0251/25/2008 9 czerwca 2008 15 czerwca 2008

o nowych zasadach obowiązywania uprawnień do prowadzenia pojazdów; o natychmiastowej utracie prawa jazdy; automatycznym systemie nadzoru nad ruchem drogowym; AUTOSZKOŁA ma placić za poprawkę? dyskusji część 3.; finał konkursu Policjant Ruchu Drogowego 2008 roku; dzieci ofiarami wypadków drogowych; o ośrodkach szkolenia kierowców i ich ułomnościach; przedszkolny program Brd; Misie ratują dzieci; Mazowiecka Rada BRD o wychowaniu komunikacyjnym; folie na szybach samochodowych; znaki drogowe na osiedlach mieszkaniowych; Co robić, gdy potrącimy zwierzę?; INSTRUKTOR 2008 ROKU: sprostowanie oraz informacja o zdobywcy 3. miejsca; o kolejnych Centrach Edukacji BRD 2008; o...

News tygodnia

Mamy Policjanta Ruchu Drogowego 2008 roku
15 czerwca 2008 | 2

Konkurs policjant ruchu drogowego roku ma już 21-letnią tradycję. Do legionowskiego Centrum Szkolenia Policji przyjechali najlepsi policjanci reprezentujący wszystkie komendy w Polsce, by rywalizować o tytuł najlepszego. W tym roku, po raz trzeci z rzędu, najlepszym policjantem ruchu drogowego okazał się mł. asp. Robert Wajda z komendy powiatowej w Cieszynie. W konkursie wzięli honorowy udział także dwaj przedstawiciele Żandarmerii Wojskowej. Ogółem 36 zawodników. Głównym celem konkursu jest podniesienie wiedzy i umiejętności praktycznych funkcjonariuszy pełniących służbę na drogach naszego kraju, ale również sprawniejsza obsługa zdarzeń drogowych przez Policję, a tym samym poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

af5175c80b44bedec7878a5734f993ceb7cce497

^Najlepszy Policjant Ruchu Drogowego 2008 roku mł. asp. Robert Wajda (na foto pierwszy z prawej) oraz najlepszy zespół - Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Najlepsza drużyna wyjechała z CSP nowiutkim radiowozem Opel Vectra.(251-10)

RELACJA – patrz 11.6.2008 › http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=12060 

 

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Folie na szybach samochodowych
15 czerwca 2008 | 0

Pytanie: Czy dopuszczalne jest stosowanie folii na szybach samochodowych?

Odpowiedź: Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt. 5 Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Nr 98 poz. 602 z późniejszymi zmianami) - pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego zapewniało między innymi dostateczne pole widzenia kierowcy. Zgodnie z treścią Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia) Dz. U. Nr 32, poz. 262 z późniejszymi zmianami) oraz przepisami Regulaminów nr 43 i 46 Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ wymagany jest w zakresie pola widzenia kierowcy do przodu od miejsca kierowcy w promieniu 180 stopni, współczynnik przepuszczalności światła nie mniejszy niż 75 % dla szyb przednich, w tym  przednich bocznych nie mniejszy niż 70 %. Zakład montujący przyciemniane folie winien wydać użytkownikowi pojazdu zaświadczenie, które zawiera m. in. nazwę zakładu oraz numer rejestru firmy. Szyby samochodowe przyciemniane foliami powinny mieć dodatkowe oznakowanie (najlepiej w pobliżu znaku homologacji) o wyglądzie R-43-00XXX-IsiC, gdzie 00XXX oznacza prowadzony przez Instytut numer rejestru firmy świadczącej usługę. Natomiast folia musi posiadać atest dopuszczający ją do montowania w pojazdach a także informację o stopniu przepuszczalności  światła (wymagany przy szybach przednich pojazdu). Nie zastosowanie się do powyższych przepisów skutkuje w trakcie kontroli zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego.

Komentuj
Znaki drogowe na osiedlach mieszkaniowych
15 czerwca 2008 | 2

Pytanie: Na naszym osiedlu w Bydgoszczy są np.: znaki "Początek strefy zamieszkania", ale nie ma znaku, że strefa zamieszkania się kończy. Natomiast na innych osiedlach odległych od mojego ponad 10 km są znaki "Koniec strefy zamieszkania", za to nie ma początku. Prawdopodobnie w ramach "racjonalnego" gospodarowania. Sytuacja taka jest od kilku lat. Z jaką prędkością można jeździć po Bydgoszczy? Jeżeli nie spotkaliśmy znaku kończącego strefę zamieszkania. Bronisław Nowak

Odpowiedź: Brak znaku na początku lub na końcu strefy zamieszkania świadczy o wyjątkowym niechlujstwie zarządcy drogi, zwłaszcza jeżeli trwa od kilku lat, jak napisano w liście. Jest to jednak dziwne, gdyż znaki D-40 "strefa zamieszkania" są z zasady wykonywane jako dwustronne, a więc na odwrotnej stronie tablicy znajduje się znak D-41 "koniec strefy zamieszkania". Jest on wówczas umieszczony po lewej stronie drogi, co przepisy dopuszczają (par. 61 rozporządzenia ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. nr 170, poz. 1393).

Jeżeli nie oznaczono końca strefy zamieszkania kierujący musi sam wydedukować czy wyjechał z tej strefy, co na ogół nie stwarza trudności, zwłaszcza jeżeli strefa ta jest należycie urządzona, a więc jej wygląd odróżnia się od zwykłej drogi, na której ruch pojazdów i pieszych jest wyodrębniony. W razie wątpliwości kierujący nie powinien przekraczać 20 km/h, zaś po zorientowaniu się, iż strefa ta skończyła się, może jechać z prędkością określoną w ustawie lub wynikającą z ewentualnie umieszczonych znaków B-33 "ograniczenie prędkości". Serdecznie pozdrawiam Zbigniew Drexler

Odpowiedzi udzielił: Zbigniew Drexler – autor podręczników do nauki jazdy

Komentuj
News to właściwe miejsce na Twoje ogłoszenie
15 czerwca 2008 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj

Legislacja

Autoszkoła ma płacić za poprawkę? – dyskusja (3)
15 czerwca 2008 | 6

Kolejny tydzień publikujemy dyskusję nad wypowiedzią Zbigniewa Skowrońskiego, szefa łódzkiego WORD, który postanowił złożyć do Ministerstwa Infrastruktury wniosek, żeby autoszkoły płaciły za poprawkowe egzaminy absolwentów - o czym doniósł “Dziennik Łódzki”. Dyrektor zaproponował, żeby za pierwszą poprawkę kursant płacił sam. 25 proc. drugiej pokrywałaby autoszkoła, trzecia poprawka kosztowałaby szkołę jazdy już 50 proc., a czwarta 75 proc. Piąte i kolejne podejście właściciel autoszkoły musiałby opłacić w całości. Co na to nasi Czytelnicy? Dyskusja pełna emocji. Oto kolejne głosy w dyskusji (usunięto wypowiedzi pozamerytoryczne – red.):

Mariusz P. Wszystko fajnie, tylko po co to? Może lepiej byłoby starać się naprawić CHORY system egzaminowania, tylko w Polsce wymaga się na egzaminie umiejętności godnej zawodowego kierowcy. Powinniśmy sobie zadać pytanie co to jest egzamin i do czego powinien służyć!? Niech dyrektor WORD się zastanowi, może to WORD powinien umarzać część opłat, które powinny uwzględniać rzeczywisty czas egzaminu? Trwał 10 min w ruchu drogowym? To np. ustalmy, że: Plac to 3/10 egzaminu a 7/10 to miasto - kursant nie zdał na placu - zwrot 7/10 pieniążków. Egzamin przerwano w 10 min egzaminu w ruchu drogowym? - SUPER to z min obowiązkowych 40 min to 3/4 kwoty z miast do zwrotu, przecież nie wyjeździł tego paliwa, a egzaminator pracował przy kolejnym kandydacie. Łatwo jest patrzeć w kieszeń cudzą... Jestem egzaminatorem i nie uważam, aby zasady egzaminu były "OK" przecież wszyscy wiemy, że egzaminator nie może "przepuścić" za dużo osób - a chore wewnętrzne rankingi zdawalności egzaminatorów? Może uprościć system egzaminów bez czepialstwa - za 2 błąd wynik negatywny? Nie jestem za OSK, które źle uczą, ale to nie jest kompetencja Pana DYR. niech zwróci się do Wojewody o więcej kontroli ich - niech to ON je pozamyka, to będzie fair - gdyż zamknie te, które nie spełniają pewnych założeń. ZA płacić za osoby które nie zdadzą? To myślę że OSK powinny robić IQ dla potencjalnych klientów - i przyjmować tylko powyżej np. 120 ... Pan Dyr. nie jest osobą władną do zgłaszania projektów zmian w Ustawie i Rozporządzeniach. Bzdur w przepisach jest i tak za dużo - po co dodawać jeszcze jedną? Popatrzyłby Pan Dyr. na kraje z zachodu - niech pojedzie na 3 dni do Niemiec i zobaczy podejście do nauczania i egzaminowania. U Nas system jest chory - i najwyraźniej "zaraża" innych ... przykre. OSK już od lat mówiły - wprowadzić 50 - 40 h obowiązkowego szkolenia - będzie lepsze wyszkolenie - ktoś się z tym nie zgodzi? Jak ktoś wyjeździ 30 h i umie to jak wyjeździ jeszcze 20 to będzie tylko lepiej - pewniej jeździł! Prawo jazdy przecież to tylko dokument uprawniający do samodzielnej jazdy, a nie dokument stwierdzający Umiejętność z jazdy- może tu poszukać problemu, ale szkoda czasu na polemikę. Dziękuję za uwagę.

Ryszard Tokarski: Każdy instruktor może uczestniczyć w egzaminie proszę kolegów żeby skorzystali z tej okazji a zmienią zdanie o egzaminowaniu i o tym co wyczyniają egzaminowani podczas egzaminu. Najłatwiej krytykować i trudno przyznać się do tego ze szkolenie nie jest na najwyższym poziomie bo jak nie wypiszesz zaświadczenia po 30 godz. to twoja szkoła zaświeci pustkami po jakimś czasie. To dzika konkurencja jest temu winna a jeżeli chodzi o egzamin nie widzę problemu żeby osoba która jeździ dobrze miała problem ze zdaniem egzaminu. Instrukcja egzaminowania nie jest żadną tajemnicą, a więc wiadomo jakie są wymagania, a poza tym wszystko jest nagrywane. a więc trudno żeby egzaminator puszczał błędy bo się sam załatwi jak to przeglądnie ktoś z kontroli. Recepta - szkolić dobrze i nie puszczać na egzamin niedouczonych nie radzących sobie w trudnych sytuacjach. Pozdrawiam R.

To bardzo dobra propozycja - kwituje Włodzimierz Twardoń, z-ca dyrektora WODR w Opolu. - Mimo że w 2005 roku z 20 do 30 godzin zwiększono liczbę obowiązkowych godzin i z teorii i z praktyki, współczynnik kursantów zdających egzamin w pierwszym podejściu jeszcze się pogorszył. W 2005 roku tych, którzy zdali za pierwszym razem, było u nas 35-40 procent. Dziś to jedynie 27-28 procent. Egzaminatorzy twierdzą, że wielu instruktorów źle przygotowuje kursantów. Np. zamiast wyjeździć z nimi 30 pełnych, zegarowych godzin, jeżdżą mniej. Poza tym szkolący sami nie przechodzą żadnych kursów, gdy już założą szkołę, a starostwa, które powinny ich kontrolować, nie robią tego w ogóle albo robią nie tak, jak należy.

- Jeśli egzaminowani byliby szkoleni jak należy, to teorię powinno zdawać 99 procent z nich - dodaje Andrzej Rak, egzaminator nadzorujący. - A zdaje 71-72 procent. Są tacy, którzy robią w teście po 10-12 błędów, a przecież od lat jest 490 tych samych pytań. Ich znajomość szkoły jazdy powinny sprawdzać podczas egzaminów wewnętrznych, zanim wypuszczą kursanta do nas. Rozmawiamy ze zdającymi, to wiemy: takie egzaminy przechodzi jedynie 3-4 na 10 osób.

O wypowiedź w dyskusji nad propozycją zmiany zasady opłat za egzaminy na prawo jazdy poprosiliśmy pomysłodawcę, Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi.Oto ona:

Bardzo dziękuję za te pouczające wypowiedzi! Wszystkiemu w procesie szkolenia i egzaminowania są winne WORD-y i Egzaminatorzy (jest ich ok. 2 tys. w Polsce), tak uważają internauci - instruktorzy, (jest ich w Polsce ok. 30 tys).

Auto-Szkoły (jest ich ok. 6 tys.) wspaniale uczą swoich kursantów za co najmniej 1300 zł, a krwiopijcy WORD-owscy czyhają na nich, aby ich "oblać", dodatkowo wcześniej stresując. Kto w ogóle wymyślił egzamin państwowy na kierowców i dlaczego w Unii Europejskiej trzeba go zdawać? Może warto by wrócić do dawnych sposobów egzaminowania, bez kamer i bez kibiców, kiedy to odpowiednio wcześniej egzaminatorzy jedli zakrapiane kolacyjki z szefami Auto-Szkół a na drugi dzień na egzaminach zdawalność wynosiła 99%!!! Nad Auto-Szkołami obecnie nie ma żadnego, odpowiedzialnego nadzoru!!! Jest tylko formalny, sprawowany przez Starostów, tzn. fikcyjny!!! Nie ma prawdziwych rankingów Auto-Szkół, klijenci szukają najlepszych i sprawdzonych, ale media ich nie publikują, bo po co??? Dla dziennikarzy chłopcami do bicia są WORD-y i egzaminatorzy (oczywiście Auto-Szkoły pragną zlikwidować WORD-y, bo po co ta dodatkowa kontrola i cały ten system kontrolny). Ofiarami niedoucznych kierowców są w końcu piesi, rowerzyści, dzieci, inni uczestnicy ruchu drogowego (6 tys. zabitych i 100 tys. rannych), ale Auto-Szkoły nie mają z tym nic wspólnego! Twórzmy Wszyscy dobre prawo, czas aby w całej Unii Europejskiej ujednolicić zasady szkolenia i egzaminowania kierowców! Wprowadźmy pewne sprawdzone standardy europejskie dla dobra wszystkich uczestników ruchu drogowego! Uczmy przyszłych kierowców już w szkole podstawowej zasad jazdy i odpowiedzialności za siebie i innych na drodze!

7 lipca 2008 r. w Łodzi organizujemy międzynarodowa konferencję na temat europejskich systemów szkolenia i egzaminowania kierowców! Omówimy systemy krajów UE oraz projekt ustawy o kierujących pojazdami! Zapraszam! godz. 11-ta w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi.

Zbigniew Skowroński Dyrektor WORD Łódź

Komentuj
Automatyczny system nadzoru nad ruchem drogowym!
10 czerwca 2008 | 0

W Legionowie odbyło się wyjazdowe posiedzenie Sejmowych Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Infrastruktury z udziałem Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Adama Rapackiego oraz Komendanta Głównego Policji nadinsp. Andrzeja Matejuka. Podczas posiedzenia omówiony został projekt Automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Oczekuje się, iż projekt, będzie rewolucją w podejściu do problematyki bezpieczeństwa w ruchu drogowym w Polsce. Nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych w naszym kraju. Tylko w ubiegłym roku z tego powodu doszło do 11978 wypadków, w których zginęło 1749 osób, a 17933 zostało rannych. Jedną z najskuteczniejszych broni, jaką dysponuje Policja w walce z piratami drogowymi są stacjonarne i przenośne fotoradary. Tam, gdzie zostały zainstalowane, radykalnie spada liczba wypadków. Jednak procedury związane z egzekwowaniem naruszeń przepisów są długotrwałe i odciągają część policjantów od służby na drodze. Stad pomysł zmian w prawie pozwalających na maksymalne wykorzystanie efektywności tych urządzeń i szybkie i proste egzekwowanie prawa. Zakłada on stworzenie na polskich drogach usystematyzowanej sieci fotoradarów i maksymalne wykorzystanie ich efektywności. Aby system ten mógł spełniać swoje zadanie, muszą istnieć odpowiednie mechanizmy, które pozwolą łatwo i szybko wyciągać konsekwencje wobec osób dopuszczających się naruszeń w ruchu drogowym. Wymaga to zmian w obecnie obowiązujących przepisach. Nie będzie trzeba, tak jak dotychczas, prowadzić żmudnego i długotrwałego postępowania, w trakcie którego trzeba ustalić, kto prowadził samochód. Mandat zostanie od razu przesłany do właściciela pojazdu. Jeżeli nie będzie on się zgadzał z takim rozstrzygnięciem, będzie musiał wskazać, kto prowadził auto. Podobnie jak w innych krajach system będzie całkowicie zautomatyzowany. Autorzy projektu zakładają utworzenie, "Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym", które ma funkcjonować w ramach istniejącej struktury Inspekcji Transportu Drogowego. Będzie to miejsce, gdzie będą spływać wszystkie zarejestrowane naruszenia przepisów ruchu drogowego. Spowoduje to usprawnienie postępowania w sprawach o naruszenia przez kierowców przepisów, szczególnie dopuszczalnych prędkości. Pozwoli także na uwolnienie około 600 policjantów od dotychczasowych długotrwałych procedur i umożliwi skierowanie ich do pełnienia służby na drogach. Pracownicy centrum będą prowadzić posterowania administracyjne i egzekucyjne w sprawach o ukaranie za naruszenie przepisów ruchu drogowego oraz obsługiwać urządzenia rejestrujące na większości dróg. Mają również współdziałać z zarządcami dróg co do instalacji i usuwania tych urządzeń.

Komentuj
Koniec dokumentów bezterminowych
9 czerwca 2008 | 1

Będzie trudniej na egzaminie. Przybędzie kategorii. Dla młodych kierowców dwuletni okres próbny. I najważniejsze: znikną dożywotnie prawa jazdy! Można powiedzieć: sami tego chcieliśmy! Po wejściu Polski do strefy Schengen musimy dostosować polską ustawę o kierujących pojazdami do wymogów unijnych (nowa dyrektywa nr 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw jazdy). Co się zmieni? Wiele nowości na pewno nam się spodoba: dwuletni okres próbny dla młodych kierowców czy nowe kategorie motocyklowe. Inne raczej nie wzbudzą zachwytu - na przykład likwidacja dożywotnich praw jazdy! Polskie przepisy to istny kogel mogel - np. ustawa o ruchu drogowym z 1997 r. zmieniana była 60 razy. Nawet eksperci gubią się w zapisach. Jedno z drogowych kuriozów wskazała niedawno sejmowa komisja "Przyjazne państwo" (tzw. komisja Palikota). Kierowca z prawem jazdy kategorii D, a więc z uprawnieniami do kierowania autobusem, nie ma jednocześnie prawa do prowadzenia samochodu osobowego! Kiedy nowe przepisy wejdą w życie? Nie zostały wyznaczone żadne konkretne terminy. W czerwcu projekt ustawy trafi pod obrady Sejmu. Jedno jest pewne - zmiany, o których piszemy dziś w naszym informatorze są nieuniknione!
Koniec dożywotniego prawa jazdy – informuje “Gazeta Wyborcza”. To najpoważniejsza chyba i najbardziej kontrowersyjna z proponowanych zmian. Otóż mają zniknąć dożywotnie prawa jazdy! Teraz, jeśli ktoś nie ma przeciwwskazań zdrowotnych (głównie wady wzroku), prawko dostaje na zawsze. Nie musi przechodzić badań okresowych. Nikt nie sprawdza, czy powinien siadać za kierownicą. Mając nawet 90 lat i zszargane zdrowie, może nadal prowadzi samochód. Teraz ma się to zmienić - w krajach Unii w większości dożywotnich praw jazdy już nie ma lub właśnie są likwidowane. Od 19 stycznia 2013 roku administracyjny okres nowo wydawanych ważności praw jazdy w państwach członkowskich UE (więc także i w Polsce!) będzie wynosił 5, 10 lub 15 lat, zależnie od kategorii. Prawo jazdy będziemy odnawiać tak jak dowód osobisty. Ale nie wystarczy, że stawiamy się z nowym zdjęciem, zapłacimy za wymianę i - po kłopocie. W wypadku kategorii grup A i B będą potrzebne także wyniki badań potwierdzające spełnianie minimalnych wymagań w zakresie fizycznej i psychicznej zdolności do kierowania pojazdami. Dla “zawodowych” kategorii C i D jest to stały wymóg. Proponowane okresy ważności prawa jazdy nie są za długie:
•  Kategoria A1, A, B1, B, B+E - 15 lat
•  Kategoria C1, C, C1+E, C+E, D1, D, D1+E, D+E - * 5 lat (lub inny okres - w zależności od terminu badań lekarskich czy psychologicznych).
Uwaga! W Polsce dotychczasowe prawa jazdy mogą zachować ważność do stycznia 2033 roku.
Wszyscy pamiętamy akcję wymiany prawa jazdy ze starych książeczek na plastikowe kartoniki. Okazuje się, że to nie ostatnia taka wymiana. W projekcie ustawy określono nowy unijny wzór prawa jazdy. Do niedawna w państwach członkowskich w tym samym czasie funkcjonowało w sumie około 110 wzorów, co powodowało znaczną liczbę fałszerstw i nieporozumienia z policją drogową. Jednolity unijny wzór stał się koniecznością, a nie biurokratyczną fanaberią. Jego wzór możemy poznać z załącznika I do dyrektywy 2006/126/WE: to plastikowa karta, zabezpieczona mikroczipem. Pojawiały się też nowe kategorie: AM - dla motorowerów; A, A1, A2 - dla motocykli (opisywaliśmy je szczegółowo przed chwilą). Na razie nie wiadomo jeszcze, kto i kiedy będzie musiał wymieniać w Polsce prawo jazdy. Źródła unijne nieoficjalnie podają, że nie będzie to wcześniej niż w 2018 roku.

Komentuj
Policjant natychmiast zabierze prawko
9 czerwca 2008 | 0

Policja już nie musi badać trzeźwości, żeby zatrzymać kierowcy prawo jazdy. Wystarczy, że patrol drogowy wyczuje zapach alkoholu od siedzącego za kierownicą. Boleśnie przekonał się o tym pan Adam ze Zduńskiej Woli, który staranował swoim oplem nadjeżdżającego mercedesa. Do stłuczki doszło 25 maja tego roku. Pan Adam przejeżdżał przez Boczki w województwie łódzkim. Wjechał wprost pod mercedesa. Policjanci z drogówki uznali, że to z jego winy doszło do stłuczki. Zażądali, żeby dmuchał w alkotest. Mężczyzna odmówił, ale stwierdził, że chętnie podda się badaniu krwi. Liczył, że tym sposobem uniknie zatrzymania dokumentów. Był zaskoczony, gdy funkcjonariusze zabrali mu prawo jazdy i dali w zamian pokwitowanie potwierdzające zatrzymanie dokumentu. Możliwość taką dała policji zmiana ustawy Prawo o ruchu drogowym. Powstała, żeby dać policji do ręki skuteczny oręż w walce z pijanymi kierowcami. Dzięki niemu drogówka natychmiast może eliminować ich z ruchu. Wcześniej, nawet jeśli z samochodu wydobywały się gęste opary alkoholu, policjant nic nie mógł zrobić. Andrzej Kucharski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli, wyjaśnia, że stary przepis pozwalał zatrzymać dokumenty dopiero po stwierdzeniu, że kierowca był nietrzeźwy. Musiał być wynik badania. - Jeśli nie było dowodu, nie można było zatrzymać prawa jazdy - tłumaczy naczelnik Andrzej Kucharski. - Kierowca mógł dokument zachować i jeździć samochodem, do czasu aż laboratorium potwierdziło obecność alkoholu w organizmie. Co więcej, informacja o zatrzymaniu uprawnień nie trafiała do wydziału komunikacji, więc sprytny kierowca mógł wyrobić sobie wtórnik prawa jazdy i bez przeszkód nadal prowadzić samochód. Teraz się to skończy. Pan Adam ze Zduńskiej Woli i kilku innych kierowców zatrzymanych w podobnych okolicznościach przez łódzką policję musi teraz czekać na wyniki badania krwi. Dopóki nie nadejdą, ich prawa jazdy będą leżeć w biurkach policjantów. Jak długo? Laboratorium ma miesiąc na odpowiedź, czy kierowcy faktycznie byli pod wpływem alkoholu. Problem nietrzeźwych kierowców jest ogromny. Policjanci w województwie łódzkim w 2007 roku przyłapali na jeździe po pijanemu 10.143 osoby. Kierowców czekają kolejne zmiany. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ma już gotowe projekty nowych rozporządzeń, wprowadzające kolejne nowości na polskich drogach. Zmiany są rewolucyjne, a dotyczą między innymi zasad kontroli drogowych. Rozporządzenie precyzuje głównie zasady zatrzymywania samochodów przez Straż Graniczną i celników, po tym jak weszliśmy do strefy Schengen. Nowością jest np. dokładne określenie, jak ma wyglądać sprawdzanie stanu technicznego hamulców czy poziomu emisji spalin przez samochody.

Komentuj
Będzie automatyczny system wypisywania mandatów?
14 czerwca 2008 | 0

Już od przyszłego roku trudniej będzie uniknąć mandatu, bo w życie wejdzie nowy projekt zakładający pełną automatyzację karania tych, których na przewinieniu przyłapią fotoradary policji i straży gminnej. Jest ich ponad 200 w całym kraju, do końca przyszłego roku stanie dwa razy więcej – informuje dziennik “Polaka”. Za przekroczenie prędkości odpowie właściciel pojazdu, chyba, że udowodni, że to nie on prowadził pojazd. Dotychczas to policja musiała sprawdzać, kto był kierowcą samochodu. Problemem była także ściągalność mandatów - tylko 65 proc. ukaranych zapłaciło za złamanie prawa. Projekt jest już w parlamencie i, jak zapewnia Adam Rapacki, wiceminister MSWiA, najpóźniej na jesieni zostanie przyjęty. - Jesteśmy zacofani porównując z resztą zachodniej Europy. Odbija się to na statystykach - mówi Rapacki. Podobne problemy 7 lat temu mieli Francuzi. W 2001 roku w państwie drogowców uwielbiających ronda zginęło ponad 8 tys. osób. Rodacy Napoleona wprowadzili automatyczny system wypisywania mandatów, zwiększyli liczbę fotoradarów. Statystyki spadły o prawie połowę. - Będziemy wzorować się na Francuzach - zapewnia Rapacki. System działał u nich perfekcyjnie, wprowadzono wysokie mandaty, które nieuchronnie nakładane były na kierowców. Mimo drobnych błędów systemu udało się zmienić mentalność kierowców, a ci, choć wściekli, musieli przyznać, że działania policji i rządu przyniosły pozytywny skutek. Tak jest w większości krajów Unii. Dzięki automatyzacji udało się także odciążyć armię policjantów, którzy dotychczas wypisywali mandaty. Liczy na to mł. inp. Jacek Zalewski, dyrektor biura ruchu drogowego w Komendzie Głównej Policji. - Nie chcemy, żeby kierowcy czuli, że mamy zamiar karać ich na siłę. Fotoradary będą stawiane tylko w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Część z pieniędzy z mandatów będzie przeznaczana także na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego - przekonuje wiceminister Rapacki. Hannie Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, prawdopodobnie pierwszej uda się naszpikować stolicę takimi technologiami. - Na pewno ocalałoby dzięki temu kilka, kilkanaście osób - uważa mł. insp. Wojciech Pasieczny, zastępca naczelnika warszawskiej drogówki. Policyjne roboty i komputery nie zastąpią jednak ani funkcjonariuszy z krwi i kości, ani prawdziwych autostrad i mądrej organizacji ruchu. Kierowcy muszą widzieć, że nie płacą mandatu na pensję urzędnika, ale po to, by ich bliscy nie ginęli na drogach. 

Komentuj
Zawieszenie działalności gospodarczej na dwa lata
13 czerwca 2008 | 0

Przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przewiduje m.in. możliwość zawieszenia działania firmy w okresie do 2 lat oraz rozszerza zakres wiążących interpretacji podatkowych – informuje “Gazeta Prawna”. Zgodnie z nowymi przepisami, przedsiębiorca w okresie zawieszenia działalności gospodarczej nie będzie musiał płacić zaliczek na poczet podatku dochodowego oraz składać deklaracji VAT. Natomiast opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne (rentowych i emerytalnych) będzie dobrowolne. W okresie zawieszenia działalności właściciele firm będą składać "zerowe" roczne rozliczenie podatku dochodowego. Będą mogli prowadzić działania służące podtrzymaniu działalności, m.in. opłacać czynsz czy podatek od nieruchomości. Ustawa rozszerza również wiążące interpretacje prawa na wszystkie daniny publiczno-prawne, np. składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Pozwoli to przedsiębiorcy zapytać właściwy organ administracji, w jaki sposób ma realizować swoje obowiązki. Interpretacja wydawana w formie decyzji ma być wiążąca dla organów administracji. Przedsiębiorca będzie mógł się od niej odwołać. Ustawa przewiduje opłatę za wydanie interpretacji prawnej w wysokości 75 zł. Ma ona stanowić dochód budżetu państwa, Narodowego Funduszu Zdrowia lub samorządu. Sejm odrzucił poprawkę, autorstwa Lewicy, by opłatę zmniejszono do 15 zł. Według nowelizacji, organy administracji publicznej nie będą mogły odmówić przyjęcia od przedsiębiorcy niekompletnego wniosku. Właściciel firmy będzie mógł uzupełnić brakujące dokumenty. Ma to przyspieszyć załatwianie spraw urzędowych. Ponadto od przedsiębiorcy będzie można żądać tylko tych dokumentów, których obowiązek złożenia wynika wprost z przepisów prawa.

Komentuj
Winiety do dalszych prac w Komisji Infrastruktury
12 czerwca 2008 | 0

Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu nowelizacji ustawy o drogach publicznych, który przewiduje zniesienie winiet umożliwiających kierowcom TIR-ów bezpłatny przejazd autostradami – informuje “Gazeta Prawna". Wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu zgłosiły podczas środowej debaty kluby: PiS, Lewicy oraz koło SdPl-NL. Głosowanie wniosku o odrzucenie rządowego projektu ustawy poprzedziła burzliwa wymiana zdań między posłami. Przeciw zniesieniu winiet i opłatom za autostrady dla ciężarówek protestowali kierowcy TIR-ów. Wiceminister infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz, odpowiadając na pytania posłów, wyjaśnił, że projektowane zmiany do ustawy zaprowadzają porządek w opłatach za korzystanie z dróg. Już w 2005 r., gdy ustawa o drogach publicznych była uchwalana, ówczesny rząd zastrzegał się, że rozwiązania dotyczące winiet są tymczasowe. W opinii wiceministra, za autostrady powinni płacić ci, którzy z nich korzystają i niedopuszczalna jest sytuacja, gdy przejazd ciężarówek jest finansowany z Krajowego Funduszu Drogowego, tj. przez wszystkich podatników. Projekt został dziś skierowany do dalszych prac w komisji infrastruktury. Wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski zalecił, by komisja przygotowała sprawozdanie z prac do 24 czerwca.

Komentuj
Szkolenie zwane kwalifikacją wstępną
12 czerwca 2008 | 1

Brak programów szkolenia i ośrodków wydających certyfikaty. Przewoźnikom samochodowym znikają zyski, a na dodatek z powodu błędów w rozporządzeniu Ministerstwa Infrastruktury nie będą mieli nowych kierowców. Żaden nie otrzyma dokumentów dopuszczających do zawodu – czytamy w “Rzeczpospolitej”. Każdy świeżo upieczony kierowca, który będzie chciał pracować za kierownicą autobusu, już od 10 września musi mieć zaliczone szkolenie zwane kwalifikacją wstępną. Za rok taki sam obowiązek będzie dotyczył także młodych kierowców samochodów ciężarowych. Będą musieli zaliczyć kurs trwający co najmniej 140, a maksymalnie 280 godzin, w tym 20 godzin jazd, z których do ośmiu powinno być przeprowadzone w warunkach szczególnych, czyli np. na płytach poślizgowych. W ciągu kolejnych pięciu lat wszyscy zawodowi kierowcy będą musieli odbyć podobne szkolenie, ale trwające krócej, bo 36 godzin. Nie ma jednak programów nauczania, instruktorów, ośrodków szkolenia kierowców zawodowych i doskonalenia techniki jazdy samochodem (ODTJ). Brakuje rozporządzeń, a błędy w już wydanym rozporządzeniu uniemożliwiają rozpoczęcie szkoleń. Ministerstwo nie widzi problemu, ale przeciwnego zdania są specjaliści od transportu międzynarodowego. Firma, która zatrudni młodego kierowcę bez wymaganego szkolenia, musi się liczyć z wysoką karą pieniężną, a za granicą każdy pojazd prowadzony przez kierowcę nieposiadającego kwalifikacji będzie zatrzymany – ostrzega prawnik Maciej Wroński. Rządowi polskiemu grożą także sankcje finansowe ze strony Komisji Europejskiej za niewdrożenie unijnej dyrektywy wprowadzającej te szkolenia. Z blisko dwuletnim opóźnieniem, bo dopiero 5 maja tego roku, weszło w życie rozporządzenie mówiące o zasadach przygotowania instruktorów dla ODTJ oraz o wymaganiach, jakie ma spełniać taki obiekt. Do tej pory Departament Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury nie wydał rozporządzenia określającego sposób szkolenia kierowców zawodowych, w tym programu szkolenia prowadzonego w ODTJ. Fachowcy uważają, że rozporządzenie o przygotowaniu instruktorów nie przyczyni się do zmniejszenia liczby ofiar na drogach, lecz przeciwnie – zwiększy ilość wypadków. – Wymaga się podczas szkolenia, aby kursanci np. hamowali na łuku z naczepą-cysterną, jadąc z prędkością powyżej 30 km/h. Tymczasem na takim łuku cysterna przewraca się już przy 28 km/h, gdy zdejmie się nogę z gazu, nie mówiąc o hamowaniu. Chciałbym zobaczyć, jak to ćwiczenie wykonuje osoba, która je wymyśliła – mówi Rafał Buchcar szkolący w bezpieczniej jeździe 500 kierowców rocznie. – Rozporządzenie każe poznawać nad- i podsterowność samochodów, zachęcając do agresywnej jazdy, a nic nie mówi o unikaniu zderzeń, w tym najechaniach, które w Europie są najczęstszą przyczyną wypadków ciężarówek. Żaden z uczestników naszych kursów nie zahamował na dystansie, który sam sobie wyznaczył – dodaje Buchcar i podkreśla, że rozporządzenie ministerstwa wygląda na sabotaż transportu drogowego. Departament Transportu nie konsultował swoich pomysłów nawet z Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, które ma jeden z najwyższych poziomów szkoleń w Europie. W ciągu 11 lat działalności przeszkoliło ok. 900 motocyklistów. – Zginęło dwóch i to nie ze swojej winy – mówi Krzysztof Duszkiewicz, szef zakładu szkoleń.

Maciej Wroński uważa, że niezbędna jest nowelizacja ustawy o transporcie drogowym, w której powinien się pojawić dwuletni okres przejściowy zawieszający treningi kierowców zawodowych w warunkach szczególnych, co jest dopuszczone przez prawo unijne. Konieczna jest także nowelizacja ustawy – Prawo o ruchu drogowym, aby obecnie funkcjonujące ODTJ mogły działać legalnie. Decyzję o zmianach ustawowych należało jednak podjąć we wrześniu ubiegłego roku, gdy już wtedy wiadomo było o opóźnieniach.

Komentuj
Samochód przepadnie
11 czerwca 2008 | 0

Opublikowano wyrok TK 100.649. dot. ustawy – prawo o ruchu drogowym w zakresie przepadku pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Trybunał orzekł: 1. Art. 130a ust. 10 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, Nr 109, poz. 925, Nr 175, poz. 1462, Nr 179, poz. 1486 i Nr 180, poz. 1494 i 1497, z 2006 r. Nr 17, poz. 141, Nr 104, poz. 708 i 711, Nr 190, poz. 1400, Nr 191, poz. 1410 i Nr 235, poz. 1701, z 2007 r. Nr 52, poz. 343, Nr 57, poz. 381, Nr 99, poz. 661, Nr 123, poz. 845 i Nr 176, poz. 1238 oraz z 2008 r. Nr 37, poz. 214) w zakresie, w jakim dopuszcza odjęcie prawa własności pojazdu bez prawomocnego orzeczenia sądu, jest niezgodny z art. 46, art. 21 ust. 1, art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Art. 130a ust. 11 pkt 3 ustawy powołanej w punkcie 1 jest niezgodny z art. 64 ust. 3 Konstytucji.

3. § 8 ust. 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 2 sierpnia 2002 r. w sprawie usuwania pojazdów (Dz. U. Nr 134, poz. 1133 i Nr 176, poz. 1451 oraz z 2004 r. Nr 32, poz. 283) jest niezgodny z art. 130a ust. 11 pkt 3 ustawy powołanej w punkcie 1 oraz z art. 92 ust. 1 i art. 46 Konstytucji. Przepisy wymienione w części I w punktach 1 i 2, w zakresie tam wskazanym, tracą moc obowiązującą z upływem 12 (dwunastu) miesięcy od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej. 

Komentuj
W sprawie nakazu jazdy z włączonymi światłami
11 czerwca 2008 | 1

“Dziennik Elbląski” opublikował interpelację poselską w sprawie jazdy z włączonymi światłami – oto jej tekst:

Na podstawie art. 191 i 192 Regulaminu Sejmu Rzeczypospolitej zgłaszam interpelację poselską do Pana Donalda Tuska Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie stosowania nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę.
Interpelacja Poselska: Od wprowadzenia nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę do moich biur poselskich wpływają zapytania i uwagi poddające w wątpliwość zasadność wprowadzenia przepisu.
Kwestionuje się pożytki płynące z jego stosowania – mniej wypadków i mniej poszkodowanych, a także zwraca się uwagę na wzrost kosztów eksploatacji pojazdów mechanicznych w związku z nieustannym używaniem instalacji oświetleniowych.
Podnosi się także albo już zdecydowane, albo rozważane odstąpienie od nakazu w niektórych państwach UE.
Mając na uwadze powyższe, proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy wprowadzenie nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę spowodowało zmniejszenie ilości wypadków na polskich drogach i czy w związku z tym zmalała ilość poszkodowanych?
Jak wyglądają związane z tym statystyki?
2. W których państwach europejskich jest stosowany nakaz, w których w ostatnich dwóch latach odstępowano od niego lub gdzie taki zamiar jest rozważany?
3. Czy w polskich warunkach rozważano możliwość odstąpienia od nakazu, bądź też zastosowanie innych rozwiązań łagodzących obecnie obowiązujący przepis.
Witold Gintowt Dziewałtowski Poseł na Sejm RP 

Komentuj

Statystyka

Dzieci ofiarami wypadków drogowych
15 czerwca 2008 | 0

W Polsce dochodzi do ok. 52 000 wypadków rocznie, w których rannych zostaje 64 000 osób, a życie traci 6 000. Dzieci uczestniczą w 12 000 wypadków rocznie - rannych zostaje 11 000 najmłodszych, a ginie ponad 400 z nich! Na tle innych krajów europejskich Polska nie wypada dobrze. Pod względem liczby wypadków Polska zajmuje 4 miejsce w Europie, za Francją, Niemcami i Hiszpanią. W statystykach ukazujących liczbę ofiar śmiertelnych na 100 wypadków Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce. W Niemczech, przy ogólnej liczbie 362 054 wypadków, na 100 giną 2 osoby, w Polsce przy 53 559 wypadkach na 100 ginie aż 11 osób!

Komentuj

Przegląd prasy

Misie ratują dzieci
14 czerwca 2008 | 0

Na dziedzińcu Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego odbyło się kolejne już spotkanie Misia Ratownika z dziećmi. Podczas festynu Wojewoda Mazowiecki przekazał na ręce przedstawicieli Policji, Straży Pożarnej, Zarządu Transportu Miejskiego, a także Stacji Pogotowia Ratunkowego pluszowe misie. Od dzisiaj każde dziecko poszkodowane w wypadku w Warszawie i na terenie Mazowsza otrzyma od policjantów i strażaków maskotkę Misia Ratownika. O tym, że skutki wypadków drogowych mogą być tragiczne nikogo nie trzeba przekonywać. Z policyjnych obserwacji wynika, że wielokrotnie ofiarami są całe rodziny. W takich sytuacjach najbardziej dotkliwie przeżywają to dzieci. Cierpią one nie tylko na skutek obrażeń fizycznych powstałych podczas zdarzenia drogowego, ale też na skutek straty swoich bliskich. Powrót do normalnego funkcjonowania po przebytej tragedii zajmuje im całe lata. Z myślą o dzieciach poszkodowanych w wypadkach Stowarzyszenie "Misie Ratują Dzieci" i Mazowiecki Urząd Wojewódzki przy współudziale Komendy Stołecznej Policji, Komendy Głównej Policji a także Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Zarządu Transportu Miejskiego zorganizowały festyn pn. "Misie Ratują Dzieci". Punktualnie o godzinie 13:30 na dziedziniec Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego uroczyście wjechali policjanci z Motocyklowej Asysty Honorowej Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji. Tuż za nimi kroczyła Orkiestra Reprezentacyjna Komendy Stołecznej Policji. Po koncercie w wykonaniu stołecznych policjantów Wojewoda Mazowiecki Jacek Kozłowski przekazał pluszowe maskotki warszawskim policjantom z wydziału Ruchu Drogowego. Misie będą towarzyszyć także ratownikom straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Pacynki przeznaczone są dla dzieci, które uczestniczyły w wypadkach drogowych. Zadaniem maskotki jest odwrócenie uwagi najmłodszych uczestników wypadków od tragicznego zdarzenia i ułatwić im przetrwanie w krytycznej sytuacji. Następnie Dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Miasta Stołecznego Warszawy Ewa Gawor wręczyła policjantom z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji jedyne w Polsce blachy. Wyróżniają one w szczególny sposób warszawskich policjantów od policjantów z innych części kraju. Podczas trwania festynu wszyscy mali goście mogli obejrzeć z bliska policyjny sprzęt i poznać podstawowe zasady bezpieczeństwa. A ich opiekunowie mieli okazję zasiąść w fotelu samochodowym symulującym zderzenie przy zapiętych pasach bezpieczeństwa. ced9aa77ececfd81258dc25f9cbe384549c3d433(251-14)

Stowarzyszenie Misie Ratują Dzieci - działająca od 1999 roku organizacja humanitarna, której głównym celem statutowym jest działalność profilaktyczna zmierzająca do zmniejszenia liczby wypadków komunikacyjnych, zwłaszcza tych z udziałem dzieci oraz praktyczna pomoc psychologiczna dla ofiar tragicznych zdarzeń. Pomoc tą Stowarzyszenie kieruje głównie do najmłodszych uczestników wypadków, ale również do ich rodzin oraz do pracowników służb ratownictwa - grupy zawodowej najsilniej narażonej na psychologiczne konsekwencje związane z interwencjami kryzysowymi.

Cele statutowe Stowarzyszenie realizuje poprzez wdrażanie autorskich projektów, których zadaniem jest zarówno uświadamianie uczestników ruchu o niebezpieczeństwach na drodze, jak i pomoc ofiarom wypadków, w szczególności dzieciom. Sztandarowym projektem Stowarzyszenia jest utworzenie Domu Misia Ratownika, czyli Ogólnopolskiego Centrum Terapeutyczno-Szkoleniowego w Dźwirzynie koło Kołobrzegu dla osób poszkodowanych w wypadkach i ich rodzin oraz dla pracowników służb ratownictwa. Obecnie turnusy terapeutyczne dla dzieci - ofiar wypadków organizowane są w różnych ośrodkach wypoczynkowych w Kołobrzegu. Istotną inicjatywą Stowarzyszenia jest realizowana wspólnie z Telewizją Polską medialna kampania społeczna “Zwolnij. Szkoda życia” ", której pomysłodawcą jest dziennikarz Tomasz Kammel.

Komentuj
Obradowała Mazowiecka Rada BRD
11 czerwca 2008 | 0

W Warszawie odbyło się posiedzenie Mazowieckiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, w którym uczestniczyło 28 członków Rady i 13 zaproszonych gości. Posiedzenie, poświęcone było jednemu zagadnieniu z edukacją komunikacyjną dzieci i młodzieży szkolnej. Komendant Stołeczny Policji insp. Adam Mularz, poinformował, że jednym z priorytetów działania służby ruchu drogowego jest bezpieczeństwo dzieci i młodzieży szkolnej. Szczegółowe informacje dot. bezpieczeństwa w ruchu drogowym na terenie garnizonu stołecznego przekazał Naczelnik WRD KSP podkom. Paweł Piasecki. Poinformował on, że w okresie styczeń – kwiecień 2008 r. na tym terenie wydarzyło się 1 090 wypadków drogowych (więcej o 168), rannych zostało 1 241 osób (więcej o 121), zginęło 119 osób (więcej o 12). W 2007 r., w grupie poszkodowanych dzieci i młodzieży, odnotowano 14 ofiar śmiertelnych i 533 osoby ranne. Z zestawień wynika, że dzieci i młodzież są głownie ofiarami, a nie sprawcami wypadków drogowych. Zastępca Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Policji nadkom. Rafał Batkowski, który przedstawił proponowane obszary zainteresowania w zakresie edukacji dla bezpieczeństwa. Wśród nich wskazał na wychowanie komunikacyjne. Wnioskował o spowodowanie włączenia w program nauczania (na wszystkich poziomach szkolnictwa) odrębnego przedmiotu lekcyjnego “wychowanie komunikacyjne”. Celem wprowadzenia tego przedmiotu byłoby: stworzenie platformy edukacyjnej otwartej na wdrażanie przepisów i zasad ruchu drogowego oraz nawyku ich przestrzegania, kształcenie odpowiedzialności za życie własne i innych, szeroki udział środowiska oświatowego w tworzeniu treści związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego, zwiększenie efektywności nauczania poprzez udział w nim przedstawicieli – instruktorów instytucji mających doświadczenie w zagadnieniach związanych z BRD. Komendant poinformował, że na Mazowszu na ogólną liczbę 1 421 szkół podstawowych i gimnazjalnych tylko 200 (14%) wzięło udział w Ogólnopolskim Turnieju BRD. Podobnie przedstawia się sytuacja z Ogólnopolskim Młodzieżowym Turniejem Motoryzacyjnym gdzie na 280 szkół ponadgimnazjalnych w turnieju wzięło udział 50 szkół (18%). Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP z/s w Radomiu mł. insp. Stanisław Grudzień poinformował o stanie bezpieczeństwa na terenie garnizonu Mazowieckiego. W 2007 r. dzieci do lat 17 uczestniczyły w 920 wypadkach, w których zginęło 67 dzieci, a 923 zostało rannych. Dzieci do l17 roku życia stanowią 13,9% ogółu ofiar wypadków. A młodzi ludzie w wieku 18 – 24 lata to już 22% ogółu ofiar wypadków drogowych. W okresie od 2000 do 2007 roku zaobserwowano minimalny spadek ilości ofiar wypadków drogowych wśród dzieci do lat 14. Jednak w 2007 r. odnotowano 427 poszkodowanych, w tym 19 dzieci zginęło. Naczelnik zaapelował o podjęcie działań zmierzających do ograniczenia ilości poszkodowanych dzieci, a przede wszystkim do wyeliminowania wypadków, w których by one ginęły. Kolejnym mówcą był Dyrektor Biura Ruchu Drogowego KGP mł. insp. Jacek Zalewski, który poinformował, że w Polsce w 2007 r. miało miejsce 5 708 wypadków drogowych z udziałem dzieci do lat 14. W zdarzeniach tych 156 dzieci poniosło śmierć, a 5 754 doznało obrażeń ciała. Dyrektor przedstawił ofiary wypadków na przestrzeni lat 1995 – 2007. Z tych statystyk wynika trend spadkowy zarówno wśród zabitych (o 62,4%) jak i rannych. Pomimo tego w tym okresie zginęło aż 3210 dzieci. Najwięcej ofiar wypadków wśród dzieci w 2007 r. odnotowano w przedziale wiekowym 7 – 14 lat. Dyrektor stwierdził, że wielką szansą poprawy BRD jest edukacja dzieci i młodzieży, począwszy od przedszkola po szkoły ponadgimnazjalne. Przypomniał, że dzięki działaniom m.in. BRD KGP, w 1995 roku zaczęło obowiązywać Zarządzenie MEN wprowadzające do szkół podstawowych i licealnych wychowanie komunikacyjne, które obejmowało uczniów od 7 do 17 roku życia. Dyrektor zaapelował o: wydzielenie wychowania komunikacyjnego jako odrębnego przedmiotu nauczania w szkołach podstawowych i gimnazjalnych, szkolenie nauczycieli i innych osób realizujących programy szkolne i profilaktyczne związane z wychowaniem komunikacyjnym, unifikację pomocy dydaktycznych do szkolenia na kartę rowerową i motorowerową, opracowanie koncepcji pozaszkolnego wychowania komunikacyjnego. Elżbieta Markiewicz przedstawiła stanowisko Mazowieckiego Kuratora Oświaty w zakresie strategii przedsięwzięć mających na celu efektywniejsze wychowanie/kształcenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Stwierdziła, że szkoły i przedszkola są najlepszym środowiskiem, aby oddziaływać na dzieci i młodzież. Nauka o ruchu drogowym powinna rozpoczynać się wcześnie i być kontynuowana w późniejszych latach. Według opinii ekspertów z Europy Zachodniej wczesna edukacja jest bardzo istotna z wielu względów. W dalszej części swojego wystąpienia omówiła wychowanie dzieci w przedszkolu i klasach I-III wskazując na cele i zadania tego kształcenia. Markiewicz zwróciła uwagę na konieczność położenia większego nacisku na zajęcia praktyczne. Omówiła także przeprowadzone w maju 2007 r. badanie ankietą opracowaną przez Oddział Wychowania Kuratorium Oświaty w Warszawie we współpracy z Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Radomiu. Wykazała ona, że ok. 50% szkół, nie traktują poważnie i nie w pełni prawidłowo realizują zagadnienia z zakresu wychowania komunikacyjnego. Przypomniała o konieczności edukacji rodziców, włączając ich do programu wychowawczego. W szkołach Województwa Mazowieckiego brakuje przeszkolonych nauczycieli, brakuje pracowni, jak też kącików BRD. Zaproponowała też działania, które mogłoby wpłynąć na poprawę efektywności wychowania komunikacyjnego w szkołach. Są to m.in.: dobra podstawa programowa, starannie opracowane program, podręczniki, pomoce dydaktyczne, umiejscowienie wychowania komunikacyjnego w ramach nowego przedmiotu, poprawa nadzoru dyrektora szkoły nad tymi zagadnieniami, doskonalenie kompetencji kadry pedagogicznej, zorganizowanie systemu pomocy dla nauczycieli wychowania komunikacyjnego, promowanie nauczycieli wybitnych, utworzenie w każdej szkole pracownio BRD i placów manewrowych, ogłoszenie konkursu na “Szkołę wzorowo realizującą zadania z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym i wychowania komunikacyjnego”, dokonywanie ewolucji edukacji dzieci i młodzieży w zakresie BRD. Andrzej Wojciechowski – Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego poinformował zebranych o projekcie Instytutu w zakresie utworzenia Centrum Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zaproponował też jego lokalizację w Warszawie przy ul. Jagiellońskiej (teren Golendzinowa).Prosząc o wsparcie tych działań poinformował on o podobnych inicjatywach realizowanych w innych krajach europejskich. Wnioskował jednocześnie o to, aby na najbliższym posiedzeniu Rady miał możliwość zaprezentowania tego projektu. Przewodniczący posiedzenia podziękował wszystkim prelegentom za merytoryczne wystąpienia, wyrażając nadzieję, że wnioski, które w formie uchwały zostały podjęte przez Radę zostaną wykorzystane do podniesienia poziomu edukacji komunikacyjnej w naszym społeczeństwie.

Komentuj
Przedszkolny program brd
10 czerwca 2008 | 0

W komendzie miejskiej Policji w Koszalinie odbył się IV finał Ogólnomiejskiego Przedszkolnego Programu Bezpieczeństwa Dzieci na Drogach. Jego organizatorem jest koszalińska Policja i Przedszkole nr 10 im. Misia Uszatka z Koszalina. Założeniem programu jest edukacja komunikacyjna oraz kształtowanie wśród dzieci prawidłowych i bezpiecznych zachowań podczas nauki i zabawy. W tym roku szkolnym programem objętych zostało 605 sześciolatków. Reprezentanci dziewiętnastu przedszkoli rozwiązywali pierwszy w swoim życiu test wiedzy. Pomimo wysokiego stopnia trudności wszystkie dzieci odpowiedziały bezbłędnie na pytania. Przedszkolaki otrzymały nagrody i dyplomy. Nie zabrakło również słodkiej niespodzianki.  

8156ed83e0ce5a8bd63a581f4c94c8c0f37ab285 (251-4)

192bd3d2b052135f78f37efe3b38d7154adee0c1  (251-5)

Komentuj
„Czego nie uczą, a powinni?”
9 czerwca 2008 | 2

Na łamach “Gazety Wyborczej” w dodatku “Wysokie obroty” opublikowano pierwszy odcinek cyklu “Czego nie uczą, a powinni”, autor zapowiada dalsze. Temat niezmiernie ważny, edukacja przyszłych kierowców to jednocześnie bezpieczeństwo nas i naszych najbliższych, to mniej wypadków i mniej ofiar śmiertelnych. Ciekawi jesteśmy Państwa opinii, co do zaprezentowanych propozycji, ocen, wypowiedzi zaprezentowanych w pierwszym i kolejnych artykułach cyklu. Czekamy na merytoryczny wkład do dyskusji, te wypowiedzi opublikujemy w newsie. Prześlemy je także autorowi cyklu, jak o nasz wspólny głos w tej tak ważnej dyskusji.

Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”): Czego nie uczą, a powinni

“Lekcja pierwsza. Niedostosowanie prędkości do warunków jazdy - ulubiona formułka policjantów tłumaczących przyczyny wypadku jest prawdziwa tylko w połowie. Jej poprawna wersja powinna brzmieć: niedostosowanie prędkości do umiejętności .

Pole manewrowe. Białe linie, morze tyczek, żółwie tempo. Na brzegach znudzeni instruktorzy, pośrodku stremowani kursanci. Po raz enty parkują, cofają, zawracają. Oby tylko nie za daleko i nie za blisko. Nie trącić słupka, nie przeciąć linii. No i w końcu zdać egzamin
Znajoma poległa na manewrach trzy razy, nim zdała. I owszem, parkowanie opanowała. Ale jadąc z nią przez miasto, odkryłem, że ona wciąż nie umie jeździć. W świecie realnych prędkości, latarni i pieszych zwyczajnie sobie nie radzi. Ruszanie, zmiana biegów, wyprzedzanie - niemal wszystko robi źle! Źle włącza się do ruchu, źle pokonuje nierówności, źle operuje gazem. Jechaliśmy wolno, a mimo to niebezpiecznie. Dwa razy zajechała komuś drogę, raz wymusiła pierwszeństwo. Nim wjeżdżając na krawężnik zgięła felgę, kilka razy została obtrąbiona. Niestety, słusznie.
Takich kierowców jest mnóstwo. Codziennie spotykam ich w drodze do pracy. Niektórych rozpoznaję z daleka. Jadą nieadekwatnie do sytuacji, często bez świateł lub na długich, z niedomkniętymi drzwiami, źle ustawionymi lusterkami czy bez sensu migającym kierunkowskazem. Gdy wyjeżdżają z podporządkowanej - za nimi tworzą się korki. Okupują lewy pas na długo przed zaplanowanym skrętem. Zabierają się do wyprzedzania nie patrząc w lusterko. Skręcają w podporządkowaną, niemalże stając i blokując pas, na którym jechali. Ich reakcje są zwykle spóźnione, przesadzone lub zwyczajnie głupie. A najśmieszniejsze, że na koniec krzywo parkują, tak jakby chcieli odreagować egzaminacyjną traumę.
Z drugiej strony trudno im się dziwić. Wiele z nich jest ofiarami kursów na prawo jazdy. A ściślej wydumanego, nieprzystającego do rzeczywistości, słowem idiotycznego programu szkolenia. Uzbrojeni w wiedzę, jak parkować, cofać i zawracać, by nie przeciąć linii i nie trącić tyczki, rzucają się wielkomiejski ruch. Wprowadzają zamieszanie, stwarzają niebezpieczeństwo. Nie mają pojęcia, jakie siły rządzą autem na zakręcie, jak hamować biegami, jak jeździć ekonomicznie. Co to znaczy być przewidywalnym na drodze. Jak reagować na widok pędzącego ambulansu. Jak bezpiecznie wyprzedzać, jak poruszać się po trasie szybkiego ruchu i autostradzie. Owszem, żadne szkolenie nie zrekompensuje w pełni wrodzonego braku refleksji, koncentracji, spostrzegawczości czy - nazwijmy rzecz po imieniu - inteligencji. Ale modyfikując jego program tak, by bardziej odpowiadało rzeczywistości, może uczulić młodego kierowcę na pewne niebezpieczeństwa, nauczyć trafnej oceny sytuacji, wyrobić właściwe, a przynajmniej nie dopuścić do utrwalenia złych nawyków.
Wyprzedzanie
Najtrudniej wykonać je wtedy, gdy jedziemy tuż za pojazdem, który chcemy wyprzedzić. Z dwóch powodów: ograniczona widoczność: zerowa różnica prędkości. Rozwiązaniem obu problemów jest wyprzedzanie z marszu. Przykładowo. Z prędkością 90 km/h zbliżamy się do ciężarówki jadącej 60 km/h. Już 100-200 metrów wcześniej obserwujemy, co dzieje się na lewym pasie. Jeśli jest pusty, włączamy kierunkowskaz i zbliżamy się do środka jezdni. Jeśli nie - zwalniamy i utrzymujemy około 50-100-metrowy dystans do ciężarówki (na rozbieg) - wyczekując stosownej chwili. Gdy ta nadejdzie -wciskamy gaz i postępujemy jak wyżej. Dzięki temu wszyscy wszystko widzą. My ciężarówkę i lewy pas. Kierowca ciężarówki - nas. Podobnie jak i nadjeżdżający z przeciwka, którego wcześniej nie dostrzegliśmy. Chodzi o to, by zredukować ryzyko, że ktoś kogoś zaskoczy: kierowca ciężarówki swobodnie wyprzedzi rowerzystę (lub przyhamuje), zamiast spychać nas z jezdni. Jadący z przeciwka nie będzie musiał hamować na poboczu, my nie będziemy w popłochu chować się za ciężarówkę. Wszyscy mają więcej czasu na reakcję. Cały manewr skraca się do minimum. Tak wyprzedzając, nie nałykamy się ani strachu, ani spalin. A przy okazji oszczędzamy hamulce i paliwo.
Ruszanie szybkie i pewne
Niby banalne, a jednak bywają z tym problemy. Przekonałem się o tym, stojąc za w sznurze aut za panią usiłującą skręcić w lewo z Alei Krakowskiej w stronę Pęcic. Ponaglana klaksonami w końcu ruszyła. Niestety, zbyt gwałtownie. Zdusiła silnik i auto znieruchomiało na środkowym pasie
By oszczędzić sobie takich emocji, warto poćwiczyć. Najlepiej na jakimś placyku i z osobą towarzyszącą. Na jej komendę staramy się jak najszybciej ruszyć i przejechać 10-15 metrów. Czyli tyle, ile szerokości ma dwujezdniowa trzypasmówka. Nie wszystkie skrzyżowania na takich drogach mają światła, dlatego skręcając w lewo, jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Im krócej zabawimy na pasach aut jadących z przeciwka, tym większe szanse, że nikomu nie stanie się krzywda. Wszystko jest kwestią proporcji gazu, sprzęgła, a czasem i hamulca. A więc treningu. Pamiętajmy, że na śliskiej jezdni, zwłaszcza auta przednionapędowe będą miały tendencję do buksowania. I nawet z systemem ASR (przeciwdziałającym poślizgowi kół przy ruszaniu) nie wystartujemy tak szybko jak na suchej nawierzchni.
Treningu wymaga też szybkie ruszanie samochodem ze skrzynią automatyczną. Takich aut jest coraz więcej. By okiełznać ich tendencję do pełzania, zwykle stoimy na skrzyżowaniu z wciśniętym hamulcem. Nim przeniesiemy prawą stopę na prawy pedał i wdusimy gaz, mija sekunda. Nim silnik "się zbierze" i auto ruszy - mija druga. W tym czasie jadące z przeciwka auta mogą zbliżyć się nawet o 60 metrów. Zostanie niewiele czasu, by bezpiecznie dokończyć manewr. Jak temu zaradzić? Zaangażować lewą nogę - niech ona obsługuje hamulec na postoju. A więc wciskamy lewy pedał lewą stopą, podczas gdy prawą z u m i a r e m dodajemy gazu. Auto powinno lekko drgnąć, ale nic ponadto. W stosownej chwili jednocześnie i zdecydowanie wciskamy gaz i puszczamy hamulec. Auto ruszy w ułamku sekundy, a cały manewr skróci się mniej więcej o połowę. To prostsze niż się wydaje.
Tomasz Goszczyński - kierownik poznańskiego Ośrodka Szkolenia Kierowców "Lider": Zmiany w systemie szkolenia kandydatów na kierowców są konieczne. Dotyczy to wszystkich kategorii prawa jazdy. Oprócz zwiększenia ilości godzin szkolenia zarówno praktycznego, jak i teoretycznego, należy zwiększyć nacisk na przygotowanie psychologiczne i emocjonalne. Wielu kandydatów na przyszłych kierowców zwyczajnie nie dojrzało do otrzymania takich uprawnień. Powiem więcej, jako praktyk obserwuję, że nie wynika ona wcale z wieku kandydatów. Trzeba także zwrócić uwagę, że formuła samego egzaminu powoduje, iż wiele ośrodków szkolenia nie uczy faktycznie jazdy, tylko przygotowuje kursantów do mechanicznego zdania egzaminu. Niestety trudno nazwać to nauką jazdy samochodem. Zmiana tego elementu będzie wymuszała zatem zmiany w metodach dydaktycznych. Myślę, że dobrym pomysłem jest wprowadzenie nowego systemu sprawdzania wiedzy teoretycznej u przyszłych kierowców. Pozwoliłoby to chociażby na wyeliminowanie szkół, które nie stosują się do obowiązku prowadzenia takich zajęć. I mimo, że wiele osób właśnie to szkolenie lekceważy (dotyczy to szkolonych i szkolących), to prawidłowe przygotowanie teoretyczne pozwala na lepsze wykorzystanie czasu na praktykę. Chciałbym przywołać w tym miejscu jeden przykład: kierowca pojazdu powinien rozwiązać problem pierwszeństwa przejazdu przez skrzyżowanie zanim na nie wjedzie, chociażby poprzez rozpoznanie znaków i sygnałów drogowych. Rodzi się więc pytanie - jak adept ma to zrobić skoro tych sygnałów nie rozumie? I jeszcze jedno: nowe projekty wskazują na możliwość szkolenia przez opiekunów. Osobiście uważam, że to chybiony pomysł. Obecnie zauważyć można, że na rynku istnieje wiele szkół i ośrodków nauki jazdy, nad którymi brakuje nadzoru. Ich absolwenci reprezentują bardzo różny poziom. Jeśli projekt znajdzie poparcie, kto będzie miał kontrolę nad opiekunami?
W następnych odcinkach: jak pokonywać zakręty, nierówności i przeszkody, jechać autostradą, hamować biegami, jechać ekonomicznie i wyprowadzać auto z poślizgu.”

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 251!
16 czerwca 2008 | 0

Pijana prowadziła auto ze swoimi dziećmi - Pijana matka wiozła dwójkę swoich dzieci samochodem. Kobieta miała 2,8 promila alkoholu w organizmie. Inni kierowcy, którzy zorientowali się, że kierująca mazdą jest pijana zablokowali jej drogę uniemożliwiając dalszą jazdę. Teraz 35-latka odpowie za jazdę pod wpływem alkoholu. Rozważane są także w stosunku do niej zarzuty za narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Skierniewiccy policjanci ruchu drogowego patrolując teren miejscowości Jasień w gminie Głuchów zauważyli jak dwa auta blokują jazdę samochodowi osobowemu Mazda 121, znajdującemu się w środku. Kierowca pojazdu jadącego przed mazdą poinformował ich, że siedząca za kierownicą mazdy kobieta najprawdopodobniej jest pijana. Po zatrzymaniu samochodu okazało się, że jest nią 35-letnia mieszkanka gminy Głuchów. W aucie kobieta wiozła swojego 4-letniego syna i 2-letnią córkę oraz 86-letnią kobietę. Już sam wygląd i zachowanie się kierującej wskazywało, że jest w nietrzeźwa. Badanie wykazało 2,8 promila alkoholu w organizmie.35-latka została zatrzymana. Dzieci całe i zdrowe odebrał ojciec. Za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwym kobiecie grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Prokurator rozważa także zarzuty narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia za co grozi do 5 lat. O zachowaniu matki zostanie również poinformowany sąd rodzinny. Pijany z narkotykami i bez uprawnień za kierownicą - Żywieccy policjanci zatrzymali mężczyznę, który spowodował kolizję drogową. Ponadto jak się okazało mężczyzna był pod działaniem alkoholu i narkotyków i nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Za popełnione przestępstwa 20-latek stanie przed sądem. W nocy policjanci patrolując ulicę Dworcową zauważyli uszkodzony narożnik budynku. Kilka ulic dalej znaleźli rozbitego hyundaya. Obok samochodu chwiejnym krokiem chodził mężczyzna. 20-latek przyznał się stróżom prawa, że jadąc samochodem uderzył w budynek. Wynik badania stanu trzeźwości mężczyzny wskazał wynik ponad promil alkoholu w organizmie. Ponadto mieszkaniec Żywca w bazie danych figurował jako notowany za przestępstwa narkotykowe. Po badaniu narkotesterem, okazało się że jest również pod działaniem narkotyków. Podczas wykonywania czynności 20-latek wyrzucił z kieszeni foliową torebkę. To zachowanie nie umknęło uwadze stróżów prawa. W woreczku znajdowały się cztery tabletki ekstazy. Na koniec 20-latek przyznał się policjantom, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami.

Pijana babcia pchała samochód z wnukiem - Za narażenie na niebezpieczeństwo 3-letniego wnuczka odpowie 48-letnia mieszkanka Tychów, która pijana pchała jedną z głównych ulic Bierunia samochód z dzieckiem na tylnym siedzeniu. Samochodem kierował - również pijany - 47-letni mężczyzna. Jak poinformował Marek Wręczycki z zespołu prasowego śląskiej policji. Policyjny patrol zauważył ich, gdy pchali tamtędy seata toledo, który - według wyjaśnień zatrzymanych - nie chciał zapalić. Policjanci zwrócili uwagę, że na tylnym siedzeniu pchanego samochodu stał mały chłopiec. Podczas rozmowy z jego babcią wyczuli od niej zapach alkoholu. Badanie jej trzeźwości wykazało prawie 1,5 promila w wydychanym powietrzu. Pijany był również 47-letni kierowca samochodu - miał prawie 1 promil alkoholu. Według policji, za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia dla życia wnuka, kobiecie grozi do 5 lat więzienia. Kierowca seata odpowie za prowadzenie samochodu po pijanemu; grozi mu do 2 lat więzienia. Prokurator zdecyduje czy również jemu postawić zarzut spowodowania zagrożenia dla życia chłopca.

Komentuj
Tramwaj konny wrócił na ulice
15 czerwca 2008 | 0

Na Chłodnej pojawił się szynowy tramwaj konny. Prezentacja tego wehikułu odbyła się w ramach Jarmarku na Kercelaku – imprezy promocyjno-sentymentalnej. Ponad 1,5-hektarowy Kercelak powstał w roku 1867, rok po pojawieniu się tramwaju konnego w Warszawie. Pojazd, to wierna replika wagonu, wykonana przez Juliusza i Tomasza Siudzińskich. Tramwaj ma zmienione niektóre elementy zawieszenia w stosunku do oryginału sprzed 142 lat, co poprawia bezpieczeństwo jazdy, choć u niektórych miłośników starych pojazdów budzi wątpliwości. Dwukonny “napęd” zapewnia mu stajnia z Wilanowa. Jedyne tory nadające się do jazdy takim tramwajem znajdują się na Chłodnej, między Żelazną a budynkiem straży pożarnej. Ten 400-metrowy odcinek jest mocno sfatygowany; w jednym miejscu była nawet przerwa spowodowana przez bombę lotniczą. Całą trasę jednak sprawdzono i postanowiono dosztukować brakujące kilka metrów. Najprawdopodobniej w niedzielę odbędzie się pierwszy, próbny kurs. Oczywiście po zamknięciu ulicy, bo taka jazda jest niebezpieczna – tramwaj porusza się z prędkością od 5 do 7 kilometrów na godzinę! Tramwaje Warszawskie posiadają dwa drogowe omnibusy konne: odrestaurowany wagon pochodzący z Zamościa oraz kolejną replikę wykonaną przez Juliusza Siudzińskiego.

Komentuj
Znikające „zielone strzałki„
15 czerwca 2008 | 0

Ze skrzyżowań wciąż znikają zielone strzałki. Właśnie zdemontowano je na rondzie koło Rotundy. Od razu powiększyły się tam korki – apeluje stołeczna “Gazeta Wyborcza”. Choć rozporządzenie przywracające zielone strzałki obowiązuje od ponad trzy tygodni, wciąż są demontowane. Tak się stało na rondzie Dmowskiego. Po zielonych strzałkach pozostały tylko kikuty z kablami przy sygnalizatorach. Natychmiast wydłużyły się kolejki do skrętu w prawo. Firma Siemens, która przebudowuje sygnalizację w Al. Jerozolimskich, twierdzi, że robi to, co zleca jej Zarząd Dróg Miejskich i zatwierdza miejski inżynier Janusz Galas. Agata Choińska, rzeczniczka ZDM, najpierw stwierdziła, że strzałki musiały zniknąć, bo równocześnie zamontowano tam sygnalizację kierunkową do skrętu w lewo. A w takim przypadku przepisy nie pozwalają na montowanie zielonych strzałek do jazdy na prawo. Potem już nie była tego pewna. I nie wykluczyła, że strzałki jednak wrócą.

Komentuj
Ich sposób na korki
15 czerwca 2008 | 0

Na 7,5-kilometrowym odcinku między Skarpą a centrum Torunia jest 10 sygnalizacji. Dziennikarze “Gazety Wyborczej” przejechali tę trasę z miejskimi urzędnikami. Światła zatrzymały nas aż dziewięć razy - komentują. O potrzebie synchronizacji toruńskich świateł ostatni raz gazeta informowała kilka dni temu. Wtedy Andrzej Szefler, wicedyrektor magistrackiego wydziału gospodarki komunalnej, powiedział: - Z przejazdem przez Szosę Lubicką nie jest tak źle. Jak ktoś jedzie normalnie, na pewno nie ma problemów ze światłami. - Przejedźmy ten odcinek razem zaproponowali urzędnikom dziennikarze. Dyrektor podjął rękawicę. W aucie usiedli: Stefan Kalinowski, wiceszef Miejskiego Zarządu Dróg, i Stanisław Stasieczek z działu utrzymania ruchu w MZD. Czas mieliśmy dobry, ale jak na dłoni widać, że w naszym mieście synchronizacji świateł nie ma. - Nie da się idealnie wyregulować przejazdu wzdłuż i w poprzek - podsumował eksperyment dyrektor Szefler. - Z tej trasy chcą korzystać kierowcy, piesi i pasażerowie tramwajów. Trudno pogodzić interesy wszystkich. Jak zmodernizujemy ulice i zbudujemy nowe drogi, to problem pewnie się rozwiąże. - Do końca roku na Szosie Lubickiej od marketu OBI do granic miasta połączymy światła kablem - zapewnia Kalinowski. - Zbadamy ruch i oszacujemy, ile będzie kosztowała pełna koordynacja. Na bieżąco będziemy starali się synchronizować krótsze odcinki.

Komentarz gazety: Zanim powstaną nowe drogi, miną lata, a jazdę po mieście trzeba usprawnić natychmiast. Inaczej Toruń się zapcha, a każdy przejazd będzie koszmarem. Nie trzeba od razu synchronizować świateł na całej Szosie Lubickiej. Można to robić etapami - po dwa, trzy sygnalizatory. Jeśli kierowca zatrzyma się cztery razy zamiast dziewięciu, na pewno zauważy różnicę. Warto też rozważyć, czy światła zapalane przez przechodniów to dobre rozwiązanie - jako kierowca często widzę, że przechodnie wciskają guzik i nie czekając na zielone, ruszają na czerwonym. A szofer musi czekać. Cieszę się, że tym razem urzędnicy nie schowali głowy w piasek, podnieśli rękawicę i zgodzili się na wspólną wyprawę. Do pełni szczęścia brakuje, by wyciągnęli z niej wnioski.

Komentuj
Na parkingu pod marketem
15 czerwca 2008 | 0

Twoje miejsce dla niepełnosprawnych na parkingu przy centrum handlowym zajęło luksusowe auto całkiem sprawnego młodzika? Nie licz na ochroniarzy - klient ich pan. Nie dzwoń na policję i straż miejską - nic nie mogą zrobić. Licz na dobrą wolę szefów centrum - ostrzega “Gazeta Wyborcza Toruń”. Kto powinien zadbać o porządek na parkingach w takich miejscach. - Dyżurny policji poinformował, że policja nie może interweniować w takich przypadkach, bo parkingi przy marketach to tereny prywatne i o porządek muszą dbać ich administratorzy - mówi Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. - Egzekwowanie tego, by nieuprawnieni nie parkowali na miejscach dla niepełnosprawnych należy do ochrony. Ochroniarze twierdzą, że to nie ich sprawa. Pozostaje tylko liczyć na kulturę i dobrą wolę kierowców oraz stanowczość właścicieli parkingów. Na te rzeczy niespełna rok temu przestali liczyć szefowie Galerii Copernicus. Od 19 maja kierowcy parkujący bez uprawnień na stanowiskach dla niepełnosprawnych znajdują na przedniej szybie nalepkę z napisem: "Myślisz o zmianie wózka?". Do tego uprzejma prośba o niezajmowanie miejsc dla inwalidów. - To bardzo dobra metoda. Zwykła kartka ląduje w koszu. Do kierowcy, który będzie musiał podrapać w szybę, żeby pozbyć się nalepki, komunikat z pewnością dotrze szybciej i skuteczniej - twierdzi dyrektor galerii. Efekty naklejkowego zatruwania życia niesubordynowanym szoferom już widać. W pierwszych dniach akcji ochrona "Copernicusa" znakowała po kilkaset aut. Teraz liczba spadła do kilkudziesięciu.

Komentuj
Darmowe prawo jazdy
15 czerwca 2008 | 0

Darmowy kurs we wziętych zawodach, z angielskim, zajęciami z informatyki i wyżywieniem. Do tego pomoc w znalezieniu pracy. Jakby tego było mało, na zachętę prawo jazdy z opłaconymi trzema podejściami do egzaminu. W ten sposób kandydatów do zdobycia nowego zawodu kuszą Ochotnicze Hufce Pracy. Chodzi o to, by absolwenci nie mieli problemów z zatrudnieniem - mówi Paulina Daczkowska z bielskiego OHP. Nauka praktycznych umiejętności to jednak tylko część zajęć. Kursanci będą mieli też godziny z psychologiem, doradcą zawodowym, prawnikiem od prawa pracy oraz specjalistą z zakresu przedsiębiorczości. Dofinansowany przez UE projekt przewiduje znalezienie dla nich pracy po ukończeniu kursu. - Aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić szkolenia, dla części uczestników przygotowaliśmy darmowe kursy prawa jazdy z opłaconymi trzema podejściami do egzaminu! Gdyby kursanci musieli sami za to zapłacić, kosztowałoby to ich około 1,5 tys. zł - mówi Greń. Darmowe prawo jazdy zrobi jedna trzecia uczestników kursów. W OHP przewidują, że będzie to nagroda dla najbardziej aktywnych uczniów. Oferta cieszy się dużym zainteresowaniem, a prawie każdy chętny pyta o prawo jazdy. - Zamiast obijać się w domu, będę miał jakieś umiejętności, a przy okazji może uda mi się zrobić prawko. Inaczej nie byłoby mnie na to stać - mówi Sławomir Poręba ze Skoczowa, która interesuje się kursem.

Komentuj
„Wytarte” oznakowanie zagrożeniem dla bezpieczeństwa
15 czerwca 2008 | 0

Niewidzialne przejścia i pasy ruchu – tak wyglądają stołeczne ulice. Powód? Drogowcy spóźnili się z przetargiem na ich malowanie! Jeżdżący po Warszawie na co dzień zdążyli się już do tej mizerii przyzwyczaić – komentuje “Życie Warszawy”. Szok przeżywają za to kursanci nauki jazdy. Piotr Stanisławski objeździł yarisem z "elką" na dachu kilkadziesiąt dużych skrzyżowań. Twierdzi, że na większości z nich pasów ruchu ani linii zatrzymania nie widać – wcale albo prawie wcale. Instruktorzy ze szkół nauki jazdy przyznają, że Warszawa jest pomalowana fatalnie. – Wytarte i prawie niewidoczne pasy ruchu znajdują się nawet w ścisłym centrum Warszawy. – mówi właściciel szkoły Imola Robert Kosmala. – Takie oznakowanie stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Kandydata na kierowcę może zaś kosztować oblany egzamin. – Niewidoczne oznakowanie poziome to w ruchliwej aglomeracji rzecz nie do pomyślenia – mówi ekspert do spraw ruchu drogowego Sławomir Gołębiowski. – Jeśli kierowca nie zauważy np. wytartej linii ciągłej i spowoduje kolizję, może próbować w sądzie obarczyć winą za zdarzenie zarządcę drogi. 800 km największych ulic w stolicy zarządza Zarząd Dróg Miejskich, w których odpowiada za to wicedyrektor Radosław Laskowski. W swoich statystykach ZDM ma ulice podzielone – na powiatowe (np. Domaniewska), wojewódzkie (Drewny) i krajowe (Al. Jerozolimskie). Malowanie ulic powiatowych trwa od maja. ZDM zlecił to zadanie za 3 mln zł wydzielonemu ze swoich szeregów Zakładowi Remontów i Konserwacji Dróg. A malowanie pozostałych ulic się opóźnia, bo ZDM postanowił oddać to zadanie firmie zewnętrznej, ogłaszając przetarg. – Ten został oprotestowany. Unieważniliśmy go i ogłosiliśmy nowy. Otwarcie ofert nastąpi 3 lipca i w tym samym miesiącu powinny ruszyć prace – mówi rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich Małgorzata Gajewska. Naczelnik stołecznej drogówki Paweł Piasecki powiedział "Życiu Warszawy", że na bieżąco informuje drogowców o kiepskim stanie oznakowania poziomego.

Komentuj
L-ki w walce z piratami drogowymi
14 czerwca 2008 | 0

Pomorskiej Policji przybył kolejny sprzymierzeniec w walce z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego. Właśnie przygotowano wstępne porozumienie pomiędzy Policją a Pomorskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego. PORD będzie przekazywał policjantom zapisy z kamer rejestrujących obraz podczas egzaminów praktycznych dla kierowców. Dzięki temu jeszcze skuteczniej będzie można walczyć z kierowcami popełniającymi wykroczenia. W trakcie egzaminów praktycznych prowadzony jest stały monitoring, gdzie rejestrowane są poczynania nie tylko samego egzaminowanego, ale i innych uczestników ruchu. Daje to możliwość zidentyfikowania piratów drogowych lekceważących zasady i przepisy ruchu drogowego. Instruktorzy jazy codziennie przez wiele godzin obserwują zza szyby samochodu ulice miasta i są świadkami przeróżnych, nierzadko niebezpiecznych zachowań na drodze. Przejazdy na czerwonym świetle, wyprzedzanie na przejściach dla pieszych, czy zajeżdżanie drogi są niestety na porządku dziennym na trójmiejskich drogach. Teraz dzięki wideokamerom zainstalowanym w “L-kach” będzie można ustalić właściciela pojazdu i kierowcę, zaprosić go na seans filmowy z nim w roli głównej, po czym wyciągnąć konsekwencje za łamanie przepisów ruchu drogowego.

Komentuj
Błyskawiczna utrata prawa jazdy
13 czerwca 2008 | 0

1000 zł mandatu i 24 punkty karne w 3 minuty. To efekt jazdy motocyklisty zatrzymanego przez patrol płockiej drogówki. Motocykliści często stwarzają zagrożenie dla innych użytkowników dróg. Ich niebezpieczne wyczyny widział już niejeden kierowca. Na szczęście większość z nich jeździ rozważnie i zgodnie z przepisami. Niestety, nie brakuje wśród motocyklistów ludzi bez wyobraźni. 186 km na godzinę, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej linii, na przejściu dla pieszych to tylko niektóre przewinienia 30-letniego mieszkańca powiatu płockiego, który został zatrzymany przez płocką drogówkę. Efekt to 1000 zł mandatu i 24 punkty karne. Policjanci zapowiadają, że to nie koniec wzmożonych kontroli motocyklistów.

Komentuj
Procedura egzaminu na kartę rowerową
13 czerwca 2008 | 0

W Szkole Podstawowej nr 1 w Choszcznie uczniowie klas IV zdawali  część praktyczną egzaminu na kartę rowerową. Dokument uprawniający do poruszania się rowerem po drogach uzyskało prawie 50 uczniów. Młodzi rowerzyści oceniali byli przez nauczycieli i policjanta ruchu drogowego choszczeńskiej komendy sierż. Rafała Szewczyka, którego czujnemu oku nie uszły żadne niedociągnięcia. Każdy z uczniów po przejechaniu wyznaczonej trasy odpowiadał na pytania dotyczące obsługi rowerów zadawane przez posiadającego uprawnienia egzaminacyjne nauczyciela wychowania fizycznego Roberta Łyko. Natomiast sierż. Rafał Szewczyk udzielał dzieciom wskazówek dotyczących bezpiecznych zachowań na drodze. Podobne egzaminy odbyły się już w Szkole Podstawowej w Suliszewie i Szkole Podstawowej nr 3 w Choszcznie.

13469a40d853e27c8fbda97b1d3f47c44712e199 (151-15)

Komentuj
Czarny rynek inwalidzkich kart parkowania
13 czerwca 2008 | 0

Niebieskie plakietki umożliwiające niepełnosprawnym kierowcom darmowe wjeżdżanie do centrum Londynu i parkowanie w dowolnych miejscach osiągają na aukcjach internetowych ceny rzędu 5 tysięcy funtów. Pracownicy londyńskiej agencji transportu przyznają, że rosnące ceny parkowania i poruszania się w stolicy przyczyniły się do rozkwitu czarnego rynku przepustek dla inwalidów, bowiem dzięki takiej plakietce można oszczędzić co najmniej 2 tysiące funtów rocznie na samej opłacie rogatkowej. 

Komentuj
Parking porzuconych aut
13 czerwca 2008 | 0

We Wrocławiu parking dla wraków nie rozwiązał problemu porzuconych aut. Na placu już dawno nie ma miejsca, a zdezelowane samochody dalej straszą na ulicach i parkingach. - Odpowiadamy na każdy sygnał mieszkańców, ale jesteśmy uzależnieni od liczby wolnych miejsc - tłumaczy Sławomir Chełchowski z wrocławskiej straży miejskiej. Teraz na parkingu przy ul. Długiej stoi około 55 zepsutych aut, głównie to samochody osobowe, ale był tam też bus i ciężarówka. - Parking jest wypełniony - przyznaje szczerze Krzysztof Kubicki z biura prasowego Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu. - Od początku wzięliśmy się ostro za rozwiązanie tego problemu, dlatego parking się szybko zapchał. Na pewno rozluźni się, gdy rozpoczniemy licytację aut właścicieli, którzy się po nie nie zgłosili - mówi. To może nastąpić po 183 dniach od daty odholowania auta, co oznacza, że pierwsze samochody będą licytowane w sierpniu i wrześniu. Już w tej chwili ZDiUM zlecił rzeczoznawcy ich wycenę. Potem w prasie pojawią się ogłoszenia o licytacji. Auta, które nie mogą być sprzedane, zostaną oddane do firmy recyklingowej, a właściciele, których nazwiska uda się ustalić choćby po numerach silnika, zostaną obciążeni kosztami. Straż miejska teraz może zlecać odholowanie tylko takich wraków, które zajmują pas drogowy. Urzędnicy pracują jednak nad przepisami, które pozwolą zabierać też auta z podwórek. Zostaną potraktowane jako odpad niebezpieczny. Nieco inaczej sytuacja wygląda z autami reklamami. Stojące w tych samych miejscach nawet przez kilka lat stare samochody mogą być usunięte tylko wtedy, gdy zagrażają bezpieczeństwu na drodze. Jeśli stoją na parkingu lub zgodnie z kodeksem drogowym na poboczu, straż miejska jest bezsilna. 

Komentuj
U nich też wielki plac manewrowy
13 czerwca 2008 | 0

Kiedy wjeżdża się na parking przy hali na ulicy Żytniej w Kielcach, ma się wrażenie, że nagle znalazło się na wielkim placu manewrowym. Ogólnodostępny parking stał się miejscem, gdzie zjeżdżają się szkoły jazdy z całego województwa. Kilkadziesiąt elek parkuje tak, jak im się podoba, dla innych miejsca nie ma.  Parking za McDonaldem należy do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Dyrektor Wojciech Dębski przyznaje, że problem jest ogromny. Parking cały dzień blokowany jest przez 40, a nawet 50 samochodów szkół jazdy. Są problemy, żeby na niego wjechać i z niego wyjechać. Jeśli już się uda zaparkować, to przy wyjeździe trzeba czekać, aż kilkanaście elek naraz włączy się do ruchu w ulicę Żytnią. Próbowaliśmy interweniować i rozmawiać z właścicielami szkół jazdy, ale oni nie zwracają uwagi na nasze słowa - skarży się Dębski. Tłumaczy, że nawet chciał ogrodzić teren, ale na to nie chcą się zgodzić władze miasta. Artur Pluta, właściciel szkoły jazdy Enigma, przyznaje, że parking jest stałym miejscem spotkań kursantów z instruktorami. - My mamy siedzibę przy ulicy Paderewskiego, a stąd po zmianie organizacji ruchu strasznie ciężko się wyjeżdża. Dlatego zdecydowaliśmy się spotykać z naszymi kursantami przy hali na Żytniej. Stamtąd znacznie łatwiej wyjechać bez stania w ogromnych korkach. Podobnie zdecydowali przedstawiciele innych szkół - tłumaczy. - Zresztą ja nie widzę potrzeby, żeby to zmieniać. Nasi klienci w razie brzydkiej pogody mogą schronić się w restauracji, tam też mogą coś zjeść czy skorzystać z toalety. Moim zdaniem nie przeszkadzamy innym kierowcom. My korzystamy z tego miejsca od 15 lat. Prawdą jest jednak, że w tym czasie znacznie przybyło szkół, a parking się nie rozrasta - dodaje Pluta. Interpelację do prezydenta Kielc w sprawie "zawłaszczenia" parkingu chce złożyć radny Mariusz Goraj. - To już nie jest parking ogólnodostępny. To parking dla szkół jazdy - podkreśla. - Na parkingu trzeba wyznaczyć kilka miejsc dla szkół jazdy, niechby z nich korzystały, ale powinny za to płacić - proponuje.

Komentuj
Chcą mniej aut w centrum miasta
12 czerwca 2008 | 0

Miasto chce zniechęcić wrocławian do jazdy samochodem. Dlatego zwęzi ulice, a na mostach da pierwszeństwo tramwajom. Dzięki temu będą one jeździć szybciej, podczas gdy kierowcy utkną w jeszcze większych korkach – donosi “Gazeta Wyborcza”. Urzędnicy uważają, że jeśli zafundują kierowcom wielogodzinne stanie w korkach, łatwiej przekonają ich do tego, by przesiedli się do tramwajów. Dziś wielu wrocławian jeździ do pracy samochodem, bo tramwaje i autobusy często są zatłoczone i jeżdżą niepunktualnie, bo tak jak auta muszą stać w korkach. Dlatego miasto planuje zupełnie przeorganizować komunikację zbiorową. Zwiastunem rewolucji ma być Tramwaj Plus: nowoczesny, komfortowy i szybki, prawie jak metro. Nawet tak jak ono nie będzie miał pętli. Kierowcy nie będą zadowoleni - mówi Marek Żabiński, wicedyrektor Biura Rozwoju Wrocławia. - Ale właśnie o to nam chodzi, by nie chcieli wjeżdżać do centrum. Może jak będą stać w korkach, mijani przez szybki tramwaj, zechcą się do niego przesiąść.

Komentuj
Pirat namierzony przez innych kierowców!!!
12 czerwca 2008 | 1

Kierowcy ciężarówek przez CB radio przekazali policjantom informację o piracie drogowym. Po krótkim pościgu policyjne nieoznakowane renault z wideorejestratorem zatrzymało kierowcę mercedesa. Obywatel Niemiec jechał z prędkością 170 km/h. Dodatkowo miał za nic podwójną linię ciągłą. Teraz zapłaci 700-złotowy mandat. W środę około godziny 11.00 kierowcy ciężarówek jadący krajową “siódemką” przez CB radio przekazali policjantom informację o kierowcy mercedesa, który swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie na drodze. W okolicy Nidzicy patrol pełniący służbę nieoznakowanym renault z wideorejestratorem podjął pościg za piratem drogowym. Niedaleko miejscowości Powierż obywatel Niemiec został zatrzymany. Był bardzo zdziwiony, że policjanci dogonili go. 28-latek za jazdę z prędkością 170 km/h i wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej zapłaci mandat karny.

Komentuj
Cała prawda w sprawie słodkich promili
12 czerwca 2008 | 1

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy artykuł “Gazety Pomorskiej” ostrzegający kierowców przed spożywaniem cukierków z alkoholem. Czytelnik NEWSA opublikował ostry w swoich ocenach komentarz. Bardzo dziękujemy za tę wypowiedź, jak i wszystkie inne, które merytorycznie zgłębiają poruszane tematy. Poniżej oba teksty:

Uwaga na słodkie promile

Hasło "Piłeś nie jedź” musi być uzupełnione o słowa przestrzegające przed spożywaniem alkoholowych słodkości – apeluje “Gazeta Pomorska”. Chodzi o zwykłe czekoladki i inne słodycze zawierające choćby odrobinę alkoholu. Kierowcy - łakomczuchy mają więc problem. Podczas testu niektórych słodyczy zawierających alkohol sprawdzano, jaki wynik pojawi się na alkomacie tuż po zjedzeniu kilku rodzajów czekoladek. Po zjedzeniu trzech czekoladek z nadzieniem rumowym alkomat wskazuje nawet 1,6 promila w wydychanym powietrzu. Wynik może szokować nie tylko policjantów. Nawet po skonsumowaniu popularnego batonika "Pawełek” nie powinno się siadać za kółkiem, a po zjedzeniu kilku czekoladek z wiśnią w koniaku możemy stracić prawo jazdy. Gazeta precyzuje: czekoladka z nadzieniem pistacjowym produkowana przez firmę "Solidarność” - 0,20 promila alkoholu w wydychanym powietrzu; baton "Pawełek” Wedla - 0,38 promila, wedlowskie "Baryłki” - 1,12; czekoladki "Mon Cheri” lub Ferrero - 1,6. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie określa zawartości alkoholu w wyrobach cukierniczych. Wynik testu zaszokował nawet samego szefa Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i ten zażądał umieszczania ostrzeżeń na opakowaniach słodyczy oraz informowania o ilości alkoholu w słodkich wyrobach.

(“Gazeta Pomorska” – “Czekoladki z likierem – słodkie promile”).

Paweł Kolasa:

Wydaje mi się, a nawet więcej, jestem pewien, że autor tego tekstu popełnił kilka błędów w tym jeden poważny. Pracując w policji drogowej dostałem w użytkowanie jedno z pierwszych urządzeń typu Alkomat – dokładnej nazwy i typu nie pamiętam, ale pamiętam jeden zasadniczy detal, NIGDY ŻADNEGO URZĄDZENIA TEGO TYPU NIE UŻYWA SIĘ W CZASIE KRÓTSZYM NIŻ 15 MINUT OD ZAKOŃCZENIA SPOŻYWANIA JAKIEGOKOLWIEK POSIŁKU, PŁYNU, RAZ OD ZAKOŃCZENIA PALENIA TYTONIU. Zabawy tego typu ile ma w sobie alkoholu cukierek Toffi nie służą niczemu innemu jak rozrywka. Po użyciu aerozolu do ust i natychmiastowym badaniu wydychanego powietrza, niektóre urządzenia pokażą może i nawet 2,5 mg/l co nie jest równoznaczne z taką zawartością alkoholu we krwi. Pomimo takiego wyniku, badany jest absolutnie trzeźwy (ile oczywiście był trzeźwy przed badaniem).
”Gazecie Pomorskiej” proponuję konsultacje z fachowcami przed takimi artykułami, Waszej Redakcji rozsądku przy cytowaniu podobnych “rewelacji”, a szefowi Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych nie chodzenia w ślady osób badających preferencje seksualne Teletubisiów.

(PRAWO DROGOWE @ NEWS. Komentarz do informacji pt.: “Uwaga na słodkie promile”)

Komentuj
Ranking ośrodków szkolenia
12 czerwca 2008 | 0

Już szósty raz “Gazeta Wyborcza Bydgoszcz” badała, gdzie najlepiej w mieście uczyć się do egzaminu na prawo jazdy. Szkoła Tomas z ul. Jodłowej w ścisłej czołówce utrzymuje się już od kilku lat. Rok temu była druga w naszym rankingu. Obecnie jest najlepsza. Egzamin zdaje ponad połowa kursantów Tomasa (miał ich w ostatnich 12 miesiącach 69), a średnia w mieście wynosi 29 proc. Dlatego na naukę jazdy samochodem właśnie tam zdecydowała się Ada Andryańczyk. - Słyszałam o niej bardzo dużo dobrego i stale przeglądałam rankingi. Wysokie miejsca mnie przekonywały, a tegoroczna pozycja lidera jeszcze mnie w tym utwierdziła. Co podobało się pani najbardziej podczas nauki w szkole? – pytam redakcja. - Kiedy jeździłam po mieście, instruktor zwracał uwagę na każdy najmniejszy detal. Dopytywano mnie, czego jeszcze nie wiem albo co sprawia mi największy kłopot. To naprawdę pomogło - odpowiada Andryańczyk. Przekonała się, że warto zwracać jednak uwagę na rankingi. Zdała bowiem egzamin. - Byłam zestresowana jak mało kiedy, ale jestem szczęśliwa - cieszy się. Z pierwszego miejsca cieszy się Andrzej Tomkowiak, właściciel szkoły Tomas. - To docenienie naszej długoletniej pracy i motywacja, żeby jeszcze bardziej się starać - mówi. - Cieszy także sam wynik, aż o ponad 10 proc. wyższy niż szkoły na drugim miejscu. To pokazuje, że jesteśmy najlepsi. Z czego wynika sukces? – zapytała redakcja. - Ciężko mi powiedzieć. Zatrudniam świetnych, bardzo doświadczonych instruktorów. Mam nadzieję, że dzięki temu uda nam się utrzymać w czołówce jeszcze długo. Na pewno staramy się unikać masowego szkolenia i skupiamy się na każdym pojedynczym kursancie - odpowiada Tomkowiak. W połowie pierwszej dziesiątki znalazły się dwie najpopularniejsze szkoły: Ekspres (130 uczniów) i Auto-Start (144). Ostatnia w rankingu była istniejąca ledwie od września ubiegłego roku szkoła jazdy Formuła 7. W niej za pierwszym podejściem zdaje niecałe 12 proc. kursantów. - Nie załamujemy się tym wynikiem. Pierwsze koty za płoty. Wierzymy, że już w następnym rankingu znajdziemy się zdecydowanie wyżej. Musimy wyciągnąć wnioski i powalczyć o lepsze miejsce - mówi Mariusz Murawski, właściciel szkoły. Jedną z osób, które uczyły się w Formuła 7, jest 51-letnia Mirosława Pocińska. Prawo jazdy zdobyła za pierwszym podejściem. - To najlepiej pokazuje, jak wiele zależy od kursanta, a nie od samej szkoły. Z racji mojego wieku wymagałam sporo cierpliwości i niełatwo było mnie nauczyć przepisów i jazdy. Udało się jednak, a to już o czymś świadczy. - uważa. Z najnowszego rankingu gazety wynika także, że obniżył się poziom zdawalności. W całym mieście wynosi niecałe 29 proc. Przed rokiem wyliczono go na 35 proc. - Nie możemy jednak mówić o gwałtownym spadku. Zdawalność raz jest wyższa, a raz niższa. Na pewno jednak się nie martwimy. Nie mamy ustalonego poziomu, do którego dążymy za wszelką cenę. Najważniejsze jest, żeby kursant umiał bezpiecznie i dobrze prowadzić auto - wyjaśnia Tadeusz Błażejewski, zastępca dyrektora w bydgoskim WORD.

Komentuj
A w Warszawie SZREK
11 czerwca 2008 | 0

Inżynierowie kończą prace nad systemem zarządzania ruchem na obwodnicy. Nazywa się podobnie jak zielony stwór z animowanej superprodukcji z Hollywood. Kamery nad jezdniami i w tunelach, czujniki pomiaru ruchu w asfalcie, elektroniczne tablice na poboczach z informacjami o objazdach. Ten system ma pozwolić informować kierowców on-line o wypadkach, korkach, oblodzeniu jezdni itd. i kierować ich objazdami. – System zarządzania ruchem to absolutny priorytet wśród inwestycji potrzebnych do obsługi Euro 2012, o wiele ważniejszy od drugiej linii metra – twierdzi prof. Wojciech Szydłowski z Politechniki Warszawskiej. W czerwcu będzie gotowa koncepcja opracowywana przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów wraz z Politechniką. System obejmie tzw. warszawski węzeł drogowy, czyli obszar wewnątrz okalających Warszawę dróg krajowych nr 50 i 62. Największe natężenie czujników i tablic znajdzie się na tzw. obwodnicy ekspresowej, czyli 80 km bezkolizyjnych tras – łączników z planowaną autostradą A2 – przez Bemowo, Wesołą, Ursynów i Włochy (łącznie to 38 wielopoziomowych skrzyżowań). Koncepcja jest potrzebna, żeby już w projektach poszczególnych elementów obwodnicy uwzględnić przepusty pod jezdniami pod światłowody i zasilanie, fundamenty dla bram z tablicami elektronicznymi, a także lokalizację kamer i stacji meteo. – System zarządzania ruchem powinien powstawać równolegle z obwodnicą – mówi szef mazowieckiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Wojciech Dąbrowski. Do 2010 roku ma powstać pierwszy odcinek obwodnicy: 10 km z Konotopy, wzdłuż ul. Dywizjonu 303, do al. Prymasa Tysiąclecia. Do Euro 2012 drogowcy mają jeszcze szansę zbudować nową wylotówkę na Kraków i łącznik Puławskiej z lotniskiem Okęcie i ul. Marynarską. SZREK to pomysłowa robocza nazwa stworzona ze słów: system zarządzania ruchem na drogach krajowych. Ma się składać z 16 centrów wojewódzkich. Ten w tzw. warszawskim węźle drogowym ma znaczenie kluczowe – stanowić będzie zalążek ogólnokrajowego. Wewnątrz stolicy Zarząd Dróg Miejskich buduje za 34 mln zł lokalny system usuwania korków – na razie wzdłuż Wisłostrady, Al. Jerozolimskich i na Powiślu. Ten nie ma już tak błyskotliwej nazwy. ZDM stworzył skrót od: zintegrowanego systemu zarządzania ruchem, czyli ZSZR (dlatego jest przezywany przez kierowców – ZSRR). Miał być gotowy w październiku ub. roku, ale zacznie działać zapewne w lipcu. Na razie ZDM nalicza firmie Siemens kary umowne. Ta tłumaczy się przewlekłością urzędniczych procedur. 14 mld zł ma kosztować obwodnica ekspresowa stolicy, dla której powstanie system SZREK.

Komentuj
Śmiertelne ofiary motocyklistów
11 czerwca 2008 | 2

88497eabe69e3b5c84340977941ead2982112bfd (251-6)

Jakim skończonym głupcem trzeba być, by nie przewidzieć, że na pasach mogą być ludzie? Kto w ogóle temu idiocie dał motor? Daniel K. (30 l.) z prędkością 180 kilometrów na godzinę wjechał na zebrę i jak ustalili śledczy na miejscu zabił dwie kobiety, które wracały z kościoła do domu. Rozpędzona honda wprost zmiotła je z drogi –relacjonuje tragiczny wypadek “Fakt”. Motocyklista, który odebrał życie dwóm kobietom, sam wyszedł z wypadku niemal bez szwanku. - Danielowi K. zostanie prawdopodobnie przedstawiony zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu za to 8 lat więzienia - mówi Rafał Jeżak z radomskiej policji.

Komentuj
Jeszcze raz o kamerach w radiowozach
11 czerwca 2008 | 0

Policja zamierza wkrótce zalegalizować proceder nagrywania swoich interwencji i wyposażyć większość radiowozów w specjalne kamery - wynika z informacji DZIENNIKA. Według nich, komendant główny już w kwietniu zatwierdził wprowadzenie standardowego nagrywania wszystkich interwencji drogówki i patrolówki. W zamyśle policji ma to chronić obywateli przed nadużyciami oraz wykorzenić korupcję. W lutym DZIENNIK ujawnił powszechny w drogówce proceder nagrywania rozmów z kierowcami na ukryte dyktafony. Była to desperacka próba zabezpieczania się przed pomówieniami o korupcję. Gdy zdarzało się, że ukarany mandatem kierowca z zemsty oskarżał przed przełożonym policjantów o próbę wymuszenia łapówki, odtworzenie nagrania od razu kończyło sprawę. Okazało się wówczas jednak, że policjanci przy okazji nagrywania sami łamali prawo, bo robili to na prywatnym sprzęcie. Sprawą opisaną w naszych artykułach zainteresował się wówczas rzecznik praw obywatelskich. Nowe wytyczne podpisane przez komendanta Andrzeja Matejuka mają raz na zawsze uregulować proceder. Znalazł się w nich zapis o wprowadzeniu standardowego nagrywania interwencji drogówki i służb patrolowych. "To rozwiązanie jest niezbędne, chodzi o bezpieczeństwo policjantów oraz oczyszczenie sytuacji w przypadku kontrowersyjnych interwencji" - powiedział DZIENNIKOWI Matejuk. Z pozoru decyzja nie wywołuje większych kontrowersji. Szybko okazało się jednak, że droga do jej realizacji jest wyjątkowo kręta. Instalację sprzętu trzeba dopiero zaplanować, bo do tej pory nikt nie pomyślał ani o kamerach, ani o tym, żeby radiowozy były wyposażone w miejsce na ich zainstalowanie. We wlokącym się od 1,5 roku przetargu na ponad 5 tys. supernowoczesnych, szybkich radiowozów w warunkach zamówienia nie uwzględniono tego w ogóle. Teraz procedura zakupu ma się rozpocząć od nowa - ale jak się nieoficjalnie dowiedział DZIENNIK - w przygotowywanym zamówieniu nadal nie ma mowy o kamerach. Brakuje też konkretnych przepisów wykonawczych. Według naszych rozmówców z Komendy Głównej sprawa nie polega jednak tylko na prostym zakupie kilku tysięcy kamer. Policjanci nie dowiedzieli się na razie co wolno, a czego nie wolno im filmować. "Trzeba określić, czy mają nagrywać to, co się dzieje przed maską radiowozu, czy rejestrować też wnętrze sprawdzanego samochodu" - mówi DZIENNIKOWI policjant z Komendy Głównej. Przede wszystkim musi zostać wybrany sposób zapisu: czy ma być rejestrowane w radiowozie czy też natychmiast transmitowane do komendy. W pierwszym rozwiązaniu urządzenie jest o wiele prostsze, ale zapis jest narażony na uszkodzenie. Drugie jest trudne technicznie i wymaga kolejnych zakupów. "No i co z pieszymi patrolami? Dać im dyktafony? Wszyć mikrofony w mundury?" - mówi rozmówca DZIENNIKA. Według wyliczeń policjantów, z którymi rozmawialiśmy, rozporządzenie w dużej mierze pozostanie na razie martwym prawem, a fizycznie kamer w każdym radiowozie możemy się spodziewać najwcześniej przy okazji Euro 2012. Ale policjanci z zapowiadanych zmian i tak się cieszą, chociaż będą musieli na nie poczekać. "Dobrze, że coś wreszcie w sprawie nagrań w ogóle się dzieje. Jak nas wyposażą w ten sprzęt, to każdy, kogo zatrzymam, będzie wiedział, że interwencja jest nagrywana. A w razie pretensji przełożony czy prokurator obejrzy taśmę i będzie po sprawie" - powiedział DZIENNIKOWI policjant z drogówki.

Komentuj
Ogólnopolski protest przewoźników
11 czerwca 2008 | 0

Od godziny 12 do 13 zapowiedziano totalny korek. Kierowcy ciężarówek zatrzymają wozy na godzinę, blokując drogi w całym kraju. To protest przeciw wysokim cenom paliwa. W proteście wezmą udział kierowcy ciężarówek ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych oraz innych stowarzyszeń transportowych. Sytuacja na drogach może więc być dramatyczna - nie dość, że wszędzie trwają remonty, to jeszcze drogi dodatkowo zakorkują TIR-y. Przewoźnicy narzekają, że wzrost cen paliw mocno daje im się we znaki. I to nie tylko w Polsce. Protestują również kierowcy w Hiszpanii. Transportowcy domagają się obniżenia cen oleju napędowego, zachowania winiet, poprawienia sytuacji na przejściach drogowych na naszej wschodniej granicy oraz zniesienia ograniczeń dotyczących wwożenia paliwa do Polski - obecnie kierowca może mieć w baku 200 litrów.

Postulaty przewoźników

1. Obniżenie ceny oleju napędowego, używanego do profesjonalnego transportu drogowego.

2. Pozostawienie dotychczasowego systemu opłat za korzystanie z infrastruktury drogowej.

3. Udrożnienie granicy wschodniej.

4. Złagodzenie skutków wysokiego kursu złotówki w stosunku do euro.

5. niesienie ograniczenia w wwozie paliwa (200 litrów) do Polski.

Komentuj
Mamy Policjanta Ruchu Drogowego Roku 2008 - finał
11 czerwca 2008 | 0

6296b2fee2dc76c5a8ba2dd12f10edc45655e448 

(251-7)

^ Policjant Ruchu Drogowego 2008 roku mł. asp. Robert Wajda (KWP Katowice) na foto podczas uroczystości zakończenia finału wojewódzkiego. Zwycięzca jest asystentem Sekcji Ruchu Drogowego w Komendzie Powiatowej w Cieszynie. Jest policjantem z 17 letnim stażem, absolwentem kursu podstawowego w Brzegu, podoficerskiego o profilu RD, kursów pogotowia powypadkowego, oraz techniki jazdy samochodem i motocyklem. Wszystkie szkolenia w zakresie Ruchu Drogowego kończył w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Policjantem Roku był już dwukrotnie. Od trzech lat jest najlepszym policjantem Ruchu Drogowego w Polsce. Prywatnie - Robert Wojda jest od 9 lat żonaty, swoją żonę Iwonę – również policjantkę - poznał na jednym z kursów w CSP. Ma dwoje dzieci 9- letniego Marka i roczną Oleńkę.

Konkurs policjant ruchu drogowego roku ma już 21-letnią tradycję. Od lat odbywa się w legionowskim Centrum Szkolenia Policji. Rokrocznie przyjeżdżają tu najlepsi policjanci reprezentujący wszystkie komendy w Polsce, by rywalizować o tytuł najlepszego. W tym roku, po raz trzeci z rzędu, najlepszym policjantem ruchu drogowego okazał się mł. asp. Robert Wajda z komendy powiatowej w Cieszynie.

f5504bba23b007caeaec36f3ed1e571666495f54 (251-11)

W konkursie biorą honorowy udział także dwaj przedstawiciele Żandarmerii Wojskowej. Ogółem 36 zawodników. Głównym celem konkursu jest podniesienie wiedzy i umiejętności praktycznych funkcjonariuszy pełniących służbę na drogach naszego kraju, ale również sprawniejsza obsługa zdarzeń drogowych przez Policję, a tym samym poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym. 

69dfe6b91a9d1f4c54f0eddbebe5402e933370a4 (251-12)

Zadania konkursowe obejmują zarówno wiedzę teoretyczną z zakresu przepisów o ruchu drogowym, wybranych zagadnień z prawa karnego i wykroczeń, jak również zadań praktycznych. Zawodnicy musieli wykazać się umiejętnościami z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej, doskonałą jazdą służbowym motocyklem i radiowozem, strzelaniem, jak również mistrzowskim kierowaniem ruchem drogowym na jednym z trudniejszych skrzyżowań warszawskich. Wyniki Konkursu Policjant Ruchu Drogowego Roku 2008.
Klasyfikacja indywidualna:
1. mł. asp. Robert Wajda KWP Katowice
2. sierż. szt. Jacek Kudliński KWP Poznań
3. sierż. szt .Dariusz Guzik KWP Katowice
4.sierż.szt. Robert Guzal KWP Szczecin
5. st. post, Jacek Latosiński KWP Gdańsk
Klasyfikacja drużynowa:
1. KWP Katowice
2. KWP Poznań
3. KWP Gdańsk
4. KWP Radom
5. KWP Białystok
Uroczystość zakończenia Konkursu oraz wręczenie nagród laureatom miała miejsce na placu manewrowym CSP w Legionowie. Uczestniczyli w niej Zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Arkadiusz Pawełczyk, przedstawiciele KGP, kierownictwo i kadra CSP, oraz przedstawiciele władz samorządowych i zaproszeni goście. Policjant Roku otrzymał nagrodę pieniężną od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, puchar i złotą odznakę od Komendanta Głównego Policji, miniwieżę i okolicznościową plakietę od Komendanta CSP,  dyplom od Dyrektora Biura Ruchu Drogowego KGP, telewizor LCD od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego oraz rower od Dyrektora Tour de Pologne. Najlepsza drużyna wyjechała z CSP nowiutkim radiowozem Opel Vectra. Gratulując tegorocznym laureatom przypomnijmy słowa Komendanta CSP mł. insp. Arkadiusza Brzozowskiego - “wszyscy policjanci uczestniczący w Konkursie, swój udział w nim mogą traktować jako zawodowy sukces.

Komentuj
Boisko zamienione w miasteczko ruchu drogowego
11 czerwca 2008 | 0

83eb08ba7a80a508895969c7726ca9ca9c80eb9e (251-9)

Policjanci z Wałcza zamienili boiska szkolne w miasteczka ruchu drogowego. Realizują w ten sposób zadania do ogólnopolskiej akcji skierowanej do kierujących jednośladami. Policjanci przeprowadzili kompleksowe działania profilaktyczne w wałeckich szkołach wspólnie z przedstawicielami Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego i Żandarmerią Wojskową ze Szczecina. Uczniowie z klas I-III Szkoły Podstawowej nr 4 w Wałczu, dzień profilaktyki rozpoczęli od spotkania z policjantem na temat bezpiecznych zachowań w ruchu drogowym. Starsi uczniowie zostali poddani egzaminowi na kartę rowerową. Uczniowie z Gimnazjum nr 1 i 2 w Wałczu, przystąpili do egzaminów na kartę motorowerową. Część teoretyczna polegała na rozwiązaniu testu a praktyczna na wykonaniu zadań na placu manewrowym. Praca z dziećmi i młodzieżą pozwala na podniesienie poziomu wiedzy dotyczącej prawa o ruchu drogowym oraz bezpośrednio przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa kierujących jednośladami i pieszych - szczególnie przed nadchodzącymi wakacjami.

Komentuj
Klimatyzację regularnie serwisuj
10 czerwca 2008 | 0

Gdy w rozgrzanym na słońcu aucie można się udusić z gorąca, wtedy doceniamy zalety klimatyzacji. Klimatyzacja nie tylko daje przyjemny chłodek, ale też suche i wolne od zanieczyszczeń powietrze. Ale tylko wtedy, gdy jest w nim dostateczna ilość czynnika chłodzącego i czysty jest filtr pyłkowy. Gdy po włączeniu klimatyzacji, okna od wewnątrz nadal mamy zaparowane, albo w aucie czuć stęchlizną, oznacza to, że natychmiast powinniśmy pojechać do serwisu. Wilgoć w aucie świadczy, że nie działa filtr-osuszacz, a filtr pyłkowy jest brudny i zapchany. A stęchlizna - że w parowniku rozmnożyły się grzyby i bakterie, groźne dla dorosłych, a zwłaszcza dla dzieci. 

Komentuj
Automaty biletowe w autobusach
10 czerwca 2008 | 0

Za dwa lata w każdym autobusie i tramwaju będzie automat do sprzedaży biletów – obiecuje Zarząd Transportu Miejskiego. Tydzień po wprowadzeniu podwyżki w kioskach wciąż brakuje biletów, bo kioskarze odmawiają ich sprzedaży. Tłumaczą, że po tym, jak ZTM obniżył marżę z 5 do 3,9 proc., przestało im się to opłacać. Z powodu buntu kioskarzy wyjaśnień od ZTM zażądała prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dodatkowo szefowie ZTM będą dziś się tłumaczyli radnym z Komisji Infrastruktury. Mają znaleźć rozwiązanie, jak uniezależnić się od kioskarzy. Pomysł już jest. – W ciągu dwóch lat każdy miejski autobus i tramwaj planujemy wyposażyć w automat biletowy – mówi dyrektor ZTM Leszek Ruta. Urządzenie będzie drukowało “z rolki“ najprostsze bilety jednorazowe. Da się w nim też uruchomić kartę miejską z biletem 30- albo 90-dniowym, kupionym przez Internet. Urzędnicy przewidują, że wymóg instalacji automatów znajdzie się w rekordowym przetargu na 155 tramwajów, które mają przyjechać do stolicy przed Euro 2012. – Da się zrobić. Automat pojawi się jednak w pojeździe kosztem jednego albo dwóch foteli dla pasażerów – ostrzega rzecznik Tramwajów Warszawskich Wojciech Szydłowski. Ruta mówi, że to będzie niewielka skrzynka za plecami kierowcy albo motorniczego. Jednak przetarg na tramwaje wciąż nie został ogłoszony, bo ratusz nie przygotował 20-letniej umowy przewozowej z TW, która będzie zabezpieczeniem kredytu. Uzupełnieniem urządzeń w pojazdach ma być 100 automatów biletowych, stojących na ruchliwych przystankach i w metrze. Wszystkie mają się pojawić na ulicach w tym roku. Na razie współpracująca z ZTM Mennica Polska sprowadziła tylko dwa, na Dworcu Centralnym i na stacji Ratusz. Jako pierwsze wycofała bilety z kiosków i wprowadziła ich sprzedaż tylko w automatach Zielona Góra. Tam dotyczyło to jednak 50 autobusów, a w Warszawie ponad 1,8 tys. pojazdów. Jak będzie wyglądała sprzedaż biletów przez najbliższe lata? Według naszych informacji, kończą się rozmowy z Ruchem i Kolporterem w sprawie podwyższenia marży. Kioskarze niezrzeszeni w sieci szans na lepsze warunki nie mają. ZTM namawia ich, żeby zorganizowali się i występowali jako hurtownicy (mają wyższą marżę).

Komentuj
„Alkohol i narkotyki” - kontrole drogowe
10 czerwca 2008 | 0

"Alkohol i narkotyki" – pod takim kryptonimem policjanci garnizonu stołecznego przeprowadzili w Warszawie i podległych powiatach kontrole trzeźwości kierowców. Cel: wyeliminowanie z naszych dróg tych, którzy siadają za kierownicę po wypiciu alkoholu lub środka podobnie działającego. W miniony weekend w Warszawie i podległych powiatach 111 policjantów w 45 punktach kontrolnych sprawdzili 317 kierujących. Zatrzymali 9 nietrzeźwych kierujących i 4 nietrzeźwych rowerzystów. W dwóch przypadkach kierujący będąc pod wpływem alkoholu spowodowali wypadki drogowe. Policjanci skontrolowali 33 kierujących autami na zawartość w organizmie narkotyków. Na szczęście żaden z nich nie był pod wpływem środków odurzających. Działania policjantów będą z całą pewnością kontynuowane. Wszystko zaś po to, by na drogach było jak najmniej pijanych kierowców.

Komentuj
Niezbędny monitoring akustyczny
10 czerwca 2008 | 0

Mierzą hałas, liczą samochody, sprawdzają stan powietrza i kosztują 100 tys. zł każda - chodzi o stacje monitoringu, które pod koniec czerwca staną w Kielcach. - Ustawienie stacji jest konieczne, by można było stworzyć wymaganą przez przepisy mapę hałasu, a potem ją aktualizować. Taka mapa pozwoli na śledzenie zmian i szybką reakcję, jeśli to będzie konieczne - tłumaczy Robert Urbański, dyrektor wydziału ochrony środowiska urzędu miasta. Na razie urząd kupił trzy stacje, bo na tyle wystarczyło pieniędzy w budżecie. Poza tym chce ocenić, czy urządzenia się sprawdzą. Stacje zostaną zamontowane w pobliżu ul. Warszawskiej, Sandomierskiej i Ogrodowej. Docelowo planuje się umieszczenie ich w 10 punktach miasta. Stacje zbierają dane o poziomie hałasu, liczą samochody, gromadzą dane meteorologiczne oraz informacje o zanieczyszczeniu powietrza. Są wyposażone w kamery i połączone z centralnym serwerem. - Są dosyć kosztowne, więc je ubezpieczymy. Dwie zostaną umieszczone na ośmiometrowych słupach, a jedna na budynku szkoły - mówi Emilia Bielecka, pracownica wydziału.

Komentuj
Auta do utylizacji
9 czerwca 2008 | 0

Czytelnicy rzeszowskiej "Gazety Wyborczej" przekazali redakcji lokalizacje porzuconych aut. Jak pisze redakcja: sygnały od Czytelników przekazaliśmy komendantowi straży miejskiej Józefowi Wiszowi. - Dzielnicowi natychmiast dostaną zlecenie, by sprawdzić te przypadki - mówi komendant. Zaznacza jednak, że wielkich szans na usunięcie pojazdów blokujących miejsca parkingowe nie ma. - Każdy ma prawo korzystać z parkingu. To, czy auto stoi rok, czy pięć lat nie ma większego znaczenia. Samochód możemy odholować tylko w szczególnych przypadkach. Jeżeli natomiast samochód ma tablice rejestracyjne i jest ubezpieczony, to nawet jeśli nie ma powietrza w kołach, nie możemy nic zrobić, poza zwróceniem uwagi właścicielowi - tłumaczy Wisz. Są jednak wyjątki, bo nawet jeżeli pojazd ma tablice rejestracyjne i ubezpieczenie, ale jest np. zagrożeniem z powodu braku korka do wlewu paliwa czy powybijanych szyb, straż miejska może interweniować. Wtedy samochód może być zabrany na parking strzeżony. Tam może stać przez pół roku. Jeżeli właściciel zechce go odebrać, musi pokryć koszty postoju auta na parkingu. Rzeszowianie bardzo rzadko korzystają z możliwości utylizowania starego samochodu. - Chętnych jest bardzo niewielu - dowiadujemy się w podkarpackich firmach zajmujących się utylizacją. - Dlatego na ulicach często stoją samochody, które tak naprawdę są wrakami, ale ciągle są zarejestrowane i ubezpieczone - mówi nam pracownik jednej z firm. Właściciel zużytego samochodu za odstawienie pojazdu do utylizacji otrzymuje zapłatę. Niewiele, ale jednak. - Za samochód wielkości malucha jest to 100-150 zł, wielkości poloneza - 400-500 zł. Wszystko zależy od stopnia zużycia. Dopiero kiedy właściciel otrzyma od nas zaświadczenie, że oddał auto do utylizacji, może go wyrejestrować. W Polsce jest tak, że nawet samochód, który nie jeździ od lat, a jest np. ozdobą ogródka, musi być zarejestrowany - tłumaczy Robert Kloc, współwłaściciel jednej z firm utylizacyjnych.

Komentuj
Kraków chce francuskiej rewolucji rowerowej
9 czerwca 2008 | 0

JC - firma, która zafundowała Paryżowi rowerową rewolucję, ma podobną propozycję dla Warszawy. - Zaprośmy Francuzów do Krakowa - apelują krakowscy rowerzyści. Wizyta zelektryzowała środowisko krakowskich rowerzystów: - Od razu wysłałem maile do urzędników odpowiedzialnych za naszą wypożyczalnię - mówi Marcin Wójcik, autor miejskiego bloga krakoff.info. - Skoro Francuzi zainteresowali się Warszawą, to czemu nie mieliby Krakowem? Wypożyczalnia na 100 rowerów - jak planuje miasto - stanowczo za mała - argumentuje. Rok temu JCDecaux zainstalowała w Paryżu blisko 1,5 tys. stacji do pożyczania miejskich jednośladów zwanych vélibami, których jest już 20 tys. Projekt powstał na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. W zamian za sfinansowanie i obsługę wypożyczalni, firma ma wyłączność na powierzchnie reklamowe na billboardach. Czy Kraków jest zainteresowany współpracą z francuską firmą? - Są dwa podejścia do tego zagadnienia. Burgois - nasze miasto partnerskie zaczęło od wypożyczalni na cztery stanowiska i kilkadziesiąt rowerów. To był punkt wyjścia do pokazania mieszkańcom, na czym taka wypożyczalnia polega. Tam się to sprawdziło - mówi Dariusz Niewitała z Biura Infrastruktury Miasta. Podkreśla, że test na stu rowerach będzie odpowiedzią na pytanie, czy krakowianie chcieliby korzystać z wypożyczalni. - Tym bardziej, że z tego, co donoszą media w Brukseli taki system nie cieszy się zainteresowaniem - dodaje Niewitała. Józefa Kęsek, dyrektor Biura Infrastruktury UMK: - Kraków zobowiązał się w umowie do uruchomienia wypożyczalni na 100 rowerów. Decyzja o jej powiększeniu może zostać podjęta tylko w przypadku, gdy to rozwiązanie sprawdzi się.

Rozmowa z Markiem Utkinem z Wydziału Transportu Rowerowego i Komunikacji Pieszej Urzędu Miasta Warszawa
Joanna Jałowiec: Jaki patent ma Warszawa na miejską wypożyczalnię rowerów?
Marek Utkin: W Paryżu, w ciągu jednej nocy, na ulicach pojawiło się 10 tys. rowerów. Wprowadzenie 100-200 bicykli i kilku stacji bazowych to nie to. Aby system zadziałał musi być totalny.
Joanna Jałowiec: Krakowscy urzędnicy chcą pilotażu. Stąd tylko sto rowerów i sześć miejsc przesiadkowych.
Marek Utkin: We wszelkich działaniach podejmowanych przez władze miejskie zachowanie daleko idącej ostrożności to dobra metoda, ale są sytuacje, kiedy trzeba zaszaleć. Moim zdaniem stworzenie systemu ogólnodostępnego miejskiego roweru publicznego to taka sytuacja.
Joanna Jałowiec: Dlaczego Warszawa chce stawiać na rowery?
Marek Utkin: Po pierwsze chodzi o wyciągnięcie kierowców z aut, po drugie ma to związek z Euro 2012. Komunikacja publiczna i tak będzie zatkana, więc kibice mogliby poruszać się rowerami. Taki wariant sprawdził się przy okazji mistrzostw w Berlinie. Przy stadionach urządzono parkingi strzeżone na 10 tys. rowerów.
Joanna Jałowiec: I Kraków i Warszawa nie mają ścieżek rowerowych. Czy wpychanie w centrum miasta tylu rowerów ma sens?
Marek Utkin: W Anglii zrobiono badania na temat postrzegania ruchu drogowego przez kierowców. Tylko 19 proc. zauważało rowerzystę. W momencie kiedy na skrzyżowaniu będzie nie jeden, a kilku cyklistów, to się zmieni. Jest duża szansa, że kierowcy sami staną się rowerzystami i zdadzą sobie sprawę z tego, że jeśli cyklista zjeżdża na środek drogi, to nie robi tego złośliwie, tylko dlatego, że przy krawężniku jest dziura. Wyprowadzenie rowerów na ulice doprowadzi do uspokojenia ruchu.

Komentuj
Teraz Łomża
9 czerwca 2008 | 0

Dużo krócej czeka się w Białymstoku na egzamin. Przyszli kierowcy po prawo jazdy coraz częściej wybierają się do Łomży i Suwałk. I paraliżują miasto - donosi "Gazeta Wyborcza Białystok". Wiele osób zniechęconych czwartym lub piątym podejściem do egzaminu na prawo jazdy rezygnuje ze zdawania w Białymstoku. Czas oczekiwania na egzamin w stolicy województwa zmniejszył się do około dwóch tygodni. Tymczasem w Łomży przyszli kierowcy czekają prawie dwa miesiące. Aby poradzić sobie z coraz większą liczbą chętnych, tamtejszy WORD zakupił dodatkowe samochody i planuje zatrudnić kolejnych egzaminatorów. Powszechnie panuje opinia, że tam egzamin można zdać o wiele łatwiej i egzaminatorzy są "w porządku". Aby zwiększyć swoje szanse, wykupują tam również kursy na prawo jazdy. Efekt? Zakorkowana "elkami" Łomża.  Władze miasta podjęły próby poradzenia sobie z inwazją "elek" blokujących główne ulice miasta. - Pomiary natężenia ruchu były już wykonane i wyniki są tragiczne. Na wszystkich głównych ulicach jest to ponad 20 tys. samochodów na dobę, a na niektórych ich liczba dochodzi nawet do 30 tys. - mówi Marcin Sroczyński, wiceprezydent Łomży. Szef łomżyńskiego WORD-u Mirosław Oliferuk podjął rozmowy z dyrektorami szkół jazdy, prosząc o zmniejszenie liczby "elek", jakie pojawiają się w mieście w godzinach szczytu. - Na te szkoły mamy jakiś wpływ, jednak kierowników ośrodków spoza miasta możemy tylko prosić i liczyć na ich uprzejmość - mówi Oliferuk. Nawet jeśli te rozmowy odniosły jakiś skutek, jest on niezauważalny - miasto nadal jest sparaliżowane. Pojazdy egzaminacyjne naprawdę poważnie utrudniają ruch. Z problemem łomżyniacy będą zmagali się jeszcze długo - czas oczekiwania nie odstrasza przyszłych kierowców, którzy tłumnie zgłaszają się do okolicznych szkół jazdy, a później z nadzieją na pobłażliwość egzaminatorów podchodzą do testów. - Myślę, że nie jest to spowodowane zdawalnością, bo ta jest wszędzie porównywalna, ale podejściem do kursanta - tłumaczy Sroczyński. - Tu chodzi o kulturę egzaminatorów, słyszałem opinie, że w Łomży są bardziej życzliwi i jeśli ktoś nie zda, zawsze wie dlaczego. Nie ma chamstwa i oblewania bez powodu. Jednak podsumowanie zdawalności w WORD-ach naszego województwa pokazuje istotną różnice. W Białymstoku zdaje średnio 30 proc. podchodzących do egzaminu praktycznego, w Łomży i Suwałkach jest to kolejno 40 i 42 proc.

Komentuj
10. lecie WORD w Bielsku-Bialej
9 czerwca 2008 | 0

W dniu 7 czerwca 2008 r. w siedzibie Ośrodka przy Al. Armii Krajowej w Bielsku-Białej odbyła się uroczystość z okazji obchodów X-lecia Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Zgromadziła ona wielu znakomitych gości. Wśród nich obecni byli reprezentanci Parlamentu, Urzędu Wojewódzkiego, Sejmiku Województwa Śląskiego, Urzędu Marszałkowskiego a także Prezydent Miasta Bielska-Białej oraz przedstawiciele Samorządów Powiatowych z terenu działalności WORD. Obchody zgromadziły przedstawicieli Służb Mundurowych, organizacji społecznych działających na rzecz BRD oraz Ośrodków i Instruktorów szkolących kandydatów na kierowców. Przybyli Dyrektorzy sąsiednich WORD-ów i przedstawiciele Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD. Nie zabrakło również pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej. W czasie uroczystości zaprezentowano osiągnięcia z 10 lat działalności, przedstawiono plany rozwoju i rozbudowy WORD oraz uhonorowano zasłużonych pracowników Ośrodka. WORD otrzymał gratulacje za dotychczasową działalność na rzecz mieszkańców regionu oraz najlepsze życzenia na przyszłość.

330f6dccc60bc3a6a008d0276835337043022ade

(251-19)

Komentuj
10. lecie WORD w Zielonej Górze
9 czerwca 2008 | 0

31 maja 2008 r. WORD w Zielonej Górze obchodził uroczyście swoje 10. lecie.  Pokaz sprzętu, motocykli i samochodów policyjnych, pokaz sprawności psów policyjnych i prezentacja udzielania pierwszej pomocy. To atrakcje imprezy otwartej zorganizowana z okazji rocznicy ośrodka. Z okazji skorzystali przede wszystkim przyszli kierowcy, którzy przyjechali obejrzeć ośrodek i pojeździć na placu manewrowym. Mogli to zrobić również autami i motocyklami do egzaminowania. Organizatorzy przygotowali szczególnie wiele atrakcji dla dzieci i młodzieży – m.in. konkurs z zakresu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pt. “Jestem bezpieczny, bo znam przepisy ruchu drogowego”. Zielonogórzanie mieli okazję obejrzeć motocykle z całego świata, zwiedzić ośrodek, a dzieci sprawdzić swoje umiejętności jazdy na rowerach. Zwycięzcy festynowych konkursów otrzymali nagrody.

Komentuj
Program DRUID w zachodniopomorskim
9 czerwca 2008 | 0

W dniach 6 – 7 czerwca na terenie Kołobrzegu i Koszalina policjanci ruchu drogowego przeprowadzili działania w ramach największego obecnie unijnego programu naukowo – badawczego, realizowanego na zlecenie Komisji Europejskiej, w którym uczestniczy 19 krajów pod kryptonimem DRUID. W Polsce podmiotami zaangażowanymi w jego realizację są: Instytut Transportu Samochodowego, Instytut Ekspertyz Sądowych z Krakowa, Komenda Główna Policji. Głównym celem programu jest sprawdzenie jak często kierowcy w różnych krajach Europy kierują pojazdami pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu. Badania trwać będą przez okres dwóch lat w wyznaczonych miejscach podczas wszystkich pór roku. W Polsce zostaliśmy zobligowani do przeprowadzenia 4 000 badań. Do końca kwietnia 2008 roku przeprowadzonych zostało blisko 1 300 badań. Prowadzone badania polegają na rutynowych czynnościach kontrolnych policji, a więc sprawdzeniu dokumentów, kontroli stanu trzeźwości przy użyciu alkotestu, oraz kontroli czy w organizmie kierującego znajdują się środki działające podobnie do alkoholu (amfetamina, opiaty, beznzodiazepiny, tetrahydrocanabinole, kokaina) przy pomocy narkotestera. Powyższe badania są obowiązkowe i nie można z nich zrezygnować. Natomiast dobrą wolą jest oddanie próbki śliny pracownikom ITS. Generalnie badania cieszą się dużym uznaniem uczestników ruchu drogowego i chętnie przystępują do dalszej procedury. W Polsce dodatkowych badań prowadzonych przez ITS odmówiło 1,6% badanych. W innych krajach odsetek odmówień był większy i wyniósł: w Szwecji – 33%, w Belgii – 68%, w Holandii – 4,3%, w Portugalii 5,6%. Przetoczone liczby mogą świadczyć o wysokiej odpowiedzialności kierujących w Polsce, którym zależy na trzeźwych i odpowiedzialnych kierowcach.

Komentuj

Ogłoszenia

Kolejne Centra Edukacji BRD 2008
15 czerwca 2008 | 0

e20d905b65896d9d14f361a8b44ebbf684f1b860

(251-20)

Realizacja projektu utworzenia Centrów Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2008

Mamy przyjemność poinformować o utworzeniu kolejnych Centrów Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na Warmii i Mazurach.

W wyniku podpisania stosownych Porozumień, do dnia 10 czerwca 2008 r. uruchomionych zostało kolejnych 7 placówek, których celem ma być wspomaganie procesu edukacji komunikacyjnej dzieci i młodzieży. Należy przypomnieć, iż projekt docelowo zakłada funkcjonowanie Centrum Edukacji BRD w każdym powiecie województwa warmińsko-mazurskiego.
Warto zaznaczyć, że decyzją z dnia 5 lutego 2008 r. Pan Grzegorz Schetyna, Wicepremier, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zaakceptował zaproponowany w dniu 24 stycznia 2008 r. przez Zespół Koordynujący, podział środków budżetowych przewidzianych w 2008 r. na realizację rządowego programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań “Razem Bezpieczniej”. Wymieniona decyzja oznacza, iż projekt “Utworzenia Centrów Edukacji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w województwie warmińsko – mazurskim”, złożony do konkursu na rok 2008, uzyskał dofinansowanie w wysokości 100 000zł. Wymieniony projekt uzyskał dofinansowanie już po raz drugi, a łączna kwota funduszy pozyskanych z programu Razem Bezpieczniej wynosi na dzień dzisiejszy 201 100zł.

Analizując ilość i różnorodność projektów złożonych w tegorocznej edycji programu Razem Bezpieczniej (ponad 40 w województwie warmińsko – mazurskim, z tego tylko 3 dofinansowane), należy sądzić, iż zdecydowane poparcie dla działania realizowanego przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego – Regionalne Centrum Bezpieczeństwa Ruchu drogowego w Olsztynie, zarówno na szczeblu wojewódzkim jak i krajowym, świadczy o słuszności przyjętych założeń i stanowi potwierdzenie jego profesjonalnej realizacji.

WORD Olsztyn

Komentuj
INSTRUKTOR 2008 ROKU: wywalczył 3. miejsce
15 czerwca 2008 | 0

Zdobywcą III miejsca w klasyfikacji generalnej IX. edycji Ogólnopolskiego Konkursu INSTRUKTOR ROKU jest Krzysztof Naturalny. Instruktor pracujący w Ośrodku Szkolenia Kierowców “TOM-MOT” z Piotrkowa Trybunalskiego. Dnia 17 maja br. w wojewódzkich eliminacjach konkursu o puchar dyrektora WORD zajął drugie miejsce. W piotrkowskich zawodach zawodnicy zmagali się w pięciu następujących konkurencjach: część teoretyczna dotycząca przepisów ruchu drogowego, udzielanie pierwszej pomocy przedlekarskiej, próba Stewarda,  jazda na trolejach, jazda szybkościowo-sprawnościowa. Region piotrkowski reprezentowało dwóch wyłonionych zawodników.

4d8b3cf80fcdd169eb7061e7883b3cf5518f7816  (251-16)

^ Oto Krzysztof Naturalny (III miejsce w klasyfikacji generalnej konkursu INSTRUKTOR 2008 ROKU) we własnej osobie i na swoim stanowisku pracy. Foto z zasobów TOM-MOT inż. Tomasz Klukowski Ośrodka Szkoleniowo-Konsultingowego w Piotrkowie Trybunalskim.

Ośrodek Szkolenia Kierowców "TOM-MOT" inż. Tomasz Klukowski działa na rynku szkoleniowym od października 1994 roku. Szkoli w zakresie prawa jazdy kat. B, prowadzi jazdy doszkoleniowe, jazdy po trasach egzaminacyjnych oraz kursy operatorów i maszynistów sprzętu budowlano-drogowego. “TOM-MOT” współpracuje z Instytutem Technologii Zaawansowanych, Instytutem Transportu Samochodowego, oraz Ośrodkiem Centralnego Szkolenia Maszynistów w Radomiu. Zapewnia bezstresowy przebieg szkoleń, które ułatwiają osiągnięcie sukcesu na egzaminie państwowym! Doświadczenie oraz podejście dydaktyczne instruktorów pozwala na dostosowanie toku nauki do indywidualnych predyspozycji i potrzeb klienta.

Ośrodek Szkolenia Kierowców 
TOM-MOT

ul. Belzacka 66, 97-300 Piotrków Tryb.
tel. 0-44/647-25-96, kom. 0603 665-200; Gadu-Gadu: 3401694
e-mail:
biurotommot@poczta.onet.pl

Komentuj
INSTRUKTOR 2008 ROKU - sprostowanie
15 czerwca 2008 | 0

S P R O S T O W A N I E:

Redakcja serwisu informacyjnego PRAWO DROGOWE @ NEWS informuje, iż w opublikowanej relacji z konkursu INSTRUKTOR 2008 ROKU, posłużyła się oficjalnymi wynikami ogłoszonymi w dniu finału i wręczania pucharów i nagród. Niestety w relacji znalazły się dwie nieścisłości:

1. Podpis pod poniższym foto powinien brzmieć:

d55fed5912a8b891dc2d7decd43b939d39e355cc (250-7)

^ Występujący w imieniu nieobecnego Krzysztofa Naturalnego (III miejsce w klasyfikacji generalnej) odbiera z rąk prezesa PFSSK Krzysztofa Szymańskiego puchar, a komplet ALKOgogli wręcza prezes wydawnictwa Grupa IMAGE Witold Wiśniewski. - Krzysztof Naturalny reprezentował jest instruktorem w Ośrodku Szkolenia Kierowców “TOM-MOT” w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie).

oraz

2. Wyjaśnienie komandora konkursu w sprawie opublikowanej klasyfikacji: “Po sprawdzeniu dokumentacji dostarczonej przez głównego sędziego z poszczególnych konkurencji stwierdzono błędny wpis w klasyfikacji generalnej w pozycji - konkurencja III" Zawsze służę pomocą - udzielanie pierwszej pomocy na drodze" na podstawie której przesłaliśmy wyniki do redakcji news-a. Pierwsze miejsce w tej konkurencji zajął Pan Tomasz Ziółkowski reprezentujący Bydgoszcz, a nie jak pomyłkowo podaliśmy Pan Tomasz Zimnoch. Zainteresowanych serdecznie przepraszamy. Jan Szumiał - Komandor konkursu”

Za publikowane nieścisłości bardzo przepraszamy osoby bezpośrednio zainteresowane oraz wszystkich naszych Czytelników. Redakcja serwisu informacyjnego PRAWO DROGOWE @ NEWS.

Komentuj
Zaproszenie na konferencję TRUCK & BUSINESS DAY 2008
15 czerwca 2008 | 0

a3485851f4b0034ecf510e5b802db9573f466b7b

 

ZAPRASZA WSZYSTKICH SWOICH PARTNERÓW I KLIENTÓW

DO UDZIAŁU W KONFERENCJI:

TRUCK & BUSINESS DAY 2008

"Tendencje i prognozy rozwoju rynku usług transportowo-logistycznych"

 

5feff6667b23f9fb0db83297039d8624e97fb228

24 czerwca 2008,

WARSZAWA, Hotel Novotel Airport, ul. 1 Sierpnia 1, godziny: 9.00 -17.00

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY - http://www.truck-business.pl/seminarium.php?id=21

Ostateczny termin nadsyłania zgłoszeń: 20 czerwca 2008

 

UDZIAŁ W KONFERENCJI JEST BEZPŁATNY

Warunkiem uczestnictwa jest dokładne wypełnienie formularza zgłoszeniowego oraz przesłanie faksem na nr: 061/ 892 63 70

lub e-mailem: ewa.prukala@truck-business.pl

KONFERENCJA SKIEROWANA

DO KADRY ZARZĄDZAJĄCEJ FIRM SEKTORA TSL 

PROGRAM KONFERENCJI:

1. TOP 500 - najefektywniej zarządzane firmy transportowo-logistyczne w Polsce. Tendencje i prognozy rozwoju rynku usług transportowo-logistycznych

2. Skutki przejścia z systemu winietowego na system pobierania myta za przejazd autostradami

3. Czas pracy kierowców a sposoby naliczania kar przez ITD

4. Transport kontenerów drogą lądową - jak skorzystać na boomie kontenerowym?

5. Integracja systemów GPS z wewnętrznymi systemami zarządzania przedsiębiorstwem

6. Analiza efektywności prowadzonej działalności transportowej z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi informatycznych

7. Prognozy dotyczące koniunktury polskiego rynku transportowego na tle innych państw europejskich. Europejski Barometr Transportowy – prezentacja wyników raportu

8. Dyrektywy dotyczące szkoleń kierowców zawodowych - teoria a praktyka w Polsce i Europie

9. Zakupy floty ciężarowej - kiedy używane, a kiedy nowe pojazdy?

10. Czy luki w przepisach transportowych są jedyną szansą na przetrwanie firm przewozowych?

11. Okiem Klienta - co decyduje o wyborze przewoźnika?

12. Czy można zarobić na krajowym transporcie drogowym? Próba regulacji rynku usług transportowych w Polsce

13. System zarządzania flotą ciężarową jako element racjonalnej polityki kosztowej

14. Ubezpieczenie floty transportowej szyte na miarę - czyli jak to zrobić taniej i skuteczniej?

15. Zamiana faktur w gotówkę w ciągu 24 godzin

PRELEGENCI:

Marek Tarczyński, prezes Polskiej Izby Spedycji i Logistyki

Izabela Mitraszewska, kierownik Zakładu Organizacji i Informatyki ITS

Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu ZMPD

Marek Różycki, lobbysta ds. transportu

Piotr Szreter, właściciel Data Group Consulting

Jarosław Lewandowski, prezes Logistics Service

Komentuj