24 sierpnia 2008 |
0
Pomoże w zaplanowaniu objazdów i komunikacji autobusowej oraz doradzi, w jakiej kolejności budować drogi - mowa o komputerowym modelu komunikacyjnym, który chce kupić Miejski Zarząd Dróg w Kielcach. Stworzenie modelu jest dosyć skomplikowane: firma, która wygra ogłoszony kilka dni temu przetarg, musi opracować elektroniczną mapę istniejących i planowanych dróg. Potem na taką siatkę trzeba nałożyć dane o przystankach oraz o liczbie i rodzaju samochodów przejeżdżających przez miasto. Całość ma być uzupełniona przez dodatkowe informacje o natężeniu ruchu zmierzonym w co najmniej 20 punktach oraz najczęstszych kierunkach przejazdu przez Kielce. - Trzeba też zbadać zachowania i przyzwyczajenia komunikacyjne mieszkańców, co oznacza przeprowadzenie wywiadu na reprezentacyjnej grupie tysiąca mieszkańców - mówi Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora MZD. Dodaje, że dzięki temu powstanie narzędzie bardzo przydatne np. przy planowaniu i realizacji inwestycji. - Kiedyś podobne dane zbierano na potrzeby komunikacji autobusowej i dzięki temu planowano organizację linii autobusowych. Teraz bada się wpływ danej inwestycji drogowej dla określanego rejonu miasta. Ten model pozwoli na sprawdzenie na ekranie komputera określonych rozwiązań dla całej aglomeracji. Mogą z niego skorzystać nie tylko drogowcy, ale również urbaniści i komunikacja autobusowa - podkreśla Czekaj. Elektroniczny model komunikacyjny Kielc będzie gotowy w połowie przyszłego roku – doniosła “Gazeta pl. Kielce”.
Komentuj →
21 sierpnia 2008 |
1
Szkół jazdy wciąż przybywa i właściwie nie wiadomo, czym się kierować przy ich wyborze - rozważa “Gazeta.pl Białystok”. Ceny są porównywalne, najlepiej zorientować się, jak wielu absolwentów danej szkoły przechodzi pomyślnie próbę egzaminu. Zapisujący się na kurs jazdy przyznają, że przy wyborze ośrodka szkolenia najczęściej kierują się lokalizacją w pobliżu miejsca zamieszkania czy pracy. Oczywiście nic nie zagwarantuje nam na sto procent, że egzamin zdamy za pierwszym razem, ale o wiele rozsądniejszą metodą jest sprawdzenie, czy szkoła po prostu dobrze uczy. Można zasięgnąć opinii znajomych, którzy zdawali na prawko, ale warto się też zapoznać ze statystyką zdawalności. To swego rodzaju ranking ośrodków szkolenia kierowców wpisanych do ewidencji przedsiębiorców, stworzony na podstawie informacji otrzymanych z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Raz na pół roku zbierane są takie dane, jak ilość przeprowadzonych egzaminów praktycznych i teoretycznych oraz ich pomyślność w procentach. Oczywiście trzeba pamiętać, że takie informacje nie są do końca obiektywne, bo jeśli dana szkoła istnieje krótko i tylko kilku kursantów podeszło do egzaminu, to ich zdawalność równie łatwo może wynieść sto, jak i zero procent. Jak przyznają specjaliści z Wojewódzkiego Ośrodka Szkolenia Drogowego w Białymstoku, sukces przy egzaminie jest większy, gdy instruktorzy mają doświadczenie. - Kandydaci muszą być po prostu dobrze przygotowani, bo przecież od 2005 r. w żaden sposób nie zmieniły się ani zadania, ani jazda w ruchu. Zasady są więc takie same dla wszystkich. Kursant oczywiście nie jest w stanie nauczyć się wszystkiego samodzielnie, musi polegać na instruktorze - tłumaczy Ryszard Stankiewicz, egzaminator nadzorujący WORD. - Szkół robi się coraz więcej i za mało wymagamy od instruktorów. Być może szkoły po wieloletnim stażu pracy mają większą ilość fachowców z praktyką. Często jest tak, że nowi instruktorzy są również świeżymi kierowcami, a przy trzyletniej praktyce za kółkiem trudno mówić o wystarczającym doświadczeniu.
Komentuj →
20 sierpnia 2008 |
0
Władze Kazimierza Dolnego znalazły nowy sposób na parkujących na zakazie kierowców - donosi “Dziennik Wschodni”. Policjanci będą nosić aparaty cyfrowe i robić zdjęcia ich samochodom. I raczej nie będą to tanie fotografie. Parkowanie na dziko to jeden z głównych problemów, z jakimi borykają się władze Kazimierza Dolnego. Turyści odwiedzający miasteczko notorycznie stawiają swoje samochody na zakazach lub zastawiają bramy mieszkańcom. Burmistrz wynajął więc dodatkowe służby policji, które miały pilnować porządku podczas weekendów. Okazało się jednak, że karani byli przede wszystkim sami mieszkańcy. Policja bowiem nie wiedziała, które samochody należą turystów. Dlatego władze zaczęły szukać innego rozwiązania. - Musimy jakoś przyzwyczaić turystów, że policja stale pilnuje tutaj porządku - mówi Grzegorz Dunia burmistrz Kazimierza. Parkowanie było również głównym tematem poruszanym podczas ostatniej sesji Rady Miasta w Kazimierzu Dolnym. Jej gościem był komendant powiatowej policji w Puławach. - To bardzo delikatny problem. Parkingi w Kazimierzu są albo za małe, albo niechętnie odwiedzane. Dlatego trzeba popracować nad mentalnością ludzi - uważa Mirosław Farion, komendant policji powiatowej w Puławach. I proponuje, by postawić specjalne tablice informacyjne zachęcające do zostawiania samochodów na parkingach. Komendant znalazł też sposób na łamiących przepisy. - Trzeba kupić policjantom aparaty cyfrowe. Robiliby zdjęcia parkującym na zakazach - mówi Farion. Pierwsze zdjęcie byłoby ostrzeżeniem, drugie oznaczałoby mandat. Ten pomysł spodobał się nie tylko radnym, ale i burmistrzowi. - Każde rozwiązanie, które będzie służyło zapewnieniu porządku zaakceptujemy. Chcemy ukrócić to nieprzepisowe parkowanie - zaznacza burmistrz Dunia.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
1
Akademia Bezpiecznej Jazdy Lanette wprowadziła do programu szkolenia kierowców zajęcia na komputerowym symulatorze jazdy samochodem. To nowatorskie rozwiązanie pozwala uczestnikom kursu płynnie i bezstresowo przejść od części teoretycznej kursu do zajęć praktycznych w samochodzie. Zajęcia na symulatorze trwają 1-2 godzin i nie są obowiązkowe – wybór zajęć jest jednak zalecany osobom, które wsiadają za kierownicę po raz pierwszy. Zajęcia na symulatorze nie są wliczane do 30 godzin praktyki, dzięki czemu można w komfortowych warunkach zdobyć podstawowe umiejętności niezbędne do poruszania się samochodem, nie tracąc jazd na “stanie w miejscu” (zwykle pierwsza jazda w samochodzie to w dużej mierze rozmowa o obsłudze samochodu i podstawowych manewrach).
(262-6)
^Symulator skonstruowano na indywidualne zamówienie ABJ Lanette. Na specjalnym stelażu zamocowano prawdziwy fotel samochodowy z pełną regulacją, pas bezpieczeństwa z pirotechnicznym napinaczem, hamulec ręczny, ciekłokrystaliczny monistor 19”, głośniki oraz - można powiedzieć “serce” symulatora - zestaw G25 firmy Logitech składający się z:
- kierownicy - wykonanej z metalu i obszytej prawdziwą skórą, o kącie obrotu wynoszącym 900st - czyli 2 i pół obrotu - jak w prawdziwym samochodzie. Dla zwiększenia realizmu kierownica wyposażona jest w najnowocześniejszy system force feedback - imitujący drgania i przeciążenia występujące w trakcie jazdy samochodem
- zestawu pedałów - sprzęgła, hamulca i gazu. Pedały wykonane są z metalu, a działają płynnie i stawiają opór podobny do występującego w samochodzie.
- drążka zmiany biegów w układzie “H”.
(262-7)
^ W komputerze zainstalowano pełną wersję programu Live For Speed – najbardziej realistycznego z istniejących symulatorów jazdy samochodem.
Program nauki jazdy na symulatorze przewiduje naukę podstaw prowadzenia samochodu:
- przygotowanie do jazdy - prawidłowa pozycja za kierownicą;
- operowanie kierownicą, pedałami i drążkiem zmiany biegów;
- ruszanie, zmiana biegów, hamowanie i zatrzymanie;
- zmiana kierunku jazdy - jazda po mieście, doskonalenie poznanych sposobów operowania kierownicą.
- ruszanie na wzniesieniu;
- zachowanie w sytuacjach awaryjnych.
Komentuj →
25 sierpnia 2008 |
1
Pijani kierowali zaprzęgiem konnym - Braniewscy policjanci zatrzymali dwóch nietrzeźwych mężczyzn, którzy kierowali jednym zaprzęgiem konnym. Obaj panowie trafili do policyjnego aresztu. Natomiast koń wrócił do swojej właścicielki. Teraz policjanci ustalają, który z mężczyzn faktycznie kierował powozem. Około godziny 17.00 na drodze Cielętnik – Stępień (gm. Braniewo) policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn. Mieszkańcy gminy Braniewo kierowali jednym zaprzęgiem konnym. Na dodatek obaj byli pijani. Czesław P. miał ponad 2, a jego współtowarzysz podróży blisko 2 promile alkoholu w organizmie. Ponadto 57-letni Czesław P. ma orzeczony sądowy zakaz prowadzenia takich powozów. Stąd całą winę za prowadzenie zaprzęgu chciał przypisać sobie jego kolega. Obaj mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Koń wraz z zaprzęgiem został przekazany właścicielce. Teraz policjanci ustalają, który z mężczyzn faktycznie kierował powozem. Za kierowanie zaprzęgiem w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do 1 roku. Natomiast Czesławowi P. za niestosowanie się do orzeczenia sądowego można grozić kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
Nietrzeźwa wiozła wnuka i spowodowała kolizję - Dyżurny komisariatu w Prabutach otrzymał zgłoszenie o kolizji drogowej. Policjanci szybko ustalili tożsamość kierującej, która uciekła z miejsca zdarzenia. Okazało się, że była nietrzeźwa. W dodatku przewoziła 6-letniego wnuka. Dzisiaj stawiła się w komisariacie – ponownie była pod wpływem alkoholu. Wczoraj około godz.: 14.30 dyżurny komisariatu w Prabutach otrzymał zgłoszenie, że na skrzyżowaniu ulic Parkowej, Żeromskiego i Kraszewskiego doszło do kolizji drogowej. Na miejscu policjanci ustalili, że alfa romeo został uderzony w bok przez kierującą fordem fiesta kobietę, która odjechała z miejsca zdarzenia. W wyniku kolizji z jej auta odpadła tablica rejestracyjna. Funkcjonariusze szybko ustalili właściciela samochodu. Kierowcą okazała się 65-letnia mieszkanka Prabut. Policjanci zastali ją w miejscu zamieszkania. Kobieta przyznała, że wjechała w jakiś samochód. W trakcie rozmowy funkcjonariusze wyczuli od niej silny zapach alkoholu. Ponadto niewyraźnie mówiła. Alkomat wykazał 2 promile w jej organizmie. Okazało się, że w momencie kolizji kobieta wiozła w samochodzie swojego 6-letniego wnuczka. Otrzymała wezwanie do komisariatu na dzisiaj. Kiedy zgłosiła się, rozmawiający z nią policjant wyczuł zapach alkoholu. Kobieta znowu była nietrzeźwa. Za jazdę samochodem w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do lat 2. 65-latka odpowie także za spowodowanie kolizji drogowej.
Nietrzeźwy motocyklista uderzył w drzewo - Kierujący motocyklem m-ki Kawasaki mając 1,5 promila alkoholu w organizmie uderzył w drzewo. Zarówno on jak i pasażer z obrażeniami ciała przewiezieni zostali do szpitala. Za spowodowanie wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności. W dniu 19 sierpnia 2008 r. około godz. 18.30 na wysokości miejscowości Warnik kierujący motocyklem m-ki Kawasaki nagle zjechał na lewy pas jezdni, a następnie uderzył w drzewo. Kierujący 22-letni Marcin H. był nietrzeźwy. Miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Wraz z 20-letnim pasażerem z niewielkimi obrażeniami ciała zostali przewiezieni do szpitala w Szczecinie. Marcin H. odpowie za spowodowanie wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Szaleńcza ucieczka pijanego motocyklisty - Ostrowieccy policjanci po ponad 20 kilometrowym pościgu zatrzymali 22-letniego mieszkańca powiatu starachowickiego, który uciekał przed nimi sportowa yamahą. Motocyklista jechał miejscami z prędkością dochodzącą do 200 km/h, a w jego organizmie znajdowało się ponad 2,5 promila alkoholu. Wstępnie oszacowano, że sprawca zainkasował blisko 100 punktów karnych. Wszystko rozegrało na jednej z ostrowieckich ulic. Mężczyzna między innymi wyprzedzał na przejściu dla pieszych, na podwójnej ciągłej, przejeżdżał na czerwonym świetle. Okazało się, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowaia motocyklem, a dodatkowo jest mocno nietrzeźwy. W jego organiźmie znajdował o się ponad 2.5 promila alkoholu. Zatrzymany zostanie doprowadzany do prokuratury. Może mu grozić do 2 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
24 sierpnia 2008 |
0
(262-8)
Pan Robert - czytelnik “Głosu Pomorza” - przysłał do redakcji zdjęcia, jakie zrobił u zbiegu ulic Grunwaldzkiej i XX-lecia w Ustce. Jak twierdzi, to najmniejsze na świecie, a przede wszystkim przeszkadzające kierowcom rondo na świecie. - Może w końcu w tym "cudownym” kurorcie ktoś się zainteresuje tym "wybrykiem”, bo aż wstyd, żeby na skrzyżowaniu był jakiś trawnik, czy coś w tym rodzaju, za sprawą czego, żeby skręcić w prawo trzeba wyjechać na lewy pas, albo najeżdżać prawym kołem na krawężnik - pisze w e-mailu czytelnik dziennika. Zdaniem mieszkańców Ustki, w miejscu, które sfotografował nasz czytelnik, kiedyś rosło drzewo. Rośliny jednak od kilku lat już nie ma, został po niej jedynie zielony skwerek ogrodzony krawężnikami. O sprawie redakcja poinformowała Zarząd Dróg Powiatowych, który zajmuje się utrzymaniem ulic w tej części Ustki. - Wcześniej nie mieliśmy zgłoszenia w tej kwestii od mieszkańców Ustki - mówi Sławomir Antoniak z Zarządu Dróg Powiatowych w Słupsku. - Na wskazane przez waszego czytelnika miejsce pojedzie kierownik obwodu. Jeśli okaże się, że tę drogę można wyrównać, z pewnością szybko zostanie to zrobione.
Komentuj →
24 sierpnia 2008 |
0
W ramach akcji "Kraków dla rowerów" w miasteczku rowerowym przy Parku Wodnym młodzież miała okazję zdać egzamin na kartę rowerową lub motorowerową. Z tej możliwości skorzystało około 40 osób. - Frekwencja nie jest zbyt duża, ale można się było tego spodziewać. Wszak mamy wakacje - mówi Joanna Biel-Radwańska z Sekcji Ruchu Drogowego krakowskiej policji. Po zdaniu egzaminu teoretycznego dzieci sprawdzały swoją znajomość zasad ruchu drogowego i znaków drogowych w specjalnie przygotowanym miasteczku rowerowym. - Okazuje się, że nasza młodzież ma problemy z odróżnieniem takich pojęć, jak wymijanie i wyprzedzanie. Również zasady pierwszeństwa przejazdu sprawiają jej kłopoty - tłumaczy Biel-Radwańska. Słabe przygotowanie było widoczne szczególnie przy próbie zdawania na kartę motorowerową. Na ponad 30 chętnych testy przeszły tylko cztery osoby - o czym doniosła krakowska “Gazeta Wyborcza”, inicjator akcji.
Komentuj →
23 sierpnia 2008 |
0
Wiele elementów pojazdu ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo nasze oraz innych uczestników ruchu drogowego. Sprawność układu kierowniczego decyduje o tym, czy posiadamy kontrolę nad pojazdem.
Sprawny układ kierowniczy to jeden z aspektów dbałości o stan techniczny pojazdu, a tym samym wyraz odpowiedzialnej postawy na drodze. Wiele wypadków drogowych ma miejsce ze względu na zły stan techniczny pojazdu, wiele osób ginie w tragicznych okolicznościach... straciło kontrolę nad pojazdem.
Zadaniem układu kierowniczego jest zapewnienie kierowcy możliwości kontrolowania kierunku ruchu pojazdu, zgodnie z jego zamiarami. Jest to osiągane dzięki odpowiedniemu ustawieniu kół kierowanych w stosunku do umownej płaszczyzny odniesienia, związanej z pojazdem. Sprawny układ kierowniczy spełnia następujące warunki:
- koła skręcone powinny samoczynnie powracać do położenia odpowiadającego kierunkowi jazdy na wprost oraz zapewniać utrzymanie tego kierunku, pomimo działania sił bocznych niezależnych od kierowcy;
- uderzenia wywołane nierównościami nawierzchni nie powinny być odczuwalne na kole kierowniczym;
- pionowe przemieszczenia kół kierowanych wywołane niedużymi nierównościami drogi nie powinny powodować zmiany kierunku jazdy;
- kierowanie pojazdem powinno być łatwe i skuteczne, z użyciem możliwie małych sił na kole kierowniczym.
Niepokojące nas objawy w funkcjonowaniu układu kierowniczego są sygnałem, iż należy udać się do warsztatu. Samodzielne próby napraw, czy też demontażu są zbyt ryzykowne i niejednokrotnie mogą zakończyć się tragedią na drodze. Warsztat po dokonaniu diagnozy układu, przeprowadzi czynności konieczne do jego prawidłowego funkcjonowania. Może to być wymiana końcówek drążków kierowniczych, gumowych osłon przekładni kierowniczej, regulacja naciągu paska pompy wspomagania, uzupełnienie płynu w zbiorniczku wspomagania oraz odpowietrzenie układu wspomagania. Poważne prace związane z demontażem układu zawsze powinny być zakończone wykonaniem pomiarów geometrii przedniego zawieszenia. Prace dotyczące przekładni kierowniczej oraz naprawy i uszczelnienia układu wspomagania wymagają specjalistycznego sprzętu. Układ kierowniczy wymaga systematycznej kontroli, tak jak inne elementy pojazdu.
Kampania Akademia Bezpiecznego Samochodu apeluje do kierowców, by pamiętali o profilaktycznych wizytach w warsztatach, co najmniej dwa razy w roku. Zminimalizuje to z pewnością niebezpieczne zagrożenia w naszym aucie.Akademia Bezpiecznego Samochodu to jedyna ogólnopolska kampania edukacyjna dotycząca wpływu stanu technicznego pojazdu na bezpieczeństwa. Patronat honorowy nad kampanią Akademia Bezpiecznego Samochodu objęła Federacja Konsumentów. Partnerem kampanii jest Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, a Patronem Medialnym Interia.pl. – więcej informacji na www.abs.org.pl
Komentuj →
22 sierpnia 2008 |
0
Policja z psami, a później pracownicy ośrodka egzaminowania kierowców przez kilka godzin szukali ładunku, który rzekomo miał znajdować się w budynku przy ul. Odlewniczej - doniosła stołeczna “Gazeta pl.”. I relacjonuje: Dochodziła godz. 11 rano, gdy do gabinetu Andrzeja Szklarskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego przy ul. Odlewniczej, zapukała policja. Funkcjonariusze chcieli wiedzieć, czy ktokolwiek z pracowników ośrodka otrzymał anonimową wiadomość o ładunkach wybuchowych, które miały być podłożone w siedzibie WORD. Ale żaden z pracowników takiej nie otrzymał. Co innego dotarło jednak do policji - Komenda Stołeczna otrzymała zawiadomienie o kilku bombach ukrytych w budynku. W związku z tym zarządzono ewakuację. - Na miejsce przyjechali pirotechnicy z psami wyszkolonymi w szukaniu bomb - mówi asp. Dorota Nowak ze stołecznej policji. To spowodowało poważne utrudnienia w pracy ośrodka. - Jak co dzień do przeegzaminowania było kilkadziesiąt osób, które musiały bezsilnie czekać - mówi Andrzej Szklarski, dyrektor WORD. Policyjne sprawdzanie budynku trwało do godz. 14. Ale pracownicy wrócili do budynku dopiero ok. 16. - Zarządziłem dodatkowe przeszukanie budynku naszymi siłami - opowiada dyr. Szklarski. Bomby nie odnaleziono. - To zapewne głupi dowcip rozżalonego porażką kandydata do prawa jazdy - przypuszcza dyrektor. I zapewnia, że polecił pracownikom, by zostali tak długo, aż nadrobią wszystkie opóźnienia w egzaminach.
Komentuj →
22 sierpnia 2008 |
0
Coraz częściej pracodawcy uciekają się do dodatkowych sposobów kontrolowania swoich podwładnych w pracy, zwłaszcza na drogach. Przybywa firmowych aut z nalepką, na której podany jest numer telefonu i prośba, aby poinformować szefa, gdyby kierowca tego samochodu łamał przepisy. W takich apelach do innych uczestników ruchu przodują dostawcy żywności i firmy handlowe. Chwalebna troska o bezpieczeństwo na drogach, życie pracownika oraz innych poruszających się może jednak oznaczać, że pracodawca nieświadomie narusza inne przepisy. Czy w ogóle ma prawo zamieścić taki apel na służbowym samochodzie, którym jeździ podwładny? Czy pracownik powinien zostać uprzedzony o tej dodatkowej kontroli i musi się na nią zgodzić? Te pytania są tym bardziej zasadne, że z sondy przeprowadzonej niedawno przez jeden z portali internetowych z użyciem takiego wozu z napisem i prośbą o zawiadomienie o nieprawidłowościach, wynika, że zdecydowana większość zarzutów wobec kierowcy do jego szefa była nieprawdziwa. Zgłaszający pretensje mogą więc zupełnie bezpodstawnie opisać uchybienia szofera w jeździe, gdy tymczasem na drodze zachowuje się on właściwie. Nieprawdziwe donosy popsują opinię pracownikowi, a ten nie ma możliwości obrony. Ponadto jednym autem może jeździć kilku pracowników, a także właściciel firmy. Zanim więc dojdzie do ustalenia, na czyjej zmianie doszło do zgłoszonej telefonicznie nieprawidłowości, wszyscy pozostają w kręgu podejrzeń. Dla pracodawcy taka dbałość o bezpieczeństwo na drogach i prawidłowe poruszanie się na nich podwładnego może być jednak utrudnieniem. Jego telefon stanie się publicznie znany i ogólnie dostępny. Niewykluczone więc, że odbierze sygnały nie tylko od zatroskanych bezpieczeństwem uczestników ruchu, ale także od wielu dowcipnisiów.
(256-7)
^ A może jednak zawiadomić pracodawcę tego kierowcy. Wielokrotnie parkuje na miejscu parkingowym inwalidy?
Komentuj →
21 sierpnia 2008 |
0
(262-3)
W ramach działań Bezpieczne Wakacje w Kołobrzegu po raz drugi w czasie tegorocznych wakacji przeprowadzono egzamin na kartę motorowerową. Organizatorami egzaminu są Urząd Miasta Kołobrzeg, Straż Miejska, Policja, Zachodniopomorski Oddział Ruchu Drogowego w Koszalinie oraz firma z Zieleniewa k/ Kołobrzegu. Młodzież z powiatu kołobrzeskiego zmagała się najpierw z częścią teoretyczną egzaminu na kartę motorowerową, a następnie po pozytywnym jego zaliczeniu przystąpiła do części praktycznej, czyli przejazdu motorowerem po trasie Miasteczka Ruchu Drogowego. W I-ej edycji egzaminu, który miał miejsce na początku sierpnia br. wzięło udział 19 osób, z których do części praktycznej zostało zakwalifikowanych 10 osób. Nie mogły one jednak w tamtym terminie przystąpić do egzaminu praktycznego z uwagi na niesprzyjającą aurę pogodową. Wzięły one udział w egzaminie praktycznym wraz z osobami, które zaliczyły dzisiaj teoretyczną część egzaminu. Do testu przystąpiło 25 osób, odbył się on w sali konferencyjnej Urzędu Miasta w Kołobrzegu. Zdało go 13 osób. Spośród nich, by przystąpić do części praktycznej na plac zgłosiło się 12 osób oraz 10 osób z I-ej edycji egzaminu. Egzaminowani mieli do pokonania na motorowerach, które udostępniła jedna z firm z Zieleniewa, trasę w Miasteczku Ruchu Drogowego. Uczestnicy mieli ją przejechać dostosowując się do znaków poziomych i pionowych. Jazdę zdało 14 osób. Powodem niepowodzeń pozostałych było niedostosowanie się do znaków a także za małą płynność jazdy lub jej brak. Mają oni szansę ponownie przystąpić do tej części egzaminu już 28.08.2008r. Wtedy to odbędzie się ponownie egzamin na kartę motorowerową. Egzaminy mają odbywać się cyklicznie dwa razy w miesiącu, tak długo jak będzie pogoda oraz chętni by do niego przystąpić.
Komentuj →
21 sierpnia 2008 |
0
Władze Piły kilkanaście lat zastanawiały się, jak by tu wybudować miejską obwodnicę. I w końcu wybudowały ją na środku lotniska – czytamy w "Fakcie". Teraz samochody lawirują między samolotami kołującymi na pasy startowe. "Uwaga! Przejazd dla samolotów!" - taki znak stanął na pilskiej obwodnicy. Droga dopiero co została oddana do użytku, ale jeżdżą nią nie tylko samochody, ale i awionetki. Władze Piły są z niej dumne. A kierowcy są nie tylko zirytowani, ale i przerażeni - pisze "Fakt". Władze miasta nie widzą w tym niczego niezwykłego. "Obwodnica powstała zgodnie z projektem. Nie można było wybudować jej inaczej, ale postawiliśmy znaki i sygnalizację świetlną, którą za jakiś czas uruchomimy" - tłumaczy w "Fakcie" wieceprezydent Piły Jerzy Wołoszyński. Znak jest, ale czy droga dla samochodów powinna przecinać lotnisko? Reporterzy "Faktu" próbowali ustalić, kto jest autorem tego pomysłu. Pytali urzędników, drogowców, policjantów. Ale nikt nie chce się do niego przyznać.
Komentuj →
21 sierpnia 2008 |
0
W Toruniu kierowców, którzy złamali przepisy uniknęli mandatów. Zamiast kary finansowej, kierowcy musieli popisać się swoją wiedzą na temat ratowania życia - za pomocą fantomu sprawdzali ją ochotnicy z Harcerskiego Klubu Ratowniczego ZHP. - Szkolenia z pierwszej pomocy nie przechodzili tylko łamiący przepisy - mówi nadkomisarz Wioletta Dąbrowska z komendy miejskiej policji. - Około 20 kierowców samych zatrzymało się na poboczu tylko po to, by spróbować swoich sił na fantomie. Podobną akcję toruńska policja przeprowadziła miesiąc temu. Wtedy "upiekło" się 65 kierowcom. Fantom na toruńskich ulicach kolejny raz pojawi się za ok. dwa tygodnie.
Komentuj →
21 sierpnia 2008 |
0
Dyrekcja WORD w Bydgoszczy zapewnia, że od września zdający będą krócej czekać na praktyczny sprawdzian - dowiadujemy się z “Expressu Bydgoskiego”. - Średni czas oczekiwania na egzamin w bydgoskim WORD wynosi dwa miesiące. To zdecydowanie za długo - mówi Mirosław Tusik, instruktor jazdy w Świeciu. Długi okres oczekiwania bardzo stresuje kursantów. Ponadto istotnym jest, iż egzamin teoretyczny ważny jest tylko pół roku. Po tym okresie, gdy ktoś nie zdoła zdać sprawdzianu praktycznego, musi ponownie pisać test. - I oczywiście za niego zapłacić - dodaje instruktor. Problem znany jest dyrekcji WORD. Na stronie internetowej ośrodka od końca kwietnia widnieje ogłoszenie o pracy dla egzaminatora... - Kiedyś kolejki sięgały trzech miesięcy, teraz, na szczęście, już są krótsze. Od września wszystko powinno się zmienić. Faktem jest, że to okres urlopowy, na szczęście niedługo dobiegnie końca. Jesienią na ulicę wyjadą też dodatkowe samochody - wyjaśnia Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor WORD-u. - Od września będę starał się również znaleźć egzaminatorów, którzy mają uprawnienia, a z nich nie korzystają. Prawda jest taka, że kiedyś ich zarobki były bardzo niskie. Na szczęście, od stycznia poszły w górę, więc liczę, że uda mi się ich namówić do pracy - mówi dyrektor. Jak się okazuje, problemem jest nie tylko czas oczekiwania na egzamin, ale też długość jego trwania. Dyrekcja doprowadziła już do tego, że w dniu egzaminu nie czeka się na swoją kolej kilkadziesiąt minut, a maksymalnie pół godziny. Planowane są też kolejne zmiany. - Dużo czasu zajmują drobne czynności, takie jak na przykład sprawdzanie świateł. Dążymy do tego, by były one zminimalizowane - powiedział nam jeden z egzaminatorów.
Komentuj →
20 sierpnia 2008 |
0
Brak wyobraźni matki mógł skończyć się tragicznie dla jej półtorarocznej córeczki. Dziecko pozostawione w zamkniętym samochodzie uratował ochroniarz na parkingu jednego z marketów. W południe pracownik ochrony jednego z rzeszowskich marketów podczas obchodu parkingu, zauważył w zaparkowanym oplu vectra dziecko. W zamkniętym pojeździe, w foteliku, przypięta pasami siedziała mała dziewczynka. Dziecko nie dawało oznak życia. Mężczyzna zareagował natychmiast. Wybił szybę w drzwiach samochodu, wyjął omdlałe dziecko i przeniósł do chłodnego pomieszczenia. Wezwani na miejsce policjanci ustalili, że dziewczynkę zostawiła jej 29-letnia matka. Zaskoczona interwencją kobieta powiedziała, że pozostawiła córkę w samochodzie, bo spała. Sama poszła na zakupy i nie było jej tylko 20 minut. 1,5 roczna Oliwka trafiła do szpitala. Na szczęście jej stan się poprawił i dziecko mogło wrócić do domu. Matka odpowie za narażenie swego dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Może grozić jej za to nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
19 sierpnia 2008 |
0
Komenda Główna Policji: Nowodworscy kryminalni ustalili szczegóły nielegalnego procederu jakim zajmował się jeden z mieszkańców powiatu. Prowadzący prywatny ośrodek szkolenia 28–letni instruktor jazdy oferował swoim kursantom nie tylko przyswojenie konkretnych umiejętności prowadzenia pojazdów, ale i pośrednictwo w załatwieniu zdania państwowego egzaminu na prawo jazdy. Sprawa jest rozwojowa i policjanci przewidują kolejne zatrzymania. Osoby, które przystawały na ofertę nieuczciwego instruktora, mogły liczyć na pozytywny wynik egzaminu. Musiały mu jednak zapłacić najprawdopodobniej od około 500 do 1 tys. złotych. W czasie prowadzonego postępowania policjanci dotarli już do pierwszych osób, które weszły w układ z instruktorem i w nielegalny sposób zdobyły uprawnienia do kierowania pojazdami. Osoby te potwierdziły swój udział w korupcyjnych transakcjach, usłyszały zarzut wręczania łapówki i nie unikną odpowiedzialności karnej. Oprócz tego, że utracą nabyte w nielegalny sposób uprawnienia, grozi im nawet do 8 lat więzienia. Policjanci podkreślają, że sprawa jest rozwojowa i nie wykluczają kolejnych zatrzymań. W związku z tym mundurowi apelują do wszystkich kursantów i kierowców, którzy mogli skorzystać z korupcyjnej propozycji, aby zgłaszali się na Policję, gdyż tylko w tym przypadku prawo przewiduje możliwość uniknięcia odpowiedzialności karnej. Za przyjęcie korzyści majątkowej, w zamian za pośrednictwo w załatwianiu pozytywnego zdania egzaminów na prawo jazdy, 28–letniemu Bogdanowi W. grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Wrzesień należy do jednych z najtragiczniejszych miesięcy w roku, pod względem liczby wypadków z udziałem dzieci. We wrześniu 2007 roku w Polsce 8 z nich poniosło śmierć, a 489 zostało rannych. Wypadki te są na ogół spowodowane rozprężeniem i rozkojarzeniem po długiej letniej przerwie. W trakcie drogi do/ze szkoły, dzieci zamiast koncentrować się na otoczeniu, rozmyślają o swoich wakacyjnych przygodach. Rodzice również nie dają dobrego przykładu, zapominając o przestrzeganiu podstawowych zasad bezpieczeństwa swoich dzieci.
Oto fundamentalne zasady gwarantujące bezpieczną drogę do szkoły:
- pamiętaj, aby Twoje dziecko zawsze było widoczne na drodze, nosiło odblaski
- nie pozwalaj dziecku słuchać muzyki czy korzystać z telefonu komórkowego, gdy idzie pieszo do szkoły
- zapoznaj dziecko z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa ruchu drogowego (aby zachowało szczególną ostrożność na pasach, podczas przechodzenia przez ulicę czy na przystanku autobusowym/tramwajowym)
- przypomnij dziecku, aby zawsze było skoncentrowane na otoczeniu
Rady dla rodziców odwożących dzieci do szkoły samochodem:
- gdy zawozisz swoje dziecko do szkoły, pamiętaj, aby miało zawsze zapięte pasy bezpieczeństwa lub siedziało w specjalnym, odpowiednim foteliku ochronnym, jeżeli nie ukończyło jeszcze 12 lat, a jego wzrost nie przekracza 150 cm
- jeżeli chcesz zainstalować fotelik dla dziecka na przednim siedzeniu, a Twój samochód wyposażony jest w poduszkę powietrzną, pamiętaj, aby ustawić fotelik wyłącznie przodem do kierunku jazdy – nigdy tyłem. otwierająca się z prędkością 130 km/h w przypadku zderzenia poduszka jest dla dziecka, siedzącego tyłem do kierunku jazdy olbrzymim niebezpieczeństwem
- w czasie zderzenia przedniego przy prędkości 50 km/h, waga dziecka zwiększa się dziesięciokrotnie, dlatego trzymanie dziecka na kolanach przez osobę dorosłą podczas podróży samochodem jest bardzo niebezpieczne. Osoba dorosła nie będzie w stanie utrzymać dziecka, a jeśli sama nie będzie zapięta to będzie dla dziecka dodatkowym zagrożeniem
- w samochodzie na półce pod tylną szybą nie należy umieszczać ciężkich przedmiotów. W przypadku zderzenia, mogą zmienić się w niebezpieczne pociski
- świeć przykładem – przestrzegaj zasad bezpieczeństwa i przepisów drogowych.
(262-4)
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
1
Wojciech Pasieczny, Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji: Kurs w szkole doskonalenia jazdy powinien przejść każdy kierowca, bez względu na to, jak długo jeździ samochodem. W czasie kursów na prawo jazdy szkolenie z zakresu techniki jazdy jest dalece niewystarczające, warto więc nauczyć się przynajmniej takich podstaw jak prawidłowej pozycji za kierownicą i operowania nią, a także właściwego posługiwania się pedałami gazu, sprzęgła, hamulca i dźwignią zmiany biegów. Takie szkolenia stają się także znakomitą lekcją pokory, bo większość naszych użytkowników aut uważa się za idealnych kierowców i często przecenia swoje umiejętności. Tymczasem podczas przejażdżki z instruktorem po torze treningowym okazuje się, że nawet przy niewielkich prędkościach często nie potrafi zapanować nad pojazdem.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
(262-11jm)
W Warszawie, tak jak w całej Polsce, dużo jest "krzyży pamięci" po ofiarach wypadków. Czasami są to kwiaty, zdjęcia zmarłego, a nawet małe kapliczki. - To kontynuacja bardzo starej tradycji. Już w średniowieczu ludzie oznaczali miejsca tragiczne, niebezpieczne np. po zabójstwach czy wypadkach - mówi prof. Piotr Kowalski z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Mają na celu ostrzeżenie lub upamiętnienie zmarłej w tym miejscu osoby. W Polsce zwyczaj trwa wzmocniony przez tradycję romantyzmu. Wtedy cmentarze często były miejskimi parkami - przypomina profesor. Tradycja wprawia jednak w zakłopotanie miejskich urzędników. Nad miejscami pamięci, które powstają spontanicznie, nie mają żadnej kontroli. A coś przecież trzeba robić z wypalonymi zniczami i sztucznymi kwiatami, które z czasem się brudzą. - Teoretycznie bliscy powinni wystąpić do nas o pozwolenie na zajęcie pasa drogi, ale ja nie przypominam sobie żadnej takiej prośby – mówi Urszula Nelken, rzecznik Zarząd Dróg Miejskich. - Takie zjawiska traktujemy z delikatnością, na pewno nikt nie zleca usuwania zniczy. Czekamy, aż emocje same opadną. Za porządek na ulicach odpowiada Zarząd Oczyszczania Miasta. - Nasi pracownicy usuwają znicze, ale tylko te wypalone. Staramy się to robić z wyczuciem - zapewnia Tadeusz Jaszczołt, dyrektor ZOM. Przyznaje, że krzyży nie ruszają wcale, bo niezręcznie wyrzucać je na śmietnik. Między tradycją a prawem jest wyraźny konflikt. Kodeks drogowy w art. 45 zabrania samowolnego umieszczania na drodze jakichkolwiek znaków, napisów lub symboli. Grozi za to stuzłotowy mandat. - Policja też ma uczucia. Ci ludzie są w żałobie i smutku, trudno dawać im mandat za postawienie znicza - słyszymy od Wojciecha Pasiecznego ze stołecznej drogówki. - A przydrożne krzyże u żywych wzbudzą być może refleksję o zachowaniu ostrożności na drodze.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Olsztyński Ratusz walczy z nietrzeźwymi kierowcami. W swoich gablotach ogłoszeniowych wywiesza sądowe wyroki z danymi osobowymi skazanych. - Bardzo nam się to podoba - twierdzą petenci urzędu. Policjanci twierdzą, że pijani za kierownicą to plaga na drogach. Potwierdzają to statystyki. Tylko sąd może orzec jako dodatkowy środek karny publikację wizerunku i danych osobowych. Z prośbą o umieszczanie takich informacji zwrócił się do Urzędu Miasta, który chętnie zgodził się na to i w gablotach ogłoszeniowych wywiesza sądowe wyroki z danymi osobowymi pijanych kierowców. Na jeden z takich wyroków trafiłem na tablicy ogłoszeniowej obok głównego wejścia. To miejsce, gdzie codziennie przewija się najwięcej petentów. - Bardzo mi się podoba takie wywieszanie - przyznaje mężczyzna czytający wyrok. - Każda metoda walki z pijakami za kierownicą jest godna polecenia. - Jazda w stanie nietrzeźwym to jedno z najcięższych przestępstw. Taka osoba stanowi ogromne niebezpieczeństwo utraty życia dla pozostałych użytkowników dróg. Niestety, ci ostatni giną w wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców - mówi Aneta Szpaderska, rzecznik ratusza. Błażej Gawroński, dyrektor Miejskiego Zespołu Profilaktyki i Terapii Uzależnień, zastanawia się nad prewencyjną skutecznością wywieszanych ogłoszeń. - Na pewno odniesie to skutek wobec kierowcy wymienionego w wyroku - uważa dyrektor Gawroński. - Nie wiem jednak, czy spowoduje to masowe zahamowanie jazdy w stanie nietrzeźwym u innych kierowców. Ale przy tak ogromnej skali problemu, trzeba się chwytać każdej metody. Co o wyrokach wywieszanych w ratuszowych gablotach sądzi policja? Funkcjonariusze nie mają wątpliwości co do skuteczności takich działań. - Popieramy takie publikowanie wyroków. To bardzo dobry sposób na piętnowanie pijanych kierowców - podkreśla Anna Siwek z biura prasowego komendy wojewódzkiej policji. - Takie informacje powinny być umieszczane wszędzie, tak, by zapoznała się z nimi jak największa liczba osób.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Rowerzyści narzekają, że drogowcy budują ścieżki gdzie popadnie, bez jasnej koncepcji, a na dodatek trasy często są niedostatecznie oznakowane. Na dowód pokazują odcinek przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie. W 2004 r. za 150 tys. zł powstała wyłożona kostką polbrukową około 400-metrowa trasa dla rowerów przy ulicy Żołnierskiej. Cykliści nazwali ją przekornie "ścieżką widmo". Zaczyna się przy szpitalu dziecięcym i do niedawna niespodziewanie urywała przy budynku sanepidu, nie łącząc z innymi ścieżkami. Korzystający z niej podkreślali również, że wcale nie należy do bezpiecznych, bo m.in. nie miała wymaganych rozmiarów i brakowało na niej oznakowania. Ścieżka przecina się z kilkoma podporządkowanymi wyjazdami na ul. Żołnierską. - Brakuje zarówno wymalowanych pasów dla pieszych, jak i wyznaczonych przejazdów dla rowerów. Oznacza to, że co chwila trzeba zsiadać z roweru. Krzyżujące się drogi chodnika ze ścieżką rowerową, które także nie miały wyznaczonych pasów. Taka sytuacja to prawdziwa zmora dla rowerzystów, którzy wpadają na beztrosko idących pieszych. - W takiej sytuacji zamiast ścieżką, lepiej byłoby pojechać ulicą, ale tam pojawiły się zakazy wjazdu.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Obcokrajowcy coraz chętniej robią prawo jazdy w Warszawie. Kursy w języku angielskim oferuje już pięć stołecznych szkół nauki jazdy - czytamy w “Gazecie pl.”. Robert Kosmala, instruktor ze szkoły IMOLA, ostatnio często uczy po angielsku: - Zainteresowanie jest bardzo duże, ostatnio praktycznie cały dzień jeżdżę z obcokrajowcami. Trudno mi powiedzieć, ile to dokładnie osób, ale średnio dziesięć miesięcznie. Wszyscy kursanci pana Roberta mogą sami zweryfikować jego angielski w trakcie 45-minutowej rozmowy poprzedzającej kurs. Nie ukrywa jednak, że po angielsku uczy się trudniej: - Nie dla wszystkich moich uczniów angielski jest językiem ojczystym, a tu trzeba znać specyficzne słownictwo. Wielu kursantów cudzoziemców ma również instruktor szkoły Qrsant Adam Wysocki. - To nie tylko osoby, które chcą zrobić prawo jazdy. Także ci, którzy chcą się przystosować do sposobu jeżdżenia w naszym mieście - mówi. Zanim kursanci zasiądą za kółkiem, muszą zaliczyć część teoretyczną - takie zajęcia prowadzone są w trybie indywidualnym.
Dosyć skomplikowany jest natomiast sam egzamin, gdyż odbywa się po polsku, a każdy zdający musi przyprowadzić tłumacza przysięgłego. Nie każdy cudzoziemiec może jednak podejść do egzaminu - prawo jazdy w Polsce może otrzymać tylko osoba, która przebywała w naszym kraju przynajmniej 185 dni w roku. Instruktorzy i cudzoziemcy nie są z tego zadowoleni. - Na egzamin w Polsce byłoby więcej chętnych, na przykład z Niemiec, gdzie taki kurs jest ponaddwukrotnie droższy - podkreśla instruktor Adam Wysocki. Dla porównania w innych krajach Unii Europejskiej, np. we Włoszech czy Irlandii, nie ma podobnych obostrzeń.
Komentuj →
18 sierpnia 2008 |
0
Nowa zabawa nastolatków ze starówki: obrzucić kierowcę auta workiem wypełnionym kilkoma litrami wody – alarmuje “Gazeta pl. Zielona Góra”. Ok. godz. 17.30 pan Paweł jechał swoją dziesięcioletnią alfą Romeo, na szczęście jechał powoli. Zza rogu kamienicy wyłoniła się dwójka nastolatków. Nim się obejrzał, rzucili w jego auto ogromy worek wypełniony wodą. Prosto na przednią szybę. - Huk był przeraźliwy, jakby ktoś rzucił cegłą. Przez moment straciłem panowanie nad kierownicą, dobrze, że nikt nie szedł ulicą, bo mógłbym w niego wjechać. Strasznie się wystraszyłem. Nie wiedziałem co się dzieje - opowiada pana Paweł, który po chwili oprzytomniał i wybiegł z auta, by złapać chuliganów. Pościg zakończył się fiaskiem. Sprawę zgłosił "Gazecie". - Ostrzeżcie przed zabawami nastolatków ze starówki. Mieszkańcy kamienicy niewiele mówią, są już przyzwyczajeni do wybryków sąsiadów. - Nie raz uprzykrzali nam życie, albo się drą wniebogłosy, albo robią głupie kawały. Motyw z workiem wody to ich częsta zabawa. Czasami nawet idą do kolegi kilka pięter wyżej i wyrzucają je przez okno. Uwielbiają patrzeć na mokrych ludzi - opowiada jeden z sąsiadów nastolatków. - Nikt nie prawi im kazań, robią więc, co chcą - tłumaczą mieszkańcy. Sprawę zgłosiliśmy Mariuszowi Olejniczakowi, naczelnikowi sekcji prewencji. Pod wskazany adres wysłał dzielnicowego. Policjant na miejscu sprawdził, jak wygląda sytuacja. - Było spokojnie. Nie zastaliśmy żadnych wyrostków. Pod wskazany adres nie mogliśmy jednak zapukać, ponieważ nie mieliśmy oficjalnego zgłoszenia. Jeśli poszkodowany mężczyzna złoży je w komendzie, wystąpimy o ukaranie nieletnich przed sądem rodzinnym. Za brak należytej opieki może także odpowiedzieć ojciec dzieci - tłumaczy Olejniczak i zapewnia, że dzielnicowy pouczy ojca, by bardziej zajmował się dziećmi.
Komentuj →