11 maja 2008 |
0

(246-20)
Egzaminatorzy z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w regionie łódzkim nie mają łatwego życia. Kandydatom na kierowców coraz częściej puszczają nerwy. Wielu zdających, po tym jak oblewają egzamin, miota przekleństwami pod adresem egzaminatorów. Coraz częściej w ruch idą też pięści. Policja i prokuratura bezradnie rozkładają ręce. Jeden z takich nieprzyjemnych incydentów przytrafił się egzaminatorowi Jackowi Łęgockiemu w łódzkim WORD. Młody mężczyzna poszturchiwał go, ubliżał i próbował sprowokować do bójki. Zbigniew Skowroński, dyrektor łódzkiego WORD, twierdzi, że podobnych wypadków ataków na egzaminatorów jest coraz więcej. Średnio raz w miesiącu. W ubiegłym roku podobnych sytuacji odnotowano 7, a od początku tego roku już czterokrotnie doszło do spięć między zdającymi a egzaminatorami. - W trosce o bezpieczeństwo swoich podwładnych podpisałem umowę z łódzką firmą ochroniarską. W wypadkach zagrożenia w ciągu kilku minut ma się pojawić grupa interwencyjna ochroniarzy - mówi Zbigniew Skowroński.
Komentuj →
9 maja 2008 |
0
Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, ponad 300 policjantów i samorządowców dyskutowało na zorganizowanej przez KWP oraz urzędy marszałkowski i wojewódzki konferencji o bezpieczeństwie na wielkopolskich drogach. Pościg i akcja antyterrorystów były pokazem - przerywnikiem po kilku godzinach wykładów i dyskusji. Do jakich wniosków doszli policyjni komendanci, szefowie sekcji ruchu drogowego oraz burmistrzowie, prezydenci i starości? - Musimy współpracować jeszcze ściślej niż dotychczas - mówi Stanisław Małecki, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. - Bo działając w pojedynkę, nie mamy szans wypełniać najważniejszych zadań, które przed nami stoją. A te się nie zmieniły. Chodzi o modernizację dróg i represyjne egzekwowanie przepisów drogowych. Uczestnicy konferencji mogli obejrzeć wystawę sprzętu związanego z bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Wśród pokazywanych przedmiotów były takie, które polscy policjanci doskonale już znają, i takie, o jakich póki co mogą tylko pomarzyć - choćby systemy kamerowe Redflex Traffic Systems. - Ten sprzęt wygląda trochę jak słup z fotoradarem - wyjaśnia Piotr Białobrzycki z firmy Safety Camera. - Takich słupów stoi w Stanach Zjednoczonych pięć tysięcy. Są połączone z czujnikami zamontowanymi na drodze. Dzięki temu każdy, kto przekroczy prędkość, przejedzie na czerwonym świetle albo jedzie zbyt ciężką ciężarówką, jest fotografowany. Zdjęcie nie trafia na policję, tylko do centrum mandatowego. A mandat mailem do kierowcy pirata. Kiedy polską policję lub samorządy będzie na coś takiego stać? - Nie ukrywam, że taki system kosztuje grube miliony - rozwiewa nadzieje Białobrzycki.
Komentuj →
6 maja 2008 |
0
W Piasecznie k/Warszawy doszło do niecodziennego wypadku. - Nowy manewr parkowania wprowadzono? - pytał z rozbawieniem jeden z przechodniów, widząc samochód z “L” stojący na dachu, na środku skrzyżowania. Oto relacja “Kuriera Południowego” - samochód z “L” na dachu jechał prosto środkowym pasem ulicą Wojska Polskiego zamierzając przeciąć skrzyżowanie. Przed toyotą, prawym pasem - dla skręcających w prawo jechało bmw. Kobieta prowadząca auto zdecydowała się jednak pojechać prosto, prawdopodobnie lekko zajeżdżając drogę “nauce jazdy”. Toyota uderzyła w drzwi bmw, a przerażona kursantka chcąc rozpaczliwie ominąć niespodziewaną przeszkodą musiała mocno skręcić koła. - Najpierw toyota przewróciła się na bok i myślałem, że na tym się skończy - mówi świadek wypadku. - Jednak autem porządnie bujnęło i przewrócił się na dach. Samochód zdążył jeszcze zawadzić o przejeżdżającego forda. Groźnie wyglądająca kraksa zakończyła się tylko na uszkodzonych autach i wojnie nerwów. - Nie uderzyłam w pana, to pan we mnie wjechał - broniła się kobieta prowadząca bmw. - A z którego pasa pani jechała prosto? - odpierał instruktor jazdy. - Musiał pan za szybko jechać - nie poddawała się kobieta. - Tak, z prędkością 200 km na godzinę wpadliśmy na to skrzyżowanie - ironizował mężczyzna. - To skrzyżowanie jest fatalnie rozwiązane, a organizacja ruchu zmienia się co miesiąc - skwitował jeden z kierowców. - Kiedyś skręcający, jadący ul. Wojska Polskiego prawym pasem, mogli skręcać w prawo albo jechać prosto. Później to zmienili, ale ludzie i tak często tak jadą z przyzwyczajenia. - Tym bardziej, że w słoneczny dzień na jezdni wciąż widać ślad po strzałce zezwalającej na jazdę prosto, którą niby starli - zauważył ktoś z przechodniów.
(246-23)
Redakcja poprosiła doświadczonego szefa ośrodka szkolenia o skomentowanie zajścia.
Komentarz. Uważam, że instruktor niewiele mógł zrobić i przeciwdziałać reakcji kursantki, która wykonała gwałtowny manewr, ten z kolei przyczynił się do wywrócenia pojazdu na bok! Podczas szkolenia, przy pierwszych próbach sił (dotyczy to pierwszych trzech jazd) wręcz proszę kursantów, aby nie wykonywali żadnych gwałtownych ruchów za kierownicą. Tłumaczę im, iż ja odpowiadam przez najbliższe godziny za bezpieczeństwo i nagłe sytuacje, które pojawiają się na drodze, jednocześnie uczulam też, aby i oni za wszelkie nagłe hamowanie czuli się odpowiedzialni osobiście. W większości przypadków jest to realne, niekiedy jednak - niemożliwe. Osoba, bardzo emocjonalnie podchodząca do praktyki nie radzi sobie i w najbardziej nieoczekiwanym momencie wykonuje bezsensowny ruch kierownicą (np. w celu ominięcia przeszkody w postaci "dziury" w jezdni), zajeżdżając tym samym drogę innemu kierującemu, jadącemu prawidłowo swoim pasem ruchu. Uważam, że kobieta, która doprowadziła do zdarzenia drogowego w postaci kolizji drogowej wykonała nieoczekiwany manewr, który kierowcy posiadającemu już większe doświadczenie nie sprawia większego problemu i skończyłby się na ostrzeżeniu, tym razem zakończył się w nieco mniej przyjemny sposób. Uważam, ze osoba szkolona wykonała prawidłowy manewr ominięcia pojazdu jednakże na brak doświadczenia wykonała go zbyt gwałtownie doprowadzając do wywrócenia się pojazdu na bok w konsekwencji na dach. Pyta Pani jak trudne i niebezpieczne wykonujemy zajęcie, odpowiadam bardzo trudne i odpowiedzialne, ale rekompensują ją sami kursanci jadąc własnym autkiem przejeżdżając tuż obok "eleczki” trąbiąc i machając. Z pozdrowieniami Marcin
Komentuj →
5 maja 2008 |
0
(246-6)
^ Linia warunkowego zatrzymania złożona z trójkątów bez odpowiedniego znaku pionowego ustąp pierwszeństwa wprowadza w błąd kierowców.
– Jechałem główną alejką pod Galerią Lubelską Carrefour w Lublinie, gdy z prawej wyjechało auto i doszło do zderzenia – relacjonuje Czytelnik “Kuriera Lubelskiego”. – Byłem pewien, że jestem na drodze z pierwszeństwem przejazdu. Tym bardziej, że na wylotach uliczek prowadzących z parkingów były wymalowane linie warunkowego zatrzymania się złożone z trójkątów. Z błędu wyprowadzili mnie dopiero policjanci wezwani na miejsce kolizji. Po co więc te linie, które tylko dezinformują? Policjanci potwierdzają, że do podobnych zdarzeń dochodzi bardzo często, a niewiedzę kierowców wykorzystują inni, “sprytniejsi” właściciele pojazdów. – To sposób na pokrycie kosztów naprawy auta – przyznaje kom. Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Lublinie. – Parkingi przy marketach traktowane są jako drogi wewnętrzne i zarządzane są przez właścicieli sklepów. Obowiązuje na nich zasada pierwszeństwa nadjeżdżającego z prawej strony, nawet jeśli na jezdni wymalowane są znaki poziome. One nic nie znaczą, jeśli nie ustawiono przy nich odpowiednich znaków pionowych, np. ustąp pierwszeństwa czy też stop. Jeśli więc dojdzie do zderzenia, to sprawcą jest kierowca, który nie ustąpił pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej. – Problemu by nie było, gdyby ustawiono znaki pionowe – dodaje Maciej Kulka, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców i Egzaminatorów Kulka. – Jednak najlepszym rozwiązaniem jest likwidacja linii warunkowego zatrzymania i umieszczenie na początku drogi wewnętrznej znaku A5 “skrzyżowanie dróg” i przypomnienie odpowiednią tabliczką, że są to skrzyżowania równorzędne. Wtedy też kierowcy musieliby na parkingach poruszać się bardziej rozważnie, ustępując nadjeżdżającym z prawej.
Komentuj →
12 maja 2008 |
0
Wieźli czekoladę i gaz kierowcy “pod gazem” - Trzy promile alkoholu miał kierowca ciężarówki, który przewoził osiem ton gazu propan-butan. Jechał zygzakiem, całą szerokością jezdni, spychając inne auta na pobocza. Mężczyzna w niedzielę wieczorem jechał krajową "19" z Siedlec do Białegostoku. Policję o piracie drogowym zawiadomili sami kierowcy. Kiedy mundurowi zatrzymali cysternę w pobliżu Bielska Podlaskiego, jej 43-letni szofer nie chciał wyjść z kabiny. Badanie alkomatem wykazało u kierowcy prawie 3 promile alkoholu. Dodatkowo w szoferce patrol drogówki znalazł otwartą puszkę piwa. Mężczyzna noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Śledczy zastanawiają się nad postawieniem kierowcy zarzutu spowodowania zagrożenia katastrofy drogowej - z uwagi na przewożony niebezpieczny ładunek. Również wczoraj nad ranem na krajowej "ósemce" niedaleko Zambrowa policjanci zatrzymali litewską ciężarówkę, przewożącą 5 ton czekolady. Jej szofer miał prawie 2 promile alkoholu i jechał do Rosji. Po interwencji mundurowych trafił do policyjnej izby zatrzymań. Obaj kierowcy stracili prawo jazdy.
Pijany kierowca dawał 10 tys. zł łapówki - 36-letniego, pijanego kierowcę złapali policjanci w podwrocławskiej Oleśnicy. Toyota avensis, która z nadmierną prędkością przejechał przez skrzyżowanie, zwróciła uwagę policjantów patrolujących miasto. Ruszyli za nią w pościg dając sygnały świetlne i dźwiękowe. Kierowca jednak nie reagował. Nawet po zatrzymaniu próbował jeszcze uciekać. Okazało się, że za kierownicą siedział 36-letni szczecinianin, od którego czuć było alkohol. We krwi miał 1,5 promila alkoholu. Gdyby na tym się zakończyło groziłoby mu do dwóch lat więzienia... ale kierowca próbował przekupić funkcjonariuszy 10. tys. zł, które w pliku wyciągnął z kieszeni kurtki. Postawiono mu zarzut kierowania pojazdem po pijanemu i usiłowania przekupienia funkcjonariuszy. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Kobieta w ciąży zginęła, dziecka nie uratowano - Tragiczny wypadek w Łącznicy w Lubuskiem. Kierująca samochodem kobieta w zaawansowanej ciąży zginęła w wypadku. Lekarzom nie udało się uratować jej dziecka. Renault clio, który prowadziła kobieta zderzył się z innym autem. Ciężarna nie przeżyła uderzenia. "Podczas reanimacji lekarze stwierdzili, że jej dziecko żyje i natychmiast zabrali kobietę do szpitala w Gorzowie" - relacjonuje Marek Waraksa z lubuskiej policji. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, dziecka nie udało się uratować. Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że kobieta czołowo zderzyła się z oplem kierowanym przez 24-letniego kierowcę. Mężczyzna był pijany, miał ponad 2 promile alkoholu we krwi, nie odniósł poważniejszych obrażeń. W związku z wypadkiem został zatrzymany. "Grozi mu zarzut doprowadzenia pod wpływem alkoholu do wypadku z dwoma ofiarami śmiertelnymi, za co kodeks karny przewiduje nawet do 12 lat więzienia" - powiedział Waraksa.
Pijany 17-latek potrącił pieszego na chodniku - Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 17-letniego kierowcę, który będąc nietrzeźwym potracił idącego chodnikiem mężczyznę i odjechał z miejsca wypadku. Policjanci zatrzymali go po 40 minutach. Wszystko rozegrało się z samego rana na jednej z włoszczowskich ulic. Z ustaleń stróżów prawa wynika, że niespełna 17-letni mieszkaniec okolic tego miasta potracił vw passatem idącego po chodniku 56-letniego mężczyznę. Wcześniej wjechał w znak drogowy informujący o przejściu dla pieszych, który całkowicie staranował. Sprawca nie udzielił pomocy pieszemu tylko oddalił się z miejsca wypadku. Mężczyzna z obrażeniami ortopedycznymi trafił do włoszczowskiego szpitala. Policjanci po niespełna 40 minutach zatrzymali kierowcę tego samochodu. Miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie. Z ustaleń policji wynika, że najprawdopodobniej 17-latek , zabrał kluczyki od samochodu ojca i bez jego zgody użytkował pojazd. Teraz przebywa on w policyjnej izbie dziecka. Policjanci materiały w tej sprawie prześlą do sądu rodzinnego i nieletnich z wnioskiem o zastosowanie wobec niego surowych środków wychowawczych, choć nie jest wykluczone że, będzie on odpowiadał jak dorosły. Wówczas grozi mu nawet do 4,5 lat pozbawienia wolności.
Pijany kierowca potrącił policjanta - Częstochowscy policjanci zatrzymali pijanego mężczyznę, który samochodem potrącił policjanta i uderzył w radiowóz. Stróż prawa z urazem nogi przebywa w szpitalu, natomiast nietrzeźwy kierowca w policyjnym areszcie. Około 21.00 w Częstochowie na pl. Niepodległości doszło do potrącenia pieszego. Natychmiast na miejsce pojechał patrol częstochowskiej drogówki. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce wypadku i rozpoczęli dokumentowanie zaistniałego zdarzenia. W tym celu jeden policjantów podszedł do bagażnika radiowozu i wyjmował niezbędny sprzęt. W tym momencie od tyłu podjechał opel vectra uderzając w policjanta i następnie w policyjnego passata. Tylko duża sprawność fizyczna uchroniła funkcjonariusza od poważniejszych obrażeń, gdyż odskoczył i nie został zmiażdżony między samochodami. W wyniku tego potrącenia policjant z urazem nogi trafił do szpitala, natomiast radiowóz wymaga naprawy uszkodzonego zderzaka oraz klapy bagażnika. Jak się okazało kierowca opla był pijany w wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu.
Komentuj →
10 maja 2008 |
0
Jak czytamy na stronach MIVA - Na Jasną Górę przybyła VII Ogólnopolska Pielgrzymka Kierowców. Jej uczestnicy modlili się za kierowców i wszystkich, którzy umożliwiają im bezpieczną jazdę. Wspominali także tych, którzy zginęli na polskich drogach. Na Jasną Górę MIVA Polska i Duszpasterstwo Kierowców zaprosiło kierowców zawodowych m.in. Leśników, Służbę Celną grupy mobilne i logistykę oraz tych, którzy wykorzystują swój pojazd jako podstawowy środek własnego transportu. “Szczególną naszą troską jest bezpieczeństwo na naszych drogach, prosimy wszystkich obecnych, aby jeździli roztropnie, bezpiecznie oraz byli życzliwi dla innych” – ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców i dyrektor MIVA Polska. Na Jasną Górę przybyli również przedstawiciele Komendy Głównej Policji, Komendy Stołecznej i Powiatowej z Częstochowy. Obecni był jak co roku Krzysztof Hołowczyc. O godz. 11.00 przed cudownym obrazem Pani Jasnogórskiej Mszy świętej przewodniczył biskup tarnowski Wiktor Skworc, kierujący pracami Komisji Episkopatu ds. Misji. Po Eucharystii dokonał uroczystego błogosławieństwa kierowców oraz poświęcił pojazdy na dziedzińcu i parkingach wokół Jasnej Góry. Na dziedzińcu poświęcone zostały pojazdy Straży Leśnej, nowe busy Służby Celnej - grup mobilnych z Katowic oraz rajdowy pojazd Wojtka Janickiego z firmy ROBI. Modlitwą otaczali kierowców obecni na pielgrzymce misjonarze, którzy otrzymali środki transportu dzięki pomocy polskich kierowców. W trakcie pielgrzymki za pomoc okazywaną polskim misjonarzom statuetkami "Niosący Chrystusa” zostali uhonorowani: biskup Wiktor Skworc, kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc, paulin z Jasnej Góry O. Sebastian Matecki, Jerzy Pomianowski z Instytutu Trasportu Samochodowego, Mariusz Stuszewski z “Akademii Jazdy” i dziennikarze Piotr Kot (TVP1), Bartosz Gawron (TV Trwam) i Artur Moczarski (TVN24). Ostatnim punktem programu VII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kierowców była modlitwa za tych, którzy zginęli na polskich drogach. “W wypadkach na polskich szosach i ulicach ponosimy dzień w dzień ogromne straty moralne i materialne, wielu bliźnich doznaje cierpień. Dane statystyczne są zatrważające: co roku ponad pięć tysięcy zabitych i dziesięciokrotnie więcej rannych – tyle mamy ofiar nieszczęśliwych zdarzeń na drogach” – przypominał ks. Midura przed II Niedzielą Modlitw za Kierowców (20 kwietnia). W intencji ofiar wypadków drogowych zebrani modlić się podczas Drogi Krzyżowej na jasnogórskich wałach.
(246-22)
Komentuj →
9 maja 2008 |
4
W poprzednim numerze PRAWA DROGOWEGO @ NEWS zamieściliśmy relację z wypadku drogowego świeżo upieczonego kierowcy poniżej Państwa komentarze do zdarzenia. Chętnie opublikujemy dalsze wypowiedzi, czekamy na nie.
3.5.2008. Rozpędzone volvo uderzyło w drzewo, odbiło się od niego i dachowało. Autem podróżowało pięć osób. 27-letnia pasażerka volvo doznała uszkodzenia kręgosłupa szyjnego z porażeniem kończyn. 20-letni mężczyzna najprawdopodobniej przecenił swoje świeżo nabyte umiejętności kierowania autem. Stracił panowanie nad rozpędzonym volvo i uderzył w drzewo. Do wypadku doszło w nocy w miejscowości Uchanie - informuje Zespół Prasowy KWP Lublin. Kierowca odebrał swoje prawo jazdy zaledwie kilka dni wcześniej. Teraz za spowodowanie wypadku grozi mu nawet do 8 lat więzienia.
Autor - Izabela Niekao: Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, iż "rozsądku na kursie nie uczą"! Od dwunastu lat ja i mąż prowadzimy szkołę nauki jazdy. Jesteśmy instruktorami z dużym doświadczeniem nie tylko praktycznym, ale również pedagogicznym i psychologicznym. Nasze zajęcia teoretyczne i praktyczne prowadzone są bardzo profesjonalnie. W swojej pracy wykorzystujemy nie tylko pomoce dydaktyczne, ale również to co najważniejsze, czyli nasze umiejętności. Tylko proszę mi wierzyć, że nie zawsze jest tak jak byśmy chcieli tzn. każdy z nas jest "inaczej złożony", każdy z nas ma inną osobowość a do tego dołożyć brawurę, snobizm, chęć zaimponowania przed kumplami dokumentem prawo jazdy, samochód, muza, dziewczyny itd...! My instruktorzy niestety, ale na to wpływu nie mamy! Podczas całego kursu nauki jazdy kursant widzi wiele zagrożeń w ruchu drogowym, czasem sam jest świadkiem, udziela pierwszej pomocy... Ogląda film "masz jedno życie", zdobywa ogromny wachlarz wiedzy - na tą chwilę owszem wyciąga wnioski... Ale w momencie uzyskania uprawnień, czasem w niedługim czasie (tak jak Państwo piszecie- miesiąc lub dwa), jest sam sprawcą tragicznego wypadku...! Można zadać pytanie - dlaczego tak się dzieje? Tutaj nasuwa mi się niestety ten tragiczny wypadek Pana Zientarskiego - przecież był doświadczonym kierowcą, "ba" prowadził program motoryzacyjny, często mówił o bezpieczeństwie na drodze, a jednak... czy zastanawialiście się Państwo nad tym co w ułamku sekundy działo się w jego myślach...? Co spowodowało tą straszną tragedię...? Czy doświadczony kierowca rajdowy Kulig zginął pod kołami pociągu bo był niedoświadczony...? Nie, on był mistrzem kierownicy, jego również zgubiła brawura i pewność siebie! Przecież ci młodzi kierowcy znali przepisy ruchu drogowego DOSKONALE! Gdyby ci ludzie jeździli z większą wyobraźnią, ( na którą my instruktorzy w tej danej chwili, w tych ułamkach sekund nie mamy wpływu), dzisiaj dalej ciszyliby się życiem, podziwiali piękne krajobrazy... Można w życiu tyle zwiedzić, tyle zrobić ale cóż kiedy brawura, brak wyobraźni - zabija wszystko...
Pisząc tak ogólnikowo "rozsądku na kursie nie uczą" tego nie da się nauczyć, to trzeba mieć w głowie! Proszę Państwa ja codziennie pokonuję z kursantami trasę z Żar do Zielonej Góry i z powrotem tj. około 100 km samej trasy poza ruchem miejskim, niestety to co dzieje się na naszych drogach to "koszmar"! Jazda kierowców jest tak ofensywna, że czasami chciałabym dogonić kierowcę, wyciągnąć z samochodu i wbić trochę do głowy...ale to nie ma sensu ponieważ każdy kierowca uważa się za najlepszego! Niestety, ale w polskim prawie są zbyt małe kary za wykroczenia spowodowane w ruchu drogowym, zbyt małe konsekwencje ponoszą kierowcy za jazdę "na podwójnym gazie"- to jest tylko kropla w morzu moich spostrzeżeń, z którymi mogłam się z Państwem podzielić. Tak na koniec - zawsze z mężem powtarzamy "Nie ma mistrzów kierownicy, mistrzem jest ten kto żyje i jeździ bezpiecznie..." Z szacunkiem Izabela Niekało
Autor - DARIO: BARDZO DOBRY WYKŁAD BRAWO.
Autor - Instruktor: Pięknie to Pani ujęła. Niestety, w półmóżdżkach możnowładców oczywiście odpowiedzialność za całe zło spada właśnie na nas. To nic, że drogi są złe, że kary dla piratów i pijaków, jako potencjalnych zabójców są za niskie, że wreszcie cały system egzaminowania jest chory. Tego, zdają się nie widzieć.
Autor - Izabela Niekao: Myślę, że czas wyciągnąć wnioski! Tyle tylko, że powinni wyciągnąć je ci, którzy tworzą przepisy ruchu drogowego, "wymyślają ustawy i rozporządzenia, ni jak mające się ku polepszeniu BRD! Cały system szkolenia to tylko artykuły, paragrafy, litery spisane na kilkunastu kartkach papieru - które niestety, ale nie mają wpływu na polepszenie szkolenia kandydatów na kierowców i wyeliminowanie tragicznych wypadków na drogach! Zadam tylko jedno pytanie - CZY SALA WYKŁADOWA O ODPOWIEDNICH WYMIARACH, PRZEWIETRZONA itd. - MA WPŁYW NA BRD...! Zostawiam to pytanie do własnych przemyśleń odpowiednim osobom...! Instruktorka Izabela Niekało
Autor- Adam T.: Pani Izabelo, ma Pani rację.
Autor: ka-ir: I co z tego, że Pani ma rację!? Decydują ci, którzy mają władzę. My instruktorzy wykonujemy najtrudniejszą pracę i jesteśmy oceniani najczęściej przez ludzi powołujących się tylko na paragrafy, wymyślone za biurkiem przez osoby nie mające pojęcia o szkoleniu praktycznym. Zawsze jak coś się złego dzieje winni są instruktorzy. A przecież ostatecznym elementem, decydującym o uzyskaniu prawa jazdy jest egzaminator!!! Selekcja jest dość duża, lecz nie zawsze zdają ci, którzy potrafią jeździć, lecz ci, którym udało się dostosować do wymagań konkretnego egzaminatora. My nie mamy żadnego wpływu na ostateczny wynik egzaminu, ale winni jesteśmy temu, że ktoś jest nieodpowiedzialny i otrzymał prawo jazdy!
Komentuj →
9 maja 2008 |
0
Policjant ze wstrząśnieniem mózgu trafił do szpitala, po tym jak patrol ruchu drogowego został zaatakowany przez grupę mężczyzn. Drugi z policjantów z lekkimi otarciami naskórka i potłuczeniami został wypisany do domu. 9 mężczyzn już trafiło do policyjnego aresztu. Zatrzymani rzucili się na policjantów ruchu drogowego podczas kontroli przeprowadzanej w Smęgorzewie. Mężczyźni odpowiedzą za czynną napaść na funkcjonariuszy publicznych. Wczoraj około 15.00 policjanci z Dąbrowy Tarnowskiej zatrzymali do rutynowej kontroli w miejscowości Smęgorzów kierowcę samochodu. Sprawdzaniu dokumentów i stanu technicznego pojazdu przyglądała się grupa mężczyzn znajdująca się na pobliskiej posesji. W pewnym momencie mężczyźni stwierdzili, że muszą pomóc kontrolowanemu kierowcy i ruszyli na policjantów. Napastnicy zaczęli okładać pięściami i kopać funkcjonariuszy. Pomiędzy dziewiątką napastników i dwójką policjantów wywiązała się prawdziwa walka. Na szczęście, w porę przybyły posiłki i wszystkich napastników zatrzymano. Najstarszy z zatrzymanych ma pięćdziesiąt lat, najmłodszy 16. Ich zachowanie było zupełnie irracjonalne, gdyż do kontrolowanego kierowcy nie było większych uwag, a on sam był zdziwiony taką “ pomocą”. Dzisiaj zostaną im przedstawione zarzuty czynnej napaści na policjantów za co grozi kara do 10 lat więzienia.
Komentuj →
9 maja 2008 |
0
Finał wojewódzki (woj. podkarpackie) Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego miał miejsce w Nozdrzcu.



(246-15-18)
Komentuj →
8 maja 2008 |
1
Czesław Dawid, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach, ujawnił wczoraj oferty w przetargu na zakup 15 nowych aut egzaminacyjnych. Dziewięciu dilerów zaproponowało pięć modeli aut: toyotę yaris, nissana micrę, opla corsę, fiata punto i peugeota 207. Najtańszą ofertę przedstawiła firma Toyota AMX ze Rzgowa koło Łodzi. Pięciodrzwiową toyotę yaris z dwoma poduszkami, klimatyzacją i ABS chce sprzedać za... ok. 20 tys. zł. Konkurenci nie kryją oburzenia. - Jeśli oferta Toyoty zostanie przyjęta, zaskarżymy przetarg. Według cennika taki model kosztuje ok. 47 tys. zł. To nieprawdopodobne, żeby diler do tego nie dopłacał. Do identycznej sytuacji doszło rok temu, gdy WORD kupował 12 samochodów. Firma AMX zaoferowała wówczas toyoty yaris nieco drożej niż obecnie - za ok. 21 tys. zł - a i tak nie wygrała przetargu. Po skardze Nissana Urząd Zamówień Publicznych nakazał WORD-owi zakup właśnie micr. Najtańszą ofertę Toyoty spod Łodzi odrzucił jako rażąco odbiegającą od rynkowej, ustaloną poniżej kosztów. Ośrodek poniósł też koszty postępowania, ok. 8 tys. zł. Co skłoniło dilera Toyoty ze Rzgowa do przedstawienia w tym roku jeszcze niższej ceny? - Jest ona wynikiem naszych kalkulacji, w grę wchodzi jeszcze marketing. Nie chcę teraz tego komentować, bo jesteśmy przekonani, że wpłyną odwołania. Zobaczymy, jakie będą zarzuty, i wtedy się do nich ustosunkujemy - mówi Mariusz Gawlik z AMX. Podstawowym marketingowym zyskiem ze sprzedaży aut dla WORD-u jest to, że potem samochody tej samej marki kupują szkoły jazdy i muszą je serwisować. - Co się dzieje, kiedy w jednym przetargu dwóch dilerów Toyoty oferuje ten sam model samochodu, jeden w cenie 20 tys. zł, a drugi za 32 tys. zł? – zapytała redakcja “Gazety Wyborczej”. - To jest sytuacja, która może budzić podejrzenia zmowy - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK-u. Sytuacją jest zaniepokojony Czesław Dawid. Przepisy zmieniły się, nie ma już arbitrażu, który po ewentualnej skardze Nissana może nie dopuścić do kupna tańszych toyot. Teraz to dyrektor WORD-u musi wysłać do firmy oferującej podejrzanie niską cenę pismo z żądaniem wyjaśnień i zapytać, w jaki sposób została ona skalkulowana. Gdy wyjaśnienia będą niezadowalające, może odrzucić ofertę i wybrać kolejną, a więc micrę. - Jestem na to przygotowany, mam ludzi do oceny takiej dokumentacji. Ale nie ja powinienem to robić. Moim zadaniem powinno być kupno najtańszych aut, nawet za 1 zł plus VAT. A jeśli ktoś uzna, że cena jest za niska, to niech odpowiedni urząd weźmie się za firmę, która ją oferuje - komentuje dyrektor Dawid. Na rozstrzygnięcie przetargu z niecierpliwością czekają właściciele szkół jazdy. Od tego jaka marka wygra, zależą koszty, jakie poniosą przy wymianie aut. A koszty te, siłą rzeczy, przeniosą się na na ceny kursów.
Komentuj →
8 maja 2008 |
0
MPK Łódź zyskało defibrylator. Dzięki urządzeniu uratowano już jednego pasażera. Pomocy nieprzytomnemu udzielił Józef Bereda z nadzoru ruchu MPK. To w jego samochodzie jeździ defibrylator. - Kierowca autobusu wzywał pomocy przez radio. Byłem bardzo blisko zdarzenia i dojechałem jeszcze przed karetką. Nieprzytomnego mężczyznę próbował ratować młody chłopak. Z pomocą defibrylatora staraliśmy się wznowić akcję serca. Po 10 minutach reanimację przejęli ratownicy z pogotowia - opowiada pan Józef. W Polsce takie sytuacje to wyjątek. - Poza łódzkim MPK defibrylator ma tylko przewoźnik w Warszawie - mówi Bogumił Makowski, rzecznik MPK Łódź. - Właśnie przekonaliśmy się o tym, jak potrzebne to urządzenie. Do tej pory miejski przewoźnik przeszkolił z udzielania pierwszej pomocy 300 osób. Urządzenie wspomagające przywracanie akcji serca podarowało PZU. - Kosztuje około ośmiu tys. zł. Planujemy już zakup kolejnego egzemplarza - zapowiada Piotr Glen z PZU Życie. - Chcemy też zorganizować następne szkolenia dla pracowników MPK. Finansujemy z naszego funduszu prewencyjnego ratowania zdrowia i życia. Co ciekawe defibrylator jest tak skonstruowany, by umiały się nim posługiwać nawet niedoświadczone osoby. - Zaraz po włączeniu słychać komendy głosowe. Dzięki nim krok po kroku wiadomo, co robić. To bardzo pomaga opanować nerwy - mówi Bereda. - Tym bardziej, że podczas akcji ratunkowej nie ma za dużo czasu na myślenie. A urządzenie dyktuje np. rytm masażu serca. Samemu bardzo trudno byłoby pilnować właściwej częstotliwości. Najwięcej zależy jednak nie tyle od sprzętu, ile od tego, czy ktoś odważy się udzielić pomocy. Na co dzień widzę, że najlepiej radzą sobie z tym młodzi ludzie. Tymczasem kurs pierwszej pomocy powinien mieć za sobą każdy z nas - dodaje Bereda. O tym, że nawet w dużym mieście nie zawsze można liczyć na szybką pomoc, tragicznie przekonała się Marta Piekarz z Gorzowa Wielkopolskiego. Gdy w pierwszą niedzielę marca zasłabła biegnąc do tramwaju nie było nikogo, kto by jej pomógł. Zanim przyjechało pogotowie minęło kilka minut. To dość długo, by z powodu niedotlenienia doszło do uszkodzeń mózgu. Marta przeżyła, ale nie jest na razie w stanie ani mówić ani poruszać się samodzielnie.
Komentuj →
8 maja 2008 |
0
W Chinach części kierowców przekraczających dozwoloną szybkość uchodzi to na sucho, ponieważ używają specjalnych tablic rejestracyjnych, zmieniających numery - informują w ostatnich dniach chińskie media. "Ponad 50 procent samochodów filmowanych przez kamery przy przekraczaniu dozwolonej szybkości czy przy innych wykroczeniach, albo zakrywa tablice rejestracyjne, albo używa fałszywych" - powiedział jednej z gazet milicjant z drogówki w mieście Yangjiang w prowincji Guangdong. "Nasze szanse złapania ich równe są zeru" - dodał funkcjonariusz. Urządzenie ze zdalną kontrolą tablic, pozwalające na zmianę numerów rejestracyjnych w ciągu niecałych trzech sekund, kosztuje ponad 1600 juanów (230 dolarów).
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
(246-9)
Uczniowie klas I-III jednej z białostockich szkół podstawowych otrzymali od policjantów książeczki "Bezpieczna zima i lato". Jest w nich wiele informacji, jak bezpiecznie poruszać się po drodze, jak uniknąć ataku groźnego psa, gdzie się bawić i kąpać. Podlaskie kuratorium oświaty planuje dostarczyć poradniki do każdej podstawówki w województwie. Autorem książeczki jest nauczycielka – Grażyna Serafin, która w pedagogiczny sposób przedstawiła porady i pomysły na bezpieczne spędzenie wolnego czasu. Policjanci z wydziału prewencji komendy wojewódzkiej w Białymstoku są pomysłodawcami tego pierwszego w województwie przewodnika bezpiecznego spędzania czasu. Funkcjonariusze zadbali, żeby w blisko 40-stronnicowej publikacji, nie zabrakło najważniejszych elementów rozsądnej zabawy i zachowań. Dzięki graficznemu przedstawieniu informacji młodzii czytelnicy dowiedzą się jak bezpiecznie poruszać się po drodze, gdzie wolno się kąpać, z kim nie należy kontaktować się przez Internet. Każda strona książeczki poświęcona jest innym rodzajom zagrożeń. Rozwiązując krzyżówki, łamigłówki czy proste, matematyczne zadania uczniowie szkół nauczą się wielu przydatnych i ważnych zasad bezpieczeństwa. Bohaterami gier, łamigłówek i opowiadań są Ola i Kuba, którzy demonstrują jak się bawić, aby nie stwarzać niebezpiecznych sytuacji. Dzieciom, które otrzymały już książeczki i rozwiązywały krzyżówki, dopasowywały wyrazy, malowały obrazki bardzo podobała się jej rysunkowa forma. Podlaskie kuratorium oświaty planuje dostarczyć książeczki do każdej podstawówki w województwie. Bezpieczeństwo najmłodszych jest niezmiernie ważne, a wiedza jak się zachować w różnych sytuacjach może uratować niejedno życie. Tylko w ubiegłym roku w 118 wypadkach drogowych zginęło 9 dzieci, a 154 zostało rannych. Na niestrzeżonych kąpieliskach i podczas nieostrożnej zabawy w wodzie życie straciło 5 dzieci.

Komentuj →
7 maja 2008 |
0
Wystarczą 24 punkty karne za wykroczenia drogowe, by stracić prawo jazdy i otrzymać skierowanie na ponowny egzamin. Młodym kierowcom grozi to już po 20 punktach! – czytamy w “Dzienniku”. Policjant nie odbierze nam jednak dokumentu prawa jazdy podczas kontroli. - Każda kara za wykroczenie uprawomocnia się przez 7 dni - wyjaśnia komisarz Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji. - Może bowiem tak się zdarzyć, że kilka dni po przyjęciu mandatu karnego stwierdzimy, że nie zgadzamy się z decyzją policjanta i wtedy przysługuje nam możliwość odwołania się. I chociaż nie jest to nigdzie napisane wprost, oznacza, że jeszcze przez ten okres możemy kierować pojazdami mimo przekroczenia limitu punktów. Gdy jednak punkty się uprawomocnią, a my dalej będziemy prowadzić auto i wpadniemy w rce policji, stracimy dokument, a sprawa trafi do sądu (fakultatywnie zamiast wniosku do sądu policja może nałożyć mandat w wysokości 500 zł, lecz czyni to rzadko). Po przekroczeniu 24 punktów karnych policja wnioskuje do Wydziału Komunikacji danej miejscowości o skierowanie kierowcy na powtórny egzamin prawa jazdy (standardowy, taki sam jak dla przyszłych kierowców, a egzaminator nie powinien wiedzieć, że sprawdza umiejętności kierowcy z przekroczonym limitem). Jeżeli mamy więcej niż jedną kategorię, aby nie stracić poszczególnych uprawnień, musimy zdawać wszystkie. Istnieje jednak możliwość zdania tylko wybranych i utrzymania tych uprawnień, które są nam potrzebne. W zeszłym roku policja skierowała rekordową liczbę tego typu wniosków - aż 8333, rok wcześniej 7220, w 2004 r. 5792, zaś w 2003 tylko 3492. Stało się tak głównie z powodu zwiększenia liczby fotoradarów. Nadmierną prędkość wymienia się także jako główne źródło punktów karnych (1-10). Wydziały Komunikacji dają kierowcy z przekroczoną liczbą punktów tylko jedno podejście do egzaminu (lub po jednym, jeżeli mieliśmy kilka kategorii) i 30 dni na jego (ich) zdanie: - Ostatnio z uwagi na obłożenie egzaminami ośrodków ruchu drogowego wydłużamy ten termin o kilka dni - wyjaśnia Jadwiga Foltyn, kierowniczka oddziału praw jazdy Urzędu Miasta Poznań. Jeżeli osoba z kompletem punktów nie zda lub nie przystąpi w wymaganym czasie do egzaminu, urząd wydaje decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami. Po ich utracie trzeba od nowa zdawać na prawo jazdy (kursu nie musimy powtarzać), wymaga to jednak czasu i kosztuje (opłata ze egzamin na kategorię B to obecnie 134 zł). Raz na pół roku można uczestniczyć w szkoleniu redukującym punkty karne. Można zredukować 6 punktów, a przy mniejszej liczbie na koncie pozbyć się ich w całości. Warunek: przystępując do szkolenia, nie możemy mieć przekroczonego limitu. Stan punktowego konta można sprawdzić (tylko osobiście) w powiatowych jednostkach policji (jest to nieodpłatne), zaś potrzebne do kursu zaświadczenie otrzymamy w wydziale ruchu drogowego komendy wojewódzkiej na podstawie pisemnej prośby (opłata 17 zł na konto właściwego urzędu miasta). - Szkolenia pozwalające zredukować 6 punktów prowadzone są przez te same ośrodki, które egzaminują przyszłych kierowców - mówi Janusz Jokiel z działu szkoleń Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie. - W naszym ośrodku kurs kosztuje 250 zł i ostatnio odbywa się co dwa tygodnie. W zajęciach uczestniczy od 30 do 45 osób. Jeszcze większym zainteresowanie zajęcia cieszą się w stolicy. Nie ma regionalizacji, więc w kursie w Warszawie mogą uczestniczyć kierowcy z innych części Polski. Składa się on z dwóch części. Pierwsza to trzy 45-minutowe lekcje prowadzone przez psychologa. Druga, o tej samej długości, to wykład policjanta. - Zazwyczaj na każdych zajęciach spotykam się z osobami, które początkowo ignorują to, co mam do przekazania - mówi Wojciech Piaseczny, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Stołecznej Policji. Później, gdy usłyszą np. o młodym chłopaku, który potrącił 7 osób, z których 3 zginęły, i o ich rodzinach, często zmieniają zdanie o łamaniu przepisów. Osobne przepisy stosowane są w przypadku niedoświadczonych kierowców, którzy mają prawo jazdy krócej niż rok. Aby je stracić, wystarczy przekroczyć liczbę 20 punktów karnych. Młodzi kierowcy nie są też kierowani na powtórny egzamin, tylko od razu tracą uprawnienia do kierowania pojazdami (w zeszłym roku było to 400 osób, w 2003 r. 148) i nie mogą także uczestniczyć w kursach redukujących punkty karne.
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
W całym kraju policjanci ruchu drogowego przechodzą eliminacje do ogólnopolskiego konkursu Policjanta Ruchu Drogowego (finał odbędzie się w CSP Legionowo). Dziś takie eliminacje zostały przeprowadzone w Kielcach i Radomiu. Wszyscy uczestnicy swoje zmagania rozpoczęli od sprawdzianu pisemnego obejmującego zagadnienia z prawa o ruchu drogowym, prawa karnego i wykroczeń, taktyki pracy policjanta i innych przepisów służbowych. Atrakcją i niespodzianką dla kierowców był sprawdzian praktycznych umiejętności kierowania przez policjantów ruchem drogowym na skrzyżowaniu z wyłączoną sygnalizacją świetlną. Nie obyło się bez sprawdzenia umiejętności z zakresu udzielania pomocy przedmedycznej. Zwycięzcy konkursu będą reprezentowali poszczególne województwa w zawodach ogólnopolskich, które odbędą się od 11 do 14 czerwca br. w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.
(246-13-14)
^ W wojewódzkim etapie konkursu na Policjanta Ruchu Drogowego 2008 zwyciężył Krzysztof Kościołek z komendy powiatowej we Włoszczowie. Kościołek okazał się najlepszy w kierowaniu ruchem na skrzyżowaniu z wyłączoną sygnalizacją świetlną i zdobył największą liczbę punktów we wszystkich konkurencjach. Będzie reprezentował nasze województwo w ogólnopolskim finale w Legionowie. Drugie miejsce zajął Krzysztof Sobczyk z komendy miejskiej w Kielcach, a trzecie Andrzej Woźnicki z komendy w Ostrowcu.
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
Łódzka “Gazeta Wyborcza” apeluje: Wandale niszczą sygnalizację świetlną. Kradną elementy elektroniczne, które kierują światłami na ruchliwych skrzyżowaniach. - To jest bardzo niebezpieczne dla kierowców - mówią łódzcy urzędnicy. Problem zaczął się pod koniec ubiegłego roku. W ciągu tylko kilku miesięcy doszło do 10 kradzieży. Trzykrotnie zniszczono sygnalizację na ul. Śląskiej i ul. Rokicińskiej. Rabunku dokonano również na skrzyżowaniach: Piotrkowska - Radwańska, Sienkiewicza - Wigury i Grota Roweckiego - Rydza Śmigłego. Do ostatniej grabieży doszło w poniedziałek na skrzyżowaniu Piłsudskiego - Sienkiewicza. Kradzione elementy do głównie sterowniki i panele sterowania. Urzędnicy nie chcą podać ich cen, by nie zachęcać do kolejnych grabieży. Zapewniają jednak, że dla złodzieja są bezwartościowe. - Każdy taki element jest tworzony na zamówienie pod konkretne skrzyżowanie. Nie można więc go wykorzystać w innych miejscach - mówi Alina Giedryś, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu. Sprzedaż sterownika jest ponoć niemożliwa. Używane są one jedynie do sygnalizacji świetlnej. Każdy zarząd dróg kupując taki element sprawdza jego atest i numer seryjny. - Nie wiemy do czego mogą być one potrzebne złodziejom. Rozebranie ich na części również jest nieopłacalne. Przypuszczamy, że są to akty wandalizmu - mówi Krzysztof Jóźwiak, kierownik wydziału inżynierii. Dodaje jednak: - W niektórych przypadkach były one zniszczone, ale zdarza się, że są wyciągnięte profesjonalnie. Sterowniki i panele sterujące odpowiadają za odpowiednie działanie sygnalizacji. Ich wyciągniecie grozi całkowitym zgaśnięciem świateł, albo ich nieprawidłowym działaniem. - Stwarza to bardzo duże niebezpieczeństwo dla kierujących - mówi Alina Giedryś. Urzędnicy zgłosili sprawę policji. O pomoc proszą również mieszkańców. - Pojemniki, w których znajdują się sterowniki, przypominają skrzynki teletechniczne. Znajdują się przeważnie w centrum miasta przy budynkach. Jeśli ktoś zobaczy podejrzane osoby bez kamizelek z logo firmy ZDI próbujące je otworzyć, prosimy o kontakt ze służbami miejskimi - apeluje Giedryś.
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
Skąd i dokąd pan(i) jedzie? Większość kierowców zatrzymuje się i odpowiada, ale nie wszyscy. - Im tańsze auto, tym bardziej życzliwy człowiek w środku - komentują ankieterzy - o czym donosi “Gazeta Wyborcza Płock”. Dzięki badaniom natężenia ruchu ma być opracowane studium transportowe miasta. Będą w nim określone wszystkie problemy komunikacyjne Płocka i możliwe sposoby ich rozwiązania. W studium znajdą się także dokładne symulacje sytuacji w mieście w najbliższych 25-30 latach. Ankieterzy przepytują kierowców na trasach wylotowych w porze największego ruchu, gdy jadą do pracy lub szkoły i gdy wracają - tłumaczy Maciej Hanelik z poznańskiego Biura Inżynierii Transportu, które wygrało przetarg na opracowanie dokumentu. Ankieterom towarzyszy policyjny patrol, bo tylko on ma prawo zatrzymać samochody. Rozmowa z każdym kierowcą trwa od 30 sekund do minuty. - Najchętniej odpowiadają kierowcy tirów - relacjonuje Małgorzata Daleszyńska, studentka z Poznania.
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
Inspektorzy z Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego otrzymali zaproszenie od dzieci z przedszkola niepublicznego na warszawskich Bielanach. Dzieci uczestniczyły w zajęciach z cyklu "Bezpieczeństwo ruchu drogowego", prowadzonych przez inspektorów ITD. Przedszkolaki miały okazję zapoznać się ze specyfiką pracy inspektorów oraz sprzętem, którym się posługują. Ponadto sporządziły albumy pamiątkowe dla inspektorów. Wszystkie przedszkolaki dostały w nagrodę opaski odblaskowe i gry planszowe.
(246-21)
Komentuj →
7 maja 2008 |
0
W Warszawie na terenie dzielnicy Ochota odbyły się Eliminacje Rejonowe XXXI Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Zawody zostały zorganizowane na terenie jedynego miasteczka ruchu drogowego w Warszawie znajdującego się przy ul. Majewskiego. Głównym organizatorem eliminacji był Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Warszawie. Do Turnieju zgłosiło się 11 drużyn ze szkół podstawowych i 10 z gimnazjów – łącznie wystartowało 63 zawodników. Drużyny reprezentowały powiaty znajdujące się w rejonie warszawskim. W kategorii szkół podstawowych najlepsza okazała się drużyna ze szkoły w Ładach (pow. Pruszków), drugie miejsce zajęła drużyna ze szkoły w Puszczy Mariańskiej (pow. Żyrardów), a trzecie – drużyna ze szkoły w Teresinie (pow. Sochaczew). Wśród drużyn z gimnazjów zwyciężyła reprezentacja Gimnazjum nr 2 z Otwocka. Na drugim miejscu uplasowała się drużyna Gimnazjum nr 4 z Legionowa, a na trzecim – Gimnazjum w Lesznowoli (pow. Piaseczno). W rywalizacji indywidualnej najlepszym zawodnikiem ze szkoły podstawowej okazał się Michał Woźniak (SP Łady), zaś spośród gimnazjalistów – Sebastian Wilczek (Gim. nr 2 Otwock).

(246-24) ^ Wszystkie drużyny, które zajęły miejsca od I do III otrzymały atrakcyjne nagrody
Komentuj →
6 maja 2008 |
0
Osiem lat więzienia - taki wyrok otrzymał 25-letni Seweryn W. z Łomży, który przed rokiem jadąc samochodem, potrącił dziecko. Prokuratura chciała dla niego 15 lat więzienia. Do tragedii doszło przed rokiem na jednym z łomżyńskich osiedli. Samochód prowadzony przez mężczyznę wyjechał z dużą prędkością zza zakrętu wprost na dwóch chłopców. Jeden zdążył odskoczyć, drugi nie. Po potrąceniu kierowca wozu zatrzymał się, a potem cofnął i jeszcze raz przejechał po dziewięciolatku. Potem uciekł z miejsca wypadku - tak ustaliła prokuratura. Dlatego Seweryna W. oskarżyła o zabójstwo. Oparła się przy tym na wynikach sekcji zwłok, które miały dowieść, że chłopak zmarł dopiero po drugim manewrze. Sąd uznał, że nie można mówić o zabójstwie, tylko o wypadku drogowym ze skutkiem śmiertelnym. Sędziów nie przekonały opinie sekcji zwłok. Nie dało się jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie podczas cofania ofiara doznała śmiertelnych obrażeń. Nie udało się też udowodnić, że kierowca liczył się z tym, że zabije dziecko. Potwierdził się tylko fakt, że Seweryn W. uciekał, bo był pijany.
Wyrok to osiem lat więzienia i dziesięć lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Orzeczenie nie jest prawomocne. Nie wiadomo jeszcze, czy odwołają się od niego prokuratura i oskarżony.
Komentuj →
6 maja 2008 |
0
Pomysł budowy dróg ekspresowych zamiast odcinków autostrad nie ma szans na realizację - uważa prezes Polskiego Kongresu Drogowego (PKD) Zbigniew Kotlarek. O planach budowy tras w standardach dróg ekspresowych zamiast odcinka autostrady A1 z Nowych Marz do Torunia i A2 z Nowego Tomyśla do Świecka poinformował poniedziałkowy "The Wall Street Journal Polska", powołując się na Radio RMF. Według Kotlarka, taka zamiana standardu drogi spowodowałaby co najmniej dwuletnie opóźnienie w budowie, ponieważ należałoby od nowa przeprowadzić procedury niezbędnych zezwoleń i uzgodnień. Rzecznik prasowy ministerstwa infrastruktury Mikołaj Karpiński powiedział PAP, że nadal realizowany jest rządowy program z 2007 roku, który przewiduje w tych miejscach budowę autostrad. Program ten nie został zmieniony - zapewnił. Dodał, że prowadzone są rozmowy z koncesjonariuszami na budowę tych odcinków w trybie koncesyjnym. W opinii rzeczniczki prasowej Autostrady Wielkopolskiej (koncesjonariusza A2) Zofii Kwiatkowskiej, rozmowy, jakie prowadzi koncesjonariusz ze stroną rządową, dotyczą budowy autostrady, a nie drogi ekspresowej. Dodała, że zmiana kwalifikacji tej drogi wymagałaby uzgodnień z Unią Europejską, ponieważ odcinek ten wchodzi w skład europejskiej sieci autostrad. Jej zdaniem pomysł budowy dróg ekspresowych w miejsce tych autostrad jest absurdalny choćby z tego powodu, że odcinek A2 z Nowego Tomyśla do Świecka ma łączyć polską sieć autostrad z siecią europejską. Informacji mediów o zamiarach zamiany standardu na odcinku autostrady A1 nie chciał komentować natomiast przedstawiciel Gdańsk Transport Company (koncesjonariusza A1). Autostrada A1 od Gdańska do południowej granicy państwa ma być oddana do użytku do 2011 roku. W tym samym roku autostrada A2 ma połączyć Warszawę z granicą zachodnią w Świecku.
Komentuj →
6 maja 2008 |
0
(246-11)
W dniach 5-6 maja br. Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk uczestniczył w nieformalnym spotkaniu Ministrów państw członkowskich Unii Europejskiej ds. transportu, które odbyło się w Brdo, w Słowenii. W spotkaniu uczestniczyli m.in., Jacques Barrot, Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny za transport, Paolo Costa, Przewodniczący Komitetu ds. Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego, Klaus Gretschmann, Dyrektor Generalny w Sekretariacie Generalnym Rady UE oraz Philippe Maystadt, Prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Zgodnie z przyjętym programem w trakcie spotkania, zorganizowanego przez Prezydencję słoweńską, omawiane były następujące zagadnienia:
• Wyzwania stojące przed sektorem transportu: spełnienie przyszłych potrzeb logistycznych biznesu oraz mobilności społeczeństwa;
• Dotychczasowy rozwój Pan-Europejskiej Sieci Transportowej oraz dostępne instrumenty finansowe wspierające jej szybszy rozwój;
• Sektor transportowy oraz cele EU 20/20/20: wpływ sektora transportowego na środowisko w szerszych ramach politycznych – obecne i planowane środki ograniczania wpływu sektora transportowego na środowisko.
Komentuj →
6 maja 2008 |
0
Narkotyk lub leki uspakajające zamiast piwa czy wódki? Około 150 tysięcy polskich kierowców przyznało się, że przynajmniej raz w roku prowadzili samochód odurzeni narkotykiem. Ilu jeździło po zażyciu leków obniżających sprawność – nie wiadomo. Z Iloną Buttler z Instytutu Transportu Drogowego rozmawia redakcja Portalu Drogowego Edroga:
Redakcja: Dobry samochód, świetna widoczność i znakomita droga nie zagwarantują bezpiecznej jazdy, jeżeli kierowca zapomni o trzeźwości umysłu i sprawności ciała. Przysłowiowy już “podwójny gaz” jest drugą po nadmiernej prędkości, przyczyną wypadków. Ale czy tylko alkohol “otępia” kierowców?
Ilona Buttler (ITS): – Mamy całą grupę czynników, które mogą obniżać sprawność. Pierwszy z nich, najpopularniejszy, to alkohol, z którym wojujemy prawie od zawsze. Mamy pewne sukcesy, ale daleko nam do tego, aby stwierdzić, że wygraliśmy tę walkę. W tej chwili są nowe zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym – to narkotyki. Trzeci problem, który jest praktycznie białą kartą, to działanie leków na sprawność kierowcy. Wiemy, że populacja się starzeje i wiele osób będzie musiało zażywać leki, aby dobrze funkcjonować, ale nie wiadomo, jaki wpływ leki będą miały na bezpieczeństwo. I jeszcze temat, o którym mówimy zwłaszcza przy okazji dużych wypadków autokarów lub ciężarówek – zmęczenie. To jest konglomerat czterech czynników, z którymi musimy sobie poradzić.
Redakcja: Kierowcy o “alkoholowym wydechu” tłumaczą się, że wypili jedno piwo. Policjanci twierdzą, że to wręcz standardowa odpowiedź na pytanie: “Czy piła pani, pan alkohol?”. Alkomat bardzo często i szybko weryfikuje podobne usprawiedliwienia...
Ilona Buttler (ITS): O wiele trudniej jest z narkotykami. Praktycznie w tej chwili nie wiemy jaka jest skala tego problemu. To co pojawia się w mediach jest tylko publicystyką. Jedynym badaniem, które było przeprowadzone w Polsce jest badanie opinii społecznej wykonane przez Instytut Neurologii. W nim między innymi jedno z pytań brzmiało: “Czy prowadziłeś samochód pod wpływem narkotyku w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy?”. Okazało się, że przyznało się do tego około 1 % osób. To wydaje się mało, ale jeżeli uświadomimy sobie, że mamy 15 milionów kierowców, to daje nam to liczbę 150 tysięcy osób, które przynajmniej raz w roku prowadziły pojazd pod wpływem narkotyków. – Ale to tylko część zagadnienia. Te osoby zażyły, one wiedzą, ale problem polega na tym, że nie wiemy jaki jest wpływ narkotyków na ich sprawność. Porównajmy to z działaniem alkoholu – w tym przypadku mamy jedną substancję, a w narkotykach mamy nawet tysiąc, o bardzo różnorodnym działaniu, różnie się wchłaniających i usuwających z organizmu. Pewne elementy niektórych narkotyków pozostają w organizmie do trzydziestu dni. Tak samo jest z lekami, przy czym skala tego zjawiska jest zdecydowanie większa...
Redakcja:Choćby dlatego, że w kraju nie brakuje lekomanów, a z pewnością świetnych lekarzy amatorów – sami się diagnozujemy i sami zażywamy dostępne nam leki.
Ilona Buttler (ITS:Można powiedzieć, że jesteśmy lekomanami, ale też to, że nie jedynymi w Europie. W programie DRUID, w którym uczestniczę reprezentując Polskę, tylko podczas pierwszego etapu prac sklasyfikowano ponad dziewięć tysięcy różnych medykamentów, które powinny być przeanalizowane pod kątem ich wpływu na bezpieczeństwo. – Portugalia ma ogromny problem z benzodiazypinami czyli składnikiem leków uspakajających. Prawie dwadzieścia procent populacji ma kontakt z tą substancją, więc może to być spory problem...
Redakcja: Jak duże jest to zjawisko – jak wiele osób zasiada za kierownicą po lekach?
Ilona Buttler (ITS): Skala jest jeszcze nierozpoznana. My w naszych badaniach pytamy, ile osób zażywa leki. I co się okazuje? Zdecydowanie więcej zażywa leki niż narkotyki, a nawet niż pije alkohol. Wiele osób zażywa lekarstwa bez jakichkolwiek konsultacji z lekarzem, w dawkach, które mogą być niebezpieczne. To temat do badań i analiz, które stoją przed zespołem DRIUD. Być może zespół wypracuje podstawy do wspólnej w tym zakresie polityki UE.
Redakcja: W niektórych sklepach na półce obok słodyczy są ustawione medykamenty. Wystarczy po nie sięgnąć, jak po cukierek. Może ograniczyć dostępność leków?
Ilona Buttler (ITS): Myślę, że nie będzie koncepcji ograniczenia dostępu do leków, choćby ze względu na działania przemysłu farmaceutycznego. Raczej koncepcja i propozycja zespołu DRUID będzie zmierzać w kierunku właściwego i czytelnego oznakowania leków, tak jak to jest we Francji. Czerwony samochodzik będzie oznaczał: niebezpieczeństwo, nie powinniśmy prowadzić samochodu. Pomarańczowy – należy skonsultować się z lekarzem; biały samochodzik to znak, że lek jest bezpieczny. Teraz tak naprawdę nie wiemy jak jest, nie czytamy dokładnie ulotek. Lekarze nie są przyzwyczajeni do tego, aby zwrócić uwagę na ten problem.
Komentuj →
5 maja 2008 |
0
19 kwietnia w siedzibie MORD przy ul. Nowohuckiej odbyło się uroczyste spotkanie jubileuszowe z okazji 10 lat istnienia Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie – o wydarzeniu tym podaliśmy krótki komunikat. Pracownikom ośrodka listy gratulacyjne wręczył Członek Zarządu Województwa Marek Sowa.
(246-1)
Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Krakowie jest wojewódzką osobą prawną. Organem założycielskim i nadzorującym jest Zarząd Województwa Małopolskiego. Ośrodek działa na podstawie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz uchwały Zarządu Województwa Małopolskiego z 1999 r Ośrodek zajmuje się organizowaniem państwowych egzaminów dla osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami kategorii A, A1, B, B + E, C, C + E, D, T, (pozwolenie na tramwaj), państwowych egzaminów sprawdzających kwalifikacje na kategorie A, A1, B, B + E, C, C + E, D, egzaminów, kursów dokształcających dla kierowców, ograniczające ilość punktów karnych i dla egzaminatorów. Prowadzi również pracownię psychologiczną i wykonuje badania psychologiczne dla kierowców. Ponadto krakowski MORD prowadzi szkolenia kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego (za punkty karne), kursy dokształcające dla kierowców wykonujących transport drogowy osób lub rzeczy (świadectwa kwalifikacji), kursy instruktorów nauki jazdy kat.A, B, C, D oraz działalność edukacyjno-popularyzatorską. MORD współpracuje z organizacjami i stowarzyszeniami zajmującymi się problematyką bezpieczeństwa ruchu drogowego Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Instytutem Transportu Samochodowego, Policją, Władzami Samorządowymi, Szkołami, oraz Polskim Związkiem Motorowym. W latach 1998 - 2007 Ośrodek przeprowadził 294 678 egzaminów teoretycznych, w tym 268 843 na prawo jazdy kategorii B oraz 777 204 egzaminy praktyczne, w tym 448 143 na prawo jazdy kat. B.
Komentuj →
5 maja 2008 |
0

(246-2/3)
1 marca 2008 r. Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Tarnowie obchodził 10-lecie powstania. Powołał go w 1998 roku ówczesny wojewoda tarnowski Aleksander Grad. Pierwszym dyrektorem placówki został Ryszard Półtorak. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego (to pierwotna nazwa obecnego MORD) rozpoczął działalność w pomieszczeniach wynajętych od Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Po trzech miesiącach instytucja przeniosła się do obiektu spółdzielni Tarnospin – przy ul. Okrężnej 4a. Dziś dysponuje własnym budynkiem, wzniesionym od podstaw, przy ul. Okrężnej 2F.Nowoczesną, doskonale wyposażoną siedzibę, uroczyście otwarto 15 stycznia 2005 roku.
Działania MORD to przede wszystkim organizowanie i przeprowadzanie egzaminów państwowych sprawdzających kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami i kierujących pojazdami oraz wykonywanie zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Niezwykle istotnym elementem pracy są również szkolenia pozwalające na zdobycie nowych kwalifikacji, podniesienie poziomu posiadanych umiejętności i uzyskanie różnego rodzaju uprawnień.
Do końca ubiegłego roku Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Tarnowie przeprowadził prawie 300 tysięcy egzaminów praktycznych i ponad 160 tysięcy egzaminów teoretycznych na różne kategorie prawa jazdy. Zorganizował 732 kursy, szkolenia i seminaria; w których uczestniczyło 12 343 osoby.
- Od 1998 roku ośrodek przeszedł długą drogę, od początku stawiając czoła ważnym wyzwaniom. Zaczynając w skromnych warunkach, od 10 lat współtworzy standardy i zasady nowego dla naszego kraju systemu egzaminowania kandydatów na kierowców. Przez lata elastycznie dostosowywał się do nowych trendów, rozwoju technicznego, zmian przepisów, podnosząc systematycznie poziom swoich usług. Po 10 latach jest placówką na wskroś nowoczesną, doskonale wyposażoną, cieszącą się zasłużonym prestiżem. Największym bogactwem Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego byli i są jednak ludzie z nim związani. Sukces i dzisiejsza pozycja to ich dzieło, wynik codziennej ciężkiej pracy, niezależnie od zajmowanych w firmie stanowisk. Ich uczciwość, kompetencje i zaangażowanie są gwarantem skutecznej i pełnej realizacji naszej misji – mówi Jan Sak, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie.
Oficjalne obchody jubileuszu odbbyły się 5 marca w siedzibie ośrodka.
Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Nawara uczestniczył w uroczystości dziesięciolecia Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie. W swoim wystąpieniu Marszałek podkreślił, że właśnie w Tarnowie powstał pierwszy tego typu ośrodek w Małopolsce, pogratulował kierownictwu i pracownikom nowoczesnej, doskonale wyposażonej placówki dobrych wyników pracy oraz życzył pomyślności i dalszych sukcesów zawodowych. Podkreślił duże zaangażowanie Ośrodka w przedsięwzięcia związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego, które obejmują wszystkich korzystających z dróg od przedszkolaków po osoby dorosłe.
(246-4)
^ Z okazji jubileuszu Marszałek Nawara wręczył wyróżnienia i dyplomy uznania pracownikom Ośrodka.
Komentuj →
5 maja 2008 |
0
26 kwietnia 2008 r. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Piotrkowie Trybunalskim zaprasił wszystkich chętnych na Dzień Otwarty i Festyn z okazji 10-lecia WORD. Na placu manewrowym ośrodka przy ul. Glinianej 17 zaprezentowano najnowsze modele samochodów, pojazdy terenowe, Bolid Formuły 2000, auta z USA, odbyła się parada motocyklistów, pokaz ratownictwa drogowego i medycznego, Policja Konna. Podsumowano konkurs plastyczny. Dla licznie przybyłych przygotowano jeszcze wiele innych atrakcji.
Komentuj →
5 maja 2008 |
0
(246-5)
15 marca 2008 r. w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi miała miejsce II edycja Dni Otwartych, była to uroczystość szczególna, albowiem związana z 10-rocznicą powołania Ośrodka. Patronat nad imprezą objął Włodzimierz Fisiak Marszałek Województwa Łódzkiego. W programie organizatorzy przewidzieli: próbne egzaminy praktyczne dla kandydatów na egzaminatorów; jazdy sprawnościowe w miasteczku ruchu drogowego (dziec, młodzież i dorośli); prezentacja Komendy Wojewódzkiej Policji i Straży Miejskiej (pokaz sprzętu np. fotoradary, pojazdy używane przez Policję; konkurs znajomości przepisów ruchu drogowego dla najmłodszych; tresura psów); pokaz samochodu rajdowego; pokazy samochodów Toyota i Opel; zaprezentowali się także motocykliści z łódzkiego klubu motocyklowego; odwiedzającym zaprezentowali się także ratownicy drogowi.
(246-6)
Do samochodów egzaminacyjnych, którymi można było przejechać się po tzw. rękawie, wystartować pod górkę i sprawdzić wszystkie światła i przełączniki, ustawiały się gigantyczne kolejki. - Zdaję egzamin w kwietniu, to dobra okazja, by obejrzeć placyk i jeszcze raz wszystko przećwiczyć - cieszył się osiemnastoletni Filip Mastalerz – jak doniósł patronująy medialnie imprezie “Dziennik Łódzki”. Łukasz Kucharski, zastępca dyrektora WORD, twierdzi, że po ubiegłorocznych dniach otwartych zdawalność wzrosła.
Komentuj →
5 maja 2008 |
0
Roczne koszty wypadków drogowych w Polsce szacuje się na około 30 miliardów złotych. Zdaniem wielu specjalistów, tragedii na drogach - a tym samym poszkodowanych - byłoby mniej, gdybyśmy jeździli mniej agresywnie, przestrzegali przepisów oraz dbali o stan techniczny naszych aut. Zdaniem przedstawiciela Banku Światowego - Jacka Wojciechowicza, duża część zdarzeń drogowych powodowana jest bowiem niesprawnością techniczną pojazdów. - Ważne jest, by skupić się na edukacji kierowców i uświadamianiu im zagrożeń wynikających z niesprawnych podzespołów samochodowych, a mechanikom uświadomić, jak wielkie znaczenie może mieć nierzetelnie wykonany przegląd pojazdu - przekonuje Wojciechowicz. - Nieustanna edukacja polskich kierowców oraz podnoszenie ich świadomości co do wpływu stanu technicznego pojazdu na bezpieczeństwo są nadal niezbędne - dodaje Anna Mazurek ze Stowarzyszenia Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych. Ponad 80 proc. polskich kierowców deklaruje dbałość o stan techniczny pojazdów przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo swoje oraz najbliższych, jednakże - zdaniem Alfreda Franke - ta motywacja nadal nie przekłada się na faktyczną dbałość o sprawność samochodów. Wynika to z jednej stron z coraz droższych usług naprawczych - Polacy nie są narodem zamożnym, i każdy oszczędza kupując na przykład tańsze zamienniki a nie oryginalne części do auta czy naprawiając samochód "u szwagra" zamiast w autoryzowanej stacji. Z drugiej strony - większości z nas nie stać na nowe auto. W ubiegłym roku tylko 6 proc. Polaków kupiło auta prosto z salonu. Pozostali - czyli aż 94 proc. - nabyło pojazd używany, często ponadziesięcioletni.
Komentuj →