0328/04/2010 25 stycznia 2010 31 stycznia 2010

o opinii Senatu RP do noweli ustawy o transporcie drogowym; nie będzie rejestracji „anglików”; nowy projekt ustawy o kierujących pojazdami; o odpowiedzialności cywilnej właściciela chodnika; nie jedź podczas choroby; kierujących „po alkoholu” więcej; czy to koniec ery pościgów?; Toyotą pojedź do serwisu; na zaczepki nadpobudliwych kierowców nie reaguj; najbezpieczniejsze auto świata w 2009 roku; o połamanych przydrożnych drzewach; mandat za rozgrzewanie; wewnątrz oszroniona szyba; zaproszenie Centrum Szkolenia Majer; spełniają normy i mają certyfikat; z okazji 20.lecia Grupy IMAGE (cz. 6); zmiana terminu szkolenia instruktorów; o...

News tygodnia

Nie jedź podczas choroby
31 stycznia 2010 | 0

Prowadzenie samochodu podczas ostrego przeziębienia może być tak samo niebezpieczne jak jazda po wypiciu alkoholu. Przeziębiony kierowca może w trakcie jazdy potrzebować aż o 10 procent więcej czasu na reakcję niż osoba zdrowa.* Ten dodatkowy czas potrzebny na odpowiednią reakcję może oznaczać np. spóźnione hamowanie – przy prędkości 90 km/h przeziębiony kierowca zaczyna hamować dwa metry dalej niż kierowca zdrowy.* Odpowiednio szybki czas reakcji podczas jazdy samochodem ma kluczowy wpływ na bezpieczeństwo kierowcy, jego pasażerów jak również innych uczestników ruchu – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. – Osłabiona koncentracja znacznie ogranicza panowanie nad samochodem i prawidłowe wykonywanie manewrów nawet podczas pokonywania krótkich i pozornie bezpiecznych odcinków. Zimowa aura sprzyja przeziębieniom. Osłabienie, podwyższona temperatura ciała i ogólnie gorsze samopoczucie spowodowane chorobą mogą prowadzić do znacznego osłabienia percepcji kierującego. Chory może także odczuwać rozdrażnienie, które może być dodatkową przyczyną nerwowych i niebezpiecznych zachowań w trakcie jazdy. Zagrożeniem dla chorego kierowcy może być także... kichanie. Naturalnym odruchem podczas kichania jest zamykanie oczu. Kierowca, który kichnie, jadąc z prędkością 80 km/h, przejeżdża z zamkniętymi oczami aż 45 metrów!** Trenerzy Szkoły Jazdy Renault radzą, aby przeziębieni kierowcy zachowali szczególną ostrożność w czasie jazdy. Najlepiej jechać wolniej niż zazwyczaj, unikając gwałtownych manewrów. Bezpieczny kierowca to kierowca czujny i maksymalnie skupiony na jeździe – mówią trenerzy.

Źródła: * www.telegraph.co.uk**www.bbc.co.uk/ Lloyds TSB Insurance

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Mandat za rozgrzewanie
31 stycznia 2010 | 0

Pytanie: Czy policja może wystawić mandat za zostawienie auta z włączonym silnikiem podczas jego odśnieżania?

Odpowiedź: Może, jednak są to sporadyczne przypadki. Istnieje przepis, który zabrania pozostawienia włączonego silnika podczas postoju (powyżej 1 minuty) w obszarze zabudowanym. Grozi za to 100 zł mandatu. Jeśli jednak kierowca odśnieża samochód i w tym celu włączy silnik, aby rozgrzać auto i usunąć z niego śnieg czy lód, policjant nie powinien interweniować. Co innego jeśli oddalimy się od pojazdu z pracującym silnikiem lub przez dłuższy czas będziemy się ogrzewać w samochodzie - w tym przypadku istniej spore ryzyko, że zostaniemy ukarani

Pytanie: Czy jest jakiś sposób na uniknięcie osadzania się szronu na wewnętrznej stronie przedniej szyby?

Odpowiedź: Powodem osadzania się takiego szronu jest duża ilość wilgoci we wnętrzu samochodu pozostawianego na noc. To problem wielu aut pozbawionych klimatyzacji. Sposoby na zmniejszenie tendencji do takiego oszronienia szyb są dwa. Po pierwsze należy regularnie usuwać topniejący śnieg z dywaników, który wnosimy na butach. To obniży ilość wilgoci w samochodzie. Po drugie, jeżeli dojeżdżamy do miejsca, w którym samochód zostanie na noc, zmniejszmy ogrzewanie, a nawet otwórzmy szyby, aby schłodzić wnętrze. W zimnym powietrzu jest znacznie mniej wilgoci, która osadza się na szybie.

Komentuj
Grożne połamane przydrożne drzewa
31 stycznia 2010 | 0

Pytanie: Nawet te drzewa, które są odporne na mróz, gorzej znoszą zalegającą na ich gałęziach szadź.

Odpowiedź: Niestety, od początku stycznia mieliśmy do czynienia z przenikaniem się wielu czynników atmosferycznych - zaczęło się od gołoledzi zalegającej na zmrożonych gałęziach i pniach drzew, a na to nałożył się szron. Grube warstwy szadzi bardzo obciążają nagie gałęzie, które tego ciężaru nie wytrzymują.

Pytanie: Oszacowaliście już zniszczenia?

Odpowiedź: Na razie mogę powiedzieć, że około kilkuset hektarów trzeba będzie wyciąć - to drzewa połamane, w których miejsce będziemy musieli posadzić nowe, głównie na terenie nadleśnictwa w Miechowie. Tam też wprowadziliśmy zakaz wstępu do lasów, bo obciążone gałęzie i pnie mogą runąć w każdej chwili. Natomiast dużo drzew ma tylko obłamane konary i one będą żyły. Jakiś czas oczywiście pochorują, ale przeżyją.

Pytanie: Tatrzański Park Narodowy ma taką zasadę, że po przyrodzie nie sprząta.

Odpowiedź: Innymi zasadami rządzą się parki narodowe, a innymi gospodarka leśna. Chociaż my też staramy się w jak największym stopniu naśladować przyrodę. Tyle że w parkach narodowych nie ma infrastruktury, a jedną z naszych funkcji jest dostarczanie drewna. Musimy udrażniać ciągi komunikacyjne, współpracujemy też z innymi służbami, jak straż pożarna, która ścina niebezpiecznie zwisające gałęzie i pnie przy drogach publicznych czy liniach energetycznych.

Odpowiedzi udzielił: inż. Leon Jagoda jest zastępcą dyrektora ds. gospodarki leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie

Komentuj
Wewnątrz oszroniona szyba
31 stycznia 2010 | 0

Pytanie: Czy jest jakiś sposób na uniknięcie osadzania się szronu na wewnętrznej stronie przedniej szyby?

Odpowiedź: Powodem osadzania się takiego szronu jest duża ilość wilgoci we wnętrzu samochodu pozostawianego na noc. To problem wielu aut pozbawionych klimatyzacji. Sposoby na zmniejszenie tendencji do takiego oszronienia szyb są dwa. Po pierwsze należy regularnie usuwać topniejący śnieg z dywaników, który wnosimy na butach. To obniży ilość wilgoci w samochodzie. Po drugie, jeżeli dojeżdżamy do miejsca, w którym samochód zostanie na noc, zmniejszmy ogrzewanie, a nawet otwórzmy szyby, aby schłodzić wnętrze. W zimnym powietrzu jest znacznie mniej wilgoci, która osadza się na szybie.

Komentuj

Legislacja

Odpowiedzialność cywilna właściciela chodnika
30 stycznia 2010 | 1

Brak dbałości o stan chodnika prowadzi do odpowiedzialności cywilnej właściciela posesji za skutki związanych z tym wypadków. Właściciele budynków mają też obowiązek utrzymania ich w stanie niestwarzającym zagrożenia dla osób trzecich. Tak więc obok grzywny za niewywiązywanie się z obowiązku sprzątania chodnika, znacznie dotkliwsza jest odpowiedzialność cywilna za złamaną rękę, nogę itd. Ofiara takiego wypadku może zażądać od właściciela: zwrotu wydatków na leczenie, zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, renty w razie utraty zdrowia lub kalectwa, pokrycia strat materialnych, np. utraconych zarobków, zniszczonego ubrania. Domagający się odszkodowania musi wykazać zarówno swą szkodę, jak i winę sprawcy. Jeśli posesja należy do wspólnoty mieszkaniowej, to ją obciąża obowiązek sprzątania chodnika. Więcej, wspólnota odpowiada także za szkody poniesione w takich okolicznościach przez jej członka – właściciela lokalu (patrz: uchwala Sądu Najwyższego z 28 lutego 2006 r. (sygn. III CZP 5/06)). Jeśli za sprzątanie chodnika odpowiedzialny jest dozorca czy inny pracownik zaangażowany przez właściciela posesji czy wspólnotę na podstawie umowy o pracę lub zlecenia, to za skutki wypadku spowodowanego niewłaściwym wykonaniem obowiązków odpowiedzą właściciel lub wspólnota. Jeśli jednak właściciel, wspólnota czy zaangażowany przez nich zarządca powierzył sprzątanie chodnika przedsiębiorcy, to on odpowiadać będzie za takie szkody (patrz: Sąd Najwyższy wyrok z 5 sierpnia 2005 r. (sygn. II CK 595/04)). Ten przedsiębiorca przejmuje na podstawie umowy obowiązki właściciela wynikające z ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (tj. DzU z 2005 r. nr 236, poz. 2008 ze zm.).

Ustawa z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakłada na właścicieli posesji obowiązek oczyszczania chodników z błota, śniegu i lodu oraz usuwania innych zanieczyszczeń. Obowiązki związane z utrzymywaniem czystości mogą wynikać także z innych przepisów, m.in. regulaminu rady gminy. Obowiązek uprzątania błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń sprowadza się do usunięcia ich na brzeg chodnika od strony drogi. Ich wywóz należy do zarządcy drogi. Jednakże właściciel musi zadbać o oczyszczanie tylko wówczas, gdy chodnik przylega bezpośrednio do jego posesji. Jeśli między granicą posesji a chodnikiem znajduje się trawnik czy pas zieleni, sprzątanie do niego nie należy. Właściciel zwolniony jest z tego obowiązku, gdy na samym chodniku (a nie przy chodniku) został dopuszczony płatny postój lub parkowanie samochodów.

Komentuj
Nowy projekt ustawy o kierujących
28 stycznia 2010 | 0

Jak podał Departament Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury kolejna wersja projektu ustawy o kierujących pojazdami została ponownie przesłana do rozpatrzenia przez Radę Ministrów.

Z UZASADNIENIA: Projekt ustawy jest propozycją nowego odrębnego aktu prawnego, którego zakres przedmiotowy obejmuje sprawy regulowane dotychczas w ustawie – Prawo o ruchu drogowym i aktach wykonawczych wydanych na jej podstawie. Takie rozwiązanie wynika z uwzględnienia licznych postulatów opinii publicznej zwracających uwagę na konieczność rozdzielenia właściwych przepisów ruchu drogowego (które zawierają zasady ruchu, przepisy porządkowe, regulacje prawne w zakresie zarządzania ruchem, warunki i sposób przeprowadzania kontroli ruchu drogowego) od przepisów dotyczących procedur administracyjnych i przepisów regulujących działalność gospodarczą związaną z ruchem drogowym. Oczywiście w ślad za niniejszą propozycją w przyszłości powinny zostać podjęte prace nad drugim nowym aktem prawnym, który wyodrębni z ustawy – Prawo o ruchu drogowym przepisy o pojazdach dopuszczonych do ruchu drogowego po drogach publicznych.

Projekt proponuje odrębne uregulowanie następujących zagadnień:

·wymagania w stosunku do kierujących pojazdami silnikowymi, tramwajami, motorowerami, rowerami i pojazdami zaprzęgowymi,

·warunki, tryb i zasady uzyskiwania dokumentów stwierdzających posiadanie uprawnień do kierowania pojazdami,

·warunki i zasady szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami,

·warunki i zasady sprawdzania kwalifikacji osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami i kierujących pojazdami,

·nadzór nad szkoleniem, egzaminowaniem i wydawaniem uprawnień do kierowania pojazdami,

·nadzór nad kierującymi pojazdami, w tym określenie zasad działania systemu punktów karnych,

·wymagania w stosunku do kierujących pojazdami uprzywilejowanymi.

Jednocześnie projekt proponuje uchylenie odpowiednich przepisów w ustawie – Prawo o ruchu drogowym odnoszących się do ww. zakresu zagadnień.

 

 

Z projektu ustawy o kierujących pojazdami

“Art. 1. 1. Ustawa określa:

1)osoby uprawnione do kierowania pojazdami na drogach publicznych oraz na drogach położonych w strefach zamieszkania;

2)wymagania w stosunku do osób, o których mowa w pkt 1;

3)zasady uzyskiwania i cofania uprawnień do kierowania pojazdami oraz zatrzymywania dokumentów stwierdzających posiadanie uprawnienia do kierowania pojazdami;

4)zasady prowadzenia działalności w zakresie uzyskiwania uprawnień i badań psychologicznych, związanych z kierowaniem pojazdami;

5)zasady wykonywania badań lekarskich i psychologicznych kierowców, instruktorów i egzaminatorów oraz kandydatów na kierowców, instruktorów i egzaminatorów.”

Projekt zakłada, iż ustawa wejdzie w życie po upływie roku od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem przepisów regulujących zakres przekazywania informacji między organami administracji samorządowej a administratorem centralnej ewidencji kierowców, jak i organem kontroli ruchu drogowego a administratorem centralnej ewidencji kierowców, które mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2013 r., jak i przepisów dotyczących kierowców przewożących wartości pieniężne, które mają wejść w życie po upływie 2 lat od dnia ogłoszenia. Wydłużenie vacatio legis tych przepisów umożliwi dostosowanie istniejących już struktur centralnej ewidencji kierowców do nowych zadań jakie zostaną nałożone przedmiotowym projektem, jak i właściwe przygotowanie systemu szkolenia kierowców przewożących wartości pieniężne.

Komentuj
Nie będzie rejestracji „anglików”
27 stycznia 2010 | 2

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę w sprawie rejestracji samochodu, w którym kierownica znajduje się po prawej stronie, wyprodukowanym z myślą o ruchu lewostronnym. Problemem odmów rejestracji w Polsce takich pojazdów w ubiegłym roku zajmowała się już Komisja Europejska, która domaga się zmiany przepisów dotyczących tej kwestii. Sprawa rozpoczęła się, gdy Grzegorz D., auta z kierownicą po stronie prawej, odwołał się od decyzji starosty odmawiającej rejestracji jego auta. Decyzję starosty utrzymały jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach oraz tamtejszy Wojewódzki Sąd Administracyjny. Właściciel pojazdu odwołał się do NSA. Zdaniem skarżącego odmowa rejestracji jest złamaniem przepisów Unii Europejskiej. Kielecki WSA w kwietniu ub. roku orzekł jednak, iż prawo europejskie nie może stanowić podstawy do domagania się rejestracji tego typu pojazdu. Ponadto kielecki sąd zgodził się z argumentacją organów wydających odmowę, według której "umieszczenie kierownicy po prawej stronie zdecydowanie wpływa na pogorszenie bezpieczeństwa użytkowników drogi". Sprawa, rozpatrywana była również przez Komisję Europejską. KE upomniała Polskę za odmowę rejestracji aut z kierownicą po prawej stronie, twierdząc, że jest to łamanie unijnego prawodawstwa, i żądając zmiany przepisów. KE jest zdania, że Polska łamie unijną dyrektywę o homologacji typów układów kierowniczych z 1970 r., dyrektywę ramową o homologacji pojazdów silnikowych z 2007 r. a nade wszystko art. 28 unijnego traktatu gwarantujący swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku. Pełnomocnik Grzegorza D., mec. Przemysław Majewski dowodził przed NSA, iż polskie orzecznictwo w tym zakresie jest niejednoznaczne i powoduje niepewność. Na poparcie swego argumentu wskazywał decyzję starosty kwidzyńskiego z października 2004 r., który zarejestrował inny pojazd z kierownicą po stronie prawej. 

Komentuj
Opinia Senatu do noweli ustawy o transporcie drogowym
26 stycznia 2010 | 0

9fd67fddc47cee75915cbf23f85a7c7b0db2713a

(Fot.: PD@N 328-18)

Tekst ustawy przekazany do Senatu zgodnie z art. 52 regulaminu Sejmu - USTAWA z dnia 8 stycznia 2010 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Sejm uchwalił ustawę na 58. posiedzeniu w dniu 8 stycznia 2010 r.Druk 2401) trafi pod obrady senatu 3 i 4 lutego 2010 r. Termin rozpatrzenia jej przez Senat upływa w dniu 7 lutego 2010 r.Marszałek Senatu w dniu 13 stycznia 2010 r. skierował ustawę do Komisji Gospodarki Narodowej. Posiedzenia Komisji Gospodarki Narodowejw tej sprawie zaplanowano na 27 stycznia i 2 lutego 2010 r. Komisja wniosła o wprowadzenie czternastu poprawek do ustawy(druk nr 755 A). - Uchylając art. 5 noweli (poprawka nr 12), Komisja zaproponowała odsunięcie do dnia 31 grudnia 2012 r., nałożonego na ośrodki szkolenia obowiązku prowadzenia szkoleń w warunkach specjalnych przez osoby posiadające odpowiednie do prowadzonego szkolenia uprawnienia instruktora techniki jazdy, jest sprzeczne z dyrektywą 2003/59/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 lipca 2003 r. w sprawie wstępnej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców niektórych pojazdów drogowych do przewozu rzeczy lub osób...

Komentuj
Seniorzy nie znają zmienionych przepisów
31 stycznia 2010 | 0

Kontynuujemy temat czy kierowcy seniorzy i jak często powinni poddawać się badaniom lekarskim i co za tym idzie, kiedy powinni oddać swoje prawo jazdy i nie zajmować miejsca za kółkiem. W rozmowie z dziennikarzem “Gazety pl Poznań” senator Mieczysław Augustyn chce wprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich dla kierowców po "70". - Ten pomysł to bzdura! - nie kryje oburzenia prawie 71-letni Marcin Libicki. Były europoseł uważa, że każdy senior sam potrafi powiedzieć sobie "Stop!" A co na to Państwo:

Leadman: Problem właśnie w tym, że nie każdy potrafi powiedzieć sobie stop. Uważam, że badania lekarskie powinien przechodzić każdy kierowca (ale badania prawdziwe a nie płacić za kwitek). I powinny to być badania czasu reakcji, zdolności ruchowych itp. To co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Jeszcze jedna ważna kwestia. Co z dokształcaniem kierowców? Przepisy się zmieniają, a kierowcy się nie uczą. Wiedzą tylko tyle ile zasłyszą w mediach. Zawsze po zmianach dość istotnych jak np. obowiązek zatrzymania się przed zieloną strzałką powodował, że eLki były najeżdżane z tyło bo tylko one wiedziały o zmianach. Tak więc Panowie seniorzy, nie ma powodu do wzburzenia, chodzi o bezpieczeństwo wszystkich a to jest kwestia najważniejsza.

Henryk R.: Racja, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku! Osobiście prawo jazdy posiadam od 1962 r. Mam 64 lata, przez kilkanaście lat dorabiałem jako instruktor nauki jazdy, nie można mnie zatem posądzić, o brak wiedzy na ten temat. Ale... również uważam, że po 60-tce należy kierowcę poddać testom psychotechnicznym! Stary człowiek, tak jak stary pojazd traci powoli swoje... parametry. Nie ma o co, zatem, obruszać się na takowe uregulowania. Jeżeli ma to pomóc w bezpieczeństwu na drogach, to... właśnie kierując się naszą wiedzą i doświadczeniem, powinniśmy dać dobry przykład i poddać się badaniom sprawdzającym! Przecież nikogo nie trzeba przekonywać, że już nie ten wzrok, nie ten refleks, nie to postrzeganie, nie ta uwaga, a i w zanadrzu różne groźne, czy mniej groźne choroby tego wieku (nadciśnienie, cukrzyca-zasłabnięcie, zaćma -olśnienie, oślepianie, prostata - potrzeba gwałtownego opróżnienia pęcherza itp.) I nie ma co unosić się ambicją. Jak zwykle, mogą być wyjątki i będą supermeni po 60-tce! Ale to potwierdzi tylko regułę - wyjątek od zasady! Również, jak słyszę 60-cio lata, który kupił nową, szybką brykę i chwali się, że gnał po autostradzie w KRAJU 160km/h to nie tylko skierowałbym go na badania, ale skierowałbym na kurs prawa jazdy, aby je uzyskał ponownie!

Komentuj
Aktualizacja ePrawaDrogowego - nowa wersja ustawy o kierujących
31 stycznia 2010 | 0

Szanowni Czytelnicy, informujemy, iż przygotowaliśmy - do pobrania - kolejną aktualizację elektronicznego zbioru aktów prawnych pn. ePrawoDrogowe. Aktualizacja według stanu prawnego obowiązującego na dzień 31 stycznia 2010 r. Dostępne są także:

Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe

wg stanu prawnego na 31.1.2010 r.

Projekty aktów prawnych

Projekt

Ustawy

o kierujących pojazdami

Projekt

Ustawy

o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw

Projekt

Ustawy

o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego oraz o zmianie innych ustaw

Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej)

Ustawa

o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz ustawy - Kodeks postępowania karnego

Ustawa

o działalności ubezpieczeniowej - tekst jednolity

Ustawa

zmieniająca ustawę o dokumentach paszportowych oraz ustawa o opłacie skarbowej.

Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone

w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie)

Ustawa

Kodeks karny

Ustawa

o opłacie skarbowej

Pobierz aktualizacje:

wybierz zakładkę AKTUALIZACJA /

kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany

ePrawoDrogowe to zbiór

kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze

ZAMÓW: 502-659-431

Komentuj
Czy to koniec reklamowego cwaniactwa?
30 stycznia 2010 | 0

Samorządowe Kolegium Odwoławcze orzekło, że samochód z banerem na dachu to reklama. Latem na pasie drogowym jednej z centralnych warszawskich ulic stał trabant z pomarańczową strzałką wycelowaną w wejście do salonu kosmetycznego. ”To tutaj" - napis na strzałce upewniał klientki i klientów salonu. Trabant dzień i noc zajmował miejsce parkingowe. Właściciele salonu codziennie opłacali bilet parkingowy. Uznano pojazd za nośnik reklamy, a nie spełniający funkcji samochodu zapisanych w dowodzie rejestracyjnym. Z tego powodu potraktowano go jak każdy inny obiekt bez zezwolenia stawiany w pasie drogi. Urzędnicy naliczyli jego właścicielom 23 tys. zł kary za zajęcie pasa drogi bez zezwolenia, co trwało aż 65 dni. Pani Ewelina z zakładu kosmetycznego broni swojego stanowiska: owszem, trabant reklamował nasz zakład, ale jest w pełni sprawny. Jeździł po mieście z tą reklamą. A pod zakładem tylko parkował - tłumaczy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało orzeczenie niekorzystne dla właścicieli trabanta. - Podkreśliliśmy, że trabant spełniał funkcję nośnika reklamowego. Aby tego dowieść, odwołaliśmy się do definicji reklamy jako nośnika informacji wizualnej z konstrukcją nośną. Tutaj tą konstrukcją był samochód - wyjaśnia Tomasz Podlejski, wiceprezes SKO. Kolegium ustaliło też, że właściciele trabanta naruszyli również inne przepisy. - Nie ubiegali się w ZDM o zgodę na zajęcie pasa drogi. Z tego powodu ukaraliśmy ich grzywną - wyjaśnia Podlejski. Jest jednak dziesięć razy mniejsza niż ta, która proponował ZDM - wynosi tylko 2,8 tys. zł. - Urzędnicy zapewniali, że trabant stał tam 65 dni, ale nie mieli na to dowodów - wyjaśnia prezes.

Wniosek: Czy decyzja SKO oznacza, że cwani przedsiębiorcy parkujący reklamowe samochody i przyczepki z automatu będą skazywani na grzywny? Niekoniecznie - w naszym prawie nie istnieje zjawisko precedensu. Dlatego każdy przypadek urzędnicy i SKO muszą rozpatrywać indywidualnie. - Na szczęście problem takiego "parkowania" powoli zanika - twierdzi Adam Sobieraj z ZDM.

Komentuj
Pijani na drogach wewnętrznych
29 stycznia 2010 | 2

Łódzka “Gazeta pl” relacjonuje: Od ponad dziesięciu lat zgierscy radni nie podjęli uchwał w sprawie dróg gminnych i ulice w niemal całym mieście są drogami wewnętrznymi. A po takich pijani rowerzyści mogą jeździć bezkarnie. Precedensowy proces w tej sprawie toczy się właśnie w zgierskim sądzie. W 2009 roku Pawła K. jechał rowerem drogą wiodącą przez las. Kierowca wypił wcześniej trzy piwa. Policjanci zatrzymują go do kontroli. Po zbadaniu alkotestem kierują wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Zarzut: jazda rowerem w stanie nietrzeźwości po drodze publicznej. To przestępstwo. Grozi za to kara nawet roku więzienia. Przepisy kodeksu karnego dotyczące prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu można najprościej scharakteryzować tak: nawet jeśli po pijanemu wsiądziesz do auta przed własnym domem na podjeździe i cofniesz o 10 cm, jest to karalne. Rowerem możesz jechać choćby po litrze wódki i policja nie może nic ci zrobić. Pod jednym warunkiem: nie jedziesz nim drogą publiczną. I o to właśnie chodzi w zgierskim procesie: o ustalenie, czy pan Paweł jechał rowerem po gminnej drodze publicznej, czy też nie? - Zgodnie z prawem każda gmina musi w drodze uchwały zaliczyć daną drogę do gminnej. O ile nie jest krajowa czy wojewódzka. Po reformie samorządowej rządu Buzka w 1999 roku narzuciła to nowelizacja ustawy o drogach publicznych - opowiada pan Paweł. - Takie uchwały mają wszystkie gminy w Polsce, choćby gmina Zgierz. Ale nie miasto! Rzeczywiście: w 2001 roku gmina Zgierz (odrębna jednostka od samego miasta) uchwaliła, które drogi należą do gminy i są publiczne. W załączniku są wymienione tak, jak przewiduje to prawo: nazwa drogi, jej przebieg i długość oraz rodzaj nawierzchni, z jakiej jest zrobiona. - Poprosiłem w urzędzie miasta o taką uchwałę. Chciałem tę Przygraniczną sprawdzić w wykazie, bo biegnie środkiem lasu. Nie dostałem jej, bo radni od jedenastu lat takich uchwał po prostu nie podjęli! - mówi Kamiński. Ruszył proces. Adwokat oskarżonego złożył wniosek dowodowy, by miasto udowodniło i przedstawiło wykaz dróg publicznych na terenie Zgierza. - No bo jeśli zgodnie z prawem nie jest to droga publiczna, mój klient nie popełnił przestępstwa - mówi adwokat. Zgierski sąd przyjął wniosek adwokata i zapytał urzędników o uchwałę w sprawie dróg w mieście. Okazało się, że takowej nie ma. - To nie tak - broni się Dorota Jankiewicz, rzeczniczka Urzędu Miasta w Zgierzu. - Drogi miejskie w Zgierzu sklasyfikowano na podstawie Uchwały Rady Narodowej Miasta Łodzi z 1990 roku. Dalsze uchwały nie były już potrzebne. - Oczywiście, że były, bo ta uchwała po reformie Buzka straciła moc obowiązującą - mówi mecenas Paduszyński. - Dlatego też wszystkie gminy w Polsce mają rejestry swoich dróg. Poza Zgierzem. A bez uchwały droga jest niepubliczna i takie przypadki już w Polsce były. Rzeczywiście. W październiku 2009 roku prokuratura w Augustowie musiała umorzyć sprawę radnego Dariusza S., który jechał rowerem bulwarem obok Kanału Augustowskiego, mając w organizmie 1,5 promila alkoholu. Powód? Jako radny wiedział, że gmina nie zaliczyła bulwaru do dróg publicznych. - Więc nie było przestępstwa - tłumaczył Ryszard Tomkiewicz z suwalskiej prokuratury. Wyrok w tej precedensowej sprawie już w marcu.

Komentuj
Wolna amerykanka na drogach wewnętrznych
26 stycznia 2010 | 2

Czytelnik: "W zakresie koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestnika ruchu, ustawa będzie stosowana również na drogach innych jak publiczne, oznakowane jako strefy ruchu i strefy zamieszkania." Nie bardzo rozumiem potrzebę takich regulacji, przecież już dziś w art. 1 pkt. 2 PoRD istnieje zapis: "Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi, jeżeli jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestników tego ruchu.". Po co więc nowelizacje i nowe "strefy ruchu"? Wiecie, ile zarządcom dróg wewnętrznych zajmie wyprodukowanie i zainstalowanie odpowiedniego oznakowania? A w międzyczasie, na drogach tych będzie pewnie wolna amerykanka... AI

Powyższą wątpliwość zgłosił nasz Czytelnik w ramach dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy w zakresie regulacji prawnych na drogach wewnętrznych. W odpowiedzi publikujemy foto właśnie z tych dróg wewnętrznych. Popatrzmy jak kierowcy bezkarnie i bezładnie parkują pojazdy, blokują przejazd, niszczą zieleń itd. itp. Pytamy - czy te sytuacje to nie jest właśnie “wolna amerykanka”? “Do straży miejskiej docierają skargi mieszkańców osiedli zamkniętych. Na tamtejszych drogach osiedlowych kierowcy często zastawiają pojazdami drogi pożarowe, utrudniają, a nawet tarasują ruch na drogach wewnętrznych, parkują na chodnikach i trawnikach, a także w miejscach zastrzeżonych, np. dla niepełnosprawnych czy przed drzwiami garażowymi – informowała Jolanta Borysewicz z zespołu prasowego stołecznej Straży Miejskiej. Władze osiedlowe, a także pracownicy ochrony nie potrafią sobie poradzić z takimi zachowaniami, a straż miejska nie może interweniować, bo nie są to drogi publiczne” – dodaje. Natomiast zdaniem Tadeusza Jarmuziewicza, sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury, już dziś na obszarze strefy zamieszkania zabroniony jest postój pojazdów w miejscach innych niż wyznaczone w tym właśnie celu. – Kierowca naruszający tę zasadę prawa o ruchu drogowym dopuszcza się jednocześnie wykroczenia przewidzianego w art. 90 kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym karze podlega ten, kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania – przekonuje Tadeusz Jarmuziewicz. Przepisy nowelizacji mają na celu rozszerzenie zakresu obowiązywania prawa o ruchu drogowym także na drogi wewnętrzne oznakowane tablicami Droga wewnętrzna i Koniec drogi wewnętrznej. Obszar prawidłowo oznaczony znakami informacyjnymi stanie się strefą nadzoru ze strony policji i straży miejskiej niezależnie od tego, czy wjazd na ten obszar jest ogólnodostępny, czy też obszar ten nie posiada charakteru ogólnej dostępności.

65d12c78063ef10a1b211c3d9da10084533fb22f

234f8be9479bd72c3446cc45fea2c9b4a86fa69c

(Fot.: 328-23 i 328-22)

Komentuj
O sztuce kierowania i jakości szkolenia (dyskusja)
25 stycznia 2010 | 0

W kolejne tygodnie publikujemy wypowiedzi Jana Zasela - eksperta prawa drogowego - oraznaszych Czytelników. Autor przywołuje ubiegłoroczny wyrok sądu za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, skazujący zarówno kandydata na kierowcę jak i instruktora nauki jazdy. Powołując się na swoje wieloletnie doświadczenia Zasel analizuje zdarzenie od strony rzeczowej, powołuje tu termin sztuka kierowania. Słowem sztuka określa się poziom opanowania wiadomości i umiejętności, a więc wiedzy w jakiejś dziedzinie, w stopniu gwarantującym sprawne i bezpieczne wykonywanie tych czynności – pisze. Surowo oceniony został proces edukacji przyszłych kierowców. W skróceniu polega on na tym, że adept sztuki kierowania, po wysłuchaniu paru lekcji teoretycznych, najczęściej ograniczonych do wiadomości o znakach i sygnałach drogowych, jest wysyłany, pod nadzorem instruktora, do wykonywania ćwiczeń na drodze publicznej. Nazywa się to nauką jazdy. Nie jest to tożsame z nauką kierowania – taka notę otrzymała szkoła z Rzeczycy.

Dzisiaj kolejne wypowiedzi, doświadczonych instruktorów, którzy apelują o dbałość o podnoszenie jakości szkolenia. Oto one:

MAREK: Wywód pana Jana dość długi i rzeczowy, dla mnie wniosek jeden to co stare [ujęte w pierwszej części] to dobre, przypominam, że kombinowanie przy ustawach zaczęło się za Buzka i psuto ile się da. I właśnie w drugiej części to przedstawił pan Jan. Ja jestem praktykiem z długo letnim doświadczeniem i żeby coś osiągnąć trzeba być konsekwentnym, i po pierwsze wszyscy młodzi kierowcy do lat 26 są niebezpieczni [dokumentuje się to wyższą składką ubezpieczeniową], to proszę zadać sobie pytanie jak określić auto nauki jazdy gdzie instruktor ma lat 22 a kursant 18 [dla mnie to po prostu BOMBA DROGOWA] tak samo dotyczy to egzaminatorów [dla mnie egzaminator powinien siedzieć z tyłu i oceniać umiejętności zdającego, a nie pilnować czy dojedzie cały do ośrodka egzaminowania] i na koniec czy to się komuś podoba czy nie KIEROWCA TO ZAWÓD, dlatego wróćmy do tego co było czyli oceniajmy umiejętności, a nie wykształcenie. Dlatego powinno się wymagać co najmniej 5 lat pracy zawodowego kierowcy, a od egzaminatora co najmniej 10 lat pracy za instruktora i wtedy egzaminator będzie fachowcem i instruktor także.

TEMP: Drodzy Państwo, koledzy Instruktorzy! Jestem kierowcą niezawodowym z 15-letnim stażem, od zeszłego roku również instruktorem. Dotychczas zajmuję się jedynie wykładami (taki miałem "plan"), ale już mogę coś powiedzieć z mojego skromnego punktu widzenia. Otóż po pierwsze, choć nie wiem, jakbym się starał w ciekawy sposób prowadzić swoje wykłady, to prawda jest taka, że kursant może nie przyjść ani na jedną lekcję teoretyczną, a teorię zdać bezbłędnie. Utajnienie bazy pytań byłoby z pewnością utrudnieniem, ale czy wyobrażacie sobie w ruchu drogowym sytuację, że na podjęcie 18 decyzji macie 25 minut, z czego bez żadnych konsekwencji dwa razy możecie się pomylić? A przecież dokładnie tak wyglądają dziś egzaminy teoretyczne na prawo jazdy! Dlatego uważam, że przede wszystkim należałoby wprowadzić istniejący już pomysł, aby na teorii w WORD-zie zdający miał symulowane w czasie rzeczywistym sytuacje na drodze i miał chwilę - jak w rzeczywistości - na podjęcie prawidłowej decyzji, a błąd np. w ustaleniu pierwszeństwa przejazdu natychmiast kończył egzamin z wynikiem negatywnym. Po drugie, popieram pomysł, który pojawił się we wcześniejszych komentarzach, aby wprowadzić urzędową, minimalną cenę za kurs na prawo jazdy. I nie obchodzi mnie swoboda wolnorynkowa, bo tam, gdzie w grę wchodzi wręcz narodowe bezpieczeństwo (co roku przez sito WORD-ów przebija się jednak armia początkujących, słabo przygotowanych kierowców), priorytetem nie może być wolna konkurencja. Oczywiście, cena ta powinna uwzględniać możliwość rzetelnego wyszkolenia kursanta bez żadnych półśrodków, a wtedy tych, którzy mimo wszystko będą stosować takie zabiegi, mechanizmy konkurencji same wypchną na margines. Te dwa pomysły nie uzdrowią całego systemu szkolenia i egzaminowania, ale uważam, że mogą walnie przyczynić się do urealnienia koncepcji egzaminowania teoretycznego i pozwolić porządnym szkołom na skoncentrowanie się nad rzetelnym uczeniem, a nie ekonomiczną walką z OSK - "krzakami"...

RADOSŁAW: Proces zmian na rynku szkolenia kierowców przebiegał będzie wolno z prozaicznej przyczyny - kasa. Dopóki na niej będzie głównie zależeć stosownym instytucjom (WORD'y, ale nie tylko) dopóty nie będzie bezpiecznych kierowców. Wystarczy by zacząć egzaminować niezbędne umiejętności kandydatów ("myślenie kierowcy") a nie doszukiwać się na siłę błędów bo do poznańskiego word'u przyszło pismo z Warszawy o treści: "dlaczego u was tak wysoka zdawalność". I to wystarczy, aby kasować zdeterminowanych kandydatów a nie uczyć. Radosław

Komentuj
Punkty karne: zatrzymanie lub cofnięcie uprawnień
25 stycznia 2010 | 1

“Kurier Lubelski” przypomina: zatrzymanie prawa jazdy może być związane z przekroczeniem przez kierowcę limitu punktów karnych, ale także podrobieniem prawa jazdy, upłynięciem terminu ważności lub zniszczeniem dokumentu uniemożliwiającym odczytanie danych oraz podejrzeniem, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może zostać orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów np. jazda po alkoholu. W tych sytuacjach policjant ma prawo zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem. Wówczas nie można prowadzić samochodu. Po przekroczeniu limitu 24 punktów, w przypadku kierowców ze stażem dłuższym niż rok, policja przekazuje informację o tym do starosty. Ten przesyła kierowcy skierowanie na egzamin sprawdzający kwalifikacje (ze wskazaniem terminu, do kiedy trzeba go zdać w WORD). To taki sam egzamin (teoretyczny i praktyczny), jaki przechodzą kandydaci na kierowców. Jeśli kierowca nie pojawi się w ośrodku egzaminowania w wyznaczonym terminie, lub nie zda egzaminu, informacja taka trafi do starosty. Kierowca otrzyma kolejny dokument, tym razem zaświadczenie umożliwiające zdawanie egzaminu (bez wskazania terminu). Zaświadczenie potrzebne jest do zapisania się na egzamin. W sytuacji, gdy limit punktów przekroczy świeżo upieczony kierowca(prawo jazdy maksimum rok), automatycznie ma on cofane uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Decyzję tę wydaje starosta po otrzymaniu informacji od policji o stanie konta punktowego. Aby ponownie uzyskać uprawnienia, trzeba zapisać się na kurs nauki jazdy, a następnie zdać egzamin teoretyczny i praktyczny.

Przepisy przewidują także cofnięcie uprawnień w przypadku przeciwwskazań zdrowotnych, takich jak alkoholizm czy choroby psychiczne. Musi je stwierdzić lekarz i wydać stosowne orzeczenie. Odzyskać prawo jazdy można dopiero po decyzji lekarza, który uzna, że przeciwwskazania do prowadzenia pojazdów ustąpiły. Zakaz prowadzenia pojazdu orzekany jest przez sąd m.in. w sytuacji, gdy kierowca prowadził pod wpływem alkoholu, narkotyków lub spowodował wypadek. Jeśli zakaz został wyznaczony na krócej niż rok (liczony od daty uprawomocnienia się wyroku), po okresie kary wystarczy zgłosić się do wydziału komunikacji po odbiór dokumentu. W przypadku zakazu prowadzenia na dłużej niż rok, kierowca będzie musiał zdawać egzamin praktyczny i teoretyczny.

Warto wiedzieć: Po otrzymaniu z wydziału komunikacji skierowania na egzamin sprawdzający kwalifikacje, lub zatrzymaniu prawa jazdy przez policję (po stwierdzeniu przekroczenia limitu 24 pkt. karnych) kierowca musi udać się do WORD i zapisać na egzamin teoretyczny i praktyczny. Jeśli zdamy egzamin, możemy dalej posługiwać się dokumentem. Gdy prawo jazdy zatrzymała policja, odbieramy je w wydziale komunikacji, w którym zostało wydane. W przypadku niezdania egzaminu, zapada decyzja o cofnięciu uprawnień. Dokument trzeba oddać w wydziale komunikacji, a kierowca otrzymuje zaświadczenie od starosty o możliwości ponownego zdawania egzaminu. Do egzaminu można przystępować dowolną ilość razy, jednak każdorazowo wymagane jest otrzymanie zaświadczenia o możliwości dopuszczenia do egzaminu.

Komentuj

Przegląd prasy

Najbezpieczniejsze auto świata 2009
30 stycznia 2010 | 0

 3cb92e5c950ebf8597ffbc42cd036334210c8b79

(Fot.: PD@N 328-15)

Instytut EuroNCAP podsumował wszystkie testy zderzeniowe przeprowadzone w 2009 roku i wybrał najbezpieczniejszy samochód. Zwycięzcą został Volkswagen Golf, który uzyskał łącznie 103 punkty. Golf już w 2008 roku otrzymał pięć gwiazdek w testach EuroNCAP. W obowiązującej od 1997 roku procedurze oceniano odporność na zderzenia czołowe i boczne oraz brano pod uwagę ochronę pieszych. Na początku ubiegłego roku poszerzono zakres testów, zaostrzone zostały także kryteria oceny. Golf został ponownie przebadany i uzyskał doskonałe wyniki we wszystkich czterech kategoriach (ochrona dorosłych pasażerów, ochrona dzieci, ochrona pieszych, systemy zwiększające bezpieczeństwo i wspomagające kierowcę). Bestseller z Wolfsburga otrzymał po raz kolejny pięć gwiazdek uzyskując 103 punkty, co przyniosło mu tytuł “Najbezpieczniejszego samochodu 2009 roku”. Nowym, zaostrzonym testom zderzeniowym EuroNCAP poddane zostały łącznie 33 samochody. W bardziej surowej procedurze oceny uwzględniono także elektroniczne systemy zwiększające bezpieczeństwo i wspomagające kierowcę, które pozwalają zapobiegać ciężkim obrażeniom i wypadkom.

Komentuj
Na zaczepki nadpobudliwych kierowców nie reaguj
28 stycznia 2010 | 0

Na Pomorzu ruszyła kampania "Kulturalna Jazda". Cel to popularyzacja pozytywnych zachowań na drodze. Ambasadorami akcji są m.in. florecistka Sylwia Gruchała.

Sylwia Gruchała: Kulturalna jazda wiąże się z koncentracją podczas prowadzenia samochodu i pamięcią o tym, że nie jesteśmy jedynymi uczestnikami ruchu drogowego. Pamiętajmy, że na co dzień liczy się nie tylko nasze dobro, ale też dobro innych kierowców. Nonszalanckie zachowania za kierownicą nie tylko utrudniają życie innym prowadzącym, ale są po prostu nieodpowiedzialne. Trzeba mieć wyobraźnię, świadomość tego, że jazda samochodem jest poważną czynnością, która ma wpływ nie tylko na nasz komfort, ale też na bezpieczeństwo innych kierowców. Kulturalna jazda to też zwykła codzienna uprzejmość na drodze i wyzbycie się złośliwości wobec innych. Takie zachowania, nacechowane złośliwością, są dla mnie szczególnie rażące i niezrozumiałe. Sądzę, że wynikają one na ogół z szybkiego tempa życia, które sobie narzucamy, ale ten pośpiech nie powinien być tu usprawiedliwieniem. Czy tak trudno kogoś przepuścić albo po prostu nieco wcześniej wyjechać z domu, by potem się tak bardzo nie spieszyć na drodze? Według mnie, to nie problem, dla wielu kierowców – szczególnie w stolicy - jest inaczej. Mam wrażenie, że w porównaniu z Warszawą, na Pomorzu kultura jazdy stoi na wyższym poziomie, choćby w relacjach kobieta - mężczyzna, ale i u nas jest wiele do poprawienia. Sama preferuję zdecydowany, ale jednocześnie bezpieczny styl jazdy, a uprzejmość - podkreślam - zawsze się opłaca. 

Chcemy wykreować modę na kulturalne zachowanie. Zakorzenić w umysłach i świadomości kierowców chęć na poprawne zachowanie - przekonuje Ewa Łydkowska ze spółki GTC. Sposobem ma być m.in. stworzenie przez samych kierowców "Konstytucji Kulturalnego Kierowcy", zbioru zasad skłaniających do uprzejmości i wzajemnego poszanowania na drodze. Brak kultury na drodze łączy się z łamaniem przepisów. - Wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, gwałtowne hamowanie przed innym samochodem żeby pokazać "kto to rządzi" - wylicza szef pomorskiej drogówki Janusz Staniszewski. - Do tego dochodzę wulgarne gesty a nawet bójki, szarpaniny czy uderzanie pięściami i kopanie samochodów - dodaje. Policja radzi, żeby na zaczepki nadpobudliwych i niekulturalnych kierowców nie reagować. Nie odpowiadać wulgarnym gestem na podobny skierowany w naszą stronę, bo agresja rodzi agresję.

W planie kampanii są edukacyjne imprezy zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Jedną z ciekawostek będzie patrol kulturalnej jazdy. - Specjalnie oznakowany samochód wyjedzie na ulice w godzinach szczytu i będzie wyłapywał kulturalnie zachowujących się kierowców. Będziemy nagradzać tych, którzy kogoś przepuścili, czy też przymknęli oko na ewentualny błąd mniej doświadczonego kierowcy - tłumaczy Ewa Łydkowska.

Komentuj
Czy to koniec ery pościgów?
25 stycznia 2010 | 0

f2cdce9f243cafaced7e9a3aa7187920899489f8

(Fot.: PD@N 328-7)

b049d08c03d984b5c0e5653f80df33ae00c9f275

(Fot.: PD@N 328-19) ^ System wysyła impuls z działa elektromagnetycznego o wielkości przeciętnej walizki. Trafione auto natychmiast staje. Zasięg działa to 200 metrów. Wystarczy, żeby unieszkodliwić ścigany pojazd z helikoptera. Impuls ma być bezpieczny dla przemieszczających się zatrzymywanymi w ten sposób pojazdami ludzi. Samo działo ma być wkrótce gotowe do testów. Można je będzie bezpiecznie montować w radiowozach policji, helikopterach i pojazdach wojskowych. Nowa technologia nie dotyczy właścicieli - już zabytkowych aut - w których elektroniki nie ma. h.k.

Trwają prace nad szumnie zapowiadanym systemem elektromagnetycznego działa do zamontowania w radiowozach i helikopterach. Jak zapowiadają konstruktorzy - to właśnie dzięki nim wykroczenia drogowe może zakończyć się era pościgów. Do tej pory ucieczka przed kontrolą policyjną kończyła się pościgiem – nierzadko tragicznym w skutkach. Firma Eureka Aerospace opracowała działo, które błyskawicznie zatrzyma uciekiniera. W przypadku konieczności zatrzymania kierowcy system High Powered Electromagnetic (HPEMS) wytworzy silne pole elektromagnetyczne, które zakłóci pracę lub spowoduje uszkodzenie samochodowej elektroniki – w tym systemów sterujących zapłonem i dawkowaniem paliwa. Firma Eureka Aerospace pracuje nad technologią emisji fal elektromagnetycznych od niemal 10 lat. Pierwsze działa ważyły ok. 200 kilogramów, a ich zasięg nie przekraczał 15 metrów. Obecnie ciężar podzespołów systemu HPEMS nie przekracza 25 kilogramów, jednak promieniowanie jest emitowane na odległość 200 metrów.

Komentuj
Toyotą pojedź do serwisu
25 stycznia 2010 | 0

Toyota ogłosiła, że w związku z awarią pedału gazu w niektórych modelach swoich aut w Europie wezwie kierowców na darmowy serwis - podało AFP. Inżynierowie amerykańskiej organizacji NHTSA (Amerykański Narodowy Departament Transportu Ruchu Drogowego) zatwierdzili plan Toyoty związany z naprawą wadliwych pedałów gazu w ośmiu modelach amerykańskich (RAV4, Corolla, Matrix, Avalon, Camry, Highlander, Tundra i Sequoia) oraz ośmiu europejskich (Yaris, Corolla, RAV4, Aygo, iQ, Auris, Verso i Avensis). Konstrukcja pedału gazu może prowadzić nawet do całkowitego zablokowania go w pozycji wciśniętej, co na całym świecie doprowadziło do wielu wypadków, w których zginęło łącznie 19 osób - informują agencje na całym świecie.

44d4dd3c449b25d30ef9a79cbe68964be1281854

(Fot.: PD@N 328-2) ^ Akcja serwisowa ma objąć 4,2 mln aut Toyoty. Toyota w Polsce rozpoczęła naprawę wadliwych aut.

89c92562918f563c164c196caa5ae4271b5fa8ff

(Fot.: PD@N 328-3)^ Problem z pedałem gazu polega na tym, że może on się zacinać lub nawet w niektórych przypadkach blokować.

b34240980ca8877cb890be2de190ca7d6ee79117

(Fot.: PD@N 328-8)^ Toyota znalazła sposób na szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu z zacinającym się pedałem gazu.

Oto komunikat adresowany do klientów:

TOYOTA: Naprawy wadliwych pedałów gazu

W niektórych modelach samochodów Toyota występuje niewielkie ryzyko pojawienia się problemów z pedałem przyspieszenia. Bezpieczeństwo klientów zawsze było priorytetem firmy Toyota i ze zrozumiałych względów jest kwestią najważniejszą również w tej sytuacji. Jeśli w Państwa samochodzie problem nie wystąpił, prawdopodobieństwo jego pojawienia się jest bardzo małe. Akcja wzywania klientów do serwisu ma charakter profilaktyczny, ponieważ problem ten może się pojawić w nielicznych autach. Opis usterki, jej objawy oraz sposób jej usunięcia przez firmę Toyota znajdą Państwo poniżej. Gdy tylko będziemy dysponować nowymi informacjami, skontaktujemy się z posiadaczami pojazdów, w których potencjalnie może ujawnić się usterka i zaproponujemy im dalsze postępowanie. Będziemy również aktualizować tę stronę w miarę pojawiania się nowych informacji. Serdecznie przepraszamy za wszelkie niedogodności. Wiemy, że sytuacja ta może rodzić wątpliwości i wyrażamy z tego tytułu głęboki żal.

 

*

 

Toyota Motor Europe potwierdza plan naprawy pedałów przyspieszenia w samochodach wezwanych do serwisu w Europie

Firma Toyota Motor Europe potwierdziła dziś kompleksowy plan naprawy pedałów przyspieszenia w 8 modelach marki Toyota, które planuje wezwać do serwisu w Europie. Inżynierowie Toyoty opracowali i drobiazgowo przetestowali rozwiązanie obejmujące wzmocnienie zespołu pedału w celu wyeliminowania potencjalnego zagrożenia wzrostu tarcia, które w skrajnych przypadkach może powodować zacięcie pedału.

 

Drobiazgowo przetestowane, wzmocnione pedały wyeliminują problem tarcia mogącego powodować zacięcia Toyota podejmuje intensywne działania w celu jak najszybszego usunięcia usterki w samochodach wezwanych do serwisu

Pierwsze dostawy części niezbędnych do dokonania napraw zaczną docierać do Europy w przyszłym tygodniu. Równolegle powstał plan informowania właścicieli pojazdów dotkniętych usterką o konieczności skontaktowania się z autoryzowaną stacją obsługi. Toyota wdrożyła także skuteczne rozwiązanie produkcyjne dla pojazdów przeznaczonych na rynek europejski."Nadrzędną zasadą Toyoty jest przede wszystkim dbałość o dobro klienta, bez względu na okoliczności" – mówi Tadashi Arashima, prezes i dyrektor generalny Toyota Motor Europe – "Wiemy, że obecna sytuacja budzi zaniepokojenie, jest ona dla nas źródłem głębokiego żalu. Jednocześnie pragniemy zapewnić klientów, że potencjalny problem z pedałem przyspieszenia pojawia się jedynie w bardzo rzadkich okolicznościach. Akcja naprawcza jest środkiem zapobiegawczym, którego celem jest zagwarantowanie wszystkim klientom najwyższych standardów jakości." Arashima dodaje: "Toyota przywiązuje najwyższą wagę do bezpieczeństwa. Wiemy już, na czym polega problem i wiemy, jak go usunąć, więc obecnie koncentrujemy się na tym, by dokonać napraw najszybciej, jak to możliwe. Przeprowadziliśmy niezbędne testy, aby zagwarantować, że do przyszłych nabywców nie trafią pojazdy z usterką". W sytuacji, gdy kierowca zauważy, że nastąpiło zacięcie częściowo wciśniętego pedału lub pedał zbyt wolno wraca do pozycji wyjściowej, kontrolę nad pojazdem można utrzymać naciskając i przytrzymując hamulec. Nie należy hamować pulsacyjnie, ponieważ może to spowodować spadek podciśnienia zapewniającego wspomaganie hamulców, a to z kolei konieczność mocniejszego naciskania hamulca. Pojazd należy skierować w najbliższe bezpieczne miejsce, a następnie wyłączyć silnik i skontaktować się ze sprzedawcą Toyoty lub pomocą drogową. Toyota nie otrzymała informacji o jakichkolwiek wypadkach w Europie spowodowanych tą usterką. Usterka ta nie ma również związku z problemem z dywanikami, które pojawiły się w Ameryce Północnej.

O akcji wzywania do serwisu 8 modeli marki Toyota w Europie poinformowano 28 stycznia. Dotyczy ona następujących modeli i okresów produkcji:

§AYGO (luty 2005 – sierpień 2009)

§iQ (listopad 2008 – listopad 2009)

§Yaris (listopad 2005 – wrzesień 2009)

§Auris (październik 2006 – 5 stycznia 2010)

§Corolla (październik 2006 – grudzień 2009)

§Verso (luty 2009 – 5 stycznia 2010)

§Avensis (listopad 2008 – grudzień 2009)

§RAV4 (listopad 2005 – listopad 2009)

Dokładna liczba pojazdów dotkniętych usterką jest wciąż ustalana, jednak może sięgnąć nawet 1,8 miliona. Usterka nie występuje w żadnych modelach marki Lexus ani w żadnych nie wymienionych powyżej modelach Toyoty.

Chociaż wspomniana usterka występuje niezwykle rzadko, Toyota prosi wszystkich klientów, aby w razie wątpliwości skontaktowali się z siecią obsługi klientów firmy Toyota, gdzie uzyskają pomoc jeszcze przed formalnym poinformowaniem o ewentualnej konieczności odwiedzenia serwisu.

 

Jak Toyota usunie usterkę w pojazdach

Toyota wykryła problem, który w rzadkich sytuacjach może spowodować blokowanie się pedału przyspieszenia w pozycji częściowo wciśniętej. Problem związany jest z elementem ciernym pedału. Urządzenie to zapewnia właściwe “czucie” powodując lekki opór i zwiększając tym samym stabilność pedału. System ten zawiera okładzinę, która podczas normalnego działania pedału przesuwa się po sąsiadującej z nią powierzchni. Ze względu na rodzaj użytych materiałów, pod wpływem zużycia i warunków zewnętrznych, owe powierzchnie mogą z czasem zacząć się sklejać i rozklejać, nie zapewniając płynnego ruchu. W niektórych przypadkach tarcie może się zwiększyć do tego stopnia, że pedał zacznie zbyt wolno wracać do pozycji wyjściowej lub, w rzadkich przypadkach, ulegnie zacięciu, pozostając w pozycji częściowo wciśniętej. Rozwiązanie opracowane przez Toyotę dla aktualnych właścicieli pojazdów jest jednocześnie skuteczne i proste. Polega ono na zamontowaniu w zespole pedału precyzyjnie wykonanej, stalowej wkładki wzmacniającej, która ograniczy przywieranie okładziny do powierzchni, po której się porusza. Jej zainstalowanie wyeliminuje nadmierne tarcie, mogące powodować zacinanie się pedału. Firma potwierdziła skuteczność zmodyfikowanych pedałów poprzez drobiazgowe testy zespołów pedału, które wcześniej wykazywały pewną tendencję do zacinania się.

Komentuj
Na drogach Wielkiej Brytanii
16 marca 2010 | 0

9ce0c6a488f8293d5023272ce2962b3d530a58e6

(Fot.: PD@N 335-17) ^ Polskę i jednocześnie Zachodniopomorską Drogówkę na brytyjskich drogach reprezentował m.in. podinsp. Grzegorz Sudakow - Naczelnik WRD KWP w Szczecinie

W Wlk. Brytanii odbyła się międzynarodowa wymiana policjantów. Polskę reprezentowało 14 policjantów ruchu drogowego. Spotkanie zorganizowano w ramach realizowanego przez TISPOL projektu “LIFESAVER”. Program ma na celu wymianę doświadczeń pomiędzy policjami krajów europejskich i pobieranie wzorców mogących przyczynić się do ograniczenia liczby wypadków śmiertelnych. W czasie pobytu w hrabstwie Yorkshire polscy policjanci zostali zapoznani ze strukturą miejscowej policji, zasadami jej funkcjonowania oraz ze sprzętem służbowym jakim w codziennej służbie dysponują angielscy policjanci. W trakcie wspólnych patroli mundurowi mieli okazję, aby wymienić spostrzeżenia na temat sposobu przeprowadzania kontroli drogowych i uprawnień jakimi dysponują podczas codziennej służby na drodze. Policjanci omówili również różnice w obowiązujących na terenie obu krajów przepisach ruchu drogowego, z którymi zapoznać powinien się każdy planujący podróż do Wielkiej Brytanii, np.:

Ruch lewostronny: powszechnie znaną różnicą jest odmienna niż w Polsce organizacja ruchu. W Wielkiej Brytanii obowiązuje ruch lewostronny.

Limity prędkości: policja dba o egzekwowanie przepisów o ograniczeniu prędkości i użyje wszelkich dostępnych metod i środków, aby karać kierowców, którzy nie przestrzegają prawa. Za przekroczenie prędkości grozi stała grzywna w wysokości 60 GBP. Znaczne przekroczenie limitu prędkości to kara grzywny w wysokości do 2000 GBP i zakaz prowadzenia na dowolny czas zależnie od uznania.

Alkohol i narkotyki: w Wielkiej Brytanii obowiązuje najwyższy w Unii Europejskiej dopuszczalny limit zawartości alkoholu w organizmie: 0,8 promila. Za jego przekroczenie grożą jednak poważne konsekwencje: kara więzienia do 6 miesięcy, grzywna do 5000 GBP i zakaz kierowania pojazdami przez minimum 1 rok. Za spowodowanie śmierci poprzez nieostrożną jazdę po przekroczeniu legalnego limitu alkoholu we krwi grozi natomiast do 14 lat więzienia. Kary za kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków są równie surowe jak kary za jazdę pod wpływem alkoholu.

Telefony komórkowe: kierowca, który podczas jazdy rozmawia przez telefon komórkowy ukarany zostanie grzywną w wysokości do 1000 GBP. Dla kierowcy uznanego winnym nieostrożnej jazdy kara grzywny może wzrosnąć do 2500 GBP.

Pasy bezpieczeństwa: wW Wielkiej Brytanii istnieje obowiązek używania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy na przednim i tylnym siedzeniu. Dzieci o wzroście nie przekraczającym 135 cm lub poniżej 12 roku życia muszą być przewożone w fotelikach. Grzywna za brak zapiętych pasów bezpieczeństwa wynosi 60 GBP.

Komentuj
W Łodzi już tylko yariski
31 stycznia 2010 | 0

Od 1 lutego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi nie będzie już można zdawać egzaminów na samochodach opel corsa. Zostaną tylko toyoty yaris. - Już dwa lata temu było wiadomo, że opel nie będzie samochodem egzaminacyjnym i właśnie przyszedł na to czas - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor 

WORD. - Ople, które mają 3, 4 lata, wystawimy na przetarg. Już dawno "Express" pisał, że egzaminy powinny być zdawane na samochodach, na których kursanci uczą się jeździć. Autoszkoły nie byłyby wtedy zmuszane do kupna takich aut, jakie wybierze sobie WORD, a kursant, który wie, jaki samochodem będzie kierował po zrobieniu prawa jazdy, mógłby szukać szkoły dysponującej takim właśnie wozem.

Komentuj
Parkowanie na… torach
31 stycznia 2010 | 0

b8c86e80e6cc08f541614eef7bc8de303728f438

(Fot.: PD@N 328-1)

1ca55c4889a769de4b3c80c5e608ff2742ad22fc

(Fot.: PD@N 328-5)

W Warszawie właściciel forda focusa tak zaparkował swoje auto, że na ponad godzinę zablokował ruch komunikacji miejskiej na Pradze-Północ. Tramwaje nie mogły ominąć zaparkowanego pojazdu.– Wezwiemy lawetę, a kierowcę ukażemy mandatem – poinformowała "Życie Warszawy" straż miejska. Do najbliższych przystanków tramwajowych i autobusowych pasażerowie wysiadający z tramwaju musieli dostać się piechotą. Za zablokowanie pojazdów komunikacji miejskiej grozi mandat w wysokości 300 zł, a wezwanie lawety – 500 zł. We Wrocławiu nie ma tygodnia, by źle zaparkowany samochód nie zablokował torowiska na Podwalu. Na Podwalu między ul. Muzealną a Renomą obowiązuje zakaz wjazdu. Tymczasem codziennie parkuje tam kilkanaście aut. - Najczęściej wjeżdżają od strony ul. Świdnickiej i zawracają na podwójnej ciągłej - mówi Sławomir Chełchowski, rzecznik straży miejskiej. Kierowcy stają między krawężnikiem a torowiskiem i wydaje im się, że skoro auto nie wystaje na szyny, to wszystko jest w porządku. - Problem w tym, że tramwaj jest szerszy niż torowisko. Potrzebuje więc więcej miejsca, by przejechać - mówi Janusz Krzeszowski z MPK. Przez bezmyślność kierowców w tym miesiącu pojazdy komunikacji miejskiej stała ponad 26 godzin. Podobnie jest na innych ulicach.

Procedura: Wściekli pasażerowie wysiadają i przepychają takie auto. Częściej trzeba jednak wezwać lawetę. I tu pojawia się problem. - Nim holownik przyjedzie na miejsce, mija czasem nawet godzina - mówi jeden z pracowników firmy, z którą miasto ma podpisaną umowę na holowanie źle zaparkowanych aut. - Skomplikowana jest procedura. Najpierw motorniczy wzywa nadzór ruchu MPK. Ten musi się przedrzeć przez korki, więc mija trochę czasu, nim dotrze na miejsce. Nadzór powiadamia straż miejską, która też nie pojawia się od razu. Patrol ocenia sytuację i powiadamia oficera dyżurnego. Ten zgłasza problem do centrum zarządzania kryzysowego (bo kierowca, gdy nie zastanie auta tam, gdzie je zaparkował, może chcieć zgłosić kradzież. Wtedy pracownik centrum dyżurujący pod numer 112 poinformuje go, że samochód jest na płatnym parkingu) i dopiero ono wzywa lawetę. Trzeba więc aż pięciu telefonów, by odholować auto. Straż miejska lub policja również muszą być na miejscu, w razie gdyby podczas holowania auto zostało uszkodzone - tłumaczy Stanisław Kosiarczyk, dyrektor miejskiego wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. - Nie wiem jednak, po co motorniczy musi wzywać nadzór ruchu MPK. Przecież on najlepiej wie, czy może przejechać. Procedury związane z wezwaniem lawety trzeba jak najszybciej uprościć, bo obecne przypominają zabawę w głuchy telefon komentuje Magda Nogaj. I kontynuuje - nie sądzę, by potrzeba było aż tylu służb, żeby stwierdzić, że torowisko jest zablokowane. Wystarczy osąd motorniczego. Nadzór ruchu MPK mógłby się skoncentrować na zorganizowaniu objazdów. Wtedy jest szansa, że pasażerowie nie pozamarzają na przystankach. Wyższe też powinny być też kary za zablokowanie torowiska.

Komentuj
Uwaga na błoto pośniegowe
31 stycznia 2010 | 0

Wszystkie drogi krajowe są przejezdne, ale na ich niektórych odcinkach może występować błoto pośniegowe - informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Błoto i cienka warstwa zajeżdżonego śniegu występuje na większości dróg na północ od linii Słubice-Wrocław-Warszawa-Augustów oraz w woj. kujawsko-pomorskim i podkarpackim. Na pozostałym obszarze nawierzchnie dróg są czarne. Na drogach krajowych pracuje 750 jednostek sprzętu odśnieżnego i przeciwko gołoledzi. Według synoptyków w najbliższych godzinach będzie pochmurno z przejaśnieniami i okresowymi opadami śniegu; na północnym wschodzie mogą być one intensywne, tam także możliwy jest silny, powodujący zamiecie i zawieje śnieżne. Temperatura od -2°C na Wybrzeżu do -7°C na południowym wschodzie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prosi kierowców o zachowanie ostrożności i dostosowanie prędkości do warunków na drodze.

Szczegółowe informacje o aktualnej sytuacji na drogach można uzyskać

w Punkcie Informacji Drogowej GDDKiA

pod nr. tel.  0-22-375-86-96  0-22-375-86-96,

a także na stronie internetowej GDDKiA

pod adresem www.gddkia.gov.pl <http:// /> w zakładce "Serwis dla kierowców".

Komentuj
Pasażerów przybyło
31 stycznia 2010 | 0

Jak donosi “Życie Warszawy” zima skłoniła część kierowców do korzystania z transportu publicznego (trudności z parkowaniem, awaryjność pojazdów itp.). Autobusy, tramwaje i pociągi pękają w szwach. – Gołym okiem widać, że od kiedy zaatakowała zima, pasażerów znacznie przybyło – mówi rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow. ZTM bazuje tylko na danych z czujników do liczenia pasażerów, które posiada tylko kilkadziesiąt z 1817 autobusów. Przyrost liczby pasażerów potwierdzają jednak codzienne obserwacje kierowców i motorniczych. Jak oblicza ZTM, w każdy dzień autobusami, tramwajami, metrem i SKM pasażerowie wykonują w Warszawie ponad 2 mln przejazdów (na jednego pasażera może przypadać kilka przejazdów).

Komentuj
Wywożenie śniegu nie ma sensu?
31 stycznia 2010 | 0

16b3fe079f28edc35c441cd969b61809a3119508

(Fot.: PD@N 328-9jm)

Służby miejskie ostrzegają, że gdy przyjdzie odwilż grożą nam podtopienia i apelują o wywożenie śniegu z miast. - To nie ma sensu i kosztuje zbyt wiele - odpowiadają samorządowcy czym informuje "Gazeta Wyborcza Trójmiasto". Zwały śniegu powiększają się od kilku tygodni. Pieniędzy na wywożenie nie mają też spółdzielnie mieszkaniowe. - W tym roku wydaliśmy już na odśnieżanie tyle co przez ostatnie trzy lata - mówi Dariusz Petrowski, prezes SM "Żabianka". - Kosztuje to nas prawie 20 tys. zł miesięcznie, a wywożenie śniegu byłoby olbrzymim dodatkowym kosztem. Dlatego, to co się da, przenosimy na należące do nas trawniki. Mieszkańcy często na własną rękę próbują sobie radzić ze śniegiem. - Chcieliśmy zapłacić za wywóz gór śniegu z osiedla Nowiec, ale zrezygnowaliśmy, gdy nam powiedziano w firmie miejskiej, że za wywrotkę trzeba zapłacić ponad dwa tysiące – mówią. W centrach także nikt nie wywozi śniegu z głównych ulic miasta, tylko pługi spychają go na boki - denerwują się mieszkańcy. Służby miejskie uważają jednak, że wywożenie śniegu nie ma sensu. - Dbamy przede wszystkim o to, by drogi były przejezdne, a śniegu nie wywozimy, bo nie ma to sensu - mówi Mieczysław Kotłowski, dyrektor Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Do tego trzeba zaangażować mnóstwo ciężkiego sprzętu: wywrotki, koparki, spychacze. To zbyt kosztowne. Jak twierdzą drogowcy, godzina wywożenia śniegu w mieście kosztuje ponad 15 tys. zł. - A my na walkę ze śniegiem tej zimy mamy dziesięć milionów, a już wydaliśmy już sześć - dodaje Kotłowski. Podobnie, jak w Trójmieście, do problemu podchodzą władze większości miast. W stolicy tylko przez cztery dni stycznia najbardziej obfitujące w opady wydano na odśnieżanie 12 mln zł, zaś w Częstochowie pierwsze trzy tygodnie stycznia kosztowały 3 mln zł. Gdyby zarządzono wywożenie śniegu, za kilka miesięcy trzeba by było szukać oszczędności na remontach dróg. Ale przykładowo w Szczecinie na wywożenie śniegu przeznaczono już 700 tys. zł. Może się jednak okazać, że samorządom przyjdzie usuwać zalegający śnieg nie bacząc na koszty. - Bo śnieg należy sukcesywnie wywozić, gdyż w przypadku nagłego ocieplenia, kanalizacja deszczowa, może nie być w stanie przyjąć, takiej ilości wody - ostrzega Ryszard Sulęta, szef działającego przy wojewodzie pomorskim Centrum Zarządzania Kryzysowego. - Apeluję do samorządów o kontrolę drożności kanalizacji deszczowej oraz o wywożenie śniegu. Szef ZDiZ uspokaja: - Monitorujemy sytuację, tam gdzie mamy kanalizację deszczową, nie będzie problemów, gdy przyjdzie odwilż kłopoty mogą pojawić się tam, gdzie kanalizacji nie ma.

Komentuj
Nieuwaga kierowcy ciężarówki
31 stycznia 2010 | 0

aa161b3080bc0c5c0bc030e1d263458755add4f1

(Fot.: PD@N 328-10)

Wypadek zdarzył się w Turcji, a całość zarejestrowała jedna z przemysłowych kamer zamontowanych przy autostradzie. Najprawdopodobniej kierowca nie zauważył, że wywrotka na jego naczepie była nie opuszczona. Dalsze wydarzenia można obejrzeć na filmie. Szczęściem w nieszczęściu jest brak śmiertelnych ofiar. Najcięższe obrażenia odniosła jedna osoba, która znajdowała się na przejściu (po lewej stronie) w momencie uderzenia.

Komentuj
Zdawalność na placu manewrowym
30 stycznia 2010 | 3

Tylko co czwarty egzamin na prawo jazdy kategorii B kończy się sukcesem. Najczęstszą przyczyną porażki są błędy popełniane na placu manewrowym. Dlaczego tak się dzieje? - Stres, stres i jeszcze raz stres – usłyszeli dziennikarze “Kuriera Lubelskiego” od osób oczekujących na egzamin. Zbigniew Stachyra, naczelnik Wydziału Egzaminowania WORD uważa, że problem leży gdzie indziej. - Mówili mi o tym sami instruktorzy. Po prostu osobie, która podczas ćwiczeń bez błędów przejedzie dwa razy plac, wydaje się, że poradzi sobie na egzaminie i od razu chce ćwiczyć w mieście. Nic bardziej mylnego. Każda godzina jazdy powinna zaczynać się od placu - mówi egzaminator. Paweł O., który zdaje egzamin po raz trzeci mówi: - Moim zdaniem, oprócz stresu duże znaczenie ma również to, że wiele ośrodków nie szkoli kursantów na toyotach, które mają sześć biegów, a na takich zdaje się egzaminy. Zakup takich samochodów to jednak duże obciążenie dla ośrodków nauki jazdy. - Dla każdej szkoły wymiana pojazdu to wydatek rzędu 50 tys. zł - podkreśla Dominik Jurek, szef Ośrodka Szkolenia Kierowców Sprinter. Oprócz pomyłek na placu manewrowym, w drugiej kolejności na drodze do wymarzonego prawka stoją błędy popełniane podczas jazdy po mieście. To przede wszystkim zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Poza tym w trakcie egzaminu adepci kierownicy wymuszają pierwszeństwo na innych pojazdach (25,4 proc. przypadków). Ogólna statystyka nie jest zadowalająca - mówi Dariusz Bogusz z Wydziału Komunikacji UM Lublin. Jego zdaniem, należałoby ją poprawić. - Tak naprawdę zdawalność na placu powinna być na poziomie od 80 do 90 proc. - uważa urzędnik.

Komentuj
Zwierzęta „wygnane” na drogi
29 stycznia 2010 | 0

Wysoki śnieg w mazurskich lasach "wygania" zwierzęta na pola, a nawet ruchliwe drogi - w biały dzień żerują m.in. lisy i orły. Pokrywa śnieżna w mazurskich lasach sięga średnio 30-40 cm, co sprawia, że wiele zwierząt ma problemy nie tylko z dokopaniem się do zasypanych roślin, ale i poruszaniem się. Zwierzęta dokarmiają leśnicy i członkowie kół łowieckich. Jednak wiele zwierząt żeruje przy drogach, i to nie tylko tych lokalnych, ale i krajowej "szesnastce" z Olsztyna na Mazury. Przy tej trasie można obserwować m.in. lisy i orły. "Te gatunki coraz częściej uważają drogi za swoje miejsca zdobywania pożywienia, czatują przy szosach na zabite przez samochody osobniki. Taki sposób zachowania się tych zwierząt sprawił, że wiele z nich nie boi się aut przez co nawet w biały dzień można obserwować lisy, które przez lata były widywane przeważnie nocą, czy orły. Niestety, część z tych zwierząt, czekając przy drogach na łup, sama staje się ofiarami" - powiedział kierownik olsztyńskiego Muzeum Przyrody Marian Szymkiewicz.

Komentuj
Ku przestrodze
29 stycznia 2010 | 0

- Boże, to bomba jakaś była? - mieszkańcy Retkini zatrzymywali się przerażeni, patrząc na pobojowisko na targowisku. A 69-letni kupiec, też wystraszony, wyjaśniał policjantom, że od lat ogrzewał jabłka gazem. Właściciel renault traffic, który jest stałym bywalcem przy pawilonie. Pojawił się tam także wczoraj. - Widziałem go wcześnie rano przy aucie - opowiada Grzegorz Kaczmarek z pobliskiego kiosku z prasą. - Jakiś czas później usłyszałem wybuch. Pomyślałem nawet, że jakieś auto uderzyło w mój kiosk. Kiedy wyjrzałem, zobaczyłem że z "renówki" wyrwało drzwi. Wokół było pełno połamanych skrzynek, a na chodniku leżała kobieta. Myślałem, że to żona właściciela auta. Ale nie. Była to 58-letnia łodzianka, która przypadkiem przechodziła chodnikiem. Gdy w renault wybuchł gaz, siła eksplozji wyszarpnęła drzwi, a te uderzyły kobietę z taką siłą, że upadła na chodnik. Policjanci informują, że trafiła do szpitala i jej obrażenia nie są poważne.Dlaczego doszło do wybuchu? 69-letni łodzianin handlujący owocami jak co dzień przyjechał na Armii Krajowej. Część towaru, głównie jabłka, zostawił w samochodzie i pojechał po resztę owoców i warzyw. - Tłumaczył nam, że aby owoce nie zmarzły, zostawił w samochodzie także trzykilogramową butlę gazu z palnikiem. Odpalił ją i szczelnie zamknął drzwi - relacjonuje podinspektor Magdalena Zielińska. - Był zszokowany. Mówił, że robił tak od lat i nigdy nic złego się nie stało. Strażacy wstępnie ocenili, że tym razem doszło do rozszczelnienia butli i gaz się ulatniał. Właściciel butli może odpowiadać za to, że naraził ludzi na utratę życia lub zdrowia.

Komentuj
O podnoszeniu tzw. świadomości komunikacyjnej
29 stycznia 2010 | 0

W szkole w Rzeplinie (gm.Żórawina) funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego KWP we Wrocławiu wraz z przedstawicielami serwisu informacyjnego “DrogiNaSzóstkę.pl” spotkali się z dziećmi klas 0-3 w ramach cyklicznie prowadzonych działań prewencyjnych pn: “Bądź widoczny na drodze”. Akcja ma na celu podnoszenie u najmłodszych tzw. świadomości komunikacyjnej. Głównym elementem spotkania było wyposażenie maluchów w kamizelki odblaskowe ufundowane przez towarzystwo ubezpieczeniowe “Amplico Life” i projekcja materiału o bezpiecznym korzystaniu z ciągów komunikacyjnych. Do szkół wiejskich dzieci bardzo często podążają drogami bez chodników i oświetlenia, przez co są narażone na potrącenia przez pojazdy. Organizatorzy podziękowali Wójtowi i dyrekcji szkoły za zaproszenie, oraz zapowiedzieli kontynuację spotkań z dziećmi w innych szkołach tej gminy. Inicjatorem tych działań jest z-ca naczelnika WRD KWP we Wrocławiu – podinspektor Zbigniew Płudowski.

Przypominamy:Prawo o ruchu drogowym stanowi, że dziecko w wieku do 15 lat, poruszające się po drodze, po zmierzchu, poza obszarem zabudowanym, jest zobowiązane używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Do tego zapisu nikogo nie trzeba przekonywać, warto jednak namówić dzieci, aby nosiły "odblaski", nawet jeśli przepisy tego nie wymagają, czyli najlepiej przez całą jesień, zimę i wczesną wiosnę, zarówno w dzień jak i po zmierzchu. Nie tylko poza obszarem zabudowanym ale wszędzie gdzie się poruszają. Zwyczaj ten powinien dotyczyć wszystkich pieszych niezależnie od wieku i obowiązujących przepisów prawa.

 

a7fc5357554317648cbd565e11cabf4a9264b80c

5e8ada128a3884662e3c15137c234d56f047f9d0

(Fot.: PD@N 328-16-17) ^ Prawidłowo noszone odblaski powinny być umieszczone w takim miejscu, aby znalazły się w polu działania świateł samochodowych i były zauważalne dla kierujących nadjeżdżających z obu kierunków (z tylu i z przodu)..

Komentuj
O zachowaniach wobec „elek”
28 stycznia 2010 | 1

Za “Gazetą Wyborczą” donosiliśmy o kolejnych policyjnych kontrolach pojazdów szkoleniowych. Akcja ma za zadanie poprawić bezpieczeństwo na drogach i zapobiec ewentualnym nieprawidłowościom związanym ze szkoleniem przyszłych kierowców. Powtarzające się akcje przynoszą pozytywne skutki. A oto kilka opinii samych zainteresowanych, szczególną uwagę zwracamy na wypowiedź Grzegorza B., wspólnie apelujemy i będziemy to robili wielokrotnie - o zmianę zachowań kierowców wobec pojazdów szkoleniowych:

 

Ap:Takich kontroli jak najwięcej, w końcu szkolenie będzie prawidłowe i wykonywane przez uprawnione szkoły

Ab: panowie Policjanci przyjrzyjcie się również egzaminacyjnym pojazdom, np. WORD Katowice i jego filie. No tak sami siebie nie będziecie karać, ale pouczenia... czemu nie

Basia Cz.: Nie do końca jest prawdziwa informacja o ilości osób w samochodzie. Poza 2 kursantami szkolonymi może też być właściciel ośrodka szkolenia oraz przedstawiciel organu nadzorującego naukę jazdy no i oczywiście instruktor - czyli łącznie 5 osób

 

Zbigniew:Panowie policjanci bądźcie konsekwentni. Ile nałożyliście mandatów karnych, kiedy egzamin został przerwany, a egzaminator wracał do WORD-u z ELKĄ na dachu???

 

Grzegorz B.: Dużo ostatnio doniesień o policyjnych akcjach zorganizowanych wobec eLek szkoleniowych. Zastanawiam się, nie negując potrzeby kontroli eLek, czy podobne akcje jest polska policja w stanie zastosować wobec reszty kierujących właśnie pod kątem zachowania wobec pojazdów nauki jazdy. W tym względzie naprawdę dużo przewinień. Sam kilkakrotnie natomiast widziałem zaniechanie (brak reakcji) pobliskiego radiowozu (prewencji co prawda, ale  nie zmienia to nic) na rażące nieprawidłowe zachowanie w stosunku do Elki. Może jakiś wspólny apel na lamach serwisu? Grzegorz B.

Piszcie do nas o tych nagannych zachowaniach wobec pojazdów szkoleniowych i egzaminacyjnych.

Otwieramy nasze łamy dla was i czekamy na konkretne przykłady, może nawet zilustrowane fotografiami.

Zróbcie swoją komórką zdjęcie i przyślijcie je.

news@prawodrogowe.pl

Komentuj
Kierowcy, uważajcie na pieszych
28 stycznia 2010 | 0

Trudne warunki na drogach, na których zalega błoto pośniegowe i rozjeżdżony śnieg - to efekt intensywnych opadów śniegu i silnego wiatru. Policja apeluje do kierowców o ostrożność i zwracanie uwagi na pieszych. Sytuacja w wielu rejonach Polski jest bardzo trudna. Padający śnieg przykrywa czasem lód, który pokrywa jezdnię, więc jest bardzo ślisko. Ograniczona jest również widoczność – powiedział Karol Jakubowski z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Zaapelował do kierowców, by jechali ostrożnie i wolniej, a także zwracali uwagę na innych użytkowników drogi, w tym pieszych. Dodał, że na razie nie odnotowano zgłoszeń o poważniejszych wypadkach drogowych. - Piesi powinni również uważać. Pamiętajmy też, że warto mieć przy sobie jakiś, nawet jeden, element odblaskowy. Bez niego kierowcy przy słabej widoczność widzą pieszego z odległości 20-30 m. Z elementem odblaskowym zwiększa się ona do nawet 120 metrów - zaznaczył Jakubowski. 

Komentuj
Bezpieczne ferie z płocką Strażą Miejską
27 stycznia 2010 | 0

Strażnicy z Zespołu Profilaktyki Straży Miejskiej w Płocku przez cały styczeń prowadzili zajęcia mające na celu przygotowanie dzieci i młodzież do bezpiecznego wypoczynku zimowego. Program spotkań realizowany w przedszkolach i szkołach podstawowych pod nazwą “Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem” miał na celu uświadomienie dzieciom, iż z pozoru beztroskie zabawy na sankach, nartach, czy łyżwach mogą być niebezpieczne, jeśli odbywać się będą w miejscach do tego nieprzeznaczonych, m.in. blisko drogi, zbiornika wodnego. Strażnicy informowali, także dzieci, do kogo mogą zwrócić się o pomoc w przypadku zaistnienia zagrożenia, a także instruowali, jak należy korzystać z numerów alarmowych. Zajęcia po raz pierwszy prowadzone były przy pomocy specjalnie w tym celu przygotowanej prezentacji multimedialnej, której narratorem był Lew Honorek przyjaciel wszystkich dzieci. Prezentacja multimedialna zawierała dużo kolorowych clipardów, adekwatnych do omawianych zagadnień. Program zajęć Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem” obejmował również zagadnienia mające na celu uświadomienie dzieciom, jakie sytuacje i zachowania stanowią zagrożenie dla ich zdrowia i życia m.in. kontakt z urządzeniami elektrycznymi, gazowymi, wodą, niebezpiecznymi przedmiotami, lekarstwami. Szczególny nacisk strażnicy położyli na kontakt z osobami obcymi oraz na uświadomienie dzieciom zagrożeń wynikających z nieumiejętnego obchodzenia się ze zwierzętami, a także niebezpieczeństwa wynikające ze złego zachowania się na drodze. Na koniec zajęć, każda klasa otrzymywała od strażników kolorowy plakat formatu A-3z radami Lwa Honorka z prośbą powieszenia go w widocznym miejscy w klasie, aby dzieci przez cały okres zimy przypominały sobie zasady bezpiecznej zabawy na dworze.

Dzięki inicjatywie Straży Miejskiej na terenie Płocka pojawiło się w rożnych częściach miasta dziewięć ulicznych bilbordów promujących “Bezpieczne ferie ze Strażą Miejską i Lwem Honorkiem”. Bilbordy uliczne mają za zadanie cały czas przypominać o podstawowych zasadach pozwalających spędzić dzieciom bezpiecznie ferie. Nie wolno nam bowiem zapominać, iż niezagospodarowany czas dzieci i młodzieży w połączeniu z brakiem nadzoru dorosłych, sprzyja powstawaniu nieszczęśliwych zdarzeń. Na bilbordach podany został adres strony internetowej Straży Miejskiej, aby płocczanie mogli korzystać ze wskazówek dotyczących bezpiecznych zimowych zabaw oraz dowiedzieć się, jakie działania podejmujemy na rzecz dzieci spędzających ferie w mieście. Z kolei przez cały okres ferii strażnicy codziennie prowadzą zajęcia w świetlicach środowiskowych, oraz klubach osiedlowych rozmawiając z dziećmi o ich bezpieczeństwie.

Głównym celem, jaki postawili sobie strażnicy miejscy z Zespołu Profilaktyki prowadzący zajęcia w świetlicach środowiskowych to nauczenie poprzez gry, zabawy, quizy oraz konkursy najmłodszych mieszkańców naszego miasta odpowiednich zasad postępowania w różnych sytuacjach. Ze starszymi dziećmi strażnicy z Zespołu Profilaktyki rozmawiają m.in. na temat obowiązującego w naszym kraju systemu prawnego i jego poszczególnych dziedzin. Tego typu spotkania to idealna okazja do zapoznania tych młodych osób z informacjami o odpowiedzialności karnej, jaka im grozi w poszczególnym wieku. To również ważna cześć edukacji każdego człowieka. Do rozmów o bezpieczeństwie z młodszymi dziećmi strażnicy wykorzystują kolorowanki obrazujące poprawne zachowanie np. na ulicy, w domu, podczas zimowej zabawy na podwórku. Dzieci dzięki temu lepiej utrwalają sobie zasady poprawnych zachowań w różnych sytuacjach. Również w każdej świetlicy środowiskowej strażnicy zostawiają duży kolorowy plakat z radami Lwa Honorka, a dzieci same wybierają miejsce, gdzie go powieszą. Warto zauważyć, iż strażnicy Zespołu Profilaktyki działania z zakresu bezpiecznego wypoczynku zimowego skierowali nie tylko w stronę dzieci, ale również w stronę młodzieży. Patrol Szkolny w okresie ferii objął kontrolą miejsca gromadzenia się dzieci i młodzieży są to: m.in. place zabaw, parki, aleje spacerowe, górki saneczkowe, lodowiska miejskie, centra handlowe.

mł. insp. Jolanta Głowacka

rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku

  fe8ea00124f7628aa3818a9ab34ccb68aeed251f

(Fot.: PD@N 328-5)

cf3a1651ff958cf3952b46de08398cbc04679efe

(Fot.: PD@N 328-6)

Komentuj
Jeszcze raz o zapalaniu auta na mrozie
26 stycznia 2010 | 0

Kolejna porada dla kierowców jeżdżących w warunkach zimowych, tym razem radzi redakcja MOTO PL: siadamy, wciskamy sprzęgło, delikatnie wrzucamy na luz i przekręcamy kluczyk tak, by zapaliły się kontrolki, ale nie silnik. Jeśli włączy się radio, dmuchawa i inne odbiorniki prądu - wyłączamy je, by nie konkurowały o prąd z rozrusznikiem. Jeśli nie włączy się nic, możemy na chwilę (ok. 10 sekund) uruchomić np. światła postojowe, by pobudzić akumulator. W dieslach zrobią to za nas świece żarowe (podgrzewają powietrze w komorze wstępnej lub bezpośrednio w komorze spalania w silniku). W tym przypadku zamiast cokolwiek włączać, wystarczy odczekać, aż zgaśnie pomarańczowa kontrolka z symbolem grzałki. Dopiero teraz przekręcamy kluczyk w pozycję Start (w wersji z "automatem" uprzednio wciskamy hamulec). Jeśli rozrusznik po chwili umilknie, a kontrolki przygasną, możemy dzwonić po taksówkę, szukać kabli rozruchowych lub zacząć wyjmować akumulator, bo na 99 proc. silnika nie da się uruchomić. Jeśli rozrusznik pracuje, lecz silnik nie zapala przez - powiedzmy - pięć sekund, trzeba odczekać dobrą chwilę i ponowić próbę. Gdy za każdym kolejnym razem rozrusznik obraca korbowodem coraz wolniej, nie ma sensu dalej męczyć akumulatora. Kiedy silnik zapali z trudem, warto ułatwić mu pracę, trzymając wciśnięty pedał sprzęgła jeszcze przez 10-15 sekund. Co prawda instruktorzy każą natychmiast wrzucać jedynkę i jechać, ale ta rada dotyczy silnika zimnego, a nie skostniałego na 20-stopniowym mrozie. My, gdy tylko obroty się wyrównają, powinniśmy puścić lewy pedał (już wcześniej "wrzuciliśmy na luz") i pozwolić, by mocno zgęstniały olej w skrzyni biegów nieco się rozgrzał (w niektórych autach z automatem dobrze jest puścić hamulec). W tym czasie dozwolone jest delikatne zwiększenie obrotów silnika benzynowego (do 1500-2000 obr/min), by nieco ograniczyć efekt ssania (w starszych silnikach dodatkowe porcje paliwa osłabiają film olejowy na cylindrach). Triumfalne przegazowywanie zimnego silnika, będące chyba próbą odreagowania stresu związanego z jego uruchomieniem, to jedna z najgłupszych, ale i niestety najczęstszych praktyk obserwowanych na ulicach i parkingach. 

Komentuj
Z zestawem głośnomówiącym też niebezpiecznie
26 stycznia 2010 | 0

Zakaz trzymania telefonów komórkowych podczas jazdy i nakaz używania zestawów głośnomówiących wcale nie zmniejszają liczby wypadków - pokazują najnowsze badania w USA. Do takich wniosków doszedł właśnie Ubezpieczeniowy Instytut Bezpieczeństwa Drogowego na podstawie badań z miasta Waszyngton, gdzie pięć lat temu wprowadzono zakaz trzymania komórek w ręku podczas jazdy. Mimo że w samym 2008 r. policja ukarała kierowców ponad 20 tys. razy, liczba wypadków spadła tylko o 5 proc. - dokładnie o tyle, ile w sąsiednich stanach Wirginia i Maryland, gdzie zakazu nie ma. Tak samo jest w Kalifornii i Nowym Jorku, gdzie liczba wypadków po wprowadzeniu zakazu nie odbiega od tej w sąsiednich stanach, w których go nie wprowadzono. Według Departamentu Transportu USA rozmowy przez telefon w czasie jazdy oraz wysyłanie SMS-ów są powodem aż 28 proc. wypadków w USA, czyli 1,4 mln stłuczek i poważnych kolizji rocznie. W sondażu aż 81 proc. Amerykanów przyznało się, że używa telefonu, trzymając go w ręce, gdy prowadzi samochód. W każdej sekundzie za dnia rozmawia lub SMS-uje za kółkiem ponad 800 tys. Amerykanów.

Komentuj
O używaniu łańcuchów śniegowych
25 stycznia 2010 | 0

Przypomnijmy w Polsce (inaczej niż w Austrii, Francji czy we Włoszech) łańcuchy śniegowe nie są obowiązkowe (możemy ich używać jedynie na drogach pokrytych śniegiem).

Łańcuchy śniegowe zazwyczaj składają się ze stalowego łańcucha nawiniętego na metalowy stelaż oraz gumowych lub metalowych napinaczy. Dzięki takiej konstrukcji montaż łańcuchów jest dość prosty. Zazwyczaj zajmuje mniej niż trzy minuty. Należy pamiętać, że łańcuchy zakładamy na koła, na które przekazywany jest napęd. W ciężkich warunkach zimowych najlepiej sprawdzają się łańcuchy rombowe (pozostawiają na śniegu ślad rombu), najgorzej zaś drabinowe (proste, poprzeczne ślady). Te ostatnie najmniej wpływają na poprawienie trakcji. Poza tym jedzie się na nich mniej komfortowo. Na rynku można spotkać także nakładki antypoślizgowe z metalowymi ćwiekami, które sprawdzają się, zwłaszcza na lodzie. Ich główną zaletą jest łat-wy montaż - do zainstalowanego na stałe adaptera wystarczy dołączyć antypoślizgowe elementy z tworzywa sztucznego. Jednak dużym minusem tego rozwiązania jest wysoka cena. Za nakładki antypoślizgowe trzeba zapłacić ok. 1500-2000 złotych. Kupując łańcuchy, powinno się zwrócić uwagę na rozmiar opony. To najważniejszy parametr, bo inaczej łańcuch może po prostu nie pasować. Zakup kompletu łańcuchów przeciwśnieżnych to wydatek rzędu 80 - 500 zł, w zależności od rozmiaru kół. Warto wybrać droższe - z blokadą łańcuszka napinającego lub samonapinające się. Unikniemy wówczas dociągania łańcuchów w chwilę po ruszeniu. Podczas jazdy na łańcuchach trzeba ograniczyć prędkość do 50 km/h. Nie należy także gwałtownie przyspieszać, hamować oraz jeździć po twardym podłożu. Konsekwencją złamania tych zasad może być zerwanie łańcucha. Trzeba przy tym pamiętać, że koło z założonym łańcuchem zachowuje się zupełnie inaczej niż w normalnych warunkach i odmiennie reaguje na manewry kierownicą.

Od 1999 roku na polskich drogach pojawiły się znaki nakazu używania łańcuchów antypoślizgowych. Po drogach oznaczonych znakiem C-18 nie można jeździć bez łańcuchów na kołach.

Łańcuchy na kołach powodują zmianę stylu prowadzenia auta. Nie przekraczajmy 50 km/h! Przyzwyczajmy się do nowej sytuacji, wypróbujmy jak działają hamulce, jak auto przyspiesza. Łańcuchy zakładamy w miejscach do tego wyznaczonych, na poboczu, zachowując szczególną ostrożność. Warto zakładać je, kiedy tylko wyczujemy taką potrzebę, a nie w momencie, gdy już wylądujemy w zaspie.

Komentuj
Seminarium bezpieczeństwa drogowego (cz. 2)
25 stycznia 2010 | 0

W dniach 12 i 13 stycznia br. odbyło się seminarium bezpieczeństwa drogowego na temat “Roli inżynierii, prawa i edukacji w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego” [relacja w poprzednim numerze NEWS-a – red.].

cf8c96a2179c9a8a12c3e84e470b04ce54665994

(Fot.: PD@N 328-24)^Organizatorem seminarium była Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. W środku - Lech Witecki – generalny dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad

2871c586650bb922267ac9ba963189a4e3195c8e

(Fot.: PD@N 328-25) ^Środowisko OSK reprezentowali: Krzysztof Szymański – prezes PFSSK oraz Zbigniew Hyży – prezes SOSK i I RP, właściciel Szkoły Jazdy “Hyży” w Bełchatowie.

Otwarcia seminarium dokonał Lech Witecki – generalny dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad. W swoim wystąpieniu podkreślił ogromny wpływ infrastruktury drogowej na poziom BRD. Wskazał szczególną rolę realizowanego systemowego programu ochrony życia i zdrowia użytkowników dróg krajowych pod nazwą “Drogi zaufania”. Nadrzędnym celem tego programu jest spadek liczby ofiar śmiertelnych do 2013 r o 75% wobec danychz 2007r. W 2009r liczba ofiar na drogach krajowych była o 30% niższa niż rokwcześniej. Zaapelował do zebranych, aby seminarium było próbą szerszego spojrzenia na brd z perspektywy działań politycznych, ekonomii i edukacji, komunikacji społecznej, prawa i jego egzekucji.

Spotkanie było okazją do wymiany poglądów pomiędzy teoretykami i praktykami z dziedziny ruchu drogowego w Polsce, ale także w Szwajcarii i Niemczech (eksperci z tych krajów byli gośćmi specjalnymi seminarium).

W wystąpieniu inauguracyjnym Radosław Stępień, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury zwrócił uwagę na szczególną rolę brd. Podkreślił, iż zachowania części kierowców wskazują na braki w wyszkoleniu. Wskazał potrzebę budowy nowych dróg - “więcej dróg, więcej BRD”. Zwrócił szczególną uwagę na problem bezpieczeństwa na drogach samorządowych, gdzie odnotowano 62,4% ogółem zabitych na drogach. W ciągach tych dróg powinno się stosować rozwiązania spowalniające ruch np. ronda czy odgięcia toru jazdy – wskazywał mówca. Minister widzi potrzebę większego zaangażowania do pracy na rzecz BRD ludzi, którzy pasjonują się ruchem drogowym i angażują w działalność społeczną.

Program seminarium zrealizowano w następujących blokach programowych:

1.Bezpieczeństwo drogowe jako problem społeczno-polityczny;

2.Rola prawa i jego egzekucji w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego;

3.Światowe kampanie bezpieczeństwa drogowego;

4.Rola inżynierii w kształtowaniu bezpieczeństwa drogowego;

5.Standaryzacja oznakowania i wyposażenia drogi.

Uczestnicy wskazywali na zagadnienia niezbędne dla poprawy brd: błędy w projektowaniu dróg; małą ilość uczelni kształcących w zakresie budowy dróg, ulic oraz inżynierii ruchu drogowego; niewłaściwe oznakowanie robót drogowych; brak środków na wprowadzenie nowoczesnej infrastruktury np. sygnalizatorów z czujnikami prędkości; niedoskonałe prawo; trudną współpracę w zakresie projektowania aktów prawnych; brak poszanowania prawa; zbyt małą ilość relacji medialnych lansujących bezpieczne zachowania na drogach; wciąż niewystarczającą edukację komunikacyjną dzieci i młodzieży, ale także kierowców; brak dostatecznych funduszy dla nadzoru drogowego, na nowoczesne wyposażenie policji czy straży gminnych; niedoskonałe procedury przy wypadkach drogowych; trudności w egzekwowaniu odszkodowań dla ofiar wypadków.

c94df69774a31a605bd24a59bb45b4339295ee1c

 

(Fot.: PD@N 328-11) ^Martin Jäggi, Komendant Policji ad, Szwajcaria

Interesujące przykłady skutecznych rozwiązań w zakresie brd zaprezentował gość ze Szwajcarii. Dla przykładu - w 1970 r. na drogach zginęło - 1800 osób, ale już w 2004 r. - 300. Działania, które doprowadziły do tak znaczącego zmniejszania ilości wypadków śmiertelnych to: podniesienie poziomu powszechnej świadomości brd; zwiększenie wymogów bezpieczeństwa - obowiązek posiadania kasku i używania pasów bezpieczeństwa; ograniczenie dozwolonej prędkości 120/80/50/30; dopuszczalnej ilość alkoholu do 0,5; wzmożona kontrola kierujących w zakresie obecności alkoholu; wprowadzenie prawa jazdy “na próbę”; konsekwentne egzekwowanie przepisów ruchu drogowego; polepszenie infrastruktury drogowej; rozwój techniki pojazdów; polepszenie struktury systemów ratowniczych. Szczególną uwagę poświęcono powszechnemu wychowaniu dzieci i młodzieży, jako przyszłych bezpiecznych użytkowników dróg. Program edukacyjny obejmuje:

·w przedszkolach - bezpieczne przechodzenie przez jezdnię;

·1 i 2 rok szkolny - pogłębianie wiedzy o przechodzeniu przez jezdnię, nauka techniki i zasad jazdy na rowerze w ruchu drogowym, ale także hulajnogi, deskorolki itp.;

·kolejny rok szkolny - przygotowanie do egzaminu na kartę rowerową i egzamin;

·starsze lata (od 13-16 roku życia) - nauka przez praktyczne przykłady, możliwość zapoznania się z sytuacjami i skutkami zdarzeń w praktyce.

Starannie przygotowano także programy szkolenia kandydatów na kierowców. Interesujące jest, iż w trakcie kursu na prawo jazdy realizowane jest obowiązkowe 8 godz. teorii z zakresu bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym i 6 godz. nauki udzielania pierwszej pomocy.

W Szwajcarii – podobnie jak w pozostałych krajach UE - w wypadkach drogowych giną przede wszystkim młodzi ludzie, zastosowano więc następujące działania, dla ochrony tej grupy uczestników ruchu drogowego:

·wyższe składki ubezpieczeniowe dla młodych kierowców;

·zastosowano tzw. czarne skrzynki w samochodach kierowców do 25 roku życia;

·wprowadzono zasadę “płać jak jeździsz” (system wyższych opłat w zależności od warunków używania pojazdu np. jeżeli jazdy odbywają się w większości nocą);

·w ramach systemu szkolenia kierowców zastosowano trwający 3 lata okres próbny (dwa wykroczenia w okresie próbnym oznaczają konieczność ponownego szkolenia);

·ograniczono obowiązujące na drogach i autostradach prędkości:30 km/godz. strefa zamieszkania, 50 teren zabudowany, 80 poza terenem zabudowanym, 120 autostrady;

·szczegółowe informacje z wypadków są wykorzystywane w procesie szkolenia;

·egzamin przeprowadzony również na autostradzie

·zwiększono nadzór nad ruchem drogowym (większa ilość kontroli, policję wyposażono m.in. w kamery, skanery laserowe, skalibrowane kamery itp.).

W referatach poruszano zagadnienie wypadków z udziałem pieszych. W Polsce ruch pieszych stanowi duży problem. W Zürichu nie ma ofiar pieszych (!). Sukces osiągnięto poprzez skuteczne rozwiązania, jak na przykład działającą zasadę, że pieszy daje znać, że chce wyjść na przejście.

677144e4a429ede5c3fe81b718688dad9c12d600

(Fot.: PD@N 328-26) ^Organizatorzy w ramach konferencji zorganizowali wystawę dokonań państw UE w zakresie Brd [relacja w następnym numerze PRAWA DROGOWEGO @ NEWS – red.]

Opracował: Krzysztof Szymański

ps.: posiadamy materiały z konferencji w wersji książkowej. Jeżeli uda nam się uzyskać w wersji elektronicznej przekażemy do wykorzystania w procesie szkolenia w OSK.

Komentuj

Ogłoszenia

Spełniają normy, mają certyfikat
31 stycznia 2010 | 0

6263bfcf75843732fd6faea4514cfc56ec00d1d9

(Fot.: PD@N 329-13)

Toruńskie Centrum Szkolenia MAJER od czerwca 2009 r. posiada certyfikat ISO 9001-2009

Polityka  Jakości  ISO 9001 w Centrum Szkolenia Majer:

·Świadczenie najwyższej jakości usług szkoleniowych.

·Ciągła poprawa jakości szkolenia.

·Zatrudnienie personelu o wysokich kwalifikacjach.

·Regularne poszerzanie wiedzy i kwalifikacji personelu.

·Wykorzystywanie w procesie nauczania najnowszych środków dydaktycznych.

·Ciągłe inwestowanie w strukturę ośrodka.

·Badanie poziomu zadowolenia wśród naszych klientów.

·Ciągłe doskonalenie Systemu Zarządzania Jakości.

Centrum Szkolenia MAJER Jerzy Stefan MARKS

Placówka Kształcenia Ustawicznego

87-100 Torun; ul. Żwirki i Wigury 28

tel. 56 654 3344

e-mail:mailto:as@asmajer.pl

http://www.asmajer.pl

BOK  czynne od pn-pt w godz.12.00 do 18.00 w soboty od godz.9.00 do 12.00

Komentuj
Z okazji 20.lecia Grupy IMAGE (6)
31 stycznia 2010 | 0

Wydawnictwo Grupa IMAGE w 2009 r. obchodziło swój jubileusz. Minęło 20 lat od chwili wpisania oficyny do rejestru. Poniżej kolejne listy gratulacyjne z tej okazji:

667c0056ebd8e171113c2a30eee6709aee551c1a

(Fot.: PD@N 329-20)

9471712bebcd7add4443e21608f9a2696977a841

(Fot.: PD@N 329-21)

Komentuj
Zmiana terminu szkolenia instruktorów
31 stycznia 2010 | 0

3097c36fa9acd783f5f2f4ceaf94b5a837359ad4

(Fot.: PD@N 328-27)

Szkoła Instruktorów działająca razem z ODTJ Rajder w Toruniu

uprzejmie informuje,

że przesunięty został termin najbliższego szkolenia

przygotowanego dla kandydatów na instruktorów techniki jazdy w Toruniu.

Szkolenie pierwotnie miało się odbyć w terminie od 12 do 14 lutego 2010. Ze względów związanych z panującą aurą termin został przesunięty przez organizatorów i szkolenie odbędzie się w terminie od 26 do 28 lutego 2010 roku na obiekcie Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy "Rajder" w Toruniu.

Obecnie prowadzone są jeszcze zapisy na ostatnie wolne miejsca.

Wydział Infrastruktury Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy poinformował, że w marcu 2010 roku na obiekcie Toruńskiej Akademii Jazdy odbędzie się pierwszy w Polsce egzamin państwowy dla kandydatów na instruktorów techniki jazdy kategorii B, C, C+E oraz D. Jednocześnie warto podkreślić, że egzamin będzie prowadzony na tym samym obiekcie na którym odbywa się szkolenie prowadzone przez Szkołę Instruktorów i ODTJ "Rajder".
Na potrzeby szkolenie organizatorzy przygotowani m.in. skrypt dla instruktorów techniki jazdy zawierający bazę wiedzy teoretycznej niezbędną do solidnego przygotowania się do egzaminu państwowego oraz trzy intensywne dni zajęć, z czego sobota i niedziela są dniami w większej części poświęconymi szkoleniu praktycznemu. Warto zaznaczyć, że szkolenie jest prowadzone przy wykorzystaniu nowoczesnego sprzętu dostarczonego przez organizatorów szkolenia.

mgr inż. Marcin Kukawka HigH - Szkoła Jazdy
ul. Chwaliszewo 76, 61-104 Poznań
ul. Rzeźnicka 1, 62-200 Gniezno
www.high.com.pl
Szkoła Instruktorów
www.szkolainstruktorow.pl

Komentuj
U nas ogłaszasz się bezpłatnie
1 lutego 2010 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@prawodrogowe.pl

Komentuj