0203/22/2007 18 czerwca 2007 24 czerwca 2007

o obowiązywaniu nowych przepisów w sprawie czasu pracy kierowcy; o pojazdach szkoleniowych i egzaminacyjnych; o dofinansowaniu do zakupu pojazdu i kursu dla osób niepełnosprawnych; o wywłaszczeniach pod autostrady; o drogach powiatowych; o dekalogu kierowcy; o motocyklistach – ofiarach wypadków drogowych; licencjach dla taksówkarzy; o odsłanianiu znaków drogowych; o symulatorze zdarzeń; o parkowaniu pojazdów i bezpieczeństwie ruchu drogowego; o...

News tygodnia

Watykan ogłosił dekalog kierowcy
24 czerwca 2007 | 1

Portret i dekalog idealnego chrześcijańskiego kierowcy naszkicowano w ogłoszonym dokumencie Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych. Podkreślono w nim, że podczas prowadzenia samochodu niektórzy ludzie przestają się kontrolować i ujawniają "prymitywne zachowania". Najważniejszą część obszernego dokumentu stanowi "dekalog kierowcy":

I. Nie zabijaj.

II. Niech droga będzie dla ciebie narzędziem jednoczącym osoby, a nie śmiertelnym niebezpieczeństwem.

III. Niech uprzejmość, poprawność i ostrożność pomogą ci wyjść z nieprzewidzianych sytuacji.

IV. Okazuj miłosierdzie i pomagaj bliźniemu w potrzebie, szczególnie gdy jest ofiarą wypadku drogowego.

V. Niech samochód nie będzie dla ciebie przejawem władzy, panowania i okazją do grzechu.

VI. Z miłością przekonuj młodych i nie tylko młodych do tego, by nie siadali za kierownicą, gdy nie są w stanie.

VII. Wspieraj rodziny ofiar wypadków drogowych.

VIII. Doprowadź do spotkania ofiary i sprawcy wypadku we właściwym momencie, ażeby mogli przeżyć wyzwalające doświadczenie przebaczenia.

IX. Na drodze chroń słabszego.

X. Poczuwaj się do odpowiedzialności za innych.

Watykan podał też statystykę, z której wynika, że w XX wieku w wypadkach samochodowych na świecie zginęło 35 milionów ludzi, a półtora miliarda zostało rannych.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Parkingi zwiększają bezpieczeństwo ruchu drogowego
24 czerwca 2007 | 0

Pytanie: Minister transportu zobowiązał Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad do zaplanowania odpowiedniej liczby miejsc parkingowych przy nowo projektowanych inwestycjach. Dotychczas o tym zapominano, ponieważ większą wagę przywiązywano do czasu realizacji inwestycji. Kto jest odpowiedzialny za brak parkingów?

Odpowiedź: Zbyt mała liczba parkingów to z jednej strony niedogodność dla samych kierowców, którzy nie mają gdzie robić obowiązkowych przerw i odpoczynku, z drugiej dla inspektorów transportu drogowego, którzy często nie mają gdzie pracować. Kontroli ciężarówek czy autobusów nie można prowadzić w przypadkowych miejscach. Tu chodzi o kwestie bezpieczeństwa, zarówno dla kontrolowanych, kontrolujących, jak i innych użytkowników dróg. Brak specjalnych miejsc parkingowych przystosowanych do ważenia pojazdów to również przyczynianie się zarządców dróg do procesu degradacji nawierzchni. Podam dla przykładu, że na terenie Dolnego Śląska jest 98 skatalogowanych punktów kontrolnych, z czego jedynie 13 posiada specjalny operat geodezyjny umożliwiający ważenie przeciążonych pojazdów. W innych województwach jest jeszcze gorzej: w województwie podlaskim odpowiednio 33 i 6, w województwie łódzkim 30 i 6, zaś w województwie warmińsko-mazurskim na 20 punktów kontrolnych, jedynie 4 są przystosowane do ważenia pojazdów. Na autostradach parkingi dla pojazdów ciężarowych rozmieszcza się średnio co 30 km. Na każde 100 km powinny przypadać po 3 parkingi w każdym kierunku jazdy, czyli 6 parkingów łącznie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi i aktualizuje bazę danych o parkingach dla samochodów ciężarowych na sieci dróg krajowych (www.gddkia.gov.pl). Umieszczanie danych w bazie jest bezpłatne. Użytkownikom parkingów udostępniona będzie możliwość oceny jakości świadczonych usług. Wyróżniającym się parkingom udzielane będą rekomendacje.

Pytanie: Jakie zagrożenia niesie za sobą brak dostatecznej ilości miejsc parkingowych przy polskich drogach?

Odpowiedź: Na pewno brak dostatecznej liczby parkingów wpływa niekorzystnie na planowanie podróży. Kierowca musi z dużym wyprzedzeniem wybrać sobie miejsce postoju, nie może zrobić tego spontanicznie. Minister transportu zobowiązał Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad do zaplanowania odpowiedniej liczby miejsc parkingowych przy nowo projektowanych inwestycjach. Do tej pory często o tym zapominano, gdyż spowalniało to budowę. Przemęczony kierowca stwarza natomiast na drodze podobne zagrożenie, jak osoba będąca pod wpływem alkoholu. Pamiętać należy, że są to kierowcy wielotonowych pojazdów ciężarowych i autobusów, zatem skutki ewentualnego wypadku mogą być tragiczne. Zgodnie z Rozporządzeniem ministra transportu i gospodarki morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz.U. nr 43, poz. 430) droga w zależności od potrzeb może być wyposażona w obiekty i urządzenia obsługi uczestników ruchu. Do obiektów tych i urządzeń zalicza się w szczególności tzw. MOP-y, czyli miejsca obsługi podróżnych. Odległość między sąsiednimi MOP-ami na drodze klasy A powinna być nie mniejsza niż 15 km, a odległość od przejścia granicznego - nie mniejsza niż 3 km.

Pytanie: Kto powinien prowadzić działania na rzecz tworzenia bezpiecznych parkingów?

Odpowiedź: Inspekcja Transportu Drogowego nie zajmuje się tworzeniem map parkingów. Kwestie budowy parkingów leżą w kompetencji zarządców dróg i to oni powinni być zaangażowani w przygotowywanie wymagań, które powinny spełniać bezpieczne parkingi. Inspekcja jest oczywiście otwarta na współpracę w tej kwestii. Odbyłem już dziesiątki rozmów z wojewodami i prezydentami miast na temat budowy nowych miejsc parkingowych. Dobrym przykładem jest Wrocław, gdzie niedawno oddano do użytku dwie wagi preselekcyjne na wjazdach do miasta, a kolejne dwie są planowane. Negatywnym przykładem może być natomiast Warszawa, gdyż od kilku miesięcy nie możemy doczekać się na wskazanie chociażby jednego miejsca do ważenia posiadającego stosowny operat geodezyjny, czyli posiadającego specjalną legalizację, uniemożliwiającą podważenie wyniku pomiaru. Liczba stanowisk postojowych w części parkingowej powinna być określana na podstawie średniego dobowego ruchu w roku, wyrażonego w pojazdach na dobę (P/d), zwanego SDR i częstotliwości występowania MOP oraz ograniczeń wynikających z oceny oddziaływania na środowisko. W części parkingowej MOP, w zależności od potrzeb, należy wykonać stanowiska do kontroli technicznej pojazdów oraz stanowiska postojowe dla pojazdów przewożących materiały niebezpieczne. Wymiary i liczbę stanowisk do kontroli pojazdów ustala się indywidualnie.

Komentuj
Kto powinien zwrócić nadpłatę za wydanie karty pojazdu
24 czerwca 2007 | 2

Pytanie: W lipcu 2005 r. sprowadziłem i zarejestrowałem dziesięć samochodów na potrzeby firmy. Za wydanie kart pojazdu zapłaciłem po 500 zł, czyli łącznie 5 tys. zł. Dowiedziałem się, że mogę żądać zwrotu różnicy pomiędzy tą kwotą a kwotą wynikającą z nowego rozporządzenia ministra transportu i budownictwa, czyli 4250 zł. W kwietniu 2007 r. pozwałem powiat, w którym dokonywałem rejestracji samochodów o kwotę 4250 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia uiszczenia opłaty. Pełnomocnik powiatu wniósł o oddalenie powództwa, podnosząc, że powiat nie jest stroną w sprawie. Wskazał jako stronę pozwaną Skarb Państwa reprezentowany przez ministra transportu i budownictwa. Sąd odroczył rozprawę i dał mi termin do ustosunkowania się. Co mam zrobić? Zgodzić się na zmianę po stronie pozwanej?

Odpowiedź: W sprawie czytelnika znajdują zastosowanie następujące przepisy: par. 1 ust. 1 rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu, uchylonego rozporządzeniem ministra transportu i budownictwa na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 17 stycznia 2006 r. (sygn. akt U 6/04; OTK-A 2006/1/3) oraz art. 4171 kodeksu cywilnego. Rozporządzeniem z dnia 6 sierpnia 2003 r. w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu ówczesny minister infrastruktury określił w par. 1 ust. 1 wysokość tej opłaty na kwotę 500 zł przy pierwszej rejestracji pojazdu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Przedmiotowa opłata została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego na wniosek rzecznika praw obywatelskich, który zarzucił niezgodność par. 1 ust. 1 tego rozporządzenia z art. 77 ust. 4 i 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz art. 92 i 217 Konstytucji RP. Trybunał podzielił zdanie rzecznika i uznał przedmiotowy paragraf za niezgodny z wymienionymi artykułami ustawy i konstytucji. Postanowił, że przepis ten traci moc z dniem 1 maja 2006 r. W konsekwencji rozporządzeniem ministra transportu i budownictwa z dnia 28 marca w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu zmniejszono tę opłatę do 75 zł. Zgodnie z art. 4171 kodeksu cywilnego, jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu z konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą. Zgodnie z poglądami doktryny i orzecznictwa przepis ten stanowi podstawę odpowiedzialności za szkodę powstałą w skutek wydania aktu prawnego niezgodnego z prawem (bezprawność legislacyjna). Aktem normatywnym jest akt generalny skierowany do nieokreślonej liczby adresatów. Takim aktem są rozporządzenia. Przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej są następujące: wyrządzenie szkody aktem normatywnym; związek przyczynowy między szkodą a konkretnym aktem; stwierdzenie niezgodności aktu we właściwym postępowaniu (procedura kontrolna sprawowana przez Trybunał Konstytucyjny). Proces odszkodowawczy musi być poprzedzony przed sądem - stwierdzeniem niekonstytucyjności przez TK. Ciężar dowodowy, czyli udowodnienie szkody, związku przyczynowego oraz bezprawności spoczywa zgodnie z art. 6 k.c. na powodzie. Stroną pozwaną winien być ten, kto akt wydał. W przypadku rozporządzenia - jest nią Skarb Państwa. Należy też właściwie oznaczyć statio fisci - podmiot reprezentujący Skarb Państwa. Jest nim minister wydający rozporządzenie, a przy przekształceniu ministerstw - jego następca właściwy do tego samego rodzaju spraw. Czytelnik poniósł szkodę wskutek bezprawia legislacyjnego, którego dopuścił się minister infrastruktury poprzez wydanie aktu prawnego - rozporządzenia niezgodnego z prawem, ustawą i konstytucją. Mając powyższe na uwadze, czytelnikowi przysługuje roszczenie odszkodowawcze na podstawie art. 4171 k.c. Szkodą są tu wydatki poniesione na skutek wadliwego prawa, czyli zwrot różnicy pomiędzy kwotą zawyżoną a właściwą, przy czym za właściwą należy przyjąć kwotę wynikającą z nowych przepisów. Żądanie może obejmować odsetki jako rekompensatę utraconych zysków. Sporna jest w doktrynie i orzecznictwie kwestia, od kiedy je liczyć: od dnia spełnienia świadczenia czy od dnia orzeczenia stwierdzającego bezprawność. Możliwe jest też żądanie odsetek od dnia wniesienia pozwu. Związek przyczynowy istnieje, gdyż powód narażony został na zbędny koszt poprzez obowiązek zastosowania niezgodnego z ustawą i konstytucją prawa. Nie miał możliwości ani on, ani organ wydający kartę niestosowania bezprawnego prawa. Niekonstytucyjność została stwierdzona wyrokiem TK. Pozostaje kwestia właściwego oznaczenia pozwanego. Ponieważ mamy do czynienia z rozporządzeniem - aktem władzy państwowej - pozwanym winien być Skarb Państwa. Akt wydał minister, więc to on powinien być pozwanym statio fisci, w chwili obecnej jest to minister transportu. Nie sposób zgodzić się z poglądem, aby pozwanym był powiat. Brak jest podstaw do przypisania odpowiedzialności jednostki samorządu terytorialnego w tej sprawie. Nie jest zasadne pozwanie starosty jako statio fisci, to nie on wydał akt. Organy administracji jedynie zgodnie z zasadą legalizmu prawnego, wyrażoną w art. 6 i 7 kodeksu postępowania administracyjnego, stosują prawo i nie są powołane do jego oceny. Czytelnik winien zgodzić się na wstąpienie w miejsce powiatu Skarbu Państwa - ministra transportu. Powództwo wobec powiatu należy cofnąć ze zrzeczeniem się wobec niego roszczenia. Powiat reprezentowany przez radcę prawnego lub adwokata ma prawo żądać kosztów procesu wraz z kosztami zastępstwa.

Odpowiedzi udzielił: Aleksander Marszałek, doktorant Uniwersytetu Śląskiego, aplikant radcowski

Podstawa Prawna: Par. 1 ust. 1 rozporządzenia ministra infrastruktury z 28 lipca 2003 r. w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu (Dz.U. nr 137, poz. 1310 ze zm.) oraz par. 1 ust. 1 rozporządzenia ministra transportu i budownictwa z 28 marca 2006 r. w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu (Dz.U. nr 59, poz. 421) oraz art. 6 i art. 4171 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).

Komentuj
Ubezpieczenie assistance w kraju i za granicą
24 czerwca 2007 | 0

Pytanie: Gdy dojdzie do wypadku albo samochód niespodziewanie się popsuje daleko od domu, potrzebujemy kogoś, kto zorganizuje pomoc, doholuje auto do warsztatu i udzieli informacji o usługach serwisowych. Czasem niesprawne auto uniemożliwi nam dalszą podróż, a wtedy trzeba opłacić nocleg i znaleźć alternatywny transport do domu. Jak pomoże ubezpieczenie assistance?

Odpowiedź: Obecnie każdy dobry pakiet ubezpieczeń komunikacyjnych zawiera assistance. Dzięki tej usłudze w razie określonego w umowie zdarzenia (wypadek, awaria, kradzież auta) możemy skontaktować się telefonicznie z centrum dyspozycyjnym towarzystwa. Pracownik dyżurny centrum na podstawie naszego opisu zdarzenia zdecyduje, jaka pomoc jest nam potrzebna, i zorganizuje ją. Zakres pomocy zależy od towarzystwa i od wybranego przez nas wariantu ubezpieczenia. Informację o przysługujących nam świadczeniach znajdziemy w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU). Ubezpieczenie assistance można wykupić niezależnie od innych polis, ale bardzo często jest ono dołączane do polisy OC albo autocasco bez opłacania dodatkowej składki. Wtedy assistance zazwyczaj zapewnia tylko podstawową ochronę: organizację naprawy bądź holowanie auta, często jedynie na terenie kraju. Jeżeli więc chcemy zapewnić sobie kompleksową pomoc, powinniśmy wykupić dodatkową polisę. W ofercie towarzystw są też krótkoterminowe ubezpieczenia assistance dla wybierających się na krótki urlop czy w podróż służbową. Ubezpieczenie assistance może zapewniać pomoc zarówno w Polsce, jak i za granicą. W niektórych towarzystwach jedna polisa obejmuje pomoc i w kraju, i poza nim, w innych konieczne jest wykupienie dwóch produktów. Zawsze trzeba sprawdzić, w jakich krajach polisa wystawiona na zagranicę nie działa. Na przykład ubezpieczenie PZU obejmuje państwa należące do systemu Zielonej Karty z wyjątkiem Mołdawii i Ukrainy, a klient PTU może liczyć na pomoc w całej Europie z wyjątkiem Albanii, Serbii i Czarnogóry. W razie potrzeby, zazwyczaj wtedy, gdy auto będzie unieruchomione co najmniej przez jeden dzień, towarzystwo pokryje koszty zakwaterowania lub transportu kierowcy i pasażerów. Dopuszczalny okres darmowego zakwaterowania podawany jest w OWU. Ubezpieczyciel zorganizuje też i opłaci transport kierowcy oraz pasażerów do szpitala, jeżeli zostali oni poszkodowani w wypadku. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy zdarzenie nastąpiło za granicą, zwłaszcza że świadczenie na ogół obejmuje również transport do szpitala specjalistycznego i do szpitala w Polsce. Jeżeli ubezpieczony trafił po wypadku do szpitala, towarzystwo pokryje koszt przyjazdu bliskiego krewnego i zapłaci za hotel (w ogólnych warunkach ubezpieczenia jest podane, jak długo musi trwać pobyt w szpitalu, by te koszty zostały sfinansowane).W razie śmierci ubezpieczonego w wypadku drogowym towarzystwo zorganizuje i zapłaci za transport zwłok do miejsca pochowania w Polsce. Trzeba uważać, żeby nie przekroczyć limitów wydatków ustalonych przez towarzystwo. Wysokość świadczeń nie może przekroczyć sumy ubezpieczenia. Dodatkowo limitowane są też wydatki na poszczególne rodzaje usług. Zazwyczaj towarzystwa ograniczają koszty naprawy bądź holowania samochodu. Na przykład PZU gotowe jest przeznaczyć na naprawę auta na drodze (po zderzeniu pojazdów) maksymalnie 400 zł, na holowanie do warsztatu - 400 zł, na holowanie do miejsca zamieszkania - 600 zł; dotyczy to zdarzeń w Polsce. Za granicą podobne wydatki (holowanie do najbliższego warsztatu albo naprawa auta na miejscu zdarzenia) ze strony towarzystwa są ograniczone do 180 euro. Z kolei w Compensie w wariancie Baza górna granica odpowiedzialności finansowej towarzystwa za naprawę auta została określona na 50 euro, zaś za holowanie - na 100 euro. Niekiedy towarzystwa ograniczają zakres pomocy do holowania pojazdu uszkodzonego w wyniku wypadku drogowego. Dotyczy to sytuacji, gdy do zdarzenia doszło w niedużej odległości od miejsca zamieszkania ubezpieczonego, w niektórych towarzystwach także wtedy, gdy auto jest wynajmowane lub używane do zarobkowego przewozu osób czy towarów. Na pomoc towarzystwa nie możemy liczyć, jeśli wypadek jest skutkiem powtarzających się awarii; doszło do niego podczas jazdy sportowej lub udziału w wyścigu; kierowca był nietrzeźwy; poszkodowane są osoby przewożone za opłatą bądź autostopowicze; auto służy do nauki jazdy.

Komentuj
Z ubezpieczeniem OC za granicę
24 czerwca 2007 | 0

Pytanie: Skoro posiadanie polskich tablic rejestracyjnych wskazuje, że mam ubezpieczenie OC, może za granicę nie muszę zabierać polisy OC?

Odpowiedź: Domniemanie, że pojazd z polską rejestracją jest ubezpieczony w zakresie OC, jeszcze nie oznacza, że uprawnione służby nie mogą tego skontrolować. W zależności od kraju takie prawo mają różne organy, np. policja, służby graniczne. Polisę trzeba mieć ze sobą. Na szczęście skończyły się już problemy, o jakich dość głośno było kilka lat temu, że zagraniczny funkcjonariusz nie chce honorować polskiego OC i domaga się Zielonej Karty, choć teoretycznie nie jest ona potrzebna. Tego typu skarg od klientów już nie otrzymujemy.

Pytanie: Co zrobić, gdy podczas zagranicznego wyjazdu upłynie termin ważności naszego OC?

Odpowiedź: Najlepiej byłoby przed wyjazdem z odpowiednim wyprzedzeniem przedłużyć umowę na kolejny rok. Oczywiście może się zdarzyć, że klient zapomni o upływającym terminie, a agent przypomni mu o tym za późno, gdy kierowca i samochód będą już na drugim końcu Europy. W takiej sytuacji z reguły nadal jesteśmy ubezpieczeni. Umowa OC przedłuża się automatycznie na kolejny rok, jeśli spełnionych jest kilka warunków: poprzednie ubezpieczenie było wykupione na 12 miesięcy, klient opłacił (jednorazowo albo w ratach) składkę za cały rok i nie powiadomił towarzystwa, że rezygnuje ze wznowienia umowy. Jedyną niedogodnością jest to, że po powrocie do kraju składkę trzeba będzie opłacić z ustawowymi odsetkami za zwłokę.

Pytanie: Czy fizyczny brak odnowionej polisy może być przyczyną kłopotów?

Odpowiedź:Niestety tak. Jeżeli np. policjant odkryje brak dokumentu potwierdzającego zawarcie ubezpieczenia, może zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu do wyjaśnienia. Wtedy należy zwrócić się do ubezpieczyciela o przesłanie takiego dokumentu, na przykład faksem.

Pytanie: Na co powinni szczególnie uważać za granicą polscy kierowcy?

Odpowiedź: Mnóstwo kłopotów bierze się z nieznajomości lub niewystarczającej znajomości języków obcych. Przy szkodach komunikacyjnych niewiele sytuacji jest jednoznacznych, często odpowiedzialność za zdarzenie ponoszą wszyscy uczestnicy. Dlatego ważne są wszystkie subtelności, które znajdą się na dokumencie podpisanym przez obu kierowców. Pod żadnym pozorem nie należy podpisywać dokumentu przygotowanego w języku, którego nie rozumiemy, nawet gdyby nalegał na to inny uczestnik wypadku czy wezwany na miejsce zdarzenia policjant. Znacznie lepiej wypełnić standardowy formularz wspólnego zgłoszenia szkody. Ten dokument wypełnia się pismem nieomal obrazkowym; robi się rysunek, zaznacza potrzebne pola w formularzu. Wystarczy, by każdy z uczestników miał przy sobie taki druk z opisami w macierzystym języku. W razie kłopotów na miejscu zdarzenia może się też przydać mało popularne w Polsce ubezpieczenie ochrony prawnej. Klient dysponujący taką polisą może wezwać na miejsce wypadku prawnika i skorzystać z jego pomocy.

Pytanie: Załóżmy, że doszło za granicą do kolizji. Mamy możliwość likwidowania szkody z OC sprawcy lub z własnej polisy autocasco. Które rozwiązanie jest lepsze?

Odpowiedź: Jeżeli szkoda jest drobna i samochód nie wymaga poważnej naprawy, zdecydowanie wygodniej jest skorzystać z własnego AC, naprawić to, co trzeba i ruszać w dalszą podróż. To może (chociaż nie musi) spowodować podniesienie składki w kolejnym roku ubezpieczenia. Między ubezpieczycielami możliwy jest regres. Mówiąc w uproszczeniu, ubezpieczyciel poszkodowanego odbiera pieniądze od ubezpieczyciela sprawcy. Jeśli regres zostanie przeprowadzony skutecznie, polisa poszkodowanego będzie nadal miała status bezszkodowej. Trzeba mieć jednak świadomość, że skuteczność regresu zależy od sprawności ubezpieczyciela i jego kontaktów zagranicznych. Takie postępowanie bywa też czasochłonne. Gdy straty są duże, albo gdy uczestnicy wypadku doznali obrażeń, lepiej likwidować szkodę z polisy OC sprawcy; korzysta się wtedy z pośrednictwa reprezentanta ds. roszczeń we własnym kraju.

Komentuj

Legislacja

Wywłaszczenia pod autostradę
21 czerwca 2007 | 1

Państwo lub gmina może w majestacie prawa zabrać ci ziemię, nawet z domem, pod budowę drogi. Należy ci się wówczas odszkodowanie, ale raczej nie licz na to, że będziesz miał wpływ na jego wysokość. Jeszcze do niedawna urzędnikom trudno było pozbawić kogoś nieruchomości wbrew jego woli. Obowiązujące od pół roku nowe przepisy specustawy ("o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg krajowych...") ułatwiają wywłaszczenie. Zgodnie z ustawą właściciel w zasadzie ma niewiele do powiedzenia, jeśli przez jego nieruchomość ma przebiegać droga lub autostrada. Lepiej nie licz na to, że o tego typu planach urzędnicy poinformują cię osobiście. Ustawa nakłada obowiązek zawieszenia, np. na tablicy ogłoszeń w urzędzie, stosownego obwieszczenia lub zamieszczenia go w lokalnej prasie. - Ważny więc jest dostęp do informacji już na początku procesu inwestycyjnego - komentuje Janusz Piechociński z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR (w poprzedniej kadencji Sejmu przewodniczący komisji infrastruktury). Radzi, aby domagać się od urzędników samorządowych wyczerpujących informacji o inwestycjach drogowych w okolicy. Uwaga! Dopiero, gdy - w zależności od statusu drogi - tzw. decyzję lokalizacyjną wyda wojewoda (drogi krajowe i wojewódzkie) lub starosta (powiatowe i gminne), zostaniesz o niej powiadomiony pisemnie. A co z odszkodowaniem? – pyta “Gazeta Wyborcza” Niestety nikt cię nie zapyta, ile chcesz dostać pieniędzy za swoją nieruchomość. Odszkodowanie zostanie wyliczone przez rzeczoznawcę majątkowego na podstawie przepisów o gospodarce nieruchomościami, w razie sporu nie można go negocjować. Pozostaje wówczas jedynie droga odwoławcza, z sądem administracyjnym włącznie. Co prawda w ustawie zapisano, że "ustalona wartość odszkodowania nie może pogorszyć warunków mieszkaniowych dotychczasowego właściciela", ale nie wyjaśniono, jak obliczać tę wartość. Uwaga! Jeśli w trybie wywłaszczenia miałbyś stracić dom lub mieszkanie, to zarządca drogi nie może zacząć jego rozbiórki bez zapewnienia ci lokalu zamiennego. Te reguły mają przyspieszyć budowę dróg i autostrad. Szacuje się, że tylko w województwie mazowieckim z wywłaszczeniem musi się liczyć ok. 30 tys. właścicieli nieruchomości, w tym ok. 1,5 tys. - zabudowanych. I właśnie z nimi może być najwięcej problemów, bo - jak twierdzą niektórzy fachowcy - ustawa pełna jest luk i niedomówień. Na przykład załóżmy, że GDDKiA uzna, że pod autostradę wystarczy jej część nieruchomości. Zgodnie z ustawą, jeśli to, co zostanie, nie nadaje się do "prawidłowego wykorzystania na dotychczasowe cele", wówczas na wniosek dotychczasowego właściciela zarządca drogi musi nabyć i tę ziemię. Problem w tym, że ustawa nie precyzuje, kiedy działka nadaje się do wykorzystania na dotychczasowe cele. To może być przyczyną wielu odwołań.

Komentuj
Zmiany czasu pracy kierowców już obowiązują
20 czerwca 2007 | 1

W życie wchodzi ustawa z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zmianie ustawy o czasie pracy kierowców oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Zgodnie z nowymi przepisami czasem pracy kierowcy jest czas od rozpoczęcia do zakończenia pracy, która obejmuje wszystkie czynności związane z wykonywaniem przewozu drogowego, między innymi: prowadzenie pojazdu, załadowywanie i rozładowywanie oraz nadzór nad załadunkiem i wyładunkiem, nadzór oraz pomoc osobom wsiadającym i wysiadającym, czynności spedycyjne. Nowelizacja wyłącza pewne okresy z wliczania ich do czasu pracy kierowcy. I tak do czasu pracy nie wlicza się: czasu dyżuru, jeżeli podczas dyżuru kierowca nie wykonywał pracy, nieusprawiedliwionych postojów w czasie prowadzenia pojazdu, dobowego nieprzerwanego odpoczynku, przerwy w pracy, jeżeli kierowcę obowiązuje przerywany system czasu pracy – komentuje “Gazeta Prawna”. Tygodniowy czas pracy kierowcy, łącznie z godzinami nadliczbowymi, nie może przekraczać przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym 4 miesięcy. Wskazany powyżej wymiar czasu pracy obowiązuje także kierowcę zatrudnionego u więcej niż jednego pracodawcy. W ustawie nowelizującej rozszerzono zakres obowiązywania ustawy o czasie pracy kierowców poprzez odpowiednie stosowanie jej przepisów do motorniczych tramwajów. Zdecydowano się na ten krok ze względu na porównywalną uciążliwość pracy motorniczych tramwajów i kierowców pojazdów w komunikacji miejskiej. Dlatego obie te grupy zawodowe zostaną objęte zasadami ochronnymi, jakie rozporządzenie (WE) nr 561/2006 przewidziało dla kierowców pojazdów użytkowanych w przewozach regularnych osób na trasach poniżej 50 km. Przepis wprowadzający obowiązek odpowiedniego stosowania przepisów o czasie pracy kierowców do motorniczych tramwajów wejdzie w życie1 stycznia 2009 r.

Komentuj
Jakie auto na egzaminie?
20 czerwca 2007 | 3

Szkoły jazdy chcą, by kursant zdawał egzamin na prawo jazdy kategorii B w tym aucie, w którym uczył się jeździć. Platforma już zgłosiła poprawkę do ustawy o kierujących pojazdami. ”Kursant, który wyjeździł obowiązkowe 30 godzin, zna już dobrze samochód, czuje go. Lepiej będzie mógł zaprezentować się na egzaminie” - opowiada Waldemar Pietraszewski, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. ”W Europie tylko w Polsce i na Litwie trzeba zdawać egzamin na autach wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Często o ich marce decyduje losowanie. To zwiększa stres zdających. A szkołom jazdy blokuje się możliwość wyboru samochodów. Muszą kupować takie, jakie mają ośrodki ruchu drogowego. Wiadomo, że ludzie chcą jeździć takim autem, na którym będą zdawać egzamin” - dodaje. Tydzień temu poprawka w rządowym projekcie ustawy o kierujących pojazdami uzyskała pozytywną opinię nadzwyczajnej podkomisji infrastruktury. Poseł Jan Tomaka (PO), autor poprawki i przewodniczący podkomisji: - Skorzystają na tym wszyscy: kursanci, właściciele szkół jazdy, którzy będą mieli takie auta, jakie chcą, a WORD-y zaoszczędzą na zakupach potrzebnych do egzaminowania aut - mówi. Instruktorzy chcą takich zmian także dlatego, bo mają za złe dyrektorom ośrodków egzaminowania, że przygotowując przetargi na samochody, nie biorą pod uwagę ich oceny. - Tak jest w Zielonej Górze. Pewien diler przedstawił WORD-owi ofertę z olbrzymimi upustami cenowymi. Natomiast nam zaoferował upusty o wiele mniej atrakcyjne - mówi Pietraszewski. Jeśli poprawka wejdzie w życie, egzamin będzie można zdać w samochodzie wskazanym przez kursanta, m.in. w aucie szkoły jazdy, które jest wyposażone w kamerę i system rejestrujący. Nowe przepisy mogą działać już na początku przyszłego roku – informuje ”Gazeta Wyborcza”.

Komentuj
Dofinansowanie kursu dla niepełnosprawnego
20 czerwca 2007 | 0

Jeszcze w tym roku osoby niepełnosprawne będą mogły starać się o dofinansowania do zakupu samochodu oraz wyrobienia prawa jazdy nawet 17 tys. zł – informuje “Gazeta Prawna”. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych ogłosił zasady realizacji trzech nowych programów celowych. Zgodnie z nimi, niepełnosprawni będą mogli uzyskać dofinansowanie na zakup samochodu lub kurs prawa jazdy kategorii B. Dotację do zakupu środka transportu otrzymają zatrudnione lub uczące się osoby w wieku aktywności zawodowej, legitymujące się prawem jazdy kategorii B. Muszą także posiadać ważne orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności lub orzeczenie równoważne, wydane z powodu znacznej dysfunkcji narządu ruchu, obejmującej co najmniej jedną kończynę dolną. Maksymalna wysokość dotacji w przypadku zakupu samochodu wynosić będzie: 15-krotność najniższego wynagrodzenia w przypadku zakupu samochodu osobowego (14 040 zł), 19-krotność najniższego wynagrodzenia w przypadku zakupu oprzyrządowanego samochodu osobowego (17 784 zł). Natomiast z możliwości dofinansowania kursu prawa jazdy skorzystać będą mogły pełnoletnie osoby niepełnosprawne w wieku aktywności zawodowej, posiadające ważne orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności albo orzeczenie równoważne, wydane z powodu dysfunkcji narządu ruchu. Maksymalne dofinansowanie wynosić będzie: 1,25-krotność najniższego wynagrodzenia dla kosztów kursu i egzaminów (1170 zł), 0,75-krotność najniższego wynagrodzenia dla pozostałych kosztów uzyskania prawa jazdy (702 zł). Aby skorzystać z pomocy PFRON, konieczne jest wniesienie wkładu własnego, który w przypadku zakupu samochodu wyniesie nie mniej niż 50 proc. kosztów zakupu, a w przypadku kursu prawa jazdy - nie mniej niż 15 proc. Za środki z programu można będzie zakupić jedynie fabrycznie nowe samochody. Wyjątek stanowią samochody oprzyrządowane (dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych). W tym przypadku można będzie kupić samochód nie starszy niż trzyletni. Warto jednak zauważyć, że za dostosowany nie będzie uważany samochód z automatyczną skrzynią biegów lub posiadający inne akcesoria lub urządzenia dostępne w wersji standardowej. Już we wrześniu tego roku osoby niepełnosprawne będą mogły starać się m.in. o dofinansowanie do zakupu samochodu.

Komentuj
PRAWO DROGOWE: aktualizowany zbiór aktów prawnych
24 czerwca 2007 | 0

e-PrawoDrogowe

Kompletny zbiór aktualizowanych aktów prawnych

Zbiór aktualizowanych aktów prawnych e-PrawoDrogowe zawiera: opisy bibliograficzne aktów prawnych (rangi ustawy i rozporządzenia) i ich teksty wraz z załącznikami oraz akty ujednolicone. Wszystkie opublikowane w Dziennikach Ustaw w latach 1959-2007. Komplet aktów z zakresu RUCHU DROGOWEGO to ponad 953 aktów obowiązujących (147 ujednoliconych), 215 aktów archiwalnych. Akty pogrupowano w działy: przepisy ogólnego zastosowania; kierujący (wydawanie uprawnień, wzory i wymiana dokumentów; szkolenie, egzaminowanie i uzyskiwanie uprawnień; badania lekarskie i psychologiczne; opłaty i ewidencja kierowców); pojazd (rejestracja i oznaczanie pojazdów; warunki techniczne i badania pojazdów; homologacja; opłaty; ewidencja i statystyka pojazdów raz recykling); zarządzanie ruchem (znaki, sygnały i urządzenia drogowe oraz zarządzanie ruchem); kontrola ruchu drogowego (kontrola i kierowanie ruchem; postępowanie z kierowcami, grzywny; usuwanie pojazdów; pojazdy uprzywilejowane, specjalne, jadące w kolumnach lub wykonujące pilotaż); ubezpieczenia; działalność gospodarcza; administracja państwowa; opłaty; umowy międzynarodowe, oświadczenia rządowe oraz projekty aktów. Zaawansowana wyszukiwarka umożliwia: wyszukiwanie określonego aktu lub zbioru aktów spełniających wybrane kryteria; lub wyszukiwanie określonej frazy, paragrafu lub artykułu w tekście wybranego aktu prawnego; lub kopiowanie lub drukowanie zaznaczonego tekstu aktu, wybranych stron. Baza e-PrawoDrogowe jest aktualizowana na bieżąco. Aktualizację można automatycznie pobrać drogą on-line.

Koszt 12-miesięcznej licencji e-PrawaDrogowego –150,00 zł.

Przy zakupie więcej niż jednej licencji upusty od 10 do 30%.

Zamów 0-502-659-431 (non-stop)

289b71b4092a0b0a6b59e85b1a6f1b1ead45cd97

Komentuj
Karta paliwowa narzędziem zarządzania
21 czerwca 2007 | 0

Karty paliwowe są jednym z najskuteczniejszych narzędzi efektywnego zarządzania wydatkami firmy. Korzystając z nich, można zaoszczędzić do 30 proc. na kosztach zakupu paliwa – czytamy w “Gazecie Prawnej”. Dokonując transakcji za pomocą kart paliwowych, firmy korzystają z nieoprocentowanego kredytu kupieckiego oraz zwiększają bezpieczeństwo swoich kierowców, umożliwiając im bezgotówkowe zakupy towarów i usług dostępnych na stacjach. “Jesteśmy w stanie zapewnić pełne bezpieczeństwo. Nawet w przypadku kradzieży lub zagubienia karty, osoby niepowołane - nieznające numeru PIN - nie mogą z niej korzystać. Dla zwiększenia bezpieczeństwa wyposażamy karty w dodatkowe zabezpieczenia wykluczające jej użycie przez osoby do tego nieupoważnione. Zgłoszenie faktu kradzieży lub zagubienia karty zwalnia jej posiadacza z odpowiedzialności za ewentualne jej wykorzystanie przez osoby trzecie” - mówi Bartłomiej Jórczak, dyrektor ds. rozwoju UTA Polska. Do zalet kart można także zaliczyć możliwość otrzymywania zbiorczego raportu zawierającego szczegóły wszystkich tankowań, co znacznie ułatwia i skraca pracę księgowości. Daje to również możliwość tzw. fakturowania netto. Przy takim rozliczaniu firma może zaoszczędzić około 15-25 proc. kosztów paliwa. Szczególnie korzystne jest to w momencie, kiedy ubiegamy się o zwrot VAT-u zapłaconego za granicą.

Komentuj
Szkoda podczas przewozu towaru
21 czerwca 2007 | 0

Wystąpienie w czasie przewozu szkody nakłada na przewoźnika obowiązek jej naprawienia, chyba że powoła się on na okoliczność wyłączającą odpowiedzialność. Sprowadza się to do zapłaty odszkodowania – komentuje “Gazeta Prawna”. Obowiązujące przepisy ograniczają jednak zakres odszkodowania w stosunku do zasad ogólnych prawa cywilnego. W poszczególnych przypadkach odszkodowanie wypłacane przez przewoźnika może nie obejmować pełnej szkody poniesionej przez poszkodowanego. Obowiązek odszkodowawczy przewoźnika ograniczony jest bowiem zasadniczo do tzw. szkody bezpośredniej, czyli szkody polegającej na samej utracie, ubytku lub uszkodzeniu przesyłki, a nie obejmuje szkód pośrednich, czyli dalszych następstw szkody w przesyłce. Wyjątek od tej zasady dotyczy szkód będących następstwem umyślnego działania lub rażącego niedbalstwa przewoźnika. W każdym przypadku szkody w przesyłce, oprócz odszkodowania, zwraca się przewoźne oraz koszty związane z przewozem; w przypadku utraty przesyłki - w całości, w przypadku ubytku - w odpowiedniej części, a w razie uszkodzenia - w wysokości odpowiadającej procentowi obniżenia wartości przesyłki. Ograniczenie obowiązku odszkodowawczego przewoźnika przewiduje Konwencja CMR. Zgodnie z art. 23 ust. 3 Konwencji CMR odszkodowanie za całkowite lub częściowe zaginięcie towaru nie może bowiem przekraczać 25 franków za kilogram brakującej wagi brutto, przy czym za frank uważa się złoty frank wagi 10/31 grama złota o próbie 0,900. Polska, w przeciwieństwie do innych państw, jak dotąd nie ratyfikowała protokołu do Konwencji CMR z 1978 roku, który zastąpił wyznacznik oparty na złotym franku kwotą 8,33 SDR (ang. Special Drawing Right). Mimo braku ratyfikacji protokołu, z uwagi na problemy w wycenie złotego franka, w praktyce polskiego obrotu prawnego stosuje się kryterium oparte na jednostce rozliczeniowej SDR emitowanej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, której kurs jest na bieżąco ogłaszany przez Narodowy Bank Polski. Aktualnie kwota 8,33 SDR stanowi równowartość około 36 zł. Istnienie kwotowego ograniczenia wysokości odszkodowania powoduje, że przy przewozach przesyłek lekkich, a jednocześnie wartościowych, odszkodowanie przysługujące na podstawie Konwencji CMR może nie pokrywać nawet faktycznej wartości utraconej przesyłki. Z tego też względu, przy przewozach tego rodzaju przesyłek szczególnie uzasadnione jest ubezpieczenie ryzyka ich utraty, ubytku lub uszkodzenia. Ograniczenia obowiązku odszkodowawczego nie znajdują zastosowania, jeżeli szkoda została wyrządzona z winy umyślnej albo rażącego niedbalstwa przewoźnika. W takim wypadku przewoźnik odpowiada za całą wykazaną szkodę obejmującą zarówno stratę rzeczywistą, jak i ewentualne utracone korzyści (art. 86 ustawy - Prawo przewozowe i art. 29 Konwencji CMR). Ciężar udowodnienia winy umyślnej albo rażącego niedbalstwa przewoźnika spoczywa na osobie dochodzącej naprawienia szkody. Podkreślić należy, że zarzutu rażącego niedbalstwa nie uzasadnia każde uchybienie przewoźnika, ale jedynie poważne naruszenie podstawowych zasad ostrożności.

Komentuj
Nowa organizacja wojewódzkich inspektoratów transportu drogowego
21 czerwca 2007 | 0

Opublikowano i z tym dniem zaczyna obowiązywać rozporządzenie Ministra Transportu z dnia 11 czerwca 2007 r. w sprawie zasad organizacji wojewódzkich inspektoratów transportu drogowego. Traci moc rozporządzenie regulujące te same sprawy z 11 grudnia 2001 r., jednak regulaminy organizacyjne wojewódzkich inspektoratów wydane na podstawie dotychczasowych przepisów zachowują moc przez okres 30 dni od dnia wydania nowego rozporządzenia.

Komentuj
Rozliczenia za auta z kratką
20 czerwca 2007 | 0

Ponad 200 tys. właścicieli aut z kratką prawdopodobnie odzyska zapłacony VAT za benzynę. Błąd urzędników sprzed trzech lat może kosztować podatników kilkaset milionów złotych – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”. Była to częsta praktyka. Właściciele firm kupowali specjalne kratki i instalowali w autach osobowych, po to by zarejestrować je jako ciężarówki. Dzięki temu odzyskiwali 22 proc. VAT od zakupionego paliwa. Ale 1 maja 2004 roku fiskus zmienił przepisy, uznając, że przedsiębiorcy nie mogą odliczać podatku VAT od zakupionego paliwa. Miało to ograniczyć nadużycia. Zdarzało się, że biznesmeni instalowali kratkę nawet w swych luksusowych mercedesach. Nowe prawo zaskarżyła mała spółka ze Świdnicy BMS. W kwietniu tego roku spółka wygrała z urzędem skarbowym przed sądem we Wrocławiu. Ostateczny werdykt zapadnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym zaraz po wakacjach. I wtedy może ruszyć lawina wniosków o zwrot VAT. Joanna Stawowska, ekspert podatkowy z firmy doradczej Deloitte, jest pewna, że werdykt będzie po myśli kierowców, gdyż wprowadzone 1 maja 2004 r. przepisy są sprzeczne z prawem unijnym. Pogorszyły warunki prowadzenia biznesu, a tego wyraźnie zabrania prawo wspólnotowe - mówi Stawowska. Hubert Laszczyk, dyrektor wypożyczalni aut Express Rent a Car, dysponował w 2004 r. flotą ponad 850 aut z kratką. Szacuje, że na zmianie przepisów jego firma straciła 1,5 mln zł. To i tak sporo, bo jako wypożyczalnia Express nie kupował dużo paliwa, zapewniając klientom jedynie pełny bak na początek. Jeśli tylko pojawi się taka możliwość, to zwrócimy się o zwrot niesłusznie pobranego podatku - podkreśla Laszczyk. Za jego przykładem z pewnością pójdą setki innych przedsiębiorców. Według danych instytutu Samar, w Polsce zarejestrowano w latach 2000-2006 ponad 200 tys. aut z kratką. Dla ich właścicieli odzyskanie VAT będzie bardzo proste. Wystarczy złożyć wniosek o zwrot podatku do odpowiedniej izby skarbowej i powołać się na wyrok NSA. Fiskus będzie musiał w ciągu dwóch miesięcy zwrócić pieniądze.

Komentuj
Motoakcyza bez zmian
20 czerwca 2007 | 0

Miało być nawet 2,5 mld zł, a jest tylko 80 mln zł. Tylko tyle domagają się podatnicy, którzy zapłacili akcyzę od aut z importu. Gdy 18 stycznia 2007 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) orzekł, że polskie stawki akcyzy od sprowadzanych z Unii Europejskiej używanych aut są zbyt wysokie, importerzy i kierowcy triumfowali. Tuż po wyroku ETS urzędy celne zalała fala wniosków o zwrot nadpłaty motoakcyzy (odnotowano także żądania zwrotu całej zapłaconej akcyzy). Ministerstwo Finansów (MF) szacowało ostrożnie, że na tej fali roszczeń budżet państwa może stracić 580 mln zł. Niektóre szacunki wskazywały nawet o 2,5 mld zł. Resort finansów zagroził, że podejrzane przypadki będą weryfikowane, a osoby, które zaniżyły akcyzę, będą musiały dopłacać. To był kubeł zimnej wody. Z informacji, jakie “PB” uzyskał ze wszystkich izb celnych, podatnicy domagają się łącznie tylko 80 mln zł, czyli ponad 7 razy mniej, niż się spodziewał fiskus. Mało tego - urzędy celne nie oddają pieniędzy, bo od pięciu miesięcy MF nie może skończyć prac nad ustawą, która miała określić zasady zwrotu motoakcyzy. Wyrok ETS nie pomógł więc polskim podatnikom.

Komentuj
Kto zbuduje drogi i autostrady
19 czerwca 2007 | 0

Ministerstwo Transportu chce powołania nowej instytucji do budowy dróg i autostrad. Obecna Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad miałaby zająć się tylko ich utrzymaniem - informuje "The Wall Street Journal Polska". - Powołanie w przyszłości odrębnej Dyrekcji Inwestycji Autostradowych, która zajęłaby się realizacją samych inwestycji, zwiększy skuteczność naszego działania. Pozostawi także najważniejsze zadania w rękach państwa bez potrzeby przekazywania ich samorządom - tłumaczy, cytowany przez gazetę minister Jerzy Polaczek. Nie będzie to jednak wcale nowy pomysł. W gazecie czytamy, że oznaczałby on raczej powrót do modelu z lat 90., gdy obok siebie działały Generalna Dyrekcja Dróg Publicznych oraz Agencja Budowy i Eksploatacji Autostrad. Obie zlikwidowano w 2002 roku, argumentując decyzje potrzebą usprawnienia działań administracji.

Komentuj
Nowy wykaz towarów niebezpiecznych
19 czerwca 2007 | 0

Opublikowano rozporządzenie Ministra Transportu z dnia 4 czerwca 2007 r. w sprawie towarów niebezpiecznych, których przewóz drogowy podlega obowiązkowi zgłoszenia. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia tj. 4 lipca 2007 r. Traci moc rozporządzenie z 2005 roku oraz zmieniające je z roku 2006. Wykaz towarów niebezpiecznych, których przewóz drogowy podlega obowiązkowi zgłoszenia do komendanta wojewódzkiego Policji oraz do komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, określa załącznik do rozporządzenia. Zgłoszenia, o którym mowa, dokonuje się w formie pisemnej, podając takie dane, jak: numer UN towaru niebezpiecznego i jego prawidłową nazwę przewozową - zgodnie z umową ADR: numer klasy oraz numer grupy pakowania, o ile występuje, a w przypadku towaru klasy 1 - kod klasyfikacji, zgodnie z umową ADR; ilość towaru i sposób jego przewozu - odpowiednio w cysternie, luzem lub w sztukach przesyłki; planowane miejsce i czas rozpoczęcia przewozu; planowaną trasę przewozu oraz odpowiednio imię, nazwisko i miejsce zamieszkania albo nazwę i siedzibę oraz adres przewoźnika, nadawcy i odbiorcy towaru.

Komentuj
Ostrzejsze kary dla piratów drogowych
18 czerwca 2007 | 0

Kierowcy firmowi w Wielkiej Brytanii wzywają tamtejszy rząd do wprowadzenia ostrzejszych kar dla kierowców łamiących przepisy oraz wdrożenia inicjatyw zwiększających bezpieczeństwo na drogach. Większość z nich opowiada się za tym, aby m.in.: dane personalne kierowców, którzy prowadzą auto pod wpływem alkoholu były ujawniane publicznie, wprowadzono wyrywkowe kontrole alkotestami, oraz zmniejszono dopuszczalną ilość wypijanego alkoholu, po której można prowadzić auto. Blisko połowa z nich (47%) opowiada się za większą ilością fotoradarów przy drogach. Dane zostały opublikowane z specjalnym raporcie przygotowanym przez brytyjską organizację RAC zajmującą się walką na rzecz większego bezpieczeństwa na drogach oraz ochrony środowiska. Wynika z niego, że ponad trzy czwarte respondentów (85%) chce, aby rząd zmniejszył ilość śmiertelnych wypadków na drogach o co najmniej 10%. Natomiast ponad połowa jest za tym, aby ta liczba zmniejszyła się o 50%.

Komentuj

Statystyka

Winny tylko, co piąty motocyklista
24 czerwca 2007 | 0

Według badań przeprowadzonych w Niemczech przez instytut DEKRA tylko ok. 20% wypadków z udziałem motocyklistów jest powodowanych przez nich samych. W ok. 70% przypadków sprawca zderzenia z motocyklem prowadzi samochód. W dodatku fani jednośladów są 10-krotnie bardziej, niż kierowcy samochodów narażeni, że prędzej czy później staną się uczestnikami niebezpiecznego zdarzenia na drodze.

Komentuj

Przegląd prasy

Symulator zdarzeń trafi do ośrodków szkolenia
22 czerwca 2007 | 0

28148ad5f06cd7b65ae3e96561eb185ecd6472ad

Zachodniopomorska Policja otrzymała z rąk Marszałka Województwa symulator zderzeń – urządzenie do demonstracji działania pasów bezpieczeństwa w trakcie uderzenia. Urządzenie może w przekonywujący sposób zachęcić wszystkich do powszechnego stosowania pasów bezpieczeństwa, a w efekcie ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych na drogach. Urządzenie (jedno z nielicznych w kraju) będzie wykorzystywane do prezentacji skuteczności działania pasów bezpieczeństwa w trakcie działań na drogach, imprezach masowych propagujących bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz szkoleniach dla kierowców.

fb1fddccb57a0a22fdf5050e1cfe3fd7fe1900cf

Pierwsza publiczna prezentacja urządzenia odbędzie się w dniu 23 czerwca br., w godzinach 11.00-13.00 na parkingu w miejscowości Renice. Symulator kosztuje 10 tys. zł.

Komentuj
Program likwidacji miejsc niebezpiecznych podsumowany
20 czerwca 2007 | 0

Zakończyła się pierwsza, pilotażowa edycja Programu Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach. Na terenie czternastu województw zrealizowano 49 niskonakładowych zadań polegających na przebudowie skrzyżowań i odcinków dróg, na których często dochodziło do wypadków. Obecnie po roku od zakończenia zadań Ministerstwo Transportu opublikowało raport podsumowujący, który zawiera doświadczenia zebrane podczas realizacji, korzyści z poprawy bezpieczeństwa oraz opisy zadań. Krótkie i oparte na konkretnych przykładach opracowanie ma wzbogacić dotychczasową wiedzę o drogowych działaniach z zakresu bezpieczeństwa ruchu i będzie kolejnym dowodem na ich wysoką skuteczność. Podziękowano za współpracę koordynatorom wojewódzkim, jednostkom samorządu terytorialnego oraz wszystkim innym, którzy umożliwili opracowanie tego raportu.

STRESZCZENIE

Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach został podjęty w odpowiedzi na dużą liczbę wypadków, rannych i zabitych oraz kolizji na drogach samorządowych, jako element Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT 2005. Program został zaplanowany na lata 2005-2009 i jest realizowany w formule partnerstwa pomiędzy Ministerstwem Transportu, wojewodami oraz jednostkami samorządu terytorialnego. W ramach Programu Ministerstwo Transportu częściowo finansuje zadania przebudowy miejsc niebezpiecznych wybrane w drodze konkursu na najskuteczniejsze rozwiązania. Środki na ten cel pochodzą z pożyczek Banku Światowego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. W pilotażowej edycji Programu w latach 2005-2006 zrealizowano czterdzieści dziewięć niskonakładowych zadań poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego na terenie kraju. Całkowita wartość zadań wyniosła trochę ponad 9,2 miliona złotych. Zadania obejmowały proste i sprawdzone rozwiązania inżynieryjne, które mogły spowodować jak największy spadek liczby wypadków i ofiar kosztem jak najmniejszych nakładów finansowych, rokowały jak największe korzyści społeczne i ekonomiczne oraz były możliwe do realizacji w krótkim czasie. Zastosowane środki poprawy bezpieczeństwa w większości dobrze spełniły swoją rolę i w zauważalny sposób wyeliminowały miejscowe zagrożenia dla ruchu. Na wielu zadaniach nie odnotowano żadnych poważnych wypadków od zakończenia prac. Przebudowa miejsc niebezpiecznych przynosi wymierne efekty i konkretne korzyści. Z oceny wpływu na bezpieczeństwo czterdziestu siedmiu zadań zakończonych w 2005 r. wynika, że tylko w ciągu pierwszego roku w przebudowanych miejscach niebezpiecznych wystąpił spadek liczby wypadków o 66%, zabitych o 91%, rannych o 68%, a kolizji o 48%. Uniknięto łącznie 289 zdarzeń drogowych (75 wypadków i 214 kolizji), uratowano od śmierci 10 osób, a dalszych 85 od poważnych obrażeń. Warte odnotowania jest również zmniejszenie śmiertelności wypadkowej o dwie trzecie - z 9 zabitych na 100 wypadków do 3. Nakłady inwestycyjne netto na zadania wyniosły 7.017.578 zł. Tylko w ciągu pierwszego roku zostały uzyskane korzyści społeczne i ekonomiczne w wysokości 38.810.008 zł. Powstały one w wyniku zapobiegnięcia wypadkom, ofiarom i kolizjom, co było możliwe dzięki przebudowie czterdziestu siedmiu miejsc niebezpiecznych. W przeciwnym razie suma ta przerodziłaby się w koszty, które obciążyłyby ofiary wypadków i ich bliskich oraz państwo - w szczególności Narodowy Fundusz Zdrowia. W pierwszym roku korzyści były 5,53 razy wyższe niż poniesione nakłady. W kolejnych latach można się spodziewać korzyści na podobnym poziomie, przy czym koszty ograniczą się do niewielkich wydatków na bieżące utrzymanie. Oprócz zapobiegania wypadkom Program przynosi szereg innych pozytywnych zjawisk, takich jak rozwój współpracy z samorządami, aktywizacja i poprawa wizerunku władz, mobilizacja funduszy na konkretne działania chroniące życie obywateli, a także wzrost świadomości i stworzenie uznania dla potrzeby redukcji zagrożeń w ruchu wśród zarządów dróg i mieszkańców. Wstępne doświadczenia i odczucia po pierwszej edycji Programu, zarówno w Ministerstwie Transportu, jak i pośród jednostek samorządu terytorialnego oraz wojewodów, są bardzo pozytywne. Realizacja zadań jest nagłaśniana w mediach o zasięgu lokalnym i regionalnym. Program cieszy się dużym powodzeniem wśród władz samorządowych i spotyka się z przychylnym odbiorem społeczności lokalnych. Pełna wersja raportu oraz informacje o przebiegu Programu znajdują się na stronie www.krbrd.gov.pl .

Komentuj
Odsłaniajmy znaki drogowe
19 czerwca 2007 | 1

Jak czytamy w “Rzeczpospolitej” - Ekolodzy postanowili sami usunąć gałęzie, które zasłoniły znak "Stop" postawiony z myślą o bezpieczeństwie rowerzystów. Stoi przy wyjeździe z terenu AWF na ul. Podleśną i nakazuje kierowcom zatrzymać się, aby przepuścić zjeżdżających ze skarpy po ścieżce rowerowej cyklistów.

c9be47b244d0e986eedaac4d6ca8412255e068fa <  Służby porządkowe przycinają gałęzie

Z A D Z W O Ń:

Inne zasłonięte przez gałęzie znaki drogowe można zgłaszać do Zarządu Oczyszczania Miasta, w Warszawie pod bezpłatny numer: 0 800 800 117.

A oto relacja gazety: Wcześniej od pół roku ekolodzy bezskutecznie domagali się odsłonięcia znaku. - Pierwsze pismo do ZDM wysłaliśmy w styczniu. Bez żadnego efektu -opowiada Marcin Jackowski ze Stowarzyszenia Zielone Mazowsze. -A przecież chodziło o zwykłe przycięcie kilku gałęzi. Cykliści z Warszawskiej Masy Krytycznej i Zielonego Mazowsza pojawili się więc z sekatorami przy wyjeździe na Podleśną o godz. 18. Ale zanim się zabrali do strzyżenia, pojawiły się dwa wozy Straży Miejskiej i jeden policyjny. Funkcjonariusze tłumaczyli, że wycinka jest niezgodna z prawem. -Trzeba to załatwić formalnie, uzyskać pozwolenia -podkreślali. - To urzędniczy absurd. Niezgodny z prawem jest przede wszystkim zasłonięty znak drogowy "Stop" - irytowali się ekolodzy.- Nie ruszymy się stąd, dopóki to miejsce nie stanie się bezpieczniejsze. Patowa sytuacja trwała ponad godzinę. W tym czasie dwa autokary wyjechały na Podleśną bez zatrzymywania się, ignorując jadących rowerzystów. Gałęzie ostatecznie usunęły miejskie służby porządkowe wezwane przez funkcjonariuszy. - Nie chcemy za dużo wyciąć, bo zaraz przyczepią się do nas ekolodzy -mówili robotnicy. - Ale to my jesteśmy ekologami - uspokajali ich rowerzyści.

Komentuj
Licencja dla taksówkarza
19 czerwca 2007 | 0

Kandydat na taksówkarza musi nie tylko mieć odpowiednie kwalifikacje, lecz także uzyskać licencję. W niektórych miastach limity nowych licencji są bardzo małe i trzeba czekać latami. Niekiedy wyjściem dla przedsiębiorcy może być uzyskanie licencji na przewóz osób. Trzeba jednak pamiętać, że licencjonowany przewóz osób to nie to samo co wożenie ludzi taksówką. Zanim przedsiębiorca zacznie wozić zarobkowo ludzi, powinien się dokładnie zapoznać z ustawą o transporcie drogowym. To ona bowiem reguluje kwestie związane z uzyskiwaniem licencji i zezwoleń przewozowych. Wynika z niej jednoznacznie, że przedsiębiorca, który zamierza zarabiać na przewozach osób, musi mieć odpowiednią licencję. Nie ma znaczenia, czy zamierza wozić ludzi pięciomiejscowym autem osobowym czy dużym autokarem. Ustawa przewiduje w tym wypadku kilka rodzajów licencji: na krajowy transport drogowy osób, na międzynarodowy transport drogowy osób, na transport drogowy osób taksówką. Licencję wydaje się na określony czas. Generalnie nie można jej odstąpić komu innemu, od tej zasady są jednak wyjątki dotyczące przede wszystkim spadkobierców. Zawsze jednak przedsiębiorca przejmujący licencjonowaną działalność transportową musi spełniać wymogi niezbędne do jej rozpoczęcia. Licencję można także cofnąć, gdy: przedsiębiorca nie podjął działalności w ciągu sześciu miesięcy od daty jej wydania, wobec przedsiębiorcy zostało wydane prawomocne orzeczenie zakazujące wykonywania tego rodzaju działalności, przedsiębiorca rażąco naruszył warunki określone w licencji lub inne dotyczące wykonywania objętej licencją działalności, przedsiębiorca odstąpił licencję osobie trzeciej, jeżeli posiadacz licencji taksówkowej samowolnie zmienia wskazania taksometru, w razie śmierci przedsiębiorcy (chyba że organ wydający się zgodził, że uprawnienia przejmie spadkobierca). Są też sytuacje, w których licencja może, ale nie musi być cofnięta (np. gdy przedsiębiorca zalega z regulowaniem zobowiązań podatkowych). Na zwrócenie licencji przedsiębiorca ma 14 dni, licząc od tego, w którym decyzja o jej cofnięciu stała się ostateczna. Żeby uzyskać licencję, przynajmniej jedna z osób z zarządu firmy musi mieć certyfikat kompetencji zawodowych. Certyfikaty wydaje Instytut Transportu Samochodowego w Warszawie. Szkolenia i egzaminy odbywają się w różnych miejscach kraju. Lista ośrodków szkolących kandydatów na przewoźników dostępna jest na stronie internetowej ITS (www.its.home.pl). Egzamin na certyfikat kompetencji zawodowych nie jest łatwy. Dlatego przedsiębiorcy i członkowie zarządów przygotowują się zazwyczaj do ich uzyskania na specjalnych kursach. Przy ubieganiu się o taki dokument na przewozy osób lista obowiązujących tematów jest bardzo długa. Poza tym dla wielu drobnych przedsiębiorców większość przepisów, których znajomość jest wymagana, to czysta teoria. Trzeba znać zagadnienia związane nie tylko z prawem przewozowym, ale i z kodeksem cywilnym (umowy, reklamacje, ubezpieczenia, odszkodowania, gwarancje). Nie da się uzyskać licencji bez znajomości prawa handlowego (łącznie z procedurami związanymi z upadłością firmy), prawa finansowego (podatki, opłaty drogowe i szeroko pojęte kredyty - czyli też gwarancje, zastawy, poręczenia i leasing). Niezbędna jest również znajomość organizacji i zarządzana firmą, w tym spraw związanych z rachunkowością, bilansem czy wdrażaniem nowoczesnych systemów zarządzania oraz negocjacjami handlowymi. Kandydat do uzyskania certyfikatu musi się również wykazać znajomością przepisów branżowych. Dokładnie o tym, co trzeba wiedzieć, żeby zdać egzamin, mówi rozporządzenie w sprawie uzyskiwania certyfikatów kompetencji zawodowych w transporcie drogowym. Żeby uzyskać licencję, trzeba spełnić nie tylko wymagania dotyczące certyfikatu. Przedsiębiorca musi spełniać warunek dobrej reputacji. Wymagania dotyczące niekaralności są analogiczne jak dla przedsiębiorców występujących o licencję taksówkową. Natomiast wymagania odpowiedniej reputacji dla kierowców prowadzących inne auta niż taksówki są nieco odmienne. Nie mogą kierować takimi pojazdami osoby, które były skazane prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwa umyślne przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, wiarygodności dokumentów lub środowisku.

Komentuj
Poradnik metodyczny instruktora – czyli scenariusze zajęć
24 czerwca 2007 | 0

d23410fece323e22c058dcc75b360d69bf35a478

PORADNIK METODYCZNY INSTRUKTORA czyli scenariusze zajęć – jeden z elementów składowych “Pomocnika instruktora”. Poradnik przedstawia 34 zagadnienia, które powinny zostać “przerobione” podczas zajęć praktycznych (jazd) w trakcie kursu na prawo jazdy kategorii B. Podzielono je na cztery grupy (wg stopnia zaawansowania nauki): 1) podstawy kierowania pojazdem; 2) uczestniczenie w ruchu drogowym. Podstawy techniki jazdy; 3) Właściwe reakcje na sytuacje drogowe. Doskonalenie techniki jazdy; kierowanie pojazdem w nietypowych i trudnych sytuacjach. Zajęcia w każdej z grup powinny kończyć się praktycznym sprawdzianem, podsumowującym zdobyte umiejętności. Propozycja metodyczna takiego sprawdzianu zamyka scenariusze zajęć w danej grupie. Proponowane scenariusze składają się z: - zadań dydaktycznych precyzujących tematykę zajęć; - zalecanych ćwiczeń praktycznych; - zestawu pytań, na które uczniowie powinni odpowiedzieć w trakcie i po zakończeniu zajęć; - zestawu poleceń, które uczeń powinien prawidłowo wykonać podczas jazdy czy ćwiczeń szczegółowych.

a7cd11b2bef61d3802c68ff9e487bf865755a9a4

POMOCNIK INSTRUKTORA – wydawnictwo segregatorowe zawiera następujące elementy: główny to “Praktyczny szkicownik”, czyli 16 plansz, zawierających różne schematy dróg. Plansze powleczone są specjalną folią, na której można kreślić nieskończoną ilość schematów zachowań i sytuacji drogowych. Mogą to być schematy zadań, które polecamy słuchaczowi wykonać, jak i szkice sytuacji, które właśnie miały miejsce i które warto szczegółowo omówić. Chcąc ułatwić pracę instruktorom, na większości plansz zamieszczone zostały wzory znaków lub sygnałów drogowych, które mogą występować na przedstawianym na danej planszy np. skrzyżowaniu. Plansze na sztywnym kartonie, wpięte w wygodny segregator. Do ryzowania służy specjalny, sucho ścieralny pisak wysokiej jakości, dołączony do każdego pakietu. Szkice ścieramy polarową ściereczką, także wchodzącą w skład każdego zestawu. Następnie pomocnik zawiera także “Tablice znaków i sygnałów drogowych” – barwne, z opisami; w zestawie “Poradnik metodyczny instruktora” – przedstawiający 34 scenariusze zajęć praktycznych, uporządkowanych w czterech grupach (wg. stopnia zaawansowania nauki).

Pakiet “Pomocnik instruktora” ................... 38,00 zł

Zamów teraz – 0-502-659-431 (non-stop)

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! (nr 203)
24 czerwca 2007 | 0

17. razy łapany “na gazie” - Sąd już 16 razy zakazał mieszkańcowi Białej Podlaskiej prowadzenia samochodów. Ale Mariusz W. nic nie robi sobie z sądowych zakazów. We wtorek po raz kolejny zatrzymała go policja - był pijany. W nocy w miejscowości Hrud policyjny patrol zatrzymał do kontroli mercedesa. Kiedy funkcjonariusze podeszli do busa, okazało się, że za kierownicą nie było nikogo. Na pozostałych fotelach siedziało czterech mężczyzn. Żaden nie przyznawał się do kierowania autem, od całej czwórki czuć było woń alkoholu. Dwóch mężczyzn nie chciało się wylegitymować, byli agresywni. Policja zatrzymała całą czwórkę do wytrzeźwienia. Funkcjonariusze ustalili, że mercedesem kierował 30-letni bezrobotny mieszkaniec gminy Biała Podlaska Mariusz W. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Mariusz W. ps. Bimbaj dobrze znany jest bialskiej policji. Wcześniej był karany m.in. za kradzieże z włamaniami. Okazało się, że sąd już 16 razy zakazywał mu prowadzenia samochodów. Ostatni zakaz obowiązuje do 2011 roku. 30-latek po wytrzeźwieniu odpowie za jazdę samochodem po pijanemu i wbrew zakazowi sądu. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Dwie matki z dziećmi w wózkach ofiarami pijanego kierowcy - Nawet 12 lat więzienia może grozić pijanemu kierowcy, który w Katowicach wjechał na chodnik i potrącił dwie kobiety z małymi dziećmi. Niemowlęta w wieku ośmiu i 10 miesięcy siłą uderzenia zostały wyrzucone z wózków. Obaj chłopcy i ich matki zostali przewiezieni do szpitali. Ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Kierujący BMW prawdopodobnie w wyniku nadmiernej prędkości, w trakcie manewru omijania przeszkody, stracił panowanie nad pojazdem, wjechał na chodnik i potrącił dwie kobiety z małymi dziećmi. Małych chłopców, którzy po uderzeniu przez BMW wypadli z wózków, z podejrzeniami wstrząśnienia mózgu umieszczono w szpitalu. Do szpitala trafiły także dwie kobiety w wieku 24 i 27 lat - matki dzieci. Kobiety mają połamane nogi. 33-letni kierowca BMW miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Pijani byli także dwaj jadący z nim pasażerowie.

Rok więzienia za jazdę pod wpływem alkoholu - Na rok więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez osiem lat skazał gorzowski sąd za jazdę po pijanemu 31-letniego mieszkańca Jeleniej Góry (Dolnośląskie). To najsurowszy, nieprawomocny jeszcze wyrok, jaki zapadł do tej pory przed tzw. sądem 24-godzinym w Gorzowie Wlkp. - poinformował rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny. Skazany Tomasz G. - zawodowy kierowca - został zatrzymany przed dwoma dniami. Jak ustaliła policja, mężczyzna pokonując kilkusetkilometrową trasę przywiózł do hurtowni budowlanej w Gorzowie Wlkp. kilkanaście ton materiałów budowlanych. Po częściowym rozładunku, miał zamiar z resztą towaru jechać do Szczecina. - Policjanci zatrzymali go, gdy manewrując pojazdem zahaczył o osobową toyotę. Okazało się, że miał 1,98 promila. Jak przyznał, na kilka godzin przez kursem do Gorzowa Wlkp. wypił sporo alkoholu - powiedział Konieczny. Jak powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. Roman Makowski, mężczyzna już wcześniej był skazany za jazdę po pijanemu, a kolejnego występku dopuścił się w okresie próby. Od 12 marca, kiedy zaczęły funkcjonować tzw. sądy 24-godzinne w obrębie właściwości działania Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. rozpatrzono

Pijany 14-latek za kierowcnicą - Policjanci referatu patrolowo interwencyjnego komendy miejskiej zatrzymali 14-latka, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej, kierował pojazdem w stanie nietrzeźwym i oczywiście bez uprawnień. Do zdarzenia doszło wczoraj przed północą na ulicy Kanałowej w Szczecinie. Kierowca fiata 126 p nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Uciekając przed policjantami ulicą Kanałową, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w ogrodzenie posesji. Badanie na trzeźwość ,młodego kierowcy wykazało 0,48 promila alkoholu. Pojazd nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia i aktualnego przeglądu technicznego. Samochód zabezpieczono na parkingu strzeżonym a 14-latek został przekazany rodzinie. O jego dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.

Komentuj
Polityka parkingowa w miastach
23 czerwca 2007 | 0

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji RP Oddział w Krakowie w dniach 21-23 czerwca zorganizowało wielce interesującą VI Konferencję Naukowo-Techniczną pt.: “Polityka parkingowa w miastach”. Program obejmował następujące wystąpienia: “Strefa płatnego parkowania w Łodzi” – Marek Kopias; “Parkingi podziemne w Krakowie” – Józefa Kęsek; “Problemy parkingowe na przykładzie różnych obszarów miasta Katowice” – Barbara Żmidzińska, Danuta Tylla; “Polityka parkingowa Miasta Rzeszowa” – Marek Ustrobiński; “System “Park&Ride” w Spółce PKP Przewozy Regionalne” – Waldemar Fabirkiewicz; “Prognozowanie podrózy Park and Ride metodą modelowania – Andrzej Szarata; Model matematyczny wyboru lokalizacji miejsc przesiadkowych i parkingów dla systemu P&R” – Waldemar Parkitny; “Pomiary parkowania i analizy wyników na przykładzie Kielc” – Andrzej Szarata, Janusz Bohatkiewicz, Piotr Nowak; “Studium ukladu komunikacyjnego w rejonie Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice” – Stanisław Albricht, Maciej Górnikiewicz, Michał Surówka; “Parkowanie, a Brd – kompendium przepisów i zagrożenia związane z brakiem ich przestrzegania” – Marek Dworak; “Rozwój systemów pobierania opłat w strefach płatnego parkowania na przykładzie Niemiec” – Jan Sklorz, Witold Mülauer; “Prezentacja: mentalność kierowców, a wykorzystanie miejsc parkingowych” – Piotr Sławeta; “Rozproszony system poboru opłat parkingowych oparty o mikroprocesorową technologię zbliżeniową” – Jerzy Mikulik, Tomasz Boryczko; “Zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego związane z parkowaniem na przykładzie Krakowa: “Partnerstwo publiczno-prywatne jako model funkcjonowania stref płatnego parkowania w miastach” – Michał Mirosław Wikiliński; “Parkingi wielopoziomowe – sposoby skutecznego zarządzania i wzrostu rentowności, przy jednoczesnej poprawie atrakcyjności obiektu” – Jarosław Nowakowski; “Procedury administracyjne związane z budową i użytkowaniem parkingów” – Anna Tarczyńska-Gałaś; “Wybrane problemy projektowania wielostanowiskowych parkingów i budynków na przykładzie centrów handlowych w Krakowie” – “Andrzej Garpiel; “Wielopoziomowy, wolnostojący parking samochodowy (parking obrotowy)” – Janusz Borek. Celem konferencji była wymiana poglądów i doświadczeń między zarządzającymi, wykonawcami i użytkownikami parkingów. Podczas dyskusji panelowej wiele miejsca poświęcono: wpływowi parkingów wielopowierzchniowych na funkcjonowanie obsługującego układu komunikacyjnego; systemom sterowania informacją o dojazdach do miejsc parkingowych; “Park & Ride” w świetle krajowych i zagranicznych doświadczeń; ocenie działania stref płatnego parkowania. Efektywności, organizacji poboru opłat i uregulowaniom prawnym w tym zakresie; parkingom kubaturowym; projektowaniu i organizacji ruchu na parkingach oraz parkowaniu na chodnikach. Uczestnicy zwrócili uwagę na zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego związane z brakiem parkingów.

Komentuj
Pojazd, który wraca pod górę
22 czerwca 2007 | 0

"Dziennik Wschodni": Tego jeszcze nie było! Pozostawiony na tzw. luzie samochód zamiast zjeżdżać, pnie się pod górkę. Grawitacja sfiksowała, a może złe przyczaiło się na drodze? Do Zubowic Kolonii ciągną tabuny ciekawskich. Gdybym na własne oczy tego nie zobaczył, nigdy bym w to nie uwierzył - mówi Adam W.z Zamościa. - Wrzucam luz, a auto za każdym razem zamiast zjeżdżać, wraca pod górkę. To się po prostu w głowie nie mieści! - Nie wiem, co to może być - rozkłada ręce 83-letni Zenon U. - Ale dziadek opowiadał, że jak konie zbliżały się do studni na dole, to zaczynały parskać - przypomina sobie Wanda S., córka pana Zenona. - Tak, jakby ich coś odpychało. Dziś studni już nie ma, ale zagadka pozostała. To złudzenie optyczne, które wynika z niedoskonałości ludzkiego oka - mówi Andrzej Gwozda z Rejonu Dróg Wojewódzkich w Zamościu. - Człowiek patrzy w przestrzeń, ale obraz zależny jest od wysokości, z której się patrzy. Przy dużej zmianie spadków drogi oko zostaje oszukane. Tak jest w Zubowicach Kolonii. Optycznie wydaje się, że jest pod górę, a geodezyjnie wychodzi, że jest z góry. Na razie sensacją na drodze karmią się kolejni kierowcy - komentuje "Dziennik Wschodni".

Komentuj
Arriva będzie woziła Polaków także autobusami
22 czerwca 2007 | 0

Jeden z największych przewoźników w Europie także w Polsce chce wozić pasażerów koleją, autobusami miejskimi i dalekobieżnymi. Efektywne wejście może się udać po przejęciu już istniejącej firmy. Polska została zidentyfikowana jako strategiczny kraj w Europie i tak traktujemy wszystkie możliwości zaistnienia na tym rynku - zapowiada Maciej Królak, konsultant brytyjskiej grupy transportowej Arriva. We wtorek jedna z największych europejskich firm przewozowych, notowana na londyńskiej giełdzie Arriva, wygrała przetarg na obsługę kolejowych linii szynobusowych w województwie kujawsko-pomorskim. To pierwszy kontrakt na torach, którego nie będą realizować PKP, i pierwsza inwestycja Arriva w Polsce. Maciej Królak zapewnia, że na pewno nie ostatnia. Operator świadczy usługi transportowe w dziewięciu krajach, rocznie przewozi około miliarda pasażerów. Arriva chce przyjąć inny system wchodzenia na rynek niż jej największy konkurent w Polsce, francuska Veolia (Connex), która prowadzi działalność rozproszoną po całym kraju. Brytyjczycy chcą budować duże regionalne centra, obejmujące zasięgiem duże województwo, które do dyspozycji mieć będą po 500 autobusów. Niewykluczone, że inwestor przejmie wkrótce jedną z prywatnych firm już działających na polskim rynku.

Komentuj
Bezwzględne więzienie dla pijanego kierowcy
21 czerwca 2007 | 0

31-letni Tomasz G., kierowca ciężarówki z Jeleniej Góry, który przejechał kilkaset kilometrów, mając we krwi dwa promile, najbliższy rok spędzi w więzieniu i na osiem lat straci prawo jazdy. Taki wyrok wydał w trybie 24-godzinnym gorzowski sąd. Na surowy werdykt złożyło się kilka elementów: mężczyzna jest zawodowym kierowcą, wiózł na naczepie 24-tonowy ładunek materiałów budowlanych, a po pijanemu przejechał kilkusetkilometrową trasę z Jeleniej Góry do Gorzowa. - W każdej chwili mogło dojść do wypadku, którego skutki byłyby tragiczne - mówi Sławomir Konieczny, rzecznik gorzowskiej policji, która w poniedziałek zatrzymała kierowcę podczas rozładunku przed hurtownią. Manewrując ciężarówką, Tomasz G. zahaczył osobowy samochód. Badanie wykazało, że we krwi ma prawie 2 promile alkoholu. Dzień wcześniej wieczorem pił alkohol przy grillu. Położył się spać, ale już po czterech godzinach wstał i ruszył w trasę. Za jazdę po pijanemu kierowcy groziła kara dwóch lat więzienia i utrata prawa jazdy na dziesięć lat. Najczęściej zapadające wyroki są jednak niższe i często nakładają karę w zawieszeniu. Gorzowski sąd dla Tomasza G. nie miał jednak litości. Policja jeszcze w poniedziałek skierowała sprawę do sądu 24-godzinnego, a ten we wtorek skazał kierowcę na rok więzienia bez zawieszenia i odebrał mu na osiem lat prawo jazdy.

Komentuj
Samochód bez atestu na instalację gazową
21 czerwca 2007 | 0

Na gdańskiej ulicy spłonął samochód z amatorsko założoną instalacją gazową. Dwie osoby są poparzone. - To auto było jak bomba, szczęście, że nie wybuchło - mówią strażacy. Osobowa honda civic jechała podczas porannego szczytu komunikacyjnego i nagle w kabinie buchnął ogień. W środku były dwie osoby, obie o własnych siłach zdołały wydostać się z auta – opowiada “Gazecie Wyborczej” mł. brygadier Jakub Zambrzycki, zastępca komendanta rejonowego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. - To 42-letni kierowca i jego pasażerka. Doznali poparzeń głowy, szyi i rąk. Auto spłonęło doszczętnie. Gdy strażacy zajrzeli do bagażnika, przerazili się - mówi Zambrzycki. - Tam, gdzie powinno być koło zapasowe, stała 11-litrowa butla z gazem. Tragedia była o włos. Widziałem już skutki eksplozji takiej butli, zupełnie jak bomba. Wstępna wersja: gaz z nieszczelnej instalacji zebrał się w kabinie i wystarczył papieros albo nawet iskra z telefonu komórkowego, by doszło do zapłonu. Zdaniem policjantów, w dokumentach samochodu jest potwierdzenie, że instalację gazową założono legalnie. Sławomir Barabasz, specjalista od montażu tego typu urządzeń, nie bardzo w to wierzy. - Umiejscowienie butli świadczy, że to była chałupnicza robota - zapewnia Barabasz. - Legalizacja w dowodzie rejestracyjnym to żaden problem, taką pieczątkę dostaje się za 50 złotych łapówki. Radzę, żeby policja to dokładnie sprawdziła. Według Barabasza, takich samochodów w Trójmieście są setki. Gaz znajduje się w zwykłej butli i doprowadzany jest do silnika przy pomocy elastycznych wężyków, które prędzej czy później mogą stracić szczelność. Dlaczego kierowcy gotowi są ryzykować życie i zdrowie? Montaż takiego "systemu" to 500-800 zł, a pożary są rzadkością. - Za atestowaną instalację gazową trzeba zapłacić te 1800 zł - mówi Barabasz. - Ale zbiornik na gaz ma wzmocnioną konstrukcję, która wytrzymuje upadek z wysokości 15 metrów. Przewody to sztywne, miedziane rurki. A do tego całość wyposażona jest w kilka zaworów bezpieczeństwa, które z chwilą wyłączenia silnika same się zamykają, uniemożliwiając ucieczkę gazu.

Komentuj
Są, ale czy nadal będą korki w stolicy?
21 czerwca 2007 | 0

9576c2c95d127006c0d99c3b63df3cb7fda8537e

Jeszcze przynajmniej przez trzy lata warszawiacy nie będą mieć autostrady. Grożą nam coraz większe korki na wylotówkach z miasta. Tylko na kilku odcinkach trwa budowa obwodnic i tras ekspresowych – donosi “Gazeta Wyborcza”. Na początku czerwca wicemarszałek Mazowsza Jacek Kozłowski przyznał podczas debaty o drogach Mazowsza: "Za dynamicznie rozwijającą się Warszawą i jej obszarem metropolitalnym nie nadążają inwestycje infrastrukturalne. Dojazd do stolicy np. z Żyrardowa trwa dłużej niż dziesięć lat temu". Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich administruje rekordową w Polsce siecią dróg tej rangi (2 tys. 816 km). Najwięcej energii i pieniędzy angażuje w ich łatanie kawałek po kawałku. Jak to wygląda, dobrze wiedzą ci, którzy podróżują trasą nr 580 na przedłużeniu ul. Górczewskiej przez Zaborów, Leszno i Żelazową Wolę do Sochaczewa. Choć firma Strabag rozgrzebała tę drogę już w 2005 r., nadal nie widać końca remontu zaledwie kilkunastokilometrowego odcinka. Kierowcy męczą się na zwężonej i podziurawionej jezdni. Panuje ogromny bałagan. Właśnie poprzesuwano o kilkaset metrów przystanki autobusowe w Borzęcinie, Wojcieszynie i Zielonkach. Na tej samej konferencji, na której w połowie października zeszłego roku marszałek Struzik martwił się brakiem walców, szefowa mazowieckiego zarządu dróg Teresa Materek zapewniała, że droga będzie gotowa w lipcu 2007 r. - W lipcu? - zdziwiła się wczoraj Agnieszka Serbeńska, rzeczniczka mazowieckich drogowców. - To już nieaktualny termin. Zmieniliśmy umowę z wykonawcą. Remont skończy się w październiku.

Komentuj
Polskie drogi powiatowe
20 czerwca 2007 | 0

Opowiadamy się za przywróceniem subwencji drogowej - istniała przez kilka lat, a potem ją zlikwidowano – czytamy w “Gazecie Prawnej”. Trzy lata bez subwencji to dostatecznie długi czas, a zebrane w tym czasie doświadczenia są wystarczające, żeby decyzję o likwidacji subwencji drogowej uznać za złą. Wcześniej każdy samorząd dostawał pieniądze na drogi proporcjonalnie do liczby kilometrów dróg danego rodzaju, jakie na swoim terenie posiadał. W tej chwili natomiast budowę i utrzymanie dróg powiaty finansują z dochodów własnych, posiłkując się subwencją ogólną. Ale kondycja poszczególnych powiatów jest różna i siatka dróg na terenie każdego z nich także. Zdarza się więc, że powiat jest biedny, a dróg ma więcej niż bogatszy sąsiad. Można powiedzieć, że już od dłuższego czasu środki, jakimi dysponują powiaty na utrzymanie dróg, wystarczają ledwie na administrowanie oraz łatanie największych dziur w najbardziej newralgicznych miejscach. Czasem samorządy na danym terenie wspierają się nawzajem i - tak, jak to jest np. w powiecie strzeleckim - gminy partycypują w kosztach realizacji inwestycji drogowych. Niestety, nie wszędzie tak jest. Podobne kłopoty mają samorządy województw. I chodzi tu nie tylko o finanse na budowę dróg, ale też o środki na modernizację. Problem narasta tym bardziej, im więcej dużych ciężarówek jeździ po naszym kraju. Jeśli do tej pory poruszały się one głównie drogami wojewódzkimi, to teraz - czasem z powodu coraz większego tłoku, czasem z powodu lokalizacji firm, do których muszą dotrzeć - znacznie częściej korzystają z dróg powiatowych. A do takiego obciążenia nie są one przystosowane. Do taboru czterdziestotonowego nie są też przystosowane mosty czy przepusty. Obawiać się, że jeśli sposób finansowania dróg samorządowych nie zmieni się szybko i radykalnie, to drogi zostaną całkowicie zniszczone. Wydaje się, że rządzący tego nie rozumieją. A skoro tak, to trzeba uświadomić im fakt, że sieć drogowa w Polsce jest jedna, to nie są tylko autostrady i drogi krajowe, ale też drogi wojewódzkie i powiatowe, będące ważnym elementem całego organizmu transportowego. Już w 2000 roku Związek Powiatów Polskich zaproponował wprowadzenie odpowiedniego odpisu procentowego z akcyzy na paliwo, z przeznaczeniem na drogi. Do tej pory jednak nic się w tej kwestii nie wydarzyło. A prawda jest taka, że samorządy nie poradzą sobie same z problemem. Również za zimowe utrzymanie dróg na terenie miasta powinien odpowiadać burmistrz i prezydent. Nie może być tak, że w jednym mieście odśnieżaniem zajmują się trzy samorządy oraz krajówka. Oczywiście, burmistrz i prezydent powinien posiadać odpowiednie środki na ten cel, pochodzące od właścicieli tych dróg. Zupełnie niezrozumiałe wydaje się także to, że np. niektóre ulice w miastach na długości nawet kilkuset metrów są drogami powiatowymi. Zgodnie z definicją, droga powiatowa to taka, która łączy miejscowości będące siedzibami gmin. Jeśli tak, to kawałek ulicy na pewno nie mieści się w tej definicji. Możliwe, że początkiem kłopotu jest nasz polski problem z kategoryzacją dróg. Niby mamy definicje i parametry, a mimo to czasem trudno rozróżnić drogi gminne od powiatowych.

Komentuj
Brak parkingów zmusza do łamania przepisów o czasie pracy
20 czerwca 2007 | 0

Parkingi dla ciężarówek są ważnym elementem infrastruktury drogowej, wpływającym na czas realizacji dostaw, a przede wszystkim na bezpieczeństwo kierowców i przewożonych ładunków. Przy aktualnym natężeniu ruchu i wzroście liczby ciężarówek liczba parkingów w Polsce jest niewystarczająca. Niedostatek parkingów jest jednym z istotniejszych problemów infrastrukturalnych, z jakimi musi zmagać się branża transportowa. Zaledwie 31 parkingów w Polsce można porównać do standardów w zachodnich krajach unijnych. - Za przykład może służyć autostrada A4, przy której znajduje się tylko kilka parkingów, które są zazwyczaj przepełnione w godzinach nocnych. W takiej sytuacji samochody są zmuszone parkować na poboczu autostrady lub przy oświetlonych wiaduktach, stwarzając zagrożenie na drodze. Problem nie dotyczy tylko ilości, ale także ich niskich standardów technicznych. Brakuje wystarczającej ilości stanowisk dla pojazdów przewożących materiały niebezpieczne. Niski komfort pracy na polskich drogach to także jeden z powodów emigracji naszych kierowców - mówi Tomasz Porwolik z Centrum Logistycznego Delta Trans. Z problemem zbyt małej liczby parkingów borykają się też inne kraje europejskie. W Niemczech ok. godz. 20 trudno znaleźć już wolne miejsce. Taka sama sytuacja dotyczy Francji, zwłaszcza okolic Paryża. Niemniej mimo to trudno nam się z tymi krajami porównywać pod względem liczby parkingów i ich infrastruktury. Brakuje także dobrej informacji o dostępnych parkingach chociażby przy głównych drogach. Ostatni atlas parkingów był wydany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w 1998 roku. GDDKiA stale aktualizuje bazę danych o parkingach dla samochodów ciężarowych, ale dane zbierane są poprzez ankietę i odbywa się to na zasadzie dobrowolności. Użytkownikom parkingów ma być udostępniona możliwość oceny jakości świadczonych usług, ale póki co takiej opcji nie ma. Dyrekcja zapowiada również, iż wspólnie z organizacjami zrzeszającymi przewoźników, wyróżniającym się parkingom udzieli rekomendacji. Planuje się wydanie informatora w postaci atlasu, ale również nie ma informacji, kiedy to nastąpi. Na stronie internetowej www.gddkia.gov.pl znajduje się wykaz parkingów, ale dotyczy on tylko kilku głównych tras w kraju. Kłopotliwe jest także to, że jadąc drogą znajdziemy na niej informację o najbliższym parkingu, ale już nie ma nic na temat odległości do następnego. Brak informacji albo obawy o bezpieczeństwo zmuszają często kierowców do przekraczania norm. Polska jest jednym z państw Unii Europejskiej, gdzie najczęściej łamie sie przepisy o czasie pracy kierowców. Ponad 75 proc. mandatów i decyzji o ukaraniu, nałożonych przez inspektorów transportu drogowego (ITD), dotyczy przekroczenia norm czasowych prowadzenia pojazdu. Przedsiębiorcy twierdzą, że inspektorzy są bezlitośni i wiedzą, w jakich miejscach najczęściej dochodzi do łamania przepisów, ze względu na konieczność dojechania do parkingu. Kierowcy skarżą się, że ITD wykorzystuje wręcz takie sytuacje podnosząc sobie statystyki wykrywalności łamania przepisów.

Adam Lecha, dyrektor marketingu spółki Equus: Sieć parkingów z prawdziwego zdarzenia jest równie znikoma jak sieć naszych autostrad. Większość miejsc postojowych wykorzystywanych przez kierowców w transporcie drogowym to tzw. dzikie parkingi bez oświetlenia i podstawowej infrastruktury, często bez utwardzonej nawierzchni. Tych miejsc najbardziej obawiają się kierowcy. W związku z tym kierowca wiozący kosztowny towar stara się dotrzeć do miejsca rozładunku bez postojów. Brak bezpiecznych parkingów utrudnia również planowanie trasy spedytorom, którzy muszą przestrzegać przepisów dotyczących m.in. czasu pracy kierowców. Z nadzieją więc cała branża transportowa czeka na monitorowane parkingi wzorem tych istniejących w UE, gdzie bez obaw można zostawić samochód.

Wojciech Sienicki, prezes spółki Compertrans: Brak parkingów nie jest tylko problemem Polski. Biorąc pod uwagę szybko zwiększającą się liczbę samochodów ciężarowych, parkingów takich jest za mało właściwie w całej Europie. U nas ich brak jest szczególnie dotkliwy, zwłaszcza że przewoźnicy są wyjątkowo rygorystycznie rozliczani z czasu jazdy i odpoczynku przez naszą Inspekcję Transportu Drogowego. Inspektorzy bardzo rzadko potrafią zachować umiar w karaniu za drobne przekroczenia czasu jazdy, wynikające z braku możliwości zatrzymania samochodu na przygotowanym do tego celu parkingu. Obecnie w Ministerstwie Transportu są opracowywane projekty, mające na celu wymuszanie budowy parkingów w trakcie inwestycji drogowych. Podobne działania, włącznie z przeznaczaniem na ten cel środków unijnych, są prowadzone w całej Unii Europejskiej. Ale niestety, jak w przypadku innych inwestycji infrastrukturalnych, przewoźnicy nie mogą liczyć na szybką poprawę sytuacji w tym zakresie. Pozostaje nam liczyć na zmiany w praktyce ITD, która musi wziąć pod uwagę istniejące uwarunkowania.

Komentuj
Parkowanie w miejscach niedozwolonych
20 czerwca 2007 | 0

Kierowcy parkujący w niedozwolonych miejscach na toruńskiej Starówce płacą podwójnie: mandat za łamanie przepisów i opłaty za postój. - Miasto w ten sposób zarabia na łamaniu prawa - alarmują zmotoryzowani – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Zamknięte ulice Starówki i powiększenie strefy płatnego parkowania sprawiły, że kierowcy zatrzymują się gdzie popadnie nie zważając na znaki drogowe. Tymczasem inkasenci Miejskiego Zarządu Dróg zamiast przeganiać niezdyscyplinowanych kierowców z niedozwolonych miejsc lub wzywać do nich municypalnych... pobierają od nich opłaty za postój. “Kierowcy, którzy mijają znak D-44 informujący o wjeździe do strefy parkowania, muszą zapłacić za postój, niezależnie od tego, czy postawią auto we właściwym lub niedozwolonym miejscu” - tłumaczy Marian Arendt, kierownik biura obsługi pasa drogowego w MZD. Zdaniem urzędnika wewnętrzne oznakowanie w płatnym obszarze parkowania jest kwestią drugorzędną. - Gdyby kierowcy nie uiszczali opłat za postoje na zakazach, dochodziłoby do absurdów - twierdzi Arendt. Właściciele aut licząc na łut szczęścia pchaliby się wszędzie tam, gdzie nie można parkować. MZD zleciło pobieranie opłat za postój dwóm firmom: Tor Parking oraz Firmie Usługowej Robert Malczak. - Nasi pracownicy nie otrzymują prowizji od sprzedanych biletów, dlatego nie mają interesu w tym, aby zachęcać do parkowania na zakazach - mówi Robert Malczak. - Wszyscy dostają jednakowe wynagrodzenie - najniższą płacę krajową. Parkingowi mają obowiązek ostrzegać właścicieli aut, którzy chcą zostawić auto w niedozwolonym miejscu. Przypominamy im o tym co jakiś czas. - Zwykle kierowcy mają w nosie to, co słyszą od parkingowych - uważa Arendt. Urzędnik twierdzi, że zna problem parkowania na południowo-wschodniej pierzei Rynku Nowomiejskiego. Wskazuje, że kontrolerzy MZD zgłaszali go kilka razy strażnikom miejskich. Bez skutku. - Mam wiele zastrzeżeń do pracy municypalnych. Powinni energiczniej reagować i stale monitorować niektóre miejsca - sugeruje Arendt. - Parking na Rynku Nowomiejskim powstał m.in. przez złe oznakowanie. Pod tablicą zakazu zatrzymywania się wisi informacja zezwalająca na półgodzinny postój dla samochodów zaopatrzenia. Musimy natychmiast to zmienić i wprowadzić tam podobne zasady jak na innych ulicach. Samochody zaopatrzenia będą parkować tylko w godz. 6-11 i 18-21. Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskiej straży miejskiej, odpiera te zarzuty: - Monitorujemy całą Starówkę - mówi. - Nie możemy przecież postawić jednego funkcjonariusza na Rynku Nowomiejskim, który tylko tam będzie pilnował porządku. Do parkowania w niedozwolonych miejscach dochodzi coraz rzadziej. Wielokrotnie otrzymywaliśmy skargi na parkingowych, którzy wskazywali kierowcom nielegalne postoje. Jest to szczególnie nieetyczne w przypadków obcokrajowców. Paralusz podkreśla, że parkingowi nie są upoważnieni do kierowania ruchem, a kierowcy powinni przestrzegać przepisów: - Wielokrotnie uczulaliśmy inkasentów, a także prowadziliśmy rozmowy z kierownictwem MZD. Myślę, że przyniosły pomyślne efekty. Teraz takie przypadki występują sporadycznie. Wskazują na to statystyki z ostatnich lat. W 2005 r. od czerwca do sierpnia, gdy odwiedza nas najwięcej turystów - strażnicy miejscy wręczyli 460 mandatów dla parkujących w niedozwolonych miejscach. Rok później było ich o ponad 100 mniej. - A ruch turystyczny z roku na rok wzrasta - mówi Paralusz. Co grozi za parkowanie w miejscach niedozwolonych? 500-złotowy mandat i pięć punktów karnych, gdy zostawimy auto tam, gdzie obowiązuje zakaz ruchu. Gdy zaparkujemy na zakazie zatrzymywania, dostaniemy 100 zł kary i jeden punkt karny.

Komentuj
Pooling, czyli łączenie dostaw i tańszy transport
20 czerwca 2007 | 0

Znaczne rozdrobnienie wysyłek w dystrybucji towarów powoduje stały wzrost kosztów transportu. Sposobem na to może być pooling, czyli łączenie kilku dostaw do jednego odbiorcy w tym samym czasie – komentuje “Gazeta Prawna” . Pooling, nowa usługa, którą wprowadza na polski rynek FM Logistic, przeznaczona jest dla klienta, który przy udziale dostaw produktów innych firm chce skorzystać z efektu synergii polegającego na wysłaniu konkretnego środka transportu do konkretnego miejsca odbioru towaru. Trudność jednak polega na tym, że kilku producentów musi zaplanować swoje dostawy w jednym czasie i do tych samych odbiorców. Liczba produktów i czas dostawy w tej usłudze musi zostać z góry określony z odbiorcą towaru, a proces ten musi być systematycznie powtarzalny w okresie ujętym współpracą. Składanie wysyłek do jednego odbiorcy przez operatorów transportowych i logistycznych nie jest w zasadzie niczym nowym. Jednak różni sie tym od zwykłego systemu dystrybucji, że efekt synergii nie jest do końca wypadkową zdarzeń, jaka ma miejsce w standardowej dostawie towaru, a jest określony z wyprzedzeniem pod względem wykonawczym, jak i finansowym. - W efekcie końcowym chodzi o to, by koszt transportu nie zwiększał się przy zachowaniu częstotliwości dostaw bądź ich zintensyfikowaniu przy jednoczesnym zachowaniu wysokich wskaźników obsługi - wyjaśnia Dariusz Badełek, key acccount director FM Logistic Polska. Podobnie jest w przypadku magazynu, gdzie rozwiązanie to powinno prowadzić do obniżenia zapasów towarów. Generalnie jest to proces zakładający współpracę kilku firm, który pozwoli na łączenie w magazynie i transporcie nawet kilku dostaw razem w celu redukowania kosztów globalnego łańcucha dostaw. W Polsce rozwiązanie to jest dopiero w fazie testów i przekonywania klienta do nowego sposobu dystrybucji. Producenci podchodzą jednak ostrożnie do nowej propozycji, aczkolwiek zachęceni obniżeniem kosztów transportu skłonni są do wypróbowania tego sposobu. - Z uwagi na pewne ograniczenia może być to narzędzie uzupełniające w łańcuchu dostaw każdej firmy. Problemem może być uzgodnienie terminarza dostaw, wydzielenie towarów poolingowych pod dedykowany samochód, a dla operatora logistycznego konieczność odbioru ewentualnych zwrotów przy dostawie - zleceniodawcy stawiają to jako warunek konieczny. Warto jednak spróbować porozumieć się w grupie przedsiębiorstw i dokonać analizy opłacalności takiej usługi - mówi Jerzy Radosz, kierownik logistyki Mieszko Service.

Marcin Wakula, physical logistic manager LU Poland (Grupa Danone): W projekcie poolingu uczestniczy wiele stron, są to zarówno dostawcy, odbiorcy, jak i firmy transportowe. Wymaga to dobrej koordynacji. Istotna jest też duża dyscyplina partnerów. To może powodować, że wdrożenie takiego rozwiązania jest czasochłonne i dosyć trudne. Z drugiej jednak strony implementacja takiego systemu w stopniu widocznym poprawia efektywność transportu, a więc obniża również koszty. Jest to więc co prawda dosyć skomplikowany, ale skuteczny sposób minimalizacji wzrostu kosztów transportu.

Komentuj
Przydrożne drzewa to… interes
19 czerwca 2007 | 0

Przydrożne drzewa stały się ostatnio bardzo zyskownym interesem. Od 2003 r. do ich wycinki nie potrzeba zgody konserwatorów przyrody. Efekt jest taki, że na przydrożnym jesionie zarabia się ponad 14 tys. zł - czytamy w "Rzeczpospolitej". W styczniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie ogłosiła trzy przetargi na wycięcie tysiąca drzew. Wartość zamówienia przekracza 60 tys. euro. Jacek Wierzbicki, właściciel tartaku, tłumaczy w "Rzeczpospolitej", jaki to intratny biznes: Jeden jesion to ok. 3 m sześc. drewna. Za jesion wycięty w lasach państwowych przedsiębiorca płaci około 1500 zł. Jesion przydrożny kosztuje 100 – 300 zł. -Z jednego metra jesionu można zrobić 30 mkw. super podłogi albo 40 mkw. boazerii. Za parkiet klient zapłaci ok. 4500 zł. Za boazerię ok. 2400 zł. To oznacza, że z jednego przydrożnego jesionu można wyciągnąć do 14 tys. zł - wyjaśnia Wierzbicki.

Komentuj
W nocy nie chcą tirów
19 czerwca 2007 | 0

Prezydent Łomży Jerzy Brzeziński chce wprowadzić zakaz wjazdu TIR-ów do miasta w godzinach 22-6. To efekt badań natężenia hałasu w mieście, który przekracza wszelkie dopuszczalne normy - poinformował PAP rzecznik Urzędu Miasta Łukasz Czech. Przygotowywana jest nowa organizacja ruchu, zgodnie z Ustawą o ruchu drogowym. Trudno jest określić termin wprowadzenia powyższego ograniczenia, gdyż wszystko musi zostać należycie przygotowane, tak aby instancje wyższe nie zakwestionowały i uchyliły wprowadzonego ograniczenia - powiedział Czech. Dodał, że władze miasta chcą przygotować znaki informacyjne, które staną nie tylko w mieście, ale również na rozjazdach szlaków komunikacyjnych m.in. w Ostrołęce, Ostrowi Mazowieckiej, Jeżewie i Kisielnicy. Plan ograniczenia nocnego ruchu pojazdów ciężarowych to kolejny krok władz Łomży, by wymóc jak najszybszą decyzję w sprawie budowy obwodnicy miasta. Do tej pory wprowadzono już ograniczenia wagowe na mostach przez rzekę Narew oraz w samej Łomży. Wybudowano także zatokę do ważenia samochodów ciężarowych przy ulicy Zjazd.

Komentuj
Zamów autobus. Tzw. giętkie linie autobusowe
19 czerwca 2007 | 0

Od połowy lipca mieszkańcy Rybitw w Krakowie będą mogli zamawiać autobus jak taksówkę. Zadzwonią pod specjalny numer i ustalą godzinę odjazdu. "Telebusy" jeżdżące na "giętkich liniach" od taksówek różnią się ceną. Początkowo telebusy będą obsługiwały tylko obszar Rybitw. Pierwszy niebiesko-zielony telebus ma wyjechać na ulice tej dzielnicy 14 lipca. W takich samych kolorach będą też oznaczone jego przystanki. Dzwoniąc pod bezpłatny numer, który niedługo ma podać MPK, będzie można zamówić zarówno jednorazową usługę jak i z góry ustalić odjazdy np. na tydzień naprzód lub nawet na dłuższy okres. Dzwoniący muszą jedynie podać przystanki, na których chcą wsiąść i wysiąść oraz podstawowe dane osobowe (by wykluczyć fałszywe wezwania). Pierwsze telebusy będą zastępowały linie 157 i 158. Autobusy tych linii w powszednie dni będą kursowały tylko do godz. 8. Przejazd można zamawiać co najmniej pół godziny wcześniej. Dzięki temu dyspozytor MPK tak wytyczy trasę, by wysłać autobus do kilku mieszkańców. Chodzi o to, by nie "wozić powietrza". Jednak jeśli okaże się, że zamówienie złoży jedna osoba, to i tak autobus ruszy w trasę. Telebusy mają rozwiązać problem małej częstotliwości kursowania autobusów komunikacji miejskiej w dzielnicach peryferyjnych, z małą liczbą mieszkańców. Idea tzw. giętkich linii pojawiła się w Krakowie, gdy nasze miasto rozpoczęło w 2005 r. udział w unijnym programie Caravel Civitas. To kopia pomysłu z Florencji i Genui, gdzie miejskie autobusy na telefon obsługują z sukcesem peryferyjne dzielnice. Program Civitas jest realizowany w kilku miastach Europy, testujących rozwiązania usprawniające miejską komunikację. Do tej pory w Krakowie najbardziej widocznymi efektami udziału w programie jest pięć autobusów na gaz, dzięki którym miasto sprawdza opłacalność takich maszyn. W ramach CC zaprojektowano też przystanki tramwajowe na ul. Lubicz - to z kolei test pomysłu na to jak zmniejszyć prędkość samochodów wjeżdżających między stojący tramwaj i przystanek, a przy okazji ułatwić wsiadanie do tramwajów niepełnosprawnym. Dzięki Caravel Civitas pojawiły się także bagażniki na rowery na tyłach autobusów MPK oraz internetowa wyszukiwarka połączeń wewnątrz miasta, umieszczona na stronach przewoźnika. W planach jest też m.in. miejska wypożyczalnia rowerów.

Komentuj
Sparaliżowana Warszawa
18 czerwca 2007 | 0

Wymiana torów tramwajowych na jednej z głównych ulic sparaliżowała Warszawę. W korkach stoją nie tylko kierowcy ze stolicy, ale także ci, którzy chcą przez nią przejechać – informuje “Rzeczpospolita”. Od połowy czerwca do końca września drogowcy będą remontować czteroipółkilometrowy odcinek torowiska tramwajowego na jednej z głównych arterii komunikacyjnych Warszawy - w Al. Jerozolimskich, i na moście Poniatowskiego. Dla kierowców samochodów oznacza to zwężenie tej trasy do jednego pasa ruchu. Podobnie jest na moście Śląsko-Dąbrowskim, gdzie po odebranych kierowcom samochodów pasach jazdy poruszają się tramwaje. Wyłączenie w dużym stopniu z ruchu dwóch warszawskich mostów spowodowało gigantyczne korki w centrum stolicy. Pokonanie kilkukilometrowej trasy przez Wisłę mogło wczoraj zająć kierowcom nawet kilkadziesiąt minut. Nie pomagał nawet fakt, że wielu warszawiaków posłuchało apeli władz i przesiadło się z samochodów do autobusów, tramwajów, metra i podmiejskiej kolei. Zablokowane są też drogi przelotowe przez miasto. Zamieszanie komunikacyjne potęguje fakt, że Warszawa nie ma obwodnicy - jej budowa jest dopiero w planach. Drogowcy namawiają kierowców spoza stolicy, którzy planują podróż przez Warszawę, do zmiany trasy. “Lepiej ominąć stolicę w czasie wakacyjnego remontu” - powiedziała "Rzeczpospolitej" Małgorzata Tarnowska z warszawskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Władze stolicy proszą przyjezdnych o pozostawianie aut na obrzeżach miasta i korzystanie z komunikacji publicznej. W Warszawie nie jest to kłopotliwe, bo można kupić wspólny bilet na pociąg, metro, autobus i tramwaj. Problem korków dotyczy też ruchu ciężarowego. Choć tiry nie jeżdżą przez centrum stolicy, to także stoją w korkach. Na szczęście szacuje się, że tylko 10 procent ciężarówek, które wjeżdżają do Warszawy, to tranzyt. Reszta w stolicy kończy trasę.

Komentuj
O jakości szkolenia i „oszczędnościach”
18 czerwca 2007 | 0

W “Dzienniku Wschodnim” czytamy: Tylko 25 kilometrów w ciągu dwóch godzin mogą przejechać kursanci z lubelskiego ośrodka szkolenia kierowców Siddha. Joanna Rajchel, właścicielka ośrodka stwierdziła, że w poprzednich miesiącach niektóre samochody przejechały zbyt dużo kilometrów. I narzuciła sztywne limity: 25 km na 2 godziny jazdy i spalenie nie więcej, niż 3 litry gazu. - Musieliśmy pokwitować odbiór tego polecenia - mówi pan Aleksander*, instruktor Siddha. - Żeby zmieścić się w limicie, staję na parkingu i np. tłumaczę przez 40 minut gdzie jest chłodnica. “Jeśli tak spędzony czas wlicza się do godzin jazdy, to nie jest to prawidłowe. Tego typu szkolenie powinno odbyć się przed jazdami” - mówi Ryszard Pasikowski, szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. - Ośrodki ostro ze sobą walczą, mocno obniżyły ceny i muszą ciąć koszty. Ale taka szkoła powinna zbankrutować z braku klientów. - Chodzi nie tylko o oszczędności - twierdzi Zbigniew Rajchel, kierownik ośrodka Siddha i mąż właścicielki. - Chcę, by instruktorzy uczyli lepiej. A to nie polega tylko na jeździe po dwupasmówkach i przez skrzyżowania na wprost. 25 km do tego wystarczy. - Nie wydaje mi się to prawdopodobne - mówi Maciej Kulka, właściciel ośrodka Kulka. - U nas nie ma takich limitów i dlatego mamy droższe kursy. Tu cudu ekonomicznego się nie zrobi. Ze wszystkich wyliczeń wychodzi, że w ciągu godziny kursant przejeżdża około 20 km. - Przyjrzymy się temu. Nie ma przepisów pozwalających na wprowadzanie takich ograniczeń - zapewnia Tadeusz Franaszczuk, odpowiedzialny w Urzędzie Miasta za nadzorowanie szkół jazdy. Z ośrodkiem Siddha miał już do czynienia. - Szkoła pobierała pieniądze, poświadczając klientom odbycie kursów, których faktycznie nie było. Mamy oświadczenia takich kursantów. Wszczęliśmy nawet procedurę cofnięcia zezwolenia właścicielowi Siddha. Ale zdążył przepisać pozwolenie na żonę. Miał do tego prawo - mówi Franaszczuk. - Jeśli kursant wyjeździł mniej godzin niż powinien, może wystąpić o zwrot części pieniędzy - mówi Ewa Wiszniowska z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I zapowiada, że zajmie się każdą skargą od osób, które miały podobne problemy. Klienci Siddhy - o tym, co im się należy - dowiadują się tylko ustnie. Udając zainteresowanych poprosiliśmy o wzór umowy. - Nie mamy czegoś takiego - usłyszeliśmy w biurze. Instruktorzy mają zakaz informowania kursantów o limitach. (*imię instruktora zostało zmienione)

Komentuj
Pożyczanie auta szkoleniowego?
18 czerwca 2007 | 1

Właściciele zielonogórskich szkół nauki jazdy chcą, by kursant sam wybrał auto, na jakim chce zdawać egzamin. Tłumaczą, że nie wszyscy zakupili nowe modele Renault Clio. Dyrektor WORD jest nieugięty i proponuje, by szkoły... pożyczały sobie auta – donosi “Gazeta Wyborcza”. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Zielonej Górze kilka tygodni temu rozstrzygnął przetarg na zakup dodatkowych aut do egzaminów na prawo jazdy. Ośrodek miał trzy fiaty punto. By skrócić czas oczekiwania na egzamin, dokupił sześć nowych aut Renault Clio. Przetarg bowiem wygrał diler tej marki. Za kompletnie wyposażone auto z 6-letnią gwarancją, uprawniające do przeprowadzania egzaminów, WORD zapłacił ok. 32 tys. zł. Dyrekcja WORD zdecydowała, że od lipca kursant będzie losował auto do egzaminu. Właściciele szkół podnieśli szum. Ich zdaniem może się zdarzać, że kursant będzie musiał zdawać egzamin samochodem innej marki niż ten, na którym uczył się jeździć. Dlatego zaproponowali, żeby przyszli kierowcy wybierali model do testu. Tym bardziej że większość szkół nauki jazdy nie zdążyła jeszcze kupić renault clio. - Inny samochód to inne środowisko, do którego potrzebna jest adaptacja, wymagająca czasu. Dotyczy to również doświadczonych kierowców. To wyjątkowy stres, w wielu przepadkach może zakończyć się oblaniem egzaminu, choć kursant świetnie sobie radzi za kółkiem - tłumaczy Waldemar Pietraszewski, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. Podają też drugi argument: nie każdego stać, by od razu kupić clio warte ok. 50 tys. zł. Tym bardziej że w tym roku szykuje się kolejny przetarg, który może wygrać jeszcze inna marka. Gdyby wprowadzono zapisy na konkretny model, szkoły jazdy odetchnęłyby z ulgą i poczekałyby z zakupem nowego auta do kolejnego przetargu. Jeśli WORD nie wycofa się z pomysłu losowania, ok. 200 instruktorów jazdy będzie musiało w pośpiechu znaleźć pieniądze na wymianę punto na clio z obawy przed utratą klientów. Ale w WORD nikt nie chce słyszeć o zmianach. Szkoleniowcy wysłali do marszałka list, pod którym podpisało się ponad 70 instruktorów. Poprosili o konsultację z urzędnikami. Marszałek Sebastaian Ciemnoczołowski obiecywał w "Gazecie", że będą negocjacje. Tymczasem szkoleniowcy dostali pismo, które wyprowadziło ich z równowagi. Na list z upoważnienia marszałka odpowiedział im dyrektor WORD Ireneusz Plechan. Czytamy m.in., że wybór auta wprowadziłby chaos organizacyjny i wydłużyłby czas oczekiwania na egzamin. - Analizowaliśmy wszystkie możliwe warianty. Okazało się, że wprowadzenie zapisów spowoduje wydłużenie oczekiwania na egzamin nawet do trzech miesięcy. Nie po to kupujemy nowe auta, żeby wydłużać kolejki, tylko je likwidować - tłumaczy Plechan. Dyrektor WORD uważa również, że chce uniknąć sytuacji korupcjogennych. Ośrodek, zdaniem dyrektora, musiałby wrócić do systemu ręcznego sterowania, a więc egzaminatorzy mogliby sobie wybierać kursantów. Najbardziej jednak szkoleniowców zdziwił pomysł dyrektora WORD, by... szkoleniowcy wymieniali się swoimi autami. - Bzdura. Mamy sobie pożyczać auta? Przecież my ze sobą konkurujemy. To obłęd! - bulwersują się szkoleniowcy. Szkoleniowcy zapowiadają protest pod Urzędem Marszałkowskim. - Skoro marszałek nie chciał z nami rozmawiać, sami do niego przyjedziemy - zapowiadają. - Plan jest prosty, chcemy z samego rana zająć wszystkie miejsca parkingowe, z których korzystają urzędnicy. Efekt będzie taki, że ci utkną na rondzie przed urzędem i w ten sposób sami je zablokują. Marszałek Krzysztof Szymański: - Początkowo myślałem, że sytuacja jest zdecydowanie łatwiejsza. Rozumiem argumenty właścicieli szkół jazdy. Obiecuję, że w przyszłym tygodniu doprowadzę do spotkania i wspólnie wypracujemy kompromis. Rzucanie sobie kłód pod nogi nigdy nic nie daje - mówi Szymański

Komentuj
Koalicja na rzecz weryfikacji oznakowania dróg – UFAM ZNAKOM
18 czerwca 2007 | 1

28 maja br. odbyło się II Spotkanie Koalicji na rzecz weryfikacji oznakowania dróg w Polsce. Zaproszonych powitał Dyrektor ITS Andrzej Wojciechowski, zwrócił uwagę na właściwe postrzeganie roli Koalicji jako oddolnego, społecznego ciała doradczego i opiniodawczego. Prelegentami spotkania byli: Zdzisław Dąbczyński (prezes WIMED), Jacek Zalewski (Komenda Stołeczna Policji) i Tomasz Targosiński (ITS). Prezentacja Zdzisława Dąbczyńskiego, poświęcona była m.in. metodom zmiany stref zagrożenia na drodze. Zakończona została wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do określenia parametrów urządzeń ruchu drogowego, w tym podjęcia akcji podobnej do angielskiej the passive revolution, gdzie grupa niezależnych inżynierów weryfikuje zastosowanie rozmaitych urządzeń drogowych, a następnie publikuje oficjalną listę najlepszych z nich. Z kolei dr Targosiński przedstawił zależność między jakością reflektorów pojazdów, a widocznością oznakowania dróg w nocy, odległością spostrzegania elementów oznakowania drogowego od ich rozmiarów oraz jakością zastosowanej technologii odblaskowej w znakach drogowych. Wskazał on także na szereg czynników różnicujących kształt dróg, kąta ich nachylenia, oznakowania poziomego i pionowego, a więc także różnego postrzegania znaków (krótki czas oświetlenia znaku to krótki czas reakcji). Naczelnik Jacek Zalewski przytoczył dane statystyczne śmiertelnych wypadków drogowych. Wyczerpująco omówił przyczyny wypadków wskazał na: niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, nieudzielanie pierwszeństwa pieszym, nieprawidłowe wyprzedzanie, zbyt mały dystans pomiędzy samochodami, nietrzeźwość prowadzących pojazdy. Naczelnik przytoczył cytat włoskiego reżysera filmowego: “zmorą obecnych czasów są wczorajsze drogi, jutrzejsze samochody i przedwczorajsza prędkość”. W trakcie dyskusji obecni podejmowali kwestie: właściwego, ale też nieprawidłowego oznakowania dróg; stosowania zbyt dużej ilości znaków drogowych; czytelności znaków drogowych; logistyki ich sytuowania na drogach; bezpieczeństwa konstrukcji drogowych; braku kadry inżynierskiej projektującej i opiniującej oznakowanie pionowe i poziome dróg itp. Wśród wniosków odnotować należy propozycję przeprowadzenia analizy oznakowania drogowego na podstawie jednego województwa, w ramach eksperymentu powstałaby karta wypadków drogowych, wyniki monitoringu miejsc szczególnego zagrożenia i szczególnego natężenia ruchu drogowego. Koalicja pracuje nad określeniem swoich kluczowych zadań, trwają prace organizacyjne.

7dbd8004601bf8bea684a69aab18215dc24aaea1

Komentuj
BRD – Rzeczywistość i Wizja: najczęstsze problemy, ruropejskie rozwiązania
18 czerwca 2007 | 0

W dniach 14-15 czerwca 2007 w Wiedniu odbył się 2gi Międzynarodowy Kongres Specjalistów Ruchu Drogowego FIT TO DRIVE (FIT TO DRIVE 2nd International Traffic Expert Congress) realizowany przez Niemieckie Towarzystwo Agencji Inspekcji Technicznej (Verband der TÜV e.V.) przy współpracy z Austriackim Zarządem Bezpieczeństwa Drogowego (Kuratorium für Verkehrssicherheit / KfV). Motto konferencji brzmiało: Rzeczywistość i Wizja: Najczęstsze Problemy, Europejskie Rozwiązania. Podczas konferencji zostały podjęte takie problemy jak: podstawowe działania profilaktyczne w edukacji przedszkolnej, szkolnej oraz w szkoleniu i doskonaleniu kierowców; działania prewencyjne poprzez ustawodawstwo oraz wzmocnienie działania systemu punktów karnych; działania prewencyjne ze szczególnym naciskiem na pijanych kierowców; szacowanie ryzyka – medycyna i psychologia; poradnictwo, reedukacja i terapia kierowców w różnych krajach UE; systemy bezpieczeństwa oraz badania porównawcze z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie. W kongresie wzięli udział czołowi specjaliści bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie.

Komentuj