28 lutego 2009 |
4
(288-4)
Sąd grodzki uznał policjanta pracującego w nieoznakowanym radiowozie z wideorejestratorem za winnego popełnienia na służbie wykroczeń drogowych i wymierzył 800-złotową grzywnę. Policjant nie może się z tym pogodzić, szuka sprawiedliwości, sprawę opisuje miesięcznik “Policja 997”. stanął przed bydgoskim Sądem Rejonowym XIV Wydział Grodzki. Usłyszał wówczas siedem zarzutów o naruszenie przepisów ruchu drogowego, traktowanych przez kodeks jako wykroczenia (głównie art. 97 k.w.):
1) o godz. 15.36 na drodze publicznej nr 25, jadąc w kierunku Bydgoszczy, poza obszarem zabudowanym, przekroczył prędkość o 89 km/h;
2) o godz. 16.31 w pobliżu ronda Bernardyńskiego w Bydgoszczy przejechał po chodniku ul. Kujawskiej;
3) o godz. 16.33 na ul. Jagiellońskiej poruszał się pasem dla autobusów, oznaczonym znakiem P-22 BUS;
4) o godz. 17.47 na ul. Armii Krajowej przekroczył dopuszczalną prędkość o 38 km/h;
5) o godz. 17.51 w Niemczu, jadąc w kierunku Żołędowa, miał na liczniku 75 km/h, zamiast obowiązujących na tym odcinku 40 km/h;
6) o godz. 17.53 w tej samej miejscowości przekroczył dopuszczalną prędkość o 71 km/h;
7) o godz. 20.26 na ul. Nad Torem w Bydgoszczy wykonał manewr skrętu w lewo w ul. Siedlecką, przecinając linię ciągłą.– Do winy się nie poczuwam – mówi sierż. Tomasz Lubiński. – Wszystkie te czyny, o które jestem oskarżany, nie były wynikiem lekceważenia przeze mnie ustalonych norm prawnych, ale konsekwencją nałożonych na mnie obowiązków służbowych. Przecież ja pełniłem służbę nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w kamerę do rejestracji wykroczeń drogowych.
Kto choć trochę orientuje się w specyfice pracy z wideorejestratorem, ten wie, że nie da się dokonać zapisu prędkości “namierzanego” kierowcy bez dogonienia go, ustawienia się bezpośrednio za nim na tzw. ogonie i filmowania jego jazdy przynajmniej na odcinku 100 metrów. Niech mi ktoś wytłumaczy, jak to zrobić, nie przekraczając dozwolonych prędkości. To przecież absurd.
Nadkom. Adam Jasiński, ekspert w Biurze Ruchu Drogowego KGP: To sprawa bezprecedensowa. Nie przypominam sobie, aby kontroler ruchu drogowego stawał kiedyś przed sądem za wykroczenia popełnione podczas wykonywania obowiązków służbowych. A zdarzenia takie są nieuniknione, zwłaszcza podczas pracy z wideorejestratorem. Obecnie obowiązujące przepisy – zarówno ustawa o Policji, jak również Prawo o ruchu drogowym – nie zawierają w swej treści kontratypu, który wyraźnie wyłączałby każdorazowo odpowiedzialność policjanta za naruszenie zasad bezpieczeństwa lub przepisów ruchu drogowego, do którego doszło podczas i w związku z wykonywaniem przez niego zadań służbowych. Na tej podstawie nie można jednak wywnioskować, że policjant podlega odpowiedzialności na ogólnych zasadach, gdyż zastosowanie może tu znaleźć kontratyp doktrynalny – Non facit fraudem, qui facit, quod debet (Nie czyni bezprawia, kto spełnia swą powinność). Generalnie należy przyjąć, że sytuacje, gdy za pomocą urządzeń samoczynnie rejestrujących prędkość (tzw. fotoradary) zapisywane są przekroczenia, których dopuszczają się policjanci prowadzący obserwację dynamiczną, nie mogą prowadzić do ich odpowiedzialności.
Mecenas Grzegorz Wołek, obrońca sierż. Tomasza Lubińskiego: Przepisy nałożyły na Policję i w efekcie na funkcjonariuszy pełniących służbę obowiązek działania. To właśnie Policja jako pierwsza z definicji służby i swojej roli ma bezzwłocznie reagować i odpowiadać na każdy sygnał o nieprawidłowościach. Zaniechanie rodzić może odpowiedzialność z art. 231 k.k. Swoje ustawowe uprawnienia i obowiązki Policja realizuje w różny sposób, często z jednej strony ważąc bezpieczeństwo, z drugiej zaś konieczność ujawniania czynów zabronionych. W tym właśnie miejscu pojawia się kwestia funkcjonowania kontratypów, które wyłączają społeczne niebezpieczeństwo czynu (społeczną szkodliwość). W niniejszej sprawie właśnie z takim kontratypem, wypływającym z braku społecznej szkodliwości mamy do czynienia. Jest to kontratyp działania w granicach swojego uprawnienia lub obowiązku, kontratyp działań prawnych. W prawie karnym i w prawie o wykroczeniach obowiązuje zasada, że kto działa prawnie, nie może być za to pociągnięty do odpowiedzialności. Czasami jednak dochodzi do kolizji obowiązku nałożonego ustawą z zakazami również wynikającymi z ustawy, do zderzenia dwóch prawem chronionych dóbr. W takiej sytuacji znalazł się właśnie sierż. Tomasz Lubiński. Czy reagując na wykroczenia przeciwko porządkowi na drogach, sam ma teraz ponieść konsekwencje swej regulaminowej, godnej wyróżnienia postawy? Przecież chroni go instytucja kontratypu pozaustawowego. W mojej ocenie bydgoski kontroler ruchu drogowego jest niewinny.
Komentuj →
27 lutego 2009 |
4
Właściciele łódzkich szkół nauki jazdy ruszyli szturmem na Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora WORD w Łodzi. Nie spodobał się im pomysł likwidacji obowiązkowych kursów doszkalających dla tych, którzy trzy razy oblali egzamin na prawo jazdy – donosi “Dziennik Łódzki”. Dziennik przypomina: Wniosek o zniesienie obowiązkowych pięciu godzin dodatkowych jazd dyrektor Skowroński złożył do ministra infrastruktury. Właściciele autoszkół i instruktorzy są oburzeni. Czują się dotknięci stwierdzeniem, że pomysł dyrektora Skowrońskiego ma ukrócić korupcję, która rzekomo polega na dzieleniu się zyskami z kursów doszkalających przez egzaminatorów i instruktorów w szkołach nauki jazdy. Taki proceder jest badany przez policję w Gdańsku i Krakowie. - Zabolało nas, że nieprawidłowości, które są badane w innych miastach, mogą rzutować na naszą pracę. W Łódzkiem nie ma korupcji - zapewnia Zbigniew Gryglas ze Stowarzyszenia Instruktorów i Właścicieli Szkół Jazdy. - Jaki mielibyśmy z tego zarobek? Może 30 złotych na jednym kursancie. Czy warto narażać reputację? A kursantowi kolejne jazdy są potrzebne, bo jeśli popełniał błędy na egzaminach, to musi się podszkolić, aby więcej mu się nie przydarzyły. Nie upieram się jednak za tym, aby dodatkowe kursy były obowiązkowe. Dyrektor Zbigniew Skowroński uważa, że to kursant powinien decydować, czy potrzebuje dodatkowych godzin nauki jazdy. Nie powinien mu tego nakazywać żaden przepis ani ustawa. - Często słyszę, że kursanci płacą 200 lub 250 złotych za kurs doszkalający, ale nie korzystają z dodatkowej nauki. Zapłacą, dostaną stosowny świstek i zapisują się na kolejny egzamin. Tak nie powinno być - twierdzi dyrektor Zbigniew Skowroński. Gdy usłyszeli taką wypowiedź przedstawiciele szkół nauki jazdy, wyrazili sprzeciw i oburzenie. - Takie praktyki nie mają u nas miejsca. Po co ktoś płaciłby za usługę, z której później nie skorzysta? - zastanawiał się Zbigniew Gede, właściciel autoszkoły. - Potwierdzenie dodatkowych godzin nauki jazdy to nie żaden świstek - wtórował mu zdenerwowany Zbigniew Popławski z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. Egzaminatorzy łódzkiego WORD również są za tym, aby nikogo nie zmuszać do dodatkowych kursów.
Egzaminatorzy uważają, że największą bolączką nie są kursy doszkalające, ale instrukcje procesu egzaminowania. Są tak szczegółowe i rygorystyczne dla zdających, że potknięcia na egzaminie są czymś oczywistym. Dyrektor WORD i szefowie autoszkół chcą zgłosić kolejną zmianę w przepisach. To złagodzenie instrukcji egzaminacyjnej, aby była na rękę zdającym. Debata nad sformułowaniem wniosku do ministra odbędzie się już 4 marca.
Komentuj →
24 lutego 2009 |
0
Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił Andrzeja D. oskarżonego o spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginęło siedem osób; wypadek przeżył tylko oskarżony, który zaprzeczał, by kierował autem. Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżyciele posiłkowi - rodziny niektórych ofiar - zapowiedzieli apelację. Sędzia Marcin Świerk w uzasadnieniu wyroku mówił, że nie ma pewności, a jedynie prawdopodobieństwo, iż to oskarżony kierował samochodem, ale to za mało by go skazać. Sędzia zwrócił także uwagę na istotne zaniedbania w śledztwie, które nie pozwoliły na zebranie i ocenę dowodów rzeczowych. W mowie końcowej prokurator wnosił o sześć lat więzienia i 10- letni zakaz prowadzenia pojazdów. Do tego wniosku przychylała się oskarżycielka posiłkowa. Jest to już drugi wyrok w tej sprawie. Do tragedii doszło we wrześniu 2001 r. na drodze w Wyżnem koło Rzeszowa. Jadące z dużą prędkością bmw staranowało volkswagena polo. Śmierć poniosło 7 osób (małżeństwo z VW i 5 osób z bmw). Przeżył tylko Andrzej D., którego prokuratura podejrzewała o kierowanie autem. Nie miała jednak absolutnej pewności, że tak było, a on sam zaprzeczał. Śledztwo prowadzone początkowo przez prokuraturę strzyżowską było kilkakrotnie umarzane, ze względu na niemożność ustalenia z całą pewnością kierowcy. W śledztwie doszło też do zaniedbań: nie zabezpieczono w sposób właściwy wszystkich dowodów (m.in. odzieży Andrzeja D.), nie zlecono też sekcji zwłok. Po umarzaniu śledztwa rodziny ofiar składały kolejne zażalenia i sprawa ciągnęła się latami. Wobec kilku prokuratorów wyciągnięto konsekwencje służbowe. Dopiero Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie, która przejęła sprawę, zleciła pod koniec 2005 roku ekshumację zwłok pięciu ofiar. Wyniki pozwoliły na oskarżenie w tej sprawie jedynego żyjącego uczestnika wypadku. Raport z przeprowadzonej w Lublinie ekshumacji pozwolił na postawienie Andrzejowi D. zarzutu spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
Bielska Fundacja Ekologiczna Arka rozpoczyna ogólnopolską kampanię, która ma uwrażliwić kierowców na los potrąconych przez samochody zwierząt. - Nie wszyscy wiedzą, że zgodnie z prawem kierowca, który potrącił zwierzę, ma obowiązek mu pomóc - przypominają ekolodzy.
(288-18)
W Nowy Rok Dariusz Paczkowski, działacz Arki, jechał samochodem z Żywca do Bielska-Białej. - To był straszny widok. Psy bardzo boją się petard, często uciekają na oślep słysząc wybuchy. Na całej drodze leżały zabite przez samochody. Zatrzymywałem się i ściągałem je na pobocze, tylko tyle mogłem zrobić - opowiada Paczkowski. Niektóre zwierzęta być może jeszcze jakiś czas żyły, ale nikt w porę nie zatrzymał się, by udzielić im pomocy. A może ludzie po prostu nie wiedzą, co w takiej sytuacji robić? Podobne sygnały dochodzą do ekologów bardzo często. Dlatego fundacja postanowiła rozpocząć ogólnopolską kampanię mającą to zmienić. W przyszłym tygodniu gotowe będą plakaty i ulotki. Wojciech Owczarz, prezes Arki, mówi, że w pierwszej kolejności trafią do szkół nauki jazdy. - Niewiele osób pamięta, że zgodnie z prawem kierowca, który potrącił zwierzę, ma obowiązek mu pomóc. Chcemy, żeby instruktorzy uczyli tego przyszłych kierowców - wyjaśnia Owczarz. Arka chce doprowadzić do sytuacji, gdy w sprawie zwierzęcia potrąconego przez samochód będzie można zadzwonić pod numer alarmowy 112 i tam dowiedzieć się, co dalej robić. Bo teraz jest z tym bardzo różnie. Bielszczanka Daria Makowska znalazła na drodze z Katowic do Bielska-Białej potrąconego przez samochód kota. - Dzwoniłam do różnych instytucji, nikt nie był w stanie mi powiedzieć, co w takiej sytuacji robić. Na własną rękę zawiozłam kota do weterynarza, nic się już nie dało zrobić, został uśpiony. Zapłaciłam sto złotych. Dla mnie to bardzo duża kwota - opowiada bielszczanka. Tymczasem zajęcie się bezdomnym zwierzęciem to obowiązek gminy. Różnie jest to rozwiązane. W niektórych miejscowościach w takiej sytuacji wzywa się pracowników schroniska, w innych wyznaczone są lecznice weterynaryjne, które pomagają w takiej sytuacji. - Będziemy sprawdzać, które rozwiązanie najlepiej się sprawdza i proponować je w całej Polsce. Są niestety miejscowości, gdzie nic się w tej sprawie nie robi. Tam chcielibyśmy utworzyć grupy wolontariuszy, których w miarę naszych możliwości będziemy wspierać finansowo - mówi Owczarz. Arka chce zaprosić do współpracy inne organizacje pomagające zwierzętom. - Jeśli będzie nas więcej, łatwiej będzie coś w tym kierunku zdziałać - zachęca Owczarz. Danucie Mikusz-Oslislo z zabrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami pomysł kampanii bardzo się podoba. - W Zabrzu ludzie wiedzą, co w takiej sytuacji robić. Dzwonią do schroniska na całodobowy numer telefonu, po zwierzę przyjeżdża samochód. Ale w wielu miejscowościach jest z tym problem. Nie bardzo wiadomo np., co robić ze zwierzętami potrąconymi na autostradzie, do kogo dzwonić - mówi pani Danuta. - Poza tym próba pomocy na własną rękę może się skończyć pogryzieniem człowieka, bo ranny, cierpiący pies może zareagować agresją - dodaje.
Komentuj →
2 marca 2009 |
0
Pijana, bez uprawnień spowodowała kolizję i uciekła - Policjanci w Gryficach zatrzymali 31-letnią kobietę, która spowodowała kolizję i uciekła z miejsca zdarzenia. Nie posiadała uprawnień do kierowania i była pijana. Miała 3,5 promila alkoholu w organizmie. Wczoraj około godz. 19:00 dyżurny KPP w Gryficach otrzymał zgłoszenie, że przy ul. Grudziądzkiej kierująca samochodem osobowym marki Opel Astra młoda kobieta spowodowała kolizję z mitsubishi i uciekła z miejsca zdarzenia. Policjanci niezwłocznie udali się w kierunku w którym uciekła sprawczyni kolizji. Kobieta została zatrzymana na drodze Gryfice -Raduń. Jak się okazało 31-letnia Marta Ł. nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Ponadto w trakcie zatrzymania była pijana. Miała prawie 3,5 promila alkoholu. Samochód którym jechała zabezpieczono na parkingu strzeżonym. Kobieta odpowie teraz za spowodowanie kolizji, jazdę po pijanemu i bez uprawnień.
Nietrzeźwy kierowca szkolnego autobusu - Nawet do 3 lat pozbawienia wolności grozi 53-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o prowadzenie autobusu szkolnego w stanie nietrzeźwości. Kierowca został zatrzymany przez policjantów po kolizji drogowej. W tym czasie wiózł 20 dzieci do szkół. Po sprawdzeniu okazało się że ma 0.94 promila alkoholu w organizmie. Dzisiaj rano oficer dyżurny w Lubaniu został poinformowany o kolizji jaka miała miejsce w miejscowości Świecie. Doszło tam do zderzenia się dwóch pojazdów: autobusu szkolnego z samochodem osobowym marki Suzuki. Po zdarzeniu kierowca autobusu nie zatrzymał się, odjeżdżając w kierunku miejscowości Leśna. Tam został zatrzymany przez patrol policji. Kierowcą okazał się 53-letni mężczyzna. Przeprowadzone badanie stanu trzeźwości wykazało u niego 0,94 promila alkoholu w organizmie. Oczywiście kierowca został zatrzymany. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Pijany z poszukiwanym jechali po dziecko do szkoły - Waldemar L. mieszkaniec Józefowa chciał odebrać dziecko ze szkoły. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pojechał samochodem mimo, że był pijany. Po drodze zauważył swojego dawnego kolegę Marka M. Wspólnie udali się do szkoły i jak się okazało, zabrany pasażer był poszukiwany. 41-letni mieszkaniec Józefowa postanowił odebrać osobiście dziecko ze szkoły. Pojechał samochodem. Zapomniał tylko, że przed chwilą wstał od stołu, gdzie spożywał alkohol. Po drodze zabrał swojego kolegę Marka M. Do szkoły dojechać na szczęście nie zdążyli, gdyż policjanci patrolujący ulice Józefowa w porę zapobiegli ich dalszej przejażdżce. Kierujący samochodem 41-letni Waldemar L., jak i jego kompan 46-letni Marek M. w organizmie mieli prawie po 1,5 promila alkoholu. W trakcie sprawdzania mężczyzn w policyjnej bazie danych okazało się, że zabrany po drodze kolega Marek M. był poszukiwany. Mężczyzna dzisiaj właśnie tam zakończy swoją podróż. Ojciec-kierowca stracił już prawo jazdy, ponadto za jazdę pod wpływem alkoholu odpowiadać będzie przed sądem.
Komentuj →
1 marca 2009 |
1
Policjanci ruchu drogowego komendy stołecznej policji i komend powiatowych przeprowadzali od soboty akcję "Prędkość", wykorzystując fotorejestratory, wideorejestratory i laserowe mierniki prędkości. W 2008 roku z powodu niedostosowania prędkości do warunków ruchu na terenie działania wydziału ruchu drogowego komendy stołecznej policji doszło do 192 wypadków, w których śmierć poniosło 23 osoby, a 270 zostało rannych. Liczby te wskazują na stały, duży poziom zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym z powodu nieprzestrzegania przez kierujących ograniczeń dozwolonych prędkości. Wychodząc naprzeciw inicjatywie funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego komendy stołecznej policji i policjanci komend powiatowych od dzisiaj prowadzą na drogach działania kontrolno-prewencyjne pod kryptonimem “Prędkość”. W ramach prowadzonych działań policjanci prowadzą kontrole prędkości przy wykorzystaniu fotorejestratorów, wideorejestratorów oraz laserowych mierników prędkości. Funkcjonariusze również kontrolują pod kątem jazdy w pasach bezpieczeństwa kierujących, jak i pasażerów oraz właściwego przewożenia dzieci w fotelikach. Działania przeprowadzane będą cyklicznie przez cały 2009 rok.
Link do źródła: TVP Warszawa – “Weekendowe akcje policji” - http://ww2.tvp.pl/837,20090228887097.strona
www.pokrzywdzeni.pl
Kategorie: » wypadki drogowe » ofiary wypadków drogowych
Zakończył się "Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw" (22-29.02) Tegoroczną akcję rozpoczęła konferencja pod hasłem: "Interdyscyplinarne działania w kształtowaniu systemu pomocy dla pokrzywdzonych przestępstwem". Policja w całym kraju uruchomiła punkty konsultacyjne dla ofiar przemocy. Przeprowadza również kampanie informacyjne, gdzie można uzyskać pomoc. Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z organizacjami pozarządowymi organizuje cykliczne przedsięwzięcie Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw. Tradycyjnie w działania włączyła się polska Policja. Działania funkcjonariuszy polegają przede wszystkim na: uruchomieniu punktów konsultacyjnych dla ofiar przestępstw. W punktach dyżurują policjanci wspólnie z zaproszonym specjalistami, tj. pracownikami socjalnymi, prawnikami, psychologami z instytucji pozapolicyjnych, w tym m.in. z powiatowych centrów pomocy rodzinie, ośrodków pomocy społecznej, ośrodków interwencji kryzysowej, poradni psychologiczno-pedagogicznych oraz organizacji lokalnych; przeprowadzaniu kampanii adresowanych do ofiar przestępstw i osób oczekujących pomocy, ukierunkowanych na potrzeby i prawa osób pokrzywdzonych; upowszechnianiu problematyki poprzez środki masowego przekazu - na policyjnych stronach internetowych oraz za pośrednictwem lokalnych mediów; - przekazywaniu materiałów edukacyjnych, w tym plakatów, ulotek promujących działania na rzecz osób dotkniętych przemocą, wyeksponowanie ich w recepcjach jednostek i punktach konsultacyjnych.
Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza uruchomić stronę internetową www.pokrzywdzeni.gov.pl, która stanowić ma źródło informacji o polskim systemie prawnym, jak również dostępnych formach pomocy pokrzywdzonym przestępstwem. Na stronie ukażą się informacje na temat projektu: “Sieć Pomocy Ofiarom Przestępstw”, finansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu “Zapobieganie i Zwalczanie Przestępczości 2007”, w ramach którego utworzone zostały “Ośrodki Pomocy dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem” oraz “Informator dla pokrzywdzonego”, który stanowić będzie bezpłatny dostęp do podstawowych informacji prawnych oraz zbiór praktycznych porad dotyczących praw przysługujących pokrzywdzonym przestępstwem. Jednocześnie Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło działania zmierzające do powstania wykazu podmiotów działających na rzecz pokrzywdzonych przestępstwem, który zostanie udostępniony na stronie internetowej www.pokrzywdzeni.gov.pl w postaci wyszukiwarki.
Komentuj →
1 marca 2009 |
7
W ubiegłym tygodniu przedrukowaliśmy opinię w sprawie jazdy przez ronda, zamieszczoną w dzienniku “Echa Dnia Radom”, o którą poproszono Mariana Witkowskiego, magistra inżyniera transportu, instruktora i wykładowcę przepisów o ruchu drogowym, byłego egzaminatora WORD w Radomiu. Poniżej prezentujemy komentarze naszych Czytelników oraz rozmowę z kolejnym ekspertem - Robertem Ciesielskim:

(288-17) ^ Problem zrodził się po zdarzeniu pana Roberta Ciesielskiego. W sierpniu miał kolizję na rondzie Dmowskiego w Radomiu. Jechał z ulicy Kwiatkowskiego w stronę M1 prawą stroną jezdni i zderzył się z samochodem jadącym od M1 w aleję Jana Pawła II. Twierdzi, że wyjechał na rondo z ulicy Kwiatkowskiego przy prawej krawędzi jezdni i miał zamiar pojechać dalej w aleję Grzecznarowskiego, w stronę M1. Jednak tuż za zjazdem w aleję Grzecznarowskiego, prowadzącą w stronę dworca kolejowego, w jego samochód uderzyło audi. Sprawa została skierowana do sądu grodzkiego, a ten nałożył na kierowcę mandat - 200 złotych.
Komentarze Czytelników serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS:
(1)Mam wątpliwości czy interpretacja Pana eksperta jest prawidłowa. Moim zdaniem nie nastąpiło tutaj wymuszenia pierwszeństwa przy wjeździe na rondo. Na rondzie są 2 niewyznaczone pasy ruchu i samochody mogły się poruszać jeden po stronie zewnętrznej a drugi po stronie wewnętrznej. Inaczej również niż ekspert oceniam zachowanie kierowców przy zmianie pasa ruchu na rondzie gdyż wydaje mi się, że Pani z wewnętrznego pasa powinna ustąpić pierwszeństwo Panu na prawym pasie gdyż to ona wjeżdżała na zajęty zewnętrzny pas na rondzie. Art. 22.4 PRD. Rafał P.
(2) Gratuluję wiedzy i konsekwencji panu Ekspertowi. W pierwszej wypowiedzi pisze, że rondo ma dwa pasy cyt: "Akurat to rondo ma dwa pasy ruchu, czyli podłużne pasy jezdni wystarczające do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczone lub nieoznaczone znakami drogowymi" niżej, że nie ma wyznaczonych pasów ruchu. Chyba coś tu jest nie tak ze zrozumieniem pana eksperta. Jeśli chodzi o wymuszenie to kierowca nr2 wjeżdżając na rondo nie wymusił pierwszeństwa na kierowcy nr1. Gratuluję ekspertowi. Pan ekspert zapomniał o podstawowym przepisie, który nakłada na panią jazdę możliwie blisko prawej strony jezdni a nie przy lewej jej krawędzi. Dalej -Pan ekspert pisze, że a nie chce mi się nawet pisać bo jak mamy takich ekspertów to nie jestem zdziwiony że jest jak jest. Kierowca.
(3) Kierowca 2 nie zajął odpowiedniego pasa na rondzie - rozumiem. Jednak kierowca pojazdu 1 nie jest również bez winy. art. 22 PORD ust1 Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności. i ust4. Kierujący pojazdem zmieniający zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony. natomiast pas ruchu - to każdy, oznaczony lub nie, pas jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów. Maksymilian
(4) Do Pana Mariana Witkowsiego EKSPERTA, Co to jest podłużny pas jezdni? Jeżeli interpretuje Pan w ten sposób ustawę to na żadnym rondzie nie ma pasów ruchu, bo nie są to podłużne pasy jezdni. A jest to nieprawda chyba, że oznakowane przez linie pasy ruchu dookoła wyspy są malowane niezgodnie z prawem? To pojazd nr 1 zmieniał pas ruchu. Istotą ruchu okrężnego jest poruszanie się wokół wyspy a nie czterema drogami jednokierunkowymi. Czy jest Pan pewien że pierwszeństwo ma ten który wjechał pierwszy na skrzyżowanie o ruchu okrężnym, a co w przypadku jak dwa auta wjeżdżają na rondo i nie widzą sie nawzajem, to jak stwierdzić kto wjechał pierwszy. Ale niech będzie jak Pan mówi że kto pierwszy ten lepszy, to co jak pojazd nr 1 i nr 2 wjechały jednocześnie a pojazd nr 2 jechał wolniej. Problem tkwi niestety w braku jednoznacznych przepisów na temat skrzyżowań o ruchu okrężnym, a posiłkowanie się przepisami dotyczącymi innych typów skrzyżowań może często prowadzić do nadinterpretacji tych przepisów lub do rozbieżności opinii. Pozdrawiam Marek T.
(5) Pan ekspert ma racje tylko trochę zamieszał. Oczywiście ,że pojazd nr 2 jest winny złamał przepis - właściwego ustawiania się na skrzyżowaniu. Jeżeli przed skrzyżowaniem są dwa pasy ruchu nie oznakowane strzałkami kierunkowymi to chcąc jechać w prawo ust. się na prawym pasie ,prosto na dowolnym, w lewo i zawracanie na lewym pasie .Pojazd nr 2 nie miał prawa jechać w lewo na rondzie prawym pasem czyli zewnętrznym. Instruktor
(6) Z wielkim szacunkiem dla Pana ale z kilkoma rzeczami, a szczególnie z zagadnieniem wyprzedzania z prawej strony Pan się tu w przeliczył... Egzaminator z jednego z WORD-ów.
A tekst: "Pierwszy znak mówi (chodzi tu o znak A-7) nam o tym, że (!!!) PIERWSZEŃSTWO NA DRODZE MA TEN POJAZD, KTÓRY PIERWSZY WJECHAŁ NA SKRZYŻOWANIE(!!!). Mając na uwadze długość drogi, jaką pokonały oba pojazdy do momentu kolizji, pierwsza na jezdni musiała być kobieta w samochodzie nr 1, zatem kierowca 2 nie ustąpił jej pierwszeństwa" lepiej, żeby się tutaj nie pojawił, bo jeśli ta opinia była by dowodem w sprawie, to gwarantuje, że jeśli dostała by się w ręce IES (Instytutu Ekspertyz Sądowych), to została by od razu odrzucona, a na jej miejsce wystawiono by nową. Krzysztof Ż.
(7) Generalnie z opinią pana "eksperta" się zgadzam (dwa pierwsze przewinienia są bezdyskusyjne), poza opinią na temat wyprzedzania na rondzie z prawej strony. Chciałbym się odnieść do cytowanego przez "eksperta" Art. 24 PoRD. Według mnie cytowany przez niego ust. 10 poprzez warunek z ust. 7 - ZEZWALA, a ust. 5 tego artykułu wręcz NAKAZUJE wyprzedzanie z prawej strony w opisywanej sytuacji! Pozdrawiam Max.
(8) Z "Maxem" się nie zgadzam, bo wyprzedzanie z prawej strony jest możliwe tylko na jezdni z wyznaczonymi pasami ruchu a w omawianym przypadku nie są wyznaczone. Popieram wypowiedzi Pana Żółtka i Maksymiliana. A tak na marginesie to czekam na stanowisko eksperta z publikowanego artykułu, co on ma do powiedzenia? Rafał P.
(9) Panie Rafale Poniatowski, nie będę już wspominał o ust.7 pkt.3 Art.24, bo widzę, że uparł się Pan na konieczność "wyznaczonych" pasów ruchu podczas wykonywania manewru wyprzedzania z prawej strony. Czy w takim razie nie zaburza Panu tej pewności zapis ust.5 w/w artykułu, w którym nie ma wzmianki o "wyznaczonych pasach ruchu" a nakazuje on wyprzedzanie TYLKO z prawej strony, (co zresztą nakazuje i logika)?. W opisywanej zaś sytuacji zapewne było tak, że pojazd nr 2 wjechał na "rondo”, bo widział, że pojazd nr 1 jedzie wewnętrzną częścią ronda z włączonym lewym kierunkowskazem, i gdyby kierowca pojazdu nr 2 nie "zapomniał”, że samemu skręcając w lewo (a chciał, bo nie wyjechał z ronda wyjazdem przedłużającym wjazd na to skrzyżowanie) powinien zająć lewy pas przy lewej jego krawędzi - to nie było by tej stłuczki i całej "sprawy". A moim sposobem na bezpieczne poruszania się po skrzyżowaniu wokół wyspy są strzałki kierunkowe na jezdni i znaki uzupełniające typu F-10 i F-11 "kierunki na pasie/ach ruchu" nad jezdnią oraz przestrzeganie przepisów obowiązujących w sytuacjach "przecinania się kierunków ruchu", które w wystarczającym stopni systematyzowałyby zasadę poruszania się po tego typu skrzyżowaniach. Max.
Komentuj →
28 lutego 2009 |
0
Zimą, przy intensywnych opadach śniegu, każdy kierowca powinien zarezerwować sobie czas na staranne odśnieżanie całego samochodu. To jeden z warunków, aby o tej porze roku podróżować bezpiecznie. Zalegający na samochodzie śnieg stwarza niebezpieczeństwo podczas zimowych podróży, dlatego dokładne odśnieżanie auta o tej porze roku to obowiązek kierowcy. Szyby i lusterka, które nie są starannie oczyszczone ze śniegu i lodu zmniejszają pole widzenia w trakcie jazdy, co może grozić wypadkiem lub np. potrąceniem pieszego idącego poboczem – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Dodatkowe niebezpieczeństwo to przysypane śniegiem światła. Są one niewidoczne dla innych kierowców, którzy mogą w porę nie zauważyć, że np. hamujemy lub zamierzamy skręcić – dodaje. Jednak nie wystarczy usunięcie śniegu tylko z szyb i świateł. Istnieje niebezpieczeństwo, że śnieg, który zalega na dachu czy bagażniku auta, może zostać zwiany na samochód jadący z tyłu i doprowadzić nawet do całkowitej utraty widoczności przez kierowcę jadącego za tobą. Jest to szczególnie niebezpieczne przy ciężkim i mokrym śniegu oraz dużej prędkości – mówi Miłosz Majewski, trener Szkoły Jazdy Renault. Nieodśnieżony samochód naraża kierowcę nie tylko na ryzyko wypadku, ale też mandatu. Według przepisów kodeksu karnego za zakrywanie świateł, tablic rejestracyjnych czy urządzeń sygnalizacyjnych oraz używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osoby znajdującej się w pojeździe lub poza nim grozi kara finansowa 200 zł.
Komentuj →
28 lutego 2009 |
0
(288-13)
W Warszawie drogowcy zamknęli wiadukt przy Dworcu Gdańskim. W ostatniej chwili spróbują wyznaczyć buspas na ulicy Mickiewicza. W piątek zaczęli szukać firmy do budowy tymczasowego mostu Syreny. W nieoficjalnych rozmowach urzędnicy przyznają, że wszędzie będzie korek. Komunikacja miejska też zawiedzie. Autobusy linii 116 i 157 utykają na Zakroczymskiej. Tramwaje od listopada omijają rejon Andersa i Mickiewicza. Przesiadka do metra? Powodzenia. W godzinach szczytu nie da się wejść do środka. Co będzie? To oznacza wyrok: Warszawa utonie w korkach. A budowa nowego obiektu ruszy za kilka miesięcy. Dopiero w piątek Ministerstwo Środowiska odblokowało inwestycję – komentuje “Życie Warszawy”.
Od niedzieli z wiaduktu będą mogli korzystać tylko piesi. Ci, którzy jeżdżą tam samochodem, mają kilka możliwości. Albo przesiądą się do metra, albo skorzystają z objazdów: Wisłostradą lub ul. ks. Popiełuszki do dawnego ronda Babka bądź trasą najbliżej zamykanego wiaduktu - ul. gen. Zajączka, Krajewskiego do Zakroczymskiej. Oznakowanie tych ostatnich ulic sprawdzała w piątek szefowa Zarządu Dróg Miejskich Grażyna Lendzion. Uznała, że do ustawionych znaków zakazu zatrzymywania się i postoju trzeba jeszcze doczepić tabliczki o groźbie odholowania pojazdu. - Na pewno będziemy to egzekwować - zapowiadają urzędnicy.
Komentuj →
27 lutego 2009 |
0
“Dziennik Wschodni” opublikował ranking szkół jazdy na podstawie danych z lubelskiego WORD. "Efekt” - także ubiegłoroczny zwycięzca - od lat plasuje się wśród najlepszych ośrodków szkolenia kierowców w tzw. starym woj. lubelskim. - Mamy prostą zasadę. Co pół roku przeprowadzamy audyt skuteczności szkolenia naszych instruktorów. Próg jest ustawiony na 40 proc. zdanych egzaminów za pierwszym podejściem. Jeżeli instruktor zejdzie poniżej, to się żegnamy. Jednak od półtora roku nikogo nie zwolniliśmy - mówi Mariusz Popko, właściciel szkoły. Wśród właścicieli szkół statystyki publikowane przez "wordy” nie budzą jednoznacznych opinii. - Często fałszują obraz rzeczywistości. W ubiegłym roku w mojej szkole kurs nauki jazdy przechodziło 2702 kursantów. A w statystyce WORD ujął tylko 891. Co z resztą? - pyta Maciej Kulka, szef OSK "Kulka”.
Pięć najskuteczniejszych ośrodków szkolenia kierowców w 2008 roku w tzw. starym woj. lubelskim
OSK Efekt 810 366 45,8 proc.
OSK Grabiec 343 154 45,3 proc.
OSK "Kulka” 891 393 44,8 proc.
OSK Wiktor 185 82 44,3 proc.
OSK Tomasz Kocon 83 35 42,2 proc.
(statystyka zdawalności za pierwszym razem, wszystkie kategorie powyżej 50 osób zdających z OSK w roku)
W 2008 roku WORD Zamość przeprowadził ok. 45 tysięcy egzaminów na prawo jazdy. Niestety, zdawalność spadła o około dwa procent w porównaniuz rokiem 2007.
Pięć najbardziej skutecznych ośrodków szkolenia kierowców w WORD Zamość (Właściciel liczba osób przeszkolonych % zdanych egzaminów za 1. razem):
OSK Nelc Tomasz 229 41,3
OSK Nelc Teresa 114 39,3
OSK Kuśmierz Zbigniew 58 37,9
OSK Buczak Ryszard 309 37,9
OSK Lekan Czesław 58 36,8
(wykaz uwzględnia tylko pierwsze podejście do egzaminu po szkoleniu podstawowym oraz te szkoły, które wyszkoliły przynajmniej 50 kandydatów w ciągu 2008 roku)
W Chełmie natomiast zdawalność na egzaminach praktycznych za cały rok 2008 na kategorię "B” prawa jazdy wyniosła 29,2 proc. - Moim zdaniem, jest dużo lepiej, bo w stosunku do 2007 roku zdawalność wzrosła o 3 proc. - mówi z kolei Sławomir Niepogoda, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Chełmie.
Pięć najbardziej skutecznych ośrodków szkolenia kierowców w Chełmie w roku 2008 (nazwa ośrodka i procent pozytywnie zdanych egzaminów):
OSK "BINGO” 43,20 proc.
OSK SERWACKI 37,20 proc.
OSK "KURSOR” 36,30 proc.
OSK KOCIUBOWSKI 36,20 proc.
OSK PKS W CHEŁMIE 35,00 proc.
(zestawienie obejmuje szkoły, w których w 2008 r. było powyżej 50 egzaminów praktycznych na prawo jazdy kat. "B”)
Komentuj →
27 lutego 2009 |
0
Lekcje przysposobienia obronnego zastąpi od września edukacja dla bezpieczeństwa. Młodzież będzie uczyć się głównie pierwszej pomocy i unikania współczesnych zagrożeń. Nowy przedmiot pojawi się już w gimnazjum (do tej pory lekcje przysposobienia obronnego odbywały się tylko w szkołach ponadgimnazjalnych). Edukacja dla bezpieczeństwa - bo tak ma się nazywać przedmiot - ma być dostosowana do wymogów współczesności i Unii Europejskiej. Zachodniopomorskim nauczycielom została właśnie zaprezentowana nowa podstawa programowa została zaprezentowana zachodniopomorskim nauczycielom wczoraj. Na konferencję, która odbyła się w auli Uniwersytetu Szczecińskiego przy ul. Krakowskiej, przyjechali nauczyciele PO z całego województwa. Kierunki zmian przedstawił wicekurator Krzysztof Rembowski, dawniej nauczyciel PO. Na zajęciach edukacji dla bezpieczeństwa uczniowie dowiedzą się, jak postępować w przypadku pożaru, powodzi, ataku terrorystycznego czy wypadku drogowego. Nauczą się udzielać pierwszej pomocy, co robić w przypadku poparzenia, wyziębienia, porażenia prądem czy zatrucia pokarmowego. Nowością będą zajęcia na temat przemocy seksualnej, profilaktyki AIDS i narkomanii - o czym poinformowała szczeciński oddział “Gazety pl.”.
Komentuj →
27 lutego 2009 |
0
Książki nie powinny zalegać na półkach, ale krążyć z rąk do rąk. Po to, aby jak najwięcej ludzi miało z nich pożytek. Młodzież z ZSzZ nr 5 chce zaopatrywać podróżnych w literaturę. Pomysł sprowadza się do społecznej zbiórki książek, a następnie pozostawianiu ich w autobusach, busach czy taksówkach. Po to, by je ktoś zabrał, przeczytał, a następnie pozostawił w podobnym miejscu jak to, w którym je znalazł. Wszystkie w ten sposób rozpowszechniane książki mają być opatrywane imionami darczyńców. Również "instrukcją obsługi” sprowadzającą się do prośby, aby ten kto sięgnął po książkę, udostępnił ją też innym. Szkoła wystąpiła już do przewoźników o zgodę na pozostawianie książek w ich autobusach, busach, czy taksówkach. Zgodził się na to już chełmski PKS oraz Taxi-Fino. Za książkami będziemy mogli rozglądać się także w samochodach należących do różnych przewoźników.
Komentuj →
27 lutego 2009 |
0
Po analizie ofert firm biorących udział w negocjacjach oraz zapoznaniu się z rekomendacją Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Minister Infrastruktury podjął decyzję o budowie 91-kilometrowego odcinka autostrady A2 Łódź – Warszawa (Stryków - Konotopa) w systemie Projektuj i Buduj. Decyzja ta została podjęta po całkowitym wyczerpaniu możliwości negocjacyjnych z firmami uczestniczącymi w przetargu. Warunki finansowe proponowane przez firmy nie zabezpieczały interesu publicznego i mogłyby spowodować wzrost opłat dla kierowców za przejazd tym odcinkiem A2. Na polecenie Ministra Infrastruktury Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podjęła prace konieczne do jak najszybszego rozpoczęcia budowy. W pracach wykorzystana zostanie, przygotowana dla systemu PPP, dokumentacja techniczna, dzięki czemu przetarg zostanie ogłoszony w drugiej połowie marca, a podpisanie umowy nastąpi we wrześniu bieżącego roku. Autostradą A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą kierowcy będą mogli przejechać na EURO 2012.
Komentuj →
27 lutego 2009 |
0
(288-10) ^Bydgoska redakcja “Gazety Wyborczej” pokazuje nam bajkowe fontanny, pomysłowe przystanki tramwaju wodnego, ławki mistrza Twardowskiego zaprojektowali studenci Wyższej Szkoły Gospodarki. Ich "meble miejskie" mają wywołać dyskusję na temat przestrzeni miasta. - Każdemu miastu brakuje udanych mebli miejskich - uważa Marta Rosenthal-Sikora, organizatorka wystawy. - Wciąż w większości miast ławki, wiaty przystankowe, czy donice na kwiaty są sztampowe, produkowane taśmowo, nie mają charakteru. Bydgoszcz ma również ten problem. A mogłoby być znacznie ciekawiej. I rzeczywiście byłoby tak bajkowo. Pytanie o kwestie czystości bajkowego przystanku i bezpieczeństwa.
Komentuj →
26 lutego 2009 |
0
(288-2)
(288-1)
Kolejne dwie osoby podejrzane o korupcję związaną z uzyskiwaniem uprawnień do kierowania pojazdami zatrzymali wrocławscy policjanci. Tym razem w ręce Policji wpadli - właściciel szkoły nauki jazdy i pośrednik z Wrocławia. Jest to ciąg dalszy sprawy, w której zatrzymano już 250 osób. Tym razem policjanci zatrzymali 51-letniego mężczyznę, właściciela szkoły nauki jazdy. Mężczyzna został zatrzymany w związku z podejrzeniem o płatną protekcję i poświadczenie nieprawy przy uzyskiwaniu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. W tej sprawie został zatrzymany również podejrzany o pośrednictwo w korupcyjnym procederze 68-letni mężczyzna. Dolnośląscy policjanci sprawą korupcji przy uzyskiwaniu praw jazdy zajmują się od 2005 roku. Do tej pory zatrzymano blisko 250 podejrzanych. Policjanci zatrzymywali, między innymi, kursantów, instruktorów, egzaminatorów i pośredników... Za tego typu proceder grozi karna pozbawienia wolności do 8 lat.
Komentuj →
26 lutego 2009 |
0
Znaki drogowe przy głównych bydgoskich ulicach nie potrzebują wichury, by tańczyć jak przy silnym wietrze. Wyginają się każdy w inną stronę. Drogowcy twierdzą, że to wina kierowców. - Codziennie je prostujemy - mówi rzecznik ZDMiKP. Pracownicy wydziału utrzymania ulic Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej nie mają sobie nic do zarzucenia. - Każdego ranka nasze służby wyjeżdżają na kontrolę dróg - twierdzi Magdalena Kaczmarek, rzecznik ZDMiKP. - Spisujemy krzywe znaki, dziury i wyrwy w jezdniach, a także popsute lampy. Później wysyłamy ekipy remontowe, by naprawiały szkody.
Komentuj →
26 lutego 2009 |
1
W ubiegłym tygodniu przedrukowaliśmy ostrzeżenie olsztyńskiej “Gazety Wyborczej”, która poinformowała, iż urządzenie, które niedługo kupią drogowcy z Miejskiego Zarządu Dróg, będzie robiło zdjęcia kierowcom przejeżdżającym skrzyżowania na czerwonym świetle. A oto państwa komentarze to tak ważkiego problemu przejazdów na czerwonym świetle:
(1) Rozwiązanie tego problemu jest banalnie proste! Należy powrócić do zapisu z przed 1983r Gdzie nie było zapisu, umożliwiającego wjazd na żółtym ,,pod pewnymi warunkami,, - znajdują się....blisko sygnału,..... nie mogą być zatrzymane bez gwałtownego hamowania....itd. Było: zbliżasz się do żółtego masz się zatrzymać - koniec kropka! To wymuszało dyscyplinę i uwagę, stoisz- przygotowujesz się do jazdy, zastało cię na skrzyżowaniu/BO ZDARZYĆ SIĘ MOGŁO/ - natychmiast opuść. Obecny zapis jest wykorzystywany przez prawie wszystkich - widzą żółte dodają gazu, aby zdążyć, niektórzy nie zdążają i wjeżdżają na czerwonym! Obecny zapis miał dobre ,ale tylko i n t e n c j e! Przepis ma dyscyplinować, a nie umożliwiać łamanie prawa dając t a k ą furtkę! /prawnicy z a w s z e wstawiają jakieś furtki, aby wygrywać procesy, w sprawach nawet nie podlegających dyskusji, na pierwszy rzut oka/. Henryk R.
(2) Problem jest chyba w czymś innym. Bo samochodu nigdy się nie da i nie dało zatrzymać w miejscu. Czyli zapis o bezwzględnym zatrzymaniu się w momencie zapalenia się sygnału żółtego nigdy nie był respektowany. Po prostu nie ma takiej możliwości technicznej. Natomiast w czym jest problem? W czasie świecenia się sygnału żółtego. Ile on się świeci? A ile powinien? Oczywiście nie biorąc pod uwagę tego, że ktoś chce jechać "zawsze", ale warunki techniczne? Policzmy:
1.Kierowca musi sygnał zauważyć i zareagować - około 1 sekundy,
2.Jeżeli ocenił, że zdąży się zatrzymać to musi mieć na to czas.
3.Jeżeli był blisko sygnalizatora musi przez skrzyżowanie przejechać.
Nawet biorąc bardzo "aptekarsko":
- sekunda przed skrzyżowaniem,
- czas przejazdu przez skrzyżowanie - szerokość różna. Np.28 m to dwie sekundy. Szerokość wydaje się zbyt dużą? Policzmy: przejście dla pieszych, jezdnia dwupasowa, pas zieleni, znowu jezdnia dwupasowa i znowu przejście.
- wyszło razem 3 sekundy. Dodając pewną rezerwę to co najmniej 4 sekundy.
W takiej (lub przy dłuższym czasie świecenia) sytuacji kierowca ma szansę na prawidłowe reagowanie. Przy krótszym czasie, albo przy większej prędkości dopuszczalnej na drodze to już ruletka: zdąży lub nie. Nie brałem pod uwagę, że w czasie świecenia się żółtego powinni mieć szansę opuszczenia skrzyżowania skręcający w lewo. Na to też potrzeba czasu. A co przeszkadza w tym by sygnał żółty świecił się dłużej? Adam T.
Komentuj →
25 lutego 2009 |
0
Szkolenia, staże, doradztwo zawodowe i zakup profesjonalnego sprzętu, który umożliwi osobom niepełnosprawnym np. pracę przy komputerze - to niektóre działania, które przewiduje program "Wsparcie osób niepełnosprawnych ruchowo na rynku pracy". Na projekt realizowany wspólnie przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, Fundację Polskich Kawalerów Maltańskich oraz Caritas Polska przeznaczono 11,5 mln zł. 85 proc. kosztów projektu pokryją środki unijne, pozostałe 15 proc. - PFRON. W ramach projektu istnieje możliwość zakupu sprzętu, który pomoże osobom niepełnosprawnym podjąć pracę, np. komputera z myszką poruszaną bez użycia rąk. W projekcie przewidziano też m.in. refundację kosztów przystosowania samochodu dla potrzeb osoby niepełnosprawnej. Osoby niepełnosprawne zainteresowane skorzystaniem z programu powinny skontaktować się z jedną z organizacji zaangażowanych w projekt. Niedługo ruszy też strona internetowa projektu: www.pracabezbarier.org.
Komentuj →
25 lutego 2009 |
0
Sprawcy przestępstw wymyślają różne metody uniknięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie. O ich nieskuteczności przekonał się ostatnio kierowca ciężarowego mana. Mężczyzna próbował zapłacić policjantom za odstąpienie od badania jego stanu trzeźwości. Szczepan O. okazał się trzeźwy, ale przed sądem odpowie za próbę wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom. Przed południem milanowscy policjanci zostali wezwani do zdarzenia drogowego na ul. Nowowiejskiej. Z informacji wynikało, że kierujący ciężarowym manem potrącił pieszego. Na miejscu okazało się, że poszkodowany mężczyzna nie doznał żadnych obrażeń ciała. Policjanci musieli jednak wyjaśnić okoliczności zdarzenia z jego uczestnikami. Swoje ustalenia funkcjonariusze rozpoczęli od sprawdzania stanu trzeźwości kierowcy mana. Mężczyzna wyraźnie chciał uniknąć badania. Tłumaczył się, że dzień wcześniej spożywał alkohol. Do przekonania policjantów do odstąpienia od ich czynności, próbował wykorzystać wyjęte z portfela pieniądze. Policjanci dokończyli badanie stanu trzeźwości. Mimo, że urządzenie wskazywało wynik 0,0 promili, zdziwiony kierowca został zatrzymany. Szczepan O. odpowie przed sądem za próbę wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom.
Komentuj →
25 lutego 2009 |
0
Hamowanie tramwaju wypełnionego ludźmi zimą może wynieść nawet 120 metrów. - A kierowcy nie chcą o tym pamiętać - twierdzi Bogusław Makowski, rzecznik MPK. Tramwaj w kilka sekund rozpędza się do 40 kilometrów na godzinę. Motorniczy puszcza gaz i zaczyna gwałtownie hamować. W wagonie rozlega się charakterystyczny pisk i dźwięk dzwonka. Pasażerowie lecą bezwładnie do przodu. Nawet silnie trzymając się drążków, nie mamy szans ustać w miejscu. - Jadący 30 km/godz wagon staje nawet 15 metrów dalej niż samochód - informuje Makowski. Jeszcze gorzej jest zimą: gdy szyny są oblodzone i mokre. Wtedy droga hamowania wydłuża się kilkukrotnie. Przykład? Podczas jednej z ostatnich kolizji tramwaj zatrzymał się dopiero po... 120 metrach. - Motorniczy nic nie może zrobić, gdy przed nim wyjeżdża na torowisko samochód - twierdzi Makowski. - Dlatego nieomal wszystkie wypadki z udziałem tramwajów spowodowane są ignorancją kierujących samochodami.
Komentuj →
25 lutego 2009 |
0
Firmy, które mają ciężarówki powyżej 12 ton, płacą ok. 30 proc. więcej za winiety. Przedsiębiorcy korzystający z aut od 3,5 do 12 ton nie mogą już kupić winiet. Winiety pozwalają bezpłatnie korzystać z autostrad, na których stawki są wysokie – analizuje “Gazeta Prawna”. Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, wyjaśnia, że jeżeli przedsiębiorca kupił w minionym roku kartę opłaty za przejazd pojazdu o masie poniżej 12 ton po drogach krajowych, to zachowuje ona ważność przez okres, na jaki została wydana. Wówczas może on korzystać z bezpłatnych przejazdów także autostradami. Takiego komfortu nie mają jednak ci, którzy nie zdążyli kupić winiety do 24 grudnia 2008 r. Do biura rzecznika praw obywatelskich wpłynęła już skarga przedsiębiorcy, któremu radykalnie wzrosły koszty prowadzenia działalności gospodarczej. W zeszłym roku jego opłaty za przejazd po drogach krajowych i autostradach wynosiły 500 zł za cały rok od jednego pojazdu. Dziś za jeden pojazd w skali roku będzie musiał zapłacić ponad 17 tys. zł, gdyż jego samochody poruszają się głównie po autostradach. Biuro RPO czeka na odpowiedzi stowarzyszeń transportowych, które sprawdzają, czy takich przypadków jest dużo. - Niektórzy przedsiębiorcy nie godzą się na to, że tylko jedna grupa pojazdów korzysta z winiet, a inne nie. Obecnie firma, kupując winietę na pojazd powyżej 12 ton, ma bezpłatne przejazdy po autostradach. Pozostali muszą płacić - mówi Bolesław Milewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Dodaje, że tylko 20 proc. przewozów drogowych odbywa się po autostradach. Tymczasem spora część wpływów z winiet i tak trafia na konto akcjonariuszy autostrad. Bolesław Milewski nie wie jeszcze, ile firm używających pojazdów od 3,5 do 12 ton ma problemy z wyższymi opłatami.
Komentuj →
25 lutego 2009 |
2
“Dziennik Wschodni” relacjonuje: Jechali z prędkością około 100 km/godz. Za kierownicą siedział kursant, obok instruktor nauki jazdy. To nie wszystko. Drogówka z Białej Podlaskiej wystawiła "elkom" 7 mandatów. Zatrzymano też 3 dowody rejestracyjne. Pod Międzyrzecem Podlaskim policjanci zarejestrowali, że jedna z "elek” przekroczyła dopuszczalną prędkość o 43 km/h. Tak pędził kursant nadzorowany przez instruktora - mówi Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiej policji. Policjanci ukarali "elki" nie tylko mandatami czy zatrzymaniem dowodów rejestracyjnych. Skierowano też trzy wystąpienia do starostów odpowiedzialnych za nadzór nad szkołami nauki jazdy. Policjanci skontrolowali 45 pojazdów przystosowanych do szkolenia kandydatów na kierowców. W sześciu przypadkach funkcjonariusze ujawnili nieprawidłowości. Trzy "elki” były nieprawidłowo oznakowane. Dwie nie miały podstawowego wyposażenia (trójkątów ostrzegawczych i apteczek). A jedna nie miała aktualnych badań technicznych. W kolejnym z kontrolowanych samochodów oznaczonych literą "L” jechała nadmierna liczba osób. - Za szybko ludzie zapomnieli o tragedii pod Międzyrzecem Podlaskim, gdzie w wypadku radzyńskiej "elki” zginęły trzy osoby. Niektórzy instruktorzy nie zwracają uwagi kursantom, gdy na skrzyżowaniach nie przepuszczają pieszych. Bywa, że instruktor w czasie jazdy rozmawia przez komórkę - mówi pan Marian z bialskiego os. Młodych. Innym problemem jest to, że samochody nauki jazdy spowalniają ruch na ulicach. Zbigniew Kot, dyrektor WORD, potwierdza, że Waldemar Godlewski, wiceprezydent bialski, rozmawiał z nim o potrzebie zmiany tras egzaminacyjnych w Białej Podlaskiej, Chodzi o wyeliminowanie "elek” na trasach, po których kursuje wiele autobusów. - Podjąłem decyzję o zmianie trasy. Jutro będziemy o tym rozmawiać na spotkaniu z przedstawicielami szkół nauki jazdy - mówi Zbigniew Kot.
Komentuj →
24 lutego 2009 |
0
CBŚ zatrzymało kolejnych dwóch egzaminatorów Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Wszyscy pracownicy, którzy usłyszeli zarzuty, zostaną zwolnieni. - Obaj zatrzymani usłyszeli zarzuty - mówił we wtorek Dariusz Makowski z gdańskiego oddziału Prokuratury Krajowej. - Zastosowaliśmy wobec nich środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego - muszą zapłacić 8 i 25 tys. zł. W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze CBŚ zatrzymali 12 innych egzaminatorów, 17 instruktorów nauki jazdy, 7 pracowników administracji PORD i 8 właścicieli ośrodków szkolenia. Dotarli także do 150 kursantów, którzy w latach 2003-2008 mieli wręczać łapówki w zamian za pozytywne oceny z egzaminów. Zdaniem policji była to dobrze zorganizowana grupa przestępcza. Jej trzon stanowili egzaminatorzy, którzy masowo oblewali kandydatów na kierowców. W efekcie zdesperowani kursanci godzili się na propozycje odpłatnego załatwienia egzaminu. Płacili za to od 1 tys. do 2,5 tys. zł swoim instruktorom, którzy po odciągnięciu 10-15 proc. prowizji, przekazywali pieniądze egzaminatorom – doniosła gdańska “Gazeta Wyborcza”. - Biorę pod uwagę zamknięcie Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego i wymianę wszystkich pracowników - mówi wicemarszałek Mieczysław Struk. Póki co egzaminy na prawo jazdy odbywają się w PORD zgodnie z planem. Ale dyrektor Ewa Radziejowska przyznaje, że zawieszenie 12 z 63 egzaminatorów to problem: - Radzimy sobie tak, że pozostali egzaminatorzy pracują po godzinach. A od poniedziałku zatrudniałam trzy nowe osoby.
Komentuj →
24 lutego 2009 |
1
(288-5)
Podstawą do zmniejszenia liczby wypadków drogowych z udziałem nietrzeźwych uczestników ruchu jest edukacja, którą należy rozpocząć już od najmłodszych lat, wtedy bowiem kształtowane są postawy i nawyki na całe życie - powiedział Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak podczas Okrągłego Stołu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Spotkanie pod hasłem “Alkohol - zagrożenie na drodze”, odbyło się 24 lutego br. w siedzibie Banku Światowego w Warszawie. - Straty dla gospodarki narodowej z tytułu wypadków drogowych spowodowanych tylko przez nietrzeźwych kierowców w 2008 r. oszacowano na 3,5 mld zł. To koszt wybudowania 70 km autostrady - dodał Wiceminister. W spotkaniu, zorganizowanym przez stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego, uczestniczyli przedstawiciele polskich i zagranicznych instytucji zaangażowanych w poprawę bezpieczeństwa na drogach. Podczas Okrągłego Stołu dyskutowano o tym, jak zmniejszyć liczbę osób wsiadających za kierownicę pod wpływem alkoholu. Uczestnicy spotkania podkreślali, że polskie prawo jest restrykcyjne wobec nietrzeźwych kierowców, problemem jest jednak jego egzekucja. - 97% orzeczonych kar pozbawienia wolności to kary w zawieszeniu - poinformował Rafał Kozłowski z Komendy Głównej Policji. - Pijani kierowcy są faktycznie bezkarni, dlatego należy dążyć do tego, aby każda kontrola policyjna była kontrolą trzeźwości - powiedział poseł Janusz Piechociński, szef sejmowej Komisji Infrastruktury. W 2008 r. na polskich drogach policja zatrzymała 168 tys. nietrzeźwych kierowców. Podczas spotkania zaprezentowano wyniki pilotażowego projektu "Piłeś? Nie jedź!", realizowanego przez stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego m.in. przy współpracy Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD), działającej przy Ministrze Infrastruktury. Pilotaż przeprowadzono w Olsztynie, bowiem w Województwie Warmińsko-Mazurskim problem alkoholu na drodze przewyższa średnią krajową. - Dzięki realizacji tego programu w 2008 r. na naszych drogach spadła liczba wypadków z udziałem nietrzeźwych - poinformowała Wiceprezydent Olsztyna Anna Wasilewska. - Wykonano także więcej kontroli drogowych sprawdzających trzeźwość kierowców. Mieszkańcy Olsztyna mają świadomość, że mogą zostać zatrzymani pod wpływem alkoholu, dlatego wolą nie ryzykować - dodała. Aby zmniejszyć liczbę nietrzeźwych kierowców należy skoordynować działania profilaktyczne prowadzone przez różne instytucje zarówno na szczeblu krajowym, jak i lokalnym - poinformowała Barbara Król z KRBDR, przedstawiając wnioski wynikające z realizacji programu "Piłeś? Nie jedź!". - Istotne jest także rozwiązanie problemu kierowców recydywistów, bowiem aż 7 z 10 kierowców zostaje złapanych pod wpływem alkoholu po raz kolejny - dodała B. Król. Kolejna edycja projektu "Piłeś? Nie jedź!" zostanie zainicjowana w marcu br. w Krakowie i obejmie całe województwo Małopolskie.
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
(288-3)
Komenda Główna Policji informuje: Rozbita głowa, uraz brzucha i klatki piersiowej to finał wieczornego kuligu, jaki zorganizował dla dzieci jeden z mieszkańców powiatu ryckiego. Na zakręcie lokalnej drogi dziesięciolatek spadł z sanek uderzając w murowane ogrodzenie posesji. Chłopiec trafi do puławskiego szpitala. Policjanci wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia. Około godziny 20, dyżurny ryckiej komendy odebrał zgłoszenie z pogotowia o zdarzeniu drogowym jakie miało miejsce w Niwie Babickiej. Gdy policjanci dotarli na miejsce okazało się, że w wypadku został poszkodowany dziesięcioletni chłopiec. Funkcjonariusze ustalili, że jeden z mieszkańców powiatu ryckiego zorganizował dla dzieci kulig. W tym celu do ciągnika przyczepił sanie i sanki, a także napompowaną oponę, po czym razem z dziećmi ruszył lokalną drogą. Na zakręcie jedne z sanek wywróciły się. 10-letni chłopiec, z który z nich spadł, z impetem uderzył w murowane ogrodzenie posesji. 10-latek został przewieziony do puławskiego szpitala gdzie lekarze stwierdzili u niego obrażenia głowy, klatki piersiowej i brzucha. Policjanci wyjaśniają okoliczności tego wypadku. Kierujący ciągnikiem mężczyzna był trzeźwy.
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski we współpracy ze Stowarzyszeniem Poszkodowanych w Wypadkach i Kolizjach Drogowych Alter ego zorganizowali konferencję pt.: “Losy ofiar wypadków drogowych”. Program obejmował: dr Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich "Realizacja praw ofiar wypadków do pełnego wyrównania szkody na podstawie wniosków od poszkodowanych, wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich"; Anna Wendołowska: "Moje życie po wypadku syna"; prof. Ryszard Krystek, Katedra Inżynierii Drogowej Politechniki Gdańskiej - "Badanie losów ofiar wypadków drogowych oraz ich rodzin"; Janusz Popiel, Prezes “Alter Ego” - Stowarzyszenia Poszkodowanych w Wypadkach i Kolizjach Drogowych: "Przyczyny degradacji życia ofiar wypadków drogowych – doświadczenia i rola organizacji pozarządowej"; Adam Fronczak, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia: "Zabezpieczenie pomocy medycznej i rehabilitacyjnej dla ofiar wypadków drogowych w systemie ubezpieczenia zdrowotnego finansowanego ze środków publicznych oraz odpowiedzialności cywilnej podmiotów zobowiązanych do naprawienia szkody (sprawcy, ubezpieczyciele pojazdów)"; Krzysztof Kwiatkowski, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości: "Pozycja pokrzywdzonego w postępowaniu przygotowawczym, karnym i odszkodowawczym a zamierzenia legislacyjne"; gen. Adam Rapacki, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji: "Działania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Policji w przeciwdziałaniu wypadkom drogowym oraz pomoc poszkodowanym"; Halina Olendzka, Rzecznik Ubezpieczonych: "Rola Rzecznika Ubezpieczonych w egzekucji praw poszkodowanych: Andrzej Maciążek, Członek Zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń: "Odpowiedzialność ubezpieczycieli za likwidację skutków wypadków – ubezpieczeniowy punkt widzenia"; dr inż. Jan Unarski, Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie: "Rola biegłych w postępowaniach związanych z wypadkami drogowymi".
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
- Aby rządowy program budowy dróg był realizowany sprawnie, aktywnie poszukujemy dodatkowych źródeł finansowania inwestycji drogowych. W czasach spowolnienia gospodarczego, i trudnej sytuacji w sektorze bankowym, szczególnie liczymy na zaangażowanie Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) - powiedział Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak podczas spotkania z Dyrektorem EBOR Thomasem Maierem, które odbyło się 23 lutego br. w siedzibie resortu. Celem spotkania było wzmocnienie dotychczasowej współpracy pomiędzy stroną publiczną a EBOR oraz zwiększenie zaangażowania Banku w finansowanie inwestycji drogowych w Polsce. – Realizowany obecnie program inwestycyjny przewiduje zarówno budowę nowych autostrad i dróg ekspresowych, jak i modernizację istniejącej sieci drogowej. Jesteśmy także otwarci na realizowanie projektów w systemie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Zadań inwestycyjnych, a tym samych szans na współpracę, jest więc wiele - dodał Wiceminister Z. Rapciak. Dyrektor Thomas Maier wyraził zainteresowanie EBOR współfinansowaniem budowy autostrad w Polsce. Jako wzór podał obecne zaangażowanie Banku w finansowanie infrastruktury drogowej na Słowacji. W trakcie spotkania poruszono także kwestię nowego mechanizmu finansowania inwestycji drogowych z Krajowego Funduszu Drogowego. – Jesteśmy otwarci na ten pomysł – powiedział Thomas Maier. EBOR był już zaangażowany w Polsce w podobny system finansowania inwestycji kolejowych przez PKP. Współpraca Polski z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju jest prowadzona od początku lat 90. XX wieku. Ostatni kredyt inwestycyjny dla sektora publicznego został udzielony w 1993 roku na modernizację i odnowę infrastruktury drogowej na wybranych odcinkach autostrady A4 Katowice - Kraków. Wsparcie EBOR może przybrać formę kredytu rządowego na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych, kredytu dla sektora prywatnego, bądź udziału kapitałowego w realizowanym przedsięwzięciu.
Komentuj →
23 lutego 2009 |
1
"Masz klasę - pozwól włączyć się do ruchu" - z takimi napisami jeździ piętnaście autobusów częstochowskiego MPK. Mają przypominać, że autobus ruszający z przystanku ma pierwszeństwo. Kłopoty z włączeniem się do ruchu mają wszyscy kierowcy. - Ale nasi mają jeszcze trudniej - mówi Marcin Maranda, rzecznik MPK. - Czasami muszą czekać kilkadziesiąt sekund, a to przechodzi w minuty. Potem jeszcze jakieś światła, korek i zaczynają się coraz większe spóźnienia. Kierowcy się denerwują, pasażerowie także. - Ale najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo ludzi, którzy jadą autobusem - dodaje nadkomisarz Marek Struski z drogówki. Jeśli inni kierowcy nie ustąpią pierwszeństwa autobusowi ruszającemu z zatoczki - a mają taki obowiązek w myśl kodeksu drogowego - to autobus musi nieraz zahamować. Jego pasażerowie nie siedzą w fotelach zapięci pasami; wielu z nich jedzie na stojąco. - Często się przewracają, kaleczą się, a czasami dochodzi do poważnych uszkodzeń ciała, np. złamań - mówi nadkomisarz Struski. Dlatego MPK wraz z policją oznakowało piętnaście autobusów naklejkami z napisami: "Masz klasę, pozwól włączyć się do ruchu". Do 20 lutego akcję zamierza monitorować policja. Funkcjonariusze będą stać na oznakowanych przystankach lub będą obserwować samochody z cywilnego auta wyposażonego w fotoradar. - Jeśli któryś z kierowców, mimo kierunkowskazów dawanych przez autobus, nie zwolni i nie wpuści go do ruchu, to wówczas będziemy za takie wykroczenie karać mandatem - informuje Marek Struski. - A mały on nie jest: 200 zł. - A co będzie, jeśli zauważycie, że wykroczenie popełnił kierowca autobusu? Zdarza się, że migacz "wrzucają" za późno, już w trakcie manewru - dopytuje "Gazeta". - Wówczas jego mandat będzie o 100 zł wyższy - tłumaczy Marek Struski. - Wszyscy na drogach powinni zachowywać się odpowiedzialnie i kulturalnie.
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
Łódzka “Gazeta Wyborcza” relacjonuje: Od tygodnia pan Henryk z narażeniem życia lawiruje na wózku między rozpędzonymi samochodami. To jedyna droga do przystanku autobusowego, bo podjazd dla niepełnosprawnych na wiadukcie przy Limanowskiego tonie w metrowej zaspie. Pan Henryk do wózka jest przykuty od pięciu lat. Wcześniej chodził o kulach. To skutek wrodzonego uszkodzenia kręgosłupa - jako 14-latek urósł zbyt szybko (15 cm podczas jednego miesiąca) i dyski tego nie wytrzymały. Z czasem problemy z chodzeniem nasilały się, wreszcie musiał przesiąść się na wózek. Od razu zaczęły się kłopoty z pracą. - Człowiekowi na wózku bardzo trudno ją znaleźć. Ale rok temu udało mi się zatrudnić w Polskiej Grupie Farmaceutycznej. Jestem bardzo zadowolony - opowiada pan Henryk. - Prezes kazał zrobić podjazd przy portierni, choć jestem jedynym "wózkowiczem" w firmie. Kiedy bandyci napadli na mnie i połamali mi wózek, urządził loterię wśród wszystkich pracowników. Za zebrane pieniądze kupiono mi nowy. Trzeba szanować taką pracę. Nie mogę powiedzieć, że nie przyjdę, bo komuś nie chce się odśnieżyć jedynego podjazdu w okolicy. Podjazd jest na wiadukcie przy Limanowskiego. Niepełnosprawny mężczyzna korzystał z niego codziennie, wracając z pracy. Zjeżdżał nim pod wiadukt, a następnie chodnikiem dojeżdżał w stronę Żabieńca na przystanek autobusowy. Od poniedziałku to niemożliwe. Metrowej wysokości zaspa jest przeszkodą nie do pokonania. Przy samym podjeździe pryzma śniegu jest jeszcze wyższa - zostawił ją pług odśnieżający jezdnię. Poniedziałek, godz. 16.15. Pan Henryk, wracając z pracy, po raz pierwszy natyka się na zaspę. Bezradnie kręci się w miejscu. Wreszcie decyduje się wjechać na jezdnię. Od razu robi się korek. Kierowcy trąbią i pukają się w czoło. Niepełnosprawny mężczyzna brnie w pośniegowym błocie, którym ochlapywany jest przez mijające go samochody. Do przystanku autobusowego ma 800 metrów! - Kiedy wróciłem do domu, od razu zadzwoniłem do straży miejskiej. Dyżurny odnotował zgłoszenie i obiecał, że przekaże dalej - opowiada pan Henryk. Wtorek rano. Zaspa na podjeździe jeszcze większa. Pan Henryk dzwoni z pracy ponownie do straży. Dyżurny nr służbowy 416 obiecuje, że zawiadomi kogo trzeba. Niepełnosprawny mężczyzna na wszelki wypadek informuje o zaspie inżynierię miejską. Urzędnicy obiecują, że zostanie usunięta. Po południu podjazd nadal zaśnieżony. Pan Henryk wyjeżdża na ulicę. Środa rano. Zaspa trzyma się mocno. Znów telefon do straży i inżyniera miasta. Obiecują... - Zadzwoniłem też do “Gazety”. Reporterka obiecała, że się tym zainteresuje. Po godzinie oddzwoniła i powiedziała, że sprawa załatwiona. Obiecała jej to rzeczniczka Zarządu Dróg i Komunikacji - mówi pan Henryk. Renata Borkowska, rzeczniczka ZDiT-u, w rozmowie z reporterką "Gazety": - Znam sprawę, osobiście słyszałam, jak kierownik przyjmował zlecenie. Kiedy pługopiaskarka w tamtym rejonie upora się z jezdnią, pracownik z łopatą odśnieży podjazd. Po południu zaspa była na swoim miejscu. Pan Henryk dzwoni na policję i zawiadamia dyżurnego, że będzie jechał wózkiem po jezdni. Dyżurny wyjaśnia, że nie może przysłać patrolu do odśnieżania, ale zawiadomi kogo trzeba. W czwartek i piątek pan Henryk nie dzwoni już do nikogo, bo nie wierzy, że to może mieć jakikolwiek sens. Zaspa ma się dobrze. Jest tylko trochę przydeptana przez środek. Najprawdopodobniej któryś z pasażerów tramwaju czy autobusu zdecydował się dostać podjazdem na dół. - Już mi ręce opadają i powietrze z kół uchodzi - mówi zrezygnowany pan Henryk. Komentarz: Rozumiem, że w pierwszym rzędzie odśnieżane są drogi i ulice, na których jest duży ruch. Zdecydowanie gorzej jest na uliczkach osiedlowych. Ale sprawa pana Henryka to już absolutne kuriozum! Co to za problem, będąc w okolicy wiaduktu na Limanowskiego - pługopiaskarki są tam codziennie, bo to trasa wylotowa z Łodzi - przystanąć na kwadrans i odśnieżyć zasypany podjazd? Najwyraźniej przekracza to możliwości służb odpowiedzialnych za odśnieżanie. Choć zlecenie na tę pracę zostało przyjęte już kilka dni temu, zaspa ma się dobrze. Gorzej pan Henryk. Dostaliśmy też sygnał, że przed ośrodkiem dla chorych na alzheimera jest ślizgawka i nikt sobie nic z tego nie robi. Czy urzędnicza indolencja zawsze musi uderzać w najsłabszych?
Komentuj →
23 lutego 2009 |
0
Za pięć dni zamknięcie wiaduktu obok Dworca Gdańskiego, a dwa tygodnie później – mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Ten sezon ma być rekordowy pod względem objazdów – donosi “Życie Warszawy”. Ratusz przedstawił na konferencji prasowej tramwajowo-drogowy remontem Trasy W-Z, który został zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Od 14 marca mają się zacząć prace w dwóch miejscach: wymiana torów na skrzyżowaniu Wolskiej z Młynarską obok dawnego pedetu, która wymusi uciążliwe tramwajowe objazdy oraz remont torów i jezdni przy rynku na Mariensztacie, który będzie wymagał zamknięcia dla aut mostu Śląsko-Dąbrowskiego (zostaną dwie linie autobusowe kursujące wahadłowo i tramwaje zawracające przy Błękitnym Wieżowcu). Zamknięcie wiaduktu na ul. gen. Andersa i remont Trasy W-Z to największe utrudnienia tej wiosny dla kierowców i pasażerów, ale niejedyne. W ciągu ostatnich dni w biurze koordynatora remontów drzwi się nie zamykają.– To będzie wyjątkowy sezon. Liczba inwestycji komunikacyjnych i związanych z nimi objazdów tym razem może być rekordowa – zapowiada miejski koordynator Wiesław Witek. Władze Warszawy obiecują wydać na inwestycje w 2009 roku ponad 3 mld zł, z czego tylko Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych – ponad 1 mld zł. I to właśnie z inwestycjami drogowymi wiąże największe nadzieje pogrążona w braku zleceń branża budowlana. Ruszy wreszcie pełną parą – po zburzeniu spornego autokomisu – warta 125 mln zł budowa wiaduktów łączących Trasę Siekierkowską z ul. Marsa. Już wiadomo, że nie obędzie się bez zwężeń na Płowieckiej i Marsa. W ciągu najbliższych dni drogowcy planują też podpisać umowę za 111 mln zł na przebudowę Modlińskiej nad Kanałem Żerańskim. Tutaj powstanie na dwa lata tymczasowy przejazd (nie będzie zwężeń jezdni, ale dwie “przewiązki”, czyli przejazdy na sąsiedni pas). Za trzy tygodnie fatalnie zrobi się na poszerzanej za 51 mln zł al. Wilanowskiej. Drogowcy zamkną wtedy przejazd od ul. Sobieskiego do Karczocha. Nastąpi też ciąg dalszy negocjacji z właścicielem spornej działki, który zapowiedział w telewizji, że przywita urzędników... koktajlami Mołotowa. Drogowy kataklizm czeka warszawiaków na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich z Łopuszańską, gdzie ma powstać trzypoziomowa plątanina przejazdów. Inwestycja ma ruszyć w połowie roku. W korkach utkniemy też na Wisłostradzie i Modlińskiej, gdzie w tym roku ma się zacząć budowa skrzyżowań z Trasą Mostu Północnego. Wielkie inwestycje w stolicy zapowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Przez cały rok ma być kontynuowana warta 2,1 mld zł budowa łącznika autostradowego między Konotopą i Trasą AK (będą utrudnienia w al. Prymasa, na Powstańców Śląskich, Lazurowej, Warszawskiej i przedłużeniu Połczyńskiej). W tym roku mają wystartować prace przy budowie trasy w kształcie litery “L” między Puławską, lotniskiem Okęcie a Marynarską (zostanie wówczas przeniesiona pętla tramwajowa przy ul. Suwak) i przebudowa Trasy Toruńskiej od Modlińskiej do Marek, która będzie wymagała zwężeń tych ruchliwych jezdni.
Komentuj →