11 stycznia 2018 |
0
(fot. Renault)
Wąskie miejsca postojowe na parkingach podziemnych, na przykład pod biurowcami czy galeriami handlowymi, to dla wielu kierowców prawdziwe wyzwanie. W takich przestrzeniach najlepiej parkować tyłem – ten manewr wymaga najmniejszej ilości miejsca. Na co zwrócić uwagę podczas jego wykonywania?
Umiejętność parkowania prostopadłego tyłem nie jest sprawdzana na egzaminie na prawo jazdy kategorii B i B1. Z tego powodu rzadko ćwiczy się ją na kursach jazdy, co sprawia, że wielu kierowców obawia się parkować tym sposobem. Nie jest to jednak tak trudne, jak mogłoby się wydawać i zdecydowanie warto się tego nauczyć, by lepiej radzić sobie na ciasnych parkingach.
Jak zabrać się do parkowania tyłem? Przede wszystkim należy sprawdzić, czy boczne lusterka są dobrze ustawione, ponieważ będą niezbędne do tego, by monitorować odległość boków i rogu samochodu od sąsiadujących aut. Przed rozpoczęciem parkowania warto też wyobrazić sobie cały manewr i wszystkie kolejne ruchy kierownicą. W początkowej fazie konieczne jest mocne skręcenie kół w stronę miejsca, w które wjeżdżamy. Koła trzeba wyprostować wtedy, gdy tył auta ustawi się w pozycji zbliżonej do równoległej względem sąsiadujących aut lub linii miejsca parkingowego. Należy również zadbać o to, by po obu stronach samochodu zostało wystarczająco dużo miejsca, by otworzyć drzwi – jeśli tak się nie stało, konieczna jest korekta parkowania. Podczas cofania zamiast patrzeć lusterko wsteczne (wielu kierowcom ocena odległości w ten sposób może sprawiać problem), można spoglądać przez tylną szybę.
W czasie parkowania najważniejszy jest spokój: nie należy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów kierownicą, a prędkość trzeba dostosować do swoich umiejętności – lepiej wykonać manewr wolniej, nawet jeśli inni kierowcy będą musieli z tego powodu poczekać kilka sekund dłużej, niż uszkodzić inny pojazd – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. W przypadku braku pewności, czy bezpiecznie wykonamy manewr, lepiej zatrzymać auto i spróbować jeszcze raz. Przede wszystkim nie należy się stresować.
Jeśli parkowanie tyłem sprawia kierowcy duży problem i nie czuje się pewny swoich umiejętności, dobrym pomysłem jest przećwiczenie tego manewru w mniej uczęszczanym miejscu. Wystarczy trochę wprawy, by pozbyć się obaw i parkować nawet w niewielkich, wąskich przestrzeniach.
Jeżeli tylko jest taka możliwość, zawsze lepiej parkować przodem do wyjazdu. Dzięki temu można później sprawnie i bezpiecznie włączyć się do ruchu, nawet wtedy, gdy na wyjazd jest niewiele miejsca. Możliwość sprawnego wyjazdu może też okazać się niezwykle ważna na przykład w wypadku zarządzenia ewakuacji – dodaje Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. (SBJR)
Komentuj →
11 stycznia 2018 |
0
Mgr inż. Kazimierz Opoka, rzeczoznawca samochodowy, numer wpisu: RS 001345; biegły sądowy; egzaminator kierowców oraz kandydatów na kierowców (fot. ze zbiorów autora)
Obowiązująca ustawa - Prawo o ruchu drogowym w art. 7 ust.1 wskazuje, iż znaki i sygnały drogowe wyrażają ostrzeżenia, zakazy, nakazy lub informacje. Przywołany artykuł odsyła nas do rozporządzenia, które uwzględniając w szczególności konieczność dostosowania sygnałów drogowych do postanowień umów międzynarodowych, określiło znaki i sygnały obowiązujące w ruchu drogowym, ich znaczenie i zakres obowiązywania. Obecnie obowiązującym jest Rozporządzenie Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dani 31 lipca 2002 r., w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. z dnia 12 października 2002 r. nr 170, poz. 1393 z późn. zm.).
Zasadnicze zadanie rozporządzenia przywołane powyżej, jest zawarte w § 1. 1. Cyt. „Rozporządzenie określa znaki i sygnały obowiązujące w ruchu drogowym, ich znaczenie i zakres obowiązywania”.
Zatem, w treści przywołanego rozporządzenia znajdziemy odpowiednio określone znaczenie znaku drogowego, informacje dotyczące jego usytuowania na drodze oraz zakres jego obowiązywania. Zwracam uwagę, iż nie we wszystkich publikacjach książkowych, prasowych czy też multimedialnych jest podawana pełna treść interpretacji danego znaku, co może rodzić dalsze negatywne konsekwencje w zrozumieniu pełnej informacji z danego znaku wynikającej i jej zastosowania podczas uczestniczenia w ruchu drogowym.
Przywołane powyżej informacje oceniam jako kluczowe do poprawnej interpretacji znaków drogowych, a w nich wymienionych przez czytelnika PRAWA DROGOWEGO@NEWS.
Znaki D-1, D-2 otwierają grupę znaków informacyjnych. W § 43. 1. znaczenie znaku informacyjnego D-1 zdefiniowano następująco: cyt. „Znak D-1 „droga z pierwszeństwem” oznacza początek lub kontynuację drogi z pierwszeństwem”. W punkcie nr 2 przywołanego paragrafu podano, cyt. „Umieszczona pod znakiem D-1 tabliczka T-a, albo T-6b wskazuje odpowiednio rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem przez skrzyżowanie lub układ dróg podporządkowanych”.
Z kolei w § 43. 3 zdefiniowano cyt. „Znak D-2 „koniec drogi z pierwszeństwem” oznacza koniec drogi z pierwszeństwem”.
Znak D-1 oznacza wjazd na drogę na której kierujący ma pierwszeństwo przejazdu przez skrzyżowania z innymi drogami, aż do miejsca, gdzie umieszczony został znak D-2. Dla przypomnienia kierującym, że znajdują się na drodze z pierwszeństwem przejazdu, umieszcza się przed każdym następnym skrzyżowaniem znak D-1 o zmniejszonym rozmiarze w stosunku do umieszczonego na początku drogi.
Zwracam uwagę, iż znak ten ma istotne znaczenie dla określenia pierwszeństwa na skrzyżowaniu i zapewne z tego względu dla wyróżnienia go spośród innych znaków tej kategorii nadano mu barwę żółtą, kształt kwadratu oraz umieszczono w ten sposób, że jedna z przekątnych jest pozioma.
Warto pamiętać, że po minięciu znaku D-1 kierujący ma pierwszeństwo na każdym kolejnym, nawet nieoznakowanym skrzyżowaniu, aż do znaku D-2. Jeżeli mamy do czynienia z łamaną organizacją ruchu drogowego na skrzyżowaniu tzn. droga główna nie przebiega prosto, wówczas faktyczny przebieg tej drogi określa tabliczka T-6a lub T-6b, którą umieszcza się pod znakiem D-1. Na wlotach drogi oznaczonej znakiem D-1 muszą znajdować się znaki A-7 (ustąp pierwszeństwa) lub B-20 (stop).
Koniec drogi z pierwszeństwem (D-2) oznacza, że droga:
- jest trasą wylotową z miasta i dalej przed kolejnymi skrzyżowaniami kierujący napotka odpowiednie znaki ostrzegawcze wskazujące pierwszeństwo lub podporządkowanie (np. A-6, A-7, B-20),
- główna będzie krzyżować się o większym znaczeniu administracyjnym, a zatem na najbliższym skrzyżowaniu będzie już drogą podporządkowaną,
- prowadzi do skrzyżowania o ruchu okrężnym, co wymaga wprowadzenia określonej organizacji tego ruchu.
Dalsza cześć wątpliwości czytelnika wymienionych w pytaniu dotyczyła znaku A-6b, który należy do grupy znaków ostrzegawczych. Interpretacja tego znaku zawarta jest w § 5. 2. ppkt 2), cyt. A-6b „skrzyżowanie z drogą podporządkowaną występującą po prawej stronie”.
Wymieniony znak wskazuje pierwszeństwo tylko na najbliższym skrzyżowaniu.
Korzystając ze wskazanego adresu strony internetowej przywołuję obrazy skrzyżowań wymienionych przez czytelnika. Zwracam jednak uwagę, iż przywołana strona internetowa przedstawia ich stan na miesiąc lipiec 2014 rok.
Fot. 1. Usytuowanie przywołanego przez czytelnika znaku A-6b + tabliczka T-6a
Fot. 2. Skrzyżowanie z drogą podporządkowaną występującą po prawej stronie, o napotkaniu którego ostrzega znak A-6b
W dalszej części pytania czytelnik zwrócił uwagę na kolejne skrzyżowanie pozostające w ciągu ulicy Kosiarzy, która przechodzi w ulicę Królowej Marysieńki.
Fot. 3. Skrzyżowanie ulicy Królowej Marysieńki z ulicą Stanisława Lentza, o którym pisze czytelnik.
Oceniając oznakowanie tego skrzyżowania, które ogranicza się do znaków poziomych podzielam ocenę czytelnika, iż jest to skrzyżowanie dróg równorzędnych. Jak przywołałem to powyżej informacja podawana przez znak A-6b widoczny na zdjęciu nr 1, miała zastosowanie na skrzyżowaniu widocznym na zdjęciu nr 2, ale nie ma już zastosowania na skrzyżowaniu widocznym na zdjęciu nr 3. Dla przypomnienia podaję, iż przejeżdżając takie skrzyżowanie musimy zastosować się do przepisu zawartego w Art. 25. 1. Ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Ze swojej strony, analizując widoczne oznakowanie skrzyżowania, ograniczające się wyłącznie do znaków poziomych, bardzo negatywnie oceniam brak wsparcia oznakowania skrzyżowania, pionowymi znakami ostrzegawczymi A-5 – ostrzeżenie o skrzyżowaniu dróg, na którym pierwszeństwo nie jest określone znakami.
Zwracam uwagę na następujący problem, w jaki sposób ma sprawnie ocenić prawidłowość zachowania się na takim skrzyżowaniu kierujący, dojeżdżający do niego podczas śnieżycy, a także warunków zimowych, gdzie znaki poziome nie będą dostatecznie dobrze rozpoznawalne. Poszerzmy jeszcze negatywne przesłanki o warunki nocne, czy też jazdę w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza. Pamiętajmy również, iż wyrazistość znaków poziomych malowanych na asfaltowej jezdni, zmniejsza się, a nawet ulega zatarciu. Powstają sytuacje, które rodzą problemy pojawiające się w czasie analiz kolizji (wypadków) zaistniałych na tak oznakowanych skrzyżowaniach, gdy dochodzi do tego przywołana małą czytelność oznakowania. Oceniam, iż problem ten jest tym bardziej złożony, gdy skrzyżowanie takie jest usytuowane w ciągach ulic, gdzie uprzednio uczestnik ruchu miał podawane informacje o biegu drogi, na co zwrócił uwagę czytelnik.
Znaki drogowe to jeden z elementów systemu pozwalający w sposób bezpieczny prowadzić kierującego, którym przecież nie zawsze jest mieszkaniec osiedla, dzielnicy, wioski, znający drogę i zastosowane rozwiązania. Nie ograniczajmy ich ustawienia w miejscu, gdzie zachodzi potrzeba sprawnej oceny zachowania się w ruchu drogowym, a takim jest odcinek dojazdu do skrzyżowania dróg równorzędnych.
Kazimierz Opoka
Komentuj →
9 stycznia 2018 |
0
Karolina Romanowicz, instruktor nauki jazdy w OSK „POLDEK” w Gdańsku, z wykształcenia magister inżynier w zakresie inżynierii materiałowej, specjalizacja inżynieria korozyjna, absolwentka Politechniki Gdańskiej, w OSK POLDEK pełni również funkcję kierownika biura oraz kierownika projektów Unii Europejskiej (fot. ze zbiorów K. Romanowicz)
Pytanie Czytelnika: Witam mam zawodowe prawo jazdy CE ważne do 20.01.2018 , nie potrzebuję na razie zawodowego prawa jazdy, ale prywatnie czasem może mi się przydać, przynajmniej kat. BE, nie do końca rozumiem dlaczego na blankiecie w pozycji 11. ma ważną kat. B do 2028 roku, a pozostałe C, BE, CE do 2018 r. Rozumiem pozycja 12. kat. C i CE do 2018 bo do wtedy ważne są moje badania. Tego już nie rozumiem, a co dopiero jak mi pani w wydziale komunikacji powiedziała że muszę robić badania lekarskie i psychotechniczne, żeby mieć prywatnie kategorie BE, C, CE??? Wyjaśni mi to ktoś jakoś? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Odpowiada Karolina Romanowicz: W pozycji 12. dokumentu prawo jazdy znajduje się, wraz z kodem 95, ważność Pana Świadectwa Kwalifikacji Zawodowej w zakresie prawa jazdy kat. C oraz CE (czyli uprawnień do zawodowego przewozu towarów). Data określona w poz. 12, liczona jest od dnia wydania Świadectwa Kwalifikacji Zawodowej, o którym mowa w przepisach rozdziału 7a ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym, przy czym termin ten nie może być dłuższy niż okres ważności orzeczenia lekarskiego i orzeczenia psychologicznego, wydanego na drukach dotyczących ustawy o transporcie drogowym (czyli tych, które wymagane są do przewozu rzeczy).
Pozycja 11. dokumentu prawo jazdy określa datę ważności badań lekarskich bądź psychologicznych (zawsze wpisywana jest data dokumentu, który został wydany wcześniej, czyli w większości przypadków psychotestów). Jeśli nie zamierza Pan aktualnie prowadzić pojazdu ciężarowego zawodowo, ale planuje wsiąść do ciężarówki, bądź zestawu prywatnie, to powinien Pan zrobić badania lekarskie i psychologiczne do tych kategorii. Reasumując, jeśli Pana badania na kat. B są ważne do 2028, to jeśli w międzyczasie nie wymieni Pan prawa jazdy i nie zrobi badań, to od 2018 roku będzie Pan mógł posługiwać się tym dokumentem jedynie do prowadzenia pojazdu kat. B. Jeśli będzie Pan zamierzał poruszać się pojazdem innej kategorii w międzyczasie, ale nie jest Panu na chwilę obecną potrzebne Świadectwo Kwalifikacji Zawodowej, czyli nie zamierza Pan pracować zarobkowo jako kierowca i nie będzie nikomu przewozić towarów to ma Pan do wyboru albo: nie wymieniać prawo jazdy do 2028, zrobić wtedy badania lekarskie i psychologiczne na wszystkie kategorie prawa jazdy i wtedy będzie Pan mógł jeździć wszystkimi pojazdami (ale tylko dla celów prywatnych), bądź w 2018 wymienić prawo jazdy, robiąc badania do kat. C, CE, BE i wtedy przedłużona zostanie ważność tych kategorii (ale nadal tylko do celów prywatnych).
Zgodnie z rozdziałem 3 art. 13 Ustawy o kierujących pojazdami „AM, A1, A2, A, B1, B, B+E lub T wydaje się na okres 15 lat”, chyba, że w trakcie badań lekarskich lekarz stwierdził jakiekolwiek przeciwwskazania i wydał Panu badania lekarskie na krótszy okres czasu (np. ze względu na wadę wzroku lub chorobę). Jeśli prawo jazdy kat. B miał Pan wcześniej wydane bezterminowo, to niestety przy wymianie prawo jazdy (po zdanej kat. C lub CE), prawdopodobnie urzędnik nie miał możliwości wpisać „Bezterminowo” w ten pozycji, musiał podać konkretną datę, nie większą niż 15 lat, dopiero teraz, po kilku procesach odwoławczych, urzędnicy mają możliwość na powrót nie wpisywać daty ważności prawa jazy kat. B w poz. 11 dokumentu. Prawdopodobna rozbieżność dat wynika z faktu, iż w przypadku uzyskiwania kat. CE prawa jazdy otrzymuje się z „automatu” uprawnienia do kierowania pojazdem z przyczepą do wszystkich pozostałych kategorii prawa jazdy, które Pan posiadał, zatem prawdopodobnie ważność badań na CE została „podpięta” pod ważność badań na kat. BE.
Proszę pamiętać, że zrobienie badań lekarskich i psychologicznych niezbędnych do przedłużenia ważności kat. C i CE nie upoważni Pana do prowadzenia pojazdu zawodowo. Dopiero wykonanie badań lekarskich i psychologicznych wymaganych ustawą o transporcie drogowym (tj. wydanych na drukach zgodnych ze wspomnianą ustawą) oraz odbycie kursu w zakresie kwalifikacji zawodowej kierowców, tj. Szkolenia Okresowego w zakresie bloku programowego C1, C1+E, C, C+E, dostarczenie wszystkich dokumentów do urzędu i wymiana prawa jazdy z na nowo wbitym kodem 95 upoważni Pana do prowadzenia pojazdu ciężarowego bądź ciężarowego z przyczepą/naczepą zarobkowo.
Karolina Romanowicz
Komentuj →
8 stycznia 2018 |
0
Zbigniew Drexler, ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym, autor książek (fot. J. Michasiewicz, fot. znaku drogowego przesłane przez Czytelnika)
Czytelnik tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS pyta o czy znak jest zgodny z przepisami?
Odpowiada Zbigniew Drexler, ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym, autor książek: Przedstawiony znak zakazu z tabliczką precyzującą jago znaczenie jest zgodny z przepisami, zwłaszcza z par. 1 ust. 4, par. 2 ust. 4 i 9 i par. 18 ust. 4 pkt 1 i ust. 5 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Oznacza on, że znak dotyczy samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 2,5 t, a nie 3,5 t, jak by to było w przypadku zamieszczenia symbolu znaku bez podania jego masy.
Wątpliwości natomiast może budzić tekst zamieszczony na tabliczce. Jak rozumieć „wjazdy docelowe”? Czy odnoszą się one do wjechania do celu na danej ulicy, czy - jak może ktoś rozumieć - również „do celu” na dalszym odcinku tej ulicy (poza najbliższym skrzyżowaniem), a nawet na innych ulicach, co oznaczałoby, że znak dotyczy tylko ruchu przelotowego? Z kolei określenie co to jest, w tym przypadku, ruch przelotowy także może wywoływać różne interpretacje. Należy pamiętać, że kierowcy nawet świadomie niestosujący się do istniejącego oznakowania, zawsze wykorzystują wszelkie niejasności w tymże oznakowaniu, aby uzasadniać swoją nieprawidłową jazdę.
Dlatego też umieszczane na znakach, a najczęściej na tabliczkach pod nimi, napisy precyzujące znaczenie znaku, zwłaszcza zakazu, do którego niestosowanie się podlega egzekwowaniu, powinny być jednoznaczne, zrozumiałe zarówno dla kierujących, jak i organów kontroli ruchu.
Jeżeli zaś chodzi o rozważany przykład, to w podanej tu dość szczególnej sytuacji, spotyka się zwykle napisy w rodzaju: „Nie dotyczy dojazdu do posesji nr: …..”. Jest to konkretne i łatwe do sprawdzenia wyrażenie zakazu, co należy polecić uwadze organizatorów ruchu zanim zdecydują się umieścić jakikolwiek napis precyzujący znaczenie znaku drogowego.
Zbigniew Drexler
Komentuj →
5 stycznia 2018 |
0
Mariusz Sztal (Introduction to Higher Level sp. z o.o.), ekspert BRD, b. egzaminator i kierownik wydziału szkoleń i BRD w WORD, instruktor nauki jazdy, wykładowca na kursach dla kandydatów na egzaminatorów i instruktorów nauki Jazdy (fot. Jolanta Michasiewicz)
Jak jest? Wiemy wszyscy: przed „uzyskaniem” kompletu 24. tzw. punktów karnych kierowca zapisuje się na szkolenie z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego (sześć godzin i wydane 300 pln, kurs najczęściej w sobotę lub w tygodniu, ale w godzinach popołudniowych), dzięki któremu jednorazowo likwidowane jest mu 6. punktów. To możliwość raz na sześć miesięcy. Czyli w ciągu roku kierowca może uczestniczyć w dwóch takich kursach i pozbyć się 12. punktów. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić, aby skorzystać z takiej możliwości, to mieć prawo jazdy dłużej niż 1 rok. Inna grupa to kierowcy, którzy „zdobywają” swoje 24. punkty, natychmiast zapisują na egzamin i odzyskują prawo jazdy. Wyspecjalizowani z łatwością zdawali egzamin i zamiast wydawać 300 zł i „kasować” jedynie 6 punktów wydawali 170 zł i kasowali wszystkie. Gdyby nie konieczność wizyt u lekarza i psychologa to pewnie chętnych byłoby więcej, bo byłoby szybciej i taniej, a tak to jednak jest droższe rozwiązanie i bardziej uciążliwe.
Jak będzie i od kiedy? Z dużym prawdopodobieństwem 4 czerwca 2018 r. zaczną obowiązywać nowe zasady. Jedni powątpiewają czy to pewna data, inni uzasadniają, że nowy system po prostu misi zacząć działać, także ze względu na unijne dotacje, które otrzymaliśmy na jego budowę. Mowa oczywiście o systemie informatycznym CEPiK 2.0. Pamiętajmy jednak, że ustawodawca umie procedować błyskawicznie i w związku z ta praktyką nie podejmujemy się wróżenia z fusów. Zakładamy, że bez kłopotów system ruszy w terminie i treści jakie znamy na dzień dzisiejszy. Sprawne działanie tej ogromnej bazy danych o kierowcach, pojazdach itd. jest niezbędne, aby nowe przepisy mogły być egzekwowane.
O odpowiedź na kilka ważnych pytań poprosiliśmy eksperta z zakresu bezpieczeństwa roku drogowego, byłego instruktora, wykładowcę i egzaminatora Mariusza Sztala.
***
Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (2011.30.151 z późn. zm.) w nowelizacji wchodzącej w życie z dniem 4 czerwca br., a dotyczącej tzw. punków karnych, niesie zasadnicze zmiany. Kierowca, który przekroczy ich dopuszczalną liczbę (ta bez zmian) czyli 24 pkt. - nie straci uprawnień, a zostanie skierowany na obowiązkowy kurs reedukacyjny. Szkolenie będzie trwało cztery dni, każdego po siedem godzin, organizowane wyłącznie w dni robocze, przewidziany koszt to 500 pln. Ten kurs będzie można odbyć tylko raz na pięć lat. W tym czasie kierowca posiada ważny dokument i nadal jest uczestnikiem ruchu drogowego?
Mariusz Sztal: Właśnie tak. Po 4. czerwca 2018 r. kierowca, który przekroczy limit 24. punktów karnych nie straci prawa jazdy, ale zostanie skierowany na specjalny kurs reedukacyjny. Powtórzę - prawo jazdy zachowa. Jeżeli jednak w terminie 30 dni, od doręczenia decyzji o skierowaniu na szkolenie, nie weźmie w nim udziału, wówczas starosta wyda decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy. Łącznie z czasem trwania samego kursu, nie może to być czas dłuższy niż 6. tygodni od daty wydania decyzji. Kurs - jak to zostało powiedziane - ma trwać 4 dni robocze po 7 godzin, czyli łącznie 28 godzin. Kierowca może w nim uczestniczyć raz na pięć lat. Na ten sam kurs będą kierowane osoby, które popełniły wykroczenia w warunkach okresu próbnego.
Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Idziemy dalej. Nasz przykładowy kierowca niestety jest piratem drogowym. I w kolejnym roku także „zebrał” 24. punkty? Czy tym razem straci uprawnienia? Zapytam precyzyjnie: - Od razu je straci? I czy straci uprawnienia w zakresie wszystkich posiadanych kategorii?
Mariusz Sztal: Oczekujące na wejście w życie 4 czerwca br. przepisy określają, że w sytuacji przekroczenia tego limitu 24. punktów karnych, kierowca straci uprawnienia. Podkreślmy - utraci je we wszystkich posiadanych kategoriach prawa jazdy. A ich odzyskanie stanie się możliwe dopiero po odbyciu właściwego kursu w ośrodku szkolenia kierowców i sprawdzeniu kwalifikacji, czyli po zdanym egzaminie państwowym w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego. Będzie traktowany tak samo jak kandydaci na kierowców przystępujący do szkolenia i egzaminu po raz pierwszy. I to jeszcze nie wszystko. Przez dwa lata po otrzymaniu uprawnień, będzie podlegał prawom okresu próbnego.
Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Łącznie z zielonym listkiem?
Mariusz Sztal: Tak. Identycznie jak każdy młody kierowca. Właśnie tak będzie traktowany nawet kierowca z wieloletnim stażem. Przez pierwsze osiem miesięcy, od wydania uprawnień, będzie musiał też jeździć z zielonym listkiem. Oznaczeniem przyklejonym na przedniej i tylnej szybie każdego pojazdu, którym będzie kierował. Będą go obowiązywały także wszystkie pozostałe ograniczenia. Prędkości jazdy: obszar zabudowany do 50 km/godz.; poza nim - 80 km/godz., na autostradach i drogach ekspresowych - do 100 km/godz. - nawet jeżeli znaki pozwalają jechać szybciej. W okresie pomiędzy 4. a 8. miesiącem od uzyskania prawa jazdy, obowiązkowe - także dla niego - będzie jedno szkolenie teoretyczne (w WORD) i jedno praktyczne (na obiektach ODTJ).
Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: A jednocześnie w ciągu tych pięciu lat „będzie na cenzurowanym”? Czy dobrze rozumiem, że jeżeli w każdym kolejnym roku nasz pirat drogowy „uzyska” kolejne 24. punkty, to co roku (liczonego od daty pierwszego wykroczenia) będzie musiał odbyć szkolenie, zdać egzamin teoretyczny i praktyczny i jeździć z zielonym listkiem itd., a okres próbny będzie się kumulował?
Mariusz Sztal: Wyjaśnię na przykładzie, bo media niestety podają wiele mylnych interpretacji takiej sytuacji. Po pierwszym przekroczeniu 24. punktów i odbyciu szkolenia, osoba będzie „na cenzurowanym” przez kolejne 5 lat. Ważność punktów karnych nie ulega zmianie - dalej są ważne przez rok od popełnienia wykroczenia. Zwracam uwagę - nie do końca roku kalendarzowego, ale 12. miesięcy od dnia popełnienia wykroczenia. Zatem jeśli w trakcie kolejnych 5 lat zdarzy się, że ilość tych ważnych punktów przekroczy 24. to wówczas posiadane uprawnienia zostaną cofnięte a „pirat” trafi na poziom „0”.
Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Podsumujmy - czyli chyba jednak łatwiej będzie stracić prawo jazdy?
Mariusz Sztal: Policjant jednorazowo będzie mógł ukarać kierowcę maksymalnie 10. punktami karnymi i to niezależnie od liczby popełnionych wykroczeń. Dotychczas - zgodnie z obowiązującymi od 2003 r. przepisami - punkty się sumowały. Po 4. Czerwca br. nasz przykładowy pirat drogowy pierwszy raz po uzyskaniu 24. punktów zostanie jedynie skierowany na kurs reedukacyjny. Czyli tu ustawodawca potraktował kierowcę łagodniej. Jednak pamiętajmy, że nie będzie mógł co pół roku obniżyć swojego stanu posiadania tzw. punktów karnych o 6. I w tej sytuacji już czeka go jedynie ponowna procedura: kurs, egzamin, okres próbny - to jednak trudniej, ale będzie 5-cio letni czas na refleksje.
Dziękuję za odpowiedzi i wyjaśnienia.
Pytania zadała Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Szanowni Czytelnicy, pytajcie - odpowiemy. Piszcie: e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl
Komentuj →
4 stycznia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Duże samochody ciężarowe, potocznie zwane TIR-ami, można bardzo często spotkać na polskich drogach, nawet tych przebiegających przez miasto. W pobliżu tego rodzaju pojazdów, ze względu na ich rozmiary i masę oraz ograniczone pole widzenia kierowcy, należy zachować szczególną ostrożność. Jak więc postępować, gdy na sąsiednim pasie lub przed nami porusza się TIR?
Uwaga na martwe pole. Przejeżdżając nieopodal TIR-a, trzeba pamiętać przede wszystkim o tym, że jego kierowca ma ograniczoną widoczność. Wiele osób błędnie zakłada, że wysoka pozycja za kierownicą pozwala mu zauważyć wszystko, co dzieje się wokół pojazdu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak duże jest tzw. martwe pole w przypadku samochodu ciężarowego znacznej wielkości. Obejmuje ono przestrzeń tuż przed pojazdem i za nim oraz po jego bokach.
Zaplanuj wyprzedzanie. Należy zachować szczególną ostrożność podczas wyprzedzania dużych samochodów ciężarowych. Nie tylko nie mamy wtedy pewności, co znajduje się przed tym pojazdem, lecz także czy kierowca nas widzi. Dlatego zamiar wyprzedzania należy sygnalizować odpowiednio wcześnie, nawet w przypadku, gdy manewr ten wykonujemy na drodze wielopasmowej. Szczególnie niebezpieczne jest wyprzedzanie z prawej strony - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Planując wyprzedzanie, trzeba też wziąć pod uwagę długość poprzedzającego pojazdu i upewnić się, czy wystarczy czasu na dokończenie manewru.
Nie zajedź drogi. Bardzo ważne jest również, by przy zmianie pasa ruchu nie zajechać TIR-owi drogi. Najlepiej zachować większy odstęp niż przed samochodem osobowym, ponieważ ze względu na masę samochodu ciężarowego jego droga hamowania znacząco się wydłuża. Także w tej sytuacji nie można też zapominać o ograniczonym polu widzenia kierowcy TIR-a.
Zostaw miejsce na zakręcie. Szczególna ostrożność niezbędna jest też na zakrętach i skrzyżowaniach. Rozmiary TIR-a powodują, że potrzebuje on wiele wolnej przestrzeni, by skręcić. Lepiej zachować bezpieczną odległość od takiego pojazdu, zamiast na przykład próbować go wyminąć. Gdy duży samochód ciężarowy skręca w prawo, istnieje ryzyko, że wyjedzie częściowo na sąsiedni pas, a jeśli auto osobowe znajduje się w obrębie jego martwego pola, może dojść do kolizji.
Zachowaj bezpieczną odległość. Zachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu jest obowiązkiem kierowcy w każdej sytuacji, jednak w przypadku, gdy tym pojazdem jest TIR czy duży autobus, dystans powinien być większy – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Samochody znacznych rozmiarów przyczyniają się do powstawania podmuchów wiatru, które czasem mogą nawet zepchnąć niewielkie auto osobowe na sąsiedni pas. Dodatkowe utrudnienie stanowią też opady deszczu czy śniegu. Woda czy błoto tryskające spod kół samochodu ciężarowego mogą na kilka sekund całkowicie odebrać widoczność mniejszym autom – podobnie dzieje się, gdy na przednią szybę spadnie śnieg zalegający na dachu poprzedzającego pojazdu. (SBJ)
Komentuj →