiście tylko na rowerze. W czasie swojej kadencji Porębski zamierza przygotować asfaltową uchwałę. To specjalny dokument, który będzie regulował sposób budowania ścieżek. Znajdą się w nim wytyczne co do nawierzchni, jej szerokości, wysokości krawężników, co w znaczący sposób ma ułatwić życie wykonawcom inwestycji oraz urzędnikom. - Jeżeli doprowadzimy do jej uchwalenia, to będzie ona w naszych rękach bardzo skuteczną bronią w realizacji naszych postulatów - zapowiada.
Komentuj →
16 lutego 2011 |
0

(Fot.: PD@N 376-7)
Student drugiego roku informatyki z Uniwersytetu Warszawskiego Łukasz Romaszko jako pierwszy opracował matematyczny wzór na korki na warszawskich drogach. Wziął on udział w międzynarodowym konkursie (ok. 5 tys. zgłoszeń), który polegał na znalezieniu najlepszego sposobu przewidywania natężenia ruchu drogowego. Musieli odpowiedzieć na pytanie jak powstają korki w Warszawie. Do rywalizacji zgłosili się naukowcy z całego świata. W swoich analizach użyli danych rzeczywistych, w skład których wchodziły między innymi przekazy dotyczące ruchu drogowego w audycjach radiowych oraz informacje pochodzące z urządzeń nawigacyjnych posiadanych przez indywidualnych kierowców, naukowcy musieli przewidzieć natężenie ruchu oraz lokalizację i nasilenie korków. Rozwiązanie, które zaproponował Łukasz Romaszko, to specjalnie stworzony algorytm, generujący wartości oznaczające prawdopodobieństwo wystąpienia korka na każdej z ulic. Uwzględniania on obecną sytuację w mieście oraz wiele wcześniej przeprowadzonych symulacji i na ich podstawie ocenia szanse wystąpienia zatoru na poszczególnych ulicach.
Komentuj →
16 lutego 2011 |
0
W “Kwartalniku Policyjnym” interesujący artykuł poświęcony wypadkom komunikacyjnym, jego dramatom, a tu przede wszystkim tzw. zespołowi stresu pourazowego. Nagła informacja o śmierci najbliższych stanowi stresor traumatyczny, którego konsekwencją jest uraz psychiczny -TRAUMA.
Co to jest PTSD (posttraumatic stress disorder) - zaburzenie stresowe pourazowe?Opis zaburzenia stresowego pourazowego wymaga wprowadzenia pojęć: stresora traumatycznego oraz traumy, czyli urazu. Stresor traumatyczny – doświadczenie lub zagrożenie poważnym zranieniem, śmiercią lub zagrożenie integralności cielesnej własnej lub innych osób, na które człowiek był bezpośrednio narażony (co obejmuje uczestniczenie w wydarzeniu, ale także uzyskanie informacji o zagrożeniu życia, gwałtownej śmierci lub zranieniu bliskiej osoby) i przeżywał wówczas uczucie silnego strachu, bezradności lub przerażenia – definiują autorzy artykułu. Trauma, czyli uraz w sensie psychologicznym, obejmuje “stan psychiczny wywołany działaniem zagrażających zdrowiu i życiu czynników zewnętrznych, prowadzący do głębokich zmian w funkcjonowaniu człowieka”. Rezultatem tego urazu mogą być utrwalone trudności w powrocie do poprzedniego funkcjonowania, czasem układające się w zespół objawów zwany zaburzeniem stresowym pourazowym. Często pojęcia: stresora traumatycznego, stresu traumatycznego i traumy używane są zamiennie na określenie zagrażającej życiu jednostki sytuacji i natychmiastowej reakcji na nią. Najpowszechniejsze rodzaje traumy to: uczestnictwo w wypadku komunikacyjnym, bycie ofiarą napadu, gwałtu, przemocy fizycznej, udział w działaniach militarnych, bycie świadkiem nagłej śmierci. Zaburzenie stresowe pourazowe, PTSD)można nazwać “stanem zawieszenia się” naturalnych mechanizmów radzenia sobie z traumą. Przeżycie traumy – urazu dotyczy większości osób – niemal 90% populacji. Z racji pełnionego zawodu szczególnie narażeni na traumę są jednak pracownicy służb ratunkowych – policjanci, strażacy, lekarze, ratownicy medyczni, technicy laboratoriów medycznych i kryminalistycznych. W pierwszych dniach i tygodniach od zadziałania stresora traumatycznego, mimo początkowej dolegliwości objawów, większość osób stopniowo wraca do dawnego funkcjonowania. W wypadku niektórych tak jednak się nie dzieje. U około 10% osób, które doznały urazu komunikacyjnego, a u 50% ofiar gwałtów i napaści, mimo upływu czasu intensywność dolegliwości nie maleje. Na czym ten stan polega? Zaburzenie stresowe pourazowe to zespół objawów, które występują łącznie i stanowią rodzaj błędnego koła. Jednym z głównych objawów są dręczące wspomnienia – jako obrazy z wypadku, które powracają znienacka, najczęściej wówczas, gdy człowiek próbuje zasnąć lub odpocząć, albo koszmarne sny o treści łączącej się z wypadkiem. Bywa, że nie są to koszmarne sny ani nawracające myśli, lecz przykre objawy fizyczne (np. bicie serca, zlanie potem, duszność czy silny dyskomfort), które pojawiają się nagle, gdy coś (dźwięk karetki, ten sam zapach, sygnał telefonu) przypomni o przeżytym wypadku. Te wspomnienia są wyrazem zmagania, jakie podejmuje mózg, aby przetworzyć – przetrawić i uporządkować doświadczenie traumatyczne. W dalszej części artykułu dowiadujemy się jak sobie radzić z tym problemem. Zachęcamy do lektury.
Komentuj →
16 lutego 2011 |
0
(Fot.: PD@N 376-14)
Każdy kierowca kiedyś to przechodził: kurs prawa jazdy. Jedni wspominają to dobrze, inni wolą zapomnieć. Co instruktor, to inna nauka. Co instruktor, to nowe przygody i ciekawe historie. Jedna z kursantek opowiada: "Mój instruktor podczas naszych lekcji załatwiał rozmaite sprawy u mechaników, obcinał paznokcie w samochodzie, czyścił uszy, jadł ogromne, piętrowe kanapki, mówił do mnie "dziubuś" i ciągle pytał czy mam chłopaka. Umawiał się na jazdy i nie przyjeżdżał, a potem kłamał, że nie byliśmy umówieni". Podobnych historii jest zapewne wiele. Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi przygodami z instruktorami, zachęcamy do ich opisania - czytamy na stronach portalu Onet.pl. Redakcja społeczności zachęca do przesyłania wpisów i komentarzy i zapowiada, iż ciekawe historie opublikuje i będzie to sposób, aby zapoznać się ze specyfiką pracy instruktora nauki jazdy.
Komentuj →
16 lutego 2011 |
0

(Fot.: PD@N 376-17)
W Warszawie odbyło się seminarium związane z projektem LIFESAVER. Podczas dwudniowego spotkania zostaną omówione strategiczne obszary przyszłości bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie. LIFESAVER jest największą w historii wspólną inicjatywą sił policji państw europejskich. Jego zasadniczym celem jest ochrona życia oraz poprawa bezpieczeństwa na drogach.Polska Policja od 2008 r. realizuje, wspólnie z Europejską Organizacją Ruchu Drogowego TISPOL, projekt LIFESAVER. Ten, zatwierdzony przez Komisję Europejską projekt, jest największą w historii inicjatywą sił policji drogowej – uczestniczy w nim dwadzieścia siedem państw europejskich. Jego zasadniczym celem jest ochrona życia oraz poprawa bezpieczeństwa na drogach Europy. Projekt ma przede wszystkim charakter szkoleniowy i służy budowaniu systemu nadzoru nad przestrzeganiem przepisów ruchu drogowego. Jego najistotniejszym elementem jest wymiana doświadczeń pomiędzy służbami policyjnymi poszczególnych państw europejskich. Podstawowym założeniem programu jest dążenie do zintegrowania działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie, a jego główne obszary to walka z naruszaniem limitów prędkości, jazdą po alkoholu oraz niezapinaniem pasów bezpieczeństwa, czyli tzw. trzema zabójcami. Dziś rozpoczęło się seminarium związane z projektem LIFESAVER – podczas dwudniowego spotkania zostaną omówione strategiczne obszary przyszłości bezpieczeństwa ruchu drogowego, m.in. dotyczące badań naukowych, egzekwowania przepisów prawa, współpracy międzynarodowej, działań ratujących życie na drogach czy zagrożeń związanych z kierowaniem pojazdami pod wpływem narkotyków.
Komentuj →
16 lutego 2011 |
0




(Fot.: PD@N 376-2/5)
^ Hełm Hovding czyli "wódz" - cash test nowego kasku. Na pierwszym foto rowerzysta jedzie i jest tez kasku. Uderzenie pojazdu w rowerzystę i już na trzecim foto widzimy, że z jego kołnierza zaczyna rozwijać się coś na wzór poduszki powietrznej – to właśnie taki kaptur zastępujący kask. Zaczyna działać w momencie oderwania kierowcy od roweru. Na ostatnim foto w pełnej krasie, otacza głowę kierującego z każdej strony, pozostawia jedynie pole widzenia.
Szwedzkie projektantki - Terese Alstin i Anna Haupt uznały, iż tradycyjny kask jest niczym innym jak detalem psującym kobiecą fryzurę. Pracowały sześć lat i oto zaproponowały coś całkowicie nowego. Wiele z nas dojeżdża do pracy rowerem, skuterem bądź motocyklem. Powszechnie wiadomo, że podczas używania kasku, utrzymanie starannej fryzury graniczy z cudem. Ile razy zmagaliśmy się ze splątanymi do granic możliwości lub ulizanymi włosami? Ile razy loki rozprostował nam wiatr, a proste włosy pofalowały się od luźnego fruwania na boki? Nie mówiąc już o możliwości uprzedniego polakierowania fryzury czy efektownego upięcia w kok itp. - mówią projektantki. W swej pracy sugerowały się badaniami te wykazywały np. że kobiety jeżdżące w tradycyjnym kasku, dekoncentrują i denerwują się podczas prowadzenia pojazdu z powodu dyskomfortu i myśli, że ich fryzura będzie zniszczona. Również większości respondentek stwierdziło, że tradycyjny kask krępuje ruchy. Efekt ich pracy nosi nazwę Hovding i wygląda jak zwykły kołnierz. Działa jak samopompująca się poduszka powietrzna, eksploduje w momencie oderwania rąk kierowcy od kierownicy. Hovding w trakcie eksplozji wygląda jak kaptur otaczający naszą głowę z każdej strony, pozostawia jedynie pole widzenia. Poduszko-kask wykonany jest z wytrzymałego nylonu, jest lekki, a założenie go należy do dziecinnie prostych. Poduszka powietrzna otwiera się w ciągu 0,1 sekundy, a ciśnienie utrzymuje się kilka sekund. Generator gazu, który wypełnia poduszkę powietrzną jest umieszczony w pojemniku w kołnierzu. Hovding posiada jeden z najmniejszych generatorów gazu na rynku. Gaz uwalniany jest dzięki czujnikom, żyroskopowy i akcelerometryczny, który rejestruje nietypowy ruch kierowcy w trakcie jazdy, po czym z kolei wysyła sygnał do generatora w celu pompowania poduszki. Ruchy podzielone są na dwie kategorie, normalne ruchy (bieganie, wchodzenie po schodach, gwałtowne hamowanie, jazda na rowerze) oraz ruchy nieprawidłowe, czyli występujące najczęściej w wypadkach. Przed jazdą Hovding ma zostać uruchamiany przez włącznik on/off, aby utrzymać energię, posiada baterię oraz ładowarkę, o stanie baterii powiadamiają diody LED. Najciekawszym elementem wynalazku jest umiejscowiona wewnątrz mała, czarna skrzynka, która rejestruje 10 sekund przed wypadkiem. Cena poduszko-kasku Hovding to jedyne 260 funtów (około 1 200 zł. Projektantki podkreślają, że “kask” stworzony został z myślą o rowerzystkach i motocyklistkach, wydaje mi się, że bardziej pasuje do pierwszej grupy użytkowników dróg. Kask dostępny będzie w sprzedaży na wiosnę.

(Fot.: PD@N 376-6)
Komentuj →
15 lutego 2011 |
0






(Fot.: PD@N 376-24-29)
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie odbyło się szkolenie stacjonarne Dzień 1. w ramach projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców. Organizatorem szkolenia – na podstawie umowy zawartej z konsorcjum L-instruktor.pl była Grupa IMAGE. W szkoleniu udział wzięło 26 osób (w tym 2 kobiety, 3 osoby w wieku 50+, 6 z terenów wiejskich). Zrealizowano cztery wykłady z elementami dyskusji i zajęć warsztatowych: prawo, psychologia, metodyka, narzędzia. Tematyka szkolenia wyznaczona była programem projektu. Wykładowcami byli: prawo - Wojciech Drozd; psychologia - Andrzej Markowski; narzędzia i metodyka - Ryszard Krawczyk. Uczestnicy otrzymali bezpłatnie materiały szkoleniowe “Teka L-instruktor.pl”: skrypt szkolenie stacjonarne Dzień 1, przewodnik metodyczny szkolenia e-learningowego, poradnik metodyczny dla instruktorów nauki jazdy, planer poradnik z terminarzem, poradnik Zbiór Prawa, program instalacyjny szkolenia e-learningowego na płycie CD. Drugą część materiałów szkoleniowych, tj. skrypt szkolenia stacjonarnego Dzień 2, poradnik praktycznej nauki jazdy oraz nalepkę magnetyczną potwierdzającą udział w projekcie uczestnicy otrzymają podczas szkolenia Dzień 2, które zaplanowano na 19 maja 2011.
Komentuj →
14 lutego 2011 |
0

(Fot.: PD@N 376-8)
^Tyle zostało po samochodzie, który w minionym tygodniu uderzył w barierę i spłonął na Trasie AK w Warszawie (foto Komendy Stołecznej Policji – 13.2.2011)
Policja ostrzega: początek roku na ulicach jest wyjątkowo tragiczny.Siedem osób zginęło w Warszawie w styczniu, kolejne siedem w pierwszej dekadzie lutego. W pierwszych dwóch miesiącach 2010 r., który okazał się rekordowo bezpieczny, jeśli chodzi o liczbę ofiar, śmierć poniosły tylko trzy osoby. Skąd więc ten nagły wzrost liczby zabitych? - Nie ma zimy - odpowiada mł. insp. Wojciech Pasieczny z wydziału ruchu drogowego stołecznej policji. - W zeszłym roku zima była bardzo surowa, na ulicach panowały trudne warunki, więc kierowcy albo jeździli wolniej, albo zostawiali samochody w domu. Tymczasem od początku roku jest w miarę sucho, co sprawia, że kierowcy chętniej dociskają pedał gazu. W dodatku przyczyną wypadków bywa alkohol. To przejaw kompletnego braku wyobraźni u kierowców, którym wydaje się, że są nieśmiertelni - dodaje Pasieczny. Otwarta niedawno trasa ekspresowa S8 przez Bemowo coraz częściej porównywana jest do toru wyścigowego. Drogówka na stałe oddelegowała tu do służby jeden z nieoznakowanych radiowozów z wideoradarem. Kilka dni temu mundurowi sfilmowali wyczyny kierowcy, który pędził tam aż 216 km na godz.! - Po zatrzymaniu przekonywał, że ma dobry samochód wyposażony w systemy bezpieczeństwa - opowiada policjant. Tylko że przy uderzeniu w przeszkodę przy takiej prędkości nie pomogą żadne systemy, bo z auta niewiele zostaje. W ostatni wtorek właściciel Renault Megane zabił się na przedłużeniu trasy S8, czyli w al. Armii Krajowej. Na wysokości ul. Słowackiego na Żoliborzu z ogromną siłą uderzył w betonową barierę na kończącym się pasie ruchu. Auto dachowało, a potem stanęło w płomieniach. Było tak zniszczone, że policjanci mieli problem z rozpoznaniem jego marki. - Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się ustalić, z jaką jechał prędkością - przyznaje jeden z funkcjonariuszy, ale podejrzewa, że mogło to być nawet 200 km na godz. Następnego dnia policja stanęła w tym miejscu z radarem. Zatrzymano kilkanaście osób, które jechały 130-140 km na godz. - A przecież dzień wcześniej zginął tam człowiek! - nie może się nadziwić mł. insp. Pasieczny. Poprzedni wtorek był zresztą najtragiczniejszym dniem na stołecznych ulicach od pięciu lat, kiedy to w styczniu 2006 r. na Trasie Toruńskiej kierowca forda zabił pięć osób czekających na przystanku autobusowym.
Komentuj →
14 lutego 2011 |
0






(Fot.: PD@N 376-18-23)
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Lublinie odbyło się szkolenie stacjonarne Dzień 1. w ramach ogólnopolskiego projektu “Wzrost kompetencji kadry ośrodków szkolenia kierowców”. Organizatorem szkolenia - na podstawie umowy zawartej z konsorcjum L-instruktor.pl był - WORD. W szkoleniu udział wzięło 23 osoby, w tym 2 kobiety, 5 z terenów wiejskich. Zrealizowano cztery wykłady z elementami dyskusji i zajęć warsztatowych: prawo, psychologia, metodyka, narzędzia. Tematyka szkolenia wyznaczona była programem projektu. Wykładowcami byli: prawo - Wiesław Kubajka; psychologia - Ewa Humeniuk; narzędzia i metodyka - Ryszard Krawczyk. Uczestnicy otrzymali bezpłatnie materiały szkoleniowe: “Teka L-instruktor.pl”: skrypt szkolenie stacjonarne Dzień 1, przewodnik metodyczny szkolenia e-learningowego, poradnik metodyczny dla instruktorów nauki jazdy, planer poradnik z terminarzem, poradnik Zbiór Prawa, program instalacyjny szkolenia e-learningowego na płycie CD. Drugą część materiałów szkoleniowych, tj. skrypt szkolenia stacjonarnego Dzień 2, poradnik praktycznej nauki jazdy oraz nalepkę magnetyczną potwierdzającą udział w projekcie uczestnicy otrzymają podczas szkolenia Dzień 2, które zaplanowano na 19 maja 2011.
Łącznie Dzień 1 szkolenia ukończyło w WORD w Lublinie 129 instruktorów nauki jazdy.
Komentuj →
14 lutego 2011 |
0
(Fot.: PD@N 376-1)
W Warszawie Centrum handlowe “Złote Tarasy” stworzyło czarną listę samochodów parkujących na kopertach dla niepełnosprawnych. Kto złamie przepisy dwa razy, musi się liczyć z odholowaniem auta. Do akcji przeciwko kierowcom ruszyli też strażnicy miejscy. Parkowanie na kopertach dla niepełnosprawnych w centrach handlowych to codzienność - komentuje “Życie Warszawy”. Czy akurat w tym centrum kierowcy zajmowali miejsca niepełnosprawnych najczęściej, trudno powiedzieć, jednak miało to miejsce z taką częstotliwością, że obsługa parkingu postanowiła podjąć radykalne kroki. Na źle zaparkowane auto, zakładana jest blokadę na koło, a pojazd wpisany na tzw. czarną listę. - Użytkownik pojazdu jest informowany, że w przypadku kolejnego złamania regulaminu parkingu będzie ukarany kwotą 500 zł. - Jest ona wpisana w regulaminie parkingu. Na takiej liście znajduje się już ok. 200 samochodów – informuje Beata Sadowska, przedstawicielka Złotych Tarasów.
Jak galerie handlowe radzą sobie ze źle parkującymi kierowcami? - Gdy ochrona centrum zauważy taki pojazd, kierowca samochodu wywoływany jest przez radiowęzeł i proszony o przeparkowanie pojazdu. Gdy się nie zjawi, wzywamy straż miejską - tłumaczą przedstawiciele Galerii Mokotów. W ubiegłym roku strażnicy miejscy ze Śródmieścia rozdawali kierowcom ulotki, aby nie zostawiali samochodów na kopertach. Teraz już tylko wypisują mandaty. – Jesteśmy szczególnie surowi dla tych, którzy zajmują miejsca niepełnosprawnym - tłumaczy Zbigniew Leszczyński, szef straży miejskiej. W 2010 roku funkcjonariusze wystawili kierowcom z “kopert“ 1078 mandatów i zlecili odholowanie 58 aut. W tym roku już ukarali mandatami 169 kierowców na kwotę 84,5 tys. zł, założyli też 67 blokad na koła nieprawidłowo parkujących aut. - Odholowaliśmy też na koszt właścicieli 25 pojazdów – informuje Monika Niżniak, rzeczniczka straży. Jak tłumaczą się kierowcy parkujący na kopertach? - Zwykle mówią, że nie mieli gdzie zaparkować - mówi Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki.
Policjanci i strażnicy kierowcom zajmującym “kopertę” bez uprawnień wypisują mandaty - po 500 zł oraz jeden punkt karny.
Komentuj →
14 lutego 2011 |
0

(Fot.: PD@N 376-9)
To, że dziś otwieramy obwodnicę Wasilkowa jest dowodem na to, że nawet gdy pojawiły się problemy środowiskowe, udało się je rozwiązać po to, by powstała dobra droga, która będzie służyła kierowcom. Dzięki obwodnicy zwiększy się także bezpieczeństwo mieszkańców Wasilkowa - powiedział minister infrastruktury Cezary Grabarczyk podczas oddania do ruchu obwodnicy Wasilkowa na drodze krajowej nr 19. Budowa 5 km obwodnicy była zagrożona, po skardze złożonej przez Komisję Europejską do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości prace zostały wstrzymane. Dzięki elastyczności w negocjacjach z organizacjami pozarządowymi oraz dobrej woli stron, budowa ruszyła w lutym 2010 roku. Konieczne było wprowadzenie szeregu zmian w projekcie, wydana została nowa decyzja środowiskowa, a pozwolenie na budowę zostało dostosowane do jej warunków. KE wycofała skargę z ETS. W efekcie został zażegnany spór z organizacjami pozarządowymi, uniknięto też procesu z dotychczasowym wykonawcą - w marcu 2010 r. ponownie ruszyły prace budowlane. Droga połączy miejscowości Św. Woda i Sochonie, a przez to odciąży Wasilków z ruchu tranzytowego ciężarówek jadących z/do przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej. Obwodnica będzie pełniła tę funkcję aż do chwili, kiedy odciąży ją planowana droga ekspresowa S19 Kuźnica - Sokółka - Korycin - Knyszyn - Dobrzyniewo – Choroszcz.
Obwodnica Wasilkowa jest jednojezdniową drogą klasy GP, w rejonie węzłów wjazdowych zostały wybudowane dwie jezdnie. Prędkość projektowa wynosi 100 km/h, zaś obciążenie 115 kN. Droga ta jest bezkolizyjna. W ramach inwestycji zostało wybudowanych osiem obiektów inżynieryjnych, w tym: pięć wiaduktów (w tym kolejowy), jeden tunel i dwa mosty (nad rzeczkami Panerka i Czarna). Wykonane zostały przepusty, przejścia dla zwierząt, ekrany akustyczne, wygrodzenia, oświetlenia na węzłach drogowych, kanalizacja deszczowa i urządzenia oczyszczające dróg dojazdowych. Koszt inwestycji to 125 mln zł. Jest to 39 obwodnica oddawana od 16 listopada 2007 r., obecnie w budowie są 23 obwodnice.
Komentuj →
14 lutego 2011 |
0
Portal Wirtualna Polska o jakości szkolenia: Kursanci często narzekają, że nie zdali, bo egzaminator się uwziął. Zwykle jednak nie chcą dostrzec faktu, że nie potrafią jeździć, bo nie zostali tego nauczeni.Na rynku ośrodki szkolenia rywalizują o klienta, podstawowym elementem jest oczywiście cena. Ośrodki, które zapewniały wysoką jakość usług, zwykle nie miały szans w rywalizacji ze szkołami tańszymi. To, że niedouczony kursant musiał potem wielokrotnie podchodzić do egzaminu, dla wielu OSK nie miało już znaczenia. Największą szkodę przynosi to uczącej się osobie. Z jednej strony jest oszukiwana podczas szkolenia, którego nie prowadzi się tak, jak powinno, z drugiej - traci podczas egzaminu, bo przeważnie zdaje go kilkakrotnie- komentuje Wirtualna Polska. Sposobów na znalezienie oszczędności w trakcie kursu jest wiele. Część szkół uczy teorii np. podczas zajęć praktycznych. Inny sposób obniżenia kosztów to ograniczanie programu szkolenia. Wielu instruktorów nie wyjeżdża z uczniami poza miasto albo zamiast przejechać 100 km, pokonuje zaledwie 20 km. Częstą praktyką jest skracanie szkolenia. Zamiast godziny zegarowej jazda trwa godzinę lekcyjną. Co więcej, instruktor omawia w tym czasie postępy kursanta i umawia się na kolejne jazdy. To dodatkowo skraca czas, który kursant powinien spędzić na nauce jazdy.
Jakimi kryteriami kierować się przy wyborze OSK? Zazwyczaj im tańsze szkolenie, tym mniej rzetelne. Jeśli chcesz mimo to skorzystać z oferty taniego OSK, sprawdź w starostwie, jak wypada "zdawalność" uczniów tej szkoły i przejrzyj fora internetowe. Jeżeli negatywne opinie powtarzają się często, można sądzić, że nie są jedynie przejawem złośliwości internautów lub konkurencji. Upewnij się, czy szkoła prowadzi szkolenie teoretyczne. Samo omawianie pytań egzaminacyjnych to zbyt mało! Doświadczony egzaminator szybko zorientuje się, czy kursant zasługuje na to, by otrzymać uprawnienia do prowadzenia pojazdów, czy tylko wyuczył się pytań testowych na pamięć. Dowiedz się, kto będzie prowadził szkolenie praktyczne. Sprawdź doświadczenie instruktora - ilu kursantów wyszkolił i z jakim skutkiem. Jeżeli stwierdzisz, że instruktor nie ma wiedzy i doświadczenia, zapisz się do innego. Gdy zorientujesz się, że żaden z instruktorów w twoim OSK nie jest fachowcem, zmień ośrodek. Sprawdź, czy OSK przeprowadza egzaminy wewnętrzne. Pomagają one ustalić, z czym kursant ma problemy. Lepiej dowiedzieć się o tym w trakcie trwania kursu niż na egzaminie państwowym. Zorientuj się, jaki jest stan techniczny pojazdów, którymi będziesz jeździł, oraz czy ośrodek spełnia odpowiednie normy, np. czy stanowiska szkoleniowe na placu manewrowym mają wymiary zgodne z przepisami. Kontroluj czas jazdy. Skracanie godziny zegarowej do lekcyjnej (czy nawet jeszcze krócej) jest niedopuszczalne.
Komentuj →