9 listopada 2008 |
0
W Polsce panuje przekonanie, że kobiety w ciąży nie powinny zapinać pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem. Prawo drogowe zwalnia je nawet z tego obowiązku. Czy słusznie? Czy w czasie ostrego hamowania, stłuczki lub wypadku, ciężarna kobieta i jej dziecko będą bezpieczne? Zdecydowanie nie! Jeśli kobieta ciężarna nie zapięła pasów bezpieczeństwa, w czasie wypadku na niebezpieczeństwo narażona jest ona sama i jej dziecko. Najczęstszymi obrażeniami w takich sytuacjach jest przedwczesne odklejenie łożyska, które prowadzi do niedotlenienia oraz niedostatecznego odżywienia płodu. Może też dojść do uszkodzenia macicy lub bezpośrednich obrażeń płodu (pęknięcie kości nóg, rąk lub czaszki dzidziusia). Obrażenia te mogą spowodować przedwczesny poród, a czasem prowadzą do śmierci dziecka.
Jak więc kobieta w ciąży może zwiększyć bezpieczeństwo swoje i dziecka podczas jazdy samochodem? Najlepszym sposobem jest korzystanie ze specjalnych pasów bezpieczeństwa. W przypadku kobiet w ciąży najważniejsze jest, aby pasy bezpieczeństwa przytrzymywały przyszłą mamę w miejscach, które są najmniej narażone na urazy. Jednocześnie powinny chronić bardziej wrażliwe części ciała, m.in. brzuch, w którym znajduje się płód.
(273-21)
Przeprowadzone przez firmę Volvo badania, wskazują, że kobieta w ciąży i jej dziecko są najlepiej chronione, gdy kobieta prawidłowo używa trzypunktowego pasa bezpieczeństwa. Znacząco ogranicza on ryzyko obrażeń płodu.
Pasy bezpieczeństwa to podstawowy element wyposażenia samochodu, który zapewnia bezpieczeństwo pasażerom. Nie powinny o tym zapominać kobiety w ciąży. Dla bezpieczeństwa matki i dziecka zalecane jest zapięcie pasów, przy użyciu specjalnego adaptera dla kobiet w ciąży. Pamiętajmy, że tylko lekarz może wydać specjalne pisemne zalecenie, by ze względów zdrowotnych, przyszła mama całkowicie zaprzestała używania pasów. “Niektóre kobiety nie zapinają pasów bezpieczeństwa w zaawansowanej ciąży, gdyż jest to dla nich niewygodne. Niepokoją się też, że silny ucisk pasów podczas nagłego hamowania może zaszkodzić dziecku. Z myślą o bezpieczeństwie przyszłych mam i ich dzieci powstał specjalny adapter do pasów bezpieczeństwa. Powoduje on, że pas nie uciska brzuszka, nie przesuwa się podczas jazdy, a jednocześnie chroni kobietę w ciąży” - mówi Mariusz Sasiak z firmy Netradus Polska, dystrybutora adaptera marki Clippasafe. “Dodatkowym atutem adaptera jest to, że jest on bardzo wygodny. Kobieta będzie się czuła swobodnie zarówno w spodniach jak i w spódnicy” - dodaje. Adapter do pasów doskonale sprawdza się w codziennych podróżach samochodem do pracy i na zakupy, a także w przypadku dalszych wycieczek za miasto. “Koniec z męczącymi podróżami” - mówi Pani Karolina. “Kupiłam go specjalnie na dłuższą podróż z mężem, jest bardzo wygodny i czuje się bezpieczniej kiedy dolny pas jest odciągnięty w dół daleko od mojego brzuszka” - dodaje. Adapter do pasów bezpieczeństwa dla kobiet w ciąży powinien zaleźć się w samochodzie każdej przyszłej mamy. Zapięcie pasów zajmuje chwilę, a może uratować życie przyszłej mamy i dziecka.
(273-22)
Komentuj →
7 listopada 2008 |
0
Jak wynika z badań, aż 67% kobiet kierowców nosi modne fryzury, które mogą w znacznym stopniu ograniczać widoczność w czasie jazdy samochodem i tym samym zagrażać ich bezpieczeństwu!* Za najbardziej “niebezpieczne” fryzury uważane są te z długą grzywką sięgającą linii oczu lub z kosmykami włosów luźno opadającymi na twarz. Trenerzy Szkoły Jazdy Renault przestrzegają przed uczesaniem zasłaniającym oczy w trakcie jazdy. Pomimo ryzyka związanego z ograniczoną widocznością, tylko 21% kobiet odpowiednio upina włosy zanim usiądzie za kierownicą, a prawie 10% przyznaje się, że tego nie robi, gdyż nie chce zniszczyć sobie fryzury. Optymalna widoczność to podstawa bezpieczeństwa w trakcie jazdy. Włosy opadające na oczy mogą znacznie zminimalizować pole widzenia - mówi Zbigniew Weseli, Dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Ograniczona widoczność to nie jedyne ryzyko spowodowane nieodpowiednim uczesaniem. Aż 57% kobiet przyznaje się do poprawiania fryzury w trakcie jazdy. To oznacza oderwanie przynajmniej jednej ręki od kierownicy, co powoduje chwilową utratę kontroli nad pojazdem i odwrócenie uwagi od tego, co dzieje się na drodze – ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Są jednak sposoby na to, aby za kierownicą mieć efektowną i jednocześnie praktyczną fryzurę. W samochodzie warto mieć akcesoria, które pozwolą “przytrzymać” kosmyki włosów podczas jazdy. Równie przydatne mogą być okulary przeciwsłoneczne, które założone na głowę pozwalają odsłonić twarz. W trakcie prowadzenia samochodu najwyższym kryterium mody powinien być zdrowy rozsądek - dodają trenerzy.
*źródło: Sheila’s Wheels/ newspress.co.uk
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
(273-11)
Nietypowe barierki i słupki, które przypominają kierowcom dziecięce klocki, będą strzegły bezpieczeństwa uczniów w śląskim Radzionkowie. To pierwsze miasto w Polsce, które zdecydowało się na estetyczne i nowoczesne rozwiązania belgijskich projektantów - informuje “Gazeta Wyborcza”. Przed rokiem w mieście zamontowano specjalny radar. Obliczył on, że rocznie w okolicach tutejszych szkół przejeżdża 1,7 mln samochodów. Z tego aż 50 tys. kierowców miesięcznie przekracza w ich rejonie dozwoloną prędkość 40 km na godz! - Dlatego w szczególny sposób musimy dbać o bezpieczeństwo dzieci. Ale postanowiliśmy to zrobić w taki sposób, aby jednocześnie poprawić estetykę naszego miasta. Nie chcemy kolejnych biało-czerwonych barierek - tłumaczy Krzysztof Kula, wiceburmistrz Radzionkowa. Władze miasta podpatrzyły odpowiednie rozwiązanie na wystawie "Dizajn w przestrzeni publicznej. Bezpieczeństwo", trwającej od września w Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Prezentowane są tu różnego rodzaju przedmioty i urządzenia, w tym tzw. meble miejskie, których zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa ludzi w miejscach publicznych - na placach, ulicach, kawiarniach czy w hotelach. Ich najważniejszymi cechami są funkcjonalność i nowoczesny wygląd nadany przez europejskich projektantów. To np. stojaki na rowery w kształcie litery M, do których można przypiąć oba koła jednocześnie, płot upiększony koronką z drutu czy klipsy mocujące torebkę do stolika w kawiarni. Radzionków zainteresował się systemem Julia belgijskiej firmy Wolters, czyli specjalnym zestawem kolorowych i odblaskowych barierek, ławek i słupów zwieńczonych symbolem wyprostowanej dłoni. Jest montowany w Belgii i Holandii przed szkołami i przedszkolami. Zapoczątkował tam społeczną dyskusję na temat bezpieczeństwa dzieci. Nie tylko uniemożliwia uczniom nagłe wybiegnięcie na jezdnię, ale przede wszystkim ostrzega przejeżdżających kierowców, uświadamiając im, że ten obszar należy do dzieci. - Ten zestaw przypomina dziecięce klocki, dlatego kierowcy już podświadomie otrzymują sygnał, że w pobliżu mogą być uczniowie i należy zachować ostrożność - mówi Kula. Miasto w przyszłorocznym budżecie zarezerwowało już 60 tys. zł na zamontowanie Julii przy dwóch szkołach przy ul. Szymały i Knosały. Doszło też do spotkania z przedstawicielami belgijskiej firmy, a wkrótce zostanie opracowany odpowiedni projekt. Wiosną odbędą się też konsultacje z rodzicami, co jest bardzo ważnym elementem całego przedsięwzięcia. Ich celem jest uświadomienie im, jak dorośli i dzieci powinni zachowywać się w drodze do szkoły. To pierwsze miasto w Polsce, które zdecydowało się na wykorzystanie nowocześnie zaprojektowanych rozwiązań. - Bardzo się cieszymy, że nasze działania przyniosą konkretne realizacje. Radzionków stanie się pozytywnym przykładem dla innych gmin, jak w prosty sposób poprawiać bezpieczeństwo i estetykę przestrzeni publicznej - mówi Ewa Gołębiowska, dyrektorka Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości.
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
Indywidualna komunikacja zbiorowa? Tak, to nie pomyłka. I nie chodzi o rowery jak w Amsterdamie czy Paryżu. Daimler AG zainicjował w Ulm rewolucyjny program car2go. Od kilku dni środkiem komunikacji publicznej są tam Smarty. "Celem projektu car2go jest zrewolucjonizowanie miejskiej jazdy samochodem" - mówi Dieter Zetsche, prezes Daimler AG i szef Mercedes-Benz Cars. Flota 50 smartów fortwo została udostępniona na terenie całego Ulmu, świadcząc indywidualne usługi transportowe, dostępne w każdej chwili, a auta mogą być użytkowane przez dowolnie długi okres. Klient ma dostęp do pojazdu w dowolnej chwili i w odległości zaledwie kilkuminutowego spaceru, a po zakończeniu podróży parkuje wynajęty samochód gdzieś na terenie miasta. Klient, który zarejestruje się w systemie car2go, otrzymuje elektroniczny chip i numer PIN. Do korzystania z systemu przydaje się telefon komórkowy lub laptop z dostępem do Internetu. Chip dołączany jest do prawa jazdy wypożyczającego. Z usługi car2go można skorzystać na kilka sposobów. Opcja pierwsza: "wynajem od ręki" - gdziekolwiek klient znajdzie zaparkowanego wolnego Smarta, może z niego od razu skorzystać. Aby to zrobić, przez chwilę eksponuje swoje prawo jazdy na wysokości czytnika umieszczonego za szybą auta. Uzyskuje dostęp do wnętrza auta, zajmuje miejsce i wprowadza swój numer PIN. Po czym odjeżdża. Opcja druga: nie szukamy dostępnego auta na ulicy, tylko lokalizujemy je za pośrednictwem Internetu lub specjalnej infolinii. Opcja trzecia: wynajmujemy pojazd z dobowym wyprzedzeniem. Wówczas namiary zarezerwowanego pojazdu z wyprzedzeniem wysyłane są sms-em do klienta. Ważne, że czas wynajmu nie jest ograniczony. Nie ma też obawy, że wynajętego Smarta ktoś nam podbierze podczas krótkiego postoju, np. w trakcie robienia zakupów lub wizyty u lekarza. Równie bezproblemowy jest zwrot pojazdu. Po prostu pozostawiamy auto na dowolnym ogólnodostępnym miejscu parkingowym lub postojowym w obrębie miasta, także przy drodze, jeśli znaki tego nie zabraniają. Ponadto - przy dworcach i lotniskach - wydzielono specjalnie miejsca postojowe oznaczone "car2go". Za korzystanie z auta w systemie car2go klient płaci w dogodnej formie miesięcznego rachunku - jak za telefon. Stawka: w Ulm 19 centów za minutę. Dla porównania litr benzyny super to 1,26 euro. Obecnie w miejskim systemie cargo jest 50 Smartów dostępnych tylko dla pracowników Daimler AG. Dlaczego tylko dla nich i kiedy skorzystają z tego systemu mieszkańcy i turyści? Odpowiada Robert Henrich, kierownik projektu: "Chcemy zebrać doświadczenia. Zbadać m.in. kwestie techniczne i serwisowe, a także zachowania osób testujących usługę. Kolejna faza projektu rozpocznie się już wiosną przyszłego roku. Wtedy znacznie zwiększymy park samochodowy, a grupa potencjalnych użytkowników systemu car2go zwiększy się, aby objąć wszystkich mieszkańców i osoby odwiedzające Ulm. Taki system marzy nam się i w naszych miastach. Jednak do pokonania są trzy bariery wysokie jak wieża katedry w Ulm: biurokracja, niska kultura techniczna społeczeństwa, przyzwolenie lub bierność wobec wandalizmu.


(273-9 i 273-10)
^ Mały samochodzik ma jeszcze jedną niewątpliwą zaletę. Zdecydowanie łatwiej znaleźć dla niego miejsce do parkowania i zaparkować.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
5
Poniżej reportaż z warszawskiego osiedla mieszkaniowego. Mieszkańcy wprowadzali się do osiedla ogrodu - tak być miało i przez pierwsze lata było. Wzdłuż osiedla wybudowano dwa olbrzymie dwupoziomowe strzeżone parkingi dla mieszkańców. Jednak właściciele (mieszkań i pojazdów) doszli do wniosku, iż taniej jest nie płacić za parking, czyli... parkować pod własnym oknami. Nie ma już osiedla - ogrodu, jest osiedle - parking. A właściwy parking - ten stoi prawie pusty i wynajmuje miejsca sąsiednim osiedlom. Takie jest obowiązujące prawo właścicieli! Decyduje większość! A większość to... zmotoryzowani. Szansa na wyprowadzenie pojazdów z tego osiedla i wielu jemu podobnych, jest niestety niewielka. A kiedyś, kiedyś... to już było. Oczywiście są tacy, którzy nie parkują na własnych trawnikach itp. o tym kolejny reportaż. Z zainteresowaniem zapoznamy się z Państwa wypowiedziami i doświadczeniami w tej sprawie. Czekamy na nie, mile widziane fotografie. Popatrzmy, choć to smutne obrazki. Redakcja.
(273-4)
^ To uliczka każdego wieczoru całkowicie zastawiana pojazdami, właściciele blokują ruch obok ich domu, który w ten sposób odbywa się sąsiednią uliczką. Tak więc, mają bezpieczne miejsca parkingowe (osiedle chronione) oraz ciszę i spokój. Pomysłowe?
(273-5)
^ To (jeden z wielu) szczególny “miłośnik swojego wypielęgnowanego pojazdu”. Gdyby była potrzeba wyniesienia chorego na noszach, byłoby to niemożliwe, ale autko jest tak blisko swojego właściciela! Administracja nieśmiało namalowała nawet żółte linie, które miały właśnie zabezpieczyć przed sugerowaną sytuacją, jak widzimy nie wszystkich takie przepisy obowiązują.
(273-7)
^ Tu kiedyś był trawnik. “Dzielni” właściciele pojazdów zawłaszczyli zieleń. Co prawda starali się wybrukować “swoje” miejsca parkingowe nieco bardziej ekologicznymi kostkami betonowymi (pewnie śpią spokojniej), ale nadal parkują tam gdzie żyją oni sami i ich sąsiedzi, gdzie bawią się dzieci, gdzie spacerują matki z wózkami... i tak wszyscy wdychają spaliny kilkudziesięciu zaparkowanych samochodów.
Komentuj →
10 listopada 2008 |
0
Kierowca tira jechał z 4 promilami - Dolnośląscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który kierował ciężarówką mając 4 promile alkoholu w organizmie. Dyżurny lubińskiej policji został telefonicznie poinformowany przez jednego z kierowców o ujęciu przez niego nietrzeźwego kierowcy. Tymczasem wczoraj około godziny 7:10, policjanci świnoujskiej drogówki zatrzymali nietrzeźwego kierującego lexusem, który tuż przed kontrolą zamienił się miejscami z pasażerką, by uniknąć badania trzeźwości. Dzwoniący oświadczył, że podczas pokonywania przez niego trasy Ścinawa - Lisowice, jadąca z naprzeciwka całą szerokością drogi ciężarówka, zmusiła go do ucieczki na pobocze. Mężczyzna zawrócił i ruszył w skuteczny pościg za piratem drogowym. Po otrzymaniu tej informacji dyżurny niezwłocznie wysłał na miejsce patrol policji. W wyniku przeprowadzonego przez funkcjonariuszy badania okazało się, że ujęty, 28-letni kierowca ciężarówki ma 4 promile alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali go i umieścili w policyjnym areszcie. Dzięki zaangażowaniu mężczyzny, który ujął nietrzeźwego kierowcę, być może udało się uniknąć tragedii, w której mogły ucierpieć inne osoby. Za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości grozi kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Tymczasem policjanci ze Szczecina kontrolowali samochody kolejno opuszczające terminal promowy. Kiedy policjant zbliżał się do lexusa zauważył, że kierujący nim mężczyzna zamienia się miejscami z pasażerką. Kobieta zapytana o powód tej zamiany stwierdziła, że kierujący mężczyzna jechał tylko przez chwilę. 41-letniego Adama G. poddano badaniu trzeźwości. Mieszkaniec Krakowa miał 0,52 promila alkoholu. W trakcie kontroli okazało się także, że nie posiada on przy sobie dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdem. Mężczyznę zatrzymano. Odpowie on przed świnoujskim sądem za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz za brak prawa jazdy podczas kontroli drogowej.
Nietrzeźwy 16-latek spowodował kolizję - Dwa rozbite samochody, zablokowana droga i wizyta w szpitalu. To efekt wieczornej przejażdżki pijanego 16-latka z Płocka. Chłopak jest dobrze znany policjantom. Teraz po raz kolejny odpowiadał będzie przed sądem dla nieletnich. Do zdarzenia doszło wczoraj na rondzie Wojska Polskiego w Płocku. 16-letni chłopak jechał samochodem renault, który wziął od swojej matki. Dojeżdżając do ronda nie ustąpił pierwszeństwa kierowcy fiata stilo i doprowadził do zderzenia. Na szczęście kierowca uderzonego pojazdu nie odniósł żadnych obrażeń, natomiast nastolatek rozciął sobie skórę na czole i został zabrany do szpitala. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zbadali chłopaka alkomatem, który wskazał blisko 1,7 promila. Okazało się, że chłopak nie ma prawa jazdy. Jest dobrze znany płockiej policji. Od dwóch lat objęty był nadzorem przez zespół do spraw nieletnich. Pomimo tego chłopak nadal sprawiał kłopoty wychowawcze. Nadużywał alkoholu, brał udział w bójkach, a przede wszystkim nie chciał chodzić do szkoły. Teraz odpowie przed sądem dla nieletnich za jazdę po pijanemu i spowodowanie kolizji.
Kobieta za kierownicą z 3 promilami - Kamieńscy policjanci zatrzymali 36-letnią kobietę, która prowadziła samochód mając blisko 3 promile alkoholu w organizmie. Teraz odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości zagrożone karą do 2 lat pozbawienia wolności i kilkuletnim zakazem sądowym prowadzenia pojazdów. Dziwnowscy policjanci zatrzymali do kontroli drogowej samochód opel astra, który wężykiem przejeżdżał obok policyjnego radiowozu. Barbara G. 36-letnia mieszkanka gminy Dziwnów, tłumaczyła, że wraca z imprezy od koleżanek. Badanie na zawartość alkoholu w organizmie wykazało u niej blisko 3 promile. Kobieta nie miała szczęścia, gdyż patrol policji zatrzymał ją do kontroli nieopodal jej posesji. Szczęście mieli natomiast inni uczestnicy ruchu, dla których nietrzeźwa kobieta była śmiertelnym zagrożeniem. Barbara G. usłyszy zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, grozi jej do 2 lat pozbawienia wolności. Kobieta jest posiadaczką prawa jazdy od 7 lat, ale za jazdę po alkoholu długo za kierownicę nie wsiądzie.
Komentuj →
9 listopada 2008 |
0
Komentarz: Wszystko dobrze jest tylko jeden problem, czyli TEMIDA. Nie rozwodząc się specjalnie w tym temacie podam tylko jeden przykład. W połowie 2007 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował uprawnienia Straży Miejskiej do stosowania urządzeń samoczynnie rejestrujących prędkość, czyli popularnych fotoradarów. Stąd Straże Miejskie zebrany materiał dowodowy zarejestrowany zalegalizowanymi urządzeniami, czyli zdjęcia tzw. piratów drogowych przekazywały organowi uprawnionemu jakim jest Policja w celu pokarania sprawców tych wykroczeń. I na to nasze wspaniałe Sądy znalazły rozwiązanie umarzając takie sprawy uzasadniając to tym, że materiał dowodowy nie pochodzi od organu uprawnionego. Myślę, że i w tym przypadku będzie podobnie. Stąd materiał zarejestrowany podczas egzaminu bardziej będzie przydatny do wyjaśnienia zdarzeń drogowych jak do karania sprawców wykroczeń. Z drugiej strony patrząc, gdyby dopuścić taki materiał i zobowiązać Policję do karania na jego podstawie to każdy obywatel posiadający aparat choćby w telefonie przekazałby tyle materiału dowodowego np. dot. złego parkowania, że organ ten już nic innego nie byłby w stanie robić. (Owad)
Komentuj →
9 listopada 2008 |
0
“Gazeta Wyborcza Olsztyn” relacjonuje: Kierowca zatrzymał się na przystanku przy remontowanej krzyżówce ulic Wilczyńskiego z Sikorskiego i dalej, do domu na os. Generałów, musiałam dotrzeć piechotą - mówi zdenerwowana kobieta, która zadzwoniła do "Gazety". Na "Ostry dyżur" dziennikarzy - 94 86 - zadzwoniła czytelniczka, która prywatnym busem linii 150 dojeżdża na os. Generałów. - Kierowca powiedział, że dalej nie jedzie, bo nie zamierza stać w korku i tracić kursów - relacjonuje kobieta. - Firma przewozowa, nawet prywatna, powinna chyba uprzedzać ludzi, że z powodu remontu dróg trasa jest skrócona. Leszek Bałecki, właściciel firmy PKM Olsztyn, która obsługuje tę linię: - Niestety, mogło dojść do takiego zdarzenia. Nasi kierowcy, próbując po południu przejechać kilkusetmetrowy odcinek w okolicy remontowanego skrzyżowania ulic Wilczyńskiego z Sikorskiego, mają opóźniony kurs o jakieś 10 minut. Moim zdaniem, nie byłoby takich sytuacji, gdyby policjanci kierowali ruchem, kiedy robotnicy kończą pracę. Problemy z przejazdem przez Jaroty zaczęły się jeszcze latem. Najpierw drogowcy zaczęli przebudowę skrzyżowania ulic Wilczyńskiego i Kanta. Gdy pod koniec sierpnia doszedł remont wspomnianego skrzyżowania Sikorskiego z Wilczyńskiego i Wilczyńskiego z Jarocką, przy kościele na Jarotach zaczęło się prawdziwe zamieszanie. A to nie koniec kłopotów. Od środy z powodu remontu będzie zamknięta ul. Jarocka od strony Butryn. Dojazd do domów będzie możliwy ulicami Flisa i Janowicza.
Komentuj →
8 listopada 2008 |
1
Czy chciałbyś być na ich miejscu? - na takie pytanie będą musieli odpowiedzieć kierowcy, parkujący na miejscach dla niepełnosprawnych. Zadawać je będą wolontariusze przy bydgoskich marketach. Akcja potrwa przez cały listopad. To jeden z elementów ogólnopolskiej kampanii. Wolontariusze będą pojawiać się pod marketami w weekendy. Zaopatrzeni w ulotki mają docierać do kierowców zajmujących koperty. - Często robią to bezmyślnie. Kilka razy zwróciłem uwagę takim ludziom - opowiada Krzysztof Kranz, koordynator akcji w naszym mieście, który sam porusza się na wózku. - Tłumaczyli, że to tylko na chwilę, albo że nie zauważyli znaku. Dla nich kłopotem nie jest dotarcie gdziekolwiek pieszo, a dla mnie wysiąść w byle jakim miejscu to ogromny problem. Potrzebuję 3-4 minuty na wydostanie się z samochodu, tamując w tym czasie ruch. I właśnie po to są koperty.
Komentuj →
8 listopada 2008 |
0
Mimo teoretycznych egzaminów na prawo jazdy, znaki drogowe pozostają tajemnicą dla wielu walijskich kierowców. Najnowsze badania dowodzą, że ponad 60 proc. ankietowanych nie rozpoznaje tablicy oznaczającej początek ścieżki rowerowej, zaś 40 proc. nie rozumie znaku sygnalizującego nierówności na drodze. 23 proc. wszystkich badanych kierowców nie rozpoznało aż 7 podstawowych znaków, jakie prezentowano im w trakcie ankiety.
Komentuj →
8 listopada 2008 |
0
Jeszcze w 2008 roku do policjantów w całym kraju trafi 250 nieoznakowanych radiowozów. Biuro logistyki KGP podpisało umowę na dostawę 600 nieoznakowanych aut. To już siódma umowa podpisana w tym roku związana z wymianą policyjnej floty. Do końca grudnia do jednostek terenowych zostanie przekazanych 1 897 nowych samochodów osobowych, 855 furgonów, 154 aut terenowych, 13 pojazdów specjalnych, 24 dużych więźniarek i 224 samochodów operacyjnych nieoznakowanych. Umowy na dostawy 2 515 radiowozów oznakowanych zawarły już wytypowane komendy wojewódzkie i CSP w Legionowie. Policjanci już wkrótce przesiądą się również do nowych samochodów nieoznakowanych. Do ich dyspozycji będą: Kia Cee`d, Fiaty Bravo, Ople Astra II i Ople Vectra, Skody Superb, Volkswageny Passaty i Fordy Mondeo. W sumie planowany jest zakup blisko 2330 takich pojazdów (ponad 820 aut zakupi KGP, 600- KWP w Lublinie, 500 - KWP w Szczecinie, 310 - KWP w Radomiu).
Komentuj →
7 listopada 2008 |
0
Ecodriving coraz popularniejszy także w Polsce – komentuje “Gazeta Pomorska”. Wysokie ceny paliw sprawiają, że kupując auto patrzymy nie tylko na cenę. Również na to, ile będzie kosztować przejazd nim 100 kilometrów. Patrzymy więc na fabryczne notowania zużycia paliwa. Te jednak są często mocno naciągane i mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zazwyczaj w czasie normalnej eksploatacji zużywają od litra do dwóch więcej. Można jednak ograniczyć zużycie. Szybka i agresywna jazda zazwyczaj zmusza kierowcę do częstego hamowania i wciskania mocniej pedału gazu. Efekt? Większe spalanie, co - niestety - kosztuje. A można - stosując zasady ekodrivingu - te koszty ograniczyć. I to nawet o 20 procent. Nie ma polskiego odpowiednika tego słowa. Najbliższe jest mu "ekojazda”. Ekologiczny, a przy tym ekonomiczny i bezpieczniejszy sposób jazdy autem narodził się 10 lat temu w Skandynawii. Dlatego Skoda promocję swej fabii greenline wraz z rajdem "na kropelce” zorganizowała dla dziennikarzy w Szwecji. Byłem tam, spece z firmy Szkoła - Auto uczyli nas zasad ekodrivingu. (To był mój trzeci rajd, w którym najwyżej punktowane było zużycie paliwa. Pisałem już o samym rajdzie. Dziś o zasadach ekodrivingu. Jak jeździć, by zużyć jak najmniej paliwa? Nie wciskaj pedału gazu przy uruchamianiu silnika i nie rozgrzewaj go na postoju. Uruchomiłeś silnik - ruszaj, rozgrzeje się w czasie jazdy i jak najszybciej wrzucaj "dwójkę”. Utrzymuj silnik w ekonomicznym zakresie obrotów (między 1500 a 2500 obrotów na minutę. Wyłącz silnik, jeśli musisz się zatrzymać na dłużej niż 30 sekund. Co prawda włączony silnik zużywa wtedy niewiele paliwa - od 05 do 1 litra na godzinę - ale warto wiedzieć, że przez trzy minuty na postoju auto zużywa go tyle, ile w czasie jazdy z prędkością 50 km/godz. na odcinku 1 kilometra. Nie używaj biegu jałowego przed dojazdem do skrzyżowania czy jazdy z góry, tylko jedź z włączonym biegiem - bez naciskania pedału gazu. Hamowanie silnikiem oszczędza hamulce i kieszeń, bo w nowoczesnych autach wtryskiwacze w czasie jazdy "z ujęciem gazu” nie wtryskują paliwa. Biegi staraj się zmieniać zanim silnik osiągnie maksymalne obroty, w czasie jazdy nie schodź poniżej 1000 obrotów na minutę. Dbaj o stan techniczny auta. W tym również o ciśnienie powietrza w oponach. Staraj się nie wozić zbędnych rzeczy w bagażniku. 10 kg więcej kosztuje 0,1 litra paliwa... To najważniejsze zasady ekodrivingu. Co o nich sądzisz? - pyta redakcja.
Komentuj →
7 listopada 2008 |
0
Informacja BOTM dot. zakazu poruszania się samochodów ciężarowych na autostradzie austriackiej:
Zgodnie z otrzymanym pismem z Wydziału Handlowego Ambasady Austrii informujemy, że nastąpiły zmiany zakazu poruszania się w godzinach nocnych samochodów ciężarowych na austriackiej autostradzie Inntal A12:
Zakaz poruszania się w godzinach nocnych na autostradzie Inntal A 12 obowiązuje dla obydwu kierunków jazdy na odcinku pomiędzy 6,35 a 90 km autostrady dla samochodów ciężarowych, ciągników siodłowych oraz samochodów ciężarowych z przyczepami o maksymalnej dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 7,5 t.
* Od 01.05 do 31.10. każdego roku w dni robocze w godz. 22.00-5.00 oraz w niedziele i w dni świąteczne w godz. 23.00-5.00
* Od 01.11.do 30.04. każdego roku w dni robocze w godz. 20.00-5.00 oraz w niedziele i w dni świąteczne w godz. 23.00-5.00
Wyjątki:
Zakaz nie dotyczy przewozów towarów łatwo psujących się, żywych zwierząt oraz przejazdów mających na celu niesienie pilnej pomocy medycznej.
Do 31.10. 2009r. zakaz ten nie obowiązuje również w przypadku przejazdów samochodów ciężarowych klas Euro 4 i 5 bez przyczep oraz samochodów ciężarowych z przyczepami i ciągników siodłowych klasy Euro 5. Nowa regulacja obowiązuje od 1 listopada br.
Komentuj →
6 listopada 2008 |
0
Na czym polega test łosia? Szwedzi, którzy mają problemy z wybiegającymi na drogę łosiami zaczęli sprawdzać, jak zachowuje się dane auto przy tzw. awaryjnym omijaniu przeszkody.
Komentuj →
6 listopada 2008 |
0
W dniach 5-6 listopada br. w Przemyślu odbyło się IX posiedzenie Komitetu Sterującego Pan-Europejskiego Korytarza Transportowego Nr III (Berlin/Drezno – Wrocław – Kraków – Lwów – Kijów). Konferencję, zorganizowaną przez Ministerstwo Infrastruktury oraz Izbę Celną w Przemyślu i Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad O/ Rzeszów, prowadził Przewodniczący Komitetu Sterującego Pan-Europejskiego Korytarza Transportowego nr III Jurgen Papajewski, reprezentujący Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Rozwoju Miast RFN. W posiedzeniu uczestniczyli reprezentanci ministerstw ds. transportu z Niemiec, Ukrainy i Polski oraz przedstawiciele PKP S.A., PKP PLK S.A., PKP CARGO S.A., GDDKiA, ZMPD, Izby Celnej w Przemyślu. Głównym punktem programu IX Komitetu Sterującego Korytarza III była wizytacja terenowa przygranicznych drogowych i kolejowych połączeń na granicy polsko-ukraińskiej oraz przejść granicznych w Medyce (kolejowe i drogowe) i w Korczowej (drogowe). Uczestnicy posiedzenia dokonali wizji lokalnej przejść granicznych w Medyce i Korczowej, tj. granicy strefy Schengen z Ukrainą, a także zostali zapoznani z procedurami odpraw celnych na tych przejściach granicznych. Podczas posiedzenia, zostały omówione następujące sprawy dotyczące problematyki Korytarza Nr III: przegląd infrastruktury drogowej i kolejowej, aktualne informacje na temat systemu SUW 2000, procedury przekraczania granicy strefy Schengen, ograniczenia w przeładunku towarów, zastosowanie jednolitego listu przewozowego CIM/SMGS oraz optymalne wykorzystanie korytarza III przez przewoźników drogowych. Spotkanie, zorganizowane na terytorium Polski, stanowi kontynuację współpracy niemiecko-polsko-ukraińskiej przy udziale Komisji Europejskiej. Współpraca ta jest uregulowana w "Memorandum of Understanding" – dokumencie o charakterze deklaracji, podpisanym przez ministrów ds. transportu ww. państw i Komisarza ds. Transportu UE. Wyniki posiedzeń komitetu stanowią przedmiot stałego monitoringu Grupy Koordynacyjnej ds. korytarzy transportowych, utworzonej w ramach Komisji Europejskiej.
Komentuj →
6 listopada 2008 |
0
(273-12) < Te znaki będą miały dwa metry wysokości
Kolejarze ostrzegają kierowców: przy przejazdach na trasie Bydgoszcz-Chełmża umieszczone będą duże znaki, że tędy pojadą pociągi. Osiem lat temu kolej jechała na tej trasie ostatni raz. Ruch jest wznawiany za tydzień. Pomiędzy stacją Bydgoszcz Wschód i Chełmżą są aż 42 przejazdy przez tory i większość z nich jest niestrzeżona. Zaczną działać szlabany. Datkowo, żeby zwiększyć bezpieczeństwo, pociągi będą musiały zwalniać do 20 km na godz. W pozostałych miejscach, gdzie autobusy szynowe rozwiną prędkość do 80 km na godz., kierowcy będą zmuszeni do bardzo dużej ostrożności. - Przy każdym z tych przejazdów ustawione będą duże tablice informacyjne. Dodatkowo przekazujemy do gmin plakaty z prośbą o rozwieszenie ich w najważniejszych punktach miejscowości, a policjanci będą kierowcom wręczać ulotki - mówi Włodzimierz Kiełczyński, zastępca dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w Bydgoszczy. Pociągi do Chełmży będą jeździły sześć razy dziennie, a dwa razy na krótszej trasie do Unisławia Pomorskiego.
Komentuj →
6 listopada 2008 |
0
“Gazeta Wyborcza Łódź” relacjonuje: Nie chcieliśmy kolejnej pogadanki podczas lekcji, tylko uświadomienia dzieciom, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nie na drodze - mówią policjanci. A na te niebezpieczeństwa są narażone najczęściej dzieci, które do szkół dojeżdżają z małych wiosek i wsi. - To one ryzykują najwięcej podczas wieczornej drogi do domu poboczem, gdy już wysiądą z gimbusu czy gdy idą do niego rano - tłumaczy podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Stąd pomysł na pokaz w Koluszkach, gdzie do szkół dojeżdża dużo dzieci z powiatu łódzkiego wschodniego. - Postawiliśmy na konkretny pokaz, a nie kolejną pogadankę - mówi posterunkowa Anna Ziętara z KPP w Koluszkach. - I zaprosiliśmy na niego 300 dzieci z III klas szkół podstawowych, które często same podróżują do szkół. Przed urzędem miasta, na ogromnym parkingu i ulicy dojazdowej, dzieci mogły się na własne oczy przekonać, co się stanie, gdy idą poboczem, a obok przemknie rozpędzony tir. Ten - podczas pokazu - bez problemu samym pędem powietrza przewrócił stojący obok manekin. A jechał o wiele wolniej, niż na polskich drogach. Dzieci zobaczyły, jak duża jest różnica między drogą hamowania samochodu osobowego i ciężarowego i jak niebezpieczne przez to jest przebieganie przez jezdnię w miejscach niedozwolonych, gdy tir nie ma szans wyhamować, choćby jego kierowca chciał. Uczniowie na własne oczy przekonali się, jakie pole widzenia ma siedzący w kabinie kierowca tira i jak ważne jest, by na drodze po zmroku były widoczne dzięki odblaskowym kamizelkom czy naszywkom. - Łatwiej trafić do wyobraźni dziecka pokazując mu niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą nie tylko małe samochody osobowe, ale także ciężarowe. Całe to przedsięwzięcie ma uzmysłowić uczniom zagrożenia, jakie czyhają na nie podczas codziennej drogi do szkoły oraz propagować właściwe zachowanie na drodze. Trzecioklasiści dostali też kamizelki odblaskowe oraz zestawy oświetleniowe do rowerów - mówi posterunkowa Ziętara.
(273-13
Komentuj →
6 listopada 2008 |
0
Do Zielonej Góry na egzaminy prawa jazdy coraz częściej przyjeżdżają kursanci z sąsiednich województw. Efekt? Kolejki rosną, a zdawalność spada - donosi “Gazeta Wyborcza”. Sytuacja trwa od kilku miesięcy. Jeszcze we wrześniu swoje dokumenty przyniosło 3,7 tys. przyszłych kierowców. Już w październiku wszystkich zdających było ponad 4,1 tys. - Do tej pory miesięcznie mieliśmy wzrost zdających o ok. 8 proc. We wrześniu i październiku nowych zapisujących się na egzaminy było o 15 proc. więcej - wylicza Ireneusz Plechan, dyrektor ośrodka. Jak zauważa, stale przybywa osób, które po prawo jazdy przyjeżdżają do nas z innych województw. Zielonogórski ośrodek ma szczegółowe dane z września. Wtedy do egzaminu praktycznego przystąpiło 2,7 tys. Lubuszan. Z ościennych województw na egzamin najchętniej przyjeżdżają kursanci z Dolnego Śląska. Na początku jesieni było ich 455. Zaraz za nimi są Wielkopolanie - ok. 100 osób. Co miesiąc w Zielonej Górze egzamin zdaje też po kilka osób z województw kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, opolskiego, pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Kandydaci, którzy przyjeżdżają do nas z innych regionów, to 20 proc. wszystkich zdających w tutejszym WORD. Dlaczego zdaje u nas tylu chętnych spoza regionu? Instruktorzy i pracownicy WORD wymieniają dwa najważniejsze powody - w Zielonej Górze kolejki są krótsze niż w innych ośrodkach i łatwiej jest zdać egzamin. Z Dolnego Śląska i Wielkopolski do Lubuskiego przyjeżdżają przede wszystkim kursanci, którzy mają znacznie bliżej do Zielonej Góry niż do ośrodków w swoim województwie. Lech Nowakowski, właściciel szkoły nauki jazdy ze Zbąszynia, nigdy nie wskazuje swoim uczniom, w którym ośrodku mają zdawać. - Sugeruję jedynie, że lepiej będzie w Zielonej Górze. To znacznie spokojniejsze miasto niż na przykład Poznań. Zresztą tam na egzamin trzeba czekać ponad miesiąc, w Zielonej Górze zaledwie kilka dni. Ten argument zazwyczaj przekonuje kursantów, żeby tu przywieźć papiery - mówi. W trakcie 30-godzinnego kursu większość lekcji przeprowadza właśnie w Zielonej Górze. W trasę zabiera wówczas dwóch kursantów. Podobnie działa Jarosław Hładczuk z Głogowa. Od lat jego uczniowie wybierają wyłącznie Zieloną Górę. - Wcześniej zdawali w Legnicy. Tam jednak zbyt często w ośrodku egzaminującym zmienia się samochody. Nie opłacało mi się wymieniać auta co dwa lata. W Zielonej Górze mam przynajmniej pewność, że kursanci będą mogli zdawać na renault clio czy fiacie punto, którymi sam jeżdżę - mówi Hładczuk. Rocznie udaje mu się wyszkolić 250 kierowców. Od kwietnia br. w zielonogórskim WORD na pierwszy egzamin czeka się znacznie krócej niż wcześniej. Po zakończonym kursie kandydaci na kierowców czekają najwyżej 10 dni na sprawdzian. W praktyce terminy są wyznaczane już po siedmiu dniach. - Inne WORD-y w Polsce już próbują wprowadzić podobne zmiany. Co Zielona Góra ma z tego, że przyjeżdża do nas tak dużo zdających z ościennych regionów? - Tak naprawdę tylko kłopot. Kolejki się coraz bardziej wydłużają. Im więcej zdających, tym zdawalność mniejsza. Do tej pory w Zielonej Górze utrzymywała się na poziomie ok. 33 proc. Dziś wynosi niecałe 31 proc. - wylicza Plechan. - Nie ma rejonizacji dla zdających. Nikomu nie możemy zabronić zdawać u nas. Zresztą zdarza się, że wśród zdających z Wielkopolski są właśnie Lubuszanie. To może być na przykład młodzież z Zielonej Góry, która studiuje w Poznaniu, tam robi kurs, a u nas zdaje egzamin - wyjaśnia dyrektor. Dyrektorzy WORD-ów z innych miast przyznają, że kolejki w ich ośrodkach są dłuższe niż w Zielonej Górze. Do gorzowskiego WORD też przyjeżdżają kandydaci na kierowców z innych województw, ale zjawisko jest znacznie mniejsze niż w Zielonej Górze. - Dziennie przyjmujemy ok. 200 dokumentów z zapisami. Z tego najwyżej pięć osób jest spoza rejonu gorzowskiego - mówi Stanisław Gortat, zastępca dyrektora. W Gorzowie zdają przede wszystkim kursanci ze szkół z województw wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. Na pierwszy egzamin trzeba tu czekać miesiąc.
Komentuj →
5 listopada 2008 |
1
Do jadącego na sygnale krajową siódemką radiowozu konweniującego więźnia niespodziewanie "przykleił się" jakiś samochód. Ponieważ auto przez dłuższy czas jechało "na zderzaku" radiowozu z włączonymi światłami awaryjnymi, policjanci obawiali się, że jest to próba odbicia konwojowanego przez nich więźnia i wezwali posiłki. Po dwóch nieudanych próbach, pędzącego za radiowozami mercedesa udało się zatrzymać dopiero na blokadzie ustawionej przez policję nieopodal Ostródy. Okazało się, że za kierownicą "bandyckiego" auta siedzi poseł. Ten sytuację tłumaczył pośpiechem. Dzięki immunitetowi nie został nawet ukarany mandatem, policjanci spisali jedynie notatkę służbową, która trafi najprawdopodobniej do marszałka Sejmu.
Immunitet uchronił posła przed utratą prawa jazdy i gigantycznym mandatem. Policjanci z Krakowa, z którymi rozmawiał reporter RMF FM, wyliczają: jazda na włączonych światłach awaryjnych – 500 zł; przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym świetle – 6 punktów karnych i 500 zł; wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej – 5 punktów karnych i 200 zł; wyprzedzanie na przejściu dla pieszych – 9 punktów karnych i 200 zł; przekroczenie prędkości o 50 kilometrów na godzinę – 10 punktów karnych i 500 zł. Policjant może wystawić maksymalny mandat w wysokości 1000 złotych, jednak sądy grodzkie dość chętnie podwyższają kary do 5000 zł. Strata prawa jazdy przy tylu wykroczeniach nie podlega dyskusji. Warto przy tym dodać, że powyższe wykroczenia były popełniane seryjnie na 120-kilometrowym odcinku między Gdańskiem i Ostródą.
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
Zrzeszenie Międzynarodowego Transportu Drogowego przekonało rząd do rozpatrzenia wniosku o ogłoszenie sytuacji kryzysowej, która na sześć miesięcy m.in. zamrozi wielkości oraz liczbę firm wykonujących międzynarodowy transport drogowy. Decyzję o ogłoszeniu sytuacji kryzysowej podejmuje Komisja Europejska na podstawie danych przedstawionych przez zainteresowane państwo członkowskie - wyjaśnia "Rzeczpospolita". Zanim Ministerstwo Infrastruktury podejmie decyzję, czy wystąpi do Komisji Europejskiej z wnioskiem o ogłoszenie w Polsce sytuacji kryzysowej, czeka na opinię ekspertów. - Jest ona niezbędna, ponieważ nikt nie wie, jakie skutki będzie miało wprowadzenie takiej sytuacji - powiedział "Rzeczpospolitej" Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w ZMPD. - Ogłoszenie sytuacji kryzysowej dotyczy tylko płatnego transportu międzynarodowego i nie obejmuje transportu krajowego oraz na potrzeby własne. Tymczasem mamy dowody, że ciężarówki wykonujące przewozy własne w drodze powrotnej biorą ładunki, zaniżając przy okazji stawki - uważa Wilk. Może zatem się okazać, że zamrożenie wielkości flot oraz zakaz tworzenia nowych firm specjalizujących się w transporcie międzynarodowym nie zmniejszy nadmiernie rozbudowanej podaży usług transportowych. Na początku listopada reprezentanci przewoźników oraz rządu opracują dokładny harmonogram prac.
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
Poniżej publikujemy informację Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce o stanie negocjacji z rządem:
Koleżanki i koledzy
Zgodnie z ustaleniami, które zapadły 20 października na spotkaniu wicepremiera, ministra gospodarki, Waldemara Pawlaka i wiceministra infrastruktury, Tadeusza Jarmuziewicza z przedstawicielami środowiska przewoźników drogowych: Jarosławem Jakoniukiem, Zygmuntem Sieńko oraz ze mną - 23 października rozpoczął prace zespół ekspertów reprezentujących obie strony negocjacji.
Prace zespołu polegają na przetworzeniu 11 postulatów zgłoszonych przez przewoźników drogowych na propozycje konkretnych działań rządu. W toku tych prac powstaje dokument, z którego wynika, jakie działania (rozporządzenia, projekty nowelizacji ustaw, inicjatywy międzynarodowe) powinny zostać podjęte, a także których ministerstw dotyczą formułowane propozycje i oczekiwania środowiska. Prace nad protokołem zostaną zakończone do 31 października. Po wstępnej akceptacji treści protokołu będzie możliwe opublikowanie jego treści na stronie internetowej ZMPD.
Następnym etapem negocjacji będzie przyjęcie ustaleń protokołu przez przedstawicieli przewoźników drogowych i stronę rządową. Nastąpi to podczas spotkania, które powinno się odbyć w pierwszym tygodniu listopada. Po tym spotkaniu treść uzgodnień zostanie poddana ocenie sztabu kryzysowego, który w imieniu środowiska przewoźników zaproponuje dalszy tryb postępowania.
Jan Buczek prezes ZMPD
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
“AUTO ŚWIAT” radzi: W trakcie jazdy warto regularnie spoglądać na prędkościomierz w celu kontroli szybkości, z jaką jedzie samochód. Rzeczywista prędkość jest zazwyczaj większa od odczuwalnej. Prosta i wykonywana regularnie czynność, która jednorazowo trwa nie dłużej niż sekundę, może uchronić przed tragicznymi skutkami zbyt szybkiej jazdy. Nadmierna prędkość jest przyczyną ponad 30 proc. wypadków drogowych. Tylko w ubiegłym roku na polskich drogach zginęło z tego powodu prawie 2 tysiące osób.
Jak to możliwe, że kierowcy przekraczają prędkość nie zdając sobie z tego sprawy? Główna przyczyna to zbyt duże zaufanie do własnych, subiektywnych odczuć. W samochodach nowej generacji warunki jazdy są na tyle komfortowe, że kierowca nie odczuwa rzeczywistej prędkości. O tym, że jedziemy zbyt szybko, przekonujemy się bardzo często dopiero podczas weryfikacji odczuwalnej prędkości, czyli w momencie spojrzenia na prędkościomierz. Aby mieć pewność, z jaką prędkością porusza się auto, weryfikacja ta powinna odbywać się regularnie, podobnie jak obserwowanie innych uczestników ruchu – mówi Zbigniew Weseli, Dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Poleganie jedynie na własnym odczuciu prędkości jest mylące szczególnie w sytuacjach, gdy po dłuższej jeździe autostradą lub drogą ekspresową, zjeżdża się na drogę krajową z odpowiednio większymi ograniczeniami prędkości. Kierowca przyzwyczajony do jednostajnej i szybkiej jazdy, po zredukowaniu prędkości często ma wrażenie, że jedzie już bardzo wolno, podczas gdy rzeczywista prędkość auta jest zazwyczaj wciąż zbyt wysoka i przez to niebezpieczna – mówią trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
Dzięki prostym nawykom można wyrobić w sobie lepsze "wyczuwanie" prędkości w trakcie jazdy.
Wystarczy tylko regularnie konfrontować odczuwalną prędkość z tą rzeczywistą, którą wskazuje licznik. Nigdy jednak nie powinno się polegać jedynie na subiektywnych wrażeniach związanych z prędkością jazdy.
Komentuj →
4 listopada 2008 |
0
(273-19)
W Przedszkolu nr 10 im. Misia Uszatka w Koszalinie zainaugurowano V Edycję Programu Przedszkolnego Bezpieczeństwa Dzieci na Drogach. Patronami Programu są między innymi: prezydent Miasta Koszalina; Zachodniopomorska Wojewódzka Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego; Komenda Miejska Policji w Koszalinie; Zachodniopomorski Ośrodek Ruchu Drogowego w Koszalinie Komendant Miejski Policji w Koszalinie oraz Dyrektor ZORD w Koszalinie podpisali porozumienie na mocy którego Policja Koszalińska została wyposażona przez ZORD w bardzo atrakcyjne pomoce dydaktyczne do realizacji Programu (AUTOCHODZIK). Dzieci bardzo chętnie pod okiem doświadczonego policjanta brały udział w zajęciach przygotowanych na uroczystość inauguracji.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
RADIO KIEROWCÓW informuje:
Niska kultura jazdy i powszechne lekceważenie przepisów ruchu drogowego, ale także niska jakość infrastruktury drogowej oraz mało skuteczny nadzór nad ruchem. Efekt?! Wciąż zatrważająca liczba wypadków i kolizji drogowych, kilometrowe korki i rosnąca irytacja nas - kierowców pokonujących dziennie od kilkunastu do kilkuset kilometrów. Oszczędź swoje nerwy i innych! Słuchaj naszych komunikatów drogowych i informuj za naszym pośrednictwem pozostałych kierowców!
Polskie Radio uruchamia specjalną redakcję (na bazie Radia Kierowców istniejącego na antenie Programu Pierwszego od 1975 roku), która oferować będzie zmotoryzowanym słuchaczom kompleksową i dynamiczną informację o warunkach jazdy panujących na naszych drogach. Remonty, stłuczki, wypadki i nieprzewidziane zdarzenia. Tym interesują się nasi dziennikarze. Przez całą dobę reporterzy Radia Kierowców zbierać będą informacje o utrudnieniach drogowych. Serwisy dla kierowców pojawiać się będą na antenie co godzinę - w razie nagłych zdarzeń częściej. Informacje trafiać też będą na stronę internetową www.radiokierowcow.plW przyszłości uruchomiony zostanie także kanał RDS TMC (Traffic Massage Chanel).
Redakcja jest w stałym kontakcie ze służbami, które odpowiadają za bezpieczeństwo na drogach. Współpracuje z nami Policja, Pogotowie Ratunkowe, Straż Pożarna i Graniczna, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz szereg stowarzyszeń i organizacji społecznych zaangażowanych w poprawę warunków podróżowania po naszych drogach.
Współpracujemy również z kierowcami. To oni zawsze pierwsi są na miejscu drogowego zdarzenia!
Zadzwoń do Radia Kierowców: 0-22 513-11-11i zostań Kierowcą Zaufania!!
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
Michelin ogłosił wyniki IV edycji akcji “Ciśnienie pod kontrolą” przeprowadzonej w październiku wspólnie z PCK i Statoil. W czasie “Tygodnia Dobrego Ciśnienia” Michelin przebadał 9 158 samochodów, z czego w Polsce 71 proc. samochodów miało nieprawidłowe ciśnienie w oponach. Lepsze od Polski okazały się kraje bałtyckie, spośród 260 przebadanych pojazdów - nieprawidłowy poziom ciśnienia miało 66 proc. pojazdów w Tallinie, 67 proc. w Rydze i 70,5 proc. w Wilnie. - Niestety wynik pomiarów jest jeszcze gorszy niż w ubiegłym roku, kiedy aż 63 proc. polskich kierowców miało nieprawidłowe ciśnienie w oponach. Wynika to z faktu, że w tym roku pomiar realizowany był w połowie października, kiedy wielu kierowców jeszcze ani razu nie sprawdziło ciśnienia od czasu wiosennej wymiany opon – powiedziała Iwona Jabłonowska, organizatorka akcji z Michelin Polska. - Dlatego zachęcamy, aby przynajmniej raz w miesiącu i przed każdą dłuższą podróżą kontrolować stan opon i poziom ciśnienia - dodała Iwona Jabłonowska.
(273-1)
Województwa o najgorszym stanie ciśnienia to podlaskie i łódzkie, gdzie aż 79 proc. kierowców miało nieprawidłowy poziom ciśnienia w oponach. Powoduje to pogorszenie bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza jesienią, gdy drogi stają się śliskie. W województwie podlaskim aż 12,5 proc. pojazdów miało niedobór ciśnienia większy niż jeden bar. Jest to bardzo niebezpieczne i może powodować ryzyko eksplozji opony. Z kolei najlepiej o opony dbają kierowcy z województwa zachodnio-pomorskiego, gdzie prawidłowy poziom ciśnienia miało aż 41,92 proc. kierowców. Dzięki temu kierowcy oszczędzają paliwo, chronią środowisko, a ich samochody lepiej trzymają się drogi. W roku 2005 Polska po raz pierwszy wzięła udział w akcji “Ciśnienie pod kontrolą”. Pilotażową akcję zorganizowano w Warszawie i Olsztynie. Łącznie sprawdzono około 300 pojazdów. Ponad 87 proc. miało nieprawidłowe ciśnienie – był to jeden z najgorszych wyników w Europie. W 2006 roku akcja została powtórzona na znacznie szerszą skalę – w 50 miastach przebadano 2356 samochodów, z których niemal 72 proc. jeździło z nieprawidłowym ciśnieniem. W 2007 roku już tylko 63 proc. z ponad dwóch tysięcy pojazdów miało niewłaściwy poziom powietrza w oponach. W związku z tym dochodzi do dużego marnotrawstwa paliwa, opon i środków finansowych oraz do zagrożenia bezpieczeństwa podróżujących. Zbyt niskie lub zbyt wysokie ciśnienie w oponach prowadzi do zagrożenia drogowego. 6 proc. śmiertelnych wypadków na drogach szybkiego ruchu powodowanych jest złym stanem ogumienia. Nieprawidłowe ciśnienie powoduje zmniejszenie przyczepności, wydłużenie drogi hamowania i niesie ryzyko pęknięcia opony. Problem wynika z nieprawidłowego rozłożenia nacisku osi pojazdu na podłoże oraz zmiany powierzchni styku opony z nawierzchnią. Michelin od ponad stu lat zachęca kierowców do regularnej kontroli ciśnienia w oponach. Od 1995 roku działania te prowadzone są pod wspólnym hasłem “Ciśnienie pod kontrolą”. W 2004 roku Michelin podpisał Europejską Kartę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zobowiązując się do przeprowadzenia akcji we wszystkich krajach UE. Była to odpowiedź na apel Komisji Europejskiej, która wezwała do podjęcia działań w celu zmniejszenia do 2010 roku liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych o połowę.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
"Niebezpieczeństwo wywoływane przez zalegające na jezdni liście, można porównać do tego, jakie stanowi oblodzona nawierzchnia jezdni zimą. Najechanie na mokre liście z dużą prędkością grozi nagłą utratą przyczepności i poślizgiem" - ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Mało tego, liście mogą maskować głębokie kałuże czy dziury w jezdni.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
Częstochowska policja otrzymała meldunek, że na terenach należących do huty Częstochowa biega sobie bezpański koń, a właściwie rumak pod wierzch, bez jeźdźca. Niedługo potem patrol objeżdżający okolice Kusiąt napotkał na swojej drodze wyraźnie zaniepokojonego mężczyznę. Ten zatrzymał radiowóz i wypytał policjantów, czy nie natknęli się na konia, który mu uciekł. Ponieważ funkcjonariusze znali treść meldunku z huty, właściciel odzyskał swą własność. Ale wcześniej odebrał od policjantów mandat w wysokości 100 zł, wystawiony na podstawie artykułu 77 kodeksu wykroczeń: "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany".
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
Wydano pierwsze świadectwo AEO w Polsce. Otrzymała je spółka DHL Global Forwarding. Świadectwo AEO (Authorised Economic Operators) to dokument potwierdzający przestrzeganie wszystkich standardów bezpieczeństwa i ochrony ładunków oraz uprawniający przedsiębiorcę do korzystania z ułatwień celnych. Procedura weryfikacyjna obejmuje audyty sprawdzające m.in. przestrzeganie wymogów celnych oraz spełnianie wymogów z zakresu bezpieczeństwa: transportu, finansowego, ochrony danych. Wprowadzenie instytucji AEO może przynieść wiele korzyści przedsiębiorcom związanym z obrotem towarowym z zagranicą. Zdaniem Piotra Iwaniuka, prezesa DHL Global Forwarding, kluczowe znaczenie będą miały tutaj uproszczenia celne. – To nowa jakość w handlu zagranicznym – mówi Iwaniuk. – Nasi klienci będą mogli liczyć m.in. na mniejszą liczbę fizycznych kontroli celnych i priorytetowe traktowanie przesyłek wytypowanych do kontroli. Będziemy działać sprawniej i szybciej. W przyszłości, upowszechnienie AEO pozwoli na zwiększenie płynności odpraw celnych w skali całego kraju. By tak się stało, z wymogami postawionymi przez Komisję Europejską muszą jednak poradzić sobie kolejni polscy przedsiębiorcy. Nie jest to łatwe zadanie. W Polsce świadectwa AEO wydają wyznaczone przez Ministra Finansów komórki organów celnych: Izba Celna w Warszawie, Izba Celna w Szczecinie oraz Izba Celna we Wrocławiu. Złożenie wniosku wraz z kwestionariuszem samooceny AEO to dopiero początek drogi do uzyskania świadectwa. Weryfikacja dokumentacji i wielokrotne audyty przeprowadzane przez Wydział Nadzoru i Koordynacji Kontroli Przedsiębiorców odpowiedniej Izby Celnej, trwają około 10 miesięcy.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku odebrał z białostockiego oddziału firmy DBK zakupiony wcześniej zestaw DAF FA LF55.250 przeznaczony do nauki jazdy. Jest to pierwszy samochód marki DAF zakupiony przez białostocki WORD. Pojazd posiada silnik GR 184-250 KM i 9-biegową skrzynię biegów EATON. Zestaw składa się z pojazdu z zabudową skrzyniową i przyczepy centralno-osiowej. Zgodnie z wymogami WORD-u w pojeździe zainstalowane zostały dodatkowe, regulowane elektrycznie lusterka, wraz z lusterkami krawężnikowymi. LF55 wyposażony został oczywiście w drugi pedał hamulca po stronie pasażera.
Komentuj →
3 listopada 2008 |
0
W Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona numerowi 112. Spotkanie będące wspólną inicjatywą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Europejskiego Stowarzyszenia Numeru Alarmowego 112 (EENA) oraz grupy politycznej Parlamentu Europejskiego EPL-ED otworzył Podsekretarz Stanu w MSWiA Witold Drożdż. - Spotykamy się w szczególnym momencie szeregu działań wdrożeniowych numeru 112 – legislacyjnych, organizacyjnych, a także technicznych. Jednym z priorytetów MSWiA i Rządu jest, aby Polska była w czołówce krajów zapewniających jak najlepszą obsługę numeru 112 – powiedział Minister Drożdż. Podkreślił też, że konferencja jest doskonałą okazją by przeprowadzić szeroką dyskusję o szansach, problemach i doświadczeniach innych państw związanych z numerem 112.
Założeniem Komisji Europejskiej jest aby, obok wspólnej flagi i waluty europejskiej, numer alarmowy 112 stał się charakterystycznym symbolem Unii Europejskiej. Jego wspólnotowy charakter podkreślił współotwierając konferencję Jacek Saryusz-Wolski, Poseł do Parlamentu Europejskiego, Członek Komitetu Doradczego EENA - Obywatele polscy coraz bardziej czują się obywatelami Unii Europejskiej, a także obywatele UE czują się u nas jak w domu – powiedział. Jednak, jak zauważył Saryusz-Wolski, zdarzają się nieszczęścia, wypadki losowe, kiedy powinni oni mieć możliwość jak najszybszego otrzymania pomocy – w tym miejscu nieoceniony jest numer 112 – element wspólnej przestrzeni europejskiej. Poseł Saryusz-Wolski poinformował również o inicjatywie Parlamentu Europejskiego skierowanej do Przewodniczącego Komisji Europejskiej i Prezydencji francuskiej, aby dzień 11 lutego (11.2) ogłosić jako europejskie dzień numeru 112. Wspólne standardy, możliwość lokalizacji dzwoniącego, przyjmowanie zgłoszeń w językach obcych – nie będą działać w praktyce, jeśli informacja o europejskim numerze alarmowym nie dotrze do świadomości ludzkiej. W tym kontekście Poseł Saryusz-Wolski przypomniał budujący przykład Krystiana Drozdka, trzylatka z Łodzi, który w październiku 2007 r. uratował chorą matkę dzwoniąc na numer 112. Jego bohaterski czyn i obywatelska postawa zostały nagrodzone w czerwcu 2008 r. w Brukseli.
O ciągłej potrzebie informowania na temat europejskiego numeru alarmowego 112 mówiła także Duszana Zdravkova, Poseł do Parlamentu Europejskiego z Bułgarii: obywatele powinni być informowani, edukowani, oraz mieć możliwość uczestniczenia w procesie oceny funkcjonowania systemu ratownictwa. Dieter Nuessler z Niemiec – przedstawiciel FEU (Federation of the European Union Fire Officers Associations) opowiadał o praktycznym wymiarze edukacji obywateli, dorosłych i tych najmłodszych, w zakresie numeru alarmowego 112.
W poszukiwaniu najlepszych rozwiązań
W konferencji wzięło udział około 30 ekspertów zajmujących się problematyką powiadamiania ratunkowego w krajach Europy jak i w Stanach Zjednoczonych. Udział tak licznej grupy specjalistów pozwolił na porównanie rozwiązań w zakresie Europejskiego Numeru Alarmowego 112 w poszczególnych krajach unijnych, ale także wymianę doświadczeń ze stroną amerykańską i działającym tam ogólnym numerem alarmowych 911.
Udział ponad 170 przedstawicieli Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Ministerstwa Zdrowia, służb ratownictwa medycznego, wojewodów, wydziałów zarządzania kryzysowego, społecznych organizacji zajmujących się kwestiami obsługi wywołań kierowanych na numery alarmowe, przedstawicieli szkół, placówek naukowo-badawczych oraz firm komercyjnych zajmujących się powyższą tematyką świadczy o dużym zainteresowaniu problematyką numeru 112 w Polsce.
Szczególnie gorąca dyskusja wywiązała się pomiędzy uczestnikami konferencje w tej jej części, która koncentrowała się na kwestiach podejmowanych przez Polskę działań związanych z implementacją nowych rozwiązań w zakresu systemu powiadamiania ratunkowego, ratownictwa medycznego – w oparciu o zintegrowane powiatowe Centra Powiadamiania Ratunkowego, oraz naszych doświadczeń w zakresie systemu lokalizacji osób dzwoniących na numer 112. Z oceny przedstawionej przez jednego z prelegentów wynika, iż Polska w ostatnim okresie stała się w Europie liderem nie tylko w zakresie propagowania numery 112, ale także w zakresie wdrażanych i planowanych rozwiązań technicznych. Polskie osiągnięcia i plany zostały zaprezentowane w zakresie organizacyjnym przez Przemysława Gułę - Dyrektora Departamentu Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych MSWiA, w zakresie technicznym przez Piotra Durbajło -Dyrektora Departamentu Infrastruktury Teleinformatycznej MSWiA oraz Zastępcę Komendanta Głównego PSP - nadbryg. Janusza Skulicha w obszarze pragmatyki służby.
Zagraniczni goście z uznaniem wypowiadali się o podejmowanych w naszym kraju działaniach w kontekście usprawniania działania nie tylko europejskiego numeru alarmowe 112, ale i pozostałych numerów alarmowych. Pozytywnie ocenili także sprawne wdrożenie rozwiązań z zakresu lokalizacji osób dzwoniących na numer alarmowy 112. Podzielili się także swoimi doświadczeniami w zakresie budowy systemów obsługi numerów alarmowych jak i optymalizacji działań służb ratunkowych.
Polacy wiedzą, że 112 to dobry numer - Skąd taka znajomość numeru?
Kolejnym polskim elementem konferencji były prezentacje dotyczące promocji wiedzy o numerze 112. W porównaniu z innymi krajami UE, Polska ma bardzo dobrą znajomość numeru 112, – naszą ambicją jest utrzymanie tego przywództwa. Realizując zasadę wzajemności i solidarności, sprawiamy, że poczucie “nasz dom Polska” zyskuje wymiar “nasz dom Unia Europejska”.
Niewątpliwie świadomość numeru 112 w Polsce nie byłaby tak duża, gdyby nie działania edukacyjne jak np. program "Nasze bezpieczeństwo” – zaprezentowany przez Eligiusza Pietrzaka i Marka Parola z Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Łodzi. Program powstał 15 lat temu, zaś od 3 lat zajmuje się propagowaniem wiedzy jak alarmować o zagrożeniach za pomocą numeru 112. Jest realizowany przede wszystkim w formie broszur dla dzieci i młodzieży w różnych przedziałach wiekowych, również dla słabo słyszących, słabo widzących i specjalnej troski, a także poprzez materiały do prowadzenia zajęć dla nauczycieli.
Bardzo ciekawą formę promocji europejskiego numeru alarmowego zaprezentował również Jacek Konciak z Polskiego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Pożarnictwa z Łodzi. Uczestnicy konferencji z dużym zainteresowaniem obejrzeli film edukacyjny “Przypadki Damiana – szkolnego piromana”, w którym mali aktorzy z jednej z łódzkich szkół pokazali jak postępować w sytuacji zagrożenia, alarmować i współpracować z ratownikami. W produkcji wzięły udział dzieci, aby przekaz był lepiej odbierany przez ich rówieśników.
Konferencję podsumowali Gary Machado, reprezentujący Stowarzyszenie EENA. Mówił o podjętych działaniach na forum UE, a także planach na przyszłość Fundacji 112 w szczególności o pomysłach na upowszechnienie europejskiego numeru alarmowego, tak aby był on znany w każdym zakątku naszego kontynentu. Ze strony MSWiA spotkanie podsumował Piotr Durbajło wyrażając nadzieję, iż spotkanie tego typu służące wymianie doświadczeń między ekspertami nie tylko krajów unijnych staną się dobrą praktyką pozwalającą na stałą wymianę wiedzy i doskonalenie rozwiązań w zakresie ochrony życia, zdrowia i bezpieczeństwa ludzi.
Komentuj →