0322/42/2009 30 listopada 2009 13 grudnia 2009

o trzydziestu nowych ośrodkach egzaminowania; kursantka i instruktor skazani; wypadek w Rzeczycy - opinia środowisk szkolących kierowców; gdzie postawić fotoradar; 14-letni kierowcy to dobry pomysł? powrót ustawy fotoradarowej; statystyczny Polak za kierownicą; francuskie strefy ruchu uspokojonego, fotoradary i inne; liczniki odmierzające czas na skrzyżowaniach; miasto bez szerokich chodników umiera; o przymrozkach na drogach; o projekcie resocjalizacyjnym w ALKOgoglach; o braku zimówek i wysokości odszkodowania; obowiązek posiadania tachografu; cofanie na ulicy jednokierunkowej - sprostowanie; czy egzamin wewnętrzny jest fikcją? - odpowiedzi (3); z okazji 20-lecia (2); Kalendarz instruktora 2010; szkolenie instruktorów techniki jazdy na Torze Rakietowa; o nowym autodromie - zaproszenie; o...

News tygodnia

Mikołaj już przybył, ustawa fotoradarowa też wróciła
13 grudnia 2009 | 0

1e3836bf5f386bf37057f662858d3b04b2a8c022 (Fot.: PD@N 322-10)

“POLICJA 997”: Miała wejść w życie w maju 2010 r. Została jednak zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zarzucił jej “nadmierny rygoryzm”. Prezydent zakwestionował tryb uchwalenia ustawy w kwietniu 2009 r. z pominięciem opinii Krajowej Rady Sądownictwa, wymierzanie kar za przekroczenie prędkości w trybie administracyjnym wraz z nakładaniem punktów karnych, rygor natychmiastowej wykonalności w przypadku decyzji administracyjnej o nałożeniu kary, a także możliwość sprzedaży pojazdu zatrzymanego do kontroli drogowej, nawet gdy nie stanowi on własności kierowcy. Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia prezydenta. W uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Łętowska podkreśliła, że przyjęcie zapisanego w ustawie rozwiązania oznaczałoby, że przy rozpatrywaniu sprawy nie miałyby zastosowania “żadne szczególne okoliczności: ani stan wyższej konieczności, ani błędna identyfikacja pojazdu”. W ocenie TK również system punktowy, który miał obowiązywać od maja 2010 roku, byłby zupełnie inny niż dotychczasowy, doszłoby bowiem do scalenia dwóch systemów: kary pieniężnej i punktów karnych. W rezultacie otrzymalibyśmy rozwiązanie pełne luk, niejasności i niemożności przedstawienia przez zainteresowanych swoich racji. TK zaznaczył, że niezgodna z Konstytucją RP jest także sprzedaż pojazdu, którym przekroczona została prędkość. W jego ocenie, pozbawienie własności wiąże się z nakazem sądowym. Ustawa fotoradarowa, która przewidywała utworzenie m.in. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, wróciła do Sejmu.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Cofanie na ulicy jednokierunkowej - sprostowanie
14 grudnia 2009 | 0

Sprostowanie Redakcja PRAWA DROGOWEGO @ NEWS:W poprzednim numerze tygodnika opublikowaliśmy odpowiedź na pytanie Czytelnika (pytanie i odpowiedź poniżej - red.). Do udzielonej odpowiedzi wdarł się błąd. Przepraszamy za zaistniałą sytuację zarówno pytającego jak i naszych Czytelników. Natomiast za impulsywność niektórych z Czytelników przepraszamy naszego niezawodnego, rzetelnego i bezinteresownego Eksperta. Przez ostatnie sześć lat zawsze spotykaliśmy się z życzliwością Pana Drexlera. Prosimy o dalsze lata takiej współpracy.

Z wyrazami szacunku Jolanta Michasiewicz (redaktor naczelna)

Sprostowanie Zbigniewa Drexlera:Bardzo przepraszam Czytelników za wprowadzenie ich w błąd stwierdzeniem, że na drodze jednokierunkowej nie wolno cofać pojazdu. Zasugerowałem się przepisem o zakazie zawracania. "Wpadki zdarzają się w najlepszych rodzinach". Jeszcze raz przepraszam. Nie oznacza to jednak, że moja opinia na temat bezdusznego potraktowania kierowcy wjeżdżającego nieco poza znak B-2 ulega zmianie. Podobnie nadal uważam, że Prawo o ruchu drogowym jest bublem prawnym zawierającym m.in. nieegzekwowalne przepisy, choćby dotyczące postoju rowerów na chodnikach (art. 47 ust. 2).

Z poważaniem Zbigniew Drexler

Pytanie: Wjeżdżam w ulicę oznaczoną na początku znakiem D-4a (ulica bez przejazdu). Ulica ta po ok. 100 m rozwidla się pod kątem ok. 75 stopni z jednoczesnym oznaczeniem znakami B-2 jako wylot ulic jednokierunkowych. Chcąc wyjechać z tej ulicy, na której były wąskie przejazdy, wykonuję manewr zawracania w miejscu wylotu dwóch ulic jednokierunkowych, przekraczając znak B-2 na jednej z nich o ok.1 m. Manewr ten nie utrudniał w niczym ruchu drogowego ani nie zagrażał innym użytkownikom drogi (nie było żadnych innych użytkowników drogi w tym czasie). Czy to przekroczenie znaku B-2 przy wykonywaniu manewru zawracania (a nie wjazd w wylot ulicy jednokierunkowej) może być interpretowane jako wykroczenie drogowe.

W chwili obecnej w/w sprawie toczy się postępowanie w sądzie i jedynie opinia pana Zbigniewa Drexlera, który jest niepodważalnym autorytetem w tej dziedzinie, byłaby dla sądu miarodajnym argumentem. Z poważaniem. Zbigniew Czerwiński.

Odpowiedź: Redakcja PRAWO DROGOWE @ NEWS poprosiła pana Zbigniewa Drexlera o odpowiedź w powyższej sprawie, jednak proszę pamiętać, iż nie jest to porada prawna. Taką musi Pan uzyskać w kancelarii prawnej, podobnie odpowiedź na pana pytanie, nie będzie ekspertyzą sądową – nasz Autor nie występuje na naszych łamach tygodnika jako biegły sądowy - redakcja.

Zbigniew Drexler: Na pytanie postawione w liście trudno odpowiedzieć, bo jak odpowiedzieć na głupotę ludzką? Opisanej tu sytuacji nie regulują i nie mogą regulować przepisy. Uznanie zaś, że kierowca, który podczas manewru zawracania wjechał w ulicę jednokierunkową nieco poza znak B-2 popełnił wykroczenie dowodzi nie tylko braku rozsądku strażnika straży gminnej (miejskiej) lub policjanta, ale również niezrozumienie przez niego istoty przepisu oraz celowości sprawowanego nadzoru nad ruchem drogowym. Najbardziej bulwersująca jest jednak informacja, że w tej sprawie toczy się postępowanie sądowe. Oznacza to, że bezduszne i wbrew zdrowemu rozsądkowi działanie funkcjonariusza na drodze podtrzymał szef jednostki i sprawę skierował do sądu(!).

Podczas zawracania, zwłaszcza na niezbyt szerokich ulicach oraz o małym ruchu bardzo często korzysta się z wylotu innej drogi, również dwukierunkowej wjeżdżając "pod prąd" na prawą jej połowę. Z punktu widzenia praktyki ruchu manewr taki nie różni się od tego opisanego przez Czytelnika. Jeżeli nie rozumie się istoty przepisu, to - w zasadzie - nie powinno się go egzekwować. Funkcjonariusz musi widzieć różnicę pomiędzy zakazem cofania pojazdu np. na autostradzie i na podrzędnej ulicy w mieście. A tak przy okazji, należałoby zapytać twórców tego wspaniałego bubla prawnego, jakim jest ustawa - Prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r., dlaczego wprowadzili zakaz cofania na drodze jednokierunkowej? Dlaczego w razie przeoczenia miejsca do zaparkowania auta na ulicy dwukierunkowej, a nawet na jezdni jednokierunkowej ulicy dwujezdniowej, można cofnąć pojazd, aby w nie wjechać, natomiast na ulicy jednokierunkowej uczynić tego nie wolno? Mowa tu oczywiście o względach formalnych. Odpowiedź jest prosta - brak logicznego rozumowania, zresztą nie tylko przy tworzeniu tego przepisu.

Na zakończenie pragnę dodać, że chociaż w mojej bardzo długiej działalności, kiedyś przy tworzeniu prawa, a obecnie już tylko przy jego objaśnianiu, spotkałem się z różnymi wyrokami sądów, a dawniej również orzeczeniami kolegiów do spraw wykroczeń, to jednak wierzę, że sprawa pana Zbigniewa Czerwińskiego zostanie umorzona już na pierwszym posiedzeniu sądu.

Odpowiedzi udzielił: Zbigniew Drexler, autor książek popularyzujących przepisy o ruchu drogowym oraz ich objaśnianie

Komentuj
Czy egzamin wewnętrzny jest fikcją? - odpowiedzi (3)
13 grudnia 2009 | 4

Pytanie: Czy egzamin wewnętrzny jest fikcją? - postawiliśmy pytanie w newsie omawiającym pomysł Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora WORD w Łodzi, który lobbuje u ministra infrastruktury, by zlikwidował egzamin wewnętrzny na prawo jazdy - jak donosił “Dziennik Łódzki”. Według propozycji przesłanej do ministerstwa, kursant po odbyciu szkolenia ma od razu zgłosić się do WORD. Egzamin państwowy na placu manewrowym ma być jednocześnie egzaminem zaliczającym kurs na prawo jazdy. Zbigniew Skowroński chce, by podczas egzaminu w aucie siedział nie tylko egzaminator WORD, ale także instruktor. Po to, by w razie niekorzystnego wyniku egzaminator w obecności kursanta spisał protokół. - Egzaminy wewnętrzne w autoszkołach to fikcja. Kursanci przychodzą do nas nieprzygotowani. Dlatego zaproponowałem zmianę przepisów - powiedział Skowroński. - Obecność instruktora na egzaminie ma służyć temu, by w razie poważnych uchybień podczas jazdy kursant powtórzył egzamin na koszt autoszkoły, w której się uczył. Mój pomysł bardzo spodobał się w Ministerstwie Infrastruktury. Staram się także o aprobatę szkół jazdy - dodaje. Z pomysłu cieszą się kursanci. Dzisiaj dalsze wypowiedzi: 

Odpowiedź (13): Jestem instruktorem od 15 lat. Prowadzę ośrodek od 12 lat. Od czasu wprowadzenia obowiązkowego egzaminu wewnętrznego mam nieustannie ten sam dylemat: co będzie z moją firmą jak będę egzekwował egzamin w sposób zgodny z przepisami. Czy odejdą od nas klienci i pójdą do szkół gdzie nikt nie robi im żadnych egzaminów? Na początku obowiązywania przepisów przeprowadzałem te egzaminy zgodnie z instrukcją i efekt był taki, że rozniosła się po mieście wieść, że u mnie trudno skończyć kurs. Nie muszę dodawać jak odbiło się to na kondycji mojej firmy. Uważam, że egzaminy wewnętrzne tylko wtedy miały by sens gdyby wszystkie ośrodki przestrzegały w równym stopniu. Sprawę zgłaszałem nawet do Starostwa, ale ich kontrola nad ośrodkami jest fikcyjna i sprowadza się do sprawdzania dokumentacji ośrodków a nie do kontroli procesów szkolenia. W ten sposób dobre ośrodki są bez szans. Obecnie robię egzamin tylko dla faktu, "aby się odbył" i, żeby przypadkiem kursant gdzieś nie chlapnął, że nie miał egzaminu wewnętrznego. No i po co to robić skoro to fikcja!!! Mirek

Odpowiedź (14): Niestety nie każdy może być kierowcą. W jaki sposób szkoły jazdy mają weryfikować przydatność takiego kandydata na kierowcę? Nie ma człowiek orzeczenia, że z jego psychiką jest coś nie tak, że nie panuje nad emocjami, że stres na drodze nie pozwala wykonać jakiegokolwiek ruchu, że kursant nie umie czytać itp. Czy w ciągu 30 godz. można nauczyć człowieka poszanowania prawa, norm etycznych? Takie rzeczy wynosi się z domu. Czego można wymagać od zmanierowanego "młodzieńca". Jak w każdym zawodzie istnieją ludzie rzetelni i cwaniacy szukający łatwych pieniędzy. Instruktorem powinien zostać ktoś, kto na pewno ukończył 30 lat i ma udokumentowaną jazdę, co najmniej od 5 lat. Młody człowiek w wieku 21 lat może zostać instruktorem - czego on może nauczyć? Zbyt łatwo i zbyt dużo przypadkowych ludzi trafia do tego zawodu. To samo dotyczy egzaminatorów. Zbyt łatwo nim się zostaje mając tylko prawo jazdy 6 lat i niekoniecznie doświadczenie za kierownicą. Uczmy się od lepszych np. Niemców - niekoniecznie od Litwinów. Na wschodzie zbyt łatwo robi się przekręty np. Ukraina. Biorąc to wszystko pod uwagę powstaje pytanie - kto zatrudni te rzesze egzaminatorów. Basia Cz.

Odpowiedź (15):Być może egzamin wewnętrzny można by nazwać fikcją przyjmując, że dopuszczamy kandydata do egzaminu państwowego mimo, ze popełnił błędy w czasie jego przeprowadzania. Prawie nikomu nie udaje się takiego egzaminu wew. zaliczyć na tyle, by instruktor w pełni był usatysfakcjonowany. To jest nierealne! Gdyby błahe błędy miały być powodem oceny negatywnej egzaminu wewnętrznego (a tak - niestety - bywa powszechnie na egzaminach państwowych), to prawie nikt nie byłby dopuszczony do egzaminu państwowego. Hipotetycznie zakładając, że wszystkie OSK są nieprzejednane w swoich postanowieniach, to WORD-y nie mają co robić. Może taka akcja wyleczyłaby prawie wszystkich egzaminatorów z ich bezsensownych decyzji. Roman L.

Odpowiedź (16):Dopóty, dopóki osk będą funkcjonowały w środowisku czysto wolnorynkowym rzetelne przeprowadzanie egzaminów wewnętrznych będzie niemożliwe. Nie ma się co oszukiwać, że jakiekolwiek kontrole coś zmienią. Nikt nie będzie przecież podcinał gałęzi, na której siedzi. Po drugie skoro otrzymujemy takie twory jak WORD-y to niech one zajmują się egzaminowaniem, w końcu po to są. Na jednym z forów internetowych znalazłem wypowiedź egzaminatora o tym, jaki to on jest zmęczony po egzaminie, gdy kursant nie jeździ idealnie i musi cały czas czuwać z nogą nad hamulcem. Szkoda tylko, że panom egzaminatorom brakuje wyobraźni, w jakim stresie pracują w takim przypadku instruktorzy. Może gdyby wykazali trochę empatii nie zrzucali by całej winy na osk. Maciej.

Komentuj
Brak zimówek a wysokość odszkodowania
13 grudnia 2009 | 0

Pytanie: Czy ubezpieczyciel może mi zaniżyć wartość powstałej szkody bądź utrudniać wypłacenie odszkodowania za wypadek, który spowodowałem zimą, jeżdżąc na letnich oponach? Pyta Adam z Łodzi

Odpowiedź: W polskim prawie nie ma zapisów mówiących o konieczności używania zimą opon zimowych. W przypadku szkody, ubezpieczyciel nie może więc zaniżać odszkodowania ze względu na brak opon zimowych. Poruszając się pojazdem na oponach letnich, należy jednak pamiętać, że powinny one mieć wysokość bieżnika zgodną z normami. Trzeba też wiedzieć, że w niektórych krajach zimą można poruszać się jedynie pojazdem wyposażonym w opony zimowe, np. w Czechach. Należy również zwrócić szczególną uwagę na zapisy w ogólnych warunkach AC, które określają wyłączenia odpowiedzialności w konkretnych przypadkach. W przyszłości z pewnością zostaną wprowadzone uwarunkowania prawne nakazujące stosowanie zimą opon zimowych w celu poprawienia bezpieczeństwa na drogach.

Odpowiedzi udzielił: Marek Skorek, broker ubezpieczeniowy, ekspert “Auta Firmowego”

Komentuj
Obowiązek posiadania tachografu
13 grudnia 2009 | 1

Pytanie: Mam pick-up'a zarejestrowanego na firmę, który wraz z przyczepą i ładunkiem przekracza ciężar 3,5 tony. Czy powinnam zainstalować w nim tachograf? W jaki sposób policja bądź inspektor odróżni, czy przewożę coś prywatnie, czy w związku z prowadzeniem firmy? Pyta Agata ze Skierniewic

Odpowiedź: Rodzaje pojazdów, w których należy zamontować urządzenie rejestrujące (tachograf), oraz rodzaje pojazdów, które są zwolnione z tego obowiązku, określają rozporządzenia Rady Ministrów nr 3821/85 z 20 grudnia 1985 r. w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym oraz ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców. W przypadku, gdy Pani samochód wraz z przyczepą przekracza ciężar 3,5 t, wówczas w pojeździe musi być zamontowany tachograf. Policja lub ITD nie musi sprawdzać, w jakich celach przewożony jest ładunek. Wystarczy, że pojazd spełnia warunki przepisu mówiącego o masie pojazdów, aby zaistniał obowiązek montażu tachografu.

Odpowiedzi udzielił: Piotr Grygier, prawnik, ekspert “Auta Firmowego”

Komentuj

Legislacja

14-letni kierowcy to dobry pomysł?
11 grudnia 2009 | 15

Czeka nas inwazja młodocianych kierowców (wprowadzana ustawą o kierujących kat. prawa jazdy AM przewidziana dla 14-latków – red.). Stanie się tak w chwili, gdy zaczną obowiązywać przepisy zezwalające 14-latkom na prowadzenie samochodu (tylko pod kontrolą dorosłych). "Jestem zwolennikiem tego pomysłu. Może dzięki temu wychowamy na przyszłość lepszych kierowców" - ocenia Włodzimierz Zientarski. Mnie się ten pomysł bardzo podoba. Musimy zdać sobie sprawę, że wiek, w którym człowiek osiąga dojrzałość, ciągle się obniża. Zjawisko to można zaobserwować w różnych dziedzinach życia, także tych negatywnych. Na przykład małoletni przestępcy to w naszych czasach już norma... Pamiętajmy, że taki młody kierowca będzie mógł prowadzić samochód jedynie pod okiem dorosłej osoby. Wierzę, że dzięki temu szybciej i lepiej przyswoi sobie prawidłowe odruchy i zasady życia na drodze. Kiedy za kierownicą siada 20-latek, niewiele można zrobić, bo to już w pełni ukształtowany człowiek. Zwróćmy uwagę na to, że chcąc osiągnąć sukces w sporcie, trzeba zacząć trenować już w wieku kilku lat. I nie ma znaczenia czy chodzi o tenis, czy gokarty. Dlaczego więc prawo jazdy dawać dopiero w wieku 18 lat? Młodzi ludzie mają ogromne parcie na jazdę samochodem. Pozwólmy im na to, ale pod kontrolą. Sprzedawcy samochodów już przygotowani są do planowanej zmiany w przepisach. Od stycznia 2010 r. także w Polsce będzie można kupić mikrosamochody. Jak zapewnia H&W, prywatny importer, na początku dostępny będzie tylko sztandarowy model M. GO, ale za to we wszystkich produkowanych wersjach z napędem Diesla. To nietypowe autko tylko swoim wyglądem przypomina znane nam już z polskich dróg malutkie samochody, takie jak np. mercedes smart. Zasadnicza różnica polega na prostszej mechanicznej konstrukcji tego samochodu. Microcar w przeciwieństwie do smarta ma tylko dwa biegi: do przodu i do tyłu. Po drugie, moc maksymalna jest ograniczona do 5,5 kM, a co za tym idzie ten samochód nie może rozwinąć prędkość wyższej niż 45 km/h. Za to dużym plusem jest ilość paliwa spalanego w trakcie jazdy.

Nadal jednak pytamy, czy 14-latek za kierownicą to dobry pomysł?

Komentuj
Dożywotnia utrata prawa jazdy
10 grudnia 2009 | 0

Kierowcy, którzy doprowadzili do wypadku po pijanemu, będą dożywotnio tracić prawo jazdy. Do Sejmu trafił projekt ustawy.Zwolennikiem zaostrzenia kar jest minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. - Jesteśmy za taką zmianą prawa, aby sąd musiał orzekać zakaz prowadzenia pojazdów do końca życia - mówi "Polsce Dziennikowi Łódzkiemu" Kwiatkowski. Chodzi o to, że utrata prawa jazdy byłaby automatyczna i obligatoryjna, sąd łagodniejszej kary nie mógłby orzec. Projekt dotyczy kierowców, którzy byli co najmniej raz był już skazani za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu i znów staje przed sądem za podobne przestępstwo, czyli wypadek, w którym "inna osoba straciła życie lub poniosła ciężki uszczerbek na zdrowiu. Nie wiadomo jeszcze, kiedy nowelizacja kodeksu karnego wejdzie w życie, ale wątpliwości co do tak sformułowanego prawa ma choćby prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista. - To rozwiązanie co najmniej na granicy naruszenia niezawisłości sędziowskiej, bo dotychczas w polskim wymiarze sprawiedliwości stosowano widełki wysokości kary. Sędzia rozstrzygał, jaką karę dokładnie orzec - mówi prof. Winczorek. - Konstytucja nie wyraża tego wprost, ale jest obowiązek orzekania sprawiedliwego, uwzględniającego różne okoliczności, a nie wydawanego na zasadzie automatu.

Komentuj
Wypadek w Rzeczycy - opinia środowisk szkolących kierowców
7 grudnia 2009 | 3

Poniżej publikujemy skierowany do naszej redakcji list Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców oraz Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK z Krakowa w tak bulwersującej sprawie i już jej sądowego rozstrzygnięcia, sprawie wypadku drogowego (w którym śmierć poniosły dwie osoby) z udziałem pojazdu szkoleniowego.

Szanowna Redakcjo i Drodzy Czytelnicy

Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców wspólnie z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą OSK z Krakowa wystosowały komunikat - wraz z załączoną opinią o przyczynach wypadku - do wszystkich mediów z prośbą - aby nie straszyć kursantów odpowiedzialnością - na przykładzie wypadku z Rzeczycy, w którym pojazd nauki jazdy wpadł w poślizg i zderzył się z samochodem jadącym z przeciwka. Nasza ocena jest jednoznaczna: przyczyną tego wypadku były głębokie koleiny po obu stronach jezdni i brak znaku ostrzegawczego A-11 "nierówna droga". Nie winimy kursantki, ani instruktora i nie szukamy przyczyn w letnich oponach, które są dozwolone. Kursantka wspólnie z doświadczonym instruktorem prawidłowo pracowała kierownicą i pulsacyjnie hamulcem, lecz koła raz przednie, raz tylne wpadały w głębokie koleiny powodując boczne poślizgi prawą i lewą stroną pojazdu.  Aby wyprowadzić pojazd z torów kolein - trzeba wytracić prędkość i mieć na to więcej czasu, a tego niestety nie było. Każdemu z nas mógł zdarzyć się ten wypadek - przy tak złym stanie drogi i braku odpowiedniego oznakowania. Kolein nie było widać, bowiem śnieg i wiatr wyrównał nierówności, które były do wysokości miski olejowej w samochodzie. Proszę przeczytać załącznik. Ewidentnie zarządca tej drogi zaniedbał swoje obowiązki służbowe - za co powinien ponieść odpowiednią karę. Dla przykładu - kara powinna być nauczką dla innych zarządców dróg, którzy nie naprawiają w jezdni dziur, kolein lub garbów, które często kończą się tragicznie jak niedawno u redaktora motoryzacyjnego pana Zientarskiego. Kursant, który wykonuje ściśle polecenia instruktora szybko się uczy i nie popełnia błędów. Instruktor i egzaminator podczas przeprowadzania egzaminu musi dopuścić do złamania przez kursanta przepisu (który nie zagraża bezpieczeństwu), aby udowodnić że popełnił błąd i odpowiednio ocenić.

W imieniu całego środowiska szkoleniowego kierowców - prosimy wszystkich redaktorów - aby nie psuli autorytetu instruktorom nauki jazdy i nie potrzebnie straszyli kursantów - jak to zrobił jeden z laików motoryzacyjnych z “Gazety Prawnej”. W tak trudnym i niebezpiecznym zawodzie instruktora i egzaminatora kandydatów na kierowców i kierowców potrzebny jest DUŻY autorytet i wyrozumiałość.

Tą drogą i przy tej okazji Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców wspólnie z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą OSK z Krakowa składa:

- serdeczne życzenia z okazji 20-lecia  Jubileuszu - GRUPY  IMAGE na ręce Prezesa - Założyciela Pana WITOLDA  WIŚNIEWSKIEGO - dalszych tak wspaniałych i owocnych osiągnięć zawodowych na arenie szkolno-motoryzacyjnej dla Pana i wszystkich współpracowników.

Dzięki Wam - mamy najświeższe wiadomości i pomoce naukowe, oraz możemy dyskutować na różne tematy w Tygodniku  PRAWO  DROGOWE.
:-) Chwała Wam za to !!! :-)

Z szacunkiem i poważaniem - prezesi:
 MSNKK - Tadeusz Szewczyk
OIGOSK OT5 - Jerzy Wojtanowicz

 

 

Kraków, 05.12.2009 r.

Tadeusz Szewczyk – prezes MSNKK

Dotyczy: wypadku drogowego w Rzeczycy z udziałem kursanta i instruktora nauki jazdy

Szanowni Czytelnicy,

W imieniu Członków Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców oraz Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK w Krakowie, mam statutowy obowiązek występowania jako “Rzecznik Praw” w obronie wszystkich uczestników ruchu drogowego, w tym kandydatów na kierowców, kierowców i instruktorów nauki jazdy. Chcę fachowo odnieść się do wypadku, jaki miał miejsce w Rzeczycy pow. Bialski. W warunkach zimowych, na prostym odcinku drogi o nierównej nawierzchni jezdni (garby i koleiny) samochód nauki jazdy marki Nissan Micra kierowany przez kursantkę Mirosławę Doniłko pod opieką doświadczonego instruktora nauki jazdy - wpadł w niekontrolowany poślizg zderzając się czołowo z samochodem marki Fiat Sejcento jadącym z przeciwnego kierunku. W wypadku tym zginęły dwie osoby. Postaram się odpowiedzieć na pytanie - kto zawinił? W każdym zdarzeniu należy przeanalizować trzy podstawowe czynniki mające bezpośredni wpływ na zdarzenie tj. 1-człowiek, 2-pojazd,

3-droga. Z opisu zdarzenia przez kursantkę panią Mirosławę wynika, że widząc pojazd jadący z przeciwka chciała zbliżyć się do prawej krawędzi jezdni i w tym momencie całkowicie została zaskoczona sytuacją, bowiem tył samochodu nagle wyjechał z kolein i uciekł do osi jezdni a przednie koła zostały w koleinach - samochód jechał lewym bokiem. Szybkie skręty kierownicą i hamowanie pulsacyjne spowodowały wyskoczenie przednich kół z kolein na przeciwległy pas ruchu a tylne koła wpadły w koleinę na prawym pasie ruchu. Kursantka z instruktorem wspólnie prawidłowo operowali kierownicą i dźwignią hamulca, lecz wysokie koleiny nie pozwalały na wyprostowanie toru jazdy samochodu. Kilkakrotnie pojazd balansował w linii prostej na jezdni i raz przednie a raz tylne koła znajdowały się w rynnie kolein. Nie było żadnych szans wyprowadzenia samochodu z poślizgu aż do momentu całkowitego wytracenia prędkości, a niestety czasu na to nie było i skończyło się tragicznie. W tych warunkach nawet bardzo wolno jadący pojazd może wpaść w poślizg przy wyjeździe z głębokiej koleiny. Można to sprawdzić przy wjeżdżaniu na krawężnik. Jako doświadczony kierowca i instruktor jazdy wszystkimi pojazdami z 42 letnim (bezwypadkowym) stażem zawodowym – mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że: koleiny na jezdni były bezpośrednią przyczyną tej tragedii. Gdyby w poślizgu bocznym koła nie były blokowane przez głębokie (w niektórych miejscach można było nawet uszkodzić miskę olejową) koleiny, to z takiego poślizgu można samochód wyprowadzić przez coraz mniejszy balans boczny – co w tym przypadku było niemożliwe. Zarządca tej drogi czując się winny - szybko naprawił nawierzchnię jezdni (jak złoczyńca - zacierając ślady). Warto jeszcze zwrócić uwagę, że zarządca drogi popełnił jeszcze jeden błąd, bowiem nie było tam znaku A-11 “nierówna droga”, co mogło by skutecznie ostrzec kierowców o grożącym niebezpieczeństwie. Na drodze przysypanym śniegiem z wiejącym bocznym wiatrem nie było widać kolein i nierówności na jezdni. Gdyby tą drogą poruszał się z większą prędkością jakiś pojazd uprzywilejowany - była by następna tragedia. Drogowcy i zarządcy dróg często kierowców zaskakują swoją nieudolnością. Najwyższy czas napiętnować i przykładnie ukarać odpowiedzialną osobę z zarządu dróg, która jest winna temu wypadkowi - za niedopełnienie obowiązku o ustawieniu znaku A-11 “nierówna droga”. Proszę wszystkich redaktorów aby nie psuli autorytetu instruktorom nauki jazdy i nie straszyli kursantów o ich odpowiedzialności, oraz letnich oponach w samochodach. Kursant który wykonuje ściśle polecenia instruktora szybko się uczy i nie popełnia błędów. Stosowanie opon letnich w Polsce jest dozwolone. Jesteśmy za wprowadzeniem przepisu zabraniającego w zimie jeździć na letnich oponach. Nieodpowiedzialni redaktorzy tacy jak Adam Makosz z “Gazety Prawnej” – laicy w branży szkoleniowej i samochodowej - nakręcają nie potrzebnie środowisko, wyrokując co powinien zrobić prokurator i sąd. Są biegli sądowi, którzy przyjrzą się sprawie dogłębnie i wezmą pod uwagę przytoczone wyżej argumenty.

W imieniu całego środowiska szkoleniowego kierowców:

Tadeusz Szewczyk – prezes MSNKK

i Jerzy Wojtanowicz – prezes OIGOSK-OT5

 

Komentuj
30 nowych ośrodków egzaminowania
4 grudnia 2009 | 6

Wraca pomysł utworzenia większej sieci miast, w których będą odbywały się egzaminy na prawo jazdy. Tym razem Platforma Obywatelska proponuje zmianę ustawy - Prawo o ruchu drogowym, aby egzaminy na kategorie A, A1, B i B1 przeprowadzać we wszystkich miastach, w których rządzi prezydent. Projekt noweli trafił w do marszałka Sejmu. Platforma szacuje, że na zmianach skorzysta około 4 milionów Polaków. - Po wejściu w życie noweli egzaminy na prawo jazdy będzie można zdawać w ponad 30 nowych miastach. Poseł Krzysztof Brejza, który pracował nad projektem noweli ocenia, że zmiany mogłyby wejść w życie w ciągu najbliższym kilku miesięcy, najdalej za pół roku. PO argumentuje, że miasta, w których funkcjonują dzisiaj ośrodki egzaminacyjne mają często mniej mieszkańców niż duże miasta bez praw powiatu. W obecnym stanie prawnym mogą funkcjonować ośrodki ruchu drogowego w miastach 40-tysięcznych o prawach powiatu. Egzaminy nie mogą być przeprowadzane w miastach często 70-80 tysięcznych dysponujących znacznie większym potencjałem i zapotrzebowaniem na przeprowadzanie egzaminów państwowych na prawo jazdy. Status praw powiatu nie jest obiektywnym wyznacznikiem potencjału danego ośrodka miejskiego. Wyznacznikiem wielkości miasta o charakterze obiektywnym jest status prezydencki. Prawa powiatu, bowiem wiążą się z tym, czy miasto w układzie 49 województw miało charakter stolicy województwa, czy też nie" - czytamy w uzasadnieniu ustawy. O możliwości przeprowadzania egzaminów w nowych miastach decydować będzie sejmik województwa, ustawa nie obliguje do tworzenia dodatkowych ośrodków egzaminacyjnych w miejscowościach, w których nie jest to potrzebne.

Komentuj
Kursantka i instruktor skazani
4 grudnia 2009 | 0

Za spowodowanie wypadku odpowiada nie tylko instruktor nauki jazdy, ale też jego uczennica - uznał sąd w Radzyniu Podlaskim i skazał Mirosławę D. na półtora roku więzienia z zawieszeniem na trzy lata. Zdarzenie miało miejsce 25 listopada 2007 r. kursantka miała dodatkową lekcję jazdy. Padał śnieg. Wpadła w poślizg i zjechała na przeciwległy pas, zderzając się czołowo z innym samochodem. W wypadku zginęły dwie osoby, a dwie zostały ranne. Samochód miał letnie opony, za co zdaniem sądu odpowiadał instruktor. Nie przypilnował on też praktykantki, aby nie jechała za szybko. Dlatego Mariusza I. sąd skazał na dwa i pół roku więzienia. Przez trzy lata nie będzie mógł prowadzić pojazdów mechanicznych i pracować jako instruktor. Sędzia Stanisław Tarnowski przypomniał, że generalna zasada ostrożności dotyczy wszystkich uczestników ruchu drogowego. W uzasadnieniu zauważył, że oskarżona zdała już egzamin teoretyczny na prawo jazdy i wewnętrzny w szkole jazdy. Umiała więc prowadzić. Sąd podkreślał, że polskie prawo "nie wyłącza automatycznie odpowiedzialności osób pobierających praktyczną naukę jazdy pod nadzorem instruktora". Zdaniem sędziego kursantka jechała ze zbyt dużą prędkością, niedostosowaną do trudnych warunków drogowych i atmosferycznych. Dodatkowo kobieta nie posiadała odpowiednich umiejętności do jazdy w takich warunkach. Z kolei instruktor ponosi winę jako współprowadzący pojazd nauki jazdy, m.in. za brak reakcji na zbyt dużą prędkością, z jaką jechała kursantka. Wyrok jest nieprawomocny. Kobieta będzie musiała także, wraz z instruktorem, zapłacić grzywnę na rzecz rodzin ofiar. Mirosława D. jeszcze przed ogłoszenie wyroku zapowiadała, że w razie skazania będzie się odwoływać nawet do Trybunału w Strasburgu.

 

Prawo niejednoznaczne, ostatecznie i tak decyduje sąd: Zdaniem specjalistów, obowiązujące w Polsce przepisy jednoznacznie nie rozstrzygają, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek spowodowany przez kandydata na prawo jazdy. I tak, jeśli instruktor miał możliwość i czas zareagować na manewr ucznia, to zazwyczaj będzie odpowiadał za konsekwencje błędów podopiecznego. Nieprzypadkowo w samochodzie z "elką" na dachu montuje się dodatkowy hamulec, a instruktora zwalania się z obowiązku zapinania pasów. Z kolei w razie nagłej, nieprzewidywalnej reakcji ze strony kandydata na kierowcę winę za spowodowanie kolizji drogowej można przypisać prowadzącemu samochód nauki jazdy, np. kiedy osoba przygotowująca się do egzaminu w rażący sposób łamie przepisy ruchu drogowego i nie wykonuje poleceń instruktora w czasie jazdy praktycznej po mieście.

Komentuj
Mandat z monitoringu miejskiego
12 grudnia 2009 | 3

Straż Miejska w Świdniku chce ukarać kierowcę mandatem za złamanie zakazu zawracania w centrum miasta. Dowodem jest zapis z kamery miejskiego monitoringu. Kierowca twierdzi, że działanie strażników jest niezgodne z prawem. Znak stoi od niedawna. Po prostu zawróciłem przez nieuwagę, nie powodując jednak żadnego zagrożenia w ruchu drogowym - opowiada nam kierowca. Po kilku dniach dostał wezwanie do Straży Miejskiej w charakterze obwinionego. Na miejscu przedstawiono mu nagranie z monitoringu. - Kamera specjalnie śledziła moje auto aż kilkaset metrów, aby strażnik mógł odczytać numery rejestracyjne. Na tej podstawie zapisu kamery straż chce ukarać kierowcę mandatem 100-złotowym i 5-cioma punktami karnymi.- W ustawie nie znalazłem zapisu, że straż może używać kamer monitoringu jako urządzenia do rejestracji wykroczeń w ruchu drogowym. Fotoradary tak, ale nie monitoring - twierdzi Czytelnik “Dziennika Wschodniego”. Odmiennego zdania są strażnicy. – Działamy zgodnie z literą prawa - twierdzi Jan Sprawka, komendant Straży Miejskiej w Świdniku. Zasięgnęliśmy w tej sprawie opinii w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Moim zdaniem, Straż Miejska postąpiła zgodnie z prawem. Wykrocznie w ruchu drogowym zarejestrowane przez kamerę jest podstawą do ukarania mandatem i punktami karnymi - tłumaczy podkomisarz Władysław Turski z lubelskiej drogówki.

Komentuj
Pijany recydywista na drodze
11 grudnia 2009 | 0

Zabił trzy osoby jadąc po pijanemu. Po wyjściu z więzienia spowodował groźny wypadek i uciekł. Znów został skazany. Zanim poszedł za kratki po raz kolejny rozbił auto po pijanemu.Andrzej B. zaczął właśnie odsiadywać w lubelskim areszcie wyrok 2 lat i 4 miesięcy więzienia za spowodowanie wypadku w Bogucinie i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Kartoteka drogowego szaleńca jest znacznie bogatsza. We wrześniu 2003 r. w Smugach nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu autobusowi. Ten uderzył w prowadzone przez niego auto. Zginęło trzech pasażerów, których wiózł mężczyzna. Andrzej B. usłyszał wyrok: 7 lat więzienia, po apelacji zmniejszony do 5. Do tego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na 10 lat. Zbytnio się tym nie przejął. Po wyjściu na wolność znów siadł za kółko. I w lutym tego roku spowodował kolejny wypadek w Bogucinie. Jedna z ofiar doznała skręcenia kręgosłupa. Znów został skazany. Teraz puławska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie ostatniej kolizji spowodowanej po pijanemu przez Andrzeja B. - Z pewnością weźmiemy pod uwagę dotychczasowy sposób zachowania oskarżonego - zapowiada Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach. Sąd może go skazać na maksymalnie 4,5 roku więzienia i zakazać po raz kolejny prowadzenia auta na 10 lat. Tyle, że Andrzej B. z zakazów i kar nic sobie nie robi. - Tę ostatnią karę bardzo ciężko wyegzekwować - przyznaje Mateusz Gruszczyk z biura prawnego. - W Belgii czy Wielkiej Brytanii osoba, która po pijanemu spowodowała wypadek, w trakcie zakazu prowadzenia pojazdów musi się zgłaszać na policję. W Polsce, żeby coś takiego orzec, trzeba wystąpić do sądu z osobnym powództwem. Poza tym osoba, której za alkohol zabrano prawo jazdy, po upływie czasu zakazu może ponownie zdać egzamin. Tymczasem w niektórych krajach najpierw wymagane są szczegółowe testy psychologiczne.

Komentuj
Straż Graniczna też skontroluje przewoźników
10 grudnia 2009 | 0

Wchodzi w życie nowela rozporządzenie przyznająca funkcjonariuszom Straży Granicznej nowe uprawnienia. Od dziś Straż Graniczna zyskuje nowe uprawnienia. Czym się zajmą funkcjonariusze? Najogólniej mówiąc, kontrolą transportu drogowego. Dzisiaj takie uprawnienia wobec przewoźników mają jedynie policja i Inspekcja Transportu Drogowego. Teraz dostają je także funkcjonariusze SG. Będą oni sprawdzać, czy kierowcy zawodowi przestrzegają norm określających maksymalny dzienny czas prowadzenia pojazdu oraz odpoczynku, a także czy używają analogowych urządzeń rejestrujących czas pracy za kółkiem (tachografy). W razie wykrycia wykroczenia będą nakładali kary pieniężne (w drodze decyzji administracyjnej).

Komentuj
Wyposażenie bezpiecznego pojazdu
9 grudnia 2009 | 0

Unia Europejska na listę obowiązkowych pozycji niezbędnych dla bezpieczeństwa pojazdu wpisuje m. in. poduszki powietrzne i ABS. Nowe regulacje będą wymagały seryjnego wyposażania samochodów w system wspomagania awaryjnego hamowania oraz ESP. Asystent hamowania będzie wymagany we wszystkich samochodach produkowanych po 24 lutego 2011 roku. System zwiększający siłę hamowania w przypadku nagłego naciśnięcia na hamulec ma zapewnić większe bezpieczeństwo pieszym oraz zmniejszyć liczbę najechań na tył innego pojazdu. Unia szacuje, że pozwoli to na uniknięcie 1100 śmiertelnych wypadków z pieszymi w skali roku. Kolejnym krokiem ku większemu bezpieczeństwu będzie obowiązkowy system ESP. Elektroniczna kontrola stabilności stanie się obligatoryjna w autach produkowanych po listopadzie 2014 roku. Rok później przepisy zobligują producentów do wyposażania samochodów w system ostrzegający o niezamierzonym opuszczaniu pasa ruchu.

Komentuj
Polityk za kierownicą
9 grudnia 2009 | 0

Eurodeputowani nie powinni używać tego rodzaju chwytów - mówi przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek o europosłach zasłaniających się immunitetem po złamaniu przepisów drogowych. Uważam, że w przypadku naruszania przepisów ruchu drogowego należy po prostu zapłacić mandat. Dla mnie sprawa jest zadziwiająca. Gdyby mnie to dotknęło, to nigdy bym tak nie postąpił. To jest oczywiste - mówi korespondentce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginon Jerzy Buzek. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego przyjął od dziennikarki RMF FM naklejki ze świętą krową i napisem "Uwaga! Polityk za kierownicą", które są przeznaczone dla parlamentarzystów łamiących przepisy drogowe i zasłaniających się immunitetem. - Bardzo sympatyczne to jest, myślę, że poruszę to przy najbliższym spotkaniu - skomentował.

Komentuj
Mandaty droższe dla bogatszych
8 grudnia 2009 | 1

Jak pisze “Dziennik”, kierowcy będą płacić mandat uzależniony od wysokości ich zarobków. Prawo obowiązuje m. in. w Finlandii. Będzie to wyglądać mniej więcej tak. Policjant zatrzyma samochód, wypisze kierowcy mandat i przyzna punkty. Informacje te wyśle do fiskusa, który zdecyduje o wysokości kary. Kwota ta będzie zależeć od wysokości deklarowanych dochodów w urzędzie skarbowym. Nowe prawo może obowiązywać już za rok, a to za sprawą posła Henryka Siedlaczka. Pomysł trafił już do resortu spraw wewnętrznych.

Komentuj
Gdzie postawić fotoradar?
6 grudnia 2009 | 0

Kierowcy, których sfotografował radar zamontowany w koszu na śmieci, nie zapłacą mandatów. Jak wcześniej relacjonowaliśmy pomysł lubelskich policjantów wzbudził ogromne kontrowersje. Z opinii prawnej biura Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji (poprosiła o nią sama policja) wynika, że umieszczenie fotoradaru w koszu na śmieci jest nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia. Powinien on bowiem stać na trójnogu, a był umocowany na specjalnej półce w środku kontenera. – Obwinieni mogliby łatwo podważyć w sądzie działanie urządzenia. Na przykład argumentować, że podmuch przejeżdżającej ciężarówki spowodował przesunięcie śmietnika lub drgania, co wpłynęło na dokładność pomiaru – mówi podinspektor Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie. Dlatego postępowania wobec kierowców będą umarzane. Przepisy nie wskazują, gdzie ma stanąć urządzenie. Strategia użycia radarów to sprawa poszczególnych jednostek policji. Sprzęt musi jednak zostać zainstalowany zgodnie z instrukcją, a ta wyraźnie wskazuje, co może zafałszować wynik, np. pomiar przez krzaki czy zza przedmiotów "zaciemniających promienie mikrofalowe". Większość policyjnych kryjówek nie spełnia takich wymogów, a uzyskany w ten sposób wynik może być łatwo zakwestionowany. Funkcjonariusze konsultowali się również z Głównym Urzędem Miar. - Umieszczenie fotoradaru w koszu na śmieci było nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia - brzmi ostateczna opinia prawna. To oznacza, że kierowcy sfotografowani z ukrycia nie dostaną mandatów. Żaden z nich nie otrzyma też wezwania do Sądu Grodzkiego. - Zgodnie z tą opinią, wszystkie wątpliwości należy rozpatrywać na korzyść kierowcy - informuje inspektor Jacek Buczek, komendant miejski policji w Lublinie i zapewnia, że ukrycie fotoradaru w śmietniku od początku nie było nastawione na "łapanie kierowców". Chcieliśmy wykorzystać ten materiał do celów badawczych - tłumaczy Jacek Buczek. - To doświadczenie pokazało patologiczny obraz niestosowania się do przepisów na drodze, tam, gdzie mamy świadomość, że nie ma jakiejkolwiek kontroli - dodaje. 

 

fbffd5a61faa165e5752f6174786d0fd7032aa03

(Fot.: PD@N 322-8)

Komentuj
Fałszywe zaświadczenie - decyzja z naruszeniem prawa
6 grudnia 2009 | 0

My nie cofamy uprawnień, tylko uchylamy decyzję – mówił naczelnik wydziału komunikacji Andrzej Kowal. - Dla nas to jest to samo! - wołali na spotkaniu kursantów "Marchewy” z przedstawicielami starostwa wzburzeni uczestnicy. W spotkaniu uczestniczyło około 100, ze 145 osób, którym prokuratura zagroziła odebraniem praw jazdy. Zgromadzeni na sali dowiedzieli się, że do 31 grudnia tego roku mogą odwołać się od decyzji starostwa. - Od czego niby mamy się odwoływać? - padły pytania z tłumu. - Od decyzji uchylającej poprzednią decyzję o wydaniu uprawnień do kierowania - odparł enigmatycznie naczelnik wydziału komunikacji, Andrzej Kowal. Wina leży ewidentnie po stronie przedsiębiorstwa! A obowiązkiem wydziału komunikacji jest kontrolowanie szkół jazdy! Gdzie wtedy był urząd? - pytali poszkodowani kursanci. - Kontrole przeprowadzane były regularnie, każdego roku i dotyczyły wszystkich aspektów, także wpisu dotyczącego działalności gospodarczej - odparł A. Kowal. - Czy jeśli szkoła jazdy "Formuła” (dzierżąca schedę po "Marchewie” - red.) wystawi nam stosowne zaświadczenie o ukończeniu szkolenia, to będziemy mogli zatrzymać "prawka” - spokojniejszym już tonem pytali uczestnicy spotkania. - Taką sytuacje również analizowałem. Jednak dyrektor WORD-u nie dał mi w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi - odparł A. Kowal. - Osobiście byłbym za takim rozwiązaniem - dodał po chwili. Starostwo, pomimo słów zrozumienia kierowanych pod adresem byłych kursantów “Marchew”, wciąż sztywno trzyma się litery prawa, tłumacząc się rozporządzeniem ministra infrastruktury. Cała sprawa z prawnego punktu widzenia jest bez precedensu, co stawia władze powiatu w dodatkowo trudniej sytuacji. Według uczniów "lewej” szkoły jazdy, luka prawna pozwala staroście na podjęcie korzystnej dla nich decyzji, czego przykładem może być postępowanie władz z powiatu żagańskiego, skąd pochodzi dwójka pechowych kursantów, gdzie sprawę po prostu przemilczano. Jednak zdaniem M. Lachowicz-Murawskiej decyzja ta, może okazać się naruszeniem prawa. Teraz jedynym sposobem na zachowanie praw jazdy, wydają się być odwołania od decyzji starostwa, które uczniowie "Marchewy” mogą wysyłać do prowadzącego dziś sprawę Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Potem pozostaje jeszcze Wojewódzki i Naczelny Sąd Administracyjny. Padł nawet pomysł, by sporną kwestię rozwiązać w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu, gdyż nikt z poszkodowanych nie wierzy, by na którymkolwiek szczeblu sądownictwa padły korzystne dla nich decyzje.

Komentuj
Mandat dla kandydata na kierowcę
5 grudnia 2009 | 3

Kandydaci na kierowców, dopiero uczący się jeździć też mogą dostać mandat. Policjanci ukarzą nie tylko instruktora, ale także kursanta, zarówno za zbyt szybką jazdę, czy też łamanie innych przepisów. Osoba przygotowująca się do egzaminu na prawo jazdy, która w rażący sposób łamie przepisy ruchu drogowego i nie wykonuje poleceń instruktora w czasie jazdy praktycznej po mieście, może zostać ukarana nie tylko za spowodowany wypadek czy kolizję. Postępowanie mandatowe przewiduje, że za wykroczenia drogowe można ukarać także osobę, która nie posiada uprawnień do prowadzenia pojazdów. Może to być więc nie tylko pieszy, ale równie dobrze kursant. O wystawieniu mandatu decyduje każdorazowo funkcjonariusz na miejscu popełnienia wykroczenia, a w razie odmowy jego przyjęcia - sąd grodzki. "Kursant może odpowiadać za zdarzenia drogowe na podobnych zasadach jak kierowca posiadający prawo jazdy. Musimy jednak pamiętać, że zanim będzie miał on prawo wyjechać na miasto, musi poznać przynajmniej podstawowe zasady poruszania się po drogach i znaki. Musi także przećwiczyć podstawowe manewry. Jeśli więc kursant wiedział, że można jechać 50 km/h, a jechał 70 k m/h, to może zostać obciążony odpowiedzialnością za wykroczenie. Jeśli jednak okazałoby się, że nie został on przeszkolony teoretycznie, instruktor go nie poinstruował, jak ma się zachowywać na drodze, to mandat może dostać instruktor" - podkreśla Mariusz Prasek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu.

Komentuj
Surowa kara dla egzaminatora
4 grudnia 2009 | 0

Sąd Rejonowy w Lublinie wydał wyrok w sprawie korupcji w lubelskim WORD. Na ławie oskarżonych zasiadało jedenaście osób. Głównym oskarżonym był egzaminator, 65-letni dziś Stanisław N. Zamiast dwóch i pół roku więzienia, jak proponowała prokuratura, może spędzić w więzieniu cztery i pół roku. Mężczyzna odpowiadał za korupcję i za poświadczanie nieprawdy. Akt oskarżenia obejmował 27 zarzutów, które dotyczyły przyjmowania łapówek od kandydatów na kierowców w latach 2004-2005. Były to kwoty od 100 do 1000 zł (w sumie kilkadziesiąt tysięcy). - Najbardziej porażające w tej sprawie było poczucie bezkarności oskarżonego - mówiła uzasadniając wyrok sędzia Anna Adamska-Gallant. Stanisław N. żądał łapówek w trakcie egzaminów od osób, których w ogóle nie znał. - Nie bał się nawet prowokacji - mówiła sędzia.

Komentuj
Kto ponosi winę za ten wypadek? Kursantka czy instruktor? - dyskusja (2)
3 grudnia 2009 | 1

W poprzednich numerach tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS publikowaliśmy informacje związane z toczącym się przed Sądem Rejonowym w Radzyniu Podlaskim postępowaniu w sprawie byłej kursantki szkoły jazdy, która została oskarżona o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego. W ocenie prokuratora za brakiem winy uczestniczki kursu nauki jazdy nie przemawiał nawet fakt, że auto nie było przygotowane do złych warunków pogodowych (padający śnieg i brak opon zimowych) i jechały w nim dwie dodatkowe osoby. Prokuratura oskarżyła instruktora o umyślne naruszenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, bo dopuścił do jazdy samochodem bez zimowych opon. A także o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Ten drugi zarzut usłyszała także kursantka. Obojgu grozi do 8 lat więzienia. - Spowodowanie wypadku dotyczy każdego uczestnika ruchu drogowego, nawet pieszego - tłumaczy Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Nie ma żadnego przepisu, który wyłączałby z odpowiedzialności kursanta. Powołaliśmy też pierwsze wypowiedzi, poprosiliśmy Państwa o własne opinie. Oto one:

K o m e n t a r z e:

(6) Krzysztof G.:Dziwi mnie fakt rozpatrywania winy w kategoriach, kto winien kursant czy instruktor? Dla mnie winni są wszyscy wliczając osoby, które ustalają normy prawne w szkoleniu i egzaminowaniu.

1. Kursant jest kierującym i ponosi odpowiedzialność. Dla fachowców od szkolenia proponuję policzyć przebytą drogę w trakcie jednej sekundy dla jadącego auta z prędkością 90 km/h i swój czas reakcji. A przecież mamy przygotować kursanta do poruszania się w normalnych warunkach drogowych.

2. Instruktor, który dopuścił kursanta do wykonywania określonych zadań w ruchu drogowym. Gdzie metodyka nauczania? Stopniowanie trudności i wyczucie zawodowe.

3. Ustawodawca, który w instrukcji egzaminowania pisze w tabeli 12, że egzamin przerywa się po przekroczeniu prędkości o 20 km/h. Ponadto brak w zawodzie instruktora kolejnych stopni awansu zawodowego. Powinno to być rozwiązane podobnie jak awans zawodowy nauczyciela. Czyli w początkowej fazie szkolenia patronat nad szkoleniem prowadzonym przez początkującego instruktora przez i9nnego instruktora o odpowiednim statucie. Nie rozumiem, dlaczego chłopak, który w wieku 18 lat otrzymał kategorię B, może w wieku 21 lat szkolić. Gdzie są zamysły aby motocyklem poruszać się po drogach w wieku 20 lat. I takie są efekty dzieci uczą dzieci. Myślę, że to dopiero początek takich przypadków. W związku z tym czekam na werdykt sądu. Krzysztof G.

(7) Jacek:Nie podejmuję się jednoznacznego stwierdzenia, że w każdych okolicznościach winą za spowodowanie kolizji lub wypadku drogowego, powinien być obarczony instruktor (egzaminator), czy też osoba szkolona (egzaminowana). Pan Zbigniew M. napisał: “Jedynym przypadkiem wyłączającym odpowiedzialność instruktora, czy też egzaminatora będzie umyślne działanie kursanta, czy też osoby egzaminowanej, które będzie miało na celu już w zamiarze doprowadzenie do zdarzenia drogowego...” Jako instruktor, chciałbym odnieść się do powyższego cytatu, przytaczając opis pewnego zdarzenia. Podczas szkolenia praktycznego, zwróciłem kursantce uwagę na zbyt niską prędkość, niedostosowaną do aktualnej sytuacji i warunków ruchu drogowego. Wydałem jednoznaczne polecenie: proszę przyśpieszyć. Reakcją kursantki było siłowe (tożsame z awaryjnym) użycie hamulca. Jak się później tłumaczyła, zwyczajnie pomyliła pedały. Nie było w jej działaniu elementu umyślności. Co więcej, biorąc pod uwagę etap szkolenia i ogólną ocenę umiejętności kursantki, jej zachowanie było co najmniej mało przewidywalne dla instruktora. Każdy, kto praktycznie zajmuje się szkoleniem kandydatów na kierowców, z pewnością potwierdzi, że w podobnych sytuacjach instruktor nie ma szans na zniwelowanie błędnych zachowań kursanta. Może oczywiście podejmować różne czynności korygujące, wręcz “odhamowywać”, jednak nie wtedy, gdy osoba siedząca za kierownicą, zadziała siłą potrzebną do obsługi - dajmy na to - kilofa. Na szczęście, kierowca autobusu widzianego przeze mnie we wstecznym lusterku, wykazał się refleksem i nie dopuścił do zderzenia pojazdów. Za co mu zresztą podziękowałem na następnym skrzyżowaniu przez uchyloną szybę, wyjaśniając w pośpiechu okoliczności zajścia. Wykazał zrozumienie i na tym się skończyło. Gdyby jednak doszło do nieszczęścia, kto w opisanych okolicznościach byłby jego sprawcą? Kursantka? Instruktor? Oboje? Czy może kierowca rzeczonego autobusu? (brak bezpiecznego odstępu od pojazdu poprzedzającego + zasada szczególnej ostrożności w stosunku do pojazdu szkoleniowego). Oto dręczące mnie pytanie, które pozostawiam w zawieszeniu.

Komentuj
Pijany kandydat na kierowcę
2 grudnia 2009 | 0

Kto przyjdzie na egzamin na prawo jazdy pijany, ten z kolejnym podejściem powinien odczekać rok. WORD w Lublinie chce zmiany przepisów w tym zakresie. Powód? Coraz więcej kandydatów przychodzi na egzamin po kilku głębszych. Do tej pory w ciągu miesiąca w lubelskim WORD przeciętnie zdarzały się po dwa-trzy takie przypadki, jednak w ostatnim miesiącu było ich aż pięć. Jeśli kandydat na kierowcę nie wyjedzie z egzaminatorem na miasto, to tak jakby problemu nie było. - Jeśli na placu manewrowym stwierdzamy, że ktoś ma np. półtora promila wtedy taka osoba jest informowana, że dostaje ocenę negatywną. Ale następnego dnia może przyjść i zapisać się na egzamin ponownie. Nie ma przeciwwskazań - mówi Zbigniew Stachyra, naczelnik Wydziału Egzaminowania w WORD. Inaczej jest, gdy kandydat na kierowcę nie zgadza się z wynikiem przeprowadzonego w ośrodku badania trzeźwości. Wtedy wzywana jest policja i taki delikwent może za wykroczenie odpowiedzieć przed sądem. WORD chce jednak te przepisy zmienić. Już przygotowuje odpowiedni projekt, który zamierza przesłać do Ministerstwa Infrastruktury. - Chodzi o to, by kandydat, który zjawi się na egzaminie w stanie nietrzeźwości mógł ponownie przystąpić do takiego egzaminu dopiero po roku. By niejako miał czas na przemyślenie tego, co zrobił - mówi Banaszkiewicz.

Jak jest na szkoleniach kierowców? Pijani kandydaci na kierowców zdarzają się też już na kursach na prawo jazdy, ale instruktorzy nie mają prawa zbadać ich alkomatem. - Mam w ośrodku alkomaty, ale nie mogę ich używać. Chyba, że na takie badanie zgodziłby się sam kursant, ale to raczej mało prawdopodobne - mówi Maciej Kulka, szef jednej z lubelskich szkół nauki jazdy. Zdaniem instruktorów nauki jazdy i w tym przypadku warto by pomyśleć nad zmianą przepisów.

Komentuj
Aktualizacja ePrawaDrogowego
2 grudnia 2009 | 0

Szanowni Czytelnicy, informujemy, iż przygotowaliśmy - do pobrania - kolejną aktualizację elektronicznego zbioru aktów prawnych pn. ePrawoDrogowe. Aktualizacja według stanu prawnego obowiązującego na dzień 2 grudnia 2009 r.

Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe

wg stanu prwnego na 2.12.2009 r.

Projekty aktów prawnych

Projekt

Rozporządzenia

w sprawie warunków technicznych pojazdów specjalnych i pojazdów używanych do celów specjalnych Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, kontroli skarbowej, Służby Celnej, Służby Więziennej i straży pożarnej

Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej)

Ustawa

o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego

Ustawa

o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług

Ustawa

o grach hazardowych

Rozporządzenie

zmieniające rozporządzenie w sprawie kontroli ruchu drogowego

Rozporządzenie

zmieniające rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które funkcjonariusze straży Granicznej są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego

Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone

w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie)

Ustawa

Prawo o ruchu drogowym

Ustawa

Kodeks karny

Ustawa

o swobodzie działalności gospodarczej

Ustawa

o działalności ubezpieczeniowej

Ustawa

Kodeks postępowania administracyjnego

Ustawa

o podatku od towarów i usług

Ustawa

o postępowaniu egzekucyjnym w administracji

Rozporządzenie

w sprawie kontroli ruchu drogowego

Rozporządzenie

w sprawie wykroczeń, za które funkcjonariusze straży Granicznej są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego

Pobierz aktualizacje:

wybierz zakładkę AKTUALIZACJA /

kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany

ePrawoDrogowe to zbiór

kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze

ZAMÓW: 0-502-659-431

Komentuj
Parkujesz bez biletu, dostaniesz mandat 20-500 zł
30 listopada 2009 | 0

Grzywna w wysokości 100 zł - tyle musi zapłacić białostoczanin, który w marcu tego roku nie uiścił opłaty za postój w strefie płatnego parkowania. Taki wyrok wydał sąd grodzki. Ta sama sprawa trafiła tu już po raz drugi: w maju sąd odmówił wszczęcia postępowania uznając, iż znak D-44 jest jedynie informacyjny. Sąd Najwyższy był innego zdania. Straż miejska złożyła zażalenie na ta decyzję do sądu okręgowego, a ten zwrócił się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego w Warszawie. Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały, ale za to w swoim uzasadnieniu wskazał kierunki dla interpretacji znaku informacyjnego D-44. Jego zdaniem oprócz informacji "to jest strefa płatnego parkowania”, zawiera on również pewną dyrektywę, którą należy odczytać jako "można tu parkować, ale za stosowną opłatą”. - Na bazie tej wskazówki Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania i zwrócił sprawę do rozpoznania do sądu grodzkiego – powiedziała sędzia Joanna Toczydłowska, koordynator biura prasowego Sądu Rejonowego w Białymstoku. – Ten ostatecznie uznał, że białostoczanin złamał prawo i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 100 zł. Prawdopodobnie pokłosiem całej sprawy są nowe przepisy. Od 16 listopada, każdy kierowca, który pozostawi pojazd w strefie płatnego parkowania, może dostać od straży miejskiej mandat od 20 do 500 zł, punkt karny, a nawet blokadę kół.

Komentuj

Statystyka

Statystyczny Polak za kierownicą
13 grudnia 2009 | 0

Z badania przeprowadzonego przez rankomat.pl wynika, że dźwięki muzyki towarzyszą w aucie 37,5% kobiet i 42% mężczyzn. Wysoki odsetek ankietowanych kierowców uprawia lub uprawiało seks w samochodzie. Do takich doświadczeń przyznaje się 29% panów i 15,5% pań. Spośród ankietowanych, 33% kobiet oraz 25% mężczyzn deklaruje, że podczas jazdy koncentruje się wyłącznie na prowadzeniu samochodu. Rozmowy przez telefon za kółkiem prowadzi 11,5% pań oraz 12% panów. Według Polaków jest to jednocześnie najpoważniejsza przyczyna wypadków spośród wszystkich rozpraszających uwagę czynności wykonywanych podczas prowadzenia auta; taką odpowiedź wskazało 62% kobiet oraz 50,5% mężczyzn. Rozmawianie przez telefon komórkowy to również najbardziej denerwujące zachowanie kierowców w oczach osób, które są pasażerami (wskazanie 29,5% kobiet oraz 26,5% mężczyzn). Według kobiet, drugą najpoważniejszą przyczyną wypadków jest robienie makijażu np. podczas jazdy w korku (11% odpowiedzi), ale jednocześnie tylko 2% pań deklaruje, że prowadząc auto poświęca się właśnie tej czynności. Polacy nie przyznają się też do palenia papierosów: za kierownicą pali jedynie 1% kobiet i 3,5% mężczyzn. Może dlatego, że gdy kierowcy palą, bardzo przeszkadza to pasażerom, co potwierdziło 18,5% kobiet i 15% mężczyzn. Choć 79% respondentów badania podczas kierowania samochodem nigdy nie doświadczyło niczego dziwnego, to wielu stawia czoła niecodziennym sytuacjom takim jak: niespodziewane pojawienie się na drodze stada krów lub dzików, zderzenie z ogromnym jeleniem lub sarną, a nawet wpadnięcie przez uchylone okno zająca. Jak pokazuje poniższy film, prowadząc samochód można się nieźle bawić (i wcale nie chodzi o jazdę 500-konnym potworem po zamkniętym torze).

Komentuj

Przegląd prasy

Projekt resocjalizacyjny w ALKOgoglach
12 grudnia 2009 | 0

 ef14d2851c397eee611fa72df8ee5b86a697aff7

(Fot.: PD@N 322-22)

a6694c07096c37c5860b8caf57751876b962dcf0

(Fot.: PD@N 322-2)

W Łodzi policjanci z wojewódzkiej "drogówki” wzięli udział w projekcie resocjalizacyjnym dla osób skazanych za "jazdę na podwójnym gazie”. Z propozycją tej nietypowej współpracy zwróciło się do Komendy Wojewódzkiej Policji kierownictwo i psychologowie z Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi. Psychologowie tej placówki realizują program resocjalizacji osób odbywających karę pozbawienia wolności za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Do udziału w tym przedsięwzięciu zaproszeni zostali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Ponieważ prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości jest w dalszym ciągu jedną z przyczyn wypadków drogowych, a z policyjnych statystyk wynika, że wiele karanych za to przestępstwo osób prowadzi pojazdy pomimo orzeczonych zakazów sądowych i w warunkach "swoistej recydywy”, funkcjonariusze zaaprobowali pomysł więziennych psychologów i pozytywnie odpowiedzieli na ich zaproszenie.

W Zakładzie Karnym nr 1 w Łodzi odbyły się pierwsze zajęcia, w których udział wzięło 15 skazanych. Policjanci przedstawili zebranym film autorstwa Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pt. “Jedna sekunda – całe życie” oraz prezentację multimedialną dotyczącą problematyki kierujących po spożyciu alkoholu lub narkotyków. Policyjna prelekcja miała za zadanie uświadomić osadzonym jak ważnym społecznie problemem jest "jazda na podwójnym gazie” i jak brzemienna może być w skutkach. Więźniowie mogli przymierzyć ALKOgogle, które przekazują obraz, jaki widzi człowiek z dwoma promilami alkoholu w organizmie. Cel? - Przemówić do wyobraźni ludzi, którzy odsiadują wyrok za jazdę po alkoholu albo nawet za spowodowanie w takim stanie wypadku - mówi porucznik Agnieszka Rzetelska, oficer prasowy Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi. Mamy nadzieję, że zajęcia przemówiły do świadomości wszystkich amatorów jazdy na "podwójnym gazie” i dzięki temu w przyszłości nie powrócą oni na drogę przestępstwa.

Z naszych obserwacji wynika, że bardzo często pijani kierowcy to osoby, które w przeszłości były już za podobne czyny karane i mają odebrane prawo jazdy - wyjaśnia podinspektor Magdalena Zielińska, rzeczniczka komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi. Problem pijanych za kółkiem jest w województwie łódzkim bardzo poważny. - Tylko w tym roku zatrzymaliśmy 11,5 tys. nietrzeźwych kierujących. Spowodowali oni aż 404 wypadki, w których zginęło 41 osób - mówi komisarz Krzysztof Szymański z wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej w Łodzi. - To daje naszemu województwu niechlubne drugie miejsce w kraju.

Komentuj
Doskonalenie techniki jazdy w ustawie o kierujących
12 grudnia 2009 | 0

W ubiegłym tygodniu rząd zatwierdził projekt ustawy o kierujących pojazdami, a właściwie kolejną jego wersję. W prasie śledziliśmy wiele komentarzy, wiele informacji o nowych kategoriach prawa jazdy, o proponowanej rewolucji w systemie szkolenia; o obowiązkowych kursach doszkalających dla instruktorów; kursach bezpieczeństwa ruchu drogowego itd. itp. Tymczasem w części poświęconej doskonaleniu techniki jazdy znalazły się zapisy, które - specjalistów w tej dziedzinie - zdziwiły. Więcej, wskazują na błędy, które trafiły do projektu. Poniżej publikujemy tekst przesłany nam z Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy “TOR Rakietowa”. Jest to rzeczowe i bardzo konkretne podejście do sprawy, polecamy Państwu jego lekturę i oczywiście czekamy na wypowiedzi, co do zapisów w projekcie, ale też poniższej opinii (e-mail: news@prawodrogowe.pl):

 

Najnowszy projekt ustawy a doskonalenie techniki jazdy

9a994d54075894eec4dcf30dd4fadfa466d16e11

(Fot. PD@N 330-13torrakietowa)

Projekt ustawy o kierujących pojazdami z dnia 26.01.2010 roku nie tylko wprowadza istotne zmiany w stosunku do kierujących pojazdami i instruktorów, ale zmienia zapisy dotyczące doskonalenia techniki jazdy (wprowadzone Ustawą z dnia 17 listopada 2006 o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym).

Porównując zapisy nowego projektu z obecnymi przepisami, znajdujemy zaskakującą treść art.39p pkt 2 ust 6, który mówi, że wpis do rejestru przedsiębiorców prowadzących ODTJ będzie zawierał “adresy (miejsca położenia) placów, na których prowadzone są szkolenia (...)”. Według obecnych przepisów (Dz. U. z 2008 r. Nr 77, poz. 458), ODTJ spełnia wymagania jeśli posiada obiekt szkoleniowy (salę z zapleczem socjalnym, plac manewrowy, płyty poślizgowe i tor szkoleniowy). W art.39t pkt 1 ust.1 mówi się o określeniu w drodze nowego rozporządzenia “szczegółowych wymagań w stosunku do podmiotu prowadzącego ośrodek szkolenia (...)” a nie ośrodek doskonalenia techniki jazdy. A więc wymagania wobec ODTJ nie powinny zostać zmienione, co jest jak najbardziej słuszne zważywszy na przedsiębiorców, którzy zainwestowali już swoje niemałe pieniądze w budowę ośrodków. O jakich więc adresach placów mowa jest w projekcie? Czy to omyłkowe wprowadzenie zapisu dotyczącego ośrodków szkolenia (te mogą realizować zajęcia praktyczne na placach) czy zapowiedź zmiany wymagań dotyczących infrastruktury ODTJ?

Najbardziej zaskakujący jest zapis art.39s pkt 5 ust.3b, stwierdzający, że instruktor techniki jazdy dopuszcza się “rażącego naruszenia przepisów (...) przeprowadzając szkolenie praktyczne jednocześnie dla więcej niż jednej osoby szkolonej”. Wygląda na to, że ustawodawca nie rozumie, na czym polega metodyka szkoleń doskonalących umiejętności kierowców! To nie jest nauka jazdy, podczas której instruktor siedzi w pojeździe obok osoby szkolonej. Ćwiczenia praktyczne w ośrodku doskonalenia techniki jazdy prowadzi się jednocześnie dla kilku a nawet kilkunastu kierowców, którzy w przypadku motocykli i samochodów osobowych szkolą się najczęściej na własnych pojazdach. Ćwiczenia odbywają się na niezależnych stanowiskach obsługiwanych przez różnych instruktorów techniki jazdy. Każdy kierowca szkolony jest więc przez kilku instruktorów, a każdy instruktor na swoim stanowisku szkoli jednocześnie więcej niż jednego kierowcę. Szkolenie prowadzi się z zewnątrz pojazdu osoby szkolonej, porozumiewając się z kierowcą przez środki łączności bezprzewodowej. Tak wyglądają szkolenia z doskonalenia techniki jazdy w Niemczech czy w Austrii, na której doświadczenia powołują się twórcy ustawy. Skąd więc wymysł, że instruktor techniki jazdy może szkolić tylko jedną osobę?! Chyba ktoś pomylił doskonalenie techniki jazdy prowadzone w ODTJ z jazdami doszkalającymi?

Wygląda na to, że nowy projekt przygotowano metodą “kopiuj-wklej”, mieszając dotychczasowe zapisy dotyczące ośrodków doskonalenia techniki jazdy z ośrodkami szkolenia (realizującymi szkolenia kwalifikacyjne dla kat. C i D) i nauką jazdy. Szkoda, że w temacie doskonalenia techniki jazdy, ustawodawca nie zasięgnął opinii osób, które w oparciu o sprawdzone wzorce z innych krajów europejskich, zajmują się tym tematem od kilkunastu lat i prowadzą szkolenia w zarejestrowanych ODTJ w Polsce. Można by wówczas uniknąć wpadek, które znów nam wszystkim utrudnią życie.

Violetta Bubnowska - Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy “TOR Rakietowa”

Komentuj
Przymrozki na drogach
6 grudnia 2009 | 0

Jesienne przymrozki mogą stanowić dla kierowców większe zagrożenie na drogach niż zimowa pogoda z temperaturami znacznie poniżej zera. Na tworzącym się podczas przymrozków lodzie zalega cienka i bardzo śliska warstwa wody, która pozostaje w stanie ciekłym nawet poniżej temperatury zamarzania!*

Delikatne przymrozki najbardziej niebezpieczne.

Niebezpieczeństwo związane z jesiennymi przymrozkami wynika z tego, że przy temperaturze w granicach od 0OC do nawet -3OC lód nie jest jeszcze całkowicie zamarznięty. Jego powierzchnię wciąż pokrywa cienka, niewidoczna i bardzo śliska powłoka wody w stanie ciekłym.* Im niżej spada temperatura, tym cieńsza staje się warstwa zalegającej na nim wody, przez co lód jest “mniej śliski”. W okresie przejściowym niebezpieczny jest również tzw. czarny lód, czyli niewidzialna warstwa zamarzającej wody przylegająca bezpośrednio do nawierzchni jezdni. Do występowania tego zjawiska dochodzi najczęściej po jesiennych opadach deszczu i zamgleniach. Nagłe i radykalne zmiany pogody, które bardzo często występują w okresie przejściowym, mają istotny wpływ na zwiększone ryzyko wypadków. Kierowcy zazwyczaj ignorują delikatne przymrozki i potrzebują zbyt wiele czasu, aby w pełni przystosować się do pierwszych oznak nadchodzącej zimy. Taka nieostrożność może się zakończyć niebezpiecznym poślizgiem – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.

Ślisko na mostach - Najbardziej śliskie podczas przymrozków, szczególnie tych występujących nocą, są odcinki dróg znajdujące się na mostach. Wynika to przede wszystkim z faktu, że nie dociera do nich ciepło od stabilnego i wciąż relatywnie nagrzanego podłoża, na którym zbudowane są zwykłe drogi. Kierowcy, wjeżdżając na most, powinni być przygotowani na nagłą zmianę warunków jazdy i znacznie gorszą przyczepność – ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. – Najlepszym sposobem na uniknięcie niekontrolowanego poślizgu jest zdecydowane ograniczenie prędkości i zachowanie znacznej odległości od poprzedzającego samochodu. W przypadku poślizgu należy unikać gwałtownych manewrów i natychmiast zdjąć nogę z gazu. Aby wyhamować, kierowcy samochodów bez ABS powinni delikatnie i pulsacyjnie używać pedału hamulca. Ci, którzy mają ten system, muszą zdecydowanie nacisnąć na hamulec w obliczu zagrożenia – dodają trenerzy. Warto pamiętać, że jesienią i zimą temperatura tuż przy powierzchni gruntu bywa niższa od odczuwalnej, dlatego lód na drodze może pojawiać się nawet wówczas, gdy termometr wskazuje 3OC. Takie zjawisko najczęściej można zaobserwować nocą i nad ranem. Istotny wpływ ma też ukształtowanie terenu, po którym przebiega droga – partie zacienione przez góry czy drzewa są w trakcie przymrozków i tuż po nich szczególnie niebezpieczne. Zagrożenie występuje zwłaszcza nad ranem kiedy lód zalegający w zacienionym miejscu jeszcze się nie stopił.

* Źródło:University of Washington,Department of Atmospheric Sciences

Komentuj
Miasto bez szerokich chodników umiera
4 grudnia 2009 | 0

Ulice to nie tylko jezdnie, to również chodniki. Miasta, które ignorują pieszych, umierają. Do tych, które budują nowe i dbają o istniejące przestrzenie publiczne, wraca życie. Udowadnia to goszczący w Łodzi John Norquist, były burmistrz Milwaukee. Łódź i Milwaukee to miasta o przemysłowej historii, które równocześnie przeżywały wzloty i upadki gospodarcze. Tym, co je różni, są przedmieścia. Brookfield to wolno stojące budynki otoczone parkingami i dodatkowo oddzielone od siebie szerokimi jezdniami. - Tam ulice są tylko dla aut, dla pieszych już nie, bo nie wybudowano chodników. Wszystkie wady takiego sposobu budowania miasta są teraz, w czasie kryzysu na rynku nieruchomości, bardziej widoczne - opowiada Norquist. Brookfield się wyludnia. Żyje i zarabia za to śródmieście z wąskimi ulicami, po jednym pasie ruchu w każdą stronę, i chodnikami. Spaceruje nimi mnóstwo osób, które m.in. zostawiają pieniądze w sklepach mieszczących się w parterach każdej kamienicy stojącej jedna przy drugiej. - Wiele amerykańskich miast przebudowano w myśl idei Le Corbusiera, szerokie jezdnie i wolno stojące wieżowce - mówi były burmistrz Milwaukee. W Milwaukee autostrada przecinała śródmieście, a wzdłuż niej nie było budynków, tylko niekończące się parkingi. Norquist doprowadził do jej zburzenia; powstały nowe ulice i domy, a populacja centrum wzrosła o 6 tys. osób. Aleje, bulwary, ulice - tego potrzebujemy, a nie autostrad, którymi można przemknąć przez miasto z prędkością 90 kilometrów na godzinę. Uczymy inżynierów, że ulice to nic strasznego, to normalna rzecz w mieście - mówi były burmistrz Milwaukee.

Komentuj
Liczniki odmierzające czas na skrzyżowaniach
1 grudnia 2009 | 0

Kierowcy, którzy w Niemczech, Szwajcarii, Bułgarii, Rosji, Polsce - w Opolu - widzieli liczniki odmierzające czas do zmiany świateł na skrzyżowaniach, nie mają wątpliwości, że warto je stosować. Urządzenie zamontowane obok sygnalizatora podaje w sekundach, jak długo będzie się paliło zielone lub czerwone światło. Ze względów bezpieczeństwa, aby kierowcy nie ruszali ze skrzyżowania zbyt wcześnie, wyświetlacz wygasza się na 2 sekundy przed zmianą światła na zielone. Wyłącza się również 5 sekund przed zmianą sygnału z zielonego na czerwony, by kierowcy nie przyspieszali w ostatniej chwili. Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz wyświetlacze uznaje za sposób na częściowe rozładowanie korków. Argumentów za wyświetlaczami dostarczają ci, którzy z nich już korzystają. Piotr Rybczyński, zastępca dyrektora opolskiego Miejskiego Zarządu Dróg, przekonał się, że dzięki sekundowemu odliczaniu kierowcy szybciej reagują na zmianę świateł na sygnalizatorze, a przez skrzyżowania przejeżdża o kilka samochodów więcej niż przed zamontowaniem urządzenia. - Płynność ruchu w tych miejscach poprawiła się nawet o 10 proc. - szacuje. W Olsztynie przygotowują się do zainstalowania i testowania urządzeń. Funkcjonariusze policji ocenią, jak zachowują się kierowcy w tych miejscach, gdzie się pojawią wyświetlacze. Następnie Komisja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przedstawi swoją opinię o systemie. Od niej może zależeć, czy urządzenia zostaną zamontowane w Olsztynie na stałe. Jeden wyświetlacz kosztuje 1,9 tys. zł.

 

Wyjaśnienie policji

Kom. Zbigniew Kopczyński,

zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego, KMP Płock

 

W wydaniu "Gazety Wyborczej Płock" w artykule zatytułowanym "Zegary w Płocku nie odmierzą czasu" znalazła się moja wypowiedź poprzedzona zdaniem: "Pomysł negatywnie zaopiniowała też płocka policja". Proszę o wyjaśnienie tej części tekstu. W rozmowie z dziennikarzem nie użyłem takiego stwierdzenia, moja wypowiedź zawierała tylko - podyktowane doświadczeniem i znajomością zachowań płockich kierowców - moje własne wątpliwości, czy urządzenie, o którym mowa w tekście, nie sprawi, że zapatrzeni w zegary kierujący będą zwracać mniejszą uwagę na to, co dzieje się na skrzyżowaniu. Z drugiej jednak strony musimy szukać rozwiązań, które pomogą rozładować coraz dotkliwsze dla miasta korki. Dlatego ani ja sam, ani Policja nie przekreślamy pomysłu z zegarami, a więcej - uważnie go analizujemy pod kątem użyteczności dla Płocka. Mało tego, komendant policji rekomendował je już prezydentowi miasta w piśmie, jakie zostało złożone w Ratuszu.

Komentuj
Francuskie strefy ruchu uspokojonego, fotoradary i inne
30 listopada 2009 | 0

85201dc41c48968a45b7e11ce3b44799d6eecc6e 

(Fot.: PD@N 322-11©jm) ^Od 300 do 600 metrów przed fotoradarem, ustawiane są takie właśnie znaki.

a92f85dfd0e4e83702f19dc49004b1eab5c5abef

(Fot.: PD@N 322-16©jm)

68f69c75edf436b357561f99cf04780337f48513

(Fot.: PD@N 322-12©jm) ^ Według przeprowadzonych we Francji badań zmniejszenie o 25% statystyki ofiar śmiertelnych wypadków drogowych to głównie zasługa masowej instalacji fotoradarów we Francji.

f10496d6b2bb546229e162057e4fd73163ce274c

(Fot.: PD@N 322-13©jm) ^ Oznaczenie strefy ruchu uspokojonego. Podobnie we Wrocławiu np. granice strefy ruchu uspokojonego są specjalnie oznakowane. Wjeżdżając na taki obszar kierowca widzi znak B-43 (tj. wjazd do strefy w obszarze zabudowanym, wewnątrz której obowiązuje zakaz przekraczania prędkości podanej na znakach), a wyjeżdżając - znak B-44 (tj. koniec strefy ograniczonej prędkości). Wewnątrz większości istniejących we Wrocławiu stref ruchu uspokojonego obowiązuje ograniczenie prędkości do 30km/h. W kilku zdecydowano się na ograniczenie do 40km/h, ponieważ przez strefę przejeżdżają autobusy komunikacji miejskiej. Obok ograniczeń prędkości, powszechnie stosowana jest zasada, że wewnątrz takiej strefy wszystkie skrzyżowania są równorzędne. Wymusza to na kierowcy większe skupienie i uwagę, a także zachowanie prędkości, która pozwoli natychmiast zareagować stosownie do sytuacji na drodze.

13a3c6c82431a5e9df1d04360e1ebf9a33864374

(Fot.: PD@N 322-14©jm) ^ Tzw. strefy ruchu uspokojonego: 30 km/h, których elementem są np. wyniesione przejścia dla pieszych, są w Europie już dobrze znane.Poza tymi rozwiązaniami, polegającymi na montażu znaków ograniczających prędkość i demontażu znaków mówiących o pierwszeństwie na skrzyżowaniach, istnieją metody wymuszania poprawnych zachowań kierowców, przez rozmieszczanie wewnątrz stref ruchu uspokojonego różnych urządzeń inżynierii ruchu (jak np. progi zwalniające, gazony z zielenią).

Francja jest europejskim liderem w ograniczeniu liczby wypadków. W latach 2001-2007 liczba ofiar spadła o 45%. Kwestią bezpieczeństwa drogowego we Francji zajmuje się bezpośrednio rząd oraz prezydent. Prezydent Sarkozy uczynił Michele Merci (dyrektor biura bezpieczeństwa drogowego we Francji) odpowiedzialną za realizację celu, jakim jest zmniejszenie liczby ofiar wypadków do 2012 roku do poziomu poniżej 3000 ofiar śmiertelnych rocznie. Michele Merci podkreśliła, że osiągniecie 45% zmniejszenia liczby ofiar nie byłoby możliwe bez współpracy z organizacjami pozarządowymi. Dokładne badania wykazały, że prawie 75% uratowanych istnień ludzkich jest zasługą innego podejścia do planowania infrastruktury. Pozostałe 25% to głównie zasługa masowej instalacji fotoradarów we Francji. Michele Merci stwierdziła, że kluczowe jest odpowiednie projektowanie infrastruktury i odpowiednie przemyślenie kwestii projektu. Przykładowo to, że na skrzyżowaniu znajdują się światła dla pieszych wcale nie gwarantuje pełni bezpieczeństwa, gdyż osoba może się zagapić i wejść na czerwonym świetle. Szczególnie dotyczy to osób starszych i dzieci. We Francji głównym rozwiązaniem przyczyniającym się do zmniejszenia liczby ofiar wypadków są obecnie strefy ruchu uspokojonego do 30 km/h. Docelowo zakłada się redukcję liczby wypadków prawie do zera dzięki tzw. strefom spotkań. Strefy ruchu uspokojonego oraz strefy spotkań zostaną zapisane w centralnym akcie prawnym, aby mogły być łatwiej wdrażane przez francuskie samorządy.

Obok stref ruchu uspokojonego 30 km/h Francja opracowała koncepcję "strefy spotkań" z dopuszczalną maksymalną prędkością poruszania się 20 km/h. Strefy spotkań to "niesegregowane" strefy miejskie, w których we wspólnej przestrzeni odbywa się ruch pieszych, samochodów i rowerzystów. Strefy spotkań są nową koncepcją miejską, której założeniem jest brak rozdzielenia jezdni od chodnika (100% pasa drogowego jest z tej samej nawierzchni - brak wizualnego oddzielenia!) połączony z dopuszczeniem pieszych do poruszania się po całym obszarze razem z samochodami (brak jakiejkolwiek segregacji). W strefach zakazane jest stosowanie jakichkolwiek pionowych bądź poziomych znaków drogowych, poza oznaczeniem strefy oraz poziomym znakiem ograniczenia szybkości do 20 km/h. W strefach tych stosuje się zieleń oraz małą architekturę uliczną (np. ławki, słupki), aby uniemożliwić parkowanie samochodów np. przy budynkach. Zgodnie z założeniami francuskiej polityki, strefy spotkań są kluczowym punktem w Strategii Zero, która zakłada, że nie będzie już śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Rozwiązania, jakimi są strefy ruchu uspokojonego oraz strefy wspólne mają zostać zastosowane na wszystkich ulicach obszarów mieszkalnych.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 322
13 grudnia 2009 | 0

Pijanego kierowcę złapali... inni kierowcy - W Myślenicach pijanego kierowcę ścigali przez miasto inni kierowcy. W końcu złapali go i przekazali policji. - Zaczęło się od tego, że 27-letni kierowca zobaczył pędzącego na niego peugeota. W ostatniej chwili uniknął zdarzenia. Ruszył w pościg i po drodze zadzwonił na policję z prośbą o wsparcie - relacjonuje Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji. Zanim je dostał, wraz z innym kierowcą zatrzymali pirata, kiedy wysiadał z auta. Kierowca peugeota, 43-letni mieszkaniec Myślenic, był już wcześniej notowany, w tym roku odsiadywał wyrok w więzieniu. Odmówił badania alkomatem. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Pijany porzucił dzieci w rozbitym samochodzie - Pijany kierowca tak uciekał przed policjantami, że spowodował wypadek, a następnie porzucił w samochodzie dwójkę małych dzieci. Przechodzą one teraz badania w szpitalu. Do zdarzenia doszło w środę po godz. 19. Na terenie powiatu koneckiego policjanci chcieli zatrzymać do kontroli 32-letniego kierowcę osobowego volkswagena. - Gdy mężczyzna zobaczył patrol, zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg. W pewnym momencie auto dachowało. Kierowca wydostał się z niego i zaczął uciekać - informuje Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji. Pościg zakończył się na terenie gminy Mniów w powiecie kieleckim. W samochodzie pirat zostawił 2-letnią dziewczynkę i 6-letniego chłopca. Dzieci zostały odwiezione do szpitala dziecięcego w Kielcach. Na szczęście nic im się nie stało. Policjantom udało się też złapać uciekiniera. Miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. - Dzieci leżą na oddziale chirurgii. Są w dobrym stanie, przechodzą obecnie badania - mówi Maciej Zębala, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach.

Komentuj
100-lecie Automobilklubu Polski
12 grudnia 2009 | 0

fa6f70c198607a030d4b57c16e1d3da05e7065b1

(Fot.: PD@N 322-19)

W Warszawie kościele Sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu odbyła się msza święta w intencji Automobilklubu Polski celebrowana przez Księdza Arcybiskupa Kazimierza Nycza - Metropolitę Warszawskiego. Po mszy nastąpiło złożenie wieńca na Grobie Nieznanego Żołnierza na Placu Piłsudskiego. Wieczorem, w salach Hotelu Victoria odbyło się uroczyste spotkanie jubileuszowe z udziałem władz Klubu, jego członków oraz Gości Honorowych. 

 

Komentuj
W autobusach coraz mniej bezpiecznie
12 grudnia 2009 | 0

Kolejne ataki na pojazdy komunikacji. Uszkodzono szyby w dwóch miejskich autobusach. Policja twierdzi, że nikt nie strzelał. A kierowcy boją się o siebie i pasażerów- donosi “Życie Warszawy”. Przez kilka godzin autobus oglądali policyjni technicy, a dochodzeniowcy przesłuchiwali kierowcę. Policja zaprzecza, by doszło do ostrzelania miejskiego pojazdu. – Nie jest wykluczone, że szyba pękła z powodu kamienia, który wypadł spod innego auta, ale wciąż ustalamy, co było przyczyną jej uszkodzenia – mówi Dorota Tietz z KSP. Jednak według kierowców autobusów, o kamieniu nie może być mowy. – Bo kamienie nie robią otworów na wylot. Szyba jedynie pęka – mówią. Tego samego dnia wieczorem kolejny miejski autobus stał się celem chuliganów. W ciągu pięciu ostatnich tygodni w stolicy doszło już do 11 przypadków ataków na pojazdy komunikacji miejskiej. Sprawcę tylko jednego z nich – ostrzelania autobusu linii 158 – policja ujęła. Pozostali wciąż są na wolności. Tymczasem kierowcy i pasażerowie coraz bardziej boją się o swoje bezpieczeństwo.

Komentuj
Pomyśl, zanim wjedziesz
11 grudnia 2009 | 0

"Nie patrzą na znaki drogowe! Jeżdżą pod prąd! Stwarzają zagrożenie dla siebie i innych kierowców". Aby wyeliminować takie zachowania policjanci warszawskiej drogówki rozpoczęli działania pod nazwą "Pomyśl, zanim wjedziesz". W związku z trwającym remontem estakady nad ul. Marywilską organizacja ruchu na Trasie Toruńskiej została zmieniona. Mimo tego wielu kierowców niestosuje się do obowiązującego oznakowania i jeździ pod prąd, stwarzając realne zagrożenie dla siebie oraz innych uczestników ruchu. Wielu z nich ryzykuje zdrowiem i życiem w celu skrócenia sobie czasu podróży o... kilka minut. W związku z tym warszawscy policjanci rozpoczęli działania pod nazwą "Pomyśl, zanim wjedziesz". Obejmą one rejon Trasy Toruńskiej ze zmienioną organizacją ruchu. Policjanci deklarują, że do zakończenia prac remontowych obszar będzie pod ich ciągłym nadzorem. Kierowcy, którzy nie zostaną złapani na gorącym uczynku nie będą mieli powodów do radości. Funkcjonariusze deklarują, że podstawą do wystawienia mandatów będą także nagrania z kamer monitoringu miejskiego. Wobec kierowców niestosujących się do tymczasowych zmian w organizacji ruchu na ul. Toruńskiej policjanci będą nakładać mandaty karne w kwocie 250 złotych i 5 punktów karnych. W przypadku stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym dodatkowo będą karać mandatem karnym do 500 złotych i 6 punktami karnymi.

Komentuj
Pierwszy automatyczny system zarządzania ruchem drogowym
11 grudnia 2009 | 0

Bytom testuje pierwszy w Polsce automatyczny system zarządzania ruchem drogowym. Nic się przed nim nie ukryje. Nawet kierowcy przejeżdżający na czerwonych światłach. "Bezpieczny Bytom", bo tak nazywa się pilotażowy program realizowany przez firmę Lifor, wspólnie z bytomską strażą miejską, policją i Miejskim Zarządem Dróg i Mostów, to nowy system obsługi fotoradarów oraz kamer zainstalowanych w mieście. Jak to działa? Przy czterech najruchliwszych ulicach - Wrocławskiej, Chorzowskiej, Jana Pawła II oraz Żołnierskiej - ustawiono maszty wyposażone w najnowocześniejsze radary i kamery, potrafiące nie tylko mierzyć prędkość samochodu, ale oceniać natężenie ruchu, identyfikować auta osobowe oraz ciężarówki oraz... wyłapywać kierowców przejeżdżających na czerwonym świetle. Ale co najważniejsze, obraz (za pomocą sieci światłowodowych) jest na bieżąco przesyłany do centrum mandatowego, gdzie system od razu odczytuje numery rejestracyjne samochodów i pokazuje twarze kierowców. Policja i straż miejska mogą szybko przesłać te dane do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców i błyskawicznie otrzymać dane kierowców łamiących przepisy. - Do tej pory strażnik miejski albo policjant musiał podjechać do fotoradaru, wyjąć zdjęcia i wrócić do komendy, by rozpocząć identyfikację. Teraz system robi to automatycznie - powiedział Wiesław Wiśniewski, szef firmy Liberty Poland, założyciela Liforu. System potrafi od razu "podliczyć" wszystkie wykroczenia, które popełniają kierowcy na obserwowanych skrzyżowaniach. Po miesiącu działania pilotażowej instalacji wiadomo już, że na czterech "obserwowanych" bytomskich skrzyżowaniach, kierowcy popełniają dziennie... 246 wykroczeń (w ciągu miesiąca jest ich 7 tys. 395).

Komentuj
Poznaniacy o ograniczeniu ruchu „elek”
10 grudnia 2009 | 0

W Poznaniu rozpętana przez radnego Dominika Herberholza dyskusja o ograniczeniu ruchu samochodów nauki jazdy (zakaz ruchu “elek” w godzinach szczytu – red.) przyniosła pierwsze efekty. Starosta gnieźnieński Krzysztof Ostrowski chce stworzyć w swoim mieście filię WORD. Zdenerwowani przedstawiciele branży nauki jazdy zorganizowali dyskusję na ten temat. Zbigniew Ogiński, szef stowarzyszenia skupiającego szkoły i instruktorów z Wielkopolski, zaprosił m.in. szefa WORD Mariusza Praska, starostę gnieźnieńskiego Krzysztofa Ostrowskiego i radnego Herberholza. Bo choć wiceprezydent Mirosław Kruszyński ogłosił już, że zakazu jazdy "elek" w Poznaniu nie będzie, problem mieszkańców, gdzie jeździ najwięcej aut nauki jazdy, pozostał. - Musimy znaleźć wspólnie rozwiązanie, które będą mogły zaakceptować wszystkie strony - deklarował Ogiński. Pierwszy pomysł na to, jak uporać się z problemem, już się pojawił. - Jesteśmy żywotnie zainteresowani wybudowaniem w Gnieźnie oddziału WORD - zadeklarował starosta Krzysztof Ostrowski. Gdyby to się udało, kursanci z powiatu gnieźnieńskiego (ok. 3 tys. osób rocznie) zdawaliby egzaminy - a co za tym idzie: uczyliby się jeździć - nie w Poznaniu, a w Gnieźnie. - To dobry krok - powiedział Dominik Herberholz. - Póki co są jednak wątpliwości prawne, czy Gniezno może mieć oddział WORD. Wkrótce je wyjaśnimy - dodał radny.

Komentuj
Tysiączłotowy mandat
10 grudnia 2009 | 0

193 km/godz. jechał kierowca toyoty po obwodnicy Oleśnicy. Do tego wyprzedzał na zakazie, co zarejestrowała kamera w nieoznakowanym radiowozie. Pirat drogowy został ukarany mandatem w wysokości tysiąca złotych. Warunki atmosferyczne nie sprzyjały w środę szybkiej jeździe. Była mgła, a nawierzchnia jezdni była śliska po deszczu. Policjanci patrolowali obwodnicę Oleśnicy, gdy w pewnym momencie wyprzedziła ich toyota. Kierowca jechał z dużą prędkością, momentami dochodzącą nawet do 193 km/godz. na odcinku, gdzie powinien jechać 110 km/godz. Policjanci ruszyli za piratem z wideorejestratorem. Kierowca nie zastosował się także do zakazu wyprzedzania. Po kilkuset metrach funkcjonariusze zatrzymali pirata. 40-letni mieszkaniec Kępna za przekroczenie dopuszczalnej prędkości jazdy oraz za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym kierowca został ukarany tysiączłotowym mandatem oraz 15 punktami karnymi.

Komentuj
Bezpieczne miasteczko holenderskie - otwarte
10 grudnia 2009 | 0

To oaza spokoju - podkreśla Janusz Grobel, prezydent Puław. I piesi, i rowerzyści chwalą ją sobie. Kierowcy o otwartym właśnie miasteczku holenderskim mają zróżnicowane zdania.Realizacja projektu uspokojenia ruchu kosztowała ok. 30 milionów złotych. Powstały wysepki, wyniesienia jezdni przed skrzyżowaniami i progi zwalniające. Ulice zostały znacznie zwężone. Pośrodku jezdni pojawiła się wysepka z kostki brukowej. Po to, żeby kierowcy jeździli wolniej. I rzeczywiście, jeżdżą. Wystarczy, że przed samochodem osobowym jedzie jakiś większy pojazd i prędkość na drodze wylotowej w kierunku Kazimierza Dolnego spada nawet do 20 km/h. To cieszy okolicznych mieszkańców. Są też nowe ścieżki rowerowe. Mam jednak mieszane uczucia, jeśli chodzi o ruch samochodów. Lepiej, gdyby powstała tu obwodnica - uważają niektórzy. Ta też ma być. w uroczystości otwarcia – oprócz polskich urzędników - brali udział przedstawiciele rządu holenderskiego. rozwiązania zrealizowane w Puławach były wzorowane na stosowanych w Holandii. – Ta inwestycja jest najbardziej widocznym dowodem współpracy polsko-holenderskiej na rzecz poprawienia bezpieczeństwa na drogach - mówił Bert van der Lingen, radca ds. gospodarczych Ambasady Holandii w Polsce. Miasteczko holenderskie jest pilotażowym projektem w całej Polsce. Pieniądze na inwestycję w większości pochodziły z Ministerstwa Infrastruktury i Zarządu Województwa Lubelskiego. Swój wkład ma również Urząd Miasta Puławy.

Komentuj
Auto zastępcze
9 grudnia 2009 | 0

UKNF, widząc potrzebę usystematyzowania praktyki ubezpieczycieli w rozpatrywaniu roszczeń o zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego, zgłaszanych z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, skierował do zakładów ubezpieczeń rekomendacje, których celem jest ujednolicenie praktyki rynkowej.

Najważniejsze elementy rekomendacji to:
1. Utratę możliwości korzystania z pojazdu należy traktować jako jedną z postaci szkody w majątku zaistniałej w związku z ruchem pojazdu mechanicznego, dlatego poszkodowany może żądać pokrycia kosztów najmu pojazdu zastępczego za okres, w którym nie było możliwe korzystanie z pojazdu, który uległ uszkodzeniu (uzasadniony okres najmu).

2. Za naruszające przepisy prawa należy uznać automatyczne i nie odwołujące się do indywidualnych uwarunkowań danego przypadku ograniczanie uzasadnionego okresu najmu do sumy czasów poszczególnych operacji naprawczych powiększonego jedynie o dni wolne od pracy rozdzielające dni robocze, w których możliwe było dokonywanie prac naprawczych.
3. Nieuzasadnione jest bezwzględne wyłączanie okresu oczekiwania na części niezbędne do naprawy. Sam fakt oczekiwania na sprowadzenie części zamiennej może być bowiem okolicznością obiektywną, niezależną zarówno od poszkodowanego jak i wykonawcy naprawy.
4. Poszkodowany decydując się na najem pojazdu zastępczego nie ma obowiązku poszukiwania najtańszej oferty najmu dostępnej na rynku.
5. Ubezpieczyciel nie odpowiada za te rodzaje kosztów związanych z korzystaniem z pojazdu zastępczego, które poszkodowany poniósłby również wtedy, gdyby korzystał z pojazdu uszkodzonego w taki sam sposób jak z pojazdu zastępczego. Wyłączenie nie obejmuje kosztów spełniających łącznie następujące warunki:
- zostały poniesione na nabycie usług ściśle związanych z pojazdem zastępczym,
- usługi te są konieczne dla zapewnienia możliwości korzystania z tego pojazdu w taki sam sposób, w jaki dotychczas wykorzystywany był pojazd uszkodzony,
- poszkodowany nabył uprzednio analogiczne usługi ściśle związane z pojazdem uszkodzonym, z których nie może korzystać poruszając się pojazdem zastępczym.
Wdrożenie rekomendacji powinno ukształtować jednolite dla całego rynku reguły postępowania w zakresie rozpatrywania roszczeń o zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego.

Komentuj
Kamery będą egzekwowały prędkość
9 grudnia 2009 | 1

Szybka jazda i hamowanie przed znakiem informującym o obecności fotoradaru... Ten scenariusz znany jest na całym świecie. Brytyjczycy powiedzieli "dość"! W przyszłym roku na brytyjskich ulicach ma stanąć sieć kamer Specs3, które będą egzekwowały prędkość 20 mil/h (32 km/h) na obszarze zabudowanym. Serwis Pistonheads informuje, że nowe kamery będą mierzyły średnią prędkość na szerokim terenie. Dotychczas stosowane fotoradary mierzyły tempo jazdy w wybranych miejscach, a kamery sprawdzały je wyłącznie na odcinkach dróg pozbawionych skrzyżowań i rozjazdów. W najbliższym czasie kamery Specs3 trafią na ulice Camden, Southwark oraz Waltham Forest. Ich zamówienie rozważają także władze Portsmouth i Norwich. Aktualnie na terenie Wielkiej Brytanii znajduje się dwa tysiące obszarów, na których obowiązuje limit 20 mil/godz.

Komentuj
Warszawska linia edukacyjna
7 grudnia 2009 | 0

W stolicy ruszyła “Warszawska linia edukacyjna”, projekt kierowany do dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych i gimnazjum. Podczas zajęć w tramwaju uczniowie zapoznawali się m.in. z zasadami bezpiecznego i kulturalnego podróżowania i udzielaniem pierwszej pomocy. Patronat nad akcją objęła Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy - Hanna Gronkiewicz-Waltz. Kampania społeczna realizowana jest przez Zarząd Transportu Miejskiego, Tramwaje Warszawskie i Komendę Stołeczną Policji przy współpracy z Warszawską Grupą Wysokościową s12 oraz Klubem Miłośników Komunikacji Miejskiej. Kampanii towarzyszą spoty, plakaty i foldery. Do połowy czerwca zostanie zainteresowanych ponad 30 takich lekcji.

64aec827904b648f9774461f90d2faf247e6eec0

(Fot.: PD@N 322-9)

Komentuj
Nowe oblicze stołecznych autobusów
6 grudnia 2009 | 0

Nowy wzór tapicerki, alfabet Braille'a na "ciepłym guziku" oraz elektroniczne tablice z trasą pojawiły się w kilku stołecznych autobusach. Nowinki ZTM-u można podziwiać pojazdach jeżdżących w barwach prywatnego przewoźnika - firmy Mobilis.

·Pasażerowie korzystają z elektronicznych wyświetlaczy pokazujących trasę przejazdu. Ich funkcjonalność może zaskakiwać. Na ekranie prezentowana jest aktualna trasa, zgodnie z kierunkiem, w którym porusza się autobus. Przebyty już odcinek drogi wyświetla się w kolorze szarym. Ma to ułatwić pasażerom orientację, w którym miejscu trasy aktualnie się znajdują. Dodatkowo przy każdym kolejnym przystanku podawany jest rozkładowy czas przejazdu, licząc od aktualnego przystanku. Wkrótce tablice wzbogacić się mają także o sugestie przesiadkowe.

·Obicia siedzeń stały się ciemnoczerwone. Przedstawiają kolumnę Zygmunta III Wazy na tle Zamku Królewskiego.

·Kolejna innowacja to lepiej oznakowane przyciski do otwierania drzwi przez pasażerów. Toporne, czerwone guziki (w zimie nazywane "ciepłymi", bo dzięki nim do środka nie dostaje się zimno zza niepotrzebnie otwieranych drzwi) zostały zastąpione dużymi, niebieskimi. Napis "Stop" umieszczono na nich także w alfabecie Braille'a. Guziki są dodatkowo podświetlane. Z myślą o niedowidzących pasażerach oznakowano także progi drzwi i krawędzie podestów.

Komentuj
Pijany kierowca wraca do domu?
6 grudnia 2009 | 0

Dlaczego przyłapany na gorącym uczynku pijany kierowca, który jechał pod prąd ruchliwej ulicy nie został aresztowany? Mógł zabić nie tylko siebie. Pijany kierowca wjeżdża pod prąd wprost na jadące jeden za drugim samochody. Cudem nie dochodzi do czołowego zderzenia. Wszystko widzi oko policyjnej kamery i po kilku chwilach dochodzi do zatrzymania. Okazuje się, że 54-letni mieszkaniec Białegostoku, który siedząc za kółkiem miał ponad 2 promile alkoholu - wrócił do domu - informowała nas stacja TVN. Na stronie Komendy Wojewódzkiej Policji znaleźliśmy informację, iż pijany pirat drogowy: “Miał 2,2 promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Za taką jazdę odpowie teraz przed sądem.”

cd4669eea8dd91191f40c4ed4dc20f6c8323ff96

(Fot.: PD@N 322-7)

Komentuj
Mikołajkowe brd
6 grudnia 2009 | 0

W woj. łódzkim pojawiły się bardzo nietypowe patrole - policjantom towarzyszyli Mikołaje, którzy przepytywali dzieci z zasad bezpieczeństwa na drodze i wręczali im upominki - komplety oświetleniowe do rowerów, kamizelki odblaskowe i słodycze.- Akcja ma na celu popularyzację bezpieczeństwa w ruchu drogowym wśród młodych jego uczestników, którzy codziennie pieszo, na rowerze lub środkami komunikacji pokonują drogę do i ze szkoły - poinformowała Elżbieta Tomczak z poddębickiej policji. Dzieci odpowiadały na pytania dotyczące prawidłowego zachowania się na drodze. Mikołajowy patrol rozdał ok. 150 dzieciom komplety oświetleniowe do rowerów, kamizelki odblaskowe, książeczki poglądowe, wszystko "osłodzone" cukierkami i innymi łakociami. W wielu innych miastach policjanci wspólnie zaplanowali konkursy i zabawy edukacyjne.

Komentuj
Niewidoczne przejście dla pieszych
5 grudnia 2009 | 0

W Warszawie drogowcy uruchomili nowe przejście dla pieszych obok Wola Parku na... zjeździe z wiaduktu. Kierowcy widzą je w ostatniej chwili. Będzie więcej wypadków - ostrzegają specjaliści. Specjaliści są zaskoczeni postępowaniem drogowców. Przejście dla pieszych przez jezdnię powinno być dobrze widoczne z obu stron - mówi kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc. Może być masakra - ocenia Robert Chwiałkowski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji, który mieszka niedaleko Górczewskiej. Mimo ograniczenia do 50 km/godz. z tego wiaduktu samochody zjeżdżają o wiele szybciej - ostrzega. Górczewska ma w tym miejscu trzy pasy, które zachęcają do wciśnięcia pedału gazu. Lokalizacja przejścia dla pieszych w miejscu o słabej widoczności jest bardzo ryzykowna - przyznaje dr Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej. Przy pomocy niebezpiecznego przejścia drogowcy chcą przeprowadzić pieszych i rowerzystów na drugą stronę ulicy. Robert Chwiałkowski dziwi się, że do montażu ekranów drogowcy potrzebują zamknięcia całego chodnika i ścieżki rowerowej. Proponuje, żeby prowadzić prace tylko w nocy. Projekt organizacji ruchu zaproponowała firma Ekobel Schallschutz, która będzie ustawiać ekrany. Zadzwoniliśmy do jej siedziby w Poznaniu. - Górczewska w Warszawie? Coś niewyobrażalnego! Kosmiczne uzgodnienia w sprawie organizacji ruchu trwały grubo ponad pół roku – usłyszeli dziennikarze “Życia Warszawy”. Czy miasto nie obawia się potrąceń pieszych na Górczewskiej? Inżynier Galas nie odpowiedział na to pytanie. - Po Bemowskiej stronie wiaduktu też jest przejście dla pieszych, i to bez sygnalizacji – mówi rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Agata Choińska. Tamta zebra znajduje się w większej odległości od szczytu wiaduktu. Ale to nie chroni pieszych. Przejście znane jest z wypadków. W 2008 roku miejski inżynier ruchu Janusz Galas sprzeciwił się pomysłowi Zielonego Mazowsza na poprowadzenie przejścia dla pieszych górą trzech planowanych wiaduktów na ul. gen. Andersa - dwóch drogowych i tramwajowego. Biuro Drogownictwa i Komunikacji tłumaczyło tę decyzję obawą o bezpieczeństwo pieszych: sygnalizacja świetlna na szczycie wiaduktów miała być niewystarczająco widoczna dla kierowców! W efekcie wiadukt obok Dworca Gdańskiego zostanie odbudowany kosztem 79 mln zł bez przejść dla pieszych “na górze”. Piesi będą musieli korzystać z gmatwaniny chodników, schodów i wind.

Komentuj
Myto za wjazd do centrum stolicy
5 grudnia 2009 | 0

8853b6cf286952b43c20845486e4db68894b93fe

(Fot.: PD@N 322-3)

Szykują się poważne zmiany w komunikacji w centrum Warszawy. Już za kilka miesięcy pojawić się mają specjalne przywileje dla komunikacji publicznej, także nowe buspasy. To jednak nie wszystko, mieszkańców czekają opłaty za wjazd do centrum - podało "Życie Warszawy". - Od połowy przyszłego roku wprowadzimy radykalny priorytet dla transportu publicznego – powiedział dziennikowi rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Latem, w kilku miejscach jednocześnie, zaczną działać buspasy. Ratusz zapowiada także, że opłaty zostaną wprowadzone. Wprowadzenie opłaty za wjazd samochodem do centrum widnieje w strategii rozwoju Warszawy do 2015 roku. Urzędnicy wraz z ekologami już planują, jak miałoby to wyglądać i kiedy się pojawić. Wiadomo na ten moment, że granicę płatnej strefy zamykałyby ulice: Słomińskiego, Towarowa, Okopowa, Trasa Łazienkowska i Wisłostrada. Wjazd w ten obszar ma kosztować 10 złotych - informuje Życie Warszawy. Płatne, ale nie przed wyborami. Przez najbliższy rok płatny wjazd do centrum to tylko projekty.

Komentuj
Komunikacyjny snajper
3 grudnia 2009 | 0

Warszawska policja zatrzymała 31-letniego Jacka K. podejrzewanego o strzelanie do autobusów i tramwajów. Mężczyzna przyznał się do ostrzelania i zniszczenia dwóch szyb w autobusie linii 158 dwa dni wcześniej. Jacek K. został zatrzymany dzięki informacjom pozyskanym przez policję od świadków. Jacek K. usłyszał zarzut narażenia życia człowieka na niebezpieczeństwo. Mężczyźnie grozi trzy lata więzienia, ale chce on dobrowolnie poddać się karze 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnie w wysokości 5 tys. zł. W mieszkaniu mężczyzny policjanci znaleźli broń i amunicję. Według "Życia Warszawy", mężczyzna strzelał dla zabawy z wiatrówki, którą pożyczył od znajomych. W tym samym czasie doszło do kolejnego podobnego incydentu. Na skrzyżowaniu ulic Modlińskiej i Ekspresowej ktoś zniszczył szybę boczną autobusu linii E8. Nie wiadomo, czy do autobusu strzelano, czy został rzucony w autobus kamień. Na miejsce nie została wezwana policja. W ostatnich tygodniach zostało uszkodzonych dziewięć pojazdów warszawskiej komunikacji miejskiej na Mokotowie, Ochocie, Pradze Południe i Bielanach. Do wyjaśnienia tej sprawy komendant stołecznej policji powołał specjalną grupę, która miała wyjaśnić ataki "snajpera" na tramwaje i autobusy.

Komentuj
Przerażająca lekcja na torach
3 grudnia 2009 | 0

"Dowcipny" dróżnik z Wrzosowa w woj. zachodniopomorskim, który zamykał przerażonych kierowców na torach został przeniesiony na inną stację - podaje serwis "Głosu Koszalińskiego" gk24.pl, powołując się na informację od Beaty Firek, rzecznika Zakładu Linii Kolejowych PKP w Koszalinie. O sprawie zawiadomiły gazetę dwie czytelniczki. Jedna opowiadała, że wjechała na przejazd zgasł jej samochód, a dróżnik nie chciał jej pomóc. Co więcej - zamknął szlabany. Drugie zdarzenie miało miejsce dwa tygodnie później. Inna czytelniczka gazety zatrzymała się przez zamkniętymi rogatkami. Kiedy zostały podniesione ruszyła, a wtedy zamknęły się ponownie. Obie kierujące były przekonane, że dróżnik zamknął rogatki celowo, że zrobił im przerażającą lekcję wychowawczą. Dróżnik natomiast uważa, że panie wtargnęły samochodami na tory i złamały przepisy, nie ma sobie nic do zarzucenia. Na nowym stanowisku dróżnik nie będzie odpowiadał za podnoszenie szlabanów.

Komentuj
Fotoradary i odciski palców kierowcy
2 grudnia 2009 | 0

“Gdy pojawiły się fotoradary i groźba utraty punktów karnych, które dla wielu kierowców stanowią dobro cenniejsze niż pieniądze, sfotografowani kierowcy gotowi byli płacić grube pieniądze kierowcom mającym czyste konta i w związku z tym punkty na zbyciu. Skoro był popyt, pojawiła się podaż, ogłoszenia w internecie, sfotografowany kierowca opłacał kierowcę z czystym kontem, ten szedł do komisariatu i mówił: "Owszem, auto jest tego pana, ale ja je prowadziłem, proszę mi wlepić punkty karne" – czytamy w felietonie Jacka Federowicza. (...) Wydaje się, że policja może być przez pewien czas bezradna, ale potem na pewno odpowie jakimś kolejnym wynalazkiem. Może fotoradary będą rejestrować odciski palców na kierownicy?” Z uśmiechem zapraszamy do lektury całego tekstu.

Komentuj
Rok pieszego trwa
2 grudnia 2009 | 0

52dd380ff922da06769286ac84f7bfe798904bd2

(Fot.: PD@N 322-24)

f284f7297ad1e77ff8738d7a3dbc9fd1827eb095

(Fot.: PD@N 322-23)

W Zabrzu można napotkać nietypowe informacje namalowane na chodnikach. Zrobili je pracownicy Miejskiego Zarządu Dróg na prośbę policji. W kilku miejscach miasta pojawiły się informacje wskazujące odległość i kierunek do najbliższego przejścia dla pieszych. Akcja ma zwrócić uwagę na najczęściej popełniane przez pieszych wykroczenia - czyli przechodzenie jezdnię w miejscach niedozwolonych. Bardzo często zdarza się, że piesi przechodzą przez jezdnię w miejscach znajdujących się zaledwie kilkadziesiąt metrów od wyznaczonych przejść. Napisy mają przemówić do ich wyobraźni. Policyjna akcja to element kampanii "2009 - rokiem pieszego" (trwającej od pierwszych dni stycznia br.).

Komentuj
Nauczyciel za kierownicą, dziecko w bagażniku
2 grudnia 2009 | 0

Nawet psa nie przewiozłabym w bagażniku, a co dopiero dziecka - oburza się matka uczennicy ze Szkoły Podstawowej nr 32 w Białymstoku. W ten sposób dziewczynka pojechała na zawody sportowe - czytamy w serwisie mmbialystok.plNauczycielka wychowania fizycznego postanowiła zawieźć zawodniczki na międzyszkolne zawody siatkarskie własnym samochodem. Ponieważ uczennic było dziewięć, pomoc zaoferował też jeden z rodziców. Mimo to, nauczycielka wzięła do auta o jedno dziecko za dużo. Samochód był kombi, więc poleciła dziewczynce usiąść w bagażniku. W ten sposób przewiozła też inne dziecko z powrotem. Sprawą wyjazdu zajęła się dyrekcja szkoły. - Nauczycielka złamała wszelkie przepisy - przyznaje Lech Szargiej, dyrektor szkoły. - Sam jestem tym zdziwiony, bo nigdy coś podobnego nie miało u nas miejsca, a nauczycielka jest osobą doświadczoną i lubianą przez uczniów - dodał.

Komentuj
O bezpieczeństwie pieszych… w kinie
2 grudnia 2009 | 0

Cinema City w Galerii Jurajskiej w Częstochowie i policjanci z wydziału ruchu drogowego rozpoczęli pilotażowy cykl zajęć dla uczniów o bezpieczeństwie pieszych na drodze. Spotkania będą się odbywać przed porannymi grupowymi seansami. Trwające ok. kwadransa pogadanki będą ilustrowane krótkim filmem. Dzieci dostają też odblaski. - To inicjatywa kina. Cieszymy się, że przybył nam kolejny sojusznik. Wypadki drogowe z udziałem pieszych są problemem społecznym - mówi podinsp. Joanna Lazar, rzeczniczka częstochowskiej policji. Iwona Kuźnik z Cinema City Polska podkreśla: - Chcemy wykorzystać możliwości, jakimi dysponujemy, dlatego zdecydowaliśmy się wesprzeć wysiłki polskiej policji.

Komentuj
Strzały do miejskich autobusów
2 grudnia 2009 | 0

W Warszawie trzy autobusy zostały ostrzelane jednego dnia. Chuliganów szuka specjalna grupa policyjna. Strzały - oddane z broni pneumatycznej - padły w kierunku autobusu stojącego na przystanku. Chuligani stłukli cztery boczne szyby po lewej stronie autobusu. Chuligani zabawili się jeszcze dwukrotnie. Także z lewej strony, i także gdy pojazd ruszał z przystanku. We wszystkich trzech przypadkach sprawcy uciekli, prawdopodobnie strzelali z samochodu. - Wiemy o wszystkich trzech sprawach i je wyjaśniamy - mówi Anna Kędzierzawska z komendy stołecznej. Policja podchodzi sceptycznie, bo poprzednie takie zdarzenie sprzed dwóch tygodni okazało się niewypałem. Ostrzelane miały być dwa tramwaje i autobus w al. Waszyngtona na Pradze. Wagony obejrzeli jednak policyjni balistycy i stwierdzili, że uszkodzenia - znacznie mniejsze niż wczoraj - nie pochodzą od ostrzału "nawet z procy" - jak mówił nam Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej komendy. Według wstępnych informacji nikt nie odniósł obrażeń.

Komentuj
Krzyże z drogi
1 grudnia 2009 | 0

Warszawski Zarząd Dróg Miejskich zaczął usuwać ustawione przy drogach krzyże, które upamiętniają ofiary wypadków. ZDT tłumaczy się ustawą, przepisami i bezpieczeństwem. Krzyże mają stać bez odpowiednich zezwoleń, rozpraszać kierowców i zagrażać bezpieczeństwu na drogach. Kilkanaście dni temu PRAWO DROGOWE @ NEWS informowało o podobnej akcji w Bydgoszczy – tam nie udało się krzyży usunąć.

Komentuj
Nawigacyjna jazda samorządowców
1 grudnia 2009 | 0

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Koninie wspólnie z Komendą Miejskiej Policji w Koninie, Komendą Powiatową Policji w Turku oraz Urzędem Gminy w Przykonie pod patronatem Marszałka Województwa Wielkopolskiego zorganizował dnia 27 listopada 2009 roku III SAMOCHODOWY RAJD NAWIGACYJNY DLA SAMORZĄDOWCÓW. W rajdzie udział wzięły dwuosobowe drużyny reprezentujące: samorząd powiatu konińskiego, gminy powiatu konińskiego oraz gminy powiatu tureckiego.

Celem rajdu było:

1. Wyłonienie mistrza wśród samorządowców.

2. Popularyzowanie bezpiecznej techniki jazdy oraz przepisów ruchu drogowego.

3. Promowanie walorów turystycznych regionu.

Uczestnicy rajdu wzięli udział w trzech konkurencjach:

1. Konkurencja teoretyczna – zawodnicy rozwiązywali test teoretyczny składający się z piętnastu pytań z zakresu przepisów ruchu drogowego, techniki kierowania i czynności kontrolno-obsługowych oraz zasad udzielania pomocy ofiarom wypadku.

7efef884178bdf8cca85e079cfa9d3c93833cfae

(Fot.: PD@N 322-17word)

2. Jazda nawigacyjna – wyznaczona trasa o łącznej długości 60 km przebiegała ulicami miasta Konina, drogami gmin powiatu konińskiego oraz gmin powiatu tureckiego. Drużyny wyruszały na trasę rajdu z parkingu Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Koninie.

0381d39ef3414347bff66f8296d5f141187be5e1 

(Fot.: PD@N 322-18word)

Meta trasy wyznaczona była przed gimnazjum w Przykonie. Jazda sprawnościowa na przygotowanym torze pojazdem z zamontowaną na przedniej masce piłeczką (test Stewarda).

7f921594a1b37c4ee2176c3e0551bca476315a64

(Fot.: PD@N 322-4word)

Rozegrano także mecz piłki siatkowej, samorządowcy kontra policjanci, który zakończył się wygraną samorządowców.

50b5bddd5f9f5d72d5f5a5ad5312423e28c1b059

(Fot.: PD@N 322-5word)

Po zakończeniu meczu uczestnicy rajdu zjedli grochówkę przygotowaną przez współorganizatora tj. Urząd Gminy w Przykonie. Najlepszą drużyną rajdu okazała się drużyna reprezentująca Urząd Gminy w Przykonie, która otrzymała z rąk Piotra Korytkowskiego - dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Koninie - Puchar Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

3a9315dc878af17a47c456feea6939e9416e1c36

(Fot.: PD@N 322-6word)

Drużyna reprezentująca Starostwo Powiatowe w Koninie zajęła drugie miejsce i otrzymała Puchar Komendanta Miejskiego Policji w Koninie, zaś trzecie miejsce zajęli zawodnicy Urzędu Miasta w Koninie, którzy otrzymali Puchar Dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Koninie.

Komentuj
Lekcja bezpieczeństwa na drodze
30 listopada 2009 | 0

Akcja dla dzieci: "Lekcja bezpieczeństwa na drodze" - przemarsz ulicami Warszawy do Teatru Polonia, gdzie odbyły się zajęcia, przedstawienie dla dzieci z klas 0-II szkół podstawowych na temat bezpieczeństwa dzieci na drogach. Głównym organizatorem spotkania było Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Komenda Rejonowa Policji Warszawa I. W imprezie o tej tematyce nie mogło oczywiście zabraknąć policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji. Początkiem zabawy było spotkanie policyjnych maskotek (borsuki i krecik) z dziećmi na Pl. Konstytucji. Wszystkie dzieci otrzymały kamizelki odblaskowe. Maskotki wraz z policjantami z KRP Warszawa I i Wydziału Ruchu Drogowego KSP pomogły dzieciom przejść przez jedno z najruchliwszych skrzyżowań Warszawy. Oczywiście nad bezpieczeństwem na skrzyżowaniu czuwał specjalnie do tego oddelegowany patrol warszawskiej "drogówki". Dzieci bezpiecznie dotarły do Teatru Polonia, gdzie rozpoczęło się godzinne widowisko. Poprzez liczne zabawy i konkursy dzieci mogły wykazać się swoją wiedzą na temat podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, znaków drogowych, numerów alarmowych itp. Całą zabawę uświetnił występ zespołu dziecięcego "Fasolinki".

Komentuj

Ogłoszenia

Nowy autodrom zaprasza - skorzystaj bezpłatnie
13 grudnia 2009 | 0

W Opolu powstał nowy autodrom pn. DELTA. Inwestycję przygotowywano 2 lata. Właśnie rozpoczęto jego użytkowanie. W skład autodromu wchodzą:

-płyta poślizgowa prostokątna o wymiarach 50 x 150 m z nawodnieniem i dojazdem o długości 100 m;

-płyta półokrągła (wycinek koła o średnicy 80 m o kącie rozwarcia 140 stopniu) z nawodnieniem i drogą dojazdową o długości 100 m;

-tor jazdy o łącznej długości 1 kilometr + 200 m czyli 1,2 km z trzema zakrętami bezpośrednio postępującymi po sobie, ze wzniesieniem 12 procentowym. Wzniesienie posiada zakręt na zjeździe. Oczywiście wszystko jest nawodnione.

-płyta manewrowa o wymiarach 20 x 100 m.

Wszystkie elementy są wykonane z asfaltu, wyposażone w nawodnienie i odpowiednio przygotowane płyty poślizgowe (użyta farba chlokauczukowa na bazie żywicy). Ponadto posiadam autobus i pojazd ciężarowy nowy wyposażony we wszystkie niezbędne systemy, o których jest mowa w przepisach.

eb8f4c4d730606cee5a4b2df8c0eb8710f20b31bc8fa619eb055bbe0d4d9caa53f0817533371fb1eddd8e2214e3f840436852cc9c875487ef054f4e58847ce0cba618629d009b9cbc35e9cf254e1c58f

(Fot.: PD@N 322-26/29)

Do końca roku 2009 r. można skorzystać z płyt i toru bezpłatne (pod warunkiem późniejszej ewentualnej współpracy z moim ośrodkiem).

Zapraszam do współpracy i do korzystania z autodromu DELTA w Opolu

Janusz Golinkiewicz
Ośrodek Szkolenia Kierowców Doskonalenie Techniki Jazdy "DELTA"
Polska Nowa Wieś-Lotnisko 46-070 Komprachcice
tel.
+48 77 4646943,  606293412 e-mail: biuro@odtj.opole.pl

http://www.odtj.opole.pl/ orazhttp://www.szkoleniakierowcow.eu/

Komentuj
Szkolenie na Torze Rakietowa
13 grudnia 2009 | 0

 

 

ODTJ “TOR Rakietowa” we Wrocławiu zaprasza

kandydatów na instruktorów techniki jazdy

a09fb46799cce7975f8313abfa1efaa28e8e58d1

 

(Fot.: PD@N 322-25)

Zdobycie uprawnień instruktora techniki jazdy nie wymaga zaliczenia szkolenia. Jednak z racji tego, iż niewielu kierowców, nawet bardzo dobrych, miało kontakt z jazdą demonstracyjną (wg szczegółowego opisu wymagań egzaminacyjnych), zdanie egzaminu przed Komisją może być bardzo trudne. Zdobycie wiedzy i umiejętności praktycznych wymaganych na egzaminie, możliwe jest jedynie w trakcie wielogodzinnego szkolenia w ośrodku doskonalenia techniki jazdy, prowadzonego przez doświadczonych instruktorów - wykładowców i praktyków.

Szkolenie obejmuje zajęcia teoretyczne i praktyczne w ilości 110 godzin.

Program zajęć:

Nazwa przedmiotu

Liczba godzin zajęć

teoretycznych

praktycznych

Zasady przeprowadzania doskonalenia techniki jazdy

4

-

Technika kierowania pojazdem

10

40

Psychologia kierowcy

10

-

Metodyka nauczania

12

-

Bezpieczeństwo ruchu drogowego

10

-

Praktyka instruktorska

4

20

R a z e m

50

60

Zajęcia praktyczne z techniki kierowania pojazdem prowadzone są z wykorzystaniem samochodu kursanta oraz samochodów ośrodka. Wszystkie zajęcia odbywają się w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy “TOR Rakietowa” we Wrocławiu przy ul. Rakietowej 39. Harmonogram zjazdów jest uzgadniany na pierwszym spotkaniu kursantów.

Cena szkolenia i zasady odpłatności: Cena szkolenia wynosi 2 200 PLN.

Opłata może być wnoszona w ratach:

I rata – 1000 zł (przed rozpoczęciem szkolenia),

II rata – 600 zł (przed rozpoczęciem zajęć praktycznych),

III rata – 600 zł (najpóźniej przed realizacją ostatnich 10 godzin praktycznych z techniki).

Zakończenie kursu: Kurs kończy egzamin próbny, przeprowadzony zgodnie z wymaganiami określonymi w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 10 kwietnia 2008 r. w sprawie (...) egzaminowania kandydatów na instruktorów techniki jazdy (...). Uczestnicy otrzymują zaświadczenie o ukończeniu szkolenia w ośrodku doskonalenia techniki jazdy (zgodne ze wzorem Ministerstwa Infrastruktury) z adnotacją “szkolenie dla kandydatów na instruktora techniki jazdy”.

Pierwszy zjazd najbliższego kursu odbędzie się w dniach 8-10 stycznia 2010 r. (szkolenie potrwa ok. 2 miesięcy)

 

Zapisy i informacje:

telefonicznie: (71) 374 06 06 lub e-mail: kursy@redeco.pl

Komentuj
Kalendarz INSTRUKTORA 2010
12 grudnia 2009 | 0

 

5f9cbfa2e6b431065b81ac7b4f3366117990b2b3(Fot.: PD@N 315-16 jm)

Grupa IMAGE oferuje kalendarz na rok 2010 opracowany zgodnie z potrzebami instruktorów nauki jazdy. Redakcja do edycji ubiegłorocznej wprowadziła istotne zmiany - zmniejszono format, dodano wykaz mandatów oraz wzory znaków i sygnałów drogowych. Produkt starannie przygotowany redakcyjnie oraz edytorsko.

Zawartość: kalendaria roczne, tygodniowe, dzienne. Kartę dzienną opracowano tak, aby instruktor mógł szczegółowo - w układzie godzinowym - zapisać dla każdego kursanta jego dane, godzinę rozpoczęcia jazdy, miejsce spotkania i numer przeprowadzanej jazdy. Każdy z miesięcy poprzedzono zestawem ułatwiającym zaplanowanie, a później podsumowanie zajęcia właśnie miesiąca: rozkład zajęć, wykaz kursantów, wykaz jazd obowiązkowych i dodatkowych, kalendarz egzaminów wewnętrznych i państwowych. W kalendarzu INSTRUKTOR 2010 znajdziemy wiele innych narzędzi ułatwiających korzystanie produktu. Zgodnie z życzeniem instruktorów w ostatniej części dodano: alfabetyczny spis kontaktów oraz aktualny taryfikator mandatów i wzory znaków i sygnałów drogowych.

Format/oprawa/objętość: A-5, oprawa skóropodobna, kolor ciemny granat, na okładce wytłoczony napis, stron - 450.

Cena: 25,00 zł

(oraz koszt przesyłki kurierskiej – 14,00 zł dla zamówień do wartości 250,00 zł, powyżej tej kwoty bez opłaty)

Zadzwoń zamów: 0-502-659-431 (non-stop)

Komentuj
Z okazji 20-lecia (2)
11 grudnia 2009 | 1

Wydawnictwo Grupa IMAGE obchodzi swój jubileusz. Minęło właśnie 20 lat od chwili wpisania oficyny do rejestru. Tygodnik PRAWO DROGOWE @ NEWS gratuluje swojemu wydawcy. W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy pierwsze gratulacje, a oto dalsze:

eb0df5c9b16ce62a4c07ed051a9845c049523655

(Fot.: PD@N 322-1)

b195d1c8b4d753799b27e0c0d83675b850d77a4a

(Fot.: PD@N 322-20)

b1559a29668c877a214d66951fba920a509f82a3

(Fot.: PD@N 322-21)

Komentuj
NEWS to miejsce na Twoje ogłoszenie
14 grudnia 2009 | 0

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach news’a. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@prawodrogowe.pl

Komentuj