1 lipca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 349-6)
W życie wchodzi nowelizacja kodeksu karnego, przewidująca dla nietrzeźwego kierowcę, który spowodował wypadek śmiertelny lub taki, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, utratę prawa jazdy nawet na całe życie.
Nowelizacja nakłada na sąd obowiązek dożywotniego zabrania prawa jazdy kierowcy, który w momencie spowodowania katastrofy w ruchu, lub wypadku, którego następstwem jest śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu człowieka, był pod wpływem alkoholu, lub innego środka odurzającego. To samo grozi pijanym kierowcom, którzy zbiegli z miejsca wypadku. Kiedy w grę wchodzą okoliczności łagodzące Istnieje jednak możliwość złagodzenia kary, jeżeli zachodzi wyjątkowy wypadek uzasadniony szczególnymi okolicznościami. Zaostrzone kary spotkają także recydywistów. Do tej pory ponownie przyłapany na jeździe pod wpływem alkoholu lub narkotyków kierowca mógł liczyć się z grzywną, ograniczeniem wolności lub więzieniem do dwóch lat. Nowelizacja kodeksu karnego nakłada na sędziów obowiązek orzekania w takich sytuacjach kar od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Ale i w tym przypadku daje możliwość złagodzenia wyroku. Opinie:
-Według Marka Konkolewskiego z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji ta nowelizacja kodeksu karnego to duży krok naprzód w walce z plagą pijanych kierowców. - Kara musi być dolegliwa, pijani kierowcy muszą poczuć, jak bardzo nie opłaca się postępować wbrew prawu. Szczególnie recydywiści - oni nie mogą mieć taryfy ulgowej - mówi. Konkolewski wspomina, że jako egzaminator na prawo jazdy spotkał się z wieloma osobami, które zdawały egzamin ponownie, ponieważ zostały przyłapane na jeździe po pijaku. - Wstydzą się tego i mówią, że nigdy więcej nie popełnią takiego błędu. Wielu jednak w podobnej sytuacji zamiast żałować, ponownie siada za kierownicą "na podwójnym gazie", licząc, że się uda. Konkolewski ma nadzieję, że zaostrzenie przepisów dotyczących pijanych kierowców będzie skutecznie odstraszać. Uważa jednak, że to tylko połowa sukcesu. - Równie ważna jest zmiana świadomości, bo w Polsce wciąż funkcjonuje społeczne przyzwolenie na jazdę "po kielichu". - Jestem realistą. Zmiana prawa to nie jest antidotum na cały problem. - mówi.
-Lubelskie należy do krajowej czołówki w niechlubnej statystyce pijanych kierowców. Sporo z nich lekceważy sądowe zakazy. Surowsze kary powinny ich odstraszyć od takich zachowań – mówi podinspektor Sławomir Góźdź, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
-Innego zdania jest Janusz Popiel, szef Stowarzyszenia Pomocy Osobom Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych. – Po raz kolejny funduje się nam zaostrzenie kar, które i tak już są dość dotkliwe. A nikt nie przedstawia rozwiązań systemowych. Bo rzecz leży w świadomości, w społecznym przyzwoleniu na jazdę po pijanemu – mówi Janusz Popiel.
-Te zmiany nie poprawią sytuacji.– Wydaje mi się, że wiele osób po wypiciu kilku głębszych myślenie odkłada na bok. A wtedy nie pomogą nawet najostrzejsze kary - dodaje Grzegorz Gorczyca z Automobilklubu Chełmskiego.
-Na to, że skazani za jazdę po pijanemu mają w nosie przepisy, zwraca też uwagę Marek Leciaho, naczelnik wydziału ruchu drogowego w koszalińskiej komendzie.- Na głupotę nie ma recepty - komentuje. - Nawet dziś, przed chwilą, zatrzymaliśmy kierowcę, który prowadził mimo zakazu sądowego, który dostał na 10 lat, do 2017 roku. Tym razem był trzeźwy. Za takie sprawy należałoby zaostrzyć kary. Obecnie za niestosowanie się do postanowienia sądowego grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku.
Komentuj →
1 lipca 2010 |
1
Narusza prawo nie tylko parkowanie samochodu na jezdni, ale też na chodniku - jeśli znak drogowy “zakaz zatrzymywania” nie precyzuje, że nie dotyczy on chodnika - potwierdził Sąd Najwyższy. Tym wyrokiem uchylił on wyrok uniewinniający w tej sprawie i przypomniał, że znak drogowy “zakaz zatrzymywania” - jeżeli nie ma pod nim tabliczki “nie dotyczy chodnika” - obowiązuje zarówno na jezdni, jak i na chodniku, nawet jeśli ten jest wystarczająco szeroki. - Hierarchia prawna jest taka: najpierw kierujący ruchem, potem sygnalizacja świetlna, potem znak drogowy, a na końcu przepis - przypomniał sędzia Józef Iwulski. - Kiedyś znaki drogowe obowiązywały tylko na jezdni, a obecnie obowiązują na drodze. A droga to jezdnia plus chodnik - podkreślił, a zarazem przypomniał o dokonanej kilka lat temu nowelizacji prawa o ruchu drogowym. Orzeczenie zapadło w sprawie sędzi Katarzyny G. z Gdańska, która parkowała przed siedzibą sądu w tym mieście, stawiając samochód na chodniku. Chodnik ma tam około 5 metrów szerokości, więc nawet parkując na nim pojazd pozostawało przepisowe 1,5 metra dla pieszych. Szkopuł w tym, że na tym odcinku ustawiono znak drogowy "zakaz zatrzymywania". Okolica siedziby gdańskich sądów nie mieści się w strefie płatnego parkowania i trudno tam o wolną przestrzeń na wyznaczonych miejscach parkingowych - stąd wielu kierowców wykorzystuje szeroki chodnik, a strażnicy miejscy karzą ich mandatami za wykroczenie. W styczniu Sąd Apelacyjny w Gdańsku uniewinnił sędzię G. od tego zarzutu uznając, że przepis Prawa o ruchu drogowym pozwala parkować na chodniku - o ile pozostawi się 1,5 metra na ruch pieszych.
Podobną sprawą zajmował się w 2004 i 2005 r. Trybunał Konstytucyjny, który potwierdził zgodność z Konstytucją takiej regulacji. Z tych przyczyn gdański sąd ponownie ma zbadać sprawę sędzi Katarzyny G., której grozi kara od upomnienia do wydalenia z zawodu. Poprzednim razem, gdy sędzia została uniewinniona, rzecznik dyscyplinarny wnosił o karę dyscyplinarną upomnienia. Sprawa może jeszcze zostać uznana za przypadek mniejszej wagi.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
4

(Fot.: PD@N 349-14)
Przybywa skarg na przebieg egzaminów na prawo jazdy - donosi dziennik “Nowości”. Kursanci wygrywają rzadko, ale zdarza się i tak, że egzamin powtórzony jest na koszt WORD-u, a egzaminator obrywa za błędy po kieszeni. Kiedyś złożenie skargi na przebieg egzaminu czy zachowanie egzaminatora było ewenementem. - Ludzie bali się, że jeśli się poskarżą, to egzamin zdadzą co najwyżej w innym województwie. Dziś jest inaczej. Skargi traktujemy normalnie, bez emocji. Na pewno nikt się na nikim nie odgrywa - zapewnia Marek Staszczyk, dyrektor WORD-u w Toruniu. - Rośnie świadomość prawna mieszkańców. Coraz częściej też skarżą się na nas marszałkowi województwa, wykorzystując pomoc prawników. W 2008 roku skarg na WORD-y w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku było 29. W zeszłym roku - już 51. Urząd Marszałkowski uznał, że unieważnić i powtórzyć na koszt ośrodków należy 21 egzaminów. Najwięcej, bo trzynaście, w Bydgoszczy. W Toruniu - sześć. Co trzecia powtórka wynika z powodów technicznych. Bo sprzęt nagrywający egzamin, który miał pomagać przy rozstrzyganiu sytuacji spornych, zawodzi. - Dziury w drogach powodowały wstrząsy i szwankowało rejestrowanie obrazu lub dźwięku. W takiej sytuacji skarżący się kursant zawsze jest na wygranej pozycji. Wystarczy, że brakuje trzech minut nagrania, nawet samego dźwięku i egzamin trzeba unieważnić. A potem powtórzyć na koszt ośrodka - przyznaje Marek Wlekliński, egzaminator nadzorujący z WORD-u w Bydgoszczy. Co się dzieje, gdy stwierdzony zostaje błąd egzaminatora? - Nie mamy możliwości odwołania się. Decyzja Urzędu Marszałkowskiego jest ostateczna. Z takim egzaminatorem zostaje przeprowadzona rozmowa i odczuwa błąd finansowo.
Komentuj →
28 czerwca 2010 |
0
Choć kandydatka na kierowcę zdała egzamin praktyczny na prawo jazdy, to musi poczekać na wyniki śledztwa prowadzonego przez prokuraturę. Dyrekcja Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zamościu uważa, że egzaminator zbagatelizował popełnione przez nią błędy podczas jazdy po mieście.Nieprawidłowości wychwycono podczas kontroli wewnętrznej - informuje “Dziennik Wschodni”. I dalej czytamy: - Według nas mogło dojść do naruszenia procedury egzaminu, dlatego przekazaliśmy nagranie z kamery do Urzędu Marszałkowskiego i powiadomiliśmy prokuraturę - mówi Janusz Szatkowski, dyrektor WORD w Zamościu, który ukarał już podległego mu egzaminatora naganą. Wiadomo, że kobieta, która podchodziła do egzaminu, mieszka poza Zamościem. Poradziła sobie z częścią egzaminu praktycznego na placu, ale podczas jazdy po mieście - jak wynika z zapisu monitoringu - popełniła za dużo błędów. - Zakwestionowano prawidłowość decyzji egzaminatora (zarzutu egzaminatorowi jeszcze nie postawiono - red.) - informuje Romuald Sitarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Prokuratura Rejonowa w Zamościu prowadzi postępowanie w kierunku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. A także działania na szkodę interesu publicznego oraz poświadczenia nieprawdy. Grozi za to do 5 lat więzienia.
Komentuj →
28 czerwca 2010 |
10

(Fot.: PD@N 349-4©jm)
Tydzień wcześniej opisaliśmy sytuację perypetie właścicielki kabrioletu służącego do nauki. Już kilkakrotnie straciła dowód rejestracyjny za brak ogrzewanej tylnej szyby, czyli szyby, której w tym pojeździe nie ma, ale takiej wymagają przepisy dotyczące pojazdów szkoleniowych. Ministerstwo nie przewidziało takiej sytuacji. - Pojazd jak zwykle sprawdzany jest w wojewódzkiej stacji kontroli pojazdów. Wszystko było w porządku. Do szyby nie było zastrzeżeń, bo specjaliści uznali, że auto jako kabriolet po prostu nie jest w nią wyposażone. Przepisy nie mówią jednak wyraźnie, jak postępować w przypadku wyjątkowych na naszych drogach kabrioletów.- Faktycznie, przepis jest dość nieszczęśliwy i zostawia pole do niepotrzebnych interpretacji - mówi Marek Parniewicz, naczelnik wydziału kontroli ruchu drogowego KMP w Olsztynie. - Wydaje mi się, że ustawodawca miał na myśli to, żeby była większa widoczność. I to szczególnie dla osoby, która prowadzi to szkolenie. Jeżeli tej szyby nie ma, to nie widzę problemów - komentuje Kazimierz Królczyk z Wojewódzkiej Stacji Kontroli Pojazdów w Olsztynie. Olsztyńscy policjanci problem wciąż widzą. Powtarzają: prawo jest prawem. - Ta szyba, nawet jeżeli nie ma tej szyby, powinna stać chociaż na stojaku z tyłu, nawet jeżeli nie ma dachu. Jak dokładnie taka konstrukcja miałaby wyglądać nie wiedzą ani policjanci, ani autor przepisów - resort infrastruktury. Rzecznik ministerstwa zapewnił tylko, że dokładnie przyjrzy się kontrowersyjnemu przepisowi. Właścicielka kabrioletu tymczasem w aucie zainstalowała plastikowe okno, na które rurą z nagrzewnicy płynie ciepłe powietrze. - Jest to chyba pierwszy samochód w Polsce typu kabrio, który ma ogrzewaną tylną szybę - mówi. A oto co mówią nasi Czytelnicy:
Henryk: ,,powinien mieć tylną szybę o g r z e w a n ą,, Istota przepisu dotyczy szyby - ogrzewanej, a nie szyby jako takiej! Czyli łopatą do głowy - jeżeli szyba jest, winna mieć układ grzewczy! To jest policyjny mobbing, wobec instruktorki i jej autka! Tym bardziej, że to trzeci przypadek! Od interpretacji prawa są... prawnicy, a policjanci od jego... przestrzegania!
Tomasz M.: to nie wszystko, a co z rozporządzeniem w sprawie rejestracji i oznakowania pojazdów gdzie jest zapisane, że pojazd do nauki jazdy... ma być oznaczony literą "L" znajdującą się na DACHU???
Wojciech Sz.: Oczywiście błąd popełnił DIAGNOSTA, który wydał orzeczenie o przystosowaniu tego auta do SZKOLENIA i Egzaminowania Kandydatów na Kierowców. Żenujący jest poziom wiedzy i znajomości obowiązujących podstawowych przepisów regulujących funkcjonowanie OSK. Przykro to stwierdzić, ale Ta Pani i diagnosta powinna raczej zmienić zawód. Premia dla Policji.
ps. Zupełnie inną rzeczą jest sens tego przepisu-tak jak wiele innych podobnych lecz obowiązujących.
Z poważaniem.
T.M.: "... W tym roku już trzykrotnie zatrzymywali dowód rejestracyjny tego auta..."
1. Instruktorka - na dodatkowe szkolenie.
2. Diagnosta - na dodatkowe szkolenie.
3. Pan(i) Naczelnik wydziału komunikacji - jak przebiega kontrola OSK i Stacji Kontroli pojazdów.
4. Panowie (Panie) z Ruchu Drogowego - może by tak odwiedzić i co najmniej pouczyć DIAGNOSTĘ?? Sprawa jest prosta - ma być ogrzewana tylna szyba!
Dario: Popieram pana Wojciecha, właścicielka i diagnosta do zamiatania ulicy, szkoła jazdy ma uczyć a nie szpanować.
Mariusz: Pan Wojciech ma racje. Taki pojazd nie powinien być w ogóle zarejestrowany jako pojazd do nauki jazdy.
T.M.: Jeszcze info dla Pana Tomasza M. Tablica "L" ma być widoczna z przodu i z tyłu pojazdu, nie koniecznie na dachu. - przykład pojazdy ciężarowe.
Komentuj →
3 lipca 2010 |
4

(Fot.: PD@N 349-12)
W “Dzienniku Łódzkim” czytamy: “Egzaminatorzy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi upatrzyli sobie miejsce, gdzie zabierają kandydatów na kierowców. To ul. Wioślarska na Retkini. Tam zlecają wykonanie parkowania skośnego. Twierdzą, że mają do tego prawo. Jednak według instruktorów nauki jazdy - egzaminatorzy łamią przepisy, bo na ul. Wioślarskiej nie ma znaku o parkowaniu skośnym i kursanci powinni parkować równolegle do jezdni”. W połowie lipca odbędzie się spotkanie w tej sprawie. Jednak do tego czasu egzaminy będą się tam odbywać i kursanci będą wprowadzani w błąd - podkreśla Zbigniew Popławski, właściciel szkoły jazdy z Łodzi. Jak się dowiadujemy z dalszej relacji dziennika - Łukasz Kucharski, p.o. dyrektor WORD, uważa zarzuty autoszkół za niezasadne. - Oznakowanie o parkowaniu skośnym znajduje się np. w strefie podwyższonego ruchu, np. w centrum miasta. Biało-szare tablice informują o tym, jak należy zaparkować. Na ul. Wioślarskiej, w miejscu gdzie są przede wszystkim bloki mieszkalne, nie ma takiej potrzeby - mówi Kucharski. - Parkowanie przy ul. Wioślarskiej traktujemy jak parkowanie w zatoczce - dodaje Janusz Dudek, egzaminator nadzorujący w łódzkim WORD. Zastrzega jednak, że nie ma w kodeksie drogowym definicji tzw. zatoczki. - Poza tym parkowanie skośne jest tam jak najbardziej zasadne, bo w ten sposób kierowca maksymalnie wykorzystuje powierzchnię drogi, do czego obliguje kierowców kodeks drogowy. W przypadku parkowania równoległego można postawić 5 aut, a w przypadku skośnego - nawet kilkanaście. Aleksandra Kaczorowska z Zarządu Dróg i Transportu informuje jednak, że w przypadku ul. Wioślarskiej nie ma mowy o żadnej zatoczce. - Poza tym na ulicy nie ma wyznaczonych miejsc parkingowych. A według przepisów, jeśli nie ma wyznaczonych miejsc, to należy parkować równolegle, a nie skośnie.
Redakcja dziennika radzi kandydatom na kierowców: nie można bezmyślnie słuchać egzaminatora. Jeśli kursant ma wątpliwości co do polecenia egzaminatora, natychmiast powinien mu to powiedzieć i odmówić wykonania manewru. Zdarzają się sytuacje, kiedy egzaminator wydając polecenie sprawdza wiedzę kandydata na kierowcę. Sprawdza np. czy kursant rozumie sytuację na drodze, a nie tylko bezmyślnie wykonuje kolejne zadania.
Ciekawi jesteśmy wyniku zaplanowanego spotkania instruktorów i egzaminatorów.
Komentuj →
2 lipca 2010 |
0
W Dzienniku Urzędowym UE opublikowano Rozporządzenie Komisji (UE) nr 581/2010 z dnia 1 lipca 2010 r. w sprawie maksymalnych okresów na wczytanie odpowiednich danych z jednostek pojazdowych oraz kart kierowców. Rozporządzenie ustanawia maksymalne okresy na wczytanie odpowiednich danych z jednostki pojazdowej i karty kierowcy do celów art. 10 ust. 5 lit. a) ppkt (i) rozporządzenia (WE) nr 561/2006. “Odpowiednie dane” oznaczają wszelkie dane zarejestrowane przez tachograf cyfrowy oprócz szczegółowych danych dotyczących prędkości. Maksymalny okres na wczytanie odpowiednich danych nie przekracza: a) 90 dni w przypadku danych z jednostki pojazdowej; b) 28 dni w przypadku danych z karty kierowcy. Odpowiednie dane należy wczytywać w sposób zapobiegający ich utracie - ustala ustawodawca.
Komentuj →
2 lipca 2010 |
0
17-letniego Cezarego M. zatrzymano pijanego za kierownicą, nadto jechał bez uprawnień, chłopak dopiero robił kurs na prawo jazdy. Pijany 17-latek prowadził pojazd, zabierając do auta dwóch starszych - również nietrzeźwych - pasażerów. Jechali dokupić mocniejszych trunków. Właściciel samochodu - 36-letni Andrzej P. - nie czuł się na siłach, wspólnie zdecydowali, że pojedzie ten najbardziej trzeźwy, czyli najmłodszy w towarzystwie Cezary M. Podczas kontroli drogowej okazało się, że kierowca jest nie tylko pijany, ale nie ma też uprawnień do prowadzenia pojazdów. Chłopak wyjaśnił, że dopiero uczęszcza na kurs. Cezarego M. czeka wyrok za jazdę po pijanemu - dobrowolnie zgodził się na 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata i dwuletni zakaz siadania za kierownicą. Musi też zapłacić 500 zł mandatu za to, że prowadził auto bez uprawnień. Konsekwencje poniósł też właściciel fiata punto Andrzej P. Dostał mandat w wysokości 300 zł za to, że pozwolił ruszyć w drogę młodzieńcowi bez prawa jazdy.
Komentuj →
1 lipca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 349-13)
RZESZÓW. Policjanci, straż pożarna, ambulans pogotowia ratunkowego i kilkadziesiąt zdenerwowanych osób przed bramą WORD, to efekt alarmu bombowego. Do sekretariatu WORD w Rzeszowie dzwoni osoba mówiąc krótko: - W budynku jest bomba. To nie jest żart. Zawiadomiono policję, zarządzono ewakuację. Na miejscu zjawili się policjanci z grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego Komendy Miejskiej Policji, wozy strażackie oraz karetka. Jednocześnie policjanci poszukiwali osoby, która zadzwoniła do WORD. - Poniesie ogromne koszty m.in. związane z kosztami akcji oraz ewakuacji budynku - mówi rzecznik. Policja nie znalazła w budynku WORD żadnego ładunku wybuchowego. 6-7 tys. zł - kosztuje akcja policyjna podczas alarmu. 100 proc. - tyle wynosi wykrywalność żartownisiów bombowych. Kara za fałszywy alarm bombowy - 1500 zł lub 30 dni aresztu. W przypadku narażenia życia i zdrowia ludzi kary są surowsze. Żartowniś może być także obciążony kosztami policyjnej akcji. Pozostaje jeszcze sprawa strat kandydatów na kierowców, którzy oczekiwali pod bramami ośrodka egzaminowania.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Dwuletni chłopiec siedział w szczelnie zamkniętym samochodzie. W tym czasie na dworze panował 30-stopniowy upał. Taki los zgotowała dziecku 50-letnia babcia. Kobieta zostawiła daewoo matiza na parkingu przed supermarketem. Auto stało w słońcu. - Płaczące dziecko zauważył przypadkowy przechodzień. On też zawiadomił policję - relacjonuje mł. asp. Marek Niedbalski z KPP w Rykach. Uwolnione przez funkcjonariuszy dziecko trafiło do pogotowia. Na szczęście nic mu się nie stało. Odnaleziona babcia tłumaczyła, że kiedy zostawiała samochód na parkingu, wnuczek spał, a ona nie mogła go obudzić - mówi Marek Niedbalski. - Teraz może odpowiadać za nieumyślne narażenie dziecka na utratę życia lub zdrowia - dodaje, grozi jej nawet rok więzienia.
Specjaliści przestrzegają przed skutkami upałów. - Pozostawianie dziecka w samochodzie w upał to skrajna nieodpowiedzialność. Nie można dopuszczać do takich sytuacji - mówi Agnieszka Osińska ze Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Radzi też, jak postępować z pociechami. - W upał najlepiej nie wychodzić z dziećmi na słońce. W godzinach od 12 do 17 trzeba ograniczać spacery do minimum.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Praska prokuratura postawiła zarzut mężczyźnie, który spowodował wypadek na Białołęce. Zginęła w nim niespełna dwuletnia dziewczynka. Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku pod wpływem narkotyków. W pobliżu skrzyżowania Aluzyjnej z Mikołaja Trąby. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem, kiedy wyprzedzał inny samochód, doszło do zderzenia. Auto, które wyprzedzało wpadło na chodnik i uderzyło w wózek dziecięcy. Dziewczynki nie udało się uratować. - Sprawca wypadku przyznał się do winy. W jego moczu stwierdzono ślady opiatów - powiedziała w rozmowie z portalem TVN Warszawa - Renata Mazur, rzecznik praskiej Prokuratury Okręgowej. - Będą wykonane szczegółowe badania toksykologiczne - dodaje rzecznik. - Wobec mężczyzny prokurator zastosował dozór policyjny i ma się meldować trzy razy w tygodniu na komendzie.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko matce, która podejrzana jest o sfałszowanie podpisu córki na prawie jazdy. Kobieta przyszła do łódzkiego wydziału komunikacji odebrać dokument swojej - przebywającej za granicą - 24-letniej córki. Jak stwierdziła zdumiona - na dokumencie znalazła się fotografia obcej osoby. Odkrycie - jak relacjonuje “Dziennik Łódzki” - na równe nogi postawiło urzędników całego wydziału komunikacji. Rajmund Kądziela, zastępca dyrektora Wydziału Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów Urzędu Miasta w Łodzi, miał swoją teorię wyjaśniającą to, jak zdjęcie obcej osoby znalazło w dokumencie córki łodzianki: - Przypuszczam, że ktoś podstawiony zdał egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego - mówił wtedy Kądziela. I skierował sprawę do prokuratury. Natomiast kierownictwo łódzkiego WORD podejrzewało, że urzędnicy wydziału komunikacji mają bałagan w dokumentach i omyłkowo zamienili zdjęcia dwóch kursantek. Śledztwo ruszyło. Główny wątek sprawy nie został jednak potwierdzony. Prokuratura nie zebrała dowodów, czy do egzaminu podeszła podstawiona osoba. Ale... - W wyniku śledztwa zarzuty usłyszała matka dziewczyny. - Okazało się, że podrobiła podpis swojej córki - mówi nam Katarzyna Marzec, szefowa prokuratury Łódź-Bałuty. Efekt sprawy z podmienionym zdjęciem jest taki, że nie urzędnikom, a kobiecie grozi teraz do pięciu lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Około 80 osób ze Stowarzyszenia Transportowców Ziemi Łódzkiej w Brukseli protestowało przed Parlamentem Europejskim przeciwko decyzji urzędów skarbowych, nakazujących im zwrot podatku VAT od paliwa kupionego w latach 2004-2007.Ich zdaniem, decyzje urzędów skarbowych są niesprawiedliwe oraz niezgodne z prawem i doprowadzają ich firmy do bankructwa. - Prostujemy przeciwko decyzji urzędów skarbowych, które nas krzywdzą. Możliwości, jakie tutaj mogliśmy wykorzystać w Polsce, już wykorzystaliśmy i dlatego jedziemy do Brukseli, aby przedstawić nasze problemy - powiedział PAP prezes Stowarzyszenia Piotr Karasiński. Izba Skarbowa w Łodzi przypomina, że organy podatkowe na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału stoją na stanowisku, że podatnicy nie mieli prawa do odliczenia podatku naliczonego, wynikającego z faktur zakupu towaru. Sprawa dotyczy 100 podmiotów; w ich sprawach prowadzonych jest lub było ok. 300 postępowań. Część z nich nadal znajduje się w urzędach skarbowych; niektóre badane są w trybie odwoławczym przez Izbę Skarbową w Łodzi. Kilka spraw trafiło już do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Według rzeczniczki Izby Skarbowej w Łodzi Agnieszki Pawlak WSA wydał kilka wyroków, w których przyznał rację organom podatkowym. - W związku z tymi orzeczeniami nadal kontynuujemy nasze postępowania wobec transportowców - dodała. Zapewniła, że organy skarbowe nie naruszają przepisów o swobodzie działalności gospodarczej. Transportowcy złożyli skargę na urzędy skarbowe w Komisji Europejskiej. Zapowiadają, że będą dochodzić sprawiedliwości także w Strasburgu w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Pijany kierowca Dariusz C (1,3 promila alkoholu). zabił pod Proszowicami dwóch nastolatków, trzeciego ranił - wyrok dwa lata więzienia. W jego rodzinnej wsi zbierane są podpisy poparcia dla sąsiada (184 podpisy w tym sołtysa). We wsiach, skąd pochodzą zabici, mieszkańcy odgrażają się zaś, że nie odpuszczą kierowcy. - Za zabicie psa jest wyższa kara - argumentują. - Dwa lata za śmierć nastolatków? - mieszkańcy Stogniowic są w szoku. - Tylko siadać po pijaku za kółko i jechać. To przyzwolenie dla kolejnych pijaków - uważa oburzona sklepowa. Inni są bardziej radykalni. - Jak się u nas pojawi, to przetrącimy mu ręce, by więcej nie wsiadł do żadnego auta - odgrażają się. Kierowca przyznał się do winy. Biegły wypowiedział się, że częściowo to dzieci przyczyniły się do wypadku, bo szły po niewłaściwej stronie jezdni. Sprawcę sąd wypuścił na wolność, bo wyrok nie jest prawomocny. Żonaty, ojciec trójki dzieci, niekarany, pracował jako kierowca i rozwoził butle z gazem. - Prawo jazdy mam od 20 lat, a sąd na 5 lat zakazał mi prowadzenia pojazdów, więc będę musiał zmienić zawód - mówi. Sprawca napisał list do rodziców nieżyjących chłopców: "Nie ma takiej pokuty, która byłaby równa śmierci dziecka. Jeszcze raz z głębi serca przepraszam" - napisał skazany. - Co mi po liście, gdy przez niego nie mam syna. On może jest dobrym ojcem, mężem, ale powinien pomyśleć o innych, a potem o swojej rodzinie, zanim po pijaku wsiadł do auta - dodaje kobieta. Dariusz C. mówi, że nie chce wracać za kratki, ale liczy się z tym, że wyrok może być surowszy. Tym bardziej że prokuratura zapowiada apelację. Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Nowej Huty oskarżyciel domagał się 6 lat więzienia i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów dla Dariusza C.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Dwaj mężczyźni w wieku od 28 do 29 lat i 24-letnia kobieta zniszczyli tabliczki informujące o miejscach parkingowych dla osób niepełnosprawnych przy ulicy Metalowej w Olsztynie. Właściciel zniszczonych znaków, straty wycenił na kwotę 900 złotych. Cała trójka była pijana. 24-letnia Ilona M. i 29-letni Marcin M. mieli w organizmie ponad 2 promile alkoholu, natomiast ich 28-letni kolega, Łukasz P. ponad 1,5 promila. Sprawcy noc spędzili w policyjne celi, gdy wytrzeźwieją odpowiedzą za zniszczenie mienia. Za ten czyn Kodeks Karny przewiduję karę do 5 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Komisja Europejska nie będzie składać nowej propozycji na temat przepisów regulujących czas pracy kierowców pracujących na własny rachunek. Takie oświadczenie złożył rzecznik Komisarza ds. Transportu Siima Kallasa. To oznacza, że od teraz kierowców pracujących na własny rachunek będzie obowiązywał taki sam czas pracy jak ich kolegów zatrudnionych w firmach transportowych, tzn. średnio 48 godzin tygodniowo. Tym samym Komisja Europejska ugięła się pod wolą europarlamentu, który niewielką przewagą głosów odrzucił propozycję Komisji, aby samozatrudnionych kierowców zwolnić z konieczności przestrzegania przepisów obowiązujących kierowców etatowych. “Komisja przygotowując swoją propozycję przeprowadziła liczne badania oraz konsultacje z ekspertami i zleciła opracowanie analiz ewentualnych skutków, dlatego też nie widzi obecnie podstaw, aby robić to ponownie”, powiedział rzecznik, uzasadniając rezygnację Komisji ze składania kolejnych wniosków. Nowość polega jedynie na tym, że samozatrudnieni będą musieli poddać się tym samym biurokratycznym zasadom, jakie obowiązują w firmach transportowych. Thomas Mann, rzecznik grupy CDU/CSU w europarlamencie zwraca uwagę na wyraźny paradoks całej tej sytuacji.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
Wniosek brytyjskiego podsekretarza stanu ds. transportu o wprowadzenie jednolitego ograniczenia prędkości do 30 km/h na terenie miasta został odrzucony przez jego własny resort. Podsekretarz stanu Norman Baker w wypowiedziach dla prasy stwierdził, że możliwość korzystania z dróg miejskich powinna być dostępna dla wszystkich użytkowników: kierowców, rowerzystów i pieszych. Na poparcie swojego wniosku Baker powoływał się na badania i testy mierzące stopień obrażeń u pieszych i rowerzystów, które pokazują znaczny spadek prawdopodobieństwa śmierci w wyniku uderzenia przy prędkości 30km/h (20mil/h) w porównaniu z prędkością 65 km/h (40 mil/h). Tymczasem rzecznik Ministerstwa Transportu oznajmiła, że nie ma planów zmian obowiązującego ograniczenia do 65 km/h. “Taka zmiana wymagałaby dużych nakładów i stwarzałaby dodatkowe obciążenie dla władz lokalnych, które już teraz mogą wprowadzać ograniczenie do 30 km/h, tam, gdzie uznają to za słuszne.” Malcolm Bingham, szef zarządzania polityką transportową w organizacji branżowej FTA (Zrzeszenie Transportu Towarowego), wyraził zaskoczenie wnioskiem Bakera, biorąc pod uwagę, że poprzedni rząd umożliwił władzom lokalnym wprowadzanie takiego ograniczenia w zależności od potrzeb.“Chciałbym zadać pytanie, czy takie ograniczenie w pobliżu szkół jest faktycznie konieczne w okresie wakacyjnym? I kto będzie czuwał nad jego egzekwowaniem?” Stowarzyszenie Transportu Drogowego (RHA) dodaje: “Popieramy zmiany w ograniczeniach prędkości o ile tylko istnieją podstawy, że takie zmiany na danym terenie są skuteczne. Nie należy jednak wprowadzać ich szablonowo wszędzie.”
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
W Bydgoszczy drogowcy chcą wprowadzić zmiany w regulaminie przewozu bagaży i pozwolić przewozić komunikacją miejską rowery, ale tylko wtedy, gdy rower się zepsuje albo pogorszy pogoda. - Takie ograniczenia to kuriozum - mówią radni i rowerzyści. Dzisiaj można przewozić tylko małe, dziecięce rowerki. Takie przepisy obowiązują już w kilku miastach Polski, na których się wzorowaliśmy - przekonuje Daniel Sarul, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. - Z jednej strony chcemy pomóc rowerzystom, gdy po drodze staje się coś nieprzewidywalnego. Ale z drugiej nie możemy dopuścić do sytuacji, że rowery zajmą całą powierzchnię pojazdu i ograniczą miejsce dla innych pasażerów. Warunki postawione w projekcie regulaminu nie podobają się radnym. Przekonują, że proponowane przez drogowców przepisy są niejednoznaczne i mogą doprowadzać do konfliktów pomiędzy rowerzystami, pasażerami i kierowcami. - Kto ma ocenić, czy jak jest 35 stopni, to można jeździć na rowerze, czy nie? Albo, kto ma zinterpretować, czy rzeczywiście uległ awarii - pyta radna Blanka Olszewska. - Czym się różni rower od wózka z dzieckiem albo od torby z pomidorami? - Złe jest prawo, którego nie można jednoznacznie interpretować. Podobnie uważają rowerzyści. Ostateczna decyzja, na co pozwolić cyklistom i w jakim zakresie, jeszcze przed radnymi.
Przykłady rozwiązań: Najbardziej przyjazne dla rowerzystów rozwiązania wprowadził Kraków. Tam na części autobusów, z tyłu pojazdów są bagażniki, na których można zawiesić ok. 8-10 rowerów. Wyposażone są w nie przede wszystkim wozy kursujące na obrzeża miasta. Taki przewóz rowerów jest bezpłatny. Kiedyś zasada była taka, że można było zawiesić rower tylko na przystankach początkowych, teraz nie ma z tym problemów na całej trasie. Ale aby z tego skorzystać, musi być spełniony warunek, że autobus nie ma opóźnień. Gdy się zdarza, to kierowca może pozwolić na przewóz roweru w pojeździe, o ile jest na to miejsce. W Warszawie rowery można wozić w autobusach i tramwajach tylko poza godzinami szczytu, w Gdyni musi się na to zgodzić kierowca. O ile rower nie przeszkadza pasażerom, to żadnych ograniczeń nie ma we Wrocławiu. A całkowity zakaz obowiązuje m.in. w Poznaniu i Gdańsku.
Z ostatniej chwili:Bydgoszczanie będą mogli od połowy września przewozić rowery miejskimi autobusami i tramwajami bez żadnych ograniczeń - zdecydowali radni. Jedyny warunek to skasowanie biletu za 1,3 zł. Nowe przepisy zaczną obowiązywać 16 września.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
W Dz. Urz. UE Nr 164 opublikowano:
-Regulamin nr 61 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji pojazdów użytkowych w zakresie ich wystających elementów zewnętrznych znajdujących się przed tylną ścianą kabiny;
-Regulamin nr 80 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji siedzeń dużych pojazdów pasażerskich oraz tych pojazdów w zakresie wytrzymałości siedzeń i ich mocowań;
-Regulamin nr 87 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji świateł jazdy dziennej przeznaczonych dla pojazdów o napędzie silnikowym;
-Regulamin nr 91 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji świateł obrysowych bocznych przeznaczonych do pojazdów o napędzie silnikowym i ich przyczep;
-Regulamin nr 98 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji reflektorów samochodowych wyposażonych w gazowo-wyładowcze źródła światła;
-Regulamin nr 99 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy dotyczące homologacji gazowo-wyładowczych źródeł światła używanych w homologowanych gazowo-wyładowczych reflektorach pojazdów samochodowych;
-Regulamin nr 116 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite przepisy techniczne dotyczące zabezpieczenia pojazdów samochodowych przed nieuprawnionym użyciem;
-Regulamin nr 122 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) -Jednolite wymagania techniczne dotyczące homologacji pojazdów kategorii M, N i O w odniesieniu do ich układów ogrzewania.
Komentuj →
30 czerwca 2010 |
0
W Dzienniku Urzędowym UE opublikowano Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/35/UE z dnia 16 czerwca 2010 r. w sprawie ciśnieniowych urządzeń transportowych oraz uchylająca dyrektywy Rady 76/767/EWG, 84/525/EWG, 84/526/EWG, 84/527/EWG oraz 1999/36/WE. Akt określa szczegółowe zasady dotyczące ciśnieniowych urządzeń transportowych w celu zwiększenia bezpieczeństwa i zapewnienia swobodnego przepływu tych urządzeń w Unii. Dyrektywę stosuje się do: a) nowych ciśnieniowych urządzeń transportowych określonych w art. 2 ust. 1 nieposiadających znaków zgodności określonych w dyrektywach 84/525/EWG, 84/526/EWG, 84/527/EWG lub 1999/36/WE do celów udostępnienia ich na rynku; b) ciśnieniowych urządzeń transportowych określonych w art. 2 ust. 1 posiadających znaki zgodności określone w niniejszej dyrektywie lub w dyrektywach 84/525/EWG, 84/526/EWG, 84/527/EWG lub 1999/36/WE do celów badań okresowych, badań pośrednich, badań nadzwyczajnych i użytkowania; c) ciśnieniowych urządzeń transportowych określonych w art. 2 ust. 1 nieposiadających znaków zgodności określonych w dyrektywie 1999/36/WE do celów ponownej oceny zgodności. Niniejszej dyrektywy nie stosuje się do ciśnieniowych urządzeń transportowych wprowadzonych do obrotu przed datą wdrożenia dyrektywy 1999/36/WE i niepodlegających ponownej ocenie zgodności. Także nie stosuje się do ciśnieniowych urządzeń transportowych używanych wyłącznie w transporcie towarów niebezpiecznych między państwami członkowskimi a krajami trzecimi prowadzonym zgodnie z art. 4 dyrektywy 2008/68/WE.
Komentuj →
29 czerwca 2010 |
0
Rząd zaplanował debatę nad projektem nowelizacji ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym. Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd podejmie decyzję, iż przejazd odcinkami autostrad biegnącymi w pobliżu miast będzie bezpłatny.
Przypomnijmy w piątek minister infrastruktury Cezary Grabarczyk poinformował, że samochody osobowe do 3,5 tony oraz motocykle mają być zwolnione z obowiązku płacenia za przejazd odcinkami autostrad, finansowanych z budżetu państwa, a przebiegającymi w pobliżu miast. - Liczymy, że ta decyzja nie spowoduje tak dużej luki w Krajowym Funduszu Drogowym (KFD) jak początkowo szacowaliśmy. Wydaje nam się, że może zadziałać tutaj efekt zwiększenia ruchu na autostradach - mówił szef resortu.
Komentuj →
29 czerwca 2010 |
1
Stały czytelnik z Mysłowic: Witam, należę do tej grupy, która jest wpisana na listę egzaminatorów, a której nikt nie chce zatrudnić. W województwie śląskim mamy 8 ośrodków egzaminacyjnych. W żadnym nie ma miejsca dla nowych egzaminatorów. W Bielsku... coraz mniej zdających, w Katowicach i pozostałych ośrodkach... podobno brakuje samochodów... Kursy dla nowych egzaminatorów idą pełną parą, jeden za drugim, bo jest to dobry zastrzyk finansowy dla ośrodka... Niektórym udaje sie zdać naprawdę trudne egzaminy, aby zostać egzaminatorem i myślą sobie... teraz to już z górki....a tu przeszkoda, której nie da się pokonać... brak miejsc pracy... Może i jest jakaś oszczędność w zwalnianiu egzaminatorów, którzy mają wszystkie kategorie... ja akurat tego nie popieram, ale... może wysłać na emeryturę egzaminatorów, którzy mają już swoje lata???? Z wielkim do nich szacunkiem... ale kreatywnością to oni nie grzeszą... Może dać szansę młodszym, którzy mają głowy pełne pomysłów i potrafią zdobyć pieniądze dla ośrodka? Tyle w tym temacie ode mnie, stały czytelnik z Mysłowic.
Czytelniczka: Witam... Chciałabym u Was przeczytać artykuł dotyczący WORD-ów i zatrudnianych tam egzaminatorów. WORD-y organizują szkolenia dla kandydatów na egzaminatorów, ale nie zatrudniają nowych osób. Mieszkam w woj. śląskim, mam w województwie 7 WORD-ów!!!!! Żaden od ponad pół roku nie przyjmuje nowych egzaminatorów, ale wciąż szkoli nowych. Wg dyrektorów (z Katowic i Bielska-Białej) powodami do niezatrudniania nowych osób jest: niż demograficzny, powstawanie nowych WORD-ów!!! (gdzie i kiedy?), nieekonomiczność, brak miejsc, zła sytuacja WORDU... Kurs na egzaminatora jest drogi, egzaminy trudne, przechodzą je najlepsi... i co z nimi? Po co szkolić kolejnych egzaminatorów skoro jest taka tragiczna sytuacja WORD-ów? Hm... czy WORDy to niedostępne miejsca dla nowych egzaminatorów, którzy nie mają tam znajomości? Proszę o zachowanie moich danych wyłącznie do wiadomości redakcji. Pozdrawiam.
Skoy: Czy zdobywając jakiekolwiek kwalifikacje ktoś dostaje gwarancję zatrudnienia? No może w służbach mundurowych, w innych przypadkach każdy sam decyduje czy warto kończyć szkolenia obserwując sytuację na rynku. Kursy są organizowane na zasadach ogólnych, a nie pod swoje potrzeby. Co do sytuacji w Szczecinie. Prawo nakłada na egzaminatorów obowiązek podnoszenia kwalifikacji, a później są zwalniani, bo są za drodzy. Paranoja jakaś. Reszta "tańszych" egzaminatorów w końcu podniesie sobie kwalifikacje i też będzie trzeba im zapłacić. No chyba, że pomysłowy dyrektor zakaże stosowania się do Art. 110a pkt.2 Prawa o Ruchu Drogowym.
Anonimowy egzaminator: Wypisz wymaluj sytuacja ze Szczecina w WORD Katowice. Polityka personalna tutejszego dyrektora... I nie ma na niego bata
Komentuj →
29 czerwca 2010 |
0
Ilona Felicjańska została skazana za jazdę po pijanemu. Wyrok brzmi: rok więzienia w zawieszeniu, i utrata na trzy lata prawa jazdy. Sprawa była rozpatrywana na tzw. posiedzeniu (a nie podczas tradycyjnej rozprawy), te z założenia odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Po trwającym dokładnie 17 minut posiedzenia mec. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło oświadczyła. - Sąd w całości przychylił się do wniosku. Oznacza to, że Felicjańska została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 1 tys. zł nawiązki na cel społeczny oraz trzy lata zakazu prowadzenia pojazdów. Ilona Felicjańska, jak rzadko która ze znanych osób, nawet przez chwilę nie szukała wymówek, dla kraksy którą spowodowała. Przyznała, że piła (2,3 promila) i że od lat jest alkoholiczką. Ponoć sąd potraktował to jako okoliczność łagodzącą – przypomniała “Gazeta Stołeczna”.
Komentuj →
29 czerwca 2010 |
0
Osoby, które nawet nieumyślnie doprowadzą do śmierci zwierzęcia, mogą trafić do więzienia - informuje "Gazeta Prawna". Organizacje zajmujące się zwierzętami skierowały do parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt projekt ustawy, ktory pozwoli karać więzieniem np. za pozostawienie psa w nagrzanym słocem samochodzie. "Nowelizacja zamiast o znęcaniu mówi o niehumanitarnym traktowaniu. Nieważne - że zagrożone kara więzienia będzie np. zostawienie psa w upalny dzien w zamkniętym aucie, ponieważ naraża to czworonowa na śmierć. Za kratki pójdzie rownież osoba, która zamęczy czy zagłodzi na śmierć zwierzę pociągowe. - Na nic zdadzą się tłumaczenia, że właściciel nie wiedział, jakie mogą być tego konsekwencje - twierdzi posłanka. Projekt nie przewiduje zaostrzenia kar za krzywdzenie zwierząt. - To niezwykle cenne, że posłowie zainteresowali się ustawą o ochronie zwierząt - komentuje Piotr Jaworski z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce.
Komentuj →
28 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 349-5)
Sejmowa Komisja Infrastruktury jednogłośnie popiera utworzenie zintegrowanego systemu nadzoru nad ruchem drogowym. Będzie więcej fotoradarów i kamer oraz szybkie mandaty. Pierwsze czytanie tej noweli kodeksu drogowego, zaplanowano na 7 lipca. System ma wejść w życie za rok w lipcu 2011 r. Jeśli nowela zacznie obowiązywać, uda się też wydać zarezerwowane na ten cel 54 mln euro (które przede wszystkim na wdrożenie projektu przyznała Unia Europejska). Projekt zakłada całkowitą zmianę zasad nadzoru nad ruchem drogowym na wszystkich drogach krajowych. - Porządku na nich pilnować mają fotoradary i urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle kamery. Pojawić się ma ich w sumie na 16 tys. km dróg krajowych ponad 300 - powiedział “Rzeczpospolitej" Jerzy Mrygoń z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego. W Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego powstać ma biuro, które zajmie się obsługą systemu szybkiego wystawiania mandatów. Kamery rejestrować będą numer rejestracyjny pojazdu oraz moment naruszenia przepisów drogowych. Informacja szybko trafi do biura, a ono przy użyciu specjalnie opracowanego systemu wygeneruje zapytanie do CEPiK o dane właściciela. Na koniec wydrukuje informację dla właściciela o popełnionym wykroczeniu i proponowanym mandacie. - Nie chodzi o to, by dokuczać kierowcom, tylko poprawić bezpieczeństwo na drogach - przekonuje poseł PiS Krzysztof Tchórzewski, sprawozdawca projektu w Sejmie. Zanim nowe urządzenia trafią na ulice, zbadane zostaną miejsca, w których mają być umieszczone. - Będą oznakowane i pojawią się tylko w miejscach, w których nadmierna prędkość zagraża samym kierowcom i innym uczestnikom drogi - zapewnia poseł. Właściwie ustawiony fotoradar to jedno, a skuteczne karanie kierowców to drugie. - Kierowca poinformowany o fotoradarze, a mimo to przekraczający dopuszczalną prędkość, musi się liczyć z tym, że zostanie ukarany, i to bardzo szybko - uzasadnia poseł.
Komentuj →
28 czerwca 2010 |
0
Nowela ustawy - Prawo o ruchu drogowym, która miała pomóc miejskim służbom pozbywać się wraków samochodów utknęła w Senacie. W grudniu ubiegłego roku Sejm miał uchwalić nowelę umożliwiającą karanie kierowców porzucających samochody na drogach wewnętrznych należących do wspólnot mieszkaniowych i na parkingach przed supermarketami. Teraz policja i straż miejska nie mogą tam nic zrobić. Tymczasem służby miejskie nie radzą sobie z pozbywaniem się wraków. Tymczasem kwitnie opłacalny biznes: za wycieraczkę wraku trafia karteczka z jego ofertą: "Kupię ten samochód za rozsądną cenę". Poniżej numer telefonu. Takich karteczek drukujemy hurtowo około tysiąca i zostawiamy przy każdym napotkanym wraku - mówi “wrakowy biznesmen” z Krakowa. - Zabieramy z kolegami około sześciu samochodów w miesiącu, głównie z Nowej Huty, ale gdy widzimy coś w centrum, to też zostawiamy namiar na nas. Auta rozmontowujemy, części sprzedajemy, a blacha idzie na złom. Można na tym całkiem nieźle zarobić, a przy okazji wraki znikają z ulic. Ludzie nie mają pieniędzy na złomowanie, więc oddają zdewastowane auta za 150-200 zł, czasem nawet za darmo - mówi pan Stanisław.
Komentuj →