15 sierpnia 2011 |
0


(Fot.: PD@N 396-4 oraz 26)^ “Życie Warszawy” precyzyjnie instruuje jak kierowcy powinni zachowywać się przed wjazdem na dawne rondo Babka - w jego nowej organizacji ruchu - tak więc, trzeba ustawić się na odpowiednim pasie - w zależności od tego, którym zjazdem chcemy to skrzyżowanie opuścić. Wcześniej pasy ruchu były tak wymalowane, że pierwszeństwo miał nadjeżdżający z lewej strony. Na dodatek znaki na jezdni dopuszczały możliwość częstej zmiany pasów, co prowadziło do kolizji.
Rondo Zgrupowania AK “Radosław” (dawne rondo Babka) było zamknięte przez trzy dni. W tym czasie wymieniono asfalt, nawierzchnię między torowiskami i wytyczono nowe pasy, wyklejono nowe znaki, zamontowano krawężniki zwężające jezdnię; przeprogramowano sygnalizację świetlną; wszystko w celu ułatwienia kierowcom przejazdu i zmniejszenia korków w tym miejscu, obok przepustowości poprawi się także bezpieczeństwo na rondzie. - Być może kierowcy będą przecierać oczy ze zdumienia, bo zastaną inny układ pasów, ale mamy za to nadzieję, że już nie będą przycierać karoserii samochodów - zapowiadał Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. W ocenie kierowców, ale też urzędników nie sprawdziła się dotychczasowa organizacja dająca pierwszeństwo zjeżdżającym z ronda. Nowa organizacja ruchu to tzw. rondo półturbinowe (lub potocznie “motyl”). W związku z faktem, iż przewidziano też pasy do skrętu i jazdy na wprost rondo zakwalifikowano je właśnie jako półturbinowe. Jak kierowca powinien się poruszać - otóż przed wjazdem na skrzyżowanie kierowca będzie musiał ustawić się na odpowiednim pasie, który pokieruje go do odpowiedniego zjazdu. Jadący tym pasem kierowca do skrętu nie będzie mógł zmienić decyzji i pojechać prosto. Niektóre pasy na rondzie mają być przeznaczone np. tylko dla skręcających od razu w prawo, z innych pasów - tak jak teraz - będzie można albo skręcić, albo pojechać prosto. I tu swoje zadanie spełnią wysepki oddzielające, tak żeby kierowcy jadący prawym pasem nie mogli jechać prosto, tylko musieli skręcić. - Najwięcej kolizji zdarzało się podczas zmiany pasów przy zjeździe z ronda. Postanowiliśmy więc zmienić układ drogowy w taki sposób, by taka zmiana nie była konieczna - mówi miejski inżynier ruchu Janusz Galas.

(Fot.: PD@N 396-28) ^ Do kierowców wystosowywane są apele, aby uważali na znaki drogowe zarówno te pionowe, jak i poziome
Rzecznik Zarządu Dróg Miejskich Adam Sobieraj, wyjaśnia nowe zasady poruszania się po rondzie w jego nowej organizacji ruchu: przed wjazdem na rondo kierowca musi ustawić się na odpowiednim pasie, który wskażą mu znaki na jezdniach i przy drodze. Pas będzie go prowadził do konkretnego zjazdu - jak po sznurku. Zasada jest taka: z prawego pasa skręcamy na pierwszym zjeździe; ze środkowego - na drugim; z lewego - na trzecim. Rondo “Radosława" przeszło też tzw. korektę geometrii. To znaczy, że drogowcy zamontowali przy zjazdach – na obwodzie – wysepki krawężnikowe. To przeszkoda, która ma uniemożliwić cwanym kierowcom objeżdżanie ronda prawym pasem. Część warszawiaków jest sceptyczna
Komentuj →
14 sierpnia 2011 |
1

(Fot.: PD@N 396-16©JM)
Lato to czas kiedy znaczna część osób decyduje się na chodzenie w klapkach. Pomimo, że badania opinii kierowców wykazały, iż najtrudniej jeździ im się w japonkach, to jednocześnie 25% badanych przyznaje, że prowadzi w nich samochód regularnie*. Wśród butów, które nie są odpowiednie do prowadzenia pojazdu można wymienić również szpilki, buty z długim noskiem czy koturny.
Odpowiednie obuwie ułatwia szybką reakcję w przypadku hamowania, zmiany biegów i przyspieszania. Cechy takie jak przyczepność podeszwy i komfort mogą okazać się nieocenione w przypadku zagrożenia wymagającego nagłego hamowania. Choć chwilowe ześliźnięcie się stopy z pedału hamulca może wydawać się niegroźne, warto pamiętać, że jadąc z prędkością 90 km/h w ciągu jednej sekundy pokonujemy 25 m - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Dobre obuwie powinno mieć przede wszystkim odpowiednią podeszwę. Nie może być ona zbyt gruba i twarda, powinna pozwalać na wyczucie siły z jaką trzeba naciskać na pedał. Musi też mieć dobrą przyczepność, która zapobiegnie ześlizgiwaniu się nogi z pedałów. Zdecydowanie należy unikać bardzo szerokiego obuwia, które mogłoby doprowadzić do tego, że jednocześnie naciskamy na dwa sąsiadujące pedały. Istotną kwestią, na którą również należy zwrócić uwagę szczególnie latem jest mocowanie obuwia wokół kostki. But powinien stabilnie leżeć na stopie, nie może być ryzyka wysunięcia się z niego. Między innymi z tego właśnie powodu nieodpowiednie są klapki oraz buty wiązane wokół kostki. Zdecydowanie najlepszym obuwiem są buty sportowe na płaskiej podeszwie mającej dobrą przyczepność – tłumaczą trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Pod żadnym pozorem nie wolno też prowadzić pojazdu boso. Jeśli mamy na stopach obuwie, które nie nadaje się do prowadzenia pojazdu, warto wziąć ze sobą drugie na zmianę, w którym będziemy mogli bezpiecznie kierować pojazdem - radzą trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Szczególną wagę do obuwia trzeba przykładać, gdy pada. Jeśli podeszwa jest mokra, łatwiej ześlizguje się z pedałów. Jeżeli połączymy to z obuwiem, które nawet przy suchej pogodzie ma niską przyczepność, zdecydowanie ryzykujemy utratę kontroli nad pojazdem - ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Aby się przed tym ustrzec, kierowca powinien wytrzeć podeszwę butów.
Jakich butów unikać:
-Na platformie/koturnie - mają grubą i często ciężką podeszwę, co utrudnia szybkie ruchy, ogranicza czucie i może doprowadzić do utknięcia stopy między pedałami,
-Szpilek – wysoki i cienki obcas może utknąć w dywaniku i uniemożliwić manewrowanie, nie daje też odpowiedniego, stabilnego wsparcia,
-Klapek, japonek i butów wiązanych w kostce – nie trzymają się stopy, przez co mogą się z niej ześliznąć, mogą też powodować bolesne otarcia,
-Obuwia zbyt ciasno przylegającego w okolicach kostki – utrudnia i spowalnia ruchy.
Jakie buty wybrać do jazdy samochodem:
-Podeszwa powinna mieć grubość do 2,5 cm, nie może być też szeroka,
-Buty muszą mieć dobrą przyczepność, nie mogą zsuwać się z pedałów,
-Powinny dobrze trzymać się stopy,
-Nie mogą ograniczać ruchów ani powodować dyskomfortu.
Źródło: Norwich Union Motor Insurance, Wielka Brytania
Komentuj →
9 sierpnia 2011 |
0
Na jednym z parkingów w Opolu jego część zajęły przyczepki z reklamami blokując miejsca okolicznym mieszkańcom, którzy nie mają gdzie parkować. - A my nie mamy gdzie stawiać aut - żalą się mieszkańcy. Straż miejska i MZD rozkładają ręce: - Nic nie możemy z tym zrobić. Właściciel przyczep Łukasz Placykiewicz nie widzi problemu. - Nie ma nigdzie tabliczki, która zabraniałaby parkowania w tym miejscu lub też mówiła, że parking jest przeznaczony wyłącznie dla mieszkańców osiedla. Więc można tu zostawiać wszystkie zarejestrowane pojazdy, a moje ten wymóg spełniają - każda przyczepa ma ważną rejestrację, zrobione przeglądy techniczne. Nie naruszyłem więc prawa - tłumaczy. Jak donosi “Gazeta pl Opole” bezradne są straż miejska i Miejski Zarząd Dróg.
W 2008 roku cofnięto artykuł Kodeksu wykroczeń, który stanowił o tym, że kto zajmuje bez zezwolenia pas drogowy lub drogę publiczną na cele niezwiązane z gospodarką i komunikacją drogową, podlega grzywnie. Więc w tym momencie nie mamy podstawy prawnej do interwencji - tłumaczy Krzysztof Maślak, zastępca komendanta straży miejskiej w Opolu. Mirosław Pietrucha, wicedyrektor MZD: - Na Jankowskiego z miejsc parkingowych mogą korzystać wszystkie pojazdy z ważną rejestracją i aktualnymi badaniami technicznymi. Nie potrzeba żadnych dodatkowych zezwoleń. Inne miasta też toczą batalię z przyczepami reklamowymi. Im udało się znaleźć rozwiązanie. W Olsztynie wszystkie parkingi oznaczono tak, że mogą stawać na nich jedynie samochody. Poznań zaś pobiera opłaty, jeśli ktoś chce zająć miejsce parkingowe na reklamę.
Komentuj →
8 sierpnia 2011 |
0

^ Chcemy poznać tło konfliktu i przeanalizować wydarzenia. Zatrzymany przyznał się do ataku, wskazał miejsce, gdzie odrzucił przedmiot, którym zadawał ciosy. Swoje zachowanie tłumaczył zdenerwowaniem; pasażerka prawdopodobnie przegapiła swój przystanek i domagała się odwiezienia - powiedział rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak.

^ Prokurator zarzucił Mirosławowi Ł., że 27 lipca, działając w zamiarze pozbawienia życia, zadał ofierze kilkanaście ciosów metalowym prętem zakończonym sześcioboczną nakładką, czym spowodował u niej kilkanaście ran tłuczonych i doprowadził do utraty przytomności. Następnie pozostawił kobietę w rowie wypełnionym wodą i błotem. Studentka zachłysnęła się wodą i błotem i to spowodowało jej śmierć przez uduszenie. Zatrzymany pracował jako kierowca od 2005 roku, choć już wcześniej pracował w MPK w latach 1989-93. Podejrzany kierowca miał już problemy z prawem, był oskarżony o przemoc w rodzinie.

^ Psycholog pracy zapytany, czy testy psychologiczne wykonywane co pięć lat są wystarczające, potwierdził. “Zdecydowanie tak” – powiedział i dodał, trudno zrobić specjalny test dla kierowców autobusów linii nocnych. Tę opinię potwierdzają zatrudniający podejrzanego kierowcę, nie widza potrzeby częstszego przeprowadzania testów sprawdzających cech osobowościowe i stan psychiczny kierowców.
(Fot.: PD@N 396-12-14)
W Krakowie podczas nocnego kursu autobusu MPK doszło do tragicznej zbrodni. Prawdopodobnie doszło do sprzeczki między 21-letnią dziewczyną, ostatnią pasażerką, a kierowcą. Mężczyzna zadał ofierze kilka ciosów w głowę metalową rurką, a potem nieprzytomną dziewczynę wrzucił do rowu wypełnionego wodą. Kierowcę zatrzymano, jest nim 44-letni Mirosław Ł. - To był spokojny człowiek, nie było na niego żadnych skarg – mówi kierowca krakowskiego MPK. – Ci, co jeżdżą nocą są raczej spokojni. Ktoś nerwowy popracuje miesiąc, dwa i dziękuje. Nocne kursy są niebezpieczne – często do autobusu wsiadają chuligani, urządzają bijatyki, demolują samochody - dodał. Jednak do zbrodni doszło. Redakcja programu “UWAGA” TVN przygotowała program poświęcony wydarzeniu. Dziennikarze ustalili, że stan psychiczny kierowców co pięć lat badają testami psychologowie pracy. Takie badania przeszedł też Mirosław Ł. Nie wykazały one skłonności do agresji, choć kilka lat temu prokuratura prowadziła sprawę przeciwko niemu o znęcanie się nad pierwszą żoną i pobicie. Mirosław Ł. był kierowcą MPK od 2005 roku. Dużo pracował, by utrzymać liczną rodzinę prawdopodobnie zbyt dużo – oceniają rozmówcy. Znajomi mówią, że wyglądał na przemęczonego. - Pewnie powinienem o tym wiedzieć, ale źródła mojej wiedzy są ograniczone – mówi Leszek Wójtowicz, kierownik zajezdni autobusowej MPK S.A. w Krakowie Płaszowie. – Jeśli zapytam kierowcy, czy gdzieś jeszcze dorabia, i odpowie mi, że nie, to muszę mu wierzyć. I zapowiada częstsze kontrole zachowania kierowców – podczas kursów dziennych i nocnych, gdy kontrolerzy będą tylko obserwować, tak by kierowca nie odróżnił ich od pasażerów. MPK w Krakowie zapowiedziało zaostrzenie kryteriów zatrudniania przyszłych pracowników. - Podróżowanie krakowskimi autobusami jest bezpieczne. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo pasażerów, kierowcy przechodzą specjalistyczne testy psychologiczne i stawiamy im inne bardzo wysokie wymagania - zapewnił rzecznik MPK Marek Gancarczyk.
Komentuj →
15 sierpnia 2011 |
0
53 osoby zginęły, a 604 zostały ranne - to bilans 462 wypadków, do których doszło na polskich drogach podczas długiego sierpniowego weekendu . Policjanci zatrzymali aż 2972 nietrzeźwych kierujących. Te statystyki pokazują, że nadal, pomimo apeli Policji, prędkość i brawura zwyciężają nad zdrowym rozsądkiem.
Policyjna akcja związana z długim weekendem sierpniowym rozpoczęła się w piątek. Nad bezpieczeństwem podróżujących czuwało około. 10 tys. policjantów. W akcji uczestniczyły też radiowozy z wideorejestratorami - zarówno oznakowane, jak i nieoznakowane. W gotowości były policyjne śmigłowce. Policjanci sprawdzali przede wszystkim prędkość, z jaką jechali kierowcy, a także ich trzeźwość. Kontrolowali też, czy dzieci są przewożone w fotelikach, a kierowca i pasażerowie mają zapięte pasy.
Do największej ilości tragicznych w skutkach zdarzeń drogowych doszło w sobotę i niedzielę, gdy w 240 wypadkach zginęły 33 osoby, a 304 zostały ranne. Największy ruch na drogach odnotowano w piątek, gdy rozpoczęły się wyjazdy na wydłużony weekend i w poniedziałek. Korki tworzyły się m.in. na drogach dojazdowych do miast.
Policjanci od początku weekendu apelowali, by nie wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu. Mimo to, od piątku zatrzymali prawie 3000 pijanych kierujących, najwięcej w niedzielę, bo aż 950. To ogromna liczba. Każdego dnia policjanci zatrzymywali ponad pół tysiąca pijanych kierowców – mimo apeli, mimo grożących kar. Te osoby stanowiły ogromne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także dla innych użytkowników dróg i dla swoich bliskich, którzy z nimi jechali. Zatrważające w dalszym ciągu jest przyzwolenie pasażerów jadących samochodem na to, by kierowała nim osoba pod wpływem alkoholu.
Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami za tzw. jazdę po użyciu alkoholu - gdy jego zawartość we krwi kierowcy wynosi od 0,2 do 0,5 promila - grozi zakaz prowadzenia pojazdów do trzech lat, do 30 dni aresztu i do 5 tys. zł grzywny; jeśli stężenie alkoholu przekracza 0,5 promila - kierowcy grozi do 2 lat więzienia i utrata prawa jazdy na 10 lat.
Komentuj →
14 sierpnia 2011 |
0
Kierowcy mówią o nich: spowalniacze. Trąbią, łamią przepisy, byle jak najszybciej minąć samochód kursu nauki prawa jazdy. Jakby zapomnieli, że każdy kierowca siedział kiedyś w “elce”. Samochody nauki jazdy nie wzbudzają sympatii w kierowcach - informuje “Gazeta Olsztyńska”. Jak wszyscy wiemy to temat stale pojawiający się na łamach wielu dzienników. Dziennikarze zastanawiają się dlaczego tak źle traktowani są kandydaci na kierowców w pojazdach szkoleniowych, dlaczego kierowcy na nich trąbią. - Często na was trąbią? - pytają Jacka Gila instruktora nauki jazdy. - Tak, ale jest i tak lepiej niż kiedyś. Klakson jest zbyt często używany. Wynika to chyba z nawyku lub braku kultury jazdy. Najczęściej trąbią młodzi kierowcy, którzy odreagowują to, że ktoś kiedyś na nich trąbił - odpowiada Jacek Gil.
Komentuj →
12 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-27)
Dziesięć zestawów pierwszej pomocy medycznej przekazała policjantom z radomskiej drogówki minister zdrowia Ewa Kopacz. Profesjonalne, dobrze wyposażone zestawy pierwszej pomocy medycznej trafią do radiowozów użytkowanych przez policjantów wydziału ruchu drogowego. Jak podkreślił z-ca komendanta radomskiej policji nadkom. Tomasz Chojecki sprzęt ten przyda się policji, bo do wielu wypadków policjanci przyjeżdżają jako pierwsi i udzielają poszkodowanym pierwszej pomocy. Szefowa resortu zdrowia wzięła też udział w policyjnej akcji, podczas której sprawdzano, czy kierowcy potrafią udzielać pierwszej pomocy, uczyła kierowców, jak należy udzielać pierwszej pomocy.
Komentuj →
11 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-7)
W Łodzi na Piotrkowskiej pojawił się niespotykany trójkołowy rower. Co to za rower? To właśnie Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, na rowerze Google. Jak donosi “Dziennik Łódzki” za kilka tygodni samochód i właśnie ten specjalnie skonstruowany, trójkołowy rower Gogle przygotują ujęcia Piotrkowskiej mające być wizytówką polskiej edycji usługi Street View. Pojazdy mają zainstalowane gps-y i specjalny system kamer. Na maszcie roweru umieszczono dziewięć aparatów fotograficznych (osiem fotografujących w poziomie i jeden w pionie). Robią zdjęcia w trybie ciągłym - czyli fotografują przez cały czas jazdy, a nie co kilka czy kilkanaście metrów. Odbiornik GPS służy do określenia lokalizacji, gdzie dane zdjęcie zostało wykonane. Natomiast dalmierze laserowe pomagają w tworzeniu efektu 3D - informował PAP Piotr Zalewski z Google Polska. Następnie sfotografowane zostaną inne ulice Łodzi. Od centrum do obrzeży - będą fotografowane z samochodu, na dachu którego zamontowanych zostało 18 aparatów fotograficznych. W ciągu godziny umożliwia on wykonanie setek tysięcy zdjęć. A w pierwszych dniach 2012 roku panoramiczne zdjęcia głównej ulicy Łodzi - Piotrkowskiej - pojawią się na mapach Google na całym świecie. Będą to pierwsze zdjęcia polskiego miasta dostępne w usłudze Street View; później pojawią się tam fotografie miast Euro 2012: Warszawy, Poznania, Gdańska i Wrocławia a także Krakowa.
Komentuj →
11 sierpnia 2011 |
0
Kierowcy tirów nagminnie łamią normy czasu prowadzenia pojazdów – udowodniły to przeprowadzone kontrole policji i Inspekcji Transportu Drogowego. Kierowcy otrzymali mandaty za: zbyt długą jazdę bez odpoczynku czy przekroczenie dozwolonej prędkości. - Rekord należy do kierowcy, którego zatrzymaliśmy po 70 godzinach jazdy bez odpoczynku, przy normie 10 godzin pracy - powiedział st. sierż. Michał Adamczyk, który kontrolował tiry i autobusy przy ul. Strykowskiej w Łodzi. Rekordziści mandatowi - przedsiębiorca - 5650 zł i kierowca - 400 zł.
Komentuj →
11 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-5)
Pijany mężczyzna stracił panowanie nad kierownicą, staranował barierki mostu i spadł do kanału wodnego w miejscowości Lisowice (województwo dolnośląskie). W samochodzie jechał z nim 10-letni chłopiec. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że w chwili wypadku mężczyzna był pijany.
Komentuj →
11 sierpnia 2011 |
0
W ślad za światowymi jest już także polski wynalazek. Ten nowy wynalazek bezlitośnie wywęszy co przeskrobał kierowca. W dodatku dowiedzą się o tym wszyscy wokół auta. Katowicka spółka Noidss pochwaliła się właśnie, że wypowiada wojnę jednej z największych i najtragiczniejszych plag polskich dróg - jazdą po pijanemu. W jaki sposób? Wprowadza na rynek elektroniczny system ilteQ, który pozwoli uruchomić pojazd tylko wtedy, gdy sprawdzi, czy kierowca jest trzeźwy... Pomysłodawcą opracowania systemu jest Sebastian Szajter, który zapewnia, że to autorskie rozwiązanie i podkreśla, że nie było ono wzorowane na żadnym z podobnych urządzeń, które działają w kilku państwach na Zachodzie. "Dopiero, kiedy wprowadzałem produkt na rynek dowiedziałem się, że w USA, Wielkiej Brytanii i Szwecji istnieją podobne systemy wspierające" - mówi Szajter. Po roku prac opracowano prototyp, kolejny rok odbywały się testy w trzech niezależnych samochodach. "Wniosek, jaki nasuwał się po rocznych testach był jednoznaczny - system może wpłynąć na zmniejszenie spożycia alkoholu, a więc może wspomóc rynek i... uratować komuś życie" - mówi prezes ilteQ System. "Wiem, że może to być uznane za chwyt marketingowy, ale wyraźnie podkreślam, że moim celem było nie tylko stworzenie ciekawego projektu biznesowego opartego na niszowym produkcie. W firmie Nodiss traktujemy go także jako społeczną misję" - mówi.
IlteQ składa się z trzech modułów - testera z ustnikiem, w który dmuchamy po wejściu do samochodu (tak jak policyjny alkomat), zintegrowanego z modułem sterującym, "mózgiem" urządzenia, które po analizie stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu pozwala lub uniemożliwia uruchomienie samochodu. O tym, czy możemy ruszyć, czy nie informuje sygnalizacja świetlna i dźwiękowa testera, a trzeci moduł - system oświetleniowy LED umieszczony na szybie auta - to informacja dla pozostałych uczestników ruchu o statusie pojazdu: "bezpieczny" lub "niebezpieczny" dla otoczenia. Zdaniem konstruktorów to również wsparcie dla policji i innych służb upoważnionych do kontroli kierowców.
Komentuj →
10 sierpnia 2011 |
0

(Fot.: PD@N 396-20-21)
Przeprowadzanie kontroli stanu technicznego pojazdów przy użyciu specjalistycznego sprzętu oraz transgraniczny transport odpadów to główne tematy szkoleń, w których udział wzięli policjanci zachodniopomorskiej drogówki. Szkolenia przeprowadzone zostały w ramach projektu pn. "EKOLOGICZNY KIEROWCA II" realizowanego przez Wydział Ruchu Drogowego KWP w Szczecinie wspólnie z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie.“EKOLOGICZNY KIEROWCA II" to kontynuacja nowatorskiego programu zachodniopomorskiej drogówki, dzięki któremu możliwe stało się usuwanie z dróg aut zagrażających nie tylko bezpieczeństwu w ruchu drogowym, ale także środowisku naturalnemu. Tym razem głównym założeniem projektu jest promowanie ekologicznego korzystania z pojazdów mechanicznych. Z roku na rok wzrasta bowiem liczba aut poruszających się po drogach naszego kraju i regionu. Na drogach robi się coraz ciaśniej. W miastach tworzą się korki, które w dużej mierze przyczyniają się do podwyższenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Dynamiczny wzrost ilości pojazdów nie wpływa jednak na poprawę świadomości technicznej kierowców. Niestety, wciąż zbyt wielu właścicieli pojazdów odwiedza mechanika dopiero w momencie awarii. Wycieki płynów eksploatacyjnych, nadmierny hałas oraz przekroczenie norm emisji spalin to tylko niektóre z usterek technicznych pojazdów, które poważnie zagrażają środowisku. Aby skutecznie eliminować z dróg naszego województwa auta niesprawne techniczne, w ramach projektu “EKOLOGICZNY KIEROWCA II" przewidziano szkolenia zachodniopomorskiej drogówki. Szkolenia dla policjantów ruchu drogowego realizujących zadania związane z kontrolą stanu technicznego pojazdów przeprowadzono w poniedziałek i we wtorek. Pierwsze z nich odbyło się w Szczecinie, drugie w Koszalinie. W sumie przeszkolonych zostało 50 policjantów z terenu całego województwa. Szkolenie miało charakter kaskadowy – osoby przeszkolone przeprowadzą następnie szkolenia dla policjantów w swoich jednostkach macierzystych. W trakcie spotkań omówione zostały zasady przeprowadzania kontroli stanu technicznego pojazdów, w kierunku ujawniania m.in. wycieków płynów eksploatacyjnych, przekraczania norm hałasu i spalin. Omówiono także zasady reagowania na zachowania nieekologiczne, np. wywóz odpadów na tereny leśne, mycie pojazdów w pobliżu otwartych zbiorników wodnych. Poruszono również zagadnienie transgranicznego przewozu odpadów. Wykłady prowadzili m.in. diagności z Zespołu Szkół Samochodowych w Szczecinie oraz z Zachodniopomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Koszalinie oraz przedstawiciel Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Szczecinie. Policjanci wzięli również udział w zajęciach praktycznych, podczas których wykorzystano samochód Ekipy Techniki Drogowej i Ekologii – Fiat Ducato wraz ze specjalistycznym wyposażeniem do kontroli stanu technicznego pojazdów. Na zakończenie spotkania każdy policjant otrzymał materiały szkoleniowe w postaci zeszytów edukacyjnych oraz nośników pamięci zawierających akty prawne oraz prezentacje przedstawione podczas szkolenia. W ramach projektu “EKOLOGICZNY KIEROWCA II" przeszkoleni policjanci przeprowadzą kampanię edukacyjną. Każdy kontrolowany kierowca otrzyma ulotkę z poradami zawierającymi sposoby na ekologiczne korzystanie z pojazdu oraz z mapą drogową naszego województwa. Dofinansowanie projektu “EKOLOGICZNY KIEROWCA II" z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie wyniosło 20 tysięcy złotych.
Komentuj →
10 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-6)
W Łodzi działa pierwsza kamera, która “wykrywa” rowerzystów zbliżających się do skrzyżowania ścieżki rowerowej i ulicy. Wówczas wysyła impuls do sygnalizatora, który zmienia światło na zielone. Kamerę zamontowano na skrzyżowaniu al. Politechniki i al. Mickiewicza.?- To wersja próbna systemu, który chcemy wdrożyć w przyszłości - mówi Aleksandra Mioduszewska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi. Choć pomysł jest ciekawy, nie przypadł do gustu rowerzystom. ?- Urządzenie zacina się, a gdy pada deszcz - “nie widzi” oczekujących na zmianę świateł rowerzystów - mówi Hubert Barański z fundacji Fenomen, współtwórca portalu Rowerowa Łódź. - Moim zdaniem, jest nieskuteczne, a kosztuje dużo. Lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na budowę ścieżek rowerowych.
Komentuj →
10 sierpnia 2011 |
0
W Olsztynie w związku z decyzjami likwidacji przejść dla pieszych, właśnie piesi podjęli szeroką dyskusję w sprawie traktowania pieszych. Jeden z nich pisze: “Olsztyn jak zawsze idzie pod prąd światowym tendencjom, w których "miasto jest dla ludzi", u nas "miasto jest dla samochodów". Kiedy pieszy ginie w wypadku z winy kierowcy, który znacznie przekroczył dozwoloną prędkość, nikt nie myśli o tym, jak sprawić, by kierowcy przestrzegali przepisów, rozwiązanie jest prostsze - likwidacja przejścia.” I konkretnie - w obronie pieszych “Gazeta Olsztyńska” zainicjowała tworzenie listy niebezpiecznych miejsc. Chcą, aby tam powstały nowe przejścia dla pieszych oraz miejsca, skąd zebry powinny zniknąć.
Komentuj →
10 sierpnia 2011 |
0

(Fot.: 396-3-2)
Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego i Zespołu Prasowego mazowieckiej komendy wraz z aktorami serialu “Ojciec Mateusz” przygotowali film prewencyjny, który ma przekonać motocyklistów do bezpieczniejszej jazdy, a kierowcom pojazdów przypomnieć, że prowadzący jednoślad jest pełnoprawnym użytkownikiem drogi.
Działania prewencyjne podejmowane przez mazowiecką policję, promujące bezpieczne zachowania, wpierali już sportowcy: Jerzy Dudek, Krzysztof Hołowczyc, Leszek Kuzaj oraz aktorzy Piotr Adamczyk, Marcin Dorociński i Tomasz Karolak. Tym razem policjanci z mazowieckiej komendy poprosili o pomoc aktorów z jednego z najbardziej popularnych seriali emitowanego obecnie na antenie polskich stacji telewizyjnych, czyli “Ojca Mateusza”. Chyba nie ma osoby, która nie widziałaby, jak działają aspirant Nocul i starszy sierżant Gibalski, czyli Michał Piela i Rafał Cieszyński. Realizację filmu wsparły Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego z Warszawy i Radomia. W filmie będzie można także zobaczyć Ryszarda Augustyna, wielokrotnego mistrza rajdów endura, a także kaskaderów z grupy “FX Driver” pod kierownictwem Michała Pernacha i Macieja Kubicy, których wyczyny można było oglądać w produkcjach Stevena Spielberga i innych znanych serialach. W produkcji mazowieckich policjantów wystąpili też radomscy strażacy.
Realizacja filmu ma dwa cele: przekonać motocyklistów do bezpieczniejszej jazdy, a kierowcom pojazdów przypomnieć, że prowadzący jednoślad jest pełnoprawnym użytkownikiem drogi. Opinia o motocyklistach często kształtowana jest, niestety, poprzez rozlegający się na ulicach ryk silników gwałtownie przyspieszających “ścigaczy”, czy też widok pędzących z prędkością błyskawicy “szaleńców” w czarnych skórach. W naszym myśleniu od dawna pokutuje wizerunek “motocyklisty – dawcy organów”, a dosiadający swoich stalowych maszyn postrzegani są jako osoby niosące zagrożenie dla innych użytkowników dróg. Oczywiście, nie brakuje wśród kierujących jednośladami takich, którzy lubią brawurę i przesadne ryzyko. Takich osób nie brakuje także wśród kierowców samochodów osobowych i ciężarowych. Film opracowany przez mazowieckich policjantów ma być emitowany od września na antenach ogólnopolskich stacji telewizyjnych.
Komentuj →
9 sierpnia 2011 |
0
Jak podaje zespół prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie - od 16 sierpnia, wraz z wejściem w życie nowej taryfy przewozowej, pasażerowie dzięki współpracy Zarządu Transportu Miejskiego, Mennicy Polskiej i Sky-Cash uzyskają również możliwość zakupu biletów krótkookresowych – dobowych i 3-dniowych. Natomiast z oferty “znikną” bilety 90-minutowe. Usługa “Bilet przez telefon komórkowy” ze SkyCash jest dostępna w stolicy od lutego 2011 roku. Dotychczas za pomocą komórek można było kupować jedynie bilety czasowe: 20-, 40-, 60- i 90-minutowe.
Poszerzenie oferty o bilety krótkookresowe, pozwoli użytkownikom na korzystanie nie tylko z pojazdów komunikacji miejskiej, ale również z pociągów Kolei Mazowieckich i Warszawskiej Kolei Dojazdowej - w ramach Wspólnego Biletu. Bilety za pośrednictwem telefonu komórkowego można kupować w stolicy już od grudnia 2008 roku, kiedy wprowadzono pierwszą tego typu usługę “Płać komórką za bilet” z mPay. Od tego czasu oferta jest systematycznie poszerzana a liczba użytkowników i operatorów stale wzrasta. Największym powodzeniem cieszą się bilety czasowe. Miesięcznie za pomocą tego mobilnego kanału sprzedaje się prawie 30 tys. biletów. Warszawa znajduje się w ścisłej europejskiej czołówce, jeśli chodzi o wykorzystanie mobilnych technologii w komunikacji miejskiej i sprzedaż biletów przez komórkę, wyprzedzając takie metropolie, jak Barcelona, Madryt, Amsterdam, Paryż czy Berlin.
A jak to wygląda za granicą? W stolicy Finlandii – Helsinkach bilety za pomocą telefonu komórkowego można kupować już od dziesięciu lat i pasażerowie bardzo chętnie korzystają z tej możliwości. 25 proc. sprzedawanych biletów jednorazowych to e-bilety. Prekursorem “komórkowej” sprzedaży biletów komunikacji miejskiej wśród krajów wschodnioeuropejskich są nasi południowi sąsiedzi – Czesi. W Pradze taka usługa jest dostępna od 2007 roku. E-bilety są bardzo popularne i stanowią aż 32 proc. sprzedawanych biletów jednorazowych. “Mobilnych biletów” nie można jeszcze kupować m.in. w Amsterdamie, Barcelonie, Madrycie, Turynie, Paryżu, Sheffield, Berlinie, Stuttgarcie i Budapeszcie.
Komentuj →
9 sierpnia 2011 |
0
Najmłodszy kierowca RMF Caroline Team – Adam Małysz przystąpił do egzaminu na certyfikat i licencję stopnia “R” Cross-Country. Test został zaliczony – czytamy na portalu RMF Caroline Team. Mistrz przystąpił do egzaminu w warszawskiej siedzibie Polskiego Związku Motorowego.Test składał się z 40 pytań, aby zaliczyć trzeba było prawidłowo odpowiedzieć na minimum 60 procent. Na rozwiązanie pytań testowych miał 40 minut. Po tym czasie swoje odpowiedzi omówił z komisją egzaminacyjną. "Pytania nie były łatwe" - tłumaczy Adam Małysz. "Wiele było takich, w których wydawało się, że parę odpowiedzi jest prawidłowych. Z moim pilotem Rafałem Martonem studiowaliśmy przepisy dosyć mocno więc nie było tak źle. Choć parę błędów zrobiłem. Najtrudniejsze były te dotyczące kar. To jest moje pierwsze podejście i cieszę się, że się udało" - dodał.
Komentuj →
9 sierpnia 2011 |
0
Władze miasta Łomży chcą powstania nowego miasteczka drogowego. Warunkiem jego budowy jest wskazanie przez samorząd terenu o powierzchni ok. 2 ha i wzięcie na siebie kosztów utrzymania przez co najmniej 5 lat po powstaniu. Zdaniem wiceprezydenta Beniamina Dobosza na tego typu inwestycję najlepiej nadają się tereny w sąsiedztwie skate parku. Miasteczko zlokalizowane w tym miejscu byłoby jednym z elementów kompleksu Rekreacyjno-Sportowo-Edukacyjnego dla mieszkańców Łomży – powiedział zastępca prezydenta Łomży Beniamin Dobosz. - Obiekt ten będzie pożyteczny w kontekście silnej pozycji WORD-u i potrzeby edukacji dzieci i młodzieży w zakresie przepisów ruchów drogowego – dodał wiceprezydent. Inwestycja miałaby zostać zrealizowana w ramach projektu "Budujemy miasteczka ruchu drogowego", który w 85 proc. jest finansowany z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a w 15 ze środków budżetu państwa. W Łomży kilkadziesiąt lat temu istniało niewielkie miasteczko ruchu drogowego, ale obecnie nie nadaje się do użytku.
Komentuj →
9 sierpnia 2011 |
0

(Fot.: PD@N 396-10©JM i 15©JM) Wielu pieszych uważa, że żółte guziki w ogóle nie działają. Natomiast samą ideę "przejścia na żądanie" uważają za słuszną
Jeśli nie wciśniesz w odpowiednim momencie, nie przejdziesz. Tę zasadę zna każdy pieszy. Jestem kilka sekund za późno i nic tego nie zmieni. Stoją też kierowcy, którzy dokładnie w tym samym momencie mają czerwone światło. Często na skrzyżowaniu stoi pieszy, który zapomina wcisnąć guzik. Myślę, że każdy pieszy mieszkaniec przynajmniej raz dziennie przeżywa jakąś przygodę z guzikiem w roli głównej. Wszystko dzięki drogowcom, którzy dbają, aby w naszym życiu nie wiało nudą – czytamy w olsztyńskiej “Gazecie pl”. Legendy mówią, że jak przycisk naciśnie się wielokrotnie to będzie szybciej zmiana świateł, ale to niestety legendy. Czy rzeczywiście nic moknącym na przejściu pieszym nie można pomóc? Dla udowodnienia, że mogą działać znaleźliśmy przykłady np. z Londynu, gdzie “są guziki, które jak się wciśnie, zaczynają piszczeć, zmieniać światła, pokazywać, że działają. Nikt ich nie psuje, bo ma zielone i musi iść. Poza tym przechodzenie na czerwonym świetle nie jest zabronione - kiedy samochody stoją, to ludzie idą, nie czekając na cud z nieba”. Podobnie w Szwecji – “Po wciśnięciu maszynka zaczyna wolno pikać i po chwili zmienia światło na zielone, dając sygnał dźwiękowy. Jeżeli nie jedzie żaden samochód, dzieje się to natychmiast. W nocy wszystkie światła na skrzyżowaniu świecą się na czerwono. System wykrywa nadjeżdżający samochód i zmienia mu światło tak, że nawet nie musi zwalniać. Nie ma żadnych migających żółtych.” “Kopenhaga. Tam na każdym słupie ze światłami jest dodatkowo przycisk i głośnik mówiący, na jakim skrzyżowaniu się znajdujemy. W Monte Carlo znalazłem przejście dla pieszych z diodową klepsydrą pokazującą, ile jeszcze będziemy musieli czekać. Uznali, że człowiek jak podszedł, może postać 20 sekund. Puszczą trochę więcej samochodów i wszyscy będą zadowoleni.” Czyli mogą działać?
Komentuj →
8 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-18©jm)
W Warszawie na ulicy Jagiellońskiej, od dawna stoi znak drogowy, który z wielu powodów nie powinien tam być umieszczony.
Czekamy na fotki od Państwa - e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl
Komentuj →
8 sierpnia 2011 |
0
W zeszłym roku zginęło w wypadkach 354 osoby, które weszły na przejście na czerwonym świetle. 482 osoby zginęły, w podobnych zdarzeniach gdy przechodziły przez jezdnie w niedozwolonym miejscu. Jak się okazuje – bezpieczeństwo pieszych bardzo często zależy od nich samych. Policjanci apelują, aby pamiętały one o podstawowych zasadach poruszania się na drodze.
Tego, że zielone światło na przejściu dla pieszych oznacza, że można przez nie przejść, a czerwone oznacza stój - uczą się już dzieci w wieku przedszkolnym. Ta wiedza jest podstawą, którą muszą znać wszyscy uczestnicy ruchu drogowego. Czemu więc dochodzi do wypadków z udziałem pieszych na przejściach? Przez brak rozsądku, brak ostrożności, pośpiech i poczucie “że zdążę”. A przecież na pieszych również spoczywają obowiązki uczestnika ruchu, których powinni przestrzegać.
Każdy pieszy powinien zapamiętać i wziąć sobie do serca, że aby czuć się bezpiecznie na przejściu przez jezdnię musi na nie wejść na zielonym świetle. Niech nie wchodzi na nie, kiedy zielona lampka zaczyna migać, a na czerwonym świetle pieszy powinien stać przed przejściem. Przed przekroczeniem jezdni przez pasy bez sygnalizatora powinien się upewnić, czy nic nie jedzie z lewej i prawej jezdni. Dopiero kiedy droga będzie wolna może ruszyć na drugą stronę. Należy też pamiętać, że nie każde miejsce nadaje się do przejścia przez ulice. Trasy szybkiego ruchu, autostrady to miejsca na których pieszy nie ma żadnych szans. Na drugą stronę musi wtedy przejść korzystając z kładki.
Wydawać by się mogło, że tych zaledwie kilka rad zna każdy z nas, a jednak policyjne statystyki mówią co innego. Co roku na polskich drogach ginie setki pieszych, którzy wcześniej nie pomyśleli, aby przejść na drugą stronę jezdni w sposób bezpieczny i zgodny z prawem. Apelujemy zatem do wszystkich uczestników ruchu, szczególnie do pieszych – uważajcie na siebie na drodze i dbajcie o swoje bezpieczeństwo!
Komentuj →
8 sierpnia 2011 |
0
Jesteśmy w środku sezonu motocyklowego. Maszyn na polskich drogach coraz więcej (informują sprzedający oraz wydziały komunikacji rejestrujące pojazdy), w szkołach jazdy ruch w grupach szkolących kierowców kat. A. Z kolei policjanci Biura Ruchu Drogowego KGP apelują do kierowców jednośladów o ostrożność w trakcie podróżowania, a jednocześnie ostrzegają, że mandaty będą wystawiane ostro. Większość motocyklistów poruszających się po naszych drogach to osoby odpowiedzialne i przede wszystkim myślące oraz dbające o przestrzeganie prawa. Niestety, zdarzają się wśród nich czarne owce, które brawurę i ostrą jazdę stawiają przed rozwagą. Dodajmy – podobnie jak wśród kierowców pojazdów samochodowych. Policjanci jeszcze raz przypominają, że motocykliści, którzy nie dostosowują się do przepisów ruchu drogowego muszą liczyć się z karą. I nie będzie tu żadnej taryfy ulgowej.
Przypominamy: w 2010 roku motocykliści uczestniczyli w 2 392 wypadkach (w 2009 – 2576) , w tym z ich winy zaistniało 990 wypadków (1151), zginęły w nich 152 osoby (194), a 1 051 osób doznało obrażeń ciała (1228).
Komentuj →
8 sierpnia 2011 |
0
(Fot.: PD@N 396-19)
Redakcja “Dziennika Łódzkiego namawia do udziału w letnich szkoleniach i przystępowaniu do letnich egzaminów na prawo jazdy. Swoją opinie uzasadniają m.inn. mniejszym ruchem, dobrą widocznością, suchą jezdnią, wypoczętymi egzaminatorami... To najważniejsze powody, dla których warto zdawać egzamin na prawo jazdy właśnie w wakacje – radzą. Opinię taką potwierdzają statystyki Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. I tak: w lipcu w ośrodku na ul. Smutnej egzamin zdało 26,4 proc. kursantów, w filii na ul. Maratońskiej aż 27,2 proc. - powiedział Łukasz Kucharski, dyrektor WORD w Łodzi. - To dobry wynik. Zimą zdawalność nie przekracza 26 proc.
Komentuj →