0564/10/2017 14 sierpnia 2017 23 sierpnia 2017
0564/10/2017

Prawo do lekcji na autostradach?; REWACO. Trochę samochodu, trochę motocykla; Tzw. samochody autonomiczne w naszym prawie; „Na żółto, to jest mój tata, którego kocham”; Z dronami bezpieczniej; 31 zabitych, 610 rannych; Luka w ustawie - Prawo o ruchu drogowym; 98% wypadków z winy kierowców; I jeszcze jeden akt terroru z użyciem pojazdu; Gdy skręcamy w prawo? - ekspert Przemysław Olszak wyjaśnia; Czy drony złapią piratów drogowych na gorącym uczynku?; Ruszyła kampania „Kierujesz życiem”; J. Michasiewicz. Promenade des Anglais - najpiękniejsza ulica świata - po roku [zał. fotogaleria]; Czy wstrzymanie budowy ODTJ to niegospodarność?; Papierowy dokument też pozostanie; Przeglądy techniczne pojazdów i nowelizacja ustawy; Ruszyła akcja bezpłatnych badań technicznych [lista stacji]; Co trzecia śmierć na drodze to wynik wypadku, w którym brał udział tylko jeden pojazd; Legalność żądania numeru rejestracyjnego? Rozstrzygnięcia w 2018 r.; Scooter-sharing coraz bardziej popularny. Dlaczego bez prawa jazdy?

News tygodnia

Ruszyła kampania „Kierujesz życiem”
23 sierpnia 2017 | 0

Ruszyła kampania „Kierujesz życiem”
Fragment spotu KR BRD pn. „Kierujesz życiem”

Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ruszył z nową kampanią społeczną "Kierujesz życiem". Kampania ma trafić głównie do młodych kierowców, którzy - jak wskazują statystyki Policji - charakteryzują się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków. - Nowy spot Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ma zwrócić uwagę na problem dostosowania prędkości do warunków ruchu. Pamiętajmy, że ograniczenie pokazane na znaku to prędkość maksymalną w dobrych warunkach. Przypominamy o tym, bo każde uratowane na drodze życie i ochronione zdrowie jest warte tego, by powtarzać informacje o zasadach bezpiecznej jazdy i ograniczonego zaufania do innych użytkowników drogi - powiedział minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Kampania ma na celu kształtowanie świadomości oraz zachęcenie odbiorców do przestrzegania przepisów ruchu drogowego w zakresie obowiązujących limitów prędkości jazdy oraz dostosowania tej prędkości do warunków ruchu, ze szczególnym uwzględnieniem odbiorców w grupie wiekowej 18-24 lata. W 2016 r. w 33 664 wypadkach drogowych śmierć poniosło 3026 osób, a 40 766 zostało rannych. Z danych Policji za ubiegły rok wynika, że szczególną uwagę należy zwrócić na wypadki spowodowane w wyniku niedostosowania prędkości jazdy do warunków ruchu, ponieważ nadal jest to główna przyczyna wszystkich wypadków na polskich drogach z udziałem kierujących. Grupa tzw. "młodych kierowców", w wieku 18-24 lata, charakteryzuje się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków. W 2016 r. byli oni sprawcami 20% wypadków powstałych z winy kierujących, w których zginęły 542 osoby, a 7 790 zostało rannych. Jest to grupa osób, którą cechuje brak doświadczenia i umiejętności w kierowaniu pojazdami i jednocześnie duża skłonność do brawury i ryzyka.

Kampania poprzedza rozpoczynającą się w przyszłym tygodniu akcję Policji "Prędkość", mającą na celu kontrolę przestrzegania prawa w zakresie dopuszczalnych limitów prędkości, a tym samym ograniczenie liczby zdarzeń drogowych poprzez dyscyplinowanie tych kierowców, którzy prowadzą pojazdy z większą od dozwolonej prędkością lub w inny sposób łamią obowiązujące przepisy ruchu drogowego. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego prosi o udostępnianie filmu, aby komunikat dotarł do jak najszerszej grupy odbiorców. Nasz wspólny cel to poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym (ograniczenie liczby wypadków drogowych, a tym samym liczby zabitych i rannych). (MIB)

Komentuj

Rozmowy

Szkolenie to najważniejszy element poprawy brd - mówi instruktor techniki jazdy
25 lipca 2017 | 3

Szkolenie to najważniejszy element poprawy brd - mówi instruktor techniki jazdy
Mateusz Grzebinoga, instruktor nauki i techniki jazdy, egzaminator, psycholog transportu, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach na kierunku Logistyka

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: W imieniu Polskiego Stowarzyszenie Instruktorów Techniki Jazdy z siedzibą w Krakowie przygotowaliście Państwo propozycję zmian do Ustawy o kierujących pojazdami, który przesłaliście do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa Departamentu Transportu Drogowego. Ostatnią? Czy macie kolejne pomysły, doświadczenia?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Z pewnością będzie więcej propozycji zmian z naszej strony. Planujemy również zaproponować zmiany do Ustawy - Prawo o ruchu drogowym np. w kwestii zmiany i zajmowania pasa ruchu. Wszyscy wywodzimy się ze środowiska instruktorów nauki jazdy, a tematy te są nam bardzo bliskie i doświadczamy ich na co dzień. Technika jazdy i ODTJ-ty to tylko jeden z elementów poprawy bezpieczeństwa patrząc całościowo na kwestię zdobywania uprawnień. Natomiast jeśli myślimy o podnoszeniu jakości szkolenia w ogóle to należy wreszcie uregulować rynek tak, żeby nie pozwalać na rozwój „partactwa” oraz „załatwiactwa” już na pierwszym etapie kształcenia młodych adeptów, czyli w OSK.

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: W ustawie w rozdziale poświęconym ośrodkom szkolenia kierowców i innym podmiotom prowadzącym szkolenie proponują Państwo dopisanie ustępu w brzmieniu: 2a. Przedsiębiorca prowadzący ośrodek szkolenia zapewnia obsługę administracyjną interesantów przez biuro szkoły w wymiarze minimum 16 godzin w tygodniu, w dniach roboczych i w porze dziennej. Biuro i sala wykładowa muszą znajdować się pod tym samym adresem. Biuro szkoły nie może być wydzielone w zamieszkałym lokalu mieszkalnym w którym jest tylko jedno wejście wspólne dla mieszkańców i interesantów ośrodka szkolenia”. Jaki jest cel podstawowy takiej formuły przepisu?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Celem jest kategoryczne zlikwidowanie fikcyjnych OSK z rynku, które dumpingują ceny oraz uniemożliwiają faktyczną kontrolę takiego przedsiębiorstwa. W ostatnich latach coraz częstszym widokiem jest jadący samochód z plafonem „L” bez żadnych napisów, ale za to z wyklejoną promocyjną ceną i telefonem. W praktyce okazuje się, że szkoła taka nie posiada biura, bo biurem jest ten samochód. W rzeczywistości taka szkoła nie posiada też sali wykładowej, nie prowadzi zajęć z ratownictwa i często po prostu tanio handluje zaświadczeniami co jest już przestępstwem. Niestety trudno złapać za rękę, bo umożliwiają to obecne przepisy. To patologia której od lat nikt nie zwalcza, a proceder przybierze dopiero na sile, kiedy wejdą nowe regulacje zmuszające do ponownego odbywania kursu po wykreśleniu z CEPiK-u kiedy kierowca straci uprawnienia po przekroczeniu punktów. Dlatego jeśli mamy się zabezpieczyć to już teraz należy ustandaryzować rynek szkół.

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Czy rzeczywiście mieliśmy tu do czynienia z patologiami polegającymi na braku biura?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Mamy cały czas. Ja akurat osobiście nie prowadzę OSK dlatego może łatwiej mi o tym mówić. Zanim sformułowaliśmy proponowany przepis, to konsultowaliśmy sprawę fikcyjnych biur w ośmiu Starostwach na terenie południowej Polski, a to co usłyszeliśmy od urzędników zmroziło nam krew w żyłach. Okazuje się bowiem, że dziś najlepiej nie mieć biura czynnego dla interesantów, bo automatycznie nie narażasz się na niezapowiedzianą wcześniej kontrolę urzędów. Faktem jest, że przedsiębiorca wobec którego wszczyna się kontrolę musi być na 7 dni wcześniej powiadomiony i w czasie 7 dni od powiadomienia może być rozpoczęta kontrola, ale tu się zaczynają kombinacje. Szkoła która ma oficjalnie prowadzone biuro z godzinami otwarcia i realnie jest czynne w tygodniu mogłaby faktycznie być skontrolowana w każdej chwili. Jednak takich szkół jest bardzo mało. Większość biur OSK porejestrowana jest w miejscu zamieszkania właściciela i to jedyne biura jakie mają. Ponadto deklarują, że biura takie są czynne przeciętnie 2 godziny w tygodniu!!! Tak, to nie pomyłka – 2 godziny w tygodniu i to jeszcze od 21:00-23:00. Proszę się zastanowić jak teraz ma wyglądać kontrola ze Starostwa? Urzędnik musi umówić się indywidualnie z takim przedsiębiorcą jednocześnie zawczasu uprzedzając o konkretnej godzinie kontroli. Mało tego sam przedsiębiorca może, ale nie musi się zgodzić i ma prawo uprzeć się na kontrolę w nocy, bo tak zdeklarował pracę biura. Znamy udokumentowany przypadek, gdzie kontrolowany przedsiębiorca który zdeklarował 1 godzinę pracy biura w miesiącu w godzinach od 19:00 – 20:00 w czasie kontroli kiedy dobiegła godzina 20:00 – zgasił światło i kazał urzędnikom opuścić lokal. Niestety musieli przerwać kontrolę i wyjść, bo nie mają w rzeczywistości żadnych narzędzi żeby się bronić.  Przyjść mogli dopiero za miesiąc lub wzywać przedsiębiorcę do siebie pod warunkiem, że nie zdeklarował urlopu lub nie przedłożył L-4.

Jak się dowiedzieliśmy większość oficjalnych biur to mieszkania lub domy właścicieli, a urzędnicy niejednokrotnie w czasie kontroli siedzą w kuchni lub salonie lokalu oznaczonego jako biuro osk. Sala wykładowa jest najczęściej na drugim końcu miejscowości w szkole podstawowej z umową najmu na 30 godzin miesięcznie, pomimo że przedsiębiorca zgłasza ciągle nowe kursy z  zaledwie jedną osobą szkoloną. Zdarzają się jednak osk z umową na salę wykładową w wymiarze jednej lub kilku godzin w skali miesiąca. Jak to możliwe? Bardzo to proste. Oni z sali wykładowej nie korzystają, bo kursantów przepychają przez teorię e-learningową w zaprzyjaźnionym ”superosk” niejednokrotnie oddalonym o trzy województwa.”Superosk” robi rezygnację tego kursanta po teorii zaliczając tę część, a kursant może rozpocząć jazdy praktyczne, które w praktyce rozpoczyna bez teorii, bo dokumenty są generowane niejako automatycznie (czyli fałszowane).

Rodzi się jednak pytanie, czy taki kursant jest faktycznie dobrze przygotowany do rozpoczęcia szkolenia praktycznego? Mało tego, taki kursant często nawet nie wie, że miał teorię e-learningowo w innej szkole, bo wszystko załatwia w samochodzie które jest biurem i w którym dostał płytkę z testami. Skontrolować to ciężko, a kursant w razie czego nie ma nawet jak zgłosić reklamacji w biurze OSK, bo biuro jest u Pana instruktora w mieszkaniu i jest czynne raz w roku przez godzinę - kiedy trwa kontrola ze Starostwa.

Czy to jest normalne? Taki chcemy mieć system szkolenia kierowców w Polsce?

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: A jakieś zagrożenia dla mikroprzedsiębiorców?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Nie ma żadnego. Jednoosobowy OSK jeśli myśli poważnie o prowadzeniu biznesu we współczesnym standardzie chcąc spełnić wymagania rynku i realnie konkurować pozyskując klientów (kursantów) z pewnością zainwestuje w celu posiadania realnie czynnego biura do obsługi interesantów. Znamy wiele takich szkół, gdzie prowadzą je 2 osoby np. małżeństwa. Jedna osoba prowadzi realne biuro, zajmuje się reklamą, organizuje kursy i wykłady, a druga osoba jest faktycznym instruktorem szkolącym praktycznie. Wszystko działa, jest to przejrzyste, szkoła ma wtedy nazwę, reklamuje się, ma też koszty które ponosi każdy biznes, dba o rozwój swojej marki oraz dobra opinię. Niestety zupełnym przeciwieństwem są wspomniane osk z biurami w mieszkaniach czynnymi raz w roku.

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Proponujecie kilka ośrodków pod jednym adresem? Proszę o przybliżenie tej propozycji.

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Tak. Takie szkoły już istnieją. Najczęściej to te z biurami w prestiżowych lokalizacjach i z pięknymi salami wykładowymi na których zajęcia się faktycznie odbywają. Nie ma tu żadnego zagrożenia jakąś kombinacją. Już dziś jest wiele takich osk, gdzie przedsiębiorcy wspólnie zainwestowali w infrastrukturę i często łączą siły pod jednym adresem. Przykładowo szkoły z lekkimi kategoriami A i B wspólnie ze szkołami posiadającymi ciężki tabor dla kat. C lub D. Są różne nazwy, ale jedno prężnie działające biuro czynne 5 dni w tygodniu i można wszystko załatwić w każdej chwili z kompetentnym pracownikiem. Szkoła taka patrząc z ulicy wygląda jak prawdziwy ośrodek szkolenia i edukacji. Właściciele inwestują w standard obsługi, kompetencję pracownika jednocześnie podnosząc całość jakości szkolenia. Zdecydowanie lepiej żeby rozwijały się takie „Multi-osk” niż OSK z biurem w mieszkaniu bez teorii i z lewymi papierami o e-learningu. Właściwie tu nie trzeba nic zmieniać legislacyjnie, jedynie wprowadzić w życie naszą propozycję i osk same się przetasują.

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Pewną naszą wątpliwość budzi propozycja likwidacji tym przepisem tzw. szkół internetowych. W XXI wieku, to jednak przyszłość. Wiele przykładów takiej działalności prowadzi ją legalnie, sprawnie i rzetelnie, a najważniejsze wygodnie dla Klienta. Czy to zagadnienie nie powinno być inaczej uregulowane?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Jeśli ma Pani na myśli szkoły internetowe bez biur delegujące kursantów bez ich wiedzy do superosk na teorię i żyjące z tzw. „zwrotów”, to z pewnością jest to utrzymywanie legalnego dziadostwa. Jeśli jednak pyta mnie Pani o sens szkolenia e-learningowego to go nie podważamy, ale pod warunkiem ustandaryzowania wymogów dla osk. Wtedy nikt nie będzie kombinował mając własną salę i utrzymując biuro. 

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Takie uzasadnienie może oznaczać, że opowiadacie się Państwo na standaryzacją usług świadczonych przez ośrodki szkolenia? W pełnym tego określenia znaczeniu tj. określeniem zasad, ale też egzekwowaniem itd.?

Odpowiada Mateusz Grzebinoga (wiceprezes PSITJ): Oczywiście. Skoro ODTJ-y musza mieć infrastrukturę kosztująca miliony złotych i często składa się na nią kilku przedsiębiorców, to dlaczego OSK, które są najważniejszym elementem procesu szkolenia miałby mieć możliwość tandetnego stylu prowadzenia działalności. Szkoląc setki osób rocznie w ODTJ-tach pytamy uczestników jak wyglądał kurs w osk, kiedy okazuje się że nie wiedzą co to ABS. Wtedy wychodzi prawda na jaw i okazuje się, że teorii w ogólnie nie było, z kim innym jeździli, a kto inny przywiózł im papiery i to często jeszcze przed wyjeżdżeniem wymaganych 30 godzin. Ponadto biura OSK nigdy nie widzieli, bo wszystko załatwiał Pan Instruktor z którym realizowali szkolenie praktyczne. My za to w ODTJ musimy tłumaczyć podstawy z teorii, które powinny być na teorii w osk. Zatem standaryzacja z pewnością przyniosłaby wiele dobrego i zmieniła tę branżę.

Dziękuję za rozmowę. Pytała Jolanta Michasiewicz, red. naczelna tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

Komentuj
Bezrobotni instruktorzy techniki jazdy
21 czerwca 2017 | 0

Bezrobotni instruktorzy techniki jazdy

Piotr Leńczowski, instruktor techniki jazdy, prezes Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy, od 14 lat czynny instruktor, z wykształcenia pedagog, były policjant drogówki, kurator sądowy. W wolnym czasie pasjonat motocykli, którymi objechał całą Europę.

Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS poprosiła o rozmowę Piotra Leńczowskiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy (PSITJ) z siedzibą w Krakowie. Pretekstem jest pismo PSITJ skierowane do ministra infrastruktury ws. zmian w ustawie o kierujących pojazdami.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Witam, PSITJ jest nową organizacją na polskim rynku szkoleniowców nauki jazdy. Proszę o kilka słów informacji: od kiedy działacie, kim są jej członkowie, jaki jest cel działania?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Owszem, nasze Stowarzyszenie jest pierwszą w Polsce organizacją skupiającą ludzi posiadających uprawnienia instruktora techniki jazdy i broniącą interesów tej stosunkowo nowej profesji. Zawiązaliśmy się w styczniu bieżącego roku po ponad półtorarocznym okresie spotkań, wewnętrznych konsultacji i wzajemnego poznawania się z kolegami z całego kraju. Nasz statut jest bardzo otwarty na wszystkich zainteresowanych poprawą bezpieczeństwa i kształceniem się kadry nauczycielskiej w zakresie techniki jazdy. Posiadamy wewnętrzną strukturę na którą składają się zespoły eksperckie zajmujące się konkretnymi kategoriami pojazdów, ale także i specjalistów od technicznych zagadnień dotyczących np. fotelików dziecięcych, przyczep, hak-ów, bagażników zewnętrznych, czy systemów telemetrycznych jakie stosują producenci pojazdów. Wielu z naszych członków posiada licencje rajdowe i są czynnymi zawodnikami. Zrzeszamy zatem specjalistów. Co ciekawe średnia wieku naszych członków to 35 lat życia i zdecydowana większość posiada wyższe wykształcenie, stąd też przypuszczamy że jesteśmy nie tylko jednym z najmłodszych stowarzyszeń, ale też po prostu stosunkowo młodym i kompetentnym. Z pewnością powoduje to, że jesteśmy bardzo zaangażowani, pełni pomysłów, ale też doświadczeni na tyle żeby obiektywnie i racjonalnie obserwować całość wydarzeń w branży oraz świadomie kształtować naszą wspólną przyszłość.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Do Bogdana Oleksiaka, dyrektora Departamentu Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa skierowaliście Państwo własną propozycję zmian w ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami. Jakie zasadnicze wątki tam zostały zawarte i jakie jest ich ogólne uzasadnienie.

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Proponujemy uregulowanie bardzo wrażliwej kwestii doszkalania w ruchu drogowym (poza ODTJ) osób posiadających już prawo jazdy. Obecnie szkolenie takie realizują OSK, lecz niestety w sposób nieuprawniony. Chcemy to zmienić, ale jednocześnie podnieść jakość takich zajęć - podnosząc poprzeczkę kompetencyjną dla instruktorów nauki jazdy i dając możliwość rozwoju rzetelnym OSK. Podobnie zgłosiliśmy postulat usunięcia zapisu, który umożliwia prowadzenie szkolenia na terenie ODTJ-tu przez osoby bez uprawnień instruktora techniki jazdy oraz instruktora koniecznie posiadającego 3 letni okres stażu w zawodzie. Uważamy, że osoba która złożyła pozytywny egzamin państwowy z zakresu techniki jazdy jest kompetentna i nie musi nabywać stażu, tym bardziej, że staż taki nierzadko jest fikcją. Wyszkolenie zaledwie jednej osoby w roku na umowie zlecenia dokumentuje obecnie roczny staż. Przecież to nie potwierdza żadnego doświadczenia w kierowaniu pojazdem, tym bardziej w umiejętnościach przekazywania wiedzy. Przepisy, które obecnie to regulują powstały „z głodu”, czyli z braków kadrowych. Brakuje osób z uprawnieniami, ale z drugiej strony bezwarunkowe rozdawnictwo kompetencji nie podniesie jakości tych szkoleń, ani wynagrodzeń w tym sektorze.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Ważna sprawa Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy. Czy one - Pana zdaniem - mają uzasadnienie w naszym krajowym systemie szkolenia?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Oczywiście. Bezwzględnie należy brnąć w to dalej. Szkolenia w warunkach specjalnych maja nieocenioną wartość poznawczą. To lepsze niż lekcja fizyki w szkole, bo informację zwrotną o błędzie otrzymuje kierowca w ułamku sekundy. Uważamy, że obecne regulacje i podział na ODTJ stopnia I oraz stopnia II jest wystarczający. W obecnej sytuacji niewiele jest tych dużych, ale za to ośrodki mniejsze, które już funkcjonują - to w większości bardzo dobrze zarządzane placówki przez ludzi z pasją i pomysłem. Właściwie do dziś nie ma przymusu szkolenia w ODTJ stopnia podstawowego, a obiekty te funkcjonują i rozwijają się. To o czymś świadczy. Jako Stowarzyszenie jesteśmy jak najbardziej zainteresowani tym, żeby takich obiektów przybywało oraz żeby ludzie mieli do nich jak największy dostęp. Każe 100 zł zainwestowane w takie szkolenie może się zwrócić na drodze 100 razy szybciej niż myślimy. To sprawdzone i potwierdzone w krajach skandynawskich. Dlaczego by nie zrobić „Skandynawii” w Polsce? Stać Nas na to. Wystarczy tylko to mądrze regulować oraz dać możliwość rozwoju przedsiębiorcom bez monopolizowania rynku.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: W rozdziale 17 ustawy mówiącym o szkoleniu osób posiadających uprawnienia do kierowania pojazdem silnikowym, dokładnie w art. 112 w ustępie 1, proponujecie dodanie punktów określających, iż obok ODTJ, szkolić takie osoby może także OSK zatrudniający instruktora techniki jazdy. To mało popularny przepis, bo ośrodki bez takiego instruktora byłyby wyłączone z tej grupy? A czy mamy tylu wyszkolonych instruktorów techniki jazdy, aby wszystkie ośrodki w kraju - czyli ok. 5 tys., a może nawet 8-9.tys. - mogły przystąpić do tych szkoleń? I jaki typ zatrudnienia postulujecie Państwo?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Wiemy, że to trudny temat i napotka od razu opór. Jednak opór jest charakterystyczny dla rewolucyjnych zmian, które z czasem wychodzą na dobre. Wie o tym obecny Rząd i my również mamy nadzieję, że się nam uda. Proponowane zmiany zdecydowanie poprawią jakość takich szkoleń oraz realnie podniosą bezpieczeństwo. Mógłbym to uzasadniać godzinami, ale powiem krótko. Od kilku lat obserwujemy pauperyzację zawodu instruktora nauki jazdy. Ludzie wykonujący ten zawód z pasji coraz częściej z niego rezygnują obserwując politykę cenową właścicieli szkół. Wykonywanie pracy z pasją to podstawa, niestety niedoceniana. I w tym miejscu powiem coś bardzo ważnego. Wszyscy Ci instruktorzy, którzy w ostatnich latach zrobili uprawnienia z zakresu techniki jazdy to właśnie ta elita, która interesuje się żywo tematem szkolenia. Ci ludzie nie robili uprawnień dla pieniędzy, bo nie ma dla nich zatrudnienia. Więc po co się starali, uczyli, poddawali kolejnemu egzaminowi państwowemu? To proste. Bo to pasjonaci i ludzie mający zadatki na specjalistów w swojej branży. Instruktor nauki jazdy posiadający dodatkowo świadectwo instruktora techniki jazdy to „oficer” wśród instruktorów. Oczywiście każdy może się uczyć i szkolić, zatem dlaczego tylko tak niewielu skorzystało? W naszej ocenie Ci ludzie to elita instruktorów, która dobrowolnie sama się zweryfikowała składając ponowny egzamin państwowy i to całkiem niedawno. Owa „weryfikacja” odbywa się od 2008 roku. Świadectwo ITJ daje rękojmię, że wiedza takiego instruktora jest na czasie i spełnia standardy stawiane przez współczesną motoryzację. Obecnie jest nas już na tylu, że po wprowadzeniu proponowanej zmiany paraliżu szkoleń wcale by nie było, a zastosowane zmiany zachęcą tych niezdecydowanych do poszerzania wiedzy i za chwilę może być nas kilka tysięcy. To także napędzi kursy instruktorskie, egzaminy ,a w perspektywie podniesie stawki wynagrodzeń w OSK.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Natomiast w ustępie 3 tego artykułu jako prowadzących zajęcia z jazdy w warunkach specjalnych dla osób odbywających kwalifikację wstępną, kwalifikację wstępną przyśpieszoną, kwalifikację wstępną uzupełniającą lub kwalifikację wstępną przyśpieszoną uzupełniającą wskazujecie wyłącznie na instruktorów techniki jazdy. Usuwacie też cezurę 3 lat praktyki tej grupy instruktorów. Czyli wyłączanie instruktorów nauki jazdy? Czyli takie szkolenie mógłby prowadzić instruktor techniki jazdy bez doświadczenia-praktyki, a instruktor nauki jazdy np. z 20-letnim doświadczeniem nauki także w ruchu drogowym - nie?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Jak już wspomniałem, udokumentowanie 3 letniej praktyki to fikcja. Przepis ten ponadto ogranicza ilość instruktorów spełniających to kryterium, a instruktorów i tak jest coraz to mniej. Odnośnie Pani sugestii, iż instruktor nauki jazdy z 20-letnim stażem będzie bardziej kompetentny niż młody instruktor techniki jazdy, to pozwolę się z tym nie zgodzić. Wszyscy doskonale wiemy, że nie ma reguły. Za to rutyna pojawia się nader często. Chciałbym tu podkreślić jedną bardzo ważną rzecz. Nie można mylić i mieszać tych profesji oraz ich kompetencji. Twierdzenie, że doświadczony instruktor nauki jazdy z 20-letnim stażem może wykonywać czynności instruktora techniki jazdy, to tak jakby stwierdzić, że lekarz chirurg ortopeda z 20-letnim stażem, może usuwać zęby, czyli wykonywać czynności lekarza stomatologa, bo w sumie to też lekarz. Przecież to dwa różne zawody wymagające osobnych specjalizacji. Niestety nasze środowisko nadal jeszcze myli i nie potrafi rozróżniać profesji instruktora nauki jazdy od techniki jazdy. Między innymi dlatego powstało nasze stowarzyszenie. Zachęcamy każdego instruktora nauki jazdy do podnoszenia swoich uprawnień o zakres techniki jazdy i tym samym Nikogo nie dyskwalifikujemy. Kurs i egzamin to kwestia zaledwie kilku miesięcy, a wiedza i doświadczenia jakie się zyska są nieocenione dla nauczyciela jazdy.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Nie budzą Państwa uwag przepisy dotyczące np. zdefiniowania pojęcia „umiejętności praktycznych” jakie składa przed komisją egzaminacyjną kandydat na instruktora techniki jazdy? Czy choćby program szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia instruktora techniki jazdy? Uprawnionych do kursów dla tych kandydatów itd.?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: To trudny temat. Na początku kiedy nie było jeszcze instruktorów techniki jazdy, uprawnienia nadawano każdemu kto się zgłosił i oświadczył, że wie o co chodzi oraz udokumentował, że w przeszłości szkolił w tym zakresie. Następnie tych mniej wiarygodnych weryfikowano poprzez egzamin o ile się takowemu poddali. Przykładowo w Małopolsce tzw. uprawnienia „z nadania” straciła znaczna część początkowo zarejestrowanych instruktorów. Niektórzy twierdzą także, że ten egzamin to łatwizna, ale statystyki zdawalności pokazują coś zupełnie innego. Od 2008 roku naprawdę wiele się zmieniło i uważamy, że na lepsze. Dziś taki egzamin odbywa się w ODTJ stopnia II, a komisje egzaminacyjne starają się podchodzić do tego bardzo logicznie. Oczywiście spływają do nas sygnały o zbytniej subiektywności, czy wręcz o uznaniowym traktowaniu poszczególnych zadań, ale pamiętać należy, że Rozporządzenie w tej sprawie daje swobodę komisji w zakresie określania sposobu wykonywania prób oraz czasów ich wykonania. Tu jak najbardziej jesteśmy za zdecydowanym ujednoliceniem kryteriów oceny w celu przejrzystości i transparentności tego egzaminu. Mamy pomysły na modyfikację tego egzaminu, ale to raczej temat na osobny artykuł. Podsumowując należy podkreślić, że nie jest to egzamin łatwy i dlatego tym bardziej, Ci którzy decydują się go składać zasługują na uznanie z samego tylko tego powodu, że się im chce uczyć.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Mówił Pan już o bezrobotnych instruktorach techniki jazdy. W ośrodkach szkolenia kierowców brakuje instruktorów nauki jazdy. Może instruktorzy techniki jazdy powinni być włączeniu także do szkolenia kandydatów na kierowców?

Odpowiada Piotr Leńczowski, prezes PSITJ: Sytuacja jest trudna na rynku pracy i wiemy o tym wszyscy. Jednak zamiast narzekać ja bym się przyglądną co spowodowało taki impas. Z jednej strony brak chętnych do pracy za 15 zł, a z drugiej brak kompetentnych do pracy za 30 zł na godzinę. W piersi winni się uderzyć zarówno właściciele szkół jak też sami instruktorzy, którzy niejednokrotnie zatrzymali się w czasie. Dlatego wysiłek tych co się kształcą mimo kryzysu powinien być doceniony. Nie należy jednak mieszać obu tych profesji. Uważamy, że w OSK kandydatów na kierowców powinni szkolić wyłącznie instruktorzy nauki jazdy. Oczywiście jeżeli mają również świadectwo z techniki jazdy to bardzo dobrze, ale jeżeli mieliby tylko to drugie, to za mało. Instruktor nauki jazdy ma więcej wiedzy z metodyki, psychologii oraz jest bardziej zorientowany w przepisach drogowych i zachodzących tam zmianach. Dlatego musimy odróżniać obie profesje i jak już mówiłem, nie możemy ich zamiennie zastępować. To, że instruktorzy techniki jazdy są od 9 lat bezrobotni wynika z faktu ciągłego przesuwania przepisów o okresie próbnym, ale nie oznacza to, że my nic nie robimy. Wielu z nas pracuje na co dzień w OSK oraz angażujemy się przy wszelakich projektach związanych z bezpieczeństwem, szkolimy na obiektach zarówno będących zarejestrowanymi ODTJ-tami, ale też na obiektach torowych. Wielu szkoli za granicą. Samo wejście przepisów o obowiązkowych szkoleniach w ODTJ nie da nam wszystkim nowego zatrudnienia, bo za mało jest tych obiektów. Jednak po 9 latach mając już tak pokaźny korpus instruktorów z „podwójnymi” uprawnieniami grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Uważam, że to właśnie moi koledzy, ludzie w sile wieku i z chęcią na nauki będą w tym kraju budować przyszłość naszej branży. Mamy naprawdę spory potencjał i liczmy, że będzie nas coraz więcej. Zachęcam gorąco każdego instruktora nauki jazdy do zdobywania uprawnień z zakresu techniki jazdy. Takie świadectwo jest swoistego rodzaju certyfikatem wyższych kompetencji i najnowszej wiedzy o motoryzacji.

Dziękuję za interesującą rozmowę.

Pytania zadała Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

Komentuj
Psycholog o zjawisku „ślepoty z nieuwagi”
12 czerwca 2017 | 0

Psycholog o zjawisku „ślepoty z nieuwagi”
Monika Ucińska, psycholog transportu (fot. Jolanta Michasiewicz)

Jolanta Michasiewicz, tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS: Witam, przed nami lato i wiele wyjazdów, tych krótkich, ale też długich podróży. Szczególnie w tej drugiej sytuacji korzystamy z telefonów. Rozmawiamy przy użyciu telefonu komórkowego – coraz rzadziej, dzisiaj częściej używamy zestawu głośnomówiącego. Jednak mimo wszystko – jak oceniają eksperci – rozmowa przez telefon wielokrotnie zwiększa ryzyko wypadku, przy użyciu zestawu też, bo czterokrotnie. Dlaczego? Bo zajmująca dyskusja wywołuje zjawisko określane w psychologii mianem „ślepoty z nieuwagi”. Co oznacza to pojęcie?

Monika Ucińska, psycholog transportu, ITS: Prowadzenie pojazdu wymaga od kierowcy koncentracji na prowadzeniu pojazdu, przewidywaniu sytuacji na drodze oraz podejmowania decyzji zgodnie ze zmianami otoczenia. Czynności te mogą ulec zaburzeniu w przypadku, gdy prowadzący pojazd podejmuje działania niebezpieczne, powodujące zagrożenie w ruchu drogowym, jakim jest rozmowa przez telefon komórkowy w trakcie prowadzenia pojazdu.

„Ślepota z nieuwagi”; „ślepota z braku uwagi” czy wreszcie „ślepota przez nieuwagę” to różne spotykane w literaturze określenia zjawiska, które od jakiegoś czasu jest przedmiotem badań i analiz. Dotyczy takiego skupienia uwagi na konkretnym elemencie (obiekt), czy zadaniu (rozmowa telefoniczna), iż nie dostrzega się innych bodźców, pojawiających się w polu widzenia np. piesi, sygnalizacja, znaki drogowe. Obiekty te stają się niezauważane (niewidoczne) mimo, że wrażenia są odbierane przez część mózgu (korę wzrokową) odpowiedzialną za percepcję informacji wizualnej. Adekwatne jest więc tu powiedzenie, że patrzeć nie zawsze znaczy widzieć.

Pomimo, że przepisy ruchu drogowego dotyczące kierowców dopuszczają możliwość używania telefonów komórkowych przez kierowcę, jeśli nie jest do tego używane urządzenie, które trzymane jest w ręku to, jak Pani słusznie zauważyła, z dotychczasowych analiz psychologicznych wynika, iż każda rozmowa kierowcy przez telefon komórkowy, zaangażowanie w konwersację, niezależnie od tego czy trzyma się słuchawkę, czy też używa zewnętrznego zestawu, odciąga uwagę kierowcy od tego co dzieje się na drodze. Używanie telefonu komórkowego przez kierowców, oprócz tego, że wydłuża czas reakcji, wydłuża też drogę hamowania. Ponadto powoduje kłopoty z oszacowaniem prędkości i rozpoznawaniem ryzyka na drodze, zwiększa także ryzyko wypadku w porównaniu do kierowców nie korzystających z telefonu komórkowego podczas jazdy. Sam fakt prowadzenia rozmowy zwykle bardzo kierowcę pochłania i często dekoncentruje. Zamiast na otoczeniu drogi skupia się wówczas uwagę na rozmowie, której mogą towarzyszyć duże emocje. Podobnie, gdy jakość połączenia telefonicznego jest niska, osoba odbiera dźwięki z aparatu telefonicznego, a nie z otoczenia, więc wymaga to od kierującego szczególnej koncentracji na rozmowie.

Pamiętać należy, że umysł ludzki ma ograniczone możliwości przetwarzania docierających informacji. Gdy wykonujemy kilka czynności równocześnie, każda z nich uzyskuje odpowiednio mniej uwagi. Im czynności te są bardziej skomplikowane, tym większa szansa, że zostaną one zaburzone.

Pytanie: Rozumiem, że to zjawisko dotyczy też pieszych? Czasami przeszliśmy przez jezdnię, ale całkiem nie pamiętamy szczegółów, bo zajęci byliśmy rozmową przez telefon?

Monika Ucińska, psycholog transportu, ITS: Rzeczywiście, zjawisko to dotyczy również tej grupy uczestników ruchu, którzy zajęci rozmową nie dostrzegają co dzieje się wokół. Badania w tym zakresie przeprowadzono na Uniwersytecie w Waszyngtonie (Western Washington Univeristy), gdzie porównywano 4 grupy badanych: 1) idących rozmawiających przez telefon komórkowy, 2) słuchających muzyki z odtwarzacza mp3, 3) idących przed siebie, 4) idących w z inną osobą. Obiektem, który pojawiał się w otoczeniu badanych był kolorowy klaun przejeżdżający obok nich na motocyklu. Najrzadziej był on zauważany przez pierwszą grupę badanych, a więc rozmawiających przez telefon.

Pytanie: Wracamy do samochodu. Czyli nasza percepcja, brak koncentracji na jeździe powoduje, iż możemy nie dostrzec zagrożenia. Jakaś mała statystyka? Jak często dochodzi do wypadków w takiej właśnie sytuacji? Znalazłam informację o badaniach przeprowadzonych przez amerykańską Administrację Bezpieczeństwa Drogowego (NHTSA), które wskazują, że brak wystarczającej uwagi jest przyczyną 80 proc. wypadków i 65 proc. groźnych sytuacji na drodze. Aż tak?

Monika Ucińska, psycholog transportu, ITS: Uwaga jest jedną z najważniejszych właściwości kierowcy. System uwagi musi dostosowywać się do naturalnych, szybkich zmian na drodze, bowiem nawet najmniejsze zakłócenia mogą w widoczny sposób zaburzać ten proces skutkując błędami w procesie kierowania pojazdem co może doprowadzić do wypadku drogowego. Na poziom rozproszenia uwagi ma wpływ miedzy innymi to, czy prowadzimy prostą czy skomplikowaną rozmowę. W tym drugim przypadku jest bardziej prawdopodobne, że kierowca nie będzie świadomy sytuacji na drodze. Jednakże nawet prosta rozmowa stwarza 20% szans, że kierowca nie zauważy rozwoju niebezpiecznej sytuacji.

Rzeczywiście wiele wypadków i sytuacji bliskich wypadkowi wynika z jakiejś formy nieuwagi. W Polsce Policja nie prowadzi statystyk dotyczących wypadków, których przyczyną mogła być rozmowa przez telefon lub pisanie SMS. Szacuje się, że co piąty wypadek może być spowodowany właśnie rozmową przez telefon.

Gdy chodzi o skalę problemu – rozmawianie przez telefon  w trakcie jazdy - to, Instytut Transportu Samochodowego na zlecenie Sekretariatu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w 2014 roku przeprowadził badania mające na celu między innymi zebranie danych o kierujących pojazdami, korzystających podczas jazdy  z telefonów komórkowych trzymanych w ręku. Ogółem zebrano dane dotyczące 102 096 kierujących pojazdami (w tym 82 898 samochodami osobowymi). Wskaźnik korzystania z telefonów komórkowych przez kierujących samochodami osobowymi w 2014 roku wyniósł 4,1%.  Wskaźnik korzystania z telefonów komórkowych podczas jazdy przez kierujących pozostałymi pojazdami (samochodami ciężarowymi, dostawczymi, motocyklami, motorowerami i rowerami) wyniósł 5,4%.

Z kolei ankieta przeprowadzona przez Internet wśród 12 429 osób w wieku 15 lat i powyżej w różnych krajach Europy (Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania, Szwecja, Belgia, Grecja, Polska, Holandia, Słowacja) tzw.  Europejski barometr odpowiedzialnej jazdy 2017 wykazała, że wśród zachowań za kierownicą postrzeganych jako najbardziej niebezpieczne 21% ankietowanych uznało właśnie korzystanie z telefonu komórkowego. Ponadto 33% za niebezpieczne uznało wysyłanie sms-ów podczas jazdy. W zakresie częstości występowania zachowań niebezpiecznych - 43% ankietowanych wskazało, iż zdarza się im telefonować podczas jazdy przy użyciu systemu Blutooth ze zintegrowanym głośnikiem, 32% rozmawiać przez telefon podczas jazdy nie używając zestawu głośno mówiącego, 31% telefonować podczas jazdy przy użyciu słuchawek lub kasku, a 24% wysyłać i/lub czytać sms lub email podczas jazdy.

Wśród 1001 ankietowanych Polaków 44% wskazało, iż używa Systemu Blutooth,  48% rozmawia przez telefon nie używając zestawu głośnomówiącego 35% używa słuchawek podczas rozmowy, a 28% wysyła lub czyta sms. Patrząc na te statystyki skala problemu jest duża, a więc i uwikłanie się wypadek z powodu „ślepoty z nieuwagi” jest również bardziej prawdopodobne.

Pytanie: Moja koleżanka radzi – zostaw telefon w bagażniku! Ma rację? Jak w porównaniu z rozmową telefoniczną wygląda słuchanie radia? A rozmowa z pasażerem? Ponoć najważniejsze, że łatwo z nich się wyłączyć i skoncentrować na drodze? Może rada psychologa?

Monika Ucińska, psycholog transportu, ITS: Od wielu lat psychologom zadawane jest pytanie czy pasażer w samochodzie przeszkadza, czy pomaga. Nie można udzielić tutaj jednoznacznej odpowiedzi gdyż to zależy od wielu czynników. Po pierwsze, jak bardzo pasażer angażuje się w proces prowadzenia pojazdu, jak bardzo jest absorbujący i ile ma lat, bo inaczej w aucie zachowuje się dziecko a inaczej dorosły. W przypadku gdy mamy do czynienia z pasażerem, który nie utrudnia procesu kierowania pojazdem, to spokojna rozmowa z nim nie zakłóca funkcjonowania kierowcy. Gdy kierowca znajduje się w sytuacji trudnej, tj. nagłego zdarzenia lub konieczności wykonania manewru wymagającego pełnego zaangażowania struktur poznawczych, uwagi, percepcji itp. pasażer powinien zamilknąć. Należy pamiętać, że pasażer w równym stopniu co kierowca, jest zainteresowany bezpiecznym dojechaniem do celu. Ponadto ma on możliwość obserwowania sytuacji na zewnątrz pojazdu, dlatego jest w stanie modulować przebieg rozmowy zgodnie z tym, co się dzieje na drodze. Może przestać rozmawiać w sytuacji, gdy kierowca wykonuje trudny manewr, wskazać mu niebezpieczeństwo, które zauważy lub pomóc mu w nawigacji. Takiej możliwości pomagania kierowcy i dostosowywania przebiegu rozmowy do warunków na drodze pozbawiony jest rozmówca telefoniczny. Najczęściej wymaga on pełnego zaangażowania kierowcy w rozmowę, w związku z czym nieustannie go rozprasza i nie pozwala mu na pełne skupienie uwagi na wykonywaniu np. trudnych manewrów. Rozmowy telefonicznej nie można również porównać do słuchania radia, bo samo słuchanie go jest czynnością mało obciążającą, a gdy wymagają tego okoliczności zawsze można radio wyłączyć.

Telefonu w bagażniku bym nie zostawiała. W pewnych okolicznościach np. wypadków drogowych, kolizji, gdy trzeba natychmiast powiadomić służby ratownicze, zgłosić kolizję czy inny problem drogowy telefon jest niezbędny. W sytuacji ważnej zawsze można wykonać konieczną rozmowę – wtedy jednak dla bezpieczeństwa własnego i innych uczestników ruchu drogowego, należy zatrzymać samochód w odpowiednim miejscu i rozmowę przeprowadzić. Czasem krótka informacja przekazana rozmówcy, iż oddzwonimy może być wystraczająca.

Dziękujemy za interesującą rozmowę. J. Michasiewicz (red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS)

Mgr Monika Ucińska – psycholog transportu zatrudniony w Instytucie Transportu Samochodowego w Warszawie od 2001 roku, posiadająca Certyfikat nr G/001/12 – „Specjalista ds. badań psychologicznych osób kierujących pojazdami”. Jest  absolwentką wydziału psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ukończyła studia podyplomowe w zakresie Psychologii Transportu w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie (obecnie Akademia im. Leona Koźmińskiego), oraz Zarządzanie Zasobami Ludzkimi na Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Badań nad Stresem Traumatycznym, Stowarzyszenia Psychologów Transportu oraz Niemieckiego Stowarzyszenia Psychologii Transportu (DGVP). Koordynator Centrum Usług Motoryzacyjnych dla Osób Niepełnosprawnych przy ITS. Wykładowca na studiach podyplomowych Psychologia Transportu i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ponadto koordynator z ramienia ITS studiów podyplomowych Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego i Rzeczoznawstwo Samochodowe organizowanych przez WAT w Warszawie i jednocześnie wykładowca na tych studiach. Ekspert w kampaniach społecznych dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Organizatorka szkoleń i warsztatów z zakresu psychologicznych aspektów bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym dla różnych grup odbiorców m.in. psychologów transportu. Ekspert merytoryczny przy tworzeniu i opiniowaniu aktów prawnych związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego i psychologicznymi badaniami kierowców. Specjalista w zakresie prowadzenia psychologicznych badań kierowców. Autorka wielu publikacji naukowych w tym Metodyki przeprowadzania badań w zakresie psychologii transportu, ponadto autorka referatów na konferencjach międzynarodowych i krajowych. Pasjonatka literatury i Paryża. 

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Zbigniew Drexler odpowiada na pytanie Czytelnika
11 sierpnia 2017 | 0

Zbigniew Drexler odpowiada na pytanie Czytelnika
Zbigniew Drexler, ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym, autor książek (fot. J. Michasiewicz)

Pytanie Czytelnika Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Czy pod znakiem drogowym B-36 „Zakaz zatrzymywania się” można umieścić tabliczkę z informacją, że nie dotyczy jakiejś grupy osób np. pracowników przedszkola, albo tabliczkę, że nie dotyczy pojazdów pracowników przedszkola? Jakie tabliczki można umieszczać pod takim znakiem. Dziękuję za pomoc. z poważaniem Marcin J.

Odpowiada ekspert Zbigniew Drexler: Zasady stosowania pod znakiem B-36 „zakaz zatrzymywania się” tabliczek z napisami dopuszczającymi wyjątki od obowiązywania tego znaku są uregulowane w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych (…), (załącznik do nr 220 Dz. U. z 23 grudnia 2003 r. poz. 2181). Ustala ono, że znak B-36 „zakaz zatrzymywania się” stosuje się w celu wyeliminowania zatrzymywania się na tych odcinkach drogi, na których nawet chwilowe unieruchomienie pojazdu może spowodować pogorszenie płynności ruchu, zmniejszenie przepustowości i wzrost zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, oraz w pobliżu obiektów specjalnych (np. banki, obiekty MON itp.), których potrzeba oznakowania znakiem B-36 wynika z odrębnych przepisów.

Z przytoczonych przepisów wyraźnie wynika, że znak B-36 nie może być używany do celów wymienionych przez Czytelnika oraz w podobnych sytuacjach. Trzeba tu podkreślić, że umieszczenie tego znaku przed przedszkolem (lub innym obiektem) w ogóle uniemożliwiałoby przywożenie lub odbieranie dzieci z takiego obiektu, co byłoby regulacją absurdalną.

W przedstawionych przez Czytelnika sytuacjach powinny być stosowane znaki B-35 „zakaz postoju” z odpowiednimi napisami wskazującymi wyjątki dla określonych pojazdów oraz czas trwania postoju, jeżeli jest dłuższy niż minuta.

Innym rozwiązaniem może być zastosowanie znaku D-18 „parking” określającego miejsca przeznaczone na postój ustalonych pojazdów.

Przede wszystkim chodzi o to, aby oznakowanie było logiczne i zrozumiałe dla uczestników ruchu. Jak łatwo zauważyć, określony w zacytowanym przepisie, wyjątek dla obiektów specjalnych wiąże się z ogólnym bezpieczeństwem a nie z warunkami ruchu, i w żadnym przypadku nie może być przykładem dla sytuacji opisanej przez Czytelnika. Zbigniew Drexler

Komentuj

Legislacja

Legalność żądania numeru rejestracyjnego? Rozstrzygnięcia w 2018 r.
23 sierpnia 2017 | 0

Legalność żądania numeru rejestracyjnego? Rozstrzygnięcia w 2018 r.
(fot. J. Michasiewicz)

Legalność żądania podawania numeru rejestracyjnego przy opłatach za parkowanie? W sprawie legalności podania numeru rejestracyjnego pojazdu podczas uiszczenia opłaty za parkowanie w miastach do resortu infrastruktury interpelację zaadresował poseł Rajmund Miller. Nawiązując do artykułu opublikowanego w „Dzienniku Gazeta Prawna” pt.: „Szykują się skargi na parkometry” pytał o legalność żądania podania numeru rejestracyjnego w trakcie procedury uiszczania opłaty za parkowanie pojazdu. Następnie gromadzenia tych informacji. Pytał o zgodność tej praktyki z zasadami ochrony danych osobowych kierowcy i Konstytucji RP. Poseł pytał o ewentualne nowe uregulowania prawne celem niełamania praw polskiego konsumenta i zabezpieczenia ważnych informacji, jakimi są dane osobowe każdego obywatela.

Stanowisko resortu transportu. W tej sprawie wypowiedział się Jerzy Szmit, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. Wyjaśniał, iż zgodnie z ogólnym przepisem art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych korzystający z dróg publicznych są obowiązani do ponoszenia opłat za postój pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania. Kompetencje w zakresie ustalania strefy płatnego parkowania, ustalania wysokości stawek opłaty za postój pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania oraz określenia sposobu pobierania opłaty ustawodawca pozostawił właściwym organom samorządu terytorialnego - radzie gminy/miasta. Opłatę za postój w strefie płatnego parkowania oraz opłatę dodatkową za nieuiszczenie opłaty za postój pobiera zarząd drogi, a w przypadku jego braku - zarządca drogi. Należy zatem zauważyć, iż w przypadku gdy rada gminy/miasta w drodze uchwały określi strefę płatnego parkowania, w której to uchwale ustali wysokości opłat za postój jak i sposób jej uiszczenia to zadaniem zarządu drogi lub zarządcy drogi jest pobieranie tej opłaty. I meritum odpowiedzi: - Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy jest to niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego. Należy przy tym zauważyć, iż w przypadku gdy przepis prawa nakłada na podmiot obowiązek przetwarzania danych, nie ulega wątpliwości, że przetwarzanie danych jest dopuszczalne na komentowanej podstawie, jako że z pewnością przetwarzanie jest wówczas niezbędne do spełnienia obowiązku wynikającego z tego przepisu. Podobnie jest w sytuacji jednoznacznego określenia w przepisach uprawnienie do przetwarzania danych osobowych. Wówczas przetwarzanie danych jest dopuszczalne, gdyż nie sposób byłoby zrealizować tego uprawnienia, nie przetwarzając danych. Natomiast wątpliwości pojawiają się, w przypadkach, w których z przepisów prawa wynikają określone uprawnienia lub obowiązki niedotyczące wprost przetwarzania danych osobowych, ale do których wykonania potrzeba przetwarzania danych. W tych przypadkach należy ocenić, czy przetwarzanie danych jest niezbędne do zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Jednak resort wskazał, iż nie jest organem właściwym w sprawach wchodzących w zakres ustawy o ochronie danych osobowych. Podobnie, nie ma możliwości ingerowania i nadzorowania działalności jednostek samorządu terytorialnego. W tym ostatnim przypadku nadzorującym działalność pod względem legalności jest wojewoda.

Będzie nowa podstawa prawna. I równie ważna informacja: - Trwają obecnie prace na forum Rządu RP dotyczące wdrożenia rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, które wejdzie w życie z dniem 25 maja 2018 r. Prace koordynuje wprawdzie Minister Cyfryzacji, ale właściwe resorty są odpowiedzialne za przygotowanie zmian ustaw znajdujących się w ich właściwości. W związku z powyższym Minister Infrastruktury i Budownictwa przygotował i następnie przekazał Ministrowi Cyfryzacji projekt zmiany przepisów, który m. in. wprowadza wymaganą przepisami ww. rozporządzenia podstawę prawną do przetwarzania danych osobowych dla zarządów/zarządców dróg w związku z poborem danin publicznych, jakimi są opłata za parkowanie, o której mowa w art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o drogach publicznych, oraz opłata dodatkowa, o której mowa w art. 13f ust. 1 tej ustawy. Zakłada się, że jedną z danych osobowych, która będzie mogła być przetwarzana będzie numer rejestracyjny pojazdu podlegającego opłacie. Przedmiotowa nowelizacja wyeliminuje jakiekolwiek wątpliwości co do podstawy prawnej dotyczącej przetwarzania przez zarządy/zarządców dróg danych osobowych w związku z poborem ww. opłat, a także w sposób jasny i precyzyjny określi zakres danych podlegających przetwarzaniu. (jm)

Komentuj
Przeglądy techniczne pojazdów i nowelizacja ustawy
22 sierpnia 2017 | 0

Przeglądy techniczne pojazdów i nowelizacja ustawy
(fot. J. Michasiewicz)

Posłowie na wakacjach, czy zasłużonych? Z całą pewnością wiele spraw pozostało do załatwienia.

Kolejna nowela ustawy - Prawo o ruchu drogowym. W tym wykazie można ustawić także nowelizację ustawy - Prawo o ruchu drogowym w części dotyczącej przeglądów technicznych pojazdów. W tej sprawie w imieniu resortu wypowiedział się podsekretarz stanu Jerzy Szmit. Informował, iż w toku prac koncepcyjnych nad zmianą do ustawy - Prawo o ruchu drogowym rozważane były różne warianty. W pierwszej kolejności rozważano zachowanie dotychczasowych regulacji w zakresie nadzoru nad przedsiębiorcami prowadzącymi stacje kontroli pojazdów na gruncie ustawowym, tj. pozostawienie w zakresie kompetencji starosty (obecnie nadzór nad SKP sprawuje 380 starostów) kwestii ww. nadzoru. Innowacją w tym obszarze byłoby rozszerzenie ww. nadzoru o nadzór nad całym systemem badań technicznych. Jednakże wiele elementów wykazało, iż rozwiązanie to nie jest trafne zarówno na płaszczyźnie merytoryczno-technicznej, jak i finansowej. W związku z powyższym resort infrastruktury i budownictwa w drugiej połowie 2015 r. skierował do wszystkich starostów ankietę celem zbadania poziomu przygotowania jednostek samorządu terytorialnego do realizacji zadań określonych dyrektywą 2014/45/UE. Wyniki wykazały, iż tylko Starostwo Powiatowe w Kielcach jest gotowe wykonywać zadania związane z kontrolą systemu badań technicznych w Polsce, jakie określa dyrektywa 2014/45/UE. I uzupełnił stanowisko: - Jednocześnie w kwestii sprawowania nadzoru nad systemem badań technicznych przez starostów istotna jest informacja Najwyższej Izby Kontroli (NIK) o wynikach kontroli sprawowania nadzoru przez starostów nad stacjami diagnostycznymi dopuszczającymi pojazdy samochodowe do ruchu drogowego (2009 r.) a także informacja o wynikach kontroli dotyczącej dopuszczenia pojazdów do ruchu (2017 r.) W toku pierwszej kontroli NIK negatywnie ocenił działalność starostów, jako organów odpowiedzialnych za sprawowanie nadzoru nad SKP. Skonkludował: - Mając na uwadze powyższe w procedowanym przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (UC65) przewiduje się przeniesienie dotychczasowych kompetencji starostów i powierzenie Dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego jako jednostce podległej ministrowi właściwemu do spraw transportu kompetencji organu odpowiedzialnego za organizację i funkcjonowanie systemu badań technicznych pojazdów oraz sprawowanie nadzoru nad stacjami kontroli pojazdów.

Opłaty za przeprowadzenie badania technicznego. Tu minister Jerzy Szmit zaprezentował następujące stanowisko: - W procedowanej ustawie (UC65) przyjęto, iż opłatę za przeprowadzenie badania technicznego po wyznaczonej dacie pobiera się niezależnie od opłaty za przeprowadzenie badania techniczne i ustala się w wysokości odpowiadającej wysokości opłaty za przeprowadzenie badania technicznego, pomniejszonej o kwotę opłaty jakościowej. Jednocześnie mając na względzie uwagi wpływające do resortu infrastruktury i budownictwa w toku konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych wprowadzono zapis zgodnie z którym ww. opłatę pobiera się w przypadku przeprowadzania badania technicznego po upływie 30 dni od wyznaczonej daty badania. Przyjęte rozwiązanie jest niezbędne dla zdyscyplinowania właścicieli i posiadaczy pojazdów do przedstawiania ich do badania technicznego w wyznaczonym terminie mając na względzie, iż aktualnie 7,8 mln pojazdów (dane NIK na podstawie informacji GUS) porusza się po polskich drogach bez ważnych badań technicznych. (jm)

Komentuj
Papierowy dokument też pozostanie
22 sierpnia 2017 | 0

Papierowy dokument też pozostanie
PRAWO DROGOWE@NEWS. 21.11.2016: „mDokumenty: prawo jazdy przez komórkę (nie w komórce)”

W sprawie zmiany przepisów dotyczących posiadania w trakcie kontroli dokumentów polisy OC, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego - odpowiadając na interpelację posła Tomasza Jaskóły - wypowiedział się Kazimierz Smoliński, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa.

Poseł przywołując możliwości portalu www.historiapojazdu.gov.pl pytał o to czy istnieją „racjonalne powody przemawiające za koniecznością utrzymywania obowiązku posiadaniu przez kierowców: dowodu rejestracyjnego, prawa jazdy, a także polisy OC. Wszak, skoro Policja i tak posiada takie dane, to noszenie konkretnych dokumentów ze sobą przez kierowców (albowiem oczywiste jest, iż nikt nie pozostawia ich w aucie) wydaje się pozbawione sensu”. Czy rozważana jest zmiana odnośnych przepisów - pytał. Mała dygresja – już jesienią ubiegłego roku resort cyfryzacji bardzo szeroko mówił o korzystaniu z mDokumentach i ich stosowaniu.

Czy będą zmienione przepisy? Odpowiadający na interpelację w imieniu resortu transportu, ale tez po uzyskaniu stanowiska ministra cyfryzacji, informował o prowadzonym aktualnie pilotażu nowej usługi świadczonej dla obywateli w postaci mDokumentów. Pierwszym jest mDowódOsobisty, kolejne - planowane - to: dowód rejestracyjny, prawo jazdy i ubezpieczenie OC. I precyzuje: - Ministerstwo Cyfryzacji prowadzi prace analityczno-biznesowe zmierzające do wypracowania rozwiązań umożliwiających posługiwanie się przez obywateli dowodem rejestracyjnym oraz prawem jazdy w formie mDokumentu. Powyższe rozwiązanie ma też być usystematyzowane w obowiązujących normach prawnych. Wstępne ustalenia pozwalają stwierdzić, że pakiet usług dotyczących pojazdu oraz kierowcy zostanie oparty na Systemie Informatycznym CEPiK2.0. (…) W chwili obecnej trwają konsultacje z kolejnymi interesariuszami projektu dotyczące pozostałych przypadków użycia dokumentów kierowcy i pojazdu. W ramach konsultacji analitycy Ministerstwa Cyfryzacji identyfikują potrzeby i ograniczenia procesowe poszczególnych organizacji w sposób, który umożliwi ich późniejsze przełożenie na system informatyczny i regulacje prawne. Zgodnie z ramowym harmonogramem wdrożenia projektu CEPiK2.0, który zakłada jego etapową implementację, po zakończeniu poszczególnych faz, będą uruchamiane konkretne funkcjonalności systemu i e-usługi dla obywateli.

Likwidacja papierowych dokumentów? I meritum zapytania, czyli likwidacja obowiązku posiadania papierowych form dokumentów kierowcy i pojazdu? Tu dowiadujemy się, że w zakresie procedowanego obecnie programu CEPiK2.0 nie jest jednak planowana likwidacja z obiegu papierowej formy dowodu rejestracyjnego oraz ubezpieczenia OC. Wdrożenie projektu mDokumenty pozwoli na nieposiadanie przez kierującego podczas kontroli ruchu drogowego dowodu rejestracyjnego pojazdu oraz prawa jazdy, jeżeli uprzednio właściciel pojazdu i kierujący pojazdem dokona dedykowanej dla tego celu aktywacji w telefonie komórkowym. Zakładana jest tez możliwość wprowadzenia dodatkowej możliwości potwierdzania tożsamości osoby. Obywatel będzie mógł skorzystać z opcjonalnej i wiarygodnej usługi - prezentacji danych identyfikacyjnych przechowywanych w rejestrze publicznym na urządzeniu wykorzystywanym przez podmiot publiczny. Czyli nie będzie likwidacji formy papierowej, ale opcjonalnie będzie można wylegitymować się elektroniczną formą dokumentu.

Od kiedy? - Wdrożenie e-usług korzystających z CEPiK2.0, umożliwiających wyświetlenie danych z kluczowych dokumentów istotnych dla kierowców, tj. dowodu rejestracyjnego przewidziane jest na koniec IV kwartału 2017 r. - podsumował Kazimierz Smoliński. Czyli dokument przez komórkę - nie w komórce - jak pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas przywołaliśmy taką właśnie wypowiedź: - Rozwiązanie nie będzie obowiązkowe - będzie ono działało równolegle z tradycyjnymi dokumentami, papierowymi i plastikowymi, co do których niektóre osoby mogą mieć preferencje - wyjaśnił Arkadiusz Szczebiot. Będzie natomiast gwarantowało ten sam poziom jeżeli chodzi o możliwość realizacji poszczególnych spraw w administracji. Kiedy obywatele będą mogli zacząć korzystać z nowych narzędzi? Według planów resortu cyfryzacji - już w połowie przyszłego roku. Pilotaż ma się rozpocząć w maju 2017 r. Musimy też zdawać sobie sprawę, iż przy stosowaniu tego typu rozwiązań występuje wiele potencjalnie negatywnych elementów jak dla przykładu prawdopodobieństwo kradzieży danych itp.

Czyli terminy właściwie dotrzymane, prace trwają. CEPiK ma być nawet przyspieszony. Jednak tymczasem pamiętajmy o obowiązku posiadania i legitymowania się podczas kontroli dokumentami papierowymi, pamiętajmy tez o mandatach - nawet 250 pln. (jm)

Komentuj
Luka w ustawie - Prawo o ruchu drogowym
17 sierpnia 2017 | 1

Luka w ustawie - Prawo o ruchu drogowym
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Producentów Tablic Rejestracyjnych (OSPTR) zaproponowało zmianę w ustawie - Prawo o ruchu drogowym w celu uszczelnienia obecnego systemu rejestracji i ewidencji pojazdów. Chcą eliminacji luki prawnej poprzez wprowadzenie procedury postępowania z tablicami zwróconymi (wycofanymi z użytku) organowi rejestrującemu w wyniku ich wymiany, wyrejestrowania lub przerejestrowania pojazdu.

Propozycje Stowarzyszenia Producentów Tablic Rejestracyjnych. Niezaprzeczalnym faktem jest, iż tablice pełnia ważną rolę w systemie bezpieczeństwa na drodze. Umożliwiają identyfikację pojazdu. Niestety wobec istniejącej luki prawnej - braku określenia procedur postępowania z tablicami wycofanymi - następuje rozszczelnienie systemu bezpieczeństwa i ewidencji pojazdów. Chcąc zapobiegać patologiom Stowarzyszenie proponuje wprowadzenie do ustawy zapisu w brzmieniu: „Art. 75e. ust. 1. Tablice rejestracyjne zwrócone organowi w wyniku ich wymiany, wyrejestrowania lub przerejestrowania pojazdu, wycofane z użytku, organ rejestrujący przekazuje przedsiębiorcy dostarczającemu tablice, o którym mowa w art. 75a ust. 3 pkt 1 i 3. Ust. 2. Tablice, o których mowa w ust. 1, przedsiębiorca na własny koszt odbiera z siedziby organu rejestrującego, dokonuje ich zniszczenia i zagospodarowuje z zachowaniem przepisów ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz. U. z 2013 r., poz. 21, z późn. zm.).” Nadto Stowarzyszenie proponuje, aby na tablicy rejestracyjnej zostały umieszczone następujące zabezpieczenia wykonane jak nowoczesną metodą laserową (wykonane tą metodą są nieusuwalne, estetyczne i bardziej czytelne): nazwy producenta tablic surowych i numeru ewidencyjnego tablicy surowej (bez numerów rejestracyjnych), nazwy producenta tablic gotowych (z wytłoczonymi numerami rejestracyjnymi) i numeru certyfikatu zgodności wydanego przez Instytut Transportu Samochodowego, prostokąta pod nalepkę legalizacyjną, grafiki orła w koronie.

Stanowisko resortu. Jerzy Szmit, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa Jerzy Szmit poinformował, że w konsekwencji przeprowadzenia przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa kilku spotkań w ciągu ostatnich miesięcy z przedstawicielami OSPTR, jak i jednostki certyfikującej tablice rejestracyjne czyli Instytutu Transportu Samochodowego oraz w wyniku petycji OSPTR skierowanej do MIB, uzgodniono, że po zakończeniu obecnie prowadzonych obszernych prac nad projektami aktów normatywnych MIB przystąpi do przygotowania projektu zmiany ustawy - Prawo o ruchu drogowym i rozpatrzy uwzględnienie w nim przepisu o obowiązku zwrotu przez organ rejestrujący wykorzystanych tablic rejestracyjnych do ich producenta.

Natomiast w zakresie propozycji umieszczenia dodatkowych zabezpieczeń na tablicach rejestracyjnych minister informował, że w tej sprawie spotkał się z przedstawicielem OSPTR, ustalono, że Stowarzyszenie przekaże do MIB dokładny opis proponowanych zmian, po czym ministerstwo zorganizuje w tej sprawie spotkanie w szerszym gronie przedstawicieli OSPTR i producentów tablic rejestracyjnych oraz jednostki certyfikującej ITS. Wówczas zostaną szczegółowo omówione przedmiotowe propozycje OSPTR oraz możliwość ich wdrożenia.

Jak się dowiadujemy, w prowadzonych od grudnia 2016 r. pracach projektowych dotyczących przepisów w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów oraz wymagań dla tablic rejestracyjnych MIB było w bieżącym kontakcie z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Producentów Tablic Rejestracyjnych, przygotowując rozwiązania uwzględniające zarówno wnioski społeczne, jak i OSPTR. Odzwierciedlone one zostały w przygotowanym projekcie rozporządzenia, którego proces legislacyjny jest aktualnie finalizowany, z uwagi na konieczność przeprowadzenia notyfikacji projektu w Komisji Europejskiej, a następnie pilnego zakończenia prac i wydania przedmiotowego rozporządzenia do dnia 31 grudnia 2017 r., do czego zobowiązują ministra właściwego do spraw transportu przepisy ustawy z dnia 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 2281 oraz z 2016 r. poz. 2001). (jm)

Komentuj
Tzw. samochody autonomiczne w naszym prawie
14 sierpnia 2017 | 0

Tzw. samochody autonomiczne w naszym prawie
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Poseł Paweł Kobyliński interpelował do ministrów cyfryzacji oraz infrastruktury i budownictwa w sprawie usankcjonowania prawnego tzw. samochodów autonomicznych.

Interpelacja nr 14305. Swoje wystąpienie uzasadniał: - Coraz więcej samochodów jest wyposażanych w systemy wspomagające kierowanie, jak asystent parkowania, systemy wspomagające kierunek jazdy etc. Rewolucją są jednak pojazdy, które są obecnie szeroko poddawane testom, a mianowicie takie, które samodzielnie mogą prowadzić samochód. Pierwsze testy są wyjątkowo obiecujące i można zaryzykować stwierdzenie, że stajemy przed kolejną rewolucją w dziedzinach transportu. I prosił o odpowiedzi na kilka pytań. Posła interesowało, czy w resortach istnieją komórki, które przyglądają się temu zagadnieniu; czy pracują nad zmianą prawa, które dostosuje ustawy regulujące ruch drogowy do nowych realiów? Ważne, aby np. umieć wskazać osobę odpowiedzialną za wypadek drogowy, spowodowany samochodem autonomicznym? Czy takie pojazdy będą dopuszczone do ruchu po polskich drogach? - podsumował poseł Kobyliński.

W imieniu resortu cyfryzacji odpowiedział Krzysztof Szubert, sekretarz stanu: - Ministerstwo Cyfryzacji przygląda się więc temu zagadnieniu mając jednak świadomość, że tematyka pojazdów połączonych i autonomicznych to temat horyzontalny, wchodzący w zakres prac także i innych ministerstw. Ważną rolę odgrywają w nim także kwestie współpracy zagranicznej. I podsumował: - Na gruncie krajowym zmiany prawa regulującego ruch drogowy znajdują się natomiast w zakresie właściwości Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Pojazdy potrafiące przemieszczać się z miejsca na miejsce bez udziału kierowcy to przyszłość od której nie uciekniemy. Zanim jednak pojawią się one na naszych drogach konieczne będzie przezwyciężenie szeregu przeszkód, wśród których są zarówno wyzwania techniczne (dotyczące infrastruktury zarówno drogowej, jak i zapewniającej łączność pomiędzy pojazdami), a także zmiany w prawie. Do tego nałożyć należy kwestię współpracy transgranicznej. Aby pojazdy autonomiczne mogły poruszać się po drogach UE potrzebne jest więc wypracowanie wspólnych standardów w budowie infrastruktury i komunikowaniu się pojazdów. Można założyć, że pojazdy te zostaną dopuszczone do ruchu, wraz z osiągnięciem postępów w w/w obszarach.

W imieniu resortu infrastruktury i budownictwa odpowiedział Kazimierz Smoliński, sekretarz stanu, informując w stanowisku resortu: - Aktualnie obowiązujący w Polsce porządek prawny w zakresie ruchu drogowego (przepisy ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym oraz aktów wykonawczych) odnosi się przede wszystkim do kierującego pojazdem oraz do uczestnika ruchu (które to pojęcia zostały zdefiniowane w powyższej ustawie). Wymaga wskazania, iż to do pojęć kierującego oraz uczestnika ruchu odnoszą się zasady ruchu określone w przywołanej ustawie, a tylko niektóre przepisy mogą mieć zastosowanie bezpośrednio do pojazdu autonomicznego. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż Polska ratyfikowała Konwencję o ruchu drogowym, sporządzoną w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r., jak również Konwencję o znakach i sygnałach drogowych, sporządzoną w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. Przepisy tych umów międzynarodowych nie przewidują udziału w ruchu drogowym pojazdów w pełni autonomicznych.

Przepis art. 8 ust. 1 Konwencji o ruchu drogowym stanowi, że: „Każdy pojazd w ruchu lub zespół pojazdów w ruchu powinien mieć kierującego”. W dniu 23 marca 2016 r. weszły w życie zmiany przepisów Konwencji o ruchu drogowym, dodające nowy ustęp 5bis w art. 8 oraz rozszerzające treść art. 39 ust. 1. Zmiany te umożliwiają stosowanie w pojazdach zaawansowanych technologicznie systemów, pozwalających na częściowe przejęcie przez pojazd (jego systemy) czynności wykonywanych przez kierującego. Należy jednocześnie podkreślić, że zmiany te nie podważają priorytetowej roli kierującego pojazdem. Nowe rozwiązania nie negują zasady ostatecznego decydowania przez kierującego w kwestiach związanych z ruchem pojazdu i traktowania woli kierującego pojazdem jako nadrzędnej wobec systemów pojazdu. Przepisy art. 8 ust. 5 oraz art. 13 ust. 1 Konwencji nie były przedmiotem wskazanych powyżej zmian jej przepisów i nadal nakładają określone obowiązki na kierującego pojazdem. Zmiany w Konwencji o ruchu drogowym nie oznaczają więc możliwości dopuszczenia do ruchu drogowego pojazdów w pełni autonomicznych, poruszających się samodzielnie, bez udziału kierującego. Wydaje się, że zmiany te należy traktować jako etap pośredni w procesie dostosowywania przepisów Konwencji do rozwoju technologicznego w zakresie pojazdów autonomicznych - czytamy w odpowiedzi na interepelację.

Prace na arenie międzynarodowej: - Jednocześnie informuję, że przedstawiciele resortu infrastruktury i budownictwa, wraz z ekspertami, czynnie uczestniczą w prowadzonych na arenie międzynarodowej pracach dotyczących tematyki pojazdowej. Obecnie, w ramach grupy roboczej EKG ONZ /WP.29/, jako jeden z tematów, podnoszona jest kwestia rozpoczęcia koncepcyjnych prac dotyczących dopuszczenia do ruchu drogowego pojazdów autonomicznych. Jako podstawę tego dopuszczenia rozpatruje się posiadanie świadectwa homologacji. Należy jednakże podkreślić, że prace te znajdują się obecnie na etapie wstępnym. Systematyka podejścia w ramach legislacji prowadzonej na terytorium RP będzie skutkiem ww. działań międzynarodowych - konkludował Kazimierz Smoliński. (jm)

Komentuj
Prawo do lekcji na autostradach?
12 sierpnia 2017 | 0

Prawo do lekcji na autostradach?
Andrew Jones, minister ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Departament Transportu Wlk. Brytanii - Konsultacje

Kandydaci na kierowców będą mogli zakupić lekcje jazdy na autostradzie z zatwierdzonym instruktorem jazdy w specjalnie przygotowanym pojeździe. Przepis ma obowiązywać od roku 2018, dokładna data jeszcze nie jest określona, prawo nie jest jeszcze uchwalone. Według aktualnie obowiązującego stanu prawnego przed otrzymanie uprawnień kierowca nie ma prawa do lekcji na autostradzie.

W Anglii, Szkocji i Walii ponad trzy miesiące trwały konsultacje projektu zmian w prawie drogowym. Zgłoszono 2928 propozycji. Debatowano nad wprowadzeniem możliwie największej liczby lekcji jazdy autostradami. Pytano o opinie na temat tego, czy należy zmienić system szkolenia i egzaminowania instruktora jazdy, aby zapewnić lekcje na autostradzie. Wniosek nie dotyczy motocyklistów. Autorzy propozycji chcą, aby młodzi ludzie byli coraz bardziej bezpiecznymi kierowcami. To niezwykle ważna decyzja dla poprawy bezpieczeństwa na drogach. Lekcje takie mają prowadzić zatwierdzeni instruktorzy jazdy (ADI), pojazdy szkoleniowe specjalnie przygotowane. Lekcje na autostradzie mają być dobrowolne. A zajęcia prowadzone w ramach szkoleń przed egzaminem (miałyby dotyczyć tzw. tymczasowych posiadaczy prawa jazdy tj. osób będących uczestnikami ruchu drogowego, ale nie posiadającymi licencji na samodzielną jazdę). - Możemy zrobić więcej, aby zapobiec śmierci i poważnym urazom. Pracujemy nad udoskonalaniem umiejętności kierowcy, wiedzy i postaw poprzez kampanie takie jak Think! Zapewniamy, że kierowcy i pojazdy posiadają uprawnienia i są bezpieczni, a także wprowadzając prawa, aby droga była bezpieczniejsza - uzasadniali autorzy projektu. Międzynarodowe badania wskazują, że zwiększenie ilości rzeczywistej praktyki może lepiej przygotować uczniów do samodzielnej jazdy - podsumowują. Zmiany adresują przede wszystkim do młodych kierowców, jednak do doskonalenia swoich umiejętności zachęcają także kierowców posiadających już uprawnienia.

Oczywiście jazda na autostradzie jest inna od jazdy na większości innych dróg. Wymaga określonych umiejętności, zrozumienia zasad ruchu pojazdów. Zawsze trzeba pamiętać, iż ze względu na wysokie prędkości, dopuszczalne na autostradach, wszystkie zdarzenia mogą mieć poważne konsekwencje. Brytyjczycy mają jedne z najbezpieczniejszych dróg na świecie. W 2016 r. na zginęło 1732 osób. A jednak poszukują i podejmują wciąż nowe działania na rzecz poprawy brd. Może my także pomyślimy o nauce przepisów oraz szkoleniu techniki jazdy na autostradach? Może na początek dla chętnych i podróżujących po Europie? A może jednak takie lekcje powinny być obowiązkowe i umiejętności sprawdzane w trakcie egzaminu? A czy doświadczeni kierowcy potrafią bezpiecznie poruszać się po autostradach? Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS zapyta naszych instruktorów techniki jazdy o opinie w sprawie tej brytyjskiej nowości szkoleniowej. Zachęcamy do wypowiedzi - nasz e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl (jm)

Komentuj

Statystyka

Co trzecia śmierć na drodze to wynik wypadku, w którym brał udział tylko jeden pojazd
23 sierpnia 2017 | 0

Co trzecia śmierć na drodze to wynik wypadku, w którym brał udział tylko jeden pojazd
Raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu „Reducing deaths in single vehicle collisions”, 2017 (kliknij)

Wypadek drogowy może kojarzyć się przede wszystkim z tragiczną w skutkach kolizją, w której bierze udział dwóch lub więcej uczestników ruchu drogowego, ale okazuje się, że zdarzenia z udziałem tylko jednego pojazdu pochłaniają ogromną liczbę ofiar - wynika z raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Aż co piąta ofiara takiego wypadku poruszała się dwukołowym pojazdem silnikowym. W grupie ryzyka znajdują się także młode osoby poniżej 25 roku życia*.

Raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu wykazał, że 30% ofiar wypadków zginęło w wyniku zdarzenia, w którym brał udział tylko jeden pojazd. W 2015 r. na terenie Unii Europejskiej w ten sposób poniosło śmierć blisko 7300 osób. 68% z nich to kierowcy lub pasażerowie samochodów, ale biorąc pod uwagę o wiele mniejszy dystans przebywany w sumie za pomocą dwukołowych pojazdów silnikowych, ich udział w tego rodzaju wypadkach jest znaczący.

Młodzi kierowcy i stare pojazdy. Zagrożenie tego rodzaju zdarzeniami w sposób szczególny dotyczy młodych osób. Ryzyko, że kierowca czy motocyklista w wieku 18-24 l. weźmie udział w wypadku jednego pojazdu ze skutkiem śmiertelnym jest dwukrotnie wyższe niż dla innych grup wiekowych. Z czynnikiem wieku kierowców można wiązać także fakt, że aż 71% pojazdów uczestniczących w omawianym rodzaju zdarzeń w Polsce ma ponad 10 lat, a przecież zwłaszcza młodzi kierowcy ze względów ekonomicznych poruszają się starymi pojazdami, które nie posiadają najnowocześniejszych systemów zwiększających bezpieczeństwo jazdy.

Jak dochodzi do wypadku? Wśród przyczyn śmiertelnych wypadków można wymienić zarówno infrastrukturę drogi (w ponad 40% przypadków zbyt wąska była strefa pozbawiona przeszkód), jak i czynnik ludzki. Tu najbardziej niebezpieczne okazuje się rozproszenie uwagi (31%), zagrożenie stanowi również nadmierna prędkość (27%), jazda po spożyciu alkoholu (19%) czy zmęczenie (17%)**.

Zapobiegać może każdy kierowca. Być może kierowca nie ma wpływu na to, czy droga, po której się porusza, jest zaprojektowana w bezpieczny sposób. Wystarczy jednak podejmować rozsądne decyzje i podczas jazdy przestrzegać ograniczeń prędkości, nie korzystać z telefonu komórkowego oraz nie wsiadać za kierownicę w stanie zmęczenia lub po spożyciu alkoholu, by obniżyć ryzyko śmiertelnego wypadku - komentuje Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

* Raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu „Reducing deaths in single vehicle collisions”, 2017.

** Raport SWOV „Run-off-road crashes in the Province of Zeeland: characteristics and possible solutions; Results of an in-depth study”, 2011.

Komentuj
98% wypadków z winy kierowców
17 sierpnia 2017 | 0

98% wypadków z winy kierowców
Polskie Linie Kolejowe od kilku lat prowadzą akcję edukacyjną "Bezpieczny Przejazd", która ma za zadanie uświadomić kierowcom konsekwencje, wynikające z lekceważenia zasad bezpieczeństwa w okolicach przejazdów kolejowo-drogowych (fot. www.bezpeicznyprzejazd)

W lipcu 2017 r. doszło do 18 wypadków i kolizji z udziałem pojazdów i pieszych na przejazdach/przejściach kolejowo-drogowych. Statystyka: 3 osoby zabite, 2 ciężko ranne.

Z danych Polskich Linii Kolejowych wynika, że od stycznia do lipca doszło do 104 kolizji pociągów i samochodów. To o 22 wypadki więcej, niż w analogicznym okresie 2016 roku. 22 osoby zostały ciężko ranne. To o 11 więcej, niż w analogicznym okresie 2016 roku. Mniejsza jest natomiast liczba zabitych. W 2017 roku na przejściach zginęło 20 osób. To o 3 mniej, niż rok wcześniej. Przerwy i ograniczenia w ruchu wyniosły w czerwcu ponad 20 godzin. PKP wskazuje na takie przewinienia kierowców jak: ignorowanie znaku stop, przejazd pod opadającymi zaporami oraz slalom pomiędzy rogatkami. Joanna Kubiak dodaje, że wiele osób nie zatrzymuje się przed przejazdami, bezgranicznie ufając automatyce. Tymczasem nawet przy podniesionych rogatkach kierowcy powinni się zatrzymać i upewnić, czy nie nadjeżdża pociąg. Szansa na przeżycie w zderzeniu z pociągiem jest minimalna. Kierowcy powodują 98% wypadków!

Tego lata tylko akcje „Bezpieczny Piątek” zorganizowano już na ponad 250 przejazdach kolejowo-drogowych. Do kierowców trafiło ponad 20 tysięcy ulotek. Funkcjonariusze SOK i policji pouczyli za nieprawidłową jazdę 655 kierowców i pieszych. Przeprowadzono 157 kontroli trzeźwości, a 327 osób - szczególnie rażąco naruszających bezpieczeństwo - ukarano mandatami. PLK apelują do kierowców także w mediach społecznościowych, są filmy i konkursy. Ponadto o zasadach bezpieczeństwa przypominają warsztaty dla ośrodków szkoleń kierowców, a także prezentacje na monitorach dworcowych i w pociągach.

- Przypominamy, że znak stop nakazuje bezwzględne zatrzymanie się przed przejazdem, nie wolno ignorować czerwonych świateł zapowiadających przejazd pociągów, a slalom miedzy rogatkami to najkrótsza droga do tragedii. Rozsądek i postępowanie według przepisów jest gwarancją bezpiecznych podróży nie tylko podczas wakacji - mówi Marek Olkiewicz, wiceprezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. (jm)

Komentuj
31 zabitych, 610 rannych
16 sierpnia 2017 | 0

31 zabitych, 610 rannych
„Dziennik Łódzki” - Jarosław Kosmatka: „Śmiertelny wypadek w Dąbrówce pod Zgierzem. Zginęła pasażerka citroena”

Policja dokonała podsumowania długiego (5 dni) sierpniowego 2017 r. weekendu na polskich drogach. Odnotowano 468 wypadków drogowych, w których życie straciło 31 osób a 610 zostało rannych. Zatrzymano ponad 1,5 tysiąca pijanych kierowców.

Komunikat KGP: Minął kolejny długi weekend. Nad bezpieczeństwem podróżujących czuwało kilka tysięcy funkcjonariuszy. Niestety, mimo starań i apeli, od 11 do 15 sierpnia br. doszło do 467 wypadków, w których zginęło 30 osób, a 610 zostało rannych. Ponadto funkcjonariusze zatrzymali 1540 nietrzeźwych kierujących. Informacje z kąpielisk również są niepokojące - utonęło 13 osób.

Porównując tegoroczny długi weekend z analogicznym okresem zeszłego roku, można stwierdzić, że bezpieczeństwo na drogach stopniowo wzrasta. Wypadków było aż o 25 mniej, a liczba nietrzeźwych kierujących zmniejszyła się o 330. Z kolei suma ofiar śmiertelnych zmniejszyła się o 15 osób, a liczba rannych o 64. Mimo to, wynik 467 wypadków, 30 ofiar śmiertelnych, 610 rannych i 1540 nietrzeźwych kierowców nie pozwala policjantom porzucić starań o ciągłe zwiększanie bezpieczeństwa.

Mimo mniejszej liczby ofiar, policjanci nie ustają w przypominaniu o zasadach bezpieczeństwa na drodze. Urlop nie zwalnia z przestrzegania przepisów ruchu drogowego. Zwykły zdrowy rozsądek jest w stanie ocalić od tragedii kierowców, pasażerów i innych użytkowników dróg.

Funkcjonariusze w tym roku wielokrotnie apelowali o rozwagę w trakcie wodnych kąpieli. Niestety, w trakcie długiego weekendu w akwenach utonęło 13 osób. Ponownie przypominamy o podstawach bezpiecznej kąpieli. Brawura, brak umiejętności, alkohol i ignorowanie zakazów przyniosły już wiele ofiar śmiertelnych.

Jednocześnie funkcjonariusze dziękują wszystkim tym, którzy przestrzegając przepisów przyczynili się do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Oby Wasza postawa była przykładem dla innych. (KGP)

Komentuj

Przegląd prasy

Scooter-sharing coraz bardziej popularny. Dlaczego bez prawa jazdy?
23 sierpnia 2017 | 1

Scooter-sharing coraz bardziej popularny. Dlaczego bez prawa jazdy?
Wypożyczalnie w ramach scooter-sharingu oferują małe i ekologiczne skutery o pojemności do 50 cm3, czyli takie, na których możemy jeździć bez prawa jazdy (Fot. Jolanta Michasiewicz)

Uruchamiane w to lato wypożyczalnie skuterów elektrycznych klasy do 50 cm3 spotkały się z dużym zainteresowaniem. Pierwsze wypożyczalnie działają. W Poznaniu w pierwszej wypożyczalni skuterów elektrycznych już po tygodniu działania zarejestrowano 3 tys. osób i postanowiono powiększyć liczbą oferowanych jednośladów nawet o drugie tyle, w przyszłym sezonie jeszcze więcej. Poszerzona też zostanie strefa odbioru pojazdów. Skuterem w Poznaniu można poruszać się po całym mieście. Gdy chcemy skorzystać z oferty to po pierwsze rejestrujemy się na stronie firmy udostępniającej pojazd. W wypadku Poznania na stronie www.blinkee.pl. Ściągamy stosowną aplikację (przy jej pomocy rezerwujemy i wyszukujemy miejsce parkowania pojazdu) i wpłacamy pewne środki (1 minuta jazdy kosztuje 69 gr lub 69 zł na dobę, na karcie kredytowej lub debetowej należy posiadać określoną kwotę depozytu 800-3000 zł, ta jest zablokowana na czas wypożyczenia pojazdu). Po zakończonej jeździe pozostawiamy pojazd w dowolnym miejscu w strefie zwrotu. Pojazd otrzymujemy z pełnym bakiem i zwracamy podobnie. Nie tak jak w sytuacji wypożyczenia roweru, gdy szukamy punktu wypożyczalni rowerów miejskich. System działający podobnie jak znany w Europie i Polsce system wynajmu rowerów Veturilo. W Warszawie wiosną rozpoczęła działalność wypożyczalnia elektrycznych skuterów. Tu także szybko stały się bardzo popularne. Działa też wypożyczająca np. kultowe Vespy (przerobione na elektryczne). Przewiduje się wprowadzenie do wypożyczalni skuterów dla osób niepełnosprawnych. Wypożyczalnię uruchomiono tez w Trójmieście.

Nasza wątpliwość. Wypożyczający reklamują: jazda wypożyczonym skuterem to wygoda i oszczędność, nie płacisz za parkometry, omijasz korki, oddajesz gdzie chcesz i to jazda bez prawka! Jeśli jesteś urodzony/na przed 19 stycznia 1995 r. do jazdy wystarczy Ci ważny dowód osobisty. I właśnie co do tego ostatniego fragmentu reklamy mamy poważną wątpliwość. Dla wypożyczającego jest na stronie wypożyczenia krótka informacja, a tu: jak działają światła i kierunkowskazy, jak skuter stawia się na stopce, jak przygotować pojazd do jazdy, jakie są warunki z pasażerem. Odblokowujemy pojazd w aplikacji, otwieramy schowek, zakładamy kask. Na przygotowanie do jazdy mamy 2 darmowe minuty. Po tym czasie skuter jest aktywny i gotowy do jazdy. Dodajemy gazu i jedziemy. U celu podróży skuter parujemy, chowamy kask, zamykamy użytkowanie pojazdu w aplikacji. Maksymalnie proste, ale pozostaje sprawa uprawnień do jazdy w ruchu drogowym. Mała dygresja, oczywiście przy wypożyczeniu pojazdów o większej pojemności potrzebne prawo jazdy kat. A. Pojazdy są objęte 24-godzinnym ubezpieczeniem assistance. W wypożyczalni „Jeden ślad” zapytaliśmy czy w jakimkolwiek zakresie sprawdzana jest znajomość zasad ruchu drogowego kierujących skuterami. Odpowiedź rutynowa, iż osoby urodzone po 19 stycznia 1995 r. potrzebują prawa jazdy, aby wypożyczyć skuter, co też daje pewność, że osoby te są gotowe do jazdy w ruchu drogowym. Pozostałe osoby mogą korzystać ze skuterów na podstawie dowodu osobistego. - W przypadku osób, które poruszają się skuterami na podstawie dowodu osobistego nie mamy pewności. Jednak byłoby to mało odpowiedzialne, aby ktoś zdecydował się na korzystanie ze skuterów nie znając zasad ruchu drogowego. Do tej pory szczęśliwie nie zdarzył się żaden wypadek. Działamy od początku maja. Głównymi klientami są osoby szukające alternatywy dla komunikacji miejskiej. Pełen przekrój wiekowy, zarówno osoby młode, jak i starsi. Skuter jest w pełni ubezpieczony (OC, AC, NNW). W przypadku wypadku spowodowanego z winy kierującego skuterem i szkody wymagającej naprawy skutera do 500 zł koszt ponoszony przez kierującego to 100 zł plus opłata wg cennika producenta za części do naprawy. Natomiast jeżeli koszt naprawy szkody jest wyższy niż 500 zł, koszt ponoszony przez kierującego to 500 zł plus opłata wg cennika producenta za części do naprawy - informowała nas Karolina z błyskawicznie reagującego działu obsługi klienta.

Zastanówmy się czy obowiązujące przepisy nie powinny być zaostrzone wobec potencjalnej masowości jazdy skuterami? Scooter-sharing to ekologiczne rozwiązanie, na całym świecie znajdujące wielu zwolenników, ale czy bezpieczne dla uczestników ruchu drogowego? (jm)

Komentuj
Czy wstrzymanie budowy ODTJ to niegospodarność?
21 sierpnia 2017 | 3

Czy wstrzymanie budowy ODTJ to niegospodarność?
„Gazeta Polska Codziennie” - Klaudia Dadura: „Częstochowski WORD z ponad milionem strat”

„Gazeta Polska”, a za nią inne dzienniki, stacje radiowe i telewizyjne informowały w piątkowy poranek: „Częstochowski WORD z ponad milionem strat”. Dyrektor WORD-u - Maciej Wawrzkiewicz [powołany w 2008 r. – przyp. red.] - miał m.in. kupić hotel za cenę ponad dwukrotnie przewyższającą jego wartość. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Cenę hotelu, który zakupił ośrodek za 2,1 mln zł, oszacowano na podstawie zlecenia kupującego. Jego rzeczywista wartość to 995 tys. zł czytamy w newsach dnia. Dla rzetelności informacji uzupełnijmy ją o fakt, że kontrolę NIK rozpoczęto w styczniu i zakończono w lutym br., czyli pół roku temu. Tymczasem trwa postępowanie wyjaśniające „w sprawie”. Dlaczego sprawę w mediach podjęto 18 sierpnia br.? Tego nie wiemy. O komentarz, też w sprawie, poprosiliśmy dyrektora WORD w Częstochowie Macieja Wawrzkiewicza. Potwierdził trwające postępowanie. Mówił, iż przekazuje policji wszelkie wymagane dokumenty, natomiast sam jeszcze nie był przesłuchiwany, nie był proszony o złożenie wyjaśnień. - Śledztwo w sprawie niedopełnienia przez dyrektora obowiązków nad sprawowanym majątkiem i narażenie WORD w Częstochowie na stratę nie mniej niż 1 mln 100 tys. zł prowadzimy od kwietnia tego roku. Niedawno postępowanie zostało przedłużone do końca października. Przesłuchiwani są kolejni świadkowie, w tym rzeczoznawcy, którzy wyceniali nieruchomości kupowane na mocy decyzji dyrektora - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, prokurator Tomasz Ozimek. Sam dyrektor Wawrzkiewicz komentuje: - Hotel z przeznaczeniem na biuro zakupiony został zgodnie z wyceną. Dzisiaj są dwie, właśnie ta, według której dokonany został zakup i druga - tej dyrektor nie widział - wycena przygotowana przez rzeczoznawcę powołanego przez NIK. Dyrektor odmówił szczegółowego komentarza w tej sprawie uzasadniając: - Na wycenach rzeczoznawców majątkowych nie znam się.

Hotel zakupiono, aby uzyskać powierzchnię pod budowę Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy. Sprawa budowy ODTJ przedłuża się w czasie, wraz ze zmianą terminów prac nad CEPiK 2.0. ODTJ miał być sfinalizowany w pierwszym etapie do końca października 2014 r., a zakończone prace zaplanowano na 2020 r. Przepisy zmieniano już kilkakrotnie. Dodajmy, iż według stanu prawnego na dzień dzisiejszy nie jest oczywistą sprawa wykorzystywania ODTJ. Projekt znowelizowanej ustawy o kierujących pojazdami nie jest przygotowany. Jakie będą zmiany? Tego dowiemy się po publikacji tekstu. Kiedy publikacja nastąpi? Nie wiemy. Dyrektor Wawrzkiewicz podsumowuje: - Budowa ODTJ jest odsuwana w czasie w związku ze zmianami przepisów. Nie chcemy inwestować dużych pieniędzy w budowę czegoś, co potencjalnie nie będzie przynosiło zysku. To byłaby niegospodarność! Z budynkiem byłego hotelu to sprawa zupełnie inna. Tu inwestycja niewielka. Za chwilę ogłosimy przetarg, aby podjąć prace adaptacyjne.

Trudno ocenić racje, trudno odpowiedzieć na stawiane pytania. Jednak jest jedna informacja, której oczekują zainteresowani. Otóż, w ostatnich dniach lipca Jerzy Szmit, w imieniu ministra infrastruktury i budownictwa, odpowiadając na interpelację poselską informował: - Z uwagi na fakt, że prace Zespołu [zespołu doradczego powołanego przy ministrze - przyp. red.] nadal trwają, a jednocześnie nie stworzono planu pracy Zespołu, w chwili obecnej nie jest możliwe określenie terminu podjęcia w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa wiążących decyzji, a także zakresu projektowanych zmian. Projekt ustawy, po wypracowaniu jego ostatecznego kształtu, zostanie przekazany w ramach obowiązującej procedury legislacyjnej do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Czyli nikt nie wie jaka przyszłość czeka wybudowane i te projektowane ODTJ? (jm)

Komentuj
J. Michasiewicz. Promenade des Anglais - najpiękniejsza ulica świata - po roku
21 sierpnia 2017 | 0

J. Michasiewicz. Promenade des Anglais - najpiękniejsza ulica świata - po roku
Fot. J. Michasiewicz

W lipcu 2016 r. przesyłałam kolejne relacje z zaatakowanej przez terrorystów Nicei. Niestety, temat wykorzystywania rozpędzonych pojazdów w atakach wymierzonych w bezbronnych spacerowiczów powrócił. Dzisiaj, po tragediach w Hiszpanii, tak podobnych w swoim scenariuszu do dramatu nicejskiego, postanowiłam pokazać co zostało zrobione dla poprawy bezpieczeństwa na Promenadzie Anglików (fr. Promenade des Anglais), jednej z najpiękniejszych ulic na świecie. Pamiętajmy: miejscu zbrodni na 86 osobach, w tym 10. dzieci. Nie będę pisała o rocznej żałobie, o oddawaniu hołdu zabitym i poranionym, nie będę pisała o potępieniu. Wybrałam się tam na spacer, aby przedstawić dokument na to co zrobiono.

Minął rok wytężonej pracy. Sceptycy mogą powiedzieć, po co? Ludzie już zginęli! Jednak popatrzcie na moją fotorelację - tam nadal spacerują dziesiątki młodszych i starszych, rodziny z wózkami, tam swoje miejsce mają uprawiający różne sporty i oczywiście turyści. Już następnego dnia po tragedii powróciło tu i nadal tętni życie tej wakacyjnej stolicy Francji. Nicejczycy nie dali się zastraszyć, a dzisiaj czują się też bezpieczniejsi. Wróćmy do meritum.

W dniu 14 lipca 2017 r. uroczyście oddano do użytku zamontowany na promenadzie systemem bezpieczeństwa - MacSafeTM. To profesjonalny system chroniący przed zagrożeniami takimi jak wtargnięcie pojazdu. W wielu swoich wersjach jest on stosowany w miejscach publicznych jak: lotniska, szkoły, szpitale itp. miejsca infrastruktury miejskiej. Od razu powiedzmy, że na pytanie czy on całkowicie chroni przed terrorystami, eksperci odpowiadają - z całą pewnością zdecydowanie zmniejsza zagrożenie. Przeprowadzone crash testy wykazały, że zamontowane bariery zatrzymują nawet 19. tonowy pędzący z prędkością 50 km/godz. pojazd. Więcej te bariery wytrzymują także dwa kolejne takie uderzenia. Liny odkształcają się, ale zachowują swoje ochronne właściwości. System jest certyfikowany przez UIAC (University of Venice) i inne uznane placówki naukowe. Zainstalowano go wzdłuż praktycznie całej tej 7. kilometrowej promenady. Rozwiązanie opracowała i zrealizowała istniejąca od 130. lat Grupa Officine Maccaferri z siedzibą w Bolonii, we Włoszech, a dokładnie jej francuski oddział powołany w 1986 r. ten z siedzibą w Valence, zespół inżynierów specjalistów w zakresie inżynierii lądowej i budownictwa. We współpracy z firmą Garelli. System nicejski składa się z ciągu dwóch podłużnych stalowych lin podtrzymywanych przez także stalowe słupy zaopatrzone w urządzenia regulujące naprężenia lin. Jak doczytaliśmy w ekspertyzach, te bardzo solidne elementy - liny są wyposażone w „rozpraszacze lub jak to jest opisywane pochłaniacze energii (hamulce)” na swoich końcach. Prościej ewentualna siła uderzenia pojazdu jest rozprowadzana właśnie za pośrednictwem tych lin-kabli i słupów i następnie wchłaniana przez te ich ostatnie elementy. Liny, słupy, słupki na przejściach dla pieszych oraz automatyczne wjazdy stanowią zamkniętą całość. Zaletą systemu jest to, iż może być instalowany na różnych rodzaju podłożach, jest też łatwy w utrzymaniu. Równie łatwo może być całkowicie zdemontowany.

Prace wykonawcze wymagały przygotowania ogromnych wykopów, prowadzone prace budowlane odbywały się przy cały czas czynnej wzdłuż promenady drogi. Słupki podtrzymujące stalowe liny (60 cm) są osadzone w betonowych konstrukcjach. - To system silniejszy niż fundamenty domu - oceniali inżynierowie. Obok nowego systemu, posadzono nową zieleń, tak charakterystyczne tu palmy. W gęstym szpalerze są ważnym elementem nie tylko tutejszego krajobrazu, ale też systemu bezpieczeństwa. Cała promenada i równoległa ścieżka rowerowa zostały nieco wyniesione i pokryte nową nawierzchnią. System jest w pełni zintegrowany z otaczającym krajobrazem. Czy to innowacyjne i ważne nicejskie rozwiązanie trafi do innych miast?

Zabijanie ludzi samochodem jest proste, tanie i skuteczne - mówią eksperci. Nie wpuszczajmy samochodów do centrów miast - apelują inni. To dramatyczne i trudne wyzwania dla instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Jak udowodniły, tylko na tych 7. kilometrach, władze Nicei, dla poprawy bezpieczeństwa można zrobić wiele. Ludzie chcą żyć w poczuciu bezpieczeństwa. Podziwiać uroki Riwiery Francuskiej, lazur Zatoki Aniołów, podziwiać bujną zieleń, czuć wszechobecny zapach lawendy, eukaliptusa, słuchać orkiestr cykad (cigales)… Promenade des Anglais jest bezpieczna. Już odbywają się tu wystawy, spotkania, zabawy, imprezy kulturalne i sportowe. Wrócimy tu na festiwal kwiatów, czyli słynny nicejski karnawał.

Jolanta Michasiewicz z Nicei

Komentuj
I jeszcze jeden akt terroru z użyciem pojazdu
18 sierpnia 2017 | 0

I jeszcze jeden akt terroru z użyciem pojazdu
Barcelona: w tłum przechodniów wjechała rozpędzona furgonetka - o tragedii donoszą media całego świata

W Barcelonie w centrum miasta - na placu Katalońskim na popularnej La Rambla - doszło do ataku terrorystycznego. To kolejny zamach dokonany przy użyciu pojazdu, który coraz częściej staje się śmiercionośnym narzędziem. Tym razem - jak podają władze Katalonii - zginęło co najmniej 13 osób, a 100 zostało rannych. Wielu znajduje się w ciężkim stanie. W tłum przechodniów wjechała rozpędzona furgonetka. Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Dziennik "El Periodico" podaje, że "jeden z dwóch zamachowców" zginął w strzelaninie. Na deptaku zapanowała totalna panika. Turyści uciekają z miasta. Niestety - na szczęście udaremniony - ale miał miejsce także drugi atak. Tym razem w miejscowości Cambrilas nad Morzem Śródziemnym. Jak poinformował autonomiczny rząd Katalonii był on powiązany z wcześniejszym w Barcelonie. Oba ataki przeprowadzono „według tego samego wzoru, jest między nimi związek” – powiedział regionalny minister spraw wewnętrznych Joaquin Form w lokalnym radiu RAC1, nie precyzując, co dokładnie łączy oba zamachy.

W ostatnim roku w Europie odnotowano sześć podobnych w swoim scenariuszu ataków:

* 14 lipca 2016 r. w Nicei podczas obchodów dnia francuskiego w tłum wjechała ciężarówka. Zabitych zostało 85 osób (w tym 10. dzieci), rannych 200;

* 19 grudnia 2016 r. w Berlinie ciężarówka wjeżdża na teren miasteczka bożonarodzeniowego. Zabitych 12 osób, 48 rannych;

* 22 marca 2017 r. w Londynie w sąsiedztwie Parlamentu Zjednoczonego Królestwa, na moście Westminster. Pojazd zatrzymany na ogrodzeniu. W wyniku napaści nożownika umierają cztery osoby, jedna ginie w nurtach Tamizy.

* 7 kwietnia 2017 r. w Sztokholmie ciężarówka jedzie przez tłum przy ul. Drottninggatan (to strefa dla pieszych i jedna z największych ulic handlowych stolicy Szwecji. Zabite cztery osoby, ranne 15;

* 3 czerwca 2017 r. w Londynie kolejny atak, ginie osiem osób, pięćdziesiąt rannych;

* 17 sierpnia 2017 r. w Barcelonie, samochód wjechał w tłum, ginie 13 osób, ok. 80 rannych.

Także tym razem stawiane są pytania: Jak to możliwe, że rozpędzona furgonetka przedostała się w rejon zatłoczonego deptaku w Barcelonie? Dlaczego nie był on chroniony? (jm)

Komentuj
„Na żółto, to jest mój tata, którego kocham”
17 sierpnia 2017 | 0

„Na żółto, to jest mój tata, którego kocham”
„Na żółto, to jest mój tata, którego kocham” lub „Ręce precz od mojego mężczyzny w kolorze żółtym” - czytamy na wyświetlaczach nad francuskimi autostradami (fot. Jolanta Michasiewicz)

We Francji i w Polsce trwają kampanie mające na celu zwrócenie uwagi kierowców na problem bezpieczeństwa pracowników autostrad oraz uświadomienie nieodpowiednich zachowań. Komunikaty nawołują do bezpiecznej jazdy.

„Na żółto, to jest mój tata, którego kocham” lub „Ręce precz od mojego mężczyzny w kolorze żółtym”. Takie i podobne apele są wyświetlane na tablicach informacyjnych nad francuskimi autostradami. Operator autostradowy VINCI AUTOROUTES ogłosił konkurs haseł-wiadomości. Bohater ten sam - człowiek pracujący na autostradzie, ubrany w charakterystyczny żółty strój też patrol w żółtym samochodzie. Temat - bezpieczeństwo tych ludzi. To właśnie oni przez cały rok pracują dla bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego na autostradach. Powód - pogarszające się statystyki wypadków z udziałem „tych żółtych”. W 2016 r. 124 pojazdy interwencyjne zostały uderzone (dane z całej sieci autostrad Francji). Wiec statystycznie miały miejsce więcej niż dwa wypadki tygodniowo. Te wypadki mają miejsce najczęściej w ciągu dnia, w warunkach dobrej widoczności, przy włączonej sygnalizacji pojazdów ratowniczych (migające światła na dachu furgonetki).

Przy okazji zwracana jest uwaga na bezpieczeństwo jazdy autostradami. Jak podają statystyki - najczęstsze przyczyny wypadków na autostradach to: zmęczenie kierowców, nieprzestrzeganie bezpiecznych odległości, korzystanie z telefonów, tabletów, a nawet telewizorów podczas jazdy. Przy pomocy tych haseł-wiadomości operator zwraca uwagę na nieodpowiednie zachowanie kierowców. Komunikaty nawołują do bezpieczniej jazdy: „Pierwsze ziewanie i wygrywa 20-minutowa przerwa” lub „Bądź mądry, pozostaw swój telefon” też „Obudź się, nadszedł czas, aby się zatrzymać”.

“Nie jestem kotem, nie mam siedmiu żyć, omiń mnie bezpiecznie!” – to już jedno z haseł z polskich autostrad. Operator autostradowy podjął działania mające na celu uświadomienie, iż o bezpieczeństwo pracowników autostrad trzeba dbać. “Nie jestem kotem, nie mam siedmiu żyć, omiń mnie bezpiecznie!” to jedno z haseł rozpoczynającej się właśnie na koncesyjnym odcinku A2 Świecko - Konin inicjatywy społecznej „Autorefleksja za kółkiem”. Jej celem jest zwrócenie uwagi kierowców na osoby pracujące na autostradzie, jak również na innych drogach w Polsce. Ambasadorami kampanii, która potrwa do końca września, są osoby znające realia autostradowe od podszewki: kasjerki i pracownicy utrzymania oraz patrolowcy pracujący na autostradzie.

Cel kampanii „Autorefleksja za kółkiem”. Zadaniem “Autorefleksji za kółkiem” jest zwrócenie uwagi na ten problem oraz przekazanie kierowcom konkretnych komunikatów, jak zachować się by nie tylko czuć się na autostradzie bezpiecznie, ale też zapewnić bezpieczeństwo innym użytkownikom drogi, w tym osobom pracującym na autostradzie. Hasła kampanii, promujące konkretne zachowanie na drodze pojawiły się na kabinach kasjerskich, w Miejscach Obsługi Podróżnych oraz na samochodach patrolowych i interwencyjnych. Specjalne bannery promujące bezpieczną jazdę umieszczone zostały też na stronie internetowej Operatora. - Jesteśmy dalecy od moralizowania i epatowania strachem. Chcemy w lekki, nieraz żartobliwy sposób zwrócić uwagę kierowców na naszych pracowników pracujących na autostradzie i zachęcić ich do autorefleksji oraz do jazdy zgodnie z przepisami” - tłumaczy Edward Targosz prezes zarządu Autostrada Eksploatacja SA - inicjatora kampanii. „Liczymy, że w trakcie kampanii uda nam się namówić kierowców do stania się ambasadorami idei bezpiecznej jazdy”. „Jeżdżąc od 6 lat w patrolu na co dzień widzę nie tylko brawurową jazdę niektórych kierowców, ale też jej skutki” - mówi Adam Pawlus pracownik zabezpieczenia autostrady z Obwodu Utrzymania Autostrady w Ilance. Jadący tak szybko i nie zwracający uwagi na wystawione przez nas znaki ograniczenia prędkości kierowcy nie są w stanie w porę zareagować. Ostatni wypadek, gdzie kierowca cysterny nie zauważył naszego wozu patrolowego i w niego wjechał pokazuje, że nawet najlepszy sprzęt jakim dysponujemy i poduszki antyzderzeniowe, którymi zabezpieczamy nasze prace na drodze nie są w stanie w 100% zapewnić nam bezpieczeństwa, jeśli sami kierowcy nie będą uważali”. Kampania „Autorefleksja za kółkiem” ma zwrócić uwagę kierowców również na pracowników Placów Poboru Opłat. - Liczymy na to, że akcja ta uświadomi naszym klientom, że jesteśmy jak naczynia połączone. My jesteśmy tu dla nich, jednak ważne by oni też zauważyli w porę Plac Poboru Opłat i pracujących tu ludzi. W kabinach kasjerskich nie siedzą automaty! Mamy jedno życie, naszych bliskich i marzenia. Każdego dnia chcemy po pracy bezpiecznie wrócić do swoich rodzin. Dlatego też tak ważne jest by kierowcy nie pędzili jak tornado i wyhamowali jak się do nas zbliżają. Wówczas i my i oni bezpiecznie wrócimy do naszych domów” - tłumaczy Agnieszka Nowacka, kasjerka z Placu Poboru Opłat w Nagradowicach, jedna z ambasadorek kampanii.

Czy tego rodzaju kampanie mają szansę dotarcia do kierowców? Pamiętajmy - autostrada pozwala na rozwijanie większej prędkości, jednak poruszanie się po niej nie zwalnia od zachowania ostrożności. Czy uświadamiasz sobie jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim użytkownikom drogi?

Na odcinku autostrady A2 Świecko-Konin od początku bieżącego roku doszło aż do 11 zdarzeń, w których ucierpieli pracownicy spółki Autostrada Eksploatacja s.a., podwykonawcy oraz pracujący na drodze sprzęt. W ubiegłym roku takich przypadków było aż 20. (jm)

Komentuj
Z dronami bezpieczniej
16 sierpnia 2017 | 0

Z dronami bezpieczniej
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Z całą pewnością takie urządzenia przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa na drogach - oceniają eksperci. Internauci apelują: 100 dronów zamiast kolejnych 1000 fotoradarów i jeżdżący przepisowo poczuliby się bezpieczniej, a wielu "szeryfów" i innych jeżdżących wg własnej interpretacji kodeksu drogowego dowiedziałoby się jak jeździć (...) wraz ze stosownym rachunkiem za tę naukę.

Drony monitorują autostrady i w ten sposób zwiększają bezpieczeństwo - tak m.in. wykorzystują je Francuzi. Takie urządzenie pracuje np. nad autostradą A10. W ubiegłym roku policja z Bordeaux testowała przydatność drona, dzisiaj już jest on jej pomocnikiem w codziennej służbie. Może latać na wysokość ok. 40 metrów nad autostradą i na bieżąco przekazywać najwyższej jakości obraz z kamery, dzięki temu ułatwiona jest identyfikacja piratów drogowych. Już w wielu krajach policja korzysta z dronów. Zdecydowanie są znakomitym partnerem. - Mogą być wykorzystywane do poszukiwań osób zaginionych, pracy operacyjnej, monitorowania natężenia ruchu drogowego i podczas zabezpieczania imprez masowych - mówi o bezzałogowych statkach powietrznych sierż. sztab. Paweł Sobczak z Biura Służby Kryminalnej KGP, który jest ich operatorem. Policja chce używać dronów. Policjanci drogówki w Katowicach w ubiegłym roku, przy użyciu testowego sprzętu Politechniki Śląskiej, sprawdzali bezpieczeństwo na przejściu dla pieszych. Przyglądali się czy kierowcy ustępują pierwszeństwa pieszym, nie rozmawiają przez telefon komórkowy oraz czy respektują czerwone światło i zapinają pasy bezpieczeństwa. Ułatwią prace przy dokumentacji miejsc wypadków, gdzie opis musi być dokładny, a pomiary szczegółowe, nadto dostarczą informacji w krótkim czasie. - Jeśli korzysta się z drona, dane można zebrać w 10-15 minut, przywrócić ruch, a analizą materiałów zająć się później. Kamera umieszczona na dronie wykonuje zdjęcia w rozdzielczości terenowej obrazu około 1 cm, więc widać na nich naprawdę niewielkie elementy, takie jak odłamki szkła czy drobne elementy pojazdu. Mogą powstać trójwymiarowe modele sytuacji. Może służyć jako dokumentacja techniczna do protokołu oględzin, a także być podstawą do szkiców policyjnych. Powstałe produkty są realistycznym odzwierciedleniem rzeczywistości i mogą wpłynąć na przyspieszenie procesów sądowych. Zdaniem naukowców wykorzystaniem fotogrametrycznej inwentaryzacji wypadków przy użyciu dronów mogą być zainteresowani również biegli sądowi, a także firmy ubezpieczeniowe. Niestety drony nie będą mogły operować podczas silnego wiatru lub deszczu, w nocy ich użycie także będzie mocno ograniczone. Zapis z kamery drona może być podstawą do wystawienia mandatu. I kary dla operatorów dronów: „Wykonanie lotu, bez ważnego świadectwa kwalifikacji stanowi czyn zabroniony, którego sprawca podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku, zgodnie z art. 211 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo lotnicze - czytamy w Komunikacie Prezesa ULC. (jm)

DRONY W PRAWIE POLSKIM:

* Konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, podpisana w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r. (1959.35.212);

* Ustawa z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (2002.130.1112 z późn. zm.);

* Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (2004.92.880 z późn. zm.);

* Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (1964.16.93 z późn. zm.);

* Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (1997.88.553 z późn. zm.);

* Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 26 marca 2013 r. w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy - Prawo lotnicze do niektórych rodzajów statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków (2013.440 z późn. zm.);

* Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 26 kwietnia 2013 r. w sprawie przepisów technicznych i eksploatacyjnych dotyczących statków powietrznych kategorii specjalnej, nieobjętych nadzorem Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (2013.524);

* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 22 stycznia 2015 r. w sprawie przepisów ruchu lotniczego (2015.141);

* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 11 czerwca 2010 r. w sprawie zakazów lub ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące (2010.106.678 z późn. zm.);

* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 25 listopada 2008 r. w sprawie struktury polskiej przestrzeni powietrznej oraz szczegółowych warunków i sposobu korzystania z tej przestrzeni (2008.210.1324 z późn. zm.);

* Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 3 czerwca 2013 r. w sprawie świadectw kwalifikacji (2013.664 z późn. zm.);

* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 8 sierpnia 2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy - Prawo lotnicze do niektórych statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków (2016.1317);

* Komunikat Prezesa ULC z dnia 25 marca 2014 r. w sprawie naruszania przepisów dotyczących wykonywania lotów modelami latającymi oraz bezzałogowymi statkami powietrznymi (Urząd Lotnictwa Cywilnego 1 kwietnia 2014 r. Komunikat Prezesa ULC w sprawie naruszania przepisów dotyczących zasad wykonywania lotów modelami latającymi oraz bezzałogowymi statkami powietrznymi (25.3.2014). (jm)

(Fot. Jolanta Michasiewicz)

Komentuj
REWACO. Trochę samochodu, trochę motocykla
14 sierpnia 2017 | 0

REWACO. Trochę samochodu, trochę motocykla
(fot. Jolanta Michasiewicz)

RAWECO, nadal wzbudza zainteresowanie. To motocykl szczególny, budowany od ponad 25 lat.

Jego pierwowzór powstał w Stanach Zjednoczonych, początkowo związany z marką Harley-Dawidson, termin przekroczył Atlantyk w 1970 roku. To także synonim wciąż nowych technologii, wyjątkowego wzornictwa oraz innowacyjności. To motocykle zawsze budowane ręcznie. Każdy egzemplarz ma swoją indywidualną konfigurację. Unikalne połączenie stylu, mocy i spersonalizowanego wyposażenia. Pasjonatami są zarówno konstruktorzy jak i użytkownicy pojazdu. Obecnie marka REWACO, poprzez swoich dystrybutorów, oprócz krajów europejskich, występuje również w całej Ameryce Północnej, Australii, Japonii, Chinach, Korei Południowej oraz na Bliskim Wschodzie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Podobno kierujący i pasażer doświadczają wyjątkowej i niepowtarzalnej przyjemności podróżowania. Niestety na mojej wakacyjnej drodze tylko przemknął. Wciąż wzbudza zainteresowanie. W Polsce znane też jako trajki, a ich użytkownicy jako trajkersi. W zależności od tego jak trajka została zarejestrowany np. na motocykl (rubryka rodzaj pojazdu - motocykle) lub na pojazd samochodowy (rubryka rodzaj pojazdu - samochody inne) obowiązują uprawnienia kategorii A, A1 lub B1, B. (jm)

Komentuj

Ogłoszenia

Rekrutacja na studia podyplomowe Psychologia Transportu i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
2 września 2017 | 0

Rekrutacja na studia podyplomowe Psychologia Transportu i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Instytut Transportu Samochodowego wraz z Instytutem Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie rozpoczęły współpracę w zakresie prowadzenia studiów podyplomowych pt. "Psychologia Transportu i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego." Tym samym zapraszają wszystkich chętnych psychologów, którzy chcieliby uzyskać kwalifikacje m.in. w zakresie:

- badań kierowców,

- wydawania orzeczeń o braku lub istnieniu przeciwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem,

- prowadzenia kursów reedukacyjnych dla kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego.

Proponowane studia jako jedyne dają możliwość odbycia praktycznych zajęć w profesjonalnych laboratoriach ITS, a także uczenia się od najlepszych specjalistów, badaczy i praktyków.

Uwaga: 14 września 2017 r. DZIEŃ OTWARTY / rekrutacja na studia trwa do 30 września 2017 r.

Komentuj