30 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 328-15)
Instytut EuroNCAP podsumował wszystkie testy zderzeniowe przeprowadzone w 2009 roku i wybrał najbezpieczniejszy samochód. Zwycięzcą został Volkswagen Golf, który uzyskał łącznie 103 punkty. Golf już w 2008 roku otrzymał pięć gwiazdek w testach EuroNCAP. W obowiązującej od 1997 roku procedurze oceniano odporność na zderzenia czołowe i boczne oraz brano pod uwagę ochronę pieszych. Na początku ubiegłego roku poszerzono zakres testów, zaostrzone zostały także kryteria oceny. Golf został ponownie przebadany i uzyskał doskonałe wyniki we wszystkich czterech kategoriach (ochrona dorosłych pasażerów, ochrona dzieci, ochrona pieszych, systemy zwiększające bezpieczeństwo i wspomagające kierowcę). Bestseller z Wolfsburga otrzymał po raz kolejny pięć gwiazdek uzyskując 103 punkty, co przyniosło mu tytuł “Najbezpieczniejszego samochodu 2009 roku”. Nowym, zaostrzonym testom zderzeniowym EuroNCAP poddane zostały łącznie 33 samochody. W bardziej surowej procedurze oceny uwzględniono także elektroniczne systemy zwiększające bezpieczeństwo i wspomagające kierowcę, które pozwalają zapobiegać ciężkim obrażeniom i wypadkom.
Komentuj →
28 stycznia 2010 |
0
Na Pomorzu ruszyła kampania "Kulturalna Jazda". Cel to popularyzacja pozytywnych zachowań na drodze. Ambasadorami akcji są m.in. florecistka Sylwia Gruchała.
Sylwia Gruchała: Kulturalna jazda wiąże się z koncentracją podczas prowadzenia samochodu i pamięcią o tym, że nie jesteśmy jedynymi uczestnikami ruchu drogowego. Pamiętajmy, że na co dzień liczy się nie tylko nasze dobro, ale też dobro innych kierowców. Nonszalanckie zachowania za kierownicą nie tylko utrudniają życie innym prowadzącym, ale są po prostu nieodpowiedzialne. Trzeba mieć wyobraźnię, świadomość tego, że jazda samochodem jest poważną czynnością, która ma wpływ nie tylko na nasz komfort, ale też na bezpieczeństwo innych kierowców. Kulturalna jazda to też zwykła codzienna uprzejmość na drodze i wyzbycie się złośliwości wobec innych. Takie zachowania, nacechowane złośliwością, są dla mnie szczególnie rażące i niezrozumiałe. Sądzę, że wynikają one na ogół z szybkiego tempa życia, które sobie narzucamy, ale ten pośpiech nie powinien być tu usprawiedliwieniem. Czy tak trudno kogoś przepuścić albo po prostu nieco wcześniej wyjechać z domu, by potem się tak bardzo nie spieszyć na drodze? Według mnie, to nie problem, dla wielu kierowców – szczególnie w stolicy - jest inaczej. Mam wrażenie, że w porównaniu z Warszawą, na Pomorzu kultura jazdy stoi na wyższym poziomie, choćby w relacjach kobieta - mężczyzna, ale i u nas jest wiele do poprawienia. Sama preferuję zdecydowany, ale jednocześnie bezpieczny styl jazdy, a uprzejmość - podkreślam - zawsze się opłaca.
Chcemy wykreować modę na kulturalne zachowanie. Zakorzenić w umysłach i świadomości kierowców chęć na poprawne zachowanie - przekonuje Ewa Łydkowska ze spółki GTC. Sposobem ma być m.in. stworzenie przez samych kierowców "Konstytucji Kulturalnego Kierowcy", zbioru zasad skłaniających do uprzejmości i wzajemnego poszanowania na drodze. Brak kultury na drodze łączy się z łamaniem przepisów. - Wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, gwałtowne hamowanie przed innym samochodem żeby pokazać "kto to rządzi" - wylicza szef pomorskiej drogówki Janusz Staniszewski. - Do tego dochodzę wulgarne gesty a nawet bójki, szarpaniny czy uderzanie pięściami i kopanie samochodów - dodaje. Policja radzi, żeby na zaczepki nadpobudliwych i niekulturalnych kierowców nie reagować. Nie odpowiadać wulgarnym gestem na podobny skierowany w naszą stronę, bo agresja rodzi agresję.
W planie kampanii są edukacyjne imprezy zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Jedną z ciekawostek będzie patrol kulturalnej jazdy. - Specjalnie oznakowany samochód wyjedzie na ulice w godzinach szczytu i będzie wyłapywał kulturalnie zachowujących się kierowców. Będziemy nagradzać tych, którzy kogoś przepuścili, czy też przymknęli oko na ewentualny błąd mniej doświadczonego kierowcy - tłumaczy Ewa Łydkowska.
Komentuj →
25 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 328-7)

(Fot.: PD@N 328-19) ^ System wysyła impuls z działa elektromagnetycznego o wielkości przeciętnej walizki. Trafione auto natychmiast staje. Zasięg działa to 200 metrów. Wystarczy, żeby unieszkodliwić ścigany pojazd z helikoptera. Impuls ma być bezpieczny dla przemieszczających się zatrzymywanymi w ten sposób pojazdami ludzi. Samo działo ma być wkrótce gotowe do testów. Można je będzie bezpiecznie montować w radiowozach policji, helikopterach i pojazdach wojskowych. Nowa technologia nie dotyczy właścicieli - już zabytkowych aut - w których elektroniki nie ma. h.k.
Trwają prace nad szumnie zapowiadanym systemem elektromagnetycznego działa do zamontowania w radiowozach i helikopterach. Jak zapowiadają konstruktorzy - to właśnie dzięki nim wykroczenia drogowe może zakończyć się era pościgów. Do tej pory ucieczka przed kontrolą policyjną kończyła się pościgiem – nierzadko tragicznym w skutkach. Firma Eureka Aerospace opracowała działo, które błyskawicznie zatrzyma uciekiniera. W przypadku konieczności zatrzymania kierowcy system High Powered Electromagnetic (HPEMS) wytworzy silne pole elektromagnetyczne, które zakłóci pracę lub spowoduje uszkodzenie samochodowej elektroniki – w tym systemów sterujących zapłonem i dawkowaniem paliwa. Firma Eureka Aerospace pracuje nad technologią emisji fal elektromagnetycznych od niemal 10 lat. Pierwsze działa ważyły ok. 200 kilogramów, a ich zasięg nie przekraczał 15 metrów. Obecnie ciężar podzespołów systemu HPEMS nie przekracza 25 kilogramów, jednak promieniowanie jest emitowane na odległość 200 metrów.
Komentuj →
25 stycznia 2010 |
0
Toyota ogłosiła, że w związku z awarią pedału gazu w niektórych modelach swoich aut w Europie wezwie kierowców na darmowy serwis - podało AFP. Inżynierowie amerykańskiej organizacji NHTSA (Amerykański Narodowy Departament Transportu Ruchu Drogowego) zatwierdzili plan Toyoty związany z naprawą wadliwych pedałów gazu w ośmiu modelach amerykańskich (RAV4, Corolla, Matrix, Avalon, Camry, Highlander, Tundra i Sequoia) oraz ośmiu europejskich (Yaris, Corolla, RAV4, Aygo, iQ, Auris, Verso i Avensis). Konstrukcja pedału gazu może prowadzić nawet do całkowitego zablokowania go w pozycji wciśniętej, co na całym świecie doprowadziło do wielu wypadków, w których zginęło łącznie 19 osób - informują agencje na całym świecie.

(Fot.: PD@N 328-2) ^ Akcja serwisowa ma objąć 4,2 mln aut Toyoty. Toyota w Polsce rozpoczęła naprawę wadliwych aut.

(Fot.: PD@N 328-3)^ Problem z pedałem gazu polega na tym, że może on się zacinać lub nawet w niektórych przypadkach blokować.

(Fot.: PD@N 328-8)^ Toyota znalazła sposób na szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu z zacinającym się pedałem gazu.
Oto komunikat adresowany do klientów:
TOYOTA: Naprawy wadliwych pedałów gazu
W niektórych modelach samochodów Toyota występuje niewielkie ryzyko pojawienia się problemów z pedałem przyspieszenia. Bezpieczeństwo klientów zawsze było priorytetem firmy Toyota i ze zrozumiałych względów jest kwestią najważniejszą również w tej sytuacji. Jeśli w Państwa samochodzie problem nie wystąpił, prawdopodobieństwo jego pojawienia się jest bardzo małe. Akcja wzywania klientów do serwisu ma charakter profilaktyczny, ponieważ problem ten może się pojawić w nielicznych autach. Opis usterki, jej objawy oraz sposób jej usunięcia przez firmę Toyota znajdą Państwo poniżej. Gdy tylko będziemy dysponować nowymi informacjami, skontaktujemy się z posiadaczami pojazdów, w których potencjalnie może ujawnić się usterka i zaproponujemy im dalsze postępowanie. Będziemy również aktualizować tę stronę w miarę pojawiania się nowych informacji. Serdecznie przepraszamy za wszelkie niedogodności. Wiemy, że sytuacja ta może rodzić wątpliwości i wyrażamy z tego tytułu głęboki żal.
*
Toyota Motor Europe potwierdza plan naprawy pedałów przyspieszenia w samochodach wezwanych do serwisu w Europie
Firma Toyota Motor Europe potwierdziła dziś kompleksowy plan naprawy pedałów przyspieszenia w 8 modelach marki Toyota, które planuje wezwać do serwisu w Europie. Inżynierowie Toyoty opracowali i drobiazgowo przetestowali rozwiązanie obejmujące wzmocnienie zespołu pedału w celu wyeliminowania potencjalnego zagrożenia wzrostu tarcia, które w skrajnych przypadkach może powodować zacięcie pedału.
Drobiazgowo przetestowane, wzmocnione pedały wyeliminują problem tarcia mogącego powodować zacięcia Toyota podejmuje intensywne działania w celu jak najszybszego usunięcia usterki w samochodach wezwanych do serwisu
Pierwsze dostawy części niezbędnych do dokonania napraw zaczną docierać do Europy w przyszłym tygodniu. Równolegle powstał plan informowania właścicieli pojazdów dotkniętych usterką o konieczności skontaktowania się z autoryzowaną stacją obsługi. Toyota wdrożyła także skuteczne rozwiązanie produkcyjne dla pojazdów przeznaczonych na rynek europejski."Nadrzędną zasadą Toyoty jest przede wszystkim dbałość o dobro klienta, bez względu na okoliczności" – mówi Tadashi Arashima, prezes i dyrektor generalny Toyota Motor Europe – "Wiemy, że obecna sytuacja budzi zaniepokojenie, jest ona dla nas źródłem głębokiego żalu. Jednocześnie pragniemy zapewnić klientów, że potencjalny problem z pedałem przyspieszenia pojawia się jedynie w bardzo rzadkich okolicznościach. Akcja naprawcza jest środkiem zapobiegawczym, którego celem jest zagwarantowanie wszystkim klientom najwyższych standardów jakości." Arashima dodaje: "Toyota przywiązuje najwyższą wagę do bezpieczeństwa. Wiemy już, na czym polega problem i wiemy, jak go usunąć, więc obecnie koncentrujemy się na tym, by dokonać napraw najszybciej, jak to możliwe. Przeprowadziliśmy niezbędne testy, aby zagwarantować, że do przyszłych nabywców nie trafią pojazdy z usterką". W sytuacji, gdy kierowca zauważy, że nastąpiło zacięcie częściowo wciśniętego pedału lub pedał zbyt wolno wraca do pozycji wyjściowej, kontrolę nad pojazdem można utrzymać naciskając i przytrzymując hamulec. Nie należy hamować pulsacyjnie, ponieważ może to spowodować spadek podciśnienia zapewniającego wspomaganie hamulców, a to z kolei konieczność mocniejszego naciskania hamulca. Pojazd należy skierować w najbliższe bezpieczne miejsce, a następnie wyłączyć silnik i skontaktować się ze sprzedawcą Toyoty lub pomocą drogową. Toyota nie otrzymała informacji o jakichkolwiek wypadkach w Europie spowodowanych tą usterką. Usterka ta nie ma również związku z problemem z dywanikami, które pojawiły się w Ameryce Północnej.
O akcji wzywania do serwisu 8 modeli marki Toyota w Europie poinformowano 28 stycznia. Dotyczy ona następujących modeli i okresów produkcji:
§AYGO (luty 2005 – sierpień 2009)
§iQ (listopad 2008 – listopad 2009)
§Yaris (listopad 2005 – wrzesień 2009)
§Auris (październik 2006 – 5 stycznia 2010)
§Corolla (październik 2006 – grudzień 2009)
§Verso (luty 2009 – 5 stycznia 2010)
§Avensis (listopad 2008 – grudzień 2009)
§RAV4 (listopad 2005 – listopad 2009)
Dokładna liczba pojazdów dotkniętych usterką jest wciąż ustalana, jednak może sięgnąć nawet 1,8 miliona. Usterka nie występuje w żadnych modelach marki Lexus ani w żadnych nie wymienionych powyżej modelach Toyoty.
Chociaż wspomniana usterka występuje niezwykle rzadko, Toyota prosi wszystkich klientów, aby w razie wątpliwości skontaktowali się z siecią obsługi klientów firmy Toyota, gdzie uzyskają pomoc jeszcze przed formalnym poinformowaniem o ewentualnej konieczności odwiedzenia serwisu.
Jak Toyota usunie usterkę w pojazdach
Toyota wykryła problem, który w rzadkich sytuacjach może spowodować blokowanie się pedału przyspieszenia w pozycji częściowo wciśniętej. Problem związany jest z elementem ciernym pedału. Urządzenie to zapewnia właściwe “czucie” powodując lekki opór i zwiększając tym samym stabilność pedału. System ten zawiera okładzinę, która podczas normalnego działania pedału przesuwa się po sąsiadującej z nią powierzchni. Ze względu na rodzaj użytych materiałów, pod wpływem zużycia i warunków zewnętrznych, owe powierzchnie mogą z czasem zacząć się sklejać i rozklejać, nie zapewniając płynnego ruchu. W niektórych przypadkach tarcie może się zwiększyć do tego stopnia, że pedał zacznie zbyt wolno wracać do pozycji wyjściowej lub, w rzadkich przypadkach, ulegnie zacięciu, pozostając w pozycji częściowo wciśniętej. Rozwiązanie opracowane przez Toyotę dla aktualnych właścicieli pojazdów jest jednocześnie skuteczne i proste. Polega ono na zamontowaniu w zespole pedału precyzyjnie wykonanej, stalowej wkładki wzmacniającej, która ograniczy przywieranie okładziny do powierzchni, po której się porusza. Jej zainstalowanie wyeliminuje nadmierne tarcie, mogące powodować zacinanie się pedału. Firma potwierdziła skuteczność zmodyfikowanych pedałów poprzez drobiazgowe testy zespołów pedału, które wcześniej wykazywały pewną tendencję do zacinania się.
Komentuj →
16 marca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 335-17) ^ Polskę i jednocześnie Zachodniopomorską Drogówkę na brytyjskich drogach reprezentował m.in. podinsp. Grzegorz Sudakow - Naczelnik WRD KWP w Szczecinie
W Wlk. Brytanii odbyła się międzynarodowa wymiana policjantów. Polskę reprezentowało 14 policjantów ruchu drogowego. Spotkanie zorganizowano w ramach realizowanego przez TISPOL projektu “LIFESAVER”. Program ma na celu wymianę doświadczeń pomiędzy policjami krajów europejskich i pobieranie wzorców mogących przyczynić się do ograniczenia liczby wypadków śmiertelnych. W czasie pobytu w hrabstwie Yorkshire polscy policjanci zostali zapoznani ze strukturą miejscowej policji, zasadami jej funkcjonowania oraz ze sprzętem służbowym jakim w codziennej służbie dysponują angielscy policjanci. W trakcie wspólnych patroli mundurowi mieli okazję, aby wymienić spostrzeżenia na temat sposobu przeprowadzania kontroli drogowych i uprawnień jakimi dysponują podczas codziennej służby na drodze. Policjanci omówili również różnice w obowiązujących na terenie obu krajów przepisach ruchu drogowego, z którymi zapoznać powinien się każdy planujący podróż do Wielkiej Brytanii, np.:
Ruch lewostronny: powszechnie znaną różnicą jest odmienna niż w Polsce organizacja ruchu. W Wielkiej Brytanii obowiązuje ruch lewostronny.
Limity prędkości: policja dba o egzekwowanie przepisów o ograniczeniu prędkości i użyje wszelkich dostępnych metod i środków, aby karać kierowców, którzy nie przestrzegają prawa. Za przekroczenie prędkości grozi stała grzywna w wysokości 60 GBP. Znaczne przekroczenie limitu prędkości to kara grzywny w wysokości do 2000 GBP i zakaz prowadzenia na dowolny czas zależnie od uznania.
Alkohol i narkotyki: w Wielkiej Brytanii obowiązuje najwyższy w Unii Europejskiej dopuszczalny limit zawartości alkoholu w organizmie: 0,8 promila. Za jego przekroczenie grożą jednak poważne konsekwencje: kara więzienia do 6 miesięcy, grzywna do 5000 GBP i zakaz kierowania pojazdami przez minimum 1 rok. Za spowodowanie śmierci poprzez nieostrożną jazdę po przekroczeniu legalnego limitu alkoholu we krwi grozi natomiast do 14 lat więzienia. Kary za kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków są równie surowe jak kary za jazdę pod wpływem alkoholu.
Telefony komórkowe: kierowca, który podczas jazdy rozmawia przez telefon komórkowy ukarany zostanie grzywną w wysokości do 1000 GBP. Dla kierowcy uznanego winnym nieostrożnej jazdy kara grzywny może wzrosnąć do 2500 GBP.
Pasy bezpieczeństwa: wW Wielkiej Brytanii istnieje obowiązek używania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy na przednim i tylnym siedzeniu. Dzieci o wzroście nie przekraczającym 135 cm lub poniżej 12 roku życia muszą być przewożone w fotelikach. Grzywna za brak zapiętych pasów bezpieczeństwa wynosi 60 GBP.
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0
Od 1 lutego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi nie będzie już można zdawać egzaminów na samochodach opel corsa. Zostaną tylko toyoty yaris. - Już dwa lata temu było wiadomo, że opel nie będzie samochodem egzaminacyjnym i właśnie przyszedł na to czas - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor
WORD. - Ople, które mają 3, 4 lata, wystawimy na przetarg. Już dawno "Express" pisał, że egzaminy powinny być zdawane na samochodach, na których kursanci uczą się jeździć. Autoszkoły nie byłyby wtedy zmuszane do kupna takich aut, jakie wybierze sobie WORD, a kursant, który wie, jaki samochodem będzie kierował po zrobieniu prawa jazdy, mógłby szukać szkoły dysponującej takim właśnie wozem.
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 328-1)

(Fot.: PD@N 328-5)
W Warszawie właściciel forda focusa tak zaparkował swoje auto, że na ponad godzinę zablokował ruch komunikacji miejskiej na Pradze-Północ. Tramwaje nie mogły ominąć zaparkowanego pojazdu.– Wezwiemy lawetę, a kierowcę ukażemy mandatem – poinformowała "Życie Warszawy" straż miejska. Do najbliższych przystanków tramwajowych i autobusowych pasażerowie wysiadający z tramwaju musieli dostać się piechotą. Za zablokowanie pojazdów komunikacji miejskiej grozi mandat w wysokości 300 zł, a wezwanie lawety – 500 zł. We Wrocławiu nie ma tygodnia, by źle zaparkowany samochód nie zablokował torowiska na Podwalu. Na Podwalu między ul. Muzealną a Renomą obowiązuje zakaz wjazdu. Tymczasem codziennie parkuje tam kilkanaście aut. - Najczęściej wjeżdżają od strony ul. Świdnickiej i zawracają na podwójnej ciągłej - mówi Sławomir Chełchowski, rzecznik straży miejskiej. Kierowcy stają między krawężnikiem a torowiskiem i wydaje im się, że skoro auto nie wystaje na szyny, to wszystko jest w porządku. - Problem w tym, że tramwaj jest szerszy niż torowisko. Potrzebuje więc więcej miejsca, by przejechać - mówi Janusz Krzeszowski z MPK. Przez bezmyślność kierowców w tym miesiącu pojazdy komunikacji miejskiej stała ponad 26 godzin. Podobnie jest na innych ulicach.
Procedura: Wściekli pasażerowie wysiadają i przepychają takie auto. Częściej trzeba jednak wezwać lawetę. I tu pojawia się problem. - Nim holownik przyjedzie na miejsce, mija czasem nawet godzina - mówi jeden z pracowników firmy, z którą miasto ma podpisaną umowę na holowanie źle zaparkowanych aut. - Skomplikowana jest procedura. Najpierw motorniczy wzywa nadzór ruchu MPK. Ten musi się przedrzeć przez korki, więc mija trochę czasu, nim dotrze na miejsce. Nadzór powiadamia straż miejską, która też nie pojawia się od razu. Patrol ocenia sytuację i powiadamia oficera dyżurnego. Ten zgłasza problem do centrum zarządzania kryzysowego (bo kierowca, gdy nie zastanie auta tam, gdzie je zaparkował, może chcieć zgłosić kradzież. Wtedy pracownik centrum dyżurujący pod numer 112 poinformuje go, że samochód jest na płatnym parkingu) i dopiero ono wzywa lawetę. Trzeba więc aż pięciu telefonów, by odholować auto. Straż miejska lub policja również muszą być na miejscu, w razie gdyby podczas holowania auto zostało uszkodzone - tłumaczy Stanisław Kosiarczyk, dyrektor miejskiego wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. - Nie wiem jednak, po co motorniczy musi wzywać nadzór ruchu MPK. Przecież on najlepiej wie, czy może przejechać. Procedury związane z wezwaniem lawety trzeba jak najszybciej uprościć, bo obecne przypominają zabawę w głuchy telefon komentuje Magda Nogaj. I kontynuuje - nie sądzę, by potrzeba było aż tylu służb, żeby stwierdzić, że torowisko jest zablokowane. Wystarczy osąd motorniczego. Nadzór ruchu MPK mógłby się skoncentrować na zorganizowaniu objazdów. Wtedy jest szansa, że pasażerowie nie pozamarzają na przystankach. Wyższe też powinny być też kary za zablokowanie torowiska.
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0
Wszystkie drogi krajowe są przejezdne, ale na ich niektórych odcinkach może występować błoto pośniegowe - informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Błoto i cienka warstwa zajeżdżonego śniegu występuje na większości dróg na północ od linii Słubice-Wrocław-Warszawa-Augustów oraz w woj. kujawsko-pomorskim i podkarpackim. Na pozostałym obszarze nawierzchnie dróg są czarne. Na drogach krajowych pracuje 750 jednostek sprzętu odśnieżnego i przeciwko gołoledzi. Według synoptyków w najbliższych godzinach będzie pochmurno z przejaśnieniami i okresowymi opadami śniegu; na północnym wschodzie mogą być one intensywne, tam także możliwy jest silny, powodujący zamiecie i zawieje śnieżne. Temperatura od -2°C na Wybrzeżu do -7°C na południowym wschodzie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prosi kierowców o zachowanie ostrożności i dostosowanie prędkości do warunków na drodze.
Szczegółowe informacje o aktualnej sytuacji na drogach można uzyskać
w Punkcie Informacji Drogowej GDDKiA
pod nr. tel. 0-22-375-86-96 0-22-375-86-96,
a także na stronie internetowej GDDKiA
pod adresem www.gddkia.gov.pl <http:// /> w zakładce "Serwis dla kierowców".
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0
Jak donosi “Życie Warszawy” zima skłoniła część kierowców do korzystania z transportu publicznego (trudności z parkowaniem, awaryjność pojazdów itp.). Autobusy, tramwaje i pociągi pękają w szwach. – Gołym okiem widać, że od kiedy zaatakowała zima, pasażerów znacznie przybyło – mówi rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow. ZTM bazuje tylko na danych z czujników do liczenia pasażerów, które posiada tylko kilkadziesiąt z 1817 autobusów. Przyrost liczby pasażerów potwierdzają jednak codzienne obserwacje kierowców i motorniczych. Jak oblicza ZTM, w każdy dzień autobusami, tramwajami, metrem i SKM pasażerowie wykonują w Warszawie ponad 2 mln przejazdów (na jednego pasażera może przypadać kilka przejazdów).
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 328-9jm)
Służby miejskie ostrzegają, że gdy przyjdzie odwilż grożą nam podtopienia i apelują o wywożenie śniegu z miast. - To nie ma sensu i kosztuje zbyt wiele - odpowiadają samorządowcy czym informuje "Gazeta Wyborcza Trójmiasto". Zwały śniegu powiększają się od kilku tygodni. Pieniędzy na wywożenie nie mają też spółdzielnie mieszkaniowe. - W tym roku wydaliśmy już na odśnieżanie tyle co przez ostatnie trzy lata - mówi Dariusz Petrowski, prezes SM "Żabianka". - Kosztuje to nas prawie 20 tys. zł miesięcznie, a wywożenie śniegu byłoby olbrzymim dodatkowym kosztem. Dlatego, to co się da, przenosimy na należące do nas trawniki. Mieszkańcy często na własną rękę próbują sobie radzić ze śniegiem. - Chcieliśmy zapłacić za wywóz gór śniegu z osiedla Nowiec, ale zrezygnowaliśmy, gdy nam powiedziano w firmie miejskiej, że za wywrotkę trzeba zapłacić ponad dwa tysiące – mówią. W centrach także nikt nie wywozi śniegu z głównych ulic miasta, tylko pługi spychają go na boki - denerwują się mieszkańcy. Służby miejskie uważają jednak, że wywożenie śniegu nie ma sensu. - Dbamy przede wszystkim o to, by drogi były przejezdne, a śniegu nie wywozimy, bo nie ma to sensu - mówi Mieczysław Kotłowski, dyrektor Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Do tego trzeba zaangażować mnóstwo ciężkiego sprzętu: wywrotki, koparki, spychacze. To zbyt kosztowne. Jak twierdzą drogowcy, godzina wywożenia śniegu w mieście kosztuje ponad 15 tys. zł. - A my na walkę ze śniegiem tej zimy mamy dziesięć milionów, a już wydaliśmy już sześć - dodaje Kotłowski. Podobnie, jak w Trójmieście, do problemu podchodzą władze większości miast. W stolicy tylko przez cztery dni stycznia najbardziej obfitujące w opady wydano na odśnieżanie 12 mln zł, zaś w Częstochowie pierwsze trzy tygodnie stycznia kosztowały 3 mln zł. Gdyby zarządzono wywożenie śniegu, za kilka miesięcy trzeba by było szukać oszczędności na remontach dróg. Ale przykładowo w Szczecinie na wywożenie śniegu przeznaczono już 700 tys. zł. Może się jednak okazać, że samorządom przyjdzie usuwać zalegający śnieg nie bacząc na koszty. - Bo śnieg należy sukcesywnie wywozić, gdyż w przypadku nagłego ocieplenia, kanalizacja deszczowa, może nie być w stanie przyjąć, takiej ilości wody - ostrzega Ryszard Sulęta, szef działającego przy wojewodzie pomorskim Centrum Zarządzania Kryzysowego. - Apeluję do samorządów o kontrolę drożności kanalizacji deszczowej oraz o wywożenie śniegu. Szef ZDiZ uspokaja: - Monitorujemy sytuację, tam gdzie mamy kanalizację deszczową, nie będzie problemów, gdy przyjdzie odwilż kłopoty mogą pojawić się tam, gdzie kanalizacji nie ma.
Komentuj →
31 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 328-10)
Wypadek zdarzył się w Turcji, a całość zarejestrowała jedna z przemysłowych kamer zamontowanych przy autostradzie. Najprawdopodobniej kierowca nie zauważył, że wywrotka na jego naczepie była nie opuszczona. Dalsze wydarzenia można obejrzeć na filmie. Szczęściem w nieszczęściu jest brak śmiertelnych ofiar. Najcięższe obrażenia odniosła jedna osoba, która znajdowała się na przejściu (po lewej stronie) w momencie uderzenia.
Komentuj →
30 stycznia 2010 |
3
Tylko co czwarty egzamin na prawo jazdy kategorii B kończy się sukcesem. Najczęstszą przyczyną porażki są błędy popełniane na placu manewrowym. Dlaczego tak się dzieje? - Stres, stres i jeszcze raz stres – usłyszeli dziennikarze “Kuriera Lubelskiego” od osób oczekujących na egzamin. Zbigniew Stachyra, naczelnik Wydziału Egzaminowania WORD uważa, że problem leży gdzie indziej. - Mówili mi o tym sami instruktorzy. Po prostu osobie, która podczas ćwiczeń bez błędów przejedzie dwa razy plac, wydaje się, że poradzi sobie na egzaminie i od razu chce ćwiczyć w mieście. Nic bardziej mylnego. Każda godzina jazdy powinna zaczynać się od placu - mówi egzaminator. Paweł O., który zdaje egzamin po raz trzeci mówi: - Moim zdaniem, oprócz stresu duże znaczenie ma również to, że wiele ośrodków nie szkoli kursantów na toyotach, które mają sześć biegów, a na takich zdaje się egzaminy. Zakup takich samochodów to jednak duże obciążenie dla ośrodków nauki jazdy. - Dla każdej szkoły wymiana pojazdu to wydatek rzędu 50 tys. zł - podkreśla Dominik Jurek, szef Ośrodka Szkolenia Kierowców Sprinter. Oprócz pomyłek na placu manewrowym, w drugiej kolejności na drodze do wymarzonego prawka stoją błędy popełniane podczas jazdy po mieście. To przede wszystkim zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Poza tym w trakcie egzaminu adepci kierownicy wymuszają pierwszeństwo na innych pojazdach (25,4 proc. przypadków). Ogólna statystyka nie jest zadowalająca - mówi Dariusz Bogusz z Wydziału Komunikacji UM Lublin. Jego zdaniem, należałoby ją poprawić. - Tak naprawdę zdawalność na placu powinna być na poziomie od 80 do 90 proc. - uważa urzędnik.
Komentuj →
29 stycznia 2010 |
0
Wysoki śnieg w mazurskich lasach "wygania" zwierzęta na pola, a nawet ruchliwe drogi - w biały dzień żerują m.in. lisy i orły. Pokrywa śnieżna w mazurskich lasach sięga średnio 30-40 cm, co sprawia, że wiele zwierząt ma problemy nie tylko z dokopaniem się do zasypanych roślin, ale i poruszaniem się. Zwierzęta dokarmiają leśnicy i członkowie kół łowieckich. Jednak wiele zwierząt żeruje przy drogach, i to nie tylko tych lokalnych, ale i krajowej "szesnastce" z Olsztyna na Mazury. Przy tej trasie można obserwować m.in. lisy i orły. "Te gatunki coraz częściej uważają drogi za swoje miejsca zdobywania pożywienia, czatują przy szosach na zabite przez samochody osobniki. Taki sposób zachowania się tych zwierząt sprawił, że wiele z nich nie boi się aut przez co nawet w biały dzień można obserwować lisy, które przez lata były widywane przeważnie nocą, czy orły. Niestety, część z tych zwierząt, czekając przy drogach na łup, sama staje się ofiarami" - powiedział kierownik olsztyńskiego Muzeum Przyrody Marian Szymkiewicz.
Komentuj →
29 stycznia 2010 |
0
- Boże, to bomba jakaś była? - mieszkańcy Retkini zatrzymywali się przerażeni, patrząc na pobojowisko na targowisku. A 69-letni kupiec, też wystraszony, wyjaśniał policjantom, że od lat ogrzewał jabłka gazem. Właściciel renault traffic, który jest stałym bywalcem przy pawilonie. Pojawił się tam także wczoraj. - Widziałem go wcześnie rano przy aucie - opowiada Grzegorz Kaczmarek z pobliskiego kiosku z prasą. - Jakiś czas później usłyszałem wybuch. Pomyślałem nawet, że jakieś auto uderzyło w mój kiosk. Kiedy wyjrzałem, zobaczyłem że z "renówki" wyrwało drzwi. Wokół było pełno połamanych skrzynek, a na chodniku leżała kobieta. Myślałem, że to żona właściciela auta. Ale nie. Była to 58-letnia łodzianka, która przypadkiem przechodziła chodnikiem. Gdy w renault wybuchł gaz, siła eksplozji wyszarpnęła drzwi, a te uderzyły kobietę z taką siłą, że upadła na chodnik. Policjanci informują, że trafiła do szpitala i jej obrażenia nie są poważne.Dlaczego doszło do wybuchu? 69-letni łodzianin handlujący owocami jak co dzień przyjechał na Armii Krajowej. Część towaru, głównie jabłka, zostawił w samochodzie i pojechał po resztę owoców i warzyw. - Tłumaczył nam, że aby owoce nie zmarzły, zostawił w samochodzie także trzykilogramową butlę gazu z palnikiem. Odpalił ją i szczelnie zamknął drzwi - relacjonuje podinspektor Magdalena Zielińska. - Był zszokowany. Mówił, że robił tak od lat i nigdy nic złego się nie stało. Strażacy wstępnie ocenili, że tym razem doszło do rozszczelnienia butli i gaz się ulatniał. Właściciel butli może odpowiadać za to, że naraził ludzi na utratę życia lub zdrowia.
Komentuj →
29 stycznia 2010 |
0
W szkole w Rzeplinie (gm.Żórawina) funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego KWP we Wrocławiu wraz z przedstawicielami serwisu informacyjnego “DrogiNaSzóstkę.pl” spotkali się z dziećmi klas 0-3 w ramach cyklicznie prowadzonych działań prewencyjnych pn: “Bądź widoczny na drodze”. Akcja ma na celu podnoszenie u najmłodszych tzw. świadomości komunikacyjnej. Głównym elementem spotkania było wyposażenie maluchów w kamizelki odblaskowe ufundowane przez towarzystwo ubezpieczeniowe “Amplico Life” i projekcja materiału o bezpiecznym korzystaniu z ciągów komunikacyjnych. Do szkół wiejskich dzieci bardzo często podążają drogami bez chodników i oświetlenia, przez co są narażone na potrącenia przez pojazdy. Organizatorzy podziękowali Wójtowi i dyrekcji szkoły za zaproszenie, oraz zapowiedzieli kontynuację spotkań z dziećmi w innych szkołach tej gminy. Inicjatorem tych działań jest z-ca naczelnika WRD KWP we Wrocławiu – podinspektor Zbigniew Płudowski.
Przypominamy:Prawo o ruchu drogowym stanowi, że dziecko w wieku do 15 lat, poruszające się po drodze, po zmierzchu, poza obszarem zabudowanym, jest zobowiązane używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Do tego zapisu nikogo nie trzeba przekonywać, warto jednak namówić dzieci, aby nosiły "odblaski", nawet jeśli przepisy tego nie wymagają, czyli najlepiej przez całą jesień, zimę i wczesną wiosnę, zarówno w dzień jak i po zmierzchu. Nie tylko poza obszarem zabudowanym ale wszędzie gdzie się poruszają. Zwyczaj ten powinien dotyczyć wszystkich pieszych niezależnie od wieku i obowiązujących przepisów prawa.


(Fot.: PD@N 328-16-17) ^ Prawidłowo noszone odblaski powinny być umieszczone w takim miejscu, aby znalazły się w polu działania świateł samochodowych i były zauważalne dla kierujących nadjeżdżających z obu kierunków (z tylu i z przodu)..
Komentuj →
28 stycznia 2010 |
1
Za “Gazetą Wyborczą” donosiliśmy o kolejnych policyjnych kontrolach pojazdów szkoleniowych. Akcja ma za zadanie poprawić bezpieczeństwo na drogach i zapobiec ewentualnym nieprawidłowościom związanym ze szkoleniem przyszłych kierowców. Powtarzające się akcje przynoszą pozytywne skutki. A oto kilka opinii samych zainteresowanych, szczególną uwagę zwracamy na wypowiedź Grzegorza B., wspólnie apelujemy i będziemy to robili wielokrotnie - o zmianę zachowań kierowców wobec pojazdów szkoleniowych:
Ap:Takich kontroli jak najwięcej, w końcu szkolenie będzie prawidłowe i wykonywane przez uprawnione szkoły
Ab: panowie Policjanci przyjrzyjcie się również egzaminacyjnym pojazdom, np. WORD Katowice i jego filie. No tak sami siebie nie będziecie karać, ale pouczenia... czemu nie
Basia Cz.: Nie do końca jest prawdziwa informacja o ilości osób w samochodzie. Poza 2 kursantami szkolonymi może też być właściciel ośrodka szkolenia oraz przedstawiciel organu nadzorującego naukę jazdy no i oczywiście instruktor - czyli łącznie 5 osób
Zbigniew:Panowie policjanci bądźcie konsekwentni. Ile nałożyliście mandatów karnych, kiedy egzamin został przerwany, a egzaminator wracał do WORD-u z ELKĄ na dachu???
Grzegorz B.: Dużo ostatnio doniesień o policyjnych akcjach zorganizowanych wobec eLek szkoleniowych. Zastanawiam się, nie negując potrzeby kontroli eLek, czy podobne akcje jest polska policja w stanie zastosować wobec reszty kierujących właśnie pod kątem zachowania wobec pojazdów nauki jazdy. W tym względzie naprawdę dużo przewinień. Sam kilkakrotnie natomiast widziałem zaniechanie (brak reakcji) pobliskiego radiowozu (prewencji co prawda, ale nie zmienia to nic) na rażące nieprawidłowe zachowanie w stosunku do Elki. Może jakiś wspólny apel na lamach serwisu? Grzegorz B.
Piszcie do nas o tych nagannych zachowaniach wobec pojazdów szkoleniowych i egzaminacyjnych.
Otwieramy nasze łamy dla was i czekamy na konkretne przykłady, może nawet zilustrowane fotografiami.
Zróbcie swoją komórką zdjęcie i przyślijcie je.
news@prawodrogowe.pl
Komentuj →
28 stycznia 2010 |
0
Trudne warunki na drogach, na których zalega błoto pośniegowe i rozjeżdżony śnieg - to efekt intensywnych opadów śniegu i silnego wiatru. Policja apeluje do kierowców o ostrożność i zwracanie uwagi na pieszych. Sytuacja w wielu rejonach Polski jest bardzo trudna. Padający śnieg przykrywa czasem lód, który pokrywa jezdnię, więc jest bardzo ślisko. Ograniczona jest również widoczność – powiedział Karol Jakubowski z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Zaapelował do kierowców, by jechali ostrożnie i wolniej, a także zwracali uwagę na innych użytkowników drogi, w tym pieszych. Dodał, że na razie nie odnotowano zgłoszeń o poważniejszych wypadkach drogowych. - Piesi powinni również uważać. Pamiętajmy też, że warto mieć przy sobie jakiś, nawet jeden, element odblaskowy. Bez niego kierowcy przy słabej widoczność widzą pieszego z odległości 20-30 m. Z elementem odblaskowym zwiększa się ona do nawet 120 metrów - zaznaczył Jakubowski.
Komentuj →
27 stycznia 2010 |
0
Strażnicy z Zespołu Profilaktyki Straży Miejskiej w Płocku przez cały styczeń prowadzili zajęcia mające na celu przygotowanie dzieci i młodzież do bezpiecznego wypoczynku zimowego. Program spotkań realizowany w przedszkolach i szkołach podstawowych pod nazwą “Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem” miał na celu uświadomienie dzieciom, iż z pozoru beztroskie zabawy na sankach, nartach, czy łyżwach mogą być niebezpieczne, jeśli odbywać się będą w miejscach do tego nieprzeznaczonych, m.in. blisko drogi, zbiornika wodnego. Strażnicy informowali, także dzieci, do kogo mogą zwrócić się o pomoc w przypadku zaistnienia zagrożenia, a także instruowali, jak należy korzystać z numerów alarmowych. Zajęcia po raz pierwszy prowadzone były przy pomocy specjalnie w tym celu przygotowanej prezentacji multimedialnej, której narratorem był Lew Honorek przyjaciel wszystkich dzieci. Prezentacja multimedialna zawierała dużo kolorowych clipardów, adekwatnych do omawianych zagadnień. Program zajęć “Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem” obejmował również zagadnienia mające na celu uświadomienie dzieciom, jakie sytuacje i zachowania stanowią zagrożenie dla ich zdrowia i życia m.in. kontakt z urządzeniami elektrycznymi, gazowymi, wodą, niebezpiecznymi przedmiotami, lekarstwami. Szczególny nacisk strażnicy położyli na kontakt z osobami obcymi oraz na uświadomienie dzieciom zagrożeń wynikających z nieumiejętnego obchodzenia się ze zwierzętami, a także niebezpieczeństwa wynikające ze złego zachowania się na drodze. Na koniec zajęć, każda klasa otrzymywała od strażników kolorowy plakat formatu A-3z radami Lwa Honorka z prośbą powieszenia go w widocznym miejscy w klasie, aby dzieci przez cały okres zimy przypominały sobie zasady bezpiecznej zabawy na dworze.
Dzięki inicjatywie Straży Miejskiej na terenie Płocka pojawiło się w rożnych częściach miasta dziewięć ulicznych bilbordów promujących “Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem”. Bilbordy uliczne mają za zadanie cały czas przypominać o podstawowych zasadach pozwalających spędzić dzieciom bezpiecznie ferie. Nie wolno nam bowiem zapominać, iż niezagospodarowany czas dzieci i młodzieży w połączeniu z brakiem nadzoru dorosłych, sprzyja powstawaniu nieszczęśliwych zdarzeń. Na bilbordach podany został adres strony internetowej Straży Miejskiej, aby płocczanie mogli korzystać ze wskazówek dotyczących bezpiecznych zimowych zabaw oraz dowiedzieć się, jakie działania podejmujemy na rzecz dzieci spędzających ferie w mieście. Z kolei przez cały okres ferii strażnicy codziennie prowadzą zajęcia w świetlicach środowiskowych, oraz klubach osiedlowych rozmawiając z dziećmi o ich bezpieczeństwie.
Głównym celem, jaki postawili sobie strażnicy miejscy z Zespołu Profilaktyki prowadzący zajęcia w świetlicach środowiskowych to nauczenie poprzez gry, zabawy, quizy oraz konkursy najmłodszych mieszkańców naszego miasta odpowiednich zasad postępowania w różnych sytuacjach. Ze starszymi dziećmi strażnicy z Zespołu Profilaktyki rozmawiają m.in. na temat obowiązującego w naszym kraju systemu prawnego i jego poszczególnych dziedzin. Tego typu spotkania to idealna okazja do zapoznania tych młodych osób z informacjami o odpowiedzialności karnej, jaka im grozi w poszczególnym wieku. To również ważna cześć edukacji każdego człowieka. Do rozmów o bezpieczeństwie z młodszymi dziećmi strażnicy wykorzystują kolorowanki obrazujące poprawne zachowanie np. na ulicy, w domu, podczas zimowej zabawy na podwórku. Dzieci dzięki temu lepiej utrwalają sobie zasady poprawnych zachowań w różnych sytuacjach. Również w każdej świetlicy środowiskowej strażnicy zostawiają duży kolorowy plakat z radami Lwa Honorka, a dzieci same wybierają miejsce, gdzie go powieszą. Warto zauważyć, iż strażnicy Zespołu Profilaktyki działania z zakresu bezpiecznego wypoczynku zimowego skierowali nie tylko w stronę dzieci, ale również w stronę młodzieży. Patrol Szkolny w okresie ferii objął kontrolą miejsca gromadzenia się dzieci i młodzieży są to: m.in. place zabaw, parki, aleje spacerowe, górki saneczkowe, lodowiska miejskie, centra handlowe.
mł. insp. Jolanta Głowacka
rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku

(Fot.: PD@N 328-5)

(Fot.: PD@N 328-6)
Komentuj →
26 stycznia 2010 |
0
Kolejna porada dla kierowców jeżdżących w warunkach zimowych, tym razem radzi redakcja MOTO PL: siadamy, wciskamy sprzęgło, delikatnie wrzucamy na luz i przekręcamy kluczyk tak, by zapaliły się kontrolki, ale nie silnik. Jeśli włączy się radio, dmuchawa i inne odbiorniki prądu - wyłączamy je, by nie konkurowały o prąd z rozrusznikiem. Jeśli nie włączy się nic, możemy na chwilę (ok. 10 sekund) uruchomić np. światła postojowe, by pobudzić akumulator. W dieslach zrobią to za nas świece żarowe (podgrzewają powietrze w komorze wstępnej lub bezpośrednio w komorze spalania w silniku). W tym przypadku zamiast cokolwiek włączać, wystarczy odczekać, aż zgaśnie pomarańczowa kontrolka z symbolem grzałki. Dopiero teraz przekręcamy kluczyk w pozycję Start (w wersji z "automatem" uprzednio wciskamy hamulec). Jeśli rozrusznik po chwili umilknie, a kontrolki przygasną, możemy dzwonić po taksówkę, szukać kabli rozruchowych lub zacząć wyjmować akumulator, bo na 99 proc. silnika nie da się uruchomić. Jeśli rozrusznik pracuje, lecz silnik nie zapala przez - powiedzmy - pięć sekund, trzeba odczekać dobrą chwilę i ponowić próbę. Gdy za każdym kolejnym razem rozrusznik obraca korbowodem coraz wolniej, nie ma sensu dalej męczyć akumulatora. Kiedy silnik zapali z trudem, warto ułatwić mu pracę, trzymając wciśnięty pedał sprzęgła jeszcze przez 10-15 sekund. Co prawda instruktorzy każą natychmiast wrzucać jedynkę i jechać, ale ta rada dotyczy silnika zimnego, a nie skostniałego na 20-stopniowym mrozie. My, gdy tylko obroty się wyrównają, powinniśmy puścić lewy pedał (już wcześniej "wrzuciliśmy na luz") i pozwolić, by mocno zgęstniały olej w skrzyni biegów nieco się rozgrzał (w niektórych autach z automatem dobrze jest puścić hamulec). W tym czasie dozwolone jest delikatne zwiększenie obrotów silnika benzynowego (do 1500-2000 obr/min), by nieco ograniczyć efekt ssania (w starszych silnikach dodatkowe porcje paliwa osłabiają film olejowy na cylindrach). Triumfalne przegazowywanie zimnego silnika, będące chyba próbą odreagowania stresu związanego z jego uruchomieniem, to jedna z najgłupszych, ale i niestety najczęstszych praktyk obserwowanych na ulicach i parkingach.
Komentuj →
26 stycznia 2010 |
0
Zakaz trzymania telefonów komórkowych podczas jazdy i nakaz używania zestawów głośnomówiących wcale nie zmniejszają liczby wypadków - pokazują najnowsze badania w USA. Do takich wniosków doszedł właśnie Ubezpieczeniowy Instytut Bezpieczeństwa Drogowego na podstawie badań z miasta Waszyngton, gdzie pięć lat temu wprowadzono zakaz trzymania komórek w ręku podczas jazdy. Mimo że w samym 2008 r. policja ukarała kierowców ponad 20 tys. razy, liczba wypadków spadła tylko o 5 proc. - dokładnie o tyle, ile w sąsiednich stanach Wirginia i Maryland, gdzie zakazu nie ma. Tak samo jest w Kalifornii i Nowym Jorku, gdzie liczba wypadków po wprowadzeniu zakazu nie odbiega od tej w sąsiednich stanach, w których go nie wprowadzono. Według Departamentu Transportu USA rozmowy przez telefon w czasie jazdy oraz wysyłanie SMS-ów są powodem aż 28 proc. wypadków w USA, czyli 1,4 mln stłuczek i poważnych kolizji rocznie. W sondażu aż 81 proc. Amerykanów przyznało się, że używa telefonu, trzymając go w ręce, gdy prowadzi samochód. W każdej sekundzie za dnia rozmawia lub SMS-uje za kółkiem ponad 800 tys. Amerykanów.
Komentuj →
25 stycznia 2010 |
0
Przypomnijmy w Polsce (inaczej niż w Austrii, Francji czy we Włoszech) łańcuchy śniegowe nie są obowiązkowe (możemy ich używać jedynie na drogach pokrytych śniegiem).
Łańcuchy śniegowe zazwyczaj składają się ze stalowego łańcucha nawiniętego na metalowy stelaż oraz gumowych lub metalowych napinaczy. Dzięki takiej konstrukcji montaż łańcuchów jest dość prosty. Zazwyczaj zajmuje mniej niż trzy minuty. Należy pamiętać, że łańcuchy zakładamy na koła, na które przekazywany jest napęd. W ciężkich warunkach zimowych najlepiej sprawdzają się łańcuchy rombowe (pozostawiają na śniegu ślad rombu), najgorzej zaś drabinowe (proste, poprzeczne ślady). Te ostatnie najmniej wpływają na poprawienie trakcji. Poza tym jedzie się na nich mniej komfortowo. Na rynku można spotkać także nakładki antypoślizgowe z metalowymi ćwiekami, które sprawdzają się, zwłaszcza na lodzie. Ich główną zaletą jest łat-wy montaż - do zainstalowanego na stałe adaptera wystarczy dołączyć antypoślizgowe elementy z tworzywa sztucznego. Jednak dużym minusem tego rozwiązania jest wysoka cena. Za nakładki antypoślizgowe trzeba zapłacić ok. 1500-2000 złotych. Kupując łańcuchy, powinno się zwrócić uwagę na rozmiar opony. To najważniejszy parametr, bo inaczej łańcuch może po prostu nie pasować. Zakup kompletu łańcuchów przeciwśnieżnych to wydatek rzędu 80 - 500 zł, w zależności od rozmiaru kół. Warto wybrać droższe - z blokadą łańcuszka napinającego lub samonapinające się. Unikniemy wówczas dociągania łańcuchów w chwilę po ruszeniu. Podczas jazdy na łańcuchach trzeba ograniczyć prędkość do 50 km/h. Nie należy także gwałtownie przyspieszać, hamować oraz jeździć po twardym podłożu. Konsekwencją złamania tych zasad może być zerwanie łańcucha. Trzeba przy tym pamiętać, że koło z założonym łańcuchem zachowuje się zupełnie inaczej niż w normalnych warunkach i odmiennie reaguje na manewry kierownicą.
Od 1999 roku na polskich drogach pojawiły się znaki nakazu używania łańcuchów antypoślizgowych. Po drogach oznaczonych znakiem C-18 nie można jeździć bez łańcuchów na kołach.
Łańcuchy na kołach powodują zmianę stylu prowadzenia auta. Nie przekraczajmy 50 km/h! Przyzwyczajmy się do nowej sytuacji, wypróbujmy jak działają hamulce, jak auto przyspiesza. Łańcuchy zakładamy w miejscach do tego wyznaczonych, na poboczu, zachowując szczególną ostrożność. Warto zakładać je, kiedy tylko wyczujemy taką potrzebę, a nie w momencie, gdy już wylądujemy w zaspie.
Komentuj →
25 stycznia 2010 |
0
W dniach 12 i 13 stycznia br. odbyło się seminarium bezpieczeństwa drogowego na temat “Roli inżynierii, prawa i edukacji w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego” [relacja w poprzednim numerze NEWS-a – red.].

(Fot.: PD@N 328-24)^Organizatorem seminarium była Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. W środku - Lech Witecki – generalny dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad

(Fot.: PD@N 328-25) ^Środowisko OSK reprezentowali: Krzysztof Szymański – prezes PFSSK oraz Zbigniew Hyży – prezes SOSK i I RP, właściciel Szkoły Jazdy “Hyży” w Bełchatowie.
Otwarcia seminarium dokonał Lech Witecki – generalny dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad. W swoim wystąpieniu podkreślił ogromny wpływ infrastruktury drogowej na poziom BRD. Wskazał szczególną rolę realizowanego systemowego programu ochrony życia i zdrowia użytkowników dróg krajowych pod nazwą “Drogi zaufania”. Nadrzędnym celem tego programu jest spadek liczby ofiar śmiertelnych do 2013 r o 75% wobec danychz 2007r. W 2009r liczba ofiar na drogach krajowych była o 30% niższa niż rokwcześniej. Zaapelował do zebranych, aby seminarium było próbą szerszego spojrzenia na brd z perspektywy działań politycznych, ekonomii i edukacji, komunikacji społecznej, prawa i jego egzekucji.
Spotkanie było okazją do wymiany poglądów pomiędzy teoretykami i praktykami z dziedziny ruchu drogowego w Polsce, ale także w Szwajcarii i Niemczech (eksperci z tych krajów byli gośćmi specjalnymi seminarium).
W wystąpieniu inauguracyjnym Radosław Stępień, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury zwrócił uwagę na szczególną rolę brd. Podkreślił, iż zachowania części kierowców wskazują na braki w wyszkoleniu. Wskazał potrzebę budowy nowych dróg - “więcej dróg, więcej BRD”. Zwrócił szczególną uwagę na problem bezpieczeństwa na drogach samorządowych, gdzie odnotowano 62,4% ogółem zabitych na drogach. W ciągach tych dróg powinno się stosować rozwiązania spowalniające ruch np. ronda czy odgięcia toru jazdy – wskazywał mówca. Minister widzi potrzebę większego zaangażowania do pracy na rzecz BRD ludzi, którzy pasjonują się ruchem drogowym i angażują w działalność społeczną.
Program seminarium zrealizowano w następujących blokach programowych:
1.Bezpieczeństwo drogowe jako problem społeczno-polityczny;
2.Rola prawa i jego egzekucji w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego;
3.Światowe kampanie bezpieczeństwa drogowego;
4.Rola inżynierii w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego;
5.Standaryzacja oznakowania i wyposażenia drogi.
Uczestnicy wskazywali na zagadnienia niezbędne dla poprawy brd: błędy w projektowaniu dróg; małą ilość uczelni kształcących w zakresie budowy dróg, ulic oraz inżynierii ruchu drogowego; niewłaściwe oznakowanie robót drogowych; brak środków na wprowadzenie nowoczesnej infrastruktury np. sygnalizatorów z czujnikami prędkości; niedoskonałe prawo; trudną współpracę w zakresie projektowania aktów prawnych; brak poszanowania prawa; zbyt małą ilość relacji medialnych lansujących bezpieczne zachowania na drogach; wciąż niewystarczającą edukację komunikacyjną dzieci i młodzieży, ale także kierowców; brak dostatecznych funduszy dla nadzoru drogowego, na nowoczesne wyposażenie policji czy straży gminnych; niedoskonałe procedury przy wypadkach drogowych; trudności w egzekwowaniu odszkodowań dla ofiar wypadków.

(Fot.: PD@N 328-11) ^Martin Jäggi, Komendant Policji ad, Szwajcaria
Interesujące przykłady skutecznych rozwiązań w zakresie brd zaprezentował gość ze Szwajcarii. Dla przykładu - w 1970 r. na drogach zginęło - 1800 osób, ale już w 2004 r. - 300. Działania, które doprowadziły do tak znaczącego zmniejszania ilości wypadków śmiertelnych to: podniesienie poziomu powszechnej świadomości brd; zwiększenie wymogów bezpieczeństwa - obowiązek posiadania kasku i używania pasów bezpieczeństwa; ograniczenie dozwolonej prędkości 120/80/50/30; dopuszczalnej ilość alkoholu do 0,5; wzmożona kontrola kierujących w zakresie obecności alkoholu; wprowadzenie prawa jazdy “na próbę”; konsekwentne egzekwowanie przepisów ruchu drogowego; polepszenie infrastruktury drogowej; rozwój techniki pojazdów; polepszenie struktury systemów ratowniczych. Szczególną uwagę poświęcono powszechnemu wychowaniu dzieci i młodzieży, jako przyszłych bezpiecznych użytkowników dróg. Program edukacyjny obejmuje:
·w przedszkolach - bezpieczne przechodzenie przez jezdnię;
·1 i 2 rok szkolny - pogłębianie wiedzy o przechodzeniu przez jezdnię, nauka techniki i zasad jazdy na rowerze w ruchu drogowym, ale także hulajnogi, deskorolki itp.;
·kolejny rok szkolny - przygotowanie do egzaminu na kartę rowerową i egzamin;
·starsze lata (od 13-16 roku życia) - nauka przez praktyczne przykłady, możliwość zapoznania się z sytuacjami i skutkami zdarzeń w praktyce.
Starannie przygotowano także programy szkolenia kandydatów na kierowców. Interesujące jest, iż w trakcie kursu na prawo jazdy realizowane jest obowiązkowe 8 godz. teorii z zakresu bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym i 6 godz. nauki udzielania pierwszej pomocy.
W Szwajcarii – podobnie jak w pozostałych krajach UE - w wypadkach drogowych giną przede wszystkim młodzi ludzie, zastosowano więc następujące działania, dla ochrony tej grupy uczestników ruchu drogowego:
·wyższe składki ubezpieczeniowe dla młodych kierowców;
·zastosowano tzw. czarne skrzynki w samochodach kierowców do 25 roku życia;
·wprowadzono zasadę “płać jak jeździsz” (system wyższych opłat w zależności od warunków używania pojazdu np. jeżeli jazdy odbywają się w większości nocą);
·w ramach systemu szkolenia kierowców zastosowano trwający 3 lata okres próbny (dwa wykroczenia w okresie próbnym oznaczają konieczność ponownego szkolenia);
·ograniczono obowiązujące na drogach i autostradach prędkości:30 km/godz. strefa zamieszkania, 50 teren zabudowany, 80 poza terenem zabudowanym, 120 autostrady;
·szczegółowe informacje z wypadków są wykorzystywane w procesie szkolenia;
·egzamin przeprowadzony również na autostradzie
·zwiększono nadzór nad ruchem drogowym (większa ilość kontroli, policję wyposażono m.in. w kamery, skanery laserowe, skalibrowane kamery itp.).
W referatach poruszano zagadnienie wypadków z udziałem pieszych. W Polsce ruch pieszych stanowi duży problem. W Zürichu nie ma ofiar pieszych (!). Sukces osiągnięto poprzez skuteczne rozwiązania, jak na przykład działającą zasadę, że pieszy daje znać, że chce wyjść na przejście.

(Fot.: PD@N 328-26) ^Organizatorzy w ramach konferencji zorganizowali wystawę dokonań państw UE w zakresie Brd [relacja w następnym numerze PRAWA DROGOWEGO @ NEWS – red.]
Opracował: Krzysztof Szymański
ps.: posiadamy materiały z konferencji w wersji książkowej. Jeżeli uda nam się uzyskać w wersji elektronicznej przekażemy do wykorzystania w procesie szkolenia w OSK.
Komentuj →