0254/28/2008 30 czerwca 2008 6 lipca 2008

o projekcie rozporządzenie w sprawie kontroli ruchu drogowego; rowerowych zmianach w ustawie – Prawo o ruchu drogowym; kiedy alkohol się ulotni?; gminy będą odpowiadać za likwidację wraków samochodowych; co robić, aby podróż przebiegała bezpiecznie?; o przyczynach wypadków spowodowanych przez motocyklistów; czy zatrzymamy się, widząc leżącego na ulicy człowieka?; motocykliści w dni weekendowe; w lusterka patrz dwa razy. Motocykle są wszędzie; przedawnienie mandatu; bez znudzenia o pasach bezpieczeństwa; na motocyklu bez uprawnień; przejazd rowerem po przejściu dla pieszych; Instruktor 2008 roku: wyróżnienie specjalne; pierwsza pomoc na drodze – ten film kup dzisiaj; bezpieczeństwo dla wszystkich; restauracje przy drodze; o...

News tygodnia

Co robić, aby podróż przebiegała bezpiecznie?
6 lipca 2008 | 0

Arkadiusz Kalita, Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji radzi: wyruszając w podróż samochodem pamiętajmy o paru zasadach, które pomogą nam komfortowo dojechać na miejsce:
Należy być wyspanym i wypoczętym.
Kierowca powinien prowadzić pojazd w wygodnych butach (najlepiej na płaskim obcasie).
W długiej podróży kilkunastominutowe postoje, co 2-3 godziny pomagają przeciwdziałać monotonii jazdy.
Nie wolno prowadzić ponad 8 godzin bez przerwy.
Wnętrze samochodu powinno być przewietrzone (nie może być w nim za gorąco).
W trakcie podróży nie należy spożywać obfitych i ciężkostrawnych posiłków.
Kawę należy spożywać w ograniczonych ilościach.
Kierowca powinien mieć dostęp do napojów.
Kierowca nie może pić alkoholu ani przed jazdą, ani w jej czasie, nie wolno mu też jeździć "na kacu”.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Przedawnienie mandatu
6 lipca 2008 | 0

Pytanie: Dwa lata temu zostałem ukarany mandatem karnym za przekroczenie prędkości. Przyjąłem go i nie składałem odwołania. Jednak do tej pory nie zapłaciłem należności. Czy grzywna ta uległa już przedawnieniu?

Odpowiedź: Grzywna nałożona mandatem karnym powinna być zapłacona w ciągu siedmiu dni od daty jego przyjęcia. Czytelnik “Gazety Prawnej” z pewnością został o tym pouczony. Jeśli nie zostanie uregulowana, jej egzekucja jest przeprowadzana w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. W przypadku nałożenia mandatu karnego przez policję organem egzekucyjnym (ściągającym grzywnę) jest naczelnik urzędu skarbowego. Jeśli mandat nakłada Straż Miejska egzekucję prowadzi jednostka samorządu terytorialnego. Orzeczona kara lub środek karny nie podlega wykonaniu dopiero wtedy, gdy od daty uprawomocnienia się rozstrzygnięcia upłynęły trzy lata. W przypadku mandatu karnego uprawomocnienie się następuje w momencie pokwitowania jego odbioru. Redakcja przypomina: Czytelnik musi liczyć się z tym, że grzywna nałożona na niego mandatem karnym nie przedawniła się. Od dnia, kiedy został ukarany, upłynęły bowiem dopiero dwa lata. W związku z tym do zakończenia trzyletniego terminu możliwe jest przeprowadzenie egzekucji tej grzywny.

Podstawa prawna: Art. 45 par. 3 ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (tj. Dz. U. z 2007 r. nr 109, poz. 756 z późn. zm.).

Odpowiedzi udzielił: ekspert Adam Jasiński, ekspert z Komendy Głównej Policji

Komentuj
Bez znudzenia o pasach bezpieczeństwa
6 lipca 2008 | 1

Pytanie: Jak to w końcu jest z odpowiedzialnością za nie zapięte pasy bezpieczeństwa. Załóżmy, że wiozę 2 pasażerów, jednego z boku, z nim jest wszystko ok, drugiego pasażera na tylnym siedzeniu. Zatrzymuje nas policja. Pasażer (z tylu) nie ma zapiętych pasów (posiada prawo jazdy - nie wiem czy to cos zmienia). Kto w takim wypadku ponosi całkowita/częściowa odpowiedzialność. Gdzie mogę znaleźć odpowiednie ustawy/przepisy jasno stwierdzające co, kto i za co może zostać ukarany. Pasażer siedział z tylu posiadał prawo jazdy miał niezapięte pasy kierowca jak i pasażer obok mieli zapięte pasy

Odpowiedź: Kwestia obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy pojazdem samochodowym została uregulowana w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. 1997 Nr 98 poz. 602). Zgodnie z art. 39 pkt.1 wspomnianej ustawy kierujący pojazdem samochodowym oraz osoba przewożona takim pojazdem wyposażonym w pasy bezpieczeństwa są obowiązani korzystać z tych pasów podczas jazdy. Wyjątki od tego obowiązku są enumeratywnie wymienione w pkt. 2 wspomnianego przepisu i dotyczą:
1) osoby mającej orzeczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do używania pasów;
2) kobiety o widocznej ciąży;
3) kierującego taksówką osobową podczas przewożenia pasażera;
4) instruktora lub egzaminatora podczas szkolenia lub egzaminowania;
5) policjanta, funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Straży Granicznej, inspektora kontroli skarbowej, funkcjonariusza celnego i Służby Więziennej, żołnierza Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej - podczas przewożenia osoby (osób) zatrzymanej;
6) funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu podczas wykonywania czynności służbowych;
7) zespołu medycznego w czasie udzielania pomocy medycznej;
8) konwojenta podczas przewożenia wartości pieniężnych;
9) osoby chorej lub niepełnosprawnej przewożonej na noszach lub w wózku inwalidzkim.
W szczególny sposób uregulowany został przewóz dzieci pojazdem samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa. Mianowicie dziecko w wieku do 12 lat, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym. Powyższe nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji. Jeśli chodzi o ewentualne sankcje za nieprzestrzeganie omawianego obowiązku, to zostały one określone w Kodeksie wykroczeń w art. 97. W grę wchodzi tu kara grzywny do maksymalnej wysokości 3 tys. zł albo kara nagany.

Komentuj
Na motocyklu bez uprawnień
6 lipca 2008 | 0

Pytanie: Mój syn jest wielkim amatorem motorów. Niestety zaczął najpierw na motorze jeździć (w Warszawie) zanim uzyskał uprawnienia. Krótko mówiąc chce jeździć po drogach publicznych bez prawa jazdy. Jakie konsekwencje mogą go spotkać w przypadku:

1. zatrzymania do kontroli przez policję,
2. spowodowania wypadku,
3. udziału w wypadku, bez swojej winy.
Motor zarejestrował i posiada wykupione OC? - nie wiem czy to jest prawda.

Odpowiedź: Zgodnie z art. 95 kodeksu wykroczeń “Kto prowadzi na drodze publicznej pojazd, nie mając przy sobie wymaganych dokumentów, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany”. Zgodnie z art. 96 par. 1 pkt 2 kodeksu wykroczeń “Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który dopuszcza do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej osobę nie mającą wymaganych uprawnień podlega karze grzywny”. W przypadku spowodowania wypadku zastosowanie będzie miał art. 177 par. 1 kodeksu karnego, który przewiduje, iż “Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała polegające na naruszeniu czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, trwające dłużej niż 7 dni (art. 157 par. 1 kk), podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Zgodnie z art. 177 par. 2 kodeksu karnego, jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. “Przyjęcie, iż określone zachowanie stanowiło naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu wymaga wskazania, jaka zasada obowiązywała sprawcę w konkretnych okolicznościach oraz na czym polegało naruszenie tej zasady bezpieczeństwa. Uznanie, że w konkretnym wypadku doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa nie może opierać się jedynie na samym stwierdzeniu faktu, że nastąpił wypadek. Brak ustaleń w tym zakresie powoduje, że mamy do czynienia z dekompletacją znamion przestępstwa z art. 177 i w konsekwencji z niemożnością przypisania go sprawcy.” (M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas “Odpowiedzialność za spowodowanie wypadku komunikacyjnego w świetle regulacji nowego kodeksu karnego z 1997 r., cz. I” publikacja. “Palestra” 1999/1-2/19). Kwestią budzącą wątpliwości w doktrynie prawa jest sytuacja, gdy w wyniku naruszenie zasad bezpieczeństwa spowodowany zostanie wypadek, w którym inna osoba odniesie obrażenia ciała lub dozna rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni. Zdaniem części nauki w takiej sytuacji zachodzi przypadek idealnego zbiegu występku z art. 157 par 2 kodeksu karnego oraz wykroczenia z art. 86 kodeksu wykroczeń (A. Marek “Odpowiedzialność karna za spowodowanie "lekkich" uszkodzeń ciała przez sprawcę wypadku w komunikacji” publikacja “Prokuratura i Prawo” 1999/3/7) . Przeciwnicy tego poglądu uznają, że spowodowanie wypadku komunikacyjnego, w wyniku którego powstała tylko szkoda w mieniu lub obrażenia ciała albo rozstrój zdrowia na okres do siedmiu dni, nie jest w przestępstwem, a może stanowić tylko wykroczeniem (L.K. Paprzycki “Za co i kiedy odpowiada sprawca” publikacja “Rzeczpospolita”. 1999/3/26). W art. 86 par. 1 kodeksu wykroczeń stwierdzono, że: “Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny, albo w którym żadna osoba nie odniesie obrażeń ciała lecz powstanie szkoda w mieniu innej osoby, to w takich wypadkach sprawca poniesie odpowiedzialność za wykroczenie.

Komentuj
Przejazd rowerem po przejściu dla pieszych
6 lipca 2008 | 1

Pytanie: Przejeżdżając rowerem przez przejście dla pieszych zostałam zatrzymana przez policję i ukarana mandatem. Czy policjant faktycznie w tak błahej sprawie nie może użyć pouczenia jako karę? Czy ma obowiązek nałożyć mandat? I jaki wybór ma osoba zatrzymana-jeśli odmówi przyjęcia mandatu to czy jest jakaś szansa przed sądem grodzkim wygrania sprawy? Jak powinnam się zachować na przyszłość w takiej sytuacji?

Odpowiedź: Każdy czyn, który nie został przez ustawodawcę uznany za wykroczenie, jest czynem niezabronionym jako wykroczenie. Oczywiście nie ma listy takiej czynów, bowiem ustawodawca określa tylko czyny zabronione, a nie to co robić wolno. Na przyszłość powinna Pani pamiętać o treści odpowiednich przepisów prawa o ruchu drogowym: Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
2. Dziecko w wieku do 7 lat może być przewożone na rowerze, pod warunkiem, że jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę.
3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
2) jazdy bez trzymania, co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach;
3) czepiania się pojazdów.
4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
2) zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest z prędkością większą niż 60 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej drogi dla rowerów.
6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
7. Kierujący rowerem może jechać lewą stroną jezdni na zasadach określonych dla ruchu pieszych w przepisach art. 11 ust. 1-3, jeżeli opiekuje się on osobą kierującą rowerem w wieku do lat 10.
Art.2: 11) “przejście dla pieszych” - powierzchnię jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczoną do przechodzenia przez pieszych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;
18) “pieszy” - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;
Kodeks wykroczeń natomiast zawiera dosyć ogólnikowo sformułowany przepis, który przewiduje karę grzywny za inne niż szczegółowo opisane w samym kodeksie naruszenia przepisów o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych. ( ar. 97 kw). Biorąc pod uwagę powyższe przepisy należy stwierdzić, że przejechanie rowerem przez przejście dla pieszych jest zakazane jako wykroczenie. Aczkolwiek byłoby oczywiście lepiej gdyby czyn taki był dokładnie opisany. Sądzę więc, że nie uda się tej sprawy wygrać w sądzie. Natomiast jeżeli chodzi o rodzaj kary, to wspomniany wyżej art. 97 kodeksu wykroczeń przewiduje karę grzywny do 3000zł, a nie naganę. Zresztą tę ostatnią można orzec, jeżeli ze względu na charakter i okoliczności czynu lub właściwości i warunki osobiste sprawcy należy przypuszczać, że zastosowanie tej kary jest wystarczające do wdrożenia go do poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego.

Komentuj
Gdy zginie tablica rejestracyjna - komentarz
6 lipca 2008 | 2

 

Pytanie: Co zrobić w przypadku zgubienia jednej z tablic rejestracyjnych?

Odpowiedź: W sytuacji, gdy choć jedna z tablic rejestracyjnych zostanie zniszczona lub zgubiona, auto traci prawo do poruszania się po drogach. Należy zdobyć jej wtórnik. Sprawa się komplikuje, jeśli tablice zostały skradzione. Ten fakt trzeba zgłosić policji, która wyda zaświadczenie o zgłoszeniu kradzieży. Jest to ważne, gdyż złodziej może wykorzystać je niezgodnie z prawem. Następnie właściciel auta z dowodem rejestracyjnym (z ważnym przeglądem technicznym), aktualną polisą OC, kartą pojazdu (o ile była wydana) może udać się do właściwego wydziału komunikacji. Na miejscu wypełnia wniosek o wydanie wtórnika tablic oraz w obecności pracownika prowadzącego sprawę, pod odpowiedzialnością karną, składa oświadczenie o zagubieniu tablic (ewentualnie przedstawia zaświadczenie zgłoszenia kradzieży). W przypadku zniszczenia tablicy wraz z wnioskiem należy złożyć w urzędzie jej pozostałości. Jeśli właściciel samochodu ma nowe tablice (ze znaczkiem Unii Europejskiej) może złożyć w odpowiednim wydziale komunikacji wniosek o wydanie jednego wtórnika. Nowa tablica będzie kosztować tylko 51,50 zł. Pamiętać też trzeba, że przy odbiorze wtórnika trzeba mieć tę drugą, na której urzędnik naklei nowy znaczek legalizacyjny, bez tego będzie nieważna. W przypadku, gdy tablice są "białe", ale zostały wydane przed wprowadzeniem "unijnych" znaków (jeszcze te z flagą Polski zamiast Unii), koszty wzrastają do 91,50 zł. Istnieje obowiązek wymiany obydwu tablic rejestracyjnych. Najkosztowniejsza, ale zarazem najszybsza jest wymiana starych (czarnych) tablic. Zgubienie bądź też kradzież jednej z nich oznacza dla właściciela samochodu konieczność jego przerejestrowania. Co prawda koszt, jaki wówczas poniesie to 169,50 zł, ale sprawa jest załatwiana od ręki. Na wtórnik tablicy trzeba natomiast poczekać, w zależności od urzędu, od 7 do 14 dni. Pamiętajmy, że wg obowiązującego prawa, nie można poruszać się pojazdem bez kompletnego oznakowania. Do czasu wyrobienia wtórnika właściciel auta musi wykupić pozwolenie czasowe wraz z tymczasowymi tablicami rejestracyjnymi (58,50 zł). I w tym wypadku należy się jednak zastanowić, czy przerejestrowanie samochodu nie jest po prostu korzystniejszym rozwiązaniem. Poza tym, po kradzieży tablic, w wielu urzędach (ze względów bezpieczeństwa) pracownicy sami namawiają do tego typu rozwiązania.

Link do źródła: PRAWO DROGOWE @ NEWS – 29.6.2008. “Gdy zginie tablica rejestracyjna” –

http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=12200

Poniżej bardzo ciekawy komentarz/sprostowanie naszego Czytelnika:

Konrad Konik: Dzień Dobry. W ocenie ogólnej artykuł wyjaśnia wszystkie zagadnienia związane z procedurą wymiany i wydania wtórnika tablic (tablicy) rejestracyjnej Jednak zawiera też zbyt wiele nieścisłości i nieprawdziwych informacji, które w mojej ocenie należy sprostować.
1. Sposób, tryb i procedurę wymiany tablic rejestracyjnych określa w szczególności przepis §14 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów (Dz. U. z 2002 r., Nr 133, poz.1123 z późn. zm.).
2. Przedstawienie zaświadczenia wydanego przez właściwy organ Policji potwierdzającego zgłoszenia kradzieży tablicy (tablic) rejestracyjnej jest wymagane jedynie w przypadku wymiany tablic rejestracyjnych, natomiast przy składaniu wniosku o wydanie wtórnika skradzionych tablic rejestracyjnych takie zaświadczenie nie jest wymagane.
3. W artykule użyto sformułowania “przerejestrowanie” – w przypadku wymiany tablic rejestracyjnych czy wydania wtórnika nie ma takiej procedury. “Przerejestrowanie” pojazdu jest procedurą przeprowadzaną w przypadku zmiany właściciela bądź zmiany miejsca zamieszkania właściciela pojazdu powodującej zmianę właściwości organu rejestracyjnego.
4. Autor artykułu twierdzi, iż “Na wtórnik tablicy trzeba natomiast poczekać, w zależności od urzędu, od 7 do 14 dni” – okres czasowy podany tutaj jest nieprecyzyjny i nie ma odzwierciedlenia w przepisach prawa. Z wyżej powołanego przepisu wynika, iż na okres konieczny do wydania wtórnika tablicy (tablic) rejestracyjnej właściciel może otrzymać tablice tymczasowe wydane na okres do 30 dni. Tak więc terminy, które obowiązują to nie od 7 do 14 dni ale do dni 30. Faktem jednak jest, iż wtórnik tablicy (tablic) rejestracyjnej jest wydawany znacznie wcześniej, w niektórych urzędach nawet w dniu złożenia wniosku.
5. W artykule zawartych jest znacznie więcej nieścisłości czy wyrażeń, które są nie poprawne jednak z uwagi na ich niewielkie znacznie pozwoliłem sobie ich nie wymieniać.
Z poważaniem. Konrad Konik

Komentuj
Rady jak jeździć w korku
6 lipca 2008 | 1

Pytanie: Jak jeździć w korku?

Odpowiedź: Jeśli jesteś ostatnim pojazdem w korku włącz światła awaryjne. Korki na autostradach czy dwupasmowych drogach ekspresowych niosą ze sobą spore zagrożenie. Niedostrzeżenie w odpowiednim momencie sznura aut przed nami kończy się z reguły ciężkimi w skutkach wypadkami, często śmiertelnymi. Ale szczególną uwagę trzeba zachować także właśnie podczas zjazdów. Zdarza się, że droga prowadząca na stację benzynową czy do przyautostradowej restauracji jest zakorkowana już przy samym zjeździe przez inne auta osobowe lub ciężarówki czekające w kolejce do tankowania. Jest to obecnie obrazek dość rzadko spotykany przy nowych stacjach czy restauracjach w których budowie uwzględnia się tzw. bezpieczne drogi dojazdowe, jednak prawdopodobieństwo jego wystąpienia rośnie właśnie na konkretnych wakacyjnych szlakach. Innymi niebezpiecznymi zjawiskami prowadzącymi do gigantycznych korków są oczywiście awarie i wypadki innych pojazdów oraz roboty drogowe, których latem przybywa. Należy wówczas zwracać uwagę na znaki drogowe i tablice informacyjne o możliwym występowaniu korków oraz miejscach gdzie często dochodzi do wypadków. Najbardziej aktualnych informacji dostarczają natomiast sygnalizatory elektroniczne (coraz częściej spotykane także w Polsce), które przekazują dane o sytuacji przed nami bezpośrednio z central zarządzających ruchem na autostradach. Duża koncentracja u kierowców jest wymagana w szczególności przed zbliżaniem się do "niewidocznych" zakrętów czy wzniesień. Tam gdzie nie ma jednak elektroniki i znaków musimy radzić sobie sami. Nieoceniona w takich sytuacjach jest popularnie nazywana jazda "na radyjku" czyli z CB-radiem (włączonym!) lub nasłuchiwanie komunikatów drogowych w tradycyjnym radiu samochodowym (sieć znakomicie rozwinięta np. w Niemczech). Przy wczesnym dostrzeżeniu zatoru na drodze kierowca jest w stanie szybciej rozpocząć hamowanie i poinformować innych uczestników ruchu jadących z tyłu o niebezpieczeństwie na drodze. Najlepiej sprawdza się tutaj "powiadomienie" poprzez włącznie świateł awaryjnych. Stosujemy tutaj także metodę sztafetową "podaj dalej". Nie wyłączamy ich dopóki nie będziemy pewni, że samochód jadący z tyłu rozpoczął hamowanie i także włączył światła awaryjne. Najistotniejsze jest naturalnie zachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu, które na autostradzie powinno wynosić między pojazdami minimum cztery długości auta. Co jeśli widmo wypadku jest nieuniknione? "Przede wszystkim ratujemy sytuacje do końca*. Panika i puszczanie kierownicy na zasadzie "niech się dzieje wola nieba"(*puszczamy ją tylko tuż przed samym uderzeniem, a ręce z zamkniętymi dłońmi przyciągamy do klatki piersiowej) to najmniej rozsądne wyjścia. Ważne jest aby ciało było napięte, a głowa przylegała do odpowiednio ustawionego zagłówka" - radzi ekspert mojeauto.pl i ratownik medyczny dr Adam Pietrzak. "W ten sposób dzięki napięciu mięśni mamy zagwarantowaną lepszą amortyzację podczas uderzenia. Warto także zamknąć oczy. Pokaleczone powieki przez odłamki szyby goją się szybciej niż pokaleczone spojówki" - dodaje. Nic jednak tak nie zmniejsza ryzyka wypadków jak przestrzeganie przepisów i kultura jazdy – radziło mojeauto.pl

Komentuj

Legislacja

Kiedy alkohol się ulotni?
4 lipca 2008 | 0

Alkotest za 5 zł na każdej stacji benzynowej, to pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości na "wczorajszych" kierowców. Ma go testować Małopolska - o czym donosi “Gazeta Wyborcza”. Kiedy? - Mam nadzieję, że do końca roku - zapowiada radny Kazimierz Czekaj, szef komisji budżetowej sejmiku małopolskiego. Taki próbnik należy przez kilka sekund nasączyć śliną, a po dwóch minutach zmieni on kolor. Wystarczy porównać wynik ze skalą barw na opakowaniu, by dowiedzieć się, ile promili alkoholu znajduje się w organizmie. Zakup alkotestów z certyfikatem niemieckiej policji ma promować samorząd województwa w ramach programu "Trzeźwa Małopolska". Za darmo mieliby je otrzymywać zdający egzamin na prawo jazdy. - Chcemy w ten sposób ustrzec kierowców przed opłakanymi skutkami jazdy po alkoholu. Przecież wielu kierowców rano, po wieczornej imprezie, nawet nie zdaje sobie sprawy, że nadal są pod wpływem alkoholu - argumentuje radny Czekaj. - Prowadzimy już rozmowy z przedstawicielami sieci stacji benzynowych - dodaje. Po konsultacjach z Ministerstwem Sprawiedliwości w tegorocznym budżecie Małopolski na przeprowadzenie akcji zarezerwowano 100 tys. zł. Jeśli program okaże się sukcesem, ma być wdrażany w całym kraju. - Jestem zagorzałym zwolennikiem projektu. Sam nieraz spotykałem się z osobami, które rano chciały upewnić się, czy mogą prowadzić. A na komisariatach dostępność alkotestów jest ograniczona. Przy odpowiedniej promocji jednorazowych alkotestów bezpieczeństwo na drogach może się poprawić - mówi min. Ćwiąkalski. W kampanię na rzecz powszechnego dostępu do alkotestów obiecują zaangażować się parlamentarzyści.

Pomysł budzi jednak zastrzeżenia wśród policjantów. Według Andrzeja Świtalskiego z KPP w Bochni, tanie alkotesty mogą być przyczyną tragedii. – Wydaje mi się, że jeżeli to będzie urządzenie tanie, to będzie ono mało dokładne, czyli może zdarzyć się tak, że wykaże ono naszą zdolność do jazdy, a przy dokładniejszych urządzeniach, jakimi dysponuje policja może się okazać, że rzeczywiście jesteśmy w stanie po użyciu alkoholu i wtedy policjant nie przyjmie tłumaczenia, że przed wyjazdem się badaliśmy i wszystko było ok. A w konsekwencji skutki mogą być tragiczne.

 

Jerzy Łabędź, biegły z zakresu toksykologii, alkoholu i trucizn lotnych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie wyjaśnia jak długo alkohol ulatnia się z naszego organizmu, wpływa wiele rzeczy. Masa ciała, wiek, wydolność organizmu, czas, w jakim się spożywało alkohol i czy piło się na pusty żołądek. "Najprostsza zasada jest taka: jeśli ktoś wypił jedno piwo, to przed upływem trzech, czterech godzin nie powinien wsiadać za kierownicę. Po wypiciu pół litra wódki trzeba czekać aż 24 godziny" - mówi Łabędź. Również policjanci zwracają uwagę, że kierowcy często nieświadomie narażają sie na poważne kłopoty. Dopuszczalna norma to 0,2 promila alkoholu we krwi. Powyżej to wykroczenie, a wskazanie 0,5 to już przestępstwo. "Wśród wielu kierowców wciąż panuje błędne przekonanie, że jeśli piło się wieczorem, to rano jest się już trzeźwym albo, że po małym piwie można bez ryzyka zasiąść za kierownicą. Otóż nie można" - podkreśla kom. Krzysztof Dymura z małopolskiej drogówki.

Komentuj
Gminy będą odpowiadać za likwidację wraków
4 lipca 2008 | 0

Gminy będą odpowiadać za likwidację porzuconych samochodów - zapowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które pracuje nad projektem nowelizacji prawa o ruchu drogowym. Obecnie za likwidację odpowiadają urzędy skarbowe. Na konieczność zmian przepisów zwrócił uwagę w interpelacji poselskiej do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Finansów poseł Janusz Chwierut z PO. Zaproponowana przez MSWiA zmiana ma spowodować, że likwidacja będzie tańsza dla budżetu i szybsza. Resort spraw wewnętrznych chce też zwolnić urzędy skarbowe z obowiązku ponoszenia kosztów likwidacji porzuconych samochodów. Za holowanie, przechowywanie czy zniszczenie porzuconych aut mają płacić ich właściciele lub posiadacze. Zgodnie z obowiązującym prawem o ruchu drogowym właściciel usuniętego pojazdu ma prawo go odebrać ze strzeżonego parkingu po uregulowaniu stosownych opłat. Problem pojawia się, gdy nie jest on zainteresowany odebraniem samochodu. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku samochodów o niewielkiej wartości. W efekcie - w myśl obowiązującego prawa - auto przechodzi na własność Skarbu Państwa lub gminy, po czym wszczynana jest procedura likwidacyjna, polegająca na sprzedaży, bezpłatnym przekazaniu auta lub jego zniszczeniu. Koszty likwidacji ponoszą urzędy skarbowe. Zdaniem resortu finansów są one zwykle znacznie wyższe od wpływów uzyskanych ze sprzedaży aut. "Według szacunkowych danych wydatki urzędów skarbowych na likwidację przedmiotowych pojazdów w 2007 r. przekroczyły kwotę 7,1 mln zł, przy wpływach z tego tytułu niespełna 1,7 mln zł" - czytamy w odpowiedzi wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza na interpelację. Zdaniem wiceministra "niezasadne" jest przerzucanie na wszystkich podatników obowiązku ponoszenia kosztów likwidacji pojazdów. Powinny je ponosić osoby, które samochody porzucają. 3 czerwca tego roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepis mówiący o przejściu porzuconego auta - decyzją naczelnika urzędu skarbowego - na własność Skarbu Państwa, jest niezgodny z Konstytucją. Według TK powinien o tym decydować tylko sąd. Zgodnie z wyrokiem Trybunału, na zmianę przepisów ustawodawca ma rok.

Komentuj
Rowerowe zmiany w ustawie – Prawo o ruchu drogowym
1 lipca 2008 | 0

Odbyły się kolejne robocze konsultacje rowerzystów, czyli Miasta dla rowerów. Polskiego Klubu Ekologicznego - Zarządu Głównego z Ministerstwem Transportu. Tym razem tematem były propozycje zmian ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Mamy już pierwsze uzgodnienia – piszą rowerzyści, ale przed nami jeszcze długa droga - dodają. To, co udało im się m.in. uzgodnić:

(tekst dodany) (tekst usunięty)

“Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają: 5) “Droga dla rowerów”: drogęlub część drogi oddzieloną strukturalnie od jej innych częściprzeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; 5a) ”Pas (kontrapas) rowerowy”: jednokierunkowy pas ruchu wyznaczony w jezdni przeznaczony do ruchu rowerów i oznaczony oznakowaniem poziomym; 5b) “Śluza rowerowa”: odcinek jezdni lub wybranego pasa ruchu na wlocie skrzyżowania, oznaczony oznakowaniem poziomym i przeznaczony do zatrzymania rowerów w celu zmiany kierunku i ustąpienia pierwszeństwa, w tym oczekiwania na otwarcie ruchu na skrzyżowaniu.

12) “Przejazd dla rowerzystów”: część drogi dla rowerów (pieszych i rowerów) lub pasa (kontrapasa) rowerowego znajdującą się na skrzyżowaniu lub przecinająca w poprzek jezdnię lub torowisko.

47) “Rower”: pojazd poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem, o szerokości do 0,9 m. Za rower uważa się również taki pojazd wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250W, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48V, odłączany automatycznie po przekroczeniu prędkości 25 km/godz.

47a) Rower wielośladowy (riksza, wózek rowerowy): pojazd poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem, o szerokości większej niż 0,9 m. Za rower wielośladowy uważa się również taki pojazd wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250W, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48V, odłączany automatycznie po przekroczeniu prędkości 25 km/godz.

Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny. 2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze. 3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, 1 jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni. 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa. 5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.

Swoje postulaty ich inicjatorzy uzasadniają w sposób następujący: niniejsze propozycje zmierzają do: Pełnej zgodności przepisów prawa o ruchu drogowym z konwencjami międzynarodowymi, których Polska jest sygnatariuszem. Umożliwienia projektowania rozwiązań infrastrukturalnych poprawiających bezpieczeństwo i warunki poruszania się rowerem (drogi rowerowe i in.). Wprowadzenia korekt przepisów na podstawie doświadczeń samorządów i organizacji reprezentujących użytkowników rowerów w organizacji ruchu, oznakowaniu ulic i in. działaniach uwzględniających rosnący ruch rowerowy. Ujednolicenia i uproszczenia pojęć stosowanych w różnych aktach prawnych dotyczących ruchu drogowego i rowerowego w szczególności. Poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, ze szczególnym uwzględnieniem słabszych (niechronionych) uczestników ruchu.

Komentuj
Projekt w sprawie kontroli ruchu drogowego - pobierz
30 czerwca 2008 | 0

Komunikat dla subskrybentów e-PrawaDrogowego

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie kontroli ruchu drogowego. Dotychczasowe kwestie kontroli ruchu drogowego uregulowane są w rozporządzeniu z dnia 30 grudnia 2002 r. Od czasu jego wejścia w życie nastąpił szereg zmian w przepisach wyższej rangi, wymagających dokonania na tyle szerokich zmian, że zasadnym jest wydanie nowego rozporządzenia – czytamy w uzasadnieniu projektu. Zasadniczym celem rozporządzenia jest implementacja postanowień dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2000/30/WE w sprawie drogowej kontroli przydatności do ruchu pojazdów użytkowych poruszających się we Wspólnocie, dostosowanej następnie dyrektywą Komisji nr 2003/26/WE w odniesieniu do ograniczników prędkości i emisji spalin pojazdów użytkowych. Rozporządzenie wprowadza także regulacje niezbędne do kontroli tachografów cyfrowych ze względu na wejście w życie ustawy o systemie tachografów cyfrowych. Ponadto rozporządzenie niweluje wewnętrzny brak spójności, wynikający ze zmian w ustawie – Prawo o ruchu drogowym oraz wprowadzenia na obszar całego kraju uprawnień kontrolnych funkcjonariuszy Straży Granicznej i funkcjonariuszy celnych.

3e6d0d33b9fa1595ca37ee190eac5c052555fafd

ZAMÓW: 0-502-659-431

Komentuj
Debata nad światłami trwa
4 lipca 2008 | 0

Jeżdżenie na światłach przez cały rok zwiększyło liczbę wypadków drogowych, a ofiarami przepisu są piesi i rowerzyści - twierdzą posłowie pis - o czym donosi “Dziennik Łódzki”. W Sejmie złożyli już projekt zmian w prawie drogowym. By go przeforsować, potrzebują głosów posłów PO i PSL. Ich poparcie nie jest wykluczone. Bo skutki jazdy na światłach przez cały rok analizują eksperci z resortu infrastruktury. Minister infrastruktury zlecił sporządzenie ekspertyz, jak się ma włączanie świateł do bezpieczeństwa na drodze, np. Austria zrezygnowała z podobnego nakazu w styczniu. Jak się dowiedziała "Polska", Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, poprosił już ekspertów, by zbadali, jak obowiązkowa jazda na światłach wpływa na bezpieczeństwo ruchu. - Sądzę, że wyniki prac będą znane jesienią, wtedy podejmiemy decyzję. Oprzemy się wyłącznie na opinii specjalistów, bo to nie jest sprawa dla polityków, tylko dla ekspertów - mówi "Polsce" Grabarczyk. Dodaje jednak, że zanim wprowadzono nakaz, sam jeździł przez cały rok na światłach, bo czuł się bezpieczniej.

Pomysłem kompletnie są zaskoczeni funkcjonariusze z Biura Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. - Zrobiliśmy badania i wyszło nam, że posłowie nie mają racji - mówi "Polsce" nadkom. Armand Konieczny. Policjanci przekonują, że politycy PiS wyciągnęli błędne wnioski, bo porównali dane całoroczne, zamiast wziąć pod uwagę tylko miesiące letnie. Analiza danych przeprowadzona pod tym kątem przez policję potwierdza sens używania świateł przez cały rok. Choć liczba wypadków spowodowanych w dzień spadła nieznacznie (o 1 proc.), to już dane dotyczące poprawy bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów są znacznie bardziej wymowne. Od kwietnia ubiegłego roku liczba potrąceń rowerzystów spadła o prawie 20 proc., a pieszych - o 10 proc. Dodatkowe argumenty przywołuje Marek Jewuła z Krajowego Biura Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - Jeżdżenie na światłach na okrągło miało spowodować, że będzie mniej zderzeń czołowych, i tak się stało - podkreśla. Zdaniem eksperta, niezasadny jest argument, że większość Polaków jest przeciwna obowiązkowi włączania świateł. - Nie wiem, skąd posłowie wzięli tę większość? - dziwi się Jewuła. - Warto przypomnieć, że wielu jeździło na światłach przez cały rok na długo przed wprowadzeniem obowiązku, gdyż wiedzieli, że to poprawia bezpieczeństwo. Dojście do takiego wniosku nie jest zresztą trudne, bo każdy kierowca potwierdzi, że nawet w słoneczny dzień jadący z naprzeciwka samochód jest znacznie lepiej widoczny, jeśli ma włączone światła - argumentuje. Debata na ten temat trwa obecnie w całej Europie. W styczniu 2008 r. z nakazu jazdy na światłach wycofała się Austria. Z drugiej jednak strony wprowadzenie takiego przepisu rozważa teraz Holandia. A Europejska Komisja Gospodarcza ONZ przyjęła regulację wprowadzającą od 2011 r. obowiązek wyposażania wszystkich nowych samochodów w specjalne światła do jazdy dziennej, zapalane automatycznie przy uruchamianiu silnika.

Komentuj
Zakaz palenia papierosów, słuchania muzyki i telefonowania
4 lipca 2008 | 0

W trosce o bezpieczeństwo w ruchu drogowym, w San Marino wprowadzono surowe restrykcje wobec kierowców - nie wolno im w czasie jazdy palić papierosów, słuchać muzyki przez słuchawki ani rozmawiać przez telefony komórkowe. Za złamanie któregoś z tych zakazów, zawartych w znowelizowanym kodeksie drogowym, grozi mandat w wysokości 100 euro. Dotyczy to oczywiście zarówno mieszkańców 28-tysięcznego San Marino, jak i turystów, licznie odwiedzających tę miniaturową republikę. Powołując się na względy "zdrowotno-polityczne" w samochodach wprowadzono też zakaz palenia papierosów przez pasażerów bez zgody kierowcy. 

Komentuj
Dane z dowodu rejestracyjnego podstawą do podatku
4 lipca 2008 | 0

Dopuszczalna masa całkowita (DMC) pojazdu określona w dowodzie rejestracyjnym decyduje o wysokości podatku od środków transportowych orzekł Sąd Administracyjny - o czym donosi “Gazeta Prawna”. I relacjonuje: Zdarza się jednak, że wydział komunikacji zrobi błąd i wpisze do dowodu rejestracyjnego inną DMC niż rzeczywista. Taki przypadek rozpatrywał WSA w Warszawie. Prezydent miasta, czyli organ podatkowy właściwy dla podatku od środków transportowych, określił właścicielowi samochodu zobowiązanie podatkowe. Prezydent stwierdził, że skoro w dowodzie rejestracyjnym określono DMC równą 3,5 tony, to pojazd taki należy opodatkować. Sprawa dotyczyła okresu sprzed 1 stycznia 2008 r., kiedy obowiązywał jeszcze stary przepis ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (tj. Dz. U. z 2006 r. nr 121, poz. 844 z późn. zm.), zgodnie z którym opodatkowane były samochody o masie równej 3,5 tony. Skarżący podnosił jednak, że dopuszczalna masa całkowita w rzeczywistości wynosi 3495 kg, a zatem jest inna niż określona w dowodzie. Sprawa trafiła w rezultacie do sądu. Wojewódzki sąd administracyjny oddalił jednak skargę, ponieważ uznał, że dla celów podatkowych decydującym dokumentem jest dowód rejestracyjny pojazdu. Sąd powołał się także na wyrok NSA, w którym Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że dla celów podatkowych nie sumuje się masy własnej i dopuszczalnej ładowności pojazdu, a bierze pod uwagę masę określoną w dowodzie. Zdaniem sądu organy podatkowe właściwie określiły zobowiązanie w podatku od środków transportowych. Sąd w ustnym uzasadnieniu zwrócił jednak uwagę na sposób wyjścia z sytuacji, co ma znaczenie również dla podatników, którzy nabyli samochody po 1 stycznia 2008 r. Skarżący - stwierdził sąd - powinien dokonać zmian w dowodzie rejestracyjnym. Jeśli wydział komunikacji zmieni dopuszczalną masę całkowitą w dowodzie, podatnik będzie miał podstawę do wzruszenia decyzji w sprawie podatku od środków transportowych. (Sygn. akt III SA/Wa 474/08).

Komentuj
Zamiast 24-godzinnych będą 14-dniowe
3 lipca 2008 | 0

Ministerstwo Sprawiedliwości chce do końca roku wprowadzić zmiany w systemie szybkiego sądzenia - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Nazwa "sądy 24-godzinne" zniknie. Przyspieszone sądy pochłaniają miliony. W zeszłym roku z 24 mln zł na sądy przyspieszone 20 mln wzięli... adwokaci z urzędu. Rekordziści zarabiają nawet 7 tys. zł! Na miesiąc? Przez weekend! Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że w obecnym kształcie sądy 24-godzinne po prostu się nie sprawdzają. Co resort planuje? Wydłużenie czasu orzekania do dwóch tygodni. - By sędzia miał czas na obejrzenie na przykład zapisu z monitoringu. By sąd miał czas na przesłuchanie świadków. Będą więc przerwy w rozprawach w trybach przyspieszonych - zapowiada Grzegorz Żurawski, rzecznik ministra sprawiedliwości. Zniknie też obligatoryjny obrońca z urzędu. - Bo oskarżony najczęściej go nie potrzebuje - dodaje sędzia Piotr Kluz, przewodniczący Sądu Grodzkiego w Rzeszowie. - W prostych sprawach państwo daje obrońcę, a w poważniejszych często odmawia i ludzie muszą płacić za adwokatów. To niesprawiedliwe - uważa resort sprawiedliwości. - Pieniądze, które wydajemy na adwokatów, możemy efektywniej wykorzystać - mówi "Gazecie" wiceminister sprawiedliwości Marian Cichosz. - Te zmiany nie są nam na rękę, bo wiele kancelarii adwokackich żyje z sądów 24-godzinnych. Ale pomysł zlikwidowania obowiązkowej obecności obrońcy na procesie popieramy - mówi dr Piotr Blajer, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Rzeszowie. - Ćwiąkalski idzie na kolejną wojnę z Ziobrą. Ale i tym razem ją wygra - mówią sędziowie.

Komentuj
Ustawa fotoradarowa na finiszu
2 lipca 2008 | 0

Fotoradarów, mamy w kraju tylko 127. Najwięcej na Mazowszu, w Wielkopolsce i na Śląsku, czyli tam, gdzie ruch na drogach jest najbardziej intensywny. Niestety, daleko nam jeszcze pod tym względem do europejskich rekordzistów - czytamy w Miesięczniku Policyjnym “Policja 997”. W Wielkiej Brytanii na piratów drogowych czyha ponad 4 tys. fotoradarów, w Niemczech blisko 3 tys., a w niewielkiej Holandii - 2 tysiące. Jak widać, w tej materii sporo jeszcze mamy do nadrobienia. Jest jednak szansa, że tę różnicę uda się wreszcie zniwelować. W ostatniej fazie przygotowań znajduje się "ustawa fotoradarowa", która może zrewolucjonizować system kontroli na drogach w Polsce. W założeniu ma się on opierać przede wszystkim na automatycznej kontroli prędkości przy wykorzystaniu rozbudowanej sieci fotoradarów właśnie, których początkowo ma być około tysiąca. Projekt przewiduje powołanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym oraz zmiany w systemie sankcjonowania naruszeń związanych z nadmierną prędkością. Centrum ma funkcjonować w ramach istniejącej Inspekcji Transportu Drogowego, która ma warunki organizacyjno-kadrowe gwarantujące szybkie wdrożenie tego systemu w życie. - Nasz projekt zbliżony jest do rozwiązań francuskich. Tam sprawdza się doskonale, nie obciążając zupełnie budżetu państwa - mówił Tomasz Połeć, główny inspektor Transportu Drogowego na wyjazdowej sesji sejmowych komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz infrastruktury, która obyła się w czerwcu br. w CSP w Legionowie. - Akty prawne dotyczące tworzonego centrum zostały już przygotowane i zostaną niebawem skierowane do Sejmu. - Koszty budowy francuskiego centrum, które "zarządza" dziś 1500 fotoradarami stacjonarnymi oraz 500 mobilnymi, zwróciły się z nakładanych kar w ciągu ośmiu miesięcy funkcjonowania - wyjaśnia mł. insp. Mariusz Wasiak, radca w Biurze Ruchu Drogowego KGP. - Jego roczne koszty utrzymania wynoszą około 40 mln euro, natomiast przychody sięgają. blisko 300 mln euro.

Komentuj
Nowelizacja kodeksu cywilnego: odszkodowanie
2 lipca 2008 | 0

W kodeksie cywilnym pojawi się wkrótce nowy przepis. Osoby, które w wypadkach straciły najbliższych, poza odszkodowaniem będą mogły także dochodzić rekompensaty za doznaną krzywdę. Dla firm ubezpieczeniowych to spory problem: nikt nie wie, ile ma kosztować smutek, ból i łzy. I o ile z tego tytułu należy podnieść ceny polis. Kiedy w wypadku zostaje uszkodzony samochód, sprawa jest prosta. Pogięte błotniki, połamane zderzaki, potłuczone szyby – wszystko można łatwo naprawić lub wymienić na nowe. Są tabele, cenniki, wiadomo, co ile kosztuje. W ostateczności można kupić nowe auto. Trzeba tylko ustalić, kto był sprawcą wypadku, a kto poszkodowanym. Finansowo odpowiada sprawca, a w jego imieniu zakład ubezpieczeń, bo każdy właściciel pojazdu musi mieć polisę odpowiedzialności cywilnej (OC). Inna rzecz, że są i tacy (szacowani w dziesiątkach tysięcy), którzy tego obowiązku nie dopełniają. Sprawa komplikuje się, gdy w wypadku ucierpią ludzie. Złamaną rękę, połamane żebra, poparzoną skórę trudniej wycenić. Nie ma części zamiennych ani cenników. Pojawiają się za to tabele ubezpieczeniowe szacujące procenty uszczerbku na zdrowiu i przeliczające je na pieniądze. Poszkodowany może dochodzić także zwrotu kosztów leczenia, rehabilitacji, rekompensaty innych poniesionych strat, a w ostateczności także domagać się przyznania stałej renty. Sytuacja radykalnie się zmienia, kiedy wskutek wypadku człowiek traci życie. Kto wówczas jest poszkodowanym? Przyjmuje się, że pośrednio są nimi osoby najbliższe i to one mają teraz prawo do odszkodowania. Znów trzeba jednak wyliczyć szkodę – koszty pochówku ofiary, czasem także wcześniejszego leczenia i opieki, skutki pogorszenia się sytuacji materialnej bliskich, renty dla żony i dzieci (zwłaszcza jeśli ginie główny żywiciel) itd. Do tego mogą dojść trudne do wyliczenia koszty dodatkowe, związane ze stanem psychicznym. Jeśli ktoś z najbliższych pod wpływem doznanej traumy zapadł na zdrowiu, stracił pracę, przeżywa depresję, także ma prawo z tego tytułu do odszkodowania. Sejm znowelizował kodeks cywilny wprowadzając nowy przepis: “sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę”. Stało się tak na wniosek rzecznika praw obywatelskich, który powołał się na konieczność zwiększenia ochrony ofiar wypadków komunikacyjnych. “Śmierć osoby bliskiej narusza sferę psychicznych odczuć jednostki” – stwierdził rzecznik, a Sejm to potwierdził. Co to w praktyce oznacza? – Pojawia się nowy typ świadczenia związanego ze śmiercią osoby najbliższej. To dobra wiadomość, bo wiele osób ma dziś poczucie niesprawiedliwości, gdy słyszy, że nic im się nie należy tylko dlatego, że się nie załamali psychicznie, starają się sobie radzić, więc nie nastąpiło znaczne pogorszenie ich sytuacji życiowej – wyjaśnia Edyta Ryś z wrocławskiej kancelarii odszkodowawczej Adiutor Centrum, która problematyką odszkodowań zajmuje się od strony praktycznej i naukowej. Firmy ubezpieczeniowe bez entuzjazmu przyjęły nowelizację kodeksu. Po “podatku Religi” (część składek OC kierowców muszą przekazywać do NFZ) to kolejne obciążenie polis ubezpieczeń komunikacyjnych. – Zadośćuczynienie za doznaną krzywdę po stracie osoby bliskiej to nowy rodzaj świadczenia, które zapewne będą wypłacać ubezpieczyciele. Nie sposób go na razie dokładnie  oszacować, bo  nie wiadomo, jak wycenić samo cierpienie.  I najważniejsze – jak do tego będą podchodzić sądy – wyjaśnia Katarzyna Lewandowska, dyrektor ds. produktów komunikacyjnych w Centrali PZU. Największy polski ubezpieczyciel, do którego należy połowa rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, w ciągu roku wypłaca odszkodowania związane ze śmiercią w wypadkach drogowych ok. 2 tys. osób. Do tego trzeba doliczyć ok. 200 osób, które giną w tragicznych zdarzeniach objętych innymi typami ubezpieczeń (medyczne, turystyczne, pracownicze itp.). One też będą traktowane na tych samych zasadach.

Komentuj
Młodzi motocykliści w ustawie
2 lipca 2008 | 4

Młodzi motocykliści giną w wypadkach. Czy problem rozwiąże przepis, by prawo jazdy wydawać od 24. roku życia? - Mam jak najgorsze doświadczenia z bardzo młodymi ludźmi. Szybciej jeżdżą niż myślą - twierdzi Mirosław Łukaszewicz, instruktor nauki jazdy z wieloletnim stażem. Jego zdaniem zło tkwi w tym, że za stosunkowo nieduże pieniądze można kupić motor o wielkiej mocy. - Gdy wsiada na niego 18-latek, kompletnie nieprzygotowany do jazdy taką maszyną, to pozwalamy mu na samobójstwo - ocenia instruktor. I jest za szybkim wprowadzeniem ograniczeń wiekowych dla kierujących dużymi motocyklami. Popiera pomysł Tomasz Piętka z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Potwierdza, że w ślad za modą na motory nie nadążają polskie przepisy. Tymczasem w Wielkiej Brytanii najpierw dostaje się prawo jazdy na motocykl o pojemności silnika nie większej niż 125 cm sześc. Okres próby trwa minimum dwa lat, a maszyna jest oznaczona czerwoną literą "L". Po dwóch latach kierowca zdaje kolejny egzamin uprawniający do jazdy. W Niemczech dwa lata trzeba jeździć na maszynie, która ma nie więcej niż 34 KM (dla porównania ścigacz ma ok. 130 KM). Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt zmian ustawy o kierujących pojazdami. Przewiduje m.in. podniesienie do 24 lat dolnej granicy wieku, w którym można otrzymać prawo jazdy na motocykl. Teraz o prawo jazdy na dużym motocyklu (o pojemności silnika powyżej 125 cm sześc.) może starać się już 18-latek. Mniejszymi motorowerami mogą jeździć nawet 16-latkowie. Niestety, nic nie zapowiada, że nowe przepisy szybko wejdą w życie. - Projekt jest opiniowany przez specjalistów z zakresu ruchu drogowego - informuje Justyna Bracha-Rutkowska z ministerstwa.

Komentuj
Rowerzyści obowiązkowo ubezpieczeni
2 lipca 2008 | 0

Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej dla rowerzystów – taki pomysł pojawił się w Ministerstwie Zdrowia – donosi “Rzeczpospolita”. O takim pomyśle słyszeli też ubezpieczyciele. Andrzej Maciążek, członek zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, ocenia, że pomysł może jest i dobry, ale trudno będzie taki obowiązek wyegzekwować. Jedynym sposobem byłaby policyjna kontrola. W większych miastach mogłoby to zadziałać, ale w małych miejscowościach już byłby problem. – Zatrudnienie policji do kontrolowania 20 mln rowerzystów, czy mają opłacone OC, odciągnie uwagę od istotniejszych problemów i przez to pogorszy stan bezpieczeństwa na polskich drogach – uważa z kolei Krzysztof Bartkowiak ze Stowarzyszenia Miłośników Dwóch Kółek w Kołobrzegu. Pomysł pojawił się przy okazji prac nad zmianami w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. – Projekt jest już gotowy do uzgodnień zewnętrznych – informuje “Rzeczpospolitą” Jakub Gołąb z MZ, ale twierdzi, że obowiązkowego OC nie ma w noweli. Znosi ona natomiast obowiązek zakładów ubezpieczeń uiszczania na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia comiesięcznej opłaty ryczałtowej pokrywającej koszty opieki zdrowotnej udzielanej ofiarom wypadków komunikacyjnych. Nowela ma wprowadzić zamiast tego system oparty na dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych od zakładów lub sprawców zdarzeń odpowiedzialnych za szkodę. Z roku na rok przybywa rowerzystów. Szacuje się, że w Polsce ponad 20 mln ludzi przynajmniej raz na jakiś czas wsiada na rower. Cena ubezpieczeń, które dziś funkcjonują na rynku, to średnio 10 zł rocznie.

Komentuj
Zryczałtowana opłata od używanych z zagranicy
1 lipca 2008 | 0

Sejmowa komisja "Przyjazne państwo" sugeruje, by ułatwić indywidualny import używanych samochodów, proponuje zryczałtowaną opłatę od używanych aut z zagranicy zamiast akcyzy. W przyjętym dezyderacie do ministra finansów kierowana przez posła Janusza Palikota komisja domaga się uproszczenia i doprecyzowania przepisów o podatku akcyzowym od samochodów sprowadzanych z zagranicy. W dezyderacie czytamy, że uczestniczący w posiedzenia komisji importerzy uskarżali się na skomplikowaną konstrukcję akcyzy od aut. "Jedna z sugestii dotyczyła możliwości wprowadzenia jednolitej, stałej opłaty za sprowadzane z zagranicy samochody używane. Taka konstrukcja pozwoliłaby znacznie uprościć przepisy, bez uszczuplania dochodów budżetu państwa" - stwierdza dezyderat. Obecnie akcyza jest naliczana od wartości pojazdów. Stawki podatku są takie same dla nowych samochodów osobowych z salonów i używanych aut sprowadzanych z zagranicy. Firma Samar na podstawie raportów Ministerstwa Finansów oszacowała, ile Polacy zostawiają pieniędzy za granicą, sprowadzając używane pojazdy. Według Samar używane auta sprowadzone przez Polaków w 2007 r. miały wartość bez akcyzy ok. 12,7 mld zł, a na nowe auta kupione w salonach Polacy wydali - nie licząc podatków - ok. 16,7 mld zł. W tym roku do końca maja na import używanych aut Polacy wydali za granicą 6,9 mld zł, a w krajowych salonach - 7,8 mld zł. Na samochodach nowych Polska zarabia więc dużo więcej - podkreśla prezes Samaru, Wojciech Drzewiecki. W ciągu czterech lat od wejścia do UE Polacy sprowadzili ok. 4 mln używanych aut, z których większość nie spełnia nowoczesnych standardów toksyczności spalin.

Komentuj
Ustawa o zwrocie akcyzy czeka tylko na ogłoszenie
1 lipca 2008 | 0

Prezydent Lech Kaczyński podpisał ustawę regulującą kwestie zwrotu akcyzy za samochody sprowadzane z krajów Unii Europejskiej - poinformowała Kancelaria Prezydenta. Ustawa określa zasady zwrotu podatku za samochody starsze niż dwuletnie, kupione w krajach UE i Szwajcarii od 1 maja 2004 roku do 30 listopada 2006 roku. Regulacja ma związek z wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) z 18 stycznia 2007 roku. ETS orzekł wówczas, że akcyza stosowana w Polsce do końca listopada 2006 roku była niezgodna z prawem UE. Chodzi o różnicę między zgodnymi z prawem stawkami akcyzy 3,1 proc. i 13,6 proc. (w zależności od pojemności silnika) a stawką faktycznie zapłaconą przez podatnika, która rosła o 12 proc. rocznie i mogła dochodzić nawet do 65 proc. Stawka akcyzy jest płacona na terytorium Polski tylko raz, przy pierwszej rejestracji pojazdu. Dlatego wyższym stawkom podlegały tylko pojazdy sprowadzone, starsze niż dwuletnie. Według danych Ministerstwa Finansów, od 1 maja 2004 r. sprowadzono do Polski ponad 2,4 mln samochodów, za co pobrano ok. 2,5 mld zł akcyzy. Resort finansów oszacował, że na zwrotach nadpłaty tego podatku budżet państwa może stracić ponad 500 mln zł. Organy celne już wcześniej zwracały nadpłaconą akcyzę, na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej. Brakowało jednak regulacji dotyczącej obliczania kwot do zwrotu, co może prowadzić do rozbieżności w określaniu tych kwot. Ustawa ma zapobiegać tym problemom. W regulacji przewidziano, że akcyza będzie zwracana jedynie na wniosek podatnika, a organ celny będzie się odnosił do wartości rynkowej pojazdu. Kwota zwrotu ma być różnicą między akcyzą zapłaconą przez podatnika a podatkiem zawartym w cenie podobnego samochodu zarejestrowanego na terytorium kraju, z uwzględnieniem wartości rynkowej auta. Resort finansów wskazywał wcześniej, że wiele osób zaniżało wartość kupionych za granicą samochodów, by zapłacić niższą akcyzę. Tak więc na zwrot podatku liczyć mogą tylko te osoby, które w deklaracji akcyzowej podały wartość samochodu zbliżoną do rynkowej. Zgodnie z ustawą, organ celny może powołać biegłego w przypadku wątpliwości, czy zadeklarowana przez podatnika cena pojazdu odpowiada wartości rynkowej. Jeżeli cena oszacowana przez biegłego będzie odbiegała o ponad 33 proc. od wartości określonej przez podatnika, to podatnik poniesie koszty ekspertyzy. Nowe przepisy mają wejść w życie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Komentuj

Statystyka

Przegląd prasy

W lusterka patrz dwa razy. Motocykle są wszędzie!
5 lipca 2008 | 0

dbafd1446ad7f4204288e4b071fe9a7c6810dd09 (254-10)

Trwa akcja PATRZ W LUSTERKA. SPRAWDŹ DWA RAZY. MOTOCYKLE SĄ WSZĘDZIE! organizowana w ramach Forum Motocyklistów.pl. Co roku na polskich drogach setki motocyklistów ginie, a tysiące zostaje okaleczonych w skutek nieuwagi kierowców samochodów osobowych i ciężarowych. Naszą akcją chcemy zwrócić ich uwagę, że producenci samochodów po to wymyślili wsteczne lusterka, aby z nich korzystać. I że banalne zerknęcie w lusterko może ocalić czyjeś życie lub zdrowie – piszą motocykliści. Akcja zrodziła się na największym forum motocyklowym w Polsce, liczącym ponad 15 000 aktywnych użytkowników - motocyklistów. Dzięki sponsorom udało im się wydrukować około 20 000 charakterystycznych żółtych naklejek. Apel na nich umieszczony - Patrz w lusterka. Sprawdź dwa razy. Motocykle są wszędzie! adresowany jest do kierowców samochodów i chyba nie wymaga głębszego tłumaczenia... Będziemy wdzięczni Państwu za przekazanie opinii publicznej idei i zasad naszej akcji. Również dzięki Państwa pomocy możemy trafić do głów kierowców samochodów, którzy często ze zwykłej niewiedzy, czasem lenistwa, a bardzo często głupoty - pobawiają życia i zdrowia użytkowników jednośladów – apelują organizatorzy. PATRZMY DWA RAZY W LUSTERKA!.

 

Film wideo – Akcja “Kierowco patrz w lusterka” -  http://www.youtube.com/watch?v=fXYbydGonVE

Komentuj
Motocykliści w dni weekendowe!
3 lipca 2008 | 1

Komenda Główna Policji w interesującej analizie wypadków drogowych spowodowanych przez motocyklistów dokonując podziału wypadków drogowych na poszczególne dni tygodnia, najwięcej zdarzeń z winy motocyklistów odnotowano w dni weekendowe: w niedziele (23,7 % ogółu), w soboty (20,5 % ogółu) oraz w piątki (11,8 % ogółu).

Wypadki drogowe i ich skutki spowodowane przez motocyklistów

według dni tygodnia

Dni tygodnia Wypadki Zabici Ranni

Ogółem

%

Ogółem

%

Ogółem

%

Poniedziałek

107

11,2

18

11,5

112

10,9

Wtorek

98

10,3

16

10,3

104

10,1

Środa

110

11,5

22

14,1

126

12,3

Czwartek

105

11,0

13

8,3

116

11,3

Piątek

112

11,8

25

16,0

124

12,1

Sobota

195

20,5

30

19,2

196

19,1

Niedziela

226

23,7

32

20,5

249

24,2

Komentuj
Czy zatrzymamy się, widząc leżącego na ulicy człowieka?
1 lipca 2008 | 0

cb914599b18001b0f507ed4508fa07271ebc4276 (254-4)

^ Dokładnie 33 samochody przejechały, zanim ktoś zareagował. Aleksander B. - radca prawny z Warszawy. Wysiada z samochodu, podbiega. Pyta. Wyjmuje telefon i dzwoni po pogotowie. - Jeszcze nie zdarzyło mi się przejechać czy też przejść obojętnie - mówił. - Podstawy udzielania pierwszej pomocy znam, ale najłatwiej jest zadzwonić. Barbara Bohdan: - Nie udzielają pierwszej pomocy, tylko wzywają pogotowie. W każdym przypadku, czy jest to zatrzymanie krążenia, wypadek, zadławienie, najważniejsze są te pierwsze cztery minuty. W tym czasie nie ma szans, aby dojechała karetka. Nie udzielają, bo... - Po pierwsze, nie umieją. Nie są ani przygotowani, ani przeszkoleni. Po drugie, boją się, że zamiast pomóc, zaszkodzą.

Czy zatrzymamy się, widząc leżącego na ulicy człowieka? Czy mu pomożemy? Czy rozgrzeszymy się sami przed sobą - to przecież pijak? Czy wiemy, że po czterech minutach bez tlenu ludzki mózg zaczyna umierać, a szansa, że karetka przyjedzie przed tym czasem na miejsce, jest niewielka? - pyta “Gazeta Wyborcza Białystok”. Gazeta podejmuje trudny temat - pierwszej pomocy. Jak ratować życie? Jakie są podstawy udzielania pierwszej pomocy? Przez całe wakacje będziemy bić na alarm i walczyć z ludzką obojętnością. W prosty sposób przedstawimy zasady udzielania pierwszej pomocy. Będziemy was namawiać, aby zainwestować w swoje umiejętności i przejść fachowe kursy. Nie bądźmy obojętni - nauczmy się ratować życie – informuje gazeta. Gratulujemy pomysłu i obiecujemy, iż na łamach serwisu będziemy śledzili te działania.

Komentuj
Nowoczesne narzędzie dla instruktorów nauki jazdy
30 czerwca 2008 | 0

Wydawnictwo Grupa IMAGE przygotowało dla instruktorów i wykładowców nauki jazdy, kolejne nowoczesne narzędzie pracy - zestaw programów komputerowych:

 

OSK Auto-Trener - wykłady. Program przeznaczony do prowadzenia wykładów. Zawiera prawie 3000 ilustracji obrazujących praktyczne zastosowanie przepisów, jak również dziesiątki przykładów sytuacji drogowych. Jest on tak ułożony, że cały kurs teoretyczny może być przeprowadzony w około 30 godzinach lekcyjnych. Na ilustracjach przedstawione są sytuacje nie tylko "z lotu ptaka", ale także zza samochodu i zza kierownicy. Dzięki temu uczeń może zobaczyć zastosowanie konkretnych przepisów w ruchu drogowym. Omawiane przepisy są wzbogacane wieloma przykładami. Jest to jedyny program, który umożliwia prowadzenie zajęć w pełni angażujących uwagę kursantów i pozwalający im rozwiązywać kolejne sytuacje na drodze. Wielką jego zaletą jest możliwość zmiany kolejności wyświetlanych ilustracji. Aby ułatwić instruktorowi wdrożenie nowego sposobu prowadzenia zajęć, w programie przepisy czyta lektor oraz umieszczono pomniejszone ilustracje z opisami.

07129eaf4e0153ef08261521e3ea30aaafc2d8bb(254-15)

Działy programu: Podstawowe definicje; Znaki ostrzegawcze; Znaki zakazu; Inne znaki; Pierwszeństwo na skrzyżowaniach równorzędnych; Pierwszeństwo na skrzyżowaniach ze znakami; Sygnały świetlne; Manewry na drodze; Wyprzedzanie; Zatrzymanie i postój; Znaki poziome; Zmiana pasa ruchu i zmiana kierunku; Zachowanie wobec pieszych i na przejazdach; Używanie świateł w pojazdach; Sytuacje nietypowe; Prędkość i hamowanie; Technika kierowania pojazdem; Obsługa pojazdu; Przepisy kat C.

Uzupełnieniem pierwszej płyty jest program OSK Auto-Trener - ćwiczenia zawierający zestawy ćwiczeń i testów. Ten zaznaczony jest do samodzielnych ćwiczeń i utrwalania wiadomości zdobytych dzięki programowi "OSK Auto-Trener - wykłady". Program wyróżnia się szerszym, od stosowanego na egzaminie państwowym zakresem pytań, co pozwala kursantowi nie tylko pogłębić, ale i obiektywnie ocenić swoją wiedzę. Z programu może korzystać kilku użytkowników. Ich wyniki i postępy zapisywane są oddzielnie. W programie, poza testami, można znaleźć przepisy ruchu drogowego podane prostym językiem i w przystępny sposób.

cfa2b4a8e0a5f79b8a8b2b57557117d410bf34a2(254-16)

OSK Auto-Trener umożliwia także przeprowadzenie "egzaminu wewnętrznego" z samodzielnie dobranego zakresu tematycznego. Testy tematyczne  dotyczące pojedynczego tematu (więcej pytań, niż na egzaminie państwowym). Prawidłowe odpowiedzi zawierają komentarz. Uwaga! Niektóre pytania zawierają ilustracje do każdej z odpowiedzi. W naszym programie kursant precyzyjnie dowiaduje się (a nie domyśla), dlaczego dana odpowiedź jest niepoprawna. Testy praktyczne zawierające jedną ilustrację oraz proste pytanie, na które odpowiada się tylko "tak" lub "nie". Ten test sprawdza czy uczeń rozumie przepisy, czy tylko wyuczył się testów na pamięć. Sprawdza też czas reakcji na daną sytuację i pomaga nauczyć się szybkiego podejmowania decyzji na drodze. Test praktyczny jest zgodny z założeniami nowego systemu egzaminowania... Egzamin wewnętrzny  przekrojowy test zawierający pytania ze wszystkich dziedzin przepisów drogowych. Właściciel programu może sam ustalić, ile pytań będzie zawierać egzamin z konkretnego tematu. Po zakończeniu egzaminu  ukazują się informacje, które odpowiedzi są prawidłowe dla danego pytania i dlaczego użytkownik może sprawdzić gdzie popełnił błędy. Autorem programu jest Ireneusz Frączek

Sprawdź - demo:  

http://www.grupaimage.com.pl/pliki/AutoTrenerWykladyDEMO.exe
http://www.grupaimage.com.pl/pliki/AutoTrenerDEMO.exe

Cena OSK. Auto-Trener – wykłady + ćwiczenia: 398,99 zł

Zamów: 0-502-659-431

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 254
7 lipca 2008 | 1

Pijany kierowca zabił na pasach kobietę- Pijany kierowca potrącił 45-letnią kobietę, przechodzącą na przejściu dla pieszych na zielonym świetle w Katowicach. Ofiara wypadku zginęła na miejscu - poinformował zespół prasowy śląskiej policji. Do wypadku doszło przed północą. Policjanci zatrzymali 30-letniego kierowcę opla kalibry. Badanie stanu jego trzeźwości dało wynik ponad 3,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Kierowcy towarzyszył, również pijany, 27-letni pasażer. Jego wynik to prawie 2 promile alkoholu. 30-latek za spowodowanie w stanie nietrzeźwym wypadku, w którym zginął człowiek, może spędzić za kratkami nawet 12 lat. Potrącił po pijanemu niemowlę - Do wypadku doszło w Unikowie, gm. Bisztynek. Ojciec szedł prawidłowo poboczem prowadząc wózek z 9-miesięczną dziewczynką, kiedy najechał na niego dostawczy żuk. Nieprzytomny mężczyzna został przewieziony do szpitalu. Tam też na obserwacji przebywa dziecko. Jak mówią lekarze, dziewczynce nic poważnego się nie stało. Policjanci zatrzymali sprawcę wypadku, 34-letniego Zbigniewa K., który miał ponad 3,5 promila alkoholu w organizmie. Pijani przechodzili z dzieckiem na czerwonym świetle- Pijani rodzice przeprowadzali swojego 6-letniego synka przez jedno z głównych skrzyżowań w Gdańsku, na czerwonym świetle. Nieodpowiedzialną parę zauważył policjant. Dzięki jego natychmiastowej reakcji nie doszło do tragedii. Funkcjonariusz pełniący służbę w budynku komendy miejskiej w Gdańsku przez okno zauważył, jak jakaś para próbuje przejść przez jezdnię nie zważając na pędzące samochody. Zataczająca się kobieta ciągnęła za sobą małego chłopca. Kierowcy zaczęli gwałtownie hamować, co powodowało dodatkowe zagrożenie na drodze. Widząc tę sytuację policjant natychmiast wybiegł z komendy. Jego błyskawiczna reakcja sprawiła, że nie doszło do tragedii. Okazało się, że nietrzeźwymi pieszymi byli rodzice małego chłopca. Zarówno matka jak i ojciec mieli w organizmie około 2 promili alkoholu. 58-letni mężczyzna i 46-letnia kobieta najprawdopodobniej usłyszą zarzuty narażenia swego synka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Pijany za kierownicą ciężarówki - Ostródzcy policjanci zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę tira. 44-letni Andrzej N. kierował ciągnikiem siodłowym marki Mercedes z naczepą. Oficer dyżurny ostródzkiej policji otrzymał informację, że na drodze nr 542 w kierunku Działdowa wężykiem porusza się tir. Już po kilku minutach funkcjonariusze zatrzymali pojazd marki Mercedes w żwirowni, niedaleko miejscowości Dąbrówno. W trakcie rozmowy z kierowcą tira czuć było od niego alkohol. Pijany 44-latek nie miał siły dmuchnąć w alkomat. Jednak gdy już udało się policjantom zbadać Andrzeja N., miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna noc spędził w policyjnym areszcie. Teraz Andrzejowi N. oprócz straty prawa jazdy na okres do 10-ciu lat, za prowadzenie w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności nawet do 2 lat.

Komentuj
Motocykliści na ścieżce rowerowej
6 lipca 2008 | 0

Bezpieczna dotąd ścieżka rowerowa na ulicy Kopernika w Krakowie stała się niebezpieczna. Zaczęły po niej jeździć skutery i motocykle, a więc jednoślady, które nie mają prawa z niej korzystać. Kontrapas - taka jest właściwa nazwa ścieżki na Kopernika. Rowerzyści jeżdżą po wytyczonym pasie po lewej stronie jezdni. Poruszają się więc pod prąd, bo tak zorganizowano tam ruch. Ale tylko rowerzyści mogą korzystać z kontrapasa, to przestrzeń wyłącznie dla nich. Niestety, tylko w teorii. To dla kogo w końcu jest ta ścieżka? Dla wszystkich jednośladów, czy tylko dla rowerów? Zapytaliśmy o to policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Zdecydowanie dla rowerów - odpowiada zdziwiony rzecznik prasowy krakowskiej drogówki Krzysztof Dymura. - Kierowcy motocykli, skuterów i motorów, którzy wjeżdżają na kontrapas, po prostu łamią prawo. Za to wykroczenie grozi mandat w wysokości 100 złotych i jeden punkt karny. Problem w tym, jak skutecznie karać tych kierowców. Rzecznik Dymura radzi: najlepiej zapisać numer rejestracyjny pojazdu, a jeszcze lepiej zrobić zdjęcie kierowcy, który porusza się ścieżką rowerową. I taki materiał wysłać do drogówki. Rzecznik Dymura mówi, że innego rozwiązania właściwie nie ma: - No, chyba że postawi się przy Kopernika całodobowe patrole... Będziemy tam pojawiać się częściej, ale na pewno nie zakotwiczymy na stałe, bo to po prostu niewykonalne. Może więc ścieżka jest słabo oznakowana i motocykliści nie wiedzą, że obowiązuje ich zakaz? - To oczywiście byłoby dla nich idealne wytłumaczenie, ale akurat ten kontrapas jest oznakowany bardzo dobrze - przekonuje Jarosław Prasoł z krakowskiej Federacji Zielonych. - Problemem więc nie jest oznakowanie, ale to, że motocykliści z premedytacją go nie zauważają. Federacja zapowiada własną akcję walki z motocyklami na Kopernika - będzie inspirowana pomysłem rzecznika Dymury. - Postoimy kilka godzin wzdłuż ścieżki, porobimy zdjęcia, a potem prześlemy je służbom - mówi Prasoł. - Myślę, że ta informacja szybko rozejdzie się po mieście, na pewno dotrze do tych, którzy notorycznie "skracają" sobie drogę, czyli dostawców pizzy. Wystarczy dla przykładu dwadzieścia mandatów... - Lepiej postawić przy Kopernika transparent, ale taki, żeby kłuł w oczy: "Motocykliści, nie wjeżdżajcie na naszą ścieżkę, bo nas pozabijacie" - podsuwa Adam.

Komentuj
System sterowania ruchem w stolicy
6 lipca 2008 | 0

Już w latach 90. zapowiadano wprowadzenie systemu, który zmniejszy korki w stolicy. Wciąż nie udaje się zakończyć jego pilotażowego etapu. Na dodatek przy jego wprowadzaniu korki są większe, niż były. Zasada działania takiego systemu jest prosta: dzięki kamerom przy skrzyżowaniach lub czujnikom w asfalcie komputer tak steruje światłami, by ruch był jak najbardziej płynny. Na dodatek system powinien zgrać działanie sygnalizacji na sąsiednich skrzyżowaniach. Działa już w wielu stolicach europejskich, np. w Berlinie, gdzie obejmuje ponad dwa tysiące skrzyżowań. W 2006 wybrano Siemensa, który miał wdrożyć "zieloną falę" na 37 skrzyżowaniach. Nie dotrzymał już dwóch terminów. Najpierw system miał być gotowy jesienią 2007 roku, a potem 30 czerwca tego roku. - Powinien być ukończony pod koniec lipca - mówi "Gazecie" Dariusz Jasak z Siemensa. Firma musi jeszcze przebudować sygnalizację na dwóch newralgicznych skrzyżowaniach - na pl. Zawiszy i przy Dworcu Centralnym oraz włączyć tzw. akomodację, czyli dostosowanie świateł do natężenia ruchu. Siemens nie czuje się winny opóźnień. Według Dariusza Jasaka za poślizg odpowiada miejski inżynier ruchu Janusz Galas oraz Zarząd Dróg Miejskich. Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, uważa, że duża część winy za opóźnienia leży jednak po stronie Siemensa. - To nie inżynier ruchu coś opóźniał, tylko Siemens z poślizgiem oddawał projekty - mówi Wojciechowicz. Liczy jednak, że system sterowania ruchem na Wisłostradzie i w Alejach zacznie w końcu działać i zmniejszy korki. Na razie jest wręcz odwrotnie. Wprowadzenie systemu zgrało się w czasie z wprowadzaniem zaostrzonego rozporządzenia w sprawie sygnalizacji, które wymyślili już kilka lat temu urzędnicy ówczesnego ministra infrastruktury Marka Pola. Chcieli, żeby było bezpieczniej. Przed wszystkim jednak zwiększyli korki. Uznali np., że jeśli przy skręcie w lewo kierowca przecina trzy pasy ruchu, to powinien skręcać bezkolizyjnie dzięki sygnalizatorom kierunkowym ze strzałką w lewo. Takie sygnalizacje pojawiły się m.in. na rogu Czerniakowskiej i Gagarina. W efekcie czerwone dla jadących Czerniakowską na wprost pali się dłużej. Korki są znacznie większe, niż były. Zamieszanie wprowadziło także montowanie świateł do skrętu w lewo na skrzyżowaniach podobnych do ronda - takich jak to przy Rotundzie. - Twórcy rozporządzenia ponoć chcieli poprawić bezpieczeństwo. Jak jednak sprawdziłem na skrzyżowaniu Czerniakowskiej i Gagarina raczej nie dochodziło wcześniej do wypadków i kolizji. To miasto powinno decydować, czy danym skrzyżowaniu powinno się montować sygnalizację ze strzałką - mówi miejski inżynier ruchu Janusz Galas. Na razie stare rozporządzenia z 2003 roku w sprawie świateł udało się poprawić tylko w jednej kwestii. W czerwcu przywrócono możliwość montowania warunkowej strzałki do skrętu w prawo. Tyle że te strzałki wciąż znikają przy okazji wdrażania systemu sterowania ruchem – ze smutkiem przeczytaliśmy w “Gazecie Wyborczej”.

Komentuj
Dopuszczalne prędkości (cz. 1)
6 lipca 2008 | 0

Państwo

Teren zabudowany

Teren nie zabudowany

Autostrada

Albania

50 km/h

80 km/h

b/d

Andora

40 km/h

90 km/h

b/d

Austria

50 km/h

100 km/h

130 km/h

Belgia

50 km/h

90 km/h

120 km/h

Białoruś

60 km/h

90 km/h

100 km/h

Bośnia i Hercegowina

50 km/h

80 km/h

130 km/h

Bułgaria

50 km/h

90 km/h

120 km/h

Chorwacja

50 km/h

90 km/h

130 km/h

Czechy

50 km/h

90 km/h

130 km/h

Dania

50 km/h

80 km/h

110 km/h

Estonia

50 km/h

90 km/h

110 km/h

Finlandia

50 km/h

80 km/h

120 km/h

Francja

50 km/h

80 km/h

130 km/h

Grecja

50 km/h

90 km/h

120 km/h

Hiszpania

50 km/h

90 km/h

120 km/h

Holandia

50 km/h

80 km/h

120 km/h

Irlandia

48 km/h

96 km/h

112 km/h

Jugosławia

60 km/h

80 km/h

120 km/h

Litwa

60 km/h

90 km/h

b/d

Luksemburg

50 km/h

90 km/h

120 km/h

Łotwa

50 km/h

90 km/h

b/d

Komentuj
Dojedź motocyklem do końca wakacji
5 lipca 2008 | 0

W CSP w Legionowie zainaugurowano ogólnopolską kampanię zainicjowaną przez biuro ruchu drogowego KGP "Dojedź motocyklem do końca wakacji". Partnerem kampanii jest firma Harley-Davidson. Imprezie towarzyszył Otwarty Zlot Motocyklistów. Mimo niesprzyjającej pogody pasjonaci jazdy na motocyklach przybyli bardzo licznie. Wymieniano doświadczenia, pokazano korzyści jak i zagrożenia płynące z jazdy na jednośladzie. Nie zabrakło też dobrej zabawy. Na przybyłych do CSP czekały liczne atrakcje. Imprezę rozpoczął pokaz Motocyklowej Asysty Honorowej przy akompaniamencie Orkiestry Reprezentacyjnej z komendy stołecznej Policji. Następnie uczestnicy zlotu i zaproszeni goście zostali przywitani przez kierownictwo biura ruchu drogowego KGP. Wszyscy obejrzeli dwie prezentacje multimedialne. Jedną przygotowali przedstawiciele Harley-Davidson, drugą – policjanci z BRD KGP. Pokazy miały przybliżyć problematykę motocyklową, ukazać zarówno korzyści jak i zagrożenia płynące z jazdy na jednośladzie. Kolejnym punktem programu był pokaz jazdy na motocyklach w wykonaniu instruktorów policyjnych. Funkcjonariusze prezentowali między innymi ciężkie motocykle HD, które są aktualnie testowane przez funkcjonariuszy z drogówki. Potem odbyły się ćwiczenia na torze przeszkód, a na zakończenie, cieszące się ogromnym zainteresowaniem zawody, w których wzięli udział policjanci i uczestnicy zlotu. Motocykliści musieli pokonać tor przeszkód oraz jak najwolniej przejechać określony odcinek. Zwycięzcą pierwszego konkursu został uczestnik zlotu, drugiego zaś – policjant. Obaj zostali nagrodzeni przez przedstawiciela firmy Harley-Davidson. W nagrodę, w jeden z wakacyjnych weekendów, będą testować te kultowe motocykle udostępnione przez HD. Podczas imprezy można było zasięgnąć rady i opinii policyjnych instruktorów. Funkcjonariusze z drogówki chętnie udzielali wskazówek, jak radzić sobie z jednośladem w sytuacji zagrożenia na drodze. Mimo kapryśnej pogody wszyscy dobrze się bawili. A motocykliści mogli rozgrzać się pyszna grochówką.   c7fe4449c64428990146d44c38b3b6fbb8504fe5 7245fab0d2c4967b8b68d39477d7b5a236f798fa  (254-13-14)

Komentuj
Nowy samochód egzaminacyjny
4 lipca 2008 | 0

“Nowości” donoszą: Marek Staszczyk, dyrektor WORD w Toruniu, twierdzi, że poprosił przedstawicieli toruńskich szkół nauki jazdy tylko o opinię, czego oczekują od nowego samochodu. A dostał pismo, zakończone nazwą konkretnego modelu toyota yarris. Według niego, mogło to mieć wpływ na wysoką cenę, jaką w ofercie przetargowej zaproponował kujawsko-pomorski diler tej marki. - Przecież pan dyrektor wyraźnie poprosił nas, byśmy wskazali model - mówi tymczasem Jerzy Marks z Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Szkół Kierowców i zarazem właściciel jednej z toruńskich takich placówek. O tym, że niczego nie ukrywa świadczy informacja na stronie internetowej KPSSK o wspólnym wyborze Toyoty. Pierwszy przetarg na najem 20 aut przez WORD w Toruniu został unieważniony. Wpłynęły zaledwie dwie oferty. Pierwsza od przedstawiciela Toyoty, opiewająca na 649 tys. zł, druga - od Fiata, na niebotyczną dla WORD kwotę 1,3 mln zł. Tymczasem na czteroletni najem ośrodek przeznaczył kwotę 460 tys. zł. Najbardziej zadziwiła dyrektora Staszczyka wysokość oferty Toyoty. - Obdzwoniłem pół Polski i wyszło mi, że innym WORD-om udało się rozstrzygnąć podobne przetargi, wybierając toyotę yarris za nieco ponad 300 zł miesięcznie (od najmu jednego auta - przyp. red.). Nam tymczasem zaproponowano dwukrotnie więcej - mówi. Drugi przetarg WORD rozstrzygnąć ma 11 lipca. Tym razem chce wynająć 20 aut na 2 lata. Liczy, że wpłynie więcej ofert. - Będziemy przeciwko temu protestować. Jeśli po 2 latach przetarg wygra ktoś inny, znów będziemy musieli kupować samochody. Nie ma co kryć, że te koszty odbiją się na cenach kursów na prawo jazdy - mówi Jerzy Marks.

Komentuj
Czyściciele zagrożeniem w ruchu drogowym
4 lipca 2008 | 0

Straż miejska we Wrocławiu zapowiada wojnę młodzieży myjącej samochodowe szyby na drogach. Odtąd taki proceder będzie surowo karany. Pełnoletnich zarabiających w ten sposób mają odstraszyć mandaty do 500 złotych. Za młodszych odpowiedzą rodzice. Im grożą podobne mandaty. Sławomir Chełchowski ze straży miejskiej tłumaczy, że młodzi ludzie wbiegając między samochody stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym. - Skrzyżowania, gdzie osoby myjące szyby pojawiają najczęściej, nasze patrole będą sprawdzały nawet kilka razy dziennie - zapowiada Chełchowski. Ostrzega, że gdy strażnik przyłapie nieletniego na ulicy, sprawa od razu trafi na policję, a stamtąd do sądu rodzinnego. - Mycie szyb samochodów przez dzieci to wykroczenie, za które rodzice też mogą stanąć przed sądem - przypomina Chełchowski. Walka z czyścicielami szyb nie będzie prosta, bo wrocławskie skrzyżowania opanowały już zorganizowane szajki. Każda ma swój rewir i ustalony grafik dyżurów. Przed strażnikami stoi trudne zadanie, bo młodzi widząc radiowóz natychmiast uciekają gdzie pieprz rośnie. Jeden z chłopców zawsze wystawiony jest na czatach i daje sygnał pozostałym, gdy tylko widzi zbliżający się patrol. Ale kierowcy nie kryją radości na wieść o ściganiu czyścicieli szyb. Pomysł zaostrzonych kar uwolnił już od problemu Szczecin. Dwa tygodnie temu tamtejszy sąd grodzki ukarał jednego z mężczyzn karą 200 zł grzywny za mycie szyb na skrzyżowaniu. Od tej pory śmiałków podbiegających do aut nie ma. We Florencji za podobne wybryki grożą poważniejsze konsekwencje - od 200 euro mandatu aż do trzech miesięcy więzienia.

Komentuj
Młodość, prędkość i brak wyobraźni
4 lipca 2008 | 0

Młodość i brawura to najczęstsze przyczyny wypadków motocyklistów, a prędkość 200 km/h nie robi już na nich większego wrażenia. Policjanci województwa lubelskiego biją na alarm: w naszym województwie co roku wzrasta liczba zdarzeń, których sprawcami są kierowcy jednośladów. W całym ubiegłym roku było ich 56. Od początku tego roku z winy motocyklistów doszło już do 33 wypadków, w których życie straciły trzy osoby.– Nie można tego generalizować, ale problem stanowią szczególnie młodzi ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy, czym jest motocykl i jak powinno się go właściwie użytkować – tłumaczy kom. Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, który prywatnie jeździ sportowym motocyklem. – Według naszych statystyk, najwięcej tego typu wypadków jest w lipcu, więc wszystko jeszcze przed nami. Wylicza też przyczyny wypadków: – Dochodzi do nich najczęściej z powodu niedostosowania prędkości. W grę wchodzą też gwałtowne hamowanie i nieprawidłowe wyprzedzanie. Sprawcami są najczęściej motocykliści w wieku od 21 do 28 lat. – Motocykle przestały być ekskluzywnym hobby. Na ulicach jest ich coraz więcej. Wystarczy kilka tysięcy złotych, żeby kupić maszynę z potężnym silnikiem. Często trafiają one w ręce osób, które nie mają pojęcia o jeździe. Bywa też, że są nawet prezentem od rodziców – mówi Arkadiusz Kalita. Policjant wylicza też największe grzechy kierowców jednośladów. – Jazda na jednym kole w ruchu ulicznym, brak właściwego ubioru w czasie jazdy, podginanie tablic rejestracyjnych, a w skrajnych przypadkach ucieczka przed policją – mówi Arkadiusz Kalita. Zaznacza, że w takich przypadkach funkcjonariusze będą bezwzględni. – W ucieczce przed policyjnym samochodem z wideorejestratorem motocyklista ma nikłe szanse. W naszym województwie było już kilka takich akcji, które to udowodniły – mówi Arkadiusz Kalita.

Komentuj
Całkiem nowe zagrożenie dla pieszych
4 lipca 2008 | 0

- Właściciele meleksów powinni posiadać zezwolenia S0 albo S1, które uprawniają do wjazdu
na Rynek - mówi Jakub Bator, radny Krakowa. - Miasto powinno zapanować nad meleksami, bo dziś na Rynku panuje kompletny chaos - dodaje. Zniesienie w maju ograniczeń na wjazd do strefy A pojazdów elektrycznych wożących turystów po Krakowie spowodowało, że pod kościołem Mariackim zakotłowało się od meleksów. - Rozumiem, że każdy chce zarobić, ale nie może być tak, żeby meleksy tarasowały całą jezdnię - oburza się ks. Bronisław Fidelus, proboszcz parafii mariackiej. - Zrobił się tu ruch jak na alejach Trzech Wieszczów - oburza się Adam Dorczuk, mieszkaniec Krakowa. - Trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo meleksy pędzą jak szalone, a niektóre z nich kończą szarże na donicach z kwiatami - dorzuca. Tylko w czerwcu strażnicy miejscy 60 razy podejmowali interwencje wobec osób kierujących meleksami w rejonie Rynku. - To znacznie więcej niż w poprzednich latach - porównuje Elżbieta Lacher, inspektor krakowskiej straży miejskiej. Parkowanie w niewłaściwym miejscu i przekroczenie prędkości - to dwa główne grzechy meleksiarzy. - Wzrost interwencji jest związany ze zwiększeniem liczby firm oferujących przejażdżkę elektrycznym pojazdem - mówi Lacher. W ubiegłym roku na rynku przedsiębiorstw świadczących tego rodzaju turystyczne usługi było tylko 12 firm. Obecnie w Krakowie działa ich już 80. W wyniku ogłoszonego przez Urząd Miasta losowania wyłoniono firmy uprawnione do wja-zdu na teren drogi wewnętrznej Rynku Głównego. Wydano 35 zezwoleń. W rzeczywistości jednak na Rynek wjeżdżają wszyscy. - W praktyce ich ruch jest równie uciążliwy, jak ruch samochodowy - mówi Jakub Bator. Grzegorz Kompa, właściciel firmy Royal Tour popiera pomysł zmian radnego. - Jest kilka firm, które nie posiadają zgody na postój i wjazd na Rynek, ale i tak pojawiają się na płycie, przewożąc turystów - przyznaje Kompa i proponuje, by właściciele meleksów musieli obowiązkowo wykupywać licencję na przewóz osób. - Dziś taka licencja nie jest potrzebna, a obowiązek jej posiadania wyeliminowałby nieprzygotowane firmy, które nie mają pojęcia o przewozie osób i psują markę całemu środowisku - dodaje Kompa. Pracownicy wydziału spraw administracyjnych Urzędu Miasta przyznają, że zastanawiają się nad zwiększeniem kontroli nad meleksami. - Chodzi o względy bezpieczeństwa zarówno pasażerów, jak i spacerujących po Rynku ludzi - mówi Anna Broś-Milc, zastępca dyrektora wydziału spraw administracyjnych.

Komentuj
W taksówkach będą foteliki
4 lipca 2008 | 1

Opiekunowie małych dzieci będą spokojniejsi o bezpieczeństwo swoich pociech w czasie jazdy samochodem. Ubezpieczyciel komunikacyjny Liberty Direct kupił 79 fotelików i podstawek do przewożenia maluchów. Pojawią się one w taksówkach - na razie w Warszawie - o czym donosi “Życie Warszawy”. Zgodnie z prawem w taksówkach nie ma obowiązku używania dziecięcych fotelików. Wielu rodziców chciałoby jednak zapewnić swoim pociechom podczas przejazdy taksówką większe bezpieczeństwo. Stąd pomysł na akcję "Taksówka z fotelikiem" - pisze "Puls biznesu". Oprócz wyposażenia samochodów MPT i przeszkolenia w obsłudze fotelików taksówkarzy, firma prowadzi kampanię informacyjną na temat bezpieczeństwa dzieci w podróży. Libery Direct twierdzi, że zainteresowanie taksówkami z fotelikiem jest duże i zastanawia się nad przeprowadzeniem takiej akcji w innych miastach Polski.

Komentuj
Mają system szybkiego reagowania
4 lipca 2008 | 0

Lubuska policja uruchomiła pierwszą w Polsce sieć radiową, która łączy ze sobą wszystkie służby ratownicze. Teraz z centrum dowodzenia można wydawać polecenia patrolom w każdej części województwa – informuje “Gazeta Wyborcza”. Nowy system łączy drogą radiową powiatowe komendy policji z centrami powiadamiania ratunkowego, pogotowiem ratunkowym, strażą graniczną, wojskiem i starostwami. Możliwa jest także komunikacja między stanowiskiem dowodzenia w komendzie wojewódzkiej z centrum zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim. Po co to wszystko? Kiedy policja otrzymuje informację o wypadku, dla służb ratowniczych rozpoczyna się wyścig z czasem. Liczy się każda minuta, bo od szybkiej reakcji zależy często ludzkie życie. - Dlatego tak ważne jest, by informacja o zdarzeniu od razu trafiła we właściwe miejsce: do straży pożarnej, pogotowia ratunkowego, a jeśli trzeba, to także do centrum zarządzania kryzysowego czy policji niemieckiej - mówi nadkom. Kędziora. - Dotychczas policjant musiał podnieść słuchawkę i nawet jeśli nie wykręcał numeru do straży czy pogotowia, bo miał go w pamięci telefonu, to i tak musiał czekać na połączenie. A jeśli takich służb było kilka, to traciło się naprawdę dużo czasu. Teraz można w jednej chwili, bez zwłoki, poinformować o wypadku czy katastrofie wszystkie potrzebne służby. Na tym jednak możliwości systemu się nie kończą. Jeśli zajdzie taka potrzeba, ze stanowiska dowodzenia w komendzie wojewódzkiej, a nawet centrum zarządzania kryzysowego wojewody, będzie można kontaktować się z dowolnym radiowozem na terenie województwa. Ułatwi to kierowanie akcjami w kryzysowych sytuacjach. Policja zapewnia, że połączenie jest bezpieczne, bo dostęp do poszczególnych elementów sieci zależy od poziomu uprawnień, a informacje przekazywane są nie tylko drogą radiową, ale także stałymi łączami. Do systemu włączono także tzw. wirtualny posterunek transgraniczny, łączący lubuską policję z policją niemiecką. Jeżeli podobne systemy powstaną w pozostałych województwach (a jest na to spora szansa, bo na jego inaugurację zjadą się dzisiaj policjanci z całej Polski), lubuska sieć zostanie z nimi połączona.

Komentuj
Bądź bezpieczny na drodze
3 lipca 2008 | 0

WORD w Rzeszowie w ramach swej statutowej działalności BRD podjął się roli współorganizatora realizowanego, przez Starostwo Powiatowe w Ropczycach, projektu Rządowego Programu Ograniczenia Przestępczości i Aspołecznych Zachowań “Razem bezpieczniej” pn. “Bądź bezpieczny na drodze”. Blisko 12 tysięcy młodzieży  z powiatu ropczycko – sędziszowskiego wzięło udział w Rządowym  Programie “Razem bezpieczniej”,  realizowanym pod hasłem “Bądź bezpieczny na drodze”. Celem programu była popularyzacja bezpieczeństwa w ruchu drogowym na terenie powiatu i udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej w nagłych wypadkach. Eliminacje odbywały się  w szkołach do 30 maja, w gminach do 6 czerwca, a finał na szczeblu powiatowym przeprowadzono 13 czerwca  na Hali Widowiskowo-Sportowej w Ropczycach. W rywalizacji wzięła udział młodzież  szkół podstawowych, gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych i  Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w  Ropczycach.  W finale powiatowym uczniowie walczyli o Puchar Starosty Ropczycko-Sędziszowskiego Pana Józefa Rojka, Komendanta Wojewódzkiego Policji Pana Józefa Gdańskiego i Dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie Pana Jana Kidy. Puchary wręczyli Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji Pan Andrzej Sabik, Starosta Powiatu Ropczycko-Sędziszowskiego Pan Józef Rojek, Komendant Powiatowy Policji Pan Robert Pastuła i Zastępca Dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie Pan Piotr Wójcikiewicz. Zwycięzcy indywidualni prócz dyplomów, pucharów otrzymali wartościowe nagrody rzeczowe, rowery górskie. W ramach nagród zespołowych reprezentanci wszystkich gmin, szkół ponadgimnazjalnych otrzymali dyplomy, puchary i nagrody rzeczowe, którymi były fantomy służące jako pomoce naukowe w udzielaniu pierwszej pomocy przedmedycznej.

Komentuj
Jeździć umiemy… najlepiej. A w poślizgu?
3 lipca 2008 | 1

Samochodem my Polacy potrafimy jeździć najlepiej. Tylko 2 proc. polskich kierowców jest innego zdania. Skąd tak wysoka samoocena? Socjologowie zachodzą w głowę, a kierowcy przechwalają się, jak to świetnie radzą sobie na drodze. Wystarczy zajrzeć na fora internetowe, by bez trudu znaleźć przechwałki, kto czym i w jakim tempie przejechał krakowską autostradę. Raport o bezpieczeństwie na drogach i umiejętnościach polskich kierowców przygotowany przez Pentor na zlecenie Škody pokazuje dobitnie: wierzymy w swoje umiejętności. To dobrze, tylko trochę za mocno. Statystyki policyjne mówią bowiem dokładnie coś odwrotnego: wiara we własne umiejętności jest wyraźnie przesadzona. Np. na pytanie, jak należy zachować się w razie poślizgu, większość badanych odpowiadała dość ogólnikowo lub po prostu błędnie. Odpowiedź "nie hamować wskazało aż 30 proc. respondentów, zachować spokój zalecało 28 proc. badanych. Jedynie 11 proc. z nich było przekonanych, że warto kontrować kierownicą. Raport jednak nie badał, czy kierowcy wiedzą, jak to robić – komentuje “Gazeta Wyborcza”.

 

Jak zachować się w sytuacji poślizgu: Jak twierdzi Tomasz Płaczek, kierownik ds. szkoleń Szkoły Auto, statystyki pokazują zatem, że o przyczynach poślizgu polscy kierowcy wiedzą niewiele. - Jedną z najniebezpieczniejszych sytuacji na drodze, które bardzo często kończą się poślizgiem, jest omijanie nagle pojawiającej się przeszkody. Jakie są wtedy najczęstsze reakcje kierowców? Na pewno zbyt mocne i niepotrzebne szarpanie kierownicą oraz niekorzystanie z systemu ABS, czyli w konsekwencji wykonywanie manewru podczas pełnej prędkości. Takie właśnie zachowanie, o ile samochód nie jest wyposażony w odpowiednie systemy wspomagające kierowcę, często kończy się wypadkiem - tłumaczy Płaczek. Od wielu lat jedną z częstszych przyczyn wypadków jest poślizg i wypadnięcie auta z drogi na skutek próby ominięcia nagle pojawiającej się przeszkody. Jeśli kierowcy nagminnie nie radzili sobie w takich sytuacjach, inżynierowie musieli zaprząc do pracy elektronikę. Tak powstał system ESP, czyli układ stabilizujący tor jazdy podczas pokonywania zakrętów. System ten samoczynnie przyhamowuje jedno lub kilka kół, jeśli tylko czujniki wykryją, że któreś obraca się zbyt szybko. Co jednak, jeśli nasze auto takiego systemu nie ma? Nie mniej przydatny podczas omijania przeszkody jest wówczas ABS, obecny w większości współczesnych aut. Warto zatem z niego korzystać i pozwolić mu działać. Najczęściej kierowcy podczas manewru boją się nacisnąć hamulec z całej siły. A przecież ABS będzie nam stabilizował pojazd i jednocześnie zadba o to, aby nasz samochód jak najszybciej wytracił prędkość. Oczywiście, manewr może się nie udać. Ale jeżeli już dojdzie do uderzenia w przeszkodę, to dzięki hamowaniu odbędzie się ono z mniejszą prędkością. Warto także pamiętać, że podczas omijania przeszkody powinniśmy wykonać dwie podstawowe czynności: hamowanie oraz skręcanie, bo przecież hamowanie z systemem ABS daje nam możliwość manewrowania samochodem. - Szkoła mówiąca, że w razie poślizgu nie wolno hamować lub należy hamować pulsacyjnie, odeszła już do lamusa. System antyblokujący umożliwia hamowanie i kierowanie pojazdem jednocześnie. Pod jednym tylko warunkiem, że kierowca hamuje z całych sił i bez zmniejszania siły nacisku na pedał - wyjaśnia Płaczek. -Żeby się jednak tego nauczyć, niezbędny jest trening bezpiecznej jazdy. Wiedza o działaniu ABS z najlepszej nawet instrukcji na www.szkola-auto.pl, z gazet czy telewizji nie wystarczy. Potrzebna jest praktyka - dodaje.



Komentuj
Pęd do zawodu taksówkarza
3 lipca 2008 | 0

Kilkuset mężczyzn ponad dobę stało przed miejskim Biurem Działalności Gospodarczej w Warszawie. Chcieli się zapisać na wrześniowy egzamin taksówkarski. Wówczas do egzaminu taksówkarskiego może przystąpić tylko 200 osób, dlatego takie tłumy ustawiły się przed urzędem. Ci, którzy nie dostaną się na najbliższy test, będą musieli czekać do grudnia. Ratusz organizuje egzaminy tylko raz na kwartał, a nie wszyscy zdają za pierwszym razem. – Są tacy, którzy podchodzą do tego egzaminu po kilkanaście razy. A każdy kosztuje 220 złotych. Poza topografią miasta trzeba znać prawo pracy i zasady rozliczania z fiskusem. Skąd taki pęd do zawodu taksówkarza? – Bo to wygodny, wolny fach. Pracujesz, kiedy chcesz – odpowiadają pretendenci do taksówkarskiej licencji. Zdanie egzaminu nie uprawnia jednak od razu do jazdy taksówką. Kierowca otrzymuje tylko promesę do otrzymania licencji. A tę dostaje wtedy, gdy jakiś inny taksówkarz umrze, straci dokument lub zrezygnuje z zawodu. Jeśli nic się nie zmieni, to wrześniowi “absolwenci” dostaną je za... cztery lata. Licencje są limitowane przez Radę Warszawy. – Dziś mamy prawo wydać ich dokładnie 8462. Wszystkie są już rozdysponowane. Miesięcznie odzyskujemy średnio ok. 20 – 25 licencji i na bieżąco je wydajemy. A w kolejce czeka już blisko tysiąc kierowców ze zdanym egzaminem – wyjaśnia Joanna Tymińska, szefowa Biura Działalności Gospodarczej. We wrześniu Rada Warszawy na wniosek urzędników ma zwiększyć limit o 500 licencji. Ale przeciwko temu, w obawie przed zbyt silną konkurencją, protestują związki zawodowe taksówkarzy. Niewykluczone jednak, że od przyszłego roku żadne protesty nie pomogą. Rząd już zastanawia się, czy nie zostawić tych regulacji wyłącznie wolnemu rynkowi i nie znieść całkowicie konieczności ustalania wszelkich limitów przez samorząd. – Rzeczywiście mamy sygnały, że minister finansów przymierza się do uwolnienia rynku i zniesienia puli licencji taksówkowych, punktów sprzedaży alkoholu, a także zakładania kasyn i salonów gier – przyznaje dyrektor Joanna Tymińska. Ale na razie konkretów brak.

Komentuj
Przeciążone tiry w środku miasta
3 lipca 2008 | 0

22 ciężarówki sprawdziła Inspekcja Transportu Drogowego. Rekordzista wiózł kręgi do szamba, które ważyły o dziesięć ton za dużo. Dostał 10 tys. zł kary – informuje “Życie Warszawy”. Ważenie odbywało się od godz. 9.30 do 15. Funkcjonariusze ITD ustawili wagi stacjonarne na dwóch stanowiskach: przy ul. Wóycickiego i Czecha. Nowością było trzecie miejsce: specjalistyczna stacjonarna waga na terenie Instytutu Transportu Samochodowego przy ul. Jagiellońskiej. – To urządzenie jest naszpikowane elektroniką. Potrafi zważyć pojazd z naczepą o masie 60 ton z dokładnością do pięciu kilogramów – twierdzi szef instytutu Andrzej Wojciechowski. Kiedy pojazd wjeżdżał na platformę, inspektorzy widzieli łączną wagę pojazdu, nacisk na oś, każde koło itd. Hitem ważenia przy Jagiellońskiej okazał się skorodowany Kamaz z pokruszonymi betonowymi elementami. Waga pokazała, że wszystko jest w porządku. Ale kiedy pojazd z niej zjeżdżał, z hukiem odpadł z niego kluczowy element zawieszenia – drążek reakcyjny. Inspektorzy zatrzymali dowód rejestracyjny i pojazd nigdzie już dalej nie pojechał. Jak podaje rzecznik Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur, inspektorzy zważyli wczoraj w Warszawie 22 ciężarówki, z których pięć okazało się przeciążonych. Łączna wysokość kar dla przewoźników to ponad 20 tys. zł. Połowę z tej sumy dostał właściciel ważącego 49 ton pojazdu z kręgami do szamba, który jechał przez ścisłe centrum. Jak obliczył Instytut Transportu Samochodowego, jedna ciężarówka przeciążona na każdej z osi o 10 proc. może zniszczyć jezdnię tak jak 800 tys. aut osobowych.

Komentuj
64. punkty karne w 20 minut dla motocyklisty
3 lipca 2008 | 0

dbcc27427ddc6d6ad04373dc29c257b9adafe438 (254-8)

W ciągu 20 minut 34-letni motocyklista "zarobił" 64 punkty karne. Pirat poruszający się jednośladem został zatrzymany przez policjantów z Lęborka na krajowej 6. Mężczyzna uciekał przed funkcjonariuszami 190 km/ h. Po południu patrol policji drogowej z Lęborka otrzymał informację, że w ich kierunku zmierza z dużą prędkością motor kawasaki. Kierowca nie zatrzymał się do kontroli drogowej w Rumi. Policjanci zauważyli motocyklistę w okolicach Bożego Pola Wielkiego i podjęli za nim pościg. Pirat uciekał funkcjonariuszom, aż do przedmieść Lęborka, gdzie zorganizowano blokadę. Widząc zablokowaną drogę amator szybkiej jazdy szybko zawrócił motor kierując go na czołowe zderzenie ze ścigającym go radiowozem. Wyminął nadjeżdżających funkcjonariuszy i rozpoczął szaleńczą jazdę z powrotem w kierunku Rumi. Tam jednak wkrótce w okolicach Lubowidza trafił na drugą blokadę, co zmusiło go do skierowania motoru w kierunku wsi. Po chwili, wobec dobrze zorganizowanych blokad i trwającego pościgu, zatrzymał się i oddał w ręce funkcjonariuszy. Policyjna akcja trwała koło 20 minut i rozgrywała się przy mrożących krew w żyłach prędkościach. Wideorejestrator wskazał, że pościg odbywał się ze średnią szybkością 150 km/h, a kierujący motocyklem osiągał momentami nawet 190km/h w terenie zabudowanym. Kierowcą okazał się 34-letni mieszkaniec Rumi, który nie posiadał przy sobie dokumentów pojazdu. Jak się okazało nie posiada on również prawa jazdy kat. A. Mężczyzna został na miejscu przesłuchany, postawiono mu 11 zarzutów za wykroczenia drogowe, m.in. przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym do 186 km/h, kilkukrotne wymuszenia pierwszeństwa oraz wyprzedzania na przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach - za co łącznie otrzymał 64 punkty karne. Kierowca skorzystał z możliwości dobrowolnego poddania się karze (na co zezwala kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia), jednak o jej ostatecznej wysokości zadecyduje sąd grodzki. Materiał utrwalony przez zainstalowaną w radiowozie kamerę zostanie wykorzystany jako dowód w sprawie. Kierujący najprawdopodobniej utraci prawo jazdy i zapłaci grzywnę.

Komentuj
Są stacje, nie ma pojazdów do recyklingu
3 lipca 2008 | 0

Z powodu konkurencji nielegalnych punktów skupu stacje demontażu mają duże problemy z pozyskaniem wycofanych z użytku aut. By interes się opłacał, mała firma powinna przerabiać co najmniej kilkaset pojazdów rocznie. Co roku z polskich dróg wycofywanych jest ok. miliona samochodów. W każdym z nich jest parę litrów oleju, smary, płyn w chłodnicy i hamulcowy. Do tego dochodzą kwasy w akumulatorach i bardzo toksyczne substancje, np. rtęć, w niektórych podzespołach. Dlatego każde auto nienadające się do użytku musi zostać poddane fachowej kasacji w uprawnionej do tego stacji demontażu pojazdów. Stacje takie mają obowiązek odzyskania i przekazania do recyklingu możliwie największej ilości surowców (co najmniej 80 proc.), z jakich wyprodukowano auto, w tym przede wszystkim stali. Muszą też wypełniać rygorystyczne wymagania związane z ochroną środowiska i prowadzić szczegółową dokumentację przyjmowanych i złomowanych samochodów. Nie wolno im żądać od właścicieli pojazdów opłat za kasację, chyba że auto jest niekompletne, np. nie ma silnika. W zamian mają prawny monopol na demontaż aut i zarabiają na sprzedaży bardzo ostatnio drożejącego złomu oraz wymontowanych części. Mogą też liczyć na dotacje z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska wynoszące 500 zł od 1 tony samochodu złomowanego zgodnie z przepisami. Dotacje te pochodzą z opłat wnoszonych przez osoby sprowadzające na polski rynek auta nowe lub używane. Tak wygląda to w teorii, czyli w świetle ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (obowiązuje od stycznia 2005 r.) wzorowanej na przepisach obowiązujących w innych krajach UE. Rzeczywistość nie przedstawia się jednak tak różowo. – Złomowanie pojazdów to przyszłościowy temat – przyznaje Marek Kawka, właściciel Auto Recykling Service w Gdańsku. – Dziś większość samochodów wycofywanych z ruchu przechwytuje szara strefa. W mojej firmie moglibyśmy przerabiać nawet 1,5 tys. aut rocznie, ale jesteśmy w stanie pozyskać najwyżej 700, chociaż, rzecz jasna, za nie płacimy. O samochodach za darmo, jak w innych krajach, możemy tylko pomarzyć. W podobnej sytuacji jest zdecydowana większość firm w branży. Wielu właścicieli aut nie wyrejestrowuje złomowanych pojazdów. Woli sprzedać je nieco drożej w szarej strefie. – Z różnicy między liczbą zarejestrowanych aut i polis OC wynika, że w ostatnich latach zniknęło w kraju bez śladu ponad 5 mln samochodów. Powinny trafić do naszych stacji – twierdzi Jerzy Izdebski, sekretarz Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów FORS. Zawodowe demontowanie aut stało się w Polsce “przyszłościowym tematem” dopiero w ostatnich dziesięciu latach.

Komentuj
Niebezpiecznie na ulicach Poznania
2 lipca 2008 | 0

Szef poznańskiej drogówki, naczelnik Józef Klimczewski podczas posiedzenia komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego starał się określić, co się dzieje na ulicach Poznania? Kogo winić za rosnącą liczbę wypadków? Zdaniem policji, zarówno kierowców, jak i pieszych. Oto grzechy zmotoryzowanych: nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, jeżdżą z nadmierną prędkością, nie zatrzymują się przed przejściami dla pieszych. Nie uważają też - niestety - sami piesi, którzy wchodzą na jezdnię bez oglądania się na boki, przekraczają ulice w miejscach niedozwolonych albo na czerwonym świetle. Wśród kierowców giną najczęściej osoby młode (18-24 lata). - Niepokojąco wzrasta zagrożenie ze strony motocyklistów. W tym roku mamy już pięciu zabitych. Wszyscy w wieku 20-23 lat - relacjonował Klimczewski. Z kolei piesze ofiary wypadków mają średnio 56-60 lat. Giną na przejściach bez sygnalizacji świetlnej. Według policji najbardziej niebezpiecznymi ulicami w Poznaniu są Głogowska (skrzyżowania z Hetmańską, Kopaniną), Grunwaldzka (skrzyżowania z Ostroroga i Reymonta), Dąbrowskiego. Z kolei najwięcej wypadków (17) i kolizji (106) było w ubiegłym roku na ul. Jana Pawła II, do której zalicza się też wloty na ronda Rataje i Środka. Podobne "wyniki" mają al. Niepodległości, Zamenhofa i Św. Marcin. W tym roku na czoło wysuwa się wiadukt na ul. Wojska Polskiego nad ul. Witosa, gdzie krzyżują się dwa ruchliwe kierunki. Na wniosek policji ma się tam pojawić sygnalizacja świetlna. - W tym roku to już niemożliwe, ale w przyszłym trzeba zadbać o środki na ten cel - mówił Jerzy Michalski, naczelnik wydziału bezpieczeństwa ruchu w ZDM. - Bez nowych sygnalizacji, bez przebudowy skrzyżowań i zmian organizacji ruchu nic nie poprawimy - podkreślał Klimczewski. Policjanci proponują również, żeby na głównych ulicach miasta wieczorami i w nocy zrezygnować z żółtego pulsującego światła, ponieważ w tym czasie kierowcy jeżdżą zbyt szybko. - Włączajmy normalne programy sygnalizacji, ruch będzie wolniejszy, ale za to bezpieczeństwo wzrośnie - postulował Klimczewski. Jak mówią drogowcy, takie rozwiązanie będzie stopniowo wprowadzane, bo w większości sygnalizacji i tak zielone światło zapala się po najechaniu na pętlę indukcyjną przed skrzyżowaniem. Przy odpowiedniej prędkości 50 km na godz. kierowca będzie miał zieloną falę.

Komentuj
Kontynuował jazdę pomimo przemęczenia (do 12 lat więzienia)
2 lipca 2008 | 0

Akt oskarżenia przeciwko 53-letniemu kierowcy, który wjechał w peleton młodych kolarzy w Kaliszu, trafił do sądu. Do wypadku doszło pod koniec marca. Mężczyzna, który wracał polonezem do domu po nocnej zmianie, wjechał czołowo w grupę kolarzy. W wyniku wypadku 14 nastolatków zostało ciężko rannych. Zakończyło się śledztwo w tej sprawie. Biegli ustalili, że kolarze jechali prawidłowo. Peleton zabezpieczał odpowiednio oświetlony samochód. Prokuratorzy oskarżyli kierowcę poloneza. Zarzucili mu nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, która - ich zdaniem - zagrażała zdrowiu i życiu wielu osób. W uzasadnieniu napisali, że mężczyzna na prostym odcinku drogi nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, kontynuując jazdę pomimo przemęczenia. W wyniku tego stracił orientację i czołowo uderzył w grupę kolarzy. Śledczy ustalili, że przed wypadkiem kierowca nie odpoczywał po całonocnej pracy. W miejscu wypadku nie stwierdzono żadnych śladów hamowania. Kierowcy grozi kara od 2 do 12 lat więzienia.

Komentuj
Przewóz dzieci rowerem
2 lipca 2008 | 0

7125a87a2139b938068c3c74f8934c2047d90279 (254-5)

Firma Zigo opracowała doczepkę do roweru, w której można bez obaw przewieźć dwójkę dzieci. To wygodniejsze i bezpieczniejsze rozwiązanie niż foteliki zakładane na bagażnik. Stworzona przez Zigo konstrukcja Leader Carrier Bicycle przypomina dwuosobową rikszę. Ma jednak nad nią tę przewagę, że rowerzysta znajduje się przed przyczepką. Dzięki temu może podczas jazdy obserwować dzieciaki. Ponadto, kiedy już rodzina dojedzie na miejsce, budkę, w której siedzą dzieci, można odłączyć od roweru. Została ona bowiem wyposażona we własne koła, dzięki czemu może pełnić funkcję wózka spacerowego.

Komentuj
Przestawili znak o 180 stopni
2 lipca 2008 | 1

8e66d036c70caebb458c3296930256f88d95fd7e (254-2)

“Gazeta Olsztyńska” publikuje na swoich łamach zdjęcia i informacje od internautów sygnalizujących zagrożenia, w tym potencjalne zagrożenia w ruchu drogowym. Oto jedna z takich relacji:  Ulicę Puszkina na Zatorzu łączy z ulicą Jagiellońską wewnętrzna droga kończąca się na przeciwko posesji Jagiellońska 24. Na tym odcinku owa wewnętrzna droga jest zamknięta dla ruchu z ul. Jagiellońskiej, o czym - patrząc z ulicy Jagiellońskiej - informował od dłuższego czas znak zakazu wjazdu. Niestety, wielu użytkowników nie respektowało tego znaku, zdarzało się to także taksówkarzom (!). Nikt jednak nie przypuszczał, że znajdzie się ktoś, kto odwróci ów znak o 180 stopni. Jak widać na zdjęciu, znak informujący o zakazie wjazdu z Jagiellońskiej w drogę wewnętrzną jest aktualnie absolutnie niewidoczny dla pojazdów znajdujących się na Jagiellońskiej. Stwarza to także swoistą kwadraturę koła dla pojazdów jadących drogą wewnętrzną w stronę Jagiellońskiej. Uprzejmie proszę odpowiednie służby miejskie o takie umocowanie znaku, by niemożliwym było odwrócenie go przez wandali i by nie było wątpliwości co do sytuacji drogowej obowiązującej w tym miejscu.

Komentuj
Mają swoją mapę hałasu
2 lipca 2008 | 0

Roczna tytaniczna praca kilkudziesięciu osób, zaangażowanych w projekt, dała rezultaty – Bydgoszcz ma mapę akustyczną. Mapa kosztowała 1200 tysięcy złotych. Bydgoszcz dołączyła do Warszawy, Krakowa i Gdańska, które już podobne mapy posiadają. - Zebraliśmy dane o hałasie drogowym, szynowym, lotniczym i przemysłowym. Zbadaliśmy 1423 ulice, 82 tysiące budynków, w tym markety, zakłady przemysłowe, a także parkingi - mówi prof. Janusz Kwiecień z Fundacji “Rozwój UTP”, która wraz z firmami BMT Cordah z Gdańska i sopockim ACESOFT tworzyła konsorcjum przygotowujące mapę. Od dziś każdy, kto wejdzie na stronę internetową www.mapy.bydgoszcz.pl, będzie mógł sprawdzić, jakie natężenie hałasu występuje w pobliżu jego domu, mieszkania i w najbliższej okolicy. Gdy w Warszawie uruchomiono podobny portal, notował kilka tysięcy wejść dziennie. - Okazało się, że jest odwiedzany także przy okazji wyboru lokalizacji dla nowego domu czy mieszkania. Stał się elementem, który ma wpływ na to, czy chcemy w danej okolicy mieszkać, czy nie - twierdzi Grzegorz Broń, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Bydgoszczy. - Z mapy wynika jednoznacznie, co nie jest wielkim zaskoczeniem, że najgłośniej, także nocą, jest wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych. Śladowe jest za to natężenie hałasu przemysłowego, a także tramwajowego i kolejowego. Te dane będą podstawą do stworzenia programu walki z hałasem. - Chcemy, żeby mapa służyła usuwaniu hałasu, traktowanego obecnie jako zanieczyszczenie środowiska, z naszego sąsiedztwa. Nie chodzi tu o ekrany dźwiękochłonne, choć w miejscach, gdzie będzie to możliwe, nie wykluczamy ich instalowania - twierdzi dyrektor Boroń. - Możliwe są choćby takie rozwiązania, jakie widać przy galerii handlowej Drukarnia, gdzie budynek jest chroniony dodatkowo “ścianą” szkła.

Komentuj
Sprawdź ogumienie, będziesz bezpieczniejszy
2 lipca 2008 | 0

Opony w naszym aucie przede wszystkim powinny być w dobrym stanie, tzn. powinny mieć minimalną głębokość bieżnika 3 mm – przypomina “Dziennik Wschodni”. Chociaż prawo o ruchu drogowym dopuszcza minimalną głębokość bieżnika 1.6 mm, to jednak przy tej głębokości bieżnika skuteczność odprowadzania wody spod opon jest wręcz minimalna; nie mogą mieć żadnych pęknięć czy bąbli widocznych gołym okiem lub wyczuwalnych po przesunięciu ręką po powierzchni lub bieżniku opony. Nie mogą być również zbyt stare, gdyż mieszanka, z której są skonstruowane utlenia się i z boku opony widać jakby mikropęknięcia ("pajęczyna”) świadczące o tym, że opona sparciała. Przed wyjazdem na wakacje należy sprawdzić ciśnienie w kołach. Ważne, aby dokonać pomiaru "na zimno”, czyli w momencie, kiedy samochód stał minimum godzinę. Dodatkowo, jeżeli w podróż ruszamy w pełni zapakowanym samochodem, należy zwiększyć ciśnienie w kołach według zaleceń producenta zawartych w instrukcji obsługi samochodu. Ciśnienie należy również sprawdzić o kole zapasowym! Przed wakacjami koła należy wyważyć. Dobrze jest także sprawdzić ustawienie geometrii kół oraz stan hamulców, płynu hamulcowego i stan zawieszenia (amortyzatory, wahacze). Dodatkowo należy sprawdzić, czy zużycie bieżnika jest równomierne. Nie należy także przeładowywać samochodu - każde auto ma swoją ładowność, czyli wagę, jaką można obciążyć samochód. Pamiętajmy, że obejmuje ona zarówno masę bagażu, jak i podróżnych. Samochód w pełni załadowany nawet na nowych oponach i na suchej nawierzchni będzie miał dłuższą drogę hamowania, niż w codziennej eksploatacji. 

Komentuj
Płatna protekcja zagrożona kara ośmiu lat
2 lipca 2008 | 0

Policjanci zatrzymali właściciela szkoły nauki jazdy i instruktora, podejrzanych o podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu innym osobom pozytywnego wyniku na egzaminach z prawa jazdy. Policjanci już wiedzą, że mężczyźni przyjęli ponad 5 tys. zł za pozytywne "załatwianie" spraw. Właścicielowi szkoły nauki jazdy udowodniono przyjęcie korzyści majątkowej na sumę blisko kilkuset złotych, natomiast instruktorowi – przyjęcie łapówek na sumę ponad 5 tysięcy złotych. Policjanci wyjaśniają szczegółowo okoliczności tej sprawy. Jeżeli okaże się, że w sprawę zamieszanych jest więcej osób, niewykluczone są kolejne zatrzymania. Podejrzanym mężczyznom przedstawiono już zarzuty płatnej protekcji. Za to przestępstwo może im grozić nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Komentuj
Gorący asfalt, poślizg, hamuj pulsacyjnie
1 lipca 2008 | 0

Największe niebezpieczeństwo upałów wiąże się z rozgrzanym asfaltem. W razie utraty kontroli nad pojazdem, należy hamować pulsacyjnie. - Grożą nam dwa podstawowe rodzaje poślizgu: nadsterowność, gdy tylne koła samochodu tracą przyczepność, oraz podsterowność, która występuje w czasie skrętu, kiedy tracą przyczepność przednie koła - mówi Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. W przypadku nadsterowności należy wcisnąć sprzęgło, aby równomiernie dociążyć wszystkie koła, oraz szybko kręcić kierownicą (kontra) w celu naprowadzenia przednich kół na drogę. Przy poślizgu przednich kół natomiast należy natychmiast zdjąć nogę z gazu, zmniejszyć wykonywany wcześniej skręt kierownicą i delikatnie wykonać go ponownie. Najprostsza recepta na bezpieczną jazdę po śliskim asfalcie to po prostu nie przekraczać dozwolonej prędkości.

Komentuj
Gdy musisz jechać po piachu i błocie
1 lipca 2008 | 0

Często problemem jest przejazd piaszczystą lub błotnistą drogą. W takich sytuacjach nie należy panikować, a zdecydowanie dociskać pedał gazu, oczywiście po uprzednim upewnieniu się, że nie zagrażamy innym kierowcom, a jeśli to nie pomoże, próbować wyjeździć sobie koleiny poprzez delikatne ruszanie do przodu i do tyłu. Jeśli samo manewrowanie nie pomaga, musimy wysiąść i podłożyć coś twardego pod koła, najlepiej kawałek deski oraz znaleźć kogoś, kto popchnie samochód.

Komentuj
Jak jechać w słońcu?
1 lipca 2008 | 0

Temperatura w stającym na parkingu samochodzie może osiągnąć nawet 60°C! Jest to temperatura, przy której może pęknąć plastik kierownicy! Dodatkowo promienie słoneczne niszczą tapicerkę. Dlatego warto zaopatrzyć się w matę przeciwsłoneczną albo, chociaż przyklejane przyssawkami zasłonki. Oślepiające słońce oraz zmęczenie i spadek koncentracji spowodowane upałem, mogą stać się przyczyną tragedii, dlatego zanim wsiądziemy do samochodu należy go przewietrzyć, a później, co 2-3 godziny, robić postoje. W czasie jazdy powinno się ostrożnie korzystać z klimatyzacji, gdyż mimo przyjemnego chłodu, wskutek różnicy temperatury człowiek może doznać lekkiego szoku termicznego. - Powoduje to chwilowy spadek odporności organizmu i wtedy najłatwiej się rozchorować. Z kolei otwarte okna grożą przewianiem i przeziębieniem stawów. Pamiętajmy, aby w czasie jazdy pić dużo wody, a jeśli wybieramy się w długą podróż, ubierzmy się w przewiewne, naturalne tkaniny - radzi Zbigniew Weseli, szef Szkoły Jazdy Renault. Kiedy jedziemy pod słońce, używajmy nie tylko daszków nad przednią szybą, ale przede wszystkim polaryzacyjnych okularów przeciwsłonecznych.

Komentuj
Atak padaczki w chwili zderzenia
1 lipca 2008 | 0

Jechał za szybko, był chory, a w chwili zderzenia z tirem mógł mieć atak padaczki - do takich wniosków w przypadku kierowcy autokaru doszli prokuratorzy. Po blisko trzech latach zajmowania się katastrofą pod Jeżewem - przedstawili właśnie akt oskarżenia – donosi “Gazeta Wyborcza Białystok”. To był czarny dzień: piątek, 30 września, godz. 6.40, droga Białystok - Warszawa, tuż za miejscowością Jeżewo, we wsi Sikory Wojciechowięta. Kierowca autokaru wiozącego białostockich maturzystów do Częstochowy zderzył się czołowo z ciężarówką. Na miejscu zginęło dziewięcioro nastolatków, dwóch kierowców autobusu i jeden z tira. Kolejna osoba zmarła tydzień po tragedii w szpitalu na skutek poparzeń. Tuż po zderzeniu autokar stanął w płomieniach. Śledczy nie mieli wątpliwości, że to właściciele firmy Kosmos, która wówczas organizowała pielgrzymkę, są w znacznym stopniu odpowiedzialni za tragedię. - Akt oskarżenia zawiera kilkadziesiąt zarzutów przeciwko Romualdowi i Janinie Z. Najpoważniejszy to sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym poprzez dopuszczenie kierowców bez ważnych badań lekarskich - powiedziała w rozmowie z "Gazetą" Izabela Bohdziewicz z Prokuratury Okręgowej. Zmarły na miejscu kierowca autokaru, który w momencie wypadku prowadził pojazd, chorował na padaczkę. Jego zmiennik miał zdiagnozowaną cukrzycę. Obaj zostali zatrudnieni przez Kosmos. - Właściciele nie wymagali od swoich pracowników żadnych zaświadczeń lekarskich, nie wysyłali ich na badania profilaktyczne. Ci kierowcy nie dość, że chorzy, to byli jeszcze przemęczeni. Jeden z nich 30 września o północy przekraczał granicę w Grodnie, a o godzinie 6 już jechał w trasę do Częstochowy - mówi prokurator Bohdziewicz. W sumie małżeństwo usłyszało już kilkadziesiąt zarzutów. Chodzi m.in. o naruszenie przepisów prawa o ubezpieczeniach społecznych, polegające na niezgłaszaniu wymaganych danych i zgłaszaniu niewłaściwych danych oraz poświadczanie nieprawdy w dokumentach, jeśli chodzi o przeciwwskazania zdrowotne do pracy kierowców, a także ewidencjonowanie ich czasu pracy. Została też podjęta decyzja o umorzeniu postępowania w sprawie umyślnego spowodowania katastrofy z powodu śmierci sprawcy, czyli kierowcy kierującego autokarem. Bohdziewicz podkreśliła, że decyzja ta nie jest prawomocna i podlega zaskarżeniu przez pokrzywdzonych. Proces karny, pośrednio dotyczący katastrofy drogowej pod Jeżewem i zajmujący się innymi wątkami tej sprawy - rozpoczął się niespełna dwa tygodnie temu. Na ławie oskarżonych zasiadło osiem osób. Żadna z nich nie miała wpływu na to, co stało się na drodze, ale każda została powiązana z tym wypadkiem. Lekarka i kadrowa mają zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy drogowej, a specjaliści od bhp oraz księgowa - fałszowania dokumentów. Proces został przerwany do połowy lipca, kiedy przesłuchane będą rodziny kierowców, którzy zginęli w wypadku.

Komentuj
Zagrożenie bezpieczeństwa przy przewozie towarów niebezpiecznych
1 lipca 2008 | 0

W dniu 27 czerwca inspektorzy Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego zatrzymali na autostradzie A4 pojazd należący do ukraińskiego przewoźnika. Podczas rutynowej kontroli skrzyni ładunkowej, stwierdzono przewóz towaru niebezpiecznego w rozszczelnionych opakowaniach. Towar niebezpieczny posiadał bardzo silne właściwości wybuchowe. Natychmiast wezwano jednostki ratownictwa chemicznego Straży Pożarnej, które utworzyły strefę bezpieczeństwa. Kierowca został zatrzymany do dyspozycji Policji.
Pojazd został przetransportowany na zabezpieczony parking.
Inspektorzy transportu drogowego nałożyli na ukraińskiego przedsiębiorcę karę administracyjną w wysokości 20100 zł (ograniczoną zgodnie z ustawą o transporcie drogowym do 15000 zł), za m.in.:
- wykonywanie przewozu towaru niebezpiecznego nieprawidłowo sklasyfikowanego;
- wykonywanie przewozu towaru niebezpiecznego w niewłaściwych opakowaniach;
- wykonywanie przewozu towaru niebezpiecznego nieodpowiednim do takiego przewozu pojazdem;
- wykonywanie przewozu drogowego towaru niebezpiecznego bez kwalifikacji kierowcy;
- wykonywanie przewozu drogowego towaru niebezpiecznego bez wyposażenia awaryjnego;
- wykonywanie przewozu drogowego towaru niebezpiecznego w nieprawidłowo oznakowanym pojeździe.
Ponadto stwierdzono naruszenie norm czasu jazdy i odpoczynku kierowcy.
Na chwilę obecną pojazd wraz z ładunkiem zatrzymany jest na parkingu strzeżonym, do czasu właściwego zabezpieczenia przez przewoźnika towaru niebezpiecznego i zapłacenia kary administracyjnej – poinformował Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

Komentuj
Czego nie uczą, a powinni. Jazda po autostradzie
1 lipca 2008 | 0

Na łamach “Gazety Wyborczej” w dodatku “Wysokie obroty” opublikowano kolejny - drugi odcinek cyklu “Czego nie uczą, a powinni”, autor zapowiada dalsze. Temat niezmiernie ważny, edukacja przyszłych kierowców to jednocześnie bezpieczeństwo nas i naszych najbliższych, to mniej wypadków i mniej ofiar śmiertelnych. Jak zwykle niezmiernie ciekawi jesteśmy Państwa opinii, co do zaprezentowanych propozycji, ocen, wypowiedzi zaprezentowanych w pierwszym i kolejnych tekstach cyklu. Czekamy na merytoryczny wkład do dyskusji, te wypowiedzi opublikujemy w newsie. Prześlemy je także autorowi cyklu, jak o nasz wspólny głos w tej tak ważnej dyskusji. W następnych odcinkach - autor zapowiada: jak hamować, jechać ekonomicznie i wyprowadzać auto z poślizgu
Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”): Czego nie uczą, a powinni. Lekcja trzecia:

Powierzchowne, nieadekwatne, czasem wręcz niepoważne. Tak można określić teorię i praktykę kursów na prawo jazdy. Nim coś się zmieni, kolejna porcja naszych sugestii – czytamy w gazecie. I dalej autor pisze: Pisaliśmy już, jak prawidłowo wyprzedzać, szybko ruszać i pokonywać zakręty.

Dziś.Jazda po autostradzie i trasie szybkiego ruchu
Na początku lat 90. głośno było w Niemczech o serii wypadków autostradowych z udziałem polskich aut. Scenariusz za każdym razem był podobny. Nasi rodacy, nie patrząc w lusterko, skręcali na lewy pas, zajeżdżając drogę pędzącym dwakroć szybciej niemieckim autom. Dochodziło do zderzeń tym groźniejszych, że połączonych z zapłonem benzyny przewożonej w bagażnikach jadących z Polski aut (paliwo było u nas dużo tańsze). Mimowolni sprawcy wypadków boleśnie przekonywali się, że ruchem na autostradzie rządzą reguły, których znajomości z oczywistych względów nie mieli gdzie sobie przyswoić. Niestety, podobne sytuacje zdarzają się i dziś. Przykładem jest film dostępny na stronie YouTube, którego bohaterka przez kilka minut dziarsko pomyka trójmiejską obwodnicą pod prąd, kompletnie nieświadoma ani pomyłki, ani ryzyka, jakie stwarza. A ryzyko na autostradzie potrafi być duże, bo proporcjonalne do prędkości, z definicji wyższej niż na innych typach dróg. I tu jest problem. Okazuje się, że nie wszyscy umieją jeździć szybko. Zresztą nie ma się czemu dziwić, skoro na każdym kroku słyszą, iż wszystkiemu winna nadmierna prędkość. Niestety, autostrady i trasy szybkiego ruchu nie są miejscem, gdzie wolno znaczy bezpiecznie. Wręcz przeciwnie. Pomijając zderzenia czołowe, przyczyną większości drogowych tragedii nie jest prędkość jako taka, lecz różnica prędkości. A to oznacza, że auto jadące wolno na drodze przeznaczonej do szybkiej jazdy zagraża bezpieczeństwu innych. A więc nie 40, ale 80, a miejscami i 120 km/godz. Oczywiście w sprzyjających warunkach. Jest tylko parę “ale”. By jechać szybko i bezpiecznie, trzeba przede wszystkim wiedzieć, dokąd się jedzie. Niby oczywiste, ale jestem pewien, że i tego lata zobaczę naszych rodaków, którzy parkując wzdłuż ciągłego pasa na poboczu, z uwagą studiują mapę. Którzy stoją okrakiem na zjeździe niepewni, czy to ten, czy następny. Albo - co najgorsze - cofają pasem awaryjnym do zjazdu, który właśnie minęli. Pamiętajmy - na autostradzie nie ma miejsca na wątpliwości. Wjeżdżając na nią, musimy dobrze wiedzieć, gdzie z niej zjechać. Jaka odległość dzieli nas od zjazdu i na jaką miejscowość mamy się kierować. Ponieważ z takimi drogami Polak styka się głównie, jadąc na wakacje, zawsze towarzyszy mu ktoś, kto może pełnić funkcję pilota. A pilot, niczym szachista, musi znać kilka ruchów naprzód. Polegając na własnym refleksie i improwizując, możemy się przeliczyć. W najlepszym przypadku nadrobimy drogi (mój rekord to dodatkowych 40 kilometrów, na krótkiej, bo liczącej 200 km trasie). W najgorszym - zajedziemy komuś drogę z wiadomym skutkiem, skręcając np. z lewego pasa na prawy i gwałtownie przy tym hamując. Kto choć raz był świadkiem podobnego zdarzenia, wie, że niebezpieczeństwo czai się z tyłu. I jest tym większe, im względnie szybciej porusza się jadący za nami pojazd. Dlatego nie tylko zmiana pasa, ale nawet każde ostrzejsze przyhamowanie powinny być poprzedzane zerknięciem w lusterko. Mimo że dużo bezpieczniejsza od zwykłych dróg, czasem i na autostradzie dochodzi do sytuacji ekstremalnie niebezpiecznych. Na przykład, gdy skończy się nam benzyna lub auto z jakiejś przyczyny stanie (wbrew pozorom na takiej drodze rzadko łapie się gumę), gdy za zakrętem utworzy się korek albo, co najgorsze, wpadniemy w obłok gęstej mgły. Co wówczas robić?
W razie awarii powinniśmy jak najszybciej zjechać na prawe pobocze i - jeśli to możliwe - doturlać się do telefonu alarmowego. Wystarczy, że podniesiemy słuchawkę, by policja mogła nas zlokalizować (w przypadku komórki może mieć z tym problem). Na pomoc najbezpieczniej oczekiwać co najmniej kilka metrów za barierką lub krawędzią jezdni.
Jeśli zjechanie na pobocze nie wchodzi w grę, pozostaje włączenie świateł awaryjnych i opuszczenie pojazdu, ale tylko wtedy, gdy jest to bezpieczne. Nie bawimy się w rozkładanie trójkąta. Jeśli już musimy, to siedzimy w zapiętych pasach (pozwoli to nieco ograniczyć ryzyko urazu typu whiplash, czyli uszkodzenia kręgów szyjnych wskutek uderzenia z tyłu) i oczywiście dzwonimy po pomoc.
I jeszcze jedno: tempomat. Paradoksalnie jest coraz mniej miejsc, gdzie ten coraz bardziej powszechny gadżet naprawdę się przydaje. Poza niektórymi amerykańskimi, australijskimi i może skandynawskimi drogami, gdzie można jechać godzinami i nie spotkać żywego ducha, utrzymujący stałą prędkość tempomat w praktyce okazuje się albo niebezpieczny, albo irytujący (np. kierowców za nami, gdy zbyt długo wyprzedzamy auto jadące o 5 km/godz. wolniej).

Komentuj
Nie nadmierna, ale śmiertelna prędkość
1 lipca 2008 | 0

Przy uderzeniu w przeszkodę z prędkością 90 km/h szanse przeżycia wewnątrz auta są minimalne. Niestety, niewielu kierowców ma tego świadomość - apeluje “Życie Warszawy”. Z raportu o bezpieczeństwie na drogach i umiejętnościach polskich kierowców przygotowanego przez Pentor na zlecenie Skody wynika, że kierowcy wiedzą o zależności między wyższą prędkością jazdy a rosnącym ryzykiem śmiertelnego wypadku. Ale źle oceniają tę zależność. Średni procent szans przeżycia przy zderzeniu z prędkością 90 km/h deklarowany przez badanych wynosi 43. – Jeśli jeździmy za szybko, to łudzimy się, że w razie kłopotów wyjdziemy z opresji cało – mówi Rafał Janowicz z poznańskiego oddziału Pentora. – To naturalna reakcja obronna. Staramy się udawać sami przed sobą, że nasze zachowania są racjonalne. Na pytanie o prędkość, z jaką zazwyczaj jeździmy, tylko 10 proc. badanych kierowców zadeklarowało, że jest to powyżej 90 km/h. Z kolei aż 71 proc. określiło, że ich średnia prędkość to 61 – 90 km/h. Jednocześnie ankietowani mieli wskazać procent szans przeżycia wypadku drogowego w razie zderzenia przy deklarowanej prędkości. Uśredniony procent, wskazywany przez uczestników badania dla zderzenia przy prędkości w przedziale od 61 do 90 km/h, wyniósł 55. - W testach zderzeniowych manekiny w dobrych pięcio- lub czterogwiazdkowych autach wychodzą ze zderzeń czołowych na ogół bez groźniejszych urazów – przyznaje Tomasz Płaczek, kierownik do spraw szkolenia w Szkole Auto. Ale graniczną prędkością dla takich testów jest 65 km/h! Szanse przeżycia wypadku przez osoby znajdujące się wewnątrz auta rozbijającego się na przeszkodzie maleją wraz z każdym dodatkowym kilometrem prędkości. – Można przyjąć, że dla prędkości 90 km/h szansa ocalenia życia wewnątrz auta sięga zaledwie od kilku do kilkunastu procent, mimo zapiętych pasów, poduszek, stref kontrolowanego zgniotu i innych “pochłaniaczy” energii – kwituje Tomasz Płaczek. – Większość kierowców nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji nadmiernego dodania gazu. Przekroczenie prędkości tylko o 10 km/h na odcinku, gdzie obowiązuje 50 km/h, może skutkować tym, że zamiast zatrzymać się tuż przed pieszym, auto uderzy w niego z prędkością ok. 45 km/h – podkreśla Peter Ziganki, szef instruktorów ADAC Fahrsicherheitszentrum Berlin-Brandenburg, partnera merytorycznego Szkoły Auto.

Komentuj
Samochodem po pięknej Italii
30 czerwca 2008 | 0

We Włoszech autostrady są płatne; np. za przejazd autem z Mediolanu do Neapolu zapłacimy ok. 40, a do Wenecji - ok. 13 euro, z Padwy do Bolonii - 5,7 euro z Teramo do Rzymu - 10,6 euro. Płatny jest też przejazd tunelami, np: pod Mont Blanc w jedną stronę - 31,90, w obie - 39,70 euro, a Frejus - odpowiednio: 31,20 i 38,90 euro. W centrach dużych miast ze względu na zanieczyszczenia spalinami, obowiązuje zakaz ruchu od godz. 8 do 18. W Mediolanie strefa ekologiczna obejmuje 34 ulice w promieniu 2 km od placu Katedralnego, a opłaty są pobierane od poniedziałku do piątku w godzinach 7.30 -19.30. Do Wenecji nie wjedziemy; auto musimy zostawić na jednym z licznych peryferyjnych parkingów i dalej - spacerkiem albo wodnym tramwajem lub gondolą do centrum na plac św. Marka. Pamiętajmy, iż we Włoszech musimy mieć na wyposażeniu naszego auta kamizelki odblaskowe. To obowiązek, tak jak i jazda na włączonych światłach mijania przez całą dobę (poza terenami zabudowanymi). Oto niektóre podstawowe zapisy Kodeksu drogowego i kary za ich nieprzestrzeganie:
- dopuszczalna prędkość: 50, 90(70), 130(80) km/h - w nawiasach dozwolona prędkość dla aut z przyczepą;
- zawartość alkoholu powyżej 0,5 promila (norma) - od 328 do 1.312 euro, areszt do 1 miesiąca i zatrzymanie prawa jazdy do 3 miesięcy;
- Niewłaściwe parkowanie - do 260 euro;
- przekroczenie prędkości - nawet do 1300 euro i zatrzymanie prawa jazdy do 3 miesięcy;
- wjazd na czerwonym świetle - do 260 euro;
- jazda bez pasów bezpieczeństwa, rozmowy przez komórkę - do 130 euro.
Uwaga: jeśli odmówimy zapłacenia mandatu policja może zatrzymać nam auto do czasu uregulowania kary. Te ważne informacje przypomniała nam “Gazeta Pomorska”.

Dobrze wiedzieć:
- policja - 133;

- pomoc drogowa - 803 116;
- pogotowie ratunkowe 118;
- polska ambasada w Rzymie: via P.P. Rubens 20, Monti Parioli 00197; tel. (0.03906) 322-4455, 321-6073, 323-3245; e-mail: polski.emb@agora.it; Internet: www.ambasciatapolonia.it 

Komentuj
W Europie mandaty są wysokie cz. 2
30 czerwca 2008 | 0

W większości krajów Europy mandaty są bardzo wysokie. A niekiedy popełnienie wykroczenia, może się skończyć nawet konfiskatą samochodu. Stanie się tak, jeśli spowodujemy wypadek po pijanemu. Poniżej przykładowe stawki mandatów za niektóre wykroczenia:

Kraj

Prowadzenie pojazdu po spożyciu alkoholu

Przekroczenie prędkości

Nieprawidłowe zatrzymanie i parkowanie

Nieprawidłowe wyprzedzanie

Wymuszenie pierwszeństwa przejazdu

Inne

Grecja

do 624 euro kary plus zatrzymanie prawa jazdy do sześciu miesięcy, a nawet dwa miesiące aresztu

do 155 euro. Przy przekroczeniach powyżej 40 km/godz. sprawa trafia do sądu

do 65 euro

Bd.

Bd.

nieużywanie pasów bezpieczeństwa - 83 euro. W przypadku poważnego wykroczenia np. spowodowania wypadku po spożyciu alkoholu, sąd może skonfiskować samochód.

Finlandia

do 5.000 euro plus kara więzienia do 2 lat

do 20 km/godz. - do 115 euro, powyżej 20 km/godz. - do kilku tys. euro

od 10 do 40 euro

Bd.

Bd.

Policjanci nie mogą pobierać pieniędzy, stąd płacenie mandatu odbywa się w bankach. Niekiedy w obecności funkcjonariusza. Jeśli nie zapłacimy mandatu, policja może zatrzymać nam prawo jazdy i skonfiskować samochód. Możemy też trafić do aresztu.

nieużywanie pasów bezpieczeństwa - 35 euro

Francja

od 135 do 4,5 tys. euro plus zatrzymanie prawa jazdy do 3 lat a nawet konfiskata samochodu. Szczególnie karane jest spowodowanie wypadku czy kolizji przez nietrzeźwego kierowcę.

do 50 km/godz. - do 150 euro plus punkty karne i zatrzymanie prawa jazd

Nieprawidłowe parkowanie -do 35 euro

Bd.

Bd.

niewidoczne znaki rejestracyjne (zużyta tablica) - od 45 do 180; nieużywanie pasów bezpieczeństwa - od 22 do 180; używanie antyradaru - do 1.500 euro; brak ubezpieczenia - 1.500 euro; używanie telefonu bez urządzenia głośnomówiącego - 35 euro i 2 punkty karne

Hiszpania

do 600 euro plus zatrzymanie prawa jazdy do 4 lat, a nawet areszt do 12 tygodni

do 900 euro plus zatrzymanie prawa jazdy do 3 miesięcy

nieprawidłowe parkowanie do 300 euro, nieużywanie pasów bezpieczeństwa – do 300 euro

Bd.

Bd.

Turyści zagraniczni są zobowiązani do płacenia mandatów policjantowi. W razie braku gotówki, auto jest zatrzymywane. Aż do uregulowania mandatu.

Litwa

grzywna do 1.500 litów i zatrzymanie prawa jazdy do 1 roku

1 lit to 1 zł

od 20 do 500 litów. przekroczenie prędkości o 50 lub więcej km/godz. - 1.500 litów a także sprawa w sądzie. Może on orzec zatrzymanie prawa jazdy na 6 miesięcy.
1 lit to 1 zł

nieprawidłowe parkowanie - do 100 litów

1 lit to 1 zł

Bd.

Bd.

nieużywanie pasów bezpieczeństwa - 25 litów; brak trójkąta ostrzegawczego - do 40 litów

1 lit to 1 zł

Macedonia

do 12 tys. denarów plus areszt do 30 dni; 100 denarów to 6 zł

Bd.

przejazd na czerwonym świetle - 4.000 denarów

Bd.

wymuszenie pierwszeństwa przejazdu - 2.000 denarów

100 denarów to 6 zł

nieużywanie pasów bezpieczeństwa - 1.000 denarów; używanie telefonu bez urządzenia - 2.500 denarów.
100 denarów to 6 zł

Niemcy

do 250 euro plus zatrzymanie prawa jazdy, przy wyższym stężeniu - kary do kilku tys. euro

Bd.

nieprawidłowe parkowanie - do 40 euro; wjazd na czerwonym świetle - do 200 euro

Bd.

Bd.

przewożenie dzieci bez fotelika - 40 euro; nieużywanie pasów bezpieczeństwa - 30 euro.
Próby dyskusji z niemieckim policjantem, kończą się mandatem. A nawet zatrzymaniem auta i skierowaniem na badania diagnostyczne, o ile policjant stwierdzi jakąkolwiek usterkę.



Komentuj
10. lat WORD w Słupsku
30 czerwca 2008 | 0

6259433d6a5fe859618d7665dcc73112237554be ab7fd5ba80517378bc5dd022cd69f564d283fad1 

(254-6 i 254-7)

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Słupsku w związku z przypadającą 10-tą rocznicą powołania placówki opracował i opublikował na swoich stronach internetowych interesujący materiał opisujący działalność od maja 1998 roku do dnia dzisiejszego. Dyrektor WORD nie przewiduje hucznych uroczystości, mówi: - Jestem zdecydowanym przeciwnikiem organizowania wielkich rocznic tylko z samego faktu, że minęło 10 lat od powołania. Naszym akcentem przypominającym to co było w ciągu  tych lat jest retrospekcja na stronie internetowej www.word.slupsk.pl, która moim zdaniem dość wiernie oddaje atmosferę tych lat.

Szczerze polecamy Państwu tę lekturę –

X-lecie działalności WORD - najważniejsze wydarzenia - http://www.word.slupsk.pl/g2/2008_06/752_fileot.pdf

Komentuj

Ogłoszenia

Kierowcy tworzą mapę restauracji przy drodze
6 lipca 2008 | 0

007e559c695f28208863c28124f5d5ba7f7a7d0c(254-9)

Bardzo interesująca inicjatywa “AUTO ŚWIATA”: Jesteś często w podróży samochodem i znasz miejsca w kraju, gdzie można zjeść smaczny posiłek? Podziel się swoimi typami z innymi czytelnikami Auto Świata i dodaj do naszej mapy swoją ulubioną Restaurację przy Trasie! Jeżeli znajdziesz na mapie restaurację, którą już znasz i chciałbyś się podzielić swoimi wrażeniami - dodaj komentarz! - apeluje redakcja.

Odpoczynek podczas podróży ze wszech miar jest niezbędny, korzystajmy z mapy, która powstaje. Nanieśmy na mapę swój ulubiony lokal:

http://www.auto-swiat.pl/restauracje/a1.asp

Komentuj
INSTRUKTOR 2008 ROKU: wyróżnienie specjalne
6 lipca 2008 | 0

Kontynuujemy cykl poświęcony zwycięzcom Ogólnopolskiego Konkursu INSTRUKTOR 2008 ROKU. Dzisiaj zaprezentujemy Państwu Dagmarę Mróz, której przyznano wyróżnienie specjalne i zdobyła puchar i nagrodę ufundowane przez Krajowego Duszpasterza Kierowców MIVA POLSKA ks. Mariana Midurę. Otrzymała też drugi puchar – ten ufundowany przez prezesa Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w Polsce dla najlepszej zawodniczki konkursu. Dodajmy, iż pani Dagmara pobiła wszystkich finalistów w próbie czasowej “Zawsze dojadę na czas”.

422c6ded3b0833ee568f5d3a596008aab9d008c8 (254-1)

^ Dagmara Mróz, ma 24 lata. Prawo jazdy kat. B posiada od 2001 r., od 2006 r. kat. A. - Instruktorem jazdy jestem od 4. lat. Tak zwanego "bakcyla" złapałam od męża, który mnie wszystkiego nauczył i - co bardzo ważne - jest dumny z moich osiągnięć. Razem doskonalimy swoje umiejętności jako kierowcy oraz instruktorzy. Chyba najbardziej pasjonująca rzeczą w tej pracy jest widok postępów czynionych przez kursantów. Podczas szkolenia staram się uczyć jazdy samochodem na całe życie, a nie tylko do egzaminu - mówi pani instruktor. Bardzo pomaga mi wiedza techniczna na temat samochodów (razem z mężem czasami dokonujemy drobnych napraw). Dużo satysfakcji dostarcza nauczanie "płci brzydkiej", najpierw panowie wychodzą z założenia, że kobieta instruktor nic dobrego nie wróży, jednak później zmieniają zdanie - dodaje.

Rodzina Mrozów od 6 lat prowadzi auto-szkołę, szkoląc w ramach kursów na prawo jazdy kat. A i B, kursów doskonalenia techniki jazdy oraz  kursów dla kandydatów na instruktorów. AB Auto-Szkoła jest jedną z największych w Łodzi, szkoli ok. 500 osób rocznie. Od kilku lat utrzymuje się w ścisłej czołówce szkół z najlepszym wskaźnikiem zdawalności.

 

 

AB Auto-Szkoła
Łódź, ul. Piotrkowska 134
Biuro (pon.-pt. od 9 do 18): tel. 042 636 83 62; fax 042 636 82 60
Tomasz Mróz: 0 606 132 747 ; alarmowy: 0 606 105 747

http://www.abautoszkola.com/index.htm

Komentuj
Bezpieczeństwo dla wszystkich
6 lipca 2008 | 0

"Bezpieczeństwo dla wszystkich" to międzynarodowy program edukacyjny dla szkół podstawowych przeznaczony do prowadzenia zajęć z bezpieczeństwa ruchu drogowego. Program ten jest w całości opracowany i finansowany przez Renault. "Bezpieczeństwo dla wszystkich" to największy tego rodzaju program w Europie – a swoim zasięgiem obejmuje już 21 krajów na świecie, udział w nim wzięło do tej pory 9 milionów dzieci. Zaangażowanie koncernu Renault w edukację obecnych i przyszłych kierowców jest prawdziwym wyzwaniem w walce o poprawę bezpieczeństwa na drodze, aż 80 % wypadków samochodowych spowodowanych jest nieprawidłowym zachowaniem człowieka. Potwierdzeniem woli Renault w zakresie kontynuacji i poszerzania zaangażowania w działania edukacyjne w dziedzinie bezpieczeństwa na drodze było podpisanie 5 czerwca 2002 roku przez Louis`a Schweitzer z władzami odpowiedniej deklaracji. Międzynarodowy Program “Bezpieczeństwo dla Wszystkich” skierowany jest do szkół, które chcą aktywnie włączyć się w promowanie bezpieczeństwa wśród najmłodszych uczestników ruchu drogowego. "Bezpieczeństwo dla wszystkich" to program bezpłatny. Celem Renault jest wykształcenie u dzieci i młodzieży, poprzez uczestnictwo w programie, odpowiednich nawyków w zakresie zachowania na drodze, a także uwrażliwienie rodziców na niebezpieczeństwa, jakie na drogach mogą napotkać ich dzieci.

4c1227349a84a67e1096500c0b363058c2b67964 (254-3)

^Szkoła Podstawowa w Piekoszowie w ramach kampanii “Bezpieczne Wakacje” zaprezentowała plakaty, które zakwalifikowały się do Międzynarodowego Konkursu Renault. “Bezpieczeństwo dla Wszystkich”. Kampania społeczna “Bezpieczne wakacje”, której pomysłodawczyniami i realizatorkami są pedagog szkolny Marzanna Tyra oraz nauczycielki: Edyta Sochanowska i Beata Snochowska organizowana jest w piekoszowskiej szkole od kilku lat.

Komentuj
Przyłączcie się. Czekają na każdą kroplę krwi
6 lipca 2008 | 0

Przyłączmy się do akcji "Gazety Olsztyńskiej", Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa i PCK - "To, co nas łączy". - Lato to wyjątkowo trudny czas. Wtedy stali krwiodawcy wyjeżdżają na wakacje, a mamy znacznie więcej wypadków i planowanych operacji, więc krwi potrzeba trzy razy więcej niż zwykle - apeluje Grażyna Kula, kierownik Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Olsztynie. To od nas zależy, czy potrzebującym, którymi i my możemy być, nie zabraknie krwi. Wystarczy podzielić się tym, co mamy najcenniejszego. - To trwa tylko chwilę i nie boli, a może uratować komuś życie - przekonuje Grażyna Kula. - Oddawanie krwi zawsze porównuję do wkładania pieniędzy do banku. Gdy jesteśmy młodzi i zdrowi, oddajemy krew innym, by później, gdy to nam coś się przydarzy i my będziemy w potrzebie, inni oddadzą krew dla nas. Wcześniej oczywiście lekarz przeprowadzi wywiad, czy dana osoba może zostać dawcą. Krwi nie mogą oddawać przewlekle chorzy, osoby, które przeszły żółtaczkę typu B, nosiciele wirusów HIV czy HCV, alergicy czy osoby cierpiące na choroby skórne. Krwi nie pobieramy też od osób ważących mniej niż 50 kg i tych, które nie mają dobrego układu żylnego. Na krew czekają też pacjenci szpitala dziecięcego w Olsztynie. Dzieciom z urazami wielonarządowymi poszkodowanym w wypadkach można pomóc 12 i 13 lipca, oddając krew w szpitalu. Przyłączcie się do nas. Czekamy na każdą ratującą życie kroplę krwi.

Akcja "To, co nas łączy" potrwa do końca wakacji. Ambulans czeka na Was apeluje “Gazeta Olsztyńska:
03.07 - Lidzbark Warmiński - 04.07 – Miłomłyn - 05.07 – Ostróda - 22.07 – Mrągowo - 25.07 – Szczytno - 11.08 – Nidzica - 12.08 – Nidzica - 12.08 – Iława - 13.08 – Elbląg - 14.08 – Giżycko - 18.08 – Ostróda - 27.08 – Olsztyn

 

Komentuj