6 grudnia 2006 |
0
Warmińsko-mazurska policja zaapelowała do starostw, by informacje o wydaniu prawa jazdy słała błyskawicznie faksem do Komendy Wojewódzkiej. Nawet trzydniowe opóźnienie starczy, by skomplikować życie kierowcy. Tak się stało niedawno w przypadku Rafała. Opowiedział nam, że trzy lata temu przekroczył dozwoloną liczbę punktów karnych. Stracił prawo jazdy i ponownie zdawał egzamin, by mieć dokument. Udało się, otrzymał nowe "prawko". “Kilka dni temu w Warmińsko-Mazurskiem zatrzymała mnie policja do kontroli. Usłyszałem, że nie mogę prowadzić samochodu, bo moje prawo jazdy jest nieważne, ponieważ przekroczyłem liczbę punktów karnych - opowiada Rafał. - Policjanci zatrzymali mój dokument. Zgłosiłem się do Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie. Tam dowiedziałem się, że w ewidencji widnieję jako osoba, która ma przekroczoną liczbę punktów. Kiedy zaczęliśmy sprawdzać, okazało się, że wszystko jest w porządku, tylko nie ma w systemie mojego powtórnego egzaminu. Czekam na wyjaśnienie sprawy, a po mieście jeżdżę autobusem”. O co tu chodzi? Gdy kierowca stracił prawo jazdy, bo przekroczył liczbę punktów karnych, musi ponownie zdawać egzamin, by je odzyskać. Informacje o jego pozytywnym wyniku Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego przekazują do starostw powiatowych. Te wydają kierowcom nowe dokumenty. To jeszcze nie koniec. - Starostwa niezwłocznie powinny na specjalnym druku poinformować o tym właściwą komendę wojewódzką policji - mówi Tomasz Piętka z departamentu ruchu drogowego Ministerstwa Transportu. Ale z tym bywa różnie. Nieoficjalnie policjanci Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie przyznają, że niektóre starostwa przesyłają informacje nawet z tygodniowym opóźnieniem. - Średnio czekamy na nie od trzech do czterech dni - mówi Zygmunt Daniluk, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. To wystarczy, by kierowcy skomplikować życie. Bo nim informacja o wydanym prawie jazdy dotrze ze starostwa do Komendy Wojewódzkiej, w policyjnej ewidencji kierowca widnieje jako ten, który stracił "prawko". Nieważne, że ma aktualny dokument. - Podczas kontroli takiej osoby policjant sprawdza bazę danych. W tej nie ma informacji o nowym prawie jazdy i zostaje ono zatrzymane - mówi nadkomisarz Krzysztof Walaszczyk z wydziału ruchu drogowego Wojewódzkiej Komendy Policji w Olsztynie. Czy zdarzały się takie przypadki? Tak. Dlatego wysłaliśmy do starostw pismo, w którym prosimy, by przesyłać nam informacje najpierw faksem, a później dosyłać oryginalne dokumenty pocztą - mówi Walaszczyk. Kilka miesięcy temu Ministerstwo Transportu zrobiło szkolenie dla pracowników wydziałów komunikacji starostw powiatowych. - Zwracano nam uwagę, by przesyłać informację o ponownych egzaminach na bieżąco do policji. Zresztą nie chodziło tylko o przypadki powtórnych egzaminów, ale też o osoby, które zdały egzamin po raz pierwszy. One też muszą być wprowadzone do ewidencji - mówi Jadwiga Syguła, dyrektor wydziału komunikacji starostwa powiatowego w Iławie.
Komentuj →
6 grudnia 2006 |
0
Zaledwie 1,7 proc. ogólnej wartości ładunków w Polsce przewożonych jest przy wykorzystaniu transportu intermodalnego. Wielu operatorów transportowych liczy na jego rozwój, mimo że jest droższy od innych gałęzi transportowych. Przewozy intermodalne, nazywane też inaczej przewozami kombinowanymi, polegają na przewozie ładunku przy użyciu więcej niż jednej gałęzi transportu bez zmiany jednostki ładunkowej. Usługi transportu intermodalnego trudno jest promować na rynku wobec bardzo silnej konkurencji ze strony transportu samochodowego. A z punktu widzenia klienta nie ma praktycznie to żadnego znaczenia, w jaki sposób jego towar jest przemieszczany – czy przy użyciu jednej, czy kilku gałęzi transportu, czy w opakowaniu transportowym, jakim może być nadwozie wymienne, albo kontener – komentuje “Gazeta Prawna”.
(179-4)
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
Importerzy nowych samochodów zastanawiają się, czy wpłacić do budżetu blisko 120 mln zł z tytułu kar za brak sieci recyklingowej. Termin upływa w marcu 2007 roku – komentuje “Gazeta Prawna”. Licznik karnych opłat recyklingowych bije od kwietnia tego roku. Do marca 2007 roku, gdy upłynie rok od wprowadzenia przepisu, kwota ta wyniesie blisko 120 mln zł. Nie byłoby problemu, gdyby koncerny stworzyły w Polsce sieci recyklingowe – uważa resort ochrony środowiska. Koncerny nie muszą same budować stacji demontażu. Wystarczy, że podpiszą umowy o współpracy z właścicielami takich stacji, a ci w ich imieniu zutylizują taką ilość samochodów, jaką w ciągu roku importer sprowadzi do Polski. Takich umów muszą podpisać kilkadziesiąt, przynajmniej z jedną stacją w promieniu 50 km. Dodatkowo ich sieć musi pokryć całą powierzchnię kraju. W przeciwnym wypadku każdy z importerów musi zapłacić karę w formie opłaty recyklingowej, takiej jak płacona przez importerów aut używanych, czyli 500 zł za każdy samochód. Paweł Kacprzyk, szef Volvo Auto Polska i prezes Związku Motoryzacyjnego SOiS, który w imieniu branży chce negocjować z Ministerstwem Środowiska, twierdzi, że przepisy są bezsensowne. Nie kwestionuje zasadności kary dla tego, kto nie wypełnia przepisów prawa, ale zadaje pytanie, czy w tym przypadku nie powinna obowiązywać zasada proporcjonalności winy, a więc czy w taki sam sposób powinien być traktowany importer, który wypełnił obowiązek np. w 95 proc., oraz ten, którego sieć obejmuje 60 proc. powierzchni kraju. Obowiązuje system zerojedynkowy: albo masz 100 proc. i nie płacisz kary, albo nie masz i płacisz – mówi Kacprzyk. Na razie resort środowiska nie chce rozmawiać z importerami. “Zrobimy wszystko, żeby przekonać do swoich racji ministerstwo. Prosimy o uwzględnienie wysiłku, jaki włożyliśmy w budowę sieci. Na początek wystarczy, jeżeli resort zgodzi się na uelastycznienie wysokości kary tak, żeby importerzy płacili tylko za to, czego faktycznie nie zrobili” – mówi Kacprzyk. W innym przypadku, importerzy, choć nie mówią tego oficjalnie, przygotowani są do wejścia na drogę sądową przeciw skarbowi państwa.
Komentuj →
10 grudnia 2006 |
0
Budowa dwóch 300-metrowych podziemnych tuneli między stacjami Słodowiec i Marymont weszła w najtrudniejszą fazę. Dłuższy, wschodni korytarz ma już ponad 150 metrów. Górnicy znajdują się w tej chwili pod najruchliwszą trasą w Warszawie. Badania geologiczne wykazały, że pod Trasą AK możemy natknąć się na niebezpieczne dla górników rzadkie piaski - mówi Wojciech Słomski z firmy PRG Metro. -Grunt przenosi wywoływane przez samochody drgania, stwarzając ryzyko tąpnięcia. Dlatego ustawiono specjalne znaki - zaskoczeni kierowcy widzą na poboczu obu jezdni żółte tablice ostrzegawcze: "Remont tunelu metra. Możliwość wystąpienia tąpnięcia!!!". Uwagę już z daleka zwracają pomarańczowe migające lampy. Dodatkowo na jezdni w stronę Woli znajduje się ograniczenie prędkości z 80 do 40 km/godz. Największe zagrożenie stwarzają rozpędzone ciężarówki - mówi Słomski. Ograniczenie prędkości pozwoli zmniejszyć ryzyko osunięcia jezdni. Czy sama tablica wystarczy, żeby kierowcy wyhamowali do 40 km/godz. na czteropasmowej trasie? Wczoraj po godz. 10 większość kierowców pędziła tym odcinkiem ponad 100 km/godz. Nie widzieliśmy na Trasie AK żadnego patrolu,który egzekwowałby ograniczenie prędkości. Ustawienia takich tablic wymaga od wykonawcy prawo górnicze. Takie informacje można spotkać np. na Śląsku przy budowie szybów kopalnianych - mówi rzecznik Metra Warszawskiego Grzegorz Żurawski. Górnicy boją się kurzawki, czyli piasku wymieszanego z wodą. Jeśli napotkają taki grunt, warszawiaków czekają duże utrudnienia: drogowcy zwężą albo zamkną Trasę AK w jednym kierunku. W tym czasie górnicy będą wzmacniali grunt "zastrzykami" ze specjalnej masy wiążącej.
(179-6)
Komentuj →
10 grudnia 2006 |
0
Do 15 grudnia, pod patronatem naukowo-technicznym Instytutu Transportu Samochodowego, specjaliści z firmy Inter Cars będą prowadzić bezpłatne badania reflektorów samochodowych najnowocześniejszym analizatorem świateł “As”, który został zaprojektowany przez ekspertów z ITS. Stan jakości świateł reflektorów jest bardzo ważny, natomiast szczegółowa wiedza na ten temat jest mało znana kierowcom, policji, warsztatom samochodowym czy stacjom kontroli pojazdów. W powszechnej świadomości jest to, że światła powinny być “prawidłowo ustawione”. Co to znaczy w praktyce i jakie są skutki wiedzą specjaliści. Rzeczywista jakość świateł to sprawa bardziej złożona. Na co dzień kierowcy najczęściej wykorzystują światła mijania, ze względu na warunki ruchu. Rzadziej korzystają ze świateł drogowych lub przeciwmgłowych, chociaż światła przeciwmgłowe ostatnimi czasy były często w użyciu. Nie dla wszystkich kierowców jest oczywiste, że po wymianie żarówek (najlepiej obu reflektorów równocześnie) trzeba koniecznie ustawić światła. Ustawienie świateł jest wymogiem urzędowym. Natomiast polski ustawodawca, podobnie jak i ustawodawcy innych krajów europejskich, nie określił w jaki sposób powinna być badana jakość wiązki świateł w czasie eksploatacji. Wyniknęło to z zaszłości historycznych, a także z dotychczasowego braku odpowiednich urządzeń diagnostycznych. W ITS zostało stworzone urządzenie diagnostyczne, analizator świateł “As”, specjalnie w celu badania i precyzyjnego ustawiania świateł reflektorów wszystkich rodzajów: mijania, drogowych i przeciwmgłowych. Obecnie istnieją dwa pełnosprawne egzemplarze wykorzystywane m in. w tej akcji. Jest to urządzenie unikalne na skalę europejską, oczywiście z możliwością produkcji seryjnej. Aparat jest w pełni zautomatyzowany. Wyposażono go w kamerę przetwarzającą obraz świateł, który jest analizowany komputerowo. Dlatego wyniki pomiaru są powtarzalne, niezależnie od osoby przeprowadzającej badanie i regulację świateł. Najważniejszą różnicą w stosunku do rozwiązań tradycyjnych jest pełna automatyzacja pomiaru oraz kompleksowa informacja o jakości świateł uzyskiwana podczas bardzo szybkiego badania. Dodatkowo pojawia się informacja o spełnieniu wybranych wymagań homologacyjnych. Dotychczas takie dane mogły być uzyskiwane tylko podczas bardzo drogich badań laboratoryjnych. Dziś stają się dostępne dla każdego kierowcy. Akcja, o której informujemy ma celu pokazanie zarówno rzeczywistego stanu oświetlenia pojazdów, jak też możliwości urządzenia. Często wystarczy wymiana żarówki i oczywiście precyzyjne ustawienie by światłom przywrócić pełną sprawność. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że na rynku dostępne są także żarówki nie spełniające podstawowych wymagań, chociaż nie można sprawdzić tego wzrokiem. Niekiedy potrzebna jest także wymiana reflektora, gdy np. był pęknięty, zakurzony czy porysowany. Po uzyskaniu pozytywnego wyniku badania “Asem” kierowca może mieć pewność w postaci wydruku wyników liczbowych i wykresów, że światła są należytej jakości, czyli dobrze oświetlają drogę i nie oślepiają innych jej użytkowników.
Każdy może bezpłatnie skorzystać z tej okazji. pn, śr. pt. 13:00 – 19:00; wt, czw. 8:00-16:00. Stacja obsługi samochodów Auto Crew (dawny Carman)
w Warszawie przy Al. Sikorskiego 5.
Warto skorzystać zwłaszcza w perspektywie wyjazdów świątecznych i na ferie zimowe.
Komentuj →
10 grudnia 2006 |
0
Pijany kierowca staranował pieszych. W Bydgoszczy pijany kierowca rozpędzonego volkswagena stracił panowanie nad kierownicą i staranował grupę pieszych na chodniku. Trzech mężczyzn trafiło do szpitala.
Sprawca śmiertelnego wypadku uciekał. Po krótkim pościgu policjanci z Legnicy zatrzymali pijanego kierowcę samochodu dostawczego, który w potrącił pieszą i uciekł z miejsca wypadku. 61-letnia kobieta nie żyje - poinformowała PAP Anna Farmas z legnickiej policji. "W stosunku do kierowcy będziemy wnosili o areszt i publikację wizerunku. Ponieważ uciekł z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy ofierze wypadku, grozi mu nawet do 12 lat wiezienia" - powiedziała Farmas.
Pijany szofer zabił księżniczkę. Nowe analizy próbek DNA wykazały, że szofer tragicznie zmarłej brytyjskiej księżnej Diany był pod wpływem alkoholu w chwili wypadku - podała BBC. Wyniki badań pobranych po śmierci próbek DNA z ciała kierowcy Henri Paula wykazały, że poziom alkoholu w jego organizmie trzykrotnie przekraczał dopuszczalne we Francji normy. Już wcześniej śledztwo doprowadziło do wniosków, że Paul spożywał alkohol i prowadził samochód z dużą prędkością.
Natychmiast powiadomili Policję. Mokotowscy policjanci zatrzymali kierowcę Nubiry, który miał prawie 2,5 promila alkoholu we krwi. Nietrzeźwego 46 latka zauważyli inni użytkownicy dróg, którzy natychmiast powiadomili Policję. Piotrowi B. grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
9 grudnia 2006 |
0
(179-5-1)
(179-5-2)
Ponad 800 mln zł kosztowała budowa katowickiego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej. Pierwsze samochody przejechały tunelem pod rondem. “To koniec korków w tym rejonie” - zapewnia Ireneusz Maszczyk, prezes DTŚ. Wszystko się zmieni. “Przejazd zajmie najwyżej kilka minut” - obiecuje Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu. Tunel jest naszpikowany elektroniką. Jego wnętrze obserwują 24 kamery, zamontowano 28 oddymiających wentylatorów, a 510 lamp oświetla jezdnie. Nad bezpieczeństwem kierowców będą bez przerwy czuwać pracownicy centrum utrzymania tunelu. Sterownię wybudowano w kopule na rondzie.
Komentuj →
9 grudnia 2006 |
0
List wybitnych naukowców i przyrodników został wysłany w sobotę do Komisji Europejskiej
Szanowny Panie Komisarzu, My, przyrodnicy i naukowcy zajmujący się ochroną środowiska, apelujemy do Pana o zabranie głosu w sprawie Doliny Rospudy. Budowa drogi ekspresowej przez ten unikalny teren będzie potężną ingerencją w dziewiczą przyrodę - katastrofą, jakiej Europa i cywilizowany świat nie widziały od kilkudziesięciu lat. Ta inwestycja unicestwi unikalny ekosystem, a wraz z nim wiele zwierząt i roślin należących do chronionych polskim i europejskim prawem gatunków, takich jak: dzięcioł białogrzbiety, orlik krzykliwy, bielik, głuszec, ryś, wilk, lipiennik Loesla, skalnica torfowiskowa, obuwik pospolity i nie występujący już nigdzie indziej w Polsce miodokwiat krzyżowy. Zginą też siedliska chronione wspólnotowym prawem, min. bory i lasy bagienne. O przesunięcie tej drogi tak, by nie zagrażała dolinie, w ostatnim czasie zaapelował do rządu prezydent RP Lech Kaczyński. Przeciwko tej inwestycji wypowiedziała się dwukrotnie Państwowa Rada Ochrony Przyrody skupiająca wybitnych specjalistów w dziedzinie ochrony przyrody. Ale najmocniejszy głos zabrało polskie społeczeństwo. Ponad 150 tys. podpisów pod apelem o ocalenie Doliny Rospudy zostało zebranych w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Tak wielkiej obywatelskiej akcji na rzecz ochrony przyrody, akcji odwołującej się do europejskich wartości, Polska jeszcze nie widziała. Tych tysięcy ludzi nie można zawieść. Oni również oczekują reakcji Pana jako przedstawiciela Komisji Europejskiej. Niestety, zarówno rząd, jak władze drogowe i samorządowe pozostały głuche na te apele. W ostatnim czasie zostały wydane decyzje, które są wyrokiem dla tego miejsca. Panie Komisarzu, istnieją inne możliwości poprowadzenia tej drogi. Nie stoimy przed wyborem dobra przyrody zamiast dobra ludzi. Mamy nadzieję, że Pana głos powstrzyma to barbarzyństwo, które nie tylko przyniesie wstyd i niepowetowaną stratę Polsce, ale i całej Wspólnocie Europejskiej. Przeprowadzenie drogi ekspresowej przez tę dolinę będzie nie tylko jednorazowym aktem wandalizmu, ale również niebezpiecznym precedensem podważającym sens ochrony przyrody w Polsce i całej Unii Europejskiej.
Pod listem podpisało się 464 naukowców i przyrodników
Komentuj →
9 grudnia 2006 |
0
Po co stać w sznurze innych samochodów, skoro można śmignąć bokiem, pasem do skrętu. Tak myślących “sprytnych” szoferów jeżdżących po ulicach Lublina spotkała wczoraj przykra niespodzianka w postaci mandatów i punktów karnych. Policja w Lublinie wyłapywała niebezpiecznie jeżdżących. Czy warto być takim cwaniakiem? Tym, którym wczoraj tak się spieszyło ubyło w portfelu, przybyło na koncie punktów karnych i jeszcze stracili więcej czasu. Zatrzymujący ich policjanci słyszeli natomiast często gratulacje od przechodniów i innych kierowców.
Komentuj →
8 grudnia 2006 |
0
Od środy do piątku na drogach województwa, policjanci śląskiej “drogówki” przeprowadzili I część działań “Bezpieczniejszy, bo widoczny”. Celem akcji jest uświadomienie uczestnikom ruchu drogowego, jak ważne jest stosowanie elementów odblaskowych, szczególnie na terenach niezabudowanych, wiejskich oraz w miejscach nieoświetlonych. W szczególności dotyczy to pieszych, rowerzystów i motorowerzystów, a więc tych wszystkich, którzy ze względu na brak ochrony nie mają szans podczas zderzenia z jadącym z większą prędkością samochodem, funkcjonariusze wręczali pieszym i rowerzystom kamizelki odblaskowe. Podczas II etapu działań w dniach od 18 do 20 grudnia br. kamizelki od policjantów otrzymają również kierowcy, którzy opuszczając samochód np. podczas awarii w terenie słabo oświetlonym również są narażeni na potrącenie.
Komentuj →
8 grudnia 2006 |
0
Przez cztery dni warmińsko-mazurscy policjanci prowadzili działania "Tir". Policyjne kontrole skupiały się na pomiarze prędkości, stanie trzeźwości kierowców a także na stanie technicznym ciężarówek. Podczas całych działań skontrolowano 524 kierowców. 199 z nich otrzymało mandaty karne, w 3 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu grodzkiego. Natomiast w 51 przypadkach kontrola skończyła się na pouczeniu. Najczęstszym grzechem kierowców ciężarówek była nadmierna prędkość – 80 przypadków, nieprawidłowe wyprzedzanie -13 przypadków oraz przejeżdżanie linii ciągłej – 11 przypadków. 53 ciężarówki posiadały usterki techniczne. Policjanci zatrzymali 2 prawa jazdy i 74 dowody rejestracyjne. Do działań TIR zaangażowanych było prawie 300 policjantów. Jak zapowiadają, tak szczegółowe kontroli kierowcy ciężarówek mogą spodziewać się częściej.
Komentuj →
8 grudnia 2006 |
0
W Zabrzu kierowca citroena utknął na przejściu kolejowym między opuszczanymi szlabanami. - Niepotrzebnie spanikował - powiedział "Dziennikowi Zachodniemu" pełniący dyżur dróżnik. Spanikowany kierowca wyskoczył z auta i zajrzał na tylne siedzenie samochodu, gdzie w foteliku siedziało małe dziecko. Kierowca próbował podnieść szlaban. Nie udało mu się to, więc wsiadł do samochodu, by staranować jedną z zapór. Zając twierdzi, że kierowca niepotrzebnie spanikował, bo auto stało wówczas na pustym, dość szerokim pasie oddzielającym dwa tory - pisała gazeta. Policja ukarała dróżnika 50-zł mandatem. “ Nie wolno opuszczać zapór, jeśli w bezpośrednim ich sąsiedztwie znajduje się inny użytkownik drogi. Postępowanie wykaże, czy winny nie jest także kierowca” - poinformował rzecznik policji w Zabrzu starszy aspirant Marek Wypych.
Komentuj →
7 grudnia 2006 |
0
Po raz kolejny firma Mercedes-AMG zamierza zaoferować swoim klientom specjalny kurs jazdy po lodzie i śniegu. Cała impreza odbędzie się na trasach nieopodal szwedzkiego Arjeplog. Kierowcy będą mogli podnieść swoje umiejętności panowania nad samochodem przy warunkach, jakie na co dzień panują w strefie koła podbiegunowego. Do dyspozycji kursantów będą oddane trzy różne modele: CLK 63 AMG, SL 55 AMG oraz C 55 AMG. Każde z tych aut zostało wyposażone w opony, które zapewniają różnego rodzaju przyczepność na lodowym torze. Przy okazji wyłączono wszędzie system ESP, żeby umożliwić uczestnikom praktykowanie jazdy na granicy przyczepności. Podczas czterodniowej sesji wszystkie jazdy odbywają się na specjalnie przygotowanym torze, który mieści się na jednym z zamarzniętych akwenów wodnych. Pierwsza część programu zakłada trening wprowadzający, który pozwala poznać podstawy jazdy na śliskich nawierzchniach przy manewrach takich jak slalom lub omijanie przeszkód. Dalsza, bardziej zaawansowana część treningu pozwala rozwijać umiejętności na wyższym standardzie. Każdy zaczyna jazdę na specjalnie przygotowanym torze, gdzie mógł poćwiczyć drifting na zakrętach o średnicy 150 m. Ta umiejętność jest bardzo przydatna do optymalnej kontroli nad autem, a sami kierowcy mają możliwość przetestowania do maksimum swoich umiejętności w bezpiecznych warunkach. Cały kurs to nie tylko sama jazda samochodem po śniegu. W czasie, gdy kursanci sprawdzają się na torze, specjaliści z AMG rejestrują dane takie jak czasy odcinków, przyspieszenie wzdłużne oraz boczne, które przydatne są do późniejszej analizy ewentualnych błędów. Cała impreza kończy się konkursem AMG Challenge, gdzie wszyscy uczestnicy mają szansę popisać się nowymi umiejętnościami w poszczególnych dyscyplinach.
Komentuj →
7 grudnia 2006 |
0
Drogowcy wystąpili do wojewody podlaskiego o pozwolenie na budowę obwodnicy Augustowa. Jego uzyskanie to ostatni etap, poprzedzający rozpoczęcie planowanej od kilkunastu lat inwestycji. Nie oznacza to jednak, że w cennej przyrodniczo Dolinie Rospudy, którą ma przeciąć kilkunastokilometrowa, omijająca Augustów trasa, spychacze pojawią się już jutro. Najpierw inwestor będzie musiał pokonać kilka formalnych przeszkód. Samo uzyskanie pozwolenia na budowę według przepisów zajmie, co najmniej 35 dni - pod warunkiem, że w trakcie procedury nie pojawią się żadne komplikacje i nikt jej nie zaskarży. Poza tym pozostaje kwestia wydanej ponad miesiąc temu przez wojewodę decyzji środowiskowej - dokumentu oceniającego wpływ budowy na przyrodę. Nadal nie jest ona ostateczna. Zaskarżyło ją kilka organizacji ekologicznych, których zdaniem obwodnica powinna omijać Dolinę Rospudy. Skargi musi rozpatrzyć minister środowiska, który ma na to czas do 23 grudnia.
Komentuj →
7 grudnia 2006 |
0
W tym roku do szkół nie trafi nowa partia gimbusów, czyli specjalnych szkolnych autobusów. Po raz pierwszy od siedmiu lat Ministerstwo Edukacji Narodowej, kierowane teraz przez Romana Giertycha, nie zorganizowało przetargu na gimbusy – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Specjalistą w produkcji gimbusów jest firma Polskie Autobusy produkująca Autosany i Jelcze. “Nie wiem, dlaczego w tym roku MEN nie organizował przetargów” - mówi prezes Polskich Autobusów Franciszek Gaik. Zwrócił uwagę, że można było zaoszczędzić sporo budżetowego grosza, gdyby MEN kupił gimbusy przed jesienią. Od tego czasu wolno po raz pierwszy rejestrować autobusy tylko z silnikami, które spełniają normy toksyczności Euro 4. - Taki gimbus kosztuje ponad 300 tys. zł. To 20 do 40 tys. zł drożej niż gimbusy z wymaganym wcześniej silnikiem o normie Euro 3 - wskazuje Gaik. Ponieważ MEN nie zamówiło w tym roku dużej partii gimbusów, firma Polskie Autobusy szuka za granicą klientów na autobusy szkolne. W tym roku 40 wyższej klasy gimbusów z Polski trafi do Wielkiej Brytanii, gdzie przepisy bezpieczeństwa dla takich pojazdów są bardziej wyśrubowane niż w UE.
Kilka lat temu z inicjatywy posła AWS Kazimierza Marcinkiewicza do budżetu edukacji wpisano pieniądze na specjalnie oznakowane, pomarańczowe autobusy dla szkół. Popularnie nazywa się je gimbusami. Są nieocenione szczególnie na terenach wiejskich, gdzie szkołę od domu dzielą nieraz długie dystanse. Gimbusy miały zwiększyć bezpieczeństwo dzieci - jaskrawo pomalowane pojazdy kierowcy już z daleka mogą rozpoznać. Przejeżdżając obok takiego autobusu, powinni zachować szczególną ostrożność, bo wiedzą, że na jezdni mogą pojawić się dzieci, które nie oceniają odległości od samochodów tak dokładnie jak dorośli. Dostawy nowych gimbusów miały też pomóc szkołom uporać się z falą niesprawności w leciwych autobusach wynajmowanych na wycieczki szkolne i wyjazdy wakacyjne.
Komentuj →
6 grudnia 2006 |
0
Mieszkaniec Częstochowy znalazł sposób na pilnowanie samochodu: trzyma w nim psa rasy amstaff. “Na nikogo nie szczeka i nie rzuca się” - opowiada sąsiadka Katarzyna Turek. - Wyprowadzany jest na spacery, ale przez resztę dnia i nocy siedzi w zamkniętym aucie. Nie można w ten sposób traktować zwierzęcia. Straż miejska: - Pies jest jednak zadbany, zarejestrowany, ma szczepienia - mówi strażnik Tomasz Kobus. - Właściciela znamy, bo już w ubiegłym roku w innym rejonie miasta trzymał psa w aucie. Nie zgłaszaliśmy tego Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami, bo pies trafiał do samochodu na krótko w nocy. Teraz sprawa się powtórzyła, więc powiadomiliśmy TOZ. TOZ: - Mężczyzna jest nerwowy i trudno się z nim porozumieć - mówi inspektor Robert Drogosz. - Wprawdzie nie zauważyłem oznak znęcania się nad zwierzakiem, ale w mrozy pies nie może siedzieć w samochodzie. W końcu zobowiązał się, że amstaffa nie będzie już zamykać. Interwencja poskutkowała na krótko. Właściciel zaczął psu otwierać okno. Inspektor Drogosz zastanawia się nad zgłoszeniem sprawy policji.
Komentuj →
6 grudnia 2006 |
0
Dwa nieoznakowane radiowozy z wideoradarami w najbliższych dniach zaczną patrolować gdańskie ulice. Gdańska policja otrzymała w sumie dwadzieścia nowych aut. Dziesięć samochodów to skody octavie (aż osiem nieoznakowanych - do pracy operacyjnej), jest też sześć fiatów stilo (wszystkie bez policyjnych oznakowań) i cztery fiaty dublo (niebieskie radiowozy z kogutami). Przez ostatnie pół roku po gdańskich ulicach jeździło tylko jedno auto z wideoradarem - ford mondeo. Jest tak zużyty, że postanowiono wycofać go ze służby.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
(179-3)
Od niedawna na rzeszowskich ulicach można zobaczyć tablice informujące o rzeszowskich zabytkach. “Wskazują one kierunek rzeszowskich atrakcji turystycznych - mówi Justyna Sokołowska, kierownik referatu promocji rzeszowskiego urzędu miasta.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
Dobra wiadomość dla osób chcących uzyskać uprawnienia do prowadzenia ciężarówek, również z naczepą. W Radomiu nie trzeba będzie już tygodniami czekać na egzamin. Brak kierowców zaczynają coraz wyraźniej odczuwać firmy spedycyjne. - Nie jest to jeszcze wielki problem, ale zjawisko, które już obserwujemy - potwierdza jeden z właścicieli firmy transportowej. Jego zdaniem w Polsce jeszcze przez jakiś czas nie będzie takich zarobków jak na Wyspach i dlatego sytuacja się nie zmieni. Dla osób, które będą zdawały egzamin w Radomiu, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego ma dobrą wiadomość. “U zbiegu ulic Radomskiego i Świerkowej oddaliśmy do użytku nowy plac egzaminacyjny. Ponieważ nie rezygnujemy również ze starego, znajdującego się na terenie PKS przy ul. 1905-go Roku, powinien znacznie skrócić się czas oczekiwania na egzamin na samochody ciężarowe i ciężarowe z przyczepą” - informuje Mirosław Szadkowski, dyrektor WORD. Przekonuje, że dla ośrodka jest to sprawa priorytetowa. - Zainteresowanie było tak duże, że dotychczas trzeba było czekać na egzamin około miesiąca. To zdecydowanie za długo. Myślę, że skrócenie czasu oczekiwania do dziesięciu dni jest realne - zakłada Szadkowski. Aby zrealizować plany, WORD zakupi również nową ciężarówkę, na której będą egzaminowani przyszli kierowcy. - Rozstrzygnęliśmy już przetarg, ale, co także mnie zaskoczyło, musimy na dostawę poczekać do trzech miesięcy. Jestem jednak po rozmowach z innymi ośrodkami i w razie potrzeby wypożyczymy na jakiś czas odpowiednie auto - mówi Szadkowski. WORD myśli także o dodatkowych egzaminatorach. - W nowym roku zatrudnimy dwie osoby ze wszystkimi uprawnieniami - zapewnia dyrektor. Zdaje sobie jednak sprawę, że po wyeliminowaniu jednego problemu pojawi się następny. - W całym kraju powszechny staje się tzw. import osób, które chcą zostać kierowcami. Jeśli komuś zależy na czasie, po prostu wyszukuje w Polsce ośrodek, w którym na egzamin czeka się najkrócej, i tam się zapisuje. Przypuszczam, że już niedługo takie osoby zgłaszać się będą do nas.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
W dwóch amerykańskich stanach - Arkansas i Luizjanie - wprowadzono zakaz palenia w samochodzie, gdy przebywają w nim dzieci. Zapalenie papierosa w aucie w towarzystwie dziecka poniżej 6. roku życia grozi mandatem w wysokości 25 dolarów. W Kalifornii kara ta może wynieść nawet 100 dolarów. Na początku tygodnia parlament tego stanu zaczął rozważać wprowadzenie zakazu palenia na plażach, w parkach narodowych i w samochodach, kiedy przewozi się dzieci.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
By uniknąć przykrych konsekwencji kontroli skarbowej, firmy i samozatrudnieni powinni poprawić umowy o współpracy. Eksperci gospodarczy nie od dziś mówią o tym, że praca w Polsce jest za droga. Lekarstwem na to w jakimś stopniu było samozatrudnienie. Jego dalsze istnienie na rynku pracy jest zagrożone, bo po 1 stycznia 2007 r. zmienią się przepisy w ustawach o podatku dochodowym. (...) Urzędnicy fiskusa nie zajmują się umowami firmy z samozatrudnionym. Interesuje ich jedynie aspekt fiskalny transakcji. A tutaj trudno o nieprawidłowości, bo przecież jest to standardowa transakcja, w której firma A wystawia fakturę firmie B i następnie obie strony dokonują rozliczeń podatkowych. Od pierwszego stycznia podejście fiskusa się zmieni. Będzie on na takie transakcje wyczulony. Urzędnicy dostaną do ręki nowy oręż prawny. W ustawach o podatku dochodowym od osób prawnych i fizycznych znalazła się definicja działalności gospodarczej. Być może już wkrótce inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy zaczną tropić samozatrudnionych ręka w rękę z przedstawicielami urzędów i izb skarbowych – pisze “Puls Biznesu”.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
Według danych ASFA (Francuskie Stowarzyszenie Firm Eksploatujących Autostrady) około 6 procent wypadków śmiertelnych, do których dochodzi na drogach szybkiego ruchu, spowodowanych jest nieodpowiednim stanem ogumienia. Tymczasem kierowcy niechętnie kontrolują opony. Według badań Michelina aż 77 procent jeżdżących po Polsce aut ma nieprawidłowe ciśnienie powietrza w kołach, chociaż aż 55 procent kierowców deklaruje, że kontroluje je przynajmniej raz na dwa miesiące. Prawie dwie trzecie z nich jest świadomych, że niedopompowanie przyspiesza zużycie gumy, ale niecała jedna trzecia kojarzy mniejsze ciśnienie w kole z większym ryzykiem wypadku. Użytkownicy samochodów z reguły samodzielnie sprawdzają ciśnienie w kołach, a tylko 14 procent odwiedza w tym celu warsztaty wulkanizacyjne. Na szczęście sezonowa wymiana opon zmusza do wizyty w specjalistycznym warsztacie i dzięki temu przynajmniej 72 proc. aut (tyle wymienia opony letnie na zimówki) ma raz na pół roku dokładnie skontrolowane ciśnienie w kołach. Specjaliści radzą, aby ciśnienie w oponach sprawdzać przynajmniej raz na dwa miesiące.
Komentuj →
5 grudnia 2006 |
0
Właśnie skończył się kolejny nabór nowych inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego. Do pracy przyjęto ich kilkudziesięciu. Ale nie tylko z tego powodu może wkrótce wzrosnąć liczba kontroli. Zgodnie z unijną dyrektywą "kontrolną" nr 22/2006 z 15 marca 2006 r. Polska już dziś musi organizować kontrole przewoźników drogowych w taki sposób, by obejmowały one 1 proc. wszystkich dni przepracowanych przez kierowców. Od 1 stycznia 2008 r. ilość kontroli ma wzrosnąć do 2 proc., a w 2010 r. do 3 proc. Jednak żeby udało się zrealizować te założenia, liczba kontroli wzrośnie najprawdopodobniej już w przyszłym roku. Nie mniej niż 30 proc. kontroli dotyczących czasu pracy kierowcy ma być przeprowadzonych na terenie przedsiębiorstw. To oznacza, że przewoźników spotka znacznie więcej kontroli w siedzibie firmy niż na drodze. Zwykle oznacza to także zaostrzenie kar, bo limit kary jest dwukrotnie wyższy (30 tys. zł), a kontroli podlega znacznie więcej dokumentów. Niewielu przewoźników wie, że już dziś Główny Inspektorat Transportu Drogowego w Warszawie prowadzi centralną ewidencję naruszeń. Zawiera ona informacje o przedsiębiorcach i kierowcach oraz o popełnianych przez nich naruszeniach stwierdzonych w trakcie kontroli. W praktyce, gdy kierowcy danego przedsiębiorcy zostaną dziesięć razy przyłapani na naruszaniu prawa (np. zbyt długo prowadzą pojazd), jest więcej niż pewne, że przewoźnika czeka kompleksowa kontrola w jego przedsiębiorstwie.
Komentuj →
4 grudnia 2006 |
0
Na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie opublikowano po raz pierwszy w historii dane dwóch mężczyzn skazanych za jazdę po pijanemu. Podawanie wyroków do publicznej wiadomości jest realizacją dawno zapowiadanego planu zaostrzenia walki z nietrzeźwymi kierowcami. Prokurator generalny nakazał wręcz prokuratorom, by domagali się od sądów publikowania tych danych jako kary dodatkowej. Na miejsce takich publikacji policja udostępniła sądowi swoje strony internetowe.
Komentuj →
4 grudnia 2006 |
0
Chińska firma budowlana będzie musiała zapłacić blisko 64 tys. dol. kary za budowę drogi szybkiego ruchu przez Wielki Mur. Jest to najwyższa karta przewidziana za niszczenie tego zabytku - poinformowała chińska prasa. Według przedstawiciela władz lokalnych budowa doprowadziła nie tylko do uszkodzenia znacznych fragmentów Muru, ale także do zniszczenia trzech zabytkowych wiosek objętych ochroną rządu.
Komentuj →