23 lutego 2008 |
0
“Dziennik” radzi kierowcom jak zachować się w sytuacji kontroli na drodze:
Kontrola: krok po kroku
1. Zatrzymaj się w miejscu wskazanym przez policjanta.
2. Połóż ręce na kierownicy i uchyl okno - nie wysiadaj z auta!
3. Poczekaj, aż policjant podejdzie do samochodu i przedstawi się.
4. Na żądanie należy unieruchomić silnik i włączyć światła awaryjne.
5. Nie musisz wiedzieć, jakie wykroczenie popełniłeś - powinien o tym poinformować funkcjonariusz.
Czujesz się winny?
1. Jeżeli jesteś winny, przyznaj się i bez zwłoki wyraź skruchę.
2. Możesz poprosić o łagodną karę.
3. Podpisz mandat, ale jeśli uważasz, że kara jest za wysoka - odmów jego przyjęcia. Sprawa zostanie przekazana do sądu grodzkiego.
Czujesz się niewinny?
1. Jesteś niewinny - spokojnie wytłumacz swoje racje.
2. Jeśli to nie pomaga - odmów przyjęcia mandatu.
3. Sprawa zostanie przekazana do rozpatrzenia przed sądem.
Przymonina nadto, kto takiej kontroli może dokonać:
Kto ma prawo kontrolować?
Straż graniczna - funkcjonariusze straży granicznej mają w praktyce dokładnie takie same uprawnienia kontrolne jak policjanci. Bardzo zbliżone są również kompetencje organów celnych (policji celnej).
Strażnicy leśni (oraz funkcjonariusze straży parku) są uprawnieni do kontroli ruchu drogowego na terenie lasów i parków narodowych. Mają też prawo sprawdzania ładunku środków transportu i kontroli bagażu.
Strażnicy miejscy (gminni) - upoważnieni są do czynności kontrolnych w odniesieniu m.in. do kierowców niestosujących się do zakazu ruchu, sygnalizacji świetlnej oraz przekraczających dopuszczalną prędkość. W drugim i trzecim wypadku kontrola może odbywać się tylko przy użyciu urządzeń samoczynnie rejestrujących te wykroczenia, a więc bez zatrzymywania kontrolowanych pojazdów.
Policjanci - na mocy Ustawy o policji odpowiadają za czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach. Na obszarze zabudowanym policjant może nas zatrzymać również w ubraniu cywilnym!
Kiedy do radiowozu?
Prosimy do auta!
W myśl obecnych przepisów policjant może wpuścić kontrolowanego kierowcę do pojazdu policyjnego tylko w razie konieczności:
- udzielenia pomocy choremu lub rannemu;
- doprowadzenia do jednostki policji, izby wytrzeźwień bądź placówki służby zdrowia;
- poddania się badaniu na zawartość alkoholu (lub innego podobnie działającego środka) w organizmie;
- okazania przebiegu zarejestrowanego wykroczenia;
- przeprowadzenia czynności procesowych (np. po kolizji).
Komentuj →
19 lutego 2008 |
1
W Kielcach kierowcy żalą się, iż auta nauki jazdy coraz bardziej blokują centrum miasta. Policjanci przyznają, że samochodów ze szkół jazdy jest w Kielcach coraz więcej. - Nie dziwmy się, że tak jest, skoro ustawodawca zdecydował, że zdawanie egzaminu na prawo jazdy może się odbywać jedynie w miastach wojewódzkich - mówi Jarosław Kopciara, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. Dodaje, że auta nie są jednak wielkim zagrożeniem. - Jeśli nawet są jakieś zdarzenia, to najczęściej sprawcą jest inny uczestnik ruchu. A przecież na nim, gdy widzi taki pojazd, spoczywa obowiązek zachowania szczególnej ostrożności - przypomina Kopciara. Właściciele szkół jazdy mówili nam, że wyjściem byłoby stworzenie w województwie drugiego ośrodka egzaminacyjnego. Wówczas przyszli kierowcy mogliby się uczyć jeździć także w tych miejscach. W podobnym tonie wypowiadają się policjanci. - Już gdyby powstał drugi ośrodek, na przykład w Ostrowcu, byłoby to wielkie ułatwienie. Czekamy na zmianę przepisów. Moim zdaniem w naszym województwie takich ośrodków mogłoby być nawet pięć - twierdzi Kopciara.
Komentuj →
18 lutego 2008 |
0
W niedzielę odbyło się referendum w sprawie wpuszczenia tramwajów do historycznego centrum Florencji. Mają rozwiązać problemy komunikacyjne zabytkowej starówki, niszczejącej od smogu i spalin. Projekt stworzenia trzech nowych linii tramwajowych, zaproponowany przez burmistrza Leonardo Domeniciego, ma wielu przeciwników. Obawiają się oni wpływu pojazdów na zabytki miasta. Jednak niezależnie od decyzji mieszkańców Florencja dołączyła do grona europejskich metropolii, które chcą walczyć z korkami i toksycznymi wyziewami. W ubiegłym tygodniu burmistrz Londynu Ken Livingstone ogłosił plan zwiększenia opłat za wjazd do centrum miasta. Powody są identyczne jak we Florencji. Zgodnie z projektem właściciele najbardziej trujących pojazdów będą płacić za wjazd do londyńskiego City aż 25 funtów. Posiadacze mniej paliwożernych samochodów płaciliby osiem funtów. Opłaty te przyniosą miastu 30-50 mln funtów rocznie i być może odkorkują nieco centrum miasta. - To najbardziej ambitny projekt walki z emisją spalin przez samochody - mówi z dumą burmistrz. Według niego, powinno to zachęcić do takich kroków władze innych miast, a zwykłych Anglików do korzystania z komunikacji miejskiej i kupna ekologicznych pojazdów. Do walki z korkami i spalinami Londyn chce włączyć rowery. Aż sześć tysięcy jednośladów będzie podstawionych w pobliżu stacji metra. To nie wszystko. Do walki z korkami i spalinami Londyn chce włączyć rowery. Aż sześć tysięcy jednośladów będzie podstawionych w pobliżu stacji metra. Korzystanie z nich przez pierwsze pół godziny będzie darmowe, za każde następne 3o minut trzeba będzie zapłacić jednego funta. Burmistrz Living-stone zapatrzył się w Paryż, w którym praktykuje się masowe wypożyczanie rowerów. Florencja i Londyn nie są pierwszymi europejskimi miastami, które walczą z korkami i zanieczyszczonym powietrzem. Opłaty i zakazy mają zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej. Tak się dzieje w wielu holenderskich miastach, gdzie centra są już niedostępne dla samochodów, a tylko dla tramwajów, autobusów i rowerów. Z kolei Mediolan, jako pierwsze włoskie miasto, wprowadził opłaty za wjazd do śródmieścia (od 2 do 10 euro). Premiera tego systemu była jednak fatalna, bo zawiódł internetowy i telefoniczny system uiszczania opłat. Kierowcy klęli na awarię, na mandaty, jakie musieli wtedy płacić i na opłaty, ale burmistrz Letizia Moratti obiecuje, że wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze pójdą na walkę z ulicznymi korkami. Konkretnie zaś 24 mln euro, których z tego tytułu spodziewają się władze Mediolanu, przeznaczy się na budowę nowych linii metra. Za bary z korkami i spalinami wzięły się też niektóre niemieckie miasta. Do specjalnych "zielonych stref" w centrum Berlina, Kolonii i Hanoweru można od niedawna wjechać jedynie ze specjalną winietą. Taka naklejka kosztuje w zależności od miasta od 5 do 10 euro i jest to opłata jednorazowa. Właściciele samochodów emitujących duże ilości spalin nie mają żadnych szans na kupno takiej winiety, a tym samym nie wjadą do centrum danego miasta.
Komentuj →
18 lutego 2008 |
0
15. lutego br. w Koszalinie odbyło się spotkanie Wicemarszałka Władysława Husejki z instruktorami szkolącymi przyszłych kierowców oraz z pracownikami Zachodniopomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Podczas spotkania dokonano, między innymi, analizy statystycznej wyników szkolenia i egzaminowania na podstawie danych gromadzonych przez ZORD. W spotkaniu uczestniczyło około 50 instruktorów szkół jazdy. Na początku nadkomisarz Marek Rupental z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie przedstawił stan bezpieczeństwa w ruchu drogowym w Zachodniopomorskiem. Potem Tomasz Kozłowski, kierownik pionu egzaminów państwowych ZORD oraz Lesław Bazylak, egzaminator nadzorujący ZORD omówili analizę wyników i główne przyczyny niepowodzeń podczas egzaminów państwowych na prawo jazdy. Według tych danych w ZORD Koszalin średnia zdawalność egzaminów praktycznych w roku 2007 wyniosła 28%, a najczęstszą przyczyną przerwania egzaminów praktycznych jest nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu oraz niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej. Wnioskiem z dyskusji, jaka nastąpiła po tej części konferencji jest zapowiedź częstszych spotkań Wicemarszałka W. Husejki i kierownictwa ZORD z przedstawicielami organizacji zawodowych skupiających instruktorów nauki jazdy. Spotkania zakończyło wystąpienie dr Wojciecha Drożdża, sekretarza Zachodniopomorskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który omówił jej strukturę i zadania. Z kolei dyrektor ZORD Eugeniusz Romanów przedstawił plany i zamierzenia ośrodka na 2008 rok.
Komentuj →
24 lutego 2008 |
0
“Dziennik Wschodni” relacjonuje: Właściciel kwiaciarni nie miał prawa postawić "zakazu zatrzymywania się i postoju” przed swoim pawilonem w Lubartowie. Dojazd do pasażu od strony ulicy jest jeden - do niedawna korzystali z niego wszyscy właściciele i pracownicy poszczególnych pawilonów. Nie spodobało się to jednak właścicielowi kwiaciarni. Mężczyzna ustawił w tym miejscu znak drogowy "zakaz zatrzymywania się i postoju”. - Kiedy zostawiłem auto na chwilę przy chodniku, rzucił się na mnie, zaczął szarpać i wyzywać, powiadomił też policję – opowiada stażysta z salonu jednej z sieci telefonicznej. Chłopak zapewniał, że nie złamał prawa. Znak został postawiony samowolnie, bez pozwolenie - argumentował. Właściciel kwiaciarni jednak zaprzeczał. - To prywatna posesja. Mogę na niej stawiać, co mi się podoba. Nie potrzebuję niczyjej zgody - twierdził. Do akcji wkroczyli geodeci. - Wszystko jest jasne. Znak drogowy stoi poza terenem prywatnym, na terenie należącym do Skarbu Państwa - mówi Andrzej Wronowski, komendant lubartowskiej Straży Miejskiej. - Ten, kto go zamontował, popełnił wykroczenie. Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny - dodaje.
Komentuj →
24 lutego 2008 |
0
Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych rozpoczyna realizację trzech programów pomocy osobom niepełnosprawnym. Mogą one starać się o dofinansowanie do zakupu sprzętu komputerowego lub samochodu. W ramach programu "Sprawny dojazd" niepełnosprawni mogą ubiegać o dofinansowanie do zakupu samochodu osobowego i urządzeń wspomagających kierowanie autem, takich jak podjazdy dla wózka inwalidzkiego lub podnośniki. Pieniądze otrzymać można także na kurs na prawo jazdy kategorii B. - Warto składać wnioski, gdyż warunki programów są trochę mnie restrykcyjne niż w ubiegłych latach - zachęca Piotr Kociński, kierownik Ośrodka Informacji dla Osób Niepełnosprawnych w Radomiu. - O zakup samochodu mogą się teraz starać osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, a nie tylko ze znacznym jak w roku ubiegłym. Szanse na samochód mogą mieć też rodzice niepełnosprawnego dziecka, jeśli jest on niezbędny do dowożenia na rehabilitację - dodaje. W programie mogą brać udział osoby z obniżoną sprawnością ruchową wynikającą z dysfunkcji kończyn dolnych lub chorób utrudniających samodzielne poruszanie się. Do programu można zgłaszać się do 31 marca.
Komentuj →
24 lutego 2008 |
0
Ceny za przejazd jednego kilometra europejskimi autostradami (analizując porównajmy także zarobki w tych krajach): olska - 7 eurocentów; Włochy - 6 eurocentów za kilometr; Francja - ok. 5 eurocentów; Niemcy - autostrady za darmo; Estonia - autostrady za darmo; Dania - autostrady za darmo.

Komentuj →
24 lutego 2008 |
0
Pijany kierowca sprawcą 2 przestępstw i 3 kolizji - Policjanci z Gietrzwałdu (Warmińsko- Mazurskie) zatrzymali 24-letniego kierowcę, który po pijanemu spowodował trzy kolizje, w tym zderzył się z policyjnym radiowozem.24-latek nie miał prawa jazdy, bo mu je zabrano za wcześniejszą jazdę po pijanemu. Mężczyzna trzeźwieje w policyjnej celi, grozi mu kara do trzech lat więzienia - poinformowała rzeczniczka warmińsko-mazurskiej policji, Anna Siwek. We wtorek wieczorem policjanci otrzymali informację, że kompletnie pijany mężczyzna będzie jechał samochodem. W okolicach miejscowości Biesal funkcjonariusze zobaczyli podejrzanego za kierownicą citroena. Ten na widok radiowozu docisnął pedał gazu. Na przejeździe kolejowym w Biesalu przejechał przez opuszczone szlabany. Później otarł się o policyjne auto i zatrzymał na drzewie. Marcinowi D. nic się nie stało. Badanie alkomatem wykazało, że był kompletnie pijany; aparat wykazał 2,5 promila alkoholu. Mężczyzna nie miał przy sobie dowodu rejestracyjnego, obowiązkowego ubezpieczenia OC i prawa jazdy. Prawo jazdy zabrał mu sąd, bo od 2004 roku 24-latek ma orzeczony 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów.
Potrącił wózek z dzieckiem i uciekł z miejsca wypadku- Lubińscy policjanci zatrzymali 58-latka, który potrącił mężczyznę, który prowadził wózek z dzieckiem. Kierowca zbiegł z miejsca wypadku. Już trafił do aresztu. Sprawę wyjaśniają dochodzeniowcy.Wieczorem dyżurny lubińskiej komendy otrzymał informację, że na drodze pomiędzy miejscowościami Górzyca a Krzeczyn Wielki doszło do potrącenia wózka z dzieckiem. Z relacji tej wynikało, że sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Dziecko z obrażeniami ciała zostało przewiezione do szpitala. Na miejsce dyżurny natychmiast wysłał policyjne patrole. Funkcjonariusze od razu zaczęli wyjaśniać okoliczności tego zdarzenia i szukać sprawcy wypadku. Już po kilku minutach wiedzieli, jaki samochód uczestniczył w zdarzeniu. Sprawdzili okoliczne miejscowości w poszukiwaniu auta sprawcy. Szybko wpadli na jego trop. Na jego posesji znaleźli uszkodzony samochód. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie. Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.
Pijany kierowca spowodował wypadek - Policyjny dozór zastosowano wczoraj wobec 26- letniego Krzysztofa G. Mężczyźnie zarzuca się spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w miejscowości Szpruch koło Piaseczna. 26-latek miał ponad 0,7 promila alkoholu w organizmie. Teraz grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Do wypadku doszło tuż przed północą w miejscowości Szpruch koło Góry Kalwarii. Ze wstępnych informacji wynikało, że sprawca tego zdarzenia mógł być pod wpływem alkoholu. Na miejsce został natychmiast wysłany patrol policjantów z sekcji ruchu drogowego. Funkcjonariusze z drogówki, po przybyciu na miejsce próbowali ustalić przebieg zdarzenia i osobę, która kierowała pojazdem. Żaden z uczestników wypadku nie chciał się przyznać do kierowania autem. Nie wiadomo było, jak to się stało, że bmw dachowało, a następnie uderzyło w drzewo. W wyniku tego zdarzenia śmierć na miejscu poniósł jeden z pasażerów. Jak się okazało, pozostali czterej uczestnicy tego zdarzenia byli nietrzeźwi. Policjanci ustalili przebieg zdarzenia. 26-letni Krzysztof G. kierowca bmw jadąc drogą krajową nr 79 w kierunku Góry Kalwarii, nie dostosował prędkości jazdy do warunków panujących na drodze i stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego dachował, a następnie uderzył w przydrożne drzewo. Śmierć na miejscu poniósł jeden z pasażerów. Kierowca był pijany. Wczoraj Prokuratura Rejonowa w Piasecznie zdecydowała o zastosowaniu wobec 26-latka policyjnego dozoru. Za spowodowanie wypadku będąc pod wpływem alkoholu grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
"Genialny" pomysł mógł doprowadzić do tragedii - Najpierw zerwali stalową linkę sieci trakcyjnej, potem rozciągnęli ją w poprzek ulicy. Gdy jadące audi najechało na linkę i uszkodziło pojazd, a następnie uderzyło w słupek przystankowy oraz barierkę rozdzielającą tory tramwajowe, młodzi ludzie obserwowali tylko, co się wydarzy. Trzech pijanych 18-latków zatrzymali policjanci z Pragi Południe. Wszyscy mieli około promila alkoholu w organizmie. Zabawa mogła zakończyć się tragicznie, na szczęście doszło tylko do uszkodzenia mienia. Teraz 18-latkowie za swój "genialny" pomysł staną przed sądem. Była 2:00 w nocy. Policjanci z Pragi Południe zostali wezwani na ul. Grochowską. Z informacji wynikało, że miało tam miejsce uszkodzenie mienia. Szybko okazało się, że kilku młodych ludzi postanowiło zabawić się kosztem jadących kierowców. Wpadli na pomysł, że najpierw zerwą stalową linkę sieci trakcyjnej, następnie rozciągną ją w poprzek ulicy. Niestety jadący właśnie ulicą Grochowską kierowca audi najechał na nią i w efekcie uderzył w słupek przystankowy oraz barierkę rozdzielającą tory tramwajowe. W tym czasie młodzi ludzie stali z boku i obserwowali, jakie skutki wywoła ich pomysł. Policjanci zatrzymali 18-latków. Natychmiast przewieziono ich do jednostki Policji. Dariusz K. miał 0,9, Grzegorz G. powyżej promila, a Piotr D. 1,5 promila alkoholu w oragnizmie. Podczas rozmowy z funkcjonariuszami żaden nie chciał przyznać się do spowodowania uszkodzeń. Dopiero, gdy wytrzeźwieli, wróciła im pamięć i dokładnie opisali, na jaki to "genialny" pomysł wpadli poprzedniej nocy. Nie potrafili jednak odpowiedzieć, dlaczego to zrobili. Mężczyznom postawiono już zarzut uszkodzenia mienia. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
23 lutego 2008 |
0
Moda na grzywki sprawia, że kobiety za kierownicą stają się większym zagrożeniem na drodze. Aż 67% Brytyjek nosi fryzury, które ograniczają im pole widzenia, jednak prawie połowa ankietowanych pań nie związuje włosów na czas jazdy samochodem. 1% badanych przyznaje, że wpadające do oczu włosy co najmniej raz utrudniły im wykonanie manewru lub wręcz doprowadziły do kolizji. Badania wykazały również, że prawie 60% kobiet regularnie odrywa ręce od kierownicy, aby poprawić sobie fryzurę albo odgarnąć włosy z twarzy.
Komentuj →
23 lutego 2008 |
0
W obecności tysięcy widzów w Norwegii otwarto, po pięciu latach budowy, nowy tunel drogowy Eiksundtunnel, będący najgłębszą taką budowlą na świecie. Położony na północ od Bergen tunel jest częścią biegnącego w poprzek fiordu Eiksund szlaku, składającego się z mostu oraz trzech tuneli. Najdłuższy z nich, liczący ponad 7,7 km. jest równocześnie najgłębszym tunelem świata schodzącym 287 metrów poniżej poziomu morza. Eiksundtunnel zastąpi dotychczasową linię promową łączącą ze stałym lądem cztery gminy.
Komentuj →
22 lutego 2008 |
0
Gwałtowne hamowanie, pisk opon, szczęk gniecionej blachy. Kierowca głową wybija szybę i jak z katapulty wypada z pojazdu. Ginie na miejscu. Gdyby miał zapięte pasy, skończyłoby się tylko na gwałtownym szarpnięciu. O potrzebie zapinania pasów przypominali polscy i litewscy policjanci. Po polskiej i litewskiej stronie międzynarodowego szlaku komunikacyjnego E67 kierowcy mogli przekonać się, jakie skutki niesie ze sobą podróżowanie bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Policjanci oraz pracownicy Instytutu Transportu Samochodowego proponowali kierowcom udział w teście na specjalnym urządzeniu symulującym nagłe zatrzymanie pojazdu. Po “przejażdżce” na symulatorze zderzeń, kierowcy jednogłośnie stwierdzali, że niezbędne jest zapinanie pasów. Przyznawali, że czasami o tym zapominają. Deklarowali że teraz nie ruszą z miejsca, póki ich nie zapną. W tym tygodniu wszystkie europejskie policje prowadzą zarządzone przez Europejską Organizację Policji Ruchu Drogowego TISPOL wzmożone działania kontrolne. Celem ich jest zwrócenie uwagi na podniesienie bezpieczeństwa podróżujących oraz “wyłowienie” kierowców którzy nagminnie przekraczają dopuszczalną prędkość. Stosowanie pasów bezpieczeństwa oraz fotelików ochronnych dla dzieci ma istotny wpływ na skutki wypadków drogowych. Natomiast nadmierna lub niedostosowana do panujących warunków ruchu prędkość od lat stanowi najczęstszą przyczynę najgroźniejszych wypadków drogowych.
Komentuj →
21 lutego 2008 |
0
Ministerstwo Infrastruktury analizuje, jak systemowo rozwiązać możliwość darmowego przejazdu tymi odcinkami autostrad i dróg ekspresowych, które są jednocześnie obwodnicami miast i aglomeracji. Wymagana jest tutaj zgoda resortu finansów. O tym, że w przyszłym systemie poboru opłat za przejazd autostradami będzie taka możliwość, poinformował samorządowców minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Jego odpowiedź na pismo w tej sprawie opublikował Związek Gmin i Powiatów Subregionu Zachodniego Województwa Śląskiego (Ą).

Jak podało ministerstwo, dla tzw. nowych koncesyjnych odcinków autostradowych planuje się system rozliczeń oparty na tzw. mycie ukrytym (shadow toll), który umożliwia zastosowanie zerowej stawki opłaty na obwodnicach w granicach miast, jeżeli przemawiają za tym uwarunkowania ekonomiczno-społeczne. W systemie rozliczeń opartym na mycie ukrytym to strona publiczna określi wysokość opłat, pobieranych od użytkowników autostrady. Przewiduje się, że stawka opłaty za przejazd samochodu o masie do 3,5 tony nie będzie większa niż 0,20 zł, a większe auta mają płacić nie więcej niż 0,46 zł za kilometr. "Nastąpi niejako rozdzielenie stawki pobieranej na bramkach od stawki gwarantowanej spółce eksploatującej autostradę, dzięki czemu strona publiczna będzie miała możliwość dostosowania poziomu stawki pobieranej do uwarunkowań społeczno-ekonomicznych na danym terenie" - napisał minister Grabarczyk do samorządowców. Ministerstwo zaznacza jednak, że obniżenie pobieranej stawki w ostatecznym rozrachunku będzie oznaczać zwiększenie środków publicznych, niezbędnych na pokrycie spółce przychodu gwarantowanego, wynikających ze zmniejszenia przychodów z opłat oraz zwiększenia ruchu. Dlatego strona publiczna będzie ustalać ewentualne zwolnienia z poboru opłat na obwodnicach dopiero po analizie finansowo-ekonomicznej całego projektu.
Komentuj →
21 lutego 2008 |
0
“Gazeta Wyborcza Trójmiasto” relacjonuje: Wprowadzenie opłat na autostradzie A1 skończyło się exodusem kierowców na krajową "jedynkę". Zadowoleni są jedynie kierowcy tirów - oni nową trasą mogą jeździć za darmo. Widok opuszczonych szlabanów i inkasentów w budkach niektórych kierowców wyprowadził z równowagi. - Mieliśmy przypadki wycofywania samochodu pod prąd spod bramek do najbliższego węzła - mówi Grzegorz Sycz, menedżer ds. poboru opłat w firmie Intertoll, której zadaniem jest zbieranie myta od kierowców. Takie pomysły, nie dość że bardzo niebezpieczne, to do tego kończyły się mandatem za jazdę pod prąd po drodze ekspresowej. - Mieliśmy parę przypadków wyłamania szlabanów, powodem była jednak nieuwaga, a nie chęć ucieczki - mówi Sycz. - Każde takie zdarzenie jest rejestrowane przez kamery. Ucieczki zdarzały się wcześniej, kiedy nie pobieraliśmy jeszcze opłat - kierowcy starali się np. przejechać tuż za opuszczającym bramkę autem. Jedynym ich sukcesem było uniknięcie otrzymania ulotki. - Pierwsze dokładne statystyki poznamy za parę dni - mówi Sycz. Na "oko" można jednak ocenić, że zmniejszyła się liczba aut osobowych, a zwiększyła liczba ciężarówek. Według kierowców opłata jest za wysoka, a korzystanie z autostrady dodatkowo komplikuje brak karnetów umożliwiających np. codzienny dojazd do pracy po niższej cenie. - Na Zachodzie są też osobne bramki dla posiadaczy specjalnych, rozpoznawanych przez kamery winietek. Nie muszą oni wtedy nawet zatrzymywać się w punkcie poboru opłat, wystarczy, że zwolnią - mówi Konopka. GTC, spółka która wybudowała autostradę i nią zarządza, odpowiada, że jest otwarta na nowe pomysły. - Zbieramy takie informacje od kierowców - mówi Ewa Łydkowska, rzeczniczka GTC.
Komentuj →
21 lutego 2008 |
0
Na jednej z najdłuższych linii autobusowych w Sztokholmie można w czasie jazdy korzystać z Internetu. Wystarczy mieć ze sobą laptopa, palmtopa lub telefon komórkowy by móc w autobusie np. sprawdzić pocztę elektroniczną. Linię autobusową o długości aż 70 km wybrano w ramach eksperymentu przed rozpoczęciem wprowadzania programu udostępniania Internetu w całym systemie komunikacji publicznej w stolicy Szwecji. SL obejmuje linie autobusowe, metro, podmiejskie kolejki dojazdowe i dwie linie tramwajowe. Dziennie korzysta z nich ponad 700 tysięcy osób. Próbne połączenie internetowe, mające funkcjonować do 3 kwietnia, będzie bezpłatne dzięki finansowaniu go przez szereg firm dostarczających usługi internetowe. Przedstawiciel SL Ake Landstroem, zapytany kiedy Internet będzie wprowadzony na stałe i w całej stołecznej sieci komunikacyjnej, powiedział, że byłby zdziwiony, gdyby nie stało się to w ciągu pięciu lat. Na razie nie wiadomo czy po wprowadzeniu na stałe usługa byłaby bezpłatna.
Komentuj →
21 lutego 2008 |
3
Kursy na prawo jazdy zdrożeją nawet o kilkaset złotych. Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego wymieniają właśnie samochody, których używają na egzaminach. To samo muszą zrobić szkoły nauki jazdy, bo kursanci chcą szkolić się na takich autach, na jakich będą zdawać egzamin. Dodatkowe koszty instruktorzy odbiją sobie, podnosząc ceny - ujawnia “Dziennik”. W Warszawie, Lublinie i Krakowie ośrodki egzaminacyjne wybrały toyoty yaris. Trwają lub będą rozpisane konkursy ofert na auta m.in. w Białej Podlaskiej, Olsztynie, Koszalinie i Bydgoszczy. Po co te zmiany? Każdy WORD w Polsce raz na trzy lata organizuje przetarg na wynajem samochodów - wymaga tego ustawa o zamówieniach publicznych. Nie ma przepisu, który nakazywałby szkolenie na tych samych samochodach, w których odbywa się egzamin, ale kursanci będą chcieli jeździć yarisami. Dlatego też właściciele szkół muszą zmienić flotę. "Mamy 120 samochodów, głównie ople. Teraz wymieniamy je na toyoty. To ogromna inwestycja, poza tym instruktorzy chcą zarabiać coraz więcej. Dlatego od przyszłego tygodnia podnosimy cenę kursu na prawo jazdy kat. B o 200 zł - z 1400 do 1600 zł" - informuje Zbigniew Sargowicki ze szkoły jazdy "Imola" w Warszawie. Co oznacza to dla kursantów? To oni pokryją koszty dostosowania szkół jazdy do nowej rzeczywistości. Za kurs w renomowanej szkole trzeba zapłacić 1300 - 1400 zł. Ale zdaniem instruktorów ceny jazd doszkalających są za niskie. "Godzina jazdy kosztuje zwykle 45 - 50 zł, a wychodzimy na tym niewiele ponad kreskę. Teraz trzeba zmienić auta. Nie możemy sobie pozwolić na starty. Dlatego przewiduję 30-proc. wzrost ceny kursu. To tylko kwestia czasu" - tłumaczy Wojciech Szemetyłło.
Komentuj →
20 lutego 2008 |
0
Na autostradzie A1 wprowadzono opłaty za przejazd. Pokonanie samochodem osobowym 25-kilometrowego odcinka z Rusocina do Swarożyna kosztuje 6,70 zł. - Za jeden przejechany kilometr płacimy 27 groszy brutto, a to zdecydowanie więcej niż na innych autostradach w kraju, gdzie płaci się po 21 lub 22 grosze - mówią użytkownicy trasy. - To po prostu zdzierstwo, by za przejazd na tak krótkim odcinku kasowano aż tyle. On w ogóle powinien być bezpłatny! Pobieranie opłat przez autostradowych inkasentów rozpoczęło się dokładnie o północy, z wtorku na środę. Wczoraj od samego rana na wszystkich węzłach A1 sprawdzaliśmy, czy zapowiedzi kierowców o rezygnacji z przejazdu tą trasą staną się faktem. W pierwszym dniu poboru opłat ruch na autostradzie był rzeczywiście zdecydowanie mniejszy. Większość kierowców postanowiła pojechać, jak kiedyś, drogami lokalnymi. Z obserwacji poczynionych pierwszego dnia przez pracowników zarządcy A1 wynika, że teraz aż 60 proc. użytkowników to głównie ciężarówki i tiry. Powód? Z opłat zwolnione są pojazdy, które posiadają winiety, a ciężarówki w większości je mają. Wielu kierowców wypytywało też, na jaki okres musi być ważna winieta, by wjechać na A1. Jak tłumaczy GTC, jeżeli winieta jest ważna w chwili przejazdu, samochód może wjechać. Pomorskie PiS złoży do ministra Cezarego Grabarczyka interpelację w sprawie zniesienia opłat do listopada, kiedy to gotowy będzie cały 90-kilometrowy odcinek, a od listopada o wprowadzenie opłat w wysokości 12 gr. - Minister ma możliwości prawne obniżenia opłat. Powinien także kierować się względami czysto pragmatycznymi. Przy stawce rzędu 3 zł, jaką proponujemy, zarobi trzy razy więcej niż przy stawce 7 zł - podsumował Kurski.
Komentuj →
20 lutego 2008 |
2
Film nagrany kamerą pojazdu egzaminacyjnego ośrodka ruchu drogowego w Białymstoku pozwolił ustalić kierowcę, który w poważny sposób złamał przepisy na przejściu dla pieszych – czytamy w dziale informacji krajowych Onet.pl. Nagranie trafiło do policji, kierowca odpowie przed sądem grodzkim. Na nagraniu z auta Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku (WORD) widać, jak w centrum miasta lewym pasem szybko przejeżdża volkswagen, gdy na prawym pasie pojazd egzaminacyjny stoi przed przejściem dla pieszych i przepuszcza kobietę, która weszła już na jezdnię. Kilkadziesiąt metrów dalej samochód WORD dojechał do volkswagena, a egzaminator głośno do mikrofonu odczytał numery rejestracyjne auta. Nagranie przekazano policji. Jak powiedział Tomasz Krupa z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku, w związku z wagą zdarzenia, wniosek przeciwko kierowcy trafi do sądu grodzkiego, a dowodami w sprawie będzie nagranie i zeznanie świadka - egzaminatora. Dodatkowo 27-letni kierowca, od 8 lat posiadający prawo jazdy, został ukarany 10 punktami karnymi. - Przestrogą dla wszystkich piratów drogowych powinno być to, że filmy takie trafiają do nas coraz częściej, a wykroczenie drogowe może zarejestrować nie tylko policyjny samochód z kamerą, ale także samochód nauki jazdy - dodał Krupa.
Komentuj →
20 lutego 2008 |
1
Przyjąć mandat czy próbować dochodzić swoich racji? A gdyby tak grzywnę zlekceważyć? Może nikt nie będzie szukał człowieka dla tych paru złotych... Zanim zaczniemy zadawać sobie takie pytania powinniśmy wiedzieć, co mówią o tym przepisy radzi dziennik “Polska”. Mandat karny to uproszczona forma grzywny. Może go nałożyć m.in. policjant i strażnik miejski, gdy wykroczenie nie jest zagrożone grzywną wyższą niż 500 zł. Mandatem może być ukarany sprawca schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia. Funkcjonariusz ma jednak prawo odwlec wystawienie mandatu, gdy konieczne jest zebranie dodatkowych informacji o zdarzeniu lub sprawcy. Ma na to 14 dni. Nieobecność na miejscu zdarzenia nie chroni przed mandatem. Wystarczy, że policjant lub strażnik stwierdzi wykroczenie naocznie lub za pomocą fotoradaru. Mandat (tzw. zaoczny) znajdziemy za wycieraczką samochodu, w drzwiach mieszkania lub skrzynce na listy. Nie może być jednak wątpliwości co do osoby sprawcy. Jeśli potrzebne są dodatkowe ustalenia, funkcjonariusz ma na wystawienie mandatu 30 dni od daty ujawnienia czynu. Po tym terminie o karze ma prawo decydować wyłącznie sąd. Niestety, za opieszałość policji (straży) płaci sprawca wykroczenia, bo oprócz grzywny sąd obciąży go kosztami postępowania. Jeśli właściciel auta sam nie był sprawcą wykroczenia, to ma obowiązek wskazać osobę, której w tym czasie powierzył samochód lub która mogła nim kierować. Po przyłapaniu na wykroczeniu wielu kierowców próbuje negocjować wysokość grzywny. Skrucha i dobre argumenty mogą sprawić, że funkcjonariusz odstąpi od nałożenia mandatu i tylko pouczy sprawcę. Lecz negocjacje mają sens tylko do momentu przyjęcia mandatu, a przy zaocznym - zapłacenia grzywny. Przyjęcie blankietu (bądź uiszczenie grzywny) oznacza przyznanie się do winy i uprawomocnienie się mandatu. To z kolei pozbawia prawa do odwołania. Prawomocny mandat może być uchylony tylko wtedy, gdy nałożono go za czyn niebędący wykroczeniem (np. mandat za parkowanie w strefie zakazu, gdzie jednak zakaz nie obowiązuje). Uchylenie mandatu następuje z urzędu lub na wniosek ukaranego, złożony do siedmiu dni od daty uprawomocnienia. Gdy odmówimy przyjęcia mandatu, policja czy straż miejska sporządza wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie. Sąd rozstrzyga sprawę na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, biorąc pod uwagę wyjaśnienia sprawcy. Możemy zostać uniewinnieni, ale i ukarani czasami większą grzywną. Bywa, że sąd uznaje za wystarczające dowody dołączone do wniosku o ukaranie i rozpoznaje sprawę w trybie nakazowym, bez udziału sprawcy. Delikwent zostaje obciążony grzyw-ną za wykroczenie i kosztami postępowania. Przysługuje mu odwołanie do sądu okręgowego, ale też bez gwarancji wygranej.
Komentuj →
19 lutego 2008 |
0
W dniach 18-19 lutego 22 policjantów ruchu drogowego wspólnie z celnikami i Strażą Graniczną przeprowadziło na drogach województwa łódzkiego kompleksową kontrolę samochodów. Celem akcji było zwalczanie przypadków przewozu wyrobów tytoniowych i spirytusowych bez polskich znaków akcyzy. Badano także, czy kierowcy nie stosują oleju opałowego do celów napędowych, a także sprawdzano trzeźwość kierowców, stan techniczny i legalność pojazdów. W czasie działań stróże prawa skontrolowali 528 pojazdów. Zatrzymali 2 amatorów jazdy “na podwójnym gazie”. Zabezpieczyli 350 paczek “trefnych” papierosów i 75 litrów “lewego” alkoholu. Ujawniono także 1 przypadek stosowania oleju opałowego do celów napędowych, 2 pojazdy nie posiadające obowiązkowej opłaty ubezpieczenia OC, 3 samochody wprowadzone na obszar naszego kraju poza obrotem celnym i 1 przypadek nieprawidłowości w transporcie – brak winiety. Nałożono 28 mandatów karnych, zatrzymano 6 dowodów rejestracyjnych i 2 prawa jazdy. Były to pierwsze w tym roku wspólne działania 3 służb mundurowych. Policjanci z wydziału ruchu drogowego KWP w Łodzi zapowiadają dalszą współpracę w tej dziedzinie.
Komentuj →
18 lutego 2008 |
2
W Warszawie osoby, które chcą zdać egzamin na prawo jazdy, muszą wykonywać manewry już tylko na toyotach yaris. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego wybrał w drodze przetargu właśnie tę markę. Nie posiada ich większość szkół nauki jazdy, tam dominują ople corsy i fiaty punto. Kursanci, obawiają się, że zdawanie egzaminu na innym modelu samochodu zakończy się dla nich porażką. Planują więc wykupienie dodatkowych jazd w szkołach, gdzie mają już toyoty. Takich szkół jest w mieście zaledwie kilka. Są to m.in. Imola, Qursant i Silver. Dlatego wiele osób rezygnuje ze zdawania w Warszawie i woli podejść do egzaminu w WORD w Ciechanowie i Ostrołęce. Szkoły, które proponują egzaminy poza Warszawą, przeżywają w tej chwili oblężenie. - Wiele szkół jazdy, które zakupiły już toyoty, próbuje na całym zamieszaniu zarobić, każąc sobie więcej płacić za jazdy nowymi samochodami. - Przez decyzję WORD-u musieliśmy zainwestować duże pieniądze w kupno nowych samochodów, mimo że nasze corsy i punto są w niezłym stanie - mówi instruktor z Qur-santa. - Musimy sobie odbić to na cenach. Dyrekcja WORD-u w zmianie samochodów nie widzi nic złego. Uważa, że całe zamieszanie wynika stąd, że właściciele szkół jazdy nie byli przygotowani na zamianę samochodów. - To nie nasza wina, że przetarg wygrała Toyota - mówi Andrzej Szklarski, dyrektor stołecznego ośrodka ruchu drogowego. - Po prostu przedstawili najkorzystniejszą ofertę. Nie mogliśmy jej odrzucić tylko dlatego, że w większości szkół są auta innych marek - dodaje. Podkreśla też, że zamiana aut nie wpłynęła niekorzystnie na wyniki egzaminów. - Jest wręcz odwrotnie. Widzimy, co prawda minimalną, ale poprawę. Więcej osób zdaje egzamin, jeżdżąc toyotami, niż to miało miejsc w przypadku opli. Sami kursanci przyznają, że łatwiej im wykonywać manewry japońskim autem niż corsą. Słyszałem, że instruktorzy straszą kursantów, żeby wykupywali jazdy na yarisach, by w ten sposób zarobić. Jednak to nie ma sensu. Przecież kierowca powinien umieć jeździć każdym autem - mówi Szklarski. Według kierownictwa WORD nie spadła również liczba osób, które chcą zdawać w Warszawie. Zarówno w ośrodku mieszczącym się przy ul. Powstańców Śląskich, jak i przy ul. Odlewniczej na egzamin praktyczny czeka się ok. 40 dni. Tylko w nowo otwartym ośrodku przy Hynka jazdę po mieście można zdawać już po dziesięciu dniach oczekiwania. Jednak, jak podkreślają pracownicy WORD, nie ma to nic wspólnego ze zmianą samochodów, ale z tym, że instruktorzy nie poznali jeszcze tras, na których egzaminatorzy z tego ośrodka sprawdzają umiejętności kursantów. Dlatego częściej proponują swoim uczniom zdawanie przy Odlewniczej i Powstańców Śląskich.
Komentuj →
18 lutego 2008 |
0
W Limerick, a niedługo również w Dublinie można odbyć stosowne szkolenie w języku polskim, w Polskiej Szkole Jazdy. Założył ją Jan Tuziński. Szkoła mieści się w budynku, niedaleko szpitala św. Jana w Limerick. Przed budynkiem zawsze zaparkowany jest samochód z dużymi literkami "L" i napisem w języku polskim. Wewnątrz białe schludne ściany, w małym przedpokoju biurko, komputer z dużym, panoramicznym monitorem. Przy nim siedzi mężczyzna w białej koszuli, ze słuchawkami wyposażonymi w mikrofon. - Rondo w Irlandii stanowi jeden z największych problemów. Dla nas, Europejczyków szczególny, bowiem ruch odbywa się na nim w przeciwnym kierunku niż na kontynencie. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara - mówi. - Musicie nauczyć się patrzeć nie w lewą, ale w prawą stronę. Właśnie trwają zajęcia. Kursanci oglądają fotografie na telebimach, uczą się przepisów i przygotowują do irlandzkiego egzaminu. Z prawem jazdy w Irlandii jest tak, że można je zrobić bardzo szybko. Egzamin z teorii kosztuje nieco ponad 35 euro. Można uczyć się samemu. Wystarczy przeczytać książkę. - Tyle, że po naszych kursach zdaje 95 proc. zainteresowanych - mówi Janek. - Nie zdają ci, którzy albo śpią, albo nie uważają - dodaje ze śmiechem. W Polskiej Szkole Jazdy w Limerick uczą nie tylko przepisów. Kto boi się testów, może potrenować ich rozwiązywanie. W pomieszczeniach znajduje się sala z kilkoma laptopami. Każdy może skorzystać z nich bezpłatnie i do woli. - Egzaminy zdawać można jedynie w Dublinie. Niebawem Janek chce tam właśnie otworzyć własną szkołę. Jego zdaniem jest spore zainteresowanie kursami, bo kierowcy są ciągle w Irlandii poszukiwani. To dobry zawód, można sporo zarobić. - Czy można spróbować jazdy? - pyta niemłoda już kobieta. - Oczywiście, kiedy pani zechce - odpowiada Janusz. - Trzeba się tylko umówić z naszym instruktorem. To właśnie on - wskazuje młodego mężczyznę, który właśnie wszedł do środka. - Proszę się umówić na jazdy bezpośrednio z nim. Szkoła co prawda mieści się w Limerick, ale co jakiś czas organizują wyjazdowe kursy w miejscowościach nawet sporo oddalonych od miasta. Często ludzie potrzebują szkolenia, ale mają kłopoty z dojazdem. Niektórzy pracują nawet w soboty. Mogą nie zdążyć, a tak, mają jakąś szansę. Zwłaszcza jeśli nie znają języka. Największy problem dla Polaków to ronda i znaki drogowe. - Na rondach Irlandczycy jeżdżą jak chcą, ale mają własne przepisy, których trzeba się nauczyć - wyjaśnia Janek. - I znaki drogowe. Trzeba je poznać i zdać. Bez tego ani rusz.
Komentuj →
18 lutego 2008 |
1
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Legnicy zaprasza swoich klientów do korzystania z internetowego systemu rezerwacji terminu wizyty w ośrodku. System ten umożliwia rezerwację terminu załatwienia spraw związanych z zapisem na egzaminy na prawo jazdy i kursy organizowane przez WORD. System jest dostępny pod linkiem http://83.19.28.59:81/ . Do prawidłowego funkcjonowania systemu niezbędne jest zainstalowanie wirtualnej maszyny Java, którą można pobrać ze strony producenta: http://www.java.com/pl. Po przybyciu do WORD osoba, która dokonała internetowej rezerwacji potwierdza swoją obecność wpisując na terminalu biletowym w holu ośrodka wcześniej podany numer PESEL i pobrać wydrukowany bilet z potwierdzeniem. W przeciwnym przypadku termin wizyty zostanie unieważniony. Korzystanie z internetowego systemu jest łatwe, WORD przygotował przejrzystą instrukcję korzystania z systemu. Ten nowatorski system kolejkowy umożliwia umówienie się na wizytę w ośrodku w dogodnym dla interesanta czasie. Zasadą skuteczności systemu jest taka organizacja pracy, by osoba, która zarezerwowała sobie miejsce, została przyjęta bez zbędnej zwłoki. Internetowe systemy rezerwacji kolejki działają w Urzędzie Miasta w Gdańsku oraz Częstochowie, Krakowie i innych miastach. A w inych WORD-ach?
Komentuj →